Chłodniej

Chłodniej

Dziś pierwszy dzień ochłodzenia, na które wiele osób czekało bardzo długo. Jutro w pasie od Śląska i Małopolski po północną część Mazowsza mogą się pojawić umiarkowane opady deszczu, a temperatura w ciągu dnia nie wzrośnie powyżej 15°C. Wg modelu ICON miejscami o 13-14:00 będzie zaledwie 11°C:

Model WRF:

Pojutrze cieplej głównie na zachodzie kraju, gdzie temperatury wzrosną do około 24-25°C.  Większego ciepła należy oczekiwać przejściowo w dniach 29 – 30 sierpnia, gdy temperatura w Polsce wzrośnie miejscami do 28°C. 31 sierpnia miałoby nadejść kolejne, jednodniowe, ochłodzenie. Wg modelu ECMWF początek września miałby być dość przyjemny z wysokimi temperaturami, nie przekraczającymi jednak nigdzie 30°C.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Print Friendly, PDF & Email

126 Replies to “Chłodniej”

    1. Zgadza się. Krótkotrwałe pogorszenia i „powiewy” jesieni, a poza tym zdecydowana przewaga aury umiarkowanie letniej. Na taki scenariusz zanosi się w ostatnich dniach sierpnia (od dzisiaj) co najmniej do pierwszych dni września.
      Osobiście mnie to cieszy, wszak nie jesteśmy „skazani” tylko na bardzo gorąco-upalne oraz w pełnie jesienne opcje pogodowe:-)

  1. Do wczoraj bieżąca anomalia sierpnia nieznacznie podniosła się do blisko +3,3K (ref. 1981-2010). Myślę, że do 27-28.08 spadnie do poziomu bliżej +2,5K, ale czy niżej jeszcze nie wiadomo (?). O „rekordowości” termicznej tegorocznego lata zadecydują ostatnie, nieco cieplejsze dni miesiąca.

  2. Doskonale widać na mapach GFS w Pierwszej dekadzie Września rozległy czerwony geopotencjał na SW Europy który będzie uparcie sięgał nad Polskę czyli żadnych zmian do jesieni jeszcze bardzo daleko Karuzela ciepła zapoczątkowana 10 Kwietnia będzie dalej się kręciła

  3. Niestety, deszcze w zachodniej Polsce były słabe lub wręcz bardzo słabe. Tylko miejscami padało nawalnie, co też nie jest dobre. Wczoraj po godzinie 18 jechałem pociągiem do Opola. Mniej więcej na wysokości Św. Katarzyny i Zębic Wrocławskich krajobraz po burzy. Zalane pola, połamane gałęzie i niektóre drzewa oraz – miejscami – biało od gradu. Opad musiał wynieść co najmniej 25-30mm. Natomiast już przed Oławą śladowe ilości deszczu i ani jednej kałuży na polach. Czyli lokalnie było ostro. Za ostro. Nie o to chodzi. Potrzebne są wielogodzinne opady o średnim natężeniu, żeby miało to sens i znaczenie dla przyrody. Tymczasem taka nawałnica narozrabiała i więcej z niej strat niż pożytku.

    Dla Wrocławia suma opadu za ostatnią dobę to 7,5mm. I na horyzoncie nadal brak istotnych opadów dla wysuszonego zachodu. ;(

  4. Z racji, że w temacie „Kwiecień – lipiec 2018” wywołałem swym postem niezłą dyskusję i było wiele odp., to nie jestem w stanie odpisać wszystkim po kolei. Zrobię krótkie podsumowanie.
    To nie jest tak, że jestem miłośnikiem upałów. Mi w lato wystarczy w zupełności max 25°C, o ile Tmin będzie sensowna – dla mnie ideałem jest ~15°C. Patrząc na ostatnie np 10 lat (a nie tylko ten rok), dni, w których jest komfortowo na aktywność plenerową, jest zdecydowanie mniej niż dni z mrozem, pluchą, wiatrem, deszczem, śniegiem, zimnicą. Dlatego uważam, że każdy okres słoneczny, ciepły i suchy jest na wagę złota. Zwłaszcza, że mieszkam blisko gór i suma opadu u mnie jest większa o 70 – 100% niż na nizinach środkowopolskich.
    A zimą… też jeżdzę i chodzę po górach, ale jak jest sensowna pogoda. Przy -3°C jeszcze da się jakoś jechać, ale przy -10, albo -20 i wietrze? Jechałem kilka razy w życiu w takich warunkach i nie polecam. Jest to większa męka niż jazda przy 40°C po rozgrzanym asfalcie… W górach zima i tak jest zawsze. Na nizinach mi takowa niepotrzebna, bo generuje same problemy, dlatego preferuję Atlantyk, a na 2. miejscu dni w okolicach normy przy niedużej ilości śniegu (Tmax > 0°C, Tmin >-4°C).

    @PiotrNS zgadzam się z całym twoim postem. Po sobie widzę, że ciężko zimą utrzymać dobrą kondycję. Przejedzie się te 300km w ciągu miesiąca i przejdzie po górach 30km, ale to i tak nic w porównaniu do ciepłej pory… Tętno przy ‚standardowym’ wysiłku mam zimą o 15 – 25 większe niż latem. Nie dość, że sama kondycja jest gorsza zimą, to organizm traci energię jednocześnie na ogrzewanie i pocenie. Nie ma tu kompromisów.

    @chochliki @Marcin Dzięki za miłe słowa. Żeby było ciekawiej, to te 360km to był wyjazd z Pszczyny, dojazd na Śnieżkę i dojazd na PKP do Jeleniej Góry. Oczywiście bez spania. Więc nie dość, że dużo w poziomie, to jeszcze w pionie.
    Jak sami widzicie, najlepiej się jeździ ciepłą porą roku. Jeśli jest za ciepło, to najwyżej ‚spalanie’ będzie wyższe i nieco mniejsza wydolność (organizm traci energię na chłodzenie). Zimą traci energię i na chłodzenie i na ogrzewanie (tu już są ogromne ilości potrzebnego ciepła na ogrzanie). Zimą wolę chodzenie po górach niż jazdę, bo nawet przy lekkim mrozie, T odczuwalna spada na łeb na szyję przy prędkości własnej i dodatkowym wietrze. Później wygląda to tak, że podjeżdżam pod górę albo w krótkiej koszulce albo podkoszulkobluzie (gdy jest wiatr), często w krótkich spodenkach, bez czapki / przepaski, a zjeżdżam w czapce, rękawiczkach, bluzie + softshellu, 2 parach spodni, kominie i jeszcze potraci być zimno. W lato mam krótkie ciuchy i mam wywalne, czy będzie 30°C, czy 25°C, czy jak spadnie chwilowo do 15°C. W krótkich ciuchach nie zmarznę.

    A w tym roku mam nadzieję na ładny wrzesień, a przede wszystkim październik, bo ostatnimi laty to jakaś porażka, a nie październik. A jesień (1. połowę zwłaszcza) można lubić…

    1. Martwią te październiki. W latach 2012-2014 były to cudowne miesiące, bez pluchy, z długim ciepełkiem. A co potem? Szkoda gadać. O okresie 15+ i słońce można pomarzyć, w porywach 3-4 dni na cały miesiąc.

      1. A ja bym chciał taki październik na Ziemi Lubuskiej, jaki był w 2016 r. roku w centrum, a w 2017 r. na Pomorzu . Słońce i sucha pogoda niech będą na SE, czy na Mazowszu – wy tam nie macie już chyba deficytu opadów, a u mnie po wczorajszej nadziei, nadal słabo. Dzisiaj tylko przelotny deszcz – a takiego chociaż jednego dnia ciągłego obfitego opadu nie pamiętam w tym roku – może tak było w styczniu.

    2. Okres 09.2017 – 03.2018 to chyba najgorsza patolnia jaką przeżyłem, tyle miesięcy ciemnicy, niskich temperatur i ogólnie dziadowskiej pogody. Już we wrześniu bździna za oknem, potem październik niewiele lepszy od tego z 2016, listopad jak to listopad, koszmarnie smętny i ciemny grudzień, pluchowaty styczeń, nieco lepszy bo zimowy luty oraz dość pochmurny (na S kraju) i zimny marzec. Najdziwniejsze było to, że największe zimna całego sezonu wystąpiły dopiero na schyłku lutego, początku marca i potem w połowie marca (to -7 przy wietrze 60 km/h dawało większe odczucie zimna niż -16 bez wiatru na końcu lutego)

      A jeszcze dziwniejszy był rekordowo ciepły kwiecień po takim marcu. 18 marca -5 stopni za dnia i przeraźliwie zimny wiatr, a 8 kwietnia +25 stopni i słońce. I to ciepło zostało już z nami.

      Mnie się bardzo ta pora ciepła podobała. Troszeczkę bym mógł pomarudzić na wilgotność, na przełomie lipca i sierpnia było trochę zbyt parno przy takich wysokich temperaturach. Dni z punktami rosy w okolicy 20*C nie są zbyt przyjemne, wtedy nawet w nocy temperatura się niewiele obniża. Dużo bardziej bym wolał takie dni jak 23.08, gdzie było 32 st ale przy Td 10*C. Czerwiec też był parno-duszny, temperatura bardzo powyżej normy ale usłonecznienie – 50 godzin poniżej. Brakowało suchych i upalnych dni przez te niże na południowym-wschodzie. Bo północ kraju miała dużo więcej słońca i suchych dni.

    3. Generalnie pora ciepła w naszym klimacie mi całkiem odpowiada – z wyjątkiem zbyt uciążliwych fal upału i/lub duchoty (parności). Najlepsze do życia warunki to coś między umiarkowanym majem/wrześniem a umiarkowanym lipcem (nawet w realiach klimatycznych XXI wieku). Pora chłodna jest raczej „na przeżycie”, choć w pewnych okolicznościach potrafię „radować się” także (późną) jesienią, zimą i przedwiośniem. Zimową zimą niemalże zupełnie chowam rower, a na podorędziu mam takie, czy inne deski. Poza tym, o każdej porze roku lubię spacery, bieganie, czy prace ogrodowe (zimą nie przeszkadza mi odśnieżanie).
      Tak więc mam swoje preferencje, ale i nie czuję się „francuskim pieskiem” zwłaszcza w tych kwestiach, na które nie mam wpływu.

    4. Widzisz Kolego,
      a ja się produkuję w temacie kwietniowo-lipcowym. A tu masz babo placek – nowy temat i potwierdzenie moich przypuszczeń co do 13-go sierpnia. Jedyne, co mnie mierzi, to Twoja upartość w łamaniu zakazu poruszania się w pewnych miejscach, o czym dwukrotnie przypomnieli parkowi filance:) Wolę system rowerowania opisany przez Marcina, aniżeli wyczyn dla samego wyczynu, tym bardziej, że kondycja to u mnie była… 15 lat wstecz, czego na własnej skórze – pomimo intensywnego treningu wytrzymałościowego w mijającym półroczu – doświadczyłem w zeszłym tygodniu w Tatrach.
      Za kondycję i podejście do jej utrzymania – plus,
      za dążenie do celu – plus,
      za motywację, którą zarażasz innych (nie wyłączając niżej podpisanego) – plus
      za swobodny stosunek do parkowych przepisów – kocówa:)
      Pozdrawiam i powodzenia na

        1. Widzę, że post w PŁB przestudiowany :D
          Dzięki za miłe słowa. Wyczyn dla samego wyczynu robię 1 – 2 razy do roku. Jest to jednocześnie ogromna satysfakcja, jak i męka, dlatego nie decyduję się często na takie trasy. Są też sprawdzeniem możliwości mojego organizmu. Ogólnie wolę wycieczki krótsze (100 – 200km + góry), ale regularne (średnia ~ co tydzień) + liczne wyjazdy z / do pracy (2 x 20km) i krótkie wycieczki typu 30 – 60km po pracy.
          Kwestia łamania zakazu w KPN… ogólnie jestem zwolennikiem łamania przepisów z głową. Nie zrozum mnie źle – nie mam przepisów w poważaniu. W ruchu drogowym nie dostałem jeszcze nigdy mandatu. Zdarza mi się np. przejść / przejechać na czerwonym w nocy o 2, gdy nic nie jedzie, czy jechać po pasach na rowerze, gdy kończy się ścieżka, a po pasach znów zaczyna i nie ma przejazdu dla rowerów. Rozmawiając ze strażnikiem KPN, zapytałem czemu obowiązuje zakaz jazdy na rowerze. Oficjalna wersja brzmiała, że jakiś rowerzysta jechał nieuważnie i potrącił pieszego. Mam inną wersję, ale pozostawię ją dla siebie. Tak, wolałem się narazić na mandat rzędu 500zł i spełnić swoje przyziemne marzenie niż pchać ten rower jak kretyn przez ponad 2h pod górę. Jeszcze tam wrócę, ale w nocy, gdy nie zastanę (mam nadzieję) mundurowych.
          W Beskidach jest wiele szlaków, które są bardzo często uczęszczane zarówno przez pieszych i rowerzystów (choćby czerwony z Olszówki na Klimczok), rowerzyści potrafią jechać szybko, a jednak zakazu nie ma.
          Gdyby chodziło o bezpieczeństwo w KPN, to wprowadziliby zakaz zjazdu, a nie podjazdu. Prędkość podjazdu po tych kocich łbach jest niewiele większa od prędkości pieszego…

  5. Na Pomorzu Zachodnim nie było dzisiaj źle. Tmax 21c (w domu 24c), wilgotność 50%. Teraz chmurzy się, ale deszczu wielkiego nie ma co się spodziewać. Ten rok pod tym względem jest już stracony. Nigdy w życiu nie miałem takich przerw w koszeniu trawnika. W tym sezonie może z pięć razy kosiłem. Zupełne przeciwieństwo roku poprzedniego.
    O 15:00 widzę, że zimno zrobiło się w Suwałkach gdzie temperatura spadła poniżej 13c. Rozumiem, że niektórzy mają dosyć gorąca, ale na 13c to ja nie czekam. Ciekaw jestem tych jutrzejszych prognoz czy faktycznie będzie tak zimno. Na zachodzie na szczęście normalnie czyli 20c.

  6. Nadal ciepło i duszno, przeklęte słońce nawet dzisiaj świeci zza chmur, nie mogę już na nie patrzeć. Może przynajmniej jutro będzie naprawdę chlodno.

    1. Editor, w w-wie dziś ok. Co prawda noc była jeszcze za ciepła i parna, ale dziś już wyraźnie chłodniej i „ukochane” słoneczko nie wyłazi zbytnio. Trzymam kciuki, żebyś też odpoczął od gorąca. W tygodniu chyba nie ma co liczyć na brak słońca, ale może przynajmniej jutro będziesz miał chwilę odpoczynku.

    2. No to mam nadzieję, że w końcu u Ciebie będzie te 8-10 stopni, ale mam nadzieje, że mnie takie cyrki będą mijać aż do listopada.

    3. Gdybym był szamanem/iluzjonistą/wróżbitą, to zesłałbym na Rzeszów grudzień taki jak w 2005 w Lublinie – 1,1h słońca przez cały miesiąc i 30 minut słońca w rekordowo pogodnym dniu. Miesiąc marzenie.

      1. @piotr
        Nie znęcaj się nad ludźmi. Ja bym dla odmiany zaproponował @editorowi przenosiny zimą na Podlasie, tam to standardowo jest zero słońca w grudniu.
        Ale tak serio, to mysle ze jemu bardziej zależy na lipcu rodem z 1980 roku niż grudniu rodem z 2005.

      2. Nie wiem czy zakwalifikować to jako trolowanie, spamowanie czy po prostu życzyć z całego serca minimum 200 h słońca w grudniu.

    4. @Editor
      Nawet 22-23 stopnie, które jest dzisiaj w Rzeszowie to dla Ciebie za gorąco? Bez przesady. Jutro zamiast lata będzie jesień we wschodniej Polsce, bo temperatura nie przekroczy 15 stopni, będą chmury i deszcz.

  7. Dzisiaj w znacznej części Polski pochmurno, a i jest sporo takich miejsc gdzie pada deszcz. Z tego co widzę, że temperatura nie przekroczyła 25 stopni (może z wyjątkiem Przemyśla) – a w prognozach zapowiadali nawet 27-29 stopni na krańcach wschodnich a tu mniej z racji chmur i opadów.

  8. Dawno anomalia światowa nie spadła tak nisko jak w tym miesiącu[1] -A to głównie zasługa dużych anomalii na Antarktydzie nawet poniżej 4 st C.Mimo to zasięg lodu pozostaje dalej niski. -Ciekawe co jest tego przyczyną – Zimne powietrze spływające nad ciepły ocean sprawia że wiatr się wzmacnia i nie pozwala zamarzać wodzie poprzez zwiększone mieszanie ?(Ktoś ma inny pomysł ?)
    [1] http://www.karstenhaustein.com/climate.php

  9. No to nareszcie się ochłodziło poniżej 20 stopni, pierwszy raz u mnie od I połowy lipca. Długo na to czekałem. Przeglądając dzisiaj ostatnie odsłony GFS-u i dzisiejszą prognozę na TP, wygląda na to, że już nie będzie u mnie przekroczeń 25*C (wcześniej zapowiadali 2 września, ale już się z tego wycofali). W każdym razie zaczął się teraz okres z pogodą bardziej dla mnie sprzyjającą, więc począwszy od dzisiaj, będę tu rzadziej zaglądał z prostej przyczyny: nie będę miał czasu siedzieć tyle przy kompie, bo będę chciał nadrabiać to wszystko, na co nie miałem ochoty w ten skrajnie długi gorąco-upalny okres. Jesienią temperatury są już dla mnie bardziej obojętnie. Od połowy września nie będzie już dla mnie ani za gorąco ani za zimno. Natomiast od grudnia będę już wyczekiwał białych krajobrazów, których zimą jestem fanem.

    1. W Warszawie mieliśmy poniżej 20°C za dnia po raz pierwszy od 02.07 (czyli od 54 dni!), choć dzisiaj było tylko nieznacznie poniżej tej wartości. Jutro pierwszy nie-letni dzień przypominający dwa nie-letnie krótkie epizody tego lata (z okresu 22.06-02.07 i to nie całego). Jednak w sierpniu będzie takowy tylko jeden (w takiej skali), bo od poniedziałku 27.08 czeka nas dominacja Tmax 20/25°C oraz Tmin 10/15°C, przy ponownie częściej pogodniejszej aurze. Czyli lato stopniowo odpuszcza, choć jeszcze zupełnie się z nami nie „żegna”.

      1. W Słubicach poniżej 20c było ostatnio 24 czerwca. Czyli jak na razie 62 dni ciągiem. I jest szansa, że ten ciąg nie zostanie przerwany ponieważ dziś według ICON ma być 20/21c.

        1. @Marcin D
          A co sądzisz o tym nieprzerwanym ciągu dni gorąco-upalnych z tmax >=25°C jaki trwał między 20 lipca a 24 sierpnia np. We Wrocławiu?

          1. Oczywiście, że jest to bardziej spektakularne aniżeli przereklamowane upały z Warszawy. Przereklamowane dlatego, ponieważ w Polsce są cieplejsze miejsca a nikt tak nie marudzi jak towarzystwo z Warszawy. Zanim mi odpiszecie, że upał w mieście jest nie do zniesienia to chciałem zauważyć, że w Polsce są także inne miasta i nie wszystkie są bardzo małe. Jeszcze raz przypominam, że Warszawa miała średnią w lipcu 2018 prawie taką samą jak Helsinki, Ryga czy Göteborg a niższą od ponad 1c od Oslo. Zgoda że było ciepło od kwietnia, ale ciepło w kwietniu czy maju nie było uciążliwe. Ale jak ktoś mieszka w domu bez izolacji albo w szklarni to już nie jest wina pogody. Niech marudzi dana osoba na mieszkanie a nie na pogodę. Dni do narzekania trochę było, ale na pewno nie było to pół roku. Dni ze średnią dobową w ostatnich 100 dniach powyżej 22.5c było około 30. Powyżej 20c 65 dni. To faktycznie dużo, ale średnia dobowa 20c to nie wyrok śmierci. Naprawdę ciężko jest przy średnich dobowych powyżej 25c. A takich dni było w Warszawie było 8 w Słubicach 9. Szczerze to wole 3 tygodnie ze średnią dobową 20c aniżeli tydzień ze średnią ponad 25c. Średnie dobowe podchodzące pod 30c to już jest prawdziwy koszmar. W Warszawie w tym roku było maksymalnie 26.5c. W Słubicach 28c.

            Z tego co pamiętam rekord Polski średniej dobowej z jednego dnia należy do Szczecina (32c).

            Wspomniany wyżej ciąg z tmax >25c w Warszawie wyniósł zaledwie 19 dni. Średnia za ostatnie 100 dni w Warszawie 20.7c. We Wrocławiu było 20.8 a w Rzeszowie zaledwie 19.7c. Szczecin w zimnej, północno-zachodniej części kraju 19.5c. Średnia tmax w tym okresie: Warszawa 26.2c, Wrocław 27.1, Słubice 27.1, Rzeszów 25.8c, Szczecin 25.6c. O Absolutnych tmax nawet nie będę pisał bo każdy na tym blogu wie, że najwyższe wartości padały na zachodzie (37c). W Warszawie Tmax tylko 32c.

            Także towarzystwo z Warszawy jak musi to niech sobie narzeka, ale niech pamiętają, że wyspą gorąca Warszawa może być co najwyżej dla Podlasia oraz okolicznych wiosek i miasteczek. Wyjątek może stanowić maj 2018 (wtedy faktycznie warszawa była najcieplejsza w Polsce), ale średnia 18c to żaden upał.

          2. To już bardziej bym rozumiał narzekanie przez mieszkańców Wrocławia, bo tam jednak często jest dużo cieplej niż w Warszawie, a miasto jest od tej Warszawy niewiele mniejsze.

            W tym roku najgorsze były dni takie jak 2.08. Średnia dobowa 25*C, duszna noc, bardzo wysoki punkt rosy w dzień. To jest opresyjny szklarniowy gorąc.

          3. @Marcin D
            Przynajmniej ja w tym kontekście nie czuję się „warszawiakiem”… Ostatnią motywacją do pisania tu jest narzekanie na kwestie, na które i tak wpływu nie mam…
            Zresztą ponad 90% przypadków pogód w Polsce akceptuję, a 30-50% mi wręcz odpowiada:-)

  10. No medialki będą miały się czym ekscytować bo przez kilka pierwszych dni roku szkolnego GFS wywalił temperatur w okolicach 30 stopni.

    1. Na razie to widzę, ze tylko ty się ekscytujesz.
      Dlatego czasami czytanie tego bloga jest co najmniej szkodliwe. Absolutnie w żadnej prognozie nie widzę takich rewelacji, ale wystarczy wejść na bloga, i już ciepłolubni wynajdą taką „szansę” ;-)

      1. Opisalem tylko to, co potrafią medialne prognozy 16-dniowe, które są robione w niedziele i z jedynej odsłony porannej GFS.

      2. Dorka, GFS ma to do siebie, że potrafi wypuścić każde szaleństwo. Przypominam o prognozie mówiącej o jednocyfrowych temperaturach na początku tegorocznego czerwca (było o 20 więcej). A aktualne ochłodzenie? Niedobry ECMWF wiedział o nim od ponad tygodnia, a w tym czasie GFS przetasował większość innych możliwości – upały do końca sierpnia, oochłodzenie tylko na jeden dzień, gorąco zamiast ochłodzenia itp., a na końcu przyznali rację modelowi ECMWF.

  11. Dzisiaj na Mazowszu 7. całkowicie nie-letni (w każdym aspekcie) dzień podczas tegorocznego lata (mam na myśli miesiące JJA, czyli w sumie 92 dni…). I wygląda na to, że w sierpniu będzie taki jedyny. Od jutra powraca przewaga aury umiarkowanie-/późno-letniej.
    Z drugiej jednak strony gorąco-upalne klimaty coraz częściej przeplatają się z akcentami jesiennymi, których z czasem będzie coraz to więcej (inaczej niż w III dekadzie czerwca).

    1. A co są nie-letnie dni dla Ciebie? Takie ze średnią dobową poniżej 15c? Jeżeli tak to naliczyłem 9 dni takich w Warszawie od czerwca do sierpnia. Dzisiejszy może być dniem nr 10. Dla porównania w Świnoujściu wystąpiły tylko 4 takie dni, w Słubicach 5 a na Helu tylko 3 i to wszystkie w czerwcu.

      1. W sumie to takich dni było (będzie) 8-11, bo niektóre przyniosły Tavg bardzo blisko 15°C. Generalnie chodzi mi już nie tylko o samą Tavg, to także o większy całokształt, tzn. taki, który pod wieloma względami upodobnia dzień bardziej do wiosny/jesieni, niż do lata (np. chłodny, pochmurny i mokry, albo pogodniejszy, ale z zimną nocą i Tmax nie więcej niż ok. 20°C za dnia).

  12. Dorka nie czytałem jeszcze dziś jak się fantastycznie dziś czujesz. Wczoraj wątpiłaś w 15c w Warszawie a tu proszę już 11:00 i ledwo 14c ze wspaniałym 100% pokryciem nieba umiarkowanym wiatrem z północnego zachodu i deszczem. Może pora pogratulować prognozom? Często masz pretensje, że ochłodzenia nie są takie jakie powinny być. Dziś jest chyba inaczej.

      1. Za to ja się przeznam że po tylu ciepłych/gorących dniach dzisiejszy dzień mi bardzo odpowiada. Super odpoczynek dla organizmu

        1. Ja z kolei się cieszę, że po tych 2 chłodnych i mokrych dniach (m.in. n Mazowszu) ma się zrobić jeszcze umiarkowanie ciepło i częściej pogodnie. Nie chciałbym zdecydowanego przejścia z przewagi dni gorąco-upalnych do przewagi aury wczesnojesiennej w pochmurnym wydaniu (jak przed rokiem).

        2. Mi odpowiadał wczorajszy dzień. Dzisiaj jest już za zimno, podobne odczucia miałem w stosunku do jednego z czerwcowych dni ale daty nie pamiętam. Dzisiaj na szczęście nie wieje as wtedy wiało. Myślę że nikt normalny nie chciałby by już teraz takie temperatury jak dzisiaj stały się standardem, podobnie jak nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje w tym roku powrotu upałów czy gorąca z wartościami 27-29 stopni. To co będzie w przyszłym tygodniu będzie najbardziej ok, kolejny tydzień jest niepewny pogodowo więc bym się nim w ogóle nie zajmował.

        3. @Mat
          No to się ciesz, bo to jedyny dzień w tym sierpniu. Od poniedziałku wraca nasze typowo polskie lato czyli tmax 20-25 stopni.

  13. No, dzisiaj to już jesień w pełni. W czasie deszczu na termometrze w aucie 12 stopni. A w nocy będzie koło 7-8 bo ma się rozpogodzić potem.

    Ochłodzenia takie jak w ten weekend są potrzebne, gdzieś tak co 7-10 dni powinny przyjść 2-3 dni z dużym zachmurzeniem i opadami 20-40 mm NIE Z BURZY. Wtedy nawet w upalne lato nie ma zagrożenia suszą. Tylko czemu jak się ochładza, to musi zaraz być zimno jak późną jesienią??? 12 stopni w dzień to jest odpowiednia temperatura na wczesny listopad a nie na sierpień. Taka temperatura jak wczorajszego dnia (17-18 stopni) jest wystarczająca.

    Na szczęście ta pogoda nie będzie się w tym roku ciągła cały wrzesień. Prognozy są optymistyczne – słoneczne polecie z temperaturą w dzień 20-26 stopni. Bez upałów, bez niepotrzebnego tak wcześnie chłodu.

    1. Nie jest tak jeszcze źle temperatura maksymalna pod koniec sierpnia może spaść w okolice 10 stopni. Tymczasem dziś na południu i w centrum najwyższe temperatury wystąpiły w nocy lub nad ranem 15-16 stopni. Teraz temperatura spada cały czas np. w Warszawie, ale w perspektywie jutro znów 20 stopni i więcej i słońce. To i tak nieźle że dopiero po kilkudziesięciu dniach temperatura spada poniżej 20 i jest pochmurno na ledwie 1-2 dni. Lipiec i sierpień 2018 mimo że ciepłe nie powaliły usłonecznieniem ale sierpień będzie miał już wysokie usłonecznienie w stosunku do normy.

    2. @alewis27
      12c to temperatura dobra na zimę. W lato taka temperatura to porażka. U mnie na pojezierzu w północno zachodniej Polsce rano też było zimno. Na szczęście temperatura się dźwignęła i jest te 20c (wczoraj 21c) plus sporo słońca. Również odpoczywam od upału, ale w normalnych temperaturach. 12c do niczego nie jest potrzebne aby odpocząć od upału. Mam nadzieje, że taką temperaturę w dzień zobaczę dopiero w listopadzie.

      Dorka nie wierzyła, że będzie dziś 15c w Warszawie a o 12UTC było zaledwie 12.9c.

      1. Owszem, było i nawet zdążyłam trochę zmarznąć. Ja natomiast absolutnie nie chce powrotu gorąca w tym roku, już absolutnie go wystarczy. Co prawda GFS wywala takie prognozy, ale mam nadzieję, ze się nie sprawdzą :(

          1. Wbrew pozorom ja się szybko przegrzewam, ale też szybko marznę. Nie mam zbytnio warstwy ochronnej tłuszczu ;-) Ale z dwojga złego, oczywiście wolę, to drugie…………..

        1. @dorka
          No to jesteś zmarźluch, bo ja chodziłem cały dzień na krótki rękawem i nie zmarłej. Można by powiedzieć, że nareszcie się można normalnie ubrać, bo wcześniej chodziłem po domu przeważnie w samych gaciach (inaczej nie dało rady).

  14. A propos „chłodniej”.

    Ostatnio przeglądałem dzienne wartości Tmax i Tmin z Gdańska, z czasów gdy jeszcze mieliśmy stacje meteorologiczna blisko morza, czyli z mojej młodości.

    Chciałem sprawdzić na ile moje wspomnienia z dzieciństwa są prawdziwe. A były one takie że plaża latem to miejsce zimne gdzie trudno długo wytrzymać w stroju… plażowym. I sam się zdziwiłem jak prawdziwe one były. Otóż w drugiej połowie lat 1960-ch i w większości lat 1970-ch typowe Tmax w Gdańsku latem mieściło się między +17 C, a +23 C. Nic dziwnego, że koło 15-ej plaża pustoszała bo o prostu było za zimno aby tam dłużej siedzieć.

    Zasadniczo to co mamy w ten weekend w Gdańsku to typowe lato mojej młodości.
    Chciałem

  15. Kto by pomyślał, ze 26.08 bedzie wczesnym popołudniem zimniej na Mazowszu niż 11.03.
    A nawet zimniej niż 23.12 w 2015 roku…
    jak widać, jest przedział temperatur, ktore mogą pojawić ze o każdej porze roku w godzinach popołudniowych….

    1. @kmroz, 1 dzień, na tyle m-cy gorąca, czy na prawdę jest się czym ekscytować? A prognozy GFS coraz cieplejsze! @FKS już się prawie pożegnał, myśląc że teraz będzie sobie spokojnie żył na łonie natury, bez kochanego żaru.
      Zobaczymy…………….

        1. @Zbigniew, tak do 25 to dam radę spokojnie ;-) Ale jeśli się zdarzy „ciąg” dni 27-30 to już może być chyba nie za fajnie w warszawce, nawet i we wrześniu.
          Chociaż pamietam że chyba coś takiego było we wrześniu 2015 i nie było chyba tak źle………….

          1. Dorka nie przesadzaj znowu. Nic gorszego już nie będzie w tym roku od tego co było. Jutro rano poniżej 10c pewno będzie w Warszawie. Słońce świeci jak w kwietniu. Nawet jak wyskoczy kilka dni po 30c to dasz spokojnie radę.

          2. @Dorka
            Chociaż pamietam że chyba coś takiego było we wrześniu 2015 i nie było chyba tak źle………….
            Jeżeli już to był wrzesień 2016. I wtedy takich dni z tmax 27-30 stopni było 6 pod rząd, a łącznie było ich 8.
            A i muszę przypomnieć, że wrześniu ten gorąc nie jest tak odczuwalny jak w miesiącach letnich i takie temperatury trwają krótko.
            http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12375&ndays=30&ano=2016&mes=09&day=30&hora=23&ord=REV&Send=Send

    2. Klapa ten dzień. Nic fajnego nie przyniósł. No i szkoda, że wypadł akurat w niedzielę. A ten deszcz siąpiący u mnie przez 7h z sumą 5mm to śmiech na sali. Tyle potrafi przy dobrej burzy w 5 minut spaść.

      1. Pozostaje miec nadzieje ze taki dzień we wrześniu sie nie zdarzy… ale to chyba marzenie, bo juz 1 września moze byc powtórka ;)
        @dorka
        No jeszcze troche dni powyżej 20 bedzie, ale spokojnie juz niewiele.

        1. W każdym razie-kurtkę po dzisiejszym dniu już należy raczej zostawić na wieszaku i nie chować głęboko do szafy….

          1. Nic się nie stanie jak będzie kilka dni powyżej 25 stopni, jak masz o 14:00 27 stopni to o 18:00 będzie 22-23…. zresztą będzie ile będzie, pewnie będą też tradycyjnie przymrozki w III dekadzie, no ale trudno taki klimat, zaś już tego waszego warszawskiego biadolenia na te temperatury to nie da sie czytać. Najlepiej żeby było ciągle pochmurno i zimno….Nie widziałem, żeby ktoś z Wrocławia albo Słubic tu biadolił, gdzie mają znacznie wyższe temp….

          2. Może ranga Administratora i niechęć do narzekania zobowiązuje KKB i PD, niemniej znam wielu Wrocławian, którym dłuższy okres wybitnych anomalii dodatnich podczas tegorocznego lata zdecydowanie nie służy.
            Mnie służy, ale ja tam empatyczny jestem i wrocławskie „Dorki i Radomiry” w pełni rozumiem…
            Póki co, mam niewątpliwy przywilej braku konieczności odwiedzania tego miasta regularnie. W małomiasteczkowej społeczności, której jestem reprezentantem wysoką anomalię okresu letniego znosi się lepiej, a przedłużające się okresy niepogody – gorzej.
            Zgadzam się także z diagnozą przyczyn rzeczywistych takiego, a nie innego odczuwania tegorocznego lata w dużych ośrodkach miejskich, jaką postawił w jednym z powyższych wpisów Marcin D.

    3. ten rok jest trochę skrajny, u mnie 11-12 stopni (od 15tej) i leje deszcz…czyli mamy powtórkę z 2 lipca tego roku, a liczyłem, że jednak do tego nie dojdzie…
      trzeba jasno powiedzieć, to pierwszy powiew jesieni w tym roku, w najbliższych dniach z tego co widzę to różowo nie będzie (poniedziałek-wtorek niby słoneczny, ale raczej zachmurzenie umiarkowane, duże przy 20 stopniach może być chłodno w niektórych miejscach), dopiero od środy ma być bardzo przyjemnie i słonecznie w całym kraju…musimy się przestawić z pełni lata do polecia…

      1. Takie uroki klimatu bardziej kontynentalnego. Na zachodzie i nad morzem nie było takich temperatur. Wczoraj i dziś około 20c. Więcej proszę takich ochłodzeń.

  16. Dzisiaj pogoda do bani, ale prognozy są optymistyczne. Polecie z temp 20-26 stopni i słońce. Pamiętacie co było rok temu? Ochłodzenie na początku września było początkiem dominacji aury już bardzo mocno jesiennej. Od 1.09 było zaledwie 8 dni z temperaturą maksymalną powyżej 20 stopni, i to nie tylko we wrześniu, a w ogóle. We wrześniu 4 dni, w październiku też 4. A potem to już nic, aż do 8 kwietnia. Jeszcze gorzej sprawa wygląda jeśli weźmiemy pułap 15 stopni, bo ostatni taki dzień pojwił się…20 października. Potem już ani jednego, aż do ok. 10 marca kiedy na bardzo krótko zrobiło się wczesno-wiosennie. To była jedna z dłuższych przerw w występowaniu temperatur >15, bo bywały takie lata że jeszcze w grudniu takie maxy się pojawiały, a pierwsze po nowym roku – w lutym. A przecież ta jesień/zima nie była zimna, większość miesiecy była ciepła, niektóre nawet bardzo (grudzień i styczeń). Ogólnie pora jesienno-zimowa 2017/8 to była straszna patologia i oby się taka nie powtarzała za często. W okresach takich jak tamten to ocieplenie klimatu sobie można wetknąć tam, gdzie słońce nie dochodzi, bo za oknem kostnica przez 7 miesięcy (najlepiej było wtedy chyba na NW krańcach gdzie wrzesień był znośny, a luty bardzo słoneczny).

    Te ostatnie szpetne jesienie sprawiły, że już zapomniałem jak wygląda ta pora roku w ładnej wersji. Takiej jak w 2006, 2011 czy 2014.

    1. Jesień 2015 tez poza tymi nieszczęsnymi dwoma tygodniami października nie była zła.
      Dla mnie najgorsza jesień 2016. Wrzesień najpierw gorący, potem dwa tygodnie przyjemnego polecia, a od 5.10… No wiadomo, porażka. Pochmurno, zimno. Troche słońca pojawiło sie w pierwszej połowie listopada w koncu, ale było… jeszcze zimniej. Dopiero druga połowa listopada sie zlitowała, ale te kilka cieplejszych dni juz takiej przyjemności nie sprawiło. U mnie był tak naprawde jeden dzień około 13 stopni, poza tym około 10 lub mniej. A grudzień- juz istotnie zimowy, nieprzyjemny. Ocieplenia jak sie pojawiły, to w towarzystwie deszczu i pełnych chmur. Tamta zima w ogóle przyniosła ten rzadki juz w dzisiejszych czasach, ze im cieplej tym brzydziej i bardziej wilgotno…
      Jesień 2017 była wg mnie lepsza. (Chociaż nadal daleka do ideału, mniejsze zło) Wrzesień do bani, ale nadal jednak względnie ciepły. Październik juz całkiem całkiem (wciąż niemal codzienie powyżej 10!), tylko oczywiście malutko słońca, listopad przeciętny, ale z super weekendami (dość ciepłymi i słonecznymi). No i grudzień i styczen bardzo fajne, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu przynosiły trend ze ładnie i sucho było w czasie ocieplen, dzięki czemu było nieco naprawde miłych dni (a ich multum było na przełomie grudnia i stycznia)
      Oczywiście jest to jedynie w opozycji do fatalnej pory chłodnej 2016/17. JEsien 2017 była bardzo daleka od ideału (bliżej niego była sama zima, ale nadal średnio) i oczekuje w tym roku czegoś duzo lepszego. Powtórki z sezonu 2013/14 najchętniej (sezon 2006/07 byłby najmilej widziany, ale nie po chłodniejszej porze cieplej, bo przez rok od kwietnia do marca średnia powyżej 2 stopni byłaby juz nieciekawa dla klimatu)

      1. Przyznam się, że mam duży problem w podjęciu decyzji, która jesień była gorsza – 2016 czy 2017. Jesień 2016 zaczęła się pięknym wrześniem (co ciekawe nie był u mnie ekstremalnie, lecz bardzo ciepły), przez co jej początek odbieram jak najbardziej pozytywnie. Październik był niestety wyjątkowo paskudny (tylko 4 stopnie rozbieżności między przeciętną Tśr i TMax!), do tego dość przykry pogodowo listopad. Co ciekawe, w listopadzie 2016 nie przeszkadzała mi zimowa aura w drugiej dekadzie (w listopadzie wolę zimę od tej smutnej szarości, podobnie w grudniu i styczniu, no chyba że ma być tak jak w listopadzie 2000, czy grudniu 2013 lub 2015), gorzej odebrałem całokształt tego miesiąca.
        2017, to z kolei brzydki wrzesień, którego jakikolwiek honor odebrały słoneczne i odczuwalnie przyjemne dni pod koniec miesiąca (za sprawą zimnych nocy było poniżej normy), dobry początek października, później pogorszenie pogody i znowu fatalna końcówka. Wyjątkowo miło odebrałem natomiast „babie lato” w połowie października, kilka dni było wówczas wyjątkowo pięknych. Listopad był przeciętny do bólu, w termicznej normie i bez „niespodzianek” w postaci szczególnie ciepłych dni. Za sprawą właśnie ładnych weekendów i braku kompletnie straconych dni (takich, że przez cały dzień zacina deszcz (sam lub ze śniegiem), był dla mnie jednak zwyczajny – ot, przyszedł, poszedł i nikomu nie przeszkadzał.

        1. dla mnie gorsza była cała pora chłodna 2017/8, bo tam w miarę akceptowalna przeze mnie pogoda dopiero w lutym i marcu się pojawiała. Wcześniej to była zabójcza szaruga przez 5 miesięcy pod rząd. A analogiczny sezon 2016/7? Padaka tylko w październiku i listopadzie (na dobrą sprawę to pół listopada). Wrzesień jeden z najlepszych, grudzień naprawdę dobry jak na grudzień (w końcu jakiś grudzień który nie jest późną jesienią!!!), styczeń jeden z najlepszych, luty też nie taki zły bo jak było pochmurno to było śnieżnie, a jak bez śniegu i plusowo – pogodnie. Marzec usłonecznienie powyżej normy też (ten na północy kraju był gorszy).

          1. Cóż ja na to patrze w inny sposob.
            W sezonie 2016/17 ostatnim przyjemnym i ciepłym dniem był 4.10. Pózniej to co najwyżej 10-11 stopni było w słoneczne dni. Jedynie 21.11 uratował honor listopada bo było 13 stopni i słonecznie.
            W grudniu dni w miarę ciepłych i jednocześnie słonecznych równe zero, w styczniu to samo. W lutym litościwie 16.02 i potem 27.02. Dopiero w Marcu lepiej. Okres od 5.10 do 26.02 przyniósł raptem pojedyncze dni do przyjemnego spędzania na świeżym powietrzu….. nie dość ze typowo mroźna zima to jeszcze bardzo kiepska (zimna i pochmurna) większa czesc jesieni (poza wrześniem, który był bardziej latem niż jesienią).
            W sezonie 2017/18 najwieksza skazą był… wrzesień. Pochmurny, bardzo deszczowy ale przynajmniej nie zimny. Nie miał takiego „koszmarku” jak duża czesc np wrzesnia 2008. za to od początku października do końca lutego było bardzo duzo dni do spędzania przyjemnego na świeżym powietrzu.

          2. to na południu kraju było trochę lepiej, około 20 listopada było duże ciepło z tmax nawet 19 stopni przy bezchmurnym niebie. W październiku 2016 też jakieś ładne dni się trafiły, choć nie było ich za wiele. 1-3, 7, 14 i 15, 22-24 w sumie tyle, reszta to ciemnica.

            Ja mam trochę inne preferencje w zimie, bo mi nie przeszkadza nawet jak jest -10, byle było trochę śniegu i słońca. Temu taki bardzo ciepły grudzień 2017 z usłonecznieniem 30 godzin i brakiem śniegu odbieram skrajnie negatywnie, a już styczeń 2017 który był prawie cały ze śniegiem i 100h słońca odbieram bardzo pozytywnie mimo średniej temperatury prawie -6 st.

            Ale jak się weźmie pod uwagę trendy i prawdopodobieństwa, to na południu kraju jest dużo większa szansa na ładną pogodę przy ciepłej wersji zimy. W Warszawie 15 stopni w listopadzie to już rzadko kiedy się pojawia, a u mnie prawie co roku są dni po 16-18.

  17. Przed nami rześka noc i to bardzo!!! Wpadliśmy z jednej skrajności w drugą. Temperatury jednocyfrowe o tej porze nie powinny mieć jeszcze miejsca. 8 stopni to ja miałem w ostatnią noc wigilną albo sylwestrową, a to przecież dopiero koniec sierpnia! Za zimno, stanowczo za zimno!

    1. temperatura około 10*C to w naszym klimacie wartość, która może się pojawiać przez wszystkie 12 miesięcy. W zasadzie to przedział 6-14*C tak u mnie wygląda (rekord zimna w lipcu to nieco poniżej 6*C a rekord ciepła w styczniu nieco poniżej 15*C)

      8 stopni w zimną letnią noc i 8 stopni w ciepły zimowy dzień to u nas całkowicie normalne zjawiska. Nienormalnie by było, jakby cały sierpień były takie noce. Albo cały styczeń.

  18. Zimno o 7:00 rano naszego czasu. Jedynie Szczecin trzyma poziom gdzie jest 16c (ale w środku nocy też było tam zimno). Namysłów, Silniczka tylko 4c o 7:00 rano.

      1. Te początki miesięcy są czasami naprawdę niezwykłe. Kto by w tę zimną, „jesienną” noc przypuszczał że właśnie zaczyna się jeden z najgorętszych miesięcy wszechczasów, tak jak chyba nikt w Niedzielę Wielkanocną 2018 nie spodziewał się, że rozpoczął się najbardziej niesamowity do tej pory miesiąc XXI wieku, który położy na łopatki „napoleoński” rekord…

        1. A kwiecień 2017 jaki był? Tam przecież lato nie było przez 2 dni, cała pierwsza dekada była naprawdę ciepła, nikt nie bral pod uwagę że ten miesiąc w ogóle ma szansę być poniżej normy. A jednak przyszła taka paskudna bzdzina że dało radę. Jeszcze okres 10-16 kwietnia był w miarę, temperatura w normie i jakieś słońce. Ale 17 kwietnia i dalej to padaka, temperatury rzędu 5 stopni w dzień i opady śniegu! Nawet jak było pogodnie to były anomalie po -4, -6 stopni na przykład 30 kwietnia i 1 maja.

  19. Poranek we Wrocławiu rześki, poniżej 10 stopni C. Jesień nadchodzi a kurek z opadami nadal zatkany ( w niebie skończył się kret do przetkania rur ;) ). Wczoraj byłem w wysuszonych lasach twardogórskich. Z rana dosłownie przez 20 minut skropiło z chmur tu i ówdzie i limit opadów się wyczerpał. Gdzieś tam w prognozach piszą, że sucho ma być u nas do połowy października. Chyba, tak jak wspomniał przy innym wątku @kmroz – będę musiał się udać za grzybem na wschód. „Emigracja grzybowa” – tego jeszcze nie grali. ;) Mimo wszystko nie tracę nadziei, że jakichś „pijany” niż w końcu przyniesie solidne opady na zachodzie kraju. Chyba, że faktycznie ten rok będzie grzybowo stracony. ;(

    – @dorka – w nawiązaniu do Twojego komentarza w wątku „kwiecień-lipiec” – na grzyby mogę Cię zaprosić, chociaż w tym roku to raczej u Ciebie coś szybciej wyrośnie, bo u mnie cienko to widzę. ;( Z centralnej Polski są już nieliczne doniesienia, że gdzieś, coś się pokazuje. Tam częściej i więcej pada.

    Natomiast co do obecnego ochłodzenia. Chałupę z rana dobrze przewietrzyłem i po raz pierwszy w tym miesiącu musiałem coś narzucić z długim rękawem. Jakoś tak dziwnie przez moment się czułem. ;) Lato we Wrocławiu było w tym roku ciężkie (gorące i suche) z nielicznymi ochłodzeniami, głównie na przełomie czerwca/lipca i w samym lipcu, gdzie trochę więcej popadało, ale jak już dotrwałem do 27 sierpnia to i dalej pociągnę. ;)
    Bez względu na preferencje pogodowe, życzę Wszystkim udanego tygodnia. ;)

    1. Dzięki @Grzybiarz, ja nie znam się na grzybach i zbierać nie potrafię, więc pożytek byłby ze mnie marny ;-)
      Poranek rześki, ale słoneczny, więc dla mnie pogoda idealna. Jakby nie było słońca też bym nie płakała, ale jest ok i oby tak dalej.
      Wzajemnie dobrego tygodnia dla wszystkich ;-)

    2. @Grzybiarzu – spokojnie. Zeszłego roku o ile pamiętam martwiłeś się suszą, a koniec końców nie było tak źle. Jest jeszcze czas na wysyp owocników. Co najmniej do końca października.

      1. @DarekB – zeszły rok to była zupełnie inna para butów gumowych z cholewą. ;) W lipcu był niesamowity wysyp w górach. Na terenach nizinnych grzyby pojawiały się już w czerwcu (głównie kurki i koźlarze pomarańczowożółte). W tym, obawiam się, że może naprawdę nie być grzybów z uwagi na niezwykłą „upierdliwość” wyżową. Niemniej może być też tak, jak w 2016 roku. Wrzesień ciepły, suchy i bezgrzybny. Październik mokry, chłodny, pochmurny i super grzybowy. Generalnie wszystko wyjaśni się do połowy października. Jeżeli warunki nie pozwolą na masowy wysyp, to będzie po ptokach. Zrobi się po prostu zbyt późno z coraz większym ryzykiem przymrozków. Bez porządnych opadów grzybnia nie wykluje masowo owocników.

        – Żeby nie było, że jestem jakimś „grzybofilem”. ;) Jak będą grzyby to super. Ja nie to trudno. Życie pędzi dalej. Tylko to jest jedna z moich ogromnych pasji i raz na rok, chciałbym przez te 3-4 tygodnie poczuć adrenalinę grzybobrań. Jak nic z tego nie wyjdzie to smuteczek, że trzeba znowu cały rok czekać.

        – Generalnie do połowy października każdy scenariusz jest możliwy. Może być:
        1) super,
        2) po japońsku czyli „jako-tako” lub
        3) beznadziejnie.

        1. No wlasnie to nie jest upierdliwość wyżowa, przecież fronty co chwila przechodzą od paru tygodni. Problem w tym, ze są suche (czasem całkowicie!) , bo przychodzą do nas z zaschniętego zachodu Europy. Bardziej uaktywniają sie nad wschodnia połowa kraju, gdzie suszy juz nie ma.

          1. @kmroz – dzięki za doprecyzowanie. „Upierdliwość” wyżową zamieniam na „bezjajeczność” frontową. ;)

  20. @dorka – „ja nie znam się na grzybach i zbierać nie potrafię” – ja kiedyś też się nie znałem i nie potrafiłem zbierać. ;)

    – „więc pożytek byłby ze mnie marny ;-)” – wcale nie. Grzybiarz początkujący to brak konkurencji dla starej wygi. ;-)

  21. Jesień, jesień idzie… poranek u mnie mglisty, teraz już mgły ustępują, ale słońca widać, że będzie mało i raczej dzisiaj letnio to nie będzie… wrześniowo.

  22. Najzimniejszy dzień tegorocznego sierpnia (26.08) „zaliczony”. Tak więc i ten miesiąc – podobnie jak czerwiec i lipiec – przyniósł choć jeden dzień z więcej niż symbolicznie ujemną anomalią, w tym wypadku poniżej -2,5K (ref. 1981-2010). Dodajmy jednak, że także i w przypadku sierpnia była to anomalia ponad 2-krotnie słabsza od tej najbardziej dodatniej (blisko +7K z 09.08). I taki dzień był tylko jeden, podczas gdy tych z przekroczeniami anomalii +5K w sumie 5, a z przekroczeniami +4K aż 10… (przynajmniej na razie).
    A ostatnich 5 dni sierpnia powinno przynieść przewagę anomalii około zera i nieco powyżej (nie więcej jednak niż ok. +4K).

    Czyli tegoroczny sierpień utrwala obraz bardzo ciepłego obrazu tegorocznej pory ciepłej – pomimo pewnych chłodnych „skaz”, które to jednak jawią się niczym bramki honorowe w meczu piłki nożnej przy końcowym rezultacie rzędu co najmniej 4:1 (5:1).

    1. A jednak jak San Marino strzeliło nam gola, to wszyscy mówili jaka to kompromitacja ;)
      O to chyba tez mniej wiecej Marcinowi chodziło. Ze szok, ze rekordowo ciepłe lato (juz olać ten 1811 nawet) przyniosło tak silne epizody chłodu. Rok temu w lecie „przeciętnym” jak na dzisiejsze czasy takich epizodow wgl nie było, jak porównywać tego roczne 5-1 to tutaj dla odmiany skromne 1-0, ale z czystym kontem.

  23. Prognozy ala wrzesień 2006 czyli temperatura 20-25 stopni w dzień i pogodnie. Noce już wyraźnie zimniejsze niż jeszcze niedawno. Wrzesień to w najlepszym wypadku poletni miesiąc, nawet jak się trafi gorący okres to nocami nie ma już 20 stopni przy takim samym punkcie rosy. A w najgorszym wypadku to miesiąc późno jesienny nawet. 22 lata temu mieliśmy najgorszy wrzesień po 1912 roku, ten z 2001 też był paskudnie pochmurny. Najgorszy wrzesień ma uslonecznienie o połowę niższe od najgorszego sierpnia.

    Całe szczęście że w tym roku nie zanosi się na taki wrzesień jak w 2001. Choć i tak jest on poza skillami jeszcze i pogoda może się radykalnie zmienić z dnia na dzień.

    1. Pamiętam jeden z wrześni z połowy lat 90-tych. Wracając z grzybów, późnym wieczorem termometr wskazywał 25 stopni. Przełom pierwszej/drugiej dekady września. Nie pamiętam temperatur wieczorowo-porannych z października 1995, ale mam wrażenie, że również zahaczały o 20 stopni – lepiej to sprawdzić, bo odczucia z tego bardzo ciepłego miesiąca mogą skłaniać do naciągnięć.

        1. @Leszek – muszę poszperać w starych, archiwalnych zapiskach. Kiedyś prowadziłem własne, regularne pomiary temperatur i opadów. Było to kompletnie amatorskie i nieprofesjonalne, ale trzymam je w specjalnym miejscu i mam do nich ogromny sentyment. Gdyby Gospodarze bloga chcieli z nich skorzystać to by się załamali… ;-) Wszystko niezgodne z wytycznymi. ;)

          – Jak znajdę to dam znać. Ale tak na „gorąco” co pamiętam to to, że wrzesień 1995 roku był świetny grzybowo, chociaż pod koniec miesiąca na pewno trafiło się kilka zimniejszych nocy. Pamiętam to ponieważ w tamtym czasie, właśnie pod koniec września pojechałam pociągiem na grzyby do Budachowa (stację za słynną Bytnicę). Czy ktoś pamięta te czasy, kiedy pociąg „Ślązak” z 12. wagonami jechał do Zielonej Góry z samymi grzybiarzami, w większości nieźle wstawionymi? ;-)

          – Wtedy to wystąpiła taka specyficzna sytuacja grzybowo-pogodowa. Grzybów było mnóstwo, ale wiele takich rozłażących się, zbyt namokniętych i rosnących w zimnych warunkach (kilka nocy było na pewno zimnych). Efekt był taki, że należało nieco naszukać się aby zebrać kosz grzybów dobrej jakości.

          – Na pewno znacznie cieplej było w pierwszym i drugim tygodniu września oraz na początku października. Dam tu Leszku znać jak sprawdzę bo obecnie przebywam kilka dni poza domem.

          1. Do Grzybiarz – w mojej Bydgoszczy 09.1995 przyniosl rekordowe opady – wyzsze niz w l.2001 czy 1978. Niestety na grzyby nie chodzilem – Corki malutkie a my z Zona oboje dlugo w pracy czasem po godzinach. Wspierali nasze Dzieci faktyczni I przyszywani Dziadkowie.

      1. W zasięgu 240 godzin nic takiego nie widze (jeden dzień powyżej 25 i to w dodatku jeszcze w sierpniu- najbliższy czwartek)…
        na pewno nie pomyliłeś z GFS z 6Z albo jakimś innym modelem?

          1. A Ok wlasnie, czyli poza zasięgiem prognozy meteomodelu ;)
            Ja rzadko kiedy patrze nawet powyżej 240h. Tak daleko nawet średnie wiązki nic sensownego nie powiedzą…
            ale na 100% media dalej bedą podchwycac tego typu fusy…

      2. Narazie wygląda więc na to że po krótkiej przerwie letniej pogody będzie ciąg dalszy. Wrzesień to już ostatni miesiąc kiedy termicznie może zapisać się jako letni, więc najpóźniej w październiku nadejdzie już jesienna pogoda, ale kto wie może jeszcze we wrześniu nadejdą większe chłody

  24. Może się też powtórzyć sytuacja z 2011 roku, kiedy po bardzo ciepłym i słonecznym wrześniu nadszedł chłodny, ale nadal słoneczny październik. Ostatnie ciepłe (a nawet gorące) dni były tylko w pierwszych dniach października 2011r. A taką sytuację prognozuje model CFS – wrzesień bardzo ciepły i słoneczny, a październik nadal słoneczny, ale już blisko normy termicznej.

    1. A od listopada aż do lutego znowu widać bardzo duże plusowe anomalie, ale nie wiem czy warto brać te prognozy na poważnie… z tego co słyszałem, NAO oraz AO mają być dodatnie zimą, więc może jednak te prognozy się sprawdzą.

      1. jeśli NAO i AO będą dominowały dodatnie, to jest duża szansa na kolejną ciepłą zimę. Przy tych wskaźnikach ujemnych jest znacznie większa szansa na zimę w wydaniu, cóż, zimowym zamiast późno-jesiennego.

        Późno-jesienną zimę jeszcze zniosę. Byle sama jesień nie była przez taką pogodę zdominowana, bo z tego się wtedy robi stanowczo za dużo pogodowego marazmu. Najlepszy sezon to chyba 2006/7, tylko jeden naprawdę dziadowski miesiąc tam był (styczeń).

    2. Ale w 2011 październik był przeciętny (wg IMGW nawet lekko ciepły) a nie chłodny. W 2012 była taka sytuacja że po ciepłym wrześniu przyszedł chłodny październik (choć wg IMGW był w normie)

      1. @anonim
        Gdyby nie było kilka chłodnych dni z tmax 5-10 stopni na przełomie I i II dekady października i incydentu zimowego (miejscami z całodobowym mrozem i termiczną zimą) pod koniec października 2012 to ten październik byłby cieplejszy.

  25. Mam nadzieję, że w tym sezonie pierwsze przymrozki na wys. 2 m pojawią się jak najpóźniej czyli jeszcze nie we wrześniu.

    1. @Zbigniew – także trzymam za to kciuki. Przymrozki i susza to najgorszy scenariusz dla grzybów. Już bywały takie lata, np. 2003, że wszystko zatrybiło (odpowiednie opady we właściwym czasie), a przymrozki łeb ucięły. Po letniej suszy, deszcze przyszły we wrześniu. Kiedy minęły niecałe 3. tygodnie i grzyby zaczęły się wykluwać, przyszły mroźne noce i „załatwiły” sezon na amen.

      – Jak dla mnie to przymrozki mogą się pojawić (bo kiedyś muszą) pod koniec października, a najlepiej w listopadzie.

      1. Rekord z Warszawy najpóźniejszego przymrozku był rok temu, 21.11
        Cos niesamowitego.
        Ciekawe, kiedy zostanie przebity.
        PS to jeden z powodow dla których jednak jesien (a tym bardziej cała pora chłodna czyli okres bez września za to do marca-kwietnia) w 2017 była dla mnie duzo lepsza niż rok wczesniej. Mimo, ze i tak z wielu powodow najwyżej przeciętna. Apropos wczorajszej dyskusji m.in. z alewisem.

  26. Powoli wkraczamy w okres, w którym dni gorące (a nawet jeszcze upalne) coraz częściej mogą przeplatać się z tymi niosącymi już przymrozki (z początku lokalne i głównie przygruntowe).

  27. A prognozy różnych modeli coraz częściej za kolejnym wałem wyżowym nie dopuszczającym niżów atlantyckich do przemieszczania się tradycyjnym dla cyrkulacji strefowej (z W) torem nad Skandynawią i Bałtykiem w kierunku W Rosji.
    A przy tym wygląda na to, że przeważać ma aura umiarkowanie lub późnoletnia.

  28. Teraz to albo dany mc jest albo duzo cieplejszy albo nieco cieplejszy niz zwykle. Kazda inna prognoza wydaje sie nietrafiona. Globalne ocieplenie zaczyna galopowac. Obstawiam ze mimo chlodow w lutym oraz marcu biezacy rok w skali Polski okaze sie najcieplejszy w historii co tylko spoteguje gwaltowne burze
    I wichury a jednoczesnie dalszy spadek poziomu wod w rzekach oraz jeziorach 😟 .

  29. Jeszcze rano miałem niemal bezchmurne niebo i słońce, teraz już zachmurzenie wzrosło do całkowitego i zbiera się na deszcz. Na szczęście temperatura przekroczyła 20 stopni i wynosi u mnie 22-23 stopnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.