Kolejne rekordy (Aktualizacja: Lingen, Niemcy 42.6°C, wartość będzie sprawdzana pod kątem poprawności)

Kolejne rekordy (Aktualizacja: Lingen, Niemcy 42.6°C, wartość będzie sprawdzana pod kątem poprawności)

Do 41.6°C wzrosła już temperatura w Niemczech (Lingen), 40.6°C było w Gilze Rijen w Holandii. Również w Belgii temperatury zbliżają się do 41°C. Na stacji Paryż-Montsouris temperatura wzrosła do 42.4°C, bijąc dotychczasowy rekord o 2°C. Absolutny rekord Holandii sprzed 2019 został również już pobity o 2.0°C.

Źródło: Twitter @meteociel

Niemcy jeszcze nigdy nie mieli okazji oglądać takiej mapy obserwowanych temperatur. Wczorajszy rekord został już tam pobity o 1.1°C, a rekord sprzed 2019 o 1.3°C.

Źródło: https://meteologix.com

Blisko rekordu absolutnego jest nawet w Wielkiej Brytanii.

 

Maksymalne temperatury w Niemczech (Źródło: DWD).

 

Print Friendly, PDF & Email

148 Replies to “Kolejne rekordy (Aktualizacja: Lingen, Niemcy 42.6°C, wartość będzie sprawdzana pod kątem poprawności)”

  1. Jak potworne jest to odchylenie od normy dla Belgii czy Holandii, gdzie średnia lipca w większości regionów jest niższa niż na Mazurach. Jak potworne to odchylenie dla Paryża, który ma średnią temp. maks. lipca (24, 4) niższą niż Warszawa (24, 6)! Na prawdę dziwne jest to, co się dzieje w krajach Zachodniej Europy, które zawsze były tak niezawodnie chronione od upałów przez Atlantyk.

    1. Lipiec zeszłego roku w Niemczech i Francji temperatury sięgały 38 stopni. Zaraz wstawię dane z wetteronline.de. W zeszłym roku w Niemczech lipiec był rekordowo ciepły i ekstremalnie suchy.

    2. No właśnie dlatego jest to tak zaskakujące i niepokojące. Szczerze to nigdy bym nie przypuszczał że temperatura w Niemczech zbliży się jeszcze w tej dekadzie ( i w ogóle w co najmniej 2-óch następnych) do 42 stopni i to jeszcze na NW, oraz że bedzie więcej niż 40 stopni w Belgii czy Holandii ale tak samo nie przypuszczałbym że będzie 46 stopni we Francji. To są temperatury które nie tak często zdarzają się na południu Europy. Niemiecki rekord jest już taki sam jak w znacznie bardziej kontynenatlnych i położonych na południe Węgrzech!!! Belgia czy Holandia zaś ma wyższy rekord nie tylko od tego wątpliwego z Prószkowa w Polsce ale także niż nasi południowi sąsiedzi Czechy i Słowacja (40.4 i 40.3 stopnia). To co się działo w czerwcu nie było przypadkiem a czarne scenariusze klimatologów o rekordowych upałach zaczynają się sprawdzać. Zresztą w Polsce w czerwcu zabrakło być może doby zwrotnikowego powietrza do przekroczenia 40 stopni. Myślę że po tych rekordach w Europie Zachodniej przekroczenie 40 stopni w Polsce już nie będzie robić aż takiego wrażenia choć niewątpliwie jak każdy rekord będzie niezwykłym wydarzeniem. Jeszcze raz powtórzę to co się dzieje od czerwca w tej części Europy jest równie zaskakujące co niepokojące – tam bardzo rzadko, dużo rzadziej niż w Polsce średnio zdarzają się przekroczenia 35 stopni!

    1. Równie dobrze mogą nadejść spokojniejsze lata a wtedy okresy letnie na zachodzie Europy będą zdecydowanie poniżej normy, tak jak w 2012 roku.
      Albo może się też sytuacja odwrócić, a wtedy upał zaatakuje tym razem wschód Europy jak w 2010 r.

      Na razie nie ma powodu do większego niepokoju, globalne ocieplenie nie oznacza, że każdy kolejny rok będzie gorętszy. Przykładem jest tutaj 2000 rok, który był rekordowo ciepły w naszym kraju. Na kolejny rekordowy rok czekaliśmy aż do 2014 roku.

      1. No właśnie warto pamiętać że rekordowo ciepły rok nie musi oznaczać gorącego lata i na odwrót. Wystarczy porównać 2000 i 2002/2003 rok. Ten pierwszy był zdecydowanie cieplejszy, a jednak jego lato okazało się dalekie od tych z chłodniejszych roczników 2/3 lata później.

        1. w Polsce wciąż najcieplejszy rocznik ma największą szansę wystąpić za sprawą ciepłej, atlantyckiej zimy. I najlepiej również ciepłego grudnia na drugim końcu (ciepła kolejna zima) 2015 nie jest od tego wyjątkiem, w tym roku notowano najwyższe NAO/AO w obecnym cyklu.

          Z poltempu, zobacz sobie jak wyglądają anomalie lata 2000-2019:

          0.78 -2.20 -0.02
          -1.54 1.34 1.01
          1.00 1.63 2.28
          1.66 1.00 1.00
          -0.66 -1.01 0.87
          -0.43 0.96 -0.91
          0.98 3.59 -0.46
          2.19 0.03 0.64
          1.34 0.22 0.35
          -0.75 0.74 0.48
          0.78 2.59 1.08
          1.82 -0.53 0.56
          0.29 1.21 0.51
          1.38 0.70 0.74
          -0.35 2.27 -0.28
          0.16 0.83 3.64
          2.11 0.58 -0.05
          1.41 -0.28 1.10
          2.15 1.65 2.52
          5.40 x.xx x.xx

          Próbka obejmuje 58 miesięcy letnich, z takiego gąszczu da się wyłonić zaledwie trzy o anomaliach powyżej +3K (lipiec 2006, sierpień 2015 oraz czerwiec 2019). Nawet tych powyżej +2K jest mało. Większość tych ‚ciepłych’ miesięcy letnich to raczej niewielkie odchylenia od normy, przykładowo często wspominany przez ciebie sierpień 2017 miał ledwo +1,10K. I to od normy 1981-2010, bierz poprawkę na to że norma 1991-2018 jest o jakieś 0,6K wyższa! Za to dla miesięcy zimowych (DJFM) w tym samym okresie wystąpiło 15 miesięcy z anomalią powyżej +3,0K. 15 z nieco większej próbki obejmującej 79 miesięcy. Jednak i tak gdzie 15 a gdzie nędzne 3.

          1. A ile było miesięcy z anomalia -3K? 0. A poniżej -2K? Też 0. Poniżej -1K, były tylko 2 miesiące, z czego ostatni 15 lat temu. Od 2000 nie było lipca poniżej normy 1960-90, a od 1998 sierpnia poniżej tej normy

          2. No to chyba dobrze. Stabilne ciepło a nie roller coaster, gdzie jeden miesiąc ma średnią 15 stopni a drugi 21. Lipce w tej dekadzie do bólu przewidywalne z anomaliami od -0,53 do +2,27. Zaledwie 2,9K rozpiętości na 8 lipcach. Powiedz to styczniom, gdzie między samym tylko 2006 i 2007 było ponad 10K różnicy.

          3. @alewis27 nie byłoby żadnego rollercoasteru jakby zamykały się anomaliami -1K/+1K.
            U mnie między styczniami 2006 i 2007 było 12 stopni różnica, choć nie ukrywam, że mi to odpowiada. Dla mnie najlepiej gdyby zimy były ekstremalnie mroźne lub ekstremalnie ciepłe. Za to lata dla mnie mogłyby być jedynie w normie ;)

          4. No i są :) Zobacz sobie na serię sierpni 2007-2014, długa seria bardzo normalnych sierpni, tylko jeden leciutko przekroczył +1.0K. Dopiero 2015 się mocno wyłamał i już 3 lata później przyszedł kolejny wybitnie gorący. A najmocniej się wyłamuje czerwiec 2019, on tu do niczego nie pasuje bo takiej wielkiej anomalii nie miał nawet kwiecień 2018. Jedynie luty 1990 miał większą.

            W obecnej dekadzie wartość indeksu AMO jest na stromym spadku i znajdujemy się blisko indeksu neutralnego, co powinno oznaczać średnio coraz chłodniejsze lata. A jak się okazuje guzik to zmienia, zeszłe lato rekordowo gorące, to lato z niesamowitym czerwcem oraz rekordami w Europie W. Jedyny widoczny efekt to częściowe wyhamowanie samego trendu ociepleniowego, np. dla lipca. Jak AMO wróci na fazę mocno dodatnią około tego 2040 roku to faktycznie może pojawić się ten nagły skok (opisywany w oddzielnym artykule niedawno), w którym lipce i sierpnie z anomaliami ponad +5K zaczną się pojawiać stosunkowo często (choć wcześniej nie występowały w ogóle). Tak samo jak ok. 2000 roku zupełnie znikły zimne miesiące letnie, wyraźnie poniżej normy 1961-1990.

        2. Ale według mnie (czy się mylę?) ocieplenie przyspieszyło po 2010, więc sytuacji z 2000 roku nie ma co porównywać z obecną.

          1. Żeby móc stwierdzić czy przyspieszyło, potrzeba więcej lat, od 2010 nie minęła jeszcze nawet dekada i na tej podstawie trudno jest jeszcze opracować jakieś wiarygodne badania. Zresztą bardziej adekwatnym rocznikiem wydaje mi się 2014, kiedy faktycznie coś się stało i od tej pory mamy wzrost liczby miesięcy ekstremalnie ciepłych i rekordów (w latach 2011-13 było jeszcze „w kratkę”). Niemniej jednak do wiarygodnej analizy potrzeba nam więcej czasu.

          2. A jeszcze większy odjazd zaczął się w zeszłym roku. W Warszawie średnia ruchomego roku IV 2018 – III 2019 to 11,2 st. Ale między VII 2006 a VI 2007 średnia też przekroczyła 11 st., a anomalia względem wówczas bazowego okresu 1971-2000 była nawet nieco większa niż 2018/19 do 1981-2010 (2,9 vs 2,8K). 2. połowa 2007 przyniosła już jednak miesiące w większości w okolicach normy (z wyjątkiem listopada). Kto wie, może i 2019 rok w drugiej odsłonie taki będzie? Lipiec na pewno, a i sierpień na początku też tak się zapowiada.

      2. Dlatego wstawiłem znaki zapytania, a na sierpień przewiduję załamanie pogody i dużo deszczu nie tylko w Polsce. Zbyt chłodno nie powinno być. Jednak niepokój jest bo nawet przy ogólnie chłodnym lecie (J.J.A) jest coraz większa możliwość na chociażby krótką rekordowa w maksymach falę upałów.

        1. np. 98 rok. Zimne i parszywe lato, zaledwie krótkie pompowanie ciepła ale w obu przypadkach bardzo silnego – na koniec czerwca i w trzeciej dekadzie lipca. Przeciwieństwem tego lata jest 2018 które wychodzi z rekordem ciepła, a fal silnego upału zero. Gdzieś tam nad morzem było 36,8 ale było wiele miejsc w PL gdzie przez cały rok nie przekroczyło 32 stopni.

          1. U mnie tak naprawdę był tylko jeden upalny dzień w lipcu 1998 (drugi ma tmax z poprzedniego dnia) i miał tmax 37,9 st. Co było drugą najwyższą wartością w Toruniu od 1951. Tak samo czerwiec miał 2 lub 3 (nie pamiętam dokładnie) dni upalne i raz też było blisko 35 stopni. Z resztą na S to lato wcale nie było takie zimne, w normie 1981-2010. Im dalej na N tym zimniejsze, z resztą wszystkie miesiące tamtego lata miały identyczny układ anomalii

  2. Coraz lepiej……. 42.6 stopnia w Niemczech w miejcowości położonej 52N – no właśnie może będzie korekta bo to jest tak niewiarygodne że już wydaję mi się wyjątkowo podejrzane

  3. Wszyscy tu tacy zaskoczeni, a ja wcale nie jestem zaskoczony tymi nowymi rekordami, bo Niemcy i kraje Beneluksu przy ostatnich trendach i osłabieniu Atlantyku aż prosiły się o nowe rekordy. Aż dziwne, że dopiero w tym roku tak się to ułożyło, że dostały taką szansę, no i udało im się to.

    A jeśli chodzi o wspominany ostatnio ponownie maksymalny potencjał Tmax absolutnego w Polsce to ja nie ograniczałbym się do jakichś marnych 40-41°C. Myślę, że przy odpowiednich warunkach, które są coraz bardziej realne (przy kilku dniach nieprzerwanego spływu z Afryki, nasilającego się po południu a nie w nocy, przy tak wysokich temperaturach na 850 hPa jakie u nas już bywały, czyli osiągających i przekraczających 25°C, po dłuższej suszy, przy długotrwałej blokadzie i dodatkowo wspomagającym lokalnym fenie, itd.), byłoby możliwe więcej niż 43-44°C. Po prostu nie przydarzył się nam jeszcze jak do tej pory taki nieszczęśliwy splot zdarzeń, o który ciężko u nas nawet przez 1 dzień, ale jeszcze wszystko przed nami. Może za kilkanaście/kilkadziesiąt lat, jeśli słońce nie osłabnie zgodnie z prognozami i o ile ma ono na nas taki wpływ, mogłoby się to stać lub coś nieco lżejszego.

    No ale u nas z rekordami jest dużo trudniej niż na zachodzie Europy, bo przy słabnącym Atlantyku i tak południkowym przepływie mas powietrza jak ostatnio i takiej wyraźnej blokadzie na Atlantyku po prostu mają kompletnie inny typ pogody częściej niż dotychczas, a to generuje większy potencjał na skrajności. Susza nie nęka tylko nas, bo zachód Europy jest nią dotknięty poważnie, tylko nasze zasoby wodne są opłakane i nikt się za nie tak naprawdę nie zabiera już od lat. W Europie w przeliczeniu do realnej jednostki wody na mieszkańca nikt nie może się z nami równać…

    1. Jeżeli przez 100 lat temp. ani razu nie przekroczyła 40 stopni (pomijając wątpliwy rekord z Prószkowa), to co tu mówić o 43,44, czy już w ogóle wyższych wartościach. Nawet przy obecnym trendzie ociepleniowym nie wydaje mi się, żeby to było realne.

      1. Mysle ze 43-44C to wartosci dla Polski przesadzone ale najbardziej realna i odpowiadajaca naszemu polozeniu bylaby wartosc okolo 41C przy zaistnieniu okolicznosci sprzyjajacych a ze takie nie trafily sie od prawie 100 lat od slynnego rekordu Proszkowskiego bardzo dziwi, tymbardziej ze w ostatnich latach padly rekordy u wszystkich naszych sasiadow Czechy, Slowacja, Bialorus, Ukraina, teraz kraje W Europy. Jestesmy jedynym krajem ktory ostaje sie silnym upalom, temperatura nawet nie moze dobic do +39.5C z Slubic, co dopiero 40C z Proszkowa. Tak naprawde ani w tym ani w wszystkich poprzednich latach nie mielismy jeszcze fali upalu z prawdziwego zdarzenia, takiej na miare naszego potencjalu. Niech nikt mi nie mowi ze wielokrotnie bylo 38 czy 39C w jakims Ceberze czy Silniczce. Mowimy tu o rekordach, czyli o czyms jednorazowym, czyms w granicach mozliwosci a zadna z fal upalu nie zblizyla sie nawet do naszego potencjalu, zawsze brakowalo czegos a to zachmurzenie, a to wiatr a to zbyt krotka adwekcja chyba najblizej granic potencjalu bylo na S kraju w 2015 roku kiedy w wysoko polozonych miejscowosciach jak Katowice bylo ponad 37C w kazdym badz razie raczej powinnismy sie cieszyc niz plakac ze rekordy nas omijaja bo przynosza one szczegolnie wysoka smiertelnosc wsrod osob starszych i oslabionych ale przyjdzie i na nas czas a podejrzewam ze jak raz gruchnie taka fala upalu jak w Belgii u nas to rekordy zostana poprawione w wiekszosci duzych miast o 2C i wiecej i wszyscy beda gleboko zszokowani na co stac globalne ocieplenie

    2. Widzę, że komentujący kompletnie nie zrozumieli idei mojej wypowiedzi i dalej plotą trzy po trzy dokładnie to samo co czytam tu regularnie od bardzo dawna i od czego aż ziewam, przewijam i już nawet nie czytam. Potencjał to bardzo poważne słowo i nie można go lekceważyć, a wiele osób (nawet wielce wykształconych) notorycznie to robi i nieustannie powtarza te same błędy. Ludzie dalej chyba tego nie rozumieją, a potem się wielce dziwią jak rekord zostanie pobity o 2-3°C. U nas też tak pewnie będzie, ale ja nie bałbym się tych rekordów tylko raczej wielotygodniowych fal upałów, bo to one są najbardziej nieznośne i wręcz zabójcze.

  4. Niesamowite jak duże wartości notują zarówno na W, jak i w innych okresach/rocznikach także na E od Polski – na podobnych szerokościach geograficznych. Ciekawe jak długo nam się będzie pod tym względem (nie) „udawało”…?

    1. Cześć, mógłbyś powiedzieć wg Ciebie czy taka szansa jest na dziś dzień? Wszystkie modele są zgodne co do ochłodzenia?

      1. Ale chodzi o ochłodzenie?
        Do 29-30.07 gorąco-upalnie (Tmax przeważnie 25/35°C) i ogólnie sucho, tylko przejściowo/lokalnie ze skłonnością do konwekcji.
        Natomiast ochłodzenie na przełomie miesięcy jest też już pewne. Poza „skillem” są jednak na razie prognozy jak byłoby ono długie (bo będzie raczej umiarkowane). Poza tym niejednoznaczność mamy co do sum opadowych (nawet z grubsza) – bo jedne prognozy wskazują na mniej niż 10 mm, a są i takie za sumami bliżej 50 mm.

    2. @LukasWawa No właśnie, w miesiącach letnich robi się u nas często jakaś wyspa chłodu. Obejmuje ona głównie pas od pobrzeża Bałtyku po Białoruś. Podejrzewam, że nawet czerwiec 2019 w skali kraju ma takie szalone odchylenie, bo w Wielkopolsce i na Śląsku było przerażające. Obstawiam, że rekord średniej dla czerwca nie padł na Mazurach i Podlasiu. A o jakie miasta na Wschód od Polski chodzi? O Moskwę w 2010?

      1. Rekord średniej dla czerwca padł w czerwcu 2019 zarówno w Olsztynie jak i w Białymstoku z dużym przebiciem . Do sprawdzenia w dostępnych danych IMGW

        1. @olivier57 Chodzi mi o serię z całej historii danych pomiarowych i on ten czerwiec 1811. Gdy mówię o Mazurach i Podlasiu, mam na myśli głównie Suwałki i Białystok. Jednak nawet w danych powojennych dane dla Suwałk bardzo różnią się od tych np. dla Warszawy. Najcieplejszy lipiec to nie jest tutaj 2006, najcieplejszy sierpień nie jest 2015 i uwaga, najcieplejszy kwiecień to nie 2018! A rekordy temp. maksymalnych są tu już całkiem stare.

  5. W UK też dziś się wrota piekieł otwarły – w Cambridge 38,1C czyli druga najwyższa temperatura w całym UK w historii (38,5C z sierpnia 2003 niepobite). Jutro ma się mocno ochłodzić ale prognoza na następne 10 dni jest u nich korzystna – sucho, pogodnie, z małą szansą na deszcze i 23-26 stopni cały czas. Żadnego polecia, żadnych powodziowych ulew, żadnych PRL-owskich pierwszych dekad sierpnia.

      1. No popada, głównie jutro jako bezpośrednie następstwo załamania pogody po fali upałów. Ale potem pogoda jakiej w Katowicach w lipcu nie ma prawie wcale – full słońca i dość ciepło ale bez upałów.

  6. Właśnie słyszę komentarze w rodzinie: w prognozach codziennie deszcz i burza – a tymczasem nic z tego…
    I takie są właśnie obecne realia dotyczące prognoz konwekcji, która to – owszem pojawi się – ale na mocno ograniczonym obszarze i nie we wszystkich dniach/regionach.

    1. Wiesz te prognozy to sie nadaja ,slabe przez ch,tu ma padac tu nie padac a tam slonce ,i nic z tego .takie te realia sa.Czasem sie sprawdza trzeba przyznac ,a wiemy jakie sa sprawdzalnosci takich prognoz ?pozdro.

  7. To ochłodzenie będzie raczej krótkie, bo w kolejnych dniach ponowny wzrost temperatur się szykuje. Ten wyż nad skandynawią zdaje się, że utknął i nie widać, by w 1 dekadzie sierpnia zaniknął. W zależności od kierunku rozbudowy/przesunięć ośrodka wyżowego, taki będziemy mieć kierunek przepływu temperatur.

    Nie jest wykluczone powietrze z SE ze skłonnością do konwekcji.

    1. Odnośnie ewentualnego przepływu z płd. wschodu, to taki scenariusz może mieć miejsce po 5 sierpnia.

      Jeden wspólny mianownik się nasuwa, to to, że 1 dekada sierpnia może przynieść więcej okazji do opadów konwekcyjnych, niż w 3 dek. Lipca.

  8. To co się dzieje zaczyna być niepokojące. Z jednej strony jako ciepłolubowi trudno mi kibicować sezonom letnim w typie PRL z drugiej jednak.. +42 w Niemczech, niespełna +46 we Francji. Pobicia rekordów o 2-3 stopnie. Jeśli to nie wyhamuje to będzie źle.

  9. No faktycznie widać powrót ujemnych anomalii jeszcze nawet w lipcu. Ale niedziela i poniedziałek trochę dowalą- zarówno termicznie jak i burzowo. Mam nadzieję, że porządnie popada PRZED ochłodzeniem.
    Wciąż podtrzymuje to co pisałem rano- pierwsza dekada sierpnia będzie chłodna i to bardzo, nie jestem tylko pewien co z opadami. Teoria o rozbudowie doliny i utworzeniu genueńskiego niżu dalej jest tylko moim gdybaniem, daje na taki scenariusz około 50%.
    Odnoszę wrażenie, że sierpień w drugiej połowie będzie miał jeszcze większe trudności niż lipiec, by nadrobić termiczną normę, ale wydaje mi się, że i tak mu się to uda- po bardzo chłodnej i pewnie deszczowej (pytanie czy wystarczająco deszczowej?) pierwszej połowie sierpnia przeczuwam duże ocieplenie.

    1. Moim zdaniem większa szansa na konwekcję, tą faktycznie przynoszącą poprawę (o ile bez podtopień…) będzie przy ochłodzeniu od 30.07 lub 31.07.
      Bo konwekcja w czasie najbliższych kilku gorąco-upalnych dni będzie jedynie lokalna. Na 90-95% pow. kraju nie przyniesie opadów.

  10. Mi się wydaje, że sierpień nie będzie dużo poniżej normy, choć dość zrównoważony anomaliamii. Wydaje mi się że w całości będzie bardzo pochmurny (co niektórzy nawet może docenią obecny lipiec) z ciepłymi nocami. Z resztą jak już wcześniej pisałem wydaje mi się że reszta roku będzie dość paskudna, w końcu już 4 miesiące w tym roku przyniosły lokalne rekordy, ale na razie nie będę snuć żadnych prognoz ;)

  11. @Jacob
    A mnie się wydaje że wróżąc tę fusy na pozostałe miesiące 2019 roku patrzysz przez pryzmat swoich preferencji pogodowych.

    1. @Zbigniew no niekoniecznie, ja jednak wolę pogodniejsze miesiące. Po prostu podskornie czuję, że czeka nas pochmurny sierpień i bardzo nieciekawa jesień, ale czas pokaże czy to się sprawdzi, szczerze mówiąc mam nadzieję że nie, jedynie liczę na mokry sierpień

      1. @Jacob – a ja (pewnie naiwnie) liczę na wrzesień podobny, jak w 2010 lub 2017 roku i wreszcie porządny, krajowy (a nie regionalny/incydentalny) wysyp grzybów. Starczy też chorej suszy, tarzania się w słoneczku, itp. Nawet moja dość silna granica wytrzymałości, w tym roku już pęka. Mam dosyć suchej pogody. Byłem ostatnio w lasach Nadl. Oleśnicy Śląskiej (znowu po znajomości, bo cały czas obowiązuje zakaz wstępu do lasów) i to co widziałem jest chore, anormalne i dla człowieka, którego wrażliwość przyrodnicza jest na wysokim poziomie, ciężkie do zaakceptowania. Jak tak mają wyglądać następne lata to ja w sposób szczególnie serdeczny dziękuję!

        1. @Grzybiarz
          „i to co widziałem jest chore, anormalne i dla człowieka, którego wrażliwość przyrodnicza jest na wysokim poziomie, ciężkie do zaakceptowania.”
          Opisz trochę. Te zmiany klimatu wpływają na proporcje populacji zwierząt i owadów. W lasach dzieją się rzeczy dziwne, np. owady spotykane kiedyś głównie na łąkach kserotermicznyh pojawiają sie teraz często w lesie.

          1. @Adam.Ca – postaram się opisać, jak obrobię zdjęcia, bo będę chciał je pokazać do tego opisu, ale nie wiem, kiedy to zrobię. Nie chcę też za bardzo odbiegać od głównego tematu tego bloga, którymi są pogoda i klimat, a nie susza w lasach i jej skutki…

        2. Czyli według Ciebie „najlepiej” w tej sytuacji aby od września wszystkie miesiące były ponure z „pluchą”i np wrzesień 2010/2017 czy październik 2016,tak?

          1. @Zbigniew – nie, najlepiej niech będzie 35 stopni każdego dnia, przy bezchmurnym niebie, co najmniej do 20 września. Później niech będzie do końca października bezchmurnie, absolutnie bez opadów z temperaturami co najmniej 24-25 na plusie każdego dnia. A mżawka niech popada w listopadzie, tak symbolicznie raz na tydzień. Wtedy to zawyjesz do księżyca ze szczęścia. Ps. Kim trzeba być, żeby w tej sytuacji marzyć jeszcze o gorących i suchych dniach…

            A odpowiadając na Twoje złośliwości – tak, chciałbym wrzesień taki, jak w 2010 roku, a sierpień taki, jak w 2014 roku. A jak powinno być według Ciebie? Chociaż wydaje mi się, że odpowiedź ta padła w pierwszej części mojej odpowiedzi…

          2. „nie, najlepiej niech będzie 35 stopni każdego dnia, przy bezchmurnym niebie, co najmniej do 20 września. Później niech będzie do końca października bezchmurnie, absolutnie bez opadów z temperaturami co najmniej 24-25 na plusie każdego dnia. A mżawka niech popada w listopadzie, tak symbolicznie raz na tydzień. Wtedy to zawyjesz do księżyca ze szczęścia. Ps. Kim trzeba być, żeby w tej sytuacji marzyć jeszcze o gorących i suchych dniach”.
            Spokojnie. Nie denerwuj się tak. To ty to napisałeś, a nie ja. Nie chciałbym aby tak było. Zdaje sobie sprawę że jest uciążliwa susza i trudna sytuacja hydrologiczna, ale to nie oznacza że ma nadejść wcześniejsza jesień, która ma się ciągnąć przez 4-5 miesięcy po raptem niecałym 1,5 miesiąca gorącego lata.
            „A odpowiadając na Twoje złośliwości – tak, chciałbym wrzesień taki, jak w 2010 roku, a sierpień taki, jak w 2014 roku. A jak powinno być według Ciebie? Chociaż wydaje mi się, że odpowiedź ta padła w pierwszej części mojej odpowiedzi…”
            To nie były złośliwości tylko ewentualnie pytania z tezą. Na pewno przydałby się miesiąc z opadami dużo powyżej normy.

          3. Na szczęście pomiędzy horrorami IX 2010 / X 2016 a wersją którą opisałeś (a która raczej nie jest możliwa do spełnienia, czerwiec się taki trafił w tym roku ale 2 takie miesiące jeden po drugim jeszcze nigdy) jest jeszcze bardzo dużo miejsca. Może być ciepły i pogodny wrzesień z wyrobioną normą opadów (a nie taki który wygląda jak listopad), może być październik z kolorową jesienią i tygodniowym epizodem bezchmurnego babiego lata (a nie taki który też wygląda jak listopad, chwilami nawet wczesny grudzień). W polskim klimacie jest obecnie stanowczo za dużo pogodowego ‚listopada’, wiesz jak coraz częściej wyglądają zimy zwłaszcza że mieszkasz we Wrocławiu, który w sezonie 2017/8 miał listopad ciągnący się do 6 lutego. Bo dopiero tego dnia zanotowano pierwszy całodobowy mróz w całej zimie. W takiej sytuacji zawłaszczenie również września i października przez taką późnojesienną pluchę to już prawdziwy horror. W 2010 roku mi chłodniejszy i mocno jesienny wrzesień nie przeszkadzał, bo grudzień to była prawdziwa zima a nie jakieś popłuczyny które mają miejsce od 6 lat pod rząd.

    2. Ja odnośnie „wróżenia” powiem tyle: dopóki będziemy mieli przewagę ujemnego NAO/AO, dopóty będzie zwiększona „czułość” na przełożenie układanki barycznej na sumy opadowe – ale przy trudnym do stwierdzenia z większym wyprzedzeniem kiedy skończy się okres wyraźnie suchy, a pojawi wyraźniej mokry (a potem ponownie może być konkretniejsza zmiana w drugą stronę – jak ostatnio wiosną).

      Natomiast statystycznie mamy więcej „szans”, że okresy wyraźniej ciepłe (póki co gorąco-upalne) przeplatane będą tymi na dłużej chłodniejszymi – ale z początku nieco chłodniejszymi, bliżej zimy i w jej czasie potencjalnie coraz wyraźniejszymi. O ile oczywiście dominacja ujemnych NAO/AO, a wraz z nimi blokad, będzie na poziomie jak przez ostatnich 3-4 miesięcy.

      Warto przy okazji zwrócić uwagę na ponownie rozbudowujący się silniejszy wyż w strefie arktycznej. A takowe zwiększają zaburzenia przepływu z W na E…

  12. Najprawdopodobniej dwa w większej części kraju upalne dni (28-29.07) sprawią, że końcowa anomalia lipca zamknie się na niewielkim plusie wzg. refa 1981-2010. Zauważmy przy tym, że przy częstszym zablokowaniu/osłabieniu/zaburzeniu cyrkulacji strefowej (z W) w porze ciepłej takie zbitki miesięcy bardzo ciepłych oraz wokół normy są dość typowe (choć czerwiec w tym roku wyjątkowo się wybił – jak widać po części dzięki niemalże idealnemu wpasowaniu się w okres zdecydowanie ciepły).

    A o ile nie popada solidniej przy ochłodzeniu w samej końcówce miesiąca – to będzie to też ciekawy przypadek miesiąca letniego, bo z aurą często „niżową”, dość chłodną i pochmurną, ale bez przełożenia na wyraźniejsze sumy opadowe (poza pewnymi wyjątkami).

    1. Ten przypadek miesiąca letniego z aurą niżową, pochmurną ale bez opadów jest chyba najbardziej niepokojący. Gdzie tkwią przyczyny? Czyżby zbytnie przesuszenie gleby prze ekstremalnie suche kwiecień i czerwiec?

  13. W Niemczech temp.maks .ponad 40 notowano 2 dni to tez jest warte odnotowania.Tylko cudem Polskę ominęło to piekło ale najpóźniej za rok i nam się oberwie.Tym niemniej i tak wczoraj w kilku miejscach było maks :33 ,34 a nawet gdzieś na granicy SW około 35. Zimny lipiec tego lata to mit.

  14. Wczorajszy dzień w centralnej Polsce to mocny kandydat do 5 najlepszych dni tego roku. Ciepło, choć w granicach komfortu, przyjemne nocne temperatury, sporo Słońca oraz b. słaby wiatr (średnia dobowa poniżej 1m/s). Naprawdę zazdroszczę koleżance, która od kilku lat mieszka na Karaibach i takie dni ma przez zdecydowaną większość roku. Niestety nie na każdego czeka tam praca.

    1. dzisiaj w tym rejonie może być kolejne 40 stopni, u nas z kolei w niedzielę i poniedziałek moze być 35-36 stopni zwłaszcza w środkowej Polsce, bo od Południowego-zachodu bedzie się przebijać aktywny burzowy front, to mogą być bardzo niebezpieczne burze.

    2. te 42,9 to najprawdopodobniej błąd stacji… jakoś wątpliwe, że tmax był osiągnięty między 12 a 13 UTC jak pozostałe stacje w regionie największy upał notowały 2-3 godziny później :) pewnie się im chochlik wkradł :)

  15. Na zachodzie Europy rekordowe upały, tymczasem w Rosji od poniedziałku szykuje się rekordowe(?) zimno… Temperatura w środku dnia nawet na południe od 60 równoleżnika może nie przekraczać 10 stopni w środku dnia, masakryczna pogoda jak na środek lata.

    1. Wg. ECMWF prognozy na przełom lipca i sierpnia też wyglądają b. słabo. Mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni, bo urlop mi się zbliża i coś takiego to zupełnie mi się nie widzi – nie wymagam już powtórki z zeszłego roku, ale te 25-27 stopni to powinno być nic wielkiego jak na najcieplejszy okres roku. . O tym co będzie w Rosji wolę nie myśleć, ale to jedno z ostatnich miejsc o którym bym myślał w kontekście urlopu.

        1. Mnie już też zaczyna smieszyć to narzekanie na chłody przez Chochlika i Alewisa. Temperatury 20 stopni przy słońcu to przecudna pogoda, z drugiej strony argument (poniekąd słuszny), że przy 20 stopniach zazwyczaj pada, odpowiem krótko: deszcz jest potrzebny. Czy wam się to podoba czy nie. Osobiście wolę jak pada przy wyższych temperaturach, ale w obecnej sytuacji są jednak priorytety- A dokładniej, by znowu w rzekach zaczęła płynąć woda.

          1. Jeszcze dodam drugi aspekt-aby rolnicy mieli szansę zasiać zboża ozime (rzepak już za trzy tygodnie)

          2. „Temperatury 20 stopni przy słońcu to przecudna pogoda”
            @kmroz. Taka przecudna, że wieczorem jeszcze przed zachodem słońca potrafi być 15°C, o północy 10°C, a nad ranem 5°C (o ile nie przyjdą chmury lub adwekcja). Za dużo było patologicznie zimnych wieczorów w 1. i 2. dekadzie lipca. Takie coś to jest dobre na początek maja, albo koniec września. Wczoraj był piękny dzień. Po pracy skoczyłem w góry na rowerze. Tmax = niecałe 30°C, a jak wracałem po 23 z gór, to było 19 – 20°C. W samym Beskidzie Śląskim też ciepło w okolicach zachodu słońca. Koło 22 już zaczynała docierać inwersja w niższych partiach. I to jest kwintesencja lata. Bierzesz krótkie ciuchy i masz na wszystko wywalone, bo i tak nie zmarzniesz.

          3. 20 stopni i słońce w dużych ilościach to mi się z kwietniem (umiarkowany epizod ciepła) kojarzy. Albo z babim latem w październiku. Wtedy wiadomo że dzień jest jeszcze nie najdłuższy (kwiecień) albo wręcz bardzo krótki (październik) i należy się liczyć z zimnym wieczorem oraz z tym, że te 20 stopni to może być o prawie 20 więcej niż nad ranem. 20 stopni ze słońcem w środku lata to chłód, jakkolwiek byś tego nie nazwał. Lato jest od tego by było ciepło nie tylko w dzień ale i wieczorem oraz w nocy. Tym się różni od wiosny, polecia i jesieni. Noce tropikalne (Tmin >20) oraz silne upały >35 nie są mi do szczęścia potrzebne. Najwięcej bym chciał takich dni jak dzisiejszy – małe zachmurzenie, suche powietrze, temp. 30 stopni w dzień i 15 w nocy. 70% takich dni oraz 30% chłodniejszych i przy tym wilgotnych (5-20 mm dziennie, ok. 100 mm na miesiąc)

          4. Pogodne 20 st. było na porządku dziennym w kwietniu… 2018. To norma dla przełomu maja i czerwca oraz sierpnia i września. Już nie będę mówić o tym że dziwi mnie narzekanie na tą pogodę, ale takie dni w kwietniu/październiku jedynie się pojawiają normą stety/niestety nie są

          5. Bardziej przełomu kwietnia i maja – 30 IV ma średnią dobową nawet około 12,5 st na zachodzie kraju.

            Zresztą co ja się będę wadzić. Spójrzcie jaka jest średnia dobowa dla przełomu lipca i sierpnia i to w latach 1981-2010, ten ref obejmuje wciąż lipce chłodne, a nie tylko same ciepłe po 2000.

            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/1.0H6/normals/png/norm.07-30.png

            20 stopni to ŚREDNIA DOBOWA panocki. A wy byście chcieli żeby tyle maksymalna wynosiła xD

          6. U mnie jest to norma dla przełomu maja i czerwca, nie kwietnia i maja (mowa o tmax. 20 st.). I wiem że w obecnym okresie tmax 20 st. Jest poniżej normy, ale i tak mnie zadziwia że komukolwiek taka temperatura wadzi przy słonecznej pogodzie, ale teraz są ważniejsze priorytety niż słońce ;)

          1. @Artur
            Miejscami w lipcu już były takie epizody z tmax poniżej 18 stopni w lipcu. Generalnie takie incydenty nie są wykluczone w miesiącach letnich.

      1. Dla Słubic wczoraj wieczorem Tmax na pierwsze 3 dni sierpnia to odpowiednio : 19,18 oraz 20C. W Polsce o tej porze roku Tmax w rejonie niskich 20 oznacza, że albo pada albo silnie wieje. W przypadku Słubic miałoby być jedno i drugie. Tak – to jest b. słaba perspektywa i mam nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy modeli. Jakbym chciał takich temperatur na urlop to wybrałbym II połowę września.

        1. No w obecnych warunkach chyba dobrze, że zapowiada się deszcz? Ja to już głupieje – od początku czerwca rzadko się zdarza abyś miał prawdziwie mokry dzień z deszczem dłuższym jak 15 minut. I dalej źle… Pracujesz na dworze albo śpisz pod namiotem czy jak?

  16. Jeszcze się nawet dobrze ta pogoda nie zdążyła poprawić a już widać na horyzoncie jej duże pogorszenie, łącznie z chłodami i dużą ilością chmur. Wczoraj był pierwszy dość pogodny dzień (zachm. całodobowe średnio <50%) od 15 lipca. W całym lipcu na razie są zaledwie 3 takie dni, a sierpień wygląda na to, że wcale się nie zacznie lepiej.

    1. Chłody… 27, 30, 31, 26, 25, 22, 19, 22- max. temp dla Katowic wedlug wczorajszego rozdania. Naprawdę już brak słów na tego typu wpisy…

      1. 19-22 stopnie to nie chłód? Mamy statystycznie najcieplejszy okres w roku.
        Alewisowi bardziej chodziło także o pogorszenie pogody, które będzie już od jutra. Zwłaszcza w niedzielę może być groźnie – niewykluczone będą silne burze z gradem, porywistym wiatrem i podtopieniami.

          1. Względem norm temperatury 19-22°C można nazwać „chłodem” bo są to temperatury poniżej normy w najgorętszym okresie roku (III dekadzie lipca i I dekadzie sierpnia) i są bardziej charakterystyczne dla końcówki maja/początku września – nie ma co tutaj zaklinać rzeczywistości.

          2. a te nędzne 20 stopni będzie tylko przez chwilę w najcieplejszym momencie dnia, w dodatku przy dużym zachmurzeniu i dość sporym dmuchaniu jak to przy aurze niżowej. O godz 20:00 będzie np. 14 stopni. Podobnie o 8 rano. Nie no, to wcale nie jest chłód. Babie lato w październiku jest cieplejsze niż takie pochmurne i zimne dni lata co idą.

            Co do opadów to się zgodzę, potrzeba ich dużo w całym kraju z wyjątkiem gór i Mazur/Podlasia gdzie deficyty wody są stosunkowo małe.

            Lipiec jest w tym roku wyjątkowo nieudanym miesiącem, bo połączył w sobie negatywne cechy miesiąca gorącego i zimnego. Mianowicie niską temperaturę, duże zachmurzenie i…bardzo niewielką sumę opadów. Jak przyjdzie sierpień typu 2006 to nawet nie będę mieć bólu dupy, niech pada. Byle się to tylko nie ciągło potem całą jesień, po sierpniu 2006 był fenomenalny wrzesień i fajna reszta jesieni. Ale za takie dziadostwo jak 7-18 lipiec czyli sucha zimnica z wiatrami (znowu z NW) to serdecznie dziękuję.

  17. Jedyne co w tych przerażających rekordach może być na plus to fakt, że dotknęły tzw. pierwszego świata, który jest wpływowy. Bo gdyby padały w środkowej Azji to pewnie wszyscy dalej mieliby to w głębokim poważaniu. To teraz poprosimy może kilka lat gorących „odpałów” w USA. Lepiej wcześniej niż za późno.

  18. Nas też czekają rekordy… najniższych poziomów rzek m.in. na Wiśle na Mazowszu.
    Dla mnie jest to o tyle paradoksalne, że pogodą w Polsce niemalże cały czas „rządzą” ostatnio niże… Teraz również wyż nie zdołał chociaż na 2-3 doby rozrosnąć się nad Polską, a już wkraczają te bruzdy/zatoki obniżonego ciśnienia. Tylko co po takich niżach, które albo nie przyniosą zupełnie opadów, albo te ograniczą się do 5-10% obszarów (nawet jakby miejscami były zlewne)…?

    Zwrócę jeszcze uwagę, że główne ocieplenie (dni upalne) jakie niebawem przed nami nie będzie związane z tym rekordowym ciepłem jakie ostatnio napłynęło nad W Europę, a z kolejną adwekcją ciepła, tym razem z SE już bardziej w naszym kierunku (stopniowo od jutrzejszego popołudnia przez ok. 3 dni). Będzie słabsze niż tamto, bo znad obszarów, gdzie ostatnio było chłodniej – co jednak nie przeszkodzi we wzrostach Tmax do ok. 35°C.

    I oby przy ochłodzeniu na przełomie miesięcy już bardziej umiarkowanie popadało, bo jeżeli w takich okolicznościach to nie nastąpi, to pozostają już chyba tylko typowe niże zza gór – a te jak wiemy w krótkim czasie potrafią dla odmiany „przedobrzyć”…

    1. Oczywiście nie mówie żeby takie przedobrzenie miało nastąpić, ale w obecnych reliach nawet 100-120mm w górach na przestrzeni 3 dni to nie będą jakieś gigantyczne opady. Owszem, małe podtopienia mogą się zdarzyć, ale polecam zwrócić uwagę jak suche warunki panują w Zakopanem – wskaźnik EDI w przedziale -2 – (-3). Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nie mówię już o nizinach gdzie wszystkie cieki wodne i rzeki albo wyschły, albo mają bardzo niskie stany.

    2. Już kilka komentarzy wyżej głośno się zastanawiałem co może być przyczyną tych „suchych” niżów w tym roku? Przesuszenie gleby w kwietniu i czerwcu? Coś jeszcze innego?

      1. Przesuszenie gleby… Niby tak, z drugiej strony wystarczy sobie przypomnieć 2011 rok. Wtedy ekstremalnie wilgotny maj przyszedł po suchej pierwszej połowie roku – w Wielkopolsce mieliśmy wtedy suszę zbliżoną do obecnej, a jednak nie było to przeszkodą, aby w Poznaniu przez miesiąc spadło 180mm deszczu.

        1. 2011 rok jest dość ciekawy, w takiej Warszawie jest on na papierze w normie opadowej, ale jak się popatrzy na miesiące to sam tylko lipiec wyrobił połowę normy całego roku, prawie 300 mm. A wiele miesięcy w 2011 roku była wybitnie sucha, w regionie warszawskim jesień to wręcz ekstremalnie. W zasadzie 3 miesiące bez deszczu.

      2. Mnie oprócz tych suchych niżów i frontów zastanawia też brak burz i konwekcji, która to latem zapewniała dość sporą i regularną porcję deszczu. To nigdy nie było tak że glebę nawadniały tylko całodniowe wielkoskalowe opady deszczu raz w tygodniu, tylko w dużej mierze opady konwekcyjne. Teraz burze jak już z wielkim trudem się wypiętrzą to występują tylko skrajnie lokalnie i pojedynczo. Gdzie te wielkie układy burzowe, z których potrafiło padać przez całą noc? U mnie ostatnia burza (nawet nie pamiętam kiedy) przyniosła niewielki opad.

        1. Ciekawe czy nadchodzący gorąc czarnomorski coś w tym temacie zmieni (przynajmniej w S/E Polsce). Ukraina nie jest tak wyschnięta jak Wielkopolska więc powinno się tam coś wypiętrzać o ile ten gorąc to nie będzie suchy i porywisty wiatr. Wtedy to tragedia bo mamy piekarnik z termoobiegiem i wszystko na polach i ogrodach zdycha. Tymczasem do Krakowa z opóźnieniem względem prognoz przyszły cumulusy zaciągnięte przez ratujący nas przed piekłem płytki niż ze wschodu. Niestety 29 stopni C już zdążyło „nastukać” ;(.

        2. Ale mówimy o burzach na liniach zbieżności i/lub strefach frontowych, czy o burzach wewnątrzmasowych? Bo zwłaszcza te drugie to czysta loteria i zarazem przynoszą sumy bardzo nierównomierne. To tak jakbyś miał kilka roślin obok siebie – ja jedną chlusnął zdecydowanie wiadrem wody w krótkim czasie, a pozostałych nie podlał wcale…

          1. Zarówno jednych jak i drugich, chociaż tych rozproszonych jest więcej ale za to ciągle w tych samych miejscach gdzie nad jednym miastem potrafi przejść kilka w ciągu jednego dnia, a w sąsiednim wcale przez cały miesiąc.

          2. Na frontowe jakoś się nie zanosi. Miałem na myśli te wewnątrzmasowe. Zdaję sobie sprawę, że to czysta loteria ale lepsza loteryjna szansa niż żadna. Choć oczywiście wiadomo, że to nie takich opadów najbardziej potrzebujemy.

          3. a czasami nie będzie właśnie linii zbieżności, a potem pofalowanego frontu chłodnego? bo tak wynika z prognoz.

          4. @BarteS
            I cały dzień śledzenie radarów, aby coś zaplanować na zewnątrz – za to popada na kilku % obszaru kraju (miejscami symbolicznie) – przynajmniej podczas obecnego „pogorszenia” związanego z tym już kolejnym płytkim niżykiem… Taki pożytek z obecnych opadów…
            Czekam na te inne, przy innych okolicznościach pogodowych…

        3. Masz dużo racji. Oczekiwanie wielkoskalowych opadów latem jest dla mnie niezrozumiałe. Po pierwsze o nie trudno. Po drugie jak już się pojawią, to chrzanią pogodę na spory czas. Taka koncowka lipca 2010 na przykład.

          Opady z licznych konwekcji i stref burzowe swego czasu doskonale załatwiały sprawę, a w ostatnich latach są one coraz słabsze (7.07 i 11.08 w 2017 to naprawdę wyjątki, zresztą u mnie w obu przypadkach przyniosły i tak bardzo marne sumy)

          1. „Oczekiwanie wielkoskalowych opadów latem jest dla mnie niezrozumiałe.”

            Przepraszam, ale muszę zapić do Twojego wieku – za młody jesteś, aby pamiętać, że opady wielkoskalowe są typowym aspektem letniej pogody z gatunku „tej brzydszej” – ale jakże potrzebnej!
            Nie na darmo powstały takie żargonowe, meteorologiczno-przyrodnicze określenia, jak: „deszcze świętojańskie” lub „lipcówka”.

            Przy czym – co warto dodać w kontekście obaw o trwalsze zepsucie aury – w normalnych sezonach letnich (1979/80, 1993, 1997, 1998 nie były normalnymi) takie opady ustawały po dwóch, góra trzech dniach, ustępując miejsca kolejnym ciepłym (a nawet gorącym) i słonecznym dniom.

          2. a co powiesz o burzach w lipcu 2016? One wyrobiły bardzo słuszną sumę opadów w ciągu 3-4 dni i uczyniły to na obszarze prawie całej Polski a nie tylko lokalnie. Były to w praktyce opady wielkoskalowe, tyle że zamiast nieprzyjemnych chłodów i ołowianych chmur towarzyszyła im aura gorąca i parno-duszna, z burzami trwającymi nawet całą noc. Zimno i jesiennie przyszło już po opadach. W lipcu i sierpniu 2014 też mieliśmy tworzenie się wydajnych opadowo burz na linii frontu oraz łączenie się tych komórek w MCS-y.

            Letnie sumy opadów (60-100 mm, w górach więcej) są w znacznej mierze wyrabiane przez konwekcyjne opady na frontach. Tych ‚spokojnych deszczy 10 mm’ latem jest bardzo mało wbrew oczekiwaniu wielu osób. Sezony 2015, 2018 i obecny to przepisy na suszę, bo nie dość że nie ma jesiennej słoty latem to burz i opadów z ich pochodzenia przetaczających się przez cały kraj też nie ma. Warto spojrzeć na parametr czas trwania opadów – w miesiącach letnich jest on zdecydowanie najniższy w roku i średnia z lat 1966-2018 wynosi 68h dla czerwca, 60h dla lipca i 52h dla sierpnia. Dla porównania kwiecień ma 90h, październik 84h, a styczeń aż 184h (liczy się i deszcz i śnieg). Skąd więc latem największa suma opadów w roku przy najniższym czasie trwania? Z burz oczywiście.

          3. Obaj po jednych pieniądzach jesteście.
            Przecież jedno nie wyklucza drugiego.
            Inaczej: strefy opadów wielkoskalowych oczywiście nie są dominującym typem aury (złe zrozumienie znaczenia słowa: „typowe”), ale dawniej – za sprawą tak cyrkulacji strefowej (częściej), jak i blokad nakierowujących nad nasz kraj niże z S Europy – pojawiały się regularnie (przynajmniej dwa, trzy razy w miesiącach JJA), absolutnie nie psując przy tym pogody na długie dni i tygodnie.
            Powyższa próba obrony mojego zdania zupełnie nie wyklucza przyznania racji Twemu stwierdzeniu: „Skąd więc latem największa suma opadów w roku przy najniższym czasie trwania? Z burz oczywiście.”
            I jeszcze jedno: opad konwekcyjny nie musi oznaczać wystąpienia burzy, choć często jest jednym z objawów inicjacji głębokiej konwekcji. Daje go najczęściej (a przynajmniej dawniej dawała) chmura Cucong:)

          4. Przykładem takiego normalnego miesiąca pod wzglęem deszczy wielkoskalowych był lipiec 2017 na południu Polski. Miesiąc w gruncie rzeczy pogodny, przeszło kilka niży z zachodu na zasadzie cyk i już, rano mocno lało przy 13C a po południu już było słonecznie przy 22C. Na północy kraju to inna kwestia, tam ten miesiąc przyniósł bardzo złą pogodę – NE kraju zanotowało usłonecznienia podobne co najciemniejsze lata PRLowskie.

  19. Kończy się lipiec który w Polsce już nic niezwykłego nie przyniesie. Najcieplejszy dzień z 1 lipca już na 99% nie zostanie pobity. Wiele wskazuje że jeśli w najbliższych dniach temperatura przekroczy gdzieś 35 stopni to minimalnie. Anomalia końcowa będzie bardzo blisko 0K. Chłodna pogoda z I połowy lipca poza dość długim okresem niezbyt wysokich temperatur też nie przyniosła jakichś wyjątkowo niskich temperatur. Z doświadczeń tegorocznego czerwca i lipca w Europie można wyciągnąć wniosek że 40 jest jak najbardziej prawdopodbne w Polsce nie tylko w lipcu ale rownież w czerwcu i sierpniu ( w lipcu może nawet 41-42 stopnie). Niedługo zaczyna się ostatni miesiąc lata i sam początek może być chłodniejszy, ale wciąż bym jeszcze nie przesądzał- wszak skill kończy się na 31 lipca. Niemniej wciąż będziemy zagrożeni temperaturami ponad 35 stopniowymi aż do ok połowy września

    1. Dzisiaj uściślam oceny, że końcowa anomalia tegorocznego lipca zamknie się w widełkach 0/+0,5K (ref. 1981-2010).
      Jednak przejść anomalii obszarowej przez zero (w obu kierunkach) będziemy mieli tylko 2-3 – a co świadczy o dość wyraźnej polaryzacji na okres z temperaturami poniżej i powyżej normy – pomimo, że anomalie nie będą nadzwyczajne (tylko ok. 29.07 rzędu +7/+8K).

      1. Wrocław prawie na pewno powyżej normy, choć minimalnie (ok +0,2). Odczułem jednak lipiec jako chłodny i nie tak suchy, jak czerwiec.

        1. Na razie „idziemy” drogą roku 2012 z rekordowo niską pokrywą lodową – ale z tego co czytałem wcześniej przy jeszcze niższej objętości.
          A teraz jeszcze rozrastają się tam często układy wyżowe stwarzające zwłaszcza latem lepsze warunki do małej pokrywy lodowej (względem stanów znamiennych dla określonego okresu roku).

          1. Ciekawe jak to się skończy, ostatnie kilka sezonów letnich było dla Arktyki łaskawych, pochmurna pogoda, mała ilość sztormów w okresie letnim. Niski zasięg lodu we wrześniu odczujemy w postaci kolejnych anomalii pogodowych jesienią i zimą….

          2. w tym roku Arktyka miała dość nietypowo wysoką anomalię temperatury wiosną. Zazwyczaj to czerwono i bordowo jest tam zimą, ale w maju ta anomalia wyraźnie topnieje. W tym roku było inaczej i m. in. dzięki temu duża część zachodniej i centralnej Europy doświadczyła bardzo kapryśnego maja, szczególnie w I połowie miesiąca.

  20. Katowice dziś wymarzona wakacyjna pogoda, dużo słońca, jakieś tam niegroźne chmurki ale mało (zachmurzenie 3.1/8, piętra niskiego 2.9/8), temperatura 29 stopni przy niskiej wilgotności powietrza (tdew 11 stopni). Brakowało takiej pogody w tym lipcu mocno. Średnia dobowa nie przekracza 23 stopni, noc jest stosunkowo rześka ok. 14-15 stopni. Nikogo taki ‚upał’ męczyć nie powinien.

  21. U mnie dzisiaj zaledwie 20 stopni. Aktualnie pada przelotnie deszcz, ale dość silnie wieje i pogoda jest gorsza niż np. podczas poniedziałkowo-wtorkowego ochłodzenia. Generalnie od wtorku prognozy coraz gorsze. Chyba możemy rzeczywiście stwierdzić, że porządne lato było w czerwcu.

  22. ,, Chyba możemy rzeczywiście stwierdzić, że porządne lato było w czerwcu.” Mów za siebie. (pisz). Dzisiaj prawie 29 stopni w Katowicach i sąsiednich miastach i suche powietrze. Mnie dzisiaj dużo lepiej się oddychało niż wczoraj,ale pylą trawy to w autobusie miałem kryzys bo jakieś pyłki zawiało do środka.(inhalator pomocny) Po deszczach w dniach 13-14.07 (10-25mm opadu w zależności od miejsca) odrobinę się zazieleniło. Osobiście wystarczyło by mi 25 stopni w dzień i 15 w nocy przy częstszych opadach , nawet co noc 3mm od 01.06 do 31.08.19.Lipiec oceniam na 4 w skali 1-6 a czerwiec na 2 . Moja ocena, każdy ma swoje preferencje.

    1. to gratuluję, bo generalnie od 2 do 18 lipca na NE była fatalna pogoda, przypominała kwiecień, a nie lipiec… od tamtego piątku jest spoko, ale to jest typowe polskie lato… szału nie ma…. i ma być tylko w niedzielę i poniedziałek gorąco, potem od wtorku niemal do końca prognoz deszcz i zaledwie 20-21 stopni, a przypomnę że mamy najgorętszy okres w roku… po 10 sierpnia jak będzie +30 to będzie święto…wy w Katowicach mieliście o wiele lepszą pogodę i macie teraz…

      1. na NE zimno ale chyba największe usłonecznienie, co nie? 207 godzin do wczoraj, Katowice ledwo 170 kilka. I mało pogodnych dni, a tam sporo. Sprawdziłęm sobie na ogimet dla Białegostoku i patologiczna pogoda panowała tam od 7 do 12 lipca. Nie tak źle. No i macie ponad 60 mm sumę opadów, a myśmy mieli tylko jałową zimnicę z chmurskami ale bez żadnych większych opadów prócz 2 dni (13 i 14 lipca)

        1. jak dla mnie to od 2 lipca trzeba było chodzić w bluzach/kurtach z powodu silnego, zimnego wiatru z północy… pomimo że było 20-21 st. do 7 lipca na termometrach

  23. W norweskim Bergen, leżącym na styku Morza Północnego i Norweskiego, dzisiaj max 32 stopnie! Minimalna 26 stopni. Niemcy, zwłaszcza W, to najcieplejszy region w Europie – max 39 stopni. Dobrze, że nam takie upały nie grożą, a nawet jest szansa na opady do 20-30 mm w moim regionie ( do końca tygodnia).

  24. Tak jak pisałem ponad miesiąc temu, że najcieplejszy okres lata mamy już za sobą.

    Jednak zdaje się, że wygra jednak wariant chłodniejszy, czyli jednak 1 dekada strzał jak nic w pudło.
    Lucas wawa słusznie zaznaczył, że opadów to za dużo „podziwiać” możemy nie zbyt dużo.

    Jeśli wierzyć dalszym fusom, to pod koniec 1 dekady sierpnia ponownie powinno zacząć się ocieplenie, tak że między 10-15 sierpnia jeszcze byśmy mieli okazję w większości regionów widzieć na termometrach 30 stopni w cieniu.

    1. W I dekadzie sierpnia widać podobny typ pogody jak w I dekadzie lipca, ale to odległa perspektywa. W sierpniu jeszcze wiele może się zdarzyć. Jeśli chodzi o kontekst ciepła to już mnie nic zdziwi nawet jak padną jakieś rekordy tmax. Nadal trudno mi uwierzyć że w Niemczech było ponad 42 stopnie. Nie dość że taka temperatura na tych szerokościach geograficznych do niedawna wydawała się nieosiągalna to w dodatku największy potencjał w Niemczech raczej jest na terenach niżej położonych SW a nie powyżej 52 równoleżnika tego kraju (dalej w tym kontekście rekordy z Belgii i Holandii przestają być niezwykłe). Ale rekord z Francji 46 stopni należy do miejscowości położonej na 43N a tmax powyżej 45 stopni padały w Europie poniżej 40N

      1. w dodatku Niemcy biją swój rekord ciepła po zaledwie 4 latach, 40 stopni im stuknęło niedawno bo w lipcu 2015. A teraz już 42. 40 stopni w krajach Beneluxu to dopiero absurdalne zjawisko. Ja sobie to wyobrażam jako odpowiednik np. 38/39 stopni w maju w Polsce. Tak w maju, maj ma rekord ciutkę ponad 35 i taka przebitka to by była podobna do tego co się tam teraz stało. Absurdalna wizja biorąc pod uwagę to, że jedynie maj 2005 coś tam próbował walczyć z tymi upałami ostatnio, pozostałe maje to po prostu silne ocieplenia z tmax 31-32 stopnie.

        1. Wobec tych faktów zarówno w maju jak i we wrześniu myślę że jest możliwe 37-38 stopni. Od czerwca do sierpnia już powyżej 40 stopni. Czerwiec i sierpień to poziom 40-41 stopni, zaś lipiec 41-42. Obecne rekordy zweryfikowały mój pogląd na możliwości upału w Polsce

  25. Ochłodzenie w Europie postępuje, chłodniej już m.in w Paryżu. Sporo burz rozwinęło się w Europie, trzymam kciuki żeby od jutra i u nas się pojawiły, a przyszłotygodniowe ochłodzenie przyniosło już bardziej równomierne i regularne opady.

    1. Te burze to zagrożenie wiatrem w porywach ponad 100km/h oraz gradem. Tam gdzie łagodniejszy wiatr i opady bardziej rozciągnięte w czasie to pożytek ,ale tam gdzie zerwie dach ,albo zniszczy kukurydzę ,auta lub szklarnię to klęska żywiołowa. Oj klimat nam się spipcył…

    2. „trzymam kciuki żeby od jutra i u nas się pojawiły”
      ->>> Na szczęście podczas tych gorących/upalnych dni będą pojawiały się tylko lokalnie. Dzisiaj częściej na N/E, później częściej na S/W (ale też na stosunkowo małym obszarze). Świadomie napisałem „na szczęście” bo uważam, że właśnie głównym problemem opadowym w szerszym zakresie czasowym i przestrzennym jest coraz większa ich nieregularność – a nie same niskie sumy za rok i więcej. A wewnątrzmasowe opady konwekcyjne do tego właśnie się przyczyniają – nie wspominając o tym, że zwłaszcza w dni gorące/upalne potrafią przynosić inne zagrożenia (wobec niedoboru opadów).
      Też liczę na poprawę z tym związaną, ale nie na zasadzie, że jednego problemu nieco ubędzie, a przybędzie innych. Tak więc mam nadzieję na bardziej równomierne umiarkowane opady już podczas ochłodzenia – bo podczas najbliższych najcieplejszych dni (do poniedziałku włącznie) na takie nie mamy co liczyć.

      1. A jest jakieś opracowanie które by potwierdzało te tezy z coraz większą nieregularnością opadów? Zwłaszcza jakieś nowe, nie starsze niż 2017 rok. Bo wrzucałem tu z 2 dni temu opracowanie dla Łodzi i wynika z niego to, że okresy wybitnie suche oraz wybitnie mokre występowały zawsze, a więcej niż połowa rekordowo suchych miesięcy jest zanotowana jeszcze przed wojną (np. październik 1949 i listopad 1911 z zerową sumą). Najdłuższy ciąg bezopadowy (45 dni) też jest z 1949 roku i obejmuje on kawałek września, cały październik z sumą 0 mm oraz początek listopada. Opracowanie się kończyło na 2006 i od tego czasu powskakiwały nowe rekordy zarówno niskich opadów (kwiecień 2009) jak i wysokich (maj 2010, wrzesień 2017).

        Wydaje mi się że obecnie trwający okres po prostu ma tendencję do występowania niskich i nieregularnych sum opadów oraz okresów posuchy. Jak wiele takich okresów przez ostatnie 100 lat. Tyle że ta suchota jednocześnie zbiega się z występowaniem roczników najcieplejszych w dziejach, z największym nasłonecznieniem. O ponad 2K cieplejszych niż średnia 100-letnia. Tego wcześniej nie było, a wiadomo że wysoka temperatura i dużo słońca to wysokie parowanie, znacznie większe niż kiedyś. I taki rok 2015 czy 2018 choć nie rekordowo suche są dużo gorsze w skutkach niż wyjątkowo suche ale znacznie chłodniejsze lata 1953 i 1964. Ten pierwszy miał w K-cach średnią 8,3 a ten drugi 7,5C. To znacznie mniej niż 10,0 z 2015 oraz 10,1 z 2018.

    3. Ale do końca lipca żadnego ochłodzenia nie będzie temperatury powyzej 25 st.to jest gorąco.Dopiero początek sierpnia daje nadzieję.

  26. Ktoś tej januszerii musiałby wytłumaczyć do czego służy parawan i w którą stronę należy go montować :) Ci się tutaj dzielnie odgradzają od tego zabójczego skwaru płynącego znad rozpalonych polskich nizin.

    https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_xhcCQNJV0VsTi05bxrEehNb2QW4wCrow,w400.jpg

    Takie tam z Bałtyku. Co ciekawe nigdzie indziej się z tym zjawiskiem budowania parawanowych labiryntów nie spotkałem. I to nawet w kraju, tu na południu każdy po prostu kładzie ręcznik czy leżak i się opala, w życiu nie widziałem nastawianych grodów tego rodzaju. A parawany nad Bałtykiem w hotelach są bo wiadomo jak piździ od zimnego morza latem. Przynajmniej kiedyś piździło, jak AH opowiadał że ludzie wytrzymywali na plaży max do 15:00.

  27. No paskudnie zapowiada się ten przyszły tydzień. Mnie na szczęście nie będzie w PL. Tak czy inaczej w głębi serducho się uśmiecha, że spadnie sporo tego potrzebnego deszczu.

  28. ECMWF z jesiennym początkiem sierpnia. 17-20 stopni w dzień i pełno chmur, fuj. Nie jest powiedziane że mu się sprawdzi, bo przy ujemnym NAO te prognozy codziennie są inne, jeszcze niedawno na ten sam termin prognozowany był upał 34 stopnie. Przed nami na pewno gorąca sobota i upalna niedziela, później ochłodzenie ale jeszcze bez jesiennych temperatur, ostatnie dni lipca z tmax 24-26 stopni.

      1. no to sie zmieniło znowu i to mocno. wcześniej na dni od 1 sierpnia to było coś na zasadzie 21 17 17 19 23. A teraz znowu gorąco, coraz dłużej.

        Nie ma co patrzeć na tą prognozę jak się tak często zmienia o 5 stopni lub więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.