Jutro nad ranem ponownie mroźno

Jutro nad ranem ponownie mroźno

Bardzo niskich temperatur spodziewamy się głównie we wschodniej części kraju, gdzie model AROME widzi spadki niemal do -9°C. Oznacza to, że w szczególnych przypadkach mieszkańcy tych regionów mogą zobaczyć na termometrach nawet -10°C.

Jutro w ciągu dnia nadal zimno, w północno wschodniej części kraju utrzymać się mają temperatury ujemne. Na pozostałym obszarze niewiele powyżej 0°C.

 

Print Friendly, PDF & Email

414 Replies to “Jutro nad ranem ponownie mroźno”

  1. Nadmieńmy, że w piątek 23.11 w nocy i o poranku nad naszymi N/E regionami będzie przechodziło centrum wyżowe:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=0&time=13&date=2018112112
    Prawdopodobnie będzie to kulminacyjny moment podczas tego ochłodzenia. Doby 22-23.11 przyniosą pewnie jeszcze niższe Tavg niż dotąd najzimniejsze w listopadzie 17-18.11. W sporej części Polski będziemy mieli termiczną zimę (tym razem z Tavg już chyba rzędu -3/-1°C), a w chłodniejszych regionach całodobowy mróz, który zresztą miejscami panował już także dzisiaj (i to poza górami).

    W weekend 24-25.11 czeka nas typowe listopadowe przedzimie, a ok. 28-29.11 zanosi się na kolejne centrum wyżowe i być może jeszcze nieco większe zniżkowanie termiczne (choć nadal będzie to co najwyżej umiarkowane ochłodzenie). Czyli w II połowie listopada prawdopodobnie będziemy mieli 3 fale zimna/mrozu z niewielkimi ociepleniami pomiędzy.

    A co na początku grudnia? Wygląda na to, że niże N-atlantyckie będą uskuteczniały próby przedzierania się przez Morze Norweskie i ew. N Europę. Zobaczymy czy uda się im „wygonić” zimę w głąb kontynentu i ew. na jak długo?

  2. A ma się wypogodzić do bezchmurnego nieba, że jutro mają być takie niskie temperatury minimalne? Aktualnie przed 0 z tego co widzę to jeszcze w większości kraju dominują niskie chmury. Najchłodniej w Suwałkach minus 3 stopnie przy całkowicie zachmurzonym niebie.

  3. Prognoza zawiodła, choć teoretycznie może się jeszcze wypogodzić i w miejscach słabo wietrznych może spaść temperatura dosyć gwałtownie. Jednak w miejscach gdzie wieje, nie sądzę aby mocno poleciało w dół. Warszawa ma w okolicach 0c zamiast -5c.

  4. Wydaje mi się, że modele nieco przesadziły ze skalą nocnego mrozu, bo przewidziały silniejszą inwersję niż ma miejsce w rzeczywistości. Zobaczymy jaka będzie kolejna noc, tzn. 22/23.11 (?), kiedy to – przynajmniej na N/NE/E kraju – dodatkowym czynnikiem wspomagającym nocno-poranne spadki temperatur będzie brak wiatru (z uwagi na centrum wyżu).

    W świetle słabszego mrozu nocą koryguję swoje oceny, że w sporej części kraju dobowa Tavg za dzisiejszy dzień (22.11) będzie około zera, tylko w najchłodniejszych regionach ok. -2/-1°C.

    Prognozy na kolejne dni bez większych zmian, czyli przed nami nieco cieplejszy weekend i kolejna fala mrozu w połowie przyszłego tygodnia – ponownie niezbyt silnego, ale jednak może być chłodniej niż teraz bo i na wyższych wysokościach też chłodniej ma być.

    Na samym przełomie listopada i grudnia zaczną napierać niże znad N Atlantyku. „Szansa” na cieplejsze pierwsze dni grudnia coraz większa – nie mniej z bardziej jednoznacznymi ocenami w tej kwestii musimy jeszcze poczekać.

    1. @Lucas Wawa
      No miejscami na wschodzie Polski niektóre modele prognozują minus 4-6°C w ciągu dnia. Taki mróz w ciągu dnia w listopadzie nie zdarza się co roku.

    2. No właśnie – z ocenami na pierwsze dni grudnia musimy jeszcze zdecydowanie poczekać. Ponownie większą niepewność „zasiał” zdecydowanie mroźny w końcówce ECMWF.

  5. Zwrócę jeszcze uwagę na to, że wyż jaki teraz zmierza z NW na SE nad Bałtykiem i NE Polską słabnie. To może sprzyjać jego większemu „zastratusieniu” pomimo niezbyt silniej inwersji. Noc była cieplejsza, ale za dnia (jak się nie rozpogodzi) w wielu miejscach temperatura będzie nadal bliska 0°C (a nie +2/+3°C jak wskazują bardziej „pogodne” prognozy).

    Inaczej może być z wyżem jak prognozowany jest na przyszły tydzień, bo niższe mają być w nim temperatury także na wyższych poziomach. A przy tym większość zapowiedzi wskazuje na to, że wraz z wkraczaniem nad kontynent będzie się on umacniał. Zobaczymy jak przełoży się to wówczas na spadki temperatur, tzn. o ile będą niższe niż obecnie (?).

  6. U mnie cały tydzień na niebie gruby stratus. Od 13 listopada był jeden całkiem pogodny dzień (sobota) i jeden pół-pogodny (niedziela). Reszta to całkowite zachmurzenie, ciemności takie że z trudem dzień od nocy się odróżnia. I z tego co widzę w prognozie to się niewiele będzie zmieniało, weekend będzie z nieco wyższą temperaturą (co nie znaczy że wysoką, bo 6 stopni to nadal w zakresie zimnej nijakości) ale nadal pochmurno, przważnie zachmurzenie całkowite. Przyszły tydzień z ochłodzeniem…i nadal chmurami. Pogoda jak w lutym 2013, albo lekko powyżej zera albo lekko poniżej ale cały czas pochmurno. Tylko że teraz w ogóle śniegu nie ma więc jest jeszcze ciemniej.

    Dobrze, że chociaż (w przeciwieństwie do sezonu 2012/3) ta pochmurność nie trwa tyle miesięcy. Choć kto go tam wie, u nas zima jest najciemniejszą porą roku.

    1. We Wrocławiu słońca nie widać od niedzielnego popołudnia – miłą niespodzianką był wtorkowy śnieg który trochę zabielił krajobraz na kilka godzin :) Szczęśliwie się składa, że wszystkie zjawiska pogodowe i astronomiczne których najbardziej nie lubię występują w ciągu 4 miesięcy (krótki dzień, duże zachmurzenie, mgły, mżawki, niska temperatura, silny wiatr, gołoledź)

  7. ECMWF progmozuje w Nowym Sączu rekord zimna listopada i nawet – 21 stopni :o Już wszystkie prognozy widzą w tym okresie znaczny chłód, ale to już kosmos

    1. z rekordami to bym się wstrzymał ale mimo wszystko pod koniec listopada czeka nas chłód i to większy niż obecnie, bo temperatura będzie wyraźnie poniżej 0 przez całą dobę.

    2. @PiotrNS
      Którego dnia listopada ECMWF prognozuje takie siarczyste mrozy (tmin poniżej minus 20°C)? Wszystko zależy od tego czy w nocy będzie wtedy stratus czy nie.

  8. Już niech przyjdzie ta strefowka, byle tylko padało, choć na pustyni zwanej Polska to już nawet w trakcie cyrkulacji zachodniej mało pada. W prognozach oczywiście zero deszczu…

  9. Jak to mówią, do trzech razy sztuka. Za trzecim razem już niestety strefa przejaśnień i rozpogodzeń nie wcelowała w mój region, tak jak wczoraj i przedwczoraj. Na południu województwa mazowieckiego jest piękny dzień od rana, a u mnie niestety stratusy, w dodatku z powodu braku wiatru pokrywa kompletnie szczelna, zupełny brak prześwitów. Widać, że mój region znalazł już się definitywnie pod mocnym wpływem wyżu.
    Na jutro UM prognozuje kolejne niewielkie strefy rozpogodzeń dla Polski środkowej i środkowo-wschodniej, ciekawe czy tym razem się mi trafi.

  10. @Arctic_Haze
    „Zatem jeśli ktoś jest ciekawy takiego wyniku to piszcie pod spodem aby dać mi motywację. ”
    Ja jestem ciekawa, ale pod tamtym artykułem nie można komentować :D

  11. Większość prognoz widzi już Niż Islandzki na swoim miejscu w pierwszych dniach grudnia. Tym samym coraz więcej wskazuje na to, że Arctic Haze, jak zwykle, będzie miał rację. Podczas gdy większość Czytelników usilnie szuka emocji w każdej odsłonie prognoz, rekordów zimna czy ciepła (przykład choćby pod tym wpisem) w jakiejś zabawnej aktualizacji „wypluwającej” tu i ówdzie -20°C, wystarczyło trochę chłodnej głowy. Nie przeszkadza wam ten sensacjonalizm?

    Prędzej czy później w I dekadzie grudnia odbuduje nam się „strefówka”.

    1. ” Niż Islandzki na swoim miejscu ”
      Bardzo szanuje za to stwierdzenie :)
      Mało kto rozumie, jak naturalna, ważna i nomen omen podstawowa jest dla naszego klimatu cyrkulacja strefowa, a przynajmniej obecność niżu w tamtych regionach (jeśli blokady, to kontynentalne)

      1. „Mało kto rozumie, jak naturalna, ważna i nomen omen podstawowa jest dla naszego klimatu cyrkulacja strefowa, a przynajmniej obecność niżu w tamtych regionach (jeśli blokady, to kontynentalne)”(?!) Rozwiń to, proszę…

          1. I rozumiem też, że te wszystkie zawirowania w pogodzie – np. wichury związane z ową strefówką też mamy traktować jako dobro narodowe?

          2. Zawirowania w pogodzie, jakiekolwiek by nie były (upał, ulewa, mróz, silny wiatr) przy strefówce mają to do tego, że szybko przechodzą i nie ciągną się nie wiadomo ile. Strefówka zapewnia jak nic innego zmienność w pogodzie, dynamikę, na której brak ostatnio tutaj sporo ludzi narzeka.

          3. Ty mnie nie rozumiesz… Mnie dziwi Twoja radość związana z potencjalnym odrodzeniem strefówki, bo dla mnie postrzeganie jej jako powrót do upragnionej – wyczekiwanej normalności jest w tym momencie dość mocno kontrowersyjne. I co, według Ciebie to odrodzenie cyrkulacji atlantyckiej sprawi, że wszystkie „problemy klimatyczne” zostaną załatwione? haha ;) Faktycznie jest się z czego cieszyć ;)

          4. „I co, według Ciebie to odrodzenie cyrkulacji atlantyckiej sprawi, że wszystkie “problemy klimatyczne” zostaną załatwione? haha ;) Faktycznie jest się z czego cieszyć ;)”
            Nic takiego nie napisałem.

    2. Zanim ewentualnie odbuduje się „strefówka” to czeka nas kolejny, najprawdopodobniej najsilniejszy akt zimowy (a przynajmniej mroźny) w listopadzie.
      Grudniem zaczniemy zajmować się we właściwym czasie:-)

      1. Cieszę się Lucas, że to zauważasz, bo do tej pory chyba jeszcze nikt nie odniósł się do prognóz znacznych mrozów na przełomie listopada i grudnia, tylko do dalszej nieokreślonej przyszłości :)

        1. Odniosłeś się Ty, reszta być może wie, że nie warto szukać emocji w pojedynczej aktualizacji jakiegoś modelu. Pragnę zauważyć, że te silne mrozy w przyszłym tygodniu to też jeszcze wielka niewiadoma i moim zdaniem równie „mądrze” jest bajać o -20°C za tydzień w jakiejś randomowej aktualizacji co wróżyć dalej. Ma to mniej więcej taki sam sens.

          Aczkolwiek, mimo że zasięg prognoz krótszy, to ośmielę zaryzykuję stwierdzenie, że prędzej odbuduje się „strefówka” niż będzie -20°C, o którym poinformowałeś nas około południa.

          Zobaczymy. Najwyżej się pośmiejecie.

          1. „ośmielę się zaryzykować twierdząc, że prędzej odbuduje się strefówka za półtora tygodnia, niż będzie -20°C w przyszłym tygodniu”

            Tak miało być. Meh, nigdy dokładnie nie sprawdzę swojej paplaniny przed wysłaniem, mimo że po każdej „wpadce” sobie to obiecuję. Wybaczcie.

          2. Ja tylko napisałem o tym jaka jest prognoza. Sam w nią raczej nie wierzę, ale biorąc pod uwagę że różni komentujący często piszą tutaj o fusach, to ja też się odważyłem ;)Od kwietnia do września co chwilę ktoś wypisuje o morderczych falach upałów i jest ok, jak ja napisałem o pojedynczej odsłonie z mrozem to już be?

          3. „Od kwietnia do września co chwilę ktoś wypisuje o morderczych falach upałów i jest ok”
            Nie, nie jest ok. Nikt tak nie twierdził :)

          4. Zgadza się. Z podobnym „entuzjazmem” reaguję, gdy ktoś przesadza w dywagacjach o „rekordach ciepła”. Nawet na tym blogu zdarzyło mi się zrzędzić na przesadzanie przy rozważaniu o takowych. Dowód znajdziesz w wątku o świeżym rekordzie temperatury maksymalnej w Polsce dla listopada.

            Nie jestem ani entuzjastą kierowania się emocjami przy prognozach, ani dyskutowania nt. wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy, która odbywa się tu na szeroką skalę pomiędzy osobami „ciepłolubnymi” i „zimnolubnymi”. Jest to kompletnie bezużyteczne.

            Poczekamy na ten przyszły tydzień. Póki co wiemy tylko tyle, że będzie chłodny. I o tym najrozsądniej byłoby rozmawiać, a nie o szczegółowych temperaturach, bo te są jeszcze jedną wielką niewiadomą.

  12. Dzisiaj na całej wschodniej ścianie Polski (a także na Warmii i Mazurach) będzie całodobowy mróz z powodu całkowitego i dużego zachmurzenia (Sc lub St). Chociaż np. Nad Lublinem lekki mróz w ciągu dnia (minus 1°C) przy rozpogodzeniach.
    Patrzę na Suwałki i widzę że tam nie temperatura praktycznie stoi w miejscu i jest w okolicach minus 4°C ze względu na niskie chmury warstwowe. Ostatni taki mróz w ciągu dnia (tyle że później) był w listopadzie 2014 roku.

  13. Od 18 listopada od 10 rano temperatura na mojej stacji balansuje w zakresie od -1,3*C do +1,5*C, czyli niespełna 3 stopnie. Dziś jest to wręcz już absurdalnie mała amplituda, bo od -0,7 do -0,1. Dodatkowo dziś może być pierwszy dzień od marca z całodobową temperaturą ujemną. Na szczęście przynajmniej ten wschodni wiatr odrobinę słabszy. Pytanie na jak długo? Bo jak wyż wróci w przyszłym tygodniu pewnie znów się nasili.

  14. Ciekawostka…
    W Warszawie najcieplej było dzisiaj (22.11) nad samym ranem – ok. 0°C. Natomiast w ciągu dnia temperatura wahała się blisko -0,5°C, a teraz ok. -1°C. Tak jakbyśmy dopiero teraz wkraczali w najchłodniejszy okres tego ochłodzenia. Z tym, że – inaczej niż podczas ochłodzenia 17-18.11 – jest przeważnie pochmurno, a co za tym idzie Tavg (przeważnie -3/0°C w skali kraju) będzie wyrobiona przy znacznie bardziej wyrównanej temperaturze w skali doby.

    PS.
    Ciekawe co przyniesie nam mroźny wyż w przyszłym tygodniu i czy łatwo „zwolni” miejsce niżom znad N Atlantyku u progu grudnia? Dodajmy, że neutralne NAO i ujemne AO (jakie są obecne prognozowane) wcale nie dają pewności co do wyraźniejszej i dłuższej „strefówki”. Przynajmniej na dzisiaj nic więcej nie można w tym względzie osądzić – choć z czasem może się to w którąś ze stron oczywiście zmieniać.

    1. Jestem też ciekaw, jak duże będą spadki temperatury w przyszłym tygodniu, bo jeśli dojdzie do sprzyjających warunkow (ucichnie wiatr i rozpogodzenia), to nocami może być naprawdę zimno. Tymczasem w weekend ciut cieplej, ale i bardziej wilgotno, opady znow mieszane, choć wydaje się, że spadnie więcej deszczu niż śniegu ;) No i na pewno nie będą to spore opady. A jeśli chodzi o te grudniowe fusy, faktycznie pogoda może być bardziej dynamiczna, ale na chwile obecną, bardziej wygląda to na klasyczną przeplatankę niż na klasyczną strefówkę ;)

  15. u mnie już kolejny dzień podczas tego ochłodzenia jest biało, chociaż śnieg systematycznie się topi to jednak do tej pory choinki są ośnieżone, fajnie to wygląda, przez cały grudzień 2015 nie było tyle dni ze śniegiem co teraz w listopadzie, a i ostatnie kilka grudni to ciężko było o śnieg.

      1. @kmroz
        Może jakieś pojendyncze dziury w niskich chmurach się pojawily. Ale z ciekawości spojrzałem na stację w Suwałkach i jes tam minus 5,4°C przy całkowitym zachmurzeniu (8/8) typu stratus.

        1. Tym razem najchłodniejszy (poza samymi górami) „tradycyjnie” NE kraju, a nie jak podczas poprzedniego ochłodzenia S Polski. Także to weekendowe (przejściowe) ocieplenie tym razem będzie tam najsłabsze i najkrótsze (zupełnie odwrotnie niż ok. 19.11).

          Coraz częściej mamy też przykłady na to, że pogodność/pochmurność w coraz mniejszym stopniu wpływa już na ogólny poziom temperatury (choć oczywiście rzutuje na zmienność dobową).

  16. Wygląda na to że jednak mrożny wyż z północy w przyszłym tygodniu wygra jak pokazują odsłony GFS i ECMWF. A wcześniej było tak naprzemiennie raz chłód raz ciepło w prognozach. I to dość całkiem kontrektny ten atak zimy jeśli chodzi o mróz. Jak zwracałem uwagę temperatury maksymalne poniżej minus 5°C nie zdarzają się co roku w listopadzie. Takie temperatury to chyba norma styczniowa albo lekko poniżej. Pozostaje pytanie jaki będzie pogoda przy takich mrozach -stratus (zgniły wyż) czy pogodnie i bezchmurnie? Bo jeśli to drugie to czekają na spadki tmin do minus 15-20°C. Wtedy anomalia na plus listopada jeszcze bardziej zjedzie w dół.

    1. Coraz bardziej prawdopodobne, że w ostatnich dniach listopada na E Polski miejscami zanotujemy już dwucyfrowy mróz. A jak „zastratusi” to miejscami za dnia może być już poniżej -5°C. Wówczas może być podobnie jak w analogicznym okresie 4 lata temu.

    2. Kolega się zagalopował… ;) Skalę ochłodzenia, o ktorym piszesz, dopiero poznamy ;) Jego trwałość też nie jest jeszcze wiadoma…

  17. W Warszawie mamy najchłodniejszy w tym sezonie poranek przy jednoczenie pełnym zachmurzeniu, z temperaturą -3°C. Przez większą część doby (jeżeli nie całą) będzie jeszcze mroźnie.

    Weekend nieco cieplejszy (typowe przedzimie), ale z aurą ponuro-dżdżystą. Z kolei przyszły tydzień już na pewno przyniesie nam najsilniejszą jak dotąd w tym sezonie falę mrozu – zwłaszcza na E kraju. Będzie jednak (niemalże) bezśnieżnie – zobaczymy, czy też tak „stratusowo” jak w 2014 r., czy jednak częściej pogodnie (?). Ciekawi mnie na ile obniży się jeszcze anomalia listopada (?). A poza tym, co wyniknie z „pojedynku” wyż kontynentalny – niże atlantyckie u progu grudnia (?). Prognozy na ten okres nie są jeszcze jednoznaczne.

    1. akurat u mnie dziś przy ociepleniu w końcu wyszło jakieś słońce, a tak to przez całe 4 doby wisiał gruby stratus, było najciemniej jak się tylko da. Temperatura była przez te 4 doby praktycznie stała, zmieniała się w zakresie od -1,2 do +0,5. 21 listopada ma tmax 0,1 a tmin -0,6 stopni czyli amplituda dobowa 0,7 stopnia. To chyba jakiś rekord jest, w lipcu tutaj był nawet artykuł na ten temat.

      Na modelu UM jakieś przejaśnienia w dzień widać też w niedzielę. Przy temperaturze nawet 7-8 stopni. A prognoza na przyszły tydzień to lekki mróz w dzień i trochę większy w nocy, do -10 stopni. Ciekawe na ile się to sprawdzi, czy będzie pogodnie czy znów takie stratusy jak w tym tygodniu (wtedy zamiast 0/-10 będzie około -5 przez całą dobę, zimniej niż obecnie)

      1. U mnie w Zamościu akurat od wczoraj jest prawie -5 przez całą dobę przy stratusie ;-) Wczorajsza średnia temperatura dobowa to bodajze -4,1 stopnia, bo rano troszkę słońce podgrzalo. Dziś przepiękna szadź, bo w nocy była mgła. Bajecznie ale trochę zimno.

    2. Polsat zgodnie z Twojapogoda już od rana trąbi, że idzie wielkie ciepło ponad 12 stopni na cały grudzień. Oni już wiedzą. ECMWF dzisiaj podtrzymuje lekką zimę do początku grudnia.

  18. W ostatnich dniach na znacznym obszarze kraju możemy mówić już nie o pogodzie przedzimowej, ale o zimowej. Mróz przez całą dobę to już zdecydowanie warunki zimowe – i jest już właściwie poza dyskusją. Brakuje tylko zimowych krajobrazów, ale to temperatura odpowiada za odczucie zimna a nie śnieg. Równie dobrze w dzień może być -10 stopni i brak śniegu.

  19. Stratus ma dziś szansę wreszcie nieco ustąpić lub chociaż się poprzerywać? Niby wciąż pokrywa praktycznie cały kraj, ale wyraźnie widać u mnie w centrum jak zaczyna się przecierać, jest zdecydowanie jaśniej niż wczoraj, co oznacza, że grubość chmur jest nieco mniejsza. UM nie daje zbytnio nadziei, ale ten model tak już ma. Wiatr zmienił kierunek ze E na SE z dalszą tendencją do skręcania na SSE. Modele przewidują w górach wiatr fenowy co również powinno sprzyjać rozbijaniu stratusa.

    1. Ja to raczej widze pierwszy dzień bez szans na przejaśnienia. W mojej części kraju ostatni trzy dni przynosiły rozpogodzenia i słońce (wczoraj tylko nie dotarły nad moja lokalizacje). Dzisiaj niestety ponuro, szczelna osłona, wbrew nawet modelowi UM, który dawał nadzieje na Mazowszu na lokalne wyrwy w chmurach…
      Mi tam chmury nawet by nie przeszkadzały, jakby temperatura była jakaś sensowniejsza. Dwa pierwsze weekendy listopada były podobne jak dzisiejszy dzień w moim regionie, ale duzo cieplejsze. A tak to i pogoda do d*py i temperatura bardzo nieprzyjemna. Taki wyzowy stratus to jest chyba najgorszy rodzaj chmury, przy każdym innym jest jaśniej.
      Jeśli kolejny wyż nie przyniesie lampki, to faktycznie nie bedzie przyjemnie.

        1. Podobnie jak w poprzednich dniach, pojawiają się niewielkie strefy rozpogodzeń, z tymże w przeciwieństwie do okresu 20-22.11 nie dotykają one nawet województwa mazowieckiego. Oczywiście mieszkańcy Śląska odwrotnie – mają pierwsze słońce od niedzieli. A mieszkańcy części Mazowsza mają dla odmiany pierwszy pochmurny w całości dzień od poniedziałku.
          Moja powyższa wypowiedź była na temat mojego województwa, gdzie dziś po raz pierwszy od poniedziałku nie ma szansy na słońce.

  20. Przedziwna sytuacja w moim regionie- pojawiły sie punktowe, bardzo lokalne opady śniegu, nieprzewidziane przez żadne prognozy i co wiecej niewidoczne na radarze! U mnie płatek nie spadł, jednak niecale 10 km ode mnie w gminie Raszyn sypnęło.

      1. No prawdopodobnie tak. Zadziwia mnie lokalnosc tego zjawiska. Podobne rzeczy sie działy rowniez w końcówce listopada 2014 (wtedy tez było to bardzo punktowe i lokalne).

    1. Od początku listopada spadło 7mm w Zielonej – fakt, nie za wiele, ale do skrajności daleko.
      Ale… przez ostatnie 30 dni (włącznie z końcówką października) spadło aż 46mm. Więc ja bym tak bardzo nie narzekał.

      1. Biorac pod uwage jak suche byly wiosna I lato to zdecydowanie za Malo. Ten rok ma niestety duze szanse pobic 1982 w najmnoejszej ilosci opadow

        1. Lepiej, żeby każdy miesięczny okres tak wyglądał przez następne 12 miesięcy, niż żeby padało po 100mm w jednym. Na zapas nic się nie da zrobić, co chociażby pokazał rok 2017 w zachodniej właśnie Polsce.

  21. ciekawie wyglądają najnowsze prognozy NAO i AO jak widać powrót cyrkulacji zachodniej jeszcze nie taki pewny, a nawet jeśli dojdzie do niego to może to być krótki okres no zobaczymy, prognozy mocno się zmieniły jeszcze 2-3 dni temu niże miały swobodnie sunąć przez europe, a teraz się wyż w prognozach nam spotężniał.
    Zobaczymy czy niże czy wyż zwycięży.

    1. Dzisiaj w prognozach na 1. dekadę grudnia rozrzut prawie maksymalny jaki o tej porze roku jest możliwy:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Nic nie jest więc jeszcze przesądzone – w żadnym kierunku.

      Pewne jest przejściowe niezbyt silne ocieplenie z przeważnie słotną aurą w ten weekend oraz kolejna jeszcze silniejsza (niż dotąd) fala mrozu w ostatnich 4-5 dniach listopada (co najmniej, a może i dłużej – zobaczymy?).

      1. Przedstawiasz prognozę wiązek dla Warszawy z 00:00, więc niezbyt aktualną, zaraz będą odsłony z 12:00 i kolejne fusy dla zainteresowanych ;) Ja bym jeszcze tak nie wyrokował, czy będzie to tak silne ochłodzenie, za kilka dni się wyjaśni ;) Myślę też, że gfs zaniża nieco temperaturę na weekend, według mnie będzie ciut cieplej i na początku tygodnia też nie powinno być mrozu, przynajmniej w Warszawie ;)

          1. ale co ja Ci niby wmawiam? ;) Przedstawiłeś prognozę z 00:00? Przedstawiłeś. Skala kolejnego ochłodzenia nie jest jeszcze do końca pewna? Ano nie jest ;) I tyle w temacie ;)

          2. @Łukasz
            A gdzie ja napisałem, że będzie silne? Wystarczy, że przyniesie dobę/-y z Tavg rzędu -2/-3°C w skali kraju i już będzie silniejsze niż dotychczasowe. Właśnie to jest wypaczanie/naciąganie moich wypowiedzi.

            Podobnie jak w zdaniu: „Przedstawiasz prognozę wiązek dla Warszawy z 00:00, więc niezbyt aktualną”. Ja tylko nawiązuję do dużego rozrzutu zapowiedzi na 1. dekadę grudnia i do niczego więcej.

      2. w sumie nawet gfs w swoich ostatnich 2 odsłonach widzi odbudowę wyżu nad atlantykiem około 6.12 . Dlatego NAO takie niepewne.

  22. Ale mamy ok 10-stopniowy kontrast termiczny. Podczas gdy na całej wschodniej ścianie Polski jest minus 4-5°C w ciągu dnia przy całkowitym zachmurzeniu (stratus) to na SW i S jest 5-6°C na plusie i pojawią sie jakieś przejaśnienia.

  23. A jak prezentuje się obecnie anomalia temperaturowa za listopad? Pytam bo w pierwszej połowie miesiąca niektórzy tu prawie codziennie ją liczyli, a do jakiegoś tygodnia, dwóch zapanowała w tej kwestii totalna cisza. Dziwne to trochę. Przy obecnych już w miarę pewnych prognozach do końca miesiąca listopad wyjdzie na plus, neutralny czy może jednak lekko ujemnie w stosunku do średniej?

      1. W porównaniu do tego co było od kwietnia, napisałbym ze bardzo się wyróżnia temperaturowo. Opadowo może mniej, tutaj czekamy na przełom w grudniu. Ciekawe czy nas zasypie.

          1. To chyba w jakiejś innej Warszawie mieszkam bo tych gigantycznych opadów, o których piszesz nie zauważyłem w poprzednich miesiącach.

          2. No to już nie moja wina, ze nie zauważyłeś :)
            Fakty są inne niż mowisz
            https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=sunshine&max_empty=2
            Fakt jest, ze padało rzadziej niż zwykle, ale za to opady jak juz przychodziły to potrafiły byc naprawde intensywne. I to sprawiło ze każdy miesiąc od lipca wyrabiał przynajmniej normę.
            Wyjątkiem jest lipiec, gdzie padało, i często, i intensywnie.
            Wiec sorry, ale nie wiem co chcesz powiedziec poprzez „przełom w opadach”.

          3. suma opadów to się wręcz podnosi z czasem, bo w latach 1951-1980 Warszawa miała 508 mm a teraz ma 556 mm. Przyrost o prawie 10%, największy w ostatnich 10 latach. Po 2000 roku poniżej „dawnej” normy opadowej jest tylko 2005, 2006 i 2015. Ponadto jest rekordowy 2010 i trzeci najwyższy 2017.

            O sumę opadów to się raczej nie ma co martwić, bardziej o ich rozłożenie się w czasie. Bo zmiany klimatu coraz częściej będą nam przynosiły roczniki takie jak 2011, gdzie tą normę jeden miesiąc zrobi, a resztę roku będzie posucha. 10 z 24 rekordowych miesięcy (4 niskich i 6 wysokich) jest po 2000 roku, a to raptem jest 1/5 badanego okresu.

          1. Nie wyróżnia? Regularna zima w listopadzie z jednej strony jak i ekstremalnie ciepła pierwsza połowa to chyba jednak wyróżniające… nieczęsto mamy i jedno i drugie.

          2. Stosunkowo krótki będzie okres z „listopadem w listopadzie” – bo potrwa zaledwie 5-8 dni (przeważnie, w skali kraju).

          3. Tak jak wiosną zabrakło wiosny, tak teraz w listopadzie zabrakło listopada. Chociaż to drugie, to nie jest jakiś wielki powód do płaczu.

          4. Jak to nie było wiosny. Nie było zimnej wersji wiosny. Bo ciepła wersja wiosny była i to dużo, cały kwiecień i spora część maja. W kwietniu większość dni była powyżej 20*C za dnia ale noce nadal chłodne, większość 5-7 stopni. Dopiero maj się poprawił pod tym względem.

            Ty oczekujesz wiosny typu 10-15 stopni w dzień. Taka wiosna to zwykle w II połowie marca się pokazuje, w 2018 roku została ona zdominowana przez zimę i przedwiośnie. Zimę której przeważnie nie było w grudniu i styczniu. Marzec miał prawie 2C niższą średnią od dwóch wcześniej wymienionych.

          5. Wiosny zabrakło tylko w marcu, w kwietniu i maju była pełną gębą.

          6. „Ty oczekujesz wiosny typu 10-15 stopni w dzień.”
            10-20 w dzień, nawet ze wskazaniem na 15-20 w dzień.

            Co do tego roku. Maj wiosenny to na pewno nie był, temperatury poniżej 20 stopni to były tylko w trakcie desczowego okresu w połowie maja no i przez chwile w pierwszej dekadzie. Ale dobra, to jest maj, on wg norm, zwłaszcza tych „nowych”, to już przeplatanka wiosny z latem. Więc to akurat nic złego.
            Ale w kwietniu bym oczekiwał jednak tego przedziału, który jest wyżej napisany. Kwiecień 2009, jeden z UWAGA najcieplejszych, był dla mnie rewelacyjny pod tym względem. Kilka dni powyżej 20, ale i tak ze stosunkowo chłodnymi nocami, które odróżniały to od lata. Trochę jak 2 dekada października w tym roku- też z powodu nocy, można było zapomnieć o nazywaniu tego „latem”. No i tamten kwiecień, w przeciwieństwie do tegorocznego miał typowo suche powietrze, a tegoroczny pełno konwekcji.
            To akurat mówi niemal każdy z kim rozmawiam (czy nawet słuchałem w środkach komunikacji miejskiej) że przeszliśmy błyskawicznie z zimy/przedwiośnia do lata (ew. przedlecia). I mało komu to się podobało (bo co w tym fajnego, kiedy zabiera nam się to co piękne, czyli stopniowe rozkwitanie przyrody……..)

          7. Rozwój przyrody zabrały nam zimne III dekada lutego i marzec. Temp. >20 st. to lato tylko wg Twoich standardów, maj był jak najbardziej miesiącem wiosennym bo innym nie może być.

          8. @alewis
            sprawdziłem z ciekawości Katowice i okazuje się że tam tegoroczna wiosna jeszcze mniej przypominała wiosne w moim regionie. W kwietniu 11 dni powyżej 23 maksymalna (a więc, jeśli patrzeć na okres od 8.04 to POŁOWA), w maju 18 takich dni. Wartość 23 to wg nieco dawniejszych norm, średni maks dla lata (zakładając, że czerwiec to też lato. A więc skoro od 8.04 do 31.05 połowa dni miała maksy większe niż przeciętne lato, to wniosek sam się nasuwa…
            U mnie co ciekawe liczba taka sama jak w Katowicach (11 kwiecień, 18 maj). Miałem wrażenie, mimo wszystko, że mniej.
            Można dyskutować, czy to fajne ,czy niefajne – zgoda. Lepsze to na pewno niż kwiecień 2017, tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Ale… to nie jest wiosna, sorry. To, że zdarzały się wiosenne dni, to nic – takie się mogą trafiać i w czerwcu (a nawet w jego fragmencie są normą!)

          9. „Temp. >20 st. to lato tylko wg Twoich standardów, maj był jak najbardziej miesiącem wiosennym bo innym nie może być.”
            Jak rozumiem, masz na myśli fenologię. Nawet ta była jednak zwariowana, już po 20 maja zaczęły pojawiać się pierwsze porzeczki (czereśnie chyba nawet jeszcze wcześniej). I to po tym, jak jeszcze koło 10 kwietnia nie było nawet ani trochę zielono. 6 tygodni zajęło to, co powinno zająć z ponad 3 miesiące!

          10. @fkp
            Jeszcze jedno
            skoro temperatury maksymalne 20-25 to nie lato (bo tak rozumiem NIBY jest), to znaczy, że czerwiec i druga połowa sierpnia to rozumiem wiosna/jesień? Oświeć mnie.

          11. „Wartość 23 to wg nieco dawniejszych norm, średni maks dla lata (zakładając, że czerwiec to też lato. A więc skoro od 8.04 do 31.05 połowa dni miała maksy większe niż przeciętne lato, to wniosek sam się nasuwa…”
            Jedyny wniosek jaki się nasuwa, to taki, że Polska ma do d*py lato.
            „Ale… to nie jest wiosna, sorry.”
            To co to jest?
            „już po 20 maja zaczęły pojawiać się pierwsze porzeczki (czereśnie chyba nawet jeszcze wcześniej).”
            Np. na Węgrzech co roku o tej porze dojrzewają i nikt jakoś nie pieje o braku wiosny w maju. Źresźtą co kraj to obycźaj, we Finlandii za początek lata uznają zakwitniecie czeremchy pospolitej, która u nas kwitnie przy śr. dob. ok. 10 st..

          12. @fkp
            Cóż mogę powiedzieć, skoro dla ciebie klimat węgierski to wyznacznik (i nałogowo o nim mówisz) to najlepiej się wypowiadaj w tej sprawie na węgierskim forum :)
            Finowie pewnie za lato uznają avg powyżej 10 a upał zaczyna się u nich od 27 stopni.
            „To co to jest”
            Jeśli większość dni ma maksy 23-27 stopni? HMMM pomyślmy :-)

          13. Stosunkowo mało mieliśmy umiarkowanej „kwietniowej” wiosny.
            A teraz „listopada” w listopadzie – choć to akurat mi się podoba. Tym bardziej, że – pomimo dość szybkiego obniżenia się temperatury w II dekadzie miesiąca – w zimowe „klimaty” wkraczamy teraz spokojnie (inaczej niż np. w roku 2010). I oto właśnie chodzi, że mamy także opcje pośrednie między dłuuuugim przedzimiem (późną jesienią) a tęgą zimą (atakiem zimy).

          14. @kmroz
            Taki nacjonalizm klimatyczny miałby może sens, gdyby klimat był względnie stały, jednak gdy globcio galopuje niczym smagany batem koń takie zakorzenienia są bez sensu, niedługo będziemy mieli temp. jak na Węgrzech za komuny i co, dalej będziemy twierdzili, że lato trwa 5 miesięcy? ;)

          15. @fkp
            Przed nami jeszcze długa droga, do tego momentu kiedy wartosci temperatur maksymalnych23-25 stopni nie bedą letnimi. Jeszcze pol wieku temu temperatury te były powyżej normy najcieplejszego okresu w roku. Teraz sie stały norma na początku lipca i około 20 sierpnia. Za 20 lat pewnie bedą norma połowy czerwca i przełomu sierpnia/września.

    1. RadomirW.
      Tak, masz rację. Też myślałem że wejdzie strefówka jak nóż w masło i listopad skończy się dużą anomalią na plus. Będzie „normalniej” czyli w końcu zimno wygra. Niestety opadów na razie nie widać i to obojętnie czy wygra ciepło czy zimno. Boję się po prostu ze teraz przynajmniej w Polsce będzie się ocieplać co najmniej 0,5stopnia na dekadę i będzie dalej przyspieszać. W skali globalnej nie wiem jak to wygląda bo nie wiem jak sięgać do danych historycznych i bieżących. Od przyszłego roku mają przyjść lata bardziej opadowe i chłodniejsze (cykle NAO i słoneczne). Zobaczymy jak to będzie. Może przesadzam i postaram się patrzeć bardziej chłodno na to wszystko.

    2. Ja akurat to śledzę i nawet rano gdybałem (cytuję): „Ciekawi mnie na ile obniży się jeszcze anomalia listopada (?)”.
      Choć docelowo faktycznie nie będzie niczego szczególnego, bo wyniesie ona pewnie ok. +1K – na pewno poniżej +2K i bardzo prawdopodobne, że powyżej 0K (ref. 1981-2010).

      1. Ten listopad to bedzie szczególny i nietypowy pod każdym względem, oprócz samej końcowej anomalii, która pewnie wypadnie około +1K, czyli mniej wiecej typowo dla ostatnich 10-15 lat.
        Ale… o dwojgu ludzi 200cm wzrostu i 150 cm wzrostu tez mozemy powiedziec, ze średnio są przecietnego wzrostu :)

        1. Mocno limitowane są typowo „listopadowe” dni jak krótko ok. 16.11, 19.11 i w ten weekend. Przeważała temperatura „wrześniowo-październikowa” a teraz „grudniowa” (w sensie norm).

          1. no i to w sumie nic złego. Akurat aury listopadowej to ja chcę jak najmniej każdego roku. Podobnie jak marcowej. A w 2016 i 2017 było tego badziewia aż nadto.

          2. dla mnie dużo lepsze „listopadowe” badziewie (avg około 5 stopni) aniżeli takie przejścia przez zero przy wilgotnej aurze. Właśnie przy tego typu temperaturze brak słońca jest najgorszy, a jak do tego pada to… szkoda gadać.

          3. Mi tam taki listopad jak w tym roku nawet „pasi” – choć teraz zaczyna być już dla mnie za bardzo pochmurno.

          4. @lucas
            no nie przesadzaj, druga połowa na razie ma podobną jakość usłonecznienia w Warszawie jak pierwsza.

          5. Ale statystka poleci teraz w dół. Bo cieplejsze najbliższe 2 dni będą jeszcze bardziej ponure, a potem wraz z powrotem mrozu chyba nie szybko się rozpogodzi…

  24. ciekawe rzeczy dzieją się obecnie na dolnym śląsku: na wschodzie województwa temp. około 5-6 stopni a na zachodzie np. jelenia góra poniżej -3 stopni, taką sytuację przewidział model um.

  25. @chochlik
    Ostatnio pisałeś, ze stacja synop w Łodzi została kilka lat temu przeniesiona w „chłodniejsze” miejsce.
    Masz informacje, kiedy to dokładnie było?

      1. chodziło mi dokładniej o lato 2013. I patrząc po danych, wydaje mi się właśnie, że było jeszcze przed zmianą, ponieważ w sierpniu 2013 wyraźnie Sulejów odstawał (na minus) od Łodzi.

  26. Dzisiaj mieliśmy już typową zimę… za dnia maksymalnie -3 stopnie, przez większą część dnia stratus i -4 lub -5 stopni… bardzo dziwny ten listopad, od poniedziałku takie prognozy są przez tydzień, więc ta anomalia listopada zostanie mocno zbita… wcale się nie zdziwię jeśli w tym roku będziemy mieli mroźną lecz suchą zimę…

    1. W Warszawie cały piątek 23.11 przynosi temperaturę w widełkach -4/-2°C. Dopiero w nocy ma zacząć nieco wzrastać. Do pełni zimy brakuje tylko choć trochę białych krajobrazów, na które na razie się nie zanosi (niewielkie opady podczas ocieplenia, a potem ponownie „suchy” mróz).

        1. taka sytuacja byłaby chyba możliwa tylko przy solidnej i trwałej blokadzie Oceanu.
          U nas w większości przypadków większe mrozy wiążą się z brakiem opadów. Różnie bywa natomiast, jak wiadomo, z usłonecznieniem – jednak te największe fale upływają zwykle przy czystym niebie, bo bez tego…. no właśnie, bez czystego nieba trudniej o tak silne spadki temperatur.

        1. Mielibyśmy, wystarczyłoby, żeby go padało mniej niż wskazują normy opadowe. A opad śniegu przecież jest mniej obfity w wodę, więc co za problem.
          16.03.2018 w Warszawie przyniósł konkretną śnieżyce przy… 2mm opadu.

          1. Ale ja tu nie miałem na myśli mrozu z ponadnormatywnym śniegiem, tylko mrozu z jakimkolwiek śniegiem – aby po prostu było mroźnie i choć trochę biało.

          2. „Troche biało” przecież nie wyklucza suchego, a nawet bardzo suchego miesiąca :)
            Ba, nawet „bardzo mocno białe” styczne czy grudzień 2010 przyniosły w Warszawie opady w normie

          3. To nie zrozumieliśmy się do końca. Chodziło mi o to, że także tej kolejnej fali mrozu może nie towarzyszyć przejściowo choć z 1-2 mm opadów śniegu (aby było choć trochę biało) – przynajmniej na C Mazowszu, bo bardziej na S kraju może być inaczej.

          4. Moja odpowiedz była skierowana akurat do adka, który napisał „mroźna, lecz sucha zima”. Wiem, ze tobie chodziło głownie o obecność śniegu :)

  27. Niby wiatr już słabo wieje, ale jest on na tyle nieprzyjemny, że nawet lekkie jego dmuchanie odczuwa się bardzo wyraźnie. W przyszłym tygodniu znów ma silniej wiać, może za wyjątkiem dni 27-28 listopada.

    1. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że jak nie ma śniegu to wiejący wiatr w czasie mrozu jest jakby bardziej dokuczliwy (?)

    2. @chochlik
      Tak zgadzam się, ale jeszcze oprócz tego słabego wiatru jest bardzo wysoka wilgotność powietrza. Przy takiej temperaturze jak dzisiaj czyli temperaturach ok 0 stopni lub przy kilkustopniowym mrozie w ciągu dnia te wymienione czynniki czyli wysoka wilgotność względna powietrza (90-100% na wschodzie Polski gdzie panował całodobowy mróz) i ten słaby wiatr powodują, że temperatura odczuwalna jest dużo niższa.

      1. Właśnie wilgotność nie jest wysoka, w Łodzi dobowa zaledwie ok. 85%. Jak na koniec listopada to dość niska wartość. Równie dobrze cały miesiąc może się utrzymywać na poziomie 98-100%, wtedy byłaby bardzo wysoka.

        1. Wilgotność względna powietrza 85% nie jest wysoka w listopadzie? Co to za „norma listopadowa”? Ja tylko chciałem zwrócić uwagę, że wilgotność powietrza także w zimie ma znaczenie w odczuciu mrozów szczególnie tych dwucyfrowych,bo wtedy taki mróz jest gorzej odczuwalny. W lecie podczas upałów jest odwrotnie, bo wysoka wilgotność powietrza zwiększa odczucie upału i sprawia, że jest parno i duszno.

          1. 85% to jest bardzo sucho jak na listopad, a poniżej 80% wręcz ekstremalnie sucho. Najczęściej wilgotność wynosi blisko 100% od listopada do lutego często osiągając 100%

          2. No dobra, ale jak jak jest wyżowa i bardzo mroźna pogoda z falą siarczystych mrozów przy bezchmurnym niebie i słońcu przez dłuższy czas to wilgotność powietrza jest znacznie mniejsza.

          3. z drugiej strony zgodzę się, że 85% to nie jest ekstremalnie niska wilgotnosc jak na listopad/grudzień, a raczej przeciętna.

          4. W temperaturze 0 i mniej (a tym bardziej w przypadku dwucyfrowych mrozów!) wilgotność względna nie wpływa w żaden sposób na odczuwanie temperatury (dopóki woda nie wytrąca się w postaci mgły, mżawki itp). Jest to mit, który wziął się m.in. z tego że „suchość” utożsamiana jest ze słońcem, a słońce znacząco podnosi temperaturę odczuwalną (i nastrój). Zimne powietrze jest zawsze suche jeśli chodzi o zawartość wody i ta znikoma ilość pary w nim nie wpływa w zauważalny sposób na odprowadzanie ciepła (jeśli taki miałby być mechanizm?). Powietrze -5/100% po ogrzaniu do temperatury pokojowej (22C) ma wilgotność tylko ~15%, a powietrze -20/100% ok 5%. Link, który wspomina też badania naukowe: https://www.theglobeandmail.com/life/health-and-fitness/fitness/is-damp-cold-really-the-worst/article28346087/

          5. Nie zawsze słońce podnosi temperaturę odczuwalną. Przy tak krótkich dniach i niskiej wysokości, na której świeci słońce jak w grudniu, styczniu np. przy silnych mrozach to już raczej nie podnosi temperatury odczuwalnej i słońce jest tylko „ozdobą” na niebie do poprawy nastroju.

        2. Nie wiem do końca z czego wynika ta surowość powietrza przy jego napływie ze wschodu zimą. Jest po prostu nieprzyjemne. Nawet przy podobnych wartościach temperatury wind chill, ale przy wiatrach z kierunków zachodnich, tej surowości już się tak nie odczuwa.
          Prognozy ECMWF na II połowę przyszłego tygodnia mówią o temp. porannych rzędu -6/-7 stopni, przy jednoczesnym wietrze 6/7 m/s, co w odczuciu da temperatury poniżej -15C :-/

      2. Ja zauważyłem, że lepszym wyróżnikiem na ile się wychładzam przy mrozie jest nie tyle sama wartość wilgotności, co obecność zachmurzenia, a zwłaszcza zachmurzenia wespół z wiatrem.

          1. Zakładając określoną temperaturę np. -10°C przy zachmurzonym niebie oraz -10°C przy pogodnym niebie (bo to miałem na myśli) nocami też tak to odczuwam jak za dnia.

          2. @Arctic Haze
            Dobrze myślisz. Zauważyłem, że wówczas chłód/mróz jest jakby bardziej przenikliwy – ale dokonując porównania przy określonej (tej samej) temperaturze.

          3. A jak ktoś by stwierdził, że -10°C przy niższej wilgotności odczuwa „łagodniej”, niż tą samą temperaturę przy wyższej wilgotności (bez względu na porę dnia) też by było trudno to zrozumieć?

          4. @Lucas wawa

            Wilgotność, podobnie jak wiatr i oczywiście temperatura oczywiście wpływa na poczucie ciepła przez człowieka. Natomiast chmury versus czyste niebo? Hmmm. Jestem nieco zdumiony. Teoretycznie chmury są cieplejsze niż kosmos (czy nawet gazy cieplarniane wyżej w atmosferze), więc strumień długofalowy dopływający z nich do ziemi jest większy. Jednak to już powinno być załatwione przez nieco wyższa temperaturę powietrza przy ziemi w wyniku tego (promieniowanie długofalowe grzeje o wiele skuteczniej powierzchnię niż powietrze), a mówimy o jednakowej temperaturze. Poza tym nigdy nie słyszałem aby ktoś wyczuł zimą w nocy na twarzy różnicę w promieniowaniu długofalowym między chmurą a czystym niebem. Bo to jakby odróżnić promieniowanie cieplne czegoś co ma np. -5 C od braku tego „grzejnika”. Hmmm… 😁

    3. A ja powiem o dziwo, ze dziś było mi odczuwalnie cieplej niż w poprzednich dniach- pomimo braku słońca i niższej temperatury. Brak wiatru robi swoje- ma duzo większe znaczenie niż znikoma operacja listopadowego slonca.
      Z drugiej strony, patrząc po jakości powietrza jaka była we wtorek, do tego to piękne słońce, to chyba mimo wszystko wole tę opcje odczuwalnie zimniejszą.

      1. @Lucasowi (jak mniemam) po prostu chodziło o subiektywne odczucie chłodu. Jest „stratus”, jest -10 i przy okazji jest większa „wilgotność” niż w przypadku bezchmurnego nieba przy tej samej temperaturze. Subiektywnie.

  28. u mnie mimo napływu cieplejszego powietrza i chmur choć dziury się pojawiają to jest w tej chwili około -2 stopni to mnie zaskoczyło bo prognozy dawały na plusie.
    W jeleniej górze było prawie -5 stopni

    1. to niemożliwe z tym wiatrem halnym- Kraków jako jedno z większych miast jest nim przeważnie objęty (ok. 100 km na północ od gór), a temp. od wczorajszego wieczora do teraz jest bez zmian- na poziomie 0-1 C i cały czas zachmurzenie+ten GFS oszalał! najnowsza odsłona wystrzeliła z 5-10 cm (co do wysokości/grubości pokrywy śnieżnej) dla Krakowa, podczas gdy do odsłony poprzedniej (godz. 18 wczoraj) było zapowiadane maks. 2-3 cm białego puchu w obrębie „10-dniówki”- nie wiem, co o tym myśleć- czy martwić się na zapas, czy cieszyć się jego niepotrzebną (moim zdaniem) obecnością (przynajmniej za kilka dni- jakby to był tylko okres tuż przedświąteczny, a tak dokładnie pierwszy dzień zimy (22.12.), to bym go przyjął z otwartymi rękami, a teraz nie jest to dla mnie dobra nowina) :'(

      1. Gdyby taki przypadek jak teraz zdarzył się za miesiąc mielibyśmy ponownie przejściowe ocieplenie w sam raz na święta. Może zdarzy się w tym roku jakiś „cud” i ochłodzenia/ocieplenia w grudniu skorelują się z kalendarzem inaczej…?:-)

        1. ja liczę właśnie na ten cud- jak ma być zima „pełną piersią/gębą”, czyli z mrozem i śniegiem, to już z 2 złego lepiej w II połowie grudnia niż w I :

      2. chyba jednak coś jest na kasprowym wierchu wieje z kierunków południowych przed południem prawie 30 m/s, a w zakopanym prawie 9 stopni

  29. U mnie wciąż mróz, ale krajobraz za to piękny bo wszystko na biało… z kolei na Suwalszczyźnie padał dzisiaj rano śnieg.

  30. A w województwach warmińsko-mazurskim, podlaskim, mazowieckim dzisiaj pada deszcz przy ujemnej temperaturze. Wczoraj padał dodatkowo też w województwie lubelskim. Czyli jest tam niebezpiecznie, bo zrobiła się gołoledź.

  31. W Gdańsku, blisko morza, na termometrze za oknem (któremu najbardziej wierzę) mam +4,6 C przy zachmurzonym niebie. Ale, jak już pisałem, nie ma tu szansy na śnieg póki morze jest ciepłe, w tym roku od lata jest cały czas cieplejsze niż normalnie (ochładza się ale cały czas „nad średnią”).

    PS. jestem w pełni świadom, że oficjalna stacja na lotnisku pokazuje +1 C, ale nie ma to nic wspólnego z sytuacją w mieście, 140 metrów niżej i 10 km bliżej morza.

    Oto dane ze stacji ARMAAG:
    https://armaag.gda.pl/wykresy_meteo.htm

  32. Odsłona GFS z 6 UTC diametralna inna od tej z 0 UTC, która widziała bardzo chłodną całą I dekadę grudnia bez szans na ocieplenie. Teraz w tej odsłonie nastąpił obrót o 180 stopni i w I dekadzie znowu widać ocieplenie. Natomiast ECMWF nadal za bardzo mroźnym przełomem listopada i grudnia i wróży w całym kraju całodobowy mróz, na wschodzie Polski minus 5-10 stopni w ciągu dnia, a w nocy spadki do tmin minus 15-20 stopni (i to jeszcze w listopadzie). Ocieplenie do temperatur dodatnich w większości kraju widzi dopiero pod koniec prognozy czyli 3-4 grudnia.

    1. Coś przeczuwam, że masy atlantyckie przebiją kontynentalną „barykadę” – nie wiadomo tylko, czy już 30.11-01.12, czy nieco później (?) i oczywiście na jak długo (?). W całej Rosji (także europejskiej) krok po kroku umacnia się zima i to na coraz większym obszarze z ujemnymi anomaliami. Ale i z drugiej strony widać coraz wyraźniej rozkręcający się Atlantyk i to już coraz bardziej na „szerokościach” Islandii. Z reguły u nas częściej „karty rozdaje” ocean, choć nie zawsze. Jak będzie w skali całego grudnia i tej zimy dopiero się przekonamy.

  33. Dzisiejszy dzień jest tak „uroczy” że brakuje tylko wiatru i opadów mieszanych albo deszczu do „pełni szczęścia”. Ironią ale czekam już na opady śniegu które zmienią nieco ten ponury krajobraz która trwa od dłuższego czasu a temperatura w Warszawie waha się od -2 do +4, ale podejrzewam że z dominacją tego pogody i przedziału temperaturowego będziemy się męczyć do lutego lub marca

    1. Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo to przecie dopiero początek naszej polskiej „nocy polarnej”. Zazwyczaj szarej i ponurej.

    2. Na odpoczynek od szarugi można liczyć od III dekady stycznia, bo wtedy sobie lubi zazwyczaj uderzyć zima. Takie sytuacje jak grudzień 2015 są niestety rzadkie. Po prostu trzeba to przetrwać.

  34. Na północnym-wschodzie potwierdzam że jest gołoledź, wszystko pokryte cienką warstwą lodu, mimo że akurat u mnie jest minimalnie powyżej zera 0,2 st. Bardzo niebezpieczna pogoda dla pieszych i kierowców.

  35. To u mnie też paskudnie, trochę cieplej ale mocno pada. I nadal pochmurno oczywiście. Może przy tym ochlodzeniu jakieś słońce wyjdzie? Wolę te -6 średniej dobowej od takiego dziadostwa które mam dziś za oknem.

    1. @alewis27
      Powiem tak „lepsze” takie dziadostwo jak dzisiaj na lekkim plusie niż takie dziadostwo na lekkim minusie. A pisząc dziadostwo na lekkim minusie mam tu na myśli województwo warmińsko-mazurskie czy podlaskie gdzie jest pochmurno i pada deszcz przy ujemnej temperaturze co powoduje gołoledż.

    2. W Warszawie aura typowo listopadowa w słotnym wydaniu. Dobrze, że pora chłodna choć okresowo potrafi ukazać zarówno cieplejsze i pogodniejsze (de facto przyjemniejsze) oblicze, jak i mroźno-śnieżną (dla mnie ciekawszą) odmianę.

      1. nie wiem w jakim wszechświecie jest to „typowy listopad”. (może Helsińskim albo Tallińskim?)
        Typowy listopad to jest dzisiaj we Wrocławiu, nie w Warszawie.

          1. stereotyp listopada, absolutnie niesłuszny.
            Termiczne przedzimie na pograniczu termicznej zimy. Dalekie od przeciętnego listopada, który ma normę bliżej 3-4 stopni (a tyle to nawet maks nie ma szansy dziś osiągnąć). Czysty przypadek, że i jedno i drugie się łapie na „termiczne przedzimie”
            Powiedziałbym, że typowy listopad to coś pomiędzy tym co jest dzisiaj, a tym co było rok temu tego dnia. I to zarówno pod względem zachmurzenia, jak i temperatury.

          2. To jeszcze uściślę – typowa II połowa listopada. Dobrze chociaż, że nie wieje mocno i/lub nie mamy topiącego się śniegu z chlapą.

          3. Tavg za dobę 24.11 dla Warszawy wyjdzie ok. +2°C – to jest właśnie wartość typowa dla II połowy listopada. Na pewno też większą ‚normą’ jest zachmurzenie (nawet pełne), niż pogodne niebo. I dość typowe są właśnie słabe opady lub wręcz mżawki, a nie silne zlewne opady. Moim zdaniem mamy znamienną dla tego okresu roku późnojesienną słotę.

          4. Przecież avg za dzisiaj w wawie wyjdzie około +0.5, to jest norma juz raczej na przełomie listopada i grudnia. A temperatura maksymalna to juz bardziej typowa dla pierwszej połowy grudnia.
            Widze tutaj (u wielu osob) niechęć do listopada, niezrozumiała dla mnie. Jednak jeśli listopad kojarzy sie (bardzo niesłusznie) komuś z dzisiejszym okolozerowym badziewiem (ktore w środku listopada jest jeszcze grubo ponizej normy!), to troche zmienia postać rzeczy. Ja juz troche listopadow przeżyłem i musze powiedziec, ze takie cos jak dzisiaj jest w moich oczach grubo ponizej przyzwoitości.
            Druga kwestia- listopad przynosi średnio 1-2 godziny słońca. To mało. Ale taki dzień z niewielka ilością słońca nie musi od razu oznaczać tak grubych i niskich chmur warstwowych, a przynieść taka pogode jak w wawie 13 lub 15.11 w tym roku. Tamte dni przyniosły chmury bardzo różnorodne, nie było jednolitej masy i było nieporównywalnie jaśniej i można powiedziec ładniej, aniżeli dziś.
            Z takim nastawieniem, ze typowy listopad czy taki grudzień niby MA tak wygladac jak dzisiaj, to można by w ostra deprechę popaść. Na szczescie to nie jest norma- nawet brak świecącego słońca nie musi oznaczać tak grubych chmur jak przez ostatnie 3 dni w wawie i przynieść duzo wiecej „jasności”. A przecież tych dni kompletnie bez słońca(wliczając te totalnie warstwowo-stratusowe, jak i te nieco jaśniejsze dzięki większemu poszarpaniu chmur) jest średnio „tylko” 10-15 na miesiąc w listopadzie czy grudniu.

          5. @kmroz
            Ja nawiązywałem właśnie do typowego obrazu listopada z wielu dekad, a nie tylko z tych okresów, w których to miesiąc ten jawił się jako wyraźnie cieplejszy i/lub pogodniejszy.
            A Tavg za dzisiejszą dobę w Warszawie wyniesie na pewno bliżej +2°C, niż poniżej +1°C (chyba, że uwzględnimy również godziny wczorajszego wieczoru).

          6. Byłem dziś na krótkim wieczornym spacerze. Obecna pogoda nie podoba mi się nie tylko ze względu na szczelne zachmurzenie i ciemność, ale także ze względu na gromadzenie się zanieczyszczeń przy powierzchni ziemi, spowodowane bezwietrzną aurą. Powietrze na zewnątrz nie jest orzeźwiające mimo chłodu tylko stęchłe.
            To już wolę aurę atlantycką niż to co mamy teraz, bo i tak narazie prawdziwej zimy nie ma, a dmuchanie przynajmniej oczyściłoby powietrze oraz przyniosło trochę przejaśnień.

        1. Myślę, że obraz typowego listopada to przede wszystkim stratusy oraz duży (największy w całym roku) spadek średnich temperatur dobowych między początkiem, a końcem miesiąca.
          Kartka z kalendarza dla dzisiejszego dnia mówi nam, że temp. maksymalne z zakresu 5-6 stopni są dziś równie normalne (i zarazem najbardziej prawdopodobne) jak te z przedziału 0-1C:
          https://meteomodel.pl/dane/
          Co ciekawe dla Tmax mamy dziurę w okolicy 2-4C.

          1. Ja w dzieciństwie uważałem że listopad to już najwyższy czas na gruby śnieg i mrozy jak w zimie – wszystko przez chłodne listopady z lat 90-tych,które wtedy tak wypaczyły postrzeganie tego miesiąca.

          2. za to te po 2005 roku są ponadnormatywnie ciepłe. I nie wiadomo, czy to będzie już tak na stałe (jak np. z miesiącami letnimi które obecnie nawet w pochmurnej i wydajnej opadowo wersji są zawsze ciepłe), czy będzie teraz więcej listopadów choć w normie termicznej.

            Tegoroczny listopad także będzie ciepły. Mimo że od 16.11 jest cały czas chłodno to jego anomalia wynosi aż +2,21 i niewielka jest szansa, że w ciągu pięciu dni spadnie aż o tyle. Mimo że te dni będą prawdopodobnie najzimniejszymi dniami jeśli chodzi o wielkość anomalii ujemnej. Żeby zbić z +2K do zera to trzeba mieć jakieś -60K łącznej anomalii za te 5 dni. By się musiała zrobić zima jak na początku marca. -10 za dnia, -20 w nocy. Nierealne.

  36. W przepychankach prognoz na koniec miesiąca znów szala przesunęła się jakby bliżej szybszego ocieplenia. Dziś taki scenariusz widzą już niemal wszystkie ważniejsze modele (może za wyjątkiem UKMO).
    Ja narzekać z tego powodu nie będę – widmo porannych, niemal dwucyfrowych mrozów, na dodatek z wiatrem, niespecjalnie mi się uśmiecha.

    1. Próg czułości będzie dość spory. Lekkie przesunięcia głównych ośrodków barycznych mogą sprawić, że w dniach 30.11-02.12 będzie o rząd 10 st. cieplej lub chłodniej. Myślę jednak, że co najmniej 29.11 będzie mroźniej (w skali kraju)niż podczas dotychczas najchłodniejszego dnia listopada.
      Wcześniej, czy później w 1. dekadzie grudnia masa atlantycka przebije się pewnie nad Polską na E, ale też nie wiadomo jeszcze na jak długo (?) – zobaczymy.

    2. No faktycznie. Znowu prognozy się zmieniły tzn. złagodziły ochłodzenie (z całodobowym mrozem) i przyspieszyły ocieplenie (jeszcze pod koniec listopada). Oby się to sprawdziło.

  37. Ciekawostka…
    Przejściowo mamy adwekcję znad… Morza Śródziemnego (!):
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018112418_Warschau__.gif
    Przynajmniej na C Mazowszu ta wcale nie oznacza kojarzonego z poprawą pogody i dużym ciepłem aury. Temperatura jest raptem około ‚normy’ (wokół +2°C), a przy tym najbardziej pochmurnie jak to tylko możliwe, z zamgleniami i okresowym siąpieniem.

    Zobaczymy kiedy doczekamy się choć nieco więcej rozpogodzeń i zarazem mniej „wisielczej” aury – czy podczas ponownie mroźniejszych ostatnich dni listopada, czy może podczas późniejszej cyrkulacji bardziej atlantyckiej (?).

      1. Zgadza się – im dalej na S, tym przejściowo napłynęła masa z jeszcze dalszego S (generalnie znad basenu Morza Śródziemnego). Teraz się to stopniowo zmienia na rzecz coraz większej komponenty W i N.

        1. Pewnie w Warszawie było tak ciemno że trajektorie cząsteczek w najniższych warstwach prowadziły powietrze prosto ze Śląska

          1. gdzie w necie znajdziemy modelowanie rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń ? Dane wejściowe źródeł emisji mniej więcej mamy, powiązać z modelowaniem meteo w odpowiednio gęstej siatce i sporo się znowu uczymy…

  38. na to wygląda że niże atlantyckie jednak się przepchają z łagodniejszym powietrzem.
    Póki co u mnie mimo cieplejszego powietrza zarówno wczoraj jak i dziś o poranku jest na minusie 1,2 stopnie, wystarczyło nieco rozpogodzeń, a przy nadchodzącym ochłodzeniu mogą pojawiać się dziury co widzi nawet um, i spadki mogą być znaczne.

    1. „wygląda że niże atlantyckie jednak się przepchają z łagodniejszym powietrzem”

      ->>> Takie prognozy niemalże zawsze się sprawdzają, a zwłaszcza w grudniu z większą mocą. Są szanse, że zahaczać będą o nas także okresowo wyże między Azorami a SW Rosją (a nie tylko niże z NW/N), więc oprócz deszczu i wiatru nie powinno zabraknąć także rozpogodzeń i ogólnie spokojniejszej aury. A temperatury, przynajmniej za dnia, powinny być wyższe niż podczas tego weekendu.

      Zważywszy na późniejsze ocieplenie, dobrze też, że najbliższa fala mrozu nie przyniesie opadów śniegu lub będą one znikome. Bo w takich okolicznościach jest on najbardziej wątpliwą „atrakcją” chyba dla wszystkich.

  39. W centralnej Polsce nadspodziewanie przyjemny dzień dzisiaj. Od rana się przejaśniało, ale dopiero około godz 12 wyszło Słońce, ale od tego czasu z minuty na minutę robi się coraz pogodniej i wygląda na to, że popołudnie może być tu nawet bezchmurne. Do tego praktycznie zerowy wiatr i nienajgorsza temperatura (w tej chwili 7 stopni). Dość niespodziewanie może to być ostatni darowany dzień tej jesieni.

      1. U mnie też od 10 dni jest ciągle zimno, choć trochę słońca się okresami pojawia. Niech też nikogo nie zmyla brak śniegu, bo ostatnie zimy nader często w czasie mrozu jest brak śniegu co nie oznacza braku zimy…
        Druga sprawa, trochą zaczyna denerwować mnie, jak ludzie się u mnie pytają „kiedy w końcu przyjdzie zima” podczas gdy od 10 dni ona już jest…Ale w sumie podobnie jak starsi ludzie też mogę wziąć pod lupę zimy 05/06, 09/10, 10/11 i 12/13 i też pisać że „kiedyś to też były zimy a teraz to ni ma” ale to bez sensu…

          1. To tak jakby pisać, że lato bez deszczu i burz to nie lato.
            Pory klimatyczne wyznacza przede wszystkim termika, a nie opady lub ich brak. Czy np. przy -15°C i braku pokrywy śnieżnej powiemy, że to jesień/wiosna/przedzimie?

          2. @lucas wawa
            Na przełomie lutego i marca było niemal zero śniegu i słońce więc myślę, że niektórzy by to nazwali wiosną i nie ważne, że było -20 w nocy hehe.

          3. @FKU
            Czy dobrze rozumiem siarczysty mróz np. minus 20 stopni bez śniegu nie jest dla Ciebie zimą, a opady mokrego śniegu, które tworzą pokrywę śnieżną przy temperaturze ok 0 stopni np. lekko na plusie, już tak?

          4. Zima to najzimniejsza pora roku, niezależnie od obecności śniegu.

            PS. Skasowałem zaczęty przez Ciebie wątek polityczny i módl się aby Cię Najwyższa Administracja nie wysłała gdzie raki zimują.

          5. Arctic Haze
            Polacy myślą inaczej o zimie, a on się odnosił do zdania zwykłych ludzi, więc nie masz racji.
            Ps. To nie był wątek polityczny tylko kilka faktów z marszu. To że to skasowałes to akurat mnie też nie dziwi gdy sobie przypomnę kilka twoich wpisów
            Ps2 Mam zasadę że tam gdzie mnie nie chcą sam odchodzę, poza tym… a zresztą to wszystko.
            Ps3 Możesz to też skasować jak ci tak uwiera

          6. Ja Cię nie będę banował ale trzymać Cię tu na siłę też nie zamierzam. Twój wybór. Pamiętaj jednak, że kiedy jest się gościem, to się przestrzega reguł gospodarzy.

          7. @fku
            zapewniam cię, że jak na początku stycznia 2016 było -20 bez śniegu, to nikt nawet by nie pomyślał, że to nie zima.

    1. U mnie 8 stopni na plusie, niebo się rozpogadza i przejaśnienia, wychodzi słońce. Także weekend nie będzie taki całkowicie pochmurny i paskudny jak przepowiadali co niektórzy (zwłaszcza media i niektóre portale pogodowe).

    2. U mnie też dzisiaj nadspodziewanie ciepło – termometr za oknem wskazuje 10 stopni. Do niedawna świeciło piękne słońce, od mniej więcej godziny się chmurzy. Mieszkam na pograniczu Dolnego Śląska i Wielkopolski.

  40. Dobrze widać jak już w prognozach na dni 29.11-02.12 modele są bardzo rozbieżne:
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif

    Ocieplenie w 1. dekadzie grudnia jest już (niemalże) pewne, choć zdecydowanie za wcześnie na sugestie dot. wyjątkowo ciepłego całego kolejnego miesiąca – jak czynią to w takich okolicznościach na TP.
    Wcześniej zobaczymy jak długa i silna okaże się przyszłotygodniowa fala mrozu, bo i tego jeszcze do końca nie wiadomo (?).

    1. To prawda. Zwłaszcza bliżej Karpat (zwłaszcza w samych górach) może sypnąć i to konkretniej. I w sumie dobrze, że głównie tam – wiadomo dlaczego. Tym bardziej, że przy prognozowanej na końcówkę listopada i pierwsze dni grudnia sytuacji barycznej to właśnie SE Polski może mieć w największym stopniu mroźnie (a w najmniejszym W/NW kraju).

      1. Kraków raczej powinien być „bezpieczny” co do tych intensywnych opadów- jak we wtorek rano na ziemi będzie leżało 2-3 cm śniegu, to raczej będzie to wszystko- model GFS (znaczy jego nowsze odsłony- nie wiem, jaka jest najnowsza) widzi w ogóle śladowe ilości dla miasta i jego okolic (mniej niż 1 cm), a poważniej zaczyna się jakieś 50 km na południe i 50 km na wschód (już w cieplejszym Tarnowie może mocniej sypnąć) :

    1. @Arctic Haze
      Tak się zastanawiam jakby jakiś silny sztorm przyszedł to, mógłby on istotnie trawle ochłodzić wody Bałtyku poprzez wymieszanie górnych ciepłych warstw z dolnymi chłodniejszymi czy raczej tak głęboko sie wody nie mieszają, nawet podczas sztormów? Termoklina od 30 metrów sie zaczyna w Bałyku. Za dużo dla sztormu?

      1. @MichalN

        Dobrze myślisz. Warstwa mieszania jesienią zwykle znacznie się pogłębia. Zasadniczo termoklina w ogóle znika. Czyli po porządnym sztormie temperatura wody przy powierzchni od razu powinna pójść w dół o parę stopni. Z tym, że w tym roku ta warstwa mieszania może być grubsza (głębsza) niż zwykle bo i latem były porządne sztormy.

    2. I to dlatego pewnie według prognóz na twoja-pogoda najcieplej w skali kraju ma być właśnie w Gdańsku. Łatwiej jest ogrzać powietrze gdy morze jest w miarę ciepłe. Dlatego łatwiej o 25 stopni w Gdańsku we wrześniu niż w maju.

      1. @zaciekwiony

        A czym ten model jest karmiony? Tzn. jakie dane są asymilowane.

        Ten model może być głęboko (pub intended) w malinach biorąc pod uwagę, ze na Bałtyku nie ma ARGO (są pierwsze próby ale nie operacyjne), a dane zestatków oceanograficznych nie są na bieżąco nigdzie wrzucane (zajmuje to miesiące, jak za króla Ćwieczka).

  41. Między 18 a 23 listopada było bliżej zimy niż jesieni, weekend typowo późnojesienny z temp max 6 stopni. W piątek i dziś jakieś słońce się nawet pokazuje, choć na krótko.

    Jedno jest pewne, 14 listopada wkroczyliśmy w porę chłodną. W tym roku jest ostra granica między typami aury, do 13.11 była aura charakterystyczna wciąż dla pory ciepłej, czyli sporo pogodnych dni i temperatury powyżej 15 stopni w dzień. Ten listopad ma aż 10 dni o tmax >15, podczas gdy zeszłoroczny nie miał ani jednego. Od 14.11 mamy pogodę znacznie zimniejszą i znacznie brzydszą, bo przez te 12 dni słońce na dłużej pokazało się jedynie w dwóch dniach – 17 i 18 listopada. 12 godzin słońca w 2 tygodnie to mniej niż nawet te nędznie niskie normy dla chłodnego półrocza. Wcześniej tego słońca było znacznie więcej niż normy wynoszą, we wszystkich miesiącach „ciepłych” oprócz czerwca i lipca. W 2018 nie ma na co narzekać, to nie 2017 który przeciągał przedwiośnie do maja i uderzył jesiennym dziadostwem 2 września.

    Przed nami jeszcze 2 dziadowskie miesiące, czyli grudzień i styczeń. Luty notuje już o wiele wyższe usłonecznienia i ma dłuższy dzień, nawet jak są w nim mrozy to jest zupełnie inny w odbiorze niż „noc polarna” panująca od połowy listopada do końca stycznia.

    1. Ja bym luty wrzucił do tego samego worka co listopad-styczeń ( wiele lutych bywa smętnych jak choćby luty 2013, ale niewiele lepsze były luty 2015, 2016, 2017) a i z marcem bywa różnie, ale luty bym bezdyskusyjnie dorzucił do smętnych miesięcy. Pomimo że dzień jest dłuższy niż w listopadzie to przeważają tu zachmurzone dni. Tymczasem w pogodzie na najbliższe dni na nic szczególnego się zapowiada, temperatury mają być nijakie do końca miesiąca, zaś na początku grudnia ocieplenie ale bez jakichś niezwykłych temperatur jak pisze portal TP. Ma przeważać cały czas przedział temperaturowy którego ja najbardziej nie lubię. Ani prawdziwej zimy nie widać ani bardzo dużego ciepła to jest temperatur powyżej 10 stopni. Ze słońcem jak przypuszczam też będzie kiepsko pomimo zapowiedzi

        1. dla niektórych nawet to co było na koniec lutego i początku marca 2018 nie będzie prawdziwą zimą, bo śniegu prawie wcale nie było. Mimo że w niektóre dni nie przekraczało -10 w najcieplejszym momencie.

          W najbliższych dniach aż takich mrozów nie bedzie ale te -5 średniej dobowej to zdecydowanie zima. To jest poniżej najniższych wartości średnich w styczniu.

      1. „Ze słońcem jak przypuszczam też będzie kiepsko pomimo zapowiedzi”
        Model UM widzi przewagę obszarów z pogodnym niebem, więc myślę, że słońca będzie naprawdę dużo.
        Na C Mazowszu jest spora szansa, że druga połowa listopada przyniesie nawet wyższe sumarycznie usłonecznienie, niż pierwsza. Ale jak będzie, to się okaże dokładnie za 5 dni.

    2. Mamy kolejny weekendowy dzień w listopadzie, kiedy bardziej na S/SW jest nie tylko cieplej, ale i pogodniej. Niestety nad C Mazowsze także i tym razem ta strefa nie sięgnęła.
      W Warszawie i okolicach w tym miesiącu najpogodniejszym i zarazem bardzo ciepłym dniem pozostaje piątek 02.11. Natomiast w ogóle najpogodniejszym dniem pozostaje znacznie chłodniejsza sobota 17.11 (z temp. wokół 0°C).

      1. pogodniejszy od 2.11 i niemal równie ciepły jak on był 6.11. Dzień od świtu do zmierzchu piękny. Dziwie się, że go pominąłeś.
        2.11 przyniósł sporo chmur wbrew pozorom w okolicy Warszawy. DO 10:00 (a więc ponad 3 godziny światła dziennego!), a później około 14:00 naszła „złośliwa” lokalna chmurka. Odczucie „pogodne” tamtego dnia wynikało stamtąd, iż kluczowe godziny (środek dnia) były ładne. Podobne zjawisko występowało u nas w tym roku w dniach 2-4 stycznia. Te dni też były ledwie w połowie pogodne, ale w kluczowych godzinach, w których słońce było najwyżej.

        1. Wtorek 06.11 pominąłem, bo o nim zapomniałem. Z cieplejszych dni w listopadzie faktycznie to on był najpogodniejszy w obecnym miesiącu na C Mazowszu (w tym w W-wie).

    3. @alewis
      Określenie zakończenia pory ciepłej jest dość trudne i niejednoznaczne. W tym roku jeden powie, że miało miejsce 21.09, drugi, że koło 20.10 a jeszcze inny, że 15.11. I dobrze, to nie jest normalne, że mamy definitywny przeskok z wiecznych chłodów, do wiecznego ciepła (czy odwrotnie), jak to miało miejsce w tym roku na początku kwietnia. Nasz klimat stworzył pory przejściowe (wiosna i jesień), które powinny trwać jak najdłużej, a nie zanikać.
      Definitywne przeskoki tego typu, to u nas rzadka sprawa. Bo nawet wiosną 2017, gdzie niektórzy powiedzą, że pora chłodna trwała do 10.05, to mieliśmy już bardzo ciepły okres (nie krótki epizod, to trwało z dwa tygodnie!) na przełomie marca i kwietnia. Ja kiedyś się próbowałem w to bawic(wyznaczanie początku i końca pory ciepłej w danych latach), ale szybko się poddałem, bo tego w 80% przypadków za Chiny nie określisz.

      1. mi bardziej chodzi o typ panującej aury i ilość dni pogodnych. Pora ciepła charakteryzuje się przewagą dni pogodnych nad pochmurnymi, chłodna – na odwrót.

        We wrześniu i październiku nieraz się ochładzało, 21.09 zakończyło się lato, a koło 20.10 pożegnaliśmy swego rodzaju babie lato. Jednak w czasie tych ochłodzeń i tak jakieś słońce się pokazywało, dzień pogodny był częściej niż raz w tygodniu. Od 14.11 to już ponad 80% dni jest pod szczelnym stratusem, przynajmniej u mnie. Radykalna zmiana od tego co było wcześniej. Taka przytłaczająca większość szaro-smętnych dni to właśnie definicja naszej pory chłodnej, zwłaszcza w mc listopad-styczeń. Bo luty a zwłaszcza marzec, choć należą do pory chłodnej to potrafią przynieść powyżej 50% dni pogodnych.

        1. no u mnie w listopadzie były jak na razie trzy takie szczelne okresy, ale na szczęście stosunkowo krótkie – 3-5.11, 9-11.11 i teraz 22-25.11. Od jutra ma znowu pojawiać się słońce i tak do końca tygodnia, więc ogółem druga połowa listopada zapiszę się pogodniej od pierwszej najprawdopodobniej.
          Więc pod tym względem nie widzę żadnej zmiany w połowie listopada, radykalna jest za to pod względem temperatury.

    4. Taa, w Płocku ten listopad ma oficjalnie 2 dni z temp. pow. 15 st., a w mojej lokalizacji nie było ani jednego.

  42. dzień przyniósł sporo słońca i temp. około 7 stopni, ale teraz rozpogodzenia robią swoje i już jest około 2 stopni i jeśli będzie jeszcze jakiś czas pogodnie może chwycić przymrozek, więc szybciej się wychłodzi niz np. na południowym-wschodzie

    1. na ciepły listopad wciąż niemałe. Przynajmniej lekko ciepły. Na rekordowy rok – zależy od grudnia. Jak będzie grudzień podobny do tych z 2011 albo 2017 to też będzie rekord.

      Ten rok dużo bardziej na rekord zasłużył niż 2015. Taki ciąg ciepłych miesięcy, niezwykły kwiecień i niewiele gorszy maj, piękna ciepła jesień. Rekord mimo zimnego lutego i marca. 2015 to co miał, sierpień i grudzień. Grudzień tak czy siak jest zimny i ciemny, nawet taki z 2015. A sierpień tylko trochę cieplejszy od 2018, choć tam najbardziej we znaki dawała się I połowa tego sierpnia bo II była dużo bardziej do życia (w 2018 ciepło było praktycznie cały miesiąc). Nie pamietam jakoś wielu miesięcy z 2015, sporo z nich była nijaka. Kwiecień maj i czerwiec zwłaszcza. Styczeń pochmurny i pseudo-ciepły, luty chłodniejszy, marzec ciepły ale daleko mu było do 2014…

      Ciekawe jak ruchomy rocznik (od 1.04.2018 do 31.03.2019) wypadnie z rocznikiem 1.07.2006 – 30.06.2007. Przy ciepłej zimie z przewagą dodatnich NAO i AO mógłby próbować o rekord śmiało.

      1. „A sierpień tylko trochę cieplejszy od 2018, choć tam najbardziej we znaki dawała się I połowa tego sierpnia bo II była dużo bardziej do życia (w 2018 ciepło było praktycznie cały miesiąc)”
        W tym roku większa część sierpnia przypominała drugą połowę sierpnia 2015. Czyli w przewadze około 25 stopni, okresowo bliżej 30, w przeciwienstwie do całego sierpnia 2015 pojawił się też epizod jesienny. Ten sierpień sierpniowi 2015 nawet do pięt nie dorastał (i oczywiście bardzo dobrze!)
        Ogółem rok 2018 bardziej się wyróżniał porą ciepłą, a 2015 (jak większość najcieplejszych roczników) porą chłodną. Na uwagę zasługuję głównie chyba okres 8.04-21.06, anomalia ponad +4K za okres 2.5 miesiąca. Oczywiście warto jeszcze dołożyć kilka innych długotrwałych okresów skrajnie ciepłych jak przede wszystkim 20.07-10.08 i 30.10-13.11 i rekordy średnich 10 dniowych pobijanych z nadwiązką.
        Swoją drogę, gdyby po takim kwietniu i maju nadszedł okres czerwiec-wrzesień w normie, to i tak padłby rekord kwiecień-wrzesień. Myślę, że druga połowa „wiosny” tutaj zdecydowanie wygrywa konkurencję niesamowitości w tym roku, a być może nawet w skali wielu lat.

        1. Dość istotne znaczenie w kwestii całościowej oceny roku 2018 będzie miał grudzień. W przypadku cieplejszym uwypukli jego niezwykłość, a przy tym (mimo wszystko) dość niespodziewanie zapisze się jako rekordowo ciepły – raptem 2 lata po ostatnim termicznym zwyżkowaniu w okresie 2014-2016. W przypadku normalniejszego lub chłodniejszego grudnia zapamiętamy go także jako ogólnie ciepły i z rzadkimi opadami, ale przede wszystkim z dość krótkimi porami przejściowymi – tak, czy inaczej z bardzo długim okresem letnim, ale i również z nie aż takim krótkim okresem zimowym (jak na tego typu roczniki).

          1. jeśli grudzień będzie jak luty (czyli mroźny i suchy), to cały rok (poza ewentualnie styczniem, aczkolwiek też nie do końca), będzie można uznać za rok wyjątkowo kontynentalny pogodowo. Czyli mroźna i wydłużająca się zima (mam tu na myśli luty i marzec przede wszystkim) w wersji skrajnie suchej (tutaj akurat już całą zimę, włącznie z grudniem). Słoneczna, bardzo ciepła i skrajnie sucha kontynuacja wiosny. Troche bardziej wilgotne i burzowe, ale przy tym megagorące lato. No i ciepła, słoneczna i może nie sucha, ale z rzadkimi opadami jesień. No i szybkie przyjście zimowej aury, tak jak późne jej zakończenie.

    2. Lekko ciepły listopad jest bardzo realny, bo końcowa anomalia powinna skończyć się na poziomie ok. +1K (ref. 1981-2010). Chyba, że fala mrozu na E Polski w końcówce miesiąca okaże się silniejsza, to może spaść nieco niżej, ale i tak pozostanie raczej w widełkach 0/+1K.

      Natomiast o całym roku zadecyduje ostatecznie grudzień. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że rok 2018 nie będzie rekordowo ciepły, bo do tego potrzeba będzie anomalii za grudzień od ok. +2K wzwyż (zakładając, że anomalia listopada zakończy się na poz. ok. +1K), a nie już choć nieco powyżej 0K.
      Początek ostatniego miesiąca roku ma przynieść co prawda ocieplenie. Jednak chyba dobrze wiemy jak trzeba podchodzić ostrożnie do różnych ocen z tak dużym wyprzedzeniem naprzód – zwłaszcza w miesiącach pory chłodnej….

        1. Przypuszczalnie jeszcze w dniach 30.11-02.12 powinny przeważać mroźne „klimaty”, przynajmniej na E Polski. Później raczej wszędzie się ociepli, ale…
          1) z poziomu średnich anomalii 0/-5K na W Polski i -10/-5K na E kraju,
          2) nie wiadomo, czy do poz. wyższego niż Tavg 0/+5°C (i zarazem anomalii ok. 0/+5K) i czy na dłużej?
          Z pewnością bardzo ciepła ranna odsłona GFS nie jest tu żadną „wyrocznią” (a nad czym już zaczęli dywagować na TP).

          1. w niedzielę zawsze są „najlepsze” prognozy na tej stronie (w sensie, chodzi mi o wysokie temperatury i ogólnie dobrą aurę) :(

          2. bez przesady, bardzo deszczowa ta prognoza. I ciepła przy tym. Typowa strefa z mocnym prądem strumieniowym wymierzonym w Polskę.

          3. Na razie zobaczymy jak długo utrzyma się fala mrozu na E Polski (?). Na tych obszarach w II połowie tygodnia anomalie będą zapewne rzędu -10/-5K. Teraz większość prognoz optuje za przejściem temperatur na plusy dopiero ok. 03.12 (i to stopniowo), a nie już 29/30.11 jak prognozował jeszcze w tej medialnej prognozie GFS.
            Szkoda, że redaktorzy nie mają choć trochę więcej wyobraźni. Czyżby chociażby listopad ich czegoś nie nauczył? Sorry, ale miesiące takie jak kwiecień b.r. – pomimo AGW – będą zdecydowanie częściej wyjątkiem, niż regułą.

          4. w ogóle, zastanawiam się czy kwiecień 2018 można jednoznacznie określić najbardziej niezwykłym miesiącem w historii polskiego klimatu?

          5. Lucas, zgadzam się z Tobą. Jak można tak bezmyślnie kopiować, nawiasem mówiąc – kompletnie nieaktualną realizację, w dodatku jednego modelu?! Zawsze mi ręce opadają, jak czytam te szesnastodniowki na twojej pogodzie – pożal się boże. W dodatku pisza o tym w taki sposob, jakby mieli 100% pewności, że to się wydarzy. Oni już dokładnie wiedzą, jaka będzie CAŁA PIERWSZA POŁOWA GRUDNIA, a my głupi analizujemy jeszcze końcowkę miesiąca, haha!!!

          6. Przede wszystkim w dniach 29.11-2.12 widać kontrasty termiczne między zachodnią Polską (gdzie mają być temperatury ok lub ponad 5 stopni) czyli już ta cieplejsza masa powietrza, a na wschodzie Polski lekki całodobowy mróz nawet do minus 2-4 stopni.

          7. @kmroz
            Dla mnie kwiecień 2018 zdecydowanie był najbardziej niezwykłym miesiącem. To się w głowie mieści, do czego wtedy doszło. Na początku maja zrobiłem analizę, z której wynikało że zaledwie kilka majów w historii miało tyle dni z TMax 20+ co ten kwiecień. Ziemia jeszcze pod koniec marca była zamarznięta, a miesiąc później roślinność wyglądała jak w lecie, nawet dębowy lasek, który rośnie blisko mojego domu był „pełny” (wydaje mi się że dosyć podobnie było w 2000 roku, ale już tak tego nie pamiętam). Chodzenie w krótkim rękawku od rana, niebo nieskazitelnie błękitne przez niemal wszystkie dni… pobicie XVIII-wiecznego rekordu z takim zapasem.
            Sierpień 2015? Gdyby ta fala upałów trwała nie dwa tygodnie tylko chociaż tydzień dłużej, albo jakby gdzieś padło to 40-41 stopni, to może byłby równie lub bardziej niezwykły.
            Grudzień 2015? Gdyby było więcej dni 10+
            Styczeń 2007? Gdyby nie było w ogóle całodobowych mrozów i pokrywy śnieżnej przynajmniej w części kraju, niestety końcówka miesiąca wszystko zepsuła.
            Marzec 1990? Gdyby miał wyższe usłonecznienie.
            Wydaje mi się że jedyne współczesne nam miesiące mogące się równać z kwietniem 2018, to luty 1990 i lipiec 2006. W obu tych przypadkach ekstremalne anomalie były trwałe, z jedynie małymi załamaniami, a do tego sumy usłonecznienia były rekordowe. Jest jedno ale. Niezależnie czy mamy lipiec 1979 czy 2006, drzewa będą zielone, będą kwitnąć kwiaty i trawa będzie zielona. Tak samo nieważne czy mamy luty 1929 czy 1990 – jabłonie ani kasztany nie zakwitną, a drzewa nie pokryją się liśćmi. A kwiecień 2018? Tak nieprawdopodobnej wegetacji nigdy nie widziałem i chyba prędko nie zobaczę.
            Może maj i lato też były wyjątkowe, może początek listopada był rekordowy, może październikowe babie lato było piękne… ale dla mnie i tak 2018 rok na zawsze będzie kojarzył się z kwietniem. Najbardziej niesamowitym miesiącem mojego życia.

          8. Zbigniew, owszem, majaczy to ciepełko, ale na razie tylko majaczy, poczekajmy na realny skill, za kilka dni wszystko się rozstrzygnie, na razie do piątku na znacznym obszarze kraju zimowo.

          9. Zbigniew, owszem, ciepełko majaczy, ale na razie tylko majaczy, poczekajmy na realny skill, niedługo wszystko się nam pięknie objawi ;) Tymczasem do piątku w Polsce zimowo, raczej sucho, choć jutro wspomniane opady.

          10. @Zbigniew
            I oto właśnie chodzi, że na razie rozstrzygają się głównie szczegóły dot. dni 30.11-02.12. A gdzie tam już snuć puenty jak wypadnie cały grudzień…? Nawet jak przez kilka dni w 1. dekadzie ociepli się do dominacji (w skali kraju) przedzimia to jeszcze o niczym nie świadczy. Poza tym, jeszcze to odwoływanie się na 16 dni do jednej wybranej prognozy, jednego modelu i to jeszcze tylko do wartości Tmax – z nadgorliwie znaczonymi „słoneczkami” lub opadami. Dziwne podejście. O wiele rozsądniej zakończyli komentarz na
            http://dobrapogoda24.pl/artykul/prognoza-dlugoterminowa-temperatura

          11. @piotrns
            lipiec 2006 był oczywiście koszmarnie gorącym miesiącem, ale przyniósł jednak niższą anomalię, pomimo braku tak silnego chłodu w pierwszych dwóch dniach miesiąca. Kwiecień 2018 swoją niezwykłość miałby w pełni zaczynając się od 4 kwietnia i kończąc na 3 maja. Wtedy jego anomalia byłaby grubo powyżej +5K i bardzo możliwe, że nie do przebicia nigdy.
            Właśnie ten początek zabiera miano kwietniowi 2018 czegoś całkowicie nie z tej Ziemi. W lipcu 2006 czegoś takiego owszem nie było. Ale za to pozostałe 90% miesiąca w kwietniu 2018 było dużo, dużo bardziej niezwykłe niż lipiec 2006.

          12. „Marzec 1990? Gdyby miał wyższe usłonecznienie.”
            PS. To akurat czyni go jeszcze bardziej niesamowitym. Tak wysokie anomalie przy tak pochmurnym niebie, stawiają sprawę już na „piedestale”. to samo z dniem 30.10.2018, który mimo pochmurnej pogody przyniósł takie temperatury…
            Niemniej, marzec podobnie ciepły był w 2007 i 2014, u mnie nawet te dwa marce cieplejsze od 1990, więc jego „niesamowitość” zjeżdża przez to w dół.

          13. W ogóle dwa ostatnie kwietnie były niezwykłe. Tegoroczny z powodu gwałtownego przejścia z przedwiośnia do późnej wiosny, a miejscami/okresowo już wczesnego lata. Natomiast ten poprzedni z (przejściowo) letnich klimatów do (przejściowo) nadal przedwiosenno-zimowych – wbrew trendowi wiosennemu. Z tym, że tegoroczny zapamiętam oczywiście lepiej, a nawet znacznie lepiej – pomimo, że za mało było w nim (jak dla mnie) umiarkowanej wiosny.

          14. Nie wiadomo czy tego prognozowanego kontrastu temperatury między zachodem i wschodem Polski w dniach 29.11-2.12 znowu nie przypłacimy marznącymi opadami na styku dwóch różnych mas powietrza (przede wszystkim we wschodniej Polsce)

          15. @PiotrNS
            Odezwał się w Tobie po prostu „głos rozsądku” – jak często i u mnie ma to miejsce. Preferencje i satysfakcja z takiej, czy innej aury schodzi wówczas na drugi plan – po przejściowym „nacieszeniu się” sprzyjającą pogodą.
            Teraz bym chciał w miarę normalnej zimy, bez szaleństw w stylu 2 „miechy” dominacji strefówki i kolejnego miesiąca/-y z anomalią bliską +5K, a potem nagły zwrot akcji jak w lutym b.r., czy podczas sezonu 2011/12. Pora ciepła przyszłego roku mogłaby wypaść jak średnio te z ostatnich 2 dekad. Ale „na Boga”, czy potrzebujemy naprawdę jeszcze szybszego ocieplania się klimatu kosztem zmian globalnych + rozregulowywania się pogody w różnych kierunkach…??? Przynajmniej mnie to też w szerszej perspektywie bardziej niepokoi, a cieszy tylko przejściowo – jak „zapominam” o normach, zmianach klimatycznych, itd.

          16. Pod koniec kwietnia roślinność nie może wyglądać jak w lecie…

        2. to prawda, z tymi temperaturami za kilka dni sprawa jest strasznie skomplikowana i nie wiadomo, czy będzie tak „kolorowo”- najbardziej jestem załamany październikiem tego roku, który choć był bardzo ładny, ciepły, słoneczny i raczej suchy (mimo ostatnich dni miesiąca, kiedy było pochmurno i przeważnie padał deszcz), to przez te mgły temp. nie mogła w moich okolicach „rozwinąć skrzydeł” i parę dni było nawet o 5 C mniej, niż zapowiadano- w Krakowie prognozowano spokojnie kilka dni z temp. >=25 C, a jedynie, kiedy tyle dało się osiągnąć (w zaokrągleniu oczywiście) 25 C to 04.10. (pierwsza sobota)- w centrum miasta, bo na lotnisku w Balicach nawet nie było pełnych 24 C maks. :(

  43. @kmroz
    Kwiecień 2018 był niezwykle ciepły, ale wpisuje on się doskonale w ewolucję tego miesiąca i z tego powodu nie uważam go za szczególnie wybitny. Z ciepłych najbardziej niezwykły bezkonkurencyjnie wydaje się sierpień 1807, a w drugiej kolejności raczej luty 1990. Z zimnych stawiałbym na styczeń 1709, grudzień 1788 oraz luty 1929.

    1. luty 1990? Ale on miał prawie tygodniowy epizod zimowy. A kwiecień 2018 , no cóż… pierwsze dwa dni go mocno psują, ale od 3go to co się działo, było ponad wszelkimi wyobrażeniami i standardami, a to jednak 28 na 30 dni miesiąca.
      W jakim sensie wpisuje się w ewolucje tego miesiąca?

    2. To właśnie kwiecień w największym stopniu wypłynął na niezwykłość anomalii pory ciepłej (a właściwie 7 miesięcy kwiecień-październik) tego roku. Przecież ona odstaje tak od pozostałych jakby ocieplenie klimatyczne miało nagle przyspieszyć co najmniej 5-krotnie. A właśnie już kwiecień w największym stopniu to „nakręcił” i to jeszcze po zimnych lutym i marcu, z jednym z najzimniejszych startów meteorologicznej wiosny. Coś niebywałego!

  44. @Lucas
    Dla mnie podobnie kwiecień 2018 był przesadzony. To przepiękny miesiąc pod niemal każdy względem, ale jednak zabrał nam bardziej naturalną wiosnę, stąd wolę kwiecień 2009.
    Patrząc z tej perspektywy, końcówki listopada, trochę żałuję że tegorocznym kwietniem nie potrafiłem się cieszyć. W pierwszej jego połowie, przy pierwszych dniach gorących, bałem się że wrócą chłody i trzeci rok z rzędu narobią szkód. Później z kolei byłem przerażony anomaliami i skrajnymi temperaturami, martwiąc się ociepleniem klimatu i tym, że pogoda tak szaleje, że w kwietniu jest lepiej niż nieraz w lecie. A to był naprawdę niezwykły, piękny dar natury, podobnie maj (choć czułbym się lepiej, gdyby jednak nie przebił 1889). Rekordowe lato 2018 po takiej wiośnie uważam jednak za coś kompletnie niepotrzebnego i złego. I wcale nie dlatego, że skompromitowałem się swoimi “mądrościami” że skoro wiosna była ekstremalnie ciepła, to lato już nie, lecz przez to kosmiczne odchylenie, przekraczające wszelkie granice.
    Przydałaby mi się mroźna zima albo jakiś zimny miesiąc w porze chłodnej 2019, abym przeszedł mentalny “detoks” i zaczął na nowo cieszyć się ciepłem, bo tegoroczna pora ciepła wyprowadziła mnie z równowagi, nie z powodu tego że było mi ciężko i niewygodnie, lecz właśnie z powodu przerażania się ekstremalnością niemal wszystkiego co się wtedy stało.

  45. Ciekawe. Można zauważyć, że od 2010 widać co 4-letni cykl do skrajności temperaturowych w listopadzie. Listopady 2010, 2014 i 2018 w I połowie listopada przyniosły dużą i dość długą falę ciepła z temperaturami 15-20 stopni i nawet powyżej 20 stopni, a w II połowie listopada nastąpił solidniejszy atak zimy (tych różnie z tym bywały bo pod koniec listopada 2010 były silne mrozy i śnieżyce, a II połowy listopadów 2014 i 2018 „zasłyną” z mrozów w ciągu dnia, bo np. ok minus 5 stopni nie zdarza się co roku w listopadzie i ilości śniegu jak na lekarstwo, może miejscami na wschodzie była pokrywa do 1-4 cm). Coś podobnego do tego co 3-letniego cyklu z silniejszym incydentem zimowym w październiku (2009, 2012 i 2015).

  46. Wczorajsza doba (25.11) przyniosła przejściowo dodatnią anomalią w skali kraju (+1,3K, ref. 1981-2010). Jednak był to krótkotrwały przerywnik wobec tego co w ogólności przynosi nam II połowa listopada. Dzisiaj o poranku notujemy już zauważalny trend spadkowy temperatury, który nasili się popołudniu i wieczorem. Od jutra (27.11) w wielu miejscach Polski będziemy mieli już nawet nie termiczną zimę, a wręcz całodobowy mróz. Im dalej na E, tym potrwa on dłużej i będzie silniejszy, na przełomie listopada i grudnia miejscami nawet dwucyfrowy o poranku. Przejściowo może utrzymywać się spory kontrast termiczny nad krajem, który może sięgać rzędu 10 st. I wiele wskazuje na to, że o ile na W kraju mróz zacznie ustępować stopniowo ok. 30.11, to na E kraju stanie się to zasadniczo dnia 03.12.

    Warto zwrócić uwagę, że także UM nie wyklucza z biegiem czasu coraz częstszych rozpogodzeń, a zatem coś jest na rzeczy. I, jak można przypuszczać, w realu powinno być ich jeszcze więcej niż przewiduje model uniwersytecki. Zwłaszcza, że ze zdjęć satelitarnych wynika, że już dzisiaj od N kraju mamy stopniowo coraz więcej pogodniejszego nieba – tym razem wraz z adwekcją chłodu.

    Odczuwalnie najbardziej zimno będzie chyba w dniach 30.11-01.12, zwłaszcza na E kraju – kiedy to nie tylko będziemy notowali najniższe temperatury na termometrach, ale i równocześnie ma nasilić się wiatr (choć gł. z SE, to jednak zimny).

    Przyszły tydzień (po 02.12) zanosi się na zdecydowanie cieplejszy i ponownie wilgotniejszy – z zimą typowo „atlantycką”. Czy jednak potrwa to długo? Dopóki nie znajdzie to odzwierciedlenia w wyraźnie dodatnich wskaźnikach NAO/AO i coraz słabszym mrozie także bliżej Uralu, to odpowiedź na to pytanie nie będzie taka oczywista. Dzisiaj jeszcze na nią zdecydowanie za wcześnie, a tym bardziej na ocenę już całego grudnia (4-5 dni przed jego rozpoczęciem!). Zakończę pytaniem: kto w pierwszych dniach listopada spodziewał się takiej końcówki miesiąca?

    1. Uzupełnię jeszcze, że zanim nadejdą najmroźniejsze dni i w coraz większym stopniu się rozpogodzi, na S/SE kraju (zwłaszcza w górach, gł. Karpatach) powinno sypnąć śniegiem. Tak więc przełom listopada i grudnia będzie tam w pełni zimowy, co powinno ucieszyć zwłaszcza amatorów „szusowania” i właścicieli ośrodków.

    2. Czyli jak? Widać jakąś normalność typową dla tego okresu i rejonu, czy tak jak zapowiada od rana Polsat, powrót dużych dodatnich anomalii? TP i Polsat (pogodynka z wielgaśnym uśmiechem na ustach mówi o ciepełku…bo przecież mieszkamy na Sycylii) znowu zapowiadają już na początek grudnia ponad 10 stopni, a dla rejonu Wrocławia od środy 8-10 stopni. ECMWF nie jest taki skory do tego ocieplenia, bo dzisiaj widzę do piątku 0, a później to różnie może być…ew. lekkie ciepło na 4 dni.

      1. @thorgheir
        Od ponad tygodnia jest bardzo zimno i jeszcze to sie utrzyma do końca tego tygodnia. Daj sie pocieszyć ludziom (i pogodynkom heh) chociaż tym chwilowym epizodem ciepła, który pewnie długo nie potrwa, w dodatku nie jest pewny bo widać go dopiero na początku grudnia. Tak zimnej drugiej połowy listopada jak w tym roku nie pamietam. (W 1998 byłem za mały by cokolwiek pamietać)
        „Normalność” w wersji stabilnej u nas nie istnieje, jest skokowo raz bardzo ciepło, raz nawet bardzo zimno. W przypadku zimowych miesięcy to ja zreszta dziekuje za okolozerowa, badziewną „normalność”- zdecydowanie wole albo ujemne anomalie, czyli prawdziwą zimę, albo dodatnie anomalie na plus. Natomiast w listopadzie to wlasnie ujemne anomalie prowadzą do okolozerowego paskudztwa, wiec preferuje w tym miesiącu normę, lub dodatnie anomalie.

        1. W ramach koncertu życzeń, to kupiłbym cieplejszą zimę i chłodniejsze lato. Choćby ze względu na koszty ogrzewania. Nie wiem zresztą skąd ta tęsknota do zimowych klimatów. Niech zima przyjdzie zimą, a już w listopadzie.

          1. A mi się kontynentalny 2018 rok bardzo podoba. Nie chciałbym mieszkać w klimacie wybitnie kontynentalnym bo tam zima jest od listopada do marca zamiast od grudnia do lutego. U nas można mieć raz taki rocznik a raz inny. Marzec 2013 i 2014 czy też kwiecień 2017 i 2018 to są przecież dwa światy. Dwie kompletnie inne pory roku. Tego w klimatach nieprzejsciowych nie doswiadczysz. W Rosji w marcu prawie zawsze jest zima, żeby było inaczej to by anomalia musiała przekroczyć +7.

          2. gdyby kwiecień i maj były normalniejsze (w stylu kwiecień 2009, maj 2000) i lato było suche a nie wilgotne, to mi tez by sie to podobało. No, moze poza faktem zimy w marcu i listopadzie.

          3. Suche było bo sumy opadów w dużej części kraju niskie. Ale bardzo dużo wilgotności powietrza było. W okresie 20 lipiec 10 siprien zwlaszcza. 28 stopni z punktem rosy 21 jest gorsze niż suche 33. Zachód polski wygrał w tej fali upałów mimo że to tam było najgorecej.

          4. Duzo większa wilgotność była przy codziennych ulewach w 2 dekadzie lipca. A także pod koniec czerwca.

          5. Ten listopad zakończy u mnie serię 6 listopadów pod rząd bez spadkow poniżej -5 stopni. Jak będą rozpogodzenia takie jakie się prognozuje i temp spadnie do -10 to będą to najzimniejsze listopadowe noce od 1995. W 1998 było min -10,2*C, wtedy było pochmurno i w dzień niewiele cieplej. Rekord jest z 1989 i wynosi -16,3. Na pewno bezpieczny w tym roku.

            Chłody w listopadzie nie mają przełożenia na ‚zimność’ samej zimy bo zimy 93/94 i 98/99 były zimami tylko z nazwy, mimo że nadeszły po ekstremalnie zimnych listopadach. Podobnie jak zima 07/08 też bardzo ciepła. Za to zima 1995/6 zaczęła się od zimnego listopada właśnie i twardo trzymała do końca marca.

            Najzimniejszy listopad po 1951 miał u mnie średnią -0,9 (anomalia aż -5,0 względem 1991-2018), co by i tak było lekko ciepłym styczniem czy lutym. Takim bylejakim przedzimiem. Także rozumiem czemu nie lubisz zimy w listopadzie, zwykle jest to okołozerowe badziewie a nie mocna zima z mrozem -5 za dnia i słońcem.

          6. @alewis
            dokładnie, jak już musi być poniżej normy w listopadzie, to tak jak się zapowiada w dniach 28.11-1.12, czyli praktycznie pełna lampa. Na pewno czegoś takiego co przez ostatnie kilka dni bym nie chciał. Akurat w końcówce listopada, to i norma już przestaje być przyjemna, dlatego lubię takie końcówki jak w 2003,2006,2009,2011,2012 czy 2017. U nas na szczęście w ostatnich latach końcówka listopada zwykle okazuje się albo bardzo ciepła (względem norm, czyli blisko 10 stopni), albo już bardziej zimowa.
            Serio, zauważyłem, że w ostatnich latach trzecia dekada listopada oszczędza nam okołozerowego/lekkoplusowego badziewia, a jak jest to w wersji suchej.

      2. Ocieplenie w przyszłym tygodniu już wydaje się przesądzone, ale nie wiadomo do jakiej wysokości czy to będzie przedział 1-5 stopni (pisze o Warszawie) czy wyższy. Na razie modele wycofały się z temperatur przekraczających 5 stopni w dzień więc raczej będzie to umiarkowana temperatura jak na początek grudnia. Za to powinno trochę popadać bo tutaj prognozy są dość jednolite i na okres po 3 grudnia do końca prognozy przewidują już od dłuższego czasu średnią sumę opadów około 20 mm a więc jak na miesiące zimowe nie taką małą.

      3. Ranny GFS w poniedziałek również okazał się zgodny z najcieplejszymi realizacjami, a te najszybciej podchwytują media – zwłaszcza zaś wczorajszą mega-ciepłą (w porównaniu z innymi) poranną realizację główną tego modelu.
        A tymczasem wcale do końca tak być nie musi, bo na dzisiaj rozrzut wygląda tak:
        http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw
        Czyli cały czas widzimy zafalowania z dominacją Tavg okresowo 0/+5°C, a w innych okresach -5/0°C. W tym sensie ma być z grubsza ‚normalnie’ dla tego okresu roku.

        1. Oczywiście ‚normalnie’ w szerszej skali – bo sama II połowa listopada wypadnie średnio 2-5 st. poniżej normy, zwłaszcza ten tydzień (do 01-02.12).

    3. Lucas, a mi się właśnie wydaje, że ten mocniejszy wiatr nie doprowadzi do jakichś mocniejszych- nocnych spadkow temperatury (choć -10 może i się pojawi)…. Odczuwalna będzie jednak dużo niższa…

      1. Sprawdziłem dokładniej, że najmocniej ma wiać z 29/30.11, natomiast już z 30.11/01.12 ma ponownie znacznie słabiej. I to będzie chyba właśnie apogeum tej fali mrozu.

      2. @Łukasz
        Dokładnie 4 lata temu pod koniec listopada podczas tej fali lekkich mrozów przy stratusach też dość mocno wiało, dzięki czemu temperatura odczuwalna była duża niższa.

  47. no czekają nas mroźne noce już widać jak np. w suwałkach w rozpogodzeniach zaczyna mrozić i z każdą nocą może bardziej mrozić za to śniegu nic lub prawie nic, nawet w karpatach może być symbolicznie jak na ten rejon, widać po radarach ze opady są słabiutkie lub w ogóle

  48. No i ochłodzenie zaczęło się nieprzyjemnie. Po południu u mnie najpierw silnie wiało, później nadeszła mgła adwekcyjna i temperatura z plus 2 stopni spadła do minus 1 stopni i nadal wiało. Temperatura odczuwalna może minus 5-10 stopni. Teraz pada marznąca mżawka.

  49. Na razie wiatr wieje głównie z NE, jednak ze środy na czwartek będzie wykręcał na E/SE/S. A mimo wszystko będzie jeszcze mroźniej, zwłaszcza we E części kraju.
    Warto w tym miejscu przypomnieć sytuacje, gdy latem nawet przy napływie z N/NE potrafiło być u nas bardzo ciepło (gorąco/upalnie). To są właśnie te przypadki, podczas których powietrze dłużej „kręci” nad kontynentem i bez względu na to skąd napływa do nas w skali lokalnej w porze ciepłej nad lądem robi się przeważnie cieplej (niż ‚normalnie’), a w porze chłodnej dla odmiany chłodniej – obecnie już coraz mroźniej.

    A prognozy niezmiennie już za apogeum tej fali mrozu w dniach 30.11-01.12. Nie powinno przy tym zabraknąć także okresów pogodniejszych (a nie tylko „stratusowych” jakie zdecydowanie przeważyły 4 lata temu). Niemalże pewne jest już to, że w najchłodniejsze noce/poranki, miejscami na E kraju, Tmin spadnie poniżej -10°C.

    W kolejnych dniach grudnia (po 01.12) czeka nas stopniowe ocieplenie, choć modele obecnie redukują jego skalę. Widać przy tym, że rozwój w kierunku typowej i zarazem trwalszej cyrkulacji strefowej (W/SW) nie jest jeszcze taki oczywisty jak można byłoby wywnioskować na podstawie wczorajszej porannej „medialki”.

    1. media już te ocieplenie wieszczą od 10 dni, czyli mniej więcej odkąd zrobiło się naprawdę chłodno. A tymczasem tylko w weekend było odrobinę cieplej (6-7 stopni to nadal w strefie „pseudociepła” zwłaszcza przy tak słotno-brzydkiej pogodzie, a już na pewno nie jest to ciepło w listopadzie), te 3 cieplejsze dni to przerywnik od okresów z termiczną zimą. Tym razem jeszcze głębszą niż w dniach 18-22.11. Ocieplenie po 2.12 też nie wygląda na „atak wiosny” z temperaturą ponad 10C w dzień. Raczej na powrót na wartości średnie 0-5.

      1. Dla mnie jednak istotną rzeczą jest coś takiego jak ocieplenie/ochłodzenie „względne”. Po dwóch tygodniach silnych upałów spadek do 24-28 stopni jest ochłodzeniem. Po tygodniu fali silnego, jak na listopad mrozów, przejście na lekkie plusy jest ociepleniem. Oczywiście szanse na jakieś większe ciepło niż 5-7 stopni za dnia są jak na razie nikłe, co więcej wygląda na to, że to długo nie potrwa.

        1. przecież 5 C za dnia na początku grudnia to przeciętna temperatura (to ocieplenie polega chyba na kilkudniowy powrót na średnie/zwyczajne wartości, bo zimno w tym tygodniu i po tym „rzekomym ociepleniu” da raczej o sobie mocno znać, tylko jak ma być tak słabo za dnia (że koło 0 C lub trochę mniej/więcej) to w nocy niech sobie będzie zimniej o jakieś 5/10 C (już chrzanić „tytuł rekordowo ciepłego miesiąca”, bo nic z tego nie będzie w tym roku- niedługo się okaże, że będzie mocno poniżej normy)- ja tylko nie chciałbym, by wielkie śnieżyce przechodziły przez duże miasta i ich okolice- wolałbym, by taka sytuacja miała miejsce tylko w górach z uwagi na fakt, że wówczas będą bardziej sprzyjające warunki do uprawiania sportów zimowych, np. jazda na nartach, natomiast spędzenie kilku godzin na odśnieżaniu aut czy oczyszczaniu dróg z białego puchu (co jest konieczne, w razie pojawienia się go, a dlaczego, to mówić nie trzeba, bo wszyscy wiedzą- zaburzenie ruchu drogowego=korki, nieprzejezdne ulice) nie jest najlepszą perspektywą); nie wiem, gdzie tu będzie ciepło na samym początku grudnia- jak jeszcze do tego ma dojść deszcz za dnia, to odczuwalnie będzie ledwo ponad 0 C, a to i tak oznacza „strój jak na zimę”- może jestem głupi, ale wolę w takiej sytuacji się przegrzać niż zmarznąć :'(

          1. 1 grudnia zamarznie najprawdopodobniej większość płytkich zbiorników śródlądowych co jest jak najbardziej zgodne z naturą

          2. Dziś już mamy częściowo zamarznięte stawy, nawet największe – 300 ha na obszarze o małym falowaniu mają już minimalną warstwę lodu. Zbiorniki spuszczane do/napuszczane po odłowach również powierzchniowo skute lodem.

  50. Już dzisiejszego poranka nawet w Warszawie Tmin spadła do blisko -5°C, gdy tylko przejściowo się przejaśniło. To pokazuje jak duży będzie potencjał do jeszcze silniejszych spadków temperatury, zwłaszcza w dniach 29.11-01.12, kiedy prognozowane jest apogeum tej fali mrozu (na E kraju już powiedzmy umiarkowanego), a przy tym ma być pogodniej. Pomimo braku śniegu (lub symbolicznej ilości) na zdecydowanym obszarze kraju, w najbliższych dniach trudno będzie mówić, że nie mamy zimy.

    Póki co miesięczna anomalia listopada wynosi nieco ponad +2K (ref. 1981-2010), choć myślę, że przez 4 ostatnie doby miesiąca spadnie do poziomu około lub nawet nieco poniżej +1K.

    Grudzień rozpocznie się dość sporą ujemną anomalią. Jednak prognozowane ocieplenie sprawi, że już około 04-05.12 może przejść ona na plusy (sumarycznie). Kiedy będzie najchłodniej już z grubsza wiadomo (30.11-01.12). Teraz będzie się wyjaśniała kwestia skali i trwałości przyszłotygodniowego ocieplenia (do Tavg 0/+5K, czy bardziej? Do ok. 06-07.12, czy jeszcze dłużej?).

    Nie zmienia to faktu, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z najdłuższym od przełomu marca i kwietnia okresem z ujemnymi anomaliami, które to pod koniec tygodnia będą też najniższe od tamtego czasu. Jednak, czy przełoży się to na choć nieco chłodniejszą rozpoczynającą się zimę (czy mimo wszystko nie) oczywiście na razie nie wiadomo.

  51. Napłynie jakieś wyjątkowo zimne powietrze arktyczne pod koniec listopada? Pytam bo temperatury ok minus 5°C i poniżej w ciągu dnia przy bezchmurnym niebie i słońcu (zobaczymy czy rzeczywiście tak będzie) jak prognozują GFS czy ECMWF to wyjątkowa rzadkość w listopadzie. W odpowiedniku temperaturowym listopada – marcu temperatury maksymalne poniżej minus 5°C przy pogodnym niebie i słońcu zdarzyły się w tym roku i 2013 roku. Generalnie całodobowe mrozy przy zmiennym zachmurzeniu (bezchmurnym czy pochmurnym niebie albo innym) mogą się pojawiać od listopada do marca.

      1. @kmroz
        W październiku i kwietniu jeżeli już to całodobowy mróz występuje przy całkowitym zachmurzeniu. Ciekawe czy były jakieś wyjątki w XX wieku?

          1. @chochlik @anonim
            Wiem. Ale mi chodziło bardziej o korelację czyli wystąpienie całodobowego mrozu przy jakimś tam zachmurzeniu lub bezchmurnym niebie zwłaszcza w takich miesiącach jak listopad i marzec. Bo w miesiącach zimowych to wiem że mróz w ciągu dnia może być przy zmiennym zachmurzeniu.
            W październiku i w kwietniu to tmax poniżej 0°C może wystąpić przy całkowicie zachmurzonym niebie.

        1. Całodobowy mróz na nizinach wystąpił np. w październiku 2012, 2003, 1997, 1992, 1991, 1979, 1966 (co ciekawe w tym samym październiku padł rekord ciepła) czy 1956 ( gdzie zanotowano najniższą absolutną temperaturę w październiku od co najmniej 1951). Ujemne zaś temperatury w kwietniu wystąpiły w roku 2003, 1986 a najwięcej w latach 50-ych. Zarówno dla kwietnia najniższe maksymalne temperatury na nizinach to poziom -2/-3 stopni a dla października -3/-4 stopni ( tyle wyniosła temperatura maksymalna wtedy 30.10 w Suwałkach). Warto dodać że na wyżej położonych miejscowościach typu Zakopane czy Karpacz całodobowy, ale symboliczny mróz jest możliwy w maju oraz być może we wrześniu, natomiast zarówno marzec jak i listopad to potencjał na 2-cyfrowe mrozy np. w listopadzie było -12.2 w Zamościu a poniżej -10 notowano min w Warszawie, zaś w marcu 1987 w Suwałkach było -15.7 stopnia!. Dlatego też w kontekście potencjału nawet końcówka listopada 2014 odstawała od tych skrajnie niskich temperatur w dzień a w tym roku do tej pory nigdzie nie było poniżej -5 stopni ( co oczywiście nie oznacza że taka temperatura nie jest niska jak na tą porę bo jest oczywiście)-szansa na to będzie w ostatnich dniach tegorocznego listopada. Na koniec dodam jako ciekawostkę podam potencjały dla miesięcy zimowych, jeśli chodzi o najniższe temperatury maksymalne. Otóż dla stycznia jest to miejscami poniżej -25 stopni ( Suwałki 1956 r), nad morzem ok -15 stopni, zaś dla większości kraju potencjał to -20/-25 stopni, w lutym w najzimniejszych miejscach ok -25 stopni, dla znacznej części kraju ok -20 stopni a nad morzem ok -15 stopni, zaś w grudniu podobnie jak w lutym z tymże na zdecydowanie mniejszym obszarze istnieje potencjał na temperatury poniżej -20 stopni w większości kraju jest ok -15/-20 stopni a na krańcach zachodnich i nad samym morzem ok -10/-15 stopni

          1. @kmroz
            Zgoda faktycznie pojawialo się słońce 24 października 2003 roku kiedy w Suwałkach było ok minus 1°C w ciągu dnia. Ale sprawdzałem jakie było zachmurzenie wtedy -było 6/8 oktanów czyli zachmurzenie duże.

          2. no „pojawiło” to mało powiedziane, świeciło wg stacji ponad 5 godzin, czyli większość dnia. Ale prawdopodobnie pojawiło się jakieś zachmurzenie typu cumulus, altocumulus czy stratocumulus, które faktycznie ogarniczyło wzrost temperatury.
            Bardziej lampowo – niemal pełne usłonecznienie – było w Polsce środkowej tego dnia i pojawił się lekki plus rzędu 1-3 stopni.

          3. @kmroz
            Akurat słońce może świecić i przebijać na tych chmurach co wymieniłeś (Ac Cu czy Sc) także stąd pewnie te ponad 5 h usłonecznienia wtedy a to zachmurzenie ograniczyło wzrost temperatury czyli zaabsorbowało wówczas promienie słoneczne. :)

  52. Dzisiejsze poranne odsłony sie zgrały na powrot pokazując niesamowite ciepło w przyszłym tygodniu. Na 5.12 obecnie zarówno GFS, jak i ECMWF pokazują 14 stopni na Dolnym Śląsku, a w moim regionie około 10 stopni.

      1. @thorgheir
        1. 8 dni to już nie taki fus.
        2. nowa odsłona GFS utrzymuje ciepełko na ten dzień
        3. (najważniejsze) napisałem to głównie, by podkreślić ładną zgodność obu wiodących prym w średnim terminie modeli.
        4. Tak, wiem, że jeszcze daleko i na chwilę obecną może być tego dnia zarówno lekki plus (opcja z mrozem jest już jednak praktycznie wykluczona na ten dzień)

    1. Jak „zakręci” odpowiednio niżami znad W obrzeży Europy, to za tydzień możemy mieć ciepło rzędu Tavg +5/+10*C (Tmax miejscami powyżej +10*C) – choć jeszcze mimo wszystko ten pułap nie jest przesądzony. Podobnie jak i to, czy po 06-07.12 zacznie się kolejna odsłona zimowej aury, czy też ciepła aura się nam wydłuży. Prognozy w tym względzie się jeszcze zmieniają. Jak będzie w realu – zobaczymy (?).

      Na razie najsilniejsza jak na razie w tym sezonie fala mrozu z apogeum w dniach 29.11-01.12 (na E kraju Tavg może być nieco poniżej -5*C, Tmin miejscami poniżej -10*C) – która powinna być jednak w znacznie większym stopniu pogodna niż 4 lata temu.

  53. Prognozy na czwartek-piątek są fatalne. Całodobowy mróz (nad ranem nawet do -8), do tego wiatr 7-8 m/s. To taki przełom listopada/grudnia 2010 tyle, tyle, że w wersji light, bo bez śniegu i z nieco wyższymi temperaturami.

    1. Prognozowana sytuacja będzie raczej pasować do przełomu listopada i grudnia 2014. Wtedy też było mroźno, wietrznie, i bez śniegu. Tyle, że teraz powinno być więcej Słońca.

  54. Oj, ile tej zimie się obrywa. Ile wieszania „psów”, na coś, co w naszej strefie klimatycznej trwa od wieków. Dziwne to wszystko, dlatego nie włączam się do dyskusji. Ale chętnie – w jednym powiedzeniu – dam swoją prognozę na nadchodzącą zimę: „BĘDĄ TAKIE MROZY, ŻE CAP PRZYMARZNIE DO KOZY”. ;-) ;-)

    1. może jestem jeszcze młodym człowiekiem, ale za mojego życia nie ma pamiętam niemal całkowicie zimowej drugiej połowy listopada jak w tym roku… Gdyby to miało miejsce w grudniu czy styczniu to myślę, że inaczej ludzie by na to reagowali.
      No, ale dzisiaj wyszło u mnie słoneczko i ma być praktycznie pogodnie cały czas do soboty (a więc do końca fali mrozów), więc na pewno mi umili te niskie temperatury. Szkoda, że tak nie może być podczas każdej fali mrozów (czy ogółem mroźnego okresu), tylko te zgniłe wyże, albo konwekcje :(
      Niestety, dla niektórych słońce jest tylko „bezużyteczną lampką”, którą można zastąpić sztucznym światłem, więc myślę, że te osoby dalej będą narzekać. No w sumie trochę to rozumiem, wciąż przez 16 godzin jest ciemno i do tego zrobi się w najbliższych dniach naprawdę mroźno…. w listopadzie, miesiącu teoretycznie jeszcze jesiennym.

      1. @kmroz

        Ja pamiętam nawet początki listopada zimowe. I to nad morzem, gdzie teraz nawet grudzień rzadko bywa biały (w tym sezonie też jeszcze śniegu nie widziałem).

        Ale nie twierdzę, że jestem młodym człowiekiem 😉

        1. zimowe to ja nawet pamiętam okresy w październiku (2003,2009,2012), ale to były śmieszne i krótkie kilkudniowe epizody. Ja mówię o trwalszej zimowej pogodzie.
          A problem w tym, że w tym roku od 17 listopada dominuje już zimowa pogoda. U mnie nawet to ostatnie ocieplenie nie różniło się niczym od typowej zimowej odwilży.
          Ostatnia taka sytuacja była w 1998, czyli kiedy byłem zbyt mały, by cokolwiek pamiętać. Przed nasileniem AGW pewnie takie coś jak w tym roku było dużo częstsze w listopadzie.

          1. Dobrze, przyjrzałem się danym, długotrwała regularna zima w listopadzie trafiła się też w 2005 i 2007. Więc nie jest to aż tak nietypowe, jednak niemal na pewno dalekie od norm, i dawno nie miało miejsca (11 lat to jednak długi okres).

          2. To co jest obecnie to nie regularna zima. Raczej incydent zimowy i do tego niepełny, bo nie ma śniegu. Kmroz poszukujesz obecnie srogiej zimy tak jak latem szukałeś ochłodzeń. Albo to kwestia wrażliwości obecnego młodego pokolenia albo naciąganie faktów.

          3. @radomir
            Brak śniegu ma ZEROWE znaczenie z punktu widzenia czysto klimatycznego. Wiem, że dla niektórych 15 stopniowe mrozy (które nawiasem mówiąc mogą wystąpić w najbliższych dniach) jeśli nie ma śniegu to żadna zima.
            A nazywając to epizodem jesteś śmieszny jak ci redaktorzy z TP, którzy to co było w tym roku w lutym też tak nazywali. Bez urazy.

        2. Jestem sporo młodszy od Ciebie, ale również doskonale pamiętam początki listopada z pełnowymiarową zimą – śniegiem i mrozem (1 listopad 1993, 1995, 1998). Przy czym z reguły nie przekładało się to na trwalszą zimę.

          1. Żeby włączyć się do dyskusji o tym, jakie to kiedyś były zimy, pozwolę sobie dla ciekawostki zacytować fragment książki Andrzeja Pilipiuka Operacja Dzień Wskrzeszenia. Fabuła toczy się w Warszawie w roku 1624.

            „Aaron narzucił ostre tempo marszu. – Pewnie za kilka dni spadnie śnieg – zauważył po chwili – Tak się zanosi. Spojrzał w niebo. -E, chyba jeszcze za wcześnie – odparł beztrosko student. – Dwudziesty października, śniegi przyjdą pod koniec listopada albo i w grudniu. – W zeszłym roku był przecież pierwszego listopada – zauważył Aaron. – A zimy teraz coraz wcześniej przychodzą. Tu nawet klimat jest inny, pomyślał młodszy z podróżników. Filip milczał, znaleźli się w epoce o czterysta lat wcześniejszej i niemal na każdym kroku natrafiali na coś obcego ich doświadczeniom. Na każdym kroku wychodziła ich totalna nieznajomość realiów tego świata.”

            Dobrze zostały oddane realia pogodowe małej epoki lodowcowej?

          2. Dobre, z tym że w dużej części świata obowiązywał wtedy nadal kalendarz juliański, czyli zima w kalendarzu przychodziła jeszcze wcześniej. Teraz jest 13 dni różnicy, ale 400 lat temu to było 10 dni. Według bulli papieskiej po 4 październiku 1582 maił nastąpić 15 październik, ale reforma rozchodziła się po świecie stopniowo. Nawet kraje katolickie nie przyjęły go od razu w komplecie, a protestanci długo nie mogli się pogodzić z tym „papizmem”.

            Czyli jeśli dla nas zima przychodzi np. 24 grudnia to wg. kalendarza juliańskiego, używanego jeszcze przez kościół prawosławny, przyjdzie ona 11 grudnia (u nich do Wigilii będzie jeszcze 13 dni). A 400 lat temu jeśli w katolickiej Polsce przyszła ona np. 20 listopada (co prawda sądzę, że nawet w krajach katolickich wielu ludzi mogło z konserwatyzmu jeszcze liczyć czas po staremu), to w protestanckich Prusach mieli tego dnia 10 listopada i dopiero mogli narzekać na wczesną zimę!

    1. Ludzi jest na tyle dużo, że pewnie tak naprawdę każdego dnia ktoś na świecie-mniej lub bardziej ogarnięty-przepowiada koniec świata :D

  55. 500+ nie jest nawet blisko, ale przed nami ciekawy bardzo zimny epizod, z możliwym dwucyfrowym mrozem, więc będę pierwszy – pojawi się jakiś nowy artykuł w związku z tym? :)

  56. A tymczasem u mnie kilka godzin po rozpogodzeniach przed zachodem słońca nasunął się stratus który pokrył większość nieba i z którego pada śnieg ziarnisty.

  57. Refleksja na dziś
    Gdyby w chyba najbardziej nienormalnym miesiącu wszechczasów (kwietniu 1986) funkcjonował Internet i istniał ten blog, to podejrzewam że podczas mini-fali gorąca 7-9 kwietnia, pomimo 25 stopni za oknem wszyscy rozpisywaliby się o nadchodzącym ataku zimy, zaś podczas ataku zimy dominowałyby komentarze na temat kolejnych gorących fusów na trzecią dekadę ;)

    1. @PiotrNS

      Gwoli ścisłości Internet już istniał (z tym, ze nie w PRL) w roku 1986 i istniały już grupy dyskusyjne (Usenet). Z tym, że dyskutowali wówczas głównie naukowcy i poziom dyskusji był naprawdę wysoki. Wiem bo będąc na stypendium zagranicznym w 1992 i mając dostęp do Internetu czytałem z fascynacją archiwa niektórych grup.

      PS. Internet nie oznaczał wówczas WWW ale FTP, Usenet i parę innych rzeczy o których teraz już tylko najstarsi internauci pamiętają. Np. Gopher, który przez krótki czas wydawał się przyszłością Internetu.

    2. Z podobnymi zmiennosciami mieliśmy do czynienia w 2012 roku i to przez większośc miesięcy w roku.
      No i wiosna 2015 była tez bardzo dynamiczna, na zmiane śnieg z epizodami przedletnimi/letnimi

  58. Przebudziłem się o 5 rano i własnym oczom nie wierzę – temperatura u mnie przeszła na dodatnią. A jeszcze i 19 wczoraj wieczorem było niemal -5C. Dziwny ten nasuwający się wyż zbudowany przecież w mroźnym arktycznym powietrzu. Nawet mimo stratusa, który wrócił po godz 19 spodziewałem się, że do rana nie będzie cieplej jak -2.

    1. W zdecydowanej części kraju notujemy -5/0°C. Jednak kolejne 3-4 noce będą zdecydowanie bardziej mroźne, zwłaszcza w całej E części Polski (a przy tym całodobowy mróz).

    2. chochlik
      Jeszcze 50lat temu byłoby to niemożliwe. Teraz nawet jak dopływa rzekomo chłodne powietrze to potrafi być na przełomie listopada i grudnia na plusie.

      1. Lublin -6°C, a w Łodzi wczoraj wieczorem było -5°C…
        A tak w ogóle nie chciałbym posądzać Cię o aż taką nieumiejętność czytania prognoz, z których jednoznacznie wynika, że najmroźniej ma być w dniach 29.11-01.12. To wówczas na E kraju Tmin ma być coraz bliżej -10°C, a miejscami nawet bliżej -15°C (a przy tym oczywiście całodobowy mróz). Dopiero wtedy będzie można oceniać skalę tej fali mrozu.

  59. Wbrew temu co zaczął sugerować tu @fku w wielu miejscach Polski notujemy -6/-3°C już dzisiejszego poranka i to także na N/W kraju (!). A przecież zasadnicza faza ochłodzenie dopiero przed nami.
    Widać, że nadal nie potrafi rozróżniać zmienności pogodowej od zmian klimatycznych (które de facto mogą mieć także inne aspekty, niż sam trend wzrostu Tavg).

    1. Zasadnicza faza ochłodzenia przed nami, a już prawie pewne +15 potem…Tak idzie opornie to ochłodzenie przy dobrych warunkach, a za kilka dni (już w grudniu) leciutkia zmiana i już +15 jak w masełko. Wygląda na to że na krótko, bo potem chłód znów będzie z mozołem to ciepełko wypychał.

      1. @fku

        Chyba nie sądzisz, że da się długo utrzymać w Polsce +15 C w grudniu? Takie temperatury zimą możliwe są tylko w wyniku intensywnej adwekcji, a sytuacja synoptyczna jaka ją umożliwia trwa zazwyczaj krótko. Jak wszystko co synoptyczne 😉

        1. Tylko kiedyś, powiedzmy 50 lat temu 15stopni w grudniu zdarzało się co kilka lat, a teraz co kilka lat się nie zdarzy… Dlatego piszę że przy byle jakim ociepleniu jest zaraz 15 stopni w grudniu czy ponad 10 w styczniu.

          1. u mnie sie zdarzyło raz, chyba 1962 rok.
            W skali kraju:
            2015,2013 chyba lokalnie, 2009 na południu, 2006, chyba 2003. Wiec jak najbardziej co kilka lat, jeśli w tym roku sie zdarzy (w co mocno watpię), to zostanie podtrzymany ten trend, a jak nie to bedzie jedna z dłuższych przerw.

          2. W Nowym Sączu 15 stopni w grudniu odnotowano w latach: 1958,1961,1989,2006 i 2015. Faktycznie, co parę lat.
            Co innego dni z temperaturą 10+,one zdarzają się ostatnio co roku i zazwyczaj na przekór w okolicy Świąt. Nie oznacza to jednak że kiedyś tak nie było, w ciągu ostatnich 30 lat (1988-2017) takich dni w grudniach było 85, a w latach 1954-1983 (pierwsze 30 lat stacji sądeckiej), 86. W tym roku jeszcze nic nie jest przesądzone, temperatura może zamknąć się tutaj na 8-9 stopniach.

          3. a to u mnie w takim razie też był chyba 1958 albo 1961, kojarzyłem jedynie, że z tamtych czasów. W 2015 było blisko, ale nawet w zaokrągleniu nie wyszło 15, było 14.4 – niemniej lekka koszula w trakcie zakupów świątecznych, to i tak niezwykła rzecz :)

          4. Pamiętam że na spotkanie opłatkowe 22 grudnia 2015 poszedłem w koszuli i lekkiej „wiosennej” kurtce, a po powrocie do domu po pokoju latała mi upierdliwa mucha i przez szybę było czuć ciepło, natomiast w drugi dzień Świąt poszedłem na rower w samej bluzie :) Niezwykły grudzień doprawdy.

          5. 15 C maks.? w centrum Krakowa było tyle 2 razy z rzędu w zeszłym grudniu- kilka dni po „Mikołajkach”- ok. 10.12.2017 (dla porównania w okresie świątecznym było znacznie chłodniej, choć względnie ciepło- przeważnie ok. +5 C za dnia) :

          6. Biorąc pod uwagę to, że 90. percentyl temperatury max w grudniu to w granicach 8-9 stopni na plusie, to +15 jest wartością dość skrajną. I zdecydowanie nie pojawia się co roku. U mnie rekord grudnia to ponad 18 stopni, odchylenie od 90pc prawie +10K. Taki rekord dla 25 lipca (najgorętszy dzień według wartości 90pc) dałby upał powyżej 40 stopni. Znacznie powyżej faktycznego rekordu wynoszącego 37,2.

            Co ciekawe w grudniu 40 percentyl tmaxa nadal jest powyżej zera. W styczniu też. Jest jeden jedyny dzień w roku (25 styczeń) kiedy 40pc jest poniżej zera. Aż -0,1*C.

          7. @alewis
            No właśnie. Całodobowy mróz nie jest rzeczą, która wg norm powinna przeważać w zimie. Większa częśc meteorologicznej zimy ma maksy na plusie. Lekki plus za dnia i do -3, -5 w nocy to jak najbardziej zima. A to mamy już w stolicy od prawie dwóch tygodni, z chwilową odwilża na 24-25.11 (kiedy przez całą dobę było „ponure” 1-3 stopni)

      2. I ile będziesz miał tych dni z +15*C i na jakim obszarze?
        Na N/E zobaczymy, czy choć jeden przyniesie ponad +10*C…

        Szkoda, że na razie nie potrafisz zauważyć pewnych ciekawostek, np. że wczoraj wiatr przejściowo wiał z W (m.in. w Warszawie), co świadczy, że nie byliśmy jeszcze jednoznacznie w krzywiźnie wyżu, który to dopiero w drodze na SE będzie nabierał mroźnych cech masy kontynentalnej. Szkoda też, że nie zauważasz, że dopiero adwekcja z wyraźniejszą składową NE/E przynosi nam o tej porze roku najniższe spadki temperatur. Zdecydowanie bliżej nam już efektów znamiennych dla zimy, niż lata.

        I jeszcze ciekawostka: czyżby tuż za Uralem zaczynało się ochłodzenie klimatyczne i to spore, skoro anomalie coraz częściej spadać będą tam już poniżej -10K…?

        1. U mnie to nawet nie wiem, czy temperatura przekroczy 3-4 stopnie podczas ocieplenia co jak na grudzień byłoby wynikiem po prostu „mizernym”, no ale najlepiej podniecić sie 2 dniami temp. ponad 10 stopni na niewielkim obszarze kraju.

    1. Czyli wychodzi na to, że do mojego regionu dotrą pewnie po zachodzie słońca, a więc kolejna noc, która miała być mroźna, a może nie przynieść spadku poniżej -5 stopni. No chyba, że ta strefa się szybko skurczy, ale na razie się za to nie zapowiada. Bynajmniej nie z powodu „masełka” itp. wspomnianego przez @fku a z powodu czysto radiacyjnych procesów (a w tym przypadku ich mocnego ograniczenia)
      A na razie piękny dzień u mnie i wygląda na to, że sporo słońca faktycznie będzie do soboty. Przerwy w pogodnym niebie, w postaci stratusów, trafiają na szczęście tym razem na 16 godzinną noc (minionej nocy zajęły jej sporą część, dzisiaj u mnie też wygląda na to, że trochę się popanoszą)

        1. Rzeczywiście. Według modelu UM pojawią się one w naszych granicach już w czwartek, a w piątek zdominują całą zachodnią połowę kraju. U mnie. Początkowo z tego co widzę miałyby to być chmury wysokie i/lub średnie- tak zresztą wygląda to też obecnie na zdjęciu satelitarnym.
          A dzisiejszy dzień nad Polską (a w sumie całą Europą środkowo-wschodnią) to najlepszy przykład na to, że żaden wyż nie jest totalnie (nie)zgniły.

      1. Brak rozstrzygnięcia. Prognozy zwiastują w miarę pogodną aurę, ale z drugiej strony widać nadal całkiem rozległą strefę chmur niskich wchodzącą w głąb Polski od NE. W jej zasięgu jest w tej chwili Warmia i Mazury, a chmury sięgają granic Warszawy. Być może wzrost wiatru będzie sprzyjać dezorganizacji tej strefy. Druga strefa niskich chmur obejmuje zasięgiem większość zachodniej Polski i wolno przesuwa się na zachód.

        1. @chochlik
          Ale całkowicie bezchmurnie podczas panowania tego wyżu chyba nie będzie, prawda? Mogą się pojawić jakieś ławice cumulusów, altocumulusów czy stratocumulus albo cirrusy, tak?

          1. Owszem, ale zagrożenie „ciemnicą” praktycznie nie istnieje. Nawet model UM je całkowicie wyklucza. Pojawienie się takich chmur jak mówisz jest teoretycznie możliwe, ale przyniesie to więcej plusów niż minusów, bo słońca nie ograniczy, a może ograniczyć nocny spadek temperatury.

  60. Wczoraj na południu Opolszczyzny odnotowano całodobowy mróz. Przynajmniej pierwszy w tym roku, jaki udało mi się „złapać”.

  61. Da się zauważyć typowo zimowy trend czyli mróz – ładna pogoda oraz ocieplenie – brzydsza pogoda. Wraz z ociepleniem przyjdzie niż, opady i ogólna beznadzieja.

    Nie mówicie że to nie zima. To zima i to prawdziwa.

    1. Ten trend akurat nie definiuje zimy. Rok temu często bywało odwrotnie.

      Co nie zmienia faktu, ze jak najbardziej mamy juz normalną zimę. U mnie na Mazowszu od 15.11 nie było nawet 5 stopni. Aż z ciekawości sprawdzę czy cos takiego miało miejsce u mnie w tym wieku.

      1. „Co nie zmienia faktu, ze jak najbardziej mamy juz normalną zimę”- jakby to przeczytali ludzie starsi albo co żyli 50-lat temu to by tylko parskneli śmiechem. Jeszcze pytanie ile miałeś śniegu w tym czasie przy tej normalnej zimie i max. 5 stopniach?;)

        1. @fku
          Polska miała od dawien dawna klimat PRZEJŚCIOWY. Nawet przy Tavg średnio 1-2 st. niższej zmienność zimowa Tavg-dobowej może być rzędu do ok. 30 st. (patrz zima 2011/12). A czy zwróciłeś może uwagę w jakich okolicznościach NAO/AO były te „fest” zimy o jakich wspominasz?

          1. Pisząc o Tavg średnio 1-2 st. niższej miałem na myśli oczywiście zimy sprzed 5+ dekad względem czasów obecnych.

          2. Oczywiście zrozumiałem że Tavg 1-2st chodzi o 50-lat do tyłu, tylko wydaje mi się że te 1,2 stopnie kiedyś zimniej wpływa na cyrkulację obecnie i na zanik opadów. Od przyszłego roku ma być znowu przewaga ujemnego NAO. Więc zobaczymy. Chciałem tylko zauważyć że minimum ostatniego NAO czyli 2010r to była tylko mało znaczącą korekta po wybuchu ocieplenia (1989) po ostatnim prawdziwie zimnym miesiacu (styczeń 1987) Przecież grudzień 2010 czy luty 2012 to nic nie znaczą przy owym styczniu. Jak przy obecnym ujemnym cyklu NAO zdarzy się miesiąc jak styczeń 1987 czy bodajże luty 1963 (+1stopien bo tyle rzekomo klimat się ocieplił) to uwierzę że ocieplenie nie ma wpływu na cyrkulację. Obawiam się jednak że nawet się nie zbliży do tamtych rekordów. Przy tamtych miesiącach luty 2012 czy grudzień 2010 wygląda mizernie. Czekam na styczeń 1987 plus 1, 2 stopnia czyli tyle co się klimat (rzekomo) ocieplił, a wtedy uwierzę że ocieplenie nie wpływa na cyrkulację.

          3. Arctic Haze
            Gdzieś czytałem o trendzie NAO Hurela czy coś takiego ale nie mogę tego znaleźć, że od przyszłego roku ma znowu przejść na ujemne z minimum w 2020 czy 2021rok

    2. @alewis27
      Ale generalnie nie ma żadnej korelacji między temperaturą, a zachmurzeniem w miesiącach zimowych.
      „Da się zauważyć typowo zimowy trend czyli mróz – ładna pogoda oraz ocieplenie – brzydsza pogoda”
      Nie do końca się z tobą zgodzę, bo np. w Suwałkach, Kętrzynie czy Mikołajkach było minus 3-4 stopni w najcieplejszym momencie dnia przy całkowitym zachmurzeniu typu stratus, a na wybrzeżu 3-4 stopnie przy bezchmurnym niebie.

      1. Ogólnie nie ma lub jest słaba – jednak dotyczy to usłonecznienia.
        Bo z zachmurzeniem w skali całej doby jest tak jak kiedyś pisał @AH – tzn. większa pochmurność/wilgotność częściej „idzie w parze” z ociepleniami, a pogodność/suchość z ochłodzeniami (falami mrozu). A to dlatego, że zachmurzenie odnosi się do całej doby (a nie tylko godzin dziennych) – a właśnie nocne wychłodzenie przy pogodniejszym niebie w największym stopniu determinuje niższe wówczas temperatury (zauważmy, że okres nocny jest mniej więcej 2-krotnie dłuższy niż dzienny).

        1. Tak, mi chodzi o całą dobę. Przy niżu będzie pochmurno 24h i w nocy prawie ta sama temperatura. Przy rozpogodzeniach w nocy będzie bardzo zimno bo noc teraz trwa 2/3 doby. Dodania korelacja zachmurzenia z temperatura to atrybut typowo zimowy.

          A przypadków mrozu bez śniegu to nawet nie będę wszystkich wymieniał bo było ich tak dużo że głowa boli. Z takich z brzegu:

          -połowa grudnia 2002
          -początek stycznia 2016
          -cala fala mrozów w 2012 (20 dni siarczystego zimna praktycznie zero śniegu)
          -mrozy z lutego i marca 2018

          Jeszcze by się niejeden przykład znalazł. Silne mrozy to w naszym kraju głównie bezopadowe wyze. To czy śnieg jest czy nie, zależy od tego co było wcześniej. Nie od samej fali mrozów. Dlatego mróz bez śniegu nie jest tu zjawiskiem rzadkim. Zwlaszcza teraz. Porządnej sniezycy to na oczy nie widzialem od końca marca 2013.

          1. mam wrażenie, że jest tak od lat 90. Wcześniej ustalały się pokrywy śnieżne w okresie zimy i były bardziej trwałe – może ktoś zweryfikować??

          2. Luty 2012 to bardzo ciekawy przykład, w znacznej części kraju mrozy były „suche”, a w Nowym Sączu podczas tej zimy śnieg utrzymywał się bez przerwy od burzy śnieżnej 13 stycznia do 25 lutego. Podczas fali mrozu okrywa śnieżna miała 12-20 cm, a przy opadach śniegu przy zelżeniu mrozu aż 35 cm. To był iście syberyjski epizod, taka mini-zima 1963 (w końcu luty 2012 bez dnia przestępnego byłby u mnie najchłodniejszy własnie od ’63 roku, 29-ty dzień miesiąca mocno podciągnął średnią).

          3. jeśli chodzi o 2002 to jeśli dobrze pamiętam to tuż przed świętami sypnęło na dolnym śląsku śniegiem i były pięknie białe święta potem odwilż po świętach i znowu przed nowym rokiem sypneło
            a z tego co patrzyłem to i święta i nowy rok były bardzo mroźne niesamowicie się złożyło na piękną zimę w tych dwóch okresach.

          4. Bially prosi: „mam wrażenie, że jest tak od lat 90. Wcześniej ustalały się pokrywy śnieżne w okresie zimy i były bardziej trwałe – może ktoś zweryfikować??”
            Leszek potwierdza:)

          5. @bially
            Kluczowa i tak jest temperatura, a nie pokrywa śnieżna.

            Tak przez analogię do lata…
            Czy jak latem będziemy mieli gorąc/upał, ale bez opadów i burz to nie będzie lato? Albo – odwrotnie – jak latem będziemy mieli „parówę” przy dużym zachmurzeniu i Tavg ok. 20°C to nie będzie lato?

            Zimą oczywiście śnieg dodaje „zimowości”, ale jednak jest on skutkiem OPADÓW, których brak wcale nie musi oznaczać absencji zimy (o porach klimatycznych decyduje przede wszystkim termika).

      2. @Zbigniew

        „Ale generalnie nie ma żadnej korelacji między temperaturą, a zachmurzeniem w miesiącach zimowych”

        Ależ jest. Kiedyś to policzyłem dla każdego miesiąca i niektóre wrzuciłem tu na blog. Oto korelacja zachmurzenia i temperatury dla stycznia:

        Dodatnia korelacja oznacza, że (statystycznie) im więcej chmur tym cieplej.

        1. @Artic Hae
          Później przecież napisałem Lucasowi, że się pomyliłem. Przepraszam za błąd Oczywiście chodziło mi o to, że nie ma takiej korelacji w ciągu dnia (jeśli chodzi o usłonecznienie) czyli wtedy kiedy powinno świecić słońce. Dzisiejszy dzień doskonale pokazał, że na północy Polski w linii prostej poziomej były różnice w temperaturze i zachmurzeniu. Nad morzem było bezchmurnie i tmax wyniosła 4 stopnie na plusie, a w Suwałkach gdzie przez cały dzień były niskie chmury warstwowe było tmax minus 4 stopnie. Oto mi chodziło.
          Tak potrafię zrozumieć korelację temperatury i zachmurzenia w miesiącach zimowych. Teraz przy tej fali mrozów też to widzę. Gdy już po zachodzie nasuną się niskie chmury to temperatura lekko wzrasta, a gdy się z powrotem rozpogadza to znowu spada. Gdy np. pojawi się aktywny niż w miesiącach zimowych (jego ciepły wycinek) to temperatura rośnie nawet w środku nocy (kiedy powinna spadać) przy pełnym zachmurzeniu i opadach oraz przy wietrze.

  62. Dzisiejsza sytuacja w moim regionie niesamowita. Okres pomiędzy dwoma strefami stratusów idealnie zgrał się niemal z godzinami światła dziennego. Zapewniło to stosunkowo ciepłą noc (bardzo zimną wiadomo, ale cieplejszą niż miało być). Kolejny piękny dzień.
    A rok temu o podobnej porze była odwrotna sytuacja w nocy z 7/8.12. Strefa rozpogodzeń dotarła do mnie tuż po godzinie 15:00, pozwalając zobaczyć resztki zachodzącego Słońca za horyzontem, by opuścić mój rejon dokładnie o wschodzie słońca i pozwolić zobaczyć słońca brzask i pierwsze promienie. Przez 16 godzin było niemal bezchmurnie, czyli praktycznie tyle, ile trwa grudniowa noc.

  63. @fku
    Zauważ, że ongiś było tak, że miesiące ekstremalnie zimowe potrafiły przynosić anomalie poniżej -10K, natomiast ekstremalnie ciepłe nieco ponad +5K. O żadnej innej porze roku nie mieliśmy aż tak sporych dysproporcji. W ogólności w skajnych przypadkach dominowały anomalie -6/-3K (w kierunku „chłodnym”) oraz anomalie +3/+6 (w kierunku „ciepłym”).
    To wszystko sprawia, że nawet przy osłabieniu zimowych ekstremów, o w ogóle zimowe warunki pogodowe (okresowo nawet jeszcze z miesięcznymi anomaliami wokół -5K) nadal wcale nie będzie tak zdecydowanie trudniej – oczywiście przy odpowiedniej cyrkulacji. I to właśnie ta ostatnia nadal w największym stopniu będzie warunkowała, czy zima będzie ostrzejsza, umiarkowana, czy łagodniejsza.

  64. Lucas wawa -dla mnie kluczowa wcale nie jest tylko temperatura. To czy w waszych anomaliach jest -10 czy więcej nie jest tak ważne jak samo pokrycie gruntu śniegiem. Przy braku śniegu ustalone mrozoodporności gatunków biorą w łeb i to przy temperaturach dalekich do ekstremalnych. A okresów bezśnieżnych podczas obecnych zim przybywa…

    1. Tak jak latem dla niektórych istotniejsze były opady, niż sama temperatura. Jednak to nie jest najistotniejsze z punktu widzenia klasyfikacji. U nas powszechnie stosowana jest nomenklatura odnosząca się do pór termicznych, a nie monsunowych.

        1. A gdzie ja napisałem, że klimatu nie tworzą także inne czynniki? Ja tylko zwracam uwagę, że klasyfikacja dotycząca pór wiosna/lato/jesień/zima (ew. przedzimie/przedwiośnie) oparta jest na termice. Czy -20°C bez pokrywy śnieżnej będzie oznaczało inną porę roku niż zima?

          1. Wg niektórych 25-27 stopni bez dostatecznie rozwiniętej szaty roślinnej to nie termiczne lato. Więc -20 bez pokrywy śnieżnej, to nie zima ;) Proponujemy rozszerzenie definicji pór roku :D

          2. Myślę, że kwestię śniegu można podciągnąć pod fenologiczną zimę (lub jej bark). Czyli nawet umiarkowany lub silny mróz będzie zimą w sensie termicznym, ale nie fenologicznym (czyli taka niepełna zima).

            Nie zapominajmy jednak, że możemy mieć też inne opcje – jak np. to co pisał @AH, czyli że zima to po prostu (w ogólności) najchłodniejsza pora roku (co też jest w miarę kompatybilne z porami meteorologicznymi) – bez względu na to, czy aktualnie mamy jej wersję „łagodną”, umiarkowaną, czy „ostrzejszą”.

            Nie zmienia to wszystko faktu, że głównym kryterium związanym z tym nazewnictwem jest termika.

          3. Ostrzegam przed definicjami pasującymi tylko do jednego kraju, zajmującego mniej niż promil powierzchni Ziemi. Bo ogólnie zima jest najzimniejsza pora roku, o najmniejszym nasłonecznieniu. Kropka.

          4. ERRATA – w drugiej linii w nawiasie miało być oczywiście napisane „lub jej brak”.

          5. czy ja się spieram o nazewnictwo zimy??
            Zwracam jedynie uwagę na zmiany w pogodzie – częsty brak pokrywy śnieżnej w okresach silnych mrozów – które są moim zdaniem następstwem wzrostu średniej temperatury w kraju… a w konsekwencji przesunięcia terminu zamarzania gruntu.

  65. Póki co w listopadzie spadło w Warszawie ok. 12 mm wody. Miesiąc ten jest więc suchy, choć oczywiście nie aż tak skrajnie jak np. w 2011 r. I do jego końca nic już w tym względzie się nie zmieni.

    Jeżeli sprawdzą się (choć z grubsza) prognozy na kolejnych 10 dni, to do weekendu 08-09.12 sumy opadowe za grudzień mogą być już większe niż za cały listopad.

    W ogóle zanosi się na wyraźną polaryzację między najbliższymi 3 w pełni suchymi, pogodnymi i mroźnymi dniami (29.11-01.12), a tymi w pierwszym pełnym tygodniu grudnia – z częstymi opadami, sporym zachmurzeniem i z dość wysoką temperaturą. O ile w sobotę 01.12 na E Polski Tmin może być rzędu -15/-10°C, o tyle w najcieplejszych dniach i regionach kolejnego tygodnia Tmax może sięgać +10/+15°C (co jednak nie determinuje tego co będzie działo się później). Ot „uroki” klimatu przejściowego Europy środkowej…

      1. Lato przynosiło w tym roku bardzo duzo zmienność. Ekstremalnie ciepła pierwsza połowa czerwca, oraz trzy tygodnie na przełomie lipca i sierpnia, a w międzyczasie rekordy niskich t Max na początku lipca (i bardzo zimna trzecia dekada czerwca).
        Ale oczywiście, zaraz usłyszę ze manipuluje danymi….
        mniejsza zmienność była w zeszłym roku, przynajmniej w czerwcu i lipcu kiedy przez większośc czasu było umiarkowane 22-27 stopni. W sierpniu 2017 powróciły skrajności w obie strony.

  66. Już wkrótce grudzień a tradycyjnie perspektywa prawdziwej zimy w grudniu w prognozach się oddala ( tak było we wszystkich prognozach od roku 2013, nawet w roku 2015 tak było a w tym roku zaczęło się od zimowych prognoz na samym początku miesiąca) aż być może w ogóle zostanie wycofana. Ostatnio prawdziwa zima w grudniu miała miejsce w 2012 i wcale się nie zdziwię jak w tym roku poza delikatnymi incydentami prawdziwej zimy w grudniu nie ujrzymy a najzimniejszy okres ok 2-tygodniowy odnotujemy styczniu 2019. Pogoda jest nieprzwidywalna więc może nastąpi niespodzianka i może zima jednak przyjdzie w II dekadzie grudnia a być może jeszcze w I choć tu szanse już się zmniejszają. Wiadomo że czeka nas ocieplenie na samym początku ale temperatury będą w zakresie raczej 0-10 stopni ( miejscami może trochę więcej) co też nie niczym nadzwyczajnym jak na grudzień. Ciekawy jestem tylko ile pogodnego zobaczymy przy tym ociepleniu.

  67. w tym roku niespodzianek było już bardzo dużo, a ostatnie miesiące anomalie dodatnie przyniosły głównie w pierwszej połowie,a w drugiej sporo ujemnych, może grudzień to podtrzyma, już wrzesień zaskoczył nagle kiedy wydawało się że rekord może paść,a teraz zwłaszcza listopad z 25 stopni w najcieplejszych miejscach zeszliśmy już do -15 w najchłodniejszych być może będzie więcej, nie liczę tu mrozowisk.
    Sam jestem ciekaw grudnia tym bardziej że już dawno nie było w prognozach tak dynamicznej pogody jaka szykuje się w 1 dekadzie grudnia.

    1. Tak czy siak wszystkie modele widzą dużo deszczu na I dekadę grudnia. Średnia z wiązki ECMWF daje dla Warszawy 20 mm do 10 grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.