Chłodniej, a nawet zimno

Chłodniej, a nawet zimno

Wczoraj temperatura maksymalna miejscami ponownie osiągnęła swoje maksima absolutne: tak było np. we Włodawie, gdzie temperatura maksymalna wyniosła 37.3°C, bijąc dotychczasowy rekord z sierpnia 1952 i lipca 1959 (36.2°C). Rekord absolutny padł też na stacji Kielce-Suków (36.6°C, dotychczas 36.4°C w sierpniu 2013). Na szczęście temperatury już się obniżyły – dzisiaj nie powinniśmy już notować więcej, niż 27°C w południowo-wschodniej części kraju. Na północy będzie wręcz zimno, 16-17°C.

Jutro jeszcze nieco chłodniej: od 17°C do 24°C, a 4 lipca może być od 15°C na północnym wschodzie, do 25°C miejscami na południu. O ile więc na południu kraju temperatury będą z reguły dość przyjemne, o tyle na północy będzie zwyczajnie zimno. Szczególnie 5 lipca może być nieprzyjemny, z temperaturami maksymalnymi miejscami nie przekraczającymi 15 stopni.

Napływ chłodnych mas powietrza będzie przerywany na krótko adwekcją mas cieplejszych, nie widać jednak jakichś stałych temperatury znacznie przekraczających 20°C i wygląda na to, że do końca pierwszej dekady miesiąca się to nie zmieni. Niestety, mimo ochłodzenia nie widać również jakichś znacznych opadów. Stwarza to ryzyko pogłębienia suszy, szczególnie w razie powrotu wyższych temperatur np. w połowie, lub III dekadzie miesiąca.

Print Friendly, PDF & Email

806 Replies to “Chłodniej, a nawet zimno”

  1. Od dłuższego czasu badam (dla własnej wiedzy) klimatyczne stosunki wodno-wilgotnościowe w moim regionie, i ich wieloletnia ewolucja jaka się z wyników tych badań wyłania, powoli, stopniowo przestaje być niepokojąca. Staje się zatrważająca.

  2. Temperatury po za północną Polską akceptowalne chociaż pewnie lekko rozczarowujące dla tych co oczekiwali „prawdziwego lata”. Niestety dzień w dzień będzie silny wiatr który skutecznie obniży temperaturę – nad morzem będzie pewnie nieciekawie. Do tego brak opadów i wysuszająca działalność wiatru. Dlatego takie ochłodzenia z NW (czy szerzej z N) są o przysłowiowy kant du.. dosłownie żadnych korzyści z tego nie ma

      1. Wolałbym już tydzień „jesieni w lecie” jeśli by to wiązało się z porządnymi opadami.
        A przy upałach jest przynajmniej szansa na konwekcję

        1. Cofnij się pamięcią do trzeciej dekady czerwca sprzed roku to zmienisz zdanie…. dla mnie to była masakra nie mniejsza niż upał.
          Ogółem Cię rozumiem, też bym chciał żeby popadało, ale skoro i tak nie pada, to fajnie przynajmniej, że przed nami w końcu TRWAŁY okres przyjemnych temperatur (a nie jak w czerwcu 3 dni przyjemne vs 3 dni upalne…)

          1. Ja nie wspominam źle okresu 20.06-20.07.2018. Bywało mrocznie ale przyszło to po 2,5 mca lata i potem nadeszło kolejne ok 2 mce lata. Nie było też tak znowu chłodno. Tylko w III dekadzie czerwca były dni <20. W Krakowie dzięki temu nie było tragedii z brakiem opadów i mieliśmy jakby dwa razy lato
            Co innego maj 2019

          2. i co się wtedy takiego działo? Dzięci umierały, a krowy przestały dawać mleko? Ja kojarzę tylko trochę chłodu i deszcz bo długim okresie posuchy. Już wspominałem, to jest Polska, nie Kreta czy Lazurowe wybrzeże.

          3. Popieram kolegę Enzo. A dla kmroza mam cytat z jednego z blogów miłośników Szkocji o pogodzie panującej tam latem: „Lato jest najpiękniejszą porą roku w Szkocji. Średnia temperatura latem wynosi od 15 do 17 stopni celsjusza, a kiedy przekroczy 20 stopni robi się naprawdę “gorąco”. Trzeba jednak dodać, że gdy tylko “lokalsi” zobaczą słońce chodzą w krótkich spodenkach i nieważne czy jest to zima czy lato. Należy jednak uważać, bo w słońcu może być przyjemnie i ciepło, ale jak tylko schowa się za chmurę możemy poczuć dość szybki spadek temperatury. Warto w takim przypadku mieć ze sobą długi rękaw, żeby nałożyć go na siebie i nie marznąć.” No przecież dokładnie tak jak w Szkocji w tych ich cieplejszych dniach będziemy mieć przynajmniej jutro i pojutrze.

          4. @Radomir
            Jak dobrze pójdzie to w te dwa „szkockie” tygodnie będziemy mieć tyle słońca, co normalnie przez cały lipiec w Szkocji…
            A opady, których tak bardzo pragniesz i narzekasz na ich brak, to też domena Szkocji. Tam potrafi padać codziennie latem.
            My po prostu będziemy mieli typowy polski czerwiec w najbliższych dniach. Albo i nietypowy, bo tyle słońca i tak mało opadów, to dla Polski też nietypowe. O Szkocji nie wspominając 🤣

          5. Fakt że do pełnej Szkocji zabraknie jeszcze przelotnych opadów deszczu, bo silny wiatr jest przewidywany w pakiecie na najbliższe dni. Na Mazurach i nad morzem będzie Szkocja w pełni. A ze słońcem to nie rozpędzaj się tak, na pewno będzie dużo więcej chmur niż w ostatnie upalne dni. A nie wykluczone, że momentami w ciągu dnia pojawi się całkowite zachmurzenie w wersji dość jesiennej a nie tylko przejściowe jak dzisiaj. Mi to akurat nie przeszkadza.

          6. Chłodniejszy i mokry okres w TAKIM sezonie jak 2018 to akurat na dobre wyszedł. Kwiecień i maj cały miesiąc waliło słońce, tę jedną jesienną dekadę w czerwcu i drugą w lipcu idzie znieść. Dużo gorsza była sauna z trzeciej dekady lipca. A potem sierpień i wrzesień znowu waliło słońce przez większość dni. Nikomu się krzywda od tych paru (nastu?) pochmurniejszych dni nie stała.

            Co innego, gdy jest dupiasty kwiecień, zimny maj, nędzny czerwiec, taki jesienny lipiec, zwyklacki sierpień i marny wrzesień. Wtedy idzie się wkurwić na tą pogodę, bo pora ciepła w Polsce jest dość krótka (tmax 20< 'normalne' tylko od maja do połowy września) i jak przylezie taki syf to ci zabierze większość tego okresu. Bo pora zimna jest zimna i ponura zawsze, tego nie przeskoczysz. W grudniu 200 godzin słońca nie będzie. No chyba że na Kasprowym Wierchu, tam rekord to 160. Góry mają wysokie usłonecznienie zimą, za to nędzne latem.

          7. @Mateusz @Alewis
            Ale rok temu 3 dekada czerwca to była pogodowa masakra, przeginka w żadną stronę nie jest potrzebna! 2 dekada lipca była jeszcze gorsza, mimo, że nie zimna, ale to już osobna dyskusja.
            Tak patologicznych okresów to ja nie pamiętam z poprzednich lat przed 2018 rokiem. Trafiały się pogodowe zakały w lipcu 2016, lipcu 2015, czerwcu 2014, czerwcu 2013, ale nie trwały non stop całą dekadę, tylko parę dni (2-3 zwykle)

        2. W sierpniu 2015 r. i w lipcu 2006 r. były upały i szansy na konwekcję nie było żadnej. W 2015 r. Lesznie czy tam Krakowie, coś tam się tylko urodziło, ale szybko zdechło. Potrzebne jest jeszcze niskie ciśnienie i brak silnego wyżowego wiatru na wysokich wysokościach. Dokładnie nie wiem, pewnie wielu stąd powie dokładniej o co chodzi.

        3. „Mi to akurat nie przeszkadza”
          No właśnie odnoszę wrażenie, że taką prawdziwą Szkocję latem to Ty właśnie lubisz… Sam parę postów wcześniej napisałeś że cieszysz się że nie będzie pełnej lampy…

          Co do Mazowsza to sądzę że między 11 a 17 tradycyjnie rozwój Cu i trochę Sc do niemal pełnego zachmurzenia okolo godziny 14:00 a reszta dnia lampa i błękit. Tak juz jest po trochu dzisiaj.

          1. W wersji niestabilnej pogodowo z okazjonalną konwekcją, po której się szybko wypogadza a potem znowu chmurzy to nie za bardzo. Za to lubię, gdy przez większość dnia albo i cały dzień jest latem pochmurno i chłodno, niekoniecznie z opadami (temperatura w okolicach 18-20 stopni). Oczywiście przez cały czas nie podobałaby mi się taka pogoda ale przeplatana z dniami gorącymi, czy upalnymi w wersji słonecznej zakończonej konkretnym deszczowym frontem jak najbardziej. Niestety takich pochmurnych i chłodnych dni jest w ostatnich latach w miesiącach letnich wyjątkowy deficyt. Wszystkie inne typy pogody w różnych natężeniach występują.

    1. Odpowiem przewrotnie: Szkoda, że w trakcie napływu cieplej masy tak mało popadało. Za opady przy masie 5 stopni na 850hPa (jaka ma być jutro i pojutrze) to ja SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.

      1. W obecnej sytuacji hydrologicznej lepiej by było aby padało w ogóle, bez względu na to jakie są temperatury. A wygląda na to, że popada tylko na Pomorzu, gdzie sytuacja jakaś tragiczna nie jest.

        1. ja również jestem zdania że oby w ogóle padało. Dawniej zdarzało mi się narzekać na opady-np jak chciałem przejechać się rowerem czy cokolwiek innego. Ale od sierpnia 2015 zacząłem jeszcze bardziej doceniać deszcz i zaprzysiągłem sobie nigdy na niego nie narzekać, przy żadnych okolicznościach (powódź mi nie grozi i mówię tylko o swoim rejonie) i tego się trzymam, tym bardziej po suszy 2018 i teraz 2019

        1. Bardzo mi brakowalo przede wzystkim chmur i opadów (mowa tu o srodzie i niedzieli zwlaszcza). Ktoś tu pisał ostatnio, że rekordy często psuła konwekcja. Szkoda, że teraz ich nie zepsuła.

          1. Analizując sytuację z dnia wczorajszego, po raz kolejny powielonego schematu zaczynam coraz lepiej rozumieć czemu tyle ogródków działkowych powstało w okolicy Nadarzyna… tak było odkąd pamiętam

  3. Już nie mogę się doczekać kiedy media zaczną tęsknić za upałami, bo jak wiadomo szybko zapominają co mieliśmy przez dłuższy czas i tylko psioczyć potrafią.

  4. Po takim czerwcu, nawet 17 stopni przywitam z chęcią… i to w koszulce ;) Jesień w lecie mi nie straszna. Mam trochę ciuchów na tę okazję :)
    Oczywiście najlepiej by było tak w przedziale 21-23 z częstymi opadami deszczu, ale czerwiec po prostu tak wymęczył, że nawet spory chłód przywitam z uśmiechem. Z tym, że bardzo trzeba opadów.
    Kiedyś w lecie częściej widywałem temperatury w tych okolicach (16-18 stopni) przy opadach deszczu, a teraz non stop słońce i upał.

    1. Jak dla mnie 2 stopnie wyżej 23-25 , ciepłe noce 12-15 (żadne 17-22 w nocy) i dwie godziny deszczu co noc (3mm opadu),średnia miesięcy lipiec 18,5-19 stC, sierpień 18-18,5stC. Utopia pogodowa, wiem!W tym roku pierwszy tydzień lipca przywitam z chęcią temperatury w dzień 18-20 i noce 8-10. Czas się wychłodzić po czerwcu . Teraz 25 ,trochę za wysoko na dzisiaj po wczorajszym 35stC ,starczyło by 20 stC.

  5. I chyba tylko w samym N pasie Polski (tak do 100-200 km w głąb kraju) ujemne anomalie będą zbliżone do tych z najchłodniejszych dni w III dekadzie czerwca i na samym początku lipca ub.r. Jednak chyba nawet i tam będzie nieco cieplej niż przed rokiem.

    Natomiast w reszcie Polski skończy się na oscylacjach temperatury wokół ‚normy’ i nadal rzadkich opadach. I tu zadam pytanie – w zaistniałych okolicznościach co lepsze: układ wyżowy niosący spokojniejszą i pogodniejszą aurę, czy układ niżowy przejawiający się głównie wietrzeniem, a nie opadami…? Nie zapominajmy, że wiatr to główny – obok „suchego” gorąca/upału – czynnik osuszający nasze środowisko…

    1. 20-22 stopni w dzień w Warszawie i około 10 w nocy to lipcowa norma? Chyba w Finlandii. Będzie poniżej normy i dobrze choć szkoda, że nie w wersji niżowej z opadami. Ale na szczęście zupełna lampa na niebie też nie będzie.

      1. W niektóre dni będzie poniżej (i tego nie neguję), a w niektóre powyżej normy (choć niezbyt dużo). Zauważ, że dzisiejszy dzień też należy do 1. dekady lipca i już też jest w ramach tego ochłodzenia.
        Uściślę jednak, że pisząc o normie mam na myśli tą przejściową 1981-2010, a nie już po 1990 r., a zwłaszcza same realia XXI wieku kiedy okresy letnie są już wyraźnie cieplejsze.

  6. Jak czerwiec był upalny to musi być odreagowanie i przydałby się lipiec z anomalią -3/-4 K. ;) Pewnie niektórych „zatelepało” pierwsze zdanie. Oczywiście to żart (i elementy statystyki „głupiego Jasia”, o której wspominał kiedyś Arctic Haze). Brak opadów martwi najbardziej, bo co z tego ochłodzenia, skoro ma być nadal sucho. Tyle, że odziapniemy po pogodowym kleiku czerwcowym. A nad morzem? Cóż, nasz Bałtyk należy do zimnych wielkich wód i trzeba się liczyć z tym, że urlop nad nim to ruletka połączona z hazardem. Wóz – przewóz. Słońce i ciepło lub wiatr i zimno, czasami też z deszczem. Czyli – albo „parawaning i smażing”, albo „bluzganing przy browaring w knajping/pubing”. ;))

    1. Szczerze? Serce i dusza radowałaby się najbardziej na nieco (nie za bardzo!) cieplejsze lipiec i sierpień – pogodowo urozmaicone, ale z przewagą umiarkowanie ciepłych (okresowo też gorących) i pogodnych dni. Rozsądek jednak podpowiada, że teraz najlepsze było „lustrzane odbicie” w kierunku częściej mokrym i chłodniejszym, ale też bez skrajności w drugą stronę. Gdyby miało to nastąpić – nie będę narzekał, a po części (mimo wszystko) się cieszył…

      Tyle tylko, że na razie przynajmniej jednego z tych elementów pogodowych (i to tego ważniejszego) w prognozach nadal spory deficyt…

          1. @Ash – może faktycznie przesadziłem, bo z reguły zauważam ciemniejsze zachowania ludu, nie patrząc na te pozytywne. Zwracam honoring. ;)

  7. No i na taką pogodę czekałem od końca maja. Oby tak do jesieni, a potem coraz chłodniej. Tylko jeszcze opady i będzie cud.

    1. Coś przeczuwam, że jeżeli NAO utrzyma się w przewadze na minusie, to wcześniej czy później (między lipcem a grudniem) czeka nas jakiś wyraźniej mokry miesiąc, jeżeli nie więcej. Pod tym względem gorzej jakby z czasem sytuacja ponownie zaczęła robić się bardziej znamienna dla dodatniego NAO i to z przewagą składowej S (a nie N).
      Tegoroczny czerwiec przyniósł dużo ciepła i rzadkie opady (nawet jak miejscami/okresowo były silniejsze) przy wyraźnym osłabieniu strefówki, a okresowo nawet jej blokadach.
      Jednak takie miesiące jak sierpień, czy grudzień w 2015 r. przyniosły dużo ciepła i mało opadów przy dominacji przepływu z SW. I zmiana w tym kierunku (jeżeli miałaby nastąpić) mogłaby przynieść nam jeszcze mniejsze prawdopodobieństwo okresu z częstszymi opadami, niż w okolicznościach z ujemnym NAO – a kiedy to mamy większą „szansę” na jakąś wyraźniejszą zmianę – nie wiadomo tylko kiedy…(?).

  8. Pogoda cudowna (choć sytuacja opadów, których nie widać dramat) miód na serce po minionym czerwcu. TP już podsumowała, że pierwsza dekada lipca będzie przypominała koniec kwietnia ;) nie mogę się doczekać (oczywiście to ironia) na ciąg dalszy rozpaczy różnych portali, powinni się rozkręcić ok. 5 lipca, podobnie jak 2 lata temu :D

    1. „TP już podsumowała, że pierwsza dekada lipca będzie przypominała koniec kwietnia”

      ->>> I to jest właśnie przesada w drugą stronę – tak jakbyśmy mieli tylko same gorąco-upalne dni, a jak nie to od razu „kwiecień w lipcu” (lub „lipiec rodem z PRL”). Poza tym ujemne anomalie też mogą być zróżnicowane – bo co innego przedział np. -2/0K, a co innego ok. -5K i niżej.

      1. Jak dla mnie to pogoda co najmniej z końca maja lub początku czerwca a nie od razu kwiecień. Ale wiadomo-trzeba przegiąć.

    2. Jak dla mnie to dziś pogoda idealna. Teraz 24 stopnie i tak mogłoby zostać. Byleby chłodniej niż 20 stopni nie było. Nad morzem rzeczywiście szykuje się zimnica bo co to jest 15-17 stopni na pewno nie można tego nazwać latem w sensie termicznym. Co do opadów to faktycznie dramat. W moim rejonie już dawno śladu po trawnikach nie ma. W prognozach śladowe ilości lub wcale.

    3. @Jacob – ano łzy popłyną jak u płaczących niewiast w telenowelach za ukochanym, który wybrał „inną zołzę”. ;-))

      1. Dodałbym, że co do opadów I WIATRU faktycznie dramat. Nie pamiętam tak wietrznego roku w całym swoim życiu. Na tą chwilę, obecny rok otrzymuje ode mnie ocenę „łabędzia” za skrajności opadowe i wietrzne.
        Okresy, o jakich wspominacie – z dominacją chłodniejszej wersji lata – zazwyczaj nie przeciągają się, z reguły nie mają także takiego potencjału wiatrowego. Dlatego, o ile w pełni akceptuję kilkudniowy „incydent jesienny” z temperaturą na poziomie 17-19 stopni z okresowymi opadami deszczu i dużym zachmurzeniem, o tyle doświadczania takiego ciągu dni wietrznych nie mam zamiaru akceptować. Dlatego, choć zawczasu obiecywałem, że będę unikał podawania swoich preferencji – czuję się zmuszony w takich, a nie innych słowach określić dotychczasowy przebieg rocznika 2019.

        1. Przed chwilą wróciłem z wizytacji gminy Żmigród i terenów ościennych.
          Wnioski:
          1. Całą drogę towarzyszył nam silny/bardzo silny wiatr.
          Nawet susły moręgowane z kolonii pod Głębowicami nie chciały w taką pogodę ukazywać swoich facjat, a tym bardziej być – jak zazwyczaj – aktywnie zajęte konsumpcją.
          2. Koszone zapamiętale w myśl zasady: są kosy – musi się znaleźć robota. trawniki przybrały kolor bardzo poszukiwanego minerału (Au, jak parzy!).
          3. Owies, jęczmień, pszenica – gotowe do zbioru.
          3. Głupota rolników nie zna granic – jeszcze młócki nie dokończył kombajn, a tu jeden z drugim już tratuje ściernisko podorywką, wzbijając tumany kurzu, które zrazu przypominały mi kłęby dymu z płonących pól.

        2. Masakra jest z tym wiatrem w tym roku. Dziś już chyba trzeci czy czwarty raz w ciepłym sezonie zbierałem na balkonie doniczki z kwiatami, które się wywaliły. W poprzednich sezonach zdarzało się to tylko przy gwałtownych burzach, że trzeba było pilnować a nie w normalne dni. Chory klimat.

  9. No popatrz a taki Wrocław wcale nie ma jakiejś dużo wyższej normy od Suwałk. Lipiec w całej Polsce ma mniej więcej 18-19 stopni, jedynie nad samym morzem i w górach zimniej. A patrząc na te realizacje ICON wydaje się, jakby Suwałki leżały w Helsinkach. Grubo poniżej 20 w dzień, 5 lipca to istny październik w środku lata. W tym czasie południe Polski wyraźnie powyżej 20tki, choć noc chłodna.

    1. Suwałki chyba rzeczywiście leżą w Helsinkach. Nie rozumiem fenomenu klimatycznego Suwalszczyzny. Nawet w stosunku do Białegostoku jest wyraźna różnica. Może lokalizacja stacji? Bo chyba nie te 50-100 m różnicy wys n.p.m.

      1. @Enzo Mieszkam blisko Suwałk, więc mogę porównywać temperatury tej stacji z tymi u mnie. Średnio tam jest 1 st. chłodniej. I zgadza się, o zimnie Suwałk decyduje przede wszystkim wysokość (170 m. n. p. m.) jak i morfologia terenu. Pagórkowaty teren utrudnia swobodną adwekcję ciepła. Nieopodal rozciągają się wzgórza Suwalskie, które śmiało przekraczają 200 m. To powoduje, że dalej na Północ, na Litwie znów jest cieplej. Suwałki jednak często przegrywają z Białym, jeśli chodzi o temp. min. zimą. W tym drugim mieście mamy efekt doliny, w Suwałkach nie. Ciekawe jest to, że jednak Wzgórza Suwalskie są za niskie, aby wpływać na ilość opadów. Ciekawe jest też to, że podczas czerwcowych fal upałów, Suwałki jednak wygrywały za każdym razem.

        1. Może głównym czynnikiem jest to „mikroukształtowanie” terenu? Taki skomplikowany układ nie występuje nawet w górach gdzie aż tak dużych różnic nie ma ze względu na wysokość n.p.m. Tu mówimy przecież o max 100 m, nie licząc pojedynczych wzniesień średnia dla najwyższej części Suwalszczyzny to jakieś 240-250. Suwałki to 170 czyli żadna różnica z Białymstokiem (120-160)
          Podobnie Kaszuby odcinają się klimatycznie od okolicy chociaż tam różnica już większa >200 m

  10. W radiu już zaczynają psioczyc że w Krakowie dziś” tylko 27 stopni” , za to wczoraj mówili o przyjemnych 34 stopniach , nie wiem nawet jak to skomentować , co roku media mają coraz wyższe wymagania względem lata zapominając co jest normą w naszym klimacie

    1. A ja dzisiaj cieszę się, że pomiędzy falami upału, a jakimiś faktycznymi chłodami (jak w maju, bo w czerwcu takich nie było) mają miejsce takie jak dzisiejszy. Do szczęścia zabrakło z 10-20 mm opadu wczoraj wieczorem (lub w nocy). Poza tym, mogłoby słabiej wiać. Poza tym, bardzo przyjemny umiarkowanie letni dzień:-)

  11. Nowy raport o suszy gotowy. Wspolczuje rolnikow z lubuskiej I wielkopolski. Natomiast mam wrazenie ze dla Krakowa jest jakis bias. KBW dla okresu man czerwiec to tylko minus 40mm pomimo niemal braku opadow w czerwcu. Rozumiem ze Maj byl deszcowy ale nawet zakladaka ze na Krakow obserwatorium spadlo wiecej deszczu tj. Ok. 150 mm tonwychodzi ze parowanie za 2 miesiacem to tylko 190 mm. W Zielonej Gorze w tym okresie parowanie wynioslo 60+ 33 + 230 mm czyli 323 mm.

    1. Opady za zeszły rok dla Tarnowa to w sumie 330 – dramatycznie sucho nawet jak na Poznań, a co dopiero mówić o tych, zwykle wilgotnych, okolicach. Polecam prześledzić archiwum za 2018 – Okolice Tarnowa i Małopolska prawie cały czas były na niebiesko. Jakim cudem?! Oznacza to, że w tych okolicach nawet w rekordowo ciepłym roku może spaść połowa normy deszczu i dalej będzie względnie wilgotno – istny cud nad Wisłą.

        1. Czasem to wygląda, jakby KBW dla całej Małopolski i Śląska był wyliczany na podstawie warunków w Tatrach i Beskidach, bo co to w sumie za różnica… Kraków to prawie Zakopane, a Katowice to Szczyrk chyba.

      1. Tarnow i Krakow a nawet Nowy Sacz mialy susze za okres kwiecien Maj 2018. Ale rzeczywiscie. Cos jest na rzeczy w ich metodyce I zawyzaja chyba KBW dla onszarow podgorskich

    2. tylko czy rośliny płytko korzeniowe nie odczuwają niemal zupełny brak opadów od ponad miesiąca, przy ekstremalnych temp. i usłonecznieniu?

  12. Z plaży w Międzyzdrojach, dosłownie wywialo ludzi, za to sporo jodu w powietrzu. Kurtka cienka czapka i można spacerować. Dmucha zacnie

  13. Narazie upały nam nie grożą-ciekawe jak długo taki stan potrwa w tym miesiącu ( nad sierpniem jeszcze się za bardzo nie zastanawiam). I dekada zamknie się pewnie ujemną anomalią. Jeśli chodzi o mnie to mimo wyjątkowej anomalii ani czerwiec pogodowo mi specjalnie nie przeszkadzał (jednak dużo gorzej z np. z naszym psem, który nie wykazywał zbyt dużej aktywnosci) ani to sporo chłodniejsze powietrze na początku lipca. W jednym i drugim przypadku mamy doczenienia z dobrą pogodą do spędzania czasu na zewnątrz choć przy czerwcowych dniach upalnych ( nie codziennie jednak był upał) tylko dla najbardziej wytrwałych, ewentualnie nad wodą. W czerwcu mieliśmy też wyjątkowo duże usłonocznienie i małą liczbą dni z opadami ( co jest dla mnie istotne). Ta wersja czerwca na pewno była dla mnie dużo lepsza niż gdyby czerwiec chłodny, lub nawet ciepły ale pochmurny i wilgotny. Dla niektórych czerwiec był pogodowym koszmarem ( np. PiotrNs) i każdy ma prawo do własnej subiektywnej oceny. Ja go oceniam całkiem dobrze, choć może w samej końcówce natura mogła sobie darować już te upały;)) ( w niezbyt dużej ilości upały mi nie przeszkadzają a nawet lubię jak się pojawiają co jakichć czas bo dla mnie to symbol lata). Początek lipca u mnie jest/będzie co prawda chłodniejszy, ale nadal jest sucho, więc pogodowo nie mogę narzekać- może nie będzie aż tak bezchmurnie jak w niektóre dni czerwca ale padać ma nie za wiele i słońce też będzie. Ostatni raz kiedy pogoda mi się bardzo nie podobała to niemal cała II połowa maja-ciepło, parno i z dużą ilością dni z opadami-warunki niekorzytne dla mnie dla aktywności poza domem, osobiście nawet naprawdę wolę 35 stopni przy suchym powietrzu. To takie moje subiektywne odczucie pogody w ostatnim czasie. Dodam jeszcze na koniec że minusem tej dobrej pogody (przynajmniej na Mazowszu) w dłuższym czasie będzie niestety susza, ale zobaczymy może się jeszcze wiele zmienić.

  14. Dzisiaj bardzo ciekawie przedstawia się pogoda na NE. W Białymstoku – słonecznie, bez opadów, tyle że trochę wieje, ale jest 24 stopnie. W Olecko/Augustów – tamte rejony, od 12-tej pada co jakiś czas przelotnie i to calkiem porządnie i temperatura w opadach spada do 14-15 stopni… no i do tego wiatr. Także mamy na niewielkim terenie takie różnice. Jutro pewnie i u mnie będzie beznadziejnie… więc mamy przejście ze skrajności w skrajność.

  15. Dziś u mnie t. maks. wyniosła ok. 21 st. co jest normą na początku września. Spodziewana t. min. jutrzejszego ranka to 7/8 st. co jest normą dla III dekady września. Usłonecznienie dzisiejszego dnia też rodem z września. Liczę na lipiec we wrześniu (wiem mało realne, ale klimat szaleje :))

      1. Ale ja nie piszę, że to nie lato tylko, że jest to aura, którą bez problemu można przypisać do września.

    1. Ja, jak dobrze wiesz, nie chcę żadnych rekordów przez wiele lat, ale jeśli musiałbym sobie jakiś wybrać, to chciałbym taki skrajnie ciepły, dopieszczony pod każdym względem styczeń. Przynajmniej 120h usłonecznienia (w tym kilka dni z pełną lampą), ciąg dni z temperaturą maksymalną ponad 10 stopni i okazjonalne zbliżenie do 15, zero całodobowego mrozu i pokrywy śnieżnej. Może mało realne, ale na pewno prędzej uwierzyłbym w coś takiego niż taki czerwiec jak się właśnie zakończył. Poza tym od 1999 roku mamy zdecydowany deficyt bardzo ciepłych i jednocześnie wyjątkowo pogodnych styczni (lokalnie 2008 i 2018 się popisały). A marzyć zawsze można ;)

      1. No i co Ci po tym skrajnie ciepłym i słonecznym styczniu? I tak wtedy przyroda jest „martwa”. Znacznie bardziej chciałbym skrajnie ciepłe i słoneczne luty i marzec po sobie, byłby wybuch wczesnej wiosny. No i skrajnie ciepły i słoneczny październik, oddający nam z nawiązką tyle lat straconych babich lat.

        1. Luty i marzec już mieliśmy (powtorką wprawdzie ie pogardze) teraz liczę na październik, listopad i styczeń, bo te miesiące dawno nie były zbyt udane. Najgorsza klątwa to listopad, on zawsze w tym wieku miał przynajmniej jedną dekadę totalnie do bani, a zwykle dwie. Styczeń też porażka.

          Co do lipca to jak na razie szykuje się super, ekstremalnie słoneczny i nie za gorący, nie za zimny. Niestety przy tym bardzo suchy… jak w 2013, tylko przy zupełnie innym stanie gleby i SPEI jak w 2013 roku…

          1. Akurat październiki mamy ok, tylko dawno nie było ekstremalnie ciepłego. Ciepłe stycznie mamy do bani, choć nie pogardzilbym takim styczniem 2007 z > 80 h uslonecznienia (u mnie jak najbardziej możliwe). To samo tyczy się listopada. Moim skromnym życzeniem na lata 20-te jest absolutny brak ekstremalnie ciepłych miesiecy letnich :)

          2. @Jacob
            Moje zdanie na temat październików już znasz. Wiele było sensownych, ale taki konkretny to ostatnio w 2006 roku- do niego absolutnie nie mogę się przyczepić, idealnie rozłożony i perfekcyjne dopasowanie parametrów.
            Konkretne miesiące w tym wieku dla mnie to:
            Luty 2019
            Marzec 2007,2019
            Wiele kwietni
            Maj 2008,2009
            Wiele czerwców
            Lipiec 2013
            Wiele sierpni
            Wiele wrześni
            Październik 2006
            Grudzień 2015

            Kwiecień, czerwiec, sierpień i wrzesień nie mają u mnie mistrza- z jakiegoś powodu te miesiące w tym wieku najlepiej celują w moje oczekiwania wobec nich. Ciekawe że akurat maj i lipiec mają taki problem. Bo od października do marca to akurat nic dziwnego. Styczeń i listopad niestety miesiąca marzeń nie miały. Styczeń 2008 to zdecydowanie najlepszy w tym wieku dla mnie, ale przy grudniu 2015 i lutym 2019 to taka cienizna….

      2. @kmroz dla mnie
        Styczeń 2008/2006 (kolejno wersja ciepła i zimna)
        Luty 2019/2012
        Marzec 2012
        Kwiecień 2009
        Maj 2001
        Czerwiec 2008
        Lipiec 2013 (chociaż jest szansa że trojeczka z tyłu zostanie przemienia na dziewiątkę 😍)
        Sierpień 2009
        Wrzesień 2006
        Październik 2013
        Listopad 2009
        Grudzień 2015/2002
        Tylko luty i lipiec u nas się zgadzają xD

        1. Styczeń – brak
          Luty 1990/2019
          Marzec – brak
          Kwiecień 2018
          Maj 2018
          Czerwiec 2019
          Lipiec 2006 (chociaż mogłoby być kilka wydajnych opadowo burz jak w czerwcu 2019 u mnie)
          Sierpień 2002 (za stabilność, sierpień 2015 miał jednak chłodną II połowę)
          Wrzesień – brak
          Październik – brak
          Listopad – brak
          Grudzień 2006/2015

          1. @Fkp a wrzesień 2006? Niemal letnia pogoda i niemal codziennie pełna lampka. Podobnie wrzesień 1999. Dziwi mnie też twoje wyróżnienie lutego 2019, jednak poza nim same ekstremalnie ciepłe miesiące…

          2. 1. Październik 2000 to nie ten wiek
            2. Wrzesień 2006 był za umiarkowany 😂 I zimne noce miał. Oczywiście dla FKP to problem, dla mnie wręcz przeciwnie. Z moich osobistych wspomnień z tego miesiąca to właśnie pełna lampa i zimne noce.

          3. Chociaż sierpień 2002 przez cała drugą połowę miał „nieletnie” noce, a mimo to FKP uznał to za ulubiony 🤔

          4. Wg FKP udany wrzesień i październik to lustrzane odbicia odpowiednio maja i kwietnia 2018.

          5. Wg FKP udany wrzesień i październik to lustrzane odbicia odpowiednio maja i kwietnia 2018.

          6. Sierpień 2002 bije pozostałe swoją ciepłą stabilizacją, a noce w drugiej połowie wcale nie takie złe, większość bliżej 15 st. niż 10 st., dla porównania sierpień 2015 przyniósł sporo nocy <10 st. w drugiej połowie. Październik 2000 I połowa niezła, druga już bez fajerwerków, gdyby pierwszą połowę rozłożyć na cały miesiąc to byłby on idealny.

          7. Wrzesień 2006 – nie wiem czemu go pominąłem, też wspaniały miesiąc ale brakuje mi kliku dni pow. 25 st. i 1-2 ok. 30 st.. No i jednej-dwóch nocy ok. 20 st..

          8. Wrzesień 1999 jednak zbyt duże wahania temp.. Luty 2019 wybrałem bo w tym wieku trudno znaleźć luty z tak fajnie zaznaczonym trendem wzrostowym temp. i usł., jednak luty 1990 przebija go prawdziwie wczesnowiosenną III dekadą.

        2. @Jacob
          Nie no, grudzień i styczeń jednak też ;)
          Kwiecień, czerwiec, sierpień i wrzesień również, z tymże dla mnie wiele innych było równie wspaniałych.
          Marzec 2012, maj 2001, październik 2013 i listopad 2009 też dla mnie fajne, ale jednak dalekie do wymarzonych.

          Zreszta akurat mi chodziło o wymienienie nie tyle ulubionych miesięcy, tylko tych, które mnie w pełni spełniły pogodowo. W porze ciepłej było multum takich, w porze chłodnej malutko.

          1. Dla mnie tak:
            Styczeń 2017/2018
            Luty 2019
            Marzec – chyba brak
            Kwiecień 2009, na drugim miejscu 2018
            Maj 2018
            Czerwiec 2003, 2008, 2017
            Lipiec 2006, 2009, 2013, 2016, 2017, bez lidera
            Sierpień 2003, 2008, 2011, 2016 + II połowa sierpnia 2002, liderem chyba 2003
            Wrzesień 2006/2016
            Październik 2006/2018
            Listopad 2018
            Grudzień 2002/2015/2016
            Jak widać jestem strasznym zimnolubem ;)

          2. Brak sierpnia 2009 mnie trochę zaskoczył? Wątpię żeby ci przeszkadzały „lodowate” noce, więc trochę się zdziwiłem.

          3. Fakt, zapomniałem :D Oczywiście, sierpień 2009 to jeden z najlepszych, uleciał mi z głowy z powodu bliskości z sierpniami 2008 i 2011,które również uważam za wspaniałe.

  16. Dziś już odczuwalnie dużo chłodniej. A jutro kolejny zjazd w dół temperatury o kilka stopni Celsjusza do poziomu ok. 20°C w centrum, a może nawet ciut niżej. Rześko, można wywietrzyć mieszkanie. Problem w tym, że to nie kwiecień i takiego maksimum nie osiągniemy przy spokojnej, słonecznej, bezwietrznej, sielankowej aurze z błękitnie czystym niebem (no chyba, że nad morzem). Mamy lipiec i aby osiągnąć Tmax poniżej normy, to NIESTETY!!! musi albo mocno wiać (i to tylko bezpośrednio z NW, bo każdy inny kierunek oznacza właściwie napływ ciepłego powietrza znad wygrzanych już lądów) albo ciemne, niskie chmury muszą szczelnie zakryć niebo, by ograniczyć dopływ do ziemi promieni słonecznych. A najlepiej jedno i drugie w połączeniu jeszcze z deszczem. W obecnym klimacie kombinacja tych 3 warunków zdaje się być coraz trudniejsza do uzyskania. Ale to jedyny przepis na chłodne lato rodem z PRL-u. Żadna inna opcja orzeźwienia na dłuższą metę o tej porze roku nie przyniesie, bo to fizycznie niemożliwe. Palące, wysokie, lipcowe słońce momentalnie ogrzeje „stojące” powietrze, a nad wysuszoną na wiór ziemią tymbardziej.
    Jako że o deszcz coraz trudniej, a i usłonecznienie latem zdaje się poprawiać, to zostaje tylko intensywne pompowanie chłodu z N Atlantyku, ostatniego bastionu zimna latem. Czyli w praktyce ostre wietrzenie i suszenie tego co jeszcze nie zdążyło uschnąć przy co i rusz wyłaniającym się zza bezopadowych chmur mocnym słońcu… Przypomina to przygotowywanie gruntu pod ekstremalne upały w przypadku odcięcia nas od atlantyckiego „klimatyzatora”. A zresztą… Nawet i chłodny, wilgotny maj nie uchronił nas przed rekordowo ciepłym czerwcem. Momentalnie zrobiło się sucho i gorąco i wystarczyły jednodniowe adwekcje ciepła do bicia rekordów Tmax. Naprawdę niewiele zatem trzeba, aby zrobiło się znowu upalnie.

    1. Dlatego ja zamiast się zamartwiać chłodem po prostu wietrzę mieszkanie i korzystam z tej rześkiej, choć trochę wietrznej pogody. Niestety w mieszkaniu z samym wentylatorem bez klimatyzatora dalej mam 30°C (przy 31-32°C podczas ostatnich upałów), ale z klimatyzatorem emocje szybko opadły już do 25-26°C (przy 31-33°C podczas ostatnich upałów). Dzisiaj dzień był może niezbyt gorący, ale przyjemnie ciepły, a powietrze wyraźnie wilgotniejsze i sympatyczniejsze. W pełnym słońcu dalej mocno grzało, dlatego nie boję się tego ochłodzenia, bo nawet rano było już odczuwalnie bardzo ciepło nawet mimo silniejszego wiatru i można było spokojnie chodzić na krótko. Mam tylko nadzieję, że po takim przyjemnym lipcu jeszcze zawita do nas gorąco w sierpniu lub we wrześniu, choćby na parę tygodni, żeby starczyło go nam na chłodne około 6 miesięcy.

      Szkoda, że zmiany u nas nie podążają w kierunku mniejszych skrajności i wyrównania u nas temperatur w ciągu całego roku. Wyraźnie zauważalne np. u mnie jest znaczne zwiększenie opadów w porze chłodnej i kompletny ich spadek w porze ciepłej (na szczęście maj się trochę wybił w tym roku), ale to na razie krótki trend, choć ja go zauważam i myślę, że będzie kontynuowany.

  17. Dzisiaj chwilami słaby ale porywisty wiatr wysuszył bardziej glebę niż niedzielne upały (chodzi o glebę podlaną przez ludzi, bo reszta jest już i tak wyschnięta na wiór). Prognozy widzą jakiś słaby deszcz w piątek, oby coś spadło, każda kropla na wagę złota.

    1. Byliny letnie też mają ochlapnięte liście od tego wysuszającego wiatru, do tego praktycznie nic nie będą się rozwijały przy takich „lipcowych” nocach…

        1. Cześć nadrobi późnej, mają jeszcze czas. Ten rok zabiera nam najlepsze miesiące, najpierw zabrał maj a teraz wygląda na to, że zabierze lipiec 😭

          1. Zapowiada się suchy w przeciwieństwie do maja (co nie do końca jest pocieszenie), może i będzie cały pogodny, przynajmniej prognozy sugerują piękna I dekadę.

          2. Pochmurno? U mnie niezmiennie pełna lampa, z rozbudowującymi się cumulusami przez 4-5 godzin w pełni dnia. Momentami zasłaniały tylko słońce. Piękny dzień, chociaż mogłoby trochę słabiej wiać.

          3. To u mnie w godzinach największej operacji słonecznej niemal całkowite zachmurzenie. Teraz oczywiście jest bezchmurnie.

          4. A może ten rok zabrał właśnie czerwiec? Co rok fale upałów to nie jest dobra rzecz prawdopodobnie dla większości ludzi w Polsce, zwłaszcza tak jak teraz przed sezonem urlopowym, gdy jeszcze w szkołach były zajęcia a niektórzy uczniowie pisali egzaminy.

            Dla mnie druga połowa maja była bardzo w porządku, a i w pierwszej było kilka udanych dni. I z obecnej sytuacji oraz najbliższych prognoz jestem zadowolony, choć oczywiście czekam na więcej opadów.
            Temperatury w normie 1981-2010 czy nawet lekko poniżej niej też się przydadzą, bo na razie sytuacja na półmetku roku wygląda tak, że mamy za sobą 1 rekordowo ciepły miesiąc, 3 bardzo ciepłe, 1 w normie i tylko 1 zimny.

            PS Zastrzegam że 2 akapit piszę z perspektywy Warszawy, zdaje sobie sprawę że na południu trochę gorzej było z tym majem, a teraz gorzej zapowiada się na północy. Ale naprawdę nie mogę zrozumieć tego larum ciepłolubów że po miesiącu pojawia się na horyzoncie parę dni w normie 1981-2010 lub z lekko ujemną anomalią i to w roku, na którego półmetku mamy za sobą 1 rekordowo ciepły miesiąc, 3 bardzo ciepłe, 1 przeciętny i tylko 1(słownie jeden) zimny. Nie ma więc powodów do narzekań nawet gdyby podobne temperatury utrzymały się przez większość lipca, ale przecież tak wcale nie musi być

          5. U mnie po tych upałach junkers na minimalnych ustawieniach grzeje wodę do 48 stopni. Trzeba puścić dużo zimnej żeby się w tym dało kąpać. Za to zimą żeby uzyskać 39 stopni trzeba ten piec puszczać gdzieś na połowę mocy.

        2. No niestety, dzisiaj pierwszy wręcz zimny wieczór zupełnie nie zachęca do przebywania na powietrzu, w dodatku jak wieje… Mam 18 stopni….na słońcu xd

          1. Trzeba nagrzać WODĘ. Nie zwalaj na temperaturę. Nikt normalny dziś nie grzeje, większość wciąż stara się schładzać mieszkania.

          2. No ja wiem po co oni to robią, ale nie zmienia to faktu, że jak są ciepłe noce to się trochę miarkują.

  18. Dla Katowic ECMWF konsekwentnie suchy i słoneczny, nawet jakiś gorąc majaczy na końcu prognozy. Ale sytuacja jest na tyle niestabilna, że nawet on zmienia prognozy w dość bliskim już terminie (5 lipiec). Wczoraj na ten dzień widział 29 stopni, dzisiaj 23. 29 stopni pokazało się za to 6 lipca. Z opadami bieda kompletna, widzi sumę 1,5 mm za okres 10 dni. Dużo opadów nie potrzeba, wystarczyła wczorajsza burza żeby trawa która jeszcze miała w sobie jakieś życie odzyskała nieco kolor. Dziś trawniki były takie zielono-żółte, duża część tej trawy uschnięta na amen i jedyne co z nią należy zrobić to posprzątać, bo wala się jak połamane siano. Jakby tak padało choćby co 10 dni (tylko więcej niż 2 mm) to już by dobrze było. W czerwcu nie padało praktycznie w ogóle, za to w maju lało do porzygu. O tym że jest sucho świadczą wczorajsze potężne tumany kurzu i piachu wzniecione przez silny wiatr jak przyszła ta burza. Nie przypominam sobie czegoś podobnego, u mnie kwietniowego suchowieja nie było.

    Na razie odpoczniemy od upałów, nie widać ich w prognozach do 7 dni. Lato jeszcze młode, może po takim czerwcu ludziom się może wydawać że nie ale 2 lipca to gdzieś jedna trzecia lata dopiero. Do jesieni jest dalej niż bliżej. Upały jeszcze nieraz będą, kto wie czy znów nie ponad 35-stopniowe przy tak przesuszonej glebie.

    1. Widzę że nawet jak zaczyna się ochłodzenie i według prognoz ma trwać przez dłuższy czas, to niektórzy tu i tak nie potrafią nie straszyć upałami na zasadzie grożenia paluszkiem. Masz Alewis jakąś psychiczną satysfakcję z tego? To jest jakaś forma odreagowania stresu związanego z ochłodzeniem i większą dawką chmur na niebie?

    1. Imponujące jest też utrzymywanie się 10-dniowej średniej ruchomej na rekordowym poziomie bez żadnej przerwy już od ok. 10 czerwca, czyli 3 tygodnie. Nie pamiętam tak długiego ciągu. Na dniach w końcu rekordowe wartości przestaną być osiągane.
      Dziś w południe wybił półmetek roku 2019. Do tej pory aż 133 dni z Tavg dobowymi obszarowymi powyżej średnich z 1981-2010, czyli z dodatnimi anomaliami i tylko 49 „na minus”. Nic dziwnego, że anomalia za te pół roku wynosi już +2,09K. Mocny zadatek pod możliwy kolejny rekord.

  19. Ech, wymarzony lipcu 2013. Rad jestem zmartwychstaniu twemu, ale nie mogłeś przyjść po bardziej wilgotnym czerwcu? 🤔😬
    W swej pierwszej odsłonie tak zielony byłeś, wróciłeś umalowany na żółto.

  20. Jak na chłodny dzień w Gdańsku jest całkiem w porządku. Jest trochę słońca, a rześkie powietrze jestem w stanie zaakceptować na 2-3 dni.
    W sumie jestem w stanie znieść nadchodzące chłody pod warunkiem, że nadszedłby ekstremalnie ciepły październik, gdzie przez 20 dni tmax>= 20 stopni, a przez cały miesiąc tmax>=15 stopni, bo ocieplenie im później się pojawi, to będzie coraz słabsze.

      1. Bardzo ciężko jest o październik z anomalią +1,5 a co dopiero rekord… wschód kraju mocno zaniża zawsze średnią tego miesiąca tak jak rok temu. To jedyny już w sumie miesiąc który nie ma w ogóle trendu ociepleniowego, a do 2016 to miał lekki trend na „-„

          1. Ta, a co powiedzieć o ludziach, którzy nazywają upalnymi październiki z anomalią u mnie +0,7 (2017) i +1 (2018)?

          2. Zresztą, wy w centrum i na zachodzie Polski nigdy nie doświadczyliście końca prawdziwej jesieni ok 10 października np w 2015 roku, kiedy silny mróz -10 stopni dosłownie „wyczyścił” cały krajobraz… I zawsze jak jest połowa września to już wiem, że jest 50% szans, że równo za miesiąc może nie być już liści na drzewach, a u was to i w grudniu jeszcze zielono jest niekiedy.

          3. @Jacob – ten „skandal” to ostatni bastion normalności, który jest wypierany przez nienormalność. Ale z punktu widzenia piewców Mozambiku to faktycznie skandal, a nawet afera międzynarodowa. ;)

          4. październik 2017 ciepły? Wiele osób mówi ze on był zimny, głównie przez to że był wyjątkowo pochmurny, niewiele lepszy od 2016 (różnił się może trzema bezchmurnymi dniami). Na Podlasiu październik 2017 był ekstremalnie pochmurny, miejscami mniej niż 50h usłonecznienia.

          5. @grzybiarz
            Ty sobie możesz jeszcze w październiku zbierać grzyby, u mnie w październiku w lesie to już trawa jest zwykle żółta. Jak do 20 września się nie nazbiera to trzeba czekać na kolejny rok.

          6. @podlasianin – no tak do końca to się nie zgodzę z Tobą. Przypominam sobie październik 2003 roku. Początek sezonu grzybowego po opóźnieniu, które związane było z suszą. Dopiero co grzyby zaczęły się wykluwać, a tu przyszło kilka mroźnych nocy i po zawodach. Liście z drzew spadły jednej nocy. Ale masz rację, że u nas jest znacznie dłużej ciepło i przyjemnie niż u Ciebie. Taki przywilej mieszkania na zachodzie. Z drugiej strony, zima na dolnośląskich nizinach to w ostatnich latach klown cyrkowy tej pory roku. Za to ciepełka mamy baaaardzo dużo, a we Wrocławiu to już szczególnie dużo.

          7. @podlasianin – to prawda. U nas często październik to jeszcze pełnia sezonu grzybowego, a jak pogoda pomyślnie się układa to i w listopadzie można nieźle nazbierać. Wtedy problemem są tylko krótkie dni i trzeba uważać, żeby za daleko się nie zapuścić, żeby nie wracać na latarce. ;)) Szczególnie w Borach Dolnośląskich lub w Kotlinie Kłodzkiej/Górach Bystrzyckich.

      1. Tak z 1-2 stopni to mogłyby oddać. Bo w sumie co mi po 32 stopniach w lipcu zamiast 28, jak potem w pazdzierniku w 1 dekadzie zamiast np plus 2 w nocy jest -2….

  21. Myślę, że niedługo i miesiąc zacznie się ocieplać. Zobaczcie jak jego odpowiednik temperatury, kwiecień się ocieplił. Przecież kiedyś to ten miesiąc był chłodniejszy od października. Dopiero od 1998 roku zaczęło to się zmieniać. W zasadzie pozostałe miesiące się ociepliły, choć nie w tym samym czasie i stopniu

    1. Grudzień też ma niewielki trend ocieplenia, choć ostatnie grudnie to bardziej aneksy do jesieni aniżeli zima. W tej dekadzie jedynie grudzień 2012 był wyraźnie zimowy, marny wynik jak na 8-letni okres. A z grudniów ciepłych mieliśmy rekordowy w 2015 i bardzo ciepłe w 2011, 2013, 2017 i 2018. Aż pięć było z potężną dodatnią anomalią, 2 z mniejszą dodatnią (2014 i 2016) oraz tylko 1 z ujemną. Jednak w latach 90 i 00 grudzień był dużo bardziej urozmaicony, bywały jesienne ale bywały też bardzo zimne ze śniegiem przez właściwie cały miesiąc. Listopady chorowały na zimność w latach 90, ta dekada ma w przewadze ciepłe ale ostatnie parę lat już nie aż tak ciepłe. Piździerniki chyba najgorsze, w każdej dekadzie trafiają się co najmniej 2 przeraźliwie pochmurne (w latach ’00 był to np. 2002 i 2009), wszędzie jest też miejsce dla października bardzo zimnego.

      Najmocniejsze ocieplenia to styczeń-kwiecień, lipiec i sierpień, tutaj jest ponad 1,5K różnicy między 1961-90 a 1991-2018. Dość wyraźnie idzie też maj i czerwiec (około 1K), dużo mniej wrzesień (0,4K) i listopad (skok dopiero na ref 1991-2018), zaś prawie w ogóle się nie ociepla październik i grudzień.

      Co to daje? Dość bolesne lądowanie po coraz upalniejszych latach oraz coraz dłużej ciągnącą się pogodę przedzimowo-przedwiosenną. Aż 110 dni rocznie mija pod znakiem temp. maks 0-10. Narzekanie na upały jest dość śmieszne w momencie gdy jest to średnio 10/15 dni w roku (czasy obecne) do maksymalnie 30 (rok 2015).

  22. Ja myślę , że będziemy wpadać w skarjności coraz większe i w okresie zimnym ale i ciepłym był chłodny maj rekordowy czerwiec lipiec dalej zagadka ale nie zdziwi mnie już anomalia 4 powyżej normy czy nawet 2 pod kreską bo nasz klimat tak się rozregulował , że tak naprawdę nie raz będziemy zaskakiwani niezwykłymi zjawiskami.

  23. Co najmniej do 10 lipca spokój z upałami. „Spokój” też z opadami… Przynajmniej w centrum kraju. No może w piątek spadnie te zawrotne 0,5 mm prognozowane przez ECMWF.

  24. @Marcin to jest najgorsze opady ich brak w zasadzie i nie wieść zmian temperatura spadła i w najbliższym czasie będzie chłodniej niż zwykle ale co z tego jak opadów brak tyle , że jest przyjemniej i zero gorąca ale opadów brak niestety

  25. Jak dla mnie to jest powtórka lipca 2017. Wybieram się na Openera w czwartek i prognozy na pt i sob niemal identyczne jak przed dwoma laty… moim zdaniem „prawdziwe lato już było”, w 2016 chyba było podobnie, że dość spore ochłodzenie się pojawiło na początku miesiąca i zostało praktycznie do końca lipca z niewielkimi epizodami gorącymi.

  26. O północy temperatura w Zamościu spadła do 11,9 stopnia. Nawet dość chłodny GFS wieszczyl o tej godzinie 12,5 stopnia. Do rana jest potencjał na jednocyfrowa temperaturę, ciekawe jaką? A to już dość chłodna noc.

    1. No i masz Ci los, spadła do 9,5 stopnia. Ale to wcale nie była najniższa temperatura minimalna w Polsce. W Jeleniej Górze 4,8 stopnia, a w Łodzi 7,4 stopnia.

  27. Była już lista najlepszych miesięcy, czas na najgorsze :)

    Styczeń – 2019
    Luty – 2009, 2012
    Marzec – 2013, 2017
    Kwiecień – 2018
    Maj – 2018
    Czerwiec – 2019
    Lipiec – 2018
    Sierpień – 2015,2018
    Wrzesień – 2014, 2018
    Październik – 2016
    Listopad – 2018
    Grudzień – brak typu

    A najlepsze miesiące według mnie: Kwiecień 2009, Maj 2013 i 2014, Czerwiec 2008, 2013 i 2014, Lipiec 2011, Sierpień 2014, Wrzesień 2016, Październik 2018, Listopad 2011, Grudzień 2018.

    1. @Editor a można wiedzieć czemu akurat takie a nie inne miesiące? Np. Na ulubione maje wybrałeś te dość brzydkie, podobnie lipiec, sierpień i grudzień. Za to wybrałeś też bardzo pogodny kwiecień, wrzesień, październik, listopad i czerwce 2008 i 2014.
      Z antyulubieńców najbardziej mnie dziwi kwiecień 2018, skoro był podobny do twojego faworyta kwietnia 2009, który był znacznie chlodniejszy tylko dzięki zimnym nocom. Nie rozumiem też co nie tak było z marcem 2017 i wrześniem 2014. W ogóle nie rozumiem bo na ulubieńców jak i antyulubieńców dajesz podobne miesiące jak wrześnie 2016 i 2018, czy wcześniej wspomniane kwietnie…

      1. Patrząc po twoich antyulubieńcach, można wywnioskować, że nie lubisz zbyt duzego ciepla i nadmiaru słońca, a zimą dużych ilości śniegu/ silnych mrozów. Jedynie październik 2016 i marzec 2017 nie pasują.
        Ale ulubieńcy wskazują jednak, że… lubisz ciepło i słońce (czerwiec 2008,wrzesień 2016, Kwiecień 2009) , a także duże ilości śniegu i mrozy (listopad 2011, grudzień 2018) .
        Więc podobnie jak Jacob nie widzę tu logiki.

    2. Mnie dziwi najbardziej Twoja niechęć do kwietnia i maja 2018. Fakt, że przyniosły już zdecydowaną przewagę termicznego lata, ale w jeszcze dość akceptowalnej wersji. Chyba że to wynika z tego że padające wtedy rekordy mocno Cię niepokoiły, w sumie to w kwietniu miałem podobnie.
      Jeszcze zastanawiam się nad brakiem lipca 2017. Był wyjątkowo umiarkowany, przyniósł niewiele dni podobnych do upału, ale zarazem okazał się o niebo pogodniejszy od lipca 2011. No i z ciekawości jeszcze – co sądzisz o sierpniu 2016 i czerwcu 2017?:)
      A moje najgorsze miesiące:
      Styczeń 2013/2019
      Luty 2013
      Marzec 2006/2013
      Kwiecień 2001/2013/2017
      Maj 2010/2019
      Czerwiec 2019
      Lipiec 2001/2011
      Sierpień 2006/2017
      Wrzesień 2001/2010
      Październik 2002/2016
      Listopad – brak typu, 2013 kiepski
      Grudzień – 2005/2018

      1. @PiotrNS że wszystkimi się zgadzam, choć dałbym może szansę kwietniowi 2013, no i wrześniowi 2010, ale u Ciebie był koszmarny.
        Jak dla mnie najgorsze
        Styczeń: 2001,2011 i 2019
        Luty: 2007,2009 i 2013
        Marzec: 2001,2004,2005,2008 i 2009
        Kwiecień: 2001,2008,2012 i 2017
        Maj: 2002, 2004, 2005, 2007, 2010, 2013, 2014 i 2019
        Czerwiec: 2001, 2002, 2004, 2007, 2012, 2018 i 2019
        Lipiec: 2001, 2002, 2003, 2005, 2006, 2007, 2010, 2014, 2015 i 2018
        Sierpień: 2001, 2002, 2006, 2010, 2015 i 2016
        Wrzesień: 2001,2008,2013 i 2017
        Październik: 2002,2009 i 2016
        Listopad: 2004,2012,2013 i 2017
        Grudzień: 2005 i 2018

      2. Moje najgorsze z tej dekady.
        Styczeń 2010/2013/2016/2017
        Luty 2012/2010/2013
        Marzec 2013/2018/2016
        Kwiecień 2013/2017
        Maj 2010/2015/2019
        Czerwiec 2012/2014
        Lipiec 2011/2013/2016
        Sierpień 2013/2014/2016
        Wrzesień 2010/2013/2017
        Październik 2010/2016
        Listopad – trudno wybrać, większość niemal zupełnie do dupy.
        Grudzień 2010/2012.

          1. Lipiec i sierpień 2013 to karykatury miesięcy letnich, niestałe, niemal każda noc lodowata, nudne i suche (brak burz), Słońca nie pamiętam jakoś specjalnie dużo, może przez te przeważająco niskie maksy za dnia (19-23 st.). Gdyby były bardziej wyrównane termicznie to pasowałyby mi takie maj i wrzesień.

      3. Moje ulubione:
        Styczeń 2010
        Luty 2011
        Marzec 2013, 2007,2014
        Kwiecień 2018
        Maj 2002, 2010, 2013
        Czerwiec 2013, 2018
        Lipiec 2001, 2010, 2012, 2015, 2018
        sierpień 2008 <3 , 2010
        Wrzesień 2006,2009,2011,2014,2016,2018 xd
        Październik 2014 i 2018
        Listopad żaden
        Grudzień 2013, 2015

      4. Miesiące najgorsze:
        Styczeń 2018
        Luty 2013
        Marzec 2008 i 2009
        Kwiecień 2017
        Maj 2015
        Czerwiec 2015
        Lipiec w sumie nie mam takiego
        Sierpień 2005
        Wrzesień 2008,2010, 2013, 2017
        Październik: 2002,2003, 2007, 2009, 2013 (mrozy w I dekadzie), 2015, 2016, 2017
        Listopad każdy
        Grudzień 2007

    3. A to już tłumaczę – nie przeszkadza mi gdy jest umiarkowanie ciepło, stąd ulubione miesiące poza okresem maj-sierpień mogą być ciepłe, ale np. maj i czerwiec 2013 i 2014 są ulubione, bo były dość chłodne. Podobnie umiarkowane lipiec 2011 i sierpień 2014. Ja widzę jednak dużą różnicę między kwietniem 2009 i 2018 – w 2009 nie było mi za gorąco, a w 2018 już tak.

      Lipiec 2017 był za gorący, szczególnie ten gorący epizod w połowie i pod koniec miesiąca. Czerwiec 2017 również już lekko za ciepły i do tego u mnie często wiało. Październik 2018 mi się podobał ze względu na umiarkowane ciepło, brak wiatru i chłodne wieczory. Grudzień 2018 to najlepszy miesiąc zimowy jaki przeżyłem – umiarkowane temperatury, brak wiatru, było trochę słońca, niewielkie ilości opadów. Aż dziwiło mnie że tak świetny miesiąc zakończył ten beznadziejny i chory rok 2018.

      Do listy najgorszych miesięcy zapomniałem dodać koszmarny sierpień 2017 i czerwiec 2016.
      A gdybym miał wybrać całe lata to wydaje mi się że 2011 i 2012 były dość umiarkowane, bez upierdliwych zim i męczących upałów, natomiast 2014 zepsuł wiatr, zapamiętałem go do dzisiaj jako najbardziej wietrzny rok (szczególnie wrzesień i październik).

      1. @Editor cóż dziwi mnie demonizowanie lipca 2017, miał na palcach można policzyć gorące dni, a jednak sierpień 2014 miał całą I dekadę upalno-goraca. Tak samo czerwiec 2017, przecież był podobny do tego z 2008, a nawet chlodniejszy, bo ten z 2008 miał bardzo chłodne noce.

      2. Czyli wolisz jak gorąco jest silne ale krótkie niż stabilne ciepło bez dużych wyskoków? Bo właśnie lipiec 2011 miał w sobie niemałą falę gorąca, na pewno mocniejszą niż w 2017. Do głowy przyszedł mi jeszcze lipiec 2013,kiedy również wystąpił silny ale krótki upał, a reszta miesiąca była w Rzeszowie wręcz chłodna. Co do czerwca 2016 to trochę mnie dziwi że traktujesz go jako koszmarny „w całości”, kiedy I połowa była naprawdę umiarkowana, jedynie okresowo pojawiało się trochę wiatru. Widzę też że nie lubisz ostrej zimy, jesteś za zdecydowanym umiarkowaniem w każdej porze roku. Odnoszę wrażenie że bardzo podobałaby Ci się lato 2008 i jesień 2006. Z wiosnami tak już bywa, że ciężko o taką bez jakiegokolwiek epizodu zimowego czy letniego, ale tak się akurat zdarzało praktycznie zawsze w historii. Termicznie maj 2015 wydaje się wpisywać w Twoje preferencje, ale miał wadę w postaci III dekady, kiedy lało prawie non-stop.

  28. Lipiec właśnie wyjdzie bardziej umiarkowany, tzn. umiarkowanie ciepły, z końcową anomalią w okolicy +0,5 w porywach do +1 stopnia. Dodatnia anomalia raczej wyjdzie dlatego, ponieważ 3 dekada może być cieplejsza od normy średnio (+/- )w okolicy 2 stopnie powyżej normy.
    Gdyby nie prognozowana ciepła/ gorąca 3 dekada, to lipiec najprawdopodobniej wyłączając 3 dekadę zapisał by się pod kreską.

      1. Śmieszna mnie te twoje wróżby 😅 Ty już wiesz jaka będzie 3 dekada lipca wróżąc z fusów 😅 nawet żałosny GFS nie sięga 3 dekady lipca

  29. Dalsza część roku może być też ciekawa bo w Arktyce niestety dużo wskazuje , że może być rekord ale nie musi jeszcze nie jest to pewne ale mamy inny przebieg topnienia niż w ostatnich latach w w Polsce wpadamy w skrajność w skarjność i ciekaw jestem jak wypadnie zima 2019-2020? Myślę , że to nie będzie Zima w normie albo będzie blisko rekordowo ciepłej , a może nawet przekroczy albo będzie jedna z zmniejszych zim w tym wieku kto wie ale chyba szykują nam się niespodzianki . Co dzisiejszej pogody jest pięknie to moje odczucie rozumiem plażowiczów ale cóż mamy klimat umiarkowany i trzeba się liczyć z upałami i chłodami latem czasem też.

  30. Mnie zastanawia ile spadnie w piątek deszczu na Mazowszu i w samej Warszawie. Mamy tak naprawdę dopiero początek statystycznie najcieplejszego okresu w roku, w prognozach opadów delikatnie mówiąc szału nie ma. Susza jest większa niż rok temu.

    1. Rok temu o tej porze było znacznie gorzej. Tylko po 10.07 nadeszły obfite i codzienne deszcze, można powiedzieć w ostatniej chwili. Teraz jest jeszcze margines na kilka suchszych tygodni, ale lepiej by jeszcze w lipcu, a najpóźniej na początku sierpnia nadszedł jakiś stacjonarny niż.

      1. U mnie jest najgorzej w historii, rok temu trawa jednak była zielona o tej porze, gleba też dość wilgotna. Obecnie nie ma ani trawy ani tyci wilgoci w glebie.

      2. Jak patrzę na swoją okolice, to gorzej na pewno nie jest. Do drastycznych wspomnień z 10.07.2018 jednak trochę brakuje.
        W tym roku drugi kwartał miał o wiele lepszy bilans wody niż przed rokiem – było chłodniej, mniej słońca i w sumie więcej opadów niż rok temu. Okres zimowy też bardziej mokry w tym roku, chociaż trochę cieplejsze. Jednak zeszły rok to przede wszystkim zapasy że skrajnie mokrej jesieni 2017. Teraz takich zapasów nie ma, można powiedzieć, że jest drugi rok suszy. W zeszłym roku poza lipcem nie było miesiąca, który by zdrowo uzupełnił zapasy, więc można powiedzieć, że w tym roku już we wiosnę wchodziliśmy z niedoborem.

        1. Ale 2018 r. nastąpił po o wiele bardziej mokrym (przynajmniej w niektórych miesiącach) roku 2017. W tym roku aż takiego „zaplecza” nie mamy – bo sam maj to za mało…

        2. ten maj, który był wilgotny wszedł po skrajnie suchym kwietniu (na Okęciu rekordowo suchym), a po nim przyszedł niemalże rekordowo suchy i rekordowo gorący czerwiec. Jeżeli ktoś miał szczęscie to miał 1-2 burze i u niego może być lepiej. Ogółem jest znacznie gorzej

    2. Też mi się wydaje że jest gorzej niż rok temu. Jeśli w lipcu nie popada to może być (nie)ciekawie. A póki co nie widać żadnych sensownych opadów. Było ciepło nie było opadów, jest zimno nie ma opadów. Jak w jakimś Kazachstanie

  31. Dzisiaj pierwsza od 30.05 doba z ujemną anomalią wzg. okresu ref. 1981-2010 (bo dzień 28.06 miał już lekko ujemną, ale względem nowszego okresu ref., czyli 1991-2018/9).
    Trzeba przyznać, że niedawnemu czerwcowi „pomogło” również niemalże idealne wpasowanie się w okres bez ujemnych anomalii – jeszcze ciut wyższą anomalię miałby gdyby przesunąć wszystko o jedną dobę naprzód.

    Dysproporcja między anomaliami dodatnimi a ujemnymi w okresie letnim robi się teraz już niemalże 2:1 (przynajmniej względem okresu przejściowego 1981-2010). Jednak takiego przypadku, aby na swoim „koncie” mieć jakąś dobę z anomalią powyżej +10K, a żadnej choć lekko ujemnej nie mieliśmy nawet w tak niezwykłym roku jak 2018.

    Ale rozpoczęły się zmiany w kierunku chłodniejszym, a nawet wyraźnie chłodniejszym – choć tym razem nie częściej wilgotnym/mokrym. Jak widać nawet latem możemy mieć ujemne anomalie przy rzadkich opadach, choć statystycznie (na dłuższą metę) takie przypadki zdarzają się stosunkowo rzadziej (analogicznie jak np. bardziej konkretna zima przy dodatnim NAO).

    Pierwsza dekada lipca, począwszy od dnia dzisiejszego chyba do samego końca, przyniesie przewagę ujemnych anomalii – przeważnie jednak w widełkach -3/0K (z ewentualnymi niewielkimi odstępstwami w obu kierunkach). Ochłodzenie jest więc wyraźne, ale mimo wszystko nie silne – jak ostatnio w I połowie maja, czy nawet przed rokiem w niektórych dniach 3. dekady czerwca i na samym początku lipca. Ponieważ jednak 1. dzień lipca był jeszcze w większości gorąco-upalny, to ok. 10.07 bieżąca anomalia krajowa dla obecnego miesiąca powinna niewiele odbiegać od zera – jednakże przy pewnym zróżnicowaniu na chłodniejszą N i cieplejsze S Polski.

    I jeszcze zasadnicze pytanie: czy i kiedy częściej może zacząć padać (?). Wygląda na to, że nie stanie się to w 1. dekadzie lipca – zwłaszcza w pasie Polski C/S. Natomiast później – tego oczywiście jeszcze nie wiemy (?). Jeżeli jednak NAO/AO będą nadal przeważnie ujemne, to dość szybko możemy przejść kiedyś ze skrajności bardzo suchej do skrajności bardzo mokrej – nie wiadomo tylko kiedy (?). Ale i także, gdyby po 10.07 nadal częściej nie będzie padało, to byłoby to jeszcze lepszym „podłożem” do kolejnej wyraźniejszej fali upału np. w 2. połowie lipca, jeżeli zaczęłaby dominować cyrkulacja ze składowymi S/E. Podkreślę raz jeszcze, że w tak dalekim terminie jeszcze nie wiadomo co nastąpi, ale kwestie o jakich wspomniałem zwiększają prawdopodobieństwo ku takim scenariuszom.

    W ogóle ciekawi mnie to, czy obecna zmiana może utrwalić nam przewagę ujemnych NAO/AO także w kolejnych miesiącach/rocznikach (?), po przerwie w kilku minionych – z największym zwyżkowaniem około roku 2015 – bo od tamtego czasu oba indeksy wykazują średni trend spadkowy. Jeżeli tak by się stało, to mamy zwiększone prawdopodobieństwo jakiegoś wyraźnie mokrego okresu również (a nie tylko suchego), jak i częściej ujemnych anomalii wraz ze zbliżaniem się ku zimie. Tyle tylko, że na razie jest to „gdybanie”, choć oparte na ostatnich trendach.

    Na razie przed nami umiarkowanie chłodna wersja lata – ale w zdecydowanej części kraju nie przedkładająca się jednak na częstsze/większe opady (w odróżnieniu od wiatru). Czyli lato rodem PRL’u, ale nie do końca…

    1. „jeszcze ciut wyższą anomalię miałby gdyby przesunąć wszystko o jedną dobę naprzód”
      Dokładnie o 0,1K wyższą, czyli byłoby +5,53K.

      1. Czyli wciąż lutego 1990 nie przebiłaby… z ciekawości, ktoś wie, jaki miesiąc ruchomy w historii miał najwyższą anomalię? Do głowy mi przychodzi jakaś mieszanka grudnia 2006 że styczniem 2007.

    2. Mnie bardzo martwi to ochłodzenie. To że było potrzebne jest oczywiste ale jego charakter, czyli duże usłonecznienie i silny wiatr jest przerażające. Liczyłem nawet na tydzień chmur i deszczu bo to jest teraz potrzebne i w sumie to ostatni dzwonek przed żniwami na taką deszczową pogodę (chociaż może już nawet jest za późno?). W sumie chętnie widziałbym nawet powtórkę tygodnia 20-26.05 w wersji małopolskiej. Powódź by się raczej z tego nie zrobiła (przy takim wysuszeniu) a 3 dni ciągłych jednostajnych opadów uratowałyby sytuację. Ochłodzenie w wersji suchej i wietrznej po którym pewnie przyjdą upały może przynieść suszę o której dawno nie słyszeliśmy. Przynajmniej w Polsce centralnej i zachodniej

      1. Największym źródłem opadów powinny nie być „ochłodzenia”, tylko fronty kończące upały. W ostatnich latach z tym jest największy problem.
        A ochłodzenie w kontekście suszy powinno bardzo cieszyć, bo spowolni parowanie. Chociaż lampka przy 20 stopniach i tak zapewnia wysokie parowanie, to jednak dużo mniejsze niż przy 30 stopniach.

        1. W pełni popieram. Od trzech lat w okresie pory ciepłej w zasadzie nie widzę frontów przekraczających linię Odry i Nysy Łużyckiej wędrujących z W na E. Po prostu – wyparowały.

        2. Tak spowolni, że ten zimny suchy wiatr wysuszył ziemie i rośliny znacznie bardziej niż te ostatnie „upały”…

  32. Opadów w lipcu nie odnotujemy raczej zbyt wiele. Od połowy lipca temperatury raczej zaczną balansować w okół 25 stopni lub troszkę wyżej. Chyba faktycznie, tak jak pisałem 2 tygodnie temu wiele na to wskazuje, że upał wróci w 3 dekadzie lipca. Póki co nie wydaje się by miała być to silna fala upałów, raczej poniżej 35 stopni maksymalnie i chyba nie w całym kraju.

    1. Jedynie możemy liczyć na opady burzowe w 2 połowie lipca. Opadów wieloskalowych jak przed rokiem nie będzie raczej w lipcu.

  33. Dzisiejsza noc i ranek chłodny. W nocy musiałem zamknąć okno. Krótkie spodenki trzeba schować do szafy. Chłodny wiatr potęguje odczucie chłody. 2-3 odpoczynku po upałach się przyda ale jakby tak miał wyglądać cały lipiec to ja dziękuję ;)

    1. Zdaje się że w 2 tygodniu lipca nie wiele się ociepli, o ile w ogóle się ociepli. Tylko w okolicy 15 lub tuż po 15 lipca temperatury powinny stopniowo rosnąć, ale fala gorąca/upałów w 3 dekadzie lipca.

      Już chyba 21 czerwca wspominałem, że do około połowy lipca wypoczywający nad Bałtykiem będą przeklinać na pogodę i wspomniałem, jeśli możliwe by przenieść termin wypoczynku nad morzem dopiero pod koniec 2 dekady lipca i 3 dekadę lipca. Że dopiero wtedy wróci wakacyjna pogoda.

      Wtedy podobnie jak z czerwcową falą upałów byłem nie licznym komentującym na forach pogodowych.

      Odnośnie NEWSU z przed 2 tygodni spudłowałem z opadami, ale odnośnie termiki, to wszystko póki co idzie zgodnie z planem.

      Ciekaw jestem czy rzeczywiście wypali możliwa fala upałów w 3 dekadzie lipca?

      Bo wg mnie aż tak upalnie jak kilka dni temu raczej nie będzie, póki co fusy nie wskazują na zbyt silne uderzenie gorącego strumienia z południa. Owszem przepływ powietrza raczej się zmieni na bardziej ze składową południową, ale to raczej nie będzie silny strzał skwaru.

  34. Czytam o Waszych upałach jak o opowieściach z dalekich krain. W Gdańsku już drugi dzień wróciło normalne dla tego rejonu lato. Czyli około +20 C. Z tym, że mieliśmy letni sztorm, a to już rzadkość. Wiało mocno ale prawie nie padało. Było nawet dużo słońca jak na niż.

    1. Chyba wczoraj to dopiero początek ochłodzenia. Osobiście bym nie chciał stać nad Morzem i dostawać wiatrem z północy. Poniekąd 20 stopni może być dzięki dość ciepłemu Bałtykowi, tak mi się wydaje przynajmniej.

      1. @Lukas

        W Trójmieście wiatr od morza to wiatr wschodni. Gdy wieje z zachodu i północnego zachodu, jak wczoraj, to patrząc na morze wiatr miałbyś w plecy. Przy temperaturze ok. 20 C wiatr nie wydaje się zimny, o ile nie jesteś w stroju plażowicza. Ale wiało nieźle. Wczoraj gdy jechałem na rowerze, w pobliżu dużego budynku miałem taki szkwał, że miałem wrażenie, że spycha mnie w bok. Co ciekawe nie wywracało mnie, a jakby znosiło w bok. Może efekt żyroskopowy kół (w sumie zachowanie momentu pędu). Czyli mamy atrakcje!

        Dla turystów to pewnie jest zimnica ale dla nas, tu urodzonych, to cudowna pogoda. Nie mówię za wszystkich bo nie mam danych, ale widzę po mojej zonie, ze odżyłą. Upały (co u nas oznacza wszystko powyżej 25 C) dawały jej mocno w kość.

        1. U was są wysokie Wb, w tą słynną niedzielę Ustka miała kombinacje 28 stopni przy td 20 stopni co dawało Wb ponad 22. O kilka stopni wyższe niz w tym samym czasie miał Poznań z 37 stopniami w cieniu ale za to przy skrajnie niskiej RH rzędu 13%. To wilgotność charakterystyczną dla Egiptu czy Tunezji. Nawet w Hiszpanii nie jest ona częsta.

        2. Całkowicie się podpisuję jako Gdańszczanka, w końcu mamy normalne lato! Tylko niech jeszcze trochę popada. Nowy ECMWF się wycofał z opadów na piątek, mam nadzieję, że wieczorna odsłona do nich powróci.

  35. Pogodynki w Tv już szaleją , że zimno zawsze mogą jechać na południe Europy co stoi na przeszkodzie ? Cały rok im zimno jeśli temperatura nie przekracza 30 stopni mówią zimno w ubiegłym roku to już był skandal zrobiło się 26 st o słonecznie i cytuje słowa . Poczujemg chłód co za paranoja

    1. Pogodynki wiadomo że na ogół gadają głupoty ale obiektywnie dziś jest zimno, pewnie szczególnie w N Polsce. Temperatura jeszcze ok, ale odczuwalna przy silnym wietrze jest nieciekawa (<15). A to początek lipca, więc nie ma się co dziwić że marudzą

  36. Badania naukowe dzieją się coraz szybciej. Już ukazał się, jeszcze o prawda nie recenzowany (nie oczekujmy cudów), manuskrypt artykułu o fali upałów pod koniec czerwca. Skupia się na Tuluzie we Francji, gdzie autorzy przypadkiem byli na jakiejś konferencji o… zjawiskach ekstremalnych, ale są też mapki całej tej anomalii, obejmujące Polskę.

    Już na Rys. 1 z tego artykułu widać, że maksymalna trzydniowa anomalia temperatury w czerwcu 2019 była w Polsce większa na północy niż na południu (mimo, że jak wiemy skądinąd najwyższe temperatury były na zachodzie). Natomiast „ognisko” tej fali upałów to rzeczywiście południowa Francja, gdzie leży Tuluza, a szczególnie położona na wschód od niej Prowansja.

    https://blog.meteomodel.pl/wp-content/uploads/2019/07/vanOldenborgh2019-Fig1.png

    Pierwszym autorem jest Geert Jan van Oldenborgh, autor strony Climate Explorer bardzo przydatnej w wizualizacji zjawisk klimatycznych (podejrzewam, że pomogło to w szybkim opracowaniu danych).

    Omówienie jest tu:
    https://www.worldweatherattribution.org/human-contribution-to-record-breaking-june-2019-heatwave-in-france/
    a sam tekst (PDF) tu:
    https://www.worldweatherattribution.org/wp-content/uploads/WWA-Science_France_heat_June_2019.pdf

  37. No tak, jest 12-14 stopni rano i silny wiatr a starsze osoby ubrane w krótki rękaw. Za około 3 miesiące te same osoby w plus 20 stopni w październiku będą paradowały w zimowej kurtce ;)

    1. @podlasianin – to tzw. „konserwatywna inwersja odzieżowa”. Nieważna jest faktycznie panująca pogoda i temperatura, ale pora roku. We Wrocławiu jest podobnie. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy, a niektórych „ludziów”.

      Ps. Dzisiejsza noc (jak dla mnie, grzybowego subiektywistę) idealna, rześka, chałupa przewietrzona i wreszcie można było porządnie się wyspać. A większych i wieloskalowych deszczy jak nie widać, tak nie widać. ;-(

    2. @podlasianin
      Może ty ubieraj co chcesz, a ludziom pozwól się ubierać jak chcą. nawet jeśli to jest dla ciebie dziwne, to pozwól ludziom robić po ichniemu. Ty rób swoje, a będziesz szczęśliwszy.

  38. Nie wiem jak u was, tam na południu pewnie macie dość ciepło, ale u mnie na zachodnich kaszubach wieje jak cholera, przejaśnienia na zmianę z chmurami i do tego tylko 17/18 stopni, na krótkim rękawku po prostu za zimno.

    1. W Zamościu jest teraz ok 23 st. i słońce. Wczoraj było 27 st. Także też chłodniej. Po poniedziałkowych 36 st. to niemal zimnica.

  39. Co to się dzieje? Jeszcze pod koniec maja przez Warszawę przechodziła fala wezbraniowa, woda w Wiśle osiągała prawie stan ostrzegawczy, czyli 6 metrów, a dziś w tym samym miejscu (Warszawa-Bulwary) już tylko 67 cm… Od początku lipca ubyło prawie 20 cm. Bywało mniej, ale raczej nie o tej porze, to dopiero początek lipca. Jak tak dalej pójdzie, to wyschnie na amen.

    1. @Marcin – to pokazuje, jak kiepsko ma się u nas retencja i stan hydrologiczny, hydrotechniczny, itp. W zaledwie miesiąc możemy przejść z powodzi do silnej suszy lub w jeszcze krótszym czasie z suszy do powodzi.

      Nie chcę prorokować, ale wydaje mi się, że susza ponownie w tym roku wychłosta pola, łąki i lasy… ;-((

  40. Najbliższe dni są/będą wspaniałe dla amatorów podziwiania fal morskich na Bałtyku. Pamiętam często je z lat dzieciństwa – nad naszym morzem były nawet większą atrakcją niż samo plażowanie w stroju kąpielowym i robienie „zamków z piasku” (co jednak też pamiętam).

    I jeszcze taka informacja… Może wiecie (a może i część z Was nie?), że nasz zwyczaj rozkładania parawanów (będący czymś nieznanym lub niszowym np. na S Europy) wziął się nie z mani zasłaniania się przed innymi, a właśnie z potrzeby chronienia się przed chłodniejszym wiatrem podczas plażowania. Bo zdarzały się również dni dość ciepłe i pogodne, ale wystarczył wiatr od morza i zwłaszcza jak człowiek wychodził z wody było mu po prostu zbyt zimno…

    Chronienie się przed Słońcem i parasole jak na plażach wzdłuż ciepłych wód (chociażby w krajach śródziemnomorskich) nie było u nas kiedyś aż tak potrzebne – choć teraz z wiadomych powodów zapotrzebowanie nań stopniowo rośnie.

    1. Ja dziś wieczorem wyruszam nad Bałtyk, więc na pewno się im przyjrzę :) Również zawsze bardzo lubiłem fale, jak morze było zbyt spokojne to jest tak jakby nudno ;)

  41. Ładnie widać, jak niż skandynawski zasysa lodowate powietrze z dalekiej północy i wespół z wyżem brytyjskim pompuje je do środkowej Europy.
    https://www.ventusky.com/?p=56.9;8.4;3&l=temperature-2m
    Dzisiaj atlantycki „klimatyzator” ustawiony chyba na najwyższe obroty, działa z pełną mocą. Jakby ktoś chciał być złośliwy i popsuć plażowiczom urlopy, to tak właśnie zamodelowałby pogodę na lato.

    1. Ciekawe że NW kierunek wiatru jest też nad południową Ukrainą, ale tam jest około 30 stopni.
      Tego typu ochłodzenia latem (generalnie w porze ciepłej), czy ocieplenia bożonarodzeniowe są największą bolączką polskiego klimatu.

  42. Trzeba przyznać że po takim czerwcu, można odnieść wrażenie jakbyśmy mieli teraz początek jesieni, a to najcieplejszy miesiąc w roku, wrażenie to potęguje jeszcze właśnie kwestia percepcji. Zresztą temperatury już dziś w całym kraju przypominają bardziej przeciętny maj czy wrzesień lub ciepły kwiecień/październik( dłuższy okres takiej pogody i przypuszczam że swoje niezadowolenie będą pokazywać teraz zwolennicy bardzo ciepłego lata). Opierając się na prognozach do końca I dekady okres ten może trochę przypominać I dekadę maja 2019 u mnie. Wtedy było u mnie zimno/chłodno, wietrznie, ze zmiennym zachmurzeniem ale dość sucho. Pogoda na Mazowszu wtedy nie powalała, ale ponieważ nie było opadów, więc przy tych 10-11 stopniach można było spędzać czas aktywnie- teraz może być podobnie tylko przy wyższych temperaturach oczywiście ( mam na myśli Mazowsze, bo na północy kraju ma sporo popadać). Jak dla mnie to jest ok pogodowo, ale mam nadzieje że mimo wszystko jednak przyjdą opady by przyroda ( w tym rolnictwo-uprawy) trochę „odżyła”. Na niektórych brzozach zauwazyłem już żółte liście. W moim regionie nie jest bardzo sucho jak np. na Ziemi Lubuskiej ale i tak jest spory niedobór opadów. Te niezbyt temperatury minimalnie osłabiają suszę niż gdyby brak opadów występował przy temperaturach powyżej 25 stopni, ale to słabe pocieszenie. Przypuszczam więc tj miało to miejsce w II połowie maja nadejdzie okres bardzo dużych opadów i być może znowu norma będzie przekroczona w krótkim czasie. Stawiam że stanie się to jeszcze w lipcu a najpóźniej w sierpniu-zobaczymy

    1. „Te niezbyt temperatury minimalnie osłabiają suszę ” Te niezbyt wysokie temperatury maksymalne i chłodnniejsze noce w niewielkim stopniu osłabiają suszę-miałem na myśli oczywiście:)

    2. Też myślę, że nim się obejrzymy nadejdzie mokry okres- oby jednak w takiej wersji jak druga połowa maja, a nie drugą dekada lipca w zeszłym roku.

      Schodzący geopotencjał na południe Europy może być tu kluczem.

      1. A pudło do końca 2 dekady lipca nie wiele się zmieni w opadach. Jedynie burze w 3 dekadzie mogą coś zadziałać na suszę, oczywiście jak rozbudują się bardziej zorganizowane układy konwekcyjne, szczególnie np. Zafalowania na froncie

      2. Ani jedno ani drugie. Za powodz dziekuje ! Raczej kikudniowy ukoad prsechodzacy prsez caly kraj najbardziej przez srodkowo-zachodnia Polske gdzie najwieksza susza

    3. Przynajmniej na razie większość realizacji za marnymi (jak na lipiec) opadami m.in. dla C Mazowsza:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif
      Z tym, że z 20-30% z nich daje jednak nadzieje już na bardziej umiarkowane opady w II dekadzie lipca.

      A byłoby mocno nieciekawie jakby niewiele się zmieniało w kwestii opadów przy coraz wyraźniejszej przewadze dni gorących i upalnych od ok. połowy miesiąca. Albo i też jakby to ochłodzenie poszło w skrajność znaną z I połowy maja na S Polski.

  43. O patrz…od rana dramat w całej Polsce, bo ludzie nie mogą założyć krótkich spodenek, a jeśli przeciągnie się to na cały lipiec, to już w ogóle będzie katastrofa. A co mają powiedzieć ci biedni ludzie na tych plażach?!! I teraz biedni ludzie muszą się ubrać w długie spodnie i bluzki…aaa!! Już widzę te tytuły gazet, nagłówki, paski w TV: „Katastrofalny lipiec! Polacy muszą nosić długie spodnie i bluzki!!! Tysiące ludzi umarło, wielu jest rannych i mnóstwo zaginionych z powodu długich spodni!!! Długie spodnie i rękawy w lipcu główną przyczyną zgonów Polaków!!!” ;)

    1. Ja dziś byłem na porannym spacerze w spodenkach, bylo chłodno, ale właśnie takich porankow oczekuje latem, a nie upałów nadchodzących już o świcie :D. Patrząc na prognozy to trzeba powiedzieć że lipiec próbuje się z rehabilitować za czerwiec, co mnie cieszy. Tylko oczywiście przydałoby się żeby w końcu podlało porządniej

      1. No jedyny prawdziwy problem obecnie to własnie brak opadów. Reszta to bzdury. Mi akurat też taka pogoda odpowiada, upałów nie znoszę, ale przeżyję, a ludzie po dwóch chłodniejszych dniach zachowują się jakby to był taki dramat, bo spodenek nie założą, a najgorzej to mają plażowicze ;)

          1. @Marcin
            Trochę popadało, przez jakieś 10 minut, ale mocno. Na pewno nie jest to, czego trzeba.

        1. Apropo ubioru. Dziś jestem na prowincji poza Warszawą i temperatura chyba z trudem dobija tu 20 stopni. Zachmurzenie zmienne. Rano bardziej słonecznie, ale wieje dość umiarkowany wiatr. Przy takiej pogodzie widziałem ludzi na krótki rękaw, i w krótkich spodenkach na rowerach ( nad samym morzem chyba już jednak dla wszystkich za chłodno na taki ubiór;)). Jak dla mnie są to za niskie temperatury na taki ubiór, przy tym wietrze nie dość że mam spodnie to jeszcze załozyłem koszulę, ale każdy ubiera się jak chce. Cały czas uważam że duże grono ludzi ubiera się stosownie do pory roku a nie do aktualnych warunków termicznych. Po tak dużym spadku temperatur w stosunku do czerwca (choć jeszcze 1 lipca i 2 lipca w większej cześci kraju były w miarę ciepłe -2 lipca i bardzo ciepły-1 lipca) wcale się nie zdziwię jak w lipcu będzimy później mieli jakąs falę przeziebień, być może będą przypadki grypy. Wg mnie najbardziej narażone będą te osoby które ubierają się tak samo jak w najcieplejsze czerwcowe dni. Szansa na krótki rękaw i spodenki będzie nadal duż przynajmniej do września. Ja się tak ubieram przy temperaturach od ok 25 stopni wzwyż. Takie dni mogą występować u mnie między kwietniem a październikiem, choć w kwietniu zdarza się nie tak często i w pojedyncze dni zaś w październiku to już wyjątkowo rzadko. Także zdarza się ludziom zakładać krótki rękawek i krótkie spodenki przy ok 20 stopniach w lipcu i grube zimowe kurtki, czapki i rękawiczki przy ok 10 stopniach np. w styczniu, podałem drugi przykład dla kontrastu.

          1. Ktoś wyżej już pisał o tym. Niech każdy się ubiera jak chce, ale jeśli już tak analizować porównując do takich samych temperatur, jak ktoś zrobił, to ja widzę taka różnicę, że w takim październiku temperatura wieczorem czy nawet popołudniu szybciej spada, grunt czy beton w mieście nie jest już tak nagrzany, słońce świeci nisko etc. To jest ta różnica. Ludzie czasem przesadzają i ubierają się co fakt niezgodnie z pogodą, ale…kogo to obchodzi. Jak chcą się męczyć, to niech się męczą. Ich sprawa.

          2. ja widziałem osoby w krótkim rękawie i spodenkach na rowerze…1 kwietnia tego roku. Był to dzień bezchmurny i bardzo piękny ale przy tym naprawdę zimny z temperaturą zaledwie 10 stopni w pełni dnia, w akompaniamencie bardzo zimnego arktycznego wiatru. Mi było zimno w bluzie i leginsach, a takie hardcory na letniaka jeździły.

          3. @alewis27
            No ja też do takich hardcore’ów należę :)
            Wolę chłodniejszą pogodę. Uwielbiam mróz. Ale nikogo nie „nawracam”. Jeśli ktoś nie lubi spoko. Jednak aby narzekać, bo w nocy jest 10 stopni, a w dzień 22 i wręcz dramatyzować, bo w lecie nie będzie mógł iść na plażę czy pochodzić w krótkich spodenkach, robić z takich warunków gorszych niż przeraźliwy upał, to moim skromnym zdaniem przesada. Jest chłodniej, to trudno, nie poleżę na plaży, ale przynajmniej da radę żyć normalnie. Dramatu nie ma. Nawet jakby miało tak być do końca lata. Nawet jakby wrzesień, cała jesień i zima miałyby być poniżej normy, to cóż to jest w dobie ocieplającego się klimatu i corocznych rekordach ciepła.
            To jest jedynie marne wytchnienie.

          4. Krótkie spodenki przy około 20 stopniach to jeszcze ok, wiele osób jeszcze tak nie marznie. Za to gołe nogi, sandały, cienka spódnica i bluzka z krótkimi rękawami albo koszulka na szelkach i krótkie spodenki o 6.00-7.00 rano przy temperaturze około 10 stopni i dość silnym, zimnym północnym wietrze to już hardcore. Ja marzłam w kurtce, a widziałam kilkanaście takich osób w drodze do pracy i większość swoich współpracowników pod firmą.
            Ale w sumie jeśli im to nie przeszkadza, to nie ma się co czepiać.

    2. Natomiast ja w pracy usłyszałem niejeden głos w stylu: „możemy pójść…, bo pogoda sprzyja…” (itp.). A przy tym w pomieszczeniach bez klimatyzacji sporo okien pootwieranych na oścież. A tam, gdzie nie dawał się we znaki wiatr – to zarówno drzwi, jak i okien.

      Osobiście, choć pod pewnymi warunkami lubię aurę gorącą latem (a nawet i lekko-upalna może być), to jednak też bardzo potrzebuję i takich umiarkowanie chłodnych dni – gdyby tylko zamiast wiatru popadało ze 2x w tygodniu po +/- 10 mm (na zmianę z okresami pogodniejszymi).

  44. Nie dramatyzowalbym z tą pogodą nad morzem, ok dość mocno dmucha od morza, aktualnie w Międzyzdrojach świeci słońce jest 18 stopni, do południa trochę popadalo. Dla mnie jak ktoś tutaj ujął klimatyzator z północy jest miła odmianą, po piekarniku jakiego doswiadczalem cały czerwiec w Warszawie. Noce są rzeskie i super się śpi. Mi odpowiada takie lato jak teraz.

  45. Nie będę nic już pisał o tej skrajnie nieletniej pogodzie, ale żeby zasiać niczym nieuzasadnione ziarno niepokoju napiszę, że po takim lipcu wróże gorący i słoneczny sierpień z t. śr. 22-24 st. i kilkoma dniami upałów pod 40 st..

      1. FKP teoretycznie chłodny lipiec o ile taki będzie za wcześnie na takie diagnozy ale teoretycznie chłodny lipiec nie oznacza ciepłego sierpnia nie ma reguły może być chłodny lipiec i sierpień oczywiście wszystko teoretycznie nie można niczego wykluczyć. Przykład zeszły rok chłodny luty i marzec a dużo osób twierdziło na różnych serwisach , że po zimnym lutym przyjdzie bardzo ciepły marzec , a tak nie było zimny był i marzec

        1. W ub. roku luty był w normie do ok. 22, także zasadniczy okres anomalii ujemnych trwał trochę ponad miesiąc, po czym nastąpiło „odreagowanie” i anomalie dodatnie dominowały od 3 kwietnia do 21 czerwca. Także raczej nie spodziewałbym się chłodów dł. niż miesiąć, a pewnie potrwają sporo krócej, oczywiście może być też tak, że sierpień będzie po prostu tylko ciepły a ostra nawalanka dodatnich anomalii rozpocznie się ponownie na jesieni.

          1. @Fkp ten rok i tak ma już dużo ekstremow, ale w ostateczności chętnie przyjmę zwyczajnie ciepły sierpień i ekstremalnie ciepłą jesień, choć przyznam że chciałbym po nich mocniejszej zimy ;)

          2. @Jacob a jakie konkretnie ten rok ma ekstrema? Ma niesamowity czerwiec i wybitnie suchy okres wiosną, tu w zależności od regionu trwający od 20 marca do 28 kwietnia lub ok. 10 maja. Reszta miesięcy nie odznaczyła się żadnymi zjawiskami ekstremalnymi – styczeń do bólu zwyklacki, luty i marzec ciepłe ale to typowe przy tak wysokim NAO, kwiecień ciepły ale daleki od ekstremów, maj zimny ale też daleki od ekstremalnie zimnego z 1980 czy 1991 (na wschodzie wręcz bliski normy!)

            Dwa zjawiska ekstremalne przez 6 miesięcy to chyba nie jest coś, co by szło na powtórkę roku ubiegłego. Choć trzeba przyznać, że siła tych zjawisk ekstremalnych jest ogromna, takiego czerwca jeszcze nie było i mała szansa że się taki powtórzy przez 30 a może i 50 lat. To samo gadali przy sierpniu 2015 ale taki sierpień jak 2015 już wystąpił wcześniej – w 1992 roku. Czerwiec nie ma punktu odniesienia, daleko wyprzedza nawet archaiczny rekord z 1811.

            Nietypowo długo mamy ujemne NAO. Jeśli ten trend by się utrzymał to mamy większą szansę na jakąś porządniejszą zimę a nie kolejną 4-miesięczną jesień wpadającą w przedwiośnie.

    1. Jezeli zgodnie z prognozami deszczu bedzie niewiele, to nie zdziwie sie jak w III dekadzie lipca I I polowie lipca wytworzy sie mega Fala upalow. Warunki beda wowczas wysmienite niestety

  46. Przeraża mnie jedno, totalny syf i śmietnik na plaży, mnóstwo petow, kapsli, szkieł. Pojemników na różne odpady nie brakuje. Ale Janusze i Grażyny syfia gdzie popadnie.

    1. @Gripen
      Żadne akcje, nawet pojemniki na odpady pod nosem każdego, nie zlikwidują tego problemu, bo wiele osób jest po prostu brudasami, bałaganiarzami, leniami i ignorantami. Wystarczy spojrzeć na ulicę i to co ludzie po sobie zostawiają w parku czy na chodniku, zwłaszcza pijacy czy palacze oraz właściciele psów. Na plaży jest jeszcze gorzej, bo wiele osób zakopuje swoje odpady w piasku albo wrzuca do wody, a dzieci doskonale to obserwują i się uczą. To po prostu ohydne i obrzydliwe! Najgorsze jest to, że to się nie zmieni, bo takie jest u nas prawo i służby, że za eleganckie wypicie niskoalkoholowego piwa lub piwo-soczku, przy stosownym wyrzuceniu butelki/pojemnika lub zabrania go ze sobą, wlepią Ci błyskawicznie mandat, znajdą się oni od razu, nawet czając się w krzakach (często czyhają na łatwy łup). No a takich oszczanych pijaków, którzy zaśmiecą i zasmrodzą całą okolicę w ogóle nie ruszają nawet po interwencji obywateli, bo w końcu to trudniejsze, no i trzeba się trochę poużerać i ubabrać z takimi. Taka polityka prowadzi do takiego powszechnego chlewu, który obserwujemy każdego dnia. My wszyscy możemy się codziennie bardzo starać, ale wystarczy nawet ten 1% brudasów i już jest jak jest. Trzeba by było chyba całkowicie usunąć biedę, alkohol, papierosy i patologię, żeby było lepiej.

      1. @Finrod – bardzo trafne wnioski i spostrzeżenia. Z jednym mogę jedynie polemizować, a mianowicie: ” Trzeba by było chyba całkowicie usunąć biedę, alkohol, papierosy i patologię, żeby było lepiej” – wśród nowobogackich chłopków – roztropków i wytapirowanych, głupiutkich damulek także brudasów nie brakuje, którzy robią przysłowiowy „chlew”. Często też wywalają śmieci, gdzie się da. Parkują w niedozwolonych miejscach, podnoszą swoje ego poprzez tratowanie terenu quadami, wjeżdżają swoimi samochodami w środek lasu, itp.

        Oczywiście patologia, pijaczki, bursztynki (czyli kloszardy), „patrioci rasy”, „szlachta nie pracuje”, czyli przedstawiciele „elitarnej” części społeczeństwa spod znaku degeneracji i defektu mózgowego robią gnój okropny i nie wolno tego zapominać.

        Zmiana mentalności i świadomości, edukacja, pokora, ciągła praca nad sobą – to jedne z dróg do zmiany na lepsze. Jednak to arcytrudne zadanie, a dla „hołociarskiej” części społeczeństwa nieosiągalne, bo nie można wygooglować instrukcji prawidłowej obsługi mózgu.

        Wyplenić buractwo ze społeczeństwa – według mnie – jest niemozliwe. Gdyby zdarzył się jednak cud – Nobla temu, kto by tego dokonał.

  47. Takich dni jak dzisiaj mi bardzo brakowało w maju. 10 stopni w nocy, 21-23 w dzień i dość suche powietrze – bardzo mało chmur na niebie, dzień jest z pełnym usłonecznieniem i niemalże bezchmurny od rana. Na lipiec jednak nieco za chłodny, o ile 23 stopnie w ciągu dnia jest do zniesienia, tak spadek do 8 stopni w nocy już niezbyt, a taki niechybnie dzisiaj nastąpi. Według modelu GFS ta pierwsza dekada lipca była by iście „majowa” bo będą dni bez przekroczenia 20C, zimne noce, a przy tym będzie sucho i dość pogodnie. Anomalia temperatury za niektóre dni schodziła by do około -5K. Ale wiadomo to GFS. Model ECMWF nie jest jednak jakiś bardzo letni – jego prognoza to 22 25 22 23 21 20 20 22 25. I przy tym nadal bardzo niewiele opadów – suma prognozowana 1,3 mm za 10 dni.

    Cóż, ohydna bździna zabrała w tym roku dużą część maja, to teraz maj sobie odbiera na lipcu swe utracone najlepsze dni. Jakkolwiek wolałbym bardziej letnią pogodę (np. taką jak w niedzielę) tak nie będę narzekać, bo w lipcu „opcji” na brzydką pogodę niestety jest sporo – może to być np. pochmurny chłód albo parna sauna z mlekiem na niebie. Obecna pogoda należy do lepszych jakie są u nas możliwe.

  48. Ten niż nad Skandynawią poprostu jest i będzie uwięziony nadal, będzie tak długo stał aż się wypełni. Z jednej strony ma postawioną tamę na zachodzie, z drugiej strony jest blokowany za uralem i nawet nie może uciec na północ, ponieważ tam stacjonuje arktyczny wyż.

    Poprostu mamy pat pogodowy i nic nie wskazuje by miało co kolwiek drgnąć. Po prostu będziemy patrzeć aż niż się nad Skandynawią wypełni. A śmierć tego ośrodka nastąpi chyba po 15 lipca.

    Poprostu z biegiem czasu będzie tracił (Niż) energię i wilgoć.

    Dla ciepłolubów dobra nowina jest taka, że od przełomu 2 i 3 dekady lipca ponownie zacznie się chyba robić gorąco/upalnie-zwłaszcza po 20, a jeszcze przed 25 lipca. Narazie póki co nie wiem czy temperatura dobije do 35 stopni??, ale to że przekroczy 30 stopni, szczególnie w Polsce południowo zachodniej jest bardziej prawdopodobne, niż nie prawdopodobne, to że dni upalne po 20 lipca się pojawią- szansa cały czas z biegiem dni PÓKI CO rośnie, tylko NARAZIE(??) nie sądzę, że przekroczy 35 stopni.

      1. na zachodzie Polski to może i tak, ale podziękuję za to, co się działo na wschodzie i południu. Pamiętam te mapki pogody, zachód 35C i Td 10C wschód 29C i Td 22C. Taka parówa to opcja jeszcze gorsza niż obecna pogoda niezbyt letnia. W lipcu 2016 w ostatniej dekadzie działy się podobne cuda, nawet doszło do tego że 2-3 dni stratusy były, zanikały gdzieś dopiero 10-11 rano. W środku lata. Twój region należy do najsuchszych w Polsce, taka parnota znad Morza Czarnego rzadko tam dotrze.

        1. U Ciebie to wygląda o niebo lepiej, u mnie naprawdę piździ okropnie (aktualnie 10 st.) a Słońca tyle co w marcu 2019, nie ma porównania do cźerwca, wtedy lampiło na ogół bez przerwy całymi dniami, dzisiaj trochę Słońca rano przy nieludzkiej temp. i silnym wietrze, później góra kilkadziesiąt minut się go nazbierało. Jak Słońce się wyłaniało to owszem robiło się ciepło, ale to wespół z zimnymi wieczorami, nocami i rankami rodzi konotacje z wiosną/jesienią. Latem powinno być ciepło bezwarunkowo, choćby nawet „skały srały”.

      2. @FKP – a jeszcze lepsza powtórka tego samego okresu, ale z 2014 roku. Doprawdy zadziwiające jest, że wiesz, co byłoby najlepsze. ;-)

  49. Miałem już o tej patologi nie pisać ale u mnie aktualnie jest 14 st. i wieje wiatr, nie idzie wysiedzieć na letniaka…

    1. No letnio to nie jest wieczorem. U mnie w betonach 16 st już teraz. W maju zabrakło takich dni, to się teraz będą pojawiały…

      1. Wiosną i jesienią jestem przyzwyczajony do niskiej temp. wieczorem ale teraz po czerwcu rodem z Bukaresztu odczuwam po prostu przenikliwe zimno, oj zdecydowanie za szybko się lato w tym roku skończyło…

  50. Jak komuś zimno to polecam zobaczyć prognozy pogody dla Alaski :) Anchorage 31-32 stopnie, Fairbanks nawet 35. Nawet nad brzegami cieśniny Beringa i morza Chukockiego ponad 20 stopni. Ogólnie przydałby się jakiś wpis na temat sytuacji na dalekiej północy, bo to co się działo nad brzegami Morza Łaptiewów i Wschodniosyberyjskiego w czerwcu było niesamowite

    1. Natomiast w zachodniej Norwegii +10, odczuwalna 2-3 (nad morzem) a powyżej 800 m n.p.m. opady śniegu. Część dróg została nawet z tego powodu zamknięta

    2. Ta informacja wyśmienicie puentuje oczekiwania co poniektórych na powrót do normalności pogody i spowolnienia zmian klimatycznych, chociażby poprzez obecne (a uprzednio – majowe) ochłodzenie. Nie, moi Państwo, dobrze już było.

  51. Dzisiaj tragedii nie było. Spodziewałem się większego chłodu. Dzisiaj spokojnie dało się chodzić w krótkim rękawku pomimo 19-20 stopni w cieniu. Wiatr też wcale nie był taki silny jak myślalem. Deszczu jak nie było – tak i nie ma. Liczę, że w Trójmieście – bo się wybieram jutro na Openera – będzie podobna pogoda. Oby tylko nie padało. 18-20 stopni i słońce bez opadów i mega silnego wiatru mi wystarczy. :) Urlopowiczom, którzy marzyli o pogodzie jak w czerwcu…mega współczuję.

    1. czerwiec to jeszcze przedsezon, mało kto bierze w tym miesiącu urlop. A szkoda bo jest to już dość ciepły miesiąc, a gówniaki jeszcze smarują do budy i ceny noclegów nie są oderwane od naszej zarobkowej rzeczywistości. Jak ktoś jednak był nad morzem w czerwcu to wygrał życie, bo tam było po 350-400h usłonecznienia i sporo gorących dni. Zresztą podczas pierwszego zastrzyku gorąca (pierwsza dekada) najgoręcej było nad morzem, prawie 34 stopnie podczas gdy u mnie 27.

      1. Człowiek dzięki blogowi może się dowiedzieć, że ów festiwal, znany pod nazwą Opener, odbywa się w Gdańsku. Dotychczas myślałem, że w Warszawie:)

          1. Dzięki!
            Jednakowoż, na wiedzy o lokalizacji sceny zainteresowanie tymże spędem zakończę. Ale w razie spotkania z „młodymi” – będę kul (choć jeszcze bez kul i bez związków z KUL) i spytam, czy byli na Openerce.

  52. Na GŚ tragedii temperaturowej nie ma, taki trochę kwiecień 2018 z dłuższym dniem. Temperatury dzienne nie będą spadać pod krótki rękaw, tylko wieczory i noce, dzisiaj szczególnie ma być zimno. Aktualnie u mnie jest za oknem 16.0C i sucho (41%), to wyraźnie odróżnia tę noc od czerwcowych które były wilgotne z charakterystycznym zapachem roślinnej wilgoci i odczuciem „tropikalnym”, poza tym o 22 prawie zawsze było >20C.
    Przy okazji muszę przeprosić muchowiec, bo nie miałem świadomości że pogodynka rysuje wykres UTC, czyli 22.00 to aktualnie północ, myślałem że dane są opóźnione 2h. W tej sytuacji rozjazd temperatury nie jest aż tak duży, choć akurat między 21 a 22 muchowiec zleciał z 19.2 do 14.6, więc jest tam zimniej, ale taka różnica jest zrozumiała.

  53. Dzisiaj po raz pierwszy od 30 maja wyciągnąłem bluzę rano i wieczorem bo było dość chłodno. Takiego czerwca jak tegoroczny który umożliwiał chodzenie w krótkim rękawku i krótkich spodenkach przy braku incydentów jesiennych to nie pamiętam Oczywiście piszę o swoich subiektywnych odczuciach.
    Dzisiaj u mnie umiarkowanie ciepło – tmax 20-21°C zachmurzenie umiarkowane i duże z większymi rozpogodzeniami oraz wiaterek. Przyznam że jak cumulusy zakryją większość nieba (w tym słońce) i jeszcze wieje ten wiaterek to robi się trochę chłodno.

    1. Czerwiec 2017 był podobny ale nie aż tak absurdalnie gorący. Był bardzo ciepły ze średnim tmaxem 25 stopni ale nie było w nim jakiejś patelni pochodzącej pod 40 ale ochlodzeń też nie. Stabilne fajne ciepło i może z 2 upalne dni na cały miesiąc. Takie by mogły być wszystkie miesiące letnie.

    2. @Zbigniew – „Dzisiaj po raz pierwszy od 30 maja wyciągnąłem bluzę rano i wieczorem bo było dość chłodno” – to dobrze, bo mole już na nią się czaiły… ;-))

  54. Hola, hola!
    Mileńkie wy moje, znowu spłycacie problem obecnie panującej pogody do dyskusji o temperaturze. Do temperatury nikt, absolutnie nikt nie powinien mieć zastrzeżeń!
    Niemniej jednak – po wczorajszym uwypukleniu przez kilku użytkowników poruszanej przeze mnie od czterech miesięcy kwestii „wietrzności” – oczekiwałbym szerszego spojrzenia na czynniki warunkujące odbiór aury, która zdominuje zapewne pierwszą połowę lipca. W chwilach (krótkich zresztą) spokoju i ciszy jest przepięknie (brakuje opadu). Jednak te dosłownie minuty giną we wszechobecnej szarży wiatru z paskudną składową. Stąd – przy subtelnej radości z nadejścia przyjemnych temperatur – warto pamiętać o bezprecedensowym dla ostatnich kilkudziesięciu lat incydencie wiatrowym, rozciągniętym w czasie na ponad cztery miesiące, a także o – jakże wymownym – permanentnym braku opadów.
    Ktoś tu pisał, że przy takiej sytuacji w naszym obszarze synoptycznym – wiać musi.
    Ktoś inny pisał, że z chęcią – zamiast wiatru – przygarnąłby średnio dwa deszczowe dni w tygodniu.
    Zachwalając więc obecny, łagodny termicznie okres, nie zapominajmy o pozostałych elementach składowych tego, co figuruje w pierwszym członie nazwy strony.
    Tylko tyle.

    Tymczasem w Twardogórze rześka noc. Spokojności!

  55. Dawno nie pisałem bo trochę urlopowalem i jeździłem po Polsce. Trafiłem na gorąc nad polskim morzem i urlop tam miałem udany. Połazilem też po górach. Tutaj preferuje pogodę zdecydowanie chłodniejszą. Jednak chodzenie przy ciągłej patelni męczy. Również uderza mnie bałagan pozostsawiony przez brudasów-idiotów. Gdybym miał władzę szybko zrobiłbym z takimi porządek. Obecne prognozy dla wypoczywajacych nad morzem są słabe. Mnie jednak cieszą. Oby tak zostało cały lipiec. W końcu nie cała Polska wypoczywa nad morzem. Większość normalnie żyje, a czerwiec to była przesada, więc liczę na co najmniej chłodny lipiec.

      1. Stara zasada obmierzłego dziada (nie tego z Wołomina) mówi: 1. pomyśl, 2. napisz, 3. sprawdź, czy na pewno chcesz wysłać to, co napisałeś, 4. wyślij.
        FKU zapomniał – będzie napomniany.

        1. Ech, noc…
          4. popraw, 5. wyślij

          Skoro jestem przy głosie, to jeszcze mała dygresja odnośnie wartości odreagowań:
          Moja Babcia w latach 20-tych zachorowała na zapalenie opon mózgowych.
          Jedną z procedur, wdrażanych przez lekarzy z janowskiego szpitala była terapia polegająca na robieniu okładów z lodu.
          Terapia przyniosła dwa skutki:
          a. wyleczenie zapalenia opon.
          b. zapalenie płuc.

  56. To ochłodzenie wygląda tak jakby chciało zwrócić nam dni „ukradzione” typowo majowo-czerwcowej aurze 1-2 miesiące temu. Bo w sumie jak na nasze położenie geograficzne i strefę klimatyczną stosunkowo mało mieliśmy w I półroczu tego roku dni przynoszących Tavg-dobową rzędu 12/18°C – taki przedział dominował na razie tylko w II połowie maja i na tym koniec.
    Ciekaw jestem, czy któryś dzień podczas tego chłodniejszego okresu (na razie do ok. 10.07, jeżeli nie dłużej) przyniesie krajową Tavg-dobową poniżej 15°C? Przypomnę, że rok temu – pomimo niezwykle ciepłej pory ciepłej – 8 takich dni mieliśmy w III dekadzie czerwca i na samym początku lipca. Teraz może być ich nieco mniej, ale za to ogólnie chłodniejszych (poniżej normy) może być nieco więcej niż wówczas we wspomnianym okresie (jak sądzę).

      1. Termin zbyt daleki, ale patrząc ogólnie zmienności jest zwiększone prawdopodobieństwo, że także w tym roku (podobnie jak i ubiegłym) będzie to najcieplejsza dekada lipca. Z tym, że najcieplejszy okres może wstrzelić się bardziej w okres 15-25.07, jak i dokładnie w III dekadę. Poza tym w jakim stopniu mogło by być później gorąco/upalnie – tego jeszcze zupełnie nie wiadomo (?).
        Na razie 1. połowa miesiąca powinna przynieść średnio ujemną anomalię (pomimo bardzo ciepłego samego początku lipca) – myślę, że średnio rzędu -2/-1K (ref. 1981-2010), ale jeszcze zobaczymy (?).

    1. U mnie Tmin 6,8*C .. na Lublinku tradycyjnie jeszcze większy dramat, bo zaledwie ok 5*C. W innych rejonach jeszcze gorzej – z godzinowych danych: Paprotki Tmin 3,1C Poronin 2,9C, Jabłonka 1,6C … Jakuszyce -1,3C (!)

        1. No właśnie w lipcu 1-2 takie noce mogą się zdarzyć, w maju/wrześniu może być takich nocy 10 albo i 20 i nie będzie to nic nadzwyczajnego, 1-2 noce moga być wtedy ok 0

          1. 0 st. na dwóch metrach równa się spory mróz przy gruncie a maj i wrzesień to miesiące z intensywną wegetacją.

      1. E tam, rok temu w sierpniu było zimniej w Jakuszycach. To specyficzna stacja, podobna do tej od Arnolda.

        Ja byłem tam chyba raz w życiu, 29.04.2012. Tak, wtedy gdy pojawił się jedyny kwietniowy upał w Polsce. I leżał tam śnieg :)

        1. Sierpień to jednak nie lipiec, a tym bardziej jego początek z wciąż b. krótkimi nocami. Każdy mróz w lipcu na stacji innej niż wysokogórska lub typowe mrozowisko to zdarzenie rzadkie, nawet w Polsce.

    2. Skoro wyraźnie ujemną temperaturę notowano w Jakuszycach to jestem ciekaw ile mogło być na Hali Izerskiej lub po czeskiej stronie w Jiizerce, gdzie warunki do spadków temperatury są znacznie lepsze niż w Jakuszycach.

    3. W Zamościu 6,6 stopnia. Modele jak zwykle nie doszacowaly spadku temperatury, nawet GFS dawał 9,5 stopnia. Zauważyłam, że przy ochłodzeniach muszę odejmować od 3 do nawet 5 stopni od prognozowanych Tmin (ECMWF trochę ją zawyza, szczególnie latem, zimą zawyzaja oba). Przy ociepleniach za to dodawać te 3 do 5 stopni do Tmax (ale to raczej tylko do GFS-a, ECMWF lepiej trafia). No i do obu muszę dodawać jakieś 2-3 m/s jeśli chodzi o siłę wiatru.

      1. Najbardziej przy bezchmurnej pogodzie zawyża Tmin (a także zaniża Tmax) chyba jednak model UMPL, pomimo jego wyraźnych plusów w innych prognozowanych aspektach pogody.

      2. Przy większych ochłodzeniach często najlepszy był… GEM. Dotyczy to jednak głównie pory chłodnej, zwłaszcza zimy. Generalnie modele (z różnym „natężeniem”) nie doszacowują w przewadze skali ociepleń, jak i ochłodzeń, gdy sprzyja im na raz więcej czynników – a przez co są i najsilniejsze (zarówno jedne, jak i drugie). W ogóle lepiej wypadają z predykcją przy aurze bardziej pochmurnej, niż pogodnej – zarówno za dnia, jak i nocą.

  57. Jak wiadomo, rekordowo gorący warszawski czerwiec 1811 roku został pokonany.
    Jednak zwycięska bitwa jeszcze nie oznacza wygranej wojny.
    Może nie wszyscy wiedzą, że także całe (meteorologiczne, VI-VIII) lato 1811 roku było – i pozostaje – najcieplejszym w dziejach stołecznych instrumentalnych obserwacji pogody. Sezonowi zeszłorocznemu (2018) nie udało się go pokonać.
    Powstaje więc pytanie, czy lato 2019 podejmie atak także na lipiec i sierpień, by raz na zawsze odebrać także całemu sezonowi letniemu 1811 palmę pierwszeństwa?
    Będzie to bardzo trudne, bo choć nie aż tak ekstremalnie (w sensie anomalii) jak czerwiec, to jednak oba pozostałe miesiące lata 1811 były bardzo ciepłe.
    A tymczasem, jak widzimy, lato 2019 roku po ciężkim czerwcowym boju dostało zadyszki. Z każdym kolejnym dniem jego przewaga nad rywalem maleje.
    A może tegoroczne lato zbiera siły do podjęcia gwałtownego szturmu na cały letni bastion 1811?

  58. Najprawdopobniej od dzisiejszej doby lipiec termicznie spadnie pod „kreskę” i na horyzoncie nie widać jakiegoś ocieplenia. Będzie raczej pogłębianie ujemnej anomalii termicznej do co najmniej 10.07 a być może dłużej bo małe są szanse na większe ocieplenie do poływ miesiaca. To że lipiec termicznie wypadnie chłodniej niż czerwiec jest więc wyjatkowo prawdopdobne by nie rzec niemal pewne. Tj w przypadku czerwca w tym okresie będę jednak ostrożny, ale wykluczyłbym już lipiec 2019 ekstremalnie czy anomalnie ciepły, natomiast wciąż jeszcze wg mnie może być ciepły, zaś z drugiej strony będzie rosło prawdopodobieństwo chłodnego lipca. Zakladając że w I połowie lipca nie będzie dużego ocieplenia to bardzo istotne będą prognozy właśnie w połowie lipca.

  59. Powrócę jescze do maja 2019. IMGW w biuletynie zrobiło podsumowanie tego maja-wg klasyfikacji maj wypadł jako bardzo chłodny, jednak na wykiesie w skali kraju widać że od 1951 roku maj 2019 niczym się specjalnie nie wyróżnił. Bardzo wiele majów od tamtego czasu osiagało znacznie niższe anomalie ujemne. Dopiero jak się uwzględni ocieplenie klimatu to robi nieznacznie większe wrażenie.

    1. W Warszawie średnia temperatura maja 2019 wyniosła 13,8°C. Wszystkie 30-letnie okresy referencyjne dawniejsze niż 1981-2010, miały tu wartości niższe.
      Mówiąc dobitnie: aż do końca XX wieku tegoroczny maj zostałby (przynajmniej w środkowej Polsce) uznany (w podsumowaniu) za normalny, przeciętny.

      1. Maj był wyraźniej chłodny na W/SW/S kraju. Na Mazowszu i dalej na NE nie aż tak bardzo. A II połowa miesiąca była wręcz typowa dla siebie, jeżeli nie nawet początku czerwca.

    1. „Zaledwie” -1,4*C, choć już o 1:20 w nocy było tam +0,5*C. Później jednak spadek temperatury wyraźnie przyhamował. Latem Łąka Izerska zdaje się być większym mrozowiskiem niż torfowisko Czarnego Dunaju.

      1. Oczywiście Czarnym Dunajcem:)
        Zgadza się co do łąki izerskiej, często tam bywam. Za to zimą chyba jednak bardziej mrozi w rejonie Czarnego Dunajca. Chodzi o temp. absolutną. Mimo to więcej dni w roku z mrozem poniżej -20stopni ma chyba jednak Izerka .

  60. Z zaciekawieniem, ale i również niepokojem, zerkam regularnie również na realizacje opadowe (tu dla Warszawy, ale de facto oceny można rozszerzyć na sporą część kraju):
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif

    Wszystkie prognozowane na kolejnych co najmniej 5-10 dni (jeżeli nie dłużej) opady to raptem przejściowe niezbyt silne „popadywanie”. Mam nieodparte wrażenie, że coraz mniej niżów z sektora NW/N/NE przynosi nam, zwłaszcza w sezonie letnim, umiarkowane opady. Tzw. „psucie się” pogody ogranicza się głównie do ochłodzenia, zachmurzenia i wiatru. Obraz sytuacji w tym względzie może zmienić jedynie częstsze tzw. falowanie frontów z niżami nań generowanymi zwłaszcza za górami – a czego w najbliższym czasie nad Polską mieć nie będziemy. Podobnie jak i wydajnych opadowo niżów z rejonu śródziemnomorskiego/czarnomorskiego napierających w naszym kierunku. Niże z wyższych szerokości geograficznych czerpią wilgoć głównie z akwenów na W/N obrzeżach Europy – a te jednak nie są aż tak ciepłe względem lądów o tej porze roku (a więc i parowanie/skraplanie jest wówczas słabsze) i związane z nimi strefy opadowe zanim dotrą do nas często są mocno zredukowane (jak nie mają dodatkowego impulsu w postaci np. frontogenezy w okolicach naszych gór). Nie inaczej będzie w najbliższych dniach.

    Warto też spojrzeć jak z dnia na dzień mocno ubywa wody w rzekach, np. w Warszawie na Wiśle notowane jest już raptem nieco ponad 60 cm, a z dnia na dzień poziom ten obniża się o kolejne 2-3 cm:
    http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/152210170
    Wobec braku perspektywy więcej niż niewielkich opadów także/zwłaszcza na S od Mazowsza wiadomo co to może dalej oznaczać… I to pomimo obniżonego poziomu temperatury.

    I ku rozwadze… Mam nadzieję, że nie będzie stanowiło to mechanizmu samonapędzającego się: „coraz bardziej sucho -> coraz cieplej -> coraz bardziej sucho -> itd.”, a które to będzie niestety nam mocno zagrażało, jeżeli przed jakimś kolejnym większym ociepleniem (dominacją dni gorących/upalnych) regularniej nie zacznie padać. Sytuacja mogłaby być wówczas znacznie gorsza, niż np. w sierpniu 2015 r., a nawet i w lipcu/sierpniu ub.r. na W Polski…

    Stan obecny stanowi też przykład na to, że nie chodzi tu o „odreagowywanie” w postaci takich przypadków jak w maju na S Polski, lecz o coś o co z biegiem czasu jest coraz to trudniej – zwłaszcza w obliczu zachodzących zmian klimatycznych.

    1. Moim zdaniem robi się świetna podkładka pod kolejną falę upałów. Ziemia jest wysuszona na ogromnym obszarze, nawet zwykle wilgotne południe ma coraz gorszą sytuację.

      1. Co Wy z tą ziemią??? Jakoś kilka lat temu nikt nie pisał, że przez suchą ziemię łatwiej o upał, o jakiś podkład. Jak ma przyjść powietrze z południa czy ze wschodu to nieistotne jaka jest ziemia. Będzie smalić na maxa tak czy tak. Jakoś po mokrym maju w czerwcu upały hasały przez cały miesiąc. Dla mnie to jakiś kompletnie nieistotny czynnik, żeby nie powiedzieć kompletna bzdura.

        1. Istotny czynnik to jest ale przy tworzeniu nagrzewających się późną wiosną i latem od Słońca blokad wyżowych. Przy adwekcji wilgotność gleby ma niewielkie znaczenie, przykład bardzo ciepły 4 kwietnia 2018 po lodowatym marcu.

        2. Ale już np. na skłonność do konwekcji podczas fal upału z umiarkowanie suchą/wilgotną masą ma. Czasami jest to czynnik decydujący.

        3. Szybko się grzeje ale też szybko schładza. Noc z 30 VI na 1 VII tropikalna, 1 VII przeszło 35 stopni w cieniu, a już noc z 3 na 4 VII spadek do 6,5C. Na wschodzie Europy we wrześniu już bardzo dycha jesienią w kark, mimo że miesiące letnie mogą mieć tam średnie 22-24 stopnie.

    2. Ja od dawna jestem zdania że niże atlantyckie w porze ciepłej wystarczających opadów w Polsce nie dają od kilku lat i kiedyś kilka miesięcy temu to pisałem. Moim zdaniem tylko niże z południa mogą temu zapobiec (które i tak również są coraz rzadsze)-wiem że to ryzyko powodzi ale pamiętajmy że nie każdy taki niż daje powódź. Dzieje się tak wtedy gdy zostanie on przyblokowany nad Polską przez kilka dni lub idzie ich kilka po sobie. Jeżeli przechodzą przez Polskę „gładko” (np. 13/14.08.2014) to dają dużo opadów ale nie aż tyle by spowodować duże podtopienia.

      1. Aby dało niże z południa, to w pierwszej kolejności fala zimna musi uderzyć w północno-zachodnią część M. ŚRÓDZIEMNEGO. INACZej nie ma możliwości na niże śródziemnomorskie.

        Ciekawa sytuacja była w lipcu ubiegłego roku kiedy to Niż-nie śródziemnomorski był blokowany przez wyż skandynawski i wyż nad Europą zachodnią, ten ośrodek chyba przybył znad M. Czarnego jeśli mnie pamięć nie myli.

        1. Wiem że u mnie na pomorzu mimo silnych ciągłych opadów temperatura nie była w stanie obniżyć się poniżej 20 stopni przez całą dobę, także w nocy.

          Takie coś mogłoby przyjść w tym roku. Takie ciepłe wilgotne niże przyjął bym z radością.

          1. Tak to była spoko opcja. Taka japońska pogoda, tyle, że w Polsce. Fajnie było widzieć tworzące się Cumulonimbusy już o 8 rano, przy temperaturze 23 stopni. Dawały one dużo opadów, ale nie było przy tym zimno.

  61. Do połowy lipca conajmniej południe i centrum może tylko pomarzyć o większych opadach, dopiero, a i w 2 połowie lipca nie będzie wiele lepiej, owszem coraz częściej zdarzać się mogą opady konwekcyjne, ale bez jakiejś rewelacji.

    Najcieplejszy okres lipca wielce prawdopodobne przypadnie po 20 lipca- możliwa fala upałów, szczególnie upał może wystąpić około 25 lipca.

    Owszem po 15 lipca nie będzie najgorzej, jeśli chodzi o temperatury, bowiem coraz śmielej zaczną przekraczać wartość 25 stopni. Ale główny gorąc nadejdzie jednak po 20 lipca, niż przed.

    Tak więc lipiec zapisze się jako lekko ciepły z możliwą anomalią około 1 stopnia.
    Tak przynajmniej wiele na to wskazuje. A czy się ziści??, zobaczymy.

  62. Z zapowiadanych opadów nad morzem (piszę z perspektywy Międzyzdrojów), póki co nic sensownego nie wynika. Wczoraj trochę popadalo. Teraz niebo jest szczelnie zakryte chmurami jest zdecydowanie mniej wietrznie niż wczoraj, a w szczególności przedwczoraj. Obecna pogoda choć daleka od ideału, przypomina mi standardy pogodowe z lat 80 minionego wieku.Martwia mnie coraz płaskie wiązki opadowe dla Mazowsza i Warszawy, patrząc na poziom Wisły, która raptem kilka tygodni temu miała stan ostrzegawczy a teraz „szura po dnie”. W minionych latach takie ochlodzenia jak obecne częściej przynosiły opady, teraz głównie mocniejsze dmuchanie i spadek temperatury. Prędzej czy później upały wrócą a wysuszona na wiór ziemia tylko wzmocni wzrost temperatury. Nie chcę być złym prorokiem ale moim zdaniem do zimy susza nie odpuści

    1. W Gdańsku też ledwie trochę rano pokropiło. Teraz jest częściowe zachmurzenie z licznymi przejaśnieniami. Temperatura koło +19 czyli ogólnie dość przyjemny sierpień (tak, wiem że w lipcu). Ja nie narzekam. Na rower czy łażenie to świetna pogoda. A tubylcy i tak od lat 1980-ch (kiedy woda była najbrudniejsza) raczej nie kapią się w morzu. Natomiast turyści.. odkryli nasze wspomagane elektrycznie rowery Mevo i tez sobie znaleźli rozrywkę.

  63. Można powiedzieć tak w czerwcu mieliśmy ekstremalnie ciepły lipiec w lipcu jak na razie czerwiec co mnie osobiście odpowiada czerwca nie było w sensie pogodowym to może obecny lipiec nam go odda oby . Oczywiście chłodno jak na lipiec ale jak mam wybierać między chlodnym lipcem , a anomalnie ciepłym lepszy chłodny da się normalnie żyć , pracować wypoczywać aktywnie itd.

    1. Nie jest źle, najważniejsze że pogoda nadal jest ładna. Ostatni chłodny lipiec miał niestety wyjątkowo dużo jesiennej pogody (2011), ten może uniknie tego losu. A może wcale chłodny nie będzie bo anomalie ujemne latem rzadko schodzą do – 5K zato dodatnie przy upale mogą przekroczyć 10K. Jeden dzień wyjątkowo upalny to 2 dni wyjątkowo zimne jeśli chodzi o wyrabianie anomalii. A tendencję mamy faworyzujaca upał niż chłód.

    2. Raczej przeciętny maj, albo wrzesień termicznie mamy od wczoraj i przez co najmniej kilka dni tak będzie, jak na przeciętny czerwiec jest za zimno

    3. No ja to zyczę „powodzenia” w aktywnym wypoczynku na Mazurach i na krańcach NE. Wczoraj w czasie deszczu było tam 13 stopni, dziś przed południem 12…

        1. Nie wiem, ja tam średnio lubię jeździć na rowerze jak jest 10 stopni. Da się, ale lepiej się to robi jak jest 20 albo 25 i można mieć na sobie lżejsze ubranie. Byłem w niedzielę przy grubo ponad 30 i nie było problemów, bo jeździłem po lasach gdzie w cieniu owiewał chłodek, choć po drodze asfaltowej w słońcu faktycznie jechało się jak przez przedsionek piekła. Poniżej 10C to już jest horror, w zeszłym roku rowerowanie do roboty odpuściłem około 20 listopada jak temperatura spadła do zera w pełni dnia.

          I to mowimy o rowerze, sporcie raczej nie kojarzonym z typowo letnim. Co z basenem czy wypoczynkiem nad jeziorem? 20 stopni to jest minimum, zresztą przy 20 jak się wylezie z wody to piździ jak z lodówki. Nie bez powodu na basenach krytych utrzymuje się temperaturę powietrza 28-30 stopni.

  64. Wczoraj trochę chmury momentami irytowaly, bo zbyt często przyslaniały słonko. Ale dzisiaj po prostu marzenie. Słonko świeci, sporo cumulusów humilisów (chmury ładnej pogody), suche powietrze i super temperatura.
    Podwójnie cieszy, bo takiej pogody latem 2018 brakowało. Bardzo.
    Jutro załamanie pogody u mnie z potrzebnym deszczem. Może i lepiej, bo trawa rośnie już tylko tam gdzie jest podlewanie.

    1. No faktycznie cudo, 6.5 stopnia w nocy. To lipiec, nie kwiecień czy maj żeby taka temperatura w nocy cieszyła. W dzień jeszcze ujdzie bo wczoraj było 21,5 a dziś jest jeszcze ciut cieplej. Zobaczymy jak będzie z tą pogodą, czy ten niż sięgnie na południe Polski, bo realizacje opadowe są tutaj dość nędzne. Nie jest pewne, czy w ogóle będzie padać. Słabo wygląda prognoza ECMWF dla Katowic, w przyszłym tygodniu dominujące Tmaxy poniżej 20 stopni, wreszcie się zwiększyła prognozowana suma opadów, do około 10 mm (więcej padać miało by 10 lipca)

    2. W 2018 miałeś pełno takich dni w kwietniu, maju, wrześniu, październiku i nawet do połowy listopada, faktycznie straszne wyposzczenie. A i latem większość dni była nieupalna, na pewno nie gorsza od tegorocznego czerwca nad którym nagle się rozpływałeś że panuje „kmrozowe optimum klimatyczne” gdy było 29 stopni w Warszawie. Wygląda na to że na siłę demonizujesz rok 2018, gubiąc się przy tym w swoich preferencjach.

      1. W kwietniu i maju 2018 miałem sporo takich dni to prawda. Chociaż w maju nie brakowało cieplejszych. Ale w październiku to można było o czymś takim pomarzyć, a przez całe lato tym bardziej.

      2. I powiem szczerze, że wolę tegoroczny czerwiec od jakiegokolwiek miesiąca letniego 2018. Bo miał mnóstwo nieznośnie gorących dni, ale też sporo takich, które to wynagradzały. Już jeden czerwiec 2019 miał więcej przyjemnych dni niż całe lato 2018. No dobra, może bez ostatniej dekady sierpnia, bo wtedy faktycznie trochę nadrobiło.

        1. @kmroz wszystkie miesiące zeszłorocznego lata były okropne, ale i tak jestem w szoku ze to mówisz. Dla mnie najgorszy czerwiec ever, pomimo wspaniałych 9 dni (choć CAŁE lato’18 miało +/- tyle samo). Za to lipiec nam wynagradza (cały czas mam nadzieję że porządnie podleje przez najbliższe 2 dni), a dzisiejszy dzień, był taki cudny, że aż brakuje słów na jego określenie 😍. Czyżby lipiec 2013 odchodził w niepamięć? Bo narazie prognozy wskazują najcudniejszy lipiec wszech czasów (na porządne opady też liczę, jak pisałem powyżej, żeby nikt nie zwracał mi uwagi, że nie wiem jaka jest sytuacja).

          1. Latem 2018 doprowadzało mnie do szału, że każde ochłodzenie (przerwa od gorąca) oznaczała od razu totalnie paskudną pogodę (poza pojedynczymi dniami i oraz trzecią dekadą sierpnia, która mocno uratowała honor tamtego lata)

          2. „Latem 2018 doprowadzało mnie do szału, że każde ochłodzenie (przerwa od gorąca) oznaczała od razu totalnie paskudną pogodę”
            Bo w większości przypadków ochłodzenia latem oznaczają właśnie paskudną pogodą. Podczas ochłodzenia od 2 lipca narazie jest bardzo umiarkowanie ciepło ze zmiennym zachmurzeniem i wiaterkiem czyli ta twoja” ulubiona” pogoda latem. Ale taka pogoda tmax ok 20°C z umiarkowanym lub dużym zachmurzeniem i rozpogodzeniami oraz chłodnym nocami (tmin poniżej 10°C) to jest bardziej charakterystyczna dla maja, kwietnia niż dla lipca (lata). 😀

          3. U mnie dzisiaj przed 12 było tak zimno że w bluzie czułem chłód może z 14-15 stopni było… najgorszy lipiec w moim życiu się szykuje

          4. lato 2018 na pewno nie było najgorszym latem. Dużo gorsze od niego były lata 2005, 2006 choćby. Tak nawet 2006, z moim ukochanym lipcem 2006. Bo poza tym lipcem i 20 dniami czerwca pozostałe 40 dni lata to w ogóle lata nie przypominały. Pierwsza dekada czerwca zimny horror z temp. dobową spadającą nawet poniżej 10 stopni, sierpień 2006 podły i mokry z pojedynczymi pogodnymi dniami.

            W lecie 2018 była niefajna trzecia dekada czerwca, parę paskudnych dni w połowie lipca (ale nie aż 10, u mnie raptem 3 pochmurne) i bardzo nieprzyjemna ‚saunowa’ pogoda w trzeciej dekadzie lipca. Nie uzbierało się tych dni jakoś dużo, a miejmy wzgląd na całą porę ciepłą gdzie kwiecień i maj były marzeniem, wrzesień i październik zresztą też choć w nieco mniejszym stopniu.

          5. @alewis27 u mnie w 2006 to chociaż czerwiec był względny, I dekada była u mnie chłodna, ale bez porównania pogodniejszy niż na S. Lato 2005, bylo u mnie naprawdę ok, czerwiec i II połowa sierpnia, rewelacja. A zeszłoroczne lato miało przystępna II połowę sierpnia, to tyle, najgorsze lato w tym wieku, może na równi z latami 2001 i 2002

        2. Dla mnie w 2018 roku bardzo fajna była dekada 2-11 lipca, prócz niej 21 lipca i całkiem sporo dni w sierpniu, dla mnie najlepszym miesiącu tego lata. W czerwcu 2019 tylko pierwsza dekada się do czegoś nadawała.

          1. Dla mnie jedyne udane dni to: 1,2,9,17,18,22,23,24 i 29 VI.
            Choć jakbym miał wybrać jedną dekadę to zdecydowanie pierwszą, najgorsza mimo wszystko druga, aż przykro sobie przypomnieć kalendarzowy tydzień 10-16 VI, wszystkie dni koszmarne…

          2. Dla mnie czerwiec 2019 to trzeci najlepszy miesiąc jaki przeżyłem. Zaraz za lipcem 2006 i kwietniem 2009. Wspaniałe prawdziwe lato z 330h usłonecznienia i wysoką temperaturą, której rzadko towarzyszyła męcząca parność. Zawsze chciałem takiego prawdziwie letniego czerwca ze średnią 20 stopni, nie spodziewałem się jeszcze wyższej. Czerwiec 2019 przeszedł chyba nawet oczekiwania FKP.

          3. U ciebie okres z milszymi temperaturami (17-24.06) był niestety pochmurny, plaga w stylu lata 2018. W Tatrach też wtedy codziennie padało, cieszę się że pojechałem tydzień później, chociaż niestety porządnie pochodzić po górach dało się tylko w dniach 27-29.06 a 30.06 już sobie darować musieliśmy…
            A u mnie z okresu 17-24.06 aż 5 na 8 dni było pięknych. Za to pierwsza dekada mi się nie podobała zbyt, chociaż dni 1-3.06 i 8-9.06 były super, ale reszta za gorąca.
            Co region, to inaczej :)

            Za to patrząc po tym co się dzieje u Ciebie od 2 dni, to widzę, że prawdziwe marzenie.

          4. @kmroz
            I tak jak pisałem, ażeby na południu i na zachodzie pogoda była znośna u mnie musi piździeć niemiłosiernie :P Bialystok o 21:00 13 stopni.

          5. No wczoraj i dzisiaj chmur w zasadzie nie ma w ogóle a temperatura w dzień lekko przekracza 20 stopni. Tylko ta noc wczorajsza dużo za zimna, 6.5 stopnia to jest OK w kwietniu a nie w najcieplejszym okresie lata. Mówię właśnie że to pogoda jakiej bardzo brakowało w maju 2019, takie 20-23 ze słońcem to właśnie z majową wiosną kojarzę. I niech mi tu nikt nie wyskoczy, że średni tmax w maju jest ciut niższy, bo to ŚREDNI tmax całego m-ca. Przy ładnej pogodzie tmax z reguły jest powyżej średniej.

            Prognozy na przyszły tydzień są dość słabe, więcej chmur i spadek temperatury do 18 stopni w dzień, a przy tym nadal bieda z opadami. Za takie pochmurne chłody bez opadów to ja serdecznie dziękuję, bo to pogoda zupełnie do lata niepasująca, a jak sucho jest tak sucho pozostanie. Nikt na tym nie zyska.

      1. za to w 2019 dużo dni maja „nieco” poniżej nawet starodawnych norm. Cóż to jest 8-10 stopni o dwunastej w dzień, a w tym maju było chyba z 10 takich dni! Co się ociepliło do jakiejś normalniejszej temperatury to jebuuuuut ochłodzenie do marcowych standardów.

        Teraz lipiec oddaje to czego w maju zabrakło czyli pogodne dni przy ok. 20c w dzień.

          1. Czerwiec ma śr. t. min. 11,4 st. i t. maks. 22,1 st., w tym miesiącu możemy sobie o takich pomarzyć :D

        1. Swoją drogą 7 dni z rzędu pon. 20 st. w lipcu to nie jest rekord w tym wieku? Bo, że takie patoli występowały za poprzedniego ustroju doskonale wiemy.

          1. @Fkp
            https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=1979-07-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=desc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh
            Spójrz sobie na ten lipiec od razu Ci się zrobi cieplej :D. Z tegorocznym łączy go jedynie „9” na końcu oraz fakt że wystąpiły, po gorących czerwcach (choć ciężko tegoroczny porównać do jakiekolwiek innego). W tamtym roku, lipiec był średnio o 5 st. Zimniejszy od czerwca, w tym roku jest też taka opcja, ale potrzeba by anomalii ok. -1,5K, szansę narazie są, ale prawie cały miesiąc przed nami. Swoją drogą ciekawie by było gdyby historia się powtórzyła po dokładnie 3 dekadach, chociaż w o wiele cieplejszym wydaniu (o. 2,5-3 stopnie)

          2. @Jacob – temperatura jak temperatura, wcale nie jakaś najgorsza. Fakt, to znacznie poniżej norm dla lipca ale dwadzieścia dni miało 20 stopni lub więcej, upałów nie notowano. Ten miesiąc byłby całkiem ciepłym majem.

            To co ten miesiąc przekreśla i zabija to skandalicznie niskie usłonecznienie. Dni z chociaż 50-procentowym usłonecznieniem były w tym miesiącu pojedyncze (na tej stacji ledwie 7), za to dni przeważająco pochmurnych (poniżej 25% możliwego, przyjąłem wartość progową 4h) aż 21 w miesiącu. 21! A wiemy że te parę godzin usłonecznienia mogło być wyrobione bardzo wcześnie rano. Okresy od 5 do 12 oraz od 16 do 27 wyglądają jak jakiś ponury żart, tyle słońca to się można po listopadzie spodziewać a nie po środku lata. A pomyśleć że rok później wystąpił lipiec jeszcze gorszy, mający mniej słońca niż niejeden listopad czy luty.

  65. Tegoroczny kwiecień w lipcu to dobre wytchnienie od lipcowego czerwca ale szkoda że potrwa tak długo. Chłód z północy kontynentu zabiera nam najlepsze dni w roku. Po 20 lipca noc zacznie się robić coraz dłuższa i a poranki coraz chłodniejsze. To już nie to samo lato co z przełomu półrocza. Nie mówię tu o upałach rodem z ostatniej niedzieli ale o tych kilku stopniach więcej. 23-26 to bardzo przyjemna temperatura to dobrego funkcjonowania. Ranki zimne tak że okno na noc zamykam, trochę to dla mnie przykre bo raczej to następowało dopiero we wrześniu. Kilka dni takiej pogody to dla mnie nic wielkiego, ale jeśli potrwa to 2 tygodnie to zacznę marudzić :)
    Może warto stworzyć nowy artykuł o suszy, coraz więcej o tym się mówi.

    1. @pogodo-pata ehhh nie rozumiem tej tendencji do zawyzania norm, miniony czerwiec był lipcem z anomalia +3,4K, a tegoroczny lipiec nie wiem jeszcze jaki wyjdzie ale na 1000000% będzie cieplejszy od kwietnia 2018 i od przeciętnego maja!

    2. No i nie przedadzajmy też z tymi chłodniejszymi porankami i dłuższymi nocami po 20 lipca. Tak jest może pod koniec sierpnia. W tej dekadzie w Warszawie w sierpniu było wiecej nocy tropikalnych niż w lipcu:)

      1. Te całe porzekadło od św Anki to jest o co najmniej miesiąc za wcześnie. Okres od 20 lipca do mniej więcej 10 sierpnia jest najcieplejszy w całym roku pod względem temp średnich. Wyraźnie chłodne noce zaczynają się robić w trzeciej dekadzie sierpnia, wtedy nawet gorący dzień blisko 30 stopni ma noc około 10-12.

  66. Według Twojej Pogody dzisiejsza tmin (5°C) w Łodzi to najniższa tmin w lipcu od 13 czy nawet 23 lat. Czyli nawet w rekordowo gorącym lipcu 2006 trafił się chłodny „rodzynek”. Dodatkowo chłodno było także w Jeleniej Górze, Kłodzko i Mławie 4-5°C.

    1. @Zbigniew w artykule TP, jest błąd. Abs. Tmin lipca 2006 w Łodzi to 9,6 st., więc dzisiejsza noc w Łodzi była najchlodniejsza nie od 13, a od 23 lat (oczywiście w skali lipca) ;)

    2. U mnie 6.5 st, to chłodniej niż średni abs. Tmin na mojej stacji (7,6 w latach 1991-2018) ale nic szczególnego, bo rekord to 4,8; zaś w tej dekadzie chłodniejsze noce były w 2013 i 2017 (poniżej 6 stopni). Niemniej jednak 6.5 stopnia w lipcową noc na tej stacji to zjawisko występujące raz na kilka lat. Zdecydowanie nie jest to coś normalnego.

      A co jest bardziej niesamowite? Że pomimo anomalnie zimnej nocy i niespecjalnie wysokiej temp. maksymalnej (23,3) średnia dobowa i tak wyszła na poziomie 16,4 co jest zaledwie 2,7K poniżej normy całomiesięcznej dla lipca (i to tej 1991-2018!). Zimniejszej nocy w lipcu już raczej nie ma co oczekiwać, to by musiała być wartość rekordowa. Taka anomalia około -3K względem NAJNOWSZEGO refa to chyba najniższe, co możemy w lipcu mieć przy ładnej pogodzie. Dzisiejszy dzień odznacza się niemal bezchmurnuym niebem i wysokim usłonecznieniem. Do anomalii poniżej -3K będzie już potrzebne zachmurzenie, najlepiej całkowite jak np. początkiem lipca 2011 kiedy anomalia dobowa sięgała -6K.

  67. Jeśli chodzi o miniony czerwiec to dodam jeszcze, że szczęście w nieszczęściu, że liczba upalnych dni nie przeciągała się w nieskończoność, w Warszawie chyba nie było więcej niż 3-4 dni pod rząd z Tmax powyżej 30 (między 10-13.06). A w drugiej połowie miesiąca były już krótkie 1-2 dniowe „strzały” gorąca, po których temperatura spadała przynajmniej do ok 27-28.
    Tymczasem w sierpniu 2015 mieliśmy 11 dni pod rząd 30+ (w tym 6 dni z rzędu ponad 33), dzień przerwy z 29,8 i znowu 2 dni 30+. Czyli praktycznie 14 dni upału bez przerwy, to był dopiero koszmar.
    Gdyby właśnie zamiast średniej temperatury zrobić taki ranking długości upału (jako liczby dni pod rząd z temp. pow. 30) to w Warszawie 1 miejsce (od 1951) zajmie właśnie sierpień 2015 – 11 dni (choć jw de facto 14), 2 miejsce przełom lipca i sierpnia 1994 – 10 dni (tam z kolei aż 4 dni pod rząd z Tmax>35, czyli też czerwiec 2019 wysiada:D), 3 miejsce – 9 dni to ex aequo lipiec 2006 i (uwaga!) przełom lipca i sierpnia 1971, i kolejne miejsce 8 dni to sierpień 1963. Więc jak widać w tej klasyfikacji staruszki trzymają się relatywnie o wiele lepiej niż jeśli by brać pod uwagę tylko średnią temperaturę danego mca. Jak widać nawet za Gierka upał potrafiły dać się mocno we znaki tylko przyszedł akurat na przełomie miesięcy podczas gdy w czerwcu 2019 czy sierpniu 2015 wstrzelił się idealnie w kalendarzowy miesiąc.
    Zastanawiam się też jak szybko ten rekord z sierpnia 2015 zostanie pobity czy chociaż wyrównany. Bo miesiąc ze średnią dobową pow 23 to może się zdarzyć znowu i w przyszłym roku (bo mam nadzieję że już nie w tym:D). Ale 14 dni pod rzad 30+ to nawet mimo ocieplenia coś niewiarygodnego jak na nasz klimat i myślę że wiele lat może się to nie powtórzyć (oby)

    1. Dla pełnego obrazu jeszcze wspomnę, że przy upale serii z sierpnia 2015 były aż 4 noce tropikalne, podczas gdy w 1994 i 2006 0 (były noce tropikalne w tych m-cach ale akurat nie w tej najdłuższej serii upalnych dni), również brak takich nocy w 1971, ale były 2 w 1963. W 1994 temperatura z 35-36 w dzień potrafiła jednak spaść do 18-17, a nawet 16 w nocy. Dziś w dużym mieście wydaje sie to nie do pomyslenia. Do 31-32 jest duża szansa, ale Tmax pow 33 to już niemal 100% gwarancji Tmin pow 20. A szkoda, bo łatwiej znieść taki upał jeśli chociaż w nocy mozna trochę odetchnąć i przewietrzyć mieszkanie.

    1. @podlasianin
      No i ostatecznie te 10*C to najniższa tmin tej nocy w Białymstoku, bo później z tego co widzę naszły tam chmury i się ociepliło do 13*C. :)

  68. Ten rok to najgorszy koszmar jaki pamiętam- marzec wichury, kwiecień początek suszy, I polowa maja straszna zimnica, II polowa maja idealna pogoda , czerwiec ekstremalny gorąc i potężna, wręcz gigantyczna susza, a lipiec kontynuacja suszy, zimno i huraganowo. Czyli 2 tygodnie dobrej pogody na pół roku. To by było na tyle.

    1. Huraganowo? Zabraknie ci słów jak przyjdzie prawdziwy huragan.
      Czasem mam wrażenie, że ten blog to wyścigi, kto bardziej ekstremalnie sformułuje myśl.

  69. Powiem tak wszystko lepsze niż 35 stopni i tak zwana przez wielu pełna lapa. W tv znowu zła pogoda zimno i plarzowicze mają tragedie . No tak bo po co deszcz po co woda do picia i mycia po co uprawy rolne po co żywność najważniejsze żeby plażowicze i amatorzy z tv byli zadowoleni , że są upały eh szkoda gadać taka małostkowość i egoizm , a myślenia zero.

    1. @Obserwator meteo – swoją drogą to już jakichś czas temu pisałem o „czarnym patosie pogodowym”, wplatanym przez wielu komentatorów do komentarzy. Łagodne określenia nie oddają emocji klimatyczno-pogodowych, stąd – dla wyrazistości, używa się sformułowań typu „masakra”, „koszmar”, „tragedia”, „horror”, „dramat”, „skandal”, „bździna”, „niemiłosierne”, „nie do zniesienia”. Czasami pojawiają się nawet cięższe określenia, np. „syf, ścierwo”. Mocne, prawda? Są jeszcze bardziej wyraziste i chyba już najcięższe określenia typu „armageddon”, „apokalipsa”. Mi też zdarza się ich używać, chociażby odnośnie minionego, „piekielnego” czerwca. ;) Myślę, że warto popatrzyć czasami na komentarze nie przez pryzmat preferencji pogodowych i informacji, którymi się wymieniamy, a przez pryzmat elastyczności naszego języka i sposobów wyrażania emocji. Meteomodel dla językoznawcy to wspaniałe miejsce do badań i analizy trendów słowa pisanego. ;-)

      We Wrocławiu poranek bardzo rześki, chałupa przewietrzona wte i wewte. No, ale patrząc na normy termiczne dla lipca, to z pewnością w dużej części kraju dziesiejsze temperatury poranka to „masakra”. ;-))

      1. Lipiec po absurdalnym , masakrycznym i grecko-suchym czerwcu (dobre?) czerwcu w regionie katowickim dużo chłodniejszy a noce jak na mój gust kika stopni za chłodne bo wczoraj ,,z ranca” 6,5 stopnia ,a dzisiaj 10 .Optymalnie by było 12-15 stopni. W dzień temperatury super od środy ( jeszcze wtorek gorący) bo 21-23 stopnie. Po gorącym i rujnującym moje zdrowie czerwcu (średnia 22 jak w Salonikach) przyjmę lipiec i sierpień ze średnią miesięczna 17-18 st. C . Dalej susza ,a w Łebie ponad 30mm opadu, tam wczasowicze są z lekka pogodą zawiedzeni. Trzeba było im pojechać nad Morze śródziemne lub Czarne toby nie było marudzenia. Odbyłem zaległą wycieczkę w środę na Skrzyczne . Super pogoda do łażenia po górach bo słonecznie , na dole (600m.n.p.m.) 21 stC, na 1000-1257 m.n.p.m. 13-15 st.C.Masyw Skrzycznego i małego Skrzycznego zielony z mnóstwem soczystych jagód. Jadąc pociągiem obserwacja okolicznej przyrody. Do Pszczyny bardzo sucho, dalej na południe wyraźnie lepiej ,ale bez rewelacji. Dalej oczekuję do końca lata (po piekielnych dniach czerwcowych) przeciętnego lata rodem z lat 80-tych ubiegłego wieku ze zdecydowanie większą ilością opadów, które to przewiduję w moim regionie katowickim po 20 tym lipca. W nocy troszkę cieplej bo 12-15 ,a w dzień 20 w czasie deszczowych dni i 25 C w pozostałych sobie życzę.Liczbie 30 i większej na zacienionym termometrze do końca sierpnia mówię stanowcze NIE!

        1. @oliver57 – „Lipiec po absurdalnym , masakrycznym i grecko-suchym czerwcu (dobre?)” – bardzo dobre! ;-) Rzekłbym nawet, że „zajefajne”! ;)

          1. Właściwie to czerwiec był pustynny. Już nie pamiętam jak wygląda piorun, masakra…

  70. Ja również jestem bardzo niezadowolony z minionej już pierwszej połowy tego roku. Nieprzyjemny styczeń, strasznie wietrzny marzec z wichurą przy której Cyryl chowa się pod ziemię, wręcz piaskowa susza w kwietniu (no i oczywiście epizodzik zimowy), fatalny maj ze śniegiem i prawie-powodzią, a później patelnia, chyba najgorszy pod względem upałów miesiąc jaki pamiętam. Tylko luty się udał i to bardzo, był moim ulubionym. A poza nim to już tylko pojedyncze dni z ładną pogodą, kiedy nie trzeba było przejmować się brakiem ani nadmiarem opadów.

    1. @PiotrNS – no to teraz powinno być już tylko lepiej. ;-) Lub gorzej. ;-( Niestety, pogoda nie chce być „spolegliwa”. ;)

  71. Duża część komentarzy tutaj nie ma nic wspólnego z klimatologią czy meteorologią. Pogoda nie jest dla nas. Klimat nie jest dla nas. Pogoda to zjawisko obiektywnie istniejące, klimat to jej średnia i zakres zmienności. Wpływa na nią wiele rzeczy, w tym my sami, ale najczęściej niechcący i nie ma łatwego sposobu aby coś w tym zmienić. Można najwyżej zapobiegać skutkom ekstremalnej pogody. Ale narzekanie na nieekstremalną mówi coś jedynie o narzekającym, a nic, lub prawie nic o pogodzie.

    1. Słusznie. Rozumiem narzekanie na ekstrema, które mogą powodować zgony, analizowanie tego, ale narzekanie na kilka dni chłodniejszych, które nikomu krzywdy nie robią, jest już przegięciem. Nagle zaczęli narzekać ci, którym się po prostu nie podoba tylko to, że muszą założyć rano do pracy bluzę i nie wyjdą na plażę w krótkich spodenkach.

      1. Ta, a jak temperatura dobije do normy to zaraz nagle zimnoluby też zaczną narzekać, bo 25 stopni w najcieplejszym momencie dnia to koszmarny gorąc jak na lato, a 12-13 stopni to tropikalna noc… Pamiętam te smęty na normalną nieco cieplejszą pogodę w II połowie maja, jak to przy 20 stopniach już było „za gorąco” na rower :P

        1. Ile tych „zimnolubów” narzeka na 25 stopni? Komu było za gorąco na rower przy 20 stopniach? Przekręcasz pewnie. Kto pisał, że 12-13 stopni to tropikalna noc? Wyciągasz jakieś dziwne argumenty za przeproszeniem z tyłka, bo ktoś zwrócił uwagę, że zaczęło się narzekanie na zimno. Za przeproszeniem pierniczysz jak małe dziecko.

          1. Była taka jedna osoba na tym forum, dla której w Warszawie 20 stopni na rowerze to już była patelnia, właśnie w tegorocznym maju. Ciekawe po co te wyzwiska w stylu „pierniczysz”, Dorka bis, czy jak?

          2. Podlasianin
            Ale on ma rację. Twój komentarz w którym próbowałeś zdyskredytowac osoby nie lubiące tej patologii co była w czerwcu uważam za prowokujący. Prawie nikt (sam powiedziałeś że 1 slownie:jedna osoba coś tam napisała i do tego przykleiłeś swoją kłamliwą tezę. Proponuję przed opublikowaniem przeczytać co się napisało, a może unikniesz tego typu głupich wpisów.

          3. Wszyscy oprócz Arctica mieszkacie w znacznie cieplejszym klimacie niż ja stąd takie rozbieżności. Do was duży gorąc zawsze przychodzi ” z grubej rury” do mnie bardzo słabo, a ochłodzenie was muska a do mnie idzie szeroką drogą.

          4. @podlasianin

            Wszyscy oprócz Arctica mieszkacie w znacznie cieplejszym klimacie niż ja

            Po pierwsze, jest tu jeszcze kilka osób z północy, np. Ash czy Marcin D.

            Po drugie to co piszesz dotyczy tylko pory ciepłej. W tej zimnej jest akurat odwrotnie.

          5. @podlasianin
            „Pierniczysz” to nie jest wyzwisko, tylko niezbyt łagodne stwierdzenie faktu, że piszesz nieprawdę. Nie było moim celem obrażanie, ale po co naciągasz fakty. Była jedna osoba, a Ty robisz z tego normę. Kończmy temat, aby bezsensownie znowu nie przeciągać dyskusji o niczym istotnym.

    2. @Arctic Haze – „Duża część komentarzy tutaj nie ma nic wspólnego z klimatologią czy meteorologią” – a zwłaszcza komentarze grzybiarza, chciałoby się dodać. ;) Może niepotrzebnie chciałem nadać trochę barwy do jałowych dyskusji o „lepszości” 31 stycznia nad 8 lutym, lub lipca 1525 nad sierpniem 1866?

      „Ale narzekanie na nieekstremalną mówi coś jedynie o narzekającym, a nic, lub prawie nic o pogodzie”. – święta prawda.

      Pozdrawiam. ;)

    3. No akurat I polowa lipca na NE może być przynajmniej anomalnie chłodna, bo na tydzień do przodu widać średnie dobowe 12-14 stopni.

      1. @ Podlasianin .Prośba o trzymanie się faktów ,a nie robienie z Podlasia ,,polskiej Arktyki.” Za ostatnie 38 lat również na Podlasiu ociepliło się o 0,8 do 1 stopień. (średnia roczna ).Za lata 1981do czerwiec 2019.

  72. Specjalnie nie obliczałem średniej temperatury czerwca 2019 żeby nie pomylić się przy zawiłościach typu doba od 18 do 18. Czekałem na średnie i sumy miesięczne i co widzę? To nie był najcieplejszy czerwiec lecz najcieplejszy MIESIĄC w historii pomiarów, o 0,1 gorętszy od sierpnia 1992! O sierpniu 2015 już nie ma co wspominać.
    Pojawia się jednak rozbieżność w kwestii średniej temperatury maksymalnej. Wyniosła ona 28,0 stopni i pod tym względem czerwiec 2019 jest piątym miesiącem w dziejach po sierpniu 1992, lipcu 1994, lipcu 2006 i sierpniu 2015. O wszystkim przesądziły gorące, nieprzespane noce, które okazały się najcieplejsze w historii (15,4). Arcypatologiczny czerwiec, mam nadzieję że nigdy takiego już nie doczekam. Lipiec 2006 to przy nim jak raj, Eden. Sierpień 2015 również nie taki zły. Tragiczny czas, za nic bym nie przypuszczał że najgorętszym miesiącem okaże się nie lipiec czy sierpień lecz właśnie czerwiec. Przeskok temperatury średniej między majem a czerwcem wyniósł 9,2 stopnia. To tak jakby w 1980 roku po rekordowo zimnym maju zdarzył się czerwiec taki jak w 2016.
    A ja nie wiem czy i kiedy przyzwyczaję się do tego, że sierpień 1992 nie był najcieplejszy w historii…nigdy więcej takiej patologii. Mam już pewność, że to był najgorszy gorący miesiąc jaki pamiętam.

    1. Gdyby czerwiec 2019 miał tyle opadów co lipiec 2001 to byłby moim ulubionym miesiącem w historii. a miał opadów prawie zero, więc zbyt dobrze go wspominał nie będę.

      1. W lipcu 2001 to ja przeżyłem powódź która rozjebała prawie wszystkie mosty i zrobiła porządne czystki zabierając sporo mniejszych drzew. Zniszczenia na miliard złotych albo nawet więcej. To już lepsza susza, tym bardziej że w Polsce prawdziwych susz i tak nie ma. Co najwyżej posucha i obniżenie się poziomu wód gruntowych. Prędzej czy później i tak nadchodzi okres mokry który może łatwo przechylić równowagę w kierunku drugiej skrajności. Chyba ci nie muszę przypominać jesieni 2017, zwłaszcza w twoim regionie. A słyszałeś w Polsce o suszy która powoduje rozległe pożary lasów, albo o takiej że w ogóle nie pada kilka miesięcy? No nie, jedynie 1992 rok się może pochwalić pożarem w Kuźni Raciborskiej.

    2. @PiotrNS
      Bo np w Warszawie, czerwiec 2019 roku wcale nie jest najcieplejszym miesiącem w dziejach pomiarów. Wg uproszczonego wyliczenia ([Tmax+Tmin]/2) cieplejsze były zarówno lipiec 2006, jak i sierpień 2015.

      1. Kolega chyba z Nowego Sącza jest. Rzeczywiście, jak sprawdziłem, tam czerwiec 2019 jest najcieplejszy. I co ciekawe, do tej pory najcieplejszy był sierpień 1992.
        Natomiast znowu to co pisałem wyżej, liczba upalnych dni pod rząd w Nowym Sączu w czerwcu 2019: 5, w sierpniu 2015: 11. A biorąc pod uwagę w ogóle liczbę dni z Tmax>30 w miesiącu to z pół tuzina miesięcy ma więcej, nawet takie z pozoru „zwykłe” jak lipiec 2007 czy sierpień 2017.
        Ten czerwiec wyrobił tą niesamowitą średnią przede wszystkim niemal idealnym wstrzeleniem się w kalendarzowy miesiąc: zaczęło się „rozkręcać” od 2-3 czerwca, skończyło się 1 lipca, brakiem jakiegokolwiek wyraźniejszego ochłodzenia i ciepłymi nocami: jeśli chodzi o Tmin i liczbę nocy tropikalnych to rzeczywiscie wyróżnia się na tle minionych gorących miesięcy.

        1. „jeśli chodzi o Tmin i liczbę nocy tropikalnych to rzeczywiscie wyróżnia się na tle minionych gorących miesięcy.”
          To akurat raczej tylko w południowej Polsce, bo w centrum wręcz przeciwnie – charakteryzował się sporymi amplitudami, większymi niż lipiec 2006 czy sierpień 2015.

          1. No u mnie w Warszawie aż 6 nocy tropikalnych (rekord), a absolutna Tmin: 12,1: rekord z lipca pobity o 0,7st. (lipca 2018…)

          2. „No u mnie w Warszawie aż 6 nocy tropikalnych (rekord), a absolutna Tmin: 12,1: rekord z lipca pobity o 0,7st. (lipca 2018…)”
            Ale może to też efekt „MWC”

  73. Najbardziej północna część Polski (Pomorze zwane dawniej wschodnim, w tym Trójmiasto) jest już za frontem i ma słońce. Jest jednak chłodno, poniżej +16 C.

    Może to kogoś zdziwi ale to był formalnie ciepły front. To za takowym w niżu jest tzw. „ciepły sektor” zwykle z małą ilością chmur. I tak to jest zaznaczone na m,apach synoptycznych. Z tym, że cały ten niż przyszedł ze strasznie północnych rejonów, z Arktyki (dokładniej z Morza Norweskiego – sprawdziłem trajektorie) i dlatego nawet ciepły sektor jest bardzo chłodny, jak na lato w naszym rejonie świata.

    To taki mój komentarz synoptyczny. Rzadko uprawiam tę formę sztuki, zwykle wtedy gdy coś mnie zdziwi, jak to że to zimne co przyszło to właśnie sektor ciepły niżu 😄

    1. I jeszcze jedno. Powietrze w ciepłym sektorze niżu pochodzi według szkoły norweskiej (klasycznego opisu niżu), z mas powietrza zwrotnikowego. W oryginalnym użyciu masy powietrza „zwrotnikowe” i „polarne” oznaczały dokładnie powietrze po obu stronach frontu polarnego, później synoptycy zniekształcili znaczenie tych terminów do czegoś pomiędzy pochodzeniem geograficznym, a właściwościami termodynamicznymi napływającego do ich okolic powietrza.

      Dlaczego o tym wspominam? Bo to powietrze na pewno nie jest „zwrotnikowe”w jakimkolwiek sensie mimo, ze w tym niżu pełni taką rolę. Wytłumaczeniem tego jest stan prądu strumieniowego:

      https://www.netweather.tv/charts-and-data/global-jetstream#2019/07/05/1200Z/jetstream/surface/level/overlay=jetstream/orthographic=-6.72,57.59,712

      Po prostu w tej chwili nie ma zasadniczo żadnego frontu polarnego. Są jedynie porozrywane fragmenty. Dlatego to co robi za „zwrotnikowe” powietrze (w sensie jak zdefiniował to wynalazca tej terminologii, Bergeron) jest w praktyce arktyczne. A swoją drogą ten niż w ogóle jest kontrprzykładem dla szkoły noweskiej. Według niej nie powinien w ogóle powstać z braku poziomego gradientu temperatury. Ale już od ponad 70lat wiemy, że szkoła norweska nadaje się do uczenia studentów ale nie do przewidywania czegokolwiek. Większość niżów powstaje nie od dołu, jak sądzili twórcy dynamicznej meteorologii, ale od góry, z gradientów potencjalnej wirowości silnych w okolicach pądu strumieniowego. Ale to inna historia. Kiedyś obiecałem o tym szerzej napisać i może trzeba będzie.

  74. Super pogoda. Nie ma tego gorąca, parówy, męczących nocy. Człowiek założy sobie lekką bluzę i nie martwi się czy kieszeni starczy na tel, porffel, klucze itd. Mógłby być cały taki lipiec tylko co jakiś czas na 1,2 dni niech się zrobi gorąco, i co kilka dni konkretny deszcz, ale to już chyba za duże wymagania. Nie chce mi się wierzyć że w 3 dekadzie nie przyjdzie ciąg 30+. Na razie cieszę się że Polacy odetchneli z ulgą. Oczywiście szkoda urlopowiczów nad morzem, ale jak mam wybierać dobro kilku %, a kilkudziesięciu to wybieram oczywiście to drugie. Ja byłem nad morzem w czerwcu ale jakbym musiał być w lipcu, to na pewno bym nie narzekał. Znalazłbym zajęcie na inny wypoczynek niż leżenie na plaży, którego nie cierpię w przeciwieństwie do mojej żony. Teraz poczekam do sierpnia i jak zdarzy się kilka dni 25+ to znowu wsiadamy z rodziną w auto i pojedziemy nad polskie morze, tylko tym razem nad Zatokę Gdańską.

    1. Niby klimat w całej Polsce jest bardzo podobny, ale te dysonanse między Śląskiem i Ziemią Lubuską i NE są coraz bardziej dokuczliwe. Nawet teraz jak się ochłodziło to różnica temp. średniej wynosi ok 5-6 stopni… chciałem w najbliższych dniach pojechać w okolice Augustowa nad jezioro, ale zmarznąć to jeszcze zdążę. Na szczęście za tydzień jadę do centrum kraju a tam ma być bardzo dobra pogoda.

    2. Fan klimatów umiarkowanych, ja właśnie przyjechałem nad morze, zaczyna się pierwszy pełny dzień pobytu. Pogoda? Owszem, jest trochę za chłodno, ale mam słońce, piękne widoki, przyrodę. A w morzu pewnie i tak się wykąpię, bo widać cieplejsze dni. Temperatura wody to kwestia drugorzędna, ja bawiłem się między falami w wieku 7 lat, kiedy woda miała temperaturę 14 stopni, więc dam radę :)
      A co do „plażingu”, to szczerze wolę aktywny wypoczynek – bieganie po plaży z Ustronia do Kołobrzegu i z powrotem, rowery, spacerowanie po tutejszych pięknych ścieżkach, robienie zdjęć… Naprawdę nie narzekam, w końcu specjalnie wybrałem wypoczynek nad polskim morzem, a nie w krajach śródziemnomorskich, a poza tym świadomość że po chorym czerwcu w końcu mamy spokojniejszą, chłodną pogodę napełnia mnie optymizmem. Z tego co widzę to w Nowym Sączu była wczoraj przepiękna pogoda prawie jak 6 czerwca 2018. Niech tylko w końcu popada. A tu, na drugim końcu Polski nie wszyscy psioczą na pogodę ;)

      1. PiotrNS
        No i takie podejście do tematu, do naszego morza się chwali. Bałtyk ma też piękne piaszczyste plaże, co też jest atutem naszego morza. A w okolicach Międzyzdrojów i Świnoujścia woda do kąpieli jest dla mnie idealna. Oczywiście, że lepiej jest gdy jest ponad 20stopni i nie ma dużej bryzy ale nie można mówić że Bałtyk to samo zło. Mnie martwią wraki, które zalegają na dnie, a mają w sobie dużo paliwa i innych szkodliwych pozostałości, również chemicznych po wojnie, a które rdzewieją i po rozszczelnieniu się mogą bardzo zatruć nasze morze:( Dlaczego nikt z tym nic nie robił i dalej nie robi?

      2. Dla mnie ważne są proporcje. Nie chciałbym mieć niemalże cały czas lata w wydaniu śródziemnomorskim, jak i zimy o standardach fińskich. Ale z drugiej strony pogodowo-klimatyczna „Irlandia” w skali całego roku byłaby dla mnie zbyt mało wyrazista. W sezonie letnim lubię okresowo aktywności w „krótkim odzieniu”, w tym także nad wodą, jak i zimą te związane ze śniegiem. Dlatego doceniam uroki naszego klimatu w całej rozciągłości – z wyjątkiem zbytnich/trwalszych skrajności/ekstremów i zbyt niebezpiecznych zjawisk pogodowych.

      3. Ja mam podobnie odczucia. Morze Bałtyckie ma swój specyficzny, chłodny (latem rześki), taki skandynawski klimat który uwielbiam :)

  75. No i po trzech wspaniałych dniach znowu pogoda się schrzaniła. To już w tym okrkpnym czerwcu bywały dłuższe ciągi sprzyjającej pogody.

  76. Obecnie, jak i w najbliższych dniach, najbardziej w pogodzie dokuczać mi będzie wiatr – okresowo dość silny. A co do opadów… także na Mazowszu ma popadywać znacznie częściej niż ostatnio, ale nadal bez istotniejszych sum. Pogoda przypomina więc tegoroczny marzec (zwłaszcza jego I i II dekadę), ale na średnio 7-10 st. wyższym poziomie termicznym i raczej bez stref z silniejszą konwekcją (z rzadszymi opadami rzędu 5+ mm z jednej strefy).

    Choć zmienność pogodowa przypomina i nadal będzie przypominała nam marzec b.r., to jednak wówczas w szerszych ramach przestrzennych mieliśmy W cyrkulację strefową i znamienną dla mniej (nadal jeszcze w marcu) przewagę dodatnich anomalii. Teraz natomiast niż N-europejski nie będzie związany ze „strefówką”, bo na N Atlantyku mamy blokadę i zarazem wyraźną komponentę N (de facto NW) w przepływie. A to zwłaszcza latem oznacza oczywiście przewagę ujemnych anomalii – przeważnie jednak, średnio w skali kraju, nie niższych niż -5K (w odróżnieniu od niedawnych ociepleń z anomaliami dość często powyżej +5K, a okresowo nawet wokół +10K).

    Uogólniając z lata w wersji „bałkańskiej” dość szybko przeszliśmy do lata w wersji „irlandzkiej”. Zobaczymy jak bardzo taki typ pogody przeciągnie się także na II dekadę lipca (?).

    1. Na Tmax anomalie (póki co) z grubsza nie są większe niż -5K ale na Tmin ostatnio dochodzą do -8/-9K (Łódź)
      Oczywiście nie ma co porównywać obecnego ochłodzenia do rekordowego czerwca ale nie można też go nie doceniać. Mi nie przeszkadza jego skala tylko długość w połączeniu z brakiem opadów (te mizerne ilości zapowiadane na dziś można pominąć) i wiatr. Wygląda to jakby ktoś ustawił dmuchawę nad Morzem Północnym która zdmuchnęła nie tylko ciepło ale szansę na jakiekolwiek sensowne opady, choćby nawet konwekcyjne.

  77. To dzisiaj masakra opadowo także. Od południa mija mnie strefa słabych, ale ciągłych opadów, a od północy konwencja…. I tak od paru godzin. U mnie tylko wieje i mży.

    1. Na radarze opadów od rana widać, że powinno normalnie u mnie padać lub siąpić z przerwami, a tu nic z tego. Na razie ani kropla u mnie nie spadła.

    2. Patrzę na radar opadów od rana i powinno przynajmniej siąpić z przerwami, a spadło może kilka kropel teraz… a strefa opadów już ucieka na południe

      1. No ja to na pewno nie miałem, burze omijały mnie z każdej możliwej strony, mogłem sobie popatrzeć jak się błyska w oddali. Ostatnio trochę porządniej popadało u mnie podczas nocnej burzy jak łowcy wydali ostrzeżenia 3 stopnia.

        1. Dużo oczywiście w cudzysłowie, ale miej świadomość, że to i tak więcej niż w innych regionach kraju. Na przykład u mnie nie spadła ani jedna kropelka deszczu z tego frontu w poniedziałek, a u Ciebie coś tam jednak popadało i to nawet więcej niż w samej Warszawie.

          1. No nie zgodzę się z tym „szczęściem” do burz. W dniach 19,20,21.06 potężne stacjonarki były dookoła mnie, 1.07 zaledwie 10 km na południe ode mnie spadło punktowo prawie 30 mm, a u mnie tylko pokropiło do 2-3mm. Ostatni naprawdę sensowny opad to 13.06, ale i wtedy było u mnie dużo mniej niż w obszarze na południe ode mnie.

  78. Kmroz, lepszy rydz niż nic. W Międzyzdrojach całkiem nieźle popadalo. Teraz świeci słońce i jest przyjemnie ciepło. Nad samym morzem dość mocno wieje. Przyjemny dzień. Mam nadzieję, że na Mazowszu, chociaż z 2mm spadną, wiem, że to nie za bardzo poprawi sytuację.

  79. To u mnie dzisiaj pierwszy wyraźniej pochmurny dzień od dawna. I nawet mimo tego parametry powietrza są charakterystyczne dla pogodnego i suchego dnia w maju – 20 stopni oraz punkt rosy 4 stopnie. Czyżby było tak sucho, że opady nie dadzą rady nawet dolecieć do ziemi?

    Prognozy są dość słabe. Jutro dosłownie jeden gorący dzień z możliwym wzrostem tmax do 28 stopni, później spore ochłodzenie, większe niż obecnie. Noce poniżej 10 regularnie, nawet w dzień tmax poniżej dwudziestki. Pierwsze realne letnie chłody, bo obecnie wciąż chłodów (pogody zdecydowanie nieletniej) na południu Polski nie ma. Może wreszcie coś popada, na 10 lipca spodziewane jest 10 mm opadu przy zaledwie 16 stopniach w dzień (model ECMWF). Nawrotu aury gorąco-upalnej nie ma nawet w fusiastych fusach. Na razie możemy być w miarę pewni co do pierwszej dekady lipca, która wyjdzie pi razy oko w normie termicznej, przy czym w N części kraju wyraźnie chłodniej niż w S. Już za pierwsze 4 dni lipca widać duży podział – na północy średnia tych 4 dni jest nawet poniżej 16.5 stopni a na S Polski – powyżej 20 stopni! Tę średnią 20 stopni mocno winduje 1 lipca który był ekstremalnie gorącym dniem w tych regionach. Ten podział pozostanie z nami jeszcze przez jakiś czas, przez co ten miesiąc może mieć podobny rozkład anomalii co lipiec 2015, nawet jeśli w drugiej połowie miesiąca mocno by się ociepliło.

    Choć nie lubię letnich chłodów to nie przeszkadzają mi one jeśli nie będą się przeciągały za długo. Za takie niże kręciołki psujące pogodę na miesiąc serdecznie dziękuję, w drugiej połowie miesiąca oczekiwałbym przejścia na dominację przedziału 25-30 stopni w dzień. Tym bardziej że za tym chłodem i tak nie idą żadne większe opady. Lipiec ma normę 100 mm na miesiąc, a jeśli prognozy się sprawdzą to w połowie będzie miał zrobione od 0 do 10 mm.

    1. To prawda Alewis, brakuje opadów. Ja lubię słońce jeżeli opadów nie brakuje. W innym przypadku słońca nie pożądam. Obecnie nie ma ani słońca ani opadów. Najgorzej…. Tylko proszę Cię, jak już przyjdzie dzień 16st i cały dzień opadów to nie pisz, że to ohydny dzień bo wtedy zaprzeczasz sam sobie:)

      1. Jeden taki dzień spoko. Trzy też. Pięć i więcej już nie. Maj 2019 był ohydnym miesiącem bo przyniósł u mnie kilkanaście całkowicie pochmurnych dni i wiele dni z temperaturą w środku dnia oscylującą koło 10 stopni. Bardzo nie lubię temperatur 0-10 za dnia, a poza okresem listopad-marzec to wręcz ich nienawidzę. W lipcu na szczęście aż tak zimno nie ma, te 16-18 w dzień to już blisko dolnej granicy, żeby było jeszcze chłodniej to już musi wilgotne PA przy całk. zachmurzeniu płynąć (coś ala początek października 2016 ale w środku lata). Lipiec u mnie ma prawie 25 średniego tmaxa więc nawet takie 18 st w dzień to jest większa anomalia niż wartość progowa dla upału.

        Wiele osób tutaj marudzi na dopiero co zakończony czerwiec, za to ja i FKP wprost przeciwnie.

        1. Czerwiec 2019 to był najlepszy miesiąc jaki pamiętam w moim życiu ;-) I patrząc historycznie, lepszego raczej trudno znaleźć.

  80. Jestem obecnie w centrum Warszawy. Pięknie tu widać granicę między Nimbostratusem z ciągłym deszczem a strefą chmur konwekcyjnych z rozpogodzeniami.

  81. Właśnie u mnie minęła strefa z większą intensywnością opadu, aktualnie słońce przebija się przez chmury. Każda kropla deszczu jest potrzebna, zwłaszcza, że po tych upałach wieje dosyć silny wiatr.

  82. U mnie dziś w dzień temperatura bardzo niska jak na lipiec bo 13-14 st, ale się cieszę po porządnie popadało około 10-15 litrów. Posucha w części została zażegnana, ale potrzebne są teraz solidne opady co kilka dni.
    Mogłoby tez zrobić się cieplej, bo 18-19 st max to mało, fajne by było 22-25 st.

    1. Po tak zimnym lipcu w ramach „odreagowania” reszta roku mogłaby mieć anomalie >3 st., w tym 1-2 miesiące >5 st.. Posypać by się mogły rekordy usłonecznienia.

      1. @Fkp już miałeś czerwiec, z resztą lipiec na pewno nie osiągnie takiej anomalii na minus, w takim wypadku trzy najniższe miesiące „powinny” zapisać się anomalia ok. -2K, więc nie kalkuluj na swoje :)

        1. Jakby pogoda przez najbliższe 5 lat miała sprawiedliwie odbić poprzednie 5 lat, to by dopiero było. FKP chyba by musiał opuścić nasz kraj.
          Na szczęście/niestety to nam nie grozi, ale mimo wszystko ze strony skrajnego ciepłoluba mówienie o rzekomej niesprawiedliwości przy kilku lekko zimnych dniach jest bardzo śmieszne.

  83. Lipiec na 100% nie wyjdzie poniżej normy z powodu upalnej 3 dekady lipca.

    Upał w 3 dekadzie lipca wróci na 95%. Tylko niewiadomo jeszcze jak silna będzie fala upałów. Ale póki co narazie nic nie wskazuje na to, by miało być tak upalnie jak 30 czerwca. Ale upał ogólnie jest już prawie pewny. Od 21 czerwca cały czas ładnie pokrywa się sytuacja termiczna po 15 lipca, a szczególnie ładny obraz wskazuje po 20 lipca (okolice 25 lipca nic się nie zmienia). Cały czas za upałem od 2 tygodni.

    1. To dosyć odważna prognoza – 100% pewności że lipiec nie będzie poniżej normy już na początku lipca, to jednak bardzo mocna przesada. Pamiętam jak wiele osób pisało na początku poprzedniego czerwiec będzie niemal na pewno rekordowy. Okazało się że był i to z ogromnym zapasem, ale na początku czerwca takiej pewności nie było tak samo ja teraz nie wiadomo jak się skończy lipiec. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem po I połowie będzie poniżej normy, natomiast II połowa to duża zagadka

  84. Radar opadów po dwóch godzinach przerwy wrócił do życia, dopiero teraz widzę, jaka piękna ulewa minęła mnie bokiem…. Chociaż i bez radaru było widać, że coś jest na rzeczy, na NE w kierunku Warszawy było granatowo. W sumie to raczej kiepska wiadomość, bo opad przechodzący nad miastem do niczego potrzebny nie jest, a minął on wsie zarówno od południa jak i północy…

    1. Również i w Dolinie Baryczy ładnie padało.
      Spadło dużo liści, sporo gałązek i kilka suchych gałęzi.
      Miarą opadu były te same od marca wartości: 36-50 km/h.

  85. Kiedy skończy się urlop Dorki? :) Pewnie jak wróci to znowu wyczaruje jakieś upały, ona naprawdę potrafi zaklinać pogodę ;)

          1. 11 września 2012, 1 i 17 września 2015, 7-13 września 2016, 17-21 września 2018.
            Nie bezpieczniej byłoby napisać do końca września? xD Zresztą w październiku też kwestią czasu jest przekroczenie 28 st. na sporym obszarze kraju.

        1. Nie to wy jesteście tymi, którzy spaliliby taką kobietę na stosie (co z tego że niewinna ważne że irytująca!)
          Jeśli do tej pory były dla mnie niezrozumiałe pewne wydarzenia historyczne to właśnie przestały, świetnie ukazaliście mechanizm działania.
          Teoretycznie pojawiam się tu dla wiadomości meteorologicznych czy klimatycznych a jednak dowiaduję się o chęci paleniu na stosie ( 2 raz, rok temu podobny komentarz już padł) czy sprzedawaniu (oddawaniu) córki za deszcz ( w ciągu roku kom. padł nie pamiętam użytkownika). Tak więc PiotrNS, kmroz, Fkp, a nade wszystko RadomirW po stokroć gratuluję, możecie podać swoim Przodkom (tym symbolicznym oczywiście, nie dosłownym) rękę.
          żeby nie było, że brak dystansu i takie tam to na podsumowanie: „hihihi”

  86. Od połowy lipca anomalia dobowa powinna przechodzić na plus. A Szczególnie w 3 dekadzie lipca. Conajmniej powyżej +1 stopień wyniesie anomalia za 3 dekadę, ja bym stawiał, że może zbliżyć się anomalia do około +1,5- 2 stopni za cały bilans 3 dekady.

  87. Może mnie ktoś oswiecic, dzisiejsza suma opadów na stacji na Bielanach w Warszawie to ponad 10mm,wedlug monitora IMGW, była jakaś burza?. Stacja w w Legionowie odnotowała raptem 0.4mm. Kmroz zasugerował wcześniej, że to musi być jakaś awaria. Zastanawiam się bo doszły jeszcze 2mm opadu. Jeśli tak było w rzeczywistości to byłby to największy opad od prawie 1,5 miesiąca.

    1. Te 2mm z godziny 17:00-18:00 jak najbardziej realne, ciemne chmury widziałem jak pisałem, w dodatku mam zeznania prosto z W-wy, że ładnie, chociaż krótko, polało.
      Ale 8mm wcześniej, to nie ma szans…. Nie było koło 15:00 żadnej ulewy nad wawą, tylko słaby deszcz – padał dość długo, ale więcej niż 2-3mm nie miało szansy z tego być.

  88. Zajrzałem z ciekawości na TP czy jest już panika na punkcie zimnego lipca… i to był błąd. „takie temperatury to w październiku, za miesiąc spadnie śnieg, przymrozki w lipcu, tragicznie zimno, jesień w lipcu”-o ja prdl

  89. Jak patrzę sobie na dane z tegorocznego czerwca to zdaję sobie sprawę, jak niezwykły był to miesiąc. Na zawsze zmieni moje postrzeganie na temat tego miesiąca, teraz czekam na taki październik i marzec.

    1. Pamiętam, jak Piotr pisał, że mnie x lat (50,200?) nim powtórzy się tak niezwykły miesiąc jak kwiecień 2018. Minął rok i został on rozdrobniony w drobny mak, przynajmniej w moim regionie.

      1. Hmm… ale ja pisałem o kwietniu a nie o jakimś tam losowym miesiącu. Teraz piszę to samo o czerwcu, daję mu długą gwarancję 😂

        1. Łatwy do pobicia powinien być rekord t. maks. najw. t. dob. i t. min. maja, wrzesień dużo odstaje na plus.

        2. U mnie anomalie były takie same.
          Kwiecień: średnia 9.3 wynik 14.0 anomalia +4.7
          Czerwiec: średnia 17.3 wynik 22.0 anomalia +4.7

          Przynajmniej względem ref. 1991-2018 anomalie tych miesięcy wyszły u mnie takie same.

        3. No ja nie wiem czy aż tak długą. Myślę, że w ciągu najbliższych 5 lat możemy być blisko tegorocznego czerwca, w ogóle to czerwiec się nam też szybciej ociepla.

          1. @Krakus
            Był b. ciepły sierpień 2015, teraz czerwiec. Przyjdzie czas i na lipiec. Ale nie w tym roku. No chyba, że III dekada codziennie będzie miała Tmax w pobliżu 40C ;] Ale prędzej zobaczę jednorożca niż tak się zdarzy..

    2. Rekordowy marzec rzeczywiście nie miał jakiejś wybitnie dużej anomalii na plus, ale z 2. strony średnio ocieplił się już o ponad 1,5 st. względem refa 1951-80 więc całkiem nieźle.
      A październik to rzeczywiście został w tyle i zgadzam się, bardzo bym chciał jak najwiecej ciepłych październików i rekord też chętnie bym przyjął (ale inne miesiące, a zwłaszcza letnie, mogłyby jednak wyhamować ;D). Poza tym ekstremalnie ciepły marzec zazwyczaj i tak jest za zimny na jakieś aktywności na powietrzu, a październik taki jak w zeszłym roku czy nawet w 2017 to zupełnie co innego; jest w sam raz – ciepło, ale nie aż tak ciepło żeby było to uciążliwe. Bo 30 to w tym miesiącu raczej nie będzie, nocy tropikalnych tym bardziej. Ale dni z temp 22-23 i rześkie noce to pogoda w sam raz.

      1. 2017 byłby niezły gdyby nie był aż tak potwornie pochmurny. Tam tylko początek i połowa miesiąca przynosiły jakieś ładne dni, reszta to było całkowite zachmurzenie, miesiąc niewiele lepszy od 10.2016.

        1. w 2016 II połowa popsuła potencjał na dość odlotowy rekord (choć nie aż tak jak 04.2018 i 06.2019). A przecież wcale zimno nie było. W naprawdę syfiastych wrześniach zdarza się już 10 stopni w dzień (i podobnie w nocy), zaś w tamtym było 16-19. Tylko nocami zimno, 3-5 stopni na tmin to bieda.

          1. W zeszłym roku też chyba niewiele zabrakło do rekordu. Gdyby ochłodzenie z okolic 25.09 nie było tak głębokie to może by się udało.
            Ale cóż, zawsze jest jakieś „gdyby” które przesądza sprawę. Właśnie ten czerwiec wygrał tym, że nie trafił się choćby 1 dzień z mocno ujemną anomalią. Bo dni upalnych wbrew pozorom nie było wcale tak dużo w porównaniu z lipcami 2006,1994 czy nawet 2010 i sierpniami 2015, 1992, 2018 i nawet 1971 (!)

      2. Przekroczenie 30C w październiku to jedynie kwestia czasu. Potencjał naszego klimatu na takie temperatury w październiku jest już od dawna. Muszą się pojawić odpowiednie warunki. Nawet nie tak dobre jak w listopadzie zeszłego roku i 30C stuknie bez większego problemu.

  90. Od przyszłego tygodnia region Morza Północnego, a także Skandynawii zacznie się „antycyklonić”. Mimo spływu z N, to przez to już nie widać jakichś bardzo niskich temperatur na 850hPa – raczej koło 6-9 stopni. Niż odsunie się na wschód Europy. Pogoda niebezpiecznie może zacząć przypominać drugą dekadę lipca z ubiegłego roku. Ale z drugiej strony także lipiec 2013. Barycznie była to wcale nie tak wielka różnica… Jakościowo niestety olbrzymia. Ciekawę w którą stronę się „udamy”.
    Ja w przyszłym tygodniu udam się do ulubionego kraju naszego Fana, czyli bratanków, prognozy są wyjątkowo łagodne, bo zapowiadają tam typowo polskie lato ze słońcem i 25 stopniami. Czyli z jednej strony zmiana cyrkulacji u nas osłabi spływ chłodu, ale za to pozwoli mu dotrzeć bardziej na południe.

  91. Tak przeglądam sobie komentarze i zastanawia mnie, jak ktoś może być zadowolony z tegorocznego czerwca? Dni z udałem więcej niż wynosi norma za całe lato, argumentem ma być to, że upały były przy niskiej wilgotności powietrza? Dla mnie słaby argument, bowiem to jest tylko odczuwalne na zewnątrz, a na hali produkcyjnej czy na poddaszu w domu, to jest wszystko jedno, bo hala się rozgrzewa tak samo i jest strasznie gorąco, zapraszam na całe lato na halę, a na pewno upał już nie będzie taki lubiany. Ale wracając do tematów pogodowych, właśnie ja uważam, że podczas tych upałów zdecydowanie zabrakło wilgotności powietrza, przez większość miesiąca CAPE było bardzo wysokie, co w połączeniu z wysoką wilgotnością dało by wydajne opadowo burze, a tak to mieliśmy bardzo punktowe stacjonarki, które gasly w 20-30 minut. U mnie było 0 burz w czerwcu (Wieliczka) i spadło 3-4 mm w deszczu, w Krakowie 3,7 mm. Pod koniec maja mieliśmy nadmiar wody, teraz mamy ostry deficyt, trawa jest już całkiem żółta, to pokazuje, że jeden miesiąc może sprawić, że przechodzimy w drugą skrajność, czyli suszę. Aktualnie mamy chłodniejszy okres, a ludzie już narzekają, że zimno, to jest lekka przesada, przy takim ogromnym zagrożeniu pożarowym upał byłby tragiczny w skutkach, ale co tam, klima w domu jest, a na polu niech grzeje…
    Raczej tendencja będzie się utrzymywać i lipiec też będzie suchy, trzecie lato z rzędu u mnie suche, aż się prosi o lato 2016, fantastyczne lato z przewaga komfortowych temperatur (takich jak teraz) i opady w normie.

    1. Ja nie mam klimy w mieszkaniu (przez 2/3 miesiąca miałem w pokoju ok 30C) i z czerwca jestem nie tylko zadowolony, ale uważam, że był to najlepszy miesiąc w moim życiu. To był normalny letni miesiąc, ale z klimatów bardziej południa Europy – Węgier czy nawet okresowo Chorwacji, ale jeszcze nie Włoch, Hiszpanii czy Grecji. Przeciętny letni miesiąc w Atenach ma przykładowo średnią 26*C, więc anomalia czerwca musiałaby się jeszcze podwoić (10C zamiast 5C), abyśmy mieli prawdziwie śródziemnomorski miesiąc w czerwcu. U nas szanse na takie 26 stopni ma jedynie lipiec i to jedynie w skrajnie ciepłym wydaniu i jedynie w potencjalnie najcieplejszych miastach Polski (Zielona Góra, Wrocław, Leszno, Polkowice, Słubice).

  92. Tyle marudziliście że w czerwcu nie było ochłodzeń (co nie do końca było prawdą, bo nie cały czas było 30/35 stopni) to macie teraz ochłodzenie w lipcu. I to takie które potrwa nawet 2 tygodnie. Na razie w miarę dobre prognozy są do 11-12 lipca, do tego czasu ma przeważać standard termiczny II poł maja / I poł czerwca. Dla wielu osób takie zejście po skrajnie upalnym czerwcu może oznaczać odbiór tegorocznego lipca jako wręcz jesiennego. Myślę że pogoda gorąca bądź nawet upalna wróci w drugiej połowie miesiąca, wszak lipiec to miesiąc który przynosi przebicie 25 stopni średnio przez 16 dni. W ostatnich latach coraz częściej jest to bliżej 20 dni w miesiącu. Nawet lipiec 2011 (lipcopad) miał 9 tak ciepłych dni. A jeśli nawet by większość lipca była chłodna to letnia aura na bank wróci w sierpniu.

    1. Ze skrajności w skrajność – po bardzo gorącym czerwcu lipiec przyniósł zimny prysznic przywitał nas pogodą i temperaturą charakterystyczną dla maja/września.

      1. Termicznie mamy opcje jakich stosunkowo mało zaznaliśmy w maju i czerwcu – z Tavg-dobową rzędu +13/+17°C. Jednak po takim a nie innym czerwcu ja obecną aurę odbieram już bardziej jak wczesnojesienną, niż późnowiosenną. Jednak mało prawdopodobne, aby – przed trwalszą jesienią – gorąca/upalna aura już nie powróciła i to w postaci czegoś więcej niż krótkotrwałego epizodu.

        1. Ostatnio te większe ataki ciepła i zimna się kumulują czyli np. po dłuższym epizodzie z chłodami w maju przyszedł dłuższy epizod z pogodą gorąco-upalną w czerwcu – ale takich przykładów jest wiele.

  93. Cudowne ostatnie dni, jutro tylko przerwa, ale od niedzieli znowu komfort termiczny.

    Szkoda tylko deszczu. Gleba jest we Wrocławiu bardzo wysuszona. U kumpla działaliśmy na działce i były ogromne problemy z glebą.

  94. Wracając jeszcze do czerwca i jego szalonej anomalii, która jest tak niezwykła, że nawet kwiecień 2018 przy niej blednie… Gdyby takowa przypadła na najcieplejszy miesiąc w roku, czyli lipiec, to wtedy rekord z 2006 zostałby pobity o prawie 2 stopnie! Lipiec z anomalią obecnego czerwca +5,43K jest trudny do wyobrażenia. Byłby niekwestionowanym liderem w rankingu najcieplejszych miesięcy w całej powojennej historii na pewno, a nawet i chyba historii pomiarów w ogóle (jedyna wątpliwość to ten nieszczęsny sierpień 1807). Choć i bez tego czerwiec 2019 zapisał się lokalnie jako najcieplejszy miesiąc od 1951, przebijając wszystkie lipce i sierpnie.
    Dotychczas myślałem, że anomalie +5K i powyżej są zarezerwowane tylko dla miesięcy zimowych, bo w istocie takie odchyły miały tylko rekordowe grudzień, styczeń i luty. A tu proszę, niespodzianka! Żaden lipiec tak jeszcze nie zaszalał. Lipce wręcz ostatnio są spokojne i trzymają się blisko normy (nie licząc ostatniego), choć miesiąc ten ma pewnie podobny do czerwca potencjał, co przy średnio 2 stopnie wyższej normie i tylko minimalnie krótszych dniach oznaczałoby prawdziwe piekło (skoro już w czerwcu otworzyły się wrota piekieł).

    1. Zeszłoroczny lipiec wcale nie był jakiś wybitny. Na północy Polski trochę ponad +2 anomalii i to jeszcze względem 1981-2010. Cieplejszy był lipiec 2014 a na południu Polski nawet lipiec 2015. Jest dość duży przeskok między dwoma najcieplejszymi lipcami (1994 i 2006) a całą resztą. Jeśli odrzucimy te dwa lipce to względem ref. 1991-2018 najcieplejszy lipiec 2010 ma ledwo +1.3K :) To świadczy o tym, że lipce są dość wyrównane termicznie, w tej dekadzie wszystkie oprócz „lipcopada” 2011 miały temp. średnią pomiędzy 19.0 a 20.4.

      1. Obecny lipiec nawet jeszcze ok. 15-20.07 będzie miał potencjał, aby być chłodniejszy niż w podanych widełkach i zarazem najchłodniejszy od co najmniej 2011 r. (jeżeli nie dłużej). Coś przeczuwam jednak, że wszystko „zepsuje” znacznie cieplejsza 3 dekada miesiąca (odwrotnie jak w czerwcu/wrześniu/październiku/listopadzie ub.r.), która przyniesie powrót przewagi dni gorący/upalnych. Jednak jeszcze za wcześnie na szczegóły z tym związane.

        Na razie krótkotrwałe ocieplenie na S kraju, a ok. 09-10.07 dni być może z jeszcze nieco niższą anomalią niż 03.07. Dobrze chociaż, że wraz ze słabnięciem niżu z N Europy, po 10.07 odczuwalnie słabiej ma już wiać wiatr – barycznie jednak nadal przy blokadzie strefówki i adwekcji z dominacją składowej N (ciekawe jak będzie pod tym względem zimą…?).

        1. jedno można przewidzieć już całkiem dobrze – ten lipiec nie będzie lipcem ekstremalnie ciepłym. Model ecmwf nadal jest chłodny, oprócz dzisiejszego dnia nie widać żadnych przekroczeń 25 stopni a prognoza sięga mniej więcej 15 lipca. Opady z 10 VII się ulotniły w powietrze, teraz najbliższe są dopiero w fusie w połowie miesiąca.

          1. „jedno można przewidzieć już całkiem dobrze – ten lipiec nie będzie lipcem ekstremalnie ciepłym.”- podobnie jasna sprawa była z październikiem 2018 – pierwsza dekada była zimna i już szanse na miesiąc ekstremalnie, a tym bardziej rekordowo ciepły, były niemal zerowe.

        2. Po 15 lipca będziemy mieli temperatury w normie termicznej, ale im bliżej 20 lipca, tym anomalia powinna już lekko przekraczać próg „0” stopni.

  95. „Masakra” to chyba najczęstsze słowo tego wątku. Nawet nie macie pojęcia jakie to dziecinne. Bo wynika to z braku akceptacji świata takim jakim jest. Bo kikudniowa anomalia temperatury rzędu -3 K (po miesiącu dodatnich) i opad w miesiącu z największą sumą opadów w roku to według mnie raczej okolice normy niż jakieś zjawisko ekstremalne. Gdybyśmy mieli wyłącznie anomalie dodatnie to byłaby dopiero „masakra”.

    1. Ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam. Mi tam temperatura nie przeszkadza, po miesiącu ekstremalnym jak najbardziej taki lipiec może być. Tylko żeby w końcu padało! Bo na razie lipiec nie jest ekstremalny pod względem temperatury ale pod względem suszy…

      1. T maks jest w okolicy 1 percentyla lokalnie, a t śr w okolicy 10. Od poniedziałku będzie znowu okolica 5 percentyla a może i niżej, więc jest to co najmniej anomalia.

    2. Owszem może nie jest to tragedią, ale dla mnie jako po najcieplejszym statystycznie miesiącu roku, to jest chłodno, jeśli by nie powiedzieć zimno. No bo rzeby tutaj na zachodnich kaszubach temperatura minimalna spadała w okolice +5 stopni (dziś nad ranem tylko ok +7 stopni), to delikatnie mówiąc jest przesadą. To w styczniu i lutym bywały cieplejsze noce.

      Dla mnie takie ochłodzenie w lipcu jest trochę przesadą.

      Owszem jakby to była pierwsza dekada czerwca, to takie ochłodzenie bym inaczej przyjął, ale w pełni lata to trochę przesada.

      Te temperatury są mało lipcowe. W nocy ledwo powyżej + 5 a w dzień ledwo powyżej +15 stopni.

      Dla mnie w sam raz ochłodzenie, to temperatury w nocy +12 stopni, a w dzień conajmniej 20 stopni. Takie ochłodzenie uważam że jest przyjemne.

      Dla mnie komfort termiczny w dzień to temperatury w okolicy 25 stopni, czyli takie jakie są prognozowane od połowy lipca.

      1. Tym bardziej, że czerwiec przyzwyczaił organizm do trochę wyższych temperatur. To teraz nawet 20 stopni przez ludzki organizm może być odbierane jako rześko.
        To prawda czerwiec trochę za mocno podkręcił „kurek”, bez bluzy wyjść na dwór się nie da. Jeszcze w pełnym słońcu i niezbyt dużym wietrze to jeszcze pół biedy, ale przy dużym zachmurzeniu oraz wietrze, to ja osobiście odczuwam zimno, będąc na krótkim rękawku.

    3. He? Kto i gdzie tak marudzi? Jakoś tego nie widzę tak bardzo, trochę tam FKP pomarudzi że jest nieletnio, podlasianin też no cóż u niego to za ciepło nie ma w przeciwieństwie do S kraju.

      Za to przez cały czerwiec czytałem jaka to jest okrutna pogoda, nawet w pierwszej dekadzie jak było ledwo 25-29 stopni. Już nawet nie mówię o tych 38 jak w ostatnim tyg. czerwca, to było marudzenie na zwykłe ciepłe dni lata. Prym wiedli kmroz i dorka (do urlopu), później jak zrobiło się naprawdę upalnie to dołączyli jacob i piotrNS. I takie marudzenie na ten czerwiec trwało sobie do samego końca gorących klimatów.

      Teraz w ogóle aktywność forum mała bo i pogoda w miarę dobra. W lipcu przy ładnej pogodzie nie ma szans żeby było naprawdę zimno, taki 4 VII to chyba najniższe co może przy takimu usłonecznieniu być (świadczy o tym tmin która występuje w lipcu raz na parę lat, a mimo tego za dnia było 21/22 st). Narzekanie na brzydką pogode było w maju, gdzie u mnie 12 z 30 dni miesiąca było całkiem pochmurnych, usłonecznienie miało większy deficyt niż tegoroczny czerwiec nadmiar (a nadmiar miał taki że pobił rekord z zapasem 20h), do tego prawie codziennie lało i często było nędzne 10 stopni w środku dnia, niczym w lutym przy odwilży w wersji wilgotnej. To dopiero była bryndza i masakra, gdzie tam temu lipcowi do tego. Nie ma zimno, nie pada, słońca dużo, na co tu marudzić.

      1. No my najbardziej będziemy marudzić chyba we wtorek, w nocy będzie poniżej 10 stopni a w dzień najwyżej 18. Typowe przedlecie/polecie a nie lato.

        Zmieniając temat – wiadomo, w którym miesiącu jest granica przedlecia/polecia? Bo zimą wiadomo, przedzimie kończy się pod koniec grudnia (koniec roku) a przedwiośnie zaczyna na początku stycznia (początek roku), ale nie wiem, jak jest latem.

      2. Jest taka róznica, że marudzenie na czerwiec upalny, rekordowy, to jest zupełnie normalne, bo warunki są groźne. marudzenie na to, że nie wyjdę na plażę w spodenkach, w nocy nie otworzę okna(zupełnie jak w zimie czy jesienią) to jest już marudzenie po prostu, bo nie są spełnione moje widzimisię. Taka subtelna różnica. To jest strach przed złymi warunkami do życia vs zwykła dziecinada.

    4. „Gdybyśmy mieli wyłącznie anomalie dodatnie to byłaby dopiero „masakra”.”
      To też wynika z braku akceptacji do świata w którym się żyje, nota bene samemu się go świadomie czy nie kreowało.

      1. @Fkp

        Oczywiście zdaję sobie sprawę doskonale, że my zdążamy do prawdziwej masakry. I dlatego mnie cieszą normalne (w sensie historycznym) temperatury latem. Bo nie wiadomo jak często się jeszcze będą zdarzać.

        1. Powtarzam się, ale od kilku dni mam pod Sandomierzem takie „normalne”, piękne, polskie lato. Nocą rześkie powietrze, a za dnia 20 – 25 C. Można się wyspać zdrowo przy otwartych oknach i wstać wypoczętym. Super do pracy i relaksu. Oby lipiec był taki, jak prognozy wskazują. Komu zimno niech wypada do Czadu na wakacje.

  96. Zdaje się, że tylko ja pisałem o podobnej aurze bardziej przypominającą maj.

    Wszystko idzie zgodnie z wcześniejszym planem. Mnie nic nie zdziwiło, bo taki szok termiczny był wiadomy mi już 21 czerwca. Wtedy prawie wszyscy podchodzili do tych „wróżb” pesymistycznie.
    PODKREŚLĘ, ŻE Z TEGO NEWSA Z PRZED 2 TYGODNI NIE SPRAWDZIŁY SIĘ JEDYNIE OPADY. ALE przebieg temperatur niemalże strzelony w „dziesiątkę”. Już wtedy wspominałem, że 1 połowa lipca nie będzie sprzyjała wypoczywającym nad morzem. Wtedy też radziłem, by przenieść termin wypoczynku na 3 dekadę lipca.
    I wszystko idzie dotychczas w jednym kierunku. Od połowy lipca zacznie się stopniowo ocieplać do temp. Balansujących (+/-) 25 stopni, jednak na 95% przybędzie fala upałów po 20 lipca, w zasadzie najcieplej powinno się zrobić w okolicy 25 lipca. Na dziś jeszcze nie wiadomo jak silny będzie upał?, ale fakt że upał przybędzie w 3 dekadzie jest już prawie pewny.

    Lucas wawa dobrze nadmienia, że 2 połowa lipca „zje” ujemną anomalię.

  97. Dzisiaj w Gliwicach w końcu będzie ciepło. Prognozowana temperatura to 27 stopni. Na razie są 23/24 stopnie i coraz więcej Słońca.
    Jutro będzie już chłodniej i bardziej pochmurno – niewykluczone, że spadnie deszcz, ale spadnie go na tyle mało, że raczej nie złagodzi posuchy.

  98. Na przyszły weekend u mnie ECMWF zapowiada 3 dni ulew i to takich solidnych przy około 18 stopniach. Oj, to by się przydało. Tylko jeśli w ogóle się ziści prognoza. Oby ;)

      1. Podtopienia są na najczęściej na mniejszym obszarze niż taka katastrofalna susza i dotykają mniejszej liczby osób, zwierząt, samej przyrody. Jak już miałbym tak „wybierać”.
        Nie widziałem też tam aż 200 mm w prognozie.
        Pokazują 50 mm w dobę, a to jakoś nie jest dla gleby nie do przyjęcia. Pewnie i tak z tych prognoz jeśli się sprawdzą, faktycznie spadnie 30 mm. Na pewno te prognozy bardziej optymistyczne niż powrót upałów i suszy. Tu w rejonie Wrocławia jest katastrofalnie.

        1. W Polsce nie ma nigdy odpowiednich warunków żeby mówić o katastrofalnej susze.
          Jeśli już, to lekka posucha.
          Susza to może być np. na Sahelu, Saharze czy w innych regionach zwrotnikowych.

          Dla naszego kraju nadal większym problemem będą podtopienia oraz powodzie.

          1. Co nie zmienia faktu, że te 35-40mm deszczu co spadło w czerwcu jest trochę zbyt małą wartością. Taka ilość spadła u mnie w Gliwicach, w Katowicach podobno spadło niecałe 3mm…

          2. @Lukasz160391
            Obecnie jest już chyba dla nas susza, a nie tylko jakaś posucha. Posucha to dłuższy brak deszczu wespół z upałami. Zobacz obecnie u nas na stan wód gruntowych, rzek, zobacz plony warzyw i owoców, zobacz jak schną drzewa i krzewy. Czy to jedynie posucha?
            Zależy od rejonu i przyrody tam panującej, ludzi tam żyjących. Może i jest to jedynie posucha (jak zwał tak zwał), ale jakie robi szkody.
            Sahel jest chyba bardziej przygotowany na brak wody czy Sahara, bo tam jej nie ma non stop.

          1. @admin
            No jak pisałem, ze to jakiś jeden wyskok pewnie i raczej nie będzie tak. Patrzyłem na yr.no i tam podali 50 mm w jeden dzień, a to już jest normalne. Wiadomo, że katastrofalnej powodzi, albo warunków do jej wytworzenia nikt nie chce, ale jeśli ma dobrze popadać w takim rozmiarze jak piszę, to będzie ok.
            200 mm przez 3-4 dni będzie super. Tyle wody gleba przyjmie.

        1. @Mateusz
          Ja zobaczyłem dzisiaj na ECMWF tzn. na stronie yr.no. Ale to dopiero pierwsza taka prognoza. Robię sobie nadzieję po prostu :)

  99. Dziś na północy Polski jest pogoda, którą można idealnie określić jako typowo atlantycką w lipcu, czyli: poniżej 20 stopni, pochmurno, czasem też popada i powieje. Południe Polski za to ma dość znośną pogodę, jest cieplej i pojawia się słońce.

    1. Południe ma pogodę „dość znośną”? Jest bardzo ciepło (już 25 stopni), a do tego dużo słońca.
      Co musiałoby się stać, aby uznać za piękną? :)
      Aha…no racja.
      Teraz bardziej na południu potrzeba 20 stopni i deszczu. Fakt. To byłoby piękne. Tu się zgodzę :)

      1. Nie ukrywam że dla mnie czerwiec 2019 to fajny letni miesiąc, bo tu nad morzem temperatury były bardziej umiarkowane, było przeważnie ciepło/gorąco i 4 dni upalne. Ostatni dzień czerwca przyniósł 34 stopnie i pełną lampę. Z kolei gdybym mieszkał na południu/zachodzie, to uznałbym, że to miesiąc zbyt gorący.
        Oczywiście i na południu też się ma schłodzić, ale w porównaniu do tego ma nastąpić w najbliższych dniach na północy, to aurę tam panującą będzie można uznać za znośną.

    1. U ciebie anomalia ujemna ma szansę najdłużej się utrzymać, natomiast średnio w skali kraju dzień 15 lipca powinien przynieść temp. w normie.

  100. Dzisiaj kolejny front ciepły (i przy okazji suchy, ale to już nic nowego), za którym mamy lampową i bardzo ciepłą pogodę, która nie potrwa długo. Trochę przypomina to 17.03.2019 (już ktoś robił porównanie do tego marca). Z tą różnicą, że dzisiaj jest to przesunięte na południe znacznie.

    1. Szczerze? Widząc to, co zostało z mojego trawnika w ogrodzie, to nawet nie śmiem narzekać. Jak na razie bezużyteczny front z chmurzyskami i wiatrem tylko…..

      1. Ale mogłoby jednak padać przy nieco wyższych temperaturach. Wczorajszy dzień był naprawdę nieprzyjemny (akurat miałem „szczęście” być tam, gdzie ładnie polało, podczas gdy moją wieś wszystko minęło bokiem tradycyjnie)

      2. Od 15 czerwca padało u mnie 4 razy.
        Wartość dość mała, ale zdarzały się dłuższe bezopadowe okresy, jak np. lipiec 2006, październik 2014, czy okres od 16 lipca 2013 do 8 sierpnia 2013, kiedy padało tylko dwa razy.

        Ale najdłuższym zupełnie bezopadowym okresem był okres od 27 października do 29 listopada 2011 roku. Przez ponad miesiąc nie spadła ani kropla deszczu. To chyba najdłuższy bezopadowy okres w historii w moim regionie.

        1. To chyba jeden z najlepszych okresów w roku na długi ciąg bez opadów. Bo zimą to jednak się już przydają, jako podłoże do wegetacji wiosną, a do końca października fajnie, żeby trawa była w miarę zielona, no i żeby w ogóle wegetacja zbyt szybko się nie kończyła. Do tego we wrześniu i październiku (o ile nie jest p*ździernikiem) jest spora szansa na dobre grzyby – a bez deszczu o to jednak trudno.

  101. Ciekawe, że mam odczucie, że dotychczas lipiec we Wrocławiu jest zimny, ale okazuje się, że do 5 lipca lekko ( ok 0,5 C) powyżej normy. Najgorsza susza. Rzeczka grabiszynka wysycha (ok 6 cm).

    1. Mocium Panie,
      Twoje zimna odczuwanie
      to sprawa wiatru – ciągłego, nieprzerwanie silnie wiejącego od przedwiośnia, ze składową N, NE, NW.
      Lipiec we Wrocławiu i w okolicach nie jest zimny.

  102. W tv mają wielką żałobę bo brak tak zwanej pełnej lampy i 30 stopni i lamentują , że zimno itd tyle , że jak na razie lipiec jest w termicznej normie więc o czym oni mówią? Jak nie pasuje zawsze można lecieć na południe Europy tam są upały blisko 40 st miejscami na co siedzą w Polsce . A najgosze jest jak mówią ile potrwa to pogorszenie pogody . Jakie pogorszenie jest ciepło przyjemnie bez gorąca ci mogą mieć na myśli mówiąc kiedy polepszenie pogody ? Chyba im chodzi o słońce i 35 st to nie jest polepszenie pogody mam nadzieje, że będzie taki cały lipiec jest na to największa szansa od lat to by ostudziło głowy amatorom z Tv .

    1. W prognozach widać, że największe pogorszenie pogody ma dopiero nadejść. Ale jak na razie u mnie na południu Polski nie jest źle pod względem pogody.

      A lipiec jest w normie tylko dzięki upalnemu 1.07, pozostałe dni (oprócz 2.07) były już poniżej normy, na północny nawet znacznie poniżej.

    2. 3 dni chłodniejsze, dzisiaj 28 stopni przy słońcu na niebie. Faktycznie…dramat :) Pogodynki powinni wtrącać do więzienia za takie gadanie pierdół. Dramat pogodynki bo nie ubierze krótkiej spódniczki i nie pójdzie na plażę. Od tego się przecież umiera ;)

  103. U mnie wszystkie dni oprócz 1 lipca są grubo poniżej normy, usłonecznienie też jest bardzo niskie.

    1. Stacja w Płocku pokazuje dokładnie 40 godzin za pierwsze 5 dni. Czyli w przeliczeniu na cały miesiąc byłoby to 248 godzin – powyżej oficjalnej normy 1981-2010 i pewnie w normie „współczesnej – nieoficjalnej”.

      Szanuje (naprawdę!) twoje preferencje termiczne, że jest ci zimno, że marzniesz nocami (biorąc pod uwagę, że rzeczywiście jest poniżej normy jak na lipiec od środy, a trzy noce od 2 do 5 lipca były porządnie rześkie!), ale nie zakłamuj rzeczywistości w kwestii usłonecznienia, bo jak na razie miałeś tylko jeden brzydki dzień.

  104. Znowu strefy opadów – słabe, bo słabe, ale jednak jakieś, mijają mnie bokiem – najpierw jedna od południa, teraz druga od północy. Skończy się chyba na tym, że podczas tych dwóch brzydkich dni u mnie nie popada nic…. I to jest właśnie problem, że podczas faktycznego przechodzenia frontu nie chce na większym obszarze padać! A nie, to że te fronty przechodzą rzadko (bo wcale nie przechodzą rzadko!)

    I o wiele bardziej to wkurza dzisiaj, w dniach 2-4.07 pogoda była taka fajna, że nawet o tym nie myślałem ;)

  105. Widzieliście nagłówek TP odnośnie 16-dniówki? Aż się zaśmiałem :D swoją drogą, ciekawe co ich napadło, że teraz w soboty dają te swoje fusy, że niby lepsze hahaha.

    1. W Gdyni na Openerze w południe było dziś 15 stopni, wiał wiatr i padał deszcz. Dwoje moje znajomych jednak zdecydowało się wydać te 5 stów i pojechać na 2 dni. Wczoraj było jeszcze nawet nawet (choć wiało ponoć nieziemsko jak na lato), ale dziś jest zimno i do tego pada (za to słabiej wieje). Ja ostatecznie podziękowałem, choć na pierwszy od kilku lat koncert Rudimental w Polsce czekałem bardzo.

      1. byłem – i tak lepsza pogoda była w tym roku niż 2 lata temu… wczoraj było te 15 i padało ale przynajmniej nie wiało…a w piątek było 20 i słońce i silny wiatr i odczuwalnie gorszy był piątek niż sobota na festiwalu…

    2. To jest porażka z ich prognozami, prawie nic sięnie sprawdza, a winowajca główny kłopotu z prognozami, to model GFS.
      Jeszcze 2 do 3 dni temu miał całkiem realne fusy, warte nawet wzięcia do siebie, ale teraz to ponownie w kosmos odjechał.

      Taki pseudo model wprowadzający w błąd powinien być jak najszybciej zlikwidowany.

    3. No dramat…ludzie będą umierać na serce z powodu prognozy. Pal sześć umieranie na serce z powodu upału…gorsza taka prognoza…nie mówiąc o samej pogodzie ;)

  106. Jak komuś zimno to zapraszam do Borów Dolnośląskich, bo od 2 dni mamy tu upał. Dzisiaj do niemal 31°C przy wilgotności do 20% i na ulicy mamy prawdziwy skwar. We Wrocławiu było dziś bardziej znośnie, bo wyraźnie mocniej wiało i było mniej słońca.

    Sytuacja w rzekach jest u mnie bardzo zła, o ile Bóbr ma się jeszcze jako tako, choć i tak jest bardzo niski stan, tak Kwisa ma tak niski poziom wody, że jeszcze takiego tu nie widziałem (ani w 2018 r. ani w 2015 r.). Po prostu w głębszych miejscach, w których nigdy nie było widać dna, było widać jak na dłoni całe dno rzeki. Również rzeki w lasach są częściowo pousychane, a trawy są jak siano i w większości straciły zielony kolor. Niestety ostatnie burze, które w wielu miejscach m.in. na Przedgórzu Sudeckim przyniosły opady, nas ominęły i w ogóle od bardzo deszczowego maja ominęły nas niemal wszystkie opady (spadło zaledwie parę mm) przy jednocześnie największych upałach.

    1. Ja, jeśli komuś zimno, polecam się cieplej ubrać ;)
      Ale faktycznie na dolnym śląsku, rejon Wrocka, jest dzisiaj gorąco.

      1. @Lukasz160391
        Napisałem długie wyjaśnienie skąd u mnie dzisiejszy upał, ale komentarz nie pojawił się tu (może nie działają skróty URL lub za dużo linków), ale jak przeanalizujesz główny czynnik świadczący o różnorodności temperaturowej w naszym regionie, czyli ilość słońca to zauważysz, że nad moimi lasami było go zdecydowanie więcej i świeciło znacznie dłużej niż nad posterunkami w całej okolicy za wyjątkiem Czech, gdzie dzisiaj królowało słońce i wysokie temperatury, które były wyraźnie wyższe niż u nas. Wkleję w takim razie tylko jeden link, gdzie można to szybko znaleźć i zaznaczam, że temperatura teraz wieczorem błyskawicznie spadła (topór obosieczny) i jest już poniżej 23°C, ale nachodzą już powoli większe chmury.
        http://www.sat24.com/h-image.ashx?region=eu&time=201907061500&ir=False

      2. Ja napisałem, że jest 28 stopni i jest gorąco. Poza tym…jeśli dla mnie to jest upał to co z tego? wadzi ci to? Dla mnie jest gorąco i to napisałem. Jaki masz problem człowieku?

  107. Niech w końcu zacznie padać!!! Każda temperatura jest już dla mnie dobra może być nawet +12 ale niech przestanie piździć wiatrem i zacznie porządnie padać. Bo póki co bilans za ostatnie dwa dni to chmury i wiatr i kilka kropel deszczu.
    Jedyny plus to brak słońca dzięki czemu zatrzymało się usychanie wszystkiego co zielone. Tylko co z tego jeśli nie pada.

      1. Jakby popadało solidnie 3-4 dni a potem ociepliło się do in 23-25 to by ruszyło. Jeśli będzie tak jak teraz czyli sucho a potem zrobi się jeszcze ciepło to i tak wszystko wyschnie

        1. Ruszyłoby gdyby te 23-25 st. było przy pełnym Słońcu i nocami 18-20 st., to jest jednak lato i rośliny w nim kwitnące/wegetujące mają jednak duże wymagania cieplne i solarne.

          1. oczywiście, bo jak wiadomo, rośliny najlepiej rosną na Saharze i w Kuwejcie. Komu potrzebna woda do wzrostu.

          2. No co ja Ci na to poradzę, że w naszym kraju niezmiernie rzadko te trzy czynniki idą w parze na dużym obszarze (Słońce, ciepło, deszcz).

  108. Chciałbym poinformować wszystkich zimnolubów że zauważyłem przystopowanie wzrostu roślin. Nie dosyć że sucho to jeszcze teraz zimno. Może dla niektórych to komfort termiczny, w każdym razie nie dla roślin.
    Upalny i męczący czerwiec był jaki był, ale muszę powiedzieć jedno – nigdy nie widziałem takiego wzrostu warzyw a w szczególności papryki i arbuzów które rosły jak szalone. Po jednym miesiącu są dużo większe niż po całym lecie w poprzednich latach. Trochę się niepokoję obecnym ochłodzeniem, bo kawony mają już średniej wielkości owoce a przez tą pogodę mogą nie chcieć więcej urosnąć.
    Dzisiejszy dzień w Wielkopolsce całkowicie pochmurny, ale ciepły do ok. 25 stopni. Co jakiś czas popaduje, ale naprawdę niewiele :(

    1. Czerwiec poczynił jednak OGROMNE postępy w świecie roślin i zwierząt, dzięki czemu teraz możemy podziwiać pełnoletnią scenerie zakonserwowaną w chłodzie.

    2. Dla roślin w tym klimacie to nie jest zła pogoda. W rejonach o klimacie chłodniejszym rośliny zaczynają żyć w pełni nawet przy 12 stopniach. Dla roślin ważniejsza jest woda lub jej brak. Roślinność u mnie w rejonie w latach, gdy pora letnia była chłodniejsza, była bujniejsza niż obecnie. Przestańcie razem z FKP snuć dziwne teorie nie podparte niczym prócz waszymi preferencjami i chciejstwem. Naciągacie rzeczywistość. 18 stopni w lecie nie powoduje zahamowania wzrostu roślin. Co za bzdury wypisujecie. Wzrost jest obecnie przyhamowany przez upał i suszę. Oczywiście jak się zaczęło sadzić w Polsce rośliny z klimatów cieplejszych to teraz jest problem.

      1. To ciekawe dlaczego w maju wszytko stało w miejscu, przez co było opóźnione? Czerwiec to opóźnienie nadgonił. Rośliny potrzebują światła i ciepła. Takie minimum 13-16 stopni w nocy, 20-26 stopni za dnia byłoby idealne.

        1. U mnie w maju wszystko było w mieście i poza nim w normie. Nie było niczego przyhamowanego. Nic nie stało w miejscu. 18 stopni to nie jest temperatura przy której roslinność przyhamowuje. Chyba, że masz na mysli roślinność ciepłolubną, której i owszem jest u nas trochę. U mnie zaczęło hamować w czerwcu, gdy rozpoczęły się upały i susza. Teraz to dopiero wszystko stanęło. Bardzo powolny wzrost będziesz miał, ale pomidorów, ale nie roślin z naszego klimatu, szerokości geograficznej. Rosliny u nas nie mają problemów ze wzrostem w takich temperaturach. Niektóre warzywa i owoce także. Np. jabłka lubią ciepłe dni takie do 23 stopni i zimne noce, a nawet noce z przymrozkiem(są słodsze). Brukiew toleruje spadki temperatury minimalnej nawet do -8 stopni. Dni mogą być zimne wręcz. Kapusta kiełkuje już w temp. 5 stopni. To o czym piszesz możliwe, że masz na mysli jedynie rośliny ciepłolubne. Jesteś pewien, że wiesz o czym piszesz, czy powtarzasz zasłyszane od FKP? :)

          1. Są rośliny zimnolubne, bez dwóch zdań jak kapusta czy rzodkiewka (chociaż rzodkiewka w maju u mnie nie chciała rosnąć). Opóżnienie zauważyłem u np. kasztanowców, akacji, porzeczek. Długo kwitły drzewa owocowe, właśnie przez chłód, jak np. śliwy.

          2. @pogodo-pata
            Akurat robinie(nie akacje) to mogą sobie wymierać…u nas roślina inwazyjna. Zupełnie niepotrzebne rośliny. Kasztanowce to umierają powoli od pewnego żarłocznego owada. Nie jest to wina chłodu.

      2. Piszesz głupoty. Nie rosną i te i te. Sadziec konopiasty, mięta to rośliny z naszego klimatu i też przyhamowały.

        1. Napisałbym ci co przyhamowało, ale to już będzie zbyt osobiste ;)
          Ty kompletnie nie wiesz co piszesz chłopie. Na temat roślin i przyrody z Tobą nie dyskutuję, bo nie masz zupełnie wiedzy. Już niejednokrotnie to potwierdziłeś. Zero. Coś gdzieś przeczytasz, coś dodasz, coś ci się przyśni i tyle, a mienisz się znawcą…tzn. próbujesz to ludziom wmówić. Także…kończę dyskusję na temat przyrody z Tobą.
          Strzałeczka.

  109. Kontynuacja tego kabaretu, znowu całkiem pokaźna strefa mija mnie bokiem….. takiego absurdu jak dzisiaj to ja dawno nie pamiętam. Masakra jakaś. We wtorek pewnie to samo.

  110. O na południu Polski przygrzało do 29-30°C. Żadne prognozy chyba tego nie przewidywały. Ogólnie dzisiaj mamy 15-stopniowy kontrast termiczny nad Polską. 😀

    1. Aż tak tego nie odczułem.
      Fakt, w Słońcu mocno przygrzewało, wręcz „paliło”, ale jak zaszło Słońce za chmury (a było ich dzisiaj trochę) oraz zawiało mocniej to jednak aż tak tej temperatury się nie odczuwało.

  111. Czy podczas ostatnich nocy padły jakieś lokalne rekordy zimna dla lipca?
    Bo jeśli tak, to tabelka w dziale „rekordów temperatur w Polsce” jest niezaktualizowana.

    https://meteomodel.pl/rekordy-temperatury/

    Zgłaszam też błąd co do najniższej temperatury maksymalnej w podsumowaniu miesięcznym dla Katowic. Jest tam napisana wartość 24,1 stopnia, podczas gdy najniższa temperatura wyniosła 22,8 stopnia.

    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=mintmax&max_empty=0&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

  112. We Wrocławiu temperatura dziś wzrosła do równych 30 stopni. Czyli przynajmniej w jednym dużym mieście był oficjalnie upał. I to przy dość przeciętnej sytuacji barycznej.

  113. U mnie na działce dziś 15 stopni, wieje tylko trochęi co chwile pada. Rośliny odżyły, znów mam poziomki, a już sie martwilam, że zmarnieja. Kaszubskie lato, nie narzekam.

  114. Zdziwiło mnie to ale królowasuperstar w najświeższym artykule bardzo dobitnie przedstawiła problem obecnej suszy-póki co jako jedyny blog/portal. Wszyscy tylko skupiają się na upalnym czerwcu a teraz na „lodowatym” lipcu. A faktycznie żółkną brzozy w łódzkim, zboża pousychały, trawy, katastrofalnie niski stan wody w rzekach

  115. Aha, a dziś w nocy w Gdańskuzalaczyly mi się kaloryfery, więc naprawdę jest dość jesiennie. Ciekawy ten wielki kontrast nad Polską.

        1. Jestem z rocznika ’91, więc ledwo co pamiętam lato 1998. Ale nie było ono takie złe w woj. Śląskim z tego co pamiętam. Ale gdy spojrzałem na archiwalne dane z Ogimetu dla lipca, czy sierpnia 1998, to trochę się zdziwiłem. Widzimy, jak pamięć potrafi być zawodna.

    1. Może przynajmniej w części Polski – m.in. na Mazowszu – uzbiera się do początku 2. dekady lipca sumarycznie chociaż z +/- 10 mm z tego okresowego popadywania?
      Bo na opady jak okresowo w lipcu (na E kraju) ub.r. na razie nie ma szans…

  116. Dzisiaj odwiedziłem spory kawałek terenów wokół Jeleniej Góry. Rzeki mają bardzo mały poziom, wiele strumieni i potoków wyschło, albo przestanie płynąć na dniach. Trawy żółkną, liście lecą z brzóz, w lasach ściółka popękana, Sucho przeraźliwie. Siałem ziarno niepewności w kwietniu, ale na szczęście maj nieco złagodził posuchę, a właściwie suszę, bo stan posuchy to już był… A teraz? Co wywiną lipiec i sierpień? Strach myśleć… No i było bardzo gorąco, strzyżaki i komary były w żywiole. Sytuacja hydrologiczna jest naprawdę zła i nie ma tu krzty wyolbrzymiania jej przeze mnie. ;-(

      1. @Grzybiarz @Marcin
        U mnie już nawet komarów nie ma tak sucho, a IMGW pokazuje zupełnie co innego na swoich ostatnich wytworach dotyczących wilgotności gleby. Ciekawe jak wilgotność gleby na 7 cm może wynosić 40-50% skoro wilgotność ściółki ma od kilku tygodni około 5-10% i co chwilę ociera się o zakaz wstępu do lasu. Dodatkowo wilgotność powietrza nieustannie spada popołudniami do tych 10% – 25% i nie sądzę, że w tym momencie ona w zauważalny sposób oddziałuje na tę warstwę gleby…

        W czerwcu spadło u mnie mniej niż 2-3 mm deszczu przy nieustannych upałach, w ogóle od deszczy majowych do 6 lipca również spadły te 2-3 mm… Rzeki mają wyjątkowo niskie stany, a z kranu okresowo nie leci woda. Z tej suszy obawiam się ponownej i bardziej zmasowanej inwazji tych ogromnych chrząszczy, które nawiedziły mnie rok temu jakoś w sierpniu. To było obrzydliwe zwłaszcza, że one masowo wchodziły do mieszkań.

        1. Przecież gleby są rożne, jeśli jest to glina to ściółka może być sucha a kilka-kilkanaście cm niżej gleba może mieć sporo wody.

          1. To ma sens – ziemia na głębokości kilkunastu centymetrów jest mokra i jest tam sporo wody, ale potoki wysychają, a brzozy gubią liście.

          2. @Mateusz
            Z FKP nie dyskutuj, on ma przebogatą widzę …czy raczej wyobraźnię z przyrody :)

          3. @FKP – to już wiem, dlaczego u mojego kolegi na posterunku jest ciągle wilgotno… Bo „glina”… ;-)

          4. @Mateusz
            A żebyś wiedział mądralo. U mnie w połowie lipca 2018 glina była wilgotna a potoki i strumyki dawno już nie istniały. W czerwcu 2019 spadło u mnie chyba z 100 mm deszczu z burz, 20 czerwca po burzy woda stała kilkadziesiąt minut nawet na piachu a na glinie do rana , także o suszy się tutaj nie mówi.

          5. Zresztą powinieneś wiedzieć, że potok/strumień jest zasilany w dużej mierze wodami podziemnymi, a wierzchnia warstwa gleby tylko wodą opadową. By zwilżyć glinę na kilka cm wystarczy nawet silna, długo utrzymująca się rosa czy niewielki, stały deszcz. Woda opadowa przemieszcza się w dół a glina wszystko wchłania (piach większość przepuszcza) i długo trzyma, stąd na 6-7 cm może mieć sporą wilgotność nawet po miesiącu bez opadów, ściółka może być w tym samym momencie kompletnie wysuszona.

  117. Nie wiem, czy zauważyliście jak od początku pory ciepłej często mamy osłabienia/blokady W cyrkulacji strefowej? Teraz ponownie w układzie sprowadzającym częściej chłód, choć (nawet w sensie anomalii) słabszy niż przed 2 miesiącami. Kluczową kwestią jest to, że niż mamy głównie po E (a nie S) stronie wyżu rozrastającego się od strony Islandii i Morza Norweskiego.

    W 2. połowie jesieni mielibyśmy już coraz więcej zimowych elementów pogodowych, a w miesiącach DJF co najmniej umiarkowaną (jeżeli nie konkretniejszą) zimę. Ale w lipcu sprowadza się to właściwie do opcji lata jak standardowo w Irlandii, czy Szkocji – na razie głównie w N części kraju (mniej więcej po Wielkopolskę i Mazowsze), bo na S Polski jest jednak na razie częściej cieplej i pogodniej. Apogeum chłodu czeka nas chyba na przełomie 1. i 2. dekady lipca, potem może zacznie się coś ocieplać, ale tylko nieznacznie.

    Opadów przeważnie nadal niewiele, ale i tak „popadywania” w skali całego kraju ma być więcej niż w czerwcu (choć bez aż tak dużych sum jak podczas konwekcji). Niżu rodem z S Europy jak w maju jednak nie widać, a nawet i takiego ze E/SE, który jak przed rokiem przyniósł sporo opadów okresowych, ale i zlewnych we E części Polski.

    I na koniec powrócę jeszcze do kwestii wspomnianej na początku. Otóż blokady/osłabienia strefówki (z W) nie widać końca. Trzeba mieć jednak na względzie, że wiele zależy od kierunku rozbudowy wyżu z rejonu Islandii i Morza Norweskiego oraz niżów po jego E i/lub S stronie. Tym razem, w odróżnieniu od maja, chłód bardziej przebije się na E Europy, ale za to na S/SW kontynentu ciepło (gorąc/upał) tak zdecydowanie się nie wycofa. Kiedy i w jakich okolicznościach mogłoby ono zacząć ponownie do nas napierać pozostaje na razie sprawą otwartą (?) – nie mniej przypuszczalnie kiedyś w 2. połowie lipca raczej to nastąpi…

    1. Najpewniej ujemne indeksy NAO/AO wzrosną pod koniec jesieni. Wątpię aby utrzymały się przez zimę. Dla mnie jako fana sportów zimowych, a także zimowego trekkingu to może i gorsza wiadomość ale myślę że tak czy tak w Karkonoszach jak co roku (może oprócz 2015r) śniegu nie zabraknie.

    2. Czyli wszystko zgodnie z teorią z przed ponad 2 tygodni, jeśli weźniemy pod uwagę opis przebiegu temperatur. Już wtedy wspominałem, że wakacyjna pogoda wróci dopiero od przełomu 2dekady lipca ze wskazaniem na 3 dekadę.

      I tak się stanie, jestem już pewien że 3 dekada będzie gorąca/upalna.
      Jak mantrę powtarzam od 2 tygodni, że ocieplenie zacznie się od połowy miesiąca.
      Pisałem o tym od dłuższego czasu, że wypoczywający nad morzem będą przeklinać na pogodę, bo zdaje się i wiele na to wskazuje, że to pierwsze i ostatnie tak długie załamanie pogody do conajmniej 20 sierpnia.

      Wszystko na to wskazuje, że po 20 lipca od Europy zachodniej w stronę nas zacznie pochód wał wyżowy, z biegiem dni powinien się rozrastać. Ten stsbilny układ wyżowy może potrzymać do okolicy conajmniej 5 sierpnia. Właśnie ten układ powinien do Polski sprowadzać coraz gorętrze powietrze, ale póki co narazie nie widać aż tak silnego skwaru jak 30 czerwca. 3 dekada i pierwsza dekada sierpnia mogą zagwarantować najlepszą pogodę tegorocznych wakacji nad morzem (oprócz oczywiście czerwca).

    3. Dzisiaj synoptyk ICM tłumaczy aktualny chłód cyrkulacją strefową. Otóż w szerszych ramach czasowych i przestrzennych NIE jest to PRAWDĄ.

      Po pierwsze, istotą „strefówki” jest naprzemienność oraz ruch ośrodków niżowych i wyżowych z W na E – tymczasem obecny niż z N/NE Europy jest ośrodkiem dość stacjonarnym i przyblokowanym.

      Po drugie, jednak dość często mamy wyraźniejszą składową N w cyrkulacji (obok tej W). Dzisiaj co prawda przejściowo jest nad nami powietrze wprost znad N Atlantyku:
      http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019070700_Warschau__.gif
      Jednak dobę wcześniej wyglądało to tak:
      http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019070600_Warschau__.gif
      A jutro około południa tak:
      http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019070812_Warschau__.gif

      I w kolejnych dniach nadal widać dość wyraźny wyż blokujący na W/N obrzeżach Europy (w kierunku Islandii), więc na pewno nie jest to cyrkulacja strefowa. Sam kierunek wiatru w skali lokalnej to za słabe kryterium, aby coś takiego stwierdzić. Warto, aby przynajmniej synoptycy ICM o tym wiedzieli (bo od pop-serwisów, czy mas-mediów to już zupełnie trudno takiej wiedzy oczekiwać…).

      1. Widać i po typie pogody, ze nie jest to pełnoprawna strefa. Sporo erotycznej domieszki sprawia że się tworzą liczbę stratocumulusy na czystym niebie około 10:00-11:00. Tak jest dzisiaj, tak było też w środę i czwartek w północnej połowie kraju. Jednak południe Polski wg mnie doświadcza bardziej typowo zachodniej cyrkulacji (mimo faktycznie ujemnego NAO i wyżu u Anglików)
        Tak czy inaczej 100% Atlantyk jak w sierpniu 2009,2011 czy 2018 to raczej nie jest.

          1. Konrad
            To nie słownik to kmroz je ma. Słownik tylko odgaduje jego myśli:)

      2. Świetne podsumowanie.
        Pogoda która w najbliższych dniach ma panować w Polsce, zwłaszcza na północy (pomimo zaniku strefówki) mogę zdefiniować jako typowo atlantycką (szkocką/irlandzką/wyspoowczową), z chłodem chmurami i deszczem, jest najgorsze co może być w porze ciepłej.
        Narzekałem na lipiec 2017, ale jak narazie wychodzi na to że ten miesiąc będzie całkiem niezły w porównaniu do tego co ma nadejść. Wtedy też się chmurzyło, ale popołudniami pojawialy się rozpogodzenia, no i temperatury były bardziej zdatne do życia.
        Tak jak napisałeś, pomimo tego że wiatr lokalnie jest z zachodu, to samo powietrze jest z północy.

        Chciałbym aby zagościł w III dekadzie lipca stacjonarny wyż nad Skandynawią/Bałtykiem i żeby pojawiła się strefówka ze składową E. Bo im później to się stanie to i ocieplenie będzie wtedy słabsze.

  118. I co gorsze nie widać przełomu w opadach. Susza do 1 dekady sierpnia będzie się tylko pogłębiać.

    Możemy się tylko modlić, aby prognozowany wyż w 3 dekadzie ustawił się w taki sposób, aby zaciągnął w stonę Polski bardziej wilgotne powietrze np. Znad M. Czarnego – jest to nie wykluczone, ale na dzisiaj szanse na to nie wielkie. Co najmniej do 25 lipca o burzach rozleglejszych obszarowo możemy sobie pomarzyć.

  119. Brakowało mi takiego lipca i lamenty typu jest zimny do mnie nie przemawiają bo jest obecnie po tygodniu w normie. Oby tak dalej upalnie już było jak mają wrócić niech wrócą lekko gorące dni do 27 st i starczy normalne lato upały nie są przyjemne dla większości pomijając plażowiczów.

    1. @Obserwator Meteo – to sedno sprawy. Brak opadów jest porażający i przerażający. I coś czuję, że… A może lepiej nic nie pisać, co czuję…

  120. Mnie kończy się wyrozumiałość dla pogody nad Bałtykiem, od poniedziałku, notabene jedynego dnia, kiedy można było trochę poplazowac, kiedy jestem z rodziną w Międzyzdrojach, pozostałe dni są bez szału. Dziś jest 13 stopni, pełne zachmurzenie a na plaży zdecydowanie zbyt mocno wieje od morza. Naprawdę nie oczekuję cudów, wystarczy 20 stopni, brak silnego wiatru i więcej słońca. Tutaj pada mniej lub bardziej co dzień.

  121. Model ecmwf w ciągu jednej doby w swoich prognozach zjechał z opadami na przyszły weekend z 200mm do 0, gratulacje :) susza na południu staje się dramatyczna. Do tego na południu wcale nie jest tak chłodno i np w Gliwicach nie było ani jednego zimnego, nieprzyjemnego dnia.

    1. „np w Gliwicach nie było ani jednego zimnego, nieprzyjemnego dnia.”

      No niestety, dzisiaj się to zmieni.
      Zrobiło się pochmurno, temperatura spadła ciut poniżej 20 stopni i wieje przenikliwy, zimny wiatr.

  122. U mnie w mieście w Radomiu w parku już widać żółte liście ze względu na susze jeśli to tak delej będzie trwać to szybko będzie jesień w przyrodzie i nie ważne czy 15 stopni jak obecnie czy 35 jeszcze będzie brak opadów widać efekty już .

  123. Wczoraj było 28 stopni i dość dużo chmur w ciągu dnia ale słońce też było. Dziś rano jest najcieplej, temp zamiast rosnąć będzie spadać. I prognoza pogody słaba, cały tydzień pseudolato z temperatura 18-21 w dzień, jakieś tam słońce będzie ale kalafiorzysk też pełno. Po takim czerwcu to się można poczuć jakby przyszła jesień. Choć pogoda bardziej przypomina późną wiosnę.

    Do ok 15 lipca mamy z głowy gorąc i upał, zobaczymy co później przyjdzie. Niestety nadal jest blokada swobodnego przepływu nizow z W na E przez co ten ośrodek na NW od nas może nam pierniczyć pogodę jeszcze długo. Tylko tym razem dużo bardziej na północy kraju. W maju taki zablokowany niż męczył głównie południe Polski, przez co u mnie maj był miesiącem na śmietnik, do zapomnienia, zaś na północy nie był jakiś najgorszy w II połowie.

    1. Gdyby nie ten miesiąc na śmietnik to przyroda zdechła by z pragnienia. Polecam spojrzeć na ten temat trochę dalej niż czubek własnego nosa.

      1. Dokładnie. Drzewa z braku deszczu od początku czerwca (w Katowicach 5mm w ciągu 37 dni) tracą liście. Gdyby nie mokry maj byłaby katastrofa ,ale i tak jest susza ekstremalna w Aglomeracji śląskiej. @ alewsi27 to największy egoista na blogu, do tego dosyć często złośliwy. Nie toleruję takich osobników.

          1. A no jak rekordu nie było to spoko. W Tarnowie do rekordu brakło kilku mm co nie zmienia faktu, że czerwiec był tam rekordowo suchy.
            A co do 35mm 5 czerwca… Tak przypomnę, że było to miesiac temu.

          2. Na 80 procentach miast Aglomeracji opady w czerwcu to 2-30mm przy średniej około 15mm i susza jest ekstremalna bo bez podlewania np. kwiatków , grządek warzywnych i krzewów (u mnie w rodzinie) w ogrodach rośliny te dawno by wyschły. Trawy już nikt nie podlewa. Ja mam sumę z czerwca równo 10 mm (nie mam stacji w sieci) i w lipcu 3,6mm Razem 13,6 za 37 dni zamiast 80-100mm normy.Lasy i parki wyglądają tragicznie .

        1. @oliver57 jak wyglądają u was brzozy? Czy też mają żołte liście? Grzybiarz pisał, że brzozy tracą liście nawet w okolicach Jeleniej Góry. To jest dramat co się dzieje.

          1. Tak troszkę (na razie mało) żółtych i szarobrązowych liści jest na brzozach i kasztanowcach.

          2. W okolicach Milicza i Oleśnicy również żółto się robi. Typowa reakcja na niedobór opadów, jednakowoż – niepotrzebna – jak żadna skrajność.

      2. A może jednak inaczej napisać:
        „Gdyby nie brak pokrywy śnieżnej zimą, równomiernego i regularnego opadu w kwietniu oraz regularnych stref frontowych w czerwcu, maj nie musiałby iść na śmietnik”…

    2. @alewis27 – „W maju taki zablokowany niż męczył głównie południe Polski, przez co u mnie maj był miesiącem na śmietnik”… – mam nadzieję, że segregujesz odpady. Do którego pojemnika „wyrzuciłeś” maj?

      1. Do tego samego co maj 2010, kwiecień 2017 i inne takie cudowne miesiące. Już pal sześć jak paskudna pogoda nawiedza nas w okresie listopad-luty, wtedy STANDARDEM jest brzydka i słotna pogoda. Taki grudzień 2018, niby skrajnie pochmurny ale w rzeczywistości nie odbiega mocno od tego, co grudzień przeciętnie oferuje. Z pewnością dużo mocniej odbiegały grudnie 2013 i 2015 (na plus) Ale jak się pojawia na wiosnę to już konkretny nerw może człowieka wziąć. Tych ładnych miesięcy nie ma dużo, w dodatku przychodzą po półrocznych chłodach i słotach.

  124. Gdyby nie ten miesiąc na śmietnik to przyroda zdechła by z pragnienia. Polecam spojrzeć na ten temat trochę dalej niż czubek własnego nosa.

    1. Maj miał średnia ledwo ponad 12 stopni za to czerwiec 22. Opady maj 140 czerwiec prawie nic.

      Wystarczyło by żeby maj był 3 stopnie cieplejszy a czerwiec 3 chłoeniejszy. 15.5 oraz 19 stopni, oba miesiące by były bardzo ciepłe. I opady zamiast 140:0 np 60:80. Takie same parametry i anomalie, a problemów by teraz nie było

      1. To prawda. Niestety klimat się tak rozlegulował i przy tym ocieplił, że tak jak często podkreśla @Lucas wawa, takie sytuacje będą się niestety nasilać:( Jednak zgadzam się również z @Mat, że w tej sytuacji maj należy docenić.

  125. Naprawdę mam świadomość, że deszcz jest bardzo potrzebny i cieszę się, że pada np, w Warszawie z tego co widziałem dopadalo kolejne 2mm, co po ochlodzeniu skoro, są miejsca, że nie spadło nic. Akurat nad morzem opadów nie brakuje i chętnie widziałbym te deszcze tam gdzie są najbardziej potrzebne. Jest szansa, że w przyszłym tygodniu opady będą bardziej sprawiedliwe

    1. nie masz racji bo bardzo suchy był np. w Łebie kwiecień i maj i teraz dopiero mocno tam popadało co jest zbawienne dla przyrody. Opinie wypoczywających tam wczasowiczów są drugorzędne.

    1. Nie wydaje mi się. Stawiam że spadnie parę kropel deszczu, co w obecnej sytuacji nie ma oczywiście żadnego znaczenia. Popołudniu i pod wieczór zacznie znowu przedzierac się słonce, ale już przy nieco niższej temperaturze.

  126. Za sprawą bardzo wysokiej anomalii dodatniej z dnia 1 lipca ten miesiąc trzyma się jeszcze w normie, pomimo że na północy od 02.07 a w środkowej części kraju 03.07 jest już w stosunku do przeciętnego lipca chłodno lub nawet bardzo zimno (północ kraju). Poza tym w południowej części kraju jest cieplej nieco wyraźniej powyżej 20 stopni a wczoraj było nawet 30 stopni lokalnie ma też swój udział w utrzymywaniu się tego miesiąca w normie w skali kraju ( na północy i w centrum jest poniżej). Ogólnie im dalej na północ tym zimniej. Generalnie też jednak nic nadzwyczajnego się nie dzieje w tym miesiącu póki co. Nie przesadzałbym też z chłodem bo potencjalnie może być znacznie chłodniej. Niemniej I dekada zakończy się na 99% anomalią ujemną ( jutro już na pewno lipiec przejdzie na wartości ujemne) i z dość dużym prawdopodobieństwem tak się zakończy I połowa lipca. II połowa lipca najczęściej przynosi najcieplejszy okres w lipcu a dość często i w całym roku. Pewności jednak nie ma. Do tej pory u mnie pogoda przypomina trochę I połowa maja 2019 z mniejszymi anomaliami ujemnymi, ale jednak jest wietrznie tj na początku maja 2019 ze zmiennym zachmurzeniem i symbolicznymi opadami. Choć w najbliższej perspektywie zapowiadane są nieco większe opady. Po niezwykłym/nadzwyczajnym czerwcu 2019 przejście do tego co mamy teraz w lipcu nie jest już niczym niezwykłym. Bo jak wiemy żyjemy w klimacie umiarkowanym przejściowym i takie zmiany są jak najbardziej naturalne. Niezwykłe byłoby popadnięcie w drugą skrajność, a tego nie ma. Ot zwykłe ochłodzenie w lipcu.

    1. Przy czym warto zauważyć, że – m. in. dzięki zatrzymaniu cyrkulacji strefowej – interwał tejże zmienności rozrósł się do zgoła nieprzyzwoitych rozmiarów… miesięcznej zmienności typów aury.

  127. Też uważam , że nic nie zwykłego się nie dzieje wbrew paranoji w mediach , że jest bardzo zimno, a zaledwie lipiec jak na razie jest normalny świadczy o tym anomalia obecnego miesiąca . Tak więc Ci co oczekują gorąca i słońca zapraszam na południe Europy lub na bliski wschód tak temperatura dobija do 50 stopni w cieniu w słońcu pewnie ponad 70 idealne warunki dla pogodynek że wszelkich mediów którym wiecznie zimno .

    1. Obserwator. A co to jest według Ciebie temperatura w słońcu? Jak chcesz to w ogóle zmierzyć? Może być co najwyżej temperatura termometru nagrzanego przez słońce albo temp. przedmiotu który się nagrzał, a leży obok niego termometr. Nie ma czegoś takiego jak temperatura w słońcu.

      1. @FKU tylko szacuje jaka może być temperatura w słońcu przy temperaturze 50 w cieniu daje tylko do zrozumienia co za głupoty w mediach gadają nie widzieli zimnego lipca chyba od wielu lat go nie było .

    2. Obserwator, ładuj akumulatory, póki czas, bo od następnego tygodnia (po 14 lipca) zacznie się ocieplać, a to z powodu pochodu wyżu znad zachodniej Europy, króry zaras po 20 lipca powinien być blisko Polski, ten układ wydaje się dość stabilny i będzie oddziaływał na pogodę w Polsce nawet do 1 tygodnia sierpnia. Tylko jeszcze nie wiadomo, czy temperatury zaczną przekraczać 35 stopni. Wg mnie to nie będzie takie łatwe co najmniej do 25 lipca. Potem szansa na krótką falę silniejszego upału istnieje, bo po 25 lipca rejon Płw Iberyjskiego, Francji a być może też i Wlk. Brytani może nasunąć się Niż. Taki układ może sprzyjać silniejszemu upałowi.
      Poczekajmy z kilka dni i będzie więcej wiadomo co się będzie działo po 25 lipca, bo jeszcze dokładnie nie wiadomo pod jakim kątem od Polski stanie wyż.

        1. To że temoeratury zaczną przekraczać po 20 lipca 30 stopni, to już jest pewne w najcieplejszych regionach kraju. Dał bym nawet 100% że tak po 20 lipca będzie, tylko nie wiadomo nt. układanki po 25 lipca czy upał się bardziej nasili, czy też temperatury będą balansować (+/-) 30 stopni.
          Wszystko zależy pod jakim kątem do Polski ustawi się wyż, ale ogólnie ma przewarzać gorące powietrze do początku sierpnia.

      1. Tzn. Pochód wyżu od zachodniej Europy (po 15 lipca centrum wyżu nad Pograniczu Wlk. Brytani i krajów beneluksu), w kierunku Europy środkowej (po 20 lipca blisko Polski lub południowego Bałtyku).

          1. Zobaczymy jaka będzie rzeczywistość za 2 tygodnie.
            Wszystko póki co wychodzi na moje wcześniejsze fusy.

          2. @Lukas
            A jakie jest podstawa, źródło fusów (prognozy), z których „wróżysz” i jesteś bardzo pewny siebie (na 100%), że to się sprawdzi?

          3. @Zbigniew
            Pewnie GFS + ew ensambles GEM/ECMWF. Być może +CFS daily. Na podstawie obserwowania zmian trendów można pewne wnioski próbować wyciągać.

          4. @chochlik ma poniekąd rację. Śledzę fusy długoterminowe i na podstawie codziennych „rewelacji fusów” próbuję ustalić pewien ogólny trend pogodowy. Trudniej jest ustalić, jak są codzienne rozbieżności. Wyciągam dominantę fusów.

    3. Nie, lipiec jak na razie nie jest normalny. Na południu jest bardzo ciepły, na północy zimny. Przy takim rozkładzie anomalii patrzenie na średnią krajowa to całkowity absurd.

  128. Tak odbiegając od tematu źle się dzieje w Arktyce fajnie jakby pojawił się wpis na ten temat. I o konsekwencjach tego stanu na nasz klimat .

  129. Tak odbiegając od tematu źle się dzieje w Arktyce fajnie jakby pojawił się wpis na ten temat. I o konsekwencjach tego stanu na nasz klimat .

  130. W Gliwicach zgodnie z przewidywaniami parę godzin całkowitego zachmurzenia, pare kropel deszczu, obecnie już świeci słońce i mimo że jest nieco chłodnie to ciężko powiedzieć żeby było nieprzyjemnie.

  131. My tu gadu-gadu, a tymczasem w adriatyckiej części Basenu Morza Śródziemnego na pofalowanym froncie cały zestaw ekstremalnych zjawisk pogodowych. Osoby jadące na urlop w tamtym kierunku mogą, podobnie jak nasi „plażyści” otrzymać pakiet nie do końca pożądanych atrakcji…

  132. Na południu wczoraj było 30 stopni? Niewiarygodne… mi to przypomina lipiec 2017 r. – było wtedy podobnie… Ja po festiwalu i dochodzę do wniosku, że bardzo współczuję ludziom, którzy pojechali teraz na początku lipca nad polskie morze… bo cały czerwiec było jak w tropikach, a tutaj taka zmiana. Z resztą… przynajmniej na północy leje, bo trawa normalnie wygląda… nie to co u mnie. U mnie w Białymstoku padało w piątek, ale to wciąż mało… no i liczę że w tym tygodniu coś popada, bo temperatury to koniec września, a nie lipiec. Niech chociaż pożytek z opadów będzie. Co do ocieplenia to jest już tak przesuwane, że się nie zdziwię jak dopiero pod koniec miesiąca zrobi się letnio… do 17.07 może jeden dzień będzie z temp. powyżej 20 stopni w dzień…dawno tak długo w lipcu zimno nie było.

  133. W niedzielę na Mazowszu (także poza samą Warszawą) aurę odbierałem okresowo jako dość chłodną, ale i okresowo jako dość ciepłą. W pierwszym przypadku, gdy Słońce zakrywały chmury i zarazem dmuchnęło wiatrem. A w drugim przypadku, gdy niebo się rozchmurzało i akurat nie wiało. Oczywiście po godz. 19-20. robiło się już jednoznacznie chłodniej – i głównie godzina zachodu Słońca przypominała, że mamy dopiero lipiec, a nie już wrzesień.

    W ogóle próg 20°C za dnia, wespół z przewagą aury pogodniejszej nad pochmurną (a zwłaszcza także mokrą) – to pewne minimum, abym odbierał aurę bardziej jako letnią, niż wiosenną/jesienną.

    A w najbliższych dniach będziemy właśnie na granicy Tavg-dobowej rzędu 15°C, ale już przy słabszym zróżnicowaniu na wyraźnie cieplejszą S Polskę i znacznie chłodniejszą N kraju. Dni 09-10.07 mogą okazać się najchłodniejszymi (jak dotąd) od III dekady maja.
    Co prawda ocieplenie po 10.07 będzie bardzo niemrawe, ale i dostrzegam w prognozach spory plus względem aury jaka przeważa w 1. dekadzie lipca – a mianowicie wyraźne osłabienie wiatru. On nie dość, że obniża temperaturę odczuwalną, to i jeszcze przyczynia się do szybszego osuszania ziemi, nawet przy niezbyt wysokiej temperaturze jaka przeważa ostatnio w sporej części Polski.

    1. „W niedzielę na Mazowszu (także poza samą Warszawą) aurę odbierałem okresowo jako dość chłodną, ale i okresowo jako dość ciepłą. W pierwszym przypadku, gdy Słońce zakrywały chmury i zarazem dmuchnęło wiatrem. A w drugim przypadku, gdy niebo się rozchmurzało i akurat nie wiało.”
      To opis pogody typowo wiosennej/jesiennej, której w przewadze oczekuje w kwietniu i październiku. Latem powinno być bezwzględnie ciepło całą dobę, nieważne czy wieje wiatr 100 km/h czy przechodzi silna ulewa.

      1. Różnica jest taka, że w kwietniu, a zwłaszcza październiku, nasłonecznienie jest wyraźnie mniejsze i nawet jak przy takiej temperaturze jak ostatnio przebije się przez chmury to nie czujemy aż takiego „grzania” jak obecnie (no może w II poł. kwietnia jest już silniejsze, ale jeszcze nie tak bardzo jak teraz). I to w tym wpisie miałem na myśli. Działałem sporo na zewnątrz i wiem co piszę:-)

      2. @FKP – tak samo w zimie. Też powinno być bezwzględnie mroźno i śnieżnie, nieważne, czy mamy ruski wyż, czy atlantyckie śnieżyce.

        1. Jestem za taką zimą, ale niestety wobec ocieplenia klimatu straciłem już wiarę że będzie coś więcej niż 2-tygodniowy (maks w porywach 3 tygodnie raz na jakieś 10 lat) okres prawdziwie zimowej pogody w okresie całe zimy grudzień-luty, a i to będzie raczej coraz rzadsze. Zimą mamy najdłużej trwający okres nijakiej, mało wyrazistej, pochmurnej pogody z temp. najczęściej 0-10 za dnia- z jeszcze większą dominacją tego przedziału niż kiedyś. Do zim podzwrotnikowych, bardziej słonecznych i cieplejszych też pomimo wszystko nam jeszcze daleko, więc zima stała się porą roku za którą najmniej przepadam.

          1. Zima robi się zbyt późnojesienna (lub inaczej pseudozimowa) co mnie też „dołuje” jak myślę o tej porze roku…

          2. Bardziej pseudozimowa, bo późna jesień w pogodniejszej wersji też jest ładną porą roku. Ostatnimi laty listopad bywa dość ciepły i przestaje się kojarzyć z potworną ilością ‚barowych’ dni z temperaturą +7 stopni i opadami deszczu. Ostatni taki wstrętny listopad był w 2013 roku, każdy następny był dość udany może poza 2017 rokiem. W listopadzie 2018 trwa była bujnozielona aż do pierwszych całodobowych mrozów, wyglądała jak wiosną.

            Dla mnie najbrzydszą porą roku jest przedwiośnie. To taka pora roku, gdzie słoneczna pogoda w zasadzie nic nie daje, bo cała przyroda jest wyjałowiona, nieposprzątana po zimie, no ogólnie syf kiła i mogiła. Jeździłem w lutym i marcu po lasach na rowerze i patrzeć się na to nie dało. Lekkoplusowa słota w zimie też oczywiście piękna nie jest, to czas kiedy wszystkie spadłe liście już zdążyły zbutwieć i zbrązowieć, trawa jest przygnita, ziemia to jedno błoto. Coś okropnego.

        2. Niestety ale takie zimy czy ktoś je woli od mroźnych i śnieżnych czy nie dodają swoją cegiełkę też do posuchy. Ale nic na to nie poradzimy. Na pewno nie będę już z niecierpliwością wyczekiwał zimy.

        1. Wszyscy niemal zaczęli tupać i teraz tak tupią mocno i tupią na fusy 20 lipca ;)
          Zaczęło się.
          Przeszło od marudzenia po wielką ekscytację z prognozy na 10 dni naprzód. Niektórzy mam wrażenie wzięli się nawet za czary i czytanie wróżb :) Przeżywają niezwykle dramatyczne dni w swoim życiu, bo się ochłodziło okrutnie i czekają już na zmianę, aby ich życie wróciło po tym okropnym pogodowym kataklizmie w końcu do normy ;)
          Zabawne.

    1. Lepiej nie bo znowu jak magik z cylindra wyciągnie potężne upały, wtedy i moja układanka będzie w poprzek z rzeczywistością. 😉

  134. Hmm, zastanawiam się, czy nie dałoby uruchomić dyskusję dotyczącą pogody w nowej karcie??

    Bo ilość komentarzy pod jednym postem jest imponująca.
    To taka mini prośba, jeżeli możliwe.

  135. Od czwartku bardziej powyżej 20 stopni, a i weekend na chwilę obecną nie zapowiada się najgorzej bo temperatury mogą pokazywać 25 st. czyli bardzo sympatycznie w dodatku po 10 lipca wiatr nie ma być już tak uciążliwy.

    1. Tak czy siak oznaczać to będzie praktycznie całą I dekadę lipca (z wyjątkiem pierwszego dnia) ukradzioną wakacjom. Póki co nie widać końca niżów nad wschodnią Europą. Zmniejszenie prędkości wiatru to będzie wprawdzie jakaś poprawa, ale w odczuciu przyniesie to jedynie temperaturę bliższą normalnej, a nie ciepłej lipcowej, pożądaną w okresie wakacyjnym.

  136. Tak jak przypuszczałem na podstawie wcześniejszych prognoz – dni z ujemną anomalią będziemy mieli nieco więcej niż w okresie 22.06-02.07 przed rokiem, ale za to najchłodniejsze dni będą i tak cieplejsze niż wówczas (też najchłodniejsze). Póki co żaden dzień nie przyniósł jeszcze obszarowej Tavg poniżej 15°C, choć w N części Polski już tak było, a w skali całego kraju może to nastąpić niebawem (ze wskazaniem na dni 09-10.07).

    Trzeba jednak przyznać, że te ujemne anomalie wyglądają „marnie” na tle dodatnich jakie mieliśmy nierzadko ostatnio zwłaszcza w czerwcu. I myślę, że prędzej doczekamy się kolejnego okresu z anomalią powyżej +5K podczas jakiegoś większego ocieplenia (nadal obstawiam tu 3. dekadę lipca) niż wcześniej jakiegoś dnia z anomalią rzędu -5K i niższą – a o co znacznie łatwiej będzie w porze chłodnej.

    Zauważmy, że teren Polski i wokół nas nie jest aż tak wychłodzony pomimo adwekcji z wyraźniejszą składową N:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=16&date=2019070800
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=20&date=2019070800
    Jednym z głównych tego powodów są zbyt rzadkie opady. A drugim – brak obszarów mocno wychłodzonych (zmrożonych) z jakich krótką drogą mógłby napłynąć chłód do Europy (a co miało miejsce jeszcze przed 2 miesiącami).

    Ba, za dnia (10.07) to wręcz „rzuca się w oczy” ponowne ocieplenie w Skandynawii od 10.07 wraz z wypełnianiem się tam niżu, a przybliżaniem wyżu od strony Islandii. Tym bardziej i u nas zacznie się robić stopniowo cieplej jak tylko niż z sektora N/NE zacznie „pauzować”.

    1. Cieplej się zapewne zacznie robić w okolicach 20 lipca, choć ja bym tego definitywnie nie przesądzał – prognozy są zmienne w tym zakresie. Tym niemniej obstawianie, że od razu przejdzie to w upały powyżej 30 stopni w dzień jak niektórzy to już robią, jest bardzo odważne. Nic takiego nie widać w prognozach, średnie wiązki mają być w przedziale 20-25 stopni jeśli chodzi o temperatury maksymalne w Warszawie – to nie są zapowiedzi ekstremalnych temperatur grubo powyżej średniej. Do tego linia opadów też jest wznosząca się a nie płaska, co raczej sugeruje napływ ciepło-gorącego powietrza znad Morza Czarnego aniżeli falę upalną. Nie dawno była mowa, że tutaj się niektórzy uaktywnią przy upalnych fusach. Widać że nawet bez takich fusów w prognozach i tak niektórzy nie potrafią żyć bez trolowania o rzekomo nadchodzących upałach.

      1. Trendy z wiązki ensambles powyżej 10-12 dni praktycznie nigdy nie składają się w jakąś wyraźną falę sugerującą znaczne odchylenia od normy – ku temu co najwyżej może prowadzić analiza rozwoju kolejnych prognoz deterministycznych. Na 10 dni przed średnia Tmax dla Warszawy zarówno dla 26 jak i 30 czerwca wskazywała na ok 26-27 stopni. W rzeczywistości było ok 8-9 stopni więcej.

      2. @RadomirW
        Zdaje się, że Lucas po prostu chciałby, by po pokonaniu czerwca, także całe lato 1811 roku straciło wreszcie palmę pierwszeństwa w ciepłocie. I pewnie zdaje on sobie sprawę, że te ostatnie 5 chłodnych dni lipcowych to dla obecnego sezonu poważne potknięcie w tej rywalizacji. Czerwcowa przewaga obecnego lata właściwie już została zlikwidowana (na dzień dzisiejszy).
        Oczywiście to jeszcze nie przesądza ostatecznego wyniku tej batalii sezonów, bo do końca lata daleko, ale biorąc pod uwagę obecne prognozy, sytuacja lata 2019 zaczyna wyglądać niepokojąco.
        I to zapewne trapi wielu.

        1. @Ben
          Znów piszesz o rankingach czy to czerwca, czy też całego lata. I mam niemal pewność, że w domyśle znów chodzi wyłącznie o Warszawę, mimo, że nawet słowem o tym nie wspomniałeś. A dlaczego mam niemal pewność, że chodzi o Warszawę? Bo zeszłoroczne lata w pierwszych notowaniach poltemp (po sierpniu 2018( było minimalnie cieplejsze od tego z 1811 – wg. obecnie dostępnego oba te okresy są dokładnie na równi. Nie zauważyłem u Lucasa w żadnym z komentarzy, by jego osobę ranking dla Warszawy interesował bardziej niż ten dla całej Polski.

        2. Ben WWa. Rozumiem że niepokojąco w kategorii możliwości pokonania pod względem ciepła lata 1811 w Warszawie? To ten tydzień jeszcze bardziej zaszkodzi a i następny chyba nie pomoże, bo będzie co najwyżej w przedziale 20-25 stopni w dzień, jak nie chłodniej – prognozy są różne. Dopiero po 20 lipca widać jakiś wyskok temperatur w górę, ale to daleko i nie wiadomo, czy się sprawdzi. Ja obecnie bardzo się cieszę z obecnej pogody, dawno już takowej latem nie było przez dłuższy czas. Oczywiście nie jest to żadne lato rodem z PRL. Takie same bywały w moich czasach studenckich czyli pod koniec lat 90-ych. Miło te czasy wspominam, nie płakało się wtedy na różnych wyjazdach, że nie ma upałów a człowiek zawsze sobie potrafił znaleźć rozrywkę.

          1. Oczywiście że Warszawy, jak to często zaznaczam. Trochę dziwne, że mimo to, niektórzy weterani tego forum ciągle jeszcze nie wiedzą, że badam pogodę/klimat właśnie mojego miasta.

      3. To nie będzie nagłe przejście do upałów.

        Po 15 lipca Wyż znad zachodniej Europy zacznie zmierzać na wschód w stronę Polski. A tym samym z biegiem wędrówki ośrodka barycznego na wschód zacznie się stopniowo ocieplać. Po 20 lipca fusy coraz śmielej, niż jeszcze w sobotę wypychają wyż jednak bardziej na wschód od Polski.

        A nad zachodnią Europą zaraz po odsunięciu się Wyżu w naszą stronę, jest możliwość nasunięcia się zatoki Niżowej nad kraje takie jak: Francja, kraje beneluksu, część zachodnią Niemiec (być może), oraz możliwe, że Niż sięgnie rejony Hiszpani. To powinno zagwarantować napływ upału, ale w związku z obecnością wilgoci niedaleko na zachód od Polski, mogą, (lecz nie muszą??) powstać warunki do konwekcyjnych opadów i burz.
        Tylko nie wiadomo która wersja wygra, ale najświeższe rewelacje fusów wskazują bardziej na wariant z konwekcją.
        Na konkrety odnośnie typu przebiegu fali gorąca/upału jeszcze za wcześnie.
        Jeśli sprawdzi zsię wariant z niżami po zachodniej stronie Odry, no to co najmniej zachodnia część Polski otrzyma burze.

        Jeszcze raz podkreślę, że los burz nad Polską cały czas jest nie pewny, to tylko narazie w trybie przypuszczającym/możliwym.

      4. ta parówa znad morza czarnego w lipcu to chyba jakiś nowy trend w pogodzie, podobny do ciepłych pasterzy w święta. Gdyby w tym roku wyszło podobnie, to byłby to już trzeci z czterech ostatnich lipców z tego typu napływem właśnie w trzeciej dekadzie. W 2017 roku też było gorąco-upalnie ale to był suchszy upał.

    2. Tak więc przedział temperatur idzie idealnie z wcześniejszymi teoriami. Nadmieniałem, że Niż na pograniczu skandynawsko-rosyjskim będzie zamierać.
      Zresztą dalej nie będę się powtarzał co pisałem stale w ostatnich dniach/tygodniach. Już mnie samemu już zanudza pisanie o czymś w kółko to samo.

      Tylko podkreślę, że od następnego tygodnia po 14 , 15 lipca wchodzimy w stronę gorącego, a po 20 lipca nawet upalnego lata. Póki co nie są do końca zname szczegóły panowania gorącej aury. Bo póki co fusy się wahają, czy zachodnią Europę, a konkretnie rejon Płw. Iberyjskiego, Francji i częściowo Niemiec opanują Niżowe fronty (w dniach od 23 czy 24 lipca, czy też nie.
      Jeśli opanują (szczególnie część rejonu Niemiec), no to mamy upały połączone z burzami w zachodnich regionach Polski, tzn. Na zachód od Wisły. A wschodnia część kraju może mieć również gorącą pogodę, ale bardziej suchszą.
      Zwracam uwagę na rozbieżności dotycząc typu pogody (wariant albo suchszy, albo wilgotniejszy), narazie trudno określić szczegóły.

      1. Z tymi swoimi „prognozami” robisz dokładnie taki sam zabieg jak robią wróżbici :) Jeśli trafisz (bo to nie jest nawet prognoza tylko ślepy traf), to będziesz trąbił sukces, jeśli nie, dopasujesz wszystko tak, przekręcał, podkreślał jakieś małe elementy etc. Taka już cecha wszystkich „wieszczów”. Nawet Nostradamusa można tak zinterpretować i ponaciągać to co pisał, że się sprawdza :) Podobnie robi pewien samozwańczy meteorolog o niesprecyzowanej płci – Rabczewska/ski.
        BTW…gdy ktoś zaczyna „wieszczyć” chłód, szybko pojawiają się wszelakiej maści domorośli specjaliści od wytłumaczenia, że to „fusy” i nie należy patrzeć na tego typu „rewelacje”. Gdy po kilku chłodniejszych dniach pojawia się upał w tych fusach, nagle fusy są przecież istotne. Zabawne.

        1. Rabczewski/ska, nie robi tego tak dokładnie jak w moich teoriach. Po pierwsze Rabczewski/ska wróżył upalny lipiec. Pierwszy z załamaniem pogody w pierwszej dekadzie lipca ja chyba informowałem. (Już 21 czerwca), czyli wtedy, kiedy inni „podniecali”(jeśli się tak wyrażę) się dpoiero pierwszą falą silnego upału.
          Po drugie już 21 czerwca pisałem, że załamanie pogody będzie dłuższe i że urlopowicze nad morzem będą przeklinali na panującą pogodę. Po trzecie pisałem już wtedy że powrót wakacyjnej aury nastąpi dopiero najwcześniej od przełomu 2 i 3 dekady lipca, ze wskazaniem na 3 dekadę.
          Po czwarte pisałem o tym, że ci co mogą niech przeniosą termin wypoczynku nad morzem najlepiej po 20 lipca, że będzie to o wiele lepsza pogoda niż w 1 połowie i co ważne wskazywałem już ponad 2 tygodnie trmu, że ocieplać się zacznie najprawdopodobniej w połowie 2 dekady lipca.

          OWSZEM CHCĘ PUBLICZNIE SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE PRZESTRZELIŁEM Z OPADAMI-TO JEST FAKT.
          Ale odnośnie temperatur opisałem trend naprawdę w okolicy „dziesiątki”.

          Owszem to są tylko fusy, JESTEM ŚWIADOMY TEGO, ŻE TO TYLKO KWESTIA CZASU, KIEDY ZALICZĘ POWAŻNĄ PORAŻKĘ W TYCH MOICH WNIOSKACH Z FUSÓW. PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ TO NASTĄPI. Tego nie będę ukrywał.

          Lucas wawa jest w tych kwestiach bardzo ostrożny i rozważny.

          Nas nie tylko awatary różnią, ale i sposób opisywania możliwego trendu pogodowego.

          Poprostu to jest moje hobby, lubię posiedzieć „w fusach” prognozach długoterminowych, robić wnioski z błędów i opisywac najbardziej prawdopodobny trend. To takie mini zainteresowanie prognozami zwykłego „laika”, wolę polegać na własnych wnioskach oraz się nimi dzielić na forach pogodowych, niż polegać na serwisach/blogach pogodowych i na łatwiznę tylko krytykować. Nie sztuką jest krytykować inną konkurencję, tylko sztuką jest starać się wnieść (jeśli możliwe) coś od siebie i starać się być jak najlepszem, jeśli tylko jest możliwe.

          W sieci jest mnóstwo informacji, które zwykły „zjadacz chleba” może uzyskać, różne prognozy, w tym na zagranicznych blogach pogodowych, które można ze sobą zestawiać, porównywać, a następnie dojść do jakiegoś przybliżonego wniosku i ustalić pewne trendy pogodowe.
          To wymaga osobistego przyłożenia/zagłębienia się w prognozach.

          Owszem to co ja publikuję w postach nie jest to fachową prognozą, to jest tylko własna osobista teoria/wniosek, którą/który staram się realnie złożyć.
          Nie zawsze się udaje na 100%.

          1. @Thorgeir, tylko że Rabczewska spudłowała. Mało tego nawet nie widziała silnej fali upałów w czerwcu, podczas kiedy ja o silnym upale przekraczającym 35 stopni trąbiłem już w 2 dekadzie czerwca, nawet wspominałem jeszcze przed 15 czerwca, że miesiąc zakończy się anomalią nawet powyżej 5 stopni. Jak chcesz mogę podlinkować.

            Owszem trochę dziegciu dodam, by zaras nie wpaść w samozachwyt. Póki co nie mam możliwości sterowania pogodą, nie zawsze wsystko idzie zgodnie z opisywanym planem i prędzej czy później SPUDŁUJĘ całkowicie. To tylko kwestia nadchodzących kilku tygodni/ być może miesięcy. Tego nie wiem kiedy.

          2. Szybko dojdziesz to wniosku, że to co najciekawsze i zarazem ma już sens analityczny (!), to ocena sytuacji/okresów kiedy z całkowitego „gdybania” (tzw. fusów) przechodzi się już w okres z dość wiarygodnymi zapowiedziami. Poza tym dochodzi to tego jeszcze ocena różnych przesłanek, które zwiększają/zmniejszają prawdopodobieństwo jakiś scenariuszy/trendów (w ogólności, bez wchodzenia w szczegóły).

            Prognozowanie to przewidywanie – tym lepsze im pełniejsze i docierające bardziej do prawdy (jak w badaniach naukowych) – ale nie od razu „gotowy przepis”, a czego zapewne wielu nie rozumie.
            Kiedyś @Admin napisał tu po co są tzw. „fusy” – a mianowicie, aby z czasem prognozy na ich podstawie coraz to bardziej ulepszać. Bo jakbyśmy tylko poprzestawali na tym co pewne i bezbłędne (tylko, czy w 100% to możliwe…?) to nigdy żadnego postępu w tym obszarze byśmy nie mieli.

    3. Ja w swoim wpisie przede wszystkim w ogóle nie rozpisywałem się na temat większego ocieplenia (fali upału), tylko najbliższych dni. Jeżeli ten wpis @RadomirW był skierowany akurat do mnie, to uważam to za „naciąganie” ocen i odchodzenie od tematu głównego w moim wpisie. Natomiast w ogóle cieplejsza 3. dekada lipca – bez wchodzenia w szczegóły (o których na razie nie dywaguję) – jest dość prawdopodobna.

      1. Lucas wawa, ja się tym „bawię” tylko hobbystycznie, jako zwykły laik. W odrużnieniu od was, to ja aż tak profesjonalnie póki co tego nie przetwarzam. Nie mniej jednak na własne zapotrzebowanie jest to dla mnie wystarczające, co nie ukrywam chciałbym może nie co się rozwinąć. Ale ogólnie to chyba nie jest tak źle. Można przyznać że są gorsi niektórzy niż moje NEWSY FUSY np. Taki blog TP.

  137. Rok 2018 był wspaniały – bardzo ciepło ale bez wariackich upałów. A ten to szaleństwo pogodowe. Albo przeraźliwie zimno albo upał, albo powodzie albo susza. Chyba rzeczywiście świat się kończy.

  138. No to u mnie już klasyczny wręcz typ pogody ‚chłodne lato’ czyli zimna noc poniżej 10 stopni, dużo słońca rano i błyskawiczny rozrost zachmurzenia już około godziny 9:00. Obecnie na termometrze 16 stopni i zachmurzenie właściwie całkowite, wszystkie te chmury kłębiaste się scaliły w jedną zwartą pokrywę. Wczorajszy dzień ma Tmax 25,3 co niestety nijak ma się do rzeczywistości – tak ciepło było w sobotę wieczorem. Wczoraj ciepło było tylko przed południem – o siódmej rano cieplej niż przez CAŁE popołudnie, kiedy temp krążyła wokół 14-17 stopni. Aż trudno mi uwierzyć że w moim regionie lipiec ma średnią 19 stopni i jest w najnowszej normie (ok +1K od używanej normy 81-10). Zapewne mocno pracuje tutaj niezwykle upalny 1 lipca oraz dość gorący 6 lipca. Bardzo niefajnie wygląda to na północy kraju, gdzie za dni 1-7 średnia lokalnie spadła poniżej 15 stopni.

    Wygląda na to że wymodliliście swoje „odreagowanie” bo w prognozie widać ciąg dalszy tej mało letniej aury. U mnie jeszcze nie ma jakichś dużych powodów do narzekania, wszak aura typu II połowa maja (normalnego maja, nie tego gówna z 2019) ze słońcem nie jest jakaś zła. Ale N część kraju ma wyraźne dmuchanie poleciem, różnica między czerwcem a tym co mamy i co nas czeka to 6-8 stopni. To jest większe ochłodzenie niż nadejście chłodnego września po ciepłym sierpniu. Co jest jeszcze gorszą wiadomością, to to że pomimo chłodów nadal nie pada i w prognozach nie widać dużej poprawy. Trawa to żółte siano tak czy siak i to czy jest 15 czy 30 stopni nie ma już żadnego znaczenia.

    Tylko z odreagowaniami wiecie jak to bywa :) Czekamy z FKP na sierpnień z tav 25 stopni.

    1. Słuchaj, zawsze możesz zamknąć wszystkie okna w domu, włączyć farelkę, suszarkę i odkurzacz i nahajcować sobie nawet na 30 stopni.

      1. Jeszcze kuchenkę gazową, wszystkie palniki i nalać pełną wannę gorącej wody…przecież ten mróz jest nie do wytrzymania. Nie sposób chodzić w spodenkach po plaży ;)

        1. Ale @alewis ma rację, teraz jest po prostu zimno. Jeszcze trochę i będę musiał się jakoś ogrzać. Komu przeszkadzało to ciepełko w czerwcu? Upalnych dni ponad 30st i tak nie było za wiele, przeważały temperatury 25-30 stopni.
          Obecna pogoda przypomina raczej listopad. A raczej „lipcopad”

          1. Cóż…biedactwo z ciebie. Po latach spędzonych w tym kraju, nie potrafi wytrzymać kilku dni z temp. 18 stopni. Dramat faktycznie. Co tam umieranie z powodu upału. Co tam rekordowy czerwiec. Tobie jest przecież zimno. Jak mi przykro.
            Ty weź może przemyśl najpierw co piszesz.
            No i faktycznie…normalny listopad to według Ciebie 17-23 stopnie. Pogratulować intelektu.

          2. @Thorgeir
            Widzę że masz gdzieś odczucia termicznie innych osób.
            A jak ktoś umiera z powodu 30 stopni, to naprawdę musi być w słabej kondycji. Co innego, gdy jest 35 stopni. Ale taka temperatura nie zdarza się każdego roku u nas w zimnym, jeśli chodzi o klimat, kraju.
            „Pogratulować intelektu.” – nawzajem.

          3. Takie porównanie słabej kondycji fizycznej staruszki ze zdrowym chłopem, który marudzi, bo mu zimno w 18 stopni. Ty rozumiesz w ogóle co piszesz? Tak, mam gdzieś odczucia termiczne zdrowych chłopów, którym zimno jest i marudzą, bo na klika dni jest chłodniej. Mają dom, ciuchy, ale ciężko się im ubrać i stawiają swoje problemy na równi z ludźmi chorymi. Weź może się zastanów dwa razy zanim coś palniesz.

          4. aha…i jeszcze pal sześć, że czerwiec był rekordowy, globalne ocieplenie i takie tam atrakcje…tobie jest zimno i koniec.

          5. @”Thorgeir”

            Nie wrzucałbym wszystkich starszych osób „do jednego wora”.
            Na przykład moja babcia, ponad 70 letnia, gdy jest 20 stopni zakłada kurtkę, a gdy są 32 stopnie to mówi, że jest „przyjemne ciepełko”.
            A też jest schorowana, zwłaszcza na serce, podobnie jak wiele innych starszych osób.

          6. „i jeszcze pal sześć, że czerwiec był rekordowy, globalne ocieplenie i takie tam atrakcje”

            Przecież wiem, że czerwiec był rekordowy.
            Ale czy to musiało od razu oznaczać przejście pogody w drugą skrajność? Zresztą od maja mamy skrajności – maj ekstremalnie mokry i najzimniejszy od 15 lat, czerwiec najcieplejszy i jeden z najsuchszych w historii, lipiec być może będzie najchłodniejszy od 8 lat. Co do opadów, to nie wiem, ale myślę że jest szansa że suma opadów w tym miesiącu osiągnie normę.

          7. Nie rozumiesz.
            Mi chodzi o to, że Ty, zdrowy chłop marudzi, bo jest mu zimno w 18 stopni i stawia to na równi z upałem, rekordowym czerwcem…rozumiesz? Ludzie nie umierają podczas chłodów 18 stopniowych, a podczas upału już tak. Nie ważne czy zdrowi czy chorzy, czy twoja babcia uprawia maraton czy jest zdrowa. Inne nie są i im szkodzi upał, a chłód 18 stopni już nie. Wejdą co najwyżej pod kołdrę zamiast łazić po plaży w spodenkach. Widzisz różnicę czy nie?
            Jeśli nie, to nie pisz już w tym temacie, bo robi się znowu burdel, bo ja ciebie inaczej nie przekonam…bo Tobie i twojej babci jest zimno.

          8. @Thorgeir „Jeśli nie, to nie pisz już w tym temacie, bo robi się znowu burdel,”

            Ale Ty też prowokujesz wiele osób takimi wpisami. Dlatego najlepiej będzie, jak nie będziemy zwracać uwagi na swoje posty. Ja nie będę odpowiadać na Twoje wpisy, a Ty na moje…
            Zresztą, faktycznie, pisanie o swoich preferencjach na tym blogu jest nie na miejscu

          9. Do lipcopada 2011 na szczęście daleko. Prognozy pomimo że zimne to są dość słoneczne mimo wszystko. Lipiec 2011 momentami przynosił taką jesień że ja pierdole, ten lipiec jak na razie rodzi konotacje z pogodą wiosenną (takie dni są dość często w maju). Może na północy jest inaczej, wszak średnia poniżej 15 to już naprawdę bardzo zimno jak na średnio najcieplejszy okres w roku.

            Na poltempie wstępna anomalia czerwca to +5.40K. Imponująco wysoka wartość, jedynie luty 1990 miał wyższą. Jeden z najlepszych miesięcy jakie przeżyłem (obok lipca 2006 i kwietnia 2009). Ten lipiec też zły nie jest – 62h słońca za 7 dni. Dość normalna wartość i to według normy 1991-2018.

          10. A ja się zgadzam z Thorgeirem w tym przypadku. U was dziś dopiero 2 lekko chłodny dzień a i tak t maks zakręci się koło 20 stopni. Jakbyście zaznali 12 stopni i huraganowego wiatru w środku dnia stawiając płot i byście akurat mieli urlop bez perspektywy na większe ocieplenie to może aż tak bardzo nie narzekalibyscie na 1 chłodniejszy dzień…

          11. @Thorgeir
            Zdrowy chłop nie umiera także podczas „upałów” 32 stopniowych, także nie jesteś zdrowy chłop.

          12. Alewis – mała męska prośba: rozumiem ekspresję Twoich myśli przelanych na klawiaturę, jednak mógłbyś zastąpić słownictwo rodem z rynsztoka wyrazami zastępczymi.

        2. @Alewis
          U nas południu do 6 lipca pogoda była w miarę Ok (pomimo zimnej nocy 4.07). Ale od wczoraj pogoda się już bardziej „zebździła”.
          Nieco lepiej ma być dopiero od piątku.

    2. @alewis27 na Śląsku lipiec cały czas mocno powyżej normy, a ty chcesz odreagowanie w postaci rekordowego sierpnia, niezłe. Żebyśmy całkiem „odreagowali” za czerwiec to musiałby mieć anomalie -5,43K ;)

      1. „Ludzie nie umierają podczas chłodów 18 stopniowych”

        Lubię”kwiatki”. Chętnie zajrzałbym do źródeł tych rewelacji.

          1. Kiedyś Arctic Haze umieścił wykres, gdzie było zaznaczone ryzyko zgonu z daną temperaturą. Widać było, że najmniej zgonów z powodu temperatury jest w okolicach 20 stopni Celsjusza. Poniżej tej wartości, ryzyko zgonu wzrasta. Ale powyżej 25 stopni też wzrasta, a po 30 stopniach widoczny był coraz większy „pik” w górę.

            Jak macie link do tego wykresu, to prosiłbym o ponowne zamieszczenie.

          2. Podobnie jak nie umierają Z POWODU temperatur rzędu -10, 0, 10, 20, 30 stopni, itd.
            Natomiast ludzie umierają Z POWODU zespołów krążeniowo-wieńcowych, udarów niedokrwiennych/krwotocznych, chorób nowotworowych, schorzeń genetycznych, urazów wielonarządowych, działania siły wyższej (bez wyraźnej winy konkretnego czynnika), itd.
            Idąc dalej, wystąpieniu powyższych schorzeń sprzyjają czynniki, takie jak:
            – stres,
            – czynne/bierne palenie wyrobów tytoniowych,
            – nadużywanie alkoholu,
            – używanie substancji odurzających o działaniu narkotycznym,
            – pośpiech,
            – mała aktywność fizyczna,
            – niewłaściwe nawyki żywieniowe,
            – spożywanie wysoko przetworzonej żywności,
            – brak zrozumienia/poszanowania zasad ruchu drogowego, bhp, itp.,
            – używanie jako paliwo substancji wytwarzających w procesie spalania toksyczne związki (BAP, pyły, etc.),
            – brawura i „jakośtobędzizm”.

            Jeśli już mamy winić pogodę, jej sprawstwa upatrujmy we wspomnianym czynniku pn. „siła wyższa” – wichury, powodzie, porażenia wyładowaniami atmosferycznymi, gradobicie.

          3. Czasem w ramy tego czynnika da się wpiąć także działania temperatur skrajnych (mróz, upał).
            Prosiłbym AH o podanie źródeł informacji, o której pisze powyżej Łukasz 1991.

    3. z tym nie pada to byłabym ostrożna, w Pomorskiem kropi/ pada/ leje na zmianę od kilku dni. Sumarycznie są miejsca, gdzie przekroczyło już 50 mm, a mamy 8 lipca.

  139. ECMWF na razie dla mojej miejscowości wywalił deszcz ze swojej prognozy (a tak wyglądało optymistycznie), temperatury podwyższył do normy. Czyli byłoby normalne lato (może nawet niektórzy mogliby sobie pochodzić w końcu w krótkich spodenkach, bo dramat w tych spodniach ;) ), gdyby nie fakt, że susza jak diabli. Nagle ziszczą się fusy i przyjdzie upał w akompaniamencie przeraźliwej suszy i będzie dopiero wesoło.

    1. @Thorgeir – „Nagle ziszczą się fusy i przyjdzie upał w akompaniamencie przeraźliwej suszy i będzie dopiero wesoło” – właśnie tego obawiam się najbardziej. A co do prognozowania opadów i ich systematycznego „odwoływania” – to już pewna norma modeli. W zeszłym roku było podobnie. Już gębę cieszyłem, że popada 30-40 mm i dobę przed klops. Z przyczyn „niezależnych” od modeli, opady zostały odwołane. Za suchotę przepraszamy”. No i tak nam się kręci w suchym oku „nie-cyklonu”.

  140. Obecny lipiec przypomniał mi dlaczego w Polsce nie można się cieszyć z +20 latem. Zakładając że jest bezchmurnie nie ma chyba takiej opcji żeby przy tej wysokości słońca i przy tej długości dnia jak w lipcu temperatura w okolicy 20 stopni była możliwa bez ciągłego upierdliwego wiatru. Dlatego akceptuję +20 w maju albo we wrześniu bo nie jest to zła temperatura ale w tych miesiącach może jej towarzyszyć przyjemna pogoda. W okresie czerwiec – sierpień brak wiatru i słońce to automatycznie minimum +25
    A na marginesie nie ma żadnych korzyści z tego nawiewu. Zimą coś takiego chociaż wygania smog z miast a teraz tylko wysusza to co jeszcze nie wyschło i blokuje lub przegania wszystkie potencjalne fronty

    1. Latem także wiatr przegania smog, bo on nadal się tworzy – samochody i coraz częściej grillowanko. Do tego koncentracja ozonu przy ziemi w upalne dni.

          1. Akceptuję, przy założeniu, że porywy nie przekraczają 5 m/s (18 km/h). W większości przypadków Twój przedział optymalny generuje porywy oscylujące wokół 10 m/s – akceptowalne tylko przy sporadycznym występowaniu.

          1. serio? ciekawe, jak radzą sobie mieszkańcy Kopenhagi czy Trójmiasta, gdzie piździ prawie codziennie, a rowery jakoś na ulicach widać, ba! te miejskie nadal są w Gdańsku rozrywane jako towar deficytowy.
            czasem mam wrażenie, że niektórzy komentujący to takie śnieżynki, nieodporne na wiatr, deszcz i temperaturę poniżej 15 stopni.

          2. Te 5 km po mieście to można sobie jeździć prawie w każdą pogodę ale jest lato i jak ktoś lubi robić dłuższe dystanse to takie warunki to bardzo utrudniają. Zrób sobie 50-100 km jadąc pod taki wiatr jak ostatnio a gwarantuję że Ci się wszystkiego odechce

          3. @Ash
            Te wszystkie miejskie u was mają akurat elektryczne doładowanie, właśnie by przeciwdziałać silniejszym wiatrom oraz wzniesieniom.