2020/02/27 21:02

Czy leci z nami botanik?

Nie tak dawno temu na portalu racjonalista.pl pojawił się artykuł wskazujący na cieplejszy niż obecnie klimat w Polsce w czasach średniowiecznych, a konkretnie między VI a IX i w XVIII wieku. Z tezami red. Agnusiewicza rozprawiono się już między innymi na blogu Doskonale Szare – okazuje się, że sprawa taka znów oczywista nie jest. Nas natomiast (dzięki dyskusji z użytkownikiem podpisującym się jako Luke Summers na portalu Twoja Pogoda) interesuje kwestia osoki aloesowatej (Stratiotes aloides L.).

@Luke Summers twierdził początkowo, że roślina ta obecnie nie występuje na terenie Polski, a ponieważ występowała w średniowieczu, świadczy to niezbicie o tym, jakoby obecnie klimat był chłodniejszy, niż wówczas. Jest to oczywiście nieprawda, co więcej nic takiego w artykule Mariusza Agnusiewicza nie figuruje. Autor artykułu twierdzi jedynie, że w obecnych czasach osoka aloesowata nie owocuje (ale pewien tego nie jest), na co przywołuje informację Franciszka Ludery z 1933 [1]. Ponieważ istnieją ślady owocowania tejże rośliny w średniowieczu, red. Agnusiewicz wysnuł wniosek o tym, że okres średniowieczny był „z pewnością” cieplejszy w Polsce, niż czasy obecne.

Mariusz Agnusiewicz ma przy tym spore problemy ze zdefiniowaniem słowa „obecne”. Cytowane „Boże Igrzysko” Daviesa zostało wydane w 1981 roku, a więc siłą rzeczy autor odnosi się w najlepszym przypadku z końca lat 70. XX w. Podobnie rekonstrukcja Ljungqvista kończy się w latach 70. XX w., a wspominane przez Agnusiewicza maksimum nie jest maksimum obecnym, a tym z połowy XX w.:

Przebieg anomalii temperatury na obu półkulach wg NASA GISS.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

O tym wszystkim, jak i o pominięciu pewnych fragmentów cytowanych artykułów możecie jednak przeczytać na wspomnianym wyżej blogu „Doskonale Szare”. Wróćmy raczej do owocowania osoki aloesowatej. Otóż red. Agnusiewicz ogranicza się do stwierdzenia, że „wydaje się” iż w chwili obecnej roślina ta nie owocuje. Nie jesteśmy botanikami, więc szczegóły dotyczące tejże rośliny są nam raczej obce, natrafiliśmy jednak na informację nieco późniejszą, niż ta F. Ludera z 1933. Otóż w roku 1938 Józef Mądalski opublikował informację pod wiele mówiącym tytułem „O owocujących okazach Stratiotes aloides L.” [2]. Rzecz jasna miejsce, w którym Mądalski znalazł owocujące okazy osoki aloesowatej w chwili obecnej w granicach Polski nie leżą. Pisze on o miejscu nad Dniestrem, na północny zachód od Mariampola. Problem polega na tym, że w latach 20. i 30. XX w. średnia temperatura roczna w tym regionie wynosiła około 8.0 (Lwów) – 8.1°C (Czerniowice), były więc znacznie niższe, niż obecnie na większym obszarze naszego kraju, za wyjątkiem krańców północno-wschodnich i obszarów górskich.

Powstaje więc pytanie – czy Stratiotes aloides L. obecnie w Polsce owocuje? A jeśli nie, to dlaczego, skoro Mądalski znalazł w 1936 r. owocujące okazy na północny zachód od Mariampola? Być może światło na tę sprawę rzucić może artykuł [3], w którym autorzy piszą:

Badania roślinności naczyniowej w połowie lat siedemdziesiątych (Pliński i in., 1978) wykazały – w stosunku do stanu z lat pięćdziesiątych zmniejszenie jej powierzchni zasiedlania, zmniejszenie ilości zespołów, zubożenie taksonów. Stan ten wiązano z wpły­wem eutrofizacji i intensywnością zakwitów szczególnie sinic. Ostatnie prace (Pliński, 1995; Dubrawski, 1995) wskazują iż ten trend się umocnił – zaobserwowano spadek ilości lub zanik takich gatunków jak: osoka aloesowata (Stratiotes aloides L.), strzałka wodna (Sagittaria sagittifolia L.), grzybieńczyk wodny (Nymphoides peltata Knitze),rdestnica przeszyta (Potamogeton perfoliatus L.) – i potwierdzają wrażliwość roślinności naczyniowej na spadek przezroczystości wody.

Niewątpliwie, jeśli mielibyśmy stosować zasięg występowania Stratiotes aloides L. jako proxy temperatury w latach 1951-1995, sprowadziłoby nas to na manowce, nie ulega bowiem wątpliwości, że w tym czasie średnie temperatury w Polsce znacznie wzrosły. Oczywiste jest również, że wskazywanie temperatury jako jedynego czynnika warunkującego zasięg, jak i rozwój ww. rośliny jest co najmniej naiwne. Czy zanieczyszczenia środowiska, z jakimi bez wątpienia mamy do czynienia w czasach powojennych mogą wpływać zarówno na zasięg występowania, jak i zdolność do owocowania Sagittaria sagittifolia L.? Nie wiemy, bowiem nie jesteśmy botanikami, a zielnik widzieliśmy ostatnio w szkole podstawowej.

Stąd nasze tytułowe pytanie: czy leci z nami botanik, który zna się na osoce aloesowatej :)?

 

 

[1] Franciszek Ludera Wiadomość o znalezieniu osoki aloesowatej (Stratiotes aloides L.) w plejstocenie okolicy Rzeszowa, Annales Societatis Geologorum Poloniae, 1933, vol. 9.

[2] https://pbsociety.org.pl/journals/index.php/asbp/article/view/7324

[3] Graniczny M., Kowalski Z., Zachowicz J. „Studium geośrodowiskowe Zalewu Wiślanego i jego otoczenia przy wykorzystaniu nowoczesnych technik kartograficznych”, Przegląd Geologiczny Vol 46, No 12 (1998)

 

[xyz-ips snippet=”s1s1z-ads”]

Print Friendly, PDF & Email

21
Dodaj komentarz

Please Login to comment
5 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
mottusFan klimatów podzwrotnikowychalewis27kmrozaldeb Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
MichałN
Gość
MichałN

Problem z powyższym procesem dedukcyjnym stanowi fakt, iż osoka preferuje płytkie, eutroficzne zbiorniki.

zaciekawiony
Gość

Eutroficzne ale jednak nie zanieczyszczone, i jeszcze z małą zmiennością poziomów wody i małym falowaniem.
Z tego co czytałem, Osoka generalnie rzadko owocuje, dobrze bowiem rozmnaża się wegetatywnie, a ponieważ jest rozdzielnopłciowa, to w obszarach na granicy zasięgu może tworzyć rozległe zespoły jednopłciowe.

MichałN
Gość
MichałN

Okazuje się, że osoka wytwarza owoce nawet w Finlandii. Ilościowo praktycznie tyle samo co w Polsce. Jednak owoce są mniejsze oraz często nie zawierają nasion w przeciwieństwie do naszej krainy.

zaciekawiony
Gość

Zapytam o to prof. Czachorowskiego, może będzie kojarzył owocującą osokę, albo przynajmniej pokieruje do specjalisty od szuwarów.

Lulek123
Gość
Lulek123

Co do kwietnia… gfs z 18utc w swoich fusach widzi pod koniec miesiąca wartości koło 30 stopni, nie widać w ogóle żadnego większego ochłodzenia prócz tych 18-20 stopni co nie jest normą haha tylko wtorek może przynieść jakieś tam ochłodzonko małe a poniedziałek do 27 stopni.

zaciekawiony
Gość

Mam!
Artykuł polskiego hydrobotanika, który porówmuje morfologią osoki z jezior w Polsce i Finlandii. W obu tych miejscach znalazł osobniki owocujące, stwierdzając jedynie, że te fińskie miały mniejsze owocki i częściej nie zawierały nasion.
http://agro.icm.edu.pl/agro/element/bwmeta1.element.agro-d5e3ce1f-1311-4cfe-bf71-0c8f5a9d6e78
Napiszę do autora aby podpytać o szczegóły, może będzie kojarzył w jakich warunkach termicznych osoka jeszcze tworzy owoce.

zaciekawiony
Gość

Artykuł z lat 70. o badaniach stanowisk osoki w północnej Szwecji:
https://link.springer.com/article/10.1007/BF00023178

Z tej mapki wynika, że w Polsce zasięg jest zwarty a pojedyncze stanowiska pojawiają się nawet w Laponii:
https://openi.nlm.nih.gov/detailedresult.php?img=PMC3516533_pone.0051472.g001&req=4

Ciepłolubna roślina?

aldeb
Gość
aldeb

Rzadkość owocowania osoki wynika z faktu jej rozdzielnopłciowości. To roślina bardzo łatwo rozmnażająca się wegetatywnie, przez co w niektórych rejonach występują np. osobniki tylko jednej płci, co nie daje szansy na zapylenie. To, że w ogóle u nas nie owocuje to bzdura i jak widać – niespecjalnie jest to roślina ciepłolubna, skoro występuje i owocuje także w skandynawii.

kmroz
Gość
kmroz

Witam ja mam troche inne pytanie- temat który sie często przewija na forum a mianowicie początek wegetacji. Moje pytanie jest kiedy można uznać ze on nastąpił. Bo z pewnością pierwsze „zimowe” kwiaty jak przebiśniegi, ranniki czy przylaszczki to jeszcze nie jest początek wegetacji.

alewis27
Gość
alewis27

u mnie 2 tygodnie temu (Święta Wielkanocne) były jeszcze same gołe badyle. Tydzień temu coś tam już wychodziło, żywopłoty kwitły itp. Teraz jest wegetacja pełną gębą, drzewa już są zielone, wszystko kwitnie i rośnie.

Tylko by mogło trochę popadać, bo jest połowa miesiąca a suma opadów to 2,5mm. W prognozach pogody deszcz pojawia się dość często (nie jest to kwiecień 2009 z pełną lampą cały czas) ale jak przychodzi co do czego, to tych opadów po prostu nie ma. Jest pochmurno bez opadów. Piątek na przykład, miało padać, a spadło całe 0.1 mm.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

Przebiśniegi, które u mnie jeszcze kwitną czują się bardzo urażone nazwaniem ich zimowymi kwiatami :*

kmroz
Gość
kmroz

jeszcze kwitną? boże u mnie już wszystkie „zimowe” kwiaty (nie tylko przebiśniegi, ale też te o wiele późniejsze przylaszczki) dawno przekwitły a ogród wygląda już tak jak rok temu koło 10 kwietnia, więc można powiedzieć, że na dniach dogoni zeszły rok.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

Przylaszczki u mnie w pełni kwitnienia, wegetacja jest wciąż opóźniona.

kmroz
Gość
kmroz

Dla mnie to wszystko zimowe kwiaty, przebiśniegi to juz wogole, przecież one niemal co roku w ostatnich latach kwitną juz w styczniu (za wyjątkiem moze 2017 gdzie jednak za brakło nawet lekkiej odwilży).
U mnie realna wegetacja ruszyła tak z tydzien temu. Około 3 tygodni pózniej niż rok temu i tydzien pózniej niż wg średnich.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

To są wiosenne kwiaty, zimowe to mogą być ciemierniki, oczary czy zimokwiaty.

kmroz
Gość
kmroz

no już bez przesady, nie nazywaj wiosennymi kwiatów które przy odrobinie szczęścia są w stanie kwitnąć przy głębszej odwilży w grudniu czy styczniu, a w lutym to się co roku pojawiają już hurtowo (nawet w takim jak z tego roku!)
przebiśniegi, ranniki i ciemierniki to typowe zimowe kwiaty. Przylaszczki też spokojnie mogą kwitnąć zimą. W lutym 2016 zakwitły koło 10 lutego, czyli w okresie po którym teoretycznie spokojnie mogła wrócić mroźna zima (wtedy oczywiście akurat nie wróciła). Wtedy rzeczywiście głęboka, silna i długotrwała odwilż przeszła w wiosnę, a proces ten rozpoczął się skrajnie wcześnie, bo koło 23 stycznia.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

Przebiśniegi mogą kwitnąc też jesienią, więc jak śmiesz nazywać je zimowymi kwiatami :>
https://en.wikipedia.org/wiki/Galanthus_reginae-olgae
Natomiast u mnie w lasach Galanthus nivalis nivalis nie kwitły nigdy wcześniej niż w końcu lutego.

mottus
Gość
mottus

Dla mnie bez sensu jest wytyczanie takich sztywnych granic, bo każdy gatunek rośliny ma swój okres wegetacji, a i każdy człowiek ma swoje subiektywne poczucie kiedy według niego robi się zielono. Według starej literatury jak czytamy: „Okres wegetacyjny – część roku, gdy roślinność może się rozwijać ze względu na dostateczną ilość wilgoci i ciepła. W Polsce jest to okres ze średnią dobową temperaturą powietrza powyżej 5 °C. Podczas okresu wegetacyjnego w roślinie zachodzą intensywne procesy rozwojowe. W klimacie umiarkowanym trwa od ostatnich przymrozków wiosennych do pierwszych przymrozków jesiennych. Za początek okresu wegetacyjnego przyjmuje się też zakwitanie leszczyny, kaczeńca, podbiału, a… Czytaj więcej »

kmroz
Gość
kmroz

Z sensem, czy bez sensu- sa częste dyskusje o tym a nie chciałem gadać bzdur. Masz moze gdzies jakies dane o umownych rozpoczeciach takiego okresu z ostatnich 10-15 lat? Wiem, ze to nie jest takie proste, ale mi chodzi wlasnie o moment w którym zaczęła sie zielenic trawa czy pierwsze listki itp.

mottus
Gość
mottus

Jedyne takie „pomiary” które znam są prowadzone prze IMiGW.
http://agrometeo.pogodynka.pl/fenologia/zaranie_wiosny
Nie wiem czy, któraś z tych fenologicznych pór roku pokrywa się z twoim wyobrażeniem, kiedy rozpoczyna się wegetacja.
Najlepiej gdybyś prowadził własne obserwacje, to chyba najbardziej zaspokoiłoby twoje oczekiwania.

kmroz
Gość
kmroz

Zacząłem to robić w tym roku wlasnie, ale czasu nie cofnę :(