Koniec sierpnia

Koniec sierpnia

Wczorajszy dzień był jak na końcówkę sierpnia wyjątkowo ciepły – średnia anomalia dobowa osiągnęła ok. +8.2K względem okresu referencyjnego 1981-2010. Anomalia dzisiejsza może być zbliżona, a nawet wyższa, zbliżona do +9K. Bardzo wysokich anomalii dobowych (> +7K) spodziewamy się również w pozostałych dwóch dniach miesiąca. Prognozy te wskazują na ostateczną anomalię sierpnia równą ok. +2.2K względem okresu referencyjnego 1981-2010, ostatecznie więc sierpień zapisze się jako bardzo ciepły.

Poniżej: prognoza modeli GFS/ICON

Będzie to jednocześnie oznaczać, że całe lato 2019 zapisze się (głównie dzięki czerwcowi) jako rekordowo ciepłe. Nawet obniżając prognozowaną średnią anomalię sierpnia i oszacowaną anomalię lipca o 0.05K (korekta na dodanie danych ze stacji klimatologicznych), otrzymamy wartości anomalii: czerwiec: +5.35K, lipiec +0.05K i sierpień +2.15K, co ostatecznie da anomalię całego lata równą +2.52K, o 0.41K powyżej rekordów z lat 1811 i 2018 (+2.11K).  Rekord lata jest już generalnie pewny.

Print Friendly, PDF & Email

337 Replies to “Koniec sierpnia”

  1. Mam takie pytanie nie do wątku a związane z indeksem NAO. Z jakich stacji aktualnie wyliczany jest indeks NAO. Na północy to stacja Reykjavik a na południu podawane są stacje takie jak Ponta Delgada, Gibraltar lub Lizbona.

    1. @martin87

      Ten NAO, który najczęściej używamy, produkcji NOAA nie jest w ogóle wyliczany ze stacji ale z pola geopotencjału 500 hPa dla całego sektora północnego Atlantyku (jako wartość własna pierwszej ortogonalnej funkcji empirycznej). Liczony jest na bieżąco i mamy już wartość lipcową:
      https://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/norm.nao.monthly.b5001.current.ascii.table

      Czasem używa się też klasycznego NAO z brytyjskiego CRU, liczonego z pary stacji Gibraltar i Reykjavik. Ale rzadko. I to z bardzo prostego powodu: seria ta jest mocno spóźniona. Z 2019roku ogłoszono jak na razie tylko styczeń, marzec i kwiecień. Bez lutego, więc nawet zimowej wartości NAO nie sposób policzyć (zeszłorocznej średniej zresztą tez nie bo brakuje sierpnia 2018):
      https://crudata.uea.ac.uk/cru/data/nao/nao_3dp.dat

        1. @martin87

          Dodam jeszcze, że ten NAO z pól ciśnień na 500 hPa ma znacznie wyraźniejszy rosnący trend, szczególnie zimą, niż ten stacyjny. Dlaczego tak jest pokazano artykule z tego tygodnia opublikowanym w Nature [1]. Malejący gradient temperatur południkowy (północ -południe) temperatur powierzchniowych w wyniku szybszego ocieplania się Arktyki próbuje osłabić cyrkulację strefową. Jednak na szczycie troposfery jest odwrotnie. Gazy cieplarniane ocieplają troposferę i chłodzą stratosferę powodując rosnący gradient południkowy szczególnie na poziomie 250 hPa gdzie prąd strumieniowy ma swój rdzeń (po prostu na tej wysokości na północ od niego jest już stratosfera!). A to wzmacnia cyrkulację strefową (tempo przyrastania prędkości tzw. wiatru termicznego z wysokością jest wprost proporcjonalna do wielkości tego gradientu), ale najsilniej na górze troposfery. Czyli to NAO z 500 hPa lepiej to łapie. Pytanie tylko co jest ważniejsze dla pogody np. w Polsce. Ja bym argumentował, ze jednak to na górze bo trasy niżów są jednak echem położenia prądu strumieniowego, a nie odwrotnie. Jak piszą właśnie w tym artykule:

          The polar jet stream influences mid-latitude weather systems, with the storm tracks being essentially a surface expression of the jet stream

          [1] Lee, Williams i Frame, 2019, Increased shear in the North Atlantic upper-level jet stream over the past four decades, Nature, https://doi.org/10.1038/s41586-019-1465-z

  2. Obecne upały są jak dla mnie, zdecydowanie bardziej znosne, niż te z czerwca. Nocami, mimo temperatury ok 20 stopni można się wyspac. Nie wiem, może to kwestia adaptacji.

    1. @Gripen – dzień jest już znacznie krótszy, co też jest na plus, bo w czerwcu to grzało do 21. Noce są duszne, przynajmniej we Wrocławiu, ale i tak lepsze niż w czerwcu. A poza tym w świadomości jest jeszcze fakt, że meteorologiczne lato 2019 za kilka dób przejdzie do historii. W czerwcu to jednak można było mieć pietra, że lipiec i sierpień podobnie nas posmażą. Zbliża się okres komfortu termicznego przez kilka tygodni, a nastepnie już późna jesień i oczekiwanie przez WSZYSTKICH na kochaną zimę. ;-)) Kto kocha zimę to bomba, kto zaprzeczy ten… ;))

      1. Czary mary i zimę naprawdę „da się lubić” może i przez wszystkich. Przynajmniej takie możemy mieć bajki na jej temat:-))))
        A tak na poważniej, mam swoje ulubione typy pogody, o różnych porach roku, a margines akceptacji znacznie szerszy (choć nie zupełnie 100%…). Obecnie jest dla mnie średnio o ok. 5 st. za ciepło. Ale… traktuję to jako pożegnanie z prawdziwym latem, które jednak przez półtora miesiąca nie dawało aż tak „popalić”. W odpowiednich dawkach i taką aurę jak obecnie (w miarę) lubię.
        A jesień, a nawet zima, w odpowiednich okolicznościach i przy odpowiednim nastawieniu, też pozwalają się „kochać”…:-)))

      2. @Grzybiarz
        Ja wyczekuję ukochanej jesieni i zimy :) Zima IMO lepsza taka ze śniegiem i mrozem, ale wolę nawet zimę z pluchą i temperaturami przez 0 niż takie rekordowe lato. Pluchę lubię też jesienią. Mglisto i mróz jesienią są cudowne. Gdy inni płaczą, bo zła pogoda, ja widzę wiele pozytywów. To jest dopiero pozytywne nastawienie, a nie jak niektórzy innych krytykują za złe nastawienie do upałów, a sami mają deprechę, bo pada, jest chłodno, jest mgła, śnieg etc. Czyli pozytywne nastawienie de facto tylko w lecie. ja mam pozytywne nastawienie przez resztę roku :)
        Tak sobie pomyślałem, że ludzie lubią tzw. „złotą polską jesień” (nie wiem też po co ten przymiotnik „polska”, ale to już inna sprawa) i automatycznie łączą ją z wysokimi temperaturami i „babim latem”. Przecież jesień może być złota nawet przy 10 stopniach. Wystarczy, aby liście miały odpowiedni kolor i było słonecznie. Nie trzeba do tego wysokich temperatur. Za dzieciaka pamiętam takie dni, kiedy było bardzo zimno, rankiem przymrozek, a drzewa błyszczały na złoto w promieniach Słońca. To nadal była „złota jesień”.

        1. @Thorgeir – ja także czekam na komfort termiczny. Sierpień w tym roku był całkiem przyzwoity, ale nie byłby sobą i musiał narobić w gacie pod koniec, włączając „smażalnię”. Piszę oczywiście o Wrocławiu, w którym ciężko znosi się taką pogodę. Jesień i zimę także bardzo lubię, a zwłaszcza klimaty październikowe i listopadowe, kiedy przechodzimy od wszelkich kolorów liści po ich całkowity zrzut. Do tego dochodzą mgły, mżawki, ponure, „dreszczowcowate” klimaty, przy których wychodzą świetne, mroczne fotki. Ale to trzeba lubić i czuć. Nie wszyscy to lubią i nie polubią, bo różnimy się dość znacznie w preferencjach pogodowych (tak, jak ze wszystkim). Ja po prostu doceniam urok każdej pory toku i w każdej odnajduję piękno. Zimą dzień jest krótki, ale przez te 8-9 godzin spokojnie można powłóczyć się w terenie. Za to nie lata nic kłująco-ssąco-gryzącego, no i kleszcze śpią. Co do „babiego lata”. Ja lubię też to „chłopskie” – zimne i deszczowe. ;-)

      3. Dla mnie zima w szczególności w wydaniu ostatnich lat to dla mnie prawie droga przez mękę. To już decydowanie wolę śnieg i mróz, a najlepiej jakieś większe urozmaicenie w pogodzie niż tylko plusowa plucha.
        Z cyklu marzeń nie do spełnienia – gdyby tylko zimą dzień był dłuższy to, słońce świeciłoby w najkrótszym dniu na przykład od 7 do 18 to byłoby już idealnie, bo takie mroki przez 2/3 doby doprowadzają do depresji :)

        1. Te mroki to też rewelacja. Uwielbiam długie wieczory …wiele rzeczy można robić wieczorem, a i klimat, nastrój jest lepszy :) Jedni lubią długie dni, a ja długie noce. Co nie znaczy, że długie dni latem mi przeszkadzają. Wolę jednak noc.

          1. Zależy co porobić. Ja jestem człowiekiem aktywnym, nie wysiedzę długo w jednym miejscu, a w szczególności w „betonach”. Takie długie wieczory w październiku, listopadzie po lecie dają trochę wytchnięcia po lecie ale potem mnie zwyczajnie nudzą :/

          2. Może się zdziwisz, ale ja też lubię długie wieczory. Dlatego moim ulubionym letnim miesiącem jest sierpień.
            Oczywiście jesień jest pod tym względem jeszcze lepsza. Jesień jest Ok, pod warunkiem gdy przynosi w miarę dobrą pogodę z temperaturą osiągającą 20-30 st (we wrześniu) 15-25 st (w październiku) lub 10-20 w listopadzie.

          3. Wiele rzeczy. Ja też jestem osobą aktywną i to bardzo. W niczym mi nie przeszkadza długi wieczór. Ja się nigdy nie nudzę. Trzeba trochę wyobraźni. Ale cóż…kto co lubi i jakie ma predyspozycje. W każdym razie krótki dzień to nie jest wymówka na brak aktywności. Dla chcącego nic trudnego.

    2. Adaptacja + czynniki astronomiczno-słoneczne (coraz mniejsze nasłonecznienie, skracające się gorące/upalne plateau za dnia, coraz dłuższe noce).

      W czerwcu zwyżkowania termiczne stymulowane są głównie usłonecznieniem/nasłonecznieniem (potocznie „żar lejący się z nieba”). Natomiast w sierpniu/wrześniu już w coraz większym stopniu inercją spowodowaną pojemnością cieplną obszarów (w tym wypadku lądowych Europy środkowej).
      W sierpniu te dwa podstawowe czynniki „grzewcze” na tyle się uzupełniają, że możemy mieć tylko nieznacznie chłodniej niż w środku lata – i jak widać nawet pod koniec sierpnia, albo i nawet jeszcze częściowo we wrześniu.

      Zauważmy, że pomiary robimy w punkach neutralnych (o ile są prawidłowe). Natomiast odczuwamy głównie też to co wynika z nasłonecznienia (+ np. wilgotności), a ten czynnik jednak daje się nam najbardziej we znaki w czerwcu i lipcu.

      Nie zmienia to wszystko faktu, że mamy w tym roku coś pośredniego między przypadkami z roczników 2015 i 2016 o podobnej porze roku. Pomimo, że same ekstrema powinny być słabsze niż w czerwcu b.r. (czy np. 01.09.2015), to jednak obecna fala upału zasługuje na uwagę z innego powodu, a mianowicie będziemy mieli prawdopodobnie 8 dni pod rząd (26.08-02.09) z anomaliami dobowymi obszarowymi w zakresie +6/+10°C – a co nie zdarza się często, a w tym roku/sezonie zdarzy się po raz pierwszy.

      1. Od 2015 r. a właściwie to nawet od 2013 r. lat, w których wystąpiły takie ciągi gorąco-upalne jest więcej niż lat, w których one nie wystąpiły. Więc nie pisz, że nie zdarza się to często, bo już niestety się zdarza praktycznie co roku. A mi jeden taki ciąg wystarczy, by skutecznie pozbawić przyjemności normalnej egzystencji, nie potrzebuję ich kilku w roku. To już wolę coś takiego, co było w czerwcu, gdzie owszem był cały miesiąc gorąco-upalny ale regularnie co kilka dni zdarzały się pojedyncze dni z temperaturami poniżej 25 stopni i chłodnymi nocami.

    1. Rok temu pisałem, że jak w IV kwartale roku nie będziemy mieli dłuższych/wyraźniejszych ochłodzeń, dających przynajmniej 1-2 miesiące z lekko ujemną (albo oczywiście mocniej) anomalią termiczną, to nowy roczny rekord ciepła jest bardzo prawdopodobny. I jak widać tak się właśnie stało (choć różnica z rokiem 2015 nie była duża).

      W tym roku napiszę właściwie to samo. Bo jak takiego chłodniejszego przypadku (minimum jednego) nie będzie, to o średnie anomalie za okres SOND (IX-XII) od ok. +1,5K (ref. 1981-2010) wzwyż nie będzie specjalnie trudno…

  3. Nie będę specjalnie zaskoczony, jak 30 będą pękac, także we wrześniu. Najcieplejsze lato w historii pomiarów w Polsce, jest pewne.

      1. Właśnie zdzwiłem się, dlaczego napisałeś w którymś komentarzu wyżej „i/lub 1/2.09” :)
        A 2019 na pewno otrze się o rekord, nawet jeżeli będzie 1 czy nawet 2 zimniejsze miesiące, to i tak znajdzie się na podium obok 2018 i 2015, kwestia tylko kolejności. Żeby było inaczej, to nie tylko potrzeba ze 2 zimne miesiące, ale chyba już żaden miesiąc do końca roku nie powinien wyjść powyżej normy, co jest mało prawdopodobne, delikatnie mówiąc. Zwłaszcza, że pierwszy z tych miesięcy zaczniemy dobowymi anomaliami +8K xD

  4. Jak wiadomo, z powodu wczorajszej awarii łączy do oczyszczalni „Czajka”, do Wisły spływają ścieki z lewobrzeżnej Warszawy.
    W związku z tym, mówi się o „katastrofie ekologicznej”, rządowe centrum bezpieczeństwa rozsyła alerty sms-owe, a prokuratura już wszczęła z urzędu śledztwo w tej sprawie.
    Straszenie społeczeństwa katastrofą jest o tyle dziwne, że do roku 1991 Warszawa w ogóle nie miała oszczyszczalni ścieków z prawdziwego zdarzenia, a ścieki z większej, lewobrzeżnej części miasta spływają do „Czajki” dopiero od roku 2012 (tymi rurami pod dnem Wisły, co się teraz wypaczyły czy zatkały).
    A dlaczego nastąpiła teraz taka awaria? Prawdopodobnym wydaje się wyjaśnienie, jakie słyszałem w radiu, a mianowicie: susza, czyli niskie stany wody wiślanej, które stają się już w stolicy zjawiskiem chronicznym. Prawdopodobnie projektanci systemu nie przewidzieli, że w związku z tym nacisk wody na rury będzie tak słaby, mogły się więc one w końcu odkształcić. Może to być tylko jeden przykład z całej masy kłopotów, jakie nas wszystkich czekają w związku ze zmianą klimatyczną.
    Zważywszy na to wszystko, trudno zrozumieć ogłaszanie „katastrofy” w związku z tą awarią. I można nie uznać za poważne straszenie społeczeństwa „zagrożeniem zdrowia, a nawet życia” w sytuacji, która oznacza (zapewne chwilowy) powrót na pewnym odcinku Wisły do sytuacji sprzed roku 2012.
    Chyba, że ten wielki alert ma podtekst polityczny.

    1. Bo to jest polityczne. Może nawet ktoś do tego przyłożył rękę przed wyborami, aby mieć na kogo zwalić. Rząd i tak ma w nosie przyrodę to może ktoś tam się pokusił o dywersję. Wina spada na rządzących, ale w miastach. Tak samo jak w Gdańsku. I tam i w Warszawie rządzą nie ci co zdaniem niektórych powinni i trzeba według nich jakoś te miasta odzyskać. Pachnie to teoriami spiskowymi, ale czy na pewno aż takie to spiskowe i teoretyczne ;)

    2. Radziłbym zostawić to czy coś grozi ludziom czy nie i jak zadziało to na środowisko odpowiednim służbom, zwłaszcza że Wisła jest marniutka, a nieczystości płyną w gigantycznych ilościach w krótkim czasie.

    3. Odkształcić?
      W tunelu o średnicy 4,5 m, umieszczone są w jego dolnej części dwa równolegle kolektory o średnicy 1,6 m każdy.
      Kolektory usztywnione są poprzez zalanie ich z zewnątrz betonem do połowy średnicy tunelu tj. 2,25- 2,5 m.

  5. Zaskoczyło mnie jak ładna pogoda panuje od 23.08. W prognozach dla południa Polski było pełno burz i chmurzysk czym wszyscy mnie tu straszyli a tu raptem dwie były w poniedziałek i wtorek. To zdecydowanie najładniejszy okres tego lata od 30.06. Temperatury też nie są jakieś zabójcze, maks doszła do 30,8; dziś jest szansa na ok. 32 stopnie. Noce w miarę, 14-17 stopni. Wyż to jednak wyż, nawet jak się jakaś burza czy chmurki napatoczą to jest to raczej w późnych godzinach popołudniowych, a nie już od 9:00 rano duże zachmurzenie jak przez wiele dni lipca i sieprnia. Zobaczymy czy dziś będzie burza, bo UM prognozuje dość sporo konwekcji ale też dopiero po 17:00 czasu lokalnego, do tego czasu upał i lampka. W sobotę ma ponownie być lampion i trochę chłodniej, w niedziele upał.

    A prognozy na I dekadę września też już coraz bardziej późnoletnie niż w pełni jesienne. 15 stopni i deszcz będzie 3 i 4 września, potem około i powyżej 20 i więcej słońca (oraz chłodniejsze noce, u mnie ostatnie zimne noce były w pierwszej połowie lipca)

  6. Lata 90 to juz prehistoria i co bylo ok juz niejest ,pracuje w takiej firmie gdzie standardy lat 90 byly dobre, dzisiaj nie do przyjecia .A co do sciekow z lat poprzednich ,nie bylo to dobre wrecz straszne i usprawiedliwianie przez kogokolwiek jest szalenstwem ,Pozdrawiam,

  7. No cóż jaki widać „wszystko” możliwe w pogodzie. Gdybyśmy po 25.08 notowali bardzo zimne dni ( bo 25.08 anomalia dodatnia nie była jeszcze szczególnie duża) to miesiąc mógłby spaść nawet poniżej normy, jeszcze bardziej prawdopodobne było to po 20.08 ( nie uwzględniając prognoz ale możliwe warianty) a tymczasem dzięki wyjątkowo ciepłej końcówce anomalia wzrośnie powyżej +2K. Osobiście jeszcze w połowie sierpnia obstawiałem sierpień między chłodnym a ciepłym, niemniej dawałem jeszcze małe szanse na bardzo ciepły ( wykluczyłem anomalnie i ekstremalnie)-małe prawdopodobieństwo jak widać na tym przykładzie nie oznacza nierealne;). Pomimo bardzo ciepłej końcówki sierpnia nie będzie w tym miesiącu na 99% przekroczenia poziomu 35 stopni ( do tej pory najcieplej 34 stopni) co ostatni w sierpniu zdarza się rzadko. Jeszcze tylko do 1 września będzie spory upał 30-35 stopni a później bardzo duża zmiana. Nie wpadniemy może w skrajność bo o tej porze roku mogłoby jeszcze zimniej to jednak tak duży spadek temperatur w bardzo krótkim czasie (1 doba) nie będzie raczej dobry dla organizmu

    1. @anonim:
      „Osobiście jeszcze w połowie sierpnia obstawiałem sierpień między chłodnym a ciepłym”

      >> A ja osobiście już teraz obstawiam wrzesień między chłodnym a ciepłym.

        1. Wrześnie maja chyba najmniejszą rozpiętość pomiędzy skrajnymi wartościami. Wrzesień 1996 ma -2,89 a wrzesień 1999 ma +2,57. Nawet w XIX wieku nie było dużo gorszych, w 1877 roku miał -3,36 a rekordzistą jest niewątpliwie 1912 który wykręcił -4,37.

          Przed tym rokiem takim miesiące był również czerwiec, gdzie 1964 miał ledwo 2,78 na plusie. 2019 to wdeptał w ziemię i zrobił prawie 2 razy tyle. Wrzesień może nas kiedyś zaskoczyć i też machnąć takie +4/+6K. Może nie w tym roku, żeby taki wynik w ogóle powstał to ocieplenie musi się idealnie wpasować w kalendarz. Tak jak to czerwcowe. U mnie 30 maja jeszcze było 12 stopni w środku dnia, a 2 lipca już po upalach śladu nie było. Tydzień przesunięcia na maj tudzież na lipiec i by było gówno a nie spektakularny rekord. Może by jakiś powojenny rekord był, nic więcej.

  8. Aha czyli sierpień po tej fali upałów w jego ostatnim tygodniu skończy się anomalią ponad 2K czyli będzie niewiele chłodniejszy od sierpnia 2002 roku który miał bodajże anomalię 2,25 K i będzie 6 najcieplejszym sierpniem zaraz za sierpniami 1811, 2015, 1992, 2018, 2002.

    1. W 1811 sierpień był lekko ciepły ;). Pewnie chodziło Ci o sierpień 1807, dodam też, że nieco cieplejszy od sierpnia 2002 był sierpień 1846. No i oczywiście sierpień 1781 który był minimalnie chlodniejszy od sierpnia 2015 ;)

      1. @Jacob
        Tak chodziło o sierpień 1807 roku. Pomińmy sierpnie z XIX wieku. Ogólnie to będzie 5 najcieplejszy sierpień po 1951 roku.

        1. To jakieś fatum z tymi gorącymi sierpniami. Poza 2016 rokiem to tak, jakby sierpień „z urzędu” musiał być ekstremalnie ciepły. A w tym roku niewiele na to wskazywało.

          1. Od 2015 roku trwa także seria „gorących” czerwców. No może nie licząc tego z 2015 roku.
            Zobaczymy czy w następnych latach utrzyma się trend że to lipiec będzie miał najniższą anomalię spośród miesięcy letnich.

          2. Za to kiedyś sierpnie nie wyróżniały się jakoś specjalnie, pomiędzy 2003 a 2014 (włącznie) jedynie sierpień 2010 lekko przekroczył +1K, dwa się zbliżyły do -1K (2005 i 2006), a reszta była bardzo blisko normy 1981-2010. Pierwszym wybitnym sierpniem był 2015, wydwało by się że z 2016 wrócą do normy ale 2017 już miał +1,10K (cieplejszy niż wszystkie sierpnie z okresu 2003-2014) a w 2018 był już w sumie niewiele odbiegający od słynnego 2015.

          3. @alewis27
            Na Górnym Śląsku sierpień 2010 był akurat przeciętny. Nie było upałów przekraczających 30 stopni, często padało i grzmiało, a od 28 sierpnia nastąpiło znaczące ochłodzenie, niemalże do termicznej jesieni. To był wstęp do zimnego września…

          1. Średnie miesięczne i odchylenie od normy 1961-1990

            Berlin 16.8 (-1.6)
            Praga Klementinum 19.0 (-0.1)
            Wilno 18.1 (+1.7)
            Budapeszt 20.8 (+0.6)
            Kopenhaga 17.1 (+0.1)

          2. Wiem, moim zdaniem to błąd. Jest to zresztą wartość oryginalna w stosunku wartości Bystrzyckiego, trudno więc mówić o jakiejkolwiek homogenizacji tutaj. Wszystkie miesiące letnie 1784 są podejrzane. W 1785 jest ok.

          3. W ogóle to co jest również dla Wilna to dramat. Dane homogeniczne są, ale gdzieś po litewskich czasopismach, wysłałem zapytanie do dwóch osób, ale na razie echo.
            Istnieje homogenizacja Berkeley Earth i tam anomalia sierpnia 1784 to również 1.6. Ta sama homogenizacja dla Warszawy daje średnia sierpnia 1784 równą ok 20.0 (anomalia względem 1951-1980 +2.4, u nich z cyklu sezonowego wychodzi 17.6).
            http://berkeleyearth.lbl.gov/auto/Local/TAVG/Text/52.24N-21.02E-TAVG-Trend.txt

            Coraz bardziej jestem przekonany, że homogenizację serii warszawskiej należy wykonać jeszcze raz. Tym razem rzeczywiście ją przeprowadzając.

          4. @Arctic Haze
            Skrzywiona, czyli zafałszowana?
            Zdarzały się miesiące, w których przez wiele dni właśnie rejon Polski środkowo-wschodniej znajdował się w samym sercu największych dodatnich anomalii temperatury z całej Europy. Na przykład w sierpniu 2015.

          5. @ArcticHaze @Ben WWa

            Ta rekonstrukcja już obniża dane warszawskie o 2.5 st.C. względem oficjalnych. Teraz sobie wyobraźcie, jak to wygląda z danymi o 2.5 st.C. wyższymi ;)

          6. @Arctic Haze
            Nie odniosłeś się do mojego argumentu.
            @admin
            Ta rekonstrukcja nie musi być wyrocznią w zakresie konkretnych wartości dla danej lokalizacji. Podejmę ten temat we właściwym czasie.

          7. @Ben wawa

            Do argumentu, ze mieliśmy letnie anomalie w skali miesiąca z centrum nad Polską? Niewiele w ostatnich latach. Sierpień 2015 jest raczej wyjątkiem niż regułą, dlatego często piszę, ze my mamy szczęście do fal upałów. W dodatku nie należy traktować sierpnia 2015 izolacji od lipca. Centrum fali upałów było w lipcu 2015 na południe od nas, a w sierpniu zaczęło oscylować po połowie Europy i tylko po uśrednieniu za cały miesiąc centrum wychodzi na naszej południowej granicy. Sprawdziłem co 5 dni: 5 sierpnia centrum anomalii było nad Zachodnią Ukrainą, 10-go nad Czechami i Słowacją, 15-go nad Bałkanami, 20-go chyba nad Skandynawią (tak) jeśli w ogóle jeszcze możemy mówić o fali upałów, 20-go wzdłuż naszej wschodniej granicy i w Krajach Bałtyckich, a na koniec sierpnia gdzieś w Siedmiogrodzie w Rumunii. Jedynie średniomiesięcznie ten taniec spowodował, że centrum wypadło na południu Polski.

          8. @Ben Wawa

            Ta rekonstrukcja nie musi być wyrocznią w zakresie konkretnych wartości dla danej lokalizacji. Podejmę ten temat we właściwym czasie.

            Nie musi, ale jeżeli żadne inne dane nie wskazują na taką anomalię, to coś jest nie tak.

          9. @Arctic Haze
            Czyli przyznajesz, że takie miesiące zdarzały się. Mógł się więc zdarzyć także w sierpniu 1784.

          10. @Ben wawa

            To że coś się może zdarzyć nie oznacza, ze się zdarzyło. I pewnie nigdy się tego nie dowiemy, chyba że ktoś zrobi dobrą rekonstrukcję temperatur letnich gdzieś w pobliżu Warszawy na podstawie proxy klimatycznych.

          11. @admin, @Ben wawa

            Kiedy jechałem przez miasto samochodem naglle mi zaświtało, ze Ben wawa nie zrozumiał moich intencji w kwestii „skrzywionej” rekonstrukcji. Nie chodziło mi o oszustwa czy nawet błędy ale o wygląd mapki. Linie równych temperatur zakręcają wokół Warszawy w sposób, który wygląda wybitnie niefizycznnie. Tak na mapkach zrobionych przy pomocy interpolacji (Krigingiem lub inną podobną metodą)wyglądają punkty z wyraźnie błędnymi wartościami.

          12. @Arctic Haze
            A to, że coś nie musiało się zdarzyć ze 100% pewnością, nie oznacza, że się na pewno nie zdarzyło.
            @admin
            Danych (źródeł) za ten okres jest mało. Moim zdaniem zbyt mało, aby zdyskwalifikować warszawskie obserwacje. Nawet rekonstrukcja Berkeley Earth tu nie wystarcza.
            Oczywiście trzeba się pogodzić z tym, że dla tak dawnych okresów zawsze będzie margines błędu. Nie dotyczy to tylko danych warszawskich, lecz wszystkich.

          13. @Ben-Wawa

            Źródeł jest mało, jednakowoż ani dane wileńskie, ani dane praskie, ani dane z Budapesztu nie wskazują na istnienie takiej anomalii w środkowej Europie. I podejrzanie dotyczy to tylko tego lata. Możemy więc uznać, że albo z nieznanych przyczyn błędne są 4 serie na raz akurat tego samego lata, albo tylko jedna z nich. A już kompletną bzdurą jest uznanie, że dane Bystrzyckiego są tożsame z pomiarami na stacji Warszawa-Obserwatorium prowadzonymi na przykład w latach 1991-1998. Bo brak zmian w „homogenicznej” serii właśnie do tego się sprowadza.

  9. I w tym roku lipiec paradoksalnie wyszedł jako najchłodniejszy miesiąc tego lata pomimo że jest teoretycznie najcieplejszym.

      1. przy czym lipiec 2011 się naprawdę wyróżnia na tle pozostałych lipców po 2000 roku. Jedynie 2004 jest porównywalny, nieznacznie cieplejszy. Cała reszta jest dużo cieplejsza, jego średnia 17,2 to prawie 2 stopnie poniżej średniej z lat 1991-2019. Podobny przypadek letni (lipiec najzimniejszy) to 2000 rok. Też nas to nie powinno dziwić, bo to był ostatni naprawdę zimny lipiec, z odchyleniem rzędu -1,4 od ‚chłodnej’ normy 1961-1990. Wcześniej 1996 (najzimniejszy lipiec w refie 1991-2019), 1979 (też nie dziwota, to był najzimniejszy lipiec w Katowicach), 1968, 1961, 1960 i 1954.

        Było tego trochę, jednak większość tych przypadków to wystąpienie lipca bardzo zimnego ze średnią temperaturą rzędu 15-16 stopni. Przypadek z 2019 roku jest oryginalny, bo lipiec w Katowicach miał 19 stopni. Dokładnie w normie 1991-2019. I ta wartość była na równi z dotychczas rekordowym czerwcem 1964.

        To że czerwiec w końcu machnie rekord i wykręci Tavg >20C to wiedziałem, bo ten rekord był bardzo nędzny w porównaniu z lipcem i sierpniem. Ale że odjebie aż tak to chyba nikt nie przypuszczał.

        1. U mnie za to czerwiec 1964 i tak był cieplejszy od jakiegokolwiek sierpnia przed 1992, za to ten obecny był jeszcze cieplejszy niż lipiec 2014 i sierpień 2015 (tśr 22,1 st.), mimo wszystko nie sądziłem, że doczekam się jeszcze gorętszego czerwca niż te 2 miesiące. Tylko lipiec 2006 z tśr 23 st, nie pokonany i życzę mu aby jak najdłużej taki pozostał :)

          1. nie wiem jak wygląda średnia 23 stopnie, bo najcieplejszy miesiąc w KTW ma 22,1. Lipiec 2006 miał 21,8 i oceniam go jako mój ulubiony miesiąc, jakikolwiek.

            Jak czerwiec coś takiego odstawił to chyba kwestią czasu będzie lipiec albo sierpień ze średnią 23 lub wyższą.

    1. I prawdopodobnie ten chłodniejszy lipiec będzie rzutował na odbiór całego lata. I niedowierzanie u wielu że ono najcieplejsze w historii

  10. Załóżmy że lipiec miałby anomalię rzędu +5,35 a czerwiec i sierpień nawet anomalię ujemną to takie lato dla wielu by było traktowane jako rekordowo ciepłe mimo że jego anomalia wcale nie byłaby wysoka. W wielu miejscach w Polsce pewnie średnie miesięczne zbliżyłyby się do 25st.

  11. Ciepełko pod koniec sierpnia weszło jak w masełko. Anomalie dzienne na poziomie +6/+8 K nie robią już na nikim żadnego wrażenia. Na logikę analogicznie powinno być gdyby takie anomalie wystąpiły w drugą stronę. Jednak jestem sobie w stanie wyobrazić ten lament jaki to „nie do życia klimat” jest w naszym kraju gdyby to nastąpiło. Niestety nie nastąpi bo zarówno klimat już poszedł w takim kierunku, że z logiką ma niewiele wspólnego…podobnie jak niektórzy użytkownicy co uważają że +6/+8K jest praktycznie niewielką anomalia ale – 6 to już tragedia..

    1. U mnie od 2017 w okresach VI-VIII nie było ani jednego dnia z anomalią -5K, za to 59 dni z anomalią powyżej 5K (względem 1951-2016).
      Dni z anomalią przynajmniej -4K było w sumie 8 (z czego aż 4 w czerwcu zeszłego roku, w tym lipcu tylko 2), a powyżej 4K było takich dni aż 88.
      Nawet w 2017 roku, kiedy lato nie było jakoś ekstremalnie gorące (a dla wielu było chłodne) stosunek jest 14:1, dysproporcja ogromna…

    2. za to zimą potencjał na anomalie zimne to nawet -20K, za to na dodatnie już o wiele mniejszy. Tak już jest, latem -6 to już są rekordy zimna, kiedy +6 nawet obok rekordu nawet nie stoi.

      Jedne z najzimniejszych dni latem jakie pamiętam to ochłodzenie w sierpniu 2016, kiedy to w środku dnia miałem 13-14 stopni. Anomalie spadły wtedy do ok. -5K i to względem wciąż wysokiej normy, jednej z najwyższych w całym roku.

      1. To jeszcze nic – większe zimnisko było 31 sierpnia 2010 roku. Cały dzień deszcz, silny wiatr, a temperatura nie chciała przekroczyć 12 stopni.
        Ciekawe, jaka wtedy była minusowa anomalia.

        1. Pewnie nie jakaś ogromna bo jak cały dzień leje to w nocy jest tyle samo co w dzień. A średnia dla 30.08 to pewnie z 16 stopni. Wątpię by była znacząco niższa od -5K. Podobny przypadek wystąpił z początku czerwca 2006. Średnia dobowa niecałe 10 stopni, zimnica okropna w ogóle czerwca nieprzypominajaca. A nie było to jakoś mocno poniżej średniej. Tak z 6-7K max. W zimie tyle to nawet falą silnych mrozów nie nazwę.

        1. Za to zimą jakoś nie widzę sytuacji odwrotnej, bo anomalie +8 czy +10K występują równie czesto co anomalie – 10K jak nie częściej.

    3. Wiem, może trochę tendencyjnie dobrałem dane, rozkład jest może trochę inny, choć np jeszcze w sierpniu 1998 zdarzały się takie duże anomalie na minus jak teraz na plus. W zimie to już na pewno potencjał na plus jest znacznie mniejszy niz na minus, ale tak do 8-10 K to też spokojnie może się zdarzyć.
      Oczywiście, jak rozmawialiśmy wczoraj, dla subiektywnego odczucia liczy się też anomalia Tmax,a te przynajmniej u mnie bywają większe , bo jesli chodzi o Tmin to na Okęciu wszystkie lipce i sierpnie już od lat są znacznie powyżej normy, ale to może problem MWC. Na innych stacjach może nie jest to tak wyraźne.

  12. A na moim balkonowym termometrze już 33 st. oczywiście w cieniu, także dziś zapowiada się goręcej niż wczoraj i pewnie najgoręcej od 30 czerwca

  13. Anomalie rzędu -10 K jak i anomalia taka na plus to katastrofa na dłuższą metę i oby jak najmniej takich o każdej porze roku . Ja osobiście cieszę się ,że dni upalne są policzone we wrześniu jeszcze możliwe wybryki miejscami ale o fali upałów nogę zapomnieć pojedyncze dni jeszcze mogą być ale fali z tygodniem upałów nie będzie raczej na szczęście . Lubię temperatury umiarkowane bez ekstremów ani w jedną ani druga stronę .

    1. Że jak? :D U mnie to bodaj dopiero 10 dzień z upałem od początku lipca. Co jest i tak wynikiem raczej przeciętnym. Sam czerwiec miał ich 11.

      1. no ja mieszkam w tym samym kraju co ty, ale jak widać szerokości geograficzne trochę inne ;) u mnie dopiero 6 dzien z upałem w tym roku

      2. chochlik czyli z tego co piszesz miałeś 21 dni z upałem tego lata .Dojdzie jeszcze sobota i niedziela i będzie 23.Co najmniej o 13 za dużo .

        1. To jest nadal nic przy Opolu z roku 2017. 34 dni upalne między czerwcem i sierpniem + 3 kolejne we wrześniu. Razem 37. Mocny wynik… Jak na dość zimną Polskę rzecz jasna.

          1. @chochlik
            Chodzi ci o 2015, który przyniósł rekordową ilość dni upalnych w Opolu i nie tylko.

      1. To sie zdziwisz. Ja tak 10 lat temu myslalem o Polsce wschodniej ogolem ale dekada wystarczyla zeby wyprowadzic mnie z bledu. Swoja droga ktos z Podlasia w ubieglym roku narzekal tutaj mocno na susze. Wiec niestety nie ma bastionow normalnosci.

        1. Nie było rok temu żadnej suszy na Podlasiu (oprócz maja). I nie, nie zdziwię się, w Białymstoku nie jest możliwe 30 dni z upałami, a co dopiero 40-50. W 2015 roku było 15 takich dni, więc w najbardziej ekstremalnym lecie byłoby takich dni maksymalnie 20, a w Warszawie 20 dni z upalem to w sumie normalka.

          1. Aż sprawdziłem sobie dane nie bawiąc się w aptekę czyli zliczyłem wszystko >29.0 stopni C dla Białegostoku i Zamościa. B-stok w tym roku 12 (i chyba na tym się skończy) a Zamość 20 i obawiam się, że jeszcze ze 2-3 wpadną. 20:6 vs 23:12 czyli 70% różnicy vs 48% czyli jest źle na południu ale nie aż tak jak przypuszczałem po pierwszej lekturze Twojego komentarza.
            Cóż najbardziej zazdroszczę zatem Podlasiu opadów. Trochę zazdroszczę też, że śnieg poleżał tam ze 2 tyg. dłużej niż na Zamojszczyźnie.

      2. Zimą na pewno. Nawet ciepła zima przynosi u Was niemało zimowej pogody. Miesiąc ze średnią -8 nie różni się jakoś mocno od miesiąca ze średnią -4, w obu przypadkach zimowy krajobraz dominuje. Za to różnica między -2 a +2 będzie bardzo duża. Popatrz sobie na styczeń 2018 we Wrocławiu, nazwać tego zimowym miesiącem to się raczej nie da.

        Dla mnie to akurat gorzej bo zimę lubię a mój region coraz częściej będzie doświadczal wydłużającej się późnej jesieni (przedzimia)

  14. Dziś już 17 i nadal zero zachmurzenia, jakieś pojedyncze chmureczki tylko. Cudo pogoda 32 stopnie i od rana pogodnie. Lato się odwdziecza za bezpłciowy lipiec i niemałą cześć sierpnia. Dzień już o wiele krótszy niż w czerwcu a Tmin spadają do ok 16 st, nie ma tropiku jak wtedy.

    Jako pora ciepła 2018 raczej bez konkurencji. W tym roku maj jest poniżej krytyki, choć kwiecień akurat się udał i nie oceniam go dużo niżej niż 2018. Zobaczymy jaka będzie jesień, ta z ubiegłego roku też była jedna z najlepszych jakie tylko mogą.

    W każdym razie okazji do poczucia 32 stopni przy piekacym słońcu w tym roku już wiele nie będzie.

    1. Piekło nie do wytrzymania nazywać cudo-pogodą to już przesada.Przecież takie 32 w cieniu to jest niemal 40 w słońcu a w mieście to już ponad 40 .Piękne mi cudo.

      1. Jak zmierzyłeś temperaturę w słońcu? :D Mi się kiedyś termometr zaokienny na słońcu nagrzał tak że poza skalę słupek wyszedł (skala do 50)

        1. Alewis oczywiscie nie podałem temperatury z termometra przy oknie gdzie rzeczywiście było 50 .Podałem realną jaka jest w słońcu czylo około 40 ,st.

      2. „Piekło nie do wytrzymania nazywać cudo-pogodą to już przesada”
        No dla mnie też cudo to może było, ale do niedzieli włącznie, pod koniec też już gorąco, ale jeszcze przyjemnie (Tmaxy u mnie między zeszłym czwartkiem a niedzielą między 23,7 a 28,1 więc na pewno nie było to polecie ani lato z PRL).
        Ale dziękuję za taką końcówkę lata, że zamykam okna, zasuwam rolety i cały dzień nie wysadzam nosa z domu (tak zrobiłem dziś, bo akurat mogłem, byłem na zewnątrz ok 8 i przed 20 się wybieram). Pod tym względem niespecjalnie różni się to od ponurej późnej jesieni czy bezpłciowej zimy: i tu i tu nie chce się wyjść spędzać czasu na zewnątrz, a o jakiejś aktywności fizycznej już nie wspomnę (chyba ktoś jest akurat nad wodą to pływanie, reszta odpada).
        Zeby to jeszcze trwało 2,3 góra 4 dni to nic złego bym nie powiedział, ot, koniec lata, rzeczywiscie, dostaniemy jeszcze trochę gorąca. Ale nie ponad tydzień, i nie po czerwcu, który był, jaki był.
        Może wrzesień nie odreaguje za mocno w drugą stronę i będzie jeszcze trochę dni z komfortem termicznym.
        Ale rozumiem, że można mieć różne preferencje. Skoro Alewis podzielił się swoimi, to ja dla równowagi swoimi:)

          1. Nie mam jeszcze 30 lat skończonych xD Więc oczywiście nie twierdzę, że moje zdrowie jest zagrożone przez taki upał, ale naprawdę nic się nie chce robić w taką pogodę.
            Szczęście w nieszczęściu że, jak pisze Lucas wawa, wilgotność była jeszcze w miarę akceptowalna.

          2. Ale właśnie dlatego, że tak wiele mi do 70 lat brakuje to przeraża mnie, jak pomyślę, jakie możemy mieć lata gdy będę miał te 70 lat, i jak będę to znosił. Polecam do rozwagi miłośnikom gorąca, bo oni pewnie też w większości są młodzi

      1. @Lukasz160391 – „Zero zachmurzenia? U mnie w Gliwicach połowa nieba zawalona kalafiorami” – polemizowałbym. Według mnie to brokuły. ;-)

  15. upały się powoli kończą idzie ochłodzenie, ale pozostaje coś ważniejszego to susza zwłaszcza hydrologiczna, niech zieloniutka trawa w niektórych miejscach nie zmyli, bo rowy, stawy i rzeki wyglądają jak by ktoś korek wyciągnął, dobrze że sierpień przyniósł wieloskalowe opady i miejscowe burze, ale opadów potrzeba znacznie więcej, na takie jest szansa między niedzielą a wtorkiem, środą w zależności czy front zafaluje co jest możliwe i wtedy może utrzymać się dłużej.

  16. Taka ciekawostka. Dzisiaj część Wrocławia otrzymała burzę z solidną ulewą, a miejscami z gradem, a część funta kłaków nie dostała. Mnie złapała burza w okolicach Mostów Warszawskich, gdzie zwiałem pod wiatę tramwajową. Po burzy powietrze rześkie i o kilka stopni chłodniej. Przyjeżdżam na Krzyki, a tu zero deszczu i parówa okropna. Teraz wieczór w miarę ok., ale do ideału daleko.

      1. @admin (Pani Moderator) – zatem ciesz się z wieczornego posiedzenia na balkonie i tylko na balkonie, bo niektórzy siedzą na Kleczkowskiej i to wieeeeele wieczorów. ;)))

  17. Nad S kraju dużo komórek wyrasta może jaki mcsik się z tego urodzi? Jutro ma być ciut chłodniej ale i tak bardzo gorąco, pod 30 stopni. Prognozy tmax byly nieco zawyzone bo dziś miało być nawet 33 a było chyba ciut ponad 32.

  18. W Warszawie (jak i wielu innych miejscach na Mazowszu i C/E Polski) czwartek (29.08) okazał się 4. z rzędu dniem upalnym. Tym razem stacja W-wa Okęcie zanotowała Tmax 32,6°C) co stanowiło najwyższą wartość tegorocznego sierpnia i zarazem ciut wyższą niż za cały ubiegły sezon letni (!). W sumie w sierpniu mamy tu 5 dni z Tmax ≥ 30°C, a w całym sezonie już 17 (a 22 z Tmax ≥ 29°C).

    Był to kolejny w dużym stopniu pogodny dzień, choć nieco parny – znacznie gorzej było jednak miesiąc temu, kiedy zanotowano podobną temperaturę, ale przy wilgotności przejściowo ok. 80% (!). Zgodnie z przypuszczeniami, konwekcja tu i ówdzie w kraju się pojawia – jednak nie jest na dużą skalę (w sensie obszarowym).

    Dodam jeszcze, że poprzednia noc przyniosła na C Mazowszu Tmin tylko nieznacznie poniżej 20°C.

    Jutro i w sobotę (czyli 2 ostatnich dniach miesiąca) temperatura ma być tylko nieznacznie niższa (Tmax ok. 30/31°C), a przy tym nadal w przewadze pogodnie. Pomimo, że niektóre dni czerwca były jeszcze nieco cieplejsze, to jednak teraz mamy najdłuższy ciąg dni bardzo gorących i upalnych w tym sezonie (licząc dzień po dniu) – który obejmie także niedzielę 01.09, a we E części kraju prawdopodobnie jeszcze poniedziałek 02.09. Skojarzenia z rocznikami 2015 i 2016 są uzasadnione…

    Na koniec dodajmy, że ochłodzenie od 03.09 powinno przynieść „ulgę” od upału (na 7-9 miesięcy…?), ale i zarazem jeszcze przynajmniej kilka dni późnoletnich, a nie – jak w 2017 r. – od razu aurę rodzącą skojarzenia już zdecydowanie z jesienią i to w wersji ponurej (na razie oceniając tylko sam początek września).

  19. W ostatnich latach burze lubią godziny poranne. U mnie już którąś burza w tym roku wystąpiła o 5 rano….To raczej nie jest typowa pora na takie zjawiska…

  20. Jak na końcówkę sierpnia i schyłek lata obecny upał wygląda na imponujący, zwłaszcza ze wzgledu na długość trwania.

    4 lata temu jednak było dużo upalniej. 1 września każdy zna, ale ostatnie dni sierpnia 2015 też były piekielnie gorące, choć są nieco zapomniane – w końcu nie przyniosły nowego rekordu miesięcznego. W Katowicach było wtedy

    28.08 – 32,7
    30.08 – 34,4
    31.08 – 34,9
    1.09 – 34,4

    Trzy dni pod rząd z prawie 35 stopniami, nawet w ‚zasadniczej’ fali upałów z pierwszej połowy tmax >34 występowały max. 2 obok siebie.

    Obecna fala upałów to narazie coś takiego:
    26.08 – 30,8
    27.08 – 29,8
    28.08 – 30,0
    29.08 – 31,8

    Nie sądze by odnotowano tutaj jeszcze tmaxa powyżej 32 stopni. Oznaczało by to, że upały powyżej 32 w tym roku były tylko w czerwcu i 1 lipca. Łącznie 6 dni – 11, 13, 15, 26, 30 czerwca i 1 lipca (tutaj aż 35,2).

    1. Zwrócę uwagę jednak na dwie kwestie:

      1) Pewną regułą jest to, że jak fala upału jest silniejsza to i zarazem krótsza, a jak słabsza to i dłuższa. W pierwszym przypadku ma ona związek z dość wyraźnym zbliżaniem się od W zatoki niżowej, która to jednak z reguły w 1-3 dni przemieści się nad Polską dalej na E. W drugim przypadku możemy mieć wyraźniejszą blokadę wyżową na kontynencie, albo wał wysokiego ciśnienia np. w układzie omega (jak ostatnio). Te opcje nie przynoszą aż tak silnych zwyżkowań, za to mogą trwać dłużej. Oczywiście od tego możemy mieć wyjątki, ale tak jak napisałem jest częściej.

      2) Tym razem nie S kraju, a W Polski zdecydowanie częściej jest najcieplejszy. A teraz także C/E regiony, gdzie jest średnio cieplej niż na S kraju. Zdarzają się jednak przypadki, że na S kraju owszem bywa najcieplej (najbardziej upalnie), ale za to strumień bardzo dużego ciepła w aż takim stopniu nie obejmuje N regionów.

      Obecne duże ciepło „robi wrażenie” może nie z uwagi na same ekstrema, co na czas trwania tej wyraźnie dodatniej anomalii – a mogło się wydawać, że już takiego okresu w tym roku mieć nie będziemy…

  21. Dziś Sulejów 33,6 Słupca 33,6 Koło 33,5. A więc na 95% najwyższą temp. sierpnia pozostanie 34,0C z Kołobrzegu. Chyba, że przegapiłem jakiś pomiar gdzieś ze stacji niższego rzędu. Teoretycznie 35C może być jeszcze 1 września, ale szanse na to oceniam na jakieś 30-40%.

    1. Na sobotę 33 daje ICON dla okolic Słubic, i tu jedynie walka lokalnych stacji. Niedziela (1 września) już za to 34 dla centrum kraju, no ale i tak sporo poza zasięgiem rekordu z 2015.

    2. To prawda. Największy potencjał na Tmax ok. 35°C będziemy mieli chyba w niedzielę 01.09, na E kraju może jeszcze w poniedziałek 02.09 (przed ochłodzeniem).
      Choć myślę, że tak jak i w ostatnich dniach w najcieplejszych lokalizacjach zanotujemy Tmax ok. 32/34°C .

      1. U mnie na zachodzie już pewnie będzie w poniedziałek chłodniej, a trochę szkoda z jednego powodu. Lubię poczuć taką głęboką zmianę czyli jest upał, nadchodzi ulewa i nagle o kilkanaście stopni mniej w krótkim czasie. Rano upał, a popołudniu chłodno :) Chociaż lepiej byłoby to w niedzielę niż w poniedziałek, bo jeden dzień upału mniej. Dobrze, że w ogóle jednak to ochłodzenie dotrze.

  22. Zdaje się, że teoria dotycząca NAO, o której wspominałem w niedzielę ma dużą szansę się zrealizować.
    Na wykresie odnotowaliśmy najwyższy punkt od kilku miesięcy.
    Co prawda w okolicy 10 września istnieje szansa na lekki spadek, ale to nie będzie na długo, może na tydzień, a potem od 3 dekady września powinno wyraźniej podejść w górę, uważam, że wyżej na wykresie niż obecnie.

    Co najmniej szansa na dominację pozytywnych wartości istnieje do niemalże do połowy października.

    1. Tylko nie zapominajmy, że analizy dot. zimowego NAO na podstawie wiru subpolarnego (na N Atlantyku) obecnie dotyczą dotyczą tego co może mieć miejsce… 3-6 miesięcy naprzód (!) [a nie za kilka dni…].

      1. Lucas, ten trend nie jest na kilka dni, ale to tyczy się kilku tygodni do 1 połowy października, w tym okresie będzie raczej utrzymywał się trend z dodatnim NAO.
        Gdzieś około 10 września jest szansa, że spadnie do ujemnych wartości na moment.

        1. @Lukas
          A widziałeś dzisiejsze ranne (30.08) odsłony GEM/ECMWF…?
          Może coś tam z dodatniego NAO w nich jest, ale wyraźnej „strefówki” nad Europą też nie widać…

          1. M.in. sporo miesięcy 2018 roku (zwłaszcza chyba maj!) pokazuje, że nawet mocno dodatnie NAO nie gwarantuje żadnej „strefówki”. Przyjdzie ci brytyjsko-skandynawska blokada i tyle masz ze strefy, mimo aktywności niżowej na N Atlantyku!
            Dodatnie NAO samo w sobie nie będzie miało wiele znaczenia aż do listopada, kiedy faktycznie będzie wspierać cyrkulację strefową. Ale i wtedy nie jest gwarantem niczego. Styczeń 2017 i luty 2012 też miały dodatnie NAO.

      2. Wg mnie klasyczne zależności w dobie zmian klimatycznych nie działają już jak w minionych dekadach.
        Naukowcy/badacze powinni na nowo badać wpływ czynników na NAO.
        Uważam „stare” zależności nie działają jak kiedyś.

    2. @Lukas: A jak tam „fusy-newsy” trochę mniej długoterminowe dla Polski? Jak sądzisz CFS z dodatnią anomalią opadową na S i S/E Polski we wrześniu się sprawdzi? Oczywiście to wszystko w ramach teoretyzowania-ciekawostki ;).

  23. U mnie jeszcze o 5 rano Tmin wynosiła ok 20C, ale potem przyszedł szybki spadek i ostatecznie Tmin zamknęła się na poziomie 17,5C.
    Prognozy ECMWF znów weszły w bardziej przyjemną wersję polecia.

  24. Wczorajsze prognozy ECMWF były bardzo fajne, a dzisiaj zmiana i trochu to wygląda gorzej, chociaż nadal optymistycznie. Oby wieczorne wróciły do ciut głębszego, dłuższego ochłodzenia, bo teraz pomimo ochłodzenia, te temperatury to będą u mnie nadal lekko powyżej normy. Nie będzie źle, ale po takim lecie chciałoby się normalnej jesieni.

    1. Ja w tej odsłonie po 2 września widzę całkiem normalną pogodę dla I dekady września. Ani długich ciągów poniżej normy, ani powyżej. Ot raz 24 st.C. we Wrocławiu (ok. 70 percentyla), raz 17 (okolice 15 percentyla). Pod koniec prognozy 26, ale to również wg tego rozkładu nie potrwa długo. Bardzo dobra prognoza.

      1. No ogólnie bardzo fajna prognoza, zgadzam się, ale obawiam się, że nagle zacznie się zmieniać i będzie coraz to cieplej. Zazwyczaj z takich prognoz ostatnio nic nie wychodzi i okazuje się na koniec, że jest sporo cieplej.

        1. Ta odslona porannego ECMWF to są zdecydowanie najwyższe wiązki. A Ty się boisz że będzie jeszcze cieplej?

          Wiem, że ostatnie dni mogą, podobnie jak czerwiec b.r. nieść skojarzenia z „klątwą 2018 roku”, ale to są naprawdę tylko epizodziki w skali roku- tyle, że o niezwykłej mocy i niemałym wpływie na roczną anomalię.

    2. Wyjdzie z tego to co pisałem wcześniej (własne przypuszczania, ale bez pełnego przekonania), tzn. stosunkowo dużo dni we wrześniu z Tmax 20/25°C – przynajmniej w I połowie miesiąca. Tylko w okresach pochmurniejszych/bardziej mokrych przeważnie Tmax 15/20°C.
      Myślę, że nie będziemy mieli we wrześniu aż tak długo gorąco jak przed rokiem, ale i też nie wejdziemy tak szybko w scenariusze typowo jesienne (i to w wersji pochmurno-wilgotnej) jak 2 lata temu.

  25. Ja też widzę normalną pogodę w przyszłym tygodniu, ma być sporo słońca i jak na moje tereny 20-22 stopni za dnia to jest fajna pogoda. Na początku sierpnia było z resztą podobnie :) a niektórzy już sieją panikę w mediach że idzie jesień itp.

    1. No bo idzie. Sierpień się kończy, idzie jesień. Jesień to nie jest jednocyfrowa temperatura za dnia i ciemnica, jak niektórzy gadają, to raczej standard typowy dla ZIMOWYCH odwilży. A prawdziwa jesień to właśnie temperatury 12-20 stopni za dnia i wciąż sensowne ilości słońca. Typowo wrześniowa wczesna jesień to właśnie temperatury koło 20 stopni.

      1. Wrzesień koło 20 (plus minus 5), październik koło 15 (też plus minus 5), listopad już koło 10 ale tylko w pierwszej połowie. Druga połowa to już prawie że zima, w trzeciej dekadzie średnia obszarowa w Polsce spada do zaledwie 1 stopnia powyżej zera (niewiele cieplej niż w środku stycznia).

        To co się ciągnie długimi tygodniami przez ciepłe grudnie i stycznie to nie jesień tylko przedzimie, czyli jedna z najbardziej syfiastych pór roku jakie istnieją na tej planecie. Jakby to była jesień ze średnim tmax 10-15 stopni i jakaś normalną ilością słońca to by niewiele osób marudziło.

    2. Ale i też będzie jeszcze okresowo późnoletnia, a nie już od razu w zdecydowanej przewadze jesienna (coś między dwoma poprzednimi rocznikami, tak przypuszczam).

    3. Nawet w środku lata upał nie będzie trwał bez końca, aż tak to chyba nigdy u nas nie będzie, a przynajmniej jeszcze długo. A 2 miesiące temu też niektórzy widzieli już jesień xD. Tyle, że wtedy to rzeczywiście były temperatury poniżej normy, a teraz to nawet nie. Normalne polecie, w zeszłym roku już 3. dekada sierpnia miała podobne temperatury.

      1. „Tyle, że wtedy to rzeczywiście były temperatury poniżej normy, a teraz to nawet nie. ”

        Bo wtedy normy były w pełni letnie, a teraz już na pograniczu lata i jesieni. Bezwzględne temperatury na początku września będą niższe niż na początku lipca.

  26. Kolejne tygodnie doskonale powinny pokazać w jaki trend idziemy z tym NAO,ale obecnie mamy przełomowy moment.
    Co prawda nie co się może obniżyć do wartości ujemnych, ale nie na długo, bo w 3 dekadzie września powinno wyraźniej przebić się ku dodatnim wartościom. Ale ten fakt może zbiec się z rozrosten sporego ANTYCYKLONU we wschodniej, a także częściowo nad środkową częścią Europy. Co powinno przynieść nam przyjemne babie lato.
    Te wyże pod koniec września powinny blokować Niże nad Atlantykiem i częściowo Europą zachodnią.
    PO 5 września stery powinny przejąć fronty niżowe ze skłonnością do opadów i temperaturami w okolicy średniej dla tego okresu roku, taki typ pogody nie wykluczone, że przeciągnie się do połowy miesiąca.
    Zobaczymy co z tych fusów wyniknie.

  27. Wczoraj o 22:00 było u mnie prawie 25 stopni i jakaś burza smyrała Katowice ale ostatecznie nic tu nie było, coś tam błysło 2-3 razy i tyle. A UM widział jakiś armageddon i burze trwajace 24 godziny bez przerwy. Coś tam może jeszcze wieczorem być ale wątpię że cokolwiek będzie. Sobota i niedziela lampowe i upalne, poniedziałek tu modele są różnego zdania. Pierwsza część dnia pewnie jeszcze upalna ale druga już nie. Przy takim ochłodzeniu (nawet 12-14 stopni w jeden dzień) mogą być silne burze.

    Dziś o 11:00 już było prawie 27 stopni i tych chmurek tak jakby ubywa. Może dziś będzie 30 stopni kto wie. Prognoza ECMWF mi się podoba, chłodniej niż teraz ale wciąz bez jakiejś trwałej jesieni. Wrzesień może być czymś pomiędzy 2017 a 2018, w sumie ostatni w miarę normalny wrzesień był 4 lata temu. Trzy poprzednie to dwa „letnie” z kupą słońca i jeden skrajnie brzydki z niekończącymi się deszczami.

      1. W 2014 ten wrzesień był ładniejszy i cieplejszy niż 2/3 tamtego sierpnia… Wtedy mieliśmy chyba najchłodniejsze lato w tej dekadzie. Z wrześniami bywa już niestety bardzo różnie i w skrajnej wersji może to być miesiąc który wygląda jak przedzimie. Tylko z wciąż zieloną wegetacją i temperaturą z 10 stopni wyższą niż w takim brzydkim grudniu. Latem nie do pomyślenia, nawet przy ochłodzeniach nie ma gorzej niż te 17-18 stopni w dzień. A we wrześniu może już piździeć poniżej 10C, czyli wartościami jakie mogą występować przez całą porę chłodną…

        1. Zauważyłem że najcieplejsze wrześnie w ostatnich latach często przychodzą po chłodnych/przeciętnych sierpniach (1999,2005,2006,2014 i 2016) a te chłodniejsze po gorących sierpniach (2001,2002,2004,2007,2010,2013 i 2017). Oba te miesiące mają bardzo słabą korelacje, za to wrzesień i lipiec mają bardzo mocną dlatego w tym roku obstawiam wrzesień lekko ciepły/w normie

          1. Ciekawe kiedy w końcu przytrafi nam się wrzesień z anomalią powyżej +3K czy nawet powyżej +4K. To aż dziwne, że ten miesiąc ma wciąż tak słabą rekordową anomalię dodatnią na tle innych miesięcy. Zresztą ujemną też ma słabą. Jakiś mało rozchwiany to miesiąc.

          2. Marcin nie wywołuj wilka z lasu. O czerwcu też jeszcze niedawno pisano że słabo się ociepla i ma niewykorzystany potencjał. No i stało się.

          3. Wrzesień to na szczęście już nie czerwiec. Nawet najgorętszy wrzesień nie da już tak popalić jak czerwiec czy lipiec. Upały we wrześniu są już zupełnie niegroźne, choć też i niepotrzebne.

          4. „Wrzesień to na szczęście już nie czerwiec. Nawet najgorętszy wrzesień nie da już tak popalić jak czerwiec czy lipiec. Upały we wrześniu są już zupełnie niegroźne, choć też i niepotrzebne.”

            To akurat prawda. Akurat rekord września w końcu mógłby paść, taki wrzesień i tak byłby chłodniejszy od… sierpnia 2005 (najzimniejszy miesiąc wakacyjny obecnego wieku).
            Jakby miał padać to w formie podobnej do września 2006 poproszę!

          5. To może w przyszłym roku, gdy już wreszcie trafi się lato w starej normie klimatycznej albo nawet poniżej jej. Wtedy taki wrzesień byłby dobrym tego odreagowaniem.

          6. Wrzesień 1947 we Wrocku dał popalić. 10 dni upalnych w tym 5 takich powyżej 33 stopni. To był miesiąc unikat, od 70 lat takiego nie było. Jego anomalia przekroczyła 4K na zachodzie Polski. Rekordowy w skali kraju nie był gdyz ekstremalny upał ominął cały wschód kraju.

            Średnia wieloletnia września w Katowicach to ok 13,7 więc odchylenie podobne do czerwca (4,7 względem najnowszej normy) przełoży się na średnia 18,4. Podobny np do czerwca 2017 albo zupełnie przeciętnego sierpnia. Żadne wrota piekielne. Choć lepiej żeby taki wrzesień przyszedł po mokrym lecie niż po takiej suszy jak teraz.

          7. @radomir na lato w normie 1961-1990 to bym już nie liczył. Pojedynczy miesiąc się jeszcze zdarza np lipiec 2011. I ten lipiec się wyróżnia, mianowicie to jest najgorszy pogodowo lipiec po 2000 roku. Mimo że kiedyś lipiec z tsr 17 wcale nie musiał mieć tyłu jesiennych pochmurnych dni i takiej sumy opadów (w Wawie absurdalne 50% normy calorocznej)

            Teraz już nawet o lato w normie 1991-2018 jest ciężko. Jedyne poniżej to 2014, cała reszta powyżej. To lato będzie z 2K powyżej. Tej najnowszej, o 1961-1990 nie ma nawet sensu pisać.

            Czyli wychodzi na to że brzydka pogoda latem dalej się trafia ale miesiąc poniżej normy już rzadziej. Nawet taka patologia jak 09.2017 był powyżej normy.

          8. @RadomirW: Po takim lecie w starej normie klimatycznej lub ponizej niej powiedzialbym „cudowne to bylo lato, nie zapomne go nigdy” ;). A tak z bardziej realnych marzen to zachwycony bylbym rokiem pokroju 2009. Albo chociaz takim bez suszy. Bo poki co to te wyskoki 2018 i 2019 nie pasuja nawet najgorszych scenariuszy AGW.

          9. Bartku, za 10 lat to my się będziemy modlić o te letnie wyskoki z 2018 i 2019 i o chociaż 40 cm w Wiśle… Tak jak teraz tęsknisz za tym co było raptem 10 lat temu, a i tak było to już mocno skażone globalnym ociepleniem. Tak sądzę, bo pompowanie CO2 idzie nam coraz sprawniej. Jest źle, ale naprawdę nie jest trudno sobie wyobrazić, że może być jeszcze o wiele gorzej. Wystarczy wyciąć z tegorocznego lata lipiec i pół sierpnia wstawiając w to kontynuację czerwcowej lampy i upałów, przyprawić to jeszcze kwietniową suszą i już mamy gotowy przepis na lato przyszłości.

          10. No niekoniecznie. Przebudowa baryczna, jaka nastąpiła mimo skrajnie suchej gleby i bardzo wysokich temperatur, również za 10 i 50 lat przyniesie duże ochłodzenie.

  28. Dzisiaj w niektórych regionach SE Polski, a także na S Mazowsza wzrost temperatury zostanie ograniczony z powodu konwekcji z burzami i opadami deszczu. Zobaczymy czy się przejaśni po tych wczesnopopudniowych burzach czy nie. U mnie też przeszła burza przed godz. 12.

    1. To samo pisano o lecie 2019. Zresztą, na blogu rabczewskiej pokazałeś, ile warte są twoje „prognozy” pisząc o zimnym lutym, bo niby miało być SSW.
      Na 100% to wiemy tyle, że nic nie wiesz na temat tego, czy wrzesień będzie rekordowy, czy nie.

      1. On pisał niedawno, że ochłodzenie jeśli będzie (do poziomu i tak powyżej 25 stopni) to najwcześniej po 5 września :) Strzela sobie, bawi się chłop i tyle. Na blogu Rabczewskiej czy też Rabczewskiego, to pokazuje też nie tylko ile są warte jego prognozy, ale jakim jest człowiekiem. Poczytaj sobie jakie miał ostatnio odjazdy odnośnie tej oczyszczalni ścieków. Ale ogólnie ma niezłe odjazdy :) Nie można tego człowieka traktować poważnie.

        1. To już wasza PRYWATNA ocena, tylko podajcie przykład, JAKI BLOG POGODOWY MA 100% SPRAWDZALNOŚĆ?????

          I który blog poprawnie przewiduje dokładnie prognozy na okres minimum 2 TYGODNI???
          Znajdźcie mi takich, to wam zapłacę gotówką.

          To znaczy, że „wszyscy piszemy bzdury, bo OPIERAMY opinie swoje na podstawie danych??”

          A propo Ścieków to jest moja opinia i nic ci do tego, to że masz inne poglądy nic mi nie obchodzi.

          1. Oszczędzaj caps locka.

            Pamiętaj, że możesz użyć tagów html żeby na przykład pogrubić ważne zdanie (tag „strong”). Albo użyć kursywy (tag „em”).

        2. To ciebie też poważnie nie należy traktować.
          Zresztą mam wrażenie, że niektórzy rzeczywiście cię poważnie nie traktują.
          Wszędzie tylko się wcinasz.

          Co już odpowiesz, to mnie mało interesuje, ty wiesz swoje, ja wiem swoje i na tym zostawmy tą całą polemikę.

      2. W tym roku na zachodzie Europy lato bylo gorące, na wschodzie było zimne, więc w Polsce cieżko bylo dokladnie przewidziec, po ktorej dokladnie stronie się znajdziemy. Naprawdę niewiele brakowało a miałbym beznadziejne lato, takie jak mieli chociażby we wschodniej Bialorusi.

        1. @podlasianin na NE Polski tegoroczne lato będzie zwyczajnie ciepłe. Z resztą ogólnie na N zeszłoroczne lato było znacznie cieplejsze, odwrotnie na S gdzie tegoroczne lato będzie o wiele cieplejsze

      3. Zdaje się mason chodzi ci o 1 dekadę lutego.

        Pamiętam cię doskonale, jak „podniecałeś” się mroźną zimą i co? A no wyszło na moje poprzednia zima.

        A PO TRZECIE JESZCZE BOGIEM NIE ZOSTAŁEM, BYM RZĄDZIŁ POGODĄ.
        My tutaj na ziemi jedynie możemy określać pewne trendy.

        I przyznaję, że nie zawsze słuszne, nie raz z wtopami.

        1. A po trzecie kto nie strzelił w stopę? Jaki blog?
          Podaj nazwę, jak znajdziesz.

          Owszem wydawało się ponad tydzień temu, że front tak szybko nie wypchnie gorących mas powietrza i że miały o kilka dni dłużej potowarzyszyć.

          To już skala ocieplenia doskonale opisywałem prawie 3 tygodnie temu.
          Wiem, że niektórym chłodnolubom to przeszkadza, że jest gorąco i chcieli by lata typu ISLANDZKIEGO. Ale na to już wpływu nie „macie”, ani „my”

        2. Od początku podchodziłem sceptycznie i krytycznie do prognoz wszystkich mówiących o ochłodzeniu. A jak mnie pamięć myli, to był to mój błąd.
          Problem w tym: „A no wyszło na moje poprzednia zima.”
          Gdyby wyszło na twoje, luty byłby zimny, bo to ty zwiastowałeś to SSW.
          „A PO TRZECIE JESZCZE BOGIEM NIE ZOSTAŁEM, BYM RZĄDZIŁ POGODĄ.”
          To czemu piszesz swoje prognozy, jakby to była prawda objawiona? I nie musisz KRZYCZEĆ!!!!

          1. To już twój odbiór, zawsze podkreślam przypuszczalnie, a po drugie nie widzę miejsca w którym wg cb „KRZYCZĘ”

            Zdaje się, że zdanie musi kończyć się tym (!!!) by było wykrzytnikowym.

            Zresztą niczego nie będę z Tobą polemizował, to twoja opinia i masz do niej prawo, fakty są najlepszą oceną zapowiedzi. Owszem raz się trafi, a innym nie. To jest natura i z nią nikt nie wygra.

          2. Więc teraz wyjdę z błota, przy okazji pokazując twoje kłamstwa.
            „Pamiętam cię doskonale, jak „podniecałeś” się mroźną zimą i co? A no wyszło na moje poprzednia zima.”
            Przejrzałem blog rabczewskiego, a raczej komentarze, które tam pisałeś. Więc tak:
            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/16/nastepuje-podzial-wiru-polarnego-pogoda-w-europie-i-ameryce-polnocnej-diametralnie-sie-zmieni/#comment-92618
            „Ja bym postawił dziś ostrożnie tezę, że dopiero w okolicy 10-15 lutego zima może odpuścić, ale chyba na krótko.”
            Czyli sam pisałeś o ochłodzeniu.
            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/09/normalnej-zimy-nie-bedzie-dopoki-nie-ustapia-wiry-polarne-nad-skandynawia-i-kanada/#comment-91627
            Jak mi przykro, nie przyszła, a o niej uprzedzałeś.
            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/09/normalnej-zimy-nie-bedzie-dopoki-nie-ustapia-wiry-polarne-nad-skandynawia-i-kanada/#comment-91697
            Kolejne zaprzeczenie.
            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/09/prognoza-pogody-na-srode-odwilz-na-zachodzie-mroz-na-wschodzie-snieg-i-deszcz-ale-tez-nie-wszedzie/#comment-91616
            O, tu też.

            Przy okazji, podniecałem się zimą?
            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/07/prognoza-16-dniowa-coraz-bardziej-zimowy-wschod-ale-zachod-wciaz-bedzie-mial-pecha/#comment-91366
            Jak widać, sceptycznie podchodziłem do tematu.

            https://krolowasuperstarblog.wordpress.com/2019/01/07/prognoza-16-dniowa-coraz-bardziej-zimowy-wschod-ale-zachod-wciaz-bedzie-mial-pecha/#comment-91406
            A tam znów widać, że to, co napisałeś tu wcześniej nie ma żadnego przełożenia w rzeczywistości.

            Dalej mi się nie chce, bo to wystarczy.

          3. Tak, dopiero po spudłowanym grudniu zacząłeś być sceptyczny, ale jesienią to się już podniecałeś.

            Po drugie sam widziałeś, że dość trafnie obstawiłem, tylko od końcówki stycznia był całkowity rozjazd.

            Ogólnie zimę dość poprawnie zdefiniowałem, sam mi rację przyznałeś .

          4. „ale jesienią to się już podniecałeś.”
            Gdzie?
            „Ogólnie zimę dość poprawnie zdefiniowałem, ”
            Gdzie?
            „sam mi rację przyznałeś .”
            Gdzie?
            „że dość trafnie obstawiłem”
            Gdzie?

  29. A dzisiaj w Warszawie chyba 30 jednak nie było, co najwyżej w zaokrągleniu. Najwyższy odczyt godzinowy: 28,9. Czyli wczoraj i przedwczoraj były prognozy lekko zaniżone a dziś zawyżone.

      1. Taki swojego rodzaju słabo zaznaczony front chłodny, który lekko zafalował.
        Bez porównania jednak z frontami jak np. ok. 19-21.08.

    1. Prawdopodobnie nieznacznie powyżej 29°C. Jutro (31.08) myślę, że będzie podobnie. A w niedzielę i poniedziałek (01-02.09) prawdopodobnie 31/33°C.

      Prawdopodobieństwo późniejszych dni upalnych jeszcze w tym roku oceniam na ok. 5-10%, a gorących ok. 50% – oczywiście już tylko epizodycznie. Bez względu na adwekcję, czy pogodność, czynnik astronomiczno-słoneczny już jednoznacznie i coraz wyraźniej wytycza nam trend ku jesieni (a potem przedzimiu/zimie).

      1. Maksymalne jak maksymalne. Mnie zadziwiają coraz bardziej temperatury minimalne, bo to głównie za ich wzrost odpowiada globalne ocieplenie.
        Trzeba przyznać, że mamy niezwykle imponująco długi ciąg bardzo ciepłych nocy w Warszawie i nie tylko. Żeby przez tydzień z rzędu temperatura w końcówce lata nie potrafiła spaść poniżej 18 stopni, to już jest naprawdę niezły wyczyn. Za komuny nawet w środku lata można było sobie tylko pomarzyć o czymś takim. A to przysłowie, że od świętej Anki chłodne noce i ranki (skądinąd nigdy nie było prawdziwe, bo pik jest średnio na początku sierpnia) od dawna nadaje się już tylko do kosza.

        1. Patrząc na dane historyczne w wielu miejscach dawniej najwyższe średnie dobowe pojawiały się po 15 lipca, a spadek zaczynał się już pod koniec lipca. Może minimów też to tyczyło.

        2. To prawda, o ile zdarzy się w Warszawie jeszcze jakiś lipiec/sierpień z Tavg lekko poniżej normy, to z Tmin nie ma szans, chyba od 2004 albo 2005 nie było. Dośc powiedzieć, że tegoroczny lipiec miał u nas o 0,1 st wyższą Tmin niż lipiec 1994, a Tmin lipca 2006 już 3 razy zostało pobite (2010,2014,2018)

        3. Chodziilo mi oczywiście o średnią Tmin, no i to jest Okęcie, bo w Białymstoku oczywiście jest inaczej:D Może tamta stacja jest dalej od miasta?

          1. Ogólnie Okęcie jest dość „kontrowersyjną” stacją ze względu, że jest objęta mocną MWC (podobnie chyba jest we Wrocławiu), ostatnio nawet chyba Tobie odpisałem na jeden komentarz, że pewnie się posługiwałeś danymi z Okęcia, które mogą być naznaczone błędem. Zwłaszcza to się objawia w pogodne noce, zresztą była tu na ten temat swego czasu bardzo często dyskusja, głównie między kmrozem a benem. Widać to zresztą na mapkach chociażby, że ta Warszawa notorycznie jest ciemnym punktem na mapie z anomaliami. Z drugiej jednak strony t.maxy na Okęciu bywają często wręcz niższe niż np na Bielanach czy Filtrach i chyba trudno dojść do jednoznacznego konsensusu, która z tych stacji najlepiej oddaje klimat Warszawy :(

          2. Legionowo najlepiej oddaje klimat kotliny warszawskiej ;)
            Korzystam z tej stacji od pewnego czasu i wygląda naprawdę sensownie, zwłaszcza jak na posterunek niższego rzędu.

        4. Jeszcze się odniosę, do tej „opóźnionej świętej Anki”.
          Wraz z dużym ociepleniem się sierpniów, można zauważyć także trend coraz większej różnicy pomiędzy pierwszą a drugą połową sierpnia. Zwłaszcza właśnie w kwestii temperatur minimalnych. Udział rześkich nocy w drugiej połowie sierpnia nie maleje zbytnio. Podczas gdy pierwsza dekada sierpnia i w kwestii tmin i tmax notuje coraz większy odlot.

          I drugi wniosek: Mi się wydaje, że nie tyle noce się drastycznie ocieplają, co łatwiej o tropikalne noce w czasie fal upałów/gorąca. Wynikać to może z tego, o czym wielu ludzi pisze tutaj na forum – coraz rzadziej mamy suche fale upałów. Odnoszę wręcz wrażenie, że opcja ze słynnego 1994 roku może już być niemożliwa. Wtedy naprawdę było niewiele nocy powyżej 15 stopni, mimo utrzymywania się upału tak długo…
          Natomiast rześkie noce latem w czasie, gdy nie panuje silna anomalia dodatnia, to wciąż nie jest duża trudność. Pokazuje to co roku druga połowa sierpnia (także w tym roku w okresie 15-25.08), jak i np tegoroczny lipiec dobitnie to pokazał.

          1. Lipiec 2006 u mnie miał relatywnie rzeskie noce. Cały miesiąc był upalny ale nocy znacząco powyżej 15 stopni wiele tam nie było. Temperatura punktu rosy też niska przez większość dni miesiąca.

            A terez mamy koniec sierpnia, a w fali upałów parówa jak w połowie lipca. Punkt rosy nawet ponad 20 stopni, to się o takiej porze roku wcześniej nie zdarzało. Jak już przypiekło upalem to właśnie suchszym niż późną wiosną czy w środku lata.

            Ciekawe jak wyglądają trendy w górze atmosfery. Bo to że przy ziemi wzrasta temperatura to oczywista sprawa, ale co się dzieje na 850 700 czy 500 hPa? Żeby była piękna pogoda to ‚gora’ też musi iść ciepło. Na Krecie punkt rosy jest 25 stopni, parno jak w rzymskiej łaźni. A niebo czyste i niesamowicie błękitne. Żadnego mętnego mleka, żadnych kalafiorzysk.

          2. W Nowym Sączu lipiec 2006 pokazał się w skali kraju z najłagodniejszej strony. Upały nie były skrajnie wielkie (max abs.33, tylko 3 razy powyżej 32) i przede wszystkim noce. Dla mnie bardzo ważne jest to, by po upalnym dniu wieczór i noc przyniosły ukojenie, a z lipca 2006 właśnie to dość dobrze pamiętam, zresztą ogimet potwierdza. Nieprzyjemna była jedynie III dekada, kiedy upały się nasiliły, natomiast do 19 lipca ten miesiąc był wręcz wymarzony; dlatego mimo że nie lubię upałów, to nie oceniam tego miesiąca źle, podobnie jak lipca 1994. Dla mnie miarą jego „jakości” jest to, że ani jedna doba nie przyniosła Tśr 25+ (najgorszy był 22 lipca ze średnią 24,5). Dla porównania wyższą średnią w czerwcu 2019 miało aż 7 dób.
            Piszę z perspektywy swojego miasta, w takiej Warszawie i ogólnie w głębi kraju lipiec 2006 to masakra; ani trochę nie dziwię się @kmroz, który uważa go za najgorszy miesiąc letni.

          3. U mnie od 5 lipca do 5 sierpnia 2014 każdy dzień (niektóre w zaokragleniu) miał tmin > 15 st. Wyjątkiem był tylko 13 VIII. Ten miesiąc był dla mnie jeszcze gorszy od lipca 2006, tutaj każde „ochlodzenie” wiązało się parówą :(

          4. Mi popalić dał 26 czerwca, najbardziej to ta noc bo buchalo zarem jak z piekła. Wróciłem tego dnia z rowera gdzieś tak o 21, wciąż było prawie 30 stopni. Temperatura minimalna na Muchowcu tej nocy nie spadła poniżej 24 stopni, nowy rekord Tmin pobity o 2 stopnie. Lubię ciepłe noce ale Tmin powyżej 20 stopni w bloku nie da się komfortowo wytrzymać bez klimatyzacji.

            Tyle że 24 w nocy to zjawisko ekstremalne, nie wiadomo czy za 20 lat druga taka noc będzie. 15-17 to pryszcz, teraz tyle jest i nawet kołdry jeszcze nie wyjmowalem (w najgorsze upały spałem pod samą poszewka)

          5. U mnie „złota” część fali upalu z lipca 2006 to jego pierwsza dekada. Do 3.07 w ogóle brak upału, fajne łagodne lato, od 4 do 7.07 upał w dzień, ale noce NAPRAWDĘ rześkie, 8-12 stopni 😍
            Potem już tylko gorzej, od 8.07 szczyt fali upalu, potem początek drugiej dekady u mnie nadal bardzo upalny i parno-burzowy, chwilowa litość po 15.07 i od 18.07 już czysta masakra.

          6. Dawniej żeby osiągnąć prawie 35 stopnie, to musiało być powietrze suche jak wiór i musiał być lipiec lub pierwsza połowa sierpnia. Dzisiaj osiągamy już to co w lipcu 1994 czy 2006 nawet na przełomie sierpnia i września i to przy coraz wyższych poziomach wilgotności, co najlepiej świadczy o postępie globalnego ocieplenia. Wiadomo, że suche powietrze szybciej się nagrzewa. Nagrzać powietrze do 30 stopni przy wilgotności powiedzmy 20% to żaden wyczyn, ale już przy 40% jest dużo większym osiągnięciem. Budujemy sobie szklarnie jak nic i nie ma się co dziwić, że przybywa nocy tropikalnych. A jak już pojawi się naprawdę suche powietrze, to wystarczy już tylko jeden dzień i to nawet czerwcowy, by temperatura poszybowała nagle do 38 stopni jak np. w Poznaniu. Niech tylko matka natura podaruje nam 3 takie suche dni w lipcu, to 40 stopni pęknie spokojnie, jak w tym roku w krajach Beneluxu czy w Niemczech. Znów mieliśmy jakiegoś niebywałego farta, że nas to jeszcze nie trafiło. Choć 40 stopni na termometrze przy wilgotności 10% też nie ma się co bać, bo to wcale nie gorsze od parówy przy 30 stopniach.

        5. W ogóle jak oceniamy kwestię ocieplenia klimatycznego zdecydowanie lepiej patrzeć szerzej niż zbyt dużo wnioskować na podstawie wybranej/wybranych lokalizacji.

          MWC przejawia się głównie nocą, bo w wówczas w większym stopniu ujawnia się wielkomiejska „pojemność” cieplna (magazynowanie ciepła z poprzednich godzin). Z kolei za dnia mamy wyraźniejsze zwyżkowanie związane z temperaturą gruntu wobec terenów mniej zurbanizowanych.

          Jednak te czynniki nie są związane bezpośrednio z ociepleniem klimatycznym traktowanym jako AGW. W tym kontekście zawsze najlepiej oceniać dane w powiązaniu z innymi lokalizacjami w regionie, np. dla Legionowa (Kotlina Warszawska), czy dla Kozienic/Płocka/Siedlec (Mazowsze).

          1. Porównałem sobie Okęcie z Legionowem w lipcu 2006 i czerwcu 2019, w Tśr różnice są minimalne: 0,1-0,2 st w jedną albo w drugą stronę, Tmax w Legionowie nawet wyższa o 0,2 st w lipcu 2006 i o 0,5 st w czerwcu br. Ale już Tmin na Okęciu jest zdecydowanie wyższa: o 0,9 st., zarówno w lipcu 2006, jak i w czerwcu 2019. Także efekt MWC na Okęciu jest bardzo wyraźny. A jak wziąłem jeszcze dla porównania Filtry, czyli praktycznie ścisłe centrum Warszawy to Tmin czerwca jest o kolejne 0,6 st wyższa niż Okęcie (czyli razem mamy już 1,5 st. więcej niż w Legionowie). A lipiec 2006 to już w ogóle piekło: średnia Tmin 17,8, czyli o 1,6 więcej niż Okęcie i 2,5 st. więcej niż Legionowo. Wyższą średnią Tmin miał na Filtrach jeszcze lipiec 2010: równo 18 st.

          1. w Katowicach tmin ma nieco niższy trend wzrostu niż Tmax czy nawet Tavg.

            1951-1980: 10,7 12,1 11,6
            1991-2018: 11,6 13,4 12,8

            Czerwiec ma już tak ciepłe noce jak kiedyś sierpień, a sierpień ma cieplejsze niż dawny lipiec (i w sumie cokolwiek bo lipiec ma najcieplejsze). Czerwiec 2019 był pierwszym w historii miesiącem, który przekroczył średnią temp. minimalną 15 stopni. I to na Muchowcu który słynie z raczej chłodnych nocy latem. Na Okęciu to ze 3 stopnie więcej będzie.

          2. Widać to w Arktyce dobrze noc polarna się głównie ociepliła dzień polarny też ale nie aż tak jak noc polarna latem nie mamy takich wielkich anomali dodatnich jak zima jakby tak się stało już by dawno lodu morskiego nie było tak myślę .

  30. Niedziela 01.09 (pierwszy dzień września) będzie chyba jednocześnie najbardziej pogodnym, suchym i upalnym dniem podczas tej gorąco-upalnej fali w skali całego kraju.
    W sam raz na zakończenie długich w tym roku wakacji…

      1. 01.09 to już meteorologiczna jesień, więc można napisać że będzie to chyba najcieplejszy dzień meteorologicznej jesieni:)

      2. Dlatego właśnie napisałem wakacji. Dla znacznie większego odsetka Polaków istotniejsze będzie to, że dnia 01.09 będzie jeszcze niedziela i ostatni dzień wakacji (a 02.09 początek roku szkolnego), niż to, że w niedzielę będziemy mieli już meteorologiczną jesień. Pewnie z uwagi na pogodę niewielu będzie o tym myślało…

          1. Więc jeszcze raz powtórzę, że świadomie napisałem o końcu wakacji (a nie lata) z uwagi na to, że jutro mamy 01.09.
            Poza tym, co w tym „nie tak”, że zwracam uwagę na dość istotny dla części rodaków aspekt końca wakacji i początku roku szkolnego? (dot. także przedszkoli, szkół średnich, czy wyższych – sesje poprawkowe, itd.). Dużo dorosłych też dostosowuje do tego urlopy.

          2. @Thorgeir
            Więc z uwagi na to, że jutro mamy 01.09 pozwolę sobie pisać o końcu okresu wakacyjnego, a nie meteorologicznego lata.
            W ogóle to myślę, że problem tu stworzony jest zupełnie zbędny. Znacznie większym jest przywiązywanie wagi przez pogodynki (przy zapowiedziach pogodowych!) do pór astronomicznych/kalendarzowych.

    1. Czyli prognozy o Tmax wokół 30/31°C dla C/E Polski nie były przesadzone (zawyżone).
      Ciekaw jestem ile zanotujemy zwłaszcza w niedzielę 01.09, a także jak szybko front będzie wypierał upalną masę w poniedziałek 02.09 (pierwszy powakacyjny dzień…)….?

  31. Przyznam szczerze że to się dzieje teraz nasuwa mi pewną analogię do tego co się działo w końcówce lutego 2018 i na samym początku marca 2018. Tylko wtedy mieliśmy bardzo zimną końcówkę lutego ( tak wtedy anomalia lutego tak jak teraz sierpnia nie był przesądzony do końca II dekady. Luty miał sporą szansę być wtedy ciepły tj teraz sierpień być teraz chłodnym). Wtedy duży mróz utrzymał się jeszcze w pierwszych dniach marca tak teraz będzie to we wrześniu

    1. @anonim
      Zgadza się. Bardzo podobna sytuacja tylko, że przeciwna anomalia w drugą stronę. Końcówka lutego 2018 przyniosła spore anomalie ujemne i tavg obszarowe dobowe (a powinna być najcieplejsza według norm) . A dodatkowo silne mrozy przeciągnęły się na początek marca. Podobno tyle, że w drugą stronę największe anomalie dodatnie i najwyższe dobowe tavg wystąpiły w końcówce sierpnia 2019, która powinna być najchłodniejsza według norm.

  32. Na szczęście wróciły normalne, letnie temperatury nocami i można temperaturę w mieszkaniu utrzymywać we względnej równowadze. Jutrzejsza noc według niektórych prognoz to już może będzie nawet miała poniżej 15 stopni co przy tej całodobowej lampie jest zjawiskiem jak najbardziej pożądanym. Prognozy od wtorku bardzo dobre, no i chyba wreszcie doczekam się w okolicach Wwy chłodnego i nielampowego weekendu, na jaki czekam już od bardzo, bardzo dawna.

    1. To efekt także napływu ponownie bardziej suchego powietrza. Nawet w środku lata przy takowym jest większa szansa na lepszą do spania noc, niż przy aurze „tropikalnej”.
      Najcieplejsza w C/E pasie Polski może być noc 01/02.09 tuż przed nadejściem frontu chłodnego, a jaki wg ostatnich prognoz przyspieszy na tyle, że 02.09 wzrost temperatury będzie już tego dnia mocno limitowany także na E kraju.

      Mnie osobiście cieszy to, że taka aura jak obecnie załapała się jeszcze na weekend i to jeszcze ostatni wakacyjny. Z pewnością wolę taką aurę w dni wolne, natomiast w środku tygodnia (zwłaszcza już nie-wakacyjnego) bardziej pochmurną, wilgotniejszą i chłodniejszą – niż odwrotnie.

      Co przyniesie nam kolejny weekend? Zobaczymy… W każdym razie zmierzamy niewątpliwie nie tylko ku aurze średnio coraz to chłodniejszej, ale i coraz to bardziej pochmurnej również. A przy (ewentualnie) ciepłej zimie, także ku aurze jesiennej, która może się dłużyć bardziej niż letnia…

    1. Ale w skali całego kraju lokalnie mogło tak być.
      Poza tym niewykluczone, że tam gdzie nie dotrze jeszcze front chłodny ostatnia taka noc może być 01/02.09. A nawet jeżeli będzie nieznacznie chłodniej, to przecież wartość ok. 18/19°C jak na noc i jest i tak bardzo wysoką.

  33. Według ECMWF niedziela będzie ostatnim gorącym dniem, w poniedziałek temperatura ma wzrosnąć max. do 23 stopni, a w drugiej części doby ma spaść ponad 30 mm deszczu. Za to dni 4,5,6,7 września widzi super pogodę – pełna lampa i 19-22 stopni w dzień. Taka w sam raz na wrzesień, już nie upał ale jeszcze nie przenikliwe zimno. We wrześniu naprawdę zimno jest tylko przy pochmurnym niebie i opadach, dopiero w październiku może dojść do sytuacji, w której jest ok. 5-10 stopni i świeci przy tym słońce od rana do wieczora. Takich dni było sporo w październiku 2010.

    Poniedziałkowy upał myślę ze będzie kwestią jedynie wschodniej części kraju.

    1. Myślę że w przyszłym tygodniu jednak przeczytamy Twoje słynne komentarze o pogodzie do zapomnienia. Bo tak różowo dla miłośników lata jak opisujesz nie zapowiada się ona nawet na Mazowszu. A na Śląsku ma być gorsza, choć ja osobiście nie miałbym nic przeciwko by było odwrotnie.

  34. U mnie w Warszawie ani ECMWF ani gfs już nie widzą upałów (max 29-30). Być może więc ostatni upalny dzień w tym mieście w tym roku wystąpił 29.08 ( no chyba że że tmax dziś albo jutro lub w oba dnia delikatnie jednak przekroczy 30 stopni). W skali kraju zakończenie dni upalnych dni nastąpi jutro, albo 02.09 ( być może na SE jeszcze trafi się lokalnie jakaś 30). Ciekawe więc czy po tym ochłodzeniu będziemy mieli jeszcze jakąś 30 (osobiście mam nadzieje że nie) -potencjał na takie temperatury będzie aż do października. 30 stopni we wrześniu już nie zdarza się jednak zbyt często. Wczoraj w tv przypadkiem usłyszałem na jednym z informacyjnych kanałów że po tym ochłodzeniu za tydzień mają wrócić upały, myślałem że się przesłyszałem bo żadne prognozy na to póki co wskazują. Później przemyślałem sprawę i doszedłem że to jest to zwykle czyli TV uwielbia podkręcać emocje i siać manipulację a nawet kłamać żeby wzbudzić zainteresowanie. Wg mnie upałów już nie będzie, ale nie zabraknie jeszcze co najmniej kilka dni gorących 25-30 stopni, ale wszystko zweryfikuje przyszłość.

    1. Pojedyncze dni możliwe z upałem jeszcze we wrześniu ale jakaś fala tygodniowa raczej nie u mnie nigdy taka nie miała miejsca jesienią . Tylko 2 góra 3 dni we wrześniu

      1. Mam nadzieję , że to koniec upałów już do czerwca przyszłego roku minimum do czerwca mam nadzieję . W tym roku pierwszy upał był latem w czerwcu wiosna w tym roku nie było i dobrze .

      2. Warto też dodać że o ile czerwiec ( co pokazał w tym roku), lipiec i sierpień potrafią być zbliżone do siebie w swoim górnym potencjale jeśli chodzi tavg a jednocześnie gorące/upalne w odbiorze za cały miesiąc to maj i wrzesień już dość mocno odbiegają od w/w miesięcy w swoich górnych potencjale co nie zmienia faktu że potrafi w tych miesiącach być jeszcze sporo dni gorących a nawet kilka dni upalnych. W Wrześniu i w maju oprócz tego że dochodzą chłodniejsze noce to nawet w te najcieplejsze maje/wrześnie jest bardzo dużo dni w przedziale 20-25 stopnie uznawane za komfortowe dla ludzi. Podczas gdy w okresie czerwiec-sierpień takich dni może być ledwie kilka , czasem 1-3 dni ( tak było u mnie w Warszawie podczas lipca 2006, sierpnia 2015 czy czerwca 2019. Bardzo nagrzewają się mieszkania co ma też znaczenie na narzekania. W maju już nie pisząc o wrześniu ze względu na długość dnia jest to trudniejsze). Maj 2018, 2002 czy wrzesień 1999, 2006, 2016 mogłyby być odbierane przez niektórych jako gorące miesiące, ale duża część osób tu piszących akceptuje takie miesiące czego nie można napisać o rekordowych miesiącach letnich gdzie zaczyna się lawina narzekania ( oczywiście są osoby które również są zadowolone z tego). Można napisać więc że potencjalna i realna ( jak w czerwcu 2019) gorąco/upalna męczarnia kończy się;)

    2. Myślę, że jutro (01.09) także na C Mazowszu będzie nieco powyżej 30°C.
      Ale w sumie są to detale. Znacznie istotniejsze jest to, że 02.09 mamy definitywny kres tej gorąco-upalnej aury.

  35. No proszę i prognozy są coraz chłodniejsze, dzisiaj i jutro jakieś 25-26 stopni zamiast prognozowanych 29-30, a potem temperatury maksymalne już raczej poniżej 20, w większosci dni 15-17. Czyli w poniedziałek na Podlasiu żegnamy tegorczne lato.

    1. A ja myślę, że w tym roku przejście z dominacji aury letniej do jesiennej będzie stopniowe. Gorąco-upalna fala się za 1-2 dni skończy, ale późnoletnie dni jeszcze później okresowo będą.

  36. Wszytko co piękne kiedyś się kończy, przynajmniej w naszym klimacie. Niemniej dobrze będę to lato wspominał – ładnie się zaczęło i ładnie się kończy. W sumie tylko I połowa lipca jakoś mocno zawiodła. Reszta na „4” i „5”, momentami nawet na „6” (26 i 30 czerwca).
    Lato ładne, choć nie wiem czy ładniejsze od zeszłorocznego. Wtedy parę ładnych ulew przeszło, w tym roku jednak tego zabrakło. No i zeszłoroczne w sumie trwało od kwietnia do września, choć oczywiście z pauzami. Idealnie dla mnie byłoby, gdyby lato takie jak obecnie stanowiło jakieś 6 miesięcy roku. Bo to jednak okres w roku, który w fajne doświadczenia obfituje, a dobra pogoda ma w tym spory udział. Ciemnica i chłodna połowa roku coraz bardziej przypomina tylko okres przejściowy, kiedy w gruncie rzeczy nic ciekawego się nie dzieje. Niby są święta, jakieś wypady w góry zimą, czasem jakieś koncerty i wypad do pubu ze znajomymi, ale mimo wszystko mało jest tego. A krótki dzień dodatkowo wprowadza element depresyjny. Z każdym rokiem coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że wiecznie żył nie będę i te 365 dni to wcale jednak dużo nie jest i wrażeń coraz bardziej zaczyna brakować. Z naszymi zarobkami ciężko zwiedzać świat, jednocześnie myśląc o tym, żeby postawić swój dom i mieć na bieżące wydatki. Dlatego lato, kiedy niskim kosztem można czerpać wrażenia prawie każdego dnia to bez wątpienia najpiękniejszy okres w roku. I dlatego taka szkoda, że już się kończy … Choć po cichu liczę, że jesień jeszcze trochę nam wynagrodzi, tak jak rok temu.

  37. Taka „ciekawostka”…
    Dzisiaj przez przypadek, przy informacjach pogodowych w TV (nt. tegorocznego lata) usłyszałem, że niektórym trudno w te rekordy będzie uwierzyć, bo… lipiec był fatalny (lub coś podobnego).
    Powiem krótko: PRZEGINAJĄ i zarazem nakręcają spiralę emocji raz w jedną, raz w drugą stronę. Ciekawe co by mówili jakby zamiast takiego lipca i części sierpnia (jak w realu), mielibyśmy niemalże non-stop aurę jak w czerwcu, czy teraz od tygodnia…???

    1. Czyli rekordowo ciepłe lato następujące zaledwie rok po rekordowo ciepłej porze ciepłej to dla niektórych jeszcze za mało. Dobrze że na tym portalu już nie pisze FKP bo pewnie takie banialuki też by tu sadził irytując większość normalnie i z troską myślących o przyszłości globu ludzi.

      1. Ale warto też zaznaczyć, że u mnie do rekordu lata z 2010 roku zabraknie poniekąd aż 0,5 stopnia. Jesienna I dekada lipca jednak zrobiła swoje i w sumie te 16 dni z rzędu poniżej normy

    2. @Lucas wawa mówili by „normalne lato”, bo przecież to co się działo w I połowie lipca to ponoć „normalna jesień”, choć zastanawia mnie czy nie czasem „chłodna jesień” 😂😂😂

  38. W sytuacji kiedy wiemy że obecne lato znowu jest jednym z najcieplejszych pisać o jakieś jesieni w lipcu czy zimnicy to jednak nieporozumienie i to delikatnie mówiąc.Tymczasem na większe ochłodzenie poczekamy do 5-6 września ,bo do 4 prawie lato nadal.

  39. Mam wrażenie, że temp. trochę niedoszacowana, bo w Białymstoku jest 25 stopni, a wszyscy prognozowali po 28-29 dzisiaj… no i mamy bardziej rześkie powietrze. A co do niedzieli, poniedziałku to też już nie widać powyżej 30 stopni że miałoby się pojawić. Mam nadzieję, że ta zmiana pogody będzie łagodna, tak jak w tamtym roku we wrześniu, bo z tego co pamiętam to dopiero 22 września zrobiło się u mnie chłodno/jesiennie.

    1. Rok temu jesień przyszła łagodnie? Właśnie z dnia na dzień ochlodzilo się bardzo mocno… Z niemal upału do 13 stopni…

    2. Ale przecież NE kraju miał być dzisiaj chłodniejszy średnio o ok. 5 st. niż S/W kraju (nieco ponad 25°C vs. nieco ponad 30°C). Z grubsza więc te zapowiedzi się zgadzają.
      Jutro na NE też nieco cieplej, choć myślę, że izoterma 30°C (za dnia) dojdzie mniej więcej do linii Olsztyn-Terespol, a na NE będzie ok. 27/28°C.

  40. 19:00
    Białystok 18 stopni, Poznań 30.
    Skomentuję to następująco: „xD”
    A tak na poważnie nie pamiętam aż tak ogromnych różnic w temperaturach latem jak w tym roku, osiąga-ły/ją one momentami kosmiczną wartość.

    1. Godz. 20…
      Poznań 28, Warszawa 25, Białystok… 15 (!).
      Faktycznie tego lata różnice między NE a resztą Polski (zwłaszcza SW) są często spore i znacznie wyraźniejsze niż wynika to z norm…

      1. Jeszcze tydzień albo dwa i będą na bank przymrozki :P trzeba będzie chyba powoli wyjmować cieplejsze odzienie z szafy i lżejsze czapki. Poza tym te różnice pokazują doraźnie, o ile szybciej ociepla się klimat w porze ciepłej na w reszcie kraju niż na NE, niedawno różnice nie były tak okazałe, a kiedyś od maja do lipca temperatury były podobne a nawet czasami nieco w drugą stronę.

        1. Myślę jednak, że o największe ciepło latem na NE kraju (względem reszty, zwłaszcza W/S) najłatwiej w sytuacji, gdy na N/NE mamy wyże, a niże psują aurę częściej na W/S.
          Takich przypadków mieliśmy tego lata niewiele, bo niże albo były wyraźniej dalej na W Europy, albo (dla odmiany) od razu przebijały się na E kontynentu.

      2. A najlepsze jest to, że w Grodnie są…. 22 stopnie :D Wilno 21 haha
        Więc mialem rację, że Bialystok jest ostatnią ostoją polskiego klimatu.

  41. „za 10 lat to my się będziemy modlić o te letnie wyskoki z 2018 i 2019 i o chociaż 40 cm w Wiśle… Tak jak teraz tęsknisz za tym co było raptem 10 lat temu”

    @Marcin, aż tak źle to może nie będzie, bo jednak lato 2009 nie było najcieplejsze w swojej dekadzie, tylko lato 2006, i za nim raczej nie tęsknimy xD (choć sierpień 2006 to przy ostatnich sierpniach zimnica). Ale ogólnie większość sezonów letnich była w ostatnich latach chłodniejsza niż 2006 (dokładnie tylko 2015, 2018 i 2019 są cieplejsze w Warszawie). Więc aż tak, żeby w kolejnej dekadzie wszystkie sezony letnie były cieplejsze od najcieplejszych w obecnej dekadzie to do tej pory nie było i chyba jednak nie będzie.

    Natomiast biorąc pod uwagę dynamikę ocieplania się sezonów letnich, gdzie u mnie jest to od lat 90. 0,7-0,9 st. z dekady na dekadę (w tej dekadzie na razie 0,7 do poprzedniej), a najchłodniejsze lato ma od -0,9 do -1,7 K odchylenia od średniej, przy czym trend odchylenia też jest malejący, od -1,7 w l. 90 do -0,9 w tej dekadzie (ale w poprzednich dekadach z kolei było mniej niż w latach 90), możemy oszacować kiedy westchniemy za średnią lata 2018 czy 2019.

    Już w kolejnej dekadzie średnia lata w Warszawie powinna wynieść ok 20,3, czyli tyle co lato 2015, a potencjalnie najchłodniejsze lato mogłoby mieć jeszcze średnią 2012, 2016, 2017 roku (między 19 a 19,5).
    W latach 30. średnia powinna już dobijać do 21 st, czyli lato 2015 ze swoimi 20,3 byłoby już latem chłodnym, ale ogólnie powinno jeszcze wystąpić parę sezonów letnich chłodniejszych niż 2018 czy 2019. Przy kolejnym skoku średniej, powiedzmy do 21,7, w latach 40. lato 2018 byłoby pewnie pewnie najchłodniejsze w dekadzie, z odchyleniem ok -1K, ale wciąż jeszcze powinno wystąpić.
    Dopiero po 2050 roku lato ze średnią zeszłego lub obecnego roku byłoby już czystą teorią, dokładnie tak, jak teraz powtórka lata np. 2004. Nie zmienia to faktu, że scenariusz ten, choć nie aż tak czarny jak Twój, i tak jest mało przyjemny…

    1. No cóż…
      Zbyt mała rozpiętość w różnicach temperatury wynikających z cyrkulacji sprawia, że o tej porze roku najtrudniej o „zbijanie” nadwyżki ciepła wynikających ze zmian klimatycznych. Przez pewien czas myślałem, że jest w tym spora komponenta związana z cyklami AMO. Ale prawda może być inna… Wystarczy zauważyć jak szybko potrafi się ocieplać o tej porze roku, gdy tylko przestaje padać, zza chmur zaczyna wyłaniać się Słońce, a powietrze przepływa wolniej nad lądem.

    2. Najlepiej wrocic sie do wpisu z tego bloga o tytule „Co z tym klimatem” czy jakos tak, ktory wyszedl zdaje sie w lipcu lub na pocz. sierpnia. Tam to bylo dosc ciekawie opisane. Ja mam taka intuicje, ze teraz idziemy w skrajnosci. Rekordowosc roku/lata/pory cieplej moze nam wyrabiac pojedynczy miesiac czy nawet dekada jednego miesiaca. Ot slabnacy prad strumieniowy sprzyjajacy blokadom. W tym roku mamy pecha z blokadami pompujacymi cieplo. W przyszlym mozemy miec szczesliwszy uklad.

  42. Kolejny powalony sierpień. To najgorszy miesiąc w roku. Lipiec nadal może być normalny, ale sierpień widocznie nie. Za rok po prostu jadę na urlop w chłodniejsze miejsca na cały sierpień. Już od kilku lat mam dośc sierpniów.

    1. Zapraszamy do Białegostoku i okolic :P w Białowieży nie istnieje coś takiego jak „gorący wieczór”- zawsze się schładza poniżej 20 st po zachodzie słońca oprócz pochmurnych dni.

      1. Ja myślę, że jednak w przyszłym roku wreszcie to sierpień będzie chlodniejszy od lipca, w końcu już trzeci rok z rzędu mamy wyjątek od reguły (czego nie wykluczam też w przyszłym roku, ale myślę że w końcu lipiec będzie najcieplejszym miesiącem lata)

      2. @Admin mnie się wydaje że to już jakaś reguła. 2013, 2015, 2017 (tu oczywiście lokalnie), 2018 i 2019. Ciekawe czy jest jakieś wyjaśnienie dlaczego akurat sierpień tak się ocieplił?

        1. Sam się zastanawiam. Ten miesiąc jest chory, poza wspaniałym sierpniem 2016 upały wchodzą wtedy jak nóż w masło. Może to kwestia przypadku? Nie wiem, ale podobnie jak Ty tracę sympatię do tego miesiąca, a przynajmniej do I połowy, bo druga to i tak lżejszy kaliber. Na szczęście już tylko jutro nam pozostało :)

        2. W poprzednich dekadach szybciej ocieplał się lipiec. Np. między refem 1971-2000 a 1981-2010 większa jest różnica dla lipca, niż sierpnia.
          Nie wyciągałbym z ostatnich kilku lat zbyt dalekosiężnych wniosków.

          1. A ja wciąż wierzę w normalne lato jak i chłodny sierpień i ostatnie sezony letnie traktuje jako przypadek. Przypomnę Ci zimy 1988-95, wtedy pewnie też nikt się nie spodziewał takiej zimy jak ta z przełomu 1995/96. Tak samo w ciągu kilku najbliższych lat powinno przyjść conajmniej normalne lato, może nawet już w przyszłym roku? :)

          2. Jacob, strasznie bym tego chciał. Zawiodłem się na tym lecie kompletnie, miałem nadzieję że będzie chłodniejsze a jest jeszcze gorętsze. Więcej dni z upałem, dużo gorzej z opadami… Kolejne lato oddalające nas od ostatniego chłodnego, to już 15 wiosen przeszło :( Trzymam kciuki za chłodniejsze lato w przyszłym roku, ale na nic się nie nastawiam bo nie chcę się zawieść.

  43. Jeśli chodzi o NE Polski to prędzej czy później i tam będą sięgać silne i długotrwałe fale upałów jeśli tak szybko będzie się ocieplać klimat, to nie jest jakiś wyjątek, na południu Polski też zdarzały się lata bez upałów, a teraz potrafi być nawet 30 dni, więc nie narzekałbym że jest 25-28 stopni, a nie 30 stopni.

    1. Blokada jak w maju b.r. tylko przesunięta 500-1000 km na W – pamiętamy może jak wówczas bardzo ciepło było na E (a nawet NE) Europy. Nie wspominając o roku 2010, czy 2014 (w okresie bardzo ciepłym).
      Pierwszymi regionami, które odczułyby takie ciepło byłby E (NE), a nie W Polski (gdzie częściej mogłyby docierać niże z W).

      1. Jest 22., a na dworze wciąż przyjemne 24 stopnie i to na działce, gdzie zawsze jest dużo chłodniej niż na blokach. Biorąc pod uwagę, że jutro już wrzesień aż smutno się robi. W ostatnich latach w Katowicach wrzesień ciepły, ale 2 lata temu za bardzo deszczowy i pochmurny. Swoją drogą ile było w Kato dni upalnych w tym roku??

  44. Prognozy ECMWF w sumie optymistyczne, przynajmniej dla Mazowsza.
    Od 02.09 zdecydowana przewaga dni z Tmax 20/25°C oraz Tmin 12/15°C. Opady w kilku strefach co kilka dni – więcej niż symboliczne, ale i też nie nawalne. Poza tym sporo okresów z rozpogodzeniami. Jak na I dekadę września nie ma co narzekać – o ile oczywiście sprawdziłyby się te późnoletnie zapowiedzi (z aurą bez dużych skrajności).

  45. Sierpień jak samo lato przeszły do historii. Anomalia sierpnia to wstępnie +2,11C, co w przypadku całego lata oznacza anomalię na poziomie +2,56 w stosunku do wielolecia 1980/2010. Poprzedni rekord bijemy o przeszło 0,4*C. Nie jest on oczywiście tak wyśrubowany jak ten dla całej pory ciepłej, ale przypuszczam, że co najmniej przez kolejne 3-4 lata powinien się utrzymać.

      1. Tak, ale i też nie zapominajmy, że za I kwartał anomalia w zeszły roku była znacznie niższa niż w obecnym…

        I tu nachodzi mnie takie pytanie, co by nas najbardziej ucieszyło:
        1) cały czas przewaga miesięcy ciepłych (mniej lub bardziej) dająca na koniec roku nowy roczny rekord ciepła (czyli ciepła także jesień i powolne pojawianie się akcentów zimowych),
        2) ochłodzenia częstsze/głębsze już we wrześniu/październiku, ale niekoniecznie oznaczające szybszą aurę zimową (jednym słowem długa jesień),
        3) przewaga aury ciepłej we wrześniu/październiku i z czasem coraz głębsze/dłuższe ochłodzenia (dłuższe późne lato i polecie, niezbyt długa jesień/przedzimie, ale i nie ociągająca się z nadejściem zima).

        Ja najmniej chciałbym opcji 2). Opcja 1) byłaby OK, ale po jakiś ostatnich rocznikach nie aż tak bardzo/ekstremalnie/rekordowo ciepłych, a przy tym z wyraźniejszymi zimami. Teraz chyba najbardziej ucieszyłaby mniej opcja 3).
        Oczywiście piszę to mając pełną świadomość, że Natura „zrobi swoje”…

          1. Całe szczęście to tylko marzenia i mało prawdopodobna ta opcja 4. Mi się już robi zimno jak patrzę na prognozy…

          2. Nowy rekord roczny jest już więcej niż bardzo prawdopodobny, ale zawsze w ostatniej chwili może przyjść „wybawienie” w postaci bardzo mroznego grudnia jak np. 9 lat temu, z resztą nikt nie powiedział że jesień nie może być w tym roku pierwszą porą roku od dawna poniżej normy. Myślę, że do końca roku trafi się co najmniej jeszcze jeden chłodny miesiąc, najbardziej prawdopodobny wg. mnie jest październik

    1. @chochlik
      „ale przypuszczam, że co najmniej przez kolejne 3-4 lata powinien się utrzymać”

      Czyli do czasu, gdy na dobre włączy się ENSO kaloryfer.

  46. Anomalia sierpnia’2019 po ostatnim dniu to +2,11K (ref. 1981-2010) – może ulec jeszcze pewnej zmianie, ale raczej i tak powyżej +2K pozostanie. A pierwszy tydzień miesiąca, a nawet jeszcze dni ok. 20.08 mogły na to nie wskazywać.

    Warto zwrócić przy tym uwagę na rozkład tej anomalii nad krajem:
    https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/synanom_total.png
    Podczas gdy tereny Polski nizinnej od Ziemi Lubuskiej i Dolnego Śląska przez Wielkopolskę i Ziemię Łódzką po C Mazowsze odnotowały anomalię miejscami powyżej +2,5K, to Podlasie poniżej +1,5K, a okolice Białegostoku wręcz nieco poniżej +1K. Podobny rozkład anomalii mieliśmy też w lipcu, choć przy ogólnie niższych wartościach.
    Czy to sprawa tymczasowa, czy wolniejszego ocieplania się terenów Polski NE? Myślę, że jednak (głównie) to pierwsze i z pewnością dojdzie kiedyś ponownie do przypadków, że to NE kraju będzie miał wyższą anomalię (jak chociażby w maju b.r.) niż np. SW/W Polski.

    A tymczasem ostatni dzień wakacji i zarazem pierwszy wrześniowy przynosi nam zwieńczenie tego ponad tygodniowego gorąco-upalnego okresu. Jak dla mnie to dobrze, że ma to miejsce dzisiaj, kiedy łatwiej znaleźć czas na odpoczynek. Ale i kolejne dni nie jawią się na jakiś zdecydowany krok ku aurze wyraźnie jesiennej – jak już wspomniałem czeka nas w tym względzie okres przejściowy.

    I na koniec o anomalii rocznej, która za miesiące I-VIII wynosi aż +1,83K (ref. 1981-2010). Podtrzymuję oceny, że bez ochłodzeń niosących co najmniej 1 miesiąc choć nieco chłodniejszy względem normy przejściowej 1981-2010 (minimum), dość łatwo będzie o kolejny rekordowo ciepły rocznik. Myślę jednak, że w swojej ocenie nie będę osamotniony – a mianowicie, że co najmniej do ok. 2023-2024 (jeżeli nie dłużej) przydałoby się nam jakieś spauzowanie w tym względzie…

    1. Delikatnie mówiąc jeżeli następne 5 lat , czyli 2020-2024 będą w południowej Polsce z średnimi ok 1,5 st. C wyższymi od średnich (1981-2010) ,która w Katowicach wynosi 8,5 st C będzie to znaczyło ,że ocieplenie obszaru południowej Polski przyśpieszyło co ma bezpośredni związek z AGW. Przerażające to a nawet katastrofalne bo bez ekstremów pogodowych się nie obejdzie. Tegoroczna susza to koszt ponad 1mld zł dla budżetu, a i powodzie z jeszcze większymi stratami w najbliższym czasie możliwe. Sporo moich krewnych i znajomych z tak szybkiego ocieplenia jest bardzo zadowolonych ,ale to dużo nieodpowiedzialność i krótkowzroczność moim zdaniem.

      1. Wy i tak na gornym Slasku macie wiecej szczescia do deszczu niz ziemia lubuska czy wielkopolski. I dawniej to przese wszystkim musielosmy z nadmiarem deszczu was

    2. Globalne ocieplenie klimatu nie będzie pauzować, dlatego że sobie tego sobie życzymy. Dorzucamy już nie 2, ale 3 ppm CO2 rocznie i idzie nam coraz lepiej, ale też nie wszystko zależy już od nas, bo do gry zaczynają wchodzić sprzężenia zwrotne. Tak naprawdę to przy obecnym stężeniu 415 ppm CO2 powinno być dużo cieplej, ale oceany jeszcze się nie nagrzały, a i aktywność słoneczna jest akurat nadzwyczaj słaba. Czyli można by powiedzieć, że ostatnio natura wręcz staje na głowie, by zahamować to ocieplenie klimatu, ale my robimy to samo w drugą stronę z o wiele większą mocą i to nic nie daje. Nawet jeżeli jakimś cudem do 2023 roku nie padnie w Polsce nowy rekord roczny, to gdzieś indziej mocno przypiecze.

      1. @Marcin
        Tylko niektórzy niestety zdają się tym nie przejmować, pokazują palcami na innych, a w tej kwestii wspierają tych, którzy nadal uważają, że węgiel jest naszym „czarnym złotem”…:-(

    3. Widzę że przezornie i ku pokrzepieniu serc nie wspomniałeś o tym, co w prognozach się szykuje od przyszłej niedzieli. Mam nadzieję że przy zapowiedziach aury ponadnormatywnie ciepłej i słonecznej też będziesz taki wstrzemięźliwy.

      1. Bo w tym terminie prognozy są jeszcze niejednoznaczne.
        Widzę, że jesteś kolejną tu osobą, która dużą wagę przywiązuje do jakiś wybiórczych zapowiedzi w dalszym terminie…

    4. Zawsze mnie zastanawia skąd są tak bardzo niższe normy na NE Polski przy braku wyraźnych uwarunkowań topograficznych? Skąd dużo chłodniejsze noce na Podlasiu mimo z grubsza tej samej długości dnia?
      Odnośnie anomalii za sierpień 2019 to oprócz wartości względnych warto zwrócić też uwagę na bezwzględne, bo tu różnica temperatury sięga ponad 4 stopni, np pomiędzy Białymstokiem (16,9 + 1K) a Poznaniem (19.8 +2,5K)!

      1. A drugą jest ogólny rozkład termiczny nad Europą. Tego lata (z wyjątkiem samego początku) częściej cieplejszy był w ogóle W niż E kontynentu.
        Nie zapominajmy też o specyfice stacji w Białymstoku – zwłaszcza w pogodnych okresach po zmierzchu.

      2. No tak ale ja mam na myśli normy wieloletnie. Na wschodzie powinien ujawnić się jakiś kontynentalizm i Białystok w tym układzie nie powinien aż tak bardzo odbiegać od Wielkopolski w okresie czerwiec – sierpień. Co do wysokości npm to nie chce mi się wierzyć że 60-100 m ma aż takie znaczenie.

      3. Większy kontynentalizm klimatu na NE. Pamiętajmy, że w klimatach typowo morskich wrzesień bywa równie ciepły co czerwiec. A w tych kontynentalnych jak dnia zaczyna szybko ubywać (co obecnie ma już miejsce) to temperatura też leci na pysk. U mnie nawet rekordowy wrzesień nie dorasta do normy czerwca z lat 1991-2019, a co dopiero normalny. Za to rekordowo zimny jest prawie tak zimny jak normalny kwiecień.

  47. Mam też nadzieje na ochłodzenie trochę roczników w kolejnych latach w Polsce głównie za sprawą chłodniejszych zim bo lato wątpię choć możliwe chłodniejsze . Zobaczymy oby przystopowały te zmiany trochę

    1. Za ostatnie 5 lat 2014-208 (roku 2019 nie liczę) średnia roczna dla Katowic to 9,7 stC za lata 1981-2010 8,5stc. To jest skokowe ociepleni i jeżeli następne 5-7 lat będzie równe ciepłe to dla mnie oznacza katastrofę klimatyczna ,która się rozpędza. Trzeba jeszcze spokojnie te 5-7 lat zaczekać ,ale obecny rok znowu idzie na rekord. Mam nadzieje na bardzo mroźny i śnieżny grudzień ze średnią dla Katowic -3 do -5 stopni i cały rok ze średnia tylko 9-9,5 st C.

      1. @oliver57

        „Mam nadzieje na bardzo mroźny i śnieżny grudzień ze średnią”

        Takiego scenariusza nie można wykluczyć – zwłaszcza, gdy NAO oraz AO będą ujemne.

        W 2010 roku, po stosunkowo gorącym lecie, wrzesień był chłodny, październik bardzo chłodny, listopad bardzo ciepły, a grudzień ekstremalnie chłodny. Taki scenariusz nadal jest możliwy, przecież klimat w przeciągu 9 lat nie ocieplił się na tyle, że już nigdy nie będzie chłodnych miesięcy jesiennych oraz zimowych.

      2. Te anomalie roczne wyrabialy przede wszystkim bardzo ciepłe zimy, których od 2014 jest spory nadmiar względem normy. Jedyna chłodna zima (zasadnicze DJF) to 2016/7, reszty nawet zimami trudno nazwać czasem.

        Taki 2015 poza słynnym sierpniem to przecież zupełnie nie szczególny rocznik jeśli chodzi o porę ciepła. Normalny kwiecień, dość chłodny maj, niemrawy czerwiec, ciepły lipiec, wyjątkowo upalny sierpień, normalny wrzesień i zimny październik. Większość tych miesięcy była w normie. Nie ma startu do pory cieplej 2018 gdzie wszystko było mega mocno powyżej normy. Jedynie lipiec tam nie miał ponad 2K.

  48. A TVN Meteo już drugi dzień ostrzega: „ostatnie chwile żaru i gwałtownych burz, potem chłód i deszcz”. Z pierwszą częścią się zgadzam, ale druga? Początek września ala 2017 chyba nam nie grozi?

    1. W 2017 początek września był jeszcze nie najgorszy. 10 i 11 września nawet było gorąco. Niekończące się deszcze i zimnica rzędu 10 stopni w środku dnia to druga połowa.

      Ta prognoza to taki typowy wrzesień. Średnia tmax wokół 20 stopni raz więcej raz mniej. I kres tej ponad tygodniowej gorąco upalne fali.

    2. Oczywiście, że nie będzie to aura rodem z początku września 2017 r. Zdecydowanie więcej będzie okresów pogodniejszych oraz z Tmax nieco powyżej 20°C niż 2 lata temu.

      1. Pod względem temperatur dobowych (A nie maksymalnych) to będzie z dużym prawdopodobieństwem zimniejsza pierwsza dekada września niż 2 lata temu…

        1. Sugerujesz że I dekada września ma być chłodniejsza od tej z 2017 roku to przez zimne noce niezbyt wysokie temperatury a co za tym średnie dobowe?

          1. Zdecydowanie tak. Wrzesień 2017 w pierwszej dekadzie miał typowo lipcowe noce, zresztą do 25.09 tak było.
            A przy niemal równej długości nocy z dniem to chyba minimalne temperatury też mają znaczenie. Ale zobaczymy. Początek trzeciej dekady tegorocznego sierpnia też miał bardzo zimne noce, a już od 23.08 było powyżej normy.

  49. Ostatnie gorące dni podnosiły anomalię roczną w Polsce o 0,02K dziennie mimo, że od początku roku minęło już 240 dni. Wiadomo, że im bliżej końca roku, tym anomalia jest mniej podatna na zmiany, więc te 0,02K to naprawdę sporo. Jeszcze tydzień temu było coś koło +1,7K, a dziś już +1,83K i pewnie po dzisiejszym dniu wzrośnie do +1,85K, a w następnych dniach nie powinno spadać.
    Dziś ostatni dzień z upałem. Trzeba go dobrze wykorzystać i wygrzać przysłowiowe kości przed zimą, zwłaszcza że słońce o tej porze roku jest już zupełnie niegroźne. Człowiek tak narzeka na te upały, pot się leje z czoła i po tyłku, ale jak przychodzi koniec, to zawsze jakoś tak szkoda lata. Przyjdą stratusy, smog, ciemnice, nie będzie swieżych warzyw, grypki, chrypki, odporność spadnie na łeb i człowiek zmęczony zimą szybko zatęskni za latem. Tak jest co roku. Co z tego, że zimą się nie spocisz, jak nie masz siły z łóżka wstać.

    1. Mnie lato nie da rady zmęczyc raczej. Zresztą o czym my rozmawiamy, kilkanaście dni z tmax powyżej 30 stopni na rok vs. wielomiesięczny ciąg zimna, krótkich dni i bardzo niskiego uslonecznienia. Bywały sezony gdzie przez ponad 4 miesiące ciągiem ani razu nie było nawet +10 stopni. Nie wspominając o +15 czy +20. W przypadku tego ostatniego to może być to grubo ponad pół roku.

      Jakby od maja do września bez przerwy nawalało słońce 14h dziennie przy temperaturze 35-40 dzień w dzień to bym narzekał na lato. Ale nie w momencie gdy 10 takich dni pod rząd to spora anomalia.

    2. Mi w ostatnich latach nigdy nie było szkoda końca upałów. Mam ich wyraźny przesyt i liczę w końcu na powrót lat takich jak przed 2013 r. Podobnie jak zim. Bądź więc łaskaw pisać za siebie.

    3. Hmm u mnie i ludzi w którymi trenuje, szczyt formy przypada na koniec zimy, początek wiosny. Im dalej w lato, ciepłej, gorącej tym, forma wyraźnie spada. Zresztą 99,9% ludzi jest tak stworzonych że znacznie szybciej regeneruje się przy niskich temperaturach, podobnie jest z wydolnościa. Więc jak nie ma siły wstać z łóżka zima to co dopiero latem :)

    4. Heh, no ja też narzekam na upały, a jeszcze mi będzie szkoda lata. Ale to trochę też dlatego, że lato szybko się ociepla, a jesień najwolniej i jest większy kontrast. Ja nie mam nic przeciwko, żeby dominowały październiki takie jak zeszłoroczny (i może nawet jakiś rekord padł) i pierwsze połowy listopada też jak rok temu (oczywiście dzień i tak będzie krótszy, liście będą spadac z drzew, ale łatwiej się to zniesie). Ale między czerwcem a sierpniem to naprawdę powinno już przystopować.

    5. Nie zapominajmy jeszcze, że między gorąco-upalnym latem a ponurym chłodnym przedzimiem i zimą są jeszcze opcje pośrednie, podczas których wielu ludziom „naszej krwi” najlepiej się ogólnie funkcjonuje.
      A i zdania co do tego, co dla kogo jest mniej dokuczliwe – tzn. gorąco-upalna (i „lampowa”) wersja lata, czy mroźna (i śnieżna) zima – są podzielone.

      1. Obiektywnie dla ludzkiego zdrowia niebezpieczne są zarówno ujemne ekstrema zimą, jak i dodatnie ekstrema latem. A reszta to już kwestia indywidualnych preferencji

      2. Nawet jeśli pewnego typu pogody nie lubimy to trzeba przyznać że od -5K w lipcu nikt zawału czy udaru nie dostanie, podobnie jak od +8K w styczniu nikt nie zamarznie. Teraz akurat wkraczamy w porę kiedy duże anomalie ani w jedną ani w drugą stronę nie są tak groźne

        1. „Od -5K w lipcu nikt zawału czy udaru nie dostanie”
          Od anomalii dodatniej też nie.
          Od nieprawidłowej diety, nadmiaru stresu, braku ruchu, toksycznych imisji niskich – i owszem.

  50. Hmm u mnie i ludzi w którymi trenuje, szczyt formy przypada na koniec zimy, początek wiosny. Im dalej w lato, ciepłej, gorącej tym, forma wyraźnie spada. Zresztą 99,9% ludzi jest tak stworzonych że znacznie szybciej regeneruje się przy niskich temperaturach, podobnie jest z wydolnościa. Więc jak nie ma siły wstać z łóżka zima to co dopiero latem :)

  51. Już chyba niemal pewne że dobiega kres występowania trzydziestek w tym roku, ale nie zapomnijmy że znacznie dłużej trwa sezon na występowanie temperatur 20-25°C, które we wrześniu będą się pojawiać. Temperatura może jeszcze przekroczać 25°C ale bez dobijania do poziomu 30°C.
    Z ciekawości zobaczymy czy dzisiaj temperatura dobie gdzieś do przynajmniej 33-34°C jak zapowiadają niektóre prognozy. Jeżeli tak by się stało to byłaby to najwyższa tmax września od 2015 roku. Zazwyczaj wrześniowy upał to najczęściej 30-32°C.

    1. Dzisiaj W kraju doświadczy najwyższych T850 jeszcze za dnia. E Polski już raczej najbliższej nocy (01/02.09), a jutro front przejdzie szybciej niż wskazywały na to prognozy kilka dni temu.
      Tym samym, ponownie na W kraju (i częściowo w C) będzie najcieplej – myślę, że z Tmax 32/34°C. Natomiast na E Polski nieco poniżej/powyżej 30°C.

      Przypomnijmy, że 01.09.2015 najcieplej (miejscami powyżej 35°C!) było także na E Polski, bo najwyższy poziom T850 osiągany był w zdecydowanej części kraju właśnie za dnia.
      Pomimo ocieplenia klimatycznego tamtejszy rekord wrześniowy będzie trudny do szybkiego pokonania. Z drugiej strony, trzeba przyznać, że coraz łatwiej o jakieś w ogóle upalne dni jeszcze we wrześniu.

      1. Rekordowy dzień to nie będzie ale będzie to jeden z najcieplejszych dni wrześniowych przynajmniej od 1951 r . temperatura już przekracza miejscami 31 stopni, więc 34 jest w zasięgu. Będzie to jednak podobnie jak w roku 2015 kontynuacja sierpniowej fali upałów która ledwo zahaczy o wrzesień bo jutro już prawdopodobnie poziom 30 nigdzie nie zostanie przekroczony. W tym roku mieliśmy podobną sytuację na przełomie czerwca i lipca kiedy najżywszą tmax i lokalny rekord rekord we Włodawie był po kontynuacji fali upałów z końca czerwca. Był to jedyny dzień lipca z ekstremalnie wysoką temperaturą a później lipiec był już ogólnie pisząc umiarkowany. Tak samo może być z wrześniem. Dlatego podobnie jak to kiedyś pisał Arctic Haze nie „przepadam” za ustanawianiem nowych rekordów 1 dnia miesiąca kiedy to mamy jednodniową kontynuację w nowym miesiącu jakiejś fali upałów czy mrozów z poprzedniego miesiąca. Trzeba jednak trzymać się formalności 01.09 to tak czy inaczej już wrzesień i nowa pora roku czyli jesień tj 01.07 to lipiec ( dzień wcześniej taki upał we Włodawie i rekord należałby już do czerwca a nie do lipca). Pewności nie ma ale mógłbym się założyć że dzisiejsza tmax na terytorium Polski będzie bardzo mocno odstawała o reszty dni wrześniowych, choć może nie aż tak bardzo jak miało to miejsce w 2015 kiedy to już 02.09 w stosunku do 01.09 dzieliła przepaść termiczna i pozostawało do końca września tamtego roku. Mam takie samo zdanie jeśli chodzi o trend tzn że o upalne dni we wrześniu będzie coraz łatwiej choć rekord z 2015 będzie bardzo trudno przebić. Jeśli chodzi o upalne dni to nie tylko coraz łatwiej o nie we wrześniu ale również w maju gdzie jak podejrzewam 35 stopni w najbliższej przyszłości też zostanie przebite. W kwietniu temperatura dwukrotnie była wyższa od 30 stopni, ale coraz częściej notuje się temperatury zbliżające się do tych wartości (28-30) stopni. I październik który 30 jeszcze nie miał ale już wiemy że to tylko kwestia czasu. Jeszcze do końca 2014 ( pomimo rekordowo ciepłego roku wtedy w Polsce) łudziłem się nadzieją i starałem wyprzeć ze świadomości fakt że klimat nam się szybko ociepla, ale ostatnie lata pozbawiają mnie złudzeń. Od 2015 roku czyli nowych rekordów miesięcznych i pobitego rekordu rocznego ledwie po już roku straciłem nadzieję na to co będzie wpływało na mój nastrój przede wszystkim zimą.

        1. Z tym, że ochłodzenie jakie przed nami, przynajmniej w sensie anomalii, nie wygląda na aż tak silne jak to z początku lipca.

          A co do zimy. Na razie z ocenami poczekałbym na jakąś (jakieś) z przewagą ujemnego NAO (AO) i/lub silniejszym „zimowym” wyżem rosyjskim. To więcej nam powie odnośnie możliwości tej pory roku w kontekście potencjału na ujemne anomalie.

  52. ECWMF bardziej stonowany w przeciwieństwie do GFS, bo w I dekadzie września widzi przewagę tmax 15-25 stopni. Natomiast GFS już odleciał i częściej widzi chłody czyli tmax poniżej 15 stopni, a nawet już w okolicach 10 stopni (też miejscami poniżej) na S Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.