2019/12/10 03:12

Co dalej z Easterbrookiem i Archibaldem?

Jakiś czas temu „sceptyczny” wobec AGW geolog Don Easterbrook uraczył nas swoją własną prognozą dotyczącą przyszłych zmian temperatur. W skrócie, wg owych prognoz stoimy przed globalnym ochłodzeniem, które rozpoczęło się już w 2000. Do roku 2020 wg wczesnych, bardzo „delikatnych” prognoz miało się ochłodzić od 0.1 do 0.5K.

Oczywiście rozliczając taką prognozę należy wziąć pod uwagę fakt, że średnie temperatury roczne wahają się z roku na rok i należy brać jakiś dłuższy okres, żeby chociaż w części te wahania wyeliminować. Na Skeptical Science parę lat temu już wstępnie Easterbrooka rozliczono. Postąpię tu w podobny sposób, tj. założę okresy pięcioletnie – startujemy od 2000, kiedy easterbrookowe ochłodzenie miało się zacząć – jest to średnia 5 letnia za okres 1996-2000. Kończymy zaś na 2025 – średnia za okres 2021-2025. Ochłodzenie wygląda w ten sposób:

easterbrookDodatkowo, ponieważ w swoich prognozach Easterbrook opierał się na satelitarnej serii UAH, tutaj również mamy odniesienie do tej serii. Niebieska linia to rzeczywiste pomiary do 2000 (jak mówiłem – pięcioletnia średnia ruchoma). Kolejne linie to dwie prognozy Easterbrooka. Pierwsza – łagodna, druga bardziej drastyczna. Obie zakładały aktywność słoneczną, jako główny czynnik obecnych zmian klimatu. Do tego postarałem się zasymulować jako tako naturalną zmienność klimatu (zwyczajnie wziąłem zmienność z UAH, odjąłem trend i dodałem do wyników).

A jak się to ma do rzeczywistości? Jeśli pociągniemy serię UAH dalej otrzymamy taki wynik:

easterbrook2Wnioski są dwa: po pierwsze klimat od roku 2000 nie tylko nie ochłodził, ale ocieplił o blisko 0.2K. Po drugie żadna z prognoz Easterbrooka nie zbliża się do rzeczywistości.

Jeśli prognozy Easterbrooka były nie trafione, co dopiero można powiedzieć o prognozach Davida Archibalda? Otóż ten pan jeszcze dwa lata temu prognozował, że w roku 2015 (tak, dokładnie tej zimy, co minęła) pojawi się „zdarzenie typu 1740”. A rewelacje te opublikował na znanym sceptycznym blogu „Watts Up With That”. Jeśli ktoś nie wie, co to jest „zdarzenie typu 1740”, to śpieszę donieść, że w 1740 nadeszła prawdopodobnie najdłuższa (choć nie najostrzejsza pod względem temperatur średnich) zima w historii obserwacji. Wg niektórych doniesień trwała ona w zasadzie do maja, a średnie temperatury maja w Polsce mogły spadać poniżej 7°C. Średnia temperatura roczna była najniższa w historii w całej Europie. W Polsce nawet na zachodzie spadła do ok. 5°C. Archibald na bieżący rok prognozował podobne zdarzenie, co wyjaśnił następującą grafiką:

clip_image0041Jak widać kiepsko miało być już w roku ubiegłym, co wydaje się dość zabawne, biorąc pod uwagę fakt, że był to najcieplejszy rok w historii obserwacji.

Co więcej, Archibald prognozował, że do 2017 roku średnia całej północnej półkuli obniży się o ok 1.0K.

northern-hemisphere-sunspots-temperatureTo już niedługo i jeśli będzie mi dane, to z całą pewnością zdam relację z tego niezwykłego wydarzenia.

Aktualizacja:

Prognoza Archibalda z 2006:

archibald

Print Friendly, PDF & Email

18
Dodaj komentarz

Please Login to comment
18 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MateuszArcticHazeazgLucas wawachochlik Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
chochlik
Gość
chochlik

Excel wbrew pozorom ma wiele różnych zastosowań, czasami nawet b. dziwacznych i w sumie nie raz ratował mi dupsko.. ale żeby budować w nim model zmian klimatu? :lol:

chochlik
Gość
chochlik

Cosik się popsuło w tych emotkach ;]

Lucas wawa
Gość
Lucas wawa

Pisanie obecnie o jakichkolwiek „ochłodzeniach klimatu” jest zdecydowanie na wyrost.
Przecież nawet jakbyśmy mieli mieć powtórkę sytuacji ze środkowych dekad XX wieku, to i tak za żywota większości z nas (jeżeli nie wszystkich) nie wyjaśniłoby się na ile może to proces trwalszy – oczywiście, jeżeli doń w ogóle by doszło… :wink:

azg
Gość
azg

Piotrze, popraw: naszą własną” na: „swoją własną”. Tak, jak jest teraz wychodzi… dziwnie. Chyba, że źle odczytuję sens zdania.

ArcticHaze
Gość
ArcticHaze

Dla mnie ciekawy jest ten rok 1740. Jak zwykle popatrzyłem na wulkany i coś dużego rzeczywiście wybuchło w 1739 na półkuli północnej, ale nie bardzo dużego. Niektórzy identyfikują ten wybuch z wulkanem Tarumai w Japonii [1], inni z jakimś na Kamczatce lub nawet Islandią. Wszystkie one są dobrze położone aby dołożyć zimnem Europie. Znacznie lepiej niż wulkany tropikalne jak Tambora (znacznie silniejszy wybuch) czy Pinatubo.

Czy to wystarczyło na tak wielką zimę? Nie wiem ale na pewno jej nie zaszkodziło.

[1] http://www.climate.be/users/vanyp/ArticlesScientifiquesMagazines/UCL-ASTR_190_190.pdf

ArcticHaze
Gość
ArcticHaze

Chyba mi zjadło komentarz, w którym pisałem o możliwym związku tej zimy z wulkanem z poprzedniego roku (1739) znanym z rdzeni lodowych na Grenlandii. Prawdopodobnie był to Tarumai w Japonii, dobrze położony aby zaszkodzić termicznie w Europie (znacznie lepiej od do wulkanów tropikalnych). Czy to wystarczyło w sytuacji gdy jego VEI wynosił 5? Chyba tak, ale na pewno pomogło…

Mateusz
Gość
Mateusz

Znowu się czepiasz… Tylko trochę się rozjechało. Ten wzrost temperatury to na pewno nieprzewidziany transport ciepła z oceanu światowego do atmosfery. Za rok czy dwa, ewentualnie 1122 się skończy i temperatura spadnie do -300 stopni.

P.S. Kiedy zaprosisz mnie na te Wyspy Kanaryjskie, które opłacają Ci ludzie z lobby pro-ociepleniowego?

ArcticHaze
Gość
ArcticHaze

A propos Seszeli. Jeśli kogoś stać to apeluję o wpłacenie trochę pieniędzy na ratowanie tego co zostało z Vanuatu po przejściu huraganu „piątki” (ja już wpłaciłem w Oxfam New Zealand). Nie wiem czy siła tego akurat huraganu ma związek z globalnym ociepleniem (może bo huragany robią się coraz częściej klasy 4 lub 5) ale zajmujemy się tu pogodą więc powinno nas to tak czy siak dotykać.

Z góry dzięki.

chochlik
Gość
chochlik

Czy oni przypadkiem nie robią za Konrada Wallenroda wśród denialistów? :smile: Rzucać na lewo i prawo takimi teoriami przy szansie graniczącej z pewnością, że się nie sprawdzi, to jak podrzucanie wilczego biletu reszcie denialistów