Ciepły koniec sierpnia?

Ciepły koniec sierpnia?

Wszystko wskazuje na to, że po krótkim ochłodzeniu, pod koniec tygodnia wrócą wysokie temperatury, być może przekraczające nawet 30°C. Wg najnowszych odsłon modelu GFS ciepło miałoby być do końca miesiąca, co znacząco podwyższyłoby średnią anomalię miesięczną. Obecnie prognozy mówią nawet o wartościach rzędu +1.5K względem normy z lat 1981-2010. Ponieważ (niemal) ostateczne oszacowanie anomalii czerwca to +5.35K, a wstępne oszacowanie anomalii lipca to +0.10K, sierpniowa anomalia rzędu +1.5K dałaby przeciętną anomalię lata 2019 równą +2.32K, wyraźnie powyżej dotychczasowego rekordu (+2.11K 1811, 2018). Fakt, że najwyższe anomalie panowały w zasadzie w czerwcu, przed sezonem urlopowym, a najcieplejszy przeciętnie miesiąc lata, czyli lipiec charakteryzował się temperaturami znacznie niższymi, włącznie z dwutygodniową falą chłodu z pewnością spowoduje, że pojawi się wiele głosów sceptycznych. Z pewnością lato ponownie największymi anomaliami odznaczy się w południowej części kraju. Lipiec i sierpień w części północnej i północno-wschodniej miały najniższe wartości anomalii temperatury, co w połączeniu z faktem, że i tak przeciętnie jest tam najchłodniej spowoduje, że mieszkańcy tych regionów mogą nie uznać tych miesięcy za najbardziej udane.

W południowej części kraju było zgoła inaczej. We Wrocławiu lipcowy chłód trwał zaledwie 10 dni, a i tak w wielu z tych dni temperatura maksymalna znacznie przekraczała 20°C. Średnia temperatura miesięczna czerwca osiągnęła tu 22.7°C, w lipcu było to 20.3°C. Najwyższa średnia miesięcy czerwiec-sierpień wystąpiła w roku 2018 i wyniosła 20.8°C. Sierpień 2019 póki co charakteryzuje się we Wrocławiu średnią temperaturą równą 20.6°C i wszystko wskazuje na to, że istnieje spora szansa, że do końca miesiąca nie spadnie poniżej 20°C, będzie to zatem rekordowo ciepłe lato w tej części kraju.

Niższe temperatury w końcu prognozy pokazuje model ECMWF, jednak na podstawie całej serii ECMWF-EPS należy póki co traktować ten przebieg jako outlier i poczekać do kolejnych odsłon. Póki co możemy spodziewać się ocieplenia od piątku, przy czym temperatury przekraczające 30°C miałyby się pojawić raczej tylko w zachodniej i południowo-zachodniej części kraju i to dopiero w niedzielę 25 sierpnia.

Poniżej: prognoza zmian średniej anomalii miesięcznej temperatury (okres referencyjny 1981-2010) sierpnia 2019 w Polsce.

Print Friendly, PDF & Email

626 Replies to “Ciepły koniec sierpnia?”

  1. W skali całego kraju rekordowo ciepłe lato było w latach 1811 oraz 2018. A w którym roku rekordowe lato było na środkowym południu Polski (m. in. na Górnym Śląsku)? Bo mi się wydaje, że chyba 1992 oraz 2015.

    1. Do Łukasza 160391 – dla Katowic i B Białej 08.1992 miał najwyzsza śr mczna w ogóle- wyższą niż 07.2006, 08.2015, 06.2019.

  2. No i sztosik, ile można oglądać chmury. Zwlaszcza te bezproduktywne. Od 2 lipca do dziś (czyli przez łącznie 50 dni) były zaledwie pojedyncze typowo wyzowe dni, gdzie było dużo słońca, jakieś niegroźne cumulusy i tym podobne. Pogoda wyglądała tak że albo było ładnie do Góra 10.00 i potem już klops, albo była konwekcja prawie że codziennie.

    Ciekawe jak długo się nowy ‚wyżowy’ wzorzec pogodowy utrzyma. Ten rok choruje na wyjątkowo długo trzymające się wzorce pogody.

    1. Wrocław ciepłem stoi, a grzybiarz we Wrocławiu mieszka. Czyli meteorologiczne lato pożegna nas tak, jak zaczęło. Żar i susza przy wejściu, żar i susza przy wyjściu. A niech to jesień kopnie…

  3. U mnie końcówka póki co ma być gorąca jednak nie upalna. Czyli jak mówiłem szansę na rekord coraz większe, choć lokalnych rekordów, pewnie będzie niewiele, bo na N będzie na 100% zimniejsze od lata 2018, a z kolei na S raczej nie pobije lat 1992 i 2015.
    Sierpień pewnie u mnie okaże się jeszcze suchszy od lipca… Coś mi się wydaje, że nadrobimy to jesienią i przyjdzie miesiąc pokroju września 2017 czy października 2016 :/

    1. No coż… a kto powiedział, że nie może potem przyjść jesień na miarę tej z 2011? Pogoda nie zna czegoś takiego jak odreagowanie. Wrzsień 2017 czy październiki 2016 i 2017 to były miesiące z sumami ekstremalnie wysokimi. Jaka nazwa wskazuje zdarzają się takowe niezwykle rzadko. Październiki od 3 lat w Łodzi są bardzo wilgotne, teraz dla odmiany może przyjść suchy… bo czemu nie?

      1. Przy tendencji do ujemnego NAO i blokad cyrkulacji strefowej nadejście okresu bardzo wilgotnego jest kwestią czasu. Nie wiemy na jaki miesiąc to przypadnie, nie wydaje mi się żeby to się miało stać już we wrześniu. Październik albo listopad, może nawet grudzień. W grudniu genuen to by było coś, czego w tym miesiącu nie widzieliśmy 7 lat. Porządny śnieg w całej Polsce.

          1. Dokładnie. Wszyscy tu piszą tak jakoby ujemne NAO miało się do końca roku utrzymywać. Toć to niedorzeczne…

          2. Wszyscy piszą jakby znak NAO poza zimą miał jakiekolwiek znaczenie dla klimatu w Polsce. Statystycznie nie ma żadnego, zresztą dlatego użyłem słowa „klimatu”, a nie „pogody”. Tzn. znak NAO ma wpływ na sytuację synoptyczną sektora atlantyckiego wręcz z definicji. Ale jakoś nie przekłada się to na temperaturę (może nieco na opady) w Polsce. Oprócz oczywiście zimy.

          3. Dodam, ze jeśli wierzyć Styszyńskiej (2001) to opady w sierpniu są w Polsce ujemnie (tak!) skorelowane z NAO. Zresztą słabo i nie wszędzie nawet statystycznie istotnie. Jednak w sierpniu więcej pada przy ujemnym NAO, odwrotnie niż zimą:
            http://wgsr.uw.edu.pl/wgsr/wp-content/uploads/2018/11/Styszy%C5%84ska-do-formatu.pdf

            Nie jest to niemożliwe bo latem te opady są głównie konwekcyjne, a pogoda atlantycka nie sprzyja głębokiej konwekcji.

          4. Ja rok temu tak samo pisałem o ujemnym NAO gdy było już dużo dłużej dodatnie. Do kwietnia tego roku takowe zostało prawie cały czas.

    2. W Krakowie-Balicach do pobicia roku 1992 wystarczy 19C.
      Do 19 sierpnia jest 20.0 C.
      Czyli przynajmniej najcieplejsze powojenne lato będzie, jak średnia temperatura za dni 20-31 sierpnia przekroczy 17.4 C.
      W świetle najbliższych prognoz – bardzo realne

      1. Do Krakusa 20.08 13:10 – ale sam 08 1992 nadal zachowa status najciepl sierpnia /ostatni goretszy 08.1807/ w Krakowie, Katowicach i B.Białej – oczywiście to tylko wysepka w porównaniu z 08.2015.

  4. Minęły dwa miesiące odkąd się „zaktualizował” GFS i muszę powiedzieć, że w porównaniu do tego co było, to już obecnie raczej nie zaniża tak bardzo tmaxów, jak tuż po tej „dobrej zmianie”. No i nie zawyża tak bardzo tmin, jak to robił przed tą zmianą. Więc… może faktycznie nie jest to aż tak tragiczna modyfikacja?
    Przyznam, że dzisiaj pierwszy raz od dłuższego czasu spojrzałem na ten model i… trochę szok ;) Pozytywny.

    1. Zaniża zaniża. Widać to w porannej aktualce na koniec prognozy. Oczywiście po najniższych wiązkach. No ale to sama końcówka prognozy więc…
      ECMWF też po najniższych wiązkach na koniec prognozy.

      1. Ja mówię o prognozie na 5 dni. Jak się patrzylo w czerwcu to z dnia na dzień się mylił o ponad 5 stopni, a teraz pokazuje w miarę tak jak inne modele

  5. Mnie najbardziej interesuje czy front zapowiadany w środkowej Polsce na dzisiejszą noc rzeczywiście przyniesie porządne opady. Zarówno ICON jak i ECMWF nadal widzą minimum 30 mm. Przyzwoity opad który przed zapowiadanym okresem suchym nieco by podratował sytuację choć na chwilę.
    Tymczasem póki co przysłowiowa cisza przed burzą. Słońce, słaby wiatr, przyjemna temperatura. Prawdziwy spokojny letni dzień :)

    1. No i warto zauważyć, że zarówno u mnie i u Ciebie nie jest parno, tak jak na S Polski (gdzie punkt rosy zbliża się do 20 stopni, podczas gdy u nas to tylko 10 stopni). Tylko u mnie niestety mimo to pochmurno. A szkoda bo byłby to całkiem miły dzień pomiędzy nocnymi opadami.

      1. U mnie chmury rozeszły się na dobre dopiero ok 10, odchodząc na wschód więc pewnie i u Ciebie wkrótce się skończą. Zresztą z tego co widzę na SAT24 to już się powinno rozpogadzać

        1. Niby słońce się przebija przez Altocumulusy. Ale o pogodnym niebie to nie ma na razie mowy, chociaż może coś się za chwilę zmieni

    2. No dziś w centrum idealny późno-letni dzień. Tmax przeszło 29C, dużo Słońca, słaby wiatr, niska wilgotność. Nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Tym bardziej, że dziś w nocy ma jeszcze ostro przylać. I po jednodniowym ochłodzeniu powrót lata.

        1. U mnie było te 29 stopni. Sprawdziłem parę sąsiednich stacji w wunderground i tam też tyle pokazywały. W Łasku było 27,7C z godzinowych. Myślę, że na moje regiony (między Łodzią a Łaskiem) mogło przypaść lokalne centrum ciepła z uwagi na korzystne usłonecznienie – minęły nas blokiem dziś od godz 9 do 16 praktycznie wszystkie ławice chmur, co przy słabym wietrze spowodowało solidne podniesienie temperatury.

  6. Jeśli sprawdzą się prognozy to lato w skali kraju będzie reokordowo ciepłe, a sierpień może byc cieplejszy bezwględnie od lipca i tym samym stosunkowo dużo bardziej powyżej normy od poprzedniego miesiąca. Nadal niewkluczony jest upał ekstremalny, choć prawdopodbieństwo zbyt wielkie nie jest. Najwyższa tmax jednak będzie najprawdobnie najniższa spośród miesięcy letnich. Sierpień więc nie okaże się raczej miesiącem chłodnym tj jak prognozowałem choć do „wyróżniających” się ciepłych też należeć nie będzie. Przełomu w opadach też nie będzie choć będzie wilgotniejszy od lipca. Jeśli chodzi o temperatury i opady to jeszcze mogłoby się coś zmienić bo przed nami cała III dekada ( do 25.08 anomalia dodatnia nie będzie znacząca raczej poniżej +1K, więc zimny ostatni tydzień mógłby spowdować że sierpień mógłby spaść nawet poniżej normy) niemniej prognozy nie wskazują na jakąś znaczącą zmianę. Po 25.08 mamy jednak fusy a początek września tym bardziej.
    Widać choćby po gorszym modelu jakim jest gfs że letnia pogoda na początku przyszłego miesiąca jest pod dużym znakiem zapytania tj to prognozwał min Lukas.
    Co do przełamania opadów to mam nadzieje że nie dojdzie do tego dopiero zimą i to w postaci niżów sprowadzających ciepłe powietrze a tym samym opady w postaci najcześciej deszczu lub deszczu ze śniegiem. Raz że przy krótkim dniu taka pogoda byłaby dołująca tym bardziej że subiektywnie „prawdziwej” zimy ze śniegiem i większym mrozem już dawno nie mieliśmy. Dwa że do zimy jeszcze daleko więc do tego czasu susza się może pogłębić, choć pamiętajmy że będzie to teraz miało wpływ przede wszystkim na grzyby i stan wody w jeziorach i rzekach bo wegetacja roślin będzie coraz „słabsza”. Po trzecie większe zimowe opady deszczu, lub opad mieszany i tak za bardzo nie pomogą jeśli po nich nadejdzie sucha wiosna. Inaczej pisząc ciepła wilgotna zima z opadami mieszanymi lub deszczem będzie miała mały wpływ na zmagazynowanie wilgoci na początku wiosny. W takim wypadku musiałyby być to rekordowe sumy przez całą zimę a najistotniejsze w lutym. Najlepsza jest więc zima mroźna ze śniegiem i piszę to obiektywnie a nie tylko jako zwolennik takowej zimy. Ale oczywiście nie mamy wpływu na to. Poczekajmy jednak bo może bardzo wilgotny okres nadejdzie wcześniej: we wrześniu, w październiku, listopadzie a jak przyjdzie w grudniu to przecież może płynąc zimne powietrze z N i wtedy będziemy mieli śnieg. Wariantów naprawdę jest bardzo dużo i nie sposób to przewidzieć

    1. Co z tego, że dzień się skraca, skoro sierpień jest drugim najcieplejszym miesiącem w roku, a w ostatnich latach często bywał w ogóle najgorętszym miesiącem.
      A poza tym, przekroczenie 30 stopni jest w naszym klimacie możliwe nawet po 20 września :P

    2. Obecne dni są tak samo długie jak pod koniec kwietnia.
      Trzeba jednać wziąć pod uwagę to, że kwiecień jest wychłodzony po zimie, a sierpień jest nagrzany dzięki pierwszej połowie lata, tj. czerwcu i lipcu.

    3. Takim, że 30C to nie jest jakieś specjalnie wysoki próg aż do III dekady września. Wystarczy napływ dość ciepłych mas powietrza. Dopiero w III dekadzie września w I dekadzie października wpływ skracającego się dnia jest na tyle silny, że potrzeba już dość mocnej adwekcji ciepła, by próg 30C można było przekroczyć w najcieplejszym momencie dnia.

    4. Marek Dziekaniak, w ramach ciekawostki uściślę jeszcze, że najpóźniejsze przekroczenie progu 30 stopni w historii pomiarów w Polsce nastąpiło 27 września, w 1947 roku. Osobiście jako graniczną datę dla takiego zjawiska uważam 5 października.

    5. @Marek Dziekaniak

      Układ ocean-ląd-atmosfera ma pewną inercję termiczną, związaną z uśrednioną pojemnością cieplną wymienionych składników. Gdyby tak nie było czerwiec byłby najcieplejszym miesiącem, a maj byłby cieplejszy od sierpnia. Nie przypadkiem lato zaczyna się od najdłuższego dnia w roku zamiast mieć go pośrodku. To pokazuje, ze ta inercja ma skalę czasu około półtora miesiąca.

        1. Bo to to jaki miesiąc jest najcieplejszy w róznych miejscach zdeterminowane jest przez kilka czynników nie tylko przez inercję termiczną jak u nas. Szerokość geograficzna jest istotna, ale do tego dochodzą zmienne prądy oceaniczne, zmienne wiatry itd. Im bliżej równika tym długość dnia ma coraz mniejsze znaczenie. Zresztą im bliżej równika tym różnica między najdłuższym dniem a najkrótszym jest mniejsza.

    6. Temperatury mogą przekraczać 30tki nawet w październiku przy korzystnej sytuacji barycznej, prędzej czy później to nastąpi gdzieś w Pl- obstawiam że prędzej.

  7. solidnie zaczyna wyglądać ta strefa opadów nad Czechami, zwłaszcza ze wklejają się w nią burze i ulewy, w miejscu przechodzenia fali opadów czyli z SW na NE może solidnie dolać nawet najmocniej od maja, jeśli chodzi o opady wieloskalowe na tym obszarze.

    1. GFS zapowiada 20-25 mm we Wrocławiu. To by chyba zakończyło głęboką suszę rolniczą, no i wreszcie przerwa z podlewaniem na działce.

      1. @wroclaw, przy prognozowanych temperaturach te 20-25 mm wyparuje szybciej niż wsiąknie. Za kilka dni nie będzie po nich śladu. Te opady to taki mały przerywnik w drugim z rzędu, psychicznym roku pod rząd.

        1. Grzybiarz łap to co się dzieje u mnie to będziesz zadowolony, takie ulewy przechodzą ze woda potokami leci, 20 mm. to chyba łupnie za kilkanaście minut a gdzie do jutra przedpołudnia.

          1. @daniel – niech leje całą noc na te dolnośląskie, nizinne suchoty. Dawno tak przyjemnie nie padało. Oby do jutrzejszego południa napadało 50-60 mm. Ten deszcz jest bezcenny.

          2. opady chyba będą większe niż prognozują modele, na stacjach obok mnie już o 21 będą notowane przekroczenia 20 mm. a leje niesamowicie po prostu huk deszczu, na stacjach pojawiają się przekroczenia 10 mm/h, co jak na opady wieloskalowe to bardzo dużo, niż chyba okaże się jednak bardzo mokry.

  8. Nie będę tu palcem pokazywał kto tu przepowiadał ujemne anomalie temperatury „już od dziś”, w domyśle aż do końca sierpnia. W rzeczywistości było „od jutra” i tylko trzy dni.

    Nie wspomnę już o tym mieszkańcu alternatywnego wszechświata który 12 sierpnia twierdził, że „cały czas jest stopień poniżej normy” 🤤

    1. U mnie na razie większość okresu lipiec-sierpień jest poniżej normy, jak sprawdzi się ten gorąc do końca sierpnia to powinno się wyrównać.

    1. Też ten fakt zauważyłem, wpadłem tutaj poszukać informacji na ten temat dlatego, że nie udało mi się znaleźć takowych na ich stronie. Jeśli ktoś jest w temacie to proszę o podzielenie się wiedzą :)

          1. Prognozy na dłużej są wyłącznie w aktualizacjach z 00:00 i 12:00 UTC, w tych z 06:00 i 18:00 UTC nie. Od dawna zresztą tak było. Zajrzyj o 19:00, pewnie znowu będzie 114-godzinna.

          2. Ostatnio były prognozy obejmujące pięć pełnych dni, obecnie jak wyżej już napisano skrócone są do dwóch a w niektórych odsłonach do maksymalnie trzech dni. Przedwczesna radość ;)

  9. W wieczornych wtorkowych aktualizacjach najcieplejsze ECMWF i GEM – oznaczałoby to coś na miarę fali upału z początku września’2016 tylko rozpoczynającą się o kilka dni wcześniej.
    Trzeba jednak poczekać na większą jednoznaczność prognoz, bo choć wiele modeli/odsłon przewiduje od 22-23.08 aurę suchą i stopniowe ocieplenie, to jego skala i trwałość nadal są kwestią otwartą.

    Tym bardziej cieszy mnie zapowiadana na noc strefa wyraźniejszych opadów. Dobrze, że tym razem przejdzie nieco bardziej na N/W niż ta sprzed tygodnia. Szkoda, że nie przez jeszcze większą część kraju (z W na czele)…

    Co do kwestii NAO/AO i wpływu na pogodę…
    Owszem tylko zimą i w marcu wartości indeksów wyraźniej korelują z temperaturą i to z dwóch zasadniczych powodów:
    – większe zróżnicowanie termiczne na linii ocean-kontynent,
    – ogólnie wyraźniejsza (w uśrednieniu) cyrkulacja.

    Nie mniej sposób „wyrabiania” średnich temperatur (np. za 30-31 dni, czy 90-92 dni) wydaje się nieco inny przy strefówce (mniejsze skrajności) niż przy blokadach (większe skrajności) – także o innych porach roku, w tym także w okresie letnim. Nie wspominając już o opadach.
    Myślę, że jednak w okolicznościach z ujemnymi NAO/AO łatwiej o ujemne anomalie termiczne także latem (nawet jak za dłuższy okres korelacja wychodzi dość neutralna), jak i okresy z większymi opadami (nawet jak okresowo jest też dość/bardzo sucho).

    %%%

    I na koniec jeszcze taka ocena…
    Jeżeli sprawdzą się prognozy za falą upału jak ostatnie ECMWF i GEM, to anomalia sierpnia może wzrosnąć do +1,5/+2K (ref. 1981-2010). Jeżeli ocieplenie będzie słabsze/krótsze, to końcowa anomalia zamknie się pewnie bliżej +1K – a co i tak oznaczałoby rekordowo ciepłe lato (z zastrzeżeniami o jaki wspomina Autor wątku).

    1. ECMWF wygląda tragicznie, aż smutno patrzeć. Mam nadzieję, że jutro schowa te bajki do kosza i pójdzie za o wiele przyjemniejszym ICONem

        1. W ostatnich dniach w końcu ujawniają się twoje prawdziwe preferencje, których można było się domyślać, ale były jednak dobrze przykrywane dyplomatycznymi wypowiedziami

          1. Ja swoich preferencji przecież nie zmieniłem. Deszcz, zachmurzenie, ujemne anomalie są potrzebne mi latem dla równowagi. Klimaty ogólnie cieplejsze i pogodniejsze są przeze mnie bardziej lubiane. Zdrowy rozsądek mówi mi jednak „basta” jeżeli skrajności (jakiekolwiek) się przedłużają/nasilają.

        2. Ale po co podawać fałszywą alternatywę?
          W najczarniejszych snach do końca września nam to nie grozi.
          Za to upały… cóż wrześnie 2016 i 2018 dały popalić, na szczęście krótko, ale to i tak była masakra. Ostatnie dekady sierpnia za to są wyjątkowo łaskawe i nas od lat oszczędzają. Podobnie zresztą było z czerwcami, ale ten rok musiał to zmienić…

    2. Na Okęciu sierpień zapowiada się jeszcze bardziej suchy niż czerwiec. Dzisiejsza noc i jutro to może być już ostatnia szansa, by odmienić sytuację…

    3. A jeśli chodzi o termiczny rekord lata, to wcale nie musi on paść, by uznać, że dzieje się coś nadzwyczajnego. To już nawet nie jest 2-3 lata odstępu, ale rok po roku ekstremalnie ciepłe lato… Ale właściwie to było do przewidzenia już na koniec czerwca, skoro naprawdę chłodne lipce i sierpnie to się skończyły ok. 15 lat temu.

      Pytanie tylko, czy to szaleństwo choć na parę lat wyhamuje. Pocieszam się, że równie dobrze w marcu 1990 r. ktoś mógłby ogłosić koniec zim w Polsce, no i był też rekordowy rok 2006/07…

      1. Uważam, że to zwykły zbieg okoliczności jak w zimach 1988/9 i 1989/90 i że doświadczymy jeszcze chlodniejszych lat, może nie tak zimnych jak np. 1980 czy 1993, ale uważam że wciąż „grożą” nam normalne lata jak np. 2004,2005 czy 2009 :)

        1. Bardzo mnie to martwi :( Odkąd skończył się czerwiec, na niemal dwa miesiące trochę zapomniałem o swojej fobii przed tymi nowymi ekstremami i rekordami, ale teraz to znów odżyło… Bo do czego to doszło, żeby rok za rokiem następowały tylko bardzo/ekstremalnie gorące lata… Nie mówię że chciałbym odreagowania, ale marzę by to wyhamowało. I to nie tylko przez bieżący rok, bo u mnie lipiec i sierpień jak na razie są zwyczajnie słabe. Nie do porównania z rokiem ubiegłym. Natomiast czerwiec… Jak myślę o tym ile wyniosła jego anomalia, to „jak do tego doszło nie wiem”. To jakiś nieśmieszny żart, w który normalnie bym nie uwierzył. Tak jakby ktoś skoczył w Planicy 260 metrów, albo polska reprezentacja w piłce nożnej wygrała za jednym zamachem Euro 2020 i Mundial 2022 ;) Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że długo, bardzo długo takiego czerwca nie uświadczymy. Ale nie chcę się na nic nastawiać, bo znowu będzie tak jak ostatnio – „lato 2019 takie nie będzie, na pewno nie będzie takich jaj jak w ubiegłym roku”. I przyszedł taki turbo-czerwiec. Ja tego lata nie „przyjmę” za rekordowo ciepłe, bo jakby nie patrzeć, jego anomalia będzie właściwie tylko zasługą jednego miesiąca. Ale już sam fakt, że w ostatnich latach choćby nie wiem co się działo, nie możemy dostać chłodnego lipca czy sierpnia daje do myślenia.
          Na koniec napiszę obiektywnie, bez wtrącania swojej niechęci do nowych rekordów. Mam nadzieję, że to lato nie będzie rekordowo ciepłe, bo czeka nas wtedy fala denializmu i rozpocznie się lekceważenie danych pomiarowych i prawdziwych statystyk. Jakiś typowy czytelnik Onietu czy Interji pomyśli sobie „jak to lato było dla nich rekordowo ciepłe, to znaczy że oszukują, bo pamiętam dużo cieplejsze”. A taka prawda że dla wielu mieszkańców Polski lipiec i część sierpnia słusznie były chłodne. Za „lato stulecia” publiczność uznałaby chyba tylko coś w stylu lipiec 2006 x3.

          1. Mówią „nadzieja matką głupich”. Ja tam mogę być głupi ;), do trzech razy sztuka. u
            Ufam, że „lato 2020 takie nie będzie” i przynajmniej do czerwca zdania nie zmienię :)

          2. Piotr NS, czerwiec 2019 Małopolsce przebił on lipiec 2006 i sierpnie 1992 i 2015, pod względem średniej temperatury i miejscami pod względem liczby dni ze średnią dobową >25C. A co do subiektywnych odczuć, cóż, jeżeli ktoś twierdzi, że np. 1 lipca oraz III dekada tego miesiąca, czy też w zasadzie cały sierpień, przynajmniej na S i W Polski były chłodne – to znaczy, że oczekuje u nas klimatu bałkańskiego lub śródziemnomorskiego.
            Zresztą, sceptykom, trzeba przypomnieć, że każde lato z „rekordowo” ciepłych, typu 1992, 2015, 2018 miało okresy chłodne (III dekada czerwca 2018, generalnie II połowa czerwca 2015) – przy których I połowa lipca 2019 to ciepły okres ;) .

  10. Patrząc na prognozy – wyżowo od czwartku. Ale do co najmniej niedzieli dość zimne noce – po 9-10 stopni. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Bociany już odleciały, idzie jesień.

  11. moja rzeka dostała 3 stopień zagrożenia hydrologicznego od IMGW, niesamowicie leje z opadów wieloskalowych, widać jak Dolny Śląsk przyjął tą chmurę na siebie,a nad Czechami lecą kolejne silne opady.

    1. Twoja „rzeka” była rzeką przed kilkudziesięciu laty. Dewastacja koryta przyspieszająca spływ, jej ciągłe utrzymanie „we właściwym stanie hydrotechnicznym”, swoboda w zabudowie terasy zalewowej – sprawiły, że ten ciek można nazwać wszystkim, tylko nie rzeką (kanał, rów, etc.). Stawiam dolary przeciw orzechom, że tak jest. A Sudety Środkowe mają i tak (poza pasmami G. Orlickich i Bystrzyckich) ubogą sieć hydrologiczną. Popatrz na Sudety Zachodnie, albo na Masyw Śnieżnika i G. Bialskie.

      1. Silniejsze – znaczy normalne – opady: gwałtowne wezbranie do wystąpienia powodzi. I tak w koło Wojtek. Coś co działało niczym gąbka, działa niczym rynna.

  12. ECMWF ponownie cieplejszy w swojej wieczornej odsłonie, nawet do 35 stopni na zachodzie i północnym zachodzie 28 sierpnia

    Palące słońce od 23 sierpnia do końca prognoz

      1. @adek
        35°C i nawet więcej jest niewykluczone po koniec sierpnia. Przykład sierpień 1992 czy 2015. W 2011 było blisko bo po 25 sierpnia było 34, 3°C

    1. „Palące słońce od 23 sierpnia do końca prognoz”

      Palące Słońce pod koniec sierpnia. Raczej to jest absurd.
      Przypomnę, że dzień skraca się coraz szybciej, Słońce świeci pod coraz niższym kątem. Koniec sierpnia to solarny odpowiednik pierwszej połowy kwietnia.

    2. „Palące” słońce pod koniec sierpnia to trochę takie wyolbrzymianie. Tym bardziej, że od 23 sierpnia do końca prognoz nie będzie non stop upału.

  13. Coś czuję, że taka aura utrzyma się równy miesiąc i wrzesień 2019 znowu zostanie popsuty przez ostatnią dekadę, która nie uczyni go rekordowym a obudzi się tym samym Atlantyk.

  14. U mnie właśnie zaczęło solidnie lać, bardzo mocno trzymam kciuki za tą strefę opadowa, bo w prognozach nie widać, by w najbliższym czasie miało padać, bardziej niz symbolicznie. Fajnie, że to już druga w tym miesiącu zwarta strefa opadów, która podleje większość kraju.

    1. Dobrze, że strefy opadowe w przewadze są zwarte, mobilne, a przy tym dają konkretne opady, ale z limitowanymi zjawiskami stwarzającymi większe zagrożenia.
      Wygląda przy tym, że popada na większym obszarze niż wynikałoby to z ostatnich prognoz (choć zarazem odpuści SE, gdzie poprzednio padało najmocniej).
      Takie opady faktycznie bardzo się przydadzą przed suchym i ponownie coraz cieplejszym okresem.

      I jeszcze taka ciekawostka… Jest ciepło, ale bez męczącej duchoty i bardzo wysokich Td/Twb. Natomiast czekające nas ochłodzenie nie będzie jakimś wielkim szokiem termicznym. A to też dobrze.

    1. @Artur – przeżyliśmy czerwiec to przeżyjemy upalną końcówkę sierpnia/września. Dnia sporo już ubyło to nie zmęczy nas to tak, jak w czerwcu. Osobiście wolałbym temperatury poniżej trzydziestki, a najlepiej w przedziale 20-25 stopni, ale we Wrocławiu to pewnie jeszcze nie raz stukną trzy dychy plus, niemniej lato wkrótce wykopyrtnie i tego się trzymajmy.

    2. No to cóż ja na to poradzę, że zachód Polski ma już klimat subtropikalny? Wschód jest w innej strefie klimatycznej.

    1. @daniel – te deszcze to miód na moje serce! Dereń świdwa, który rośnie blisko mojego bloku i który jeszcze wczoraj wyglądał jak stare, podarte kalesony, dzisiaj jest sprężysty i pełen werwy. ;-)

    2. Gdzie pada tam pada. W okolicy Hrubieszowa okrągłe zero opadów od nocy 14/15 sierpnia a od niedzieli upał/gorąc. Apogeum przedwczoraj gdy stuknęło 32 stopnie C. Wczoraj 29. Noc niemalże tropikalna a prognozy na przyszły tydzień to jeden wielki koszmar… Słońce i gorąc idźcie precz, byle szybciej!

      1. Przyszły tydzień to jedno wielkie temperaturowe cudo, w końcu nie będzie trzeba przez jakiś czas nakładać kurtki, bo któż to widział mieć 8 stopni o 6 rano w środku lata, to nawet w listopadzie cieplej potrafi być.

          1. No to widzisz, mieszkam chyba w innej strefie klimatycznej, bo ile od początku lipca było u mnie nocy z temp. ponad 13 stopni, z 5? Przeważnie było 6-12, a 100 km na północ były przygruntowe przymrozki.

          2. 15 sierpnia o 21:00 było 10 stopni, siedziałem na podwórku w dwóch bluzach a mimo to było za zimno. Za takie wieczory latem to ja dziękuję…Niech teraz będzie jak najdłużej gorąco.

        1. @podlasianin – tylko kiedy to „cudo” da Ci 16 stopni w nocy i 24 w dzień, u nas pierdyknie 33-34. A wtedy ten „cud” przepoczwarzy się w zaduch i smród. No, ale spokojnie, nie czepiam się. Grzej się chłopie, bo wkrótce „byndzie” zimno. ;)

          1. U mnie są obecnie za zimne noce by były jakiekolwiek grzyby, ostatnio w okolicy były nawet przygruntowe przymrozki… co ja zrobię, że wy ciągle macie gorąc, czy wschód PL musi mieć ciągle lodowate noce?

          2. @podlasianin niestety taki już urok NE, żeby u was na dłużej było upalnie, to na zachodzie musi być już blisko 40-tki, a z kolei żeby tam było naprawdę chłodno to u was musi być termiczna jesień

          3. chyba będzie mocny wysyp grzybów jak się ociepli, zwłaszcza tutaj bliżej gór, a i prognozy dają możliwość napłynięcia wilgotnej masy powietrza z południa pod koniec tygodnia więc wzrośnie szansa na opady i burze.
            Rolnicy spokojnie teraz będą mogli pozasiewać rzepaki, wczoraj widziałem jak się spieszyli przed deszczem z oraniem.

          4. @Jacob
            W latach prze wojną i w latach 50 i 60 temperatury były w kraju w porze ciepłej bardziej wyrównane, a na wschodzie maje i czerwce były nawet cieplejsze niż na zachodzie, ale od lat 70 zaczął się ten „cyrk” i z każdym rokiem różnice temperaturowe latem między NE i SW pogłębiają się. Zupełnie inaczej jest zimą, gdzie „gonimy” zachód.

        2. Różnica między E a W kraju latem statystycznie jest niewielka. Większa między NE a SW, ale też nie tak bardzo jak zimą. Latem największa jest chyba między pasem nizin środkowopolskich a Pomorzem/Wybrzeżem.

          Natomiast ostatnimi czasy (zwłaszcza w lipcu) mieliśmy polaryzację termiczną nad całą Europą, która dodatkowo zwiększała te różnice. Prezentowane w poprzednim wątku mapki ANOMALII wiele w tym względzie mówią. Nie dziwię się więc rozbieżnościom prezentowanych tu opinii.

          Ja osobiście na takie opady jak w ostatnich godzinach nie narzekam – w rejonie Warszawy w przewadze 15-20 mm (bliżej 30 mm zanotowało Legionowo). Jeżeli jednak ma nie padać, to osobiście wolę układ wyżowy, niż te rozmywające się fronty i niby-niże, które zanim mocniej się rozpada na dobrych 40-100h (czasami i więcej) wprowadzają zaduch przy aurze tak, czy inaczej gorącej (czasami nawet lekko upalnej). Albo opady tak mizerne jak na C Mazowszu 23.07 przy aurze ponurej jak w typowym przedzimiu.

          I oczywiście nie pogardzę też „ciepełkiem” na finiszu lata, które niebawem tak, czy inaczej zacznie odchodzić w zapomnienie (tej skali na ok. 7-8 miesięcy). Natomiast dni z temperaturą bliżej 20°C jeszcze trochę jesienią i później wiosną doświadczymy…

        3. Rzeczywiście Białystok ma średnią dla okresu V-IX (okres ciepły) za ostatnie 20 lat 15,7, natomiast np. Zielona Góra na zachodzie i Rzeszów na SE ma średnią z tego okresu 17,2. Spora różnica. A w tym roku różnica jeszcze większa. Aktualnie średnia sierpnia dla Zamościa wynosi 19,7 a dla Białegostoku 17,7. W okresie ciepłym najchłodniej jest na Kaszubach i Suwalszczyźnie a najcieplej na Dolnym Śląsku i w Kotlinie Sandomierskiej.

    3. Gdzie aż 50 mm? Na stacjach synoptycznych nie było tyle nigdzie, najwięcej w Białymstoku 43,0mm. U mnie pod Łodzią 18 mm. Mało to nie jest, ale oczekiwania i prognozy były raczej na 30. Źle nie jest, ale mogło być lepiej.
      Teraz jeden dzień chłodnego, wietrznego bufora. A potem powrót lata, z każdym kolejnym dniem coraz bardziej przypominający nam co lato potrafi sobą reprezentować.

      1. Na Lublinku 21,6mm. To pierwszy w tym roku dzień z opadem dobowym powyżej 20mm. Ostatni taki mieliśmy w… październiku 2018

      2. Dobrogoszcz w sumie już 52,4 mm, ogólnie południowy wschód Dolnego Sląska czyli okolice Gór Sowich około 50 mm na kilku stacjach m.in w Dzierżoniowie 48 mm. do 8 rano

  15. Wg moich obliczeń praktycznie nie ma już możliwości, by dla Warszawy tegoroczne lato strąciło z tronu najcieplejszy (w dziejach pomiarów) sezon letni, czyli ten z roku 1811.

    Co nie zmienia faktu, że lato 2019 roku w stolicy jest (było) skrajnie ciepłe. Ma dużą szansę na zajęcie tu drugiego miejsca w rankingu najgorętszych.

  16. Jeśli tendencja z ostatnich 4 lat – opadania wód gruntowych – utrzma się, to za 5 lat czeka nas katastrofalna susza z wielkimi pożarami lasów. Przejechałem przez Polskę południową i wschodnią – mazowieckie, świętokrzyskie, małopolskie, lubelskie i podkarpackie.
    We wszystkich – bez żadnego wyjątku – wszystkich naturalnych źródłach podskarpowych, krynicach, potokach jest ok 70% mniej wody. Lokalnie bywały już w poprzednich latach momenty gorsze, ale średnio nigdy nie było tak źle.
    Mam przerażające przeczucie, że może to dopiero być przygrywka. Oby nie.

    1. Nie bardzo rozumiem, dlaczego wielu komentatorów ogranicza czasowo proces pogarszania bilansu wodnego (np) na nizinach środkowopolskich, tylko do ostatnich kilku lat. On się zaczął znacznie wcześniej.

      1. Słusznie napisałeś „obserwatorów”, ponieważ w moim przypadku to jedynie amatorskie obserwacje. Lubię odwiedzać początki rzek, miejsca gdzie biją źródła, mam wiele zdjęć, jednak nie prowadzę naukowych pomiarów. Ale np w Zwierzyńcu (też tam byłem) pracownicy RPN oszacowali, że uśredniony przepływ potoku Świerszcz spadł w ostatnich latach z 60 l/s do 6 l/s.
        W innych miejscach podobnie.
        Na pewno służby hydrologiczne mają precyzyjne dane i szacunki tempa oraz skali.

      2. Przed bardzo suchym rokiem 2015 mieliśmy jeszcze rok 2012, kiedy to też dużo rzek powysychało, a Wiśle w Warszawie do rekordu brakowało 20 cm. Przy czym wtedy susza najwyraźniej dała się odczuć jesienią.

        1. Tak, w 2012 Wisła była rekordowo niska, głośno zrobiło się, gdy na jej odsłoniętym dnie ukazały się zatopione barki na których w czasach Potopu Szwedzi wywozili zrabowane łupy.
          We wrześniu zobaczyłem na Bemowie usychajacy lasek liściasty i niemal spopielone ogródki obok. A w Puszczy Kozienickiej wówczas źródła ledwo biły.

    2. Ongiś wydawało się, że jak częściej mamy podtopienia/powodzie, to o suszach nie ma mowy. Teraz klimat zmienia się tak, że w dość krótkim czasie możemy mieć gdzieś zarówno podtopienia (powodzie błyskawiczne), a w ogólności nadal dobre warunki do rozprzestrzeniania się suszy/posuchy. Głównym powodem jest to, że pada w coraz większym stopniu nieregularnie i nierównomiernie – bez względu na to, czy np. w skali roku normy opadowe są wyrabiane, czy też nie. Do tego dochodzi jeszcze szybsze parowanie spowodowane ogólnym wzrostem temperatury oraz usłonecznieniem, a także (na co też zwróciłbym uwagę) coraz mniejsze zapasy wilgoci po pokrywie śnieżnej z zimy.
      Oczywiście są od tego pewne wyjątki, ale ogólne trendy wyglądają jak napisałem.

      1. Powodzie błyskawiczne nie są sprzeczne z suszą, a wręcz odwrotnie. Występują (oprócz gór) głównie w terenach suchych. Im mniej roślinności i im bardziej sucha ziemia tym trudniej wchłania wodę. W USA najwięcej powodzi błyskawicznych jest w dolinie Missisipi ale suchy Południowy Zachód (wzdłuż granicy z Meksykiem) jest wybitnie nadreprezentowany. Oczywiście zależy to też od geologii (rodzaju gruntu), dlatego np. Floryda słynąca z deszczów i burz prawie nie ma powodzi błyskawicznych, bo to głównie piaski.

    3. Ze swoich amatorskich i niedokładnych obserwacji lokalnych cieków wodnych w powiecie hrubieszowskim i bliskiej okolicy rysuje mi się podobny wniosek. Przy czym po spadkowej końcówce lat 90-tych była stabilizacja tak do roku 2014/2015 i od tamtej pory dopiero mocno idzie w dół poziom wody w lokalnych ciekach a wiele z nich pozostaje suchych całe lato i sporą część jesieni (a ostatnio też i wiosny).

  17. Siedzę teraz koło Siematycz, o świcie była potężna ulewa. Opad o intensywności „świata nie widać”, przez długi czas. W okolicy piaszczysty grunt w większości powchłaniał, ale trochę szkód od wody jest na gruntowych drogach. Staw obok miejsca gdzie mieszkam, który wcześniej prawie wysychał, teraz wystąpił z brzegów. Na najbliższych stacjach opad jest rzędu 36-44 mm. Zobaczę po południu czy woda zaczęła płynąć w najbliższej rzece, która w weekend była całkiem sucha.

  18. Na sat24 widać jak już wyraźnie kurczy się pochmurno-opadowy „ogon” rozciągnięty od krajów nadbałtyckich przez Polskę po Alpy.
    Szczęśliwi Ci, gdzie ostatnio padało (a nie tylko męczyło duchotą…) i zarazem nie narobiło szkód – tak teraz, jak i przed tygodniem i jeszcze wcześniej.

    Przed nami najdłuższy okres kończącego się powoli lata z aurą suchą, pogodną i docelowo gorącą/upalną. Zobaczymy jak długo to potrwa (?), ale takich dni jednym ciągiem, w skali całego kraju nie mieliśmy w tym sezonie więcej niż 2-3 (a i o to było ciężko, pomimo… deficytu opadowego…).

    1. Jeżeli ktoś ma tak jak Ty jakieś pragnienia idealnie czystego nieba z jakimś wąskim zakresem temperatur, który akceptuje to może to byl dla niego problem. Ja to lato uznaje za udane jeżeli chodzi temperatury (pomijam już olbrzymią suszę).
      Nie wiem czego Ci brakowało w tym roku w pogodzie, żeby z jakimś utęsknieniem czekać na słońce od rana do wieczora i tempertatury blisko 30 stopni. Nie wiem, lało cały lipiec i sierpień? słońca nie było? Doprawdy nie wiem skąd to Twoje marudzenie.

      1. „Jeżeli ktoś ma tak jak Ty jakieś pragnienia idealnie czystego nieba z jakimś wąskim zakresem temperatur, który akceptuje to może to byl dla niego problem.”

        ->>> Nie, właśnie ja mam znacznie szersze spektrum opcji pogodowych, za którymi przepadam. W tym sezonie mamy jednak pewną skrajność, której zaczynam mieć „dosyć”. Z temperaturą ostatnio jest OK. Chodzi o proporcje aury niżowej nad wyżową, co gorsza nie przedkładającą się na bardziej pożądane struktury opadów.
        Zapytam: jak to się dzieje, że pomimo, że układy niżowe w +/- 80% dominują, to nadal tyle narzekania na opady…???

    2. No 2-3 dni piszesz.Na NW Polski w czerwcu paliło non stop 10 dni potem 2 dni przerwy i znowu z 5 czy 6′.Ech tu jest jakis inny klimat juz.

  19. U mnie dzisiaj nad ranem była taka ulewa, że znowu niektóre ulice w mieście pływały. Czyli było grubo. Teraz pochmurno i mżawka.

    1. Z tego co widzę, przekroczenia 30 stopni wystąpią tylko w pojedynczych dniach i będą lokalne. Przeważać mają temperatury z przedziału 25-30 stopni, czyli jak najbardziej będzie to Polskie Lato.

      1. Jemu chodzi o typowe polskie lato dla końca sierpnia, czyli 22 w dzień i 8 w nocy. Ale w sumie już zbyt dużo było takiej temperatury w tegorocznym lecie, czas na cieplejsze dni a w szczególności noce.

    2. To wymagałoby doprecyzowania. Ja nazwałbym to gorąco-upalną falą, bo docelowo przeważać będą wartości Tmax wokół 30°C – w niektórych dniach/regionach nieco niższe, w niektórych nieco wyższe. A przy tym ma być teraz faktycznie sucho (a nie duszno/wilgotno, które często nie przedkładało się na bardziej pożądane formy opadów).

      Pytanie jak długo to potrwa? Otóż w prognozach „rysują się” dwie główne opcje:
      1) sucho i gorąco/upalnie do końca sierpnia, jeżeli nie jeszcze (nieco) dłużej,
      2) w przewadze sucho i ciepło (gorąco/upalnie) z możliwym przejściowym ochłodzeniem/pogorszeniem (niekoniecznie z opadami) ok. 27-28.08.

      Nie mniej, nawet opcja 2) nie jawi się w prognozach na „jesienne” ochłodzenie już w sierpniu. Pewnie nastąpi to kiedyś we wrześniu, a który to jest na razie całkowitą niewiadomą.

  20. Jeszcze krótki komentarz do ostatniego zdania synoptyka w dzisiejszej prognozie ICM, tzn.:
    „Wracamy do spokojnego lata, typowego dla powietrza polarnego w obszarze wyżu.”

    ->>> To będzie właśnie przykład na klasyczne, stopniowe nagrzewanie się powietrza nad obszarem lądowym UMIARKOWANYCH szerokości geograficznych Europy – w układzie wyżowym. I tylko może na finiszu zaznaczyć się od W jakaś zatoka niżowa dodatkowo „pompująca” ciepło z SE/S/SW (ale prognozy z tym związane nie są jeszcze jednoznaczne).
    Zauważmy, że sam wyż utworzy się w chłodniejszej masie umiarkowanych szerokości (zwanej polarną) i dopiero z czasem będzie powietrze się w nim nagrzewało nad jeszcze nadal ciepłym lądem.
    Definitywna zmiana w kierunku przewagi chłodzenia się powietrza (nad nagrzewaniem) w tego typu wyżu następuje stopniowo jesienią, zasadniczo w październiku.

  21. Wygląda na to, że mamy to, wreszcie przyjdzie piękna pogoda na dłużej niż 1-2 dni pod rząd. Po raz pierwszy od 4 lipca. I temperatury już nie tak opresyjne jak wtedy, u mnie się to kończy na 28-29 stopniach w dzień.

    A dzisiaj ciemnica jakby był grudzień, właśnie nade mną przechodzi granatowa chmura ale nie pada. W nocy solidnie u mnie lało. Muchowiec zaraportował jakieś śmiesznie małe sumy, na moje oko i ucho było znacznie więcej tego deszczu. W zasadzie mocny jak na lato wyż mamy już teraz bo SLP wynosi 1026 hPa i jest najwyższe od 25 czerwca. Jeśli prognozy się sprawdzą, to do końca sierpnia spadnie niewiele lub w ogóle zero deszczu. A miesiąc się zamknie z sumą opadów lekko powyżej średniej z lat 1951-2018. Katowice jak dotąd mają 520 mm wody naruchane za 2019 rok, zaś pozostałe 4 miesiące mają średnią wieloletnią łącznie 202 mm. Gdyby te 4 mc-e wyszły w normie to cały rok byłby też prawie idealnie w normie. Rekordowo suchy rok miał mniej deszczu niż już teraz spadło – 490 mm w 2015r. Najbardziej wilgotne jesienie (z grudniem) były w latach 1974 i 2017, kiedy na katowickiej stacji odnotowano sumy ponad 350 mm za te 4 miesiące.

  22. W nocy u mnie na Mazowszu popadał potrzebny deszcz a w dzień już bez opadów, choć pochmurno-tak mogłoby być dla mnie zawsze przy opadach w ciągu doby;). Jestem dużo bardziej zadowolony z tegorocznego lata jeśli chodzi o spędzanie czasu poza domem niż z layta 2018. Wtedy mieliśmy dość długi kiepski pogodowo okres w lipcu, czerwiec mimo że bardzo ciepły też miał kiepski okres choć krótszy, ale nie był zbyt słoneczny. W tym roku ekstremalnie ciepły czerwiec w ogóle mi nie przeszkadzał tak samo jak chłodniejsze lipiec i sierpień niż w roku ubiegłym. Dobra pogoda w sierpniu do tej pory powinna się utrzymać do końca miesiąca, być może z jakimś krótkim 1-2 dniowym przerywnikiem. Końcówka sierpnia i początek września to wciąż jednak fusy

  23. W Poznaniu tej nocy spadło 9mm deszczu . Suma za okres czerwiec , lipiec , sierpień wynosi w tej chwili 49 mm(25 % normy wieloletniej). Jeżeli do końca miesiąca nie spadnie 21mm deszczu (prognozy przewidują raczej słoneczną aurę), będziemy mieli w Poznaniu najbardziej suche , a zarazem najcieplejsze lato od co najmniej 1951roku.

      1. Na pewno tak . Wiele dużych , starych drzew już od końca lipca zaczęło przybierać barwy jesienne. Krzewy , które płycej się ukorzeniają zaczęły całkowicie usychać. Na mojej działce mam w tym roku rekordowe zużycie wody do podlewania (chociaż z drugiej strony , dzięki takiej prawie śródziemnomorskiej pogodzie doskonale udały się pomidory , ogórki , fasolka szparagowa)

  24. We Wrocławiu wreszcie ciągłe i intensywne opady. W ciągu kilku godzin 26 mm. To koniec suszy glebowej – na jakichś czas. W sierpniu napadało ok 38 mm, więc rewelacji nie ma. Może jeszcze dopada? W całym dorzeczu Ślęzy spore sumy, miejscami ponad 40 mm, stąd wezbranie ponad stan ostrzegawczy (posterunek Białobrzezie). We Wrocławiu stan wysoki i już opada.

    1. Taki deszcz suszy glebowej nie zakończy… To by musiało być 60-70mm rozbite na 2-3 dniowe opady. Biorąc pod uwagę nadchodzącą pogodę to szybko zapomnimy o tym deszczu niestety… W Łodzi w sierpniu spadło do tej pory 39,1mm deszczu i raczej nie ma widoków na więcej.

      1. To zależy od gleby. Na kiepskich na pewno nie zakończy. Mam 2 działeczki i na tej drugiej jest niezła gleba i tam już jest w tej warstwie do 30-40 cm wilgotno. To rzadki widok tego lata.

  25. Najnowsza prognoza GFS z odsłony 06z prognozuje falę upałów od 25 do 31 sierpnia. Ma być nawet 33-34 stopnie. To nawet dla mnie jest ciut za dużo.

    Dobrze przynajmniej, że prognozowany upał wystąpi w końcówce sierpnia, dzięki temu będzie on słabo odczuwalny. Słońce świeci już pod niskim kątem, a wieczory są już coraz dłuższe. GFS prognozuje podczas tej fali upałów tropikalne noce z tmin 20-22 st. Nie wierzę w to. Noce są już zbyt długie, żeby temperatury minimalne nie spadały poniżej 20 stopni.

    1. Łukasz przepraszam, ale pleciesz androny. Nie proszę, abyś cofał się pamięcią i statystyką do lat dziewięćdziesiątych, ale nawet w mijającej dekadzie masz co najmniej kilka przypadków wystąpienia serii (sic!) nocy tropikalnych w okresie tożsamym do objętego prognozą.

      PS. wiem, że nadepnę na odcisk, ale chcę Ci udzielić rady: nie żyj kolejnymi odsłonami modeli – szkoda życia (czasu i oczu).

    2. Przecież Katowice do niedawna miały rekord tmin z trzeciej dekady sierpnia 2011 wynoszący 22 stopnie. Dopiero czerwiec 2019 to pobił, nocą z 26 na 27 czerwca nie spadło poniżej 24 stopni.

      https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?ind=12560&lang=en&decoded=yes&ndays=2&ano=2011&mes=08&day=27&hora=18

      To był upał przy wilgotnej masie powietrza, punkt rosy 20-22 stopni. Ale konwekcji tam nie było za wiele, to były prawie że bezchmurne dni i noce.

      Zawsze się zastanawiałem jakim cudem klimat śródziemnomorski jest tak słoneczny skoro Td tam regularnie dobija 25 stopni (Włochy, Chorwacja, Grecja itd.). Arctic wyjaśnił, że chodzi o stabilność atmosfery. „Górą” też tam idzie ciepło, T850 bywają rzędu 25-30 stopni a izoterma 0 stopni podnosi się na wysokość 5000 metrów. Niebo jest błękitne a zachmurzenie zerowe mimo duzej wilgotności przy powierzchni.

      1. No tak, zapomniałem już o tym rekordzie.

        Ale czy tropikalna noc (na przełomie sierpnia i września) ma szansę wystąpić nawet wtedy, kiedy jest całkowite bezchmurne niebo oraz zupełnie bezwietrzna pogoda? Polemizowałbym.

        Od końca sierpnia, a zwłaszcza we wrześniu, żeby wystąpiła ciepła noc musi być pomoc w postaci silniejszego, południowego wiatru (coś na typ fenu).

        A w październiku oraz listopadzie, ciepłe noce występują już tylko przy dużym zachmurzeniu. Przykład mieliśmy w ubiegłym roku, w II dekadzie października, podczas panowania pogodnego wyżu. W ciągu dnia było blisko 25 stopni, ale nad ranem temperatura spadała do niskich wartości, przeważnie do 4-7 stopni. Najcieplejsza październikowa noc była 30 dnia miesiąca, wtedy temperatura minimalna nie spadła poniżej 17 stopni. Ale to były zupełnie inne warunki, halny osiągał wartości niemal huraganowe, a zachmurzenie przeważnie było duże.

        Choć oczywiście mogę się mylić. Dlatego niech eksperci się wypowiedzą ;)

        1. Przy masie strefy umiarkowanej kontynentalnej (zwanej PPk) możemy mieć skłonność modeli zarówno do zawyżania Tmin, jak i zaniżania Tmax. Możliwe, że tak będzie tym razem. Chyba, że wyż ustawi się tak, że od W zacznie napierać zatoka niżowa i pojawi się składowa S cyrkulacji (chociażby zza naszych gór), to nie można wykluczyć nadal jeszcze nocy z Tmin ok. i nieco ponad 20°C (przynajmniej w cieplejszych regionach).

      2. Przy tak wysokiej temperaturze wilgotność bezwzględna może być i stosunkowo wysoka, ale przedkłada się to i tak na odpowiednio niższą wilgotność względną. Pierwsza (bezwzględna) ma wpływ na intensywność opadów, jednak ta druga (względna) jest lepszym predyktorem (prognostykiem) dla warunków do formowania się opadów.

        Pozostaje oczywiście także kwestia pionowego rozkładu temperatury. A jak latem w wyższych warstwach atmosfery jest bardzo ciepło (a przy tym tropopauza jest wysoko), to warunki do konwekcji i opadów będą utrudnione – nawet jak przy Ziemi Td/Twd są stosunkowo wysokie (ale nie aż tak jak w „tropikach”).

        Zauważmy jak po stronie (pod)zwrotnikowej frontu polarnego często jest bardzo pogodnie (nierzadko bezchmurnie), nawet jak ciśnienie nie jest specjalnie wysokie i zarazem zdawałoby się, że wilgotność powinna być podwyższona. Owszem z czasem może pojawiać się skłonność do opadów i burz, ale już raczej wówczas, gdy w wyższych warstwach troposfery zaczyna się mieszanie z powietrzem odpowiednio chłodniejszym – a dołem wilgotność względna jest odpowiednio wysoka.

    3. Także prognozy ECMWF/GEM widzą w przyszłym tygodniu opcje z możliwą adwekcją zza gór. A więc noce „tropikalne” są jeszcze możliwe (a w cieplejszych dniach Tmax 30/35°C).

    4. ja w ogóle jakoś nie sądzę żeby aż tak gorąco było przez tak długi czas… zresztą dzisiaj dopiero 21.08, więc co będzie za ponad tydzień to są fusy…

      1. cóż, w czerwcu też nikt nie sądził że będzie tak ciepło tak długo. A obecnie mamy jeszcze dłuższy ciąg niemrawego polskiego lata, naprawdę pogodne dni są bardzo ograniczone, a jakiegoś silniejszego wyżu nad Polską nie było od 6-7 tygodni. W tym roku wzorzec pogodowy się zmienia dość rzadko, więc nie wykluczałbym, jakby się teraz zrobiło gorąco i pięknie na 2 tygodnie albo ciut więcej. Oczywiście nie po 35 stopni, ale przedział 25-30 to żaden wielki wyczyn jeszcze przez miesiąc.

          1. Na początku nikt. Nawet kmroz gadał że będzie upał do połowy i w połowie będzie anomalka +6. Nie przypuszczał on ze wytrzyma ona do końca miesiąca. Choć trzeba przyznać że w drugiej połowie miesiąca upały nie były już takimi długimi falami jak 9-16 czerwca (najdłuższa w tym roku fala upału i chyba najdłuższa w czerwcu w historii). Anomalka +5,4 wytrzymała głównie za sprawą braku ochlodzeń do poziomu choćby tego z pierwszej połowy lipca. Upały były dwudniowe zarówno 25-26 jak i 30-01.

            Inna sprawa że normy termiczne od 10 do 25 czerwca to jest jakaś żenada totalna. Dzień z tmax 25 i Tmin 15 miał u mnie +5K anomalii (mowa o dniach po 15.06 jak się ochlodzilo) więc o czym my w ogóle rozmawiamy. Ten sam dzień dzisiaj będzie w normie, ew +1K.

          2. Czerwiec z refa 1981-2010 ma akurat na prawdę śmieszne normy, to akurat nie jest zbyt normalne że w najdłuższe dni roku trwające 17h średnia t. Av spada poniżej 15 stopni. Czerwiec 2019 to już skrajny przypadek oczywiście, nie oczekuje powtórek, ale nawet „normalny” dla tego refa czerwiec nie byłby dla mnie satysfakcjonujący. Przyznam szczerze, że już chyba prędzej zaakceptowałem u siebie na S brzydki i deszczowy maj 2019 niż rzekomo piękny czerwiec 2014 że średnia ok 16 stopni.

      2. @adek
        Przynajmniej ja ZAWSZE wnioskuję w oparciu o ZBIÓR prognoz, a nie o jakieś wybiórcze (wybrane) odsłony. Wiele wskazuje na to, że przed nami NAJDŁUŻSZY ciąg dni zarówno gorących/upalnych, jak i suchych (i w przewadze pogodnych) w tym sezonie.
        Z tym, że na razie skupiamy się na III dekadzie sierpnia, a o wrześniu zaczniemy mówić we właściwym czasie (co wcale nie znaczy, że jak 2 lata temu ok. 01.09 już definitywnie pożegnamy aurę letnią).

        1. Alewis co do norm które są,wg Ciebie żenadą. A,weź zimę.wystarczy ze w Polsce W jest minus 2 to już jest poniżej normy.To jest dopiero żenada.

    5. Wystarczy sobie przypomnieć 1 września 2015 roku – piękna bezchmurna noc. W wielu miejscach zanotowano wówczas tropikalne noce. U mnie na stacji absolutny rekord Tmin z tego dnia (21*C) był wyższy niż przez cały sierpień 2015 i utrzymał się aż do czerwca tego roku. Wystarczy odpowiednio ciepła masa powietrza i takie noce mogą się pojawiać nawet w I połowie września.

  26. No i jednak ładnie popadało także na północ od Łodzi. W moich okolicach z tego co widzę między 25 a 31 mm. Mogłoby być więcej ale nie można narzekać. Do tego dziś było chłodno i pochmurno. Nie sądziłem nigdy że to napiszę ale nawet mnie to cieszyło bo woda zamiast uciekać do atmosfery miała więcej czasu na wsiąknięcie w ziemię, a rośliny więcej czasu na jej złapanie. Teraz zobaczymy czy rzeka ożyje. Na razie spłynęło tylko nieco wody z łąk i pól i zrobiły się zastoiska, ale za kilka dni może przypłynie woda z góry zlewni.
    Chociaż cudownie by było gdyby teraz przyszła taka kolejna noc.. i potem może jeszcze jedna z już mniejszą sumą opadów. To pozwoliłoby jako tako uzupełnić braki. Póki co jeszcze szansa na konwekcję w najbliższych 2-3 dniach chociaż ta lubi omijać płn część województwa. Tutaj wszystko ściąga Łódź a szczególnie Zgierz które leżą ok 100 m wyżej. Od drugiej połowy lipca to był standard. Tam ulewy u mnie nic

  27. Przyszły tydzień w prognozach wygląda mega imponująco. Szkoda tylko, że tak nie było w lipcu czy w pierwszej połowie sierpnia. Zobaczymy też te noce po 15 stopni u mnie, bo dzisiaj było zaledwie 9-10 i poranki są mega chłodne, pełno wilgoci w powietrzu, to nie jest to co jeszcze np. 2-3 tygodnie temu.

    1. Bo teraz mieliśmy ochłodzenie. A ocieplenie (średnio 1-2 st. każdej doby do połowy przyszłego tygodnia) dopiero się rozpoczyna dzisiaj/jutro.
      Spokojnie i Ty będziesz miał dobrych kilka nocy z Tmin ok. 15°C i nieco więcej.

  28. Co ciekawe opady u mnie są w tym roku dość wyrównane w skali miesięcy. Przoduje co jeszcze bardziej interesujące.. styczeń, ale jego przewaga nad innymi miesiącami jest niewielka.
    Kolejno: styczeń 49,8 mm, luty 33,3 mm, marzec 39,0 mm, kwiecień 31,5 mm, maj 42,0 mm, czerwiec 14,7 mm, lipiec 41,3 mm, sierpień 34,2 mm (na chwilę obecną).
    Jak widać jedyny miesiąc, który w tym szeregu się wyróżnia to czerwiec. A najbardziej mokra pora roku to zima, bo grudzień 2018 miał aż 57,0 mm. W sumie patrząc jak mokra była zima to należało nawet oczekiwać jakiegoś odreagowania w kierunku mniejszych od normy sum opadów. Tym bardziej, że jesień 2018 też była mokra, przede wszystkim za sprawą września i października.

    1. Opady to tylko część historii – nie mniej ważne jest parowanie. Rok jest cholernie suchy i ma duże szanse być suchszy od 2015 i jako kolejny w latach po 2000r. nie przekroczyć sumy 400mm, przynajmniej na łódzkim Lublinku.
      Mokry był październik. Wrzesień wyrobił u Ciebie nadwyżkę przypadkowymi opadami konwekcyjnymi. Za to bardzo suchy był listopad.

      1. @Mateusz . Duzą uwagę poświęcasz opada ,ich coraz większej nierównomierności, tegorocznej i ubiegłorocznej suszy. Musisz wiedzieć ,że kilku komentujących w tym głównie @ Chochlik oczekuje zmiany klimatu w kierunku mniejszych sum opadów rocznych i szybkim ocieplaniu. Według @ chochlika średnia roczna 570mm dla Łodzi to za dużo i wystarczało by około 400mm w tym miejscu. Tak można wywnioskować z jego komentarzy. Oczywiście każdy rolnik i plantator powie ,że takie myślenie jest co najmniej dziwne. (nieodpowiedzialne). W zeszłym roku w Łodzi spadło 520mm , a listopad 2018 miał zaledwie 4,7mm opadu. W tym roku jest tam bardzo sucho ,ale nie w odczuciu @chochlik. Dziwi mnie podejście Lucas- wawa bo tez zdaje się oczekiwać mniej opadów niż średnie w Warszawie (około 550mm). Na charakter opadów (natężenie w jednostce czasu) nie możemy wybrzydzać, a brać za dobre wydarzenie każdy opad nawet związany z powodzią lub podtopieniem .Trzeba radykalnie poprawić gospodarowanie wodą i retencję , nie budować na terenach zalewowych, przesiedlić ludzi z miejsc często zalewanych deregulować rzeki itd. Opady będą coraz bardziej nieregularne ,często gwałtowne i ten proces będzie się nasilał (AGW).

          1. „Opady będą coraz bardziej nieregularne ,często gwałtowne i ten proces będzie się nasilał (AGW)”
            @oliwier
            Dane tego nie potwierdzają. To tylko wymysł fanatyków AGW…
            Tylko ty i Lucas jak zacięta płyta o tym mówicie…

          2. @mich28

            Dane tego nie potwierdzają? Chyba czytamy inną literaturę.

            Ja czytam taką:

            Allan R. P., Soden B. J, 2008, Atmospheric Warming and the Amplification of Precipitation Extremes, Science, https://doi.org/10.1126/science.1160787

            Min S.-K. i inni, 2011, Human contribution to more-intense precipitation extremes, Nature, https://doi.org/10.1038/nature09763

            Fischer E. M., Knutti R., 2015, Anthropogenic contribution to global occurrence of heavy-precipitation and high-temperature extremes, Nature Climate Change, https://doi.org/10.1038/nclimate2617

        1. Nigdy nie twierdziłem, że roczna średnia 570 mm to dużo. Mniej więcej 550 mm w moim regionie to idealna wartość. 700 to za dużo. W zeszłym roku moja stacja zmierzyła 506 mm, a zbiory były b. dobre – warzywa i owoce dorodne i dojrzałe. A jesienią dużo grzybów.

    2. Coraz więcej osób z S/E/C Polski mówi mi, że ostatnio już za dużo/często pada.
      Sytuacja wobec czerwca już się zdecydowanie zmieniła i teraz oczekują raczej poprawy pogody, niż kolejnych deszczów (a jeszcze gorszej burz i nawałnic).

      1. Problem w tym, że dla przeciętnego człowieka dzień z deszczem 3mm i 33mm jest często podobnie deszczowy, bo jak go zapytasz czy padało? No padało, brzydki dzień. W dodatku przypomnę dla porządku rzeczy, że Polska to nie tylko Sląsk Małopolska, Podkarpacie i Podlaskie.
        Tego deszczu jest zresztą we wspomnianej przez Ciebie Polsce C, że w Warszawie czy Poznaniu to nawet 30mm w sierpniu nie będzie.

        1. Nie zapominajmy też, że działkującym/rolnikom (itp.) – a nie tylko wypoczywającym/mieszczuchom – potrzebne są dni suche, bez opadów (czy nawet „straszenia”), aby ułatwić zbiory, koszenie i w ogóle działania w terenie. Czyli nie tylko skrajności w kierunku zbyt suchym, ale i zbyt mokrym też nie są wskazane – nie tylko w aspekcie zagrożenia podtopieniami/powodzią.

          I tu dość łatwo dojść do konsensusu, że nie jest dobre jak w skali tygodnia mamy proporcje rzędu 5:2 dni kiedy coś w ogóle pada (lub „wiszą w powietrzu” opady) do faktycznie takich, kiedy tego typu „zagrożenia” nie ma. Znacznie lepsze są proporcje odwrotne, ale… nie przy opadach głównie konwekcyjnych i mocno nierównomiernych. To forma opadów, która w największym stopniu będzie się przyczyniała do równoczesnego narzekania tak na niedobór opadów, jak i na ich nadmiar…

          I to jest główny problem opadowy tego lata – a nie jakieś pogodne i suche wyże, bo taki okres tej skali możemy mieć dopiero pierwszy od kwietnia.

          1. Myślę, że się jednak nie dogadamy w tej kwestii. W czasie jednego z najsuchszych lat w historii Ty mówisz o braku dni suchych kiedy można pracować w polu/na działce. W dodatku z dwójki: opady nierównomierne/brak opadów wybierasz to drugie. Wybacz, ale trudno mi nie uznać, że należysz do grona, które skoro ma wodę w kranie to znaczy, że wszystko gra i niech słońce świeci od 1 stycznia do 31 grudnia.

          2. @Mateusz
            Nie, w ten sposób się nie dogadamy – skoro ktoś nie potrafi zrozumieć, że nie chodzi o same sumy, tylko (przede wszystkim) o sposób ich wyrabiania…

          3. Łukasz – tylko siłą rzeczy większość opadów latem jest pochodzenia konwekcyjnego. Takie coś jak front, który idzie poprzez cały kraj niosąc umiarkowane opady to naprawdę rzadka sprawa w okresie letnim. Tak naprawdę jak sobie przypomnę ostatnie lata, to jeżeli już w mojej okolicy był wilgotny miesiąc (np. wrzesień 2017 z opadami 180mm) to pochodziły one głównie z zafalowań na frontach oraz MCSów. Jednakże takie zafalowania rzadkow przechodziły przez dużą część kraju.
            Podam taką ciekawostkę. We wrześniu 2017 opady w Łodzi to było 180mm, w Katowicach 190mm. Za to w Poznaniu… 40mm.
            Albo 2011, lipiec. W Warszawie była absurdalnie wysoka suma, prawie 300mm deszczu w jeden miesiąc. Ile mieliśmy w Łodzi odległej o raptem 100km w linii prostej? okolice 110mm.

            Moim zdaniem nierównomierność opadów to po prostu specyfika naszego lata i tak naprawdę bez dużego niżu genueńskiego, który usadowi się nad Polską nie ma szans na równomierne i duże opady w całym kraju (takie sytuacje ostatni raz miały miejsce chyba w grudniu 2010 oraz maju 2010.

          4. Jeszcze raz powtórzę, że ja nie oczekuję skrajności w kierunku na dłużej suchym. Tylko innych proporcji w oddziaływaniu wyżów i niżów w okresach, w których opadów i tak mamy niewiele (są rzadkie/sporadyczne).
            Nie lubię parności/duchoty lub pseudo-opadów wieloma godzinami „wiszących w powietrzu”, a które to w wielu miejscach nie przedkładają się na pożądane opady, a jedynie na wzrost wilgotności. Albo te 3-4 dniowe jedne i te same fronty, które proporcjonalnie nie mogą przełożyć się na wystarczające sumy opadowe.
            Tego lata układy niżowe wyraźnie dominują. Tam, gdzie ostatnio przyniosły jakiś pożytek (i o to właśnie chodzi…), teraz będzie z większym spokojem można „cieszyć się” okresem bardziej suchym (a które to też są potrzebne). Gorzej tam, gdzie często było „niżowo”, a opadów cały czas zdecydowanie jest za mało…

          5. Mateusz pisze: „Tak naprawdę jak sobie przypomnę ostatnie lata,”

            Dlatego warto spojrzeć retrospektywnie na trochę większy przedział czasowy, niż „ostatnie lata”, co do których zresztą pełna zgoda.
            Na temat różnic w częstotliwości, wydajności, czasu i kierunku przechodzenia frontów pomiędzy latami -naście i -dziesiąt wstecz, a bieżącymi pisałem tu nie dalej, jak miesiąc temu.

      2. Gwałtowne burze z gradem i wichurą nie wskazane ,ale trzeba by zobacz ile tego deszczu tam spadło od początku roku ,jaka jest sytuacja hydrologiczna (poziom wód gruntowych , poziom wód na rzekach i w zbiornikach wodnych ,stan lasów..) O regularnych opadach musimy zapomnieć i traktować każdy deszcz jako coś ,,ogólnie ” pozytywnego.

        1. Mam takie koszmary coraz częściej, że w zbliżającej się 3 dekadzie XXI wieku już tzw. mokrego roku czy mokrych sezonów nie będzie bo zbyt mocno uszczupliła się czapa lodowa Arktyki i zbyt słaby mamy prąd strumieniowy by to wszystko działało jak trzeba. Można liczyć co najwyżej na losowy miesiąc z zablokowanym niżem nad Polską jak w tym roku w maju. Na wschodniej Zamojszczyźnie odkąd pamiętam zawsze było słabo z deszczem. Zresztą mamy o ile pamiętam najwyższe w Polsce wskaźniki usłonecznienia. Czasem to miało swoje plusy jak w lecie 2001 gdy cały kraj narzekał, że „tylko zimno i pada” a u nas było normalne lato z przelotnymi opadami ;). Ale w ostatnich około 5 latach jedynym co ratuje nas przed głęboką suszą jest chyba tylko fakt, że jeszcze mamy coś takiego jak śnieg w zimie, który potrafi spokojnie przeleżeć miesiąc. Tragedia jest jak pojawi się teraz taki sezon z pseudo zimą jak 2014/2015 albo 2006/2007. Biorąc pod uwagę prognozy na przyszłość chyba trzeba będzie przerabiać piwnice zewnętrzne na jakieś cysterny jak na Bliskim Wschodzie :/. Tymczasem poziom wody w Huczwie od tygodnia ciągle leci w dół i już przeszedł ponownie w stany niskie :(.

          1. „trzeba będzie przerabiać piwnice zewnętrzne na jakieś cysterny”

            Mam nadzieję, że przetrwał na Roztoczu zwyczaj lokalizacji piwnic poza bryłą budynku w tzw. ziemiance. Z lat mojego dzieciństwa i nastoletniej młodości pamiętam, że wszystkie domy w znanych mi miejscowościach jego zachodniego mezoregionu takową ziemiankę posiadały. Moda na podpiwniczenie zaczęła przychodzić dopiero w latach osiemdziesiątych. Z tego okresu datuje się pierwsze obejścia pozbawione ziemianek na rzecz piwnic w budynku.
            Nie wiem, jak rzecz ma się na Działach (nie znam tego rejonu), niemniej – biorąc pod uwagę fakt, że w obrębie mezoregionu Padołu Zamojskiego, na terasie zalewowej wchodzącej w skład doliny Poru (moja ojcowizna) częstokroć dochodziło do sezonowych wysięków wód podskórnych na powierzchnię – rozwiązania techniczne uwzględniające podpiwniczenie ułatwiały wtargnięcia wód do piwnic, a zatem można było osiągnąć efekt „Łosz end goł” – jednoczesnej piwnicy i cysterny.

          2. @LeszekM: Cóż mogę powiedzieć. Przy nowych domach (tych stawianych już w XXI wieku) takich piwniczek się nie widuje co chyba nikogo nie dziwi. Wszak wszędzie leci standard zagospodarowania czyli dom+garaż+stodoło-garaż i wybrukowawane 1/3 podwórka. Ale na działkach dłużej zabudowanych jak najbardziej piwniczki są i to również przy PRLowskich „kostkach” zimna piwnica (na wstępne przechowanie warzyw póki nie przyjdzie -15 stopni C i więcej) jest widywana. Na mrozy przenosi się kartofelki do ciepłej piwnicy pod dom ;). Tym czasem nocą pokropiło troszeczkę i rano fajna mgła jak to w sierpniu być powinna. Niestety dla mojego samopoczucia zerknąłem też rano w „fusy” z dnia poprzedniego gdzie sama sucho-gorąca tragedia i końca nie widać :(. No ale to „fusy”.

          3. LeszekM pisze:
            „…. w obrębie mezoregionu Padołu Zamojskiego, na terasie zalewowej wchodzącej w skład doliny Poru (moja ojcowizna) częstokroć dochodziło do sezonowych wysięków wód podskórnych na powierzchnię”
            Przy kapliczce na wodzie w Radecznicy (pod skarpą) poziom wody niższy o 30-40 cm niż dawniej. Zródła biją ok 50 l/s. NIe jest tragicznie, ale suszę widać.

  29. Przechodzi nad nami dziś pozostałość z frontu ciepłego, co powoduje niezbyt przyjemne, mleczne niebo o poranku. Ta noc była jeszcze relatywnie chłodna na północy kraju, w Cewicach notowano zaledwie 6 stopni. Na południu zachmurzenie było bardziej intensywne i tam notowano już przeważnie dwucyfrowe Tmin. Prognozy na kolejne dni bez większych zmian. Krótko mówiąc, po jednym dniu przerwy, wraca lato.

  30. Wczorajsza doba (21.08) przyniosła nieco ujemną anomalię, bo -0,81K (ref. 1981-2010) – na razie jako jedyna od 17.08. Zobaczymy, czy dzisiejsza też będzie na lekkim minusie, czy już przejdzie na plus (?). W każdym razie perspektywa do końca miesiąca wiadomo jaka jest…
    Ponieważ statystyczna Tavg coraz wyraźniej zacznie spadać (do poz. bliżej 15°C na przełomie VIII/IX), to można oczekiwać, że najcieplejsze dni w przyszłym tygodniu (i zarazem w sierpniu) przyniosą anomalię wokół wartości +7/+8K (jak sądzę).

    Natomiast bieżąca anomalia sierpnia z obecnego poziomu +0,66K (ref. 1981-2010) może wzrosnąć do wartości wokół +1,5K. Czyli będziemy mieli umiarkowanie ciepły sierpień i zarazem rekordowo ciepłe lato (w skali kraju), ale głównie dzięki niezwykłemu czerwcowi.

    Zwrócę jeszcze uwagę, że choć spora część lipca i sierpnia była „taka sobie”, to jednak zbliżające się ocieplenie przy suchej aurze zmieni na finiszu obraz tego lata. Rekord w powszechnym odbiorze byłby jeszcze bardziej „dziwny” jakby teraz ocieplenie było maks. do poz. wokół 25°C i końcowa anomalia sierpnia z ledwością przekroczyła próg +0,8K. A tak (mówiąc obrazowo) rekord zostanie „przypieczętowany” mocniejszym letnim akcentem na finiszu.

    Wrzesień to już meteorologiczna jesień – nie mniej obraz przynajmniej początku kolejnego miesiąca też może wpływać na odbiór całego sezonu letniego (jakże inny np. w 2016 i 2018 r. a w 2013 i 2017 r.).

    1. CFS i accu prognozują ciepły wrzesień, nie powinna nam jeszcze grozić trwała zimna jesień. Zresztą ta przychodzi zawsze i często przeciąga się o wiele dłużej niż byśmy chcieli, ostatnio wszystkie grudnie należą do przedzimia a nie zimy. To co się stało w roku 2017 to zjawisko ekstremalne, u mnie to była druga najbardziej mokra jesień w historii i jeden z najbardziej pochmurnych trzecich trymestrow roku. A to południe kraju, gdzie było jeszcze nienajgorzej w porównaniu z rekordowym opadowo rokiem na N kraju.

      1. alewis
        Zgadza się. No i też zimę 2,3 stopnie powyżej normy. Czyli znowu zimę zobaczysz tylko na obrazku. U mnie styczeń ok. 2 stopnie powyżej normy daje sporo śniegu ale z częstymi odwilazami. Najlepsza zima dla mnie to ta w normie. Nie ma wielkich mrozów, a odwilże tylko symboliczne.
        Ps. Piorun zabił kilkoro ludzi na Giewoncie.Szkoda ludzi :(
        Współczucie dla rodzin.

        1. U mnie fajna zima jest powiedzmy od -2K anomalii względem 1991-2018 (bo ten ref jest już bardzo bliski 0,0C a do dominacji aury zimowej jednak potrzeba co najmniej -2 średniej miesięcznej). Względem starych ref to jest prawie że norma.

          Najgorszy syf to anomalie od normy do +3K. Zresztą zależy jak one są wyrobione bo luty 2017 miał +0,7 czyli niby syf ale miesiącem był nienajgorszym, bo był u mnie spolaryzowany na zimną pierwszą połowę (AN dobowe nawet -8) oraz przedwiośnie w drugiej połowie. Któregoś dnia tego lutego wyszedłem do roboty na 2ga zmianę w krótkim rękawie, co mi się w lutym raczej nie zdarzało wcześniej.

          Zima jest spoko na Podlasiu bo tam nawet ciepłe miesiące zimy wciąż przynoszą jej dominację, a silne mrozy mi nie przeszkadzają, podobnie jak ponad 30 stopni latem. Za to w SW cwiartce kraju zima jest zimą coraz częściej tylko na papierze. We Wrocławiu w sezonie 2017/8 pierwszy całodobowy mróz był 6 lutego!

    2. @Lucas wawa w 2013 był jeden z najładniejszych początków września 3-8 IX niemal dzień w dzień lampa (ba były nawet bezchmurne dni), ale potem dopiero przyszła masakra, w 2008 było podobnie tylko z upalnym początkiem, za to potem jeszcze gorzej. Inaczej było w 2007 kiedy I dekada była równie masakryczna co 10 lat później, kolejne dwie były przepiękne, w normie termicznej. Mam nadzieję że w tym roku nie będzie powtórki z 2008 czy 2013

  31. Sądziłem, że bzdurne poglądy „podczas, gdy na NE jest około 25 stopni, to na SW wtedy nie można wytrzymać, idzie pod 40-tkę” odeszły już dawno do lamusa. Cóż, myliłem się

  32. Patrząc na prognozy to chyba szykuje się najsilniejsza ogólnokrajows fala gorąco-upalna w tegorocznym sierpniu , która przypadnie na koniec miesiąca. Nie wykluczone że najwyższa tmax padnie właśnie wtedy i będzie to więcej niż te ok 33°C bodajże z Tarnowa.

  33. Niektóre prognozy widzą temperatury blisko 35 stopni jeszcze we wrześniu. Przedtem jednak zobaczymy czy sprawdzą się upalne prognozy na koniec sierpnia. Oczywiście jest już niemal pewne że sierpień będzie powyżej normy bo prognozy w ostatnich dniach co do końca sierpnia są już stabilne. Przy tych prognozwanych tem. anomalia może wzrosnąć w okolice nawet +1.5K lub nieco więcej

  34. Na 95% to na podobną końcówkę sierpnia 1992, czy 2015 roku to się nie zanosi. Obstawiam że będzie podobnie jak w 2016 roku.

  35. U mnie jak na razie to słabizna, wczoraj 17 stopni dziś 20, zachmurzenie prawie że całkowite w ciągu dnia, o dziwo nocą było prawie bezchmurnie. W prognozach widzę jak to polepszenie aury się ustawicznie odsuwa w czasie, już w weekend miała być pełna lampka a tu coraz więcej chmursk i możliwej konwekcji (a lampka spychana na przyszły tydzień).

    Jak na razie naprawdę ładna pogoda panowała w tym miesiącu w dniach 9, 11, 15, 17 i 19 sierpnia. Nie ma tego wiele niestety, reszta miesiąca słabiutko, momentami naprawdę słabiutko (10, 21). Na ogimecie zdecydowanie więcej chmurek niż słoneczek w weather summary.

    Poza wspaniałym czerwcem jest to bardzo bezpłciowe i drętwe lato. Lipiec oraz pierwsze dwie dekady sierpnia oceniam naprawdę źle, choć patrząc na statystyki nie było tragedii, usłonecznienie tylko trochę poniżej normy a temperatury nie były najgorsze poza 7-18 lipca. Właśnie to lato jest bardzo trudne do oceny patrząc na same statystyki, bo było w nim tak wiele dni pogodnych z rana i spartolonych już gdzieś o 9-10 że głowa mała.

    Najgorsze lato tej dekady to u mnie 2014, to chyba aż tak złe nie będzie, zwłaszcza jakby się koniec sierpnia i wrzesień udał. Lato 2016 ma przewagę w postaci dobrego maja (tam lipiec i sierpień też miałkie i do dupy, ale maj czerwiec i wrzesień sztos), lato 2011 dobre poza tym nieszczęsnym lipcem (nawet nie całym, bo w lipcu 2011 było więcej naprawdę ładnych dni niż w tegorocznym lipcu czy sierpniu), reszta sezonów raczej się udała. Najlepsze wg mnie to 2017, od połowy maja do końca sierpnia gorąco i suchutko.

    1. @alewis27 mi w tej dekadzie podobały się lata 2011,2013 i 2017. Lato 2014 choć wg. mnie nienajgorsze, to nie mogę wybaczyć upalno-dusznego lipca i początku sierpnia. Obecne lato mi się nie podoba, czerwiec dla mnie koszmarny, a w lipcu i sierpniu wyjątkowo mało satysfakcjonujacych dni, no lato 2018 też dla mnie nieciekawe, ale pierwsze dwie dekady czerwca, pierwsza dekada lipca czy ostatnie dwie dekady sierpnia naprawdę ok. Najgorsze lata dla mnie to 2010 i 2012, oba miały nie tylko wiele wyskokow w górę, ale i w dół, oba najwięcej ochlodzen z tmax > 20 st. W tym wieku, nawet najchlodniejsze lata tego wieku (2004,2005 i 2009) przy nich bledną

  36. Dzisiaj to typowe polecie u mnie. Rano (o 7.00) zaledwie 11 stopni, słońce, wilgoć i zamglenia, za dnia jakieś tam słońce świeciło i było 21, a teraz jest pogodnie i chłodno. Taki początek września mi się tak kojarzy.

    1. Tegoroczny sierpień oprócz kilku dni to typowe polecie, noce powyżej 10 stopni to na palcach jednej ręki można policzyć… Porównywać ten rok do 2018 jest bardzo niestosowne, rok temu gorące 5 miesięcy non stop, w tym roku jedynie czerwiec a poza tym raczej chłody.

      1. W tamtym roku natomiast ZDECYDOWANIE chłodniejszy był przełom zimy i wiosny. Niezbyt ciepły był też okres od początku 3. dekady czerwca niemalże do końca 2. dekady lipca.
        Póki co rok 2019 ma podobną anomalię do analogicznego okresu roku 2018, jeżeli nie nawet nieco wyższą…

      2. Nie wiem dokładnie, jak jest na Podlasiu, ale w Warszawie to „typowe polecie” już niemal na 100% skończy się średnią temperaturą ponad 20 st. co już sprawi, że będzie to jeden z najcieplejszych powojennych sierpni. A ponieważ w najbliższych dniach spokojnie możemy się spodziewać dobowych avg co najmniej 22 st , to całkiem realne jest, że bedzie to 3. najcieplejszy sierpień po 1951, tylko 2015 i 1992 są poza zasięgiem, choć jak porządnie przygrzeje to i 1992 może też pobić…

        1. Tzn mam na myśli że do tej pory średnia jest ok 20 (chyba nawet równo 20), czyli całkiem duzo jak na polecie xD. A z pewnością średnia do końca miesiąca wzrośnie, pytanie tylko jak dużo

  37. Dzisiejszy wieczorny GFS dowalił do pieca.
    Upalnie ma być co najmniej do końca sierpnia, a niewykluczone że gorąc przedłuży się do pierwszych dni września. Jednak mimo wszystko niepokoi mnie ten prognozowany front na początku przyszłego miesiąca. Najpierw nie będzie mu się chciało wkroczyć nad nasz kraj, dzięki czemu upał utrzyma się dłużej. Ale jak już do nas wkroczy, to zostanie na wiele, wiele dni i spowoduje, że opady deszczu będą naprawdę intensywne. Ale to jest jeszcze zbyt daleki termin. Na razie pewna sytuacja jest mniej więcej do wtorku/środy.

          1. wieczorny ECMWF zgodny z GFS, przeciąga falę upałów na przełom września/sierpnia

    1. Ja na GFS teraz zerkam… na końcu. Ale ostatnio faktycznie zgodność modeli co do gorąco-upalnych i w przewadze suchych ostatnich 6-8 dni sierpnia jest bardzo duża. A jak długo się to utrzyma (i czy także w I dekadzie września) będzie się wyjaśniało na dniach.

  38. ECMWF vs GFS. Wczoraj poranny ECMWF prognozował zakończenie upalnych dni jeszcze przed zakończeniem sierpnia a gfs przedłużenie aż do 5 września. Dziś rano sprawdzam prognozy i widzę że ECMWF wydłużył upały do przynajmniej samego początku września a gfs skrócił je do samego końca sierpnia. Oba modele różnią się też nieco skalą upałóww apogeum. Podczas gdy ECMWF widzi 33-34 stopnie to gfs widzi 34-35. Oczywiście apogeum w różnych terminach. W ostatnim czasie rzadko się zdarza żeby model gfs pokazywał wyższe tmax niż ECMWF ale może zaszły jakieś zmiany w prognozowaniu przez gfs. Tak czy inaczej czeka nas jeszcze przynajmniej okres z lekkimi upałami jeśli nie w całym kraju to prawdopodobnie w większej części kraju w ostatnim tygodniu sierpnia. Przełom sierpnia i września to jeszcze jednak duża zagadka

    1. Można rzec, że ostatnich 6-9 dni sierpnia br. zmieni jego pogodowe oblicze. Bo do 23-24.08 to taka właściwie przeplatanka ze średnimi anomaliami wokół normy za okres po 1990 r. A i ogólna zmienność pogodowa większa, niż w czerwcu/lipcu kiedy skrajności potrafiły utrzymywać się dłużej.
      Przed nami jednak zmiana jaką można porównać do końcówki sierpnia 2016 r., kiedy też mogło się wydawać, że prawdziwie letnia aura już nie powróci (a stało się oczywiście inaczej).

      1. @Lucas wawa, niby przeplatanka, ale jednak już mamy wyraźną anomalię na plus a nadchodzące ciepło jeszcze znacznie ją zwiększy, zwłaszcza, że (casus czerwca, szczególnie jego 1-szej połowy ) dobowe normy będą już o ok. 2 st. niższe niż w szczycie lata. Co innego miesiąc temu, kiedy niemal do końca ważyło się, czy będzie ujemna czy dodatnia anomalia i dopiero gorąco z 28-30.07 przeważyło, ale w sumie miesiąc wyszedł umiarkowany i blisko normy. Tutaj już mamy o ok 0,6 K powyżej normy, czyli jednak wyraźnie ciepło. Końcówka sprawi tylko, że będzie on bardzo lub nawet ekstremalnie ciepły, „jedynie” nie zostanie pobity rekord.
        Mówię oczywiście o normie 1981-2010, wg 1991-2020 to rzeczywiście jest blisko normy, ale wtedy to i lipiec byłby nawet poniżej. Taki zresztą urok GO, że jak zmienimy normę na nową, to możemy się uspokoić, że są jeszcze jakieś chłodniejsze miesiące, założe się, ze czeka nas kilka takich po 2020 roku. Ale z czasem znowu będzie ich coraz mniej, aż kolejny raz nie zmieni się norma. Mam oczywiście na myśli miesiące pory ciepłej, bo w porze chłodnej, zwłaszcza XII-III to oczywiście ciągle będą się zdarzać mce nawet poniżej norm 1951-80. Ale w okresie IV-IX, a już zwlaszcza w lecie to chyba jesteśmy skazani na scenariusz wyżej opisany…

  39. Ciekawe, bo synoptyk ICM w swoim dzisiejszym komentarzu, obok coraz bardziej gorąco-upalnej aury, nie wyklucza także nadal burz i to w dalszych dniach.
    Piszę o tym świadomie, aby uwypuklić co mam w swoich ostatnich wpisach na myśli – zwłaszcza w kontekście ostatniej tragedii w Tatrach. Otóż mam nadzieję, że ta nieszczęsna konwekcja przestanie nas co najmniej kilka dni pod rząd nas nękać – skoro bardziej pożądanych form opadów i tak (niemalże) nie będzie. Okresy ze stabilniejszą atmosferą też są potrzebne – nie pisałbym tego w sierpniu’2015, czy lipcu’2006. Ale po takich tygodniach jak ostatnie, świadomie to piszę. Ludziom i przyrodzie „należą się” nie tylko potrzebne opady, ale i także okresy z aurą spokojniejszą, beż żywiołów również…

    1. W zasadzie zgadzam się z treścią wpisu. Sama konwekcja jednak może wystąpić, tworząc Cu ładnej pogody z warstwą hamującą w środkowej troposferze. Takie zachmurzenie dominuje dziś na N Dolnym Śląsku, tworząc jednocześnie „parasol” ochronny przed Słońcem, a jednocześnie nie zagrażając opadami.

      1. Cumulusy „ładnej” pogody, a przede wszystkim bez zagrożeń – nie mam nic przeciwko. Najgorsza ryzyko burz/nawałnic, a które to tylko na np. 1-20% powierzchni kraju przekładają się na zbyt silne opady. Natomiast na pozostałym obszarze nie pada w ogóle lub bardzo niewiele, a kończy się jedynie na męczącej duchocie.
        To lato może pobić rekord w proporcjach zapowiedzi możliwych burz i ulew, a które to tylko oznaczały taką możliwość, a w +/- 80% takich przypadków (na danym obszarze) nic nie padało…

        Czekam na jakiś froncik z opadami jak z wtorku na środę (20/21.08) np. na C Mazowszu (i potem co jakiś czas kolejne również). A przedtem i potem na proporcjonalnie więcej aury ze… stabilną atmosferą (bez względu na temperaturę).

  40. Tak jak przypuszczałem susza/posucha w sierpniu nieco zelżała. Jesień która się wkrótce zaczyna jesli będzie sucha będzie miała już mniejszy wpływ na roślinność choć nadala negatywny. Wielkość opadów o tej porze roku ma najmniej istotne znaczenie dla wegetacji roślin. Wiosna i lato wiadomo wegetacja zaś zima a szczególnie w lutym duża ilość zmagazynowanej wody w postaci śniegu i lodu na dłużej starcza przy suchej wiośnie. W innym przypadku przy ciepłym lutym musiałbybyć rekordowo wysokie opady. Wszystko to przy założeniu przeciętnym lub ciepłym marcu bo jak wiadomo zimowa pogoda może być jeszcze w tym miesiącu. Oznaczałoby to opóźnienie wegetacji ale i z drugiej strony dłuższe zmagazynowanie wody tj w roku 2013. Jesienią już wegetacja powoli zamiera choć oczywiście susza ma tu również negatywny wpływ. Choćby drzewa które kolejne sezon nie będą mieć dostatecznej ilości wody mogą zamierać co się już dzieje np. świerk. Kolejny negatywny wpływ suszy jesienią to brak grzybów ( chociaż to nie rośliny). I oczywiście dalsze obniżenie stanów wód choć przy niższych temperaturach już powolne.

  41. A oto jakie prognozy były dziś rano z aplikacji pogodowych na smartfony.

    Twoja Pogoda – http://www.lukedirt.com.pl/album_pic.php?pic_id=2009
    WeatherPro – http://www.lukedirt.com.pl/album_pic.php?pic_id=2010

    Nie wiem jak Wy, ale ja wątpię w te codzienne opady deszczu oraz burze. Choć z drugiej strony, prognoza WeatherPro przegięła w drugą stronę.

    Moim zdaniem do końca sierpnia zdarzą się może trzy, maks. cztery dni z niezbyt silną, konwekcyjną burzą.

    1. „Nie wiem jak Wy, ale ja wątpię w te codzienne opady deszczu oraz burze”

      ->>> Główny problem tego lata to spory zakres opcji, że MOŻEMY mieć konwekcje/burze/ulewy, a opcji suchych bez zagrożeń/duchoty lub z potrzebnymi bardziej jednostajnymi opadami jest stosunkowo niewiele.

      Myślę jednak, że tym razem wyż nie dopuści bruzd obniżonego ciśnienia zza gór lub W granicy i w przewadze (jeżeli nie w całości) te gorąco-upalne dni będą spokojne. Natomiast opady pojawią się w innych okolicznościach Natury…

    2. @Łukasz160391
      Burze i opady pochodzenia konwekcyjnego to zjawiska to lokalne i trudne do przewidzenia nawet 1 dzień do przodu. Nazajutrz czyli tego dnia co media i modele przewidywały burze i opady deszczu trzeba to weryfikować sprawdzając z prognozami mapy radarowe (odbiciowość) na radarze oraz wyładowania atmosferyczne na mapach burzowych. Ja też nie wierzę, że do końca sierpnia w całej Polsce przy tej fali gorąco-upalne będą w większości kraju burze. Mogą się zdarzyć, ale nie wszędzie i nie każdego dnia.

  42. Najnowsze NEWSY FUSY wskazują na 2 tygodnie bardzo wysokich temperatur. Dopiero w okolicy 10 września cyrkulacja może się zmienić z południowej na polarnokontynentalną, a to będzie skutkiem potężnej rozbudowy wału wyżowego w północnej części kontynentu, w tym samym czasie rejon basenu M. Śródziemnego mogą zadomowić się układy niżowe, opady jeśli się w ogóle pojawią, to mogą zachaczać o rejony południowe Polski.

    Naprawdę bardzo mało opadów widać aż do 2 dekady września.

    Susza dopiero da popalić.

    Tylko nadzieja cała w burzach termicznych szczególnie w 1 dekadzie września. Bo w 2 dekadzie może być tylko jeszcze gorzej, tylko temperatury spadną do wartości poniżej 25 stopni, tak więc powinny być dni dość ciepłe, za to noce mogą przynosić niskie temp. Poniżej 10 stopni, ale raczej bez przymrozków.

    1. Dodatkowo wspaniale zgodnie z planem sprawdzi się fala około 35 stopniowych upałów, o której przed tygodniem wspomniałem.

      Dodatkowo szansa na dni upalne przedłuży się do okolicy 5 września. Po tym temperatury powinny o kilka stopni się obniżyć, ale nadal powinno być w najcieplejszych regionach być powyżej 25 stopni. Dopiero w drugiej dekadzie trochę się ochłodzić, ale nadal powinniśmy widywać przyjemne wartości popołudniami, tylko wychodząc do pracy może być chłodno, a nawet zimno.
      Temp. Minimalne poniżej 10 stopni, a niekiedy ledwo powyżej 5 stopni.

  43. Puszcza amazońska jest niszczona kolejna tragedia się dzieje na naszych oczach . Czemu ludzie potrafią być tak głupi ? Pytanie do Admina lub Arctic Haze czy może spaść , zawartość tlenu w atmosferze ? Te lasy to płuca ziemi produkują tlen i wchłaniają CO2 ogromną ilość cały rok .

    1. @Obserwator meteo

      Gdy moje dziecię było małe i oglądało Kapitana Planetę, śmieszył mnie poziom nienawiści do naszej planety złych postaci z tego serialu. Myślałem sobie, ze nikt jej nie niszczy celowo. Teraz widzę, ze się myliłem. Postaci takie jak nowy prezydent Brazylii czy bracia Koch (z których jeden właśnie zmarł), stawiają sobie za cel zniszczyć jak najwięcej. W każdym razie trudno inaczej wytłumaczyć ich działania.

      A co do tlenu to oczywiście nie spadnie w zauważany sposób. Fotosynteza i oddychanie (a także spalanie co w sumie jest tym samym) działają w ten sposób, że w atmosferze wymieniają mol tlenu (O2) na mol dwutlenku węgla (CO2). No może nie dokładni mol za mol ale bardzo blisko (zwykle przyjmuje się 1,1 mola CO2 na mol O2 bo tlen bierze udział też w innych reakcjach, ale ostatnio ten przelicznik nieco obniżono [1]). Zatem dla prostoty przyjmijmy, że jednak wynosi 1,0.

      Oznacza to, że przy spalaniu emitujemy tyle samo (molowo) CO2 ile zużywamy tlenu. Tylko połowa CO2 pozostaje w atmosferze (reszta idzie do oceanu i użyźnia biomasę gdzie indziej) czyli aby podwyższyć stężenie CO2 w atmosferze o 1 mol trzeba tak naprawdę 2 moli O2. Czyli podwyższając od czasów przemysłowych stężenie CO2 gdzieś od 280 ppm (objętościowo czyli molowo) do 415 ppm, o 135 ppm, zmniejszyliśmy stężenie tlenu o około dwa razy tyle czyli jakieś 270 ppm. Z tym, że tlenu w atmosferze jest 21% czyli 210000 ppm, a zatem widać że to prawie niemierzalna różnica.

      Innymi słowy spalenie nawet wszystkich lasów nie zmieni specjalnie stężenia tlenu bo jest go po prostu za dużo. Akumulował się w atmosferze przez miliardy lat gdy węgiel organiczny zostawał zasypywany w osadach bo to jedyny sposób aby oddychanie nie zjadło wszystkiego co wyprodukowała fotosynteza. A przy okazji odpowiada to na mit o „płucach ziemi”. Dojrzały las ma pełną równowagę fotosyntezy i oddychania: biomasy nie przybywa bo stare drzewa padają i strumienie netto CO2 i O2 są bliskie zeru. Młody las, który rośnie pochłania CO2 i produkuje O2 ale znaczenie ma to jedynie w bilansie węgla bo tlenu jest naprawdę w atmosferze bardzo dużo. Czyli znaczenie lasów to tak naprawdę nie produkcja tlenu ale pochłanianie CO2.

      Oczywiście gdybyśmy zniszczyli całe życie na Ziemi i nie było w ogóle fotosyntezy, tlenu zaczęłoby ubywać. Przede wszystkim utleniałby on skały jak na Marsie. Z tym, że na Ziemi są one już nieźle utlenione przez 2 miliardy lat obecności wolnego tlenu w atmosferze. wiec byłby to proces bardzo powolny. Pewnie zająłby co najmniej setki milionów lat.

      [1] http://www.realclimate.org/index.php/archives/2018/11/resplandy-et-al-correction-and-response/

  44. Prognozy faktycznie za ponownym pogłębianiem się posuchy/suszy – konwekcja możliwa ewentualnie tylko tam, gdzie „pomoże” orografia, na SW obrzeżach wyżu (generalnie w górach), a fronty napierające w ostatnich dniach sierpnia i pierwszych września od W mają się rozmywać (wytracać aktywność). Termicznie przewaga dni gorących i (przejściowo) lekko-upalnych.
    Czyli aura prawdziwie letnia, ale bez „dzikich” upałów.

    Szkoda, że potencjał z ostatnich bardziej wilgotnych tygodni lipca i sierpnia nie przełożył się w większym stopniu na bardziej równomierne i zarazem pożądane opady – bo teraz aż tak szybko nie przechodzilibyśmy do kolejnego okresu z wyraźnym niedoborem wód gruntowych, a przy tym pełniej można byłoby „ciszyć się” aurą letnią na finiszu okresu letniego/wakacyjnego (komu oczywiście jeszcze nie śpiesznie ku dominacji aury bardziej jesiennej).

    1. Widzę że postanowiłeś zignorować najnowszą odsłonę ECMFW, która daje szanse na spore opady w środkowej Polsce w drugiej połowie przyszłego tygodnia. To symptomatyczne dla twoich prognoz, chyba ukierunkowane własnymi preferencjami.

      1. Radomir, jeśli opady się pojawią, to tylko z powodu konwekcji i możliwych burz.

        A burze będą tylko punktowe. W połowie przyszłego tygodnia będą ponad 30 STOPNIOWE upały, temperatury zgodnie z teorią z przed tygodnia mogą dobić do 35 stopni.

        Conajmniej do 15 września nie widać przełomu w opadach, pewny pozytywny prognostyk odnośnie opadów pojawia się UWAGA najszybciej za 4 tygodnie!

        Do tego czasu opady będą punktowe, burzowe i lokalne.

        Susza gładko się nasili

        1. Czekam w takiej sytuacji na te 35 stopni w połowie przyszłego tygodnia u mnie pod Warszawą zgodnie z prognozami pomorskiego mistrza meteorologii.

          1. Na Mazowszu w najcieplejszych dniach zanotujemy około lub nieco ponad 30°C. Rozróżniajmy, czy piszemy o danym miejscu, czy o pogodzie w skali całego kraju.

          2. To pytanie nie do mnie tylko do kolegi z Pomorza. Straszy 35 stopniami nie precyzując gdzie dokładnie, więc zakładam, że tak będzie w całej Polsce. A więc na Mazowszu także. Zobaczymy czy mu się sprawdzi.

      2. Radomir, zdaje się, że to chyba u ciebie patrzysz na model ECMWF przez pryzmat upodobań pogodowych.

        Dziwię, że skupiacie swoją na słupki i widgety modeli.

        Na tym tylko idzie się przejechać.

        Dobry obraz tylko ukazuje rozkład baryczny nad Europą.

        Słupki można wsadzić w….
        Jeśli przeczy to układowi barycznemu nad Europą.

        Najpierw śledzenie układu/wzorca pogodowego, a potem podpieranie się i zwracanie uwagi na słupki opadów.

  45. u mnie jednak ostatnie ulewne opady sporo dały, jednak ciągłe opady zrobiło dużą robotę, w
    przydomowej studni przybyło dużo wody, zielono jak wiosną, choć wiem ze u mnie susza była niemal delikatna w porównaniu do środkowej Polski, i do suszy z 2015 roku kiedy o tej porze trawa była po prostu spalona a w studni było kilka metrów mniej wody.
    No i jest szansa na lokalne burze w rejonie Sudetów i Przedgórza Sudeckiego, choć solidne opady przydałyby się w całej Polsce, np na SE gdzie w zeszłym tygodniu opady były podobne a nawet miejscami większe, ostatnio są tam miejsca gdzie nie spadła kropla deszczu od prawie 1,5 tygodnia wiec ze skrajności w skrajność.

  46. Muszę przyznać, że zaimponowała mi sprawdzalność długoterminowych prognoz trendów jakie od 2 miesięcy prezentuje tutaj Lukas. Wstrzymywałem się z opiniowaniem do tej pory, ale raz po raz okazuje się, że wiele z przewidywań Lukasa znajduje swoje odzwierciedlenie w późniejszym przebiegu pogody. A że mówimy tutaj nierzadko o horyzontach sięgających 2-3 tygodni naprzód to naprawdę niełatwo o trafne przewidywanie na taki czas. Od kilku lat przewodnia narracja tutaj na blogu sugerowała raczej zmniejszanie horyzontu stawianych prognoz (do nie więcej jak 6-7 dni), tymczasem Lukas wprowadził do tej dyskusji „nową krew” i póki co radzi sobie w tej materii co najmniej dobrze. Jak widać poprawna analiza danych na kilka tygodni naprzód potrafi przynosić całkiem solidne prognozy. Zobaczymy jak będzie dalej.

    1. Ja go obserwuję trochę dłuższy czas też na innych portalach i widzę skuteczność na poziomie nie więcej niż 40-50%. Do tego zdarza mu się pisać w krótkich odstępach czasowych wzajemnie sprzeczne prognozy a w takiej sytuacji nietrudno o ich wysoką sprawdzalność. Do tego dochodzi jego irytująca pewność siebie i maniera pisarska rodem z Faktu, choć tam przynajmniej ktoś robi korektę językową tych tekstów.

      1. @RadomirW
        Też go obserwowałem od dłuższego czasu, także na innym blogu i sprawdzalność jego prognoz sięga faktycznie maksymalnie 50%…czyli na dwoje babka wróżyła. Stawia „prognozy”, które potrafią się wzajemnie wykluczać czy też niejako uzupełniać jeśli chodzi o sprawdzalność, bo podaje dużą rozpiętość temperaturową, albo skrajne prognozy jeśli chodzi o opady. Podaje tych prognoz pierdylion. Jak tu ma się nie sprawdzić :) Poza tym, on po fakcie wmawia innym tę sprawdzalność, bo odnosi się do czegoś czego nie pisał, bądź pisał dwie różne rzeczy…i podkreśla tę trafioną. Przypomina to nieco prognozy z pewnego bloga pogodowego, na którym własnie obserwowałem jego prognozy…jeśli można to nazwać prognozą. Jego język też jest, że tak się wyrażę łagodnie – dziwaczny jakiś. Okropnie się to czyta. Wpisy jeden pod drugim, jakieś uzupełnienia, spieszy wyjaśniać nie wiadomo komu, jakieś jak to on określa ostatnio „najnowsze NEWSY FUSY” (sic!) :), błędy językowe, składniowe etc. Nie rozumie też co się do niego pisze. Jego wpisy są jakieś roztrzepane, niespójne…szalone wręcz. Ten „żargon” jego, jest łudząco podobny do komentarzy autora bloga, który siebie określa jako Rabczewska. Te jego „prognozy” są oparte tylko i wyłącznie na oglądaniu mapek i prognoz modeli. On nie ma szklanej kuli, własnego modelu czy cudownej wiedzy interpretacyjnej. Ogląda jak każdy prognozy modeli. Włącza sobie wxcharts, myśląc, że tylko on to widział i ogląda…i później pisze te swoje „najnowsze NEWSY FUSY” :)

      2. @RadomirW
        Lukas i jego „prognozy”, sposób pisania, przypomina też nieco tego „historyka” Pawła Szydłowskiego od turbosłowian :) Lukas to taki Paweł Szydłowski meteorologii :)

  47. Spoglądając na mapę satelitarną sat24.pl to dzisiaj pierwszy dzień z bezchmurnym niebem i lampą w znacznej większości Polski. Tylko miejscami pojawiają się jakieś pojedyncze niegroźne obłoczki (chmury cumulus).

  48. Fantastyczna pogoda, pierwszy od dawna większy ciąg ciepłych i pogodnych dni. Już wczoraj było dość słonecznie i ciepło, dziś jest prawie bezchmurnie. Niech nam trwa jak najdłużej, bo wrzesień już blisko, a wraz z nim błyskawiczne trendy spadkowe długości dnia, średniej temperatury oraz usłonecznienia.

  49. Warto zwrócić uwagę jak rozbieżne są ostatnio prognozy co do skali upałów/gorąca nawet w ciągu najbliższych dni, nie pisząc wrześniu. Dzisiejszy ECMWF i GFS z 00 UTC (nie 06.00) ponownie zamieniły się prognozami co wczorajszych prognoz tych modeli. ECMWF obecnie ograniczył upały tylko lokalnie maks do 31 stopni i ponownie ograniczył je do ok 29 sierpnia (wcześniej prognozował przedłożenie ich do początku września. GFS zaś ten z 00 widział jeszcze bardzo lokalnie 33-34 stopnie ale przedłużył je na początek września w stosunku do wcześniej prognozy. Upał ekstremalny powyżej 35 stopni u progu końca meteorologicznego lata staję się więc prawdopodobny ( i dobrze zresztą takie temperatury w końcówce sierpnia są wyjątkowo rzadkie a ponieważ ostatni raz coś takiego było w 2015 więc nie dawno. Po ledwie 4 latach byłoby to „niezdrowe”), choć wciąż zupełnie tego wykluczyć nie można. Pomimo wycofywania się z tych wyjątkowo wysokich temperatur modeli w końcówce sierpnia i na początku września nie ma wątpliwości że i tak czeka na piękna i bardzo ciepła końcówka lata z temperaturami 25-30 stopni ( miejscami delikatnie powyżej), która podniesie anomalie sierpnia mocniej ponad normę. Powodem do niepokoju jest brak opadów. Sierpień choć bardziej wilgotny niż lipiec i częściej padało również niż w czerwcu to przełomu nie przyniesie już na pewno, choć ECMWF widzi jeszcze opady w samej końcówce tego miesiąca. Już niedługo wrzesień ale nawet początek tego miesiąca jest pod olbrzymim znakiem zapytania. GFS rzuca co jakichś niemal skrajne prognozy od upalnych dni nawet do 05.09-06.09 po olbrzymie ochłodzenie w tym czasie z temperaturami nawet 10-15 stopni za dnia. ECMWF jest bardziej zrównoważony bo na sam początek widzi praktycznie kontynuacje letniej pogody z temp 25-30 stopni czasami widzi przekroczenia ale raczej lekkie 30 w tym czasie. Widzi również opady na początku przyszłego miesiąca-może więc jakichś przełom. Także widać że przyszły miesiąc może być różny z dzisiejszego punktu widzenia. Sam początek miesiąca jest pod znakiem zapytania ( choć są wskazania że będzie przynajmniej gorąco, opady trudniej przewidzieć). Wrzesień 2019 może być kontynuacją suchej pogody, może przynieść przełom i termicznie też może być bardzo różny. Przewidzieć się tego nie da

  50. Za to co się dzieje w Afryce, istny armagedon ognia, zdjęcia NASA ukazują niesamowity obraz czerwonych kolorów w lasach deszczowych Afryki.

    1. Na portalu informacyjnym pojawiła się że palą się lasy w południowej Afryce min w D.R Kongo . Jak D.R Kongo dla redaktorów jest w południowej Afryce to trzeba im pogratulować wiedzy z geografii. Jest to o tyle zaskakujące że obszar pokazany przez NASA obejmuje również dość wilgotne lasy tropikalne Kotliny Kongo a nie tylko suchej sawanny

      1. Dodam tylko że nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych ale ten rok wygląda dość dziwnie jeśli chodzi o pożary lasów. W zeszłym roku były zaskakujące pożary lasów w chłodnej Skandynawii a w tym roku olbrzymie pożary lasów dotknęły serię wcale nie za suchych obszarów tj. tajgę w Rosji na Syberii oraz w USA na Alasce a teraz płoną lasy w Amazonii w Brazylii, Boliwii, częściowo Peru. oraz lasy równikowe centralnej a nie południowej Afryki dot. to D.R Kongo, Kongo, Angolę aż po zachodni Gabon, poza tym widać spore ogniska pożarów w Indonezji

        1. Większość tych pożarów to celowe podpalenia mające na celu zdobyć nowe tereny na uprawy soji, palm olejowych lub eukaliptusów. Zastępujemy las monokulturami, czym wyławiamy ziemię. A przy okazji niszczymy ją dodatkowo pestycydami. To droga donikąd. To co niezbędne zastępujemy tym co zbyteczne. Byle było tanio, szybko i możliwie najmniejszą linią oporu. A już totalnie absurdalny jest fakt, że (najpewniej z poleceń prezydenta) Brazylijczycy ponoć wcale nie chcieli gasić tych pożarów w Amazonii. Dopiero jak ich ostro postraszono embargiem to coś tam się ruszyli.

          1. Przy okazji sprostuje się pożary sięgają wschodniego a nie zachodniego Gabonu w Afryce centralnej. Trudno inaczej niż podpaleniami jako przyczynę tłumaczyć tak olbrzymie pożary w obszarach zielone w tropikach w Ameryce Południowej, Afryce i Azji. Pożary w porze suche są możliwe ale nie taką skalę. W tej części Indonezji zaś gdzie płoną lasy trudno w ogóle mówić o porze suchej. Tam bywa okres z nieco mniejszymi opadami, ale nie tak jak na obszarach okołorównikowych w innych częściach świata
            @zaciekawiony
            To jest obszar lasów już, częściowo może obejmować sawannę jak na N Zambii, ale widać na mapie obszary sięgające równika w D.R Kongo -Kotliny Kongo a tam są już lasy

  51. Takie prognozy opadowe:
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif
    … mogą sugerować możliwość konwekcji od połowy nowego tygodnia, także bardziej w głębi kraju (a nie tylko na krańcach S).

    Z tym, że lokalność zjawisk sprawi, że na znacznym obszarze kraju i tak będzie całkowicie lub w przewadze bez opadów, a przy tym dość pogodnie, gorąco/upalnie. Tylko w opadach byłoby chłodniej, ale i tak ogólnie ciepło (zwłaszcza z ciepłymi nocami).

    Większe ochłodzenie nie wcześniej niż u progu września, o ile nie jeszcze później.

  52. W odległych prognozach gfs widać duży przełom w pogodzie w tym i w opadach . bardzo zimno miałoby się zrobić w S Norwegii i Szwecji, ale można tym pisać wyłącznie jako ciekawostka. Bliższe nam prognozy nawet ECMWF nie są bardzo stabilne i precyzyjne. Raz wydłużają bardzo gorącą/upalną pogodę na co najmniej początek września, raz skracają do końca sierpnia a czasem nawet przed samą końcówką tego miesiąca. Różna też pojawia się skala wysokości prognozowanych temperatur. Raz to jest 32-33 stopnie a innym razem 30-31 stopni. GFS przy apogeum jest tym razem stabilniejszy i widzi cały czas 33-34 stopnie ( u mnie czyli w Warszawie ECMWF np. w ogóle nie wdzi upału maks 29 stopnie). Wg mnie bliżej będzie gfs bo już dziś będą zapewne pierwsze przekroczenia 30 stopni a ten typ pogody z niemal na pewno utrzyma się co najmniej do 30.05. Czy ochłodzenie nadejdzie na początku września czy później możemy być pewni że przynajmniej do końca tego tygodnia żaden chłód nam nie grozi bo prognozy dające ochłodzenie pokazują że nie będzie ono zbyt wielkie. Natomiast bardzo ciekawie może być już w kolejnym tygodniu bo tu już niepewność jest wyjątkowo duża

    1. Na razie wygląda to tak, że do ok. 02-04.09 w najcieplejszych dniach/regionach będziemy notowali 30/35°C, w tych nazwijmy to „środkowych” 25/30°C, a w najchłodniejszych nieco poniżej 25°C. Generalnie rzecz biorąc aura zdecydowanie letnia, ale bez silnych ekstremów.
      A pod względem opadów, albo sucho, albo z konwekcją – ta druga opcja (poza górami) już zasadniczo od/po 29.08. Chyba, że jednak inwersja wyżowa przeważy nie dopuści do konwekcji w średnich/wyższych warstwach troposfery – zobaczymy (?).

      A faktycznie większe ochłodzenie nie wcześniej jak w tygodniu 02-08.09, o ile nie jeszcze później (?).

      1. wydaje mi się, że do 6 września to nie mamy co liczyć na większe ochłodzenie… tym bardziej, że tak jak napisałeś 2-4.09 w zapowiedziach czeka nas druga fala upałów… imponująco to wygląda, u mnie w tym roku już raczej 30-tki nie będzie, ostatni dzień gdzie zanotowano próg upału to…30 czerwca.

    2. u mnie dzień w dzień są chmury, albo kłębiaste, albo wysokie, nie było na razie żadnego bezchmurnego dnia, tak że słońce nie jest w żadnym wypadku jakieś piekące jak w czerwcu, przynajmniej na razie.
      A szansa na burzowe opady jakaś jest w najbliższych dniach.

  53. Według najnowszych prognoz Górny Śląsk znowu ma być poszkodowany jeśli chodzi o pogodę. U nas ma być parno i burzowo, a np. taka Suwalszczyzna przez wiele dni będzie się cieszyć gorącą i słoneczną pogodą….

    1. no i dobrze…. u nas w końcu normalna pogoda jest, taka jaka powinna być latem. Fakt, bez upałów, ale przy 26-28 stopniach nikt nie zmarznie.

  54. Dużo osób cieszy się z wyżowej pogody tymczasem np. w Poznaniu przynajmniej na stacji od 1.6 do 24.8 spadło UWAGA około 45 mm. deszczu, czyli tyle ile powinno spadać mniej więcej we Wrześniu, a i są miejsca z opadami poniżej 100 mm. lub ewentualnie 150 mm. co i tak jest znacznie poniżej normy, choć są i miejsca z opadami blisko normy jak Kłodzko, Białystok, a gorąco-upalna pogoda zrobi swoje, jeszcze tam gdzie przeszły ulewne ciągłe opady ostatnio no i ewentualne ulewne burze podciągną sytuację wodną.

  55. Gfs zdecydowanie przesadza z tym zachmurzeniem, dzień w dzień prognozuje ledwo 50% uslonecznienie i duże zachmurzenia a trzeci dzień pod rząd jest w zasadzie bezchmurnie cały dzień. Są tylko chmury piętra wysokiego przez co to słońce jest takie za mgiełką. Ale to se może być, ewidentnie nastąpił przełom rodzaju pogody z nizowej na wyżowa.

  56. Powoli dobiega końca 4 dniowy chyba najfajniejszy okres tego lata – takich dni właśnie bardzo mi brakowało w tym roku, ale znacznie bardziej brakowało latem 2018. Aż nie chciałem tu zaglądać, żeby sobie nie psuć humoru i nie przypominać co chwila o tym, co ma być w przyszłym tygodniu…. Plusem była także chwilowa ułuda, że susza została chociaż minimalnie powstrzymana.

    W najbliższych dniach niestety zmiana pogody, nocami temperatura już nie będzie spadać poniżej 10 stopni, a w te cieplejsze nawet minimalna wyniesie około 15… :/ Ogółem z „fali przyjemnego lata” przechodzimy do „fali gorąco-upalnej”. Szkoda, że dopiero od środy jest u nas na Mazowszu szansa na większą konwekcję. Południe przynajmniej codziennie ma szansę na jakieś orzeźwienie.

    1. Żadnej konwekcji nie będzie. W najbliższym tygodniu dominować ma układ wyżowy w formie blokady omega. To raczej marginalne szanse na głęboką wilgotną konwekcje. Ta owszem będzie w wojwództwach południowych tam gdzie oddziaływanie lokalnych stref zbieżności wiatru będzie największe. Mazowsze i wschód Polski może liczyć na tydzień gorąco-upalnej pogody z przewagą suchej aury.

      1. no właśnie, nawet model UM widzi praktycznie bezchmurne niebo, a ten też ma tendencję do zawyżania zachmurzenia. Zanim przyjdzie kostnica i beznadzieja jeszcze się trochę wygrzejemy i opalimy.

        Na 95% to już bedzie ostatnia fala upałów w tym sezonie. Po 5 września nawet jeśli jakiś upalik się zdarzy to to będzie jakiś krótki wyskok pokroju 17 września 2015. Dłuższy upał w II połowie września wydarzył się w 2003 roku, to było 16 lat temu i od tamtego czasu ani raz się to zjawisko nie powtórzyło – szansę na to są zatem minimalne.

      2. Taki układ to właśnie najlepsze warunki do występowania konwekcji wewnątrzmasowy. Kocham to Twoje zaklinanie rzeczywistości, obserwuje je tutaj od dawna ;)

    2. Nigdy Cię nie zrozumiem do czego Ci są potrzebne temperatury minimalne w nocy poniżej 10 stopni w lecie? Czy ten przedział tmin 10-15 stopni nie jest wystarczający aby się wyspać w nocy? Lato meteorologiczne dobiega końca, do końca roku będziesz miał jeszcze sporo nocy z tmin poniżej 10 stopni (w tym z pierwszymi przymrozkami).

      1. Chociażby do tego, że nawet jak mam teraz to 26-28 w ciągu dnia to jest po prostu przyjemnie. Gdyby takie temperatury występowały przy tropikalnych nocach, to bym o wiele słabiej je znosił.

    3. W te twoje lodowate noce to nie da sie ani otworzyć okna, ani tym bardziej spać pod namiotem bo sie można solidnie wychłodzić.

        1. Ale jest jeszcze sierpień a nie październik… cały rok mamy grubo się ubierać na noc? Bez przesady, to nie północna skandynawia. 12-18 stopni w nocy to normalna najlepsza temperatura w lecie.

          1. @podlasianin ale październik ma podobną tśr. Do tmin ostatnich dni, u mnie nawet jeszcze niższą 😂

          2. Natura na szczęście/niestety najlepiej wie co najlepsze. Obecnie mamy statystycznie najprzyjemniejszy okres w roku, za 2 miesiące to o takich nocach jak 3 ostatnie to będziesz tylko marzył, tym bardziej, że temperatura wokół minimalnej będzie krążyć dużo większą część nocy.

          3. Swoją drogą zdarzało mi się przy typowo p*ździernikowych nocach spać pod namiotem (we wrześniu w kotlinach górskich takie to prawie norma. Dlatego trochę mnie śmieszy jak ktoś narzeka na 10 stopni w nocy, że mu zimno pod namiotem. Owszem, ubrać się trzeba, ale tłumaczyłem już kiedyś, że (poza tak patologicznie suchym rokiem jak 2019) to ubieranie się jest i tak konieczne przez skrzydlatych wampirów.

          4. za 2 miesiące to już będę pewnie po pierwszym skrobaniu auta, zwłaszcza że to jest tuż przed zmianą czasu i wschód słońca jest wtedy o podobnej porze co w środku zimy.

            Lato ma tę przewagę, że nawet Tmin <10 stopni wcale nie oznacza, że będziemy wychodzić z domu w zimnie. Bo te 8 stopni to se będzie o 4:00 rano, zaś o tej 7-8 będzie nawet o 10 stopni więcej (o ile jest pogodnie).

            Dla mnie optymalne tmin to 14-18 st (tmax 27-34)

          5. „Dla mnie optymalne tmin to 14-18 st (tmax 27-34)”

            Wszyscy wiemy, że jesteś ekstremalnym ciepłolubem ;)

          6. Latem tak, zimą nie :D Preferencje mi się zmieniają gdzieś w połowie listopada i są „ujemne” do mniej więcej połowy marca. I są podobnie ekstremalne co letnie, zimą 2017 najbardziej mi się podobał 7.01.2017 z tmaxem -14 stopni :D

            Noc 29/30 VI dość chłodna ale już 30 VI / 1 VII tropiczek, ponad 20 stopni. Choć i tak gdzie jej tam do 26/27 VI gdzie nie spadło poniżej 24! Tamta była ciężka, nawet na oba okna otwarte i same prześcieradło na przykrycie było trudno się wyspać.

          7. Jak ostatnimi nocami temperatura spadała do 6-9 stopni to przy gruncie zapewne było 3-5 stopni,a jak pokazała stacja przy Terespolu nawet prawie do 0. No nie ma co, idealne warunki do spania na podwórku, ale chyba w zimowej kurtce… Zresztą na Podlasiu ze względu na te zimne noce spanie na podwórku nawet w lecie nie jest praktykowane, no chyba, że jest 15-18 stopni, ale to w najcieplejsze noce.

          8. @Podlasianin
            Takie przypadki o jakich mówisz to ekstrema. Jakby temperatury faktycznie częściej niż przez 1 noc na miesiąc spadały do około 5 stopni, to też bym narzekał. Te 5 stopni to żaden problem w czerwcu (przykład czerwiec 2016), bo już o 4 rano zaczyna ci nawalać lampka i gdy wstajesz około 7:00 masz już 15. Tak samo wieczorem, zimno robi się dopiero koło północy. Noc z 7 na 8 czerwca 2016 (chyba jedna z najzimniejszych czerwcowych nocy w moim życiu!) spędziłem w plenerze i dopiero po północy było na tyle zimno, że trzeba było uciekać do domku.
            Natomiast w sierpniu noc jest dużo dłuższa i tmin 5 jest już problemem. Wczoraj rano jak wstałem na działce było jeszcze czuć chłodek około 6:30. A jakby zamiast tmin 8.5, było tmin 5, to ten chłodek by się czuło pewnie koło 8:00-9:00…

            Im krótszy dzień, tym większym problemem jest niska temperatura minimalna :)

  57. Trochę mnie ciekawi czy nadchodzące dni okażą się najcieplejszymi dniami w tegorocznym sierpniu. Jak do tej pory najwyższa temperatura to 32.6 stopni-jak na sierpień to niezbyt imponujący wynik. Byłaby to jednak bardzo rzadka sytuacja gdyby w końcówce sierpnia została osiągnięta najwyższa temperatura w całym miesiącu. ECMWF nie widzi więcej niż 33 stopnie, ale coś mam wrażenie że ten poziom zostanie przekroczony a apogeum zawrze się między właśnie 33 a 35 stopni. Przekroczenia 35 stopni jednak nie przewiduję zgodnie z prognozami. Coraz bardziej zaś prawdopodobne są jeszcze upalne dni miejscami na początku września

  58. Kolejny bezchmurny i gorący dzień w większości kraju. Zobaczymy na ile sprawdzą się wróżenia mediów i niektórych portali pogodowych, które straszą codziennymi burzami przy tej pogodzie. W tym roku lato meteorologiczne oszczędziło nam incydentów jesiennych z tmax poniżej 15 stopni, chmurami i opadami przez cały dzień (chociaż wiem, że według niektórych by się przydały bo przecież jest susza).
    Patrząc w prognozy wygląda na to, że upał pożegnamy definitywnie we wrześniu, bo takie epizody z przekroczeniami 30 stopni się jeszcze trafią.

    1. ja to bym wolał by przy pogorszeniach i ochłodzeniach było 15-20 z opadami deszczu i pochmurnym niebem niż te wielodniowe okresy suchej i chłodnej jałowizny z lipca i (w mniejszej części) sierpnia.

      Nawet w tym słynnym lipcu 2011 było więcej naprawdę pogodnych dni niż w lipcu tegorocznym. Pomimo że lipiec 2011 był naprawdę wstrętnym miesiącem letnim, chyba najgorszym w tej dekadzie.

      Ale nie bedę już więcej narzekał na to co było, ważne że teraz jest ładnie i jeszcze dość długo będzie ładnie.

      1. „Ale nie bedę już więcej narzekał na to co było, ważne że teraz jest ładnie i jeszcze dość długo będzie ładnie.”
        Długo. Na południu kilkanaście godzin, od jutra burzowo. Kolejny, który zaklina rzeczywistość…

        1. Tak? To zobacz sobie na UM, który z reguły zawyża zachmurzenie
          https://m.meteo.pl/katowice/60

          Chmur prawie zero, jakieś tam szanse na burze późnym popołudniem i wieczorem (niewielkie szanse, ale niech będzie że są). To już nie lipiec, skończyło się zajebywanie całego nieba chmurami od 10:00 rano. Czas na ładną pogodę w sam raz na schyłek lata. Na ECMWF też tych burz bardzo niewiele (niewielkie szanse, dominuje prognoza małego zachmurzenia), dopiero 30.08 coś tam więcej widać na chwilkę.

          1. Patrzę na ECMWF i widzi codziennie w Twoim województwie śląskim burze. Owszem, nie nadejdą stety, czy niestety od razu około 10:00, do około 14:00-15:00 będziecie mieli duchotę, taką, że nawet Ty będziesz marzył o tym, żeby ta burza już przyszła. Nawet jeśli opad minie Cię bokiem (burza, zwłaszcza termiczna, to zjawisko lokalne), to z pewnością inne skutki tej burzy, w postaci zwiększonego zachmurzenia i wilgotności odczujesz. Słowem, przełom lipca i sierpnia 2018, tylko miesiąc później…..

          2. Patrzę też na zapowiadany td i u Ciebie większość czasu od jutra ma być na poziomie 15-17 stopni. To nie będzie twój ulubiony 30.06.2019, ani tym bardziej przełom sierpnia i września sprzed 3 lat, do którego nie wiedzieć czemu niektórzy to porównywali….

          3. 15-17 to normalka w okresie letnim przy upale w mym regionie. Poniżej 13 to już się rzadko zdarza, a poniżej 10 to fenik musi być (np. 8.08.2013). A przełom lipca i sierpnia 2018 był spoko, ponad połowa dni tam miała zachmurzenie poniżej 4,0/8. Były burze acz nie codziennie. Gorsza była II dekada lipca.

            Nawet jakby się twoja czarna wizja sprawdziła to mam to gdzieś, bo teraz robię popołudniówki i między 14 a 22 może se walić żabami nawet. Na basenik sobie pójdę na 10 i się z niego o 13 zwinę, a w tych godzinach będzie lampeczka.

  59. No nie ma bata. Tragiczna sytuacja pogodowa jak w czerwcu. Stoi wyz na E od nas i nie chce sie to ruszyc. Od 15 sierpnia zero deszczu na Zamojszczyznie (no dobra byl jeden opad z gatunku niemierzalnych <4mm). Wchodzimy w ta masakre ze stanami rzek jak na przelomie lipca i sierpnia. Jak dla mnie to juz slonca moge nie ogladac do stycznia. Byle tylko padalo. Jeden rok z susza – bywa. Ale dwa lata z rzedu…

    1. Jakby słońca do stycznia zabrakło, to byłby większy płacz na forum, niż gdyby zabrakło wody w kranie.

      1. Na południu tak czy siak usłonecznienie będzie powyżej normy najpewniej całą jesień, jak to zwykle ostatnio bywa.
        Dla odmiany w moim regionie sytuacja hydrologiczna wróciła do normy, w sierpniu norma opadów przekroczona, podobnie jak w lipcu. Trawa odżyła jak wiosną, więc usłonecznieniem powyżej normy jesienią nie pogardzimy.

        1. a to prawda, jedynie jesień 2017 była pod tym względem zła (a że się ona sparowała z ‚jesienną’ ciepłą zimą to wyszło naprawdę upiorne combo, najbardziej depresyjna pora chłodna jaką przeżyłem bez problemu bijąca zimę 2012/3)

          Jesienią 2016 była straszna kaplica w piździerniku, ale wrzesień miał duży nadmiar. W 2018 wszystko ponad normę. W 2015 też. 2014 tak samo. W 2013 paskudztwo we wrześniu i listopadzie, ale październik bardzo dobry.

          Nie są takie złe te jesienie w tej dekadzie. Najgorsza (2017) i tak nie była tak zła jak u was.

    2. to dopiero 11 dzień bez większych opadów, a takich dni zwłaszcza na wschodzie Polski może być duuużo więcej przy wysokich temp., chyba że napatoczą się jakieś konkretne burze.

      1. Dość długie okresy bezopadowe u nas na E od pasa Roztocza bywały i dawniej ale nowością ostatnich lat jest towarzyszący im upał oraz również bezopadowe fronty. Zatem fanatykom usłonecznienia proponuję przeprowadzkę w Kotlinę Hrubieszowską.

  60. Popatrzcie na anomalię temperatury za 24 sierpnia na terenie Podlasia właściwego czyli trójkąta Białystok-Siedlce-Terespol.
    Widać jak na dłoni, że wieczory i noce są tu znacznie chłodniejsze niż w reszcie kraju, nawet na pólnoc od Białego jest cieplej.

      1. Ale jakie piękne mgły się przez to robią tuż po zachodzie słońca, nigdzie indziej w kraju pewnie nie ma takich widoków :P

    1. @podlasianin poza tym i tak u was sierpień b.r. Jest znacznie pogodniejszy u was jak dotąd 212 h uslonecznienia, w Toruniu zaledwie 174 h. Poza tym u was chociaż ten miesiąc wyrobił normę opadów, a tutaj nie wyrobił nawet jej połowy. Ogółem praktycznie zawsze wg. mnie macie przyjemniejsze lata niż w Toruniu, ale w tym roku to już kompletnie, nie wspominając o chłodnych nocach lipiec i sierpień były wilgotniejsze i pogodniejsze, a tutaj to jedno wielkie g…

          1. Czerwiec – 371 godzin, rekord z niemałą nadwiązką :D
            Lipiec – 257 godzin, druga połowa już ekstremalnie słoneczna, po słabszej pierwszej, najpogodniejszy od 4 lat.
            Sierpień – do 24.08 209 godzin, zakładając zachowanie trendu, wyjdzie równiutkie 270 godzin, ale patrząc po prognozach może wyjść nawet nieco więcej, do 280-290.

            https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=353230295&par=sunshine&max_empty=2

            W praktyce rywalizuje już tylko z 1992, ale myślę, że przebije, chyba, że i do was dotrze ta konwekcja, ale raczej wcześniej niż w czwartek nie macie szans.

            Do tego, mimo, że jesteście najpogodniejszym regionem kraju, to macie też najkonkretniejsze opady i burze. Czerwiec nie był u was aż tak męczący. Naprawdę macie super lato, wynagrodzenie tego, że od 2-3 lat była u was niemal zawsze najgorsza pogoda w kraju. Od maja się to odwróciło.

          2. To Katowice w czerwcu 332, w lipcu 221, a w sierpniu jak do tej pory 193. Sumarycznie wyjdzie to pogodne lato, trudno zeby takie nie wyszło przy czerwcu 100 godzin powyżej średniej. Lipiec słabizna, od kilku lat nie było naprawdę udanego (2013 – 335; 2014 – 283; 2015 – 289, a od 2016 słabiutko), sierpień wykręci coś w granicach 240-250 zapewne czyli nie ma tragedii.

            Do sierpnia włącznie ten rok jest bardzo podobny do 2018 pod względem usłonecznienia – w 2018 było nadziabane gdzieś koło 1440 godzin, a w tym będzie koło 1430, może trochę więcej. Tylko rozkład inny, rok temu było brzydko w lutym i marcu, w tym – wprost przeciwnie luty z rekordem. Na czerwcu 150h różnicy, maj rok temu piękny w tym bliski najgorszemu jaki może być.

            W 2018 jesień przyniosła wynik który będzie raczej trudny do przebicia (470 godzin za miesiące SON). Podobny wynik miała jesień 2006 która ma rekordy dla września i października i tylko trochę brzydszy listopad. Typowa katowicka jesień to coś pomiędzy 330 a 370 godzin za te 3 miechy. Najgorsza jesień w tej dekadzie to zdecydowanie 2017 – 268h. Jak doliczymy grudzień to będzie 302 i naprawdę trudno jest znaleźć gorszy trzeci trymestr nawet w latach PRL.

            Nie spodziewałbym się ataku na rekord roczny, nawet 2018 się to nie udało bo sprawę zmaścił grudzień który słońca miał całe 7h (jakby miał choć 50h to by rekord z 2003 padł). Niemniej jednak rok 2019 powinien odejść jako bardzo pogodny z wynikiem ponad 1800h.

          3. Gdzie tam Katowicom do Białego…
            Ogółem N i E mają dużo ładniejsze lato, nawet teraz jego końcówka będzie tam miała najmniej konwekcji, niż S i W, a to właśnie Podlasie i Mazury najgłośniej narzeka. Fuck logic!

          4. NE kraju bardzo narzekała na lato 2017 ale w Białym ono nie było jakieś złe. Czerwiec 237 lipiec 252 sierpień 237. Wszystko w normie. Gorzej z latem 2016, tam poza czerwcem lipa staszna, lipiec tylko 177. Prawdziwa noc polarna to jesień i zima 2017/8, 6 miechów pod rząd poniżej normy i to tak srogo poniżej. Suma za te 6 miesięcy (wrzesień-luty) to 273h czyli tyle co tam ma lekko ładny miesiąc letni. To nawet ten horror z 2012/3 ma 324h w analogicznym okresie.

  61. Od 17.08 tydzień byłem nad polskim morzem, Niechorzu. Pierwszy raz w moim życiu przez większość pobytu była piękna słoneczna i ciepła pogoda, w piątek było nawet 26 stopni…Bałtyk też ciepły, 20 stopni. Jestem mile zaskoczony :)

    1. Moje pobyty nad morzem to też jakiś jeden wielki fart pogodowy.

      Druga połowa sierpnia 2002 – chyba nie muszę mówić jak wtedy było ;)
      Druga połowa sierpnia 2003 – tu niestety padaka, dlatego dopóki nie poznałem danych historycznych, uważałem tamten sierpień za słaby
      Druga połowa lipca 2004 – sporo słońca, temperatury przyjemne – chyba najlepszy okres tamtego lata
      Druga połowa sierpnia 2005 – jak trzy lata wcześniej, mnóstwo słońca, ciepło, ani kropli deszczu
      Druga połowa lipca 2007 – średnio, było kilka deszczowych/burzowych dni, a 18.07 przeżyłem jedną z najciekawszych burz w okolicy Jarosławca. Ale większość dni i tak była ładna i ciepła.
      Przełom lipca i sierpnia 2012 – mnóstwo słońca, ciepło, ale nie tak upalnie jak na nizinach
      Pierwsza dekada sierpnia 2017 – sporo słonka, opadów brak, w miarę ciepło
      Druga dekada lipca 2018 – tu oczywiście padaka, poczułem się jak w lipcu 1980. Ale od 19.07 się pogoda na szczęście poprawiła, jak na złość akurat jak opuściłem plażę i wybrałem się do Gdańska na dwa dni

    2. Również byłem nad Bałtykiem od 19 do dzisiaj. Pogoda marzenie padało jednie w nocy z wtorku na środę a temperatura około 25 stopni.

  62. Wróciłem wczoraj w nocy, w Katowicach powitała mnie bardzo ciepła noc i piękny dzisiejszy dzień, a prognozy znakomite do co najmniej 2 wrzesnia:). Oprócz 2 tygodni lipca uważam lato w moim regionie za udane, aczkolwiek bywało lepiej. Jednak mając w pamięci bardzo chłodne końcówki sierpnia w latach 90-tych, ogólnie kaprysne i dużo chłodniejsze oceniam te lato na 4 w szkolnej skali . Marzę o powtorce z wrzesnia 1999 lub 2016, ewentualnie 2009, zeszły rok we wrześniu ok, ale były 2 przymrozki, przynajmniej z danych lotniska w Pyrzowicach wynika.

    1. Ja byłem wcześniej 6 razy. W 1997 nie pamiętam, aczkolwiek rodzice do dzisiaj wspominają że u nas powódź tam ładnie. To był lipiec. Później w 1999 w sierpniu, brzydko. W 2008 tez masakra w lipcu. W 2014 w lipcu fajnie. Najgorzej było 2 lata temu w Gdańsku, byłem we wrześniu, non stop deszcz

      1. @Wlodiii już kilkakrotnie słyszałem że słynny lipiec 1997 nad morzem był bardzo ładny i faktycznie tak było, oczywiście znacznie lepszy był sierpień, ale patrząc na tamten lipiec na Helu/ w Łebie, pół złego słowa nie mogę powiedzieć, nawet był suchy, patrząc na sumy opadów to u mnie we wrześniu tamtego roku też musiała być konkretna posucha.
        Ja najgorsza pogodę nad Bałtykiem miałem w 2015 roku, byłem wtedy od 25 lipca do 1 sierpnia, mini lipiec 1980… Był wtedy tylko jeden pogodny dzień, bodajże 29 lipca i oczywiście 1 sierpnia, ale wtedy już o poranku wracaliśmy do domu, chociaż był to jeden z lepszych dni na podróż :). Również słabą pogodę miałem na początku sierpnia 2016 i pod koniec lipca 2017. Świetną pogodę miałem rok w rok w lipcach 2012-14 piękną pogodę mieliśmy też w sierpniu 2009, byliśmy na wczasach w trzeciej dekadzie sierpnia. Nawet moja mama niedawno wspominała, że pogoda była wtedy piękna, ale jak dla niej za rześko :)

        1. To jednak pamięć rodziców nie zawodzi:d, odnośnie tego 97. Dziękuję za weryfikację pogody w tamtym czasie :). Wydaję mi się że mimo wszystko więcej miałeś pogody jak nie pogody :)

        2. a jak było z tym lipcem 1980 nad morzem? Norwegia ma rekord usłonecznienia z tego miesiąca, a z doświadczenia wiem że miesiące patologicznie pochmurne na południu kraju są nienajgorsze na północy kraju. Przykłady maj 2010, maj 2019, wrzesień 2017 to tak tylko z czubka głowy.

          1. @alewis27 maj 2010 to w całym kraju kostnica. Lipiec 1980 to samo na Helu i w Łebie też stuknely antyrekordy, oczywiście było więcej h uslonecznienia niż na S, ale wiadomo że w lipcu dzień na N trwa dłużej, więc anomalnie wypadł identycznie. Maj 2019 też w całym kraju paskudny, choć na krańcach W np. Zielona Góra miał uslonecznienie w normie o dziwo, bo na W był najchlodniejszy…

      1. To mi się podoba, chociaż zamienił bym opadowo październik z listopadem, albo grudniem. Ale z drugiej strony… CFS zawsze tak wygląda, więc na podstawie tego nie będę sobie robił nadziei na znośną porę chłodną…

      2. No cóż za nowość, CFS i ciepła pora chłodna :) Co jak co ale w tej dekadzie sprawdza się on w 65%, bo mniej wiecej tyle miesiecy z grupy DJFM jest powyżej normy (23 z 35 miesięcy w bieżacej dekadzie)

        Arctic wrzucił tutaj całkiem ciekawy artykuł, który skłania się do zimy z dominacją neutralnej oraz lekko ujemnej fazy NAO. Po raz pierwszy od kilku lat SST nie wyglądało na podręcznikowe silnie dodatnie NAO zimowe.

        Nie mówię, że będzie to zima pokroju 2009/10 czy 2005/6 ale szanse na zimę pokroju 2015/6 (u mnie ledwo 9 dni z całodobowym mrozem przez całą zimę) spadają i to znacznie. Fale chłodu są dużo bardziej prawdopodobne, choć wciąż nie pewne. W tym roku luty miał mocno namieszać i nawet się naprawdę srogi mróz czaił na NE kontynentu, a wyszło co wyszło – przedwiośnie przez prawie cały miesiąc, jedynie w III dekadzie jakieś dwa mroźne dni.

  63. Przejściowa cyrkulacja strefowa została „wypchnięta” daleko na N i zarazem rozpoczęła się typowa blokada kontynentalna w postaci układu omega. Z tym, że obszar układu wyżowego od S (zza gór) próbuje wejść strefa wilgoci. Na razie jednak, poza krańcami S, w zdecydowanej części Polski 3-4 najbliższe dni przyniosą aurę bardzo gorącą lub upalną (Tmax przeważnie 26/34°C) i zarazem suchą/pogodną.

    Niewielka zmiana w kierunku bardziej opadowym/konwekcyjnym, także w głębi kraju, może nastąpić około 29-30.08 między jednym i drugim ośrodkiem wyżowym. Ale może być i tak, że bruzda niskiego ciśnienia będzie za słaba i szybko skompensowana kolejnym ośrodkiem wyżowym rozbudowującym się również nad W Rosję na samym finiszu sierpnia – a w efekcie, konwekcja w głąb Polski niewiele się rozwinie. Zobaczymy (?).

    Bez względu na konwekcję lub jej brak, przed nami bezsprzecznie najdłuższy ciąg najcieplejszych dni tegorocznego sierpnia. Najcieplejsze doby mogą przynieść anomalie obszarową rzędu +7/+8K, zaś średnia miesięczna anomalia może wzrosnąć do okolic +1,5K (ref. 1981-2010).

    Ciekawe, czy od 02-03.09 aura faktycznie poczyni już pierwszy wyraźniejszy krok ku jesieni, czy też stanie się to jeszcze później (?).

    1. Kolejny miesiąc może przynosić jeszcze gorącą lekką upalną pogodę przez jakichś czas. Z pewnością nawet jeśli nadejdzie głębsze ochłodzenie to później możemy jeszcze zaznać letniej pogody ( zresztą letnie temperatury w pojedyncze dni mogą się zdarzać w październiku a w skrajnych okolicznościach na S kraju ale już tylko lokalnie nawet w listopadzie) przez dłuższy czas, z drugiej strony możemy już wkroczyć całkowicie jesienną pogodę.

      1. Po przewadze gorąco-upalnych dni (na razie do ok. 02.09) ja w tym roku we wrześniu przewiduję stosunkowo dużo opcji z Tmax 20/25°C – bez tak wyraźnego przejścia z opcji prawdziwie letnich do wyraźniej jesiennych jak w ostatnich latach. Zobaczymy na ile moje przypuszczenia okażą się prawdziwe (?).

        Na razie przed nami najgorętsze dni tegorocznego sierpnia (Tmax w przewadze 26/34°C).

        1. No właśnie ciekawe czy będą najgorętsze. Najcieplej w sierpniu do tej pory to ok 33 stopni a konkretnie 32.6. ECMWF nie widzi wyższych temperatur, ale zobaczymy. Co września to mam podobne przewidywania. Jeśli byłby to wilgotny miesiąc to najczęstszy przedział obstawiłbym 15-20 stopni

    2. niektóre odsłony modeli zaraz po wakacjach dają nawet poniżej 15 stopni w pełni dnia, zobaczymy które opcje przeważą, cieplejsza czy chłodniejsza, no i jakiś pofalowany front pojawia się w prognozach to byłaby kolejna szansa na solidne opady, ale to jeszcze około tygodnia.

  64. Prognoza ECMWF to horror, 3 września ma być 12 stopni w dzień i ulewy. Jeszcze niedawno na te dni była prognozowana jakaś fala upałów. 1.09 ostatni ciepły dzień, 2.09 już ledwo 16 a 3.09 lodówa na całego. Jakby sie to sprawdziło to jest w zasadzie to samo co się stało w 2017 roku.

    Ciekawe czy to tylko jakiś fusiasty wybryk czy idzie pierwsze w tym roku dmuchanie jesienią i to od razu w takiej późniejszej wersji (12 w dzień to średnia w III dek. października)

      1. Ja za to trzymam kciuki za coś w stylu września 2007 zaczął się bardzo chłodną i pochmurna dekada, reszta miesiąca bardzo pogodna i umiarkowanie ciepła. I tka był to jeden z najwilgotniejszych wrześniów, za to wrzesień 2008 przyniósł łącznie ponad połowę miesiąca jałowej ciemnicy i zapisał się jako anomalnie suchy…

        1. Ale ja nie trzymam kciuki za wrzesień 2017 tylko za to co napisał Alewis, że po tygodniu słońca i upału przyjdzie konkretny deszcz i temp ok. 12-15stopni. Ja już kiedyś pisałem, że lubię pogodę umiarkowaną ale zmienna bez długich ciągów w jedną, bądź to w drugą stronę. A sumarycznie by miesiące wychodziły koło normy 1980-2010. Dlatego też zawsze gdy po okresie lampy i gorąca Alewis zaczyna pisać horror, to znaczy że pogoda idzie w dobrą stronę:) W tym sensie trzymam kciuki.

          1. Pod tym względem na koledze Alewisie faktycznie można polegać jak na Zawiszy. Jak zaczyna biadolić to znaczy, że będzie git.

          2. Nie mam nic przeciwko takim paru dniom ulew i chłodów, byle tylko żeby się to nie przeobraziło w definitywny koniec ładnej pogody już 2 września jak w roku 2017. Dwa lata temu po 2.09 było całe dziewięć dni powyżej 20 stopni w dzień – 5 we wrześniu i 4 w październiku. To jest przesada w drugą stronę i nie pierniczcie że nie.

            Jak będzie coś w stylu 2-10 września deszcze i chłód a 11-30 września dominacja 20-28 st i ładnej pogody to czemu nie.

          3. Alewis
            No nie, aż osiem dni ulew to sam bym nie chciał, niech poleje tak ze 3 dni, a po 5.09 słońce i około 23stopni przez kolejne 5-7 dni, coś takiego oczywiście powolny ale systematyczny marsz w kierunku pory chłodnej z wahaniami oczywiście. Żadnych ekstremów typu czerwiec 2019!

          4. Czerwiec 2019 to prawdziwy ewenement, anomalia rodem z lutego 1990 w lecie. Za to maj ohyda. Wystarczyło by zabrać 3 stopnie z tego czerwca i przerzucić to na maj. Maj 15 stopni średnia zamiast 12, czerwiec 19 zamiast 22.

          1. Tamten wrzesień miał jakiegoś genuena chyba bo u mnie był patologiczny. 2 tygodnie się tam nie nadawały do niczego, wrzesień 2017 przy tym gnoju wysiada. Temperatury poniżej 10 w dzień, brak słońca 12 dni z rzędu. Nigdy więcej takiego września.

      2. Oby się sprawdziło. Takiego konkretnego ochłodzenia na Mazowszu to się nie można doczekać od połowy maja. I to jest najbardziej chore w obecnym ociepleniu klimatycznym, że tego typu dające równowagę pogodową incydenty robią się coraz rzadsze.

        1. „Oby się sprawdziło. Takiego konkretnego ochłodzenia na Mazowszu to się nie można doczekać od połowy maja”
          Co to znaczy dla Ciebie „konkretne ochłodzenie”? Ogólnie przywołujesz okres kiedy panowały pogoda rodem z listopada czyli tmax 5-10 stopni, chmury i deszcz czyli okolice połowy maja.

          1. Poniżej aktualnej dla danego okresu normy przez co najmniej kilka dni ciągiem i w wersji pochmurno-deszczowej. Nie było takiego okresu na Mazowszu od połowy maja. Nawet okres z pierwszej połowy lipca choć chłodny przynosił sporo słońca i nieprzyjemny, silny wiatr zamiast opadów.

          2. No ja też wolę jak się ochladza w akompaniamencie deszczu i chmur na parę dni niż to co się działo w pierwszej połowie lipca, czyli wielodniowy ciąg jałowego zimna bez potrzebnych opadów. Ludzie tu mocno psioczą na fatalną trzecia dekadę czerwca 2018, ale to dzięki niej było tak zielono i pięknie, zamiast tegorocznych suchych badyli.

          3. „Nawet okres z pierwszej połowy lipca choć chłodny przynosił sporo słońca ”
            No sporo słońca to było tylko pierwsze 4 dni, potem kapliczka przez tydzień….

          4. Zeszłoroczne, letnie ochłodzenia były dużo lepsze od tegorocznych. Choć to lato ogólnie zapisze się lepiej w mojej pamięci od zeszłorocznego to jednak w kwestii ochłodzeń jest dość rozczarowujące. Tak jak mieliśmy taki chłodno-mokry okres w pierwszej połowie maja, tak od tego czasu ochłodzenia są lipne.

        2. ” Takiego konkretnego ochłodzenia na Mazowszu to się nie można doczekać od połowy maja. ”

          No aż strach się bać jakiego ty ochłodzenia byś chciał, tego lata było ich naprawdę dużo. W zasadzie to ja kończące lato uznałbym za całkiem fajne, gdyby pochmurnej często aurze towarzyszyły konkretniejsze opady deszczu i jednak rozdzielić nieco sprawiedliwiej to całkiem niezłe usłonecznienie (tydzień ciemnicy w lipcu vs mnóstwo lampy w czerwcu to jednak niezbyt fajne rozłożenie)

          1. Owszem nieprawda, że od początku maja nie było na Mazowszu konkretnego ochłodzenia, bo początek lipca to było też ochłodzenie bardzo konkretne, ale od tamtego czasu to już ochłodzeń przeciągających się choćby na 2-3 dni nie było. Od 19 lipca były u nas pojedyncze chłodne dni: 2, 14 i 21 sierpnia (bo 3 i 15 to już tylko była chłodna noc i poranek i przez to ujemna anomalia). Czyli 3 dni na ponad 50 (bo liczę już do końca sierpnia) to nie jest zbyt wiele.

          2. Ale deszczu zbyt dużo w tamtym okresie w lipcu nie spadło za dużo na Mazowszu, więc dla mnie to trochę połowiczne ochłodzenie bo tylko temperaturowo. Żebym uznał ochłodzenie za realne powinny temu towarzyszyć przynajmniej przejściowe opady deszczu a nie silny wiatr i sporo słońca.

  65. Kmroz mówił że od dzisiaj koniec ładnej pogody i masa konwekcji, a tymczasem nad całą Polską niebo wyczyszczone z chmur. O 13:00 w burzowy konwekcyjny dzień już ich powinno być dość dużo, a są tylko nad górami i to mało. Punkt rosy wysoko, dobija teraz do 20 stopni więc jest parno. Musi iść wysoki potencjał górą, atmosfera ustabilizowana to i konwekcji nie ma.

    1. @alewis27
      Ja sprawdziłem aktualną wilgotność względną powietrza i punkt rosy. I widzę, że na S Polski są największe, a im dalej na północ tym wilgotność względna powietrza i punkt rosy są mniejsze. Tak masz rację panuje stabilność (równowaga) atmosfery, dlatego nie ma warunków do rozwoju konwekcji.

    2. otóż to, czyściutkie niebo, delikatne cirrusy daleko na horyzoncie, ani śladu konwekcji, o której wspominał kmroz, jak widać przeliczył się. Powietrze przejrzystoiścią i zapachem przypomnia mi to jakie bywa we wrześniu przy pięknej pogodzie.

      1. We wrześniu rzadko jest taka duchota. Ogółem mamy do czynienia z jednym z najpóźniejszych duszno-parnych okresów w historii. Późniejszy zdarzył się w połowie września 2015, trochę także (ale nie aż tak) przed połową września 2014.

        1. ja nie jestem taki wyczulony czy jest trochę parno, w ogóle, albo bardzo, Ot gorący dzień. Powietrze dość mętne z charakterystycznym zapchem końcówki lata

        2. @kmroz
          To punkt rosy 13-15°C i wilgotnoścć względna 30-35% przy bezchmurnym niebie i słońcu i wiaterku to jest dla Ciebie „parno-duszna” pogoda? Zaraz napiszesz że przed nadejściem burzy kiedy jest bardzo wilgotna i gorąco pogoda i na niebie jest pełno kalafiorów i nie ma wiatru jest bardziej „znośne” i nie ma „duchoty”? 😂

          1. Przyznam że nie patrzę na dane aby ocenić swoje odczucie duchoty. Dzisiaj po prostu ją odczuwałem i tyle. Do wczoraj tego problemu nie było, a wręcz przeciwnie.

    3. Jeden z cumulonimbusów sięga już jeziora Goczałkowickiego i kieruje się na północ. Niewykluczone, że późnym popołudniem mimo wszystko rozwinie się jakaś burza w konurbacji katowickiej.

    4. Uwielbiam jak ktoś ocenia dzień o 13:00, w dodatku nie patrząc nawet na radarze co się dzieje 50 km od niego. Nie mówiłem, że dzisiaj w całej Polsce będzie konwekcja, tylko, że będzie ona w Polsce południowej, co się jak najbardziej sprawdza. U mnie dopiero – stety, czy niestety – od środy.

      1. Zapominasz kmroz, że to koniec sierpnia, a nie czerwca. Jeżeli o 13 większość kraju jest wolna od chmur, to raczej już wiele czasu na jakąś konwekcję nie zostało… o 19-20 chmury się już rozlatują.

        1. Doczytaj uważnie co napisałem ;)
          Nigdzie nie piszę, że poza południem będzie dzisiaj konwekcja. A na południu już jest od ponad 2 godzin.

      2. Otóż to, Krzyś, otóż to!

        W porze, w której powyższy wpis został popełniony, Leszek jął dokumentować niewielką chmurę Cu med, która po 10 minutach raczyła wylać się z kadru standardowej 50-tki, co przełożyło się na użycie aparatu „komórkowego”. Jeśli uda mi się wejść w arkana serwerów zewnętrznych, za pomocą których można umieścić zdjęcia, pokażę, jak z malutkiego mediocrisa przy braku warstwy hamującej w przeciągu 40 minut wyrósł spory Cb cal, któremu niewiele zabrakło do rażenia gromem nadbaryckiej krainy.
        Jego większy krewniak znad Milicza małą godzinę później dał serię doziemnych strzałów miedzy Wińskiem a Żmigrodem.

    5. No i koniec tego dobrego, już się chmurzy. Nad mój region nadciąga cumulonimbus z południowego wschodu. U Ciebie w Katowicach jest jeszcze dość pogodnie z tego co widzę na zdjęciu satelitarnym, ale na południowym horyzoncie też powinieneś teraz zobaczyć rozbudowujące się burzowe chmury.

    6. Mnie ciekawi jak mocno od środy/czwartku konwekcja rozprzestrzeni się w głąb Polski (?) – czyli tam, gdzie już w takim stopniu nie pomaga orografia.

  66. Tak jak przypuszczałem ECMWF okazje się tym razem gorszy od gfs w prognozowaniu temperatur maksymalnych. Dziś w Słubicach mamy 32 stopnie, w Warszawie ponad 30 stopni, tymczasem w prognozach tego modelu było chłodniej. Oznacza to że kolejne dni sierpnia będą bliższe raczej prognozom gfs i najcieplejsze sierpnia odnotujemy najprawdopodobniej rzeczywiście u kresu tego miesiąca ( już dziś może być minimalnie cieplej niż najwyższe 32.6 zanotowane do tej pory)

    1. Było do przewidzenia, że Tmax w najcieplejszych dniach/regionach będzie średnio z 1-2 st. wyższa niż prognozuje ECMWF. Pod tym względem model ten jakby się ponownie nieco pogorszył względem zapowiedzi dla podobnych przypadków do czerwca włącznie.

  67. U mnie w Gliwicach dwa dni były z ładną pogodą, ale koniec tego dobrego. Właśnie nadeszła burza – całe niebo zawalone cumulonimbusami, od czasu do czasu grzmi. Dziwne tylko, że nie pada deszcz.

  68. Wydaje się, że druga faza gorąco-upalnej fali może sprawić, że także sam początek września tego roku przyniesie w sporej części Polski 1-2 dni upalne.
    Bo sam sierpień wiadomo, że takich dni przyniesie w sumie przeważnie 3-7 (z wyjątkiem najchłodniejszych regionów).

    Poza tym, przejściowa bruzda lekko obniżonego ciśnienia napierająca od W może faktycznie przynieść nieco konwekcji wewnątrzmasowej także bardziej w głębi Polski (a nie tylko blisko gór) od środy/czwartku – choć jej skala dopiero z czasem będzie się wyjaśniała.

    1. UM dość konsekwentnie z każdą aktualizacją widzi konkretne opady w Wwie i okolicach ze środy na czwartek. Zobaczymy czy mu się sprawdzi. W tym roku zwłaszcza w sierpniu duża część opadów przychodzi nocami. Osobiście wolałbym popołudnia ale dla roślin też dobrze bo dłużej w glebie woda zostanie.

      1. Tu w pełni zgoda, też mnie trochę irytuje, że pada nocami – przez to z wielu powodów ciężej spać. U mnie od początku sierpnia nie było żadnego opadu w godzinach dziennych! A nocnych już z 6, chociaż tylko 2 liczące się, po których można było dostrzeć jakieś ślady.

          1. Jakby chociaż lampiło… przed 22.08 to na palcach jednej ręki można było policzyć ładne dni w sierpniu.
            W dzień jałowa duchota, w nocy deszcz i tropik- tak to raczej wyglądało w tych kilku przypadkach.

    2. Dlaczego określasz to jako „wewnątrzmasowa”? Przecież to front ma być. Front wypierający ten upał z naszego pięknego kraju ☺️

      1. No nie wiem, czy już z 28.08 na 29.08 byłby front (?). Chyba, że taki bardzo słabo zaznaczony i zarazem wypełniający się. Większość prognoz w czwartek też daje ok. 30/32°C na C Mazowszu. A potem lekkie wahania temperatury (Tmax nie niższa niż 25°C). Natomiast definitywny kres tej gorąco-upalnej fali miałby nastąpić dopiero ok. 02-03.09.

        1. Front będzie już tego dnia w zachodniej Polsce. Przez kraj przejdzie w czwartek z tego co widzę. Wcześniejsze burze faktycznie można określić jako wewnątrzmasowe.
          W piątek i sobotę raczej odpoczynek od upału. Masa o kilka stopni chłodniejsze. Ten może powrócić miejscami 1 i 2.09, ale to już związane będzie z innym układem, innym napływem niz obecnie.

  69. „Żadnej konwekcji nie będzie”,
    „przed nami najdłuższy okres kończącego się powoli lata z aurą suchą, pogodną i docelowo gorącą/upalną”,
    „mam nadzieję, że ta nieszczęsna konwekcja przestanie nas co najmniej kilka dni pod rząd nas nękać”,
    „na pozostałym obszarze nie pada w ogóle lub bardzo niewiele, a kończy się jedynie na męczącej duchocie”,
    „więcej aury ze… stabilną atmosferą”,
    „tym razem wyż nie dopuści bruzd obniżonego ciśnienia zza gór lub W granicy i w przewadze (jeżeli nie w całości) te gorąco-upalne dni będą spokojne”
    „model UM widzi praktycznie bezchmurne niebo”,
    „poza krańcami S, w zdecydowanej części Polski 3-4 najbliższe dni przyniosą aurę bardzo gorącą lub upalną (Tmax przeważnie 26/34°C) i zarazem suchą/pogodną”.

    Cóż – w ciągu osiągającego swój zmierzch okresu letniego jawi nam się jako ironiczny chichot malowany piórem skondensowanej pary wodnej na obrysie kolejnego tego dnia kowadła Cb capillatus piękny oksymoron – „stabilny wyż”…

    Z Gradem i z Gromem!
    LM

    1. Gorąco-upalna fala ma miejsce i będzie najdłuższa w sierpniu, a nawet i w lipcu-sierpniu razem wziętych – to jest bezsprzeczny fakt.
      Dni suchych (bez opadów) poza S kraju też będzie niemało – to też fakt.
      Natomiast sprawa skali i zasięgu przestrzennego konwekcji w głębi Polski jest na razie sprawą otwartą i przynajmniej ja przy niczym w tym względzie się nie upieram (może być różnie – jak to często w takich okolicznościach).

      I jeszcze jedno… też dostrzegam, że ochłodzenie ok. 02-03.09 może być już co najmniej umiarkowane, jeżeli nie silniejsze i/lub trwalsze (zobaczymy).

      1. U mnie na razie dopiero drugi tak gorący dzień pod rząd. Prognozy też zmniejszają skalę i długość tych upałów. Wszyscy niemal już podniecali się falą upałów do 10 września, co niektórzy do połowy września, a skończy się na kilku dniach (możliwe że w niedzielę) i to jeszcze bez 35 stopniowych obłędów. Nawet już w piątek coś przebąkują prognozy o możliwym zelżeniu upału do znośnych 26 stopni. ECMWF w ogóle tak brutalny nie jest i nagle…nikt już nie wierzy w ECMWF. Zabawne. Jak dla mnie, oby się ziściło chociaż to, co wróży na tą chwilę ten model.
        Lukas, blogowy meteorologiczny Paweł Szydłowski, już pewny był na 100%, a nawet 50%, bo pewny nie był tak do końca, jak mógłby gdyby był, ale był pewny swojej niepewnej pewności, że pewny z pewnością byłby, gdyby tylko był pewny, ale jak wiadomo nikt nie może być tak pewny i pewny jak on, więc był nie do końca tak pewny jak on, że jest pewny, jak w rzeczywistości jest niemal na 100% pewny :)

          1. Wiarygodność modelu jest wprost proporcjonalna do wysokości prognozowanej temperatury ;)

      2. Łukasz,
        tym razem łyżka dziegciu należy się Tobie – patrzysz bowiem przez pryzmat Księstwa Warszawskiego. A wyjdźże poza Kongresówkę, poczujesz zaprawdę tchnienie (a raczej jego brak, gdyż powietrze nad mym hajmatem kroić nożem od wczoraj należy) ciężkiego pruskiego luftu, jego realia pogodowe i uwarunkowania takiej, a nie innej opinii mojej.
        Okres stabilnej, ciepłej i suchej (choć w czwartek nieprzyjemnie – za sprawą rosnącego gradientu ciśnienia – wietrzny) aury trwał tu 3 dni – na hajmacie sztyć bez zmian te same gusta. Jakby to ujął Hanys: „Rzyci nie urywa”.

      1. No faktycznie mamy chłody i/lub konwekcje całymi dniami w całej Polsce…
        Nastąpiła zmiana sytuacji o 180° względem tych prawdziwie letnich prognoz…

        1. „Prawdziwe lato” to właśnie też zjawiska konwekcyjne. Ba, nawet więcej mają wspólnego z prawdziwym latem niż upały, które są anomalią.

          1. @kmroz
            No upały to już nie są taką anomalią w lecie bo przecież ilość dni z tmax powyżej 30°C jest znormalizowana i jest określene ile jaka jest norma ilościowa

          2. Jednak lato się nie powinno kojarzyć z upałami, bo stanowią one znaczną mniejszość dni w tej porze roku

          3. @kmroz

            W jakim sensie „powinny”?

            Biorąc pod uwagę, że +30 C w większości Polski osiągane jest jedynie przez około 5% dni letnich (i dlatego definicja 95-percentylowa tak pasuje do tej IMGW-owskiej) to nijak większość dni latem nie powinna być upalna. Raczej właśnie 5%, a i to nad moorzem jedynie po obniżeniu granicy o jakieś 3 stopnie.

          4. Dodam, że mam tu na myśli wyniki Ustrnula i innych (2010), którzy używali jako definicji upału 95 percentyl temperatur maksymalnych z dni letnich (czerwiec-sierpień) z lat 1951-2006.

            Nie wiem niestety czy praca ta dostępna jest (legalnie) za darmo, nawet dla instytucji naukowych bo to wydawnictwo Elsevier, a dostęp do nich ostatnio znacznie się pogorszył (przez ich pazerność). Ja go zapisałem na dysk dawno temu. W każdym razie formalnie artykuł jest tu: https://doi.org/10.1016/j.pce.2009.12.012

          5. No najczęściej lato to prawdziwie a nie przeciętne-polskie kojarzy się z dniami gorącymi (w tym upalnymi).

  70. Dziś więc mieliśmy najcieplejszy dzień na ziemiach polskich do tej pory w sierpniu, a najbliższych dniach będzie prawdopodobnie jeszcze cieplej. Upalne dni utrzymają się co najmniej do 28.08 a później już upał może ustąpić jak pokazuje ECMWF lub jak pokazuje ostatni gfs dni z upałami będą nawet 03.09 (ale już bardzo lokalnie) z ewentualnie krótką przerwą 31.08. Na horyzoncie widać coraz wyraźniej zaś większe ochłodzenie w obu modelach. Nawet jeśli to się sprawdzi to trzeba pamiętać że upalne dni mogą występować aż do października, we wrześniu potencjalnie jeszcze może wystąpić ekstremalny upał powyżej 35 stopni, zaś w październiku choć upału nie było to nie ma już najmniejszej wątpliwości że potencjał ku temu jest. W zeszłym roku w listopadzie odnotowano 26.2 i obecnie rekord października jest wyższy ledwie o ok. 2.5 stopnia od listopada

      1. Oczywiście że może być 5 stopni we wrześniu w dzień potencjalnie a może nawet i nieco mniej, ale pod koniec tego miesiąca to druga skrajność od 35 i nieco powyżej. Uważam że zawsze powinniśmy się poruszać w granicach potencjału bo to oznacza taka temperatura może wystąpić mimo że prawdopodobieństwo może zbyt duże nie jest to poruszamy w realiach, nie piszę przecież o nierealnych 40 stopniach we wrześniu. Przy odpowiednich warunkach atmosferycznych może i rzucać żabami- o spadających żabach z nieba powstały już legendy;)

      2. U mnie rekord tmax (zimna) jest z 2010 i wynosi 6.8. Tmaxy poniżej 10 we wrześniu są rzadkie, w pierwszej połowie miesiąca wręcz niezwykłe. 5 września 2017 z tmaxem 10,7 to naprawdę dno dna jeśli chodzi o początek września w Katowicach.

        Co innego poniżej 15, to się zdarza regularnie i to nawet w pierwszej połowie. W ostatnich latach większość Wrześni jest ciepła i pogodna, najzimniejszy był w 2013 ale tam zimnosc głównie końcówka wyrobiła, pierwsze dwie dekady jeszcze nie było źle.

        1. W Warszawie 6.2, ale dane historyczne pokazują spadki tmax poniżej 5 stopni. Dziś może wydawać się to nierealne ale w Suwałkach w 1973 było 4.5 stopni, ale rekord należy do raczej mało znanej miejscowości na Podlasiu Różanystok 2.4 stopnia. 03.10 1998 czyli (30.09 września to samo powietrze przyniosłoby rekordy przynajmniej w skali lokalnej tmax poniżej 5 stopni w tych miejscach gdzie do tej pory jest powyżej 5 a nawet bliżej 10 stopni) w wielu miejscowościach było poniżej 5 stopni za dnia choćby w ciepłej Zielonej Górze. Mamy ocieplenie klimatu ale przykład z maja 2017 pokazuje że skrajnie niskie tmax choć są bardzo mało prawdopodobne to są możliwe. Takie temperatury są jednak bardzo mało prawdopodobne bo muszą być spełnione określone okoliczności. Nigdy jednak nie można tego wykluczyć .

          1. Wrzesień jest analogiem maja jeśli chodzi o termikę, a w maju temperatury ekstremalnie niskie w ostatnich latach mieliśmy dosyć często. W maju 2011 duże przymrozki i późne opady śniegu, w maju 2017 prawie że termiczna zima w Elblągu (Tmax coś koło +1 stopień z tego co pamiętam? Albo to była średnia dobowa?), a w maju 2019 wyjątkowo późny śnieg w Nowym Sączu (14 maja) i bardzo wiele dni, w których gdzieś w Polsce temp. nie przekroczyła 10 stopni.

            Mimo wszystko o śniegu w maju słyszy się co parę lat, a o śniegu we wrześniu nie słyszałem jeszcze ani razu. Przynajmniej nie w czasach nowożytnych.

          2. @alewis27
            Wrzesień ma tą zaletę (że nie przynosi incydentów zimowych) w przeciwieństwie co swojego temperaturowego odpowiednika – maja.

        2. pomyliło mi się z 5.09.2007 rzecz jasna (nie 2017). Tmax 10,7 a tmax pomiędzy godz 6 a 18 UTC to 10,1 (temperatura rosła i nocą była wyższa niż za dnia). To było oczywiście związane z genuenem, w dniach 6-10 września spadło 100 mm deszczu, co oznaczało wyrobienie sumę bliską rekordowej dla całego miesiąca w ciągu 4 dni. Ale we wrześniu 2007 patologiczna pogoda się skończyła 12.09, później było suchutko i ciepło. Rekordu opadów nie odnotowano.

    1. Mocno odjechana odsłona… ale już mnie nic nie zdziwi w tej pogodzie. Najgorzej że nie ma miejsce na te normalne prognozy na pierwszą dekadę września, tylko same skrajności

      PS zaraz się pewnie pojawi wiadomo kto i powie, że to poprzednie odsłony ECMWF były po najniższych wiązkach, a ta jest w średnich 🤣🤣

    2. to jedna odsłona, a po drugie modele dają skłonność do falowania frontu, więc jeśli tak będzie to po zachodniej stronie buchnie zimnem,a po wschodniej gorącem, tylko ewentualnie gdzie to się okaże za około kilka dni

      1. Hehe, kocham Was.
        Jak dla was trwała fala upału we wrześniu to nie jest odlot, to chyba nic nim nie jest. Na szczęście ten cyrk ma jeszcze dużo mniejsze szansę sprawdzenia się niż niemniejszy cyrk modelu GFS i porannego ECMWF.

  71. ale mam fajny wieczór najpierw solidna ulewa, a teraz rozpadało się może na nieco dłużej.
    Świerze powietrze aż miło po gorących kilku dniach.

  72. A na wschodzie zadnego deszczu ani chmur nie widziano. Upal, spiekota i sucho. I jeszcze ten ponury zart w ostatnim runie ecmwf na dobicie. Zobaczymy co to bedzie.

    1. Ecmwf z 26.08 00UTC jest poniżej wszelkich wiązek modelu ensemble. Ten wybryk z 12 stopniami w dzień się raczej nie spełni. Większość wiązek modelu ensemble jest za temperatura z przedziału 25-30, sporo też ich w przedziale 20-25 stopni. Ciepło ale bez dzikich upałów.

      1. Jeżeli 12 stopni jest wybrykiem, to i 30 stopni w najbliższych dniach również jest wybrykiem, tylko że w drugą stronę.

        1. Tak jest, 30-31 to jest najwyższa wiązka i ma równie niewielka szansę sprawdzenia się. Za to przy 25-27 już jest dość gęsto, podobnie lekko poniżej tych 25. A to nadal letnie warunki, żaden piździernik.

          1. No niestety ale wybryk 30 stopniowy właśnie trwa i potrwa co najmniej do 02.09

          2. I nie jest to żadna wielka anomalia, wszak to nadal jest sierpień. Jakby sprawdziły się najgorętsze prognozy i odnotowano by powyżej 35 stopni to bym mówił o wyjątkowo silnej fali upałów. Ale te 30-31 w większości miast? Zwykła gorąca fala jakich pełno.

            Podobnie nie powinien dziwić jakiś cięższy mróz w końcówce lutego bo to nie jest przedwiośnie tylko zima. Niektórzy te 1,5 roku temu byli święcie oburzeni bo 28 lutego jest -10 w dzień.

          3. Jako jednorazowy wybryk to nawet w pierwszych dniach września 30 jest mniejszym odchyleniem niż 12, ale chodzi też o długość. Te 12 będzie może przez jeden dzień (jeśli w ogóle), a temperatury ok 30 lub bliskie będą z nami ok. tydzień, a to już jak na koniec sierpnia jest dość nietypowe, chyba nawet w 1992 trwało to trochę krócej.
            Ale oczywiście tak samo silny mróz 1,5 roku temu utrzymywał się w sumie ok tydzień, co też jak na tak późną zimę było już dużą anomalią

  73. Jeszcze poczekajmy na to na ile wyże pozwolą przebijać się niżom (frontom) z W na E.
    Prognozy ponownie robią się takie, że za 7+ dni możemy mieć Tmax zarówno 30/35°C, jak i o 10-15 st. chłodniej.
    Mogą być miejscami burze z prawdziwego zdarzenia, jak i nie spaść ani kropla wody przez kolejnych 7+ dni.

    Ja mam tego świadomość i na razie skwituję to tak: najdłuższy po 01.07 ciąg dni gorących/upalnych jest faktem. Nie uniknęliśmy/unikniemy konwekcji, ale też nie jest tak, że większość dni w większej części Polski przyniesie opady i burze.
    A co do ogólnego rozwoju sytuacji nad naszą częścią Europy większe znaki ‚?’ stawiamy na razie w terminie mniej więcej od ok. 02.09 naprzód.

  74. Dzisiaj w Katowicach 30,8 i jest to pierwszy upał tegorocznego sierpnia. Coś tam się pochmurzyło od 17:00 ale chyba bokiem przeszło bo ledwie coś tam pokropiło. Obecnie wieczór cudo, 23 stopnie o 22:00 i bezchmurne niebo. Czuć lato, słychać pełno osób na dworze, kto tylko może korzysta.

    Sierpień do tej pory był bardzo umiarkowany termicznie, bo 29 stopni przebiła tylko naprawdę ohydna sobota 10 sierpnia. Oprócz tego mamy dwa chłodne odpady 14 i 22 sierpnia, zaś cała reszta miesiąca zawierała się w przedziale tmax 21,8 – 28,9. Imponująco wyrównany miesiąc, 21 dni w tak wąskim przedziale tmaxów.

    Policzyłem sobie ile dni w tym roku przekroczyło 25 stopni (to dla mnie lepsza metryka jakości lata niż >30) i jak na razie jest to 59 i to pomimo paskudnego maja który tych dni miał okrągłe jajco. Rok 2018 raczej poza zasięgiem (80 dni) ale on sobie gra sam ze sobą w osobnej lidze. Drugi po nim był 2002 z wynikiem 63 i myślę że z palcem w dupie będzie to pobite i to jeszcze w sierpniu. Jak wrzesień będzie ładny to się do 70-tki możemy dokulać. Będzie to druga najlepsza pora ciepła po 2018, choć ciężko w to uwierzyć przy takim maju i zupełnie niemrawym lipcu.

    1. Alewis pisze: „Będzie to druga najlepsza pora ciepła po 2018, choć ciężko w to uwierzyć przy takim maju i zupełnie niemrawym lipcu.”

      Tym bardziej powyższa konkluzja powinna niepokoić w kontekście termicznej hossy ostatnich lat.

      Łukasz: „Mogą być miejscami burze z prawdziwego zdarzenia, jak i nie spaść ani kropla wody przez kolejnych 7+ dni(…) najdłuższy po 01.07 ciąg dni gorących/upalnych jest faktem. Nie uniknęliśmy/unikniemy konwekcji, ale też nie jest tak, że większość dni w większej części Polski przyniesie opady i burze.”

      Dlatego punktuję Cię dziś, bowiem w stosunku do obecnego okresu – w odniesieniu do życzeń (skądinąd mających sens) stabilnej aury charakterystycznej dla jej wariantu „wyżowego” – nie widzę żadnych zmian ws. trwałości i stabilności tak pogody, jak i wartości jej przewidywania względem lipca i sierpnia. Zgadzam się jedynie co do wystąpienia dłuższego ciągu dni upalnych i gorących, ale chyba „to nie tak miało być” (rh, konwekcja, burze)…

        1. Na Mazowszu od 22.08 nie pada i nie ma konwekcji.
          Faktycznie im bardziej na S/W kraju, tym szybciej pojawia się ta niestabilność atmosfery. Ja bym jednak poczekał do końca tej dominacji dni gorąco-upalnych, bo wcale nie jest powiedziane, że teraz tendencja będzie już tylko jednokierunkowa, tzn. każdego dnia w tym okresie czeka nas coraz więcej burz i opadów (patrząc w skali całego kraju).

    2. Dla mnie ta pora ciepła to jakaś padaka, jak włączyć bardzo udany kwiecień to jeszcze jako tako wygląda, mają i czerwca nie komentuje, lipiec i sierpień niczym za bardzo się nie wyróżnił, ale żaden z tych miesięcy mnie nie przekonuje, na udany wrzesień też nie wiele wskazuje..

      1. Dla mnie to na razie (bo czekam jeszcze na wrzesień) zdecydowanie najgorsza pora ciepła w tej dekadzie. Maj bardzo zimny i mokry, prawie powodziowy. Wobec czerwca żywię podobne uczucia, jakimi Kmroz darzy lipiec 2006 a Alewis maj 2010, lipiec niemrawy z „oszukanym” usłonecznieniem i kontynuacją suszy; do tego wiele parnych dni a’la lipiec 2014 w końcówce, sierpień gorący i duszny, początek września także wygląda niezbyt fajnie. Denerwujące jest to, że kolejny rok z rzędu, znowu było gorące lato. Jakby już nie było alternatywy, tak że choćby świat miał się skończyć to lato w Polsce i tak musi wyjść bardzo/ekstremalnie ciepłe… Rozumiem że to w znacznej części zasługa tego powalonego czerwca, ale już samo to tłumaczy, dlaczego ta pora ciepła jest dla mnie tak odpychająca. Już tylko rewelacyjna jesień jest w stanie wyprowadzić 2019 rok na plus w moich odczuciach. Do tej pory podobał mi się tylko luty, jeszcze marzec w miarę, mógł być najlepszym marcem w historii gdyby nie wichury. Reszta to niestety mniejsze lub większe bagno, aż mi wstyd że tak psioczyłem na 2018 rok, bo patrząc na to co mamy teraz, wcale nie był zły. Wtedy martwiły mnie przede wszystkim te ekstrema w skali całego kraju, u siebie poza czerwcem i lipcem/początkiem sierpnia miałem dobrze.

        1. Piotr NS co Ty bredzisz ? Przepraszam ale mielismy raptem JEDEN chłodniejszy rok w tym roku a Ty piszesz ze rok beznadziejny.Tak może mówic ktos kto lubi zimno ,bo tego rzeczywiscie praktycznie w tym roku nie było.

          1. @Artur
            Czytaj uważniej ;)
            To samo się tyczy Twojego komentarza pod komentarzem Jacobs….

        2. No lato jako lato to w tym roku dużo lepsze wg mnie. Ale pora ciepła to co innego. Dość powiedzieć, że jakby się uprzeć, to pora ciepła na dobre nadeszła dopiero w połowie maja!

          1. Piotr NS oki rozumiem ,ale wychodzi na to że dla Ciebie cieplo może byc źle i zimno może być źle lub odwrotnie .Tak czy tak mamy kolejny bardzo ciepły rok i o to mi chodziło aby to podkreślić bo z natłoku róznych opinii wychodzi co innego.Pozdr.

          2. @Artur dla mnie ciepło nie równa się dobrze, a zimno źle ani na odwrót, ja w ocenie danego miesiąca patrzę też na inne parametry, głównie uslonecznienie oraz sposób jego wyrobienie, w tej porze ciepłej „ładny” był tylko czerwiec (no i kwiecień jeśli go liczyć), ale to była zwykła patologia (nie wiem co Ci przyszło do głowy, że był dla mnie chłodny, jak nawet dla FKP był*ok xD), choć mam ochotę użyć gorszych słów, ale się powstrzymam, reszta lata mi się nie podobała z wielu względow, ale nie zapominam o cudownych dniach jak 15,18 VII i 15 czy 22-25 VIII :)

          3. U mnie kwiecień był bardzo dobry, średni tmax ponad 16 stopni. 6-ty najwyższy wynik od 2000 roku (a od 2000 roku bardzo ciepłe kwietnie mocno dominują). Słońca trochę mniej niż na północy ale na 200h w kwietniu nie ma co narzekać. Ten maj to jakaś pomyłka, tam nawet ta cieplejsza II połowa go nie uratowała bo nadal prawie codziennie lał deszcz i było pochmurno.

            Nie jest to taki zły rok
            Styczeń – pochmurny ale i tak cudo w porównaniu do 2018. Bo zimowy a nie gównojesienny. Dużo śniegu, jedyny mankament to odwilże zaraz po największych śnieżycach.
            Luty – rekord usłonecznienia machnął. Wolę zimny luty ale niech już mu będzie
            Marzec – do 20-go mnie wkurzał bo codziennie padało i często wiało. Później nawet OK. Ogólnie marzec mam najmocniej w nosie ze wszystkich miesięcy roku, nawet taki marzec 2013 mnie nie rusza.
            Kwiecień już mówiłem, jak na nasz klimat bardzo mocny kwiecień
            Maj pomyłka, tylko 2010 gorszy
            Czerwiec ideał miesiąca letniego, trzeci najlepszy w życiu po 07.2006 i 04.2009.
            Lipiec niemrawy z oszukanym usłonecznieniem, od 19 VII jednak jako tako to wyglądało, nie jest cały na hasiok.
            Sierpień więcej ładnych dni niż lipiec + jakiś dłuższy ładny okres wreszcie (dziś już 5-ty dzień pod rząd z pogodnym niebem przez większą część dnia)

            Cieszę się na prognozy neutralnego-ujemnego NAO w okresie zimowym. Pojawia się szansa na pierwszy od 7 lat grudzień który wygląda jak grudzień a nie jak jeszcze brzydszy brat listopada. Już nawet te -2K anomalii jak w 2012r. to dominacja zimy przez cały miesiąc.

          4. @alewis
            Ja nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego akurat marzec masz najbardziej w nosie. Miesiące zimowe rozumiem, że zależy ci na śniegu i jest szansa „pięknej zimy”. Ale czemu nie listopad masz najbardziej w nosie, tylko marzec? Miesiąc który potrafi być już naprawdę piękny. Drugie połowy marców 2010 i 2012 (co ciekawe oba jako całość przeciętne były) pokazały na co stać ten miesiąc

          5. @kmroz
            Natomiast ja wolę takie marce jak te z lat 2007 oraz 2014.
            W drugiej połowie marca 2010 jeszcze nikt się nie spodziewał, że czeka nas przeciętny kwiecień, a po nim beznadziejny maj z ogólnopolską powodzią.

          6. @Łukasz
            Sorry, ale jednak drugie połowy marców 2010 i 2012 deklasują wszystko ;)
            Jako całokształt oczywiście dużo lepsze marce 2002, 2007, 2014, 2017 i 2019. Bo nie miały mroźnej zimy w pierwszej połowie ;)

          7. @kmroz w listopadzie coraz częściej jest kolorowa jesień w pierwszej połowie, często z ładna i ciepła pogoda. Kostnica jest dopiero w II połowie, tutaj ciężko mi znaleźć jakąś która by była w przewadze pogodna. W 2016 było parę ciepłych dni ok 20.11 ale trwało to krótko, na koniec była wręcz zima.

            Marzec natomiast jest miesiącem księżycowym. Krajobraz jałowy po zimie, wszystko rozpierdzielone i nieposprzątane. Jeździłem rowerem po lasach w 3 dekadzie marca i te widoki to był jakiś koszmar. Co z tego że słońce jak wszędzie wszystko brązowe i pizgnięte na kupę bez ładu i składu. Dopiero w kwietniu ten burdel ogarnięto. Przedwiośnie to najbrzydsza pora roku, nawet pozna jesień z chmurami nie jest taka zła. W odpowiednich dawkach nawet jest fajna jak popada deszcz i sądzie mgła. Byle się nie ciągła 3 miesiące zimowe.

          8. Czyli ogółem byś chciał mroźnego i snieżnego marca najbardziej?
            A co do listopada to trochę rozumiem, faktycznie jego początek przy odrobinie szczęścia może być kolorowy. Ale to już bardziej zależy od pogody we wrześniu i październiku. W tym roku zapomnij jednak o tym, zobacz już przez te suszę drzewa żółcieją. Najlepszy lata pod względem utrzymania się liści to 2005, 2006, 2009, 2011 i 2016. Ciepły wrzesień i brak suszy.

    3. Także w Warszawie zanotowano 30,8°C. Z tym, że tu jest to już drugi upalny dzień w sierpniu (tzn. z Tmax ≥ 30°C). Zdecydowana większość modeli prognozowała o 2-3 st. mniej. A kilka innych dni w końcówce sierpnia i/lub na początku września będzie jeszcze cieplejszych (z przerywnikiem ok. 30-31.08).
      Niektórzy próbują już przysłaniać ten fakt na koncentrowaniu się na konwekcji, czy ochłodzeniu ok. 30.08. Ja patrzę na to wszystko szerzej i trudno podważyć fakt, że ogólnie mamy najcieplejszy okres tego sezonu letniego poza czerwcem (i miejscami 01.07), a przy tym na większym obszarze Polski większość gorąco-upalnych dni nie przyniesie opadów (nawet jak okresowo/miejscami jest/będzie konwekcja).

      1. Lucas, to samo pisałeś niemalże dokładnie miesiąc temu. Skończyło się na dosyć dusznej fali, wbrew pozorom nie takiej słonecznej i przede wszystkim z licznymi podtopieniami i zniszczeniami burzowymi. Szkoda, że nie widzisz, że teraz też tak jest (tak, już jest, dzisiejszy dzień swoją superkomórką na Śląsku rozpoczął nowy typ pogody). W nocy z wtorku na środę dzięki linii zbieżności burze dotrą już do niemałej części kraju. Jedyne regiony, które przynajmniej do czwartku mają pewny spokój, to wschód i to nawet nie C Mazowsze, a bardziej Siedlce i Białystok. A potem i tam dojdzie liczna konwekcja.
        Biorąc pod uwagę jak słabe konwekcyjnie to lato było w dużej części kraju, nie wykluczam opcji, że czeka nas najbardziej burzowy okres od maja. A może i od zeszłego roku… Bo jak dotąd to się trafiały w sierpniu jakieś superkomórki, ale raz na parę dni. Teraz mogą atakować codziennie nasz kraj, przez 8-9 dni z rzędu. Oczywiście Alewis już mówi jak to się nie sprawdziła prognoza, a zapomina, że burza (nawet superkomórka, swoją granicę będzie gdzieś mieć) jest zjawiskiem lokalnym i pomija to co się działo w Pszczynie, czy Gliwicach. O Bielsku Białej nie wspominając…

        1. I wychodzi na to co raz po raz piszę tu o konwekcji – zamieszania dużo, a i tak ogólnie sezon dość suchy (patrząc szerzej na cały kraj).

          Poza tym, te konwekcje będą układały się pasmami. Jak na jednych obszarach będzie ich więcej, to na innych będzie ich ubywało.
          Tak przynajmniej wynika z prognoz bliskoterminowych chociażby UM.

          1. No co nie zmienia faktu, że nie będzie to suchy i pogodny okres jak ostatnie kilka dni, a wręcz przeciwnie. A co do tego co lepsze, to ja jednak uważam że lepsza jest dużo opcja że miejscami mocniej popada, niż że będzie tylko lampić i schnąć…
            Tak czy inaczej, niezależnie od naszych preferencji, będzie to bardzo niespokojny i dynamiczny okres…

          2. @kmroz
            Przecież właśnie ostatnich kilka dni jest już gorących i stopniowo bardziej upalnych, a konwekcję mieliśmy dopiero na 10-20% pow. kraju.
            Na samym Mazowszu (i nie tylko tu) będziemy mieli w sumie co najmniej 5 dni gorących/upalnych bez ani grama wody.
            Tak więc i te oceny są naciągane.

          3. Z tego co widzę to nie 5, a 2- dzisiaj i jutro. Chyba nie negujesz faktu, że w środę wystąpią tu burze?

          4. Ja nie piszę tylko o dniach upalnych, tylko gorących również.
            Poza tym:
            – czy w środę będą burze na Mazowszu i dalej na N/E i jakiej skali dopiero się okaże,
            – ochłodzenie ok. 30.08 nie przerwie jeszcze definitywnie tego gorąco-upalnego ciągu dni, a jedynie przejściowo go złagodzi, potem też mają być jeszcze dni bardzo gorące lub upalne i nie wszystkie zapewne z konwekcją.

          5. @Lucas
            Ja też mówię o dniach gorących. Jeszcze niech będzie że niedziela była gorąca (chociaż na stacjach poza MWC nie przekroczyła avg 20 stopni), ale sobota, dzień w którym do 9:00 było po prostu chłodno, gorący nie był. Czyli de facto 3 dni.
            Czyli mieliśmy jeden okres pogody lampowej i suchej (dziś on dobiega końca!) i od jutra czeka nas okres burzowo-deszczowy i pewnie parny.
            Od jutra codziennie burzowo na Mazwoszu do wtorku przyszłego, ale w jakiej skali to się oczywiście okaże.

          6. @Lucas
            Te twoje średnie wiązki dokładnie to pokazywały także podczas fali na koniec lipca.

            Po drugie, zrozum że ani ja, ani Leszek, nie twierdzimy że upał, a tym bardziej gorąco kończą się od jutra, wręcz przeciwnie, twierdzimy, że tej gorącej fali, będą towarzyszyć liczne zjawiska konwekcyjne!

  75. Witam.Poniewaz po wizycie tutaj znowu trafiam do innej rzeczywistości i dowiaduje sie jakie to lato było słabe,jaki ten rok chłodny a w zasadzie to że lata nie było to pozwolę sobie wyliczyć jak to było w Polsce W i NW ,które-sądząc po wpisach-klimatycznie chyba już do Polski nie należą :styczeń-ciepły ,luty-b.ciepły,marzec-ciepły,kwiecień-ciepły/b.ciepły,maj-chłodniejszy,czerwiec-ekstremalne EKSTREMUM (piekło )lipiec-dosc ciepły (w normie )sierpien -ciepły(sporo powyzej.normy)cały okres stycz-sierpien znacznie powyzej normy wobec okresu 1981-2010 który i tak był już znacznie cieplejszy niż powinien być.Pozdrawiam

    1. A nie pomyślałes, że dla Jacoba i Piotra czerwiec był słaby DLATEGO że był ekstremalnym ekstremum? Czytaj uważnie co oni piszą.

      1. Być może dla nich tak nie twierdze że nie.Ale ogólny wydźwięk dyskusji nie tylko pod tym tematem (zadałem sobie trud i poczytałem dość dużo komentarzy )jest taki że zimnica,ciemnica ,słabe lato ,maj taki że ledwo się go dało przeżyć (no jakby miał anomalię -6 jak czerwiec +6 to rozumiem ale daleko mu było do tego )

        1. Na wschodzie od kwietnia z wyłączeniem czerwca dni poniżej normy mniej więcej równają sie z dniami powyżej normy i w usrednieniu jest okolica normy. Na zachodzie tradycyjnie całoroczna sacharo-dżungla.

          1. Podlasianin.Nie wiem jak Ci się zrównują dni powyżej i poniżej normy skoro aktualna anomalia roczna dla Podlasia wynosi 1.6 (styczeń-sierpien)wobec i tak ciepłego okresu ref.1981-2010.Nie wiem jak to się u Ciebie dzieje,ale przyjmuje do wiadomości ten punkt widzenia.

          2. Proszę czytać ze zrozumieniem. Piszę o okresie OD KWIETNIA DO SIERPNIA Z WYŁĄCZENIEM CZERWCA. I proszę nie trollować.

          3. @podlasianin z takim wyłączaniem poszczególnych ciepłych miesięcy to możesz manipulować, że cały czas jest tyle samo dni powyżej co poniżej normy ;)

          4. @Jacob
            To porównaj ile dni było poniżej normy w okresie kwiecień-sierpień 2018 a ile jest w tym roku…chodzi mi o osoby które porównują tegoroczne lato do 2018, a porównania nie ma, jak już porównywać to porównuję tegoroczne wakacje do wakacji 2017.

          5. Ale tylko maj był zimny! Poza tym ja nie porównywalem zeszłorocznej pory ciepłej do tej z b.r. Co nie zmienia faktu, że lato b.r będzie jeszcze bardziej anomalne, a pora ciepła i tak w czołówce najcieplejszych.
            A same wakacje faktycznie podobne do tych z 2017, nawet bardzo, ale całe lato już nie…

          6. Podlasianin a dlaczego piszesz z wyłączeniem czerwca ? Przecież równie dobrze możemy wyłączyć maj w takim razie a czerwiec zostawić .To jak Wam coś nie pasuje do lansowanej tezy to po prostu to wygumkowujecie ?

          7. @artur
            Bo porównywałeś lato 2018 do lata 2019. Rok temu był ciąg powyżej normy od 3 kwietnia do ok 20 wrzesnia z epizodami 1-2 dniami poniżej normy. W tym roku oprócz czerwca jest mniej więcej po równo dni powyżej i poniżej normy. Nadal coś niejasne?

          8. @Jacob
            W okresie kwiecień -20 wrzesien 2018 naliczyłem w sumie ok 10 dni poniżej normy, więc można je pominąć tak naprawdę i napisać o najdłuższym okresie gorąco-upalnym w historii. A w tym roku okres gorąco upalny to tylko cały czerwiec, pojedyncze dni w lipcu, i kilka dni w sierpniu w ostatniej dekadzie.

          9. Podlasianin ma dużo racji, w okresie VII-VIII w Białymstoku będzie nawet przewaga dni chłodnych nad ciepłymi (ok. 34 do 28). Ale z drugiej strony dlaczego wyłączać czerwiec, przecież to nie jest jakaś symulacja, on się zdarzył naprawdę.
            Rację ma też, że ogólnie w Polsce to lato też rzeczywiście nie może się równać z poprzednim jeśli chodzi o stosunek dni chłodne / dni ciepłe, to będzie pewnie 25/67, czyli rzeczywiście proporcja bliższa np latom 2016 czy 2017 niż zeszłemu rokowi, gdzie było 15/77, więc pewnie w powszechnym odbiorze trudno będzie ludziom uwierzyć w to, że to lato było aż tak wyjątkowo gorące.
            No ale średnia jest jaka jest. Po prostu czerwiec wyrobił tak potężne odchylenie, że tylko jakiś kolejny miesiac w rodzaju tych najzminiejszych sprzed 1990 albo chociaż 2000 roku mógłby to jakoś skompensować. A takie, jeśli nie liczyć jakichś lokalnych osobliwości, już się nie zdarzają, jak wiemy

          10. „W okresie kwiecień -20 wrzesien 2018 naliczyłem w sumie ok 10 dni poniżej normy, więc można je pominąć tak naprawdę i napisać o najdłuższym okresie gorąco-upalnym w historii.”
            Taaa, kwiecień, maj i wrzesień na pewno gorąco-upalne….
            No chyba, że gorącem nazywamy każdy dzień powyżej normy. Fajnie wiedzieć, że Wigilia 2018 ze śniegiem była dniem gorącym :D

          11. @podlasianin pominąć mówisz? :) pierwszą połowę tegorocznego maja też można pominąć w końcu to tylko 2 tygodnie ciurkiem, a druga połowa była ciepła :D

          12. @kmroz
            Taaa, a kto rok temu pisał o nieznośnie gorącym maju a zwłaszcza wrześniu? I o lecie w kwietniu które zaczęło sie ponoć 9 kwietnia i trwało nieprzerwanie do września? Teraz zaczynasz się wypierać, oczywiście…

  76. IMGW wydał ostrzeżenie przed upałami m. in. dla Mazowsza, gdzie ma być dziś do 32 stopni. Zaczynają przesadzać z tym ostrzeganiem.

  77. Czasami mam wrażenie jakbym mieszkał w Skandynawii. Ostrzeganie przed upałem 30 stopniowym to chyba przesada. Rozumiem 35 i wyżej.

  78. Jaka cisza. Jak makiem zasiał. Jak wyszła wczorajsza absurdalnie skrajna odsłona ECMWF to wszyscy rzucili się na nią jak wygłodniałe wilki. Jak teraz- czego należało się spodziewać- wróciła do stabilnego od kilku odsłon trendu, to ciiiichuteńko.

    1. Tylko, żeby się nie okazało, że to jest też po skrajnych wiązkach, tym razem dolnych tak jak wczoraj wieczorem ale w drugą stronę.

    2. i o to chodzi, ile jeszcze tej gorąco-upalnej pogody może być.
      Modele jasno pokazują ochłodzenie, jeszcze jakieś dryblasy wyskakują, ale chyba nic nie zatrzyma ochłodzenia w przyszłym tygodniu, choć na 100 % nie jestem pewien, rezerwa musi być.

      1. Nie uwierze w przelamanie blokady poki sie nie utrzyma stabilnie taki scenarisz w horyzoncie 5dni lub mniejszym. Poki co idziemy w zapowiedzi Lukasa z Pomorza. Goraco i sucho. Uciesze sie z kazdego deszczu.

    3. Dobrze że nie zaglądałem tu na bloga wieczorem. Wystarczająco rano zepsuł mi humor wieczorny ECMWF, nowej odsłony jeszcze nie widziałem. Ale skoro twierdzisz że wróciła do poprzedniego trendu to dobrze. Najbardziej przy obecnej fali upalnej irytuje mnie fakt, że zbiegła się ona w Warszawie z zamknięciem linii średnicowej akurat na ten tydzień. Popołudniami czeka więc ludzi w tym mnie średnio wątpliwa „przyjemność” jeżdżenia na tej trasie autobusami i tramwajami a potem czekania w pełnym słońcu i gorącu na pociąg na Wschodniej zamiast w podziemiach na Śródmieściu.

      1. To co wczoraj pokazał ECMWF to było tak irracjonalne, że aż… możliwe w tym tak szybko ocieplajacym się klimacie. Tylko mi się śmiać zachciało gdy to zobaczyłem. Na szczęście dzisiaj wrócił do poprzednich rozdań i oby od 2 września trzydziestki nigdzie w Polsce już się nie pojawiały w tym sezonie. Czekam na dłuższy ciąg z temp. 15-20stopni+deszcz w chłodniejszym dniach.
        Ps. U mnie obecnie jest sporo grzybów, a jeszcze więcej w Izerach. Zapraszam Grzybiarza!

        1. U mnie podobnie, grzyby to zaczynają wyskakiwać gdzie popadnie, nawet na górkach, a co dopiero w pobliskich górach gdzie jeszcze więcej padało.
          No i tak jak pisałem np. w Bydgoszczy o 12:00 temp. przekroczyła 30 stopni przy bezchmurnym niebie, a u mnie zachmurzone i około 25 stopni.

  79. Gliwice jak na razie dość słoneczne, ale znowu pojawiły się jakieś chmury piętra wysokiego (obstawiam, że cirrusy). Zresztą widać to na zdjęciu satelitarnym.
    Powietrze jednak jest dość parne, więc jest duże prawdopodobieństwo, że znowu po południu przyjdzie burza.
    A miniona noc była kolejną, gdzie temperatura minimalna była na znośnym poziomie. Miało być dzisiaj blisko do tropikalnej nocy (czyli tmin na poziomie nie spadającym poniżej 20 stopni), a według pomiarów temperatura spadła do 15 stopni. Czyli wczorajsza prognoza temperatury dotycząca nocy została zawyżona o 4-5 stopni.

    1. To akurat standard.

      U mnie niestety noc gorętsza, w niedzielę i sobotę nad ranem miałem 5 stopni chłodniej niż u was, to teraz się odwróciło…

  80. u mnie parno po wieczornych opadach, ale po raz kolejny chmury zaczynają przeważać nad słońcem, wczoraj jak naszły chmury około 14 to do wieczora już niewiele było słońca, więc na razie ta fala upałów jest bez upałów u mnie, a w czwartek najprawdopodobniej przyjdzie pierwszy chłodny front, więc niedaleko.

  81. Wszystko wskazuje na to, że ciąg gorąco upalnej pogody potrwa (wliczając ostatnie dni) nieprzerwanie ok. 10 dni, co jak na koniec sierpnia, chyba jest ewenementem. Czy nie mylę się?

  82. Zwrócę ponownie uwagę na aspekt konwekcji/opadów – tam, gdzie się pojawią.
    One w tym sezonie wprowadzają dużo zamieszania co do ocen – zarówno zapowiedzi, jak i faktów (ile gdzie spadło i czy wystarczająco dużo).

    A ja, patrząc na prognozy nadal podtrzymuję ocenę, że w wielu regionach Polski po tych gorąco-upalnych dniach wcale nie będzie bardziej mokro – jak sugerują Ci, którzy widzą niemalże codziennie, niemalże wszędzie konwekcję. Otóż, w niemałej części dni/regionów będzie zupełnie sucho i gorąco/upalnie. W części ze SKŁONNOŚCIĄ do opadów i burz. Natomiast faktycznie mokro i ze sporymi opadami będzie w skali całego kraju i wszystkich tych ok. 10 dni stosunkowo rzadko (może poza samym S/SW Polski).

    A sprawa skali ochłodzenia w 1. tygodniu września myślę, że dopiero na dniach będzie się wyjaśniała – skoro do nie dawna jeszcze nie było pewne, czy ok. 01-02.09 nadal będzie upalnie, a dopiero teraz już na ponad 90% wiadomo, że w wielu miejscach nadal jeszcze tak będzie (po przejściowym niewielkim ochłodzeniu ok. 30.08).

  83. Zobaczymy czy defimitywny kres gorąco-upalne pogody nastąpi na początku września jak w 2017 roku czy też później. Przypomnę, że w I dekadzie września 2015 powiało jesienią po upalnymi epizodzie na przełomie sierpnia i Września, a później w II dekadzie września nastąpił powrót gorąco-upalnej pogody.

    1. Rzadki przypadek aby najwyższa temperatura maksymalna sierpnia była notowana po 25 dniu tego miesiąca. O ile dobrze pamiętam podobnie było w 2011 kiedy po 25 sierpnia było 34,3°C w Toruniu. Lokalnie mogłobyć wtedy 35°C

        1. No widzisz, pod koniec sierpnia 2016 na północnym zachodzie była fala upałów i to nie byle jaka, a u mnie w Gliwicach były wtedy przez cztery dni z rzędu o wiele przyjemniejsze wartości na poziomie 27-28 stopni. W dodatku przy niemal bezchmurnym niebie. Ale coś za coś – noce były już wtedy chłodne, może właśnie ze względu na brak chmur.

    1. Mam nadzieje, że lato 2020 przyniesie powtórkę maja 2010-na wschodzie będzie lekko powyżej normy i opady będą w normie a na zachodzie będzie anomalnie zimno i będzie dużo padać. Na pewno wam się przyda takie orzeźwienie bo już mam wrażenie, że naprawdę ten wasz klimat jest prawie saharyjski…

        1. Przecież ciągle jest susza na zachodzie i południu, jak ma zostac zażegnana, kiedy nie będzie miesięcy z 200-300% normy opadami? Myślcie trochę ludzie. Narzekacie na suszę a nie chcecie deszczu, to w końcu czego tak naprawdę chcecie? Jak jest umiarkowanie to wtedy też narzekanie, że zbyt umiarkowanie i tak w koło macieja. A co do tegorocznego maja? Caly czas słyszałem, że jest susza na zachodzie więc chyba kiepsko porównałeś.

          1. @podlasianin
            Proszę Cię zanim cokolwiek napiszesz, przeczytaj dokładnie to co piszę.
            Porównaj sobie opadowo pierwszy trymestr 2010 i 2019. Ja pisałem TYLKO o podobieństwie majów!
            Poza tym gdyby latem 2020 każdy miesiąc by był opadowo zbliżony do maja 2010 to powódź byłaby ogromna! I na pewno na większą skalę kraju niż w 2010. Więc zastanów się kilka razy zanim coś napiszesz

          2. hę? Piszę zaznaczam tylko o zachodniej części kraju:
            Maj 2010. Poznań 111 mm, Wrocław 112 mm, Szczecin 75 mm. to jest dużo? :P To ja nie wiem, jaka pogoda by pasowała, by w końcu nie było narzekań na suszę i upały. Przecież jak będzie podobna cyrkulacja za rok to znowu będzie podział na upalny zachód i umiarkowany wschód, a jak trochę powtórki z 2010 roku to trochę susza zostanie zażegnana. W takim razie ja już nie wiem, pogubiłem się, susza źle, deszcz jeszcze gorzej. Od 2015 słyszę o niekończącej się suszy na zachodzie Polski i nawet jesienie 2016 i 2017 tego nie zażegnały, więc co ma zażegnać tą suszę?

          3. W maju 2010 Bielsko Biała na chwilę stała się miejscowością w Indiach w szczycie pory monsunowej. Trzy dni opadów powyżej 100 mm dziennie, suma ponad 400 mm a za maj ponad 500. Coś niesamowitego, choć skutki takiego lania były bardzo dotkliwie finansowo. 10x bardziej niż susza 2015.

      1. @Podlasianin, faktycznie, jak oderwałem się od Warszawy i głębiej przejrzałem statystyki dla Białegostoku (nie tylko to lato, ale ogólne trendy) to zaczynam Cię trochę rozumieć xD.
        Lipiec 2019 nawet poniżej niektórych starych norm, a lipiec 2017 był jeszcze ciut chłodniejszy. A u nas to zaraz wyrośnie pokolenie, które takiego lipca czy sierpnia nie widziało.
        Najcieplejszy miesiąc: lipiec 1959 – przecież u nas to już nawet do pierwszej dziesiątki się nie załapie.
        Najcieplejsze ostatnie lata (2015, 2018) tylko o 0,1-0,2 st. cieplejsze niż najcieplejsze lata „minionej epoki” (1989,1990), a w Warszawie prawie o 1 st.

        Ale może właśnie zamiast narzekać, powinieneś się cieszyć. Ostatecznie też Ci się ociepla, tylko w jakimś normalnym tempie, nie to, co u nas…

        1. Ja nie narzekam, tylko jak napisałem o tym, że tegoroczny okres ciepły ma duuuużo więcej dni poniżej normy niż okres ciepły 2018 (bo niektórzy porównują tegoroczną porę ciepłą do 2018) to nagle zostałem zlinczowany że głoszę nieprawdę! Czy jak przynam, ze jest non stop gorąco od początku kwietnia i bez przerwy powyżej normy to wtedy będzie ok?

          1. Jak wykluczysz I połowę maja i lipca i oczywiście nieliczne wyjątki tj. Czerwiec to też wyjdzie ze masz rację xD

          2. Oczywiście pisząc „tj. Czerwiec” miałem na myśli to że wykluczyles go pisząc o równowadze dni powyżej i poniżej normy w porze ciepłej 2019

          3. No jak lecimy dalej, to połowa dni w tegorocznym sierpniu też jest ponizej normy, więc połowę tegorocznego sierpnia musiałbym wyrzucić xD

          4. No widzisz to najlepiej nie pleść głupstw o porze ciepłej z wykluczeniem czegokolwiek. Bo tą równowagę masz tylko w lipcu i sierpniu i to lokalnie ;)

        2. @Jacob
          ok, ale jeśli policzyłem i w Bialymstoku rok temu bylo 19 dni poniżej normy w okresie 1 kwietnia- 20 wrzesień, a w tym roku od 1 kwietnia do 27 sierpnia było ich już 55 to chyba mogę powiedzieć, że nie ma jak porównywać przynajmniej w moim regionie tych dwóch lat? ;p

          1. No tak, ale pisząc o równowadze dni powyżej i poniżej normy Od KWIETNIA to żeś nieźle dowalił ;)

          2. W Polsce W ale chyba nie tylko aż 13 miesięcy pod rząd przed majem było powyżej normy ,po maju już 3 .Widać więc że ten maj nie jest reprezentatywny dla regionów zachodnich jeśli chodzi o ostatnie lata i powinno się go pominąć.Ale ja go jednak nie pomijam i doliczam go do całosci żeby mieć wiarygodne dane.I tak jak pisałem Podlasianin przyjmuje do wiadomości Twój punkt widzenia.Pozdr.

          3. W Białymstoku średnia sierpnia do teraz 17,4 ale to jest i tak w normie 1991-2020, a razem średnia lata u was wychodzi na razie 18,5 (i zakładam, że jeszcze ciut wzrośnie). Nie jest to gorące lato, ale na pewno też nie chłodne. To i tak nieco powyżej średniej 1981-2010 dla cieplejszych regionów Polski, czyli z czasów, gdy zdarzały się jeszcze i chłodne lata, i fale upałów, ale nie było prawie co roku rekordów.

          1. @Jorgus, owszem, dla Warszawy biorę dane z Okęcia – ono ma jednak najdłuższą serię danych. Jeśli jednak proponujesz jakąś inną stację, to bardzo proszę o sugestie.

  84. Już jest ponad 33 w Kołobrzegu. U mnie na razie koło 29, póki co pogodnie ale jakieś kalafiorki rosną. Dla mnie super dni bo do tej 13 jest bezchmurnie a od 14 jestem w robocie.

    Nie rozumiem czemu niektórzy tak lgną do beznadziejnej pogody. Podjarali się jakąś dziwnie zimną odsłona w której pokazało się 12 stopni w dzień. Przecież zimno jeszcze w tym roku zdąży być. Zostały nam 2 miesiące w najlepszym wypadku, od 1.11 tmax ponad 15 stopni jest naprawdę sporadycznym zjawiskiem.

    Wrzesień to jak maj. W pierwszej połowie może jeszcze być ok 25 stopni lub więcej, w drugiej to już bardziej 20-25 i coraz częściej chłodno. Ale jeszcze nie 10 w dzień, no ludzie tyle to w 3 dekadzie października może być.

  85. Alewis….
    „Dla mnie super dni bo do tej 13 jest bezchmurnie a od 14 jestem w robocie.”
    Szczerze, to Cię nie rozumiem. No i po co Ci te palące słońce do 13? Przed drugą zmianą smażysz się na słońcu? W ogóle to współczuję Ci pracy na zmiany…. U mnie w firmie pracujący na zmiany, co muszą przyjść na drugą zmianę, a jest patelnia to narzekają bez końca. Jeszcze bym rozumiał, jakbyś skończył tą pracę o 14 i pojechał nad jezioro, ewentualnie do lasu ale to co teraz napisałeś to kompletna abstrakcja. Normalny człowiek co musi iść do pracy na 14, to nie oczekuje słońca i 30 stopni przed pracą, a słońce jest potrzebne chyba tylko po to żeby uruchomić żaluzje…. Takie 15 stopni i mało lub w ogóle słońca jest idealne przed pracą na drugą zmianę, można iść pobiegać czy coś załatwić albo odpocząć w domu.

    1. No ba. Na basen na 10 na opalanko i pływanie. O 13 się z niego zwijam i do roboty. Druga zmiana o niebo lepsza niż ta durna 9-17 gdzie już nic z dnia nie ma, baseny otwarte do 18. A mieszkam blisko roboty autem 10 minut. Najlepiej jest mieć na 4.30, 6, 14 albo 15 z tych moich zmian. Nie ma korków, dużo dnia zostaje, nie ma problemów parkingowych.

      1. No widzisz, życie to nie tylko basen, opalanko i pływanie. Niektórzy muszą odbierać i zaprowadzać dzieci do przedszkola/szkoły(np. pierwszoklasiści) jak w moim przypadku. Zrobić w domu obiad, zawieźć dzieciaki na zajęcia dodatkowe zrobić zakupy np. kupić wodę na cały tydzień, a że ja piję tylko ze szkła to trochę waży. To wszystkie czynności robione przy pełnej lampie i 30 stopniach nie należą do przyjemności, delikatnie mówiąc… Sam też chodzę na treningi, więc wiem jak to jest gdy sala jest nagrzana tym „słoneczkiem”. Basen, jezioro, las to raczej weekend. Nie wszyscy ludzie żyją tak jak Ty. Stawiam, że nie masz rodziny, zgadłem?

        1. Taaak argument z wożeniem kaszojadów do szkoły… W SIERPNIU!!!!!!

          Rób jakiś risercz przed tymi wrzutkami bo można się usmiac.

          1. Ale u ciebie empatii do dzieci…Przedszkole jest w sierpniu, w czerwcu też jeszcze szkoła. Poza tym… zresztą, myślę, że może dorośnij…

    2. 15 stopni i mało słońca kocham taką pogodę tyle że w…. Grudniu!!! poza tym jeśli cieszysz się z badziewnej pogody to pisz o tym w trakcie jej trwania a nie uprzykrzaj ludziom super zakończenia wakacji czy sezonu urlopowego nic nie wnoszącymi wpisami odnośnie tego co dzieje się za oknem. Czekaj cierpliwie na smętną pogodę a gdy już nadejdzie skakaj z radości .

      1. 15 stopni w grudniu ? Przecież to by była pełna patologia ,ciężko akceptuje takie dni w listopadzie ,ale w grudniu ? To by było już za wiele .

        1. Na południu się zdarza. W grudniu 2006 było 16 st a w grudniu 1961 ponad 18 st. Jest to jednak dość rzadkie. Ale jakieś 10-12 stopni to co roku w grudniu jest. Zwłaszcza w ostatnich grudniach które są zimowe tylko w kalendarzu.

        2. Oczywiście że się zdarza 15°C w grudniu. Może nie co roku ale często. Podczas odwilży w grudniu pojawią się najczęściej tmax 10-15.°C.

          1. No to jeżeli nie obrażamy sie na 15 w grudniu to nie obrażamy sie też na 15 w sierpniu czy we wrześniu. Proste.

      2. To żeś dowalił z tymi 15 stopniami w grudniu xD a mi się podobało by 25 stopni palma i jeziorko na Sylwestra a co tam :P A tak na serio to marzy mi się cały grudzień ze śniegiem, by pobiegać na nartach.

        1. lubię zimę tyle że ostatnio to bywa jej tydzień a reszta to temperatury przez zero więc jak nie ma zimy to wolę już 15 stopni a że jest to niezwykle rzadko to już druga sprawa. Zresztą u mnie temp max 15 stopni w sierpniu zdarza się równie często co 10 – 12 stopni w Grudniu

      3. @Roberto
        Zdecyduj się czy on ma pisać wtedy, gdy za oknem będzie 15 stopni czy ma przestać uprzykrzać wpisami odnośnie tego co się obecnie dzieje za oknem? :)
        Poza tym, nie przeszkadza ci, gdy ktoś pisze o upałach, gdy za oknem jest 10 stopni. Niech poczeka na upały i „skaka” z radości, gdy nadejdą :)
        I pamiętaj, aby w grudniu, gdy będzie zimno, nie uprzykrzać ludziom życia swoim pragnieniami o 15 stopniach, bo ludzie będą się cieszyli z zimy, świąt, a ty im wyskoczysz ze swoimi wpisami odnośnie tego co byś chciał.

        1. nie zrzędze tu tak jak ty i moich wpisów w ciągu roku jest około 20 sztuk z reguły informują o tym co w kielcach, a nie co lubie lub czego nie

  86. W Gliwicach dziś miały być 32 stopnie, a wygląda na to, że skończy się na 30 stopniach. I to niecałych.
    Zaczyna się już chmurzyć, ale jak na razie burze przechodzą bokiem. Kierują się znad Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej w stronę Częstochowy.

    1. Na południu Katowic pada od ok pol h już, początkowo dość mocno, teraz raczej kropi. Ciekawe czy dzisiaj Muchowiec coś zaraportuje, bo wczroaj nic nie odnotował, choć 10 km na południe lało solidnie.

      1. Coś tam było ale mało, malutko. Pracuję bardzo blisko stacji Muchowiec, z okna widzę jeden z tytułowych trzech stawów. Teraz już świeci słońce. Jest chłodniej niż przed burza ale dalej ciepło.

        UM zredukowal konwekcje jutro, czysciutkie niebo ma być.

  87. Z dzisiejszego komentarza synoptyka, p. Ryszarda Olędzkiego:

    Pierwsze burze spodziewane są w Beskidzie Żywieckim. Później izolowane burze występować będą od zachodniej Małopolski po Łużyce. W odróżnieniu od burz występujących w poprzednich dniach utrzymujące się także w porze nocnej. W pierwszej jej części wchodzące nad południową Wielkopolskę i Ziemię Lubuską, z tendencją do przesuwania się na północny zachód i wychodzące nad Niemcy. Z kolei pojedyncze burze spodziewane są przez całą noc w środkowej części kraju i na Środkowym Pomorzu, z tendencją do wychodzenia nad Bałtyk w godzinach przedpołudniowych. Zanim ostatnie nocne i przedpołudniowe burze wyjdą nad Bałtyk, to już w Małopolsce pojawią się nowe burze, a nieco później także na Podkarpaciu, w Wielkopolsce i na Pomorzu. W okresie występowania najwyższych temperatur, aktywność burzowa wyraźnie wzrośnie i już nie będzie burz izolowanych, lecz utworzy się zwarta strefa wielu burz nad Środkowym Pomorzem i Kujawami, przypominająca burze na aktywnym froncie chłodnym. Dalej w kierunku na południowy wschód aż po dolinę Sanu, a na Ukrainie po Drohobycz i Stryj, zgrupowanych w oddzielone od siebie zespoły. Nocą strefa aktywnych burz znad Pomorza i Kujaw przesuwać się będzie na wschód z powolną tendencją do słabnięcia i zanikania, w pierwszej kolejności nad Podkarpaciem i nad Ukrainą.

    Chyle czoła. Coś takiego rzeczywiście si wytworzyło. Co prawda raczej na linii Małopolska-Wielkopolska-Zachodnie Pomorze ale i tak podziwiam prognozę.

    Bo właśnie zastanawiałem się co to za stref konwergencji, której żaden synoptyk nie przwidział bo nie ma jej ani na mapce synoptycznej IMGW (chociaż coś tam niewielkiego widać), ani brytyjskiego MetOffice ani niemieckiej Wetterdienst. A nasz synoptyk z ICM dał radę!

    Ciekawe na jakim modelu się opierał. UM?

    1. i tak sporo mu się sprawdziło: patrze na radar 0.40CET burza na środkowym Pomorzu i świeża lekko na zachód od Gliwic , od Małopolski niedaleko

  88. Czy mógłby mi ktoś podać linka do strony z mapami z Aktualną trajektorią adwekcji mas powietrza? Bo w mediach cały czas trąbią o powietrzu z Afryki i „afrykańskim żarze”. 😂

    1. Trzeba wpisać „backward trajectories” i pierwszy link „ready……..” to będzie ta stronka. Będąc w temacie nad Podlasiem jest masa o genezie typowo polarnomorskiej, ale obecnie bym ją nazwał jako masę „starą”. Z obszarem podzwrotnikowym a tym bardziej zwrotnikowym nie ma ona nic wspolnego.

      1. @Artur
        Wiem że jest żar ale ty nie rozumiesz, że media upały tłumaczą zawsze „afrykańskim powietrzem” Pomimo że trajektoria mas powietrza jest inna i nie jest powietrze z Afryki tylko np z SE Europy.

  89. Pomimo 33 stopni na dworze, bardzo dużo liści dzisiaj u mnie spadło z drzew (klonów, wierzb i wielu drzew owocowych), czyżby jesień właśnie miałaby się zacząć?

    1. A czyli dzisiaj biegun ciepła nad Morzem i tam padła najwyższa jak narazie temperatura maksymalna sierpnia czyli 34°C. Zobaczymy czy będzie więcej.

    1. u mnie widzi jesień, nawet 10 stopni przy ciągłych opadach, może będziemy mieli do czynienia z bardzo aktywnym pofalowanym frontem, tylko to jeszcze sporo czasu, więc jak to się ułoży to zobaczymy, wyż może przytrzymać to wszystko nad Polską.

    2. dzisiaj też zaawansowana jesień ale dopiero 6.09. 3 i 4 wciąż gorąco 26-27 stopni. Wczoraj widział 12 stopni już na 3.09. 1 i 2 września będzie u mnie szansa na pierwszy od 4 lat wrześniowy upał. 30 stopni w tym miesiącu wystąpiło zaledwie 4 razy – w 1956, 1973, 2011 i 2015 roku. Za każdym razem tylko 1 taki dzień. Ciekawe co się działo w 1947, wtedy we Wrocławiu odnotowano aż 10 dni upalnych w tym 5 powyżej 33 stopni. Anomalia tego września była największa w zachodniej częsci kraju (powyżej +4K względem 1961-1990) ale u mnie też wynosiła około +3K. Możliwe, że w tamtym jednym wrześniu było u mnie więcej upałów niż przez cały okres 1951-2018!

      1. Ta wczorajsza wieczorna opcja ECMFW zakłada scenariusz zatrzymania się frontu na kilka dni gdzieś nad zachodnią Polską, co poskutkowałoby przez kilka dni ostrym kontrastem termicznym. Wydaje się to mało prawdopodobne bo rzadko, kiedy fronty w taki sposób się ustawiają stabilnie na kilka dni, jeśli już to za naszymi zachodnimi lub wschodnimi granicami. Jeśli front będzie przez Polskę wędrował, to raczej nie tak anemicznie jak prognozuje ECMWF, więc szybciej w 1-2 dni powinno się ochłodzić.

        1. W aż takim stopniu kontrastowa prognoza to była „podejrzana”. Nie mniej ok. 3-4 dniowe przechodzenie jednego i tego samego zespołu frontów nad Polską jest możliwe – tak mieliśmy m.in. w dniach 18-21.08.

          1. Przechodzenie tak. Stanie frontu w jednym miejscu dokładnie w połowie Polski aż niż się wypełni raczej nie.

  90. Wczorajszy dzień był jak dotąd najcieplejszym 26 VIII w serii, ciekawy przypadek w tym roku 26 IX i 26 VI też jak dotąd były rekordowe…

  91. Tak więc nie były przesadzone prognozy zdecydowanej przewagi Tmax 26/34°C w najcieplejsze dni w skali całego kraju. A podobnych do dzisiejszego (27.08) będzie jeszcze co najmniej 3-4 (tzn. 28-29.08 i 01-02.09). Natomiast piątek i sobota (30-31.08) będą tylko nieznacznie chłodniejsze.

    A opady? Każdego dnia przeważnie na 10-20% powierzchni kraju – choć miejscami mogą być silne. Jednak o konwekcji na dużą skalę (przestrzenną i czasową) nie ma mowy.

    A co do ochłodzenia za tydzień – ono nastąpi, ale czy od razu będzie wyraźne/silne (czy stopniowe i łagodne) dopiero się okaże (?).

    PS. Kolejne najcieplejsze dni przyniosą nie tylko upalne popołudnia, ale i niewykluczone są też miejscami jeszcze tropikalne noce.

      1. No właśnie… Warto, aby niektórzy „sceptycy” ociepleń (zwłaszcza tych wyraźniejszych) dostrzegli, że o tak wysokich temperaturach pisze się dlatego, że stają się faktem, a nie dlatego, że są jedynie/głównie czyimś widzimisię…

        Raz po raz schodzą na temat konwekcji i rychłych większych ochłodzeń – nawet jak w skali tygodnia dominują dni wyraźnie gorące lub upalne.

      2. Oj, całkiem sporo osób niedowierzało. Zarówno w skalę ocieplenia (bo przecież w takim czy innym modelu widać raptem max 30-31), jak i pewne osoby ogólnie mają tendencję do zaniżania przy szacowaniu anomalii podczas takich ociepleń. Podobnie ma się sprawa z tropikalnymi nocami – nie mogą się już ponoć pojawiać przy bezchmurnym niebie, „bo koniec sierpnia i noc długa”. A tu jak na złość jednak się pojawiają..

        1. Dobrze że wy z Lucasem jednym albo drugim czuwacie na posterunku i tych wszystkich błądzących potraficie uświadomić, że się mylą. I jak podejrzewam, że jesteście z tego powodu szczęśliwsi.

          1. @RadomirW
            Uwierz mi, że nie piszę tu z pobudek jakie cechują polemiki np. polityków.
            A żeby i Ciebie usatysfakcjonować to dodam, że ochłodzenie po 02.09 jest już pewne i będzie znacznie wyraźniejsze niż to 30-31.08, ale i niekoniecznie jeszcze „w linii prostej” ku aurze typowo jesiennej.

          2. Tak? Bo ja jednak odnoszę wrażenie, że niektórzy miłośnicy pogody słonecznej, wyżowej i gorącej mają dużą satysfakcję, gdy mogą przypomnieć osobom, które nie są entuzjastami tego typu pogody o możliwościach polskiego klimatu. A jeszcze większa jest ich radość w pisaniu, gdy tego typu możliwości sprawdzą się w realu albo nawet przebiją z nawiązką te możliwości.

          3. @Lucas wawa: No niestety głębokość i tempo nadchodzenia tego ochłodzenia robią się z każdą prognozą coraz bardziej niemrawe :(. O wiążących się z nim opadach nie wspominając. Na wschodzie Polski nawet w tygodniowym horyzoncie czasowym widać dominację opcji gorących i suchych co jak nie trzeba chyba przypominać jest wieściami najgorszymi z możliwych. Poczekajmy do soboty a będzie wiadomo coś więcej. Cała nadzieja we wrześniu. Swoją drogą sezonowa prognoza CFS pokazuje na wschodzie Polski lekko dodatnią anomalię opadów we wrześniu. Na sierpień też pokazywała lekko na plusie a wyszło niemal dokładnie w normie co biorąc pod uwagę niedobory czerwca i lipca i tak wszystkich cieszyło. Inna sprawa, że wieloletnia norma opadów na Polski wschodniej jest bardzo niska więc przydałoby się ją przekroczyć o 100% żeby poprawić sytuację.

          4. @RadomirW
            Możemy się tak przekomarzać w „nieskończoność” na oceny emocjonalne, takie czy inne. Nie zmienia to faktu, że bieżąca aura jest jaką mamy i tego nie zmienimy.
            Pokaż mi proszę jakiś fragment z okresu, kiedy tego lata było chłodniej, w którym to kwestionowałem? Nawet jak zdarzyło mi się niedoszacować w swoich ocenach skali ochłodzenia, opadów, usłonecznienia (itd., a co może się każdemu zdarzyć), to później zawsze starałem się to skorygować.
            Nie mam żadnego interesu, aby jak np. denialiści klimatyczni naciągać fakty – bo niby jaki…(???). Docelowo dane empiryczne i tak mówią „same za siebie”.

  92. W skali kraju
    Kurde nie mogę wkleić linka :/
    Wejdź na główną stronę bloga i jak klikniesz w okienko w prawym górnym roku to masz kilka zakładek, wejdź w „klimat”
    Na dole pierwszej tabelki temp. w b.r. na tle wielolecia są zaznaczone na czerwono rekordy poszczególnych dób

  93. na 10 stacjach Tmin powyżej 20 stopni, w tym nowy rekord Tmin dla tego dnia. Kartka z kalendarza na 28 sierpnia mocno się zmieni..

  94. I dzisiaj znowu zaawansowana jesień w ECMWF od 3 września. Zachmurzenie całkowite 4 dni z rzędu, temperatury w dzień od 15 do 19 stopni. Bądź tu człowieku mądry, codziennie inna prognoza na wcale nie tak daleki termin. I to zawsze po tych skrajnych opcjach, albo 30 albo 15. A niech se już będzie te 15 na parę dni, mała jest szansa że pogoda spierniczy się już na amen jak w 2017 roku. Jakby nie patrzeć to w zasadniczym okresie letnim JJA tylko 2 dni miały tmaxa poniżej 20 stopni. W rzeczywistości było ich z 4-5 bo niektóre mają tego tmaxa awansem z poprzedniego ciepłego wieczora (np 7 lipca). Wciąż dość mało, mimo relatywnie chłodnej I połowy lipca trudno bylo mówić o długotrwałych falach przenikliwych chłodów. To nawet lato 2016 miało takie chłody w połowie lipca i sierpnia. Nie mówiąc nawet o lipcu 2011 czy innych zimnych mieisącach letnich (i to po 2000r.)

    Na razie możemy być pewni dominacji gorąca / upału do 2.09 włącznie. Wygląda na to że tego ochłodzenia u mnie w ogóle nie będzie bo cały ten czas ma być około 30 stopni w dzień (max. 33), tyle tylko że w niektóre dni pojawią się burze.

    1. Np. dla C Mazowsza w tej prognozie Tmax poniżej 20°C (i to nieznacznie) dopiero ok. 05.09. Na wyraźną i rychłą jesień to jeszcze zdecydowanie nie wygląda. Natomiast przecież oczywistym jest fakt, że gorąco-upalna „passa” zostanie kiedyś przerwana – zwłaszcza, że w większości regionów potrwa tym razem 9-10 dni ciurkiem. Nie popadałbym w aż taką „deprechę” z ocenami tych obecnych prognoz, zwłaszcza w terminie 7+ dni.

      1. Mnie w deprechę to wprowadza obecna pogoda. Nie mam nic przeciwko gorącu czy upałom w Polsce ale niech to trwa jakoś sensownie czyli kilka dni, po których przychodzi ochłodzenie. 9-10 dniowe ciągi gorąco-upalne bez żadnej przerwy z usłonecznieniem rodem z Egiptu to stanowczo nie jest to czego w Polsce oczekuję. Niestety w ostatnich latach coś takiego zdarza się praktycznie co roku i to mnie bardzo niepokoi.

        1. A mnie taki syfiur jak grudzień 2018 gdzie cały miesiąc jest lekko na plusie i mokro, a słońca nie widać 20 dni pod rząd. Uslonecznienie z Egiptu to chętnie przyjmę, zwłaszcza że u mnie ostatnie 2 dni była burza i sucho nie jest.

          Cóż nic nie poradzimy. Ci co lubią gorąc niech się opalaja bo niedługo koniec. Wszystko wskazuje na to że jednak już 3.09 zrobi się dużo zimniej.

  95. Proszę o pomoc!

    Potrzebuję prognozy wrf i yr na dzień 31. sierpnia dla szczytowych partii Karkonoszy. Jak wygląda możliwość wystąpienia zjawisk konwekcyjnych w tym rejonie?
    Z góry dziękuję.

  96. Patrząc na przebieg średniej temperatury obszarowej sierpnia i anomalii. Obstawiam że anomalia sierpnia zamknie się bliżej 2 K niż 1,5 K. Zwracam uwagę że po wczorajszym dniu anomalia sierpnia wzrosła z 1,07 K do 1,31 K a przecież następne dni nie będą się bardzo różnić temperaturowo od dnia wczorajszego.

    1. Ja już zaczynam zastanawiać się jaka będzie anomalia września, bo jak wejdziemy we wrzesień z temperaturami powyżej 30 to wystarczą 2-3 takie dni i szansa na dodatnią anomalię w skali całego miesiąca będzie już bardzo duża.

      1. Zobaczymy. Bodajże wrzesień 2008 też miał 2-3 dni czy więcej z tmax powyżej 30°C, a II połowie tamtego września pojawiły się jednocyfrowe tmax i zbiły tą wysoką anomalię i wrzesień 2008 był bodajże w normie.

  97. Dzisiaj chyba będzie 30 czerwca bis, zero chmur i palące słońce od rana. Coś pięknego, o taki koniec lata nic nie robiłem. Na basenie w opór ludzi, kto może korzysta bo za chwilę będzie zimno i pochmurno.

    Na przełomie sierpnia i września średnia obszarowa dla Polski to żałosne 15-16 stopni więc dużo nie trzeba by kręcono wysokie anomalie. Już takie 22 to o 6-7 powyżej normy a to wcale jeszcze nie jest wybitnie upalny dzień. W czerwcu odnotowaliśmy przypadki średniej obszarowej powyżej 26 stopni, może nawet 27 już nie pamiętam. Rekord jest bodajże z 10.08.1992 i wynosi 27,8

    1. W takim razie dla równowagi w przyszłym roku pod koniec sierpnia oczekuję anomalii 6,7 stopni poniżej normy.

        1. @Zbigniew
          No i? A jeśli ja takiej oczekuję, to jestem gorszy? Tak jak alewis27 cieszy się upałem w końcówce sierpnia, ja chciałbym 6-7 stopni poniżej normy w sierpniu. Dla Ciebie to zło, a dla mnie świetna sprawa. Pozwolisz, że każdy będzie się cieszył tym co chce.

          1. Thorgeir
            Fani słoneczka i patelni nie dopuszczają, że ktoś śmie chcieć inaczej.

          2. „Fani słoneczka i patelni nie dopuszczają, że ktoś śmie chcieć inaczej”
            A czy tutaj ktoś wam zabronił mieć swoje preferencje pogodowe czyli jesienne temperatury w lecie?

          3. A chciejcie sobie i -20 w sierpniu, co mnie to. Pogoda i tak zrobi swoje i nasze marudzenia nic nie zmienią. Fku ma jakiś mocny ból odbytu jak ktoś śmie lubić coś czego on nie lubi.

          4. Alewis
            To jak „co cię to” to niech będzie nawet i temperatura -30st. w, sieroniu;) Tylko obiecaj, że nie nazwiesz jej wtedy paskudna, obrzydliwa, podła, patologiczna lub żałosna :)

          5. A nie marudzil bym bo mrozy lubię akurat. Choć każdy wie że w sierpniu mrozów raczej nie zobaczymy.

            Lubie upały bo uwypuklają walory lata. Lubię mrozy bo robią to samo ale zimą. Anomalie -6 latem i +6 zimą to splaszczanie tych cech charakterystycznych i zwiększanie i tak już bardzo dużej liczby dni z nijakimi temperaturami.

            A że klimat się ociepla to z czasem powód do radości będę miał głównie w lecie, zimą coraz mniej. No cóż albo rybka albo akwarium.

          6. „Anomalie -6 latem i +6 zimą to splaszczanie tych cech charakterystycznych i zwiększanie i tak już bardzo dużej liczby dni z nijakimi temperaturami”
            Święte słowa, ale dla pełnego obrazu dodam, że odwrotne anomalie: +6 latem i -6 zimą oznaczają dni z dla wielu ludzi uciążliwymi temperaurami, a dla niektórych wręcz niebezpiecznymi dla zdrowia lub życia

          7. Alewis
            „Lubie upały bo uwypuklają walory lata. Lubię mrozy bo robią to samo ale zimą. Anomalie -6 latem i +6 zimą to splaszczanie tych cech charakterystycznych i zwiększanie i tak już bardzo dużej liczby dni z nijakimi temperaturami.”

            Ja Cię nawet rozumiem. Też lubię nasze 4 pory roku. Tzn żeby lato było latem, a zima zimą. Ake nie +6/-6, nie można myśleć tylko o sobie. Osobiście dobrze zniosłem obecny czerwiec z anomalią +6 i tak samo dobrze zniosę zimę z anomalią – 6. Ale dla większości ludzi ten czerwiec był udreką i taka zima byłaby koszmarem. PS. Inaczej postrzegamy lato. Dla mnie lato zaczyna się od temp +20stopni i jest to dla mnie spoko temp w lecie. Niech będzie 25 też często i od czasu do czasu 30, ale niech też będzie czasem +12 czy 15 i deszcz. I nie będzie to temp paskudna czy żałosna. Ogólnie najlepiej chciałbym lata w normie lub do stopnia powyżej z pojedynczymi miesiącami do +2, a zimy analogicznie tylko w drugą stronę. Myślę że jest to kompromis, który nie jest uciążliwy (chodzi przede wszystkim o osoby starsze.)

        2. Zbigniew
          No przecież Alewis próbuje nas tu uświadomić, że 6,7 stopni to przecież praktycznie nic. W takim razie w drugą stronę to też pryszcz;)

      1. Zauważmy jednak, że zwłaszcza w okresie letnim większość dni z wyraźnie dodatnimi anomaliami przebija (niemalże) 2-krotnie przypadki wyraźnie chłodniejsze (co do modułu). Taką mamy już specyfikę w obecnych czasach.
        Na anomalie wyraźniej poniżej -5K zacznie się większy potencjał od października/listopada, a największy będzie zimą.

          1. Przełom lutego i marca 2018 r. anomalia dobowa obszarowa -13/-12K.
            A jaką mieliśmy najniższą w jakiejkolwiek porze ciepłej w ostatnich latach?

        1. Prawda, a nawet jak jest duża ujemna anomalia Tmax np w tym lipcu u mnie dochodziła kilkukrotnie do prawie -5K to jest minimalna anomalia Tmin i razem średnia anomalia jest dużo mniejsza. Skrajny przykład z 2 lipca zeszłego roku: anomalia Tmax -8,1, anomalia Tmin -0,7, anomalia średnia -4,9. Nadal całkiem dużo, ale dzień, który subiektywnie odczuwamy jako bardzo zimny, w reczywistosci aż tak zimny nie jest.

          1. No to masz obraz września 2017 u mnie. Anomalia na Tmaxie -2, anomalia na Tminie +2. Miesiąc w normie. Odczuwalne był bardzo zimny bo w dzień było znacznie zimniej niż średnia wieloletnia, a w nocy się śpi więc tego ciepła raczej trudno odczuć.

            W ogóle te syfiaste pochmurne miesiące maja bardzo niskie amplitudy temperatur, wynika to oczywiście z tego zachmurzenia. Luty 2013 się zawierał w przedziale od -6 do +7. Cały miesiąc. Pojedyncze dni maja większe amplitudy i to bardzo często.

          2. Wrzesień 2017 to chyba w wielu miejscach wyglądał podobnie, u mnie oczywiscie też. Wprawdzie średnia dość wyraźnie powyżej normy (+0,6), ale za to usłonecznienie – 79 h to druga najniższa wartość od 1983 roku.
            Wtedy dopiero zaczynałem bardziej się interesować meteorologią więc dziwiłem się jak taki paskudny miesiąć mógł wyjść poniżej normy, ale faktycznie tam zachmurzenie i ciagnące się w nieskończonośc opady popsuły obraz tego miesiąca bardziej niż temperatura. A ta rzeczywiście przez to często w dzień była prawie taka sama, jak w nocy.

        1. @Artur
          Wątpliwie że od 2 września pojawi się definitywnie jesienna pogoda. Jeszcze nie raz we wrześniu zobaczymy dwudziestki.

    2. @alewis27
      „Dzisiaj chyba będzie 30 czerwca bis, zero chmur i palące słońce od rana.”

      – no chyba jednak nie :P
      Na niebie widać coraz więcej rozrastających się kalafiorów. Ale mam nadzieję, że przynajmniej dzisiaj burzy nie będzie.

  98. Spokojnie nie denerwuj się tak. Ja stwierdziłem tylko fakt spoglądając na normy tavg dla ostatnich dni sierpnia i odejmując te 6-7 stopni i wyszło mi tavg charakterystyczne dla października. Nie powiedziałem, że to dla mnie zło i nie zabroniłem fku mieć swoje marzenia jeśli chodzi o takie temperatury pod koniec sierpnia. Nie rozumiem skąd taka nerwowość.

    1. Zbigniew
      Nie miałbym takich „marzeń” jeżeli dodatnie anomalie o wartościach 6 czy 7K z taką łatwością nie byłyby osiągane.

          1. No więc chciałbym powtórki.A chłodnego miesiąca letniego mam wrażenie nie będzie już nigdy.

  99. Model UM prognozuje dla Gliwic od jutrzejszego popołudnia burze przez 24 godziny bez przerwy. Czy to jest fizycznie możliwe?
    Natomiast w piątek według UM mają być 23 stopnie, czyli już nie będzie gorąco. Ale GFS zapowiada na 30.08 aż 30 stopni. I komu tu wierzyć? Prognoza na dwa dni do przodu, a różnice pomiędzy modelami wynoszą 7 stopni.

    1. Przy jakimś wyjątkowo aktywnym froncie stacjonarnym zdarzają się ekstremalne przypadki. Może nie nad danym punktem ciągła burza, ale już w kwadracie 28kmx28km, dla którego UM liczy, byłoby to realne. Przykład Kłodzko w lipcu 2012, masz praktycznie ciągle słyszalne wyładowania przez około 18 godzin.
      https://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?ind=12520&decoded=yes&ndays=1&ano=2012&mes=07&day=04&hora=00
      Z tym że jutro nie ma warunków na coś takiego.

    2. UM przesadza pewnie z zachmurzeniem, ale zobaczymy (?).
      Dla Warszawy prognozy bardziej jednoznaczne:
      – 29.08, 01-02.09 Tmax 31/33°C,
      – 30-31.08 Tmax 28/30°C.
      A potem ochłodzenie do poziomu bliżej normy, czyli za dnia około lub nieznacznie powyżej 20°C (w 1. dekadzie września).

      1. No nie wiem, chyba jednak poniżej. A już szczególnie na tmaxach. Od 3.09 obydwa modele (GFS i ECMWF) prognozuja u mnie temperatury rzędu 15 stopni w dzień. Anomalia faktycznie może być bardzo blisko normy, bo będzie panować zachmurzenie całkowite i w nocy będize prawie taka sama temperatura co w dzień (Tmin 13-14 stopni, zaledwie 2-3 stopnie mniej niż Tmax)

        Tak zimno nie było od 30 maja czyli przez cały zasadniczy okres letni. Na papierze to może i norma, ale nie dziwcie się jak ludzie napiszą że jest zimno jak na początke września. Bo 15 st w środku dnia to jest zimno jak na początek września. Średnia tmax to około 22. Upał 30 jest dużo powyżej, chłód 15 jest dużo poniżej.

        Niemniej jednak już 7.09 ma być 19 st.

  100. @Zbigniew
    Ja jestem zupełnie spokojny.
    Ewentualna nerwowość niektórych może wynikałaby z tego, iż często ma miejsce uświadamianie o jedynym słusznym wzorcu pogodowym dla wszystkich, lansowanym przez co niektórych. Najchętniej co niektórzy, gdyby to było możliwe, zrobili by takie Ministerstwo Jedynej Słusznej i Odpowiedniej Pogody ;)

    1. Słuszność, niesłuszność – niezależnie od tego co kto woli, dni 26.08-02.09 przyniosą średniodobową anomalię obszarową rzędu +6/+10K (ref. 1981-2010).
      Przynajmniej część z nas pisze takie a nie inne komentarze właśnie dlatego, a nie aby komuś coś narzucać.

      1. Proponuję posługiwać się normą 2010-2040, to będzie tylko 2 stopnie powyżej normy,czyli praktycznie w normie…

        1. 2-stopnie powyzej normy to też znacznie powyżej normy.Ja to uwazam.że powinien być brany okres 50 lat zeby były wiarygodne dane czyli od ,1960′

  101. Parny wieczór mamy, stacja w Białymstoku pokazuje 22 stopnie, a mamy 22.00 :) a wiadomo co to za stacja – kostnica :) Liczę, że jeszcze 30 pyknie w tym sezonie, bo patrząc na tmaxy na Warszawę, która jest 180 km to czasem mam wrażenie, że to trochę inna strefa klimatyczna :) trochę w tym sezonie W-wa będzie miała dni upalnych, większość w czerwcu i pod koniec sierpnia.

    1. A my w Warszawie mamy teraz burzę i deszcz.
      Co do tych upalnych dni, gdybym mógł, to chętnie bym Ci trochę oddał:) Pewnie będzie ich ponad 20, co byłoby 3. rocznym wynikiem w historii. Zdecydowanie wystarczyłoby mi Wasze 6.

  102. Dzięki tej fali upałów pod koniec sierpnia i na początku września w niektórych regionach szczególnie na zachodzie Polski będzie ponad 3 tygodnie z tmax powyżej 30°C.

      1. @adek
        Łącznie (sumując czerwiec, lipiec, sierpień i 1 dzień września). Przecież w czerwcu już na zachodzie Polski było 10-15 dni z tmax powyżej 30 stopni, w lipcu już coś ok 5- 7 dni, a w sierpniu będzie coś 7-11 dni (ale w większości Polski).

  103. Anomalia obszarowa za wczorajszą dobę (28.08) powyżej +8,2K (ref. 1981-2010).
    Dzisiejsza doba (29.08) – przynajmniej we E części kraju – może być jeszcze cieplejsza i zarazem najcieplejsza podczas tegorocznego sierpnia. Natomiast ochłodzenie w dniach 30-31.08 zostało mocno spłycone.

    Coraz więcej wskazuje na to, że sierpień’2019 zakończy się anomalią miesięczną obszarową nawet ponad +2K (ref. 1981-2010), czego nawet ja jeszcze na początku tego tygodnia się nie spodziewałem…

    Początek września również imponująco ciepły (upalny) – może nie aż tak jak w 2015 r., ale i tak na najcieplejszych obszarach Polski zanotujemy popołudniu 32/35°C (w dniach 01.09 i/lub 02.09).

    A potem? Aura raczej późnoletnia, niż od razu jesienna…

    PS.
    Myślę, że obecna sytuacja zasługuje już na nowy wątek, o ile oczywiście czas lub inne ograniczenia nie staną na przeszkodzie…:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.