Będzie zimniej

Będzie zimniej

W ciągu najbliższych dni będziemy mieli do czynienia z dość silnym ochłodzeniem. Wg modelu GFS średnia temperatura powietrza w ciągu najbliższych 10 dni spadnie miejscami nawet poniżej -10°C (tak ma być w Suwałkach), co oznacza anomalię temperatury rzędu -8.0°C – -9.0°C. Wg modelu GFS z 00UTC zima miałaby odpuścić dopiero pod koniec I dekady marca, model ECMWF sugeruje ocieplenie na początku przyszłego miesiąca.

Poniższa mapa przedstawia prognozowany przez model GFS rozkład anomalii temperatury powietrza nad Europą w dniach 21 lutego – 3 marca 2018:

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Największe odchylenia temperatury od normy notowane miałyby być na północny wschód od Polski. Prognoza miesięczna ECMWF wydana 19 lutego jest zbliżona, co więcej sugeruje ona, że nie mielibyśmy co liczyć na wczesną wiosnę w marcu:

Źródło: http://www.met.hu/en/idojaras/elorejelzes/europai_elorejelzes/

Również ostatnie prognozy modelu CFS wskazują, że marzec może być chłodny i jeżeli nie nastąpi jakaś niespodziewana zmiana, będzie to bardzo prawdopodobne:

Ochłodzenie pojawia się w tym roku później, niż miało to miejsce w 2012, a jednocześnie wcześniej, niż w 2013. Jeśli będzie ono swoim charakterem przypominało tamte dwa przypadki, to należy oczekiwać, że chłód pozostanie z nami do okolic połowy marca.

Modele nie przewidują póki co jakichś ekstremalnych temperatur minimalnych. Naturalnie należy liczyć się z tym, że temperatury spadną bardzo znacznie na mrozowiskach (np. w rejonie stacji Arnolda Jakubczyka w pobliżu Czarnego Dunajca, gdzie w zeszłym roku odnotowano -39.8°C), gdzie niewykluczone są spadki temperatury nawet znacznie poniżej -30°C. Poza tymi regionami raczej nie należy się spodziewać znacznych spadków poniżej -20°C, chyba że będziemy mieli do czynienia z bezchmurnymi i bezwietrznymi nocami. W ciągu dnia bardzo mroźno (z temperaturami maksymalnymi zbliżonymi, lub niższymi od -10°C) ma być jedynie w północno-wschodniej części kraju.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Prognozowane ochłodzenie na tle historycznym nie jest niczym niezwykłym. Wielokrotnie notowano zbliżone wartości temperatury nawet znacznie później. Tak było na przykład pod koniec marca 1952 w Suwałkach:

Źródło: Dane historyczne IMGW-PIB

Średnia temperatura powietrza w dniach 18-31 marca 1952 spadła tam do -10.2°C, a średnia anomalia całej III dekady marca wyniosła poniżej -12°C. Zadziwiający jest przypadek z 26 marca 1952, kiedy przy niemal bezchmurnym niebie (średnie zachmurzenie 0.3 oktanta) temperatura maksymalna osiągnęła zaledwie -9.2°C.

[xyz-ips snippet=”ads-btf”]

 

Print Friendly, PDF & Email

247 Replies to “Będzie zimniej”

  1. Miejmy nadzieję, że pojawi się choć jeden epizod wiosenny w marcu, z temp. od 15 do 20 stopni – najlepiej w III dekadzie miesiąca.

  2. Niestety jest spore prawdopobieństwo sprawdzenia się rzadkiego scenariusza kiedy po ciepłej zimie może nadejść zimny poczatek wiosny ( marzec). W 2013 roku mieliśmy bardzo długą zimę: grudzień zimny, styczeń zimny, luty w normie, marzec-ekstremalnie zimny, kwiecień został uznany co prawda za ciepły w skali kraju ale w pierwszej połowie oglądaliśmy zimowe krajobrazy. Prawdziwa zima powinna być wtedy kiedy jest zima czyli od grudnia do lutego. Wir polarny pownien pojawić się w tym okresie, ale to jest oczywiscie moje życzeniowe myślenie a natura okaże się pewnie złośliwa. W Ameryce Połnocnej we wschodniej części mają za sobą wir polarny i możliwe że już koniec zimy a wiosna przyjdzie na czas. Tymczasem u nas pojawia się on znów poniewczasie co prawda zahacza jeszcze o koniec lutego czyli meteorologiczną zimę, ale prawdopodobnie opóźni on nam wiosnę. Końcówka lutego zapowiada się mroźnie ale bezśnieżnie a poczatek marca z nieco lżejszym mrozem, ale ze śniegiem. Idealny marzec jawi mi się jako miesiąc końca zimy i początek wiosny i początek wegetacji, roztopów śniegu i lodu – I dekada miesiąca i zieleniejącej się trawy, pąków na drzewach i małych lisciach na krzewach, śpiewających ptaków w II i III dekadzie, ale jeśli jest to marzec przynajmniej w normie lub ciepły, tymczasem rośnie powoli ryzyko chłodnego marca-oby się to nie sprawdziło. Myślę nawet większość z tych którzy wolą ciepłą zimę wybraliby scenariusz taki: 2 -3tygodni prawdziwej zimy w okresie grudzień-luty za to żeby w marcu już zimy nie było- ale nie nie mamy na to wpływu

    1. Do tej pory tylko Europa i W część USA w tym sezonie opierała się tak wyraźnym adwekcjom chłodu (mrozu) znad Arktyki. Prawdę powiedziawszy to przy tej łagodniejszej zimie takiej opcji się obawiałem, choć jeszcze byłoby gorzej, gdyby stało się to dopiero za 2-4 tygodnie (podobnie jak w marcu 2013, ale tym razem przy łagodniejszej zimie).

      1. Wiadomo że lepiej teraz niż w połowie marca albo na początku kwietnia np. czy jeszcze później, ale pomijając już chłodną zimę 2013 i ciepłą i 2018 w jednym i drugim przypadku jest to za późno. Zważywszy że duże zimno może trwać przy takiej cyrkulacji 1-4 tygodnie, najpóźniej taki wir powinien się pojawiać w I dekadzie lutego, przynajmniej mielibyśmy w końcu konkretną zimę, ale jak napisałem to moje życzeniowe myślenie. Tymczasem nieco lepiej niż w 2013 ale w lutym 2018 przyjdzie wkrótce duży mróz bez śniegu albo małą ilością, za to może mocno posypać w marcu

    2. @anonim
      W grudniu oceany są jeszcze nagrzane. To normalne, że w klimatach morskich najzimniejsze miesiące to luty lub nawet pierwsze dekady marca (te wybitnie morskie). Polska leży w klimacie przejściowym (czasem wpływy morskie, czasem kontynentalne) i czasem tak po prostu będzie, że grudzień będzie cieplejszy od marca. Wydaje mi się, że za dużo wymagacie od tego biednego miesiąca jakim jest marzec. Dla stacji w Szczecinku naliczyłem 25 zimowych grudniów w okresie 1951-2017 natomiast marców aż 15 (średnia dobowa miesiąca poniżej 0c). 5 marców w okresie 1951-2017 to średnia miesięczna powyżej 5c. Naprawdę z punktu widzenia statystyki ten miesiąc nie ma nic wspólnego z wiosną. Średnia wieloletnia na poziomie 2-3c to zbyt mało aby ogłaszać wiosnę w marcu. Więcej jest marców zimowych(średnia poniżej 0c) jak wiosennych (średnia powyżej 5c).
      Ja już przywykłem do tego, że ostatnio trawa w grudniu jest bardziej zielona jak w marcu czy na początku kwietnia.

        1. Dokładnie nie ma co porównywać na tle wieloletnia marca do grudnia. Ostatni zimny grudzień zdarzył się w 2012. I taki marzec jak grudzień 2012 zostałby uznany za ekstremalnie zimny, tymczasem grudzień 2012 został uznany za „ledwie” chłodny. Od 2013 roku obserwujemy właściwie ciepłe grudnie więc może się zmieniać percepcja. Średnia temperatura grudnia, ekstrema w obu miesiącach ewidentnie wskazują ze grudzień jest zimniejszy, taka sama analogia występuje między czerwcem a wrześniem. Owszem czasem może się zdarzyć że grudzień będzie cieplejszy od marca tj wrzesień od czerwca ale jest rzadkość, najczęsciej jest na odwrót. Lepiej porównywać bardziej zbliżone miesiące jak marzec-listopad, kwiecień-październik i maj-wrzesień. Ja dzielę sobie pory roku na 4 a nie na 5, 6 czy więcej ( przedwiośnie, polecie, przedzimie) a marzec to ewidentnie dla mnie nie miesiąc zimowy, dominują dodatnie temperatury w ciągu dnia, średnia też jest dodatnia i bardzo ważny wskaźnik średnio to w marcu rusza wegetacja. Wystarczy nawet lekko chłodny marzec żeby wegetacja się zaczęła. W grudniu przyroda czasem się oszukuje ale tylko przy ciepłych i bardzo ciepłych grudniach. Właśnie dlatego marzec to dla mnie wiosna a grudzień zima

          1. Proszę wejść na Biuletyn Monitoringu Klimatu Polski na stronie IMiGW. Grudzień 2012 jest uznany za bardzo chłodny.

          2. Zgadza się bardzo chłodny. Pomyłka. Nie zmienia to jednak faktu że marcowi jest bliżej do listopada niż do grudnia

        2. @Fan klimatów podzwrotnikowych
          Mam w ogrodzie palmy (Trachycarpus fortunei) i w marcu zawsze wyglądają najgorzej. W grudniu liście są bardziej zielone i obfite jak w marcu. Zimny grunt i ostre marcowe powietrze to żadna wiosna.
          http://palmy.zameknet.pl/www/forum/index.php?topic=83.225

          Polskie rośliny wczesnowiosenne równie dobrze w środku zimy mogą kwitnąc w sprzyjających warunkach. Tak było w tym roku z baziami czy przebiśniegami. Kwitły w grudniu, a dopiero teraz na portalach społecznościowych pojawiają się zdjęcia, że niby wiosna idzie.
          Bazie są u mnie w takiej samej fazie rozwoju jak w grudniu. Przebiśniegi od połowy stycznia wyglądają tak samo. Żaden obserwator przyrody nie nabierze się na takie zagrywki.

          1. A to ciekawe, bo u mnie przebiśniegi dopiero co wyszły a niektóre wciąż są pod ziemią. Logiczne chyba jest, że po lecie trawa i palmy będą wyglądały lepiej niż w marcu, kiedy są „wymęczone” po zimie. Nie zanotowałem u siebie kwitnienia żadnych roślin wczesnowiosennych przed połową lutego, bazie nigdy nie kwitną w grudniu, styczniu, kwitnące bazie wyglądają tak: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c2/Salix_caprea.jpg/220px-Salix_caprea.jpg

          2. No to widać marny z Ciebie obserwator przyrody skoro porównujesz marzec do grudnia czy stycznia, przecież nawet kiedy marzec jest w normie widać wyraźne przebudzenie w świecie roślin i zwierząt.

          3. @Fan klimatów podzwrotnikowych
            Nie chodzi o wymęczenie po zimie tylko o temperaturę gruntu, która w grudniu jest często wyższa niż w marcu a rośliny zimozielone to czują.
            W Szczecinie co jakiś czas kwitnie w grudniu wiśnia japońska
            http://radioszczecin.pl/1,364694,widok-na-jasnych-bloniach-zaskoczyl-mieszkancow-
            Przebiśniegi w styczniu są bardzo częste. No, ale na wschód od Wisły widocznie macie inne rozumienie wiosny. Jeżeli dla was wiosna to przebiśniegi i roztopy to ok. Wtedy można nazwać marzec wiosną. Dalsza dyskusja jest bez sensu bo na wschód od Wisły macie zupełnie inną temperaturę w grudniu jak na zachodzie Polski, więc każdy będzie utrzymywał swój pogląd.

      1. Mi się coraz mniej „uśmiecha się” to, że ostatnimi czasy chyba jeszcze bardziej uwidacznia się trend z częstszymi silniejszymi ochłodzeniami bliżej okresu wielkanocnego, niż bożonarodzeniowego.
        Wiem, że PA „lubi” napływać wiosną, ale jednak (jak się wydaje) okres od połowy marca do połowy maja powinien mieć wyższą Tśr, niż II połowa grudnia…

        1. Juz kiedyś o pisałem ze w ostatnich latach równie często mamy wyjątkowo ciepłe wielkanocne jak tez wyjątkowo zimne. Lata 2010,2011,2014 i 2016 przyniosły te swieta z silna anomalia na plusie. Dla odmiany 2012,2013,2015 i 2017 odwrotnie. Jakby wziąć średnia anomalie niedzieli wielkanocnej z tych 8 lat to mysle ze daleko by od normy nie odstawała w żadna stronę.
          Tez mitem jest ze Wielkanoc jest zimniejsza od BN- po prostu sa wtedy zupełnie inne oczekiwania. Na BN 10 stopni to oczywiście anomalne ciepło a na Wielkanoc jeśli jest w kwietniu zwłaszcza to odczuwalnie zimno.

        2. „połowy marca do połowy maja powinien mieć wyższą Tśr, niż II połowa grudnia…”
          Podaj mi chociaż jeden przykład, gdzie t. śr. okresu 15III-15V jest niższa niż II połowy grudnia… :-)

        3. Chodzi o to, że okresy ze wyraźnie ujemnymi anomaliami termicznymi znacznie częściej zdarzają się w okresie około-wielkanocnym, niż około-bożonarodzeniowym.

          1. To jest akurat prawda. Ale jeśli chodzi o ogólne anomalie całego miesiąca to grudzień wcale sie tak bardzo nie ocieplił jak marzec czy kwiecień. Te Boże Narodzenie, to jest duży wyskok na tle grudnia.
            Co do samej Wielkanocy to rzeczywiście okres na który dość często (w połowie przypadków) przypadają najniższe anomalie w okresie marzec-kwiecień.

    3. @anonim- zimy w marcu juz od tylu lat nie było ze sam chętnie wrócę do wspomnień z dzieciństwa (w którym zimę w marcu miałem niemal w każdym roku- mniejsza czy większa, ale miałem).

        1. Rzeczywiście w marcu 2013 mieliśmy zimę, ale nie ma już co dyskutować o subiektywnych odczuciach. Dla jednych marzec będzie miesiącem wiosennym, dla innych przedwiośniem, jeszcze dla innych przedłużeniem zimy. Ja się trzymam swoich subiektywnych jak i obiektywnych faktów a te mówią że marzec jest cieplejszy od grudnia to raz, po drugie w meteorologii na marzec w Polsce mówi się pierwszy miesiąc wiosny. Po trzecie to nie w kwietniu ( w kwietniu pojawiają się liście na drzewach więc bardziej widać), ale w marcu rozpoczyna się średnio wegetacja ( mówimy tu o średnich do których powinniśmy się porównywać). Również w świecie fauny pierwsze wyraźniejsze oznaki wiosny pojawiają się w marcu. Na koniec dodam że są już niektórzy (czytając wcześniejsze komentarze) po ciepłych grudniach 2013, 2014, 2015, 2016, 2017 chcieliby wyłączenia grudnia z miesięcy zimowych i dołączenia go do jesieni co w takim razie z cieplejszym marcem. Dla marzec jest miesiącem ( patrząc na średnie temperatury, przyrodę) wczesnowiosennym, czasem ale znacznie rzadziej zimowym w przypadku większych ujemnych anomalii. I to by było na tyle nie będę więcej dyskutował nt subiektywnych odczuć odnośnie grudnia i marca

          1. We Wrocławiu marce są bliżej wiosny. Średnia 4.0c. W zimniejszych regionach Polski bliżej zimy. Białystok 1.3c. I wszystko w temacie.
            Warszawa na pewno nie należy do tych cieplejszych ze średnią 2.5c.

          2. Nie wiem dlaczego za wiosnę uznajesz dopiero temp. śr. >5 st., przecież wegetacja rozpoczyna się już przy >0 st. m.in. rośliny wczesnowiosenne, których to gatunków jest sporo. Większość drzew i krzewów wegetacje rozpoczyna przy t. śr. 10 st., dlatego wyraźne zazielenienie się krajobrazów obserwujemy dopiero 15-20 kwietnia.

          3. @Fan klimatów podzwrotnikowych
            Rośliny wczesnowiosnenne o których piszesz na zachodzie Polski wegetują cała zimę (o ile jest łagodna) więc, zgodnie z Twoją logiką w Szczecinie, Słubicach czy Wrocławiu każdy miesiąc zimowy jest wiosenny bo kwitną jakieś niskowymagające rośliny, które na wschodzie Polski potrafią zakwitnąć dopiero w marcu. W dodatku leżeli za próg wiosny przyjmiesz śmieszne średnie powyżej 0c, to okazuje się, że w takim Szczecinie jesień od razu przechodzi we wiosnę a okres wegetacyjny trwa ponad 300 dni. Przypominam, że Szczecin nie ma ani jednego miesiąca ze średnią miesięczną poniżej 0c. Dla mnie wiosna jest wtedy jak są chociaż tulipany i zgadzam się tutaj w 100% z Jorgusiem.
            Dziwie się , że Fan klimatów podzwrotnikowych ma takie niskie wymagania odnośnie wiosny :). Wiosna to dla mnie ewentualnie końcówka marca, ale w zaokrągleniu to właściwie kwiecień. A taka prawdziwa wiosna ( pierwsze liście) to statystycznie dopiero druga połowa kwietnia.

        2. Marzec 2006 to moje dzieciństwo jeszcze ;)
          A marzec 2013 był ostatnim z jakakolwiek zima. Chodziło mi o to ze w latach 2014-17 tej zimy nie było. Wczesniej przez lata zima bardzo często pojawiała sie w marcu na chociaż tydzien.

          1. @Marcin D Miałem nie już nie pisać nt ;). To może inaczej jeśli marzec mamy nie uważać za wiosnę to listopad nie powinniśmy uważać za jesień bo oba miesiąca mają bardzo zbliżone średnie temperatury. Wchodzimy tu już mocno w szczegóły dzielimy Polskę na Białystok, Warszawę, Wrocław, warto więc dodać jeszcze Szczecin, Gdańsk, Łebę, Rzeszów, Suwałki i np. Zakopane. Możemy podzielić też marzec na 2 połowy albo na III dekady. Dla mnie II połowa marca oraz II i III dekada marca to już ewidentnie wiosna, ale nie będę się rozmieniał na drobne więc wezmę cały marzec i cały kraj. Nawet przy tej średniej z Białegostoku z całego miesiąca oznacza że w II połowie jest ona już wyższa i nawet tam w marcu zaczyna się wegetacja. FKP napisał że kluczowy jest kwiecień i ma rację w kwietniu wegetacja jest kluczowa i najszybsza i najbardziej widoczna co zawdzięcza głównie liściom na drzewach, ale zaczyna się to już w marcu. W Warszawie przy przeciętnym marcu jak np. w roku 2011 w II dekadzie zazielenia się już trawa a w III trawa jest mocno zielona i pojawiają się już małe liście na krzewach, nawet w Suwałkach kwitną w III dekadzie kwitną pierwsze kwiaty i zazielenia się trawa. Im dalej na zachód i południe tym zieleni więcej. A w takim marcu 2014 pod sam koniec marca u mnie koło Warszawy pojawiły się małe liście na brzozach. W jakim grudniu, styczniu abo lutym tak było. I tu uwaga kmroz ma rację przy bardzo ekstremalnie ciepłych lutych może się powoli zacząć wegetacja o ile później nie wystpią większe zimowe niespodzianki. Tak samo jak bardzo zimny i wyjątkowo zimnu sierpień może przypominać wrzesień feneologicznie. Ale jeszcze raz zaznaczam niech każdy uważa sobie subiektywnie marzec za co chce

          2. @anonim
            Oczywiście, że kwiecień jest kluczowy a nie jakiś tam marzec (zwłaszcza pierwsza połowa). Cały czas próbuję to przekazać, ale zrozumiałem w tej dyskusji, że na wschodzie inaczej rozumie się słowo „wiosna”. Dla Fana klimatów podzwrotnikowych wiosna to temperatury średnie >0c co jest dla mnie trochę śmieszne ze względu na pseudonim jakim się podpisuje. Na zieloną trawę i pierwsze kwitnące rośliny nie trzeba czekać do marca ( przynajmniej w zachodniej części kraju). Wiec równie dobrze na zachodzie styczeń i luty możemy nazywać wiosną.

          3. @Marcin D
            To jest tylko warunek termiczny, liczy się też nasłonecznienie i długość dnia. W Polsce w marcu z t. śr. 2 st. będziesz miał więcej wiosny niż w Londynie w styczniu ze średnią 4 st.. Co do moich preferencji to oczywiste jest, że wiosna dla mnie zaczyna się gdy temp. jest grubo pow. zera (t. śr. 10-12 st.), ja pisałem o roślinach, których niektóre gatunki rozpoczynają wegetacje po zimie kiedy temp. wrośnie ledwo pow. 0 st..

  3. na endlich ! Bardzo brakowało już tu takiego rzeczowego artykułu
    a okres synoptyczny przed nami dość ciekawy.
    W/g mnie do dnia Kobiet chłodem pociągnie.

  4. To chyba właśnie w 2013 mirabelki zakwitły dopiero na 1 maja, gdy normalnie kwitną na początku, ostatecznie w połowie kwietnia i na początku maja jest od dawna zielono. Oby wiosna przyszła szybciej niż wtedy.

    1. Dla odmiany rok temu u mnie mirabelka kwitła podczas tego ciepła na początku kwietnia (w 2013 u mnie trochę wcześniej niż u Ciebie, ale niewiele- może tak 27-29 kwietnia) a kasztanowce np w obu przypadkach kwitły podobnie jakoś koło 10 maja, w 2013 chyba nawet odrobinę wcześniej. Dlatego własnie osobiście wolałbym powtórkę z 2013 niż 2017 roku.

  5. Patrząc na to wszystko z innego, rachunkowego punktu widzenia, co jak wiecie nie ma wiele wspólnego z pogodą, można rzec , że pogoda ma najlepszą księgowość na Ziemi! Bilans zawsze musi wyjść na „0” Niezależnie jak długi jest „rok rozliczeniowy” :) I byle do wiosny . Bo jak pamiętam, z pewnego powodu doskonale, to pewnego roku 20 kwietnia skuwałem lód z chodnika :)

        1. Nie wyklucza, ale na razie jest przeciwna. W 2016 i 2017 roku juz o tej porze cały ogród był w kwiatach a kurtkę nosiło sie tylko dla formalności.

          1. A co to za kwiaty mogą kwitnąć w lutym i to jeszcze, bez urazy, w Warszawie, która nie należy do najcieplejszego rejonu Polski? Oczar, leszczyna, ewentualnie jakieś przebiśniegi i co jeszcze?

          2. @jorguś
            Dokładnie tak. I to jeszcze w miejscach ogrzewanych sztucznie rurami z ciepłowni.

          3. Normalnie nie mogą, ale jak jest tak ciepło jak w kwietniu to czemu nie?
            Chodziło o kwiaty typu przylaszczki, ciemierniki, ranniki a ponadto przebiśniegi oraz krokusy oczywiście. Takie pierwsze kwiaty wiosenne ktore normalnie juz sie zwykle w marcu pojawiają.

          4. No tak, są to faktycznie rośliny, którym wiele nie trzeba. Szczególnie taki ciemiernik, który chyba zresztą dzierży nazwę potoczną zimowa róża albo tez róża Bożego Narodzenia. U mnie w tym roku też np kwitły w styczniu, ale szczerze nie przyszło by mi do głowy, żeby na widok ciemiernika doszukiwać się wiosny :) W 2013 roku krokusy np ,,wyżynały” się z gleby podczas wyraźnej odwilży pod koniec stycznia a do wiosny, jak się potem okazało, były jeszcze dwa pełne miesiące.

          5. @jorguś
            Jest mnóstwo roślin, które przy sprzyjających warunkach mogą kwitnąc w Warszawie w lutym. Na zachodzie Polski kwitnienie w III dekadzie lutego ciemierników, krokusów, przebiśniegów, śnieżyc, ranników to norma.

          6. @FKP: Racja, wyżej wymienione mogą kwitnąć, tylko nie można moim zdaniem utożsamiać w żaden sposób kwitnienia tych roślin z wiosną i wieszczyć z tego tytułu, że teraz już na pewno zima nie wróci. Bo niektórzy ludzie (nie na tym forum oczywiście), ale np takie aparaty, które komentują artykuły TP wysyłają jakieś fotki krokusów gdzieś w Zielonej Górze i są podekscytowani, że jakiś, bądź co bądź, prymitywny kwiatuszek oznacza, że najbliższego ochłodzenia nie będzie, co jest tak absurdalne, że aż się odechciewa tego wgl czytać. A co do mnie, to mi radochę sprawiają dopiero tulipany i to co później ;)

          7. w połowie lutego 2016 gdy cały mój ogród był już w różnych kwiatach, też wcale nie było pewności, że zima nie wróci. Wtedy akurat nie wróciła. Ale wydaje mi się, że niemniej wiosennie w ogrodzie zrobiło się koło 5 marca w 2013 roku.
            Tylko, ze w 2016 roku zima nie wrociła już i przyroda się spokojnie rozwijała. Nie jakoś gwałtownie, ale jednak brak mrozów nocnych w pierwszej połowie marca zrobił swoje. Zarówno w 2016 i 2017 można było dostrzec mocne przyśpieszenie. Ciekawe jak w tym roku będzie. Faktem jest, że srednia poczatku poważniejszego kwitnięcia to jest w Warszawie jakiś 15 marca, więc wcale nie jest jeszcze powiedziane, że będzie to mocno opóźnione- ale względem poprzednich 4 lat na pewno będą wyraźne tyły.

          8. Zobaczymy :) I tak największy wpływ na wegetację ma kwiecień. Pod tym względem powtórka z 2009 roku była by mile widziana.

          9. @jorguś – zależy jeszcze jaki poziom wegetacji…
            na sadownictwo oczywiście wiadomo, że największy. tak samo na drzewa (np słynne kasztany na matury ;) )
            swoją drogą rok 2017 w kwesti kasztanów był skrajny w obie strony
            na S i W zaczęły już kwitnąć w końcówce marca czy początku kwietnia
            a w duzej części kraju dopiero w drugiej cześci matur, gdy wróciły wyższe temperatury. Piotr z Nowego Sącza dobrze pisał o totalnej stagnacji w zwiazku z późnym zimnem. Jednak, prawdę mówiąc, stagnacja w tym okresie mimo wszystko lepsza niż w marcu… przynajmniej jest jako tako zielono i wiosennie, a z drugiej strony też termicznie lepiej jak przez miesiąc jest te „marne” 10 stopni, niż mamy dodatkowy miesiąc prawdziwej zimy jak w 2013.

  6. W zeszłym roku nie miałem ani jednego orzecha ,również jabłek.
    Kasztany zakwitły dopiero po maturach.
    Pozdrowienia po długiej nieobecności.
    M

    1. Im pózniej zaczną kwitnąć, tym mniejsza szansa ze zamarzną.
      Jak w zeszłym roku wiosna sie w połowie lutego zaczęła to nic dziwnego ze to potem powariowalo i pozamarzało.

        1. Jakby zimowo było tylko w miesiącach DJF, a potem już tylko i wyłącznie (przed)wiosennie – bez takich przejść z wyraźnie dodatnich na wyraźnie ujemne anomalie jak w ubiegłym roku – to też nie byłoby ryzyka, że coś przemarznie:-)

          1. Oczywiście ze by było- mam wspomnieć dwie najcieplejsze w historii powojennej wiosny z lat 2007 czy 2014 ;)
            Wystarczyło kilka chłodniejszych dni w maju.

          2. @kmroz
            Ale wówczas anomalie ujemne były silniejsze. Wiosną przy anomaliach nie większych niż ok. -3/-5K raczej nic by nie pomarzło, a przynajmniej w tej skali.

          3. Najlepsza dla roślin (podkreślam dla roślin a nie ludzi) jest opcja z 2013 roku i tyle :(
            W każdym z innych lat na tle ostatniego 10 lecie był wątek zapowiadanych przynajmniej przygruntowyh przymrozków w maju i drżenie rolników. W 2013 oczywiście tez, ale wtedy postęp był o wiele mniejszy w roślinności.
            No taka prawda. Mnie dziwi ze przyroda nie zdołała sie do tego dostosować przez lata… jeden drobny mróz w maju i jest „pozamiatane”.

          4. Odnośnie wiosny 2013, to drzewa zazieleniły się wtedy wcześniej niż rok temu i wspominam ją znacznie lepiej, niż wiosnę 2017 (po zimie w 2013 roku przyszło od razu ciepło i nie puściło aż do września!).

          5. Wiosna 2013 była znacznie grosza od wiosny 2017 a to dlatego, że połowa tej pierwszej została stracona na zimę.

          6. @podlasianin.
            To była płytka granica. Tam gdzie normalnie sie to dzieje w końcówce kwietnia czyli S i W Polski to zazielenily sie na początku kwietnia ( oczym Piotr z NS opowiadał) Tam gdzie to zwykle sie dzieje juz w maju (czyli u ciebie na Podlasiu) to nie zdarzyły przed nadejściem zimna. Ale kwiaty na drzewach zdarzyły… i stad te „nieszczęścia” w sadownictwie.

        2. Ja osobiście bym wolał wiosnę w lutym i pózniej przyrodę w kwietniu jak normalnie w czerwcu, ale trzeba miec świadomość ze takie anomalie maja skutki. W kwietniu przymrozki zdarzają sie co roku.
          A faktem jest ze największe straty w rolnictwie były w tych latach ktore przyniosły bardzo wczesna wiosnę :/
          W tym roku raczej ich nie bedzie. Bo juz szanse na to ze wiosna wybuchnie przed czasem sa bardzo niewielkie. Nawet jak zrobi sie wiosennie juz w połowie marca i ekstremalnie ciepło to jednak dopiero wtedy przyroda ruszy do życia a nie tak jak np rok temu w połowie lutego.

          1. Z tym ruszeniem do życia w połowie lutego to ty grubo przesadzasz, w ubiegłym roku na dobrą sprawę wegetacja ruszyła dopiero na początku kwietnia bo marzec był pochmurny.

          2. Jak znajde wolna chwile to wstawię tutaj zdjecia z ogrodu z 2016 i 2017 roku zeby pokazać…
            Marzec był pochmurny ale nie aż tak by temperatury poziomu blisko 10 stopni avg dobowej nie pozwoliły kwiatom kwitnąć.

          3. Ile tych dni miałeś ze średnią dobową 10c i więcej w marcu 2016 i 2017 w Warszawie?
            2017 – 6 dni z czego 5 po 21 marca.
            2016 – 0 dni !

          4. Napisałem ze „blisko”.
            Zreszta mówię jak było. W ogrodzie była wiosna zarówno na początku marca 2016 jak i 2017. Wystarczyło kilkanaście nocy bez mrozu z rzędu, nawet słońce nie było potrzebne. Oczywiście nie było liści na drzewach, to nie był ten poziom wiosny. Ale przyspieszenie przyrody o co najmniej miesiąc bylo faktem w tamtym latach. W 2017 wyrównał je zimny kwiecień w drugiej połowie, w 2016 natomiast juz marzec pozbawiony większego ciepła ( mimo ze względem norm i tak ciepły)
            Jednak analogiczny okres do obecnego w tamtych latach był niemal skrajnie ciepły.

    1. Nie sypało w grudniu, styczniu, lutym, więc pewnie sypnie w …. marcu, przy ociepleniu. W 2013 najwyższa pokrywa śnieżna została zanotowana w …. kwietniu, więc nic już mnie nie zdziwi.

    2. W ogóle to jestem ciekaw, jak to jest mieszkać we Wrocławiu, czyli miejscu, gdzie niemal bez przerwy świeci słońce w tegorocznym lutym.

      1. Do lutego było słabo ze słońcem, więc ludzie po prostu zobaczyli, że słońce dalej jednak świeci. Chętniej wychodzą na zewnątrz i się wycieczkują.

  7. A więc…. zima! To już przesądzone. U progu meteorologicznej wiosny. W końcu to logiczne, że jak idzie wiosna, to nadchodzi zima… Dobrze chociaż że: 1) obędzie się bez opadów i pokrywy śnieżnej 2) będzie sporo słońca 3) dni są coraz dłuższe 4) to już luty a nie listopad. Źle że znowu pogorszy się jakość powietrza i na rowerze sobie nie pojeżdżę. ECMWF coś zmiękł, bo już 2 marca daje u mnie +3. Mam nadzieję, że ten przykry epizod zimowy długo nie potrwa.

  8. Szkoda, że po raz kolejny fala zimna bez śniegu. U mnie dzisiaj przewidywania się sprawdziły i wisiał cały dzień stratus i -2. Zazdroszczę Warszawiakom słońca, całe szczęście w piątek jadę do stolicy to może się załapię. Bo jutro u mnie też krucho ze słońcem…

    1. Szkoda przede wszystkim tego, że ta zima obudziła się dopiero teraz, kiedy powinno się już robić coraz cieplej. Akurat dobrze że nie ma już śniegu, bo później musiałby się on topić, co jeszcze bardziej opóźniałoby nadejście upragnionej wiosny. A poza tym śnieg pod koniec lutego traci już swe właściwości „rozjaśniające” krajobraz.

  9. Te najbliższe dni to będzie taka swoista walka napływającego z północy zimnego powietrza z coraz wyżej świecącym słońcem próbującym ziemię i to powietrze ogrzać. Na razie górą jeszcze zimno, ale ciekawe o ile stopni mogłoby być zimniej gdyby taki atak nastąpił w styczniu. Nie da się ukryć, że ta zima jest już z nami trochę na siłę i jest na wykończeniu, bo to pochodna nisko świecącego słońca przez ostatnie 2-3 miesiące. Obecnie mamy już podobną wysokość słońca co w połowie października i potencjał do bicia rekordów został wyczerpany.

  10. Dla mnie ta fala mrozów to nic strasznego jeżeli ma jej towarzyszyć pogodne niebo. Dzisiaj jest 2 dzień (Toruń), kiedy pogodne niebo jest przy wietrze z kierunków wschodnich, a nie jak to było dotychczas – z zachodnich. Dla mnie nawet 1 połowa marca może być mroźna, co jest dużo lepsze niż chłód w kwietniu i na początku maja jak w roku ubiegłym.

    1. @Fan klimatów kontynentalnych
      Sam przecież napisałeś, że obecne zimno nie gwarantuje nam ciepła w kwietniu czy maju. Chciałbym zobaczyć wasze miny, jak kwiecień i maj będzie mocno poniżej normy. Sam tego nie chcę, ale jak czytam niektóre komentarze rozpieszczonych ciepłem ludzi to aż się chcę, żeby pogoda postawiła ich do pionu.

      1. @marcin- jednak zimno w dobie ocieplenia klimatu ma do siebie to ze jest mocno ograniczone. Potrafi trwać nieprzerwanie przez długi okres (3-4 tygodnie) ale gdy sie kończy- to sie kończy. I robi sie bardzo ciepło. Tak było rok temu w maju i wczesniej w lutym. Tak było tez oczywisice w kwietniu 2013 i wczesniej w lutym 2012 (po fali mrozow). O zimna porę roku bardzo trudno. Wiec tak, jeśli pierwsza połowa marca okaże sie bardzo zimna to trudno bedzie o to by pózniej było jeszcze tak mocno ponizej normy. Warto zauważyć ze jeśli marzec 2018 bedzie zimny to bedzie pierwsza taka sytuacja od wielu lat ze dwa miesiące z rzędu przyniosą ujemna anomalie.

        1. „jednak zimno w dobie ocieplenia klimatu ma do siebie to ze jest mocno ograniczone”
          >>> W rocznikach 2014-2017 tak, ale np. w rocznikach 2009-2013 przynajmniej w porze chłodnej bywało z tym różnie.

  11. W sumie to nie aż tak dawno temu mieliśmy sytuację z silnym mrozem zupełnie bez śniegu lub z małą pokrywą w większej części kraju. Tak było podczas ochłodzenia na przełomie 2015 i 2016 r. W Warszawie w pierwszych dniach stycznia 2016 r. Tśr-dobowa wynosiła ok. -15°C, a przy tym niemalże zero śniegu (jeżeli już to raczej szron). To było też dość zaskakujące spore ochłodzenie po rekordowo ciepłej większej części grudnia 2015 r. Wówczas podczas ustępowania silniejszego mrozu zaczęły pojawiać się opady śniegu (a późnej pojawiła się przejściowa odwilż). I teraz może być podobnie, choć fala silniejszego mrozu potrzyma dłużej, a przy tym trudno jeszcze stwierdzić na ile może zrobić się śnieżnie po 01.03 (?) oraz, czy większe ocieplenie (z przejściem Tśr na wartości dodatnie) nastąpi już w I dekadzie marca, czy jeszcze później (?).

  12. Wrocław i okolice nadal bez śniegu. Obecnie to więcej szronu jest nad ranem na polach niż jakiegokolwiek śniegu. Teraz jeszcze przymrozi – i – być może „poziębi” przez większą część marca. Chociaż u nas to i tak jest znacznie przyjemniej niż u ludów wschodu i północnego-wschodu. ;) Cóż, pogoda zmienną jest i bywa wredna. Tak bym to określił.

    1. po prostu Wrocław to pogodowo idealne miejsce w Polsce. Chyba każdy się z tym zgodzi. Chociaż nawet u was troche całodobowego mrozu może być w przyszłym tygodniu.
      Szczególnie przyjemnie (najmniej nieprzyjemnie) jest w porze chłodnej. W porze ciepłej to jednak ostatnio SE Polski coraz bardziej wygrywa

        1. nie wiem czy to ironia, ale jeśli nie ironia, to już lekka przesada z tym podzwrotnikowym ;) nawet w dobie silnego ocieplenia klimatu to daleko im do podzwrotnikowych… aczkolwiek trzeba przyznac ze zimy potrafią tam zaskoczyć ciepłem i totalną „niezimowością”

        2. „pomiędzy umiarkowanym ciepłym i podzwrotnikowym”

          -> Tak jest raczej w S Francji i N Włoszech. A u nas tylko przy anomaliach co najmniej +5K…

      1. @kmroz – „po prostu Wrocław to pogodowo idealne miejsce w Polsce. Chyba każdy się z tym zgodzi” – to bardzo odważne założenie. Będę tym wyjątkiem i się nie zgodzę. W ogóle jak zdefiniować „pogodowo idealne miejsce”? Subiektywizmu może tu hulać wte i wewte. ;) Dla mnie – przynajmniej w Polsce, w jej klimacie i przebiegu pogody to pojęcie abstrakcyjne. Mogę wyróżnić raczej okresy (tygodnie, miesiące) zbliżone do moich preferencji idealnych i tyle.
        Wrocław ze swoją pogodą może cieszyć np. tych którzy nie lubią śniegu i ostrej zimy, ale dla tych co lubią to klops. We Wrocławiu mamy spory smog, czemu sprzyja wyżowa, bezwietrzna aura (wiadomo, że producentem smogu jest człowiek), a warunki pogodowe tylko go podtrzymują. Poza tym wrocławskie upały… Hm… Mógłbym długo pisać. Napiszę tylko tyle, że w sierpniu 2015 roku byłem bliski rozłożenia starego wyra w piwnicy bo 30 stopni na plusie w pokoju o 1-wszej w nocy powodowało u mnie dziwną chęć wejścia do lodówki. ;) Czego jeszcze nie lubię we wrocławskim klimacie? Częste okresy bez opadów. Podczas gorących dni, kilka dni bez deszczu = smród, kurz, pył i ogólne poczucie „kleistości”.
        Hm… A może już się starzeję i za bardzo miauczę? Mniejsza o to. Dla mnie ważne jest, aby sezon grzybowy był przyzwoity i o czasie, a resztę zniosę i przyjmę na klatę z pokorą. ;-)

  13. Jestem ciekawy jeszcze jednej porannej prognozy EMCWF i popołudniowego GFS na 27.2-28.2, wtedy będzie już będzie dość realna prognoza. Dziś moim zdaniem jeszcze za wcześnie na zamartwianie się -10 stopni na wschodzie w środku dnia.

    1. W sumie, czy za dnia będzie -10°C, czy np. -8°C to i tak będzie bardzo mroźnie. Natomiast nocami i o porankach we E pasie Polski i bliżej gór w najchłodniejszych dniach i tak będzie poniżej -15°C (lokalnie poniżej -20°C). Czy będzie 2-3 st. cieplej, czy chłodniej – to już i tak dużo nie zmienia – jak np. przy temp. około 0°C i pokrywie śnieżnej.

      1. zmienia i to sporo… ziemia nie jest przykryta śniegiem i lekko przemarznięta spadki do -15 nie są groźne – poniżej – 20 mogą powodować pierwsze straty zarówno w rolnictwie w oziminach jak i roślinach przydomowych „ozdobnych”.

        1. Ja wskazywałem na różnice 2-3 st., a nie ponad 5 st.
          Ogólnie sugeruję kierować się zapowiedziami ECMWF. Choć przy adwekcjach większego chłodu (fal silniejszego mrozu) i pogodnym niebie i on może nieco niedoszacować spadków Tmin.
          Z prognozami Tmax powinno być lepiej, bo nawet przy większym mrozie Słońce coraz mocniej „grzeje”:-)

  14. Osobom nie wierzącym w skalę ochłodzenia warto przekazać, że już teraz na Litwie notujemy temp. rzędu -10/-15°C. A przecież to dopiero początek adwekcji bardzo mroźnego powietrza…

    1. Wg ostatniej odsłony GFS-a w Warszawie nad ranem miałoby być -5°C. O ile się nie zachmurzy, to prognoza ta będzie mocno nietrafiona – już teraz jest -4.1°C.

      UM prognozuje -8°C, co moim zdaniem będzie bliższe prawdzie. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby nad ranem temperatura zbliżyła się do -10°C.

  15. W Suwałkach dziś zanotowano najniższą temperaturę maksymalną -4.6 stopnia, tylko Zakopane miało podobną temperaturę -4.6. Od jutra spadki poniżej -5 stopni w dzień i poniżej -10 w nocy. Chłód przeciągający się na początek marca coraz bardziej prawdopodobny.
    W tym kontekście chciałem napisać sytuacji pogodowej z lutego i marca 2011. W 2011 jak wiemy w III dekadzie lutego zanotowano w Polsce dość silne mrozy, podobne do tych nadchodzących co można sobie sprawdzić na ogimet. Ale od początku marca notowano dodatnie temperatury za dnia nawet w Suwałkach. Dość niskie temperatury odnotowywano nocami przez cały miesiąc a na początku miesiąca nawet bardzo niskie, ale popatrzcie na temperatury maksymalne powołam się na przykład Warszawy bo tu mieszkam:https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?ind=123750-99999&ano=2011&mes=3&day=31&ndays=31, a np. w takim Wrocławiu na który tu się często wiele osób powołuje było jeszcze cieplej ( co jest standardem):https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?ind=124240-99999&ano=2011&mes=3&day=31&ndays=31. Marzec 2011 został uznany miesiącem w normie wg IMGW ( temperatury minimalne były stosunkowo niskie, ale maksymalne stosunkowo wysokie), ale taki marzec wziąłbym w tym roku z „pocałowaniem ręki”, było dużo słońca, mało opadów, zimowe incydenty były słabe i bardzo krótkie i rzadkie. Jak napisałem przez cały miesiąc temperatura maksymalna w Warszawie była powyżej 0. Pomimo zimnych nocy w ciągu dnia i w III dekadzie marca było tu dość zielono. Później przyszedł wspaniały kwiecień 2011. Niestety atmosferę pięknej wiosny popsuł zimowy incydent w maju 2011, ale marzec 2011 może nie był rewelacyjny jak w 2014 roku ale naprawdę było to dla mnie lepszy marzec ( pomimo iż tylko w normie) niż ekstremalnie ciepły marzec z 2017 roku

    1. Muszę się z korygować bo napisałem ” Pomimo zimnych nocy w ciągu dnia i w III dekadzie marca było tu dość zielono” oczywiście chodziło mi o to że noce były raczej chłodne ale w dzień było ciepło i zrobiło się dość zielono

    2. Rok 2011 w ogóle był bardzo słoneczny. Poza lipcem oczywiście. Czy było zimno czy ciepło to dominowała słoneczna pogoda.

      1. Ciekawostka apropo 2011 roku w Warszawie.
        Gdyby lipiec był w normie opadowej to rok zapisał by sie skrajnie sucho. 1982 i 2015 by przy nim naprawde blado wyglądały.
        Ponadto lipiec przyniósł wtedy znacznie wiecej opadu niż… cała reszta roku ;)
        Powyżej normy opadowej w Wwie był jeszcze tylko styczen, w normie kwiecień, luty, sierpień a reszta sucha, nierzadko ekstremalnie sucha. Ten lipiec był tam po to by to wszystko wyrównać. Niezwykły rok bez dwoch zdań. Przyniósł aż dwie suche pory roku, co w latach 2007-2014 było rzadkim zjawiskiem.

  16. Ostatnie rozdanie gfsu „wypluło ” duże ciepło od 8 marca. Oczywiście wiem ,że to fus , ale przed spodziewaną falą mrozu , lepiej się trzymać tego fusu niż niczego.

    1. „lepiej się trzymać tego fusu niż niczego”

      >>> Nie za bardzo rozumiem sens tego zdania? Tym bardziej, że bez względu na taki, czy inny „fus” prognostyczny, po zimie wiosna zawsze nadchodzi:-)

      1. Wiem ,że nadchodzi , ale chodzi o to żeby przyszła jak najszybciej , choć z Twoich wpisów tutaj Ci się do niej nie spieszy , ale pozwól innym, mieć inne zdanie na ten temat.

        1. Chodziło o coś innego. Czwartkowa ranna prognoza na 08.03 jest znowu inna. A odwilż może przyjść zarówno ok. 05.03, jak i w II połowie marca. Tego jeszcze nie wiemy, bez względu na nadzieje (oczekiwania).
          A co preferencji – na pewno więcej zimy wolałbym w grudniu, niż w marcu.

    1. a jeszcze nie tak dawno pół metra śniegu i duży mróz…tam dziwna pogoda teraz z tego co widziałem, raz +20, a następnego dnia -1.

  17. Ostatnia zima z opadami ponizej normy w stolicy miała miejsce 13 lat temu w sezonie 2004/05. Sezon ten miał wogole wiele wspólnego z obecnym, o czym juz sporo było mówione. Blisko normy, ale jednak powyżej była zima 2013/14, poza tym wszystkie bardzo wilgotne. Szczególnie stycznie.
    Tegoroczna zima przyniosła duża odmianę – po normalnych opadowo grudniu i styczniu nadszedł luty, który przy wszystkich swoich wadach po prostu… nie przynosi opadów. Gdyby nie pierwsze dwa miesiąca to byłoby juz skrajnie sucho, od 3 lutego spadły jakies 3mm… w sumie od 1 lutego jest to „aż” 9mm. Zima ta wiec okaże sie nie tylko pierwsza sucha od 13 lat, ale jeszcze bardziej sucha od wspomianej. Prawdopobonie bedzie najbardziej sucha od tej 2002/03, która w grudniu i lutym w zasadzie nie przyniosła żadnych opadów. Co ciekawe, była tao najmroźniejsza zima w tym stuleciu rowniez.
    Na S kraju ta zima jest miejscami jeszcze duzo bardziej sucha. Grudzień i styczen miejscami to przyniosły tam mniej niż 50% normy opadów. Luty nie jest pod tym względem gorszy…. a wiec, cóz, jedno jest pewne- doczekaliśmy sie w koncu suchej pory roku w skali ogólnokrajowej. Pierwszy raz od wiosny 2016 ale tak w totalny sposob to od lata 2015. Oby to było większe przełamanie, i cały rok był suchy- moze poza letnimi miejscami kiedy opady sa jednak potrzebne.

  18. Ale miny tutejszym meteorofobom zrzedły XD
    Prognozy dla mnie są cu dow ne, uwieobiam mroźny wozduch.
    Pozdrawiam serdecznie.

  19. Niestety, ale najnowsze prognozy widzą niemal codziennie stratusa u mnie… wypogadzać ma się na noce. To chyba najgorszy z najgorszych scenariuszy….u mnie dzisiaj cały dzień stratus -2, a po zachodzie słońca bezchmurnie i akutalnie -8 st. I tak ma być praktycznie cały czas, eh. To niesprawiedliwe… cały czas jakieś fatum wisi nad NE.

    1. @adek
      No właśnie spoglądałem na prognozy dla Podlasia i nie wygląda to dobrze. Nie będzie cały czas bezchmurnego nieba i słońca przy mrozie 5-10 stopniowym (jak niektórzy myślą) i będą się też pojawiać niskie chmury (stratus stratocumulus). Tak najgorszy jest scenariusz dla was mróz ok minus 6-10°C z niskimi chmurami w dzień i rozpogodzenia w nocy dzięki czemu temperatura mocno spadnie.

  20. Ja tam uważam, że po tych wielkich mrozach przyjdzie zima w wersji ze śniegiem i lekkim mrozem, zobaczycie :) bo tej zimy jeszcze praktycznie czegoś takiego nie było dłużej niż tydzień – u mnie dużo śniegu leżało zaledwie od 17 do 25 stycznia, a poza tym to śnieg padał i się topił albo padał i było go zaledwie 1-2 cm…
    a luty rzeczywiście jest suchy, chyba pierwszy taki miesiąc od…ponad roku?

    1. W to akurat bym wątpił. Anomalie zimna jak juz sie kończą to z przytupem, zamieniając sie w odwrtona skrajnosc. Co pewnie nas czeka jakos w drugim tygodniu marca (5-11.03)

      1. „Anomalie zimna jak juz sie kończą to z przytupem, zamieniając sie w odwrtona skrajnosc. Co pewnie nas czeka jakos w drugim tygodniu marca (5-11.03)”
        W tej kwestii jestem sceptyczny.

        1. @zbigniew- wzoruje sie tutaj na dwoch ostatnich dłuższych anomaliach zimna. Jedna z nich sie zakończyła w połowie lutego 2017, druga 10.05.2017.
          Co nam pozostało poza optymizmem? Juz mówiłem pare tygodni temu, ze jeśli te prognozy sie sprawdza to zamiast marudzić to bede optymistycznie wypatrywał ciepła i wierzył we wszystkie pozytywne prognozy.

  21. GFS z 18 UTC- No to jest to o czym sie marzy ;) wraz z nadejściem marca koniec zimy. Szkoda ze to ten GFS z gorszej puli (lepsze to 0 i 12 UTC). Ale jak kolejna aktualizacja to potwierdzi to juz można ten fus zacząć traktować poważnie :)

    1. @kmróz
      Podziwiam twój zawzięty optymizm (kibicowanie ciepłu) i bagatelizowaniu intensywności ochłodzenia, ale jak na razie w prognozach dominuje arktyczny chłód. Gdzie ty widzisz że wraz z nadejściem marca koniec zimy? Ja w odsłonie GFS z 18 UTC nadal widzę bardzo zimowy 1 marca z mrozem 3-10 stopniowym w poszczególnych regionach kraju trochę cieplejszy 2 marca ale z lekką zimą. Ocieplenie w tej odsłonie widać 3 marca.

    2. GFS z czwartku z 0’UTC zimowy do końca prognozy, czyli do ok. 10.03.
      Prognozy te – jakiekolwiek by one nie były, zwłaszcza na dni po 05.03 – mają jeszcze mały skill.

  22. ja tam lubię mróz taki rzędu -15 stopni za dnia ze słońcem i śniegiem, byle tylko ta zima się teraz nie ciągła za długo. I połowę marca naprawdę przeboleję, wiele razy była ona u mnie w okowach zimy (w samym XXI wieku co najmniej 6 takich marców było) bo ten okres nie ma nic wspólnego z wiosną jeśli chodzi o normy wieloletnie.

    Pogody nie zmienisz, będzie jaka będzie. W tym roku jak widać naszykowała nam tęgi mróz zamiast przedwiośnia. W zeszłym roku na koniec lutego były temperatury nawet powyżej +15 stopni za dnia, w tym roku będzie podobnie ale na minusie.

    Trochę bieda, że śniegu nie będzie. No nic, niech teraz pomrozi a potem przejdzie od razu do temperatur +10 i większych. Dość już lat z przedwiośniami „0-10” ciągnącymi się po 6 tygodni.

  23. Patrząc na dotychczasowy przebieg lutego 2018 i w prognozy można powiedzieć że w niektórych regionach (przede wszystkim na wschodzie) po raz pierwszy od dawna przyniesie dominację dni z całodobowym mrozem i śnieg (pokrywa lub jej resztki) który spadł w I dekadzie lutego utrzyma się do końca miesiąca z uwagi na brak porządnej odwilży.

  24. Nadzieja na koniec zimowej pogody wraz z końcem kurczy się z dnia na dzień. W tej chwili myślę że ta granica przesuwa się najbliżej na 5 marca-jako szansa na zakończenie chłodów

    1. Od ok. 03.03 widać tendencję do wzrostu temperatury, ale… po okresie z Tśr-dobową poniżej -10°C i zarazem przy cały czas przewadze termicznej zimy w większości realizacji:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Na razie, jak słusznie napisałeś, zimę (przede wszystkim w aspekcie mrozu) na 100% mamy do ok. 02-03.03, a na ok. 80% do ok. 05.03.

  25. Niektórzy wątpią w skalę ochłodzenia z uwagi na coraz to większe nasłonecznienie, jak i brak śniegu lub niewielką pokrywę. I jest to po części prawda, ale myślę, że głównie odnośnie temperatury za dnia, która i tak będzie nie więcej, niż o 5 st. wyższa względem tego, z czym mielibyśmy do czynienia w analogicznej sytuacji w styczniu, przy co najmniej kilku cm pokrywy śnieżnej. Natomiast temperatury w porze nocno-porannej nie będą się (jeszcze) zasadniczo różniły od tych, jakie notowalibyśmy 3-8 tygodni wcześniej.

    Sądzę, że w najchłodniejszych dniach (na razie 25.02-01.03) przeważać będą u nas:
    – w W części kraju Tmax ok. -2/-7°C, Tmin ok. -10/-15°C,
    – we E części kraju Tmax ok. -6/-12°C, Tmin ok. -15/-20°C, miejscami niższa.

    Później, tzn. po 02-03.03, mróz powinien (nieco) zelżeć, ale i wzrośnie prawdopodobieństwo opadów śniegu. Na to wskazuje obecnie większość ostatnich prognoz – choć jeszcze zobaczymy. Natomiast odnośnie terminu wyraźniejszej odwilży stawiamy na razie znak ‚?”, choć na ponad 95% kiedyś w marcu nadejdzie.

      1. Europa północno wschodnia wyczyszczona z chmur. Blisko Białorusi spadło w okolice -30c. Natomiast okolice Kiruny notowały ok -40c.

  26. Wg komunikatu IMGW w Gołdapii zanotowano dziś -15,9 *C na 2 metrach i -20,5 *C przy gruncie. Na Litwie notowano -22,3 *C, a na Łotwie -25,7 *C.

  27. Na Podkarpaciu stratus w nocy -3 teraz -1. Jak dla mnie ten stratus może wisieć nawet 2tygodnie jeśli uchroni przed większymi spadkami temperatury.

    1. I tak będzie dwucyfrowy mróz i tak. Tmin przy statusie co prawda będzie wyższe. ale Tmax niższe. Ja osobiście jednak wolę wersję pogodniejszą, pomimo niższych Tmin, bo oznacza to mniejsze odczucie zimna (mrozu) za dnia z uwagi na „grzanie” od Słońca, ale i także na mniejszą wilgotność (stratus zatrzymuje wilgoć w warstwie granicznej).

      Poza tym, taki a nie inny poziom temperatury teraz na SE zawdzięczamy głównie nie stratusowi, tylko temu, że adwekcja coraz mroźniejszej masy dopiero się zaczęła. Natomiast podglądy satelitarne zachmurzenia na NE Europy pokazują, że będzie to naprawdę sucha masa arktyczno-kontynentalna (u nas przynajmniej przez pewien czas).

      1. Wyjaśnię jeszcze, że z analogicznego powodu podczas letnich fal upału wolę nawet wyższe temperatury (gł. za dnia) przy niższej wilgotności, niż niższe temperatury przy wyższej wilgotności (pot. „parówę”).
        A stratus w porze chłodnej wiąże się bezsprzecznie z większą wilgotnością, gł. na niższych wysokościach nad pow. Ziemi (w warstwie granicznej).

  28. W tym roku ciepło skończyło się w sumie wraz z nadejściem lutego, bo ostatni dzień z temperaturą powyżej +5 był 1 lutego, a ostatnia noc bez mrozu – 2 lutego. A w perspektywie mamy spadek temperatur o kolejne 5-10 stopni, może nawet więcej. I to co najmniej do końca miesiąca, kto wie czy to się na I dekadę marca nie przeciągnie. Luty jest więc (przynajmniej u mnie) miesiącem niewątpliwie zimowym, próżno w nim szukać opadów deszczu i wysokich temperatur.

    Jest to odmiana od kilku poprzednich zim, w których najzimniejszym miesiącem był styczeń. Dawno też nie było zimnego lutego (bo od 2012 roku), a ten na pewno zimny będzie. Już jest on poniżej normy a przy fali mrozów anomalia wskoczy na tyle nisko że będzie to miesiąc lekko zimny albo zimny. Pozostałe cechy tego miesiąca to dość stabilne wysokie ciśnienie, słaby wiatr i niska suma opadów. Przez ostatnie 2 tygodnie spadło całe 2 mm opadu. Miesiąc wydawało by się „idealny” do duszenia się w smogu, jednak tragedii nie ma bo obecnie jest 140% normy. Jak na Katowice przy wyżu i mrozie – naprawdę nie ma źle.

    1. Pomimo rzadkich opadów, mamy też dość rzadko przypadków z inwersją – a ona chyba najbardziej sprzyja smogowi.
      W kolejnych dniach mróz ma się nasilać – możliwe jednak, że nie będzie inwersji (albo będzie nieznaczna) – a przez co są szanse, że smog będzie choć nieco słabszy…

  29. Wygląda na to, że najpierw czeka nas 5-7 dni z silnym mrozem, a potem (po 02.03) możliwy „genuen” z S/SE, który dość regularnie prognozuje zwłaszcza ECMWF.

  30. Ktoś tu wyżej pisał, że cała NE Europa jest bezchmurna? To przecież bzdury, jest gruba kołderka ze stratusów nad całą Europejską cześcią Rosji i dawnego bloku radzieckiego…. Pierwszym słonecznym krajem jest Polska a niemal bezchmurnie jest nad Niemcami.

      1. a jeśli tak, to przepraszam, ciężko było mi odróżnić chmury od śniegu, zwłaszcza na podczerwieni…
        a zgniłe wyże to ostatnio już taka norma, że stwierdziłem, że teraz też takowy tam jest.

        1. Między 55N i 60N jest tam niemal wszędzie bezchmurnie teraz, zresztą widać to po temperaturze, już do -25 spada a dopiero wieczór.

          1. no to w takim razie dobra wiadomosc, nie ma wiekszego ryzyka ze najblizsze dni nie przyniosą słońca.
            aczkolwiek niewielka to pociecha bo dzien wciaz dosc krotki a po zachodzie słonca gdy juz ono nie grzeje robi sie nieznosnie zimno

          2. @kmroz
            Tak widać dużo rozpogodzeń i przejaśnień od soboty do poniedziałku w prognozach, ale ostatnie dwa dni lutego nie będą takie pięknie bo ma być minus 5-10°C z całkowitym lub dużym zachmurzeniem i opadami śniegu.

  31. Dzisiejsza noc chyba z podobnym mrozem co ostatnia, aktualnie -7, ale jest pochmurno… chyba że się wypogodzi, ale prognozy tego nie zapowiadają…

  32. Jutro rano w Suwałkach może być już poniżej -15 stopni. Myślę że apogeum nastąpią spadki poniżej -20 w najzimniejszych miejscach

    1. A meteorolog-geograf D.D. z Górnego Śląska puentuje b.mroźne zapowiedzi: „W ostatnich kilku dniach lutego temperatura będzie spadać nad ranem do ok. -10/-15°C, tak więc mróz powiedzmy średni”…

      -> No nie wiem, czy taki średni. Już teraz (22.02, godz. 23.) na Litwie miejscami jest ok. -20°C, a przecież ten chłód cały czas do nas płynie, zaś największy ma być dopiero po przejściu małego niżyku w sobotę. Przynajmniej we E części Polski NA PEWNO będzie bliżej -20°C, a miejscami i poniżej. Choć myślę, że i na terenach bliżej gór też będzie niewiele cieplej (nocami i o porankach też możemy mieć jeszcze zimniejsze niespodzianki). W naszej strefie klimatycznej trudno to nazwać raptem średnim mrozem…

  33. Czy nad Polskę będzie napływać Powietrze arktyczno-kontynentalne (PAk)? Bo z tego co widziałem opis tej masy powietrza by się zgadzał z trajektorią mroźnego powietrza które do nas napłynie oraz intensywnością mrozów. Ale dużych opadów śniegu to nie będzie. W większości kraju będzie ok. minus 5-10°C a miejscami na NE i E Polski może być tmax poniżej minus 10°C (nawet przez kilka dni). Przy tak bardzo chłodnym powietrzu to nie musi być rozpogodzeń aby w nocy i nad ranem były dwucyfrowe mrozy. Bo np. całkowite lub duże zachmurzenie może przy minus 10-15°C a jak się już bardziej rozpogodzi to jeszcze zimniej.

    1. Czasami nazewnictwo budzi kontrowersje, ale tym razem adwekcja będzie na tyle wyraźna, że śmiało będzie można mówić zarówno o masie bardzo mroźnej zza koła polarnego, jak i z jej bardziej suchej/kontynentalnej (niż morskiej) części – a więc PAk będzie uzasadnione (choć na razie w obecnym przejściowym wyżu synoptycy póki co obecną masę traktują jako PPk).

  34. A tak swoją drogą bardzo interesują mnie dwie kwestie. Czy temperatura minimalna do końca lutego spadnie gdzieś do minus 25°C jak w analogicznym okresie w lutym 2011 (osobiście nie chciałbym tego) i czy w marcu po raz pierwszy od bardzo dawna zanotujemy tmax poniżej minus 10°C (?) Bo GFS upiera się dwucyfrowym mrozie w ciągu dnia na krańcach NE Polski 1 marca. Gdyby rzeczywiście tak się stało to mielibyśmy pierwszy dzień z dwucyfrowym mrozem w ciągu dnia w miesiącu nie należącym do zimy od 30 listopada 2010, bo wtedy zanotowano dwucyfrowy mróz w ciągu dnia m.in. w Suwałkach i Olsztynie.

    1. GFS i ECMWF zgodnie narazie mówią ze wraz z nadejściem marca wyż ustąpi i przyjdzie niż, który wcale dużego ocieplenia nie przyniesie. Nocami mróz lżejszy ale za dnia wciąż ponizej -5 . No, dramat, jak juz musi byc tak zimno to niech chociz bezsnieznie i słonecznie…

    1. Między dzisiejszym wieczorem a jutrzejszym południem trochę śniegu może spaść z „nurkującego” niżyku znad Bałtyku (gł. na N i E kraju), po przejściu którego nadciągnie zasadnicza fala najsilniejszego mrozu. A dodajmy, że już dzisiejszego poranka miejscami na Litwie zanotowano Tmin ok. -25°C…

      Natomiast większość modeli podtrzymuje, że po najmroźniejszych dniach (24.02-02.03) możliwy będzie okres z lżejszym mrozem, ale i zarazem opadami śniegu.

  35. U mnie w tej chwili -6 i prószy drobny śnieg, momentami tak dość porządnie. W sumie fajnie, nie spodziewałem się że cokolwiek napada przed tymi mrozami a tu jednak napada.

    Co do mrozów, to na 1-2 marca w NE części kraju może być nawet -13 stopni w dzień, co oznaczało by najniższe temperatury dzienne w marcu od 31 lat. W tym roku wyjątkowo sprawdza się przysłowie z wkurzonym lutym szukającym ukradzionych dni. Prognozy na okres po 2 III to wciąż fus ale nadal są zimne, ciężko tam znaleźć temperatury powyżej 0*C, nie wspominając nawet o wiośnie. W ubiegłym roku 5 marca temperatura zbliżała się do +20 przy pogodnym niebie, a teraz jest niemała szansa, że tego dnia zastanę mróz i śnieg.

    Wolałbym, żeby taka pogoda panowała w grudniu i styczniu a nie w marcu, ale co zrobisz, nic nie zrobisz. Możesz tylko cieplej się ubrać i podkręcić ogrzewanie w domu.

    1. Jeśli się nie mylę od 1951 roku ( nie mam wcześniejszych danych) w marcu dwucyfrowe mrozy w ciągu dnia notowano ledwie 2-krotnie w 1971 roku i w 1987 roku. Byłby więc to dopiero 3 -raz kiedy zanotowano by takie mrozy ( w 1952 roku co prawda pod koniec marca w Suwałkach zanotowano -9.2 stopnia,a le była to najniższa temperatura tamtego marca). Ale poczekajmy, niewykluczone że takowe nas ominą nie tylko w marcu, ale i w lutym. GFS jest znany z tego że lubi zaniżać temperatury zimą latem zawyżać

      1. „GFS jest znany z tego że lubi zaniżać temperatury zimą latem zawyżać”

        -> Tylko w szczególnych przypadkach lubi zimą zaniżać – np. nad samym morzem, albo trochę za dnia gdy jest pogodnie, albo trochę nocą gdy „stratusi”. Ale w uśrednieniu zimą, przy adwekcjach silniejszego mrozu + zwłaszcza pogodniejszym niebie, częściej jednak zawyża wartości temperatury (zwłaszcza Tmin) w prognozach.

        1. Nie wiem, ale mam wrażenie że przynajmniej te maksymalne często zaniża. Podczas tych słabych ataków zimy w grudniu 2017 i styczniu 2018 chyba zaniżał. Zobaczymy jak będzie tym razem. W każdym razie osobiście daję większe prawdopodobieństwo spadków poniżej -20 jeśli chodzi o temperatury minimalne niż poniżej -10 jeśli chodzi o maksymalne, a jeśli już to tylko ograniczone do NE

          1. Zgadza się, ale podczas większych ochłodzeń, a zwłaszcza fal silniejszego mrozu, większą uwagę skupiamy na wartościach Tmin (niż Tmax).

      2. @anonim
        Tak między 25 a 28 lutego np. GFS widzi dwucyfrowe mrozy w ciągu dnia i to nie tylko na NE Polski, ale także miejscami na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu czy na południu Małopolski.

        1. No tak ale przecież napisałem że to tylko prognoza, że gfs tak widzi nie znaczy że tak będzie. Mam ograniczone zaufanie co do prognoz i gfs. Oczywiście może się to sprawdzić. Zależy też czy będzie słonecznie czy nie. Wiadomo że z prognozowaniem pochmurnego albo słonecznego dnia zimą są jeszcze większe problemy niż z temperaturami ( tutaj przynajmniej prognozy są często zbliżone do rzeczywistości), ale bardzo często jest tak że zapowiadają słoneczny dzień gdzieś a okazuję że cały dzień w tym miejscu króluje stratus i tak jest częściej niż na odwrót.

          1. @anonim
            Oczywiście wystąpienie dwucyfrowych mrozów w dzień to zależy od zachmurzenia, ale przecież nawet dość pogodny dzień z coraz wyżej świecącym słońcem przy silnym strumieniu powietrza arktycznego znad Syberii może nie pomóc w szybkim wzroście temperatury. Tu można podać 2 przykłady z 23 marca 2013 i 26 marca 1952 roku kiedy przy bezchmurnym niebie, już dniu trwającym więcej niż 12 h i słońcu świecącym pod wysokim kątem było minus 8-9 st. C w ciągu dnia. Skoro tyle było w pełni dnia w III dekadzie marca to w III dekadzie lutego byłoby pewnie zimniej przy takiej samej adwekcji bardzo chłodnego powietrza.

          2. A niech bedzie nawet -30 w nocy i -20 w dzień byle tylko juz za najpóźniej 2 tygodnie była prawdziwa wiosna, oczywisice z takim samym słońcem jak w ostatnich dniach i dzisiaj.
            A tak na poważnie to tez watpię w tak niskie temperatury maksymalne. Nikt nie powiedział ze czekają nas od razu rekordy. Rowniez nie byłbym taki pewien czy gdziekolwiek temperatura spadnie ponizej -20 stopni ale o tej porze roku przy pogodnej aurze to sie wydaje duzo bardziej prawdopobodne. Chcoiaz Warszawa akurat ma swoisty klimat i tutaj -20 stopni a końcówce lutego wydaje sie byc abstrakcja. Jednak w skrajnie wschodnim pasie kraju przedstawia sie to juz duzo inaczej :( ale bedzie co bedzie, nie ma na to wpływu- jak na gorze napisałem półżartem półserio- ważne by to jak najszybciej sie skończyło a nie było jak najsłabsze. No i by mrozom towarzyszyło słońce- ale to od jutra zaczyna byc juz coraz bardziej wątpliwe…

          3. @kmróz
            Spokojnie. Nikt tu nie mówi o żadnych rekordach zimna. Ewentualne dwucyfrowe mrozy w dzień (minus 10-15 st.C) ani temperatury minimalne (minus 20-25 st.C) w końcówce lutego czy na początku marca to nie jest żaden rekord, bo kilkadziesiąt lat temu było chłodniej (nawet poniżej minus 30 st.C w końcówce lutego i na początku marca). Wiem, że kibicujesz ciepło i bagatelizujesz nocne spadki temperatur, ale minus 20 st.C i może mniej jest jak najbardziej realne w najbliższych dniach. Dzisiaj temperatura minimalna w Suwałkach wyniosła minus 17 st.C (a przecież tyle GFS nie prognozował). No rzeczywiście Warszawa to jest bardzo „wyjątkowa” nawet w kwestii klimatycznych i tutaj raczej nie będzie minus 20 st.C

          4. @zbigniew
            No podałeś dwa ekstremalne przypadki temperatur maksymalnych, stad moja sugestia o rekordach. Analogiczne do tego byłoby jakies -13,-14 w dzień w końcówce lutego. Tyle nie bedzie.
            „Wiem, ze kibicujesz ciepłu”- No i co w tym złego? 95% Polaków kibicuje ciepłu i dobrze wiem, ze Ty tez. Chociaż moje kibicowanie bardziej nie opiera sie na tym zeby te mrozy nie były zbyt silne (mrozy to mrozy, i tak jest bardzo zimno), tylko na tym by szybko poszły precz. Jakby GFS z 0 UTC sie sprawdził to z pewnością byłoby super.
            A największe obawy to takie, ze podobnie jak w kwietniu/maju 2017, czy marcu/kwietniu 2013 czeka nas 30 dniowy okres nieprzerwanego, ciągłego zimna. i przede wszystkim temu kibicuje- by takowego okresu nie było!

          5. @kmróz
            A to chodzi o te mrozy z 23 marca 2013 i 26 marca 1952 r.? Nie wiem czy to były przypadki ekstremalne. No właśnie ty mi zasugerowałeś o rekordach zimna, o których nie wspominałem.
            „Analogiczne do tego byłoby jakies -13,-14 w dzień w końcówce lutego. Tyle nie bedzie”
            Co prawda minus 13-14*C w dzień w końcówce lutego nie będzie, ale może być np. minus 10-12*C jak w analogicznym okresie w lutym 2011 roku – przecież to też jest dwucyfrowy mróz.
            Tak ja też kibicuję ciepłu podobnie jak ty.
            Nie ukrywam, że jestem sfrustrowany, że w tym roku III dekada lutego nie przyniesie najwyższych temperatur maksymalnych rzędu 5-15 st.C w lutym. Szkoda, że ciepło było tylko przez 2 pierwsze dni lutego. Ja też bym najchętniej chciał aby dni z mrozem już nie było.

  36. Urząd Miasta gdzie mieszkam zaliczył właśnie „wtopę”, dając wczoraj SMS-em ostrzeżenie o mrozach -13 do -11 C tej nocy. Tymczasem było, zgodnie z znanymi mi prognozami, minimalnie -5 C.

    Na kogo się powołali dając ostrzeżenie? Na… IMGW.

    1. Tereny nadmorskie narażone są na takie „szwanki” – bo subtelne różnice w kierunkach i sile wiatru mogą powodować spore różnice temperatury, zwłaszcza podczas dużych ociepleń, jak i dużych ochłodzeń.
      Natomiast Kaszuby, rejon Lęborka lub Elbląga/Malborka to już trochę „inna bajka”…

        1. Jest to właśnie to co napisałem powyżej – wystarczy, że w skali lokalnej wiatr wieje z nieco innego kierunku a możemy mieć nad samym morzem spore różnice. Zauważmy przy tym, że np. Łeba ma morze na N/NW, podczas gdy Gdańsk na NE.

    2. To jest wtopa oczywiście i blamaż, ale niestety nie oznacza to że spadki nad ranem poniżej -10 stopni nie zdołają ogarnąć całego kraju. Myślę że teraz coraz więcej osób oczekiwałoby coraz wyższych temperatur (wliczając nawet tych którzy lubią mroźną zimę), tymczasem perspektywy są kiepskie co najmniej do początku marca

    3. @Arctic Haze
      Czy w Gdańsku jest kilka stacji meteorologicznych? Bo np. na stacji Gdańsk-Rębichowo na Lotnisku im. Lecha Wałęsy zanotowano temperaturę minimalną minus 11,9*C. Także IMGW się całkiem nie pomylił.

      1. @Zbigniew

        Ile razy mam pisać, ze Rębiechowo, 140 m nad poziomem morza i daleko do tegoż morza jest reprezentatywne raczej dla Szwajcarii Kaszubskiej niż Trójmiasta. Niestety jest to jedyna oficjalna stacja z dłuższą serią pomiarową (ale tez nie za długa bo to stacja przeniesiona z Wrzeszcza razem z lotniskiem).

        W Gdańsku mówimy o górnym i dolnym tarasie, rozdzielonymi pasem lasów i różnicą wysokości. Różnica zimą to zwykle co najmniej 2 stopnie, a czasem więcej. Widać to na stacjach fundacji ARMAAG, która ma kilka w Trójmieście (nie ręczę za jakość ale i tak są ciekawe):
        http://armaag.gda.pl/wykresy_meteo.htm

        Dlatego aby się nie ośmieszyć należy w Trójmieście wyraźnie pisać dla jakiej jego części jest prognoza.

        1. a jakieś zdjęcie z dziś z dolnego tarasu dla potomnych?
          z tytułem – czym różni się breja od pokrywy śnieżnej ..
          następny taki przypadek dla GD może nieszybko nastąpić ;-)

          1. Najśmieszniejsze, że nie mieliśmy w ogóle brei bo prawie nie było co topić. Wczoraj ulice i chodniki były bezśnieżne i suche (trochę sniegu na trawnikach i pod drzewami). Ponieważ świeciło słońce, ludzie chodzili w strojach bardziej wiosennych niż zimowych mimo lekkiego mrozu. A przedwczoraj trzy dni temu (nieco powyżej zera) moja rodzina widziała nawet joggera w szortach i koszulce.

            Takie „syberyjskie mrozy” to ja mogę znieść 😁

            PS. Teraz jest kilka stopni poniżej zera i w końcu mamy (niestety) nieco sniegu. Ale są przebłyski słońca przez chmury.

      1. według najnowszego GFS u mnie od 3 marca odwilż, 4 marca 6 na plusie a od 9 marca dwucyfrowo na plusie.
        Także nie brałbym jako pewnika prognoz dalej niż 7 dni naprzód

        1. Przy zapowiadanej dość oryginalnej sytuacji barycznej, tym razem sprzyjającej sporemu ochłodzeniu (fali silnego mrozu) „pewnik” prognostyczny co do trendu i tak wzrósł z typowo ok. 5 dni do ok. 7-8 dni. A potem – czyli mniej więcej od weekendu 03-04.03 – niepewność wyraźniej rośnie. Nie mniej na dzisiaj ok. 60-70% realizacji za Tśr nadal poniżej zera, a 30-40% za odwilżą (oczywiście nie można też wykluczyć sytuacji z jakąś przeplatanką i/lub temp. „przez zero”).

  37. Wychodzi na to że poraz pierwszy od końcówki września większość obszaru Polski doświadcza epizodu z przewagą pogodnego nieba przez dłuższy okres. W Toruniu obecnie -3 stopnie i bezchmurne niebo. Szkoda że taka pogoda nie panowała w grudniu oraz styczniu, ale pogoda ma swoje kaprysy.

      1. Tez bardzo żałuje- koniec lutego i marzec to moj ulubiony okres na wysokie anomalie na plus. 15 stopni w lutym to oczywiście gruba przesada, ale 10 stopni (a wiec 15 stopni cieplej) mogłoby byc, byłoby chyba idealnie.
        Najmniej ulubiony na takie anomalie to lato, wtedy jest z nich wiecej minusów niż plusów. 1-2 stopnie powyżej normy spoko, wiecej juz nie…

    1. Bezchmurne niebo w większej części Polski? No nie przesadzałbym. Ponad połowa Polski jest w chmurach, w tym od godziny juz niestety Warszawa.

    2. We Wrocławiu po bardzo pochmurnej jesieni i kiepskim styczniu mamy niezwykle słoneczny luty – nie pamiętam już tak słonecznego lutego, nawet latem rzadko kiedy zdarza się tyle bezchmurnych dni lub dni z tak małym zachmurzeniem.
      Oprócz dużej ilości słońca nie ma silnego wiatru – jest bardzo spokojnie.
      Podejrzewam, że za mojego żywota już tak pogodny luty może się nie trafić :) Piękny miesiąc, nawet jak do połowy marca będzie -10 za dnia przy takim pięknym niebie to nie będę marudził.

      1. 98 godzin, do rekordowego lutego 2014 juz niewiele wam brakuje. Życzę powodzenia. W Warszawie jest duża szansa ze bedzie wiecej godzin ze słońcem niż z 2016 i 2017 roku w lutym. Ten z 2013 juz dawno został przegoniony ;)

      2. u mnie jesień fatalna, grudzień tragiczny, ale za to styczeń był pogodny. Jak na styczeń rzecz jasna, bo takich całkiem bezchmurnych dni to też nie za wiele było, wszak był to miesiąc zdominowany przez dodatnie NAO i cyrkulację strefową.

        A luty… niestety u mnie stratusowy. Do tej pory ma usłonecznienia 41 godzin, czyli wyraźnie poniżej normy. Podczas fali mrozów też to słońce nie jest „gwarantowane”, w prognozach non stop się stratus przewija, mimo że obecnie cały NE sektor europy jest wolny od chmur i ściśnięty siarczystym mrozem.

        Jestem podobnego zdania co do mrozów, marzec dla mnie nie jest wiosennym miesiącem tylko przejściowym i może se tam być nawet i -15 stopni, byle żeby był w miarę chociaż pogodny, a po tych mrozach następowała ciepła i pogodna wiosna. Nie takie coś jak w 2016 (II i III non stop 0-10 stopni i wilgoć) albo w 2017 (ciepły prawie cały marzec, lato na przełomie III i IV a potem tragiczny okres 15 IV – 10 V)

        1. Obaj na tę jesień narzekacie na Śląsku a faktem jest ze tam jesień z pewnością nie była „fatalna”. Fatalna była u mnie na Mazowszu, o dalszych regionach na NE nawet nie wspominając.
          U was przecież tylko we wrześniu usłonecznienie było wyraźnie ponizej normy. (Zarówno Wrocław jak i Katowice). No i we Wrocławiu rowniez w styczniu.

          1. We Wrocławiu od września do lutego usłonecznienie było albo poniżej normy albo w normie – jak dla mnie to było już męczące – 5 miesięcy z tylko kilkoma pogodnymi dniami (do lutego tylko 7 dni ze średnim zachmurzeniem poniżej 3 oct). Nawet żona która nie lubi mojego marudzenia na te ciemności i stratusy sama zaczęła marudzić w styczniu :)

            No ale… do połowy miesiąca mieliśmy sporo szczęścia bo chyba głównie dzięki Sudetom stratusy ustępowały kiedy na wschód już było pochmurno – a w Warszawie to już w ogóle kiepsko – codziennie na sat24 widziałem tam stratusy a na DŚ tej zimy i jesieni było ich wyjątkowo mało, duże zachmurzenie często było przez chmury „różnej maści”.

          2. @lisi No styczen mieliście bardzo pochmurny – duzo bardziej niż w Warszawie, ale w innych miesiącach nie było chyba tak zle. Przynajmniej wg danych.

      3. A wiadomo ile godzin jest dla Poznania? Wielkopolska też bardzo słoneczna. Tylko w pierwszym tygodniu lutego naliczyłem ok. 40h nasłonecznienia. Mimo iż zimno to pięknie, całkiem inne samopoczucie niż w tą ciepłą ale pochmurną pluchę.

        A jeszcze lepiej – wkońcu zrobiło się sucho i nie pada! Chyba pogoda wróciła do normalności ;)

        1. około 62 godzin do 22 lutego z tego co wskazały moje manualne obliczenia na podstawie ogimetu. dużo mniej niż we Wrocławiu, bo wieksza czesc 2 dekady była dosc pochmurna (oczywiscie nie tak stalowa jak u mnie) od 9 do 19 lutego codziennie u was przeważały chmury, chociaż jakieś tam słońce przez większość dni w tym okresie sie pojawiało. piękny mieliście początek jak cała zachodnia połowa a także ostatnie kilka dni – jak właściwie prawie cała Polska poza S i SE i „białostocką klątwą”

          1. A jak to oni liczą? Niebo musi być całkiem bezchmurne? Nie odczułem aby przeważało zachmurzenie, wręcz przeciwnie. Fakt, bywały dni pochmurne bardziej i mniej, ale przebijało często słońce.

          2. Po prostu zwykle po 3-4 godziny słońca na 9 możliwych. Czasem były tez dni z pełnym zachmurzeniem. Mowa o okresie 9-19 lutego bo przed nim i po nim mieliście mnóstwo bezchmurnych dni.

    3. @Fan klimatów kontynentalnych
      Wszystko zależy z punktu widzenia jakiego regionu się patrzy. Są miejsca pogodne (ale nie bezchmurne), ale są też miejsca z dużym zachmurzeniem piętra niskiego.

  38. Narazie jeszcze mróz nie robi zbyt wielkiego wrażenia. Na NE zanotowano -16.6 dość solidny mróz, ale poza tym nie jest tak bardzo zimno. W znacznej części kraju było poniżej -10 ale powyżej -15 a także poniżej ale powyżej -10, w dzień jeszcze oczywiście cieplej: poniżej -5 tylko na wschodzie i to lokalnie i niewiele poniżej -5 oraz np. Zakopane. Zobaczymy co będzie za 2 dni bo to pomiędzy 25 lutego a 1 marca prognozowane jest apogeum

    1. Moim zdaniem redaktorzy portalu ‚Dobrapogoda24’ słusznie nie wykluczają u nas w wielu miejscach (i to poza mrozowiskami) T2Mmin -25/-15°C:
      http://dobrapogoda24.pl/artykul/prognoza-pogoda-ochlodzenie-luty-2018
      Wystarczy ocenić co już minionej nocy miało miejsce do 300-500 km na NE od Mazur/Podlasia, jak i sytuację synoptyczną na dni od soboty.

      Słusznie zwracają też uwagę na wymianę chłodu/ciepła między Arktyką a bardziej umiarkowanymi szerokościami geogr. zwłaszcza Eurazji (jak tym razem) i/lub Ameryki N (jak np. na przełomie 2017 i 2018 r.). Bardzo silnym ujemnym anomaliom w Eurazji i/lub Ameryce N niemalże zawsze towarzyszą silnie dodatnie anomalie w strefie okołobiegunowej.

      I jeszcze jedno: wygląda na to, że przed największym ochłodzeniem, w ciągu najbliższych 24h trochę jeszcze „pobieli” – zwłaszcza w Polsce N/E.

      1. Zważmy też na to, że nie każda fala, która nie niesie ze sobą ekstremalnego mrozu od razu nie jest silna. Możemy mieć po prostu silny mróz, ale nie od razu ekstremalny (i tak będzie tym razem).
        Swoją drogą, zważywszy na zasięg przestrzenny i czasowy nie wiem, czy nie będzie to fala najsilniejszego mrozu w Europie od lutego’2012 (w sensie temp. bezwzględnej) oraz od marca’2013 (w sensie anomalii)…

        1. Wiadomo, ale jestem ciekawy czy ta fala okaże się silniejsza od tej z lutego z 2011. Jest pewne w 99% że będzie dłuższa niż wtedy i przejdzie na marzec, ale pytanie czy mróz będzie większy niż wtedy, dla porównania najzimniejsze wtedy miasto czyli Suwałki https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?ind=121950-99999&ano=2011&mes=2&day=28&ndays=28. Wcześniej myślałem że może być nawet trochę silniejsza nawet niż wtedy, jednak teraz myślę że będzie trocha słabsza (aczkolwiek dłuższa).

  39. NAO póki co cały czas… dodatnie. I po raz pierwszy tej zimy (czyli akurat na jej finiszu) przejdzie na wartości ujemne. I to od razu do poz. ok. -2 pkt. (!) na przełomie lutego i marca. AO też ma spaść do najniższego poziomu od wielu miesięcy, bo do ok. -4 pkt., choć ono przez zimę częściej oscylowało wokół zera.

    I co ciekawe – niewykluczone, że po fali najsilniejszego mrozu, około weekendu 03-04.03 wkroczą mokre niże (przy temp. bliżej zera) zmierzające znad rejonu… Azorów (!).
    Sytuacja jakże odmienna od tej znamiennej dla dodatniego NAO. A przy tym rodząca więcej niepewności co do ocen od kiedy możemy spodziewać się definitywnej przewagi okresów z temperaturą dodatnią (?) [który to jednak niemalże na pewno kiedyś w marcu nastąpi].

      1. A skąd wiadomo, czy np. deszcz przy +1°C, czy śnieg przy -1°C? A może śnieg przy +1°C, albo deszcz przy -1°C? A skąd wiadomo, co 1-2 dni później?

        Przy takim rozkładzie barycznym: http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=1&run=12&time=216&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24#mapref
        …. nie stawiałbym na dzisiaj jakiś odważnych tez.

        Pewne jest natomiast już to, że ok. 02.03 ustępuje silny mróz, ociepla się, a przy tym robi coraz bardziej „niżowo”…

        1. silny mróz może ustąpi ale może zostać lekki – umiarkowany przy jednocześnie większej ilości opadów.

          mam wrażenie, że w tym roku zima tak prędko się z nami nie pożegna. Wprawdzie tak zimny marzec jak 5 lat temu jest mało prawdopodobny (konkretnie to tak zimny koniec marca i początek kwietnia, bo mróz w I połowie marca nie robi na mnie dużego wrażenia) ale jednak nie będzie w tym roku wczesnego przedwiośnia na pewno.

          W ostatnich latach występuje pewna prawidłowość co do anomalii, lubią one trwać bardzo długo. Prawie cała jesień i pół zimy było z wieczną anomalią dodatnią, ochłodzenia były zaledwie do poziomu normy lub nieznacznie poniżej niej, po czym wracały wysokie anom. dodatnie.

          Nie zdziwi mnie, jak w tym roku chłody (mrozy) będą się ciągnęły przez marzec, a potem (przy okazji kolejnej dużej przebudowy cyrkulacji) wejdzie gorąca wiosna.

  40. CFSv2 wskazuje na marzec w granicach -1 – a jeszcze nie brał pod uwagę obecnej prognozy – o ile oczywiście się sprawdzi. Takie odchylenie uwzględniając pierwsze dni ze sporą anomalią dają nadzieję resztę marca chociaż w normie…

    1. Skoro nie mamy jeszcze pewności co do „okolic” 03-04.03, to skąd byśmy mieli ją mieć co do całego marca?:-)
      Ja jednak – dopóki nie zobaczę większej zgodności realizacji dających odwilż już od pierwszego weekendu marca – wolę się wstrzymać z jakimikolwiek „nadziejami” (poza tą, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna).
      W grudniu i styczniu przekonał mnie @ArcticHaze z uwagi na dobry skill dot. prognoz NAO. W lutym już się to nie do końca sprawdziło, a teraz niepewność jest (będzie) jeszcze większa, bo mamy zanik cyrkulacji W.

  41. Będzie piękna „wtopa” modeli, przynajmniej dla Warszawy.

    GFS prognozuje -6°C, UM -5°C (przy zachmurzeniu) a ECMWF -7°C.
    Tymczasem już jest -7.8°C, przy zerowym zachmurzeniu.

    Jeśli rzeczywiście się zachmurzy, to rano spodziewam się temperatury między -8°C a -9°C. Jeśli się nie zachmurzy, to powinno być poniżej -10°C.

    1. A teraz rano niedaleko Ciebie w Bielsku jest -9 z kawałkiem. Jakby tak było pochmurno cały czas to nie spadłoby poniżej -15 w ogóle.

  42. W Warszawie mróz póki co jeszcze się nie nasilił (obecnie ok. -6°C), ale za to dość wyraźnie sypie drobny suchy śnieg. Czyli fala umiarkowanego/silnego mrozu nie będzie zupełnie bezśnieżna. I z tego co widzę biało może być w wielu rejonach Polski (zwłaszcza w N/E/S regionach).
    A przed nami zasadnicza faza ochłodzenia – zobaczymy jakie przyniesie wartości, zwłaszcza Tmin i jak długo potrwa? (sprawa weekendu 03-04.03 nie jest jeszcze przesądzona).

  43. Ale pięknie konwekcja ruszyła nad Polską :) Jednak w wielu miejscach przed większym mrozem chociaż troszkę się zabieli, a na wybrzeżu trochę bardziej niż trochę ;)

    No nic teraz kilka dni ( do 1/2 marca na pewno ) z silnym/umiarkowanym mrozem, mam nadzieję, że będzie też trochę wiatru bo jeśli go nie będzie to znów nie będzie czym oddychać na Śląsku..

      1. Jeśli mam być szczery to u Mnie troszkę wieje. Nie są to jakieś mocne wiatry ale zawsze coś. Wczoraj wiało 7-8 m/s a dziś jak na razie do 5m/s więc chociaż tyle, zawsze coś się tam „rusza” w tym powietrzu ;)

    1. U mnie od dawna jest pokrywa śladowa w porywach 1 cm z przerwami, a to co spadło w nocy (jakieś 2mm śniegu) stopiło sie od słońca, nasłoneczniona ziemia dzisiaj chyba całkiem wyzbędzie się śniegu. Wieje za to niezły wiatr, odczuwalna bardzo niska ale powietrza jest świeże.

      1. Na C Mazowszu spadło może z 2 cm śniegu – niby niewiele, ale jednak krajobrazy wyraźnie się zabieliły. W kolejnych dniach pewnie to trochę wypromieniuje, ale nawet lekkie „przypudrowanie” zmienia postrzeganie otoczenia na bardziej zimowe (pomijając temperaturę).
        Dodam, że miejscami pozostały jeszcze resztki zmrożonego (ziarnistego) śniegu z poprzednich opadów śniegu w I połowie lutego – również słabych, który w międzyczasie się przytapiał.

        1. @lucas- tylko, ze juz teraz krajobrazy zimowe nie sa tak mile widziane. Wczoraj przy mocno świecącym słońcu i bezsnieznej aurze z zza okna aura wyglądała juz naprawde wiosennie… (aura, nie przyroda)
          z drugiej strony nawet symboliczna pokrywa częściowo ochroni rośliny przed silnym mrozem nocami na początku przyszłego tygodnia. Nie ma tego złego… ;)
          Dzisiaj juz 5 słoneczny dzień z rzędu. Miła odmiana po tym co sie działo rok temu i dwa lata temu o tej porze. Niestety zamiast +10 jak wtedy mamy blisko -10… najlepiej było jak wiadomo 4 lata temu kiedy to było +10 przy równie słonecznej pogodzie jak teraz…

  44. Czyli sprawdza się sezonowa prognoza z września jednak….. Łagodna zima i silny mróz możliwy pod koniec lutego Ew. w marcu… Tak czytałem jesienią i jestem pod wrażeniem bo pierwszy raz aż tak dokładnie sezonówka którą zapamiętałem trafiła 9/9

    1. To jest oczywiście przypadek, chociaż fakt, ze bardzo szczęśliwy. Miejmy nadzieje ze tym razem sezonowka poniesie wstydliwą porażkę.

  45. Chodzi mi OFC o info o prognozie z USA które było powielane na różnych portalach tzn „… z najnowszych informacji zima w środkowej części Europy może być łagodna. Przynajmniej przez większość sezonu. Jak prognozują synoptycy z USA w naszym regionie Europy ostra zima może przyjść dopiero pod jej kalendarzowy koniec. Jak podali amerykańscy meteorolodzy, pod koniec zimy dopiero nadciągnie mroźne skandynawskie powietrze do Polski i krajów nadbałtyckich. Spadek temperatury może przynieść obfite opady śniegu i naprawdę niskie temperatury. ” Na tle powodzi absurdalnych zajawek o „zimie stulecia” ta wspomniana to była jedyna sezonówka która już we wrześniu wydawała mi się realna…

  46. … czyli „model prognostyczny CFSv2, który stworzony został przez amerykańskie National Centers for Environmental Prediction (NCEP), wieszczy nadzwyczaj ciepłą zimę, i to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie” [z 24.10.2017]

  47. Wrzucę ciekawe zdjęcie Larsena C
    Zaznaczyłem 2 ciekawe miejsca:1- to prawdopodobnie nowe pękniecie, 2- miejsce odrywania małych gór lodowych oraz jak widać postanie większego pęknięcia- To miejsce jest ważne bariera opiera się tam na wyspie i jakby straciła to oparcie mogą zacząć się większe kłopoty
    źródło: http://www.polarview.aq/antarctic
    ps. Warto zwrócić uwagę jak jest popękana ta część bariery

  48. Ciekawe będzie zestawienie porównawcze temperatury przełomu lutego i marca ubiegłego roku oraz tego roku. Różnica Tśr-dobowych może i nawet ok. 20 st. (!)

    1. W Warszawie również znacznie zimniej niż by to wynikało z prognoz. Aktualnie -11.4°C. GFS prognozuje -11°C, UM podobnie (-10°C) a ECMWF -13°C. Wydaje się, że ten ostatni będzie najbliżej prawdy, jednak wg mnie będzie o ok. 1-2° zimniej. Nie sądzę, aby miało być poniżej -15°C, ale kto wie.

      W ogóle dzisiejszy dzień w Warszawie był bardzo ciekawy, jeśli chodzi o temperaturę. Najwyższą wartość zanotowano między 7 a 8 rano, po czym temperatura zaczęła systematycznie spadać. W ciągu dnia nawet szybciej niż ma to miejsce teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.