Kwiecień – lipiec 2018

Kwiecień – lipiec 2018

Wielokrotnie powtarzaliśmy, że ostatnie cztery miesiące były w Polsce niezwykłe. Co prawda średnia anomalia tych czterech miesięcy nie była rekordowa, jeśli weźmiemy pod uwagę dowolne cztery miesiące z rzędu, jednak nigdy nie zdarzyło się to w ciepłej połowie roku. Z jak bardzo niezwykłą sytuacją mieliśmy do czynienia widać na poniższym wykresie.

Wartości z bieżącego roku są, można powiedzieć, poza skalą.

W okresie kwiecień-sierpień przoduje rok 2002 z wartością +1.60°C. Tu możemy powiedzieć, że i w tym roku rekord z pewnością padnie, nie wiadomo jednak jak duży.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Nie wiemy dokładnie, jaka będzie ostateczna anomalia temperatury sierpnia 2018, ale załóżmy – bardzo bezpiecznie – że będzie to co najmniej 2.00°C. Wtedy wykres kwiecień-sierpień będzie wyglądał tak:

Jeśli się zaś tak stanie, to mamy niemal 100% pewność, że rekordowe będzie również całe ciepłe półrocze kwiecień-wrzesień. Tu rekord należy do 1797 r i wynosi +1.37°C i nawet wrzesień z anomalią równą -5.4°C dałby nam wartość rekordową dla tego okresu. Zakładając całkiem neutralną anomalię 0.0°C, ciepłe półrocze osiągnęłoby w tym roku anomalię równą +2.28°C.

 

Print Friendly, PDF & Email

625 Replies to “Kwiecień – lipiec 2018”

  1. Ten okres jest tak nudny w pogodzie że nawet już pogody nie sprawdzam – Prawie pewne że będzie słonecznie i temperatura przekroczy 25 st C na dolnym śląsku

  2. Nie ma wątpliwości że kwiecień-sierpień będzie rekordowo ciepły. Pozostaje tylko wrzesień z pory ciepłej ( kwiecień i październik myślę że powinno się traktować jako przejściowe albo dzielić po połowie. Bo średnie tych miesięcy są w okolicach średniej rocznej albo I połowa kwietnia ma niższą średnią a druga wyższą i na odwrót w październiku. Także porę ciepłą można by podciągnąć do połowy października). Ciekawe jak wypadnie ja wypadnie wrzesień.

  3. Sezon grzybowy w zachodniej Polsce zapowiada się najgorzej od lat. Czyżby miało być jeszcze gorzej niż w 2015 roku? Jeżeli nie przyjdzie taka pogoda jak np. we wrześniu zeszłego roku lub w październiku 2016 roku, które były fenomenalnymi miesiącami grzybowymi to grzybowo będzie to stracony rok. Wczoraj byłem w lasach twardogórskich. Słowo „susza” można odmienić przez wszystkie przypadki. Z prognoz na miesiąc wrzesień wynika, że „psychopatia” suszy nadal się utrzyma. Czyli cała nadzieja na grzyby pozostanie na październik. Gdyby opady były co najmniej w normie to ten ciepły okres od kwietnia możnaby przyjąć bez problemu. Jednak w tak suchym wydaniu mam go powyżej dziurek w nosie. I już nie chodzi nawet o grzyby, ale o fakt, że przyroda kona od braku opadów.

    1. @Grzybiarz
      Mieliśmy już dwa skrajnie wilgotne październiki z rzędu (2016 i 2017) które przyniosły znacznie więcej deszczu niż normalnie w lipcu który jest najbardziej mokrym miesiącem roku.

      1. @zbigniew najlepiej gdyby wrEsien I pazdziernika byly mokre/bardZo mokre na zachodzie czy tez w okolicach bialegostoku, Katowice I Tarnowa a suchsze bad normalnie opadowo np. W Krakowie na s masowsza czy nowym saczu gdzie deszczu nie brakowalo ostatnio. Ja osobiacie licze na suche ladne ale I wietrzne jednoczesnie wrzesien I pazdIernik w Krakowie

        1. Mokre w okolicach Białegostoku? A po co? Nie no tak, najlepiej ekstremalnie mokre, żeby na Rynku Kościuszki gondole pływały…..

        2. @krakus
          Takie wybiórcze anomalie możesz mieć latem, ale jesienią, gdzie opady konwekcyjne stanowią już mniejszość w stosunku do wielkoskalowych jest to mało prawdopodobne.

      2. @Zbigniew – i co z tego? W środkowej części Dolnego Śląska tylko październik 2016 roku był mocno deszczowy (i przy okazji bardzo grzybowy). Zeszły pod względem opadów był słaby, co nie zmienia faktu, że w niektórych częściach kraju był bardzo mokry.

        1. @Grzybiarz
          Ja tylko przypominam to co miało miejsce. Październik 2016 owszem był mocno deszczowy i sprzyjał grzybom.
          „Zeszły pod względem opadów był słaby, co nie zmienia faktu, że w niektórych częściach kraju był bardzo mokry”
          Nie, bo październik 2017 był bardzo mokry w większości Polski (na północy Polski to nawet ekstremalnie mokry na północy Polski
          http://klimat.pogodynka.pl/pl/climate-maps/#Precipitation/Monthly/2017/10/Winter
          Przydałoby aby mocniejsze opady skoncentrowały się we wrześniu i listopadzie, a tegoroczny październik, żeby był mniej mokry niż październik 2017 i 2016.

          1. @Zbigniew – „Nie, bo październik 2017 był bardzo mokry w większości Polski (na północy Polski to nawet ekstremalnie mokry na północy Polski” – co do północy Polski to się zgadzam. Co do rejonów centralnych i północnych Dolnego Śląska – nie do końca. Jeździłem często do lasu i było sucho, szczególnie w drugiej części października. Poza tym, te tereny od kilku lat są zdecydowanie na opadowym minusie i nawet jeden, czy dwa miesiące z opadami powyżej normy nie likwidują sporego deficytu wody, który tam występuje.

      1. @Marian – zgadza się. U Ciebie jest jeszcze gorzej. Bory Dolnośląskie wyschnięte na wiór. Kotlina Kłodzka także. Naprawdę źle to wygląda. 😢

  4. Dlatego nie dziwcie się, że ta pogoda przestaje mnie cieszyć i uważam 2018 rok za przesadnie nienormalny. Żeby wiosną były dwa rekordowo ciepłe miesiące z rzędu, a potem ta sytuacja przedłużyła się jeszcze na rekordowe lato, to nie mieści się w żadnych dotychczasowych kalkulacjach naszego klimatu i nie umiem się tym nie przejmować :/

      1. U mnie sucho os stycznia do kwietnia, dosyć wilgotny maj, suchy czerwiec, normalny ,czyli dosyć wilgotny lipiec i do dzisiaj 10-15mm deszczu w sierpniu to lasy znowu kompletnie wyschły bo przeważnie gorąc (teraz 29C).W lipcu znalazłem 11 zdrowych kań, dwa robaczywe borowiki usiatkowane i dwa robaczywe maślaki pstre. Teraz w lesie bardziej ”lasostep” to chyba koniec grzybów w tym sezonie? Dalej życzeniowo w końcu sierpnia18,, widzę ulewy” na Śląsku i zachodzie Polski to może nie. Bilans opadowy roku na podstawie oficjalnych danych dla Katowic zrobię za parę dni. Ten rok, moim zdaniem jest anomalny i wręcz ,,tragiczny” pogodowo.

    1. Marian, patrzę na tę sytuację w skali kraju, bo u mnie faktycznie susza skończyła się w czerwcu, a lipiec przyniósł tylko jeden dzień z temperaturą 30+. Ale w takiej Warszawie albo Wrocławiu jest rok tropikalny…

    1. 1864 rok był patologiczne zimny. Nie dość że lato było skrajnie chłodne, to jeszcze nadeszło po ekstremalnym kwietniu i rekordowo zimnym maju. Okres kwiecień-maj 1864 musiał chyba zahaczać o zimę. W Suwałkach średnia temperatura tego marcowego maja wyniosła około 6 stopni. Podejrzewam że na Podlasiu jeszcze na początku czerwca drzewa były łyse. Okropności…

      1. tak samo jak 1902, też masakra. Co ciekawe, to był jeden z najsuchszych lat w historii pomiarów. Susza z przełomu XIX i XX wieku jest dość dobrze znana w polskiej historii, a sam rok 1902 miał mieć sumy opadów na poziomie 150 – 200 mm zamiast standardowych ok. 500-600. Co jest bardzo dziwne przy tak wysokich anomaliach dodatnich.

        W Polsce mało kiedy jest zimny miesiac który jest pogodny i suchy (pomijając zimę). Ostatni taki to chyba maj 1980.

          1. Adminie a masz jakieś dane odnośnie sum rocznych w tym okresie dla Żywca albo Zakopanego?
            Informacja pochodzi prawdopodobnie z opracowania ” Gdy las choruje” prof. dr hab. Zbigniew Sierota – Instytut Badawczy Leśnictwa.

            Ale tak naprawdę nie wiadomo o jaki obszar chodzi. Czy to suma roczna opadów czy sezonu wegetacyjnego? Jakieś góry, ale jakie? Później można przeczytać, o tym jak temperatura w Żywcu w ciągu jednej doby wzrosła z -40.6c do +3c. Nie twierdze, że jest to niemożliwe, ale w opracowaniu dotyczącym lasu zagadnienia związane z klimatem mogą zawierać błędy.

            Przejrzałem pobieżnie pracę Zofii Kaczorowskiej o tytule „Opady w Polsce w przekroju wieloletnim ” z 1962 roku. Mało było stacji opadowych w tamtych czasach. Raptem 30. Dziś mamy 1000.
            Minimum dla Wrocławia (według tej pracy) to 391 mm w 1850 roku. Czyli w 1953 było mniej bo tylko 318 mm.

          1. Kmroz, maj 1999 był w Białymstoku chłodniejszy od maja 1991 (trzeci najchłodniejszy po 1950 roku). Główną wadą tego mają były późne przymrozki, jeszcze 19-go temperatura spadała poniżej 0 na wysokości 2m.
            Wiosna 1999 to w ogóle specyficzna pora roku. Maj chłodny, ale bardzo słoneczny, zaś kwiecień bardzo ciepły, ale pochmurny i gdzieniegdzie bez ani jednego dnia z temperaturą 20 stopni (np. w Łodzi i Poznaniu).

        1. @alewis27, w jednej ze swoich książek historycznych czytałem o strajkach rolnych w Galicji w latach 1902-1903, prawdopodobnie wywołanych suszą. Oprócz tego należy pamiętać o tym, że ekstremalnie zimny maj (a taki był 116 lat temu), niemal zawsze wiąże się z późnymi przymrozkami niszczącymi uprawy i drzewa owocowe. 1902 musiał być zatem nieciekawym rokiem dla ówczesnych chłopów, a opisy przednówka w wydawanych w tamtych latach tomach „Chłopów” Reymonta musiały być bardzo aktualnym tematem.

  5. Dlaczego anomalia uśredniona (mam rozumieć że gruba niebieska linia to anomalia średnia?) do ok. 1990 wacha się w okolicy -1K? Mieliśmy wtedy „globalne ochłodzenie”, że tak to napiszę? Pytam jako laik.

      1. @admin

        Może nie tyle AMO (temperatura całego północnego Atlantyku), ale położenie „Golfsztromu” (tak naprawdę Prądu Północnoatlantyckiego) i „zimna plama” na południe od Grenlandii.

        Rahmstorf w tekście świeżo tu omawianym łączy gorące lata z obecnością tej plamy na podstawie tej pracy:

        Duchez i inni, 2016, Drivers of exceptionally cold North Atlantic Ocean temperatures and their link to the 2015 European heat wave, ERL, https://doi.org/10.1088/1748-9326/11/7/074004

        To bardzo ciekawe ale nie jest to moim zdaniem jeszcze ustalonym faktem naukowym. To nadal raczej hipoteza, warta dalszych badań.

        1. PS. Z tym, że w tym roku prawie nie było tej zimnej plamy (tzn jest znacznie słabsza niż np. w 2015 roku) był, więc to musi być coś nieco bardziej skomplikowanego.

          Natomiast obecny rozkład anomalii SST na Atlantyku wygląda jak wzorcowy układ zapowiadający dodatnie NAO zimą.

          https://www.ospo.noaa.gov/data/sst/anomaly/2018/anomnight.8.16.2018.gif

          Czyli czeka nas raczej kolejna ciepła zima. Pamiętajcie bo czytacie to tu pierwszy raz!

          1. Trzymamy za słowo. Komentarz zanotowany, z datą i linkiem.

            To da się to przewidzieć w sierpniu?

          2. @Oskar

            To jest jedna z nielicznych rzeczy jaka da się przewidzieć na pół roku naprzód. Pozostałe to aktywność huraganów tropikalnych na Atlantyku i znak ENSO (oby tylko nie w poprzek wiosny). W każdym z tych przykładów jest to efekt powolnej zmiany procesów oceanicznych (działających także na NAO).

            A dzielni mołodcy z brytyjskiego MetOffie potrafią ponoć przewidywać zimowe NAO na rok naprzód, jak widać już po tytule ich artykułu!

            Dunstone et. al., 2016, Skilful predictions of the winter North Atlantic Oscillation one year ahead, Nature, https://doi.org/10.1038/ngeo2824

            PS. Cytowałem ten artykuł już na 6 innych wątkach, co właśnie sprawdziłem Googlem,

          3. @Arctic Haze
            naprawdę, mam nadzieję, że jak zwykle masz racje :)
            Beznadzieję tego roku może uratować tylko cieplutka i piękna koncówka jesieni i nie inny wstęp do zimy

          4. @Arctic Haze – niech będzie przede wszystkim mokra na zachodzie kraju. Suszę mamy okropną.

          5. Ale teraz nize znad Atlnatyku nie pomagają na zachodzie a fronty są suche, z pojedynczymi burzami. :(

          6. Pisałem o zimie. Teraz jest wyjątkowa sytuacja gdy wszystko na zachód i północny zachód od nas jest suche jak wiór:

            Dlatego dochodzi do nas tak mało wilgoci z zachodu. Ale zapewniam Cię, że zimą susze się nie zdarzają.

          7. @ArcicHaze. Suche zimy jak najbardziej możliwe w Polsce np. bardzo suchy styczeń i skrajnie suchy luty w Katowicach podczas ostatniej zimy. Na zachodzie Europy np. w Essen zima była mokra ,a posucha a później susza zaczęła się w czerwcu. To może być rekordowo suchy cały rok w zachodniej Polsce. Ja bym na mokrą zimę nie liczył. Bardziej na ulewy z końcem sierpnia w całej zachodniej i południowej Polsce bo począwszy od Katowic aż do Zgorzelca na południu też jest sucho. Od września do końca roku znowu posucha!? Takie spekulacje amatora.

          8. Brak opadów zimą to nie susza. Z tego prostego powodu, że zimą parowanie potencjalne jest bardzo małe. Zatem pomimo, że wilgotność zimą zwykle jest wysoka (czyli parowanie jest prawie równe potencjalnemu) to… i tak prawie nic nie paruje.

            Zresztą nad zimną powierzchnią nie ma i tak konwekcji więc jak to morskie powietrze ma się po drodze wysuszyć? W praktyce zimą jest tak, ze ono powoli się ochładza w drodze na wschód, przez co praktycznie cały czas ma wilgotność względną bliską 100% (albo jak kto woli punkt rosy bliski obserwowanej temperaturze), mimo że cały czas traci wodę przez wypadający opad.

          9. @kmroz. Czyli jak w za grudzień, styczeń,luty suma opadów wyniesie 0-d0 10 procent normy nie będzie żadnej suszy na wiosnę : meteorologicznej, hydrologicznej, glebowej. @ marian Nie musisz się martwic . Może nie padać bo w marcu będzie wilgoci w glebie dostatek.

    1. Masz przecież w legendzie wykresu, że niebieska linia to średnia ruchoma 11-letnia. A fakt, że do ok. 1990 utrzymywała się ona poniżej 0 (najczęściej w granicach -1C) wynika z faktu, że wykres wykreślono w oparciu nie o średnią z całego okresu, a wobec współczesnej (tym samym ciepłej) normy 1980-2010.

  6. Ciekawe co z zimą. Lato rekordowo ciepłe to może zima rekordowo zimna, a może rekordowo ciepła? W tym roku są takie skrajności, że wszystko jest możliwe.

    1. Nie ma żadnych korelacji z tym związanych. Powszechny jest pogląd, że po gorącym lecie zima będzie sroga i na odwrót, nie ma on jednak uzasadnienia. Kilka razy takie układanki się sprawdziły, bo po ostatnich naprawdę mroźnych zimach (2003, 2006, 2010) nadeszły bardzo ciepłe lata, lecz z drugiej strony po upalnym lecie 2015 przyszła zima mająca dobre szanse na rekord ciepła. Po tegorocznej porze ciepłej nie uwierzę w żadne tego typu korelacje. W oparciu o dane meteo m.in. z 2000, 2009, 2011 i 2014 byłem niemał pewien, że skoro wiosna (a zwłaszcza kwiecień) są tak gorące, to w lecie na pewno trafi się jeden chłodniejszy miesiąc (poniżej normy). Jak jest, wszyscy widzimy. Nie idź tą drogą :)

  7. Co tu dużo gadać, najlepsze półrocze ciepłe jakie pamiętam. Rok 2015 nawet do pięt nie dorośnie, bo tam wiosna była do kitu, a lato za gorące, za dużo dni z temperaturami ok 35 stopni. Tutaj marzec trochę przeciągał chłody, ale za to jak przyszedł kwiecień to już nie dopuścił żadnej beznadziejnej pogody typu <10 stopni i deszcz.

    W sezonie 2016 takie przedwiosenne dziadostwo się ciągło 2 miesiące, od ok. 25 stycznia do prawie że końca marca. W tym roku nie było tego właściwie w ogóle. Marzec zimny i suchy (pogodny), kwiecień gorący i pogodny. Zero słoty.

    No i nie ma ekstremalnych temperatur. Przez cały rok tylko raz było 33 stopnie, a tak to upały nie przekraczały 31*C. I takiego lata nam potrzeba. Dni poniżej 23*C są latem niepotrzebne, podobnie jak takie powyżej 32*C. Na Śląsku z opadami dramatu nie ma, wszystko jest bujno zielone, nie ma nawet posuchy.

    Oby tylko znowu nie było takiego paskudztwa jesienią jak w ostatnich 2 sezonach. Najlepsza jesień ostatnich lat to 2006, niezła też była w 2014.

    1. Pisze z trasy na zachodzie Polski I dalej do niemiec. Z tego co widze t lo na slasku przeboega granica miedzy pozolkla trawa a zielona (mniej wiecej na zachod od katowic-rusy slaskiem dominuje Zolta trawa

    2. Nie ma bujnej zieleni bo trawa pożółkła a w lesie bardzo sucho i grzybów zero. Opady za sierpień to 10mm w Katowicach. Można to sprawdzić, a od początku roku 330mm . Drzewa do prawidłowej wegetacji potrzebują 500-650mm rocznie. Średnia dla Katowic to 720mm rocznie.Sporo opadłych liści kasztanowców, brzóz i innych drzew. Piszesz nieprawdę ! Zdecydowanie za dużo ,jak dla mnie dni gorących i upalnych . Liczę osobiście na mokra i ciepłą jesień a gorącego lata mam serdecznie dosyć.

        1. Mieszkam w Rudzie śląskiej blisko Katowic i opis pogody @ alwis 27 zdecydowanie odbiega od stanu rzeczywistego i jest tyko subiektywnym jego odczuciem nie mającym wiele wspólnego z klimatem panującym w w Katowicach i miastach sąsiednich.

          1. Natomiast na wschod od katowic, jaworzno czy tez chrzanos a takE w Krakowie jest zielono. Duzy kontrast opadow na malym obszarze. W Polsce zachodnich (SW lubuskiego) – praktyczne step

      1. @oliver57 – „Liczę osobiście na mokra i ciepłą jesień a gorącego lata mam serdecznie dosyć” – witaj w klubie. ;-) Jak na razie to co najmniej do piątku mamy mieć suchą, gorącą i słoneczną pogodę. Ponieważ sierpień ma się ku końcowi, to grzybów na pewno nie będzie co najmniej do połowy września. Po solidnych opadach, grzybnia potrzebuje ok. 2,5-3 tygodnie na rozwój owocników. Jeżeli porządne deszcze przyszłyby pod koniec sierpnia to pierwsze grzyby pojawią się po połowie września. „Porządne deszcze” według mnie to co najmniej 50-60 mm rozłożone na 2-3 dni. Chociaż przy tym stanie wysuszenia, nawet 70-80 litrów w 3-4 doby by się przydało. No, ale to na razie sfera marzeń patrząc na prognozy pogody na najbliższe dni. Jak tak dalej pójdzie, przyjdzie się nam rozglądać za promocjami pieczarek… ;-)

        1. Najnowsze prognozy GFS – określiłbym jako niekorzystne pod względem rozkładu opadów bo ponownie największe opady będą w tym pasie Polski co otrzymał najwyższe opady w lipcu i dotychczas w sierpniu. No może @oliver57 jak Śląsk będzie miał więcej szczęścia do opadów się ucieszy, niemniej zachód Polski ma być dalej suchy

    3. U mnie w centrum również bujnie zielono – wszystko z uwagi na bardzo mokrą II i III dekadę lipca, które razem dały 140 mm deszczu. W sierpniu póki co 23mm.
      Ogórki gruntowe na działce dają owoce już od przeszło półtora miesiąca i końca nie widać – nigdy nie było tak obfitego sezonu.

  8. Jesień 2016 była bardziej słoneczna za sprawą znacznie bardziej słonecznego września i nieco bardziej listopada, fatalnym usłonecznieniem jednym z najgorszych chyba możliwych wykazał się wtedy październik. Za to w 2017 żaden z jesiennych miesięcy nie wykazał się dodatnią anomalią usłonecznienia i jest to być może była to jedna z najbardziej pochmurnych jesieni w pomiarach (ale mogę się mylić).

    1. w historii pomiarów to raczej nie, ale usłoneczneie za okres wrzesień-grudzień wynosiło u mnie tylko 302 godziny. Bardzo niskie, jedne z najniższych po 1951r jeśli o te 4 miesiące chodzi.

      Sam wrzesień potrafi mieć ponad 220, a tu 4 miesiące przyniosły niewiele więcej. Potem styczeń 38 luty 48 też nieciekawie. Te 6 miesięcy to była pochmurna masakra, dawno takiej już nie było. Zima 2012/3 też była pochmurna ale tam do dupy były 2 miesiące (styczeń i luty) a nie 6 miesięcy ciemności. Za to tamte 2 z zimy 2012/3 były ekstremalne, styczeń najgorszy luty prawie najgorszy po 1951.

  9. Niezwykła te pora ciepła w roku 2018. Raptem 6-7 dni na ok. już 130-140 z faktycznie chłodnymi/zimnymi epizodami. Reszta ochłodzeń to jedynie symboliczne chłodniejsze przerywniki lub temperatury umiarkowane. A poza tym mniej lub bardziej ciepło/gorąco/upalnie.

    I coraz więcej wskazuje, że w części Polski będziemy mieli jeszcze dni upalne (lekki upał, ale jednak), natomiast ochłodzenie ok. 25-26.08 niekoniecznie będzie głębokie i przyniesie już trwalszą aurę jesienną.
    Obstawiam, że sierpień zakończy się anomalią ok. +2,5K (ref. 1981-2010) – zważywszy już na ochłodzenie za 5+ dni. Choć, jeżeli będzie ono płytsze/krótsze to i nie można jeszcze wykluczyć anomalii bliżej +3K.

    I na koniec cały czas spora niewiadoma, tzn. czy rok 2018 już do końca naznaczony będzie wyraźnie dodatnimi anomaliami (i co najwyżej w jakimś 1-2 miesiącach temp. bliżej ‚normy’), czy też jednak dostąpimy jakiś wyraźniejszych „wybojów” w dół, zwłaszcza w IV kwartale roku? Moim zdaniem obie te opcje są bardziej prawdopodobne, niż 4 kolejne miesiące blisko ‚normy’.

    1. Prognozy wskazują że upalne dni skończą się 25 sierpnia, później do końca miesiąca miałyby już nie wystąpić ale do końca sierpnia pozostało jeszcze 12 dni, a więc dużo. Poza tym upalne dni mogą powracać we wrześniu. W październiku zaś 30 stopni byłoby rekordem. Ciekawe że rekord października jest już stosunkowo stary -1966 rok. Od tamtego czasu na tak dużą skalę nie było tak wysokich temperatur w całym kraju. W 1966 temperatura przekroczyła 25 w niemal całej Polsce (poza Suwałkami, miejscowościami podgórskimi, oraz niektórymi nadmorskimi). Bardzo wysokie temperatury z października 2000 ograniczyły się zaś tylko do południowej Polski. Można więc stwierdzić że już bardzo dawno nie było gorących dni w październiku w znacznej części kraju. W tym zaskakującym roku może się wiele wydarzyć-więc kto wie.

      1. Rekord dla Katowic jest z 2001 roku, było wtedy 26,6 stopnia. Od tamtego czasu nie było nawet blisko. W 2011r było ponad 24c.

        Pamiętam tamten rekordowy dzień dość dobrze, wrzesień 2001 był okropnie pochmurny i zimny a tu takie lato przyszło wtedy.

  10. A prognozy na jutro są coraz gorsze.
    Model UM przewiduje gwałtowne burze na Górnym Śląsku. Ile w tym prawdy? Nie wiem…

      1. @Lukasz160391 – i prognoza „Dżi-Ef-Esa” pewnie się sprawdzi. We Wrocławiu to będzie już ósmy miesiąc w tym roku poniżej średniej, jeśli chodzi o opady. W centrum i nie tylko smród, suchota, pył i kurz. ;-(

  11. Jak myślicie jakie jest prawdopodobieństwo powtórzenia się tegorocznego ekstremalnego okresu od kwietnia do sierpnia w ciągu np. kolejnych 20 lat? Może nawet nie całego okresu ale np. samego kwietnia? Czytałem o ociepleniu się o 1 stopień do końca stulecia a tu 3-stopniowa anomalia już w 2018 roku.

    1. @Editor – według mnie, szansa jest duża, ale jako amator nie mam pojęcia, jak szybko. Natomiast ja mam inne pytanie – kiedy to „szaleństwo” się zakończy? We wrześniu czy w październiku? No i kiedy zachód Polski otrzyma solidne opady?

      1. a dlaczego miałby się skończyć we wrześniu i październiku? Równie dobrze może być ekstremalnie ciepło w listopadzie i przez całą zimę. Od lat się zapowiada na rekordowo ciepłą zimę, ale ciągle coś ją psuję.
        Bardzo możliwe, że najwyższe anomalie w tym roku ciągle są przed nami. Pamiętajmy, że pora chłodna ma o wiele większy potencjał na dodatnie anomalię aniżeli pora ciepła.
        Takie ostudzenia ekstremalnego ciepła jak od 20.06 do 20.07 i teraz od 10.08 pewnie do końca miesiąca (chociaż może przeciagnie się na wrzesień) wcale nie oznaczają końca ekstremalnie ciepłego okresu – bardzo możliwe, że jego szczyt jest wciąż przed nami.
        W ogóle to „szaleństwo” proszę państwa to trwa od kwietnia, ale nie 2018 tylko 2013. Pisałem o tym wiele razy. Ile w tym okresie mieliśmy miesięcy poniżej normy? wrzesien 2013, styczen 2014, maj 2014, czerwiec 2014, sierpień 2014, maj 2015, pazdziernik 2015, styczen 2016, sierpien 2016 (minimalnie!), pazdziernik 2016, styczen 2017, kwiecien 2017, lipiec 2017, luty 2018, marzec 2018. W tym, co też pragnę zauwazyć, tylko 4 miesiące z anomalią większą niż -1K. A w sumie to było 15 miesięcy na 64 chłodnych – 49 do 15 to jest naprawdę zatrważająca przewaga.

        1. Pamiętajmy, że pora chłodna ma o wiele większy potencjał na dodatnie anomalię aniżeli pora ciepła.

          Nie wiem skąd to wymyśliłeś, ale prawdy w tym niewiele. Ma wyższy niż lato potencjał na wysokie dodatnie anomalie (powiedzmy ponad +3C), ale wynika to przede wszystkim z wysokich odchyleń standardowych miesięcy zimowych. Natomiast szansa na miesiąc powyżej normy latem to w tej chwili jakieś 80-90%, natomiast zimą tak z 65-70%. Latem na miesiąc poniżej normy potrzeba nam przeważającej cyrkulacji z NW. I to właściwie jedyna szansa na taki miesiąc. Zimą wachlarz chłodnych cyrkulacji jest szerszy. bo dochodzą pozostałe kierunki N oraz do tego E (przeważająca cyrkulacja SE może dać zarówno miesiąc lekko ciepły jak i lekko chłodny).

          1. @chochlik
            Miałem na mysli, ze ekstremalnie ciepłe miesiące zimowe są duzo cieplejsze od tych letnich. Wciąż uważam, ze miesiąc z najwyższa anomalia w tym roku wciąż moze byc przed nami (i z cała pewnością nie bedzie to wrzesień, byc moze październik, ale raczej listopad/grudzień).
            Spójrzmy na to w ten sposob: czerwiec i lipiec przyniosły anomalie około +2K i juz nalezą do grona najcieplejszych. Zimą miesiąc z taką anomalią by nie robił większego wrażenia.

          2. Ciekawa stacja jest Lębork, gdzie wg map prof Haliny Lorenz z biuletynu meteor, sezony letnie 2011-2014, oraz 2017 odznaczaly się odchyleniem avg za sezon letni w widelkach 0-0.5 w stosunku do normy 70-2000 a zatem w okolicach normy lub niewiele powyżej niej. Także szansa na miesiąc letni chłodny lub w normie w tym regionie jest dość spora.

        2. Pora chłodna ma przede wszystkim O WIELE WIĘKSZY potencjał na UJEMNE anomalie niż pora ciepła. I to przede wszystkim je różni. Natomiast na te dodatnie ma podobny (no może tylko ciut wyższy), bo jednak anomalie rzędu +10K możemy mieć podczas ekstremalnie ciepłych dni przez cały rok. Dawniej może było nieco inaczej, ale teraz, przy coraz większym usłonecznieniu, coraz rzadszych opadach (mowa o czasie, nie o sumach) i szybciej nagrzewających się lądach anomalie rzędu +10K mogą być coraz łatwiej osiągane także w porze ciepłej, bez aż tak wyraźnego wspomagania czynnikiem cyrkulacyjnym jak w porze chłodnej.

          Owszem w porze chłodnej możemy mieć jeszcze wyższe średnie anomalie za cały miesiąc. Nie mniej okraszone jest to znacznie większym potencjałem na również silnie ujemne anomalie, które to nadal jeszcze mogą spadać spokojnie poniżej -10K, a o czym mogliśmy się przekonać nawet i w tym roku. Natomiast w porze ciepłej (zwłaszcza latem) nawet anomalie rzędu -5K oznaczają już duży chłód.

          Reasumując, szansa na spore dodatnie anomalie w porze chłodniej może jest i trochę większa (niż w porze ciepłej). Nie mniej dość łatwo i niespodziewanie mogą być one „zbijane” tymi znacznie bardziej ujemnymi. Większy jest też wachlarz adwekcji z kierunkami „chłodnymi” (na co słusznie zwrócił uwagę @chochlik).

        3. @kmroz – „a dlaczego miałby się skończyć we wrześniu i październiku? Równie dobrze może być ekstremalnie ciepło w listopadzie i przez całą zimę. Od lat się zapowiada na rekordowo ciepłą zimę, ale ciągle coś ją psuję” – a dlaczego miałby się nie zakończyć? Po co nam kolejne bicia rekordów? Pogoda i klimat to nie olimpiada. Jak będzie? Zobaczymy.

  12. A tymczasem, o ile nie dojdzie do jakiegoś przewrotu w prognozach, jutro temperatury iście jesienne rzędu miejscami 15 stopni w pełni dnia, znajdą się w zasięgu skilla…
    Szanse na końcówkę sierpnia w stylu z 2014 roku dość duże, ale spodziewam się, że podobnie jak wtedy, chłody długo nie potrwają i po jednym, max dwu tygodniach, wrócą dodatnie anomalie i letnia pogoda z przewagą temperatur 20-28 stopni :D

    1. „Szanse na końcówkę sierpnia w stylu z 2014 roku dość duże, ale spodziewam się, że podobnie jak wtedy, chłody długo nie potrwają i po jednym, max dwu tygodniach, wrócą dodatnie anomalie i letnia pogoda z przewagą temperatur 20-28 stopni”/
      Wątpię w aż 1-2 tygodniowy ciąg z ujemną anomalią. Aż takiego okresu z chłodami nie będzie. Pod koniec sierpnia już widać jakieś ocieplenie do 20-25 stopni w większości Polski, kto wie czy miejscami nie będzie cieplej.

      1. @zbigniew
        do tego mniej więcej piłem, że będzie to okres ostro zimny, ale nie za długi. Lato we wrześniu najpewniej wróci.

        1. @kmroz
          Tak tu się zgadzam, że prawdziwe gorące lato we wrześniu na pewno odpuści i na następne gorące dni trzeba będzie poczekać do maja przyszłego roku.

          1. ??
            ja nic takiego nie napisałem :o
            chociaż, jeśli mówiąc „gorące lato” masz na myśli to co panowało przez 3 tygodnie na przełomie lipca i sierpnia, to tak, wątpie by takie coś pojawiło się na dłużej we wrześniu, chociaż epizodycznie może być około 30 stopni.

          2. Sorry z szybkości na telefonie źle przeczytałem.
            ja nic takiego nie napisałem :o
            „chociaż, jeśli mówiąc “gorące lato” masz na myśli to co panowało przez 3 tygodnie na przełomie lipca i sierpnia, to tak”
            Tak.
            We wrześniu zapewne będzie kilka dni gorących z tmax powyżej 25 stopni w większości Polski (być może temperatura przekroczy gdzieś miejscami 30 stopni). Potencjał na wystąpienie dni gorących (w tym upalnych) jest do końca września.

          3. z drugiej strony, może być tak jak wcześniej napisałem, że głębsze lato nie wróci, i w wielu regionach nie będzie już po 25 sierpnia przekroczeń 25 stopni. Nie wyklucza to dalszej ciepłej, a nawet skrajnie ciepłej jesieni. W wawie po 20 sierpnia w 2013 roku t max nie wyniosła już ani razu powyzej 25 stopni, a w 2006 tylko raz (7.09 +25.5) a i tak w obu przypadkach były skrajnie ciepłe czwarte kwartały (pazdziernik-grudzień). Coraz bardziej sądze, że i pora chłodna przyniesie wysokie anomalie – żadna to sztuka w dobie tak silnego AGW. Jakoś sobie nie wyobrażam zimnego listopada czy grudnia – prędzej styczeń, albo luty – chociaż oczywiście wszystko jest możliwe :(

          4. @kmroz
            Mimo wszystko obstawianie takich, czy innych scenariuszy termicznych (nawet średnich za miesiąc, czy porę roku) w porze chłodnej obarczone jest większym „ryzykiem”, niż w porze ciepłej. Głównie przez większy wachlarz termiczny i bardziej dynamiczne zmiany spowodowane czynnikiem cyrkulacyjnym, niż w porze ciepłej. Miesięcy wyraźnie cieplejszych nie brakuje nam przez cały rok. Natomiast miesięcy wyraźnie chłodniejszych jest znacznie więcej w porze chłodnej, niż w porze ciepłej (gdzie te najchłodniejsze wypadają przeważnie w ‚normie’).

    2. @kmroz – „Szanse na końcówkę sierpnia w stylu z 2014 roku dość duże, ale spodziewam się, że podobnie jak wtedy, chłody długo nie potrwają i po jednym, max dwu tygodniach, wrócą dodatnie anomalie i letnia pogoda z przewagą temperatur 20-28 stopni :D” – sierpień 2018 do pięt nie dorasta sierpniowi 2014. Wtedy w połowie miesiąca było rześko i przyjemnie i dosyć często padał deszcz, co dało w ostatnim tygodniu sierpnia duży wysyp grzybów. Mówię o środkowej części Dolnego Śląska. W tym roku wszystko wysuszone na wiór i „jesienne” temperatury 27-32 stopnie C (i więcej) non stop.

      1. Oglądałem Twoje fotki . Dzięki. U mnie trochę lepiej ,ale sama opadów od początku roku to jest dopiero 300 mm (Ruda śląska) ,przy średniej za 7,5 miesiąca 450-500mm. W sierpniu do 20.08 średnio 12 mm spadło przy panującym prawie stale gorącu. Większość drzew potrzebuje rocznie do prawidłowego rozwoju 500-600mm wody to okoliczne lasy mocno podsuszone. Trawa szybko wysycha i szybko odrasta . W wypadku drzew proces ten jest dużo powolniejszy i zmiany klimatu polegające na coraz dłuższych okresach gorących i suchych przedzielanych krótkimi okresami ulew ,gdzie to 30 procent wody w lesie spłynie , a nie wsiąknie spowodują schnięcie drzew w lasach , parkach… na dużą i coraz większą skalę. Zalesienia , gdy AGW będzie szybko postępować sytuacji nie uratują i za 50-100 lat lasy w Polsce będą wyglądać żałośnie ,,łyso”

      2. Końcówka, czyli ostatni tydzien oczywiście. W sumie najbardziej „jesiennie” wtedy zrobiło sie od 24 sierpnia i było do 28 sierpnia. Teraz moze byc podobnie, z różnica jednej daty w przód.

      3. „sierpień 2018 do pięt nie dorasta sierpniowi 2014”
        Ja bym napisał, że odwrotnie czyli sierpień 2014 nie dorosta do pięt sierpniowi 2018, ale czytając twoje komentarze @Grzybiarz rozumiem, że to wynika z twojej irytacji, frustracji i niezadowolenia z przeciągającej się gorącej, letniej pogody w tym roku i to, że twój region (Wrocław i okolice) potrzebują większe ilości deszczu.

        1. @Zbigniew – mamy zupełnie odrębne zdanie co do wyższości sierpnia nad sierpniem i tyle.
          „ale czytając twoje komentarze @Grzybiarz rozumiem, że to wynika z twojej irytacji, frustracji i niezadowolenia z przeciągającej się gorącej, letniej pogody w tym roku i to, że twój region (Wrocław i okolice) potrzebują większe ilości deszczu” – nic nie rozumiesz Zbigniew. Do stanu frustracji, irytacji i niezadowolenia mam naprawdę daleko. To, że piszę o tym, jak wygląda pogoda we Wrocławiu i okolicach i jak źle to wygląda przez suszę nie świadczy o zaburzeniu mojego wewnętrznego spokoju. Źle zinterpretowałeś mój komentarz. Natomiast w stu procentach zgadzam się, że mój region potrzebuje większych ilości deszczu.

  13. Jeszcze wczoraj wieczorem AccuWeather widział 24 stopnie w Rzeszowie we wtorek i w środę, dzisiaj już 27-28. Widzę że ochłodzenia w tym roku można być pewnym dopiero gdy ono faktycznie nastąpi, bo nawet prognoza z 1,5 dniowym wyprzedzeniem się nie sprawdza. Obawiam się że to samo czeka ochłodzenie od przyszłego poniedziałku (ochłodzenie po 2 sierpnia też było w zasięgu skilla a jednak nie nadeszło).

  14. Prognozy utrzymują, że w tym tygodniu w sporej części kraju będziemy mieli 3 dni bardzo gorące lub lekko upalne, tzn. dzisiaj (20.08) oraz w czwartek i piątek (23-24.08).
    W międzyczasie czekają nas też 2 dni (wtorek/środa 21-22.08) z temperaturami bardziej umiarkowanymi, ale i tak raczej przy dodatniej anomalii (i to chyba powyżej +1K). Nadal podtrzymuję, że bieżąca anomalia sierpnia do 24.08 będzie rzędu +3,5K (ref. 1981-2010).

    Później już pewne ochłodzenie, ale cały czas jawi mi się ono na podobne do większości podczas tegorocznej pory ciepłej, czyli do wartości ok. normy (a za więcej dni nieco powyżej niej), niż do wartości poniżej niej w skali więcej niż 1-2 dni. Trzeba przy tym zwrócić uwagę jak wyraźnie w III dekadzie sierpnia spada statystyczna Tavg do poziomu z jeszcze blisko 18°C obecnie do 15/16°C w ostatnich dniach miesiąca. I to też zwiększa „szanse” – pomimo coraz wyraźniejszego ochłodzenia – na finalną anomalię (nieco) powyżej +2,5K i zarazem na rekordowo ciepłe lato.

    Coś przeczuwam, że w tym roku przejście z aury letniej do jesiennej będzie „łagodne” – bez tak gwałtownych zmian jak u progu września 2017 r. i u progu października 2016 r. – lub inaczej: z łagodniejszymi „schodami w dół” i bardziej stopniowe. Tak jak ma to zresztą miejsce obecnie, po 10.08 kiedy pożegnaliśmy najbardziej prawdziwie letni okres roku (który niemalże idealnie zgrał się z kalendarzem).

  15. Sprawdzam teraz prognozę GFS i nie wierzę własnym oczom. W poniedziałek ma być najwyżej 12 stopni przy ulewnych opadach deszczu. 12 stopni to jedna z najniższych temperatur maksymalnych jakie mogą u nas wystąpić latem. Jeśli to się sprawdzi to czeka nas powtórka z sierpnia 2010 – bo wtedy też nadeszło takie znaczne ochłodzenie pod koniec wakacji, co było zwiastunem brzydkiego września 2010…

    1. Ja mam cichą nadzieję, że te ochłodzenie trochę się przesunie, bo z tego co widać teraz to czeka nas powtórka z przełomu czerwca/lipca.

    2. Wystarczy spojrzeć na chociażby ten wykres (tu akurat dla Mazowsza) jak te Tmax’y rzędu 12/14°C są skrajnie chłodnymi, nawet poniżej najchłodniejszych wiązek:
      https://meteomodel.pl/gens/plot/index.php?pozycja=2152
      Tylko silne opady za dnia mogłyby sprawić, że się to sprawdzi – ale i wówczas Tmin’y byłyby podobne do Tmax’ów. Zresztą takie dni byłyby maks. 1-2, zdecydowana część realizacji wskazuje na umiarkowane (a nie silne) chłodzenie. Natomiast, np. ECMWF dla odmiany nie wyklucza adwekcji masy gorącej i wilgotnej znad Morza Czarnego (po 26.08):
      http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_192_2.png
      Tak więc, poza samym faktem, że ok. 25.08 w ogóle się ochłodzi, to wiele w tym względzie dopiero na dniach się wyjaśni.

    3. Lukasz, nie wierzę w żadne Tmaxy 12 stopni w większości kraju. GFS jest jednym z najgorszych modeli pogodowych. Bardzo często leci po skrajnościach. Wierzę Tmaxy 15-17 przez 2-3 dni, ale nie 12-13 stopni na większym obszarze.

    4. Lukasz, nie wierzę w Tmaxy 12-13 stopni na dużym obszarze Polski. Wierzę natomiast w Tmaxy 15-18 stopni przez maksymalnie 2 dni. Dla mnie GFS jest jednym z najgorszych modeli pogodowych. Bardzo często leci po skrajnościach. Jego fantazje trzeba traktować z przymróżeniem oka.

  16. No to zbliża się nieunikniona i radykalna zmiana pogody. Będzie dość zimno, mokro a powrotu do tego co mamy obecnie a nawet do umiarkowanego ciepła (typu 20-25 stopni w ciągu dnia przy pogodzie wyżowej) nie widać w prognozach. Czyli to co dotychczas prognozy widziały prawie cały czas w drugim tygodniu swych prognoz a co się nie sprawdzało wreszcie się sprawdzi. Osobiście wolałbym takie ochłodzenie na przełomie lipca i sierpnia bo wtedy byłoby i tak 20 stopni albo trochę więcej w dzień, ale teraz też nie będę narzekał. Już stanowczo za długo jest non stop gorąco a sierpień ma za duże odchylenie na plus.

    1. dla mnie też im dalej w jesień, tym mniej przychylnie patrze na ujemne anomalie, ale niestety pogoda zrobi co zechce.
      Oby tylko to nie było trwałe i wróciły we wrześniu w dużej przewadze dni z t max powyzej 20

    2. Ja nie byłbym taki pewny, że ten epizod jesienny po 25 sierpnia oznacza już definitywnie jesień (według niektórych). Temperatury maksymalne powyżej 20 stopni we wrześniu wrócą.

    3. Czyli wreszcie jest realna szansa że będzie chłodno? Ja będę chodził w euforii od rana do wieczora. W końcu pierwszy raz od początku kwietnia, nie licząc epizodu chłodu pod koniec czerwca. Oby tylko to się nie zmieniło bo dzisiaj już przez chwilę widziałem rano 28 na sobotę i niedzielę (teraz od nowa ma być rzekomo chłodno).

      1. @Editor
        Przepraszam że się czepiam ale czy ochłodzenie dla Ciebie zaczyna się dopiero od tmax poniżej 15°C?
        Od początku kwietnia było dla Ciebie tylko jedne ochłodzenie pod koniec czerwca? Bardzo ciekawe. Może ci przypomnę. W kwietniu było ochłodzenie po 25 dniu tego miesiące (2-dniowe ale jednak) w połowie maja również było ochłodzenie kilkudniowie z tmax ok 15°C chmurami i deszczem w III dekadzie czerwca owszem było ochłodzenie. Zapomniałeś jeszcze o bardzo zimnym początku lipca i ochłodzeniu umiarkowanym ale jednak w połowie miesiąca.
        Serio nawet temperatury 20-25°C są dla Ciebie uciążliwr pomimo że są normą latem w Polsce?
        Przypomnę że temperatury maksymalne poniżej 15°C to znacznie większa anomalia na minus niż tmax npm 25-30 stopni które są anomalią na plus

        1. Oczywiście wszystko jest widoczne w ogimecie dla Rzeszowa. Twierdzenie że od początku kwietnia aż do dzisiaj był tylko jeden zimny epizod w III dekadzie czerwca np. Na Podkarpaciu to nadużycie.

        2. Również niechce się czepiać, ale twierdzenie że byly 4 dwu-trzy dniowe ochlodzenia więc jest normalnie jest takim samym nadużyciem, tym bardziej że w niektórych regionach to ochlodzenie oznaczało 27 stopni!!! Więc są też ludzie którzy mają najzwyczajniej dość lata. Przykład Wrocławia był dzisiaj przytoczony w innym temacie.
          Ochlodzenie w weekend wydaje się coraz pewniejsze, jednak jak głębokie będzie oraz ile opadów że sobą przyniesie okaże się dopiero w następnych dniach. Pozostaje czekać.

          1. Zbigniewowi raczej chodziło o kwiecień i maj. Wtedy to 27 stopni pojawiało sie epizodycznie w najcieplejszych dniach ;)
            Nie mowil nic o tegorocznym sierpniu.

          2. @Mat
            „Również niechce się czepiać, ale twierdzenie że byly 4 dwu-trzy dniowe ochlodzenia więc jest normalnie jest takim samym nadużyciem, tym bardziej że w niektórych regionach to ochlodzenie oznaczało 27 stopni!!!”
            Ciekawe gdzie tak było? Bo na pewno nie w maju i kwietniu, a ni tym bardziej w czerwcu.

          3. @Mat – ja mieszkam we Wrocławiu i lata 2018 mam powyżej dziurek w nosie. Sucho okropnie i ciągła duchota, która we wrocławskim wydaniu jest naprawdę uprzykrzająca życie. Gdyby to lato było regularnie przeplatane opadami to byłoby ok. Póki co, Wrocław w tym roku nie wyrobił jeszcze ani jednego miesiąca w normie, jeżeli chodzi o opady. Nawet w lipcu, kiedy solidnie popadało, zabrakło do jej wyrobienia. Sierpień zapowiada się skrajnie suchy, czyli ósmy miesiąc na minusie hydrologicznym. Dlatego jak słyszę głosy aby wrzesień był słoneczny, ciepły/gorący i suchy to zapraszam do Wrocławia. Zobaczycie ile drzew i krzaków w tym roku diabli wzięli przez suszę. Czy mamy się z czego cieszyć? Ja z utęsknieniem czekam na solidne opady i temperatury w przedziale 12-23 stopnie. Dosyć często bywam też w Oławie, gdzie susza jest chyba jeszcze większa. Jako ciekawostkę, załączam 9 zdjęć, które zrobiłem w oławskim parku miejskim. Pierwsze cztery pochodzą z 20. maja i pokazują liście surmii, zdjęcia 5-8 ukazują te liście w dniu 15 sierpnia. Jedno zdjęcie przedstawia dywan liści kasztanowców, które praktycznie są tam już łyse. W ich przypadku – poza suszą, wykańczalnię stanowi jeszcze szrotówek. To tylko jeden z bardzo licznych przykładów, ukazujących jak fatalne mamy skutki niedoborów opadów w tym roku. Tak, jak kiedyś obiecywałem – wkrótce załączę też fotki z suszy 2015 roku. Pozdrawiam. https://drive.google.com/drive/folders/1EZbA7XG6vECKAUT6suDVbR02k4cbxbbx

          4. @Grzybiarz
            Rozumiem twoje zdenerwowanie, bo we Wrocławiu nieprzerwana fala gorąca z tmax powyżej 25 stopni trwa od 20 lipca i do tego jest znaczny niedobór opadów. Należy jeszcze wspomnieć, że od kwietnia we Wrocławiu już jest ok 80-90 dni gorących (w tym dwadzieścia-kilka dni z upałem)
            Szkoda, że większe opady omijają zachód Polski (w tym Dolny Śląsk), a największe ilości deszczu spadają na wschodzie czyli tam gdzie jest najbardziej wilgotno.

          5. Chyba dzisiaj po raz pierwszy od miesiąca sie jednak Wrocław „przełamie” i nie bedzie miał gorącego dnia.

  17. A u mnie przed chwilą przeszła zdecydowanie najsilniejsza burza w tym roku, mnóstwo doziemnych piorunów w promieniu kilometra. Jedna z silniejszych burz w moim życiu :) spadło też sporo deszczu, na oko z 15-20 mm.

  18. Ale bieda…cały tydzień gorąco i upały jak mam zmiany 9 – 17:30 (czyli zmarnowany właściwie cały dzień), a w weekend naraz jebut, 15 stopni w dzień i deszcz. Nie twierdzę, że zmiana pogody jest niepotrzebna bo jest…od 20 lipca właściwie non stop gorąco-upalnie i sucho…w ciągu tych 32 dni mieliśmy sumę opadów ledwo 30 mm, 12 dni z temperaturą około i ponad 30 stopni i aż 29/32 dni z temperaturą maksymalną powyżej 25 stopni. Były tylko 3 dni chłodniejsze, co nie znaczy że chłodne – 23,2 23,6 i 24,7*C. Czyli właściwie mieliśmy drugi sierpień 2015, tyle że zamiast 1-31.08 wypadł on 20.07-24.08. Temperatura średnia podobna (ok. 22*C), tak samo wysokie usłonecznienie i niska suma opadów. Jedyna róznica to brak tylu dni z silnym upałem powyżej 33*C jak wtedy, zamiast nich było parniej, duszniej i cieplej w nocy.

    Cóż, pozostaje liczyć na to, że nie będzie tak już na stałe jak rok temu. W 2017 po 1 września było zaledwie 8 dni z Tmax powyżej 20 stopni…4 we wrześniu i 4 w połowie października… Ja już się w sumie do gorąca/upału przyzwyczaiłem i te 31*C które dziś jest nawet wrażenia na mnie nie robi dużego, ot ciepły letni dzień…ale uderzenie jesieni w weekend to na pewno zrobi…

    1. to lato to jakaś patola, albo nieznośnie gorąco, albo od razu zimno jak na jesieni w czasie tych kilku krótkich większych ochłodzeń. No, albo ewentualnie w miare normalnie termicznie, ale deszczowo (2 dekada lipca, poczatek 2 dekady czerwca itp.)
      Dni które mogę uznać za przyjemne letnie to od początku czerwca: 5-8.06, 22.06, 29.06, 3-4.07, 9.07, 6-7.08, 12.08, 15-16.08. W ostatniej dekadzie dojdą do tego jeszcze pewnie 21-22.08. I tyle, mam nadzieje, ze lato (ale LATO, a nie patologiczna gorąco-upalna odmiana lata, która nie ma nic z normalnym latem wspólnego) wróci jeszcze na długo we wrześniu.

      1. Co Ty chcesz Kmroz, przecież mieliśmy ładne, umiarkowane, przyjemne lato w tym roku.
        Szkoda że w kwietniu i maju ;)
        PS. Pora ciepła 2018 jest dla mnie tak niezwykła, że choćby za kilka miesięcy przyszedł zimowy listopad i/lub najzimniejszy grudzień od 1969/2010 roku pozbawiając ten rok miana rekordowo ciepłego, to w mojej świadomości i tak na zawsze pozostanie jako czas, w którym pogoda oszalała łamiąc wszelkie „konwenanse”.

      2. To mnie akurat to lato się bardzo podoba. Najlepsza pora ciepła jaką przeżyłem, zero dziadowskiego przedwiośnia typu marzec 2016 tylko myk od razu lato właściwie. Kwiecień 10/10 tak samo maj, czerwiec trochę gorszy bo mało słońca, lipiec bez szału ale lepszy niż 2016 i 2017, sierpień na razie fantastyczny. Dzisiaj dobiło do prawie 32*C ostatecznie, nawet się tego nie czuło bo nareszcie nie jest parno (Td 12*C) a nocami temperatura obniża się do 14-16 stopni. Inazcej się upał odczuwa jak powietrze się lepi z gorąca już o 8 rano a potem jeszcze o północy, a inaczej w taki dzień jak dzisiaj gdzie upał panuje 5 godzin i już o 20:00 jest tylko 23,7C.

        W takim klimacie to ja mogę mieszkać. Jeszcze porę zimną zamienić na tą ze strefy podzwrotnikowej (wywalić tą szarugę i zgniłe wyże, zamiast tego temp ok 10 stopni i regularne opady deszczu + ok. 100h słońca w miesiącu) i jest klimat idealny. Taki jak np we Włoszech, gdzieś tak w okolicy Rzymu.

        Szkoda że zmiany klimatu to jak na razie droga w jedną stronę po równi pochyłej. Daleko nam jeszcze do cywilizacji planetarnej która ogarnia terraformowanie i dopasowywanie klimatu do swych potrzeb. Tak z kilkaset lat co najmniej, i to idąc tropem braku jakichś większych przeszkód po drodze. A za kilkaset lat AGW to się większość miejsc na Ziemi nie będzie nadawać do życia.

        1. Dla mnie kwiecień był z jednej strony cudowny, a z drugiej straszny. Straszny dlatego, że zamiast cieszyć się rewelacyjną pogodą (choć wolałbym drugi kwiecień 2009), martwiłem się tymi olbrzymimi anomaliami i pobijanym z takim rozmachem XVIII-wiecznym rekordem. Taki już jestem… podobnie było w maju, z tą różnicą że jeszcze 30-go maja wierzyłem w to, że jutro rano ruszy konwekcja i zabraknie choć 0.01K do rekordu. Fakt, że dwa miesiące były rekordowo ciepłe był i jest dla mnie trochę zatrważający, mimo że maj 2018 był chyba najlepszym w moim zestawieniu (2002 pamiętam w kratkę, głównie upalną majówkę). Teraz trzymam kciuki za to, by latu zabrakło do pobicia rekordu z 1811 roku.
          Wiem, jestem dziwny ;)

          1. Dla mnie ulubione miesiące to:
            -styczeń w wersji zimnej – 2017, ciepłego ulubionego nie potrafię sobie znaleźć, może 2008
            – luty 2014
            – marzec 2015
            – kwiecień 2009
            – maj 2018, 2001 też fajnie wygląda, 2007 byłby super gdyby nie przymrozki
            – czerwiec 2017 <3 na drugim miejscu 2008
            – lipiec 2013, chociaż 2006 też nie był zły :)
            – sierpień 2003, potem chyba 2008
            – wrzesień 2016
            – październik… tu mam problem, ale chyba 2014
            – listopad 2011
            – grudzień zimny – 2002, ciepły – 2015

          2. Mamy sporo wspólnego widze:
            Mi cieżko jest rozstrzygnąć, wiec dam kazdego po 4 najlepsze z lat 2001-2018
            Styczen: 2005,2007,2008,2017
            Luty: 2002, 2008, 2014, 2015
            Marzec: 2011,2012,2014,2015
            Kwiecień: 2002, 2005,2009,2015
            Maj: 2001,2006,2008,2015
            Czerwiec: 2008,2010,2014,2017
            Lipiec: 2008,2013,2015,2017
            Sierpień: 2003,2009,2011,2013
            Wrzesień: 2003,2006,2009,2011
            Październik: 2004,2006,2008,2013
            Listopad: 2003,2006,2009,2011
            Grudzień: 2006,2008,2013,2015
            Wybór nie był wszędzie łatwy, troche sie wahałem- ale mysle, ze powyższa opcja jest najbliższa moim upodobaniom.
            A w ogóle to łatwiej mowić o „fajnych” okresach kilkudniowych niż o całych miesiącach.

          3. Krzysiek i Piotr NS, to może w takim razie moje ulubione miesiące:
            – styczeń 2006
            – luty 2014
            – marzec 2014
            – kwiecień 2005, 2006, 2018 (choć każdy z nich był różny, ale nie miały wyraźnych akcentów zimowych)
            – maj 2007, 2016, 2018 (wszystkie miały udane majówki i były słoneczne oraz bardzo ciepłe)
            – czerwiec 2006
            – lipiec 2006 (mimo wszystko nie było duchoty i było słonecznie, szkoda tylko że megasusza była)
            – sierpień 2009
            – wrzesień 2005, 2006, 2009, 2016
            – październik 2005, 2006, 2013
            – listopad 2006, 2013
            – grudzień 2006, 2013, 2015
            Skądinąd uświadomiłem sobie, że pasuje mi aż 8 miesięcy z 2006 roku. Oprócz lutego, marca, maja i sierpnia.

        2. W kwesti zim sie z toba zgadzam, tak by było Ok.
          Ale co do tego lata, to wiem jaka jest przyjemność w parnym i dusznym 30 stopni z tropikalnymi nocami na przemian z deszczowymi okresami a ponadto czestszymi niż zwykle epizodami jesiennymi.
          Od 10.07 do 5.08 nie było po prostu nic przyjemnego w pogodzie- moze poza okresem 21-24.07 ostatecznie i ewentualnie po 1 sierpnia, gdy sie zrobiło minimalnie mniej duszno.

    2. Prognozy się sprawdziły co do tego, że dzisiaj w części Polski było jeszcze upalnie – mniej więcej połowa stacji WMO odnotowała Tmax rzędu 30/33°C. Podobnie może być jeszcze w czwartek i piątek 23-24.08, a pomiędzy umiarkowanie letnie wtorek i środa 21-22.08.

      I na tym na razie koniec gorąco-upalnej aury, przynajmniej w tym rozdaniu (a może i na dłużej…?). Zobaczymy, czy ochłodzenie i pogorszenie pogody w weekend 25-26.08 będzie już trwalszym krokiem ku jesieni, czy też przejściowym epizodem, po którym powróci jeszcze późnoletnia aura (?). Osobiście – jak rano napisałem – myślę jednak, że w tym roku przechodzenie z aury letniej ku jesiennej będzie odbywało się etapami (inaczej przed rokiem). Podtrzymuję też, że końcowa anomalia sierpnia wypadnie na poziomie ok. +2,5K (ref. 1981-2010), natomiast po 24.08 będzie jeszcze wynosiła ok. +3,5K. O tym, czy lato zapisze się jako rekordowo ciepłe zadecydują szczegóły (a ekstremalnie ciepłe będzie już niemalże na pewno).

      1. w fali upałów ok. 10 sierpnia prognozy przeszacowały temperatury dla mojego regionu (np. 8.08 miał być upał i słońce a było pochmurno większość dnia), za to wczoraj i dzisiaj było niedoszacowanie. Miało być 28-30 stopni max, a było wczoraj prawie 31 dzisiaj 32.

        1. I to pomimo tego, że – podobnie jak 8 sierpnia – było wczoraj pochmurno, rano nadeszła wielka chmura, która spowiła pół Górnego Śląska, co skutecznie ograniczyło wzrost temperatury. A mimo to temperatura dobiła do 32 stopni. Niesamowite.

  19. A tymczasem ECMWF zalewa południe Polski. Między 26.08 a 29.08 miałoby spaść znacznie powyżej 200 mm deszczu. Takiego genueńczyka dawno nie było.
    Oczywiście to fus, ale chyba od jakiegoś czasu modele sugerują większe opady pod koniec sierpnia.

    1. ostatni taki genuen późnym latem/wczesna jesienia był w 2007 na początku września. U mnie napadało wtedy koło 100 mm w 4 dni, a dziadowska pogoda panowała całą I połowę września. Do 15 IX usłonecznienie wynosiło ledwo 15 godzin, gorzej niż w przecietnym listopadzie czy grudniu. Ładna pogoda dopiero w II połowie tamtego września.

    2. No i to jest właśnie paradoks, że na południu Polski (w tym pewnie także na SE Polski) przejdą największe ulewy z dużą ilością deszczu pomimo, że według ostatnich mapek KBW jest bardzo wilgotno na wschodzie Polski, a na zachodzie Polski będzie padać bardzo mało, albo wcale – a przecież tam nadal trwa susza.

      1. Będę się upierał, że mapy KBW od IUNG obarczone są dużym błędem wynikającym z interpolacji. Posterunki, stacje bywają oddalone od siebie znacznie, a 4/5 wody pada z komórek konwekcyjnych niedużej średnicy, zwykle w tym samym miejscu

        1. @ślązak
          To jakie źródło informacji o suszy jest dla Ciebie wiarygodne skoro mapy KBW od IUNG „są obarczone błędem”? Rozumiem że według Ciebie susza trwa w całej Polsce non stop, tak?
          Też bym się mógł czepiać map IMGW dot. Usłonecznienia czy opadów bo nie zawsze się z nimi zgadzam.

          1. Co do suszy to najlepsza obserwacja własna. Nie uważam, że szczególnie jej doświadczam, choć bywały okresy posuchy w tym roku. Co do meritum, aby wygenerować dokładną mapę KBW, szczególnie w okresie letnim, potrzeba więcej danych (posterunki)

        2. A) Nic lepszego nie mamy na razie
          B) Co do odległości – zgadzam się nawet w obrębie jednego miasta duże różnice, niemniej prawdopodobne jest też tak, że część opadów konwekcyjnych nie łapie żadna stacja (pamiętam ,że niedawno była jakaś taka potężna burza w Borach Dolnosląskich)

          c) Bez gęstszej sieci pomiarowej ciężko „wyhaczyć” miejsca omijane przez opady, więc pewnie interpolacja to jedyne rozwiązanie – pytanie jakie założenia są przyjete w tych algorytmach. Z radarów ciężko wnioskować – nieraz było w tym roku u mnie coś na radarach a deszcz był realnie słabowity.

          1. Dobrze jest mieć własną stację meteo . Pomiar deszczu na oko, po wielkości kałuż itp. do wiarygodnych nie należy. Wczoraj u mnie lało prze 5 minut i spore kałuże były na drogach asfaltowych a suma opadu to raptem 0,9mm.Żona to odebrała jako dużą ulewę i dopiero po spacerze w lesie zaraz po deszczu zmieniła zdanie.

          2. @Marian

            Oczywiście masz rację, ale trzeba pamiętać, że w Polsce jest prawie 1000 posterunków opadowych. Sieć jest stosunkowo gęsta. To co widzisz w monitorze imgw to nie wszystko.

          3. @Marcin D, W roku 2016: „IUNG ma do dyspozycji 466 stacji. Także tych, które nie należą do instytutu. – W 2007 roku zaczynaliśmy prowadzenie Systemu Monitoringu Suszy od dwóch stacji meteorologicznych, dziś mamy własnych 53 – wyjaśnia prof. Doroszewski. – Gdybyśmy mieli inwestować w kolejne, z pieniędzy na ten system, to wystarczyłoby na 1-2 rocznie, ze wsparciem międzynarodowych programów jest ich o kilka więcej. Dlatego korzystamy także z 33 stacji należących do ośrodków doradztwa rolniczego, 39 – Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych, 59 stacji synoptycznych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz 63 stacji klimatycznych i 219 posterunków opadowych IMGW.

            Czytaj więcej: http://www.nowiny24.pl/strefa-agro/wiadomosci/a/monitoring-suszy-rolniczej-jest-coraz-dokladniejszy,12389854/

            @oliver57 a czy mniej więcej w przeciągu kilku lat zauważasz, że sumy opadów, są porównywalne powiedzmy z Katowicami (tak średnio), czy też widzisz jakieś systematyczne różnice ? I jak duże ? Poza tym, na ile ta stacja jest „bezobsługowa” ? – Co jak wyjeżdżasz na kilka chwil
            Bo zastanawiam się sam nad pomiarami, ale boję sie, że
            a) będzie to pomiar obciążony (zwłaszcza latem)

            b) Będzie problem, jak gdzieś wyjadę.

  20. Dzisiaj był dość ładny i bardzo gorący dzień- w większości Polski temperatury powyżej 27 stopni (w tym upał 30-33*C na Dolnym Śląsku, Mazowszu, w centrum, południu i wschodzie Polski). Ale jakoś rekordowo gorąco to nie było, bo dokładnie 6 lat temu czy 20 sierpnia 2012 roku było gorącej nawet z upałem ok 35 stopni i więcej.
    https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&state=Pola&osum=no&fmt=html&ord=REV&ano=2012&mes=08&day=20&hora=23&ndays=1&Send=send

    1. Nawet Zakopane 30 stopni, bardzo ciepłe powietrze musiało wtedy płynąć. Rok wcześniej (2011) prawie tygodniowa fala upałów też przyszła w III dekadzie sierpnia, między 22 a 27 cztery dni z tmax >30, max doszedł do 32,1C. 27 sierpnia 2011 jest wyjątkowym dniem w Katowicach, bo ten dzień ma rekordową Tmin dla tej stacji (po 1951).

      Do 2013 ta stacja miała oba rekordy (Tmax i Tmin) zanotowane na samym ogonie wakacji. Dopiero 8.08.2013 przyniósł te 37,2*C i pobił rekord z 1992. A rekord Tmin ciekawe kiedy padnie, ale na tej stacji o niego naprawdę trudno. Nawet w takie upały jak w sierpniu 2015 temperatura spadała do 18-19 stopni. A noce z potencjałem na rekordy (11/12 lipca 2016) notują niższe temperatury w dalszej części dnia np. za sprawą burzy.

  21. Ciekawe czy po 25 sierpnia będzie przełom w pogodzie czy po przerwie kilkudniowej będzie powrót do dużych anomalii dodatnich temperatur. Będzie to trzecie większe ochłodzenie tego lata ( krótkie ale spore ochłodzenia nie ominęły czerwca, lipca i wygląda że nie ominą też sierpnia) i w ogóle 3-cie -licząc od początku sporych dodatnich anomalii które zaczęły sie w kwietniu.

    1. Można powiedziec, ze każdy z tych pięciu miesięcy bedzie miał poważnie chłodniejszy epizod (z tymże w czerwcu było to cos wiecej niż epizod, w sierpniu tez jeszcze nie wiadomo). W kwietniu i lipcu tak naprawde tylko pierwsze dwa dni bardzo zimne, w maju dość zimno koło 20go

      1. Lipiec w połowie u mnie też był niespecjalnie ciepły, Tmaxy poniżej 20 stopni wtedy były. Norma termiczna (18-19 stopni) była tak czy siak wyrobiona bo to była stała temperatura przez całą dobę (Tmax 19-20 Tmin 17-18) no ale cóż, były to najnizsze maxy tego lata licząc od końca czerwca. W zasadzie po zakończeniu się tego ochłodzenia to jest u mnie non stop gorąco, zaledwie 3 dni miały 23-25 stopni, reszta powyżej.

        Tamte ochłodzenie to było ochłodzenie typu wrzesień 2017. Czyli leje cały dzień, jest relatywnie ciepło, norma terminczna wyrobiona głównie ciepłą pochmurną nocą. Na północy kraju było dużo cieplej, na Podlasiu wtedy prawie że upały były i to przy wysokiej wilgotności.

  22. Anomalia do 20 sierpnia wyniosła +3,39K. Moim zdaniem nie ma szans, żeby się zwiększyła do piątku. Obstawiam, że wyniesie do piątku włącznie +3,20/+3,30. A potem będzie tylko spadać. Chyba najniższa anomalia będzie w niedzielę i poniedziałek. Potem od wtorku temperatury w okolicach normy i im dalej do końca miesiąca to temperatury lekko powyżej normy. Przewiduję anomalię sierpnia +2,2/+2,5K.

    1. Wg moich BARDZO amatorskich obliczeń do piątkowego wieczora, ostatniej chwili przed głębokim ochłodzeniem, wyniesie około +3.13K- w praktyce w przedziale +2.8K-+3.4K sie pewnie znajdzie.

    2. Tylko zauważ, że wczorajszy dzień (20.08) był ostatnim ze statystyczną Tavg bliską 18°C (ref. 1981-2010). W III dekadzie ta spada o 2,5-3K (!), a to sporo i oczywiście będzie to spowalniało spadek anomalii spowodowany ochłodzeniem od 25.08. Zresztą dni 23-24.08 mogą przynieść jeszcze wyższą anomalię niż 20.08, a to właśnie już przez trend spadkowy Tavg.

      1. 23-24.08 raczej nie przyniosą niższej anomalii. 23.08 jeszcze przeciętna noc na wschodzie a w ciagu dnia raczej o 2-3 stopni chłodniej niż 20.08. W piątek 24.08 natomiast juz od zachodu bedzie postępować ochłodzenie, mocniej niż wczoraj a i noc miejscami moze byc nieco „rześka”.
        Ja przyjąłem założenie ze 21-22.08 przyniosą +1K a 23-24.08 +3K (co i tak wydaje sie byc przeszacowaniem).

        1. A dlaczego pominąłeś bardzo ciepłą noc 23/24.08? Mam tu na myśli Tavg ok. i nieco powyżej 15°C (bo w III dekadzie sierpnia już takie wartości są dość wysokimi).

        2. Zresztą wczoraj też wkraczał od W „front” z ochłodzeniem. Moim zdaniem dni 23-24.08 przyniosą średnio (nieco) wyższą anomalię niż 19-20.08 i będą najcieplejszymi w II połowie sierpnia.

  23. Coraz „ciekawiej” rysuje się sytuacja synoptyczna na dni od weekendu 25-26.08 naprzód. Moim zdaniem będzie przypominała bardziej II dekadę lipca, niż III dekadę czerwca. To „głębokie” (jak niektórzy uważają) ochłodzenie w skali więcej niż 1-2 dni przyniesie raczej temperatury zbliżone do ‚normy’, ale przy większych sumach opadów, przynajmniej w części kraju. Nie widać bowiem niżu „nurkującego” nad W Rosję (jak podczas największych ochłodzeń w III dekadzie czerwca), a raczej układ siodłowy – z niżami od strony Islandii i Morza Czarnego oraz wyżami od strony Azorów i W Rosji. Zobaczymy jak się to ułoży w szczegółach, bo od tego będą zależały zarówno sumy opadów, jak i skala ochłodzenia. Przypomnę, że w II dekadzie lipca mieliśmy zarówno dni nieco chłodniejsze (wzg. normy) i w części kraju bardzo mokre, jak i dni gorąco-parno-konwekcyjne, gdy zaznaczał się wpływ niżu czarnomorskiego. Wg aktualnych prognoz na dni od 25.08 naprzód obu tych opcji nie można wykluczyć, a nawet i kontrastu termicznego jaki mieliśmy także w II dekadzie lipca nad Polską.

    A na razie pogoda zdecydowanie „wyżowa” i umiarkowanie ciepła, później jeszcze przez dwie doby (23-24.08) gorąco-upalna. Pożegnanie prawdziwego lata? Choć jesiennych akcentów/epizodów z czasem będzie coraz to więcej, to podtrzymuję swoje przypuszczenia, że w tym roku (inaczej niż w ubiegłym) nie będziemy mieli tak zdecydowanego kresu aury typowo letniej jak przed rokiem – a raczej bardziej płynne ochłodzenia z częstszymi letnimi epizodami (jak przed rokiem w weekend 09-10.09).

    1. Nadmienię jeszcze, że temperatury za dnia nieco poniżej/powyżej 20°C, a nocami przeważnie 10/15°C to w dniach od 25.08 do pierwszych dni września wartości bliskie ‚normy’, ale nie jakieś szczególnie niskie.

    2. Bardzo ciekawie i dynamicznie wyglądają prognozy. U mnie w ogóle w Białymstoku nie widać większych opadów (oprócz piątku i soboty) i ma być cały czas komfort termiczny temp. 21-24 stopnie – od soboty do przyszłego czwartku. Co ciekawe nie widać też chłodnych nocy, pomimo że ma być słonecznie. Chyba wschód kraju ma być w ogóle najcieplejszy podczas tego ochłodzenia.

  24. Wydaje mi się, że w tym roku nie doświadczymy prędko „powiewu jesieni”, takiego jaki mieliśmy na przełomie czerwca i lipca… raczej długoterminowe prognozy zapowiadają stopniowe ochłodzenie.

    1. No i dobrze, ostatnie 2 lata były wystarczająco patologiczne z tym przejściem z aury letniej do listopadowej prawie że z dnia na dzień.

      Koniec sierpnia do połowy wrzenia powinno być 20-25 stopni i jakieś pojedyncze dni 25-30, druga połowa wrzenia tmax 15-20 i czasami lekko ponad, tak samo w październiku na początku, a od połowy października powinno dominować 10-15 stopni w dzień. Dominacja temperatury poniżej 10 w dzień nie wcześniej niż 10 listopada, do tego czasu to może być jako chwilowa anomalia, a nie stały trend jak cały październik w 2016.

      Wishful thinking, pogoda i tak zrobi co chce. I może być trzecia do dupy jesień, zwłaszcza że w pogodzie w Polsce ostatnio potrafi być bardzo długo nuda tj. robi się jakis typ pogody i ciągnie się miesiącami. Jesienią 2017 to było toniecie w chmurach, wiosną susza i rekordy ciepła dwa miesiące pod rząd, latem gorąco i parno, drugi sierpień 2015 się z tego zrobił tylko trochę mniejsze ekstrema maxow były. Brakuje dynamicznych zmian pogody typu 5 dni wyżu 3 dni niżu itd

  25. Szkoda, że pogorszenie pogody nastąpi w weekend (25-26 sierpnia), a nie dopiero w weekendzie. W weekend właśnie mam zamiar wybrać się na międzynarodowe pokazy lotnicze „Air Show” w Radomiu (do którego mam kilkanaście kilometrów), ale niestety widzę, że pogoda nie będzie wtedy sprzyjać.

      1. Bardzo dobrze że tak będzie. Już wystarczy tego smażenia się w weekendy. Pogoda też czasem powinna sprzyjać posiedzeniu w domu bez konieczności ociekania potem. Mało kto spędza całe dnie w weekendy poza domem.

        1. @Radomir
          Kto się „smażył” w weekend ten się smażył. Nie zawsze samo słońce niezależnie od temperatury oznacza „smażenie się”. Weekend powinien sprzyjać aktywności w plenerze po tygodniu pracy, a nie siedzeniu w domu np. na kanapie przed TV, itd. Można uniknąć tego ociekania potem tylko trzeba wiedzieć jak.
          „Mało kto spędza całe dnie w weekendy poza domem”
          Tak zgadzam się, ale ludzie przecież mogą pojechać na jakieś wycieczki, itd i później wrócić do domu.
          Mi chodzi o to, że pogoda zepsuje pokazy lotnicze Air Show w Radomiu gdzie może będzie 100-200 tys osób wokół tamtejszego lotniska.

  26. Czyżby czekała nas powtórka z września 2016?
    Bo tak to wygląda w obecnych wieczornych fusach GFS. Od przełomu sierpnia i września aż do końca prognozy ma być gorąco i słonecznie. Zresztą, zdecydowana poprawa pogody będzie już we wtorek 28 sierpnia (bo jak wiadomo na weekend będzie ostre załamanie pogody).

  27. Ależ fajny GFS 12:00 – po chwilowym „chłodzie” miałoby być znow coraz cieplej i przełom a także początek wrzesnia w gorących klimatach.

    Wiem wiem, ze to jedyna póki co odsłona ale moze jakas tam nadzieja jest. Czyste wróżbiarstwo.

    1. No tak przecież 5 miesięcy ciepła to za mało Sorry le napisałeś to tak jakby lata w ogóle nie było
      Wiele osób ma już serdecznie dość tego ciepła i z utęsknieniem czekają na chłodniejsze klimaty a ty piszesz takie pierdoły

      1. We wrześniu przy coraz krótszych dniach temperatury w granicach 25-30 są do przyjęcia. Jak będzie to zobaczymy.

        A jak na wrzesień to jest spory wyczyn.

          1. Temperatury maksymalne powyżej 25 stopni są możliwe do końca września przy odpowiedniej cyrkulacji i dzięki odpowiedniemu usłonecznieniu.

      1. Weekend nie jest jeszcze u nas przesądzony. Modele są na razie sprzeczne w swoich wyliczeniach. Choć sobota z większa szansą na przyzwoitą pogodę niż niedziela.

  28. Dzisiejszy dzień przyniósł wymarzoną pogodę niemal w całej Polsce. NIemal wszędzie 20-25, tylko lokalnie na Górnym Śląsku wiecej (ale do 26 wiec tez spoko). Było sporo słońca, nie zabrakło jednak tez chmurek, powietrze jednak dość suche, nigdzie nie padalo.
    Pogoda przypadła do gustu chyba każdemu, oprocz moze @fkp i jemu podobnych. Oby takich dni było jak najwiecej, jutro ma byc podobnie co mnie bardzo cieszy po przyjemnej w dodatku, rześkiej nocy :)

    1. ale średnia dobowa wcale się dużo nie różniła od wczorajszej czy przedwczorajszej. Dzisiaj avg 21,5 wczoraj 22,9 a przedwczoraj 22,1. A niedziela i poniedziałek były u mnie upalne z tmax 31-32 stopni. Dziś pogoda brzydsza, tmax niższa, ale za to temp się dużo wolniej obniża, wieczór jest duszny i ciepły.

      A w prognozie upał na czwartek i piątek (przy czym powinno być ok. 30 stopni, nie więcej), w weekend ciemnica i tylko 16 stopni a już we wtorek znowu słońce sucho i ok 21 stopni w dzień. Jak na złość najgorsza pogoda na weekend. No cóż, cieszy perspektywa tego, ze brzydka pogoda w weekend będzie tylko przejściowa, a nie jak rok temu we wrześniu jak już przyszła jesień to tak została.

      1. @alewis
        To dzień „brzydki” chyba tylko na południu był. W dużej części kraju temperatura spada bardzo szybko, a duszno to ostatnie słowo jakie przyszło by mi do głowy….

  29. Prognozy na weekend są niepewne dla wschodniej Polski. W moim regionie akurat w sobotę połowę wiązek daje temp powyżej 25 st, połowa poniżej, a w niedzielę połowa 20st i wyżej, a połowa 15 st i niżej.

    1. dokładnie, u mnie miałoby dopiero ochłodzić się porządniej w poniedziałek, bo weekend z przelotnymi opadami i w sobotę 23, a w niedzielę 22… dopiero od poniedziałku wyżowo i wtedy ma być 20, a od wtorku znowu powrót do 22 i każdego dnia temp. ma rosnąć… ogółem przyszły tydzień od wtorku zapowiada się bardzo słonecznie i z komfortowymi temperaturami, coś co dzisiaj było w większości części Polski… także ochłodzenie może być w weekend (znowu na chwilkę) i wcale nie takie drastyczne..

  30. Prognozy potwierdzają moje przypuszczenia, że ochłodzenie (i zarazem pogorszenie pogody) ponownie przyniesie temperatury bliskie ‚normie’ – w uśrednieniu, tylko na krótko być może nieznacznie poniżej niej. Natomiast dni przed ochłodzeniem i prawdopodobnie także po nim średnie anomalie nieco poniżej/powyżej +5K. Tak jest przez ok. 90% tegorocznej pory ciepłej i tak będzie jeszcze i tym razem (co najmniej).

    Na TP sugerują najpaskudniejszy weekend tego lata zapominając chyba o jeszcze większym ochłodzeniu w III dekadzie czerwca, czy jeszcze silniejszych opadach (w części Polski) w połowie lipca…

    Z tym, że średnia statystyczna coraz wyraźniej będzie spadała i za kilka-kilkanaście dni Tmax ok. 25°C będzie tak samo dużą anomalią jak ok. 30°C w środku lata. Tak więc późniejsze prawdziwie letnie epizody/akcenty, choć z czasem coraz słabsze, mogą przynosić podobne lub jeszcze nieco wyższe anomalie niż np. w ostatnich gorących, czy lekko-upalnych dniach (także jeszcze 23-24.08).

    Póki co nadal tylko niże „nurkujące” nad W Rosję i kraje na NE/E od Polski (z klinami wyżowymi zwłaszcza z sektora NW) mogą sprowadzić nam większy chłód, z anomaliami wyraźniej poniżej zera, przez dłużej niż 1-2 dni. A na razie, przynajmniej do końca sierpnia, modele takiego rozwoju sytuacji nie przewidują. W mojej ocenie, sytuacja będzie przypominała tą z II dekady lipca – choć pogorszenie pogody powinno być krótsze, niż wówczas.

    1. Porównanie do 2 dekady lipca dość nietrafne bo przyszły tydzien ma byc dość wyżowy z temperatura w okolicy normy.
      Cóz, w okresie 20 lipca-10 sierpnia nie było za bardzo okresów a nawet pojedynczych dni w okolicy normy, od 11 do 25 sierpnia sie przeplatają te w okolicy normy z tymi cieplesjzymi w okolicy +3-+4K, a po 25 sierpnia widać dłuższy okres w okolicy normy, a nawet lekko ponizej (wyż w prognozach daje szanse na cieplejsze dni niż wczesniej , ale i przecież duzo zimniejsze noce). Wiec jednak pod względem anomalii tez sytuacja jest bardzo zmienna.

      1. Chodziło mi głównie o to, że ochłodzenie i pogorszenie pogody w II dekadzie lipca przyniosło więcej dni z temperaturą w ‚normie’ – a nie aż tak ujemne anomalie jak w III dekadzie czerwca.
        Teraz też temperatury będą zbliżone do ‚normy’ (od 25.08), choć myślę, że i to ochłodzenie nie przyniesie nam jeszcze docelowo okresu z przewagą ujemnych anomalii.

    1. Póki co noce są przeważnie… nadal dość ciepłe, choć już nie tropikalne. Tmin nieco poniżej 15°C (w W-wie nadal częściej jeszcze nieco powyżej 15°C) to w II połowie sierpnia jeszcze nadal dość wysokie wartości. Nawet jak sporadycznie/przejściowo gdzieś spadnie do ok. 10°C to też nie jest jeszcze jakaś wyjątkowo niska wartość (choć już nieco poniżej normy). Na razie jednak takie przypadki są raczej wyjątkiem, niż regułą.

  31. Anomalia do wczorajszego dnia wyniosła +3,27K. Obstawiam, że dzisiaj będzie lekko niższa anomalia, głównie przez chłodną noc na północy. Obstawiam anomalię dzisiaj gdzieś +0,70/+0,80. Jutro i w piątek anomalia może wyjść +3,5/+4K. Sobota będzie lekko powyżej normy. Od niedzieli do wtorku ujemne anomalie. Od środy lekko powyżej normy. Według moich wstępnych amatorskich wyliczeń anomalia do piątku włącznie wyniesie +3,25/+3,35K. I według moich wstępnych amatorskich wyliczeń anomalia do 31 sierpnia wyniesie +2,4K/+2,5K. Czyli niewiele będzie brakować do rekordowe go lata. Na 95% obstawiam, że anomalia nie będzie większa niż +2,5K.

    1. Przy tak subtelnych różnicach wokół wartości anomalii +2,5K (ref. 1981-2010) jeszcze zbyt ryzykowne takie obstawiania rzędu 95%. Zwrócę uwagę, że do końca miesiąca przybędzie nam jeszcze aż 10 dni (!). Ja swoje przypuszczenia opieram także na fakcie wyraźnym spadku statystycznej Tavg w III dekadzie sierpnia, co będzie spowalniało spadek anomalii podczas ochłodzenia od 25.08. Poza tym, wygląda ono na umiarkowane i nadal bez zauważalnego przełomu w kierunku częściej/wyraźniej ujemnych anomalii. Średnie realizacje na końcówkę sierpnia są obecnie na poziomie Tavg +18°C dla Warszawy i +17°C w skali kraju. A ten wykres dobrze pokazuje jak skrajnie chłodne są (były) ostatnie prognozy temperatury na weekend (zwłaszcza na niedzielę) modelu GFS:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif

      1. Lucas i reszta. Mała korekta Jednak zamiast anomalii sierpnia +2,4K/+2,5K przewiduję anomalię +2,3K/+2,5K. Pragnę zauważyć, że szykuje nam się duża anomalia w niedzielę. Trochę większa w poniedziałek. Jeszcze rano modele wskazywały u mnie w nd na południu Mazowsza Tmaxy 17-18 stopni, teraz już widzę 14-16 stopni. Tminy 8-9. Czyli jednak to nie tego typu ochłodzenie co 11 sierpnia. Podobnie ma być na wschodzie i południu. A ciągle niewiadoma jest skala ocieplenia od wtorku.

        1. Z cała pewnością bedzie duzo zimniej niż 12.08. Średnia temperatura dla 26.08 jest oczywiście tez niższa niż 12.08, ale jednak nie aż tak. A od poniedziałku sporo pogodnego nieba i chłodne noce – mimo, ze za dnia znowu raczej około/powyżej 20. Do końca sierpnia raczej wyskoku na plus takiego jak np 17-20.08 tez raczej nie widze (w sensie anomalii, temperatury bez względnej to tym bardziej)
          95% przesada ale na 80% spokojnie można powiedziec ze rekord z 1811 nie bedzie pobity. Jednak w historii współczesnej (powojennej) rekord prawdopodobnie padnie, mimo, ze żaden miesiąc lata nie był nawet bliski do rekordu.

          1. @kmroz
            Zobaczymy. Ochłodzenie w prognozach mizernieje. Jedynym bardzo chłodnym dniem z tmax poniżej 20 stopni (w tym poniżej 15 stopni), a później będą tmax ok 20-25 stopni, oczywiście noce będą trochę chłodniejsze ok 10 stopni – jeżeli będzie pogodnie. Pamiętaj, że tvag dla sierpnia regularnie spada. Ostatni tydzień sierpnia (26-31 sierpnia) to tavg 15-16 stopni – a wtedy nadejdzie to ochłodzenie.

        2. Powiedzmy, że końcowa anomalia sierpnia będzie blisko +2,5K (ref. 1981-2010). Cała reszta to spekulacje, bo z jednej strony anomalię zaniży zwłaszcza niedziela, a z drugiej podniesie jeszcze czwartek/piątek. A i w dniach po 27/28.08 będzie raczej powyżej normy, która już wówczas jest w widełkach „zaledwie” 15/16°C.

  32. Załączam link do zdjęć, które zrobiłem w połowie sierpnia 2015 roku w okolicach Grzbietu Twardogórskiego. Zdjęcia fociłem jeszcze starym aparatem, ale sedno zjawiska dobrze widać, czyli suszę. Wyschnięte bagna, spalone jagodniki, mnóstwo przedwcześnie opadłych liści czy kompletnie wysuszona uprawa kukurydzy to niektóre jej skutki. Na jednym ze zdjęć widać też śmieci, które zostały wyrzucone do lasu przez jakiegoś półmózga.
    W tym roku jest niewiele lepiej, chociaż nie wygląda to tak tragicznie, jak 3. lata temu. Według mnie (na podstawie osobistych oględzin i wycieczek do lasów) gorzej jest np. w lasach pod Oławą, nie wspominając już o centrum suszy, które obecnie jest w sąsiednim województwie – lubuskim.
    https://drive.google.com/drive/folders/1BiT8A8UTdQs-a7mZNHN0KJiAXFT2jgZU

    1. Dwa ostatnie zdjęcia to wyglądają bardziej jak zrobione w II połowie września niż sierpnia :P ale rzeczywiście zwłaszcza brzozy gubią liście już teraz jak szalone, a rok temu jeszcze w połowie października były zielone.

    2. Tragiczna sytuacja, u mnie na północnej Opolszczyźnie jest też źle ale nie aż tak.
      Co dwa tygodnie padają jakieś niby deszcze. Frontu chłodnego z prawdziwego zdarzenia zdarzenia nie widziałem od początku roku.

    3. @Grzybiarz, nowy raport odnośnie suszy
      http://www.susza.iung.pulawy.pl/tabele/0862011/

      Co prawda za okres 21 czerwca – 20 sierpień tylko minimalne pogorszenie u mnie (Zielona Góra), niemniej proponują sobie dodać KBW za okres 20 kwietnia – 20 czerwca, i 21 czerwca – 20 sierpnia. U mnie to jest już ok. -430 mm, a przecież I i II dekada sierpnia – to pewnie też miały ujemny KBW (nie jestem w stanie tego wyekstrahować).

      A widać, zę susza rolnicza za okres 2 miesięcy ponownie pojawiła się na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie.

      1. @Marian – niestety. ;-( Obecnie zachód kraju to centrum suszy. Może coś wreszcie się odmieni w najbliższym czasie, bo chyba gorzej być nie może?

          1. @Arctic Haze – oczywiście. Pisząc o zachodzie, miałem na myśli najbardziej intensywny przebieg suszy wyłącznie na terenie naszego kraju. Ogólnie największa „bessa” hydrologiczna to jest tam, gdzie napisałeś i co widać na mapie. Okropnie to wygląda. ;-(

  33. Wie ktoś czy istnieje jakis sposob, by sprawdzic minimalna temperaturę dzisiaj z posterunków (a nie tylko 75 stacji SYNOP) – inny niż klikanie kilkuset po kolei i sprawdzanie. Np jakaś baza typu ogimet, mapka, cokolwiek? :)

  34. Weekend powoli się klaruje, wychodzi na to, że najchłodniejszym dniem będzie niedziela. Od poniedziałku wyżowo i komfortowo, a w połowie przyszłego tygodnia nawet gorąco. Taka jaka pogoda była dzisiaj u mnie na NE – to bajka, 22-23 stopnie, delikatny wiaterek, zero praktycznie chmur i błękitne na maxa niebo :) taki wrzesień sobie bym życzył :)

      1. Wchodzimy w okres z coraz częstszym kontrastem termicznym i to nawet związanym z tym samym układem wyżowym. Podczas, gdy na NE Polski wieczór środowy przynosi już wartości coraz bliżej 10°C (rano zapewne niższe), to na SW jest jeszcze blisko 25°C (rano pewnie niewiele poniżej 20°C).

        1. Wiele też zależy od wiatru-na Okęciu wieje wiatr przez co temp. wynosi 19 stopni, a w Siedlcach całkowita cisza i przez to jest aż o 6 stopni mniej (12,5)… W Terespolu też trochę wieje i jest 16 stopni. Położenie stacji w bezchmurne dni jak widać ma ogromne znaczenie.

          1. No wlasnie na Okęciu wieje, 8 km na południowy zachód juz nie wieje. Wczoraj tutaj temperatura minimalna była o dobre 5 stopni niższa na Okęciu. Teraz tez jest raczej bliżej 14 niż 19. Wlasnie w tego typu noce najbardziej widać MWC.
            W sierpniu 2013 tak było często, na innych stacjach na Mazowszu, jak i na działce całkiem blisko Warszawy nocami często 5-8 stopni, a na Okęciu przez cały sierpień ani razu jednocyfrowej ;)
            Za to w bardziej „nizowym” sierpniu 2014 Warszawa tak bardzo nie odstawała od okolicy.

      1. @zaciekawiony,
        jeżeli miałbym gwarancję, że z tego niżu spadnie porządny deszcz na Ziemię Lubuską, to też bym wysupłał kasę, by się nazywał Marian

  35. Stary nie jestem, blisko trzy dekady na karku ale jak żyję takie widoku upraw kukurydzy na wielu polach w okolicach Gorzowa nie widziałem. Miejscami zeschnięta jak zboże na żniwa… a rok temu to kukurydzy rolnicy nie mogli nawet zebrać bo było…. za mokro. Sam bilans za trzy miesiące rok do roku można ująć mniej więcej tak: trzy razy mniej wody i trzy razy więcej Słońca…. A „wyspy” zielonego wokół coraz bardziej zeschniętych rzek wyglądają jak… oaza wręcz.

  36. Poranek w Białymstoku chłodny, zaledwie 8 stopni, ale pogoda będzie się zmieniać, bo dzisiaj ma być nawet 26-27 stopni w cieniu. Co do weekendu do GFS z 00 widzi u mnie weekend burzowy, ale nie chłodny… w sobotę 26, w niedzielę 23. No ciekawe, bo inne prognozy mówią o burzowej sobocie (22 st.) i deszczowej niedzieli 18 st. Chyba powoli czas się przyzwyczaić do temperatur w okolicach 20 stopni, bo ocieplenie od wtorku ma być chwilowe tylko i na przyszły weekend znowu widać ochłodzenie podobne do tego co teraz ma być. Koniec wakacji, koniec lata :(

    1. Zbliża się wrzesień a przeciętny wrzesień to już jesień. We wrześniu różnie moze być od norm październikowych po czerwcowe, więc we wrześniu może być zarówno sporo dni już takich jak w przeciętnym październiku a okresowo nawet jak w listopadzie a z drugiej strony jak może być sporo dni gorących a nawet upalnych jak w lipcu. Wraz z ocieplaniem klimatu przeciętny wrzesień przynajmniej termicznie zbliża się do temperatur letnich. Pozostał jeszcze nieco ponad tydzień sierpnia i wygląda na to że od soboty przypomni on o zbliżającej się jesieni ( choć normy w sierpniu spadają z tygodnia na tydzień to wygląda na to że będziemy mieli najzimniejsze dni w sierpniu i w stosunku do norm w tym czasie). Wrzesień zaś jak napisałem może być bardzo ciepły i termicznie letni z większością dni z temperaturami 20-30 stopni ( a czasem powyżej). Także koniec lata w sensie meteorologicznym na pewno, ale czy w sensie termicznym to się okaże.

      1. Ciepło mamy od kwietnia i niektórzy chyba zapomnieli, w jakim klimacie żyjemy i się tak rozochocili, że oczekują lata do października.

  37. Zaraz okaże się że nic nie będzie z tego ochlodzenia, u mnie już jednak ma być gorąco w sobotę, a ochłodzenie dopiero w niedzielę i to pewnie na jeden dzień. Marzę o chociaż kilku dniach bez tego przeklętego słońca i ciepła. I znowu się rozczarowuję.

    1. Dołączam się do Ciebie @Editor. Chociaż nawet przełknę następne gorące dni, byle wreszcie zaczęło porządnie padać. Z dnia na dzień prognozy żonglują sumami opadów pomiędzy zachodem a wschodem. Bardzo jestem ciekawy, jak ostatecznie będzie to wyglądać. W tych suchych klimatach, mam coś na rozweselenie. To wczorajszy tytuł WP: „Nadchodzi potężny front. „Rózga burzowa” przed niżem Thekla i 15 st. C z Arktyki” ;-) https://wiadomosci.wp.pl/prognoza-pogody-nadchodzi-potezny-front-rozga-burzowa-przed-nizem-thekla-i-15-st-c-z-arktyki-6287079901087873a
      – Zapomnieli dopisać, że po drodze na linii zbieżności utworzy się orkan Gucio, po przejściu którego, zacznie się rozbudowywać wyż Maja. ;-)

    2. Mi obecne „grzanie” już coraz mniej dokucza, a coraz bardziej cieszy – wszak nasłonecznienie coraz słabsze, a i noce coraz częściej chłodniejsze. O dokuczliwej duchocie zapomniałem ok. 11.08…

      1. @lucas
        Dla niektórych to „upał” bedzie trwać dopóki nie nastanie plucha i szaruga…
        Znam takich, dla których upał trwał cały sierpień 2015 a nie do połowy, dlatego, ze potem „tez nie padało” :-)
        Cóz, oby taki „upał” trwał do listopada albo nawet do grudnia jak w 2015 roku.

        1. @kmroz – „Cóz, oby taki “upał” trwał do listopada albo nawet do grudnia jak w 2015 roku” – dlaczego tak krótko? Jeszcze część roślin da radę przeżyć. Oby upały trwały cały rok i nic nie padało…

          Ps. Myślałem, że mam do czynienia z poważniejszą osobą…

          1. @grzybiarz
            Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi :-)
            Tak jak tez jeden moj znajomy, który czyta tego bloga (ale nie pisze na nim)

          1. Chyba zrozumiałe ze nie chce szarugi i pluchy w listopadzie i grudniu ;)
            A przynajmniej jak najmniej.

        2. @kmroz – po tym, co ten rok wyprawia to piernik jeden wie, jaki będzie listopad i grudzień, poza tym, że będą ciemne bo dzień krótki. Plucha ma swój urok, ale w terenie. W mieście, przynajmniej u mnie we Wrocławiu to kiepsko to wygląda. ;)

          1. jesień i zima w mieście to jest dramat. Budownictwo jest już wystarczająco depresyjne samo w sobie a jak pogoda jeszcze dołoży cegiełkę to już w ogóle jest masakra. Szaruga po horyzont gdzie nie spojrzysz.

        3. Kmroz polecam sprawdzic caly sierpien 2015 w Rzeszowie to może zrozumiesz na co ludzie narzekali. Podobne niezrozumienie ludzi z płn Polski o co chodzi z sierpniem 2017 albo czerwcem 2016.

          1. No wiem na co narzekali. Na brak deszczu i ciągła lampe. Nawet zrozumiałe, zwłaszcza jeśli chodzi o rolników i grzybiarzy. Tylko po co cos nazywać upałami tylko ze względu na pogodne niebo i brak opadów?

          2. Ja mieszkam na północy i nie narzekałem na żadne chłody w zeszłym roku ani tym bardziej nie zazdrościłem upałów w Rzeszowie.

        4. Kmroz:
          Bez przesady w drugą stronę z tą pluchą i szarugą (chociaż osobiście nie mam nic przeciwko takiej aurze, chyba jako jedna z nielicznych tutaj). Chodzi o to, że dla osób, które nie przepadają za gorąco-upalną aurą, dwudniowe „ochłodzenia” nie są wystarczającym czasem, by odetchnąć od ciągłego gorąca, nie są więc ulgą, a rodzą wyłącznie frustrację. Dla mnie ochłodzenie, z którego byłabym zadowolona i które pozwoliłoby mi odetchnąć, to – powiedzmy – Tmax < 24 przez co najmniej 4 dni. Najlepiej jeszcze przy braku słońca, ale już nie wymagam niemożliwego. W Warszawie od początku czerwca (czyli od trzech miesięcy!) taki okres zdarzył się 2 razy, a od ponad miesiąca ani razu. Co więc z tego, że nie było żadnych rekordów, skoro uporczywe gorąco może być równie frustrujące?

          Patrząc w ten sposób na sytuację Dorka jak najbardziej miała słuszność, przewidując "upały" do końca sierpnia. Nie musicie, drodzy entuzjaści ciepła i słońca podzielać naszej niechęci, ale może chociaż postarajcie się ją zrozumieć z tej perspektywy, z jakiej opisałam.

          1. @Anna
            W ciagu ostatnich dwoch tygodni były trzy takie dwudniowe ochłodzenia, 2*3=6. A 6/14 to prawie połowa czasu. Wiec skoro występują one na przemian z gorącem to chyba dobrze? Wole tak niż najpierw tydzien cały gorący a potem tydzien zimny.
            I spokojnie, od soboty masz juz takie ochłodzenie na stałe, oczywiście ze słońcem prawie codziennie. Na okresy bez słońca przyjdzie czas w listopadzie, a moze nawet wtedy nie (oby!)

          2. Kmroz:
            No jednak się nie zrozumiemy – ja piszę o tym, że takich dwudniowych ochłodzeń nie mogę z mojej perspektywy uznać za porządne ochłodzenia, a Ty na to, że były i że powinnam się z nich cieszyć. Fajnie, że TOBIE się podobają, u mnie wywołują tylko frustrację. Chociaż oczywiście i tak jestem zadowolona, że słońce nie praży już tak niemiłosiernie jak na początku sierpnia. Osobiście z rozrzewnieniem wspominam lipiec 2017, a dla Ciebie, zdaje się, był koszmarem. Tak więc nie porozumiemy się w kwestii preferencji. :)

            Notabene prognozy znów się zmieniły i dla Warszawy pokazują powrót co najmniej bardzo ciepłej aury pod koniec przyszłego tygodnia. Myślę, że od wtorku, może od środy będzie znów powyżej 25 stopni, a może nawet ok. 28. Stałych Tmax =20-23 doczekamy się może w II połowie września, tak sądzę.

          3. Dla mnie lipiec 2017 był o wiele lepszy od lipca 2018, ponieważ przyniósł wiecej słońca.

          4. „Stałych Tmax =20-23 doczekamy się może w II połowie września, tak sądzę”
            Najwyraźniej masz na mysli okres, kiedy juz wyzszych w ogóle temperatur od 23 stopni nie bedzie, ale zmartwię, cie, około 25 stopni moze byc epizodycznie nawet w połowie października :-)

            A tak na poważnie, to zaczyna sie jesień, w prognozach na najbliższe dni maksy blisko 15 stopni i panika z powodu niekończącego sie gorąca jest po prostu juz nawet nie śmieszna, a żenująca. Można narzekać na to co bylo wczesniej , ale faktem jest, ze na początku września norma to około 20-21 w dzień i od tej pory bliżej komfortu bedą juz dodatnie anomalie. Ja powoli juz przestawiam sie z obawy przed upałami na obawę przed chłodami. Z powrotem sie przestawię w połowie maja.
            No chyba, ze dla ciebie problemem jest samo słońce (na ktore narzekałaś nawet jak go nie było)- wtedy faktycznie moze sie ono pojawiać do końca października, a przy odrobinie szczęścia nawet w listopadzie.

          5. Anna, stałych temp. nie przekraczających 23st doczekamy się w tym roku, może, w październiku- ale to bardzo MOŻE.
            Natomiast, kiedy kmroz pisze, że zaczyna się obawiać chłodu, to raczej myślę, że trzeba się przygotować na porządne ciepło. Oczywiście w przyszłym tyg. ociepli sie w w-wie, wszak to przepiękne lato nie może się zakończyć już we wrześniu, stanowczo byłoby to przedwcześnie w naszym klimacie ;-)
            W każdym razie, póki co, to się jeszcze nie ochłodziło, więc nie bardzo też rozumiem temat „ocieplenia”, wszak dziś przepiękny, piekielny dzień, po przepięknej, gorącej nocy.

          6. Kmroz:
            Ja nie panikuję, spokojnie dyskutuję. A w prognozach na przyszły tydzień, od połowy widzę Tmax powyżej 25 stopni. A czy się sprawdzi, to oczywiście zobaczymy. Nie widzę sensu spierania się o to, jak będzie, bo to się i tak po prostu okaże.

            Nie, nie narzekałam na słońce, gdy go nie było, o ile go faktycznie nie było. Nie stosuj nieuczciwych chwytów i nie implikuj mi czegoś, czego nie napisałam.

          7. Też nie jestem zwolennikiem gorąca i upałów ,chociaż je akceptuję w lecie ,ale na Blogu musimy trzymać się faktów pogodowych i nazywajmy upałami dni z tem. >=30St. C a dni z temp. 25-29,9C dniami gorącymi. Wyczekuję dni z temperaturami 18-25 stopni z częstymi deszczami o niewielkim lub umiarkowanym natężeniu. No i bez przymrozków do końca października, a w drugiej połowie listopada chętnie przywitam śnieżną zimę. Takie marzenia ,wiadomo że się nie sprawdzi.

          8. Oliver, ja tu już w ogóle nie używam słowa „upał”, co najwyżej „przepiękna pogoda”, a do tego określenia chyba się nie przyczepisz? Wydaje mi się, że jest jak najbardziej poprawne i wskazane na tym blogu ;-)

          9. Oliver57:
            Dlatego staram się od początku rezerwować termin „upał” dla Tmax>30 właśnie przez wzgląd na właściwą nomenklaturę, a o niższym temperaturach piszę jako o dniach gorących. Ale też bez przesady – jeśli komuś „zimnolubnemu” zdarzy się napisać o upałach w odniesieniu do długotrwałych temp. 27-29, to przecież wiadomo, o co chodzi i nie trzeba tego z zaciętą skrzętnością wypominać przy każdej okazji, jak się to tutaj zdarza. ;)

            A poza tym właściwie nikt tu nie stroni od przemycania w komentarzach własnych preferencji. Tmaxy ca. 20 stopni są nazywane bardzo niską temperaturą, kilkugodzinny intensywny deszcz „potopem”, czterodniowe ochłodzenie „jesienią w lecie”, deszcze pogorszeniem pogody, a 1/3 lipca, gdy padało, rzutuje na określenia całego miesiąca jako bardzo deszczowego i pochmurnego. Te określenia to oceny, interpretacje, a nie fakty. Albo więc wymagamy obiektywizmu od każdego, albo wcale. Tak byłoby uczciwie. :)

          10. @Anna
            W tegorocznym lecie były kilka razy znacznie niższe maksy niż 20 stopni. Bliżej 15, lub nawet ponizej. Jak to nie jest „jesień w lecie”, to juz nie wiem co nią jest.

            Potopem nazwałem najwieksza od 7 lat ulewe w Warszawie, jeśli miałaś na myśli wydarzenie z 11.08. Spadły 43mm/12h, a to juz podchodzi pod historyczne wydarzenie.

            A co do lipca to przypomnę ze prawie codziennie padało w okolicy Warszawy, ale lokalnie, punktowo. W okolicy tych opadów było tylko pochmurno, bardzo duszno i parno. Chyba najgorsza opcja, bo korzyści z opadu nie ma w postaci nawodnienia gleby (poza tym punktem opadowym), a do tego nie ma słońca i jest nieprzyjemnie przy parnej pogodzie, która utrudnia znoszenie wysokich temperatur. To wlasnie nie przez „słońce”, a przez okoliczne opady powodujące dookoła nich duchotę i roznoszące wilgoc w powietrzu, tak zle znosiliśmy tamte upały.
            Do tego większa wilgoc w powietrzu i chmury to przepis na gorące, tropikalne wręcz noce.
            Jak mam wybierać, to na 100% wole powtórkę z sierpnia 2015.
            A ten rok mnie ostatecznie przekonał, ze wole suche upały z lampą od tegorocznego gówna. Chociaż oczywisice, żadnego zbytnio nie toleruje.

          11. @kmroz
            W Polsce nie trzeba się obawiać chodów, bo nasz kraj jest do nich świetnie przygotowany. Natomiast mimo postępującego ocieplenia Polska jest wciąż postrzegana jako „zimny” kraj, a klimatyzacja jest towarem luksusowym. Więc sorry, ale ja osobiście obawiam się gorąca od połowy kwietnia do połowy września. W pozostałym okresie roku powodem do obaw mogą być co najwyżej cyklonu, organy itp. a nie żadne chłody.

            @oliver57
            Dołączam się do Ciebie w wyczekiwaniu śnieżnej zimy w II połowie listopada, ale racja, że to mało prawdopodobne :-)

          12. Kmroz widzę, że jesteś bardziej zmienny niż kobieta. Bo jeszcze niedawno udowadniałeś że lepsza pochmurna parówa 28 stopni niż taka sama temperatura przy pogodzie słonecznej i suchej. Dobrze że to zweryfikowałeś bo pogoda gorąca, pochmurna i duszna, bez oczyszczającej powietrze burzy to największy syf jaki może się zdarzyć w porze ciepłej tym bardziej, że często temu czemuś towarzyszy też gorąca noc.

          13. Dorka jak zwykle masz 100% racji. W Rzeszowie ochłodzenie potrwa 2 dni i to spadek do 21-22 a potem od nowa 26 i pełna lampa. Po raz kolejny można tylko napisać że na normalne temperatury poczekamy do października. Wytrzymaliśmy 5 miesięcy koszmaru, wytrzymamy i te 1,5 które pozostało. Osobiście napiszę tylko że we wrześniu na pewno będzie ciągle 25-28 i możemy faktycznie pod koniec września zweryfikować kto miał rację.

          14. @Editor
            Celowo czy nieumyślnie pominąłeś to w Rzeszowie 26 sierpnia (niedziela) temperatura może nie przekroczyć 20°C?

          15. Radomir
            Nie pisałem, ze parowa jest lepsza, tylko lepiej jest wlasnie jak ten opad przychodzi i przepędza gorąco precz.

          16. Kmroz to Ty się ośmieszasz i coraz więcej osób śmieje się z ochłodzeń które tylko Ty widzisz. Jeszcze się przekonamy czy w niedzielę nie będzie 20 stopni. W pierwszym tygodniu września lub jeszcze pod koniec sierpnia wraca fala gorąca. Jak przez cały wrzesień będzie 25-28 to zamiast kmroz przyznać że Dorka i ja mamy rację, to będzie bredził że przecież się ochlodziło bo jest chłodniej niż 20 lipca – 10 sierpnia (druga dekada sierpnia była u mnie o 1,5 stopnia chłodniejsza niż pierwsza – normalnie szok jak się ochłodziło). Nie umiesz się przyznać do błędu, że już nie wiem który raz z rzędu z Twoich prognoz ochłodzenia nic nie wyszło, bo będzie ono max. dwudniowym epizodem, po którym znowu wróci gorąco. Przypomnij sobie co pisałeś tydzień temu.

          17. raz faktycznie popełniłem błąd (a dokładnie to modele mnie zmyliły) bo okres gorąco-upalny miał sie skończył 2 sierpnia a skończył sie 11 sierpnia.
            Jak chcesz oficjalnego przyznania sie do błędu, to wszem i wobec ogłaszam ze pomyliłem sie wtedy, gdyż zbyt wczesnie uwierzyłem modelom.
            Teraz podtrzymuje to co pisałem ze przyszły tydzien przyniesie temperatury głownie na poziomie 20-23 stopni a w niedziele bedzie blisko 15 stopni w pełni dnia. Wszystko na to wskazuje.

  38. @Grzybiarz
    Ten niż mógłby nazywać się nawet „Gersdorfinia” ścierpiałbym to jakoś byle oznaczał jakiś normalny front chłodny.
    Północna Opolszczyzna wysuszona mocno, żółte placki trawy, na działce pustynia do zarania. Lasy to obraz klęski i rozpaczy, nie wiem ile drzew nasadzonych przyjmie się w tym roku, 10%?
    Grzybów brak, kleszczy brak, komarów brak. Czekam tylko na pierwsze skorpiony.

    1. @ Anna przy sumowaniu i ocenianiu pogody posługuje się tabelkami z danymi pogodowymi IMGW i oceniam dany miesiąc porównując go do średnich klimatycznych z wielolecia (1981-2010). Kilka osób na blogu tez tak robi, ale duża część przedstawia tylko swoje zamiłowania pogodowe .Najbardziej dziwi mnie kibicowanie szybszemu AGW, trochę to nieracjonalne biorąc pod uwagę jakie negatywne skutki GW już są i jakie tragiczne będą w niedalekiej przyszłości.

      1. Oliver57:
        Mnie natomiast trochę dziwi wysnuwanie daleko idących i autorytatywnych wniosków z prognoz długoterminowych. Przecież one potrafią się docelowo z 5 razy zmienić, nim staną się mniej więcej miarodajne na 2-3 dni przed faktycznym terminem. ;) I w ogóle trochę jałowe wydają mi się spory o pogodę na podstawie prognoz. Akurat w tym przypadku każdy spór rozstrzygnie rzeczywistość. (To nie uwaga akurat do Ciebie, tylko ogólnie).

        Kończę na razie i pozdrawiam, oczekując z nadzieją na dzisiejszy front z zachodu. :)

      2. Oliver, z całym szacunkiem, ale na podstawie Twojego „czepiania” się i Twoich odpowiedzi odnoszę wrażenie, że raczej kibicujesz AGW, tak jak 99% wypowiadających się na tym blogu.
        Także, jak zwykle, nic tu po mnie.
        AGW oczywiście będzie postępował i skutki będą tragiczne, ale przecież nie dla wypowiadających się tu, szczęśliwych miłośników gorąca;-)

        Zresztą prawdop. wystarczy tylko zmienić swoje „preferencje” pogodowe i już zmiany naszego klimatu będą nam tylko podnosić poziom „szczęśliwości”. Czego życzę osobom które wolą jednak umiarkowane temperatury (gdyby takowe tu w ogóle zaglądały).
        D.

        1. @dorka. Po tej odpowiedzi zalecam pilną wizytę u psychologa. Stan Twojego rozdrażnienia tego wymaga. Bez obrazy i dużo zdrowia. Tutaj lepiej jak nie będziesz zaglądać

          1. @oliver57
            Dorka odrętwieje już w najbliższą niedziele jeżeli prognozy się sprawdzą :).

        2. @dorka
          Niedoczekanie Twoje. Nie zmienię swoich preferencji, choćby zaczął panować tu klimat rodem z Pakistanu. Źle znoszę upały i nie zmuszę swojego organizmu do tego, żeby nagle zaczął je tolerować. Prędzej wyprowadzę się na Islandię niż pokocham upały.

  39. Pogoda jest coraz bardziej znamienna dla kresu (ale jeszcze nie definitywnego końca) okresu letniego. Dni niosące gorąco-upalne popołudnia w coraz większym stopniu przeplatają się z tymi z chłodniejszymi zwłaszcza nocami. Zobaczymy, czy czwartek/piątek (23-24.08) będą ostatnimi w tym sezonie, które przyniosą jeszcze wzrosty Tmax w części kraju powyżej 30°C, czy jeszcze nie (?). Na pewno doświadczymy jeszcze umiarkowanie letnich dni i to być może już w końcówce sierpnia. Bowiem czekające nas ochłodzenie (i zarazem pogorszenie pogody) nie będzie jeszcze „głębokie”. Prawdopodobnie tylko niedziela 26.08 przyniesie temperaturę nieco niższą od normy, bo sobota będzie jeszcze dniem przejściowym, a od poniedziałku/wtorku ma rozbudowywać się kolejny wyż z umiarkowanie ciepłą, późnoletnią aurą (przy ‚normie’ już w widełkach 15/16°C, czyli 2 st. niższej niż obecnie).

    Cały czas podtrzymuję, że końcowa anomalia sierpnia zakończy się blisko wartości +2,5K (ref. 1981-2010). Jednak, czy będzie to wartość bliżej np. +2,4K, czy bliżej +2,6K (co oznaczałoby rekordowo ciepłe lato) na dzisiaj jeszcze trudno przewidzieć.

    1. Jeden z portali napisał że mieliśmy ekstremalnie silne upały, ale ja już o tym pisałem że pomimo że to lato może być najcieplejsze to właśnie ekstremalnie silnych upałów prawie nie było (piszę prawei bo temperatury 35+ były na bardzo ograniczonym obszarze i to tam gdzie zazwyczaj notuje się najwyższe apogea. Niemal co roku zresztą ostatnio odnotowuje się gdzieś przynajmniej lokalnie temperatury powyżej 35 stopni). Rekord tegorocznego lata i z pewnością roku 36.8 ( tak apropo rekord września) też nie jest imponujący, chociaż też nie jest niezauważalny. Tak więc to dominacja gorąco/lekko upalnej aury może spowodować że to lato może się zapisać jako najcieplejsze, ale bez specjalnych ekstremów. Upały mogą pojawiać się w pojedyncze aż do października, zaś szanse na ekstremalne upały powyżej 35 stopni są już raczej bardzo małe. Rekordowo ciepły zaś na pewno będzie okres kwiecień-sierpień. Początek września póki co zapowiada się bliższy normom dla tego miesiąca.

      1. @anonim – bo ten rok to taki Janne Ahonen z sezonu 1998/99. Mimo że nie zwyciężył w żadnym z czterech konkursów, wygrał cały TCS. ;-)

        1. Bardzo dobre porównanie. Dla uzupełnienia dodam że najwyższa temperatury dla wschodniej części kraju to „ledwie 31-33stopni” np. w Warszawie tu gdzie mieszkam najwięcej było 32.4 stopnia, ale już w Białymstoku czy Suwałkach było ok 31 stopni ( niezbyt dużo ponad granicę upałów, co ciekawe jeden z 3 najcieplejszych dni w Suwałkach zanotowano jeszcze w maju). W ekstremalnej sytuacji więc te regionalne rekordy mogą być pobite jeszcze we wrześniu, (ale szczerze pisząc osobiście mam nadzieje że upałów w tym miesiącu nie zaznamy)

          1. Ostroleka leży między Warszawą a Suwałkami i też mielismy najwyższą temp. ponad 32 stopnie a ogólnie w Ostrołęce jest o wiele chłodniej niż w wawie

      2. To właśnie pokazuje, jak bardzo nam się klimat zmienił. Dawniej 35*C to był ekstremalny upał zdarzający się raz na x lat. Teraz takie wysoki mają już miejsce co roku w najcieplejszych regionach Polski. Ja to się cieszę, że mieszkam na północy, w jednym z najchłodniejszych obszarów. Nie wyobrażam sobie, żebym miał mieszkać np. w Słubicach.

        1. a ja bym chciał, we Wrocławiu albo w Opolu. Wrocław to może nie, bo tam są posrane ceny za wynajem nieruchomości, ale takie Opole czy nawet te Słubice to już byłby git.

          Nie mógłbym znieść na jakimś Podlasiu gdzie jest najzimniej i najciemniej.

          1. Akurat nie mieszkam na Podlasiu tylko na Powiślu (region położony pomiędzy Pomorzem Gdańskim a Warmią, między Wisłą a Pasłęką), ale zimy na Podlasiu czy Suwalszczyźnie bardzo mi się podobają i chętnie bym taką przywitał w swoim regionie.

      3. to lato to trochę analogia to zimy 2012/3.
        tamtej zimy nie było żadnych srogich mrozów takich ponad -20 (poza mrozowiskami) jak np. w styczniu 2010 albo lutym 2012.
        Ale za to pierwsze oznaki zimy były już na koniec października, a potem od grudnia już była regularna zima która na dobre se poszła dopiero w…kwientiu. Mimo braku dzikich mrozów każdy ją dobrze zapamiętał bo się ciągła jak guma. Największa anomalia tamtej zimy wystąpiła w marcu, czyli ten marzec mimo ze bardzo zimny to i tak nie był zimniejszy niż przeciętny styczeń (średnia temp była praktycznie taka sama jak wynosi norma dla stycznia).

        1. Coś jest na rzeczy. Czasami o większej wyrazistości okresów letnich lub zimowych stanowią nie same ekstrema, co czas utrzymywania się aury typowo letniej lub zimowej.

  40. A w radiu i masmediach wielka tragedia i żałoba z powodu ochłodzenia i deszczu ! Nóż się otwiera w kieszeni kiedy słyszy się takie bzdury , oni by chcieli cały rok 35 stopni i bezchmurne niebo… To że susza zniszczyła plony i czekają nas podwyżki cen żywności to mało ich obchodzi , ważne że słoneczko pięknie świeci… A za wzrost cen i tak obarczy się PiS

    1. Temperatury poniżej 15 stopni latem w pełni dnia, to taka sama pomyłka jak upały. A burze i ulewy w formie jakiej są zapowiadane mogą być groźne.

      1. Możemy za parę lat nie mieć wyboru. Susza (posucha) bez opadów lub z bardzo małymi (10-15 procent normy) na przemian z krótkimi okresami opadów bardzo obfitych ,często z towarzyszącymi im ekstremalnie silnymi ( burzami (lub najpierw silna burza później kilka dni opadu ciągłego wielkoskalowego). Chyba to lepiej niż kompletny brak opadów np. na 4 miesiące co czeka kraje śródziemnomorskie

        1. Co do opadów możesz niestety mieć racje, tworzy nam się pora sucha (lato, częściowo wiosna) i pora mokra (jesień, zwłaszcza późna i trochę zima – ta ostatnia była miłym wyjątkiem)
          Ale jeśli chodzi o temperatury, to wątpie by takie przeskoki stały się standardem.

          1. Te pory mokre będą co roku trafiały w innym czasie np. w przyszłym roku może to być wiosną lub latem. Będą przeważały okresy suche przedzielone kilkudniowymi (maksymalnie kilkunastodniowymi) okresami bardzo mokrymi. Możliwy tez jest inny scenariusz zmian charakteru opadów tzn. bardzo mokry rok na przemian z kilkuletnim okresem bardzo suchym. Zmiany idą w kierunku rozregulowanej częstotliwości opadów.

    2. @SUSZA
      Gdy w podstawówce chodziłem na religię katecheta opowiadał nam, że wyrzucił telewizor przez okno. Zrobił to ponieważ nie znosił już tego bełkotu ( a 25-30 lat temu jednak poziom w TV był wyższy według mnie). Nawet taka prognoza pogody z panią Sommer wyglądała bardziej profesjonalnie od tej dzisiejszej.

      Wracając do tematu. Wszyscy oczywiście go wyśmiali, że jest zacofany itp. Po 26 latach zrobiłem prawie to samo. Prawie ponieważ nie zniszczyłem sprzętu, który przecież nic nie zawinił. Nikt nas nie zmusza aby to oglądać. Nie oglądajcie słabej TV. Przecież można czytać, chodzić do kina, domowy tv wykorzystać do innych funkcji. Oglądalność spadnie to może się coś zmieni.

      1. @Marcin D

        Kiedy dzwonią do mnie z UPC i oferują mi więcej kanałów (mam od nich TV tylko dlatego, ze trzecia usługa była za darmo), to mówię, że oglądam telewizję tylko gdy mnie tam pokazują. Zawsze zapada wtedy cisza, mówiąca „co za wariat?!”. A jest to absolutna prawda.

  41. Liczę, że coś popada w najbliższych dniach, bo drzewa są u mnie tak żółte i wyschnięte jakby była połowa września….
    Rano 8 st., teraz 27,5 st. – taka różnica ;)

  42. Dzisiaj najgorecej na zachodzie i południu kraju, grubo ponad 30 stopni. We Wrocławiu prawie 34. Za to wschód z dużo niższa temp rzędu 24-27 stopni. Jutro ostatni dzień upalny, być może w całym 2018 roku.

    1. Choć nie przepadam za pochmurną pogodą, to spacer po Kaszubach jesienią przy słotnej pogodzie jest całkiem przyjemną rzeczą. Z jednej strony ta cisza, z drugiej strony to powietrze przesycone wilgocią. W okresie listopad-luty zdecydowanie wolę klimat Kaszub niż wybrzeża bo przynajmniej częściej pojawia się śnieg.

      1. Nawet plucha ma swój urok, kiedy pozytywny stan ducha;)
        Co do grzybów – w Puszczy Sandomierskiej poprzedni sezon jest chyba nie do powtórzenia rok po roku, aczkolwiek prognozowane silne opady na przełomie tygodnie muszą pobudzić grzybnię do wzrostu. W końcu – „jesień idzie, nie ma na to rady „.

      2. To mnie też odpisz jaki sens ma wstawanie rano i latanie z koszykiem po lesie za grzybami? Tylko w Polsce taki fenomen i głupia moda, bo na zachodzie nikt tego nie zbiera. Ciężkostrawne toto, nie ma żadnej wartości smakowej i jeszcze łatwo się pomylić. Znowu będzie pełno zatruć. Lepiej już żeby było sucho, przynajmniej mniej ludzi umrze.

        1. Na pewno to sesnowniejsze zajęcie od czegokolwiek co można robić w upale :)
          Aczkolwiek juz z dwojga złego wole skrajnie suchy wrzesień i brak grzybów niż powtórkę zeszłorocznej patologii…. zreszta dobry grzybiarz zawsze cos znajdzie, nawet w 2015 roku troche sie udało :-)

        2. Bo na „zachodzie” chciało by się żyć najpełniej i najdłużej ;). Na „zachodzie” co roku giną ludzie poszukujący w górskich ostępach trufli. Jeszcze gorzej niż na wschodzie.
          Tak poważnie, to lepiej wstać rano w niedzielę i chodzić po lesie niż zap…ać do hipermarketu po zgrzewkę piwa i mrożoną pizzę.

          1. Pełna zgoda, ale sezon u mnie zapowiada się fatalnie.
            Musiałoby mocno lać jak w zeszłym roku we wrześniu w pasie od Małopolski po Warmię

          2. Cóz, ze tak samolubnie powiem, najbliższe dwa tygodnie jestem poza Polska to niech sobie pada ile wlezie, tym lepiej. U mnie oczywiście żadnej suszy nie ma, z drugiej strony juz 12 dni nie padało, wiec nie ma juz tyle grzybów co po bardzo deszczowym i pochmurnym lipcu. Dlatego nie mam nic przeciwko opadom jako takim w najbliższym czasie, zwłaszcza, ze jak mowię, bedą bez wpływu na moją aktywność na świeżym powietrza.
            Oby jednak od pazdziernika było juz sucho i bardzo słonecznie. Nawet sobie nie wyobrażam powtórki zeszłorocznego koszmaru…. gdyby nie sucha zima, to chyba do kwietnia byśmy chodzili w kaloszach a tak to tylko do końca grudnia :)
            Tworzy nam sie klimat monsumowy, ale niestety pora mokra i sucha powinny byc odwrotnie :(
            WIosną i Latem deszcz jest bardzo potrzebny, pozna jesienią i zima wiecej z niego niekorzyści.

        3. @Paweł i @Marcin – po waszych komentarzach doszedłem do wniosku, że nie ma sensu z Wami dyskutować. Prawdopodobnie należycie do pokolenia młodych „gniewnych”, którzy myślą, że są pępkami świata, pozjadali wszystkie rozumy itp. Gracie Panowie nie w mojej lidzie i dlatego nie widzę żadnych podstaw do dyskusji z Wami. Szkoda cennego czasu.

          1. @Grzybiarz, ty jeszcze byłeś wczorajszy jak to pisałeś czy za długo przebywałeś na słońcu? Co za bełkot…

        4. To lepiej żeby lato było zimne . Wtedy nie będzie tyle utonięć jak w rekordowym ,bieżącym roku.@Marcin Manipulujesz Tutaj delikatnie od początku swojej obecności.@ grzybiarz .@ Marian Doczekamy się lepszych czasów ,jeszcze w tym sezonie.

        5. @Marcin
          Twój post mnie bardzo zirytował, bo chociaż nie jestem grzybiarzem, to bardzo lubię grzyby. Wypisujesz pierdoły. To nieprawda, że grzyby nie mają wartości smakowych. Są bardzo smaczne, np. marynowane w occie że słodka można podawać na obiad do ziemniaczków plus do tego jakiś sosik i miękko i palce lizać. A poza tym co mnie to obchodzi, że na Zachodzie nie zbierają? Czy my musimy tak że wszystkim się dostosowywać do Zachodu? Moim skromnym zdaniem jesteśmy tyle lat w Unii i mogłyby wreszcie być pensje jak na Zachodzie. Do wszystkiego się dostosowujemy tylko nie do tego. Dalej bida z nędzą. Manipulujesz, więc proszę Cię, ogarnij się człowieku, bo zaczynasz pisać jak FKP. On narzuca wszystkim własne preferencje pogodowe, a Ty zacząłeś narzucać kulinarne. To że tobie brzydki nie smakują, to jeszcze nie oznacza, że są be.

          1. Miało być marynowane w occie że słoika, coś mi się poprzestawiało w komentarzu.

          2. @Fan Klimatów Skandynawskich – sedno sprawy. ;) Współczesna definicja eksperta jest taka: „Ekspertem jest ten, co się nie zna, ale się wypowie”. @Marcin w pełni wyczerpał tą definicję. ;)

      3. @Grzybiarz, chodziło mi o to, jaki urok ma plucha jesienią czy zimą w terenie? No chyba nie chcesz powiedzieć, że gdy masz +1/+3 stopnie i pluchę to jest przyjemnie… Nawet w terenie.

    2. Dla mnie deszczowy dzień w lesie ma większy urok niż pobyt w tym miejscu w czasie 33 stopniowego upału. Każda pogoda w umiarkowanym wydaniu ma swoje zalety. Upały i gorąca ,ponad 27 stopni C przeczekuje w mieszkaniu ,a w deszczowe dni (bez ekstremalnych ulew) często wychodzę na spacer a nawet rower. Zima lepsze słoneczne dni ,szczególnie na stoku narciarskim. Miej trochę empatii młody człowieku!

    3. Zamurowało mnie po przeczytaniu tego wpisu. Naprawdę współczuję, biedny z ciebie człowiek skoro do szczęścia potrzebujesz pełnej lampy na niebie a chmury i deszcz odbierają ci ochotę na życie. Ale pocieszę – z wiekiem prawdopodobnie ci się to zmieni hehehe.

      1. RadomirW, ja lubię deszcz, tylko nie często i szczególnie nie w okresie jesienno-zimowym. Ja do pełni szczęścia nie potrzebuję lampy. Za to ty do pełni szczęścia potrzebujesz temperatur 10-15 stopni i każdy Tmax powyżej 20 stopni ze słońcem jest dla ciebie niekomfortowy. No niestety zebrała się tutaj taka grupka zimnych i ponurych radykałów-ekstremistów, co chcieliby żeby każdy miesiąc wyglądał tak jak kwiecień 2017, wrzesień 2017 czy październik 2016, maj 2010 czy generalnie ostatnie 4 miesiące 2017 roku. Kompletnie nie tolerują żadnych odchyleń na plus w kwestii temperatur i słońca. Dla nich kwiecień 2018 był okropny… Polska póki co to nie Islandia, Wielka Brytania, Irlandia czy kraje skandynawskie. Sam toleruję różne rodzaje pogody, w tym lubię ten rodzaj pogody co jest dzisiaj. Szczególnie po gorącym okresie. A wy jesteście zamknięci tylko na jeden typ pogody i żadnych odchyleń.

      2. Skądinąd część z was dziwi się, że jak może mi się nie podobać plucha w terenie w okresie późno-jesiennym/zimowym. Czyli Tmaxy +1/+3, deszcz lub mżawka i absolutna ciemnica. Nie więc co to za urok. Raczej wtedy się nie wychodzi z domu niż w Tmaxy 27-33. Już widzę dużo większy urok, gdy mamy Tmaxy -15/-5 i 20 cm śniegu

  43. GFS z 12 upalno-gorące klimaty zapowiada na czwartek-piątek, i w ogóle te ochłodzenie miałoby być tylko w niedzielę, bo od poniedziałku słonecznie i raczej temp. z przedziału 20-25 stopni… i to mi się w sumie podoba, nie chcę przejść z 31 stopni do zaledwie 18-19 na stałe…

    1. Dokladnie, prognozy na końcówkę sierpnia coraz cieplejsze.

      Potem w fusach na początek września widać sporo wyzowych klimatów.

  44. Jutro już prawdopodobnie ostatni dzień z upałem, a w niedzielę kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy. Do końca ważą się losy „rekordowości” tego lata, do czego potrzeba anomalii sierpnia powyżej +2,5 stopnia. Szkoda, że lato się już kończy. Wrzesień jeszcze może być ładny, w październiku też może jeszcze czasami rowerem pojeżdżę, ale na listopad już nie liczę.

  45. Nie wiem, czy zauważyliście, że jak zablokowana była W cyrkulacja strefowa to mieliśmy sporo gorąco-upalnych dni ciurkiem (w wersji parno-konwekcyjnej lub suchej), albo dla odmiany dużo opadów w części Polski (i tylko kilka dni chłodów po 21.06).
    Natomiast jak mamy wyraźniejszą strefówkę, to przy składowej N chłodniejsze są zwłaszcza noce, a przy S robi się nadal jeszcze upalnie. I takich upalnych krótkich epizodów nie brakowało nam zarówno w czerwcu (np. ok. 09-10.06, czy 21.06), lipcu (np. ok. 05.07) i teraz w sierpniu (ostatnio 20.08 i obecnie).

    Dzisiaj (23.08) mieliśmy ciekawy dzień, bo poranek na N/E przyniósł Tmin 7/10°C, a popołudnie na S/W Tmax 30/34°C. Przed nami bardzo ciepła noc w niemalże całym kraju, a jutro dzień upalny (i docelowo burzowy) głównie we E części Polski. Anomalia za 23-24.08 przekroczy pewnie +5K, aby w niedzielę 26.08 przejściowo być ujemna. I coraz więcej wskazuje na to, że (podobnie jak 11.08) będzie to przejściowe odczuwalne ochłodzenie i pogorszenie aury, bo jeszcze w ostatnich dniach sierpnia (od 27-28.08) powróci sucha i umiarkowanie ciepła lub gorąca wersja lata.

    1. Nadmienię jeszcze, że na TP straszą niezmiernie już w samym tytule: „Wraca upał, ale na krótko, bo po gwałtownych burzach czeka nas potężne ochłodzenie”

      A tymczasem będzie to ponownie 1-2 dniowy przerywnik z temperaturą nieco poniżej normy i opadami (potrzebnymi!), po którym dość szybko powrócą cieplejsze i suche dni.

      1. trzeba poczekać do poniedziałku, bo wiadomo, że od pon czeka nas raczej wyżowa pogoda, ale pytanie w którym kierunku powędruje to w drugiej połowie przyszłego tygodnia – czy do klimatów gorąco-upalnych czy do chłodu… ja się cieszę że tylko jeden dzień chłodny tak naprawdę będzie, bo przy 21-22 stopniach i słońcu od poniedziałku to będzie przyjemnie

        1. Ludzie No opanujcie sie, sierpień sie kończy a wy dalej myślicie o jakichś upałach? Zwłaszcza, ze ich nie ma w prognozach? ;)
          Adek ma racje, 21-22 i słońce to aura która zadowoli kazdego :)

          1. jeśli upał się zdarzy (co jest możliwe) to raczej na zachodzie-południu kraju… i to może 1, góra 2 dni… o ile sprawdzą się prognozy, bo szansa na to jest w przyszłym tygodniu, ale to dopiero pierwsza odsłona z taką prognozą…

    2. @lucas
      Nie rozumiem co Ty piszesz z ta gorącą wersja lata. Bo po 3-4 chłodniejszych dniach rzeczywiście od środy-czwartku pojawi sie epizod z temperaturami do 25 stopni, faktycznie w końcówce sierpnia jest to powyżej normy, ale nie nazywałbym tego „gorącem”.
      Ciagle nie wiem jak Ty sobie wyobrażasz poniedziałek czy wtorek powyżej normy…
      wkraczamy w okres roku gdzie wszelkie gorąco bedzie juz taka sama anomalia jak upał na początku sierpnia. I nawet dni powyżej normy nie sa od razu „gorące”.
      Na pewno od soboty nastąpi mocne zejście o kolejny próg, tak jak miało to miejsce 11.08.

      1. O „epizod z temperaturami do 25 stopni”. A skąd wiesz czy jeszcze w tym roku temperatura nie przekroczy 25 stopni i nie zbliży się do ok. 30 stopni?

          1. No cóż w takim przypadku zawsze odpowiadam punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      2. @kmroz
        Nie wiem, jakie Ty oglądasz prognozy. Piszesz o epizodzie z temperaturami do 25*C, a tymczasem nawet u mnie na północy wczoraj i dziś temperatura przekroczyła 25*C, a na południu zapewne jest cieplej. Zaklinasz rzeczywistość.

        1. Już w prognozach 27 stopni na początek września, w praktyce można się nastawiać na 30. Ja mam tylko nadzieję że we wrześniu temperatura zbyt często nie będzie przekraczać 28, bo swoje marzenia o TMax w okolicach 23-25 to już sobie schowałem.

          1. Owszem marze o temperaturach 23-25 we wrześniu, ale obawiam sie ze coraz cześciej bedzie juz ponizej 20 stopni.

        2. Chyba kiedyś już to pisałam. Do „prognoz” kmroza należy dodać średnio 3-5stC- i wtedy się sprawdzi „na bank” ;-)
          A kiedy zaczyna pisać, że „obawia sie o chłody”, to szykować stroje kąpielowe i lekkie ciuchy.

          1. Do “prognoz” kmroza należy dodać średnio 3-5stC- i wtedy się sprawdzi na bank”
            @Dorka
            Nie zawsze tak jest. Nie do końca masz rację. To wszystko zależy od usłonecznienia adwekcji masy powietrza czy obecności chmur na niebie.
            Czasem deszczowe chnury mogą zrobić psikusa i pojawić się w godzinach przedpołudniowych co znacząco ograniczy wzrost temperatury i może nie być dnia upalnego.

          2. No to faktycznie się ochłodzi, bo teraz jest tak gorąco, że nawet w lekkich ciuchach ciężko wytrzymać ;-)

            A tak na poważnie to od dobrego miesiąca chodzę po domu w samych gaciach, nie jestem w stanie nałożyć nawet koszuli na krótki rękaw. Ubieram się tylko do wyjścia z domu :-)

          3. Nie, po prostu jak kmroz pisze że idzie ochłodzenie i koniec gorąca a potem okazuje się że ochłodzenie trwa 1-2 dni a potem wraca takie samo gorąco lub minimalnie mniejsze, to on twierdzi że 1) przecież się ochłodziło tak jak przewidywał (co z tego że na dzień a nie na tydzień) 2) nawet jakby było 28-30 stopni cały czas to napisze że przecież wcześniej było jeszcze cieplej :) Daj spokój.

          4. @dorka
            Spokojnie. Juz nie długo i twoje przewidywania sie zaczną sprawdzać, ze temperatury 25 stopni bedą trudne do osiągnięcia ;)
            Powiem wiecej przez najbliższe 7-8 miesięcy bedą one miały bardzo wysoka sprawdzalnosc.

    3. jutro u mnie na NE nie zdziwię się jak będzie 31-32 stopnie… coś podobnego było 14 sierpnia, przed frontem bardzo szybko zrobił się duży upał… a z tego co widać to było cieplej dzisiaj niż zapowiadali ;)

  46. Dzisiaj aż w 5 miejscach było 34 stopni (Wrocław, Opole, Słubice, Wieluń i Legnica). Są to najwyższa tmax w III dekadzie sierpnia od 3 lat (czyli od sierpnia 2015), w III dekadach sierpnia 2016 i 2017 było „tylko” 32-33*C.
    U mnie było dzisiaj „chłodniej” 29*C ale lampa na bezchmurnym niebie (może z ławicą chmur Cirrus) mocno grzała.

    1. Zielona Góra, również przez suszę bardzo mocno się nagrzewa (dzisiaj 32.8 C – stacja ma jednak takie położenie, że t.max są zwykle ok. 1 do nawet 2 stopni niższe niż w Słubicach, czy Legnicy) . W mojej części miasta gdyby zainstalować stację spokojnie odnotowanoby 34

    2. Warto przy tym zwrócić uwagę na b. wysoką amplitudę dobową w Szczecinie – 22,7*C (Tmax 31,8 Tmin 9,1). Tak wysokie amplitudy rzadko zdarzają się nawet w Jeleniej Górze.

      1. @chochlik
        Z tego co pamiętam pod koniec sierpnia 2015 też była ta wysoka dobowa amplituda powietrza. W Kozienicach była tmin 6°C a tmax aż 32°C czyli aż 26 stopni różnicy.

  47. Dzisiaj było prawie tak gorąco jak 9 sierpnia (wtedy 33,0 dzisiaj 32,2) a jednak przez znacznie niższą wilgotność powietrza odczucie tego upału było zupełnie inne. No i przyzwyczajenie też robi swoje, bo sierpień póki co jest wybitnie ciepły. Od ponad miesiąca jest w zasadzie non stop gorąco, w porywach upalnie.

    Teraz już prawie 23:00 a temp u mnie 24,5C, w mieszkaniu 26,8. W dzień czujnik nagrzał się do prawie 60*C jak słońce waliło na balkonie do południa i taki mam tmax zapisany :)

    Takiej pory ciepłej to już dawno nie było, o ile w ogóle. Ale mimo wszystko ma ona sens, dzięki ciągłym dodatnim anomaliom nie został zaburzony porządek jeśli chodzi o pory roku. Bo na przykład lipiec zimniejszy od maja i niewiele cieplejszy od kwietnia (jak np. 2000 albo 2011) byłby odbierany co najmniej dziwnie. A tak od kwietnia było ciepło i temperatura rosła cały czas, aż osiągnęła maximum w okresie 20.07 – 10.08. Co zbiega się z maximum w normie wieloletniej. A teraz zacznie się ochładzać, w przyszłym tygodniu będzie pogodnie ale w dzień już tylko 20-25 stopni a nie ponad 30. Nocami zacznie robić się zimno już na większym obszarze kraju, a nie tylko na Podlasiu. Jakby jeszcze wrzesień był ciepły to byśmy mieli pierwsze w historii 6-miesięczne lato. Jeszcze dłuższe niż imponująco długie lato 2016, które zaczęło się bardzo ciepłym majem i skończyło wyjątkowo ciepłym wrześniem. Takie coś to jest super w przeciwieństwie do zanikającej zimy, która powoduje że jesień zlewa się z przedzimiem i przedwiośniem, dając nawet 5-6 miesięcy aury jesiennej różnego typu.

    1. Ja jestem bardzo zaskoczony tegoroczną wiosną i latem. Ale czy bardziej wiosną czy latem to chyba jednak latem… bo taka wiosna jak w tym roku miała prawo nam się zdarzyć – w ostatnich latach nie oszukujmy się – było bez szału. Jakieś prawdopodobieństwo może było, że może w tym roku wiosna będzie rekordowa. Przez to, że wiosna była bardzo ciepła i sucha to przewidywałem, że lato będzie do d… a tutaj kolejna niespodzianka, bo mieliśmy tylko dwa większe ochłodzenia (te lipcowe to jednak rekordowe, bo 11 stopni za dnia to za mojego życia się nie zdarzyło), a tak poza tym to klimaty tylko gorąco-upalne. W Białymstoku od 18 lipca do 5 sierpnia temp. maksymalna ani razu nie spadła poniżej 25 stopni, co w ostatnich latach rzadko się zdarzało. Co do opadów to plus, że dzięki tym dwóm ochłodzeniom roślinność odżyła, bo dzisiaj możliwe że na drzewach nie byłoby liści. Tak wyschniętych trawników to ja od 2006 roku chyba nie widziałem…i to w czerwcu. Jestem pozytywnie zaskoczony wiosną i latem i marzę żeby tak było co roku, ale wiem że to mało realne. Teraz kompletnie nie wiem jaka będzie jesień i zima, żadnego przeczucia nawet nie mam i nie próbuję typować. Może w tym roku dostaniemy w końcu od sezonu 2012/13 porządną zimę ze śniegiem i mrozem.

      1. No i pomimo, że w tym roku lato można powiedzieć że trwało od kwietnia to za szybko zleciało, naprawdę ;-) człowiek korzystał jak tylko mógł i może dlatego… szkoda trochę, że to już końcówka :( i tu już nie chodzi o pogodę, ale o długość dnia, wysokość słońca itp.

      2. Co roku taka wiosna i lato przy zachowaniu średnich jesieni i zimy to przeskok średniej temperatury rocznej o 0,5-1 stopień w górę , czyli ostre przyspieszenie AGW. Ja tego nie oczekuje. Mnie wystarczy czerwiec z średnią 17, lipiec 19C a sierpień 18,5C dla Katowic i na tym niech się zatrzyma ocieplenie klimatu . Zimy to mogą nawet o 1 C się ochłodzić, jak dla mnie.

  48. https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-08-23&rodzaj=da&wmoid=12560&dni=23&ord=asc
    Taki był sierpień 18 do wczoraj w Katowicach, link powyżej .
    Średnia temperatura sierpnia 18 za 23 dni wyniosła 22 st.C przy średniej za cały miesiąc 17,9st.C (ref.1981-2010)
    Suma opadów za 23 dni wyniosła 9,1mm przy średniej sumie opadów w sierpniu w Katowicach 78mm (ref.1981-2010) Średnie sierpnia w Katowicach z poprzednich trzech lat: 2015 śr.t. 22st.C ; suma opadów 15,3mm !!!
    2016 śr.t. 17,6st.C ; suma opadów 67,9 mm
    2017 śr.t. 19,9 st.C ; suma opadów 53,1 mm !
    Do końca miesiąca sierpnia 18 średnia znacznie się obniży ,ale wyniesie co najmniej 19,5 st. C w Katowicach, suma opadów na pewno wzrośnie o 10-do 100mm. Takie moje wróżby.

    1. NA podstawie danych o sumach opadów ,średnich sumach oraz danych o opadach do 23 .08.18 w Katowicach trochę wróżb na przyszłe ponad cztery miesiące . Dane ,,analizowane” : https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=prcp&max_empty=0
      od początku roku do 23 .08. 2018 w Katowicach spadło tylko 332mm wody. Średnia suma opadów rocznych (ref.1981-2010) to 722mm a najmniejsza suma opadów rocznych to 489 mm (rok 2015). Zakładam na 90 procent ,że w roku 2018 suma opadów nie będzie niższa od 489mm i nie przekroczy 722mm.Spadnie prawdopodobnie do końca roku od 157 mm do 390mm wody, a typując dokładniej około 300mm ,czyli za cały rok około 630mm. Wyraźnie poniżej średniej wynoszącej 722mm. Takie ,,wróżby” opadowe bo o temperaturze po ,,nienormalnych” prawie 5 miesiącach nie chce mi się myśleć.

    2. Nie ma praktycznie żadnych szans, by średnia sierpnia u Ciebie spadła poniżej 20C (o 19,5 nie wspominając). Nawet gdyby średnia ostatniego tygodnia wyniosła w Katowicach zaledwie 14 stopni (czego nie przewidują zdaje się żadne prognozy) to i tak miesiąc będzie miał średnią ponad 20C.

  49. Piękna noc dzisiaj w Polsce, niejako zwieńczająca to powoli mijające, ale za to nadzwyczaj udane lato. Jest po godz 23, a na termometrze wciąż 25 stopni, z lekkim wiatrem z południa. Wielka szkoda jedynie, że to czwartek, a nie sobota, bo bez wzięcia urlopu raczej nie da się całej nocy przesiedzieć.

    1. Sam sobie udzieliłeś odpowiedzi w ostatnim zdaniu. Są tak wspaniałe noce z takimi temperaturami że aż trzeba brać urlopy by normalnie funkcjonować. Proponuję też zapytać rolników, czy to lato i wiosna były dla nich nadzwyczaj udane.

      1. Radomir W, on nie musi o to pytać rolników- przekona się po cenach w spożywczym, szybciutko, jak bardzo udane były wiosna i lato w tym roku.

        1. Zboża, ziemniaki, trawy (pasza) marnie a wielu miejscach Polski klęska suszy. Owoców za to bardzo duży urodzaj.. Pieczywo i mięso na pewno zdrożeje.

          1. Wydaje mi się, że mleko już zdrożało, a pochodna mleka to b. wiele produktów. Ale być może się mylę i wszystko stanieje ;-)

            A nawet jeśli podrożeje, to cóż to za cena, za tak przepiękne lato?
            Oby zawsze tak było, a najlepiej cieplej, bo w lipcu był koszmarny okres niewyobrażalnego i trudnego do wytrzymania zimna.

          2. Powinni napisać, że strasznie materialnie i przyziemnie podchodzimy do życia hehehe. A czymże jest droga żywność i upadek rolnictwa, skoro można zmagazynować witaminę D na ciemne (??????), jesienno-zimowe miesiące.

          3. @oliver57 – to o czym piszesz wielu i tak nie przekona. Ważne, że mają pełne żołądki, mogą upiec kiełbaski na grillu i popić napojem Zbyszko 3. cytryny oraz wrzucić selfie z tłustym brzuszkiem na FB. Susza wykańcza wiele roślin, zwierzęta też mają ciężko. Ale po co o tym myśleć i mówić. Ważne, że im jest dobrze.
            Ps. Mam nadzieję, że w końcu przyjdą dla nas lepsze dni, tzn. z umiarkowanymi temperaturami do 22 stopni C i wystarczającymi opadami na wysyp grzybów. Pozdrawiam. ;)

        2. Póki co w cenie warzyw nie zauważyłem żadnej różnicy. Owoce są tańsze niż w zeszłym roku i smaczniejsze, dzięki dużej ilości Słońca. Ceny rynku zboża nie reguluje rynek lokalny, lecz globalny. Ceny mięsa średnio mnie interesują, bo niewiele go jest w mojej diecie.

        3. No ale zobacz Dorka – dałaś radę. Lato się już kończy. Też chciałbym aby było na razie tylko wyjątkiem i następne lata były chłodniejsze, ale teraz sobie myślę – tyle się narzekało, a to już prawie koniec. I tyle miesięcy przed nami…
          PS. Mimo wszystko polecam Ci przez ten długi czas jaki pozostał do maja/czerwca poszukać jakichś rozwiązań, które pomogą Ci przeżyć kolejne lata w większym komforcie. Może jeszcze polubisz ciepłą porę roku :)

          1. No wlasnie nie dała rady, o czym pisałem tydzien temu. Psychicznie ją to zniszczyło i nie odróżnia juz upałów od normalnego lata z temperaturą około 25 stopni. Teraz każdy dzień powyżej 20 stopni we wrześniu bedzie dla niej koszmarem, bo to przecież „powyżej normy”.

          2. Przeciwnie, bardzo polubiłam tę przepiękną, słoneczną aurę- i niezwykle cieszy mnie to, ze co najmniej do końca września przedłuży nam się to cudowne lato.
            Doszłam do wniosku, że faktycznie gorąc i pełna lampa- to jest to, czego człowiekowi brakuje do pełni szczęścia.
            Lektura tego bloga- jest bardzo pouczająca ;-)

          3. @PiotrNS
            W dobie postępującego ocieplania Twoje ostatnie zdanie odbieram jako żart. Takie osoby jak Dorka czy ja żeby polubiły porę ciepłą, to musiałoby nastąpić przynajmniej minimalne odchodzenie klimatu.

          4. Sorry, nie odchodzenie tylko ochłodzenie. Chyba włącza mi się jakaś autokorekta, bo już w kilku postach wyskoczyły mi takie „kwiatki” :-D

          5. @FKS
            musi minąć jeszcze wiele lat zanim pora ciepła będzie mniej przyjemna od pory chłodnej.
            Pomijając fakt zbyt dużej ilości dni powyżej 25 stopni (średnio 50-60, czasem jak w tym roku więcej), pozostaje kwestia liczby dni poniżej 10 stopni w porze chłodnej, która jest wciąż olbrzymia, a także usłonecznienia, które w porze chłodnej jest w naszym klimacie żenujące oraz długości dnia. Do tego niskie (niemal zerowe) parowanie w porze chłodnej często oznacza, że bez kaloszy się na spacer nie wybierzesz (chyba, że jest mróz, ale wtedy spacer też nie jest za przyjemny).
            Rok 2014, na upartego można powiedzieć, że pora ciepła była od połowy marca do 20.10 (a tzw pora słoneczna od początku lutego do połowy listopada), a gorące lato ograniczyło się do okresu 1.07-10.08, poza tym okresem rzadko kiedy było nawet te 25. Taki rok był w moim odczuciu i wielu innych najbliższy ideału <3

        4. Dorka i reszta, w ubiegłym roku były dużo droższe ceny owoców i warzyw, było to skutkiem silnego ochłodzenia, w tym przymrozków w II połowie kwietnia i na przełomie I i II dekady maja. I bardzo mokrej wiosny 2017. Najbardziej to odczuli rolnicy ze wschodniej połowy kraju. W tym roku jest susza, ale głównie na zachodzie kraju. Rok temu było dużo gorzej, jeśli chodzi o ceny. W ostatnich latach coraz częściej słyszę o suszy w okresach letnich. Także 2018 rok nie jest wyjątkiem. Podobnie było w 2015 roku czy 2006. Co roku słyszę, że jest susza. Tak jak co roku słyszę, że następna zima ma być zimą stulecia. Ja jako mieszkaniec południowego Mazowsza i student w Krakowie nie narzekam na suszę. Owszem, drzewa są lekko wysuszone, ale od niedawna i nie w takim stopniu jak na zachodzie. Zatem jeśli chodzi o suszę, to ona nie występuje w skali ogólnokrajowej. Wszystko na to wskazuje, że po nadchodzącym weekendzie będzie jeszcze większa różnica w opadach między wschodem a zachodem. Wschód powinien być dość wilgotny a zachód dalej dość suchy. A tak nawiasem mówiąc, jaki jest wpływ suszy na ceny mięsa? Bo ja tu nie widzę dużego wpływu…

      2. By normalnie funkcjonować

        Jak doszedłeś do takiej konkluzji? Chodziło o to, by ją maksymalnie wykorzystać, np. siedząc ze znajomymi przy grillu, wybrać się gdzieś pod namiot albo choćby przeleżeć na kocu z dziewczyną, patrząc w gwiazdy ;-) Tak ciepła noc daje całe multum możliwości.

        1. Jak będzie więcej takich nocy i ludzie tak zaczną brać urlopy by z nich w pełni korzystać, to może dobijemy jakością i tempem pracy do Arabów i Afrykanów albo chociaż do Greków. Bywałem w tych krajach to widziałem, jaka tam chęć do pracy jest – swoją drogą ciekawe czemu, przecież mają ulubione przez Polaków słoneczko i ciepełko więc powinny zasuwać jak małe parowoziki. Przy takim tempie pracy, to raczej nie dogonimy Europy Zachodniej pod względem poziomu rozwoju i jakości życia.

          1. Pozostaje pytanie czy mówimy o realnym czasie pracy czy o odsiadywaniu w pracy 40 godzin tygodniowo, podczas których jakieś 40-50% tego odsiadywania jest wykorzystywana na obowiązki służbowe. Bo tak to wygląda w większości miejsc pracy, oczywiście są wyjątki.

          2. @Radomir
            Pracowałem kiedyś przez pewien czas z Brytyjczykami w biurze. Przerwa na papieros co godzinę, obowiązkowe obgadywanie meczów piłki albo rugby. W piątek z pracy wychodzili przed 15, bo o 16 musieli być już w pubach. Do pracy w weekend nie przyszliby nigdy , choćby dawało im się 300% dziennej pensji. Jak jest w innych państwach tego nie wiem, bo tam nie pracowałem. Gdyby nie miliony imigrantów to brytyjski rynek pracy załamałby się w miesiąc, góra 2. I to z gigantycznym hukiem.

          3. Wspieram dość duża brytyjska firmę, znaną z silników lotniczych. I dzień pracy maja tam zwykle standard 8,5h, za to jakieś wyższe stanowiska często dymaja po 10 i jescze z domu jadą po pracy. W polskich korpach ci co zarabiają po 15 tysięcy to też raczej życia nie mają tylko ciągła robota i w pracy i w domu. Takie korpo szczury pracoholiki. Wchodzi im to w krew potem i nie chcą przestać mimo że kasy maja jak lodu i by mogli ten zapieprz zamienić na 7000 miesięcznie ale za to luz blus i dużo wolnego czasu. Ale nie chcą.

            8h i fajrant to w zwykłych pracach. Pamiętajcie że tam w tych pracach za 15k pracują często osoby które mają to w małym palcu, od podstawówki czytali poradniki c++ i teraz koduja całymi dniami. Inna mentalność niż dziad praca za 2000 do której chodzisz tylko po to by mieć co zrec.

    2. U mnie na termometrze tmin 22 stopnie ale nie było źle. W mieszkaniu tmin 23 z hakiem. Pamiętam noce że poniżej 26 nie chciało w chacie spasc. Wtedy na dworze musiało być z 24-25.

  50. Uaktualnione temperatury maksymalne z wczoraj:
    Dobrogoszcz (dolnośląskie) 34.3
    Legnica 34.0
    Opole 34.0
    Wrocław 33.9
    Słubice 33.9
    Wieluń 33.5
    Racibórz 33.4
    Jelenia Góra 33.0
    Leszno 33.0

    Anomalia wczorajszego dnia wyniosła aż +4,67K. Obstawiałem dużo niższą anomalię ze względu na chłodną noc na północy. Jednak Tmaxy na zachodzie i południu skutecznie podwyższyły wczorajszą anomalię. Anomalia miesiąca do wczorajszego dnia podskoczyła do +3,23K. Dziś już anomalia powinna być lekko niższa, temperatura dobowa podobna do tej z 14 sierpnia. Swoją drogą dzisiejsza noc była bardzo ciepła na zachodzie i południu – w Bielsku-Białej odnotowano 20.9 a w Zielonej Górze 20.0. Jak na 24 sierpnia to naprawdę ekstremalna noc.

    1. Dziś anomalia może być jeszcze wyższa, bo upały, które były wczoraj na zachodzie przeniosą się na wschód, natomiast anomalię podwyższę temperatury nocne – na wielu stacjach najwyższe Tmin od 2015 roku. Np. w Opolu Tmin 21,5C, w Kaliszu 21,2C, w Łodzi 20,8C.

    2. Pamiętajmy, że temperatury nocne stanowią aż 3/8 średniej dobowej (00,03 oraz 06UTC). Latem pomiar z 06UTC można tylko umownie nazwać „nocnym”, ale jako, że podczas niego mierzymy Tmin to również ten termin do tego miana zaliczam.

  51. Jeśli sie nie mylę to jeszcze wczoraj model gfs prognozował chłodniejszą końcówkę sierpnia i początek września a dziś już widać powrót gorąco/ lekko upalnej pogody w samej końcówce sierpnia i na początku września. Jakby tego było mało to jeszcze jutro widzi 30 stopni na SE a dziś miał być ostatni upalny dzień na terenie Polski. Tym samym sugerując się prognozami wydłuży nam się czas gorąco/upalnej pogody w samym sierpniu-anomalia dodatnia tego miesiąca będzie wyższa niż prognozwana tu dzień, 2 dni temu. Jedynym d niem z bardzo dużą anomalią ujemną ma być niedziela. W pozostałe dni licząc od jutra do 29 sierpnia (z pominięciem niedzieli) anomalie będą pewnie w okolicach normy lub niezbyt dużo poniżej niej ( jeszcze poniedziałek może mieć dość sporą ale nie tak dużą jak niedziela). Ostatnie 2 dni sierpnia mogą być znów powyżej normy. Czy letnia pogoda wydłuży się na kolejny miesiąc na to trzeba poczekać, jednak już dziesiejsze prognozy wskazują na symboliczne 30 stopni już na początku kolejnego miesiąca

    1. Ale to tylko GFS Pana Djakowa z tej strony takie rzeczy pokazuje. Nie pierwszy raz w tym roku i po raz kolejny się to pewnie nie sprawdzi. Tydzień temu GFS z tej strony prognozował nieprzerwaną falę upałów i temperatur rzędu 28-29 stopni dzień w dzień na ten tydzień dla Wwy.

  52. Tak sobie spojrzałem na ilość dni upalnych w 2015 i policzyłem dni upalne z ogimetu w tym roku i widzę że niektóre miasta na zachodzie Polski zbliżają się z ilością dni upalnych do 2015 -tam jest już ponad 3 tygodnie z upałem. W Słubicach do tej pory 27 dni z upałem we Wrocławiu 25 dni w Poznaniu 22 dni z upałem w Legnicy 21 dni z upałem.

    1. Słubice i Wrocław mają szansę pobić swój rekord z 2015 jeżeli by się sprawdziły obecne fusy że upał wróci tam 30 sierpnia i pojawiłby się wrzesień ala 2016.

    2. Wszystkie te nasze stacje bije i tak norweska stacja w Gulsvik, która w tym roku zanotowała 30 dni upalnych. Stacja położona prawie 800 km na północ od Szczecina.

      1. @chochlik
        A jak w Norwegii jest definiowany upał? Tak samo ja u nas (tmax większa bądź równa 30°C) czy jest jakiś inny zakres?

          1. @chochlik

            Nie ma w tym nic oczywistego. My stosujemy definicję niemiecką, a np,. Finlandia o 5 stopni niższą. Inne kraje w ogóle nie mają ustalonej definicji upału (np. kraje angielskojęzyczne).

          2. Poszukałem i znalazłem. Tu jest to opisane (po norwesku)”

            https://www.yr.no/artikkel/63-ar-gammal-troperekord-knust-1.14127502

            Otóż w Norwegii dzień z Tmax 20 C to „dzień letni”, z 25 C to „dzień ze środka lata”, a z 30 C to „dzień tropikalny” [1]. W dodatku jest tam wspomniane, że to nowe definicje „ny definisjon”. Czyli oni postanowili niedawno zastosować kilka stopni upału, co moim zdaniem ma sens.

            [1] Norweski podobnie jak inne języki germańskie nie ma w ogóle słowa upał. Przez to u nas dawniej mówiono o „dniach upalnych”, a nie „upałach”, bo tak ktoś przetłumaczył niemieckie Heißer Tag (gorący dzień).

          1. I z dużo krótszymi nocami, a w skrajnych wypadkach nawet ich brakiem (dzień polarny). To tylko pokazuje patologie tegorocznego lata, w którym upały wystąpiły tam, gdzie nie powinny i gdzie nie pasują. Nie chciałbym się przekonywać na własnej skórze, jak to jest, próbować zasnąć przy temp. 30*C i palącym (prawie) całą dobę słońcu.

          1. @ArcticHace
            Czytam regularnie yr,no i zarówno dni upalne jak i tropikalne noce definiują takimi samymi progami jak u nas, czyli 30C dla Tmax i 20C dla Tmin.
            translate.google.com/translate?sl=auto&tl=en&js=y&prev=_t&hl=pl&ie=UTF-8&u=https%3A%2F%2Fwww.yr.no%2Fartikkel%2F63-ar-gammal-troperekord-knust-1.14127502&edit-text=
            Jak historycznie nie mieli? Do tego roku dotychczasowy rekord w ilości dni upalnych w jednym roku wynosił 20 i został zanotowany w 1901 roku w Oslo (18 dni upalnych w lipcu i 2 w sierpniu). Absolutny rekord Tmax w Norwegii to 35,6*C.

          2. @chochlik

            Zobacz co napisałem przed chwilą. U nich teraz 30 C to „dzień tropikalny”, trzecia najwyższa forma upału tam rozróżniana (niższe to „dzień letni”20 C i „dzień środka lata” 25 C).

          3. @ArticHaze
            Tak, czytałem Twoje wyjaśnienia powyżej i potwierdzam je, jednak nie stoją one w sprzeczności z tym co napisałem wcześniej.

          4. Trzeba po prostu uważać aby próg o tej samej temperaturze nie koniecznie uważać za to samo. U nas jest to jedyna magiczna granica „upału”, a u nich jest to element klasyfikacji temperatur co 5 stopni (w dodatku mało rozpoznawalny nawet przez Norwegów). To nie to samo.

          5. U nas w polskiej meteorologii też mamy przecież podobne klasyfikacje : Tmax>=30C to dzień upalny (dodatkowo różnicowany w III stopniowej skali przez IMGW), Tmax>=25C to dzień gorący, a Tavg>=15C to dzień letni. Bardzo zbliżona klasyfikacja do tej norweskiej. AA że u nas upały zdarzają się częściej to i częściej się o nich mówi.

          6. @chochlik

            Daj źródło. Nie to, że nie wierzę, ze takie istnieje ale nie sądzę, że jest powszechnie znane. Np. „Słownik tematyczny” IMGW rozróżnia „upał” (uwaga, wcale nie „dzień upalny” czyli to unowocześnili) z temperaturą maksymalną powyżej 30 C i „gorąco” miedzy 25 i 30 C. A gdzie trzeci stopień?

            Zresztą kto to używa w tej formie?

      2. No tak,ale jest tam ekstremalnie sucho-dobowa wilgotność 30-50%, coś nieprawdopodobnego… Jakby mieli taką wilgotność co u nas to dni upalnych byłoby 10 razy mniej.

      3. @chochlik
        Byłbym ostrożny w ekscytowaniu się liczbami dni upalnych i Tmax niektórych stacji norweskich, które mogą być położone w zawietrznych, nasłonecznionych dolinach. Aby ich wartości właściwie porównać np. z warszawskimi, to zamiast omiatanej wiatrem stacji Okęcie należałoby wybrać dla naszej stolicy inną, położoną w zacisznym miejscu. Podejrzewam, że wzmiankowane stacje norweskie mogłyby mieć wtedy spory kłopot z biciem warszawskich (i innych polskich) parametrów ciepła.

          1. Podtrzymuję to, co napisałem. Leżące niemal na tej samej szerokości geograficznej, ale na zachód nad Morzem Północnym Bergen miało w lipcu tylko 2 dni upalne, w dodatku tam były to jedyne dni w lipcu z Tmax ≥ 25,0°C. Moim zdaniem, tej olbrzymiej różnicy z Gulsvik nie tłumaczy tylko położenie Bergen nad chłodnym morzem; drugim, bardzo istotnym czynnikiem „dogrzewającym” Gulsvik jest obecność między nim a Bergen pasm górskich, sięgających 2000 m npm, przy właściwej cyrkulacji potęgujących osiadanie, osuszanie i ogrzewanie powietrza w rejonie takiej stacji, jak Gulsvik. Nieco podobnie jest np. w Kamloops w Kanadzie, położonym w zawietrznej dolinie chronionej górami od chłodzącego wpływu Pacyfiku.
            Oczywiście to nie zmienia faktu, że tegoroczne lato w ogóle było w Skandynawii skrajnie ciepłe.

          2. @Ben Wwa
            Absolutnie się z Tobą nie zgadzam.
            Po pierwsze:
            Zobacz sobie na ogimecie 01376: Gulsvik. Popatrz na prędkość wiatru. Prędkość wiatru w porywach przekraczała nawet 8m/s i nie przeszkodziło to w zanotowaniu tmax>30c. Warszawa Filtry jest dla mnie o wiele mniej wiarygodna jak pomiary w tym norweskim miasteczku/wsi. Ponadto zapominasz, że Warszawa jest metropolią, a mimo to zrobiła niższą średnią jak norweska wioska ze stacją gdzieś na łące na 60 stopniu szerokości północnej (hahaha) daleko od jakiejkolwiek urbanizacji. A tyle się naczytałem o tych piekielnych warszawskich upałach.

            Po drugie:
            Bergen to zupełnie inny, atlantycki klimat. Nie ma co porównywać.
            Oslo miało średnią lipca 22.3c. Też napiszesz, że to uwarunkowania lokalne? Tam po prostu było cieplej jak w Warszawie i koniec kropka. Warszawa miała średnią na poziomie Helsinek, Rygi czy Geteborga. Nawet Londyn miał ponad 22c.

            Przykładowe wartości średniej temperatury powietrza za lipiec:
            Malta Airport 26.9
            Valencia 26.8
            Napoli 26.8
            ?stanbul 26.7
            Barcelona 26.5
            Palma de Mallorca 26.4
            Firenze 26.1
            Palermo 25.9
            Madrid 25.8
            Roma 25.6
            Nice 25.5
            Sevilla 25.3
            Milano Malpenso 25
            Venezia 25
            Toulouse 24.2
            Lyon 24
            Sta. Cruz De Tenerife 24
            A?roport Paris Orly 23.6
            Bordeaux 23.3
            Frankfurt 23.2
            Budapest 22.9
            San Jose 22.9
            Strasbourg 22.8
            Zagreb 22.7
            Gran Canaria Aeropuerto 22.6
            Wien 22.5
            Bratislava 22.5
            Orl?ans 22.4
            Geneve 22.3
            Oslo 22.2
            London 22.2
            Tegucigalpa 22.2
            Berlin 22.1
            Bucuresti 22
            Stockholm 21.8
            K?ln 21.8
            Nantes 21.6
            Leipzig 21.5
            Lisboa 21.4
            Warszawa 21.4
            R?ga 21.4
            Saint-Denis 21.4
            G?teborg 21.3
            Bruxelles 21.3
            Stuttgart 21.3
            Helsinki 21.2
            Zurich 21.2
            Dresden 21.2
            Koebenhavn 21.1
            De Bilt 20.8
            Praha 20.8
            Pozna? 20.8
            Wroc?aw 20.8
            Hannover 20.7
            Tallinn 20.7
            Bremen 20.6
            Ljubljana 20.2
            Hamburg 20.1
            Salzburg 20
            Krak?w 19.9
            Sarajevo 19.7
            Daugavpils 19.7
            Vilnius 19.5
            Nottingham 19.4
            M?nchen-Flughafen 19.3
            Klaip?da 19.3
            La Coru?a 19.2
            Plymouth 19.1
            Brest 18.5
            Trondheim Lufthavn 17.7
            Edinburgh 16.8
            Belfast 16.6
            Dublin 16.6
            Glasgow 16.5
            Aberdeen 16.3

    1. Przyszły tydzień to dominacja „naszego” umiarkowanego lata w wersji suchej (choć już przy słabszym nasłonecznieniu), a i dni gorących od ok. 29-30.08 nie można nadal wykluczyć.

  53. Dzisiaj także w komentarzu synoptyka ICM dużo o sporym ochłodzeniu (pod dniu upalnym w sporej części kraju), załamaniu pogody, itd.
    I w sumie jest to wszystko prawda, co jednak… nie zmienia faktu, że nadal nie ma być to przełom w kierunku częściej/wyraźniej ujemnych anomalii i/lub trwalszej pochmurnej i wilgotnej aury. W prognozach GFS na kolejnych 10 dni nadal mamy średnią anomalię ok. +2K (ref. 1981-2010), a realizacje opadowe za ponownie coraz bardziej suchymi dniami od 27.08.
    Ot, po prostu „klasyczny” 2-dniowy przerywnik od dominacji aury dość/bardzo ciepłej i suchej jaka przeważa podczas tegorocznej pory ciepłej. W zakresie wiarygodnego skillu nada brak „załamania” na miarę chociażby tego z 01.09 ub.r.

    1. mnie zaczyna wkurzać to, że robią z tego ochłodzenia jakby z lata miała się zrobić od razu zima… te ochłodzenie tak naprawdę potrwa jeden dzień, w niektórych regionach góra dwa dni, a potem powrót lata… coś podobnego miało miejsce 2 tyg. temu w weekend… mamy już koniec sierpnia i temp. 22-26 stopni i słońce myślę, że to co najlepsze co może się nam trafić

    1. @oliver57 – we Wrocławiu były dwa burzowe bąki i 10 minut ulewy. Teraz mamy duchotę, chociaż może jeszcze napada szklanka H2O na metr kwadratowy… ;)

        1. No wreszcie porzadniejszy opad. Daleko to do zaspokojenia potrzeba ale od razu rowlinnosc odzyla I nie balem sie pojac do lasu. TeraZcze cos pokropilo. Gorzej ze w najblizsze dniach deszcz to glownie na wschodIe

  54. Dorka jeszcze niedawno była zdania, że pod koniec sierpnia i we wrześniu gorące dni jej nie przeszkadzają, bo niedobre słońce którego w naszym klimacie jest stanowczo za dużo jest już nisko, a teraz poglądy się zmieniły i trwają obawy przed upałami do października. No cóż, zdaniem Dorki tegoroczne lato zakończy się za dwa miesiące, przyszłoroczne zacznie się w marcu, a w kwietniu 2019 pobijemy ten śmiesznie niski rekord kwietnia 2018. Potem będzie już tylko cieplej.
    Nie mogę się nadziwić temu, że jeszcze pół roku temu Polska była krajem rozpiętym między Karpatami a Morzem Bałtyckim, w którym panował klimat umiarkowany przejściowy, a 8 kwietnia nasza ojczyzna błyskawicznie przeniosła się do strefy podzwrotnikowej. Nie wiedziałem że takie klimatyczne czary-mary są możliwe, ale dzięki Dorce już wiem, że tak :)
    PS. Jeśli ktoś mieszka niedaleko Człuchowa, to byłbym wdzięczny gdyby zapytał się pana Jackowskiego, jakie będzie przyszłoroczne lato nad Bałtykiem, bo nie wiem czy rezerwować wczasy… no chyba że „Tajemnice losu” na Polsacie mają lepszą sprawdzalność?

    1. @PiotrNS – myślę, że gdyby lato było normalne to by jej nie przeszkadzało, ale nie mamy normalnego lata tylko patelnię i suszę od kwietnia z małymi przerywnikami ( nie mówię o „lodowatym i mokrym” wschodzie kraju), co powoduje niechęć do słonecznych dni nawet we wrześniu czy w październiku. Troszkę wyrozumiałości. Każdy inaczej odczuwa pogodę i każdy ma prawo zmienić swoje zapatrywanie na to, co w niej lubi a co nie. Upałów we wrześniu może nie będzie, chociaż potencjał na nie jest, co pokazał np. początek września 2015 roku roku. Wystarczy, że będzie tak, jak w 2016 roku, żeby mieć serdecznie dosyć słonecznej pogody. Oczywiście nie mówię tu o tych, co lubią non stop słoneczną pogodę, bo oni będą w „słońco-wzięci”.

      1. no właśnie dobrze, że nie mówisz o całej Polsce, bo na południu i wschodzie miejscami był czerwiec najpochmurniejszy od 5 lat i lipiec od 7 lat. Co do opadów nie było ich dużo, ale codziennie były gdzieś w Polsce i przez to większość dostawała tylko chmury i duchotę zamiast cennego deszczu. Więc niektórzy mają dosyć przede wszystkim wilgoci – takiej w powietrzu – i dlatego cieszą się ze słonecznego sierpnia.
        Na zachodzie, jest troche inaczej, aczkolwiek i tam słońca nie było jakoś rekordowo dużo.
        Gdybym mógł „ustawić” pogodę, to bym dał taką jak na przyszły tydzień – najpierw intensywne opady, potem kilka ładnych dni z t max 20-22 stopni i t min poniżej 10, później chwilowe ocieplenie i kolejne opady w piątek/sobotę. Tak dla mnie mogłoby całe lato wyglądać… od maja do września.

      2. @Grzybiarz, dzięki- oczywiście, że o to chodzi. Gdyby lato było normalniejsze, a nie 5 miesięcy praktycznie non stop lampy i ciepełka, to oczywiście inaczej bym reagowała na ciepło we wrzesniu, które dawniej zwykle mnie cieszyło. Teraz, od dawna już, po prostu marze o pochmurnych dniach. Z tym, że to marzenie, raczej nieprędko się spełni.

        A jeśli „bawić się” w przewidywania przyszłych pór letnich w PL, to oczywiście, uważam, że absolutnie zmierza to w kierunku dalszego ocieplenia. Po 2015 mieliśmy 2 lata przerwy i znacznie gorszy cały okres wiosenno-letni w tym roku. Na kolejny dużo cieplejszy, być może nie będziemy czekać „aż” 2 lata. Bardzo chciałabym się mylić, ale sądzę, że nie ma szansy, żeby wróciły umiarkowanie ciepłe, zmienne temp i opadowo pory letnie w Polsce. Zresztą, uważam, że wkrótce nie będzie czegoś takiego jak „wiosna”, w takim kształcie jaką, niektórzy być może jeszcze pamiętają;-)
        A czas zweryfikuje to, czy tak będzie, czy nie. Choć dziwnie jestem spokojna, że nie będę się musiała wstydzić tych moich „przewidywań”.

        1. A Ty od miesiąca piszesz o nachodzącym ochłodzeniu (a nawet że 10 sierpnia nadeszło, średnia Tmax po 10 sierpnia wynosi u mnie ponad 28) i to też można uznać za kłamstwo.

        2. @editor
          Anomalia za pierwsza dekadę sierpnia wyniosła +4.59K, za druga +2.19K. Wiec chyba jest różnica i to spora. Wczesniej gorąco powyżej 27 było cały czas przez trzy tygodnie (!), teraz wystąpiło przez 6 dni na dwa tygodnie. Jeśli nie widzisz różnicy, to współczuje.
          Teraz nadchodzi rzecz jasna kolejny etap ochłodzenia, który juz wykluczy całkowicie temperatury 27+ z obiegu.

      3. @Grzybiarz
        Trafiłeś w samo sedno. Tegoroczne ciepło trwa tak uciążliwie długo, że z czasem temperatury, które normalnie byłyby całkiem przyjemne, powodują niechęć. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko ciepłemu przełomowi sierpnia i września, ale po takim długim okresie ciągłego gorąca przyjąłbym z otwartymi ramionami nawet „najbrzydszą” możliwą aurę. Wtedy można szybko dojść do siebie po tych skwarach, a tak to trochę to potrwa. Od połowy lipca moja aktywność jest prawie zerowa i przypomina wegetację. Tym bardziej czekam z utęsknieniem na ochłodzenie, które ma przyjść już jutro. Jutro ma być u mnie poniżej 20 stopni, pierwszy raz od I połowy lipca.

    2. @Piotr NS, niezmiennie zadziwia mnie twoja złośliwość, ale widocznie nie potrafisz inaczej.
      Jednak, jeżeli już musisz uprawiać te złośliwości pod moim adresem, to przynajmniej pisz prawdę. Nie napisałam, że tyle bedzie trwało lato- tylko, że „jeśli dobrze pójdzie”, a to zmienia zasadniczo kontekst wypowiedzi.
      O pobiciu rekordu kwietnia 2018, w 2019- w ogóle nie pisałam nigdzie.
      Jeśli się odnosisz do moich wypowiedzi- to pisz prawdę!.

  55. A mam pytanie do co niektórych- jakby było 20-25°C (typowe polskie lato) non stop od początku czerwca do pierwszych dni września to też byście narzekali że wam „gorąco” i potrzebowali incydentów jesiennych z tmax ok 15°C chmurami i deszczem?

    1. Wtedy nie. Ale tegoroczne lato jest niestety bardzo dalekie od tego, co napisałeś, wręcz o lata świetlne. Temperatury, o których piszesz, były rzadkie i najczęściej były krótkimi przerywnikami w niekończącym się ciągu gorąco-upalnych dni. Dlatego nie dziw się, że niektórzy marzą już o chłodach.

        1. Podałeś dane dla Elbląga, gdzie jest już bardziej odczuwalny ochładzający wpływ morza. Ja mieszkam ok. 90-100 km na południe od Elbląga, bardziej w głębi lądu i było jednak odrobinę cieplej. Poza tym zgoda, że ostatnie 2 tygodnie przyniosły mniej gorących wyskoków. Jednak równe 2 tygodnie temu, 10 sierpnia zakończyła się długa fala upałów, która z krótkimi przerwami trwała od ok. 20 lipca.

          PS. Najbliższe ode mnie stacje meteo to Prabuty i Dobrocin k. Morąga.

          1. Sprawdziłem dane tez dla innych posterunków z północnej Polski (Chojnice, Kętrzyn, przymorskie stacje) i tam jest to samo.
            Tak, zgadza sie, okres 20 lipca- 10 sierpnia był wykańczający, ale dla mnie to juz odległa przeszłość, tak samo jak wczesniej ulewną 2 dekada lipca czy „jesień w lecie” pod koniec czerwca.

          2. Północ Polski, to nie cała Polska. Na Mazoszwu, 10 sierpnia bynajmniej nie zakończył się okres gorący. I nie pisz mi tu o 1-2 dniowych „ochłodzeniach” ( i tak powyżej normy), bo nie jest to zabawne. Jest cały czas za gorąco i praktycznie non stop słońce.

          3. Dobra, proszę Was kończcie te niepotrzebne kłótnie. Jaką mamy gwarancję że tegoroczna jesień znowu nie będzie ponura i/lub zima nie będzie najsroższa od lat? A co jeśli czeka nas chłodna wiosna i długo nie zobaczymy wysokich temperatur? Marzec 2013 i ruchomy miesiąc 11 kwietnia-10 maja 2017 nauczył nas, że wciąż nie możemy tego wykluczać. Co jeżeli jeszcze zatęsknimy za tegorocznym latem (pytanie głównie do Dorki).
            Naprawdę, dzień skraca się w oczach, lato zmierza się ku końcowi, a ja nadal widzę dysputy takie jak 20 lipca albo 1 sierpnia, gdy ochłodzenia nie było widać…

          4. Piotr, ja do lata 2018 nie zatęsknię, nawet gdybym już miała nigdy nie przeżyć lata. Ale moje odczucie może być skrajne, inne osoby mogą myśleć inaczej.
            Nie wiem jaka jest „szansa” na chłodną jesień. W mojej ocenie mała. A wrzesień zaczyna się „klarować” jako kolejny ciepły, suchy i słoneczny…………zatem zobaczymy.

          5. @dorka
            Kobieto, ja tez mieszkam na Mazowszu i jakos zauważyłem roznice po 10 sierpnia i to olbrzymią. Naprawde, tylko dlatego, ze nie chce dostać tutaj bana, powstrzymuje sie od ostrych słów. To co wyczyniasz tutaj przekracza juz wszelkie granice.

          6. U mnie „olbrzymia” różnica o której pisze Kmroz to spadek średniej Tmax z 29,1 (1-10 sierpnia) do 27,3 (11-20 sierpnia). Dorka szkoda w ogóle komentować, niech mu będzie, ochłodziło się, jest cały czas chłodno, w niedzielę 30, w poniedziałek 30, dzisiaj też, przecież wszyscy widzimy że się ochłodziło.

          7. @kmroz
            Posterunki, które wymieniłeś, są ode mnie jeszcze dalej niż Elbląg :-)

            @PiotrNS
            Na pewno nie zatęsknię za tegorocznym latem, no chyba że kolejne sezony będą o wiele gorsze, ale wtedy to chyba zacząłbym się poważnie zastanawiać nad wyprowadzką z tego kraju.

          8. @Editor, może i bym powiedziała „niech mu będzie”, niech sobie wypisuje te bzdety. Ale jest jedno „ale”- nie lubię gdy ktoś, kto cały czas mija się z prawdą i manipuluje, zarzuca mi bez przerwy kłamstwa. Trudno jest tolerować takie zachowanie, i jeszcze pisze o sobie, ze jest taki „prostolinijny”…………..no comments.

          9. @Fan klimatów skandynawskich
            Do Skandynawii tylko się nie wyprowadzaj bo tam lipiec 2018 był cieplejszy od tego z piekielnie gorącej Warszawy, więc nie wiem jak to byś wytrzymał.

          10. @Fan klimatów skandynawskich
            Ochładzający wpływ morza? Mamy koniec sierpnia a nie kwiecień. Temperatura w mieszkaniu zależy głównie od średniej dobowej i mocy promieniowania. Samo tmax nie mówi wszystkiego.
            W okresie 10 – 25 sierpnia Hel miał średnią dobową 19.5c, Elbląg Milejewo 18.6c, Olsztyn 19.0c. Do Olsztyna masz chyba nie tak daleko z tego co pisałeś.

          11. @Marcin
            Nad morzem są wyższe minimalne, ale maksymalne niższe. Przy wybrzeżu po 10 sierpnia sie raczej nie zdarzały, albo sporadycznie zdarzały wzrosty powyżej 25 stopni z tego co widziałem. W Olsztynie jednak było 6 dni powyżej 25 stopni przez ten czas, w tym nawet 1 powyżej 27.

    2. @Zbigniew – no to masz odpowiedź co to od niektórego. Problemem nie są wyłącznie wysokie temperatury. Problemem jest pogodowa skrajność. Lubię kilka upalnych dni z rzędu, pod warunkiem, że później przychodzi ochłodzenie i dobrze popada deszcz. Ale w tym roku tak nie jest. Mamy wielotygodniowy ciąg wysokich temperatur i bardzo skąpe opady. W takiej sytuacji nawet temperatury 20-25 stopni C i duża ilość Słońca jest źle odbierana bo jest po prostu duszno, roślinność wysycha i wszędzie pełno pyłu i kurzu. Przerywniki 2-3 dniowe z incydentami jesiennymi też lubię.

      – Reasumując – lubię pogodę i jej przebieg w normie termicznej i hydrologicznej a nie „psychopatię”, która we Wrocławiu trwa w tym roku od początku kwietnia.

      – Poza tym drogi Zbigniewie – od wielu lat jestem honorowym dawcą krwi i regularnie chodzę do RCKIK we Wrocławiu (kiedyś już o tym pisałem). Widzę, jaka jest frekwencja dawców, kiedy temperatury dochodzą do 25 stopni i do 35 stopni. Różnica jest diametralna, a chyba zgodzisz się ze mną, że krew jest na wagę złota i bezcenna. Chociażby z tego względu, temperatury powyżej trzydziestki nie są mile widziane. Ostatni raz oddawałem (tym razem płytki) 31 lipca, kiedy we Wrocławiu był upał. Kilku znajomych, z którymi często organizujemy akcję oddawani krwi dla dziecięcego oddziału onkologicznego, nie przyszło bo źle się czują po donacji w czasie upału.

      – Mam nadzieję, że chociaż częściowo rozumiesz, że nie wszyscy lubią gorące lato, szczególnie, jak wpada ono w skrajności, co w tym roku ma miejsce w zachodniej części kraju i to w znacznym stopniu.

      1. @Grzybiarz
        Ale ja nie pisałem jakiej pogody przy tych tmax 20-25°C. Ogólnie chodziło mi o zróżnicowaną pogodę czyli raz słońce raz chmury i deszcz. Incydenty jesienne w miesiącach letnich byłyby wtedy zbędne.

      2. @Grzybiarz
        Duchota przy tmax 20-25°C i słońcu zależy od wilgotności powietrza. No chyba przesadą by było jakby kto$ stwierdził że przy 20-25°C i wilgotności względnej powietrza 15-20% jest mu „duszno” -takie warunki są możliwe dzięki PPk. Powietrze przy wilgotności względnej 10-20% jest suche jak pieprz.

        1. @Zbigniew – zgadza się. Wilgotność powietrza ma duże znaczenie w odbiorze termiki otoczenia.

          – „No chyba przesadą by było jakby kto$ stwierdził że przy 20-25°C i wilgotności względnej powietrza 15-20% jest mu “duszno””
          – dla zdrowej osoby jest przesadą. Dla ludzi starszych, schorowanych, szczególnie tych cierpiących na choroby górnych dróg oddechowych, np. na astmę to nie jest przesadą. Wiesz, to takie płytki myślenie: „skoro mi nie jest duszno, to pewnie innym też nie”.

          – „Ale ja nie pisałem jakiej pogody przy tych tmax 20-25°C. Ogólnie chodziło mi o zróżnicowaną pogodę czyli raz słońce raz chmury i deszcz” – ok. Taka pogodę przyjąłbym bez wahania. Niemniej w tym roku nawet +25 stopni C i przewaga Słońca mnie nie cieszy przez suszę. Skoro nadal ma być sucho to wolę +15 stopni i zachmurzenie niż +25 stopni i Słońce.

          1. „Dla ludzi starszych, schorowanych, szczególnie tych cierpiących na choroby górnych dróg oddechowych, np. na astmę to nie jest przesadą”
            @Grzybiarz
            Nir obraź się ale idąc takim tokiem rozumowania to musielibyśmy mieć lato całkowicie bez słońca bardzo mokre i z temperaturami poniżej 20°C bo chyba tyllo wtedy te osoby z tymi problemy zdrowotnymi co wymieniłeś byłyby całkowicie usatysfakcjonowane.

      3. Największy problem to połączenie tych upałów z brakiem opadów – zbiory
        kukurydzy i ziemniaków będą bardzo słabe.
        Co do krwiodastwa – tu gra rolę przekroczenie temperatur ponad normę. Żyjąc w klimatyzowanych pomieszczeniach, nawet wysiłek fizyczny (Racjonalny) w duży upał nie szkodzi specjalnie, bo można zregenerować organizm w przyjemnym chłodzie

    3. Co do mnie, to byłabym bardzo zadowolona. Zresztą taki mniej więcej był lipiec w zeszłym roku w Warszawie i już kilkakrotnie tutaj pisałam, że był dla mnie idealny.

    4. Gdyby latem były non stop temp 20-25 to by było cudownie!!!
      Tylko, że w tym roku o tak „niskiej” temp jak 25st to można sobie marzyć. Więc nie bardzo rozumiem po co to pytanie. W lipcu 2017r było idealnie, dzięki temu nawet sporadyczne wyższe temp w sierpniu tak bardzo mi nie przeszkadzały.
      Ale w tym roku chyba szykuje nam się 6 miesiąc lata i chyba co „niektórzy” mają prawo zapytać- ile jeszcze?

      1. Połowa dni z ostatnich dwoch tygodni w wawie to było 25 stopni lub mniej a ta pisze ze o takich temperaturach można pomarzyć xD
        Jesteśmy w cyrku, czy na poważnym forum?

        1. Od 10 sierpnia do dziś (15 dni) 10 miało temp 25 i wyższą (najczęściej sporo wyższą) – Stacja Meteo Okęcie.
          Kmroz ja na prawdę mam dosyć tej przepychanki słownej. Tak, to lato jest dla mnie b. męczące. Faktem jest chyba niezaprzeczalnym, że wszystkie m-ce są ponad normę temp.
          Oczywiście możesz „udowadniać” jak to bardzo jest zimno i pochmurno. Mnie to nie interesuje.
          A moje odczucia są dokładnie odwrotne i mam do nich prawo.

          1. @dorka
            11,12,15,16,21 i 22 sierpnia miały temperaturę 25 stopni lub niższa- temperaturę, która wg ciebie jest niemożliwa, co?
            Skończ trollowac.
            Od jutra juz wszystkie dni bedą miały taka temperaturę, to dalej będziesz odwoła ze 25 jest niemożliwe? W koncu będziesz miała racje, ponieważ rzeczywisice tak wysoka temperatura bedzie juz rzadkością.
            Nikt nie mówi ze jest zimno, ale nie gadaj tez takich głupot, bo aż żal czytać. Juz nawet oliver ci pronoponowal wizytę u psychologa. Ja tez niestety jestem zmuszony zaproponować, skoro dla ciebie od 11 sierpnia jest niby dalej cały czas nieznośnie gorąco.
            Ochłodzenia sa 1-2 dniowe, tak samo ocieplenia sa 1-2 dniowe, ale na to juz nie zwracasz uwagi, co?

          2. Kurczę… a ja już myślałem, że dorka skończy pisać w końcu na tym forum, ale nooo wraca ze swoją dawką upałów :D

          3. No jednak musiałeś „udowodnić”. Jednak rekordowo zimny sierpień mamy w w-wie…………
            Nie rozumiesz tego o czym piszę nie tylko ja, ale też Anna i jak widzę „przekracza” to twoje możliwości zrozumienia, że po upalno – goracej wyjątkowo długiej fali, dalsze utrzymywanie się ciepła i słonecznych dni w Miejskiej Wyspie ciepła jest co najmniej męczące. Nie rozumiesz, bo tu nie mieszkasz. Ale skoro nie rozumiesz, to nie musisz ataktować. Ale widocznie ‚musisz”.

            i ty juz „wiesz”, że od jutra nie będzie już temp 25st ;-)

          4. @lulek
            też miałem taką nadzieję… nadzieja matką głupich…
            a, że ja tak mam w naturze, że na głupotę i kłamstwo nie umiem nie reagować… wiem, to wada. Jestem zbyt prostolinijny heh.

          5. Dorka tego co pisze kmroz nie można traktować poważnie. Ja pamiętam jak pisał że w prognozach nie widać już gorąca. Średnia temperatura maksymalna w tym okresie u mnie wyniosła 27,3 stopnia. Widocznie to nie jest gorąco. I zmartwię Cię Dorka bo ja na AccuWeather już widzę 25-27 stopni we wrześniu a wszyscy wiemy że im bliżej tym cieplejsza prognoza (pod koniec lipca ten serwis zapowiadał normalny termicznie sierpień). Zaczynające się jutro ochłodzenie potrwa do poniedziałku-wtorku, a potem od nowa gorąco. Kmroz znowu nie będzie miał racji, ale znowu się do tego nie przyzna, szkoda czasu.

          6. @Editor, ja też widzę te prognozy i nawet już się nie zdziwię jeśli w przyszłym tyg. będą max 2 dni z temp. poniżej 25st.
            Ale oczywiście kmroz „wie”, że nie będzie żadnego i bez przerwy zarzuca mi jakieś kłamstwa…………bo jest taki prostolinijny ;-)

        2. Kmroz napisz jeszcze ile wyniosły maksymalne temperatury w tych chłodniejszych dniach i jaka pogoda im towarzyszyła (słoneczna czy pochmurna) to będziesz miał odpowiedź na pytanie czy były to realne ochłodzenia. Na razie to nieźle manipulujesz posługując się statystyką. Skoro już twierdzisz, że było chłodno to napisz ile dni od 10 sierpnia przyniosło w Wwie temperaturę niższą niż 23 stopnie, żebyśmy zobaczyli czy spadek poniżej 25 stopni był głęboki czy fikcyjny. Podawanie że było ileś dni z temperatura niższą niż 25 stopni jak w te dni było 24,7 to bardziej przypomina politykowanie i żonglowanie statystykami a nie poważną dyskusję.

          1. Chodzi o to, że @kmroz obwieścił że 10 sierpnia zakończyła się definitywnie aura upalno- gorąca w PL i od tego czasu mamy przyjemne, komfortowe temp. A jeśli ktoś uważa inaczej, to trolluje, histeryzuje i powinien iść do psychologa. I jak tu w ogóle można rozmawiać o pogodzie?
            Tu można tylko pisać, że mamy cudowne lato, kolejny piękny dzień, noc itd, itp, przytakiwać kmrozowi że bardzo się ochłodziło, już nie będzie temp 25 st itp. To jest „profesjonalizm” tutaj zdaje się.

          2. @Radomir
            Nigdzie nie piszę, że jest chłodno od dwóch tygodni. Jest optymalnie.
            Ale rozumiem, że dla niektórych może być to za gorąco, ponieważ wciąż się pojawiają co kilka dni temperatury około 30 stopni…
            Mój problem jednak polega na czym innym, na tym, że takie osoby jak dorka, editor itp. kompletnie NIE ROZRÓŻNIAJĄ tego co było przed 10 sierpnia a tego co jest po. Różnica jest gigantyczna. Zgadza się, że te „chłodniejsze dni” to było 22-25 stopni (poza jedną sobotą 11.08, gdy było 20). A ile takich dni było przez 3 tygodnie wcześniej? Zero. O to mi głównie chodzi, żeby rozróżnić te dwa okresy. Tak samo jak wiele osób w 2015 roku nie zauważyło zmiany w połowie sierpnia, bo „nie zaczęło padać”, bo „dalej jest powyżej 20 stopni”. Tak samo teraz. Z temperatur skrajnych (i to długotrwale) przeszliśmy do umiarkowanie ciepłych. Na przemian pojawiają się dni 22-25 stopni i 27-31 stopni. Owszem, też bym wolał by było cały czas te 22-25 (absolutnie nie chłodniej, jakby to niektórzy tu chyba chcieli), ale trzeba być obiektywnym i dostrzec różnice.
            Jeśli pani Dorka i pan Editor, przyznają mi rację, że jest olbrzymia różnica po 10 sierpnia (a od jutra następuje kolejny mocny schodek), to też przyznam im rację, że mimo tej olbrzymiej różnicy nadal w niektóre dni jest zbyt gorąco i nieprzyjemnie. Z naciskiem na „niektóre”. Nie chcę się kłócić z nikim, ale dopóki nie usłysze tego, będę niestety zmuszony, bo nie lubię, gdy ktoś podważa fakty.
            Może nawet pierwszy nadstawie policzek: tak, w dniach 13 sierpnia, 17-20 sierpnia oraz dzisiaj w Warszawie jest/ było zbyt gorąco. Były natomiast dni, kiedy było dużo przyjemniej w ciągu dnia, rześko wieczorem (chodziłem w bluzie, mimo dużej warstwy, że tak powiem, tłuszczu), a jednego poranka (środa) pod miastem było o 5 rano wręcz zimno.

      2. @dorka
        Ten ewentualny 6 miesiąc lata na pewno będzie ostatni, bo nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek październik był letnim miesiącem.

        1. @FKS, pewnie tak, choć już niczego pewnym być nie można.
          A poza tym, czy 6 miesięcy lata, to czasami, nie nadmiar szczęścia?

          Ja się cieszę, na przynajmniej 2 dni „normalności”.

  56. Na granicy śląskiego i opolskiego po burzy odczuwalnie jeszcze gorzej niż przed. Niewiem czy w tym roku bardziej bać się upałów czy ochlodzen… W sumie jedno drugie to to samo :)

    1. @Mat – we Wrocławiu przed południem przez 10 minut padał deszcz, miejscami nawet ulewnie i dwa razy zagrzmiało. Teraz jest duszno i prześwituje Słońce. Coś tam kotłuje się na zachodzie regionu, ale chyba wypada się zanim do nas dojdzie. Czyli mamy po raz kolejny sytuację typu: „tak dobrze żarło a zdechło” ;-(

      1. U mnie na północy model UM zapowiadał przez kilka ostatnich dni opady na dzisiaj. Jeszcze wczoraj widziałem te opady w prognozie, a dzisiaj rano wchodzę na UM i opady zostały odwołane. Oczywiście nic dzisiaj nie popadało. Gorąco, ale przynajmniej bez tej dziadowskiej parowy.

        Zauważyłem od kilku lat jakąś zmianę. Kiedyś było tak, że był upał, a potem przychodził front i ochłodzenie przychodziło z wielką pompą w towarzystwie potężnych burz i ulew. Teraz ochłodzenia coraz częściej przychodzą na sucho. Często jest tak, że jest gorąco aż do wieczora, a następnego dnia już chłodno i nawet nie wiadomo do końca, kiedy to ochłodzenie przyszło.

        1. Zwykle przechodzeniu suchego chłodnego frontu towarzyszy przynajmniej silniejszy wiatr z zachodu. Tak było u mnie ostatnio 20.08 i np 29.06.

    2. Wielokrotnie o tym pisałem – burze , po których słabnie wiatr i szybko się rozpogadza prowadzą do nieprzyjemnej pogody, często znacznie gorszej niż przed burzą, mimo, że na termometrze jest widoczny wyraźny spadek temperatury. Ale to tylko pozory, bo duży wzrost wilgotności oraz obfite parowanie mokrego gruntu generuje znacznie więcej uciążliwości.

  57. Niechce się specjalnie wtrącać w wasza dyskusje, ale lato trwa od 5 miesięcy. Będzie najgorętsze lub drugie z najgorętszych w historii. Każdy kolejny miesiąc jest grubo ponad normę. Przekonywania w tej sytuacji że jest normalnie wygląda trochę śmiesznie :) i trzy dni w lipcu i sierpniu poniżej normy niczego nie zmieniają. Poza tym jak najbardziej będą temperatury ponad 25 stopni. Będzie ich jeszcze dużo bo nie ma narazie podstaw żeby twierdzić że coś się zmienia. Najbliższe gorące dni już w przyszłym tygodniu :)

      1. Przecie nawet w drugiej dekadzie września temperatury ponad 30 stopni się zdarzają więc 25tym bardziej a wszystko wskazuje na to że w tym roku będzie ich dużo. Ale to się dopiero okaże.

        1. zdarzają się to mocne słowo. W drugiej dekadzie września norma to 18-20 stopni (powiedzmy, że norma dzisiejszych czasów, ponieważ wg normy 1981-2010 to chyba jeszcze mniej), więc 25 stopni to już spora anomalia (trochę tak jak 32 w środku lata) a przekroczenie 30 to już skrajność. (37 w środku lata) Z tego co kojarze to w obecnym wieku przekroczenia 30 stopni w Polsce po 10.09 miały miejsce w 2003,2011 (chyba), 2012 i 2015 i 2016 roku. Oczywiście w formie bardzo krótkiego epizodu za każdym razem.

          1. Oczywiście na fale upałów już we wrześniu raczej nie ma szans. I dalej dobrze. Jeszcze za dużo czasu żeby przewidywać jaka będzie nawet 1 dekada. Wszystko okaże się w swoim czasie.
            Pamiętam że 2015 lub, 2016 byłem pod koniec drugiej dekady nad wodą i woda była super ciepła :)

          2. to chyba raczej 2015 albo może 2014, w 2016 pod koniec drugiej dekady nastąpiła spora zmiana w pogodzie i raczej nikt by wtedy nad wodę nie chodził…

    1. Rok temu było ładnie i ciepło jedynie w okresie 15 maja-31 sierpnia, co jest stanowczo za krótko by się nacieszyć ciepłem. W tym roku jest go w sam raz.

      1. rok temu typowa pora ciepła (ciepło-słoneczna) była jednocześnie latem. Trwała 3.5 miesiąca.
        W tym roku… również jak dotąd pora ciepła rozpoczęłą się praktycznie równocześnie z latem, tylko miało to miejsce nie w połowie maja, a przed połową kwietnia… mam nadzieję jednak, że przynajmniej koniec lata pierwszy raz od 3 lat nie będzie końcem „pory ciepłej”…

        1. Tylko że przez 15 maja było dużo bardzo zimnych dni jak na wiosnę i mroźnych nocy, a po 1 września ciemnica i ulewy.

          1. dlatego mówie, że poza okresem lata pory ciepłej nie było (w 2017 w sensie)
            Lato za to (przynajmniej u mnie) było bardzo udane, bez epizodów jesiennych, męczące upały tylko w 1 połowie sierpnia, długotrwałe gorąco przerywane chłodniejszymi epizodami. I bardzo dobre uslonecznienie w czerwcu i sierpniu, w lipcu troche gorsze, ale i tak lepsze niż w tym roku podobno „pełnym lampy”

    2. @Mat
      No właśnie, jeszcze wtedy, gdy ochłodzenie wydawało się, że będzie głębsze, to Lucas wawa pisał, że na razie większych zmian nie widać i wygląda na to, że tak właśnie będzie.

      1. Super, w weekend ma byc przeważnie 15-20 stopni, potem do środy około 20 -22 i co niby nie widać zmian? Ja nie pamietam takich temperatur juz dość dawno? A co bedzie od czwartku nie wiadomo, jedne modele o epizodzie powyżej 25, drugie o kolejnym jesiennym epizodzie, który juz moze nie byc wcale epizodem…

  58. Przepraszam w lipvu i czerwcu miało być. Grzybiarz u mnie ta sama sytuacja, tylko że padało niewiele. I ochlodzilo się o całe 1,5 stopnia :)

    1. @Mat – czyli kurtki z szafy czas wyjąć. ;-)
      Niestety, ale chyba wrzesień „siłą rozpędową” pociągnie ten suchy i gorący okres, przynajmniej na Dolnym Ś. Szkoda, bo chciałem kilka razy pojechać na grzyby. W planie jest też wycieczka kilku-osobowa na borowiki w Bory Dolnośląskie, ale jak tak dalej pójdzie to pojedziemy… we wrześniu 2019 roku.

      – Pozostaje jeszcze nadzieja na Kotlinę Kłodzką. Tam czasami znacznie więcej pada, chociaż obecnie i tam grzybowa bieda z nędzą na waleta biegają po lasach. ;-)

      1. jest tylko drobna przeszkoda @grzybiarz @mat
        dzień jest coraz krótszy, normy są coraz niższe, a północna Europa coraz zimniejsza. Coraz trudniej będzie o przekroczenia 25 stopni, tej wartości, która we Wrocławiu od miesiąca była niemal codziennie przekraczana :)
        Co do opadów takiej „pociechy” nie mam – jak najbardziej jesień może być dalej ekstremalnie sucha. Wyże jesienne mogą przynieść jeszcze mniej opadów niż letnie linie zbieżności i regularne suche fronty, z których opady w sierpniu obejmowały może 10% naszego kraju, w dodatku często było to te same 10%.
        Pamiętam, jak ktoś z zachodniej Polski napisał, że poniżej 25 stopni się na dobre ochłodzi z przyczyn kalendarzowych, a nie napływu powietrza. Ten kalendarz właśnie zaczyna stukać, lato się powoli kończy, ku radości części z nas i smutku pozostałych.

        1. @kmroz – „jest tylko drobna przeszkoda @grzybiarz @mat
          dzień jest coraz krótszy, normy są coraz niższe, a północna Europa coraz zimniejsza. Coraz trudniej będzie o przekroczenia 25 stopni, tej wartości, która we Wrocławiu od miesiąca była niemal codziennie przekraczana :)” – to nie przeszkoda a duży plus przy tym stanie wysuszenia lasów, pól i łąk.

          – „Co do opadów takiej “pociechy” nie mam – jak najbardziej jesień może być dalej ekstremalnie sucha. Wyże jesienne mogą przynieść jeszcze mniej opadów niż letnie linie zbieżności i regularne suche fronty, z których opady w sierpniu obejmowały może 10% naszego kraju, w dodatku często było to te same 10%” – jeżeli sprawdzi się ten scenariusz to będzie fatalnie. ;-( Niestety, jest to możliwe. ;((

          – „lato się powoli kończy, ku radości części z nas i smutku pozostałych” – bardzo lubię lato z normalnym przebiegiem opadów (co najmniej w normie). Lato 2018 podpadło mi przez suszę i żegnam je z przyjemnością.

  59. U mnie już idzie burza, na stacji 29 st. było, a na moim termometrze 31 w cieniu… gdyby nie poranne chmury to pewnie by było te 31 na oficjalnej…

  60. Przez Poznań przeszła burza z ulewnym deszczem, choć ostatecznie nie spadło tak dużo. Co ciekawsze przed burzą wyraźnie było czuć w powietrzu swąd spalenizny. Czyżby dym z pożaru lasu w Niemczech?

    1. O w koncu jakis sensowny komentarz, brawo :)
      Pożar mógł sie równie dobrze zdarzyć bliżej, na Ziemi Lubuskiej ostatnio ich pełno. U mnie zaczyna padać, tez silne wieje, ale czuc na szczescie tylko zapach świeżego deszczyku.

    2. Prawie w całym kraju burze, tylko we Wlkp. wschodniej cisza. 10 minutowa mżawka i to wszystko…

      A po pochmurnej(mam nadzieje, że i deszczowej) sobocie i niedzieli znów ładna pogoda z temp. na poziomie 23-25(oprócz czwartku).

  61. brak mi słów na osoby ktore widza niby temperatury non stop powyżej 25 stopni we wrześniu… po prostu ręce opadają…
    Editor ja juz pamietam twoje piękne „przygody” z twoim wspaniałym accuweather i sie juz nieraz ośmieszyłeś. Dalej sie w to bawisz?
    Albo @dorka i jej wróżby Jackowskiego i wiara w klątwę. Jeszcze gorzej niż accuweather. Ludzie, mamy wrzesień, za chwile zaczyna sie pora chłodna, a wy piszecie jakoby miało byc nadal tak gorąco jak w najcieplejszym okresie tego roku, ktory przynosił niekiedy avg dobowe na poziomie powyżej 25 stopni…
    widze, ze wy i tak wiecie na lepiej, wiec kończę z wami dyskusje. Ja sie przyznałem do błędu z 2.08, czyli ze wtedy nie skończyła sie jeszcze ostatecznie fala upału tylko 9 dni pózniej, oczekuje ze wy oboje rowniez przeprosicie grzecznie we wrześniu za te głupoty ktore tutaj piszecie.
    A na razie żegnam sie z wami i prosiłbym o nie pisanie do mnie. Bo na tak absurdalne teorie cieżko mi odpowiadać.
    Wgl wymiencie sie mailami i piszcie miedzy sobą najlepiej o tym jak wam zle bo mysle, ze inni tez nie maja ochoty tego tutaj czytać.

    1. @kmroz, nie denerwuj się.;-)
      Jeśli w nadchodzącym tyg. nie będzie ani jednego dnia z temp. max 25st i wyżej w W-wie, jak twierdziłeś tu dziś wielokrotnie, to obiecuję, ze publicznie tu Cię przeproszę i napiszę, że miałeś absolutną rację.
      Mało dziś (jeśli w ogóle) pisałam o tym, że jest mi „źle” w taką pogodę. Raczej staram się dyskutować o tym,jak będzie wyglądało dalej lato i jakie było.

      A tymczasem życzę dobrej pogody i spokoju.

      1. Dorka naszykuj sobie jakieś ciepłe ubranie na niedziele bo takich temperatur to nawet nad morzem nie będzie. Przynajmniej według prognoz. Za to właśnie nie lubię klimatu Polski. Na zachodzie kraju to ochłodzenie jeszcze w granicach rozsądku czyli do ok 20c. Ale po takich upałach tmax na poziomie 15c to jest naprawdę przykra sprawa. Zobaczymy czy faktycznie tak będzie.

        1. @Marcin D, nie panikuj, nie wiem gdzie mieszkasz, ale przecież nawet, jeśli będzie to 1 chłodniejszy dzień, to chyba dasz radę ;-)
          Ja się cieszę w każdym razie. 15st mi nie straszne, choć sądzę, że tak chłodno będzie ew. tylko miejscami.

          1. Ja na szczęście mieszkam tam gdzie ochłodzi się w rozsądnych granicach. U mnie ma być 19-20c. Moje chciejstwo jest takie aby było jak najdłużej lekko ciepło (nie gorąco) aby sezon grzewczy rozpoczął się najpóźniej jak to możliwe.

          2. @marcin D
            Takie same mam życzenie. Oby na razie nie było dni z t Max ponizej 15 i t min ponizej 5.

    2. @ Kmroz
      No bo wiesz, wystarczy tylko stwierdzić że modele zaniają i na prawdę będzie o tyle stopni gorąco ile trzeba. Jak GFS poda, że będzie 28 stopni, to Editor powie że zaniża o 2 stopnie i będzie 30; jak model poda że będzie 25 stopni to wtedy Editor powie, że zaniża o 5 stopni itd…

  62. @kmroz
    Nie ma sensu dyskutować, po prostu niektórzy nie rozumieją że najważniejsza jest radiacja a nie adwekcja.
    Słońce już teraz to znaczy 24.08 obniżyło się 12,5 stopnia względem solstycjum letniego. Dzień na 51N skrócił się o 2,5 godziny. To stąd spadają gwałtownie temp.średnie w trzeciej dekadzie sierpnia. Od znaku panny czyli 150 długości ekliptycznej słońce przyspiesza opadanie na rownik. Wynika to z tego że ekliptyka ma przebieg sinusoidy. To znaczy w pobliżu solstycjum zmiany są niewielkie, natomiast w pobliżu ekwinocjum najszybsze.

    1. Wiem, ze nie ma sensu i oczywiste jest ze warunki na wysokie temperatury będą coraz to słabsze- a przynajmniej powinno byc oczywiste…. 1.08 do 30 stopni nie trzeba wiele, 1.09 jest to juz spora anomalia i wynika konkretnej adewkacji (radiacja z pewnością nie wystarczy).

      Zauwazylem tez ze bliżej równonocy najszybciej zmienia sie długość dnia, jak rozumiem jest to powiązane oczywiście z tym co napisałeś. Oprócz szybkiego obniżenia słońca, mamy coraz szybciej skracający się dzień…

      1. „Oprócz szybkiego obniżenia słońca, mamy coraz szybciej skracający się dzień…”
        No ale przecież drugie jest właśnie konsekwencją pierwszego :)

  63. W weekend załamanie pogody. Temperatura zleci z 30 stopni dziś do 15 w niedzielę, więc słowo „załamanie” jest tu jak najbardziej na miejscu, bo doskonale oddaje też nastroje urlopowiczów i fanów prawdziwego lata. Koniec plażingu, pływania w jeziorach i korzystania z tych wszystkich uciech jakie daje lato. Piękne to lato, tylko szkoda, że już się kończy. Wkrótce z „atrakcji” zostaną tylko grzybki, a potem wdychanie smogu i łykanie pastylek z witaminą D.

      1. Ja nawet dziś zakupiłam sobie akonto tego frontu parasolkę. Choć nie wiem czy się przyda, w naszym klimacie to już się staje jakimś zbytecznym gadżetem ;-)

        1. Na Woodstocku parasolki były w tym roku hitem dla osób, które czekały w kolejkach do różnych atrakcji. Służyły do ochrony przed Słońcem i działały lepiej niż spryskiwanie zimną wodą. Także dla Ciebie może to być korzystna inwestycja, niezależnie od klimatu :-)

          1. Parasol to nazwa pochodząca z francuskiego (pseudo-uczona bo -para to przyrostek z greki) oznaczająca „przeciw słońcu”.

            Tak, parasoli najpierw używano dla ochrony przed słońcem.

      2. Na zachodzie też ma się ochłodzić do około 20c. Czyli temperatura jak najbardziej ok. Nie można tego niestety powiedzieć o Warszawie gdzie będzie 15c a może i mniej ( z jednej skrajności w drugą).

    1. Mamy kres aury upalnej (przynajmniej na taką skalę i w miesiącach letnich), ale jeszcze nie zupełnie aury letniej. Ta po dwóch dniach przerwy w wersji umiarkowanej powróci w przyszłym tygodniu. I jak mi się wydaje takich dni nie zabraknie jeszcze we wrześniu:-)

  64. Najgorętszy okres się skończył. Ale chłodniejszy okres będzie w dużej części spowodowany krótszymi dniami. Również mam przeczucie że dnie gorących mimo wszystko trochę Jeszce bedzie

    1. W skali kraju na pewno- nie zdarzył sie wrzesień by temperatura nie przekroczyła 25 stopni nigdzie w Polsce.
      . W samej Warszawie sie juz trafił-2017,2013,2010. Blisko tego „zaszczytu” był tez najcieplejszy wrzesień tego wieku, 2006. Ale tez nie sadze by tegoroczny dołączył do tego grona, pewnie pojawia sie z 3-4 gorące dni (niekoniecznie pod rząd)

  65. No i wychodzi na to, ze po tym słonecznym poniedziałku, z temperatura około/nieco powyżej 20 stopni w pełni dnia, we wtorek mogą pojawić sie kolejne opady deszczu, a temperatury znowu spadną do iście jesiennych wartosci.
    Cóz, niech pada. Mnie to i tak nie dotyczy, a deszcz bez wątpienia jest w wielu regionach potrzebny :)
    W nocy z niedzieli na poniedziałek tymczasem chyba mozliwe spadki ponizej 5 stopni na niektórych stacjach, a w znaczącej części kraju (jak nie prawie calej) ponizej 10. O ile nas nic jeszcze potem nie zaskoczy, bedzie to pewnie najchłodniejsza noc sierpnia. Ciekawe czy tym razem „rzeskosc” w nocy przebije sie przez mury miasta Warszawy, czy znowu bedą roznice na odległości 20 km o ponad 5 stopni, związane z MWC.

  66. Najsmutniejsze jest to, ze w prognozach z każdym dniem było coraz mnie opadów a w rzeczywistości opadów chyba będzie jeszcze mniej. A deszcz jest w tej chwili potrzebny najbardziej

  67. Chciałbym uspokoić wszystkich tych, którzy myślą że np. Październik będzie jakoś nadzwyczajne gorący jak inne miesiące.
    Po pierwsze w październiku już są znacznie krótsze dni (noc trwa dłużej) i słońce świeci mniej więcej pod takim kątem jak mnirj więcej w II połowie lutego czy I połowie marca. Także to ciepło będzie króciutkie.
    Po drugie od października (czasem nawet wcześniej) zaczyna się sezon na występowanie zgniłych wyży -nie każdy wyż będzie automatycznir oznaczał słoneczną i bezchmurną pogoda a zgniłe wyże przynoszą niskie chmury typu Stratus Stratocumulus i mgły co skutkuje znacznie niższą temperaturą niż prognozowane.
    Także jak ktoś zobaczy w prognozach w październiku dużo dni np. Z tmax 20-25°C i słońcem oraz będzie panikował na „październikowe upały” to niech podchodzi z dużym dystansem bo wyż może zgnić i temperatury rzeczywiste mogą być o 10-15°C niższe od prognozowanych.
    Takie psikusy także są możliwe np. Zimą zamiast np. Prognozowanych ok 10°C i słońca możemy mieć wtedy lekki całodobowy mróz i stratusy.

    1. Naprawdę ludzie się martwią, że w październiku mogą być upały? xD ja to się martwię, czy nie będzie -10 stopni albo całodobowej ciemnicy, bo zazwyczaj październik albo jest zimny w dzień i mroźny nocami, albo ciepły i ekstremalnie pochmurny…

      1. Absurd „wspaniałej Dwójki” na tym forum przekracza juz wszelkie granice. Stałe 30 we wrześniu, upał w październiku. Bez komentarza. :)
        Z drugiej strony październik to miesiąc w którym przy normalnych warunkach nie powinna występować ciągła ciemnica czy stałe maksy ponizej 10 stopni. To spora anomalia, która jednak wyjątkowo sobie upodobała nasz pi*dziernik w ostatnich latach, mimo silnego AGW. Ostatni październik pozbawiony obu tych skaz to ten z 2013 (w 2014 pojawiło sie jednak silne ochłodzenie w 3 dekadzie)

        1. Niestety w Białymstoku w 2013 roku już pierwsze 5 dni miesiąca zniszczyły cały październik i w ogóle resztę jesieni :( już 20 października nie było wtedy właściwie liści….osobiście czekam na powtórkę października 2000.

          1. Podlasie to dość specyficzny region, zwłaszcza w porze chłodnej z tego co zaobserwowałem…
            na chwile obecna jesteście chyba jedynym województwem, ktore ma wciąż ujemna korelacje temepratury z usłonecznieniem zimą. Moze jeszcze północne krańce (Wybrzeże).
            Ale przede wszystkim w porze chłodnej region ten mocno odstaje od reszty kraju (czego o porze cieplej nie można powiedziec)
            Pierwsze oznaki różnic pomiędzy ogółem wschodem a zachodem można było dostrzec podczas ostatnich chłodnych nocy.

        2. @kmroz
          W październiku 2013 miałem tylko 2-4 dni z tmax poniżej 10°C. Ogólnie ten miesiąc był dla mnie udany bo był bardzo ciepły suchy i słoneczny- to była rekompensata za chłodny pochmurny i mokry wrzesień 2013.
          Wracając do października -te chłodne a czasem najpaskudniejsze październiki potrafią być listopadem.
          Ciekawy był październik 2010 który był według klasyfikacji ekstremalnie chłodny ale był słoneczny i bardzo suchy. Totalne przeciwieństwo października 2016 który był też chłodny (cieplejszy niż październik 2010) ale bardzo mokry i bardzo pochmurny.

          1. bardziej przeciwienstwem był predzej pazdziernik 2017. Pazdziernik 2016 był chłodny, tak jak pazdziernik 2010 (troche słabiej, ale z punktu odczuwalnego nie muszę mówić, który miesiąc był bardziej zimny)

          2. Październik 2010 to był dramat. Pamiętam do dziś jak którejś soboty (i to jeszcze w I połowie miesiąca) wracałem po całonocnej imprezie u znajomych. Było jakoś około południa, świeciło Słońce bez jednej chmury na niebie, a mimo to było z 5-6 stopni ciepła. I wiał paskudnie zimy wiatr. Zmarzłem wówczas w jesiennej kurtce!

          3. 10.2010 był dużo zimniejszy od 2016 pod względem anomalii, ale czy subiektywne odczucie też? Średnia Tmax w 2010 była wyższa niż w 2016! A najniższe maksymalne (5-7 stopni) notowano przy pełnym zachmurzeniu, przynajmniej u mnie. Jak było słońce to było 10-15 stopni.

            Październik 2010 też ma swój tmax miesięczny zanotowany…ostatniego dnia miesiąca. U mnie 18,2*C. Listopad był u mnie cieplejszy od października (X 5,9 XI 6,5) ale za to dużo brzydszy. Jednak nie brakło w nim ciepłych dni, aż 9 było z temp około 15*C lub wyższą.

    2. Zgadzam sie ze wszystkim oprócz ostatniego akapitu. ZIma +10 i słońce to raczej skutek nizu, a nie wyżu, a wiec nie ma jak zgnić- ba, często wlasnie taka sytuacja sie pojawia wbrew prognozom, zamiast deszczu, chmur i +7 pojawia sie słońce i +10
      Patrząc na „słoneczka i wysokie temperatury” w prognozach w porze chłodnej warto rowniez zwrócić uwagę na prognozowana sytuacje baryczna oraz sile wiatru. Jeśli jest wyzowo i bezwietrznie to rzeczywiście jest duże ryzyko ze bedzie tak jak piszesz.

    3. Masz rację @Zbigniew. Październik to piękny, jesienny miesiąc. Czekam na niego z radością. Szkoda tylko, że z każdym chłodnym miesiącem, będzie coraz bliżej do kolejnej pory ciepłej i być może powtórki z rozrywki tego roku…………Ale na razie jeszcze będzie dalej niż bliżej. Chociaż tyle.

      1. @Dorka
        Dla Ciebie zgaduję „piękny” jak przynosi szarugę jesienną czyli pewnie temperatury ok 10°C chmury i opady. Dla innych osób piekny jak przynosi babie lato czyli jeszcze tmax w okolicach 20 stopni i słońce.

      2. Szkoda tylko, że ostatni ładny październik miał u mnie miejsce 18 lat temu… to chyba niemożliwe, by w październiku u mnie były wymarzone 15-22 stopnie cały czas, ponad 100 h słońca i bez mrozu w nocy.

        1. W ostatnich 20 latach ociepleniu uległy najbardziej miesiące letnie. A październik jak był zimny tak pozostał. To chyba świadczy o kontynentalizmie naszego klimatu. Nie ma co liczyć na ładną ciepłą jesień jak w klimatach morskich lub srodziemnomorskich . Ciekawe czy w tym roku w końcu zostanie przełamana passa brzydkich październikow.

      3. Powtórki z rozrywki prawie na pewno nie będzie, bo najcieplejsze lato w historii nie zdarza się co roku. Na obecny rekord (jeśli w ogóle będzie) trzeba było czekać ponad 200 lat.

        1. @Marcin, ale skąd ta pewność? Wg mnie AGW mocno przyspieszyło (bardzo mocno w ostatnich latach), w naszym klimacie zachodzą duże, bardzo duże zmiany. Obawiam się, że lata podobne do tegorocznego staną się u nas standardem……..A rekordy? Pewnie zostaną pobite znaczne szybciej, niż bym sobie tego życzyła.

          1. U mnie rekord października sprzed ponad 50 lat to 26,3 stopni, a w XXI wieku temperatura nie doszła ani razu nawet do 24 stopni, więc o czym my tutaj dysktujemy. Natomiast w ostatnich latach bite były dzienne rekordy zimna temp. minimalnej m. in. w 2015 roku.

          2. to w Katowicach rekord to 26,6 z 2001 roku, ogólnie nawet na południu jest wybitnie trudno o temperatury >25 w październiku. Dużo trudniej niż na koniec kwietnia, bo w końcówce kwietnia dzień jest już bardzo długi i słońce wali pod kątem ponad 50 stopni w południe.

            W końcu pyknie te 40 stopni latem, wszak 39.5 ze Słubic to już bardzo blisko a to było 25 lat temu. To lato okazało się nie mieć jakichś ekstremalnych upałów, w sumie tylko Zachód Polski dostał nieco więcej dni z temperaturą 34-36 stopni. W pozostałych regionach ten upał był rzędu 31-33 max.

      4. Październik to ostatni miesiąc, kiedy może być jeszcze względnie ładnie, ale pod warunkiem, że świeci słońce, jest bardzo ciepło i w miarę sucho, a liście mienią się kolorami. Niestety z tym miesiącem jest ostatnio jakiś problem, kompletnie opiera się globalnemu ociepleniu, a co gorsza jest pochmurny. Gdzie ta złota polska jesień? Na listopad nie ma już co liczyć, bo to klimaty jak z upiornego horroru.

        1. Dlatego tak bardzo doceniam to co sie dzieje w pogodzie od kwietnia, bo już zapewne za miesiąc będzie niejako brutalne zderzenie się z „drugą stroną medalu” naszego klimatu.

        2. listopad to w większości kostnica, ale jak się pojawia takie cuda jak 4-6.11 albo 23-24.11 rok temu to się docenia je podwójnie :D
          O paru innych „babich latach” listopadowych nawet nie będę wspominał. Mi kompletnie nie przeszkadzają łyse drzewa jeśli jest w miarę ciepło i panuje słoneczna pogoda. Krótki dzień też nie jest dla mnie powodem do płaczu. Gdyby tylko pogoda dopisała, to też jestem w stanie się cieszyć z listopada, a nawet grudnia – jeśli będzie w stylu z 2015 roku.

          1. Ja niestety/stety lubię każdy z chłodnych miesięcy. Bo o ile pogoda jest w miarę ok (nawet do -10) to spędzam sporo czasu na zewnątrz, a jak nie – to dom, herbatka i książka. I dużo sportu, właściwie trenuję 3-4 w tyg, co bardzo mi poprawia nastrój.
            A w te upały, zero sportu od czerwca, co też mnie dobija, oprócz ciągłego przegrzania i zmarnowanych, przesiedzianych w cieniu, wielu dni…………

          2. @Dorka O proszę, czyli wygląda na to, że Podlasianie w przeciwieństwie do Warszawiaków to gorącoluby, bo tutaj od kwietnia widzę dużo osób jeżdżących na rowerach, biegajcych i dzieciaki na osiedlu i w ogóle dużo ludzi na zewnątrz, a od września do marca myślałem, że wszyscy wyjechali bo były pustki :P

          3. Nie wiem gdzie Ty mieszkasz na tym Podlasiu, ale bywam tam czesto ;-) I teraz latem, jeżdżąc rowerem, nie spotykałam najczęściej nikogo. Trochę młodzieży jeździło wieczorem czasami, już po zachodzie słońca.
            Ale specjalnie mnie to nie dziwi. Bo jazda rowerem w 30+ w cieniu, to doprawdy sama „przyjemność”………….

        3. Ostatnie 3 październiki były do dupy ale wcześniejsze bywały naprawdę fajne z częstymi wzrostami temperatury powyżej 20 stopni i znaczną ilością pogodnych dni. Listopad już gorzej, to jeden z 3 najgorszych miesięcy roku (obok grudnia i stycznia).

          Dużo gorzej niż jesienią/zimą 2017 już być nie może, bo ta jesień (wrzesień-grudzień) przyniosła u mnie jedno z najniższych usłonecznień po 1951 roku.

        4. Listopad może być fajny – przykłady to choćby 2009, 2011 oraz I dekada 2014 (względnie również 2015). Ogólnie listopad pomimo swojej mrocznej opinii w ostatnich 10-15 latach niczym wybitnie złym raczej nie zaskakiwał, może poza końcówką tego z 2010 roku.

          1. a to z 2010 to akurat mi się podobało. Taki wściekły atak zimy, pełno śniegu duży wiatr duży mróz. Dużo bardziej wolałbym zimę, w której są powiedzmy z 3-4 takie ataki w roku trwające max tydzień, a resztę zimy jest kilkanaście stopni na plus, jak w wielu miastach w USA

            Zamiast tego mamy jeden taki atak na parę lat, a większość zimy to bylejaka pogoda, głównie szaro-buro i kilka stopni na plusie albo na minusie.

      5. @dorka – także lubię październik. Wtedy często jeżdżę do lasu, zbieram grzyby, robię zdjęcia oraz podpatruję zwierzęta. Październik potrafi też nieźle zaskoczyć pogodowo. W 2012 roku, dokładnie 20 października chodziłem po lesie w krótkim rękawie, zbierałem grzyby i mieliśmy piękne „babie lato”. Hydrologicznie też było ok. Co jakichś czas przechodziły wystarczające opady. Było po prostu super. Tydzień później – 27 października chodziłem po lesie w czapce, szalu, rękawiczkach i zimowej kurtce. Temperatura oscylowała w pobliżu zera stopni i padał bardzo mokry śnieg, który zaaplikował iście zimowe klimaty. ;)

        Co do powtórki lata 2018 roku. Nie wydaje mi się i wątpię, czy rzeczywiście mógłby się powtórzyć taki sam scenariusz dwa lata z rzędu (od kwietnia do chwili obecnej pora ciepła z małymi przerywnikami). Wiosny są u nas bardzo zmienne pogodowo, chociaż kto wie, może klimat i pogoda właśnie „opracowują” nowe standardy ekstremy. Mimo wszystko stawiam, że nie będzie tak samo lub nawet podobnie. Za niecały rok będziemy wiedzieć.

        – Szkoda, że pogoda zmarnowała piękno tego lata. Gdyby opady były co najmniej w normie to wiosnę i lato 2018 zapisałbym w chwale. W kwietniu i w maju widziałem nieprawdopodobny spektakl na drzewach. Robinie, lipy (i inne drzewa) w tym roku kwitły tak obficie, że wyglądało to zachwycająco. Nie w każdym sezonie tak się dzieje, a często przymrozki dają roślino po „uszach”. Wszystko byłoby ok., ale susza to zepsuła. Oczywiście rozważam o regionach zachodniej Polski.

        1. Po bardzo cieplej wiośnie zazwyczaj przychodziło chłodniejsze lato (oczywiście powyżej normy, ale jedne z chłodniejszych w tym wieku) całkiem przyjemnie. Tak było w 2009,2011 i 2014 roku. Tamte roczniki wspominam jako najlepsze. Do tego w każdym przypadku był jeszcze cudny wrzesień a w 2011 i 2014 cała jesień.

  68. Moim zdaniem aura podczas tego sierpnia dostosowuje się z grubsza do kalendarza, bo od II dekady sierpnia stopniowo się ochładza, ale jeszcze dni gorąco-upalnych nadal nie brakuje. A największe ochłodzenie będzie teraz, ok. 25-26.08 kiedy średnia statystyczna obniża się najwyraźniej w obecnym miesiącu. Generalnie mamy typowe co kilkudniowe wahania temperatury, przy ogólnym trendzie spadkowym temperatury.

    To co jest już większym odstępstwem to fakt, że średnio jest 2-4 st. cieplej względem ‚normy’ (w ogólności dni cieplejsze są z anomalią rzędu 5K, a dni chłodniejsze rzędu 0K). A druga kwestia to fakt nadal/ponownie rzadkich opadów – nawet jak gdzieś przejściowo są silniejsze.

    Cały czas otwarta pozostaje kwestia, czy jakiś (jakieś) i który (które) miesiące do końca 2018 r. okażą się bardziej pochmurne i wilgotne lub też choć nieco (lub bardziej)chłodniejsze od ‚normy’ (?). A pozostały jeszcze cztery…

  69. Dzisiaj u mnie 30,1*C i chyba (?) był to ostatni dzień upalny w roku. Chociaż kto go tam wie, czwartek i piątek w przyszłym tygodniu zapowiadają 28 stopni, co może przynieść znowu ok. 2-3 st więcej (wczoraj naprzykład ponad 32 a prognozowali 29-30).

    Ostatecznie u mnie było 13 dni z temperaturą >30*C, z czego 2 w czerwcu 2 w lipcu i aż 9 w sierpniu. Czerwiec i lipiec były ciepłymi miesiącami ale jednak upał pojawiał się rzadko. Dopiero sierpień jest miesiącem gdzie te 30 stopni pojawia się często, 1/3 dni tego miesiąca miało taką temperaturę. Dużo też było dni po 28, 29 stopni, przez całe lato. W ogóle robi się spam znowu, widzę że Dorka wróciła i ilość komentarzy zwiększyła się o prawie 200 w ciągu jednej doby. Weście FKP przywróćcie jak ją przywróciliście. Równowaga mocy musi być.

    1. No to Gulsvik’u (Norwegia) nie pobiłeś w liczbie dni upalnych. Tam drugie tyle na oko. Na 60 stopniu szerokości północnej gdzieś na łące daleko od aglomeracji.

    2. @alewis
      No kurde kolejny, który snuje jakies gorąco-upalne wizje w przyszłym tygodniu. Na pewno sprawdzałeś nowe odsłony? ;)

    3. Ja tam wole 100 razy bardziej @fkp, nie jest jakimś utrapieniem jak dorka, wydaje mi się że jakby była jakaś mocna zima to raczej chyba @fkp nie lamentował jak mu źle itd, proszę admina, żeby usuwał komentarze dorki jak nie ma nic ciekawego do powiedzenia tylko to samo od kwietnia ;v

  70. „Szkoda tylko, że z każdym chłodnym miesiącem, będzie coraz bliżej do kolejnej pory ciepłej i być może powtórki z rozrywki tego roku”
    To już jest fobia albo coś gorszego :( Aż przykre jak bardzo nienawidzisz lata nawet zważając na to, że już się kończy i do kwietnia/maja ciepło nie będzie. Jak dobrze pójdzie, to może będzie powtórka ubiegłorocznej jesieni, albo zimy 2012/13. Smutno i ponuro. Smog i zanieczyszczenia. Brak kolorów. Ludzie zaszyci w domach. Ja też czasami narzekałem, ale jak już pisałem, nie na pogodę samą w sobie (choć czasem też), lecz na wysokie anomalie i fenomeny bieżącego roku. Jesień i zima potrafią być piękne, ale lato jest jednak zdecydowanie bardziej przyjazną człowiekowi porą roku.

    1. Może naprawdę już starczy tych „pięknych” miesięcy w tym roku. Naprawde są tacy co potrafią spędzać czas na zewnątrz jak jest chłodno i pochmurno i chcieliby się takimi klimatami też nacieszyć niekoniecznie tylko w okresie od listopada do marca.

      1. Powiem krótko. Jest super!!! Wreszcie normalna temp, mogę normalnie żyć i wreszcie, po kilk. mies przerwy wracam do ćwiczeń! :)Nareszcie mam nadzieję, że będę już mogła normalnie żyć.
        Co prawda w tyg. będą co najmniej 2 dni z temp 25 lub wyższą (jeszcze się „rozliczę” z kmrozem, ale poczekajmy), jednak póki co, jest świetnie i jeśli to będą pojedyncze dni gorące, to nie będzie źle.
        Świetny weekend! Pozdrawiam wszystkich lubiących umiarkowane klimaty i jesień :)

        1. JA tylko przypomnę co ty mówiłaś – ze po dwoch dniach „w normie” wróci na stałe gorąco…
          Wiec nawet jak w czwartek bedzie +25.1 przez jeden dzień to wciąż bede ja i prognozy bliżej „racji”, a z twojej i pana z Rzeszowa strona bedą należałyby nalezaly sie przeprosiny za bezmyślnie spekulowanie…
          Wiec jak chcesz mi wypominać ten jeden dzień z temperatura +25.1 (czy nawet +26, Whatever) to ja od poniedziałku bede wypominał każdy dzień z temperatura ponizej 25 stopni…

          Pomijając nasze „zakłady”, cieszę sie ze w koncu myślisz pozytywnie i patrzysz z rozsądkiem na najbliższy tydzien. Bo tego bezpodstawnego „czarnowidztwa” sie czasem juz nie dało czytać…

          1. k, nie ma sensu się spierać o ten 1 czy 2 dni, poza tym ja chyba nie pisałam na serio tego,że cały tydzień będzie pow. 25 st……..

            W każdym razie patrzę z optymizmem na przyszłość „pogodową” tę najbliższą i trochę dalszą i niech tak zostanie.

          2. @dorka
            Domyślam sie, ze większości rzeczy tu nie pisalas na serio… problem w tym, ze maja brzmienie nie żartu, a chorego czarnowidztwa i wlasnie to tak denerwuje wielu ludzi ( w tym mnie). Wgl dzisiaj sie przyjrzałem standardom wrześniowym jeśli chodzi o liczbę dni powyżej 25 stopni w Warszawie. Łapać jak kto chce. Widać wyraźnie jaki to absurd, zeby przez większośc września miało byc powyżej tej wartosci ;)
            Naprawde niesamowite były tu wrześnie 2005 i 2016, w tamtych wrzesniach pierwsza połowa września była nie jak lato, tylko jak gorące lato.
            https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=tx25&max_empty=2

          3. Hm, widzisz, tak to jest z tym pisaniem, ze nie ma intonacji głosu, nie widać mimiki człowieka i nie wiadomo czasem jakie ma intencje, o co chodzi itp. Zauważyłam że moje pisanie jest często źle i z niechęcią odbierane. Ale trudno. To raczej nie czarnowidztwo, ale martwienie się…………

      2. @Radomir
        „Piękno” to specyficzne pojęcie w pogodzie dla osób na tym blogu np. dla Ciebie, Dorki, Editora, itd to są chmury, opady i chłód, a dla innych to ciepło, pogodne niebo i słońce.

        1. Ale wcale nie jestem za tym by było w porze ciepłej non stop pochmurno i deszczowo. Wręcz jestem za tym by dni słonecznych i ciepłych była większość. Będę niezmiernie szczęśliwy i nie będę narzekał jak w okresie od kwietnia do września 1/3 dni będzie chłodnych i pochmurnych a 2/3 dni słonecznych i ciepłych. Tak więc nie wiem skąd zarzuty, że jestem takim miłośnikiem chłodów. Po prostu mamy od kwietnia patologię w postaci grubego nadmiaru dni słonecznych i gorących w stosunku do tego co być powinno i stąd narzekam. Jak będzie cały czas pochmurno i zimno albo pochmurno i parno też będę.

          1. @RadomirW
            Ja nie stwierdziłem że jesteś miłośnikiem chłodów. Z tego co czytałem nie jesteś też zbytnio entuzjastą ciepła. Z tego co widziłem narzekałeś też kiedyś w zimie na słońce i ciepło do 10°C.

        2. A ja jestem oryginałem bo latem najbardziej mnie cieszy chłód, pogodne niebo i słońce. Tak tez można, a co!
          Oczywiście mając na mysli chłód mam na mysli 20-22 stopni w dzień, 8-10 w nocy. (Chociaż maksy nieco ponizej 20 jeśli jest słonecznie tez bardzo lubie)
          Jednak wiem, ze wielu cos takiego mierzwi, wiec jak dziś pisałem, podobnie jak pani Dorota, za optimum latem uważam 22-26 stopni.
          Chociaż jak tak pomysleć, to chyba nie jest to nic oryginalnego. Wielu ludzi tak chce, z tymże takowe warunki są zbyt trudne do spełnienia…

          1. Krzysztofie 20-22 stopni to jeszcze nie jest chłód tylko umiarkowane ciepło. Ale już takie 15-20 stopni przy słońcu na kilka godzin z chłodnymi nocami (poniżej 10 stopni) to jak na letnie warunki to dość chłodno.
            Abstrahując od temperatury to jednak są takie osoby dla których „poprawa” pogody to chmury z opadami, a nie bezchmurne niebo i słońce.

  71. Bardzo mało się tu udzielam, ale relatywnie często czytam. Wielu użytkowników pisze mniej lub bardziej rzeczowo, ale ta @dorka to naprawdę jest chyba [cenzura – nie będę obrażał]. Po co kłamać, że jak są dni upalne, to nie ma ludzi na ulicach?
    Cyt. „(…) I teraz latem, jeżdżąc rowerem, nie spotykałam najczęściej nikogo. Trochę młodzieży jeździło wieczorem czasami, już po zachodzie słońca.
    Ale specjalnie mnie to nie dziwi. Bo jazda rowerem w 30+ w cieniu, to doprawdy sama “przyjemność”………….”
    Ludzi jest wtedy ogrom. Rząd wielkości więcej niż przy ciepłej zimie i 2 rzędy wielkości więcej niż przy sporych mrozach. Przykładowo dwa dni temu byłem w Tychach na Paprocanach po pracy i wokół jeziora ogrom biegaczy, rowerzystów, specerowiczów i oczywiście odpoczywających. Serio nie da się nic robić w takich temperaturach?
    Za ostatnie 17 dni zrobiłem ponad 900km na rowerze, a nie mam kolarki, tylko górala, którym … jeżdżę głównie po górach, więc ‚nie idę w kilometry’.
    Tu screenshot, jakby ktoś miał wątpliwości… https://postimg.cc/image/q58ejnbm3/
    Po ~10 latach sporej aktywności stwierdzam (mimo zahartowania i jazdy na jesień i w zimie) że każdy upał 100 razy lepszy niż zimnica. Przy 30°C jeździ mi się komfortowo, przy 0°C nie. I jak widać, nie tylko mi, bo jadąc np 5h w upale, minie się 200 rowerzystów, a jadąc w zimie, spotka się jakiegoś jednego hardkora, albo panią Krysię jadącą 10km/h z / do sklepu / kościoła.
    Faktycznie, piekielnie, nie nadające się do życia lato…

    1. Czarutek alias Obserwator,
      miło Cię widzieć na blogu. Podzielam wiele Twoich spostrzeżeń. Jednakowoż upraszam – znając ciętość i bezpośredniość Twych wypowiedzi – o ugryzienie się czasami w język. Jesteś wartościowym użytkownikiem meteomodel.pl – nie zmarnuj tego.
      Pozdrawiam serdecznie!

    2. Masz rację. Zimą nie dość, że często jest smog i wtedy jakakolwiek aktywność na zewnątrz to samobójstwo, to jeszcze są inne problemy. Trzeba się cieplej ubrać, co krępuje ruchy, a poza tym powietrze jest gęstsze i stawia większy opór podczas jazdy. Rama, widelec, amortyzatory, cała konstrukcja roweru jest sztywna od zimna, co też nie pomaga. A jak jeszcze jest śnieg lub błoto, to już w ogóle masakra. Gorzej niż teraz latem po piachu w lesie. Zimą teoretycznie też można jeździć, tylko, że to żadna przyjemność.

      1. Przy aktywnym atlantyku zimą da sie życ. W innych warunkach juz dośc cieżko.
        W dzisiejszych czasach juz nie ma po co rzucać palenia ;)

      2. Za to znacznie zwiększa się wytrzymałość organizmu, kondycja i organizm o wiele szybciej się regeneruje niż latem. Coś za coś :)

    3. W Warszawie lipiec był piekielny. Średnia taka jak w Helsinkach. Jakby Dorka mieszkała w Oslo to umarła by z przegrzania zapewne.

    4. @mich, czytaj ze zrozumieniem- wiem, ze to trudna sztuka, ale warto ćwiczyć- napisałam, że byłam na Podlasiu, i oczywiście tak dokładnie było, jeździłam codziennie rowerem po wiejskich drogach i rowerzystów tam było na lekarstwo.
      To, że wg ciebie upał jest lepszy niż zimnica do jazdy rowerem – bynajmniej nie znaczy, że jest to prawda objawiona. Poza tym (albo przede wszystkim), kto mówi o zimnicy. Wystarczy żeby latem były temp 22-26 st i żyłoby się normalnie i przyjemniej dla wielu ludzi w naszym kraju, który nie składa się wyłacznie z miłośników upałów.
      A jak masz wątpliwości (co do tej jazdy rowerem) to najlepiej zapytaj jakiegoś lekarza: inernisty lub kardiologa, myśle, że ci wytłumaczy.
      Bez pozdrowień.

      1. @dorka
        Zeby wyjaśnić pewne sprawy- dni 11-12 sierpnia, 14-16 sierpnia i 21-22 sierpnia nie były dla ciebie za gorące?
        Znam osoby dla których były (tak jak i w ogóle generalnie każde lato), dlatego pytam.

        1. Ja od wiosny jeżdżę na rowerze codziennie. Zdarzyło mi się na początku sierpnia pojechać w góry przy 30 stopniach, a jak czuję się osłabiony przez gorąc, idę na rower wieczorem. A zimą? W tamtym roku jeździłem jeszcze parę razy w listopadzie, a w grudniu już tylko w drugi dzień Świąt (przepiękny dzień) i 27 grudnia. W styczniu wsiadłem na rower raz, a w lutym ani razu, aż do ciepłego weekendu na przełomie I i II dekady marca. Znam takich zapaleńców co potrafią śmigać długie trasy przy mrozie, ale ja nie widzę przyjemności w jeździe w grubym ubraniu po ośnieżonych drogach, kiedy wszystko ma się drętwe z zimna. Wtedy utrzymuję kondycję głównie poprzez spacery, ale bywa i tak, że nawet to jest trudne (kiedy np. deszcz/śnieg zacina niemal poziomo w oczy, albo wieje mocny wiatr. W lecie nawet jak jest gorąco, wystarczy zaczekać na wieczór i nie trzeba się obwijać kilkoma warstwami ubrań…

          1. taaa…….wystarczy „tylko” zaczekać na wieczór, czyli do jakiejś 20 ;-), a od 7-20 wegetować szukając cienia, bo na wszystko jest za gorąco. Nie zrozumiemy się i nie oczekuję tego od miłośników upałów. Jeśli komuś dobrze w temp 30+, to super. Ja preferuję inne temp. I tyle. I nie bardzo mnie intersuje ,że to się niektórym tu mocno nie podoba. Bo tu nie ma nic „do podobania się”, tak jest i koniec. I nie jestem w tym zupełnie odosobniona, przynajmniej w naszym kraju, gdzie jednak temp 30+ nie były normą latem.

          2. Zastanawiam się jeszcze nad jednym. To wasze ciągłe wychwalanie tego jak upały sprzyjają aktywności fizycznej jest po prostu niebezpieczne. Wiele osób w naszym kraju zwczajnie nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczne jest przegrzanie i odwodnienie organizmu, podczas aktwyności fiz. bardzo wzrasta temp. ciała. Osobom z jakimikolwiek problemami krążeniowymi absolutnie jest to przeciwskazana. A wielu panów nie wie, że ma takie problemy, aż się dowie;-)
            Naczytają sie tu jak to zdrowo i przyjemnie przejechać 100 km, codziennie w temp 30+ i potem może być rzeczywiście „bardzo przyjemnie”…………tak, że warto się czasem zastanowić nad tym co się wypisuje i czy to ma cokolwiek wspólnego z faktami i wiedzą medyczną nt organizmu człowieka.

          3. @dorka
            Pan Piotr to ostatnia osoba, która jest „fanem upałów”. Różnica jest taka, ze nawet w takim lecie jak to jest tylko 3 tygodniowa fala nieznośnych upałów, a zwykle występują ze 4 razy do roku w krótkich falach. Natomiast dyskomfort termiczny w porze chłodnej jest cały czas, poza wybitnymi wyskokami typowymi np dla grudnia 2015.
            Nie wiem jak bardzo klimat musiałby sie ocieplić, zeby lato było równie nieprzyjemne jak zima. Dla mnie byłoby gdyby pojawiały sie miesięczne fale upałów (taki 2-16.08.2015 przez miesiąc) albo przez wszystkie 3 miesiące przez >80% powyżej 25 stopni. Cos takiego nam zdecydowanie nie grozi (skoro rekordowe lato nawet nie było temu bliskie)
            To co było w okresie 20.07-10.08 to było chyba najgorsze na co stać nasz klimat, a mimo to rowniez pojezdzilem sporo rowerem (najciezsze było 160km w weekend 28-29 lipca, na szczescie drugiego dnia przyszła burza i zamiast jechania w duchocie to jechałem w deszczu)

          4. @kmroz, nie sądzę, że jestem jedyną osobą, która obecne lato ocenia jako wyjątkowo gorące, męczące i nie do wytrzymania. Znam mnóstwo takich osób, od wielu ludzi to codziennie słyszałam, że maja dosyć tego lata itp.
            To, że na tym portalu są głównie ciepłolubne osoby nie oznacza, że w naszym kraju wszyscy tak radośnie przyjmują zmiany klimatu i tak świetnie czuli się tego lata.
            Nie pojmuję tylko czemu tak cieżko jest to zrozumieć tutaj? Na prawdę nie macie w swoim otoczeniu ludzi którzy źle znosili to lato? Czy też dalej poza koniec własnego nosa bardzo ciężko spojrzeć? Stawiam na to drugie, niestety………..

          5. @dorka
            Chociaż o tym tak głośno nie pisałem jak ty, to tez przed 10 sierpnia miałem dosyć i bardzo mnie „zmroziło” gdy zapowiadany po 2 sierpnia definitywny koniec „koszmaru” nie nadszedł. Jednak po 10 sierpnia sie to skończyło. Pojedyncze pózniej dni z temperatura powyżej 28 stopni absolutnie mnie tak nie denerwowały, a co kilka dni miałem ulgę w postaci chłodniejszych dni i rześkich wieczorów.
            No, to tyle.
            Teraz przede mna dwa miesiące ulubionej pogody (o ile sie nie powtórzy patola z zeszłego roku…)

          6. @dorka i @kmroz – kurka wodna. Ja bym Was na kawę umówił i tyle. Dla Dorki mrożona, dla Kmroza parzocha. Na obiad zaserwowałbym Wam mój specjał, czyli borowiki zapiekane z serem + dodatki (nie zdradzę przepisu). ;)

            Tak już na poważnie – raczej się nie dogadacie, ale chociaż spróbujcie do siebie nie pisać. Jak to było w Seksmisji: „Miejcie wzgląd na powagą naszego Zgromadzenia” – w tym przypadku bloga. Pozdrawiam. ;-)

          7. @grzybiarz
            Jak na moje, to sie dogadaliśmy. Dla Dorki problemem jest jej mieszkanie. Zdecydowanie największym. Natomiast zgodziliśmy sie co do tego ze przedział 22-26 latem jest przyjemny i w tym roku był najkoszmarniejszy okres w zyciu przez 3 tygodnie. Dla Dorki jednak dłużej, bo jej mieszkanie sie zbytnio nagrzało i nie udało sie go wychłodzić.
            Ale na borowiki sie chętnie skuszę, tyle, ze bez sera- z pewnych przyczyn.

        2. @kmroz, wiele razy pisałam, że np lipiec 2017 był dla mnie super- bardzo umiarkowane, ale ciepłe temp, każdy weekend wycieczki rowerowe. Bardzo dobrze wspominam. Także, bynajmniej, nie każde lato w Polsce było dla mnie za gorące. W ogóle całe lato 2016 i 2017 uznaję, za OK.

          1. Czyli te dni tez były dla ciebie okej? Bo jak nie, to juz widze stosowanie podwójnych standardów.
            Co do lata 2016 i 2017 tez mam cos do powiedzenia, ale najpierw odpowiedz na moje pytanie :)

          2. @kmroz, ja nie musze odp. na Twoje pytanie ;-) obecne lato oceniam w całości jako najgorsze w moim życiu i pojedyncze, 1-2 ochłodzenia niczego nie zmieniają w tym obrazie.

          3. Czyli jednak podwójne standardy. Lato najgorsze, wszystkie dni koszmarne niezależnie od temperatur…
            rozumiem, ze o trzeciej dekadzie czerwca, początku lipca i drugiej dekadzie lipca powiesz to samo.
            Tak na marginesie, to przez ostatnie dwa tygodnie 7 dni (POŁOWA!) była z twojego ulubionego przedziału 22-26 stopni, rozumiem jednak ze one tez były koszmarne, skoro wystąpiły w tym „przeklętym lecie”.
            Szkoda, liczyłem ze sie dogadamy, ale ty nie chcesz nawet o krok ustąpić. Niech ci wiec bedzie, ze tegoroczne lato z założenia jest tragiczne, i nawet jeśli jest 22 stopni to

          4. Jeżeli chcesz cytować moje wypowiedzi, to rzeczywiście je cytuj, a nie wkładasz mi coś, czego nie napisałam i dodajesz jeszcze do tego swoje refleksje które podajesz jako moje słowa. To takie typowe dla ciebie, a mnie coraz bardziej wkurza.

          5. @kmroz, czy wg Ciebie „dogadanie się” ozn podzielanie Twoich preferencji pogodowych? Bo mi w ogóle nie przeszkadza to, że dla Ciebie obecne lato jest OK. Dla mnie nie i nie bardzo rozumiem, czemu to ma ozn,że nie możemy dystkutować i rozmawiać. Owszem, myślę, że genralnie osoba ciepłolubna z zimnolubną, tak we wspólnym życiu, by się nie dogadała. Ale na zasadzie, znajomi – to nie widzę żadnych przeszkód.
            Oczywiście jeśli ktoś nie zaczyna oceniać,że wyłącznie postawa uwielbienia dla upałów jest normalna, zdrowa i jedyna właściwa. A ciepłolubni, co najmniej mają do tego tendencję ;-)

          6. @dorka
            Fakty sa takie ze połowa dni z ostatnich dwoch tygodni miała przedział temperatur, który określiłaś jako przyjemny i oczekiwany przez ciebie latem.
            Fakt jest tez taki, ze mowisz ze to był najkoszmarniejszy okres w twoim zyciu.
            Z całym szacunkiem, ale nie wiem jak inaczej to interpretowac. Jedyne jak moge wyjaśnić to przez twoje nastawienie, ktore od początku jest najgorsze z możliwych- ty juz zanim nadezedl ten okres gorący to o nim pisałaś zamiast sie cieszyć z umiarkowanego lata w pierwszej połowie lipca.
            Moim celem nie jest cie denerwować, tylko cie zrozumieć. Piszesz dwie sprzeczne ze sobą rzeczy w odstępie kilku minut.

          7. Zeby nie było – zacytuje te sprzeczności:
            1. „Wystarczy żeby latem były temp 22-26 st i żyłoby się normalnie i przyjemniej dla wielu ludzi w naszym kraju, który nie składa się wyłacznie z miłośników upałów.”
            2. „obecne lato oceniam w całości jako najgorsze w moim życiu”

          8. @kmroz, nie chodzi tylko o nastawienie ,owszem ma jakiś wpływ, ale nie tylko. To lato zaczęło się 2 kwietnia, przyszły ponad 2 bite miesięce pełnej lampy i o wiele za ciepłe jak na wiosnę. To już mnie zmęczyło. A potem było coraz gorzej, upały pod koniec maja, upalno-gorące weekendy czerwca, a potem od 19 lipca właściwie do teraz czas którego już w ogóle nie nazwę. Przepiękny po prostu. Pojedyncze dni ochłodzenia nie zmieniły sytuacji w moim mieszkaniu i nie dały mi odetchnąć spokojnie.
            Lipiec 2017 cały był z temp umiarkowanymi, tam nie było od czego „odpoczywać”, bo cały czas można było żyć normalnie.
            Jeśli nie możesz tego zrozumieć, to nie „rozum”, bo nie musisz. Ale nie oceniaj. Tylko tyle, ale dla wielu, aż tyle- nie możliwe wręcz do zastosowania.

          9. „Pojedyncze dni ochłodzenia nie zmieniły sytuacji w moim mieszkaniu”
            I to mi wystarczyło na odpowiedz, zamiast tej długiej wypowiedzi. Bardzo mnie dziwi, ze nie zmieniły, ale skoro tak mowisz, to pewnie masz racje.
            Zreszta, od początku wiedzieliśmy ze problemem jest twoje mieszkanie.
            Ja mam w domu o tyle dobrze, ze nawet w czasie prawdziwego upału jest odczucie ulgi w środku. Wietrzony dom porzadnie każdej nocy (a wiadomo, ze noc na wsi jest zimna) wystarcza by w środku czuc komfort, a meczyc sie tylko na zewnątrz.

          10. Kmroz wwój błąd polega na tym że skupiasz się jedynie na wartościach temperatur w chłodniejsze dni (notabene były one niewiele niższe od 25 stopni więc wcale nie było tak daleko do progu gorąca) a kompletnie nie zwracasz uwagę na kontekst w jakim występowały. Inaczej odbiera się wartości 23-24 stopnie gdy są one stałą wartością latem, inaczej gdy są pojedynczym skokiem w górę przy dużo chłodniejszej pogodzie a inaczej gdy tak jak w tym roku są pojedynczym skokiem w dół od dominujących dużo wyższych wartości. W tym ostatnim przypadku cieszą o wiele mniej niż w pozostałych bo człowiek oczekuje dużo głębszego ochłodzenia i takie minimalne to za mało by je w pełni odczuć. Naprawdę to tak trudno pojąć?

          11. @radomir, jeśli juz to dłuższego okresu z takimi temperaturami, aniżeli głębszego ochłodzenia. Jesień zamiast upałów to tez nie jest odpowiedz.
            Mysle ze lepiej byłoby to odebrane gdyby te 7 dni wystąpiło ciurkiem, niż były rozrzucone na 3 „kupki” po dwoch tygodniach. Wtedy mieszkanie Dorki by sie zdarzyło ochłodzić.
            Argument wcześniejszy, ze nie przyniosły opadów, tez do mnie nie dochodzi. Gdyby przy takich temperaturach było pochmurno i deszczowo byłoby duszno i goraco w nocy. Jedyne jest, co mowię- szkoda, ze nie mieliśmy pełnego tygodnia odpoczynku od temperatur 27+. Cóz, teraz będziemy mieli, poza pojedynczymi wyskokami, 8-miesięczny :)

          12. Po tym co było na przełomie lipca i sierpnia ja bym jednak oczekiwał głębszego ochłodzenia niż 24,7 przy pełnym słońcu przez cały dzień. Może nie do jesiennych temperatur ale do kilku dni pod rząd z maksem na poziomie 20-22 stopnie i rosnącym zachmurzeniem w ciągu dnia i przelotnym opadem. Tak by mi się realnie mieszkanie schłodziło a nie na zasadzie że w nocy owszem się schładza do sensownych wartości ale w dzień znów się nagrzewa do 25 stopni, przy których ciężko się siedzi.

          13. @radomir
            11 sierpnia 21 przy pochmurnym niebie i deszczu
            21 sierpnia 23 przy sporym zachmurzeniu
            12 i 22 sierpnia 24 przy słońcu
            Wiec te 24.7 to jednak nie był najchłodniejszy dzień ;)
            PS jak juz pisałem lepiej było jakby dni 21 i 22 sierpnia „zamienić” z 13 i 17 sierpnia- wtedy mielibyśmy całe przyjemne 7 dni z rzędu. Ale cóz, było jak było i ja sie cieszę zwłaszcza z tych pogodnych dni przy temperaturze 22-26 stopni.

    5. 359 km jednego dnia? I to jeszcze nie na szosowym rowerze?! Pełen szacun i chapeau bas, bo to nie lada osiągnięcie. Kilkoro moich znajomych wybrało się w zeszłym sezonie z Łodzi na Hel – w sumie 420 km i 16h na siodle, ale oni wszyscy na szosach jechali. I na miejscu pół h moczyli tyłki w morzu, bo innych części ciała już nie czuli ;-) Doprawdy wielkie osiągnięcie. Ja nigdy nawet się nie zbliżyłem do takiego dystansu „na raz”. Wystarczy 150 km i i już tyłek powoli zaczyna się buntować.
      Co do refleksji odnośnie warunków na rower to generalnie potwierdzam – rowerem da się jechać i przy -10, a nawet -20, ale nie ma to nic wspólnego z przyjemnością. Za to przy +30 czy nawet +35 można i przeszło 100km przejechać mając przy tym full frajdy.

      1. Też jestem pod wrażeniem tego wyniku. Ja najwięcej zrobiłem trekkingowym rowerem 100 km i już miałem dosyć. A tak to z reguły do 50 km dziennie. Z tym, że ja nie mam kolarzówki, więc mogę sobie jeździć także po leśnych duktach i innych mało uczęszczanych szlakach, co zresztą chętnie czynię. Wolę mniej, ale po lesie niż tak dużo po asfalcie. Generalnie tempo turystyczne to 10 km/h wliczając przerwy na odpoczynek, zwiedzanie, kontakt z przyrodą. Lato jest super, także wiosną i jesienią da się jeździć. Najlepiej jak nie ma wiatru i jest ok. 20 stopni. Zimą to warunki nieosiągalne.

      2. Przy upale to bardzo dużo zależy GDZIE się poruszamy. Jeśli jest to asfaltowa droga w pełnym słońcu między 10 a 16 to można ocip…oszaleć. Ale w cieniu, przez lasy to nie ma problemu nawet jak jest ponad 30 stopni.

        Za to jak jest zimno, to wszędzie się do dupy jeździ.

    6. Oprócz naprawdę dużych skrajności/ekstremów pogodowych to o różnych porach roku da się aktywnie spędzać czas w „terenie”. Choć najlepsze warunki mamy oczywiście między naszą umiarkowaną wiosną/jesienią a umiarkowanym latem, w wersji częściej pogodnej.

      1. Zimą to właśnie są potrzebne te ekstrema (oczywiście dodatnie), aby dało się aktywnie spędzać czas, a przy tym jeszcze żeby nie było smogu. Coś takiego jak 26 grudnia czy 6 stycznia ostatnio.

  72. W ten weekend taka namiastka jesieni i to w tym paskudnym, ponurym wydaniu. Coś co nas być może czeka już regularnie za kilka/kilkanaście tygodni. Może i fajna odskocznia od upałów, ale pod warunkiem, że nie trwa ciurkiem 5-6 miesięcy. W tamtym roku to była masakra, bo taka pogoda dominowała u nas już od 1 września.

    1. Nie widze w tym nic fajnego. I tak popada głownie tam gdzie najmniej tego potrzeba. A takie temperatury jakie są zapowiadane na jutro to do niczego nie są potrzebne przed 1.11
      Fajna odskocznia to była we wtorek i srode. Tak jak te dwa dni, mogłaby większośc lata wygladac :)

      1. @kmroz: Owszem, taka temperatura jest potrzebna. Jest potrzebna @dorce, @ Annie, jest potrzebna mi. I to już, a nie po 1.11 (na marginesie: lubię listopad, wiem @PiotrSN uzna to za „dziwactwo”, ale i tak lubię go czytać). Dziś rano – mimo frontu – wcale nie było w moim mieszkaniu rześko, bo noc znów była ciepła. Myślę, że jutro rano będzie podobnie. I bardzo liczę na te dwie chłodniejsze noce, które mają nastąpić z niedzieli na poniedziałek i z poniedziałku na wtorek oraz na zapowiadane na jutro opady. Wtedy jest szansa, że moja licząca sobie 26 m kw. ściana szczytowa skierowana na SES przestanie grzać. Jeśli schłodzi mi się chałupa, nie boję się upału choćby 35 st. przez całe kolejne 2 dni. @kmróz: nie rozumiesz @dorki, ty mówisz o obiektywnych parametrach, ona o tym, że ma gdzieś obiektywne parametry, bo może i od 10.08 jest okresami chłodniej, ale nie na tyle, by to przywróciło jej względny komfort. @Grzybiarz (którego rozum i umiar w ocenach oraz wielkoduszność wielbię, ale mógłby dać ten przepis, którego nie chce dać) ma rację – może powinniście się spotkać. Ona (tak jak ja, tylko ja jestem w lepszej sytuacji, bo mogę wcisnąć guzik klimatyzacji) jest już po prostu śmiertelnie zmęczona tym, że każdego ranka od kilku miesięcy wstaje bez sił (jak ty wtedy, kiedy się skarżyłeś, że noce są za ciepłe) i od momentu, kiedy oko otworzy i zobaczy słońce, nic jej się nie chce. Ty przez ponad dwa tygodnie jojczyłeś, że przez te ciepłe noce nie idzie wytrzymać (najwyraźniej teraz u ciebie idzie wytrzymać, a w tym stołecznym miasteczku nadal nie idzie, a nawet szczęśliwi posiadacze klimatyzacji – @dorka do nich nie należy – nie mogą żyć z klimatyzacją włączoną dzień i noc, nawet gdyby w d… mieli środowisko, a do takich „pierduł” jak pogoda wcale nie chcieli się adaptować). @kmróz: nie złość się zatem i nie tłumacz umierającemu na zawał, że zanieczyszczenie powietrza nie jest aż tak duże, by mu zaszkodziło, z wiarą, że jak zrozumie, że środowisko jest w sumie w normie, to może przestanie umierać na zawał (a tak w ogóle to mógł nie palić papierosów). Oczywiście, że nie wierzę, że @dorka nienawidzi słońca, tak jak my wszyscy go potrzebuje, tylko może nie w aż takim natężeniu latem (ja np. lubię zimowe wyże z temp. -20 st., mnóstwem słońca i skrzącym się śniegiem, mróz mi wówczas nie przeszkadza, bo przy tej temperaturze nie ma wiatru i chłód nie jest dojmujący, i jak wszyscy też chcę więcej słońca niż ostatniej jesieni i zimy, i założę się, że @dorka również czekała na wiosnę) i jak się tylko trochę ochłodzi, odpocznie, opadną jej emocje i tę „nienawiść” do słońca odszczeka. Ludzie, macie w sumie takie same odczucia, tylko @kmróz ma lepsze warunki do znoszenia wysokiej temperatury niż @dorka. @dorka, ja bym się skusiła na te grzybki od @Grzybiarza, zjadane wespół z @kmrozem. A tak a propos pytania, czy ciepłolub może żyć pod jednym dachem z zimnolubem? Może. Dziś pyta mnie mąż ok. 10.00 (leje): „Zimno?”. Ja: „Byłam z psem tak, jak widzisz (koszulka bez rękawów, krótkie spodnie, jeszcze nie wyschłam po deszczu). Mi nie zimno”. Mąż: „Uhm”. 4 godziny później wychodzimy po zakupy – on w swetrze na T-shirt, ja w koszulce bez rękawów. Klimatyzację w mieszkaniu zarządził on, nie ja.
        A pytanie mam do mądrzejszych od siebie, może głupie, ale to irytowało wiele osób tego lata: choćby ze względu na radar zaglądam nieustannie na pogodynkę.pl i widzę dane pomiarowe z IMiGW, które wprawiają mnie w konsternację. Tego lata temperatura nigdy nie zgadzała się z tą, którą mam za oknem, zawsze była o co najmniej 2-3 stopnie niższa (nie mam stacji pogody, tylko termometr za oknem na ENE, sprawdzam po południu, w głębokim cieniu, na ok. 7-8 m – trzecie piętro, na bardzo zielonym osiedlu dokładnie po drugiej stronie ulicy od terenu IMiGW, na którym znajduje się, jak rozumiem, ich klatka meteorologiczna, czyli u mnie powinno być teoretycznie chłodniej, bo wyżej, a prawie tak samo zielono i wietrznie. Jak to możliwe? (nie kupię nowego termometru, bo już kupiłam)

        1. hmm, @Finextra, nie wiem o jakich grzybkach i zaproszeniu piszesz? Coś przeoczyłam? Wydawało mi się, że @Grzybiarz mieszka daleko od w-wy, poza tym nie wierzę, że by mnie zaprosił……………..bo większość osób tu nie przepada za mną. Hm.

          1. Grzybiarz musiałby przede wszystkim przyjechać do wschodniej Polski jeśli chce grzyby (bo na zachodzie jest jak jest :( ), wiec moze i do wawy ;)
            @finextra
            No nie wiem, czy 12 stopni w pełni dnia jest do czegokolwiek potrzebne. Ponizej 25 na stałe zdecydowanie wystarczy, z przewaga temperatur 20-25 stopni i okresowym 15-20.
            Co do mojego „konfliktu” z Dorką to widze ze nie jestes na bieżąco, bo juz napisałem, ze z racji jest sytuacji mieszkaniowej, jest u niej nieznośnie i rozumiem to. Ale niech pisze jasno ze o to chodzi, by nie konsternowac ludzi dookoła. Tyle.
            A wiesz czemu są takie ciepłe noce? Bo wlasnie są chmury. W pogodne noce było w Warszawie 13 stopni a pod Warszawą 8 stopni ;) (21/22.08 i 23/24.08)
            Dlatego tym bardziej nie chce chmur i deszczu- bo wilgoc i zachmurzenie powodują gorące noce, nawet jeśli za dnia jest zimno… tak było m.in. w drugiej dekadzie lipca. Oczywiście opady bedą sie pojawiać- jutro i we wtorek, pózniej kolejne pewnie juz w piątek.
            Na koniec napisze, ze mam nadzieje, ze w tym roku nie bedzie juz wzrostów powyżej 25 stopni, ale tez przed listopadem beda przeważać temepratury powyżej 15 stopni. Cos w stylu jesieni 2006 czy 2013.

          2. @dorka
            Ja tam Cię lubię, bo dlaczego miałbym za Tobą nie przepadać, skoro mamy podobne preferencje? Tylko proszę Cię, nie zapowiadaj w przyszłym roku upadłego lata, żeby czasem znowu się nie sprawdziło :-D

            @Finextra
            Ale się rozpisałaś :-) Zgadzam się z Tobą we wszystkim. A tak na marginesie, Twój facet to niezły zmarźluch. Ja ostatni raz w swetrze chodziłem yyyyhmm… w marcu chyba.

          3. Upalnego, nie upadłego, znowu włącza mi się ta dziadowska autokorekta.

        2. @Finextra
          Termometr musi być w osłonie radiacyjnej jeżeli chcesz aby pokazywał wartości poprawne. W innym wypadku ma prawo zawyżać nawet gdy jest umieszczony w głębokim cieniu. A to dla tego, że cień nie gwarantuje poziomu promieniowanie na zerowym poziomie. Istnieje coś takiego jak promieniowanie rozproszone, które jest właśnie nawet w cieniu (jako natężenie zależy od rodzaju zachmurzenia). Kolejna sprawa to ciepło budynku. Po prostu w taki sposób nie zmierzysz poprawnie temperatury powietrza. Stąd te różnice do profesjonalnych pomiarów. Zazwyczaj tak jest 2-3c to standardowy poziom zawyżania.

    2. A mi się podoba. Ostatnio w Wwie powietrze zaczęło robić się już nie do wytrzymania przez brak opadów. Cały czas chodziłem zmęczony. Deszcz je idealnie przeczyści. Zresztą widzę że z najnowszych prognoz na przyszły tydzień wreszcie rysuje się normalna polska pogoda na lato. Szkoda że tak późno.

      1. RadomirW, oczywiście , że szkoda że tak późno. Całe lato mam zmarnowane, przemęczone. Ale co zrobić, jedyna pociecha, że to już raczej minęło.
        Do następnego sezonu „odpoczynek”…………

      2. Bez przesady. Jest to norma dla koncówki sierpnia, ale w środku lat byłaby to spora anomalia na minus. Chociaż nie powiem, jest to moj ulubiony przedział temperatur :)

      3. Mnie też się podoba. Wyszłam do sklepu nawet bez parasola, żeby nacieszyć się deszczem i widziałam paru innych takich wariatów. ;) Z tym że u mnie nie ochłodziło się na razie jakoś drastycznie; nie było mi zimno w krótkim rękawku. Niemniej – dla mnie wymarzona sobota! :)

        1. U mnie w mieszkaniu niestety w nocy też było za gorąco. Ale cieszę się, że dziś jest super, jutro będzie jeszcze chłodniej, więc jestem dobrej myśli, że potem będzie już OK. Cieszę się na cały weekend.

        2. @Anna
          „Mnie też się podoba. Wyszłam do sklepu nawet bez parasola, żeby nacieszyć się deszczem i widziałam paru innych takich wariatów. ;)”
          Chodzi Ci o tych osobników co ubierają się do pory roku (kalendarza), a nie pogody panującej za oknem, prawda?
          Ja nie raz spotkałem osoby z krótkim rękawkiem i krótkich spodenkach na ulicy kiedy na dworze były iście jesienne warunki czyli pełne zachmurzenie, ciągły deszcz, a temperatura nie przekraczała 15 stopni.
          Ja osobiście oceniam negatywnie oceniam takie podejście do pogody i uważam, że lepiej ubierać się do pogody panującej za oknem. :)

          1. @Zbigniew:
            Nie. Po prostu w Warszawie, mimo padającego deszczu, było dziś wciąż stosunkowo ciepło. Teraz zresztą jest podobnie (o godzinie 22 było 18 stopni) – zero wiatru, okno wciąż mam otwarte na oścież, a w mieszkaniu 25 stopni.

  73. Wcześniej tam kmroz pisał o Elblągu. Dla przypomnienia od czasów migracji stacji „Elbląg” z miasta do pobliskiego Milejewa, ów stacja nie przedstawia już warunków w tym mieście, a nawet nie jest specjalnie reprezentatywna dla regionu. Nowa stacja prawidłowo nazywa się Elbląg-Milejewo, jest ulokowana na górce i ma status synoptycznej, ale istnieje również stacja w poprzedniej lokalizacji, ale zdegradowana do niższego stopnia i nie jest już stacją synoptyczną.
    Wystarczy porównać sobie pomiary w dowolny słoneczny dzień, by zrozumieć jak wiele je obecnie różni:
    Elbląg-Milejewo:
    http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/354190160
    Elbląg:
    http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/254190190
    Wczoraj godzinowy Tmax dla Milejewa to 24,7C, a dla Elbląga 26,6C. Obie stacje dzieli w linii prostej jakieś 10km.

      1. Jakos jak w maju 2017 roku zanotowano ujemna średnia dobowa na tej stacji to nikt nie mowil jaka to niereprezentatywna stacja, tylko każdy wspominał o tym do znudzenia….

      2. @kmroz
        Ciekawostka dla Ciebie.
        W okresie 10 – 25 sierpnia Hel miał średnią dobową 19.5c, Elbląg Milejewo 18.6c, Olsztyn 19.0c.
        Chcesz tmax z tego okresu? Hel 23.1c, Elbląg Milejewo 23.0, Olsztyn 24.8c

        1. Pytanie jedno. Sa to średnie t maxow z ogimetu (ktore w 30% są maxami z 18UTC dnia poprzedniego) czy realnych maximow z danego dnia?

          1. w wawie wg suchych danych z ogimetu jest to 26.8 za dni 11-24 sierpnia, a biorąc realne ekstrema dobowe (notowane miedzy 12 a 18 dnia właściwego) jest to 26.3
            A wiec różnica całkiem spora. Mimo, ze zaledwie 2 dni na 14 przyniosły maksy poprzedniego wieczora.

          2. @kmroz
            Średnia tmax z ogimetu i meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe wynosi tle samo. Pod warunkiem, że dobrze się ustawi godzinę w ogimecie.

            O 18UTC generowana jest depesza z tmax. Nie oznacza to , ze tmax wystąpiło o 18UTC. W ogimecie jest problem ze stacjami automatycznymi. Hel do tej grupy nie należy.

          3. @marcin
            Niestety na meteomodel tez sa uwzględniane temperatury z 18UTC poprzedniego dnia…
            nie mam pojęcia skąd wgl to sie wzięło, ale irytuje od wielu lat, gdyż za każdym prawie razem musze w ogimecie klikać dla pewności w godzinowe, by zobaczyć na realny Max z danego dnia miedzy 6 a 18 UTC….
            ulubiony przez @alewisa przypadek z 12.08.2017 najbardziej chyba pokazuje absurd takiej „reguly”

          4. Wzięło się to stąd, że dawniej nie prowadzono pomiarów w nocy, więc nie miał kto sprawdzić termometru max/min o północy. Robiono to wieczorem i rano. Obecnie też tak się robi na stacjach klimatologicznych. Gdyby nagle przestawić system na 00-00 wprowadziłoby się niejednorodność (w USA tak było i nosi to nazwę Time of Observation Bias, TOB).

          5. Średnia tmax według suchych danych z ogimetu z okres 11-24 sierpnia dla Warszawy to 27.0c.

          6. Ok, hitem jest rekord dla listopada w wawie z lat 1981-2010 zanotowany 31.10.2001 pod wieczór xD

          7. @kmroz
            No i co z tego? Doba meteorologiczna dla tmax od 18UTC do 18UTC policzona jest tak samo dla trzech stacji z których przykłady podałem. Chcesz to sobie policz od 6 do 18UTC jeżeli to coś zmieni. Dlatego lepiej bazować na średniej dobowej, ale dla większości tmax to świętość. Nawet jak trwa pół godziny.

            Dla mnie wystarczy, że średnia dobowa na Helu jest wyższa od średniej z Elbląga Milejewa czy Olsztyna w tym wypomnianym wyżej okresie.

          8. Jak to co z tego? Listopadowy rekord mamy w pazdzierniku….
            W Warszawie zmieniło o 0.5 stopnia.
            Tez preferuje średnie dobowe, miedzy innymi z tego powodu. Ale np do rekordów stosuje sie przecież t maxy.
            Cóz, dla mnie tak przyjęta konwencja to prawdziwa niewygoda, bo musze za każdym razem klikać na ogimecie… średnio 10-20% przypadków notuje przez to t Max wieczorem dnia poprzedniego.

          9. @admin
            Dziekuje za wyjaśnienie, teraz wiem ze ten „bezsens”, ma przynajmniej sens. Dużym błędem byłoby zmienianie ustawionej konwencji. Niemniej, wynikają z niej często absurdalne sytuacje, zwłaszcza jak ta z jesieni 2001.
            Dobrze, wróćmy wiec do średnich dobowych. Wtedy unikniemy pomyłek i nieścisłości. Rzeczywiście średnie dobowe były wyższe nad morzem w tym okresie niż wgłąb lądu.

          10. kmroz

            „No i co z tego” odnosiło się do średniej tmax na Helu w porównaniu z Elblągiem M i Olsztynem.

  74. W sumie to II i III dekada sierpnia przyniosła/przyniesie cały „arsenał” pogód, z których choć po części każdy powinien być zadowolony (bo wszystkich cały czas nigdy się nie da).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.