Ostatnia anomalia dobowa

Ostatnia średnia dobowa

Anomalia miesięczna

Kiedy spadnie poziom CO2?

Kiedy spadnie poziom CO2?

Dziś kilka wybranych twierdzeń prof. Jaworowskiego.

Dyskusję profesora Jaworowskiego z Bronisławem Wildsteinem można sobie obejrzeć tutaj.

Wybrane cytaty:

2:15

„Od roku mniej więcej 2000 klimat nam się oziębia”

Jest to dość karkołomna teza, szczególnie, że ostatnie pomiary wskazują na wysokie temperatury. Oczywiście jest to po części wpływ El Nino, jednak nie możemy zapominać, że ekstremalnie wysokie temperatury w 1998 również spowodowane były ekstremalnie ciepłą fazą ENSO. Nie można więc pokazywać ekstremum z 1998 a o obecnym mówić „to przez Nino”, gdyż oba te epizody są związane z ENSO – podobnie, jak ochłodzenie z początku 2008 spowodowane było przez silną La Nina.

Dalej prof. Jaworowski wskazuje, że nie ma zależności pomiędzy zmianami CO2 a zmianami klimatu (ok. 4:40) powołując się tutaj m.in. na niesławne „badania” Becka.

Tutaj mała dygresja. Podobnie, jak czyni to dalej prof. Jaworowski, również autor bloga „Chłodno o klimacie” wskazuje na bezpośrednie powiązanie pomiędzy aktywnością słoneczną, a temperaturą. Przedstawia nam w tym celu następujący wykres:

„Dowód” na słoneczne pochodzenie ocieplenia. Źródło: „Chłodno o klimacie”

Rzeczywiście, wykresy są do siebie bardzo zbliżone. Pan Karol, autor „Chłodno o klimacie” pisze:

„(…) równie zaskakująca korelacja wystepuje pomiedzy aktywnością słoneczną a temperatura wody. Prosze zwrócić uwagę na poniższy obrezek, korelacja znacznie bliższa niż ta z CO2..”

No rzeczywiście, tylko pan Karol powinien chyba pamiętać, że mamy rok 2010, a w chwili gdy pisał te słowa był rok 2009. Dlaczego więc przedstawił nam wykres kończący się na 1980? Dlaczego pominął ostatnie 30 lat badań? Czyżby mu coś w tych badaniach nie pasowało? Może to:

Plamy słoneczne vs temperatura. Wykres, którego bał się autor „Chłodno o klimacie”

Okazuje się, że pełny wykres obejmujący to, co działo się po 1980 roku jest bardzo niewygodny, zarówna dla prof. Jaworowskiego, jak i dla autora „Chłodno o klimacie”, gdyż pokazuje nam, że od lat 80-tych korelacja pomiędzy aktywnością słoneczną, a temperaturą całkowicie zanikła. Nie mam pojęcia, czy autor tego bloga zrobił to specjalnie, czy nie, jednak inne jego zabiegi wskazują na to, że jednak tak.

Od  kilku ładnych lat rozjeżdżać się nam korelacja pomiędzy PDO a temperaturą.

Indeks PDO i temperatura. Średnie ruchome 5-cio letnie

Szerzej o temperaturze i indeksie PDO napiszę przy okazji opisu prognoz profesora Easterbrooka.

Wróćmy jednak do profesora Jaworowskiego. Około 6:30 profesor twierdzi, iż:

„Mniej więcej 5 lat po wzroście temperatury wzrasta dopiero CO2 w atmosferze i odwrotnie, jak się ochłodzi, to około 5 lat później wzrasta”.

Oczywiście profesor miał na myśli fakt, że około 5 lat po ochłodzeniu CO2 spada. Inaczej to zdanie nie miało by w ogóle sensu.

Rzeczywiście, z badań rdzeni lodowych wynika, że wzrost zawartości CO2 w atmosferze następował PO ociepleniu. Niestety dla profesora Jaworowskiego czas od wzrostu temperatury do wzrostu CO2 nie jest mierzony w pojedynczych latach, a raczej w setkach lat. Profesor musiał powiedzieć, że jest to „około 5 lat”, gdyż inaczej całe to szastanie „pomiarami” Becka i wyjaśnienie XX-wiecznego wzrostu CO2 zmianami temperatury nie miałoby najmniejszego sensu.

Zmiany CO2 i klimatu w ostatnich 800 tysiącach lat, o których wspomina Jaworowski, wywołane były czynnikami naturalnymi – wahania temperatur spowodowane były zmianami orbity naszej planety – nie był tu konieczny wzrost CO2 do zainicjowania wzrostu temperatury, natomiast początkowo wzrost temperatury rzeczywiście spowodował wzrost CO2 w atmosferze. Ten następował jednak nie kilka lat po wzroście temperatury, lecz około osiemset.

Należy pamiętać, że te osiemset lat, to tylko niewielka część ociepleń z tamtych czasów, które trwały znacznie dłużej. Początkowo wzrost temperatury powodowany był przez zmiany orbitalne, później do czynników ocieplających dochodził jeszcze CO2 odpowiedzialny za resztę ocieplenia.  Wyjaśnienie mamy tutaj:

From studying all the available data (not just ice cores), the probable sequence of events at a termination goes something like this. Some (currently unknown) process causes Antarctica and the surrounding ocean to warm. This process also causes CO2 to start rising, about 800 years later. Then CO2 further warms the whole planet, because of its heat-trapping properties. This leads to even further CO2 release. So CO2 during ice ages should be thought of as a “feedback”, much like the feedback that results from putting a microphone too near to a loudspeaker.

In other words, CO2 does not initiate the warmings, but acts as an amplifier once they are underway. From model estimates, CO2 (along with other greenhouse gases CH4 and N2O) causes about half of the full glacial-to-interglacial warming.

Czyli, krótko mówiąc: Jakiś (nieznany) proces powoduje ocieplenie Antarktydy i otaczającego ją oceanu, co 800 lat później powoduje wzrost zawartości CO2 w atmosferze. Wtedy wzrost zawartości CO2 powoduje ocieplenie całej planety.

Co jest najbardziej istotne – lag pomiędzy temperaturą a CO2 nie wynosił paru lat, a raczej wiele setek lat.

Może jednak rację ma Jaworowski? Wyliczmy tezy:

  • Temperatura od około 2000 spada.
  • To wzrost temperatury spowodował wzrost CO2, nie odwrotnie.
  • 5 lat po wzroście temperatury wzrasta zawartość CO2, 5 lat po spadku temperatury CO2 również spada.

Prowadzi nas to do ciekawej konkluzji. Skoro temperatura wg. prof. Jaworowskiego spada już od „około 2000”, a „około 5 lat” po spadku temperatury  dochodzi do spadku zawartości CO2 w atmosferze, to od „około 2005” zawartość CO2 w atmosferze powinna… spadać! A że jest inaczej, mówią nam wszystkie pomiary zawartości CO2 dokonywane obecnie na świecie. Przykładowo tak wygląda aktualnie wzrost zawartości CO2 mierzony w obserwatorium na Mauna Loa:

Zmiany zawartości CO2 w atmosferze – pomiary z Mauna Loa 2006-2010. Źródło: NOAA.

Jak widać, zawartość CO2 w atmosferze wciąż rośnie, mimo, że podobno temperatura już podobno od 10 lat tego nie robi. Wygląda więc na to, że prof. Jaworowski delikatnie mówiąc nie ma tu racji. Co prawda, jego wcześniejsza sugestia, jakoby „człowiek wprowadzał coraz więcej CO2” wygląda na próbę asekuracji, ale jeśli Jaworowski ma rację, to ochłodzenie po 2000 powinno skutkować jeśli nie zahamowaniem wzrostu CO2 w atmosferze, to chociażby znacznym spadkiem jego rocznego przyrostu. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło.

Cierpliwie jednak czekam na samoistny spadek zawartości CO2 w atmosferze. Obawiam się jednak, że się nie doczekam.

Print Friendly, PDF & Email

11
Dodaj komentarz

Please Login to comment
7 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
whiteskiesMAKPiotr DjakówMikelis Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
Mikelis
Gość

Cytuję: „Oczywiście profesor miał na myśli fakt, że około 5 lat po ochłodzeniu CO2 spada. Inaczej to zdanie nie miało by w ogóle sensu.” CO2 spada? Raczej jego stężenie a nie cząsteczki (gdzie miałyby one spadać – do oceanu? :D). To tylko taka mała uwaga. Z resztą się zgadzam, aczkolwiek trzeba rozwikłać zagadkę typu: Co było pierwsze? Jajko czy kura? Innymi słowy – co nastąpiło wcześniej? – wzrost koncentacji dwutlenku węgla w atmosferze czy ocieplenie klimatu w skali globalnej? Trzeba przy tym pamiętać, że nie tylko CO2 jest powodem zmian klimatycznych. Jest jeszcze szereg innych gazów – niektóre z nich… Czytaj więcej »

MAK
Gość
MAK

Czy nie uważa pan, że zmiana natężenia pola magnetycznego Ziemi mogłą by być takim naturalnym czynnikiem?

MAK
Gość
MAK

Powodującym wzrost strumienia wiatru słonecznego (a więc energii)docierającego do Ziemi. Z tym CO2 to pan żartował prawda?

MAK
Gość
MAK

Brak mi wiedzy co do wielkości tych zmian. Nie badam tego. Zmiany jednak są. Dowodzi temu choćby cykliczność zmian biegunowości geomagnesu jakim jest Ziemia. Z mojej niepełnej wiedzy na ten temat wynika, iż każdorazowa zamiana biegunów poprzedzona jest spadkiem natężenia pola magnetycznego i różnej wielości anomaliami. Faktycznie wypadałoby dokonać korelacji z innymi wielkościami fizycznymi np. śr temperaturą. Rzecz w tym, że może być to dodatkowy czynnik wpływu i tyle.
ps. Pogrzebię za tymi danymi.

MAK
Gość
MAK

Racja sloneczko wzjatkowo ostatnio spokojne. W USGS coś znalazłem. Mają National Geomagnetism Program. Dane usrednione od 1985 na cd. zdaje sie for free.

whiteskies
Gość
whiteskies

MAK,
polecam naprawde dobry material o badaniach fizyki zmian klimatu ze stron American Institute of Physics:
http://www.aip.org/history/climate/
tam znajdziesz odpowiedzi na niektore ze swoich pytan, w szczegolnosci jest sporo na tamat roli CO2 oraz slonca.