Idzie ciepło

Idzie ciepło

Wg prognoz dwóch modeli globalnych, ECMWF i GFS już od piątku czeka nas zdecydowane ocieplenie. Już jutro wg ECMWF na zachodnich krańcach naszego kraju temperatura wzrośnie do ponad 22°C, zaś w piątek takich temperatur możemy się spodziewać już na znacznym obszarze naszego kraju. W sobotę miałoby być już od 20°C na północy do 26°C na krańcach zachodnich, w niedzielę ponad 25°C również w centrum.

Wczorajsza popołudniowa odsłona ECMWF sugerowała załamanie pogody na początku przyszłego tygodnia (wtorek), przy czym chłodny front atmosferyczny miał się objawić u zachodnich granic naszego kraju już w poniedziałek, w obecnej pewne zmiany widać dopiero we wtorek – na granicy skillu modelu. Z uwagi na takie zmiany, dalsze prognozy stoją pod znakiem zapytania, można jednak wspomnieć, że większego ochłodzenia nie widać tu również w środę – pojawia się ono dopiero w przyszły czwartek.

Wyjątkowo stabilnie wygląda poranna odsłona GFS-ENSEMBLES – taka zgodność wiązki nie zdarza się często:

 

Ma być więc gorąco (choć nie koniecznie upalnie) i burzowo, szczególnie na początku przyszłego tygodnia.

 

Print Friendly, PDF & Email

1 053 Replies to “Idzie ciepło”

  1. Nareszcie, dawno nie widziana zwrotnikowa, chwiejna masa powietrza napłynie. Nareszcie popołudniami będą rozwijać się mocno wypiętrzone Cumulonimbusy dające liczne wyładowania. Oby grzmiało jak najwięcej

  2. W końcu!~Chciałoby się zakrzyknąć.
    Panią Dorkę i innych proszę aby chociaż na 3 miesiące schowali swoje histeryczne reakcje na ciepłą i/lub gorącą pogodę. Dajcie się nacieszyć temperaturami ciepłymi a nie tymi które odpowiadają za wczesną wiosnę. Po lecie będzie czas na dyskusji, być może wtedy zmieni ktoś nawet poglądy (z ciepłych na zimne i na odwrót). Najważniejsze aby pogoda się ustabilizowała na poziom odpowiadający porze roku.

    1. Sztygar a czy ja Tobie zabraniam się cieszyć z gorąca? Ciesz się do woli, na zdrowie.
      Mam prawo do swoich odczuć, tak samo jak Ty.

      1. Zauważ tylko pewną drobną różnicę w ich wyrażaniu. Wystarczy, że w prognozie zamajaczy „trzydziestka” i nagle robi się larmo, panika i strach. Jeżeli jest w normie i poniżej – cisza.
        Przede wszystkim – nie padła jeszcze żadna „30”, po drugie, tegoroczna wiosna jest przeciętna, po trzecie: zbliża się lato i chcąc nie chcąc będą momenty gorące ale będą też momenty orzeźwienia.

          1. Patrz całościowo. Termicznie – i owszem. Wszystkie pozostałe komponenty pogody – przynajmniej tam, gdzie Sztygar fedruja na grubie – leżą.

          2. kmroz, polemizowałbym ale szkoda zaśmiecać bloga o kolejne nic nie wnoszące komentarze, których jest tu sporo :)
            Dodam tylko na koniec, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia i tak jak wskazuje to mój nick, przypomnę: Sztygar, tak z perspektywy aglomeracji katowickiej wiosna byłą mocno przeciętna. I tu podzielam w wielu komentarzach opinie Alewis27 więc nie będę drugi raz tego samo pisać.

          3. Szkoda zaśmiecać blog subiektywnym opiniami, mówisz? Pewnie i masz rację, dlatego czas na obiektywną! A obiektywną jest taka, że była to bardzo ciepła wiosna względem naszych norm, jedna z najcieplejszych w tym wieku.

          4. brawo kmroz:) chyba trzeba częściej naszym ciepłolubom przypominać o tym jakie są fakty. Choć jeśli dla nich pojęcie ciepła i komfortu term zaczyna się od 30+, to żadne fakty do nich nie przemówią ;-)
            Dla mnie wiosna była ok i żegnam ją ze smutkiem!

    1. Czyli warunki bardziej dynamiczne będą a ,,pogorszenie” pogody będzie wiązać się z większym zachmurzeniem i te zachmurzenie będzie ,,buforem” przed wysokomi temperaturami w dzień? No bo co do zasady tak to wygląda w lecie

  3. Coś czuję, że natura sowicie nas latem wynagrodzi (ok, może nie wszyscy tak to odbiorą ;-) za ten marazm majowy. Przykładowo dziś w południe wg. UM ma być u mnie 10 stopni, doliczając wiatr odczuwalnie będzie z 6-7 ;-) Także cały maj ma w tym roku wyraźną ochotę wypaść słabo.

  4. W końcu, to prawda. Poprawa pogody rozpoczęta 17 maja na południu Polski okazała się falstartem, bo wprawdzie zrobiło się wyraźnie cieplej względem pierwszej połowy, ale codzienne opady deszczu i nędzne usłonecznienie nas nie opuściły. Ba, deszczu było nawet więcej niż podczas tego zimna w pierwszej połowie.

    Nowsze prognozy nawet skracają dziadowską aurę i wypogadzać ma się już jutro od południa, zamiast dopiero od piątku. Także tragiczny będzie tylko dzisiejszy dzień – temperatura 12 w dzień i zero słońca. A potem już przyjemna letnia pogoda czyli codziennie co najmniej 50% usłonecznienia oraz temperatury ponad 25 stopni. Jakoś na początku maja pisałem, że jakby się miały sprawdzić genueny to słońca i ciepła w większej niż symboliczna dawce do czerwca nie zobaczę. I się to sprawdziło niestety. Maj 2019, miesiąc do zapomnienia. W sumie takiej zakały w maju 9 lat nie było, wszystkie były udane. Nawet ten z 2017 uznaję za dobry.

  5. Dwie kwestie wydają się bezsprzeczne:
    – wkraczamy w okres trwalszego lata z (ewentualnymi) przejściowymi nie-letnimi epizodami,
    – dominacja dodatnich anomalii jaką rozpoczęliśmy jeszcze nieśmiało w II połowie maja, w I dekadzie (połowie) czerwca zostanie wyraźnie wzmocniona.

    Ja zwróciłbym uwagę na fakt jak teraz niże zmierzające z SW/W/NW w głąb Europy będą się w coraz większym stopniu musiałby „natrudzić” przebijając przez coraz to bardziej rozgrzane tereny, a nad E Europą także wysuszone. Efekt może być taki, że albo będziemy mieli pogodę ewidentnie „wyżową” (pogodniejszą, suchą) i coraz cieplejszą (gorętszą), albo z okresowymi słabymi niżami przejawiającymi się wzrostem parności, może i konwekcji, przejściowym ochłodzeniem, ale raczej lekkim i niezbyt długim.

    Wg zdecydowanej części zapowiedzi w 1. dekadzie czerwca mają przeważać temperatury za dnia w granicach 22/30°C, a nocami nieco poniżej/powyżej 15°C. W najcieplejszych dniach/regionach nie można wykluczyć już pierwszych miejscowych przekroczeń 30°C (na razie mowa o terminie maks. do 10.06).

    Dopełnieniem faktu, że jednoznacznie wkraczamy w okres letni będą w coraz większym stopniu kwitnące jaśminowce i róże. A na obszarach, gdzie nie pogniły owoce powinniśmy mieć już „wysyp” truskawek i czereśni.

    Tak więc lato, które do tej pory czaiło się gdzieś głównie na E Europy, teraz coraz śmielej zacznie obejmować obszary środkowej części Europy.

    1. „Wg zdecydowanej części zapowiedzi w 1. dekadzie czerwca mają przeważać temperatury za dnia w granicach 22/30°C, a nocami nieco poniżej/powyżej 15°C.”

      Z tymi nocami to chyba gruba przesada, musiała by być albo taka wilgotna fala gorąca z nocnymi burzami, czy ogółem pochmurnym niebem, albo rzeczywiście prawdziwa fala upałów, jaką GFS z 6Z niestety straszy. Jeśli będą maksy w takim przedziale (22-30 stopni), to noce będą raczej w okolicy 10-13 stopni, czy nie aż tak tragicznie. Pogodne niebo jednak robi swoje, w poprzednich 4 rocznikach na początku czerwca zawsze się trafiał taki epizod z nocami 0-5 stopni, mimo temperatur 20+ za dnia!

      1. @kmroz
        Nie zapominajmy jednak, że w czerwcu noce są najkrótsze w skali roku…
        Poza tym będzie tak, że albo za dnia wyraźniej goręcej (a lokalnie może i z niewielkim upałem) to nocami może być ciut chłodniej (ale myślę, że i tak wokół 15*C). Natomiast jak za dnia będzie bardziej „tropikalnie” to i nocami będzie wówczas częściej powyżej 15*C.
        Zaznaczmy jednak, że mówimy o (naj)cieplejszych dniach 1. dekady czerwca (na razie).

        1. Aby nocami było wokół 15 stopni, to w ciągu dnia musiałby być upał. Mowa oczywiście o opcji z pogodnym wyżem. Czyli takiej, jaką straszy GFS. W zasadzie GFS z 6Z mówi to, co napisałem w poprzednim zdaniu :(
          Ale jeśli będą normalniejsze temperatury za dnia, jak przepowiada ECMWF (bliżej 25 stopni), to nocami będzie bliżej 10, niż 15 stopni.

          1. @kmroz
            Nawet jak nocą byłoby chłodniej (niż powiedzmy 15*C, a tym bardziej poniżej np. 12*C), to trzeba mieć na względzie długość nocy i takie wartości będą trwały stosunkowo krótko wobec tych bliskich Tmax za dnia.
            Zupełne w tym względzie odwrócenie mamy zimą (zwłaszcza w grudniu/styczniu).

  6. Po tak kiepskiej zimnej wiośnie musi przyjść odreagowanie, oby lato było gorące suche i przeciągnęło się do końca września.

    1. Wiosna była zimna fakt. A wiesz, ze gdyby dodać oba ochłodzenia z kwietnia (10 dni) i maja (dwa tygodnie na N Polski) to razem zabrany prawie miesiąc wiosny jak w 2017? Nie dziwię się, że zwykli ludzie poza zimnolubami i fanami naszego klimatu jak Lucas odbierają ją jako zimną, bo taka tez była.

    2. Gdyby np. zamienić anomalie z tegorocznego marca i maja między sobą (jak również i fakt częstszych opadów) to obraz tegorocznej wiosny byłby zupełnie inny – nawet przy takich samych średnich temperaturach, czy sumach opadów. Po prostu wiosna rodzi konotacje z nadążnością ku lecie i jak jest to wyraźniej „zaburzone” jak w roku 2017, czy w obecnym w dużym stopniu już w II połowie (wiosny), to odbieramy to inaczej (tzn. emocjonalnie gorzej), niż jak ma to miejsce na początku – zwłaszcza w marcu, a tym bardziej w lutym (miesiącu de facto jeszcze zimowym), kiedy wszystko jest jeszcze jałowe, a i aktywności znamienne dla sezonu letniego mocno ograniczone (nawet przy ociepleniach).
      Ta wiosna nie będzie zimna, choć jej przebieg może skłaniać do takiej refleksji. Podobnie jak i to, że I połowie wiosny (marzec, część kwietnia) ceną za ciepło atlantyckie, czy później także czarnomorskie był często dość silny wiatr. Nie była też w takim stopniu pogodna jak przed rokiem.

      Jeszcze takie zestawienie:
      – miesiące wiosenne MAM w tym roku będą średnio tylko ok. 0,6-0,8 st. chłodniejsze niż przed rokiem (a nie np. 2-5 st.),
      – miesiące wiosenne wraz z lutym (FMAM) w tym roku będą wręcz o 0,3-0,5 st. średnio cieplejsze (!) niż te przed rokiem.
      Różnica w odbiorze tegorocznej wiosny w porównaniu np. z ubiegłoroczną jest zapewne diametralnie inna właśnie z uwagi na inny ogólny jej przebieg – choć ogólnie w sensie średniej obie z nich nie były chłodne (zimne).

      1. Tak tylko, że do bazy porównawczej bierzesz Lucas luty i marzec. A w 2018 marzec jaki był to wszyscy wiemy. Porównaj kwiecień z majem. Co mi po cieple w marcu. Ja mogę zaakceptować zimny i słoneczny marzec (2018) pod warunkiem że kwiecień z majem mi to wynagrodzi.

        1. o to to, w zeszłym roku zimno było wtedy kiedy jeszcze w sumie i tak jest zimno / chłodno a potem ciepło od początku kwietnia wynagrodziło wszystko
          w tym roku kierunek był odwrotny, marzec choć przyjemny to nadal tylko marzec natomiast potem niestety było tylko gorzej

        2. Właśnie o to mi chodziło, że w tamtym roku największe chłody przypadły jeszcze na porę chłodną, a w tym roku już na porę ciepłą. I stąd taki a nie inny odbiór tegorocznej wiosny, kojarzonej z nadążnością ku lecie (inaczej niż jesienią).

    3. W moim odczuciu marzec był całkiem przyjemny (jak na marzec), pierwsza dekada kwietnia była sympatyczna a potem zaczęło się knocić. Najpierw około tydzień chłodu a nawet zimna i mroku potem ocieplenie (Wielkanoc) ale tylko na Tmax bo nocami schodziło prawie do zera. Trzydniowe ocieplenie przed majówką (w tym dwa dni z Tmax>25 jak dotąd jedyne takie dni w tym roku) a potem zaczęła się jazda czyli maj 2019.
      Tak to wyglądało w Małopolsce, a więc bez tej poprawy w drugiej połowie maja ale też ze znacznie słabszym wiatrem niż w Polsce C albo N.

      1. Lucas – oczywiście, że ta wiosna w ogólnym odczuciu była chłodna. Sporo ludzi o tym pisze na różnych blogach. Za ciepłą uważają ją tylko fani zimna lub fani polskiego klimatu jak Ty.

        1. @Osowa
          Jeżeli czytasz bardziej uważnie moje wpisy to zapewne dostrzeżesz, że odróżniam bardzo prawdy obiektywne od subiektywnych (odczuć, preferencji). Te pierwsze mają tą zdecydowaną przewagę nad drugimi, że nie zależą od niczyich emocji i zarazem są znacznie bardziej miarodajne i uniwersalne (dają możliwość porównań).
          Czy przynajmniej na tym blogu możemy też coś oceniać z pominięciem ocen subiektywnych (z natury rzeczy bardzo różnych!)…???

          1. Dobrze, ale jesli nawet Dorka pisze, ze dla niej wiosna była idealna to generalnie mozna tlumaczyc, ze była zima dla ogółu.

          2. Zresztą zapomniałem dodać, że też moje nie są tylko subiektywne. Dodałem przecież do siebie dwa chłodne incydenty – pierwsze dziesięć dni z przełomu pierwszej i drugiej dekady kwietnia oraz dwa tygodnie maja od 2 do 16. Razem wychodzi prawie 25 dni zimnicy, czyli prawie to samo co w okresie 11 kwietnia – 12 maja 2017, tylko tym razem rozbitej na dwie części. Dla mnie wiosna 2019 = 2017 :).

  7. Ciekawe czy jeszcze przed tym zapowiadanym ociepleniem będą przymrozki? Na innym portalu straszą przymrozkami na N i częściowo w C Polsce. A dziś w Krakowie klasyczny, typowy dla tego maja dzień – zimno, ciemno i deszczowo. Całe szczęście tym razem tylko dwa takie dni, dziś i jutro. Tegoroczny maj bardzo chce być zapamiętany jako najpaskudniejszy od wielu lat :)

  8. Mam nadzieję że jednak aż tak tragicznie nie będzie, ale nasz klimat niestety lubi być okrutny. Tak czy inaczej trzeba korzystać z najbliższych przyjemnych 3-4 dni, bo potem mogą zostać odpalone Wrota. Jedynym plusem takiej sytuacji będzie „ciekawostka”‚ w postaci pierwszej czerwcowej fali upałów w obecnym wieku.

    1. kmroz i jak można „zaburzyć” tę powszechną falę radości i szczęścia , widoczną choćby na tym forum? Polacy kochają upały, Polacy chcą upałów przez cały rok, Polacy pomylili swoje miejsce zamieszkania z Afryką…………niestety ;-)
      Mam małe nadzieje, że jak te upały się zaczną w czerwcu, to nie będą non stop do września……….Ale nie wiem.

      1. To przecież niemożliwe, nawet w skrajnych latach 2015 albo 2018 liczba dni upalnych sięgała max 30. Gdyby w tym roku miał się powtórzyć taki rekord to dałoby i tak max 1/3 dni w sezonie czerwiec-sierpień. Szansa jednak nikła żeby działo się to rok po roku nawet przy postępującym ociepleniu. Nie zdziwię się jeśli w tym roku dni 30+ będzie średnio między 10 a 20

      2. Przecież w Afryce takie wrota piekieł to mają nad ranem i to przy dużo wyższej wilgotności. Ta wstrętna pora ciepła 2018 była mniej więcej jak dawnej bywały średnio pory ciepłe na Węgrzech, a one wg definicji z książki od geografii też mają klimat umiarkowany ciepły… :D

    2. a w czerwcu 2007 to co? od 6 do 21 codziennie gorąco, opadów brak (no dobra, 21 spadło 50 mm w czasie jednej burzy!). Czerwiec to jeszcze za wcześnie, byśmy dostali porządne smażenie, jak już to właśnie będzie coś jak w 2007 roku, dwa tygodnie temperatur 25-30 stopni bez przerwy. Przebicia 30 mogą być ale niewielkie i na pewno nie codziennie.

      W czerwcu upały jeśli już są to jest to 3-5 dni takiej pogody z temperaturami dobijającymi do 32/34 stopni. Tylko w tej dekadzie takie fale wystąpiły w 2010, 2012, 2013, 2014, 2015 i 2016. O męczący upał jest najłatwiej od połowy lipca do połowy sierpnia, chyba każda długa fala upałów z występowaniem temperatur >35 wystąpiła w tym czasie.

      1. Męczący upał na słpncu jest tylko od czerwca do drugiej sierpnia. Potem w upałach w sierpniu i we wrześniu jest już tylko przyjemnie.

        1. Osowa, nie prawda! Upały w 2015r w sierpniu były MEGA męczące i w sierpniu 2018 tak samo. Dla kogoś kto lubi upały może nie są męczące, dla mnie z pewnością tak.

          1. O Boże pamiętam sierpień 2015, w pokoju od strony Słońca miałem 32*C, w nocy schładzało się do 31*C, spałem przy włączonym wiatraku całą noc. Okna w dzień zasłonięte

          2. Grzegorz, a co powiesz na to, ze u mnie przez większość lata w zeszłym roku, temp nocą w mieszkaniu nie spadała poniżej 29-30st??? I to nie przez 1noc, tylko szereg nocy……..Tego nie zrozumie nikt, kto nie przeżył. Tak po prostu nie da się normalnie żyć!

          3. Zgodzę się z Tobą @dorka tylko w przypadku roku 2015 gdzie upał był mocno męczący. Zdecydowanie gorszy był to okres niż rok temu. 2018 nie był aż tak zły, bo temperatury minimalne w nocy były nieco niższe niż wówczas a i wilgotność mam wrażenie również mniejsza.
            Co do reszty, że męczące – zgoda. Szczególnie gdy ciągną się „ciurkiem”.
            Dodać należy tutaj wspominany przez wielu lipiec 2006. Nie wiem jak W Warszawie wówczas ale na południu kraju było gorąco non-stop lecz w porównaniu do 2015 i jego upalnego epizodu było słabiej. W rankingu męczących upałów postawiłbym od najbardziej morderczego: 2015, 2006, 2018. Dziękuję za uwagę.

      2. Dorka – w sierpniu słonce jest juz na wysokosci z maja. Gorąco jest jak zawita do nas PZ, ale wieczorami jest już wtedy całkiem przyjemnie, a od Hanki zimne noce i poranki. Najbardziej upały razem ze słoncem dają się we znaki w czerwcu i lipcu.

        1. „od Hanki zimne noce i poranki”, oj nie zawsze, nie zawsze ;)

          Ps. W tytule ja bym dał duże ciepło, bo 30-stki są niewykluczone za kilka dni.

          1. Oczywiście, w PL już w ogóle nie działa to przysłowie. Notabene brzmi ono od „św Anki ” nie hanki ;-) czyli od 26.07. W sierpniu występują już dalej bardzo gorące noce, cały sierpień 2018r tego przykładem i fala upału w 2015r.

          2. Nigdy nie działało, bo najcieplejsza noc średnio wypada 4 sierpnia i do końca miesiąca noce są średnio cieplejsze niż pod koniec czerwca…

      3. „a w czerwcu 2007 to co? od 6 do 21 codziennie gorąco, opadów brak (no dobra, 21 spadło 50 mm w czasie jednej burzy!).”

        Tamten czerwiec to nawet nie stał obok klasycznej fali upałów, u mnie generalnie pierwsza połowa czerwca 2007 jedna z najgorszych, jakie przeżyłem (wg moich wyliczeń najgorsza z 2003-2018) – najpierw kilka dni kostnicy i deszczy (które trochę złagodziły suszę), a potem ten gorąco-burzowy okres, jednak z temperaturami 25-28 stopni, więc tragedii nie było pod tym względem, gorsze były noce. A od 17.06 to już w ogóle sztosik, bo maksy nadal koło 25 stopni, ale zmniejszyła się wilgoć i noce też były już całkiem do życia.
        Jednak to nic przy fali upałów, jaka może nam grozić w najbliższym czasie. Patrząc, czym nas straszy GFS, to bym w ciemno brał taką pierwszą połowę czerwca 2007 teraz, mimo, że – jak mówiłem – uważam ją za NAJGORSZĄ pierwszą połowę czerwca po 2002 roku.

  9. Upały są potrzebne aby powysychały rozlewiska oraz aby powysychały dobrze domy. Wilgoć powoduje zagrzybienie i smród. W Anglii śmierdzi w domach pleśnią. U nas przynajmniej mamy w zimie dobre ogrzewanie a u nich z tym gorzej stąd wszechobecny zapach pleśni.

    1. Akurat upały to nie są do niczego potrzebne! Myślę, że jakby były temp 25 st przy pełnym słońcu, to wystarczyłoby spokojnie i tak byłoby BARDZO ciepło.
      Nie zmienię zdania, że upały i tropikalne noce nie są do niczego potrzebne, zwłaszcza w naszym kraju, które nie żyje z turystyki i dla przeciętnego człowieka który pracuje co najmniej 5 dni w tygodniu.

      1. „Myślę, że jakby były temp 25 st przy pełnym słońcu, to wystarczyłoby spokojnie i tak byłoby BARDZO ciepło.”

        O dziwo, takie warunki pogodowe by chyba odpowiadały prawie każdemu na tym forum – od Ciebie po takiego FKP (wszak ten drugi za bardzo udane lato uznał to z 2008, gdzie było sporo takiej pogody). Co jeszcze bardziej dziwne, mimo, że teoretycznie są one „normą” dla polskiego lata, to w ostatnich latach jednak coraz trudniej o takie opimum – albo jest za chłodno, albo za ciepło, albo po prostu zbyt paskudnie. Lato 2017 to była taka mrzonka, która przyniosło sporo takich dni (zwłaszcza w czerwcu i lipcu), ale i tak znajduje się pełno takich, którzy na nie narzekają ;)

        1. @kmroz
          Takie komfortowe temperatury były w maju 2018 (po za 3-4 dniami w środku kiedy było chłodniej i 3-4 na koniec kiedy było już cieplej) a mimo to dużo ludzi narzeka że w zeszłym roku było tak strasznie gorąco w maju. Nie było, było idealnie. Inna sprawa że maj wyglądał praktycznie jak przeciętny czerwiec ale temperatury były w sam raz

          1. Narzekają dlatego, że maj to miesiąc wiosenny a nie letni. Wiosną wolę temperatury rzędu 15-23 stopni w dzień i 2-8 w nocy.
            Zresztą Jacob pisał parę razy, że maj 2018 byłby jego ulubionym czerwcem/lipcem. Moim możliwe, że też, aczkolwiek to co się wydarzyło w końcówce, to nawet jak na lipiec było hardkorem.

          2. Czy ja wiem? To były tylko 3 dni lekko przekraczające +30 (licząc z 1.06). Na lipiec a nawet czerwiec to nic nadzwyczajnego a nawet mieści się w normie (nie licząc jakiś hardkorowych okresów typu 1980). W sumie nawet w maju, zwłaszcza w jego końcówce nie jest to nic dziwnego i zdarza się raz na kilka lat.
            Natomiast Tmin +2 przeraża mnie :)

          3. @kmroz prawda, w sumie 2018 rok przyniósł moje ulubione ruchome lato🤣, kwiecień-czerwiec. Kwiecień jako czerwiec wydawać się może strasznie zimny, ale jakby wyjąć pierwsze 3 dni to byłby wspaniały, to samo maj-lipiec ostatnie 4 dni to jakaś masakra, pamiętam je dobrze, ale w środku lata jest już bardziej akceptowalne niż na przełomie wiosny i lata. Nawet badziewny czerwiec jako sierpień byłbym w stanie wybaczyć za pierwsze 2 miesiące. Więc w sumie zeszły rok przyniósł moje ubione ruchome lato, za to najgorsze to oficjalne😂

          4. @Enzo
            w marcu 2 stopnie w nocy i 15 w dzień cie przeraża? :) Mówiłem o wiośnie, a nie o maju. W maju niech będzie 5-10 nocami i 17-24 dniami. I najlepiej 300h słońca i 100mm opadu :D Taka utopia.

          5. @kmroz
            Aha w marcu to ok :) W maju jednak oczekiwałbym więcej jak 5, tak gdzieś między 10 a 15, i przy takim Tmin, Tmax wystarczy mi na poziomie 20-24.
            Przy 5, w bezchmurne noce są możliwe przymrozki nawet w maju mimo krótkiej nocy. Wystarczy podmuch z Arktyki i gotowe

          6. 31 maja 2018 przyniósł u mnie t. maks. 31,4 st.. Przeciętny lipiec przynosi śr. abs. t. maks. 32 st., hardkor to jakby było chociaż 35 st., tyle w temacie.

  10. GFS z 6’UTC już za zdecydowaną dominacją przedziału Tmax 25/30*C począwszy od 04.06, a miejscami i z przekroczeniami 30*C. A przy tym redukowane są sumy opadów (konwekcja coraz bardziej ograniczona).
    Co prawda prognozy GFS’6, czy GFS’18 mają gorszy „skill”. Tyle tylko, że takie gorące scenariusze stanowią już znakomitą większość realizacji w wiązkach.
    Dla mnie ważniejsze od samej temperatury jest to, aby nie było parno.

  11. Go home, GFS. You’re drunk.

    Parafrazując słowa Admina z zeszłego lata. Tylko w taki sposób mogę skomentować najnowszą odsłonę tego modelu.

    1. kmroz, niestety mam jak najgorsze przeczucia odn tego lata. W zeszłym roku przynajmniej w czerwcu było jeszcze ok i „tylko” 2 miesiące piekiełka…….W tym roku mogą być 3 :(

    2. Ja mam przeczucie takie, że w tym roku najwyraźniejsze dodatnie anomalie przypadną na okres letni, a nie jak przed rokiem na okres wiosenny.
      Cała pora ciepła nie będzie aż tak ekstremalna jak przed rokiem, natomiast sam okres letni… hmm… tu średnia anomalia wokół +2K (ref. 1981-2010) lub nieco wyższa wcale nie jest aż tak poza „zasięgiem możliwości” – choć jak dużo będziemy mieli dni wyraźniej gorących i upalnych (nawet z grubsza) oczywiście jeszcze nie wiadomo.

      Poza tym, rok temu największe wysuszenie mieliśmy na W i częściowo N Europy. Obecnie jest to głównie E kontynentu, gdzie też najczęściej robi się wyraźnie ciepło (gorąco/upalnie). Dość wspomnieć, że N obrzeża europejskiej Rosji (rejon Archangielska i dalej na N/NE!) już po maju mają na „koncie” Tmax’y wokół 30*C. Natomiast teraz nie brak gorących/upalnych zapowiedzi dla krajów bliżej Bałtyku – co przy blokadach latem częściej się zdarza (niż przy strefówce, nawet tej WSW).

      1. Lucas, jeśli w tym roku będziemy mieli jeszcze większe dodatnie anomalie latem, tzn w miesiącach czerwiec-sierpień, gdzie w 2018r prawie cały ten okres był dla mnie na granicy „przeżycia”, tzn. że w tym roku będzie regularne piekło, oraz to, ze ewidentnie będziemy wg mnie już w innej strefie klimatycznej, przynajmniej latem. Gdzie normą jest 30st i więcej. Horror dla mnie :(

        1. Sam początek meteorologicznego lata „otwiera oczy” na to co działo się i dziać nadal będzie za naszymi E granicami. Sprawa kluczowa: czy tam zaczną z czasem częściej rozwijać się niże (dadzą radę i w jakim stopniu?), czy też nadal będą tam przeważnie wyże sprzyjające opcjom wyraźnie suchym oraz gorąco-upalnym? Początek czerwca wskazuje raczej na kontynuację trendów z maja (a wręcz na ewolucję tego w naszym kierunku), ale o całym lecie jeszcze trudno przesądzać…
          Ja mimo wszystko zwracam też uwagę na NAO/AO, bo przy częściej ujemnych wartościach indeksów to co dzieje się na E od naszych granic staje się ważniejsze…

          1. Ja mam jeszcze taki wniosek (laika) z obserwcji, ze teraz latem, to już zawsze z którejś strony „dostaniemy” gorącem- jak nie z południa, zachodu, to ze wschodu, albo i z północy! jak w zeszłym roku ze Skandynawii!!! No po prostu nie ma już chyba możliwości, żeby się trafiło lato z w miarę choćby umiarkowanym ciepłem :(
            Osobiście jestem załamana.

          2. @dorka
            Proponuję patrzeć też z perspektywy globalnej. Obecnie najczęściej jest tak, że w okresie letnim (jak i w ogóle w porze ciepłej) przeważnie 65-95% obszarów lądowych Eurazji, Ameryki N oraz N części Afryki notuje anomalie dodatnie. +/- połowa tych obszarów średnio powyżej +2K, a +/- 25-30% średnio powyżej +4K (ref. 1981-2010):
            https://meteomodel.pl/gfs-anomalie-temperatury/
            Lądy nagrzewają się najszybciej i też tam najwyraźniejsze są skutki AGW.

            W porze chłodnej (zwłaszcza zimą) więcej zależy od samej cyrkulacji, stąd też średnio na większej części powierzchni lądowej strefy umiarkowanej anomalie mogą być ujemne – przeważnie jest to 30-60% powierzchni – przykładowo w styczniu b.r. było to więcej niż połowa tej powierzchni (choć przy silniejszej „strefie” np. na 70-80% pow. Eurazji anomalie potrafią być dodatnie).

            Przy okazji masz odpowiedź dlaczego to właśnie w okresie letnim najtrudniej także u nas o dłuższe i/lub wyraźniejsze anomalie ujemne, albo nawet neutralne. Przypadki z I poł. maja (w części Europy) będą się zdarzały, ale na coraz to mniejszą skalę.

          3. Przecież lato 2016 i 2017 było dość umiarkowane w porównaniu do 2015 i 2018. A lato 2014 na południu kraju to wręcz zimne, anomalia prawie -0.5 od refa 1991-2018. Tam ciepło było tylko w lipcu i 10 dni sierpnia.

            Dziwne jest czemu jesteś taka przewrazliwiona od 2015 roku, wcześniej te lata dużo chłodniejsze nie były. Nie pamiętasz upałów w sierpniu 2012, w lipcu i sierpniu 2013 czy w 2010 roku? Teraz każde lato jakieś upalne okresy przynosi, to już nie są lata 70 i wczesne 80 żeby przez kilka lat nie było ani jednego dnia 30+

          4. @dorka
            Proponuję patrzeć też z perspektywy globalnej. Obecnie najczęściej jest tak, że w okresie letnim (jak i w ogóle w porze ciepłej) przeważnie 65-95% obszarów lądowych Eurazji, Ameryki N oraz N części Afryki notuje anomalie dodatnie. +/- połowa tych obszarów średnio powyżej +2K, a +/- ćwiartka tych obszarów średnio powyżej +4K (ref. 1981-2010):
            https://meteomodel.pl/gfs-anomalie-temperatury/
            Lądy nagrzewają się najszybciej i też tam najwyraźniejsze są skutki AGW.

            W porze chłodnej (zwłaszcza zimą) więcej zależy od samej cyrkulacji, stąd też średnio na większej części powierzchni lądowej strefy umiarkowanej anomalie mogą być ujemne – przeważnie jest to 30-60% powierzchni – przykładowo w styczniu b.r. było to więcej niż połowa tej powierzchni (choć przy silniejszej „strefie” np. na 70-80% pow. Eurazji anomalie potrafią być dodatnie).

            Przy okazji masz odpowiedź dlaczego to właśnie w okresie letnim najtrudniej także u nas o dłuższe i/lub wyraźniejsze anomalie ujemne, albo nawet neutralne. Przypadki anomalii jak w I poł. maja (w części Europy) będą się zdarzały, ale na coraz to mniejszą skalę. Myślę, że okresy letnie w normie lub nieco chłodniejsze (średnio za JJA) mogą stanowić jeszcze z 10-20% przypadku względem refów z 3 ostatnich dekad (zwłaszcza po 1990 r., maks. po 1980 r.). Podobnie tyle mogą stanowić przypadki z anomaliami średnimi około i powyżej +2/+2,5K. Zobaczymy przy tym, czy tempo ocieplania się okresów letnich będzie nadal tak duże jak w ostatnich 2-4 dekadach, czy też jednak spowolni (?).

          5. Proponuję patrzeć też z perspektywy globalnej. Obecnie najczęściej jest tak, że w okresie letnim (jak i w ogóle w porze ciepłej) przeważnie 65-95% obszarów lądowych Eurazji, Ameryki N oraz N części Afryki notuje anomalie dodatnie. +/- połowa tych obszarów średnio powyżej +2K, a +/- ćwiartka tych obszarów średnio powyżej +4K (ref. 1981-2010). Lądy nagrzewają się najszybciej i też tam najwyraźniejsze są skutki AGW.

            W porze chłodnej (zwłaszcza zimą) więcej zależy od samej cyrkulacji, stąd też średnio na większej części powierzchni lądowej strefy umiarkowanej anomalie mogą być ujemne – przeważnie jest to 30-60% powierzchni – przykładowo w styczniu b.r. było to więcej niż połowa tej powierzchni (choć przy silniejszej „strefie” np. na 70-80% pow. Eurazji anomalie potrafią być dodatnie).

            Przy okazji masz odpowiedź dlaczego to właśnie w okresie letnim najtrudniej także u nas o dłuższe i/lub wyraźniejsze anomalie ujemne, albo nawet neutralne. Przypadki anomalii jak w I poł. maja (w części Europy) będą się zdarzały, ale na coraz to mniejszą skalę. Myślę, że okresy letnie w normie lub nieco chłodniejsze (średnio za JJA) mogą stanowić jeszcze z 10-20% przypadku względem refów z 3 ostatnich dekad (zwłaszcza po 1990 r., maks. po 1980 r.). Podobnie tyle mogą stanowić przypadki z anomaliami średnimi około i powyżej +2/+2,5K. Zobaczymy przy tym, czy tempo ocieplania się okresów letnich będzie nadal tak duże jak w ostatnich 2-4 dekadach, czy też jednak spowolni (?).

  12. A u mnie leje i zaledwie 12 stopni, ale jak patrzę na to co od piątku ma być, a potem od poniedziałku to dzisiejszy dzień nie ma znaczenia. :)

  13. puki co tej nocy mogą być przymrozki, na Pomorzu już robi się bezchmurnie, czyli od wieczora temp. może mocno lecieć w dół no i słabnący wiatr.

  14. Na bank będą. Teraz wieje zimny wiatr z północy a ja podczas pracy muszę robić w bluzie. A to już koniec maja. „Cudowny” ten rok w pogodzie nie ma co….

    1. Rok to akurat jest całkiem niezły. Maj do dupy, zwłaszcza na południu i SW. Ale pozostałe miesiące? Styczeń zwykła polska zima, mogło by być więcej słońca ale był dużo lepszy od grudnia. Luty ciepły i słoneczny, przeciwieństwo paskudnego lutego 2016 (porównujemy tu ciepłe lute). Marzec jak to marzec nie powala ale narzekać też nie ma na co. Jaki potrafi być marzec to widziałeś rok temu. Kwiecień słoneczny i normalny termicznie. Miał trochę chlodow ale ciepła też. Naprawdę zły kwiecień był 2 lata temu, nie ma porównania serio. No i maj, jest do dupy ale u ciebie druga połowa do przełknięcia.

      Każdy narzeka tu na coś innego, jednym za zimno inni już się trzesą przed upalami mimo że będzie ledwo 26-28. Ale na cały rok to bym jeszcze nie narzekał. Były dużo gorsze. 2013 to był dopiero horror, nawet jak już zima sobie poszła to pogoda była co najwyżej średnia. Dopiero w drugiej połowie się odwdzięczył, no może z wyjątkiem września i listopada.

      1. Będzie powyżej 30 st, na początku czerwca i jeszcze nie wiadomo jak długo. Można się zacząć niepokoić. Nie każdy człowiek / organizm toleruje upały.
        W tej tzw „zimnicy” wiosennej chyba nikt nie zamarzł?
        Kiedy zaczną się fale upałów z pewnością będą zbierać ofiary. Takie są fakty. A nie subiektywne odczucia i „widzimisię”

        1. Tegoroczna wiosna (jako okres od 1.03 do 31.05) przyniosła (właściwie to przynOSI, bo jeszcze ta pora roku się nie skończyła) z pewnością zdecydowanie mniej przypadków zamarznięć, niż przeciętna wiosna. To zasługa ekstremalnie ciepłego marca i ciepłego kwietnia.

          1. Reputację kończącej się wiosny psuje jeszcze to, że zwłaszcza w okresach z dodatnimi anomaliami częściej wiało i/lub robiło się wilgotno/parno. Stąd może więcej narzekania (także poza I poł. maja), chociaż ta wiosna (licząc za MAM) nie wypadła wcale na wyraźnie chłodniejszą np. względem ubiegłorocznej.
            Ja najlepiej (subiektywnie) oceniałby wiosnę pośrednią między tą sprzed roku, a tą z tego roku.

          2. Dla mnie wiosna 2019 (i w sumie 2017 też) dużo lepsza od tej z 2018. Najważniejszy przy ocenie wiosny jest dla mnie bardzo ciepły marzec, a nie taki ukradziony przez zimę.

          3. @kmroz
            Bo dla Ciebie ważniejsza jest przewaga dodatnich anomalii w I połowie wiosny (de facto jeszcze w porze chłodnej), a dla mnie jednak przewaga dodatnich anomalii w II połowie wiosny (de facto już w porze ciepłej). Pod tym względem lepiej oceniałem ogólny trend z roku 2018, choć wówczas za szybko przeszliśmy z zimy/przedwiośnia do lata.
            Ale zaznaczę, że jest to moja ocena, bo ogólnie szanuję odmienność preferencji – zwłaszcza Twoich, kiedy są także racjonalne dlań powody- tzn. ja lubię także (w pewnych granicach) zimę, a zwłaszcza lato – choć mam świadomość, że to wiosna i jesień niosą mniej dokuczliwych ekstremów.

        2. @Dorka
          Ciesz się, że w tym roku pierwsze upały tak późno czyli na początku czerwca. Przypomnij sobie 2012 rok kiedy w Warszawie upał pojawił się w każdym miesiącu półrocza ciepłego (kwiecień-wrzesień). :D

          1. I co to za upał, poza lipcem to był 1 dzień na miesiąc, a wgl to poza majem i lipcem było chłodno większość czasu.

          2. @kmroz
            No z tego co widzę to jeszcze w sierpniu 2012 było kilka dni z tmax ok i powyżej 30 stopni w Warszawie.
            „wgl to poza majem i lipcem było chłodno większość czasu”
            No zależy od regionu. Jeśli chodzi np. kwiecień, czerwiec czy wrzesień to rzeczywiście. Mi się w 2012 podały maj, lipiec oraz sierpień – jeśli chodzi o miesiące półrocza ciepłego.

          3. @kmroz
            2012 rok przeciętny?
            Hah 17 dni z upałami w 2012 roku to nic, a teraz jak 2-3 dni z upałem to tragedia xD u mnie nigdy nie było 17 dni z upałami. Ba nawet 10 dni z upałami to juz ponoc „ekstremalnie nieznośne lato”

          4. Dla mnie był przeciętny, lato poza pierwszą dekadą lipca nie przyniosło zbyt męczących upałów, za to było niestety sporo ponurych okresów.

          5. To po co teraz te marudzenia jak jest 10 dni z upałami na rok? Jak wtedy było ich aż 17….Zresztą co ja mogę wiedzieć o upałach, skoro powyżej 32 stopni to u mnie prawie nigdy nie bywa i np. 2018 lato było bardzo komfortowe.

          6. Teraz się zanosi na długą falę upałów, porównywalną z lipcem 2006 lub sierpniem 2015. No chyba, że prognozy się zmienią, ale z każdą odsłoną jest coraz gorzej.

          7. Nie wierzę, u mnie nigdy nie ma silnych fal upałów, ostatnia to chyba była 25 lat temu, więc jej nie pamiętam.

          8. hahaha, t maks. 31 stopni na przełomie lipca i sierpnia 2018, rzeczywiście silna fala upałów, nie było czego zbierać… t śr dobowa była raptem MAKSYMALNIE 5 st. powyżej normy….

          9. Liczy się długotrwałość, przynajmniej dla mnie to jest o wiele większym problemem, a nie to czy będzie 31, czy 34 stopnie – to już wielka różnica nie jest.

          10. Nie no koło I dekada sierpnia 2015 to nawet nie stoi, ktoś tu chyba zapomniał co to źnacxy prawdziwe „piekiełko” przez 2 tygodnie.

  15. Przez Panią Dorotę oddechciewa się zaglądania na forum. Zamiast poczytać mądre wypowiedzi min. Lucasa i innych pasjonatów amatorów , to muszę przewijać przez tysiące „katastroficznych ” mało co wnoszących komentarzy Pani Doroty… Litości zróbcie z tym porządek

    1. @Ekolog
      A co ma ona zrobić? Ja też, jak widzę GFS z 6Z mam ochotę się prawie, że ciąć, jedyne co mnie pociesza, to, że nie musi się sprawdzić. Ale niestety w tym artykule został przedstawiony dość apokaliptyczny scenariusz, pokazujący, że ŚREDNIE wiązki t850 mają być TRWALE na poziomie wokół 15 stopni! Tym razem panika jest jak najbardziej uzasadniona.

      1. Dorka = upał
        na mnie Dorka działa tak jak na Dorkę upały i jakoś co 10 min o tym nie piszę.
        a co do pogody tego lata powiem tak byle nie było dłuższych zacięć w żadną ze stron (ciepło / zimno) czy (sucho /mokro)
        i będzie ok.

        1. Jeśli chodzi o drugie zdanie, to popieram jak najbardziej. Za takie zacięcia w różne strony szczególnie nie znoszę lata 2018 (jak i całego minionego roku).

      2. Panowie (i Panie) teraz to wy trochę panikujecie. Upały przyjdą i pójdą ani się obejrzycie. Może będzie kilka takich ataków przez najbliższe 3 miesiące i tyle. Musicie to jakoś przetrwać :)
        A w międzyczasie raczej nie zabraknie i komfortowych temperatur z zakresu 22-28 jak i bździny <20 z wiatrem. Tak jest co roku no może po za 2018 ale on nie powtórzy się szybko

        1. @Enzo powtórki lata 2018 prędko się nie spodziewam (obym tylko się nie mylił), bardziej obawiam się jakiegoś dziadowskiego miesiąca typu lipiec 2006, albo przerażającej fali upałów jak w 1994,albo jeszcze gorzej… I coraz trudniej się nam nie martwić że trafi się długi okres nie do życia. Z kolei fani ciepła mogą być zadowoleni, ponieważ coraz rzadziej muszą się martwić o nieznośny dla nich okres zimą, która nie długo będzie tylko wspomnieniem dawnego klimatu…

          1. No jeśli o mnie chodzi to zimą wolę jednak klimaty zimowe. Żeby mieć przyjemność z ciepłej zimy to musielibyśmy mieć na porządku dziennym 10-12 ze słabym wiatrem i dużą ilością słońca a na to się nie zanosi za naszego życia :)
            Jeśli zatem mam do wyboru dziadostwo na +5 z wiatrem i błotem to wolę jednak -5 ze śniegiem. Także akurat w sezonie grudzień-styczeń (i częściowo luty) ocieplenie póki co średnio mnie cieszy

          2. @Enzo
            Przy +5 ubierzesz się ciepło i możesz normalnie funkcjonować. Przy -5 już dużo gorzej, przebywanie na dworze trzeba ograniczyć do minimum.

    2. Niestety, ale dołączam się do tych słów. To jest poziom komentarzy z innego znanego bloga, w którym próżno szukać wartościowych treści.

      Naprawdę, już wolę czytać analizy fusów na dwa tygodnie wprzód, chociaż i to działa mi na nerwy.

      Tutaj nie dość, że nie ma ABSOLUTNIE ŻADNEJ treści, to jeszcze jest mające znamiona trollingu emocjonalne nastawienie wobec pogody.

      Więcej Arctic Haze’ów i Lucasów, mniej Dorek i „fanów klimatów takich i takich”, przynajmniej proporcjonalnie. Oczywiście nie rządzę tutaj, dorce też rzecz jasna nie wolno mi zabronić się udzielać w komentarzach, ale na przykład ja staram się nie spamować nachalnie, gdy nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Można czytać (wręcz polecam, bo to jeden z najlepszych blogów o meteorologii w Polsce), ale nie zawsze trzeba się odzywać. Taka refleksja.

      Miłego wieczoru.

  16. Wiązki NAO/AO nadal w przewadze na minusie (choć nie tak sporym jak w I poł. maja) – czyli nadal w dużym stopniu pogodowo możemy być „uzależnieni” od aury na NE/E/SE od Polski.

  17. Marzec to był świetny tylko na wschodzie gdzie nie wialo u nas już tak. Kwiecień i maj to dwa duże epizody zimna. Gdyby razem je załączyć wyjdzie prawie miesiąc. Dziadoska wiosna jak 2017. I te dwa okresu chlodu to Lucas to nie moje odczucia ale fakt statystyczny. Dla mnie ta wiosna łudząco podobna do 2017

    1. Te normy się skądś biorą xd Czasem oprócz wiecznego ciepła, muszą się zdarzyć okresy poniżej normy. Czego tu nie rozumiesz? Każda wiosna miała jakieś chłodne okresy, a ta miała ich wyjątkowo mało. Obok wiosen 2002, 2007,2014 i 2018 jest to jedna z najcieplejszych wiosen w historii.

      1. Tylko ze w ostatnich latach tych zimnych okresow pozna wiosna poza 2018 było całkiem sporo o czym już wielokrotnie pisałem. Ciekawi mi czy to stały trend bo kiedyś zimne okresu na pozna wiosne i wczesna jesien były raz na 2-3 lata a nie 2-3 razy do roku jak teraz.

          1. Owszem ale nie dwa trzy razy do roku jak teraz . Czyli dwa ataki chłopów na wiosnę i jeszcze wczesna jesienią. To już przesada.

          2. Nie przesada xd Normy z czegoś się biorą. Teoretycznie temperatury poniżej normy powinny być przez 50% czasu. A ty narzekasz, jak są przez 20%.

    2. Po prostu przeżywasz te chłodniejsze okresy, a fakt, że 70% dni przyniosło temperatury powyżej normy to dla Ciebie „normal situation”…. Stąd oceny nie oddające rzeczywistości – przynajmniej tej związanej z samą Tavg za MAM.

  18. Zachodnia ściana Rosji jest już stracona. Wyż się u nich dowali na suchej glebie i będą się powoli piec. Nas mogą jeszcze ratować fronty z zachodu. Gdyby nie te deszcze i ta powódź, to mogło by nas spotkać to, co się będzie dziać jakieś 1500 km na wschód, ale i tak będzie dość nieciekawie.

    1. W sumie to dla mnie chyba już lepsza opcja Tmax ok. 30°C, Tmin 15/18°C i suche powietrze bez parności, niż to co u nas może być bardziej prawdopodobne, czyli Tmax np. ok. 27°C, Tmin ok. 20°C, wysoka wilgotność i konwekcja. Jedynie roślinność może mieć się lepiej (pod warunkiem braku gradobić) oraz „łowcy burz” będą szczęśliwsi…
      Ja mam jednak nadzieję, że większość tych najcieplejszych dni w 1. dekadzie czerwca (na razie) przyniesie aurę bardziej suchą i pogodniejszą.

      1. Tyle, że liczne konwekcje i wilgoć zapobiegną samonapędzającemu się mechanizmu ze sprzężeniem zwrotnym tworzenia typowego „piekła” w stylu lipca 2006, sierpnia 2015, czy lata 2003 we Francji/lata 2010 w Rosji.

        1. Trochę jak w lipcu ub.r. zwłaszcza na E Polski. Co jednak nie zmieniło faktu, że przez ponad 3 tyg. 18.07-11.08 (z symboliczną przerwą) mieliśmy na C Mazowszu Tmax 27/33°C i Tmin 15/21°C.

        2. „Tyle, że liczne konwekcje i wilgoć zapobiegną samonapędzającemu się mechanizmu ze sprzężeniem zwrotnym tworzenia typowego “piekła” ”
          Aha czyli wolisz dni gorące i upalne w wersji parno-dusznej z burzami czyli „saunę” niż takie z „palącym słońcem”, prawda?

          1. Tak tak wiem, że nie znosisz tmax ok 30 stopni i więcej . Nie każę Ci wybierać między „dżumą, a cholerą”, ale przecież sam kiedyś pisałeś, że jeżeli już to bardziej wolałbyś gorąco (upał) w wersji parno-dusznej (tropikalnej) niż w wersji suchej i „palącym” słońcem.

          2. Też się zastanawiam dlaczego woli tą pierwszą z opcji, przy „palącym” Słońcu wilgotność powietrza spada i jest fajnej, ale polskie „tropiki” to też pryszcz w sumie.

  19. Dzisiaj u mnie na S Mazowsza „zalatuje” klimatami wybitnie październikowymi bo tylko 12-14 stopni, całkowite zachmurzenie i przed południem całkiem solidnie popadało. Rano ok 6-8 stopni było u mnie cieplej niż obecnie bo 16-17 stopni.
    Jutro jeszcze niezbyt ciepły i dość „brzydki” dzień, od piątku (31 maja) stopniowe ocieplenie i według prognoz od początku czerwca rozkręci się prawdziwe gorące lato z temperaturami 25-30 stopni na trochę dłużej, a kto wie czy w dość sporej części kraju nie będzie przekroczeń 30 stopni. Widzę, że już się zaczyna narzekania i najwięcej lamentów na prognozy płynie z Warszawy i okolic. Patrzę na prognozy i widzę, że rozkład temperatur (najwyższe prognozowane tmax) ma być w Warszawie i okolicach, a w reszcie Mazowsza trochę chłodniej – pozwolę sobie tu użyć porównania, że to wygląda prawie jak mapka z rozkładem głosów na Mazowszu (gdzie Warszawa miała inne kolory).

    1. Myślę jednak, że i w innych miejscach na Mazowszu w najcieplejsze dni 1. dekady czerwca zanotujemy nieco poniżej/powyżej 30°C (za dnia) – np. w Kozienicach, czy Ostrołęce (a nie tylko w Warszawie).

  20. no to w prognozach coraz śmielej przebijają sie 30-stki, i do tego wysoka energia chwiejności termodynamicznej, co moze zaowocować wysoką wilgotnością powietrza i groźnymi burzami, niewykluczone że idzie sauna, jeśli komuś było za zimno to będzie się cieszyć, ale w końcu idzie lato.

  21. Dużo osób tu pisze, że na rychłą powtórkę z roku 2018 się nie zanosi. Może i racja, ale odnośnie całego okresu IV-IX (AMJJAS), albo nawet IV-X (AMJJASO). Natomiast sam okres letni (JJA) – powiedzmy średnio co 2-4 lata może przynosić nam średnią anomalię rzędu +1,5/+2,5K (ref. 1981-2010). To nie jest aż takie mało prawdopodobne.

    1. @Lucas
      Ale po co takie straszenie? Już wystarczy, że w prognozach coraz śmielej widać rozwój wręcz historycznej czerwcowej fali upału, jakiej w tym wieku jeszcze nie było w tym miesiącu. Po co więc dodatkowo niepokoić/zaprzątać sobie głowę, że takich koszmarów w tym roku może być więcej?

      1. Trochę w paranoję popadasz. Prognozy niby zgodne, ale wystarczą niewielkie wahnięcia i lądujemy poza strefą gorącego powietrza. Dodatkowo jeśli będą burze to tmaxy mogą być o wiele niższe niż wskazuje na to GFS. Przed nami noc z możliwymi przymrozkami na Pomorzu – to tak dla ochłody. Do upału w Warszawie został jeszcze tydzień wiele się może zmienić.

        1. @Morze
          Nie wpadam w paranoję. Stwierdzam fakty, to już raczej pewne,że czeka nas koszmarna 1 dekada czerwca. Jednak właśnie staram się wierzyć, że do tego silne goraco się ograniczy. Mam nadzieje, ze juz za dwa tygodnie sie będziemy to wspominać jako historię (oprócz rodzin ofiar tej fali…)
          Te przymrozki i chłód jeszcze bardziej dołuje, pokazuje to jak łatwo szybko przejść z simmchłodu w silny upał.

          1. Mnie się jednak wydaje że przesadzasz, jeszcze pisząc o ofiarach nadchodzącej fali upałów, co wydaje mi się lekką hiperbolą. Wiem że dla Ciebie będzie to nieprzyjemny czas, ale obiektywnie patrząc to skrajnych temperatur nie będzie, a każde przesunięcie może sprawić że zapowiadane ocieplenie będzie krótsze/lżejsze niż teraz może się wydawać. Nie chcę o tym za wiele pisać, żeby w razie czego nie zarzucano mi hura-optymizm, ale przeczuwam że w Polsce nie będzie źle, że w końcu dostaniemy „parasol ochronny”. Poza tym – będą burze które przynoszą chwile wytchnienia od gorąca, na pełną lampę się nie zapowiada. Ja osobiście na razie nie widzę nic strasznego, wręcz cieszą mnie prognozy dla mojego miasta, a zacznę się martwić jak perspektywy ochłodzenia zaczną się oddalać/będzie ich bardzo mało. W Warszawie oczywiście będzie gorzej, ale i tak jeszcze bez dramatu, dlatego bądźmy dobrej myśli.

          2. Jak na razie to z każdą odsłoną modeli jest coraz gorzej. Ostatnie dwie odsłony GFS są już naprawdę tragiczne, ale i nowy ECMWF pokazuje ząbki, podobnie ICON i GEM. Także pierwsza dekada czerwca raczej stracona. Może potem będzie lepiej. Lato jeszcze długo potrwa, więc może zdążymy się nacieszyć nim w przyjemnej formie.

      2. Zauważ tylko, że ja nie nawiązuję do konkretnego zdarzania (gorąco-upalnej fali) tylko oceniam okresy letnie w ogóle w całości. Większość z nich (w mojej ocenie 50-75%) będzie przynosiła jednak średnie anomalie poniżej +1,5K (ref. 1981-2010), czyli de facto poniżej ok. +1K (ref. 1991-2018).

        1. Kmroz nie chce atakowac lecz w tym przypadku ulegasz emocjom jak dorka. Niech te upały wejdą w skill to wtedy bij na alarm.

      3. @kmroz, lucas jest ostatnią osobą do straszenia. Niestety najczęściej ma rację. Ja wcale nie mam pewności że i już w tym roku nie powtórzy sie to co było w 2018, albo i w gorszej wersji…..A co 2-3 lata to już obawiam się, że będzie pewnik, z eskalacją ku co raz większemu gorącu……2010, 2015, 2018 – częstotliwość i dotkliwość fal upałów wzrasta. To niestety raczej nie przypadek :(

          1. Tak, bardzo. Pamiętam że w w-wie zabrakło wentylatorów w sklepach, tak było przyjemnie ;-)

          2. No tak, a teraz odwracasz kota ogonem…mam przypomnieć co niedawno pisałaś o lecie 2010? Już naprawdę nie mam sił do takich ludzi, którzy ciągle piszą co innego…Jak w takim razie dyskutować?

    2. I w tym co najmniej jeden miesiąc wyjątkowo ciepły typu lipiec 2006, sierpień 2015 itp. Lato w 2006 roku nie było jakoś bardzo gorące, początek czerwca był wstrętny, podobnie jak sierpień.

  22. może i idzie ciepło, ale póki co noc na Pomorzu z przymrozkami do -4 stopni! jeśli się ziści to tragedia :( adios, pomidory :(

    1. Ile masz krzaków? Okryj włókninową pierzynką na szybkości. A jeśli ni masz, goń do marketu po 10-cio litrową wodę w ilości baniaków odpowiadającej ilości wysadzonych krzaków. Dalej już wiesz, co masz zrobić.

    2. To jednak potrwa na tyle krótko (przymrozki lokalne, przygruntowe, krótkotrwałe), że może przejawić się głównie odczuwalnym chłodem, ale stratami już nie (ew. symbolicznymi).

      Swoją drogą chyba właśnie fakt ostatnich takich przypadków w I półroczu (poza górami) jest momentem przełomowym kiedy finiszujemy dominację aury wiosennej, a rozpoczynamy dominację aury letniej. Przy Tavg regularniej ≥ 15°C nawet najniższe o tej porze roku anomalie nie przynoszą nam obecnie (niemalże) już takich przypadków poza górami.

    3. U mnie pomidory uszkodziła prawdopodobnie rekordowo zimna noc 1 sierpnia 2015 (przy gruncie na stacji 3 st.), miały fioletowe podstawy łodyg, zatrzymały się w rozwoju i stopniowo padały do końca sierpnia. Liliom też liście robią się fioletowe gdy w lecie nocą temp. spada często pon. 7 st., niektórym odmianom liliowców nie otwierają się też prawidłowo kwiaty i to już po nocy z t. min. 10 st. Rośliny lata mają niższy próg tolerancji na chłód, nie wspominając już o roślinach z cieplejszych stref klimatycznych, taka lagestroemia potrzebuje ze 500 h mocnego Słońca i 50 dni z t. maks. 25 st., żeby w ogóle zawiązała pąki kwiatowe.

      1. Pomidory potrzebują te min. 8 stopni w nocy, najlepiej >20 stopni za dnia do prawidłowego rozwoju. W niskich temperaturach mają problemy z pobieraniem fosforu i stąd to fioletowe zabarwienie. U mnie w tym roku pomidory są bardzo do tyłu przez te chłody :(

    1. Otóż to, moja Anielciu. Samonakręcająca się spirala wilgotności i zachmurzenia, dobrze zapamiętana przed dwoma laty, zwłaszcza przez Wielkopolan i Pomorzan.

        1. Trzeba tu jednak wspomnieć o temperaturze tzw. mokrego termometru – z uwagi na mechanizmy termoregulacyjne organizmu znacznie gorsze jest np. 30°C przy dużej wilgotności, niż 40°C (za dnia) przy małej wilgotności.

    1. Haha Mason, dobre 😉 osobiście myślę że takich prawdziwych miłośników upałów którzy czują się dobrze w 30+jest mało. Przeciętny mieszkaniec naszego kraju raczej odczuwa te temp jako uciążliwe. A przy przedłużających się upalach liczba ich miłośników zwykle maleje….. Zwłaszcza jak zaczynają mieć w mieszkaniu piekarnik.

  23. Tu proponuję spojrzeć na niezwykłą zgodność 21 realizacji GFS zapowiadających w skali najbliższych 10 dni dla C Mazowsza Tmax 27/32°C oraz Tmin 17/21°C:
    https://meteomodel.pl/gens/plot/index.php?pozycja=2152
    Aż taka zgodność w terminie 5-10 dni naprzód zdarza się dość rzadko. Potwierdza ją zresztą wieczorna odsłona ECMWF.
    Większą niewiadomą jest to na ile będzie sucho, a na ile parno-burzowo (?).

      1. Obstawiam, że długo i podobna pogoda będzie wiele razy jeszcze wracać do października. Jednym słowem zaczynamy lato, najbardziej dzielącą nas porę roku obok zimy.

    1. Słowem, czeka nas fala upałów, jakiej jeszcze w czerwcu nie było. Nie ma juz co zaklinac rzeczywistości. Oby trwała jak najkrócej i były jak najmniejsze straty.

      1. U nas ciepło i Słońce przynosi tylko korzyści, przy regularnych, odpowiednio intensywnych opadach oczywiście.

    2. Linki wewnętrzne do prognoz meteomodel nie wchodzą – więc wyjaśniam, że chodzi o prognozy w zakładce GFS-ensembles (ja sprawdziłem dla C Mazowsza).

  24. Prognozy na przyszły tydzień to wciąż daleko termin, stąd niewiadomo jak długo i jak intensywna będzie ta fala ciepła.
    Teraz ważne jest żeby tej nocy nie było przymrozków, bo to oznaczałoby kolejne straty w uprawach.

    1. Taki stan na godz. 21:
      http://pogodynka.pl/http/assets/products/main_page_maps/day_v2_0000-00-00d.jpg#0.8440968463659877
      … nie powinien dawać powodów do większego niepokoju w tym względzie – zważywszy, że obecnie już od ok. godz. 5. nad ranem zaczyna się robić coraz cieplej. Nie zmienia to oczywiście faktu, że przed nami chłodna/zimna noc.

      Natomiast do początku gorąco-upalnej fali pozostało już raptem ok. 4 dni. Zgodność realizacji co do tego jest już bardzo duża, choć otwarte pozostaje oczywiście pytanie jak długo to potrwa i co w szczegółach przyniesie (?).

  25. Przede wszystkim ciekawe w jakiej wersji będzie ta fala gorąca/upału. Widzę że niektórzy już zakładają że będzie to wersja parno-burzowa. Nie do końca się z tym można zgodzić patrząc na prognozy modeli widać jednak przewagę układów wyżowych co oczywiście nie wyklucza lokalnej konwekcji ale raczej w formie mocno ograniczonej obszarowo.

    1. Mam nadzieję jednak, że się mylisz, a inni mają rację. Z punktu widzenia odczuwalnego nie ma to dla mnie znaczenia (dżuma vs cholera) , ale naprawdę nie mam ochoty na powrót pustynii/wspieranie mechanizmu sprzężenia zwrotnego. Mam nadzieję, że w każdy upalny dzień spadnie u mnie przynajmniej 10mm deszczu, albo przynajmniej w mojej okolicy.

      1. Jak chyba wiecie, zdecydowanie wolę suchy upał. Ten czas jest jednak kolejnym momentem, kiedy moje odczucia i preferencje muszę odsunąć na dalszy plan. Mając na wschód od siebie „potwora” w postaci rozpalonej Rosji, każde rozwiązanie jest lepsze od wspierania sprzężenia zwrotnego, co mogłoby się bardzo źle skończyć. A na razie nie będzie u mnie źle – wieczorny ECMWF jest w ogóle super, temperatury około 25, a nie 30 stopni i regularne opady o których nie można zapominać (mimo wszystko) :)

  26. Uprzedzałem kilkanaście dni temu, że czeka nas upalne lato, że będziemy się smażyć. Niech jest cieplo, ale chciałbym, bardziej, żeby to był suchy upał z niską wilgotnością rzędu 20-30%, a nie jak zazwyczaj w Polsce upał połączony z parnością i duchotą.

  27. Do wszystkich fanów upałów… Tak w Polsce mamy średnio ok. 10 dni z upalem, ale ostatnio mamy coraz więcej roczników z nadwyżka tych dni plus wiele nie przyjemnych dni pochodzącymi pod upał. Nie sądzę by ktokolwiek cenił upał za to że w Polsce średnio ok. 10 dni. Tak samo jakbym palnął cieszcie się z 20 stopniowego morzu, który jest w Polsce jeszcze rzadszy. No niektorzy lubią zarówno upał oraz ekstremy zimna, ale kieruje to głównie do fanów całorocznego ciepła. Na marginesie o wiele łatwiej uchronić się przed najgorszym mrozem niż upalem. No chyba że ktoś przy tej temperaturze odczuwa komfort termiczny, to mogę jedynie pozazdrościć…

    1. Przed mrozem łatwiej sie uchronić? :d. Większej bzdury nie słyszałem. Łatwiej uchronić się przed upałem. Wystarczy jakiś cien pod drzewem, plaża nad wodą lub rzeką albo jakiś domek poza miastem. Przed mrozem jak nie będziesz miał ciepło w domu to zamarzniesz. Wszędzie.

      1. W domu tak, a zakładając że na zewnątrz nie będziesz miał w pobliżu żadnego drzewa? W mróz zawsze możesz się opatulic w bluzę, kurtkę, czapkę, szalik itd. A w upał rozbierzesz się jak do rosołu i nadal gorąco

        1. Do przetrwania silnej i długotrwałej fali mrozów i normalnego funkcjonowania podczas słabszych potrzeba nam pierdyliant udogodnień cywilizacyjnych (ubrania, ogrzewanie). Tylko dzięki tym udogodnieniom w gruncie rzeczy możemy tu żyć na takim poziomie. Do przetrwania polskiej „katastrofalnej fali upałów”, trwającej 1-5 dni i występującej 1-5 razy na rok nie trzeba niczego.

          1. Do tego u nas podczas tych fal gorąca t. maks. tylko delikatnie zazwyczaj przekracza 30 st..

          2. @FKP myślę, że ta histeria i strach przed „30” bierze się z tego, że u nas temperatura w tych okolicach jak i trochę ponad 30 dobija przy niesamowitej duchocie. Ruch powiekami powoduje zalanie się potem „dzięki” wilgotności. Gdyby nie ten czynnik taka trzydziestka nie byłaby aż tak straszna i łatwiej byłoby się do niej dostosować.

          3. @Sztygar
            Gdyby nie ten czynnik, to mechanizmy sprzężenia zwrotnego zapewniłyby nam letnią pustynię i smażalnie przez kilka miesięcy :D

          4. Dla mnie w falach gorąca najgorsze jest nagrzewanie się mieszkania. Gdyby temp w dzień były 30+, ale w nocy PONIŻEJ 15st, to ja biorę taką pogodę. Mieszkanie się schłodzi, w nocy mogę spać, a dzień i tak w pracy, więc dam radę. Ale niestety to nie wygląda tak różowo. Bardzo szybko noce w w-wie robią się 20+, i generalnie piekiełko.

  28. Wiecie co jest najlepsze? Że t. maks. może w ogóle nie przekroczyć 30 st. lub symbolicznych przekroczeń tej temp. będzie tyle co kot zapłakał. Ale co z tego, idzie katastrofalna fala upałów, trza się ciąć z tego powodu. Ktoś się oburzał, że porównałem Polskę do Spitsbergenu ale inaczej nazwać tego nie można, właśnie takie regularne i długie ( i tak tylko maks. 1-2 tygodnie jednym ciągiem) fale letniej pogody są nam potrzebne by podwyższyć nam standardy/utrzymać je, bo niedługo popadniemy w taką histerie, że będziemy zamykać szkoły gdy w prognozach zamajaczą w miesiącu letnim 4 dni z t. maks. >26 st. i t. min. >14 st., tak jak w Honkongu (podobno) zamykają szkoły gdy t. min. raz spadnie pon. +10 st. …

    1. @Fkp ale jaki sens ma porównywanie Polski do innych krajów? Mógłbym równie dobrze opowiadać jaki to mamy gorący klimat w porównaniu np. Z Finlandią… Ale nie robię tego, bo to nie ma najmniejszego sensu…

      1. Finlandia doświadcza takich fal regularnie, także w maju/czerwcu (2011) i jakoś nikt nie histeryzuje a Polacy mieszkający w cieplejszym klimacie szaleją jakby to koniec świata był…

        1. Mieszkałam w Norwegii i wiem z doświadczenia, że ludzie tam na północ panikują i to bardzo. Rozmawiałam z ludźmi i im to dość bardzo przeszkadza. To samo, gdy byłam w Szwecji. To, że wyjadą sobie na wakacje do Hiszpanii czy Italii, nie oznacza, że lubią upały i lubią żyć w takich warunkach. Czasem chcą zmiany warunków, bo zimne warunki mają więcej. Głównie są to też młodzi ludzie. To samo jest w północnych stanach w USA. Ludzie jakoś żyją, tak samo jak w Polsce, ale gdy ich zapytasz o upały, to niemal nikt ich nie znosi. Większość (pomijam murzynów) woli nawet mróz.

    2. Już pisałem sto razy, że dla mnie 100 razy gorsze od epizodu 32-34 stopni jest niekończące się 28-30 stopni. Także ten sztuczny próg upału średnio mnie obchodzi.

    3. „fale letniej pogody są nam potrzebne by podwyższyć nam standardy/utrzymać je” letnia pogoda to tmaxy 20-28 st., a nie jakieś zbędne fale upałów. Równie dobrze mógłbym pierdzielic głupoty że co roku potrzebne nam są fale mrozów rodem z 1987. Jedno i drugie jest zbędne, nie mówię już co jest dla mnie lepsze a co nie, tylko że każdy powinien dostrzegać wady w patologicznie ciepłych/zimnych okresach, nawet jeśli są one dla kogoś przyjemne…

      1. No ja choćbym nie wiem jak chciał przy t. maks. 20 st. całodobowego lata nie poczuje, jedynie przy pełnej, czerwcowo-lipcowej lampie w godzinach 10-17 da się czuć to lato ale wieczorem, w nocy i rano zdecydowanie nie.

  29. Prognozy dla Białegostoku obiecujace- 29C w dzień 17 w nocy za tydzień. Calutki goracy. Pytanie tylko jakiego rodzaju będzie to aura i czy naprawdę przyniesie choć 1 dzionek upalny. Mając do wyboru duchotę a suchy gorąc-upał oczywiście bez zastanowienia wybieram to drugie. Tylko jest jeden problem z polskim klimatem. Jadąc do Hiszpanii to ja mam pewność że pogoda mnie nie zawiedzie i będzie te 35+ stopni i że aura będzie sucha bez parnosci przy pięknej suchej lampie a tu w Polsce wiadomo trafić takie coś graniczy z niewyobrażalnym cudem. Dla jasnosci- oczywiscie wole nawet parnosc od jakiegokolwiek zimna. Jezeli przeniesc lampe z kwietnia na te temperatury to byloby miodzio. Także jeszcze czy wystąpi upał to zobaczymy bo to nie jest takie pewne a ja już widzę narzekania.

    Swoją drogą- bardzo mi się zaczyna podobać ta blokada- nie ma wreszcie tych patologicznych atlantyckich strefowek. Województwo podlaskie korzysta z tej cyrkulacji. W porze chłodnej byłaby fajna zimna, która mi zbytnio nie przeszkadza, chociaż mi to obojętne jaka pogoda jest od listopada do marca bo i tak jest zimno.

    Także czekam na te „upaly” z wielką radością i utęsknieniem!

    1. „nie ma wreszcie tych patologicznych atlantyckich strefowek”

      ->>> Uwierz mi, że one są też potrzebne – tylko niekoniecznie od razu w wersji jak w I-II dekadzie marca b.r. Atlantyk „łagodzi obyczaje” – zwłaszcza zimą, a na drugim miejscu latem. Dla mnie jednak dobra jest opcja „pół na pół”, bo w odpowiednich dawkach lubię poczuć też lato latem i zimę zimą. To są pory roku, które uwypuklają zmienność całoroczną, dają większe spektrum widoków i aktywności, a poza tym paradoksalnie to dzięki odpowiednim rozbieżnością między zimą a latem (u nas różnica Tavg rzędu 20 st.) mamy też dwie piękne pory przejściowe jak wiosnę i jesień. Czyli na dłuższą metę wszystko może być OK, jak mamy różne typy aury w odpowiednich proporcjach.

        1. @kmroz
          Wszystko jest kwestią jaką trasą zmierza prąd strumieniowy i jak często przechodzą fronty – okresowo z umiarkowanym/silniejszym dmuchaniem. Układ strefówki o jakim pisałem 2-3 dni temu z dominacją adwekcji SW/WSW jest całkiem OK zarówno na lato, jak i na pory przejściowe, czy cieplejszą opcję zimy. Alternatywą jest np. jakiś wyż rozciągnięty między W Europą a W Rosją wespół z niżami nie tylko od strony Islandii, ale i Morza Czarnego również. Wówczas potrafi być umiarkowanie letnio latem, czy umiarkowanie zimowo zimą, ale i bez tej sporej zmienności jaką mamy często przy typowej strefówce (zwłaszcza jak składowa SW regularnie przeplata się z NW).

  30. No rzeczywiście, jestem pod wrażeniem. Od jutra zaczynamy wyżową pogodę. A upalną już od poniedziałku. Jestem ciekaw czy rzeczywiście to się sprawdzi, czy to będzie upał w wersji suchej przy 28 stopniach w dzień i 15-16 w nocy… wydaje mi się jednak że jakieś lokalne burze będą się tworzyć i wcale tak milusio nie będzie… no i kolejna kwestia ile to potrwa? Czy to będzie po prostu dłuższe ocieplenie, na co wszystko wskazuje, czy w połowie przyszłego tygodnia nastąpi zmiana…?

  31. Zanim nadejdzie ta fala upałów, to czekają nas cztery dni pogody wymarzonej od jutra do niedzieli. Dodając do tego dni 24-27.05 wychodzi nam nadzwyczaj fajna dekada ruchoma 24.05-2.06.
    Także warto skorzystać z tej sprzyjającej pogody, bo nie wiadomo kiedy taka powróci

    1. Ja planuję po raz pierwszy od początku kwietnia wyciągnąć teleskop i poobserwować; dobra pogoda trafia idealnie na czas przed nowiem Księżyca, dzięki czemu będzie można pokusić się o obserwacje słabszych obiektów :) a co do tego co będzie później – mimo że mocno nie lubię gorąca i wilgoci razem, to wyjątkowo je popieram, mimo że wolę suche 30 niż „mokre” 27. Ten czas jest jednak kolejnym momentem, kiedy moje odczucia i preferencje muszę odsunąć na dalszy plan. Mając na wschód od siebie “potwora” w postaci rozpalonej Rosji, każde rozwiązanie jest lepsze od wspierania sprzężenia zwrotnego, co mogłoby się bardzo źle skończyć. A na razie nie będzie u mnie źle – wieczorny ECMWF jest w ogóle super, temperatury około 25, a nie 30 stopni i regularne opady o których nie można zapominać (mimo wszystko) :)

  32. Widzę że poziom komentarzy tego bloga osiąga dno. 2 lata temu to by było nie do pomyślenia. Były sensowne komentarze był Kslawin i inni sensownie komentujących. Teraz to szkoda słów. Stop Meteopatom na tym blogu. Czy każda fala gorących temperatur w czerwcu to musi być armagedon? Ludzie rozumu!!!

    1. Leksa. Polecam spojrzeć na gfs z 6Z i 12Z. Fala upału w czerwcu. Duża to anomalia, bardzo. Czerwiec 2018 praktycznie nie miał upału, A po pierwszych dwóch dekadach miał anomalie bliską +4K, tym samym bliską rekordu z 1811 i dużo powyżej rekordu współczesnego!! Czerwiec to nie lipiec, czy sierpień, tu fale upałów się nie zdarzają.
      Nowy gfs zlagodnial i to mocno. Obrót o 180 stopni. Ale jutro pewnie wróci trend z poprzednich odsłon.

    2. Lekso Drogi!
      Czyżbyś nie chciał przypomnieć sobie, dlaczego grudzień 2015 był lepszy od maja 2019, a lipiec 2006 lepszy od grudnia 2015? Albo: które październiki po 2000 roku były najlepsze. Toż to wiedza bezspornie użyteczna i potrzebna.

      To, co wytykasz obecnej społeczności meteomodel jest skutkiem ubocznym transplantacji organów tudzież przygarnięcia sierot z upadłej Twojej (nie mojej) Pogody. Rada? Otwierać w nowym okienku lub karcie odpowiedzi tych, którzy mają coś wartościowego do powiedzenia.
      Miłego dnia!

  33. „ale jaki sens ma porównywanie Polski do innych krajów? ”
    Ano taki, że w każdym tym kraju mieszkają ludzie – zbudowani niemal z identycznego DNA jak Twoje czy moje. Więc jeśli ktoś mieszka i żyje w takim klimacie to znaczy, że każdy człowiek jest do tego zdolny (czasem po odrobinie aklimatyzacji). Mam troje znajomych z czasów licealnych, którzy od kilku lat żyją i pracują w Azji Mniejszej – dwoje w Dubaju i jedna osoba w Doha. Ani myślą o powrocie do Polski. Co ciekawe najbardziej nie przeszkadza im tam sam upał co zmienność temperatur. „Siedzisz pół dnia w biurze, gdzie jest ok 20-21. Wychodzisz i czekasz na autobus i jest +45, jedziesz nim, w środku jakieś 24, wysiadasz, idziesz i znów 45, po czym wchodzisz do centrum handlowego, a tam 17.. I jak się tu ubrać?!”
    Dorka pisze, że większość Polaków chce Afryki i upałów cały rok. Serio? Nam nawet do klimatu Chorwacji w cholerę daleko, Afryka to jest zupełny absurd w tym kontekście. W płn Afryce w lutym często bywa cieplej niż u nas w lipcu. W takim Doha najchłodniejszy miesiąc roku to taki nasz czerwiec, tyle, że znacznie suchszy. „Wrota piekieł” o jakich tu się w ostatnich dniach pisze to nie 30 czy 35 – w skali globalnej o takowych powinno się wspominać przy Tmax ok 45C. A z takimi temperaturami ma obecnie kontakt jakieś 25-30% ludzi na tej planecie.

    1. Ale sam widzisz jak różne predyspozycje potrafią mieć nasi rodacy. A co dopiero różnice między nacjami, które od małego wychowały się w innych warunkach. I inna jest też infrastruktura. U nas stawiano głównie na zabezpieczanie się przed chłodem, mrozem. Teraz w coraz większym stopniu trzeba też myśleć o zabezpieczaniu się przed zbyt wysokimi temperaturami. Człowiek to istota umiarkowanie ciepłolubna – więc granica komfortu termicznego jest bliższa naszym letnim standardom termicznym. Trzeba mieć jednak na względzie, że ważna jest nie sama temperatura w głębokim cieniu, ale i także nagrzewanie się obiektów (w tym także nas samych) wywołane nasłonecznieniem, skupiskami ludzkimi.czy dodatkowymi źródłami energii. A także, że łatwiej o środki zaradcze przy każdym stopniu w dół od warunków komfortowych, niż przy adekwatnych wartościach w górę. Ale „damy radę” skoro inni też dają… poza przypadkami szczególnymi…

  34. Pojawiły się zapowiadane w NW Polsce przymrozki, nawet na wysokości 2 metrów. Obecnie najniższą temp. notuje stacja w Wierzchowie -1,3*C, choć zapewne pomiędzy godzinami było jeszcze niżej. Szczecinek, Resko, Miastko oraz Piła też notują T2M<0.

    1. @chochlik
      Trzeba tylko zaznaczyć, że stacja w Wierzchowie jest tak położona jakby lokalizacje wybierał łowca mrozu. Dużo fajnego, płaskiego terenu jest dookoła wsi. Szkoda, że tam nie jest postawiona stacja. U mnie w dolinie Drawy podobne wartości (-1.6c). Ale na sąsiednich górkach bez przymrozków. Minimalnie było około +2c na pagórkach. Na płaskim terenie około 0c a w dolinach do -2c. Tak powinno się raportować temperaturę powietrza w terenie pagórkowatym.

      1. OK, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak tam te posterunki są położone. Za czasów forum mieliśmy fajny wątek, gdzie dzieliliśmy się co fajniejszymi zdjęciami tych posterunków wraz z opisem lokalizacji.
        U Ciebie na stacji widzę, że było -1,6C więc silny przymrozek, w szczególności patrząc na kalendarz.
        BTW, popraw link na Twojej stronie, bo przycisk Home prowadzi na błąd 404.

  35. Poranny GFS dość oryginalnie kończy prognozę – z największym upałem (obok Hiszpanii) na N/NE Europy:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/GFSOPEU00_372_5.png
    Nie to, żebym oceniał na ile może się to sprawdzić – tylko, że jestem pod wrażeniem jak bardzo nawet tam może zrobić się ciepło, a czemu zapewne pomaga coraz bardziej rozpalone „wnętrze” kontynentu…
    Nas jednak mogą muskać przejściowo jakieś słabe niże i może aż tak gorąco (upalnie) cały czas nie będzie, choć dni gorących (a miejscami i z lekkim upałem) w 1. dekadzie/połowie czerwca nie zabraknie.

    Na razie jednak „bierzemy” głębokie oddechy przy świeżej i pogodnej masie powietrza. No i delektujemy się późną wiosną, czy wczesnym latem także w aspekcie fenologicznym. Kwitną już jaśminowce (ładnie pachnące), a i róże niebawem masowo wybiją… Natomiast na naszych stołach coraz więcej świeżych owoców… Nie wspominając już o bardzo długich dniach. Piękny okres roku:-)

    1. Prognozy dotyczące Polski są dziś łagodniejsze. Ma być ciepło, gorąco a lokalnie być może upalnie, ale dzisiejszy poranny gfs pokazuje temperatury kilka stopni niższe na wschodzie niż wczorajszy. Z tą falą gorąca więc bym narazie nie przesadzał, choć widać anomalie dodatnie na początku czerwca. Maj zaś kończy się na Mazowszu ładną pogodą ale chłodem jak na koniec tego miesiąca. Dziś poniżej 20 stopni a jutro mają być delikatne przekroczenia 20 stopni, ale noc poprzedzająca ma być zimna. Bardzo zimno zaś na południu kraju. Niemniej póki co jest słonecznie i to jest to co najbardziej brakowało mi w tym roku maju. Takich dni w sumie (licząc już 31 maja) będzie bardzo mało

      1. Właśnie prognoza GFS z 00z jest bardzo miła, gorąco zostało ograniczone i już 6 czerwca widać temperatury na niższym poziomie. Niech jeszcze ECMWF to potwierdzi i będzie szło ku dobremu :)

          1. Wiele bym dała żeby nie było aż takiego ocieplenia. Ale póki co cieszę się z pogody która jeszcze jest.

          2. Kończy się dłuższy okres relatywnego chłodu i deszczu, nadchodzi czerwiec, przecież to początek meteorologicznego lata; prognozy zapowiadają kilka dni gorących i być może jednocześnie słonecznych, a na forach budzi to takie emocje, jakby … no właśnie, ciężko zrozumieć, o co tyle hałasu.
            Przecież to normalne, że w czerwcu/lipcu/sierpniu zdarzają się u nas dni gorące (Tmax 25-30°C, a nawet niekiedy wyższe), a czasem nawet kilka takich pod rząd. Zawsze się zdarzały, nawet w Małej Epoce Lodowej.
            A teraz, gdy jest taka zapowiedź na (oficjalny) start pory letniej, to jedni skaczą z ekscytacji, a inni mdleją z przerażenia. Najmniej jest chyba u nas takich obserwatorów, co to przyjmują po prostu jako coś normalnego. Dziwne.

          3. Ben Wwa, to co mamy teraz to jeszcze nic w porównaniu do tego co działo się w ubiegłym roku i to nawet jesienią 😂 Teraz to po prostu zaskoczenie, a obawy są uzasadnione tym że na wschód od nas jest tak jak jest. Niemniej jednak ja przyjmuję to ze stoickim spokojem, nawet jestem zadowolony. Będę się martwić jak to potrwa za długo, a ochłodzenia będą odkładane/zmniejszane. Ale raczej tak nie będzie.

          4. Nie, to co wczoraj widział GFS, A teraz dla odmiany widzi ECMWF nie jest normalne w czerwcu, nigdy w tym wieku czegoś takiego nie było w tym miesiacu jak trwała fala upałów.

          5. BenWwa
            Tez zupełnie nie rozumiem tej paniki z ociepleniem do temperatur 25-30 stopni… Tak jakby nas miała nawiedzić jakaś nieprawdopodobna fala upałów… a już widzę, że nikt nie pamięta silnych fal gorąca z 2016,2011, 2007 (dwa tygodnie!),2006, 2000…. W XXI wieku po prostu nawet względem starych norm (które są nawet wyższe od nowszych xD) czerwce w większości nie powalają… w większości to była kontynuacja maja i typowe przedlecie.

        1. Prognoza GFS z 0UTC widać na diagramie meteociel ensemble że zgodna jest z najniższymi realizacjami a nawet poniżej na następny piątek. Ale nawet te najniższe realizacje są b. ciepłe.

          1. Slowem, skrajna patologia już pewna. Przynajmniej będzie zabawnie :-) szkoda tylko, że tracimy najpiękniejszy okres w roku.

          2. kmroz, ale może nie będzie tak źle? Kilka dni upału da się przeżyć, o ile potem będzie ochłodzenie.

          3. W 2007 roku była długa fala gorąca w czerwcu i ani razu nie wspomniałaś jak się wtedy męczyłaś, więc przeżyłabyś też tegoroczną długą falę gorąca w czerwcu.

          4. tak tyle że na razie prognozy mówią o temp maks 27-29 stopni a dla mnie to nie upał dodatkowo jestem po silnych opadach więc takie temp teraz są przeze mnie pożądane jeżeli wszystko podeschnie powinno się lekko ochłodzić i popadać byle nie znowu do poniżej 15 stopni

          5. @Dorka kiedyś to się na pewno skończy, mam nadzieję, że przed połową czerwca. Ale już wiadomo, że przez tydzień pogoda będzie średnio do życia.

          6. ehh, przez co najmniej tydzień to b. długo:( Taka fala upału już na początek lata. Smutne. Kto wie, czy prognozy długookresowe się nie sprawdzą i będzie jeszcze bardziej piekielne lato niż rok temu.
            Jakoś trzeba przetrwać te 3 m-ce:( Choć osobiście wolałabym sobie żyć przyjemnie w temp. 25st, zamiast wegetować w upale. Ale cóż. Na pogodę wpływu nie mamy :(

          7. nieprawdopodobne, jak wy ze zwykłych letnich ociepleń robicie paranoizm… to tak jakby podnieść larum do ochłodzenia zimą do -5 w dzień i -15 w nocy….

          8. „to tak jakby podnieść larum do ochłodzenia zimą do -5 w dzień i -15 w nocy….”
            Generalnie to robię, dla mnie takie warunki to również zmarnowany okres.

        2. ECMWF całkiem ok, ale dopiero od 6 czerwca stabilne T850 powyżej 14C. Ale na południu Europy czai się obniżony geopotencjał, więc nie wiadomo, czy przypadkiem gdzieś od 12-13 czerwca nie zacznie być znacznie bardziej deszczowo.

          1. W końcu pogoda pozwoli rozpocząć sezon pływacki. W ubiegłym sezonie rozpocząłem go wyjątkowo wcześnie bo już w kwietniu. No ale to pamiętny 2018. W tym roku wyjątkowo późno bo dopiero od czerwca. Zazwyczaj w maju rozpoczynam sezon ale tegoroczna „bździna” pogodowa w maju skutecznie to uniemożliwiła.

        3. Zresztą realizacje GFS-ensembles też pokazują, że to przejściowe ochłodzenie ok. 06.06 w rannej prognozie GFS jest mocno odstrzelone w dół od pozostałych realizacji (w tym względzie też jest duża stabilność Tmax wokół 30°C).

          Ponawiam jednak prośbę, aby nie martwić się na zapas, bo takie przypadki w naszym klimacie nadal są dość mocno limitowane. A poza tym, na pewno tego lata nie zabraknie też dni z aurą przyjemną:-)

          I dla ochłody: ostatnia doba była najchłodniejszą w II połowie maja. Mamy też najbardziej rześki poranek i poza S/SE kraju z niezwykle przejrzystym powietrzem – a masa napłynęła znad Arktyki, a na wyższych wysokościach znad umiarkowanych szerokości N Atlantyku:
          http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019053000_Warschau__.gif

        4. @PiotrNS, @anonim, @dorka
          Czyli sprawdza się, że nawet jeszcze nie zaczął się upał, nie padły jeszcze magiczne trzydziestki a tutaj już wrzało jak w garnku z gotowaną wodą. Wychodzi na to, że póki co będą zbliżenia do magicznych trzydziestek i będzie po prostu bardzo ciepło ale upału być może nie zanotujemy. Tak samo nie jest przesądzona długość takiego stanu rzeczy dlatego uspokójcie się, ostudźcie głowy, klawiatury i po prostu poczekajcie czy prognozy serwowane przez modele zostaną urealnione czy też nie.

          1. Moim zdaniem będą przekroczenia 30°C, ale (na razie) niespecjalnie silne i nie na dużą skalę. Choć piszę o tym oczywiście z pewną dozą niepewności…

  36. W Warszawie niebo od rana bardzo pogodne, więc wysoce prawdopodobne, że doliczy się dziś tutaj kilka godzin do całomiesięcznej sumy usłonecznienia, „rzutem na taśmę” w przedostatnim dniu miesiąca unikając zajęcia przez tegoroczny maj, mało chlubnego 1-ego miejsca na liście najmniej słonecznych majów. Mówię to na podstawie mojego subiektywnego odczucia.

    1. Niestety to nie dotyczy SE od wczorajszego wieczora pada nieprzerwanie, i modele jak to często bywa przesówają koniec opadów na później.Ten maj na podkarpaciu to tragedia nie dość że najchłodniejszy w XXI wieku ,najmniej słoneczny,to jeszcze najbardziej wietrzny co potęguje odczucie zimna.Wszystko gnije chodzimy w kurtkach ,palimy w piecach za oknem ciemno jak w listopadzie i temp.listopadowa dziś w okolicach 10 st.Jedyna różnica to że dzień wyraźnie dłuższy od listopada i bardziej zielono,tylko co z tego jak na zewnątrz wcale się nie chce nawet nosa wystawić.

      1. Na południu maj w tym roku jest stracony. W Krakowie ani razu Tmax nie przekroczyła 25, 9x było >20 z czego w I połowie tylko raz! ok 125 mm deszczu
        Ciekaw jestem jaka będzie ostateczna anomalia ale jak widać zimno do końca nie odpuszcza
        Tymczasem ja wyjechałem w okolice Łodzi i tutaj słońce :) chociaż temperatura bez szału, nocą było blisko zera, a teraz zaczyna podwiewać chłodnym wiatrem. Także plus że nie ma takich ciemności jak w Małopolsce ale szału też nie ma

  37. Zobaczymy jaki będzie czerwiec 🙂 Osobiście mam nadzieję , że nadchodzące lato nie będzie w wielkimi upałami czy chodami , że będzie po prostu normalnie z temperaturami najczęściej oscylującymi ok 25
    stopni. Jeszcze jedna sprawa jak myślicie padnie rekord pokrywy lodowej w Arktyce ? Fajnie jakby był wpis na ten temat co by się stało jakby lód stopniał z pogodą globalną ale i lokalną u nas. Dziś ładny dzień się szykuje pozdrawiam.

    1. wystarczy, że nie będzie rollercoastera, tj. jednego dnia +28, drugiego dnia +18 albo tygodniami będzie pogoda a’la I poł. lipca 2016…
      Słońca w lecie nigdy dość więc jak już życzymy sobie dobrej pogody to niech słońca będzie dużo, temperatury wcale nie muszą być upalne, bo jeżeli świeci słońce cały dzień przy niskiej wilgotności to 25-28 stopnie w zupełności wystarcza do ciepłego komfortu.

  38. Jestem ciepłolubem i uważam że temperatury 25 -28 w dzień i 15 w nocy oraz pełne słońce to jest ideał pogodowy. Ważne aby średnia dobowa wynosiła 20 st. C. Taka pogoda od czasu do czasu z deszczem mogła by trwać od kwietnia do października.

  39. A skoro kwestia „morderczych fal upałów” w pierwszej części czerwca budzi u nas tyle emocji, to warto sprawdzić, jak to w końcu z nimi w przeszłości bywało (na bazie danych warszawskich).
    Dla mnie, dolną granicą „fali upału” są 3 kolejne dni z Tmax ≥ 30,0°C. Wiem że to sztywny i dyskusyjny limit, ale na coś trzeba się było zdecydować, by móc analizować i porównywać częstość takich zjawisk w dłuższych okresach obserwacyjnych.
    I co się okazuje?
    Że w Warszawie (która bynajmniej nie jest najzimniejszym latem miejscem w kraju), fale upałów w 1-ej połowie czerwca były – i jak dotąd są – wybitną rzadkością.
    Ostatnia taka pojawiła się tu 8-10 czerwca 1996 roku. A wcześniej: 1-3 czerwca 1979. Nawet tylko 2 kolejne dni upalne to wyjątkowe zdarzenie w omawianym okresie czerwcowym; ostatnio były 10-11 czerwca 2010.
    W kontekście ogólnego procesu ocieplenia naszego klimatu widać, że akurat miesiąc czerwiec długo się „opierał” tej ewolucji, jego temperatury pozostawały dość stabilne. Jednak w obecnej dekadzie (2011-2018) temperatura „ruszyła w górę” także w czerwcu. Ale najwyraźniej jest to zaznaczone w segmencie dni z Tmax od 25,0° do 29,9°C.

    1. I właśnie takie sprawy @Ben mnie bardzo smucą. Widać, że już i czerwiec dołącza do miesięcy „piekielnych” jak dla mnie. Wkrótce pewnie i maj dołączy……Także tak to nam się klimat (nie) zmienia :(

      1. @dorka zamiast tak jak pisałaś jeździć wiosną albo jesienią do ciepłych krajów, bierz sobie urlop latem i uciekaj do Skandynawii. To bez złośliwości, po prostu jeśli ktoś tak się boi nawet tych naszych upałów to musi szukać rozwiązań. Ja jak mogę jesienią (w okresie październik-listopad) biorę wolne i wyjeżdżam na południe bo ten okres w Polsce mnie dołuje
        Północna Hiszpania nad zatoką Biskajską jest też ciekawą opcją dla tych którzy mają alergię na upały.

        1. @dorka w tym roku maj jest chłodny, ale myślę że niekmofortowe dla Ciebie temperatury mogą się zdarzać nawet miedzy kwietniem a październikiem-chodzi mi tu o ogólny próg gorąca czyli 25 stopni wzwyż. W kwietniu i październiku takie temperatury jeśli już są to trwają zazwyczaj krótko-szczególnie w październiku gdzie do tej pory największa fala ciepła była w w 1966 roku. Jednak maj i wrzesień już mogą w swoich najcieplejszych wersjach mogą mieć średnie temperatury letnie a to oznacza że te miesiące mogą być dla Ciebie również za gorące, wtedy dość często zdarzają się w obu miesiącach 25 stopni. Zaznaczam jednak że najczęściej dzieje się to wtedy kiedy mamy doczynienia z ekstremalnie ciepłymi: majem i wrześniem). Co innego czerwiec, lipiec czy sierpień. Lipiec ma tak wysokie normy że myślę zadowoliłby Ciebie dopiero taki lipiec jak np. w 2000 roku

          1. Anonim, bez przesady. Nie jest tak, że reaguję paniczne na każde przekroczenie 25st ;-) Absolutnie nie. We wrześniu to już w ogóle noce są dużo dłuższe i trudno o uciążliwą pogodę dla mnie. Generalnie we wrześniu zwykle oddycham już z ulgą ;-)

          2. I połowa września 2016 była bardzo letnia ( faktem jest że temperatury powyżej 25 stopni czy nawet 30 trwają zazwyczaj krócej jesienią bo dzień jest krótszy, ale nie zmienia to faktu że temperatury powyżej 25 stopni w cieniu są odczuwane tak samo jako jak o innych pora raoku co inaczej na pełnym słońcu)

          3. Zasadniczym problemem jest pełne slonce/duża wilgotnosc/gorące noce. We wrześniu to pierwsze jest mniej dokuczliwe, to drugie się rzadko zdarza A to trzecie jest fizycznie mocno utrudnione

          4. PS
            Ja we wrześniu 2016 byłem w czasie tej fali upałów pod namiotem w Bieszczadach. Zmarzłem srogo w nocy. I mówię to ja, zwolennik łagodnych nocy. Co ciekawe, jak się potem ochlodzilo, to noce wcale nie były odczuwalne silniejsze. Podejrzewam że 10.09.2016 w okolicy Tworylnego mogła być amplituda dobowa rzędu 25 stopni.

    2. I wcale nie jest pewne że taka fala (3 dniowa) nastąpi w czerwcu 2019. Aktualnie gfs daje Warszawie 30+ tylko 05.06 po którym to dniu miałoby się ochłodzić o ok 10 stopni. Potencjał do przekroczenia 30-tki byłby jeszcze tylko 04.06 a potem być może 08.06

      1. Zauważ tylko, że ranna odsłona GFS zbyt mocno odstawała w dół na dni 06-07.06 nawet względem (naj)chłodniejszych realizacji. GFS’6 jest już znacznie bliższy większości realizacji i nie przewiduje takiego ochłodzenia za tydzień.

        1. Faktycznie ochłodzenie z 06.06 zniknęło ale też Tmax zeszły nieco w dół na 27-28
          GFS chyba lubi tak dramatyzować w swoich odsłonach, niedawno przecież (w ostatni weekend bodajże?) widział jakieś absurdalne ochłodzenie gdzie na N i C Polski miało być <10 a odczuwalna na poziomie 4-5. Ostatecznie ten epizod był znacznie bardziej łagodny.
          Może tak być że w tej najbliższej fali ciepła (a nie upałów) nie będzie nawet jednej 30-tki. Poczekajmy na model ICON. No i na przyszły tydzień

  40. Wiedziałem, że jak będą zapowiedzi fal upałów to Dorka wróci na forum i zacznie nam marudzić. Ciekawe gdzie była Dorka latem w 2016 i 2017 jak codziennie padało, a temperatura ledwo dobijała do 24-25? Skonczy sie lato to i Dorka zniknie z bloga. Zeby nie było – też narzekam często na pogodę w naszym kraju, ale głównie jak są incydenty zimowe w zgoła nieprzyzwoitych porach, typu wczesna jesien lub późna wiosna jak w tym roku, a tu raptem 2-3 miesięcy momentu w roku, kiedy bedzie mozna pochodzic na krótkich spodenkach i pokąpać się w jeziorze, na co czeka się cały rok i lament. Coraz mniej merytorycznej dyskusji, a coraz więcej paniki głównie ze strony zimnolubów.

  41. Jeden z moich ulubionych gorących dni był 23 czerwca 2016 roku. Nad ranem było 15 stopni, po południu 30 stopni. Zachmurzenie małe, z niewielkimi chmurami Cumulus Humilis. Wilgotność nie za duża. Jeśli takie upalne dni będą się zdarzać latem to nie ma na co narzekać.

  42. W prognozie od 2 do 9 czerwca widać temperatury z przedziału 25-30 stopni (lokalnie mniej niż 25, lokalnie więcej niż 30). Czy to naprawdę są aż tak uciążliwe temperatury?
    Fakt, wtedy jest najgorzej w samo południe w centrum zabetonowanego miasta. Siedzieć godzinę w szczelnie zamkniętym samochodzie wystawionym na Słońce też sobie nie wyobrażam. Ale przy normalnej egzystencji na dworze oraz do uprawiania sportu są to odpowiednie temperatury – wieczorami i o porankach nie jest wtedy za zimno i nie trzeba nosić dodatkowej kurtki/bluzy pod pachą.

    1. Ja nie bardzo rozumiem tego lamentu. Ja wiem że niektórzy już by chcieli aby przyszła jesień a najlepiej jakby już ruszyła kampania reklamowa ŚBN ale spokojnie dajcie się nacieszyć latem, pokąpać w jeziorze i zgromadzić witaminę D.

  43. Dziś ostatni zimny dzień, oby taki kolejny przyszedł dopiero w październiku. Dobiega końca lekko ponad miesiąc przewagi brzydkiej pogody, oczywiście nie wszystkie dni w tym okresie były brzydkie ale było ich bardzo dużo. Od 27 kwietnia naliczyłem aż 14 dni całkowicie pochmurnych, 4 w przewadze pochmurne, 7 w miarę pogodnych i 8 pogodnych. Jak na maj to nędza straszna, takie proporcje tych dni pasują do marca albo nawet do pogodniejszego miesiąca zimowego. Tak duże zachmurzenie przełożyło się na bardzo niskie temperatury w dzień, przez wiele dni utrzymujące się na poziomie 7-12 stopni. Anomalia ujemna nie jest wielka bo przy takim zachmurzeniu w nocy się nie ochładzało – przykładowo dziś tmin 8,9 st, wczoraj 10,4 a przedwczoraj nawet 13,6. Suma opadów za ten okres to około 170 mm, w dodatku prawie codziennie jakieś opady odnotowano. Wolne od opadów zaledwie 2 dni przez cały ten okres, mimo że było te 8 dni pogodnych.

    W skrócie: miesiąc do śmietnika, przez te deszcze i chłód moja aktywność na dworze była porównywalna z listopadem czy grudniem. Listopad 2018 to nawet był lepszy niż ten maj, w II połowie wprawdzie zimny ale za to cały suchy. Teraz idzie czerwiec, w prognozie wypasiona pogoda, codziennie gorąco i słonecznie ale jeszcze bez rzeczy rodem z Andaluzji typu 36 stopni za dnia i 23 nad ranem. Te burze mogły by południe Polski ominąć bo mam już serdecznie dosyć codziennych opadów.

    1. U nas na Górnym Śląsku to naprawdę bez zbytniej przesady można napisać o straconym miesiącu: przeważnie zimno, deszczowo, wietrznie, pochmurno… Dni ciepłych w okolicach 20 stopni gdzie bez obaw o deszcz można było posiedzieć w ogródku przy grillu było może ze 3-4. A to burza popołudniowa, a to ochłodzenie i tak w kółko. Wczorajsze i dzisiejsze ochłodzenie nie jest nieprzyjemne, bo w perspektywie nadchodzącego ciepła jest przyjemne. Ot taki paradoks.

  44. Mieszkam w mieście Lubsko w wojewodztwie lubuskim I u nas czesto latem bywa znacznie wyzsza temperatura niż w innych czesciach kraju.
    Kiedy dalej na wschodzie jest dwadziescia pięć u nas potrafi byc ponad trzydziesci stopni. Mieszkancy Warszawy i innych miast dalej na wschodzie nie wiedza co to sa prawdziwie dlugie upaly ;) Śląsk tez potrafi byc goracym rejonem kiedy inne części kraju maja znacznie niższe temperatury.

    W zeszlym roku na przelomie lipca i sierpnia u mnie w miescie bylo 15 dni z temperatura ponad 31 stopni i kilka nocy z temperatura ponad 22 stopnie. Modele meteo pokazywaly oczywiscie co innego :) W mieszkaniu w ocieplonym bloku temperatura mi wzrosla do 28 stopni i po kilku dniach przyzwyczailem sie do niej :)

    Ogólnie rejon Lubska, Żar, Krosna Odrzańskiego, Gubina, Słubic to taki polski biegun ciepła :) Wszyscy lubiacy termicznie komfortowe lata cieszcie sie, ze nie mieszkacie u nas na Ziemi Lubuskiej ;)

    Nie ma tu w Lubsku żadnej stacji meteo z prawdziwego zdarzenia ale kolega meteorolog amator prowadzi pomiary na swojej dzialce. Jak u niego na dzialce pokarze 31C to u mnie na osiedlu termometr wskaże jeszcze ze 2 stopnie wiecej :) Przyzwyczailem sie do tego przewaznie upalnego lata…. Taka odmiana jak tegoroczna normalna wiosna dla mnie moglaby sie powtarzac co roku :) Jako dzieciak pamietam, ze cieplo robilo dopiero po 15 czerwca a upalnie czasami na przelomie lipca i sierpnia. Teraz cieplo potrafi sie zrobic od poczatku maja… a upaly juz od końca czerwca do konca sierpnia…

    Nie ma co sie denerwowac upalami. Jak przyjda to przyjda… :) Trzeba sie poprostu do nich przygotowac emocjonalnie i jesli to mozliwe technicznie ;)

  45. 8 stopni w deszczu… Pojutrze zaczyna się lato. Fakt, miałem nie narzekać i nie narzekam (przynajmniej do końca maja), ale przyznacie chyba że 8 stopni wpół do 15-tej 30 maja to większa kpina niż 29 stopni 6 czerwca (wyższych temperatur u siebie nie widzę niezależnie od modelu).

    1. @PiotrNS mimo wszystko rozumiem narzekanie na taką pogodę, która dziś jest bardzo nie sprawiedliwa. Na Kujawach obecnie 18 st. I bezchmurne niebo, za to S Polski to jakiś niesmieszny żart…

      1. Na północnym zachodzie ponad 21c. Rano było zimno, ale dzień ogólnie przyjemny. Tmax w maju w Szczecinie tylko podczas dwóch dni spadł poniżej 12c (ok 11c). Dało się wytrzymać.

  46. 5.06 już ma być u mnie pierwszy upał, ach ten „lodowaty” polski klimat, ledwo początek lata to już upał… Miałem nadzieję że będzie na dłużej spokój z upalami choć tj. 2 lata temu, ale widzę że się przeliczyłem. Już widzę reakcje @FKP że za taki maj należy się jeszcze gorsze lato niż rok temu. Co tam ze 13 miesięcy pod rząd było conajmniej powyżej normy idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy mieć lato jak w 1980 zimę tak długą jak 1995/96, z jeszcze takim styczniem 1987 czy lutym 1956… Nie wiem czy bardziej mnie śmieszy czy martwi że ktoś, aż chce tak bawić się klimatem…

  47. Znamienną cechą tegorocznej wiosny, a zwłaszcza maja, zwłaszcza na S/SE były układy niżowe – z czasem coraz rzadziej te napierające wprost znad N/NE Atlantyku, a coraz częściej z S Europy. Jeszcze dzisiaj mamy z tym do czynienia na S/SE Polski, gdzie pada i jest chłodno (przeważnie 10/15°C za dnia).

    Wygląda jednak na to, że po raz pierwszy na więcej niż 1-3 dni zawładnie nami ośrodek wyżowy i po raz pierwszy przynoszący ocieplenie tej skali (także w sensie anomalii). Tak więc przełom maja i czerwca przynosi (przyniesie) nam w tym roku podwójny przełom w pogodzie.

    Dzisiaj w Warszawie niespełna 20°C, ale wyraźnie „grzejące” Słońce daje znać o sobie, że jesteśmy już u progu lata, a nie dopiero w środku wiosny. A tymczasem przed nami niemało dni z temperaturą ok. i ponad 10 st. wyższą od dzisiejszej. Nie narzekałem (zbytnio) na chłody w I połowie maja, tym bardziej nie będę (zbytnio) narzekał na prawdziwie letnią perspektywę już w letnim miesiącu…

  48. Czy ze stacją w Makowie Podhalańskim wszystko dobrze? 3 stopnie o 15:00 u progu czerwca podczas opadów? Może śnieg tam pada? Trochę dziwne bo nawet wyżej położone miejscowości nie mają takich chłodów. Maków leży stosunkowo nisko (361 mnpm).

    1. Niektóre stację raportują z opóźnieniem. Chociaż to chyba nie ten problem, bo w tym Makowie to chyba nawet nad ranem nie było tak zimno

      1. No tak, niech będzie całe lato 10-15 stopni na południu i niech ciągle leje, bo tak chce główny dyrygent bloga kmroz. Wybacz, ale przeginasz.

  49. A u mnie jest zimno (18 st.) ale niebo jest czyste jak łza, przez co Słońce mocno daje i jest przyjemnie. Lato już tuż tuż, kwitnie bez czarny a jaśminowiec się przygotowuje.

    1. to u mnie nadal pochmurno i niska temperatura. Na szczęście nie aż tak niska jak na SE Polski, gdzie znowu jest mniej niż 10 stopni.

  50. W Krakowie przekroczenie +25 było dotąd 2 razy: 25 i 26.04, wg obecnej prognozy ponowne przejście tej granicy ma nastąpić 04.06. Tym samym w maju ani razu nie było ponad +25 chociaż raz (27.05) było blisko bo wg ogimet zanotowano 24.9.
    Jakkolwiek maj był bardzo poniżej normy to jeśli chodzi o dni upalne (>30) wszystko przed nami bo i tak w maju takie nie zdarzają się co roku a jeśli już to są to pojedyncze przypadki. Natomiast zastanawiam się jak ze statystykami dni >25 i >20 wg miesięcy. Gdzie można (i czy można?) takie informacje znaleźć? Bo zakładam że przekroczeń 20-tek i 25-tek w maju zwłaszcza na S Polski powinno być średnio więcej niż w tym roku.

  51. Zasadniczym problem nadchodzącej fali upału nie jest jej siła, charakter itp. Zasadnicze problemy są dwa:
    1. Nie widać jej końca. Nawet w fusach modele synoptyczne utrzymują uparcie trzymanie układu, jak ja to nazywam „wrota piekieł”. Co innego, jak prognozy rzucają jakieś 33-35 stopni w postaci zastrzyku PZ, po którym widać rychłe ochłodzenie (takie sytuacje zdarzały się w 2017 roku parę razy, w sierpniu 2018 także).
    2. Dzięki temu forum, a zwłaszcza Arcticowi, poznałem (nie byłem tego wcześniej świadomy) mechanizm sprzężenia zwrotnego. Upał, zwłaszcza suchy, wspomaga wysychanie, a sucha gleba wspiera stacjonarne blokady, które prowadzą do upału. I tak w kółko. Po takim wypaleniu naszej polskiej ziemi już na początku czerwca, może być bardzo trudno o normalne, przyjemne i ciepłe lato. A ja chciałbym móc nacieszyć się latem, bo już za 4 miesiące nadejdzie pora chłodna i ciemna.

    1. Ale będzie piekło :D A fusy przewidują utrzymanie się stabilnych 27-29 st. i t. min. 14-16 st. dłużej.

      1. No dziękuję za potwierdzenie moich obaw ;)
        Dopóki na tym forum będę widział jakiekolwiek posty wychwalające to „piekło”, dopóty sam będę mówił co o nim sądzę…Ktoś posądza mnie, czy zwłaszcza Dorkę o przynudzanie, ale to Wy najbardziej przynudzacie, chwaląc co chwila pogodę, przy której średnio się da funkcjonować.

        1. Prawda, ale z drugiej strony czy to aż takie piekło? To już nie wiosna, fakt, sam bym wolał trochę niższe temperatury, ale nie ma co robić z tego jakiegoś kataklizmu. Jak za 3-5 dni nie będzie widać żadnego ochłodzenia to wtedy zacznę się przejmować. A teraz muszę się zagrzać bo porządnie zmarzłem. U mnie kiepski marzec.

          1. „Prawda, ale z drugiej strony czy to aż takie piekło? ”
            Jeśli faktycznie będzie „tylko” tyle, co @FKP napisał, to tak, to nic strasznego, problem w tym, że może być bez problemu jeszcze więcej, a wtedy już mamy piekło rodem z lipca 2006. Właśnie problem polega na tym, że tego końca nie widać, jak na razie widzę formułowanie się trwałej blokady nad Europą pod niedzielą, która z każdym kolejnym tygodniem stanie się mocniejsza. Mi same wartości nie przeszkadzają, tylko ich trwałość. Trwałe 27+ w dzień i 15+ w nocy jest już dla mnie nieciekawe. I tak, przynudzam, ale po to, by dobrze zrozumieli wszyscy o co mi chodzi i nie porównywali tu jakichś czerwców 2016, 2007 czy 2000 ;)

          2. Zapiecze jak ostry kebs na cienkim! Niejeden raz.

            A tak to by mi wystarczyła pogoda jak w czerwcu 2000, oczywiście z wyłączeniem dni 25-30 VI bo to już była patola. Trochę gorących, trochę upalnych, kilka chłodniejszych. Nieco zapomniany miesiąc ale ilość pięknych 16h lampek była tam bardzo duża.

          3. Czerwiec 2000 w Toruniu był nieciekawy. Przyniósł 6 upalnych dni z czego 4 pow. 34 st.! Było również wiele spadków poniżej 20 st. Najpierw dziwiło mnie ze pomimo ekstremalnuch upałów ten miesiąc zapisał się jako lekko ciepły, ale miał wiele b. Zimnych dni. Nawet dwukrotnie pojawił się przymrozek przy gruncie. Dla mnie słaby miesiąc, fajnie że były pogodne dni poniżej 20 st. Tylko te przymrozki niepotrzebne, końcówka była zwiastunem nadchodzącego lipca. Miesiąc ten dla mnie był podobny do maja 2012, początek niesamowicie gorący później na przepian zimno/Upalne, dopiero w końcówce kilka dni stabilności.

        2. @kmroz Dla ciebie w takiej pogodzie nie da się funkcjonować ;). Każdego kogo znam cieszy się z temp 30-35 stopni, powyżej już nie. Ja tam się cieszę z tych nadchodzących „upałów”. Ciepłe noce też są spoko, nie zmarznę;-)

    2. Nie wydaje mi się żeby u nas takie sprzężenie mogło zaistnieć na długo. Rosja to inna bajka, klimat kontynentalny, wpływ Atlantyku mizerny albo żaden. Do tego ogromny potencjał na piekarnik na stepach i półpustyniach nad Morzem Kaspijskim i w Azji Środkowej.
      My jesteśmy już pod presją Atlantyku i tak samo jak na dłuższą metę nie utrzymają się tutaj duże mrozy bo wcześniej czy później pojawi się taki układ niżowy który je zepchnie (a w Rosji jak się rozkręci Syberia to wiadomo jak może być) tak samo i jakieś długotrwałe upały nie dadzą rady. No chyba że mielibyśmy falę upałów na zachodzie Europy (taką jak w 2003) i jednocześnie na wschodzie taką jak w 2010. Tylko że to jest niemożliwe
      Chociaż przypuszczam że nawet wtedy przylazło by do nas coś z południa albo północy. Położenie geograficzne Polski uniemożliwia jakąkolwiek stabilność pogodową. Takie moje zdanie

        1. @kmroz to jest standard, teraz wszyscy się cieszą i wychwalaja upały. Po tygodniu części z nich mina zrzednie, po 2 tyg 90% będzie miało nieciekawe miny i będą wyczekiwac ochlodzenia……

        2. No ale to tylko GFS.. trochę panikujesz :) Faktycznie nawet ja jako zwolennik ciepłej i b.ciepłej aury muszę przyznać że najnowszy GFS wyrzucił coś niesamowitego na 08.06. Temperatury ponad 27 miałby się rozciągać od Francji aż po Ural! To by już trochę przypominało te wasze wrota piekieł.. ale to tylko GFS. Początkowo Tmax>25 miały ruszyć już od piątku. Ale już ICON stonował te prognozy i w weekend 27+ może wystąpić lokalnie przy zachodniej granicy. 28+ ma niby być od wtorku ale nie zdziwię się jak to też będzie słabło i finalnie okaże się że będziemy mieli ładny letni czerwiec, powyżej normy ale bez przesady :)

          1. @Enzo
            Normalnie bym powiedział w swoim stylu: „Dzięki za te słowa rozsądku pośród absurdów i paniki”. Tyle, że… tym razem widać coś naprawdę nieciekawego. Długotrwała i silna blokada, jeszcze tak ustawiona, że okresami może coś dosysać z południa. I nie, to nie jest tylko GFS, ale wszystkie modele na jakie patrze. Chciałbym zobaczyć chociaż jedną odsłonę, która przekona mnie, że się mylę. Ale takowej nie widzę i już nawet jakoś specjalnie nie wyczekuję. Po co się denerwować. Przetrwałem pierwszą połowę sierpnia 2015, to przetrwam i to. Sądzę, że później pogoda się ogarnie. Tutaj muszę przyznać Ci rację, że u nas rzadko kiedy się miesiącami ciągnie jeden typ pogody.

          2. @Enzo
            Normalnie bym powiedział w swoim stylu: “Dzięki za te słowa rozsądku pośród absurdów i paniki”. Tyle, że… tym razem widać coś naprawdę nieciekawego. Długotrwała i silna blokada, jeszcze tak ustawiona, że okresami może coś dosysać z południa. I nie, to nie jest tylko GFS, ale wszystkie modele na jakie patrze. Chciałbym zobaczyć chociaż jedną odsłonę, która przekona mnie, że się mylę. Ale takowej nie widzę i już nawet jakoś specjalnie nie wyczekuję. Po co się denerwować. Przetrwałem pierwszą połowę sierpnia 2015, to przetrwam i to. Sądzę, że później pogoda się ogarnie. Tutaj muszę przyznać Ci rację, że u nas rzadko kiedy się miesiącami ciągnie jeden typ pogody.

      1. Jeżeli w przepływie będą dominowały składowe E/S, a nawet N/NE (bez NW) to wpływ Atlantyku będzie niewielki (analogicznie zresztą jak o innych porach roku, zwłaszcza zimą).
        Zauważmy, że latem gorąco-upalnie robi się u nas nawet jak masa napływa łukiem znad oceanu, ale np. nad Skandynawią, W Rosją i Ukrainą. A co dopiero jak w ogóle nie ma związku z adwekcją znad N Atlantyku.

        1. @Lucas
          Teoretycznie wszystko jest możliwe ale na podstawie obserwacji wydaje mi się że nie bez powodu upały w 2010 kończyły się z grubsza w pobliżu wschodnich granic Polski tak samo jak stabilne długofalowe mrozy często sięgają właśnie zachodniej Białorusi i Ukrainy. Nawet jeśli cyrkulacja jest z E i tak siedzimy już na (notabene nie tylko klimatycznym) międzymorzu i nie ma warunków do długoterminowego zalegania jakiejś masy powietrza tak jak w Rosji.

      2. A mi się wydaje że to lato pobije 2018,dlugiscia fal upałów i częstotliwością…. Jeśli zacznie się już od początku czerwca tak „pięknie” to czarno to widzę….

          1. Ja też sobie tego życzę!!
            Ale intuicja mówi mi co innego! :(
            W zeszłym roku też się wszyscy ze mnie wysmiewali….
            Bardzo chciałabym się mylić, ale na prawdę mam jak najgorsze przeczucia. Plus prognoza na lato Accuweather.

  52. Super pogoda na południu DŚ. Idealna na aktywność sportową. A od czerwca jeszcze ciepłej i nie mam zamiaru z tego powodu narzekać ale wychwalać upału też nie będę ;) Choć u mnie oczywiście upału nie bedzie ze względu na wys. npm ale takie 25stopni z lekkim orzeźwiającym górskim wiaterkiem jest idealne. Czego chcieć więcej:) Może tylko tego aby po tych 10 dniach lampy potem trochę popadało (30-50mm)

  53. U mnie dziś w Warszawie, piękny dzień jak dla mnie pogoda idealna, ciepło ale bez przesady, słaby wiatr, praktycznie bezchmurnie.

      1. większość modeli już od 2 dni wieści taką pierwszą połowę czerwca, po której szanse na pobicie czerwca 1811 byłyby już spore. Na chwilę obecną wiele wskazuje, że anomalia pierwszej połowy czerwca może zamknąć się na poziomie powyżej +5K, a możliwe że coś koło +7/+9K. Szczerze mówiąc, patrzę, patrzę i patrzę, nie mogę uwierzyć, ale tak to dokładnie wygląda. Po czymś takim to już nawet szansa na rekord lata byłaby spora, wystarczyłoby, żeby druga połowa czerwca, oraz lipiec z sierpniem były jakieś +1K powyżej normy….

        1. A już się człowiek cieszył że lato 2018 z głowy, a teraz wraca i będzie nas dręczyc piekielnym czerwcem (choć pewnie na tym się nie skończy), po takich wiesciach nawet prognozy na a’la lipiec 1980/2000 by mnie chyba zadowolily

          1. A mnie nie. Zimnych i ekstremalnie ponurych scenariuszy (zwłaszcza to drugie) wciąż nie brakuje. Najbardziej brakuje umiarkowania i równowagi, namiastkę tego odczujemy w najbliższych 3-4 dniach, ale tu nie o to chodzi. Chciałbym chociaż jeden miesiąc w całości przyjemnie umiarkowany, ostatni taki był lipiec 2017, wcześniej czerwiec 2017.

          2. Jak na razie można bezpiecznie założyć anomalię pierwszej połowy czerwca około +6K (chyba, że nastanie jakiś cudowny przełom w prognozach, ale nie zanosi się na to). Wówczas, aby padł rekord lata, wystarczyła by anomalia okresu 16.06-31.08 na poziomie około +1.3 K. A to już naprawdę nic szczególnie trudnego w dzisiejszych czasach, w praktyce oznaczało by to około +0.5K względem dzisiejszych standardów.

          3. „Wiem, ale jak muszę wybrać to już wolę ciemnice niż dzikie upaliska”

            Obu tych rzeczy jest w ostatnim czasie zbyt wiele, więc chciałbym odpoczynku od takich nieprzyjaznych ekstremów.

          4. @kmroz jeśli te tragiczne prognozy się sprawdzą to mam chociaż nadzieję że czerwiec będzie najcieplejszym miesiącem tego lata i pozostałe 2 już nie będą nas dręczyc, po takich wiesciach aż na usta się ciśnie że fajnie byłoby odreagować prawdziwą zimą stulecia i najzimniejszym latem od conajmniej ćwierć wieku (oczywiście w 2020)ale już sobie daruje…

          5. Jeżeli sprawdzi się to o czym pisze @kmroz w czerwcu, to ja daję 90% szansy na to, że w lipcu- sierpniu będzie co najmniej podobnie, jak nie gorzej! Szanse w tych miesiącach na umiarkowane temp są już przecież prawie żadne!
            Powiem szczerze, że miałam nadzieję, że czerwiec bedzie jeszcze miesiącem w miarę do życia. W m-cach lipiec-sierpień nie liczę już na temp. poniżej 28-30 st ( w przewadze). Ale jeśli do tego dochodzi jeszcze czerwiec to są to już 3 miesiące wegetacji……trochę długo.

          6. W miesiącach czerwiec-lipiec nie oczekujesz już temperatur poniżej 28-30 stopni w przewadze? Tylko że tak było w 2017,2016, 2015 (tak, nawet wtedy), 2014,2013, 2012, 2011, 2010,2009,2008,2007, 2005,2004,2003,2002,2001… 28-30 było w przewadze w 2006 (lipcu i II połowie czerwca) i 2018. Dorka, to naprawdę nie jest tak, że 8 kwietnia 2018 Pan Bóg nacisnął przycisk zmieniający strefę klimatyczną w Polsce i od tej pory będą już tylko upały…

          7. Piotrze, ja tylko Ci przypomnę, że w zeszłym roku także wiele razy twierdziłeś, że nie zmieniła się nam strefa klimatyczna. Zeszłe lato było „tylko” na poziomie Budapesztu…….W tym roku może być gorzej………..Nie wiem jak to jest możliwe, że tak się szybko to pozmieniało latem, ale wiele na to wskazuje:(
            I pewnie , jasne chciałabym się mylić. Ale jak zaczną nas przysmażać upały od początku czerwca, to o czym tu myślec? Po piekielnym lecie rok temu……………..ehh

          8. Zdaję sobie z tego sprawę, w ubiegłym roku często zdarzało mi się twierdzić że np.lato nie może być rekordowo ciepłe itp. Ale przyznałem się do błędu, publicznie, przy wszystkich którzy to widzieli. Strefa klimatyczna zmieni się może za 100 lat. Dostaliśmy niesamowitą porę ciepłą 2018 i już zapominasz o tym że nigdy wcześniej tak nie było. Tak jak klimat Francji nie zmienił się po 2003, a np. Finlandii nie zmienił się po lipcu 2010,tak i nasz jest ciągle ten sam. Ociepla się i to bardzo, ale Twoje uogólnienia że teraz w lecie będą już same upały i tak do końca świata, to już czarnowidztwo niemające potwierdzenia w świecie nauki. Na emocjach nie można bazować, choć wiem że lato ’18 było dla Ciebie bardzo ciężkie i po części Cię rozumiem. Ale to już minęło. Tak jak lato 2016/2017 – wydaje mi się że to było wczoraj. A od wczoraj takie rzeczy jak podstawowe założenia klimatu się nie zmieniają.
            PS. Pamiętasz lato 1994, 2002 albo lipiec 2006?

          9. A porównanie z Budapesztem zastosowałem po to, by pokazać że od klimatu Grecji czy Hiszpanii (o którym kiedyś pisałaś że niedługo u nas będzie jeszcze cieplej) dzieli nas tyle co stąd na Księżyc ;)

  54. Jednak coś w tym jest, że każdy WIĘKSZY odchył w kierunku zimna jest ostatnio nadrabiany później z gigantyczną nadwiązką. Najpierw rok temu po zimnych lutym i marcu, nadszedł absurdalnie rekordowy kwiecień i tylko „lekko rekordowy” maj (ale już w granicach rozsądku), a teraz po zimnym maju (miejscami wręcz ekstremalnie zimnym), nadejdzie czerwiec stulecia…… a przynajmniej jego pierwsza połowa. Zastanawiam się, co taką blokadę może złamać… i czy przy tak suchej glebie jest to wgl możliwe w sposób inny, niż skracający się dzień pod koniec sierpnia lub we wrześniu… Nie chce tu straszyć nikogo, ale to co widać w prognozach po prostu przekracza wyobrażenia.

      1. Lipiec 2014 był dla mnie zdecydowanie nieprzyjemnym miesiącem (za gorący i do tego zbyt duszny, mocno zmęczył starsze osoby w mojej rodzinie i mojego psa), ale gdzie mu do tego, co nas czeka przez najbliższe dwa tygodnie. Chociaż co ciekawe, jak patrzę, to blokada była naprawdę sroga, ale okresami jednak podchodziły jakieś niże niosące ochłodzenie.

        Swoją drogą jak prześledziłem przed chwilą sytuację baryczną, to aż jestem zaskoczony, że nie było wtedy jakiejś mega-fali upału. Chyba mokra gleba nas uratowała, teraz takiego komfortu nie mamy. Zwłaszcza pierwsza dekada sierpnia, układ na porządne upały, a od 5.08 było już tak przeciętnie…
        http://www.wetterzentrale.de/reanalysis.php?map=1&model=avn&var=1&jaar=2014&maand=08&dag=06&uur=0000&h=0&tr=1440&nmaps=24#mapref

        1. Ostatnie 2 dekady tamtego sierpnia były cudowne, nie wspominając o tym jaką były ulgą po dziadostwo które trzymało ponad miesiąc, mam nadzieję że w tym roku chociaż II połowa czerwca co nie których zawiedzie i przyniesie coś w stylu I połowy maja w tym roku. Trudno jak i tak ma być okropny czerwiec, to wolę pół na pół (czyli upał/ponura aura) niż cały miesiąc upalny…

    1. Ja osobiście apeluję tylko do wszystkich o umiarkowanie w emocjach. Atlantyk ma czas na to, żeby złamać blokadę, ale w końcu to zrobi, i nie można jeszcze przesądzać całego lata, a nawet czerwca. Lucas ma rację, 2014 rok pokazał że blokadę można łatwo zakończyć, a fakt złagodzenia/zakończenia suszy mocno nam służy. Zresztą chyba każdy zgodzi się z tym, że jeśli mamy mieć wysokie anomalie, to kiedy jak nie teraz? W lipcu czy sierpniu mogłoby być znacznie gorzej. Zresztą teraz też katastrofa nam nie grozi. I piszę to ja, który rok temu prawie panikował jak biliśmy rekord maja i poważnie się martwił jak w kwietniu pogoda się zacięła.
      Stai calmo amico/Manten la calma amigo
      🙂

      1. @PiotrNS
        Widzisz, to już nie są emocje, tylko całkiem chłodna analiza tego, co niestety widać. Czeka nas teraz co najmniej anomalny okres typu 8-23.04.2018, innego takiego w 2018 absolutnie nie było. Dość często na tym forum się mówiło, że wielkim szczęściem rok temu było, że największe anomalie przypadły na kwiecień i częściowo maj, bo latem mogłoby to być zabójcze. No cóż…

        I, parafrazując Twoje słowa, mówię to ja, który rok temu starał się maksymalnie studzić panikę i zapędy ludzi na tym forum.

        1. No właśnie pamiętam, w sierpniu na każdy Twój post patrzyłem z nadzieją, bo często przynosiłeś dobre wiadomości i nadzieje na to że będzie lepiej 🙂 Pamiętam jak kibicowałem żeby „Prognoza Kmroza” się sprawdziła :) i dlatego trochę zastanawia mnie to co ostatnio piszesz. Masz rację, ale sytuacja może (i mam nadzieję że tak będzie) zmienić się na lepszą, już dzisiejsze poranne prognozy i wczorajszy ECMWF sugerowały że to może się „złamać”. W kwietniu 2018 natomiast było permanentne zero ochłodzeń w prognozach, jedyne zmiany to były zmiany na jeszcze cieplej. Pożyjemy, zobaczymy.

          1. @Piotr
            No bo w sierpniu 2018 ochłodzenia do komfortowych temperatur zdarzały się regularnie, żaden ciąg gorąca nie trwał dłużej niż 4 dni…. Jak na sierpień z bardzo dużą anomalią +2.5K to było to naprawdę fajnie rozłożone, mi się ten miesiąc w miarę podobał, dużo lepszy od nieco chłodniejszego sierpnia 2002, który przyniósł mnóstwo stagnacji.
            No i ciągle było widać w fusach większe ochłodzenia do wartości poniżej normy, co w ostatniej dekadzie się w końcu sprawdziło.

            Teraz widać… no właśnie, kwiecień 2018. Tylko, że w czerwcu. Wtedy… subiektywnie bajka. Teraz… wybacz, że się powtarzam, ale wrota piekieł.

      2. Piotrze, ja niestety nie mogę uspokoić moich emocji, więc najlepiej zamilknę :( Bardzo bałam się tego lata i jeszcze najgorszy wariant zaczyna się o miesiąc wcześniej :(
        Nie zostaje nic innego jak godzić się z tym, że mamy co najmniej 3 miesiące z temp. ok i powyżej 30st. Tylko że mi pogodzenie się z taką rzeczywistość bardzo cieżko przychodzi :(

        1. Dorka, ja Ci nic nie mogę obiecać. Mogę tylko zgodnie z prawdą napisać, że zdarzyć się może wiele. I że w 2018 roku nikt nie zmienił naszej strefy klimatycznej. Zdarzyło się coś na miarę całej historii pomiarów. Przed 2018 rokiem poza epizodami z 2006, 1994, 1992, częściowo 2002, nie było sytuacji że temperatury 28/30 wzwyż dominowały przez całe lato. A 2018 rok (jeszcze jeden raz powtórzę) nie zmienił tego gdzie mieszkamy (choć w sumie nie obraziłbym się jakbyśmy nie leżeli między Niemcami a Ruskimi xD)

          1. Pewnie, jakbyśmy sobie leżeli jeszcze nad jakimś ciepłym morzem, to bym to zrozumiała…………
            Oczywiście ja już wpadam w mega panikę. I też mnie niepokoi, ze w tym roku @kmroz jakoś ma dziwnie podobne poglądy :(
            No, trochę bardziej optymistyczne niż ja ;-)

          2. @Dorka
            ja mam podobne poglądy teraz, gdy widzę zapowiedzi na najbliższe dwa tygodnie, ale absolutnie nie przesądzam, jakie będzie całe lato, spokojnie. Szkoda, że nie mamy żadnego porównania, bo – jak zauważył słusznie Ben – nie zdarzały się jeszcze takie fale w czerwcu (o dziwo), więc ciężko powiedzieć, co może czekać nas dalej.
            Jednak po takim lipcu 2006, naprawdę piekielnym, zdołał przyjść zgoła przeciwny sierpień. Więc szansa na przerwanie tegoż mechanizmu jak najbardziej jest, pytanie tylko, czy już po 10-14 dniach, czy jednak, tak jak 13 lat temu, pomęczymy się ponad miesiąc. Dłużej to już naprawdę mało prawdopodobne. Swoją drogą bardzo mnie dziwi, że nie pamiętasz tego lipca 2006, dla mnie to był wciąż najtragiczniejszy letni miesiąc, który wzbudził moje zainteresowanie pogodą (pod tym względem to nawet korzystny, haha)

          3. kmroz, nie wiem czemu nie pamiętam 2006r, to było dawno, mieszkałam wtedy w dużym i chłodnym mieszkaniu, może dlatego………Pierwszy raz gdy mi lato dokuczyło to był 2010, ale wtedy pomyślałam, że raz się zdarzyło, ok. W ogóle o tym nie myślałam!
            2015 r to był dla mnie hardcore, ciężko to przeżyłam i od tego czasu strach już pozostał. 2018r bardzo pobił to co było w 2015r (bo to były tylko 2 tygodnie).
            A teraz raczej szykują się nam 3 miesiące………To dopiero początke czerwca, a nie sierpień i to końcówka!!! Szczytem naiwności, jest myśleć, że potem w lipcu i sierpniu będzie w miarę ok…………..Tak myślę, na logikę.

          4. @dorka teraz już lekko przesadzasz, mamy ponad miesiąc do lipca, nie mówiąc o sierpniu, więc nie potrzebnie zakładasz czarne scenariusze, ja liczę że lato nie będzie tak agresywne jak rok temu i Tobie też polecam nie tracić optymizmu ;)

          5. Jacob, oby!!! Ale jeszcze ta fatalna prognoza Accuweather na lato i ten początek czerwca…………….oj. No smutno mi się zrobiło.

          6. No widzisz, dla mnie to kolejny plus dla lipca 2006, że dzięki niemu zainteresowałeś się pogodą i tak fajnie uświetniasz tego Bloga :) Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. A co do spraw bieżących – może być dobrze i może być źle. Teraz jest jednak na tyle wcześnie że niczego nie można przesądzić i szalki wagi stoją jeszcze w miejscu. W ostatnich miesiącach niejednokrotnie przekonywaliśmy się o tym, że pogoda potrafi być nieprzewidywalna, tak nieprzewidywalne może okazać się ochłodzenie, które kiedyś nadejdzie i może uchronić nas od czegoś złego. Zresztą i tak nic tragicznego jeszcze nie widać i tego się trzymajmy, bo kiedy opuści nas pogoda ducha, to żadna inna pogoda nie pomoże. Usiłuję uspokoić Dorkę bo widzę że dziewczyna się męczy, a jak tak dalej pójdzie to każde lato będzie dla niej niedobre.
            Ja też się lekko przejmuję, ale mocno wierzę w to że niedługo dowiemy się o jakimś ochłodzeniu. Mam swoje argumenty, ale napiszę o nich jak już to się stanie :D

          7. @PiotrNS
            Jak chcesz podawać swoje argumenty to najpierw przypomnij sobie kwiecień-maj 2018 a następnie lato :D

  55. Napiszę tak. W dużym szoku jestem że zapowiadane na przyszły tydzień temperatury na poziomie 27-28 stopni i ok. 15 w nocy a przy tym z okresowymi burzami są nazywane „wrotami piekieł” a główny panikarz forumowy to kmroz. Jak widać to forum jeszcze wieloma rzeczami jest mnie w stanie zaskoczyć.

    1. To nie jest panika, tylko stwierdzanie faktów. Ja już się pogodziłem z tym, że czeka nas sierpień 2015/lipiec 2006, oczywiście w wersji nieco chłodniejszej, bo czerwcowej (nawet rozkład dni tygodnia i miesiąca się zgadza, miesiąc też zaczyna się w sobotę i własnie pierwsze 2-3 dni miesiąca będą ostatkami komfortu jak wtedy :p) i nie zamierzam wylewać rzewnych łez z tego powodu. Zachowuje jednak trzeźwy umysł i wierzę, w to, że to nie potrwa w nieskończność. Ciekawe tylko, czy po zakończeniu tego przejdziemy w 2006 w drugą skrajność (totalna ciemnica), czy tak jak w 2015 w cudowną pogodę.

      1. Fakt pechowa ten pierwszy w sobotę, lipiec 2006 nawet przyjemnie się zaczął, potem kostnica, za to doskonałe pamiętam początek sierpnia 2015, 1 dnia miesiąca wracałem do domu po tygodniowym pobycie nad Bałtykiem (trafiłem na aurę a’la lipiec 1980…). Przyjemny rzeski poranek i cały dzień piękny i słoneczny, niestety to co działo się przez kolejne dwa tygodnie przechodzi wszelkie pojęcie…
        Co do pytania o kolejny miesiąc, to wiadomo że fajnie jak się trafi pogodny i umiarkowany, chociaż po takim lipcu 2006, tamten sierpień był nagroda…

      2. Przecież te 27-28 stopni w dzień i około 15 w nocy to najlepsza z możliwych pogoda na lato. Nie wiem w czym masz problem. Polska to nie Szkocja, której widzę że tu pragniesz i zimą i latem.

        1. @RadomirW to już jest margines mojej akceptacji i nie lubię gdy taka pogoda utrzymuje się zbyt długo. Nie pragnę żadnej Szkocji tylko normalnego polskiego lata, nie mam nic przeciwko ciepłej zimie jak np. Tegoroczny luty ;)

          1. Normalne polskie lato to od 2 dni z upałem ( t. maks. ponad 30 st.) na krańcach NE, do chyba 8-9 na SW.

          2. tak to wygląda w normie 1981-2010, obecnie już nieco więcej. Zwłaszcza lata po 2000 roku przynoszą tych dni po kilkanaście. Średnia w Katowicach dla 2000-2018 to 9,4 dnia, najmniej 2008 (0 dni) najwięcej 2015 (28 dni), zaś najwięcej lat zawierało się w przedziale 13-16 dni (6 lat z tego okresu).

            Ile mamy dni zimnych w ciągu roku? No cóż, niestety od cholery.
            TMax <10C: 138 dni w roku (spadek ze 151 w starszych ref)
            TMax <0C: 30 dni w roku (spadek z 38 w st. ref.)

            Najmniej zimnych dni (<10) miał 2014 rok – tylko 111. Nawet 2018 się chowa bo miał 134.

            A ile mamy z jakichkolwiek mrozem? (TMin <0):
            Też ponad 100 na rok. 117 kiedyś, 108 dzisiaj. Rekord też w roku 2014 – 79 dni. Rok 2018 miał ich 96, a najgorszy pod tym względem 1956 rok – 156 dni.

            Czy kilkanaście dni z temperaturą 30 stopni lub wyższą to naprawdę tak wiele jeżeli w tym klimacie normą jest nocny mróz przez prawie 4 miesiące z 12 w roku???

          3. @podlasianin
            A jeśli chodzi o normę dni dla dni gorących z tmax powyżej 25°C to takich dni ma prawo pojawiać się kilkanaście lub kilkadziesiąt w zależności od regionu w okresie kwiecień-wrzesień. I to nie jest anomalia. Ale niektórzy by chcieli aby takie tmax ani razu się nie pojawiały.

        2. @Radomir

          Teraz to ty mnie zadziwiasz. Rok temu jakoś narzekałeś na podobne temperatury, jakie są na teraz zapowiadane, a teraz uważasz, że to „najlepsza pogoda na lato”?

          1. @kmroz
            A propo o „zadziwiniu”. Jeszcze rok temu strofowałeś i uspokałeś Dorkę jeśli chodzi o gorąco-upalne prognozy. W tym odmiana bo panikujesz zupełnie jak Dorka jak w prognozach pojawia się przewaga dni gorących w perspektywie najbliższych 2 tygodni.

          2. Aha czyli tym razem nie podchodzisz z dystansem do prognoz na kilkanaście dni do przodu?

          3. kmroz
            Tu przyznam Ci rację, nie widać końca tej upalnej prognozy. Ale to pewnie dlatego, że nie widać też jej początku.

        1. No nie wiem, we wrześniu nawet jak jest letnia temp. to nie odczuwam tego jako lato, Słońce słabo już świeci i dzień krótki w porównaniu do czerwca.

          1. We wrześniu dzień jest krótszy, są inne kolory (liście, trawy), na polach wszystko zebrane i zaorane, są inne zapachy. Choćby non-stop było powyżej 25 to nigdy nie będzie czuć lata tylko jesień. Dlatego wrzesień nigdy nie wynagrodzi utraty maja

          2. @Enzo
            Dokładnie, przyroda mimo wysokiej temp. postępuje jak jesienią, analogicznie jak pod koniec kwietnia 30 st. to dalej jest wiosna, nagle przecież nie pojawiają się letnie owoce, kwiaty.

    2. Też mnie to zadziwia. Rozumiem gdyby np na mapach temperatury na 850hpa zaczęły pojawiać się izotermy 25-30 stopni co oznaczałoby na 2 metrach ekstremalne przekroczenia 40 stopni. No to są już wrota piekieł. A tu widać izotermy 15 stopni. Każdego lata takie są. Gdyby pojawiły się 20 to już byłaby pewność upałów do 35 stopni a tak mamy przedział 27-32 góra. No tak ale dla niektórych (a jest tu ich coraz więcej) to też już za dużo.

      1. izoterma 25 na 850hPa to się u nas raz pojawiła. W ekstremalnie zimnym lipcu 1984 :D

        Wypadło niefortunnie, że najsilniejsza adwekcja leciała w środku nocy, bo gdyby to było w dzień to była by realna szansa osiągnięcia temperatury ponad 40 stopni na 2m.

    3. A wiesz co jest najlepsze? Takie temperatury ( a nawet wyższe) jakie napisałeś ciągnęły się w 2007 roku od ok 20 maja do ok polowy czerwca z małą przerwą, ale wtedy dla kmroza nie było żadnego problemu, za to teraz ma być zimno, po k-mrozowemu, bo temperatury mają obecnie zakaz przekraczania granicy „śmierci” jaka wynosi 25 stopni.

      1. Myślę że gdyby ten Blog istniał w 2007 roku, to po tak ekstremalnej serii miesięcy od lipca 2006, w czerwcu 2007 też niektórzy byliby skłonni twierdzić że zmieniamy strefę klimatyczną. Z tym że teraz to po części rozumiem, bo Dorka przeżyła w ubiegłym roku naprawdę trudne chwile i nie mam do tego żadnych wątpliwości. Próbuję jej jakoś pomóc, ale potrzebuję do tego spokojniejszego lata, więc i ja na takie liczę.

        1. Ale problem jest inny, kiedyś takie fale gorąca były ok, kmroz nie widzi żadnego problemu, a teraz jak jest szansa w końcu na pierwsze większe ciepełko w tym roku to nagle skandal, potnijmy sie i w ogóle schowajmy sie w bunkrze do września.

      2. @Podlasianin
        Skoro nie czytasz większości moich komentarzy, to nie krytykuj. Wiele razy mówiłem, że ostatnia dekada maja 2007 była dla mnie okropna, a cały maj 2007 to trzyaktowa tragedia (akt przymrozków, akt wilgotnej i ponurej aury i akt upału). Również jakbyś uważnie czytał moje komentarze, to byś wiedział, że pierwsza połowa czerwca 2007, była dla mnie najgorszą pierwszą połową czerwca w tym wieku (mimo wszystko!). Ale coś takiego jak się teraz zapowiada, to duże wyższe temperatury, o wiele bardziej powyżej komfortu! W czerwcu 2007 nie przypominam sobie wielotygodniowego ciągu temperatur około 30 stopni. Ani w żadnym innym czerwcu.

  56. Najciekawsza jest jednak ta zgodność wiązek w prognozach ensemble. Aż wierzyć się nie chce że to prognoza dla Wawy a nie Kairu. Tylko GFS paralel odjechana wiązka w dół na sam koniec prognozy. Ale wersja paralel zauważyłem ostatnio że często odstaje w dół nawet poniżej najzimniejszych realizacji. Ciekawe czemu?
    I ciekawe też że GFS ma 3 wersje. Zwykłą, paralel i jakiś 0,25. O co w tym chodzi takie skromne pytanko dla bardziej zorientowanych w temacie.

    1. Parallel to wersja rozwojowa GFS, w czerwcu planowane jest, że stanie się ona nową wersją oficjalną i zastąpi obecną wersję produkcyjną.

  57. Co wy tak panikujecie? Nawet jak dwa tygodnie będzie po około 30 stopni zgodnie z prognozą GFSa to CO Z TEGO??? To jeszcze nie jest żaden zabójczy upał, po prostu nieco dłuższa fala gorącej i suchej pogody w lecie. Wiele osób się ucieszy, zwłaszcza po tak parszywym maju jak ten.

    Pamiętacie prognozy GFS w sierpniu 2015? Tam to dopiero były wrota piekieł. Codziennie 35-40 stopni w całym kraju, lokalnie nawet powyżej 40 stopni (co oznaczało by nowy rekord ogólnopolski). I ten diabelski upał był do samego ogona prognozy, nie było widać jego końca. 30 lipca prognoza sięgała mniej więcej połowy sierpnia. 8-9 sierpnia (ten najbardziej upalny weekend) prognoza sięgała już do 23 sierpnia. I była cały czas za permanentnie trwającym żarem. Jakby się ta prognoza sprawdziła to sierpień 2015 by miał anomalię chyba +8 i pobił by na głowę cokolwiek innego, łącznie z sierpniem 1807. A jednak tak nie było i żar (choć wyjątkowo długi i silny) skończył się w połowie miesiąca. Potem jeszcze wrócił na chwilę pod koniec ale to już były ostatki upałów, nie żadna miesięczna fala.

    Taką falę „piekła” to myśmy mieli już 40 lat temu, od 16 maja do 7 czerwca 1979 praktycznie codziennie gorąco było.

    1. Na pewno zgodzę się jedynie z tym że wiele osób się ucieszy. Nie zamierzam nikogo pietnowac za preferencje, tylko dziwi mnie (a raczej martwi) że niektórzy nie widzą wad w długo utrzymującym się gorącu…

      1. Jacob, ja zwyczajnie nie rozumiem co ci ludzie robią w upały, że im się ta pogoda podoba. Też bym tak chciała!!! Ale tak, w nocy za gorąco żeby się normalnie wyspać, więc wstaję rano już umeczona, podróż do pracy komunikacją, gdzie ociekam potem już z rana, albo rowerem z takim samym efektem, po pracy skonana, spocona, powrót do mieszkania w którym ok 30st i tak przez całą noc i dalej to samo.
        W weekend niby można gdzieś wyjść, ale nawet w parku w upale jest mi dość gorąco, a żeby tam dotrzeć to trzeba też się umeczyć na słońcu…..Nie, no w ogóle szkoda słów nawet jakie to uroki upałów są.
        Nie wspomnę już o ludziach którzy musza pracować, np w rolnictwie. Ale kto by się tam nimi przejmował………

        1. Nie ma żadnego problemu praca w temperaturze 30 stopni na dworze, a nawet wówczas wydajność jest większa bo mniejsza jest możliwość złapania choroby niż przy jak sie spocisz przy 15 stopniach i przewianiu na wietrze . A w 30 stopni nawet jak sie spocisz to i tak nie zachorujesz bo cię nie przewieje, po prostu nie ma jak bo jest ciepły wiatr.

        2. A co robić w tej zimnicy? Wczoraj i dzisiaj za oknem ledwo 12-14 stopni w dzień. Zachmurznie prawie że całkowite, były jakieś opady deszczu. To jest koniec maja a nie marca żeby taka temperatura cieszyła. Cały ten miesiąc jest na śmietnik przez tą pochmurną zimnicę i bardzo mnie cieszy idące prawdziwe lato.

          Jak jest 30 stopni i słonecznie to mam wiele opcji do wyboru. Pójść na spacer, na rower, na otwarty basen, zrobić grilla, pójść na imprezę plenerową, pograć w piłke, iść do lasu, no mogę tak wymyślać w opór. Spocę się? No tak, ale czy mi to jakos mocno przeszkadza? Na siłowni nie pachnie pięknie i pot po czołach też ścieka, no chyba że jakaś karyna przyjdzie tylko machnąć fotę na instagrama że niby jest taka fit. Żeby upał przeszkadzał to by musiało być powyżej 35 stopni, a takich temperatur w czerwcu raczej nie notuje się często.

          Nie będę się przejmować rolnikami czy tobą bo i po jaką cholerę, to jest moje życie i jęczeniem na upał nic w pogodzie nie zmienię. Zresztą, marudzeniem na zimny maj też nie. W przypadku nadejścia silnych upałów zadbam tylko, by babcie miały zapas niegazowanej wody w mieszkaniu (normalnie to piją gorące herbaty i jedna już prawie kopła w kalendarz w sierpniu 2011 roku z tego powodu). Fala upałów w 2003 we Francji przyniosła tyle ofiar głównie przez to, ze seniorzy zostali sami, nikt im nie powiedział co robić przy takich upałach.

          Zamiast ratować świat i przejmować się wszystkimi skupmy się na najbliższym otoczeniu, tam gdzie można zrobić różnicę.

          1. alewis jak ktoś ma kłopoty z krążeniem i nie ma możliwości schłodzenia organizmu, to ma na prawdę problem. Ale faktycznie „co mnie obchodzą inni”, grunt, że ja mam fajnie. To niby takie ludzkie, ale jednak niezmiennie mnie zadziwia.

          2. Każdy jest inny, ja np. z dwojga złego wolę pracować jak jest mi za ciepło niż za zimno. A co do przekładania pogody na aspekty etyczne, to nie można też popadać w przesadę, bo równie dobrze mogę powiedzieć, że najbardziej niebezpieczna pogoda to piękny słoneczny dzień i 20-25 stopnie, zwłaszcza wiosną. Dlaczego? Bo w takich warunkach najbardziej odwala kierowcom, naciskają mocniej na pedał gazu i często dochodzi do tragedii. Pod tym względem najlepsze warunki to gęsty śnieg na początku zimy, wtedy kierujący czują respekt i nie ufają bezgranicznie swoim umiejętnościom.

          3. Alewis
            „Zresztą, marudzeniem na zimny maj też nie”
            A jednak marudziłeś? Odbierasz komuś możliwość marudzenia a sam marudzisz? Jak w polityce…

  58. Muszę przyznać że trochę rozbawiają mnie te komentarze powyżej, jeszcze się maj nie skończył a już zaczęło się martwienie na zapas. Przecież te prognozy mogą się wielokrotnie zmieniać. Prognoz powyżej 5 dni nie można brać na poważnie, a nawet te poniżej 5 dni nie są pewne w 100% (choć tu już prawdopobieństwo jest spore). Gdzie do rekordowo ciepłego czerwca skoro ten miesiąc się jeszcze nie zaczął. Sam początek czerwca to pogoda letnia ale bez jakichś ektstremów, wręcz daleko do nich a później się okaże. jeśli chodzi o rekorodowo ciepły czerwiec 1964 to można sobie sprawdzić dane dla poszczególnych miejscowości. Wg mnie po przejrzeniu tychże danych wynika że w miesącu tym drzemie jeszcze spory potencjał bowiem w 1964 wyjątkowo ciepło było tylko na wschodzie kraju.

    1. to chyba jest pierwszy poważny przypadek obwieszczania rekordowego miesiąca który…jeszcze się nawet nie zaczął!!! Kmroz odlatuje w kosmos i mówi że 15 VI będzie anomalia miesięczna +6, a stąd już tylko kroczek do rekordowego całego lata ;) Projekcje idące już do 31.08, smiesznie się to czyta mając za oknem 12 stopni w środku dnia.

      1. @alewis

        Chyba mnie nie zrozumiałeś. Jeśli pierwsza połowa czerwca zapiszę się z taką anomalią, to po prostu będzie już dość łatwo o rekord lata, nawet bez jakichś kolejnych fal upału.

        A co do tego, że się tak zapisze, to mam coraz mniejsze wątpliwości i coraz większą pewność. Czy dramatyzuje z tego powodu? Nie! Rok temu w czasie tej fali upałów było mi ciężko, ale i tak jeździłem na rowerze, grałem w piłkę i bywałem sporo na świeżym powietrzu. Ja nie mam takich problemów mieszkaniowych jak Dorka, więc osobiście mi to nie przeszkadza. Ale martwię się o ludzi biednych, starych, chorych, ostatnio czytałem artykuły z Francji 2003, więc mam z tyłu głowy, że najbliższe tygodnie mogą być ciężkie. Dla części z was upały to „prawdziwe lato”, dla wielu ludzi koszmar – realny koszmar, bo dla mnie osobiście to co najwyżej duży dyskomfort.

        Tak czy inaczej kolejna odsłona ECMWF znowu prognozuje upał bez końca. Czy to mi się podoba, czy nie, to nie ma tu znaczenia, po prostu mówię tutaj co widzę.

        1. A widzisz, jak pisałem, że rok 2019 i lato będą cieplejsze od 2018 to mi nie wierzyłeś, być może jesteśmy już w takim etapie ocieplenia klimatu, że rekordy będą ustanawiane i bite z roku na rok, ba niedługo bordowe kwadraciki będą w tych tabelkach stanowiły większość.

        2. No właśnie nikt nie może zrozumieć co piszesz, bo przytaczasz fale upałów z Francji z 2003 roku do temperatur które widać w prognozach 26-29 stopni.

  59. U mnie dziś pogoda do bani,ale ciekawośtką jest to ,że jak popatrzyłem na dzisiejszą temp.to co rzuca się w oczy to amplituda na moim termometrze dziś temp min. 9,6 st.Temp max. 10,9 st. Amplituda 1,3 st obecnie 10,4 i mżawka więc pewnie ta amplituda się już nie zmieni.

    1. Warto dodać że dzisiaj kolejny dzień w maju kiedy w niektórych miejscowościach najwyższe tmax zanotowano rano (przed 10) a potem zamiast się ocieolać było chłodniej np. W Nowym Sączu u Piotra NS przez większą część dnia było poniżej 10°C i pochmurno z deszczem .W Bielsku Białej Lesku itp było niewiele lepiej lub podobnie.

      1. Prawda, dzisiejszy dzień był fatalny. Ogrzewanie w domu mi się włączyło, a jest 30 maja. Do tego cały dzień padało, a temperatura nie przekraczała 10 stopni, pogoda na kurtkę. Aż się cieszę że to już ostatni taki dzień, choć w maju było ich dużo. Następny taki w październiku, chyba że trafi się październik jak w 2000 lub 2006, albo wrzesień jak 1996 czy 2008 ;)

        1. @PiotrNS maj i wrzesień pomimo że są termicznie identyczne, to jednak we wrześniu o wiele łatwiej o dni z jednocyfrowa tmax, w obecnym wieku w Toruniu trafił się tylko jeden taki dzień w 2010 i niedosc że był to ostatni dzień miesiąca, to jeszcze tmax wyniosła 9,9 st. Jeszcze w Toruniu od 1951 nie zdarzył się wrzesień który przyniósłby chociaż 2 dni z tmax < 10 st. Za to było sporo majów, z Jednocyfrowymi tmax (2005,2007,2010,2011,2017 i 2019) i rekordowy maj ma takich dni 5… Ciekawe czy za mojego życia trafi się w końcówce września identyczny dzień jak np. 3 maja 2011. Oczywiście nie jest to moje marzenie tylko jestem ciekawy czy taki się trafi ;)

          1. oj to u mnie są takie dni, choć nie co roku. We wrześniu 2010 padła rekordowa najniższa tmax, poniżej 7 stopni. W maju 1957 było u mnie aż 8 dni tmax <10 (tyle samo co w marcu 2014!), we wrześniu 1996 – 6 dni. Nawet w czerwcu się to zdarzyło, w 1962 roku aż 3 dni. Choć tu trzeba przyznać że to raczej przeżytek bo tak zimnego dnia w czerwcu nie było od 44 lat. Blisko byliśmy w 2014 roku, 29 maja w środku dnia ledwo 8-9 stopni.

  60. Ale w ujowy klimat w tych Beskidach macie, u mnie na nizinach może nie zdarza się zimą 15 st. i Słońce ale za to nie ma takiego guana w porze ciepłej.

    1. te 15 st i słońce to i tak bywają miłe złego początki, fen najczęściej przybywa przed jakimś dłuższym pogorszeniem pogody. Niech to będzie taki 16.01.2015, faktycznie wiosenny dzionek z pełnym usłonecznieniem. Było to ostatnie słońce w tym miesiącu. Najpierw przyszedł tydzień badziewia 0-5 a potem drugi tydzień lekkiej zimy ze śniegiem i niedużym mrozem.

  61. Prognoza na czerwiec- perfekcyjna. Temperatury 25-30 stopni, dni słoneczne na zmianę z burzami. Tak powinny wyglądać też lipiec i sierpień.

  62. Popatrzyłem sobie na lata które przyniosły najgoretsze okresy w czerwcu:
    2016: w zasadzie to były tylko 2 dni co nie zmienia faktu że czerwiec zapisał się jako jeden z najcieplejszych. Lipiec był lekko ciepły z pojedynczymi dniami upalny i, sierpień w przewadze był dość chłodny w końcówce przyniósł dwa dni upału
    2007: tutaj upierdliwy gorąc trzymał od ok. 20 maja z krótką przerwa przez pierwszą połowę czerwca, w połowie lipca miejscami posypały się rekordy ciepła jednak u mnie upały trwały 3 dni, był to jeden z najzimniejszych lipcow w obecnym wieku, gdyby nie gorąc w połowie miesiąca mógłby być nawet najzimniejszym w obecnym wieku. Sierpień cudny, nie dużo powyżej normy i dużo przyjemnej i słonecznej pogody, wystąpił jeden upalny dzień w połowie miesiąca
    2000- tu czerwiec szerzej opisałem wyżej. Lipiec był naprawdę niesamowity (pod wzgl. Negatywnym oczywiście) 85 h uslonecznienia… Termicznie fajny, ale przy takim uslonecznieniu to nie wielka pociecha, jeden dzień z delikatnym przekroczeniem 25 st. Na szczęście sierpień wynagrodzil i podobnie jak ten z 2007 przyniósł przewagę przyjemnej pogody
    1979- tutaj podobnie jak w 2007 (hah, oba te czerwce zaczynały się w piątek, dość podobny czerwiec 2018 też zaczynał się w piątek…), upierdliwy gorąc trzymał od połowy maja, jednak początek czerwca był wtedy naprawdę nieznośny (mam nadzieję że w tym roku aż tak tragicznie nie będzie), dalej już było trochę lepiej… Opis lipca sobie daruje, sierpień też zimny o dziwo właśnie ten przyniósł u mnie antyrekord uslonecznienia
    1964- znowu I połowa zmarnowana tym razem głównie przez upaly, 2 połowa już lepsza, lipiec był przeciętny, sierpień zimny
    Więc jak widać w tych latach czerwiec również nieźle się wyszalał, później lato okazało się łaskawsze, mam nadzieję że w tym roku również tak będzie.
    PS: Ciekawi mnie dlaczego prawie wszystkie najgoretsze czerwce (1964,1979,2007,2018 i niestety wiele wskazuje że 2019 też :() maja wystrzal gorąca w I połowie miesiąca? Prawdziwym wyjątkiem był czerwiec 2016, jednak ten nie przyniósł długiego i upierdliwego gorąca tylko wystarczyły niezwykle gorące dwa dni…

  63. Konczy sie maj, wiec pora go podsumować. Na północy maj można podzielić na dwie części. Pierwszą – praktycznie późnojesienną, nawet zimową. Temperatura z trudem przekraczała 8-10 stopni, wiał silny wiatr i prawie codziennie padało. Natomiast druga połowa od 16 to już taki maj jak powinien być. Mnóstwo słonca, kilka dni z temperaturami nawet w okolicach 23-25 stopni, potem ciut chłodniej, ale poza dwoma brzydkimi dniami nadal nieźle. Na pewno druga połowa wyratowała ten miesiąc, przynamjmniej na N kraju. Pewnie mieszkańców S i SE Polski trudno uwierzyć w ten opis, ale tak było, maj w drugiej połowie był świetny. Dlatego tak boli mieszkanców południa brak ładnej pogody w całym jego okresie, bo było jednak widać, że to najpiękniejszy miesiąc w roku. Coraz dłuższe dni, rozwinięta przyroda, coraz wyżej słonce i możliwość przebywania poza domem do 21. A teraz czekamy na lato. Troche sie dziwie tej panice, ale przeciez czerwiec nalezy juz do meteorologicznego lata, wiec upały sa jak najbardziej mozliwe.

  64. Poczytałem wieczorne wpisy i zastanawiam się, czy są powody do paniki, czy też nie (?). Na razie bym jednak uspokajał nastroje, a ewentualnie z czasem – jak będą ku temu realne przesłanki – będziemy się niepokoić.

    Nie deprecjonowałbym skali ocieplenia – bo od 03.06 anomalie będą zapewne rzędu +5/+10K – podobnie jak i zauważalnie większej powtarzalności tych bardzo ciepłych prognoz. Z drugiej jednak strony to zapowiedzi ok. 30°C (a nie 35/40°C), więc to jeszcze nie upalny armageddon.

    Wg mnie kluczowa będzie trwałość tej gorąco-upalnej fali – bo lekkie przekroczenia 30°C zapewne będą – oraz towarzysząca jej wilgotność i temperatura także nocami (czy czasami nie powyżej 20°C w cieplejsze noce?).

    Ogólnie jednak co innego 3-5 takich dni, a co innego +/- pół miesiąca, jeżeli nie dłużej jednym ciągiem. Być może to ocieplenie – inaczej niż w poprzednich czerwcach – zapamiętamy bardziej z uwagi na czas trwania tej wyraźnie dodatniej anomalii, niż z samych ekstremów – a czego na razie jeszcze nie wiemy (?).

    Na zakończenie przypomnę, że póki NAO/AO nie przejdą na trwalej na plusy i nie uaktywni się na dłużej wyraźniejsza składowa W cyrkulacji, to w dużym stopniu będziemy „uzależnieni” od wyraźnie ponadnormatywnego ciepła w ostatnich tygodniach na E Europy, gdzie na dodatek jeszcze (inaczej niż u nas) ostatnio aż tak nie padało. I póki co (na razie co najmniej w I dekadzie czerwca, jeżeli nie dłużej) na istotniejsze w tym względzie zmiany się nie zanosi.

    1. W końcu jakiś głos rozsądku, bo niektórzy tutejsi widzieli już wrota piekieł, martwili że się spocą w komunikacji i przedstawiali katastrofę z 2003 we Francji… Tymczasem ECMWF nawet złagodził nieznacznie prognozy i póki co wygląda na to, że szykuje się po prostu ciepła/gorąca pogoda taka jak powinna być w drugiej dekadzie czerwca. Straszne.

      1. @Sztygar coraz trudniej nie obawiać się w Polsce bestialskiej fali upałów jaka zaatakowała Francje 16 lat temu, nawet jeśli w tym roku nas oszczędzi to niestety mam obawy że za kilka/naście/dziesiąt dopadnie i Polskę. Chociaż niektórzy pewnie się ucieszą bo przecież mamy lato i „w końcu” mamy odmianę w naszym „beznadziejnym klimacie”…

      2. Po prostu niektórzy mając w pamięci rok 2018 i widząc perspektywę blokady kontynentalnej zaczynają się obawiać jeszcze cięższego scenariusza.
        Naturalne okresy synoptyczne trwają u nas przeważnie 1-2 tygodnie – czasami krócej, chyba, że pogoda się „zatnie” to dłużej. Najczęściej jednak pomiędzy (np. w skali całego miesiąca) przychodzi jakaś choć 3-5 dniowa odmiana, nawet jak jakiś typ aury wyraźniej dominuje.
        W maju przeważał chłód, chmury i opady (choć z pewnym zróżnicowaniem nad krajem) – teraz ma prawo być odwrotnie. Zwłaszcza, że jesteśmy już u progu czerwca i zarazem początku meteorologicznego lata. A będziemy się ewentualnie martwili jak zacznie się robić faktycznie trwalej zbyt sucho i/lub zbyt gorąco-upalnie (na razie względną pewność co do tego mamy do ok. 10.06).

          1. Podobnie wiele osób boi się powtórki zimy 20005/06 czy 2009/10, ale jakoś nie ma tutaj takiego niekończącego się lamentu i przepowiadania apokalipsy przed każdą zimą, jak tylko pokażą się pierwsze mrozy.

          2. @chochlik mamy za sobą o wiele mrozniejsze zimy, przy zimach z poprzedniego wieku były one naprawdę pikusiem… Niestety nie ma pewności że lato stulecia mamy za sobą…

          3. Może być nawet powtórka zimy 1928/1929, byłoby fajnie. Nawet przed – 40 można się ochronić, zabezpieczyć, ciepło ubrać, a przed +29-stopniową patolą nie można ;)
            Trochę luzu, ludzie. Lucas ma rację.

          4. Akurat zima 2006 to dla mnie ten sam kaliber co te najgorsze zimy z PRL-u. Śnieg bez przerwy od połowy grudnia do 23 marca, pokrywa przez większość dni przekraczająca 30 cm, a niekiedy blisko 40,mrozy do – 30 stopni. Przy niej nawet zima 1995/1996 wysiada.

          5. @PiotrNS fakt śnieg trzymał wyjątkowo długo (w Toruniu od 28 grudnia do 27 marca!), jednak najsilniejsza fala mrozów trwała niecala dekadę, większość zimy była lekkominusowa (tak samo jak zima 2009/10). Co do tych -40 stopni, to kto co lubi ;). Dla mnie tmin < -25, mogłoby w ogóle nie być. Co jakiś czas może spadać poniżej -20, żeby sobie przypomnieć dawne zimy, ale też nie przesadnie długo :)

          6. Dziwne porównanie. Zimy mamy coraz łagodniejsze i gdyby ktoś się bał srogiej zimy to kompletnie nie wiem z jakiego powodu ;-) Poza tym w Polsce wszyscy mają w domu jakiś rodzaj ogrzewania.
            Jeśli chodzi o pory ciepłe, następuję eskalacja fal upałów. I to są fakty.

  65. Sprawdzałem średnie temperatury maja 2019 i się mocno zdziwiłem. Średnia najwyższa oczywiście dla Warszawy (ale to wyspa ciepła). A reszta? Ja myślałem że W lub N a tu zonk. Najcieplej było na SE. Zasługa to chyba ciepłych nocy i braku przymrozków w maju. Bo Tmax to raczej nie.

  66. Na polskich forach ponownie narasta przerażenie pogodowe.
    Tym razem nie chodzi o to, że jest „patologicznie” zimno. Tylko o to, że w tegorocznym czerwcu jest „koszmarnie” gorąco. Ups – to znaczy – MA BYĆ.
    Ale to nieprawda że nas, Polaków, żadna pogoda nie zadowoli.
    Aura dla nas jest straszna gdy jest zimno (bo marzniemy), albo gorąco (bo się pocimy).
    Źle nam jest też wtedy, gdy pada (bo mokniemy) albo nie pada (wysychamy).
    Nie lubimy więc pogód wyrazistych, ale umiarkowanych też (bo są nudne).
    Poza tym, dla wpędzenia nas w pogodowo-klimatyczną depresję nie trzeba żeby jakaś określona pogoda BYŁA, wystarczy, że MA BYĆ.
    Ale nie jesteśmy malkontentami, skądże, bo przecież poza powyższymi szczególnymi przypadkami, wszelkie inne rodzaje pogody są dla nas OK.

    1. Niestety trudno się nie zgodzić. Jak tak sobie myślę to chyba nie było takiego miesiąca, którego mogłaby się każdemu spodobać. No może wrzesień 2006, on miałby szansę przypaść do gustu wszystkim grupom, ale reszta? To już wątpię ;)

    2. Jakby nie było mamy przejściową cyrkulację z dominacją składowej W (strefową) i związaną z nim naprzemiennością frontów ciepłego i chłodnego, o których wspomina synoptyk w prognozie ICM (podsumowując także trafnie miesiąc maj):
      http://www.meteo.pl/komentarze/index1.php
      Fronty jednak wyraźniej się rozmywają, a panowanie przejmuje wyż – z początku mobilny, ale na E/NE od Polski stanie się on układem już bardziej quasi-stacjonarnym (przynajmniej w skali 1. dekady czerwca, jeżeli nie dłużej).

      Warto spojrzeć jak już w najbliższym czasie powietrze będzie się w tym wyżu nagrzewało – pomimo, że z początku utworzył się on w chłodniejszej masie powietrza:
      http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=20&date=2019053100

      Proces ten mogłyby przerwać ponownie wyraźniejsze niże z aurą pochmurną i mokrą, albo chociaż sama wyraźna cyrkulacja W i to ze składową N. Na to jednak przynajmniej w 1. dekadzie czerwca się nie zanosi. Po raz pierwszy tej skali w porze ciepłej będziemy mieli umacnianie się wyżu, który będzie oddziaływał także na pogodę w Polsce (w przewadze, choć nie wiadomo jeszcze, czy nie będą zahaczać o nas później także jakieś płytkie niże?).

      A ponieważ mamy okres roku z bardzo dużym nasłonecznieniem i długim dniem, to powietrze w tym wyżu nagrzeje się i u nas docelowo do ok. 30°C za dnia (i blisko 20°C nocami), nawet bez wspomagania adwekcją z dalszego S. Natomiast w krajach bardziej na E od Polski (i to także w kierunku Bałtyku i NW Rosji), gdzie było bardziej sucho – warunki do nagrzewania się powietrza będą jeszcze lepsze. Tak więc, ja bym tu raczej te czynniki potraktował jako pierwszorzędne przy czekającej nas zmianie, niż samą adwekcję z kierunków S, która ledwie się zaznaczy (a o której wspomina synoptyk ICM) – przynajmniej do czasu napierania jakiegoś niżu z SW Europy, co jednak nie stanie się wcześniej niż za 7+ dni (o ile w ogóle).

      Reasumując, przed nami dość typowy w porze ciepłej (zwłaszcza latem) przykład nagrzewania się powietrza w wyżu nad środkową częścią Europy i dalej na E, po ustąpieniu adwekcji ze składowymi „chłodniejszymi” (W/N) i zarazem ośrodków niżowych.

    3. Stek bzdur. Nie przyszło Ci na myśl, że za każdym razem ktoś inny narzeka na pogodę? Dlatego ciągle słyszy się narzekania. Rożni ludzie narzekają na różną pogodę. Raczej nie wiele jest przypadków aby jednej osobie wszystko co dzieje się w pogodzie przeszkadzało.

      Ponadto niektóre powody do narzekania są uzasadnione. Nie wiem czy wiesz, ale aklimatyzacja człowieka do środowiska gorącego trwa średnio 14 dni. W Polsce zanim człowiek przyzwyczai się do upału przychodzi ochłodzenie. Stąd to wieczne niezadowolenie. Drugi niepodważalny fakt jest taki, że w Polsce faktycznie mamy mało dni z temperaturą komfortową dla człowieka normalnie ubranego ( termoizolacyjność 1clo). Czyli powiedzmy w zakresie 18-23c.

  67. jak na razie to ja marzę o temp.15 st.bo maj u mnie kończy się ciemnicą i zimnicą.I do końca dnia nie widać by pojawiło się słońce a przy tych ołowianych chmurach nie będzie nawet tych 15 st.Na razie te wasze komentarze o upałach to dla mnie nie do uwierzenia,choć wiem że skoki takie są możliwe.Ale na podkarpaciu ja w prognozach nie widzę na przyszły tydzień więcej jak 24-25 st. i dodatkowo burze,których nie potrzebujemy,bo wody wystarczy na długo.A na razie marzę o 15 st, na dziś ,i tak będę zadowolony,przynajmniej nie bedzie trzeba palić w piecu.Ciepło przybywaj!

  68. Czytając niektóre histeryczne komentarze niektórych uzytkownikow można naprawdę się przednio umiać.

    Temperatury stają się wreszcie „do zycia” dla wielu, a tutaj widzę narzekania już przy pierwszej nedznej fali gorąca (NIE UPAŁU) W Hiszpanii (i innych krajach srodziemnomorskich) takie upały latem to standard, przez wiele miesięcy, dodatkowo przy pełnym Słońcu co dodatkowo potęguje odczucie ciepła a tutaj w wielu miejscach nawet nie widać „30” a już zaczyna się fobia, histeria i panika wśród rodaków. Aż szkoda to komentować, ale nie karzcie normalnej pracującej osobie czytać te sterty panicznych komentarzy kmroza czy innej dorki. Rozumiem że można upałów nie lubić ale to co wy tu czynicie to już jest prawdziwa histeria i panika. Na pewno wiele obiektywizmu to tutaj nie wnosi, a człowiek przychodzi tu aby poczytać takie posty jak Lucasa z Wawy. (choć jesteśmy z nim na antypodach klimatycznych to jego posty są w pełni obiektywne, czego nie można powiedzieć o wpisach takiego bena z wawy)

    Osobiście bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw w tak zimnym klimacie, co więcej w Białymstoku już widać pierwszą (dla niektórych magiczną) „30” w prognozach, a nawet zaryzykuje stwierdzenie że życzyłbym sobie aby lato tak wyglądało od początku do samego końca, a ujemne anomalie mogą sobie przyjść w miesiącach NDJFM.

    Mniej paniki ludzie, bo szczerze mówiąc niesmacznie się robi jak tu się wchodzi i to się czyta.

    1. Będzie ciężko i tyle. To już nie jest panika, panika to jest strach przed czymś że będzie, a jak już wiesz że to będzie to co najwyżej rozpacz/pogodzenie się. Na tym teoretycznie poważnym forum zdecydowanie zbyt wiele widać osób radujących się z tej patoli, więc pozwól chociaż kilku nazywać rzeczy po imieniu. Mi się już rzygać chce jak czytam wasze komentarze, że to jest coś dobrego. Jak Jacob napisał, dopóki nie zaczną umierać ludzie jak we Francji, to niektórzy nie widzą problemu.

  69. Z ciekawości przeczytałem co piszą różne gównoportale o prognozach na czerwiec. Oczywiście nie zawiodłem się licząc na wypowiedzi typu. „Czeka nas wspaniała pogoda temperatura utrzyma się w pobliżu 30 stopni” ciekaw jestem co by napisali gdyby (nie daj Boże) prognozy sugerowały bestialska falę upałów jak we Francji na początku wieku, za pewne również by to była „fantastyczna wiadomość”, a każde ochlodzenie które przyniesie temperatury do życia będzie „fatalną wiadomością”, niczym niedawny post na TP, który nas „poinformował” o fatalnych wiesciach, że za niecały miesiąc zacznie ubywać dnia! :O

    1. Wymowa tego artykułu była wyjątkowo demagogiczna, z cyklu „strachy na Lachy”.
      Wczoraj o godzinie w pół do dziewiątej wieczorem oślepiało mnie jeszcze świecące jasno słońce, które u nas teraz zachodzi dobre dwie godziny później, niż w tropikach; jasne dni w strefach bliższych równika niż nasz kraj, aż do września będą krótsze, niż u nas.
      Robienie teraz dramatycznego alarmu, że za miesiąc zacznie się skracać dzień, jest – oględnie mówiąc – mało poważne.

      1. Tutaj zgoda. Dla mnie najlepszy miesiąc astronomiczny to marzec, kwiecień. Kiedyś lubiłem czas letni i długi dzień. Teraz mi się poprzestawiało i lubię jak wschód jest w okolicach 6:00 a zachód w okolicach 18:00. Tylko, że w Polsce w marcu słońce świeci zbyt nisko aby było przyjemnie ciepło. Wczoraj rozmyślałem sobie dodatkowo o czasie letnim. Na zachodzie Polski w mojej opinii jest on zbędny. Autentycznie dosyć mam jasności o 22:00. Jest jeszcze inna kwestia. Wychodząc rano do pracy przy czasie zimowym byłoby po prostu cieplej. Przykładowo wczoraj o 7:00 rano było zaledwie 4c. Gdyby był to czas zimowy to byłaby dopiero 6:00. Godzinę później temperatura wzrosła już do przyzwoitego poziomu 10c. Najgorsze są jednak zmiany czasu. Chciałbym żeby został jeden. Obojętnie jaki. Może być nawet całoroczny letni. Mogę się poświecić dla wschodniej Polski :).

        1. Ja nie lubię tych długich dni, a zwłaszcza tego, że słońce wschodzi o 4 rano!!! Aż zbyt dotkliwie to odczułam w swoim mieszkaniu……….To jest kompletnie zbędne i nie daje spać. Dodatkowo sprzyja eskalacji temperatury, bo słońce operuje bardzo długo.

          1. @dorka
            Odwiedź którąś ze stolic skandynawskich o tej porze roku (z Twoich uwag wnioskuję, że Cię tam jeszcze nie było).
            Wierz mi, różnica z naszą sytuacją nocną jest wielka, mimo niby niezbyt wielkiego dystansu geograficznego.
            Tam nocy we właściwym sensie od maja do lipca w ogóle nie ma, panuje taki biały półmrok który na początku przybysza z południa ekscytuje, a zaraz staje się przekleństwem. Naprawdę utrudnia zaśnięcie. Jedyny ratunek to desperackie – i bardzo szczelne – zasłanianie okien wszelkimi możliwym kotarami i zasłonami.

      2. Mnie to w sumie koło d*py lata ta długość dnia, ale bardzo nie lubię coraz niżej świecącego Słońca, z każdym dniem jest coraz słabsze i coraz więcej cienia wszędzie, by w końcu klapnąć całkowicie przed zimą. Piszę to o sierpniu-październiku, bo w lipcu wiadomo ten proces jest jeszcze słabo nasilony.

  70. A kolejna GFS z 0UTC jakby łagodziła owe „wrota piekielne”Z resztą w stopniu nieznacznym i pewnie tak jak wczorajsza „pojechała” po najniższych realizacjach wiązek. Także w pełni podpisuje się pod tym że w końcu jakaś wyględna pogoda, w końcu można zacząć sezon pływacki, bo to co zafundował nam maj-1 połowa marcowa bździna, 2 połowa miejscami nadmierne opady+duchota i wszędobylska wilgoć to było nieporozumienie, choć te deszcze były potrzebne z początku by załagodzić skutki posuchy z tymże szybko przeszliśmy z jednej skrajności w drugą.

  71. [jako, że wpis miał być niezależny, a nie pod postem @Ben Wwa, zamieszczam go jeszcze raz]

    Jakby nie było mamy przejściową cyrkulację z dominacją składowej W (strefową) i związaną z nim naprzemiennością frontów ciepłego i chłodnego, o których wspomina synoptyk w prognozie ICM (podsumowując także trafnie miesiąc maj):
    http://www.meteo.pl/komentarze/index1.php
    Fronty jednak wyraźniej się rozmywają, a panowanie przejmuje wyż – z początku mobilny, ale na E/NE od Polski stanie się on układem już bardziej quasi-stacjonarnym (przynajmniej w skali 1. dekady czerwca, jeżeli nie dłużej).
    Warto spojrzeć jak już w najbliższym czasie powietrze będzie się w tym wyżu nagrzewało – pomimo, że z początku utworzył się on w chłodniejszej masie powietrza:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=20&date=2019053100
    Proces ten mogłyby przerwać ponownie wyraźniejsze niże z aurą pochmurną i mokrą, albo chociaż sama wyraźna cyrkulacja W i to ze składową N. Na to jednak przynajmniej w 1. dekadzie czerwca się nie zanosi. Po raz pierwszy tej skali w porze ciepłej będziemy mieli umacnianie się wyżu, który będzie oddziaływał także na pogodę w Polsce (w przewadze, choć nie wiadomo jeszcze, czy nie będą zahaczać o nas później także jakieś płytkie niże?).
    A ponieważ mamy okres roku z bardzo dużym nasłonecznieniem i długim dniem, to powietrze w tym wyżu nagrzeje się i u nas docelowo do ok. 30°C za dnia (i blisko 20°C nocami), nawet bez wspomagania adwekcją z dalszego S. Natomiast w krajach bardziej na E od Polski (i to także w kierunku Bałtyku i NW Rosji), gdzie było bardziej sucho – warunki do nagrzewania się powietrza będą jeszcze lepsze. Tak więc, ja bym tu raczej te czynniki potraktował jako pierwszorzędne przy czekającej nas zmianie, niż samą adwekcję z kierunków S, która ledwie się zaznaczy (a o której wspomina synoptyk ICM) – przynajmniej do czasu napierania jakiegoś niżu z SW Europy, co jednak nie stanie się wcześniej niż za 7+ dni (o ile w ogóle).
    Reasumując, przed nami dość typowy w porze ciepłej (zwłaszcza latem) przykład nagrzewania się powietrza w wyżu nad środkową częścią Europy i dalej na E, po ustąpieniu adwekcji ze składowymi “chłodniejszymi” (W/N) i zarazem ośrodków niżowych.

  72. Na jednym z popularnych portali pogodowych rzuca się w oczy tytuł, w którym tegoroczny maj określono jako „wyjątkowo zimny”.
    Hmm.
    Nie chcę tu pisać o całym kraju, takie podsumowania zrobią inni, ale czy maj taki jest/był u mnie w rejonie stolicy?
    Do wczoraj Tśr całodobowa maja wyniosła tu 13,7°C. Gdy spojrzymy na najnowszy (jeszcze niezakończony, bo musi dobić do 30 lat) okres referencyjny 1991-2018, to ta wartość jest poniżej normalnej o 0,7 stopnia, więc w tym porównaniu można określić maj 2019 roku jako dość chłodny (ale bywały chłodniejsze, ostatnio w 2015).
    Ale dla okresu referencyjnego 1981-2010, ujemna anomalia obecnego maja wynosi już tylko 0,4°C.
    A dla okresu 1971-2000 … nie ma jej w ogóle. Anomalia wynosi 0,0. Innymi słowy, dla ostatniego 30-lecia XX wieku, tegoroczny maj jest temperaturowo miesiącem po prostu normalnym.
    I … chyba nie muszę dodawać, że anomalia jego średniej temperatury w porównaniu do jeszcze dawniejszych okresów (1961-1990, itd.) jest tutaj już nie mała, ani zerowa, lecz DODATNIA?
    Oczywiście cały czas mowa o tej samej stacji – Okęcie.
    Nawet, jeśli weźmiemy poprawkę na nasilanie się wpływu miejskiego ciepła na tymże posterunku, to uderzające jest to, jak w ostatnich 10-leciach zmieniły się u nas kryteria (parametry) określające dany miesiąc jako zimny, ciepły, czy normalny/przeciętny.

  73. Dzisiaj na SAT24 dobrze już widać jak zanikają strefy zachmurzenia nad naszą częścią Europy związane z niżami czarnomorskim (ten ewidentnie zanika) oraz islandzkim (którego fronty ledwie się zaznaczą nad nami):
    https://pl.sat24.com/pl/

    A osoby denerwujące się ewentualnie zbyt długą perspektywą fali gorąca/upału, końcówka prognozy ECMWF powinna uspokoić. I taka opcja nie jest wykluczona…

    1. Tylko ta końcówka prognozy ECMWF także jakby odstaje od pozostałych realizacji. Byłby to niestety powrót cyrkulacji strefowej. Poprzednie aktualki nie wskazywały na taką ewentualność. Z resztą to sama końcówka prognozy więc „fus”

  74. To są realne groźne upały, może nawet te legendarne „wrota piekieł”, a tutaj panika z powodu temperatur o blisko 20 stopni niższych.
    http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&state=Kuwait&osum=no&fmt=html&ord=REV&ano=2019&mes=05&day=31&hora=06&ndays=1&Send=send
    Albo ta stacja w Iraku, gdzie wczoraj notowano 52,5*C:
    http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=40646&decoded=yes&ndays=2&ano=2019&mes=05&day=31&hora=00
    Zejdźmy na ziemię.

    1. Wiem że to już zdarta płyta, ale powtórzę jes2raz. Nie ma sensu porównywać klimatu Polski do innych! Nie wiem ile osób zachowa dystans przy 40-45 stopniowym dziadostwie, mając świadomość że w Iraku jest cieplej…

      1. Tam mieszkają ludzie ulepieni z tej samej gliny co Ty. Fakt, że upałów są bardziej przyzwyczajeni, ale ich fizyczne możliwości odporności na wysokie temperatury są w zasadzie bardzo zbliżone do Twoich czy kogokolwiek innego w podobnym wieku.

        1. @chochlik no właśnie w tym sęk, że są odporniejsi na takie temperatury, jakby do nas dotarła tka bestialska fala piekła to byłby holokaust dla starszych ludzi..

  75. Nie demonizujmy nadchodzącego ocieplenia, jeśli oczywiście się nie przedłuży na tydzień lub dłużej. Sporo ostatnio padało, osobiście sądzę, że kilka gorących dni to nic złego.

    1. 👍
      To wygląda teraz tak strasznie, bo jeszcze w tym roku nie mieliśmy takich temperatur. Jak już się zacznie, to zobaczycie że nie będzie tak źle. A co do ochłodzenia – będzie i wcale nie tak późno :)

  76. Czas na trochę pozytywnych wibracji.

    Za oknem od kilkudziesięciu już godzin (środowego wieczora można powiedzieć ) na Mazowszu pogodowe marzenie. No wczoraj niebo skalały liczne cytrusy, ale dzisiaj już jest pełen błękit. Pewnie przybędzie w ciągu tzw. chmur ładnej pogody (cumulus humilis). Wczoraj mimo cirrusów też słońce dawało aż miło. I te przyjemne, rześkie noce. Za dnia też super temperatury. Jest gdzieś klimat na świecie z taką pogodą przez cały rok? :D bo u nas jak widać to 4 dni to już za dużo… niestety.

    1. Hahaha ;-) Ja nie mam takich oczekiwań pogodowych. Mi na prawdę odpowiada klimat Polski, oprócz tego co się dzieje latem. Bardzo lubię jesień, zmienność pór roku, to, że robi się chłodniej i przychodzi czas na wieczory z herbatą i książką……….Byle nie było upałów, a właściwie fal upału, to na prawdę dawniej nie pamiętam żeby w mojej głowie pojawił się problem pogody……ehh.

      1. A ten cały problem pogody w Twojej głowie wziął się stąd że utwierdziłaś się w przekonaniu że po 2018 roku już nic nie będzie takie samo i mimo że w 2017, 2016, 2015 (tak, w 2015 też), 2014,2013,2012,2011… nie było w żadnym lecie dominacji temperatur 28+,to teraz już zawsze tak będzie i lato = fale upałów. Wczoraj napisałaś właśnie tak, że na niżej niż 28 stopni w lipcu i sierpniu nie liczysz. A naprawdę, rok temu dostaliśmy po prostu niesamowitą, historyczną porę ciepłą, tak jak Helsinki dostały skrajnie ciepły lipiec w 2010, albo Francja lato w 2003 (choć właściwie to nawet polskiego lata 2018 nie sposób do tego porównywać). A mimo to Finlandia nie przeskoczyła klimatycznie na Słowację, a Francja nie przeskoczyła do Algierii. I Polska też nie stała się Węgrami. Klimat mamy ten sam co w 2017 roku i nie możesz tak obawiać się lata tylko dlatego że będzie latem. Jak tak dalej pójdzie to nawet kopia lata 2016/2017 będzie dla Ciebie zła, bo zapiszesz sobie w myślach że każdy upał w prognozie to zwiastun koszmaru z 2018 roku i w ogóle nie ma jak sobie z tym radzić.
        Dorka, naprawdę uwolnij myśli od tego strachu, to wyjdzie Ci na dobre.

        1. Finlandia może i nie przeskoczyła klimatycznie na Słowację, ale jak rok temu o tej porze byłem w Helsinkach (to jeszcze nie była wcale pełnia lata), to było tam naprawdę gorąco (do 28 stopni w cieniu) niemal bez przerwy, codziennie (dobrych kilka dni), z krystalicznie błękitnym, bezchmurnym niebem i ostrym słońcem (wcale nie przesadzam). Ludzie kąpali się w basenach pod gołym niebem (przy porcie), a nawet w Bałtyku.
          Wiele wskazuje na to, że klimat ociepla się chyba jednak nie tylko w Polsce.

    2. Byliśmy wczoraj na nocnym rowerze. Opinia była zgodna. Wciąż za zimno na przyjemną jazdę.Jeszcze przed północą było poniżej 9 stopni.

      1. No tak……….strasznie ważne, żeby w nocy można było jeździć rowerem w krótkim rękawku ;-) nie wiem czy śmiać się, czy płakać kiedy czytam takie wypowiedzi.

        1. No właśnie, noce pow. 18 stopni są nie do życia… Ja latem lubię jak tmin spadnie nawet poniżej 5 stopni. Przyjemny rzeski poranek, jest dla mnie jedna z najlepszych rzeczy w lecie ;)

          1. Zrozum ale to lubisz ty i kilka tobie osób skandynawolubnych. 5 stopni nad ranem to nie jest temperatura na lato. Tak lubię noce z temperaturą ok 18 stopni. Wolno mi? Wolno. Skończmy już z tym ciągłym przeciąganie liny. Prawda jest taka że to osoby siejące panikę przed normalnym czerwcowym ciepłem robią po prostu przysłowiowy śmietnik z tego bloga. W sumie nie dziwie się że Kslawin już tu pisać nie chce. Ręce opadają

          2. Nie, przysłowiowy śmietnik z bloga robią głównie te osoby, które nazywają jedną z najcieplejszych wiosen, jaką była (jest) ta z 2019 roku „zimną”. I te osoby, które nie rozumieją, że ujemne anomalie mają prawo się zdarzać.

        2. A kto tu mówi o krótkim rękawku? 9 stopni to obiektywnie mało przyjemna temperatura na rower, nawet w cieplejszym ubraniu. Chyba że świeci słońce i dodatkowo trochę grzeje, ale to noc.

        3. Dodam tylko, że ja w nocy potrzebuję się wyspać, bo w dzień pracuję i bardzo potrzebuję takich chłodnych nocy, kiedy można się normalnie wyspać! Jak przyjdą tropikalne noce, to nie będę jeździć rowerkiem w nocy, tylko też potrzebuję spać.

          1. Jak ktoś pracuje w nocy to wie, że noc to nie dzień i że trzeba się ubrać. Ja takim ludziom współczuję, ale od listopada do marca.

        1. Mamy tutaj liczną grupę chętnych do nocnych jazd. Wczoraj było niespełna 50 osób, ale bywa, że jest nas prawie setka. W nocy taka jazda to duża przyjemność, wszyscy po pracy, ruch samochodowy już prawie zerowy. można fajnie się dotlenić przed snem, porozmawiać ze znajomymi. Wracamy przed godz 1. W sam by się wyspać przed kolejnym dniem pracy. Dlatego miło jak jest powyżej 20 stopni, a bywało niekiedy, że i było ponad 25C jeszcze ok północy. Przyjemnie się wspomina takie dni.

    3. Nie wiem czy z dokładnie taką pogodą ale zdaje się że Nowa Zelandia ma bardzo stabilne warunki cały rok. Taki Wellington zimą Tmax 10-15, sporadycznie poniżej 10. latem 18-24, sporadycznie 26-27. Rekord Tmax 30,1 rekord Tmin -0,1
      2100 godzin słońca

        1. No nie można mieć wszystkiego ;)
          Chociaż trochę dalej od morza pewnie i wilgotność spada. Jedyny problem że w przypadku Nowej Zelandii nie łatwo o „dalej od morza”
          :)

          1. @Ben, akurat życie to sobie sami organizujemy i tylko od nas zależy czy będzie nudne, czy nie, niezależnie od miejsca zamieszkania.

          2. Odkąd LOT lata do Los Angeles można tam dolecieć tylko z jedną przesiadką (ew. jeszcze przez Dubaj), więc można spróbować :) Nowa Zelandia to piękne widoki i – zdaniem moich znajomych podróżników – jedno z miejsc ma świecie (oprócz np. Kapsztadu w RPA), gdzie można poczuć że jest się naprawdę na końcu świata i dalej już nic nie ma. Z jednej strony ciekawe, ale z drugiej za daleko na stałe mieszkanie ;)

          3. Wiele filmów jest kręconych w NZ, właśnie ze względu na krajobrazy, m.in. Władca Pierścieni…….

  77. Na jednym z portali informacyjnych, dziś ukazuje się oczom mrożący krew w żyłach tytuł (dotyczy Warszawy):
    „BULWARY WIŚLANE OTWARTE. WYSOKA WODA NA WIŚLE OPADŁA, A MIASTO LICZY STRATY”.

    >> A więc czeka nas tytaniczne zadanie przywracania zdewastowanego miasta do życia? Jak w czasach Mickiewicza i Słowackiego – zalanego Powiśla, Wilanowa, Siekierek, Saskiej Kępy? Wspieranie mieszkańców, którym woda porwała wszystko co w domach mieli? Opłakiwanie tych, których spotkał tragiczny koniec w spienionym nurcie?
    No … niezupełnie. Jak dalej czytamy w artykule:

    „Póki co wiadomo, że w związku z podwyższonym poziomem wody na Wiśle ucierpiało kilka hulajnóg elektrycznych, których operator nie zdążył zabrać z okolic bulwarów wiślanych.”
    >> Hmm.
    Chyba trudno takie straty określić jako największą od czasu wojny katastrofę w stolicy; tym bardziej, że złe języki mogłyby zwrócić uwagę, że – zważywszy na coraz częstsze rozjeżdżanie pieszych na chodnikach przez pędzących hulajnogistów – zatopienie tych wehikułów to raczej korzystne wydarzenie dla miasta.

  78. No i się kończy wreszcie ta zakała, kończy się ładną pogodą, w końcu chmury się rozeszły. Do wczoraj 135h słońca, dzisiaj dobije jeszcze z 10.

    Swoją drogą u mnie w tej dekadzie (2011-) większość majów miała usłonecznienie poniżej normy 1991-2018. Norma to 227,6h, trzy maje były powyżej tego (2011, 2012, 2018), 6 majów było poniżej tego. Tegoroczny będzie najgorszy, kiepsko też było w 2013 i 2015 roku (po ok. 175h), zaś maje 2014, 2016 i 2017 miały po ok. 210h. Trzy najlepsze maje miały ten parametr dużo powyżej normy – od 285 do 300h. Najładniejsze maje mieliśmy w latach 1999-2009, w tych latach nawet ten nieszczęsny maj 2004 miał 194h słońca. Maj 2010 brutalnie zakończył ten ciąg, drugiego tak poj**** miesiąca w pogodzie trudno wskazać.

      1. nie wiem skąd jesteś, na południu kraju ta pogoda na pewno nie była piękna. Było dość ciepło to fakt (poza 2-3 ost. dniami) ale te codzienne deszcze i masa pochmurnych dni skutecznie zniechęcały do aktywności na zewnątrz.

        A jaka jest prognoza dla mojego miasta, licząc od dzisiaj?
        22 24 26 25 28 29 28 29
        I FULLA słoneczka. Coś tam może jeszcze popadać dziś i jutro ale to z burz jak się jakieś wytworzą. Nocami 14-17 stopni.

        No naprawdę piekielny upał, normalnie nic tylko umierać albo się zamknąć w piwnicy. W czerwcu 28 stopni i słonecznie, coś nieprawdopodobnego.

          1. do 27 jest okej i dopóki nie przekracza temperatura tej wartości to jest super i wgl. Ale jak na razie to wygląda na to, że od wtorku to temperatura będzie codziennie przekraczać tę wartość. I jeszcze te noce 14-17 stopni, to jest chyba zasadniczy problem. Wartości 27-30 stopni, jeśli w nocy jest poniżej 10 stopni i jest ekstremalnie suche powietrze, są też jak najbardziej znośne.

          2. Zgadzam się z @kmroz, nawet upał 30st, przy chłodnej nocy jest znośny. Problem w tym, że w w-wie, bardzo szybko temp nocą przestanie spadać poniżej 20st, a to już są warunki absolutnie trudne i nieprzyjemne.

          3. @kmroz
            Tylko, że temperatury poniżej 10°C to jest chłodno jak na miesiące letnie (to temperatury minimalne typowe dla początku maja). Mimo, że zaprzeczasz to widać jakby temperatury minimalne w okolicach 15°C były „nocami tropikalnymi”-specjalnie biorę w cudzysłowie. Strach pomyśleć co by było jakby tmin oscylowały w okolicach 20°C.

          4. pewnie xd jak jest powyżej normy to wszystko super i normalnie, a jak poniżej normy, nawet tylko w nocy, to już „chłodno jak na miesiące letnie”…..

          5. „pewnie xd jak jest powyżej normy to wszystko super i normalnie, a jak poniżej normy, nawet tylko w nocy”
            Nie napisałem tak i to ironia z Twojej strony. Uważam, że najlepsze kompromisowe temperatury minimalne to z przedziału 10-15°C. Ogólnie temperatur minimalnych poniżej 10°C mamy bardzo dużo w ciągu roku i znacznie więcej niż tmin powyżej 15°C.

        1. @alewis27
          A tym twierdzeniem przez niektóre osoby, że pogoda była „piękna” w maju (nawet w II połowie) to robienie dobrej miny do złej gry. Może na północy Polski była lepsza pogoda, ale w południowej części kraju nie było tak dobrze jak się niektórym wydaje.

  79. to nie narzucaj wszystkim norm odpowiednich dla Ciebie i nie pisz że nie rozumiesz kogoś komu ciepło nie przeszkadza zasłaniając się stereotypami

    1. Stereotypem jest to, że większość ludzi w nocy śpi? I że bardziej niż temp noca 20+, potrzebne są niższe temp?

      Każdy może mieć swoje preferencje temp, ale są granice absurdu!

      1. Nie. Stereotypem jest to że sądzisz iż większość ludzi cierpi z powodu temperatury tak jak ty a ty jesteś absurdalnie przewrażliwiona na punkcie temperatury o ile każdy z nas narzeka czasem na temp tak ty siejesz ferment już na podstawie fusów i to jeszcze ledwo upalnych i nie pewnych.

        1. Potrze nie jest. Ale w przyszłym tyg jest duże prawdop. że nocą temp. nie spadną w w-wie poniżej 20st, czemu będzie sprzyjać wschód słońca o 4 nad ranem. A to już mało zabawne……..I nie sądzę, żeby większość ludzi wykorzystywała te noce na jeżdżenie rowerem i siedzenie nad Wisłą.
          Nawet dzieci mają jeszcze szkołę.

  80. Jeden z cytatów z tego fotum:
    „Byliśmy wczoraj na nocnym rowerze. Opinia była zgodna. Wciąż za zimno na przyjemną jazdę.Jeszcze przed północą było poniżej 9 stopni.”
    Ręce opadają czytając takie coś…. Dorka daj spokój, bo to jak walka z wiatrakami…

      1. W nocy się powinno spać, zdrowie wymaga 8 godzinnego snu, najlepiej w godzinach „ciemnych” – czyli od około 22-23 do 6-7.

        Ale co ja tam wiem…

        1. No to od 22-23 do 6-7 wszyscy do wyra spać D: A 9 st. przed północą 30 maja to tragedia, takich temp. jest pełno w tym klimacie a i u progu lata się trafiają, skandal.

          1. Dla mnie to oczywiste, że noc to nie jest przedłużenie dnia, więc nie widzę w tym problemu. Nie zmuszam nikogo do spania przecież, ale większość ludzi, jak sądzę, jednak śpi w nocy a nie w dzień.

  81. Mamy kilka dni już nie tak mokrych i ponurych jak ostatnio zwłaszcza na S/SE kraju. I jeszcze nie aż tak ciepłych (gorących/upalnych), aby komuś mogło to dokuczać.
    Po majowych opadach wszystko jędrne i dorodne – zwłaszcza w blasku promieni słonecznych. U mnie zaczynają kwitnąć już typowo letnie kwiaty (róże, hortensje, floksy, itd.), obok tych co dorodne były już w maju (aksamitki, pelargonie, niektóre powojniki, itp.). Ogród pełen stokrotek polnych…
    Na stołach czereśnie i truskawki – wchodzimy w okres z wysypem tych owoców. Niebawem kolejne…

    A lato przyniesie po części zadowolenie zarówno tym co lubią bardziej gorące klimaty, jak i bardziej „irlandzkie” scenariusze również. Zobaczycie:-)

      1. Jeśli nie będzie długich „zacięć” w żadnym kierunku, to będzie ok. Bo jeśli po kilku gorących dniach przyjdzie ochłodzenie, to da się żyć.
        A taki dzień i noc jak dzisiaj też są dla mnie super.

      2. Pośrednie opcje też wówczas z reguły mają miejsce – a niekiedy to na nich też „zacina się” pogoda na dłużej niż 2-5 dni:-)

    1. W regionie katowickim za ostatnie 28 lat mocno zjechały srednie opadów za czerwiec i sierpień to po mokrym maju może sporo popadać w czerwcu i sierpniu nawet z możliwością większej powodzi. Upały i suche okresy tez będą (lipiec. Pogoda jest rozregulowana głównie za sprawa AGW. W lecie częste blokady cyrkulacji z W spowodowane osłabieniem i meandrowaniem jeetstreema. W zeszłym roku w Katowicach spadło tylko 540 mm , w tym uważam ,że będzie suma roczna przynajmniej 750mm. (średnia to 720mm). Oczywiście okresy dobrej pogody ( jak dla mnie 22-25 st.C z 7-8 godz. słonecznymi na dobę) tez będą nierzadkie.

  82. Dobra spadam stąd bo się czytać już nie da tego zrzędzenia, w końcu ładna pogoda przychodzi a tu atmosfera jakby wam matki pomordowano

    Pozdro z fartem eluwa, wróce jak się zebździ

  83. Patrząc na to forum wygląda na to że większość osób które mniej lub bardziej panicznie boją się upałów i ciepłych nocy mieszka w Warszawie. Czyli może to nie sam upał jest problemem ale upał w Warszawie?
    Bo to betonowe miasto wraz z ocieplaniem się klimatu faktycznie stanie się prawdziwym piekłem. Zwłaszcza że nie widać refleksji we władzach i kolejne tony betonu są wylewane gdzie się da. Taki Bangkok Europy :)

    1. @Enzo
      Faktem jest że większość zabudowy Warszawy nie jest z drewna, słomy czy gliny, tylko z betonu albo cegły, podobnie (o ile mi wiadomo) jak w innych miastach polskich czy w ogóle europejskich.
      Warszawa jest przy tym jednak jedną z bardziej zielonych stolic Europy, a jej zabudowa jest (skutkiem historii) wyjątkowo rozproszona, jak na miasto tej wielkości i rangi. Przewiew jest relatywnie spory, nawet w centrum.
      To nie znaczy, że na obszarze zabudowanym stolicy ocieplenie klimatu nie jest istotnie silniejsze niż na stacjach oddalonych od miasta, bo jest, ale miejska wyspa ciepła nie jest jedynym czynnikiem, który o tym decyduje. Rejon kotliny warszawskiej zawsze był i jest klimatycznie cieplejszym od większości regionu mazowieckiego, a także wschodu i północy kraju (oraz oczywiście południowych regionów, położonych wyżej nad poziomem morza).

      1. @Ben
        Właśnie nie wiem skąd bierze się ta opinia że Warszawa jest zielonym miastem? Czy chodzi o relatywne rozproszenie zabudowy, czy o to że są ogródki działkowe albo lasy w granicach miasta (np Las Kabacki)? czy też o to że część najstarszych blokowisk jak Ursynów już trochę zarosła drzewami? Bo obiektywnie patrząc to będąc w Warszawie (i mieszkając przez kilka lat) nie czułem tego żeby to miasto było jakoś zielone. Byłem w Kuala Lumpur które uchodzi za zielone miasto i tam faktycznie to widać. Warszawa kojarzy mi się bardziej z Bangkokiem. Oczywiście bloki są we wszystkich miastach polskich i wielu europejskich ale tylko w Warszawie, właśnie na skutek tragicznej historii stanowią główny element zabudowy i są obecne praktycznie w całym mieście. Druga sprawa to szerokie dwupasmowe ulice a właściwie autostrady w centrum miasta i we wszystkich osiedlach. Kraków jest tylko ok 2,5 raza mniejszy od Warszawy a tego betonu jakoś tak bardzo nie widać i nie mówię tu o Starym Mieście. Nawet blokowiska wydają się bardziej „luźne” niż np Targówek Ursynów czy Bródno. Wchodzimy trochę w tematykę nie meteorologiczną ale jednak mającą wpływ na klimat. Bo w Krakowie jakoś tak te upały nie męczą jak w Warszawie. Więc 1) wielkość miasta, 2) położenie o którym wspomniałeś ale po 3) na pewno charakter zabudowy miasta. Przewietrzanie ma znaczenie zimą dzięki czemu nie macie takiego smogu ale latem przy +30 nie sądzę żeby wiele zmieniało

      2. Aha no i trzeba dodać że z czasem przerw w zabudowie jest coraz mniej a nowe bloki są upychane gdzie się da do tego powstają kolejne dwupasmówki. A czy powstają jakieś parki? To miałem na myśli pisząc o władzach i o tym że będzie gorzej wraz z ocieplaniem

        1. @Enzo
          Tu chyba nie jest miejsce na taką (urbanistyczną) dyskusję, jaka się tu kroi. Powiem więc teraz tylko dwie chyba istotne rzeczy:
          1) Zagęszczenie ludności np. w takim Paryżu, jest 5- (PIĘCIO)-krotnie większe niż w Warszawie. To tyle a propos „betonowej pustyni” i takich tam.
          2) Powtarzam to, co oczywiste: nie sposób zaprzeczać, że wewnątrz swojego obszaru zabudowanego nasza stolica jest jednym z najbardziej się ocieplających miejsc w Polsce. Choć chętnie poznałbym konkretne dane np. dotyczące skali ocieplenia w centralnym rejonie Krakowa albo Łodzi.
          Zamiast tylko ciągle czytać gołosłowne enuncjacje, że to tylko Warszawa jest w Polsce „piekłem”. A Kraków, Łódź, Wrocław to lodówki?

          1. Ben, nie wiem, ja odczułam na własnej skórze, a właściwie mieszkaniu, skutki ocieplenia klimatu i w w-wie, jest to z pewnością odczuwalne. W zeszłym roku pisały tu też osoby z innych miast, którym dokuczały upały, ale w zeszłym roku mało było miejsc w których latem byłoby względnie komfortowo……..

          2. Dorka, mój Nowy Sącz był w ubiegłym roku najbardziej oszczędzonym miastem w Polsce. Maj nie był rekordowo ciepły (2002 cieplejszy), czerwiec z niemal najniższą anomalią w całej Polsce, nawet nie stał obok najcieplejszych, lipiec w ogóle tylko lekko ciepły, najmniej upalny od 2000 roku (niewiele zabrakło, a byłby to pierwszy od 1997 lipiec bez upału), jedynie sierpień ekstremalnie ciepły, ale bez porównania do 1992 i 2015. No i wrzesień z letnią średnią, ale nie był wcale specjalnie anomalny, było wiele cieplejszych nawet dawniej :) Kwiecień za to przyłożył anomalią ponad +5K, ale nie narzekam ☺️

          3. @Ben

            „Zamiast tylko ciągle czytać gołosłowne enuncjacje, że to tylko Warszawa jest w Polsce “piekłem”. A Kraków, Łódź, Wrocław to lodówki?”

            Jeśli by patrzeć po stacjach reprezentujących te miasta, to można odnieść takie wrażenie :)
            Wiele osób, między innymi Piotr, w zeszłym roku pisały jakoby Warszawa była jakaś szczególna na tle Polski, a fakty są takie, że jest to kwestia umiejscowienia stacji.
            W-wa Okęcie jest obecnie jedną z niewiele stacji w Polsce (przynajmniej tych synopowych) objętych tak mocno MWC.

          4. To zazdroszczę Piotrze. Serio :( Wychodzi na to, że faktycznie tylko w w-wie było tak nieciekawie, i to jeszcze nie dla wszystkich, bo nie każdy ma tak fatalnie usytuowane mieszkanie :(

          5. Ostatnie sezony letnie przynoszą duże rozbieżności między N a S Polski, zeszłoroczne lato przyniosło największe anomalie na N Polski, za to na S wciąż rekord dzierży lato 2015, kiedy sytuacja była odwrotną. Lata 2014 i 2018 były zdecydowanie cieplejsze na N Polski, za to 2012,2015 i 2017 znacznie cieplejsze na S, w obecnej dekadzie w miarę „sprawiedliwe” było tylko lato 2016

          6. @kmroz
            Jeszcze raz: sytuacja Okęcia jest specyficzna.
            Prosta konstatacja: „Okęcie jest do niczego, bo wielce zawyża temperatury z powodu MWC, więc jest kompletnie niereprezentatywne klimatycznie” jest nadmiernym uproszczeniem sytuacji, dlatego jest fałszywa. Wiem, co mówię i gdy będzie można, to to objaśnię.
            A może chcesz wiedzieć, jaka jest moja „ulubiona” stacja rejonu warszawskiego? Legionowo. Zdziwiony? No właśnie. Nie byłbyś, gdybym mógł tu dyskutować swobodnie.

          7. Jeśli chodzi o stacje krakowskie to nie wiem czy nadają się do analizy porównawczej. Bielany-Klasztor i Obserwatorium siedzą na Paśmie Sowińca w lesie, na górze na obrzeżu miasta, natomiast Balice są poza miastem. Do tego specyfika ukształtowania – stacje znajdują się akurat na najbardziej górzystej części miasta. Libertów poza miastem i wyżej, Igołomia dużo poza miastem. Brakuje stacji w mieście. Także można sobie analizować

          8. @Ben
            Jest inne forum, gdzie możesz dyskutować „swobodnie” (pisaliśmy już tam kiedyś) , więc jak chcesz coś pisać na ten temat, to ja bardzo chętnie.

            Zasadniczy problem sytuacji jest właśnie taki jak napisałem. Warszawa ma jako jedno z niewielu miast w Polsce stację w głębokiej MWC, w dodatku nasilającej się w jej lokalizacji. Do tego Warszawa jest stolicą. Największym miastem w Polsce. Oraz „Warszafką” (różne sojowe latte i te sprawy). To wszystko sprawia, że bardzo łatwo przypiąć łatki temu miastu także w kwestii klimatycznej, skoro stacja ewidentnie wskazuje na to, że to najcieplejsze miejsce w Polsce w ostatnich latach. Ile ja tu głosów słyszałem, że region C Mazowsza był jakiś szczególnie ciepły w 2018 roku…..
            Właśnie dlatego tak bardzo staram się walczyć z tym całym „Okęciem”. Bo wychodzi przez nie mylny stereotyp, jakoby był w tym regionie zupełnie inny klimat niż w reszcie Polski.

          9. Teoretycznie tak powinno być. Ale z jakiegoś powodu co nie patrzę, to na Bielanach jednak pogodna noc jest zimniejsza niż na Okęciu.

        2. Tak to jest temat do konkretniejszej analizy.
          Mogą być też inne czynniki które powodują że w Warszawie jest gorzej. Np ukształtowanie terenu.
          Być może w Paryżu też upały są nieznośne a być może jednak materiał z którego buduje się ma znaczenie. Centrum Paryża (czyli właściwie cały Paryż w granicach adm) jest jednak zbudowany przed epoką betonu
          To co opisałem to subiektywne odczucie jak i wrażenie że najbardziej narzekają na upały ludzie z dużych miast, a z tych dużych najbardziej ci z Warszawy. Mam koleżankę która zawsze była przerażona upałami dopóki… nie wyjechała z Warszawy na wieś.
          Tyle na teraz.

          1. A także to, że klimatycznie kotlina warszawska jest (i zawsze była) jednym z suchszych miejsc w Polsce (zaraz za Kujawami czy wschodnią Wielkopolską). To pewnie też stymuluje – w sposób niejako naturalny – efekt MWC.
            Brakuje tu też takich czynników schładzających, jak orografia (jest płasko, tylko 80-110 m npm) czy brak dużych akwenów (jezior) w mieście czy w jego sąsiedztwie (rzeka Wisła chyba coraz słabiej pełni rolę schładzającą, w związku z wieloletnim spadkiem jej średniego poziomu wody).

  84. Ja zawsze obietnic dotrzymuję :D

    W końcu nastała pogodna i (w miarę) bezwietrzna noc, więc można realnie pokazać wpływ MWC (a nie podczas nocy wilgotnej, deszczowej i pochmurnej, jak to jeden z użytkowników robił tutaj 3 dni temu)
    Temperatury minimalne (daje godzinowe, ponieważ większość posterunków na Mazowszu ma tylko takowe):
    Kozienice +9.5 (w zasadzie z powodu panującego tam wieczorem całkowitego zachmurzenia nie powinienem wstawiać tutaj danych z tej stacji)
    Warszawa-Okęcie +9.2
    Warszawa-Bielany +8.2
    Siedlce +8.2
    Dąbrówka Stara +6.8
    Legionowo +6.6
    Skierniewice +6.4
    Płock +6.1
    Pułtusk +5.3
    Ostrołęka +4.5
    Mława +4.5

    Co z tego wynika? W sumie nic czego nie wiemy, ale po prostu bądźmy konsekwentni, jak chcemy sprawdzać wpływ miejskiej wyspy ciepła, to róbmy to w takie noce, kiedy ona ma prawo się nam „objawić”.

    1. Pełny obraz wpływu miejskiej wyspy ciepła wymaga analizy nie tylko Tmin, ale także maksymalnych. A już szczególnie, gdy mowa o Okęciu.

      1. No właśnie nie wymaga, bo MWC nie wpływa na temperatury maksymalne, tylko ogranicza spadki temperatur wieczorami przy dobrych warunkach do spadku. I robi to w sposób, jak widać, bardzo skuteczny.
        Na temperatury maksymalne MWC nie wpływa, jeśli uważasz inaczej, to czekam na jakieś opracowanie, lub chociaż przykłady…

        1. @kmroz
          Już podawałem przykłady i argumenty, nie będę się teraz powtarzał, w dodatku byłoby to dla mnie – jak wiesz – ryzykowne. A Tobie doradzam – już nie po raz pierwszy – staranniejsze śledzenie i uważniejsze czytanie komentarzy kogoś, z chcesz polemizować.

        1. Moje życie nie ogranicza się do tego bloga, mam też rodzinę i znajomych w „realu”, a tam proporcję są trochę inne niż tutaj… W sumie pogodą najbardziej się interesują często ludzie lubiący ekstrema, więc to nic dziwnego.

  85. Ten pojaw się Dorki ok. 25 kwietnia to był falstart, zresztą tylko raptem 2-3 komentarze napisała. Jenak teraz główną komentatorką jest Dorka i jest to zrozumiale, ponieważ prognozy nie dość, że dają duże, trwałe ciepło to jeszcze z każdą aktualną delikatnie je zwiększają np. ja widzę już nawet 30 st. i t. min. 19 st. z pełną lampą. I dobrze, przyroda i ludzie muszą nałapać ciepła i Słońca przed 7-9 miechami ciemnicy i przeważającego całodobowego chłodu.

    1. @Fkp ja nie wiem czy ty tak poważnie, czy zapomniałeś że 2018 (na całe szczęście!) nie jest normą. Ja tam uważam że latem każdemu wystarczy Śr. Tmax 20-25 st.

          1. w czerwcu może i tak ale lipiec i sierpień mają u mnie średnie tmax około 25 stopni. więc 20 i 30 to będzie taka sama różnica od normy :)

      1. I po co te złośliwości? Nie jestem jedyną osobą, która tu regularnie pisze, ale oczywiście czepiasz się mnie, jak zawsze. Co ja Ci zrobiłem? xd Krytykuję twój kochany, cudowny upał? :D

        1. Nie odbieraj tego jako atak po prostu tak mi się skojarzyło. a co do Ciebie to uważam że jesteś jedną z najbardziej merytorycznych osób tutaj więc daleki jestem od zarzutów wobec Ciebie a to że różnimy się w preferencjach … tam gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania . Nie lubię gdy stajesz po stronie Dorki w jej ciągłym stękaniu tutaj, żeby jej wpisy coś wnosiły do dyskusji choć trochę to bym nawet nie zwracał na to uwagi ale nie wnoszą kompletnie nic.

          1. @Roberto, gdyby moje wpisy nie wnosiły nic kompletnie do dyskusji, jak twierdzisz, to ludzie by na nie odpowiadali. A odpowiadają i wcale nie zawsze krytyką. Oczywiście nie jestem żadnym ekspertem pogodowym, ale nie zauważyłam żebyś ty był.
            Co merytorycznego wnosisz do dyskusji?

          2. Aktualnie postanowiłem zrzędzić tak jak Ty obniżając dalej poziom tego bloga może dostaniemy Bana oboje i wtedy wreszcie będę mógł czytać tego bloga jak dotąd nie udzielając się

          3. Najlepsze jest to, że pomimo naprawdę drastycznych prognoz, o jakie nawet rok temu było trudno, to prawie w ogole nie zrzędze, tylko pisze po prostu co ma być ;)
            Zrzędziła to połowa osób na kończący się maj. Cóż za hipokryzja, że to ci nie przeszkadzało. Teraz część tych osób niepoprawnie „pieje” z radości, to też rozumiem jest okej?

  86. Patrzę i oczom nie wierzę… ECMWF widzi u mnie w przyszłą niedziele +14 stopni w pełni dnia. Pewnie pojedynczy wybryk… Ale oprócz tego, nie widzi żadnego dnia powyżej 27 stopni i tylko 4 dni powyżej 25. No, ale inne modele nie pozostawiają złudzeń, zwłaszcza nasz kochany GFS. W 2018 też ECMWF zapowiadał podobne temperatury jak teraz na tę falę upału…

    1. Miałem Cię kmroz za obiektywnego uczestnika forum, ale widzę, że się pomyliłem. Taki meteorolog a pisze o fali upałów a tu raptem na najbliższe 7 dni wg definicji w W-wie ECMF widzi raptem 1 dzień z temp 31C (pewnie w najgorętszym punkcie dnia). Zadziwia utyskiwanie na wyrost zwłaszcza po kolejnym dniu niby ładnym ale chłodnym ale ze średnią anomalią -3C!!! Kiedy ostatnio notowano na nizinach mróz 30 maja??? Proponuję kmrozowi i dorce zawczasu oblać głowę lodowata głową – może starczy choćby na „upały”. PS. Dorka, jakie masz BMI…???? Podejrzewam, że takie które wpływa na subiektywne odczuwanie gorąca…..

      1. Dorka ma akurat bardzo niskie BMI, co mówiła wielokrotnie i potwierdzają jej zdjęcia z Facebooka ;)

        A co do reszty, to jakbym nie był obiektywny, to bym starał się zaklinać rzeczywistość i wmawiał sobie, że upału nie będzie. Niestety w obecnej sytuacji widać, że będzie. Temperatury przez tydzień na poziomie wokół 30 stopni to jak najbardziej jest fala upałów. Jak na czerwiec dosłownie rekordowa.

        1. Nie wiem jak wygląda Dorka (wiem że jest wysportowana), ale jeśli chodzi o mnie, to moja waga jest idealnie pośrodku normy dla mojego wzrostu (nawet odrobinkę poniżej), a mimo to nie przepadam za upałami – z tą różnicą że mój zakres komfortu jest trochę wyższy niż np. Kmroza albo Jacoba, ale to kwestia położenia geograficznego – jestem bardziej przyzwyczajony do wysokich temperatur :)

          1. Te wskaźniki to się do niczego nie nadają, nie uwzględniają zmienności osobniczej, podobnie jak te 8 h snu nocą, wszystko to jest pod masę robione. O tym ile dana osoba potrzebuje ile snu, ile ma ważyć, ile mieć wzrostu, jaki ma mieć metabolizm decydują m.in. geny i te wartości i konfiguracje pomiędzy nimi między ludźmi mogą się znacznie różnic.

    2. @kmroz
      Dni z Tmax poniżej 15°C mają pełne prawo trafiać się w Warszawie w czerwcu.
      W dekadzie 2001-2010 (a więc już w czasie nasilającego się ocieplenia klimatycznego) 3,7% wszystkich dni czerwca było tutaj tak chłodnych.
      Ktoś mógłby powiedzieć, że to znikoma proporcja; skoro tak, to warto wiedzieć, że niemal identyczny był w czerwcu udział dni upalnych, czyli „30-tek” (4,0%).

      1. Coś nie zrozumiałeś… Chodzi mi o to, że ta „14-ka” wygląda bardzo komicznie pośród pozostałych zapowiedzi na poziomie około i powyżej 30 stopni…

        1. Być może, nie mam czasu ani ochoty śledzenia wszelkich modeli, nie rajcuje mnie to. Moim celem jest propagowanie wiedzy. Przypominam Ci, że nie tylko Ty czytasz to, co się tu pisze. Z czego prosty wniosek, że moje komentarze są skierowane nie tylko do Ciebie.

          1. Po pierwsze odpowiadasz na mój komentarz, po drugie oznaczasz mnie. Dla mnie to wystarczające sygnały, by czuć się uprawnionym do wzięcia tego do siebie i odpisania

    3. To równie odjechana w dół pojedyncza realizacja (ECMWF na ok. 09.06) co niedawno temu GFS na ok. 06.06 – a z czego model amerykański dość szybko się wycofał:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Na razie znacznie pewniejsza dominacja przedziału Tmax 25/30°C (Tmin 15/20°C) – miejscami nieco więcej – w skali całego kolejnego tygodnia i zarazem całego kraju.

      1. Uwielbiasz widzę zabijać cień nadziei :D
        Chociaż w tym przypadku niestety, jak sądzę, słusznie.

        Natomiast bardzo mnie zaciekawiły „fusy totalne” z odsłony gfs 6Z. O ile szkoda czasu na dyskusje o fusach, o tyle przedstawiona tam sytuacja baryczna wygląda bardzo ciekawie. Tak po prostu.

  87. Pytanie do kmroza, gdzie Ty widzisz upały ? Wg modeli n w najbliższym tygodniu nie będzie ani dnia z upałem. 29 stopni to nie upał.

    1. Patrzac na model ecmwf mozna byc optymistycznym. Tyle ze wg tego modelu pierwsza dekada lipca 2018 miała przynieść temperatury 20-26 stopni a ostatnia jegoz dekada 23-28 stopni. Ten model przy potężnych letnich blokadach na suchej glebie się tylko kompromituje, mimo tego, że w pozostałych przypadkach jest to jeden z najlepszych modeli obok ICON

        1. Ale tam, gdzie ten wyż ma się na dobre zadomowić jak najbardziej jest – i to bardzo. A co do Mazowsza, to już nie ma śladu po tych deszczach. Jeśli nie będzie to burzowa fala upałów (wysoki CAPE to jedno, niskie RH700 może jednak utrudnić rozwój burz, a na pewno bardzo je osłabić), to za kilkanaście dni znowu zrobi się tu nieciekawie. Jakieś 1000 km w kierunkach NE/E już teraz tak jest.

  88. Na fali przerażenia nadchodzącym ciepłem i możliwym upałem warto pamiętać że w Polsce są nadal miejsca gdzie jest zwyczajnie zimno, i gdzie cały maj było zimno. W Zakopanym nadal jest pochmurno a temperatura dotarła ledwie do +11. Podobnie jest praktycznie w całych Beskidach. Tak wiem że to góry ale mimo to taki długotrwały chłód nie jest tam normą, jest bardzo poniżej normy. Niżej tak jak w Krakowie na szczęście w końcu się wypogodziło i temperatura ruszyła w górę, ale jeszcze wczoraj Tmax było na poziomie +12… a gleba w wielu miejscach nadal przypomina gąbkę.

    1. Enzo – oni wiedzą swoje. Polska jest pustynią, ciepłe prognozy już są „fala upałów”, a pomijany jest fakt, że anomalia temperatury wciąż na dużym terenie kraju mocno ujemna. Podtopienia spowodowane ulewami też przeszły niezauważone.

      1. Zimna to w tym roku była tylko druga połowa stycznia i pierwsza połowa maja i na pewno nie tak ekstremalnie, jak zapowiada się pierwsza dekada czerwca.

        1. @kmroz
          Patrzysz z perspektywy centralnej Polski. W Krakowie jeszcze 2 dni temu Tmax sięgnęła tylko +12. To jest niżej nie tylko od średniej Tmax ale nawet od średniej dobowej, zwłaszcza że to koniec maja a nie początek. Jeśli przyjąć że średnia dobowa dla maja w Krk jest 14.4 to tylko 10 dni było powyżej z czego w pierwszej połowie tylko 1

          1. Patrzę z perspektywy ogolnokrajowej. W drugiej połowie maja 14 na 16 dni było powyżej normy w skali kraju. Dałbym linka, ale ostatnio jest tu dziki filtr antyspamowy. Wpisz w Google „meteomodel poltemp aktmon” to sobie zobaczysz że nie kłamie.

          2. Dlatego nie lubię norm ogólnokrajowych. Polska jest jednak dość dużym krajem i występuje spora zmienność. Tak jak maj 2019 ale też tak jak lato 2017, tylko w drugą stronę

          3. Ech, Pytam się o jedno, odpowiada nie na temat…..Dla mnie wykladnią jest przyroda bo ta nie kłamie. Nie pamiętam żeby kwitnienie bzu i kasztanu przeciągało się do trzeciej dekady maja, co miało miejsce w tym roku w centralnej Polsce

          4. Uwaga, to co teraz przedstawię może wydawać się dziwne. Zaawansowanie późnej wiosny i wczesnego lata określam również po… pasikonikach zielonych. Otóż klują się one pod koniec kwietnia/początkiem maja i do wczesnego/pełnego lata przechodzą aż 5-6 wylinek, przy czym po ostatniej przemieniają się w osobniki dorosłe (imago) i samce zaczynają cykać nocami. Daty spotkania pierwszego/szych dorosłych osobników.
            2008 – ok. 20 czerwca
            2010 – ok. 25 czerwca
            2011 – 19 czerwca
            2012 – 16 czerwca
            2013 – ok. 30 czerwca
            2014 – ok. 25 czerwca
            2015 – ok. 25 czerwca
            2016 – ok. 25 czerwca
            2017 – ok. 30 czerwca
            2018 – rekord! 13 czerwca
            Zaznaczam, że „pomiary” nie są homologiczne, ponieważ siedliska gatunku różnią się nieraz znacznie poziomem nasłonecznienie, ciepła jak i również obserwator nie bywa w nich codziennie :)

        2. Uzupełniając spośród tych 10 dni z Tav > Tavśr tylko 5 miało anomalię powyżej +1.. a takich z anomalią co najmniej -1 było 17…

      2. @peter
        Kwestia podtopień w ogóle mnie zaskakuje, nawet media odnotowały przejście fali w Warszawie gdzie praktycznie nic się nie wydarzyło nawet stan ostrzegawczy nie był zdaje się osiągnięty natomiast kompletnie przemilczano fakt że w małopolskim i świętokrzyskim zalało gospodarstwa, pola, podtopiło niektóre wsie. W Koszycach w woj małopolskim tamtejsza Szreniawa zalała boisko miejskie do wysokości poprzeczki bramki. Zalało młyn i podtopiło pojedyncze gospodarstwa. Ale o tym cisza jakby nic się nie stało.

  89. Wracając jeszcze do długości dnia, u mnie trwa on dziś 16 h 30 min i prawdę mówiąc wolałbym krótszy dzień w zamian za wyższą wysokość Słońca, analogicznie zimą dłuższy dzień i wyższe Słońce.

    1. Ja osobiście w kwestii długości dnia lubię skrajności. Z jednej strony uwielbiam czerwiec i te długie wieczory, jasne niebo jeszcze o 21/22, rozświetlone poranki, krótkie cienie w południe, a z drugiej uważam że grudniowe zachody słońca o 15 i ciemne poranki, kiedy jasność pojawia się tak subtelnie jak w żadnym innym czasie, też mają swój urok :)

    2. Ja też. Ale gdy pomyślę o (skądinąd ponoć sympatycznym) Reykjaviku, czy choćby nawet Kopenhadze, to przestaję się nad sobą użalać w kwestii słonecznej.

    3. Natomiast słyszałem kiedyś ciekawą refleksję jednego ze znajomych że dobrze że liście spadają z drzew jesienią bo dzięki temu przy krótszym dniu i niżej świecącym słońcu nie jest aż tak ciemno :)

      1. Jesienią jaskrawe liście też rozświetlają krajobraz, zwłaszcza w pochmurne dni. Efekt słoneczny w bezlistnych lasach jest bardzo dobrze widoczny od późnej zimy do pełnej wiosny, kiedy Słońce w miarę wysoko świeci.

    1. Popatrzyłam na prognozy na najbliższe 2 tyg. dla innych stolic europejskich. To jakaś ponura kpina – nawet w Rzymie ma być chłodniej niż w W-wie.

  90. Byłem przed chwilą na dworze – mimo, że są tylko 22 stopnie, to jest niemal bezchmurnie, a w pełnym Słońcu jest bardzo ciepło. Można bez problemu już wyjść w krótkim rękawku i krótkich spodenkach.

      1. Ledwo lato się zaczęło Ś tu już przeszywajacy gorąc. U mnie może nie być jeszcze tak tragicznie jak w Toruniu, od przyszłej środy do niedzieli upały, w piątek już 32 st, a w niedziele 33…jednak widać światełko w tunelu i od 10 może się na dłużej ochlodzic… Mam nadzieję że później lato już nie będzie tak brutalne i da nam odetchnąć

        1. Będą zmienności i to o więcej niż rząd 5-10 st. (Tavg-dobowa), jak i również pod względem pogodności, czy ilości opadów. Pytanie tylko jak to się wszystko porozkłada amplitudowo-czasowo, tzn. czy częściej będziemy mieli okresy z jakimiś skrajnościami, czy też aura częściej będzie się zmieniała i balansowała wokół normy? Tego jeszcze nie wiadomo…
          Na razie możemy obstawiać 7-10 dość pewnych dni (zasadniczo od niedzieli) z aurą gorąco-upalną i przeważnie suchą, ew. ze sporadyczną konwekcją. Ale później stawiamy znaki ‚???’.

          1. Tavg dobowa to właśnie się o rząd 10 st latem zmienia. Chłodny dzień ma 15 st, ciepły 20 a upalny 25. Wykroczenia poza te ramy są rzadkie i raczej niechciane. Chłód poniżej 15 avg jest już nieprzyjemny, podobnie jak upał dochodzący do 30 dobowej.

  91. Byłem niemal pewny że dziś temperatura nie zdoła przekroczyć 20 stopni, a jednak przekroczyła i to o 18-tej. Znowu skrajność, wczoraj 10, dzisiaj dwa razy tyle. Podobnie jak 15/16 i 24/25 maja, kiedy też zmiany zachodziły tak szybko.

    1. Pozostaje czekać na utrzymanie i potwierdzenie takiego scenariusza. Bardzo bym chciał, żeby to wszystko co piszę od dwóch dni, okazało się bzdurą. 5 dni upału to jeszcze nic złego, jeśli potem nadejdzie realne ochłodzenie.

      1. Jeśli będzie ochłodzenie do 22-28 i będzie przy tym dużo Słońca to jeszcze Ok.
        Ale jak będziemy mieć przeginkę w drugą stronę – czyli ulewy i nawet poniżej 15 stopni (tak jak w obecnej prognozie GFS na 16 czerwca dla Podbeskidzia) to też nie będzie dobrze. ŻADNE skrajności nie są dobre.

        1. No, ale to już jest fus totalny, ja bardziej mam na myśli to, co widać od 10.06. Co swoją drogą też jak na razie jest dalekie od pewności, bo to jedna odsłona pośród dziesiątek totalnie upalnych.

  92. Słowem wyjaśnienia, bo widzę, że niektórzy dziwnie zareagowali na mój poprzedni post.
    W dzień wspólna jazda w kilkadziesiąt (czasem blisko 100) osób jest mało fajna, przede wszystkim z powodu dużego ruchu samochodowego, więc tak sobie ustaliliśmy kilka lat temu, że lepiej będzie jeździć nocą, po godz 22. Nie jesteśmy żadnymi kolarzami – zbieramy się w jednym miejscu, robimy jakąś ustaloną trasę (zazwyczaj 30-50km), do domu wracamy przed godz 1. Dobra okazja, by spalić nadmierne kalorie, pogadać, dotlenić się przed snem, czasem strzelić jakieś wspólne piwko po jeździe. Wbrew pozorom takich nocnych grup jest sporo – są rowerzyści, biegacze, yoga, nordic walking, a w kilku miastach działa też Night Skating, czyli nocna jazda na rolkach, wrotkach, deskorolkach itp.

    1. Jak ja w zeszłym roku w sierpniu wracałem na rowerze po zachodzie Słońca, to już było mi chłodno (a przypominam, że wtedy w pełni dnia było ok. 28 stopni). Największy chłód był na polach przy lesie. Ale jak wjeżdżałem do miasta, to odczułem uderzenie ciepła związanego z miejską wyspą ciepła.

      1. Łukasz, tuż obok mojego domu jest mały rów melioracyjny i zawsze kiedy latem koło niego przejeżdżam, robi mi się chłodno. To jakiś mikroklimat.

    2. @Chochlik
      nikt nie ma problemu z tym, że jeździsz w nocy, tylko dla mnie powinno być naturalne, że w nocy trzeba się dostosować do nocnych warunków. Ja też czasami w nocy jestem na powietrzu i wiem, że to normalne, że temperatury w nocy spadają. Pomijając już fakt, że przy twoich nocnych oczekiwaniach ludziom się bardzo trudno śpi, to są one dość ekstremalne, nawet w najcieplejszym okresie roku, a co dopiero w czerwcu.

  93. GFS prognozuje na 16 czerwca niż genueński i niewiele ponad 10 stopni na Podbeskidziu.
    Ciekawe skąd się wzięła taka prognoza ;] Jest ona tak samo mało realna jak upały 35 stopniowe

    1. Taki sam fus jeszcze bardziej nierealny jak to zapowiadane ni z gruszki ni z pietruszki ochłodzenie na 9 czerwca. Czekam na diagram wiązek na meteociel z tej aktualki i można będzie się pośmiać podobnie jak z absurdalnie chłodnej porannej ECMWF na końcu prognozy.

      1. rozumiem, że zamiast normalnego lata wolisz falę upału przez kilka tygodni? 5 dni upału ci nie starcza do szczęścia? Zwłaszcza w czerwcu, miesiącu, w którym upał to już bardzo duża anomalia?

        1. Bardzo duża, śr. abs. t.maks. czerwca to 29.8 st. … A co do prognozowanych ochłodzeń to mam nadzieje, że od tej pory wszystkie będą w łeb brały, tak jak latem 2018.

        2. „Bardzo duża, śr. abs. t.maks. czerwca to 29.8 st. … ”
          A co mnie abs? Jest to odchylenie rzędu ponad +8K od normy. Czyli bardzo duża anomalia. Co innego pod koniec lipca, kiedy to jest około +4/+5K, czyli anomalia całkowicie „zrozumiała” w trakcie ociepleń.

          „A co do prognozowanych ochłodzeń to mam nadzieje, że od tej pory wszystkie będą w łeb brały, tak jak latem 2018.” – latem 2018 nie było trzymiesięcznego upału, tylko trzytygodniowy, także twoje sny są, na szczęście, nierealne.

          1. Widzę że Fkp tradycyjnie już odlatuje 😉 Mimo wszystko 3 mies upały non stop u nas są na szczęście b mało realne. Więc tak, może sobie marzyć dalej.

          2. @dorka
            3 miesiące upałów non-stop to mało gdzie się w Europie zdarza. Nawet w Sewilli o to trudno. Czasem w Cordobie (a to jedno z najcieplejszych miejsc na kontynencie!), ale tam też potrzebny jest łut szczęścia, by ani razu nie dopadło ich większe ochłodzenie. Przykładowo w 2017 było blisko 3 miesięcy upałów, ale na początku lipca zdarzył się tam dzień z Tmax<30C :
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=08410&ndays=50&ano=2017&mes=07&day=31&hora=22&ord=REV&Send=Send

          3. 47 w dzień i tylko 22 w nocy, całkiem duża amplituda temperatur. 30 stopni o godz 22:00 to i w Polsce bywa podczas najsilniejszych upałów, a trzeba dodać że w dzień jest wtedy około 36-38 a nie prawie 50.

            Aż takiego pieczenia to bym nie chciał, ale średni tmax 28 stopni w lipcu to by mógł być. Cały miesiąc 25-33 z jakąś krótką falą upałów około 35-37. Sierpień podobny, czerwiec troszkę chłodniejszy, maj i wrzesień śr max 22-24. To był by elegancki klimat, nikt by na zimno późną wiosną i latem nie mógł narzekać.

          4. A jak jest +13 w lutym to jakoś nie marudzisz, ba wręcz wychwalasz ‚wymarzoną’ pogodę. Mimo że taki dzień to koło 10K anomalii jest, zwłaszcza z początku miesiąca.

            Przyznaj już się, nie lubisz ani prawdziwej zimy zimą ani prawdziwego lata latem. Dla ciebie idealny klimat to widełki temperatur 10-25 przez cały rok (zimą bliżej 10, latem bliżej 25)

            Chcesz albo nie, ale sezony letnie przełomu lat 70 i 80 należą do kart historii i obecnie dni gorące czy upalne pojawiają się z dość dużą częstotliwością. Z drugiej strony takie zimy jak 1956, 1963, 1970 czy 1987 także należą do przeszłości. Czasami nam Ruscy sybir podeślą ale to już nie jest sybir w postaci miesiąca z anomalią -12K, a całej pory roku -6K. Dzisiaj odczuwalnie chłodna (ostra) zima ledwo zejdzie poniżej normy 1961-1990.

          5. Ja akurat lubię prawdziwa zimę, nawet wolę taką od ciepłej. Ale jeśli jest ciepła i słoneczna to jestem jak najbardziej na tak, zimą nie lubię najbardziej normy, lubię szaleństwa w obydwie strony jak np. moje ulubione grudnie 2002/2015, najgorsze dla mnie to 2005/2018 czyli zerowo-ponure badziewie

        3. @kmroz. Szczerze. To wolę stałą i stabilną aurę z przedziału 23-30 z wskazaniem na wartości 25-30. Podczas przejściowych ochłodzeń właśnie 23 stopnie. Nie neguje że jakieś ochłodzenie po tym gorącu nastąpi ale póki co to strefa fusów.

          1. Bez przesady. Jakieś ochłodzenie musi być! A póki co zapowiada się weekend z bardzo przyjemną pogodą! A potem zobaczymy, może gorąc się „skróci”. Oby.

    2. Ale mamy tutaj „tercet egzotyczny” (2 osoby z Warszawy i okolic i jedna osoba z Torunia) czyli osoby najbardziej narzekające na gorąco-upalną pogodę pomimo, że ona się jeszcze nie zaczęła, nie jest znana jej dokładna skala ani długość trwania.

  94. Zgodnie z obietnicą patrzę na diagram wiązek na meteociel i już jest podgląd na ostatnią aktualkę. I jak myślałem ochłodzenie 9 czerwca zgodne z najniższymi realizacjami. Widać też niestety też większy rozstrzał wiązek charakterystyczny dla naszego zmiennego klimatu. Czyli stabilność wiązek nie wiedzieć czemu szlag trafił.

    1. ECMWF również za ochłodzeniem w okolicach 9 czerwca. Choć wiązki nadal niezgodne co do tego wydarzenia, jak wcześniej pisałem sporo się może pozmieniać. Dobrze, że jednak parę ciepłych dni się pojawi. W tym roku dopiero 6x miałem tmax powyżej 20 *C.

          1. Przeczuwałem to od czwartku (mam swoje sposoby), teraz wiele wskazuje już na to, że faktycznie to się sprawdzi.

  95. Ale super pogoda. Dzisiaj popracowałem na ogrodzie a teraz siedzę sobie przy otwartym oknie, jest maciupki wiaterek. Ogółem fajna cisza mimo że mieszkam na osiedlu miejskim, gdyż dziś są dni mojego miasta.

    1. @podlasianin pod jednym z postów (chyba z początku maja gdzie dla odmiany było dużo narzekania na zimno) napisałeś, że II połowa sierpnia 2014 to wręcz „arktyczne warunki” i straciłeś tylko kasę zamiast korzystać z pogody, a przypomnę że końcówka sierpnia ma niedużo wyższą normę od końcówki maja…

  96. Białowieża +13.7, Cicibór +14.3, Terespol +13.1, Białystok +15.3. Skąd wziąłeś to 17 stopni?

    Swoją drogą niezła bieda z tymi posterunkami na Podlasiu pod względem pomiaru temperatury….. Przynajmniej w jego południowej części.

  97. Dziś byłby idealny dzień…jakby był miesiąc wcześniej. Słoneczko świeciło, temperatura lekko przekraczająca 20 stopni, suche powietrze, obecnie już się ochładza i jest tylko 13 st. Na majówkę taka pogoda to 10/10. Jeszcze nie letnia ale już bez lodowatej nocy z przymrozkiem.

    U progu czerwca natomiast… No cóż, jest dobrze ale może być lepiej. I w najblizszych dniach będzie lepiej. Czerwiec lubię za te późne zachody słońca i ciepłe wieczory, jak w dzień jest 29 a tmin wynosi 17 to mam pewność że do północy na pewno nie zmarznę. W II połowie sierpnia ciemno jest już dużo dużo wcześniej i o północy może pizgać nawet po gorącym dniu. O wrześniu to już nawet nie wspominam, ten to ma długości dni jak marzec :(

      1. @Fkp ale polską czy węgierską wiosnę? Dzisiejszy dzień był idealnym początkiem/końcówką lata, a pod koniec marca tmaxy powinny wynosić ok. 10 st, ale dla ciebie to pewnie środek zimy…

  98. Bardzo ciepły wieczór u mnie w Warszawie, cały czas około 20 stopni, praktycznie nie ma wiatru, teraz to jeszcze do przejścia, za kilka dni mieszkanie się bardziej nagrzeje i będzie trochę niefajnie. Cóż zaczyna się lato. Byle by regularnie padało i czasem się ochlodzilo.

  99. Nie rozumiem tej paniki, GFS już widzi od przyszłej niedzieli TMax niższy od 20 stopni, tydzień temperatur 26-30 stopni nikogo jeszcze nie zabił

    Zimnoluby się nacieszyły, to teraz ci drudzy dostają chociaż coś na tydzień…

    1. Rychło w czas…
      Problem w tym, że do dzisiejszego po południa widział trochę co innego.

      I nie wiem czym się zimnoluby miały nacieszyć, jak od 2 tygodni jest prawie cały czas powyżej normy?

      1. @kmroz na zachodzie polski cały maj miał anomalię ujemną, 4 dni miały tylko dodatnią

        A w poniedziałek 10 czerwca GFS już widzi u mnie 10 stopni, piękny ten nasz polski klimat! <3

    2. Tmax poniżej 20°C to na dzisiaj te wyraźnie chłodniejsze scenariusze. Bo i nie brak i takich, że ochłodzenie 09-10.06 będzie nieznaczną korektą, a potem ponownie temp. wzrosną powyżej 25°C za dnia. Tego jeszcze nie wiemy – nawet z grubsza.
      Zgoda natomiast co do tego, że na razie nie ma potrzeby panicznego wyolbrzymiania tego ocieplenia – jeżeli już to dopiero jak będzie się wydłużało na dłużej niż powiedzmy 10-14 dni, przy zbyt upalnej i suchej lub dla odmiany wilgotno-konwekcyjnej aurze.

      1. 10-14 dni powinno być minimum tego „gorąca” i lampy, potem sobie może spaść na jeden czy dwa dni do 22-25 st. i z powrotem 1-2 tygodnie 28-30 st.. Czerwiec to miesiąc letni tak jak lipiec czy sierpień. Jak ma się tak szybko i mocno ochładzać to lepiej niech to lato wcale nie przychodzi i będzie non stop 20 st. ku uciesze Dorkom i kmrozom.

  100. Bardzo chłodny, 4-ty najzimniejszy po 1980 roku (u mnie) i trzeci najbardziej mokry maj właśnie odchodzi do historii. Ktoś w mieście odpala fajerwerki z tej okazji :D Żegnaj niesamowity maju i wiosno, nie zapomnę Was długo, a 14 maja i śniegu – nigdy.
    A ty lato 2019, witaj!

    1. 1 dekada marca 9/10
      2 dekada marca 6/10
      3 dekada marca 8/10
      1 dekada kwietnia 7/10
      2 dekada kwietnia 4/10
      3 dekada kwietnia 6/10
      1 dekada maja 5/10
      2 dekada maja 5/10
      3 dekada maja 8/10

      Średnia ocen dekadowych 6.44/10. Jednak jako całokształt wypada dużo gorzej z powodu suszy. Ogółem wiosna taka sobie, więcej się denerwowałem na pogodę niz sie z niej cieszylem. Marzec super, kwiecien za suchy juz, maj najpierw skrajnie suchy, potem pochmurny z zagrożeniem powodziowym…
      Dla porownania średnie moich ocen 9 dekad wiosnę z poprzednich lat :
      Wiosna 2018 5.22/10
      Wiosna 2017 6.33/10
      Wiosna 2016 5.89/10
      Wiosna 2015 6.78/10
      Wiosna 2014 5.78/10
      Wiosna 2013 3.78/10 🥶😡🥵
      Wiosna 2012 5.67/10
      Wiosna 2011 6.11/10

      Jutro postaram się o wpis już bardziej na temat danych rzeczywistych z wiosny, przy okazji policze, która była to najcieplejsza wiosna w historii (ciekaw jestem czy trafiła to pierwszej dyszki, ale raczej tak)

      1. A ja – zważywszy na ostatnie nędzne zimy – wiosnę w 2013 r. traktuję raczej jako ciekawą odmianę, niż jako jakiś armageddon i tak to będę pamiętał.
        Wolę już nawet takie przedłużenie zimy w nadal jałowym okresie roku, niż w II połowie wiosny akcenty pseudozimowe, czy późnojesienną szarugę i słotę (nawet jak fenologicznie jest już wiosennie).

        1. w 2013 w miarę ok była tylko druga połowa kwietnia. Maj bardzo brzydki, a na to co się działo do 10.04 to warto spuścić zasłonę.
          W 2018 przynajmniej w marcu były epizody wiosenne i cała wiosna była słoneczna.

          1. Hah, oceniam je podobnie, choć dla mnie wiosna 2011 najlepsza (za pewne ty oceniasz ją gorzej przez normalny marzec), marzec może niezbyt ciepły, ale bardzo słoneczny. Kwiecień pół na pół pierwsza połowa brzydka, druga bardzo ładna i maj rewelacja (z pojedynczymi słabszym dniami na początku i w końcówce). Za nią wiosna 2015 o marcu nie dawno pisałem że przyniósł jedynie lampowa dekadę, reszta miesiąca słaba, później tylko początek kwietnia okropny, dalej rewelacja. Na 3-cim miejscu obecną wiosna, poza I połową maja nie mam żadnych zastrzeżeń. No może poza silnymi wichurami i kwietniowa susza (i miejscami majowa powodzią :(), za nimi 2017, poza pamietnym ruchomym miesiącem była fantastyczna. Najgorzej oczywiście oceniam wiosnę 2013, piękną i wiosenną aurę przyniósł tylko pierwszy tydzień marca i II połowa kwietnia… A wiosnę 2018 jestem w stanie pozytywnie ocenić jako zimno-lato, marzec jako luty wspaniały, kwiecień jako czerwiec (bez pierwszych 3 dni) też, tak samo maj jako lipiec/sierpień. Tutaj trudno wyłapac prawdziwie wiosenny okres, no może przełom I i II dekady marca, między dwoma lodowatym incydentami…

        2. mam podobne odczucia, choć marzec 2013 w Katowicach był niezbyt miłym miesiącem – śnieg w większej ilości spadł dopiero 31 III, usłonecznienie wynosiło tylko 90h i na dodatek było wyrobione niewielką liczbą całkiem pogodnych dni, zaś większość dni tego marca była totalnie pochmurna. W Warszawie wyglądało to kompletnie inaczej, tam słońca było 170h czyli prawie 2x więcej niż u mnie, na dodatek od 8 marca leżał śnieg co w połączeniu z tym śniegiem utworzyło bardzo ‚jasny’ miesiąc.

          Jak z tej waszej Warszawy tak jęczą na ten marzec to u mnie by się chyba wtedy powiesili.

          1. A kolega to zapomniał że w latach 1998-2014 pomiary uslonecznienia z „warszawskiej” stacji były o 50% zawyżone?

  101. Niezależnie od trwałości tego większego ocieplenia, już bardzo prawdopodobne, że ok. 04-06.06 zanotujemy pierwsze termiczne „30-tki” w tym roku w (naj)cieplejszych regionach kraju. Dodajmy jednak, że powyżej 29°C zanotowano już lokalnie w dniu 26.04. Teraz jednak ocieplenie nie jest już jedynie wczesnoletnim epizodem a zapewne początkiem trwalszej aury letniej (z możliwymi nie-letnimi epizodami). I tak prawdopodobnie będzie do któregoś tam sierpnia, jeżeli nie września.

    Póki co cyrkulacja jest nadal z wyraźną dominacją składowej W:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019053112_Warschau__.gif
    Jednak jak widać, pomimo tego, powietrze w mobilnym (jak na razie) wyżu dość szybko się nagrzewa nad lądem. Tym goręcej się zrobi jak wyż rozlokuje się na E/NE od Polski, a cyrkulacja zmieni na SE/E.
    Do wyraźniejszych ochłodzeń potrzeba już teraz w coraz większym stopniu pochmurnych i mokrych niżów i to zmierzających dalej na NE/E od Polski. Pierwsza na to „szansa” – po gorąco-upalnej fali – rysuje się ok. 09-10.06, choć na potwierdzenie tej ewentualnej opcji (a zwłaszcza jej skali) musimy jeszcze poczekać.

      1. @Marcin wyobraź sobie że tak, 4 czerwca to zdecydowanie za wcześnie na pierwszy upał, a ostatnio np. 2 lata temu pierwszy taki przyszedł 10 lipca (szkoda że w tym roku też nie będzie tak długiego odpoczynku od tego syfu), a były też lata w których wcale nie było upału, albo były takie 1-2 dni

        1. Szkoda że dla odmiany jakoś 4 grudnia nigdy nie jest za wcześnie na mróz, bo ten zaczyna nas nawiedzać przeważnie już w listopadzie, a czasem nawet i wcześniej. Dlaczego dla równowagi nie możemy mieć odpoczynku od tego zimowego syfu do 10 stycznia?

        2. 30 maja to też za późno na mróz w nocy a jednak on był w tym roku….w ogóle w maju nie powinno być mrozu a w minionym maju mrozu było szalenie dużo…

          1. @podlasianin tutaj się zgodzę, niestety w maju mamy średnio 1-2 dni z mrozem, choć mogłoby w nim ich w ogóle nie być tak jak upałów…

  102. w najbliższych dniach modele epicentrum gorąca widzą w naszej części Europy gdzieś na środkowym-wschodzie Niemiec i przy zachodniej granicy Ziemi Lubuskiej, icon daje tam nawet 32-33 stopnie.
    W sumie Ziemia Lubuska ma najniższą wilgotność gleby z całej Polski więc tam najłatwiej może być o upał.

    1. Niemcy będą mieli chyba gorzej, bo tam przekroczenie 30°C mogą być wyraźniejsze, ale i zarazem po nich głębsze ochłodzenia. U nas w całej I dekadzie czerwca jest większa nadzieja na stabilniejsze 23/32°C za dnia na większym obszarze Polski (z dominacją 25/30°C) i mniejsze ryzyko gwałtownych zjawisk atmosferycznych na frontach wkraczających od W.

      1. W sumie chyba wolałabym żeby kilka dni było gorecej, ale potem żeby się mocniej i trwalej ochlodzilo.
        Ale tu życzenia nie mają nic do rzeczy….

        1. Ale już przeskoki np. Tmax 31/34°C vs. 15/18°C (za dnia) i to nie jednorazowe – bo z tego co widzę to nie będzie to jakiś jeden niż napierający od W – to nic dobrego. No chyba, że lubi się burze, deszcze nawalne i gwałtowne zmiany temperatury.
          Co innego stopniowe ochłodzenie i po kilka dni gorąco-upalnych vs. chłodniejszych (obecnie z Tmax nieco poniżej 20°C). Jednak z tego co widzę możemy mieć jakiś przeplataniec po 09.06 i lepiej, żeby temperatura aż tak nie „skakała”, a zwłaszcza już przy zbyt niebezpiecznych zjawiskach na frontach.
          Póki co przed nami stabilnie gorący tydzień i przeważnie suchy lub z rzadką konwekcją – powiedzmy do soboty 08.06 (na razie).

  103. @kmroz:
    „Ale z jakiegoś powodu co nie patrzę, to na Bielanach jednak pogodna noc jest zimniejsza niż na Okęciu.”
    >> Według Ciebie średnie Tmin na Okęciu są wyższe, niż na Bielanach?

  104. To jest prawda na Bielanach, na których mieszkam jest zawsze chłodniej, jest sporo zieleni Las Bielanski i Las Lindego, działają jako naturalny klimatyzator, u mnie a do IMGW mam w lini prostej około kilometra, znacznie częściej rano jest mglisto, a 2 zimie śnieg leży zdecydowanie dłużej niż nawet na pobliskim Placu Wilsona. Stację na Okęciu charakteryzuje, moim zdaniem bliskość miejskiej wyspy ciepła i znacznie mniej zieleni niż na Bielanach, stąd, moim zdaniem różnice.

    1. O rety … jak widać, dużo jest do wykonania pracy informacyjnej w zakresie stołecznej klimatologii. Dużo więcej, niż można było się spodziewać.
      Do Twojej wiadomości, Gripen: stacja obserwacyjna Bielany znajduje się nie w lasach Bielańskim ani Lindego, tylko przy głównej siedzibie IMGW przy ulicy Podleśnej. Naprzeciwko głównego wejścia do tegoż. Widać ją nawet z ulicy Marymonckiej.

    2. Przede wszystkim to dobrze jest odnosić się do różnych lokalizacji – zwłaszcza na tak kontrastowych obszarach jak C Mazowsze. Bezsprzecznie mamy tu największą w skali kraju miejską wyspę ciepła, ale i wokoło także tereny, które mogą mieć specyfikę jak np. Pyrzowice względem Katowic i to nawet w samej Kotlinie Warszawskiej, której niemałą część zajmują lasy lub tereny rolnicze, a i zagłębień terenu (sprzyjającym większym spadkom Tmin w pogodniejsze noce) nie brakuje.

  105. Wiem o tym, tylko zwróć uwagę, że jak jedziesz dalej Podlesna w dół to masz w lini prostej po lewej stronie Las Bielanski, skoro sądzisz, że nie ma to żadnego wpływu, to Twoje prawo. Pozwól, że będę miał odrębne zdanie, co nie oznacza, że mam rację. Poza tym wkoło masz sporo zieleni i niska zabudowę. Co do reszty, to u mnie odczuwam różnice, bo las mam wiza za wi bloku, w którym mieszkam i jest chłodniej. Pozdrawiam

    1. @Gripen
      A więc powtórzę pytanie które zadałem kmrozowi, i zadaję je także Tobie:
      Czy według Ciebie średnie Tmin na Okęciu są wyższe, niż na Bielanach?

      1. @Ben
        Sprawdziłem to.
        Generalnie Warszawa-Okęcie faktycznie jest chłodniejsza od Bielan, jednak z jakiegoś powodu wyraźniej widać różnice zimą w ostatnich latach (przed 2018) – sezony letnie się aż tak bardzo nie różnią, a te ekstremalnie ciepłe miesiące letnie wręcz potrafią mieć nieco wyższy średni tmin na Okęciu – jak lipce 2010 i 2014, czy sierpień 2015.

        Jednak rok 2018 złamał tu wszelkie reguły, wprawdzie miesiące z 1 i 4 kwartału były na Bielanach jak zwykle trochę cieplejsze, jednak pora ciepła…. Zasadniczo od maja do sierpnia, stacja na Okęciu mocno odjechała, i za te cztery miesiące średnia na Bielanach to 13.76 C a na Okęciu 14.68 C….. Dzięki temu cały rok, chyba po raz pierwszy w historii również okazał się cieplejszy na Okęciu (o 0.1C tylko, ale jednak!). Ponieważ Bielany śledzę dopiero od zeszłego roku, to nic dziwnego, że mi się nasunął taki mylny wniosek.

        1. @kmroz
          I jaki wniosek płynie z wyciągnięcia tego mylnego wniosku? Taki, że z wyciąganiem wniosków nie należy się zanadto spieszyć. Zwłaszcza, jeśli się nie sprawdziło ilości danych wystarczających do wyciągnięcia rzetelnego wniosku.
          I o to właśnie od dawna apeluję.

          1. Wychodzi także jeszcze inny. Że stacja Warszawa-Okęcie w tempie ekspresowym zmienia charakter.

          2. Cała Warszawa zmienia swój klimatyczny charakter. Jak powiedziałem, powrócę do tematu później, bo trzeba to ująć bardziej kompleksowo (jak widać).

  106. Wracając do MWC i „betonowej” Warszawy wystarczy spojrzeć na Google Earth i porównać powierzchnię i charakter zabudowy w polskich miastach. Oczywiście – Warszawa jest ponad 2x większa od drugiego na liście Krakowa i 3 razy większa od Wrocławia czy Poznania stąd różnice. No ale jeżeli miasto w strefie centralnej o powierzchni 4 x 4 km nie ma praktycznie żadnej zieleni (większej niż Ogród Saski) a do tego zaraz obok jest pełno osiedli z wielkiej płyty to czego chcieć? Największe krakowskie osiedle licząc dość szeroko ma powierzchnię podobną do Ursynowa. Tylko że pozostałe osiedla są dużo mniejsze, sama Huta położona jest częściowo na wzgórzach (nawet 60-70m róznicy w obrębie osiedla) i, zwłaszcza jej starsza część jest bardzo zielona. A Ursynów jest tylko jednym z kilku dużych osiedli w Wawie
    Największe blokowisko Łodzi – Retkinia nie zajmuje nawet połowy tego co Ursynów i otoczone jest łąkami / polami.
    Zabudowa Warszawy, jej typ, w połączeniu z jej powierzchnią, ukształtowaniem terenu daje idealne warunki do tworzenia się „piekła” przy upałach
    Porównywanie odczytów ze stacji nic nie da bo jak pisałem krakowskie są w takich miejscach że może wyjść że tu w ogóle MWC nie ma. Tym niemniej robione były badania w oparciu o sieć czujników w mieście:
    http://adaptcity.pl/miejska-wyspa-ciepla-w-krakowie/

    1. Dlatego nigdy nie chciałbym zamieszkać na betonowo-asfaltowym plateau dużego miasta – jak chociażby Warszawa. Sam mieszkam też na obrzeżach miasta (ale jeszcze w jej granicach), blisko lasu, a działkę mam kilkadziesiąt km dalej na N. Letni upał daje się dużo mniej we znaki, a i zimą jest mniej około-zerowego (lekko-plusowego) badziewia. Nawet sama Kotlina Warszawska (nie wspominając o całym Mazowszu) jest pod tym względem bardzo różnorodna – chociaż nie mamy aż takich naturalnych granic zmienności jak morze na N, czy góry na S kraju. Jak już wcześniej wspomniałem w promieniu już chociażby 30-40 km od centrum Warszawy na pewno znalazłoby się niejedno miejsce, które specyfiką pogodową przypominałoby np. Pyrzowice względem Katowic.

      1. Właśnie ciekawe jak to wygląda w GOP-ie. Teoretycznie powierzchniowo i ludnościowo obszar najbardziej zbliżony do Warszawy. Tylko że zupełnie inne ukształtowanie szczególnie masa małych zbiorników pokopalnianych, nieużytków i lasów. Spojrzałem pobieżnie na zdjęcia sat i wygląda że jednak przerw w zabudowie więcej niż w Wawie

        1. Dokładnie, w GOP-ie pod tym względem jest duużo lepiej niż w Warszawie, a np Katowice z tego co się orientuje są najbardziej zalesionym miastem wojewódzkim w Polsce z łączna powierzchnią użytków leśnych ponad 40%. Do tego występuje całkiem sporo parków. Zapewne niejedna osoba mogła by się zdziwić, bo nie raz spotykałem się z opinią że to właśnie GOP jest „wielka betonową pustynią” co jest kompletną bzdurą. Oczywiście, smog jest problemem niestety nadal, aczkolwiek znacznie gorzej jest na południe- Podbeskidzie i Żywiecczyzna.

  107. Ta noc była już bez porównania do wczorajszej. Wczorajsze Tmin to dość absurdalne od tej porze roku 4,4C, a dziś w miarę przyjemne 14C. Do tego dość pogodnie i prawie bezwietrznie.

    1. Zapominamy także o chłodniejszych nocach – na razie co najmniej do ok. 10.06. Ale i teraz w ogóle będą już rzadsze – do II połowy sierpnia lub do września.
      Dla mnie jest jeszcze jeden wyznacznik wkraczania w okres letni – jest nim wymiana kołdry na najlżejszą jaką mam i zrobię to w ten weekend:-)

    2. Wieczorem przechodził akurat front ciepły, w dodatku ze zwiększonym zachmurzeniem w okolicy Łodzi. U mnie też temperatura bardzo wolno spadała, o północy było +16 stopni i mniej więcej wtedy się zaczęło niebo rozdzierać po kilku pochmurnych godzinach. W najbliższym czasie pewnie „zainwestuje” w bardziej profesjonalny czujnik temperatury, który pozwoli mi „zachowywać” dane – bo tak to nie wiem jakie minimum miałem…

      1. Tak gwoli ścisłości, wczoraj temperatura w Białymstoku o 1:00 wyniosła 16,5 stopni, więc te 17 stopni o 22:30 było jak najbardziej możliwe…

  108. Ok Ben Wawa, faktycznie, stacja na Bielanach jest cieplejsze, od Okęcia, nie zmienia to faktu, że u mnie, w miejscu oddalonym od tej stacji na Bielanach o około kilometra, jest chłodniej i szczególnie w porze chłodnej, z moich obserwacji pokrywa śnieżna utrzymuje się zdecydowanie dłużej i jest szczególnie rano i wieczorami, również w porze chlodednej zdecydowanie więcej mgieł

    1. Gripen – Spróbuję bardziej całościowo ogarnąć sprawę tej przesławnej warszawskiej MWC, bo widzę, że to wzbudza na forach jednak zadziwiająco silne emocje. Gdy znajdę na to czas (pisanie tutaj nie jest moim jedynym zajęciem).
      Swoją drogą, trudno uniknąć wrażenia, że w tej szczególnej drażliwości niektórych komentatorów (nie tylko na tym forum, z różnych stron Polski) akurat na punkcie stolicy, kryje się coś więcej, niż tylko kwestie pogody/klimatu.
      To tylko taka uwaga na marginesie.

  109. Na razie jestem trochę zawiedziony dzisiejszą pogodą. Temperatura rośnie bardzo mozolnie, a niebo wbrew wcześniejszym prognozom jest zachmurzone, jedynie z samego rana było trochę słońca.

    1. Od poniedziałku się wygrzejesz. Wygląda na to ,że czerwiec może być z anomalią +1,5do +2,5 stK. To moje przewidywania bo w prognozach na pewno powyżej średniej przez pierwsze 5-7 dni. Maj 19 w Katowicach miał średnią 12,1C przy średniej za lata 1981-2010 13,9C ,czyli anomalia -1,8C. Pierwszy chłodny miesiąc od marca 2018r. Suma opadów w K-cach 140mm (średnia 77,5mm) ,czyli mokro. Z małymi zastrzeżeniami w Rudzie śląskiej pogoda w tegorocznym maju mi odpowiadała.

    1. To już nie istotne , w przyszłym tygodniu spalimy się wszyscy żywcem z powodu nieuchronnej katostrofalnej fali upałów która nieublagalnie wędruje w naszym kierunku 😅

  110. No i proszę GFS już wyrzucił na 09-10.06 Tmax na poziomie 10-12 a odczuwalną na 6. To teraz powinniśmy mieć taką samą panikę jak przy niedawno zapowiadanych upałach (które ograniczą się pewnie do 3-4 dni z Tmax 27-29) bo przecież to anomalia gdzieś -6/-8. :)
    Dobrze że to tylko GFS

    1. Z jakiś powodów. GFS od wczorajszej wieczornej aktualki spaskudził swoje prognozy. Ewidentnie po najniższych wiązkach a dziś z godz. 6 to nawet poniżej najniższych.

    2. Przecież wiele razy tu już było wspominane ( zresztą ja też wspominałem) prognozy powyżej 5 dni są niewiele warte a nawet te do maks. 5 dni nie są do końca pewne. Wkrótce gfs z zimna może się tak samo wycofać jak z prognozowanych upałów, a może powróci do upałów. Prognozy zaś długoterminowe przez cfs czy pokazywane przez stronę accu wheather można traktować wyłącznie jako ciekawostkę. Osowa poniżej pisze że wygląda na to że w czerwcu ponownie czeka nas przekładanie…. 1 czerwca. Coś takiego można stwierdzić najwcześniej w okolicach połowy miesiąca. Narazie 5 dni wprzód widać wysokie temperatury, ale to nic specjalnego jak na ten miesiąc. Nie widzę narazie żadnego powodu w najbliższej perspektywie aby się „ekscytować” temperaturami czy to bardzo niskimi czy bardzo wysokimi (lokalnie może będzie upalnie ale w stosunku do potencjału nic niezwykłego u mnie na Mazowszu upalnego dnia raczej jeszcze nie będzie) czy innymi zjawiskami pogodowymi. Jak dla mnie ta prognoza nie jest zła i gdyby nie prognozowane burze to byłaby bardzo dobra. Przede wszystkim ma być więcej słońca co jest dla mnie najważniejsze o każdej porze i wysokie temperatury co w czerwcu preferują ( jednak temperatury są drugorzędne. Wolę jak jest zimno i słonecznie niż ciepło pochmurno, nie pisząc o opadach). Opady zaś mają być pochodzenia burzowego co jest na minus dla mnie bo cenię spokój ( bez dużego wiatru, bez burz i opadów). Niemniej burze raczej będą wieczorem co oznaczałoby że zdecydowana większość dnia ma być ładna. To tyle jeśli chodzi o moją osobistą ocenę tych prognoz na pierwsze czerwcowe dni. Mogę za to ocenić maj 2019 który się już skończył. Ostatnie 2 dni tego miesiąca na Mazowszu pomimo że było słonecznie nie zmieniły mojego ogólnego wrażenia tegorocznego maja jako kiepskiego bo takich dni było za mało.

    3. T maks na poziomie 13-15 to jeszcze jeszcze, ale 10-12 w dodatku z odczuwalną 6 to już nieśmieszny nierealny żart. Oby jednak t. maks. nie spadała już poniżej 20 st nawet w czasie dni pochmurnych.

    4. „To teraz powinniśmy mieć taką samą panikę jak przy niedawno zapowiadanych upałach (które ograniczą się pewnie do 3-4 dni z Tmax 27-29) bo przecież to anomalia gdzieś -6/-8. :)”
      nie, nie powinniśmy, bo to jedna odsłona, w dodatku tylko „gfs” i to z 6Z.
      A tymczasem ICON widzi już kilka dni na Mazowszu (nie w Warszawie, na całym Mazowszu) z temperaturą wokół +30…………… Kilka, nie jeden. I jest to scenariusz, który się przewija od 4 dni.

  111. Wygląda na to, że w czerwcu czeka nas kolejny przeplataniec, czyli kilka dni ciepło i potem kilka dni chłodów w okolicach 20 stopni. Więc dalej kompletny brak stabilności, która trwa praktycznie od marca z malutkimi przerwami i która jest tak znamienna dla naszego klimatu. Dopóki NAO/AO nie wrócą na stałe dodatnie plusy o stałej, stabilnej aurze bez burz i parności możemy zapomnieć. A na razie na to się nie zanosi, bo wyże w Arktyce usadowiły się mocno i na razie nie chcą się niestety stamtąd ruszyć. Mam nadzieję, że jednak w tym roku będzie jakaś dłuższa stabilna aura, która da wreszcie wytchnienie meteopatom, a także zimnolubom. Aktywny Atlantyk o tej porze roku sprowadza przyjemne polarnomorskie powietrze, które bez trudu ogrzewa się do 26-28 stopni, ale bez parności i duchoty z przechodzącym raz na tydzien niżem, a nie codziennymi burzami.

    1. @Osowa
      „Dopóki NAO/AO nie wrócą na stałe DODATNIE PLUSY o stałej, stabilnej aurze bez burz i parności możemy zapomnieć.”
      :))))))
      „Mam nadzieję, że jednak w tym roku będzie jakaś dłuższa stabilna aura, która da wreszcie wytchnienie meteopatom, a także zimnolubom. ”
      Czyli wychodzi na to, że chcesz aby przyszła chłodna aura, skoro ma dać ulgę zimolubom?
      „Aktywny Atlantyk o tej porze roku sprowadza przyjemne polarnomorskie powietrze, które bez trudu ogrzewa się do 26-28 stopni, ale bez parności i duchoty z przechodzącym raz na tydzien niżem, a nie codziennymi burzami.”
      Aktywny Atlantyk to też lipiec 2017, który wspominasz jako pochmurny, parny i deszczowy.

  112. Dzisiaj z rana było jeszcze OK, obecnie już całkowite zachmurzenie od pewnego czasu i nie wiadomo czy będzie burza czy nie będzie. Lampka w prognozach jest konsekwentnie odstawiana, sobota miała być już dniem pogodnym i wolnym od mokrego dziadostwa a tu taki psikus. Teraz jest wersja że niedziela również taka do końca ładna nie będzie. A wy tu dyskutujecie o tym co będzie 10 VI albo i jeszcze później. Ja nie wiem nawet co będzie 3 VI, czy będzie zapowiadane słońce i gorąc czy nie skończy się tak jak dziś.

    1. Alewis – dopóki nie wróci mocny Atlantyk albo nie przyjdzie jakiś solidny wyż rosyjski to niestety tak to będzie wyglądało. Ciągnie się taka beznadziejna aura od kwietnia z małymi przerwami dobrej pogody na północy jak druga połowa kwietnia i maja i na razie nie widać tego konca. Teraz jest lato i tak bedzie ciepło, ale o większej stabilności można pomarzyć. Zimą byśmy mieli już z połtora miesiąca porządnego mrozu…

      1. Ja tam lubię tu mieszkać. Obecnie pogoda do dupy ale jest różnie, 2 lata temu tutaj to było lato jak marzenie. W życiu nie zamieszkam w wawie czy Krakowie gdzie albo trzeba płacić chore stawki za mieszkanie w centrum albo wyrabiać pół etatu w dojazdach. A w Katowicach jest 1800 za dwupokojowe w centrum i dwie trzypasmowe autostrady do Gliwic czy Rudy.

    2. @Alewis
      No to faktycznie coś macie pokićkane z pogodą ostatnio na południu.
      U mnie ostatnie 9 dni (włącznie z dzisiejszym) to:
      5 dni lampy (z okresowym zachmurzeniem, ale ogółem świeciło większość dnia)
      2 dni umiarkowanego zachmurzenia (z których jeden przyniósł na wieczór opady)
      2 dni kiepskiej pogody (28-29.05, jeden gorący, parny, pochmurny, z licznymi opadami, drugi zimny, ponury z mżawką i rozpogodzeniami na wieczór)

  113. W Nowym Sączu już „dawno” nie padało, całe szczęście że właśnie lunęło ulewą :D Żaden model tego nie przewidział poza porannym ECMWF – wg. innych miała być lampa i 24 stopnie.

  114. Za długo to nie pogrzeje… Ochłodzenia w tym roku jak się pojawiają to nie widać ich końca lub ich zakończenie jest odsuwane, z ociepleniami odwrotnie.

    1. Ale jak to? Przecież czerwiec miał wyjść 6 stopni powyżej normy a fala upałów miała się utrzymać aż do sierpnia?

      1. Nie śmiej się , sytuacja jest poważna , przed nami wrota piekieł , temperatura dochodząca do aż 28 stopni ( w czerwcu ? Jakim prawem !)

      2. Jak na razie proponowałbym nie mówić „hop” ponieważ jak najbardziej blokada się zaczyna rozwijać i może spokojnie przynieść za pierwszą dekadę anomalię rzędu +5/+6K. Ochłodzenie wprawdzie się pojawiło na 9.06, ale wcześniejsze odsłony widziały utrzymanie się fali upału do połowy czerwca, więc skoro zostało to odwołane, to równie dobrze ochłodzenie może zniknąć. To jeszcze daleki okres. Jak na razie czeka nas jeden z najgorętszych tygodni czerwca, jaki się pojawił się w historii.

        W pierwszych dniach sierpnia 2015 roku też pamiętam iż był moment dający nadzieję, że od 9.08 (też niedziela 9go hehe) przyjdzie ochłodzenie. Co wyszło z tego, to nie muszę mówić.

        A z całym upalnym latem, to pretensje do Dorki ;) Ja tylko stwierdziłem (słusznie), że po takiej anomalii pierwszej dekady/połowy czerwca, pobicie rekordu lata będzie już o wiele łatwiejsze. Lato 2015 w większości było dość przeciętne, ale pierwsza połowa sierpnia dała mu takiego „kopa”, że ostatecznie wypadło jako jedno z najcieplejszych (chociaż rekordu nie było oczywiście).

        Na razie to czekam, aż to zapowiadane „ochłodzenie” (które, poza jedną odsłoną GFS, oznacza spadek temperatury do wartości i tak powyżej normy) znajdzie się w granicy skilla. Równie dobrze mogą wrócić opcję sprzed 1-2 dni.

  115. Nie śmiej się , sytuacja jest poważna , przed nami wrota piekieł , temperatura dochodząca do aż 28 stopni ( w czerwcu ? Jakim prawem !)

    1. Wrota piekieł i niekończący się straszliwy upał w czerwcu to chyba nawet się na dobre nie zaczną a już się skończą. Wrota chłodni za to znów otwarte i tylko czekać aż znów będziemy mieć przyjemną do życia temperaturę 15 stopni i chmury. Pozytyw tej pogody będzie taki, że przynajmniej dorka się nie spoci a kmroz stwierdzi że 45 lat temu lato bylo gorsze i o co wam chodzi… :)

      1. Po prostu omijajcie wpisy tej dorki bo ona patrzy tylko na swój nos a upodobania innych ma gdzieś. W takim razie my powinniśmy robić to samo.

        1. Hahaha oczywiście że upodobania ciepłolubow mnie nie interesują i vice versa. Rzecz w tym że wy jak „marzniecie” w temp 20 st (hahaha) to możecie się ubrać. A ja w 30 + nie mam już za bardzo żadnych możliwości 😉 zresztą nie tylko ja. Jest dużo ludzi którzy nie znoszą upałów. A dla ludzi chorych i starszych są niebezpieczne. Ale to jak gadanie do ściany….. Wiem 😂

      2. Różnica pomiędzy Tobą a mną jest taka, że ja mówię o skrajnie gorącej pierwszej dekadzie czerwca (jak na pierwszą dekadę czerwca a nie sierpnia, w Polsce a nie na Węgrzech itd.), kiedy w zasadzie już od kilku dni stała się ona faktem w prognozach, a ty mówisz o jakimś absurdalnym ochłodzeniu, które pokazał gfsik w jednej jedynej odsłonie, w dodatku 6Z i to poniżej najniższych wiązek.

        „kmroz stwierdzi że 45 lat temu lato bylo gorsze”
        A kiedy był „lepszy” (cieplejszy) pierwszy tydzień czerwca, niż zapowiadany jest obecnie? Czekam.

          1. W czerwcu 1979 tylko pierwsze 3 dni miały anomalię powyżej +5K. No i potem dwa dni pod koniec miesiąca, ale już chyba mogę to uznać za osobną falę?
            W czerwcu 1964 podobnie dwudniowy epizod ekstremalnego ciepła.

    2. „Nie śmiej się , sytuacja jest poważna , przed nami wrota piekieł , temperatura dochodząca do aż 28 stopni ( w czerwcu ? Jakim prawem !)”

      Utrzymująca się przez 5 dni (czy tylko? Jeszcze do wczoraj wydawało się, że ponad 10, więc może to wrócić) anomalia rzędu +5/+8K, to jak dla mnie jest wydarzenie godne odnotowania. Skoro dla tylu użytkowników jak się trafi jakikolwiek okres poniżej normy, nawet minimalnie, to jest już wydarzeniem stulecia (w sumie tak to w ostatnim czasie wygląda), to chyba tym bardziej mogę powiedzieć o tej fali upału, że jest ona „niezwykła”? Warto pamiętać, że to początek czerwca a nie środek lata!

      1. Tak sama anom była na początku marca, tylko, że wtedy to wręcz się rozpływałeś na myśl o nich.

        1. Owszem rozpływam i podkreślałem, że jest to niezwykłe, a ty się ze mną kłóciłeś, że to „nic takiego”.
          Teraz tak samo podkreślam. Nie widzę różnicy.

      2. Przeciez podobny początek czerwca był np w 2011 r i…..na tym się zakończyło. Nie przypominam sobie żeby gorac wtedy panował przez całe lato. Lipiec był pochmurny i wilgotny A sierpień był umiarkowany.

        1. Teraz się też pewnie zakończy, aczkolwiek nie oszukujmy się, nie będzie tak „łagodnie” jak 8 lat temu. Wtedy było całkiem przyjemnie, chociaż niektóre dni trochę męczyły duchotą.

  116. Tyle było pisane o nadchodzących upałach na Mazowszu tymczasem najcieplej znowu na zachodzie. 27c już dziś w Słubicach i dużo słońca. W wielu miejscach na zachodzie 25-26c. W Świnoujściu 25c. Na wschodzie 22-24c. Prawdopodobnie podczas tej fali ciepła zachód znowu okaże się cieplejszy od wschodu. Zobaczymy.

    1. Dzisiejsza pogoda, to jest lodowata w porównaniu z tym, co nas czeka w przyszłym tygodniu :D

      Chociaż co prawda, to prawda. Zachód raczej będzie najcieplejszy w przyszłym tygodniu i tak.

      1. Dziś ostatni dzień normalnej pogody? 🙁 Smutno mi, czemu tak mało dni latem mamy z temp do życia….. Przed nami co najmniej tydzień meczarni w ukochanym palacym słoneczku i wegetacji…. Upały od początku czerwca. Co najmniej zbędne.

        1. To forum tego nie zrozumie… Przynajmniej większość użytkowników. Ale znam wiele osób, które z niepokojem widząc na co się zanosi, pytają mnie jak długo ten koszmar (tak, do jasnej cholery, dla wielu ludzi to koszmar!) potrwa. I w sumie nie wiem co powiedzieć, bo tego 9.06 równie dobrze może się ochłodzić, a może też nie. Już dzisiaj rano GEM i ICON się trochę wycofały z tego ochłodzenia, zobaczymy co wieczorne odsłony powiedzą.
          Taka fala byłaby bardzo nieprzyjemna w lipcu lub sierpniu, ale wtedy takie się zdarzają i musielibyśmy się z tym pogodzić. Ale czerwiec? Ten miesiąc to nie czas na takie rzeczy! Jak dotąd tzw. ciepłe czerwce nas oszczędzały od takich doznań, wyjątki to 2002,2006, trochę 2013 – ale to było już w drugiej połowie (i co ciekawe to nawet nie grono najcieplejszych czerwców!).

          Jedyne z czym się zgadzam z „forumowym tłumem”, że raczej nie ma powodu by uważać, że upalny początek czerwca jest zapowiedzią takiego lata. Zmienność w pogodzie jednak istnieje.

        2. Skończ zrzędzić, kobieto. Przez 7 miesięcy w Polsce mamy mróz, zimno lub chłód. 2 miesiące są zazwyczaj przejściowe. Pozostają 3 ciepłe i to też nie zawsze. Daj się nacieszyć innym ludziom pogodą. Wystarczy spojrzeć ile jest ludzi aktywnych przy np +28°C, a ile zimą. Są to 2 rzędy wielkości różnicy (czyli 100x). Ile jest takich dni? Średnio może paręnaście w roku, a czasem dobije do kilkudziesięciu. Za to z mrozem ponad 100, a z ogólną zimnicą ponad 200. Oby przygrzało teraz ostro, bo mamy lato. I w 4 literach mam to, że jakaś Dorka będzie siedzieć w piwnicy przez ten czas. Ważne, że ja będę mógł spędzać setki godzin w plenerze.

          1. Uwielbiam jak ktoś pokazuje fałszywą alternatywę. Latem alternatywą nie jest zimnica (a tym bardziej mrozy) bo są one po prostu niemożliwe. Latem alternatywą jest o wiele przyjemniejsze 20-25 stopni, zamiast 28 stopni. Nasz kontynentalny klimat nie dość, że nam dokucza przez 7 miesięcy pory chłodnej, to ma jeszcze dobijać latem skrajnościami w drugą stronę? Coraz bardziej zachwycam się nad tą Nową Zelandią, tam po prostu nie ma pory chłodnej i ciepłej, tam trzy miesiące w roku jest trochę poniżej komfortu, a reszta roku wspaniała!

          2. @Fkp na pewno lepsze od Ciebie i nie pisze tak tylko dlatego że mam identyczne preferencje jak @dorka, ale upały wcale nie są pożyteczne, a żądanie co rusz fal upałów, to nic innego jak hipokryzja…

          3. Tyle, że nie będzie żadnej fali upałów, proszę się zapoznać z definicją. Nie wiem jak latem słońce i ciepło może być szkodliwe, to jego brak przynosi szkody.

          4. Za zimnicę uznaję mniej niż 10 tmax i takich dni rocznie 135. Z mrozem trochę mniej około 108, za to z całodobowym mrozem 30.

            Bardzo nie lubię dni 0-10 stopni a rocznie jest ich koło setki. Skoro muszę tyle ich znieść to dorotka i krzysiu zniosa 30 upalnych i z 60 takich pow 28 stopni. To górne granice i tak.

          5. @alewis27 też nie lubię tego przedziału temperatur, ale mało kto powie że są one bardziej uciążliwe od upałów…

          6. @Jacob
            Ale tobie i np. @kmrozowi nie przeszkadzały chyba jak tmax 0-10°C ciągną się od października do maja (przy założeniu że zima jest ciepła, kwiecień i maj są niezbyt ciepłe).

          7. @Zbigniew nie no bez przesady takie dni toleruje tylko od listopada do marca, ew. W końcówce października i na początku kwietnia (z naciskiem pow. 5 stopni), wcześniej/pozniej oczekuje przyjemniejszych temperatur, wiosna głównie 10-20 st. (z tolerancja do 25 st.)

        3. Nie panikuj. Przypomnij sobie co było w 2011. Upalny początek czerwca dość szybko przeszedł do historii . Reszta lata nie była zbyt ciepła.

          1. @Bianka gdzie? U mnie w tym wieku były jeszcze cieplejsze początki czerwca (choćby rok temu), wtedy naprawdę gorąco było tylko 5-8 VI, z czego tylko jeden upalny dzień z tmax 31,2 st… Mimo wszystko chciałbym żeby tegoroczne lato było podobne do tamtego…

        4. Kobieto temperatur ponad 25 stopni mamy tylko około 60 dni w roku na 365. I to dla Ciebie za dużo? Proporcja powinna być odwrotna. Mamy ocieplenie klimatu. Na Górnym Śląsku dopiero dziś poczułem że mamy lato słonecznie temperatura 25 stopni nie czuć chłodu gdy się człowiek rozbierze. Prawdziwe lato jest wtedy gdy nie czuć zimna za swoim ciele czyli powyżej 25 stopni bo nawet dziś jest lekki wiaterek i w cieniu jest przyjemnie ciepło. A mamy czerwiec.!

    2. Póki co szybciej będzie ocieplał się W kraju (dłuższa wędrówka powietrza od wyżu do niżu, wyraźniejsze napieranie zatoki niżowej). Jednak na E Polski gorąco/upalnie może być powiedzmy 1 dzień dłużej.
      Poza tym, w krajach na E/NE od Polski też może być miejscami powyżej 30*C, więc do końca trudno przesądzać jak to docelowo się ułoży – na dzisiaj z lekkim wskazaniem na najwyższe Tmax u nas na W Polski.

  117. Uwielbiam tą hipokryzje, martwienie się o to że będzie fala upałów to patrzenie jedynie na czubek własnego nosa, a radość z nich to już nie. Powiedziałbym że jest odwrotnie, ponieważ wiele starszych ludzi źle znosi upały, ale z co niektórych wpisów można wywnioskować że martwienie się o nich to hipokryzja… Jeśli sprawdzi się to ochlodzenie to będę bardzo zadowolony i mam nadzieję że najbliższy tydzień okaże się już najgoretszym okresem tego lata. Dzisiejsza pogoda jest wspaniała :)

    1. „mam nadzieję że najbliższy tydzień okaże się już najgoretszym okresem tego lata”
      To może być najsłabsza i najkrótsza fala ciepła tego lata. Ciekawe co Wy wszyscy poczniecie jak przyjdzie 37-40 st. na tydzień.

          1. Prędzej czy później taka sytuacja się powtórzy. I prawdopodobnie będzie jeszcze odrobinę cieplej, z uwagi na dodatni wpływ AGW.

  118. Tymczasem w Pomorskiem ruszyła konwekcja, w Gdańsku mamy burze z rzęsistym deszczem. Poza tym piękny dzień, takiego lata sobie życzę.

  119. I po dniu. Zimno pochmurno ledwo 2 godziny słońca rano. Ono mamy ocieplenie na południu Polski. W tym roku lata nie będzie niestety, tylko sporadyczne incydenty letnie. Nawet nie ma co basenu na ogrodzie rozkładać.

  120. Dziś w Warszawie mamy temperatury które są w strefie komfortu dla większość tutaj piszących z tego co zauważyłem czyli przedział 20-25 stopni. Dla niektórych jak prawdopodobnie np. dla FKP są to za niskie temperatury, ale jak też zauważyłem jest też grono twierdzących że przekroczenie 25 stopni i trwające w dodatku więcej niż 1 dzień to już za gorąco (już nie pisząc o upałach). Być może są też osoby dla których 20 stopni to już za dużo. Tak czy inaczej bardzo dobrze ze pogody nie można sobie zamawiać bo pogoda byłaby kolejnym powodem dla których zabijaliby się ludzie. Na pogodę można sobie ponarzekać ale zawsze mnie bawią komentarze gdzie ktoś usilnie próbuje narzucić swoje preferencje innym jakoby jego preferencje były najlepsze-to tak jak w każdym innym temacie. Czerwiec jest/będzie (finalnie) o tyle ciekawy czy po chłodnym maju będzie kolejnym miesiącem zimnym pod rząd (bo ja w przeciwieństwie do innych niektórych tutaj nie uważam że ciepły czerwiec jest przesądzony). Ostatni raz 2 chłodne miesiące po rząd zdarzyły się w roku 2018 i były to luty i marzec ( były to jedyne 2 miesiące poniżej normy zresztą w zeszłym roku)

    1. Co do ostatniej kwestii…
      Tak, ostatnie dwa pod rząd miesiące poniżej normy mieliśmy w I kwartale pamiętnego minionego (2018) roku. Z tym, że było to jeszcze w porze chłodnej. Teraz jednak „gdybamy”, czy mogłoby to mieć miejsce (miesiąc po miesiącu) w porze ciepłej. W ostatnich dekadach zdarzało się to rzadziej, a nawet dużo rzadziej (niż w porze chłodnej), choć oczywiście nie jest i to niemożliwe.

      Po I dekadzie miesiąca czerwiec może notować anomalię bieżącą rzędu +4/+5K (jak sądzę). Czyli zapas ciepła będzie spory. Musiałby potem mieć anomalię ujemną jak maj w I połowie (blisko -3,5K), ale trwającą jeszcze nieco dłużej. Moim zdaniem będą na to bardzo małe szanse (rzędu 5%, jeżeli nie mniej), ale i ja tego w zupełności nie wykluczam.

      1. Zakładając że prognozy do 10 czerwca się sprawdzą bo jak zmienne one są można obserwować codziennie. Przedwczoraj po 5 czerwca było widać upały, dziś poranny gfs w okolicach 08.06 widział na zachodzie lokalnie temperatury rzędu 10 stopni. Teraz np. po 10.06 widzie anomalie ujemne okresowo silne-pytanie ile warte są te prognozy. 5% na chłodny czerwiec 1 dnia tego miesiąca to bardzo odważna ocena. Ja bym ocenił te szanse na dziś nawet na ok 30% ( z biegiem dni jeśli anomalie dodatnie będą się utrwalać a w miarę wiarygodne prognozy do 5 ni nie będą pokazywać sporego ochłodzenia to moja ocena tych szans będzie malała ale nie 1 czerwca)

        1. Tylko zauważ, że średnia anomalia rzędu +4/+5K do 08.06 jest już pewna. Natomiast zapowiedzi tych większych ochłodzeń później to czyste fusy. W tamtym roku też raz po raz takie były, a sprawdziły się może w 30%.
          Zobacz zresztą jak duża część obszarów lądowych Eurazji (i w ogóle na całej półkuli N) ma mieć średnie anomalie za 10 dni dodatnie. To pokazuje jak po tych 8 gorących (miejscami upalnych) dniach będzie mała szansa, aby później jeszcze zbić tą anomalię do poziomu ujemnego.

          Jeszcze raz podkreślę, że ja tu nie polemizuję odnośnie w ogóle ochłodzenia – tylko „szans” na finalnie ujemną anomalię za czerwiec po takich a nie innych (już z grubsza pewnych) ok. 8 pierwszych dniach miesiąca.

          1. Nawet zakładając tą anomalię do 8 czerwca rzędu 4-5K – 5% szans na chłodny finalnie czerwiec to jest wyjątkowo mało to oznacza niemal pewny w 100% ciepły czerwiec. Te 5% ja bym obstawił najwcześniej po połowie czerwca i to tylko w przypadku gdyby I połowa była bardzo ciepła a dalsze prognozy nie pokazywałyby znaczącego ochłodzenia. Jeszcze raz zaznaczę 95% to blisko 100% – a mamy jeszcze przed sobą 29 dni czerwca. Kto wie czy I połowa nie zakończy się anomalią rzędu np. +4k ( ale może się zakończyć też anomalią blisko +2K) a II połowa rzędu -4.5K. Przecież to jest kompletna zagadka co będzie się działo jeszcze pod koniec I dekady, nie pisząc o tym co będzie dalej. Ja osobiście chciałbym ciepłego czerwca, ale w kwestii własnych prognoz jestem już bardzo ostrożny bo wielokrotnie się przejechałem.No właśnie apropo tego tematu- Jednym z najbardziej kuriozalnych dla mnie w tym kontekście miesiącem w ostatnich latach był wrzesień 2017. Opierałem się wtedy przede wszystkim na ocenach subiektywnych i patrzyłem na temperatury maksymalne. Nie mogłem wyjść wtedy z zaskoczenia jak miesiąc pory ciepłej z tak małym usłonecznieniem i dość niskimi temperaturami maksymalnymi mógł wyjść na plus

          2. @anonim
            I na te właśnie skrajnie zimne opcje na II połowę czerwca daję ok. 5%. Na początku każdego miesiąca pory ciepłej (jak jeszcze nie wiadomo jak się zacznie) daję z ok. 25% na to, że może być chłodniejszy od normy 1981-2010 i ok. 40% na to, że może być chłodniejszy od normy 1991-2018/9. Jednak po tak gorącym ponad tygodniu na jaki zapowiada się teraz w czerwcu prawdopodobieństwo takiej opcji bardzo spada.
            Jeszcze raz odwołuję do mapek jak dużą mamy przewagę powierzchni i skali dodatnich anomalii nad ujemnymi na lądach Eurazji i N Afryki.

  121. Najnowszy GFS prognozuje pod koniec swej prognozy blokadę Atlantyku – wyż nad UK – oraz nurkujące niże z północnego zachodu. Idealny przepis na lato rodem z PRL jeśli taka cyrkulacja na dłuższy czas się „zatnie”.

    1. To by było cudowne ale jest kompletnie nierealne.
      Dla mnie pytanie odn lata 2019 może być tylko jedno :jak bardzo gorąco będzie.

      1. Słuszne pytanie, ale wśród odpowiedzi jest odpowiedź „niezbyt gorąco” ;) I może tak będzie :)
        A propos realności, to skoro w 2015 możliwe było chłodne lato w Skandynawii, w 2014 na południu Europy i na Bałkanach, a w 2012 na Wyspach Brytyjskich (i nie były to lata z odchyleniem – 0.01), to możliwe jest i u nas. A jeden naprawdę chłodniejszy miesiąc to już w ogóle na pewno.

        1. Piotrze, ale na Wyspach Brytyjskich zawsze jest chłodne lato ☺️
          Notabene teraz właśnie kojarzyłam że wielu naszych rodaków wyjeżdżało tam do pracy. Na prawdę nie wiem jak oni przeżyli te ziminice 😂 to coś w kategoriach dawnego zeslania na Syberię chyba……

      2. Lato podobno ma być tak gorące że Pani klimatyzacja ma się stopić , i zostaje chyba jedynie zakopać się odrazu do grobu…

  122. Fakt, że dzisiaj miejscami przechodziły burze i opady (gł. konwekcyjne), ale w sumie to model UM ich nie wykluczał – z tym, że trafienie dokładnie z tym w określone miejsce jest dużą loterią (jeszcze większą niż ze stratusami zimą). Pomimo stopniowego rozwoju wyżu, mamy jakieś pozostałości wilgoci – a to z opadów z poprzednich dni/tygodni, a to z rozmywających się frontów (o jakich wspomina synoptyk ICM). A masa nadal jest pozostałością morskiej znad N Atlantyku, a nie już kontynentalnej.

    Wcześniej UM nie wykluczał konwekcji także dla C Mazowsza. Teraz prognozuje ją (ewentualnie) na jutro:
    http://www.meteo.pl/um/php/meteorogram_list.php?ntype=0u&fdate=2019060112&row=406&col=250&lang=pl&cname=Warszawa
    Później jednak widać, że zachmurzenie ma być bardzo sporadyczne, a Tmax wg UM już we wtorek 04.06 w Warszawie ma wzrosnąć do ok. 27*C, czyli w praktyce może być 28/30*C już w ten dzień (a nie będzie on jeszcze najcieplejszy podczas tego ocieplenia).

    Co ciekawe, GFS na dalsze dni prognozuje jednocześnie podwyższony CAPE (skłonność do burz), ale i zarazem sumarycznie bardzo mało opadów i bardzo duże usłonecznienie, przy dominacji cyrkulacji już SE/E – na razie do ok. 08.06. Ciekawe na ile faktycznie ta gorąca i coraz bardziej kontynentalna masa powietrza nie dopuści do rozwoju konwekcji już po niedzieli, czy jednak aż tak sucho do końca nie będzie (?).

    %%%

    A dzisiaj na C Mazowszu bardzo piękny letni dzień, który przez ponad 8h spędziłem na zewnątrz. Mogłoby być takich latem więcej – między tymi gorętszymi, jak i chłodniejszymi i/lub z opadami – a czego wszystkiego zapewne zaświadczymy…

  123. Ostatecznie anomalia maja to „tylko” -1.14, przy czym na SW miejscami -2… Przypominając prognozy z początku miesiąca, kiedy padł pewien „zakład”, CFS dawał ok. -1.7 z kulminacją chłodu na NE. Parę dni wcześniej MR z kolei +0.5-1.5 z opisem że po pierwszej zimnej połowie zrobi się ciepło i burzowo, a w 3-ciej dekadzie pojawić się może upał. W sensie anomalii CFS był znacznie bliżej (choć rozkład jest odwrotny). MR anomalia chybiona, ale wg mnie zarys trendu nie był zły w tym zakresie czasowym.
    A na tą chwilę CFS prognozuje zaledwie lekko ciepły czerwiec, czyli po tej fali ciepła poniżej normy by musiało być. MR twierdzi że czerwiec będzie +1.5 do +2.5, ale bez stabilnej pogody w stylu 2018 tylko burzowa przeplatanka z istotnymi ochłodzeniami…

  124. Niedzielna poranna odsłona GFS – najbardziej medialna – prawdziwie letnia (bardzo ciepła, gorąca, lekko upalna) właściwie w ok. 90% prognozy. Ochłodzenie w przyszły weekend (08-09.06) miałoby być krótkie i niezbyt silne, ale za to dostarczyłoby emocji amatorom konwekcji. Później dość szybko miałoby zrobić się ponownie „wyżowo”, bardzo ciepło i sucho.

    Oczywiście to tylko prognoza i w terminie zwłaszcza 7+ dni jeszcze nic przesądzonego – choć ta akurat będzie najczęściej „brana pod uwagę”. Patrząc jednak na przebieg tych realizacji:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
    … można przypuszczać, że teraz ocieplenia znacznie częściej będą przynosiły anomalie docelowo przeważnie +5/+10K, a ochłodzenia co najniżej -5/0K – natomiast przypadek z maja (w sensie anomalii) jest mało prawdopodobny.

  125. Na jednym z popularnych portali pogodowych który niekiedy krytykuję, tym razem zamieścili ciekawą mapę globalnej aktywności burzowej w skali globalnej, sporządzoną przez fińską firmę Vaisala (producenta sprzętu meteorologicznego).
    Gdy się uważnie przypatrzeć najpierw mapie globalnej, a potem europejskiej, to co widać? To, co od dawna podejrzewałem, a teraz mam potwierdzenie:
    Że rejon Warszawy (tak jest, właśnie ten!) jest prawdopodobnie najbardziej aktywnym burzowo regionem NA ŚWIECIE, położonym tak daleko od równika (52°N), czy to na północ, czy to na południe od tegoż.

    Trzeba zaznaczyć, że podstawą mapy są uśrednione dane o liczbie piorunów w latach 2013-2017, a więc już w okresie rozpędzonego ocieplenia klimatycznego.
    Moim zdaniem, zważywszy że zasadniczy sezon burzowy mieści się u nas w miesiącach IV-IX, ta znaczna aktywność burzowa (jak na tę szerokość geograficzną), może świadczyć o relatywnej słabości klasycznej cyrkulacji strefowej (adwekcjach mas powietrza znad stref atlantyckich położonych na północ od ok. 50°N) w tym okresie roku, w latach 2013-2017 (świeże, relatywnie chłodne latem powietrze północnoatlantyckie nie sprzyja aktywności burzowej).
    Taki wniosek o osłabionym wpływie Atlantyku (w szczególności z jego części położonej w wysokich szerokościach geogr), byłby też potwierdzony przez znany (prawie) wszystkim fakt wzrostu średnich wartości temperatur w Polsce, w ostatnich latach mocno zaznaczony w sezonie letnim.
    Takie są moje wstępne uwagi, ale te mapy mogą być ciekawym tematem do dyskusji.

  126. Model ECMWF (podobnie jak GFS) ponownie za bardzo dużym ciepłem (gorącem/upałem) do końca prognozy. „Załamania” pogody krótkotrwałe i tylko z symbolicznymi ochłodzeniami.
    Zaczyna mi to „pachnieć” kwietniem’2018, albo sierpniem’2015 – co nie znaczy, że nie podchodzę do prognoz z odpowiednią rezerwą.

    1. Tak myślałam, że wczoraj był ostatni dzień normalnego życia. Może jeszcze dziś w miarę.. …. A następny spokojny czas – we wrześniu??
      I nie, nigdy nie zrozumiem „piania” z zachwytu ciepłolubow nad upalami. Jakby im w temp. 24_25 st było zimno. Szkoda słów nawet.
      Byle do września 🙁

      1. @dorka
        Nie znam Twojego wieku i nie wypada o to pytać, ale w świetle Twojej publicystyki na tym forum jest dość istotnym pytanie, czy pamiętasz z własnego życia pogodową dekadę lat 1990-tych? Albo przynajmniej jej drugą połowę?

      2. Bez względu na to co lubimy w pogodzie, a czego nie, powinniśmy się przyzwyczajać do coraz częstszych przypadków miesięcy z anomaliami rzędu +3/+6K także w porze ciepłej (a nie tylko chłodnej).
        Natomiast miesiące chłodniejsze w porze ciepłej często będą oznaczały wartości anomalii do -2/-1K – bardzo rzadko niższe w skali miesiąca i kraju (w porze chłodnej mogą mieć nadal miejsce te z anomaliami poniżej -3K).

        Jako wnikliwy obserwator pogody i klimatu powiem tak: mamy kilka czynników, które sprzyjają coraz większym ociepleniom także/zwłaszcza w porze ciepłej:
        – większe usłonecznienie,
        – coraz mniej adwekcji znad N Atlantyku,
        – wzrost Tavg globalnej, ale przede wszystkim coraz cieplejsza Arktyka,
        – opady coraz częściej w krótszych interwałach czasowych.

        To wszystko nakłada się na siebie i sprawia, że okresy chłodniejsze i/lub bardziej pochmurne też owszem będą miały miejsce (także tego lata), ale proporcje zdecydowanie zmieniły się na rzecz tych ciepło-pogodno-suchych lub ciepło-mokro-parnych.

        1. @Lucas
          Zawsze wiedziałem, że do Twoich licznych zalet wypada dodać osobistą skromność i absolutny brak samochwalstwa. :)

    2. Ale piszesz o nich nieustannie, ustawicznie modyfikując swoje zapowiedzi, odpowiednio do zmian tychże prognoz.
      Oczywiście wolno Ci, ja się tylko trochę dziwię, że komentator o Twojej wiedzy i doświadczeniu nie podchodzi do prognoz, model itp z … jeszcze nieco większą rezerwą.

    3. @lucas wawa
      Widzę że i Ty zaczynasz ulegać nastrojowi co do tegorocznego czerwca;). Kto wie być może ten czerwiec będzie nawet rekordowo ciepły ale na tym etapie w ogóle mi to narazie głowy nie zajmuję. Ja widzę póki co wysokie dodatnie anomalie w krótkim terminie które zwiększają prawdopodobieństwo ciepłego czerwca, ale dłuższych prognoz nie biorę w ogóle pod uwagę.

      1. A ja mam na względzie pewną przesłankę…
        …wystarczy spojrzeć jak kształtowały się kolejne miesiące po jakimś choć lekko chłodniejszym (lub dwóch takich o ile były pod rząd) w ostatnich kilkunastu rocznikach, zwłaszcza w porze ciepłej. Właśnie potem mieliśmy z reguły jakiś bardzo ciepły miesiąc, jeżeli nie więcej.

        Jeszcze raz powtórzę, że ja oceniam raczej jedynie (aż) „szanse” na takie, czy inne opcje i to z odpowiednią rezerwą. A do prognoz nie podchodzę zero-jedynkowo, na zasadzie: wszystko wiem (do tego momentu), nic nie wiem (od tego momentu).

        1. @Lucas:
          „…wystarczy spojrzeć jak kształtowały się kolejne miesiące po jakimś choć lekko chłodniejszym (lub dwóch takich o ile były pod rząd) w ostatnich kilkunastu rocznikach, zwłaszcza w porze ciepłej. Właśnie potem mieliśmy z reguły jakiś bardzo ciepły miesiąc, jeżeli nie więcej.”

          >> Na pewno?
          Sprawdziłem wstecz do 2001 roku, jak kształtowały się (pod względem ciepłoty) czerwce w stosunku do poprzedzających je majów.
          Od razu widać, że ciepłe/bardzo ciepłe czerwce następowały najczęściej po ciepłych majach.
          A po majach podobnych do tegorocznego, następujące czerwce były zwykle chłodne lub umiarkowane. Wyjątkiem jest tu właściwie tylko rok 2008.

          Oczywiście powyższe nie przesądza, że obecny czerwca musi się okazać chłodnym lub umiarkowanym. Tym bardziej w sytuacji galopującego ocieplenia klimatu.

          1. Może tak i było, ale ma to miejsce zazwyczaj w przypadkach, kiedy naturalny okres synoptyczny (tu w kierunku chłodno-pochmurno-wilgotnym) wydłuża się na dłużej niż miesiąc.
            Teraz jednak mamy wyraźną zmianę wobec maja (zwłaszcza I jego połowy) i oceniając sytuację szerzej nie wygląda mi na to, aby aż tak ujemne anomalie i zarazem na dłużej niż kilka dni miałby niebawem powrócić. Znacznie bardziej prawdopodobne są opcje z III dekady czerwca, czy września ub.r. (o ile nadejdzie wyraźniejsza zmiana w tym kierunku).

      2. Podam jeszcze drugą przesłankę…
        Wczorajszy, dla wielu przyjemny termicznie (bez ekstremów), dzień przyniósł średnio-krajową anomalię już na poziomie +3,39K (ref. 1981-2010). A tymczasem w bliskiej perspektywie anomalia ta może wzrosnąć jeszcze (co najmniej) 2-krotnie. I teraz pytanie: jak wyglądałby dzień, w którym ta anomalia spadła po poziomu powiedzmy -8/-6K (?) i ile moglibyśmy ich mieć (?), zważywszy na to, że na terenach na W/N od Polski jest już znacznie cieplej niż było podczas ochłodzeń w maju (zwłaszcza w I połowie minionego miesiąca).

        Ocena ewolucji zmian klimatycznych, stanu obecnego (także wokół nas), jak i prognoz prowadzi mnie do takich, a nie innych wniosków – na razie powiedzmy do takiego, że na ponad 95% czerwiec około połowy miesiąca będzie miał anomalię co najmniej rzędu +2K (ref. 1981-2010) lub wyższą, a w całości będzie miał w ogóle dodatnią. Natomiast niczego więcej na razie nie piszę i nie „przyklepuję” odnośnie dalszej perspektywy całego miesiąca, a tym bardziej całego lata.

        1. Czerwiec będzie po prostu gorący, jeśli nie gorzej.
          Ja sobie poczekam spokojnie, kiedy i na tym blogu okaże się że upały to nic cudownego.
          Aha i jeśli by ktoś liczył na odrobinę oddechu po upalnym czerwcu to na prawdę radzę nie robić sobie nadziei. Lipiec i sierpień w naszym kraju to przedsionek piekielka. A historia nie ma tu już nic do rzeczy.
          Agw zrobiło swoje, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

          1. @dorka
            Tylko, że wcale to nie oznacza, że np. 50-75% okresu letniego nie może przynosić bardziej sprzyjających dla Ciebie warunków termicznych (pogodowych). Z tego co widzę zadowalają Cię nie tylko scenariusze bardzo chłodne i pochmurno-wilgotne, ale i umiarkowana i urozmaicona wersja lata również…:-)

          2. „historia nie ma tu już nic do rzeczy”
            2017 rok z fajnym dla Ciebie (i dla mnie też) latem nie był 100,50 ani nawet 10 lat temu. A 8 kwietnia 2018 roku Pan Bóg nie powiedział „niech się w Polsce stanie klimat podzwrotnikowy”. Tak jak Finlandia po 2010 roku nie przeskoczyła na Słowację, a Francja po 2003 nie przeskoczyła do Algierii, tak my po 2018 roku nadal żyjemy w tym samym klimacie. I historia ma do rzeczy i to bardzo dużo, bo na dziesiątki lat/pór ciepłych dostaliśmy słownie jedną tak anomalną jak rok temu+ewentualnie 2002. Poza tym tylko epizody typu lipiec 2006, sierpień 1992, 2015 etc. I Ty na podstawie 2018 roku nadal uważasz że tak będzie zawsze…

          3. Lucas, oczywiscie że tak. Taka pogoda jak wczoraj była dla mnie idealna.
            Ale co z tego. Ile dni takich było latem zeszłego roku???
            W tym zaczyna się gorzej, bo gorac od pocz czerwca.
            Poza tym czytam coraz więcej raportów i opracowań z których wynika np ze w najbliższych latach liczba dni z temp pow 25st wzrośnie o 10. A jest to absolutnie wg mnie niedoszacowane.
            Ocieplenie naszego klimatu BARDZO przyspieszylo.

          4. @Dorka
            Jak gorzej w tym roku „gorąc od początku czerwca”? Przecież w zeszłym roku gorąc to już był od kwietnia, w maju też (oczywiście z przerwami), rok temu I dekada czerwca też była gorąca.

  127. Prognozy cudne. Chociaż sam nie lubię za bardzo wysokich temperatur w naszym wilgotnym klimacie, gdyż wole suchy upal, to może za tydzien, dwa jak sie woda nagrzeje wreszcie będzie można zacząc korzystać z kąpieli w jeziorze na co się czeka cały rok. Właśnie po to jest lato Dorka, Jacob aby człowiek mógł naladować akumulatory energetycznie i korzystać z plenerka do wieczora i pochodzić w lekkich rzeczach, a nie jak przez 7 miesięcy w grubych kurtkach.

    1. Jeśli chodzisz w grubej kurtce przy temperaturze 15-20 st. W ciągu dnia to naprawdę współczuję. Chociaż jeśli chodzi o noszenie kurtki to moim przypadku sezon 2018/19 był niezwykły i trwał… 3 miesiące. Oczywiście każdy nosi według własnych potrzeb ;), ja nosilem od połowy listopada do ok. 25 lutego. Średnio dla mnie sezon noszenia kurtki trwa 4-5 miesięcy, w skrajnych przypadkach 6 (które się zdarzają naprawdę rzadko ;))

      1. Sezon 2018 to był wyjątek. Zazwyczaj w lekkich lub grubych kurtkach się chodzi od października do kwietnia, chyba że bywają ładne październiki lub marce, ale takie są to raz na 3-4 lata :P. Lekkiej kurtki potrzeba jak jest ponizej 13-14.

        1. @Osowa to już pojechałeś ;), ok milion razy narzekales na październiki 2015-17 (chociaż też w pierwszym i ostatnim trafiały się naprawdę przyjemne okresy), ale wcześniej były naprawdę ciepłe i słoneczne np. 2013 i 2014 (pod koniec tego pierwszego można było sobie wręcz pozwolić na krótki rekawek), wcześniej I połowy październików 2011 i 2012, nawet ekstremalnie zimny październik 2010 był bardzo słoneczny i nie miał na tyle niskich średnich tmax by w dzień chodzić non stop w kurtce. A marce? Ostatnio jedynie marce 2013 i 2018 zmuszały do noszenia kurtki do końca miesiąca, no i jeszcze I połowa marca 2016, wcześniej marce 2010-12 w I dekadzie, dalej już można było swobodniej się ubierać

          1. Moze dla Ciebie, dla mnie marce ostatnio tez się skiepściły. Albo zimne (2016,2018) albo wilgotno-wietrzne (2017,2019), więc też trzeba było nosić kurtkę. Generalnie w naszym klimacie grube ubrania trzeba nosić od października do kwietnia z małymi wyjątkami jak te, co wspomniałeś.

          2. @Jacob
            Z tych trzech październików to październik zrekompensował chłód usłonecznieniem powyżej normy. Październik 2017 był ciepły – A ile było w nim tych „przyjemnych” okresów? Bo ogólnie był ponury i bardzo mokry. Październik 2016 to wszyscy wiedzą że był fatalny.

          3. Dokładnie Zbigniew. Lata 2015-2017 to praktycznie okresy bez złotej polskiej jesieni na N kraju.

          4. @Osowa 2015, jedna z najpiękniejszych jesieni, przyniosła 2 tyg. Brzydkiej pogody w październiku…

          5. Jacob – moze dla zimnolubów. Październik tragiczny, w listopadzie niezłe ze dwa tygodnie i to wszystko co było z tej jesieni, bo w 3 dekadzie padał już śnieg.

          6. @Osowa
            Jesień 2015 nie była taka zła – bo był bardzo ciepły wrzesień i listopad, tylko październik był chłodny ale za to słoneczny i suchy. Jesień 2016 – tylko wrzesień był „ok” a październik i listopad były paskudne, a jeśli chodzi o jesień 2017 to cała była kiepska (z wyjątkiem pojedynczych okresów we wrześniu i październiku).

      2. W Krakowie musiałem wyciągnąć grubą kurtkę w maju bo jednak zrobiło się po prostu zimno Tmax<10 z wiatrem. No to jest listopad a nawet w środku zimy takie warunki można mieć i to są warunki nawet na zimową kurtkę
        Średnio faktycznie od listopada do marca ale to średnio… w praktyce potrafi powiać tak że stworzą się warunki nawet w maju jak i we wrześniu

  128. Już kiedyś pisałem, że dla mnie najciekawszy jest aspekt ewolucji prognoz między tym co mieści się we względnie wiarygodnym „skill’u”, a tym co jest czystym „fusem”.
    Jak gdzieś idziemy, coś załatwiamy – to zrozumiałe, że te właśnie niuanse, podczas których z dużej niepewności wychodzi się na tzw. „prostą” (jaka by ona nie była) rodzą dużo zaciekawienia i emocji. I u mnie ta kwestia dotyczy także prognoz pogody (ale i nie tylko tego oczywiście).
    Same „fusiarstwo” bez żadnych przesłanek i docelowych odpowiedzi o (naj)bardziej prawdopodobne scenariusze – też nie jest dla mnie niczym ciekawym.

  129. Prognozy wg mnie pokazują w najbliższym czasie bardzo ładne lato, powyżej normy to fakt ale bez przesady. Sprawdziłem Warszawę: Tmax 26-29 nie widać przekroczenia 30tki, lekkie ochłodzenie w przyszły weekend do 22-23. Trochę deszczu (burz) dzięki czemu nie będzie suszy chociaż wilgotność momentami może być uciążliwa.
    W przypadku Krakowa warunki jeszcze bardziej optymalne bo Tmax w widełkach 23-26.
    Prawdziwe ciepłe polskie lato. Czerwiec to już miesiąc letni więc wszystko zgodnie z planem.
    Póki co nie widać jakiś fal upałów