Jeśli nie NAO to co?

Jeśli nie NAO to co?

Poleciłbym niedawny artykuł naukowy Ewy Bednorz z UAM i współautorów (2019) tym co decyduje o tym, że mamy w Polsce gorąco latem. Tytuł artykułu mówi wiele: „If not NAO then what?—regional circulation patterns governing summer air temperatures in Poland”.

Jak wiadomo NAO praktycznie się latem nie koreluje z niczym w Polsce. Rys. 2 w artykule pokazuje mapki dla każdego miesiąca, gdzie latem na NW jest lekko dodatnia korelacja z temperaturą, a na SE lekko ujemna, ale w sumie koło zera. Na rysunku poniżej pokazano korelacje dla trzech letnich miesięcy z średnią temperaturą miesiąca dla danych z lat 1966-2015:

A zatem co?

W sumie ciśnienie. W Polsce najcieplej jest latem gdy wyż ma centrum zaraz na wschód od Polski, a geopotencjał 500 hPa ma maksimum nad Polską (jedno z drugim jest przyczynowo związane).

Oto korelacje ciśnienia przy powierzchni (SLP) i geopotencjału na 500hPa z TMAX i TMIN latem:

Widać, ze większa jest korelacja z TMAX co ma sens bo dzień jest dłuższy latem i dominuje efekt radiacji słonecznej.

Dla mnie to żadne zaskoczenie, bo dawno pisałem, ze latem temperatura u nas nie zależy od tego skąd wieje ale ile jest chmur, a chmur jest mniej podczas wyżu niż niżu, a i w wyżu zwykle mniej po jego zachodniej stronie. Z tego samego powodu zimą są odwrotne korelacje. Latem czyste niebo oznacza upał bo słońce świeci przez większość doby, a zimą mróz bo ziemia wypromieniowuje ciepło przez większość doby. Ale teraz przynajmniej ma już co zacytować 😄

Link do tego ciekawego artykułu, dostępnego za darmo, jest tu:
https://doi.org/10.1007/s00704-018-2562-x

Print Friendly, PDF & Email

495 Replies to “Jeśli nie NAO to co?”

    1. Stosunkowo słaba jest korelacja NAO z temperaturą w lutym. Dużo słabsza niż w pozostałych miesiącach grupy DJFM. 0,4 oznacza że można by wytłumaczyć tylko 16% zmienności temperatur w tym miesiącu tym parametrem. Przy czym mapki nie biorą pod uwagę AO które też na pewno wpływa na tą zmienność w zimie. Największa szansa na duże mrozy zimą jest przy kombinacji ujemnego NAO i AO.

  1. Żeby się upewnić czy to dobrze rozumiem- to są mapki korelacji ciśnienia/geopotencjału W DANYM MIEJSCU z temperaturami w POLSCE?
    Czy jednak rzeczywiście na zachodzie Europy jest korelacja temperatury z ciśnieniem ujemna?

    1. @kmroz

      Wszystko w tym artykule to korelacje z temperaturą w Polsce. Z tym, że pierwszy rysunek to korelacja indeksu NAO z polem temperatur w Polsce, a drugi na odwrót: korelacja średniej temperatury w Polsce z polem ciśnień albo geopotencjału.

    1. @MichałN

      Kiedyś rysowałem globalne korelacje różnych indeksów z sezonową temperaturą i latem miałem to samo: ujemną korelację NAO z temperaturą dla wschodniego Morza Śródziemnego, a także dla praktycznie całej Sahary. Zresztą ten pas ujemnej korelacji NAO z letnimi temperaturami ciągnie się od Sahary przez Atlantyk aż do Karaibów. Ale to już efekt pyłu saharyjskiego, którego jest więcej w atmosferze podczas dodatniego NAO. Natomiast nie jestem przekonany czy to pył (aerozol) odpowiada za ujemną korelację NAO z temperaturą nad Bałkanami. Chociaż może? W końcu dodatnie NAO to suchsze Bałkany czyli może być tam więcej pyłu, dymu pożarów itp.

      1. Chyba mnie intuicja nie omyliła. Cytuję artykuł dokładnie na ten temat [1]:

        During periods of high NAO index (NAOI), drier conditions prevail over southern Europe, the Mediterranean Sea and northern Africa, resulting thus in larger aerosol loads. Conversely, years with low NAO index are associated with greater precipitation, resulting thus in smaller aerosol loads overthe region.

        To może mieć związek z temperaturą w rejonie z bardzo małym zachmurzeniem, takim jak wschodnie Morze Śródziemne z okolicami.

        [1] Hatzianastassiou, N., A. Gkikas, N. Mihalopoulos, O. Torres, and B. D. Katsoulis (2009), Natural versus anthropogenic aerosols in the eastern Mediterranean basin derived from multiyear TOMS and MODIS satellite data, J. Geophys. Res.,114, D24202, https://doi.org/10.1029/2009JD011982

        1. @ArcticHaze
          No ale jak małe zachmurzenie miałoby latem obniżać temperaturę? Wg tej grafiki wraz ze wzrostem wartości NAO spada temperatura.
          „During high SNAO summers, when strong anticyclonic conditions and suppressed precipitation prevail over the UK, the Mediterranean regioninstead is anomalously wet. „[1]
          Z tego wynika, że aerozoli jest dużo, a zachmurzenie małe jak jest niskie SNAO. Z artykułu co go zacytowałeś, chyba uśrednili rocznie NAO, bez podziału na sezony. Z tego ta rozbieżność.
          [1]BLade, I., Liemann, B., Fortuny, D, and van Oldenborgh, G. J. (2012). OBserved and sumulated impacts of the summer NAO in Europe; implications for projected drying in the Mediterrenean region. CLim. Dyn. 39, 709-727.

          1. @MichalN

            Chyba nie zrozumiałeś. Aerozole bezpośrednio wpływają na dopływ energii promieniowania krótkofalowego (dla laika: słonecznego) do Ziemi. Natomiast chmur latem tam jest i tak niewiele. Nawet niż z opadami nie oznacza zachmurzenia przez większość dnia. Dlatego w tak suchym regionie chmury mogą mieć mniejsze wymuszenie radiacyjne, w sensie odstępstwa od przeciętnej niż zmiany ilości aerozolu.

          2. PS. Mapa korelacji zachmurzenia z temperaturą w lipcu, jaką kiedyś zrobiłem wyraźnie pokazuje, że za niższe temperatury nad Morzem Śródziemnym latem podczas dodatniego NAO kiedy powinno tam być więcej chmur, nie mogą one odpowiadać. Efekt byłby odwrotny do obserwowanego. Dlaczego jest odwrotny? Może być tylko jedno wytłumaczenie i już je podałem. W skrócie: zmienność zachmurzenia musi tam być mniejsza niż zmienność aerozolowej grubości optycznej.

            To dość oczywiste. Ciekawsze jest czemu na Saharze korelacja jest odwrotna.

          3. c.d.

            Jak duże są latem wartości aerozolowej grubości optycznej (AOT) nad Bałkanami widać na tym rysunku z artykułu Barnaba i Gobbi (2004), niestety tylko dla miesięcy letnich jednego roku 2001:

            Dodam że AOT=0.2 oznacza, ze dla słońca w zenicie aerozol blokuje 20% strumienia energii słonecznej, dla AOT=0.4 jest to już 33%. Oczywiście dla realistycznych kątów zenitalnych Słońca jest to jeszcze więcej: trzeba to co napisałem podzielić jeszcze przez cosinus tego kąta.

            Czarne części mapy to rejony o zbyt dużym albedo (za jasne) aby ocenić z satelity aerozolową grubość optyczną, głównie pustynie.

            PS. Latem 2001 NAO było lekko ujemne, czyli tego aerozolu i tak nie było tak dużo jak w latach z dodatnimi wartościami NAO!

          4. @Arctic haze rozumiem (pierwotnie tak to rozumiałem, ale mi coś nie pasowało), nie mniej jednak nadal dla mnie nie jest to intuicyjne, że same aerozole powodowałyby korelacje rzędu -0,6 z temperaturą latem. Tym bardziej, że w innym artykule wskazują, że przy dodatnim SNAO lato na Bałkanach jest deszczowe, więc na logikę chłodniejsze niż nawet najbardziej zarozolowane lato. Nota bene jak dodatnie SNAO, które wiążę się z dużą ilością opadów (wynika to z mojej cytacji) może jednocześnie powodować lato z większą niż średnia ilością aerozoli (wynika z Twojej cytacji)? Te aerozole są powyżej chmur deszczowych, czy tak szybko się uzupełniają po deszczu. Może oba zjawiska jednocześnie?

          5. @MichałN

            Nie można ignorować faktów obserwacyjnych. Wiemy, że NAO na Bałkanach oznacza więcej niżów i deszczu. Wiemy, że w tym rejonie zachmurzenie silnie antykoreluje się z temperaturą (=koreluje się z ujemnym znakiem). I wiemy, że NAO też się z nią antykoreluje.

            Jak to pogodzić, bo formalnie to nie ma sensu? Jest tylko jedna możliwość: istnienie czynnika, który dodatnio koreluje się z NAO i którego zmienność międzyroczna jest na tyle duża, że silniej wpływa na temperaturę latem niż zmiany zachmurzenia. Kandydat istnieje i sądzę, że „mamy sprawcę”.

            Ogólnie chyba nie masz wyrobionej intuicji co do wielkości efektu radiacyjnego powodowanego przez aerozol antropogeniczny. Pamiętam, ze nad Oceanem Indyjskim to potrafi być nawet -30 W/m2. A gdy pomyśleć, ze taki efekt działa przez cały czas gdy świeci słońce, a chmury tylko wtedy gdy są (a w suchych obszarach są przez krótki czas) to… No właśnie.

          6. PS. Tu jest mapka średniego zachmurzenie w Europie latem z kilkunastu lat:

            Pełna rozdzielczość: https://blog.meteomodel.pl/wp-content/uploads/2019/08/Europe_summer_cloudiness.jpg

            To tłumaczy dlaczego efekt zmienności zachmurzenie nie ma wielkiego znaczenia w rejonie Morza Śródziemnego. Jak zachmurzenia jest w ogóle mało (średnio 0,1 do 0,2) to jego zmienność międzyroczna liczona w skali miesięcy też będzie mała. Duża zmienność powodowałaby znacznie większe średnie wartości. Takie jakie widać na północy Europy gdzie miewamy latem i „pełną lampę” przez parę tygodni z rzędu i pełne zachmurzenie przez podobnie długie okresy. I dlatego u nas latem wszystko zależy od zachmurzenia, a na południu tylko trochę.

          7. PPS. I jeszcze jedno o czym pisałem aluzyjnie ale może powinienem to podkreślić. Mówimy o zjawiskach w skali miesiąca bo korelujemy miesięczne indeksy NAO z temperaturą, zachmurzeniem itp. Pewnie lepsze byłyby tygodniowe ale takich nie ma (są dzienne ale to z kolei za dużo szumu).

            Nikt nie mówi, że temperatura nie koreluje się silnie ujemnie z zachmurzeniem w skali dni. W rejonie Morza Śródziemnego tak samo jak u nas latem gdy przychodzą chmury to jest w dzień chłodniej. Pewnie nawet bardziej niż u nas bo słońce mają tam bliżej zenitu. Tak mi nawet wyszło na mojej mapce korelacji chmur z temperaturą. W skali miesięcy korelacja pewnie wyjdzie podobna ale zmienność międzymiesięcza (np, porównanie lipców z różnych lat) będzie o rząd czy dwa mniejsza niż międzydniwa. Bo załóżmy dla przykładu, ze w lipcu z dodatnim NAO Grecja ma trzy dni pochmurne a przy ujemnym pięć. Innymi słowy ilość dni słonecznych zmniejszy się z 28 do 26. To zmiana tylko o kilka procent. Natomiast zmiana grubości optycznej aerozolu z 0,2 na 0,4 zmniejszy strumień energii słonecznej o prawie 20%.

          8. Arctic_haze Dzięki za odpowiedź. Czytając wyjaśnienia ujemnej korelacji aerozoli z temperaturą latem na Bałkanach rozwiązanie problemu wzrostu temperatury globalnej samo się nasuwa.

          9. Czytając wyjaśnienia ujemnej korelacji aerozoli z temperaturą latem na Bałkanach rozwiązanie problemu wzrostu temperatury globalnej samo się nasuwa.

            Nie jesteś pierwszy, który o tym myśli 😬

            Z tym, że:

            1) To musi być zapylanie stratosfery bo w troposferze pierwszy deszcz wymyje cały aerozol. W obszarach suchych deszcze są rzadkie i stąd takie efekty jak ten o którym dyskutujemy, ale w większości świata zapylanie troposfery praktycznie nic nie da.

            2) Rozwiąże to problem zmiany temperatury, ale te częściowo (nie w rejonach polarnych bo tam przez większość roku ten aerozol raczej by grzał niż chłodził), ale nie rozwiąże problemy zakwaszania oceanu. Może go nawet pogorszyć, jeśli geoinżynieria byłaby pretekstem do kontynuacji emisji CO2. Poza tym wydaje się, ze opady byłyby też zupełnie inny niż obecnie (mniej na kontynentach) ale modele sobie z tym słabo radzą więc jest to duża i niepokojąca niewiadoma.

          10. @MichalN: „Czytając wyjaśnienia ujemnej korelacji aerozoli z temperaturą latem na Bałkanach rozwiązanie problemu wzrostu temperatury globalnej samo się nasuwa.”
            Jakby jeszcze taki aerozol wiazal w atmosferze w miare trwale C z CO2 i np. opadal z nim do oceanow docelowo sobie sedymentujac… Ale cudow nie ma :(.

          11. @Arctic_haze, może masz wiedzę na ten temat. Czy nie da się zapylic atmosfery jakimiś bardzo lekkimi związkami, które zaaplikowałoby się powyżej granicy chmur?

          12. @MichałN

            Nie muszą być bardzo lekkie, wystarczy jeśli będą bardzo drobne. Po pierwsze takie wolniej opadają, a po drugie lepiej rozpraszają światło na jednostkę masy, czyli będą efektywniej chłodzić. Dobrze jeszcze aby były jasne, czyli dobrze rozpraszały, a słabo absorbowały światło. Z tym, że „powyżej granicy chmur” to latem, w okresach głębokiej konwekcji jednak tylko stratosfera.

  2. Katowice dzisiaj bardzo parno-duszne, ciekawe czy sprawdzą się prognozy o silnych burzach mających się tworzyć nad regionem w godzinach wieczornych i nocnych. Na razie świeci słońce ale na niebie cały czas jest sporo kalafiorów.

  3. Arctic Haze
    A na jak kształtował się poziom indeksu NAO od lipca do końca września 2017r??

    To mnie bardzo ciekawi, bo u nas w północnej Polsce spadła rekordowa ilość deszczu. Pogodnych dni było wtedy jak na lekarstwo.

    Czy dałoby podlinkować poziom indeksu NAO w tych miesiącach?
    Głównie chodzi mi o miesiące lipiec-wrzesień 2017.

    1. @Lukas

      Tu są dzienne wartości NAO:
      ftp://ftp.cpc.ncep.noaa.gov/cwlinks/norm.daily.nao.index.b500101.current.ascii

      Skopiowałem Ci z tego pliku te 3 miesiące (rok miesiąc dzień NAO):

      2017 7 1 0.018
      2017 7 2 0.031
      2017 7 3 0.099
      2017 7 4 0.439
      2017 7 5 0.872
      2017 7 6 1.066
      2017 7 7 1.025
      2017 7 8 0.811
      2017 7 9 0.645
      2017 7 10 0.736
      2017 7 11 0.900
      2017 7 12 1.255
      2017 7 13 1.513
      2017 7 14 1.924
      2017 7 15 2.284
      2017 7 16 2.007
      2017 7 17 1.526
      2017 7 18 1.238
      2017 7 19 1.215
      2017 7 20 1.048
      2017 7 21 0.752
      2017 7 22 0.259
      2017 7 23 -0.537
      2017 7 24 -0.953
      2017 7 25 -0.612
      2017 7 26 -0.719
      2017 7 27 -1.001
      2017 7 28 -1.304
      2017 7 29 -1.430
      2017 7 30 -1.223
      2017 7 31 -0.739
      2017 8 1 -0.926
      2017 8 2 -1.260
      2017 8 3 -1.389
      2017 8 4 -1.133
      2017 8 5 -1.151
      2017 8 6 -1.258
      2017 8 7 -1.069
      2017 8 8 -0.853
      2017 8 9 -0.595
      2017 8 10 -0.220
      2017 8 11 -0.298
      2017 8 12 -0.559
      2017 8 13 -0.747
      2017 8 14 -0.765
      2017 8 15 -0.860
      2017 8 16 -0.867
      2017 8 17 -0.896
      2017 8 18 -1.039
      2017 8 19 -1.088
      2017 8 20 -0.927
      2017 8 21 -0.798
      2017 8 22 -0.513
      2017 8 23 -0.597
      2017 8 24 -0.631
      2017 8 25 -0.185
      2017 8 26 0.343
      2017 8 27 0.657
      2017 8 28 0.873
      2017 8 29 0.810
      2017 8 30 0.289
      2017 8 31 -0.183
      2017 9 1 -0.335
      2017 9 2 -0.249
      2017 9 3 -0.014
      2017 9 4 0.049
      2017 9 5 0.181
      2017 9 6 0.526
      2017 9 7 0.350
      2017 9 8 0.135
      2017 9 9 0.409
      2017 9 10 0.443
      2017 9 11 0.149
      2017 9 12 -0.462
      2017 9 13 -1.179
      2017 9 14 -1.364
      2017 9 15 -0.809
      2017 9 16 -0.376
      2017 9 17 -0.462
      2017 9 18 -0.749
      2017 9 19 -1.287
      2017 9 20 -1.720
      2017 9 21 -1.312
      2017 9 22 -0.435
      2017 9 23 -0.012
      2017 9 24 -0.030
      2017 9 25 -0.109
      2017 9 26 -0.247
      2017 9 27 -0.314
      2017 9 28 -0.254
      2017 9 29 0.058
      2017 9 30 0.407

      1. Dzięki stokrotnie 😉

        Tylko jak patrzę na wiązki, to spore sumy opadów występowały przeważnie na lekko ujemnym wskaźniki. W tym roku mieliśmy czasami podobne wartości, a opady nie „chętnie” występowały u nas w Polsce.
        Ciekawe dlaczego i z jakiej przyczyny tak było?

          1. Leszek M
            Wkażdym bądź razie pomorskie WIOSNĄ miało niedobór opadów, dopiero od 3 dekady czerwca zaczęły się zmiany w pogodzie.

          2. Indeksy suszy nadal nie wyglądaja najlepiej, szczególnie w północnej Polsce.

            Np. SMI za trzecią dekadę lipca:

            Przy okazji widać też podkład tej fali upałów na zachód od nas.

        1. No tak, ale jeżeli dobrze pamiętam, to wiosna 2017 również przyniosła niedobory opadów do połowy czerwca (idąc tym tropem, niby powinny niedobory opadów się powiększać w kolejnych tygodniach lata 2017-a jednak poszło w drugą stronę), a po tym od razu weszliśmy pod rynnę. Z kolei do maja 2018 roku gleba miała zapasy wodne po 2017 roku. Zastanawiające jest to skąd taka skrajność w drugą stronę była?

          1. Ojojoj, Łukasz, chyba nie masz racji, le nie mogę wejść w polemikę, nie mając dostępu do danych.
            Gdzie się podziały dane ukryte pod adresem old.imgw…? Gdzie oni to zachomikowali, psia kość. Chciałem sprawdzić – nie mogę.
            Coś mnie smyra, że brutalnie zweryfikowałyby one Twoje przypuszczenie.

          2. Nie mam zupełnie czasu na siedzenie przed komputerem, ale z tzw. pamięci (w końcu sprzed 2 lat wydarzenia dobrze się pamięta) wychodzi mi i chłodny kwiecień (poza 1. pentadą), i mokre (a raczej nie suche) – luty, marzec i kwiecień. Przy czym, mówię o Dolny Śląsku.

            Może ktoś inny się pobawi. Ja zaś odczytam jutro.

  4. Nade mną przeszedł właśnie front z burzami. Kilka razy się błysnęło, temp. spadła o niespełna 1 stopień i nie spadła nawet kropla wody. Tyle na temat tych groźnych burz zapowiadanych na wieczór i noc.

    1. Ale sam wieczór trzeba przyznać naprawdę ładny – jest bezwietrznie i nadal ponad 22 stopnie na termometrze na stacji. W dzień było ponad 27*C. Naprawdę ładne lato nam się zrobiło.

    2. Mamy gorąco i parno-duszną pogodę. Nawet przy 20-25°C i wilgotności powietrza 50-100% zwłaszcza wieczorem jest „sauna” „parówa”

        1. Ale temperatura jest w normie, a będąc bardzo dokladnym to wczoraj nawet lekko poniżej. Więc coraz większe szanse na sierpień sporo poniżej normy, skoro dni w normie są najcieplejsze.

          1. Wczoraj była powyżej normy, o nieco ponad 2C. Dla całego miesiąca nadal delikatnie poniżej, ale po dzisiejszym dniu to się zmieni.

    3. Twoje okolice znalazły się więc w swojego rodzaju „dziurze” bez/słabo-opadowej jak np. warszawskie Okęcie podczas ulewy dnia 29.07.
      Dobrze chociaż, że ten front jest dość zwarty i mobilny – bo głównie takie mają szanse przynosić choć nieco bardziej równomierne opady na większej przestrzeni – wobec tych pojawiających się bardziej stacjonarnie na ograniczonym (i zarazem przypadkowym) obszarze.

  5. A u mnie pięknie pada, przy akompaniamencie, słabej burzy, ten front, to ostatnimi czasy coraz większą zadość, pada w większej części kraju a nie punktowo. Taki front w starym dobrym stylu 😊

    1. Jak „Król” dobry to może siedzieć „długo i szczęśliwie” na swym tronie – pod warunkiem, że jego kondycja będzie z czasem przynajmniej nie gorsza, a najlepiej coraz lepsza…:-)
      A tak na serio, w dobie wszechobecnej dynamiki i wszystkiego „coraz to nowszego i… lepszego (???)” – chyba dobrze jak coś ma trwałość dłuższą niż kilka/kilkanaście lat, a przy tym nadaje się do ciągłego ulepszania, niż szybko do „kosza”…?:-)

    1. @Lukasz160391

      To zupełna bzdura. Ostatni raz przebiegunowanie nastąpiło 880 tys. lat temu i nic specjalnego klimatycznie wtedy nie wystąpiło. Na wykresach historii zlodowaceń (tu zrekonstruowany poziom morza ale źródłem są izotopy tlenu z osadów morskich) nie widać wcale tego zdarzenia:

      Zresztą co miałoby się zdarzyć? Jedynym widocznym skutkiem słabego pola magnetycznego jest większy strumień promieniowania kosmicznego. A jeśli to miało by mieć jakikolwiek wpływ to jedynie oziębiający przez tworzenie większej liczby jąder kondensacji kropli niskich chmur. Denialiści pieją o tym od lat i gdyby mieli rację co do siły tego efektu to przebiegunowania powinny być szczególnie zimne. A nie są.

    1. Ciekawa sytuacja będzie natomiast w nocy z poniedziałku na wtorek po przejściu frontu – temp. maks. w najbliższy poniedziałek wyniesie 33 st, a we wtorek nawet nie osiągnie 20 st.

  6. Zastanawiam się nad nadchodzącym okresem chłodnym który coraz bliżej jak będzie wyglądać myślę , że będzie ciekawie .

  7. Jest spora szansa że w sierpniu susza w jednych regionach i posucha w innych przynajmniej nieco złagodnieje, a przynajmniej się nie pogorszy. Już teraz widać że raczej sierpień będzie wilgotniejszy od lipca tylko nie wiadomo jeszcze jak spora będzie różnica. Opadów wielkoskalowych jeszcze nie ma ale występują cześciej opady konwkecyjne ( w lipcu coś takiego było na samym początku miesiąca i w samej końcówce głównie) co jest lepsze niż brak opadów. Do tego warunki termiczne mogą być zbliżone do lipcowych lub nawet może być chlodniej nawet w stosunku do normy ( jak obstawiam). W przyszłym tygodniu zapowiada się na większe ochłodzenie być może dłuższa, ale zobaczymy. Niemniej I dekada już na pewno zakończy się na lekkim plusie. Z opadami to jeszcze nie konkretny przełom ale już widać jak napisałem jest wilgotniej niż w lipcu.

    1. Burze tworzące się na froncie przechodzące tradycyjna ścieżka z zachodu na wschód to tak naprawdę też opady wielkoskalowe. Tylko zamiast lać całymi dniami pada krótko a mocno. Takie opady stanowią duży procent letnich norm opadów. Te tzw spokojne deszcze 10 mm to mit i myślenie życzeniowe.

      To co nie pomaga łagodzić posuchy i występuje bardzo lokalnie to opady z pojedynczych komórek burzowych, jak np ta ulewa z Katowic z lipca. W miejscu stacji 80 mm, 5 km dalej już tylko 30 a jeszcze dalej nic.

  8. Super front, widze ze popadalo w calym kraju. A dzis przyjemna pogoda pewnie dla osob o roznyh gustach. Coz pewnie do zlagodzenia suszy zwlaszcza na Ziemii Lubuskiej daleka droga, ale chyba tez sie nie bedzie pogarszac sytuacja w atosu ku do stanu z konca lipca

  9. Ta gorąca i dynamiczna pogoda z konwekcją z burzami jest związana z tym niżem z frontami nad Polską, tak? Wczoraj w niektórych miejscach przeszło kilka burz (bo warunki do ich rozwoju są wyśmienite, że mogą się pojawiać o każdej porze dnia i nocy).

  10. Dzisiaj 8 sierpnia kolejna rocznica rekordów absolutnych temperatury maksymalnych dla poszczególnych stacji pobitych w 2013 i 2015 roku. Z tym, że w 2013 8 sierpnia to też był czwartek jak dzisiaj, a 8 sierpnia 2015 była sobota. ;)

    1. no u mine dawno tak chłodnego 8.08 nie było ;) dzisiaj zaledwie 22 stopni… zaledwie bo wiadomo że 2013, 2015 to była miazga, rok temu też ;)

    1. U mnie byłyby ok, gdyby nie ta gorąca noc :/, więc dla mnie znacznie lepszy każdy z dni 3-6 VII, jutrzejszy dzień też zapowiada się znacznie lepiej, chociaż jakby sobie przypomnieć 8 sierpnia z przed roku, a tym bardziej z przed 4 czy 6 lat to dziś było naprawdę super ;)

      1. Gorąca noc z powodu potrzebnego i konkretnego opadu, więc jakoś łatwiej to zaakceptować.
        Faktycznie jutro może być lepiej- słońca też dużo, przyjemne 26-27 stopni i cudnie rześki wieczór. Aktualnie mam 21 stopni u siebie, trochę niestety za ciepło jak na tę porę dnia.

        1. U mnie dziś dopiero drugi udany sierpniowy dzień (pierwszy to 5 sierpnia), ale szczerze to i tak nie powalał. Jestem zaskoczony tym, że lipiec zapisał się u mnie jako bardzo słoneczny – ja odebrałem go jako pochmurny, a nie mam zbyt wybujałych oczekiwań. Wyjątkowo piękny był 3 lipca. Tego dnia wyjechałem nad morze, wróciłem 13-go i od tego czasu nie było u mnie już ani jednego naprawdę pogodnego dnia. Ciągle przewijały się chmury, a niebo bywało czyste właściwie tylko rano, po czym szybko znów zaczynała się zabawa w chowanego Słońce vs chmury. Lipiec 2017 miał niższą sumę, lecz mnie wydawał się znacznie lepszy. Wtedy często bywało na odwrót – rano lipiec 2011, od południa lipiec 2013 :D No i nocy astronomicznych było więcej, teraz praktycznie każdego wieczora/wczesną nocą trafia się sporo utrudnień w obserwacjach (np. dzisiaj mam chmury piętra wysokiego i halo wokół Księżyca), które ustępują dopiero o brzasku…
          PS. Dziś mijają 3/4 lata 😮

    2. A jest w ogóle coś takiego jak ideał w pogodzie (i nie tylko w pogodzie)…?
      Bo moim z natury rzeczy jest to niemożliwe.

      Poza tym, dla osób przepadającym za normalniejszym latem (w sensie wahań wokół średnich standardów temperatury/zachmurzenia) to 1. dekada sierpnia wcale nie jest aż taka zła:-) Poza tym, przyniosła choć jedną strefę opadów o jaką trudno było w czerwcu i lipcu.

      1. dla mnie ideałem był 30 czerwca 2019. To był dzień na 11/10, najładniejszy dzień najładniejszego czerwca jaki przeżyłem. Dla innych osób był to dzień piekielny, nie do życia. Ideału obiektywnego nie ma. Nawet te wasze hipotetyczne 23 stopnie i lampeczka, dla FKP będzie parszywy bo lodowate noce.

        1. 23 stopnie i lampeczka występujący w maju/wrześniu nawet dla FKP nie będzie parszywy.

          Latem ideałem kompromisowym by było 25-27 i lampeczka.

          1. Moim zdaniem najbardziej kompromisowy miesiąc „ever” to wrzesień 2006. Jeśli nie byłoby sucho, to przypadłby do gustu chyba każdemu. Wspaniale wyważone temperatury maksymalne (ciepło, a nie gorąco), usłonecznienie bajka i przyzwoite noce. Obiektywnie wspaniały na zimę był też grudzień 2015, ale nie podobałby się zwolennikom śnieżnych/mroźnych zim. No a kwiecień 2018 to temat na osobną dyskusję, bo z jednej strony był piękny, lecz z drugiej zbyt sensacyjny po takim a nie innym marcu; zresztą kilka razy było gorąco, a we wrześniu 2006 praktycznie nie było.

          2. „Jeśli nie byłoby sucho, to przypadłby do gustu chyba każdemu”

            A u mnie właśnie nie był suchy jakoś bardzo. Regularnie przechodziły mocne opady. Do tego był po wiadomo jakim sierpniu. Grzybowy raj.

        2. A pewnie, że nie ma nie wiem czy był w historii taki dzień, który uzyskałby przez cały naród choćby 80% pozytywnych głosów, o wiele łatwiej znaleźć dzień, w którym nikt nie byłby zadowolony niestety. Dla mnie idealami tego lata były 15 i 18 lipca, szczególnie ten drugi. Akurat jedne z zaledwie kilku udanych dni ostatniego lipca, ale za to jakie!

          1. Wspaniałe dni w 100%, tu się zgadzam. Myślę, że Alewisowi by też się spodobały, gdyby był na Mazowszu/na Kujawach.

          2. Ogółem to lato miało sporo słabych dni, ale trafiały się też dosłownie idealne dni (dla mnie i u mnie): 1,3,9,17,18,22,23,28,29.06, 2,4,12,15,18,19,22,31.07 oraz 4.08 (tu się waham, bo ciemny poranek). Naprawdę sporo, co muszę przyznać.

          3. Latem jest trudno znaleźć dni, z których nikt nie byłby zadowolony. O wiele łatwiej takowe znaleźć w porze chłodnej, a w takim grudniu 2018 takich było większość w miesiącu. Choć tam też mam swoje typy które były totalnie nie do życia i których aż tak wiele nie było (np. 9 grudnia, 25 grudnia), oraz całą resztę dni po prostu pochmurnych i smętnych, które mijają bez żadnego echa. Ot jeden ze stu takich na rok.

          4. Dla mnie najgorsze tej ostatniej zimy były takie dni jak 11,25 XII, 2,9,27-29. Cudem był luty, który nie przyniósł ani jednego takiego dnia, w te najbrzydsze dopisała wysoka tmax :). Ogółem mam wiele typów kiepskich dni zimą, ale najgorsze to tj. wyżej wymienione, czyli z tmax 0-5 st. niską amplituda, bez pokrywy śnieżnej, opadami deszczu/mieszanymi i oczywiście kompletny brak słońca

  11. W tym artykule ciekawa jest końcowa konkluzja:

    „Despite our expectations, the anticyclonic PC2 pattern did not show a significant positive trend. This would explain the increasing summer air temperatures in Poland and increasing frequencies of heat waves in central Europe. Instead, the only pattern that reveals a significant trend (i.e. increasing the mean summer index) is PC1, which is negatively correlated with the air temperature. This leads to conclusion that that the air circulation conditions suppress the summer warming trend in Poland by more frequent occurrences of cyclones over southern Scandinavia and the Baltic Sea, which is indicated by the positive trend of the PC1 index.”

    1. @admin

      To rzeczywiście ciekawa konkluzja. W sumie pokazuje to mechanizm tego „cudu” omijania naszego kraju przez najgorsze fale upałów. Ale pokazuje też, że lata robią się nam coraz cieplejsze pomimo zmian w cyrkulacji, a nie dzięki nim.

  12. Ciekawe zapowiedzi. Bo modele prognozują sytuację znamienną bardziej dla „strefówki” (W/SW), choć indeksy NAO/AO – pomimo nieznacznego wzrostu – nadal mają być w przewadze ujemne. Tak to wynika przynajmniej z dzisiejszych prognoz…

    1. @Lucas wawa

      Byłaby to kontynuacja lipca gdy NAO było ujemne, oraz SCAND był ujemny.

      Co to oznacza? Słabą lub zatrzymaną cyrkulację strefową w sektorze atlantyckim ale też brak wyżu blokującego nad Skandynawią oraz Morzem Północnym. A gdy tam jest niż to rzeczywiście musi u nas wiać z zachodu. I tak rzeczywiście w tej chwili jest.

  13. W nawiązaniu do tematu, pewna właścicielka bloga, o tematyce meteorologicznej, nie ciesząca się zbyt dobrą sławą twierdzi, że dodatni indeks NAO sprzyja częstszemu występowaniu miesięcy w półroczu ciepłym ponad normę temperaturową i usłonecznieniową. Niektórzy tutaj też tak sądzą. Z tematu tutaj wynika, że to jest prawda, ale w niewielkim stopniu.

    1. Może inaczej – utrudnia występowanie miesięcy bardzo pochmurnych i deszczowych.

      Ale to i tak ma mały związek z samym w sobie NAO, a większy z cyrkulacją strefową. Rok 2018 pokazał, że te dwie rzeczy nie mają zbyt wiele związku ze sobą, zwłaszcza w porze ciepłej.

    2. w stopniu rzędu najwyżej kilku % :) R^2 na poziomie 0,2 oznacza, że można wytłumaczyć 4% (0,04) zmienności temperatur za pomocą parametru NAO. Wartość ujemna to korelacja odwrotna (cieplej przy ujemnym NAO)

      NAO dobrze koreluje z temperaturą w Polsce jedynie zimą oraz w marcu. Czyli zasadniczo wtedy, kiedy temperaturą w Polsce steruje przede wszystkim czynnik adwekcyjny tj. skąd napływa powietrze. W miesiącach DJFM obserwujemy największe różnice kontynent-atlantyk i stąd ta korelacja. W kwietniu wschodni wiatr nie przynosi już żadnych mrozów.

  14. U mnie udane były 1,2 i 4 weekend czerwca + 3,17-18,24 i 28-29 VI
    W lipcu udane były dni: 2-4, 11-12, 14-15, 18-19,22 i 31 VII

    W sierpniu póki co 3-6 VIII, ale jutrzejszy dzień zapowiada się znacznie lepiej :D
    Właściwie całkiem dużo udanych dni, ale fatalnych niestety też przez co obecne lato w całości uważam za co najmniej kiepskie (tak będzie tylko w przypadku udanego sierpnia, inaczej będzie tylko gorzej). Za najfajniejszy dzień obecnego lata uważam 18 VII (również na wyróżnienie szczególnie zasługują też 17-18 i 22-24 VI oraz wcześniej wspomniany 15 VII), za to za najgorszy 26 VII (na negatywne wyróżnienie też zasługują, właściwie cały parszywy tydzień 10-16, 20-21, 26-27, 30 VI, 1, 23-30 VI i 7 VIII (który z drugiej strony cenię niesamowicie)), paradoksalnie rok temu właśnie najpodlejszym dniem lata był 18 VII

  15. Odnośnie tematu przewodniego…
    Latem w ogóle przepływ staje się słabszy. Powietrze więc dłużej przemieszcza się nad lądem – nawet jak adwekcje mamy z W/NW. Nie ma też tak dużych różnic między chłodem przy „strefówce” ze składową N, a chłodem przy blokadzie i spływie z najchłodniejszego latem kierunku NW. Podobnie, fale upału mogą być dość silne zarówno przy wyżu rozciągniętym nieco na S od Polski (jak częściej przy „strefówce”), jak i wyżu rozciągniętym nieco na N od Polski (jak częściej przy blokadzie) – o ile tylko kliny/ośrodki wyżowe sięgają także za naszą E granicę.

    Natomiast wobec długości dnia, radiacja słoneczna jest tu kluczowa. A zwłaszcza jeszcze jak przy częściej pogodniejszym niebie w stosunkowo wolniejszym przepływie pojawi się choć nieznaczna składowa S (SW/SE).

    Zimą korelacja z zachmurzeniem staje się odwrotna, a z usłonecznieniem – z uwagi na znacznie słabsze nasłonecznienie – z grubsza neutralna. Natomiast siła cyrkulacji rośnie. A nie ma bardziej jednoznacznego kierunku dla adwekcji ciepła jak z ćwiartki S/SW/W – a co znacznie częściej następuje w okolicznościach z dodatnimi NAO/AO (niż ujemnymi). Każde osłabienie adwekcji z tego kierunku w uśrednieniu przyczyni się do większego lub mniejszego ochłodzenia – właśnie z uwagi na coraz to wyraźniejsze schładzanie się powietrza nad lądem (najsilniejsze i najszybsze przy przepływie z NE/E).

    A wracając do lata – pomimo ogólnej neutralności – zaskakująca może wydawać się nieco dodatnia korelacja NAO z temperaturą na N/NW (średnio nieco cieplej przy „strefówce”) oraz nieco ujemna korelacja NAO z temperaturą na S/SE (średnio nieco cieplej przy blokadzie). Jednak jak uświadomimy sobie, że ujemne NAO ma związek głównie z blokadami na N Atlantyku (a niekoniecznie tymi skandynawsko-kontynentalnymi) to taka zależność staje się już bardziej oczywista.
    Po prostu największy chłód mamy przy ujemnym NAO, a ten dociera najszybciej i najmniej przetransformowany na N/NW kraju. Przedkładać się to więc będzie na lekko dodatnią korelację NAO z temperaturą w tym właśnie kierunku (częściej się ochładza przy obniżaniu NAO).
    Natomiast wyraźniejsza „strefówka” może najbardziej redukować ciepło na S/SE kraju, wobec jakichkolwiek innych przypadków dających najszybszy efekt nagrzewania latem właśnie w tym kierunku (z uwagi na największe oddalenie od chłodniejszych mórz). Przedkładać się to więc będzie na lekko ujemną korelację NAO z temperaturą w tym właśnie kierunku (największy efekt chłodzenia mamy najczęściej przy wyraźniejszym przepływie W).
    Ta różnica może też wynikać z faktu, że przy blokadach atlantyckich (i ujemnym NAO) N/NW kraju w największym stopniu może „obrywać” chłodem z rejonów Islandii/Grenlandii/Arktyki. Podczas, gdy S/SE stosunkowo najczęściej/najdłużej może być w ciepłych wycinkach niżów z S.

  16. Zwolennikom umiarkowanie letniej aury (także w kontekście zachmurzenia) do gustu może przypaść jutrzejszy dzień (09.08). Natomiast zwolennikom gorącej/lekko-upalnej i zarazem pogodnej aury – niedziela i/lub poniedziałek (11-12.08).
    Przy założeniu, że w tych dniach na danych obszarach nie będzie burz i opadów, za to w minionych dniach popadało na tyle, że nie jest już przynajmniej tak „dramatycznie” sucho.
    Właśnie takie dni jak wymienione, ale po przejściu stref z opadami jak minionej doby w sporej części kraju – wspomina się najlepiej.

    1. Akurat z tego, co widzę, to raczej jutro będzie mniejsze zachmurzenie niż w niedzielę, o poniedziałku nie wspominając, bo to ma być burzowy dzień.

      1. W poniedziałek wiele będzie zależało od szybkości wkraczania frontu. A niedziela nie powinna być raczej mniej pogodna niż piątek (co innego sobota).

        1. No dzisiaj raz na razie pełna lampa i pełen błękit (aż ciężko uwierzyć, że mamy ponuracki sierpień 2019), wg UM możliwy tylko rozwój niewielkich cumulusów po południu, po czym rozpogodzenia i cudny rześki, bezchmurny wieczór.
          W niedzielę UM jednak widzi przez większość dnia rozwój chmur różnego piętra, chociaż w dużej mierze pewnie będzie to piętro wysokie (front ciepły)więc chmury nie przeszkadzające zbytnio operacji słonecznej. Czas pokaże!

          1. U mnie niestety po pięknym poranku znowu wszystko się zepsuło. Dawno nie było lata z tak wnerwiającym „usłonecznieniem”, chyba dopiero lipiec 2014.

          2. Ja zaznaczę, że abym pogodę w danym dniu oceniał jako „ładną” (w powszechnym tego słowa rozumieniu) nie oczekuję, że musi to być (niemalże) bezchmurne niebo. Podstawą oceny jest… wilgotność powietrza i fakt, czy zachmurzenie jest typu „ładnej pogody”, czy też jest oznaką nadciągających opadów i ewentualnie także burz (albo nawet samej skłonności do nich). I kwestia wiatru, który jednak – bez względu na opady i temperaturę – jak wieje średnio mocniej niż 5 m/s to pogarsza oczywiście tą ocenę.

  17. Jest szansa, że ochłodzenie trochę odłoży się w czasie? Bo z tego co widzę to czwartek 15.08 ma całkiem przyjemnie wyglądać, gorzej pogoda od 16.08…jakby tak z jeden dzień jeszcze się przesunęło?

  18. II dekada sierpnia nie jawi się póki co jakoś szczególnie rewelacyjnie, ale jakiejś mega tragedii (jak z I połowy lipca) również nie widać. Wygląda to na dość dynamiczną pogodę, ale przynajmniej T850 jeszcze na w miarę akceptowalnych poziomach. Gorzej jak za tym pójdzie wiatr i zachmurzenie i taki poziom T850 nie będzie się specjalnie przekładać na T2M i zamiast ok 25-26C będziemy mieć zaledwie 20-22 za dnia.

    1. Na dzień dzisiejszy widać że temperatury będą w pobliżu normy (raz niezbyt wiele powyżej, raz niezbyt wiele poniżej). Wg tej prognozy za II dekady sierpień powinien być w normie lub bardzo blisko. W kontekście wydarzeń nic specjalnego. Można ostrożnie założyć że sierpień 2019 nie będzie już ani wyjątkowo ciepły ( ekstremalnie, anomalnie i raczej też bardzo ciepły jak i w drugą czyli ekstremalnie/anomalnie chłodny i raczej bardzo chłodny też nie). Nieco ponad 30 stopni najprawdopodobniej jeszcze zobaczymy, ciekawe czy zobaczymy jeszcze temperatury powyżej 35 stopni. Ostatnimi laty najczęściej najwyższą tmax w ciągu roku notowano właśnie w sierpniu. W tym roku zapowiada się że nie będzie już tak ciepło jak w czerwcu czy 1 lipca. Sierpień walczy też lipcem o miano najchłodniejszego miesiąca lata 2019;) co jest rzadką sytuacją a jeszcze bardziej nietypowo byłoby gdyby to lipiec najcieplejszy miesiąc ze średnią tavg lata okazałby się tym najchłodniejszym.

      1. W tym roku raczej oczywiste, że lipiec albo sierpień zapisze się jako najchłodniejszy miesiąc lata. Nie jest to jakieś niezwykłe, w 2016 sierpień był najchłodniejszy, w 2011 lipiec, w 2007 chyba lipiec. Zdarza się raz na kilka lat, że czerwiec nie jest najchłodniejszym miesiącem lata.

        1. No tak ale najcieplejszy czerwiec zbyt często się nie zdarza choć nie jest to jakaś wyjątkowa sytuacja przez tyle lat prowadzenia pomiarów. Natomiast układ najcieplejszy czerwiec najzimniejszy lipiec zdarza się już bardzo rzadko, choć nie byłby to też wyjątek bo już tak bywało. Tak czy inaczej sierpień trwa więc nie wiadomo jak się finalnie skończy. Wątpię natomiast żeby było cieplej niż w czerwcu i lipcu jeśli chodzi o tmax, choć 35 stopni lub minimalnie powyżej jeszcze będzie ( jeszcze ok 10 dni będzie jednak istniał jeszcze potencjał na przebicie tmax z czerwca i lipca-lipca nawet dłużej bo jeszcze w III dekadzie, prognozy jednak to wykluczają, poza tym byłby już to wartości bliskie lub rekordowe więc jest bardzo mało prawdopodobne).

          1. oczywiście że będzie 35 stopni to nie pewność tylko myślę że jeszcze doświadczymy takiej wartości

        2. W tym roku jednak nie było tak pokaźnej różnicy między czerwcem a lipcem (oczywiście mając na myśli to, że czerwiec był cieplejszy) jak 40 lat temu, w tym roku ta różnica wyniosła 3,3 st., a w 1979 aż 4,7 st.! Myślę, że w tym roku najchlodniejszym miesiącem lata będzie sierpień, choć będzie minimalnie chlodniejszy od lipca, nawet gdyby osiągnął anomalie +0,6K wzgl. normy 1981-2010, to i tak byłby minimalnie chlodniejszy od lipca

    2. ” jakiejś mega tragedii (jak z I połowy lipca) również nie widać. ”

      Ojej, jaka tragedia? Jaka była liczba ofiar umiarkowanej pogody z komfortowymi temperaturami?

  19. Wbrew temu, co wydało mi się wczesnym wieczorem, była jednak całkiem znośna noc, opady na Mazowsze przyszły na tyle późno (już po północy), że na szczęście nie przeszkodziły w spadku temperatury. U mnie już o 23:00 było 17 stopni, więc całkiem sensownie. Najbliższa stacja do mnie (polecana przez Bena) w Podkowie Leśnej pokazała 12.9 stopni minimalną temperaturę, więc całkiem okej – chociaż oczywiście mogłoby być ze 2-4 stopnie bardziej rześko, wtedy byłoby idealnie. Biorąc pod uwagę jednak, że przyszły w końcu opady, zaburzające naturalny spadek, to i tak niezły wynik. Dzisiaj natomiast zapowiada się na optymalną dla mnie temperaturę letnią w pełni dnia, przy pogodnym niebie. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dzisiejszy dzień trafi na „złotą listę” ;)

    1. Nie wiem, co to jest za przyjemnośc mieć przez 2/3 lata noce o temp. 8-12 stopni… Wieczory 13-15, więc ani to posiedzieć na podwórku ani nic. Do 20:00 trzeba kończyć posiadówki od ponad miesiąca.

      1. Posiadówka wieczorna, niezależnie od temperatury, wymaga ubrania bluzy/swetra/czegoś z długim rękawem – z powodu plagi komarów, jaką zawsze mieliśmy i zawsze będziemy mieć latem. Więc dziwny argument.

          1. Komentarz zbędny, złośliwy i nie na miejscu, ale wbrew pozorom czasem to kuszące, jak 10 komarów jednocześnie atakuję twoją głowę, z czego połowa próbuje ci wleźć do ucha lub do oka….

            W tym roku mamy stepik i chyba jedyny jego plus jest taki, że komary TROCHĘ mniej prześladują, niż zwykle.

          2. Chciałem Ci uzmysłowić że nie jest pewnikiem to że na posiadówkę trzeba mieć długi rękaw . Istnieją repelenty do tego skuteczne. więc argument podlasianina co najmniej nie jest dziwny…

        1. Pierdoły piszesz @kmroz. Noce 9-11*C i wieczorne 16*C kojarzą się raczej z majem albo wrześniem, a nie pełnią lata. Poza tym nawet na Śląsku (gdzie spada o 50 – 100% więcej opadu niż u ciebie) da się wysiedzieć wieczorami w plenerze. W okolicach zabudowań i pól komarów jest niewiele. Gorzej jest w lasach i w okolicach zbiorników wodnych, ale odkąd kupiłem dawno temu deeta 50%, to żaden komar mi nie straszny. Daj się ludziom nacieszyć z lata. Ja lubię, jak o 22 – 23 jest jeszcze 22 – 25*C, a w nocy nie spada poniżej 15*C.

          1. Pogoda i tak jest jaka jest. Ja mam latem upodobania w zasadzie takie same jak FKP, za to kmroz nie przepada za gorąco-upalną pogodą ani trochę. Ale czy te nasze pierdololo o preferencjach powtarzajace się 100 razy na miesiąc ma jakikolwiek wpływ na aurę? Czy jakbym był upałofobem jeszcze gorszym od Dorki to czy czerwiec byłby mniej gorący niż był? No nie, byłby identyczny :)

            Chcąc nie chcąc kazdy musiał się przez ten czerwiec jakoś przeczołgać, jedni się cieszyli z prawdziwie śródziemnomorskiego lata, a inni tylko wypatrywali kiedy się to piekło skończy bo już nie mogli tego wytrzymać. Wszyscy jednak musieli to przeżyć i wpływu na to żadnego nie mieli.

          2. @gienek
            Co kto lubi. Ja ci nie zabraniam cieszyć się, ale na szczęście dla mnie i niestety dla ciebie, opcja z 22-25 wieczorem jest bardzo rzadka, a noce powyżej 15 stopni to głównie takie pochmurne i/lub deszczowo-burzowe (jak ze środy na czwartek)

            @Alewis
            Mnie akurat jak już nieraz pisałem czerwiec zbytnio nie wymęczył. Okres 4-15.06 był tylko okropny dla mnie, ale tyle dni to prawie co roku jest upalnych. Szczerze, jak już muszą padać latem rekordy ciepła to bym oczekiwał dokładnie w taki sposób, a najgorsza dla mnie opcja to chyba lipiec 2006 lub miesiąc ruchomy „zodiaku lwa” 2018.

          3. A dla mnie właśnie umiarkowane noce są bardzo ważne. Potrafię przyjąć i zaakceptować upał, nawet z tych trwających dłużej, tylko niech po upalnym dniu przyjdzie orzeźwienie. Taka opcja jak wiele razy w czerwcu, że o północy jest jeszcze ponad 22 stopnie, to koszmar i zarwana noc, która ani trochę nie chłodzi pokoju. Podczas tej fali upałów bywało tak że kładłem się spać o 23 i jeszcze o 2-giej się męczyłem. W końcu na horyzoncie pojawiał się brzask i świadomość że wkrótce wzejdzie słońce i upał od nowa… Nie wyobrażam sobie co musieli przeżywać mieszkańcy Posnanii o upodobaniach podobnych do moich. Tam jeszcze o 22-giej potrafiło być 30 stopni. Zasypiałem dopiero około 2-3 (nawet nie wiem czy nie później), a o 7 wstawałem. I tak było przez trzy dni z rzędu. A w nocy z 26 na 27 czerwca prawie w ogóle nie zmrużyłem oka. Niektórych może dziwić że nie uważam za zły lipca 2006 (choć nie lubię upałów), ale to dlatego że ograniczył takie paskudne noce, jedynie III dekada zrobiła piekiełko. Podobnie fala upałów z 1994 roku nie wydaje mi się aż tak okropna. Najgorsze jakie przeżyłem to czerwiec 2019 i lipiec 2007, dalej sierpień 2015. Tych kilka nocy w lipcu i sierpniu 2013 też nie dało mi się wyspać, ale trudno to nazwać falą upałów. Tak więc – skoro tropiki męczą w dzień, to niech przymajmniej darują noc.

  20. Obecna pogoda to moja ulubiona wersja lata. Przyjemnie ciepło, bez meczacego upału, co kilka dni mniejsze lub większe opady, brak silnego wiatru, przyjemne chłodne, nie zimne noce. Dla mnie super

    1. Ja osobiście całą 1. dekadę sierpnia b.r. na C Mazowszu będę oceniał (w ogólności) pozytywnie. A byłoby jeszcze lepiej jakby strefy opadowe w końcówce lipca miały taką postać jak ta w nocy 07-08.08 (pomijając aspekty niszczycielskich burz i gradobić jakie miejscami niemalże zawsze mają miejsce).

  21. Ja zaznaczę, że abym pogodę w danym dniu oceniał jako „ładną” (w powszechnym tego słowa rozumieniu) nie oczekuję, że musi to być (niemalże) bezchmurne niebo. Podstawą oceny jest… wilgotność powietrza i fakt, czy zachmurzenie jest typu „ładnej pogody”, czy też jest oznaką nadciągających opadów i ewentualnie także burz (albo nawet samej skłonności do nich). I kwestia wiatru, który jednak – bez względu na opady i temperaturę – jak wieje średnio mocniej niż 5 m/s to pogarsza oczywiście tą ocenę.

  22. Hmm ciekawe czy front. Przechodzacy 12 lub 13 VIII przyniesie u mnie na E (Kotlona Hrubieszowska) opady czy tez bedzie to front suchy pokroju tego z nocy 1/2VII tego roku. Poki co prognozy co do tego sa dosc rozne i mam wrazenie, ze moze zadecydowac gradient cisnien i jego ostateczne ulozenie. Albo zdazy sie cos wypietrzyc albio wiatr wszystko zdmuchnie.

  23. Jakakolwiek ta pogoda by nie była, to czuć że lato już niedługo się skończy. Ubytek dnia następuje już w bardzo szybkim tempie, za chwilę się zaczną wszedobylskie reklamy o powrocie do szkoły, a jak szkoła to wrzesień i pewna jesień, nawet w przypadku bardzo ciepłego września. Jesteśmy na trendzie spadkowym, za 2 miesiące normą będzie średnia dobowa poniżej 10 stopni a za 3 miesiące będzie dobrze jak temperatura te 10 przekroczy w najcieplejszym momencie dnia. W perspektywie marsz ku piździcy, krótkim dniom i 40h słońca na cały miesiąc. Zupełnie inna perspektywa niż w kwietniu czy maju gdzie przed nami dużo ciepłych i ładnych dni.

    1. Dla mnie najważniejsza jest dobra pogoda a to że zbliża się koniec wakacji to nie ma dla mnie w tej chwili żadnego znaczenia. To że dzień się kurczy to też mniejszy problem. Na szczęście na naszych szerokościach geograficznych nie ma nocy polarnej. Nawet grudniu 7-8 godzinny dzień to wystarczająco dużo do wykorzystania o ile jest dobra pogoda ( bez opadów, wiatru i w miarę słonecznie). Niestety od listopada do lutego panuje najczęściej ciemnica w sensie zachmurzenia. W marcu i październiku bywa gdzieś pół na pół a od maja do września dominuje raczej dobra pogoda. Oczywiście wszystko to w „uśrednieniu” bo dość słoneczny może być listopad, grudzień, styczeń jak i luty jak i pochmurne miesiące kwiecień-wrzesień. Myślę że w porównaniu do przeszłości przybyło liczby dni z dobrą pogodą szczególnie w okresie ciepły. Kiedyś latem częściej bywało pochmurno.

      1. Durnoty piszesz młody chłoptasiu. Naściągałeś szrotu z danych meteo i piszesz bzdurki. Biorę w ciemno tamte pochmurne lata 60 i 70 niż obecne piękne słoneczko, którego za wyjątkiem czerwca to w tym roku nie było. Grunt to poprawność medialna wszyscy tak piszą i mówią więc i Ty tak piszesz.

        1. Proponuje więc sprawdzić sobie dane choćby o samym o usłonecznieniu z meteomodel z jakiekolwiek większego miasta i porównać stare dane z nowymi kiedy były rekordowe niskie sumy usłonecznienia a kiedy rekordowo wysokie. Tylko to mówi wszystko za siebie. Od siebie tylko dodam że wyższe temperatury latem ( szczególnie tmax) w ostatnich latach nie spowodowane tylko przez ocieplenie klimatu ale również przez fakt że lato jest pogodniejsze teraz niż kiedyś

        2. Śledziłem dość szczegółowy sezony letnie z PRL (przynajmniej od 1966) i jednak uważam że to głównie sezony letnie 1977-1981 mocno pociągnęły w dół tamte czasy. Trafiały się takie paskudztwa też jak lipiec 1984 czy czerwiec 1985, ale zostały nadrobione przez piękny sierpień 1984 i lipiec 1985. Naprawdę, dane jasno mówią, że jakby wyłączyć te paskudne pięciolecie, to okres 1966-1990 wygląda nieźle. Moi rodzice i inni krewni, żyjący w tamtych czasach to potwierdzają.
          A sezony letnie otaczające pięciolecie mroku (1977-1981), czyli 1976 i 1982 były jednymi z najpiękniejszych po 1965 roku.

          Jest kilka opcji:
          1) fałszowanie danych uslonecznienia na stacjach przez te 5 lat (była komuna, wszystko jest możliwe) – zawsze mnie zastanawiało, że mrok się skończył akurat z wybuchem stanu wojennego 🤣
          2) wybuch jakiegoś wulkanu
          3) po prostu pechowy zbieg okoliczności, ewentualnie mechanizm sprzężenia zwrotnego dodatniego.

          Oczywiście tak na poważnie, zakładam opcję nr 3.

          1. Również prześledziłem większość starych sezonów letnich i dochodzę do podobnych wniosków. Poza 1980 rokiem nie było kompletnie straconego lata; dzielnie dążyło do tego lato 1984, ale sierpień uratował całą sytuację :) Bardzo kiepskie były lata 1977, 1979 i 1981, wtedy niestety dobra pogoda była zredukowana do minimum. Poza tym tragedii nie było. Wiele tamtych lat wyszło jako chłodne z powodu znacznie zimniejszych nocy (dla mnie żaden problem, dla Ciebie chyba też) i krótszych okresów gorąco-upalnych (to też zaleta). Martwiły tylko dość częste zbyt zimne okresy w czerwcu i wchodzenie w jesień od początku sierpnia. Pewnie na północy Polski było inaczej i lata były dużo gorsze, ale u siebie widzę, że naprawdę nie było źle, zresztą moi rodzice to potwierdzają, opowiadają nawet jaki skwar panował niejednokrotnie przy żniwach. Współcześnie często zdarzają się niefajne, chłodne/ponure epizody, tylko że niemal zawsze przychodzi po nich/przed nimi „odreagowanie”, które zbija anomalię i wynosi ją na plus. Lipiec 2018 był u mnie poniżej normy jeszcze około 24 lipca, podobnie 2019. A ostatnia dekada czerwca 2018? Przecież to czerwiec 1985 jak wymalowany…
            Tak naprawdę to lata w okresie PRL-u poza „pięciolatką” 1977-81 nie byłyby dla mnie problemem. Tylko te wiosny, zwłaszcza kwietnie 😤😪

          2. @kmroz

            Wulkan możesz od razu wykluczyć.

            Ja bym głosował za opcją 4) a mianowicie, wymianą przyrządów bez dobrej interkalibracji pozwalającej na utrzymanie jednolitej serii. W tych czasach po prostu mało kto o tym myślał.

          3. Czyli poniekąd opcja 1)

            Szkoda, że pomiar tak ważnego parametru, jest (był? ) tak zaniedbywany

          4. @kmroz

            Wtedy w meteorologii panowało myślenie, ze jeśli się gorszy przyrząd zastępuje lepszym to dobrze, że odtąd wyniki będą lepsze. O homogenizacji serii nikt nie myślał, bo to klimatologia, nie meteorologia.

            Inna rzecz, że niekomicznie nowy przyrząd był lepszy. Prawda jest taka, że usłonecznienie to w ogóle marny żart [1], a i nasłonecznienie historyczni mierzyli dobrze tylko fizycy atmosfery bo meteorologom to wybitnie nie wychodziło.

            [1] https://blog.meteomodel.pl/polska-terminologia-meteorologiczna-dotyczaca-promieniowania-slonecznego-bagno-absolutne/

          5. @zaciekawiony

            Marnie. To są oceny subiektywne i dlatego praktycznie nie nadają się np. do oceny trendów zachmurzenia. To coś jakby temperaturę mierzyć subiektywną skalą ośmiostopniową od „lodowato” po „upalnie” 😄

    2. Alewis
      No i git :) Starczy już powoli lata. 3 urlopy zaliczone. Opalenizna jest ale bez przesady. Kilkadzieści kąpieli w zbiornikach otwartych. Zero grillowania ale tego nie robię bo to niezdrowo. Za to kilka pikników z rodziną lub znajomymi. Ogromna ilość wypadów do lasu by uciec przed słońcem i parówą. Przede wszystkim w czerwcu. Z uśmiechem na twarzy czekam na „40h usłonecznienia w miesiącu i piździce” A Tobie współczuję markotnego humoru z tego powodu :)))

      1. To się szybko nie doczekasz. Fakt narzekania Alewisa o nadchodzącej ciemnicy są o 2 miesiące za wcześnie, choć 2 lata temu pogodowy dramat zaczął się już we wrześniu. I nie nie starczy lata. Ktoś kto wygląda już jesieni w sierpniu ten się może srodze zawieść. Nawet zapowiadane ochłodzenie nie spełni kryteriów jesieni.

      2. A ileż tego lata było, w sumie ze 2 miesiące wyjdzie. Teraz to już taka wczesna jesień raczej odczuwalnie, większość doby chodzi się już w bluzie, późnym wieczorem to już w kurtce bo jest nieco ponad 10 stopni tak jak dzisiaj.

        1. Pisz za siebie bo w Rudzie śląskiej wczoraj o 21-szej było jeszcze 21 stopni i ze spaceru w lesie wracaliśmy w letnim stroju .Żadnych bluz czy kurtek u nikogo spotkanego nie widziałem. Od 7 dni w ciągu dnia temperatura 25-29,5st.C i trochę nawet popadło (25mm) .Lato ,,pełną gębą”. Dzisiaj gorąco i parno (teraz 27 st.C). Może będzie burza ?Oby ,ale bez gradu i silnego wiatru.

    1. @Marian
      Czyli co znowu absolutny rekord tmax należy do posterunku Ceber? Wcześniej 39°C w sierpniu 2015 a teraz 38,3°C w czerwcu.

  24. Jakby sprawdziły się średnie realizacje nie byłoby źle:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw

    Opady: konkretna strefa opadowa przechodząca głównie w nocy 12/13.08 rzędu 20 mm – oby tylko bez (większych) zagrożeń i zniszczeń. Poza tym, 2-4 dniowe okresy bez opadów.

    Temperatura: dni gorące (a i lekkiego upału też wykluczyć nie można), a od 13.08 umiarkowane ochłodzenie, czyli wahania temperatury za jakimi latem najbardziej przepadam.

    Wiatr: tylko na krótko silniejszy niż 5 m/s, poza tym przewaga mojego preferowanego przedziału 2-5 m/s (mowa o średnim wietrze).

    Zachmurzenie: w tej prognozie tego czynnika brak, ale sądząc po ostatnich dniach w przewadze będzie umiarkowane, a i dni pogodniejszych okresów też nie zabraknie.

    PS.
    Nawiązując do wpisu @alewis…
    Osobiście, choć na swój sposób wszystkie pory roku lubię, to jednak największą nostalgię (w kontekście pogodowo-astronomicznym) w skali roku odczuwam na przełomie sierpnia i września…

    1. Czyli generalnie jednak zdecydowanie przepadasz za klasyczną strefówką, jaka właściwie od 2-3 dni zaczęła dominować- na razie na przynajmniej 10 dni.

      1. Umiarkowana „strefówka” z przejściowymi blokadami wyżowymi, ale kontynentalnymi. Zwłaszcza w porze ciepłej mi to odpowiada.
        A w porze chłodnej każdy wariant, który redukuje przedział 0/+5*C (zwłaszcza za dnia) w wersji wilgotnej/pochmurnej/wietrznej/chlapowatej.

        1. Uszczegółowię jeszcze, że pisząc o aurze „wietrznej” mam na myśli przypadki ze średnim wiatrem w przewadze powyżej 5 m/s. Co innego średni przewiew rzędu 2-4 m/s, który zwłaszcza w okolicznościach „smogowych” jest potrzebny.

    2. Lucas Wawa. Ja też we wrześniu odczuwam nostalgię ale jest to uczucie pozytywne. Po prostu daje mi ten czas na pewne zwolnienie w głowie. A listopadowe długie wieczory, mglista, pochmurna (Alewisa słownik czyt. parszywa) pogoda, pozwala mi nabrać pewnego dystansu do codziennych przyziemnych spraw. No a w grudniu zimowe szaleństwo i święta Bożego Narodzenia, więc dla mnie każda pora roku jest unikalna i ma w sobie to coś.

      1. W porządku, ale pod warunkiem że listopadowe długie wieczory z mglistą i pochmurną aurą będa w listopadzie, a nie w pozostałych miesiącach (w skrajnych przypadkach na początku października i w maju).

      2. W grudniu zimowe szaleństwo bwahahahaha! 6 ostatnich grudni rząd to jeszcze brzydsza wersja pogodowego listopada (bo zamiast średniej ok. 5 stopni jest średnia 2-3 st). Południe kraju jeszcze jakąś szansę na zimkę ma, bo zachód i południowy-zachód ma w porze chłodnej październik, listopad, listopad, listopad, listopad i marzec.

        1. Wystarczy, że indeksy NAO oraz AO jakimś cudem spadną do znacznych minusów i będziemy mieli śnieżną i mroźną zimę po raz pierwszy od wielu lat.
          Niestety model CFS prognozuje ciepłą zimę. Ale ten model zawsze prognozuje chłodne lata oraz ciepłe zimy.

          1. Letnie NAO chyba się nawet z zimowym za bardzo nie koreluje. Zaraz to sobie sprawdzimy ;)

            [wraca po 2 minutach]

            Korelacja wynosi 0.0414 dla letniego i zimowego NAO (lato wcześniejsze od zimy) oraz 0.0001 dla sytuacji odwrotnej, dla danych od 1950 roku. Czyli w obie strony praktycznie zero. Oczywiście oba dalekie od istotności statystycznej.

        2. Alewis
          Ja mówię o swoim górzystym regionie. U mnie ostatnie zimy jeszcze dają radę, no może poza 2015 rokiem. Przed 2014 to były wręcz aż za snieżne:) U Was fakt, zimy odeszły do przeszłości. Ale to chyba normalne, skoro lata są tak ciepłe, to zimy też się ociepliły.

  25. Były wielkie zapowiedzi niesamowitego gorąca po 6 sierpnia i co? Większość doby jest chłodno, a teraz o północy to aż zimno. Sierpień powyżej normy w moim regionie można włożyć między bajki. Wyjdzie pewnie ok 1-1,5 poniżej normy.

        1. Za 10 dni średnia dla Białegostoku wynosi 16,8 a dla mojego Zamoscia 19,5 to już jest duża różnica. Ja narzekam ale jakbym mieszkał w Białymstoku. Dla mnie średnia lata to powyżej 20. Ale takie średnie w Polsce to ma Wrocław.

        2. Na Podlasiu ociepla się wolniej niż na Dolnym śląsku bo ,,tylko” o 0,3 st C na dekadę. Pisze o średniej t. rocznej. Na Dolnym śląsku ponad 0,4 stC. na dekadę. Podlasianinie najwyższy czas się przeprowadzić w rejon Wrocławia !

          1. W przypadku Wrocławia trzeba dodać betoniki i klasyczne MWC, które z każdym rokiem się nasila

          2. Wystarczy już Warszawa, wieczory są tam o prawie 10 stopni cieplejsze. Bo jak na Podlasiu jest poniżej normy w lecie to jest jesień pełną gębą.

  26. Na Mazurach coraz więcej liści na chodnikach i ulicach. W tym roku następuje to jeszcze szybciej, niż w 2016 i 2017.
    Dziś zachmurzenie pełne, silne porywy wiatru i 18 stopni. Czasem mży.
    Wczoraj na zmianę ulewy z wietrzeniem, spadkiem temperatury i pełnym zachmurzeniem do rozpogodzeń i 23 stopni. Taka przeplatanka kilka razy w ciągu doby, po czym bezchmurne niebo pod wieczór i chłód już około 19:30.
    Nie tęsknię za upałami, ale stabilizacją. Dni „lampy” i temperatury w okolicach 25 „kreski” przeplatają się z takimi jak dzisiejszy. Nierzadko amplituda wynosi ponad 10 stopni w kilkanaście godzin

  27. Widzę że w większości Polski dominują chmury a rozpogodzenia pojawiają się na południu, w centrum oraz miejscami na zachodzie i północy Polski.
    U mnie 24°C i pochmurno (chmury altostratus). Zresztą nie poraz pierwszy po w poniedziałek wtorek też dominowały chmury przed południem ale później się rozpogodziło. Czwartek i piątek były pogodniejsze.
    A tymczasem w niektórych miejscach temperatura już osiąga 29-30°C czyli pewnie będą lekkie przekroczenia 30°C.
    Ogólnie ta sierpniowa fala gorąca w większości Polski trwająca od 6 sierpnia niczym się nie wyróżnia, bo taką kilkudniową falę tmax 25-30°C z lokalnymi przekroczeniami 30°C potrafią przynieść maj i wrzesień.

  28. Myślę, że pewne nieporozumienia prezentowanych tu ocen wynikają z dwóch kwestii…

    1) Nad Polską ostatnio mieszają się masy cieplejsze i chłodniejsze, ale bez tak dużych różnic/skrajności jak np. na przełomie czerwca i lipca. Pomimo, że ostatnio przeważają te cieplejsze, to granica bywa blisko nas i okresowo mamy dość spore różnice zwłaszcza między chłodniejszą Polską N/NE a cieplejszą resztą kraju. Tak jest np. dzisiaj, choć teraz akurat to strefa cieplejsza (gorąca, miejscami lekko-upalna) będzie się rozszerzała.

    2) Od ponad tygodnia, pomimo oczywistych zmienności zapowiedzi, nie widziałem ani jednej wskazującej na większą (silniejszą/dłuższą) falę upału. Więc trudno oczekiwać jakiegoś zdecydowanego (ekstremalnego) ciepła. Przesadą jednak w druga stronę jest traktowanie, że ponieważ takowego nie mamy, to dominują już „jesienne” chłody. Ogólnie od 05-06.08 mamy przewagę anomalii z przedziału 0/+5K (ref. 1981-2010) – a na co właśnie wskazywała zdecydowana większość prognoz.

    Reasumując, w skali całego kraju aura/temperatura jest zdecydowanie bardziej letnia (niż jesienna) – pomimo okresowych „pogorszeń” i ochłodzeń (zwłaszcza w pasie Polski N).

  29. Katowice dzisiaj parno-duszne i gorące, o 11 UTC było ponad 29 stopni ale słońca zero, zachmurzenie średniodobowe aż 6,1/8 (to jest średnia wieloletnia dla grudnia). Wczoraj był za to bardzo pogodny dzień z tmax niecałych 28 stopni.

    Pierwsza dekada sierpnia taka nudna pogodowo. Jest ciepło i codziennie jakieś tam słońce się pojawia, ale chmurzysk za dnia codziennie jest pełno (oprócz 8.08), burze też przechodziły w tej dekadzie już kilka razy. Taka pogoda do zapomnienia, ani szczególnie brzydka ani też piękna. Może się jeszcze okazać, że w tym roku jedyną dłuższą falą upałów była ta od 10 do 16 czerwca. Późniejsze rekordowe upały w czerwcu były bardzo krótkotrwałe, 25-26 i 30-1 lipca to raptem dwudniowe fale gorąca. Lipiec był niemrawy z jakimś lekkim upalikiem w trzeciej dekadzie, sierpień też żadnych upałów nie przynosi póki co. Podobne lato co 2016, tylko z dużo gorętszym czerwcem. 3 lata temu też się upał skończył 11 lipca, przynajmniej w Katowicach.

    1. Możliwe, że w tym roku, u mnie ostatni upał wystąpił 30 lipca, chyba, że jeszcze pojawia się upalne dni pod koniec sierpnia/ we wrześniu. Suma dni z tmax > 30 st., za czerwiec i lipiec to 15, dokładnie tyle samo upalnych dni miało CAŁE lato 2018, u mnie nie pokonane są lata 2014 i 2015, oba sezony letnie miały u mnie kolejno 22 i 21 dni upalnych

  30. U mnie dzisiaj słaba pogoda, zaledwie 20-21 stopni i pochmurno. Także ciekawe jak będzie wyglądała pogoda jutro i w poniedziałek. Najbardziej trzymam kciuki za poniedziałek. No i fajnie by było żeby długi weekend w miarę wyglądał, bo na razie źle nie jest, miało być gorzej.

  31. I znowu medialne prognozy dały ciała. Dzisiaj najcieplej na SE Polski – już 31°C w kilku miejscach, a nie na SW zachodzie Polski do 29-30°C jak niektórzy wróżyli.

      1. Ja juz nie patrze na te g,, telewizyjne ,to powinno byc chyba jakos karalne ,prace przy skutkach suszy .,nawalnic.Czy te prodnozy sa czy ich niema bez roznicy coraz czesciej.

    1. to super, bo jak na razie to u mnie oprócz wtorku to chyba tak naprawdę nie było tego hucznego ocieplenia… klapa na całego, podejrzewam, że tylko jutro chwilowo zrobi się cieplej i od poniedziałku powrót marnego 21-23 po przejściu frontu popołudniu…

      1. czyli się upały wyszalały w czerwcu, a teraz chylimy się ku poleciu i jesieni. Teraz mówimy marne 21-23, za miesiąc jak będzie 23 to już będzie naprawdę przyzwoicie, a w październiku takich dni będzie z 4-7 na cały miesiąc. O ile w ogóle będą.

        1. Październik w Polsce to nie miesiąc na temp 21-23 stopnie, na szczęście….
          Oczywiscie takie dni się zdarzają ale nie jest to reguła czy tym bardziej śr. max. dla tego miesiąca

          1. @FKU
            Taki kilkudniowy epizod z tmax 21-25°C z dużą ilością słońca w październiku jest nazywany babim latem i z pewnością pojawia się częściej niż epizod zimowy.

          2. Zbigniew
            No i? Nie rozumiem co ma to wspólnego z moją wypowiedzią. Piszesz rzeczy oczywiste tylko po co? Odnosiłem się do wpisu Alewisa, który „odkrywał Amerykę” że październik to już nie czas na 21-23 stopni, a ja tylko napisałem że się z tego cieszę. Proszę czytać ze zrozumieniem….

          3. @FKU
            Napisałem tylko tak dla przypomnienia, ponieważ wiem, że preferujesz chłodniejsze klimaty przez większość roku. Dobrze @alewis27 napisał z tymi temperaturami 21-23*C. One nie zawsze mogą się pojawić w październiku – np. w 2010 roku.

          4. U mnie średnia maksymalna dla października to około 14 stopni, najcieplejszy październik po wojnie odznaczył sie tym parameterem na poziomie 18,2 a najchłodniejszy – tylko 8,8. W starszych okresach referencyjnch październik miał lepsze średnie i rekordy niż kwiecień, kwiecień dopiero mniej więcej od 2000 mocno nadgonił i nawet przegonił. Rekord śr. tmax kwietniowy już dwa razy wyprzedził październik – pierwszy raz w 2009 (19,1) i drugi w 2018 (21,0). Skoro kwiecień wykręcił taki rekord średniego tmaxa, to październik też ma na to potencjał. Tylko on się jakoś opiera ociepleniu ostatnio. Dużo mieliśmy bardzo nieprzyjemnych październików ze średnią tmax zaledwie około 10-11 stopni: tylko po 2000 roku był to X 2002, 2003, 2007, 2009, 2010 oraz 2016.

          5. Zbigniew
            „ponieważ wiem, że preferujesz chłodniejsze klimaty przez większość roku.”
            No jeżeli temp w okolicach normy to chłodniejsze klimaty, to tak preferuje takie… ech…

          6. @FKU
            W praktyce tak. Mamy bardzo zimny klimat, więc jak ktoś preferuje temperatury w normie (poza okresem maj-wrzesień) to jest raczej zimnolubem.

            Ale cóż – mieszkamy w takim miejscu na Ziemi, to się trzeba przyzwyczaić i akceptować co mamy. Ja z ponurą akceptacją przyjmuję 7 miesięcy zimnicy, ale być może kiedyś, za wiele lat, przeniosę się do bardziej przyjaznego klimatycznie miejsca na Ziemi.

  32. Ale do dupy dzień dzisiaj. Prawie cały pochmurny i wisielczy, parny jakby miała być zaraz burza. Ale żadnej burzy nie było tylko wisi ta gnojówa na niebie przez cały dzień. Cały czas gorąco-duszno przy całk. zachmurzeniu i chwilami granatowych chmurach na horyzoncie.

    Dawno tak złego dnia lata nie było. Nie wiem czy w tym roku jakiś bym gorzej ocenił.

    1. Kurcze, jak różne mogą być preferencje :) w Łodzi bardzo podobnie, z tym, że dla mnie jest super! Idealna pogoda na rower – sam zrobiłem dzisiaj 70km.

    2. Patrząc na opis tego co piszesz przypomina mi się lipiec 2017 w środkowej Polsce. Zwłaszcza jeden dzień był na wsi taki wisielczy, pochmurny, wilgotny ale dosyć ciepły, a upiornego nastroju dopełniła wieczorna mgła. Niestety w półroczu ciepłym 2019 oprócz udanego czerwca pogoda nie zachwyca: albo są blokady wyżowej w wersji chłodnej i pochmurnej albo strefa w wersji wilgotnej.
      Szkoda że sytuacja baryczna z kwietnia bieżącego roku nie zdarzyła się w lipcu, w pewnym momencie rysowała się nadzieja na powtórkę tego scenariusza, ale ostatecznie niezbyt wiele z tego wyszło. Lecz coraz mniej pragnę wyżu skandynawskiego, gdyż już nie zaciągnie tak ciepłego powietrza, jak choćby 20 dni temu. A we wrześniu to już wiatry z SW i S są zdecydowanie cieplejsze niż z E (z wyjątkiem SE).

    3. Alewis, nie ma co narzekać na wczoraj, gdyż mimo, że pochmurny to jednak dość ciepły, temp. wzrosła w centrum do prawie 30C. Do dupy to się coraz bardziej zapowiada przyszły tydzień, począwszy od wtorku. W prognozach widać dni w których temp. miałaby nie sięgnąć nawet mizernych 22-23 stopni, co jak na lato to już bardzo słabo. Jak dojdzie do tego wiatr i chmury to poczujemy w praktyce jesień i to w jej brzydkiej formie.

  33. Trochę dziwne, że niektórym podoba się gorąca i wilgotna parno-duszna pogoda mimo, że jest to potwierdzone naukowo, że im większa wilgotność powietrza przy temperaturach powyżej 25°C tym temperatura odczuwalna jest wyższa i człowiek się bardziej męczy. Jest to ujęte w humidex. Pewnie padnie argument, że to „mnie zło” niż to „palące słońce” Pomimo parnoty i duchoty i że pewnie każdy deszcz nawet ten z opadów burzowych jest potrzebny (pomimo że nie za bardzo to pomoga rolnictwa-to kropla w morzu potrzeb). A im mniejsza wilgotność względna (taka poniżej 30-50°C) tym lepiej się znosi gorąco przy słońcu. Ale każdy ma swoje preferencje (trochę dziwne) . 😀

  34. C.d. ciekawych prognoz – bo niby mamy i będziemy mieli coś ze „strefówki” (w przewadze WSW), ale indeksy NAO/AO nadal mają być na minusach.

    Zdarzają się jednak prognozy inne, bardziej znamienne dla blokady, jak np. ta wieczorna ECMWF:
    https://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=2&time=240&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24map=1&model=ecm&var=2&time=240&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24
    Z tym, że na razie są one rzadkością – „wypadek przy pracy”, czy jednak faktycznie W cyrkulacja strefowa nie potrwa długo (?).

    A tymczasem w poniedziałek 12.08 na Węgrzech temperatura może wzrosnąć do około 40°C:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=16&date=2019081012
    Nas przed tym najsilniejszym upałem uchroni wkroczenie frontu z W (zasadniczo w 2. części pon. 12.08 oraz nocą 12-13.08) niosącego miejscami spore opady, burze, a docelowo umiarkowane ochłodzenie.

    Wcześniej jednak w przewadze bardzo pogodna i ciepła (gorąca, lekko-upalna) niedziela – najbardziej prawdziwie letni (przynajmniej jak na razie) dzień tegorocznego sierpnia.

  35. Ale się rozpadało późnym wieczorem/nocą rozpadało nad SE Polską i to są opady dość silne z frontu atmosferycznego.

    1. Dokładnie @chochlik, też mnie to dziwi. Wczorajszy dzień także w granicach mojego komfortu, było, owszem dość pochmurno ale za to przyjemnie ciepło (w zasadzie to już lekko upalnie, więc te przyjemnie ma wydźwięk subiektywny) . Nie jestem w stanie zrozumieć czemu alewis aż tak demonizuje dni które nie mają „pełnej lampeczki” A co do I dekady sierpnia w Katowicach jak dla mnie super, ciepła (t. Av 20*C), wcale nie jakas parno-duszna, przyjemne rzeskie noce przy których da się spać, a jednocześnie przedłużyć spotkania w plenerze do późnych godzin, bo daleko do temperatur w których się Marznie. Opadów bez dzisiejszej nocy (w której tez fajnie popadalo tak BTW , ale nie sprawdzałem jeszcze ile dokładnie ) 25 mm, sporo z nich nocami i co najważniejsze nie wyrobione jedna duża ulewa a’la 27.07.2018. Jak dla mnie to co prezentuje I dekada sierpnia tego roku w Katowicach to już na prawdę blisko ideału.

      1. No i spadło ponad 10 mm deszczu tej nocy, 35 mm za pierwszą dekadę sierpnia to spoko wynik, tyle chyba spadło tu przed cały sierpień 2018.

        1. u mnie też tyle napadało. wynik sieprnia 30 mm, choć dużo tego deszczu padało z burz które przez pewien czas przechodziły codziennie. Na pewno pada więcej niż w czerwcu i znacznej części lipca, posucha łagodnieje.

          1. Łagodnieje? Jedyne konkretne opady w regionie katowickim w sierpniu, to bardzo lokalna, kilkunastominutowa burza 6.08 (akurat uderzyła w stację) i nocny umiarkowany deszcz z 7/8.08. Serio to ma być łagodzenie posuchy? To jest nasilanie się posuchy, która się już dawno wymknęła spod kontroli.

            U mnie nadal w tym roku nie było żadnych porządnych opadów. Kilka większych burz w maju i pod koniec lipca, to jest wszystko. Nie jest źle, jest drastycznie. A pseudoopady z 7/8.08 się okazały totalnie śmiechu warte, dwa dni trochę mokro było i znowu jest to samo…

  36. Sytuacja w Arktyce zła ale czy będzie rekord? Jeszcze miesiąc topnienia zobaczymy jak się sprawa zakończy. Mam przeczucie , że ta zima będzie zimniejsza od ostatnich zim nie mówię o zimie stulecia tylko ,zimie normalnej lub lekko chłodnej ale zobaczymy jak to będzie .

    1. Ja wątpię w opcję np. chłodnej jesieni i ciepłej zimy. Albo trend ku coraz słabszej przewadze i sile dodatnich anomalii (względem ujemnych) się utrzyma także w kolejnych miesiącach, a nawet 2-5 rocznikach (w porównaniu z takimi jak 2018, czy 2015), albo mielibyśmy kolejne roczniki balansujące na granicy rekordowo ciepłych (nieco poniżej lub powyżej wartości z 2015/2018 r.).

      Osobiście nie wierzę w to, że skala ocieplenia klimatycznego w naszych rejonie Świata przybrała już na stałe tempo powyżej 0,5 st./dek. (ostatnio nawet powyżej 0,6 st./dek.) – przypuszczam, że teraz nadejdzie w tym względzie jakiś „oddech”. Tym samym przypuszczam, że zbliżająca się pora chłodna przyniesie dłuższe okresy z ujemnymi anomaliami niż poprzednie (począwszy od 2013/4) – ale pewności oczywiście nie mam.

      Na razie maj, lipiec i sierpień pokazują więcej w tym względzie równowagi – jak na miarę obecnych realiów klimatycznych oraz ich zmian – a o co w poprzednich 5-6 rocznikach było trudno (może z wyjątkiem po części 2017 r.).

    2. Co do zimy to już niedługo się wypowiem ale jeszcze nie jestem gotowy.

      Natomiast Arktyka jest tak blisko rekordu, z zasięgiem lodu jak na razie praktycznie identycznym jak w rekordowym roku 2012, że wszystko będzie zależało od sytuacji synoptycznej najbliższych tygodni. A to jak wiadomo trudnej przewidzieć niż zimowy NAO 😀

  37. Ja wątpię w opcję np. chłodnej jesieni i ciepłej zimy. Albo trend ku coraz słabszej przewadze i sile dodatnich anomalii (względem ujemnych) się utrzyma także w kolejnych miesiącach, a nawet 2-5 rocznikach (w porównaniu z takimi jak 2018, czy 2015), albo mielibyśmy kolejne roczniki balansujące na granicy rekordowo ciepłych (nieco poniżej lub powyżej wartości z 2015/2018 r.).

    Osobiście nie wierzę w to, że skala ocieplenia klimatycznego w naszych rejonie Świata przybrała już na stałe tempo powyżej 0,5 st./dek. (ostatnio nawet powyżej 0,6 st./dek.) – przypuszczam, że teraz nadejdzie w tym względzie jakiś „oddech”. Tym samym przypuszczam, że zbliżająca się pora chłodna przyniesie dłuższe okresy z ujemnymi anomaliami niż poprzednie (począwszy od 2013/4) – ale pewności oczywiście nie mam.

    Na razie maj, lipiec i sierpień pokazują więcej w tym względzie równowagi – jak na miarę obecnych realiów klimatycznych oraz ich zmian – a o co w poprzednich 5-6 rocznikach było trudno (może z wyjątkiem po części 2017 r.).

  38. Jak dla mnie to tak jeszcze ze 2-2,5 miesiąca porządnego lata i potem mógłbym już wyglądać jesieni. Ale to niestety Polska …

  39. Dzisiejszy dzień to właśnie taki jakich nie lubię, dla mnie to zmarnowane 12-14 godzin usłonecznienia, które w statystykach się i tak znajdą… Szkoda, że taka pogoda musiała się trafić w niedzielę. Wczoraj oprócz tego, że było ciemno jak w lochu, to po prostu było całkiem znośnie na dworze, tylko jak ktoś siedział w domu, to musiał marnować prąd na światło (jak w takim grudniu). Okropna była za to ostatnia noc, chyba jedna z najgorszych tego lata.

    Cóż, dobrze, że to tylko jeden dzień. Co dalej, któż to wie ;)

      1. W dni z taką temperaturą jak dzisiaj nigdy nie będzie okej dla mnie. Cenie dzisiejszy dzień za jedną rzecz – występuje pojedynczo. I tak powinno być. Chociaż oczywiście wolałbym, żeby już dzisiaj po południu wkroczył front z opadami i burzami, oszczędziłoby to nam jeszcze kolejnych kilkunastu godzin duchoty i tropiku.

        1. Aha. Czyli wczoraj było „ok” bo przy gorącu były chmury przez znaczną część dnia i to wtedy była duchota, tropik. Dzisiaj już narzekanie bo przy tmax powyżej 25 stopni jest „palące” słońce. Nie ukrywam, że ten mój komentarz z 21:28 dot. zależności tmax powyżej 25*C i wilgotności powietrza był skierowany m.in. do Ciebie.

          1. U mnie nie było ani trochę gorąco. A punkt rosy był niższy niż dzisiaj, a to chyba on definiuje „parność” i „duchotę”. Dopiero wieczorem… urósł i noc, tak jak mówiłem, była bardzo nieciekawa. Tak czy inaczej, idealnym dniem tego sierpnia jak na razie był piątek, z temperaturą do 26 stopni i punktem rosy w pełni dnia poniżej 10 stopni – i oczywiście lampeczką. Żaden z dni obecnego weekendu nie ma do niego startu.

          2. @kmroz
            Może w Warszawie i okolicach wczoraj nie było aż tak parno i duszno, ale to nie znaczy, że takich miejsc gdzie wczoraj było gorąco, parno i duszno w Polsce nie było. Noc zgodzę się była nieciekawa. U mnie na S Mazowszu w nocy intensywnie padało przy temperaturze 17-18 stopni. Zgadzam się, że piątek był idealnym dniem sierpnia pod względem temperatury, jej odczucia i ogólnie typu pogody (dla mnie jeszcze czwartek).

          3. Sprawdziłem nawet ile w tej Warszawce jest. 27,5C przy punkcie rosy 12C. Lekko gorąco, powietrze suche. Francuski piesek z niego :D

          4. @alewis
            Mnie najbardziej rozwala, jak ktoś w najcieplejszym okresie w roku wyczekuje nocy z temperaturami 5-10 stopni. To tak jakby w listopadzie wyczekiwać dni z temp 18-22 stopni. Kurcze, jest lato więc wieczory z temperaturami 18-20 stopni są po prostu normalne jak jest nieco bardziej pochmurno…

          5. „Może w Warszawie i okolicach wczoraj nie było aż tak parno i duszno, ale to nie znaczy, że takich miejsc gdzie wczoraj było gorąco, parno i duszno w Polsce nie było.”

            No wybacz, ale już swoje ODCZUCIA to mam prawo po swoim regionie oceniać… ;)

    1. Ale gdzie ty masz to gorąco? U mnie o 13:00 było 25,0 stopni! Przecież to nie jest żaden gorąc. Okropny dzień miałem wczoraj, kiedy było prawie 30 stopni a przy tym ciemnica z całkowitym zachmurzeniem. Parno jak w saunie, wyczekujesz żeby to jebło i orzeźwiło a tu nic, dopiero wieczorem popadało 11 mm bez burzy.

    2. Ja ciebie chyba nigdy nie zrozumiem. Dzisiaj jest jeden z najlepszych letnich dni w tym roku, wart docenienia tym bardziej, że nie tworzy jakiejś długiej serii dni gorących, ale jest jednym z dwóch następujących po sobie a potem przerwa. A ten marudzi. Za to wczorajszy, który był totalną pomyłką (tzn. do popołudnia gdy było nie więcej niż 23-25 stopni było jeszcze przy tych chmurach ok ale potem w duchocie naprawdę było już ciężko wytrzymać) i właśnie jak to pisze Alewis „do zapomnienia”, tobie się podobał. Oryginalny gust, nie powiem.

      1. @RadomirW
        Ja też @kmroza nigdy nie zrozumiem, że woli gdy przy adwekcji gorąca jest parno-duszno i burzowo niż wtedy kiedy jest niska wilgotność powietrza i słońce. Tak się składa, że przy tym gorąco 28-29°C jest niższa wilgotność względna powietrza (30%) niż przy wczorajszym dniu kiedy w Warszawie było 26-27°C było pochmurno a wilgotność względna powietrza wynosiła sięgała nawet 50-55%.

        1. Wczoraj temperatura na poziomie 25 (Nie żadne 26-27) utrzymała się przez marne 2 godziny. Dzisiaj na poziomie 28 stopni utrzymuje się ładne 7 godzin. Naprawdę nie widzisz różnicy?

          1. Ja patrzyłem temperatury że stacji w Warszawie. A ty pewnie u siebie w okolicach Warszawy.
            Aha czyli już nie trzeba upałów (tmax powyżej 30°C) abyś narzekał tylko same tmax już też 25-29°C przy dużej ilości słońca, tak? To raz lubisz to 28°C raz nie bo z tego co pisałeś preferujesz temperatury do 28°C.

            „Dzisiaj na poziomie 28 stopni utrzymuje się ładne 7 godzin”
            Skoro narzekasz już na 28°C przez te kilka godzin to strach pomyśleć jakby była fala ponad 35-stopniowych upałów i powyżej 30°C byłoby przez 10-12 h – bo przecież to się w tym okresie sierpnia nie raz zdarzało. Normalne „piekło”.

          2. Nie zrozumiałeś. Dzisiaj może i tmax wyszedł poniżej 30 stopni, ale na poziomie wokół 30 utrzymywał się bardzo długo. Przy tmax 29 stopni, zwykle nie jest tak gorąco przez 7-8 godzin. Chociażby we wtorek – skwar na takim poziomie utrzymywał się tylko 5 godzin. Samo „maksimum” nie jest zbyt dobrą oceną danego dnia.

            A teraz co gorsza temperatura w ogóle nie chce spadać. Masakra. A we wtorek chyba wejdziemy z deszczu spod rynnę, bo dla odmiany zrobi się zbyt chłodno. A gdzie miejsce dla normalnego, umiarkowanego, przyjemnego lata?

          3. Bardzo pasuje tu anegdotka sytuacyjna – właśnie przed chwilą wstałem, by otworzyć okna w pokoju. Oba były otwarte na oścież. A mamy już godzinę 20:00, to nie jest środek dnia by tolerować taki skwar. I chyba to jest najgorsze w dzisiejszym dniu, nie jego maksimum (które akurat samo w sobie było całkiem znośne), a to, że skwar trwał (trwa) wiele godzin, a obie noce „otaczające” ten dzień subtropikalne.

          4. @kmroz
            To ja wiem, że temperatura bliska najwyższej tmax w lecie może się utrzymywać przez kilka godzin. Nie musisz mnie w tym temacie pouczać. Może dlatego we wtorek gorąc bliżej 29°C utrzymywał się krócej bo było więcej chmur. Dzisiaj przy adwekcji bardzo ciepłego powietrza jest bardziej pogodnie i jest więcej „palącego” słońce, którego tak się boisz. Oczywiście wysokie nasłonecznienie w tym przypadku wiąże się z wyższą temperaturą maksymalną i bliżej niej przez te kilka godzin. No nie chce spadać temperatura bo się słońce nagrzało i grunt wolno oddaje ciepło.

          5. Bardzo ciekawe z tym punktem rosy którego przywołujesz jako swój komtrargument. Tak się składa sprawdziłem wstukałem do kalkulatora punktu rosy wartości temperaturę 29°C i wilgotnoścć względną (30%) z dzisiaj i 26°C przy wilgotności względnej 55% i wyszło mi że to wczorajszy dzień ma większą temperaturę punktu rosy niż dzisiejszy – czyli 16,26°C do 9.67°C

      2. @Radomir
        Ja Ciebie też nie zrozumiem nigdy. Raz piszesz jak to nie lubisz skwaru i się cieszysz z chłodnej i pochmurnej pogody, a raz mówisz że nieznośny skwar to najlepszy dzień lata.

        PS po raz piąty mówię: Nie podobał mi się wczorajszy dzień. Po prostu nie odczuwałem ani gorąca, ani tym bardziej duchoty. Malo tego, rano po raz pierwdzy w tym sierpniu założyłem bluzę! Niemniej ciemnica w środku lata i tak działa mi na nerwy. Ogółem fatalny weekend, chyba najgorszy tego lata (może tylko 6-7.07 gorszy)

          1. @kmroz
            To musiałaby być powtórka z sierpnia 2014 żeby tak było. I jeżeli byłaby ta powtórka z sierpnia 2014 to mielibyśmy najkrótszy okres gorący od 9 lat czyli od 2010 roku.

          2. Wystarczyła by powtórka sierpnia 2013, czy nawet w zasadzie 2018 (miał w drugiej połowie sierpnia u mnie tylko 2 takie męczące dni)

        1. Za to u mnie jest to jeden z najładniejszych dni lata. Prawie ze bezchmurne niebo od rana do wieczora. Bardzo mało takich dni tegorocznego lata było. Większość w czerwcu, niestety lipiec i sierpień już ich mocno poskąpiły. A dzisiejsza temperatura u mnie to tylko 26 stopni, nie mam pojęcia jak ktos by mógł te warunki nazwać niekomfortowymi. Mi się wczorajszy dzień nie podobał, był ciemny jak w lochu, a do tego było prawie 30 stopni przy wysokiej wilgotności powietrza. Sauna jak cholera.

          Twoje oczekiwania są w sam raz na maj czy wrzesień. 20-23 w dzień, 5-10 w nocy i dużo słoneczka w tych miesiącach mogą się podobać. Latem to za zimno, szczególnie na wypoczynek nad wodą albo na basenie. Nie bez powodu w zamkniętych basenach i aquaparkach jest utrzymywana temperatura 28-30 stopni. Przy 20 z wiatrem po wyjściu z wody po prostu piździ.

          1. Moje oczekiwania są takie jak były warunki pogodowe w piątek (25-27 w dzień, 10-12 w nocy), więc nie wrzucaj mi w usta czegoś, czego nie napisałem. U mnie dzisiaj było dużo cieplej niż u Ciebie, a wczoraj dla odmiany dużo chłodniej. Czego tu nie rozumiesz?

        2. Z chłodnej i pochmurnej, takiej w okolicach 20 maks 22 stopni owszem. Ale nie z pochmurnej przy ponad 25 stopniach w dzień bo to nie ma nic wspólnego z chłodem

  40. Hucznie zapowiadana bezchmurna niedziela przez wszystkie modele i portale pogodowe okaże się za chwilę kolejnym nijakim dniem tego dziwnego lata , bo patrząc na sat24 to chmur przybywa z minuty na minutę

    1. niedawno na poniedziałek była prognoza 33 stopni dla mnie. Okazało się, że najgoręcej było w…bardzo pochmurną sobotę, 29.8 C. Jutro bęzdie u mnie do 29 C, przekroczenie 30 bardzo wątpliwe. A później wyraźniejsze ochłodzenie i pogoda podobna co w dniach 2-6 lipca.

  41. Zazdroszczę dzisiaj wszystkim tym którzy wypoczywają nad wodą. Piękna pogoda, idealna temepratura, szkoda że takich dni podczas tegorocznych wakacji jest niewiele. 26 stopni i słońce, delikatny wiatrek, dzień cudo.

  42. Po pochmurnym poranku i godzinach okołopołudniowych, teraz po raz pierwszy od długich tygodni zrobiło się wręcz ślicznie! Wspaniałe 25 stopni przy nieskalanym niebie u progu nocy Perseidów… No lepiej być nie może :) Oby taka pogoda trwała też po 1-2-giej,kiedy zajdzie Księżyc.

  43. Przejrzałem sobie trochę danych statystycznych z miejscowości na Mazowszu gdzie w pobliżu jeżdżę na wieś. Przeglądałem dane historyczne dot. najwyższych i najniższych średnich temperatur miesięcznych w ciągu roku jak i najwyższe temperatury które wystąpiły w ciągu od 1951 r. Jeśli chodzi tavg to między lipcem a następnym w kolejce sierpniem jest przepaść, a ale jeśli chodzi o tmax to tu mnie zaskoczyło że najczęściej taka temperatura występuje w sierpniu a przewaga nad lipcem wcale nie jest taka mała. Oczywiście jeśli chodzi o średnią to pojawia się także czerwiec natomiast przy tmax wyjątkowo maj oraz wrzesień. Z drugiej strony jest dominacja oczywiście stycznia nad lutym i grudniem, ale incydentalnie przy najniższych tmax i absolutnych minimalnych pojawia się marzec i listopad. Myślę że te dane mogą być reprezentatywne dla kraju

  44. U nas pogoda umiarkowana i raczej niewielkie szanse na dłuższe upały w tym roku (i może dobrze), a tymczasem za Karpatami w poniedziałek mogą paść nowe krajowe rekordy. ICON widzi 41-43 na Węgrzech (rekord 41.8), 41 w Słowenii (rekord 40.8) i 44 w Chorwacji (rekord 42.8). Czyżby lato 2019 nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa?

    1. w Czechach rekordowy upał pojawił się w III dekadzie sierpnia. Do niedawna katowicki rekord upału też był z 29 sierpnia (1992 roku). Są u nas stacje na Podkarpaciu, które swój rekord maja z 1 września 2015 i stanowią unikatowy przykład rekordu absolutnego zanotowanego dopiero we wrześniu.

      Myślę że 40 stopni tak późno nie odnotujemy, ale ten 1.09.2015 (oraz 2-3 dni go poprzedzające) pokazały, że upały 37-stopniowe mogą się u nas pojawiać do samego końca szkolnych wakacji. Pomimo wyraźnego trendu spadkowego zaczynającego się mniej więcej od święta NMP i nocy Perseidów.

      1. 37.1 odnotowano 29 sierpnia 1992 we Wrocławiu a 36.8 odnotowano 1 września 2015 w Tarnowie co oznacza że 37 jest jak najbardziej możliwe nawet na początku września ale musiałaby być tak sprzyjająca sytuacja jak w 2015 co będzie chyba bardzo trudno powtórzyć

    2. Ta część Europy została pominięta przy biciu rekordów w Europie zarówno w czerwcu jak i lipcu, więc widocznie przyszła na to pora w sierpniu;), ale tak na poważnie kolejny rekordy są wyjątkowo niepokojące. Oficjalny rekord Węgier póki jest już taki sam jak rekord Belgii co wygląda jednak trochę groteskowo, szczerze pisząc

    3. Enzo
      Rekordy już nikogo nie dziwią. Pojawiają się co chwilę, przynajmniej tu w Europie. Mnie bardziej by zdziwił brak rekordów niż ich nieustanne pojawianie się.

    4. Powalone lato na naszym Kontynencie, drugi rok z rzędu. I trzeba przyznać, że po raz drugi mamy szczęście jako mieszkańcy Polski.

  45. Ponowne spore różnice w modelach – GFS prognozuje chłodniej ale wciąż letnio (23-26 stopni, sporo słońca), za to ECMWF prognozuje wyraźne polecie i straszenie jesienią (temperatury z biedą osiągajace 20 w dzień, sporo opadów, zachmurzenie na ogół duże). Upały na razie nie grożą.

    1. i chyba nie będą nam grozić… trzymam kciuki żeby po 20 sierpnia jeszcze coś upalnego dopłynęło do nas, ale szanse na razie niewielkie….

  46. Dla mnie dzisiejszy dzień (11.08) o wiele lepszy niż te duszno-upalne z konwekcją z końcówki lipca. Oczywiście każdy może mieć swoje preferencje, ale narzekanie na „tropik”, „duchotę” (itp.) w okolicznościach kiedy wilgotność jest mniejsza, a zachwalanie (w tym kontekście) dni faktycznie tropikalno-burzowych to niedorzeczność – bo jest dokładnie odwrotnie (!).

    Ja się właśnie cieszę, że taki dzień jak dzisiejszy trafił się w niedzielę – przez ok. 10h działkowałem i aktywnie odpoczywałem w plenerze:-)
    A jak Słońca za dużo, zawsze można zejść do cienia – ważne, że nie było duszno i z utrudniającą aktywność „poza murami” konwekcją.

    PS.
    Okresowe opady są potrzebne i cieszę się, że główna strefa opadowa ponownie ma mieć miejsce nocą (12/13.08). Po czym ma nastąpić umiarkowane ochłodzenie i wtorek ponownie zapowiada się w przewadze bez opadów i ze zmiennym zachmurzeniem (przynajmniej na Mazowszu).

    1. Na „tropik” i „duchotę” wpływa nie samo wilgotność, ale jej kombinacja z temperaturą (tzw. punkt rosy). Oprócz tego istotny jest brak wiatru i prażenie słońca – oba te czynniki również wzmacniają uczucie gorąca.

      Nikt mi nie wmówi, że u mnie wczorajszy dzień był bardziej duszny od dzisiejszego. W Katowicach, czy nawet Radomiu mogło być inaczej oczywiście.

      A co do dni z końcówki lipca, to ich plusem było to, że szybko przychodziła burza i temperatura już po południu mocno spadała (czasem nawet o 10 stopni) i jeszcze przed 18:00 było komfortowo. Przed spadkiem oczywiście było okropnie duszno jak dzisiaj (ale nie bardziej, wtedy sprawę załatwiał w dużej mierze wiatr)

      1. Ale dzisiaj mnie parność nie męczyła, więc po co miałbym oczekiwać psujących wypoczynek konwekcji i opadów…?:-)
        Te owszem niech nadejdą, ale właśnie w postaci ponownie konkretnej mobilnej strefy opadowej (tylko bez niszczycielskich burz) – a co ma mieć miejsce w nocy 12/13.08 – za którą ponownie choć częściowo się wypogadza.

        1. Wypoczynek dzisiaj to niestety tylko w czterech ścianach. Koszmarna pogoda. Jedynie wieczór ratuje honor dzisiejszego dnia, bo temperatura ładnie spadła i przynajmniej będzie się dało spać, nie to co poprzedniej nocy. A jeszcze 3 godziny temu zanosiło się na naprawdę tropikalną noc.

          1. Szczerze? To samo.

            Podobnie nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy -3 a -10, jedno i drugie to fatalna pogoda.

          2. I gorąc trwałby ponad 2/3 doby a tak się zdarza przy kontkretnieszych falach upałów.

          3. I jedno, i drugie dla mnie oznaczałoby ograniczenie przebywania na zewnątrz do minimum. A wytrzymać, to się zawsze jakoś wytrzyma. Nie mam takich warunków mieszkaniowych jak Dorka.

          4. @kmroz
            Nie lubisz cieplejszego lata i w ogóle zimowej zimy – to już doskonale wszyscy wiemy (chyba irlandzkie normy są dla Ciebie najlepsze w skali roku…?).

            Trzeba jednak rozumieć, że latem wyższe temperatury korelują w większym stopniu z niższą wilgotnością (mowa o tendencji). Praw fizyki się nie zmieni. Czyli większą regułą latem jest opcja „cieplej i bardziej sucho” oraz „chłodniej i wilgotniej) niż po krzyżu te czynniki. Jeżeli zaś większa wilgotność idzie w parze z wyższą temperaturą, to – zważywszy na humidex – trudno wiązać z tym jakąś ulgę w sensie większej parności i dyskomfortu. Chyba, że po prostu w ogóle woli się chłodniejszą aurę i/lub brak pogodnego nieba i w tym wypatruje się „ulgi”.
            Przy aurze bardziej suchej, mniej odczuwamy zarówno zbyt duże ciepło (latem gorąc/upał), jak i zbyt duży chłód (zimą mróz) – a co za tym idzie są one odczuwalnie mniej dokuczliwe (niż przy odpowiednio większej wilgotności).

            A odnośnie mojej oceny dnia (11.08)… Za dnia Słońce mnie „suszyło”, a teraz jednak wieczór nie jest aż tak duszny. Dla mnie naprawdę o „niebo” lepsza opcja niż ta duszno-konwekcyjna sprzed 2 tygodni, kiedy jeszcze planując coś na zewnątrz raz po raz trzeba było zerkać na radary. A wczorajsza sobota? Dobra dla tych co nie lubią jednego z głównych atrybutów aury letniej, czyli pogodniejszego nieba…

          5. @kmorz
            Trochę przesadzasz. To tak jakbyś zimą nie widział różnicy między wahaniami w widełkach np. -10/0°C, a -20/-5°C…

          6. „”chyba irlandzkie normy są dla Ciebie najlepsze w skali roku…?”

            Pisałem już kiedyś o tym. Północna część Nowej Zelandii jawi się jako prawie idealny klimat dla mnie.

            „Chyba, że po prostu w ogóle woli się chłodniejszą aurę i/lub brak pogodnego nieba i w tym wypatruje się „ulgi”.”

            Wolę normalne, przyjemne temperatury przy słonecznej pogodzie. Taka aura jak dwa dni temu – w piątek, jest dla mnie idealna na lato. Ale to oczywiste, że jeśli w upalnym dniu przyjdzie opad/chmura/burza to będzie ulga – nawet jeśli chwilowa.

            „A wczorajsza sobota? Dobra dla tych co nie lubią jednego z głównych atrybutów aury letniej, czyli pogodniejszego nieba…”
            To mówię już chyba po raz ósmy dzisiaj, że wczorajszy dzień mi się zdecydowanie NIE podobał. Ale prędzej można było zmarznąć – ranek był chłodny i jednocześnie pochmurny – niż się zgrzać.

            „Trochę przesadzasz. To tak jakbyś zimą nie widział różnicy między wahaniami w widełkach np. -10/0°C, a -20/-5°C…”
            No cóż, poniekąd właśnie nie widzę, bo i jedno i drugie jest po prostu bardzo męczące.

            „A odnośnie mojej oceny dnia (11.08)… Za dnia Słońce mnie „suszyło”, a teraz jednak wieczór nie jest aż tak duszny. Dla mnie naprawdę o „niebo” lepsza opcja niż ta duszno-konwekcyjna sprzed 2 tygodni, kiedy jeszcze planując coś na zewnątrz raz po raz trzeba było zerkać na radary.”
            No ja w taki dzień jak dzisiejszy to patrzę na radary z nadzieją, że przyjdzie coś, co zakończy ten żar. Dzisiaj niestety nie było na co patrzeć.

            Cóż, na podsumowanie dodam, że to wszystko było tylko jednodniowym wyskokiem. Już nawet wieczór jest przyjemny, nieporównywalnie lepsze niż wczoraj. Nie ma więc co narzekać na ten upał, było ciężko, ale minęło. Niestety z deszczu wpadniemy pod rynnę i w najbliższym tygodniu będzie za to okropnie zimno i do tego ponuro. A tego właśnie nie lubię – jak przechodzimy z jednej skrajności w drugą i nie ma miejsca dla przyjemnej, umiarkowanej pogody.

          7. @kmroz
            Czyli Twoje preferencje pogodowo-klimatyczne są jeszcze bardziej egzotyczne (Nowa Zelandia) niż wielu tu piszących…

          8. Cóż, ciężko znaleźć klimat na Ziemi, gdzie przymrozki się nie zdarzają a jednocześnie takie dni jak dzisiejszy (lub cieplejsze!) nie są standardem przez 3 miesiące…. Ta piękna, malownicza wyspa na drugim końcu świata spełnia te dwa warunki aż za dobrze :)

  47. Ale śliczny, złoty bolid przemknął przez niemal całe niebo o 21:21 😍 Widziałem już dwa Perseidy, aż zdumiewa mnie że w dotąd tak kiepskim miesiącu, na tę noc dana jest tak piękna pogoda. Obserwujecie? :)

  48. Katowice to w ogóle dziwne zimne miasto. Mój lokalny Racibórz za ostatnie 30 dni aż 8 krotnie temperatura przekraczała tu 30.0 stopni, w Katowicach tylko….. Raz. W linii prostej… 50 km z hakiem…

    1. Nie Katowice „dziwnie zimne”, tylko Racibórz ciepły dzięki korzystnemu położeniu geograficznego, to nie jest nic nowego, a tym bardziej dziwnego.

  49. Tymczasem oczekiwana strefa opadów na pofalowanym froncie, który jutro przejdzie przez Polskę, może w tym pochodzie mieć doborowe towarzystwo: tuba, grosser hagel, supercelula, sztormit – ogólnie rzecz ujmując severe weather. Rozumiem, że dzisiejsza wersja lata niknie, przy pięknie zapowiadanej na jutro aury…

    1. Niektórzy tych jutrzejszych „atrakcji” bardzo wyczekują, po jakże „piekielnie” letniej niedzieli…
      Nareszcie będzie można z aury skorzystać i np. pomykać w orzeźwiającej burzy na rowerku…

      1. @Lucas
        Nie rozumiem po co ta Twoja ironia. Dzisiejszy dzień był dla mnie i wielu innych osób bardzo męczący i na pewno cieszę się, że w najbliższym czasie nie będzie powtórki takiego dnia. Wieczór jest fajnie rześki, to fakt – podejrzewam, że podobnie wyglądał przynajmniej częściowo słynny lipiec 2006, z tym, że wtedy jako dzieciak chodziłem wcześnie spać i nawet nie miałem okazji zarejestrować tej rześkości, pamiętam tylko niekończący się skwar.

  50. Dzisiejszy dzień dla mnie był dla mnie udany czyli 28°C dużo pogodnego nieba – było trochę chmur cumulus za którymi chowało się się słońce ale mnie to nie przeszkadza. Zrobiłem dzisiaj 70 km rowerem odpowiednio się do tego przygotowywując czyli nakrycie głowy, jasna koszulka, 3 butelki z wodą, okulary przeciwsłoneczne.
    I dzisiaj w całej Polsce było spokojnie bez skłonności do niszczycielskich burz. Przypomnę że dzisiaj 2 rocznica przejścia przez Polskę potężnej nawałnicy derecho z bow echo, która narobiła dużo szkód zabiła 6 osób i powaliło wiele hektarów drzew w Borach Tucholskich. Dzięki Bogu, że 11 sierpnia 2017 roku byłem po tej spokojnej ale i bardzo upalnej stronie Polski (u mnie było 35°C i bezchmurnie) niż tam gdzie było chłodniej przeważnie 25-31°C z dynamiczną pogodną z potężnymi nawałnicami, które poczyniły wiele zniszczeń.
    Może ktoś się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że spokój przy takim upale (bez takiego silnego narzekania) jak wtedy (11 VIII) jest znacznie mniejszym złem niż „delektowanie” się orzeźwieniem i chłodem po burzach, za które trzeba było „zapłacić wysoką cenę” w postaci potężnych szkód i zniszczeń i wtedy śmierci kilku osób.

    1. Właśnie. Umiarkowane deszcze znacznie lepiej jak nadchodzą przy umiarkowanych, albo nawet niższych temperaturach (w ogólności poniżej 20°C) – a nie z konwekcji w czasie bardzo ciepłego dnia, a która to wyrządza niejednokrotnie więcej szkód, niż niesie pożytku.
      Gorąc/upał znacznie mniej dokuczliwy jest przy aurze pogodniejszej i bardziej suchej – a jaka miała w przewadze miejsce w niedzielę 11.08.
      A jeżeli mówić już o zagrożeniach – to jednak chociażby z uwagi na dynamikę, trudniej przeciwdziałać jednak zdarzeniom jak wspomniane przez Ciebie (słusznie) sprzed 2 lat – niż w okolicznościach, w których głównym problemem staje się samo „palące” Słońce.

      1. „Gorąc/upał znacznie mniej dokuczliwy jest przy aurze pogodniejszej”
        Ale bzdury. Jeśli w słońcu jest chłodniej, niż w cieniu (także tym zapewnianym przez chmury!), to brak mi słów….

      2. „Gorąc/upał znacznie mniej dokuczliwy jest przy aurze pogodniejszej”
        Ale bzdury. Jeśli w słońcu jest chłodniej, niż w cieniu (także tym zapewnianym przez chmury!), to brak mi słów….

    2. „Dzięki Bogu, że 11 sierpnia 2017 roku byłem po tej spokojnej ale i bardzo upalnej stronie Polski (u mnie było 35°C i bezchmurnie) niż tam gdzie było chłodniej przeważnie 25-31°C z dynamiczną pogodną z potężnymi nawałnicami, które poczyniły wiele zniszczeń. Może ktoś się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że spokój przy takim upale (bez takiego silnego narzekania) jak wtedy (11 VIII) jest znacznie mniejszym złem niż „delektowanie” się orzeźwieniem i chłodem po burzach, za które trzeba było „zapłacić wysoką cenę” w postaci potężnych szkód i zniszczeń i wtedy śmierci kilku osób.”

      A to ciekawe, piszesz o śmierci kilku osób z powodu nawałnicy, a o tym ilu ludzi przez prawdziwe „wrota piekieł” mocno podupadło na zdrowiu, po tej „lepszej”, wschodniej stronie kraju to już nie napiszesz? Taka pogoda jak wtedy na Mazowszu, to już poważne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi starszych, małych dzieci, czy z chorobami układu krążenia lub otyłością.

      Oczywiście dla mnie najlepszy miesiąc, które nie przynosi ani jednego (gwałtownych burz), ani drugiego (silnego gorąca). Takimi miesiącami był sierpnie 8 i 10 lat temu (2009 i 2011), jedne z najlepszych miesięcy w dziejach polskiej meteorologii.
      Niemniej i jedno, i drugie jest złem, dla mnie to co się wtedy działo na E Polski wcale nie było lepsze.

  51. Tobie się chce pisać jedno i to samo? Przecież kogo to obchodzi jaką ty pogodę lubisz i czy Ci duszno słabo czy cokolwiek innego….

  52. Jutrzejsze warunki burzowe też wyglądają dosyć groźnie. Spory uskok wiatru, wilgoć, wyraźniejszy przepływ. Jeśli resztki burz z Czech rozwieją się szybko, to w zasadzie od przedpołudnia będą się pojawiać superkomórki.

  53. „A to ciekawe, piszesz o śmierci kilku osób z powodu nawałnicy, a o tym ilu ludzi przez prawdziwe „wrota piekieł” mocno podupadło na zdrowiu, po tej „lepszej”, wschodniej stronie kraju to już nie napiszesz? Taka pogoda jak wtedy na Mazowszu, to już poważne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi starszych, małych dzieci, czy z chorobami układu krążenia lub otyłością”
    I tak uważam że wtedy 11 sierpnia ten upał w E Polski gdzie było spokojnie był mniejszym złem niż ta katastrofalna nawałnica – najpotężniejsza od kilku lalt. Zdaje sobie sprawę, że są ludzie starsi z problemami zdrowotnymi i z innymi chorabami, ale można stosować środki zapobiegawcze i stosować się do ostrzeżeń, zalecień lekarzy aby ryzyko przegrzania zminimalizować do minimum. W przypadku potężnych katastrofalnych układów burzowych z bardzo silnym wiatrem i tornadem jak ktoś mieszka w domu jednorodzinnym nie da się tego lub bardzo trudno to zrobić, jeżeli ten układ burzowy przechodzi bardzo blisko. I na tym polega ta różnica.

    1. No cóż, może burza sprzed 2 lat to faktycznie kiepski przykład na porównanie, bo była bardzo groźna, prawdziwy żywioł. Jednak takie coś zdarza się raz na wiele lat. Większość burz z jakimi mamy do czynienia w Polsce nie łamie drzew, nie zrywa dachów, nie przynosi podtopień i nie zabija ludzi (chyba, że ktoś siedzi przy metalowym krzyżu na szczycie Tarnicy w trakcie jej apogeum…). Za to są ważnym „składnikiem” naszej i tak mizernej letniej sumy opadów, więc bym ich tak nie piętnował. Oczywiście też liczę w nocy z 12 na 13 sierpnia na jak najwięcej udziału „nimbo”, aby popadało równomiernie, a nie tylko opady związane z konwekcją.

  54. @kmroz
    Wiedziałem, że będziesz, deprecjonował tą nawałnicę sprzed 2 lat w ten sposób, że zdarza się raz na wiele lat. Ja widzę po twoich komentarzach że jednak burze są dla Ciebie mniejszym złem przy gorącej pogodzie z uwagi na paniczny lęk przed słoneczną pogodą (ale będziesz pewnie zaprzeczał). To nie jedynie silny układ burzowy w tym wieku bo można by jeszcze wiele wymieniać np. Z 19 lipca 2015 z lipca 2012, lipca 2009, sierpnia 2008 czy sierpnia 2007 – one były też bardzo silne i nie ma co bagatelizować tego problemu.
    ” Większość burz z jakimi mamy do czynienia w Polsce nie łamie drzew, nie zrywa dachów, nie przynosi podtopień i nie zabija ludzi (chyba, że ktoś siedzi przy metalowym krzyżu na szczycie Tarnicy w trakcie jej)”
    No niestety nie mogę się z tobą zgodzić bo totalnie zaklinasz rzeczywistość. No niestety mylisz się bo większość burz przynosi podtopienia, czyni jakieś szkody w postaci połamanych drzew czy zerwanych dachów. Ogólnie widzę że” wybielasz burze” bagatelizując to argumentem że że rzadko kiedy „przynosi jakieś szkody”, a starasz się bardzo zohydzić gorącą pogodę w towarzystwie pogodnego nieba i słońca.
    Tak opady konwekcyjne są mizerne mało skuteczne bo intensywnie pada w bardzo krótkim czasie, a potem to wszystko wyparowuje.

    1. Być może moje „wybielanie burz” wynika z tego, że w miejscu gdzie mieszkam gwałtowne zjawiska burzowe się po prostu nie zdarzają. Nigdy nie miałem żadnego zalania, o zniszczeniach nie wspominając. Jednak to nie znaczy, że burze się tutaj nie zdarzają.
      Wiem, że w Polsce bywa z tym różnie, ale znaczna część naszego kraju nie doświadcza za wiele groźnych zjawisk burzowych, jesteśmy bardzo spokojnym krajem.
      Zrozum w końcu że nie mam żadnego problemu że słoneczną pogodą (wręcz przeciwnie), tylko z jej połączeniem z upalnymi temperaturami! I oczywiście takie połączenie tak, staram się zohydzić.

      1. „Być może moje „wybielanie burz” wynika z tego, że w miejscu gdzie mieszkam gwałtowne zjawiska burzowe się po prostu nie zdarzają. Nigdy nie miałem żadnego zalania, o zniszczeniach nie wspominając. Jednak to nie znaczy, że burze się tutaj nie zdarzają”
        Domyślałem się, że patrzysz na te gwałtowne przez pryzmat własnych ocen subiektywnych w swoim regionie zamieszkania. I podobnie jak nie zdarzyły się u Ciebie gwałtowne burze, które przynosiły szkód tak pewnie u Ciebie nie zdarzył się nigdy upał z bardzo dużą wilgotnością powietrza (tak np. z 60-90%) i bardzo wysokim punktem rosy, (oczywiście wtedy słońce też się pojawia, ale z rozwojem konwekcji) i pewnie dlatego twierdzisz, że to jest bardziej „znośne” niż upał z bardzo niską wilgotnością powietrza (10-30%) i słoneczną pogodą oraz wiatrem z południa (a fakt ten, że im mniejsza wilgotność powietrza i punkt rosy tym upał jest mniej dokuczliwy jest udowodniony naukowo).
        „Wiem, że w Polsce bywa z tym różnie, ale znaczna część naszego kraju nie doświadcza za wiele groźnych zjawisk burzowych, jesteśmy bardzo spokojnym krajem”
        Tutaj tak w połowie się zgodzę, ale niestety oceniając ostatnie kilkanaście lat widać, że tendencja do groźnych zjawisk burzowych w Polsce się rozwija.

        „Zrozum w końcu że nie mam żadnego problemu że słoneczną pogodą (wręcz przeciwnie), tylko z jej połączeniem z upalnymi temperaturami! I oczywiście takie połączenie tak, staram się zohydzić”
        Wiem, że nie masz problemu ze słoneczną pogodą w lecie, którą wolisz przy tmax 15-25 stopni), ale ja nie napisałem, że „masz problem ze słoneczną pogodą” ale ująłem tą twoją antypreferencję czyli „jej (słonecznej pogody) połączeniem z upalnymi temperaturami” o tutaj:
        (…)”GORĄCĄ POGODĘ W TOWARZYSTWIE POGODNEGO NIEBA I SŁOŃCA”.

      2. @kmroz
        Zauważ też, że burza i opady konwekcyjne są najbardziej nierównomiernymi ze wszystkich możliwych. Czy to dobrze, że w jednych miejscach mamy sumy opadowe niosące podtopienia, a w innych kończy się na duchocie i „wiszących” chmurach (nierzadko także grad, czy porywy silnego wiatru), z których (niemalże) nic nie spadnie?

        A wracając do wczorajszego dnia (11.08)… Jego anomalia wyniosła +3,5K (ref. 1981-2010), więc nie przesadzajmy z tymi „piekielnymi” ocenami. W ostatnich tygodniach mieliśmy też nierzadko dni/okresy bardziej pochmurne i/lub chłodniejsze – a z każdym tygodniem dnia będzie sporo ubywało i statystyczna Tavg coraz wyraźniej się obniżała. Będzie też rosło średnie zachmurzenie.

        Owszem, dla niektórych takie temperatury jak wczoraj mogły być za wysokie. Ale z drugiej strony trzeba z takich dni korzystać – kto może, daje radę i lubi prawdziwe lato w lecie (a nie jego „podróbę”) – bo są one dość limitowane, a jesień będzie zbliżała się coraz większymi krokami.

        1. Poprawka – w 1. akapicie miało być:

          „Zauważ też, że burza i opady konwekcyjne są najbardziej nierównomiernymi ze wszystkich możliwych. Czy to dobrze, że w jednych miejscach mamy sumy opadowe niosące podtopienia (nierzadko także grad, czy porywy silnego wiatru), a w innych kończy się na duchocie i „wiszących” chmurach, z których (niemalże) nic nie spadnie? (…)”

        2. A co jest dla ciebie „podróbą” lata?
          Muszę przyznać, że Cię trochę nie rozumiem. Ostatnio się cieszyłeś z mega ponurych i stosunkowo chłodnych dni, a teraz nagle zapragnąłeś upału…
          Czyli najpierw „podróba” lata jest ok, a teraz nagle potrzeba upału do szczęścia? Po innych użytkownikach tego forum to bym się spodziewał takiej wypowiedzi, ale Ty mnie zaskoczyłeś.
          Naprawdę taka pogoda jak w czwartek i piątek to za mało dla Ciebie i potrzebujesz upału do szczęścia?

          1. Cały czas nie zmieniłem swoich preferencji. Lubię urozmaicenie, ale bez skrajności niosących wyraźniejsze zagrożenia. Natomiast nie jest tak, że mam tak wąski margines akceptacji (a nawet zadowolenia z aury) jak ma tu zdecydowana większość komentujących.

            Generalnie jest to kompromis między tym co przyrodzie (i nam samym) jest najbardziej potrzebne, a tym co stanowi o „esencji” i wyjątkowości danej pory roku i zarazem zachęca do aktywności na zewnątrz – różnego typu, latem związanych także z wodą, a zimą ze śniegiem.

            Lubię urozmaicenie, ale jednak częściej w kierunku pogodniejszym (wobec naszych norm), a poza zimą także cieplejszym (ale bez trwalszych/większych skrajności).

  55. A ja jestem załamany nocnym przejściem frontu przez Ziemię Lubuską i zazdroszczę mieszkańcą SE, tych opadów w nocy z soboty na niedzielę. Cóż za niesprawiedliwość i pech. Fronty przychodzą w „złej”porze dnia i susza znowu się u mnie pogłębia. A nawet teraz przy ochłodzeniu nie widzę perspektyw na opady na zachodzie Polski.

    Kurcze, czemu nie mogę się doczekać np. powtórki takich dni, jak 8-9 lipca 1996, które to właśnie na zachodzie przyniosły duże spokjnego, tak potrzebnego deszczu latem ?

  56. GFS00 wypluł gorąco-upalne dni na niedzielę i przyszły poniedziałek. Oby tak zostało, bo i długi weekend nieźle wygląda w całości. Przynajmniej u mnie.

    1. W obliczu coraz bliższej jesieni, też się z tego cieszę. Wartości Tmax wokół 30°C, przy coraz krótszych dniach i chłodniejszych nocach, a zwłaszcza jak mają miejsce przy mniejszej wilgotności, stają się coraz mniej dokuczliwe – a wręcz pozwalają jeszcze na aktywności, które z każdym kolejnym tygodniem będzie coraz trudniej.

      1. @Lucas wawa, ale jakież to aktywności Ty wykonujesz, że potrzebujesz do nich Tmax ok 30 st.? Ja przyznam szczerze, że aktywności typu sport czy prace w ogródku najbardziej lubię wykonywac przy temperaturach między 22 a 25 st. Jak jest między 25 a 30 to już mniej przyjemnie wykonuję te aktywności, ale jeszcze jest w miarę ok (choć im bliżej 30 tym mniej ok…). Ale przy temp. 30 i więcej to jedyna „aktywność” jaką lubię, to siedzenie na tarasie z chłodnym napojem w dłoni…
        Oczywiście prawda, że teraz już z każdym dniem ewentualne „30-tki” będą coraz mniej dokuczliwe, ale to też nie znaczy, że mam ich z nadzieją wypatrywać. Temperaury zapowiadane na długi weekend w zupełności do aktywności wystarczą, moim zdaniem

        1. Jeszcze raz napiszę, że lubię UROZMAICENIE – latem również takie dające okresowo możliwość spędzania czasu nad wodą, w tym kąpieli w otwartych akwenach. Poza tym lubię okresowo dni, kiedy przez całą dobę mogę chodzić w „krótkim” odzieniu – wszak takowych w skali roku nie mamy dużo.

        1. Umiarkowane, ale z tendencją do kolejnego ocieplenia.
          W ogóle zanosi się na kontynuacje naprzemienności dni gorąco-upalnych oraz z temperaturą umiarkowaną.

          1. No ja na razie to widzę silne chłody w najbliższych dniach (oczywiście przy paskudnej pogodzie, jakżeby w ogóle mogło być inaczej?)

      1. ECMWF generalnie przewiduje spory zaciąg gorącego powietrza do europejskiej części Rosji, i stamtąd muskanie nas czasem ciepłą falą. Tak że w drugiej połowie sierpnia pewnie się jeszcze zdarzą dni gorące czy upalne, ale na jakąś falę upałów się nie zanosi.

  57. Wczoraj Red. Wasilewski w TVN powiedział, że dzisiejszy upał będzie prawdopodobnie ostatnim w sierpniu i co…. Hehehe, żeby się nie zdziwił.

    1. Nie widać fali większego/trwalszego upału, ale na jakieś lekko-upalne (a tym bardziej gorące) kolejne dni zanosi się już ok. 18-20.08.

  58. Od ponad tygodnia ciągle czekamy na ochłodzenie,tutaj to wieszczono tu jesień a tu jak nie było ochłodzenia tak nie ma,owszem minimalnie może sie ochłodzi tylko kiedy bo już zaczyna to być denerwujące .A tu już widać następne większe ocieplenie zanim się ochłodziło.

    1. Kto czeka ten czeka. Proszę za wszystkich nie wypowiadać się. Będzie jesień,będzie ochładzanie. Mamy póki co sierpień. To tak jakby w lutym chcieć permanentnej wiosny z przekroczeniami 15 albo i 20 stopni. A sami wiemy że nie jest to regułą. Tak samo sierpień to nie czas na jesień

  59. Zgodnie z przypuszczeniami, dzisiaj zachmurzenie nad Polską będzie bardziej urozmaicone, niż przewidywał to w większości już od rana „pochmurny” UM (nad sporą częścią kraju, z małymi wyjątkami). Jak widać, jest to jego dość stałe obciążenie – zwłaszcza w porze ciepłej.

  60. Jakie aktywności przy 30+? Basenik, jezioro, cokolwiek nad wodą. Rower po lasach, imprezka z nocnym powrotem (noc ciepła więc nie piździ). Dużo tego jest, przy 30 stopniach na dworze jest dużo więcej ludzi w plenerze niż nawet przy +15, nie mówiąc o zimnie czy mrozach zimą.

    Już jest połowa sierpnia niemalże, dnia szybko ubywa i szybki trend spadkowy ku jesieni rozpocznie się już za tydzień. Wrzesień ma już majowe normy termiczne pomimo że następuje po drugim najcieplejszym miesiącu w całym roku. To jest wadą kontynentalnego klimatu, wraz z ubytkiem dnia i coraz mniejszymi kątami gorowania słońca się bardzo szybko ochladza. W morskim klimacie wrzesień bywa średnio cieplejszy nawet od czerwca. Nagrzany przez lato ocean oddaje ciepelko.

    Ja bym jeszcze przyjął jakiś upalik 30-35 w dzień i 16-20 w nocy przez tydzień. Jest to możliwe, trzecie dekady sierpnia w 2011 i 2012 roku były ciepłe.

    1. Sierpień 2012 trzecia dekada ciepła? Chyba na dwa dni zrobiło się gorąco (19-20.08) i to była jeszcze druga dekada.

      A w sierpniu 2011 w ostatniej dekadzie to był raptem jeden dzień (27.08) z takim przedziałem temperatur 30-35 i 16-20. Ogółem był to jeden z łagodniejszych sierpniów.

        1. No tak, tylko ten z 2012 nawet nie miał miejsce w 3 dekadzie.

          Rok 2012 słynął z wielu wyskoków w OBIE strony – i za to go nie lubimy ;)

          Ale akurat 3 dekada sierpnia była jednym ze spokojniejszych i przyjemniejszych okresów tamtego ekstremalnie dynamicznego roku

          1. Mi się w 2012 podobały mrozy w lutym, super marzec, upalna Majówka i liczne upały w lecie. Dynamiczna pogoda, nie było tak jak w tym roku że jest miesiąc upał a potem 2 tygodnie chłód. No i grudzień w 2012 się udał, bardzo fajna zimka. Ostatni naprawdę zimowy grudzień w moim mieście tak naprawdę… Od 2013 to jest jakieś nieporozumienie co się z tym miesiącem stało.

            A z całego roku najgorszy dzień był w czerwcu jak było coś koło 30 na dworze i się klima w robocie spaprała. W środku było chyba z 37, to niesamowite jak mocno grzeje 100 włączonych kompów. Tak po prawdzie to tam nawet zimą się nie ogrzewa, kaloryfery wiecznie pozakręcane.

          2. No, cóż, mrozy i upały oczywiście podobać mi się nie będą. Chociaż plus, za to, że latem upały było mocne i króciutkie (a nie odwrotnie, jak flaki z olejem). Marzec, a właściwie jego druga połowa naturalnie super, fajna też ostatnia dekada maja, ostatnie dekady lipca i właśnie sierpnia. Jako całokształt jeszcze były niezłe (ale nic więcej niż niezłe) wrzesień i październik. I na koniec darowana końcówka grudnia. I to niestety chyba wszystko co mogę dobrego powiedzieć o tamtym roku.

          3. Mi z tamtego roku podobały się najbardziej luty i marzec (unikatowe a kombinacja jeden miesiąc lodowaty, drugi cieplutki) jeszcze do przyjęcia były styczeń, wrzesień i październik. Faktycznie tamten rok mocno porypany i w każdym miesiącu były skrajności w obie strony. Wyjątkiem był wyjątkowo paskudny listopad

          4. To w grudniu mi się podobało do 20go jak była zima, było kilka pogodnych dni z mrozem -18 w nocy i pokrywa śnieżna. Końcówka to odwilż więc mi się średnio podobała, zwłaszcza 26 albo 27 już nie pamiętam ale była deszczowa bździna i breja. Bezchmurnie było 1 stycznia, wtedy bym nie pomyślał że jest to ostatni ładny dzień na kolejne 2 miesiące.

          5. Pora ciepła w 2012 r. to zdecydowanie najlepszy taki okres w obecnej dekadzie. Krótkie fale upalne pojawiające się praktycznie od końcówki kwietnia ale nie dłużej niż na tydzień. Pozatym temperatury i opady zbliżone do normy i pogoda dość dynamiczna czyli taka jak powinna panować w Polsce. Szkoda że coś takiego zdarzyło się tylko raz w tej dekadzie.

          6. @Radomir
            No Tobie to się nie dziwie, że się podobał, skoro jesteś fanem przeplatanki szkockiego (realnie szkockiego, czyli 20 stopni, ciemnica i deszcze) oraz greckiego lata (czyli upał i lampa), a opcji pośrednich (czytaj polskiego lata) nie znosisz… Pewnie lipiec 2007 też ci się bardzo podobał, albo maj i czerwiec 2013. A najgorszy miesiąc letni dla Ciebie, jak sądzę, to taki sierpień 2009.
            Lato 2012 miało chyba jeszcze mniej „udanych” dla mnie dni latem, niż 2018. Latem 2018 przynajmniej druga połowa sierpnia była bliska ideału, a tu najwyżej krótkie okresy były fajne, jak piąta pentada lipca czy ostatnie dni sierpnia.

          7. Moja ulubiona pora ciepła w obecnej dekadzie to ta z 2016 roku. Naturalny, umiarkowany maj, który dopiero w końcówce przyniósł gorące dni dla podkreślenia początku lata, piękny czerwiec (4-ty najlepszy po 2017, 2008 i 2003), lipiec i sierpień bardzo miłe, słoneczne i spokojne temperaturowo poza tymi drobnymi zimnymi wpadkami, no a wrzesień to klasa sama w sobie :) W moim odczuciu to była druga po 2011 roku pora ciepła w tej dekadzie, w której najrzadziej dokuczała zbyt gorąca pogoda. A III dekada lipca, którą spędziłem nad Bałtykiem, to najlepsze wczasy nad polskim morzem w moim życiu. Podobało mi się to dużo bardziej niż tropiki w lipcu 2010, kiedy też tam gościłem. U siebie na południu w końcówce lipca miałem dość gorąco, ale patrząc na dane, było jeszcze w granicach tolerancji, nawet przyjemności.
            Do tego nie można zapomnieć o regularnych opadach i braku suszy, jedynie w czerwcu był z tym mały problem, ale szybko został złagodzony. Takie lato przyjmuję z otwartymi ramionami :)

    2. „Jakie aktywności przy 30+? Basenik, jezioro, cokolwiek nad wodą. Rower po lasach, imprezka z nocnym powrotem (noc ciepła więc nie piździ). Dużo tego jest, przy 30 stopniach na dworze jest dużo więcej ludzi w plenerze niż nawet przy +15, nie mówiąc o zimnie czy mrozach zimą.”

      @alewis27, no ja nie mówię o 15, ale przy 25 można wszystkie ww rzeczy spokojnie robić i do tego kilka innych, przy których 30 to jest jednak za gorąco.

      Co do trendu spadkowego temperatur późnym latem / wczesną jesienią masz oczywiście rację, dodam tylko, że jest to coraz bardziej odczuwalne ze względu na szybkie ocieplanie się wiosny i lata, a najwolniejsze jesieni. W Warszawie w latach 1951-80 wrzesień był średnio 0,6 st cieplejszy niż maj, a październik o 0,7 cieplejszy niż kwiecień. Październik 1981-2010 ma już średnią kwietnia a po 1991 jest o 0,5 st chłodniejszy. Wrzesień 1981-2010 jest o 0,5 st chłodniejszy niż maj, ale ostatnio nieco dogania i po 1991 już tylko 0,2 st chłodniejszy. Ale różnica między VIII a IX jest o 1 st. większa, niż była kiedyś…

      1. Na szczęście we wrześniu zwiększa się uslonecznienie bo ten miesiąc w latach 1971-2000 to jakiś ponury żart, średnia chyba 127 godzin. Obecnie już blisko 170. Ostatni patologicznie pochmurny wrzesień był w 2001 roku, a przed tym rokiem takich ohydnych wrześniow było dużo. Nawet IX 2017 czy 2013 nie ma startu do 2001 jeśli chodzi o chmurska.

          1. Ogółem, o ile paskudne lata w PRL (oprócz 1977-1981) to mit (a jak mi uświadomił AH, to całkiem możliwe, że i to pięciolecie to jeden wielki fałsz), to okropne wiosny i jesienie to niestety fakt. Lato i tak nie ma tak dużego znaczenia, bo nawet najgorsze miesiące przyniosą coś fajnego, za to wiosny i jesienie potrafią być już naprawdę upiorne…

          2. Ciekawe jak było naprawdę z tym zachmurzeniem. Jestem w stanie uwierzyć że lipiec 1980 był patologicznie pochmurny, coś ala maj 2010 (u mnie oba miały coś koło 80h słońca przy podobnych średnich długościach dnia) ale jakoś trudno mi uwierzyć, że w latach 60 i 70 czy nawet 80 były prawie same pochmurne miesiące. Tablica danych usłonecznienia jest prawie cała niebiesko-granatowo-fioletowa przy starszych rocznikach, tylko okazjonalnie się jakiś bardzo pogodny pojawia (najczęściej odpowiada mu REKORDOWO niskie zachmurzenie, np. grudzień 1972 miał frakcję 3.3/8!)

            Obecnie jak pojawia się jakiś miesiąc wyraźnie poniżej ‚starej’ normy to jest to naprawdę miesiąc nie do życia. Wrzesień 2017 – tylko 10h poniżej średniej z lat 1971-2000. Kwiecień 2017 – 15h poniżej. Oba patologicznie brzydkie. Czerwiec 2009, chyba najgorszy miesiąc letni mojego życia pomijając lipiec 2000 – tylko 15h poniżej średniej z tego ref. W tej dekadzie na miano co najmniej anomalnie niskiego usłonecznienia zapracowały:

            -maj 2010
            – styczeń i luty 2013
            -październik 2016
            -grudzień 2018

            I…tyle. 5 miesięcy z 115. Za to w okresie 1970-1979 naliczyłem 23 takie miesiące, a ile „tylko” bardzo pochmurnych to nawet mi się nie chciało liczyć. W opór dużo, większość grubo poniżej krechy i poniżej wszelkich współczesnych norm.

            Czyżby nam tak mocno rosło usłonecznienie? Wzrost o 25% w kwietniu i wrześniu na przestrzeni 20 lat (1991-2019 vs 1971-2000)? Czy może stare dane można o kant dupy potłuc i w rzeczywistości było tego słońca dużo więcej.

          3. @alewis
            Myślę, że tak mogło być. I w dużym stopniu wpływać na to mogło ogólne zanieczyszczenie powietrza, nie tylko w skali Polski, ale i całej Europy. To, że to nagle zaczęło się to tak mocno poprawiać od lat 90-ych to raczej nie przypadek. W latach 80-ych prawie zlikwidowano górnictwo w Wlk Brytanii, a tendencja ta stopniowo przesuwała się na zachód. Zagłębie Rurhy, Śląsk, ogólnie blok wschodni. Jednocześnie z zamykaniem dużych zakładów przemysłowych, hut, kopalń, montowano coraz filtry powietrza i spalin, potem katalizatory w autach. Także od końca lat 80-ych przemysł europejski stopniowo przenosił się do Azji. Stopniowo zmniejszała się koncentracja tlenków siarki i azotu w powietrzu oraz trujących metali. Wraz z oczyszczaniem powietrza zmniejszała się również liczba jąder kondensacji.

      1. „non stop” xD może jeszcze napiszesz że w całej Polsce? Haha, są jedne z chłodniejszych wakacji w XXI wieku. Ale niektórzy by chcieli jesień zamiast lata przez cały czas…

        1. W całej Polsce nie, ale na Górnym Śląsku w okresie od 18.07 do 12.08 były tylko dwa dni z temperaturą poniżej 25 stopni.
          Nie wiem gdzie mieszka akurat Artur, ale sądząc po jego wpisie pewnie też mieszka na południu kraju.

          1. To prawda, jest ciepło a dni poniżej 25 stopni w zasadzie w ogóle nie występują. Stabilny gorąc ala 2018 rok, nie jest to jakaś fala upałów. Jednak jest dość pochmurno, wolałbym żeby było więcej dni takich jak wczorajszy a mniej takich jak sobota czy dzień dzisiejszy (w sobotę i dziś na termometrze jest blisko 30 stopni, choć są to dni w przewadze pochmurne). Najchłodniejszy dzień od rozpoczęcia się ocieplenia to 23 lipca, wówczas było calutki dzień pochmurno a temperatura nie przekroczyła 19 stopni (tmax 24 jest z wieczora poprzedniego dnia)

            Z tego co widzę w prognozie to do środy raczej brzydko, od czwartku dużo pogodniej i ciepło, do ok. 30 stopni w niedzielę. W sam raz na długi weekend związany z czwartkowym świętem.

  61. Kiedy wreszcie porzadnie wielkoskalowe popada na Ziemii Lubuskiej ? Sytuacja jest dramatuczne. Na razie w I dekadzie sierpnia mialem pseudoopady dzisiaj rowniez, ecmwf najsuschsze prognozy daje u mnie. @lucas termicznie tto prognozy Co niezle wychodza ale nie opadowo. Mialem nadzieje po Twoich prognozami ze w I dekadzie sierpnia u mnie powwznie popada

    1. W centralnej Polsce tak samo. Konwekcja upodobała sobie jedne rejony a drugich konsekwentnie unika. Wiązałem duże nadzieje z nadchodzącym frontem ale dzisiejsza prognoza mnie ich pozbawiła. Jeszcze wczoraj miało spaść do nawet 25 mm deszczu dziś już tylko marne 4-5 mm. Ostatecznie pewnie będzie 1-2 mm

      1. U mnie niby ECMWF konsekwentnie widzi dużo opadów, aktualnie pokazuje 27mm za najbliższe 24 godziny. UM również widzi ładne opady. Gorzej z ICONEM – ten pokazuje wprawdzie strefę opadów, ale „bokiem” do mojego regionu.
        Pożyjemy, zobaczymy.

        1. Pardon, nowy ICON, który właśnie wszedł, przywraca u mnie opady, widzi około 20mm. W regionie Łodzi też to nie wygląda źle, widzi 10+mm, podobnie ECMWF, APREGE i HIRLAM. Mnie najbardziej zastanawia nie tyle suma, co forma tych opadów. Czy będziemy mieli jakiegoś groźnego MCS-a, czy jednak zwyczajna wielkoskalówka okraszona co najwyżej niewielką konwekcją.

        2. Ciekawe jak będzie ostatecznie. W województwie łódzkim jest jakaś tendencja do omijania jego północnej części. Tak było w czasie konwekcji w lipcu i na początku sierpnia, niezależnie jak układały się chmury większość szła (lub rozwijała się) w kierunku na Łódź i dalej na południe a już 20-30 km dalej na północ jakieś tylko resztki się trafiały. Niektóre mniejsze rzeki (do 30-40km długości) suche już od ponad miesiąca jak w Afryce. Także byłoby miło gdyby trafiła się jakaś wielogodzinnna strefa jednostajnych opadów. Tutaj z tego co wiem ostatnio coś takiego było w maju.

  62. Wczorajszy dzień był jednym z najlepszych podczas tegorocznego lata. Słonecznie, słaby wiatr i przyjemna temperatura na poziomie 27 stopni.
    Wykorzystałem ten czas i zrobiłem se 35 kilometrów na rowerze, jak na razie najwięcej w tym roku. Gdy jechałem przez las to był nawet przyjemny chłodek, pomimo godziny 17:00-17:30. A jak wracałem z powrotem przez pola, gdzie nie ma w ogóle drzew, to także było przyjemnie, bo Słońce już nie grzało aż tak bardzo pomimo bezchmurnego nieba, ponieważ wtedy było już tylko 1 – 1,5h do zachodu Słońca, więc nasza dzienna gwiazda była już nisko nad horyzontem.

    1. Nieźle, też wczoraj zrobiłem podobną ilość km na rowerze i mam podobne odczucia. Zdecydowanie najlepsza pogoda do takich aktywności była wczoraj.

  63. Mam pytanie do adminów. Czy mój komentarz wcześniejszy,który wymaga weryfikacji to jest rodzaj bana na tym blogu? Pytam delikatnie bo komentarz mój musi podlegać weryfikacji jak nowi uczestnicy a ja nowy nie jestem, raczej obserwator.

  64. Czy dane za lipiec w średnich i sumach miesięcznych są już ostateczne? Bo średnia na Okęciu jest podana 19,6, podczas gdy średnia dla lipca w aktualnych danych pomiarowych jest 19,3 i tyle też wyszło mi w moich obliczeniach. Ma to znaczenie dla ogólnej oceny termicznej miesiąca, 19,3 byłby przeciętny (normalny), 19,6 to już jest lekko ciepły…

      1. Przepraszam, rzeczywiscie jest 19,3, musiałem przez pomyłkę ustawić średnią z Tx i Tn (bo tam jest 19,6) zamiast średniej z 8 terminów. Zresztą 19,3 też jest lekko ciepły, dopiero 19,2 byłby normalny:)

  65. U mnie 28 stopni, sporo chmur, ale czuć gorąc… trochę szkoda, że taka pogoda jest w wersji „pochmurnej”, bo jakby wyszło słońce na pełnej lampie to by spokojnie ponad 30 było…

  66. Katowice duszne i pochmurne dzisiaj, teraz jest 29 stopni przy wilgotności 50%. Podobna pochmurna sauenka była w sobotę. Prognoza modelu UM to istna jesień, stała temperatura 15-17 stopni cała dobe i opady. Eh to był kiedyś niezły model, a ostatnimi laty jego prognozy temperatury są tak odległe od rzeczywistości że to nawet śmieszne nie jest. Zimą bywa 15 stopni mroźnej, latem 10 stopni cieplej. To jest jakaś porażka.

    1. To jest doskonały model, ale do innych parametrów niż temperatury. Stratusy przewiduje idealnie, z burzami też sobie nieźle radzi (kilka razy zapobiegł mojemu „zaskoczeniu”, np 18.05, kiedy bez UM w życiu bym się domyślił, że obudzi mnie silna burza)

    1. Jak się okazało ten 4 stopniowy skok w górę wybił Tmax do 30,0*C. Zdarzają się jak widać i takie sytuacje, kiedy największy skok temperatury jest akurat w sam środek dnia i to przy relatywnie wysokich wartościach.

  67. Dzisiaj narzekania na parnotę i duchotę są jak najbardziej uzasadnione w przeciwieństwie do dnia wczorajszego. Wystarczy spojrzeć na wilgotność względną powietrza i temperaturę punktu rosy tam gdzie temperatura oscyluje wokół 30*C.

      1. cały czas jest stopień poniżej normy, a jutro zaczynamy ochłodzenie tak naprawdę… chociaż ciężko to nazwać też ochłodzeniem, bo wracamy do tego co było raptem 2 dni temu…

        1. Najwięcej mamy normalnych, lekko ciepłych i ciepłych względem 1981-2010, co by pozwalało sądzić, że obecnie „normalny” to „lekko ciepły” względem tamtejszego refa. Miesiąc ekstremalnie ciepły wciąż jest ekstremalnie ciepły i w żadnym wypadku normą nie jest.

          Weźmy lipce od 2010 w Katowicach: 20,4 / 17,2 / 19,9 / 19,5 / 20,3 / 20,3 / 19,0 / 19,0 / 19,7 / 19,0. Średnia temperatura w latach 1991-2019 to 19,1 stopni. Po 2000 roku mniej więcej 19,5. I większość z tych lipców zawrze się w przedziale 19,0 – 20,0 czyli te 19,5 plus minus pół stopnia. Lipiec 2011 z wynikiem 17,2 jest na dzisiejsze standardy lipcem anomalnie chłodnym, choć w latach 1951-1980 byłby to lipiec…zaledwie 0,2K poniżej normy.

          1. „Lipiec 2011 z wynikiem 17,2 jest na dzisiejsze standardy lipcem anomalnie chłodnym, choć w latach 1951-1980 byłby to lipiec…zaledwie 0,2K poniżej normy”
            To pokazuje jak szybko klimat nam się ociepla…

          2. Brakuje głównie miesięcy bliżej starych norm a jednocześnie nie będących kompletnie straconymi pod względem panującej aury. Bo lipiec 2011 to jeden z najgorszych lipców jakie u mnie wystąpiły, takie zachmurzenie i liczba deszczowych ‚jesiennych’ dni to nawet dawniej nie była normą.

            Za to miesiące typu czerwiec 2014, sierpień 2016 były w miarę udane pogodowo (słoneczne jak na lato przystało) z temperaturą blisko dawnej normy lub ciut poniżej niej. Takich jest coraz mniej.

          3. Brakuje głównie miesięcy bliżej starych norm a jednocześnie nie będących kompletnie straconymi pod względem panującej aury.

            Myślę, że zawsze brakowało. Miesiąc jako średni bliski normie prawie nigdy nie oznacza średniego przez cały czas, a raczej średniego… średnio. Zjawiska synoptyczne mają okres około tygodnia czyli „przeciętny” miesiąc to zwykle około 2 niże i 2 wyże. Latem niże są chłodne a wyże ciepłe i może nie być prawie żadnego dnia koło normy, a całość wyjdzie „przeciętna”.

            Krótko mówiąc porównywanie sytuacji w skali synoptycznej „dziś” ze średnią miesięczną „kiedyś” to gorzej niż przysłowiowych jabłek i pomarańczy. Bo pomarańcze nie są uśrednionymi jabłkami.

  68. Właśnie jestem świadkiem iście poetyckiego zjawiska. Za moimi plecami świeci Księżyc z Jowiszem i Saturnem, jest ciepło, cykają świerszcze… A przede mną majestatyczny cumulonimbus i przepiękne, dalekie wyładowania międzychmurowe. Coś kapitalnego, chwilo trwaj 🙂

    1. Myślę, że przy podawanej odbiciowości i sygnaturze hakowej na radarze mieszkańcy Pogórza Wielicko-Limanowskiego, Niecki Nidziańskiej i Puszczy Niepołomickiej skaczą z radości, czytając te słowa…

      1. Piszę ze swojej perspektywy, a że lubię takie widoki to chyba nic złego. To tak jakby przez wzgląd na tragiczną falę upałów we Francji 16 lat temu, nie można było pochwalić pięknego lata 2003 roku w Polsce.

  69. Poniedziałkowa wieczorna odsłona GFS złagodniała z ociepleniem ok. 17-18.08. Natomiast ECMWF prognozuje ok. 3-4 dniową falę upału (uściślając większego gorąca lub upału nieco ponad 30°C). Patrząc na średnie realizacje model europejski może mieć więcej „racji”:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw
    Zaznaczmy jednak, że o długiej i/lub silnej fali upału raczej (na szczęście) nie ma mowy.

    Opady, po najbliższej strefie jaka ma przejść w kolejnych kilku godzinach i ew. jeszcze słabszej w środę, później ponownie rzadkie/słabe, o ile w ogóle. I tak pewnie będzie do wkroczenia frontu na finiszu tych kolejnych gorąco-upalnych dni (za 6-8 dni).

    Ogólnie długi weekend zapowiada się spokojnie i z aurę zachęcającą do aktywności na zewnątrz – z początku z temperaturami około lub nieznacznie poniżej normy, a potem przy dominacji anomalii +3/+7K (jak sądzę). Wobec takiej perspektywy za „błogosławieństwo” należy uznać zbliżające się opady, ale… tam gdzie się pojawią i zarazem w okolicznościach bez zagrożeń (burze/podtopienia/porywy wiatru/gradobicia).

    I tu uwaga do komentujących…
    Odnoszę wrażenie, że trochę za dużo przesady w ocenach, że jakoby jak nie mamy dni bardzo gorących lub upalnych, to alternatywą jest od razu jesienny chłód. A tymczasem 3-4 dni w tym tygodniu przyniosą nam temperatury nieco powyżej/poniżej normy, czyli będą umiarkowanie/lekko letnie (gdyż dopiero III dekada sierpnia przynosi coraz wyraźniejszy spadek statystycznej Tavg).

    I właśnie to mi się w tegorocznym sierpniu podoba, że żadna skrajność nie trwa długo, albo wręcz jej nie ma (jak w I połowie lata), przynajmniej w aspekcie temperatury.

    1. Lucas Wawa
      „I właśnie to mi się w tegorocznym sierpniu podoba, że żadna skrajność nie trwa długo, albo wręcz jej nie ma (jak w I połowie lata), przynajmniej w aspekcie temperatury.”
      Mi też to się podoba.
      Byłem ostatnio kilka dni nad zatoką Pucką i pogoda dla mnie idealna. Padało najczęściej w nocy, tylko raz uciekałem z plaży. Temp, koło 20 stopni, czasami do 23,idealna na wypoczynek. Nie mylić z leżeniem na plaży, choć codziennie spędzalem na niej kilka godzin, ale z tego sporo w wodzie. Bałtyk rześki, taki jaki lubię. Spacery po Władysławowie nie męczyły bez przerwy palącym słońcem, bluzę zakladalismy dopiero po 21. Poza urlopem jeszcze lepiej w tym miesiącu. Po prostu fajna pogoda. Nie ma tego czegoś obrzydliwego co się nazywało w tym roku czerwcem. Super sierpień dla mnie.

  70. Ale się superkomórka burzowa wytworzyła w województwie świętokrzyskim, która sięga też kawałka południa woj. mazowieckiego. Podglądam na radarach i widzę, że ma kształt łukowy. Druga słabsza komórka burzowa jest pomiędzy Puławami a Kozienicami.

  71. Ale jedno przyznam-tak tragicznego sezonu burzowego jak w tym roku to ja nie pamiętam :( W lipcu i sierpniu to po prostu taki dramat że brak słów-całkowite zero….

  72. Z burzy raczej nici, ale przynajmniej od kilkunastu minut nawala u mnie deszcz. A widzę po radarze, że to absolutnie nie koniec opadów. Jakby takie coś przechodziło jak należy co 2-3 dni, a nie co ponad tydzień, to nawet by to miało jakiś sens.

    1. No to zobacz na radarze co się dzieje w województwie świętokrzyskim. Wygląda na bow echo, ale nie jestem pewien w 100%.

        1. Region tzw. Ponidzia również w podobnym terminie ubiegłego roku zmagał się ze skutkami wielkiej nawałnicy. Ponieważ przedmiotowa burza nie niosła za sobą strat zbliżonych do derecho tucholskiego, nie była ona przedmiotem zainteresowania wiodących mediów. Niemniej szkody pozostawiła ogromne.

  73. Czyli już nie będzie aż tak równomiernych (z grubsza, jak na okres letni) opadów jak nocą 07/08.08. Okolice Warszawy i tereny bardziej na N (gdzie przebywam) zanotują zdecydowanie mniej opadów względem tego co prognozowały modele – w tym także UM, czy ECMWF. Nie wspominając o tym, że nie ma burzy. Chyba, że jeszcze zrodzi się do rana jakaś nowa strefa opadowa (?).

    Nie sprawdziły się też prognozy wskazujące na to, że jedynym dniem wyraźnie ciepłym w tym „rozdaniu” – m.in. na Mazowszu – będzie niedziela 11.08. Bowiem poniedziałek 12.08 przyniósł tu (oraz bardziej na S/E) jeszcze wyższą temperaturę i to nieco powyżej 30°C – czyli także sierpień nie będzie miał tu zerowego „konta” odnośnie dni upalnych.

    Zwrócę jeszcze uwagę, że temperatura była wysoka, zachmurzenie zmienne (ale z przewagą większego), wilgotność też dość duża, ale i tak mniejsza niż podczas upalno-parno-konwekcyjnych dni pod koniec lipca (2 tyg. temu). Przykładowo, wówczas temperatura punktu rosy (Td) przez 3 doby utrzymywała się na średnim poziomie 17/20°C – podczas, gdy teraz nie przekroczyła nawet 15°C. Czyli jest jednak ogólną regułą, że największe prawdopodobieństwo konwekcji „idzie w parze” nie tylko z wysoką wilgotnością, ale i także z wysoką Td, czy Twb (mokrego termometru). A to te wartości z punktu widzenia odczuwania temperatury przez człowieka są najważniejsze – nawet jak się zachmurzy i nie ma „lampy”.

  74. Porządnie polało w nocy, u mnie 28 mm deszczu wyrobione długotrwałymi opadami konwekcyjnymi. W Kielcach nawet 47 mm. Sierpień coraz większą szansę ma na wyjście powyżej normy opadów. Lipca nie liczę bo te 80 mm było bardzo lokalne, parę km dalej była niecala połowa z tego.

    1. Gratuluję. Natomiast wschodnia Wielkopolska leży, ale już nawet nie kwiczy. Tradycyjnie spadła jakaś 1/4 prognozowanych opadów. U mnie nakapało może ze 4 milimetry.

    2. Potwierdzam Kielce solidny opad tropikalny stroboskop i to dwukrotny jednej nocy i co najważniejsze bez szkód wiatrowych (prawie), cudowna noc. Wysyp grzybów zapoczątkowany dwa dni temu w podkieleckich lasach (jeszcze lokalny) przybierze na sile także zapraszam wszystkich po borowiki.

    3. W każdym razie na papierze nie wygląda to źle- po dzisiejszych opadach suma roczna przekroczyła już 500 mm, założę się, że pod tym względem stacja katowicka należy do ścisłej krajowej czołówki. Oczywiście sposób w jaki ta suma była wyrobiona to już kompletnie co innego i po suchym czerwcu na początku lipca posucha była już bardzo łatwo dostrzegalna (przed 27.04 zresztą tak samo)

      1. W kwietniu posuchy u siebie nie widziałem. Było suchawo, bo od 20 marca do 27 kwietnia padało naprawdę niewiele, ale wcześniej przez prawie miesiąc padało praktycznie codziennie. Średnia temperatura 10 stopni to też niezbyt wysokie parowanie, usłonecznienie było tylko nieco powyżej normy. To nie był kwiecień turbolampa 300h jak na północy kraju. W dodatku mieliśmy jedną z wilgotniejszych i bardziej śnieżnych zim w tej dekadzie, może oprócz lutego.

        O wiele mnie jsze sumy opadów notowano u mnie w 2018, kiedy to od grudnia do kwietnia włącznie sumy opadów nie osiągały nawet 50% średniej wieloletniej. W dodatku kwiecień miał ekstremalnie wysokie parowanie jak na kwiecień z racji średniej temperatury 14 stopni.

        Prawdziwą posuchę (nawet suszę) widziałem u siebie mniej więcej od 25 czerwca, trawa zmieniła się w suche sianko, ziemia była coraz bardziej spękana, na leśnych drogach gruntowych było coraz bardziej grząsko (suchy piach na nawierzchni). 5 lipca trudno było znaleźć jakąkolwiek zieloną trawę, wszystko wyglądało jak suche siano po żniwach. Czerwcowe upały to było jednak za dużo, by przyroda mogła to znieść bez praktycznie żadnych opadów. Efektem są znacznie wcześniej niż zwykle spadające liście z drzew. Obecnie trawniki znów są zielone i posuchy raczej nie widać aż tak.

        Wielkopolska to inna para kaloszy, bo tam susza rolnicza oraz hydrologiczna staje się powoli normą. Opady rzedu 500 mm/rok (taka ich średnia wieloletnia) przestają wystarczać bo wraz ze wzrostem temperatury (zwłaszcza wiosną i latem) zwiększa się parowanie. Nie widziałem nigdzie dowodu na rzekomą zmianę struktury opadów w Polsce, w opracowaniu dla Łodzi było jasno wskazane, że okresy skrajne (mokre i suche) występowały zawsze. Większość rekordów suchości dla łódzkiej stacji jest jeszcze sprzed wojny, zaś najdłuższy okres bezopadowy w historii wyniósł 45 dni i trwał jesienią 1949 roku (cały październik i cząstki sąsiednich miesięcy)

  75. W Warszawie na Okęciu spadło w sumie 2,8 mm, a na bardziej na N od stolicy opady były wręcz symbolicznie – raptem kropienie i nic więcej. Nie słyszałem też żadnego grzmotu.
    Realizacje opadowe ponownie coraz bardziej płaskie.

    Widać jak z coraz większą trudnością formują się strefy opadowe przemieszczające się (z grubsza) w poprzek linii frontowej. Zdecydowanie przeważają (niestety) opady z komórek przemieszczających się częściej wzdłuż jakiś wybranych osi, albo wewnątrzmasowe opady konwekcyjne.
    A przy tym, W cyrkulacja strefowa nie dość, że – przynajmniej w porze ciepłej – jest coraz to słabiej wyrażona, to jeszcze coraz rzadziej przynosi te najbardziej pożądane strefy opadowe (przemieszczające się bardziej w poprzek linii frontowej).

    Tak więc tam, gdzie ostatnio więcej popadało (ale bez zniszczeń) teraz „radość” z poprawy pogody na dłuższy (dla części z nas) weekend będzie pełniejsza. Abstrahując od kwestii opadów, cieszę się, że termicznie dostąpimy kilku dni umiarkowanie letnich – zanim pojawią się kolejne gorące/upalne, ponownie w okolicy kolejnej niedzieli/poniedziałku (18-19.08). I wiele wskazuje na to, że w tym względzie nadal czekać nas będzie co kilkudniowy przeplataniec – bez skrajności zarówno w kierunku silnie upalnym, jak i już zdecydowanie jesiennym (polecie) również.

    Przynajmniej w kwestii temperatury tegoroczny sierpień (na razie jego I i II dekadę) oceniam pozytywnie – zwłaszcza, że pomiędzy nie brakuje też dni na granicy umiarkowanie termicznych i gorących, a przy tym pogodniejszych.

    1. Ten brak opadow to dramat. Ziemia lubuska wysycha. W Zielonej Gorze od poczatku czerwca spadlo ponizej 100mm a w wielu miejscami woj. Lubuskiej pewnie ponizej 60mm przy wysokich temperatures i uslonecznieniu. Najgorzej ze pada tam gdzie problemy z susza I tak byky najmniejsze.

    2. Na północ od Łodzi podobnie ok 3mm. Do tego dziś już ok 10-11 włączyła się suszarka: słońce i wiatr. Śladu już nie ma po tych opadach

  76. cholera, mam nadzieję, że najbliższej nocy burze i ulewy naprawdę przejdą nad południową i wschodnią Małopolską i Podkarpaciem, a Kraków i powiat krakowski ominą; jedyny „+” wczorajszych burz był taki, że mimo wielu wyładowań całkiem szybko się przemieszczały, dzięki czemu u mnie grzmiało może 1 godzinę wieczorem (koło 21 wczoraj) i 1 godzinę późną nocą (koło 3 dziś)- teraz, jak się trochę uspokoiło, to myślę, że nie było takiego Armageddonu, powiedziałbym, że w moich okolicach była normalna burza w stronę mocnej, choć prawdopodobnie 1 z najmocniejszych (jeśli nie najmocniejsza) w tym sezonie (pocieszam się, że marnie było w porównaniu do tego, co miało miejsce w Kielcach czy w Lublinie- aż tyle wyładowań u mnie nie było), ale mam nadzieję, że mocniejszych burz już nie będzie- w centrum miasta było ich chyba z 20-30, jeśli nie więcej, co jest czymś niezwykłym- przeważnie, jak był front burzowy w tej porze ciepłej, to do tej pory niemal wszystko cudownie gasło przed miastem i niektórymi miejscowościami na przedmieściach, np. wieś Zielonki (na N od miasta), gdzie mieszkam; co do pogody jest cholernie niecierpliwa i niesprawiedliwa- większość Polski sobie spała spokojnie, a te najbardziej deszczowe województwa obrywały- w takim Krakowie z pewnością teraz nie ma posuchy (tak, to jest, gdy jest niedobór opadów w Małopolsce, to jest „wielkie święto”, które szybko dobiega końca (koniec „happy hour”), a w takiej Wielkopolsce, gdzie w porze ciepłej jest 2 razy mniej opadów, to tam z kolei jest totalna susza i mieszkańcy już są szczęśliwi, jak mają kilka mm deszczów- absurd; i niech jakiś ignorant powie, że Polska jako kraj będący w 1 strefie klimatycznej ma podobną do siebie pogodę- jak nawet między Krakowem a pobliskimi Katowicami potrafi być czasem całkiem inaczej) :'(

    1. ja bym nie narzekał na opady w Krakowie, po ekstremalnie suchym czerwcu przyszedł suchy lipiec, a opady w sierpniu na razie są poniżej normy dla tego miesiąca, daleko do sierpnia 2006 jest na razie, a przykład między majem a czerwcem dobrze pokazuje jak szybko można przejść ze skrajności w skrajność w każdym rejonie Polski, ale nawet kraje z klimatem morskim potrafią otrzymać niemałą suszę jak Wyspy Brytyjskie w zeszłym roku, także przykład Łodzi które otrzymywały dużo opadów między 2016-2018 pokazuje że prędzej czy później może odwrócić się w drugą stronę i ten rejon od kilku miesięcy ma szczególnie mało opadów.

  77. Tak dla przypomnienia, ze nie jesteśmy krajem śródziemnomorskim wrzucam tu mapkę średniorocznego nasłonecznienia (efekt chmur, ale przede wszystkim szerokości geograficznej) z danych satelitarnych (SARAH-2) zamieszczoną w pracy Pfeifroth i inni 2018 [1]

    [1] Pfeifroth, U., Sanchez-Lorenzo, A., Manara, V., Trentmann, J., & Hollmann R. (2018). Trends and variability of surface solar radiation in Europe based on surface- and satellite-based data records. Journal of Geophysical Research: Atmospheres, 123, 1735–1754. https://doi.org/10.1002/2017JD027418

    1. I jeszcze zdanie z tego samego artykułu:

      „aerosols attenuate more the shortwave radiation compared to clouds over the Mediterranean in summer.

      Inaczej mówiąc latem w rejonie Morza Śródziemnego aerozole silniej osłabiają oświetlenie słoneczne niż chmury!

  78. Od czwartku z tego co widzę to stabilnie się zapowiada się aura – będzie ciepło, momentami gorąco-upalnie, typowe polskie lato. No i tak przez najbliższy tydzień o ile się nic nie zmieni. Powiem Wam, że taka aura na II połowę sierpnia mi odpowiada, nie oszukujmy się, ale u mnie na NE mniej więcej od 15 sierpnia czuć kres lata – jakakolwiek pogoda by nie była. W tym roku może to będzie mniej odczuwalne, bo od dłuższego czasu nie mamy skrajności w pogodzie.

  79. Najistotniejsze dla przyrody jest to że w tym miesiącu więcej pada. Można oczywiście napisać że poza południową Polską sumy nie są zbyt duże, ale kolejna doba opadów np. na Mazowszu z niewielką sumą opadów stanowi wartość dodaną. Susza rolnicza w skali kraju już nieznacznie się zmniejszyła. Padać powinno jednak przede wszystkim na zachodzie kraju.

    1. Na południu orografia robi swoje. Katowice maja 40% większą sumę opadów niż suche niziny środkowopolskie, a pobliskie Bielsko Biała aż 100% większą. U mnie 720 mm, w Bielsku ponad 1000 mimo tylko 60 km dystansu.

      U mnie rzadko kiedy jest posucha, ta z końca czerwca i początku lipca była najbardziej widoczna od końca lipca 2006. Za to w głębi kraju każde cieplejsze i słoneczne lato to wieczne skomlenie na susze. Niestety taki klimat, 500 mm rocznie to dużo za mało przy tak rosnących temperaturach. U mnie 500 mm mają najsuchsze roczniki w historii pomiarów, np 2015 miał 490 mm bodajże.

      1. Jakbyśmy mieli śnieżną mroźną zimę to sytuacja byłaby lepsza, ale i takie skrajne ciepłe miesiąca z niewielkimi opadami jak czerwiec robią też swoje. Wzrost średniej temperatury powoduje że coraz częściej występują ciepłe zimy i bardzo ciepłe lata przy rzadszych opadach w okresie ciepłym. Południe Polski z tego co pamiętam niemal zawsze znacznie większe sumy opadów niż reszta Polski

      2. Patrząc na najnowszy KBW, nadal mamy bardzo ciężką suszę. Oczywiście dla mokrego ostatnio wschodu i południa można mówić o znacznym jej złagodzeniu/zażegnaniu. Jeszcze północ, a zwłaszcza Warmia i Mazury mają jako tako. Niestety, duża części kraju, a przede wszystkim woj. lubuskie, wielkopolskie, dolnośląskie w części nizinnej, częściowo woj. śląskie, opolskie, łódzkie, mazowieckie i lubelskie nadal mają ogromny deficyt wody, a najbardziej uwodnione fronty jak za złość, przechodzą tam, gdzie jest najwilgotniej.

        Wrocław także „kąpie” się w suszy. W czerwcu oficjalnie napadało 27,2 mm deszczu (przy normie 68,80 mm za okres 1981-2010), a w lipcu 49,3 mm (przy normie 81 mm za okres 1981-2010). Sierpień do tej pory jest suchy, już po raz piąty z rzędu. Upałów nie ma, ale po rześkich porankach, w południe robi się duszno, chwilami gorąco. Wiaterek skutecznie osusza to, co jeszcze nie wyschło.

        Grzyby pojawiają się tylko w regionach górskich, na nizinach suchota i bezgrzybie, czyli standard w ostatnich latach. Przekleństwem tego roku tutaj jest to, że czy zimno, czy gorąco, pada tyle co kot napłakał. Maj był wyjątkiem, ale za to przeginał z chłodem, czego efektem jest np. bardzo silne porażenie dębów mączniakiem prawdziwym dębu. Grzybisko dostało w maju dużo wody, a w czerwcu wielkie ciepło i zaatakowało znacznie intensywniej niż w poprzednich latach.

        Do końca sierpnia pewnie przeważać będzie ciepła i sucha pogoda, chociaż i pierwsza dekada września może być podobna. Co będzie dalej? Mam jedno marzenie. 3-4 doby opadów przed połową września z łącznymi sumami 70-80mm w te trzy, cztery doby, a później niech będzie ciepło i słonecznie. I ponowne, po tygodniu, półtora 1-2 dni opadów, ale już o połowę mniejszych. Wtedy byłoby super. W zeszłym roku też marzyłem i dostałem od pogody kopa na rozpęd. Moja prędkość kopowa przez ten rok znacznie się wytraciła, toteż pewnie dostanę drugiego kopa… Ciężkie życie grzybiarza ze skopanym tyłkiem. ;)

  80. A u mnie ładnie pada, umiarkowany deszcz, nie ma silnego wiatru, jest ciepło. Patrząc na radary, to jeszcze kilka godzin taka aura, będzie dominować.

  81. Właśnie jestem w Krakowie. Pada tu ciągły, wieloskalowy opad, do tego całkiem mocny (po 30 sekundach jesteś cały mokry). U mnie pod Wawą czegoś takiego w tym roku jeszcze nie było, jak padało mocno to z burzy i krótko, a wieloskalówki było śmiesznie słabe, nawet okulary mi nie mokły przy nich, o koszulce nie mówiąc.
    A w „suchym” 2018 roku tak jak obecnie w Krakowie, było wieksza czesc drugiej dekady lipca.

    1. Co za niefart, ja byłem w Krakowie wczoraj ;)
      W Nowym Sączu też pada od wczorajszego późnego wieczora, ale dosyć słabo, to bardziej gęsta mżawka niż ulewa. Może z czasem przyjdzie jeszcze coś mocniejszego. Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki ostatnim deszczom i burzom nareszcie nie ma stepów, zieleń znów żyje, a rzeki płyną i nie przypominają kałuż :) Mimo to nie ma szans na lato z opadami choćby lekko poniżej normy, bo okres czerwiec-lipiec przyniósł mniej deszczu niż połowa normy JEDNEGO z tych dwóch miesięcy. Dla porównania lato 2018 dało regularne opady i zapisało się w normie. Jedyna posucha była wtedy zauważalna w I połowie maja i może trochę na początku czerwca.

  82. Dzisiaj na SE Polski chyba będzie pierwszy powiew jesieni podczas tego lata czyli tmax nie przekraczy 15°C przy całkowitym zachmurzeniu (jeżeli się nie przejaśni) i przy ciągłych opadach pochodzenia wieloskalowego. Susza na SE Polski może zostać mocno zgładzona po dzisiejszym dniu.

    1. @Zbigniew – widzę na radarach te opady i szczerze zazdroszczę. A u nas – jak w filmie, czyli „Na Zachodzie bez zmian”. Ciepło, miejscami duszno, trochę słońca, trochę bezpłciowych (wykastrowanych z opadów) chmur i nadal sucho. ;-(

      1. z pewnością jeśli chodzi o Dolny Śląsk to aktualnie w rejonie Gór Sowich jest znacznie lepiej, tutaj co kilka dni przechodzą burze lub same ulewy, nie było tutaj w tym roku na razie skrajnie suchego miesiąca, choć niedobór wodny jest na pewno.

        1. Zgadzam się, mieszkam w okolicy Paczkowa i tutaj nie mamy złych warunków, jest nadal zielono, woda w rzekach pływa. Ale na pewno wody w ziemi brakuje. Deszcze i burze są tutaj choć raz na tydzień :D

        2. @daniel – zgadza się. Tereny Przedgórza i górskie to jedyne obecnie, bardziej uprzywilejowane opadowo tereny Dolnego Śląska. Na niżu bardzo sucho.

    2. A dość rozległe woj. mazowieckie ostatnimi czasy przeważnie w strefie przejściowej między strefami wyraźniej suchymi i wyraźniej mokrymi.

  83. Dzisiejsze prognozy pokazują upał w okolicach 27-29 sierpnia. Czyżby szykowała nam się powtórka z sierpnia 2011 roku? Tak w ogóle to zauważyłem, że jak na II połowę sierpnia fajna pogoda się zapowiada – adekwatna chyba do okresu. Co najważniejsze nie widać temp. poniżej 20 stopni i ciągłych opadów. Chociaż wiem, że są miejsca gdzie by to się przydało.

    1. @adek – ja jestem wręcz przekonany, że jakichś wyż na przełomie sierpnia i września zacznie nas okupować i dogrzeje co najmniej do połowy września. Jak się ma „zastolcować” to po całości. Może się mylę w swoim wkurzeniu na pogodę, może niepotrzebnie napisałem tę tezę i zaczną na mnie mówić „Dorek”, ale gdzieś jakaś intuicja laika mi podpowaida, że będzie gorąco i sucho. Deszcze na zachodzie też przyjdą. W listopadzie…

      1. Jeszcze nie wiadomo, dopiero dzisiejszy GFS prognozuje na koniec miesiąca słoneczną aurę i przewagę temperatur z przedziału 25-30 stopni. Bo jeszcze wczorajszy GFS prognozował na koniec miesiąca jesień z ulewami i z temperaturą maksymalną wynoszącą najwyżej 15 stopni.

      2. Zachód w porze ciepłej ociepla sie w ekstremalnym tempie, widać to od wielu lat, a ten rok to chyba najpotężniejsza skrajność jeśli o to chodzi. Może nie uwierzysz, ale od początku lipca 75% dni jest u mnie poniżej normy, na Dolnym Śląsku odwrotnie. Jest trochę sucho, aczkolwiek w lipcu spadło ponad 100 mm deszczu, w sierpniu już kilkadziesiąt więc wygląda na to, że lato wyjdzie co najmniej w normie opadowej.

  84. Sierpień po II dekadach będzie w okolicach normy co jest już pewne aczkolwiek ze wskazaniem raczej na powyżej. III dekada to jeszcze zagadka, ale jest spore prawdopodobieństwo że lato 2019 będzie kolejnym kolejnym kiedy nie zanotujemy żadnego miesiąca poniżej normy. Ostatnio w 2014 odnotowano lekko chłodny czerwiec i sierpień ale wg nowego okresu bazowego 1981-2010. W starszej klasyfikacji miesiące te byłyby w normie lub nawet lekko powyżej. Co oznacza że stosunku do najzimniejszych czerwców i sierpni od 1951 r oba miesiąca z 2014 roku zupełnie niczym się nie wyróżniły. Poza tym wg okresu bazowego 1981-2010 lipiec 2014, 2010 czy 1959 już nie jest ekstremalnie ciepły tylko anomalnie ciepły. Te chłodniejsze lato zapowiadane jest od lat, ale ciekawe kiedy to takowe nadejdzie…. bo mam coraz większe wątpliwości. Poza tym jak nadejdzie takowe lato już prędzej będzie takowe wobec nowego okresu bazowego np. 2001-2030. Chyba o takich zimnych latach jakie bywały w przeszłości (1980, 1978 czy poszczególne zimne miesiące letnie w danym roku) można zapomnieć przy obecnym trendzie. Musiałaby nastąpić zmiana trendu klimatycznego a na to się zapowiada. Mnie osobiście z dwóch niekorzystnych opcji bardziej odpowiada ocieplenie klimatu bo wolę stracić zimne i śnieżne zimy których jako jedyne szkoda mi przy tym trendzie, niż stracić ciepłe początki wiosny i końcówki jesieni z większą częstotliwością chłodnego lata, ale nie zmienia to faktu że jest to bardzo niepokojące

    1. Po 2 dekadach sierpnia bieżąca anomalia będzie raczej wokół +1K (ref. 1981-2010). Najbliższe 2-3 dni może ją nieco obniżą (ale raczej nie mniej niż do ok. +0,5K), potem jednak prognozowane są dni w przewadze gorące/upalne (choć bez fali silnego/długiego upału).

      Natomiast w 3. dekadzie statystyczna Tavg zaczyna coraz wyraźniej się obniżać (pierwszy w skali roku wyraźniejszy spadek), więc ewentualne ochłodzenia muszą być coraz to głębsze, aby anomalia była odpowiednio niższa.

      Na dzisiaj na ok. 80-90% można obstawiać końcową anomalię sierpnia’2019 w widełkach 0/+2K (ref. 1981-2010). Natomiast te ok. 10-20% opcji to tylko w przypadku bardzo dużych skrajności w końcówce miesiąca – albo w kierunku ewentualnej silniejszej/dłuższej fali upału, albo faktycznie większego wczesno-jesiennego ochłodzenia.

      1. Wg mnie bliżej jednak będzie +0.5K jeśli, ale to już detale. Nawet jeśli anomalia osiągnęłaby +1K to nie jest duża anomalia dodatnia. To wciąż dość spora szansa na sierpień poniżej normy i na sprawdzenie się mojej prognozy tego sierpnia jeśli III dekada byłaby zimna, choć prawdopodobieństwo jest już mniejsze niż sierpnia powyżej normy. Na tę chwilę obstawiłbym 60% na sierpień powyżej normy a 40% na poniżej ( nie patrząc na prognozy gfs a biorąc uwagę te fusy na 80% do 20%, ale na pewno nie 90% anomalia dodatnia będzie zbyt na mała na taką prognozę) Tak czy inaczej średnią temperaturą sierpień 2019 już się raczej nie wyróżni. Na innych portalach wróżą jeszcze spore prawdopodobieństwo wystąpienia jeszcze ekstremalnego upału czyli powyżej 35 stopni lokalnie w końcówce sierpnia

        1. Jak na dni 17-20.08 sprawdzą się bardziej umiarkowane termicznie prognozy GFS to bieżąca anomalia sierpnia po 2 dekadach może będzie bliżej +0,5K (ref. 1981-2010). Jednak jak „przywali” ciepłem jak nierzadko prognozuje ECMWF to będzie spokojnie wokół +1K.

          1. @Lucas
            Ale weź pod uwagę, że w dniach 14-17.08 sporo ona spadnie. Nawet upał w dniach 18-19.08 może nie wystarczyć by doszła do +0.5K, o +1K nie mówiąc nawet

          2. @kmroz
            A więc na dzisiaj załóżmy, że anomalia do 20/21.08 będzie rzędu +0,5/+1K – a raczej tylko w skrajnych przypadkach poza tym zakresem.

          3. Bardzo wątpliwe wg mnie, ale czas pokaże. Pamiętaj że noce coraz dłuższe i tmin ma coraz większy wpływ na avg.

    2. Lato 2014 na południu Polski miało -0,47K względem 1991-2018. To już dość chłodne lato jest, czerwiec byl chłodny ale chyba najpogodniejszy z całego lata, lipiec gorący i bardzo parno-duszny, sierpień do 10go gorący a po 10tym wczesnojesienny, we wrześniu było więcej letnich dni niż w tym sierpniu. Względem 2001-2030 będzie to już naprawdę chłodne lato, no chyba że nam trend ociepleniowy wyhamuje i lata 20te będą się odznaczać podobnymi okresami letnimi co 90te. Które były raczej dość chłodne jeśli pominiemy wyjątkowo upalne 1992 i 1994.

    3. Ja obstawiam, że jednak wbrew prognozom sezonowym (które przewidywały temperatury poniżej normy) np. CFS sierpień zapisze się co najmniej lekko ciepły,

    4. Lato chłodne nie będzie, natomiast wakacje mają dużą szansę zapisać się najzimniej w obecnym wieku. W najbliższych dniach anomalia mocno poleci w dół i do soboty myślę że zejdzie wyraźnie poniżej normy.

      W tym roku uświadomiłem sobie, że jednak sucha gleba wcale nie musi oznaczać z automatu „gorąco”. Sprawdzilo się to tylko w 2018 roku, w 2016,2011,2008 i 2007 juz nie za bardzo.

      1. @kmroz
        Widzisz, sam przy okazji odpowiedziałeś sobie na „wątpliwość” dlaczego ja na ostatnie ocieplenia aż tak nie narzekam. Dla mnie sprawą kluczową są proporcje i brak trwalszych skrajności – a tych, przynajmniej w aspekcie termicznym, tegoroczny sierpień nam mało przynosi.

        PS. A w jutrzejszy świąteczny czwartek zanosi się na kolejny przyjemny sierpniowy dzień (pomimo dość chłodnego poranka).

      2. „W najbliższych dniach anomalia mocno poleci w dół i do soboty myślę że zejdzie wyraźnie poniżej normy”
        Anomalia temperatury w najbliższych dniach będzie zależeć od nasłonecznienia w ciągu dnia i zachmurzenia w nocy. Jeżeli będzie w ciągu dnia 20-25 stopni w większości kraju, a w nocy ok 10-15 stopni to nie będzie to jakaś wielka anomalia na minus. W nocy musiałoby się mocniej rozpogodzić, żeby tmin spadła do 5-10 stopni, aby były mocniejsze anomalie ujemne. Uważam, że hiperbolizujesz z tym stwierdzeniem, że „anomalia mocno poleci w dół” i że „zejdzie wyraźnie poniżej normy”. Chociaż dzisiejszy dzień ma szansę zapisać się mocno poniżej normy (za sprawą że temperatura w wielu regionach Polski jest poniżej 20 stopni).

        1. @Zbigniew
          Jesteś ostatnią osobą po której bym się spodziewał, że się tutaj ze mną nie zgodzi. Chyba po raz pierwszy na tym forum widzę, że właśnie Ty bagatelizujesz ochłodzenie… 🤔

          Nocami będzie przeważnie poniżej 10 stopni, gdyż będą pogodne. Zachmurzenie większe trafi na piątek, ale w ciągu dnia, na wieczór ma się znowu wypogodzić.

          1. No jeżeli będzie pogoda typu, że przy tym ochłodzeniu w dzień większe zachmurzenie i wieczorem będzie się wypogadzać to będzie typ pogody, której nie lubię podczas ochłodzenia. Ale pamiętam, że ty lubisz chłodne noce w lecie (z tmin poniżej 10 stopni), więc taki typ pogody tobie pewnie nie będzie „wadził”.
            Analizując twój komentarz widać, że nobilitujesz ochłodzenie i jednocześnie deprecjonujesz skalę większego ocieplenia, które ma się pojawić na przełomie II i III dekady sierpnia.

      3. Lato skrócone oczywiście do lipca i sierpnia;). (Ja osobiście najbardziej lubię porównywać same miesiące niż całe pory roku, albo ich wycinek)

        1. Czerwiec mocno w tym roku robi „szum” i zamierza w statystykach obraz tej przeciętnej, czyli chłodnej jak na obecne czasy pory cieplej. Kwiecień, maj, lipiec i sierpień w tym roku to miesiące niezbyt ciepłe. Podobnie w 2015 roku, tam sierpień sporo zakłócił, reszta miesięcy 04-10 była przeciętna bądź nawet chłodna

          1. Kwiecień w tym roku niezbyt ciepły? No nie powiedziałbym, chyba, że porównyjesz go do kwietnia sprzed roku…

          2. Średnia nieco ponad 10 stopni, uslonecznienie 195h. Około 1K ponad średnia z lat 1991-2018, nieco bardziej słoneczny niż zwykle (o jakieś 20h). Ładny kwiecień ale daleki od skrajności. I dobrze, taki w sam raz właśnie, ładny ciepły bez przedwiośnia oprócz krótkiego epizodu w połowie. W 2017 roku przedwiośnie było tam przez pół miesiąca a słońca ledwo co, to jest przesada w drugą stronę.

          3. Kwiecień owszem ciepły, ale dynamiczny, na pewno nie monopłciowy. U mnie wystąpiła pierwsza dwudziestka najpóźniej po 2008 roku, a przymrozki pojawiały się do końca drugiej dekady (potem jeszcze wróciły w maju), więc jak najbardziej akcentów zimowych nie brakowało.
            Kwiecień do góry mocno pociągnęła ostatnia dekada, podobnie było z majem, lipcem i być może z sierpniem tak będzie ;)

          4. No właśnie, niespecjalny rok z jednym wybitnym miesiącem, a ma on niemałe szanse na rekord jeżeli jesień oraz grudzień (zwłaszcza grudzień) będą ciepłe. Normalny styczeń, ciepły luty (ale takich lutych w ref. 1991-2019 było już 7 więc to żaden wyczyn), ciepły marzec (podobna sytuacja), ciepły kwiecień (również podobnie), zimny maj, rekordowy czerwiec, przeciętny lipiec i prawdopodobnie lekko ciepły sierpień.

            Na rekord zapracuje głównie czerwiec, ciepłe miesiące z rodziny DJFM oraz…. brak głębokich anomalii ujemnych. Oczywiście może nas czekać niespodzianka, paździenrik może mieć -3, listopad -4 a grudzień nawet -5. Jednak jeżeli tak duże chłody / mrozy nas ominą to rok będzie dzielnie walczyć o rekord.

          5. Wygląda na to, że szybkość ocieplenia się już tak oszalało, że wystarczy że omniną nas duże chłody a może paść rekord…

  85. Dzisiejszy GFS prognozuje super pogodę w swoich fusach od 25 sierpnia do końca miesiąca. Szkoda tylko, że to pojedyncza taka prognoza i raczej się nie sprawdzi. Bo jeszcze poprzednie aktualizacje tego modelu prognozowały na koniec miesiąca pernamentną jesień z ulewami i temp. maks. poniżej 15 stopni.

  86. Dzisiaj od rana pochmurno i sporo leje. I nawet taki solarny fan klimatów pustynnych jak ja nie narzeka xD takie dni latem jak najbardziej się przydają. Zwłaszcza w przerwie między dniami słonecznymi i gorącymi.

    Co innego taki jałowy zimny badziew jak między 7 a 18 lipca. To się latem do niczego nie przydaje.

  87. Patrząc na prognozy odnoszę wrażenie, że rozwój sytuacji nad Europą (także środkową) jakby ewoluował ku opcjom pośrednim między cyrkulacją strefową (z W) a blokadą kontynentalną (z wyżami często w osi między Europą W/SW a europejską Rosją).
    Oznaczałoby to dalszą co kilkudniową przeplatankę między dniami umiarkowanymi termicznie lub nieco poniżej normy a dniami gorąco-upalnymi. A także naprzemienność dni wyraźniej pogodnych oraz ze zmiennym lub większym zachmurzeniem.

    Zobaczymy jednak, czy czasami (po krótkiej przerwie) ponownie nie pójdzie to w kierunku wyraźniejszej blokady jak np. na finiszu rannej prognozy ECMWF – a co zwiększyłoby „ryzyko” jakiś trwalszych skrajności termicznych, a z jakimi mieliśmy nierzadko do czynienia przez sporą część maja, czerwca i lipca (w różnych kierunkach).

    A co z opadami? Jak widać po ostatnich godzinach największe nań szanse jest tam, gdzie zafalują jakieś fronty rozwijające się na granicy oddziaływania upalnych mas (pod)zwrotnikowych oraz chłodniejszych polarnomorskich. Bez względu na to, czy opady mają postać głównie konwekcyjną, czy też bardziej wielkoskalową, to ich specyfika jest inna niż przy typowej strefówce, a co przedkłada się na duże dysproporcje w sumach opadów na różnych obszarach.

    Z tym, że teraz zbliżamy się raczej ku kolejnemu okresowi suchemu – więc lepiej będzie na obszarach, gdzie w ostatnich godzinach/dniach wyraźniej popadało (oczywiście abstrahując od kwestii ewentualnych zniszczeń, jeżeli gdzieś miały miejsce).
    Generalnie rzecz biorąc, poza przejściowymi „pogorszeniami” i ochłodzeniami, przed nami nadal przewaga aury bardziej letniej niż już (wczesno)jesiennej.

    1. No najbliższe dwa dni będą raczej wczesnojesienne (chociaż nie powiem, całkiem przyjemne). Ocieplenie potrwa tylko 2-3 dni i będzie słabsze niż się wydawało jeszcze w poniedziałek.

      1. Moim zdaniem będzie to kolejne „wahnięcie” termiczne o podobnej skali (przynajmniej w sensie anomalii) jak poprzednie w obecnym miesiącu.
        A co do skali ocieplenia – ona teraz się wyjaśnia, ale myślę że ponownie doświadczymy 2-3 dni wyraźnie gorących lub lekko upalnych.

        1. Byle nie takich jak miniona sobota i poniedziałek bo te dni były wstrętne. Mimo że na termometrze prawie 30 dobiło. Za to będąca pomiędzy nimi niedziela była jednym z najlepszych dni tego lata (i mówię to ja, który na topie postawi 30 czerwca tego roku), choć była od nich obu chłodniejsza.

      2. Ocieplenie potrwa dłużej niż 2-3 dni. Poza tym jutro na Mazowszu na pewno nie będzie wczesnojesiennie. W ogóle w prognozach nie widać żadnych symptomów aury wczesnojesiennej także w 3 dekadzie sierpnia.

        1. @Leksa
          Ja to słyszałem opinię że średnia poniżej 20 stopni to już wczesna jesień 🤣

          A tak na poważnie, to średnia jutro może na stacjach poza MWC wyjść koło 15-16 stopni, a więc zdecydowanie aura późnoletnia/wczesnojesienna. Za to w piątek noc może ciut cieplejsza, ale za to w dzień przybędzie chmur, co ograniczy radiacyjny wzrost temperatury.
          Oczywiście nie narzekam, lubię takie temperatury o każdej porze roku. Ale nie ma co zaklinać rzeczywistości że to prawdziwie letnia aura.

          Aktualnie pozdrawiam z „październikowego” Krosna- 15 stopni, zimny wiatr i lejący ciągły, umiarkowany deszcz (ile bym dał żeby go przesunąć o 300 km na NNW, tu już nie jest ani trochę tak potrzebny). Za parę godzin znikam poza zasięg, będziecie mieli spokój od mojego marudzenia na „jesień w lecie” ☺️😇

    1. O takim podziale Polski jak piszesz Lucas ja marzę. Bo jednak SE Polski miało dużo opadów w maju, a Ziemia Lubuska cóż – tylko jako tako w styczniu i w marcu było opadów, choć w styczniu lepiej gdyby więcej było śniegu. Potem – kwiecień – susza, maj – w normie, ale bez rewelacji i suche gorące lato :(

  88. Jeśli mówimy o poleciu / jesieni to jest ona dzisiaj w Katowicach bo temperatura w dzień wynosi tylko 18-19 stopni i dzień jest przeważajaco pochmurny. Ale to jest pojedynczy dzień przed ociepleniem, szkoda że znowu mają być jakieś chmury w dzień i to niemało. Tego lata prawie wszystkie lampowe dni przypadły na czerwiec niestety. Takich jak miniona niedziela (jakieś tylko niegroźne obłoczki) jest u mnie bardzo mało.

    Suma opadów od wczoraj to 36 mm. Od początku miesiąca spadło 72 mm i właśnie dobiła do średniej w latach 1991-2018. W tej dekadzie większość sierpniów była sucha, bo sumy opadów od 2010 układały się tak: 123, 90, 56, 28, 113, 15, 67, 53, 29. Mieliśmy więc 3 sierpnie wybitnie suche oraz dwa umiarkowanie mokre (suma lekko ponad 100 mm to w Katowicach żaden wyczyn, o wybitnie mokrym sierpniu mogę mówić powyżej około 130 mm, rekord to 169)

      1. 72 mm w ref. 1991-2018. Jednak opady mają dużą zmienność (odnotowano sumy od 14 do 169 mm) i brak jakiegoś wyraźnego trendu (w przeciwieństwie do temperatur) więc lepiej chyba użyć średniej z lat 1951-2018. Ta wynosi 78 mm.

        1. No tak myslalem, czyli wydaje mi się że przesadzasz że większość była sucha. Jeżeli to minimalnie. Raczej była zróżnicowana, a średnia w sumie nie odbiegala daleko od normy. Piszę to na oko, bo nie liczyłem średniej.

          1. Ale on pisał o ostatnich latach, te były bardzo suche z sierpniami 2015 i 2018 na czele. Tegoroczny będzie już najbardziej wilgotnym od przynajmniej 5 lat, a mamy przecież dopiero połowę miesiąca.

  89. U mnie dzisiaj jednak porządnie lało od jakiejś 12 do 18… 6h porządnych opadów. Powiem Wam, że obecnie trawa rośnie w mega tempie, bo padają regularnie deszcze i chyba od wiosny to teraz jest o dziwo najbardziej zielono na trawnikach… także wygoniłbym teraz opady tam gdzie jest mega sucho. No dzisiaj mogliśmy się poczuć jesiennie, bo jak zaczęła się ulewa to było zaledwie 15 stopni. Chociaż uważam, że były gorsze dni.

  90. Ja dziś też przez prawie dzień widziałem pochmurny deszczowy dzień spadło prawie 50 mm. co sprawia że to był najbardziej deszczowy dzień w tym kalendarzowym roku.Ale nie o tym chciałem napisać a o tym co zobaczyłem rano w tvn.W ich prognozach w Rzeszowie miało dziś być burzowo i najcieplej w całym kraju aż 25 st.I tą temp. się zdziwiłem co prawda ja do Rzeszowa mam prawie 100 km ale u mnie nie było nawet 16 st.Ktoś wyżej napisał że w Krośnie też było zimno więc podejrzewam że i w Rzeszowie dziś było pochmurno ,a to na pewno nie pozwoliło podnieś aż tak wysoko temp.

  91. Sierpień w Katowicach całkiem pozytywny, przydałoby się nieco więcej słońca. Tymczasem marzę o powtorce września sprzed 20 lat, w 1999 roku średnia 16,1. Bardzo wysoka jak na mozliwosci tego miesiąca.

    1. Nie wiem jak było w 99 już nie pamiętam. Ale w 2016 i 2018 były ładne wrześnie. 2006 chyba jeszcze lepszy. Niestety było też kilka Wrześni nie do życia. 2001 najgorszy, kiepskie też w 2007 2010 2013 2017.

  92. zimny poranek mamy w Jeleniej Górze poniżej 5 stopni, widać że długość dnia już poleciała w dół i łatwiej będzie o takie noce przy napływie takiego powietrza.

  93. Noc bardzo zimna z Tmin nad ranem zaledwie 5,7*C, ale i tak nieco cieplejsza niż najchłodniejsza noc .. w lipcu. Centrum oraz NW Polska zdecydowanie wśród najchłodniejszych miejsc w kraju. Za to w Warszawie ok 10C.
    Dzisiejszy dzień mimo dość niskiej temp. nie zapowiada się wcale źle, głównie z uwagi na prognozowany b. słaby wiatr. Pewnie chmury się obficie pojawią (bo w przeciwnym wypadku Tmax sięgnęłaby co najmniej 27-28C), ale padać nie będzie.

  94. Zimno ale przynajmniej słonecznie. Chętnie przyjmę nawet te marne 20 w dzień z zimna nocą ale bez tych grubych chmurzysk jak w zeszła sobotę czy poniedziałek. Co z tego że 30 stopni jest skoro wisi taki badziew i straszy deszczem /burzą która cały dzień nie nadchodzi. Na basen nie, opalać się nie, na rower też niezbyt. W efekcie upalny dzień okazuje się barowym dniem.

    Prognoza gfs na przyszły tyg jest tragiczna, słońca praktycznie żadnego. Ecmwf ciut lepsza. Zobaczymy co to będzie. Byle nie to co w 2017, gdzie od 2.09 zaczęły się ciemności trwające do marca. Brzydki i mokry wrzesień przeboleję, załagodzi susze na nizinach w głębi kraju. Ale resztę jesieni chciałbym jak najładniejsza i najcieplejsza. Październik jak w 2000 ze średnim tmaxem 18 stopni byłby super.

    1. Prognoza ECMWFw przyszłym pogodowo najgorsza nie jest, widać w niej jednak temperatury umiarkowanie chłodne tzn że anomalie mogą przejść na ujemne już po 2-4 dniach licząc od 17.08 lub 18.08. Dlatego też pisałem że wciąż istnieje dość spore prawdopodobieństwo sierpnia poniżej normy. Po całości za to pojechał gfs i to w ciągu doby zmienia prognozę o niemal 180 stopni w końcówce sierpnia. Prognozowane temperatury w samej końcówce sierpnia na NE na poziomie na 9-10 stopni są w granicach rekordowo niskich temperatur maksymalnych na nizinach Polski dla tego miesiąca. Podobnie zresztą w Zakopane 6-7 stopni. Taka temperatura ma prawo się jednak zdarzyć bo leży w granicach potencjału w samej końcówce tego miesiąca ( byłoby to nadzwyczajne wydarzenie w zwyczajnym do tej pory sierpniu). Jednak tak zimne końcówki sierpnia zdarzają się skrajnie rzadko. W 2010 czy w 1995 było podobnie wyjątkowo zimno miejscami. Oczywiście realizacja scenariusza gfs z pewnością spowodowałaby że sierpień spadłby poniżej normy i to poniżej -1K. Traktuje to oczywiście jednak tylko i wyłącznie jako ciekawostkę. Widać jednak że to czy sierpień będzie na poniżej normy czy powyżej będzie zależało od samej końcówki miesiąca . Może być nawet że do ostatniego nie będzie pewności ( a na pewno nie przed 25.08)

  95. Najnowszy GFS prognozuje na koniec sierpnia dolinę geopotencjału akurat w Polsce.
    Oznacza to deszcz oraz temperatury maksymalne poniżej 15 stopni. Czyżby czekała nas powtórka sierpnia 2010 oraz września 2010?

          1. @ekolog. Ja też tą prognoze widze i nie widać w niej nic z jesiennej aury jaką pokazuje ostatni GFS. Z resztą jak można w ogóle komentować jego „wypociny” skoro wiadomo że od ostatniej jego niby aktualizacji progozy tego modelu nadają się na śmietnik

          2. Macie oczywiście rację, dlatego nie warto patrzeć na prognozy 10+ w przód. To znaczy nadal można je komentować jako ciekawostkę, ale nie ma sensu brać ich za pewnik. A jeśli już, to lepiej opierać się na prognozach ECMWF, jednak on nie posiada prognoz długoterminowych, przynajmniej w wersji darmowej.

            Jednak wiele osób nieznających się na meteorologii (w tym starsze osoby, które nie mają dostępu do komputera i internetu) ogląda medialne prognozy w telewizji, które opierają się tylko i wyłącznie na modelu GFS. A później jest wielkie narzekanie, że znowu nie wyszły im prognozy.

  96. Drzewa się dziwnie zażółciły już jak na połowę sierpnia -pewnie przez wiosenną suszę i przymrozki. Przy już chlodniejszych dniach wygląda to już prawie jak wrzesień.
    Co do prawdziwego września, model cfsv2 w prognozach utrzymuje ciepły wrzesień.

    1. mam nadzieję, że tak będzie, bo jeszcze tego by brakowało aby było ciemno, zimno i beznadziejnie… bo lato 2019 w odbiorze jako niezapamiętane, bo tylko czerwiec był spoko, sierpień to takie polskie lato jak na razie, a lipiec – do 18.07 to pomyłka…

  97. Może jestem dziwny, ale po stokroć wolę pogodę taką jak przed około tygodniem, tzn pełne zachmurzenie i duża wilgotność, ale zerowy wiatr przy około 24 stopniach, niż przykładowo dzisiejszą „ledwodwudziestkę” przy silnej operacji słonecznej. Tamtego dnia (bo tylko jedną dobę miały miejsce takie warunki) czułem się świetnie pomimo silnego odczucia parności. Taka mała namiastka tropików :-)
    Przy sytuacji jaką mamy dziś i przez większą część sierpnia póki co odczuwalnie ciepło zaczyna robić się dopiero tuż przed godziną 12-tą, a po 18-tej nadciąga spory chłód. Noce i poranki to grubo poniżej 10 stopni. Lekko inaczej jest przy pełnym zachmurzeniu, mżawce i wietrze, gdzie cały dzień utrzymuje się -nasto stopniowa zawiesina.
    To wszystko oczywiście w założeniu, że zarówno w lipcu jak i w sierpniu dni z około 25 stopni pełnego komfortu termicznego było na naszych terenach jak na lekarstwo. Czerwiec natomiast był trochę za gorący nawet jak dla mnie. Nie to, żebym czuł awersję do gorąca, ale po chłodnym maju oczekiwałem amplitudy temperatur pnącej się w górę w lekko wydłużonym okresie czasu

  98. Za nami najzimniejsza jak dotąd doba sierpnia, z Tavg obszarową ok. 15,5°C i anomalią -2,15K (ref. 1981-2010), choć i tak w lipcu bywało chłodniej. Nie mniej za uzasadnione można było uznać odczucia dot. „powiewu” jesieni. Także ostatniej chłodnej nocy.

    Ale…
    Tak chłodno jak średnio wczoraj za dnia i minionej nocy w 2. dekadzie sierpnia już nie będzie. Aura letnia się z nami nie rozstaje. Ba, przed nami scenariusz bardzo podobny do tego sprzed tygodnia, czyli stopniowe ocieplenie, z apogeum ciepła (większego gorąca lub lekkiego upału) w niedzielę i/lub poniedziałek (18/19.08). Są przy tym szanse, że zbliżające się ocieplenie będzie w mniejszym stopniu w wersji dusznej (parnej) niż poprzednie.

    Niektórzy około ostatniej niedzieli pisali, że mamy tylko 2 dni ciepła, a potem ponownie ma być chłodno. Równie dobrze można byłoby teraz napisać, że kończą się 2 najchłodniejsze doby, a potem ponownie powrót aury cieplejszej (gorętszej)…
    A tak naprawdę to mamy w tym względzie przeplataniec i warto w tych ocenach nie zapominać o największym tego lata (statystycznie) odsetku dni z temperaturą umiarkowaną (umiarkowanie letnich) – a jakich w czerwcu i lipcu mieliśmy stosunkowo mało. I patrząc na dalsze prognozy coś podskórnie czuję, że takich też nie zabraknie nam w 3. dekadzie sierpnia.

    A co do opadów… Teraz ponownie będzie ich coraz mniej (co najmniej do ok. 20.08) – a co będzie korzystne zwłaszcza w Polsce S/E, gdzie ostatnio mocniej popadało. Przydałoby się teraz, aby kolejna strefa opadowa ustawiła się bardziej nad obszarami Polski W/N (i częściowo C).

    Tak więc wydłużony (dla części z nas) sierpniowy weekend powinien sprzyjać wypoczynkowi i aktywnością „poza murami”. A dwa najpogodniejsze dni w skali kraju dni powinny przypaść na najchłodniejszy dzisiejszy świąteczny czwartek (choć już za dnia nie tak zimny), jak i później na najgorętszą najbliższą niedzielę.

    1. Cały czas mają to temperatury niezbyt dużo odbiegające od normy zarówno w jedną jak i drugą stronę. Tak jak zapowiadane ocieplenie z temperaturami do 30 stopni to wciąż nie jest jeszcze bardzo duża anomalia dodatnia tak później ochłodzenie od ok 20.08 też zapowiada umiarkowane chłodne temperatury. Oznacza to że do ok 25.08 na nie będzie odbiegała zbyt daleko od normy do tego czasu i dałbym aż 80% prawdopodobieństwo że do 25.08 anomalia wyniesie 0-0.5K przy realizacji tych prognoz ECMWF ( przy realizacji kiepskiego gfs -0.5- 0K). Ja osobiście absolutnie nie uważam żebyśmy do tej w sierpniu mieli jakoś szczególnie chłodne dni tak samo jaki i szczególnie ciepłe. Ot zwykły sierpień gdzie nic godnego większej uwagi się nie dzieje do tej pory. Nawet jakby sierpień skończyłby się anomalią ujemną do -1K do też nie byłoby to coś godnego większej uwagi poza faktem że byłby to 3 miesiąc z anomalią ujemną w 2019 ( po styczniu i maju). W 2019 do tej pory nadzwyczajną pogodą wyróżnił się do tej pory „tylko” czerwiec. Początek maja był trochę ciekawy bo przez wiele dni temperatura maksymalna w wielu regionach nie przekraczała 10 stopni, ale żadne rekordy nie padły, więc tego też bym nie ocenił jako coś nadzwyczajnego.

      1. mnie zastanawia i niepokoi, czy współczynnik CAPE na poziomie maks. ok. 500-600 J/kg prognozowany u mnie jutro i w poniedziałek (N Krakowa) przyniesie większe burze, czy to będą w rzeczywistości tylko lokalne „wypierdki” i pojedyncze wyładowania? IMGW nie wydało oficjalnie zagrożenia co do jutra, ale martwi mnie, że większość Polski będzie mieć piękny błękit nieba, a u mnie ponuro, ciemno i deszczowo (mimo, że niestety w takim układzie ciepło- w piątek, który ma być chłodniejszym dniem temp. maks. wyniesie +22 C/+24 C) :'(

  99. Przeczytałem prognozę długoterminową na jesień i początek zimy. No właśnie… wychodzi na to, że czeka nas tylko jesień, bo o zimie nawet nie ma mowy. Czy to już będzie na stałe w najbliższych latach? Od sezonu 12/13 nie mieliśmy porządnej zimy, a to jednak jest już kilka lat, w tym roku na moich terenach był miesiąc zimy, ale nie była jakaś uciążliwa/mocna, więc trochę mnie to niepokoi. Bo wolę prawdziwą zimę, od jesieni w środku stycznia.
    Nawiązując do pogody, która jest obecnie. Przed nami znowu bardzo zimna noc. Od 20-tej praktycznie już trzeba siedzieć w ciepłych bluzach i spodniach. Taki przedsmak tego, że rozpoczynamy polecie na NE. Ale od jutra powinno być lepiej.

    1. W latach 90 też były takie beznadziejne jesienne zimy, choć jeśli chodzi o liczbę ciepłych i zimnych miesięcy z grupy DJFM to bieżąca dekada jest bez konkurencji – na 35 miesięcy były 23 ciepłe i 7 chłodnych. Te cieple lata 90 miały chyba 18 ciepłych i 15 chłodnych z łącznie 40 miesięcy. Lata 90 miały jeszcze jedną rzecz czyli wyjątkowo zimne listopady. W sezonie 1993/4 w zasadzie tylko druga połowa listopada to była zima, grudzień miał 1 dzień z całodobowym mrozem, styczeń żadnego, luty kilka.

      Jeszcze jakby za tym ociepleniem szło z 2-3 razy większe uslonecznienie to by można to ścierpieć. Ale takie miesiące ze średnią +1-3, brakiem śniegu i 40h słońca to są jeszcze gorsze niż stereotypowy listopad. I tak sobie mijają dziesiątki dni każdy jeden tak samo beznadziejny i mroczny. Śnieg spadnie z 3 razy i się zaraz roztopi, potem przyjdzie jakiś suchy mróz i tyle. Ciekawe jaka będzie tendencja NAO i AO zimą, bo z tym akurat mamy w tym roku przełom, od kwietnia był najdłuższy ciąg ujemnego od dawna. W zimie taka sytuacja by nam przyniosła dość mroźną zimę w uśrednieniu, zwłaszcza przy sytuacji z maja.

      1. Właśnie dlatego przestałem lubić tą porę roku. Wcześniej też przeważało zachmurzenie ale przynajmniej był śnieg, a teraz najczęściej błoto. Straciłem już nadzieje że coś się zmieni a do standardów podzwrotnikowych bardzo daleko nam jeszcze. Wg mnie ta pora roku będzie wyglądała właśnie tak jak te cieplejsze zimy ostatnio. Być może z jeden miesiąc zimowy trafi się „zimowy” albo nawet 2 razy pod rząd każdego sezonu jakiś a później może za 10 lat ponownie się trafi, będzie coraz rzadziej. Niestety dla tych co lubią śnieżną i mroźną zimę ale trzeba się przyzwyczajać do zim ponurych z jeszcze większą dominacją temp. 0-10 stopni i najprawdopodobniej większą ilością opadów. Trudno jednak żeby było inaczej skoro ociepla się klimat żeby nie ocieplały się zimy. Tak naprawdę przy ocieplaniu klimatu to tej pory roku można by było spodziewać jako najszybciej ocieplającej się. Pomimo że prawdopodobieństwo „prawdziwie” zimowego miesiąca jest wciąż większe niż jakiego zimnego miesiąca letniego to nie nastawiałbym się

        1. Mam podobne odczucia. Nie przeszkadzały mi miesiące pokroju stycznia 2010 czy stycznia 2013 mimo że słońca tam w zasadzie nie było. Tam przez cały miesiąc leżał śnieg i co jakiś czas dopadywało nowego, przez co nie tworzyła się czarna brudna skorupa.

          Za to miesiące pokroju grudzień 2017 czy 2018 to egipskie ciemności przez prawie cały miesiąc. Pierwszy miał parę ładnych dni na końcu, drugi na początku. Reszta – ciemnica bez śniegu. W 2018 był śnieg na nieco wyżej położonych terenach, np Tarnowskie Góry w połowie wyglądały fajnie, a w Wiśle to była zima na całego, śniegu chyba 40 cm.

          U nas normy zimowe są cholernie blisko izotermy 0C więc nawet niewielka zmiana temperatury średniej bardzo mocno zmieni obraz tej pory roku. Niestety, na taki głównie późno jesienny i depresyjny, z bardzo mała ilością słońca i bez śniegu. Jakby nasza norma wynosiła np. -10 w styczniu to takie ocieplenie klimatu by niewiele zmieniało. Miesiąc o średniej -8 nie różni się mocno od -10 jeśli chodzi o dominujący krajobraz.

          1. Ale nawet w styczniu 2010 mieliśmy epizod pięknej pogody, z małą pomocą wyżu rosyjskiego. Jednak coś za coś – był wtedy największy mróz w miesiącu, nocami temperatura spadała poniżej minus 20 stopni, a w ciągu dnia oscylowała najczęściej w granicach (-5) – (-10) i to tylko w najcieplejszym momencie dnia.

          2. Grudzień 2017 zapamiętałem głównie z powodu silnego ataku wiatru fenowego w dniach 11-12.12. 11 grudnia najcieplej było wieczorem, gdy temperatura wzrosła do 12 stopni. To było niespotykane uczucie. A następnej doby najcieplej było podczas nocy, gdzie tuż nad ranem było 13 stopni. W ciągu dnia zaczęło się jednak ochładzać.

    2. Czyli dominacja aury jesiennej przez 6-9 miesięcy…
      A tak by było jakby teraz częściej sprawdzały się chłodniejsze scenariusze, im bliżej zimy tym ponownie cieplejsze, a wiosną przyszłego roku częściej opcje a’la maj’2019…

      Większość prognoz na zimę będzie ciepła – to zrozumiałe. Z klimatycznego punktu widzenia tak przecież znacznie łatwiej obstawiać. Nie mniej skoro teraz pojawiają się okresy chłodniejsze, to tym bardziej możliwe będą one w porze chłodnej (zwłaszcza zimą). Podstawą jednak jest osłabianie/zaburzanie/blokowanie strefówki. Jak będzie faktycznie kolejnej zimy – pożyjemy, zobaczymy…(?)

    1. To tak dla równowagi wobec coraz bardziej jesiennych wcześniejszych zapowiedzi…:-)

      A tak na poważniej…
      Widać tendencję do ponownej zmiany w kierunku większego ciepła na E Europy (generalnie na E od Polski). Miałby przyczynić się do tego układ wyżowy coraz częściej rozbudowujący się nad europejską Rosję i nie dopuszczający tam niżów niosących latem największe ochłodzenia. Nam mogłoby „obrywać się” czasami niżami z W/S, ale już częściej ciepłymi (a nie głównie chłodnymi) ich wycinkami. Poza tym wyże też okresowo dawałyby znać o sobie.
      To oznaczałoby, że ochłodzenie po 20.08 ponownie będzie przejściowe i nie przyniesie definitywnego rozstania z aurą letnią (a jakie rok temu nastąpiło dopiero miesiąc później…).
      Sprawa jest rozwojowa, ale tak to na razie wynika z ogólnej ewolucji sytuacji synoptycznej nad Europą (mając na względzie większość odsłon, różnych modeli).

    2. Faktycznie GFS widzi po 25 sierpnia epizod gorąco-upalny w większości kraju. Gdyby to się sprawdziło to sierpień zapisałby się jako ciepły bo dni po 25 sierpnia mają już niż tavg dobową obszarową co skutkowałoby tym, że anomalia byłaby wyższa.

        1. Choć mimo wszystko 33 stopnie to ciut za dużo, wolałbym temp. z przedziału 25-30. Ale że to będzie końcówka sierpnia, upał nie będzie aż tak odczuwalny z powodu krótszego dnia i mniejszej operacji słonecznej.

      1. Ale gdzie tam 25 sierpnia. Jet dopiero 16ty a pogoda przez większość tego miesiąca była brzydka. Piękna była zeszła niedziela tudzież dzień wczorajszy, mimo że dość chłodny. Tak to było do dupy, pełno chmurzysk i burz. Fajnie ze w końcu więcej pada ale czy nie może być proporcja 5 ładnych dni do 2 mokrych, a nie to co teraz czyli 2 pogodne na cały miesiąc, a cała reszta ładna do 10:00 rano i partacząca się później?

        Ten sierpień na razie jest do zapomnienia. Nijaki do bólu, z zaledwie pojedynczymi super dniami. Dzisiaj kolejne jesienne chmurzyska przy 17 stopniach o godz 11.00. Coś się przeciera, zobaczymy co z tego będzie.

        Mi się marzy taki okres jak koniec sierpnia i pół września 2016. Stabilne ciepełko 24-28 przy bezchmurnym niebie.

  100. Lato 2018 a 2019. Niebo a ziemia. Rok 2019 do zapomnienia. Beznadzieja. Rok 2018 fantastyczny. W roku 2019 tylko czerwiec był udany. Średnia owszem jest ale co mi po tym – średnią wyrobiły pochmurne noce. Może wrzesień i październik nadrobią większe nasłonecznienie. Od 02 07 2019 na SE ciągłe zabździejewo.

  101. To lato i ten rok widać, że dają powody do narzekania niemalże wszystkim, o różnych preferencjach, z różnych obszarów kraju…
    A to za ciepło, za to za zimo, a to chmurzyska i/lub pada, a to za mało pada i wszystko schnie…
    A ja jak to czytam to już mam przekonanie graniczące z pewnością, że nadal będzie przeważało narzekanie nad zadowoleniem z pogody, zważywszy na oceny wszystkich, o różnych oczekiwaniach i zarazem o różnych porach roku – także za rok, dwa, trzy itd., jak nie na to, to na coś innego…

    W mojej ocenie, przynajmniej na Mazowszu aura podczas tegorocznego sierpnia jest i tak stosunkowo najbardziej „kompromisowa” zważywszy na różne oczekiwania i ogólną zmienność parametrów pogodowych jaka jest możliwa w naszym klimacie.
    A jakby strefy opadowe jakie okresowo ostatnio się pojawiają były bardziej mobilne w poprzek (!) linii frontowych byłoby jeszcze lepiej, bo nie mielibyśmy aż takich dysproporcji w sumach opadów jak chociażby w ostatnich dniach.

    Uwierzcie mi natomiast, że każde wyraźniejsze odchylenie od średnich standardów pogodowych w różnych kierunkach (zwłaszcza w porze ciepłej, w tym w lecie) jest opcją gorszą – mając na względzie większy całokształt, a nie tylko osobiste zapatrywania.

    1. Ja tam jestem zadowolony i z czerwca i z lipca i z sierpnia. Przede wszystkim nie jest zbyt mokro. Wiem że dla przyrody nie jest to zbyt dobre, ale do korzystania ze świeżego powietrza w sam raz, a o to przede wszystkim chyba o to chodzi kontekście aktywności i stykania się z tą pogodą. Choć lipiec i sierpień są bardziej pochmurne to właściwie nie przeszkadza w tejże aktywności, choć przez mniejszą ilość słońca może być trochę gorszy nastrój. Nie ma jednak co przesadzać dla mnie jest ok. Ja narzekam dopiero jak leje przez wiele dni tj w lipcu 2018 czy w maju 2019 albo jak ciemności przeciągają w nieskończoność jak w październiku 2017 czy lutym 2013. Nie podobają mi się też burze i silne wiatry. Nawet ten przedział 0-5 stopni przy dobrej pogodzie słonecznej odbieram już pozytywnie. Sucha stabilna pogoda przede wszystkim ( opadów deszczu tylko tyle ile potrzeba do równowagi-najlepiej nocą), słońce, a później dopiero temperatura. Ale widać że Polacy uwielbiają narzekać. W czerwcu za gorąco a lipcu i sierpniu za chłodno mimo że oba miesiąca są w normie, oraz zbyt pochmurno.

      1. Temperaturowo nawet lato 1978 by mi jakoś mocno nie przeszkadzało bo średnia miesięczna 16 stopni to bardzo ciepły maj, zupełnie przyzwoite warunki. Tylko za taką niską temperaturą w Polsce w lecie zwykle idzie tragicznie niskie usłonecznienie. Zimą mi nawet siarczysty mróz nie przeszkodzi jak jest słonecznie i śnieżnie. Dla mnie główna wada polskiego klimatu to ta pochmurna ciemnica, która się może przytrafić w prawie każdym okresie w roku, a w miesiącach chłodnych jest wręcz standardem.

        A że sucho? Na nizinach środkowej Polski zawsze było sucho, a będzie tylko coraz gorzej bo temperatura systematycznie wzrasta. O suszy w tamtych regionach słyszałem nawet w 2004, który był naprawdę kapryśnym rokiem jeśli chodzi o wiosnę i lato.

  102. Najnowsza wieczorna prognoza GFS na III dekadę sierpnia jest wprost rewelacyjna. Codziennie ma być 24-28 stopni i pełna „lampa”. Choć zapewne noce będą już chłodne. I co ciekawe, taka aura może się przedłużyć na I dekadę września.
    Czyżby czekała nas powtórka z 2016 roku, jeśli chodzi o omawiany okres? Kto wie.

    1. szkoda, że tak nie było w lipcu albo w pierwszej połowie sierpnia… przez to tegoroczne lato byłoby lepiej zapmiętane, a tak… będzie nijakie…. no ale mimo wszystko cieszą takie prognozy :)

      1. Czerwiec był super, reszta szkoda gadać. Co ciekawe to lato nawet nie było jakieś szczególnie złe na papierze. Nie miało prawdziwej zakały pokroju lipca 2011. Tyle że…nawet taki lipiec 2011 miał dwutygodniowy okres dominacji pięknej pogody, takiej która się nie pierdzieliła o 10:00 rano chmurzyskami zasrywającymi całe niebo. Tam albo była jesienna bździna na całego, albo pogodne lato na całego. Bez takich jałowych, niezapamiętanych dni, gdzie norma usłonecznienia jest wyrobiona od 4:00 do 9:00 oraz od 19:00 do 21:00. A przez cały zasadniczy dzień jest pochmurno.

        Na razie zapamiętuję to lato jako najsłabsze od 2014 roku, mimo takiego czerwca. Najlepsze w tej dekadzie jest lato 2017, które u mnie objęło okres od połowy maja do końca sierpnia. 3,5 miesiąca pogody słonecznej, suchej i ciepłej, brak dłuższych okresów chłodu czy chmur.

          1. Było kontrastowe między Polską S/E a Polską W/N.
            Im dalej na N i W tym zdecydowanie częstsze opady i zarazem niższe temperatury (również w sensie anomalii).

          1. też się dołączam, lato 2018 nie miało sobie równych…pomimo że w lipcu był tydzień gdzie lało dzień w dzień to wtedy lało przy 23 stopniach, a nie 16-18…

  103. Czytając komentarze, w których narzekacie na pogodę tegorocznego lata, troszkę się dziwię. W Katowicach czerwiec upalny, suchy i bardzo słoneczny. Lipiec też suchy, nie licząc jedniodniowej ultra konwekcji i ciepły, z zaznaczeniem wyraźnie chlodniejszej pierwszej połowy. Od połowy lipca jest dalej ciepło, momentami gorąco. Jedyny minus to uslonecznienie które do tej chwili sierpnia u mnie ma 116h..tylko. Ale temp śr 19.9 robi wrażenie.

    1. bo mieszkasz w Katowicach, pewnie gdybym tam mieszkał to też bym nie narzekał ;) a jak jest ochłodzenie i jest od 18 na NE/N do 23-24 na S no to się nie dziwię ;)

    2. A jak patrzysz z punktu widzenia Katowic na pogodę przez ostatnie miesiące, dni to faktycznie nie ma co narzekać, ale w innych regionach Polski było inaczej.

  104. Za kilka dni szansa na pierwszą od wielu tygodni dłuższą niż 2-3 dniowa przewagę aury „wyżowej” – tak przynajmniej wynika to z ostatnich prognoz.
    Nieco szerszy komentarz pozwoliłem sobie napisać w nowszym wątku, dot. temp. globalnej – gdzie jest znacznie mniej wpisów (a niektóre urządzenia mobilne długo je „przewijają”…).

  105. A tak z innej beczki, wczorajszy dzień był jak dotąd najcieplejszym 26 VIII w serii, niezły zbieg okoliczności bo w tym roku 26 IX i 26 VI też były najcieplejsze w serii…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.