Czerwiec 1811 (aktualizacja)

Czerwiec 1811 (aktualizacja)

W tym miejscu warto przyjrzeć się czerwcowi 1811 – jak do tej pory najcieplejszemu czerwcowi w serii Poltemp. Niestety, jak to niestety bywa przypadku tak odległych czasów, liczba stacji działających wówczas na obszarze naszego kraju była bardzo mizerna. Do serii Poltemp wchodzą dane z zaledwie kilku stacji: Berlin, Praga, Wrocław, Gdańsk, Warszawa, Wilno. Stacje będące poza granicami naszego kraju pozwalają na interpolowanie wartości na jego obszarze. Jak mizernie to jednak wygląda, może uzmysłowić ta mapa:

Jak widać, nie dość że stacji jest mało, to strasznie brakuje ich w strategicznych miejscach. Nie wiemy, jak dokładna jest wartość z Warszawy, która jest tu lokalnym maksimum. Wg homogenizowanej serii H. Lorenc (2000) średnia temperatura czerwca 1811 w Warszawie wyniosła 22.4°C, we Wrocławiu miałoby to być 20.5°C (Bryś 2010). Najprawdopodobniej czerwiec ten charakteryzował się rosnącą anomalią w kierunku wschodnim. Dane z Wrocławia zgodne są z danymi z Głubczyc (19.5°C), jednakże dane z Krakowa (brak na mapie, uzyskane niedawno) wskazują na wartość 22.6°C – zgodne z danymi warszawskimi.

Zatrzymajmy się na razie na danych warszawskich. Homogenizacja serii warszawskiej odniesiona została do stacji Warszawa-Obserwatorium I, która jest cieplejsza od stacji Okęcie. W latach 1981-2002 (a więc do momentu, gdy stacja Warszawa-Obserwatorium została przeniesiona do nowej lokalizacji) średnia temperatura czerwca na tej stacji wynosiła 17.2°C, podczas gdy na Okęciu było to 16.5°C. Stąd możemy dojść do wniosku, że rzeczywista średnia wieloletnia czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wynosi na stacji Warszawa-Obserwatorium 17.5°C (0.7°C więcej, niż na Okęciu). Wówczas anomalia temperatury czerwca 1811 w Warszawie względem okresu referencyjnego 1981-2010 to +4.9K. Mamy też dodatkowe wątpliwości w stosunku do metody wyliczania średniej temperatury dobowej, jaką stosowano w 1811, ale o tym później.

Podobny problem mamy z danymi krakowskimi. Stacja Kraków-Obserwatorium znajdująca się w danych IMGW nie jest tożsama z historyczną serią pomiarową prowadzoną przez UJ. Dla przykładu – w historycznym punkcie średnia temperatura kwietnia 2018 wyniosła 15.4°C (informacja własna), dane IMGW wskazują na 14.5°C. Zastosujemy tu tę samą metodę, jaką zastosowaliśmy w przypadku Okęcia. Homogenizowana seria krakowska opublikowana w 2007 r. wskazuje na średnią temperaturę czerwca w latach 1981-2000 równą 17.7°C. Na stacji IMGW Kraków-Balice w tym samym okresie było to 16.5°C, a na stacji IMGW Kraków-Obserwatorium 17.0°C. W pierwszym przypadku w okresie referencyjnym 1981-2010 średnia temperatura w latach 1981-2010 była o 0.3°C wyższa, niż w okresie 1981-2000, w drugim ta różnica wyniosła 0.4°C. Można więc dojść do wniosku, że anomalia czerwca 1811 w Krakowie względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła +4.6K.

Dane wrocławskie wskazują na niższą średnią temperaturę czerwca 1811, niż na dwóch powyższych stacjach. Wg homogenizowanej serii wrocławskiej (Bryś 2010) średnia ta wyniosła 20.5°C. W latach 1981-2007 średnia temperatura czerwca wyniosła tu 17.5°C, a dane ze stacji Wrocław-Strachowice wskazują, że w latach 1981-2010 była ona dokładnie taka sama. Wszystko wskazuje więc na to, że anomalia temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła tu w czerwcu 1811 +3.0K.

Dane gdańskie pochodzą niestety z pomiarów niehomogenizowanych. Wg serii homogenizowanej (Miętus 1998) w latach 1981-1995 średnia temperatura w Gdańsku wyniosła przeciętnie 15.0°C, zaś na stacji IMGW w Gdyni było to 14.7°C, ponieważ średnia temperatura czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wyniosła w Gdyni 15.1°C, założono iż średnia temperatura czerwca w Gdańsku w tymże okresie referencyjnym wyniosła 15.4°C. Zatem średnia temperatura czerwca 1811 równa 18.2°C odpowiada anomalii +2.8°C – jak jednak wspomnieliśmy, dane te pochodzą z serii niehomogenizowanej.

  • Wg oryginalnej serii wileńskiej średnia temperatura czerwca 1811 to 20.6°C, 4.9°C powyżej średniej z lat 1981-2010.
  • Wg serii z Rygi, średnia temperatura czerwca 1811 to 18.7°C (+3.2K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Mikołajowie średnia temperatura czerwca 1811 to 21.0°C (+0.5K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Berlinie średnia temperatura czerwca 1811 to 20.4°C (+3.1K, jw.).
  • W Karlsruhe średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+1.0K).
  • W Monachium średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+2.0K).
  • W Hohenpeißenberg średnia temperatura czerwca 1811 to 17.0°C (+3.0K).
  • W Stuttgarcie średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+2.0K).
  • W Ratyzbonie średnia temperatura czerwca 1811 to 20.7°C (+3.6K).
  • W Kopenhadze średnia temperatura czerwca 1811 to 17.5°C (+1.9K).
  • W Kremsmunster średnia temperatura czerwca 1811 to 21.7°C (+4.2K).
  • W Wiedniu średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.8K).
  • W Insbruku średnia temperatura czerwca 1811 to 18.4°C (+1.3K).
  • W Pradze średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.7K). Seria homogenizowana.
  • W Budapeszcie średnia temperatura czerwca 1811 to 22.4°C (+2.6K).

Powyższe dane wskazują na to, że centrum wyjątkowo silnej dodatniej anomalii termicznej w czerwcu 1811 rozciągało się od wschodniej Austrii, przez centralną część Polski, po Litwę. Nawet w Estonii mamy bardzo silną dodatnią anomalię temperatury przekraczającą +3.0K. W Polsce najwyższa anomalia rzędu +5.0K wystąpiła właśnie w okolicy Warszawy. Dane z Mikołajowa wskazują, że anomalia ta spadała w kierunku południowo-wschodnim i w Rzeszowie mogła wynosić już ok. 4.0 – 4.3K., podobny spadek widać również w kierunku północno-zachodnim i zachodnim (Kopenhaga +1.9K). Anomalia we Wrocławiu (+3.0K) i w Berlinie (+3.1K) wskazują, że w zachodniej części Polski mieliśmy anomalie zbliżone do +3.0K, przy czym w Szczecinie nieco poniżej +3.0K. Dane z Gdańska wskazują, że anomalia poniżej 3.0K panowała zapewne na całym Wybrzeżu, co mogło mieć związek z chłodzącym wpływem Bałtyku.

Z takimi założeniami policzyliśmy jeszcze raz średnią obszarową anomalię czerwca 1811. Naszym zdaniem najbardziej prawdopodobna wersja wygląda tak, jak na poniższej mapie. Warto zwrócić uwagę, że jest to wynik niemal identyczny z dotychczasowym oszacowaniem.

Poniższy wariant to nasz „wariant maksimum”. Założono w nim, że maksimum anomalii nie wypadło w okolicach Warszawy, tylko w Polsce północno-wschodniej. Założono również wolniejszy spadek anomalii w kierunku SE. W takim wypadku anomalia obszarowa jest o 0.1K wyższa od dotychczas szacowanej. Naszym zdaniem to mniej prawdopodobny wariant.

Poniżej zaś „wariant minimum”. Założono silny spadek anomalii w kierunku SE i po części NW.

Jak widać, z naszych szacunków wynika, że średnia anomalia temperatury czerwca 1811 w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła między +4.00 a +4.17K z najbardziej prawdopodobną wartością równą +4.06K. Pozostaje jeszcze jedna, ale znacząca niepewność: sposób prowadzenia pomiarów. W tamtym czasie pomiary temperatury wykonywano najczęściej bez użycia osłon termicznych. Często termometry wisiały zwyczajnie na północnej ścianie budynków, lub w pewnej odległości od niej. Czasem stosowano 2 termometry umieszczone na północno-wschodniej i północno-zachodniej ścianie. Rano odczyt prowadzono z termometru NW, zaś wieczorem NE – miało to oczywiście wpływ na mierzone wartości, które (szczególnie w okresie letnim) mogły być nieco zawyżane. Gorczyński (1916) tak pisze o pomiarach warszawskich:

Następnym obserwatorem był (1803-1828) był profesor lyceum w Warszawie Antoni Magier. Początkowo umieścił on termometry na wysokości 22.4 m. w jednej z wąskich ulic Warszawy (Piwna nr. 95) ; gdy jednak temperatury w ciągu miesięcy zimowych wydawały mu się zbyt wysokie, umieścił drugi termometr znacznie dalej od okna. Jednakże i to ustawienie dawało w zimie zdaniem obserwatora temperatury zbyt wysokie względem temperatury, obserwowanych za miastem. Magier odczytywał temperaturę trzy razy dziennie: o 6 rano, 2 po południu i 10 wieczorem i zmniejszał dowolnie średnią dzienną w 4 miesiącach zimowych

Z słów tych możemy wywnioskować, że wartości temperatury wydawały się Magierowi za wysokie w okresie zimowym, więc stosował on tu bliżej niesprecyzowane poprawki. Nie wspomina on o stosowaniu owych poprawek w miesiącach letnich, stąd możemy wywnioskować, że wydawały się mu one „w porządku”. Można mieć jednak wątpliwości, czy w okresie letnim, tak gorącym i – jak można mniemać – słonecznym, jakim był bez wątpienia czerwiec 1811, wskazania Magiera były tożsame z tym, co zmierzylibyśmy obecnie przy zastosowaniu standardowej klatki meteorologicznej na wysokości 2 m.

Innym problemem są terminy, podane najprawdopodobniej w miejscowym czasie słonecznym, a więc odpowiadającym okolicom 4:35, 12:35, 19:35UTC naszego czasu (w Warszawie). W sposób oczywisty średnia temperatura dobowa obliczana była zupełnie inaczej, niż obecnie, co wprowadza dodatkową niepewność – chociaż niewielką. Przykładowo – średnia temperatura czerwca 2018 wyliczona w sposób „synoptyczny”, a więc z ośmiu terminów, wyniosła 19.7°C. Wyliczona z terminów stosownych przez Magiera wyniosła albo 19.9°C (w przypadku średniej arytmetycznej z pomiarów), albo 19.8°C (w przypadku podwojenia terminu wieczornego). Mimo, że jest to różnica niewielka (co oznacza, że Magier bardzo dobrze dobrał terminy obserwacji), to jeśli podobna wystąpiła w 1811, od anomalii warszawskiej należałoby odjąć 0.1 – 0.2K. Oznaczałoby to również, że wartość 22.4°C zmierzona na stacji historycznej w 1811 może odpowiadać obecnej wartości 21.6 – 21.7°C mierzonej na stacji Okęcie (po uwzględnieniu przeciętnej różnicy między stacją Warszawa-Obserwatorium a Warszawa-Okęcie). Niestety nie jesteśmy w stanie oszacować jaki (i czy w ogóle) wpływ miał sam sposób dokonywania obserwacji przez Antoniego Magiera.

Aktualizacja:

Na koniec kilka drobnych informacji dotyczących pogody w tamtych dniach. Na początek informacje z Gazety Warszawskiej (15.06.1811):

May i połowa iuż Czerwca zamieniły się u nas tego roku (rzadkie zdarzenie) w Lipiec i Sierpień pod względem upałów, które prawie codziennie do 20, i 22 stopni dochodziły, a onegdayszy upał blisko do 25 doszedł.
Tym zaś te upały przykrzeysze, iż, przynaymniey w naszym Departamencie, rzadko chmura zapłoni nas przed dopiekaiącemi promieniami słonecznemi, a deszcz, i to maleńki, ledwie kilka razy ziemię porosił (…) W pewney okolicy Depart. Radomskiego tak wielki grad dnia iednego padał, iż będący pod ten czas na polu mocno od niego potłuczonemi zostali.

Podane wyżej temperatury podane są w skali Réaumura, aby otrzymać skalę Celsjusza należy wartości pomnożyć razy 1.25. To oznacza temperatury rzędu 25 – 28°C, okazjonalnie 31°C.  Wydaje się to w sumie niewiele, być może II połowa czerwca była cieplejsza. Na taki bieg wypadków wskazują dane z Wrocławia (Galle, 1857) – wg nich średnia temperatura I połowy czerwca we Wrocławiu wyniosła 19.4°C, zaś drugiej 21.4°C. Również w drugiej połowie czerwca notowano maksimum temperatury z danych terminowych (nie stosowano termometrów maksymalnych/minimalnych): 29.4°C. Oznacza to, że absolutne maksimum czerwca 1811 we Wrocławiu nie powinno być wyższe niż 32°C.

Poniżej: rozkład średniej dobowej temperatury we Wrocławiu w czerwcu  1811 za „Grundzüge der schlesischen Klimatologie„,  J. G. Galle 1857:

We Wrocławiu cieplejszy od czerwca 1811 był czerwiec 1917 (20.6°C).

Print Friendly, PDF & Email

35 Replies to “Czerwiec 1811 (aktualizacja)”

  1. Dlatego też podchodzę z dystansem do takich danych. Z centrum i wschodu kraju dzisiejszego terytorium Polski nie ma praktycznie żadnych danych. Oczywiście można sobie to analizować i szacować na podstawie posiadanych danych, ale jest to wyłącznie na zasadzie prawdopodobieństwa a nie faktów. Można tylko stwierdzić że był to bardzo ciepły czerwiec, ale jak bardzo to precyzyjnie trudno określić.

    1. Standard pomiarów był jaki był, niemniej wciąż pozostaje niepewność. Przebicie tego rekordu oznaczać będzie nowy miesiąc do porównań w kolejnych latach, stary rekord przestanie mieć znaczenie.
      Jeśli czerwiec 2019 okaże się rekordowy będzie to oznaczać, że w ciągu 15 miesięcy wymazaliśmy z tabel 2 (lub nawet 3) z archaicznych rekordów polskiego klimatu – kwiecień, czerwiec oraz rekord letni (choć z letnim trzeba poczekać na ponowne przeliczenie danych ze stacji II i III rzędu wg. pomysłów Piotra przedstawionych w zeszłym roku). Pozostanie jedynie jeden rekord – sierpniowy, ale pobicie tego wydaje się póki na krawędzi możliwości naszego klimatu lub też potrzeba wystąpienia skrajnie korzystnych do tego warunków.

  2. Czy pojawi się może gdzieś taka symulacja, jakie średnie odchylenie temperatury od normy jest wystarczające do pobicia rekordu po upływie każdego kolejnego dnia czerwca?

  3. A jak dokładnie wyglądała sytuacja z pomiarami meteorologicznymi w XIX wieku na ziemiach polskich? Bo przecież w 1811 roku nie było Polski (jeśli chodzi o granice administracyjne i terytorialne) bo były zabory.

    1. A jaka to różnica? Polacy mieszkali jako członkowie innych krajów. Miasta istniały w tych samych miejscach co dawniej (choć wiadomo, były mniejsze). Jedynie lokalizacje stacji meteorologicznych były inne, bo w XIX wieku wciąż nie mieliśmy żadnych lotnisk. Pomiarów dokonywano w obrębie miasta, bez klatek i odpowiednich osłon, często na bardzo różnych (względem dzisiejszych norm) wysokościach. Wiele stacji amatorskich ma dziś znacznie wyższy standard pomiarów niż ówczesne stacje, które dziś bierzemy pod uwagę przy wyliczaniu anomalii. Ale innych danych nie posiadamy – są jakie są, ale to i tak lepsze źródło danych niż oszacowania proxy, bo te nadają się tylko do szacowania warunków klimatycznych, a nie średnich wartości pogody konkretnych miesięcy czy nawet lat.

      1. Było Księstwo Warszawskie, jak najbardziej można je podpiąć pod jakieś państwo polskie o poziomie wolności podobnym do PRL-u, z mapy wynika że anomalia dla obszaru Księstwa byłaby raczej jeszcze wyższa niż ta dla Polski w obecnych granicach.

  4. No właśnie. XXI wiek nadal czeka na rekord czerwca w całej historii pomiarów. W kolejce jest jeszcze październik, listopad, luty i chyba marzec (nie wiem czy 2007 nie był rekordowy w skali krajowej). Myślę, że sierpień 2015 należy uznać także za historyczny rekord. W jakiś tam sierpień 1701 (?) nie chce mi się wierzyć. Wybryk sierpnia 2015 byłby bardziej spektakularny, gdyby upały docierały nad morze. Ale fale upałów wyhamowywały na pojezierzach i przez to nadal sierpień 1992 tam nadal pozostaje najcieplejszy. Uważam, że okres, w których można porównywać średnie temperatury powinien być podzielony na okres badań bez użycia termometrów, drugi z ich użyciem, ale bez jakichś wytycznych. Trzeci okres to obserwacje na stacjach prowadzonych zgodnie z wymogami WWIS. Porównywanie wyników z okresu, kiedy temperaturę mierzyli za oknem z okresem dzisiejszych obserwacji nie daje żadnej pewności, co do wyciąganych wniosków. Tak więc w okresie pomiarów z zastosowaniem klatek meteorologicznych zwycięstwo ma sierpień 2015.
    Druga rzecz. Martwi mnie, że dla miesięcy letnich najwyższe odchylenia od średniej notuje się w rejonach kraju, gdzie i tak temperatury średnie są najwyższe. Są to niziny. Przez to miesiące letnie stają się tam nieznośne. Dotyczy to zwłaszcza miast tam położonych. Czy jest tu ktoś z Poznania lub Wrocławia? Jak było gdy ostatnio temp. osiągnęła 35? Jak się żyło we Wrocławiu, gdy w sierpniu 2015 temp. osiągnęła 38 stopni? Byłem wówczas na wsi i tam w cieniu ledwo przekraczało 34. Był jednak dobry przewiew i mała wilgotność. Mimo to ludzie „umierali” z gorąca.

    1. Rekordowy w skali kraju był marzec 1990. Jeśli mowa o XXI wieku, to w kolejce do pobicia czeka jeszcze rekord z września 1999, który o dziwo ma odchylenie „tylko” +2,56K. Nie wiem czemu tak mało skoro wszystkie pozostałe miesiące mają rekordy powyżej +3K.

      1. bo takie wrześnie jak 2018,2016,2014 czy 1999 mają wspólną cechę – duże ochłodzenia w trzeciej dekadzie. Jakby miały 3 dekadę rodem z września 2006 to by +3K zostało przebite bez problemu.

  5. Ignacy Prądzyński opisuje w swoich pamiętnikach, że w 1811 susza i upał były tak wielkie, że Wisła wyschła między Warszawą a Modlinem… Ciekawe, czy to prawda i czy to w ogóle możliwe…

    1. Wydanie papierowe czy jest też gdzieś w sieci? Jeśli papierowe to może zeskanuj tę konkretną stronę i daj też nam się z nią zapoznać. Brzmi dość intrygująco.

    2. Susza była z pewnością dotkliwa, o tym że rzeka (Wisła) podczas susz traci gdzieniegdzie swój bieg kronikarze wspominali już wcześniej.
      Natomiast, by tak rzeczywiście było jest bardzo mało prawdopodobne z tej prostej przyczyny, że na ziemiach polskich nie występowały długie wieloletnie susze, zaś poziom retencji był znacznie, znacznie!! wyższy niż obecnie.
      Wiecej było lasów, bagnisk, terenów, mnie pól uprawnych i melioracji (ktora w porównaniu do obecnej skali wręcz nie występowała).
      Nie było zatem możliwe zaistnienie warunków koniecznych do utraty nurty. Występowały długie płycizny, rzeka była niespławna, ale sie sączyła.

        1. Znów nie obrzucajcie tego GFS’a takim gównem. Piotr pisał, że dotychczasowe wyniki pokazują, że jeśli chodzi o rozkład baryczny nowy GFS jest lepszy od poprzednika. Problem dotyczy jedynie zaniżania temperatur. Pytanie czy tylko tych w najniższych partiach troposfery, czy wyżej również.

  6. Dawne rekordy z pory chłodnej (w tym zimowe) – w obu kierunkach – może by jeszcze „uszły w tłumie”, choć też trzeba podchodzić doń z dużą rezerwą. Natomiast rekordy z pory ciepłej (w tym letnie) i dotyczące zwłaszcza Tmax są chyba najbardziej problematyczne. Zdecydowanie łatwiej o odpowiednie wyizolowanie od oddziaływania źródeł ciepła generowanych przez obiekty „techniczne”, niż od źródła ciepła jakim jest promieniowanie słoneczne (także rozproszone!) i wynikającego z tego nagrzewanie się obiektów. Uważam, że stan technologiczny sprzed 2 wieków, nawet „jakby nie stawać na głowie” nie pozwalał na takie rozwiązania jakie mamy obecnie – zwłaszcza z osłonami.
    Tamte rekordy trzeba traktować w sposób mocno przybliżony (orientacyjny).

    Tym bardziej, że na dzisiaj „gdybamy” nad możliwym nowym rekordem już w zakresie różnic mniejszych niż 1 stopień – bo anomalię powyżej +3K (ref. 1981-2010) za czerwiec’2019 mamy nawet jakby w samej końcówce miesiąca mocno się ochłodziło, np. do poziomu najchłodniejszych dni z III dekady czerwca ub.r. Jednak blisko 80% obecnych realizacji wskazuje na to, że za 15 dni (a może i wcześniej) będziemy mieli znacznie bardziej wiarygodny czerwcowy rekord ciepła…

    PS.
    Ciekawostka dot. GFS, który na dzień 26.06 prognozuje taki rozkład T850:
    http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=gfs&var=2&run=12&time=240&lid=OP&h=0&mv=0&tr=3#mapref
    Myślę, że przy takiej adwekcji z pewnością byłoby o dobrych kilka stopni cieplej niż wynika to z jego adekwatnych prognoz T2M (dla 12’UTC):
    http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=gfs&var=5&time=240&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=3

    1. Coś tam zaczyna być widoczne w modelach właśnie w okolicach 24-26 czerwca. Rzuciłem okiem na ICON, GEM i GFS (obie wersje) i w każdym widać spore szanse na napływ zwrotnikowych mas powietrza do Europy środkowej. Poranny ECMWF też był bliski takiej opcji.

      1. 👎
        Wystarczy już tego skwaru na czerwiec i ogólnie na lato. W tej chwili jest u mnie 19 stopni i – zupełnie szczerze – po tym koszmarnym tygodniu jest wręcz cudownie :) Oby już bez upałów i „zacięć” pogody.

        1. Wakacje zaczynają się dopiero za niespełna tydzień, więc jeszcze sporo czasu przed nami. A najcieplejszy okres w roku dopiero zaczyna się dopiero (albo niestety już) za 5 tygodni. Czas w półroczu ciepłym już nie płynie, bo wręcz galopuje. Niestety zimą ciągnie się jak flaki z olejem…

          1. flaki z olejem się ciągną? Prędzej guma.

            A ciągnie się zwłaszcza mnogość dziadowskich lekkoplusowych dni z temperaturą 0/10, całkowitym zachmurzeniem i opadami nierzadko trwającymi 300 godzin w miesiącu (grudzień i styczeń w tym roku miały po tyle). To już nawet taki grudzień 2005 jest bardzo ciekawym miesiącem zimowym bo się tam dużo działo – ulewy, wichury, burze śnieżne, na koniec miesiąca paraliżujące śnieżyce, po których nadszedł styczeń bez odwilży i pokrywa urosła nawet do pół metra. A co się działo w grudniu 2018? Codziennie szare chmurzyska i padająca mżawka, codziennie prawie ta sama temperatura.

          2. @alewis27
            No tak, nie najlepsze porównanie. Ale mniejsza o to. Kiedy zima zaczyna się robić ciekawa to też się ciągnie przez swoją upierdliwość dla normalnego życia. Grudzień 2015 czy luty 2019 to przykłady najlepszej formy polskiej zimy jakimi dysponujemy.

  7. Hah, @kmroz jeszcze pod koniec maja napisał że I połowa czerwca może skończyć się anomalia +5/6K i wykrakał… +5,88K, a miejscami było blisko +7K, np. W Toruniu +6,78K, ciekawe czy II połowa miesiąca zdoła przyciąć skrzydła do rekordu, wg. Mnie są małe szanse, ale niewykluczone ;), myślę że może być taka sama sytuacja jak z sierpniem 2015, z resztą obecny miesiąc póki co jest identyczny anomalnie, poza tym wystąpił on również 208 lat po tym rekordowym, ale to już tylko ciekawostka :)

    1. Z ówczesnej prasy wynikałoby, że raczej stabilne ciepło i susza od maja. Gazeta z 15 czerwca podaje, że codziennie temperatura dochodzi d 20-22 R a raz nawet do 25. Chodziło o stopnie Reaumura, kiedyś bardzo u nas popularna skala, na Celsiusze będzie to 25-28 i 31 stopni C.

      1. May i połowa iuż Czerwca zamieniły się u nas tego roku (rzadkie zdarzenie) w Lipiec i Sierpień pod względem upałów, które prawie codziennie do 20, i 22 stopni dochodziły, a onegdayszy upał blisko do 25 doszedł.
        Tym zaś te upały przykrzeysze, iż, przynaymniey w naszym Departamencie, rzadko chmura zapłoni nas przed dopiekaiącemi promieniami słonecznemi, a deszcz, i to maleńki, ledwie kilka razy ziemię porosił (…) W pewney okolicy Depart. Radomskiego tak wielki grad dnia iednego padał, iż będący pod ten czas na polu mocno od niego potłuczonemi zostali.

        ;) Nie wygląda to jakoś znacznie upalnie, widać cieplejsza musiała być II połowa miesiąca, albo dostępne dane są mocno przegięte. Przeważnie 25-28 stopni, raz 31 to nie jakiś tam kosmos znowu.

        1. Wg tego co napisał Galle, we Wrocławiu Tmax padło 24 czerwca i wyniosło… 29.4 stopnia (23.5R). W Głubczycach 28.1. To były Tmax terminowe, więc absolutne mogło być ok. 2 st. C wyższe. Ale nie wygląda to jakoś szczególnie imponująco.

          1. To podobna sytuacja co z tym sierpień 1807 który też odstaje anomalią bardzo mocno. A też niby jakichś dzikich upałów tam nie było, prędzej cały miesiąc po 30-33 stopnie bez żadnych ochlodzeń.

  8. Wielka wpadka UM (na szczęście ) z burzami dla mojego regionu ! Od wczoraj prognozował wręcz bardzo gwałtowne z ulewami i gradem , trochę się obawiałem jednak żadna burza do mnie nie dotarła tylko trochę deszcz posiapil przynosząc lekka ochłodę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.