Czy czerwiec 2019 będzie rekordowy?

Czy czerwiec 2019 będzie rekordowy?

Wraz z kolejnymi prognozami coraz częściej pojawia się pytanie, czy tegoroczny czerwiec pobije pod względem obszarowej średniej anomalii temperatury rekordowy jak do tej pory czerwiec 1811? Przypomnijmy, że czerwiec 1811 charakteryzuje się najwyższą anomalią temperatury uśrednioną do obszaru całego kraju (+4.07K). Obecnie, do 18 czerwca włącznie średnia obszarowa anomalia temperatury wynosi aż +5.73K (tu i dalej w odniesieniu do okresu referencyjnego 1981-2010).

W chwili obecnej wcale nie musimy mieć już fali upałów, żeby ostatecznie czerwiec wypadł powyżej rekordu. Wystarczy anomalia pozostałych dni miesiąca równa ok +1.6K, co de facto w obecnej porze roku oznacza raczej przyjemną pogodę z temperaturami do 25°C. Dla progu +3.0K wartość ta wynosi już -1.1K, co w świetle obecnych prognoz jest w zasadzie wartością gwarantowaną.

Jakiś czas temu uruchomiliśmy prognozę anomalii obszarowych opartych o prognozę z modelu GFS. Dzisiejsza odsłona tej prognozy wygląda następująco:

Wg niej do 28 czerwca włącznie miesięczna anomalia temperatury powietrza spadnie do 4.97K, wciąż 0.9K powyżej starego rekordu. Jeśli tak by się stało, rekord byłby w zasadzie pewny – żeby go nie było, średnie dobowe musiałyby spaść poniżej 10°C. Oczywiście ta analiza niesie ze sobą kilka niepewności. Po pierwsze cierpi na cold bias, jakim od jakiegoś czasu raczy nas GFS. Dzięki temu od dłuższego czasu rzeczywiste anomalie obszarowe są wyższe, niż prognozowane.  Wczorajsza prognoza operacyjna wskazywała na to, że średnia anomalia wczorajszego dnia wyniesie +3.58K, a zakres ±2σ to 2.68 – 4.48K. W rzeczywistości średnia anomalia dobowa wyniosła +4.81K i była aż o 1.23K wyższa, niż prognoza operacyjna, znalazła się również poza zakresem ±2σ.

Spróbowaliśmy więc policzyć prognozę w odmienny sposób – posługując się całą wiązką prognozy (GEFS), co oznacza wzięcie pod uwagę zarówno prognozę operacyjną, jaki realizację kontrolną oraz pozostałe 20 realizacji. Przy czym do prognozy operacyjnej dodano 0.5K, a od kontrolnej i wszystkich realizacji odjęto 0.5K. Ma to na celu wyeliminowanie kilku błędów – po pierwsze cold biasu modelu w wersji operacyjnej, po drugie różnicy w średniej obszarowej temperaturze wynikającej z kiepskiego modelu terenu w tej rozdzielczości plików GRIB (0.5°). Prognoza operacyjna wyliczona w ten sposób wskazywała na anomalię dobową równą +4.22K, a zakres prognoz to między  +4.22 a +5.40K. Biorąc pod uwagę wynik równy +4.81K, prognoza wypadła całkiem nieźle.

Ponieważ każdy przebieg danej realizacji wiązki modelu jest niezależny i wyklucza inną realizację, wartości ekstremalne (min/max) średniej kumulowanej nie policzono jako średnią kumulowaną z min/max wartości dobowych. Zamiast tego średnie kumulowane policzono dla każdej realizacji z osobna i określono ich wartości ekstremalne.

Wg dzisiejszej porannej odsłony modelu GEFS prognoza wygląda następująco:

Na początek kilka faktów do sprawdzenia jutro rano:

  • Stara wersja prognozy wskazuje na dzisiejszą anomalię dobową równą ok. +5.38K z zakresem ±2σ zawierającym się między +4.47 a +6.29K
  • Nowa wersja prognozy wskazuje na dzisiejszą anomalię dobową równą ok. +6.11K z zakresem prognoz ensembles między +5.55 a +6.11K. Mediana: +5.79K

Nowa wersja prognozy obejmuje dodatkowo okres tylko 8 dni, gdyż na taki czas możliwe jest pobranie plików modelu w rozdzielczości czasowej 3h.

Jeśli chodzi o prognozę na koniec okresu, który ona obejmuje (czyli 26 czerwca), to wg starej wersji prognozy tego dnia najbardziej prawdopodobna obszarowa anomalia temperatury miesięcznej osiągnie wartość +5.00K. Wg nowej wersji prognozy będzie to +5.27K.

Co to zaś oznacza? Naszym zdaniem oznacza to, że szanse na nowy rekord są w świetle obecnych prognoz bardzo duże i oscylują w okolicy 80%. Przy czym cały czas mówimy tu o średniej obszarowej. Warto też wspomnieć, że np. we Wrocławiu czerwiec 1811 wcale rekordowy nie był, nieco cieplejszy (o 0.1°C) okazał się od niego czerwiec 1917. Należy jednak wspomnieć o pewnej rzeczy, która może tu jeszcze sporo namieszać – i nie mówimy tu o nagłym zwrocie prognoz. Mianowicie chodzi o konwekcję, którą model może nie widzieć dokładnie i nie odwzorowywać jej w polu T2M.

Jeśli zaś chodzi o wyrównanie wartości z 1964. Jeśli uznamy 5 dniową prognozę GFS za w miarę pewną, to skrajnie chłodna realizacja wskazuje na 24 czerwca wartość anomalii miesięcznej równą +5.17K, co stanowi ekwiwalent sumy miesięcznej anomalii dobowych = 124K. Zatem aby osiągnąć anomalię końcową +2.8K (suma miesięczna anomalii dobowych = 84K), każdy z pozostałych sześciu dni miesiąca musiałby mieć anomalię dobową równą -6.68K. Może i technicznie wykonalne, ale równie prawdopodobne, jak +41°C w Słubicach w przyszłym tygodniu.

Print Friendly, PDF & Email

114 Replies to “Czy czerwiec 2019 będzie rekordowy?”

  1. Czyli pobicie czerwca 1964 jest już pewne w 99% zaś czerwca 1811 w 80%. Powinniśmy się więc skupić na dyskusji w kwestii pobicia tylko i wyłącznie czerwca 1811. Być może upalne dni nie są już potrzebne do pobicia czerwca 1811 ale myślę że zakończą już wszelkie dywagacje czy czerwiec 2019 pobije czerwiec 1811 pozostanie już tylko pytanie jaką anomalią dodatnią finalnie zakończy czerwiec a to będzie wiadomo jak zawsze najwcześniej 1 lipca

  2. Wierzyć się w to nie chce. Ten magiczny 2019 rok, który miał być chłodniejszy, spokojniejszy i przynieść choć lekkie odreagowanie po poprzednim. Nieby człowiek wiedział, a jednak trochę się łudził :( Dramat!

    1. Te szybkie „ciepłe odwety” – po jakimkolwiek normalniejszym lub chłodniejszym okresie/miesiącu(-ach) są niezwykłe i zarazem (zwłaszcza w kontekście zmian klimatycznych) bardzo niepokojące…

      1. Właśnie… Może to nie jest racjonalne, ale takie chłodne miesiące jak marzec 2018 czy maj 2019 przynoszą pewnego rodzaju otuchę, uspokojenie że nasz klimat jeszcze się „trzyma”. I wtedy następuje taki strzał…
        Mam tylko nadzieję że to nie jest dopiero początek jak kwiecień w 2018 i reszta lata będzie umiarkowana, a Atlantyk wróci do życia. A jak ma spać, to niech łaskawie prześpi i zimę.

        1. Atlantyk to niestety śpi od prawie roku (od drugiej połowy października 2018) i na razie nie widać, żeby się obudzil. Mam jednak nadzieje, że na późną jesien i zimę wreszcie powstanie z kolan, bo obecna blokada jest rekordowa długa z małymi wyjątkami. A zmiany klimatu będą postępować jeszcze szybciej niestety.

          1. Taaaaaa. Widzieliśmy jak w lutym i marcu spał. Aktywność jego była wtedy największą od wielu lat (chyba od grudnia 2015 jak się nie myle). Nie gadaj bzdur 😤

        2. Jaki normalny, jaki chłodniejszy okres? Jaką otuchę to miały przynieść chłodne i nawet niszczycielskie (maj 2019-powódź, przymrozki) miesiące w ostatnich latach? Skąd wiecie, że ta Arktyka w Europie, która skończyła się w latach 90-tych nie była czymś nienormalnym, a teraz pogoda po prostu wraca do normalności? Kiedy pisałem pracę magisterską o wodach gruntowych w mojej okolicy, badałem też dokumentacje z odwiertów prowadzonych przez Instytut Geologii . Okazało się, że głęboko odkryli szczątki roślin. Analiza pyłkowa wykazała, że dawno temu na Mazurach rosły lasy z jodłami i bukszpanami. Są to rośliny klimatu znacznie cieplejszego od tego, jaki do lat 80-tych był na Mazurach. I co, było wtedy znacznie cieplej, bo człowiek wprowadzał zbyt dużo CO2 do atmosfery? To, co jest normalne w klimacie jest po prostu subiektywnym odczuciem. W naszym kraju rośliny i zwierzęta bardziej ciepłolubne traktują obecne ocieplenie za powrót do normalności i dzięki niemu, będą mogły zwiększyć swoją ekspansję (modliszki, żołny). Dla organizmów o odmiennych preferencjach to jest po prostu (jak to modnie na tym forum zwykło się określać) patologia. Proponuję zajrzeć do „Księgi Koheleta”. „Wszystko ma swój czas.” Jest czas…. i jest czas ochładzania się i ocieplania. Ale nie martwcie się. Odległość Ziemi od Słońca jest taka sama nadal, kąt nachylenia orbity też, podobnie kąt padania promieni słonecznych. Nadal będą i lata i zimy. I upały i mrozy, susze i powodzie…

          1. Zapomniałeś o pewnym drobnym szczególe. Klimat nigdy nie ocieplał się w takim tempie i to jest największy problem.

          2. Bukszpany i jodły europejskie wskazują na łagodny, morski klimat, z małymi amplitudami rocznymi i dobowymi.

          3. Zresztą wiele organizmów, które występowały na terenie naszego kraju wyginęło podczas zlodowacenia południowopolskiego. Wytępił je nie tylko długotrwały chłód ale także narzucenie nowej warstwy podłoża. Większość wróciła, niektóre częściowo (buk), inne wprowadził z powrotem dopiero człowiek (kasztanowiec zwyczajny, azalia pontyjska).

          4. Jodły to w Polsce głównie gatunek górski – w szczególności regla dolnego… A ogólni jest to gatunek o zasięgu atlantyckim i tak jak pisał Fan – chodzi tu bynajmniej nie o wysokie średnie temperatury, a stosunkowo niskie jej wahania i wysoką wilgotność.

      2. masz ujemne NAO to i masz bujanie się po skrajnych opcjach. Maj na zachodzie największa ujemna anomalia od dawna (w porze ciepłej takiej nie było od 06.2001, 18 lat!), za to teraz czerwiec wykręca rekord ciepła i odleci od czegokolwiek powojennego podobnie jak 04.2018 odleciał od jakiegokolwiek powojennego kwietnia. U mnie różnica pomiędzy 04.2018 a drugim najcieplejszym 04.2009 to prawie 2K. Najcieplejszy czerwiec ma 19,1; jak ten wykręci 21 stopni to odleci tak samo jak tamten kwiecień. A to jest realne, bo ponad 21 stopni to on już ma a w prognozie są same ciepłe dni poza dwoma w weekend (które tavg i tak będą mieć powyżej normy!)

  3. Naprawdę dziwię się że ludzie znający się na technologii pomiarów temperatury przywiązują jakomkolwiek role do rekordu z 1811.

    1. Dziw się, dziw.
      Jak to ktoś kiedyś zauważył, dopóki zachowujemy zdolność do dziwienia się czemukolwiek, dopóty jesteśmy młodzi duchem.
      Więc dodam, że mnie też różne rzeczy dziwią. Np. to, że niektórzy dzisiejsi komentatorzy uważają dawnych obserwatorów pogody – ludzi z XIX a nawet XVIII wieku – za idiotów, którzy nie odróżniali ciepła od zimna, i nie potrafili w ogóle posługiwać się termometrami, które już posiadali.

      1. Dokładnie, te pomiary wykonywali profesorowie o wielkiej wiedzy, którzy robili wszystko, by te pomiary były najbardziej wiarygodne, posługiwali się wszelkimi dostępnymi środkami jakimi na tamte czasy dysponowali. Ciężko lekceważyć czerwiec 1811 tylko dlatego, że wystąpił dawno, z całą pewnością był to niezwykle gorący miesiąc.

        1. jedyny mankament to to, że z tego okresu mamy bardzo mało stacji i danych. Mapa z anomaliami ułożona przez Matlaba to tylko aproksymacja, bo punktów pomiarowych kilka na krzyż. W tym czerwcu 1811 mocno Warszawa odstaje z wielkością tej anomalii.

          Ludzie podchodzą do tych starych rekordów jak pies do jeża, bo już niejeden stary rekord światowy został obalony. W przypadku 58 stopni z Libii to się sam dziwię, że to się tyle lat utrzymało, wszystkie stacje dookoła 10 stopni chłodniejsze w te dni ale co tam, rekord jest rekord. Sam jestem ciekaw jaki jest rekord gorąca na naszej planecie, bo oficjalnych pomiarów powyżej 55 stopni nie znajdziesz. Jedną z najgorętszych stacji na świecie jest Mitribah w Kuwejcie gdzie co rok wlatuje 52, czasami nawet 53. Ale powyżej tych 53 już nie. Do 57 czy 58 daleka droga.

          1. Mitribah oraz Dolina Śmierci są rekordowo ciepłe – oba mają po 54,0C. Wśród najcieplejszych jest Basra w Iraku (53,9C) oraz Ahwaz w Iranie (53,7). To są w tej chwili 4 najcieplejsze stacje na Ziemi.

  4. Gdyby fala upałów z 40 st pod koniec czerwca się sprawdziła, to rekord by był kosmiczny. Ale na szczęście już nawet ECMWF się zaczyna z tego wycofywać. Czekają nas bardziej umiarkowane temperatury.

  5. Szczerze mówiąc, w obecnej chwili jest mi już całkowicie obojętne czy rekord padnie. Pierwszą połowa czerwca i tak zmiotła już wszystko. Obecnie mamy nieco bardziej „umiarkowaną” pogodę, ale i tak z anomaliami powyżej +4K (czyli cieplejszymi niż średnia rekordowego czerwca!). Co do prognoz na przyszły tydzień, bardzo mnie cieszy że ECMWF wyluzował, jednak to w sumie się tyczy tylko wschodniej połowy Polski, zachód Polski i tak oberwie, o Niemczech i Francji nie wspominając…. sytuacja faktycznie trochę rodem z zabojczej pierwszej połowy sierpnia 2003- u mnie wspaniale, łagodne i umiarkowane lato, na W i S Polski wyraźnie gorąco, trochę upalne, a we Francji… wiemy co.

    Tak czy inaczej, w obecnej sytuacji to chyba by mnie już bardziej niepokoil brak rekordu czerwca niźli jego rekord. Bo temu czerwcowe, po tym co odwalił i nadal odwala, rekord się zwyczajnie należy.

      1. Jak już miesiąc naprawdę „odwala”, przekracza granicę rozsądku, to wolę jak zostanie zaakcentowany rekordem na papierku. Bardzo żałowałem w tegorocznym marcu, że rok 2019 nie był przestępny – miałby wtedy aż cztery rekordy dobowe, zamiast zera… (w tym jeden z nadwiązką o CZTERY stopnie) – mowa o dniach 4.03, 7.03, 8.03 i 17.03 które pobiły rekordy dla dni poprzednich (!). I tu nie chodzi o to, że jestem fanem rekordów, tylko lubię jak są rzeczy nazywane po imieniu. Jak coś jest skrajne, niech będzie jasne, że jest skrajne.

        1. rekordy dzienne to akurat jest pic na wodę, seria pomiarowa jest dużo za krótka by te odzwierciedlały potencjał. Zwłaszcza rekordy zimna w zimie skaczą jak pojebane, jedna doba ma rekord -12 a druga zaraz po niej -21. Ta z -12 ma w zasadzie taki sam mroźny potencjał, tyle tylko że w okresie 1951-2019 nie było ani jednej ekstremalnej fali mrozów która by wypadła akurat na ten konkretny dzień. Jakby seria pomiarowa miała z 500-1000 lat to byś miał gładziutki wykres ekstremów, bo w tak długim okresie by się zdarzyło tyle fal chłodów (mrozów) i ciepła (upałów) że pokryły by one w zasadzie wszystkie możliwe dni. I wtedy można by ocenić jaki okres ma największy potencjał. Rzecz jasna jak się klimat ociepla o 0,6K na dekadę (w przypadku niektórych miesięcy) to nawet taka seria pomiarowa by straciła na znaczeniu i mogły by padać 1000 letnie rekordy jeden za drugim.

          1. No właśnie, pic na wodę, skoro rekord dla 3.03 jest o prawie 5 stopnie niższy niż od 4.03. Problem w tym, że 4.03.2019 był drugim najcieplejszym dniem w historii całej pierwszej pentady, a chyba i całej pierwszej dekady marca.

  6. Nim będziemy pewności co do skali upałów po 25 czerwca, zastanawia mnie też ochłodzenie sobotnio-niedzielne szczególnie w mojej lokalizacji. Również tu są sprzeczności co do głębokości tego ochłodzenia. Żaden model model nie widzi jakichś bardzo niskich temperatur jak na czerwiec, niemniej w Warszawie jak i w okolicach ( być może w innych regionach jak i w skali kraju również) szczególnie niedziela może być najzimniejszym dniem (tmax) w całym czerwcu 2019 z tmax nawet poniżej 20 stopni lub minimalnie więcej dodatkowo może być to bardzo brzydki pochmurny i z opadami dzień. ECMWF zapowiada lepszą pogodę z nieco wyższą temperatur ale poniżej 25 stopni. Do końca miesiąca chłodniej już nie powinno być (ale kto wie czy sama końcówka nie zaskoczy). Jak narazie najzimniejszy czerwcowy dzień w Warszawie wystąpił 1 dnia kiedy to było 23.8 stopnia ( nie bardzo mnie interesowało gdyby nie fakt że dzieje się w czerwcu wyjątkowo dużą szansą na rekord)

  7. Dzisiejszą pogoda ciąg dalszy ulgi. Niby gorąco, ale dzięki porannemu opadowi temperatura nie szaleje. Teraz mam 27 stopni, duże zachmurzenie i wiatr, dzięki czemu nie czuć żaru. Mam nadzieję, że taka aura (plus potrzebne opady) utrzyma się do końca panowania tej gorącej masy (12+ na 850), a weekend z bardziej ludzką masą (8-11) oczywiście z lampką.

  8. Czy jeśli Czerwiec zapisze się jako najgorętszy jest szansa że Lato w Lipcu i Sierpniu będzie do 25st z pojedynczymi epizodami upalnymi?

        1. @admin

          Dokładnie tak. trudno sobie wyobrazić aby sąsiednie miesiące nie miały dodatniej korelacji gdy mają długość tylko kilka razy większą niż skala synoptyczna (długość dominowania nad danym obszarem przeciętnego wyżu lub niżu). Bardziej fachowo mówiąc czas dekoleracji (decorrelation time, zwany też czasem coherence time) np. serii temperatur jest na tyle duży (wg. podręcznika von Storcha i Zwiersa do 5 dni dla pola ciśnień w szerokościach umiarkowanych), że wymusza dodatnią korelację sąsiednich okresów o długości ok. 30 dni.

          W podręczniku von Storcha i Zwiersa ten parametr, miara czasu potrzebnego aby system zapomniał swój aktualny stan, jest przedstawiony w rozdziale 17.1.

      1. Jasne, że nie ma, ale po tym, co odwala ten czerwiec, to aż się prosi o jakąś odmianę. Tegoroczny czerwiec przebił zeszłoroczne kwiecień, maj i czerwiec razem wzięte. Mam już dość tego ciągnącego się w nieskończoność gorąca od początku miesiąca prawie do samego końca. A te niby ochłodzenia są jedno- lub dwudniowe i są i tak powyżej normy. Osobiście nie mam nic przeciw temperaturom 20-25 stopni (np. wczoraj było całkiem fajnie), bo to jest norma i mogłoby być tyle przez większość lata (oczywiście bez parówy), ale po tym, co ten czerwiec odwala (i póki co nie chce przestać), to przydał by się chociaż z tydzień temperatur poniżej 20. Można by wreszcie jakoś dojść do siebie i byłaby to jakaś nagroda za tą wielodniową wegetację. Myślę, że ta nagroda mi się po prostu należy (podobnie jak Dorce i wielu innym, którzy nie chcą, ale muszą znosić ten niekończący się badziew).

        1. „przydał by się chociaż z tydzień temperatur poniżej 20. Można by wreszcie jakoś dojść do siebie i byłaby to jakaś nagroda za tą wielodniową wegetację.”

          A po co? Żeby jedną wegetację zmienić w drugą?

          1. Po to, żeby odetchnąć od tego upierdliwego gorąca.

            Jaką wegetację? Będziesz zdychał przy 18-20 stopniach? No nie rób sobie jaj. Może być słonecznie z niewielkimi opadami. Nie musi być zaraz „zimnica” z 10 stopniami i ulewami. A poza tym, skoro ten upierdliwy gorąc może trwać prawie cały czerwiec, to co by szkodziło, jak by przez tydzień było poniżej 20 (a potem może już być normalnie 20-25). No już nie przesadzaj. Akurat po tobie to się takiego komentarza nie spodziewałem. Zrozum, że niektórzy mogą chcieć wytchnienia od ciągłego gorąca. Mnie mało cieszą 2-dniowe „ochłodzenia” do 25 stopni (chociaż jak to mówią, lepszy rydz niż nic).

        2. „A te niby ochłodzenia są jedno- lub dwudniowe i są i tak powyżej normy.”
          Zgadza się, ale zaraz piszesz że:
          „Osobiście nie mam nic przeciw temperaturom 20-25 stopni (np. wczoraj było całkiem fajnie), bo to jest norma i mogłoby być tyle przez większość lata (oczywiście bez parówy)”
          Czyli sam sobie przeczysz. Nawet wczorajszy, jak to określiłeś „całkiem fajny” dzień przyniósł anomalię prawie +5K.

          1. Może dlatego, że nie było parówy i dało się posiedzieć w cieniu. A dzisiaj znowu jest duszno, mimo że temp. oscyluje wokół 25. Jeden-dwa dni to dla mnie za mało, żeby porządnie odpocząć od gorąca.

          1. Po znoszeniu takiej wielotygodniowej katorgi jak najbardziej się należy. Kurna, już leci 3 tydzień tego g***a. No ileż można!

  9. Dzisiaj pogoda dużo bardziej ‚tropikalna’ tzn jest od dłuższego czasu pochmurno ale temperatura wynosi 27 stopni a noc była ciepła z temp 16 stopni. Dzień ma średnią dobową 22 stopnie co daje koło +5-6 anomalii dobowej. W pochmurny i nie jakiś wybitnie ciepły dzień!

    Wspaniały jest to czerwiec. Prawdziwe lato, takie bałkańskie, gorące. Nocami nie marzniesz nawet w krótkim rękawku, w dzień nie marzniesz podczas pobytu na basenie. Najwięksi zwolennicy ‚normalności’ (tzn. pogody znamiennej bardziej dla UK i to nawet nie południowej części) nie mają nic przeciwko +4K anomalii w marcu, listopadzie czy w środku zimy, ale jak się taka pojawia latem to końca marudzenia nie widać. Właśnie sobie sprawdziłem co ta wasza ‚spokojna wczesnoletnia pogoda’ oznacza. W Derby 17 stopni w dzień i 8 w nocy. Nie no, fest udane lato!!! W Londynie 19 w dzień i 10 w nocy, choć tu ma się zrobić gorąco w niedzielę i parę następnych dni (27/18)

    ECMWF już nieco spuscza z tonu, nie widać 40. Choć dla Słubic wciąz upalna prognoza, 36 stopni o 14:00 i 35 o 20:00 (było gdziekolwiek w PL 35 stopni o tak późnej porze???). To wciąż jest potencjał na rekord czerwca bo ten wynosi 36,7 chyba. Dla Katowic prognoza sięga 33 stopni czyli nic specjalnego, 33 już było w tę sobotę. Rekord to 34,6.

    Eh gdyby klimat się dało ‚ustawić’ i zatrzymać na tym poziomie to bym chętnie to przyjął co roku. Lato ze średnią dob (mies) 20-22 stopni, nie więcej. Jak się nam klimat tak będzie ocieplał to do 2040 roku czeka mnie miesiąc o tav 24 albo i 25 stopni. Tyle co teraz pojedyncze upalne dni.

    1. Rekord czerwca to 37.2 stopnia, ale jeśli weźmiemy pod uwagę stare dane sprzed 1951 roku to wynosi on 38 stopni. Rekord stał się w tej chwili jeszcze mniej prawdopodobny niż wczoraj ze względu to że prognozy spasowały, ale nie wiadomo co dalej. Wg mnie zaraz za nowym rekordem tmax października ( w 2018 roku w listopadzie zanotowano nowy rekord ciepła ledwie ok.2.5 niższy niż rekord października), rekord czerwca jest drugim najbardziej prawdopodobnym i tak samo wisi w powietrzu jak nowy rekord tavg czerwca ( póki czerwiec 2019 się zakończy to oficjalnie najcieplejszym czerwcem jest 1811 a od 1951 r czerwiec 1964 to tak jak np. w meczu finałowym piłki nożnej gdzie przykładowo Polska prowadzi w 85 min z Brazylią 5-0 ale oficjalnym mistrzem zostaje po końcowym gwizdku). A skoro już jesteśmy w temacie rekordów tmax to uważam za stosunkowo mocno prawdopodobne nowe rekordy ciepła również w tej kolejności: lipiec, maj, marzec, grudzień, mało prawdopodobne: sierpień, lutego, stycznia, za najmniej prawdopodobne uważam nowe rekordy max dla kwietnia, listopada i września. Wrzesień może już wyjątkowo długo nie mieć tak korzystnej sytuacji do pobicia rekordu jak w 2015 (sam początek miesiąca) choć w 1992 roku również było blisko (zabrakło 1-2 dni) to jednak takie sytuacje są skrajnie rzadkie ( po 1951 zdarzyło się to 2 razy) i dlatego uważam za najmniej prawdopodobne pobicie rekordu z 2015. Za wyjątkowo mało prawdopodobne uważam też nowe rekordy dla kwietnia ( 2012 bardzo mocno wywindował ten rekord, choć może w miarę ocieplania klimatu o kilka dziesiątych zostanie poprawiony). Tak samo listopad

    2. @alewis27
      „Najwięksi zwolennicy ‘normalności’ (tzn. pogody znamiennej bardziej dla UK i to nawet nie południowej części) nie mają nic przeciwko +4K anomalii w marcu, listopadzie czy w środku zimy, ale jak się taka pojawia latem to końca marudzenia nie widać.”

      Może dlatego, że w tych miesiącach anomalie dodatnie nie są takie uciążliwe w przeciwieństwie do lata. Latem wystarczy norma. Jak komuś jest zimno przy 20-25 stopniach, to już jego problem. A po tym, co tegoroczny czerwiec odwala, to przyjąłbym temperatury poniżej 20, i to przynajmniej przez tydzień, a nie na 1 dzień.

      1. widzisz każdy jest ‚fanem’ jakichś klimatów. Ty skandynawskich, FKP podzwrotnikowych a ja jednych i drugich tzn. większość miesięcy to wolę jak FKP ale zimę to skandynawska lepsza, bo podzwrotnikowej na pewno mieć nie będziemy (prawdziwy podzwrotnikowy klimat ma średni tmax w styczniu 15-18 stopni…)

        Trochę mnie jednak słabi takie gadanie że olaboga nasz klimat się ociepla straszne straszne, a potem jak styczeń przypomina jakiś trzeci z rzędu listopad to cały happy że wstrętnego śniegu i mrozu nie ma. Ten FKP to przynajmniej konsekwentny w swych upodobaniach jest i wszędzie by chciał +5K anomalii. Kmroz jakby miał jakiś ‚fanowski’ nick to chyba było by to ‚fan klimatów morskich’.

  10. Temperatura temperaturą, rekord prawie pewny ale widzę też kolejny rekord dla czerwca – rekordowe niskie opady. Praktycznie gdyby nie konwekcja i burze to nie mieliśmy żadnego opadu jednostajnego. Przecież deszcze świętojańskie to prawie norma co roku. U mnie w Wielkopolsce opad od początku miesiąca to tylko jakies 3mm. Skoro taki suchy jest czerwiec to nie umiem sobie wyobrazić lipca i sierpnia w obecnej sytuacji, chyba że nastąpi już dawno niewidziany przełom w pogodzie. Jest już źle i nie wiem co będzie dalej :( A Atlantyk to chyba nie w fazie snu, a trupa…

    1. „Praktycznie gdyby nie konwekcja i burze to nie mieliśmy żadnego opadu jednostajnego”
      Ale w ostatnich latach to normalka przecie. A i w zasadzie przez całe 20 ostatnie lat. Lipiec 2018, czy 2011 to były chlubne wyjątki…

      „A Atlantyk to chyba nie w fazie snu, a trupa”
      http://www.wetterzentrale.de/de/reanalysis.php?map=1&model=avn&var=1
      No trupem to bym tego nie nazwał, po prostu jest wysoki stream. Gdyby nie Atlantyk, to byś w najbliższy piątek nie miał frontu. Jak chcecie poważnego ochłodzenia i deszczy, to raczej polecam blokadę z niżem nad Białorusią/Ukrainą/Polską/Słowacją. Ja tam nie chcę, do niczego to nie jest mi potrzebne, tak samo jak gorąco i upały, które na szczęście w moim regionie ECMWF przesunął na końcówkę prognozy.

      1. Chcę tylko deszczu :) Dlatego piszę o opadach jednostajnych że burze z których mogłoby popadać skutecznie omijają mój region :/

        Nie chcę zimna, chociaż dzień z taką temperaturą 22°C bym nie pogardził. Upał? Max 30°C ;) Ale to tyle na temat moich preferencji pogodowych, bo ostatnio było ich za dużo na tym blogu.

        1. No to do deszczu polecam blokadę – stacjonarny niż nad Polską, ewentualnie porządny niż genueński. Fronty „atlantyckie” zwykle są konwekcyjne, nawet w porze chłodnej.

        2. Mam wrażenie, że tak jak FKK mylisz słowo „Atlantyk” z niżami spływającymi do nas z N i później stacjonującymi od Bałtyku po Morze Czarne. A to zjawisko, mimo, że przynosi często „islandzką” pogodę, to zwykle występuję przy blokadzie – czy to atlantyckiej (ujemne NAO), czy po prostu kontynentalnej (Niemcy, Francja, UK, Skandynawia)

          1. Te 50mm z twojego regionu podczas blokady 20-21.06.2012 robi wrażenie, tyle że wtedy z tego co widzę to był jakiś genuan, a nie żaden atlantycki niż.

  11. Jeśli prognozy na przyszły tydzień się sprawdzą, to będzie on podobny do obecnego i dwóch obecnych. Jak dotąd wszystkie tygodnie czerwca przyniosły najcieplejszy środek tygodnia i zawsze ochlodzenie (ale i tak powyżej normy), ciekawe czy rekord uslonecznienia też padnie? Kwiecień prawie się otarł o rekord, maj prawie o antyrekord, teraz czerwiec znowu walczy o rekord 🤪, I połowa połowa obecnego roku jest bardzo dynamiczna, choć możnaby powiedzieć że w odróżnieniu od zeszłego roku, aura zawsze się zmienia zgodnie z nowym miesiącem, po ponurym i przeciętnym styczniu, początek lutego przyniósł ocieplenie i dużo słońca i taki był cały miesiąc, marzec rozpoczął się wichurami, potem było dość spokojnie choć było kilka wyjątkowo ciepłych dni, w kwiecień od razu wkroczylismy z pełną lampą i cały miesiąc był bardzo pogodny, a początek maja przyniósł silne ochlodzenie, wszystkie dni z I połowy miesiąca były „pod kreską”, a teraz mamy sytuację przeciwna, tylko że gorąc jest silniejszy i utrzymuje się dłużej, możliwe że wszystkie dni z obecnego czerwca będą „nad kreska”

  12. Ktoś wytłumaczy laikowi, czemu wskaźnik NAO jest obecnie ujemny mimo wyraźnego niżu na N Atlantyku? Z tego co czytałem na tym forum, to właśnie ten niż islandzki (jego obecność) był wyznacznikiem NAO?

    Pytanie głupie….. pewnie. Ale muszę je zadać, śledząc historyczne dane NAO i porównując je do sytuacji barycznej zdarzały się sytuacje, że „coś mi nie pasowało”

    1. Zauważ, że teraz NAO/AO są bardziej zbliżone do zera. A i blokada nie jest aż tak silna jak jakiś czas temu – niże na N Atlantyku jakieś tam są, ale niezbyt wyraźne, podobnie jak i wyż azorski.
      Mamy coś pomiędzy blokadą kontynentalną a „strefą” ze składową S (de facto SW). Moim zdaniem pod tym względem wszystko pasuje.

      PS.
      Jakiś czas temu napisałeś, że dzisiaj jest OK. W mojej ocenie jest bardzo gorąco (w W-wie 28/29*C) i duszno – właśnie ten drugi czynnik sprawia, że gorąc jest odczuwany jako bardziej męczący (miejscami na W/SW jest wręcz lekki upał). Jutro może być jeszcze nieco cieplej.

        1. To zależy, bo wiało nieco wyraźniej tylko przejściowo. Tam gdzie byłem coś załatwiać w godzinach 12-16’CEST to przynajmniej na terenach „otwartych” było duszno.

      1. Chyba szybko zwiększa nam się próg akceptowalności na wysokie temperatury skoro tydzień z anomaliami w czerwcu wokół +5K względem normy bywa już określany jako przyjemny:) Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia!:-) Coraz częściej przechodzimy do porządku dziennego nad anomaliami już nawet rzędu +5K, ale co się dziwić skoro te zbliżają się już okresowo do +10K.

        1. Przynajmniej ja zdecydowanie czuję, że to temperatury więcej niż symbolicznie powyżej normy. Jedynie poniedziałek 17.06 bez patrzenia na termometr uznałbym jako bardziej umiarkowanie letni dzień, choć i tak był ciepły (temp. powyżej normy).

          1. pod koniec lipca byłby poniżej normy i to bardziej niż symbolicznie (przynajmniej w regionie Mazowsza). Dla 17.06 norma to późna wiosna, a nie lato – taka prawda. Co tu dużo mówić, niemała część kwietnia 2018 była powyżej normy dla 17.06 :D

  13. Na Mazurach dziś 29 stopni, słońce nie praży, ale przez duchotę i tę temperaturę ciężko jest znieść taki dzień, w dodatku jeśli wiatr prawie nie wieje. W dodatku przespanie nocy czasem graniczy z cudem, człowiek budzi się bardziej zmęczony niż jakby wcale nie poszedł spać.

  14. W Rzeszowie zamiast prognozowanych na ostatnie dni 24-27-28 było 20-24-24 a w prognozach do konca czerwca już tylko jeden dzień z 30. Nadal nie jest przyjemnie, bo jest duszno.

    1. W Nowym Sączu było dziś bardzo podobnie jak u Ciebie. Może i duszno, ale nieporównywalnie lepiej niż w ubiegłym tygodniu, przy zachmurzeniu nawet tak tej duszności nie czułem. A skoro w Accu nie widać już żadnego dnia z dzikim upałem, to pierwszy raz od dawna trzymam kciuki za tę prognozę :D

      1. Ale teraz trzeba mu przyznać poprawił się. Accuweather po prostu nie mógł uwierzyć w koniec upałów, póki się nie skończyły 🤣🤣 to jest model bardzo tendencyjny.

          1. Upał poszedł sobie nad morze. Ostatnie dwie noce w Świnoujściu to ok 20c a wczoraj tmax to 30c.

          2. Jak już się czepiasz i do tego odwracasz kota ogonem, to przypomnę, że do Accuweather podobno trzeba dodać 2 stopnie, a więc też 26 :)

            I ja w przeciwienstwie do Ciebie nigdzie nie mówiłem że ECMWF jest idealny (podawałem zresztą też drugi model ICON), a Ty z olbrzymią pewnością siebie, mówiłem że do Accu trzeba dodać 2 stopnie i ZAWSZE się sprawdza po tym dodaniu.

            Czekam na sprawdzenie się tej twojej wybitnej i niezawodnej prognozy na najbliższe dni (licząc od dzisiaj): 30,32,32,31,30 (po dodaniu 2 stopni, ale bądźmy konsekwentni, tyle razy mówiłeś że trzeba dodać).

  15. Dziś, gdyby nie ten Blog, zapomniałbym o tym że trwa tak wybitnie gorący czerwiec. Co prawda temperatura sięgnęła niemal 29 stopni, ale cały dzień jest pochmurny, a temperatura na ogół „zwyczajnie wysoka”, bez szaleństw. Jedynie około 14-15 na chwilę wyszło słońce i trochę przypiekło, ale już wkrótce ponownie nadeszły chmury, trochę pogrzmiało i aktualnie temperatura mieści się w strefie komfortu. Trudno jest mi uwierzyć że sprawy z anomaliami i rekordami zaszły tak daleko, bo poza koszmarnymi dniami 11-16 czerwca na ogół jest całkiem przyjemnie; początek był wręcz piękny. No, ale jednak ten ubiegły tydzień to było coś, czego w czerwcu jeszcze nigdy nie było. Osobiście za „nieżyciowy” pod względem gorąca uznaję dzień z TAvg 25+. W ubiegłym tygodniu były aż 4 takie dni (piątemu zabrakło 0,1 stopnia, więc jakby zaokrąglić, to wychodzi nam zaledwie o 1 taki dzień mniej niż w sierpniu 2015). W ubiegłym roku takiego dnia nie było u mnie w ogóle (NS okazał się istnym ewenementem w skali kraju, chyba poza Zakopanem drugiego takiego miasta nie było). Siłą rzeczy ta skrajność nie mogła nie wyrzucić anomalii tak wysoko jak wyrzuciła… Muszę to zaakceptować i pogodzić się z rekordem, choć nadal wewnętrznie się buntuję, jednak zależy mi na tym, by incydent pod koniec miesiąca był tak łagodny jak tylko się da i nie było żadnego poprawiania wyników. Po tym co stało się w ubiegłym tygodniu, ani trochę nie dziwię się FKU i podobnie jak on, nie mam żadnej ochoty na dalsze upały. Życzę sobie by czerwiec okazał się mocno najcieplejszym miesiącem lata i to pod każdym względem. Na początku lipca jadę nad Bałtyk, ale to nic nie zmienia, nawet tam nie potrzeba mi upałów. Mój pobyt w III dekadzie lipca 2016, to stabilne słoneczne +24, i szczerze nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne, może jeden, dwa gorętsze dni dla urozmaicenia. Ale ja lubię Bałtyk takim jaki jest, jakbym chciał czegoś innego, pojechałbym gdzie indziej ;)

  16. Dziwne, że wcale się nie wspomina o postępach wegetacji późną wiosna i w lecie. W tym roku w dniu 19 czerwca wegetacja jest wyraźnie spowolniona w stosunku do 19 czerwca 2018. Rekordowo ciepły i rekordowo słoneczny maj w ub. i bardzo ciepły czerwiec zrobiły swoje. Maj to jednak bardzo ważny dla przyrody, nawet tak ciepły czerwiec nie był w stanie do tej pory go zrekompensować, zresztą chodzi tu też o usłonecznienie, które w ubiegłym roku w miesiąc maj-czerwiec było dużo wyższe. Jednak jako, że tym razem III dekada czerwca zapowiada się ciepła i słoneczna to na początku lipca wegetacja powinna się zrównać lub nawet wyprzedzić 2018 rok.

    1. Ja w ubiegłym roku 14 czerwca wcinałem już czereśnie ze swojego ogrodowego drzewka i było ich już naprawdę dużo; teraz są jeszcze niedojrzałe, szacuję że będzie można je kosztować za 4-5 dni.

        1. No po prostu tragedia narodowa. W zeszłym roku w tym momencie, to się susza zaczynała i gdyby nie opady z końcówki czerwca i początku lipca byłoby nieciekawie. W tym roku jest dużo lepiej, bo mimo gorąca i upałów u mnie roślinność bardzo bujna, jest też sporo komarów a to raczej nie świadczy o suszy.

  17. Ja widzę, że w najbliższym czasie przekroczeń 30-tki u mnie nie będzie. Czyli fala upału 11-13.06 chyba będzie najdłuższą… cały czas mają być temperatury z przedziału 25-28 st. prócz soboty i niedzieli. W przyszłym tygodniu podobnie do tego co obecnie.

    1. GEM w tym wydaniu też ładnie odleciał, 26 czerwca TMax 36, 27 czerwca 41, 28 czerwca 41, a 29 czerwca o 2 nad ranem TMax nawet do 30 stopni

      1. Najnowsze wydanie GFS z kolei widzi tylko 1 dzień „lekkich” upałów przy zachodniej granicy, a w piątek nad ranem TMin poniżej 7 stopni ¯\_(ツ)_/¯

  18. Zobaczymy jak będzie ale rekord już jest bardzo prawdopodobny trzeba mieć nadzieję na fajny lipiec i sierpień czyli normalny bez szaleństw w żadną stronę . Bo 15 i deszcz w lipcu i 35 stopni jedno i drugie jest anomalia nie przyjemna .

  19. Oczywiście w głównym wydaniu Wiadomości już musieli wspomnieć o „fusiastych” 40 stopniach robiąc z tego wielką sensację. Ciekawe skąd dostali „cynk”? Przecież oni się w tych telewizjach kompletnie nie znają na pogodzie…

    1. Nie tylko w wiadomościach (TVP?) podchwycili temat rzekomych 40°C. Inne media (w szczególności internetowe) też to zrobiły. To tylko na potrzeby szukania sensacji.

    2. U mnie w dalszej rodzinie też to już przyjęli za pewnik – oczywiście na podstawie usłyszanych info z TV, a nie własnych ocen bezpośrednio z prognoz modeli.

  20. Czy oprócz potencjału na rekord tavg obszarowej czerwca istnieje potencjał na rekord w ilości dni z upałem w tym miesiącu? Słubice obecnie mają 10 dni z tmax powyżej 30°C. A to chyba jeszcze nie koniec tam dni upalnych w czerwcu.

  21. Ja się wcale nie dziwię, że przy takim a nie innym czerwcu, temperatury rzędu 25/30*C za dnia (Tavg 20/23*C) coraz więcej z nas odczuwa teraz jako coś „normalnego” (choć to jeszcze zależy od wilgotności). Może na początku miesiąca był to pewien odczuwalny skok, ale teraz – po fali upału z ubiegłego tygodnia – zaczynamy traktować to coraz częściej jako pewną „ulgę” niż spore ponadnormatywne ciepło.

    Analogicznie zimą, gdybyśmy częściej mieli miesiące z Tavg wokół -5*C – też myślę, że dość szybko zacząłbym przyjmować to za standard (a nie 2-5 st. ujemną anomalię). To jeszcze nie są wartości dające tak popalić jak „syberyjskie” mrozy.

    Ciekaw jestem na ile ten „afrykański żar” wleje się za tydzień także do Polski? Czy może jednak tylko nas na 1-2 dni muśnie i to jeszcze mniejszej skali? A to zadecyduje, czy tegoroczny czerwiec zakończy się anomalią bliżej +5K, czy też jednak podejdzie bliżej +6K? (a co byłoby już niezwykłym przypadkiem – zwłaszcza jak na porę ciepłą).

  22. Nawet, jeśli 40 stopni nie pęknie, to i tak tegoroczny czerwiec, to już przesada. Szczerze mówiąc, to wątpię by udało się powstrzymać AGW. Powód jest prosty, nikomu z możnych tego świata tak naprawdę na tym nie zależy. Współczuję, nam i przyszłym pokoleniom.

  23. U mnie dzisiaj kolejna bardzo ciepła noc, prawie że tropikalna. Jak już o 5.30 rano jest 22 stopnie na osiedlu i nie czuć chłodu nic a nic to jest to ‚coś’. W ostatnich dniach ciepłe noce bardzo pomagają wyrabiać wysoką anomalię temperatury. Bardziej niż nawet pierwsza dekada która miała ok 27 stopni w dzień ale noce chłodne bo bezchmurne. Co do upałów w następnym tygodniu to gfs widzi u mnie około 30 stopni, za to ecmwf bliżej 35. Nadal skrajnie upalny jest dla zachodniej Polski gdzie są wartości powyżej 35, do tego chore temperatury wieczorno nocne. 35 stopni o 20:00, 29 stopni o 2:00 w nocy?? To już nawet w klimatach podzwrotnikowych rzadko jest tak gorąco wieczorami. Tam jest krótszy dzień i suche powietrze, bywa 37 za dnia i tylko 18-20 w nocy.

    1. Na północnym zachodzie też ciepło od rana. Trzebież 22c o 6:00 rano. Co do prognoz to cieszę się na sobotę. Punkt rosy 10c :).

      1. Nie cierpię takiego rozkładu temperatury. W dzień może sobie być gorąco czy upalnie ale noc powinna być chłodniejsza najlepiej w okolicach 15-16 stopni bo mniej to już dla mnie chłodno latem. No i wzrost temperatury w dzień powinien być powolny a nie taki że już o 6 rano jest 20 stopni a około 8-9 25 albo i więcej. Myślę że najbliższy poniedziałek tj. ostatni dzień mojego urlopu przyniesie taki rozkład dziennych temperatur latem, jaki lubię najbardziej.

  24. Pobicie warszawskiego cieplnego rekordu czerwcowego jest ciągle bardzo niepewne. Jednak w mojej ocenie szansa na taki sukces tegorocznego czerwca nieco wzrosła, w tej chwili oceniam ją na 33% (kilka dni temu dawałem 25%).

    1. Ale masz na myśli rekord wartości absolutnej dla czerwca, czy Tavg-miesięcznej?
      Ten pierwszy będzie zależał od skali fali upału za tydzień, która cały cały czas nie jest przesądzona (ostatnie prognozy nadal za ekstremalnym ciepłem, ale ok. 28.06). Ten drugi w mniejszym stopniu zależy od samej skali fali upału, a po prostu w ogóle od tego, że do niej (najprawdopodobniej) dojdzie.
      Natomiast rekord w skali całej Polski jest już niemalże pewny.

      1. Oczywiście chodzi o średnią temperaturę całomiesięczną.
        A skoro już o tym mowa: na razie nie widzę sytuacji sprzyjającej pobiciu warszawskiego rekordu absolutnego maksimum dla czerwca.

        1. A ja powiem tak: sytuacja nawet dla najcieplejszych lokalizacji sprzed 208 lat jest „na dwoje babka wróżyła”. Natomiast w skali całego kraju jest zdecydowanie ZA nowym rekordem.

          Dla mnie przy ocenie skali ciepła (w tym wypadku) liczą się nie tylko same wartości absolutne, czy zasięg czasowy (trwałość), co także i zasięg przestrzenny tych ekstremalnych anomalii. Dlatego przynajmniej w tym wypadku bardziej zwracam uwagę na cały kraj, niż na samą Warszawę.

          Pod koniec kwietnia 2012 r. też nie wszędzie mieliśmy upał, a nawet większy gorąc. Jednak z perspektywy całego kraju było to ekstremalne/rekordowe ciepło przynoszące najwcześniejszą w historii pomiarów instrumentalnych falę upału (i tego jakaś chłodniejsza lokalizacja nie podważy).

          1. A ja powiem tak: sytuacja nawet dla najcieplejszych lokalizacji sprzed 208 lat jest “na dwoje babka wróżyła”. Natomiast w skali całego kraju jest zdecydowanie ZA nowym rekordem.

            Generalnie Poznań jest niemal pewny. Tam anomalia 208 lat temu nie wyszła ponad +4.0K.

  25. Właśnie wróciłem z największej w mieście procesji Bożego Ciała. W tym roku pogoda udała się niemal idealnie. Przyjazne 21-23 stopnie i całkowicie zachmurzone niebo. Jedyną wadą jest uczucie duszności. W ubiegłym roku na Boże Ciało był upał i przykrym następstwem tej pogody były karetki pogotowia, które aż trzy razy musiały przyjeżdżać na płytę Rynku do wezwań dotyczących omdleń. Nie wierzę w tą anomalię, serio. Od poniedziałku nie ma żadnego gorąca, normalny czerwiec. Nawet wczoraj te 29 stopni trwało najwyżej godzinę-dwie, a poza tym było umiarkowanie i pochmurno. Zdumiewa mnie to co wyżej czytam, ale i tak osobiście uważam czerwiec za kuriozum. Przede wszystkim dlatego, że od zawsze, poza nielicznymi wyjątkami, regułą było, że po fali upałów przychodzi ochłodzenie. Powtórzę – ochłodzenie. Nawet w lipcu 2006 w połowie się ochłodziło i przyszła przerwa od upałów. Tymczasem w tym miesiącu, jak i nierzadko w roku ubiegłym, „ochłodzenie” znaczy łaskawe darowanie przez pogodę anomalii +8/10K i zastąpienie ich anomaliami +5K. Możecie się ze mną kłócić, ale dla mnie to nie jest żadne ochłodzenie. I możecie mieć mi to za złe, ale bardzo chciałbym odreagowania. Najlepiej w sierpniu, ale po tym co się teraz dzieje, chętnie przyjmę każdy zimny okres, kiedy tylko się da. A już w ogóle marzeniem byłby dla mnie umiarkowany 2020 rok – taki jaki miał być 2019. Żadnych ekstremalnych miesięcy, żadnych rekordów i mało upałów. Tak da się żyć. A żyje się dużo spokojniej kiedy nie czyta się o tych wynaturzeniach drugi rok z rzędu.

    1. @PiotrNS
      Po prostu „żyj chwilą” gdy ona Ci sprzyja – a nie „martw się” czymś co Ciebie teraz akurat nie dotyczy:-) – a czemu jednak w ogólności nie da się zaprzeczyć…

      1. Ja bym też chciał „żyć chwilą” za 5 czy 10 lat (bo nie wybieram się jeszcze do grobu) a w tym tempie ocieplania się klimatu w porach ciepłych będzie to raczej niemożliwe. Trudno więc się tym faktem nie przejmować tym bardziej że w Polsce jak mi się wydaje ociepla się dużo bardziej niż w innych częściach Europy . Są w ogóle jakieś statystyki pokazujace czy to się u nas dzieje od kwietnia zeszłego roku jest zjawiskiem charakterystycznym także np. dla Francji, Włoch, Chorwacji czy powiedzmy Estonii? Bo osobiście nie uśmiechałoby mi się być w awangardzie poziomu ocieplania się klimatu na świecie. Raczej preferowałbym bycie w tej kwestii maruderem, zostającym daleko w tyle.

        1. Na angielskiej wikipedii jest mapka odnośnie tego, jak ma się anomalia temperatury w latach 2014-2018 w stosunku do lat poprzednich, i Europa centralna i wschodnia jest ma ją znacznie wyższą niż Europa zacodnia

          1. Ciekawi mnie, czy to będzie trwale zjawisko czy też jest szansa że w kolejnych latach trend będzie odwrotny.

          2. Wg prognoz wykonanych przez modele GCM to zjawisko stałe, tj. im dalej na wschód kontynentu, tym ocieplenie większe. Zwyczajnie Atlantyk ma się ocieplać wolniej.
            Przy czym wydaje się, że ociepliło się bardziej, niż to było prognozowane.

          3. Tylko że z załączonej mapy wcale nie wynika reguła, że im głębiej w ląd i dalej od oceanu tym skala ocieplenia wyższa. Tereny pogranicza Azji i Europy i środkowej Azji ociepliły się sporo wolniej od Centralnej Europy a to środek największego na świecie kontynentu. Podobnie rzecz się ma w Amerykach i Afryce, gdzie wcale nie ma pasów wolniej się ocieplających wzdłuż oceanów. To występuje tylko w Europie ( i to też nie całej) i częściowo w Australii.

          4. Chodzi o odległość od północnej części Atlantyku. Interior Azji ma mniejsze ocieplenie z uwagi na zimę, która tam nie ma w sumie sensownego trendu od 1901.

    2. Niestety ale zmiany klimatu są nieuniknione, na świecie i w Polsce będzie coraz cieplej, upały będą coraz częstsze. W tym przypadku zostało nam tylko przyzwyczajenie się do tego. Żadne marudzenie tego nie zmienii. Mieszkańcy krajów południa mają taką a nawet cieplejszą pogodę od zawsze i żyją. Mimo iż nie lubię dużych upałów tak samo jak dużego zimna staram się normalnie funkcjonować, nawet jeśli jest nieraz ciężko. Chociaż taka pogoda to też kwestia ptzyzwyczajenia. Teraz te upały znoszę o wiele lepiej, nawet nocą podczas snu niż na początku czerwca. W sypialni mam 27-28 stopni ale śpi mi się dobrze ;)

    3. przecież w tym roku było z grubsza normalnie. Ciepły był luty i marzec ale przy tak silnie dodatnim NAO trudno by nie były ciepłe. Obok rekordowych nawet nie stały. Kwiecień też dość ciepły, jednak daleko mu nawet do podium, od 2000 roku było u mnie 5 kwietniów cieplejszych od 2019. Wyróżnił się suchością i usłonecznieniem na północy Polski. O maju nie chcę pisać, wolałbym zapomnieć o tym miesiącu, niewiele mniej jebnięty od maja 2010. W każdym razie – zimny. Na zachodzie kraju bardzo. Na wschodzie właśnie nie, tutaj odbiór maja zależy gdzie kto mieszka. Taki luty i marzec 2018 były sprawiedliwe pod względem zimności, mapa ANOMALII w ich przypadku to wielka jednobarwna plama.

      Czerwiec jest pierwszym wyjątkowo gorącym miesiącem w tym roku a ty już piszesz że cały rok jest nienormalny i życzysz ludziom zmarnowanych urlopów chłodami i jesienną pogodą przez resztę lata, bo musi być odreagowanie i słupki w statsach mają się zgadzać.

      Ekstremalnie ciepłe miesiące to teraz dość częste zjawisko i właśnie rocznik który ma jeden, góra dwa takie miesiące jest dość normalny. Nawet 2016 i 2017 miały po dwa, lokalnie trzy. Może nie tak silnie rekordowe ale rekordom bliskie. Gdzie tam do 2018, który miał 2 rekordy pod rząd i całą resztę konsekwentnie powyżej +2K. Nawet połówki roku nie ma a ty już mówisz że rekord będzie.

      A co będzie jak reszta miesięcy wyjdzie taka?
      Lipiec lekko ciepły
      Sierpień normalny
      Wrzesień zimny i deszczowy (ala 2010, 2013)
      październik bardzo ciepły i ładny
      listopad normalny
      grudzień nareszcie zimny i śnieżny

      też powiesz że mieliśmy porąbany rok? Bo co, bo w czerwcu było gorąco bez głębszych ochłodzeń i wreszcie ten wątły rekord powojenny padł?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.