Anomalia temperatury globalnej

Anomalia temperatury globalnej

Wg wyliczeń wykonanych na podstawie analizy T2M z modelu GFS oraz reanalizy CFSR po raz ostatni ujemna dobowa globalna anomalia temperatury powietrza (okres referencyjny 1981-2010) wystąpiła ponad 5 lat temu, na początku lutego 2014. Nawet po zakończeniu El Niño 2015/6 temperatury nie zdołały obniżyć się do poziomów wielokrotnie widywanych w latach wcześniejszych. Największe szanse na to są gdy na półkuli północnej panuje zima – wówczas przy odpowiednich warunkach kontynenty mogą się mocno wychłodzić – tak było na przykład w roku 2012. Być może tej zimy, po około 6. letniej przerwie zdarzy się to ponownie. W roku 2012 anomalia spadła do -0.3K, więc nadal są na to szanse.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php

Wg analizy NASA GISTEMPv3 styczeń 2012 był ostatnim miesiącem z ujemną globalną anomalią temperatury powietrza względem okresu referencyjnego 1981-2010. Wg nowszej wersji GISTEMP-a, używającej znacznie więcej stacji pomiarowych, był to luty 2011.

Print Friendly, PDF & Email

173 Replies to “Anomalia temperatury globalnej”

  1. W roku 2012 i to po rekordowym topnieniu potrafiło być troszkę poniżej normy w grudniu teraz mamy troszkę większy zasięg lodu od roku 2012 ale nie tak dużo możliwy jest podobny scenariusz ale zobaczymy klimat , a sytuacja synoptyczna aktualna pogoda u nas czy globalnie to różna sprawa .

    1. @Obserwator Meteo

      Też się zastanawiałem nad wpływem minimum zasięgu lodu w Arktyce z 2012 roku na najbliższa zimę. Zgodnie z poglądami Judy Cohena i jego szkoły powinien być fundamentalny. No to zobaczmy co mieliśmy. Najpierw NAO bo to jest mechanizm przez który lód arktyczny moze wpływac na naszą pogodę. W czterech miesiącach zimy DJFM (tych gdy NAO wpływa na temperaturę w Polsce) zimy 2012/13 NAO miało wartoścci:
      +0.17 +0.35 -0.45 -1.61

      Czyli źle zrobiło się dopiero na końcu. Z tym, że tamtej zimy było silne SSW (nagłe ogrzanie stratosfery) i to spowodowało te marcowe ujemne wartości i bardzo późną wiosnę. Cohen by pewnie stwierdził,że to też efekt lodu ale nie ma co do tego consensusu (statystyczne ENSO wydaje się ważniejsze w statystykach SSW).

      A temperatury w Polsce tamtej zimy. Anomalie z dserii POLTEMP (niekonieczni najnowszej ale taakiej jaka mam pod ręką) za te cztery miesiące to:
      -1.91 -1.24 0.33 -4.66

      Widać, ze grudzień był zimny pomimo lekko dodatniego NAO ale potem NAO już rządziło.

      A jak to przełożyć na prognozę na tę zimę? Czy można zakładać, ze niski stan lodu musi spowodować SSW? Chyba nie. Czyli co? No właśnie, muszę to jeszcze przemyśleć i popatrzeć na inne czynniki jak rozkład temperatur wód Północnego Atlantyku (teraz i w sierpniu 2012) oraz na fazę ENSO.

      1. To jest ciekawa sprawa nie mówię, że będzie zimna zima ale nie zdziwię się jak tak się stanie mały zasięg lodu powoduje anomalie i prąd strumieniowy wariuje w jednym miejscu może byc bardzo ciepło innym np u nas możemy mieć duże fale mrozów przez słabnący prąd strunieniowy w Arktyce może być bardzo ciepło a na średnich szerokościach zimno zobaczymy ale myślę , że wpływ taki stan lodu ma .

        1. Sprawa jest jak najbardziej ciekawa. Wręcz fascynująca. Szczególnie czemu teorie „śniegowo-lodowe” zimowego AO/NAO działały prezz kilka lat koło 2010-2013, a potem wcale?

          A co jeśli (dla przykładu) spadek zasięgu lodu w Arktyce działa ale krótko (w skali lat), a potem cyrkulacja się dostosowuje? Gdyby tak było to zasięg lodu z 2012 roku mógłby obecnie „nie wzruszyć” cyrkulacji. Albo jeśli jakaś kombinacja faz AMO na Atlantyku i PDO na Pacyfiku spowodowała że się one wtedy wzajemnie kasowały i wpływ lodu królował? Jeśli tak to długo się to nie powtórzy, ze względu na długość tych cykli (65 i 20 lat).

          To powiedziawszy dodam, że układ temperatur na Atlantyku nie wygląda, pierwszy lat od kilku lat na podręcznikowe dodatnie NAO zimą. Nie wygląda też na odwrotną sytuację (już bardziej było tak w 2012 roku). Trzeba tu jednak przypomnieć, ze w 2009 też wyglądało na dodatnie NAO zimą a wiadomo jak to się skończyło (to właśnie początek krótkiej „epoki Cohena”).

          Czyli jak na razie prognozowałbym zimę raczej przeciętną (nie ciepłą). Warto by też obserwować co prognozuje brytyjski MetOffice bo oni to nieźle opanowali teoretycznie (po to mają model GloSea5) i może wreszcie szefostwo pozwoli im znowu robić prognozy sezonowe. Przestali właśnie po wpadce zimą 2009/10.

          1. O mój Boże! Właśnie znalazłem tę prognozę zimowego NAO, robioną podobnie do tego jak ja to robię i z podobnymi konkluzjami:
            https://www.gavsweathervids.com/winter-2019-20-weather-forecast.php

            W sumie jeszcze w mają przewidywali na tę zimę dodatnie NAO, ale słabsze niż poprzedniej zimy, a teraz sytuacja się skomplikowała i przewidują neutralne do lekko ujemnego.

            Zacytuję dwa najważniejsze zdania:

            So the GWV Winter 19/20 NAO forecast predicts a neutral and weakly negative NAO this year.
            […]
            With the Atlantic in a weakened state we expect other „drivers” such as ENSO, the QBO, Solar Activity, Eurasian snow cover extent etc. to potentially be more impactful this season.

            Ha, ha. Naprawdę tego nie czytałem robiąc swoją „wstępną prognozę”. Po prostu ta sama metoda daje te same wyniki.

          2. W mojej opinii ta zima to będzie istotnie pierwsza od kilku lat zima z faktycznie konkretniejszym uderzeniem zimna w „zimie właściwej” (a nie jak w 2018 na przełomie lutego i marca). Istotnie rozkład SST północnego Atlantyku jest inny, niż wcześniej. Dodatkowo sądzę, że 8-letnia okresowość NAO automagicznie nie zanikła, a co najwyżej się spóźnia. Stąd sądzę, że anomalia temperatury JFM 2020 w Polsce będzie raczej w pobliżu zera, z sporą szansą na ujemną. Ponieważ JFM bardzo mocno wpływa na anomalię całego roku w Polsce (o ile pamiętam, to samo JFM koreluje mocniej z wartością roczną, niż AMJJASON), to o ile sezon ciepły nie zgotuje nam niespodziewajki w postaci 2018, to jest duża szansa, że roczna wartość anomalii również spadnie w pobliże zera względem okresu referencyjnego 1981-2010.

            Pamiętajmy, że 1996 był zaledwie 23 lata temu. Globalne ocieplenie nie spowodowało takiego wzrostu temperatury, by przykryć te -1.7K anomalii rocznej względem 1981-2010, które wtedy mieliśmy. Możemy się nawet spodziewać powtórki z 2010, może w nieco cieplejszym wydaniu.

          3. Lukas mi dał nadzieję, a Arctic wyrwał z rąk i podeptał… Czyli naprawdę aż tak źle?

          4. Kiedyś ktoś mnie tu oskarżał, że „zawsze” przewiduję dodatnie NAO zimą. To „zawsze” oznacza od kilku lat. I nie miałem racji?

            Z tym, że teraz zapowiadam koniec jest serii plusów. A przynajmniej przerwę tej zimy.

          5. Popatrz:

            To nasza prognoza wg. stanu na 2014. Średnia trzyletnia DJF.

            A tu dodane dane 2014-2019.

            Całkiem nieźle, co nie? ;)

          6. Kod:

            library(TTR)

            tab <- read.table("/home/pdjakow/R/climate_scripts/zima/winter-poltemp.dat", header=T) tab$winter3 <- SMA(tab$DJF, n=3) years <- seq(1961,2030,1) mod <- sin((2*pi*(years-2))/22.9) + sin((2*pi*(years-2))/8.1+3.7) + (years-1961)*0.03 model <- data.frame(year=years, model=mod) plot(model$mod ~ model$year, type='l', lty=3, ylim=c(-3,4),lwd=3) lines(tab$winter3+0.85 ~ tab$YEAR, type='l', col='red', lwd=3) grid(NULL, NULL, lty=2, col='black')

          7. 1951-2013. Prognoza pochodzi z 2014.

            P.S.

            O ile pamiętam, to nawet z 2011. Tyle, że był nieco skorygowany względem okresu.

          8. O ile pamiętam, to ponad 22. letni cykl solarny + 8 letnie NAO.

            Tak, 22 lata to wg. fizyków od Słońca rrawdziwy cykl solarny, w tym sensie że są to dwa cykle po 11 lat z przeciwnymi biegunowościami pola magnetycznego. Jednak efekt tego niczym nie różni się od użycia cyklu 11 lat i dlatego ten 22 (czy 23) letni jest dość podejrzany.

            Ogólnie wszystko można dofitować sinusami i w okresie z którego wzięliśmy dane będzie to się pięknie zgadzało. Poza tym okresem już gorzej.

            Tobie się zgadza przez pięć lat po tym okresie z prostego powodu, że oprócz sinusów masz jeszcze rosnący trend. I to, że ta seria to temperatura, a nie NAO. Dla temperatury w ostatnich dekadach trend jest najważniejszy i nie zbłądzi się w prognozach jeśli się będzie maiło doba jego wartość. Dlatego od razu bijesz w „skillu” wszystkich denialistów bo oni z ideologicznych powodów nigdy trendu nie dodadzą do swoich sinusów.

          9. PS. To co piszesz o Boryczce to dokładnie wtopa pzez brak trendu. Na samych sinusach ni da się zrobić wzoru innego niż cykliczny.

            Jeszcze jeden powód czemu Ci wyszło w skali kilu lat to fakt, że 8-letni cykl w NAO wydaje się być prawdziwym fizycznym cyklem, a nie jedynie arytmetycznym przypadkiem. Prawdopodobnie odwrotnie niż ten 23-letni i dlatego to się musi posypać w tej skali czasu.

          10. Co najzabawniejsze, pomysł się wziął od Boryczki, bo mu to faktycznie korelowało. Jedyne co nie pasowało, to cały czas trendy liniowe. Stąd kiedyś uznałem, że Boryczka może mieć rację co do okresowości, ale może nie mieć racji odnośnie wpływu antropogenicznego.

          11. Tak czy siak, to nie jest stałe. Gdzieś przed 1940 to się rozsypuje. Albo niezły przypadek, albo np. okres 8 letni jest przypadkowy w naszym czasie i jest pokłosiem jakiegoś innego procesu, który wrzucił taką okresowość.

          12. To nadal jest tylko prognoza i fitowanie danych, choć nieźle się sprawdziła. Ale jeżeli w połowie przyszłej dekady zimy będą nadzwyczajnie ciepłe, to ja bym się nad tym pochylił, szczególnie jeśli pod koniec przyszłej dekady będziemy mieli najchłodniejsze zimy od 2012.

          13. Gwoli ścisłości, admin nie wróżył rekordowego NAO, jak w 2010, tylko anomalię temperatury zimy na tym poziomie, jak w 2010 ;)

          14. wrzućcie swoje dalekosiężne prognozy na nowy wątek w blogu bo ciekawie piszecie , za pół roku zweryfikujemy, ja nic nie dopiszę bo mam pustkę w głowie.

          15. Tytusie-Brutusie, ja też mam pustkę: ka- pustkę z głąbem.
            Wiem, że nic nie wiem.
            Za powyższy dialog obu członkom Drużyny „A” (A-rctic i A-dmin) dziękuję i dalej przekazuję sceptykom zimy. Czy się sprawdzi – uwidzimy.

      2. Niski stan lodu też z czegoś wynika – sprzyjają mu późnoletnie sztormy i silny dipol arktyczny, sam będący pewnym rodzajem blokady. W roku 2012 działały oba te czynniki; w tym, oprócz napływów ciepła od strony Syberii, także dipol.

        1. To może wyjdzie z tego zima podobna do zimy 2008/9 gdzie było wszystkiego po trochu. W grudniu przeważala odwilż, w styczniu mrozy a w lutym duże opady śniegu. Marzec 2009 to było coś okropnego, jedno z najniższych uslonecznień w historii, cały miesiąc bździna 2-8 stopni. Ale za to jaki kwiecień.

  2. Nie ma co ukrywać, że ta dekada przyniosła kolejny, niemały przełom – największy w jej środku, który jak widać rzutuje cały czas na bieżące anomalie także teraz, już 3 lata po wyraźnie dodatniej fazie ENSO. Przełom, który widać zarówno w skali globalnej, jak i widoczny jest również w naszej skali lokalnej.

    Zobaczymy co przyniesie pora chłodna, zwłaszcza zima (?) – oczywiście na półkuli N. Bo na tle ogólnego ocieplenia klimatycznego, tylko wówczas możliwe są jeszcze epizodyczne większe zniżkowania, o ile (jak słusznie zauważono) wystarczająco więcej obszarów zwłaszcza kontynentalnych Eurazji i/lub Ameryki N naznaczonych jest wyraźniej ujemnymi anomaliami – a co jest loterią, zależną głównie od cyrkulacji okołobiegunowej (w tym jet-streamu).

    Tak, czy inaczej widać wyraźnie, że pewne „uspokojenie” w latach 1998-2013 było pozorne, a o czym wie zapewne większość tu piszących. Inaczej niż klimatycznych denialistów bazujących cały czas na argumentach wyjaśniających jedynie jakieś takie, czy inne minima lokalne (a nie ogólny trend)…

    1. Co do minimów lokalnych będą z nami Jeszcze długo. Np lokalnie przykładowo styczeń 2020 -5,4 poniżej normy lodowaty styczeń można powiedzieć ale globalnie może być rekordowo ciepły jedno drugiego nie wyklucza ale denialista jeden z drugim powie idzie ochłodzenie klimatu. Rekordowo ciepły czy zimny miesiąc u nas nie wyklucza obecnych zmian a nawet globalnie rekordowy ciepły miesiąc nie dowodzi ocieplenia tylko częstotliwość i trend z dekady na dekadę , a jak wiemy każda dekada teraz jest cieplejsza globalnie .

      1. Styczeń z anomalią -5 względem 1981-2010 jak najbardziej możliwy. Nawet -7 jest w zasięgu. Ostatni najzimniejszy miesiąc w Polsce to luty 2012, ale tam ten mróz zaczął się jeszcze w końcówce stycznia. Anomalia ruchoma mogła tam wynieść około -7 za dowolnie obrany okres 30 dni.

        To co jest już mniej w zasięgu to miesiace typu luty 1956, styczeń 1987. Grudzień zimniejszy od 2010 jeszcze realny, ale zimniejszy od 1969 wątpię.

        1. To i ja się odniosę do tego „waszego” co jest jeszcze realne, a co już nie. Może i jest jeszcze realny styczeń -7K czy grudzień poniżej -5K? I co z tego? To, że coś jest realne to nie znaczy, że się po pierwsze zdarzy, a po drugie jeżeli już to raz i to nie wiadomo czy za rok czy za 20 lat….To tak jakby się cieszyć, że ślepej kurze ziarno się trafiło… Śmieszą mnie trochę te spekulacje co jest jeszcze realne, a co już nie.

          1. a jednak maj 2019 na zachodzie Polski był anomalnie zimny. U mnie najzimniejszy od 28 lat (1991), a zachód PL miał jeszcze większe anomalie ujemne. Choć chyba nigdzie nie przebito maja 1991.

            Miesiące z taką niską temperaturą jak tamte są mało prawdopodobne, ale podobnie kapryśne co tamte już niestety tak. Czerwiec 2009, lipiec 2011 – niewiele lepsze od tych co wymieniłeś. Nawet czerwiec 2018, miesiąc bardzo ciepły, był miesiącem pochmurnym. Usłonecznienie 50h poniżej średniej.

  3. Pewnie , że możliwy wystarczy przypomniec sobie co działo się w marcu 2013 24 marca u mnie temperatura maksymalna -7 st przy pełnej lampie jak to się mówi rano -20 stopni więc w styczniu takie temperatury są do osiągnięcia bez większego problemu skoro w marcu tak potrafi być tym bardziej w styczniu . A co do sytuacji obecnej rekordowe lato chyba prawie pewnie . Fajnie jakby pojawił się o tym wątek pozdrawiam .

    1. W Warszawie na 100% rekord, przynajmniej od 1951. Wystarczy, że sierpień utrzyma obecną średnią 20,3 i będziemy mieć średnią za VI-VIII 20,8 st., a w zeszłym roku było 20,7.
      Jak średnia sierpnia wzrośnie jeszcze o 0,4 st. (wystarczy, żeby wszystkie dni do końca miesiąca były mniej więcej takie, jak dzisiaj,a pewnie będzie cieplej) to będzie nawet ponad 21 st. Czyli lato 2018 zostanie prawdopodobnie pobite z mocnym zapasem, a 2015 czy 1992 to już zdeklasowane.
      Ale spokojnie, zrobi się we wrześniu na parę dni 15 stopni i niektórym już wystarczy, żeby stwierdzić, że idzie nowa epoka lodowa…

        1. Wiadomo, że za 2-3 miesiące nie będzie takich temperatur jak teraz. Ale to nie znaczy, że nie będzie relatywnie ekstremalnie ciepło. Jeśli nie będzie grudnia chociaż takiego jak w 2012, to ten rok może odlecieć jeszcze bardziej niż zeszły.

  4. Mam prośbę, prosiłbym o opinię ARCTIC HAZE, nt mojego spostrzeżenia.

    Zwróćcie uwagę na SYTUACJĘ PÓŁNOCNEGO ATLANTYKU.

    BO TO WŁAŚNIE TAM LEŻY KLUCZ WZORCA POGODOWEGO NAD EUROPĄ.

    CHCĘ SIĘ Z WAMI PODZIELIĆ Z PEWNYM SPOSTRZEŻENIEM.

    OTÓŻ JESZCZE MIESIĄC TEMU WSZYSTKO WSKAZYWAŁO NA ZANIK PLAMY ZIMNYCH WÓD PÓŁNOCNEGO ATLANTYKU.
    Na początku sierpnia notowaliśmy prawie na całej powierzchni ATLANTYKU dodatnie anomalie, MIEJSCAMI SIĘGAŁA ona PLUS 5 STOPNI.

    Tutaj nam wyklarowała się nam Piękna zbieżność.

    Zobaczyć na wykresie można NAJSILNIEJSZĄ BLOKADĘ NA POCZĄTKU SIERPNIA od kilkunastu miesięcy, a nawet od 2 lat.

    Teraz patrząc TEMPERATURY WÓD MOCNO SPADŁY w ciągu zaledwie kilku tygodni.

    Widzimy obecnie ogromny bąbel zimnych wód Atlantyku.
    ANOMALIA MIEJSCAMI SIĘGA OKOŁO -5 STOPNI.
    Pięknie nam się to zbiega z INDEKSEM NAO, który w ciągu kilku dni będzie na NAJWYŻSZYM POZIOMIE OD TEGOROCZNEJ WIOSNY.

    DODATKOWO PROGNOZY/FUSY DŁUGOTERMINOWE Wskazują, że poziom indeksu coraz śmielej będzie balansował wokół poziomu dodatniego.

    To wszystko się zbiega z rosnącym BĄBLEM ZIMNYCH WÓD ATLANTYKU.

    Co wy na to???

    WSZYSTKO ZACZYNA KIEROWAĆ SIĘ KU DODATNIEMU NAO.

    TO wszystko układa się w logiczną całość.

    A więc chyba kolejna łagodna zima.

    Pamiętajmy jedno, że kilka lat temu BESTIA ZE WSCHODU NAWIEDZIŁA NAS PRZY DODATNIM NAO.

    TYLKO POTĘŻNY WYŻ ROSYJSKI MOŻE PRZESZKODZIĆ W ŁAGODNEJ ZIMIE!!!

    Jeśli ten WYŻ będzie słaby, to ATLANTYK WYGRA BITWĘ ZIMĄ.

    1. Może i coś w tym jest. Jak jest ta bąbla chłodu to NAO zimą jest dodatnie. Dla mnie najbardziej ulubiona zima, to ta z neutralnym NAO i ujemnym AO i słaba cyrkulacja zachodnia ze składową N

    2. Spodziewałem się tego, ale mimo wszystko serce się uśmiecha, jak ktoś to potwierdza. Czyli można odetchnąć z ulgą :D

      Oby tylko aktywny Atlantyk działał już od października, bo jeszcze bardziej niż na łagodnej zimie zależy mi na przedłużonej jesieni kosztem wczesnej zimy (przedzimia).

      Fajnie jakby w końcu październik i listopad w tym roku odleciały tak jak kwiecień i maj dokładnie 1.5 roku wcześniej.

      1. @kmroz
        Widzę, że cały czas się łudzisz, że najłatwiej o ujemne anomalie będzie teraz latem, a najtrudniej zimą. Otóż jesteś w błędzie, bo zmiany klimatyczne dotychczasowych tendencji w tym względzie nie zmienią.

      2. Z tego co pamiętam to odnośnie prognoz NAO chodzi raczej o „plamę” chłodu N Atlantyku bliżej Ameryki (Kanady), a nie Europy jak często w ostatnim czasie.

    3. @Lukas

      Piszesz komentarze mniej więcej jak moja kuzynka z Londynu SMS-y. Zawsze podejrzewałem, ze za dużo czyta brytyjskich tabloidów.

      A co do meritum to ta plama jest stanowczo nie tam gdzie powinna (w sensie dodatniego NAO zimą) i wygląda to coraz gorzej.

      1. Uważasz przez to, że ta nagła zmiana temperatura wód Oceanu nie będzie wpływała na dodatnie NAO??

        BO TO JEST Bardzo dziwna sytuacja na Atlantyku, żeby na wodach Atlantyku był taki szok termiczny.

        1. @Lukas

          Tak jak @admin pokazał na wykresie, a ja widzę gołym okiem na mapie, w tej chwili układ temperatur jest taki jaki wygląda coraz bardziej na ujemne NAO zimą. Tzn. Wir Subpolarny jest lokalnym maksimum, zamiast minimum anomalii SST.

          1. Tak to wygląda i łatwo sobie porównać z mapką, która pokazuje zasięg Wiru Subpolarnego.

            Ta zimna plama jest tym razem na południe od Prądu Północnoatlantyckiego (czyli dalszym ciągiem Zatokowego), odwrotnie niż przez kilka ostatnich lat. A wiadomo, ze np. liczba blokad atmosferycznych bardzo mocno zależy od układu temperatur morza wokół tego prądu.

    4. W mojej ocenie zmienność zmian cyrkulacji (rytmy/cykle) w obecnych czasach będzie narastała, a więc trudniej będzie przewidywać przyszłość na podstawie przeszłości.
      Nie uważam jednak, aby roczniki z anomaliami już wokół +1,5K (ref. 1981-2010) stały się już „permanentne” jak można wywnioskować na podstawie ostatnich 5-6 lat. Myślę też, że rok 2017 nie był najchłodniejszym po 2013. A właśnie głównie okres zimowy + marzec mogą to wyraźniej zmienić w kierunku chłodniejszym. Sądząc po specyfice ostatnich zmian raczej wcześniej (ta zima, najpóźniej dwie kolejne), niż np. dopiero za 5-10 lat.

  5. Do zimy jeszcze stosunkowo daleko, przed nami jeszcze cała meteorologiczna jesień…
    Niektórzy jednak już teraz sugerują stopniowe przechodzenie NAO na plusy. Radzę większą ostrożność, bo prognozy różnych modeli wskazują jednak na nadal częste osłabianie/blokowanie cyrkulacji W, która owszem może okresowo się aktywować, ale raczej nie w szerszej skali.

  6. Interesujące prognozy GFS dla Gdańska: czwartek 38 mm opadów, piątek 53 mm, sobota 58 mm, niedziela 64 mm, poniedziałek 75 mm…

        1. Może na Borneo – Nowa Dżakarta już tam jest (będzie). Czyli jednak zalewa, a przecież AGW to mit. Tyle betonu żeśmy w Cieśninę Sunda wlali, a tu zalewa. Wniosek? Zalejmy betonem Cieśninę Makasar!

  7. Trafiłem ostatnio na artykuły, które sugerują jakoby Trump zastanawiał się nad niszczeniem huraganów przez bomby atomowe. Moje pytanie brzmi czy faktycznie dostatecznie silby wybuch jądrowy byłby wstanie powstrzymać huragan. Przecież gdzieś ta energia huraganu musiałaby się podziać

  8. Arctic Haze, admin, dzięki za wyjaśnienie tematu.

    NIE mniej jednak czas pokaże, co się będzie działo z tym NAO.
    NIE mogę się doczekać kolejnych tygodni.

  9. Bardzo ciekawe wydaje się zagadnienie jak zmiany klimatyczne wpływają na ten Wir Subpolarny – bo generalnie na prądy morskie w jakimś stopniu zapewne wpływ mają (zmiany utlenienia, zasolenia, temperatury, itd.). W każdym razie wpływ ten nie musi być jednokierunkowy, lecz polegać na jakiś dodatkowych zaburzeniach amplitudowych/częstościowych w różnych kierunkach względem wcześniejszych rytmów, w większym stopniu naturalnych.
    Oczywiście będzie to rzutowało także na zmienności NAO i docelowo AO również.
    Można przypuszczać, że o ile w porze ciepłej te aspekty nie będą w aż takim stopniu wpływały na ogólny poziom temperatury, to w porze chłodnej (zwłaszcza w miesiącach DJFM) już w znacznie większym.
    Przewidywalność NAO jest ogólnie łatwiejsza, ale i zarazem zmienność temperatury wynikająca ze zmian cyrkulacji (zwłaszcza w porze chłodnej) cechuje się większą wariancją (w różnych kierunkach), niż same trendy wynikające z usłonecznienia, opadów, czy nagrzewania się lądów (istotniejsze w porze ciepłej).

  10. Końcówka sierpnia masakryczna, gorąco i duszno, tylko znośna temperatura wieczorem sprawia że da się żyć. Lato 2019 jest kolejnym masakrycznym latem po 2013, 2015, 2017 i 2018. Nie zmienia tego nawet bardzo fajny lipiec. Marzę o takim dniu typu 10-12 stopni Tmax.

    1. No przyznaję, nie udało się to lato. U mnie dzisiaj też za gorąco, przynajmniej tyle że już niedługo to musi się skończyć. Dla mnie lato 2019 to najsłabsze w tej dekadzie razem z 2014, ew. drugie miejsce od końca. W Twoim zestawieniu dziwi mnie tylko obecność lata 2013, bo upalnej pogody były w nim dwa tygodnie, a reszta okazała się wyjątkowo przyjazna. Znacznie gorsze było dla mnie lato 2014 z parnym i ciągle gorącym, gdzie takie dni ciągnęły się ponad 5 tygodni. O lato 2017 nie pytam, bo już kiedyś o nim pisałeś :)

      1. Zgubiło mi wyraz „lipcem”, miałem na myśli przede wszystkim nieprzyjemny lipiec 2014 wraz z początkiem sierpnia, kiedy taka pogoda się przedłużyła.

    2. Poczekaj Editor. Podgrzejemy jeszcze trochę planetę i przyjdą takie lata, że nie będzie chwili oddechu od upału. Taka pogoda jak w czerwcu i teraz pod koniec sierpnia będzie przez całe lato, a nie jak w tym roku, że cały lipiec i 2/3 sierpnia miałeś spokój od upałów. Teraz to jest jeszcze Kanada. Przeklinasz upały, a w przyszłości będziesz się modlił o takie „chłodne” lato, bo potencjał na wyższy rekord i to już w najbliższych latach jest bardzo duży. To lato wcale nie wyśrubuje rekordu jakoś mocno w kosmos. Łatwo sobie przecież wyobrazić, że w lipcu i sierpniu mogło być nadal 30 stopni zamiast tych chłodów i wtedy byśmy mieli rekord na poziomie 4 stopni spokojnie.

    3. Dni z takim tmax lub niższym będziesz miał jeszcze kilkadziesiąt tylko w 2019 roku. I kolejne kilkadziesiąt w 2020 zanim z powrotem zrobi się w miarę ciepło. Dni z tmax 0-10 w Katowicach jest około setki rocznie + 30 z całodobowym mrozem. A upalnych średnio z 15 jeśli mówimy o nowszych normach.

      1. @kmroz
        U mnie w mieście 10-12 to nie jest temperatura listopada, tylko października jak tak patrzę na średnia historyczną. Od 9 stopni dnia pierwszego, już 8 stopni dnia drugiego, do 4 stopni dnia ostatniego.

        1. Wycięło mi ze zdania. Miało być:”Listopad jest chłodniejszy. Od 9 stopni dnia pierwszego, już 8 stopni dnia drugiego, do 4 stopni dnia ostatniego.”

          1. Nie no, to już przesada w drugą stronę. Początek października to przeciętny tmin 7-8 i tmax 16-17, a koniec października to przeciętny tmin 4-5 i tmax 12-13.

          2. U mnie rekordowy październik miał średniego maxa 16,3 st., a ogólna śr. tmax dla października to 13 st. W Toruniu

      2. No nie wiem, żeby w Polsce latem było 10-12 na Tmax to musi piździć jak opętane. I to dłuższy czas. Całą pierwszą dekadę lipca wiało non-stop min 4-5 m/s z północy i dało radę obniżyć Tmax do ok 17-18.
        Nawet we wrześniu nie jest łatwo o taką temperaturę

          1. „Przecież wiatr nie obniża rzeczywistej temperatury”.

            Tak, ale obniża temperaturę odczuwalną przy takich temperaturach jak 10-12°C

          2. O tyle musi wiać aby latem było tak zimno, że wymagałoby to adwekcji z bardzo zimnych rejonów w bardzo krótkim czasie. Inaczej konwekcja nagrzałaby to powietrze po drodze.

            A przy okazji zagadka. Od jakiej temperatury wiatr zaczyna nas grzać zamiast chłodzić (w sensie temperatury odczuwalnej)?

          3. @”meteorolog amator”

            Czyli w Polsce (a dokładnie u mnie na Górnym Śląsku) wiatr prawie zawsze chłodzi, nawet podczas upałów?
            Bo przekroczenia 36 stopni w moim regionie są naprawdę bardzo rzadkie, raz na kilkanaście lat.

          4. @kmroz
            Ale wymienia masy powietrza na chłodniejsze a to z kolei stopniowo ochładza ląd. Bez silnego wiatru z kierunków N, powietrze szybko się ogrzeje przy tej wysokości słońca

          1. @podlasianin
            Faktycznie widzę że w 2018 mieliście taki jeden dzień w Białymstoku (+12,3). Ale to Podlasie :) Warszawa tego samego dnia już 15,4
            No i to przy pełnym zachmurzeniu i opadach deszczu. Wtedy i w lipcu sporadycznie może się trafić taki dzień. Ale nie 10-12 tylko raczej 12-15

    4. Ja postanowiłem akceptować każdą pogodę i nie krytykować po całości oraz korzystać . Piątek 23.08 był bardzo przyjemny bo 25 st.C i fajny wypad na grzybki na rowerze. Plecak wypełniony torbą z grzybami oraz śmieciami, które wywożę (wynoszę) z lasu przynajmniej raz w tygodniu) W sobotę już za gorąco ,ale 3 godzinki w lesie i znowu grzybki (już mniej bo znowu zaczyna być za sucho)i wynoszenie śmieci. Umieszczenie napisów z prośba o niezaśmiecanie lasów. Napisy wiszą maksymalnie tydzień a przeważnie 2-3 dni. W niedziele Aquapark i oszczędzanie się bo znowu stopień cieplej . No i od wczoraj przeczekiwanie gorąca w zacienionym pokoju (wczoraj ruda śląska 32stC), dzisiaj podobnie . Wychodzenie tylko na zakupy. Tym ,którym taka pogoda odpowiada życzę miłego wypoczynku Ja wyjazdy i grzybobranie odpuszczam (to chyba się skończy jak nie popada)do momentu zejścia temperatury poniżej 26 st.C @ Grzybiarz. Zbierane grzyby to przede wszystkim : borowiki prawdziwki, b. Usiatkowany b. brunatny, b. ceglastopory, podgrzybek złotawy, pod.brunatny, czubajka kania, maślak żółty, nieliczne kożlarz babka, sporo gołąbek wyborny i muchomor czerwieniejący. Sporo w tym roku borowików najwięcej z zbieranych prze ze mnie gatunków. Grzyby dzięki opadom w sumie 80mm w sierpniu i też 40mm w samej końcówce lipca. W połowie lipca roślinność wyglądała jak na sawannie teraz zielono ,ale znowu schnie wszystko bo gorąc.

      1. Zobaczymy czy będziesz akceptował, gdy np. we wrześniu zrobi się deszczowo i 11 stopni :)
        Większość tutaj pisze wiele o zaakceptowaniu pogody(szczególnie, gdy ktoś inny narzeka na gorąco), ale tylko, gdy jest w przedziale 25-35, a nawet 38…zawsze oczekując rekordów na plus. Gdy jest zimno już tak ochoczo nie piszą, że oni to nie marudzą i akceptują pogodę jaka jest. Nie fascynują się też tak rekordami ujemnymi.
        Ja przyznam akceptuję każdą, ale w granicach normy dla danego okresu bez wyskoków, a jeśli już jakaś anomalia, to wolę na minus. Tylko nie będę marudził tu innym…bo i po co.

        1. To mnie nie znasz bo 11 stopni w dzień i 8 w nocy plus 30 mm opadu w 48 godz. we wrześniu to ja taką aurą jestem zachwycony. Po deszczach we wrześniu przychodzi kilka dni w miarę słonecznych i 18-22 stC w dzień oraz 10-13 w nocy. WYSYP gwarantowany!!!

      2. @oliver57 – dziękuję za grzybowe sprawozdanie. ;-) U mnie też w sierpniu, dzięki opadom z końca lipca i tych sprzed połowy sierpnia, sypnęło porządnie grzybami, ale mam na myśli oczywiście wyłącznie tereny górskie, bo na niżu nadal jest za sucho i za gorąco. Grzyby rozpoczęły wysyp dokładnie na sierpniową pełnię Księżyca, tym samym po raz kolejny obalając mit, że nie rosną w czasie tej fazy „łysego”. Wysyp pomału się kończy, ale idzie jeszcze nazbierać, z tym, że do ataku ruszyły ostro robale i większość grzybów zostaje obecnie w lesie.

        Teraz przyjdzie wielkie oczekiwanie na zagrzybienie się terenów nizinnych, ale na razie durne lato musi się wyszumieć, bo inaczej nic z tego nie będzie. Dzisiaj we Wrocławiu kisiel na całego i pewnie burze zobaczymy tylko na radarach. Coś im pary brakuje, żeby tutaj wejść, napadać i oczyścić powietrze.

  11. Wieczorny ECMWF prognozuje regularny upał 30-31 stopni na przyszły tydzień. A jeszcze wczoraj rano widział tylko 14 stopni.

    1. W tamtej odsłonie ECMWF widział zaciągnięcie chłodnego powietrza aż nad M. Śródziemne po W stronie Płw. Apenińskiego. Czasem tak się nie tworzą niże genueńskie?

      Naśmiewali się tutaj co niektórzy z Lukasa i jego analizy długoterminowej a mnie wcale nie było do śmiechu i póki co niestety wszystko co pisał się sprawdza. Upał i konwekcja ograniczona do S skrawków Polski? Jest. Możliwość dojścia 35 stopni C? Wczoraj Słubice miały 32, a jeszcze nie „dmuchało” prosto z S jak ma to być we czwartek. W przyszłym tygodniu zejście do przedziału 25-27 stopni C i chłodne wyżowe noce? Bardzo prawdopodobne. I tylko opadów brak :(. Od 15 VIII Huczwa spadła mi 49cm. Co gorsza leci w dół też przepływ.

  12. Swoją drogą, wczorajsza odsłona ECMWF to powinna dostać coś w rodzaju nagrody Darwina- najbardziej groteskowa odsłona roku.

    1. Nieprawda, to była jedyna wiarygodna prognoza, czeka nas fala upałów i wrzesień tysiąclecia. To nowe prognozy poszły po najniższych wiązkach 😅

      1. Są nikłe szanse że nadchodzący wrzesień będzie podobny do tych z lat 2016 i 2018, ale jest niemała szansa, że może być podobny do wrześni z lat 2012 oraz 2014.
        Mowa tutaj o temperaturach. Jeśli chodzi o opady, to niewykluczone że będą one powyżej normy, i to dość znacznie.

        1. Czy ja wiem czy taka nikla? Prędzej czy później przyjdzie wrzesień który pobije ten rekord sprzed 20 lat i obstawiam że zrobi to z palcem w dupie o czy się to komuś podoba czy nie reczej prędzej niż później.

  13. Kolejne z rzędu rekordowo ciepłe lato w Polsce jest już pewne, ale przechodzi to bez echa. W ostatnich latach mamy już takie nasycenie nowymi rekordami, że informacja o kolejnym przestaje już chyba kogokolwiek dziwić. Po rekordowo ciepłym czerwcu z anomalią +5,35K trudno było się zresztą spodziewać czegoś innego. Można powiedzieć, że miesiąc ten pozamiatał konkurencję i załatwił sprawę już na początku. Przyszedł potem wprawdzie przecięty, „książkowy”, czyli mdły, nudny i nijaki pogodowo lipiec, a teraz ten niepozorny z początku sierpień, który ma jednak szansę przekroczyć nawet +2K. Taka anomalia w dobie ciągłych rekordów też nie jest już niczym niezwykłym i nie zaskakuje jak kiedyś. +2K to chleb powszedni, bo tyle ma prawie dotychczasowa anomalia za 2019, który też idzie na nowy rekord.

    1. Ono było pewne juz jakis czas temu,czerwiec gorący,sierpień sporo powyzej normy więc to było oczywiste.Inna sprawa czy w ogóle kiecykolwiek trafi sie lato w normie.

      1. 2014 w normie 1981-2010. Jak na dzisiejsze standardy było to lato chłodne. Oczywiście nie zabraklo w nim gorących dni, które były skumulowane w lipcu i pierwszej dekadzie sierpnia. Reszta tego lata jednak niezbyt ciepła. Czerwiec ze średnią 16 stopni, sierpień ze średnią 17 stopni.

        1. W skali kraju lato 2014 wyszło jednak jako dość ciepłe za sprawą gorącego lipca, a czerwiec i sierpień nie miały aż takich odchylen poniżej normy żeby to zrekompensować. Aczkolwiek było jedno z najchlodniejszych w tym wieku obok lat 2004 i 2005.

          1. Na południu Polski lipiec 2014 mimo wszystko miał najniższe odchylenie na plus, przez co lato 2014 było w moim regionie zaledwie w normie. A początek sierpnia tamtego lata także był niespecjalny, na północy Polski było bodajże 34 stopnie, a u na południu ledwo co 30 stopni było.

      2. Artur, z tego wszystkiego to sam się zaczynam nad tym zastanawiać. Czasami odnoszę wrażenie bijąc się z myślami, że już nie ma alternatywy dla bardzo/ekstremalnie ciepłego lata, że może się zdarzyć u nas wszystko, ale choćby nie wiem co, to i tak lato w Polsce będzie bardzo/ekstremalnie ciepłe. Może być śnieg w maju, może być -30 stopni zimą, może być śnieżyca, powódź itd, ale lipiec i sierpień i tak wyjdą w normie lub powyżej. I będzie sukcesem jeśli lato okaże się „tylko” ciepłe, a nie ekstremalne. Aż zadziwia mnie co się wyprawia z tą porą roku.
        Marzy mi się umiarkowane lato w przyszłym roku, ale nie chcę się na nic nastawiać bo w razie czego znowu się zawiodę. A znając nasze „szczęście” do letnich anomalii, to nawet jakby czerwiec i lipiec oszczędziły piekiełka, to w zamian sierpień uwolni bestię, likwidując ostatni stary rekord.

        1. Bestia w sierpniu to raczej ciężkie warunki ale ten wrzesień rekord by mógł zrobić bo niecałe 3K to żart a nie rekord. Podobnie z pazdzienikeim, jakby machal te +4K to nikt by na upał nie marudzil raczej.

          1. Jakby czerwiec, lipiec i sierpień machał te -4K to też by się nic nie stało…

          2. Majowe warunki w sumie. Dla lipca -4 od najnowszych norm to wręcz bardzo ciepły maj. O ile nie było by ujemnych temperatur w nocy to raczej niewiele by się z tego powodu stało.

            Najzimniejszy miesiąc letni dla Katowic to czerwiec 1985 który miał średnia zaledwie 13,6. To jest norma dla maja, może 0,1 mniej. Lipce poniżej 15 nie zeszły, sierpień raz do 14,8.

            Raczej nie dozyje już miesiąca takiego jak czerwiec 2019 ale w drugą stronę. Tak by padł rekord zimna z wielkim zapasem. Typu wrzesień 1912 albo czerwiec 1923. Cud będzie jak dozyje choć jednego rekordu zimna w kategorii ‚powojenny’ czyli najłatwiejszej możliwej. Latem się to wydaje nierealne, jesienią już prędzej ale też coraz trudniej bo nawet takie paskudztwa jak październik 2002, 2009 czy 2016 były wcale nie tak zimne.

          3. @alewis
            To jak pewnie doskonale wiesz tak nie działa. Lipiec z anomalią -4 nie miałby w sobie praktycznie nic z typowego ciepłego maja. Takowy byłby najpewniej bardzo wietrzny oraz deszczowy oraz absurdalnie pochmurny, z codzienną silną konwekcją już od godz 8-9, kończoną często pogodnymi nocami. Sytuacja baryczna musiałaby oznaczać pernamentnie powracający niż, schodzący z rejonów subpolarnych gdzieś nad Bałtyk oraz zach. Rosję. Pomieszanie lipca 2011 z końcówką lipca 2015, tyle, że jeszcze bardziej „na dopałach”.

        2. Wystarczy wyjechać na NE kraju i juz masz alternatywę dla rekordowego lata. Niby teraz jest fala gorąco-upalna a jest tylko nieznacznie powyżej normy.

          1. prędzej czy później może się to odwrócić, jak to w pogodzie, czyli ileś lat na NE może być duży plus, zresztą średnie globalne rosną tym bardziej im dalej na północ w kierunku Syberii i Arktyki, sam się przekonałeś i to szybko że susza może dotyczyć także twojego regionu i to ta szczególnie dotkliwa czyli wiosenna, dlatego radzę nie narzekać na temp w okolicach normy, bo i tak od początku roku Podlaskie i Dolnośląskie ma prawie taką samą anomalie na plus.

          2. U Was te średnie mocno obniżają dość rzeskie noce, w dzień macie po 27-28 stopni więc zdecydowanie letnio. W ogóle to ciężko mi zrozumieć Twoje narzekania na tegoroczne lato, które jest u Ciebie bardzo słoneczne i do zimnych też zdecydowanie nie należy. No i maj mieliście chyba najlepszy w kraju.

    2. W Warszawie, żeby dostać po tym czerwcu lato chłodne, musiałaby być kombinacja lipiec 1979 / sierpień 1956, albo lipiec 1984 / sierpień 1987, albo oczywiście lipiec 1979 / sierpień 1987. Wtedy wyszłaby średnia ok 17,7-17,8 czyli tyle, ile miało lato 2004, ostatnie poniżej normy u mnie. Pewnie w niektórych innych regionach nie byloby aż tak skrajnie, ale ogółem to lipcowe ochłodzenie, choć jedno z bardziej znaczących letnich ochłodzeń w ostatnich latach w sensie długości, to było o wiele za mało by zrównoważyć anomalię czerwca

  14. A ja znów czuję, że żyję. Pogoda jak na lato przystało, bez marnej podróbki. No i te piękne, bezchmurne noce. W sam czas, bo rozpoczął się sezon na wszelkie imprezy zakończenia – a to wakacji, a to lata. Wczoraj mieliśmy z jedną z ekip rowerowych wieczorną rundkę (35km), stawiło się ponad 120 osób. A po rundce wspólne nocne ognisko do 3 nad ranem. Pogoda zajebista. I nie szło zmarznąć, bo nawet o tej 3 było jeszcze ok 20 stopni. Dziś kolejna impreza rowerowa, w czwartek następna (ale już nie rowerowa), potem kolejne w weekend. Pięknie nam się wakacje kończą.

    1. W burzy się nie chodzi po górach, jak już przekonaliśmy się ostatnio, to nie jest dobry pomysł. Podobnie jest z jazdą na rowerze. Więc radziłbym jednak odpuścić, ale jak tam chcecie.
      A mają być niemal cały czas lepsze warunki burzowe niż tego feralnego dnia w Tatrach…

      1. Niestety nie mam teraz urlopu, może w piątek wezmę. Podobnie jak większość ekipy. Jak się tylko chce to da się jedno z drugim pogodzić, w ostatecznosci 3-4h snu wystarczą. Odsypiać będę jak się dobra pogoda skończy. Oby jak najpóźniej ;-)

    2. 20 stopni o 3 w nocy? :O Ja jak otworzyłem wtedy okno to powiało solidną lodówką, pewnie z 12 było i szybko zamknąłem.

      1. Tak, 20 stopni było ok 3, potem temp. trochę spadła, Tmin 17,6C o 6 rano.
        Widziałem u was temp. poranne i gały mi na wierzch wyszły. 12 stopni Białystok, 10,5 Suwałki! Kostnica w porównaniu z resztą kraju.

    3. Ja byłem na rowerze w niedzielę i zrobiłem bardzo podobną odległość – 34,7 kilometra w przeciągu 1h56m (nie licząc postojów). Pogoda także była Ok, a temperatura wzrosła do 28/29 stopni. Jak już wracałem pod wieczór, to było bardzo przyjemnie, bo Słońce już nie grzało. Ale jak wyjechałem o godz. 16:30 to szczerze mówiąc było jeszcze ciut za gorąco, a jak się jedzie przez pola, gdzie nie ma budynków, drzew itp. to jest to jeszcze bardziej odczuwalne.

      1. Ja swój mocniejszy trip zaliczyłem 15 sierpnia. Wyszło w sumie 211 km, w tym 40% po piaskach i drogach leśnych. Polecam. Po takim dniu śpi się znakomicie :-)

    4. Bo imprezy najważniejsze nie ważne , że jeziora i rzeki wysychają nie ważne , że drzewa usychają ważne , że jest pełna lampa i 30 stopni . Ech szkoda gadać gatunek ludzi jest podobno inteligentny no niestety nie Ci wszyscy co chcą pełnej łapy i 30 stopni i więcej obudza się pewnego dnia jak zabranie wody w kranie i prądu na klimatyzację i imprezy się też skończą bo nie będzie nic to będzie dopiero impreza na zakończenie życia ludzi ostatnia ale jaka. Brak słów najważniejsze wszytko zniszyc ech….

      1. Globalnego ocieplenia i tak już nie powstrzymamy. Nie ma dla nas ani przyrody żadnego ratunku. Jesteśmy jak pasażerowie Titanica, który już uderzył w górę lodową, choć niektórzy jeszcze się łudzą, że moment krytyczny dopiero przed nami. Bawimy się, tańczymy, gra muzyka. Jest nadal wesoło, korzystamy w pełni z życia i tylko niektórzy zaczynają dostrzegać, że idziemy powoli na dno. Łańcuch sprzężeń zwrotnych zaprowadzi nas do nieuchronnej katastrofy. To nie defetyzm, ale fakty. Jeśli nawet ograniczymy emisje CO2, to braki uzupełnią pożary lasów i wiecznej zmarzliny. Możemy jeszcze zyskać minuty rozpylając siarkę w stratosferze, ale to już beznadziejne jak włączenie pomp na Titanicu. Trzeba żyć w zgodzie z naturą i cieszyć się tym, co nam jeszcze zostało, a jeżdżąc na rowerze na pewno przyrodzie bardziej nie dokopiemy.

        1. Masz racje ,ale rower tez ktos zrobił i wyemitowal coś tam ,najlepiej zdejmij ubranie i znajdz najwiekszy lisc ,zerwij go a nie zcinaj bo nóż też ktos zrobil,zeby sie przyodziac ,oddychanie tez powoduje emisje , wiec cieżko .pozdrawiam,z lekkim przmrużeniem oka .

        2. Nie przesadzałabym, z samego faktu ocieplenia klimatu ani ludzkość ani przyroda nie wyginie. Człowiek i przyroda będzie się musiała dostosowywać do nowych warunków. Co do Polski to pytanie czy czeka na powolne stepowienie krajobrazu czy ostatnie susze są związane tylko z pogodą bo to że temperatury rosną to nie ma wątpliwości.

          1. Anonim: „czy ostatnie susze są związane tylko z pogodą”.

            Susze związane są przede wszystkim z głupotą ludzką (pogoda zasadniczo też).

          2. Gratuluję optymizmu. Wszystkim zwolennikom lampy przez 92 letnich dni przy 30 stopniach i zerowych opadach życzę takiej pogody ,ale sobie życzę umiarkowanego lata ze średnimi z lat 1981-2010 plus 0,5 stC w czerwcu, czyli 17stC w Katowicach, opady wysokie bo takie są średnie letnich opadów w Polsce bardziej równomiernie występujące. Żadne z tych życzeń nie ma prawa się sprawdzić bo katastrofa klimatyczna już się zaczęła i będzie coraz gorzej, a dzisiejsi beztroscy ,,młodzi bogowie” za 30 lat będą walczyć o przetrwanie. Na szczęście ja już tego nie dozyję.

          3. Ja mam pewną szansę dożyć roku 2049. Chciałbym 2052, żeby spokojnie zamknąć okres ref. 2021-2050, ale cóż.

          4. @Oliver57: Ty nie dożyjesz ale Twoje dzieci tak. Ja statystycznie rzecz ujmując dożyję „tych czasów” i bardziej zadaję sobie pytanie czy moje dzieci „te czasy” przeżyją?
            A jak wygląda sytuacja na Śląsku po odpadach z 2 dekady sierpnia i ostatnich burzach? Bo na wschodzie gdzie ostatni deszcz spał 15 sierpnia (40mm) w zasadzie wraz z rozpoczęciem się 3 dekady sierpnia wróciła susza. Jesiony, klony i jarzębiny zrzucają liście z powodu suszy. Szlachetniejsze odmiany wiśni zrzuciły resztkę swoich listków pozostałych po czerwcowo-lipcowej suszy. Liście zaczynają zrzucać topole. W Krakowie podobno susza wykończyła głogi na osiedlach które teraz stoją smętnie ogołocone z połowy korony. Jedyna roślina, która jak gdyby nigdy nic sobie rośnie i owocuje jak durna to jeżyna.

          5. Oczywiście że same wysokie temperatury nas bezpośrednio nie zabiją, bo nawet temperatury mokrego termometru powyżej 35 stopni można by przeczekać w jakimś klimatyzowanym pomieszczeniu lub podziemnym schronie. Ale co z tego, jak nie będzie co jeść i pić?
            Wg mnie wyznacznikiem wzrostu poziomu naszego życia nie jest jakiś tam PKB na osobę (bo ten wskaźnik jest skażony inflacją), lecz udział procentowy wydatków na artykuły podstawowej potrzeby takie jak jedzenie i mieszkanie, w domowym budżecie. Im mniejszy, tym oczywiście lepiej i wyższa stopa życiowa, bo zostaje więcej na tzw. rozrywki.
            Ja bym się spodziewał, że w najbliższej przyszłości trend się odwróci i wydatki na żywność i wodę! zaczną nam coraz bardziej ciążyć na kieszeni. Skończy się nowobogacki styl życia. Widzę to tak, że najpierw trzeba będzie zrezygnować z wakacji w egzotycznych krajach, potem pozbyć się drugiego samochodu, następnie przeprosić się z rodziną i zamieszkać razem w lepiance, a na końcu zabić sąsiada, żeby ukraść mu wodę pitną…

          6. Bartes:
            zrzucanie liści przez drzewa, w tym topole, może nie mieć genezy w braku opadów, problem jest bardziej złożony, choć składową miejscami znaczącą jest ich nieregularność. Pamiętasz zapewne lata 1997-98? Już kiedyś wspominaliśmy chyba o chłodach i wodach oraz o perypetiach rolników z nimi związanych. I co? Otóż w trakcie jazdy po ładunek do fabryki śrub w Łańcucie w podobnym okresie (a nawet wcześniej – gdzieś koło połowy sierpnia) – topole z odmian kanadyjskich balsamicznych, jak i naszych P. nigra, rosnące przy trasie bieszczadzkiej (DW 835) były na późnym etapie przebarwienia (które jednakowoż u topól nie jest tak zaznaczone, jak u np. klonów, buka, czy dębów); część liści została już zrzucona.
            Problem wieloczynnikowy, nie może być spłycany do czynnika opadowego.

          7. @LeszekM
            Masz rację, że jest to problem wieloczynnikowy. Swoje wnioski wyciągałem głównie na podstawie obserwacji i porównania z latami ubiegłymi. Topola faktycznie nie jest tutaj najlepszym przykładem ale wiśnie, jesiony czy kolny? Głowy sobie uciąć nie dam ale mam wrażenie, że w 2015 nie obserwowałem tego zjawiska w takiej skali co tylko może świadczyć o tym, że z wodami gruntowymi coraz gorzej. Rzut oka na archiwalne mapy KBW pokazuje, że na Zamojszczyźnie gorzej niż w reszcie kraju bywało w ostatnich latach dość często (co zresztą zgadza się moimi amatorskimi obserwacjami). Przyjechałem do Krakowa gdzie opadowo jest zdaje się lepiej i widzę, że brązowe obwódki liści klonowych pojawiają się głównie u drzew „zabetonowanych” chodnikami lub parkingami. Głogi gdzieniegdzie faktycznie ogołocone do połowy aczkolwiek to może być robota jakiegoś szkodnika. U jesionów oznak jesieni brak. Co ciekawe, ktoś tutaj niedawno pisał, że pierwszym wyznacznikiem suszy są brzózki. Tymczasem akurat u nich nie widzę jakoś nic niepokojącego ani na Zamojszczyźnie ani tym bardziej w Krakowie ;).
            Swoją drogą przy takiej pogodzie gorąco-burzowej pewnie w Małopolsce i na Śląsku jest wysyp grzybów ;)

        3. Oglądałem nie dawno film dokumentalny o rejonie Las Vegas.
          Jak to ująć piją, palą bawią się, a zbiornik retencyjny na wodę systematycznie się wyczerpuje, tak że za kilka, kilkanaście lat Las Vegas może zostać bez wody, a pokazywali ten zbiornik masakrycznie obniżył się tam poziom wody, ludzie chyba nie zdają sobie nawet sprawy z powagi sytuacji w tym pustynnym mieście.

    5. Na pewno taka końcówka sierpnia i początek września jaką mamy sprawi, że ludziom łatwiej będzie uwierzyć w fakt, że będziemy mieli rekordowo ciepłe lato.
      Najcieplejsze dni w tym okresie (na razie 27.08-02.09 z niewielką przerwą) mogą przynieść średnią dobową anomalię obszarową (ogólnokrajową) rzędu +8/+10K (ref. 1981-2010).
      Póki co na C Mazowszu niebo bezchmurne, a temperatura 23/24°C. Najcieplejsze noce miejscami mogą być jeszcze tropikalne.

    1. Uff, ale daje… 33 stopnie Kołobrzeg, Resko, Ustka, Szczecin.

      Ciekawe. Znowu południowy wiat i znowu najcieplej na brzegu Bałtyku. Myślałem, że to zdarza się tylko przy początku lata. Warunkiem jest morze znacznie zimniejsze od lądu i bryzowy „wałek ciśnienia” hamujący wiatr południowy do tego stopnia, ze strumienie turbulentne nie są w stanie odbierać z powierzchni ciepła, zarówno wyczuwalnego jak i utajonego.

      Ale faktycznie Bałtyk jest dość chłodny jak na sierpień, siedem stopni chłodniejszy niż rok temu. W dodatku na mapkach systemu SatBałtyk widać, ze ten południowy wiatr wytwarza przy brzegu upwellingi, oziębiające przybrzeżne wody o jeszcze kilka stopni.

        1. @LeszekM

          Gratulacje dla Koleżanki i Kolegi za NPole. I dla Svalbarda też!

          Chodzi o dwójkę Polaków na pokładzie norweskiego okrętu Straży Przybrzeżnej „Svalbard”, który tydzień temu był na samym biegunie.

          Też im gratuluję!

  15. Jestem na Krecie i dlaczego tutaj nie ma chmur. Punkt rosy na poziomie 20-23C. A jak do Polski napływa powietrze zwrotnikowe morskie to odrazu pełno burz.

    1. Bo wysoko w atmosferze też jest b. ciepło. Nie ma takich gradientów pionowych jakie zdarzają się u nas i atmosfera jest generalnie w stanie stabilnym, a nie chwiejnym … jak to bywa u nas.

  16. Nad Europą mamy dość klasyczny układ omega. Cyrkulacja strefowa zaburzona, ale nie zablokowana – co przedkłada się na neutralne lub lekko dodatnie NAO.
    My po SE stronie wyżu mamy lokalny przepływ E/SE, a trajektoria:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019082712_Warschau__.gif
    … zupełnie wykluczają wpływ „Afryki”. Jak widać nawet jeszcze pod koniec sierpnia może nieźle „grzać” nad samymi obszarami umiarkowanymi Europy…

  17. No noe wiem ile są warte moje przypuszczenia dotyczącego indeksu NAO???

    Ale z tego jak patrzę w fusy długoterminowe, to większość dni września powinna przynieść balans wartości bliżej dodatnich lub obojętnych, niż ujemnych.
    W każdym bądź razie wrzesień będzie miesiącem przełomowym, ale czy trend się utrzyma na dłużej????

    Zobaczymy co będzie.

  18. Parafrazując pewne powiedzenie z PRL-u nam nie potrzeba anomalii globalnej +4, nam wystarczy „kontrolowany” zrzut ścieków do Wisły. Sami się wykończymy. W Warszawie wybiło szambo. Do Wisły trafia 3m³ nieczystości na sekundę. Katastrofa ekologiczna.

    1. No tak, czyli skoro czynnik A ma jakiś negatywny wpływ, to nie ma co przejmować się kolejnymi innymi…???
      Tak naprawdę to nie rozumiem tego porównania – przecież to są ZUPEŁNIE różne spawy, a i skala oddziaływania nieporównywanie inna.

      1. Chciałem tylko podkreślić, że niszczymy planetę na różne sposoby i że nie potrzeba wcale katastrofy klimatycznej, abyśmy się sami wykończyli. Na nowotwory umiera już 100 tysięcy Polaków rocznie, bo jedzenie śmieciowe i smog, w lasach pełno śmieci, plastików, a teraz jeszcze to. Niedobrze.

    2. Owszem nic wesołego, ale taką „katastrofę” mieliśmy przed oddaniem Czajki dokładnie każdego dnia przez całe dekady… więc określenie ciut przymocne chyba

      1. Jakoś mnie to nie dziwi, że akurat to się w Warszawie przytrafiło. Ale nic się nie stało. Przecież to kontrolowany wyciek:) Nie zdziwiłbym sie jakby to naprawdę był wyciek kontrolowany żeby pozbyć się problemu…Można powiedzieć warszawiacy sami sobie winni, tylko Polski szkoda… Ciekawe tylko czemu tak długo zwlekał by podać to do wiadomosci…

  19. Obecnie mamy klimat interglacjału Emskiego podejrzewam ,że było u nas Ciepłej o 2 stopnie z normy 1960-1990 . Daleko jeszcze ale ten rok idzie też na rekord powoli nie wiadomo jak jesień i zima się za zacznie ale nie wygląda to dobrze . Lato już pewne , że będzie rekordowe ciepłe.

    1. @Obserwator Meteo

      Niekoniecznie. Niedawny artykuł [1] pokazał na podstawie proxy z osadów oceanicznych, że Ostatni Integlaciał (LIG, czyli interglaciał emski) nie był globalnie cieplejszy niż lata 1995-2014. Zacytuję abstrakt:

      Our results indicate that peak LIG global mean annual SSTs were 0.5 ± 0.3°C warmer than the climatological mean from 1870 to 1889 and indistinguishable from the 1995 to 2014 mean.

      [1] Hoffman J.S. i inni, 2017, Regional and global sea-surface temperatures during the last interglaciation, Science, https://doi.org/10.1126/science.aai8464

        1. @Obserwator Meteo

          Jeśli obejrzeć uważnie Rys. 2 z tego artykułu to widać, że w „szczycie” tamtego interglacjału, miedzy 125 a 120 tys. lat temu temperatury Północnego Atlantyku i jedynego punktu przy brzegach Europy (w Skandynawii) nie przekraczały anomalią +2 K od czasów przedprzemysłowych (czyli okresem 1870-1889 używanym w tym artykule). W Polsce my już mamy +2 K od czasów przedpzemysłowych. Z tym, ze nie jestem pewny czy dotyczy to także oceanu. Pewnie nie ale pamiętajmy, że o ile obecne ocieplenie trwa zaledwie trochę ponad 100 lat, tamto naturalne trwało tysiące lat, w czasie których oceany zdążyły nadgonić kontynenty. Innymi słowy różnica anomalii między kontynentami i oceanami była znacznie mniejsza niż dziś. Dlatego sądzę, ze na kontynentach nie było wtedy ani trochę cieplej niż w ostatnich dekadach obecnego ocieplenia, podczas gdy oceany jeszcze się nie nagrzały do wartości „emskich”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.