Kolejna doba opadów

Kolejna doba opadów

Zgodnie z prognozami, strefa największych opadów przesunęła się na południe i jednocześnie uległa (na szczęście) osłabieniu. O ile wczoraj sumy dobowe opadów wg systemu RainGRS lokalnie przekraczały 140 mm, o tyle dzisiaj było to już nieco poniżej 100 mm. Najwyższy opad zanotowano na posterunku Straconka: 96.8 mm.

 

Niestety nawet te nieco niższe opady spowodowały znaczne wzrosty stanów wód, w wielu miejscach powyżej stanów alarmowych. Na chwilę obecną najwięcej przekroczeń stanów alarmowych (24) notuje się w zlewni Górnej Wisły, głównie w południowej części województwa śląskiego (okolice Bielska Białej). Około 8:00 czasu lokalnego stan alarmowy na Wiśle w Skoczowie przekroczony był 49 cm, przekroczenie stanu alarmowego o 32 cm notowano na posterunku hydrologicznym Górki Wielkie (Brennica). Aż o 188 cm przekroczony był stan alarmowy na Białej w Czechowicach-Bestwinie i o 100 cm w Czechowicach-Dziedzicach. Tak wysokie stany wód spowodowały miejscami, że rzeki zaczęły występować z koryt, pojawiły się liczne podtopienia

#PILNE Sytuacja pogodowa na terenie naszego powodu jest bardzo trudna. W wielu miejscach występują lokalne podtopienia a stan rzeki Soła jest powyżej stanu ostrzegawczego❗️Na poniższym filmie widać stan rzeki w Milówce.

Opublikowany przez WGmedia.eu Środa, 22 maja 2019

 

23.05.2019 godzina 5:40Sytuacja w rejonie jest fatalna… 🌧️

Opublikowany przez Bielskie Drogi Środa, 22 maja 2019

 

23.04.2019 godzina 7:40Sytuacja z godziny na godzinę staje się co raz gorsza. Niektóre rzeki zaczynają występować z…

Opublikowany przez Bielskie Drogi Środa, 22 maja 2019

 

Niestety, należy się spodziewać, że w regionie tym jeszcze nieco popada. W chwili obecnej notujemy opady do 6 mm/h, co oznacza że o ile stany rzek nie powinny rosnąć jakoś szczególnie gwałtownie, o tyle nie będą się również gwałtownie obniżać. Na szczęście wg modeli opady w tym regionie mają powoli słabnąć, a większych ich sum możemy się spodziewać w regionach położonych dalej na wschód. Poniżej rozkład prognozowanych sum opadu wg modeli HIRLAM (FMI) i ALARO (IMGW) od 00UTC 23 maja do 00UTC 24 maja 2019.

Patrząc na ostatnią animację obrazów radarowych, również można mieć nadzieję, że najsilniejsze opady są już za nami.

Na koniec mała uwaga. Obecny epizod opadowy, choć znaczący, nie grozi nam powodzią na masową skalę, taką jak w 1997, lub 2010. Nie mniej jednak powoduje ona, że potencjalne pojawienie się drugiej takiej fali opadów byłoby już znacznie groźniejsze w skutkach. Na szczęście na razie nie widać w prognozach, by druga taka fala miała się pojawić. Należy jednak zachować czujność.

 

765 Replies to “Kolejna doba opadów”

    1. Jeszcze są regiony gdzie za dużo deszczu nie spadło między innymi u mnie. Chociaż jak na razie nie jest źle to jednak prognozy są u nas skąpe w deszcz a jeszcze by się przydało. U mnie spadło w maju do tej pory 40 mm deszczu ale to głównie ulewy z 2 burz ,które nie podlały tylko zmyły nawierzchnię. Więc za bardzo to u mnie nie podlało.

  1. Czyli przeszliśmy z pustyni do morza. Po bardzo suchym kwietniu ( a na południu także marcu) i miejscami lutym, mamy bardzo mokry maj, lokalnie anomalnie mokry. Nie ma się co spierać w komentarzach i cieszyć, że pogoda “dołożyła” Vikingom północy czy afrykańskim Szamanom (wolę te sformułowania niż idiotyczne “ciepłoluby, zimnoluby”), bo rzeczywistość jest smutna. Mamy coraz większe skrajności pogodowe, na które ludzkość ciężko zapracowała i nadal pracuje. Zresztą, co ja będę Państwu pisać. Wszyscy mają rację. Nie mam pojęcia, jaka to racją, ale wszyscy ją mają. ;-)

    1. Polska leży w klimacie przejściowym. Od ZAWSZE pogoda na tym terenie popada w różne skrajności, tak bylo i w latach 50, XX wieku i później też. Odreagowanie to tylko kwestia czasu. Zarówno roku 2018 jak i opadów – nic nie dzieje się szczególnego w pogodzie.

      1. @max – coś w tym jest, ale od zawsze, to znaczy od kiedy? Od czasów “rozerwania” się Pangei? ;-) Dane pokazują na trend ocieplania się, ale prawdą jest, że stałą zmienną naszego klimatu jest jego zmienność. ;)

      2. Odreagowanie nie istnieje, ale w takim XIX wieku też bywały cuda jak trąby powietrzne, fale upałów, przymrozki, suszę, naloty szarańczy i powodzie a tu niektóre osoby próbują nam wmówić, że to tylko za sprawą Globcia…

        1. @FKP – “Globcio” m. in. intensyfikuje zjawiska, które naturalnie występowały od setek lat i na pewno nie jest to dobre. Jednak za naszego życia, Polska nie stanie się klimatem podzwrotnikowym płynąca i chwała Najwyższemu. ;-)

  2. UM zapowiada opady do jutrzejszego przedpołudnia. Ciekawe też na ile intensywna okaże się dzisiejsza popołudniowa konwekcja. Póki co znaczna część Polski pod chmurami, choć we wschodniej połowie kraju jakby ich ubywało. Tam też ma pojawić się najintensywniejsza konwekcja.

  3. Osobiście uważam, że “przeciąganie liny” co w Polsce stanowi większe zagrożenie, tzn. (1) rzadkie/słabe opady, posucha/susza vs. (2) częste/silne opady, podtopienia/powodzie – nie ma zbytniego sensu i to co najmniej z 3 powodów:
    a) negatywne skutki są zupełnie inne typu i zarazem inaczej rozkładają się w czasie,
    b) obie skrajności mają to samo podłoże, tzn. nierównomierność i nieregularność opadów, wespół z coraz większym kumulowaniem się ich w krótszych interwałach czasowych,
    c) dość szybko w krótkim czasie możemy przechodzić z jednej skrajności w drugą, a przez co jedno nie wyklucza drugiego (wraz ze skutkami obu skrajności opadowych).

    Nie mamy co prawda, aż tak dużej bliskości jednocześnie gór i morza jak np. na S Europy. Jednak – jak widać – i u nas też pojawiają się okresowo przypadki, że niże z frontami długo nie nadciągają, albo strefy się rozmywają, na przemian z przypadkami blokowania niżów (zwłaszcza bliżej gór) i zdecydowanie za dużymi opadami.

    Nie trzeba być jednak zawodowym meteorologiem, czy fizykiem atmosfery, aby zauważyć, że w tak zachwalanych tu przez niektórych krajach stref podzwrotnikowych (dla nas głównie śródziemnomorskich) warunki do częstszych i/lub bardziej nasilonych obu skrajności związanych z opadami są jeszcze lepsze.

    Przy okazji jeszcze taka obserwacja, że zwłaszcza w porze ciepłej mamy proporcjonalnie coraz mniej stref opadowych, które dość “gładko” przechodzą z W na E kraju, przynosząc bardziej umiarkowane sumy opadowe. Pamiętam z dzieciństwa zarówno okresy kiedy zdecydowanie za mało lub też za dużo padało. Jednak przy tym i takich przypadków pośrednich było proporcjonalnie też więcej niż ma to miejsce obecnie.

    PS.
    A dzisiaj “niesprawiedliwości” pogodowej c.d. Podczas gdy na Mazowszu i dalej na N/E powyżej 20°C i częściej pogodnie, to bardziej na W, a zwłaszcza na S, nadal chłodno i mokro. Pocieszeniem dla S Polski mogą być jednak prognozy na kolejne dni (przynajmniej pod względem opadowym).

  4. W Krakowie (NE dzielnice) potezna poranna ulewa. Jest juz bardzo mokro chyba eiele upraw pognije, nie mowie juz o tym ze duza czesc bulwarow pod woda. Najgorszy Maj od 2010 r. I coz w Malopolsce chyba nadmiar opadow bardziej szkodliwy (poki co) niz niedobor. Inaczej w Polsce nizinnej gdzie bardzo mokry rok 2017 nie przyniosl tak wielki have azkod jak susza 2018.

    1. A jakie to szkody mieliśmy w 2018r? Miejscami może było nieco sucho, ale bez przesady – do posuchy znanej z roku 1992 było daleko. A ceny, jakość i dostępność produktów rolnych jesienią stały na b. dobrym (przynajmniej z perspektywy konsumenta) poziomie. Część rolników praktycznie ZAWSZE ma jakieś kłopoty. A to za mało opadów, a to za dużo opadów, a jak jest z nimi idealnie to znów klęska urodzaju. ZAWSZE znajdzie się powód by ponarzekać i wyciągnąć ręce do rządu po pomoc. Niedobór opadów odczuwają praktycznie wyłącznie rolnicy, nadmiar odczuwa znacznie szersza część społeczeństwa, w tym i rolnicy. Zalany dom, nawet tylko na poziomie posadzki to często konieczność generalnego jego remontu, z uwagi na ryzyko pojawienia się grzyba na ścianach i stropach. Mury ciągną wilgoć do góry.

      1. @chochlik – sęk w tym, że skutki zeszłorocznej suszy będą wychodzić przez 2-3 lata. Mówię chociażby o drzewostanach w lasach. Rozmawiam z leśnikami, którzy pokazują mi, jak teraz drzewa chorują po zeszłym roku, a wiele oznak chorobowych i osłabienia dopiero w najbliższym czasie wyjdzie. Także nie zgadzam się z Tobą, że susza to “mniejsze” zło. Ani nadmiar ani niedobór opadów nie jest korzystny.

  5. Tak, muszę przyznać, że już od ubiegłego roku widzę, że Lucas ostrzegał, przed nasialaniem się skrajności w naszym kraju. Osobiście, subiektywnie, “wolę” skrajności opadowe, ale tak naprawdę to nic w tym dobrego.
    Gdybym mogła wybierać, chciałabym powrotu w PL do klimatu z lat 80tych, ale to nierealne już ;-)

    1. Ja nie mam swojego ulubionego okresu w pogodzie w Polsce. Ogólnie bardzo lubię nasz współczesny klimat (taki od lat 90-tych) i nie zamieniłbym go na żaden inny. Zdarzają się gorsze chwile, jak nieznośne epizody w lecie jak w ubiegłym roku, nieprzyjemne wiosny czy dobijająco pochmurne pory chłodne, ale zawsze prędzej czy później przychodzi za to jakieś “wynagrodzenie”, które niekiedy okazuje się istną pogodową poezją. Powrotu do lat 70/80-tych bym jednak nie chciał. Nie tyle chodzi mi o lata, choć zdarzały się okropne, zwłaszcza 1980 (dla mnie w tym roku lata nie było), ale przede wszystkim te nieznośne zimne kwietnie. Przecież dominacja takiej pogody jak w II połowie kwietnia 2017 była kiedyś standardem. Na ciepło czekało się do maja, nieraz nawet pojedynczej “20” nie dało się doprosić. Późna wegetacja, łyse drzewa do maja – to nie dla mnie. Lat takich jak wtedy też bym nie chciał, bo mimo wszystko potrzebuję trochę gorąca, nawet lekkiego upału i lampy (aby bez przesady). Zimami bym się nie martwił, bo skrajne epizody zdarzają się do dziś (np. luty 2012, marzec 2013, zima 2006/2010),więc jestem w stanie wyobrazić sobie taki styczeń 1987 mimo że wtedy nie żyłem.
      Z kolei lata 60-te kojarzą mi się z fatalnymi marcami i majami (z paroma wyjątkami). Nie ma jak nasz obecny klimat :)

      1. Dla mnie chyba najlepsze lata 90-te,wtedy było sporo cieplejszych (np. zima 1990, lato 1992, I połowa 1998 i bd. ciepły rocznik 1999) jak i zimniejszych (lato i jesień 1993, bd. zimny rocznik 1996) oraz umiarkowanych okresów. Słońca było niesamowicie wiele w porównaniu za latami 80-tymi. Może z jednej strony za dużo skrajności w obie strony, ale na pewno nie narzekalbym na dłuższe cieplejsze okresy 20 lat temu :)

        1. @kmroz jeszcze lato 1988 było fajne poza czerwce 8 były faj e pojedyncze miesiące np. czerwiec 1986, lipiec 1985 albo sierpień 1984. Naprawdę paskudne były tylko lata 1980 i 1987. W tamtej dekadzie o dziwo najbardziej zadowalające były wg. mnie lipce, a najmniej czerwce (obecnie jest odwrotnie)

          1. No, czerwce w tym wieku są ogółem naprawdę fajne w porównaniu do lipców. Z analizy wszystkich czerwcowych i lipcowych dni z lat 2003-2018 średnia ocena subiektywna każdego dnia czerwca to 3.17, a lipca 2.61 (wspominałem już ostatnio o tej mojej skali). To jednak bardzo duża różnica. Wynika to z tego, że w czerwcu potrzeba bardzo dużej anomalii, aby gorąco przeszkadzało. W lipcu naprawdę nie potrzeba już tak wiele.

          2. A mi akurat najmocniej wadziły czerwcowe upały bo to zwykle był pierwszy kontakt w roku z tak wysoką temperaturą. W sierpniu to nawet 34 stopnie już mnie nie zniechęcą do wyjścia na dwór.

      2. Ja bym nasz klimat z pewnością polubił, gdyby średnia roczna była bliższa średniej globalnej, a nie o 5-7 stopni niższa, jak jest obecnie. Już średnia roczna na poziomie 13-14C (czyli nadal poniżej globalnej) byłaby b. racjonalnym wyborem. Z naszego lokalnego punktu widzenia globalne ocieplenie nie stanowi większego (o ile w ogóle) zagrożenia. Ale, że problem nie jest lokalny, a globalny to należy jednak inaczej na niego patrzeć.

        1. Globalne ocieplenie przynieść może nam jedynie korzyść, tak by pora ciepła 2018 powtarzała się co rok, pytanie co musiałby się stać, żeby w Polsce środkowej regularnie przy tym padało?

          1. No właśnie z tym jest problem bo na razie to się zmienia w kierunku coraz większych skrajności suchych i wilgotnych. Sumy dobowe ponad 100 mm na południu kraju pobily rekordy na swoich stacjach, niedawno zaś mieliśmy jedne z najdłuższych ciągów bezopadowych.

            Dużo dobrego by zrobił zanik tych jałowych pochmurnych dni bez opadów. Taki maj 2018 był pod tym względem bardzo dobry. Jak nie padało to było słonecznie i ciepło, jak już było pochmurno to porządnie lało.

    2. Akurat lata 80te to kiepski przykład- i to nie tylko ze względu na dużo patologicznie zimnych miesięcy typu styczeń 1987 czy lipiec 1984, ale też np okropną suszę w 1982 roku- większą nawet niż w 2006 czy 2015, w takim Poznaniu przez cały rok spadło jakoś 250 mm deszczu (!) Każda dekada ma swoje “mroczne” strony ;)

      1. W polskim klimacie i tak nadal jedyny sensowny okres do funkcjonowania poza domem to maj-wrzesien. Nieraz się zdarzy, że jest to kwiecien-październik albo nawet marzec-listopad, ale tylko raz na kilka lat. Naszym problemem wciąż są incydenty zimowe w zgoła nieprzyzwoitych porach roku – późna wiosna, wczesna jesien, przy czym na wiosne wystarczy mi tempetatura w okolicach 20-22 stopni.

        1. “Przy czym na wiosnę wystarczą mi wczesnoletnie temperatury”

          Jedz do tej swojej Hiszpanii i tyle bo ileż można marudzić.

          1. Kmroz – jak nadazy sie okazja to wyjadę szybko. Co jego złego w oczekiwaniu na brak incydentów zimowych, późnojesiennych na wiosnę w naszym klimacie?

          2. Wiosną należy oczekiwać WIOSNY (bez skojarzeń z agitacją wyborczą xd) a nie wczesnego lata. Proste. W ciągu miesięcy wiosennych (marzec-maj) najbardziej poprawne temperatury to 10-20 stopni (chociaż oczywiście w marcu przedział 5-10, a w maju 20-25 są takze jak najbardziej na miejscu)

          3. @kmroz
            Ty się lepiej módl o to, żeby ten Twój “król” zimą się tak nie byczył bo będzie gwóźdź do trumny :D

          4. Napewno mniej marudzi niż Ty w zeszłym roku więc radzę mieć to na uwadze . Tymczasem w Małopolsce zbiera się na powódź ale na szczęście do powtórki z 2010 roku bardzo daleko… Czekamy na poprawę pogody od soboty ale w prognozach nie widać stabilizacji raczej więcej nie pewnosci…

    3. Jeśli już miało by być lato bez upałów to ja poproszę takie jak w roku 2008. Temperatura nie przekroczyła 30 stopni ani razu, a jednak utrzymywała się powyżej normy przez wszystkie 3 miesiące, ponadto było dużo słońca, zwłaszcza w czerwcu, ale i lipiec / sierpień nie odstawały. Tylko poprosze lepszy wrzesień bo ten z 2008 to tragedia. Do 13.09 jeszcze jakoś to wyglądało, potem za oknem był listopad – brak słońca przez 10 dni pod rząd i temperatury poniżej 10 w ciągu dnia. Gdyby nie te kilka gorąco-upalnych dni na początku miesiąca to październik by miał większą średnią tmax niż tamten wrzesień…

      Okresy letnie w późnych latach 70 i wczesnych 80 to jest jakiś dramat i oby nas to już nigdy nie spotkało. Lato ze średnią temperaturą 15 stopni i usłonecznieniem 150 godzin na miesiąc to nie lato. To jakiś pomost pomiędzy wiosną a jesienią, swoją drogą te aż takie złe w latach 80 nie były może poza kwietniami. Zresztą każda dekada w polskim klimacie miała jakiś trend na poszczególnej porze roku

      lata 50 – wyjątkowo zimne marce i kwietnie
      lata 60 – bardzo mroźne zimy
      lata 70 – ciepłe zimy i zimne maje/czerwce
      lata 80 – ciepłe maje i wyjątkowo zimne miesiące letnie
      lata 90 – bardzo ciepłe zimy, zimne listopady
      lata 00 – stopniowy zanik zimnych trendów, większość coraz cieplejsze, zimy chłodniejsze niż w latach 90
      lata 10 – wszystko ciepłe, ostatnie miesiące w których się trafia duża anomalia na minus to DJFM.

      1. @alewis27 w latach 70 niemal co roku okres kwiecień-październik był nadzwyczaj zimny. Zimy w tamtych latach rzeczywiście bardzo łagodne, w porównaniu do sąsiednich lat 60-tych i 80-tych. Z listopada i bardzo ciekawa sprawa ruchome 30-lecie 1970-1999, przyniosło niemal wszystkie listopady poniżej normy (prawdziwym wyjątkiem był listopad 1996 i kilka ciepłych/lekko ciepłych). Przełomem był tu nadzwyczaj gorący listopad 2000. Listopady od tad mocno się ocieplily, jednak lata 60-te charakteryzowały bardzo ciepłe listopady i były podobne do obecnych.

        1. Pamiętam że w dzieciństwie zawsze wydawało mi się że listopad to już zima, najwyższa pora na mrozy i śniegi. Jak widać ta seria zimnych, wręcz lodowatych listopadów zrobiła swoje.

          1. A ja myślałem, że maj jest cieplejszy od września a kwiecień od października, pewnie przez dużo większe nasłonecznienie i dłuższy dzień.

          2. U mnie kwiecień już jest cieplejszy bo się ocieplił o 1.8K względem starych ref, choć akurat ref 1951-1980 był aż nienaturalnie zimny jeśli chodzi o kwietnie. Październik za to stoi w miejscu.

            Maj wrzesień się ocieplają podobnie.

    4. Ja bym jednak wolał obecne ‘normy’ (niż te sprzed 30+ lat), ale:
      – gdyby to że jest ogólnie cieplej nie wiązało się z obecnymi zmianami globalnymi, a które to tak trudno “zatrzymać” i zarazem mają szereg negatywnych skutków ubocznych,
      – gdyby parametry pogodowe krążyły bliżej średnich (norm) co w porze ciepłej oznaczałoby więcej przyjemnego ciepła (a mniej zbytniego chłodu lub dokuczliwych fal upału/tropiku), a poza tym mniej skrajności (bez)opadowych,
      – gdyby zimą było stosunkowo mało wahań temperatury wokół zera lub w przewadze na lekkim plusie (na rzecz opcji umiarkowanie zimowych lub zdecydowanie nie-zimowych), a przy tym w porze chłodnej mielibyśmy średnio choć z 50-100% większe usłonecznienie wzg. obecnych norm.

      Średnie średnimi – więcej kłopotów i uciążliwości wynika ze zmienności różnych parametrów wokół nich. I właśnie zwiększonej dynamiki (wespół z zaburzaniem rytmów naturalnych) w tym względzie bardziej się obawiam.

  6. Pewnie tak ;-) Choć ja patrzę bardzo subiektywnie, byle nie było fal upałów ;-) A wtedy raczej ich nie było.

    1. Fale upałów zdarzały się akurat zawsze. Tylko mniej i krócej. W Warszawie w dekadzie 1981-90 w każdym roku notowano przynajmniej jedną “30-tkę”, w 1982 i 1986 było ich 6 (tyle co w 2014 roku), a w 1989 “aż” 9 – tyle co w 2013 i 2016,więcej niż w 2017. W pozostałych latach było to zazwyczaj 2-5 dni,więc poziom roku 2008/2009/2011.

    2. Przypomnę choćby wrzesień 1947 – 10 dni z upałem we Wrocławiu, średnia miesięczna na poziomie ówczesnego lipca. Dwa – nasz rekordowy Tmax (40,2C z Prószkowa) ma już prawie 100 lat i jakoś wciąż nie możemy go przebić. Ale w końcu taki dzień się trafi. I raczej prędzej niż później.

      1. W ostatnich 30 latach najbliżej było w lipcu 1994, 39.5 stopnia w Słubicach. W sierpniu 2015 dobiliśmy do 39.0 na posterunku Ceber. Więcej przekroczeń progu 39 stopni nie pamiętam, w 1992 roku chyba do takiego poziomu nie dobiliśmy, Pomorze wtedy dobiło do 38 stopni ale nie do 39.

        Mamy parę stacji na tutiempo które mają dane dzienne sprzed wojny, na przykład Szczecin ma. I 1 lipca 1936 było tam 37,2 stopni. W 1992 było 37,7 a w 1994 – 37,8 stopni, trochę więcej jak widać ale upał z 1936 musiał być podobnie silny.

        Oprócz Słubic dobrym kandydatem na 40 stopni są miasta na Pomorzu właśnie. Kołobrzeg i Szczecin do niedawna wyprzedzały Wrocław pod względem tmaxa.

  7. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/trudna-sytuacja-powodziowa-w-malopolsce-jezeli-prognozy-sie-sprawdza-moze-byc-bardzo/7t1zrw9
    rzecznik prasowy Stowarzyszenia Skywarn Polska stwierdzając że grozi nam powtórka z 2010r pewnie nie wie że ta stacja :
    http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/149190010 z przepływem 360m3/s to na 99% .. fake bowiem to teren górniczy kopalni Silesia , pewnie obniżyła wodowskaz o ok 1 m… Szybkie dwa wnioski :
    1 Powódź z 2010 nam nie grozi
    2 Potrzeba większej koordynacji geodetów kopalnianych z newralgicznymi punktami pomiarowymi IMGW

  8. Tymczasem opady w Małopolsce przesuwają się na wschód aktualnie największe natężenie jest w Krakowie i dalej na wschód aż do Tarnowa. Nieco zelżał deszcz w Beskidzie Śląskim dzięki czemu może przestaną przybierać tamtejsze rzeki. Jednak pojawia się inny problem: opady przesuwają się w dół dorzecza Wisły co może spowodować kumulację fali na Wiśle w Małopolsce i niżej w Lubelskim i Mazowszu. Bo te wszystkie rzeki zaczną doprowadzać nadmiar wody do Wisły mniej więcej w tym samym czasie i mniej więcej w tym czasie kiedy dotrze fala na samej Wiśle.

      1. Przy tej okazji warto wspomnieć tutaj Lucasa, który tak chwalił polski klimat, że u nas nie ma gwałtownych zjawisk jak w krajach o innym, cieplejszym klimacie. Właśnie zaczyna się powódź na południu kraju i to już druga, trzecia w tej dekadzie oraz pojawiło się kilka trąb powietrznych.

        1. Zobacz sobie “chłopie” jakie skrajności mają w innych cieplejszych strefach klimatycznych – zanim zaczniesz bezpodstawnie kwestionować co ja piszę.

          1. To bezpodstawne oskarżenie klimatu południowej Europy bierze się z tego, że przeważają tam góry, w związku z tym zagrożenia płynące że skrajności opadowych są tam niewiele większe niż w naszych podgórskich regionach.

    1. Na wodowskazie w Krakowskich Bielanach przybywa 3 cm za każde 10 minut. Sztab kryzysowy prognozował stan ostrzegawczy (370) ok 12, tymczasem o 10.40 było już 413mm
      No i warto wspomnieć że to jeszcze nie jest główna fala. Ta jest jeszcze na Śląsku

  9. A tymczasem prognozy modeli w dalszym ciągu podtrzymują spływ zimnej patologii na początku czerwca. O ile w maju w 1 połowie dominowały nawet izotermy-5 na 850 hpa co już samo w sobie jest aberracją. To teraz prognozowana izoterma 0 na 850hpa to jest już totalne przegięcie. Na początku czerwca oczekuje się już bardziej letnich standardów termicznych w zakresie 20-25 do 28 stopni na 2 metrach a nie temperatur kwietniowych. O ile opadowo poprawiła się sytuacja w tej chwili już nawet za bardzo pada zwłaszcza w południowej Polsce.
    Dziwi ta stabilność chłodu. Gdzie leży przyczyna? Skoro nawet w Arktyce jest cieplej niż powinno

    1. No właśnie w tej Arktyce tkwi przyczyna. Jest tam cieplej niż powinno, bo jest tam nadzwyczaj wyżowo. A że Słońce (jak na ich standardy) świeci już b. wysoko toteż jest tam stosunkowo ciepło. Wyże w Arktyce oznacza porozrywany i meandrujący JET i w rezultacie w jednych miejscach nadzwyczaj ciepło, a w innych nadzwyczaj zimno (z uwagi na schodzącego na południe niże). Tak jest w Europie, ale również w Ameryce. Wschodnia połowa USA ma od kilku dni upały (z T850 sięgającą niemal 20C), natomiast zachodnia połowa doświadcza niespotykanych o tej porze roku temperatur – nierzadko jednocyfrowych! Jest tam nawet chłodniej, niż w położonych zdecydowanie bardziej na północ – Kanadzie i Alasce. To są skutki silnie ujemnego AO\NAO. Niemniej i tak lepiej, że teraz, a nie parę miesięcy wcześniej.

    2. Patrząc na ostatnie rozdania gfs wygląda na to że Atlantyk nie poradził sobie i od końca maja powrót do klasyki ostatnich tygodni czyli upał na wschód od Polski a u nas… no właśnie

      1. upały zwykle są albo na wschodzie albo na zachodzie Europy. Bardzo rzadko się zdarza by nasz kraj znalazł sie pod ich wpływem. Wyjątek 2015. Ile razy w XXI wieku było w Niemczech cieplej niż u nas, Nawet Belgia Holandia mają już okresy letnie cieplejsze od nas – Zagłębie Ruhry także. Dotąd lata były tam chłodniejsze niż w Polsce. Wszystko zmieniło się około 2000 roku i trwa do dziś dnia. Polska wg mnie upałów ciagnących się wyjatkowo długo i z bardzo wysokimi temperaturami praktycznie nie występują.
        Mamy okropny klimat, dużo deszczu, zimne zimy, chłodne lata, z wyjątkiem 2018 roku. Tylko Skandynawowie mogą w Europie narzekać bardziej niż Polacy co do klimatu. Niestety.

        1. wschód Europy na powiew ciepła czeka często do kwietnia i to nawet nie wczesnego. Zauważ, że marzec na wschód od Polski to pełnowymiarowy miesiąc zimowy na nasze standardy. Im dalej od oceanu tym chłodniej, 1000 km od Polski w marcu jest chłodniej niż u nas w styczniu. Kontynent także dość szybko się schładza we wrześniu. Zobacz sobie jakie normy ma u nas wrzesień (ma majowe i błyskawiczny trend spadkowy, mimo że sierpień już prawie dorównuje lipcowi), a jakie ma w Hiszpanii, blisko oceanu (ma czerwcowe!)

          Lubię kontynentalny klimat ale ten skrajnie kontynentalny ma bardzo długo zimno (zima od listopada do marca) a lato dość krótkie, podobne do polskiego.

          1. Polska według klasyfikacji klimatów Koeppena ma klimat kontynentalno-wilgotny. Jak najbardziej to pasuje. Dużo deszczu, ale wpływ Atlantyku słaby.

          2. alewis27 zgadza się. Chciałem tylko zauważyć że innym regionom Europy klimat zmienia się znacznie szybciej niż w Polsce. Moim zdaniem pozytywnie, ale to już kwestia dyskusyjna. Polska niestety “znów” w ogonie zmian. Taki klimat Frankfurtu, Paryża, Karlsruhe z miłą chęcią przyjmę u nas na Śląsku. Ale to za moich czasów – mam 36 lat – się nie stanie.

        2. W Polsce nie ma dużo deszczu. Takie sytuacje jak obecna to raczej wyjątek niż reguła.
          W Polsce mamy dużo dni pochmurnych z jakimś tam symbolicznym opadem ale suma opadów jest nikła 500-600 mm. Problemem jest brak słońca i te chmury i jakieś tam bździny deszczowe zamiast normalnych opadów na przemian z okresami słonecznymi. W klimatach cieplejszych masz 1000 – 1500 mm opadu i 2500h słońca (Warszawa ok 1600h). Z kolei na zachodzie Europy jest większa dynamika. Pomijając skrajne wersje klimatu morskiego jak Szkocja czy Bergen w Norwegii słońca tyle co u nas ale opadów więcej i większa zmienność pogody bez nawet wielotygodniowych czasem okresów całkowitego zachmurzenia

        3. Akurat ja mieszkam na Nizinach Środkowopolskich, jednym z najsuchszych miejsc w Europie i podobno jednym z najsłoneczniejszych w Polsce (ok. 1800 h rok).

        4. W Polsce zimne zimy? Chłodne lata? Dużo deszczu? Może poczytaj coś na temat bilansu wodnego Polski a potem się wypowiadaj. To co się dzieje na południu Polski to ma zupełnie inne przyczyny. A gdzie ty byłeś przez ostatnie zimy od 2014 roku?

          1. @Młody – przecież niektórzy tu komentujący celowo pociskają kartofle i sadzą dyrdymały. Nie ma co im odpisywać, bo tylko się nakręcają. “Zimne zimy”, “nadmiar wilgoci”, “gradobicia i koklusz” to najbardziej dominujące zjawiska w naszym klimacie. ;-)

            Żałują, że nie ma u nas takich fal upałów jak w 2003 lub 2010 roku, w innych regionach Europy. Cóż, zapłakać nad nimi i tyle…

          2. Młodego to chyba nigdy w życiu nie zalało….Nazbierało się tu pełno mokrolubów typu młody, Jacob, Grzybiarz. Dla nich najlepiej jakby padało 365 dni w roku. Dalej nie widzą powodzi na południu, właśnie od nadmiaru opadów. Najważniejsze, że ciągle pada…

          3. Za bilans wodny odpowiadają ludzie głownie bezpośrednio, teraz nie idzie normalnego bagna, rozlewiska znaleźć, wszystko po osuszane, po regulowane, po betonowane.

          4. @Osowa ekhem, czy ja kiedy powiedziałem że jestem mokrolubem? Powiem szczerze bliżej mi do sucholuba, ale trudno mi bylo cieszyć się z suszy która trwała niemal pół obecnej wiosny. Jestem fanem regularnych opadów :)

          5. Jacob – jedyny suchy miesiąc w tym roku to był…kwiecien. Reszta w normie albo znacznie powyżej, wiec nie było to pół wiosny.

          6. Owszem, ale marzec jako taki opadowo wyszedł w normie, dzieki pierwszej połowie. A marzec to juz miesiac wiosenny meteorologicznie.

          7. oczywiście że mamy zimne zimy. Polska należy do zimnych krajów na świecie i wszyscy to potwierdzą. Tylko w Europie Rosja i Skandynawia ma chłodniejszy okres roku. Latem jest jeszcze gorzej tylko Białoruś, kraje nadbałtyckie i Skandynawia i Irlandia jest chłodniejsza od Polski. Rzeczywiście Polska to ciepły kraj. Na Śląsku pada rocznie 700/800 mm deszczu to wcale nie jest mało. W kraju średnio niewiele mniej. W naszym kraju jest za dużo chmur. Młody wyjedź trochę w świat to zobaczysz co to ciepło. Całe życie przed Tobą.

          8. @Osowa – “Młodego to chyba nigdy w życiu nie zalało….Nazbierało się tu pełno mokrolubów typu młody, Jacob, Grzybiarz. Dla nich najlepiej jakby padało 365 dni w roku. Dalej nie widzą powodzi na południu, właśnie od nadmiaru opadów. Najważniejsze, że ciągle pada…” – widzę, że jesteś tak konserwatywny w swoich poglądach, zacietrzewieniu i ocenianiu, że naprawdę kompletnie szkoda z Tobą polemizować. Który z nas napisał, że chcemy 365 dni opadów i nie widzimy powodzi na południu kraju?

            Nie wciskaj nam czegoś, czego nigdzie i nigdy nie napisaliśmy, a klasyfikację typu “mokroluby” zachowaj dla siebie, bo to skrajnie cymbaliczne szufladkowanie komentujących na “ciepłolubów, mokrolubów, zimnolubów” jest nieporozumieniem. ;-(

          9. Osowa-nie jestem mokrolubem, mam rzekę 2 kilometry od domu, która czasem wylewa bo to jedyna na duży obszar ale nikt tu nie buduje domu przy samej rzece i na szczęście tu ludzi tak nie ciśnie żeby wszystko kostkować i betonować. Jeśli chodzi o deszcz to u mnie nadal za mało bo za maj 25 mm a normę mam 60! I nic nie poradzę że to na południu ciągle leje a nie u mnie, w wielkopolsce bo tam jeszcze może popadać i nikt normalny by nie narzekał. A południe-no cóż tereny zalewowe powinny być ograniczane pod zabudowę no i pełno tego asfaltu, betonu…

          10. 1.
            Ja do wiosny 2018 byłem wręcz suszomanem, dopóki nie zobaczyłem, do czego susza prowadzi w 2018 (i nie dowiedziałem się z tego forum, że Rosja 2010 i Francja 2003 to też skutki suszy) i dopóki nie przeżyłem ekstremalnej pustyni tej wiosny. Te dwie rzeczy sprawiły, że zacząłem doceniać opady.

            2.
            Osowa, tej wiosny na Mazowszu pustynia trwała prawie 2 miesiące – od 17.03 do 11.05. To około 60% wiosny. Więc to było więcej niż pół wiosny. To, że teraz tak nadrabia opadowo to też nie cieszy, u mnie np sucha gleba ma problem z przyjęciem wody i przez to jest tyle “podtopień”, błota itd.

          11. @max
            Południowo-wschodnia Białoruś i cześć Polesia ma cieplejsze lato niż Polska.

        5. To co sprawia że akurat w Polskę jest wycelowany jęzor chłodu i brzydszej pogody? Na pewno Karpaty. Na wschód od PL takich górskich barier nie ma stąd łatwiejszy napływ ciepła daleko na północ. Do tego fakt, że kraj leży w strefie przejściowej klimatów morskich i kontynentalnych, co sprawia że strefy opadowe tu docierające są słabe, ale jednocześnie jest na tyle wilgotno aby było pochmurno.

    3. Bardziej wyżowa i zarazem ciepła Arktyka wymusza w większym stopniu odwrotny ruch mas co klasyczna cyrkulacja wokół niego (czyli z W na E). Prąd strumieniowy jest bardziej “poszarpany” (meandrujący, nieciągły), a przy tym tworzą się głębsze fale Rossby’ego oznaczające większe skrajności zarówno termiczne, jak i opadowe.

      U nas statystycznie częściej jest wówczas chłodniej (zwłaszcza w porze chłodnej – wówczas wyraźnie mroźnie), jak i bardziej mokro (zwłaszcza w porze ciepłej). Ale i też fale mogą ustawić się tak, że będziemy mieli bardzo sucho i ciepło (zwłaszcza w porze ciepłej – wówczas jest gorąco/upalnie).

      Obecnie prąd strumieniowy jest mocno osłabiony, a nad Europą W/C częściej tworzą się tzw. doliny, stąd częściej chłodniej, a od pewnego czasu także bardziej mokro. A nierzadko jest tak, że taki stan lubi się przedłużać (z lekkimi modyfikacjami) lub przynosi dość trudne do przewidzenia przejścia z jednej skrajności w inną (jak układy tzw. dolin/grzbietów się nieco przesuną).

  10. W porannej prognozie kolejnym niżem nad Polską straszy ECMWF (na ok 28 maja), tym razem jednak nie byłby to typowy genueńczyk, a bardziej niż odcinania. Tak czy siak z pewnością o tej porze roku taki niż oznaczał co najmniej kolejne kilkadziesiąt mm opadów, szczególnie, że przed sobą zaciągnąłby dość ciepłe powietrze o T850 w granicach 10-13C. W takich warunkach z pewnością ruszyłaby wydajna opadowo konwekcja. Ale to mocno niepewna prognoza, pytanie czy wieczorna odsłona powtórzy ten scenariusz.

    1. Właśnie, wyraźniejszej strefówki nie widać, a jedynie przejściową niezbyt silną składową W, a następnie niż zablokowany gdzieś nad Bałtykiem z potencjalnymi niżami wtórnymi/odcinania za górami (nijako w jego “ogonie”).
      To druga, obok blokady skandynawskiej (skandynawsko-rosyjskiej) opcja, podczas której gdzieś może mocniej popadać. A termicznie możemy mieć zarówno ciepło/gorąco i parno, jak i (z drugiej strony) chłodno jak latem w Szkocji (średnio).

  11. Modele rzeczywiście zaczynają pokazywać kolejne ulewy za kilka dni, przeszliśmy w drugą skrajność przynajmniej na południu.

    1. Oby sie nie sprawdziloo. Poludnie Potrzebuje teraz wrecz powusznego okresu, centrum I polnoc cieplego. Z umiarkowane regularnymi opadami. Ale coz marzenie scietej glowy

  12. Od tygodnia panuje lato średnia pow. 15 st. ale wcale tego się nie czuje – przez te deszcze. Zresztą nazywanie latem średniej pow. 15 st. jest gruba przesadą. Ja według swojej metodologii latem uważam temp. pow. 20 st. Według tej metodologii nie każdego roku mamy lato.

    1. tak się utarło, żaden miesiąc w PL nie osiąga średniej wieloletniej 20 stopni, nawet w normach 1991-2018. Pojedyncze dni w takiej normie mogą osiągać, ale na razie tylko one. Stąd taka a nie inna definicja lata.

      Samo lato charakteryzuje nieco inny przebieg temperatur niż zimę. Zima ma średnią wieloletnią praktycznie bez żadnego zauważalnego trendu przez całe 3 miesiące, raz jest więcej raz mniej ale cały czas się to waha między -3 a 0 stopni. A lato ma wyraźny trend ociepleniowy co najmniej do połowy lipca, okres 20.07 – 10.08 tworzy takie plateau przy maksymalnej wartości tavg wieloletniej, po czym zaczyna się ochładzać. Między 1.06 a 20.07 temp średnia wzrasta prawie o 5 stopni.

      1. Nie można, w normalnym klimacie pierwsza połowa czerwca to już pełnoprawne lato pod każdym względem a I połowa marca wiosna, no ale w sumie żyjemy w takim a nie innym klimacie i musimy sobie takie “przedcosie” tworzyć, bo przecież nikt nie nazwie 5 st. guana z początku marca wiosną, podobnie 15 st. w czerwcu nikt nie nazwie latem…

        1. Jak byłem w Bolzano we Włoszech z 10 lat temu zimą to tam II połowa lutego wyglądała jak nasza I połowa kwietnia. Temperatura kilkanaście stopni, sporo zieleni i kwiatów. U nas nawet jak jest ciepło (w 1990 średni tmax lutego przekroczył 10 st) to i tak wszystko jest jałowe i martwe. Dużo robi nasłonecznienie, u nas nawet grudzień z anomalią +15K (efektywnie średnia majowa!) nie będzie wybuchem wiosny.

          1. Nie no przy pogodzie jak w lutym 1990 to by pełno było wczesnowiosennych kwiatów i u nas i sporo zieleni też. Tyle, że u nas się tego nie sadzi tylko jakieś iglaki w rządku na trawniczku, nic dziwnego, że jest jałowo do maja. Lasy u nas to jakaś parodia, same monokultury iglaste, u mnie są fragmenty starego lasu liściastego to już na początku marca jest tam biało od przebiśniegów.

        1. Nazywanie temperatur dobowych rzędu 10-13 stopni przedleciem jest trochę śmieszne… identico z poleciem.
          Przedlecie/polecie to termin który powinien być zarezerwowany dla okresu w roku, który ewidentnie już się na lato nie łapie, jest po jego zakończeniu/przed rozpocząciem, ale już prezentuje wyraźnie cieplejszy trend niż wiosna/jesień. Temperatury dobowe WOKÓŁ 15 stopni (bowiem 5-15 to wiosna, a 15+ to lato) .Obecnie wg mnie mamy idealny przykład takiego przedlecia. Również okres 8-28.04 w zeszłym roku można za takowe uznać, za to takiego typowego polecia w zeszłym roku nie było ani trochę, z głębokiego lata przeszliśmy od razu w typową jesień (22.09). Za takie polecie można przykładowo uznać okres od 12.08 do 18.09 w 2014 roku, bowiem po tych jak się ochłodziło w połowie sierpnia, już był wyraźny trend spadkowy. Chyba FKP kilka dni temu wspominał, że wrzesień 2014 miał wyjątkowo niski ABS max, mimo, że był ciepły. Tak naprawdę każdy wylewa pomyje na 2 i 3 dekade sierpnia 2014, a chwali 1 i 2 dekade września, a fakt jest taki, że były dość podobne termicznie.

          Natomiast, jeśli dla kogoś średnia dobowa 10.1 jest poleciem/przedleciem, to wg mnie trochę cyrk. Ale to moja opinia.

          1. Analogicznie – temperatury dobowe wokół +5 stopni. Tak samo zadziwia mnie nazywanie przedwiośniem czy przedzimiem średniej dobowej +0.1, podczas gdy bez problemu jest osiągana w środku zimy.
            Określenie to powstało na dwie potrzeby – po pierwsze po to, by coś zrobić z tym biednym marcem, który niby już ma nie być zimą, po drugie dlatego, że panuje mylne przekonanie, że “zima to ma być mróz i śnieg”.
            Osobiście uważam, że zamiast bawić się w te śmieszne “przed”, “po”, po prostu stosowanie przedziałów
            avg15 lato
            byłoby całkiem rozsądne w naszych obecnych standardach klimatycznych. Ewentualnie podnosimy przedział wiosny/jesieni do 16-17 i obniżamy ich przedział do 3-4.

            Z tym, że to naprawdę jest bez znaczenia taka klasyfikacja termiczna. Ale to swoją drogą. Jak już jej używać, to warto z sensem. A na pewno nazywanie średnich +0.1 “nie-zimą”, +10.1 “przedleciem” , czy +18 “nie-latem” jest bez sensu

          2. @kmroz ja w tym roku marzę o tak długim poleciu jak 5 lat temu, właściwie trwało ono w Toruniu od 12.08 do 13.10, czyli naprawdę długo. W ostatnich 3 latach mieliśmy pecha i takowego wcale nie było, no w 2018 to jedynie w październiku, ale takiego oczekuje od sierpnia/września tu mieliśmy takie po przejściu w głęboką jesień pod koniec września. W 2017 ewentualnie trwało kilka dni w III dekadzie sierpnia, później każdy pamięta… W 2016 podobnie jak 2 lata później do 20 IX mieliśmy lato, później mieliśmy już na dobre głęboką jesień, aż przykro sobie przypomnieć tamten październik. Za to w 2015 mieliśmy polecieć, ale znacznie krótsze od poprzedniego 03.09-04.10, fakt był upalny incydent 17.09, ale pozostałe dni mocno odstawaly i żaden nie przekroczył 24 stopni.

          3. No tak, tylko, że wg tych sztywnych klasyfikacji mamy sporo dni wiosennych/jesiennych zimą, letnich wiosną, wiosennych/jesiennych latem, letnich jesienią. Bezsens.

          4. Także jestem przeciwny takiemu nazewnictwu, rozumiem definicję dnia letniego jako dnia z temperaturą średnią powyżej 15 stopni, ale dokładnie do tego własnych definicji przedlecia/polecia nie ma dla mnie sensu, w tej kwestii nigdy nie dojdzie się do porozumienia,dla jednego przedlecie zaczyna się na 10 stopniach, dla innego na 14. Zresztą nie jestem bezkrytyczny także wobec definicji lata – bo trzymając się sztywnie takich termicznych granic, lato możemy mieć nawet zimą – w grudniu 1989 i lutym 1990 zabrakło naprawdę niewiele. Jedynym miesiącem, kiedy “dzień letni” jest nieosiągalny, jest styczeń. Podobnie kontrowersyjna sytuację mamy, kiedy w deszczowy i pochmurny dzień mamy “lato” przy TMax 17 stopni i małej amplitudzie.

          5. Przecież piszę, że jestem przeciwnikiem takich klasyfikacji, ale jak ich używamy, to róbmy to z sensem.

          6. Ja tam nie używam żadnych sztywnych klasyfikacji, w mojej definicji polecie to dłuższy i przede wszystkim pogodny okres z miarę stałymi tmax w przedziale 15-25 st. Oczywiście nie sugeruje tym że np. 14 stopni to już zupełnie co innego a np. 25 st. Mówię tylko że nazywam polecie dłuższy, pogodny okres z tmaxami 15-25 st., w przewadze, osobiście nie uznaje żadnych sztywnych granic dla lata, choć dla mnie zaczyna się od tmax ok. 20 st, przed/polecie tj. Wyżej napisałem, wiosna/jesień 5-20 st., przedwiośnie 0-5 st. Zima < 0 st. Oczywiście nie trzymam się kurczowo tych barier oceniając czy np. Dany okres był letni czy nie. Wszystko tak +/-

    2. Tu na C Mazowszu od tygodnia czuć trochę późnej wiosny, a trochę i wczesnego lata. Kluczową rolę odgrywa nie tylko temperatura, co może przede wszystkim obecność Słońca, które może świecić ok. 2/3 doby, a przez ok. połowę doby nawet porządnie “grzać”. A to ono w dużym stopniu też dodaje “letniości” aurze.

  13. Najpierw chłody i przymrozki, a teraz nadmiar opadów i lokalne powiedzie/podtopienia do tego oczywiście niskie usłonecznienie. Z pewnością 2019 maj nie będzie już wspominany dobrze, wręcz przeciwnie. W ostatnich dniach miesiącach dużej poprawy już nie widać. Jeśli pogoda się “uspokoi” w sensie opadów to z pewnością wkrótce lokalne podtopienia/powodzie będą miały miejsce nie tylko w południowej części kraju. Tu w Warszawie jak można sprawdzić choćby na ogimet od 09.05 codziennie do 23.05 ( czyli już 2 tygodnie !) występują opady deszczu z różnym natężaniem. W tej chwili opady z większym natężeniem prawdopodobnie doprowadziłby do co najmniej podtopień a może lokalnych powodzi również na Mazowszu. W sobotę i niedzielę może jednak uda się tutaj odetchnąć od opadów

  14. Intensyfikuje się konwekcja we wsch. połowie kraju. Sterowany ruchem wirowym niż zaciąga ciepłe, ale i wilgotne powietrze z okolic Morza Czarnego dając idealne paliwo do budowy chmur Cumulonimbus. Do tego nadal obficie pada w Małopolsce, a popołudniowa konwekcja może ten stan jeszcze pogorszyć. Ciekaw jestem czy front konwekcyjny sięgnie granic Łodzi (mimo prognoz sugerujących, że nie).

  15. Ponownie dzień z rozkładem opadów i temperatur podobny do wielu dni maja 2010. Południe kraju zalane i zimne (Bielsko zaledwie 9 stopni), a Podlasie ciepłe i słoneczne, w Ostrołęce 23. Ciekawe jaki będzie ten ostatni tydzień maja, prognozy znów widzą załamanie pogody w przyszły wtorek. Znowu opady, zero słońca i niska temperatura. Od 27 IV spadło już 160 mm deszczu, na sam maj około 120. Jak widać przejście z posuchy i burzy piaskowej do stanów alarmowych i podtopień nie musi trwać długo. Nawet dobrze że wcześniej było sucho. W 2010 roku była długa i śnieżna zima oraz dość mokra wiosna, więc jak przylazły genueny w maju to zrobiła się powódź na miarę tej z 97 roku.

    1. Topi to tylko południe Polski. Reszta kraju nie ma tym problemu. Nawet północ Polski z 2017 z najwyższymi rocznymi sumami opadów nie wyrządziły większych szkód. Nie wpominam tu o oberwaniu chmury podczas silnych burz bo te mogą wystąpic wszedzie np. ostatnio w Gdansku.

      1. Dokladnie to poludnie zwlaszcza rejony podgorskie I gorskie maja najwiekszy potencjal powodziowy ze wzgledu na uksztaltowanie terenu I potencjal opadowy.

    2. Bielsko zaledwie 9c, ale Maków Podhalański jeszcze zimniejszy. 6-7c w ciągu dnia przy opadach. Na północnym zachodzie wczoraj mieliśmy odpoczynek od słońca. Było też chłodno 15-16c. Wykorzystałem taką pogodę do prac fizycznych. Dziś znowu słonecznie, ale już nie tak tropikalnie jak w poniedziałek i wtorek gdy było ok 25c przy wysokiej wilgotności powietrza. Dziś orzeźwiające 17c.

  16. Nie wygląda to dobrze – zlewnia rzeki Wisły dostanie dziś intensywną porcję nowych opadów. Mamy dopiero godzinę 15, a chmury burzowe coraz intensywniej budują się nad wschodnią połową kraju. W wielu miejscach już mocno pada, a wg. prognoz modelu UM najmocniejszych opadów mamy się spodziewać dopiero ok godz 17-18. Sądzę, że pojedyncze stacje opadowe znów mogą się zakręcić w okolicy 100 mm opadu za bieżącą dobę.

    1. Będzie tragedia, oby nie było powtórki z 1997 lub 2010. Na dodatek dla niektórych tutaj komentujących wciąz w Polsce pada za mało deszczu….

      1. Tragedia może być jak przyjdzie kolejny niż. Naradzie są i będą mniej lub bardziej, ale jednak lokalne dramaty.

      2. człowieku, zrozum wreszcie, że Polska to duży, zróżnicowany kraj. nikt nie życzy południu więcej opadów. ale np. Kaszubom i okolicom łodzi – życzę.

  17. Prognoza sobotniej fali kulminacyjnej dla Krakowa podniesiona do 7m a to już poważna sprawa. W tej chwili jest już ponad 5m (odczyt z 15.50 – 490cm a przybywa ok 10-20 cm na każdą godzinę). Do tego niestety nadal intensywnie pada, dzisiaj praktycznie bez przerwy i ma tak być do jutro rana/południa. Małe rzeki zaczęły szaleć.
    Obawiam się że jutro i w sobotę może być ostro w Krakowie. Ale niżej może być jeszcze gorzej jak spłynie wszystko co spadło ostatnio dopływami. Nie chcę być złym prorokiem ale za kilka dni Lubelskie i Mazowsze chyba doświadczy powodzi od Wisły.

    1. Wisła będzie niosła dobre 2 metry wody mniej niż w 2010 roku. Dlatego o powodzi “wiślanej” na szczęście nie ma mowy.

  18. według monitoringu suszy rolniczej w okresie od 21.3 do 20.5 stwierdzono susze rolniczą głównie na ziemi lubuskiej i pomorzu, choć już w tym okresie pojawiły się miejsca z bilansem dodatnim, a jak dojdzie 3 dekada maja która dopiero się zaczęła a już jak dolało a kolejne opady będą się szykowały, bo za bardzo nie będzie miało co je zatrzymać to bilans wodny może być bardzo na plus w wielu rejonach, szkoda ze jednak zalewa pola, bo straty czy to z suszy czy powodzi mogą być duże.

  19. Jakże inna jest pogoda w różnych częściach Polski. Na południu deszcze, powodzie, ulewy i podtopienia z temperatura ledwo przekraczającą 10C (w niektórych miejscach poniżej 10C-skrajna patologia pod koniec maja), a na Podlasiu i w Białym 24C przy Słońcu (okresowo fajna majowa lampa smazy). Jak Słońce się rozbryka na choć 10-15 min czuć w nim już lato, a temperatura jest iście letnia, choć ja wolę gorac i upały lub temp co najmniej 28C+. Do tego zachmurzenie małe. Można się poczuć niczym mieszkaniec Madrytu przy osobie mieszkającej w Bilbao.

    Taki alewis z Katowic praktycznie Slonca nie widział od 27.04, a dzisiaj u niego jest 11C, leje i wieje, także naprawdę nie rozumiem ludzi których dziwi narzekanie na ten chłodno-pochmurny klimat. Mamy prawo narzekać i czy wam się to podoba czy nie, Polska jest jednym z najzimniejszych i pochmurnych krajów na świecie i nie zmieni to naszej opinii o jego beznadziejnosci.

    Ktoś tu pisał o ulewach na południu Europy, chyba niejaki Lucas z Wawy.. Pozostawie to bez komentarza co się dzieje dzisiaj na południu Polski. Tylko współczuć jej mieszkańcom.

    Dajcie co najmniej 800-1000h więcej uslonecznienia w tym marnym klimacie a może przestaniemy wreszcie na niego narzekać, bo nie ukrywam że od co najmniej marca do listopada Slonce może wiele uratować w tym klimacie. Ale tu nie dość, że temperatury niskie to baardzo bardzo marne uslonecznienie w skali rocznej.

    Na teraz najważniejsze, aby jako tako wyjść z tej sytuacji na południu i aby nie było jakichś olbrzymich strat. Mówię co chcecie na Podlasie, ale tutaj nie było chyba żadnych tragedii od wielu, wielu lat.

  20. Pieprzone skrajności. Jak nie padało w marcu, kwietniu, tak w maju powódź… Jak nie rekordowe lata bodajże 2014,2015, no i już całkowicie przesadzony 2018 z rekordem i wręcz chorą porą ciepłą. A trzeba zaznaczyć że w tym rekordowo ciepłym roku znalazł się ekstremalnie zimny okres luty-marzec. To jest chore. Polski klimat jest fajny jak wszystko kręci się koło normy. Ocieplenie globalne rozlegulowało klimat w Polsce :(

    1. Taa, gdyby stale było w tej nędznej normie to nie nazywałby się przejściowy. Tak się składa, że to właśnie te odchyły na plus od normy wtłaczają do naszego klimatu najwięcej życia, podczas jednego dnia pow. 25 st. i lampie oraz ciepłej nocy w maju natura zrobiła więcej niż przez całą I połowę tegorocznego maja, o czymś to świadczy…

      1. Reasumując: klimat umiarkowany przejściowy (umiarkowany chłodnyx umiarkowany ciepły). Półrocze ciepłe 2018 przewaga ciepłego, I polowa maja 2019 przewaga chłodnego.

        1. No przecież latem temp. max to ok. 24 stopnie. Źle by to było? Czasami 27-28,czasami 20-21, idealne lato. Noce ok. 15 stopni. Bardzo spoko lato w polskiej normie.

    2. Nie polski klimat nie jest fajny. Fajny by był gdyby usłonecznienie było minimum 2000h rocznie, opady bardziej równomierne ale wyższe tak 700-800 mm na nizinach i temperatury wiosną (marzec – maj) i jesienią (wrzesień – październik) bez incydentów zimowych i bez przymrozków. Latem mogłoby już nie być tych waszych znienawidzonych upałów. Takie 25-27 w zupełności wystarczy przy dużej ilości słońca i długim okresie wegetacyjnym. To byłby prawdziwy klimat umiarkowany a nie taki niby umiarkowany z przymrozkami w każdym miesiącu po za lipcem i sierpniem

      1. Rok 2018 miał u mnie 2123 h z czego niemal wszystko oczywiście wyrobione w tej fenomenalnej jak na nasz klimat porze ciepłej. To już zadowalająca ilość, choć wolałbym 2500 h i większe usłonecznienie w marcu, lutym, październiku i listopadzie do połowy.

      2. od połowy maja do 20.09 przymrozki to akurat margines.

        Jeśli o mnie chodzi, to najbardziej chciałbym ocieplenia się okresu listopad-marzec i wzrostu usłonecznienia o 20-30% (równomierny wzrost w skali roku). Ale w sumie po co? Natura chciała tak, a nie inaczej, a los usadowił nas tu, a nie gdzie indziej.

          1. Okres listopad-marzec i tak jest stracony, bo dzien krótki i za bardzo nie ma jak skorzystać z pleneru, wiec zimno za bardzo nie przeszkadza. Moim marzeniem jest za to dłuższa pora ciepła, czyli marzec-listopad i brak incydentów zimowych w tym okresie.

          2. Uważam podobnie: okres listopad – luty jest stracony, krótki dzień i tak czy inaczej chłód więc dla mnie równie dobrze może być zima ze śniegiem (tą nawet preferuję) jak i zima bez śniegu. No chyba że Tmax w tym okresie oscylowałaby wokół 10-15 przy słabszym wietrze i sporej ilości słońca. No ale to na tych szerokościach jest kompletnie nierealne. Są czasem takie pojedyncze dni w Krakowie gdy przy cyrkulacji S/SE mamy w grudniu albo styczniu słońce, lekki wiatr i temperatury lekko > +10 wtedy faktycznie jest przyjemnie.
            Ważniejszy jest sezon ciepły, taki jak rok temu w Małopolsce był bliski ideału. Nie przeszkadzał nawet ten dłuższy okres chłodny w czerwcu/lipcu. No i nie było tu takich upałów jak w C i W. Dodałbym tylko trochę deszczu w kwietniu i maju. A jakby jeszcze podmienić marzec 2018, marcem 2019 to już w ogóle byłoby super :)

          3. Jeszcze by się przydało, aby okres z rozwiniętą wegetacją trwał kwiecień-wrzesien, a nie jak teraz maj-wrzesien, bo mamy maks pięć miesięcy z liścmi na drzewach, a w pozostałych siedmiu łyse badyle. W ostatnich latach, poza 2018, jedynym sensownym okresie do zycia był tez okresi maj-wrzesien, a w tym roku pogoda zabrało nam nawet maj. U nas na N tylko połowę, u Was na S cały.

          4. “przy cyrkulacji S/SE mamy w grudniu albo styczniu słońce, lekki wiatr i temperatury lekko > +10 wtedy faktycznie jest przyjemnie.”

            Chyba coś ci się pomyliło. Przy SE zimą to masz gunwo, a nie przyjemną pogodę, z wyjątkiem sytuacji, że jakiś niż się przesunie nad wschodnie Niemcy/Czechy. Ale wtedy to takie “SE”, że okrąża ten niż, a powietrze jest w praktyce z SW.
            Miałeś raczej na myśli W/SW.

          5. Stricte sezon ciepły (maj-wrzesień) własnie nie ma takiego znaczenia. Dla mnie ważne tylko, by było sensowne usłonecznienie (ale 200h na miesiąc też zniosę, a gorsze przypadki się już raczej nie zdarzają) i by nie było niekończącego się gorąca z temperaturami wokół 30 stopni (tak uwielbianego przez niektórych).
            Dla mnie najistotniejszy jest marzec i listopad, miesiące które są często zabierane przez mroźną zimą, albo jeszcze częściej przez taką lekko odwilżową (a więc też zimową!) aurę. Kwiecień i październik też wolę by takich numerów nie robiły, oczywiście przy pogodnym niebie wszystko do przeżycia (najgorsze takie ciemnice rodem z 10.2016, 04.2017), ale jednak pogodne oziębienia jak w 10.2015,04.2016, 04.2019 to też żadna przyjemność. No, a co do miesięcy zimowych, to jednak wolę by było jak najmniej zalegającego trującego syfu i jak najbardziej zdatne do życia temperatury.
            Słowem, tak 80-90% mojego zainteresowania to październik-kwiecień. Ten okres jak dla mnie mógłby się ocieplać ile wlezie, biorąc pod uwagę oczywisty trend AGW. Natomiast pora ciepła, zwłaszcza lato, ma sensowne normy termiczne, troche za małe usłonecznienie tylko.

          6. Przecież o tym kmroz ciągle piszę. Brak incydentów zimowych w miesiącach marzec-kwiecien oraz wrzesien-październik i nasz klimat byłby całkiem zdatny do zycia.

          7. @Osowa
            I tak, i nie. Dla ciebie te “incydenty zimowe” to także temperatury średnie dobowe bliskie 10 stopni w maju/wrześniu. Co jest anomalią sporą na minus, ale nie ma nic wspólnego z zimą. A na marce i listopady to właśnie widzę, że mniej narzekasz.

          8. @kmroz
            Moja pomyłka miałem na myśli SW nie SE. Natomiast nie W. W Krakowie najczęściej takie warunki idą z S i SW. Możliwe że w Warszawie jest inaczej? Tutaj duże znaczenie ma halny to właśnie przy halnym najczęściej robi się ciepło i ładnie w Krakowie. Wiatr wbrew pozorom tutaj już nie jest silny, sam byłem tym zaskoczony gdy zamieszkałem w Krk

          9. A dla mnie największą “nagrodą” jaką mamy za tak, czy inaczej zimną porę chłodną i w dużym stopniu jałowość przyrodniczą jest jakaś odmiana, gdy zimą złapie trochę mróz i spadnie trochę śniegu (w ilościach łatwych do opanowania). Nie cieszy mnie wizja dłuuugiego nijakiego przedzimia, czy przedwiośnia – no chyba, że klimat w miesiącach X-IV w ogóle ociepliłby się średnio o 5-10 st., ale to całkowite fantazjowanie.

        1. Sory, ale temperatura w kwietniu albo we wrześniu, czy nawet październiku w okolicach 5-10 to żenada, a odczuwalna jest wtedy nawet ponizej tego, czyli praktycznie zima. Na marce tez ostatnio na N Polski mocno narzekałem, bo ostatni ładny u nas był w latach 2014-2015, a od 2016 to albo zimno (2016,2018) albo wilgotno-wietrzenie (2017,2019). A od listopada cudów i tak nie oczekuję za bardzo, bo to martwy miesiąc w plenerze. Choc dobrze, ze sie ociepla.

          1. @Osowa, ale ja mówię o średnich dobowych ;)

            Jak notujemy przykładowo koło 13 za dnia i 4 w nocy, to niby zima? Tak wyglądała w dużej mierze pierwsza połowa maja, w te dni bardziej ponure było po prostu całą dobę blisko 10 stopni. Nawet w grudniu 2015, chyba jednym z najcieplejszym zimowych miesiący ever,takie dni występowały najwyżej pojedynczo.

    3. Wszędzie jest lepiej jak nie ma skrajności pogodowych – nie tylko u nas.
      Polacy za bardzo narzekają na nasz klimat, a nie dostrzegają, że w wielu innych regionach Europy, jak i Świata jest pod jakimś względem jeszcze gorzej.

      1. Jest jeszcze jeden powód do narzekania w klimatach przejściowych: niestabilność. Na co ma narzekać mieszkaniec Azji Płd-Wsch? Jego prognozy interesują dwa razy w roku: kiedy skończy się pora sucha i kiedy zacznie się pora sucha. Po za tym ma to samo dzień w dzień tygodniami. Można się spierać czy to nudne czy nie ale łatwiej cokolwiek zaplanować. A u nas? Maj może być jak rok temu – letni, albo jak teraz kwietniowy. Lipiec może być upalny i suchy albo chłodny i deszczowy. Styczeń mroźny i śnieżny albo ciepły i wietrzny. Nigdy nie wiadomo co i kiedy będzie. Temperatura +10 może wystąpić o każdej porze roku, tak w najzimniejszej III dekadzie stycznia jak i w najcieplejszej III dekadzie lipca. Idzie zwariować :)

        1. No 10 st. maksymalnie nie może wystąpić w III dekadzie lipca, przynajmniej u mnie, rekord to 13 st. z 2011 i jak można się domyślić jest z początku lipca, rekord minimalnej abs. t. min. też jest z I dekady lipca, która średnio jest zadziwiająco chłodna jak na miesiąc, który powinien mieć stałą temp., to tak jakby mieć 25-30 lat i wciąż rosnąć.

  21. Dzisiaj Podlasie biegunem ciepla- w Bialymstoku tmax 24C, było dość sporo Słońca za dnia, a teraz znowu grzmi. Ciekawe czy będzie kolejna burza.

    Niepokoi mnie to co się dzieje na południu Polski. Ulewy podtopienia i miejsca gdzie nawet nie moze dobic do 10C. Mówcie sobie co chcecie na Podlasie, ale ten region jest wolny od jakichś katastrof. No i praktycznie od jakiegoś czasu jest jednym z cieplejszych miejsc w Polsce.

    Jest dużo narzekania na nasz klimat, bo Polska jest jednym z najzimniejszych krajów na świecie w dodatku z bardzo marnym uslonecznieniem. Gdyby ten klimat miał 800-1000h więcej Słońca i o wiele więcej lampowych dni myślę że niewielu by na niego narzekalo, no w sumie jeszcze te niskie temperatury.. . Ale Słońce od marca do listopada może uratować sytuację, szczególnie przy temp poniżej 20C. Ale w tym kraju tego Słońca tyle co kot naplakal. Dla mnie kwiecień pomimo że zimny (nie chodzi o nasze nedzne normy) był piękny, maj jest jak narazie marny ze słabym uslonecznieniem, chociaż niby pogoda jest lepsza niż w innych rejonach Polski, ale to marne pocieszenie.

    Oby lato (choc w Polsce na tle innych krajow krotkie) było gorące i upalne z dużą ilością Słoneczka.

  22. prognozy na przyszły tydzień zaczynają wyglądać groźnie, mogą być korzystne warunki do powstawania bardzo mokrych niżów w rejonie Morza Śródziemnego i iść torem na północ, to jeszcze kilka dni, ale może być sytuacja bardzo groźna, zwłaszcza ze ziemia na południu już jest bardzo mokra.

  23. Zupełnie się nie sprawdziła prognoza sprzed tygodnia na tą trwałą poprawę pogody. Miały być same 20+ już, a tymczasem miesiąc jak na razie ma trzy dni powyżej tej granicy. Dzisiaj za oknem listopad: 11 stopni i leje deszcz. Ładniejsza pogoda przez weekend i w poniedziałek, potem nie wiadomo, słyszałem o jakichś nizach z południowego wschodu. No cóż jak się to sprawdzi to na lepszą pogodę w maju nie ma co liczyć. Te niże bardzo lubią pierdzielić pogodę na południu właśnie.

    1. Pisałem o tym że się nie sprawdzi. Ochłodzenie miało być krótkie a deszcze nie tak duże a jak jest każdy tu na południu widzi. Co gorsza gfs wycofuje się rakiem z prognoz zmiany cyrkulacji więc ta sytuacja może się jeszcze ciągnąć

      1. Nawet w listopadzie 1980 był w drugiej połowie epizod, w trakcie którego przez kilka dni temp. krążyła wokół 12 st. całą dobę.

        1. Epizod się zdarzyć może, ale nie można powiedzieć że 11 stopni i deszcz to (w zasadzie) listopad…

    2. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. U mnie na Mazowszu, nawet w takich Kozienicach (żeby nikt mi nie zarzucił że patrze po jakimś Okęciu, betonach etc.) średnia temperatura dobowa od czwartku codziennie przekracza 14 stopni. Niestety, usłonecznienie jest ograniczane przez notoryczną konwekcję, sytuacja trochę jak w 2 i 3 dekadzie lipca 2018. Od jutra i to ma się zmienić, całe szczęście.

      Co do zapowiedzi chłodniejszego dnia, to co chwila pojawia się “groźba” jakiegoś bardzo zimnego dnia w moim regionie na 5+ dni (najpierw miał być to dzisiejszy dzień – było 20 stopni. Potem grozili zimną niedzielą – zmienili już na 17-19 stopni) Dlatego z dużym dystansem podchodzę do prognoz rzekomo takich zimnych dni z tmax<15 stopni.

  24. Prognozy znacznie się pogorszyły od wczorajszych odsłon. Wieczorem pojawiło się nawet widmo kolejnego genueńczyka już za kilka dni. Chyba nie trzeba przypominać co to oznacza. W tej chwili zaczyna to wyglądać niebezpiecznie, w szczególności dla południowej Polski.

    1. Do tej pory to nie było w maju jeszcze czystego genueńczyka. Te niże miały rodowód z południa Europy i znad Morza śródziemnego ale to nie były typowe niże genueńskie. To tak a propos nazewnictwa. A co do prognoz to faktycznie od wtorku znów w prognozach widać niże z południa Europy. Niby na razie miałyby przejść przez Polskę dość gładko i nie pogorszyć aż tak sytuacji ale jak któryś zostanie znów przyblokowany na południu Polski to chyba nie trzeba wyjaśniać co to oznacza. Kolejnych 150-200 mm deszczu południe może nie przetrwać. Najnowszy ECMWF także widzi już podobnie.

      1. Nie był to czysty genueńczyk, nie szedł tradycyjnym szlakiem Vb, niemniej powstał nad Zatoką Genueńską i ostatecznie trafił nad południową Polskę. Można więc go zaklasyfikować jako pseudogenueńczyk, ale co z tego skoro przyniósł niemal takie same skutki jak typowy niż Vb.

    2. Dzisiaj w TV mowa była o niespodziewanym względem prognoz falowaniu frontów oznaczających reaktywację niżową.
      Była już zresztą wzmianka o kolejnym niżu około wtorku. Co z tego, że “król odżyje” (mowa o Atlantyku) skoro niż ma zostać na dłużej nad Bałtykiem, a w jego S “ogonie” będą tworzyły się kolejne niże wtórne i/lub odcinania? A tego typu fronty właśnie lubią falować…
      Zresztą strefówka będzie marna, a niewykluczone za kilka dni ponownie zablokowana.

      1. Jak tak patrzę na prognozy to ta strefówka zdechnie zanim dotrze do Polski. Chyba można już stwierdzić że po 13 miesiącach zmienił się znacząco wzorzec pogody. Od kwietnia 2018 dominowała ciepła i sucha pogoda (podczas zimy wilgotniejsza ale ciepło częściej wygrywało nad zimnem) i w tym okresie wygrywały cieplejsze prognozy a opady często były wycofywane i zmniejszane, okresy chłodne krótkie i słabe, przeważało dodatnie nao/ao. Od maja natomiast pogoda wiemy jaka jest, ale również same prognozy-częściej wygrywają te chłodniejsze a opady są częściej dorzucane a sumy większe. Mamy też chyba najdłuższy okres z ujemnym nao/ao od marca 2018. Zmienił się wzorzec a po następnych miesiącach zobaczymy czy może to nie będzie przegięcie w drugą stronę (tzn. brak ciepłego i słonecznego lata, oczywiście tylko na razie hipotetycznie bo przy agw bardzo ciężko o chłodną porę ciepłą, a przy tym jak wcześniej wspominałem musiałaby być pochmurna i mokra aby była chłodna). Maj już na 99% będzie pierwszym miesiącem poniżej normy od 13 miesięcy.

        1. Chyba nigdy miesiąc poniżej normy nie boli bardziej niż w maju. To bardzo szczególny miesiąc w naszym klimacie.
          Kwiecień idzie przeżyć to w końcu jeszcze miesiąc relatywnie chłodny tak czy inaczej. W czerwcu czy lipcu musi być już mocno poniżej normy żeby było zimno. A maj z definicji jest piękny. No ale musi być przynajmniej w normie

      2. Tak, mimo tego że “król Atlantyk” wraca, to nie zanosi się na poprawę pogody, no może jedynie na południu PL, bo tam była rzeczywiście prawdziwa masakra. Ten maj to jakaś ponura słabizna, poza kilkoma ostatnimi dniami, w listopadzie zdarzały się lepsze dni niż teraz.
        Wiedziałem że 4 maj z rzędu nie będzie taki jak te z ostatnich 3 lat, ale brak porządnego ocieplenia z większa ilością dni pogodnych w końcówce maja i na początku czerwca to jakaś żałoba. Ech czy pojawi się w końcu jakaś blokada kontynentalna z wiatrami ze składową N i E?
        Dlatego wolę jak chłód wyszaleje się zimą (grudzień i styczeń były bardziej zimowe, ale luty był szalenie ciepły), wolę nawet marzec z epizodami zimowymi, ale potem konkretny start wiosny.
        Typowy Atlantyk (nie mylić z blokadą kontynentalną, gdzie niże siedzą nad morzem Północnym, a przez Europę jest rozciągnięty wyż) przynosi bździnę pogodową w północnej Polsce o każdej porze roku, która toleruję jedynie w marcu i listopadzie.

  25. Właśnie sprawdziłem usłonecznienie za maj i do tej pory jest 101 h przy i tak niewygórowanej normie 260 h. Witki opadają…

    1. Za to ubiegłoroczny maj ma 329 h, zwolennicy teorii “odreagowania” pewnie się cieszą…

    2. 260h normy usłonecznienia przy 31 dniach czyli prawie 10h dziennie słońca to niska norma. Litości….. Jaką głupotę tu jeszcze przeczytam…

      1. Pewnie nie jedną :) Przecież stereotypowo Polska to mega zimny kraj gdzie zima trwa 8 miesięcy, ciągle leje, nie ma słońca i nie ma lata, a Bałtyk jest tak zimny że w lipcu się lepi bałwany xd. Niektórzy ludzie (a nawet wiele dalej tak sądzą). Przytoczę tu przykład dwójki studentów z Francji których poznałem na studiach. Zanim przyjechali to informacje jakie zebrali od innych, nauczycieli, studentów z Polski to właśnie takie jak powyżej (nieco łagodniejsza wersja), a po kilku miesiącach pobytu byli zaskoczeni pogodą w Polsce (nie był to 2018), która niewiele odbiega od północno wschodniej Francji. Umieścili to w swojej prezentacji na temat stereotypów we Francji na temat Polski. Tak więc ludzie ogarnijcie się-nie żyjemy w najzimniejszym, najbardziej deszczowym i ponurym kraju na świecie.

        1. u nas dramatycznie niskie usłonecznienie to głównie miesiące listopad-luty. Tutaj się trafiają przypadki gdzie całe miesiace wyrabiaja podobną ilość godzin co pojedynczy pogodny dzień latem. W okresie kwiecień-wrzesień tego słońca jest w miarę znośna ilość, mogło by być lepiej ale jeśli osiąga ono normę 1991-2018 to nie ma na co narzekać. Gorzej jeśli przyjdzie taka zakała jak ten maj, który być moze nie wyrobi nawet połowy. W dodatku przy niskich temperaturach i lejącym codziennie deszczu.

          Jakby ktoś zza granicy tu przyjechał w październiku 2016, końcem kwietnia 2017 czy obecnie to nie widzę nic dziwnego jeśli by pomyślał że ten kraj ma koszmarny klimat i słońca tu prawie że nie ma. Za to jakby przyjechał w czerwcu 2008 czy lipcu 2013 to by się zdziwił że może być tak pogodnie bez długotrwałych upałów.

      2. Wszystko zależy od punktu widzenia. U nas zeszłoroczne circa 2000h usłonecznienia to były rekordy wszechczasów na wielu stacjach. Dla porównania średnie usłonecznienie Barcelony to 2524 h, Madrytu 2769 h, Marsylii 2858 h, a Huelvy 2998 h (przy absurdalnej, z naszego punktu widzenia, średniej 153 dni bezchmurnych w roku!).

        1. Nie ma dla mnie najmniejszego sensu porównywanie klimatu Polski do innych krajów… Uslonecznienie w ostatnich latach szalenie rośnie, 2018 miał ponad 2100 h, a były roczniki co miały po 1400 h w Toruniu (akurat cieszy mnie ze w porównaniu z innymi miejscowościami przynosi znacznie mniejsze skrajności uslonecznienia) a w innych miejscowościach nawet po 1100/1200 h. Więc Polska nie jest i nigdy nie będzie najpogodniejszym państwem, ale nie ma co narzekać bo cały czas uslonecznienie idize w górę

      3. Mam przyjaciela Włocha który w styczniu ubiegłego roku przyleciał do mnie pozwiedzać. Był bardzo zaskoczony tym że nie ma śniegu, świeci słońce i można nosić ubrania takie jak o tej porze roku nosi w swojej ojczyźnie. Polska kojarzyła mu się ze srogimi zimami, co ciekawe skojarzenia z latem były prawidłowe, od początku wiedział że w Polsce też są upały.
        PS. W ubiegłym tygodniu wysłałem mu zdjęcia śniegu z 14 maja. Był w szoku i myślał że go wkręcam, i że nawet nie wyobrażał sobie takiego koszmaru ;)

        1. Jakby układ z maja zdarzył się kiedyś zimą to mielibyśmy powtórkę z najbardziej mroźno-śnieżnych zim XXI wieku.

          1. No i to by było super a nie to badziewie z tej dekady, ile to już nędznych jesiennych grudni było pod rząd? Chyba 6. Jakby dopakowało takimi spływami w grudniu to bym się cieszył! W maju to wprost przeciwnie.

          2. I dodajmy jeszcze, że zimą byłyby to średnie anomalie -5/-3K (np. w skali miesiąca), a nie jak w maju niespełna -2K.

      4. Jakby było 260 to nikt by nie narzekał na pogodę w maju. W 2016 i 2017 było u mnie koło 230h w maju i wspominam te maje jako niezłe. Dominowała ładna pogoda, zdarzyło się kilka gorszych dni ale w granicach rozsądku. Tak samo nie bede marudził ma 260h latem albo 190h w kwietniu czy wrześniu.

        Ten maj to jakaś pomyłka, jest 23.5 a wiele stacji nie dobiła nawet do 100 godzin uslonecznienia. W dodatku na południu kraju od 27.04 pada codziennie lub prawie codziennie. Katowice tylko 8.05 nie miały opadów.

      5. Dzień trwa w maju na początku 15:00 h a na końcu 16:30 h, 10 h to mało jak na taki potencjał.

  26. Wola Radziszowska została “odcięta” od świata przez rzekę Cedron, choć na szczęście woda zaczęła opadać. Pytanie brzmi jak mocno faktycznie będzie padać w nocy? Prognoza UM pod tym względem jest dość mało optymistyczna.

  27. Będzie jednak kolejny spływ wyraźniejszego chłodu z NW nad Europę W ok 28-29.05, a później także i Europę C – przejściowo będziemy mieli kontrast nad Polską, a przy tym niż wtórny zmierzający zza gór na NE:
    https://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2019052312/ECM0-144.GIF
    https://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2019052312/ECM0-192.GIF
    Tak więc tegoroczny maj do końca będzie przynosił uspokojenie i przyjemniejszą aurę (w skali kraju) tylko w postaci krótkich 1-3 dniowych epizodów.

    1. GFS, UKMO oraz JMA widzą wręcz genueńczyki. ECMWF widzi jego zaczątki, ale wg tego modelu ten stopniowo zanikając miałby pójść drogą bardziej Vc niż Vb. Tak czy owak źle to wygląda, znacznie gorzej niż wczoraj, czy choćby jeszcze dziś rano.

    2. A pomyśleć że w weekend wydawało się że zimna część maja już za nami i będzie lepiej. Prognozy dawały nadzieję na III dekadę w normie lub lekko ponad. Miało być więcej słońca… ten dramat pogodowy na południu zdaje się nie mieć końca. Jak jeszcze wpakuje się kolejny niż to będzie pozamiatane

      1. Dorka w tym roku wniebowzięta, kmroz pewnie też “bo Słońce codziennie się pojawia” kij, że jest go tyle co średnio w miesiącu, w trakcie którego 2/3 dni trwa <12 h…

  28. Ciekawe skąd biorą dane sztaby kryzysowe? Rzeczniczka prezydenta Krakowa poinformowała że fala kulminacyjna w sobotę będzie miała 580 cm a nie jak wcześniej oczekiwano 700 cm. No fajnie tylko aktualnie na Bielanach jest już 543 cm (to z 20.40) i stale rośnie po 10-15 cm na godzinę a poziom wody zaczął się obniżać dopiero przed ujściem Soły i Przemszy. Obawiam się że te służby w ogóle nie ogarniają sytuacji

    1. Bo sytuacja jest dynamiczna. Warto by przy tym poinformować ile cm miała rekordowa fala w Krakowie, ile było w 2010 roku. Ktoś wie?

          1. To znaczy że nie ma się kompletnie czego bać. Skoro wtedy Kraków przyjął taką falę, to tymbardziej teraz sobie poradzi.

      1. Tyle że np w Czernichowie poziom nadal rośnie więc ciekawe czy to na pewno była fala kulminacyjna. Ale faktycznie póki co wody w Krakowie nie przybywa i na szczęście przestało padać.

  29. Niech te genunczyki idą na E/SE/N Polski. Potrzebuję suchej i słonecznej pogody w nadchodzącym tygodniu -robię ląkekwietną

  30. Wieczorny ECMWF prognozuje dla Warszawy w dniach 27-30.05 ok. 25 mm wody (w tym blisko 20 mm tylko ze strefy opadowej w dniu 28-29.05), a potem naprawdę chłodny przełom maja i czerwca – z Tavg jakby to był dopiero przełom kwietnia i maja…
    Czyli maj’2019 jednak kroczy ku najchłodniejszemu od 1991 r., a w części kraju ku najbardziej mokremu w tej dekadzie (po 2010 r.).

    1. Wszystko wskazuje zatem na to, że maj 2019 okaże się chłodniejszy od maja 2004, a tym samym będzie pierwszym od września 2013 miesiącem, który w skali całej Polski zapisze się jako “bardzo chłodny” (październik 2016 i styczeń 2017 był “chłodne”).
      Niewątpliwie trwa miesiąc, jaki zapamiętamy na długo.

      1. W wielu miejscach Polski (zwłaszcza południowej) już teraz jest matematycznie wiadomo, że cała wiosna 2019 zakończy się z mniejszą ilością temperatur 20+ niż sam jeden kwiecień 2018.

      2. @PiotrNS na pewno będzie w elicie najzimniejszych miesięcy w II dekadzie obecnego wieku (choć w całym wieku takowych nie było dużo więcej) Bd. zimne były tylko lute 2011 i 2012, grudzien 2012 (co mnie bardzo dziwi!) i wspomniany wcześniej wrzesień 2013 no i oczywiście ekstremalnie zimny marzec 2013. Choć nie wiele brakowało żeby marzec 2018 był bd. Zimny jakby go przesunąć 3/4 dni wstecz to wtedy tak

    2. W tej chwili jest to bardzo możliwe jednak znacznie bliżej temu majówki będzie do maja 2004 (-1,61K) niż do 1991 (-3,43) tak samo pomyślałem na początku miesiąca, że jeśli ten Maj będzie zimniejszy niż 15 lat temu to naprawdę nie dużo.
      Prognozy CFSv2 na czerwiec są coraz chłodniejsze, najpierw sugerował dość gorący czerwiec z anomalia < +1K, a teraz prognozuje lekko ciepły na zachodzie, a na wschodzie miejscami nawet lekko chłodny. Mam nadzieję że prognoza ilości opadów się sprawdzi bo przewiduje spory deficyt na S Polski, a ten bylyby bardzo pożyteczny (i pomyśleć że miesiąc temu było zupełnie na odwrót na N). Jedyne co to wydaje mi się że najbliższy czerwiec będzie chlodniejszy niż 3 lata wcześniej, najbardziej obstawiam lekko ciepły/normalny, no i nieco mniej lekko chłodny…

      1. CFS akurat rok w rok prognozuje bardzo ciepłe zimy oraz chłodne lata. To pierwsze się sprawdza ale i tak jest to łut szczęścia, zaś to drugie wprost przeciwnie. Lato 2014 na S Polski dość chłodne ale reszta raczej ciepła.

        1. Moje przekonanie graniczy wręcz z pewnością, że CFS nie przewidzi dobrze umiarkowanej/chłodniejszej zimy (kiedy by ona nie nastąpiła).
          Myślę, że to model, który gdzieś ma “zakodowany” permanentnie dodatnie NAO i wpływ AGW najsilniejszy zimą. Natomiast latem w tym oddziaływaniu N Atlantyku jakby “najchętniej” dostrzegał składowe N (NW). Nie wiem z czego to wynika, skoro to właśnie zimą mamy największy potencjał na ujemne anomalie (nawet jak w szerszym horyzoncie czasowym te dodatnie przeważają), a latem jest on ograniczony głównie do bardzo pochmurnych i mokrych miesięcy i to jeszcze przy wyraźnie słabszych ujemnych anomaliach.
          Nie dość, że w ogóle sezonówki to “szklana kula”, to jeszcze wspomniana wyżej kwestia sprawia, że w ogóle nie przywiązuję wagi do tych prognoz (traktuję je na zasadzie loterii i szczęśliwych trafów).

  31. Na południu wciąż leje, choć obszar opadów nieco węższy niż wczoraj rano. Tarnów za 2 ostatnie godziny notuje 16,6mm opadu.

  32. Fusy na początek czerwca to jakiś nieśmieszny żart, bo temperatury 10-15 st., to jakiś obłęd i oczywiście najgorzej miałoby być w Dzień Dziecka.

  33. A tymczasem przed nami być może 3-4 najbardziej “darowane” dni tegorocznego maja w całym kraju – szczęśliwie obejmujące także weekend.

    Także na C Mazowszu prognozowane są przyjemne (dla mnie) wartości temperatury za dnia 20/25°C (nocami ok. 10 st. niższe) i co ważne bez zagrożenia opadami/burzami – za to dla odmiany z przewagą pogodniejszego nieba, ale i też nie pełną “lampą”. I pomyśleć, że jeszcze 2 tygodnie temu na każdą zapowiedź o więcej niż symbolicznych opadach reagowałem zupełnie inaczej…

    Trzeba bezwzględnie te dni wykorzystać – na ile się da, bo ok. 28.05 czeka nas ponowne pogorszenie aury i opady w sporej części kraju 20+ mm (oby tym razem front nie zafalował…), a potem chłodny przełom maja i czerwca…

    PS.
    Choć większa część rodaków zapamięta ten maj jako chłodny i mokry – to im dalej na NE tym oceny te w większym stopniu powinny być umiarkowane (neutralne), a okresowo wręcz pozytywne – zwłaszcza, że i tu posucha została zażegnana. To chyba pierwszy taki miesiąc od ponad roku, że N/NE notuje (notował) w aż takim stopniu cieplejszą i pogodniejszą aurę niż S i W część kraju.

    1. Większość rodaków zapamięta ten maj nie tylko jako chłodny i mokry ale też zapewne z dość niskim usłonecznieniem ( maj wcale nie tak rzadko bywa miesiącem z największym usłonecznieniem w ciągu roku). Ogólnie tegoroczny maj zapamiętam jako kiepski. Najpierw chłody i przymrozki ( akurat u mnie nie, ale w innych częściach kraju tak) a później najpierw deszcze i szczelnie zakryte niebo chmurami przy temperaturach miejscami rzędu ok 10 stopni i poniżej, a później ocieplenie ale przy dość pochmurnym niebie (słońce pojawiało się przez krótki czas, albo w ogóle, albo były jakichś przebłyski). Również podczas tych suchych dni na początku maja usłonecznienie “nie porażało”. Ostatni tydzień maja na rewolucje się nie zapowiada, może będzie trochę więcej słońca, ale prawdopodobnie nie poprawi to specjalnie wrażenia z tegorocznego maja. Termicznie widać że modele nie są zdecydowane. Dzisiejsze poranny gfs nie wskazuje tak sporego chłodu jak przedwczoraj, niemniej zbyt dużego ciepła też nie widać. Widać w prognozach anomalie końcową maja w okolicach ok -1.5K. W Warszawie np. najprawdopodobniej najcieplejszy dzień majowy będzie chłodniejszy od najcieplejszego kwietniowego. Jeśli chodzi o mnie to wcale “nie tęskniłem” za jakimś dużymi opadami deszczu. Owszem były one potrzebne ale przyrodzie (w tym rolnikom), ale jak mam być szczery to w czasie kiedy miałem wolne wolałem te nawet chłodniejsze dni w Warszawie i okolicach z temp. 10-15 stopni, ale bez opadów nawet jak nie było za dużo słońca. Od 2 tygodni pogoda specjalnie nie zachęca specjalnie tu spędzania dużo czasu na świeżym powietrzu. Są momenty podczas niektórych dni gdzie można fajnie spędzić czas, ale nie cały dzień, ale są takie dni jak w poprzednim tygodniu czy jak choćby wczoraj strasznie ciężko się motywować do wyjścia-jeśli oczywiście ktoś ma czas.

  34. Usłonecznienie tegorocznego maja w Warszawie dobija do zaledwie 74 godzin. Pozostało tylko 8 dni miesiąca; słonko musi się w nich mocno postarać, żeby w podsumowaniu miesięcznym nie narobić rekordowego wstydu.

  35. Patrząc na prognozy odnoszę wrażenie, że ostatnio wyraźniejsze ciepło znacznie częściej napiera od SE (nad kraje na E od Polski), jak i od strony Płw. Iberyjskiego. Natomiast pomiędzy dość często tworzy się “dolina” z adwekcją chłodu, jak i częstych opadów.
    Piszę o tym nie bez powodu, bo dość raptownie możemy (choć nie musimy) przejść z obecnej częściej chłodniejszej i bardziej mokrej strony “mocy” na tą bardziej gorąco-upalną i/lub ponownie bardziej suchą. Jednak kiedy i w jakich okolicznościach mogłoby to nastąpić oczywiście nie wiadomo (?).

    PS.
    A niedawno temu podano informacje o bardzo wysokich cenach w tzw. “warzywniaku” – spowodowanych w dużym stopniu skrajnościami pogodowymi. I co ciekawe dotyczy to nie tylko ostatnich zawirowań pogodowych, co także ma związek ze skutkami ubiegłorocznej wyjątkowo ciepłej, a w części kraju także bardzo suchej pory ciepłej…

    1. Hmmm Lucas, pogubiłam się. Ok 7.50 piszesz, że po kilku cieplejszych dniach czeka nas ochłodzenie. Po czym po 20 min widzę już zapowiedzi przejścia w upalno-gorącą skrajność………

      1. Przyznam Dorka, że śmieszy mnie ta Twoja “biegunka” w pisaniu postów powodowanych słowem upał. Jak na razie nie buło, nie ma upałów i nic się nie zapowiada, aby były. A powinny być i to solidne, aby osuszyć to błoto.

        1. Owszem, mam alergię na słowo “upały” i bardzo liczę na to, że w tym roku ich nie będzie! Albo w minimalnej ilości. Należy nam się to, za koszmarne lato 2018. I nie interesuje mnie opinia ciepłolubów ;-)

          1. A ja liczę na powtórkę z Sierpnia 2015, bo w kraju gdzie zimno jest 2/3 roku narzekanie na ciepło to choroba.

      2. Bo po 28-29.05 zrobi się chłodniej i to już pewne. O tym, że większe ciepło nie nadejdzie do końca maja możesz być spokojna. Jednak nadal to wszystko ma mieć miejsce przy wyraźniejszych tzw. dolinach/grzbietach w polu geopotencjału i zarazem osłabieniu/blokadzie przepływu “czysto” W, a co będzie sprzyjało dalszemu narastaniu skrajności:
        http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_240_2.png
        Możemy być nadal po chłodniejszej “stronie mocy”, ale i równie dobrze po 01-02.06 może i zacząć przybliżać się do nas gorąco-upalna strefa albo z SW, albo z SE. Tego jednak na razie jeszcze nie wiemy, ale i trzeba mieć to na względzie, aby nie być zaskoczonym(-ą) – kiedyś w czerwcu/lipcu [na razie bez przesądzania jakie będzie tegoroczne lato].

      3. Lucas nie byłby sobą gdyby gdzieś między wierszami nie wspomniał o możliwości rozbudowania się o tej porze jakiegoś gorącego i suchego wyżu. On zawsze takie możliwości eskalowania suszy widzi i przed nimi potencjalnie “ostrzega”.

        1. Ja nie widzę w tym nic złego. Zawsze też patrzę szerzej na różne możliwe scenariusze pogodowe i te bardziej prawdopodobne i mniej bo na tym też polega meteorologia którą tu większość się pasjonuje a niektórzy nawet zajmują na co dzień

        2. Uzupełnię jeszcze, że ja piszę o tych różnych scenariuszach, bo widzę jak pogoda się częściej dynamizuje/rozregulowuje/popada w skrajności i to dość nieoczekiwanie przechodzące z jednej w inne.
          W terminie 7+ dni nie mam pojęcia co przeważy, ale mam cały czas świadomość tego co napisałem wyżej i uważam, że dobrze jest o tym pisać (a wręcz należy).

      4. To już jakaś “upałofobia”. Jak dotąd temperatura 2x ledwo przekroczyła 25, o upale można póki co zapomnieć w perspektywie nawet jeszcze 2 tygodni.. a dorka szaleje bo może wypadnie z 5 dni upalnych do końca roku. Przecież to żałosne

        1. Widzisz. Normalnie bym się z tb zgodził, ale jak ktoś ma z tylu głowy ubiegły rok, to ma się czego bać. Problem w tym, że zeszłorocznea patologiczna pora ciepła to odsłon, który się wiele lat nie powtórzy. Mimo tej świadomości jednak u niektórych strach pozostaje.

        2. Skąd ta pewność że tylko tyle? Jak w czerwcu 2006 miałem u siebie w mieście alarm przeciwpowodziowy i temperatury nieprzekraczające 20 stopni przez prawie całą pierwszą połowę miesiąca (od końca maja), to za nic bym się nie spodziewał że w następnym miesiącu będą pogodowe Włochy.
          Tak samo jak w kwietniu/maju 2000 raczej mało kto się spodziewał że w lipcu przyjdzie powtórka z najgorszych sezonów letnich w historii (lipiec 2000 miał mniej dni gorących niż kwiecień).

          1. to się zgadza, koniec maja i początek czerwca 2006 były wyjątkowo brzydkie. Ale to były brzydkie dwa tygodnie, a nie brzydki już miesiąc z perspektywą kolejnego co najmniej tygodnia. Jak patrzę na maj 2006 to to był bardzo fajny maj, od 2 do 23 maja prawie cały czas temperatury 20-24 stopni i dużo słońca. Bez zimna, bez gorąca, w sam raz majowe wczesnoletnie temperatury. Dopiero od 24.05 zimno i brzydko. Do 10.06. Po 11.06 już gorąco i słonecznie.

            Obecnie badziewna pogoda trwa już tak długo, że już zapomniałem jak to jest mieć 5 dni pod rząd ze słońcem i bez deszczu. Coś zupełnie normalnego w Polsce w porze ciepłej przecież.

          2. Coraz częściej główną regułą staje się… brak reguł.
            Kiedyś też bywało różnie, były zmienności, były skrajności. Teraz jednak klimat się jeszcze bardziej zmienia, bo mamy nasilone AGW. Nikt mi nie powie, że to bezprecedensowe globalne “zdarzenie” klimatyczne nie przedkłada się na pogodę także u nas, także/głównie w innych aspektach niż sam trend Tavg.

        3. Niezależnie czy będzie 5 czy 15 to nadal jest tylko kilkanaście dni w roku. 20 i więcej zdarza się raz na ileś lat nawet przy ocieplającym się klimacie. Nigdy tego strachu nie zrozumiem. Gdybym ja miał bać się wszystkich pochmurnych i chłodnych <15 dni w sezonie maj – sierpień to bym chodził cały czas sfrustrowany. Gdybym miał obawiać się wszystkich spływów arktycznego powietrza w sezonie ciepłym to podobnie
          A tymczasem na upały jest prosty sposób: klima, albo nawet porządny wiatrak. I idzie spokojnie te kilka – kilkanaście nocy przespać. Gorzej mają tylko ci co muszą pracować na powietrzu przy takim upale, no ale co oni mają powiedzieć kiedy miesiąc pada i toną w błocie?

          1. Zgadzam się, zaczął dominować u nas w pogodzie brak reguł. A obawy o upały, po tym co było w zeszłym roku są uzasadnione. Jeśli ktoś pisze, że nie zdarzy się więcej niż 5 dni upalnych , to tylko śmiać mi się chce. Nie wiadomo jakie będzie lato, nie zaczęło się jeszcze, a przez co najmniej 3 mies. mamy potencjał na upały.
            Nie mam nic przeciwko ciepłu. Tylko że dla mnie 25st w cieniu to absolutnie wystarczające ciepło.

          2. +25 przy słońcu i nie za silnym wietrze to idealna pogoda. Tylko że ja jeśli mam wybierać między +30 a +15 zawsze wybiorę to pierwsze

  36. Czy to lato będzie ciepłe? Najprawdopodobniej tak ale teraz już mnie nic nie zdziwi. Nawet jeśli by się okazało , że lato będzie chłodne to niech pada równomiernie i nie cały czas bo ostatnio albo sucho na wiór albo leje jak z wiadra. Najgorsze w zmianie klimatu są też zawirowania

  37. 23 dni maja za nami a w wielu miejscach Polski Tmax przekroczyła 20 st.C. tylko 3-4 razy:
    Gdańsk 3 dni, Wrocław 4 dni, Szczecin 4 dni, Kraków 5 dni, Suwałki 6 dni, Warszawa 7 dni

    Marnie to wygląda… Jeżeli prognozy GFS się sprawdzą to we Wrocławiu takich dni z Tmax > 20 st.C. będziemy mieć jedynie 7.

    1. Specjalnie mnie nie zaskakuje takie “odbicie” w drugą stronę po tym, jak w roku ubiegłym takich dni było rekordowo dużo (przynajmniej w Warszawie).

      1. Ben
        A mnie zaskakuje i cieszy jednocześnie. Może ten klimat jeszcze nie stoi na straconej pozycji. Swoją drogą nie widzę nic w tym strasznego że “tylko” 7 dni będzie we Wrocławiu z temp powyżej 20 stopni. Jakby było tylko 7 z temp. pow. 15 to bym się martwił, bo to by była wtedy taka sama patologia jak w tamtym roku w porze ciepłej tylko w drugą stronę.

        1. Ja również pozostaję wierny swojemu postanowieniu z ubiegłego roku, że jeśli przyjdzie jakieś odreagowanie za ten niesamowity ciepły wyskok z 2018 roku, to nie będę na to narzekał. No i nie narzekam, mimo że tegoroczny maj w Nowym Sączu nie tylko można, ale wręcz należy porównywać z majami pokroju 1978/1987/1991. Podobnie jak Ciebie, uspokaja mnie to że klimat zdaje się nie być jeszcze stracony; po 2018 roku zaczynałem wątpić czy jeszcze zobaczę tak bardzo zimny miesiąc w porze ciepłej. Choć przegięcia w drugą stronę także nie oczekuję, to sam fakt że roczne szaleństwo (kwiecień 2018-marzec 2019 z małą przerwą w grudniu i styczniu) wydaje się już na dobre skończone, sprawia że patrzę w przyszłość z większym optymizmem.

  38. Widzę jak większość ludzi z południa narzeka na pogodę. Natomiast u mnie na Kujawach druga połowa maja całkiem, całkiem. Od 16 maja codziennie wzrost temperatury, przyjemne słoneczko i nawet w tym tygodniu było 23-25 stopni, co pewnie trudno Wam uwierzyć. Codziennie przez 2-3 dni opady pochodzenia burzowego, ale posucha dzięki temu zlikwidowana. Na pewno druga część maja wynagrodziła pierwszą w przeciwieństwie do południa kraju, choć czasami czuć zimniejszy wiatr spowodowany przez opady kilkaset kilometrów dalej. Natomiast najbliższe ochłodzenie chyba nie będzie aż tak głębokie jak wczęsniej się zanosiło, bo pewnie 16 stopni pod opadami, a jak słonce to pewnie te 18-20 przyjemne będzie. Opadów na razie wystarczy, bo zapowiadana 15 stopni na przełomie meteorologicznej wiosny i lata to jakaś masakra.

    1. Cieszę się, że potrafisz dostrzegać jakieś pozytywy aury – przynajmniej teraz w II połowie maja, bardziej na N/NE – bo takowe w tej części kraju mamy:-)

      1. Owszem, trudno się nie cieszyć patrząc na to, co dzieje sie na południu. My codziennie od 16 maja mamy słoneczko, 18-23 stopnie, a oni powódź. Przez to nie wiem jak oceniać tegoroczną wiosnę. Wydaje się chłodna i deszczowa, ale drugie części miesiąca były niezłe, takie jak powinny być na wiosnę. Tak było w drugiej połowie marca, kwietnia i maja. Tak dziwnie ułożyła się właśnie pogoda na N/NE.

    2. @Osowa – “Widzę jak większość ludzi z południa narzeka na pogodę” – mają naprawdę dobrego w tym nauczyciela, więc nie ma się im co dziwić.

  39. Boże jaka dzisiaj wspaniała pogoda na C Mazowszu. Piękna lampeczka i wymarzona temperatura. Szkoda, że w ostatnich latach tak bardzo brakuje takich dni. Jak byłem mały, to takie dni były o wiele częściej.

    1. Mam podobne spostrzeżenia. A dzisiejsza pogoda m.in. na C Mazowszu to wręcz “wymarzona” jak na obecny okres roku i zarazem zaistniałą sytuację.

      1. Jutro i pojutrze ma być też podobnie, co by nie mówić to do weekendów mamy szczęście w tegorocznym maju (inaczej niż w kwietniu, ale podobnie jak w marcu)

    2. Uzupełnię, że ranny ECMWF na 28.05 prognozuje dla Warszawy opad ok. 15 mm (a zatem będą miejsca, że gdzieś może spaść +/- 50 mm w jeden dzień). A potem naprawdę chłodny koniec maja z Tavg nieco ponad 10°C (zwłaszcza 30-31.05).

      Tym bardziej doceniam takie dni jak np. dzisiejszy tu na Mazowszu (i prawdopodobnie także ten weekend).

    3. A Małopolska czeka aż te chmury w końcu wyparują bo nigdzie stąd nie mogą się ruszyć. Jest szansa że stanie się to już dziś..

      1. Bardzo mi was szkoda, ale z drugiej strony statystycznie to na S jest lepsza pogoda, zwłaszcza zimą – ostatnio nawet sam zauważyłeś, że u was Halny czyni większe cuda, niż w głębi kraju.

        1. Halny w Tatrach i na Podhalu jest uciążliwy. Natomiast dalej, np w Krakowie przynosi ciepłą i słoneczną pogodę nawet w środku zimy. Dla mnie to plus

      2. To prawda, na pogodę w Małopolsce nie mogę narzekać – przynajmniej na tle reszty Polski. Mieszkałem kiedyś w Wawie i nie zamieniłbym się :)
        Zimą są zarówno epizody typowo zimowe ze śniegiem i mrozem jak i takie wiosenne od halnego. W razie tęsknoty za śniegiem prawie zawsze pełno tego tuż obok, w górach.
        Większa ilość deszczu też mi pasuje, rok temu ten okres czerwiec / lipiec był pochmurny i przyniósł ok 150 mm deszczu ale nie był uciążliwy. Raz że było cieplej, dwa że jednak więcej słońca a trzy i to może najważniejsze przyszedł po 2 miesiącach słonecznego lata i po nim nastąpiły znów 2 miesiące słonecznego lata. A teraz.. marzec był fajny ale to jednak marzec szału jeszcze nie ma, kwiecień średni za dużo zimna jednak a słońca tak sobie. No i ten maj na deser.. To już zmęczenie zaczyna działać. Tym bardziej gdy widzi się kolejne prognozy odsuwające jakiś stabilny okres. Kto by pomyślał że w czerwcu +20 będzie szczytem marzeń.

  40. W Katowicach nawet w ten weekend z poprawą pogody może coś padać z powodu konwekcji. Idzie zwariować, CODZIENNIE pada nawet jak się ta pogoda poprawia. Usłonecznienie jak na razie nie dobiło nawet do setki, a średnie zachmurzenie wynosi 6,65/8. Prognozy na przyszły tydzień paskudne, po tych 2-3 cieplejszych i w miarę słonecznych dniach znowu miało by się zrobić całkowicie pochmurno i mokro przy temperaturze nieprzekraczającej 15 stopni.

    Bez wątpienia mamy do czynienia z najgorszym majem od 2010 roku. I chyba drugim najgorszym w całej serii pomiarowej od 1951, przynajmniej jeśli chodzi o zachmurzenie i liczbę dni z opadami / sumy opadów. Maj 2010 zawiesił poprzeczkę dziadowskiej pogody tak wysoko, że prawdopodobnie nigdy pobity nie zostanie. Ale tegoroczny maj jest jego biedniejszym kuzynem, wciąż okropnie brzydkim.

    1. Nawet zaobserwowałem dużo mniejsze niż zwykle korki. Czyżby ludzie skuszeni poprawą pogody wsiedli na rowery? Albo po prostu wzięli urlopy?

    2. Gripen dla mnie też :) zresztą ja ostatnio codziennie jeżdżę rowerem, do pracy i po. I nawet chwilowe deszcze mi nie straszne ;-) Po prostu dla mnie jest to komfortowa pogoda do życia.

      1. Dorka, to jest chyba taka wiosna jakiej najbardziej chciałaś – długa, ładna i termicznie spokojna. W tamtym roku wiosny prawie nie było, a teraz zaczęła się spokojnie już w lutym, ładnie zaznaczyła się w prawdziwie wiosennym marcu, kwietniu, a i teraz dobrze się trzyma i nie widać regularnego lata (tylko ten głupi “strzał gorąca” z 26 kwietnia był niepotrzebny). Nawet popadało i susza została praktycznie zniwelowana. Myślę że tegoroczna wiosna jest dla Ciebie udana :)

        1. Obecna wiosna byłaby bardzo fajna, gdyby nie trzy elementy:
          -wietrzenie (głównie kwiecień no i pierwsza połowa marca)
          -dosłownie pustynia (ZERO opadów od połowy marca do połowy maja)
          -obecnie zagrożenie powodziowe (czyli ze skrajności w skrajność)

          No i jednak dodam, że tegoroczny maj jest dość uciążliwie pochmurny, wprawdzie jak na teoretycznie jeden z najbrzydszych historii to jest i tak bardzo nieźle, ale w porównaniu do tego, czego oczekuje w maju jest słabo. No i w kwietniu te epizody zimna i liczne przymrozki ze smogiem to jednak przesada była, w maju epizody zimna mnie już tak nie bolą.

        2. Piotrze, tak – bardzo podoba mi się wiosna w tym roku na Mazowszu. Mam świadomość, że na S Polski nie jest ok, ale ja mam powody do zadowolenia.

  41. Mnie zachwyca, piękna, soczysta zieleń, wszystko odzylo, po ostatnich deszczach, przydało by się teraz więcej takich dni jak dziś w Warszawie. Jest cudownie.

  42. Jeszcze się w centrum porządnie nie zdążyło rozpogodzić, a już nowe połacie chmur od wschodu atakują. Brak słów na ten miesiąc. Raptem 3 fajne dni w tym miesiącu – 1 maja oraz sobota i niedziela w zeszłym tygodniu.

    1. Mam podobne wrażenia. W Warszawie rano było słonecznie, ale już się zachmurzyło, może chociaż nie będzie padać. Wiadomo że nawet najgorszym pogodowo miesiącu można znaleźć kilka dni z całkiem dobrą pogodą, dlatego też nie będę wychwalać tego miesiąca na siłę -jest po prostu niefajny. Liczyłem że za tym ociepleniem będzie więcej słońca a burze będą pojawiać się pod koniec dnia. Tymczasem pogoda jest bardzo podobna do tego co było w lipcu 2011 tylko z niższymi temperaturami. Jak patrzę na prognozy do końca miesiąca to ( kolejne dni z niskimi temperaturami, opadami i pochmurnym niebem pod sam koniec miesiąca) to maj 2019 stawia u mnie wśród najgorszych ostatnimi laty razem z majem 2010 i 2015. Zauważalnie gorszy pod tym względem był z pewnością maj 2004. No ale nie ma co narzekać bo po prostu już tak bywa w naszym klimacie. W zeszłym roku maj na który tu parę osób narzekało bo był wg nich za ciepły dla mnie był o niebo lepszy. Poza tym można było spodziewać że maj po w ciepłym i suchym marcu oraz w większości kwietniu będzie brzydszy i chłodny. 3 bardzo udane ( ciepłe i słoneczne) miesiące wiosenne pod rząd to duża rzadkość. Najbliżej tego było w roku 2012 kiedy wszystkie miesiące okazały się ciepłe. Wiosna 2014 również była bardzo fajna mimo że maj w tamtym roku był w pobliżu normy to jednak nie zabrakło bardzo ciepłych i słonecznych dni w tym miesiącu wtedy.

      1. Skojarzenia z lipcem 2011 całkiem trafne bo wtedy też nad Europą centralną kręciły się ciągle niże tak jak teraz

      2. “maj 2019 stawia u mnie wśród najgorszych ostatnimi laty razem z majem 2010 i 2015. Zauważalnie gorszy pod tym względem był z pewnością maj 2004. ”
        Serio? Maj 2015 taki zły, a co ci się w nim tak nie podobało? Bardzo rzadko padało (niestety świetny podkład pod letnią suszę….), był bardzo stabilny i komfortowy przedział temperatur (cały miesiąc 15-25) Wg mnie jeden z lepszych majów, lepsze tylko w obecnym wieku 2008,2009 i może 2001 oraz 2011.
        Również wg mnie maj 2004 znacznie lepszy od tego z 2010 – w maju 2004 nie było tak wielu ciemnych dni.

        “Najbliżej tego było w roku 2012 kiedy wszystkie miesiące okazały się ciepłe. Wiosna 2014 również była bardzo fajna mimo że maj w tamtym roku był w pobliżu normy to jednak nie zabrakło bardzo ciepłych i słonecznych dni w tym miesiącu wtedy.”

        Tutaj również zaskakujesz. Wiosna 2012 w mojej opinii miała fajną tylko drugą połowę marca i końcówkę marca. Reszta to sporo badziewia, albo zbyt silne gorąco (koniec kwietnia, początek maja, i okres około 20.05). Kwiecień bardzo brzydki jako całość (oprócz kwietni 2001 i 2017, które są bezkonkurencyjne, był to zdecydowanie najgorszy kwiecień w tym wieku), marzec w pierwszej połowie paskudnie zimny. Co do maja 2014 to też raczej słaby, pierwsza połowa realnie chłodna z przymrozkami i kilkoma dniami ciemnymi a potem fala nieznośnego gorąca. Na deser jeszcze porządne ulewy w ostatnim tygodniu maja. No i po drodze jeszcze to zagrożenie powodziowe w połowie maja. Maj 2019 generalnie podobny, ale ma tę przewagę, że chociaż sobie falę gorąca darował.

        1. “Wiosna 2012 w mojej opinii miała fajną tylko drugą połowę marca i końcówkę marca”
          *koncówkę MAJA, a nie marca miałem na myśli

        2. Maj 2015 na południu Polski był brzydki. Pierwsze dwie dekady jeszcze w miarę ale trzecia koszmarna, prawie 10 dni pod rząd bez praktycznie żadnego słońca i z temperaturami 12-16 stopni w dzień. Zresztą to badziewie było kontynuowane przez niemało dni czerwca 2015. Ładny i bardzo suchy był miesiąc wcześniejszy – kwiecień 2015. Tutaj faktycznie tylko 13 mm deszczu i prawie codziennie słońce, choć pierwszy tydzień zimny z opadami śniegu.

          Z tą pogodą jest różnie w Polsce, u ciebie w lipcu 2018 mówisz że przez 10 dni prawie że nie było słońca, u mnie całkiem bezsłoneczne tylko 3 dni były, reszta miała i to sporo. Tak samo w styczniu 2016 fala mrozów się układała w poprzek kraju, SW i S dość szybko dostało się pod wpływ odwilży, a w NE i N trzymały mrozy -10 za dnia całkiem długo. Bardziej ekstremalny przykład 10 lat wcześniej, gdzie 21.01 SW kraju miało odwilż a NE miało -20 stopni w ciągu dnia.

          Odbiór maja 2019 będzie zależał w dużej mierze od tego, gdzie kto mieszka. O ile pierwsza połowa była bardzo pochmurna i zimna w całym kraju, tak druga wygląda zgoła inaczej, u was przez ostatnie parę dni codziennie jest słońce i 20 kilka stopni (takie wczesne lato), a u nas bije się rekordy sum opadów, nie ma dnia bez deszczu, a słońca znowu 4 dni z rzędu nie widziałem prawie w ogóle. Na mapce anomalii miesięcznej zresztą to widać, Suwałki są już praktycznie w normie, zaś Wrocław ma prawie -3K.

        3. @kmroz
          Wszystko to kwestia subiektywna, ale postaram się obalić wszystkie Twoje argumenty zacznijmy od maja 2015: http://klimat.pogodynka.pl/pl/biuletyn-monitoring/#2015/05 (popatrz szczególnie na usłonecznienie). Z tego wykresu ( i z mojej pamięci) że maj w okolicach Warszawy był po pierwsze pochmurny po 2 chłodny a po 3 miał średnią sumę opadów przynajmniej tu. A to u mnie stawia maj 2015 bardzo daleko za majem 2018, 2016, 2012, daleko za majem 2013, 2014, 2017. Był lepszy od maja 2010 to fakt, był lepszy od tegorocznego maja ale jest 3 najgorszych u mnie od 2010. Przed 2010 nie pamiętam wszystkich ale nie było dużo gorszych majów od tego z 2015. Takowy się zdarzył w 1991 i takowe we wcześniejszych dekadach, ale to już stare czasy.
          2. wiosna 2012 popatrz sobie na usłonecznienie w każdym miesiącu również na tej samej stronie biuletynu. Wszystkie miesiące są na plus w dodatku ciepłe. Marzec i kwiecień 2012 ( co do kwietnia skoro ten miesiąc miał dodatnie anomalie usłonecznienia to nie był taki brzydki jak piszesz) może nie powalały ale były niezłe, natomiast najlepszy, fantastyczny był właśnie maj 2012 i właśnie dzięki niezłemu marcowi i kwietniowi i fantastycznemu majowi wiosna 2012 była całkiem fajna
          3. Maj 2014 dane z Warszawy:https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?ind=123750-99999&ano=2014&mes=5&day=31&ndays=31. Moja analiza. Jedyny bardzo zimny maja z temp. poniżej 10 stopni to 3 dzień miesiąca. Poza tym temperatura maksymalna ledwie 2 razy spadła poniżej 15 stopni. Pomiędzy 18 a 28 maja mieliśmy bardzo fajną pogodę momentami letnią ( mi temp powyżej 25 stopni o ile nie ma ich za dużo w maju nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie). Usłonecznienie w okolicach Warszawy w okolicach normy. Dla mnie maj 2014 był nawet fajniejszy od maja 2013 kiedy maj był ciepły, ale dość pochmurny u mnie i z dużą ilością opadów. Także żaden z Twoich argumentów mnie przekona bo wg mojej pamięci i tych danych co Ci przedstawiłem nie ma szans, ale jak napisałem to może kwestia gustu. Na koniec dodam że o ile wiosna 2014 była dla mnie najlepszą wiosną jaką przeżyłem (lepsza niż ta z 2012) o tyle wiosna 2013 była najgorsza (czyli w ciągu 2 lat przeżyłem najgorszą a później najlepszą wiosnę). w 2013 na najgorszą wiosnę zapracował przede wszystkim marzec, ale kwiecień też był dla mnie słaby ( za sprawą zimna , śniegu i pochmurnego w I połowie i dość sporych opadów w II bardzo ciepłej ale wilgotnej)kwietnia, maj przez opady i nienajlepsze usłonecznienie też przeciętny, lub nawet poniżej. Przy czym o ile w 2013 marzec był najgorszy a maj stosunkowo najlepszy to w 2014 było na odwrót, niemniej nawet maj 2014 był dla mnie fajniejszy niż maj 2013

          1. Wiosna 2011 też była niezła, choć miała jeden wyjątkowo dotkliwy krótki okres- początek maja tamtego roku

          2. Widzisz, ale ty pokazujesz mi jakieś średnie miesięczne, które się nijak nie mają do realnego przekroju miesiąca.

            Zacznijmy od tego, że porównując przykładowo maje 2014 i 2015 konkretnie dla stacji warszawskiej, trzeba pamiętać, że był stosowany zupełnie inny próg heliograficzny na tej stacji (co potwierdza nawet Ben…), dlatego warto porównać poprzez analizę zachmurzenia godzinowego albo popatrzeć na dane z innych stacji.

            Spójrzmy jak realnie wyglądały te dwa maje:
            maj 2014:
            Fatalny początek, dni 2-3.05 zakrawają na jakiś żart, były one o ponad 5 stopni zimniejsze od jakiegokolwiek dnia z maja 2015. W kolejnych dniach kontynuacja patoli, w postaci jakże uroczych przymrozków (jak na Okęciu się pojawił przymrozek, to strach się bać co było pod wawą na wsiach, a z resztą, brak owoców na działce w 2014 to doskonały przykład). Od 6.05 rozpoczęła się względna normalność, ale niestety w dość pochmurnej postaci, większe rozpogodzenia głównie nocami, wieczorami i porankami. Padało o dziwo niewiele jak teraz patrze na dane, ale niektóre dni naprawdę były nieprzyzwoicie pochmurne i ciemne jak 11.05. No i tak sobie to trwało z ponad tydzień, aż nadeszły te dwa dni 16-17.05. Totalnie ciemne, ponure, zimne. Oczywiście zmarnowane Juwenalia Politechniki Warszawskiej, bardzo smutna sprawa. A potem, gdy się pogoda “poprawiła”, to nadeszło to czego bardzo nie cierpię i czego się także obawiałem w tegorocznym maju – z ponurej i chłodnej aury przeszliśmy do kilkudniowego ciągu gorąca, który wywindował maj do okolic normy. Moje osobiste wspomnienia są okropne, biorąc pod uwagę, że byliśmy po deszczach i była do tego wilgotna składowa E było też nieprzyzwoicie parno. No, a gdy to się skończyło, to wróciła ciemnica, tym razem z ulewami….. Słowem maj, który był bardzo brzydki, poza tygodniowym okresem lampy, ale niestety niezbyt przyjemnej lampy, po gorącej. Czegoś takiego właśnie najbardziej w maju nie lubię, wyrabianie usłonecznienia w krótkim czasie i w dodatku przy wściekle gorących temperaturach. Podobnie było rok wcześniej.

            A maj 2015?
            Jego dwie niekłamane zalety, czyli cały miesiąc (bez wyjątku!) komfort termiczny i do tego niewiele opadów (załóżmy, że to plus, przynajmniej w subiektywnym odczuciu) są dla mnie wystarczające, by dać wysokie noty. Jedyny maj oprócz tego, który również unikał tmax25 to był maj 2006, de facto też jeden z moich ulubionych, ale jednak końcówka go złamała (dni 26-29.05). Zaczęło się od pięknej majówki, ale z chłodnymi nocami, przymrozki jednak były na tyle słabe, że obyło się bez szkód na mojej działce (zasadniczo początek maja to okres w którym leciutki przymrozek MA PRAWO się pojawić i nie powinien być dewastujący). Potem trafiały się jakieś brzydkie dni, ale pojedynczo, taki 4,6,10 maja np. Pozostałe dni były po prostu ładne, nie było w nich jednak pełnej lampy, było zachmurzenie małe i umiarkowane i najwyraźniej to wpłynęło na słabszą sumę usłonecznienia. Takie dni jak 5,7,8,9,12,13,16,18.05 z tamtego roku naprawde super wspominam, wyglądały tak, jakbym tego chciał w maju, tak jak dzisiejszy dzień do południa. Opady? 6, 10, 14 maja. Co cztery dni. Tych 5 minutowych konwekcji z 4 czy 15 maja liczyć nie będę, bo to przypadek, że akurat stacja je zanotowała. No i potem to załamanie pogody, jednak czy było tak strasznie? Okres brzydki trwał zasadniczo od 20 do 27.05. Pod względem maksów, był dość słaby, ale pod chmurami oczywiście były cieplejsze noce. Niestety większość tych dni była pochmurna, ale co się ceni sucha. Padało (grzmiało 20.05), ale nie przeszkodziło to pewnej osobie w tym dniu zrobić 50 km pieszo (!). Potem słynne opady po wyborach prezydenckich 25-26.05. I to tyle z tymi opadami. Końcówka miesiąca to poprawa pogody, więcej słońca, chociaż znowu zachmurzenie zmienne, nie była to faktycznie lampka od świtu do zmierzchu, dodatkowo 30.05 nawet się znowu pojawiła jakaś 10 minutowa konwekcja z zawrotną sumą 0.3mm. Ale znowu zrobiło się cieplej i ładniej.

            Chętnie się bym jeszcze odniósł do wiosny 2012, ale to już temat na inny post – i tak dużo napisałem. Zasadniczo celem mojego postu był apel o ocenę miesiąca nie po jego średnich, tylko po jego przekroju. Mamy 9 robotników i jedną grubą rybę. Średnio mogą zarabiać 10 tys miesięcznie. To tyle jeśli chodzi o średnie.

            Zasadniczo maj 2015 miał dużą przewagę nad tym z 2014, ze względu na stabilne, komfortowe temperatury. Ciężko mi jest znaleźć podobną przewagę maja 2014 nad tym z 2015 – był on wilgotniejszy, padało częściej, a usłonecznienie zostało wyrobione w dużo mniej przyjazny sposób – mimo, że było nieco większe. Z naciskiem na nieco.

          3. Patrząc na wszystkie maje po 2010 to: maj 2011 po bardzo krótkim i pamietnym incydencie przyniósł bd. ciepłą pogodę jak na ten miesiąc, jedyna wada to upał w III dekadzie, ten z 2012 był dziwny ponieważ podobnie jak kwiecień 2017 stawał sie5coraz zimniejszy chociaż zdarzały się skrajności że przez dwa dni ochlodzalo/ocieplalo się o 15 st. W ciągu 2 dni. Dla mnie maje 2013 i 2014 identico wiele paskudnej pogody i jedyne slonce było przy zbyt wysokich jak dla mnie temperaturach. W Toruniu maj 2015 to cud poprostu, uslonecznienie w normie, ale nie było żadnych okresów ciemnicy (jak np. W III dekadzie na S Polski), termicznie idealny, tmaxy 13-25 st. Maj 2016 pierwsza połowa rewelacja druga dramat, najpierw kilka dni burej pogody, później środek lata. Maj 2017 tu jedynie pierwsza dekada mi się nie podobała, reszta miesiąca pogodna i ciepła w granicach przyzwoitości. Zeszłoroczny o dziwo też był dla mnie ok i właściwie do 27 V ciężko się czepiać jakiegoś okresu, ostatnie 4 dni to jakiś żart, ale mimo to nie oceniam go źle:
            Więc jak dla mnie
            1. 2015
            2. 2011/17
            3. 2018
            4. 2016
            5. 2012
            6. 2013/14

          4. @Jacob
            Jak zwykle się dobrze rozumiemy. Dla mnie kolejność podobna, zamieniłbym tylko 2016 z 2018, ewentualnie 2011 postawił na równi z 2015 i 2012 jednak na równi z 2018 bo miał świetną końcówkę.

          5. No to niestety ale poruszamy się już po kwestii subiektywnego odczucia bo dla mnie maj 2015 nie ma startu do maja 2014-zresztą miesiąc powinno się oceniać w przekroju całego miesiąca a nie jakichś dni czy okresu. Mi gorące dni maja 2014 nie nie przeszkadzały a nie było ich jakoś wyjątkowo dużo (6) w maju 2015 (1). Maj 2015 miał znacznie więcej ciemnych dni niż maj 2014 co wynika z danych-wystarczy to sobie jeszcze porównać nawet ze strony meteomodel sumy i średnie dla Warszawy. Maj 2014 był cieplejszy, miał większe usłonecznienie i mniejszą ilość pochmurnych dni tym samym. Suma opadów w roku 2014 była wyższa niż w maju 2015 i to jedyny minus wg mnie jeśli chodzi o to porównanie. Różnica w usłonecznieniu jest jednak bardzo duża – ponad 287h w 2014 a w roku 2015 nieco ponad 180h i to przesądza o wyższości maja 2014 nad 2015 u mnie. Poza tym Ty sam pisałeś że nie powinno się oceniać miesiąca tylko na podstawie tylko jednego jakiegoś okresu i było odnośnie maja 2017. Zresztą na podobnej zasadzie 2014 wygrywa z 2013. Choć tu różnica w usłonecznieniu i średnim zachmurzeniu na korzyść maja 2014 nie byłą bardzo mała, a maj 2013 był nawet cieplejszy to suma opadów i liczba dni opadami była nieporównywalnie większa. Jeszcze raz jednak zaznaczam piszemy o kwestiach subiektywnych. Bo ktoś może uznać za udany nawet maj chłodny i pochmurny ze sporymi opadami w jego mniemaniu.

          6. Nie wiem dlaczego niektórzy tak czepiają się maja 2015. Dla mnie ten miesiąc był naprawdę dobry. Pierwsze dwie dekady były do bólu przeciętne, ale to nie znaczy że złe. Majówka taka sobie (2 maja beznadziejny, za to Święto Konstytucji bardzo ładne), a później aż do 18 maja dominacja typowo majowych temperatur 18-23 stopnie (tylko dwa razy było chłodniej). Padało owszem – często, ale niewiele i krótko. Usłonecznienie było wyrabiane sprawiedliwie, codziennie było trochę słońca, a 8, 12 i 16 maja pełna lampa przy termicznej wiośnie, coś co bardzo lubię :) Przymrozków nie było, a 19 i 20 maja mieliśmy króciutki gorący epizod, który w drugiej połowie przyjmuję już chętnie (aby bez przesady ;) ). 20 maja doświadczyłem najładniejszej w 2015 roku burzy, którą opisałem tu: http://www.lukedirt.com.pl/viewtopic.php?t=476
            21 maja zaczął się fatalny ciąg ośmiu zimnych dni z zerowym usłonecznieniem i dużymi opadami, taki cieplejszy październik 2016. Wtedy jeszcze nie wiedziałem że wkrótce będę wdzięczny pogodzie za ten ciągły deszcz; gdyby nie to, w sierpniu byłoby naprawdę bardzo, bardzo źle. Zresztą – warto było wytrwać, bo 29 maja zaczęła się trwająca do połowy czerwca bajka :)
            Maj 2015 to jeden z tych miesięcy, które w moim odczuciu były cieplejsze niż naprawdę – był tutaj drugi najchłodniejszy w XXI wieku (teraz spychamy go na trzecie miejsce), ale znacznie lepszy od kilku innych, cieplejszych miesięcy kończących wiosnę.

          7. Już na koniec tego wątku dodam gwoli porównania że maj 2014 wyrobił większą sumę opadów przy minimalnie większej ilości dni ( 1 dzień) z jakimkolwiek opadem (dane ogimet)
            @PiotrNS
            Jeszcze raz piszemy że to kwestia subiektywna. Poza tym Tym mieszkam w Nowym Sączu ja w Warszawie a tu maj 2015 był bardzo pochmurny z niskim usłonecznieniem ii dużym zachmurzeniem, dodatkowo był chłodny, choć nie szczególnie, ale jednak. Być może niektórzy mają też słabą pamięć. Posłużę się wiec jeszcze raz danymi tym razem z meteomodel. W maju 2015 w Warszawie zanotowano bardzo niskie usłonecznienie. Z danych tych wynika że ostatnim majem który miał nieco niższe usłonecznienie niż maj 2015 miał maj 1995. Był to maj również który był bardzo pochmurny. Z danych wynika że w Warszawie średnie zachmurzenie w maju 2015 należało do najwyższych od 1951 roku. Tylko maj 2010, 1961 i maj 1962 miały wyższe średnie zachmurzenie. Dlatego tak słabo oceniam ten maj. Nie zdecydowały o tym nieco niższe średnie temperatury ( zresztą bardzo zimnych dni nie było, dużo za to lekko chłodnych i umiarkowanych) czy przez sumy opadów ale właśnie przez to że był to miesiąc pochmurny i tak go zapamiętałem. Poza tym liczba dni z opadami była duża pomimo że suma nie była straszna

          8. Taka 287h słońca w maju 2014 😂😂 bzdura na kiju, było ich około 220h, co pokazuje mapka imgw.

            Mówisz że na średnich i sumach miesięcznych jest pokazane niby że w maju 2015 było więcej dni pochmurnych? To ciekawe, bo tam nie ma takiego parametru. A w sumie szkoda.

            No właśnie nie można miesiąca oceniać na podstawie jednego okresu, dlatego to że w maju 2014 był tydzień lampy A poza tym paskudnie, to mnie nie rusza. Był to bardzo słaby miesiąc, z jednym ładniejszym okresem. Juz przeboleje ze goracym, bardziej chodzi mi o to, że poza okresem 19-25.05 było paskudnie. Tydzień lampy w maju to dużo, około 70-80h słońca, co kompletnie zaburza obraz, jeśli patrzymy na sumę.
            To samo z tepmeraturą, w maju 2014 było wiele zimnych dni i trochę gorących. W maju 2015 było stabilnie, nie było ani ochlodzen, ani ociepleń.
            Ocena miesiąca po tabelkach że średnimi to najgorsze co można robić.

          9. @Anonim
            Sorry, ale ja tu jednak będę uparty :p

            “Poza tym Tym mieszkam w Nowym Sączu ja w Warszawie a tu maj 2015 był bardzo pochmurny z niskim usłonecznieniem ii dużym zachmurzeniem”
            To akurat bardzo słaby argument, bo maj 2015 na S był dużo brzydszy niż na Mazowszu i do tego realnie wilgotny (wysoka suma opadów i stosunkowo częste te opady).

            “Być może niektórzy mają też słabą pamięć.”
            Dziwne oskarżenie, bo ja się opieram głównie na danych (z różnych stacji, a nie tylko jednej), co najwyżej podpieram je wspomnieniami.

            ” W maju 2015 w Warszawie zanotowano bardzo niskie usłonecznienie. Z danych tych wynika że ostatnim majem który miał nieco niższe usłonecznienie niż maj 2015 miał maj 1995.”
            To już kompletnie nietrafione, ponieważ w latach 1998-2014 warszawska seria (którą swoją drogą i tak uważam za średnio wiarygodną) została przecież przerwana, więc z tego wynika tylko, że były dwa ładniejsze maje – 1996 i 1997. Co do pozostałych, to i tak trzeba patrzeć na inne stacje.

            Aby skończyć dywagację wstawiam tutaj jak ten maj realnie wyglądał w regionie.
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12375&ndays=51&ano=2015&mes=05&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            Jego cechą charakterystyczną był brak dłuższych lampowych okresów, przez co suma usłonecznienia mogła wyjść niska. Co nie zmienia faktów, że większość dni była bardzo ładna i przyjemna z zachmurzeniem umiarkowanym. Jak dla kogoś zachmurzenie umiarkowane i temperatury 15-25 stopni przez cały miesiąc to taki problem, to faktycznie mógł być to dla niego kiepski maj. Taki FKP to rozumiem, że narzekałby.

          10. Miałem już nie pisać ale mnie prowokujesz do dalszej dyskusji. A to co jest jak nie dane:https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=sunshine&max_empty=2&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6, albo to:https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=cloud_cover&max_empty=2&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6. Nie będę dalej dyskutował o gustach. Napiszę tylko że maj 2015 był stabilny przez swoje zachmurzenie, amplitudy były i dlatego też nie było przymrozków jak napisał wyżej PiotrNS. Brak przymrozków to pozytywny efekt pochmurnych nocy. W 2014 było ponad tydzień ładnej pogody gdzie było i dość ciepło i słonecznie ( nie licząc dni przeciętnych) i dość słonecznie co w porównaniu z tym rokiem to przepaść bo poza przeciętnymi dniami nie naliczyłem ani jednego dnia takowego tutaj w Warszawie. Z 2015 nie pamiętam poszczególnych dni ale pamiętam maj ogólnie poza tym z w/w danych wynika że być może takich dni nie było ( jednocześnie ciepłych i słonecznych), być może były dni lepszą pogodą gdzie przez pół dnia było słonecznie-tego nie pamiętam, ale 2014 choć mnie porwał to był dla mnie lepszy niż maj 2015. Być może nawet w kiepskim pogodowo maju 2019 zanotujemy większe usłonecznienie w 2015 choć będzie prawdopodobnie znacznie chłodniej (jeśli chodzi o średnią)

          11. @kmroz
            W meteomodel jest coś takiego jak usłonecznienie i średnie zachmurzenie ( niestety po wklejeniu linka nie ma komentarza na stronie, więc możesz sobie sam sprawdzić). Poza tym maj 2015 był stabilny przez to że był pochmurny przez większość miesiąca a tym samo nie było przymrozków (pozytywny efekt pochmurnego maja 2015 ) jak zauważył PiotrNs (sprawdzam dane z Warszawy a nie innych kraju czy z całego kraju ogólnie bo tylko tak ma to mają jeśli chodzi o poparcie mojej pamięci co maja 2015)

          12. @Anonim
            No akurat noce maj 2015 to miał dosyć chłodne, nie dopisałem, że pojawił się nawet lekki przymrozek u mnie 16.05. Jak się okazało, winogrona, w przeciwieństwie do innych owoców już na to nie były odporne i sobie umarły niestety. Ten przymrozek z 2.05 to mógł zagrozić tylko wczesnokwitnącym drzewom owocowym, ale one aż tak “miękkie” nie są. Powiem szczerze, nie pamiętam innego roku, w którym by tak późno przymroziło na tyle, by jakąś szkodę zrobić. Co do pogodności, to maj 2015 po prostu miał większość dni z dość przeciętnym usłonecznieniem – nie jakichś lampowych, ale z zachmurzeniem umiarkowanym.

            By dojść do jakiegoś porozumienia – za pierwsze dwie dekady usłonecznienie było po prostu normalne, wyrabiane dość sprawiedliwie, natomiast ostatnia dekada, co przyznałem, była paskudna, ale przynajmniej padało tylko przez 2 dni (3 dni jeśli liczyć te 10 minutowe 0.3mm z 30 maja). Jak jest pochmurno, ale nie pada, to przynajmniej można spędzać czas na świeżym powietrzu, a w takim maju 2013 czy 2014 to potrafiło wielokrotnie lać większość dnia, w tegorocznym maju zresztą też. Pierwszą i drugą dekadę ocenił bym nawet na 5, trzecią już na 3-, albo 2+ (jednak ze względu na cudne ostatnie 3 dni maja, kieruje się jednak ku trói)

            Na pewno Piotr, mieszkając w Małopolsce, ma więcej powodów do narzekania na tamten maj, niż my, Mazowszanie, a jednak… nie narzeka. Bo umie docenić przyjemne, umiarkowane temperatury i SPRAWIEDLIWIE wyrabiane usłonecznienie – nawet, jeśli było nie za wysokie, u niego to wręcz dramatycznie niskie.

            PS Faktycznie paradoks, że można wstawiać tu jakieś losowe linki np z ogimetu, a linki z tego portalu są już odrzucane…. Komiczne ;)

  43. Kolejny orzeźwiający i przyjemny dzień na północnym zachodzie. Cieplej jak wczoraj. Świnoujście notuje 22c o 13:00. W tym samym czasie Maków Podhalański ma poniżej 7c. Od wczoraj Maków mocno się wyróżnia na tle regionu bardzo niskimi temperaturami.

  44. W tym roku w Zamościu jak do tej pory było 9 dni z temp. 20 st. 3 w kwietniu i 6 w maju. Kompromitacja polskiego i tak zimnego klimatu.

    1. 150 dni zaraz minie a tylko 9 dni osiągnęło/przekroczyło minimum na kilkadziesiąt minut granice komfortu termicznego, klimat umiarkowany, wolne żarty…

    2. to u mnie w 2017 było 8 takich dni we wrześniu i październiku. I koniec, potem już zimnica do końca marca 2018. Jesień i zima 2017/8 to najgorszy okres chłodny jaki przeżyłem, było pochmurno, zimno i ciemno przez 7 miesięcy. Przez 7 miesięcy ani jeden miesiąc nie dobił do normy usłonecznienia, może poza marcem 2018. Rozjaśniającego śniegu oczywiście jak na lekarstwo, to jakiś znak rozpoznawczy zim z tej dekady, nawet jak się robi mroźniej to i tak nie ma śniegu. W tym roku było dużo, dużo lepiej, na dobre zimno i pochmurno się zrobiło w połowie listopada i przestało tak być już w lutym. 7 miesięcy kaszany pogodowej vs 2,5 miesiąca, jest ogromna różnica. Obyśmy w 2019 nie doświadczyli tego co 2 lata temu, lato się zacznie później niż zwykle to już w sumie pewne. Ale niech pochmurna bździna nie wraca już we wrześniu. Wrześnie w tej dekadzie się lubiły obijać po skrajnościach, albo było 230 godzin słońca albo połowa z tego. Jedyny normalniejszy w 2014 roku.

    3. Tak czy siak za 2 miesiące trzeba kupować węgiel a za 3 miesiące rozpoczynamy sezon smogowy. Koniec. Kropka. Czekamy na 2020 rok może będzie cieplej. Już 210 dni bez normalnej aktywności na świeżym powietrzu, bo albo obwieje albo obleje.

    4. To proponuję powrócić wspomnieniami do okresów letnich z okolic 1980 roku…
      Od razu zrobi się przyjemnie ciepło – bez wyjazdu z kraje egzotyczne:-)

  45. Na Mazowszu trochę się zachmurzyło, ale na szczęście nie szczelnie i przejściowo. I co ważne, wielu dniach niepewności, dzisiaj można planować aktywności na zewnątrz bez obawy o przemoknięcie, czy zagrożenie burzami. Temperatura jak na II poł. maja też całkiem OK, bo nieco ponad 20°C – powiedziałbym dla mnie komfortowa do działania, czy aktywnego wypoczynku. W sobotę i niedzielę będzie podobnie.
    Trzeba korzystać, bo ostatnie dni maja (zasadniczo od 28.05) ponownie bardziej mokre, a później chłodne.

    1. W woli uściślenia jutro ma być jeszcze pogodniej i cieplej (ok. 23°C), natomiast w poniedziałek ok. 25°C – czyli dość ciepło, ale bez “przegięć” w gorąco-upalnym kierunku.

    2. Z tym ochłodzeniem, to zaczyna być jak z UFO :D Każdy ciągle słyszy, ale wgl go nie widać :D
      Odkładane w nieskonczoność, jak tak dalej pójdzie, to jeszcze ten maj poszybuje do normy.

      1. Na południu mamy 4 dzień ochłodzenie ;)
        Od jutra cieplej, ale niestety nadal codziennie ma padać. A od wtorku widać już kolejne ochłodzenie, z apogeum na początku czerwca.

        1. Na południu raczej tak.
          Ale na Mazowszu od 16.05 jest cały czas ciepło i nie widzę by miało się to zmienić. Dzisiejszy dzień paradoksalnie mimo, że suchy, to jakoś chłodniejszy, ale i tak temperatura dobowa pewnie muśnie, albo przekroczy 15 stopni.
          Widać faktycznie deszcze na 28-29.05, ale przy temperaturach na 850hPa rzędu 8-10 stopni, czyli w praktyce jakieś 13-16 stopni przez większość doby – jeśli faktycznie będzie ponuro. Jak będą to konwekcyjne opady, to około 20 w dzień i 10 w nocy. A późniejsze rzekome ochłodzenie wciąż jest niewiarygodne w moich oczach, bo wczoraj miałem mieć 13 stopni wg prognoz sprzed kilku dni, a miałem 20 – mimo, że dość szybko przyszły chmury i opady. Uwierzę, jeśli się utrzyma ono w prognozach do poniedziałku. Jak na razie mamy tutaj – jak i w sumie w skali kraju – tradycyjnie ciepłą drugą połowę maja.

        2. Od 16 maja jest ciepło względem norm, ale głównie dzięki temperaturom minimalnym i niewielkim różnicom między tmax a tmin (dzięki zachmurzeniu) przez większość doby – wpływa to na zawyżanie dobowych tavg.

      2. @kmroz
        Naprawdę nie widzisz żadnego ochłodzenia? Obecnie temperatury maksymalne oscylują wokół normy lub poniżej normy a tavg dobową wspomagają głównie temperatury minimalne.

          1. No dobrze “ok”, ale te 20-25 stopni to nie jest “rewelacja” jak na maj. Kwiecień potrafi przynieść więcej dwudziestek niż np. tegoroczny maj. Maje 2004 i 2010 też przynosiły kilkudniowe okresy z tmax 20-25 stopni, ale mimo tego zapisały się jako chłodne.

          2. Za większe rewelacje to ja w maju dziękuję. Już poniedziałek z tmax 25 był na granicy. Więcej w maju do niczego nie potrzeba, co innego w sezonie wakacyjnym.

  46. Co do wiosny 2012, to kwiecień był w mojej opinii bardzo słabym miesiącem, jak mówiłem nie ma startu do tych z 2001 i 2017, które były naprawdę sparszywiałe – zupełnie jakby z innej kasty. Jednak za lepsze już uważam kwietnie 2003 i 2013, które mimo zimy w pierwszej połowie, przyniosły wspaniałą pogodę w drugiej. A ten 2012? On to niestety podobnie jak ten maj z 2014, wszystko nadrobił tą nieprzyjemną falą upału w końcówce z 5 dniami lampy (+ ~60h do usłonecznienia, czyli ponad 1/3 kwietniowej normy usłonecznienia w zaledwie 5 dni!). Tak samo dzięki niemu skoczyła anomalia miesiąca. Do 25.04 był to miesiąc chłodny i dość pochmurny. Ładnych dni miał niewiele, w dodatku często było naprawdę zimno.

    Maj 2012 był taką antypodą maja 2015. Przynosił duże skoki temperatury, a przedział teoretycznie przeznaczony dla maja 15-25 w dzień do 23.05 był naprawdę rzadki, zaledwie 9 na 23 dni go przyniosło. Coś niesamowitego, 8 dni gorących i 6 dni zimnych i zaledwie 9 takich bardziej typowych dla maja. Zresztą cały 2012 mi się kojarzy z takimi skokami, dlatego obok roczników 2001,2002,2006,2018 jest to dla mnie piąty najsłabszy rok w tym wieku. No ale honor maja 2012 to akurat ratuje piękna końcówka, dni 24-29.05.2012 to taka poezja :)

    1. Trochę mnie dziwi że w twoim zestawieniu najgorszych roczników nie ma 2010, dwie mroźne zimy + gorące lato i cały rocznik dość pochmurny. Właściwie poznając twoje preferencje bym pomyślał że to ten rocznik był dla Ciebie najgorszy, dla mnie gorsze w tym wieku były tylko 2001 i 2002,a żeby uzupełnić do piątki to jeszcze 2013 i 2018.

      1. @Jacob

        W sumie nie wiem. Rok 2010 miał na pewno kilka bardzo fajnych miesięcy/okresów i za to go z pewnością cenię. Tragiczne dla mnie były na pewno 4 miesiące (nie muszę chyba mówić które), ale czy to starcza by cały rok znalazł się na czarnej liście? Mi osobiście… nie starcza.

        1. Szczerze u mnie było więcej kiepskich okresów, fajne były tylko czerwiec i październik i jako takie kwiecień i wrzesień, reszta to już lipa dla mnie

          1. @Osowa niekoniecznie, 2010 miał bardzo kontrastowe zimy i lato, a 2004 odwrotnie, choć był bardzo zimny styczeń, ale pod wzgl. Opadów 2004 był dla mnie najlepszym rokiem, każdy miesiąc miał sumę w pobliżu normy i ostatecznie cały rok też wyszedł w normie, opady występowały regularnie w bardzo przyzwoitych ilościach, choć osobiście też mi się nie podobał to trudno znaleźć lepszy pod tym względem

          2. Jacob – na północy w 2010 lato było deszczowe, zwłaszcza jak pamiętam czerwiec i chyba lipiec, ale moge sie mylic.

          3. @Osowa
            Deszczowe, ale jednak ciepłe, dużo nieznośnych nocy w nim było w N połowie kraju.

        2. Kmroz, mnie tylko dziwi że wśród najsłabszych roczników nie wymieniłeś 2010, a wymieniłeś 2006, kiedy zdarzył się chyba Twój ulubiony wrzesień i październik, listopad i pierwszą połowę grudnia też wiem że oceniasz pozytywnie. A wcześniej jeszcze maj w 2006 był u Ciebie naprawdę dobry, zbieżny z oczekiwaniami. Pewnie na ocenę 2006 roku najbardziej wpływają mroźna i bardzo długa zima i lipiec którego wiem że bardzo nie lubisz (gdybym mieszkał tam gdzie Ty, to miałbym podobne zdanie) ;)

          1. W tamtym roku tylko maj, czerwiec, grudzień i październik były niezłe.

          2. Zaskoczyło mnie to, że z 2013 roku czerwiec oceniłeś wyżej niż lipiec oraz sierpień. Czerwiec 2013 przynosił sporą huśtawkę temperatur, przy sporej ilości deszczowych dni. A lipiec 2013 był niemal idealny. Sierpień też był niezły.

          3. W marcu 2013 to bym chciał mieszkać w NE części kraju. Średnia -5 stopni i 160h usłonecznienia, na południu Polski taki miesiąc jest nierealny. Najzimniejszy marzec ma -2,6 a tylko on by dał radę mieć tyle słońca. Marzec 2013 w Katowicach to słaba zima z dużym zachmurzeniem i małą ilością śniegu. Słońca tylko 90h, śniegu tyle co nic (jedno z niewielu takich miejsc w Polsce). Dopiero 31 marca pojawił się on w dużej ilości. Usłonecznienie też wyrobione w sposób wprost przeciwny do marca tegorocznego – tam albo chmur nie było w ogóle albo były 24h na dobę.

          4. Tutaj się zgodzę że 2013 słaby, a I połowa to już no comment… Ale fakt że miał super lipiec, sierpień, październik i grudzień

          5. Marzec 2013 miał pełno wad, główną to że podobnie jak kwiecień 2017 przyniósł odwrotny trend. Więc zdecydowanie wolę marzec 2018, który przyniósł prawidłowy trend, tak jak mówisz @alewis27 było sporo dni z lampa ale też z zerowym uslonecznieniem. Zimowy marzec z fajnie wyrobionym uslonecznieniem to np. 2006, podobał mi się też marzec 1987, pierwsza połowa byłaby anomalia nawet dla stycznia i dużo słońca

          6. Lipiec zimny do 25, sierpień zimny od 10 i pochmurny, noce tragiczne, niemal wszystkie zimne.

          7. Dla niego był. I w sumie nawet to rozumiem, bo praktycznie każda noc była przyjemnie rześka, czyli dla niego lodowatlodowata

    2. @ kmroz
      Zakończę już temat maja 2014 i 2015, nie będę poruszał już tematu wiosny 2012. W maju 2014 był ponad tydzień ładnej pogody. Może to nie jest jakoś specjalnie dużo. Mnie maj 2014 też specjalnie nie powalił, choć jak napisałem oceniam go lepiej niż maj 2015. 7-8 dni fajnych dni ładnej słonecznej pogody w 2014 przy dość wysokich temperaturach dla porównania w tym roku 2019 takiego dnia nie było ani jednego. Co najwyżej przeciętne dni kiedy było trochę więcej słońca, ale przy ociepleniu opadów nie zabrakło. Jestem tu co prawda subiektywny ale maj 2019 niczym fajnym mnie nie zaskoczył. Nawet dziś niby poprawa pogody a przez większość dnia i tak jest pochmurno w Warszawie. Jutro znowu mają być jakieś opady. Być może 2 dni przerwy, ale nie wiadomo czy będzie słonecznie ( dziś też miało być dość słonecznie a jest na odwrót) Także myślę ze finalnie maj 2019 ocenię gorzej niż maj 2015;).

      1. Tak tu racja, w maju 2014 był ten piękny tydzień (jak na maj za gorący, ale jak na lato już całkiem spoko). Dlatego ten maj nie był dla mnie jakiś bardzo słaby, ale powiedzmy sobie szczerze, bez tego tygodnia 19-25.05 byłby to bardzo brzydki maj. Gorszy niż 2015 na pewno, porównywalny z obecnym.

        Przenosząc się do teraźniejszości, dzisiejszy dzień w końcu jest spokojny i suchy bez najmniejszych szans na deszcz, co po – nomen omen – 11 dniach codziennych opadów, mniejszych lub większych, warto docenić. Jednak z tym słońcem faktycznie od około 13:00 jest lipa, poranek i przedpołudnie były piękne. W dodatku szkoda, że chmury akurat się uparły na C Mazowsze – na N, W i E od nas jest dużo ładniej, nawet na S Mazowsza się już zaczyna rozpogadzać (ale tam poranek mieli ciemny, a my przepiękny, więc coś za coś). Dzisiejszy dzień jest już przepiękny w całej W połowie Polski i w większej części NE ćwiartki. Jutro powinno to w końcu dotrzeć do pozostałych regionów, także tych SE, które mają zresztą teraz o wiele poważniejsze problemy, niż to, czy świeci słońce…

        1. Najważniejsze dla mnie osobiście to żeby nie padało. Zachmurzenie i temperatury mają już dla mnie drugorzędne znaczenie ( będę miał trochę wolne, więc liczę że będzie przynajmniej w miarę sucho, tym bardziej że równowaga w przyrodzie już dawno tu nastąpiła. Niestety końcówka na dziś maja nie wygląda zbyt optymistycznie, szczególnie ostatnie dni, ale mam nadzieje że to nie sprawdzi). Przydałoby mi się zobaczyć jeszcze całkowicie bezchmurny dzień w przedziale 20-30 stopni, coś czego mi tegorocznym maju brakowało tutaj, niemniej się na to nie zanosi.

    3. Dni 27,04-6.05,2012 to jedne z najpiękniejszych wiosennych dni, cudo normalnie, które powinno stać się normą w tym okresie :D

      1. Dla mnie takie temperatury wystarczyłyby w okresie letnim. Przecież przedział 25-30 stopni jest idealny jak na lato – a tak właśnie było na przełomie kwietnia i maja 2012.
        Pod koniec kwietnia i na początku maja wystarczą dla mnie temperatury 20-25 stopni

  47. Ale dzisiaj piękny dzionek na N Polski, na pewno późnowiosenny, a popołudniu prawie wczesnoletni. Ptaszki wreszcie ćwierkają, słonko świeci wysoko. I tak jest mniej więcej od tygodnia. Jak widać na szczęscie na N i NE maj w drugiej połowie został uratowany w przeciwieństwie do południa Polski, więc mamy powtórkę z maja 2014. Mam tylko problem z oceną tegorocznej wiosny. Pierwsze połowy poszczególnych miesięcy od marca do maja brzydkie lub wietrzne, drugie połowy prawdziwe wiosenne.

  48. Poruszę temat zależności pogody i branży budowlanej. Mój znajomy pracuje w hurtowni z materiałami budowlanymi i mówi, że w tym roku jest bardzo słaby popyt na materiały budowlane (nic dziwnego, bo pogoda kaprysi jest dość mokro), a rok temu szczególnie w okresie od kwietnia do października (ten bardzo ciepły, słoneczny i suchy okres) to klienci “walili drzwiami i oknami” (był spory popyt), bo pogoda sprzyjała pracom w budownictwie.

    1. W moim bezpośrednim sąsiedztwie powstaje nowy dom i o ile w lutym, marcu i kwietniu budowa szła równo, tak w maju prace odbywały się przez 3, maksymalnie 4 dni.

  49. Patrzę na prognozy do końca maja i widzę, że są bardzo przeciętne czyli temperatury maksymalne. Temperatury powyżej 20 stopni owszem będą, ale na krótko i nie w całym kraju, a później znowu może przyjść następne ochłodzenie. Niemal codziennie jest duże ryzyko opadów deszczu. Mam nadzieję, że wkrótce przyjdzie stabilni okres z temperaturami co najmniej 20 stopni i suchą pogodą (niekoniecznie z pełną lampą przez 15-16 godzin, ale z chmurami cumulus na niebie dla ozdoby, z których nie pada deszcz).

  50. W końcówce fusów GFS widać nadciągające upały z południowego wschodu. Wiadomo, że to jest jeszcze daleki termin, no ale w końcu jesteśmy na takim etapie w roku, gdzie trend temperatury jest rosnący. Upały muszą w końcu nadejść, prędzej czy później.

    1. Może jednak czeka nas rekordowo ciepły czerwiec. Bardzo ładny ten zagon ciepełka na SE, tylko niech wejdzie do całej Polski bo inaczej czeka nas powtórka 2017 roku.

      1. czerwiec 2017 to u mnie jeden z najlepszych czerwców. Średni tmax rekordowo wysoki, usłonecznienie 300 godzin. Taki czerwiec to ja bardzo chcę. Tylko na razie to raczej nierealne, jak coś z SE przyjdzie to kolejne patologiczne niże.

        1. Czerwiec 2017 mimo że był bardzo ciepły, to i tak nie przyniósł fal upałów – były tylko pojedyncze upalne dni. Nawet rekordowo ciepły czerwiec pewnie nie miał 10 upalnych dni. To jest dowód na to, że czerwiec z prawdziwym latem ma niewiele wspólnego. To jest raczej pomost między wiosną a latem.

          1. Czerwiec 2017 to był jedyny miesiąc oprócz maja, który w tamtym roku mógł się podobać. W tym roku jedynie druga połowa kwietnia i maja na N.

          2. To zależy jak rozumieć lato? Przecież to nie zaczyna się dopiero, gdy mamy fale upału, a nawet i przewagę dni gorących…
            Zresztą także zima dla niektórych (niesłusznie) oznacza co najmniej dwucyfrowy mróz za dnia i śniegu 30+ cm…

          3. Czerwiec to wczesne lato, marzec to wczesna wiosna, wrzesień wczesna jesień, grudzień wczesna zima. Słowo “wczesna” oznacza tu tyle, że mamy do czynienia z taką cherlawą, ledwie widoczną częścią danej pory roku.

  51. Nie wierzę w Krakowie po raz pierwszy od poniedziałku pojawiło się słońce :) W ostatniej chwili zdążyło złapać jedną z pierwszych luk w chmurach na zachodzie

  52. Patrząc na prognozy można już obstawiać końcową anomalię maja wokół -1,5K (ref. 1981-2010). Przy czym im dalej na NE, tym będzie ona słabsza – w najcieplejszych regionach zapewne w widełkach -1/0K. Natomiast im dalej na SW, tym będzie ona wyraźniejsza – w najchłodniejszych regionach prawdopodobnie w granicach -3/-2K. Na znaczącym obszarze kraju opady powyżej normy, choć jeszcze sama I dekada w części regionów N/E kraju była bardzo sucha. Będą też miejsca, w których norma opadowa zostanie wyrobiona z 2-4 krotnym nadmiarem. W wielu miejscach miesiąc ten zapisze się także jako dość/bardzo pochmurny (jak na maj) – i tu dość typowo jak na porę ciepłą, najgorzej z pogodnością będzie tam, gdzie najczęściej padało i/lub najdłużej notowaliśmy najsilniejsze ujemne anomalie.

    Po obecnej krótkotrwałej poprawie aury do poniedziałku 27.05 włącznie, końcówka miesiąca utrwali jego obraz jako miesiąca w przewadze bardziej pochmurnego/mokrego/chłodnego (im bardziej na S/SW tym w większym stopniu).

    Co do cyrkulacji – wygląda na to, że tylko na krótko “odżyje” ta ze składową W. Później jednak zanosi się ponownie na jej osłabienie. Zobaczymy, czy kolejne jej osłabienie/blokada przyczyni się ponownie do przedłużenia chłodu także na początek czerwca (bo dni 29-31.05 już na pewno będą dość chłodne), czy jednak czeka nas adwekcja większego ciepła w I dekadzie czerwca (?).

    1. Czyli w kolejnych latach na południu Polski przez 3, 4 lata w maju nie powinna spaść kropla deszczu żeby średnia wróciła do normy. W 3 suchym z rzędu maju niektórzy napisza że w kraju robi się pustynia….

  53. Na południu i SW kraju ten maj będzie najzimniejszym majem od 1991 roku z anomalią nawet blisko -3K, choć pewnie będzie to -2/-2.5. Bardzo dawno nie było już tak zimnego miesiąca zasadniczego okresu ciepłego (maj-wrzesień). Nie jest też niespodzianką to, że tak zimny maj będzie jednym z najbardziej pochmurnych i przyniesie wysokie sumy opadów oraz bardzo wysoką ilość godzin/dni z opadami. Jestem ciekawy ile wyniesie anomalia tmaxa tego miesiąca, już wrzesień 2017 zapracował na około -2K w tym aspekcie a on wcale zimny nie był, jedynie wściekle pochmurny.

    Osobom które wybrzydzają że 25 stopni lub więcej w maju to coś niemile widzianego przypominam, że obecnie zachód słońca ma miejsce zaledwie 20 minut wcześniej niż w najpóźniejszy zmierzch w roku. Powiewy wczesnego lata są jak najbardziej na miejscu, 26-29 stopni przez parę dni o tej porze roku to coś normalnego. Zauważmy, że rekord maja wynosi prawie 36 stopni i w ciągu ostatnich lat się nawet do niego nie zbliżaliśmy. Za to ostatnie kilka kwietniów przynosi epizody z temperaturami bliskimi rekordowym. Ostatni porządny majowy upał był w 2005, wtedy najgoręcej było w Czechach gdzie przekroczyło 35 stopni chyba.

    1. Ciekawe, że maj tak bardzo odstaje od swojego odpowiednika września pod względem rekordu t. maks., t. dob. i t. min., kiedyś przyjdzie w końcu odpowiednia sytuacja baryczna i poszalejmy z 36-37 st. w większej części kraju, śr. dob. 28-29 st. i t. min. 20-23 st..

    2. Na tle tej “marności” tegorocznego maja czeka nas być może jeszcze mała niespodzianka w poniedziałek 27.05, bo niewykluczone, że to ten dzień zapisze się jako najcieplejszy w skali miesiąca i zarazem kraju – dla W-wy większość prognoz wskazuje na Tmax 25/26°C (będzie to przed pogorszeniem aury i ochłodzeniem od 28-28.05).

        1. Bardzo dawno nie było już tak zimnego miesiąca zasadniczego okresu ciepłego (maj-wrzesień). Alewis, owszem były. Na północy Polski mogę Ci wymienić. Lipiec 2016, Lipiec 2017, wrzesien 2017, sierpien 2016 i sierpień -0.10K w stosunku do wielolecia 1981-2010. Takich miesięcy było jak widac ostatnio sporo, więc to nihil novi. Odczuwalnie były jeszcze zimniejsze niż w statach.

          1. Miesiąc w normie 1981-2010 nie jest zimny. Mi chodzi o taki naprawdę bardzo zimny, ostatnie to maj 1991, czerwiec 2001, lipiec 2000, sierpień chyba 1993, wrzesień 1996. Taki z anomalią co najmniej -2 od tego refa. Maj 2019 na S kraju może taki być, pierwszy raz taka duża anomalia na ciepłym miesiącu od 18 lat. Po 2001 roku było by trudno taki znaleźć nawet stosując 30 dniowe okresy ruchome. Jest to obecnie wyjątkowo rzadkie zjawisko. I bardzo dobrze, ten maj już mi działa na nerwy i niech jak najszybciej się skończy ta patologia. Jest nadzieja ze sprawdzi się wersja ecmwf a nie gfs i nie będziemy mieli 14 stopni w dzień na początku czerwca tylko jakaś normalna temperaturę i słońce.

            Lato jest zagadką, rok temu sytuacja baryczna akurat sprzyjała wystąpieniu lata chłodnego. Ba, wręcz zimnego. Ale że wszystko było nagrzane po suchej wiosnie to upał szedł nawet z północy.

          2. “rok temu sytuacja baryczna akurat sprzyjała wystąpieniu lata chłodnego. Ba, wręcz zimnego. ”

            No taka prawda, od połowy czerwca do praktycznie końca lipca cały czas przewaga składowych N i W (tej drugiej to do 20.07, jak już przyszły te upały, to było bardziej NE). No i prócz tego ewidentne oddziaływanie niżów przez większość tego czasu.

          3. Alewis – miesiąc w normie w polskim klimacie i ponizej to odczuwalnie zimno, ale zgadzam się z Tobą, żeby ten maj sie skonczył, choc na N Polski od połowy jest całkiem przyjemny. A co do lata to mówiłem – z obserwacji pogodowych i wróżb wynika, że będzie upalne, ale co jakiś czas będą nam przeszkadzać gwałtowne burze. Będzie więc tak, 3-4 dni upału i nawałnica, choć w lipcu możemy liczyć na kilka tygodni upalnej aury. Prawdopodobnie podobnie jak w 2013 roku druga połowa roku będzie już o wiele cieplejsza, oby tak było.

  54. @kmroz:
    “Zacznijmy od tego, że porównując przykładowo maje 2014 i 2015 konkretnie dla stacji warszawskiej, trzeba pamiętać, że był stosowany zupełnie inny próg heliograficzny na tej stacji (co potwierdza nawet Ben…), ”

    >> Dane o usłonecznieniu z lat 1998-2014 świadczą, że próg heliograficzny w ogóle nie był wtedy stosowany na Okęciu, tylko jakiś inny, dużo niższy. Moim zdaniem, mógł to być dolny próg 120W/m2, zarekomendowany zresztą przez WMO w 2003 roku; jednak, co ciekawe, ten próg chyba się nie przyjął w wielu krajach. Przynajmniej w Europie, bo dane o usłonecznieniu np. z USA, to jeszcze osobna kwestia.

    1. Wyjaśnienie: mówiąc o progu heliograficznym, chodzi oczywiście o dolny próg czułości danego urządzenia, czyli heliografu.

      1. @Ben Wwa
        Heliograf to taka szklana kula w której za wiele nie można regulować. Norma z 1962 roku wprowadziła wytyczne aby wszystkie konstrukcje na świecie były takie same. Owszem, że próg od kiedy wypalany jest ślad może być różny w różnych warunkach atmosferycznych. Waha się on od 80 do 280W, ale na każdej stacji do wypalenia śladu może dojść w różnych przedziałach mocy promieniowania w zależności od innych warunków. Dużo też zależy od obserwatora jaki rodzaj wypalenia na pasku zakwalifikuje do czasu ze słońcem. Pasek może być lekko nadpalony lub przepalony na wylot.

        To o czym piszesz dotyczy czujników elektronicznych czyli pyranometru lub pyrheliometru. A problemy biorą się z przejścia do nowych czujników a nie dlatego, że ktoś manipuluje sobie tak jak mu się podoba czułością urządzenia.

  55. Podobają mi się prognozy ECMWF dla S Polski , codziennie począwszy od dziś słońce i temperatury około 20 stopni , tylko środa z deszczem i lekkim ochłodzeniem , w końcówce widać nawet 25 stopni ! U nas wszędzie rozlewiska bo ziemia już nie przyjmuje wody , nic nie wsiąka , ciężko nawet wyjść z domu… Teraz przydało by się z 2 tygodnie słonecznej pogody dla równowagi sił , na szczęście widać światełko w tunelu

    1. Dobrze jakby ten front i strefa opadowa 28-29.05 już nie zafalowały i gładko przeszły za nasze E granice. Poza tym faktycznie znacznie mniej opadów, a i okresy/dni pogodniejsze też będą miały miejsce i to także na S kraju.
      Nie zabraknie też dni umiarkowanie ciepłych, jak i gorących chyba jednak również. Natomiast ochłodzenie w samej końcówce maja wygląda na dość krótkie (1-3 dni).

      Zgadzam się również z tym, że dopóki nie przejdziemy w skrajność zbyt suchą i zbyt gorąco-upalną, to przydałoby się teraz więcej wyżów nad Europą C, a których to we wszystkie 3 wiosenne miesiące mieliśmy w sumie niewiele.

      1. Co za ironia losu, niby tak mało stabilnych wyżów, a mieliśmy najpotężniejszą wiosenną suszę w historii na Mazowszu…

          1. Nie zgodzę się. To, że dwa miesiące u mnie nie padało, to tak czy inaczej było nienormalne. Oczywiście 2018 dał już dobry podkład pod suszę, ale sam fakt braku opadów był także przedziwny i niepokojący. Dobrze, że to się skończyło, ale fatalnie, że w taki sposób…

          2. Niestety w dobie AGW musimy się coraz bardziej przyzwyczajać do przechodzenia z jednej skrajności w druga. Ta wiosna mi trochę przypomina rok 2010 . Bardzo deszczowy Maj na S Polski doprowadzający do powodzi, w Europie coraz bardziej gotujący się E Europy… Dobrze pamiętamy co się działo w lecie 2010 min. W Rosji

          3. Niech mi ktoś w końcu pokaże artykuł, że ocieplenie klimatu skutkuje coraz większymi skrajnościami w Europie Środkowej, dajmy na to w ostatnich 100 latach, bo chyba kolejna fałszywa narracja się tutaj produkuje.

          4. @Fan klimatów podzwrotnikowych oczywiście, że fałszywa. Kiedyś analizowałem dane IMGW dla Katowic od 1951 i nie ma żadnego istotnego trendu w skrajnościach opadowych. Ludzie nie pamiętają pogody 2 tyg. temu, a chcą usilnie wmówić, że skrajności się zwiększają. Lucas mi kiedyś miał pokazać na podstawie danych IMGW, że skrajności się zwiększyły i jakoś do tej pory nie widziałem żadnych konkretów na ten temat. Aż się dziwię, że nikt nie dostał kapy z pszyry z powodu globcia. Jak już tak próbujecie na niego wszystko zwalić…

          5. @FKP
            Prawa fizyki się kłaniają.
            Poza tym dużo wyjaśnia lektura kwietniowego artykuły w Świecia Nauk. Tyle tylko, że niektórych – widzących egoistycznie same plusy dla nas w AGW – i tak pewnie nic nie przekona…

        1. Zgadza się. To jest/było dziwne tej wiosny, że dominują/dominowały układy niżowe, a mimo wszystko przez dość długi okres czasu padało mało i/lub rzadko – zwłaszcza w Polsce N/E. Przyczyna? Chyba jednak to, że fronty się rozmywały i/lub nie docierały do części kraju.

    2. (..)w końcówce widać nawet 25 stopni ! ”
      A kurczę czyżby 25 stopni w czerwcu byłoby czymś nadzwyczajnym pomimo, że już wystąpiło w kwietniu i w maju?

  56. Nieźle prognozy według mnie ECMWF. Ciepło trochę popada ale bez upałów. Na nie niech przyjdzie czas w lipcu i sierpniu (oczywiście w umiarkowanych ilościach). Mówię o prognozach dla SW, dla przedgórza sudeckiego.

  57. Dzisiejszy dzień, podobnie jak wczorajszy, zaczął się full błękitem, ale w przeciwieństwie do wczorajszego, dzisiaj zupełnie inaczej ten błękit jest nam “odbierany”. Wczoraj było to typowe ppm, wypiętrzające się Cu, z czasem rozwijające się w Sc i pokrywające między 13:00 a 17:00 większość nieba, po czym na wieczór się znowu całkowicie wypogodziło. Znamy takie przypadki.
    Dzisiaj za to, tak jak wczoraj w zachodniej połowie Polski, dla odmiany rozwijają się Cirrusy i Cirrostratusy, typowe dla frontu ciepłego. Często latem takie warunki panują w gorący dzień tuż przed nadejściem załamania pogody, ale na szczęście tym razem nic na to nie wskazuje, jutro też będzie wg prognoz słonecznie.

    Abstrahując od tego, że mamy dość “brzydkie” niebo (tak jak uwielbiam różne Cu, Cb, nawet ładniejsze odmiany Sc, tak takie cirrusy raczej mnie irytują), to dzień jest piękny, świeci słoneczko bez większych przeszkód i jest naprawdę przyjemnie cieplutko, dzisiejszy dzień jak na razie zapowiada się lepiej od wczorajszego, bo wczoraj o tej porze już spora część nieba była zasnuta Stratocumulusami.

    1. A w poniedziałek i wtorek w części Polski może być za dnia ok. i nieco ponad 25°C – to tak jakby w II połowie lipca było ok. 30°C…
      Tak więc trochę wyjątków od reguły podczas tegorocznego maja jednak mamy – im dalej na N/E tym więcej…

      1. Na N Polski druga połowa maja jest całkiem przyjemna i sympatyczna. Na pewno ten miesiąc został uratowany, przynajmniej u nas….

      2. To i tak poniżej śr. abs. maja, który wynosi 27-28 st.. Nawet nasze normy zakładają większe ocieplenie w maju, to dowodzi tylko patologiczność całej stacji.

  58. Będzie o czymś innym niż pogoda i klimat, ale uznałem że warto się tym z Wami podzielić :)
    Dziś w nocy mamy szansę zobaczyć na niebie coś, czego nikt z nas wcześniej nie widział. Elon Musk wpadł na pomysł zapewnienia dostępu do Internetu na całej kuli ziemskiej, i w tym celu zapoczątkował program kosmiczny Starlink polegający na wystrzeleniu na orbitę docelowo 12 tysięcy satelitów, które umożliwią to przedsięwzięcie. Data i godzina rozpoczęcia tej akcji do dziś była nieznana, aż minionej nocy wielu obserwatorów zgłosiło że na niebie pojawiło się coś dziwnego. Opublikowane dziś w sieci efemerydy potwierdzają że możemy zobaczyć wyniesienie wielu satelitów na orbitę – i to gołym okiem. Dziś w nocy takie przeloty zdarzą się trzy razy:
    22:38-22:47 – przelot widziany najlepiej z południowej Polski, w centrum i na północy gorzej
    0:15-0:24 (!) – przelot doskonale widoczny w całej Polsce, w centralnej części naszego kraju satelity znajdą się w zenicie
    1:52-2:01 – również bardzo wysoki przelot, w zasięgu całej Polski
    Będzie to wyglądać jak świecąca linia, lecąca przez całe niebo. Przez jakikolwiek instrument optyczny (nawet lornetkę) będzie widać że owa linia składa się z mnóstwa punkcików (satelitów). Najlepiej obserwować w ciemnych miejscach, możliwie poza miastami. A jeżeli będziecie spędzać noc w towarzystwie, to dajcie znać znajomym :) Pogoda chyba dopisze :)

    1. Właśnie wczoraj w nocy siedząc ze znajomymi na dworze ujrzeliśmy to zjawisko i każdy z nas zastanawiał się co to takiego było:)

    2. W mieście niestety niczego poza większymi gwiazdami i półksiężycem teraz nie widziałem, a widoczność jest świetna, więc nie ma tu szans.

      1. Niestety u mnie też zaszły chmury i się nie udało :( Cóż, będę polował na kolejne okazje, bo na razie to kolejna pochmurna noc, mimo ładnego dnia.

    3. To 60 satelitów Starlink (Internet z kosmosu) Elona Muska, wystrzelonych jedną rakietą i powoli zmieniających orbitę na wyższą przy pomocy silników jonowych. W ciągu roku ma być jeszcze chyba 6 takich startów wiec może będzie okazja zobaczyć to gdy niebo jest naprawdę czarne.

  59. W fusach na 16 dni widać porządną blokadę Atlantyku co oznacza zakończenie tej niezbyt ciepłej pogody i powrót aury dużo bardziej adekwatnej do pory roku.

    1. Jednak już chyba nigdy nie zrozumiem tego pragnienia gorąca, po co, do czego? Dzisiejsza temp absolutnie mi wystarcza, prawie cały dzień na rowerze, jeszcze w komfortowych warunkach. Gdy będzie 30 st można o tym zapomnieć….. Ale cóż, co kto lubi

      1. Nadchodzi lato, temperatury 17-23 stopnie ze zmiennym zachmurzeniem są dobre na kwiecień, październik i ew. maj od biedy, w czerwcu oczekuję przedziału 23-28 stopni i większej ilości dni lampowych.

      2. Cały dzień rower? To ile km zrobiłaś? Bo ja przy 30°C potrafiłem robić 150 – 200km, w tym góry. Najlepsza temp. na rower to 25°C. Jak jest 30 to też jest super, bo wieczór jest ciepły i nie cza ze sobą nosić dodatkowych ubrań.

      3. No w końcu czerwiec to już początek lata. Dni gorące i upały mają prawo się pojawiać w miesiącach letnich w znormalizowanych ilościach. W tym roku pierwsze przekroczenie 30°C pojawi się w czerwcu podobnie jak w 2015 czy 2010 roku.
        Nie rozumiem narzekania co niektórych bo tmax powyżej 20°C (tym bardziej tmax powyżej 25°C) tej wiosny są limitowane w przeciwieństwie do zeszłorocznej wiosny.

        1. I jak się wydaje marzec jest dobrym miesiącem do pierwszych przekroczeń 15°C, kwiecień pierwszych przekroczeń 20°C, maj pierwszych przekroczeń 25°C, a czerwiec pierwszych przekroczeń 30°C. Przy takich wartościach naprawdę można już czuć odpowiednio duże ciepło jak na określony okres roku. Zresztą są to wartości średnio z 5-8 st. wyższe względem normy (z 3-4 ostatnich dekad), a co za tym idzie z wyrozumiałością należy podchodzić także do przypadków, gdy okresowo temperatury są też poniżej normy (jakkolwiek lubilibyśmy ciepło).

        2. To pisanie, że t. maks. >25 st. w maju jest nieadekwatne, niepotrzebne i ogólnie zue jest po prostu śmieszne, jeszcze jedna rzecz wskazująca w jakim zimnym kraju mieszkamy i jak żałośnie słabe mamy standardy określania gorąca i na ogół chłodne lata. We wrześniu, analogu maja już raz śr. dob. wynosiły 27-29 st., a t. maks. 35-37 st. i t. min. 20-22 st., 25 st. popołudniu to jest ziąb przy tym.

          1. Ale też zauważmy, że zimy u nas są przeważnie lekkie lub przedzimowe. I tu dla odmiany moglibyśmy napisać jak to ciepłym krajem jesteśmy – w porównaniu z wieloma innymi terenami na podobnych szerokościach geograficznych.

          2. I oby ludzi na Ziemi już coraz mniej mieszkało…
            Dla mnie wyróżnikiem dobrego życia wcale nie jest liczba ludności…

          3. No właśnie mało ludzi tam mieszka bo panują tam złe warunki, u nas dla ludzi, pomijając już zdobycze cywilizacyjne bliskość Atlantyku wtłacza ogromne jak na tą szerokość geograficzną bogactwo przyrodnicze.

          4. Nie zapominajmy tylko, że przed każdym stopniem poniżej komfortu łatwiej się zabezpieczać, niż przy adekwatnych wartościach powyżej niego.
            Zresztą największy postęp cywilizacyjny mamy w krajach, które mają wszystkie pory roku w odpowiednich proporcjach.

    2. Sęk w tym, że mamy obecnie temperaturę zbliżoną już do normy – w pasie Polski N/C nieco powyżej niej, a w pasie S nieco poniżej niej. Tak było wczoraj:
      https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/latest.png
      A dzisiaj średnio może być ciut cieplej – gł. z uwagi na nieco cieplejszą Polskę S.
      Tak więc, po ustąpieniu silniejszych opadów raczej trudno mówić już o autentycznym chłodzie (nie wchodząc w niczyje preferencje, bo te wiadomo zawsze mogą być różne).

      1. No maj będzie pierwszym miesiącem od dawna kiedy NAO cały czas było ujemne i ani razu nie zbliżyło się do wartości neutralnych. Natomiast AO przez znaczną część maja również było ujemne. Pewnie stąd ta blokada.

        1. Bo Ty mówiąc o blokadzie masz na myśli osłabienie/blokowanie “strefówki” już nad Europą. Wówczas w porze ciepłej (w tym latem) faktycznie częściej/dłużej jest ciepło (gorąc/upalnie) i zarazem częściej sucho/pogodnie.
          Natomiast przy blokadzie bardziej na N Atlantyku (wyż w rejonie Islandii) takiej reguły nie ma i napływ chłodu – nierzadko wraz z częstszymi opadami możemy mieć nie tylko w porze chłodnej (zimą). Natomiast ciepło, ale i zarazem wilgotno jest wówczas zazwyczaj przy niżach gdzieś wokół Alp.

          Tak więc to wszystko wymaga doprecyzowania o jakich przypadkach mówimy (analogicznie jak przy cyrkulacji strefowej/atlantyckiej).

          1. Tak, to mam właśnie na myśli. Niże przestają się tworzyć tak intensywnie, a opady są raz na jakiś czas, bez trwałego pogorszenia pogody.

  60. Dziś utwierdzilem się w tym co dość nie dawno napisałem na tym forum. @Fkp napisał że Polakom znacznie bliżej do Skandynawow, nie przepadają za gorącem itp., zaobserwowałem przez tyle lat zupełnie co innego, nawet słyszę takie opinie że tegoroczna wiosna w całości jest bardzo zimna (co jest totalna bzdura, jedynie połowa maja była taka, w kwietniu było bardzo mało chłodnych dni i najczęściej były one pogodne, a w marcu to już nie było ich prawie wcale). Dziś zaprosiliśmy znajomych na grilla ok. 18 skarżyli się że im zimno, więc pozyczylismy wszystkim bluzy, jednak wciąż twierdzili że zimno (podczas gdy dla mnie warunki były idealne, 17-18 st. + slonce), jedynie ja zostałem w krótkim rękawku i spodenkach i niemal co 5 minut padało pytanie jakim cudem nie jest mi zimno!? Ok. 20 wszyscy się rozeazli bo roli się coraz zimniej. A patrząc szerzej widziałem na zewnątrz ludzi w bluzach (nawet kurtkach!) przy 17 stopniach. Więc większość Polaków zdecydowanie woli ciepło, narzekanie na upały rzadko zdarza mi się słyszeć (nie licząc własnego 🤣🤣🤣), chyba że trwają przynajmniej ok. tydzień. Za to narzekania na zimno nie ma końca

    1. No tak grill, browar, impreza pod chmurką do późnej nocy…
      Jak dla mnie całe szczęście, że aura temu sprzyjająca pojawia się u nas w sposób dość limitowany. Nie to, żebym nie lubił lata – bo je lubię najbardziej ze wszystkich pór roku (wespół z późną jesienią). Tylko uważam, że powinniśmy mieć też opcje na inne aktywności – i to nawet te zimowe (a też je można mieć).

    2. Przy 17 stopniach też zrobiłoby mi się zimno i musiałbym skorzystać z bluzy :D Jeszcze w pełni dnia 17-18 stopni odczuwam jako komfort, ale wieczorem też byłoby mi chłodno. Ogólnie to zdecydowanie wolę ciepło – tylko że moje upodobania są tak pokrętne i zależne od tylu czynników (nawet niepogodowych jak świadomość dużych anomalii, niepokojących trendów w prognozach jak w 2018),że potrafię spojrzeć na wszystko z wielu stron. Właściwie z każdym na tym Blogu potrafię czasami znaleźć “wspólne zdanie” na temat pogody, od Dorki po Fana klimatów podzwrotnikowych (choć z niektórymi zgadzam się częściej niż z innymi, chociażby z Tobą czy Kmrozem). Co do odczuć innych ludzi – w ubiegłym roku na początku sierpnia moja przyjaciółka powiedziała mi że ma dosyć upałów, jest nimi bardzo zmęczona (choć ciepłolubna, np. nie znosi zimy), ale większość ludzi nie miała nic przeciwko. We wrześniu/październiku często słyszałem jaki mamy przepiękny rok, tak bajecznej pogody nie pamiętają. Kwiecień i maj to były same ochy i achy, choć tu akurat się prawie nie dziwię. Jako naród raczej lubimy gorąco,więc polemizuję z tym że bliżej nam do Skandynawów ;)

  61. Niże zaczęły opanowywać w większym stopniu N Europę, zaś wyże bardziej S kontynentu. Tym samym pojawiła się najwyraźniejsza w maju cyrkulacja ze składową W:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019052512_Warschau__.gif
    Przepływ nie jest jednak silny i niebawem zostanie zaburzony najpierw składową S, a po 28.05 składową N. Będziemy mieli więc nadal osłabioną/zaburzoną “strefówkę” (z W), ale już nie pełną jej blokadę.

    Jednak to wystarczyło, aby – wraz z niżami wkraczającymi torem N Europy – do Skandynawii częściej zaczął napierać chłód, natomiast tereny gdzie ostatnio najbardziej padało częściej będą pogodniejsze i cieplejsze:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=16&date=2019052512

    Taka klasyka sezonu letniego, że chłód trzyma się najczęściej chłodnych wycinków niżów – jak ostatnio gł. na S Polski (a nie wyżów). Natomiast ciepło zarówno wyżów (wariant suchy i ciepły/gorący/upalny), jak i ciepłych wycinków niżów (wariant parny/konwekcyjny).

    1. Najwyrazniejsza cyrkulacja W w maju i zarazem bezsprzecznie najcudniejszy dzień maja. Mógłbym pisać epopeje i pieśni wychwalajace dzisiejszą pogodę i treny z rozpaczy jak jej mało jest w dzisiejszych czasach.
      A niektórzy dalej swoje o tej rzekomo koszmarnej składowej W…..

      1. Bo ona też potrafi przynosić różne opcje. Wystarczy zestawić sobie sytuację obecną ze znacznie bardziej wietrzną z I i II dekady marca, czy ze znacznie bardziej pochmurną np. z okresu między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem (zimą zresztą często przy takiej cyrkulacji pada i wieje).
        Osobiście uważam, że trudno w tym względzie dokonywać jednoznacznych kategoryzacji, choć przyznaję rację, że okresowo cyrkulacja W przynosi nam aurę spokojną i sprzyjającą.

  62. Idealne na marzec, w maju to musi być co najmniej te 23 st., żeby wieczór nie był za chłodny. Ub. późna wiosna i lato było wspaniałe pod względem wieczorów i nocy, przez długi czas nie było problemów ze znamiennym dla naszej pory ciepłej ziąbem w tych porach doby.

    1. Wydaje mi się że o tym często zapominają ci którzy wolą chłodniejszą pogodę. O ile w środku dnia 20-22 ze słońcem nie jest złe o tyle następujący później wieczór i noc z temperaturą na poziomie 10 albo niżej nie ma nic wspólnego z latem czy nawet późną wiosną, przynajmniej dla mnie. Dla przykładu wczoraj w Krakowie wreszcie się wypogodziło i było bardzo przyjemnie Tmax sięgnęła 22. Jednak wieczorem o 23 było już tylko 11 a to już jest nieprzyjemna temperatura. Pół biedy jeśli nie wieje (tak było w Krk) ale jeśli do tego pojawi się jakiś nawet umiarkowany wiatr to wieczór jest po prostu zimny
      Gdyby Tmin nie schodził niżej 16-18 to Tmax na poziomie 23-25 byłby w zupełności akceptowalny

  63. Czyżbyśmy w I dekadzie czerwca szli ponownie ku opcjom wyraźnie suchym? Tak mocno spłaszczonych realizacji opadowych (poza 28-29.05) w prognozach dla Warszawy od przełomu kwietnia i maja nie było:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    A przy tym ochłodzenie w połowie nowego tygodnia zapowiada się na przejściowe i niezbyt długie. Kolejne prognozy GFS i ECMWF dają nadzieję na letnią aurę w I dekadzie czerwca – która to jednak miałby postępować stopniowo, (przynajmniej na razie) bez zbyt ekstremalnych temperatur i tym razem już częściej przy oddziaływaniu układów wysokiego ciśnienia.

    Zresztą najbliższe 2-3 dni też będą sprzyjały aktywnościom na zewnątrz – tym razem w najmniejszym stopniu na NW/N Polski. Obserwujemy jednak rozwój niżu z N Europy jaki ma utworzyć na S długą zatokę z niżem wtórnym – najważniejsza kwestia: oby ten front nie zafalował, zwłaszcza gdzieś nad górami. Potem (tzn. od 30.05) z dnia na dzień powinno być już lepiej.

    1. Szczerze mówiąc to po tym maju i też w sumie średnim kwietniu (pomijając I dekadę) chciałbym nie widzieć w najbliższym czasie Tmax < 20. Nie muszą być zaraz jakieś upały non stop ale to 20+ należy się jak psu buda :)

      1. Ale nawet tego nie dostaniem, normalną rzeczą u nas “latem” są spadki t. maks. poniżej 20 st. a u dłuższym ciągu ciepłych/gorących dób zapomnij, rok 2018 nam tylko przybliżył Morawy, gdzie ciepłe pory ciepłe są normą.

  64. Zgadzam się z użytkownikiem Kmroz, że wczorajsza pogoda ze składową W (?) była wręcz wyśmienita, bardzo typowy późno wiosenny dzień.
    Osobiście wolałbym żeby na progu lata wartości temperatur jednak osiągały pułap 25 stopni, wtedy i wieczory będą bardziej znośne (tak żeby kurtki nie zakładać :)
    Na SE nie padało tak dużo jak na S (Małopolska – Kraków, Fala wezbraniowa na Wiśle), myślę jednak że wielu chętnie oczekuje na epizod co najmniej tygodniowy ze słoneczną pogodą

    1. @Piotrek95

      Składowa jest trochę W, a trochę N (Arktyka), przynajmniej na północy Polski gdzie sprawdzałem. Wchodzi tu jednak nowy niż atlantycki i niedługo w Północnej Polsce będzie jedynie W.

    2. W wielu miejscach to był nawet dzień nie późnowiosenny, ale wręcz letni. Przykładowo stacja Kielc miała wczoraj średnią dobową 15,9.

  65. Wielce prawdopodobne, że końcowa anomalia termiczna maja w skali całego kraju zamknie się w widełkach -1,5/-1,3K (ref. 1981-2010). Z obecnego poziomu -1,47K (do 25.05) w dniach do wtorku wzrośnie pewnie do ok. -1,3/-1,2K, by w końcówce miesiąca ponownie się obniżyła. W skali całego kraju bliższa będzie jednak rocznikowi 2004, niż 1991. Będziemy mieli jednak dość sporą dysproporcję między regionami – podczas gdy na SW będzie ona pewnie rzędu -3/-2K, to na NE pewnie -1/0K.

    Nie zapominajmy jednak jak długą serię miesięcy powyżej normy przerwał ten maj, a po części jeszcze styczeń b.r. Mnie najbardziej ciekawi, czy najbliższe miesiące/roczniki wyhamują wzrost trendu ocieplenia w naszej części globu (?) – a jaki zaznaczył się począwszy od 2014 r. i zapewne wynikał ze “wzmocnienia” czynnikami lokalnymi (jak mam nadzieję).

    1. @LW Ta plama chłodu co spłynęła nas losowo wygląda. Równie dobrze mogło być gorąco. Jak blokady będa częściej ze wzgledu na obniżone dmuchanie od Atlantyku, to można się spodziewać więcej skrajności. Kwestia teraz, jak się one rozłożą, czy po równo czy jedna skrajność będzie przeważała.

      1. No niestety, ja miałem nadzieję po wspaniałych latach w pogodzie 2012-2015, że nasz klimat zmierza w dobrą stronę, to jest do przynajmniej Bałkanów, ale od października 2015 nastąpił wzrost w stronę Skandynawii (poza 2018). Co jak co, ale w naszej części globu AGW jest nawet pożądane.

        1. Mówisz że lata 2012-15 były wspaniale w pogodzie, zszokowales mnie ze podobał Ci się rocznik 2013,pierwsza połowa tamtego roku to skrajna ciemnica (i większość miesięcy poniżej normy), druga miała 4 super miesiące (z czego wszystkie ciepłe), ale 2 też słabe. Więc nie mam pojęcia w czym był on lepszy od roczników 2016-17 na które niemal w każdym zdaniu plujesz jadem. 2012 też mnie trochę dziwi, ale zakładam że że wzgląd na dość długie lato…

          1. Mniej więcej. W 2016-2017 fajne były tylko poszczególne miesiące, a w takich 2012-2015 całe pory roku, z małymi wyjątkami typu przełom zimy/wiosny 2013. Podobało mi się również to, że mało było incydentów zimowych wczesną jesienią w 2012, 2013 i 2014.

          2. Zapomniałem dodac, że chociaż wrzesien 2013 był paskudny to potem przyszło jeszcze na długo ciepło.

          3. W 2012 wiosna i lato były słabe wg mnie, o zimach “otulających” ten rok totalnie szkoda gadać. Tylko jesień w miarę, ten epizod zimowy z końca października (realny epizod zimowy, nie to co jesieniami 2016 czy 2017 xd) jest do wybaczenia, ponieważ był krótki.
            W 2013 wiosna oczywiście tragiczna, bo połowicznie była zimowa, a maj brzydki. Lato i jesień naturalnie fantastyczne.
            W 2016 roku podobała mi się dosyć wiosna i bardzo lato, jesień oceniam negatywnie – długie gorąco we wrześniu, długa ciemnica w październiku i zimowy listopad.
            W 2017 wiosnę oceniam raczej pozytywnie (czym jest słaby 4 tygodniowy okres, wobec 8 pozostałych wspaniałych tygodni wiosny), lato jedno z najlepszych. Jesień raczej słaba, bo pochmurna, ale plus że ciepła i bez przymrozków. W listopadzie dla mnie to jest już bardziej istotne od słońca, którego w zasadzie i tak jest niewiele (nawet przy pełnej lampie xd)
            No i zimy 2015/16 i 2017/18 z pewnością lepsze od tych 2011/12 i 2012/13. Zima 2016/17 jako taka też.

            Czyli znienawidzone przez Ciebie roczniki 2016 i 2017 na pewno miały lepsze wiosny od tych 2012 i 2013, lepsze lata od 2012 (porównywalne z 2013),słabsze jesienie od tych z 2012 i 2013, ale również lepsze zimy od tych 2011-2013.

          4. Jak dla mnie na plus:
            2012: luty, marzec, lipiec, wrzesien, październik
            2013: lipiec, sierpień, październik i grudzień
            2016: styczeń, luty, maj, czerwiec, wrzesień i grudzien
            2017: styczeń, marzec, maj, czerwiec, lipiec i sierpień
            Jeśli chodzi o wiosny to tu wg. Mnie wygrywa 2017, poza ruchomym miesiącem paskudnej pogody, pozostałe dwa miał fantastyczne, najgorsza oczywiście 2013
            Lato, zdecydowanie 2017, za to najsłabsze porównywalne 2012 i 2016
            Jesień tu wygrywa 2012, za to najgorsza bez dwóch zdań 2017
            Zima (tu oceniam te z początku danego roku czyli : 2012- zima 2011/12 itd.) najgorsza to oczywiście 2012/13, pozostałe 3 były naprawdę niezłe

          5. Kmroz, Jacob – zalezy gdzie mieszkamy. U mnie na północy wiosna 2016 też była paskudna. Zimowy marzec prawie do 3 dekady, a potem uderzenie zimna w drugiej połowie kwietnia oraz prawie całe deszczowe lato. Na pewno wiosny i jesienie w latach 2012-2015 (poza 2013 i październikiem 2015) były piękne, na pewno lepsze niż 2016-2017 i 2019. Wiosna 2017 mogła podobać się tylko zimnolubom. Nie wspominam oczywiście o bardzo mroźnych zimach w latach 2017- 2018 poza grudniami.

          6. Jakie bardzo mroźne zimy w latach 2017-2018?! Chłodne z miesięcy zimowych były tylko styczeń 2017 i luty 2018 (marzec meteorologicznie należy już do wiosny). Ostania rzeczywiście chłodna zima to 2012/2013, a w normie od tego czasu była tylko 2016/2017 – obie je wspominam najlepiej w obecnym dziesięcioleciu (licząc od roku 2011). Pierwszą z nich za spore ilości śniegu (choć Słońca brakowało, jedynie grudzień był w normie usłonecznienia), a drugą za duże usłonecznienie (choć ze śniegiem było przeciętnie i często był stary-zlodowaciały).

  66. U mnie jednak sprawdza się ten beznadziejny scenariusz, pochmurno i zaledwie 14 stopni… to już mogło chociaż popadać. A ten tydzień od środy to ochłodzenie w wersji suchej… na południu polski może ok, ale już ja chyba bym wolał żeby coś popadało.

  67. Za tydzien konczy się meteorologiczna wiosna, więc pora na pierwsze podsumowania. Nie będzie to wiosna, która na długo zapadnie w naszej pamięci. Najpierw przez większą część marca i początek kwietnia wichury, potem dwa poważne incydenty zimowe, późnojesienne w kwietniu i maju (razem prawie miesiąc). Dni z komfortową temperaturą powyżej 20 stopni można policzyć na palcach dwóch rąk. Na N Polski jedyne ładne, ciepłe okresy to druga część kwietnia i maja oraz kilka dni w 3 dekadzie marca. Nawet jak na nasz zimny klimat to sporo za mało. Wiosna raczej pod względem aktywności na zewnątrz w większości stracona, dlatego oceniam ją na słabą 3 i to tylko dlatego, że były gorsze (np 2017).

  68. To już niemal pewne że najcieplejszy dzień majowy będzie zimniejszy od kwietniowego. Zważywszy na dużą różnicę w średniej i w potencjale jest już to dość niezwykłe. Choć trzeba przyznać że w kwietniu poprzeczka została postawiona dość wysoko bo temperatura przekroczyła 29 stopni to jednak osigąnięcie lokalne przynajmniej jednego dnia gdzieś 30 stopni w maju to nie jest jakieś niezwykłe wydarzenie. Jeśli weźmiemy w tym kontekście po uwagę miesiące wiosenne i jesienne to widać jednak że kwiecień jakby się mocno zbliżył średnimi i ekstramami do maja. Dla porównania: cieplejszy dzień marcowy od kwietniowego to skrajna rzadkość-właściwie to sobie czegoś takiego nie przypominam. Podobnie jest jesienią zależność między wrzesień a październikiem oraz październikiem a listopadem. Świadczy to też o że maj w tym roku jest po prostu słaby. Ostatnie dni miesiące zapowiadają się dość kiepsko jesli chodzi o spędzanie czasu na powietrzu. Pogoda ma być dynamiczna. Temperatury mają sie zmieniać z umiarkowanie wysokich do niskich, ale przede wszystkim nie ma co liczyć spokój jeśli chodzi o burze, opady i wiatr. Przynajmniej końcówka tego miesiąca mogłaby być ładna. Wiosnę jako całość w tym roku oceniłbym jednak przeciętnie. Marzec niezły, ale bez rewelacji, kwiecień dość przeciętny i kiepski maj. Minusem marca i kwietnia dla mnie był przede wszystkim wiatr do tego w kwietniu było nieco większe ochłodzenie. Niemniej pogoda była lepsza bo nie padało zbyt często, nie było burz. Poza tym że był wiatr to było dość spokojnie. Usłonecznienie obu miesięcy w stosunku do norm (choć też bez rewelacji) na pewno lepsze niż w maju. Maj jest zaś pochmurny, chłodny i dość częstop pada, jest niespokojny. Ostatnie dni już mnie niczym specjalnie pozytywnym nie zaskoczą

    1. Wszystko zgoda, ale bardzo się mylisz co do ostatnich dni maja, bowiem na 8 ostatnich dni maja (24-31 maja), tylko w dwóch jest szansa na jakiekolwiek opady, jest mnóstwo słońca (wyjątkowo piękny weekend) i umiarkowanie ciepło (szału nie ma, niektórzy by go chcieli, ale mam nadzieję, że Ty do nich nie należysz i zadowala cie wczesnoletnia pogoda pod koniec maja). A na przełomie maja i czerwca ECMWF zapowiada już po raz kolejny kilka dni wręcz bezchmurnej pogody.

      1. Najbardziej zadowolony byłbym gdybśmy mieli o tej porze ok 25 stopni ( trochę więcej czy trochę mniej jest też ok), bezchmurne niebo i brak wiatru. Natomiast na coś takiego się nie zapowiada . Więc zadowoliłaby mnie w miarę stabilna pogoda bez burz, opadów, dużego wiatru z umiarkowanym zachmurzeniem już bez względu na pogodę. Weekend jest w miarę ok, ale nie wszyscy mają wolne w każdy weekend. Natomiast od jutra zacznie się już dość dynamiczna pogoda w Polsce. Ponieważ na Mazowszu daleko będzie od szału to liczę że nie sprawdzą się przynajmniej te zapowiedzi opadów i burz bo to akurat ma mniejszą sprawdzalność niż temperatury czy samo zachmurzenie zwłaszcza w porze ciepłej. Natomiast co do faktu że 25 stopni i bezchmurnego nieba i bezwietrznie tu nie będzie to można być niemal pewnym. Co do początku czerwca to wraz z początkiem tego miesiąca czeka mnie już powrót do miasta i choć pogoda nadal będzie dla mnie istotna to na pewno nie tak jak ma sie wolne poza miastem. Między poniedziałkiem a piątkiem na Mazowszu nie są zapowiadane burze z opadami albo same opady tylko 30.05 ( oczywiście pomimo braku opadu ten dzień i tak daleki będzie od ideału bo ma być zimno i dosć pochmurno), więc liczyłbym chociaż na to żeby te burze i opady jak mają być w pozostałe dni to już najlepiej wieczorami. Ale jak będzie tak będzie. Podsumowując jeśli pominę już weekend i miałbym się skupić na dniach 27-31 maja (które mnie najbardziej interesują) i posiłkując się prognozami to te prognozy raczej nie szczególnie mnie zadowalają, wręcz przeciwnie. Mogę tylko liczyć na to co opisałem wyżej, ale nie nastwiam się już na ładną i całkiem spokojną pogodę. To co było do tej pory i prognozy na ostatnie dni tylko potwierdzają mnie w słabej ocenie tego miesiąca ( jak napisałem już kilka wątków wcześniej razem z majem 2010, 2015, maj 2019 oceniam zdecydowanie poniżej przeciętnej i nie jestem zadowolony z tego maja, ale trudno, może za rok będzie fajny maj)

        1. 27, 30 i 31 maja też będzie słonecznie i sucho. Ostatnie dwa dni maja zapowiada się wręcz bezchmurne niebo, więc nawet lepiej niż ten weekend, bo teraz jednak jest sporo cumulusów na niebie (na szczęscie że nie przemieniły się w Stratocumulusy tak jak w piątek, czego się obawiałem).
          Oczekiwanie 25 stopni w maju jest bezsensowne, takie coś ma prawo się pojawić, ale epizodycznie, a nie trwale przez cały tydzień xd. Zresztą poniedziałek i wtorek tyle przyniosą, ale to swoją drogą :p

          1. To szkoda, bo tylko taka temp. maksymalna jest adekwatna dla maja, dzisiaj i wczoraj to był jednak kwiecień, do tego piździ.

          2. Zresztą sprawdziłem to i w tej dekadzie normą jest tydzień >25 st. w maju, ktoś tu bezczelnie nagina nasze żałosne standardy i zimnolubem jest także w okresie maj-wrzesień :D

          3. “Zresztą sprawdziłem to i w tej dekadzie normą jest tydzień >25 st”
            Tydzień, ale niekoniecznie pod rząd xd

            “dzisiaj i wczoraj to był jednak kwiecień, do tego piździ.”
            Nie wiem po co trollujesz. Fajny kwiecień, 23 stopnie – nierzadko bywały kwietnie, które miały abs poniżej tej wartości.

          4. W kwietniu powietrze nad betonem, przy ścianach osiąga często 23 st., więc nie wiem o co Ci chodzi?. Ja u siebie wczoraj miałem 20 st., zimny dzień jak na III dekadę maja i jeszcze gorszy wieczór.

          5. Kmroz nie jest zimnolubem tylko lubi wiosnę i woli dominację umiarkowanie ciepłych/późnowiosennych-wczesnoletnich temperatur w maju. A przeciwko pojedynczym gorącym dniom w drugiej połowie maja nic nie ma (ja zresztą też). Co innego w ubiegłym roku, kiedy gorąco w maju nie było niczym nowym tylko kontynuacją trendu z kwietnia (czuło się już po prostu normalne lato), a co innego kiedy z wiosny nagle robi się lipiec. Weźmy taki 2002 rok, słaby kwiecień, przekroczeń 20 stopni tyle co nic, i nagle ni stąd ni z owąd przychodzi fala gorąca rodem z lipca. Albo 2012, to samo. W takiej pogodzie można się pogubić.

          6. Maj 2018 10 dni “gofoncych” wobec średnio 6-7 dni w tej dekadzie. Kwiecień 2018 już przemilczę, pisanie o nim w kategorii fal gorąca jest śmiechu warte.

          7. Kwiecień 2018 byłby dość przeciętnym majem jeśli chodzi o termikę. U mnie byłby on lekko ciepłym majem ze średnią dobową 14 stopni i średnią max 21 stopni.

            Do przeciętnego czerwca (będącego zaledwie wczesnym latem) miał bardzo daleko, musiał by mieć kolejne 3 stopnie większą anomalię. I to na południu Polski, gdzie jego parametry były najbardziej przekraczające normy.

            No chyba że taką patologię jak 06.1985 uznamy za lato. Bo od niego był 0,2C cieplejszy.

          8. @alewis27 nie patrząc na pierwsze 3 dni kwiecień’18 można śmiało nazwać czerwcowym (nawet razem z nimi), tak samo zeszłoroczny maj był lipcowo-sierpniowy, gdyby w zeszłym roku takie temperatury i uslonecznienie pojawiły się 2 miesiące później, czyli w czerwcu i lipcu, byłoby najprawdopodobniej moje ulubione lato :)

          9. @FKP
            na “mrozowisku” w Kozienicach (coraz częściej korzystam z danych z tej stacji, żeby nie musieć słuchać o tych rzekomych “betonach”) były wczoraj nawet +23.8 (co ciekawe, o 0.8 stopnia wyższy maks, niż na “betonowym” Okęciu, to najlepszy dowód, że te “betony” grzeją bardziej w nocy, niż w dzień). 23 na 42 ostatnich kwietni miało niższy ABS max!!!! Co więcej, jeśli porównywać do średnich miesięcznych tmax czerwca, to tylko 11 z 42 czerwców miało wyższy!!! Na Okęciu maks wyniósł +23.0, zaledwie 24 czerwce po 1950 roku miały wyższy.

            Średnia dobowa w KZ wyniosła +17.9, na Okęciu +17.1 (tu znowu betony przegrywają ;) ) Na Okęciu 33 na 68 czerwców miało niższy miesięczny avg, w Kozienicach, w Kozienicach zaledwie 9 na 42 czerwców miało niższy ;)
            Jeszcze porównam twój nieco chłodniejszy Płock, ze średnią dobową 15.1, o ponad 6 stopni wyższą niż w przeciętnym kwietniu, o ponad 1 stopień wyższą niż w przeciętnym w maju, i o ponad 1 stopień niższą niż przeciętnym czerwcu. Czyli w głębi woj. mazowieckiego był to dzień typowy gdzieś dla przełomu czerwca i lipca, a na zachodzie tego województwa był typowy dla przełomu maja i czerwca.

            Niektórzy sobie tutaj gadają bzdury jak chcą, ale nie przystoi tak brzydko kłamać na poważnym forum.

          10. No i co z tego, u mnie jest prawie zawsze wyraźniej chłodnej niż na tych stacjach i o tym pisze, kiedy Ty w tygodniu podniecałeś się, że zamiast 15 st. było 20 st. to te 15 st. i stalowe niebo były u mnie…

          11. No to skoro masz zwykle te 5 stopni chłodniej, to w takim razie u ciebie normalny kwiecień to 9-11 stopni w dzień, a normalny czerwiec to 16-18 stopni w dzień :D

          12. Chodzi mi o jeden dzień, wtorek czy tam środę. Naprawdę denerwują mnie te raporty z Okęcia wieczorem latem, kiedy tam beton trzyma >20 st. to u mnie już w przewadze 15-17 st. …

          13. Dobra, kręcisz jak tylko umiesz, przebijasz już samego siebie. Pisałem także o stacjach w Płocku i Kozienicach, a ty ciągle swoje. Fakty są takie, że wczorajszy dzień był ciepły jak na koniec maja i o wiele bliżej mu do czerwca niż kwietnia. Nie zaklinaj rzeczywistości.
            https://meteomodel.pl/poltemp/biezacy-miesiac/

            Na razie kończę tę dyskusję, bo jest ona bezcelowa, ale jak znowu zaczniesz kłamać, to będę to prostował.

          14. Kłamałeś, że oczekiwanie w maju >25 st. jest bezsensowne, kiedy w okr. ref. 1991-2018 widnieją śr. 3,8 takie dni. Czyli 4 dni w maju sensownym jest oczekiwać t. maks. >25 st., w latach 2011-2018 średnio takich dni było śr. 6-7. Kwiecień wg tego ref ma śr. 2,5 dni t. śr. >15 st., także porównanie wczorajszego dnia (który w tym nieprzeciętnie zimnym maju był wyjątkiem a nie regułą, zupełnie jak w typowym kwietniu) do ciepłego (cudownego) kwietniowego uważam za zasadne. Maj ma już od rząd wielkości wyższe normy, dzień ze śr. 15,1 st. leży już blisko normie, szczególnie w III dekadzie maja.

          15. “Maj ma już od rząd wielkości wyższe normy, dzień ze śr. 15,1 st. leży już blisko normie, szczególnie w III dekadzie maja.”
            xD
            to się zdecyduj czy norma dla przełomu maja i czerwca, czy dla kwietnia ;)

          16. Normalny epizod w kwietniu i normalna w III dekadzie maja śr. t. dob. standardowa. Ten maj ma taki charakter, że dzień że śr. dob. >15 st. odbiera się jako wyskok, czego tu nie rozumiesz?

  69. To ja też wstępnie podsumuję wiosnę w moich stronach

    Marzec jak dla mnie rewelacyjny, poprzednie moje ulubione marce 2002,2007,2014 i 2017 miały jakieś dłuższe słabsze (ponure i/lub zimne) okresy, a ten żadnego. Do tego groźne wichury minęły mój region bokiem. Ostatnio FKP wymieniał swoje szczególne dni z marca, to ja też wymienię – 4.03,7.03,8.03, 17.03, 23.03, 31.03 – tym dniom należy się szczere 10/10, zdarzały się marce typu 2005, 2006, 2008, 2009,2013, w których można było tylko pomarzyć o tak wspaniałych dniach. Ale bardzo fajnych dni było dużo więcej w tym roku.

    Kwiecień oceniam dość dobrze mimo wszystko, dla mnie był to miesiąc w stylu 2012 roku, czyli częste skoki pomiędzy różnymi skrajnościami, lecz z dwojga złego wolę to niż kompletna monotonia sprzed chociażby 2 lat. Fajnie, że był pogodny i przeważały wysokie temperatury, niefajnie, że często wiało, pojawiały się liczne przymrozki, no i żenujące było ochłodzenie od 9 do 13.04 (a i dni 14-16.04 też takie jeszcze średnio przyjemne, potem zresztą do 20.04 jeszcze się pojawiały przymrozki). Tragiczne wietrzysko, przy którym nie szło ustać, to 3.04 i 23.04, w tych dniach naprawdę zrozumiałem, o co chodzi Leszkowi z Milicza i jeśli dobrze zrozumiałem, to on ma u siebie o wiele więcej takich dni. No i negatywna w kwietniu była rozwijająca się susza, która miała już świetne podłoże po ciepłych i słonecznych lutych i marcu.

    Co do maja, to do połowy miesiąca go oceniałem w kategoriach “powstrzymanie suszy” i mogłem niekiedy się cieszyć z tej patologii, ponieważ niskie temperatury i małe ilości słońca hamowały parowanie, a potem ta plucha w dniach 13-15.05 porządnie nawilżyła już kompletnie wypaloną glebę. Ale… Cienizna to cienizna. Coś takiego jak w pierwszej połowie maja nie powinna mieć miejsca, teraz gdy susza została częściowo złagodzona, mogę już bardziej chłodno na to spojrzeć, no i spoglądając chłodno, powiem jedno… było, no właśnie, CHŁODNO. Potem od 16 do 23.05 pełno parnoty i burz, lubie okazyjnie burze, ale codziennie to one wykańczają, dobrze tylko, że z nich porządnie dopadało.
    Moją ocenę maja ma szansę podwyższyć okres od 24.05, ale…. w maju 2010 i 2004 też była super końcówka…. W maju 1991 też się z tego co kojarzę zdarzały fajne okresy. Więc sorry, ale to, że pojawiło sie coś takiego jakteraz to jest takie minimum przyzwoitości, tak powinno być większą część maja (ewentualnie nieco chłodniej, ale inne parametry podobne). To tylko wspaniała końcówka słabego maja, na otarcie łez – podobnie jak we wrześniu 2017.

    Chociaż wiosna się jeszcze nie skończyła, to skill sięga jej końca, także mogę podsumować, że mimo wszystko mi się bardzo podobała, gdyby nie tragiczna pustynia, to dałbym jej nawet 5 (głównie dlatego, że zasadniczo mnie obchodzi marzec wiosną, by był taki super jak w tym roku i przynosił wiosenną pogodę, kwiecień też, ale kwietnie zwykle już są fajne, a maj… no ten miesiąc to się już musi postarać by wyjść poza komfort i oczekiwania, a usłonecznienie jego nawet jak jest niskie, to już znośne). No, ale przez suszę, a następnie groźny sposób jej zaspokojenia, ocena spada i to mocno – ostatecznie wystawiam 4-.

    1. A mi wiosna by sie podobała, gdyby nie dwa incydenty zimowe/późnojesienne w kwietniu i maju. Gdyby nie one, to wiosna byłaby nawet, nawet, ale one bardzo rzutują na ocenę tegorocznej wiosny, dlatego nie zasługuje nawet na 4.

        1. Bez przesady. Na 2 to zasługiwała wiosna 2017 – wilgotny, nieprzyjemny marzec i okres 11 kwietnia-12 maja. Dlatego ta na 3, bo było pare ciepłych chwil, zwłaszcza u mnie na N kraju. Wszystko zepsuły dwa zimne incydenty.

          1. W 2017 dużo gorszy był tylko kres 11 kwietnia-12 maja, marzec porównywalny lub nieco gorszy, a druga połowa maja to perełka przy tegorocznej.

          2. FKP – w tym roku jesli połączyłbyś oba incydenty, to też by wyszedł prawie równo miesiąc jak w 2017 :).

      1. to u mnie wyszło to całkiem nieźle

        marzec 6/10, po nim nie oczekuję wiele ale też nie toleruję takiej patoli jak w 2009 czy 2016. Ot normalny marzec z dominacją cyrkulacji atlantyckiej (NAO silnie dodatnie)

        kwiecień 7,5/10 – dość dużo słońca i nie tak źle z temperaturą, tą minimalną również. Zaledwie 2 dni przynosiły ujemną tmin, co jak na kwiecień NIE będący w czołówce najcieplejszych jest świetnym wynikiem. Na plus 2-3 lampowe okresy po kilka dni bez ani chmurki na niebie, na minus zimnica w dniach 10-13 kwietnia (w tych dniach temp wynosiła około 5 st w pełni dnia i odnotowano nawet opady śniegu). Brzydkiej pogody w końcówce nie winię, gdyż wyrobiła ona normę opadów dla tego miesiąca i była potrzebna po suchszym okresie 20 mar – 26 kwi.

        maj 2/10 – cóż, ten miesiąc wiele gorszy niż tegoroczny juz być nie może. 1/10 dostaje maj 2010 który jest chyba nie do pobicia (oby). Ten miesiąc najprawdopodobniej zamknie się z mniejszą liczbą dni tmax >20 niż kwiecień. Co jest dość osobliwym zjawiskiem w momencie gdy kwiecień jest zupełnie przeciętny termicznie. Tak niska ocena to przede wszystkim CODZIENNE opady deszczu przez cały miesiąc, zachmurzenie średnie sięgające 6,5/8 (więcej niż średnia dla grudnia), w konsekwencji nędzne usłonecznienie no i oczywiście bardzo duża liczba dni z temperaturą W ŚRODKU DNIA wynoszącą zaledwie 10 stopni lub mniej. Plusy? Jednym z niewielu była ładna pogoda 1-2 maja. I to, że ten miesiąc się już kończy, zaś w prognozach widać poprawę :)

        1. Akurat tegoroczny maj miał też szczęście do stosunkowo ładnych weekendów w sporej części kraju, przykładowo 3 ostatnie w Kielcach miały przewagę Słońca, choć 12 i 19 maja były tu też burze. Mimo wszystko i tak ten maj zapisze się w czołówce najbardziej pochmurnych w południowej połowie Polski.

  70. Jeszcze jedna rzecz, jesteśmy już praktycznie w maksimum dł. dnia i wysokości Słońca nad horyzontem a ile dostąpiliśmy dni t. maks. >20 st./t. min. >10 st., >25 st./>15 st., >30 st./>20 st.? Trzecich nic, dwie pierwsze można na palcach jednej ręki policzyć. A ile mieliśmy godzin Słońca? Naprawdę nie dziwi mnie, że na zachodzie myślą, że tu białe misie mieszkają.

    1. @FKP w Toruniu ani razu w maju nie zanotowano tmin > 20 st. I jest tu średnio jedna noc w maju z tmin > 15 st. Średni maj ma tmin ok. 7 st., a dziś mieliśmy pierwszą nic od 16 V, kiedy tmin spadła poniżej 10 st., więc takich dni było zdecydowanie powyżej normy. Już o tmaxach > 25 st. Nie wspomnę, w maju są absolutnie zbędne (z resztą dla mnie przez cały rok mogoby ich nie być)

      1. Aż tak to może nie, TMaxy powyżej 25 stopni są jednak latem potrzebne (powyżej 30 za to nie), jednak w maju powinny być limitowane. Ostatni maj bez dnia gorącego to u mnie 2010, a wcześniej 2004,więc liczę się z tym że w małej ilości jest to norma, ale nie oczekuję jeszcze regularnego lata. Jakikolwiek maj 2018 bardzo mi się podobał (ale też z innych powodów), tak wiosna powinna być wiosną. Jak chodzi o miesiące po obu stronach lata, to dużo bardziej wolę gorąco we wrześniu niż w maju.

        1. Tu się zgodzę, temperatury 25-28 stopni latem jak najbardziej mile widziane, ale nie w długich ciągach, tylko najlepiej po 3 dni na każdy tydzień (i też nie pod rząd te 2-3 dni). W takiej kombinacji, to nawet nie miałbym nic przeciwko 1-2 dniom z upałem w każdym tygdoniu. Dlaczego tak? Ponieważ ludzie planują urlopy dużo przed skillem prognoz, więc fajnie jakby “smażenioluby” jednak dostali przynajmniej trochę tego swojego gorąca w czasie urlopu, a zarazem, żeby ci, którzy normalnie pracują, nie musieli się zbytnio męczyć (temperatury 25+ to już naprawdę koszmar w garniaku). Wg mnie takie sierpnie 2009 i 2011 idealnie spełniały to założenie.

          Co zapewni takie założenia? Oczywiście wasza znienawidzona strefówka, z W/SW.

          1. Twoje złośliwości, matactwa i i kłamstwa, w dzisiejszym dniu szczególnie nasilone, niestety dają wyraźnie znać Adminom, że bardzo pragniesz kolejnego letniego urlopu od tego forum.

          2. tylko jak masz garniturkową korporobotę to i tak 98% czasu spędzisz w pomieszczeniach z klimą hulającą na maxa podczas upałów. Do tego stopnia, że mi z niej piździ w mojej robocie bez durnych dresscodów. Auta też większość ma klimę, zwłaszcza na taxi i uberku.

            Upały najmocniej przeszkadzają tym, którzy w pracy mogą się rozebrać prawie do naga. Czyli pracownikom budowy, zwłaszcza w miejscach w pełni nasłonecznionych. Robienie przy nagrzanej ścianie podczas słonecznego upału to jest dopiero koszmar. Ale wytrzymałem i to te 10 lat temu, to było lato 2010 podczas tej najmocniejszej fali upałów w lipcu. Gajerkowcom upał realnie przeszkodzić może jedynie na jakichś obchodach, np. 1.08.2017 jak było 35C na uroczystościach rocznicy powstania warszawskiego.

          3. Właśnie tego dnia w rocznicę Powstania Warszawskiego brałem udział w miejskich uroczystościach. Stanie w garniturze przy 33 stopniach sprawiło że prawie zemdlałem, koszmar ale jakoś resztkami sił dotrwałem do końca. Wolę nawet wymagającą aktywność fizyczną w upale od czegoś takiego.

          4. @kmroz – dla całej sympatii i wiedzy FKP, jego nick oddaje w pełni to, z czym on się utożsamia i czego pragnie. “Fan Klimatów Podzwrotnikowych” oznacza fana klimatów podzwrotnikowych, a więc nie oczekuj od niego tolerancji dla naszych norm klimatycznych, a tym bardziej ochłodzeń, zimy, śniegu i generalnie akceptacji dla wszystkiego, co nie przypomina klimatu podzwrotnikowego. Cenię go za to, że nie owija w bawełnę, a że lubi się droczyć to druga sprawa. Wkurzenie na nasz klimat i pogodę musi jakoś chłopina odreagować. ;-)

  71. ciekawe czy po przejście ulew i rozbudowie wyżu znad zachodniej Europy, kiedy będziemy po jego wschodniej stronie czy czasami nie pojawią się przymrozki, zwłaszcza na początku czerwca.

      1. gfs na piątek pokazuje w pełni dnia u mnie 6-7 stopni, oczywiście to tylko prognozy, ale ten chłodny front a po nim ewentualne rozpogodzenia nocne mogą dać przymrozki, nawet jeśli będzie dwa razy więcej czyli około 13-14 stopni, ale zobaczymy. Może nie być, ale dla niektórych tak późne przymrozki mogłyby być bardzo groźne.

  72. Widzę że na górze rozgorzała dyskusja…
    @kmroz. Liczę na to że będzie tj piszesz czyli że 27, 30 , 31 maja będą bezchmurne i słoneczne, bo w prognozach takiej “sielanki” tu nie widać ( 27 mają być burze i raczej nie bezchmurnie całkowicie, 30- ma być sucho ale niezbyt słonecznie a 31-mają być opady przelotne) , ale ok. Mam nadzieje przede wszystkim na lepszą pogodę niż w prognozach.

    1. W ten weekend też niektóre “gfsiki” i “ułomki” sugerowały, że będzie “niezbyt słonecznie” i “przelotne opady”, a jak jest – widzimy za oknem. Zauważyłem, że te dwa modele, podobnie jak niektórzy na tym forum, lubią demonizować przyjemną cyrkulację strefową i w takich sytuacjach pokazują te mniej optymistyczne scenariusze. Dlatego bardziej ufam modelom ECMWF i ICON.

      No i do tego jest dużo cieplej niż prognozy sugerowały. Teraz to naprawdę porządnie chce mi się śmiać, z tych 14 stopni i całodziennego deszczu zapowiadanych na dzisiaj. Dlatego, sądzę, że z tych 16 stopni na czwartek już za 2 dni nic nie zostanie i będzie to bliżej 20 stopni (a kto wie, czy nie powyżej).

      1. A, jeśli chodzi o jutrzejszy dzień, to ma tutaj być słoneczny i bardzo ciepły, a pod wieczór MOŻLIWE burze o charakterze LOKALNYM (gdyby wszystkie zapowiadane konwekcje się pojawiały, to 10.05 byśmy tu powódź już mieli a nie suszę :D)

  73. Ciekawą rzecz wypluł GFS na piątek dla Skawiny. Tego dnia o 12 UTC miałoby być 21 stopni, by 6 godzin później pokazać zaledwie 7 C. Spory spadek temperatury jest też na poziomie 850 hPa – w ciągu trzech godzin z 7 stopni miałaby spaść na wartość poniżej zera.

    Chcę to na mapach zobaczyć.

  74. u mnie na weekend prognozy sprawdziły się bardzo dobrze wczoraj popołudniowe opady chwilami obfite a dzisiaj piękne słońce, nawet te 2 dni ostatnio poniżej 15 stopni, czyli środa, czwartek też dobrze się sprawdziły, więc ewentualne przymrozki dla mnie są niepokojące, więc akurat to lepiej żeby się nie sprawdziły.

    1. icon podobnie widzi na piątek 12 utc a u mnie 6-7 stopni, dobrze że to jeszcze kilka dni zawsze ma czas się zmienić

  75. To jakaś klątwa… Nie dość, że podczas tego krótkiego okresu z normalną cyrkulacją pojawi się niestety i tak kolejny niż z południa by nabruździć, to potem coraz więcej wskazuje na jej rychły kres…. Dramat, mamy kolejny rok z totalną blokadą, tylko w nieco innym smaku. Nasz klimat, pomimo AGW, nadal potrafi być sympatyczny, o ile mamy normalną cyrkulację. A kiedyś, kurła, to było – piękne bywały także i blokady, takie lato 1982, jak marzenie od połowy lipca do połowy sierpnia.

    Mam nadzieję, że moje “obietnice” się sprawdzą i faktycznie od czwartku do niedzieli czeka nas full słoneczka z przyjemnymi temperaturami, bo potem może być naprawdę kiepsko z pogodą… znowu… Weekend się udał pogodowo wybornie, ale to absolutnie za krótko.

    1. Blokady są fajne zimą, wtedy czuć że to zima a nie jakieś wydłużanie jesieni o 3 miesiące z krótkimi podrygami zimowymi. Teraz to jest badziewna pogoda już od miesiąca, nawet wczorajszy dość ładny dzień nie umknął przed opadami, dopiero dziś nie powinno być żadnej sumy odnotowanej…pierwszy raz od 8 maja!

      Najwyższy czas na porządną zimę, bo ostatnia dająca się we znaki zima na skalę całego kraju to 2012/3. Zwłaszcza najwyższy czas na chłodną pierwszą połowę zimy. W takim Wrocławiu od 6 lat nie było więcej niż 1 cm śniegu w grudniu. W ogóle, przez cały grudzień dowolnego roku 2013-2018. To się wcześniej w ogóle nie zdarzyło. Bywały grudnie bez śniegu jak 1972 czy 1982 ale jeszcze nigdy nie było takiej długiej serii grudni z maksymalną wysokością 0 albo 1 cm jak teraz. Południe i SE Polski miało dość chłodną zimę w sezonie 2016/7, tutaj był grudzień w normie i styczeń z anomalią około -4K, zaś luty blisko normy (tylko nieznacznie od niej cieplejszy). Ta zima jako same DJF była chłodniejsza od 2012/3, dopiero z dopięciem marca 2012/3 wygrywa (różnica na marcu jakieś 8K!)

      1. Też czekam na bardziej zimowy grudzień, w tym zwłaszcza okres bożonarodzeniowo-noworoczny. Wiem, wiem, że to nie najważniejsze, że to uciążliwości (itd.). Tyle tylko, że proporcje między opcjami nie-zimowymi a zimowymi w tym okresie roku robią się zbyt przesadne na rzecz tych pierwszych (w okolicach Trzech Króli znacznie częściej potrafi być zimowo).

        1. Prawosławni śmieją się że ich kalendarz jest lepszy bo 6 stycznia zimowe święta, zwłaszcza na Podlasiu to norma
          :)
          Natomiast ocieplenie bożonarodzeniowe to jedyna pewna rzecz w naszym polskim klimacie. To jest coś nieprawdopodobnego jak rok do roku trafia dokładnie w okres 22-25.12

          1. U mnie w ubiegłym roku były w połowie białe Święta. W Wigilię około południa deszcz zaczął przechodzić w śnieg i wieczorem była już mała biała pokrywa. Idąc na Pasterkę czuło się ten skrzypiący śnieg pod stopami, sceneria była bardzo ładna. W pierwszy dzień Świąt w dalszym ciągu padał śnieg (do wieczora) i było zupełnie biało, ale niestety wszystko stopiło się w nocy i w drugim dniu rozpoczęła się trwająca do 31 grudnia zgnilizna z codziennymi opadami deszczu.

          2. u mnie było podobnie ale mieszkam bardziej na zachód, przez co zgnilizna z opadami deszczu dotarła 25 grudnia w godzinach popołudniowych. Tego dnia była chyba najgorsza, czyli opady mieszane przy dodatniej temperaturze.

  76. CFSv2 który kilka dni temu przewidywał niemal tak gorący czerwiec jak rok temu, dziś sugeruje normalny czerwiec, a na wschodzie kraju nawet lekko chłodny. Szczerze od jakiegoś czasu miałem hipotezę że czerwiec będzie chłodny/w normie. Ponieważ jak już parę razy podkreślalem korelacja maja i czerwca w ostatnich latach jest coraz większa. Jednak prognozy nie wskazują by przypominał maj, ponieważ zapowiada się bardzo pogodnie, dlugoterminowka zapowiada wręcz “złoty czerwiec” dla mnie. Niemal codziennie lampa i brak gorących dni 😍, pamiętam jak zachwycalem się dlugoterminowka z początku kwietnia i sprawdziła się co do joty, czyżby czekał nas kolejny lampowy miesiąc? :D

    1. z czerwcem jest fajna sprawa, bo ten miesiąc może być ładny bez generowania wysokich anomalii dodatnich. Czerwiec 2008 na przykład, prawie rekord usłonecznień a anomalia tylko +1.3, nieco cieplejszy 2003 z anomalią +1.6 podobna ilość słońca. Perełka to 2014, słoneczny czerwiec z temperaturą poniżej normy wieloletniej. I jego analog z 2018, miesiąc gorący który był jednym z gorszych w tej dekadzie, 50h poniżej normy usłonecznień (a trzecia dekada przypominała najgorsze sezony letnie lat 70 i 80, do teraz pamiętam prognozy opadów śniegu na Pomorzu przez ICM UM)

      Lipiec i sierpień to raczej musi być gorąco, by było 300h słońca lub więcej. Wyjątkowy przypadek to tylko lipiec 2013, reszta pięknych miesięcy to upalne miesiące.

      1. W obecnym wieku było wiele cudnych czerwcow zarówno ciepłych (2003,2008,2011, 2016 i 2017), jak i tych chłodnych przeciętnych (2005,2010 i 2014), najciezej jest z lipcem prawdziwą perełka jest tu lipiec 2017, pierwsze dwie dekady fantastic :). Najbardziej do gustu mi przypadły lekko ciepłe: 2008,2009 i 2013. Nawet lipiec 2011 na który tak wszyscy pluja jadem nie był taki wstretny (dużo gorszy był dla mnie np. lipiec 2007, nie mówiąc o tym z 2000). Z sierpniami podobnie, ale już lepiej naprawdę niesamowite były ostatnie 2 dekady sierpnia 2014, piękne polecie, podobnie było rok wcześniej jednak nieco cieplej, za to więcej słońca. Tutaj też super się spisują lekko ciepłe sierpnie: 2007,2009,2011 i 2017

        1. eh, polecie w miesiącu który ma drugą najwyższą średnią w całym roku, i już niewiele odstaje od lipca… No ale co kto lubi. U mnie sierpień 2014 w drugiej i trzeciej dekadzie był wstrętny. Wrzesień przyniósł dużo więcej letniej aury niż te 20 dni sierpnia.

          Od polecia jest wrzesień właśnie, on ma majową średnią miesięczną. Nie jest to już lato w pełni ale wciąż nie nazwałbym tego jesienią w pełni. Zresztą polecie to średnia dob. 10-15 st i 80% wrześniów się wpasuje w ten przedział, pozostałe 20% wyjdzie powyżej 15C (poniżej 10C nie był nawet 1996)

    2. Pogoda zapowiada się wyśmienitą. Nie sugerowałbym się pojedynczą zimniejszą prognozą CFS na czerwiec. Jeden maj poniżej normy wystarczy. Dla czerwca ja preferuje temp max w zakresie 22-25 do 28 stopni. Nawet pojedyncze dni do 30 stopni byle nie za długo. Czerwiec to już miesiąc letni. No każdy lubi co lubi.

    3. @Jacob
      A wiesz że prognoza CFS na kolejny miesiąc zmienia się w zależności od anomalii temperatur jaka będzie panować w ostatnich dniach poprzedniego miesiąca. Nic dziwnego że CFS schładza prognozy na czerwiec bo temperatury w ostatnich dniach maja i na początku czerwca będą poniżej normy

  77. U mnie wspaniały weekend zarówno sobota i niedziela były z temperaturami 22-24°C zachmurzeniem umiarkowanym i w miarę dużą ilością słońca i bez kropli deszczu – ale były takie momenty że chmury na niebie straszyły. Wbrew medialnym prognozom u mnie burz nie było i nie padało.
    Ostatni tydzień maja przyniesie zmienną i dynamiczną pogodą. Najbardziej szaleje odsłona GFS z 12 UTC bo w przyszłym tygodniu widzi zarówno tmax powyżej 25°C jak i temperatury 5-10°C. Te jednocyfrowe tmax i duży kontrast termiczny np. 31 maja to duży odlot.

    1. Serio media zapowiadały opady na Mazowszu? HAŃBA. Dlatego nie tracę czasu by się nie denerwować. U mnie też weekend przyniósł wspaniałą
      pogodę, piękne łagodne lato :) oby tak dalej.

  78. Dzisiaj do cyrkulacji W dołączyła pewna komponenta z N – zwłaszcza na niższych wysokościach – i w większej części Polski mieliśmy niedzielę nieco chłodniejszą:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019052612_Warschau__.gif
    Trochę też wiało, zwłaszcza w pasie Polski N i C. Tak to już jest zazwyczaj podczas strefówki (z W), że najdłużej najpogodniej i najcieplej jest w pasie Polski S (o ile nie tworzą się aktywne niże wtórne dalej na S).

    Jeżeli taka cyrkulacja przeważałby latem to temperatura też byłaby najczęściej wokół normy lub nieznacznie poniżej niej.

    Jednak, jak słusznie zauważył @kmroz, przed nami dalsze osłabienie/zaburzenie cyrkulacji strefowej (atlantyckiej) najpierw z wyraźniejszą składową S, a następnie N. Czekają nas wahania temperatury z anomaliami dobowymi od ok. +5K do ok. -5K między dniami najcieplejszymi a najchłodniejszymi na finiszu maja. A przy tym nie zabraknie opadów i burz – dla Warszawy średnie realizacje za sumami rzędu 15-20 mm w dniach 28-29.05.

    Z kolei na początku czerwca zanosi się na ewolucję układu wyżowego z W/SW Europy na E/NE i stopniowe ocieplenie, raczej bez opadów lub z rzadkimi opadami. Wygląda na to, że dni gorących w I dekadzie czerwca zabraknąć nie powinno, a być może i pierwsze upalne też się pojawią – zwłaszcza, jeżeli późnej do tego wyżu dołączyłby jakiś niż z W/SW, jak w wieczornym rozdaniu modelu ECMWF:
    http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=2&time=240&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24
    To byłby właśnie przykład blokady z wyraźniejszą adwekcją ze strefy (pod)zwrotnikowej.
    Jednak na oceny, czy zrobi się w aż takim stopniu prawdziwie letnio, czy też ocieplenie będzie bardziej umiarkowane (?) musimy jeszcze poczekać.

    PS.
    A tymczasem widać już dobrze cyklogenezę związaną z niżem odcinania jaki formuje się nad Europą S, a który to dołączając niebawem do niżów zmierzających torem N zaburzy cyrkulację strefową:
    https://pl.sat24.com/pl/

  79. ECMWF wciąż się upiera przy kilku dniach z rzędu pełnej lampy. Do tego pierwszy raz postraszył gorącem w końcówce prognozy. Niestety, tak to ma szansę wyglądać, kilka dni lampy nagrzeje mocno powietrze u nas. No, ale zanim to nastąpi, to widać wspaniały pierwszy weekend czerwca.

    1. Jakie to gorąco? 35 st w dzień i 22 w nocy? Jeśli nie to się chyba nie ma czego bać. 28 stopni w czerwcu to normalne zjawisko podczas ocieplenia.

      1. Ja właśnie nie wiem o co chodzi, w prognozach nie widać żadnych upałów a już panika, jakby miały przyjść arabskie temperatury…No ale nie wiem, może jak np. w Warszawie temperatura przekracza 15 stopni w cieniu to odczuwalna wynosi wtedy 30…no ale nie moja wina, że aby normalnie funkcjonować w stolicy to na Podlasiu musi wystąpić przymrozek i t maks poniżej 10 stopni.

      1. @Zbigniew, a to początek czerwca jest już u nas miesiącem letnim? I upały to norma? Ciekawe, szybko się to wszystko zmieniło.

        1. @Dorka
          Jeśli chodzi o czerwiec to jest to już początek meteorologicznego lata i pierwsze wystąpienie upału w skali na większym obszarze Polski to nic zaskakującego. Czy ty uznajesz kalendarzowe czy meteorologiczne pory roku?

          1. Zbigniew, chyba u nas nie ma już podziału na żadne pory. Ja kieruje się tym jak się czuje. Dziś jest po prostu Koszmar. Hektolitry potu wylane na rowerze :( i raczej do września mogę zapomnieć o normalnym życiu….

          2. No dzisiaj jest słaby wiatr, wysoka wilgotność i do tego świeci słońce, więc faktycznie może być dość męcząco, ale do tego, co było 26.04 jest daleko. Niestety, jak burza przechodzi bokiem, to najgorsza z możliwych rzeczy, bo orzezwienia brak, a tylko wilgotność powietrza rośnie.
            Ale jak sobie to porównuje do tego co się działo rok temu pod koniec maja (koszmar!) to od razu sie robi chłodniej;)

          3. A Ty dalej swoje ;) Pisałaś niedawno że mamy w tym roku fajną, długą wiosnę, a teraz że nie ma u nas podziału na żadne pory. Jedno kłóci się z drugim. Teraz zwykłą koleją rzeczy wchodzimy w lato.
            A co do braku normalnego życia do września… skąd możemy wiedzieć jak będzie. Na razie nie widać żadnych upałów, w Warszawie dziś dosłownie jeden nieprzyjemny dzień, ale to przez parność a nie temperaturę. Spróbuj wzorem jednego z byłych premierów odciąć się od lata 2018 grubą kreską. Bo jak tego nie zrobisz, to słowo daję (!), nawet kopia lata 2016 czy 2017 będzie dla Ciebie koszmarem.

      2. @Alewis @Zbigniew
        Mój niepokój wynika raczej z obserwacji prognozowania sytuacji barycznej. Wiele wskazuje na to, że może wrócić szybko blokada, ale taka w stylu 2018 roku, A nie dotychczasowego 2019 roku. Blokady generalnie generują skrajności w obie strony, A strefa zapewnia w porze cieplej umiarkowaną aurę z regularną zmiennością- jeśli pojawi się nawet 33 stopnie, to wiadomo, że przy strefie to epizod i nie ma czego się bać.

    2. No jednak masakra………..Jeśli już na początku czerwca zrobi się gorąco, to słabo to widzę……….Obawiam się, że to koniec dla mnie “pogody do życia” :(

      1. Widzę że dalej masz w świadomości mocno zakodowany 2018 rok, spłycanie i odwoływanie ochłodzeń, duże anomalie itp. Lato 2018 już dawno za nami. Trwa chłodny maj, dobiega końca dość umiarkowana wiosna, niemal skończył się problem suszy (jedynie na obszarach woj. lubuskiego i zachodniopomorskiego notuje się jeszcze lekką posuchę) i naprawdę można przestać myśleć o aktualnej pogodzie w kategoriach ewentualnej powtórki z ubiegłego roku. W prognozie dla Warszawy widzę że ocieplenie nie będzie długie, a temperatura niemal na pewno nie osiągnie 30 stopni (osobiście myślę że skończy się na max. 27-28). Co będzie później – zobaczymy – ale przyjemniejszych momentów będzie na pewno wiele. W 2016 roku podobne ocieplenie zdarzyło się wcześniej, bo pod koniec maja, a wcale nie przełożyło się to na nieznośne lato (poza ekstremalnym ale krótkim epizodem w III dekadzie czerwca). Upalny był początek czerwca 1979, a chyba wiesz co przyszło później :) Mogę z pamięci wymienić wiele czerwców z upalnymi początkami, a tym razem nic takiego nie widać. Musisz tylko zmienić myślenie i nie bać się lata, nie przyjmować go z góry jako coś złego i koszmarnego, bo samo nastawienie potrafi zadziałać jak efekt placebo. Nawet Editor to niedawno przyznał, a nie lubi gorącej pogody dużo bardziej od Ciebie ;) Nie mogę Ci zagwarantować że nie będzie upałów, bo w lipcu/sierpniu pewnie będą, jak to w naszym klimacie się przyjęło. Ale nie widzę powodu do tego by obawiać się że będzie ich jakoś specjalnie dużo i przyjemny okres już się kończy. Głowa do góry :)

        1. Ehh Piotrze, no niestety, pozostał mi strach po poprzednim lecie :( Jakoś mało wiary mam, że będą jeszcze choćby takie lata jak 2016-2017, które były dla mnie całkiem ok. Tylko niepotrzebnie się “nakręcam”, bo na pogodę nie mam żadnego wpływu i jeśli już przyjdę upały, to będę musiała je jakoś przetrwać………Pozdrawiam

          1. A @dorka pamiętasz jak po nieciekawym maju 2015 przyszło gorące lato i ekstremalnie ciepły sierpień wtedy to była jazda, teraz i może być lepiej bo od czerwca do września, ja już się doczekać nie mogę :D wtedy życie zacznie mieć sens.

          2. @Lulek przy twoich oczekiwaniach pogodowych, masz “szansę” max przez 3 miesiące na “życie z sensem” I to z pewnością nie non stop. Współczuję :)

    3. No i super, w końcu zaczyna się lato, a nie jakiś wyrób latopodobny rzędu 0-10 w nocy i 15-20 w dzień, co jest marzeniem zimnolubów . 22-28 stopni w dzień i 12-18 w nocy niech będzie z nami do końca września.

          1. Już ci niżej napisałem, że chodziło mi o wczorajszą odsłonę ECMWF, która na szczęście już odeszła do lamusy. Temperatury 22-28 w dzień i 8-15 w nocy mogę mieć całe lato, byle nie więcej (nie licząc oczywistych krótkich epizodów).

          2. Noce z temperaturą jednocyfrową oraz temperatury maksymalne rzędu 21-23 stopni to jednak “trochę” za mało jak na lato.

            Dla mnie przez całe lato może być nocami 12-17 stopni a w dzień 25-30 stopni.

  80. Dla ochłonięcia po wieczorze wyborczym poszedłem na dwór w celu obserwacji Starlinków (widziałem). I jest pięknie. Po raz pierwszy od początku kwietnia jest piękna, ciemna, gwiaździsta noc. Na łąkach kładzie się lekka mgła, na SE świeci jasny Jowisz, a obok Antares i Skorpion – symbole późnej wiosny i wczesnego lata na niebie. Ku górze pnie się Trójkąt Letni, tworzony przez Altaira, Deneb i Wegę, widać też Drogę Mleczną. Ciepło, przyjemnie… wobec częstego narzekania na pogodę warto czasem pocieszyć się choćby taką chwilą :)

  81. Pomimo przejściowych ochłodzeń, coraz bardziej prawdopodobne, że I dekada czerwca nie poskąpi nam aury już typowo letniej/wakacyjnej i to ponownie przy słabszych/rzadszych opadach.

    1. Dokładnie, widać przełom. Najważniejsze, że kolejny weekend zapowiada się całkiem sympatycznie, bo parę dni temu były fusy w granicach 10-15 st.

      1. Weekendy w tym roku są naprawdę dobre pogodowo. Taka antypoda 2004 roku, który nawet jak miał ładny tydzień, to często weekend fatalny.

    2. Idzie ten fajny typ pogody z dużą ilością słońca, temperaturami około 25 stopni i suchym wiatrem z N, NNE oraz NE.

        1. Początkowo będzie z W, potem zmieni kierunek na bardziej północny, mam na myśli końcówkę prognozy.

  82. Gdzie wy widzicie jakieś gorąco czy upały? Na najbliższe 7 dni dla Katowic wciąż jest prognoza z większością dni nieosiągającą progu 20 stopni w dzień! Tylko dzisiaj może być 25, potem 22 15 16 21 16 18 18. A noce to dopiero zimne, 6-8 stopni. 18 w dzień i 6 w nocy to jest dobra pogoda w połowie kwietnia a nie w czerwcu.

    To już nawet normy są obecnie ciepłe. Wczorajszy i przedwczorajszy dzień miały dość niewielkie anomalie dobowe, niecały 1K. A były to ciepłe dni z tmax przeważnie 20/25 i w miarę ciepłą nocą.

  83. Nowy ECMWF już nie widzi powrotu blokady – przewaga mobilnych wyżów torem Azory-Rosja, pomiędzy nimi szansa jednak na orzeźwiające fronty z krotkim załamaniem pogody, potrzebnymi opadami i wymianą powietrza. Odsłona rewelacyjna, ale chyba każda opcja cyrkulacji przypominającej chociaż strefową mi by odpowiadała.

    1. Byleby te fronty z zachodu przynosily deszcz. Ostatnio jedyne szanse na deszc u mnie no strefy opadow idace od kierunku S I paradoksalnie od E – mowie o polroczu cieplym.

      1. A ja mam tego deszczu już po uszy bo od 27.04 padało prawie codziennie, a po ulewach srodowo czwartkowych suma może przekroczyć 200 mm za ten okres. Nawet dzisiejszy ciepły dzień jest pochmurny, cały czas wisi groźba deszczu i burzy.

  84. A ja się zastanawiam, czy w tym roku doczekam się miesiąca, który w całości będzie mi się podobał w porze ciepłej. Na razie cały fajny był tylko luty, ale to jeszcze zima. Kwiecien i maj miały fajne, ciepłe drugie połowy w północnej Polski, ale to nie caly miesiąc.

        1. No to tym razem mnie pozytywnie zaskoczyłeś, takie miesiące jak najbardziej mogę brać – jedynie wrzesień 2016 trochę mi nie odpowiadał, bo ta fala gorąco-upalna ciągnęła się zbyt długo. Maje i czerwce z 2016 i 2017 były dla mnie bardzo fajne i udane, lipce i sierpnie zresztą też, podczas gdy ty je tak krytykujesz…

          1. Kmroz – tam gdzie mieszkałeś to nie, ale na N Polski już tak. Ciągle tylko deszcze, deszcze i deszcze prawie codziennie, nawet nie widziałem potrzeby kąpieli w jeziorze. Wrzesien 2016 był właśnie piękny, bo nie było incydentów zimowych.

          2. “Wrzesien 2016 był właśnie piękny, bo nie było incydentów zimowych.”
            Nie kojarzę ANI JEDNEGO września w tym wieku z najmniejszymi incydentami zimowymi. No chyba, że masz na myśli przymrozki…. a te, to akurat we wrześniu 2016 niestety były.

          3. @Osowa
            jeszcze jestem w stanie zrozumieć narzekanie na oba lipce i sierpień 2016. Ale nie rozumiem, co ci nie pasowało w sierpniu 2017. Doznałeś jakiś zniszczeń podczas tych nawałnic, że negatywnie oceniasz cały miesiąc?

          4. Sierpien 2017 to był piękny sierpień, wtedy były najcieplejsze wieczory jakie pamiętam w życiu bez bardzo wysokich temperatur maksymalnych.

          5. Kmroz – sierpien 2017 to w większej częsci kontynujacja lipca 2017. Jestescie z południa Polski i nie macie pojęcia jak tutaj przez całe lato padało. Natomiast kiedy był zimny, brzydki wrzesien? Na pewno 2013 i 2017. 2017 to prawie cały miesiąc póżnojesienna szaruga i deszcze.

          6. @Osowa
            Ty jesteś z północy Polski, czy północy Europy? Bo jak z pólnocy Europy to rzeczywiscie, w Murmańsku większośc dni pochmurna i spory chłód nawet jak na nich. W dodatku dużo padało. Ale już np w Olsztynie na północy Polski był to bardzo ciepły sierpień i niezbyt mokry.

          7. Z Kujaw. Ładnych, ciepłych dni podczas tego sierpnia 2017 mogłem policzyć na palcach dwóch rąk. Całe lato było fatalne, podobnie jak w 2016. Zresztą zobacz ile u nas było dni z deszczem w lipcu i sierpniu.

          8. A ja przedkładając na twoje województwo jestem mniej więcej z szerokości geograficznej Włocławka i tamten sierpień pamiętam w większości jako gorący i słoneczny.

  85. Pytanie czy doczekak sie solidniejszych deszczy u siebie – Zielona Góra bez jednoczesnegi zagrozenie powodziowego I przemoczenia upraw na S kraju ? Obawiam sie ze jutrzejsze opady beda dosc slabe u mnie I w I polowoe czereca powdoci susza :(

    1. Susza w naszym kraju jest cały czas, wyschnięta na wiór gleba przyjęła zdecydowanie za mało wody, wiele z niej za to płynie obecnie do Bałtyku, a część trafiła do piwnic, domostw, tunelów itp…. Dlatego wbrew temu co niektórzy mówią, jak najbardziej można mieć obawy co do lata, zwłaszcza, że w Skandynawii (która wg mnie jest tu kluczem) też jest gorzej niż tragicznie.

      1. Co wy macie z tym ciągłym biadoleniem na temat suszy?! Przecież to już jakaś fobia u części piszących tutaj. Szczególnie ironicznie brzmi to kiedy południe kraju ma wciąż w oczach zagrożenie powodziowe. Opady nigdy nie padają tak jakby ta część tu piszących sobie tego życzyła – 2-3 razy w tygodniu po 10 mm. Mają tendencję do grupowania się w okresy mokre i suche. I jest tak u nas od dawna. Obecnie od miesiąca w Europie środkowej trwa okres mokry. Pewnie za jakiś czas pojawi się okres suchy, być może również kilkutygodniowy. Co oczywiście nie znaczy, że w każdym miejscu suma opadów jest podobna – orografia działa. O prawdziwej suszy to mogliśmy mówić choćby w Kalifornii w latach 2011-2017, gdzie praktycznie niemal każdy miesiąc w tym okresie przynosił opady poniżej normy. U nas coś takiego nigdy się nie zdarza – być może pojedyncze stacje zanotowały jakieś pojedyncze okresy z np. 10 miesiącami z rzędu z opadami poniżej normy. Ale nigdy kilkuletnie.

        1. Najdłuższe jakie pamiętam to druga połowa 2011 (jesień w Warszawie imponująco sucha, niemalże 0 opadów przez całe 3 miesiące), oraz zima 2017/8 wespół z marcem i kwietniem. Lato 2017 z majem też suche.

  86. No i tak jak wczoraj mówiłem, prognozy coraz lepsze, już w środę po południu zrobi się na Mazowszu ładnie, a ostatnie dwa dni maja lampowe. Dzisiaj oczywiście też przewaga słońca na C Mazowszu, chociaż opady konwekcyjne nie są zbyt daleko, dotarły już pod Garwolin.
    Już teraz GFS daje na 31.05 +21 stopni, czyli kto wie, może będzie +24 ;) Wcale mnie to nie zdziwi, bo wyże nagrzewają się błyskawicznie.

    Znikają już do kosza także zapowiedzi chłodnego początku czerwca, wręcz przeciwnie – ma być on bardzo ciepły, chociaż na szczęście (poza tym wczorajszym ECMWF) żadna odsłona nie wskazuje na razie, że zbyt gorący. Jednak przy pełnym słońcu przez 16 godzin na dobę, może zrobić się cieplej, niż przewidują to modele.

    Jednym słowem, wielu tych, którzy od 27.04 tutaj non stop narzekali, teraz będą się radować. Jak dla mnie też super, pogoda a’la lipiec 2013 jest wspaniała, w lipcu jest to norma, na początku czerwca spora anomalia – ale to wciąż te same temperatury.

    1. Przynajmniej ja używając gdzieś określenia “typowo letnia” nie mam bynajmniej na myśli od razu dużego gorąca lub upału – przykładowo już dzisiejszego dnia mamy aurę typowo letnią – z wyjątkiem Pomorza (właściwie całego).

      Natomiast mój ideał cyrkulacyjno-pogodowy na lato (jak i w ogóle porę ciepłą) to niezbyt silna cyrkulacja strefowa z dominacją składowej S (de facto WSW/SW). Ale i też prąd strumieniowy przesunięty nad C/N Skandynawią. Okresowo wyże rosyjsko-bałkańskie, na kilka dni (+/- 5 dni) zatrzymujące fronty poza Europą C, przy aurze dość ciepłej lub gorącej – ale co klika dni przejście frontu (z W na E) z umiarkowanymi opadami (+/- 10 mm) i umiarkowanym ochłodzeniem na 1-3 dni. A potem ponownie coraz cieplej (ale nie upalnie) i kilka dni z przewagą aury pogodniejszej.

      De facto coś pośredniego między typową cyrkulacją strefową a blokadą kontynentalną. Przy typowej “strefie” dynamika pogodowa jak dla mnie jest zbyt duża i za często wieje. Ale i zgoda, że przy wyraźniejszych blokadach mamy zbyt długie/silne skrajności w takim, czy innym kierunku.

      Ba, jest to też wariant za jakim przepadam w porze chłodnej – zimą jednak mam też drugi, bardziej umiarkowanie zimowy.

      Tyle tylko, że przypadek jest zbyt wyidealizowany, a przy tym wiadomo, że pogoda to nie koncert życzeń – trzeba korzystać jak sprzyja, a jak nie to robić wszystko, aby jak najmniej się nią przejmować (o ile nie dokuczy już ewidentnie).

      1. No cóż dla mnie już dzisiejszy dzień jest za ciepły, duszny, brak komfortu termicznego :( Trudno mówić o dobrym samopoczuciu, kiedy człowiekowi jest zwyczajnie za ciepło!!!
        Ale cóż :( uroki lata…………..a defacto mamy jeszcze niby wiosnę.

        1. Nie jest znowu jakoś bardzo gorąco – 25/26 stopni, tyle to się zdarza w maju co roku. Tylko ta duszność może faktycznie zawyżać odczuwanie temperatury, coś takiego miałem pod koniec lipca 2018.

        2. @Dorka
          Nic zaskakującego, że jest parno i duszno bo napływa bardzo ciepłe i wilgotne powietrze ze skłonnością do burz i opadów konwekcyjnych. Mnie też jest osobiście duszno i parno.

          1. Dzisiaj dzien przyjemny, 24 stopni, mozna nawet na motorku jechac na krótkim rękawku. Narzekać mogą tylko zimnoluby. 24 stopnie to nie upał

          1. Bo dzisiaj narzekania dotyczyły bardziej za podwyższonej wilgotności (parności), a nie zbyt wysokiej temperatury samej w sobie.

          2. Jakiej parności? Na Okęciu na razie za dzisiejszy dzień wilgotność wynosi zaledwie 58%! A o 14:00 zaledwie 40%….U mnie dzisiaj był jeden z suchszych dni jaki przy tej temperaturze może się zdarzyć, średnia wilgotność ok 60%.

          3. @podlasianin
            Sądząc już po samym zachmurzeniu można wywnioskować, że obecna masa powietrza nie jest/była całkiem sucha. Zresztą synoptycy IMGW uznali je za PPmc, a na Pomorzu za PPm (a nie za PPk).

        3. A swoją drogą…. w lecie które nie pamiętasz jako gorące (2010) takich dni jak dzisiaj naliczyłem dokładnie…. 47 xD

        4. Kiedy Tobie jest już za gorąco to ja dzisiejszy dzień i nadchodząca noc oceniam jako ideał późno majowy.
          Śr. abs. t. maks. maja w Wawie to 27-28 st., mogło być gorzej :D

      2. Jak będzie słońce nie będę narzekać. W czerwcu przy słońcu temperatura i tak nie będzie niższa niż 18 stopni w dzień, jedynie w nocy może dokuczac chłód. Maj niestety na S Polski jest okropny, uslonecznienie będzie rzędu 60% majowej normy, a zachmurzenie średnie większe niż norma grudniowa. Nie zaakceptuje takiej ilości dni z deszczem i niska temperaturą.

        Czy to będzie lipiec 2013 czy lipiec 2006 będę się cieszył. Byle było słonecznie i sucho na więcej niż 2 dni. A tak jak chochlik już pisał, deszczyk 10 mm co 3 dni to wishful thinking a nie jakaś realna opcja. Albo mamy okres suchszy bez opadów 10-20 dni (rzadko więcej) albo mokry z opadami prawie codziennie jak obecnie czy wcześniej 1-20 marca.

        Dla mnie kompletnie zbędne są latem dni chłodne i pochmurne przy których nie pada w ogóle albo bardzo mało. A których jest sporo, nawet w tegorocznym maju zwłaszcza w pierwszej połowie. Do niedawna nie zanosilo się żeby ten maj jakoś mocno przekroczył normy, bo nie padało dużo mimo zimna i chmur. Codziennie owszem ale te sumy to byly Tr albo ułamek milimetra.

        1. “W czerwcu przy słońcu temperatura i tak nie będzie niższa niż 18 stopni w dzień”
          Bywała niższa i to sporo.

          1. Pisze przy słońcu. Przy pochmurnym niebie to i poniżej 10 stopni bywało, rzadko bo rzadko ale bywało. Ale przy lampie od rana do wieczora taka niska temperatura jest nierealna w czerwcu. 1000 W na metr kw nagrzeje mimo zimnej adwekcji.

          2. To u mnie przy silnej adwekcji z N 6 czerwca 2018 było 17 st. przy czystej lampie. A to z brzegu przykład, od 1951 takich “perełek” by się więcej znalazło, mogło i być 13-14 st. przy pełnym Słońcu.

  87. Wszystko wskazuje na to, że według wieczornej prognozy GFS, niemal cała Europa od 10 czerwca zacznie się “gotować”…
    W południowej Rosji 38 stopni, na Ukrainie 35 stopni, a w Polsce niewykluczone będą pierwsze w tym roku osiągnięcia pułapu 30 stopni.
    W ogóle w tej prognozie nie widać niżu islandzkiego. Przeciwnie – 12 czerwca widać tam potężny wyż.
    Jeśli sie sprawdzi ta sytuacja baryczna, to skąd ma płynąć chłód podczas ewentualnych ochłodzeń? Jedynym wybawieniem będzie wtedy duże zachmurzenie i ciągle opady deszczu.

      1. Na szczęście ten “fus” jest mało realny ;)
        Choć tak jak wspomniałem wcześniej – nadchodzi lato, trend temperatury mamy rosnący, więc upały prędzej czy później nadejdą. Ale czy aż takie jak w tej wieczornej prognozie GFS? Czas pokaże.

      2. Osowa ja mam w mieszkaniu klime. Więc owszem może to i jakiś bunkier będzie…. Niektórzy pewnie będą mieli gorzej jak faktycznie przyjdą do nas mega upały. I wtedy chyba będzie nieco mniej głosów radości z ciepelka…

          1. I jeszcze tak dla sprostowania – na razie nie widzę żadnych upałów ;) te prędzej czy później przyjdą, ale jak mam nadzieję w małej ilości

          2. Piotrze, a ja patrząc na prognozy i to o czym pisze Lucas, a co ma się dziać w Europie w I dek czerwca, patrzę na sytuację z niepokojem. Jeśli faktycznie już pierwsza fala upału będzie u nas na pocz. czerwca, to można się niepokoić jak będzie wyglądało lato……….Niestety. Mój optymizm z wiosny znikł, bo zwyczajnie skończył się dobry czas w pogodzie, dobry tzn dający komfort termiczny.

    1. Zapowiedzi 35°C w I dekadzie czerwca na N europejskiej Rosji robią wrażenie.
      Tym bardziej powinniśmy zwracać uwagę, czy nie dojdzie do kolejnej blokady W cyrkulacji strefowej.

      1. Jestem ciekaw jutrzejszych zjawisk atmosferycznych na SE Polski, gdyż 1) Będę czuwał nad bezpieczeństwem dość dużej grupy podopiecznych na świeżym powietrzu 2) Wolałbym zawczasu być ostrzeżonym – tj. widzieć rozwijające się chmury Cb i odczytać zawczasu sytuację na radarach pogodowych.

        Dzisiaj (Zamojszczyzna), temp. w słońcu wedle tablicy na plaży wskazywała 30 stopni, i mogę dać wiarę tymże wartościom. Ogółem bardzo ładny dzień

    2. Ten fus z punktu widzenia potencjału wcale nie jest mało realny. W południowej części Rosji między czerwcem a lipcem są możliwe upały nawet powyżej 40 stopni ( w Polsce już od maja jesteśmy w potencjale górnym między 35 a 40 stopni). Jest to jednak odległy termin. Gdybśmy w tym roku nie uświadczyli nigdzie temperatur powyżej 30 stopni byłoby to wydarzenie niebywałe/wyjątkowe. Wolę się skupiać na prognozach 5 dni w przód a tu widać spory chłód pod koniec maja a na samym początku zacznie się ocieplać ale nadal będzie dość chłodno. Dzisiejszy dzień u mnie na Mazowszu był niezły. Co prawda w dzień się trochę chmurzyło i wiał okresowo umiarkowany wiatr, ale było też słońce a temperatura osiągnęła 25/26 stopni i do tej pory nie padało i oczywiście nie było burzy. Jutrzejszy dzień ma być najgorszy jeśli chodzi o pogodę w tym tygodniu bo mamy mieć doczynienia z niebezpiecznymi zjawiskami i opadami. Może więc sama końcówka maja nie będzie jeszcze taka zła. Powrócę do meteorologicznego lata który wkrótce się zacznie. Przypomnę że w zeszłym roku pomimo że lato zapisało się rekordowo ciepło to nie odnowatno jakos niezwykłych temperartur maksymalnych ( w sierpniu jeśli się nie mylę lokalnie było nieco ponad 36 stopni). Zobaczymy co nam przyniesie w tym roku ale najpierw oczywiście czerwiec-pierwszy miesiąc lata

      1. Może teraz modele niedoszacowują skali ociepleń?
        Lucas Wawa o tym często pisze. Te zjawisko jest dosyć częste, bo jeszcze przed Majem, który zapisuje nam się z ujemną anomalią, to dotychczas skala ociepleń była niedoszacowana, a nadchodzące ochłodzenia były spłycane w prognozach, no ale zimny maj zweryfikował wszystko – przynosząc w części Polski najzimniejszy Maj – tudzież jego pierwszą połowę – od kilkudziesięciu lat

      2. Ja o tym bardzo dużym cieple na N europejskiej Rosji nie pisałem jakoby już to było przesądzone – tylko w kontekście potencjału na tak wysokie temperatury już u progu meteorologicznego lata na terenach 1000+ km na NE od NE Polski (bieguna zimna przez część roku). To powinno dawać do myślenia co może dziać się i u nas, gdy adwekcje częściej będą ze składowymi E i/lub S.

    3. “niewykluczone będą pierwsze w tym roku osiągnięcia pułapu 30 stopni.”
      Wielkie to osiągniecie >30 st. w II dekadzie czerwca, jakby chociaż >35 st. w większej części kraju wypluł to zrozumiałbym tą ekscytacje.

      1. “to zrozumiałbym tą ekscytacje”
        ->>> Ja nie widzę we wpisie @anonim ekscytacji tylko normalne komentowanie pogody i prognoz.

  88. Trochę się prognozy zmieniają… ochłodzenie potrwa 2 dni (całe szczęście, ale za to będzie mocne, bo 13 stopni w środę maxymalnie w dzień), a od piątku znowu powyżej 20 stopni i pełno słońca. I bardzo dobrze! Czerwiec się zaczyna, wiosna już praktycznie za nami, jak widzę takie prognozy na weekend i przyszły tydzień to serce się raduje. 25 stopni w dzień i 13 w nocy. Idealnie.

  89. U mnie w przyrodzie lata jeszcze nie widać, za początek lata przyjąłem kwitnienie jaśminowca, jeśli będzie chociaż spełniona norma term. i usł. to powinny zakwitnąć ok. 5 czerwca.

    1. Póki co kwitną akacje, a jaśminowce powinny za +/- tydzień. Pewnie przy kolejnym ociepleniu w I dekadzie czerwca.

        1. To też ciekawe, bo maj w Wielkopolsce jest (był) średnio chłodniejszy niż na Mazowszu. Może to też kwestia warunków bardziej lokalnych – w zależności np. od usłonecznienia, czy warunków glebowo-wodnych, bo w tym względzie możemy mieć różnice nawet na niewielkich dystansach.

      1. Musisz się Lucas dobrze się rozejrzeć, jeżeli w Zamościu widziałem kwitnące jaśminowce to w tegorocznej znacznie cieplejszej Warszawie na pewno kwitną.

  90. Dzisiaj miałem u siebie ciepły dzień, ale słońca prawie nie było, przebijało się przez mocno zachmurzone niebo na krótko. Na synopach zachmurzenie 7/8 przez prawie cały dzień. Tmax 24 stopnie, może być. W końcu ciepły wieczór, godz 21:00 i 20 stopni na dworze a nie 8 czy 10. Jutro też pochmurno i ciepło, środa i czwartek bez komentarza, może w piątek W KOŃCU ta patologia się skończy na dobre? Jakoś tych 16 godzinnych lamp nie widzę! Jeśli taki dzień jak dzisiaj już wywołuje narzekania na gorąco to ja nie mam pytań. Największi malkontenci sobie poinstalowali klimatyzację w mieszkaniach, a i tak marudzą przy temp. wyższej od pokojowej o 2-5 stopni… Co ma powiedzieć taki FKP jak jest -20 w zimie, tak z 45 stopni poniżej jego granicy komfortu? D:

    1. Też przecież w takich okolicznościach narzeka…
      Ja nie ukrywam, że wolę w pogodzie umiar – jednak niezbyt długo trwające wzrosty Tmax powyżej 35°C latem, jak i poniżej -20°C zimą traktuję jako “próbkę” innego klimatu u nas…

  91. A u mnie na Kujawach maj już leciutko dzisiaj powyżej normy, choc najblizsze je nieco zbiją to i tak miesiąc ten zakonczy się na N Polski w okolicach normy. Druga połowa miesiąca w przeciwieństwie do południa kraju była naprawdę niezła.

    1. Wygląda to drastycznie. Kombo wypalonych Rosji i Skandynawii może w tym roku uśmiercić wielu ludzi. Odpukać!

      Tak coś czułem, że to zbyt piękne, byśmy mieli chociaż tydzień spokojnej, przyjemnej pogody w dzisiejszym klimacie

      1. Niestety. Obawiam się, że może być jeszcze dużo gorzej nie w zeszłym roku. I że niestety AccuWeather się nie pomylił………No, ale przecież jakieś 90% Polaków (jak nie więcej) marzy o niekończących się upałach, więc chyba zapanuje powszechna szczęśliwość wreszcie w naszym kraju…….
        Tylko znienawidzone “zimnoluby” będą nieszczęśliwe, ale to przecież jakaś garstka dziwologów ;-) normalny człowiek uwielbia temp 30+. :-)

        1. Skoro masz klime to po co nadal narzekasz?

          Ja osobiście uwielbiam gorac-upał. Nie mam klimy bo w tak zimnym kraju jak Polska mi ona niepotrzebna. A narzekać jedynie mogę na zimno przez zdecydowaną czesc roku, a nie na upały których prawie ogóle nie ma w tym nieciekawym klimacie.

          1. Podlasie, czy Ty myślisz że moim marzeniem latem jest siedzieć 24h w domu i chłodzić się klimą??? Ja uwielbiam aktywność fizyczną, rower itp., co w upale jest koszmarem. Poza tym musze dotrzeć do i z pracy i załatwić różne sprawy “na mieście”, które jest niezłym piekiełkiem w upały….

            W czerwcu oczekiwałabym tego, żeby w wolnym czasie pojeździć rowerem i pocytać książkę w parku. Ale w upały zdecydowanie nawet i tego mi się odechciewa.

            Śmiać mi się chce, kiedy czytam o tym jakim to “zimnym” krajem jest Polska ;-)

          2. I co ma zrobić Natura, aby wszystkich uszczęśliwić?
            Rzekłbym, że mamy klimat dość kompromisowy – o ile pogoda nie będzie się wyraźniej rozregulowywała.

          3. Lucas, wg mnie to w jakim kierunku idą u nas pory letnie- wg mnie nie jest kompromisowe, idzie w kierunku gorących skrajności. Wg mnie w naszym kraju upały są co najmniej do niczego nie potrzebne, przedłużające się upały są bardzo męczące i niebezpieczne. Zresztą nie znam w ogóle żadnego plusa upału.

            Nie wiem czy to Natura, czy człowiek tak nam pozmieniał klimat, ale mnie boli też to, ze nie w takim kraju się wychowałam, ze te zmiany są zbyt drastyczne. Jak dla mnie :(

          4. A ja jeszcze raz napiszę – kobiet o wiek się nie pyta, ale upały były w Polsce zawsze, może poza kilkoma zimnymi rocznikami w latach 70. Lata 90-te to już lata naprawdę bliskie współczesnym pod tym względem, upały występowały już w dużej ilości, a lato 1994 przyniosło taką falę, jakiej nie widziano nawet w sierpniu 2015. A klimat Polski XXI wieku jest najlepszym klimatem na świecie :) Trzeba czasami trochę przecierpieć, wytrzymać kilkanaście dni upałów i kilkanaście dni całodobowych mrozów, trochę szarugi, trochę słońca… Mamy w tym klimacie wszystko to samo co kiedyś, nawet śnieg w maju nadal potrafi spadać.

          5. @PiotrNS ja 24-25.06 z 2016-“ego nigdy nie zapomnę. Na pierwszy dzień wypadło zakończenie roku szkolnego, więc zawiozlem młodszego brata na zakończenie 6-klasy. Nauczyciele chcąc skorzystać z “pieknej pogody” postanowili zrobić zakończenie na boisku szkolnym. Trwało ono ze 2 godziny. Najpierw usiadłem razem z innymi opiekunami i oglądałem akademie, jednak po pół godzinie siedzenia na piekącym słońcu miałem serdecznie dość i schronilem się w budynku szkolnym (nawet niektorzy nauczyciele tam pouciekali). Brat musiał zostać z innymi, po 2 godzinach siedzenia na tej patelni był cały zalany potem, nawet później jego wychowawczyni skomentowała, że zakończenie w plenerze przy takim upale, to jakiś absurd. Przez noc tmin nie spadła poniżej 20 stopni, następnego dnia przeżyłem szok, 35 stopni w czerwcu! Był to pierwszy taki wyskok od 16 lat (wtedy tego nie mogłem pamiętać z racji wieku :)). Wtedy akurat szykowalismy przyjęcie imieninowe dla Dziadka i leciał akurat mecz z Chorwacją. Znieslismy wtedy 2 wiatraki do pokoju bo nie szło wytrzymać przy tym skwarze. Jak się okazało był to najgorętszych dzień ówczesnego lata i na szczęście później upały zdarzały się sporadycznie.

          6. No nie, najlepszy na świecie to on zdecydowanie nie jest. Od listopada do lutego tutaj jest prawie że noc polarna (usłonecznienia miesięczne poniżej 50h w tych miesiącach to norma), w dodatku ocieplają nam się również zimy, przez co mamy 4-5 miesięcy w roku z temperaturą średnią (miesięczną) pomiędzy 0 a 5 stopni. I z tych 150 dni większość jest całkiem lub prawie całkiem pochmurna.

            W przypadku upałów ile tego mamy? Rocznie max 30 dni z niedużym przekroczeniem 30 stopni. Zwykle jest ich około 10-15 (mówię o latach współczesnych, bo kiedyś to się zdarzył 6-letni okres bez ani jednego takiego dnia) Powyżej 35 średnio 1 dzień na 3 lata.

        2. No cóż zgodnie z teorią odreagowania o której tu dużo było, gdzie obecny zimny maj miał być odreagowaniem za poprzedni ciepły to wszystko się zgadza. Czerwiec nadrobi normy (a raczej anomalię na+ od norm) za maj. Ocieplenie jest faktem i nie ma co się czarować że jeden chłodny maj zmieni tendencję.

          1. @Enzo szczerze? Cieszyłbym się z chłodnego czerwca, ale ciepły nie stanowi dla mnie żadnego problemu (w odróżnieniu od pozostałych miesięcy letnich). W dodatku po ciepłym czerwcu, są nieco większe szanse na chlodniejszy lipiec/sierpień. Najczęściej w obecnym wieku, jeden miesiąc letni jest chłodny/przeciętny, a pozostałe dwa co najmniej ciepłe, więc trochę szkoda jakby ten chłód przypadł na czerwiec ;)