Jak na złość…

Jak na złość…

…2 godziny po ostatnim wpisie MetOffice uaktualniło swoje prognozy sezonowe. Wg nich zima w Europie Środkowej (w tym i w Polsce) ma być raczej ciepła. Szansa na przekroczenie mediany wynosi wg tej prognozy ponad 80% w zachodniej Polsce. Model sezonowy, którym posługują się Brytyjczycy wskazuje raczej na NAO dodatnie.


Pamiętajmy, że wysoka temperatura średnia całej zimy nie wyklucza pojedynczego chłodniejszego miesiąca. Wszak i tegoroczne lato mieliśmy w Polsce rekordowo ciepłe, co nie przeszkodziło w całkiem sporej adwekcji chłodu w lipcu.

Źródło: MetOffice.

Print Friendly, PDF & Email

216 Replies to “Jak na złość…”

  1. No to mamy tym większą zagwozdkę… a jeszcze większą Brytyjczycy…:-)
    A czy czasami to nie MetOffice przed rokiem prognozował dla odmiany chłodniejszą (ostrzejszą) zimę…?

  2. Z tego co widać to chyba sami już nie wiedzą 🙂 Chyba nic nie zwykłego nie będzie będą okresy mroźne ale i ciepłe jak myślę jeden bardzo mroźny miesiąc i tyle a ogólnie wyjdzie coś w okolicach normy tak mi się wydaje 🙂🙂🙂

  3. Jeszcze jedno…
    Taki rozkład:
    https://blog.meteomodel.pl/wp-content/uploads/2019/09/2cat_20190901_temp2m_months46_global_deter_public.png
    … przynajmniej dla półkuli N bardziej przypomina mi prognozę klimatyczną (średnio na co najmniej 2-3 dekady) niż prognozę sezonową. Przynajmniej zimą nie jest możliwe, aby w jednym konkretnym sezonie było tak małe zróżnicowanie średnich anomalii jak wynika to z tej prognozy. Na 100% będą obszary ze średnimi ujemnymi anomaliami (co najmniej wzg. refa 1981-2010, a tym bardziej 1991-2018/9) – myślę, że na 25-50% powierzchni. Choć i także – dla odmiany – na innych anomalie dodatnie mogą być też wyższe.

    1. No to też mi się wzięło w oczy . Na 99% uważam , że zima w kilku obszarach szerokości umiarkowanych będzie zimno w sensie anomalii . Prąd strumieniowy mała ilość lodu to będzie mieć wpływ na temperatury wszędzie . W większości będzie ciepło w sensie anomalii ale w jednym miejscu będzie bardzo ciepło w innych bardzo zimno . Pewnie w Arktyce będzie bardzo ciepła zima jak na tamte realia za to to zimno musi gdzieś uciec i gdzieś będzie zimno . To jak w lutym 2018 mieliśmy fale zimna a na biegunie było miejscami około zera stopni a u nas zimniej niż na biegunie . Anomalie prądu strumieniowego .

    1. Mnie najbardziej ciekawi przełożenie się takich, czy innych przesłanek – zwłaszcza wiatru stratosferycznego QBO (rzutującego na SSW) oraz temperatury tzw. wiru subpolarnego (rzutującego na NAO), ew. jeszcze jakiś innych – które zwiększają/zmniejszają prawdopodobieństwo takiej, czy innej zimy.

      Same prognozy tworzone na zasadzie „bo jakiś algorytm/model tak pokazał”, bez takich czy innych przesłanek, to jest jak dla mnie – w odniesieniu do prognoz sezonowych – 100% „fusiarstwo”.

  4. Można to jako ciekawostkę poczytać, ale dla zdrowia lepiej sobie jeszcze głowy zimą nie zawracać;). Kolejna ciepła zima absolutnie by mnie zaskoczyła, zimna zima to byłaby niespodzianka. Trzeba jednak pamiętać że do samego początku meteorologicznej zostało jeszcze bardzo dużo czasu. Prognozy mogą się jeszcze zmieniać

  5. Zwłaszcza że ciepło ma być i w EU i w US. Trochę dziwne, zwykle ciepła zima u nas oznacza chętnie atakujący wir polarny w Stanach i Kanadzie.

    Takich prognoz nie ma co brać za pewnik, bo trudno oczekiwać że na obszarze 10 mln km2 w Rosji anomalia zawrze się w widelkach 1.5 – 2.0. To nierealne. Bardziej jest to tendencja, mamy większe szanse na zimę ciepłą aniżeli chłodną, choć są one mniejsze niz w kilku ubiegłych latach, między innymi przez brak tej plamy chłodu na Atlantyku.

    1. Tak, Lukas pisał, że NAO wkrótce zmieni swoją wartość w dodatnią. Ja obstawiam długą i mokrą jesień, trwającą do kwietnia 2020

      1. @Lukas odnosił to do sytuacji bieżącej, a ta jest następująca:
        https://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif
        Czyli NAO ok. 2-3 tygodnie temu przeszło na plusy (przeważnie nieznaczne), ale wcale nie jest powiedziane, że tak dłużej pozostanie…

        Nie zapominajmy też, że w prognozach na zimę lepszym predyktorem jest aktualny (tzn. występujący na przełomie lata i jesieni) rozkład termiczny związany z wirem subpolarnym, a nie samo aktualne NAO.

    1. Największy potencjał na opady mamy przy niżach zza gór – a one raz mogą towarzyszyć aurze cieplejszej, a raz chłodniejszej (mroźniejszej). Tak więc w tym względzie wyraźnej reguły nie mamy.
      Tak samo jest w przypadku braku opadów – mogą przynosić je zarówno mroźne wyże, jak i strefówka z wyraźną składową S, kiedy opadów też jest bardzo mało (zwłaszcza w pasie Polski S i C).

  6. Od ładnych paru lat śledzę prognozy sezonowe na zimę. Zawsze prognozy mówią, że zima będzie ciepła (mam na myśli prognozy poważnych instytucji meteo). Pewnie w około 75% prognozy te się sprawdzają. Wiem ;-) nawet dlaczego zawsze prognozowane są ciepłe zimy. Otóż we wszystkich tych instytucjach odbyły się takie rozmowy ;-) :
    – Żeby nam nie zmniejszyli finansowania musimy mieć dużą sprawdzalność prognoz.
    – Jest globalne ocieplenie? Jest. Jakie jest więc prawdopodobieństwo, że zima będzie ciepła? Pewnie około 75%.
    – Co trzeba zrobić żeby nasze prognozy były super? Ano do procedury obliczającej anomalię dodać na końcu taki wiersz:
    anomalia = anomalia + 2
    ;-) ;-)
    Po takim drobnym zabiegu prognoza zawsze pokazuje ciepłą zimę i sprawdza się w 75%…
    ;-)
    Pozdrawiam.
    Tadek
    PS.
    To oczywiście żart, ale dość dokładnie opisuje sytuację…

    1. Bo, aby te wszystkie prognozy miały sens, to trzeba byłoby robić je WZGLĘDEM trendu klimatycznego, najlepiej tego trwającego 4-5 ostatnich dekad. Wtedy nie byłoby już tak łatwo…
      Ja osobiście już nie oceniam prognoz samych w sobie, tylko czy potrafią one prognozować choć z grubsza okresy (miesiące, pory, sezony) chłodniejsze.
      Natomiast zimą, czy trafne są choć z grubsza prognozy NAO (AO również) – bo to jest w tym wypadku sprawą kluczową.

    2. Poza tym, dlaczego CFS znacznie częściej prognozuje okresy (miesiące) chłodniejsze w okresie letnim, niż zimowym (w realu jest odwrotnie, co ma uzasadnienie) – to już definitywnie świadczy o mankamentach tych prognoz.

  7. Jak ktoś lubi prognozy długoterminowe to radze poczytać dwa ostatnie wpisy na tym blogu:
    https://www.gavsweathervids.com/winter-2019-20-weather-forecast.php

    W sumie twierdzą, że układ temperatur powierzchniowych Atlantyku („tripole”), o którym wcześniej pisałem zaniknął, przez co pewnie Metoffice zmienił prognozę. Rozważają wiele innych czynników i wychodzi im, że zima w UK będzie ciepła. Z tym, że uważają (to już nie wiem skąd), że w styczniu może być blokada skandynawska, a wtedy w Polsce mogłyby być mrozy.

    Ogólnie cieszę się, ze prognozowałem przeciętną do zimnej zimę. Myślę że są duże szanse na zmieszczenie się w tych szerokich ramach, mimo że ostatnio najczęstsze były ciepłe zimy z dodatnim NAO.

  8. Tak tak myślę to będzie bardziej normalna zima jeśli chodzi o anomalie ale myślę , że jeden miesiąc będzie mroźny może nawet z anomalia -4 K bo właśnie myślę , że blokada będzie i nam da zimny jeden miesiąc oczywiście to tylko moje spekulacje oparte na osobistych obserwacjach . Obecnie mamy jesień cieplejsza od normy o 2 stopnie obecnie jak i obecny rok też prawie 2 stopnie cieplejszy . Mam nadzieję że te anomalie się uspokoją choć na dekadę bez wielkiego ciepła i ekstremalnego zimna od przyszłego roku .

  9. My tu o zimie, tymczasem w przyszłym tygodniu na dobre może ruszyć sezon grzewczy no bo szału to w prognozach nie ma

    Czeka nas chyba najgorsza wersja pogodowa bo w akompaniamencie silniejszego wiatru niestety.

    1. I co gorsza bezdeszczowa (przynajmniej na wschodzie). Susza jest teraz gorsza niż w lipcu. I jak tu posiać pszenicę ozimą? Już nie mówiąc o tym jak biednie wyglądają rzeki.

    2. Porządna kiła pogodowa w przyszłym tygodniu się szykuje – pojawiają się nawet dni z T850<0C, co jak na wrzesień oznacza już porządne zimno. A dodatkowo widać w tych dniach silny wiatr i przelotny deszcz. Prognozowana sytuacja baryczna podobna do tej z I dekady lipca tego roku, co może oznaczać chmury za dnia i rozpogodzenia na noc, czyli najgorsze możliwe połączenie w ciepłej połowie roku.

      1. Ciekawie, czy średnia temperatura lokalnie spadnie poniżej 5 stopni? Myślę, że to całkiem możliwe. Bo to że w nocy będzie mróz to już 100% pewne wbrew forumowym niedowiarkom.

        1. Jak patrzę na wieczorny ECMWF, to aż się zaczynam obawiać, czy skoro w maju spadł u mnie rekordowo późny śnieg, to 21 września będzie rekord w drugą stronę xD

      2. Wg moich wstępnych ocen, średnia anomalia w najchłodniejszych dniach na przełomie II i III dekady września może być rzędu -5/-3K (ref. 1981-2010).
        Ochłodzenie jawi się jako dość wyraźne, ale na razie nie przesądzałbym co do powtórki z I poł. maja (lub czegoś podobnego). Natomiast sugestie, że może to być już w ogóle trwalsza „późna jesień” uważam w 100% za nacechowane emocjonalnie, a merytorycznie mocno przesadzone.

  10. Ważne, by zima byla mokra, a czy będzie bardziej deszczowa, czy bardziej śnieżna, to już, moim skromnym zdaniem mniej wazne. Ostatnie sezony wiosenne i letnie były /są coraz cieplejsze i coraz mniej wydajne opadowo( mam tutaj na myśli skrajności opadowe i bezopadowe, choćby tegoroczny kwiecień).Tak więc zima może być ciepła, ważne by była mokra, byle tylko bez orkanow.

    1. W porze chłodnej często także strefówka (z W) przynosi okresowe opady, bo prąd strumieniowy potrafi kierować swoje tory bardziej na S (z niżami wtórnymi). Jednak najwięcej opadów w skali całego roku dają niże zza gór, a one częstsze są przy zaburzeniach/blokadach cyrkulacji strefowej.
      Z kolei najmniej opadów mamy albo przy mroźnych wyżach rozbudowujących się z kierunków od Islandii/Grenlandii po Rosję i w naszą stronę, albo przy adwekcji ciepła z wyraźniejszą składową S.
      Ja powiem tak: niech okresowo pada, 100-150% normy będzie OK, ale bez częstego przechodzenia w porze chłodnej temperatury przez zero – znacznie lepiej jak będzie to opad przy pełnej odwilży, albo w pełni zimowy (bez lekkich odwilży w międzyczasie). No i nie przy usłonecznieniu jak w grudniu’2018, czy lutym’2013…

  11. Może być ciepła, byle wilgotna. Choć, gdyby tak z miesiąc zalegał kilkunastocentymetrowy snieg, to też bym się ucieszył. To na Wrocław i tak rzadka sytuacja w ostatnich latach.

    1. Tak jak pisał @kmroz podstawą są regularniejsze (niekoniecznie od razu sumarycznie bardzo duże) opady na wiosnę. Natomiast co do zimy dobrze, aby mróz jak najrzadziej był w wersji bez-/mało-śnieżnej. A przy tym zasoby wilgoci z pozimowych roztopów też zapewne bardziej poprawią, niż pogorszą sytuację hydrologiczną (w obecnych okolicznościach).

  12. A więc przed końcem II dekady września czeka na solidniejsze ochłodzenie, choć nie będzie ” skrajnie zimno” to będziemy mieli najprawdopodobniej najzimniejsze dni od maja 2019 (co niektórzy, zwłaszcza trzymający się kalendarzowego lata i ubierający się wciąż letnio mogą odczuć to mocniej) już w przyszłym tygodniu. Po tym ochłodzeniu nie wiadomo jeszcze czy nadejdzie jeszcze większe ocieplenie, ale nadal w III dekadzie może dziać się naprawdę dużo. Model gfs poranny widział w tej dekadzie praktycznie skrajne temperatury najpierw na NE niedaleko od Polski temperatury w dzień poniżej 10 miejscami 5 stopni (Litwa, Łotwa) a później co ciekawe pod koniec września temperatury jeszcze powyżej 30 stopni ale na SE od Polski (Ukraina) a nie SW jak to jest najcześciej. O ile jeszcze niedawno w prognozach na III dekadą wygrywało ciepło to teraz sytuacja wygląda na bardzo dynamiczną i dość spore skoki temperatur. Szanse na rekordowo ciepły wrzesień jak tu było wcześniej rozważane będą iluzoryczne. Ekstremalne termicznie wrzesień w jedną i w drugą stronę można powoli wykluczać. Zobaczymy czy w III dekadzie będziemy mieli bardzo duże anomalie termiczne ujemne/dodatnie jakimi raczy nas model gfs od jakiegoś czasu czy jednak nie będzie nic wyjatkowego.

    1. Na razie, po II dekadach miesiąca, bieżąca anomalia września będzie prawdopodobnie wokół +1K (ref. 1981-2010). A później jeszcze nie wiadomo? Jak nadal będzie przeważał chłód, to docelowo dość realne będą okolice normy, a nawet wartości nieco poniżej niej. Jednak przy ewentualnym ponownym większym ociepleniu, ponowny powrót do anomalii wokół +2K też jeszcze będzie możliwy.
      Zważywszy na stan obecny, jak i prognozy na kolejne dni, na dzisiaj na ok. 80% można zakładać, że końcowa anomalia września zamknie się w widełkach 0/+2K. Przypadki poniżej, jak i powyżej tego przedziału też są możliwe, ale wiązałyby się z wyraźnie chłodniejszą lub wyraźnie cieplejszą ostatnią dekadą miesiąca.

      1. W sierpniu po 2-óch dekadach i bardzo niewielkiej anomali dodatniej w III deakdzie szala zdecydowanie przechyliła się w stronę zdecydowanie dodatniej, więc może we wrześniu dla „równowagi” przechyli się w stronę ujemnej. Nie ukrywam że po rekordowo ciepłych miesiącach ostatnimi laty i bardzo niewielkiej liczbie miesięcy miesięcy z anomaliami ujemnymi które dodatkowo takowymi się nie wyróżniły specjalnie ( przynajmniej w porównaniu do tych z dodatnimi), chętnie bym zobaczył i „przeżył” miesiąc z anomalią ujemną choćby w okresie marzec-listopad-gdzie generalnie za takimi nie przepadam, ale proporcje anomali dodatnich i ujemnych zdecydowanie za bardzo się zachwiały

        1. podobna rzecz stała się w sierpniu 2016, tyle że tam sierpień po dwóch dekadach był wręcz niespotykanie zimny (jak na obecne czasy), ale upały i piękna pogoda w trzeciej dekadzie go wyciągnęły za uszy do poziomu bardzo blisko normy (ale jednak nie ponad). Startował z poziomu nawet -1,55K w dniu 18.08, a takiego sierpnia nie było u nas od 20 lat.

          2016-08-18 15.55 17.59 -2.05 -1.55
          2016-08-19 17.66 17.81 -0.14 -1.47
          2016-08-20 20.02 17.95 2.07 -1.30
          2016-08-21 18.99 17.76 1.22 -1.18
          2016-08-22 16.79 17.46 -0.66 -1.15
          2016-08-23 17.56 17.18 0.38 -1.09
          2016-08-24 17.85 17.11 0.74 -1.01
          2016-08-25 18.36 17.02 1.34 -0.92
          2016-08-26 20.14 16.36 3.78 -0.73
          2016-08-27 20.80 15.93 4.88 -0.53
          2016-08-28 21.71 15.76 5.95 -0.30
          2016-08-29 20.83 15.62 5.20 -0.11
          2016-08-30 16.49 15.21 1.29 -0.06
          2016-08-31 15.62 15.23 0.40 -0.04

          A te „upały” i tak nijak się miały do tych z 2019. Dni z średnią obszarową powyżej 20 stopni zaledwie 5 w te prawie że dwa tygodnie. Ostatnie pięć dni sierpnia ma już słabiutką normę niecałych 16 stopni, więc nawet umiarkowanie gorący dzień oznacza wtedy dość sporą anomalie.

          Ten sierpień to jeden z niewielu „normalnych” miesięcy jakich było wiele w dawnym klimacie Polski. Nie żadna pochmurna i zimna patologia typu lipeic 1979 / 1980, zwykły letni miesiąc tamtej epoki. 240 godzin słońca, kilka dni bezchmurnych, zrobiona norma opadów.

    2. Ja trzymam kciuki aby nie było temperatur maksymalnych poniżej 10 stopni we wrześniu bo to są temperatury charakterystyczne dla listopada. Po za tym jednocyfrowe mieliśmy w okolicach połowy maja, więc to by był tylko 4 miesięczny okres między wystąpieniem takich skrajnych temperatur.

      1. 10 stopni to jest taka badziewna temperatura która może wystąpić przez cały rok. Zimą to dość ciepło (ale i tak niezbyt przyjemnie) latem jest to chłodno jeśli mówimy o nocy i bardzo zimno jeśli o dniu. Na Podlasiu początkiem lipca 2018 było blisko zejścia poniżej 10 w dzień.

        Dla mnie temperatura już przestaje mieć takie duże znaczenie, może być chłodno byle było jeszcze słońce a nie stratusowy syf już tak wcześnie. Albo to co w lipcu czyli całe niebo zarzygane chmurami od 9 rano. Obecnie nawet jak jest ciepło w dzień (jak teraz) to w nocy i rano jest chłodno, czuć duża różnice względem lata, nawet tych chłodów lipcowych. Lato ma dużo czasu by nagrzać zanim większość z nas wychodzi z domu (Tmin jest o 4-5, wychodzimy o 7-8), obecnie ten Tmin się coraz śmielej przybliża do godzin porannego szczytu. Od połowy października przypadac on będzie dokładnie na ten szczyt.

        Wobec tego w lipcu Tmin 7 stopni to nie to samo co taki Tmin we wrześniu. No chyba że wychodzisz z domu o 5 rano, wtedy to jeden pies.

    3. Może tym razem najcieplejsze dni września (poza 1 dniem tego miesiąca) przypadną na jego III dekadę, która to zwykle była chłodniejsza. Mnie zwłaszcza interesuje weekend 21-22 września, bo mam wówczas 3 zawody na które jestem zapisany (1 rower, 1 bieg + 1 bieg przeszkodowy). Dlatego oczekiwałbym wówczas Tmax co najmniej 20+. Poranny ECMWF pod tym względem wygląda nieźle.

      1. @Alewis27
        10 stopni w ciągu dnia w miesiącach letnich bardzo mało prawdopodobne ale nie niemożliwe.
        Najniższe temperatury maksymalne w miesiącach maj-wrzesień to tylko przy pochmurnym (całkowicie zachmurzonym) niebie.
        We wrześniu tmax ok 10°C przy słonecznej pogodzie jest bardzo bardzo mało prawdopodobne bo musiało by płynąć wyjątkowo chłodne PA które ograniczałoby wzrost temperatury przez słońce.
        Natomiast od października do kwietnia temperatury ok 10 stopni mogą wystąpić zarówno przy pogodnym jak i całkowicie zachmurzonym niebie.
        Masz rację z tym że tylko popołudniami jest ciepło to w nocy i rano jest chłodno.

        1. W maju przy takiej pogodzie było u mnie raptem 12 stopni, pewnie osiągnięcie 10 stopni w maju przy bezchmurnym niebie w dzień jest jak najbardziej możliwe.

          1. @testovironn
            Bez przesady. W maju dni są długie i słońce świeci już bardzo wysoko, a więc z całą pewnością ogrzeje powietrze do tmax powyżej 10 stopni.

  13. Mam nadzieję, że dzisiaj będą dobre warunki na niebie (bezchmurne niebo) po zmroku aby zobaczyć tzw. „Księżyc Żniwiarzy”.

  14. Pierwsza połowa września była normalna, ale teraz pogoda zaczyna się mocno psuć. Prognozowana na przyszły tydzień tmax w przedziale 13-17 stopni w Krakowie nie jest normalny, a jednocyfrowa tmax byłaby już całkowitą abstrakcją niespotykaną od wielu lat.

    Jak do tej pory ostatnim dniem z tmax<10 był 14 maja, kiedy w najcieplejszym momencie dnia było 7.8, a ostatnim dniem z tmax<15 – 30 maja, gdy było 13.2. Mam nadzieję że poniżej wartości z 30 maja we wrześniu nie zejdziemy.

  15. Chciałbym też zauważyć, że nici (i w sumie całe szczęście!) z szumnych zapowiedzi że druga dekada września będzie najsuchszym okresem od czerwca… W przyszłym tygodniu miałoby prawie codziennie padać. Szkoda, że wraz z dość nieprzyzwoitymi temperaturami.

    Ogółem druga połowa września wraz z pierwszą połową października to okres który się nie ociepla. Bardzo dobitnie poczuliśmy to właśnie 6 lat temu, ale trochę także w ostatnich 3 latach. Chyba ostatni raz kiedy ten „miesiąc ruchomy” był realnie ciepły to 2011 rok.

    1. @kmroz:
      „Ogółem druga połowa września wraz z pierwszą połową października to okres który się nie ociepla.”

      (Dane warszawskie)
      >> 2ga połowa września ociepla się. Średnia Tmax za okres 16-30/09 dla 1991-2000 to 16,5°C, dla 2001-2010 to 17,7, dla 2011-18 to 18,2.
      Niby prawdą jest natomiast, że jest – bo raczej był – pewien regres, gdy chodzi o 1ą połowę października. Odpowiednie wartości to 15,0, 14,1, 14,8.
      Warto przy tym zauważyć, że energicznie ociepla się 2ga połowa października: 9,7 – 11,0 – 11,6.

      Można więc powiedzieć „ogółem”, że wyławianie to tu, to tam jakichś 1- czy 2-tygodniowych okresów z zahamowaniem wzrostu średnich temperatur w ostatnich kilku/kilkunastu latach, to klasyczne „szukanie dziury w całym”.

      1. Dane warszawskie (dokladniej z Okęcia, bo Bielany jak najbardziej okej) przy ocenie trendu ocieplenia nie są pomocne zbytnio. Z wiadomych powodów.

        Tak wiem, że to stanie w miejscu października, to w praktyce ochładzanie się pierwszej połowy i ocieplanie drugiej. I oczywiście wiem, że ten miesiąc ruchomy to jeden z niewielu, który się nie ociepla.

        1. @kmroz:
          „Dane warszawskie (dokladniej z Okęcia, bo Bielany jak najbardziej okej) przy ocenie trendu ocieplenia nie są pomocne zbytnio. Z wiadomych powodów.”
          >> Nie znam tych powodów. Dlaczego wg Ciebie dane z Okęcia „nie są pomocne zbytnio”?

          „Tak wiem, że to stanie w miejscu października, to w praktyce ochładzanie się pierwszej połowy i ocieplanie drugiej. I oczywiście wiem, że ten miesiąc ruchomy to jeden z niewielu, który się nie ociepla.”
          >> Oto dane z Bielan, średnia temperatura października wg dekad:
          1991-2000 – 9,1°C
          2001-2010 – 9,5
          2011-2018 – 9,8.

  16. Dla mnie jak zawsze najgorszy jest ten wiatr. Jeżeli dojdzie do skutku zapowiadana na przyszły tydzień cyrkulacja będzie to oznaczało tydzień-dwa nieustannego wiatru. No ale taki już urok naszego klimatu.
    Za Karpatami jest już dużo spokojniej i jesień nie jest taka straszna.

  17. Dzisiejszy dzień jest doskonałym przykładem jak słońce może korzystnie wpływać na nastrój a zachmurzenie negatywnie. Przekonałem się na własnej skórze. Miałem dziś wolne i byłem na prowincji na Mazowszu-rano było słonecznie a nastrój znakomity w miarę upływu dnia zachmurzenie rosło aż na parę godzin przed zachodem słońca przyszło pełne zachmurzenie i mój nastrój spadł bardzo pomimo pozytywnego nastawienia i nie zastanawiania się kiedy to zachmurzenie nadejdzie. W okresie najmniejszego nasłonecznienia ( krótki dzień, niski kąt padania słonecznych) jak dodatkowo dochodzi do tego absolutna dominacja zachmurzenia to wcale się dziwię że grono Polaków narzeka najbardziej wtedy na pogodę, ma depresyjny nastrój i często serwuje się ucieczką do cieplejszych klimatów gdzie usłonecznienie i nasłonecznienie jest dużo większe. Największym problemem okresu chłodnego jest niewielka ilość dni słonecznych. Brak śniegu może dodatkowo potęgować uczucie szarości. A ponieważ przesytu słońca nie mam ( w przeciwieństwie do zachmurzonego nieba gdzie 1 doba mi już mi wystarczy) to cenię klimat kontynentalny , lub przynajmniej taki gdzie jest więcej słońca. Zimy w wydaniu syberyjskim czy kalifornijskim czy jeszcze cieplejszym ale słonecznym dla odmiany są dla mnie fajniejsze. I tak jednak za najgorsze zimy i jednocześnie klimat oceniam Wyspy Owcze i Islandię gdzie Polsce jednak daleko

    1. Tyle, że w Europie (począwszy od środkowej) i w zachodniej Azji jest nieco na odwrót. Wraz z kontynentalnością klimatu usłonecznienie nie idzie proporcjonalnie w górę. Grzbiety wyżów najczęściej przypadają na rejon Europy zachodniej, nieco rzadziej na rejon Europy środkowej lub deko na wschód. Konsekwencją tego jest fakt, że wraz z postępem na wschód (czyli im dalej od oceanu i klimatu morskiego) usłonecznienie niespecjalnie rośnie. I taka zależność ciągnie się dość daleko, aż po Ural. Niże dość często schodzą z północy nad Rosję, czasem idąc przez Skandynawię, a czasem wręcz bezpośrednio z Arktyki. Zimą natomiast nad wschodnią Europą często wiszą niekończące się stratusy.

      1. Dlatego pisałem o zimach syberyjskich i kalifornijskich ( Za Uralem już zimą dni są bardzo krótkie, ale za to często słoneczne). Ponieważ lubię różnorodność w ciągu roku to najchętniej przyjąłbym zimę syberyjską, ale ponieważ najważniejsze jest dla mnie słońce więc zimę kalifornijską też bym przyjął albo nawet jeszcze cieplejszą tylko słoneczną. Sahara i w ogóle pustynny klimat to przesada oczywiście, ale po ledwie klika dni słonecznych średnio w zimie jak to u nas bywa to za mało

  18. Taki układ jakim kończy się piątkowa wieczorna odsłona ECMWF:
    https://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_240_1.png
    … właściwie o każdej porze roku przynosić nam będzie średnie anomalie rzędu +5/+10K.

    Oczywiście ta prognoza nie jest jeszcze przesądzona, bo i nie brakuje (brakowało) też wyraźnie chłodnych zapowiedzi na dni także po 20.09. Tym nie mniej, pomimo stopniowych postępów jesieni, wcale nie jest powiedziane, że po 17.09 czekać nas będzie już zimno skali niczym w I połowie maja.

    1. Tak a ta druga skrajna wersja prognoz po 20 września to temperatury maksymalne ok 10-15 stopni z możliwością przymrozków w nocy, bo jeżeli np. modele widzą tmin 0-5 stopni przy pogodnym niebie to przy radiacji w nocy może kilka stopni mniej czyli być przymrozki.

    2. Praktycznie w październiku jeszcze ( a na pewno w I połowie) możemy jeszcze mieć termiczne lato właściwie w całym kraju. Wystarczy w dzień powyżej 20 stopni ( co nie jest trudne jak na październik) a w nocy ok 10 lub powyżej. W listopadzie takie coś jest już bardzo ograniczone głownie do południowej Polski. Analizując skrajnie wysokie temperatury w październik to nie da się nie zauważyć że ten miesiąc odstaje od innych. Przekroczenia 25 stopni oprócz tego że co jakichś czas zdarzają się lokalnie to na większym obszarze Polski było w 1966 roku czyli bardzo dawno temu. W Warszawie np. powyżej 25 stopni oprócz 1966 było tylko w 1956 roku. Osobiście uważam że temperatury powyżej 25 stopni są potencjalnie możliwe w całym kraju w październiku. Bardzo słabo prezentuje się obecnie rekord tmax. października w stosunku zarówno do listopada jak i do września. Przy okazji jest jeszcze maj który podobnie jak październik poza rokiem 1958 nie zbliża się do swojego górnego potencjału tmax. Najwyższe temperatury w maju poza rokiem 1958 wystąpiły w roku 2005 i było 33-34 stopnie i gdyby nie rekordowa wartość z Lublina z 1958 to wartość z maja 2005 wyglądałaby bardzo słabo wobec rekordu kwietnia. Myślę że można się spodziewać rekordowych wartości temperatur maksymalnych w październiku a następnie w maju, marcu i lipcu.

      1. Wartość z Lublina z 1958 niemal na pewno nie jest wiarygodna. Bardzo odstaje od innych, okolicznych pomiarów (na stacji Lublin-Felin notowano tylko 30,4), a pomiary godzinowe ściągnięte z bazy GSOD wskazują na temperaturę maksymalną (godzinową) 32,2. Wątpię czy między pomiarami godzinowymi po godzinie 13 temperatura byłaby w stanie wzrosnąć tak gwałtownie.
        Tak więc – nie uznaję tego rekordu.

        1. Też mnie ten rekord zastanawia. Wygląda on dziwnie w porównaniu do miejscowości okolicznych, poza tym Lublin nigdy nie był miejscem rekordowo wysokich temperatur a już tym bardziej że Radawiec, który leży na wysokości powyżej 200 mnpm. Być może jednak jakieś lokalne warunki o tym zdecydowały. Ten rekord powinien być jednak dokładniej przeanalizowany. IMGW się z niego nie wycofało. Nie ulega wątpliwości jednak że jak na maj na wschodzie Polski był to wyjątkowo ciepły dzień 32-34 stopnie. W przypadku nieuznania tego rekordu, rekord majowy od 1951 r wg mnie byłby równie słaby w stosunku do potencjału jak rekord października- oba miałyby najsłabsze ze wszystkich miesięcy w ciągu roku

          1. Przy okazji rekordów majowych. Na stronie meteomodel jest błędny rekord z miasta Opole z 31 maja 1952-33.9 stopnia- tam na pewno nie było takiej temperatury tego dnia. Dodam do tego co napisałem powyżej że gdyby nie rekord maja z 1958 roku to najcieplejszy pod tym względem byłby maj 2005. 30 maja 2005 w Świerklańcu było 34.8 stopnia, a z większych miast w Tarnowie 33.4. Pomijając rekord 35.7 z Lublina maj 1958 i tak mógłby spokojnie konkurować z majem 2005 bo był drugim z majem temperaturami gdzie było powyżej 33 stopni na terenie Polski. W Kielcach było np. 33.4 stopni. Myślę że te dywgację są tylko kwestią czasu aż padnie nowy rekord majowy. Podobnie jak z lipcowym rekordem

          2. Na stronie poświęconej rekordom temperatur w Polsce pozostaje też rekord z Zielonej Góry, zapisany w tej samej linijce, co rekord z Lublina

            35.7
            Zielona Góra, Lublin
            28.05.1892, 28.05.1958

  19. Osoby tak bardzo zachwalające klimaty śródziemnomorskie powinny mieć na względzie, że immanentną ich cechą są także powodzie taka jak obecna w części Hiszpanii (i to tej cieplejszej i bardziej turystycznej).
    My na szczęście aż tak dużych skrajności (bez)opadowych nie mamy, choć niestety zmiany idą w złym kierunku – przynajmniej w tym aspekcie…

  20. solidnie powieje jesienią w przyszłym tygodniu, mogą być dni z max poniżej 15 stopni przy przechodzących opadach i silnym chwilami bardzo silnym wietrze, na północy Polski praktycznie od dzisiaj będzie dość mocno wiało przez dobrych kilka dni, na Bałtyku możliwe sztormy.
    A co do 3 dekady to widać szanse na większe ocieplenie, ale niże atlantyckie szybko mogą sobie poradzić z odchodzącym wyżem, zwłaszcza że widać jakieś nie byle jakie niże w prognozach.

      1. To prawda. Oznaczają one przeważnie duże ocieplenia, na zmianę z lekkimi ochłodzeniami. Dopiero przebicie się niżów do naszych E sąsiadów, przy rozbudowie wału wyżowego na ich „tyłach” oznacza większe ochłodzenie. Ale to już raczej… blokada atlantycka, ew. skandynawska.

      2. oczywiście, przecież widać ocieplenie w prognozach, bardziej chodzi o to czy będziemy mieli pogodę niżową czy wyżową, np ECMWF widzi łatwe pokonanie przez niże wyżów, ale to dopiero za około tydzień lub więcej, na razie pewne większe ochłodzenie.

    1. Patrząc na prognozy coś podskórnie czuję, że w II połowie września możemy dostąpić zarówno już pierwszych przymrozków (lokalnie, ale i już także poza górami), jak i jeszcze dni z Tmax bliżej 25°C (w najcieplejszych regionach).
      Będziemy mieli bowiem sytuację, w której jakaś cyklogeneza na N Atlantyku będzie, ale i zarazem „strefówka” może być ponownie mocniej zaburzana – przy adwekcji okresowo z wyraźniejszą składową N, a okresowo z wyraźniejszą składową S.

      A jesteśmy w okresie roku, w którym to głównie wpływa na skalę ociepleń/ochłodzeń, bo:
      – różnice w osi równoleżnikowej (W-E) stają się obecnie (statystycznie) stosunkowo niewielkie,
      – pogodność/opady już w coraz to mniejszym stopniu wpływają na Tavg-dobową (za ok. tydzień równonoc jesienna…).

      1. @Lucas wawa:
        „Patrząc na prognozy coś podskórnie czuję, że w II połowie września możemy dostąpić zarówno już pierwszych przymrozków (lokalnie, ale i już także poza górami), jak i jeszcze dni z Tmax bliżej 25°C (w najcieplejszych regionach).”

        >> Ciekawe, że ja czuję dokładnie to samo. Mimo, że nie patrzę na prognozy.
        Powiem więcej. Podskórnie czuję, że możemy w II połowie września dostąpić zarówno ładnych słonecznych dni, jak i dni ponurych, pochmurnych.
        Czuję też, że w niektóre dni może padać deszcz, i że czasem może wiać wiatr.

        1. Nie wiem, czy piszesz to na poważniej, czy z nutką sarkazmu (???) – nie będę wnikał…
          Moje przypuszczenia są oparte na tym, że widać w prognozach kolejne zaburzenie W cyrkulacji strefowej, a wówczas rozbieżności między poszczególnymi dniami w dalszej części września mogą być większe niż przy dominacji cyrkulacji strefowej (z W) lub w okolicznościach z jakimś quasi-stacjonarnym układem niżowym lub wyżowym nad naszą częścią Europy.

  21. Swoją drogą nie wiem, czy zauważyliście jak ostatnio prąd strumieniowy przyspieszył (?). Zmiany typów aury to jedno, ale przede wszystkim widać jak szybko przemieszczają się ławice zachmurzenia w ogólności z W na E (czasami z lekkimi zafalowaniami). Co pewien czas mamy też wzrost prędkości wiatru (średnio powyżej 5 m/s). A przy tym raz jesteśmy w cieplejszych, a raz w chłodniejszych wycinkach niżów – na zmianę z klinami wyżowymi, których wtórne ośrodki też dość szybko zmierzają z W na E.

    Warto też przy tej okazji zwrócić uwagę, że indeks NAO wzrósł do najwyższego od marca/kwietnia poziomu ok. +1.

    Z tym, że niebawem się to zmieni, bo czeka nas kolejne wyraźniejsze zaburzenie W cyrkulacji strefowej.

    1. @Lucas wawa:
      „Swoją drogą nie wiem, czy zauważyliście jak ostatnio prąd strumieniowy przyspieszył (?).”

      >> Jasne. Ja zauważyłem to natychmiast. Donoszą mi o tym moje czujniki w stratosferze.

      1. Inteligentna osoba wie, że oprócz naszych czujników i zmysłów mamy jeszcze różnego rodzaju mapy (rozkłady), w tym wypadku te dotyczące pogody. A i przełożenie tego co wyżej także bliżej Ziemi też jakieś jest.
        Po co więc te kolejne uszczypliwości…?:-( Bo inaczej tych Twoich wpisów nie umiem odczytać…:-(

    2. Swoją drogą nie wiem, czy zauważyliście jak ostatnio prąd strumieniowy przyspieszył (?)

      Przyspieszyła cała strefowa cyrkulacja stratosferyczne (czyli sławetny „wir polarny”), o czym już pisałem bo to też jest predyktor zimowego NAO.

      EDIT. Popatzyłem jeszcze raz i nie przyspieszyła może nie cała stratosfera, ale dolna na pewno.

    1. No takiego ciepła jak do wczoraj to już może w tym roku nie być, ale takie „cieplo” jak dzisiaj na 90% się będzie jeszcze wiele razy pojawiać.

      1. @kmroz
        Aha czyli twierdzisz że temperatury 20-25°C które były wczoraj nie pojawią się już w październiku podczas babiego lata?- pomimo że co roku takie się pojawiają (z wyjątkiem 2010 roku).

  22. Piękny, wczesno jesienny, lub jak kto woli późno letni dzień w Warszawie. Chwilami mocniej dmucha, jest 16 stopni. W sloncu czuć przyjemne cieplo, w cieniu zdecydowanie chłodniej.

  23. Czyli znowu czeka nas późnojesienny incydent pogody w zgoła nieprzyzwoitej porze roku wczesnej jesieni, tak jak mielismy analogiczne w kwietniu i maju, choc tamte zdecydowanie chłodniejsze. Trzeci w tym roku atak zimna w porze ciepłej. Tego najbardziej nie lubię w naszym klimacie.

    1. Niestety, 2019 rok pokazuje, że wszystkie miesiące pory cieplej mogą dowalić zimnem…. poza jednym, jedynym czerwcem, który dla odmiany… No wiadomo co :/

      Jedyne co mnie pociesza, to że chyba ZAWSZE po nieprzyzwoicie zimnych wrześniowych epizodach, wracała jeszcze piękna i ciepła prawdziwa jesień ;) A te najgorsze, pozbawione prawdziwej jesieni pi*dzierniki z kolei następowały po fantastycznych wrześniach. Niestety, ta korelacja nie ma potwierdzenia fizycznego….

      1. W b.r. zimnem dowaliły jedynie I połowy maja i lipca nie byli żadnych chłodnych epizodów ani w kwietniu ani w sierpniu, o czerwcu nie wspominając.

        1. Jacob – a w kwietniu od 8 do 16? Jedyne pocieszenie to prognozy, że dalsza część jesien ma być ciepła, bo jak sobie przypomne jesienie na północy Polski z lat 2015-2017 to aż ciarki przechodzą. Po deszczowym lecie (poza 2015) od razu późnojesienna słota. Oby było tak jak mówi Kmroz. Gdyby nie te ataki chłodów późną wiosną i wczesną jesienią, to nasz klimat byłby całkiem oki. A ataki chłodów w lipcu mnie nie przejmują, bo i tak jest ciepło.

          1. O tych jesieniach 2015-17 była mowa, ale nie chce mi się już tego wyjaśniać, więc obiektywnie patrząc na pewno pojawiają się jeszcze jakieś ciepłe epizody tej jesieni i to na pewno nie raz

  24. Prognozy coś tam przebąkują, że u progu astronomicznej jesieni miałoby się sporo ocieplić – szczególnie optymistyczny jest wieczorny ECMWF, jednak trzeba poczekać na „uprawomocnienie” się prognoz.

      1. Jakby te prognozy się sprawdziły to kto wie czy w III dekadzie nie mielibyśmy jeszcze epizodu z tmax 25-28 stopni w niektórych regionach Polski.

  25. Dzisiaj już chłodniejsze powietrze niż wczoraj mimo pogodnego nieba i słońca. Słońce aż tak mocno nie grzało przy temperaturach 17-19°C. W mojej miejscowości ubiór ludzi zróżnicowany czyli niektórzy w bluzach a niektórzy ubrani do kalendarza (czyli na letni). W okolicach godz. 18 się ochładza a po zachodzie słońca temperatura jeszcze bardziej.

  26. To bardziej pytanie, niż stwierdzenie, zastanawiam się, patrząc na aktualne temperatury powietrza: Łódź, 6 stopni, tak samo Jelenia Góra, czy możliwe są nad ranem przygruntowe przymrozki?

  27. GFS widzi u mnie noc z 23 na 24 września większą Tmin niż panujące do tej pory większość Tmax, oby jak najdłużej!

    1. Czyli po wyraźniejszym ochłodzeniu jakie przed nami, w III dekadzie września nadejdzie jeszcze wyraźniejsze ocieplenie. Zgodność prognostyczna różnych realizacji/modeli jest w tym względzie coraz to większa.
      Widać, że i tej jesieni (po połowie września) będziemy mieli epizod późnoletni (może i nie jeden) – a które to dość często mają miejsce jeszcze w październiku.

      1. Szczególnie interesująco wyglądają fusy gfs już od dłuższego czasu tego co się będzie po 25 września. GFS co jakiś czas wrzucał tam bardzo duży chłód dla Polski, ale ostatnio pokazuję bardzo duże ciepło. W samej końcówce września widać bazę do rekordu tmax października. W ostatnich dniach miesiąca na Węgrzech, w Serbii czy SW Ukrainie Chorwacji widać temperatury rzędu 32-34 stopni. To powietrze ma zacząć wpływać do Polski właśnie pod koniec miesiąca. Z drugiej strony już 30.09 miałoby się zacząć wycofywać, więc gdyby się sprawdził ten scenariusz mogłoby zabraknąć doby, ale szansa byłaby. Można to rozpatrywać w kategorii ciekawostki bo to jest bardzo odległy czas, jednak gfs już od jakiegoś utrzymuje że do tej części Europy napłynie zwrotnikowe powietrze. Tym razem miałoby nastąpić jednak z kierunku SE co się zdarza wyjątkowo rzadko

        1. A czy to „ochłodzenie” które przyszło (niby jakieś miało przyjść po 1.09) czy dopiero przyjdzie (niby ma się zaraz zacząć) przyniesie jakieś dni poniżej normy, bo już wiemy że ocieplenie po 20-tym przyniesie temperatury +5K i wyższe?

          1. Co Ci tak zależy na tym „poniżej normy”? Jest jesień, upałów nie musimy się obawiać. A przymrozki i jednocyfrowe zimno widoczne we wcześniejszych prognozach nie są do niczego potrzebne.

          2. Piotr NS
            O tyle mi zależy że jeżeli przychodzą ochłodzenia to są to temperatury najczęściej tylko w normie, a ocieplenia z łatwością +5K i wyżej, a to oznacza że żyjemy w nowej smutnej rzeczywistości…
            Dziwię się że coś takiego trzeba tłumaczyć.
            Ps. Upałów się nie boję, nawet osobiście mi nie przeszkadzają, nie lubię tylko ciepłych nocy. Upałów nie lubię tylko z powodów, o których pisałem odnoście normy.

          3. Oczywiście, szczególnie między 18.09 a 21.09 możemy mieć większe anomalie ujemne, ale to nie będzie raczej skala jakiejś godnej uwagi. Okres po 20.09 już jest poza skillem, więc to ocieplenie 100% jeszcze nie jest

          4. @FKU
            ochłodzenie w dniach 17-21.09 będzie dokładnie takie jakiego oczekujesz, z anomaliami wokoło -5K, bądź nawet niższymi. Sam okres panowania trwałego chłodu będzie chyba krótszy niż w maju i w lipcu (fusy są obiecujące :D ), ale siła może być znacznie większa…

            Aczkolwiek jedno trzeba przyznać, ochłodzenia muszą być pielęgnowane aby w ogóle doszły do skutku, często mamy tzw „do trzech/dziesięciu/trzydziestu razy sztuka”, a z ociepleniami jednak jest tak, że jak już przyjdą, to potrafią naprawdę szybko sięgnąć sufitu, jak pod koniec sierpnia, tydzień totalnego absurdu, zmieniający o 100% (no, właściwie to 50%) oblicze tego wybitnie przeciętnego wcześniej miesiąca. Albo mamy coś takiego jak w pierwszej połowie września, drugiej połowie sierpnia 2018, czy np… listopadzie 2017 – długi okres panowania BARDZO niemrawych dodatnich anomalii – ale jednak trwale i stabilnie, 0/+3K przez dłuższy czas.
            Zauważyłem też, aby jakieś realne ochłodzenie z ujemną anomalią na dłużej przyszło, to potrzeba czegoś naprawdę wybitnego, przez co jak już się pojawi, to często jest naprawdę mocne i do tego bardzo odczuwalne. Układy lekkiego chłodu nie mają siły przebicia, a ekstremalnego nadal mają.

      2. Ostatnio odnalazłem swoją notatkę o pogodzie pewnego dnia.
        Brzmi ona: „Mamy letni dzień”.
        Tmax sięgnęła owego dnia 22°C w cieniu, Tmin z rana 11°C (czyli wartości niemal identyczne do przedwczorajszych). A do wtedy cały dzień świeciło jasno bardzo ciepłe Słońce, wiatr słaby.
        Dla mnie są to warunki wystarczające, aby plażować w kostiumie kąpielowym.
        Kiedy to było? 27 … października 2013.
        Tak jest: 27-ego, nie września, tylko – października.

        A tymczasem wczoraj Synoptyk ICM oznajmił:
        „Jesienne klimaty są tuż, tuz za progiem; musimy zapomnieć o gorących i upalnych dniach i ciepłych nocach”.
        Można się zastanawiać, czy nie jest nieco za wcześnie na tak stanowcze pouczenie, jeżeli za dni gorące uważa się takie z Tmax 25+ stopni, a ciepłe noce z Tmin w pobliżu 15-stu. I jedno, i drugie może się jeszcze zdarzyć. Nawet w październiku.

      3. Pozwolę się nie zgodzić co do określenia późnoletni – późnoletna to jest temperatura maksymalna. Dzień jest już krótki i ten zakres wysokiej temp. jest bardzo krótki. Z reguły już o 16-17 nie da się na rowerze jechać ubranym letnio, a do 10 rano jest zimno. To po prostu ciepły październikowy dzień nie mający z latem absolutnie nic wspólnego.

          1. Arctic Haze – jeżeli jest we wrześniu to wrześniowy, jak w październiku to październikowy.

          2. @Mateusz

            O to mi właśnie chodziło. Jeśli był w październiku to OK, ale strasznie nie lubię doklejania do aktualnej pogody innych pór roku czy miesięcy. Czasem to ma sens ale zwykle oznacza tylko, że mówiący czy piszący to nie docenia zakresu zmienności danego miesiąca.

        1. Wczoraj wieczorem wracając z pracy w Warszawie kiedy temperatura spadła już do 12-13 stopni widziałem jeszcze pojedynczych twardzieli wracających w krótkich spodenkach i koszulce na krótki rękaw, więc dla nich to pewnie jeszcze lato;)

          1. Ja też wracałem wczoraj wieczorem. Powietrze było dość suche, bez wiatru, było rześko, ale przyjemnie (wcześniej Słońce solidnie grzało). Też byłem w krótkim rękawie i nic mi się złego nie stało. Kiedyś podobne wieczory były nierzadkie w miesiącach letnich, a teraz u niektórych powodują szok w połowie września.
            No cóż, czasy się zmieniają.

          2. @Ben Wwa
            12-13 stopni latem ok godziny 20 tak często się nie zdarzały ( ja wracałem w długiej koszuli i szczerze pisząc było mi trochę chłodno, cieplejsza bluza albo cienka kurtka nie byłaby dla mnie przesadą) i kiedyś a poza tym takie temperatury to też zimno jak na krótkie spodenki i krótki rękaw nawet latem-bo temperatura jest ta sama, przynajmniej dla mnie. Każdy się ubiera jak chce i odczucie chłodu jest indywidualne oczywiście, ale ja tu piłem do kalendarzowych pór roku. W maju przy takich temperaturach ludzi „porozbieranych” nie widzę. No chyba że np. jest gorąca końcówka kwietnia 25-30 stopni a później się mocno schładza ale tu wtedy pasuje element zaskoczenia i własnej prognozy dnia dzisiejszego według dnia wczorajszego. Sam jednak widziałem przegięcia w drugą stronę i ludzi poubieranych nawet w czapkach i kurtkach na majówkę kiedy w dzień było 12 -13 stopni. Wiele osób ubiera się do kalendarzowych pór roku albo wg „dnia wczorajszego” i są to osoby nie mające kompletnie żadnego pojęcia o pogodzie i klimacie co trzeba sobie szczerze napisać.

          3. @anonim:
            „12-13 stopni latem ok godziny 20 tak często się nie zdarzały”

            >> Wczoraj wieczorem w Warszawie (w mieście) o godzinie 20-tej temperatura wynosiła około 15 stopni, a do 12-stu spadła dopiero około godziny 23-ej. To dane z Ursynowa, w centralnych rejonach stolicy było zapewne jeszcze cieplej. To po pierwsze.

            Po drugie: ja nie napisałem, że podobne wieczory bywały kiedyś częste, tylko że bywały nierzadkie. To nie to samo.

            Po trzecie: dziś rano Tmin na Okęciu spadła do ok. 6 stopni, w mieście do ok. 8-9ciu. Teraz jeden tylko fakt statystyczny: w okresie 1961-1990, nocy z jednocyfrową Tmin (Okęcie) było w sierpniu 24%.

            Tak, to nie pomyłka – w owym 30-leciu średnio CO CZWARTA NOC W SIERPNIU miała Tmin bardzo zbliżoną do dzisiejszej z połowy września.
            Tak było.

          4. @Ben Wawa
            Ja wziąłem dane z ogimetu ( termometru nie posiadam)z danych godzinowych Warszawy Okęcie. Po 20 było nawet poniżej 12. Nie sprawdzam danych z każdych dzielnic tego miasta. Niech będzie że na Ursynowie było 15 mniejsza o to, przynajmniej dla mnie i tak za niska temperatura jak na krótki rękaw i krótkie spodenki wieczorem. A tak się składa że akurat mieszkam na Ursynowie i jak napisałem mi było już chłodno jak wracałem w koszuli, choć długo na powietrzu nie byłem to specjalnie nie zmarzłem.
            Natomiast co do lata to temperatury rzędu 12-13 co masz na myśli to temperatury minimalne a wiadomo że o godzinie 20.00 jest zazwyczaj cieplej niż w nocy kolejnego dnia, no chyba że następuje wymiana mas powietrza ale to się zdarza tylko wtedy.
            Jeszcze raz zaznaczę że mi bardziej chodziło o ubiór ludzi nie w stosunku do temperatury tylko do pory roku, albo dłuższego okresu cieplejszego lub chłodniejszego o danych porach roku co świadczy o braku większego zainteresowania i wiedzy nt. możliwości pogody. Oprócz zaznaczania że to w sumie wciąż jeszcze lato co usłyszałem zresztą ostatnio ledwie wczoraj;) to dostosowują się do tygodniowego, kilkudniowego okresu który „wczoraj trwał a dziś się skończył” np. w lutym i marcu 2018 coś takiego obserwowałem. Jak pamiętamy wtedy dość długo było zimno. Zimno trwało do początku marca. Ludzie poubierani zimowo w grubych kurtkach i czapkach a jak temperatury w krótkim czasie skoczyła do ponad 10 stopni to bardzo dużo ludzi było tak samo. I w drugą stronę to samo. Teraz oprócz tego że mamy przecież kalendarzowe lato to w dodatku III dekada sierpnia była bardzo gorąca i upalna. Mogę się założyć że gdyby temperatura teraz z dnia na dzień spadła z 20 stopni do 10 stopni to zdarzyłyby się i tak „egzemplarze” z krótkimi spodenkami i koszulką

          5. Dodam że ja nie ubieram się ani do meteorologicznych pór ani kalendarzowych tylko do temperatury

  28. Obecne ochłodzenie ma skalę nieporównywalnie słabszą do ociepleń, ale temperatura jest jak dla mnie całkiem przyjemna. Nie za ciepło ani nie za zimno jak na obecną porę w kalendarzu. Jedyne co mnie cały czas niepokoi to susza (zresztą jak cały czas od kwietnia). Rolnicza w wielu miejscach została złagodzona i ziemia z wierzchu jest nieźle nasiąknięta. Ale niestety nie wszędzie. Spadło u mnie 41 mm we wrześniu ale to dalej dużo za mało. Zapewne jest tak również w wielu miejscach w Wielkopolsce i w lubuskim a nie tylko u mnie. Dalej jest sucho a opady z tej strefówki praktycznie żadne.
    A propos wpisów o nadchodzącej zimie to bardzo mnie ciekawi jaka ona będzie bo jedną istotną różnicę już mamy-nie ma zimnej plamy na północnym Atlantyku. Ciekawe jest czy w końcu zimą będzie jakaś zima

    1. Za to np. Zalew Sulejowski zaczyna przypominać jedno wielkie bagno, woda tak spadła że łódki zostały uziemione, zresztą nie tylko tam, poziom lustra wody w stawach, rzekach czy rowach nie wygląda ciekawie, choć susza rolnicza osłabła to hydrologiczna ma się całkiem dobrze, a tego co możemy być pewni to silnych wiatrów, możliwe że przekraczających w porywach 20 m/s.

  29. Wczorajszy dzień był chyba pierwszym ze średnią temperaturą wyraźnie niższą niż podczas lipcowych chłodów. W Warszawie był to dopiero 1-szy dzień od tamtego czasu z Tmaxem niższym niż 20 (oczywiście jeśli nie uwzględniać odczytów z poprzedniego dnia, to bywały takie dni też wcześniej). Anomalia lekko ujemna, zarówno w Warszawie, jak i w skali całego kraju. A mimo to, w moim odczuciu był to bardzo ciepły i przyjemny dzień, w znacznej części „na krótki rękaw”. Warte odnotowania i przypominania wszystkim tym, którzy twierdzą, jakoby dzień poniżej normy równał się zimnicy i paskudnej aurze, bo „normy są słabe” itp

    1. Histeryczne reakcje na byle rześkość narastają u nas z każdym kolejnym, skrajnie ciepłym rokiem. Już przedwczoraj, w pełni dnia, w temperaturze 23 stopni widziałem dzieci okutane przez troskliwe mamy w kurtki i czapki wełniane.

      1. A jak się zdarza jeszcze dni +25 i więcej to widok będzie ten sam. Przegrzanie okropne, no ale za chwilę już jesień no i choćby było +30 to trzeba już się ubierać ciepło – myślenie co niektórych przeraża.

        1. O złapaniu chorobska nie wspominając bo niedługo się zaczną „epidemię” nieodpowiednich ubiorów do aktualnej temperatury.

          1. bo było długo ciepło – cała ostatnia dekada sierpnia to był gorąc/upał. Ja obecnie przechodzę drobne przeziebienie, pierwszy raz od bardzo dawna.
            Wszystko jest kwstią przyzwyczajenia – podczas mojego pobytu w Indiach (8 tygodni) Indusi chodzili w długich spodniach i koszulach i t shirtami pod spodem w czasie upału 43 stopni. Polacy nie wiedzieli gdzie się schować. Podobnie jak wróciliśmy do kraju przy 24 stopniach na lotnisku było nam zwyczajnie zimno – nie ma w tym nic dziwnego.

        2. W zeszłym roku na koniec października widywałem dzieci nawet w rękawiczkach pomimo że o 7 rano było 15 stopni a po południu 25. Dużo ludzi się ubiera do pory roku a nie aktualnej temperatury i panujących warunków

          1. W maju tego roku ludzie się mnie pytali czemu jeżdżę rowerem w rękawiczkach, bo przecież jest maj! Co tam, że było wtedy jakieś 6 stopni ;)

          2. W lipcu w tym roku było 13 stopni w środku dnia i wiał silny wiatr, więc ubrałem nie tylko bluzę ale również kurtkę i długie skarpety i wcale się nie spociłem, tak niska była temp. odczuwalna. No ale gdyby jakieś Janusze i Grażyny mnie zobaczyly to pewnie zwyzywaliby mnie od kosmitów no bo „jak to tak w środku lata nie chodzić w klapkach i krótkim rękawku?”

    2. Z jednej strony tak, ale z drugiej taka pogoda jak dzisiaj jest bardzo zdradliwa. Niby jest dość ciepło i słonecznie, ale wieje silny wiatr. Wtedy bardzo łatwo się przeziębić.

  30. Temperatury jak temperatuey ale bac sie trzeba braku opadow. Czy tej jesieni przyjda wkoncu jakies okresy dlugich opadow do Polski Wsch? Susza hydrologiczna szaleje. Na Bugu poziom wody od czerwca nie wzrosl powyzej stanow niskich. W mniejszych ciekach fluktuacje byly wieksze ale po epizodach powrotu do normalnosci w polowie sierpnia, przyszly dwie fale upalow a ochlodzenia nie przyniosly praktycznie zadnego powazniejszego deszczu. Wrzesien poki co ma w hrubieszowskim sume 15mm a ewentualne opady z nadchodzacego tygodnia wlasnie zredukowaly sie prognozach do niemal zera. Tragedia.

    1. Sytuacja jest opłakana, ale przeczuwam, że jesienią i zimą znów popada solidniej. Zmiany klimatyczne prowadzą do tego, że w porze ciepłej pada coraz mniej, a w porze chłodnej coraz więcej.

  31. Był tej nocy gdzieś przymrozek w Polsce? Ja siedziałem w Beskidzie Niskim, było naprawdę lodowato. Stacja w Barwinku tmin +1.4….. wczesne w tym roku pierwsze powiewy mroźnej pory roku…

      1. Brak słów….
        Śnieg w połowie maja, przymrozki w połowie września i to w rekordowo ciepłym roku (już jest bardzo mała szansa że ten rekord nie padnie)……….

        1. Kmroz – dziwne, że jeszcze nie przyzwyczaiłeś się do zimnych incydentów w zgoła nieprzyzwoitych porach roku jak wczesna jesien czy późna wiosna. Przeciez od 2015 z wyjątkiem 2018 mamy je praktycznie co roku 2-3 razy. Niepokoi ich skala, bo kiedyś też były, ale raz na 2-3 lata.

          1. Akurat wrześnie to zaskakiwały w ostatnich latach ciepłem. Powiewy mrozów występowały jeśli już to tylko w ostatnich dekadach września (2014,2016,2018). W 2017 i 2015 nie było ich w ogóle w tym miesiącu. Ostatnio długie wrześniowe chłody były 6 lat temu.
            Gorzej sprawa wygląda z pi*dziernkami, pierwsze połowy tego miesiąca się niestety ochładzają wzgledem dawnych norm…… Ze świecą szukać ciepłych pierwszych połów października, o 20 stopni równie trudno/łatwo w drugiej połowie jak pierwszej.

          2. Ooo to szczera prawda. Piździerniki w ogóle się nie ocieplają, podobnie jak stycznie, ciekawa jaka jest tego przyczyna. Te miesiąca w latach 15-17 to była tragedia, a przeciez również również listopady nie zachwycały wtedy, jeden był u mnie nawet lekko poniżej normy. A dla mnie właśnie październik i początek listopada są kluczowe, bo to może być przedłużenie ciepełka i skrócenie zimnicy i mniejszy czas do wiosny.

          3. @Osowa
            No właśnie te słynne „stanie w miejscu” pi*dziernika, to w praktyce ochladzanie się pierwszej połowy i ocieplanie drugiej. Listopad za to bardzo ociepla się w pierwszej połowie. 2016 był tu wyjątkiem oczywiście, podobnie 2011. W 2011 i 2016 od 5.10 ciężko pogodę nazywać prawdziwie jesienną, przypominała zimowe odwilże 🤮

          4. Najlepsze jest to, że w latach 60 padł u mnie rekord października wynoszący 26 stopni, a od tego czasu temperatura ani razu nie przekroczyla…. 23 stopni :D a ostatnia ciepła I dekada miesiąca to chyba 2011 rok…

          5. @Podlasianin, u mnie rekord to 3.10.2001 z temp 26,6 i od tego czasu też nawet blisko nie było. W tej dekadzie abs. max w październiku bardzo wyrównana bo od 22,2 do 24,1. A co do 2001 roku to wtedy nawiedził nas wyjątkowo podły wrzesień, który miał cały 1 (jeden kutwa!) dzień powyżej 20 stopni i usłonecznienie 70 godzin. Wrześnie 2010, 2013 czy 2017 nawet się nie zbliżają jeśli chodzi o poziom patologii. Październik wtedy był cieplejszy od września jeśli chodzi o srednią Tmax (15,5 vs 16,5 :D) Podobna sytuacja (średni tmax w październiku większy niż we wrześniu) to też rok 2000, stało się to też w 1996 i 1990. Jest to możliwe, choć dość rzadkie. Po przeciwnej stronie spektrum jest rok 2016, gdzie średni Tmax jednego i drugiego miesiąca się rózni o ponad 10 stopni. Podobnie w 2009.

          6. @Alewis
            Twój komentarz sprawił, że już drugi raz w ciągu 2 dni wspomnę o tym, że korelacja września i października rzeczywiście jest chyba jedną z najsłabszych jeśli chodzi o sąsiednie miesiące.

          7. Jeszcze słabsza jest korelacja sierpnia i września, najchlodniejsze wrześnie tego wieku zazwyczaj przychodziły po gorących sierpniach i odwrotnie. Choć wrzesień z październikiem też bardzo rzadko maja silną korelacje, w ostatnich latach tylko w 2005,2006,2007,2010,2014 i 2018,no i może trochę słabszą w 2017

          8. Akurat w 2018 to trudno doszukiwać się jakichś korelacji między miesiącami. Tam po prostu od kwietnia każdy miesiąc był bardzo ciepły, jeden za drugim…

          9. W Polsce jedyną istotną statystycznie korelację ma Styczeń z Marcem, wynosi ona około 0,56. Coś tam jeszcze miało w granicach 0,4 zaś reszta ma te wartości pomijalnie małe (to jest R^2 więc takie 0,4 to w rzeczywistości raptem 0,16)

            I ta korelacja styczeń-marzec jest wyraźnie widoczna, a także wytłumaczalna zmiennością zimowego NAO, bo oba te miesiące maja termikę mocno uzależnioną od NAO/AO.

            W przypadku pozostałych miesięcy nie ma powiązania i wystąpienie zimnego października po ciepłym wrześniu nie jest wynikiem żadnej obserwowalnej korelacji. Miesiące są też dość arbitralną ramą czasową i ekstremalne zjawisko synoptyczne może z łatwością wywrzeć wpływy na dwa sąsiadujące miesiące. Choćby kwiecień i maj 2017, gdzie głębokie ochłodzenie ‚podzieliło’ się tymi miesiącami mniej więcej po równo, przez co ich ujemne anomalie nie urywały dupy. Maj to wręcz miał lekko dodatnią. A ten okres 17.04-10.05 naprawdę był wyjątkowo zimny, zdecydowanie najzimniejszy okres (względem norm) w całym 2017 roku.

    1. kmroz
      We wrzesniu w kotlinach górskich min.+1,4st to „wczesne w tym roku pierwsze powiewy mroźnej pory roku…”?

      1. Tak, wczesne. Ja wiem, że dla ciebie nawet w lipcu normalne jest Tmin na poziomie 2*C, ale rzeczywistość jest zgoła inna. Przymrozki przygruntowe we wrześniu nie są anomalią, tylko patologią, czy tego chcesz, czy nie.

  32. Ochłodzenie ochłodzeniem, ale w kwestii opadów to chyba miernie, mogą być miejsca, że do końca września nic nie będzie padać??? Masakra.

  33. Ja bym tak nie histeryzował z tym ochłodzeniem. Na razie te ochłodzenia niczym się nie różnią od tego co bywało niemal co roku w drugiej połowie września. Noce rzeczywiście chłodne, dzisiaj zaledwie 5-6 stopni nad ranem, po prostu już mocnej wkraczamy w nową porę roku czy tego chcemy czy nie. Ocieplenie widać po 22 września, ma być polska złota jesień, więc nie ma co narzekać.

    1. Fajnie widać jak w III dekadzie września wiązki śmiało pną się w górę. W zeszłym roku III dekada przyniosła nam już spore chłody w tym zapowiada się inaczej.

      1. Ja piszę o wiązkach ensemble i wyciągam wnioski bo to, że się ociepli coraz bardziej na to wskazuje ale do jakiego stopnia to się okaże.

          1. rok temu koło 15 września było chwilowe ochłodzenie z tego co pamiętam, a od 18 do 21.09 było gorąco… 28 stopni na NE 20 września, coś wspaniałego…od 22.09 było chłodniej na dłużej

      2. Każdy się ekscytuje tym, co mu się podoba. W zimie ja się podekscytuję fusami z wyżem rosyjskim dającym -15 w dzień, zaś ty się podekscytujesz jakimś napływem sporego ciepła znad SW bez wilgoci i chmur.

        Nie ukrywam że obecna prognoza ecmwf mi się podoba. Po tej fali zimna się jeszcze ociepli bankowo, jest jeszcze dużo za wcześnie, by standardem była temperatura z trudem przekraczająca 10 stopni za dnia i spadająca w okolice zera nocami. Takie coś standardem jest dopiero za miesiąc, nawet półtora miesiąca. A czy się ociepli do wartości 25/30? Fajnie by było ale się nie nastawiam, wszak to są wartości rekordowe. Wystarczy jak będzie 20/25.

  34. Katowice też dość chłodne w nocy, Tmin to 3,9C. Jednak to było do przewidzenia, wczoraj było pogodne niebo i 17 stopni w dzień przy niskiej wilgotności powietrza, w dodatku przy wysokim SLP (do 1033 hPa) i niskiej prędkości wiatru. Spadek temperatury o 13 stopni przez noc to nic nadzwyczajnego w takich warunkach. Z kolei dzis mamy jeden z najładniejszych wrześniowych dni jakie w tym roku wystąpiły. I jakie w ogóle mogą wystąpić. Zero chmur, 20 stopni w cieniu, brak dokuczliwego wiatru. Tegoroczny wrzesień już teraz ma więcej pogodnych i udanych dni niż cały wrzesień 2017, a to dopiero jego pierwsza połowa. Pomorze pewnie trochę narzeka bo tam długo trzymały chmurska, no ale coś za coś, dwa lata temu Pomorze to był jeden z niewielu regionów gdzie ten miesiąc nie był zupełnie na śmietnik.

  35. Właśnie usłyszałem w radio (wbrew własnej woli, sam bym w życiu nie włączył), że poniedziałek będzie deszczowy….. śmiać się czy płakać? Chyba płakać, bo ludzie tego słuchają i biorą to na poważnie….

        1. No właśnie nie. Chłodna plama powinna się pojawić na południe od Grenlandii, z powodu wiru prądów morskich w tym rejonie. Oznacza to, że chłodna plama koło Portugalii jest właściwie od tego akwenu odizolowana. Prędzej widziałbym tu zmianę wzorca AMO

  36. Tyle dobrego , że anomalia września spadnie oby jak najbardziej . Jest jeszcze szansa na normalny wrzesień w tym roku . Potem szykuje się ocieplenie ale jak silne i czy długie tego jeszcze nie wiadomo . Najgorsze , że prawie nie pada

    1. Jeśli w III dekadzie dojdzie do silnego ocieplenia i długiego-to po raz kolejny będziemy miesiąc powyżej normy na co się w tej chwili zapowiada. Ostatni chłodny wrzesień był w roku 2013. Wrzesień jest kolejnym miesiącem obok czerwca i grudnia kiedy to zaczyna się tworzyć dłuższa seria wrześniów powyżej normy rok po roku. Przed rokiem 2014 wrzesień wykazywał się większą częstszą zmiennością pod tym względem

      1. trudno jednak uznać wrzesień 2017 za element tej długiej ciepłej serii. Czerwce mają faktycznie długą serię, od 2016 cały czas są bardzo ciepłe. Grudnie też oprócz tego z 2016 roku, ten na południu kraju wyszedł w normie termicznej i to był jedyny od 2013r. grudzień który zimę choć trochę przypominał (a nie jakiś gówniany aneks do jesieni)

        Długą serię ciepła ma też listopad, od 2007 nie widziałem naprawdę zimnego. Te z 2011 czy 2016 były w normie, daleko im do zimnych. Zimy w tych listopadach raczej nie było, za to w 2007 pół miesiąca była zima. To samo z 2005.

        1. Uważam że wrzesień 2017 trzeba uznać za element długiej ciepłej serii bo wg klasyfikacji IMGW (1981-2010) wyszedł lekko ciepło. Choć wiem że subiektywnie ten miesiąc był wtedy nawet lekko chłodny dla wielu osób, również dla mnie za sprawą niezbyt wysokich temperatur maksymalnych i sporego zachmurzenia. Trzeba się jednak trzymać statystki. Można właściwie już napisać że wrzesień, czerwiec, i grudzień dołączają do miesięcy takich jak kwiecień, lipiec, sierpień i listopad które do tej pory najbardziej się ociepliły. Z częstszymi wahaniami pozostają jeszcze: styczeń, luty, marzec, maj i październik

          1. „Choć wiem że subiektywnie ten miesiąc był wtedy nawet lekko chłodny dla wielu osób, również dla mnie za sprawą niezbyt wysokich temperatur maksymalnych i sporego zachmurzenia” – za sprawą niskich temperatur maksymalnych oczywiście

          1. Może w twojej Warszawie nie było zimy w listopadzie, ale u mnie w 2005 było jej sporo. I to porządnej zimy ze śniegiem w sporej ilości, a nie suchego stratusa przy 0*C całą dobę.

            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=32&ano=2005&mes=11&day=31&hora=18&ord=REV&Send=Send

            2007 trochę mniej śniegu ale dłużej:
            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=32&ano=2007&mes=11&day=31&hora=18&ord=REV&Send=Send

            Takiej zimy jak w listopadzie 2005 i 2007 to nie widziałem…w grudniu od siedmiu pieprzonych lat!!!

          2. Ostatnio wyraźnie zimowa była końcówka listopada 2010, poza tym tylko pojedyncze dni poszczególnych miesięcy, ostatni dłuższy zimowy epizod mieliśmy w listopadzie 1998

          3. Dla Ciebie głównym wyznacznikiem zimy to termika. Dla mnie nie tylko to, obecność śniegu jest równie ważna. Pogoda typu 30 listopada 2014, czyli całodobowa mgła (300m widoczności!) przy minus 3 stopniach i zupełnym braku śniegu to dupa a nie zima. W listopadach 2011 i 2018 też próżno szukać jakiegokolwiek śniegu. Zimą bym nazwał jedynie epizod z końca listopada 2018, to był typowy wyż typu rosyjskiego przynoszący dość silne mrozy. 1.12.2018 był chyba najzimniejszym (pod względem uj. anom.) dniem zimy. Oczywiście głębszy mróz typu -5 czy -10 w dzień zdecydowanie będzie zimą, nawet jak będzie przy tym zupełnie bezśnieżnie.

            Listopady 2011 i 2018 (drugie połowy) to pogoda typowe przedzimie. Zero śniegu i temp blisko zera stopni, jeśli już poniżej to bardzo niewiele poniżej. Listek 2011 w ogóle całodobowych mrozów nie miał, 2018 miał jeden dzień oprócz końcówki.

            Niezbyt przyjemna pogoda ale trzeba przywyknąć, II połowa listopada to jest okres w roku który ma chyba najgorsze możliwe normy wieloletnie. Jeszcze nie pełnoprawna zima, już nie jesień. I faktycznie trudno znaleźć listopad, który by w II połowie nie miał totalnej kiły pogodowej. To czy jest 0, +3 czy +6 to dla mnie prawie żadna różnica, prawie co roku w tym okresie usłonecznienie w zasadzie nie istnieje.

    2. Jak nie było zimnego listopada i września? Bardzo nieprzyjemny wrzesień był w 2017, a listopady nieprzyjemnie odczuwalnie w 2015, 2016 i 2017 Jeden wyszedł u mnie nawet lekko poniżej normy, a odczuwalnie było dużo chłodnej. Normy to nie wszyskto. Od 2015 jedyna ładna polska złota jesien była na północy Polski w 2018 roku.

      1. W tym roku złota polska jesień to tylko na dobicie sytuacji hydrologicznej. Wiele bym dał za tę „patologię” z 2017. Wtedy chociaż coś rosło i grzyby były

      2. @Osowa
        Nie no… Listopad 2015 to ty szanuj… Listopad 2017 też nie wiem czego od niego chcesz. 2016 zgadzam się fatalna pogoda, przynajmniej w pierwszej połowie, bo druga się już jednak do czegoś nadawała.
        Wrzesień 2017 był akurat ciepły, a co ważniejsze całkowicie pozbawiony zimna, temperatury długo miały problem by spaść nocą… poniżej 10 stopni, do 25.09 może były z 3-4 takie noce. Dopiero końcówka przyniosła zimniejsze noce, ale bez przymrozków na szczęście, do tego za dnia powyżej 15 stopni i lampeczka, więc też źle nie było ;) Chociaż do ideału daleko.

        1. Wrzesień 2017 to idealny przykład miesiąca „odczuwalnie zimnego” bo jego anomalia na średnich temp. max. to u mnie prawie -2 stopnie. Za to anomalia na temp. minimalnych to tyle samo ale na plusie. A czemu odczuwalnie zimny? Bo w dzień było zimniej niż przeciętnie we wrześniu. Nocami większość śpi i ma w nosie ile jest za oknem. To czy średni tmin wyniesie 8 stopni czy 10 ma dość małe znaczenie. Swoją drogą wrześnie mają znacznie cieplejsze noce niż maje, bo średnia jest o prawie 1K wyższa. Średni tmin 10,3 w maju 2018 był rekordowy, a średni tmin 10,1 we wrześniu 2017 (tak :)) nawet obok rekordu nie stał. Ostatni wrzesień z zimnymi (średnio) nocami to 2013 – 7,7.

          Do tego był to miesiąc wyjątkowo pochmurny i wilgotny, co spotęgowało negatywne odczucia. Trudno mi jest się np. zgodzić z tym że kwiecień 2019 był ‚odczuwalnie zimny’ jak jego średni Tmax oraz usłonecznienie wyraźnie przekroczyły normy. To jest przecież przeciwieństwo miesiąca odczuwalnie zimnego.

          1. Alewis pewnie przez to wiatrzysko i zimny epizod w dniach 8-16. Co do reszty sie zgadzam. Kmroz – listopad 2017 moze wyszedł ciepły, ale przez te ulewy podobnie jak wrzesien był odczuwalnie fatalny.

  37. u nas może przyjść ocieplenie, ale to pikuś przy tym co się dzieje w Ameryce Północnej, na 850 hpa nawet 25-30 stopni i to przy granicy z Kanadą, w naszej części świata takie temp. na mapach znalazłem na Półwyspie Arabskim, i co ważne szybko gorąc nie odpuści w Waszyngtonie może stuknąć za kilka dni 35 stopni na 2 m.

      1. @chchlik

        USA to prawie kontynent i ma bardzo różne klimaty. I nie należy zapominać, że Alaska to też USA.

        Ale „średnio” to co napisałeś jest prawdziwe. Dlatego u nich Dożynki (Thanksgiving) wypadają w listopadzie.

        1. PS. Dodam jeszcze dwie rzeczy. Kontynentalne (tzn. bez Alaski, Hawajów i innych wysp) USA na wschód od Gór Skalistych mają klimat bardzo (nomen omen) kontynentalny, a to oznacza przy szerokościach mniejszych niż 48 N (granica z Kanadą) bardzo gorące i długie lato.

          I jeszcze ciekawy wykaz dat siania/sadzenia i zbiorów różnych upraw USA. Stary ale to może i lepiej bo daje „tradycyjne” daty. Można się z niego dowiedzieć, że niektóre zbiory trwają tam aż po grudzień (kukurydza na północy i soja na południu).

          https://swat.tamu.edu/media/90113/crops-typicalplanting-harvestingdates-by-states.pdf

  38. Czyli już bardzo prawdopodobne jest to, że II połowa września przyniesie nam zarówno już pierwsze dni z przymrozkami (choć na razie lokalnymi), jak i później jeszcze ponownie jakieś dni gorące (przynajmniej w cieplejszych regionach).
    W sumie jest to dość typowe dla września/października – a o czym mogliśmy przekonać się także w roku ubiegłym.
    Prognozy opadów jednak ponownie za redukowaniem sum…

  39. Już można z pewnością powiedzieć, że najbliższe „ochłodzenie” najpierw uderzy potężnym chłodem w okolicach normy, a skończy się +6,+8K w skali kraju. Czyli nic się nie zmienia od 5 lat.

    1. U mnie to jednak będzie spory chłód. 12 stopni w dzień i 3 stopnie w nocy to standardy o co najmniej miesiąc późniejsze niż druga dekada września. Dalsza część prognozy to raczej fusy, pamiętaj że jeszcze parę dni temu żadnego chłodu w prognozie nie było a teraz jest dość pewny i to kilkudniowy. Z przymrozkami na 2 metrach w niektórych miejscach. Równie dobrze ten gorąc majaczący gdzieś tam 23-25 września (nie mówiąc już o 30 września!!!) może się zamienić w podobny chłód co ten właśnie idący. Albo w jakąś opcję pośrednią typu np. dzień wczorajszy czy dzisiejszy.

      1. Dokładnie, ale co poradzisz, jak w okresie 7+ dni pojawia się silne ciepło to jest już podobno pewne, a jakby się pojawił chłód, to byłby traktowany jako ciekawostka.

        1. Bo ocieplenie po nadchodzącym sporym ochłodzeniu jest już niemal pewne i nie są to żadne „fusy”
          Rok temu podobne ochłodzenie zawitało o tydzień później bo po 20 września i też w sumie trwało ok tygodnia. Teraz podczas ochłodzenia t.maxy na Mazowszu na pewno nie spadną poniżej 15 stopni a co dopiero mówić o jednocyfrowych maxymalnych jakie mieliśmy w maju.

          1. „Teraz podczas ochłodzenia t.maxy na Mazowszu na pewno nie spadną poniżej 15 stopni ”

            Chyba śnisz, mają być 4 dni z rzędu poniżej 15 stopni.

          2. Jak coś jest za 7+ dni, to z założenia to są fusy. Jest duża szansa, że będzie cieplej niż w najbliższych dni, ale szczegółów tego nie znamy i nie mamy co nawet udawać, że jest inaczej.

    2. „Już można z pewnością powiedzieć, że najbliższe „ochłodzenie” najpierw uderzy potężnym chłodem w okolicach normy, a skończy się +6,+8K w skali kraju. Czyli nic się nie zmienia od 5 lat.”

      Normy…. Buahahahah, 13 w dzień i 3-4 w nocy norma dla września, czego tu ja się dowiaduje.

    3. a tegoroczny wrzesień jest do tej pory miesiącem do bólu przeciętnym, choć nie jest on przez to zły, broń boże. Tylko pierwszy dzień miesiąca wyraźnie odleciał (u mnie druga najwyższa temp. maksymalna po 1951), później to właśnie taki dość typowy wrzesień, raz 17 raz 20 raz 24. Parę dni pogodnych parę pochmurnych i deszczowych. Norma deszczu już zrobiona na cały miesiąc, tu mnie zaskoczył że da się mieć miesiąc o przewadze pogodnych dni (wrzesień wciąż takim miesiącem jest, to nadal półrocze ciepłe i tygodniowe ciągi całkowitego zachmurzenia nie są w nim normalne) i jednocześnie sporej sumie opadowej. Wiem że ty byś chciał „odreagowania” i występuje u ciebie jakieś dziwne hołubienie beznadziejnej pogody (przymrozki na 2m w połowie września do takiej należą) ale klimat nie działa na zasadzie odreagowywań. Zwłaszcza taki, który się ciągle ociepla i cholera jedna wie czy to ocieplenie nie eskaluje coraz bardziej. Fajnie by było jakby te rekordy trochę przystopowały, ale bez kilku chłodniejszych okresów zimowych raczej nie ma na to szans. Rocznik z ciepłą zimą już zawsze lub prawie będzie walczył o rekordy, chłodne miesiące w okresie kwiecień – listopad się teraz zdarzają raz na kilka / kilkanaście lat.

    4. Moim zdaniem anomalie w najchłodniejsze dni obecnego tygodnia będą w widełkach -5/-2K (ref. 1981-2010). Tyle tylko, że nie potrawa to tak długo jak w I połowie maja. Późniejsze ocieplenie (po 20.09) to już nie zupełne „fuszenie”, bo jednak regularnie powtarza się w różnych prognozach/realizacjach różnych modeli. Teraz wyjaśniać się będzie jego skala i trwałość, w tym, czy przyniesie dni z anomaliami powyżej +5K (?).

      Dysproporcje więc wciąż mamy, ale nie przesadzajmy, że ochłodzenia kończą się na anomalii wokół zera. Im bliżej zimy, tym skala anomalii ujemnych będzie się powiększała, natomiast anomalii dodatnich niespecjalnie różni się w różnych okresach roku (w obecnych czasach latem mogą być podobne jak i zimą). Z tym, że to w jakim stopniu zostanie ona „wykorzystana” w IV kw. obecnego roku i I kw. nowego roku jeszcze nie wiadomo (tego prognozy sezonowe nie są w stanie przewidzieć).

  40. +18 u mnie, a jest 22.30… czyli tyle ile w ciągu dnia, ale czuć zbliżające się ochłodzenie, bo wieje coraz silniejszy wiatr…

  41. Jak tak popatrzeć na prognozę pogody na Polsacie to codziennie od dzisiaj do piątku w prawie całej Polsce deszcz. No normalnie ręce opadają. Jeszcze tylko brakuje komentarza pogodynki, że „niestety popada”. Jakby padało tyle co tam pokazują to żadnej suszy by nie było, za to częściej powódź

    1. Bo oni pokazują opady nawet jak ich prawdopodobieństwo wynosi ok. 10%, albo jak na ponad 80% obszaru spadnie 0-2 mm (a tylko miejscami więcej).
      Dla mnie to są tak samo warte prognozy co te, które pokazywałyby teraz, że zimą w ogóle gdzieś na nizinach/wyżynach może spaść śnieg…

      1. Lucas, dlaczego nie zakładasz swojego bloga? Nie chciałbyś mieć szerszego audytorium i dyskutantów od tych kilkunastu stale obecnych tutaj?

        1. Bo moim skromnym zdaniem mamy już wystarczająco dużo blogów. Sam piszę tylko tu, bo nie ogarniałbym jeszcze większej „przestrzeni”.
          A co do liczby dyskutantów… Ważniejsza od liczby jest jakość komentarzy.
          Zauważmy jeszcze, że jest to blog związany z Meteomodel, a patrząc kompleksowo lepszego serwisu pogodowo-klimatycznego nie mamy.

          1. @Lucas:
            „Bo moim skromnym zdaniem mamy już wystarczająco dużo blogów.”
            >> Twój różniłby się od wielu innych. Przez lata obecności pisarskiej w necie pogodowo/klimatycznym wykształciłeś swój własny styl. Czasami trochę zabawny, ale to mu nawet dodaje charakteru. A bycie innym od reszty (byle sensownym) to zaleta, nie wada.

            „Sam piszę tylko tu, bo nie ogarniałbym jeszcze większej „przestrzeni”.
            >> Eee tam. Chyba nie tylko ja podziwam Twoją energię komentatorską.

            „A co do liczby dyskutantów… Ważniejsza od liczby jest jakość komentarzy.”
            >> To kwestia odpowiedniej moderacji, bo pewna proporcja sensownych komentarzy występuje na większości forów. Jest tu jednak na forum meteomodelu pewne zagrożenie, którego symptomy już widać: a mianowicie, zdominowanie go przez ograniczoną grupę o charakterze „towarzystwa wzajemnego podziwu”, piszącego głównie dla siebie wzajemnie (i posługującego się nawet własnym, niekiedy dość hermetycznym kodem językowym), a nie dla szerszego grona czytelników.
            A ja uważam, że z rzeczową publicystyką pogodowo-klimatyczną należy wychodzić do jak największej publiczności, a nawet przyciągać nową (do tej pory mniej zainteresowaną pogodą/klimatem); to wręcz paląca potrzeba w sytuacji zmiany klimatycznej, która niesie określone zagrożenia dla nas wszystkich.
            Trzeba tzw. zwykłych ludzi uświadamiać, co się dzieje. Bo bardzo wielu ciągle jeszcze nie ma o tym należytej wiedzy.

            „Zauważmy jeszcze, że jest to blog związany z Meteomodel, a patrząc kompleksowo lepszego serwisu pogodowo-klimatycznego nie mamy.”
            >> To żaden argument za takim samoograniczeniem. Nikt Ci (chyba) nie broni pisać i u siebie, i tutaj.
            Twoje komentarze są już treściowo na tyle obfite, że jakby objętościowo przerastają to forum i większość z nich szybko przepada w powodzi innych, a szkoda.
            To tylko moje zdanie, jasne, że Ty tu decydujesz.

          2. posługującego się nawet własnym, niekiedy dość hermetycznym kodem językowym

            Masz na myśli prawidłową terminologię meteorologii i w ogóle nauki o klimacie?

    2. W kilkudniowych prognozach Polsatu od wielu miesięcy prawie non-stop deszcze i burze codziennie. Gdyby się sprawdzały, chyba wszyscy musielibyśmy przenieść się na Arkę.

  42. ECMWF nadal nieugięty z zapowiedziami T850 wokół 15°C po weekendzie 22-23.09 – co przy Ziemi w cieplejszych rejonach oznaczałoby Tmax 25/30°C (a w chłodniejszych nieco poniżej 25°C).
    Niektórzy, wzorujący się na medialnych komentarzach, zapytaliby się: to niemożliwe, bo przecież będziemy mieli już jesień (???), a przy ma być już tylko chłodniej i chłodniej…

      1. Jest oczywiste że ledwo się ochłodziło a już za chwilę wróci dosłownie lato czyli 25 stopni moze i więcej.Przy czym te najwyższe wartosci bardziej po weekendzie 22.09

    1. To byłoby nawet nie polecie czy babie lato a pełnoprawne termiczne lato, z nieco chłodniejszymi nocami niż latem bo noce dłuższe czyli czas wychładzania dłuższy. Przypomina mi się teraz 19-21 września 2018. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się o tak późnej porze chodzić od rana do wieczora w T-shircie i szortach.

  43. Zobaczymy do ile spadnie anomalia w wyniku tego ochłodzenia z obecnego tygodnia. Ale ocieplenie w III dekadzie wygląda w tej chwili na dość intensywne i w miarę trwałe (+ pojawia się szansa na fen w górach). Oznacza to, że szansa na potencjalny rekord września , choć niska, to nadal istnieje. Jeśli anomalia do 20 września nie spadnie poniżej +1C to prognozowana obecnie sytuacja baryczna na III dekadę jest ją w stanie potencjalnie podnieść nawet do okolic +2,5C. W tej chwili szanse na rekord września widziałbym w okolicach 10%, ale z perspektywą wzrostową, o ile prognozy pozostawałyby w podobnych tonach.

    1. To by było bardzo ciekawe jakby w tegorocznym bardzo niemrawym wrześniu padł rekord. Meczymy się z pobiciem tego rekordu okrutnie, wrześniowe fale upałów były nawet bezsilne. A tutaj nagle po trzech pentadach lekkiego ciepła i jednej skrajnego wręcz zimna, miała by przyjść „sufitowa” trzecia dekada.
      Ale to wszystko wynika z tego, że trzecia dekada prawie zawsze jest chłodna, w przeciwieństwie do dwóch pierwszych dekad nie ma trendu wzrostowego. Zawsze była swego rodzaju pewność, że ta trzecia dekada schrzani potencjał na rekord. A teraz miałby ten trend się odwrócić?
      Pożyjemy, zobaczymy, rekord września naprawdę jest słaby i jego pobicie to zupełnie co innego niż pobicie rekordu sierpnia czy czerwca, czy w sumie JAKIEGOKOLWIEK innego miesiąca….

      1. KMROZ Skrajnego zimna ? Przecież to ochłodzenie jest ledwo zauważalne .Oczywiście żadnego rekordu ciepła co do całego września też nie będzie.

        1. „KMROZ Skrajnego zimna ? Przecież to ochłodzenie jest ledwo zauważalne .Oczywiście żadnego rekordu ciepła co do całego września też nie będzie.”

          Dla mnie we wrześniu temperatury nie przekraczające 15 stopni i noce blisko zera (a może i lokalnie poniżej?) to jak najbardziej ZAUWAŻALNE ochłodzenie. A że potrwa 5 dni (bo dzisiejszy dzień jeszcze przejściowy) to też już jest pewne. Na pewno będzie to dużo bardziej wyraziste ochłodzenie, niż ocieplenie, jakie mieliśmy od 4 do 13.09, kiedy temperatury wahały się pomiędzy 0 a +3 K…

    2. Dodam, że osobiście na razie nie widzę tego rekordu na więcej niż 1%, tego typu układy nie są trwałe i myślę, że nawet jesli przyjdzid „sufit”, to skończy się na takim okresie 18-21.09.2018 przez właśnie 4 dni, a potem moze potoczyć się to… tak jak po 21.09.2018…. Niemniej obecny rekord września to żart, a nie rekord, dowodzi tego fakt, że po de facto normalnych dwóch dekadach można jeszcze o nim dyskutować w ogóle….

      1. Po połowie miesiąca mamy anomalię +1,87C, czyli raptem 0,7C poniżej rekordu. OK, może to w obecnych czasach nadal dość niemrawa połowa września (jak na jej możliwości), ale mimo wszystko podstawa do rekordu jest solidnie podbudowana.
        Pierwszy napływ ciepła będzie trwał ok. 5 dni, ostatnia pentada to w tej chwili zagadka, ale wiązki stoją dość wysoko.

        1. Aby ten rekord padł, to napływ ekstremalnego ciepła musiałby się utrzymać w pełni siły cały czas od 23 do 30.09. Mało prawdopodobne. Na razie widac takowy na okolo 3 dni.
          Aczkolwiek po sierpniu już mnie nic nie zdziwi, wtedy jeszcze koło 20go mało co wskazywało na przekroczenie +1K, a z jaką anomalią się ostatecznie skończył sierpień to dobrze wiemy. Podobnie było w sumie z kwietniem w tym roku.

          1. W tej chwili rekord września jest dużo bardziej prawdopodobny niż miesiąc temu to, że sierpień zakończy się anomalia > +2K, niewątpliwie do końca tygodnia anomalia miesiąca sporo straci, ale w b.r. Już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć..,

      2. Wrzesień ma dość małą zmienność temperatur. Najzimniejszy wrzesień po wojnie wciąż jest wyraźnie cieplejszy niż normalny październik (o grubo ponad 1 stopień), a najcieplejszy nie dobija nawet do starodawnej normy czerwca. Jakby kiedyś przyszedł wrzesień w stylu czerwca 2019 to jego temp średnia osiągnęła by tyle co zupełnie normalny lipiec. Czyli nic strasznego by się nie działo, no chyba że było by to podzielone na jakiś dziki upał 35 stopni przez pół miesiąca i chłód przez drugie pół.

  44. Summa summarum tę dyskusję można skwitować tak: ” albo bydzie zimno albo guronco”. Prawdopodobieństwo jednej i drugiej opcji wynosi 50% czyli dużo. Ale cóż w temacie pogody długo jeszcze będziemy skazani na takie dywagacje. A tymczasem po 4 -ch miesiąca okresu ciepłego i czasami gorącego powiew chłodu. Liczę na ciepło jeszcze we wrześniu i październiku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.