Burze

Burze

Wczorajsza doba już niemal w całym kraju zapisała się temperaturami powyżej normy wieloletniej. Wyjątkiem były tu okolice Bielska-Białej, gdzie anomalia temperatury dobowej w odniesieniu do normy z lat 1981-2010 wyniosła -0.4K. W Polsce północnej przekroczyła ona miejscami +4.0K, a uśredniona dla całego kraju wyniosła +2.42K.

Na uwagę zwraca jednak nie tyle temperatura, co sumy opadów jakie odnotowano wczoraj w czasie intensywnych zjawisk burzowych. A te były dosyć imponujące. Wg systemu RainGRS na granicy województw mazowieckiego i podlaskiego sięgnęły one niemal 70 mm. Tym razem strefa największych opadów trafiła na posterunek opadowy Tonkiele, gdzie odnotowano 82 mm opadu. Widać więc, że system RainGRS był blisko, jednak rzeczywista suma opadu była nieco niedoszacowana. Mimo to potwierdza on swoją skuteczność w wyłapywaniu tego typu intensywnych zjawisk opadowych.

Źródło: IMGW-PIB (monitor.pogodynka.pl)

 

W czasie największego natężenia opadu w Tonkielach spadło ok.15 mm deszczu w ciągu 10 minut.

Poniżej: rozkład miesięcznej sumy opadu do 18 maja włącznie.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

98 Replies to “Burze”

  1. Sytuację na E/N kraju można skwitować: „z suszy pod rynnę”.
    Wyrabianie miesięcznych sum opadowych (nierzadko z nawiązką) w 1-4 doby staje się coraz większym standardem. A kolejne doby jeszcze ten bilans zwiększą.
    Przykładowo na jutro (20.05) prognozowana jest Tmax wokół 25°C, a potem popołudniowe burze, które ponownie najsilniejsze mogą być (miejscami) w regionach E/NE/N.
    Narastanie skrajności (bez)opadowych staje się faktem.

    1. Nie faktem, a twoją imaginacją. Pokaż jakiekolwiek dane z Polski, że skrajności (bez)opadowe zwiększyły się w ciągu ostatnich np 60 lat. Ja kiedyś analizowałem takie dane dla Katowic i trendu nie było żadnego.

        1. No właśnie… kolejna rzecz, która ci się wydaje.
          Rekordy były i będą ciągle. Widziałeś kiedyś wykres opadów rocznych w funkcji czasu? Albo sumy opadów miesięcznych w funkcji czasu? Piki w górę i w dół były od zawsze. Analizowałem m.in te dane od 1951 roku i lata mokre (w tym rekordowo) i suche zdarzały się ciągle. Odchylenie standardowe jest z grubsza stałe w czasie jeśli chodzi o te parametry. Po za tym widzę, że bardzo lubisz oceniać klika(naście) miesięcy i ekstrapolować to na dłuższy okres, myląc przy tym pogodę od klimatu.
          Po raz kolejny piszę z prośbą o pokazanie danych (niekoniecznie dla stolicy), które potwierdzają częstsze nawalne opady i dłuższe okresy bezopadowe, a mniej opadów wielkoskalowych. I to nie w ciągu ostatnich 24 miesięcy, a np. za ostatnie 30, 50, czy 100 lat.

          1. @FKP
            Wiem, że Ciebie nie stać na to, aby umieć spojrzeć na obecne zmiany klimatyczne w oderwaniu od preferencji…

        2. @Oskar
          A czym wytłumaczysz, że w krótkim czasie mieliśmy rekordowo niskie, jak i wysokie NAO? – mam na myśli rok 2010 i 2015. Takich przeskoków w historii pomiarów meteo nigdy wcześniej nie mieliśmy.
          A co do opadów – przykładowo rok 2011 – rekordowo mokry lipiec w Warszawie, a w listopadzie tego samego roku najniższy poziom wody w Wiśle, na którego pobicie nie czekaliśmy długo, bo do 2015 r.
          A w 2017 r. rekordowe sumy opadów – latem miejscami na N/W, a jesienią w pasie Polski C. A niedawno temu rekordowo suchy kwiecień m.in. w Warszawie (jak i dalej na NE).
          Zwrócę uwagę, że nie mówimy już o samych skrajnościach (które miały miejsce także wcześniej), tylko o rekordach, a którym to sprzyja coraz to wyższy średni poziom temperatury.

          1. Pełna racja. A @Oskar jest ewidentnym denialistą tzn. nie uznaje AGW, które to jest faktem potwierdzonym przez wszystkich znanych i poważanych naukowców. Można to wywnioskować po większości jego komentarzy. Panie @Oskar proszę powiedzieć czy uznaje pan ,że obserwowany od ponad 100lat (szczególnie w ostatnich 50 latach) wzrost temperatury globalnej jest spowodowany emisją gazów cieplarnianych głównie CO2 emitowanych przez Ludzkość w wyniku spalania paliw kopalnych ? Na potwierdzenie spostrzeżeń Lukas o postępującym rozregulowaniu opadów tabela ze średnimi opadami i sumami rocznymi dla Tarnowa. Proszę zwrócić uwagę na rok 2010 i rok 2018 https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350200575&par=prcp&max_empty=0&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6

        3. A jak Cię ciekawi dlaczego w kontekście oceny opadów wspominam o NAO (AO zresztą również) to odsyłam do lektury artykułu „Pogodowy wzmacniacz” z kwietniowego numery Świata Nauki.
          Cyrkulacja okołobiegunowa ma ogromny wpływ na parametry pogodowe w strefie umiarkowanej. Jeżeli sądzisz, że bezprecedensowe zmiany w Arktyce są nieistotne (bo zawsze mieliśmy jakieś skrajności/rekordy) to się mylisz…

      1. @Oskar
        Od przełomu XX/XXI stuleci, trend w kierunku koncentracji opadów w mniejszej liczbie dni jest wyraźny (dane warszawskie). Czy to tylko przypadkowy zbieg okoliczności, że równolegle następuje nasilony wzrost średnich temperatur? Nie sądzę.

  2. A na takim łódzkim Lublinku dalej jest 10mm za cały maj. Tak naprawdę od 3-4 dni sytuacja jest ta – tworzą się struktury burzowe która idą jednym pasem – od Lubelszczyzny przez Mazowsze az nad Warmię i Kujawy. Póki taki układ się nie zmieni chyba nie popada na południe od Łodzi. Zobaczymy co przyniosą kolejne tygodnie.

    1. Na Lublinku tak jest. Ale na wschodzie Łodzi pod koniec tygodnia przechodziły co dzień mocne opady. Tam spokojnie ta suma jest 2-3 krotnie większa. Kilka kilometrów, a robi różnicę

  3. Ciekawa aura występuje w trójmieście w ostatnich dniach. Jak nie burza(ta piątkowa spowodowała sporo zalań) czy ulewa to jest mgła. Miejscami bardzo silna, wczoraj wieczorem widoczność na plaży wynosiła max 20-30 metrów. Tak gęstej mgły w życiu nie widziałem. https://imgur.com/a/PUr6E7F

    Dobrze, że popadało, zrobiło się cieplej (zwłaszcza nocą), ale brakuje trochę słońca, które podbiłoby tmax do tych 20*C.

    1. Dobrze, że temperatury wreszcie znormalniały, zwłaszcza nocami. Choć wczoraj miejscami jeszcze ludzie się wieczorem dogrzewali, ale już nie na taką skalę co we wcześniejszych dniach.

  4. Teraz dla odmiany cały SW tonie w słońcu i praktycznie bezchmurnym niebie, a reszta kraju doświadcza opadów, a także i burz, a z nimi lekkich ochłodzeń. Dzisiaj jest jeszcze cieplej, a wczorajszą ciekawostką jest fakt, że Tmax w Borach Dolnośląskich padł dopiero wieczorem przed 19:00 (24°C). Jak widać istnieje pewna równowaga na obszarze naszego kraju w szerszej perspektywie.

    1. Racja. Na SW trzeci dzień „pełna lampa”. Po okresie chłodniejszym przyszedł cieplejszy ale bez dużych anomalii. Potem się ma kręcić koło normy. Anomalia za ten maj nie będzie duża na minus. I dobrze. Zobaczymy co przyniesie czerwiec. Mógłby się też zamknąć anomalią nie przekraczającą ok. 1 stopnia w jedną bądź w drugą stronę, wtedy opady też wystarczą w normie. Oby nie byly tylko punktowe i w wąskim zakresie czasu, czyli burzowe tylko żeby co kilka dni przechodził jakiś front

  5. Jestem ciekaw kiedy po raz pierwszy dostaniemy upał w tym sezonie… bo jak na razie 27 stopni z końca kwietnia to jest Max w tym sezonie. Co do ochłodzenia to z każdą odsłoną jest coraz słabsze…ciekawe czy ostatecznie maj się nie skończy w normie albo lekko powyżej skoro mamy ciepłe noce.

    1. Coraz więcej wskazuje na to, ze to „ochłodzenie” będzie oznaczać więcej słońca, koniec burz i niższe temperatury minimalne. Jednak przy tak krótkich nocach minimum dobowe nie ma już tak dużego znaczenia (ma za to olbrzymie w marcu, o czym niektórzy tutaj potrafią zapominać)
      PS za nami dwie naprawdę ciepłe noce. To olbrzymia anomalia jak na maj i powiem szczerze, że granica mojej tolerancji- było jeszcze okej, ale w lipcu przy podobnej anomalii minimalnej temperatury… strach się bać.

      1. @kmroz
        No tak ty masz własną definicję nocy tropikalnych że to tmin większe bądź równe 15°C. Czy teraz „nocami tropikalnami” w maju są dla Ciebie tmin 10-15°C? A o takie temperatury minimalne w maju to możesz obwiniać chmury (ogólnie ciepłe i wilgotne powietrze znad Morza Czarnego).

        1. Przecież nie użyłem słowa „noc tropikalna”. Tej nocy było 14-15 stopni (na różnych stacjach w mojej okolicy) i dla mnie jest to granica tolerancji. Niezależnie od pory roku. Wiem, że to była głównie zasługa wilgoci, co mnie trochę pociesza, przy suchym powietrzu, to w maju coś takiego byłoby naprawdę niepokojącym ekstremum.

          1. „przy suchym powietrzu, to w maju coś takiego byłoby naprawdę niepokojącym ekstremum.”
            Niepokojącym ekstremum ale w marcu, w kwietniu przy suchym powietrzu były cieplejsze noce, buahaha.

  6. Racja. Na SW trzeci dzień „pełna lampa”. Po okresie chłodniejszym przyszedł cieplejszy ale bez dużych anomalii. Potem się ma kręcić koło normy. Anomalia za ten maj nie będzie duża na minus. I dobrze. Zobaczymy co przyniesie czerwiec. Mógłby się też zamknąć anomalią nie przekraczającą ok. 1 stopnia w jedną bądź w drugą stronę, wtedy opady też wystarczą w normie. Oby nie byly tylko punktowe i w wąskim zakresie czasu, czyli burzowe tylko żeby co kilka dni przechodził jakiś front

  7. U mnie na S Mazowsza obecnie 18°C i zachmurzonie całkowite (z resztą patrzę na sat24 i większość wschodniej Polski jest pod chmurami a rozpogodzenia są na zachodzie i południu). Jak się nie rozpogodzi na E Polski to tmax nie dobije do zapowiadanych 23-25°C.

  8. U mnie dziś kolejny świetny temperaturowo dzień, jest 20 stopni ale odczuwalna znacznie wyższa, troche słońca, trochę chmur. Oby wieczorkiem znowu błyskało tak jak wczoraj :)

  9. Nad Nowym Sączem właśnie przeszła ulewa, wynik punktowej konwekcji. Temperatura spadła z 25 do 20 stopni i raczej pozostanie na takim poziomie do końca dnia. ECMWF ostatecznie likwiduje szanse na maj w normie, GFS w swojej prognozie jest bardziej oszczędny, ale i tak zapowiada pewne ochłodzenie. Póki co jest jednak fajnie, od piątku nie brakuje ani słońca ani zdrowych majowych deszczy.

  10. I tak oto w ciągu dwóch godzin Nowy Sącz z najcieplejszego stał się najchłodniejszym miastem Polski poza pobrzeżami ;)

  11. Ciekawe czy czy najcieplejszy dzień majowy przebije najcieplejszy dzień w w kwietniu w tym roku. Jak do tej najcieplej było w kwietniu ponad 29 stopni. Pobicie najcieplejszego dnia kwietniowego byłoby równoznaczne praktycznie z pierwszym dniem upalnym. Już od dłuższego czasu zauważyłem że o ile w kwietniu najwyższe temperatury są dość blisko wartościom rekordowym to w maju jest to stosunkowo rzadko. Jeśli weźmiemy różnice potencjału między kwietniem a majem to różnice są naprawdę niewielkie. Rekordowo wysokie temperatury w kwietniu 2012 są niższe ledwie o nieco od 1 stopnień od najwyższych temperatur zanotowanych w maju 2005 (co jak na różnice w potencjale to naprawdę skromnie jeśli chodzi maj). Od 2005 roku w maju jak temperatura przebija 30 stopni to jest to nie więcej niż 30-31 stopni, w kwietniu w tym roku mieliśmy ponad 29 stopni, rok temu ponad 28 stopni np. Rekord majowy jest zresztą bardzo odległy bo sięga roku 1958. Myślę że skoro w kwietniu mieliśmy 32 stopni to w którymś maju będziemy mieli upały 35 stopniowe

    1. Też mnie to ciekawi dlaczego z taką łatwością osiągane są kolejne rekordy ciepła (albo wartości im bliskie) w kwietniu i sierpniu, a w miesiącach pośrednich znacznie rzadziej…?
      Myślę, że to jednak mimo wszystko zbieg okoliczności, bo co niby mogłoby to powodować…?

    2. dobrze że jest taki miesiąc jak maj, który lubi dawać sporo opadów, szczególnie od niżów z południa zwłaszcza po często słonecznych i suchych kwietniach, nawet w zeszłym suchym roku w połowie maja taki mokry niż się pojawił, nie na darmo jest powiedzenie w maju jak w gaju czy raju.
      Przynajmniej u siebie to widzę.

  12. W ciągu ostatniej godziny dość lokalny, nawalny opad (jeśli wierzyć radarowi) idealnie trafił w Piotrków Trybunalski i południową część łódzkiej aglomeracji – czyli tam, gdzie jak dotąd ten tydzień nie szalał z opadami. Ciekawe ile z tego będzie na posterunkach Jarosty i Lublinek.

  13. Ale dziś piękna niedziela… Słońce od rana, przyjemna temperatura i przede wszystkim można podziwiać piękną zieleń, która odżyła po ostatnich opadach, po kwietniu wszystko wyglądało jak pod koniec lata…
    A w ogóle, gdybyśmy się teraz cofneli do 19 maja, z pamiętnego 1991, to posypały by się tutaj naprawdę gorzkie żale (z moje strony na pewno też :)). Tmax 6,8 st. (!), ten dzień z tamtego maja juz wcześniej przykul moja uwagę

    1. Zgadzam się.
      Także w Warszawie niedziela okazała się dość przyjemnym dniem – może z jednym „ale”, tzn. nadal duża wilgotność powietrza. Natomiast temperatury jak na maj całkiem przyzwoite – Tmin ok. 15°C, Tmax ok. 23°C (to i tak 2-4 st. powyżej normy). Choć rano nie było to pewne popołudnie przyniosło więcej pogodnego nieba i bez burz/konwekcji, która utrudniłaby przebywanie na zewnątrz.

  14. A w prognozach GFS nadal widać na horyzoncie zimne dni, mimo że zbliżamy się do III dekady maja. W najbliższy czwartek ma być dużo deszczu, a temperatura raczej nie przekroczy 10 stopni – przynajmniej na Górnym Śląsku

    1. Zaraz 5 miesięcy roku minie a ile mieliśmy dni z t. maks. >20 st.? Kilka? O pakistańskich nocach pow. 10 st./15 st. już nie wspomnę…

  15. 19 maja 2019 – to dla mnie ważna data w kwestii wegetacji przyrody. Właśnie dzisiaj (dopiero dzisiaj) stwierdzam, że dębowy lasek w pobliżu mojego domu uzyskał już pełne ulistnienie. Dla mnie to symboliczna oznaka „dopełnienia” wiosny, które w tym roku (mimo że ogólnie wegetacja zaczęła się bardzo wcześnie) tak późno, że nie pamiętam aby kiedyś stało się tak jeszcze później. W 2017 roku wszystko zostało „dopięte” 14 maja, w 2014 i 2015 ok. 5-go, a w 2013 i 2016 – 8 maja. 2018 rok pobił wszystko – 30 kwietnia drzewa wyglądały istnie „letnio”.
    Mimo to tak powolny i wydłużony rozwój wegetacji ma swoje plusy. Wszędzie dookoła dominuje typowa dla maja „świeża zieleń”, tak miła dla oka. W tamtym roku ten okres kompletnie umknął uwadze, bo już na początku maja wszystko było takie „letnie”. To wszystko stało się za szybko. Teraz za to mamy wyjątkowo długą wiosnę (obecne ocieplenie to mimo wszystko jeszcze nie regularne lato) :)

    1. 5.05.2014? To akurat dziwne, bo przecież wtedy było bardzo zimno. Dopiero 2-3 dni później się na chwilę ociepliło do około 20 stopni.

      1. Faktycznie, to był 7-8 maja. Opieram się na swojej pamięci, nigdzie tego nie zapisuję, stąd się lekko machnąłem ;) Ale co do reszty nie mam wątpliwości.

  16. Ostatnio jestem trochę mniej aktywny na tym forum, a że czerwiec już za pasem pozwolę sobie ocenić kolejno każdy z obecnego wieku (tak jak ocenialem maje miesiąc temu :)) :
    2001- najzimniejszy czerwiec od 1985 (choć po pamietnym maju’91, Czerwiec też był podobny do tego), zarazem bardzo brzydki i (chyba) najgorszy z obecnego wieku (z resztą cały 2001 był wyjątkowo paskudny), jedyna zaletą to brak nie przyjemnych temperatur, tmax w granicach 14-27 st. Ostatni tydzień przyniósł słoneczną pogodę, do 23 VI można było pomyśleć że przyniesie antyrekord uslonecznienia.
    2002- ten przez długi okres również mógł się wydawać kolejnym antyrekordem I połowa prawie null słońca, potem II połowa przyniosła już slonce, ale i nieprzyjemny gorac, więc reasumując, był do bani (ogólnie zakończył serię wyjątkowo paskudnych czerwcow na przełomie wieków (1998-2002)).
    2003- ten był piękny, I dekada zdecydowanie za gorąca, ale potem już tylko lepiej niestety brakuje danych za uslonecznienie z dni 25-27 VI, ale nawet zakładając zerowe uslonecznienie w tamtych dniach, to i tak miesiąc był bombowy :)
    2004- ten miał 2 super okresy (1-4 VI, 22-30 VI), które dzieliła ponad półmiesięczna beznadzieja, fakt i tak był dużo lepszy od czerwcow 2001-2, ale wg. Mnie kiepski, ale też plusem był brak nieprzyjemnych temperatur
    2005- wspaniały, tylko pierwszy tydzień przyniósł nieciekawa pogodę, ale dalej full słońca, miał tylko wyskok w postaci jednego upalnego dnia (24 VI), poza tym super.
    2006- ten był kiepski…, właściwie II dekada super, pierwsza za mało słońca, ostatnia za dużo upałów i tyle.
    2007- właściwie podobny do zeszłorocznego (anomalia prawie taka sama), najpierw gorący okres w I połowie, potem paskudna pogoda pod koniec, więc słabo :/
    2008- ten jest moim ulubionym i ciężko będzie go pokonać :), brak upałów + rekord uslonecznienia, no cud… :), czegóż chcieć więcej, ewentualnie powtórki tego miesiąca :D
    2009- trudno tutaj znaleźć lepszy/gorszy okres bo była spora przeplatanka słonecznych/pogodnych dni, nie podobał mi się, ale bez porównania do 2001.
    2010- to chyba była nagroda za parszywy maj. Jedyne ale to dwudniowy upał na przełomie I i II dekady, poza tym super, też full słońca i sporo chłodnych dni (ostatecznie wyszedł w normie), no ale czerwca 2008 niestety nie przebił ;).
    2011- też fajniutki, trochę za gorąco w I dekadzie, ale potem idealnie :).
    2012- Koko Euro Spoko… :D. Hah, jak słyszę „czerwiec 2012” to odrazu wracają wspomnienia z Euro :), myślę że tu mogę się podeprzeć własną pamięcią, ponieważ zapamiętałem Euro z kiepskiej i dość chłodnej pogody (i tak rzeczywiście było), byla również przeplatanka ładnych/brzydkich dni (podobnie jak 3 lata wcześniej), w mojej ocenie słaby.
    2013- pierwsza połowa tego roku to czarna rozpacz i czerwiec ją wreszcie zakończył, choć był super okres 7-18 VI, plus kilka dni z III dekady, to jednak kiepski i tu mocno anomalie podbiły rekordowo ciepłe noce.
    2014- w I dekadzie był upalny incydencik, ale później się ogarnął i przyniosl chłodną i piękną pogodę, co za tym idzie chłodne wieczory i noce (pamiętam jak przesiadywalem wieczorami w bluzie, na podwórku, niestety raz zostałem w spodenkach i do dziś pamiętam jak mnie mocno pociely komary), również super
    2015- pierwsza połowa, poza upalny incydentem bomba, niestety druga połowa poskąpiła słońca (tutaj dodam że mam spore zdziwienie, pamiętam że wtedy konczylem 3 klasę technikum i pamiętam że pogoda była wtedy ładna i przyjemna), więc średni w mojej ocenie
    2016- jedyny ekstremalny miesiąc letni, który ocenie pozytywnie (nawet bardzo). Niemal cały miesiąc bardzo przyjemna i słoneczna pogoda, właściwie jedynie nie przyjemne były 3 dni 23-25 VI, oceniam go bardzo pozytywnie.
    2017- pierwszy po 2009, ktory nie przyniósł upału (choć niewiele brakowało w 2012, kiedy upał pojawił się tylko 30 VI), w dodatku bardzo ładny, nie przyniósł żadnych dluzszych, pochmurnych okresów (aż mnie dziwi że ma niższą sumę uslonecznienia niż czerwiec 2015), w mojej ocenie również pozytywny
    2018- niestety slabizna, pierwsze 2 dekady wyjątkowo gorące (co było bardziej irytujące, po dwóch rekordowych miesiącach), ostatnia przypominała większość lat za komuny. Jeden z najgorszych w obecnym wieku.

    Jak widać spora część czerwcow bardzo mi się podobała, w tym więcej ciepłych! W tym roku ciepły czerwiec mnie na pewno nie zasmuci, przyznam że bardziej oczekuje chłodnego lipca/sierpnia, a najbardziej obu (niestety to już w ogóle marzenia :().

    1. Co do opisów, to się już nieraz rozpisywałem, więc teraz coś innego. Ostatnio bawiłem się w ocenę każdego dnia czerwców 2003-2018 w skali 1-5 (czyli 3 to przeciętność). Oczywiście spamować ocenami każdego dnia nie zamierzam, ale podam średnie z całego miesiąca
      2003 – 3.57
      2004 – 3.23
      2005 – 3.33
      2006 – 3.20
      2007 – 2.87
      2008 – 3.80
      2009 – 2.57
      2010 – 2.23
      2011 – 2.27
      2012 – 2.63
      2013 – 2.80
      2014 – 3.03
      2015 – 3.20
      2016 – 3.50
      2017 – 3.67
      2018 – 2.80

      Czyli najlepsze – bez niespodzianek – czerwce 2003, 2008, 2016 i 2017 :) Najgorsze 2009,2012,2013 i 2018.

      Oczywiście najgorzej oceniałem dni zbyt gorące (upalne) z lampą/ zbyt zimne i ponure (pluchowate) a najlepiej z temperaturami 20-27 za dnia, rześkimi nocami i słońcem.

      1. Ok, dziwi mnie tak niski wynik dla czerwcow 2010-11, dla mnie chyba najlepsze razem z twoimi, na pewno bym też ocenił lepiej czerwiec 2013 od tego z 2004 i raczej bym ten dał do najgorszych i jeszcze ten z 2007, bo był identico jak w 2018. Z resztą się zgadzam :). Z ciekawości dlaczego zaczynasz swoją serię od 2003? ;)

        1. Co do 2013 to poza drugą dekadą był koszmarny, a 2007 miał u mnie niemal idealną drugą połowę przynajmniej- mimo, że pierwsza jedna z najgorszych. 2004 miał fenomenalną pierwsza dekadę u mnie, a reszta taka sobie, ale nienajgorsza.

    2. Jacob, w ten sposób zmuszasz mnie do tego, bym też coś takiego napisał ;) Zrobię to, ale już nie dzisiaj :D A tak serio, to jestem pod wrażeniem, piękny kawał opracowania :)
      W telegraficznym skrócie napiszę tylko tyle – czerwiec 2017 to było złoto. Wspaniałe usłonecznienie, bardzo ciepło, ale najwyżej raz czułem się niekomfortowo z powodu gorąca, mnóstwo dni z lampą przy temperaturach 20-25 stopni (takie dni latem to dla mnie złoto). Ten czerwiec razem z drugą połową maja 2017, to dla mnie jeden z najlepszych epizodów w pogodzie KIEDYKOLWIEK :) Tylko czerwce 2008 i 2016 mogą się równać z tym sprzed dwóch lat, 2003 też był dobry, ale nie aż tak. Czerwcu 2017, nie oglądaj się za siebie i wracaj!

      1. Jeśli popada jeszcze trochę w tym tygodniu porządnie, to i ja zamawiam czerwiec 2017 ;) chociaż dla mnie 2008 jeszcze lepszy, 2017 miał nie za fajną końcówkę

        1. „2017 miał nie za fajną końcówkę”

          ->>> Pamiętam jak w Warszawie dnia 28.06 spadło ponad 40 mm (!), co okazało się rekordem dobowym. A w 2 dni spadło łącznie ok. 60 mm. Natomiast wcześniej mieliśmy dość sporo dni bez opadów lub z rzadkimi/niewielkimi opadami.

  17. Jeśli tak jak dzisiejszy dzień, będzie wyglądać lato, to nie mam nic przeciwko, może być 5-6 ciepłej i trochę mniej parno, poza tym taka pogoda trochę słońca, trochę deszczu jest dla mnie ok.

  18. Ciekaw jestem jutrzejszego dnia – bo UM już regularnie od 2 dni zapowiada zarówno najwyższą temperaturę w ostatnim czasie, jak i popołudniową strefę opadowo-burzową nad E/N Polską. A skoro UM prognozuje dla Warszawy Tmax ok. 25°C, to tuż przed opadami może być jeszcze nieco cieplej (i zapewne też parno).
    Będą warunki do silnego opadu zlewnego jak w sobotę rano. Tym razem jednak – co gorsza – mają to być godziny popołudniowego szczytu komunikacyjnego w dniu roboczym…

    PS.
    Modele jakby dawały nadzieję dla kresu blokady skandynawsko-rosyjskiej w III dekadzie maja. Może powróci „strefa” z W i wówczas dominowałyby temperatury umiarkowane – jednakże bez skrajności (bez)opadowych jak obecnie i w minionych tygodniach. Ale możemy mieć też adwekcję z wyraźniejszą składową SW/S – na co jednak wskazuje na razie głównie GFS. Zobaczymy co okaże się w realu?

  19. I kolejny piękny dzień po wczorajszym, idealna temperatura, bardzo ciepły wieczór i w ogóle w sumie mogłoby tak już zostać do września… :P

  20. O proszę jak jest jakaś normalniejsza pogoda to od razu ma forum mała aktywność, co to jest 80 postów przez weekend. Tydzień temu jak była kompletna padaka to wlatywalo po 200 na dzień.

    Te codzienne opady denerwują ale przynajmniej jest cieplej. Prognozy są dość chwiejne bo raz podają same ciepłe dni a drugi raz zimno i smęte.

    1. Cóż, temperatura maksymalna 23 stopnie, jeszcze teraz jest 18, to cały dzień można na podwórku przesiedzieć. A nie to co w poniedziałek i wtorek 8-9 stopni i nosa na podwórko nie chciało się wysadzić.

    2. Jest mniejsza aktywność – owszem. Ale też zauważ, że mamy dużo więcej wątków nt. sytuacji bieżącej. Wpisów w ten weekend było łącznie jednak ze 120-150.

    3. Postów jest mniej, bo forumowe marudy dają od siebie odetchnąć ( a to że marzną, a to że im słoneczka brakuje itp…) Poza tym nie widzę różnicy….

      Ja tu zaglądam w wolnej chwili, niezależnie od pogody.

  21. U mnie nadal 18 stopni, jest parno po opadach, jeśli prognozy się sprawdzą, to jutro u mnie będzie sauna, jak pęknie 25,26 stopni, plus wysoka wilgotność. Czuć lato.

  22. Nad Węgrami jest obecnie spora komórka burzowa, obejmująca cały kraj. Wygląda imponująco (jak latem), a powietrze u nas na SW tej nocy rzeczywiście iście letnie, nieco rześkie i dosyć wilgotne, tak jakby burza miała wkrótce nadejść. Ciekawe co się stanie z tą komórką gdy pokona Sudety. Pewnie zdąży się już uspokoić, ale wróży to na jutro jeszcze więcej wilgoci i większe ryzyko burz.

  23. Człowiek budzi się o 5 rano, a za oknem ponad 15 stopni.Nawet widok w pełni zachmurzonego nieba w takich warunkach nie robi większego problemu, lekki wiatr również problemu nie robi. Choć na wczasy pod gołym niebem to jeszcze deko za mało, wówczas lepsze Tmin ok 18-20C.

    1. Dzisiaj (20.05) – inaczej niż w minione dni weekendowe – najpogodniejsze o poranku regiony N i E Polski. Pomimo pogodniejszej nocy Tmin w Warszawie nie spadła poniżej 15°C, a już ok. godz. 7:30 jest bliska 20°C. Przed nami najcieplejszy (przynajmniej jak na razie) dzień tegorocznego maja, z Tmax wokół 25°C, a przy tym z możliwością popołudniowej/wieczornej konwekcji. Można rzec: majowe lato.

      1. No przeszliśmy od razu z późnego marca do wczesnego czerwca. Jakby nie mogło być temp. max. w przedziale 15-20stopni po tym chłodnym okresie, by spokojnie wejść w upał który pewnie się i tak jeszcze w maju pojawi.

        1. 15-20 było przez większą część kwietnia. Teraz już jest 20 maja, to nie jest bardzo odległe od wczesnego czerwca o którym piszesz. Zwłaszcza że obecnie trend ocieplenia nie jest już jakiś bardzo wysoki. Norma tavg teraz wynosi 14-15 stopni i do 30 lipca wzrośnie jeszcze do ok. 19-20 stopni. Czyli o 5 st w ponad 2 miesiące. O tyle samo wzrasta przez sam tylko kwiecień.

          1. „15-20 było przez większą część kwietnia.”
            No i było zdecydowanie za dużo. W kwietniu powinno być między 10 a 15.

          2. Zależy kiedy. W pierwszej połowie – zgoda – 10 do 15 jest właściwą normą, choć 10 staje się nią już pod koniec marca.
            Natomiast w drugiej połowie kwietnia, kiedy TŚr rośnie najszybciej w roku, normalne temperatury w znacznej części Polski zawierają się już w przedziale 15-18 stopni, nawet jakieś pojedyncze 20-tki jak najbardziej mają prawo się zdarzać i nie jest to żadną dużą anomalią. Co innego 25 – no ale to jest anomalią nawet teraz, a co dopiero w kwietniu.

  24. W Warszawie temperatura o godz. 9 (CEST) wynosi(ła) już blisko 22°C, czyli tyle ile w poprzednich dniach mieliśmy dopiero ok. godz. 14-15. Przed nami typowo letni dzień zarówno w aspekcie temperatury, jak i potencjału na popołudniowo-wieczorne burze.

  25. Dziś warunki na mocną burzę są niezłe, spore CAPE, spora wilgotność, problemu z wysuszonym gruntem nie będzie, bo ledwie wchłonęło się to z weekendowych burz. Jest nawet skrętność wiatru i uskok prędkościowy faworyzujące superkomórki.

  26. To w Katowicach wciąż są dość niskie średnie dobowe oraz minima. Najcieplejsza była wczorajsza doba z temperaturą 15,7C. To nie jest już dużo powyżej normy, raptem 1-2 stopnie. I na pewno jest to dużo poniżej normy dla najcieplejszych dni lata (gdzie ta norma wynosi 20 stopni). Dzisiaj (20 V) mieliśmy dopiero pierwszą noc w tym miesiącu z minimum powyżej 10C. W kwietniu takich nocy mieliśmy aż 5 i to nawet w czasie brzydszej pogody.

    A prognozy się bardzo zmieniają. Jeszcze w piątek pokazywano same 20+, w sobotę się pojawiły dni z ok. 15 stopniami, a dzisiaj czwartek to tylko 13C i deszcze całodniowe. Skończy się pewnie na tym, że ZNOWU temperatura z trudem sięgnie 10 stopni w pełni dnia. Z opadami jesteśmy już mocno powyżej normy. Za maj jest 74 mm (norma) a jak policzymy jeszcze ulewy z końca kwietnia to mamy sumę 109 mm w okresie 25 dni. W tym okresie tylko 8 maja nie odnotowano żadnego opadu, poza tym dniem padało CODZIENNIE!!! Nawet jeśli to był tylko opad (Tr) to jednak był, i w porze ciepłej prawie 100% dni z opadami to sytuacja bardzo rzadka. Taki był np. lipiec 2000, miał 29/31 dni z opadami.

    Ale nie ma co marudzić bo po bardzo mokrym okresie zawsze nadchodzi suchy i gorący. To już nie są lata 70 żeby taka bryndza się całe lato ciągła. Nawet w 2010 lato było udane, zwłaszcza lipiec.

    1. Nie mów hop, na północy bryndza ciągnęła się nie tylko w 2016 roku, ale również w 2017. Dwa okresy letnie pod rząd brzydkie, zimne i deszczowe. Nawet w naszych czasach jest to możliwe. A po tej krótkiej fali upału i burzach ma być ledwo 18-20 stopni, co jak na 3 dekadę maja jest kiepskim wynikiem.

      1. @Osowa
        Widzę ze jesteś fanem afrykańskiego lata, pod przykrywką fana wiosennej pogody. Skoro 18-20 to dla ciebie mało. Brak mi słów.

        1. Kmroz – w 3 dekadzie maja powinny byc juz pierwsze upały, co najmniej temperatura w okolicach 20-25 stopni. 18-20 to jest dobre na przełom kwietnia/maja.

        2. @Osowa pod tym względem tworzy tu jedną „rodzinę” np. z @FKP.
          Problem w tym, że ich oczekiwania są na dzisiaj mniej więcej takie jakby oczekiwać, że np. wraz z napływem do nas uchodźców szybko przejdziemy na islam (lub jeszcze coś innego)…

          1. Lucas – patrze na średnie historyczne i w 3 dekadzie kwietnia oraz na przełomie kwietnia/maja powinna być temperatura co najmniej średnia na poziomie 16 stopni. Natomiast pod koniec maja średnia jest na poziomie ponad 20. Czyli będą temperatury w normie lub lekko poniżej, a w Polsce temperatury w normie lub nawet 1 stopien powyzej oznaczają zimno.

          2. Łukasz – żeby przeciętny Kowalski odczuł ciepło w danym miesiącu, musi on być przynajmniej 1,5 lub 2 stopnie cieplejszy od normy. Takie właśnie mamy żenująco niskie średnie.

          3. @Osowa
            I właśnie o to chodzi, że oceniasz naszą pogodę z perspektywy innej strefy klimatycznej.
            Tylko proszę nie sprowadzajmy wszystkiego do ODCZUĆ OGÓŁU, bo każdy może mieć je inne. Zresztą jest ci za zimno? Ubierz się, bo nieustanne wybiegi „jak to u nas zimno” (niezależnie jakie są prawdy obiektywne) nic w tym względzie nie zmienią.

          4. Lucas
            „wraz z napływem do nas uchodźców szybko przejdziemy na islam (lub jeszcze coś innego)”

            Az tak źle nie będzie ;)

            Ps. A teraz poważnie do Warszawiaka. Większym zagrożeniem od islamu jest warszawska karta LGBT czy inne tego typu dewiacje….

  27. A szto ja tu widzę? A jakże. Od piątku, po prawie 2 miesiącach przerwy, powrót znienawidzonej i paskudnej cyrkulacji strefowej 😍 Skutki? W końcu widać kilka dni słonecznej i suchej pogody z temperaturą około 20 stopni w dzień. No, ale przecież to paskudny Atlantyk, czyli umrzemy.

    A tak na poważnie, to odkąd nas strefowka odpuściła, to ciagle coś było nie tak z pogodą. Albo nieprzyzwoite ochłodzenia, albo silny wiatr, albo duże amplitudy w Wielkim Tygodniu, albo powalone epizody gorąca, albo w końcu kilka dni ciemnicy i deszczy i teraz parno-burzowa pogoda. No i do tego najpierw długa susza, a teraz pełno wilgoci.

    Ale widać zmianę i pogodę w końcu idelną, dzięki temu, ze ma wrócić normalna cyrkulacja, oby na jak najdłużej.

    1. Nie ma co się cieszyć, podejrzewam że znowu na chwilę. Atlantyk praktycznie od później jesieni z małymi wyjątkami po prostu zdechł. Najlepiej jakby NAO/AO było dodatnie cały rok.

      1. @Osowa
        Oczekiwania @kmroz są z grubsza zgodne z tym co niesie „strefówka” i to w skali całego roku.
        Twoje jednak pasują mi bardziej do blokad kontynentalnych. A sama przewaga dodatniego NAO/AO nie musi iść z tym w parze (może, ale nie musi).
        Zapytam się: czy np. w II i III dekadzie sierpnia ub.r., czy też w marcu b.r. miałeś Twój ulubiony typ aury? Czy o tzw. „stabilności” decydują częste zmiany ciśnienia i okresowo silniejszy wiatr? A i konwekcja, czy adwekcja ze składową NW (a nie tylko SW) też wówczas mają okresowo miejsce.

        Po prostu to co piszesz jest NIESPÓJNE ze sobą.

        1. Lucas Wawa – to czemu w porze ciepłej przy dodatniej NAO/AO niże atakują nas raz na tydzien a za nimi pogoda się na dłużej poprawia, a przy ujemnej fazie NAO/AO niże atakują nas seryjnie przy spływie zimnego powietrza z północy, jak np teraz w maju? Mówie tylko o porze ciepłej, bo wiadomo, że w chłodnej przynosi co innego. Sierpien 2018 jako meteopacie bardzo mi się podobał :). Jednak wtedy chyba blokada NAO miała miejsce późnym latem, a nie w środku wiosny, kiedy zimno może nam bardziej zagrozić przy blokadach.

          1. @Osowa
            Ja mam wrażenie, że ty jednak nie do końca rozumiesz czym jest „cyrkulacja strefowa”, skoro wg ciebie luty i marzec w tym roku jej nie miały, a rok 2018 miał ją w dużej mierze (a tak naprawdę dominowała tylko w sierpniu i wrześniu, reszta roku to sporo blokad – kontynentalnych, atlantyckich itd…).

          2. Osowa, z tego co pamiętam to podobnie jak ja narzekałeś na lipiec 2017, w którym dominowała adwekcja znad Atlantyku, przy dokładnie takich samych warunkach pogodowych jak dziś. Obecnie pogoda mi przypomina lipiec 2017, nawet przedział temperatur ten sam: 20-25 stopni, z tym że teraz najcieplej jest na Podlasiu, a w lipcu 2017 najcieplej było na południu. Tak jak Lucas napisał kluczowa jest obecność wyżu jak i suche powietrze, nie to czy NAO jest dodatnie czy ujemne.

        2. @Osowa
          Podstawą w tym względzie jest nie to, czy mamy okoliczności z dodatnim NAO (AO), czy też ujemnym – lecz to, czy nad Polską częściej mamy niże, czy wyże. Przy dodatnim NAO (AO) mamy mniejsze zagrożenie, że na dłużej utrwali się pogoda w jakimś wybranym kierunku. Jednak wcale nie takie, że aura będzie „stabilniejsza”, bo paradoksalnie może być wówczas bardziej dynamiczna (mobilne wyże na zmianę z zatokami niżowymi). A czy nie jest to możliwe w porze ciepłej? W takim razie przypomnę również II i III dekadę sierpnia, ale 2014 r. – kiedy aura dość często „przeplatała” przy temperaturze średnio poniżej normy…

  28. Jedno z najcieplejszych i najpogodniejszych miejsc w Polsce to obecnie… Podlasie.
    W Białymstoku obecnie już ok. 25°C, a temperatura zapewne jeszcze wzrośnie o 1-2 st.
    Zobaczymy jak popołudniu/wieczorem ułożą się główne strefy opadowo-burzowe (?)

  29. MOŻE KTOŚ COŚ O TYM WIE? Z lekcji biologii pamiętam, że wyładowania atmosferyczne, to jeden ze sposobów przekształcenia azotu atmosferycznego w azotany. W ten sposób staje się on przyswajalny przez rośliny. Mam rodziców rolników, ale jednak mieszkają we wsi, która jakby odpycha pioruny. Czy gdy taki piorun uderzy w pole, jest jakiś efekt? Czy rośliny w obszarze uderzenia pioruna mogą otrzymać taką dawkę azotanów, że efekt będzie widoczny w postaci lepszego wzrostu? Czy może to wyglądać tak, jakby ktoś obsypał pole solidną dawką saletry? Ponadto, chociaż wieś rodziców odpycha burze, to jednak jak już się nad nią znajdą nie robi się wesoło. Jest tam takie miejsce, rodzaj zagłębienia, w które lubią celować pioruny. Są tam trzy gospodarstwa, i każda miało coś zaliczone przez piorun. W pobliżu rośnie wiele wierzb, która były wcześniej trafione piorunem. Ciekawostka. Nadal żyją, chociaż jedna ma tylko ćwiartkę skorupy pnia pozostałą po uderzeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.