Czerwiec 2019 globalnie rekordowo ciepły

Czerwiec 2019 globalnie rekordowo ciepły

Nie tylko w Polsce czerwiec zapisał się jako wyjątkowy. Okazuje się, że średnia globalna anomalia temperatura powietrza również była najwyższa w historii pomiarów instrumentalnych. Wg. ECMWF / Copernicus Climate Change Service bazujących na danych z reanalizy ERA5 wyniosła ona +0.54K w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010.

Wg tej analizy rekord ten został pobity z dużym zapasem, należy więc oczekiwać że wkrótce również analizy opierające się na danych ze stacji pomiarowych potwierdzą ten wynik. Jak widzimy, na obszarze Europy najwyższe anomalie temperatury powietrza notowano w Europie Środkowej. Globalnie wyższe anomalie dodatnie, sięgające 10.0K notowano w północnej części Rosji. M.in. dzięki temu lód dryfujący Arktyki przeżywa w ostatnich dniach trudne chwile – wg danych JAXA jego zasięg jest obecnie (nie pierwszy raz w tym roku zresztą) rekordowo niski. Oczywiście nadal obserwowano obszary z temperaturą niższą od normy – najniższe z anomalii notowano na Antarktydzie (mimo to zasięg lodu dryfującego Antarktyki jest nadal bardzo niski, trzeci najniższy w historii pomiarów satelitarnych).

Poniżej: anomalie temperatury w czerwcu: globalne oraz europejskie (Copernicus/ECMWF).

Wg danych zgromadzonych w bazie GHCN aż 426 z nich notowało rekordowo ciepły czerwiec. Dla porównania rekordowo zimny czerwiec odnotowały zaledwie 4 stacje. W stabilnym klimacie liczba rekordów ciepła i zimna powinna być zbliżona. Globalne ocieplenie nie eliminuje całkowicie możliwości wystąpienia rekordów zimna, jednakże powoduje że są one znacznie rzadsze od rekordów ciepła.

Źródło: World Climate Service

Ciekawe, czy w okolicy Wielkich Jezior jakiś odpowiednik Łukasza Warzechy, czy Rafała Ziemkiewicza podnosił w czerwcu pytanie „gdzie jest globalne ocieplenie”. Idę o zakład, że tak.

Print Friendly, PDF & Email

357 Replies to “Czerwiec 2019 globalnie rekordowo ciepły”

  1. Zobaczymy co dalej ale denialiśći i tak powiedzą gdzie to ciepło mamy lipiec itd. zmiana globalna jest wyraźna to , że lokalnie zimno no cóż czasem tak bywa i będzie dalej dopiero tylko i aż dobijamy do interglacjału Emskiego , a w nim w Polsce palm chyba nie było choć mogło być cieplej niż obecnie globalnie też poziom oceanów był dużo wyższy to sugeruje , że lodu ogólnie było mniej , a w Arktyce może i nawet topniał latem kod morski tylko , że to było naturalna zmiana przy znacznie niższym poziomie CO2 i tak potem doszło do zlodowacenia , a teraz jest inaczej niestety. Oczywiście zlodowacenie też nie było by dla nas dobre ale utrzymywać CO2 tak na poziomie blisko 300 ppm ci by nie dopuściło do zlodowacenia ale też ciepłej już by nie było niż obecnie raczej a tak idziemy zamiast w Epokę lodowa w nie znany świat. Tak swoją drogą ciekawe jak wyglądał klimat Polski w okresie Emskim.

    1. Co to znaczy „nieznany świat”? W historii Ziemi z ostatnich 60 mln lat okresów b. ciepłych (bez porównania cieplejszych od obecnych) było mnóstwo. Należałoby wręcz powiedzieć, że ostatni milion lat był z tych 60 mln .. najchłodniejszy. Nieznany to on może być co najwyżej wyłącznie w kontekście historii życia gatunku homo sapiens, bo z punktu widzenia historii życia należymy do wyjątkowo młodych gatunków.

      1. Denialiści to ludzie zaprzeczający faktom naukowym i nie zmieniający swego zdania nawet pod ciężarem naukowego dowodu. Tacy ludzie najczęściej nazywają ustalenia nauki propagandą, bo nie odpowiadają one ich światopoglądowi. Na szczęście statystyki wskazują, że klimat się ociepla, a opracowania naukowe wskazują antropogeniczną przyczynę tego ocieplenia.

  2. Dobrze widać, że w sezonie letnim (porze ciepłej) na półkuli N najwyższe anomalie notujemy gdzieś na lądach tej półkuli. Natomiast najbardziej w dół pociąga anomalię Antarktyka (obszary wokół bieguna S), w dużym stopniu jej obszary lądowo-lodowe i/lub bezpośrednio do nich przyległe.

    Pomimo sporych obszarów z anomaliami dodatnimi – zwłaszcza na obszarach lądowych półkuli N – pewna część tych obszarów notuje średnie miesięczne anomalie ujemne. A to też dla nas sygnał, że nadal i my nie możemy wykluczać miesięcy przynajmniej pokroju maja b.r. także w okresie letnim (a już tym bardziej o średniej anomalii jak wówczas w Polsce N/E).

    W sezonie zimowym (porze chłodnej) na naszej półkuli zmieniają się zasadniczo dwie kwestie (najczęściej), tzn.:
    – wyraźnie dodatnie anomalie na półkuli N pojawiają się nie tylko na obszarach kontynentalnych, lecz również morskich/lodowych Arktyki, gdzie okresowo bywają nawet najsilniejsze,
    – jednocześnie przybywa też obszarów z anomaliami ujemnymi na terenach lądowych (kontynentalnych) półkuli N – i to zazwyczaj gdzieś na tych obszarach są one wówczas najsilniejsze (a nie wokół bieguna S).

    Generalnie półkula S – z racji odmiennych proporcji i ułożenia lądów względem akwenów wodnych – wykazuje inną specyfikę w rozkładach anomalii niż półkula N, która na dodatek szybciej się ociepla. Tym nie mniej pewną regułą jest to, że najsilniejsze ujemne anomalie pojawiają się na obszarach zwłaszcza lądowych i na tej półkuli, gdzie mamy sezon zimowym. Natomiast najsilniejsze dodatnie anomalie mamy zazwyczaj na półkuli N (w zdecydowanej większości), przy czym w sezonie letnim są to niemalże zawsze obszary lądowe (kontynentalne), a w zimowym często także morskie/lodowe Arktyki.

    Oczywiście rządzi tym wszystkim jedno z podstawowych praw fizyki – a mianowicie, że obszary lądowe znacznie szybciej się nagrzewają (przy dużym nasłonecznieniu), jak i zarazem znacznie szybciej wychładzają (przy małym nasłonecznieniu) – w porównaniu z obszarami wodnymi.

  3. Rafał Ziemkiewicz jest pisowskim populistą. Nie wspominajcie proszę tego nazwiska. Jego retoryka wpisuje się w misję ratowania górnictwa celem utrzymania poparcia wśród górników oraz na Śląsku. Po wygranych wyborach okaże się, że to największy zwolennik likwidowania emisji

      1. Słowo „pisowskim” można usunąć, jeśli ktoś czuje się atakowany… Dla chętnych polecam sprawdzenie tylko komu ten osobnik sprzyja

  4. Troszkę mnie zaskoczyła ta wiadomość, myślałem że w skali globalnej czerwiec 2019 będzie na dalszym miejscu. Jak widać, GO nie próżnuje. Mamy kolejny rekordowo ciepły miesiąc i to zapewne bez El Nino.

      1. Korelacja w kontekście rocznym jest tu zupełnie przypadkowa. Maximum stężenia CO2 co roku przypada na okres kwiecień-maj-czerwiec, maleje potem mniej więcej do połowy jesieni (silna wegetacja na płk północnej, w dużej części pokrytej kontynentami), po czym znów szybko rośnie zimą i w I połowie wiosny (zwiększone emisje z uwagi na ogrzewanie na półkuli płn + niska wegetacja). To się powtarza co roku i jeszcze długo będzie się powtarzać. Musielibyśmy odwrócić trend CO2 na co póki co nie ma większych szans.

  5. Na windy.com jest od wczoraj nowa opcja widoku z satelity meteo w paśmie widzialnym plus 2 x InfraRed do wyboru. Bardzo dokładnie widać zachmurzenie bo można dowolnie przybliżać zoomem.

  6. Rzadko korzystam z serwisów o charakterze tabloidów, zazwyczaj tylko w celu logowania do poczty. Dziś stwierdzam, że z powodu wrodzonego konserwatyzmu w doborze źródeł wiedzy, wiele mnie omija.
    Podsuwam pod czytelniczy nos cały „artykuł”. Wnikliwi dostrzegą, dlaczego podkreślam jego wartość.
    https://wiadomosci.wp.pl/pogoda-szaleje-rekordowo-zimno-w-niemczech-grad-jak-pomarancze-we-wloszech-6401149464586369a?fbclid=IwAR0tFK3wYYDajmjfF0JtXrI7nvjwx2GNqVzMUUIvKsAN-qGIKnlEjmyqNvg
    Serdecznie nie polecam.

    1. To z Niemcami to prawda, ale co tu robi Australia o tej porze roku? Mogli jeszcze napisać o Argentynie albo jeszcze lepiej – o Antarktydzie…
      Polecam zmienić maila na jakiegoś nie serwującego takich, albo najlepiej w ogóle żadnych wiadomości. Człowiek wtedy naprawdę nie traci czasu na te pierdoły, nie sączy się ich kłamstwami, ich wieczną manipulacją, no i czuje się zdecydowanie zdrowszy psychicznie.

  7. Och, a gdzie Thorgeir?

    Czyżby gdy trza było wziąć odpowiedzialność, za swe pieprzenie zniknął? Jakie zdziwienie. Milion pytań bez odpowiedzi. Może chleje z Radomirem?

    1. Można wiedzieć z jakiego powodu ta wycieczka Szanownego Admina pod moim adresem w dodatku obraźliwa? Szczególnie że alkohol w moich ustach gości wyjątkowo rzadko i najczęściej nie z mojej inicjatywy bo doskonale się bez niego obywam w życiu. Choć akurat z kolegą Thorgeirem nie miałbym oporów się napić zwłaszcza, że pewnie temu towarzyszyłaby dobra muzyka w tle i ciekawe rozmowy na bliskie nam obu tematy.

      1. Z powodów doskonale ci znanych. Twojego spazmatycznego wrzasku na post o upałach nie zapomnę nigdy. Szczególnie zabawne było to, że prognoza do której miałeś takie wąty pomyliła się o ok. 1.3 st.C xD Ale widzę, że znowu zaczyna ci coś pulsować i z chęcią byś przedyskutował np. z Lukasem, które komentarze się nadają, a które nie xD

        1. Nie wiem, czy tamten wpis był taki spazmatyczny czy agresywny. Mi w żadnym miejscu nie zdarzyło napisać do nikogo „wal się” tudzież czynić sugestii dotyczących uzależnienia alkoholowego. I bardzo mi daleko do takiego poziomu zachowania.

    2. @admin
      Mam więcej ciekawszych rzeczy do roboty niż patrzenie ciągle na pogodę i na bloga o pogodzie. Czasem zajrzę tu z nudów i tyle. Poprzednich komentarzy nawet nie chciało mi się nigdy wertować i sprawdzać. Napiszę co myślę i koniec. Ostatnio zaglądam, aby zobaczyć spazmy ludzi bojących się 15 stopni…jak np. FKP i podobni :)
      „Odpowiedzialność za swoje pieprzenie”? Odpowiedzialność? :) Ty tak poważnie? Zabawne.
      Idiotom czasem ciężko odpisać…nie sposób już się odnosić do pierdół, które jakiś byle cymbał wypisuje bez sensu. Kilka razy się zastanawiałem co odpisać, ale to jak odpisywanie na listy pensjonariuszy zakładu psychiatrycznego. Poza tym…ja już za stary jestem na takie pierdoły.
      Mogę wziąć odpowiedzialność. Spotkajmy się to pogadamy. Djaków tak? Chociaż patrząc na twoją fizyczność ze zdjęcia, pewnie nie za bardzo lubisz się spotykać z ludźmi i debatować osobiście…nie dziwię się :)
      Także…chcesz, to napisz maila, spotkajmy się, pochlejemy razem i ci wszystko pięknie opowiem :) Tutaj nie pisz, bo kończę na tym blogu ludzi pieprzących o pogodzie całymi dniami.
      Strzałeczka.

      1. Mam więcej ciekawszych rzeczy do roboty niż patrzenie ciągle na pogodę i na bloga o pogodzie.

        To dziwne, bo te twoje żałosne reakcje na zwykłe prognozy wskazują na jakieś niezdrowe fascynacje.

        Ostatnio zaglądam, aby zobaczyć spazmy ludzi bojących się 15 stopni

        Żaden z nich nie był takim żałosnym dupkiem, żeby zjechać kogoś innego za podanie prognozy. Ba, nawet wśród „zimnolubnych” jesteś niezdrowym ewenementem.

        Idiotom czasem ciężko odpisać…nie sposób już się odnosić do pierdół, które jakiś byle cymbał wypisuje bez sensu.

        Przynajmniej wiadomo, że masz ich za idiotów, fajnie że się przyznałeś.

        ja już za stary jestem na takie pierdoły.

        Uważaj, bo ci jeszcze pikawa siądzie, szkoda by było, czasem zabawny jesteś :)

        Mogę wziąć odpowiedzialność. Spotkajmy się to pogadamy. Djaków tak?

        Nie spotykam się z byle kim, a już na pewno nie z niestabilnymi psychicznie furiatami :)

        Chociaż patrząc na twoją fizyczność ze zdjęcia, pewnie nie za bardzo lubisz się spotykać z ludźmi i debatować osobiście…nie dziwię się :)

        Uuu, ad personam, jak dorośle panie „dorosły pan Thorgeir”. I jak subtelnie ;)

        Także…chcesz, to napisz maila

        Jak wyżej: nie piszę do byle kogo.

        Tutaj nie pisz, bo kończę na tym blogu ludzi pieprzących o pogodzie całymi dniami. Strzałeczka.

        Jw. Do byle kogo również nie piszę. Przeczytasz to przeczytasz, nie – mała strata i tak nic ciekawego do powiedzenia nie miałeś :).

  8. Jest połowa Lipca niedługo a Wy dalej o Czerwcu. To że klimat się zmienia nie ma wątpliwości i tego nikt nie podważa. Wczoraj dowiedziałem się o liście otwartym naukowców emerytowanych co prawda w sprawie zmian klimatu i czy faktycznie jest jakiś naukowy dowód na to że to działalnosc antropogeniczna może się do tego przyczynić czy się w ogóle przyczyniła. Stwierdzi o w nim, że jednak nie. Bardziej ufam emerytownym naukowcom aniżeli naukowcom na etatach którzy czasem mogą pisać za pieniądze albo żeby ich nie stracić. Emerytury naukowcom nie odbiorą za pisanie nie po myśli korki. P.s. list otwarty był listem 90 naukowców z Włoch. Znaleźli się w nim także fizycy atmosfery.

    1. Są tacy, którym można przedstawiać tysiące dowodów jak działalność człowieka zmienia stan ziemskiej atmosfery (docelowo klimat i pośrednio także pogodę) – a i tak będą to podważali.
      Książka „Nauka o klimacie” wiele wyjaśnia i zbiera w jedną całość to co wynika z badań wielu naukowców w tym temacie. Sam też ją nabyłem i polecam.
      Artykuły zamawiane? W ten sposób można wszystko kwestionować, w każdym obszarze. Jeżeli jednak mamy już tak duży konsensus u tak znakomitej większości badaczy to znaczy, że trudno cały czas przyjmować to jak manipulację.
      Niszczymy (jako gatunek) w krótkim czasie to co Natura przez wiele milionów lat tworzyła – już samo to porównanie powinno dawać do myślenia…

      1. Również nabyłem tą książkę, przeczytałem kilkadziesiąt stron za jednym zamachem i polecam :) Wszystko rewelacyjnie wyjaśnione, podane na przysłowiowej tacy, ale niestety są mądrzejsi, znający się na każdy temat którzy wiedzą lepiej, bo moja prawda jest najprawdziwsza. Szkoda walczyć z wiatrakami, to ludzie zaślepieni ideologią którą cieżko obalić.

      2. Bajka o czerwonym kapturku i wilku też można przeczytać w książce. Jest tam nawet ziarenko prawdy.

        Czemu musimy zapłacić aby się dowiedzieć jak działalność człowieka wpływa na klimat i dlaczego zmiany klimatyczne były przed działalnością człowieka dużo wcześniej?
        Źródło:
        L’Opinione delle Libertà
        http://www.opinione.it/cultura/2019/06/19/redazione_riscaldamento-globale-antropico-clima-inquinamento-uberto-crescenti-antonino-zichichi/?altTemplate=Stampa&fbclid=IwAR1YAoqulAKKXJTY-uzRfSEaX-G6NRpVOckp3nVE7iiTAgOQu8DMHGUxRnE.

    2. ,, czy faktycznie jest jakiś naukowy dowód na to że to działalność antropogeniczna może się do tego PRZYCZYNIĆ ” To dobre. Jak mój szwagier, który po półgodzinie SŁUCHANIA cytatów z książki ,,Nauka O KLIMACIE” Po obaleniu mitów na temat ,,decydującego wpływu wulkanów I aktywności słonecznej na zmiany klimatu Ziemi, całkowicie zielonej Grenlandii w 12 wieku” i jeszcze po szybkim przewertowaniu książki , stwierdził mianowicie ,,że szarlatanów naukowych mieszających ludziom w głowach jest coraz więcej. Co z takim zrobisz. NAJLEPIEJ ZIGNOROWAĆ.

  9. @Marek to czy wina ludzi niestety dowody o tym świadczą. Ale powiedzmy , że to naturalna zmiana czysto teoretycznie i co z tego ? Czy warto niszczyć naszą planetę ? Nasz jedyny dom na którym żyjemy i zatruwać wodę i powietrze ? Właśnie nabyłem książkę nauka o klimacie polecam i Tobie myślę , że da do myślenia Tobie ale mi też daje i powiem krótko jest źle ale jest ostatnia szansa na uratowanie życia jakie znamy inaczej czeka nas koniec i nie tylko nas wiele gatunków .

  10. skrajności pogodowe są w tym roku niesamowite.U mnie dziś w środku lata w najcieplejszym miesiącu roku o godz.4,30 było zaledwie 4,2 st.Mimo że pokrywa lodowa w Arktyce najmniejsza w histori ,a morza przez które to zimne powietrze dociera już relatywnie ciepłe o tej porze roku,lądy z koleji nagrzane.Młode bociany marzną,a tymczasem tam gdzie spędzają zimę np. w RPA teraz jest cieplej jak u nas temp.bije tam rekordy w okolicach Johannesburga było wczoraj 26 st. a przecież tam jest zima,u nas wczoraj były miejsca gdzie nie było naewt 15 st.Mało tego mój kolega który na codzień pracuje w Norwegii,był na urlopie w Turcjii,gdy go pytałem o pogodę mówił że było bardzo gorąco,przez cały tydzień ponad 30 st, w tym 2 dni 37 st,i jeden 40 st. w tym czasie dostał smsa od Norweskiej służby bezpieczeństwa(,bo miał w telefonie Norweską kartę),z ostrzeżeniem przed śnieżycami w wyżej położonych terenach.Dodatkowo wiatr który u mnie bije kolejne rekordy średniej prętkości ,od początku roku i opady które są tak lokalne,że w jednym miejscu są podtopienia,a naprawdę niedaleko (kilkanaście km.)występuje susza jak np. u mnie.A większość prognoz jeśli chodzi o opady biorą w łeb.

    1. @Nice mam mimo rekordowego czerwca rekordy zimna też były lokalne co pokazuje powyższa mapa , a widziałeś ile rekordów ciepła ? Szacuje się , że jesteśmy w okolicach interglacjału Emskiego klimatycznie to też nie był ciepły okres w skali milionów lat i zimno nawet bardzo lokalnie będzie jeszcze długo póki lód nie zniknie ale nie tylko latem ale i zimą w skali geologicznej zajmie to chwilę ale my tego nie dożyjemy raczej na brak lodu w Arktyce zimą jeszcze latem nie było takiej sytuacji , a co mówić zimą. Globalne ocieplenie nie oznacza , że chwila i będą tropiki i palmy wyrosną za chwilę tak to nie działa , a lokalnie nawet może się ochładzać przykład północny Atlantyk i kilka rejonów Antarktydy. Na klimat ma wpływ wiele czynników na szczęście natura daje nam szansę bo hamuje ocieplenie jak tylko może oceany magazynują energię aktywność słońca spada w Arktyce mało ale lód jest dobija energię słoneczną no wszystko na naszą korzyść prócz gazów cieplarnianych jest ich teraz więcej ale jeszcze na tyle mało że da się coś zrobić tylko trzeba działać teraz nie za 50 czy sto lat bo już dawno będzie za późno . Ziemia daje nam szansę ale czy ją wykorzystamy ? Wątpię niestety nic w tej sprawie się nie dzieje a nawet się pogarsza emisję rosną i nieszczone jest wszystko no cóż ziemia sobie poradzi upłynie wiele milionów lat ale wróci do równowagi ale już bez ludzi może będzie inny gatunek szanujący planetę kto wie smutne ale prawdziwe .

  11. Panowie i Panie mądrze mowicie o zmianach klimatu a zapytam co kazdy z nas zrobil by w mniejszym stopniu przyczyniac sie do tych zmian .Pozdrawiam,

    1. Już prawie nie jeżdżę po mieście autem, tylko zbiorkomem (najchętniej tramwajami). Wielokrotnie używam tych samych toreb plastikowych, aż się podrą. Bardzo ostrożnie ogrzewam mieszkanie, ostatniej zimy przez większość czasu ogrzewanie w ogóle nie było włączone.

      1. U mnie z ta komunikacja jest lekki problem ale idzie ku lepszemu ,torebki to juz standart ,zima kaloryfer na minimum ,choinki staram sie kupowac w donicze by je potem posadzic ,no i wymienne butelki nie puszki .

    2. Głównym moim środkiem transportu jest rower nie używam plastikowych butelek , słomek itd ogrzewam tylko jak trzeba nie łączami na ful ogrzewania mając w domu 21 stopni mimo iż na zewnątrz -10 może być prądu też używam z głową jak działa komputer wyłączony telewizor i odwrotnnie nie pale nie potrzebnie światła tylko jak potrzebuje nie puszczam wody w trakcie mycia zębów tak nie leje się strumieniami jak to często bywa takie proste kroki ale jakby każdy to stosował emisję by były znacznie mniejsze i zanieczyszczenie środowiska mniejsze .

      1. Wlasnie ,wystarczy zaczac od siebie ,naprawde nic to nic to nie kosztuje ,a sa same pozytywy ,bo i mniejsze rachunki i chronimy troszke klimat .

        1. @Piotr
          Takie pieprzenie co my robimy, żeby chronić klimat… Jeśli bym nie oszczędzał na wszystkim to bym już żył (albo i nawet nie żył) pod mostem. Jesteśmy takimi biedakami w porównaniu do wszystkich krajów rozwiniętych (również wielu rozwijających się), że większość z nas musi wiecznie oszczędzać w każdej dziedzinie życia, żeby jakoś przeżyć i w miarę „normalnie” żyć, a dokładniej żyć w miarę normalnie jak na niewolników.

          1. Owszem najważniejsze jest to co dzieje się tam „na górze” – zważywszy na to, że najwięcej energii zużywa szeroko rozumiany przemysł (w tym transport, czy usługi), a ogólnie mamy 10-30 krotnie niższe emisje wobec przodujących w tym względzie krajów (w skali bezwzględnej).
            Zapytam jednak: dlaczego to co robię ja indywidualnie nie miałoby być w większej „zgodzie” z tym czego ogólnie oczekuję od całego Świata (szeroko rozumianego)…?
            Tym bardziej, że pod wieloma względami przedkłada się to także na tańsze i zdrowsze życie moje i najbliższych.

          2. @Piotr
            Kupujesz choinkę w doniczce i to ma być troska o klimat? Robisz coś wyjątkowego, czego większość z nas nie robi? Jak widać absolutnie nie, bo jakby Ci naprawdę tak bardzo zależało to np. w ogóle byś zrezygnował z choinki w święta albo byś zasuwał rowerem bez żadnej marnej wymówki. Głosisz puste słowa i puste hasła, nawołując nas tutaj na forum, żeby zacząć od siebie w trosce o klimat. No to zacznij od siebie i zrezygnuj z auta.

            Większość takich nawołujących do troski o klimat i obarczających nas – zwykłych ludzi – problemem to po prostu żałośni hipokryci. Już pomijam jakieś osoby publiczne, mające zwykle ten problem tak naprawdę gdzieś. Ale jeśli się już nawołuje ludzi to trzeba wiedzieć jakich ludzi i co się przy tym sobą reprezentuje. Co z tego, że taka osoba nie robi niczego nadzwyczajnego w porównaniu do nas w trosce o klimat, mając po prostu w miarę rozsądne do tego podejście, skoro jego codzienność to np. papierosy, samochód, komfort, trucie, nadmierna klimatyzacja, nadprodukcja odpadów czy np. marnotrawstwo wody, prądu, wielu innych rzeczy, na które nawet nie zwraca uwagi, o których nawet nie pomyśli, bo to wymagałoby analizy absolutnie wszystkiego. Ale trzeba pamiętać, że ludzie u nas są zbyt biedni na realizowanie wszystkich najlepszych założeń w trosce o klimat i środowisko oraz wcielanie tych działań w życie, a ich działania mają tak znikomy wpływ w stosunku do ogółu świata, że nie należałoby się tym nawet zajmować. Nie jesteśmy maszynami i nie mamy zaprogramowanych idealnych działań, a i nie mamy do tego środków finansowych ani zdrowia. Dlatego najpierw trzeba zacząć od największych trucicieli przemysłowych, a nie od nas… Piotrze…

            Dlaczego jednostki mają płacić i cierpieć za grzechy gigantów i włodarzy, którzy mają to wszystko absolutnie w dupie? Wystarczyłoby wyeliminować nawet jednego najgorszego truciciela, aby dać całej ludzkości jako jednostkom absolutny spokój, a co by dopiero było gdyby zajęto się wszystkimi prawdziwymi trucicielami… Tylko jest druga strona medalu, bo niestety popyt/podaż działają, a ludzkość goni i goni za tym co złe, a życie (które uważamy za normalne i jedyne na które się nam pozwala pod wszelkimi rządami) bez tego co się nam oferuje staje się coraz trudniejsze, staje się wręcz niemożliwe. Ci na „górze” wiedzą co robią i doskonale im to, jak widać, wychodzi.

            Eh… Szkoda się znowu produkować, ale już zostawię to co napisałem, bo się trochę napracowałem i chyba nigdzie indziej tego nie napiszę.

          3. @Finrod
            Uwierz mi, że postawa w stylu: „skoro i tak nie stać mnie na wielkie dzieła, po co mam robić te małe” jest… destrukcyjna. Myślmy pozytywnie na każdym etapie, działajmy w dobrym kierunku nawet jak nasze kroki są malutkie, dawajmy innym dobry przykład nawet jak się wydaje, że to niewiele znaczy…
            Budowanie „lepszego Świata” na tym właśnie polega, że nie tylko wymagamy odpowiednich działań „od góry”, ale i sami stawiamy choć małe przysłowiowe „cegiełeczki”. Rzeczy „duże” są często efektem symbiozy na poziomie rzeczy „małych”…

          4. @Lucas wawa
            Tylko, że mali się starają już od lat, a ci „na górze” już dawno przestali nawet udawać, że się starają. A przykład powinien iść od góry, nigdy na odwrót. Jeśli jest inaczej to jest bardzo źle i ta góra jest do wymiany. Tak samo źle, gdy np. panuje ustrój demokratyczny, a większość wyborców nie jest wystarczająco mądra by dobrze, obiektywnie i racjonalnie zagłosować. Albo tak samo źle, gdy np. obywatele muszą brać sprawy w swoje ręce, bo służby policyjne sobie nie radzą. Takie „oddolne” przykłady pokazują tylko naiwność takich ludzi i można sobie tu tworzyć jakieś filozofie pracy u podstaw, dobrego przykładu itd, ale prawda jest tylko jedna i jest brutalna – nie tędy droga. Nie w dzisiejszych czasach.

          5. Ja również staram się żyć w zgodzie z robieniem małych rzeczy dla środowiska i przyrody (jak choćby minimalizuję pobieranie plastikowych siatek), ale z drugiej strony widzę jak w szerokim zakresie mało to znaczy. Dlatego niestety, ale Finrod ma tutaj sporo racji. Przykład: niedawno rozmawiałem ze znajomym, który wrócił z jakiegoś szkolenia dla medyków i narzekał, że w szpitalu w którym pracuje narzędzia się sterylizuje. Spytałem się „Jak to? Przecież to znakomita idea!”. Wg. tego co usłyszał na szkoleniu tak się robić nie powinno. Otóż bowiem żaden powszechnie używany sposób nie sterylizuje narzędzi w 100% – ponoć podczas pracy na ostrzu tworzą się jakieś nano-uszczerbki w którym mogą gnieździć się wirusy, których sterylizacja nie niszczy. I nawet jeśli ryzyko powstania w ten sposób infekcji przy kolejnym użyciu jest bardzo niskie (poniżej 1:50000) to zalecenia są takie, że narzędzia medyczne po jednorazowym użyciu powinny być.. utylizowane bądź przeznaczane do przetopienia. Oznacza to w praktyce, że średni „czas życia” zdecydowanej większości takich narzędzi wynosiłby kilkadziesiąt minut. I to tylko jeden drobny przykład.
            Inny przykład: spotkanie branżowe z ludźmi sprzedającymi soft i urządzenia medyczne. Główny temat dyskusji … kto jaką bryką się wozi. „Ten kupił sobie Lambo, tamten porshaka, no to ja skoro reprezentuję ten sam poziom nie mogłem być gorszy i kupiłem Mercedesa od AMG” Nie ważne, że pali to jak smok, ważne, żeby nie być gorszym od tego drugiego.
            Generalnie bardzo amerykanizuje się nam społeczeństwo. Co chyba najdobitniej widać w szybko zwyżkującej ilości aut na 1000 mieszkańców, gdzie zaraz będziemy europejskim liderem.

      2. Ja ze swojej strony dodałbym jeszcze ograniczenie spożycia mięsa (może nie do zera, ale jednak do wyraźnie niższych ilości niż 10+ lat wstecz).
        Poza tym też jestem coraz bardziej konsekwentny w aspektach, o jakich wspominają tu przedmówcy.

    3. TO CO MY ROBIMY JEST CHWALEBNE, ALE MA PRZYZEROWE ZNACZENIE. Ważne są decyzje polityczne i nałożenie kagańca na korporacje, które na bezwzględnej eksploatacji zasobów żerują i bogacą się. Ja głosuję na partię z sensownym programem ekologicznym, który bierze pod uwagę dowody i fakty, a nie myślenie życzeniowe.

    1. Mnie to nie dziwi… na tych najpopularniejszych portalach w Polsce nie znajdziemy wartościowych wiadomości.
      W trosce o swoje zdrowie nie polecam odwiedzać takich serwisów jak: Onet, Wirtualna Polska, Interia, itp.

  12. @Finord, w pełni popieram, to co pisałeś. Niektórzy tutaj piszący poprostu piszą pobożne życzenia. A wątpię by byli za cofnięciem się w cywilizacji o ponad wiek do tyłu, kiedy nie było prądu bierzącego, transportu, sprzętu domowego codziennego użytku, typu pralki lodówki, TV, laptopy, smartfony.
    Jestem ciekaw ilu z nas wszystkich piszących i czytających ten blog, JAK i wszystkich proekologów, zielonych itp.

    Zrezygnowało choćby z pralek, i ubrania by ręcznie prali, zrezygnowali z prądu i oświetlenia na rzecz świeczek i lamp naftowych.?
    Ilu by chciało pozbywać się lodówek i zamrażarek i utrwalać żywność np. Soleniem, kiszeniem czy wędzeniem?

    Ilu by zwolenników szybkiego zmniejszania emisji spalin i proekologów do pracy, na zakupy, na urlop czy za granicę zrezygnowałoby z używania samochodów i zamieniło by na rower, zaprzęg konny czy też wędrówkę pieszo??
    Ilu by wstawało np. O godzinie 4:00 i w zimie, nawet w wilgotnej chlapie by pieszo czy rowerem jeździło do pracy???

    Wątpię by z tych wszystkich wytworów dóbr przemysłowych zrezygnowała z nas garstka nawet 5%.

    Popatrzmy realnie.
    Żyjemy już w takiej cywilizacji, gdzie już się nie da zredukować EMISJI, podkreślam EMISJI.

    NIE TRZEBA było dążyć do wytwarzania wynalazków, światła i urządzeń 100 lat temu.

    To kompletnie nie możliwe by ograniczyć EMISJĘ gazów cieplarnianych.
    Na pewno nie w czasach pogoni za pieniądzem.
    Teraz w kręgu elit liczy się pieniądz, by przy jak najmniejszym udziale pracy wyciągnąć jak największy zysk.

    Będą organizowane kolejne szczyty klimatyczne w kolejnych dekadach. Zobaczycie, że tylko na papierze będą zostawać zapisy, ale realizacja tych postanowień będzie marginalna.

    My jako zwykli obywatele możemy tylko lobbować i naciskać na rządzących samorządami i państwami, by zwiększać udział zadrzewień i drzew w miastach, nad drogami, by ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA POCHŁANIANIU CO2 przez szatę roślinną, by zwiększać roczne pochłanianie przez drzewa.

    To najprostrze, najtańsze działanie. A większy udział drzewostanów na naszej planecie może zachamować wzrost globalnych temperatur.
    Inaczej zostaniemy w miejscy i zostaną po nas tylko pobożne życzenia.
    Co najmniej ⅓ powierzchni lądów nadaje się pod zalesienia przy dzisiejszej liczbibie ludności i przy dzisiejszym użytkowaniu przez nas ludzi.

    Mnie poniekąd irytuje, jak niektórzy rzucają hasła TRZEBA OGRANICZYĆ Emisję.

    Ja Bym chciał byśmy postawili na tym, że TRZEBA ZWIĘKSZYĆ MOŻLIWOŚĆ POCHŁANIANIA CO2 PRZEZ DRZEWA, przy jak największym oszczędzaniu prądu i przy jak najmniejszym możliwie emitowaniu CO2.

    Działania na rzecz tylko ograniczaniu emisji poskutkują tylko TYM, ŻE TYLKO ZMNIEJSZYMY TĘPO WZROSTU EMISJI CO2,
    TĘPO WZROSTU, ale i tak emisja będzie rosła, lub stała na takim poziomie jak w ostatnim dzisięcioleciu.
    ALE NIE ZMNIEJSZYMY STĘŻENIA CO2 W POWIETRZU.

    A zwiększony udział roślin tylko może zmniejszać stężenie CO2 w powietrzu.

    Popatrzmy realnie na naszą cywilizację i konstrukcję gospodarek, bo niektóre postanowienia klimatyczne zostaną tylko przelane na papierze, zamiast wpłynąć realnie na poprawę środowiska.

      1. Celna uwaga, ale nie tylko ja tutaj błędy robię, czasami pamięć smartfonu zapisze stary wyraz, lub autokorekta.
        Nie mniej jednak istota treści jest chyba zrozumiała.

        1. Jest zrozumiała, choć dla mnie dziwna. Dlaczego przeciwstawiasz sobie ograniczanie emisji gazów cieplarnianych i zadrzewianie? Trzeba robić i jedno, i drugie.

          1. Czy ja przeciwstawiam?
            Weź jeszcze raz przeczytaj.

            A po drugie, czytam w komentarzach przeważnie tylko o zmniejszeniu Emisji.
            A zmniejszyć emisji w dzisiejszym świecie się nie da.

            Nawet mimo zmniejszeniu znaczenia węgla w udziale światowym, to i tak emisja wzrasta.

            Trzeba główny nacisk postawić na pochłanianiu.
            Tu jest duże pole do popisu.

          2. Młody jest, dojrzeje.

            Póki co mam plan, aby wynagrodzić Lukasowi trafność strzałów, tzn. wysłać Go do Asheville jako wyrocznię. Jego zatrudnienie obniży koszty, ponoszone przez NOAA na kastrację GFS.
            Do Charlotte lata Lufthansa, więc kto ma do oddania na DLH albo AAL mile – będą widziane mile. Lukas – wolisz lecieć z Frankfurtu, czy Monachium? Zadbasz o klimat, bowiem polecisz dwusilnikowcem (do niedawna na tej trasie – przynajmniej ze strony LH – latały paliwożerne czterosilnikowce).
            Kto sypnie groszem na zrzutkę? Palec pod budkę!

    1. To już lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie w punkcie libracyjnym między Słońcem, a Ziemią, wielkich paneli odbijających znaczną część światła.

      Takie rozwiązanie jest chyba bardziej realne od ograniczenia emisji CO2.

      1. to tylko zajmowanie się skutkiem, zamiast przyczyną, i to w dodatku trochę miecz obosieczny – mniej promieniowania=mniej energii z paneli fotowoltaicznych. Plus skutki dla przyrody właściwie nie do przewidzenia, potencjalnie katastrofalne. Wolałabym, żebyśmy się nie bawili w geoinżynierię na taką skalę.

        1. Tak, to realne przeciwstawienie się skutkowi, bo przyczyny w naszych systemach gospodarczych nie wyeliminujemy w conajmniej jeszcze przez 20 lat.
          A 20 letnie drzewa już sposo będą pochłaniać stężeniu CO2 w powietrzu.

          Na 90% jeszcze przez conajmniej 10 lat będzie się zwiększać stężenie CO2 w powietrzu.
          Tylko lasy i drzewa są w stanie jeszcze nas uratować przed GO i CO2.

    2. „Popatrzmy realnie na naszą cywilizację i konstrukcję gospodarek” – no ja właśnie patrzę i dlatego widzę, że jest do zaorania, bo inaczej zaora życie na ziemi. Szóste wymieranie trwa.
      I nie mów, że nie da się ograniczyć emisji CO2, bo to bzdura. Da się, najłatwiej w sektorze energetyki. To nie załatwi problemu, ale jakąś 1/3 problemu emisji – tak.
      Postulat reforestracji oczywiście popieram, ale nie można na nim poprzestać.

      1. Ash, owszem da się tylko, jeżeli padnie obecny system. A na to się nie zanosi.
        Prędzej efekty będzimy zbierać po zalesieniach wolnych przestrzeni naszych działek, parków i zielonych tuneli wzdłuż dróg, niż efekty z pobożnych życzeń spisanych tylko na papierze przez możnych tego świata.
        Zobaczycie, że w sprawie zmniejszenia Emisji nic nie zostanie dokonane.
        Weźmy się sami do pracy i sadźmy drzewka gdzie się da, np. Zakładajmy sady w naszych działkach, czy choćby można się ochotniczo zgłaszać przy nasadzeniach lasów.
        To jest realne działanie na rzecz ochrony klimatu i zmniejszenia stężenia CO2.
        Bo jak będziemy tylko debatować gdzie zmniejszyć emisję, w jakim sektorze gospodarki, to zostanie nam tylko pobożne życzenie, z którego i tak mało będzie wynikać.

      2. A po drugie wytłumacz to możnym tego świata, że jest do zaorania. To jest bardziej skomplikowane niż się wydaje. Np. Ciekawe czy jesteś w stanie wyobrazić sobie Ciebie bez emisyjnego samochodu czy innego środka transportu na rzecz przemieszczania się pieszo lub rowerem?
        Albo bez sprzętu RTV i AGD?
        Czy wyobrażasz sobie życie bez smartfonów i innych urządzeń elektronicznych??

        To nie tylko czarny węgiel jest samym w sobie problemem.
        To jest to realne spojrzenie. Dlatego nie warto tracić czasu na rozmyślaniu się nad przyczyną, tylko trzeba główny front wystawić na walkę ze skutkiem.

        1. @Lukas pisze :
          „Np. Ciekawe czy jesteś w stanie wyobrazić sobie Ciebie bez emisyjnego samochodu czy innego środka transportu na rzecz przemieszczania się pieszo lub rowerem?
          Albo bez sprzętu RTV i AGD? ”

          Doskonale sobie wyobrażam życie bez smartfonów i samochodów. Z lodówką miałbym problem, choć moi rodzice we wczesnym dzieciństwie nie wiedzieli co to „prąd” w gniazdku, a co dopiero jakaś lodówka. Podobnie opakowania PET, tzw „reklamówki” itp itd. Mleko i oranżada były sprzedawane w szkle – wyobraź sobie. Mięso, nabiał, cukierki pakowane w sklepach w szary papier. Posadzenie miliarda drzewek jest zawsze bardzo dobrym pomysłem, ale nie uratuje Ziemi. Właśnie przez brak wyobraźni.

          1. To jest udowodnione, że dzięki zwiększonym udziale lasów możemy najwcześniej zachamować wzrost GO. Udowodnione jest to, że drzewa pobierają wolny azot z powietrza. To najprostrze i najtańszy sposób działania w walce z GO.
            KTO CI DZIŚ ZAGWARANTUJE, ŻE UDA SIĘ ZMNIEJSZYĆ EMISJĘ CO2 PRZY DZISIEJSZYM POSTĘPIE CYWILIZACYJNYM??
            Już w latach 90′ było podpisane przez elity europejskie, że zmniejszą Emisję CO2.
            Póki co bardzo nie liczni dostosowali się do zobowiązań, a główni zadymiacze nawet znacznie zwiększyli Emisję.
            Zmniejszenie Emisji CO2, to jak walka z wiatrakami. To puste hasła z których nic nie zostaje, a w zasadzie pozostaje puste pobożne życzenie. Dlatego najbliższe szczyty klimatyczne powinny skupić główną uwagę na pochłanianiu CO2. Bo żadne Elity bez względu na barwy polityczne nie będą paliły się do rewolucji w gospodarkach światowych. W polityce liczą się tylko interesy, a reszta schodzi na dalszy plan, Byle trzymać się stołków i wpływów.
            Myślę, że postawienie na lasy połączyło by elity do realnych działań. To najmniej kosztowne i jedno z najbardziej skutecznych w walce z GO, ale i smogiem w miastach.

            Inaczej nigdy nie zmniejszymy stężenia CO2 w atmosferze.
            Będą się elity zjeżdżać na pogawędkę o klimacie, ustalą pobożne życzenia, a z działań pozostanie pustka, lub marginalny skutek.

    3. @Lukas
      Swojego czasu też mogło się wydawać, że zdani już jesteśmy „na amen” na tkwienie w epoce kamienia łupanego… Rozwój cywilizacyjny powinien teraz postępować w znacznie większym stopniu w zgodzie z Naturą (także w aspekcie surowców), a nie przy jej lekceważeniu jak w największym stopniu przez 200-300 ostatnich lat.

      1. „Swojego czasu też mogło się wydawać, że zdani już jesteśmy „na amen” na tkwienie w epoce kamienia łupanego…”

        Tak, tylko zauważ, że każdy postęp, każdy rozwój cywilizacji wiązał się z coraz wiekszym zużyciem energii przypadajacej na jedego człowieka.
        I tę tendencję ciężko będzie zatrzymać. Oczywiście szansą a) są mniej energochłonne metody produkcji lub b) olbrzymia ilość taniej bezemisyjnej energii (np zimna fuzja).
        Jednak scieżka b) , gdyby się udała, może być jeszcze gorszą pułapką dla ludzkości i planety niż GO.
        Przyszłości, w tym skutków GO, wynalazków i decyzji o charakterze społeczno-ekonomicznym (oszczędzanie) nie da sie przewidzieć.
        Ja jednak uwazam że czeka nas trwajaca ok 30-40 lat rewolucja stylu życia. To będzie olbrzymi wstrząs dla obecnych pokoleń. Potem ludzie przywykną i przestawią wartosciowanie i priorytety.
        Jednak upadek tzw „wolnej konkurencji” jako motoru rozwoju ekonomicznego jest nieunikniony.

      2. To kiedy powrót gorąca? Pewnie 19 lipca? Nie ukrywam że lipiec mnie mocno zaskoczył ale i tak spodziewam się tradycyjnej masakry w sierpniu.

        1. Dokładnie tak jak piszesz. Wszystko idzie właśnie w tym kierunku, że jak gorąc się rozpocznie, tak szybko może się nie skończyć. Fusy wskazują na stabilny układ wyżowy. Po 20 centrum wyżu prawdopodobnie stanie nad krajami beneluksu, a po 25 lipca centrum układu wyżowego przesunie się bardzo blisko Polski. Narazie po 25 wyż stanie nad Danią lub południowym Bałtykiem.

          Jednym wspólnym mianownikiem i zarazem skutkiem takiego układu barycznego będzie gorąco/upalna 3 dekada lipca. Co więcej dalsze fusy nie wskazują na rychłe kolejne ochłodzenie. I dużo wskazuje na to, że trend wysokich temperatur utrzyma się do końca 1 dekady sierpnia. Tylko warto zaznaczyć, że póki co nie widać powtórki z 26 czy 30 czerwca oraz 1 lipca.
          Temperatury często będą balansować w okolicy 30 stopni nie żadko przekraczać takie wartości, nie kiedy może trafić się dzień kiedy zbliżymy się do 35 stopni. Ale podkreślam narazie nic nie wskazuje na pobicie póki co najcieplejszych dni w roku, które mieliśmy 2 tygodnie temu.
          Warto dodać zarazem, że susza może się pogłębiać. Tylko punktowe burze mogą „przypudrować” suszę.

          1. Jeśli nie przepadacie za upałami, to teraz jest najlepsza okazja, by schłodzić mieszkanie w nocy otwierając na ościerz okna.
            Przynajmniej w pierwszych dniach będziecie mieć chłodniej w mieszkaniach. Bo gorąca aura dużo na to wskazuje, że może utrzymywać się po 20 lipca przez minimum 2 tygodnie. Nawet może być kłopot by temoeratury spadały poniżej 25 stopni w większości województw w Polsce. Ochłodzenia jeśli będą, to będą krótkie i płytkie.

            Tak prezentują się najnowsze NEWSY FUSY.
            POPROSTU „chłodnoluby” niech ładują akumulatory przed ponownym dłuższym maratonem dość wysokich temperatur.
            Z pewnością przez 2 tygodnie po 20 lipca @Thorgeir nie będzie zadowolony. Za to „odżyje” @FKP- ten z pewnością się ucieszy z takiej pogody, na którą wskazują NEWSY FUSY.

          2. Jeszcze na początku lipca przypuszczałem, że temperatury mogą dłużej wahać się wokół normy, ale z jakimiś 2-3 silniejszymi i zarazem niezbyt długimi falami upału w III dekadzie lipca i I dekadzie sierpnia (podobnie jak w roku 2013).
            Teraz jednak wydaje mi się, że po tych 15-17 średnio chłodniejszych dniach wejdziemy także w ok. 2-3 tygodniowy okres z przewagą dni gorących/upalnych, ale bez tak silnych zwyżkowań jak w czerwcu b.r. (zwłaszcza 26.06 i 30.06), czy właśnie w 2013 r. Choć jak będzie faktycznie – czas pokaże.

  13. Problem w tym że co najmniej do końca 1 dekady sierpnia nie widać opadów wieloskalowych. Pozostaje się tylko modlić, by nie brakowało opadów konwekcyjnych. Choć i z tą co najmniej do końca lipca może być cienko.

  14. Lucas wawa
    Tak wstępnie, choć przypuszczalnie i nie pewnie sądziłem, że tak może się stać 3 tyvodnie temu. Wtedy pisałem, że upały jeszcze wrócą, ale miał być problem z przekraczaniem progu 35 stopni. I tak właśnie na to wskazuje. Narazie NEWSY FUSY nie wskazują na dorównanie, czy nawet pobicia temoeratur z dni 26 czy 30 czerwca.

    1. Nawet w WLK. BRYTANI może być powyżej 30 stopni. Główny rdzeń upału pójdzie przez Włochy, Francję, kraje beneluksu, aż pod Wlk. Brytanię. Nawet zachodnie Niemcy mogą odnotowywać przekroczenia 35 stopni w 3 dekadzie lipca. Polskę póki co upał tylko zachaczy. Nasz kraj będzie na wskraju upału jaki płynąć będzie nad Europę zachodnią.

      1. To się jeszcze okaże. Bo do soboty rana ECMWF największy strumień ciepła prognozował właśnie nad Europę C (a nie W). Wiele będzie zależało od kierunku rozwoju zatoki niżowej na W od wyżu jaki rozwinie się nad nami (i dalej na E) począwszy od połowy nowego tygodnia.

        1. Lucas wawa. Wg mnie wyż do 25 będzie stał bardziej na zachód od Polski, dopiero po 25 lipca może się znaleźć w pobliżu Polski. Ale na 75% do 25 lipca będziemy bardziej po wschodniej stronie wyżu.
          Póki co niżów na zachodzie Europy nie przewiduję zbyt dużych szans by objęły min. Francję. Wręcz przeciwnie Francja powinna być po zachodniej stronie wyżu, a centrum Wyżu przypadnie na kraje beneluksu, lub zachodnie Niemcy. Dopiero po 25 lipca wyż będzie stopniowo się przybliżał w stronę Polski, ale wątpię by centrum wyżu do końca lipca przeszło za wschodnią granicę Polski.

          Wg mnie po 25 lipca centrum wyżu zdoła się przesunąć albo nad południowy Bałtyk, albo dokładnie nad Polską się ulokuje.

  15. Co do redukcji emisji CO2 to oczywiście jest to możliwe i ja wierzę że z czasem będziemy ją redukować aczkolwiek nie będzie to szybko jakby chcieli to choćby ekolodzy,bo istnieje konflikt interesów ,a rządy demokratyczne są oczywiście na lobby wielkich korporacji,jak i na ruchy ekologiczne i naukowców wyczulone,i muszą wyważyć tak głosy by wygrać wybory a jak wiadomo trzeba jak największą liczbę ludzi zadowolić ,a nie dla wszystkich najważsznieszym celem jest redukcja CO2,bo to jak wiemy wiąże się z mniejszym komfortem życia ,a dla niektórych wręcz utrata dochodów.Więc uważam że cele będą szły w dobrym kierunku,redukcji ale na pewno w wolnym tempie,a przynajmniej wolniej niż powinniśmy to zrobić niestety.

  16. Ciekawostka…
    Zimą przy adwekcji jak obecnie notowalibyśmy anomalie rzędu -10K (!), a może i nieco niższe – czyli w praktyce w większości regionów przez sporą część dnia dwucyfrowy mróz:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019071318_Warschau__.gif
    Jeszcze (nieco) mroźniej byłoby, gdyby ta masa napływała w większym stopniu nad zmrożonymi obszarami N Rosji (a nie wodami na N od niej).

    Ale, że mamy środek lata, lądy są dość mocno wygrzane, to powietrze w czasie wędrówki nad nimi dość wyraźnie się nagrzewa i to pomimo adwekcji łukiem z N/NE nad Skandynawią. Stąd też anomalie są obecnie raptem na poziomie -3/0K. Za dnia temperaturę zbija co prawda (nieco) zachmurzenie i przelotne opady, ale i w zamian za to noce nie są już aż tak chłodne jak (niektóre) jeszcze do piątku.

    Z kolei przy adwekcji z choć lekką składową S dość szybko zrobi się gorąco-upalnie. Bowiem ta składowa z założenia odcina nas od adwekcji znad najchłodniejszych obszarów (czyli mórz na NW/N od Europy), zwłaszcza krótką drogą i przy oddziaływaniu chłodnych wycinków niżów (a te latem przynoszą najniższe anomalie).

  17. Nie zależnie od szczegółów i różnic dotyczących 3 dekady lipca, czeka nas dłuższy maraton wysokich temperatur. To jest jeden wspólny mianownik, który się sprawdzi nawet w 80%.
    Ale raczej obędziemy się od silnego skwaru z dnia 30 czerwca.

  18. Na koniec, cieszę się, że mogę z wami skonfrontować moje NEWSY FUSY. To się tworzy całkiem ciekawy dialog. To jest budujące.

    1. Pamiętajmy tylko, że tzw. „fusy” (którymi są też sezonówki!) z założenia są wróżeniem. Natomiast autentyczne prognozy mają na celu kreślenie już coraz bardziej realnych scenariuszy. Póki co nadal nie jesteśmy w stanie przewidywać choć z grubsza wiarygodnych prognoz (nawet co do samego trendu) na więcej niż ok. 7-10 dni. Czasami ten termin się skraca, a czasami nieco wydłuża – w zależności od sytuacji synoptycznej. Jednak w większości dalszych terminów prognozowanie pogody to jak stawianie hipotez, które w tym wypadku testowane są z czasem przez… Naturę.

      Ja ocieplenie w II połowie lipca (zasadniczo w III dekadzie) przewidywałem na podstawie zmienności naturalnych okresów synoptycznych oraz oceny kierunku ewolucji pola barycznego – tzw. dolina nad W Rosją rzadko kiedy w takim układzie kształtuje u nas pogodę latem dłużej niż 2-3 tygodnie. Z czasem tą zmianę zaczęły pokazywać modele.

      Teraz już wiemy, że najbliższe 3-4 dni nie przyniosą nam istotnej zmiany, ale od 18-19.07 będzie stopniowe, choć docelowo spore ocieplenie. Rozstrzygają się natomiast szczegóły, które pokażą skalę ocieplenia powyżej 30*C, a i też możliwość przekroczeń 35*C – i tu w granicach skill’u (do 6-7 dni) trzeba zwracać uwagę głównie na ICON/ECMWF bardziej niż na GFS.

      Zgodzę się też co do tego, że ocieplenie może przynieść więcej niż jedno apogeum, ale czy zdominuje tylko dni do ok. 25.07, czy też do końca lipca, albo nawet włącznie z 1. dekadą sierpnia – na razie z ocenami nie będę „dodawał gazu”.
      Jeżeli jednak kierować się naturalną zmiennością synoptyczną, to faktycznie możemy mieć zdecydowaną przewagą w ogóle dodatnich anomalii (w praktyce gorąco-upalnych dni) właśnie do końca 1. dekady sierpnia. Głowy jednak z ocenami bym sobie nie dał uciąć, ale o kufel piwka już bym się mógł spokojnie założyć:-)

      I ten element przyjemniejszej zabawy powinien w tym względzie dominować nad bardziej niebezpiecznymi wojenkami – zważywszy, że przedmiotem dyskusji jest pogoda:-)

      1. W pełni popieram. To się całkiem ciekawie dyskutuje nt. możliwych scenariuszy za 2 tygodnie, jak i dłuższe okresy.

        Poprostu staram się wyciągać dominantę fusów, oraz zestawiać ze sobą i wyciągać wnioski. To jest podstawa do moich NEWSÓW FUSÓW.
        OWSZEM pojawiają się czasami rozbieżności, jednak nie przywiązuję do nich większej uwagi.

        Choć się nie raz zdarzyło, że moja układanka legła jak domek z kart.

        Jednak ja osobiście wolę zaryzykować za pewnym trendem i wtedy trzymam się tego do upadłego. Wolę publicznie przyznać do wtopy.

      2. Traktuję dyskusję o fusach jako zabawę, a zarazem jako ciekawostkę. ;)

        Sama dyskusja może przynieść dużo ciekawych wniosków na przyszłość dotyczące pogody, a przy tym można pogłębić nie co wiedzę. ;)

  19. @Mateusz, całkiem realne są fusy, że 1 dekada sierpnia może przynieść również wysokie temperatury, ale nie wykluczone, że dołączą burze. W

    Jeśli rzeczywiście w ramach ciekawości chcesz poniekąd poznać najdalsze fusy, to wstępnie zapowiada się również dość ciepła 2 dekada sierpnia. Najnowsze fusy wskazują na rozbudowę nowego wyżu.

    Do takich dalekosiężnych fusów trzeba podchodzić z przymrużeniem oka.
    Mogę tylko póki co nieśmiało zaznaczyć, że sierpień może okazać się cieplejszy od lipca

  20. W czerwcu spadło 4 mm, w lipcu jak dotąd 6 mm. Kraków. Anomalie temperatur to jedno ale anomalia opadów w wielu miejscach Polski jest potężna. Za czerwiec -86 mm, za lipiec jak dotąd -79 mm, a prognozy od jutra nie widzą już jakiś sensownych opadów, w tej chwili nie widzą już żadnych opadów. Jedyna nadzieja jeszcze dziś na ok 5-10 mm
    W tej chwili niedobór opadów jest już nawet gdyby wliczyć rekordowo mokry maj. Za trzy miesiące (maj, czerwiec i lipiec) powinno spaść 257 mm tymczasem gdyby nawet włączyć ostatnie 3 dni kwietnia z opadem prawie 60 mm, suma do dziś wyniesie 190 mm. Ten sezon wegetacyjny jest już stracony ale jeśli jesienią i zimą będzie sucho to przyszły może być tragiczny

    1. Do połowy sierpnia większego przełomu nie widać w opadach. Cały czas dokuczać będzie niedobór opadów. Teraz w nadchodzących kilku tygodniach problem pogorszą wysokie temperatury.

      Jeśli wierzyć i brać pod uwagę dalekosiężne Fusy, to nawet wrzesień będzie bardziej suchy niż normalnie. Chyba dopiero październik może przynieść przełom.

      Proszę tego nie traktować poważnie, tylko jako ciekawostkę.

      Czas pokaże, czy rzeczywiście będzie tak tragicznie.
      Narazie pozostaje nam liczyć tylko na opady konwekcyjne i burzowe w ciągu następnych 3 tygodni, a być może i przez miesiąc.

      1. Jeżeli faktycznie tak będzie to jest wysoce prawdopodobne, że w sierpniu możemy mieć rekordy niskich stanów na Wiśle i Odrze. Opady są bardzo punktowe. W Zgierzu obok Łodzi godzinna ulewa, spadło spokojnie ponad 15mm. W Łodzi na stacji, jakieś 15km dalej – 0,6mm. Co prawda Lublinek ma w tym roku wyjątkowego pecha co do konwekcji. Ale nawet lokalizacje, które miały więcej szczęscia i tak mają anomalnie mało deszczu za lipiec:
        Większość miast w pasie środkowej i południowej Polski raczej nie przekracza 20mm. Czerwiec podobnie. Na ten moment jest zdecydowanie bardziej sucho jak w 1992.

          1. Dokładnie, bo od niedzieli wchodzi upał z bardzo małą skłonnością do burz w centrum Polski.

          2. Tymczasem pogoda chyba posłuchała moich narzekań i przynajmniej w Krakowie postanowiła uzupełnić niedobory w jeden dzień.

          3. @Enzo: W jeden dzien to normy 170mm za dwa miesiace nie wyrobi. Znaczy pewnie w dobie AGW daloby sie i mielibysmy drugie Huston ale lepiej nie. Tymczasem w mojej rodzinnej Kotlinie Hrubieszowskiej dzis przeszly pierwsze normalne opady od mniej wiecej polowy czerwca. Kartofelki wielkosci orzechow wloskich. W zeszlym roku susza po niemalze braku opadow do pocz. kwietnia do polowy czerwca a teraz to. Nie wiem do czego to zmierza :(.

          4. Nie wyrobi ale wg ogimet spadło 42 mm czyli przynajmniej lipiec uzupełniło. I do tego w ujęciu 3 miesięcznym również plus minus jest norma

          5. @Enzo: No w ujęciu 3-miesięcznym to i Kotlina Hrubieszowska jest lekko poniżej lub niemal w normie tylko co z tego jeśli 90% tego przypada na okres 10 maja – 10 czerwca :/. To trochę jak rachowanie w wojsku – sztuka jest sztuka i koniec końców stan kompanii się zgadza. Póki co na wschodniej Zamojszczyźnie to zmierza do powtórki tragedii z sierpnia 2015.

          6. Ok tylko spadło akurat w Balicach, w Wnowym Sączu nie było takiego opadu podobnie jak w Tarnowie za lipiec do tej pory masz tylko 20mm. Więc, ok, uzupełniło braki nad lotniskiem i tyle można stwierdzić.

          7. Wiem że to spadło punktowo. Niestety nie mamy szans na porządne fronty prawdopodobnie do końca lata więc trzeba się cieszyć przynajmniej z tych epizodów. Chociaż wiele one już nie uratują.

  21. W Katowicach trochę popadało wczoraj i dziś, temperatura niska wczoraj maks. 20 stopni, dziś w południe ledwo 16. W prognozach pogodne i dość chłodne lato w pierwszej połowie tygodnia i gorąco/upał w drugiej. Na 22.07 ECMWF widzi u mnie 32 stopnie ale to dość daleki termin, niedawno na takie terminy widział naprawdę nieprzyjemne chłody rzędu tmax 17. Dość spore ocieplenie bliżej końca nadchodzącego tygodnia mamy już w zasadzie pewne, choć nie wiadomo jak duże ono będzie. Ktoś tu napisał że 35 stopni to nic ekstremalnego, no cóż z tym to się nie można zgodzić bo 35 nawet w Słubicach to dość ekstremalna wartość. Przeciętne polskie lato przynosi takie maksimum roczne, zwykle jest to właśnie lekko ponad 35, czasami 36. Ponad 37 już rzadziej, ponad 38 naprawdę rzadko (przynajmniej do 2010 roku tak było, teraz się to zmienia) a granica 39 padła jak na razie tylko w 1994 i 2015 roku. „Nic wielkiego” to bym powiedział około 32/33 stopnie w najcieplejszych regionach kraju. Wtedy faktycznie jest to zwykła fala gorąca jakich latem pełno.

  22. Prognozy modeli szczególnie w temacie opadów można traktować jedynie jako ciekawostkę. To jak mijaja się ze stanem faktycznym nawet w prognozacb +24h jest poprostu komptomitujace.

    1. Nie chcę bronić modeli, ale „od zawsze” wiadomo, jak radzą one sobie z konwekcją – a przecież większość incydentów opadowych mijającego tygodnia miała swoje źródło w konwekcji właśnie.

  23. „Nie ma żadnej suszy. To tylko kolejna wymówka wieśniaków, aby dostać kasę za nic”
    „Jaka susza?? U mnie godzinę temu lało. Ale wzrost cen trzeba jakoś uzasadnić…”
    „Od dwóch tygodni zimnica i ciągle pada, a wy wymyślacie jakąś suszę. Potrzeba słońca i ciepła, bo na dwór nie da się wyjść”
    „Tacy rolnicy zawsze chcą za ziemniaki po 10 zł, a gumiaki kupić za 10 gr. Suszę sobie znaleźli”
    Oto zaledwie kilka z kilkudziesięciu podobnych komentarzy pod artykułem o raporcie na temat suszy za ostatnie 2 miesiące. Nawet nie chce mi się komentować, ale jedno do mnie dociera powoli-wychowujemy społeczeństwo DEBILI nie mających pojęcia o pewnych rzeczach.
    P.S. Taki mieszczuch twierdzi, że nie ma suszy bo raz na miesiąc spadł deszcz. Wieśniak nie ma prawa twierdzić, że jest susza. Chce tylko więcej kasy i szuka wymówki. Mieszczuch narzeka, że od dwóch tygodni nie da się żyć, bo na plaży nie można poleżeć, gdyż jest 15-20 stopni i parę razy padało. Pytanie: kto lepiej oceni ilość potrzebnych opadów-pan Zdzisiek, co ma 5 ha, nie skończył nawet technikum, ale posiał te rośliny, nawoził je, zapierdalał w polu i będzie zbierał plon, czy szanowny Pan mgr inż. Jan Kowalski, który pójdzie do Biedronki i kupi ziemniaczki za 2 zł i narzeka, że drogie oraz, że pogoda ciągle brzydka.
    Przepraszam za określenia i uogólnianie, nie było moim zamiarem kogoś urazić.

      1. Gdyby to tylko kilka takich komentarzy to nic strasznego, bo paru kretynów zawsze się trafi. Ale to jest mniej więcej w proporcji 15/1 czy 20/1 a to już jest zatrważające. Ludzie są coraz gorsi. Co jest do cholery-czują się niektórzy ważniejsi bo mieszkają w mieście i nie ubrudzą się w gnoju czy co? Nie mają pojęcia o tym a się wypowiadają. Teraz rolnictwo wygląda inaczej niż 50 lat temu, obora może przypominać dom mieszkalny, nie trzeba się paprać w gnoju bo są maszyny od tego, na wsi również można być wykształconym.
        Ostatnio przez przypadek zaparkowałem komuś w bramie bo myślałem że nikt nie mieszka, a tam zaraz na mnie naskakuje jakaś Pani jakbym jej kogoś zabił. ZERO uprzejmości. Coraz więcej ludzi widzi tylko czubek własnego nosa.

    1. Wróciłem wczoraj znad morza. Trawa, którą skosiłem 29 czerwca, nie podrosła prawie NIC, a pod drzewami to nie zieleń (nawet taka wyblakła) tylko stepy akermańskie. Jest dużo gorzej niż w najbardziej skrajnym opadowo momencie 2018 roku. Szczerze to mam wywalone na temperatury (byle tylko nie było upałów), może se być nawet 15 stopni tylko DESZCZ… Takich skrajności opadowych jak w tym roku, nie było nigdy.

      1. Wczorajsze i dzisiejsze opady chwilami mocne trochę podratowały sytuację w Małopolsce , trawa trochę ożyła… Jednak to wciąż zbyt mało zważywszy na zbliżający się kolejny upalny i suchy okres…

      2. Piotr, a pomysl, że w takiej Pile od poczatku roku do końca czerwca spadło tylko 126mm po wybitnie suchym 2018 kiedy spadło tam tylko 375mm. Plock – do końca czerwca 160mm, Lodz – 179mm, w Warszawie bodajże 193mm. Na południu mieliście chociaż ekstremalnie mokry maj. Aczkolwiek patrząc na dane z ogimet widzę, że od końca maja do dzisiaj nawet u Ciebie spadło jedynie trochę ponad 30mm, a to do 20 lipca może nie spaść już nawet kropla.

        1. I weź teraz to wytłumacz tym co twierdzą że nie ma żadnej suszy. To chyba niemożliwe. Może zauważyliby gdyby zabrakło wody w kranie xd. Chyba że to też tylko wymówka. :)

          1. Mogą poczuć jak przyjdzie kolejną dłuższą fala upału, a może takowa się pojawić i w końcu zabraknie wody do chlodzenia bloków energetycznych co może się skończyć blackoutem.
            Pewny skutek to wzrost cen płodów rolnych, który będziemy odczuwać do przyszłego roku. Nie dziwię się jak ziemniaki w 2020 będą droższe jak w 2019.

      3. W okolicy Bochni widziałem zalane całe pole, również w Grybowie wszystko piękne zalane. Niedziela 14.07, około godziny 15:00-17:00. Także miałeś sporego pecha, że Cię to minęło. Tam chyba na pewien czas mają spokój od suszy, patrząc po prognozach jednak już za tydzień pewnie zacznie znowu być nieciekawie….

        Oczywiście u mnie na Mazowszu, przynajmniej dokładnie w moim regionie, to sytuacja jest totalnie beznadziejna. Ostatnia nadzieja na jakiś deszcz to wtorek, ale warunki będą fatalne – nie ma szans ani na coś wielkoskalowego, ani też na porządny opad konwekcyjny (a zresztą i tak by mnie minął bokiem jak w sobotę). A potem co? No sucho i słonecznie, a od soboty/niedzieli także GORĄCO.

        1. Kmroz, moją okolicę niestety omijają opady. Kiedy w noc z piątku na sobotę wracałem znad morza, to przez całą drogę mniej więcej od Piły do Krakowa mniej lub bardziej padało, przy czym na Śląsku ok. 6-7 była wręcz ulewa, w Krakowie także intensywnie. Myślałem sobie że skoro pada na tak dużym obszarze to u mnie pewnie też, a co zastałem? Ani kropli, ziemia sucha jak trociny, nie padało nic :(

        2. @kmroz – nie do końca. Ziemia jest sucha na sporą głębokość. Oczywiście po dużej ulewie ta woda stoi bo ziemia trudniej wchłania. W mnie spadło ostatnio przez godzinę dobre 20mm w sobotę. Wszędzie stała woda. Dzisiaj prawie nie ma śladu. Gleba jest wilgotna na 10-13 cm. Głębiej masz popiół. Jedną ulewa nie zazegna takiego deficytu.

    2. Poziom rzek na S kraju (gdzie teraz przebywam) jest bardzo niski – podobnie jak i wielu rzek na Mazowszu z Wisłą na czele. Ostatnie opady tylko nieznacznie poprawiły sytuację i to tylko/głównie w najwyższych warstwach gruntu.
      Czerwiec zapisał się jako rekordowo ciepły, lipiec zaś przyniesie najprawdopodobniej rekordowo niski poziom wody m.in. na Wiśle w Warszawie (jeszcze niższy niż w rekordowym sierpniu 2015 r.) – skoro ubywało go podczas ostatnich chłodniejszych dni, to zapewne ponownie coraz bardziej suche (z małymi wyjątkami) i gorąco-upalne pogłębią ten proces.

      1. Porównałem aktualne stany wody z alarmowymi dla posterunków na Odrze i Wiśle. Na Odrze największa różnica 5,5 m jest w Malczycach. Na Wiśle: Warszawa-Nadwilanówka 6,56 cm; Karsy 6,17 cm. Musiałby być jakichś porządny genueńczyk, aby dobić do alarmowych na tych posterunkach. W nadchodzącym tygodniu raczej nas nie odwiedzi, ale trochę popada: 20-30 mm na SW/S.

      2. Mieszkańcy S Polski chyba najbardziej tu narzekają na suszę. Ktoś tam dramatyzował np. że trawa w Krakowie zrobiła się żółta. Zaiste straszne! Niech przyjadą do centralnej Polski, to dopiero zobaczą jak wygląda prawdziwa susza, bo chyba się na tym nie znają. U nas zawsze albo prawie zawsze najmniej pada i normy opadowe są najniższe, a ścisłe centrum (N łódzkiego, E Wielkopolski) to już w ogóle najsuchszy region w kraju, a żółta trawa to tu standard.
        Jednym słowem zanim na południu Polski pojawi się step, to w centrum będzie już pustynia.
        Południe ma góry, a to prawdziwa wylęgarnia burz, a śląskie jest zdaje się najbardziej zalesionym województwem. A u nas co ma być paliwem dla zjawisk konwekcyjnych? Poza tym niże genueńskie prędzej zahaczą o południe Polski niż centrum a i wilgoci pochodzenia czarnomorskiego można się tam spodziewać więcej. Nie chcę się licytować, ale my mamy zawsze lub dosłownie prawie zawsze dużo gorzej niż S kraju.

        1. Na N i E trochę więcej padało do 11.07, a ostatnio bardziej na S kraju. Bilans trochę się wyrównał, choć i tak były to opady mocno nierównomierne (zwłaszcza ostatnie). A jak za kilka dni zacznie się robić coraz cieplej i pogodniej, to i również szybko zapomnimy o „poprawie” związanej z ostatnimi opadami – najszybciej myślę, że właśnie w pasie nizin środkowo-polskich (nizinna część SW/W/C/E/SE Polski).

  24. Niezależnie od tego co widać w prognozach, muszę przyznać, że NAPRAWDĘ wrażenie robi ciąg TRWAŁEGO łagodnego lata. Rozpoczął się on 2 lipca a zakończy prawdopodobnie 18-19.07. Tak długiego ciągu bez ani jednego dnia z upałem/realnym gorącem szczerze mówiąc w lipcu nie pamiętam, może 2013 był blisko (ale tam jednak pojedyncze dni nieznacznie przekraczały próg komfortu), wcześniej……… 2004? W sierpniu oczywiście 2014, ale cofając się dalej, to ciężko mi coś znaleźć w obecnym wieku równie długiego.

    Natomiast z powodu ujemnego NAO można mówić o przegięciu w drugą stronę… Niestety pierwsza połowa lipca nie była tak słoneczna, jak się na to zanosiło na jej początku – wszystko zepsuł okres 5-11.07, bo poza nim było naprawdę ładnie. W sumie aż żałuje, że ten bardziej ponury okres przyniósł tylko 10mm opadu w moich stronach… Mogło zostać lepiej wykorzystane to ponuractwo i okresowa plucha… Z drugiej strony, susza to nie tylko opady, ale i parowanie, a przez te 7 dni było – nie ma co się oszukiwać – mocno ograniczone.

    Można powiedzieć, że mieliśmy dużego pecha, bo w przecudnym lipcu 2013 sytuacja baryczna się aż tak bardzo nie różniła… była to kwestia przesunięcia pewnych układów o 1000-2000 km.

    1. Warto dodać, że zeszłoroczny maj był u mnie cieplejszy i bardziej słoneczny niż to co Ty nazywasz „trwałym, łagodnym latem”.

  25. Ciekawostka – w Katowicach od poczatku XXw mc o najwyzszej sredniej temp to 08.1992 -22,1st ale to jedyny wyjatek nie pobity po 2000r który znalazłem.

    1. Całkiem możliwe że ze w niektórych mscach Polski NE /np Lidzbark Warm, Białystok/ takim niepobitym mcem jest 08.1939, ale tego nie jestem pewien gdyz w tych przyp nie dysponuje kpl danymi.

  26. Czyli docelowo będziemy mieli 15-16 dni pod rząd z ujemnymi anomaliami (03.07-17/18.07) średnio w skali całego kraju – podobnie jak w I połowie maja, choć wówczas były one wyraźniejsze. Tym samym „przebiliśmy” po raz drugi pod tym względem wszystkie chłodniejsze okresy podczas pory ciepłej m.in. w minionym 2018 r.

    Nie mniej kontrast z okresami z dodatnimi anomaliami, zarówno pod względem czasu ich trwania, jak i przewyższeń jest nadal spory. Względem czerwca będzie to nawet ponad 1:2 na rzecz okresów cieplejszych. Zobaczymy jak będzie z ociepleniem po 18.07 (?). Modele wykazują tradycyjnie różnice odnośnie skali ocieplenia (np. dość „niemrawy” poniedziałkowy ranny GFS vs. mocno upalny ICON), choć rozwój sytuacji barycznej może ogólnie sprzyjać ponownie dłuższemu cieplejszemu okresowi.

    Kiepsko będzie też oczywiście z opadami, a może i ten czynnik pogodowy da się teraz najbardziej we znaki (choć niektórzy będą zapewne z tego zadowoleni…), skoro nawet w tym chłodniejszym okresie stosunkowo niewiele padało. A tymczasem od II połowy tygodnia parowanie wyraźniej się nasili…

    1. I ponownie wyłaniają się dwa „obozy” prognostyczne: znacznie bardziej upalny ICON/ECMWF oraz znacznie łagodniejszy GFS…

        1. Niestety mi przypomniało o tym dzisiaj radio, w którym usłyszałem (oczywiście bez podawania źródła prognozy), że w II połowie tygodnia czeka nas ocieplenie i już w niedzielę 21.07 ma być aż… 25*C…
          Jak widać, pomimo pewnych zagrożeń, Internet ma też wiele zalet – m.in. możliwość dokonywania własnych ocen na podstawie wielu różnych modeli prognostycznych.

          1. W niedzielę, to może być aż 25 stopni, ale w najchłodniejszych miejscach w Polsce.
            Nawet nad Bałtykiem może być goręcej, szczególnie na zachód od Koszalina. A w rejonie świnoujścia może być już około 30 stopni.

  27. Lipcowy rekord zimna (4,2*C) z lipca 1976 roku dla stacji Łódź-Lublinek ostatecznie się obronił. Dziś rano Tmin wyniosła 4,6*C. Tak czy siak jest to 3 najchłodniejszy wynik od 1950 roku. Chłodniej było jedynie w lipcu 1976 oraz 1979.

  28. Idzie poprawa pogody, można powiedzieć nareszcie bo ostatnie dni to nawet nie jest lato. Oprócz tego że jest zimno i tak czy siak sucho (poza ost. 2 dniami) to było też pochmurno, przez ost. 10 dni usłonecznienie nazbierało tylko 54h, gdzie normalna 10-dniowa wartość dla lipca to ok. 85h. Chłody w dniach 7,8,9,12,13 i 14 lipca były naprawdę nieprzyjemne, temperatura przez całe popołudnia obijająca się od 16 do 19 stopni z okresowo silniejszym dmuchaniem, wieczorami zimno jak pod koniec września. Już 6 nocy poniżej 10C i tylko jedna ciepła – z 1 na 2 lipca. Jeszcze warto zauważyć jak to usłonecznienie jest wyrabiane – słońce świeci od 5 rano do 9-10, po czym następuje wzrost zachmurzenia niemalże do całkowitego i wypogadza się dopiero późno wieczorem, koło 18-19. Masz pochmurno prawie że cały dzień a na papierze jest 6h słońca zrobione. W naprawdę pogodny dzień taki jak 3 czy 4 lipca tmax wzrastała do tych 23 stopni a nie zatrzymywała się na 18.

    Nieważne już nawet który model się sprawdzi czy będzie 26 czy 30 stopni, wreszcie będzie to letnia pogoda a nie takie byle co. Ktoś tu poniekąd słusznie zauważył że S kraju zazwyczaj problemów z posuchą nie ma. I tak rzeczywiście jest bo norma opadów w Katowicach jest 40% większa od warszawskiej, zaś w Bielsku-Białej o 100% większa. Dzięki temu posucha i susza jest tu rzadko, a tak spalona trawa jak teraz jest widziana pierwszy raz od końca lipca 2006.

    1. W okolicy Siemiatycz miejscami ładnie popadało, ale susza glebowa jest mimo to duża. Rzeczka Czarna jest prawie całkiem wyschnięta – koło mostu w Czarnej Średniej widać stojącą wodę w paru miejscach koryta, ale bez przepływu.

    2. Alewis
      Jak chcesz cały czas lato latem to do Hiszpanii. W Polsce zawsze lato tak wyglądało… Raz 30, a raz 15 stopni. Wczoraj się chyba nie urodziłeś?

      1. Może w latach 1977-1982 to tak, ale obecnie takie długie okresy bez żadnych przekroczeń choćby 25 stopni to bardzo rzadka sprawa. Ostatni taki okres to sierpień 2014 czyli bez mała 5 lat temu. A przed nim lipiec 2011. W poprzedniej dekadzie takie chłody były w czerwcu 2001, lipcu 2004, sierpniu 2005 i 2006. Były ale nie często i nie w każdym roku więc już nie przesadzaj, że w każdym lecie był taki okres. Tak samo jak nie w każdym lecie są 7-dniowe lub dłuższe upały, w takim 2016 były 2-3 dniowe max.

        Inna sprawa że w tym roku czerwiec odleciał w górę tak mocno, że ten wcale nie jakoś nieludzko zimny lipiec jest zjazdem w dół większym niż nadejscie jesieni we wrześniu – wrzesień zwykle jest koło 4 st chłodniejszy niż sierpień, zaś tu spadło nawet o 6 stopni (z 21-22 do ledwo 14-15 na N kraju). O lipiec +2K będzie w tym roku ciężko, prędzej bym obstawił taki sierpień.

      2. „Jak chcesz cały czas lato latem to do Hiszpanii”

        A ty do Skandynawii lub na Islandie jak tak lubisz te swoje zimnice i wiatrzysko.

  29. To całe ochłodzenie męczyło tą ujemną średnia i wymęczyło „zawrotne” ok. – 1,5K, za to ocieplenie wejdzie znowu jak w masełko i z tej śmiesznej ujemnej anomalii pozostaną wspomnienia. A tak było przyjemnie. Tylko 2-5 dni było nieprzyjemne ale deszcz potrzebny. Pewnie 30+ stopni przeciągnie się do sierpnia zamiast odejść po 2 dniach. Obstawiam lipiec +2K

    1. Ale przecież jest tragicznie zimno! Dzieci nie mają wakacji! Ludzie umierają, na dwór nie da się wyjść! Potrzeba ciepła i słońca!
      Komentarze z TP xdd

  30. No końcówka najnowszej prognozy ECMWF to tragedia na S i SW Polski. Zresztą nie tylko tam. Od niedzieli cięgiem upał aż do końca odsłony. Gdzie te czasy gdy upały to był wyskok na jedna, dwie doby przerywane powrotem do normy.

    1. WCMWF to taka sama słabizna jak GFS, niejednokrotnie sa problemy z prognoza +24h, a co dopiero taką odległą. Dlatego tak jak już wspominałem, można to trktować jako ciekawostkę, może się sprawdzi a może nie. ot taka zabawa.

    2. choćby w czerwcu :D tam długa fala upałów to był tylko 10-15 czerwca, pozostałe wybryki były rzczywiście dość krótkie. 25-26 czerwca oraz 30cz-1lip to ledwie dwudniowe pompowania silnego upału. Czerwiec wyszedł na rekord nie dzięki tym upałom tylko dzięki temu, że jak się ochładzało to nadal było przyjemnie cieplutko a nie taka patologia jak ostatni tydzień.

      1. Czerwiec rzeczywiście jak na trzeci najcieplejszy MIESIĄC w dziejach był całkiem znośny, chociaż bardziej jego druga połowa, pierwsza to niestety do zapomnienia w moim regionie (poza 1,2,3,8 i 9.06, kiedy było nieźle)

      2. W czerwcu powrotów do normy prawie nie było (przynajmniej na południu). Było tylko okresowo mniej powyżej normy. Do tego jeszcze w trakcie najdłuższych dni w roku. Takiej zabójczej kombinacji to nawet w tropikach nie ma. Najgorszy miesiąc jaki do tej pory przeżyłem.

        1. Mogę się pod tym podpisać. Najgorszy upał to jak występuje w najdłuższe dni. Już prawie noc a tu dalej ten upierdliwy gorąc. Plus te chore tropikalne noce. A najgorzej jak takie g***o dotrze do Skandynawii, to Skandynawowie mają przerąbane. Dzień polarny i prażące Słońce przez 24 godziny na dobę. Tak mieli w zeszłym roku. Ciekawe, jak sobie radzili że spaniem.

          1. no tam to chyba niewesoło, tmin 25 stopni tmax 30 czy tam ileś. W klimacie podzwrotnikowym w dzień słońce wali pod wysokim kątem (prawie pionowo z góry) ale za to wieczorem wcześniej zachodzi. A że tam upał zwykle jest przy małej wilgotności to o tej 23-24 jest już dużo chłodniej. Mój ulubiony typ pogody latem to właśnie coś typu lipiec 1994 albo 30.06.2019 czyli 35 stopni, zero chmur, mała wilgotność i dość chłodna (jak na tak upalny dzień) noc.

          2. W klimacie zwrotnikowym niekoniecznie jest sucho. Bywa połączenie wysokie temp + wysoka wilgotność.

  31. Trzeba jeszcze dodać że jak ta patologia z prognoz się sprawdzi to nie będziemy się martwic trawą bo tej i tak już nie ma a tym czy np. drzewa przezyją to lato albo czy woda z kranu poleci.

    1. Racja niestety. U mnie brzozy gubią liście od początku lipca, od tygodnia bez też. Za chwilę polecą następne drzewa chyba

    2. Drzewa myślę, że przeżyć to przeżyją – po prostu zamiast zrucic liście w październiku zrzucą we wrześniu. To co mnie ciekawi – to na ile drzewa na południu są płycej zakorzenione niż te w centrum. W takim Kaliszu, Kole, Płocku czy Poznaniu średnia opadów roczna to okolice 520-530mm. Siła rzeczy drzewa muszą w takich warunkach szukać wody głębiej. Na południu, które jest znacznie wilgotniejsze nie mają takiej potrzeby. Ciekaw jestem czy ktoś to może potwierdzić.

  32. alewis
    No dobrze, niech będzie tak że teraz zdarza sie tak raz na 5 lat. To i tak Ci źle i narzekasz? Chcesz aby tak nigdy się już nie zdarzało? To do jakiej patologii nasz klimat chcesz aby doszedł? Wtedy to już o tych swoich mroźnych zimach całkiem zapomnij. Nie żebym nie lubił zim. Lubię śnieg ze względów uprawiania sportów zimowych i krajobrazowych jak coś. Po prostu lubię białe krajobrazy za oknem w okresie grudzień-luty. Jak przyjdą takie lata jakie Ty oczekujesz to zapomnij o jakichkolwiek zimach. Będzie jak w Holandii, 6 miesięcy jesieni…

    1. akurat o brak zim bym się nie martwił, bo żeby było tak jak piszesz to klimat by się musiał o 5-6 stopni ocieplić. Zimą róznica temperatur między zachodem a kontynentalnym wschodem jest ogromna i ocieplenie klimatu o 2K względem 1951-1980 nie chroni nas przed uderzeniami prawdziwych mrozów jak ostatnimi laty w lutym 2012, marcu 2013, styczniu 2017 (tu głównie na S Polski) czy lutym i marcu 2018. Ta dekada jest zimą dominowana przez dodatnie NAO i AO, przez co dużo częściej widzałeś brak śniegu i duże ciepło niż choćby lekki mróz. W latach 2011-2018 tylko jeden grudzień był poniżej normy, a aż 5 grudni było mocno powyżej normy. Ale już dekada 2001-2010 wyglądała zupełnie inaczej, jeśli chodzi o zimy była ona zimniejsza niż lata 90. No chyba że klimat się nam zmienił już tak bardzo, że od teraz 80-90% zim będzie mocno dominowana przez dodatnie NAO i AO, a raz na jakiś czas zdarzy się rodzynek pokroju zimy 2012/3 czy choćby jednej długiej fali mrozów przy ciepłej reszcie zimy jak w 2011/2.

      1. @alewis27
        Niedostrzeganie wieloletniej ewolucji polskich zim w kierunku stopniowej marginalizacji mrozu/śniegu (osobliwie na nizinach środkowopolskich), a zamiast tego koncentrowanie uwagi na incydentalnych epizodach mrozowych w celu zbagatelizowania tejże ewolucji, jest poważnym błędem.

        1. Z tym że proces ocieplania zim postępuje nierównomiernie. Na zachodzie Polski zim już prawie nie ma, ale np. u mnie począwszy od zimy 2016/17 ta pora roku „wzięła się w garść”. Grudzień 2016 poniżej normy, styczeń 2017 czwarty najzimniejszy po 1987 roku, później bardzo zimne luty i marzec 2018, no i naprawdę niebylejaka zima 18/19. Grudzień w skali kraju był bardzo ciepły, zaś u mnie naprawdę zimowy. A styczeń to w ogóle najbardziej śnieżny miesiąc od 6 lat. Nawet w ciepłym lutym na wyżej położonych terenach była fura śniegu. Pokrywa śnieżna przez miesiąc bez przerwy także zdarza się w ostatnich latach co roku, w odróżnieniu od okresów 2013/14-2015/16 kiedy sukcesem było jak śnieg poleżał przez tydzień.

          1. @PiotrNS
            1) Przypomnij, u Ciebie tzn gdzie?
            2) Czynnikiem decydującym w ocenie wieloletniej ewolucji „surowości” zim jest temperatura powietrza, a nie ilość spadłego śniegu. Jej wzrost może nawet powodować obfitsze opadu śniegu na pewnych obszarach (przynajmniej na obecnym etapie ocieplenia klimatycznego).

          2. Nowy Sącz zapewne. W Katowicach grudzień niestety padaka, najgorszy w życiu z prawie miesięcznym ciągiem bez słońca który wyszedł nawet kawałek na styczeń. Te opady śniegu to w okolicy połowy grudnia były, jak byłem wtedy w Wiśle to faktycznie tam było śniegu w opór dużo, w samych Katowicach zdechła resztka bo padał deszcz ze śniegiem przy 0,5 – 1C na plusie. W wigilię i pierwsze święto przez pewien czas też śnieżyło, zaś od południa w pierwsze święto już padaka kompletna, opad mieszany przy +2C czyli chyba najgorszy syf jaki zimą można mieć. W styczniu było trochę lepiej, nadal pochmurno ale wreszcie padał śnieg i był mróz, przez co ten miesiąc przypominał mi że jest zima a nie wydłużająca się brzydka wersja późnej jesieni. A luty w Katowicach z rekordem godzin słonecznych (120) i wyjątkowo ciepły, choć średnia +2,9 to daleko do rekordów. Zima jako taka można powiedzieć że trwała od 20 listopada do początku lutego, dalsza część lutego to już przedwiośnie było, zaś marzec to wczesna wiosna.

          1. Miało być oczywiście @Ben Wwa, jakaś autokorekta mi się włącza.

    2. @alewis
      Aby okresy letnie były jak oczekujesz, ale i zarazem zimowe bez wyraźniej dominacji zim „łagodnych” to klimat musiałby nie tylko średnio się ocieplać, ale i ewoluować w skali całego roku w kierunku większego kontynentalizmu. Za dużo jednak mieliśmy ostatnimi laty (mowa o kilku dekadach) oscylacji indeksów NAO/AO, aby jednoznacznie to stwierdzić. W najbliższym czasie zobaczymy, czy trend ku obniżaniu się NAO/AO przeciągnie się także na zimy (najbliższą i kolejne), czy też czasami ponownie nie zacznie przed zimą rosnąć. A to dużo w tym względzie wyjaśni…

  33. Chciałbym zwrócić uwagę, że nad Morzem – którego turystów odwiedzających tak żałowaliśmy – od 5-6 dni (zależy o jakiej części Wybrzeża mówimy) panuje przecudna, lampowa pogoda.

    Po wtóre, nie tylko nad Morzem, pożegnaliśmy w końcu uciążliwe nam wiatry.

    1. (szkoda, że tu nie można edytować komentarzy)

      Pardon, w zachodniej części polskiego wybrzeża już nawet 7 dzień z rzędu panuje przepiękna pogoda.

      1. Potwierdzam, ostatnie dwa dni mojego pobytu to przecudna pogoda, aż żal było wracać :) Wręcz idealnie, choć reszta także nie była jakoś kompletnie zła. Ani jednego straconego dnia, nawet jak któryś się paskudnie zaczynał to później nadchodziła poprawa :) Wróciłem opalony i z dwiema morskimi kąpielami na koncie :D

  34. Lipiec do 14go ma -1,44K przy nadal dość sporym zróżnicowaniu – w N części kraju są miejsca poniżej -2,5K. Ale już w ogóle nie ma miejsc powyżej normy, gdzie ten upalny 1 lipca i gorący 6 lipca bardzo długo ‚pracowały’ na dodatnią anomalię.

    Żeby zbić 15 dni ze średnio -1,5K potrzeba by ok. 5 dni z anomalią +4.5K. Czyli umiarkowanie silna fala upałów z średnią obszarową ok. 23 stopnie. Wyższe średnie występują raczej rzadko, nawet w takim sierpniu 2015 były tylko 3 dni z tav >25C +1 we wrześniu.

    1. Spokojnie, 3 dekada lipca na 100% „uratuje” lipiec.
      Nie ma mowy by lipiec w skali kraju zapisał się ujemnie!

      Dał bym wszystko, że lipiec nie będzie poniżej normy w skali kraju.
      Co najwyżej w regionach północno-wschodnich może zapisać się pod kreską.

      Na GFS w cale nie zwracajcie uwagi, bo poprostu kłamie.

      1. Lipiec dobrze jakby był w normie ale jakbym miał wybór między anomalnie ciepłym a lipcem -1K wybieram ten drugi bo to ci się działo w czerwcu nie było ani normalne ani fajne i miłe też nie . Obecnie u mnie 22,7 stopnia i słonecznie dosyć idealna pogoda do wypoczynku bez zimna i spiekoty .

  35. Do Admina: może zamiast tego śmieszne
    To sytemu.komentarzy szanowny Admin pomyślał by o jakimś normalnym forum z wątkami podlinkowanymi pod artykuły? Czytanie setek komentarzy w obecnej formie jest strasznie uciążliwe zwłaszcza na urządzeniach mobilnych :(

      1. Bo generalnie niemal wszystkie fora internetowe padły lub są blisko padnięcia. Popularność grup facebookowych oraz Disqus jedynie zwieńczyły dzieło zniszczenia.

        1. Ja mam forum wielotematyczne, na którym jedna z tematyk to meteorologia.
          Oczywiście, nie będę wklejać linku bezpośrednio, bo to jest niezgodne z regulaminem (nie wolno reklamować stron) i jeszcze bym zarobił ostrzeżenie.

    1. Zależy na jakiej przeglądarce(przynajmniej u mnie) Bo na Chrome to jest faktycznie tragicznie jeśli chodzi o pisanie komentarzy w sytuacji gdy jest ich dużo. Wówczas strasznie muli. Ale np. Mozilla działa idealnie. Także to chyba problem niedopracowanych przeglądarek.

  36. Dzisiaj bardzo chłodna noc w Toruniu najchlodniejsza od 15 lat, nie wiele brakło by to była najzimniejsza noc lipcowa (6/7 VII 2004- tmin: 6,3 st., tmin ostatniej nocy to 6,5 st.). A dzisiejszy dzień fenomenalny. Aż przykro się robi na myśl, że od weekendu wrócą (niezbyt silne) upały. Mam nadzieję, że to będzie krótki epizod i jeszcze ochlodzi się pod koniec miesiąca, szkoda by było zmarnować potencjał na najzimniejszy lipiec w XXI w., tj. w maju :)

        1. @kmroz
          @kmroz
          Rozumiem, że ty patrzysz na średnią dobową temperaturę, prawda? Ale jak w lipcu pojawiają się tmax w przedziale 15-21 stopni oraz tmin 5-10 stopni to chyba można to nazwać wrześniowymi temperaturami? Mam świadomość, że temperatury 15-21 stopni w długie dni lipcowe trwają kilkanaście godzin, a tmin 5-10 stopni ledwie kilka godzin (powiedzmy 3-6 h) co wpływa na średnią temperaturę dobową. :)

  37. Pięknie jednak pogoda się zlitowała i dzisiaj oprócz niegroźnych cumulusików które momentami przykrywały słońce było błękitnie. Piękny dzień, oby takich więcej- zarówno w lipcu, sierpniu, wrześniu, październiku…. temperatura też wymarzona noc 9 stopni dzień 24 stopnie. Jutro niestety załamanie pogody. A deszczu i tak sensownego nie będzie.

  38. Uwaga:
    3 dekada lipca zapisze się grubo powyżej 2 stopni niż normalnie.
    Ja sądzę że anomalia może wynieść w przedziale 2,5 stopnia jak nie nawet +3 stopni.

    Nie mniej jednak jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że anomalia za 3 dekadę lipca zapisze się conajmniej 2.5 stopnia.

    Wysokie temperatury nie odpuszczą także w 1 dekadzie sierpnia.

    Ochłodzenia jeśli będzie można w ogóle tak nazwać, będą płytkie i krótkie. W 1 dekadzie sierpnia może wzrosnąć aktywność konwekcyjna, szczególnie od okolicy 5 sierpnia. Szczególnie lepsze warunki do burz mogą pojawić się na północnym zachodzie Polski.

    Podsumując.
    Można już z pewnością mówić, że 3 dekada będzie bardzo gorąca z anomalią conajmniej 2,5 stopnia.

    To już pewnik.
    Natomiast w pierwszej dekadzie sierpnia co prawda następują drobne korekty, ale nie mniej jednak nic nie wskazuje na większe ochłodzenie. Cały czas widnieje opcja podtrzymania dość wysokich temperatur, tylko kwestią rozstrzygającą będzie typ pogody. Albo wygra wariant bardziej suchy, albo bardziej wilgotny, ze skłonnością do burz.
    Póki co idzie w stronę bardziej wilgotną z burzami, szczególnie na NW Polski.
    Podkreślam 1 dekada jeszcze jest w stopniu rozstrzygającym.
    3 dekada lipca to już pewnik na conajmniej 90%.

    Czekają nas ostatnie godziny, by wychłodzić mieszkania .
    A więc w nocy okna na oścież. By potem jak najkrócej narzekać na gorąc w budynkach.

      1. Możesz wierzyć, lub nie, ale przez ten stabilny wyż jaki będzie się umacniał pod koniec tego tygodnia, naprawdę ten stabilny układ wyżowy przetrwa conajmniej 10 dni i co ciekawe nie zabardzo będzie chciał się przesunąć i ustąpić miejsca frontom niżowym.
        To będzie stabilny wyż, który będzie gwarantował stabilne wysokie temperatury. Centrum tego ośrodka będzie bardzo blisko Polski nie kiedy może zawisnąć nad samą Polską.

        On (wyż) napewno nie wpuści chłodniejszego powietrza, ale ekstremalnych upałów rzędu 38 stopni również nie widać. Owszem mogą temperatury atakować poziom 35 stopni, ale nie będzie tak gładko, aby tę wartość przekroczyć.

        1. @Lukas zobaczymy, równie dobrze może przyjść ochlodzenie już w okolicach 25.07. W końcu dzieli nas jeszcze dekada, w połowie patologicznego czerwca, wyglądało, że nareszcie koniec złego i kto by pomyślał, że na samym końcu padnie apogeum piekła i posypia się kolejne, tym razem też absolutne rekordy, więc byłbym ostrożny z takimi długoterminowy prognozami…

          1. @Jacob
            Jeszcze się na zaczął gorący epizod na kilka dni w lipcu, a ty już spekulujesz, wróżysz następne ochłodzenie od ok 25 lipca. Ta wrześniowa pogoda (z tmax, tmin, itd) w lipcu nie będzie trwać non stop. :)

          2. @Zbigniew nie wiedziałem, że wrzesień ma taką samą tśr. co czerwiec ,a nie maj. :D. (obecnie mamy temperatury czerwcowe, nawet lekko wyższe). Nawet taki lipiec 1979 byłby anomalnie ciepłym wrześniem, więc typowy wrzesień w lipcu jest nie możliwy.
            I ja tutaj nie wróżę jak co niektórzy,tylko mówię, że to równie możliwy scenariusz :)

          3. @Jacob
            Aha czyli też patrzysz na średnią dobową temperaturę? Ok. Ale np. tmax ok lub poniżej 20 stopni i tmin w okolicach lub poniżej 10 stopni to nie jest lato nawet jeśli tmax w okolicach 20 stopni trwa kilkanaście godzin co podnosi dobową tavg. No dobrze niech Ci będzie mamy temperatury czerwcowe wymieszane z epizodami wrześniowymi (temperaturami). :)

          4. @Zbigniew
            Śr. Tmax
            Czerwiec: 22,1 st
            Wrzesień: 18,6 st

            Sr. Tmin
            Czerwiec: 10,9 st
            Wrzesień: 8,9 st

            Tmax’y i tmin’y ostatnich dni są zdecydowanie bardziej czerwcowe,a nawet nieco wyższe

          5. @Jacob
            Aha. Ale to piszesz z punktu widzenia swojego miasta (Torunia) czy całej Polski? Chcesz napisać, że w Polsce w lipcu w ogóle nie było epizodów z temperaturami charakterystycznymi dla września? Bo jeżeli tak to się nie zgodzę. Dni 8-10 lipca były „wrześniowe” jeśli chodzi o tavg obszarową Polski. Akurat były takie miejsca w Polsce gdzie tmax wyniosła była blisko 18,6*C (czasem nawet niższej) i tmin 8,9*C – także nie można pisać, że epizodów wrześniowych w lipcu w ogóle nie było.

  39. W ramach ciekawostki dodam że dzisiaj był najbardziej udany 15.07 od 13 lat. Tak, od tego słynnego lipca 2006- to był jeden z niewielu naprawdę cudnych dni w tamtym nieciekawym lipcu- chwilowa darowana pogoda. OD 2007 ten dzień przez 12 lat z rzędu był rok w rok niezbyt udany.

    1. Eh lipiec 2006. Klasa nie do pobicia chyba, tak wiele gorących dni z suchym powietrzem, coś wspaniałego. Czerwiec 2019 bliski ale jednak lipca 2006 nie pobije w mej subiektywnej ocenie.

  40. Można rzec nawet że w 3 dekadzie temperatury podczas możliwego ochłodzenia (jeżeli w ogóle nastąpi- choć zaczynam w to wątpić) nie spadną poniżej 25 stopni.

  41. Jeśli nie sięgną mnie chmury i nie ruszy się wiatr to ta noc może być jeszcze chłodniejsza niż wczorajsza. Wczoraj o 22:30 było 16,0*C a dziś natomiast już tylko 13,8*C (10 stopni mniej niż w środku dnia). Jeszcze większa różnica na stacji Łódź-Lublinek : wczoraj o godz 22 było 16,7C a dziś zaledwie 12,9C, a więc 4 stopni mniej! Na Lublinku w 2h temp. spadła o ponad 9 stopni. O wszystkim zdecyduje zachmurzenie. Na tę chwilę mocno się zdezintegrowało. Wiatr ma być słaby niemal do rana, w tej chwili jest bezwietrznie.

    1. Ostatecznie chmury nadeszły.
      Ale mniej szczęścia mieli w Świętokrzyskiem. O ile jeszcze na stacji w Kielcach Tmin wyniosło 5,7C o tyle na stacji w Rakowie było to już 3,8*C (i to z danych godzinowych), więc przygruntowy przymrozek z pewnością mógł tam wystąpić.

  42. 24 lipca – dość odległy termin

    GFS u mnie widzi 18 stopni i zachmurzenie
    EMCWF 35 stopni i pełne słońce

    Ciekawe, która z tych wartości będzie bliższa prawdy

  43. Bardzo wyrównane temperatury i anomalie (także w skali kraju) mamy w ostatnich dniach – bo odpowiednio przeważnie ok. 16/16,5°C oraz -2/-1,5K (ref. 1981-2010). Utrwalają one obraz „czerwcowego” lipca, ale oczywiście mając na względzie dawne czerwce, a nie ostatnie…

    Przed nami ostatnie 2-3 dni z tej serii, a potem powracają ciepłe klimaty – prognozy cały czas są rozbieżne co do skali ocieplenia. Jednak sporo z nich widzi rozległy wał wyżowy, obejmujący także Europę środkową, z ośrodkami rozwijającymi się w różną stronę. Natomiast zatoki/fronty niżowe wokół nich mają się wyraźnie rozmywać i zatracać swoją aktywność. A to oznacza przewagę dni gorących i/lub upalnych, pogodnych i suchych (z otwartą na razie oceną skali gorąca/upału).

    Póki co ostatnie z tej serii pogorszenie aury przejawiające się jednak głównie zachmurzeniem i niezbyt wysokimi temperaturami za dnia, a w znacznie mniejszym stopniu opadami – czyli jak nierzadko podczas tego chłodniejszego okresu…

    1. Mam jednak nadzieję, że będzie dużo burz i obfitych opadów przy tej fali upałów, tak jak rok temu. Będzie o to trudniej niż wtedy, bo cyrkulacja będzie raczej z SW niż z E, ale np. ICON daje nadzieję na taki scenariusz.

      1. „Mam jednak nadzieję, że będzie dużo burz i obfitych opadów przy tej fali upałów, tak jak rok temu”.
        I dużo podtopień, szkód, zniszczeń różnego stopnia i uciążliwości np. w postaci parno-dusznej pogody…

        1. @Zbigniew

          Deszcz jest potrzebny, a wody w glebie już ni ma. Kilka dni słonecznych i do tego gorących może już oznaczać katastrofę. Pojawienie się orzeźwiającej burzy podczas każdego gorącego dnia wczesnym popołudniem byłoby wskazane, a nikogo nie zabije- o ile nie lekceważy ostrzeżeń.
          Upał w połączeniu z prażącym słońcem przez 16 godzin to jest dopiero masakra. A w nocy wcale nie ma ulgi, po upalnym dniu temperatura nie spadnie przez północą poniżej 20 stopni. Tmin może i wyniesie 14-16 stopni (i tak za dużo dla mnie), ale takie minimum trwa 1-2 godziny. A ja jednak jestem zainteresowany spokojnym zasypianiem trochę wcześniej niż o 2:00. W ostatnich dniach spałem jak suseł i spokojnie mogłem posiedzieć godzinę wieczorem dłużej, zamiast marnować tę godzinę na próbę zaśnięcia- wiedziałem że przy wywietrzonym pokoju i rześkim powietrzu usnę momentalnie.

        2. „Deszcz jest potrzebny, a wody w glebie już ni ma”
          To niech pada, ale z opadów pochodzenia wielkoskalowego,a nie z opadów konwekcyjnych z burz, bo to nie w niewielkim stopniu pomaga rolnikom, sadownikom, itd.
          Nikt nie mówi, że ma być „Upał w połączeniu z prażącym słońcem przez 16 godzin”.
          „Kilka dni słonecznych i do tego gorących może już oznaczać katastrofę”
          Widzę, że odwracasz kota ogonem. Akurat jeśli chodzi o suszę to jest to zjawisko rozwijające się progresywnie (stopniowo) i dopiero po dłuższym okresie gorącym i słonecznym może być katastrofa. Natomiast skutki gwałtownych burz z ulewami, powodzi, silnego wiatru widać od razu w przeciwieństwie do suszy i na tym polega ta różnica.
          „Orzeźwiająca burza”? – czyli granatowe wypiętrzone z intensywnym deszczem, piorunami i silnym wiatrem? Przy upalnej pogodzie i burzach robi się sauna zwłaszcza po tym jak po ulewie się znowu rozpogadza.
          Burze są właśnie najgroźniejsze jak napływa upalne i wilgotne powietrze, zawsze przyniosą jakąś szkodę.
          A ile mamy takich dni w roku z tmin ok 15 stopni i więcej, że narzekasz, że nie możesz spać w nocy? Przykro mi ale temperatury minimalne ok 10 stopni w miesiącach letnich to jest chłodno (nie ma co zaklinać rzeczywistości). Dobrze widać, że masz połączone cechy zarówno fana umiarkowanego lata jak i fana chłodu (zimnoluba).

          1. W przypadku temperatur dziennych preferuje umiarkowane lato, ale nie ukrywam, że mam słabość do rześkich i bezchmurnych nocy.

            A co do reszty wypowiedzi… w obecnej sytuacji już 10-15 takich dni rodem z lipca 1994 czy 2006 może doprowadzić do katastrofy. Susza jest od dawna.
            Burza jak najbardziej orzeźwia – nie masz pojęcia jak bardzo pomogła w takich dniach jak 29.07, 31.07 i 3.08 ub.r. Mimo, że tego ostatniego mnie minęło bokiem, to porządnie się ochłodziło. Gdyby tak było CODZIENNIE w okresie tej długiej fali upału 20.07-10.08.2018, to bym absolutnie tak na nią nie narzekał.

          2. „W przypadku temperatur dziennych preferuje umiarkowane lato, ale nie ukrywam, że mam słabość do rześkich i bezchmurnych nocy”
            No to wiem już od bardzo dawna.
            Tak widzę, że susza jest od dawna (od miesięcy), a nie od kilku tygodni.

            „A co do reszty wypowiedzi… w obecnej sytuacji już 10-15 takich dni rodem z lipca 1994 czy 2006 może doprowadzić do katastrofy”
            No to były bardzo bardzo upalne i słoneczne okresy co spowodowały powstanie suszy. Ogółem, żeby mówić o suszy np. atmosferycznej to musi nie padać przez ok lub ponad 2 tygodnie.
            Ale np. 10-15 dni przechodzenia gwałtownych burz przy gorącej i wilgotnej pogodzie czy np. opady wielkoskalowe z niżu genuańskiego to byłaby jeszcze większa katastrofa.
            „Burza jak najbardziej orzeźwia – nie masz pojęcia jak bardzo pomogła w takich dniach jak 29.07, 31.07 i 3.08 ub.r. Mimo, że tego ostatniego mnie minęło bokiem, to porządnie się ochłodziło. Gdyby tak było CODZIENNIE w okresie tej długiej fali upału 20.07-10.08.2018, to bym absolutnie tak na nią nie narzekał”
            No to gratuluję, że poczułeś ulgę po burzy, która pewnie przechodziła późnym popołudniem lub wieczorem, bo po burzach w tym okresie to już nie ma szans aby się znowu mocniej ociepliło kiedy wyjdzie słońce. Ale zawsze kiedy zbiera się na burzę robi się parno i duszno. Ale rozumiesz, że np. po wczesno-popudniowej burzy kiedy porządnie poleje i kiedy się przejaśni (wyjdzie słońce) i temperatura rośnie to wtedy robi się ewidentna sauna na dworze.

          3. No to coś takiego miałem na myśli jak tamte dni. Zachmurzenie koło 13:00, Burza z ulewnym deszczem, i powrót słońca koło 18:00. Wiadomo, że jak burza jest przed południem to jest gorzej.

          4. No burza podczas upalnych dni najczęściej tworzy się lub nadchodzi w godzinach późnopołudniowych. O 13 może się zdarzyć, ale bardzo rzadko – musiałoby napływać niestabilne gorące i wilgotne powietrze aby tak szybko burze się wypiętrzyły. Przy takiej pogodzie były to burze wewnątrzmasowe. Tak długo od 13 do 18 czyli 5 h to burza by nie trwała.

    2. Najnowszy run ECMWF przesunął atak jęzora gorącego powietrza o kolejną dobę na sam koniec prognozy. Wygląda to przerażająco ale to sam koniec prognozy. Reszta modeli na tak odległe terminy raczej widzi wciąganie gorąca ale bardziej Europą W albo wręcz nie widzi wcale. Oczywiście kibicowałbym tym chłodniejszym wersjom, które i tak będą u nas gorące. Szans na fajną zmienność pogodową i deszcz niestety nie widać :(

      1. 35 stopni mi też niepotrzebne. Ale niech się skończy to obecne 20/10 bo taka pogoda jest fajna na wrzesień a trwa to już ponad 2 tygodnie, przy czym do 6 lipca jeszcze nie było na co narzekać. Jakby było tak jak w dniach 2-6 lipca + okresowe ocieplenia do 28-30 to bym na pewno na lato nie narzekał. Ale tych pochmurnych dni nie osiągających nawet 20 w najcieplejszym momencie to już większość ma dosyć.

  44. U mnie w okolicach Torunia po rekordowo goracym czerwcu nadeszlo jedno z najdluzszych i najglebszych lipcowych ochlodzen w ostatnich latach. Do dnia dzisiejszego mielismy juz 7 nocy z temperatura ponizej 10C w tym wczorajsza najchlodniejsza z temperatura zaledwie 6C oraz 5 dni gdzie temperatura maksymalna wyniosla ponizej 20C. O ile wiekszosc moich znajomych po upalach przyjela to ochlodzenie z ulga to teraz zaczynam slyszec juz glosy ze mogloby sie w koncu nieco ocieplic nie dziwie sie temu bo prawie nikt nie lubi sytuacji gdy dany typ pogody przedluza sie w nieskonczonosc, lepszy pojedynczy letni dzien z temperatura powyzej 35C lub z temp 15C niz cala seria bardzo chlodnych lub bardzo upalnych dni. Oby ten miesiac okazal sie miesiacem ponizej normy bo jezeli tak nie bedzie to moi znajomi przestana wierzyc w globalne ocieplenie. O ile kazdy subiektywnie nawet stwierdzi ze tegoroczny czerwiec byl mega upalny i nie potrzeba nawet ku temu przywolywania zadnych statystyk to nikt o zdrowych zmyslach nie uwierzy ze miesiac ktory jest najcieplejszy w roku a ktory przez 2/3 swojego okresu trwania przynosil jednocyfrowe temperatury w nocy i czesto chlody w ciagu dnia moze byc uwazany jako cieply. Co do opadow – nadal bardzo niewielkie ale mam nadzieje ze ruszy sie cos w tej kwestii w sierpniu a jesli nie to chociaz na jesien bo nie ma nic fajniejszego niz obfite jesienne grzybobrania :-)

    1. O tym roku można powiedzieć jedno- przynosi bardzo różne typy pogody, ale przy żadnym z nich nie chce porządnie padać, co najwyżej lokalnie są sensowne opady. Druga połowa maja była tutaj wyjątkiem i chyba tylko jej zawdzięczamy wodę w kranach.

      1. Co do opadow w sumie jestem przyzwyczajony ze nie ma ich duzo, w koncu mieszkam w takiej totalnej dziurze opadowej xd nawet czesc mojej rodzinki ktora mieszkala wiekszosc zycia na Gornym Slasku w Tarnowskich Gorach twierdzi ze tutaj jakby wprowadzili sie na pustynie. Natomiast moi rodzice uwazaja ze cos zlego dzieje sie z pogoda bo w latach ich mlodosci 70 i 80 nieczesto bywaly tak dlugotrwale chlody jak teraz w lipcu i tak dlugotrwale upaly jak w czerwcu chociaz blizszy latom ich mlodosci byl jednak typ pogody jaki panuje obecnie czyli umiarkowanie cieply z tym ze jak mowia normalne bylo kilka dni chlodu, dwa dni upalu, znow kilka dni chlodu i tak w kolko a nie jeden typ pogody ciagnacy sie tygodniami a teraz z skrajnosci w skrajnosc jak to mowia

      2. W marcu też padało sporo. Do 20-go było trudno o jeden dzień bez opadów. To nie były jakieś bardzo wysokie sumy bo to tylko marzec ale mimo wszystko padało prawie każdego dnia. Podobnie w styczniu który był najbardziej snieżnym miesiącem od dawna. Szkoda że największy śnieg przed odwilżami ale co zrobisz, może ta zima będzie w końcu przy ujemnym NAO i będzie wyglądać jak zima a nie to co od 7 lat czyli dalsza jesień w grudniu, suchy mróz bez śniegu w styczniu, jakieś tam podrygi w lutym i tyle.

        1. Ja się nastawiam na zimę takie jak 4 ostatnie. U mnie to dawało ok. 70-80 dni pokrywy, która w kulminacyjnym momencie dochodziła do 50cm. Ponad 500m npm robi swoje. Na zimę z lat 2009-2013 się nie nastawiam. Zbyt szybko się ociepla. Za 10-15 lat zimy 2014-2018 to będą granice maximum co będą wstanie osiągnąć. A jak się sprawdza twoje oczekiwania to jeszcze gorzej…

          1. Dodam że chodziło mi o Twoje oczekiwania względem lata, bo wtedy zimy siła rzeczy też się jeszcze bardziej ocieplą.

      3. no, to zależy gdzie. u mnie w lipcu spadło już ponad 70 mm, w całym Pomorskiem w okolicach 50, to nie są opady lokalne. właśnie nadciąga kolejna strefa stałego opadu, co tego lata cieszy niezmiernie.

  45. To u mnie oba modele mniej więcej zgodnie pokazują gorąc/upał w dość łagodnej wersji, różnią się o 1-2 stopnie w najgorszym wypadku. GFS daje do 29, ECMWF do 31. Zwykłe letnie ocieplenie, żadnych skrajności. Zresztą nadejście tego ciepła się opóźnia, 2 dni temu już w piątek miało być 29 a dzisiaj podają tylko 25 w dodatku z burzą. Wczoraj już było w miarę znośnie (24 st) dzisiaj znowu zimno i pochmurno, przewidywany jest tmax poniżej 20. Ostatnie 9 dni to naprawdę jest takie typowe lato PRL bo średnie dobowe się utrzymują na bardzo wyrównanym poziomie od 15,0 do 16,3 czyli dość znacząco poniżej najnowszej normy lipca wynoszącej u mnie 19,1. Nie mówię tu nawet o lipcu 1979 bo ten to był patologicznie zimny, mówię o czymś typu 1981.

    1. I bardzo dobrze, że ocieplenie ma być stopniowe. Nie zaś takie, że temperatur 2-3 st. średnio poniżej normy szybko wejdziemy w wartości Tmax wokół 35°C i noce tropikalne – zważywszy na to, że opadów nadal ma być coraz mniej i/lub być ponownie coraz rzadsze.

      Bez względu na szczegóły – prognozowany wał wyżowy z ośrodkami/ramionami w kierunku Azorów, Skandynawii oraz Ukrainy i SW Rosji (w zależności od prognozy i terminu) – może potrzymać dłużej…

    2. @alewis27 w gruncie rzeczy za PRL-u nie było tak źle z sezonami letnimi, było wiele pięknych i normalnych miesięcy letnich (długo by wymieniać). Upalne dni tj. obecnie zdarzały się co roku, wyjątkowe tu było tylko lato 1980.

      1. To fakt, moi rodzice czesto wspominaja jakis upalny czerwiec gdy papiez przyjechal z wizyta, czyli gorace letnie dni zdarzaly sie jednak. Niestety bylo i w druga strone wystarczy spojrzec na lipiec 1979 w Suwalkach, to jest jakas abstrakcja totalna xd najcieplejszy miesiac letni z temp max na poziomie 21C, 20 dni ponizej 20C za dnia i wiekszosc nocy z temperatura jednocyfrowa. Gdy pierwszy raz widzialem zestawienie tego miesiaca myslalem ze to dokument sfalszowany, nawet w Karelii czy jakims tam Ojmiakonie co roku temperatura dochodzi do 25 a nawet 30C, to co sie wtedy wydarzylo nie mialo po prostu prawa sie wydarzyc chyba zeby wybuchl wulkan i pyly przeslonily slonce na miesiac. Wspolczuje tym ludziom bo to dramat caly lipiec chodzic w polarze i kurtce

      2. cały okres 1977-1980 koszmarny, jedynie pojedyncze cieplejsze miesiące w morzu wyjątkowo zimnych i pochmurnych. W latach 50 60 70 czy późniejszych 80 było w miarę normalnie, niektóre miesiące chłodniejsze niektóre cieplejsze. Ale latem i tak jest w miarę ciepło, nawet jak jest poniżej normy. Prawdziwą patologią był maraton lodowatych kwietniów w latach 1972-1982. Średnia za te 11 lat wynosiła 6,79C, gdzie uchodzący za chłodny i brzydki kwiecień 2017 miał u mnie 7,5C. Od 1991 roku JEDYNY kwiecień zimniejszy niż ta 11-letnia średnia to kwiecień 1997! Jak tak patrzę to od 1951 żaden inny miesiąc nie miał takiej długiej serii poniżej normy (i to bardzo mocno poniżej). Dopiero stycznie w latach 1966-1972 wyglądają na coś podobnego, ale jednak tylko 7 lat a nie 11.

        Za to od 2015 roku lato jest zdominowane przez miesiące ekstremalnie ciepłe. Fakt że to dość krótka próbka ale z 13 miesięcy letnich na razie było 6 ekstremalnie ciepłych, 1 wyjątkowo ciepły, 2 bardzo ciepłe, 3 lekko ciepłe i 1 normalny. Ani jednego chłodnego nie mówiąc o bardzo czy skrajnie chłodnych.

        1. Topniejąca w oczach pokrywa lodowa Arktyki „psuje” nam prąd strumieniowy i skazuje na coraz dłuższe i groźniejsze w skutkach blokady. Zaczynam się zastanawiać czy lub kiedy przyjdzie taki układ baryczny, który przyniesie centralnej Europie zamiast fali gorąca i suszy, falę zimna lub wilgoci. Mam takie odczucie (być może niesłuszne), że przez ostatnie 5 lat to Europa częściej obrywa suszą lub upałami a Stany lub azjatycka część Rosji mrozem lub powodziami. Ciekawe czy jest to stały trend czy też może obrócić się o 180 stopni? Oczywiście wybieranie między ekstremami to jak wybór między dżumą a cholerą, niemniej jednak warto byłoby wiedzieć czy możliwe jest w ogóle np. kilka lat mokrych po kilku latach suchych. Ot choćby po to aby się na nie postarać przygotować.

          1. no to w maju przecież tak było. Może nie skrajnie zimno ale był to bardzo nieprzyjemny maj, niewiele tylko lepszy od mistrza podłości z 2010 roku. W ogóle typowego maja nie przypominał, była w nim masa przejmująco zimnych i pochmurnych dni, gdzie w strugach opadów było 8 stopni w środku dnia, jak się robiło trochę cieplej to po chwili i tak przychodził brutalny zimny prysznic. I tak chyba z 3 albo 4 razy, na papierze tego tak nie widać, bo taki dzień miał tmax 16 stopni awansem z poprzedniego wieczora, kij z tym że w południe było 9.

            Podobnie jak maj 2010 przyczyną tak patologicznego miesiąca była silna blokada, spływy PA i zablokowany niż na południe od Polski. Lato ma trochę inną charakterystykę niż maj, najzimniejszy kierunek wiatru latem to nie jest już NE tylko NW znad Atlantyku. Przy takiej blokadzie typ panującej pogody będzie inny.

          2. @alewis27: No właśnie to jest dokładnie to o czym wspominałem. Wymieniłeś dwa ponadnormatywnie mokre miesiące w ciągu całej dekady, przy czym ten drugi był ponadnormatywnie mokry tylko w części Polski. Tymczasem ekstremalnie suchych z ostatniego półtora roku już się nazbierało aż 4. Ciekaw jestem czy to już stały trend i będą nas gnębić wyłącznie susze i upały czy też może przyjść seria lat z powtarzającymi się częściej bardzo mokrymi (nie mylić z zimnymi!) miesiącami w centralnej Europie.

          3. Już nie przesadzaj że tylko 2 ponadnormatywnie mokre miesiące w ciągu całej dekady były. Rok 2010 należał głównie do południa kraju, ale rok 2017 to było mniej więcej to samo, tyle że na północy kraju. Ten rok tam był najbardziej wilgotny od 1951! W drugiej połowie mieli tam prawdziwy potop i całą serię koszmarnie pochmurnych / wilgotnych miesięcy. A 2017 to wcale nie jakaś odległa przeszłość, ledwo 2 lata temu to było.

            W dłuższej perspektywie czasowej w Polsce największe straty nadal przynosi i będzie przynosić okresowy nadmiar deszczu, niż jego niedobór. W maju wystarczył jeden pieprzony zablokowany niż by dać lokalne rekordy dobowych sum opadów (nawet do ok. 140 mm/doba), wzrosty powyżej stanów alarmowych i podtopienia. Do szkód powodziowych może dojść bardzo szybko, jeden bogaty w wodę przyblokowany niż i płyniemy. A posucha? Czerwiec cały miesiąc prażenia słońcem, upałów nigdy wcześniej w czerwcu nie widzianych, braku opadów i co? Jedyny efekt to żółta trawka na pełnym słońcu. W lasach dalej było i jest OK. Żeby były naprawdę wysokie szkody z posuchy to by musiało długimi miesiącami padać mało lub wcale. Ostatnimi laty duże posuchy były w 2015 i 2018. Straty finansowe na skutek powodzi w 2010 roku wyniosły 2,9 mld euro (łącznie z rolnictwem, szacunek z lutego 2011), za to szacunkowe straty spowodowane suszą w 2015 roku były początkiem września wyceniane na ok. 1 mld złotych. Różnica jest o cały rząd wielkości na (nie)korzyść powodzi, a ile czasu zajęło powstanie tej posuchy vs. ile to zajęło powodzi.

          4. Ale chwila, ja nie chcialem dyskutowac o wyzszosci powodzi nad susza lub odwrotnie bo jedno i drugie to nic dobrego. Bardziej chodzi mi o to, ze mam wrazenie iz poki co drecza nas czesciej okresy suche niz mokre i zastanawia mnie czy to juz staly trend czy jednak czeka nas odbicie w mokra strone. A tak juz poza tematem to na straty powodziowe ogromny wplyw ma ten fakt, ze masowo budujemy tam gdzie hudowac sie niepowinno a potem placz, ze podtopilo.

  46. Jak będzie takie ciepłe lato w najbliższej przyszłości coś ok 27 stopni to nie tak źle ale nich więcej pada to jest najgorsze zastanawiamy się czy ciepło czy zimno , a opadów brak dalej w zasadzie i to jest najgorsze nie to że anomalia lipca obecnie wynosi blisko -1,5K Źle się dzieje lipiec najprawdopodobniej wypadnie w okolicach normy myślę szkoda, że oady nie . Co będzie dalej jaki sierpień tego nie wie nikt lipiec nam się powoli klaruje , a sierpień wielką zagadką zostaje .

  47. Jak będzie takie ciepłe lato w najbliższej przyszłości coś ok 27 stopni to nie tak źle ale nich więcej pada to jest najgorsze zastanawiamy się czy ciepło czy zimno , a opadów brak dalej w zasadzie i to jest najgorsze nie to że anomalia lipca obecnie wynosi blisko -1,5K Źle się dzieje lipiec najprawdopodobniej wypadnie w okolicach normy myślę szkoda, że oady nie . Co będzie dalej jaki sierpień tego nie wie nikt lipiec nam się powoli klaruje , a sierpień wielką zagadką zostaje .

    1. akurat wśród komentujących większość z uporem maniaka tłucze tylko te temperatury jakby to był jedyny składnik pogody za oknem. A opady? A wiatr? To wszystko wpływa na to jak odczuwamy bieżąco sytuacje. Na ten moment zapowiada się, że lipiec znowu będzie suchy, Mamy połowe miesiąca i nadal w dużej części kraju opady nie przekraczają 20mm. Są nawet takie przypadki jak Lublin gdzie do tej pory w Lipcu spadło jedynie 3,8mm! a do 25 lipca ECMWF daje tam jedynie 3-4mm – nie wiadomo czy spadnie z tego cokolwiek

      1. to w Katowicach na razie 31 mm opadu na stacji Muchowiec. To mało, zwłaszcza że w czerwcu ta stacja odnotowała 2 mm (choć tu myślę że było to jakieś ekstremum lokalne bo w czerwcu trafiło się parę burz z treściwym deszczem, realna suma op. czerwca około 20 mm). To niewiele biorąc pod uwagę to, że mimo tego ochłodzenia nadal przeważają dni gorąco-upalne (mam na myśli zasadniczy okres letni od 1.06 do dziś, jesteśmy obecnie na półmetku).

        Przypomina się trochę 2015 rok, kiedy przez 7 mies. pod rząd było grubo poniżej normy opadowej – np. kwiecień 13 mm lipiec 44 mm sierpień 16 mm. 2015 był najsuchszym rokiem w Katowicach, gdzie tylko styczeń marzec i listopad przyniosły opady powyżej normy. 2019 niemal na pewno najsuchszy nie będzie z uwagi na ekstremalny maj, do 30.06 mamy 318 mm przy rekordzie wynoszącym 489 mm. Ten próg może sam sierpień dobić jak przyjdzie wydajny niż z południa. Nowego rekordu suszy raczej niet, co nie znaczy że jest dobrze. Zima nędzna, wiosna sucha, maj mokry, czerwiec suchy i upalny, lipiec chłodny suchy i wietrzny.

        1. Czy lokalne ekstremum… Jest możliwe, że takich miejsc było więcej, a być może trafiłby miejsce gdzie nie spadła nawet kropla w czerwcu, kto wie. Opady były bardzo punktowe. Na pewno nie była to jakaś wyjątkowa anomalia patrząc na to ile spadło w Krakowie, Opolu, Łodzi czy Poznaniu.

  48. Wczoraj w Gliwicach było typowe polskie lato, czyli 24 stopnie przy dość słonecznej pogodzie. Wykorzystałem tę pogodę i zrobiłem 32 kilometrową wycieczkę rowerową.
    Dzisiaj już jest pochmurno i chłodno, zapowiada się na najchłodniejszy dzień w tym miesiącu.
    Na szczęście od czwartku, najpóźniej od piątku będzie powrót gorącej pogody. Na szczęście suszy raczej nie powinno być, będą od czasu do czasu okresowe burze o średniej intensywności.

      1. Właściwie chodzi mi o całą konurbację Katowicką.
        Na razie w tym miesiącu spadło dość mało deszczu, na razie proporcja to 6 deszczowych dni na 10 bezdeszczowych. Jednak, gdy wraz z ociepleniem ruszy konwekcja to może posucha zostanie złagodzona.

        1. Dobra, liczba dni deszczowych nie ma jakiegoś dużego znaczenia, wszkaże każdego mogło spaść 0,2mm i co z tego wynika?
          Liczy sią suma, która spadła. W Katowiach jest ok 30mm z tego co patrze, co daje ok 35 od końca maja. No szału nie ma

        2. A to się liczy na dni deszczowe i nie deszczowe? Czyli rozumiem że jak np. dzisiaj popada 10 minut a przez 10 godzin będzie lampa to liczymy to jako dzień deszczowy ? :)sprytna manipulacja faktami.

    1. a jednak nie taki chłodny, wyszło trochę słońca i jest już 20 stopni. Szału nie ma ale były zimniejsze dni, choćby niedziela 7.07 po południu.

        1. Meteomodel oferuje narzędzia, by sobie samemu wyznaczyć co jest dniem deszczowym a co nie. Mamy kilka parametrów:

          -suma opadu >0.1mm
          -suma opadu >1mm
          -czas trwania opadów deszczu (czy śniegu albo jedno + drugie)

          Według tego możemy sobie odfiltrować miesiące a następnie analizować je na danych dziennych.

          Dla jednego dzień deszczowy to będzie dopiero lanie od rana do nocy (jak w połowie lipca rok temu), dla innego nawet kilkuminutowa mżawa nie dająca nawet mierzalnej sumy opadów będzie dniem z opadem.

          Na logikę to dzień z 10h usłonecznienia i jakąś krótką przelotną chmurką w trakcie to nie dzień deszczowy. Ale dzień z burzą z której spada 20 mm mimo krótkiego czasu trwania i wysokiego usłonecznienia to już raczej tak. Nie jest to jakiś jednoznaczny parametr, każdy sobie ocenia według własnych kryteriów. Obiektywna ocena jest tylko według kryteriów ścisłych, czyli choćby liczba dni z opadem >1 mm.

  49. Obecnie ochłodzenie to kolejna patologia w tegorocznej serii skrajności pogodowych. Czy ktoś na ukradł przejściowość pogody? Ta stabilność robi się już nudna. Najlepsze to że wraz z tym pół miesięcznym ochłodzeniem nie zapiszą się żadne znaczące opady, a tylko lokalne „posiąpywania”. Do tego pochmurno i wietrznie, to już kwiecień potrafił być przyjemniejszy, bo chociaż przygrzewało słońce.
    A tymczasem dzisiaj kolejny dzień rodem z października.

    1. mnie najbardziej wnerwiają te chmurska które zajmują niebo już od 10 rano, wiszą cały dzień (tzn najcieplejsze godziny) i rozrywają się na wieczór. W ten sposób wieczory i noce są zimne jak jesienią, a w dzień słońca nie ma i temp się zatrzymuje na jakichś nędznych 18 stopniach. Pojęcia nie mam skąd taka skłonność do tego zachmurzenia jak ten lipiec idzie u mnie na rekord najniższej wilgotności względnej! Większość dni ma bardzo niskie tdew rzędu 0-5, może 5-10 za dnia, to przypomina kwiecień-maj a nie lato. I powoduje zwiększające się odczucie chłodu. Wiosną dzień z taką RH to dzień bezchmurny. Może na 700 hPa jest wysoka RH i przez to ten brak słońca? I tak nie pada z tych chmur, mogło by ich nie być to by choć w miarę ciepło było za dnia. Jak np. 3-4 lipca u mnie, po 23 C.

      1. Też to zauważyłem, sytuacja iście jesienna tylko że przy suchym powietrzu. Lipiec u mnie ma na razie bardzo niskie nasłonecznienie, pewnie niektóre miesiące zimowe mają wyższe.

  50. @ogodo-pata Niestety stabilności w pogodzie i klimacie będzie coraz mniej to jest już pewne co do obecnego ochłodzenia fakt jak na lipiec chłodno ale lepsze to dla większości niż piekarnik i 30+ i pełna lampa tak zwana . Da się pracować odpoczywać aktywność sportową uprawiać bez większego wysiłku a w upały wszytko jest nie przyjemne prócz plażowania ale chyba nie cała Polska jest na plaży ludzie pracują i mieszkają w miastach zawsze raz można lecieć na południe Europy zamiast narzekać jak to w Polsce jest wiecznie zimno cytuje klasyka . Sorry taki mamy klimat

    1. @Obserwator Meteo
      Są tacy co lubią upały, nawet gdy przebywają daleko od najbliższej plaży. Dla nich są one przyjemne.
      I jak to skomentujesz?

      1. Niestety,

        takie głosy, jak powyższy, nie wpływają dobrze na odbiór bloga wśród jego merytorycznych uczestników. Dla wielu clou fałszywie tak nazywanej wolności słowa jest możliwość wyrażania (i obrony wszystkimi dostępnymi środkami) tzw. „swojego zdania”, które stawia się ponad zdanie innych. Zbyt wiele kłótni tu widzieliśmy, aby zaprzeczać, że wpływają one negatywnie na odbiór przezentowanych treści.
        To szerszy problem, ale akurat „nasz” blog zawiera (zwłaszcza archiwalne wpisy) potężny ładunek merytorycznych informacji. Tym bardziej wszystkim – zarówno administracji, jak i szeregowym uczestnikom dyskusji – powinno zależeć, aby jak najdłużej cieszył się on swoistą estymą pośród pseudometeorologicznego chłamu.

        Ex animo pozwolę sobie na zdecydowaną krytykę zarówno tych, dla których aktywność terenowa oznacza li tylko sport i wyczyn, niezależny (ich zdaniem) od czynników pogodowych; tych, którzy oczekują ciągłego podwyższania średnich i rekordowych parametrów termicznych; tych, których wykręca sama myśl o upałach, a jednocześnie żądają parnej, burzowej aury; tych, którzy oczekują odreagowań – chłodu za upał, posuchy za powódź, wiatru za jego brak.
        Mileńkie Wy moje – zastanówcie się kilkukrotnie, zanim wklepiecie w klawiaturę komentarz, który jest powieleniem tożsamego treścią wpisu sprzed godziny, dnia, czy tygodnia. Naprawdę – pomyślcie! Słowa te kieruję także do mej skromnej osoby:)

      2. Dzisiaj u mnie prawdziwa ciemnica, do tego brak zielonej trawy i totalnie wyniszczona roślinność sprawia że faktycznie są iście zimowe widoki zza okna. Gdyby nie temperatura to był pomyślał że jest grudzień.
        A deszcz? Tylko w snach. Dokładnie rok temu był równie paskudny dzień, ale przynajmniej z nawalającym potrzebnym deszczem przez calutki dzień i powoli rosnącą trawą.

        1. @LeszekM, cudowny wpis! Dla mnie ten blog jest źródłem wiedzy meteorologicznej, niestety przebijanie się przez wpisy na temat co ja sądzę o dzisiejszej pogodzie, by wyszukiwać merytoryczne wpisy na temat obserwacji klimatycznych męczy i zniechęca…

    2. Odpoczywać w taka pogodę? Chyba w kurtce. Teraz jest u mnie 17 stopni, zachmurzone niebo i zimny wiatr obniżający temperaturę odczuwalną do może coś 14-15 stopni. Nie jest przyjemnie. Nie pamiętam kiedy ostatni raz cały lipiec chodziłem w długich spodniach, wieczorami w kurtce a rano przykrywam się kołdrą pod same uszy. Gdyby taka pogoda trwała z tydzień to ok, ale ciągnie się już prawie trzeci. Mamy środek lata i chciałbym się trochę wygrzać przed zimą ;)

    3. @Obserwator Meteo. Bo jest za zimno. Może dla was zimnolubów to jest sielanka(na szczęście ta patola już się kończy) Ale pomiędzy nieznośnym skawarem a zimnem jest jeszcze coś takiego jak przyjemnie ciepłe lato z temp. 25-26 stopni. Temperatur poniżej 20 stopni nie powinno w ogóle być w miesiącach lipiec-sierpień. Ale są i jeszcze pewnie długo będą się zdarzać takie okresy. Jeszcze gdyby obecny chłód szedł w parze z sensownymi opadami a tu nic.

      1. a bo to pierwszy raz ludzie skrajnościami myślą? Jak lato to albo 35 z tropikalną nocą albo zimnica, dni 24, 26, 28 stopni dla nich są niewidoczne :) Nie tylko w pogodzie się to dziadostwo pojawia, choćby w polityce najgłośniej wrzeszczy skrajna lewica i skrajna prawica, ci pomiędzy są zakrzykiwani przez ideologicznych fanatyków. A w cywilizacji promującej ekstrawertyków, fejm, followy i ilości lajków ci ‚skrajni’ mają dość łatwe zadanie by się wybić. Łatwiej jeszcze nie mieli.

      1. No właśnie…
        Co z tego, że dni są coraz krótsze, skoro statystycznie najgorętszy okres w roku mamy na przełomie lipca i sierpnia?
        Analogiczna sytuacja jest zimą, kiedy przez ponad miesiąc czasu dzień się wydłuża a mimo to statystycznie jest najzimniej na przełomie stycznia i lutego.

        1. Dla mnie sytuacja zimowa nie jest odwzorowaniem letniej.
          Chodzi o to, że dla mnie aż do września skracanie się dnia nie powoduje żadnego odczucia, czy to pozytywnego, czy to negatywnego.
          Natomiast zauważalne wydłużenie się pory dziennej od końca grudnia do końca stycznia, odbieram bardzo pozytywnie.

    1. „a i dni coraz szybciej się skracają”

      ->>> Ten aspekt najbardziej zacznie doskwierać (większości) i tak dopiero od września/października, a zwłaszcza listopada. Póki dni dłuższe od nocy, a usłonecznienie znamienne dla pory ciepłej to jest OK:-)

      1. Lucas Wawa pisze:
        „Bez względu na szczegóły – prognozowany wał wyżowy z ośrodkami/ramionami w kierunku Azorów, Skandynawii oraz Ukrainy i SW Rosji (w zależności od prognozy i terminu) – może potrzymać dłużej…”

        Czy w praktyce oznaczałoby to pogodę zbliżoną do tej, która dominowała przez 2. i 3. dekadę maja oraz trzy pierwsze pentady czerwca 2017?

        1. Gdyby nie silna posucha, brałbym w ciemno. Jednak tak, czy inaczej chyba nie będzie ta przyjemnie, bo wyż zawędruje bardziej na północ.

        2. Ta analogia do polowy maja i początku czerwca 2017 odnosi się do jakiego regionu kraju jeśli mogę zapytać? Bo na Zamojszczyźnie (a dokładniej w Kotlinie Hrubieszowskiej) było sucho a temperatury mieliśmy powiedziałbym, że w normie.

      2. ciekawe czy przejdzie ta rezygnacja ze zmian czasu. Z jednej strony spoko, z drugiej miesiące NDJF i czasem M i tak się niespecjalnie nadają do dłuższych aktywności plenerowych. Nie wiem czy mi się będzie przyjemnie wstawać z nocą za oknem do 8.30 rano. Krótkiego dnia i skandalicznie niskich norm usłonecznienia żadna zmiana czasu nie przeskoczy.

  51. Alewis pisze:
    „W marcu też padało sporo. Do 20-go było trudno o jeden dzień bez opadów. To nie były jakieś bardzo wysokie sumy bo to tylko marzec ale mimo wszystko padało prawie każdego dnia. Podobnie w styczniu który był najbardziej snieżnym miesiącem od dawna. Szkoda że największy śnieg przed odwilżami ale co zrobisz, może ta zima będzie w końcu przy ujemnym NAO i będzie wyglądać jak zima a nie to co od 7 lat czyli dalsza jesień w grudniu, suchy mróz bez śniegu w styczniu, jakieś tam podrygi w lutym i tyle.”

    Wspomniane powyżej odwrócenie okresów wilgotnych i suchych wydaje się być symptomatyczne dla dalszego kierunku zmian, tj. coraz wyższych sum opadów (oraz dni z wykazanym opadem) w porze chłodnej, przy coraz dłuższych okresach posuchy z krótkim (aczkolwiek obfitującym w opady) okresem mokrym, podczas którego wyrobiona będzie norma (lub jej n-krotność) miesięczna.

  52. Kmroz pisze:
    „Pojawienie się orzeźwiającej burzy podczas każdego gorącego dnia wczesnym popołudniem byłoby wskazane, a nikogo nie zabije- o ile nie lekceważy ostrzeżeń.”

    Kolejny symptom zmian:
    praktyczny brak układów konwekcyjnych przechodzących w „bezpiecznych” (bo: osłabiających potencjał wystąpienia współtowarzyszących burzom zjawisk wiatrowych i gradowych) godzinach wieczorno-nocnych (pomijam układy derecho, jak choćby z 11. sierpnia 2017). Jednocześnie, wzrasta tendencja do pojawiania się zjawisk konwekcyjnych w godzinach okołopołudniowych.
    Z drugiej strony – jak już kiedyś Łukasz wzmiankował – wydaje się (tu poproszę o twarde dane), że liczba burz ulega w wielu regionach stopniowemu zmniejszeniu.

    1. Może wyjaśnię o co mi chodzi – oczekiwałbym czegoś takiego jak mieszanka drugiej i trzeciej dekady lipca z zeszłego roku w czasie tego zastrzyku ciepłej masy. Albo chociaż jak 19-21.06 b.r. O ile pamiętam, to żadnych potężnych zniszczeń nie było wtedy – poza silnymi ulewami na S Polski i falą wezbraniową na Wiślę (ale i tak dużo mniejszą niż w maju b.r.). Lipiec 2018 to niemal najgorszy lipiec jaki pamiętam (tylko 2006 i 2014 go przebijają….), ale jednak w obecnej chwili bym go dzielnie przyjął, bo jest po prostu potrzebny.

      Burza nocna w czasie upałów i zarazem lampa w dzień to najgorsza opcja – za dnia masz duszne powietrze połączone z nieznośnym żarem, a noc się robi tropikalna. Tak było np w dniach 12-14.06.2015 – mimo wcale nie tak gorącej masy, było wtedy naprawdę nieznośnie.

      Dodam, że przed każdą falą upałów boje się o zdrowie swoich dziadków w podeszłym wieku. 1.07 jak dzwoniłem akurat wieczorem do babci (bo miała imieniny) i nie odbierała telefonu za pierwszym razem, to miałem naprawdę czarne myśli…. A oni akurat mieszkają w podobnych warunkach co Dorka (wcale nie przesadzam) i jak większość starszych ludzi mają nawyki z epoki lodowcowej 1977-1980, o czym zresztą już wiele razy pisał m.in. Alewis. Także jak dla mnie to najlepiej, żeby nie było nigdy żadnych upałów i temperatura na 850hPa nie przekraczała 12 stopni, ale jak już musi, to w takiej formie jak wyżej napisałem – biorąc dodatkowo pod uwagę problemy z suszą (osobny, ale nie mniej groźny wątek), to taka opcja jest wg mnie najlepsza. Ale oczywiście pogoda zrobi co zechce i nic na to nie poradzimy. Dobrze, że mieliśmy wyjątkowo długą przerwę od wszelkiego wściekłego gorąca (powiedzmy avg>22 stopni) i dzięki temu, że nie było jakoś bardzo pochmurno, to mogliśmy liczyć na kilka naprawdę przyjemnych, rześkich nocy. Bo jakby było ponuro w stylu lipca 2011 czy sierpnia 2006 to byłyby zbyt ciepłe noce, mimo często jesiennych dni.

      1. We wpisie z godz. 17:12 Zbigniew wniósł kilka cennych uwag, niemniej pozwolę sobie – z racji nieco większego doświadczenia życiowego – odpowiedzieć, że w czasach „słusznie minionych” zwyczajowo nadejście burzy – zwłaszcza wieczornej – oznaczało przyjemne ochłodzenie. Dlaczego? Otóż burza stanowiła „czoło” nasuwającego się frontu chłodnego, który – wchodząc najczęściej z kierunku W – przynosił zmianę pogody. Czasem zmiana ta ograniczała się do „dnia po”, czasem utrwalała zmianę kierunku adwekcji na kilka (-naście) dni. Tak w jednym, jak i w drugim przypadku zmianom w początkowej fazie towarzyszył wilgotniejszy okres, po którym pojawiał się przedział kilku (częściej) lub kilkunastu (rzadziej) dni wolnych od opadów.

        Warto nadmienić, że charakter omawianych zmian był pokłosiem dynamiki, jaką przynosiła cyrkulacja strefowa z wariacjami składowej W. Zaburzenia owej cyrkulacji – aż do wystąpienia blokad z południkowym przepływem – również miały miejsce (czasem dominowało w okresie letnim – proszę dla wsparcia pamięci sięgnąć po dane z lat siedemdziesiątych, o ile mi się wydaje adwekcja NW jako pokłosie zbliżonej do tegorocznej sytuacji barycznej „zapewniła” chłodne lata). Niemniej jednak, zawsze były przerywane strumieniem powietrza znad Atlantyku, w ramach „strefówki”.

  53. Ogółem dzisiejszy dzień przerwał tygodniowy ciąg wspaniałej pogody nad Morzem (mam tu na myśli głównie środkowe i wschodnie Wybrzeże, bo na zachodzie schrzaniło się już wczoraj) – aż żałuje, że nie wybrałem tego terminu na wyjazd tam, z drugiej strony tam gdzie byłem też było przecudnie (poza Polską). Jak ktoś się kłóci, to dodam, że zeszły tydzień różnił się od dni 21-24.06 (które wszyscy urlopowicze tak chwalili) tym, że… miał jeszcze słabszy wiatr. Warto zauważyć, że w tych dniach np w centralnej Polsce była dużo gorsza pogoda – ładne były tylko trzy dni: 12,14 i 15.07, o reszcie można zapomnieć…

    Dzisiaj do południa było trochę gorzej na Wybrzeżu, ale z tego co widzę, to już się tam rozpogadza.

    Ciekawe ilu niezbyt mądrych ludzi patrząc po pogodzie w pierwszym tygodniu lipca nad Bałtykiem, odwołało swoje urlopy z drugiego tygodnia lipca i straciło wymarzoną pogodę na wypoczynek…. Na szczęście @PiotrNS tego nie zrobił, nastawił się na najgorsze i po kilku słabszych dniach jak widać przyszła prawdziwa nagroda.

  54. GFS prognozuje w drugiej połowie trzeciej dekady lipca przebudowę baryczną i ochłodzenie.
    Jednak nie przywiązuję do tej odsłony dużej uwagi, raz że prognoza z 06z ma gorszego skilla, a dwa – GFS po ostatniej aktualizacji, jak wiemy, znacznie się pogorszył.
    ECMWF prognozuje upały nawet w pierwszych dniach sierpnia i tego się trzymajmy.

    1. ECMWF jest lepszy i bliżej realnej prawdy. To prawda, tak szybko wysokie temperatury nie ustąpią.
      A już na 100% znaczne ochłodzenie nie nastąpi 25 lipca. To jest kłamstwo GFS-a.

  55. Dzisiejszy dzień przynajmniej w Warszawie i okolicach pokazuje że w środku lata może być równie przygnębiająco jak zimą. Szczelnie przykryte niebo chmurami. Temperatura ledwie 17-18 stopni i wiatr jest dla mnie niemal tym samym co zimą ten sam typ pogody z temperaturami 0-10 stopni. Niewiele pomaga tu zieleń i dłuższy dzień. Nie chcę specjalnie narzekać ale bradziej na przykładzie dzisiejszego dnia dokonać empirycznego doświadczenia;) że gdyby taka pogoda trwała tak długo jak zazwyczaj trwa zimą to latem można się nabawić takiego samego „depresyjnego” nastroju jak zimą. Na szczęście nawet w tym chłodnym do tej pory lipcu takie dni są rzadkością. Już nawet nie wnikając w usłonecznienie to porównanie samej liczby dni słonecznych latem i zimą to przepaść. Na swoim przykładzie widzę jak ważna jest dobra pogoda dla dobrego samopoczucia- nie ma to jak słońce:). Lepszy zimowy słoneczny, krótszy dzień bez znaczenia jak mroźny czy jak ciepły niż mocno pochmurny dłuższy dzień letni -tak przynajmniej ja to odbieram.

    1. Ostatni wyraźniejszy deszcz miejscami na Mazowszu (tylko w skali lokalnej i przejściowy) przed kolejną dłuższą przerwą…

      1. Zobaczymy czy ostatni. Na jutro prognozy są podobne do dzisiejszych.
        O możliwych burzach od weekendu też nie warto zapominać.

          1. No na dzisiaj te opady też wyglądały bardzo marnie, w najdziwniejszych snach się nie spodziewałem tego co jest od paru godzin… Więc kto wie.

            A co do burz, to przyjrzałem się modelom i zwyczajnie w niedziele i poniedziałek ma przechodzić dość aktywny front, czyli to jednak coś zupełnie innego niż rok temu. W poniedziałek raczej po przejściu tego frontu się „ochłodzi” do okolic normy (w trzeciej dekadzie lipca norma to już 26-27 w dzień i 14-15 w nocy).

          2. @kmroz
            Ale zauważ, że była to dość lokalna strefa opadowa. Fakt, że jutro też mogą się jeszcze przytrafić, ale jednak (od jutra) mamy mieć już tendencję do zanikania (a nie eskalowania się) konwekcji i opadów.

          3. W każdym razie, kończąc dysputę, wątpię żeby to był ostatni wyraźniejszy deszcz przed dłuższą przerwą – chociaż w takich warunkach wszystko jest lokalne, raz trafi jednych raz drugich, a innych może w ogóle… Każde dziecko już wie, że wielkoskalówki latem poszły w zapomnienie.

        1. A w Łodzi i w sobotę sucho i dzisiaj. Szczerze mówiąc nie wiem co jest grane… W zeszłym roku mieliśmy więcej szczęścia do deszczu niż Warszawa to się odmieniło teraz. Osobiście stawiam, że ten rok u mnie będzie suchszy niż 2015, no chyba, że jesień będzie ponad normę. Póki opady będą pochodzenia konwekcyjnego to chyba nic nad tym Lublinkiem nie przejdzie.

        2. Kmroz z tymi opadami to widzę, zależy od Twojego nastroju – jak u Ciebie popada, to masz dobre przeczucia, gdybyś mieszkał w Otwocku to pewnie byłyby kiepskie.

          1. W Otwocku wczoraj też padało a nawet konkretnie lało. W sobotę był też deszcz choć tamten akurat był slaby przynajmniej w porównaniu z tym co wczoraj. Mam nadzieję że normalna, zielona trawa odrośnie, bo to jest żenada żeby w środku lata wyglądała jak późną jesienią.

  56. Jednak nie miałem racji wieszcząc, że najniższy i najwyższy Tmax tego lipca zostały już ustalone na początku miesiąca. W dodatku „rekord” został zdezaktualizowany nie z tej strony, z której bardziej bym się spodziewał. Dzisiaj na Okęciu tylko 18,2 czyli o aż o 1 st mniej niż w zeszłym tygodniu, a wydawało się, że kulminacja ochłodzenia już za nami. Liczę, że w takim razie chociaż najwyższa Tmax się utrzyma, ale niestety ECMWF mówi mi co innego…

  57. ECMWF się trochę uspokoił- po jednodniowym strzale w niedzielę do nawet 15 stopni na 850hPa, od poniedziałku „odwilż” i spadek do 10. W końcu ECMWF wrócił do swoich średnich wiązek.

        1. @Mateusz – „nieszczęścia pogodowe chodzą parami”. To nie zawsze się sprawdza, ale mam duże obawy, że sierpień da nam popalić gorącem i suszą, przynajmniej na ścianie zachodniej. Ale damy radę. W końcu mamy wielkie markety, a w nich wielkie chłodnie, przy których można się pokręcić do wieczora. ;)

      1. W przełożeniu na temperatury maksymalne jest to 26-28 stopni u mnie. Ciepło dosyć, ale na pewno nie będę płakał z tego powodu- rok temu od 20.07 do 10.08 można było pomarzyć o tak „niskich” temperaturach na dłużej niż 1 dzień. Wcale nie jestem taki pewien czy ten lipiec skoczy ponad norme, bo w skillu wyraźnie powyżej normy to tylko sobota i niedziela.

    1. Ze skalą gorąca/upału sprawa jest dość „delikatna”, bo nawet lekkie przesunięcia ośrodków/klinów wyżowych oraz ośrodków/zatok niżowych mogą sprawić, że zamiast ok. 25°C będziemy notowali ok. 35°C lub odwrotnie (lub oczywiście temperatury pośrednie, a może i jeszcze bardziej skrajne).
      Poza tym, nie wiadomo jeszcze jak długo potrawa ta gorąco-upalna aura (?) – bo przecież nie jest powiedziane, że na jednym ociepleniu (apogeum) się skończy, a każde kolejne ochłodzenie będzie wyglądało jak to na początku lipca…

      1. Zastanawiam się, czy nadejdzie tego lata jeszcze czas na dłuższy okres umiarkowanej termicznie pogody z maksami 23-28 stopni i minami 10-15 stopni. Już nawet pal licho inne parametry w takim okresie. Bo jak na razie brzmi to wszystko, jakbyśmy musieli wybierać – a takie przeciętne temperatury pojawiają się jedynie w trakcie krótkich ochłodzeń w okresach gorących i krótkich ociepleń w okresach chłodnych…

        1. Słuszne spostrzeżenie. Przez całą I połowę meteorologicznego lata nie mieliśmy takiego okresu, w którym anomalie temperatury wahałyby się częściej w widełkach np. -3/+5K (ref. 1981-2010).

          1. Nie no, bez przesady, w lipcu jednak przez większość dni było powyżej -3K ;) Przynajmniej względem starych norm. Ale taki przedział -1/+2K to rzeczywiście jest rzadki, zastanawiam się, czy nadejdzie w końcu trwale.

          2. @kmroz
            Mi chodzi o to, że np. w skali 2-4 tygodni mamy dominację takich anomalii (tzn. z przewagą zmian w tym zakresie) – a nie, że zdecydowanie przeważają wahania w widełkach +2/+11K, a jak nie to od razu -5/0K.

      1. Kmroz, z jakich okolic pochodzisz, woj. (Wschodnio) pomorskie, warmińsko-mazurskie??
        Pytam, bo u mnie też fala deszczu przeszła.

        1. Mazowieckie, pow. pruszkowski. Mówimy o innej fali ;) ale ta z pomorskiego wyglądała jeszcze fajniej to fakt- obserwowałem ją, jej resztki trafiły zresztą dziś nad ranem na wschód Mazowsza.

    1. @PiotrNS – ładna fotka Pana Moona. ;) We Wrocławiu zachmurzenie zepsuło obserwację. Może przez kilka minut było coś widać i tyle. Żeby chociaż z tych chmur solidnie popadało. Niestety, marzenie ściętej głowy.

  58. To że przekroczy 35 stopni jest możliwe, ale to że dojdzie do 38 stopni, to raczej bardzo wątpliwe. Jeszcze raz podkreśle moją opinię, sądzę, że najcieplejsze dni lata mamy już za sobą. Nic nie wskazuje na powtórkę z dni 26 i 30 czerwca póki co.

    1. Ja też takie mam przeczucie, ale pewności już nie…
      A do tych najcieplejszych dni dodałbym jednak jeszcze 01.07 na E/SE kraju.

  59. Jeśli mowa o ochłodzeniach, to te będą nie znaczne, żadko kiedy temperatury w najcieplejszych regionach spadnie poniżej 25 stopni, o ile w ogóle spadnie. Myślę, że takie ochłodzenie może przyjść dopiero w ostatnich dniach lipca, lub dopiero na początku sierpnia. Ale do 27 lub 28 lipca nie wiele wskazuje na jakiekolwiek ochłodzenie.

    1. Póki co anomalia ujemna lipca wynosi już blisko -1.6K i za dzisiejszą dobę zapewne jeszcze spadnie. Tylko 2 doby w tym lipcu do tej pory miały anomalię dodatnią tj 1 i 2 lipca ( choć tak naprawdę bardzo ciepły był tylko 1 lipca). Jutro może nieco wzrosnąć choć może być jeszcze ujemna za dobę 18.07 ( tylko już nieznacznie), natomiast od 19.07 może przejść na wartości dodatnie, ale bez szału do 20.07 a to oznacza że za II dekady anomalia ujemna lipca będzie przypuszczalnie ok -1.3K/-1.4K

      1. Do 20.07 włącznie może już przekroczyć poziom -1K w górę, bo ciepło (względem stanu obecnego) będzie spore.
        A potem – myślę, że ok. 25.07 bieżąca anomalia przejdzie na plusy.

  60. Aktualnie przebywam w okolicy Żyrardowa i wczoraj przeszedł tutaj naprawdę pierwszy solidny opad deszczu od dawna bo wszystko było wyschniete na wiórowa.

    1. więc jakby było gdyby gorąco-upalna pogoda z czerwca przedłużyła się na całą pierwszą połowę lipca w towarzystwie oczywiście suchej pogody.
      Dobrze że żniwa ruszają coraz bardziej, przynajmniej u mnie dobrze to wygląda, miałem szczęście do ulewnych burz w tym roku, zieloniutko jest na łąkach niemal jak wiosną, oczywiście wody gruntowe poszły w dół, bo ulewne opady często spływają po powierzchni lub wchodzą na jakąś głębokość, chyba że burz jest bardzo dużo i przechodzą w odstępach czasowych.
      Ciekawe jak będzie z upałami, modele po raz kolejny grożą rejonowi Francji i okolic 40-stkami, a jak będzie u nas?

      1. Kwestia ustawienia geopotencjału (fal Rossby’ego).
        W każdym razie widać rosnący potencjał na kolejne (po 20-21.07), jeszcze silniejsze apogeum ciepła (upału) bliżej połowy III dekady lipca.

  61. W Warszawie (Okęcie) średnia Tmax 1-ej połowy lipca (01-16/07) wyniosła 22,1°C.
    To nie jest żadna „zimna patologia”.
    Oto ile lipców miało swoje pierwsze połówki tak samo chłodne lub chłodniejsze w przeszłości (w dekadach):
    2011-2019 – 2 (włącznie z tegorocznym),
    2001-2010 – 2,
    1991-2000 – 3,
    1981-1990 – 2,
    1971-1980 – 5,
    1961-1970 – 3,
    1951-1960 – 1.
    A więc statystycznie patrząc, wystąpienie w tej dekadzie jeszcze drugiego przypadku tak chłodnej 1ej połowy lipca (np. tu w stolicy), jest zupełnie normalne i wręcz było do przewidzenia, gdyż nie widać żadnej tendencji w kierunku całkowitego wyeliminowania takich epizodów letnich w ramach trwającego ocieplenia klimatycznego.

    1. Takie ochłodzenia sprawiają, że średnie anomalie nadal krążą bardziej wokół +1/+2K (ref. 1981-2010), niż wokół +5K.

    2. A jaka w końcu była wczoraj Tmax na Okęciu? Bo w aktualnych danych pomiarowych dla średnich dobowych jest 21,9, ale to jest chyba z 18 poprzedniego dnia (przedwczoraj)? Bo w odczycie z wczoraj z 18 jest 18,2 st.

      1. 18,2°C na Okęciu. Inne stacje:
        Reguły 18,9°, SGGW identycznie, 18,2°, Podkowa Leśna też, czyli 18,2°.
        Niemal całkowita zgodność różnych stacji.
        Nie mieliśmy wczoraj do czynienia z jakimś skrajnym chłodem w Warszawie. Rekordowo niska Tmax dla dnia 16/07 to 15,3°C (1978).

        1. A meteomodel w danych dobowych pokazuje dalej 21,9, jeszcze nie zaktualizowali? To jest ewidentnie wartość z 18 z przedwczoraj…

          1. A dlaczego mamy to aktualizować? Metoda, którą stosujemy jest zbieżna ze stosowaną do opracowań klimatologicznych. Jeśli zajrzysz za miesiąc do bazy IMGW, też będziesz tam miał 21.9.

          2. Sorry, zapomniałem, że tam też jest doba od 18 do 18.

            Czyli w tej sytuacji w statystykach nie będziemy mieli w tym tygodniu dnia z Tmax poniżej 20 st, jeśli dobrze rozumiem? Bo dla 16.07 załapało się ciepłe popołudnie z 15.07, a dzisiaj przeed 18 chyba też 20 st. zostało osiągnięte. W ten sposób mimo, że mieliśmy obiektywnie mocno chłodny dzień, to w statystyce Tmax nie będzie tego widać… No może trochę będzie, bo 20-21 st. to oczywiście też niewiele jak na lipiec, ale jednak znacznie więcej niż 18…

          3. Ale średnia dobowa jest już liczona od północy do północy, tak? Bo jest 15,1 na Okęciu, a od 18 do 18 wyszłoby na pewno ponad 16 st

  62. Za to w Wielkopolsce po kilku dniach ze słabymi opadami które na kilka dni zmoczyły wierzchnie wartwy gleby ponownie zrobiło się bardzo sucho. Jeden gorący dzień i będziemy mieć powrót do stanu z początku lipca. A są takie regiony które spadło tylko symbolicznie. Opadów wielkoskalowych nie widać, konwekcja prawie nieistnieje, burze to tylko w snach. Stepowienie Wielkopolski w fazie realizacji.

    1. Zapomniałem dodać że ponownie po bezchmurnej nocy i poranku ponownie się zachmurzyło, wieje chłodny wiatr a temperatura wynosi 18 stopni. Brrr….

      1. Chłodny wiatr i 18 stopni no jak na lipiec tak szczególnie zimą i pozna jesiesienią zatęsknimy za tym chłodnym wiatrem i 18 stopni tak się zastanawiam od kiedy 18 stopni jest chłodem ale każdy może odczuwa inaczej ja czuję komfort termiczny źle jest jak jest 30 i więcej stopni wtedy czuję i nie tylko ja anty komfort . Jak na lipiec się zgodzę chłodno ale ogólnie 18 stopni nazywać chłodem? Ale mnie już nic nie zdziwi w zeszłym roku nazwano tak temperaturę 26 stopni w cieniu przy pogodnym niebie . Dobrego dnia wszystkim

        1. Ja się nie czuję źle, a wręcz sporo rzeczy robi mi się w takich warunkach najlepiej – zwłaszcza jak nie idzie to w parze ze zbyt silnym wiatrem.
          Nie mniej, gdyby na tym miały kończyć się nasze letnie standardy, czułbym pewien niedosyt – brakowałoby mi tej wyjątkowości jaką daje nam „prawdziwe” lato w skali całego roku (podobnie jak przy zimie z Tavg wokół zera lub na lekkim plusie).

          1. Czerwiec ze średnią 22 stopnie, 28 dniami z max powyżej 25 , w tym 9 dni z temp. max powyżej 30 jak dla mnie to wyczerpało standardy gorącego lata i lipiec oraz sierpień ze średnimi 17,5 do 18,5 to dla mnie optimum pogodowe do końca tego lata. Lipiec do końca z temp. 23-28 w dzień i cieplejsze noce oraz jeszcze 30-50mm opadów do końca miesiąca . Tak przewiduje ,a cały ze średnią 18-19 st . C Wszystko dla Katowic i okolicy. Ostatni tydzień lipca ciepły i mokry i złagodzenie suszy na południu kraju.Od 2 lipca do dzisiaj odżyłem i nadrobiłem zaległości wyjazdowe (jednodniowe wycieczki w Beskidy) oraz remontowe -porządkowe. Większość czerwca przeczekiwałem w zacienionym pokoju. Widocznie do klimatu podzwrotnikowego nie jestem przystosowany. Wszystkim dużo zdrowia!. Jutro trzecia wycieczka jednodniowa. Znowu Skrzyczne ,ale nie sam tym razem.

        2. @Obserwator meteo
          18 stopni to nie jest wybitnie ciepło jak na lipiec. Każdy inaczej odczuwa temperaturę. Jeżeli przy tych 18 stopniach jest pochmurno, nie ma słońca, wieje i kropi to można powiedzieć, że to dość chłodno. To temperatura 5-8 stopni poniżej normy w lipcu. 26 stopni w cieniu i słońce – może być w lipcu, to nie jest żaden „chłód”

  63. Dalej zimno i wietrznie. Dziś zdaje się 7 dzień kiedy do pracy pojechałem ubrany w bluzę. I to jest ten niby „najcieplejszy miesiąc roku”.. Dobre sobie :D
    No i do tego coraz bardziej sucho. Podlewać ogródek trzeba codziennie, ale to i tak znacznie przyjemniejsze niż bieganie z łopatą zimą ;]
    Ale na horyzoncie widać już poprawę. Przynajmniej odnośnie zimna i wiatru.

  64. Tak naprawdę ocieplenie w końcówce maja i na początku czerwca b.r. też przebiegało stopniowo i też miało miejsce po ok. pół miesięcznym okresie z non-stop ujemnymi anomaliami. Za to pierwsze dni czerwca były dopiero namiastką tego co działo się później… Zobaczymy jak będzie teraz (?), ale nie można wykluczyć (z grubsza) podobnego scenariusza.

    Tego typu proporcje z zmiennościach temperatury zwłaszcza w okresie letnim stają się u nas coraz to bardziej typowe (naturalne) – w ogólności sprowadzają się do stosunku rzędu 2:1 skali i/lub trwałości ociepleń względem ochłodzeń (biorąc za referencję okres przejściowy 1981-2010). +/- 40 lat wstecz proporcje te były niemalże odwrotne…

    A odnośnie opadów coraz wyraźniejsza jest tendencja, że wyraźniej pada tylko z niżów zza gór. Większość „pogorszeń” związanych z niżami z NW/N/NE kończy się na tym co mamy ostatnio. Tym bardziej i szybciej robi się potem sucho, gdy po ochłodzeniach i „pogorszeniach” nadchodzą okresy gorąco-upalne.

    PS.
    Przed nami kolejna zmiana dominującego typu aury – skłaniająca do nowego wątku, przynajmniej otwartego (jeżeli nie ma czasu na szersze opisy) – tak mi się przynajmniej wydaje…:-)

  65. W temacie opadów ciekawostka. Większość osób jest tutaj z południa albo z Mazowsza. W tych rejonach susza nie przeszła (jeszcze?) w stan dramatyczny. Są jednak miejsca gdzie wyjątkowo sucho jest od dawna. Przykładem Piła – od początku roku spadło tam jedynie 136,2 mm deszczu! Dla porównania w łodzi jest to 189,5mm, w Warszawie 213mm. Co więcej bardzo sucha była tam cała druga połowa roku. Przyjmując, że w lipcu nie spadłaby tam już ani kropla to za okres 08.2018-07.2019 suma opadu wynosi… 220mm!!! myślę, że warto o tym wspomnieć gdyż dla Piły średnia opadu rocznego to okolice 550m więc normalna dla polskich nizin. Tak samo wyliczona suma dla Łodzi wyniosłaby 430mm a dla Warszawy 413mm.

      1. bo jak w Pcimiu odleje dwie stodoły to jest afera – za to straty idące w setki milionów, wyższe ceny to nie jest materiał na clickbaitowy artykuł jak widać

      2. To jest możliwe nawet po półrocznej suszy. Wystarczy deszcz nawalny np .w godzinę 30-50 mm i mamy powódź błyskawiczną bo wtedy średni spływ powierzchniowy jest ponad 50 procent , a w terenie zabudowanym około 90 procent. Media wtedy trąbią o stratach w związku z powodzią nawet jak byłyby one o wiele razy mniejsze od tych związanych z długotrwałą suszą .Taki mamy System i nic nie poradzisz. Można się przebijać z prawdą np. Tutaj.

      3. To jest możliwe nawet po półrocznej suszy. Wystarczy deszcz nawalny np .w godzinę 30-50 mm i mamy powódź błyskawiczną bo wtedy średni spływ powierzchniowy jest ponad 50 procent , a w terenie zabudowanym około 90 procent. Media wtedy trąbią o stratach w związku z powodzią nawet jak byłyby one o wiele razy mniejsze od tych związanych z długotrwałą suszą .

      4. Tekst z portalu Twoja Pogoda:

        „Bardzo ciepło i gorąco zapowiada się też pierwsza połowa przyszłego tygodnia. Druga zaś przyniesie znacznie intensywniejsze deszcze, które mogą powodować podtopienia. Temperatury spadną, miejscami w strugach deszczu będzie tylko nieco ponad 15 stopni.”

        Przecież do tego czasu średnie wiązki mocno się rozjeżdżają, a redakcja TP napisała to taki w sposób, jakby ta jesienna pogoda od 25 lipca była już na 100% pewna.

  66. Ta prognoza z dzisiaj nienajgorsza. Chłód idzie w cholerę (i prawidłowo) ale jego miejsce nie zastępuje od razu jakiś dziki upał tylko zwykłe lato 25-29 stopni za dnia i dużo słońca. Tak to przynajmniej w ECMWF wygląda, bo GFS daje bardzo kapryśną pogodę od poniedziałku. W miarę ciepło ale parno, duszno i z burzami.

    Jak do tej pory to lipiec nie powala, dużo w nim pochmurnych i chłodnych dni. Do 6 lipca było jeszcze spoko – 1 lipca upał jak w piekle i 6 lipca dość gorąco, poza tym ciepło i pogodnie. Od 7 lipca ta pogoda to jakaś porażka, 20 st osiągane z wielką biedą w najcieplejszym momencie dnia, brak słońca w dzień (jest głównie wcześnie rano i wieczorem), silny i suchy wiatr. To nawet nie jest lato, tylko jakaś nędzna jego podróba. Usłonecznienie do 16go 116h, nieco poniżej normy lipca która wynosi u mnie 250h na miesiąc. Deszczu mało i tu się raczej wiele nie zmieni.

    Coś czuję, że upały sobie naprawdę o nas przypomną dopiero w sierpniu. Lipiec będzie takim nijakim pseudolatem przez większość jego dni, ocieplenie w trzeciej dekadzie nie będzie skrajne. Może gdzieś tam padnie ’30’ ale co to jest 30 w jakichś Słubicach w najcieplejszej porze roku. To jest prawie 10 stopni poniżej potencjału. Czy kogoś podnieca 21 stopni w końcówce kwietnia? Nie, to zwykłe wiosenne ocieplenie, podobnie jak to co będzie teraz. Do tej pory po kapryszących lipcach przychodziły gorące i dużo pogodniejsze sierpnie – tak było w 2000, 2004, 2007, 2011 czy choćby nawet 2017. Chłodny i „poletni” sierpień to raczej po upalnym lipcu typu 2014. W tym roku obstawiam gorący sierpień.

    1. Ale gdy się cofniemy nieco dalej w przeszłość, to widać że po niektórych lipcach „kapryszących” jeszcze bardziej niż wyżej wymienione (np. w latach 1998 czy 1993), następujące po nich sierpnie były podobnie „psotne”, albo jeszcze bardziej. A im dalej w historię, tym takich sierpniowych rozczarowań dla wyziębionych lipcami ciepłolubów, było więcej.

      1. No cóż tutaj można mieć jedynie określone przeczucia. Gdybym się miał zakładać stawiałbym na sierpień z temperaturą powyżej normy +1, +2 od normy i opadami w większości kraju poniżej normy.

        1. Tu się różnimy ,jeżeli chodzi o prognozę na sierpień. Napisze obszerniej w piątek jak ,,dychne” po czwartkowym łażeniu po górkach.

      2. „A im dalej w historię, tym takich sierpniowych rozczarowań dla wyziębionych lipcami ciepłolubów, było więcej.”

        @Ben Wwa, w tym właśnie sedno: im dalej w historię:D Po tym co obserwujemy w ostatnich latach to nawet 1998 rok to już jest prehistoria. Po 2005 mieliśmy w Warszawie tylko jeden rok 2014 którym trafiły się 2 miesiące letnie (VI-VIII) z ujemną anomalią względem 1981-2010 (przy czym 1 z nich to symboliczne -0,1K). Mamy za to całkiem dużo lat (2012,2013,2015,2016,2018), w których wszystkie 3 miesiące są powyżej normy.
        Więc jeśli nawet w lipcu zimno się wybroni i jakaś ujemna anomalia wyjdzie nam na koniec (pewnie znowu symboliczna, bardziej jak w 2017 niż w 2011), to absolutnie nie wierzę w sierpień poniżej normy w takiej sytuacji.

    2. ” Do tej pory po kapryszących lipcach przychodziły gorące i dużo pogodniejsze sierpnie – tak było w 2000, 2004, 2007, 2011 czy choćby nawet 2017. ”
      To nie było gorące sierpnie….. Może ten ostatni tylko u Ciebie na południu. Niemniej powtórkę każdego z nich chętnie przyjmę, może poza tym z 2007, bo u mnie zbyt pochmurny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.