Kolejny burzowy dzień

Kolejny burzowy dzień

Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że wczorajszy dzień ponownie zapisał się w Polsce dość wysoką dodatnią anomalią temperatury: +4.1K. Średnia anomalia maja do 20. dnia włącznie wynosi już -2.06K, więc powoli przestaje być jakaś szczególnie nadzwyczajna. Oczywiście głównym tematem wczorajszego dnia były burze, ale o opadach i burzach za chwilę.

Jak widać na pierwszej mapie, średnia temperatura dobowa w wielu miejscach przekroczyła wczoraj 20.0°C, co przełożyło się na anomalie dobowe rzędu +6 – +7K (okres referencyjny 1981-2010). Pierwsze dwie dekady maja nadal wychodzą jako bardzo chłodne – szczególnie w południowo-zachodniej części kraju, gdzie anomalia za ten okres wynosi poniżej -3.0K, a w Karkonoszach nawet ok. -3.5K. Z kolei na północy maj zbliża się już powoli do wartości normalnych – tam anomalia wzrosła już powyżej -1.0K.

Wczorajsze burze przyniosły ze sobą sporo strat – towarzyszyły im miejscami nie tylko intensywne opady deszczu, ale i silne porywy wiatru, a także grad. Istnieje możliwość, że w okolicy Radzynia i Lubartowa pojawiła się niewielka trąba powietrzna. W miastach woda zalewała piwnice i podtapiała ulice – tak było na przykład w Zamościu. Stacja meteorologiczna odnotowała tam sumę dobową opadu równą 43 mm, przy czym jej większość stanowiły intensywne opady burzowe. Jak donosi serwis RMF24, wieczorem i w nocy strażacy interweniowali prawie 730 razy, głównie wzywano ich do wypompowywania wody z budynków. Nad ranem bez prądu było prawie 1800 domów.

Opad z Zamościa z pewnością nie był najwyższym opadem odnotowanym w naszym kraju. Wg systemu RainGRS znacznie wyższą sumą opadu notowano nieco na zachód od Gdańska – miało tam spaść aż 102.9 mm opadu. Niestety nie istnieje żadna możliwość weryfikacji tego pomiaru, gdyż strefa tak silnych opadów była bardzo wąska i w jej obrębie nie istnieje żaden posterunek opadowy. Wspomniane maksimum wypadło w punkcie o współrzędnych 54.38448N, 18.30723E, nieopodal wsi Kczewo.

Jak widzimy na zbliżeniu, właściwy rdzeń opadu (zamknięty izohietą 50 mm) miał w najszerszym miejscu zaledwie kilka kilometrów. Suma >= 100 mm pojawiła się w trzech punktach o rozmiarach 1×1 km. Stąd niemożliwa jest w zasadzie jego weryfikacja – tym bardziej, że na stacjach nad samą Zatoką Gdańską w zasadzie nie padało, a najsilniejszy opad przeszedł kilka kilometrów na zachód od Rębiechowa. Z danych z obrazów radarowych możemy wywnioskować, że całe zjawisko miało swój początek ok 15:10UTC (17:10 czasu lokalnego).

Powyżej: obrazy radarowe. Źródło: Dane publiczne IMGW-PIB, https://dane.imgw.pl/datastore

Poniżej prawdopodobnie zdjęcie owej burzy.

Dzisiaj również spodziewamy się licznych opadów i burz, miejscami równie intensywnych jak wczoraj. Temperatury w północnej części kraju w dalszym ciągu wysokie, chłodno na południowym wschodzie, gdzie może być zaledwie około 15°C. Poniżej spodziewana temperatura wg modelu HIRLAM (FMI):

ALARO (IMGW):

Szczególnie ciekawie przedstawiają się sumy opadu z modelu AROME, gdzie wyraźnie widać jak komórki burzowe będą krążyć w okół płytkiego niżu, którego centrum ma się znaleźć w najbliższych godzinach nad Polską. Od jego dokładnego położenia zależy również położenie głównych stref opadów.

Poniżej: położenie ośrodka niżowego jutro o 00UTC wg różnych modeli.

Nie trzeba chyba przypominać, że tego typu sytuacja w ciepłej porze roku jest dla nas dość niebezpieczna.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

141 Replies to “Kolejny burzowy dzień”

  1. No nieźle, +7K na NE kraju wczoraj a u mnie z biedą normę przekracza. Dobrze że ją w ogóle przekracza, bo od dzisiaj będzie ponownie poniżej. Słońca wczoraj już tylko 4 godziny a dzisiaj od rana jest pochmurno i patrząc na te prognozy bez słońca będzie aż do piątku. Usłonecznienie tego maja to jest jakiś koszmar. 97h przez 20 dni, jak taki trend by się utrzymał to maj skończy z wynikiem rzędu 150h przy normie wynoszącej 230. Wyłączając przypadek 2010 roku (rekord nie do pobicia) ostatni tak kiepski maj był w 1996 a wcześniej w 1991.

    Może się skończyć tak, że anomalia całego kraju jakaś bardzo duża nie będzie, ale będzie dość duży gradient. Na SW Polski maj nadal jest bardzo zimny, poniżej -3K.

      1. Szkoda że ten niż nie znajduje się bardziej na południe od PL a wyż trochę bliżej nas to północna Polska cieszyłaby się lampą i 25+ stopniami. Z kolei na południu PL panowałaby pogoda taka jak teraz na północy, czyli deszcz i burze na zmianę z rozpogodzeniami, 20+ stopni. Dla alewisa i innych mieszkających na południu to byłoby niebo w porównaniu z tym co było niedawno.
        Oto dowód że te same ustawienie baryczne może przynosić skrajnie różną aurę – wystarczy przesunięcie jednego lub drugiego układu o kilkaset kilometrów.

      1. Od soboty lokalnie też piękna pogoda. Mimo to nie jest zaskoczeniem że maj do 20-ego ma bardzo niskie uslonecznienie: 89,3 h, dla porównania maj 2010 do 20-ego 56,3 h. Więc mogło być gorzej, ale tamten maj drugie tyle wyrobił w III dekadzie, nic nie wskazuje na to żeby ten Maj w całości zapisał się gorzej, ale może być nie dużo lepiej. Przez ostatnie dni anomalia maja bardzo skoczyła do góry, do 17-ego było to ponad -3K, a do 20-ego -2,06K, myślę że w najzimniejszym scenariuszu maj zapisze się podobną anomalia jak obecnie.

  2. Wczorajsza burza na C Mazowszu okazała się znacznie słabsza niż ta sobotnia ranna. Niestety zwłaszcza takie zjawiska pogodowe są na tyle dużą loterią (jeszcze chyba większą niż statusy w porze chłodnej), że nawet w terminie 3-6h naprzód prognozy mogą rozmijać się z rzeczywistością.
    Nie pozostaje nam nic innego jak regularnie śledzić sytuację bieżącą i na ile jest to tylko możliwe dostosowywać nasze działania do warunków na zewnątrz (bez „fiksowania się” z dużym wyprzedzeniem co i kiedy będzie się robiło).
    Ja też już czekam na okres, kiedy między strefami opadowymi będą co najmniej 2-3 dni (jeżeli nie nieco więcej) bez zagrożenia nimi, a zwłaszcza tymi niebezpiecznymi połączonymi z burzami. Te owszem są spektakularne, ale bardzo utrudniają planowanie czegokolwiek na zewnątrz. Dodam jeszcze, że do weekendu 12-13.05 czekałem na opady, teraz już zdecydowanie na uspokojenie atmosfery przy braku skrajności.
    I coś optymistycznego: rosną szanse, że począwszy od II połowy tego tygodnia czegoś takiego się właśnie doczekam. A prognozowane obecnie temperatury – przeważnie wokół lub nieco powyżej normy – o tej porze roku oznaczają już (jak dla mnie) zdecydowanie przyjemne wartości:-) Nie jesteśmy zdani tylko na zimne oblicza maja, a jak nie to od razu na fale upału…

  3. Gdańsk miał wczoraj dużo szczęścia. Gdyby ta strefa wypadła 15 km na wschód, mielibyśmy kolejną tragiczną powódź, bo – kto by przypuszczał – tak zabetonowane stoki moreny nie przyjmują tyle wody, ile trzeba. Tymczasem dzielnice na zachód od centrum dalej są bezmyślnie zabudowywane.

  4. Ciekawe jaki będzie czerwiec bo maj powyżej normy raczej nie będzie co jest dla wielu dziwne Choć nie wiem dlaczego. Mimo zmian klimatu chłodne okresy będą się zdarzać częściej ciepłe ale zimne nawet bardzo czasem też ze względu na wariacje prądu strumieniowego przez topniejącą Arktykę. Ciekawi mnie czerwiec bo obok października jest najwolniej ocieplającym się miesiącem w Polsce.

    1. Co ciekawe, przynajmniej od 1950 do początku tej dekady bardzo wolno ocieplał się też… grudzień – statystyczna Tavg tego miesiąca także około połowy XX wieku wynosiła niespełna -1°C (średnio w skali kraju).
      Ale to też wszystko pokazuje, że nawet 30-50 lat to zdecydowanie za mało na oceny co może mieć związek z samym trendem globalnym, a co z innymi czynnikami (?) – pośrednio też mogącymi zależeć od AGW, ale w obu kierunkach i z różnymi zmiennościami.

      Ja mam nadzieję, że najbliższe roczniki pokażą, że jednak po 2014 r. skala ocieplenia klimatycznego u nas nie przyspieszyła istotniej względem sytuacji do tego czasu.

      1. „Ja mam nadzieję, że najbliższe roczniki pokażą, że jednak po 2014 r. skala ocieplenia klimatycznego u nas nie przyspieszyła istotniej względem sytuacji do tego czasu.”

        Ja też mam taką cichą nadzieję dlatego każde najbliższe miesiące/ew. lata w okolicach normy 1951-80 bardzo mnie ucieszą.

        1. Lucas – przecież to widać nie tylko w statystykach, ale również za oknem. Lata 2016-2017 w pogodzie beznadziejne słabe zwłaszcza na północy, zaczęło się od pamiętnego października 2015. Ten rok również nie zachwyca. Wyłamał się tylko 2018, ale tez jedynie przez siedem miesięcy.

          1. Ben – lato 2016 leciutko powyżej normy wielotniej, lato 2017 w normie, czyli odczuwalnie zimne i deszczowe. W 2017 roku spadło aż 850 mm deszczu, głównie na północy, a dni opadem było aż 184. Poza grudniem bardzo mroźne zimy, W styczniu i lutym 2016 syberyjskie mrozy prawie przez 6-7 tygodni, rok później to samo w okresie luty-marzec i prawie trzy tygodnie w styczniu. Dodajmy do tego zimne (2015,2017) lub deszczowe październiki oraz nieprzyjene końcówki kwietnia (2016,2017) i chłodny początek maja 2017. W 2016 fajne były tylko maj,czerwiec, wrzesień. W 2017 fajnie już tylko i to częsciowo maj i czerwiec. W tym roku jedynie trzecia dekada marca i druga połowa kwietnia oraz na razie końcówka maja.

          2. Oczywiście miało być syberjskie mrozy w styczniu i lutym 2017 oraz w lutym i marcu 2018 :).

          3. @Osowa
            Główny problem z Twoimi ocenami jest taki, że są WYBITNIE SUBIEKTYWNE. Owszem mamy do nich też prawo – tyle tylko, że one są niemiarodajne, bo bardzo różnorodne w zależności od właśnie odczuć, preferencji, itd.
            A uwierz mi, że nierzadko potrzebujemy też nienacechowanych emocjonalnie „mierników” parametrów pogodowo-klimatycznych, a oceny których na takich portalach/blogach powinny jednak przeważać…

          4. @Osowa nie każdy jest skrajnym ciepłolubem jak Ty. Są takie osoby jak ja, którym normalny klimat typowy dla PL zwyczajnie odpowiada. Ja się w takim kraju wychowałam i takie temperatury są dla mnie normalne/optymalne. I tyle :)

          5. Lucas – to nie są subiektywne odczucia, tylko fakty, ktore przedstawiłem z liczbami dotyczącej temperatury i opadów. Zresztą też napisałeś, że po 2014 ocieplenie u nas przystopowało i ja się z tym zgadzam, bo to widać nie tylko po statystykach :).

          6. Dorka – 10 stopni w maju przez prawie dwa tygodnie to nie jest normalność, tylko anomalia pogodowa. W tym okresie norma to okolice 16-18 stopni.

          7. @Osowa
            po 2014 ocieplenie klimatu PRZYŚPIESZYŁO, a nie przystopowało. Chyba źle zrozumiałeś co Lucas napisał. W skali światowej miało to zasadniczo miejsce od czasu El Nino w 2015/2016 roku. Natomiast w Polsce silny trend do góry widać od 2013 roku. Od tej pory każdy rok trafia do pierwszej dziesiątki, ten jak na razie również jest nadzwyczaj ciepły.

        2. Dokładnie mam takie same oczekiwania, że będziemy częściej w granicach normy z lat ubiegłych!! Ja do tej pory jestem bardzo zadowolona z pogody tego roku :)

          1. Czyli jak Dorka mówi, że jest zadowolona z pogody w tym roku to pokazuje jak ten rok jest w pogodzie beznadziejny :).

  5. Spoko prognozy na najbliższe 7 dni. Trochę słońca, trochę deszczu i temp. raczej koło normy. Oby tak dalej.

    Chciałbym się krótko odnieść do pewnej części wypowiedzi #alewis

    „Usłonecznienie tego maja to jest jakiś koszmar. 97h przez 20 dni”
    Nie byłem pewny czy dobrze policzyłem, ale za drugim razem wyszło mi to samo. Jeżeli przez 20dni jest prawie 100h słońca to jak nie liczyć daje to średnio 5h słońca na dzień. To o jakim tu koszmarze mowa? Wcześniej w ogóle nie zwracałem uwagi na te tematy usłonecznienia, bo nie widziałem w tym problemu. Teraz gdy ze względu na te rozpaczliwie wpisy zacząłem to trochę analizować, to jestem już przekonany że jest to problem urojony.

    1. Zima usłonecznienie jest zbyt małe ,ale latem za duże (moje odczucia). Mnie wystarczy 5 godzin słonecznych dziennie średnio co w zimie jest nieczęste. Wracając do opadów i burz . W Monachium w 36 godzin spadło ponad 80mm wody i dalej pada (opady ciągłe i burzowe też). Podtopienia i lokalne powodzie w Bawarii. ,,No ,ale i tak najgorszy klimat na Świecie jest w Polsce ”

      1. Znamienne też, że niektóre osoby tak mało odnoszą się do aury w krajach podzwrotnikowych (np. śródziemnomorskich), gdy tam szaleją pożary, klimatyzatory idą „pełną parą”, czy dla odmiany mają ogromne powodzie, albo zimą ochłodzenia z częstymi wahaniami wokół zera (tak, tam też to może mieć miejsce)….
        Wybieramy mocno wyselekcjonowane opcje/zdarzenia pogodowe, głównie po to, aby ponarzekać jak to u nas jest „be”, a gdzie indziej „cacy” i to jeszcze (niemalże) pod każdym względem (!)….

        1. @Lucas wawa – święta, meteorologiczna i klimatyczna racja. Z tą wybiórczością jest tak, jak średnia pensja brutto w firmie, której szef zatrudnia 9 pracowników za 2800 brutto na miesiąc, a on sam bierze 20 tys. Statystycznie (i wybiórczo), każdy zarabia 4520 zł brutto…

    2. 5 godzin dziennie przy dniu trwającym 15 godzin. Czyli 2/3 czasu słońca nie ma, tylko 1/3 jest. To bardzo mało w maju, który w niektórych regionach Polski ma największe usłonecznienie w roku (tak jest zwłaszcza na północy). Nawet normy wieloletnie dają przynajmniej te 50/55% usłonecznienia w miesiącach maj-sierpień. Kwiecień i wrzesień 45-50%, październik i marzec 35-40%, zaś listopad, grudzień i styczeń mają zaledwie 15-20%. To nie jest normalne, by w półroczu ciepłym przez 25 dni w połowie z nich słońca nie było w ogóle.

      1. alewis
        Odnosząc się do Twojej wypowiedzi wkleję tutaj krótki cytat jednej z Twoich złotych myśli, który znajduje się w jednym z poprzednich wątków:

        „Teraz bym chciał 35 przez miesiąc żeby to zimne dziadostwo wymazać z pamięci.”

        Piszesz że jest średnio w dniu 5h słońca, przy dniu trwającym 15h i że 2/3 dnia słońca nie ma. Ok. Zgadzam się. Czysta matematyka. I co to oznacza? Ano NIC, kompletnie nic poza tym że jest 5h słońca, a 10h go nie ma. Gdzie tu koszmar. Ok, wyjrzałem przez okno, obecnie są chmury, nie pada, słońce za chmurami, dalej myślę gdzie ten koszmar. Hmm… Wyszedłem na dwór szukać koszmaru, ciemnicy itp. Słońca dalej nie ma, ale widzę ludzi, więc ciemnicy też nie ma, ludzie chodzą po dworze, tak jak przy „pełnej lampie”, kierowcy zadowoleni bo ich tylko 5h,a nie 15 słońce oślepia. Gdzie ten koszmar pytam siebie po raz kolejny?

        Teraz po tym bezowocnym poszukiwaniu koszmaru chciałbym aby inni użytkownicy porównali ten Twój cytat który napisalem zaraz na początku w kontekście tego „koszmaru” czyli 5h słońca i 10h chmur. Chodzi mi o Twoją definicję koszmaru pogodowego…

      2. Substytutem braku słoneczka może być pełnia księżyca, jak i pierwsza oraz ostatnia kwadra. Ważne, żeby w nocy nie było chmur. ;-)

      3. O tym jaki patologiczny w tej kwestii (zresztą nie tylko tej) jest tegoroczny maj niech świadczy ilość Słońca, 89 h do dziś a normą jest 260 h za cały. Nie jest to bez znaczenia dla przyrody, roślinność jest wybujała a liście drzew nie mają typowego dla późnego maja ciemnozielonego ulistnienia (świadczy to o małej intensywności fotosyntezy), niektóre liście wyglądają wciąż jakbyśmy mieli tzw. młody maj. W ubiegłym roku pod koniec maja liście były tak ciemne i „mocne” jak zazwyczaj w miesiącach letnich, rośliny intensywnie asymilowały.

        1. Zgadzam się z tobą że nie jest to bez znaczenia. Ale w mojej opinii, to „jasna” zieleń wynika z faktu opóźnienia w postępie rozwoju związanego z niskimi Tśr w I połowie maja a nie z ilości godzin usłonecznienia. Istnieje odwrotna zależność tj. zbyt duża dawka promieni słonecznych powoduje uruchomienie mechanizmu obrony i właśnie wycofanie chlorofilu – efekt to jasne jakby „spłowiałe” liście.
          Zdecydowanie tej wiosny fenologiczna strona na północy mazowsza cierpi z powodu: cienkich temperatur na początku miesiąca oraz przymrozków które mocno się przyłożyły do przystopowania rozwoju.
          Na marginesie ciekawostka: u mnie (okolice Płońska) niektóre gatunki drzew po kwietniowym rozwoju, doznając -3,6C przez kilka majowych nocy (pomiar z własnej stacji) – przemyślały sprawę że to chyba już jesień i wybrawiły się, a teraz zrzucają liście.

    3. Nie wiem jakie usłonecznienie było we Wrocławiu, ale pomimo sporej ilości chmur w pierwszej połowie miesiąca nie odczuwam maja jako pochmurnego, a raczej jako przeciętnego. Jednak uważam, że grudzień i styczeń miały fatalne usłonecznienie i tu problem już nie może być urojony, bo czym jest kilka godzin słońca w ciągu całego miesiąca.

  6. Fan klimatów umiarkowanych też mam nadzieję na normalność nie mówię, żeby było więcej zimnych miesięcy ale normalnych bez ekstremów. @Lucas wawa tez mam nadzieję , że będzie stopniowe spowolnienie ocieplenia u nas przynajmniej na jakiś czas. Ale obawiam się, że ekstremalna pogoda przed nami w najbliższych latach i ulewy, susze upały, a nawet mrozy przed nami.

      1. Osowa
        Piszesz „W Polsce temperatury w normie oznaczają odczuwalnie zimno :)”

        Dla ciebie oznaczają. Czy wam zmarzluchy widzący tylko czubek własnego nosa nie przyjdzie do głowy że ktoś może odczuwać inaczej i klimat Polski nie jest dla niego zimny? Poza tym „chciejstwo” temperatur w Polsce powyżej normy jest dla mnie jedną z największych oznak egoizmu i… niestety też braku rozsądku.

        1. Temperatury powyżej normy same w sobie nie są jeszcze niczym złym, moim zdaniem Twoje słowa są za mocne. Problem jest wtedy, gdy wysokie temperatury wiążą się z długimi falami gorąca/upałów i może przede wszystkim – z niedoborem opadów. Nie ma nic złego w „chceniu” lata takiego jak np. 2008/2016/2017,gorzej jak ktoś domaga się aby taki sierpień 2015 albo lato 2018 było u nas co roku.

          1. PiotrNS
            Zgadzam się z Tobą i podobnie miałem na myśli. Chodzi mi o to żeby nas klimat się tak nie ocieplał. Jeżeli raz jest cieplejsze lato (względem normy), to niech potem będzie chłodniejsze. To wszystko. Czy to takie trudne do zrozumienia? Lubię polski klimat ale jakbym nawet nie lubił, to bym się prędzej wyprowadził z Polski, ale na pewno bym nie chciał aby się nasz klimat ocieplał do klimatów podzwrotnikowych.

      2. @Osowa
        A ja uważam, że oceny emocjonalne potrafią być na tyle rozbieżne, że nie powinny one dominować jako główny argument w dyskusjach bardziej merytorycznych nt. warunków pogodowo-klimatycznych. A one są dużo ważniejsze w kontekście oceny sytuacji bieżącej, tworzenia prognoz, oceny zagrożeń, czy też zmian klimatycznych. itd.

        Zapytam: czy średnio 5 st. cieplej by Cię aż tak uradowało, że byłbyś już zupełnie „ślepy” na okoliczności w jakich do tego by doszło i skutki z tym związane?

      3. @Osowa, gdybyś dodawał sformułowania „według mnie” albo „subiektywnie w moim odczuciu”, to wtedy każdy wie, że to wyłącznie Twój pogląd i odczucia. Pisząc bezosobowo: „W Polsce temperatury w normie oznaczają odczuwalnie zimno :)” piszesz tak, jakbyś miał monopol na odczucia innych ludzi, ewentualnie dysponował jakimiś danymi, które to potwierdzają.

        A wcale tak nie jest. Ja uważam, że polskie temperatury w normie są w porządku i przyjemne, co nie oznacza, że inni tak uważają. Nie wciskam nikomu na siłę, że idealna pogoda to taka, jaką lubi grzybiarz lub inny „ludź” lasu.

        Jakaś paranoja się zrobiła w komentarzach, gdzie kilku tuzów i gigantów uważają, że tylko oni mają rację, a inni nie i Ty drogi Osowo do nich należysz. Otóż z całym szacunkiem – prawie w ogóle się z Tobą nie zgadzam, przy czym szanuję Twoje skrajne stanowisko, ale proszę, abyś mówił za siebie a nie za innych, tak, jakbyś znał wszystkich preferencje meteo.

    1. Normalne miesiące to np styczeń 2019, luty 2009, marzec 2011, kwiecień 2015, maj 2014, czerwiec 2015, lipiec 2007, sierpień 2016, wrzesień 2004, październik 2011, listopad 2016 oraz grudzień 2005. Wszystkie wyżej wymienione miały anomalie względem ref 1981-2010 pomiędzy -0,10 a +0,10. Wszystkie z wyjątkiem grudnia, z tym akurat miałem problem, 2005 ma +0,25 a następny bliżej normy jest dopiero w 1992 (-0,12). Grudnia o anomalii mniejszej od 1 stopnia w dowolną stronę nie było już 10 lat.

      Jakie te miesiące były? Niektóre pogodne, niektóre pochmurniejsze, większość z nich mieszała różne typy pogody, o żadnym z nich nie mogę powiedzieć że był to miesiąc zupełnie stracony. Z całego takiego „roku” najmniej mi się podoba czerwiec 2015, a najbardziej wrzesień 2004. Tegoroczny maj z normalnością nie ma nic wspólnego, bo do 20-go anomalia wciąż jest duża, zwłaszcza na zachodzie Polski. Usłonecznienie nędzne, sumy opadów wysokie. Miesiąc jest zdominowany przez blokadę cyrkulacji strefowej która konsekwentnie pierniczy pogodę od długiego czasu i nie przestanie póki nie wróci cyrkulacja strefowa z przewagą składowych S i SW.

      1. Dobrze ze nie mamy od tyłu lat grudni w pobliżu normy, mam nadzieję że prędko nie trafi się jakaś zima z 3 miesiącami w normie (zwłaszcza takimi jak ww), zimą nie cierpię nudy w pogodzie, np. Moje 2 ulubione grudnie to 2002 i 2015, roznica kolosalna (ok. 10 stopni), ale oba przyniosły słoneczną pogodę odstajaca od „zerowego badziewia”. A np. Tegoroczny styczeń to już ekstremy nudy :)

        1. Grudzień w normie to jest prawdziwy koszmar, choć i tak chyba byłby lepszy od lekko ciepłego jaki miał miejsce pod koniec zeszłego roku. Grudzień im bardziej zbliżony do normy bądź ze średnią niższą od niej tym więcej w nim elementów zimowych a więc lepiej.

          1. Ja jakoś nawet podskórnie czuję, że zimą najmniej zwolenników mają opcje z temperaturą wokół zera lub na lekkim plusie, przy aurze mokrej/pochmurnej (a jeszcze gorzej także wietrznej)…
            Co więcej, przy takiej aurze mamy sporo zagrożeń – zwłaszcza jak okresowo (nocami) łapie choć niewielki mróz (choć przeważa przedział nieco powyżej 0*C), a i opadów mokrego/topiącego się śniegu nie brakuje.
            Zimą, poza dokuczliwymi ekstremami (podobnie jak i latem), to zdecydowanie najgorsza opcja pogodowa.

          2. „a jeszcze gorzej także wietrznej”

            Zimą wiatr to mniejsze zło (niż trujący smog). Mi przeszkadza wiatr głównie, jeśli ma składową N, lub E – wiatry S, SW i W zimą kocham, przynoszą łagodne i świeże powietrze, oraz zwykle wiążą się z wysoką temperaturą.

            Co do smogu, to niestety sytuacja robi się coraz bardziej tragiczna. Ostatnio wyszedł serial o Czarnobylu, który pokazuje… no nie będę spoilerował. Niemniej osoby, które to obejrzą, będą jeszcze bardziej przeciwne odchodzeniu od węgla, na rzecz energii atomowej… Znam takich, którzy dotąd byli zadeklarowanymi przeciwnikami węgla, a teraz… szkoda gadać. Cóż zrobić, psze państwa.

          3. @kmroz
            Ale jak częściej pada to wiatr nie jest potrzebny. Mowa o takim średnio powyżej 4-5 m/s. Zresztą największy problem ze smogiem mamy podczas inwersji, a ta jest znamienna dla niektórych wyżów (ew. obszaru słabogradientowanego), a nie dla niżów.

          4. A wiatr z jakiegokolwiek kierunku, ale silniejszy niż średnio 5 m/s, przy temperaturze na lekkim plusie i opadach mokrego śniegu, czy mieszanych, a nawet i deszczu (bo o takich przypadkach tu pisałem) lubisz…?

          5. Przy wietrze z S/SW/W rzadko kiedy jest opad mieszany, deszcz raczej też nie za mocny (mowa o zimowych miesiącach). Zupełnie inaczej, gdy wieje z N/NW – wtedy częściej mamy pluchę.
            Generalnie moje upodobanie do tych kierunków wiatru w porze zimowej wynika nie tylko z tego, że jest on dla mnie przyjemny, ale też z tego, jaka pogoda mu towarzyszy przeważnie.

          6. @kmroz
            Ja Cię rozumiem. Zauważ jednak, że pisząc o wietrze nie nawiązywałem do jakichkolwiek okoliczności, tylko właśnie jako o dodatkowo niesprzyjającym czynniku przy temperaturze około-zerowej (lekko-plusowej) i aurze w wilgotnym/ponurym wydaniu – jak np. dość często w grudniu’2018 przy takiej temperaturze.

          7. Grudzień 2018, to bardzo ciekawy miesiąc, z jakiegoś powodu wyjątkowo szczegółowo w nim obserwowałem pogodę. Niestety z pewnych przyczyn kompletnie utraciłem zdjęcia z dni 17-23.12, z pozostałych mam jednak ich pełno.

            I wiesz co powiem? Okresami wiatr był naprawdę nieznośny, ale najgorzej wspominam pod względem wietrzenia… dzień 19.12. Jak dobrze wiemy, im zimniej, tym bardziej wiatr obniża odczucie temperatury. Tego dnia przy temperaturze około -3 w pełni dnia (niby nic strasznego) wiało około 20-25km/h, w porywach znacznie więcej, ale mnie bardziej obchodzi wiatr średni. Kierunek wiatru? Jakże nieprzyjemne zimą antycyklonalne SE. Zresztą w kwietniu też było ono niefajne, taki suchowiej, podrażniał mocno mój układ oddechowy.
            A te cieplejsze wietrzne dni, z przewagą składowej W? Np 27.12 mi się wrył w pamięć. I co mogę powiedzieć? Bardzo przyjemny wieczór, ciepły wietrzyk przy leciutko mżącym deszczu. Bardzo mi się podobał też 1.01, cudne powietrze jak rzadko kiedy, ten wiatr absolutnie nie był dla mnie chłodny.
            Ale oczywiście o wiele bardziej wolę takie wiatry (i przy takich warunkach pogodowych) jak w lutym i na początku marca 2019 (nie mówię tu o groźnych wichurach, a takich dniach jak 28.02,4.03,8.03), czy w grudniach 2013/2015.

          8. @kmroz
            Zważ, że ja pisałem o wietrze jako o dodatkowym (a nie głównym) czynniku psującym obraz zimy w ww. przypadkach, tzn. pseudozimowych (temp. w przewadze 0/+3*C, ew. z lekkim przymrozkiem w nocy i rano) i wilgotnych/mokrych.
            To do czego Ty nawiązujesz to już zdecydowanie cieplejsze opcje zimy i zarazem takie, w których wiatr daje odczucie przyjemniejszego ciepła.

          9. @Lucas
            Faktycznie. Niepotrzebnie odwracałem kota ogonem :D

            Osobiście mam wrażenie, że przy „okołozerowym badziewiu”, zwykle wieje najsłabiej. Być może dlatego, że najłatwiej o nie przy bezgradienciu. Np przy tzw. „siodle” jakie mieliśmy w drugiej połowie stycznia 2015 (jeden z najgorszych okresów zimowych dla mnie z innego powodu niż silne mrozy)

  7. Dla mnie ten maj jest stracony, za mało słońca za dużo deszczu, zostały nam już tylko 4 ciepłe miesiące – liczę że będzie podobnie jak w 2006 r. Po paskudnym maju przyszedł wspaniały czerwiec, lipiec a po słabym sierpniu wszystkie pozostałe miesiące extra.

    1. No niestety, ta wiosna raczej stracona i nieudana. Też mam nadzieję, że lato i jesien wynagrodzą nam brzydką pierwszą połowę roku.

        1. 👍 tak ma być . Obawiam się jednak przegięcia w druga stronę w lecie (lipiec, sierpień) tzn. opady rozlewne na południu: Małopolska , Śląsk z sumami 200-400mm w 3-5 dni . Wtedy będzie rzeczywisty powód do narzekań. Teraz oprócz miejsc np. Zamość gdzie przeszedł deszcz nawalny w 1-2 godz. 40-50mm jest dobrze bo np. w Warszawie na Okęciu spadło do wczoraj 54mm wody, taka jest średnia maja dla Warszawy, a kwiecień był tam skrajnie suchy.

      1. A ja mam nadzieję, że będzie padać jeszcze przez przynajmniej tydzień, bo było tak sucho, że ziemia zamieniła sie w beton i nie przyjmuje teraz wody…W północnej części kraju musi więcej popadać by lepiej gleba nasiąknęła wodą. A temperatury wystarczą ok 18-24 w dzień i 10-16 w nocy.

        1. to już wolę 22-28 w dzień i 6-12 w nocy…. Co do opadów, to stety, czy niestety, niedługo zakończy się deszczow0-burzowy okres

    2. Zupełnie się z wami nie zgadzam, mieliśmy piękny, słoneczny, choć strasznie suchy kwiecień, maj wychodzi na prostą z temperaturami i opadami – przynajmniej na północy. Jestem bardzo zadowolona z tegorocznej wiosny! Zabrałabym tylko te przymrozki, które się trafiły (ale które przecież też nie są czymś niespotykanym).

    3. Zgadzam się z tobą. Co prawda obecnie się ociepliło na północy Polski, ale niedługo znów ma przyjść ochłodzenie. Nie trapi mnie brak dni lampowych, nawet lubię tą wilgoć, burze i deszcze, szkoda tylko to że ciepło jest takie niestałe :(

  8. Kwiecien był piękny tylko w drugiej połowie, pierwsza część to albo dzikie wiatrzysko albo duży incydent zimowy na przełomie pierwszej i drugiej dekady. Te kilka dni ciepłych w maju to jak na otarcie łez :).

    1. I znowu wszędzie było pięknie, a tylko u nas fatalnie, fatalnie i jeszcze raz fatalnie…
      I trzeba powtarzać to nagminnie, aby z coraz to większą mocą wierzyć w to, że w naszych warunkach klimatycznych (poza wyjątkami) nie da się po prostu żyć…

  9. Po pochmurnej i chłodnej a czasem zimnej pierwszej połowie maja oczekiwałem że druga połowa będzie przynajmniej w normie. I była przez 4-5 dni. Tmax w Krakowie sięgnęła +23 było sporo słońca chociaż też burze. Mi to pasowało bo w końcu można było poczuć prawdziwą wiosnę. Niestety.. dziś już pochmurno i chłodno (Tmax 17) a najbliższe trzy dni to powrót do zimnicy (w czwartek nie będzie nawet +15 do tego silniejszy wiatr). Co potem też niejasne, były jakieś upały widoczne w przyszłym tygodniu ale najnowsze rozdania widzą…. znów wiatr, chmury i Tmax < +15. Do tego prognozowane sumy opadów na południu robią się niebezpieczne. Nie rozumiem jak kogoś może cieszyć taka pogoda?

    1. Co chwila ktoś mówi o ochłodzeniu poniżej +15 stopni, ja widzę tylko, że jest ono ciągle odkładane, lub kompletnie znika z prognoz modeli.

        1. Bzdury wierutne. Najbliższe 2 dni będą w MP chłodne, ale średnia dobowa za niska nie będzie, przy całodobowym opadzie i chmurach będzie około 13 stopni. A od piątku znowu coraz cieplej (chociaż dobowo pewnie podobnie) i dużo słońca.
          A przyszły tydzień? Przynajmniej jego początek pokazuje temperatury 20+ – także na południu Polski.

        2. No niestety, najnowszy gfs wycofał te prognozy. Aktualne rozdanie pokazuje (dla Krakowa) temperatury ok 15 do piątku, 18 w sobotę, ochłodzenie w niedzielę i 15 (i wtedy w całej Polsce a S będzie miało najcieplej). Następny tydzień kolejno: 15, 21, 21 i 15. Więc raptem dwa dni lekko ponad +20. Ja tu rewelacji jakiś nie widzę zwłaszcza że to już końcówka maja

          1. @Enzo
            i to jest zasadniczy błąd, popełniany wielokrotnie przez niektórych użytkowników tego forum (i nie tylko!)
            -> oceniane sytuacji po pojedynczej odsłonie, do tego gfs z 6Z, który jak wiemy, ma najsłabszego skilla.

            Ja jednak wolę się trzymać prognoz ECMWF i ICON. Owszem, nie są one święte, ale mniej wariują.

          2. Niby nie powinno się tak robić, ale też np skala obecnego ochłodzenia rosła z czasem jeszcze kilka dni temu nie wydawało się żeby miało być aż tak duże. Więc nie zdziwię się jak kolejne odsłony potwierdzą tą gorszą prognozę. Po prostu przy obecnej cyrkulacji na S należy brać pod uwagę raczej te zimniejsze i bardziej deszczowe wiązki. Tak jest od końca kwietnia

          3. @Enzo
            „przy obecnej cyrkulacji” to owszem.

            Zasadniczy problem takiego rozumowania jednak jest taki, że już za tydzień takiej cyrkulacji nie będzie, tylko ta zupełnie inna (dla mnie osobiście dużo lepsza, ale to kwestia gustu)
            http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?model=ecm&lid=OP

            A o ile modele są rozbieżne co do SKUTKÓW danej sytuacji barycznej, to w kwestii zmiany składowej o jakieś 180 stopni od 24-25.05, są już w miarę zgodne.

  10. Niebawem ponownie zanosi się na kolejną podczas tegorocznego maja „kroplę chłodu” nad Polską W/S i dalej ku naszym S sąsiadom. Tu rozkłady temperatury wg UM na czwartek 23.05:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=18&date=2019052106

    Wpływ na to będą miały głównie dwa czynniki, tzn. niż jaki wkracza do Polski będzie zmierzał tak, że nad SW/S kraju zaciągnie niebawem najwięcej chłodu z W (znad N Atlantyku). Z kolei N/E Polska pozostanie znacznie dłużej w ciepłym wycinku niżu, nawet jak wiatr zacznie się zmieniać kierunek na NE/N.
    Drugi z czynników to opady – a tych najwięcej ma być ponownie właśnie na S kraju.

    Tak więc nie ma się czemu dziwić, że to „bawiący” na S (SW/SE) kraju mają największy niedosyt aury cieplejszej i/lub pogodniejszej podczas tegorocznego maja.

  11. 14:00 21.05.2019

    Krzyż 25.2
    Nowa Pasłęka 25.1
    Frombork 24.7
    Przelewice 24.5
    Gołdap 24.1
    Gorzów 23.8
    Piła 23.7
    Kętrzyn 23.3
    Lębork 23.2
    Szczecin 23.1
    Ostrołęka 23
    Mikołajki 22.9
    Poznań 22.9
    Szczecinek 22.9
    Olsztyn 22.7
    Suwałki 22.7
    Słubice 22.4
    Białystok 22.3
    Toruń 22.3
    Zielona Góra 22.2
    Mława 22.1
    Wrocław 22
    Resko 21.9
    Chojnice 21.7
    Hel 21.7
    Leszno 21.5
    Koszalin 21.4
    Legnica 21.3
    Terespol 21.1
    Płock 21
    Elbląg 20.8
    Łódź 20.8
    Warszawa 20.7
    Jelenia Góra 20.6
    Włodawa 20.4
    Kalisz 20.2
    Siedlce 20.1
    Racibórz 20
    Koło 19.5
    Kłodzko 19.4
    Opole 19.4
    Kozienice 19.3
    Sulejów 19.3
    Katowice 19.1
    Wieluń 19.1
    Gdańsk 19
    Lublin 18.9
    Łeba 18.8
    Częstochowa 18
    Bielsko Biała 17.7
    Kołobrzeg 16.8
    Sandomierz 16.1
    Kraków 15.9
    Kielce 15.6
    Świnoujście 15.6
    Ustka 15.5
    Platforma 15.3
    Zakopane 14.6
    Zamość 14.3
    Rzeszów 13.3
    Nowy Sącz 13.2
    Tarnów 13.1
    Lesko 12.6
    Przemyśl 12.6
    Krosno 12.5
    Śnieżka 8.4
    Kasprowy Wierch 3.4

  12. Po prostu patologia jest na SE Polski i to od jesieni 2018 i niezła pogoda na W i N Polski. Dlatego są takie różnice zdań co do pogody. Jakbym mieszkał we Wrocławiu albo Szczecinie to bym nie narzekał. Warszawa też daje radę.

    1. Patologia na SE Polski od jesieni, że co? Wszystkie miesiące jesieni jeśli nie były rekordowo słoneczne, to na SE były bliskie rekordom!

      1. Tu się zgadzam kwiecień był dobry. Na północy mieli drugi kwiecień 2009 (który obok lipca 2006 jest moim ulubionym miesiącem w pogodzie) ale przecież nie będę narzekał na prawie 200 godzin uslonecznienia i temperaturę powyżej normy. Załamanie pogody nadeszło 27.04 i od tamtego czasu jest badziewie, ponad połowa dni od tamtego czasu nie przyniosła słońca w ogóle, a opady były codzienne z wyjątkiem 8.05.

        Wcześniej marzec był niezły jak na marzec (1-20 tez codziennie padało niestety no ale było w miarę pogodnie i ciepło), a luty przyniósł u mnie rekord usłonecznienia, 119 godzin. Był ciepły i obfitował w marcowe dni o temp maks 10/14 stopni. Nawet przy ochłodzeniach był pogodny. Początek miesiąca dużo śniegu i słońce koniec miesiąca suchy mróz i słońce.

        Ten okres od 27.04 to pierwszy brzydki okres od początku lutego. Wcześniej grudzień i styczeń były koszmarnie pochmurne ale to już daleka przeszłość jest. Teraz pozostaje liczyć na to, że następne miesiące będą miały przynajmniej normę 1991-2018 pod względem słońca. Nie jest to ciężkie, większość ją wyrabia.

    2. Chociaż w sumie listopad 2018 na S to też była swojego rodzaju patologia. Tylko w drugą stronę więc to była przyjemna wersja :)
      Tak dużo i długo słonecznej i ciepłej aury w listopadzie nie pamiętam

    3. @Tutejszy – o właśnie. Bardzo dobrze to ująłeś. Niektórzy piszą tak, jakby miejsce w którym mieszkali, obrazowało całą pogodę w kraju, a jest przeciwnie. Mieszkam we Wrocławiu i uważam, że – jak na razie – pogoda jest bardzo dobra, nawet pomimo chłodnej, czy wręcz zimnej nawet i pochmurnej połowie maja (ale odnoszę się tylko do Wrocławia). Co innego ludy północy lub południa, gdzie zarówno temperatury, jak i sumy opadów dość znacznie się różnią i mogą powodować pogodowe „wkurzenie”.
      Teraz widzę na mapie radarowej, co się tam u Was dzieje… Faktycznie, opadów i zachmurzenia macie w stanie hurtowej podaży.
      Pozdrowienia ze spokojnego Wrocławia.

      1. Ja przykładowo, nawet jak najwięcej piszę o Warszawie i C Mazowszu, z całą pewnością zawsze zwracam uwagę także na to jak aura w tym miejscu wypada na tle całej Polski, a nawet i jeszcze większych obszarów Europy i Świata.
        Mazowsze w ostatnich tygodniach miało zapewne mniej powodów do narzekania na słabsze usłonecznienie, czy niższą temperaturą niż właściwie całe S kraju.
        Z tym, że mamy też przypadki, że jest odwrotnie.

        1. Przejrzałem dane opadowe z posterunków IMGW (monitor) i jest pewien niepokój bo w Małopolsce w regionie Tarnów, Borzęcin, Borusowo opady sześciogodzinne to sumy 35-50mm i szybko przybierające rzeki np. Uszwica w Borzęcinie (jeżdżę tam do rodziny). Takie opady to już zagrożenie bo do 20mm w 6 godzin gleba wchłonie ,intensywniejszy deszcz to już spory spływ powierzchniowy (pada po ponad 4mm w godzinę). Na razie spokojnie bo stany rzek na poziomie średnim ,ale szybko wody przybywa.

      1. Kto miał lato do połowy listopada? xd To że gdzieś pod ukraińską granicą padło +25*C na początku listopada (a kilkadziesiąt km na zachód było <20*C) nie oznacza że gdzieś lato trwało do połowy listopada, no chyba że posługujemy się tymi samymi definicjami które mówią o zimie do 10 maja 2017 haha

  13. Ale się rozpadało w okolicach Skawiny. Odnoszę wrażenie, że UM nie docenił troszkę opadów dla tych regionów. Ale mogę się mylić.
    Natomiast jutrzejsze prognozy tego modelu dla mojego regionu są… ciekawe :p

    1. Zdecydowanie nie docenił. W Krakowie miały być dziś jakieś symboliczne opady a tymczasem mocno lało przez ok 3-4h. Dopiero teraz się uspokoiło. Jeśli jutrzejsze prognozy są niedoszacowane to boję się myśleć co będzie :)

    2. Mocno leje w okolicy Tarnowa, Borzęcina , Borusowa. Wstawie dane ze stacji (monitor IMGW) Sytuacja jest niepokojąca bo 35-50mm w ciągu 6 godzin to już bardzo dużo.

      1. Teraz najbardziej „imponujące” są dane z Dąbrowy Tarnowskiej http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/250200360

        60 mm w 6h – dane imponujące.
        Niestety w Krakowie teraz też się mocno rozpadało.
        Generalnie, choć póki co suma opadów w Krakowie – Balicach nie jest imponująca za sam maj (łącznie 52 mm – mi wychodzą do godz. 20.00), to wraz z ponad 50 mm w ostatnich 3 dniach kwietnia – to już bardzo konkretna suma, na dodatek parowanie było ograniczone, a i podejrzewam, ż stacja Kraków-obserwatorium zanotuje wyższe opady
        (co wnioskuje po danych z posterunku Kraków-Wola Justowska). Owszem luty marzec i do 26 kwietnia było dość sucho – ale do suszy było daleko.

  14. Ochłodzenie trochę się odłożyło w czasie, wszystko wskazuje, że to niedziela będzie najchłodniejsza, a nie piątek. Jak na razie pogoda jest ok, czasem słońce, czasem deszcz – deszcz nie byle jaki, więc tym sposobem susza będzie zniwelowana :)

    1. Od kilku dni mamy chyba najlepszą pogodę do rozwoju roślin jak i aktywności fizycznej, więc niech się ona utrzymuje jak najdłużej :)

  15. Za chwile lato a lata w przyrodzie ani widu ani słuchu, późna wiosna w pełni można by rzec, rozwój flory i fauny jak 10-15 maja ub. roku. Zresztą w ubiegłym roku to już 24 maja w przyrodzie widać było pełnoprawne bardzo wczesne lato.

    1. Biorąc pod uwagę, że rok temu 10-15.05 to była pełnia lata, po miesiącu panowania tej pory roku, to i tak chyba całkiem nieźle ;)

        1. Skoro rok temu 10.05 minął miesiąc czerwcowych temperatur i nasłonecznienia, to jak najbardziej przyroda miała prawo zachowywać się letnio.

          1. Przyroda dobitnie pokazała, jak bardzo się mylisz, chyba nie próbujesz mi wmówić, że 10 maja 2018 jakakolwiek cześć naszej flory i fauny funkcjonowała letnio? Człowieku, u mnie późne tulipany wtedy dokwitały a sikory karmiły lęg.

          2. Po takim miesiącu ruchomym przyspieszenie musiało być olbrzymie, na logikę. Oczywiście przyroda miała duże zaległości do nadrobienia po zimowym marcu, ale i tak sądzę że było wtedy jak przeciętnie pod koniec maja w przyrodzie. A w pogodzie jak na początku lipca, ale to swoją drogą.

          3. Wejdź na forum Łukasza i zobacz to przyśpieszenie na własne oczy. Weź pod uwagę, że w kwietniu dzień jest dużo krótszy i Słońce robi mniejszą robotę niż w lecie, do tego miesiąc ze śr. 12 st. to w żadnym razie nie jest lato, chyba, że finlandzkie :D

          4. Od 10.04 do 10.05.2018 średnia była znacznie wyższa niż 12 stopni, przecież wyraźnie pisze o miesiącu ruchomym. A moc słońca była w tamtym okresie jak w sierpniu, więc na pewno niemała. A samo uslonecznienie lepsze niż w przeciętnym sierpniu.

            To, że prawdziwego lata wtedy nie było w przyrodzie wynikało tylko i wyłącznie z ograniczeń czasowych- przyroda pędziła najszybciej jak mogła, ale w 30 dni nie przejdzie z wczesnego przedwiośnia do pełni lata. Mimo, że pogodzie się to bezproblemowo udało.

          5. Czy Ty w ogóle wiesz jak wygląda pełnia lata w przyrodzie? W maju choćby nie wiem jak ciepła i słoneczna była późna zima i wiosna to niemożliwe :D W maju 2018 ok. 25 można było powiedzieć, że mamy wczesne lato przyrodnicze.

          6. Przecież mniej mniej więcej to napisalem-mieliśmy pełnię lata w pogodzie, A nie w przyrodzie.
            Co nie zmienia faktu, że wegetacji była już maksymalnie możliwie przyspieszona. Co z tego, że luty i marzec były jakie były. Absurdalna pogoda non stop od 8.04 zrobiła swoje.

          7. Nie była maksymalnie przyśpieszona, gdybyśmy jeszcze przedtem mieli do granic możliwości ciepły i słoneczny luty i marzec to rzeczywiście przyroda 10-15 maja mogłaby wyglądać jak podczas wczesnego lata zazwyczaj, trzeba jednak wziąć tą poprawkę na mniejsze nasłonecznienie czy ilość dostępnej wody w glebie, wyniku bez doświadczenia praktycznego nie poznamy.

  16. Najnowsze prognozy wskazują że III dekada maja będzie ponownie chłodna. Pomiędzy 24-27 między może być zimno albo nawet bardzo zimno ( fatalnie wygląda tu środa 26.05). Sprawa zimnego maja jest już praktycznie przesądzona pozostaje pytanie już raczej jak bardzo. Obecnie przy tych prognozach dzisiejszych myślę że anomalia ujemna może wynieść nawet ok -2K. ( ze względu na to że ostatnio większe ujemne odchylenie miał marzec 2018 to byłoby w pewnym sensie ciekawe wydarzenie).

    1. Ostatnie odsłony GFS za średnio ujemną anomalią w najbliższych 10 dniach – choć już nie tak dużą jak w I połowie miesiąca:
      https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_eu.png
      Jeżeli by się to sprawdziło, to końcowa anomalia maja’2019 wyniesie niewiele ponad -2K (ref. 1981-2010) i wówczas byłby to najchłodniejszy maj od 1991 r.

  17. MOŻE KTOŚ COŚ O TYM WIE? Z lekcji biologii pamiętam, że wyładowania atmosferyczne, to jeden ze sposobów przekształcenia azotu atmosferycznego w azotany. W ten sposób staje się on przyswajalny przez rośliny. Mam rodziców rolników, ale jednak mieszkają we wsi, która jakby odpycha pioruny. Czy gdy taki piorun uderzy w pole, jest jakiś efekt? Czy rośliny w obszarze uderzenia pioruna mogą otrzymać taką dawkę azotanów, że efekt będzie widoczny w postaci lepszego wzrostu? Czy może to wyglądać tak, jakby ktoś obsypał pole solidną dawką saletry? Ponadto, chociaż wieś rodziców odpycha burze, to jednak jak już się nad nią znajdą nie robi się wesoło. Jest tam takie miejsce, rodzaj zagłębienia, w które lubią celować pioruny. Są tam trzy gospodarstwa, i każde miało coś zaliczone przez piorun. W pobliżu rośnie wiele wierzb, która były wcześniej trafione piorunem. Ciekawostka. Nadal żyją, chociaż jedna ma tylko ćwiartkę skorupy pnia pozostałą po uderzeniu.

  18. Nowa prognoza UM… i spore zmiany opadowe dla okolic Skawiny. Dodał deszcze na dzisiejszy dzień i znacznie osłabił je na następny dzień. Pytanie brzmi, czy niż znów czymś nie zaskoczy modeli numerycznych.

  19. U mnie najgorzej ma być jutro i w czwartek, potem już cieplej. Weekend ciepły i słoneczny, nie wygląda to na 15 godzinne lampki i 30 stopni ale na pewno nie będzie można narzekać, 22 st i 10h słońca to już jakiś progres. Na przyszły tydzień to nawet nie patrzę bo jednego dnia podają 30 stopni a następnego 10. A będzie coś pomiędzy tymi wartościami. Liczę że wreszcie ta blokada puści bo póki się trzyma to nie ma co liczyć na normalniejszą aurę na południu Polski. Skończy się na brzydkim miesiącu od 27.04 do 26.05 pewnie. Anomalie w tym okresie co najmniej -3, opady już teraz są na poziomie 110 mm a jeszcze dowali.

    Temperatura taka jak obecnie mogła by nawet być, 20 stopni w dzień w maju to nie tak źle. Ale te codzienne deszcze (od 27.04 do dziś tylko 8 maja nie padało) i duże zachmurzenie niestety przekreślają ten okres. Podobnie stracony miesiąc to wrzesień 2017. Najgorsze ulewy były skupione w ok 8 dniach ale w sumie tam padało prawie że codziennie. I miesiąc był stracony głównie przez to. Bo jakiś bardzo zimny to nie był. Anomalia ujemna tylko na tmaxie.

    1. Ja w ostatnim czasie nie miałbym większych zastrzeżeń do pogody na C Mazowszu, gdyby nie permanentnie podwyższona wilgotność powietrza. Bo temperatura w maju (może poza 4-5 dniami) jest całkiem przyjemna. Nie brakuje opadów, jak i okresów pogodniejszych. Wiatr już rzadziej jest dokuczliwy.
      Teraz już też mogłoby rzadziej padać, tzn. nie każdego dnia, a z co najmniej 2-3 dniowymi przerwami od opadów (jakichkolwiek). I takich przerywników ma być już więcej w kolejnych dniach (od 24.05), niezależnie od tego czy temperatura będzie (nieco)powyżej, czy (nieco) poniżej normy [bo wartości wokół normy w prognozach na kolejne dni przeważają].

    2. U mnie też najgorzej jutro i pojutrze, późnej od piątku już trochę lepiej. Patrząc na prognozy to dnia gorącego z tmax 25-30 stopni i bezchmurnym niebem (albo zmienną aurą) raczej nie doświadczymy. Taka duża zmienność i niestabilność w pogodzie to pewnie dlatego, że NAO jest cały czas ujemne. Maj będzie pierwszym miesiącem od dawna kiedy NAO ani razu nie przejdzie na wartość dodatnią. Jak NAO przejdzie na plus to może wtedy blokada puści i pogoda się ustabilizuje.

      1. Twój komentarz jest dość niezrozumiały. Z jednej strony chcesz „ustabilizowania się aury”, A z drugiej oczekujesz niepotrzebnych wyskoków powyżej 25 stopni, które że stabilnością nie mają nic wspólnego.

        1. Ustabilizowania się aury w sensie aby temperatury maksymalne już nie spadały poniżej 15 stopni, były bliżej 20 stopni. Skoro temperatury ok 25 stopni są niepotrzebnymi wyskokami w maju to rozumiem, że również tmax poniżej 10 stopni (które pojawiły się w tym maju przez 8-9 dni gdzieś w Polsce) są niepotrzebnymi wyskokami. :D

          1. A i przypomnę, że obecnie temperatury ok 25 stopni i powyżej to znacznie mniejsza anomalia niż np. temperatury maksymalne poniżej 10 stopni.

          2. Ale po co odwracać kota ogonem? Wiadomo, że najlepsza aura w maju to temperatury maksymalne z przedziału 15-25 stopni przez cały miesiąc. To można nazwać stabilizacją, której ja oczekuję.

          3. Poza tym po co tworzyć fałszywą alternatywę to ja nie wiem. Przecież wiadomo, że spadki tmax poniżej 10 stopni poza górami już do września nie wystąpią, A i te poniżej 15 już będą sporadyczne i lokalne.

          4. Ale przecież zdarzały się incydenty kiedy w III dekadzie maja była tmax poniżej 10 stopni jak choćby w maju 2004 roku. No ja trzymam kciuki, żeby tmax poniżej 10 stopni już nie wystąpiły co najmniej do połowy października, bo w tym sezonie temperatury z przedziału 5-15 stopni (przede wszystkim tmax 5-10 stopni) ciągnęły się dość długo (epizodycznie, ale jednak) od października do maja.
            Ale jeszcze wracając do tych skrajności (wyskoków)- czy nie stwierdziłeś kiedyś, że bardziej by ci się podobały tmax poniżej 10 stopni w maju (w wyjątkowej sytuacji) niż te tmax ok i ponad 25 stopni (które w maju występują częściej czy mi się wydawało?

          5. Po pierwsze to 25 należy porównywać do 15 stopni, podobny poziom anomalii w maju (jesteśmy wciąż przy tmax). I tutaj na początku maja faktycznie wolałem tmax poniżej 15 niz powyżej 25. Teraz jednak już stopniowo wchodzimy w lato i uważam że spadki poniżej 15 tmax też są zbędne. Moje spojrzenie jest też bardzo inne niż 2 tygodnie temu, gdy była u mnie groźna posucha.

          6. człowieku obecnie mamy już koniec maja i 25 stopni to żadna anomalia. Na pewno nie na S Polski, średni tmax z okresu 91-18 to pewnie około 21-22 stopni, wszak maj się nie ociepla już tak mocno i wzrost pomiędzy 1 a 31 maja nie jest tak duży. A średnia liczba dni z tmaxem powyżej 25 stopni to prawie 5 dni. W tym roku jest spora szansa, że nie będzie ANI JEDNEGO! Bo jak na razie mamy max 23,8C i w sumie TRZY dni powyżej 20C na cały pieprzony miesiąc. Zapowiedzi sięgające 29 V dają maks. 22 stopnie.

            Znacznie rzadszym zjawiskiem jest 30 stopni w maju. Taka wartość wystąpiła u mnie tylko w 8 majach po 1951 roku a rekord upału wynosi 32,2. W maju nieraz można było poczuć gorące lato, bo często pod koniec maja robi się 26-29 stopni, to już zupełnie letnie temperatury i to nawet dla takiego FKP. Trzydziestki dobija dość rzadko, to się zwykle dzieje w czerwcu.

  20. IMGW dało trzeci stopień ostrzeżenia przed opadami dla paru powiatów w małopolsce i podkarpaciu. Suma opadów miejscami może sięgać aż 130 mm! Trochę za dużo się to wydaje.

    1. Np. Dąbrowa Tarnowska pobiła już swój rekord dobowy.
      Dobrze że kulminacja nie wystąpiła kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe, bo byłaby powódź błyskawiczna w dorzeczu Białki i Wisłoki.

  21. Na północy susza zażegnana na szczęście, ale na SE PL zbyt dużo pada. Zupełnie niepotrzebne są aż tak duże sumy opadów. Niestety z jednej skrajności w drugą…

  22. Patrzę na ostrzeżenia meteorologiczne na pogodynce i z tego co widzę najgorzej ma być na pograniczu województw świętokrzyskiego, podkarpackiego i małopolskiego gdzie wydano ostrzeżenie III stopnia przed intensywnymi opadami deszczu połączonymi z burzami.
    PS. Dostał ktoś SMS-a z ostrzeżeniami od RCB?

  23. Podsumowując to co się dzieje w pogodzie od 7 tygodni (włączając w to obecną patolkę na SE):
    „Atlantyku kochany! Ty jesteś jak zdrowie! Ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię stracił!”

    Na szczęście powrót Króla już za kilka dni 😍😍😍

    A i żeby usislic, nie chodzi mi o jakieś tam NAO, tylko cyrkulację że składową W i wyraźnym podziałem geopotencjalu na „zielony” na N Europy i „czerwony” na S Europy.

    1. Kwiecień był akurat fajny. Dziadostwo jest od 3.5 tygodnia a nie od 7. Wcześniej dziadostwo było w okresie grudzień-styczeń, reszta akceptowalna. Bez szału ale na 200h słońca oraz średni tmax około 16 stopni w kwietniu nie ma co narzekać. O lutym i marcu nawet nie wspominając.

      Najlepsza strefówka to ta dogrzewana składowymi południowymi, a w porze chłodnej z jet streamem dalej od Polski, bo to co było w grudniu 2018 to przesada, cały miesiąc padał deszcz/śnieg i było ponuro.

      1. @Alewis
        A o patologicznym ochłodzeniu w połowie kwietnia to już się zapomniało? I o solidnym wietrzenie przez cały pierwszy tydzień i okres po Wielkanocy? Kwiecień zły nie był, ale przyniósł wiele nieciekawych elementów.

        1. no nie był to kwiecień 2009 czy 2018 ale nie ma na co marudzić, jak na polski zimny klimat to był OK miesiac. Wietrzenia z początku miesiąca nie odczułem, o brzydkim epizodzie pewnie mówisz o okresie 11-13 kwietnia? No tak średnia dobowa 2.7 – 5.4 to żal.pl ale to było raptem 3 dni. Nawet 04.2018 miał dwa takie lodowate dni z początku. Wielkanoc bardzo pogodna z nienajgorszą temperaturą, opalałem się wtedy. 13h usłonecznienia, niskie chmury 0.0 okta! Tydzień po wielkanocy też piękny i bardzo ciepły na koniec. Dziadostwo od 27 IV, choć 30 IV był do przeżycia.

          Z wietrzeniem to bardziem zapamiętałem kwiecień zeszłego roku. Za dnia bardzo wietrzyło halnym, temu były tak skrajne temperatury (najwyższe na S Polski właśnie). 04.2019 miał tylko 2 dni z porywem większym od 50 km/h. Może gdzie indziej wietrzyło, u mnie nic.

          Maj jest straszny ale na pozostałe miesiące w 2019r naprawdę nie ma co psioczyć. Nawet styczeń, choć ten akurat mógłby być ze 2 stopnie zimniejszy niż był, a nie że waliło 15 cm śniegu dzień przed odwilżą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.