Category: Ogólne

Czerwiec 1811

Czerwiec 1811

W tym miejscu warto przyjrzeć się czerwcowi 1811 – jak do tej pory najcieplejszemu czerwcowi w serii Poltemp. Niestety, jak to niestety bywa przypadku tak odległych czasów, liczba stacji działających wówczas na obszarze naszego kraju była bardzo mizerna. Do serii Poltemp wchodzą dane z zaledwie kilku stacji: Berlin, Praga, Wrocław, Gdańsk, Warszawa, Wilno. Stacje będące poza granicami naszego kraju pozwalają na interpolowanie wartości na jego obszarze. Jak mizernie to jednak wygląda, może uzmysłowić ta mapa:

Jak widać, nie dość że stacji jest mało, to strasznie brakuje ich w strategicznych miejscach. Nie wiemy, jak dokładna jest wartość z Warszawy, która jest tu lokalnym maksimum. Wg homogenizowanej serii H. Lorenc (2000) średnia temperatura czerwca 1811 w Warszawie wyniosła 22.4°C, we Wrocławiu miałoby to być 20.5°C (Bryś 2010). Najprawdopodobniej czerwiec ten charakteryzował się rosnącą anomalią w kierunku wschodnim. Dane z Wrocławia zgodne są z danymi z Głubczyc (19.5°C), jednakże dane z Krakowa (brak na mapie, uzyskane niedawno) wskazują na wartość 22.6°C – zgodne z danymi warszawskimi.

Zatrzymajmy się na razie na danych warszawskich. Homogenizacja serii warszawskiej odniesiona została do stacji Warszawa-Obserwatorium I, która jest cieplejsza od stacji Okęcie. W latach 1981-2002 (a więc do momentu, gdy stacja Warszawa-Obserwatorium została przeniesiona do nowej lokalizacji) średnia temperatura czerwca na tej stacji wynosiła 17.2°C, podczas gdy na Okęciu było to 16.5°C. Stąd możemy dojść do wniosku, że rzeczywista średnia wieloletnia czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wynosi na stacji Warszawa-Obserwatorium 17.5°C (0.7°C więcej, niż na Okęciu). Wówczas anomalia temperatury czerwca 1811 w Warszawie względem okresu referencyjnego 1981-2010 to +4.9K. Mamy też dodatkowe wątpliwości w stosunku do metody wyliczania średniej temperatury dobowej, jaką stosowano w 1811, ale o tym później.

Podobny problem mamy z danymi krakowskimi. Stacja Kraków-Obserwatorium znajdująca się w danych IMGW nie jest tożsama z historyczną serią pomiarową prowadzoną przez UJ. Dla przykładu – w historycznym punkcie średnia temperatura kwietnia 2018 wyniosła 15.4°C (informacja własna), dane IMGW wskazują na 14.5°C. Zastosujemy tu tę samą metodę, jaką zastosowaliśmy w przypadku Okęcia. Homogenizowana seria krakowska opublikowana w 2007 r. wskazuje na średnią temperaturę czerwca w latach 1981-2000 równą 17.7°C. Na stacji IMGW Kraków-Balice w tym samym okresie było to 16.5°C, a na stacji IMGW Kraków-Obserwatorium 17.0°C. W pierwszym przypadku w okresie referencyjnym 1981-2010 średnia temperatura w latach 1981-2010 była o 0.3°C wyższa, niż w okresie 1981-2000, w drugim ta różnica wyniosła 0.4°C. Można więc dojść do wniosku, że anomalia czerwca 1811 w Krakowie względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła +4.6K.

Dane wrocławskie wskazują na niższą średnią temperaturę czerwca 1811, niż na dwóch powyższych stacjach. Wg homogenizowanej serii wrocławskiej (Bryś 2010) średnia ta wyniosła 20.5°C. W latach 1981-2007 średnia temperatura czerwca wyniosła tu 17.5°C, a dane ze stacji Wrocław-Strachowice wskazują, że w latach 1981-2010 była ona dokładnie taka sama. Wszystko wskazuje więc na to, że anomalia temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła tu w czerwcu 1811 +3.0K.

Dane gdańskie pochodzą niestety z pomiarów niehomogenizowanych. Wg serii homogenizowanej (Miętus 1998) w latach 1981-1995 średnia temperatura w Gdańsku wyniosła przeciętnie 15.0°C, zaś na stacji IMGW w Gdyni było to 14.7°C, ponieważ średnia temperatura czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wyniosła w Gdyni 15.1°C, założono iż średnia temperatura czerwca w Gdańsku w tymże okresie referencyjnym wyniosła 15.4°C. Zatem średnia temperatura czerwca 1811 równa 18.2°C odpowiada anomalii +2.8°C – jak jednak wspomnieliśmy, dane te pochodzą z serii niehomogenizowanej.

  • Wg oryginalnej serii wileńskiej średnia temperatura czerwca 1811 to 20.6°C, 4.9°C powyżej średniej z lat 1981-2010.
  • Wg serii z Rygi, średnia temperatura czerwca 1811 to 18.7°C (+3.2K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Mikołajowie średnia temperatura czerwca 1811 to 21.0°C (+0.5K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Berlinie średnia temperatura czerwca 1811 to 20.4°C (+3.1K, jw.).
  • W Karlsruhe średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+1.0K).
  • W Kopenhadze średnia temperatura czerwca 1811 to 17.5°C (+1.9K).
  • W Kremsmunster średnia temperatura czerwca 1811 to 21.7°C (+4.2K).
  • W Wiedniu średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.8K).
  • W Insbruku średnia temperatura czerwca 1811 to 18.4°C (+1.3K).
  • W Pradze średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.7K). Seria homogenizowana.
  • W Budapeszcie średnia temperatura czerwca 1811 to 22.4°C (+2.6K).

Powyższe dane wskazują na to, że centrum wyjątkowo silnej dodatniej anomalii termicznej w czerwcu 1811 rozciągało się od wschodniej Austrii, przez centralną część Polski, po Litwę. Nawet w Estonii mamy bardzo silną dodatnią anomalię temperatury przekraczającą +3.0K. W Polsce najwyższa anomalia rzędu +5.0K wystąpiła właśnie w okolicy Warszawy. Dane z Mikołajowa wskazują, że anomalia ta spadała w kierunku południowo-wschodnim i w Rzeszowie mogła wynosić już ok. 4.0 – 4.3K., podobny spadek widać również w kierunku północno-zachodnim i zachodnim (Kopenhaga +1.9K). Anomalia we Wrocławiu (+3.0K) i w Berlinie (+3.1K) wskazują, że w zachodniej części Polski mieliśmy anomalie zbliżone do +3.0K, przy czym w Szczecinie nieco poniżej +3.0K. Dane z Gdańska wskazują, że anomalia poniżej 3.0K panowała zapewne na całym Wybrzeżu, co mogło mieć związek z chłodzącym wpływem Bałtyku.

Z takimi założeniami policzyliśmy jeszcze raz średnią obszarową anomalię czerwca 1811. Naszym zdaniem najbardziej prawdopodobna wersja wygląda tak, jak na poniższej mapie. Warto zwrócić uwagę, że jest to wynik niemal identyczny z dotychczasowym oszacowaniem.

Poniższy wariant to nasz “wariant maksimum”. Założono w nim, że maksimum anomalii nie wypadło w okolicach Warszawy, tylko w Polsce północno-wschodniej. Założono również wolniejszy spadek anomalii w kierunku SE. W takim wypadku anomalia obszarowa jest o 0.1K wyższa od dotychczas szacowanej. Naszym zdaniem to mniej prawdopodobny wariant.

Poniżej zaś “wariant minimum”. Założono silny spadek anomalii w kierunku SE i po części NW.

Jak widać, z naszych szacunków wynika, że średnia anomalia temperatury czerwca 1811 w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła między +4.00 a +4.17K z najbardziej prawdopodobną wartością równą +4.06K. Pozostaje jeszcze jedna, ale znacząca niepewność: sposób prowadzenia pomiarów. W tamtym czasie pomiary temperatury wykonywano najczęściej bez użycia osłon termicznych. Często termometry wisiały zwyczajnie na północnej ścianie budynków, lub w pewnej odległości od niej. Czasem stosowano 2 termometry umieszczone na północno-wschodniej i północno-zachodniej ścianie. Rano odczyt prowadzono z termometru NW, zaś wieczorem NE – miało to oczywiście wpływ na mierzone wartości, które (szczególnie w okresie letnim) mogły być nieco zawyżane. Gorczyński (1916) tak pisze o pomiarach warszawskich:

Następnym obserwatorem był (1803-1828) był profesor lyceum w Warszawie Antoni Magier. Początkowo umieścił on termometry na wysokości 22.4 m. w jednej z wąskich ulic Warszawy (Piwna nr. 95) ; gdy jednak temperatury w ciągu miesięcy zimowych wydawały mu się zbyt wysokie, umieścił drugi termometr znacznie dalej od okna. Jednakże i to ustawienie dawało w zimie zdaniem obserwatora temperatury zbyt wysokie względem temperatury, obserwowanych za miastem. Magier odczytywał temperaturę trzy razy dziennie: o 6 rano, 2 po południu i 10 wieczorem i zmniejszał dowolnie średnią dzienną w 4 miesiącach zimowych

Z słów tych możemy wywnioskować, że wartości temperatury wydawały się Magierowi za wysokie w okresie zimowym, więc stosował on tu bliżej niesprecyzowane poprawki. Nie wspomina on o stosowaniu owych poprawek w miesiącach letnich, stąd możemy wywnioskować, że wydawały się mu one “w porządku”. Można mieć jednak wątpliwości, czy w okresie letnim, tak gorącym i – jak można mniemać – słonecznym, jakim był bez wątpienia czerwiec 1811, wskazania Magiera były tożsame z tym, co zmierzylibyśmy obecnie przy zastosowaniu standardowej klatki meteorologicznej na wysokości 2 m.

Innym problemem są terminy, podane najprawdopodobniej w miejscowym czasie słonecznym, a więc odpowiadającym okolicom 4:35, 12:35, 19:35UTC naszego czasu (w Warszawie). W sposób oczywisty średnia temperatura dobowa obliczana była zupełnie inaczej, niż obecnie, co wprowadza dodatkową niepewność – chociaż niewielką. Przykładowo – średnia temperatura czerwca 2018 wyliczona w sposób “synoptyczny”, a więc z ośmiu terminów, wyniosła 19.7°C. Wyliczona z terminów stosownych przez Magiera wyniosła albo 19.9°C (w przypadku średniej arytmetycznej z pomiarów), albo 19.8°C (w przypadku podwojenia terminu wieczornego). Mimo, że jest to różnica niewielka (co oznacza, że Magier bardzo dobrze dobrał terminy obserwacji), to jeśli podobna wystąpiła w 1811, od anomalii warszawskiej należałoby odjąć 0.1 – 0.2K. Oznaczałoby to również, że wartość 22.4°C zmierzona na stacji historycznej w 1811 może odpowiadać obecnej wartości 21.6 – 21.7°C mierzonej na stacji Okęcie (po uwzględnieniu przeciętnej różnicy między stacją Warszawa-Obserwatorium a Warszawa-Okęcie). Niestety nie jesteśmy w stanie oszacować jaki (i czy w ogóle) wpływ miał sam sposób dokonywania obserwacji przez Antoniego Magiera.

Temperatury w normie? Nie. #2

Temperatury w normie? Nie. #2

Dla pokazania różnic w analizie GFS między nową wersją a wersją 14.0 wykonaliśmy poniższe mapy. Ujemne wartości średnie oznaczają, że analiza modelu w nowej wersji jest zaniżona względem starej.

Średnia z 7 prognoz:

Polska:

GFS FV3

GFS FV3

Wczoraj w odsłonie z 12UTC wprowadzono nową wersję modelu GFS. Spowodowało to pewne perturbacje na stronie (do tej pory każdy termin przechowywał sumę opadu za ostatnie 3/6h, obecnie jest to suma narastająca). Zmiana wpłynie też na wartości wyliczanych anomalii – będzie trzeba analizować to na bieżąco.

Noc tropikalna #2 i gwałtowne burze

Noc tropikalna #2 i gwałtowne burze

Wczorajsze średnie temperatury dobowe w niektórych miastach przekroczyły 28.0°C. Tak było na przykład w Poznaniu (28.4°C) i w Toruniu (28.3°C). W obu przypadkach były to wartości rekordowe dla czerwca: w Poznaniu został pobity rekord z 1954 r. (27.6°C), w Toruniu zaś z 1964 r. (27.9°C). W obu przypadkach tak wysokie średnie dobowe temperatury powietrza były wynikiem nie tylko upalnego dnia, ale i wyjątkowo ciepłej nocy z 10 na 11 czerwca.

Dzisiejsza temperatura minimalna spadła do 22.9°C w Jeleniej Górze, 22.3°C w Poznaniu, 22.0°C w Toruniu. W przypadku Torunia temperatura minimalna ma szanse wyrównać rekord z… dnia wczorajszego – w takim przypadku stary rekord zostałby pobity dwa dni z rzędu. W przypadku Poznania istnieje szansa na pobicie rekordu Tmin czerwca z 2006, pod warunkiem, że do 18UTC dnia dzisiejszego temperatura nie spadnie poniżej 21.6°C.

Oczywiście tak wysokie średnie temperatury dobowe, głównie w Wielkopolsce, mają swoje odzwierciedlenie w anomaliach temperatury dobowej (okres referencyjny 1981-2010). Te wyniosły odpowiednio +11.2K w Poznaniu oraz +11.3K w Toruniu. Anomalia obszarowa dla Polski wyniosła +8.79K, a średnia anomalia miesięczna wzrosła do +5.00K.

Mimo wysokich wskaźników konwekcyjnych burz nie było zbyt dużo, ale te, które się pojawiły zapewne wielu zapadną na długo w pamięć, głównie za sprawą wyjątkowo dużego gradu, który spadł miejscami na Ziemi Lubuskiej. Gradziny znalezione w miejscowości Wojcieszyce k. Gorzowa Wlkp miały nawet około 10 cm średnicy.

Wojcieszyce k. Gorzowa Wielkopolskiego (woj. lubuskie). Fot. Maciej Mudahttps://www.facebook.com/photo.php?fbid=1719341341544454&set=p.1719341341544454&type=3&theater

Opublikowany przez Polscy Łowcy Burz Wtorek, 11 czerwca 2019

 

Wojcieszyce (woj. lubuskie). Fot. Maria Kucharska

Opublikowany przez Polscy Łowcy Burz Wtorek, 11 czerwca 2019

 

Źródło: www.zachod.pl

 

Co dalej? Z punktu widzenia osoby zajmującej się statystyką klimatologiczną sytuacja jest w tej chwili dość interesująca. Obecna wartość anomalii miesięcznej do 11 czerwca włącznie wynosi aż +5.0K, o około 0.9K więcej, niż wynosi dotychczasowy rekord czerwca z 1811 (+4.07K), a prognozy wskazują, że wartość ta  wzrośnie i utrzyma się znacznie powyżej  +5K co najmniej do 21 czerwca. Szanse na rekordowy czerwiec zatem wzrosły. W XX w. wyjątkowo ciepłe czerwce miały anomalie znacznie niższe: +2.38K w 1979, +2.79K w 1964 i +2.71K w 1917.  W wieku XIX, jak już wspomnieliśmy, zdarzały się czerwce cieplejsze: 1889 z anomalią równą +2.90K, 1866 z anomalią równą +2.85K, czy w końcu wspomniany 1811 z anomalią równą +4.07K.

Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby zgadywać, czy rekord miesięczny padnie, czy nie. Obecne prognozy są pewne co najwyżej na 5 dni wprzód, czyli do 17 czerwca. Wówczas anomalia temperatury czerwca wyniesie +5.8K. Wówczas dla wyrównania rekordu anomalia pozostałych dni musi być równa co najmniej +1.81K. Jak się łatwo domyślić, z łatwością może być ona niższa. Nie przesądzalibyśmy więc sprawy rekordu na obecnym etapie.

Jeśli się sprawdzi cała prognoza, to do 21-go włącznie anomalia wyniesie +5.71K. Wówczas dla osiągnięcia rekordu wystarczą pozostałe dni w pobliżu normy wieloletniej (+0.3K).

Usłonecznienie – EUMETSAT (SARAH 2.0/2.1)

Usłonecznienie – EUMETSAT (SARAH 2.0/2.1)

Poniżej mapy sum usłonecznienia pozyskane ze zbiorów SARAH 2.0/2.1 (EUMETSAT). Na pierwszy rzut oka dane od 1991 r. są zgodne (oczywiście nie dokładnie) z pomiarami naziemnymi. Mamy oczywiście pewne różnice, miejscami spore. Oczywistym miejscem, gdzie takie różnice występują, jest Okęcie, gdzie od 1998 do 2014 usłonecznienie było znacznie wyższe, niż wskazuje na to wynik satelitarny, niekiedy nawet o blisko 500 godzin (2011). W latach 2015 i 2016 pomiary były zgodne, zaś zarówno w 2017, jak i w 2018 dane naziemne są znacznie niższe, niż pomiary satelitarne. Innym takim miejscem jest Zielona Góra, gdzie w 2012 różnica roczna przekracza 250h, 150h w 2013, podobnie w 2014. Co ciekawe, znacznie mniejszych różnic można się dopatrzyć w nie tak odległym Gorzowie, co może sugerować potencjalny wpływ położenia stacji (np. widoczność horyzontu w Zielonej Gorze, czy położenie stacji na szczycie wzgórza). Ale to temat na odrębną analizę. Z pewnością tego typu dane satelitarne są bardzo cennym źródłem informacji na temat usłonecznienia, wolnym od problemów związanych ze zmianą sposobu jego pomiaru, czy relokacji samych stacji pomiarowych.

 

 

Najwyższa temperatura roku…

Najwyższa temperatura roku…

…w Polsce padła obecnie w Dziwnowie: 33.7°C. Zaledwie 1.0°C poniżej rekordu ciepła czerwca dla tej stacji. Czysto teoretycznie można by sobie wyobrazić sytuację, w której następuje ochłodzenie i do końca roku nigdzie w Polsce temperatura nie osiąga już takiej wartości. Byłby to wówczas niezwykły przypadek, w którym najwyższa temperatura roku w Polsce zostaje odnotowana nad samym morzem.

Warto odnotować również, że będzie to ponownie (po poniedziałku) dzień z wyjątkowo wysoką anomalią temperatury właśnie nad samym morzem. Przed nami ochłodzenie, które jednak ma nie potrwać długo. Wg większości realizacji modelu GFS z 06UTC 11 czerwca upał obejmie znaczną cześć kraju.

Upał – czerwiec 2019

Upał – czerwiec 2019

Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej w zachodniej i północno-zachodniej części kraju mamy do czynienia z czymś, co można nazwać niewielką falą upałów. Wczorajsza temperatura maksymalna w Świnoujściu osiągnęła 33.5°C i była zaledwie o 1.8°C niższa od czerwcowego rekordu z roku 2000 (35.3°C). Póki co wszystko wskazuje na to, że wysokie temperatury pozostaną z nami na dłużej, z małą przerwą w okolicy 8-10 czerwca. Należy też zwrócić uwagę, że te najwyższe temperatury, przekraczające 30°C, pojawią się głównie w zachodniej części naszego kraju.

Poniżej wyniki GFS-Ensembles dla kolejno: Wrocławia, Warszawy, Suwałk i Krakowa.

Nie są to więc jakieś prognozy skrajne. Nieco gorzej wygląda sytuacja na Ziemi Lubuskiej, gdzie wg prognoz temperatury mogą wzrosnąć do 34, może 35°C, ale taką sytuację widać dopiero w końcu prognozy, a jak wiemy prognozy powyżej 5 dni są mocno niepewne.

Oczywiście dzięki niemal idealnemu wstrzeleniu się ocieplenia w ramy czerwca, jego pierwsze trzy dni odznaczają się sporą anomalią temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010. Na chwilę obecną jest to +4.13K, przy czym na zachodzie kraju jest to nawet ponad +6.5K, zaś na wschodzie poniżej +2.5K. Biorąc pod uwagę prognozy, szanse na ciepły czerwiec są bardzo wysokie, jednakże nie jest do końca pewne, czy tak będzie w istocie, a tym bardziej nie można powiedzieć nic o tym, jak wysoka będzie ewentualna anomalia dodatnia.

Wg dzisiejszych prognoz GFS w dniu 13 czerwca anomalia miesięczna zawierać się będzie między +3.4 a +5.4K.

 

Wątek otwarty #54

Wątek otwarty #54

Upalnie! O 13:00UTC temperatura w Świnoujściu wzrosła do 33.3°C. Na przeważającym obszarze kraju temperatura przekracza 25°C. Przyjemnie ciepło w północno-wschodniej części Polski.

 

Idzie ciepło

Idzie ciepło

Wg prognoz dwóch modeli globalnych, ECMWF i GFS już od piątku czeka nas zdecydowane ocieplenie. Już jutro wg ECMWF na zachodnich krańcach naszego kraju temperatura wzrośnie do ponad 22°C, zaś w piątek takich temperatur możemy się spodziewać już na znacznym obszarze naszego kraju. W sobotę miałoby być już od 20°C na północy do 26°C na krańcach zachodnich, w niedzielę ponad 25°C również w centrum.

Wczorajsza popołudniowa odsłona ECMWF sugerowała załamanie pogody na początku przyszłego tygodnia (wtorek), przy czym chłodny front atmosferyczny miał się objawić u zachodnich granic naszego kraju już w poniedziałek, w obecnej pewne zmiany widać dopiero we wtorek – na granicy skillu modelu. Z uwagi na takie zmiany, dalsze prognozy stoją pod znakiem zapytania, można jednak wspomnieć, że większego ochłodzenia nie widać tu również w środę – pojawia się ono dopiero w przyszły czwartek.

Wyjątkowo stabilnie wygląda poranna odsłona GFS-ENSEMBLES – taka zgodność wiązki nie zdarza się często:

 

Ma być więc gorąco (choć nie koniecznie upalnie) i burzowo, szczególnie na początku przyszłego tygodnia.

 

Kolejny burzowy dzień

Kolejny burzowy dzień

Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że wczorajszy dzień ponownie zapisał się w Polsce dość wysoką dodatnią anomalią temperatury: +4.1K. Średnia anomalia maja do 20. dnia włącznie wynosi już -2.06K, więc powoli przestaje być jakaś szczególnie nadzwyczajna. Oczywiście głównym tematem wczorajszego dnia były burze, ale o opadach i burzach za chwilę.

Jak widać na pierwszej mapie, średnia temperatura dobowa w wielu miejscach przekroczyła wczoraj 20.0°C, co przełożyło się na anomalie dobowe rzędu +6 – +7K (okres referencyjny 1981-2010). Pierwsze dwie dekady maja nadal wychodzą jako bardzo chłodne – szczególnie w południowo-zachodniej części kraju, gdzie anomalia za ten okres wynosi poniżej -3.0K, a w Karkonoszach nawet ok. -3.5K. Z kolei na północy maj zbliża się już powoli do wartości normalnych – tam anomalia wzrosła już powyżej -1.0K.

Wczorajsze burze przyniosły ze sobą sporo strat – towarzyszyły im miejscami nie tylko intensywne opady deszczu, ale i silne porywy wiatru, a także grad. Istnieje możliwość, że w okolicy Radzynia i Lubartowa pojawiła się niewielka trąba powietrzna. W miastach woda zalewała piwnice i podtapiała ulice – tak było na przykład w Zamościu. Stacja meteorologiczna odnotowała tam sumę dobową opadu równą 43 mm, przy czym jej większość stanowiły intensywne opady burzowe. Jak donosi serwis RMF24, wieczorem i w nocy strażacy interweniowali prawie 730 razy, głównie wzywano ich do wypompowywania wody z budynków. Nad ranem bez prądu było prawie 1800 domów.

Opad z Zamościa z pewnością nie był najwyższym opadem odnotowanym w naszym kraju. Wg systemu RainGRS znacznie wyższą sumą opadu notowano nieco na zachód od Gdańska – miało tam spaść aż 102.9 mm opadu. Niestety nie istnieje żadna możliwość weryfikacji tego pomiaru, gdyż strefa tak silnych opadów była bardzo wąska i w jej obrębie nie istnieje żaden posterunek opadowy. Wspomniane maksimum wypadło w punkcie o współrzędnych 54.38448N, 18.30723E, nieopodal wsi Kczewo.

Jak widzimy na zbliżeniu, właściwy rdzeń opadu (zamknięty izohietą 50 mm) miał w najszerszym miejscu zaledwie kilka kilometrów. Suma >= 100 mm pojawiła się w trzech punktach o rozmiarach 1×1 km. Stąd niemożliwa jest w zasadzie jego weryfikacja – tym bardziej, że na stacjach nad samą Zatoką Gdańską w zasadzie nie padało, a najsilniejszy opad przeszedł kilka kilometrów na zachód od Rębiechowa. Z danych z obrazów radarowych możemy wywnioskować, że całe zjawisko miało swój początek ok 15:10UTC (17:10 czasu lokalnego).

Powyżej: obrazy radarowe. Źródło: Dane publiczne IMGW-PIB, https://dane.imgw.pl/datastore

Poniżej prawdopodobnie zdjęcie owej burzy.

Dzisiaj również spodziewamy się licznych opadów i burz, miejscami równie intensywnych jak wczoraj. Temperatury w północnej części kraju w dalszym ciągu wysokie, chłodno na południowym wschodzie, gdzie może być zaledwie około 15°C. Poniżej spodziewana temperatura wg modelu HIRLAM (FMI):

ALARO (IMGW):

Szczególnie ciekawie przedstawiają się sumy opadu z modelu AROME, gdzie wyraźnie widać jak komórki burzowe będą krążyć w okół płytkiego niżu, którego centrum ma się znaleźć w najbliższych godzinach nad Polską. Od jego dokładnego położenia zależy również położenie głównych stref opadów.

Poniżej: położenie ośrodka niżowego jutro o 00UTC wg różnych modeli.

Nie trzeba chyba przypominać, że tego typu sytuacja w ciepłej porze roku jest dla nas dość niebezpieczna.

 

 

 

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com