Lato w Europie wg Accuweather

Lato w Europie wg Accuweather

Pojawiła się już najnowsza prognoza sezonowa serwisu Accuweather. Wg niej tego lata mają nas nękać częste fale upałów, a południowe Niemcy również pożary:

The heat will begin in June across the Iberian Peninsula before spreading north and eastward throughout the summer months. The heat will be more persistent than during last summer, when record temperatures were recorded in parts of Portugal, Belgium, the Netherlands, Germany and Scandinavia, but generally lasted for only a week or so at a time.

 

High temperatures in excess of 38 C (100 F) will be possible from northern France, Belgium and Netherlands into Poland, Slovakia and Hungary.

 

Opinie na temat jakości prognoz sezonowych serwisu Accuweather są zwykle dość pozytywne, jednakże nie zawsze udaje im się trafić. Powyższą prognozę należy mimo wszystko traktować jak zwykle ostrożnie.

Print Friendly, PDF & Email

176 Replies to “Lato w Europie wg Accuweather”

  1. Powiem krótko. Mam nadzieję, że będzie dokładnie odwrotnie!!! Częste fale upałów mieliśmy przez całe lato w zeszłym roku i w tym to już co najmniej byłaby przesada!!

    1. @dorka
      Czytałaś ze zrozumieniem ostatni akapit?
      cytuję „Opinie na temat jakości prognoz sezonowych serwisu Accuweather są zwykle dość pozytywne, jednakże nie zawsze udaje im się trafić. Powyższą prognozę należy mimo wszystko traktować jak zwykle ostrożnie.”

    2. To jakieś wróżby z fusów, póki co chłodno i pada a upału nie było, ba nawet temperatury > +25 były może ze dwa dni a tu już panika. No proszę

  2. Coś mi się nie chce wierzyć w te 38 stopni na terenie naszego kraju.

    Moim zdaniem w skali całej Polski najwyższa temperatura wyniesie 34-36 stopni i trafi się w lipcu. A dla mojego miejsca zamieszkania (Gliwice) obstawiam 32/34 stopnie.

    Choć wiadomo, te moje przewidywania są również mało wiarygodne ;)

    1. Ale 34-36 st to równie cudowna aura. Jeśli to się sprawdzi, to lato będzie jeszcze koszmarniejsze od poprzedniego i powoli nasz kraj zacznie się zmieniać w piekło latem- oczywiście, dla ludzi, których marzeniem nie jest codzienne „zdychanie” w 30+st.

      Po prostu koszmarna prognoza :(

      1. Codziennego 30+ na pewno nie będzie, nie było nawet w tamtym roku, który przyniósł najbardziej odjechaną porę ciepłą kiedykolwiek. Nawet lipiec 2006 nie przyniósł codziennego upału.

      2. Wystarczy zamontować klimę i w nocy można spać (nawet zwykły wiatrak wystarczy przy tych naszych „falach upałów”) rano i wieczorem nie jest jeszcze tak gorąco i można cieszyć się latem (pięknymi letnimi wieczorami!). Niedogodności – jeżeli już – występują przez kilka godzin gdzieś między 12-13 a 15-16. A przy takiej pogodzie jak teraz? Od dwóch dni nie da się wyjść bo ciągle pada. Do tego wieje i chłód. Żadnej przyjemności z lata

      1. To ja się zapytam z drugiej strony czy jest 30-stopniowy mróz? Akurat w Toruniu jest częstsze od 38 stopni, takowe pojawiło się tylko raz i to w lipcu 1959 (38,2 st.), blisko było też w lipcu 1998 (37,9 st.),na szczęście przekroczenia 37 st. Też należą do rzadkich. Czyli na chłopski rozum mieliśmy tylko jeden dzień z 38 stopniami i to 60 lat temu. A za to dni z tmin > -30, byly 4 i ostatni 13 lat temu.
        Więc nie mów, że 38 st. Jest dobre, no chyba że uważasz (w co wątpię) że -30 również jest dobre…

        1. Właśnie nieszczególne miesiące charakteryzują się wysokim abs. t. maks. (lipiec 2007) a rekordowo ciepłe/ciepłe często mają ten parametr w normie/poniżej normy (wrzesień 2014).

  3. AccuWeather ma skłonność do konfabułowania i wymyślania scenariuszy niemających czasem wiele wspólnego ze stanem faktycznym, licząc na to że „może się uda”. Podobnie CFS (ten z kolei jak zdarta płyta powtarza ciepłe zimy i chłodne lata), bo prognozy sezonowe tak działają. A na razie sytuacja w tym kierunku się poprawia, mamy opady, nieduże parowanie, i ryzyko dużej fali upałów spada (jeszcze parę tygodni temu było naprawdę duże i szczerze się obawiałem). Może ta prognoza była przygotowywana jeszcze jakiś czas temu i stąd te niedomówienia 🤔
    A ja się cieszę Dorka, że odzyskałaś pogodowy optymizm, życzę tego żeby pogoda była taka, byś z powrotem polubiła lato :) Tylko przyznaj się czy w ubiegłym tygodniu nie zdarzyło Ci się zmarznąć – bo ja nie narzekam, ale tak, spadł u mnie najpóźniejszy śnieg w historii 😨
    A prognozami na tak dalekie terminy się nie przejmuj, już za parę miesięcy będziemy się przejmować kolejnymi zapowiedziami „zimy stulecia” bis ;)

    1. Piotrze, po przeczytaniu tej prognozy mój optymizm bardzo spadł:(( Od razu przypomniało mi się, co przeżywałam w zeszłym roku…..
      Hmm……….bywało chłodno w zeszłym tygodniu, ale nie narzekam! Jeśli tylko nie leje non stop, to jest dobrze.

      1. Przede wszystkim nie martw się na zapas. Prawda, rok temu Twoje obawy z maja i czerwca częściowo się sprawdziły, ale tamto lato już dawno za nami, nawet dominacja dodatnich anomalii została już przerwana. Lato 2019 ma „czystą kartę”, może być różnie, ale nie ma co faworyzować żadnej opcji. Zresztą już teraz wiemy że będzie krótsze. Maj 2018 był obiektywnie miesiącem letnim, także kwiecień przyniósł przewagę letnich klimatów. Osobiście kwiecień i maj 2018 były dla mnie bajeczne, ale niestety podłożyły solidny fundament pod lato, które wiadomo jakie było. W bieżącym maju nie ma już szans nawet na anomalię w normie, a co dopiero na letnią średnią. I sumy opadów zgoła inne. Początek czerwca też zapowiada się odmiennie od tego sprzed roku, a lipiec i sierpień są jeszcze na tyle daleko, że nie da się ich wiarygodnie przewidzieć. Ubiegłoroczna progniza AccuWeather o upalnym lecie miała sens, bo jej publikacja przypadła już na letni okres maja, kiedy wyraźna była dominacja takiej sytuacji barycznej, jaka będzie sprzyjać temu rozwojowi wypadków. Teraz jednak ta prognoza wydaje mi się tylko „sztuką dla sztuki”.

        1. @Piotr NS – jak już mowa o dość często przytaczanym roku 2018 i jego pogodzie, to napiszę wprost – dla mnie (mieszkańca Wrocławia) był on ciężki. Gdyby półroczne „lato” przeplatały opady w normie to byłoby świetnie. A tak, zapamiętałem go jako upierdliwie pogodnego suchara w porze kwiecień-październik, z kilkudniowym wyłomem opadowym w lipcu. Za to w bonusie, padł rekord dni gorących dla miasta (103 dni). Ludy północy go chwalą, bo tam przeważnie jest zimniej, bardziej mokro i pochmurno, a w zeszłym roku, mieli dużą i długą dawkę ciepła, w związku z czym, mieli prawo do zadowolenia z pogody.

          Jednak dla mnie najlepiej jest, jak wszystko kręci się wokół normy termicznej i hydrologicznej, o co jest coraz trudniej. Najpierw wysuszy i zagotuje, a później oziębi i zaleje. Tak to często teraz wygląda, chociaż w samym Wrocławiu, maj jest bardzo przyjemny (według indywidualnych preferencji grzybiarza) , pomimo „arktycznego uderzenia” przez połowę miesiąca. Alergicy i astmatycy odetchnęli, a samo powietrze jest rześkie. Napite rośliny powabnie kołyszą się na wietrze. ;) Teraz 10 dni bezchmurnych z temperaturami do 25 stopni przyjąłbym bardzo chętnie. Później niech popada, ale w normalnych ilościach i bez temperaturowych łubudu w dół.

          A jak i co będzie – zobaczymy. Oby nie wykluła się taka poczwara, jak lipiec 2006 czy sierpień 2015. Chociaż wiadomo, w miesiącach lipiec-sierpień, kiedy ludy się urlopują, niechaj pogoda im sprzyja. A na początku września poproszę o trzy dni wieloskalowych opadów i temperatury do 22 stopni po nich w dzień i 12-14 w nocy. Wtedy zagrzybię się po uszy i dam znać dopiero w listopadzie. ;) To se pożyczyłem i pomarzyłem. A kto dziadowi z lasu zabroni? :-))

          1. @Marcin – święta racja. Grzyby raz są, raz ich nie ma, a na kleszcze, zawsze możemy liczyć. Od pierwszych, cieplejszych dni marca do listopada czekają na nas z utęsknieniem. ;-)

            Poruszając ten wątek już nieco poważniej – kleszczy jest naprawdę bardzo dużo. Stosuję ultrathon i szczelnie się ubieram, ale z wieloletniego włóczęgostwa leśnego stwierdzam, że na 100% nie można się przed nimi uchronić, chyba, że chodzimy po lesie w odpowiednim ubraniu i mocno „wypsikani” preparatami, wyłącznie po szerokich, skąpych roślinnie drogach. Ale i tak, należy zawsze dokładnie się obejrzeć po wycieczce. Niestety, kleszczowy problem jest naprawdę duży. Mam takie miejsca w lasach, których nie odwiedzam w porze ciepłej, bo jest tam tego dziadostwa od groma…

          2. Właśnie może ktoś się orientuje. Z tego co pamiętam były swego czasu szeroko zakrojone akcje oprysków na meszki. Czemu ja się pytam nie robi sie nic z kleszczami, jako nośnikami śmiertelnych (zapalenie opon) i ciężko uleczalnych(borelia) chorób?!

          3. @Grzybiarz: z grzybobraniem nie musisz czekać aż do września. W Polsce już od maja rosną borowiki, mianowicie gatunek o nazwie borowik usiatkowany, podobny do b. szlachetnego, z tym, że wyrasta głównie pod dębami (prawdziwek pod sosnami i świerkami). Ponadto od czerwca/lipca pojawiają się maślaki zwyczajne, koźlarze i kurki. Wg niektórych źródeł, są grzyby w lesie. Ja jednak jeszcze tego nie sprawdziłem. Być może w sobotę pójdę do lasu. Pozdrawiam :)

        2. Przypominam zimnolubom, że akurat co jak co ale prognoza na obecną wiosnę sprawdziła się co do joty właśnie jak progmozował accuweather. Również CFS szklana kula progmozował maj poniżej normy i możemy już teraz powiedzieć że się to sprawdzi. Osobiście dawno nie pamiętam bardziej paskudnego i zimnego maja od obecnego. Obecne ocieplenie w niewielkim stopniu ratuje ten maj przed spisaniem na straty. Pozytyw jedynie taki że popadało i posucha została zażegnana. Ale już miejscami te sumy opadów są imponujące.
          Za to prognozy nie szczególne na przełom maja i czerwca przynajmniej dzisiejsze aktualizacje wg najzimniejszych wiązek. Jak dla mnie prognozowane spadki temperatury w okolice 0 na 850hpa to skrajna patola.
          Na szczęście wg szklanej kuli CFS to nie potrwa długo i czerwiec przyniesie nam w końcu taką pogodę jaka powinna być na początku lata. W ogóle CFS widzi sympatyczne lato z temp 10-15 na poziomie 850 hpa czyli normalne lato bez jakiś katastrofalnych upałów czy spadków temperatury w okolice 5 na 850 hpa(dla mnie lato z t.max na 2 m. poniżej 20 to jednak nie lato) i tak mam nadzieje że będzie.

          1. Errata. W 2 miejscach wpadła literówka. Zamiast prognozował wkradło się progmnozował. Przepraszam :-)

    2. „A na razie sytuacja w tym kierunku się poprawia, mamy opady, nieduże parowanie, i ryzyko dużej fali upałów spada”

      W 2010 roku maj i czerwiec były rekordowe mokre ale jakoś nie przeszkodziło to w tym, żeby w lipcu były długotrwałe fale upałów sięgające 35-37 stopni.

      1. Fakt, ale mimo wszystko obroniło nas to przed katastrofalnym upałem, takim jaki wtedy nawiedził Rosję. Zresztą fala upałów z 2010 roku nie była jeszcze szczególnie długa, zdecydowanie krótsza od np. 2015.

        1. Ja nawet nie zapamiętałam tej fali upałów z 2010 r, tzn ze na pewno nie było tak ciężko. Pierwszy raz, kiedy „znienawidziłam ” lato, był w 2015r.

          1. Oj było gorąco wtedy. Pamiętam że moja dziewczyna zaprosiła mnie do siebie do świnoujścia i od razu ostrzegała, że lato nad morzem to nie 30 stopni które znam z równin tylko jakieś 22-24 i chłodny wiatr, sporo deszczu i ogólnie żebym się nie nastawiał. Gdy przyjechałem było prawie 2 tygodnie upału sięgającego 36 stopni ;)

          2. @dorka – ja pamiętam początek lipca 2015 roku, kiedy na Dolnym Śląsku trafiło się kilka, naprawdę upalnych dni i które były przedsmakiem do sierpnia… Pojechałem do lasu na jagody. Planowałem ich zbiór do godziny 18-19, a tymczasem po godz. 15 okazałem się mięczakiem na jagodowym polu „bitwy” i stałem się tchórzliwym dezerterem. Tak słoneczko przypiekło, że niebezpiecznie kończyło mi się picie (od rana wychłeptałem z 5 litrów wody). To mi uświadomiło, że nie tylko deszcz potrafi wypędzić dziada z lasu. ;)

            Później już wiemy, co było. We Wrocławiu ciężko było odkleić pośladki od siedzenia, a w centrum miasta smrodek z upałem smyrały ludzi obficie. Najlepsze były tramwaje bez klimy, gdzie nie można było złapać się poręczy bo parzyły w łapska…

            Marzy mi się taki sierpień, jak w 2014 roku. Lincz, w związku z takimi życzeniami, mile widziany ze strony tropikalnych piewców kultu Słońca . ;)

          3. Nie no jak ty nie zapamiętałaś fali upałów z 2010 która się ciągnęła naprawdę długo i w dodatku była tropikalna to znaczy że chyba mieszkałaś wtedy na Islandii… Z twoich wpisów wynika, że przed 2015 roku w lecie było 15 stopni, a teraz jest non stop 35-40. Nie wiem co musiało się stać że z niczego zmieniłaś nagle preferencje pogodowe.

          4. Długo? Raptem 14 dni, w dodatku z krótką przerwą. W 2015 było dłużej, bez przerwy, do tego upały dużo silniejsze. W 2018 w wersji dużo bardziej tropikalnej i przez 3 tygodnie.

          5. To porównaj sobie jakie były temperatury w Białymstoku albo Terespolu rok temu a jakie w 2010… ostrzegam-szczena może opaść. O ile wiem Dorka pochodzi z Podlasia, dlatego wybrałem te stacje.

          6. Oj akurat w centrum upały w 2010 też dały popalić. 9-23 VII, najgorsza fala upałów po 1994 i 2015. Zaledwie 3 dni przerwy, pod koniec nadszedł u mnie najcieplejszy dzień w XXI w. Z Tśr. 29,1 st., nawet 8 VIII 2015 miał niższą, więc akurat fala upału w tamtym roku była przerażająco gorąca, ale na pewno krótsza niż upierdliwy gorąc w zeszłym roku

          7. Pochodzę z Podlasia, ale w 2010 już mieszkałam w warszawie. Coś mi się kojarzy, że w 2010 zabrało chyba wentylatorów w sklepach, ale ogólnie nie zapamiętałam tego, jako coś dramatycznego.
            Od 2015r zaczęłam się bać lata, bo tego typu upały jak sierpień 2015r i większość lata 2018r. to jest czas absolutnie nie do życia w Warszawie. I tyle. W komunikacji miejskiej horror, na próżno szukać gdziekolwiek cienia w mieście, tropikalne noce, kiedy cały beton oddaje ciepło. Jeden wielki horror,oby jak najmniej tego.

        2. Jakby fala była centralnie w Europie Środkowej to nawet 2000 mm w maju by nas nie „obroniło”. We wszystkich tych przypadkach staliśmy po prostu zboku i żar jedynie nas muskał, wlatywał na dłużej, podobnie zresztą bronimy się przed latem poniżej normy – wszędzie do okola takie było a u nas nie.

  4. Natomiast model CFS prognozuje przeciętne lato – czerwiec ciepły, lipiec lekko ciepły, sierpień w normie.
    Ale biorąc pod uwagę to, że norma dla czerwca jest niższa niż norma dla lipca, to temperatury w czerwcu i lipcu maja być podobne według tego modelu.

  5. W południowych Niemczech w tej chwili walczą z podtopieniami np. w regionie Monachium gdzie kilka dni temu lało podobnie jak wczoraj w Małopolsce. Do pożarów bardzo daleko co nie znaczy ,że np. lipiec nie będzie rekordowo suchy i gorący. Niedawno w Polsce notowano rekordowe ilości pożarów (kwiecień 19), a teraz straż pożarna walczy z podtopieniami w regionie poł.wsch. Polski. Pogoda jest kompletnie rozregulowana na całym Globie do czego przyczyniło się AGW

    1. „Pogoda jest kompletnie rozregulowana na całym Globie do czego przyczyniło się AGW”
      Dasz głowę?

        1. @Młody: termin „globalna zmiana klimatu” jest dosyć trafny, pomija jednak przyczynę tego zjawiska. A sprawa jest prosta: spalając paliwa kopalne, jak ropę naftową czy gaz ziemny, emitujemy do atmosfery dwutlenek węgla, który absorbuje promieniowanie podczerwone. To w oczywisty sposób prowadzi do coraz to cieplejszej atmosfery Ziemi. Jest jeszcze sporo innych gazów cieplarnianych, jak: podtlenek azotu (N2O) czy metan (CH4) – najprostszy z węglowodorów nasyconych (alkanów). Metan wydostaje się do atmosfery głównie w rejonach polarnych, wskutek topnienia tzw. wiecznej zmarzliny. CH4 przyspiesza ocieplanie się klimatu, co stwierdziły wyprawy naukowe w Arktyce. Jest gorzej, niż źle. Klimatu już nie uratujemy, gdyż stężenie CO2 w atmosferze przekroczyło w tym roku 400 ppm….!

      1. Jakby się klimat ochłodził, to zapewne byłby mniej rozregulowany;) Nie byłoby już wtedy strat w uprawach, bo by ich po prostu nie było:) Zamiast tego wieczny lodowiec gruby na kilka km i wieczny spokój…

  6. Chciałbym tylko powiedzieć, że oznaczenie szkocji jako „periodically wet” … :D Równie dobrze można napisać że jest tam okresowo ciemno.

  7. W zeszłym roku prognozowali dla Polski częste i gwałtowne burze a jak wiemy było i ich niewiele i słabe, także… ;)

  8. Wg. mnie niektórzy trochę za bardzo do serca wzięli sobie opinie Artcic Haze na temat okresów posuchy, które muszą poprzedzać okresy upalne. Może tak być w wielu wypadkach, ale z pewnością nie we wszystkich. Pogoda już wielokrotnie pokazywała, że ciężko ją sprowadzić do zerojedynkowych korelacji typu przyczyna-skutek. Sprawy, jak to w życiu, często są dużo bardziej rozmyte. Przykład choćby z lata 1994 : najbardziej spektakularną w historii naszej meteorologii falę upałów z lipca/sierpnia 1994 poprzedził w Warszawie REKORDOWO mokry marzec, REKORDOWO mokry kwiecień oraz bardzo mokry maj – 89mm (rekordy od roku 1950). Dopiero czerwiec odreagował i przyniósł opady zdecydowanie poniżej normy.

    1. Tyle, że 1994 to słaby przykład bo była jedna dzika fala wscieklego upały przez 2 tygodnie, jeszcze z kilkanaście dni gorąco-upalnych ekscesow w lipcu a poza tym przyjemne, spokojne, łagodne i ładne lato :)

      1. Kmroz, dokładnie tak uważam, pierwsze dwie dekady lipca 1994 to miód :) Gorąco, ale bez przesady i świetne noce, a usłonecznienie jak w lipcu 2006.

        1. Lipiec to akurat był w dużej części dość męczący, mowa o C Polsce ofc.
          Ale czerwiec i sierpień były przyjemne termicznie i słoneczne.
          Przy wiosennej suszy, mamy zasadniczo dwie opcje – albo pójdziemy w kierunku paskudztwa, które ograniczy suszę (lipiec 2000,2007,2011), albo mamy 2018 rok… Po mokrych wiosnach zdarzały się fale upałów typu 1994,2010,2013- ale jednak nie było to niekończące się gorąco, zdarzały się przyjemne, normalne i ładne okresy w tamtych sezonach letnich (w 1994 i 2013 wręcz przeważały.

  9. Z moich obserwacji przyrody i wróżb pogodowych wynika podobnie. Lato fajne upalne będziemy aż się topic od zaru. Niestety problemem będą wichury i gwałtowne burze. Lato ma pewno nam wynagrodzi zimna i beznadziejna wiosna i jesień prawdopodobieństwo też bedzie niezla, choć to jeszcze za wcześnie. I pisze to obiektywnie po różnych obserwecjach a nie tego co bym chciał w pogodzie. PrognIza na wiosnę się im sprawdziła.

    1. Żadna ostatnia pora roku nie była chłodna (w całości). A jedyna ‚normalna’ po 201 4 r. to zima 2016/7.
      Tylko proszę nie schodźmy na płaszczyznę ocen subiektywnych (emocjonalnych)…

        1. @Osowa, i to jest właśnie Twoja subiektywna ocena, bardzo. Obiektywnie, stale mamy temp. powyżej normy. Raptem po tylu miesiącach z dodatnimi anomaliami, może pojawi się jeden z ujemną…….Trudno się oszukiwać że AGW nie działa :(

        2. „Skoro było mi zimno to było i nie ma co się oszukiwać że nie”

          ->>> A gdzie ja napisałem, że nie masz praw do odczuć, emocji, czy ocen subiektywnych związanych z pogodą? Tylko tyle, że one NIE są uniwersalne i zarazem zupełnie NIE miarodajne przy jakichkolwiek porównaniach. A przynajmniej na takich portalach/blogach proporcje powinny być jednak w większym stopniu przesunięte ku ocenom, które te przymioty mają – czyli po prostu wartościom odzwierciedlającym dane rzeczywiste, wraz z ich odnoszeniem do parametrów maksymalnych, minimalnych, średnich (norm), itd.

          1. Osowa
            Ale to dla ciebie są żenujące. Dlaczego mówisz za wszystkich? Alfa i Omega jesteś? Dla mnie normy żenujące są w twojej Hiszpanii, żenująco gorące. Proszę nie wypowiadaj się za wszystkich i dodawaj przyimek dzierżawczy dla MNIE. Dzięki z góry.

  10. Prognoza na lato „gorąca/upalna” – ta akurat. Wiadomo jak bywa ze sprawdzalnością tego typu prognoz. Zimą jakimś wyznacznikiem mogą być przewidywania NAO. Latem dla odmiany stan wodno-opadowy. Ale i też widzimy jak szybko czynniki te potrafią się zmieniać. A coraz bardziej „rozstrajany jet” może sprawiać, że dość szybko i nieoczekiwanie będziemy przechodzili z jednych skrajności w inne.

    Niektórzy piszą, że większe zmiany pogody, w tym skrajności, czy nawet rekordy zawsze były. Jednak teraz jakby się one dynamizowały/polaryzowały w krótkim czasie, w różnych kierunkach. Przykład z brzegu: rekordowo suchy kwiecień miejscami na N/E vs. rekordowe opady dobowe na S/SE kraju i to wszystko w krótkim czasie. Z roku ubiegłego: rekordowo ciepła pora ciepła po jednym z najzimniejszych (najmroźniejszych) przełomów zimy i wiosny. Podczas nawałnicy w sierpniu’2017 r. na N kraju któraś ze stacji zanotowała rekordowe podmuchy wiatru. Itd.

    Póki co maj mamy dość chłodny i w większej części kraju będzie też dość/bardzo mokry. Część kwietnia i I połowa maja przyniosła najsilniejszą blokadę „strefy”, a która to niewiele wcześniej była najwyraźniejsza w ostatnich miesiącach (mowa o marcu). Przeskok NAO z ok. +2 na -2 w dość krótkim czasie. Podobnie jak miało to miejsce w lutym/marcu ub.r.

    Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Bo uważam, że także i tego lata doczekamy się jakiś skrajności/rekordów (lub wartości bardzo im bliskich) – tylko trudno powiedzieć w jakim kierunku. A może po prostu będzie to lato bardzo zmienne? Sam wzrost Tavg to jedno – znacznie większe problemy wynikają jednak ze zmienności parametrów na jego tle, zresztą nie tylko tych dotyczących temperatury.

    Póki co prognozy na końcówkę maja takie jakby lato miało się nam wolno rozkręcać – jak zresztą w ostatnich tygodniach. Kto wie jednak, czy dość raptownie się to w czerwcu/lipcu nie zmieni? Rok temu największą anomalię dodatnią przyniósł kwiecień, w tym roku kto wie, może będzie to jakiś miesiąc letni? Chyba, że czeka na jednak najchłodniejsze i/lub najbardziej mokre lato (jak na razie) w XXI wieku? Poza możliwymi sporymi niespodziankami i/lub z nieoczekiwanymi zmianami scenariuszy – na razie na miesiące JJA niczego bym nie obstawiam, jak i niczego nie wykluczał…

        1. Ja miałem na myśli całą Polskę, bo często mamy rozbieżności.
          Przykładem mokrego i zarazem chłodniejszego lata było to np. w 2014 r. na SW Europy, czy w 2015 i 2017 r. na W/N Europy.
          W skali całego kraju w Polsce w XXI wieku nie mieliśmy tak naprawdę chłodniejszego okresu letniego.
          Przy czym zgadam się z @Młody, że możemy mieć lato dość/bardzo ciepłe i zarazem w różnym stopniu mokre. Natomiast, aby było chłodniejsze (co najmniej wzg. refa 1991-2018) to znacznie większy ku temu potencjał będzie przy aurze w przewadze pochmurno-mokrej.

          1. Lata 2004 i 2005 były poniżej normy, 2004 chyba łapie się do kategorii „lekko chłodne”.

  11. Abstrahując od tych prognoz bo od jakiegoś czasu nie biorę ich na poważnie – osobiście uważam że najlepsza pogoda będzie w tym roku w lipcu tzn słonecznie i ciepło, kiepsko zaś w czerwcu i w sierpniu oba miesiące obstawiam chłodne i dość pochmurne. W zeszłym roku najlepsza pogoda panowała w sierpniu. Podobnie było w roku 2017, więc obstawiam że czeka nas w tym roku gorszy sierpień. Lipiec zaś od dłuższego czasu nie przynosi jakiejś rewelacji pogodowej. W zeszłym roku przez dużą część miesiąca tego była bardzo kiepska. Więc tym razem stawiam na bardzo ładny lipiec w tym roku. Czerwiec 2018 też nie przyniósł jakiejś rewelacji w pogodzie bo był dość pochmurny ale był ciepły. Taki też był w roku 2017 i w 2016 czyli bardzo ciepłe czerwce, dlatego obstawiam kontynuację chłodniejszych miesięcy również w czerwcu. Ponieważ mamy jeszcze maj więc można pozwolę sobie na wstępną ocenę tego miesiąca posiłkując się tym co było do tej pory i prognozami. Otóż maj 2019 oceniam poniżej przeciętnej za sprawą niskich temperatur i dość sporego zachmurzenia. Oczywiście w przeszłości bywały dużo gorsze maje, niemniej tegoroczny jest dość słaby i koniec tego miesiąca nie zapowiada rewolucji. Ostatnie wspaniałe maje były wg mojej oceny w roku 2018 i 2016. Jak jednak będzie to się okaże

    1. Maj 2017 też nie taki zły, bździna tylko w pierwszej dekadzie była, potem już lato z wielkim usłonecznieniem i rzadkim opadami. Podobnie zresztą jak cały czerwiec. W tym roku syf się ciągnie od 27.04 z małymi przerwami. Trzy dni powyżej 20 st przez cały maj były. Za to takich okolo 10 stopni w środku dnia już chyba z 8.

    2. W 2016 roku w mojej stacji pogodowej w Smardzewicach (łódzkie) czerwiec był najcieplejszym miesiącem całego lata. Zwykle to lipiec i sierpień walczą o to miano. Jakoś cicho było o tym wydarzeniu. Lipiec przyniósł z kolei rekordowy opad w ciągu tylko jednej nocy tj 13 lipca 113mm (stacja Sulejów), wieś walczyła z wodą chyba do sierpnia. Zaś sierpień tylko raz przekroczył 30 st C. To było dziwne lato…

    3. @alewis
      Przez pryzmat całego miesiąca właśnie taki maj 2017 oceniłbym jako przeciętny. Daleko mu jednak było wg mnie do maja 2017 czy 2016. W maju 2016 może nie było jakichś spektakularnie wysokich temperatur ale raz że było słonecznie (przynajmniej u mnie) a dwa że nie było wyjątkowo zimnych dni z temp poniżej 10 stopni. Raz tylko temperatura spadła do ok 11 stopni a tak było generalnie powyżej 15 a przez długi czas temp. utrzymywała się na poziomie 20 kilka stopni podczas słonecznej pogody. Nie zabrakło też kilku dni gorących z temp. powyżej 25 stopni.
      @Darek
      Bardzo rzadko się zdarza żeby to czerwiec był najcieplejszym miesiącem lata, ale jednak jest ku temu potencjał i się zdarzało przeszłości-najczęściej kiedy czerwiec wypadał ekstremalnie ciepły. Na pewno tak było w roku 1979 i zapewne w roku 1964 ale nie wiem czy to aż takie nadzwyczajne to jest sprawa dyskusyjna bo wystarczy że zdarzy się bardzo ciepły czerwiec i dość przeciętny lub chłodny lipiec i sierpień.
      Taka ciekawostka-teoretycznie jest nawet taka możliwość że to maj lub wrzesień mogą być najcieplejszymi miesiącami w roku. Wymagałoby to jednak niezwykłej sytuacji czyli blisko rekordowo lub rekordowo ciepłego maja/września i wyjątkowo zimnych miesięcy letnich. Jednak spoglądają na dane historyczne widać że potencjał ku temu jakiś istnieje bowiem najcieplejsze lub jedne z najcieplejszych majów czy wrześni miały wyższe średnie niż najzimniejsze czerwce, lipce czy sierpnie. Podobnie sytuacja wygląda zimą bardzo rzadko ale zdarzało się że w roku to grudzień był najzimniejszym miesiącem. O ile się nie mylę było tak np. w roku 2002, w roku 1995, 1996 czy choćby dużo wcześniej 1969. teoretycznie jednak najzimniejszym miesiącem w roku może się okazać marzec a nawet listopad bo oba miesiące mogą mieć niższe średnie niż styczeń, luty czy grudzień

      1. @anonim ciekawy był taki 1993, najcieplejszym miesiącem był maj, a najzimniejszym listopad. Oby dwa miesiące wiodą prym wsrod kejno najcieplejszych/najzimniejszych, jednak maj poprzedzil wyjątkowo zimne lato, a zimowy listopad, bardzo łagodną zimę

        1. Jacob, w NS w grudniu 1993 i styczniu 1994 nie było ani jednego dnia poniżej normy :) Chyba to był u mnie najdłuższy ciąg nieprzerwanych dodatnich anomalii dobowych w historii.

        2. No właśnie mamy więc przykład z roku 1993 że maj może być najcieplejszy a listopad najzimniejszy. Podobnie może być z marcem i wrześniem. Być w w przyszłości taka sytuacja będzie miała jeszcze miejsce. Są to już jednak skrajne przypadki.

  12. My tutaj o lecie, a w międzyczasie GFS wskazuje mróz w przyszły piątek nad ranem… Wiem, że to tylko fusy, ale mróz w czerwcu jest jednak dość rzadkim zjawiskiem, prawda?

      1. Zlituj się, człowieku, jeszcze prawie półtora tygodnia do tego terminu. Widzę, że kult fusów wciąż wśród niektórych trzyma się mocno. Tysiąc postów nt. skillu prognoz nie pomoże.

  13. To tylko prognoza, która może (lepiej nie), się sprawdzi lub nie. Wersję umiarkowanego lata, bez przegięc na plus przyjmę w ciemno.

  14. GFS prognozuje jednocyfrową temperaturę na początku czerwca :P Nie no, tak na serio to byłoby już grube przegięcie.
    Na szczęście niektórzy tutaj pisali, że prognozy z godz. 6z mają słabego skill’a.

  15. Aż współczuję mieszkancom południa. Mój kolega mówi, że u nich ciągle od tygodni leje i leje i konca nie widać, a u nas na północy od weekendy piękne słoneczko i 22-23 stopnie przerywane chwilową burzą i trochę prawdziwego maja w maju. Macie namiastkę tego, co my mielismy latem oraz jesienią w 2016 i 2017.

    1. Jesienią to mi coś takiego nie przeszkadza. Złota jesień jest fajna ale jeśli jej nie ma to nie płaczę. Natomiast jeśli wypada to w okresie maj – lipiec to jest dramat. To najpiękniejszy okres i strata każdego dnia boli. Nawet nie chodzi o same opady – bardziej o temperaturę i ten wiatr. Wczoraj wyjrzałem wieczorem przez okno. Wyglądało to zupełnie jak listopad

      1. Zalezy jaką jesien masz na mysli. Bo wczesna traktuję jak późną wiosnę i tutaj incydenty zimowe równiez nie powinny się zdarzać, jak teraz w maju. To jest utrata i tak krótkiej pory ciepłej. Na północy 3 z rzędu jesienie 2015-2017 były brzydkie bez okresu złotej jesieni. A wyobraż sobie do tego dwa takie same okresy letnie.

      2. Tak tylko że jesienią nie ma już tego klimatu przyrody budzącej się do życia, raczej powolne obumieranie :) Dzień też już krótki, inne zapachy, inne kolory.
        Dlatego wrzesień chociaż nie narzekam jeśli jest ciepły to dla mnie nie jest w stanie wynagrodzić zimnego maja.
        Dlatego też nie byłbym w stanie mieszkać na północy Polski. U was taka patologia jest częsta, na południu zdarza się jednak raz na kilka lat. Choćby 2017. Od połowy maja do końca sierpnia w Krakowie było przyjemne lato, podczas gdy na północy to prawie rok bez lata był

        1. Na północy maj jest przeważnie słonecznym miesiącem mimo że czasem chłodny. A takie coś jak na południu że ciągle leje to w maju sobie nie przypominam tu.

  16. u mnie 22.5 max to około 13 stopni a wieje ze heja i do tego prawie cały czas pada, takiego maja nie pamiętam na dolnym śląsku, jutro moze być kolejny dzionek poniżej 15 stopni.

  17. Sz.A. Gdzie jest profesor (A.H.)?Mało postów odnoszących się do zmian klimatu i przebiegu pogody w innych częściach Europy i Świata. Brak danych klimatycznych za kwiecień w tabelkach IMGW! Trochę za dużo postów odnoszących się do bieżącej pogody w Polsce, w mojej opinii.

  18. Katowice dostały kolejną porcję opadów, już wczoraj w nocy polało 15 mm, ciekawe ile dzisiaj z tej burzy. Jutro się szykuje jalowa zimnica, będzie nędzne 10 stopni w dzień ale opadów już niewiele. Te prognozy już mnie denerwują, bo końca tego syfu nie widać. Po przejściowej poprawie przez weekend w nowym tygodniu znowu chłodniej, znowu bardzo pochmurno i znowu wiatr z północy. Pisze się żeby nie narzekać ale przy takiej aurze w maju trudno. Trudno bo to jest jeden z najlepszych miesięcy w roku zabieranych przez zimny i mokry syf. Jak w styczniu jest dziadostwo za oknem to się jakoś tym nie przejmuję, no chyba że to jakieś wyżyny zła typu luty 2016 albo marzec 2009.

    Ciekawe jak to się ma do prognozy upalnego lata z accuweather. Pamiętam ich prognozę na jesień 2017, miała to być sucha jesień. A jaka była? No chyba każdy pamięta jaka. Wszystko tylko nie sucha.

    1. Jest szansa na jakiś przerywnik w weekend. Miałoby być lekko ponad 20 i słońce. Tym razem w odróżnieniu od reszty kraju gdzie prognozy są dość drastyczne: 8-9 stopni na Pomorzu przy odczuwalnej ok 2, o 14 godzinie w końcówce maja…
      Po weekendzie powrót do syfu. W Krakowie były dosłownie 2h przerwy w deszczu.
      Niestety wygląda na to że jeszcze długo nie zobaczymy stabilnej słonecznej pogody, co najwyżej jakieś epizody jak ostatni weekend i być może ten najbliższy. Prognozy na następny tydzień – tak jak przewidywałem są coraz gorsze

      1. Obserwacji budzącej się do życia przyrody po zimie nic nie jest w stanie dorównać, ale II dekada października 2018 była przecudna, na Dolnym Śląsku notowano wtedy przez kilka dni ok. 25 st. przy pełnej lampie, przy barwnych liściach musiało to robić spore wrażenie.

        1. @fkp – tak, kolory były oszałamiające i rrównie oszałamiająca była twardość gleby. Gdyby tą „przecudność” raz na tydzień podlał solidnie deszcz to byłoby super. Wystarczyło 10 minut spaceru po parku i trepy ze skarpetami były całe zakurzone. Wszystko co w nadmiarze, przejada mi się. Nawet złota jesień, w której tygodniami nie pada.

  19. Sierpień bez długiej fali upałów byłby dla mnie szokiem, to juz właściwie standard. Ale mimo wszystko kwiecień i maj w tym roku były w porządku. W zeszłym roku lato zaczęło się już w kwietniu a w tym roku będzie co najmniej 2 miesiące koszmaru mniej.

    1. Editor, chyba przywołałem Cię myślami ;) Od razu jak zobaczyłem prognozę AccuWeather to pomyślałem o Tobie, bo wiem że korzystasz z tych prognoz.
      Tylko chłopie, nie nastawiaj się negatywnie :) Sam widzisz że nie mamy powtórki z wiosnolata 2018, co parę razy sugerowałeś, więc nie przyjmuj od razu że lato jest koszmarem. Mam nadzieję że będzie takie, że z powrotem je polubisz, a na chłodniejszym sierpniu to mnie samemu równie zależy, bo od 2013 roku (2016 jest chwalebnym wyjątkiem) ten miesiąc najbardziej wariuje. Ale może będzie fajnie, tylko głowa do góry :) Lato to piękna pora roku jeśli nie ma w nim termicznej przesady. A lato i cała pora ciepła wystrzeliły w górę tak mocno, że zwyczajnie nie mogą być dla nas normą, co sam widzisz. A najlepiej widziałbyś, gdyby 14 maja za Twoim oknem było biało jak u mnie :D Pozdrawiam :)

      1. Po tym co editor z Dorką wypisują na temat lata to jeśli oni polubią tę porę roku to jakieś 80-90% Polaków będzie nią kompletnie rozczarowanych.

        1. Myślę że lato że średnimi tmax 20-25 st. Z przewaga słonecznej pogody, raczej wszystkich zadowoli, może poza fanami tropików…

          1. Fajna opcja na lato dla ludzi, którzy chcą je spędzić w pracy, szczególnie tam gdzie panuje mocny dress code. Takie mają co roku w Irlandii, ale jakoś nie słyszałem, by był to szczególnie popularny dla nas turystyczny kierunek na lato. Tmax’ w Polsce w granicach 20-25C oznacza, że w Bałtyku woda będzie miała z 16-17 stopni. W jeziorach z 1 stopień więcej. Temperatura idealna dla morsów. Tmax 20-25C przy słonecznej aurze oznacza, że rankiem Tmin sięgałaby najczęściej jednocyfrowych wartości. Także do pracy w kurtce lub przynajmniej w cieplejszej bluzie. A wieczorna impreza w ogrodzie to tak max do 21, w porywach do 22 (przy najwyższych wartościach Tmax), bo później ludzie trzęsliby się z zimna, chyba, że siedzieliby w kurtkach.

          2. U mnie w upalny dzień na działce o 21:00 jest już 17-18 stopni, także jak jest t. maks. 20-22 i bezchmurna pogoda to żeby nie zakładać grubej kurtki to do 20:00 muszę jechać do domu…

          3. Wszystko zależy od tego przy jakiej temp. Zakładasz kurtkę/bluzę, dla mnie to naturalna kolej rzeczy że w letni wieczór trzeba nadziac bluzę/długie spodnie. Kurtkę ew. przeciwdeszczowa, chyba że ktoś naprawdę szybko marznie

          4. Jak dla mnie Tmax 20/25°C najlepsza do codziennych obowiązków, a Tmax 25/30°C do letniego wypoczynku (Tmin odpowiednio ok. 10 st. niższa). Oczywiście dużo zależy jeszcze od wilgotności – tu zakładam, że nie jest zbyt duża (tzn. obniżona, ew. umiarkowana).

        2. To może mały kompromis?
          22-28 stopni w dzień i dużo słońca oraz suchego powietrza.

          PS jeśli jednak chodzi o nocne temperatury to kompromisu z mojej strony nie bedzie- dla mnie najelpsza noc latem to taka poniżej 10 stopni.

          1. No cóż, jedni są ciepłolubni jak ja, inni są zimnolubni jak ty. Ty w temp poniżej 10 stopni czujesz lato, ja wtedy nakładam zimową czapkę kurtkę i bluzę.

          2. @kmroz
            A z czego wynika, że lubisz tak chłodne noce latem? Przecież Tmin rzędu 12/16°C latem to nie jest jakieś „piekło”…?

          3. @Podlasianin
            Przy temperaturze 15-18 stopni zakładasz zimową kurtkę? Współczuję.

            @Lucas
            Taka noc zapewnia oddech i dobry sen- niezależnie od tego jak gorący był dzień.
            Zasadniczo bardziej mi zależy by wieczorem było około 15 stopni lub mniej. A że około 23:00 w pogodną i sucha letnia noc jest zwykle cieplej o 5 stopni niż minimum, to macie odpowiedź. Gdyby, tak jak zimą, minimum było w miarę stale od 23 do 8, to bym jak najbardziej lubił noce także z minimum koło 15 stopni

          4. latem te 8 stopni i tak się notuje o 4 rano. Większość wychodzi z domu o 7/8 wtedy bywa nawet o 10 stopni cieplej. Nie sądze by to była pogoda na kurtkę. Ja nawet w lutym rzadko kurtkę zakładałem, chodziłem w samej bluzie przez większość dni. A czapki to nawet na -16 nie nakładam o ile nie wieje.

            Niemniej jednak poniżej 10 w nocy latem to za zimno. Lato jest od tego by było ciepło także nocami. By można wyjść w krótkich spodniach i rękawku na imprezę i wrócić z niej o 2 w nocy nie dygotając z zimna. By można było sobie wystawić namiot na ogródek i się w nim przespać bez ubrań jak na wyprawę alpinistyczną. Noce tropikalne (Tmin ponad 20 stopni) to skrajność i też niezbyt przyjemne zjawisko, ale tmin 14, 16, 18 stopni to zupełnie przyzwoite letnie noce.

          5. Mi generalnie dobrze się zasypia jak w domu mam ok. 22-23°C (ale i przed snem przewietrzone) – mowa oczywiście o lecie.

          6. U mnie po ciepłym, 25-30 st. dniu koło 23:00 zwykle jest poniżej/około 15 st., to beton wolno Ci tak stygnie…

          7. @alewis
            Pogoda na kurtkę to to nie jest, jednak latem oczekuje się letnich temp. przez całą dobę a nie 15-18 st. czy 8 st., które to nad ranem bywa i w styczniu.

          8. Dla mnie optymalne temperatury nocne to 12-17 stopni. Spadkom poniżej 10 jestem przeciwny, ale jeśli nie zdarza się to za często, toleruję.
            Najbardziej nie lubię „smażalni” kiedy jeszcze o 23 jest grubo ponad 20 stopni i ciężko przewietrzyć pokój. Zwyczajnie po gorącym dniu lubię poczuć trochę chłodku i najlepiej zasypiam przy 19-22 stopniach – to jest powód dla którego przedkładam falę upałów a’la 1994/2006 nad taką 2015/2018.

          9. @PiotrNS
            W 2015, 2017 i 2018 miałem okazje doświadczyć po jednym wieczorze z iście śródziemnomorskimi warunkami w Polsce, 25 st. o północy i suchy ciepły wiatr muskający po twarzy w całkowitych ciemnościach, cudo w naszym dojmująco zimnym klimacie.

        3. Chochlik, nie sądzę, żeby 80-90 % Polaków było takimi ciepłolubami, że marzą wyłącznie o falach upału. Zdecydowana większość PL latem pracuje, a marne max 2 tyg urlopu, to chyba stanowczo za mało, żeby marzyć o smażeniu się non stop w 30+ w cieniu, i w 25+ przez całą noc. A jeśli faktycznie rodacy tak bardzo marzą o takim klimacie i świetnie im się pracuje i śpi w takich temp, to szczerze gratuluję!
          Mój organizm reaguje zgoła odmiennie ;-)

          1. Dorka, już jakiś czas temu chciałem Cię o to zapytać, od mniej więcej jakiego okresu 2018 roku zaczęłaś czuć się niekomfortowo? W maju czy jeszcze w kwietniu.
            A później kiedy były lepsze i gorsze epizody? Jeśli dobrze pamiętam to zaczęłaś się tu udzielać około 5 maja, kiedy modele odwołały zapowiadane ochłodzenie; już wtedy było Ci ciężko jak chodzi o temperaturę czy były to wtedy jeszcze tylko obawy o to co będzie później? Bo dla mnie osobiście (poza tym że wiosny prawie nie było) kwiecień i maj były rewelacyjne, tylko martwiły mnie te anomalie i ciągłe rekordy,przez to jakoś nie potrafiłem się cieszyć z pogody, zwłaszcza w kwietniu.

          2. Piotrze, w zeszłym roku w kwietniu i w maju było jeszcze ok w moim mieszkaniu, ale zwyczajnie narastał mój niepokój, kiedy widziałam, co się dzieje, non stop słonce……….Za to praktycznie cały lipiec i sierpień nie dałam rady funkcjonować. Uratowały mnie, dosłownie, zwolnienia lekarskie i przebywałam na Podlasiu.
            Gdybym miała tamto całe lato spędzić w W-wie, gdzie w moim mieszkaniu temp nocą nie spadala poniżej 29stC!!!! to nie wiem jak by się to dla mnie skończyło. Po kilku takich dniach, miałam serdecznie dosyć życia.

          3. Oj prawda, w Warszawie te dwa miesiące były bardzo ciężkie. Ja miałem szczęście, bo tu gdzie mieszkam ten najgorszy epizod był bardzo ograniczony, lipiec w ogóle dopiero 28-go przekroczył anomalię 0,5K, a przez pierwsze dwie dekady był w normie, nawet lekko poniżej. Ciekawostką dla mnie była fala gorąca z II/przełomu II i III dekady września. Normalnie bardzo chętnie przyjmuję takie jesienne „przedłużenia lata” (dużo chętniej niż w maju, kiedy chcę mieć raczej normalną wiosnę), ale w ubiegłym roku miałem już dość, takie wrażenie jakby to lato miało się nigdy nie skończyć ;) Październikowe „babie lato” przyjąłem już jednak z otwartymi ramionami, nie było dni gorących, wszędzie feria barw, a słońca tyle że aż zaczynało się nudzić ;) I listopad też rewelacyjny jak dla mnie, mimo że razem ze styczniem to dla mnie najbardziej nielubiany miesiąc roku.

          4. @dorka – byłaś na Podlasiu, a Podlasianin nie zaprosił Cię na zimne piwo? Oj niedobry łobuz. Przy piwie o pogodzie rozmawia się płynniej i przyjemniej. ;)

          5. @Grzybiarz, mamy z Podlasianinem tak odmienne upodobania pogodowe, że trudno byłoby się nam dogadać i spotkać. On przy 20 st musiałby nakładać kożuch ;-) a mi przy 30+ raczej nie w głowie spotkania towarzyskie :)

  20. Kończąca się powoli wiosna, byla wg. Mnie bardzo specyficzna. Termicznie była niemalże cudowna. Uslonecznienie za marzec i kwiecień ekstra, no maj słabo niestety. Jednak przyniosła niesamowita ilość niekorzystnych zjawisk. Marcowe wichury i te z początku kwietnia okazały się ciszą przed burzą. Zaczęła rozwijać się susza. Końcówka kwietnia to już w ogóle, najpierw zamieć pylowa, później silne ulewy na S Polski i trąba powietrzna w Wielkopolsce, a teraz na Lubelszczyźnie, a gdy w końcu zazegnalismy susze na N Polski, na S zaczęło się robić naprawdę groźnie aż doszło do powodzi w Małopolsce. Więc pomimo że termicznie obecna wiosna jest wspaniała to przyniosła wiele tragicznych zjawisk…

    1. moim zdaniem tegoroczna wiosna była normalna, nic nadzwyczajnego… zapamiętam tylko z tego chłodny maj (bo wszystko wskazuje, że przyszły tydzień będzie chłodny) no i kwietniową suszę i wietrzny marzec… taka wiosna o której za 2-3 lata mało kto będzie pamiętać ;)

  21. Jak na razie to prognozy do 6 czerwca są dalekie od upalnego lata. Fatalne prognozy, od weekendu ochłodzenie, miejscami za dnia po 12-14 stopni. To kwiecień, a nie czerwiec. I ciągle deszcz. Moim zdaniem accuweather zaliczy pierwszą od dawna wtopę, bo to początek ujemnych anomalii i dostaniemy kontynuację maja w czerwcu.

        1. Był to na pewno bardzo nietypowy czerwiec. Odleciał na dół podobnie mocno co czerwiec 1811 do góry, on też ma wielką przewagę nad drugim najcieplejszym.

          U mnie ostatnie 3 czerwce charakteryzowały się bardzo wysoką średnia tmax, każdy z nich miał ten parametr powyżej 24 stopni. Czyli blisko wartości rekordowej przez 3 lata pod rząd. Zdziwił bym się gdyby przyszedł 4ty tak gorący czerwiec. Ale chętnie przywitam jeśli jednak przyjdzie! Po takim maju to lipiec 2006 by się przydał.

          1. @alewis27 a nie lepiej każdy miesiąc umiarkowanie ciepły? :). Chyba że wolisz taki zestaw lipiec+sierpień 2006, ale mam nadzieje ze prędko nie przyjdą podobne wakacje…

          2. Sierpień 2006 to masakra ale jesień taką jak w 2006 to przyjmę co roku. Zwłaszcza wrzesień i październik, coś wspaniałego, chyba nawet lepsze niż w 2018 roku. Listopad mi tam lata koło tyłka, a grudzień wolę jak jest z ujemną anomalią. Obecna sytuacja baryczna dała by nam bardzo konkretną zimę na długi czas, bo często mamy spływy z północy, a ponadto dużo pada z niżów blokujących się na SE od Polski. To by mógł być styczeń z anomalią -6K i 30 cm śniegu który by nie topniał przez cały miesiąc.

        2. Czerwiec jest akurat miesiącem, który np. w Białymstoku ma bardzo niską średnią 1981-2010 wynoszącą 15,8 stopnia. Natomiast w latach 1951-1970 miał średnią….. 16,96! Więc bardzo ciężko, by względem 15,8 ta anomalia była naprawdę ekstremalna na minus.

    1. @adek ostatnie czego się spodziewam to bardzo zimnego czerwca, więc lepiej żeby początek był znacznie cieplejszy, bo jeśli prognozy się sprawdzą to jestem na 90% przekonany że dostaniemy w III dekadzie miesiąca (a może i wcześniej), wściekłą falę upału…

    2. Idziemy dalej w tym roku torem 2014, anomalie są bardzo podobne, dopiero obecny maj będzie prawdopodobnie się różnił o ponad 1 stopień od odpowiednika z 2014 (ale też zapisze się jako mokry z chwilowym zagrożeniem powodziowym na południu Polski). Więc chłodnawy czerwiec by mnie nie zdziwił, potrzeba czasu by grunt się nagrzał po tych deszczach. Tym niemniej jednak spodziewam się jednak choć 1 istotniejszej fali upału/gorąca w lipcu/sierpniu.
      Mimo wszystko wiosenne temperatury też dłużą mi się już trochę w tym roku, jak i w 2014 (wolałbym przede wszystkim chłodniejszy luty i cieplejszy maj), ale wiosną 2013 i 2018 też były w tej kwestii skrajności (przeskoki z zimy do lata), więc wolę scenariusze pośrednie.

      1. Niby idziemy, ale jednak z „domieszką” o wiele gorszych elementów – jak dłuższe skrajności, silniejszy wiatr i przede wszystkim długotrwała susza. Co do maja, to jednak jest gorszy niż wtedy, zwłaszcza na S – chociaż w obu przypadkach dochodziło do niebezpiecznych stanów na rzekach, to teraz jest gorzej. Co do słońca, to nie dajmy się zwieść pozorom, wtedy usłonecznienie może wyszło wyższe, ale to przez tydzień lampy z dość nieprzyjemnym i niepotrzebnym gorącem. Przez resztę miesiąca usłonecznienie też było żenujące.

        Teraz przydałby się taki czerwiec jak wtedy. Słoneczny, suchy, odczuwalnie mimo wszystko ciepły, spokojny, bez nieprzyjemnych upałów. Ale ogółem lato 2014 jako całość to słabo, nie podobało mi się zbytnio – w czerwcu i drugiej połowie sierpnia praktycznie nie było gorąca, a przez lipiec i pierwszą połowę sierpnia nas gnębiło praktycznie non stop. Ogółem mało takiej typowej strefowej przeplatanki. Na 100% pozytywnie oceniam czerwiec z tamtego lata, ale… to tyle. Lipiec dość nieznośny, sierpień też słaby.

  22. Jakoś dziwnie zamilkli czołowi komentatorzy, którzy jeszcze parę dni temu narzekali na suchość w ostatnim okresie siejąc przerażające prognozy pustynnienia naszego kraju. Przyroda jak zawsze okazała się mądrzejsza, tyle że z przegięciem w drugą niestety stronę. Swoją drogą paskudny maj – pierwsza połowa wyjątkowo chłodna, teraz od tygodnia męczą ulewy a prognozy na najbliższe dni nie powalają ani pod kątem temperatury, ani wytchnienia od opadów

    1. W polskim klimacie nie nalezy się martwić o opady, zawsze przyjdzie mokry dłuższy okres. Tutaj trzeba się cieszyć z każdego suchego okresu. A teraz o potrzebie ciągłęgo deszczu gadały tak zwane morkoluby dla których dzien bez deszczu to dzien stracony.

    2. To tak jak niektórzy uaktywniają się tylko wtedy kiedy mają być upały albo nawet są tylko wspomniane jak choćby w tym artykule. I od razu dramat bo 10 dni w roku temperatura przekroczy +30 i nie da się już żyć :)

      1. >38 stopni to już skrajny upał jak na PL. Występuje on nie co roku i jest ograniczony do pojedynczych stacji. Większość roczników odnotowywuje maxa pomiędzy 34 a 37 stopni. Katowice zwykle 32-34 stopnie, powyżej 34 jest dość rzadko, a powyżej 36 zdarzyło się tylko w 1992 i 2013.

        Najwięksi marudziciele na upały sobie poinstalowali klimę, ciekawe czy to lato jak na złość będzie przynosić beznadziejną i chłodną pogodę. Swoją drogą nie wiem czemu Dorka dalej tak marudzi na myśl o upałach skoro ma klimę. W jej postach z 2018r główny powód narzekania był na nagrzane do 30 stopni mieszkanie w bloku. Jak ma klimę to ten problem powinien zniknąć albo przynajmniej się zmniejszyć. Zależy jaka to klimatyzacja, taka stacjonarna z agregatem zamontowanym na zewnątrz jest dobra ale te przenośne klimatyzatory akurat są dość kiepskie. Bardzo hałasują a wylot ciepłego powietrza trzeba wywalić przez okno…Uchylone okno, przez które nam wlatuje 32*C z dworu. Trochę bez sensu deal, co nie? Taką klimą to chyba się schładza na wieczór jak na zewnątrz panuje już nizsza temperatura niż w nagrzanym mieszkaniu?

  23. Dzisiaj jak dla mnie w Warszawie przyjemny majowy dzień. Popołudniu, jak „odrobiłem już lekcje”, to wyrwałem się podziałać trochę w ogrodzie. Pogoda w sam raz do aktywności fizycznej. Zelżała już też trochę duchota jaka dominowała przez kilka ostatnich dni, choć jeszcze większą w tym względzie poprawę będziemy mieli od piątku/soboty. Myślę, że tu na C Mazowszu z +/- połowę dni maja zapamiętam pozytywnie, a to wcale nie aż taki zły wynik:-)

    1. Uzupełnię jeszcze, że dzisiaj na C Mazowszu zachmurzenie i opady były dość nierównomierne. U mnie, w N dzielnicach Warszawy, nie było opadów jakie przytrafiły się np. na Okęciu – tam spadło w sumie nieco ponad 5 mm, podczas gdy Bielany i Legionowo nie zanotowały nic.

    2. Lucas ale jeśli sprawdzi się prognoza gfs to w niedzielę w Warszawie będzie +13 przy silniejszym wietrze, odczuwalna na poziomie +7/+8. No nie wiem czy to jest poprawa pogody? W końcówce maja?

      1. Więc dlatego nie piszę, że wszystkie dni w maju mi odpowiadają, ale te z Tmax wokół 20°C i przy choć częściowych przejaśnieniach (a teraz już także bez opadów lub z krótkotrwałymi) są już całkiem OK.

        Jeżeli w niedzielę będzie tak jak piszesz, to owszem będzie to już zdecydowanie poniżej progu moich oczekiwań, ale i też – jak taki stan nie potrwa długo – nie będzie powodem do zbytniego narzekania.

  24. Chyba jednak dojdzie to takiego przypadku kiedy tmax z maja będzie mniejsza od tmax z kwietnia… :) bo się nie zanosi na mega ciepło w przyszłym tyg.

    1. Takich przypadków było kilka nawet w tej dekadzie np. 2010, 2012, w tym drugim to t. maks. kwietnia była nawet wyższa niż t. maks. czerwca :D

  25. Hucznie zapowiadany powrót strefówki wygląda póki co mizernie. W Arktyce na dobre rozgościły się wyże, jetstream zupełnie poszarpany. Rozkład geopotencjału w ogóle nie przypomina typowego. W Europie bardzo zimny maj, w zachodniej połowie USA niespotykane jak na tę porę roku chłody, sięgające aż po okolice zwrotnika! Również Syberię w najbliższych dniach nawiedzi spływ arktycznego powietrza. Za to praktycznie cała Afryka na czerwono jeśli chodzi o mapy anomalii. Klasyczne skutki mocno ujemnego NAO/AO

    1. Trochę składowa W odżyje, ale wygląda to na mocno nadwątloną „strefówkę” i to jeszcze z okresową składową NW – kto wie, czy ona nie będzie bardziej dominowała niż SW. Zresztą jak zauważyłeś nad obszarami (sub)arktycznymi nadal mają dominować bardziej układy wyżowe, co może oznaczać, że nawet jak dojdzie do cyklogenezy na N Atlantyku to trasy układów niżowych będą przesunięte bardziej na S niż przy klasycznej „strefówce”.

  26. @Artic Haze, a więc ze wzlędu na wilgotną wiosnę, ekstremalna fala upałów, przynajmniej na S i SE Polski nam nie grozi ?

    Z drugiej strony, to zabrzmi jako dowód anegdotyczny, ale przynajmniej jak patrze na największe fale upałów w Krakowie w ostatnich latach, tj. koniec lipca i I połowa sierpnia 2017, I połowa sierpnia 2015, koniec lipca i I dekada sierpnia 2013, I dekada sierpnia 2012, III dekada lipca 2006, II połowa lipca 1994 i fale upałów w sierpniu 1992, to zauważam, że takie epizody pojawiały się po stosunkowo suchym i ciepłym okresie od 1 do 3 miesięcy, chociaż z wiosną to bywało różnie – np. w 2017 była wilgotna, głównie poprzez mokrą II połowę kwietnia, duże opady wystąpiły też w maju 2015, jak i maj i czerwiec 2013.
    Więc, pewnie gdyby czerwiec się okazał suchy i ciepły, to w lipcu i na południu mogłyby być duże upały (mam na myśli tmax ok. >35c w Krakowie Balicach)

    1. Ja myślę, że w tym stwierdzeniu, że sucha wiosna daje dobre podwaliny pod fale upału latem – chodzi o przypadki, kiedy w strefach umiarkowanych i wyższych szerokości geograficznych mamy coś w rodzaju dodatkowego „wzmacniacza” i fale upału możemy mieć nawet bez adwekcji np. z Bałkanów, Hiszpanii, czy z W Azji (nie wspominając o N Afryce). Tak było np. rok temu, kiedy gorąc/upał/tropik mieliśmy nawet przy adwekcji ze składową N.

      Natomiast jak fala upału wynika z adwekcji ze strefy (pod)zwrotnikowej to możemy mieć ją spokojnie i dość szybko przy odpowiedniej cyrkulacji, nawet jak 1+ (a tym bardziej 2+) tygodnie wcześniej mocniej padało.

  27. A w Katowicach leje i leje. Mocny ciągły deszcz za oknem. Temperatura juz dzisiejszego dnia była niezbyt wysoka, wprawdzie tmax jeszcze nie był najgorszy bo 18,3 stopni, ale większość raportów godzinowych w ciagu dnia podaje temperaturę poniżej 15 stopni. Usłonecznienie nikłe od wtorku (wtorek tylko 0,4h, dzisiaj może z 1h się uzbierało), to już chyba 11 czy 12 tak pochmurny dzień w tym maju i 15ty jeśli liczymy od 27 IV czyli zasadniczo odkąd się pogoda popsuła.

    „Poprawa” pogody która nadeszła 17 maja przyniosła DWA pogodne dni – 18 i 19 maja, miały po około 10h usłonecznienia oraz temperatury 22/24 stopni w dzień. Reszta dni miała zaledwie 3-4h usłonecznienia, albo wręcz żadnego jak 21 i 22 maja. Tym razem nie były to zimne dni, bo średnie dobowe krążą wokół 15 stopni cały czas, co jest nawet lekko powyżej normy. Maja 2010 za bardzo nie pamiętam, pamiętam tam tylko te ulewy przy temperaturze rzędu 6-7 stopni w połowie miesiąca i powódź która się rozlała nawet w Gliwicach. Ale tegoroczny maj to najbardziej dziadowski miesiąc wiosenny z tej dekady, jeśli marca do wiosny nie zaliczamy (ja go zaliczam jako przedwiośnie i stawiam w odrębnej kategorii niż kwiecień i maj). W zimnym okresie 17 IV – 10 V była zła pogoda ale przynajmniej kutwa codziennie nie padało i mimo wszystko sporo wtedy jeździłem na rowerze, w cieplejszym (niz zwykle o tej porze roku ubraniu) ale jednak. A tu w 27 dniach kalendarzowych jest 26 z opadami. Suma opadów od 27 IV to już chyba ze 160 mm. Leje i nie przestaje w prognozie dużej poprawy niet, blokada w najlepsze.

    1. W Krakowie pada od wtorku od południa z jakimiś małymi przerwami wczoraj ze 3-4h przed południem i 2h 19-21. W Beskidzie Śląskim jest już właściwie powódź: na Wiśle w Skoczowie stan alarmowy i woda wciąż rośnie. Stan alarmowy też na Białej i Sole, Skawa szybko zmierza w stronę alarmowego, więc wkrótce będzie kumulacja na Wiśle. Ktoś jeszcze uważa że za mało opadów?

      1. „Ktoś jeszcze uważa że za mało opadów?”

        ->>> Mieliśmy przecież duże dysproporcje między Polską S a N/E. Teraz też są choć głównym problemem staje się zbyt dużo opadów zwłaszcza na S/SE.
        Zresztą stany posuchy i podtopień mają jedno wspólne podłoże: zbyt duża nieregularność i nierównomierność opadów (de facto coraz większa).

          1. No nie do końca. Na północy miesiąc wyrobi normę, ale do odrobienia niedoboru z marca i kwietnia jeszcze daleko. I jest to skrajnie inna sytuacja niż na południu pl.

      2. Te dysproporcje zawsze były i będą się pewnie zaostrzać wraz z ociepleniem klimatu. W Małopolsce susza występuje sporadycznie natomiast takie długotrwałe intensywne opady w Wielkopolsce to chyba ewenement. Tutaj nie. Całe szczęście poprzednie opady skoncentrowały się we wschodniej części regionu i na Podkarpaciu a obecne kumulację mają na zachodzie i w Śląskim. Może uda się uniknąć dużej powodzi chociaż lokalnie może być źle

    2. Racja, mam już tego serdecznie dość. I już kij z tymi temperaturami, zresztą dzięki tej dużej wilgotności powietrza to wczoraj przy 15*C w słońcu było mi nawet ciepło (a może to już jakiś syndrom sztokholmski) Tylko te niekończące się opady…- w Katowicach już mamy 140 mm za maj, leje niemal codziennie. I nie ukrywam, mam ból pewnej tylnej części ciała jak widzę jaką pogodę mają na E i N. Ale cóż, odbicie w końcu musi przyjść, byle by nie od razu w jakieś skrajnej postaci, ale 1-2 tygodnie pełnej lampy i temperatur maksymalnych ok 25*C I T.min 10-15*C przyjąłbym z pocałowaniem ręki ;)

      1. „mam ból pewnej tylnej części ciała jak widzę jaką pogodę mają na E i N”
        Oj tak. U nas ostatnio zrobiło się w maju jak w raju/gaju. W końcu nadeszła dla mnie prawdziwa ZIELONA wiosna. W zeszłym roku nie było zupełnie termicznej wiosny, w tym roku mało brakowało aby nie było zielonej wiosny. Teraz niemniej deszczu już starczy i fajnie, że kilka dni ma być słonecznie i sucho.

        1. Ja najmilej z mojej perspektywy będę wspominał dni 1-2 maja na G. Śląsku, po tym mokrym epizodzie z końcówki kwietnia. Miałem wtedy styczność z ludźmi z Francji, którzy przebywali akurat w tym czasie w Polsce i nie mogli wyjść z podziwu jak jest ładnie ;)

  28. Dobrze widać sprawcę tych zdecydowanie za dużych i za długich już opadów zwłaszcza na S/SE kraju:
    https://pl.sat24.com/pl/
    Możemy jednak mówić o przejściowym zablokowaniu układu niżowego ze strefami opadowymi, otoczonego z wielu stron pogodniejszymi obszarami. Na szczęście będzie się on już wypełniał.
    Natomiast dla Warszawy większość realizacji opadowych wskazuje, że wkraczamy w okres z ponownie rzadszymi opadami (w obecnej sytuacji może i dobrze…):
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
    Jednak kiedy „uderzy” w tym roku prawdziwe lato i to na dłużej niż 1-3 dni cały czas jeszcze nie wiadomo (?).

  29. Na Podlasiu na początku maja modlono się o deszcz. W Małopolsce trzeba się modlić o ustanie deszczu i wręcz o okres posuchy, by uspokoić sytuację hydrologiczną i uratować uprawy – choć boję się, że dużo upraw zgniło. Tylko, żeby tym razem to na południu była posucha, a północ i centrum kraju jakieś deszcze dostawało .

    1. Region gdzie ja mieszkam czyli Mazowsze a konkretnie Warszawa i okolice ma już też wystarczająco dużo opadów. Właściwie opadów było wystarczająco już do ok końca zeszłego tygodnia. Sytuacja nie jest tak trudna oczywiście ja na południu Polski wręcz nieporównywalna, ale szczerze mówiąc ja ma już serdecznie dosyć opadów i błota również tutaj. Obecnie na przedmieściach Warszawy zgodnie z moimi przewidywaniami tworzy się już błoto i kałuże które zbyt szybko nie schnie bo jest stosunkowo pochmurno, temperatura w okolicach 20 stopni (ale nie powala) i nim zdąży wyschnąć znów pada. Przede wszystkim niech przestanie padać na południu kraju.

    1. Czyli u nas ma być cieplej niż w Hiszpanii? Zdaje się, że jedyny klimat dla mnie „do życia” to na Wyspach brytyjskich pozostanie, bo i Skandynawia robi się nie pewna ;-) Chociaż tam chyba w tym roku będzie ok, wg tych prognoz………

      1. Może być i tak, że jeden miesiąc będzie bardzo ciepły, a pozostałe bardziej umiarkowane. Scenariuszy jest mnóstwo, szkoda że zawsze sięgasz po te najgorsze i martwisz się na zapas :/
        Żeby wywołać u Ciebie jakiś uśmiech, dodam że wg. tych prognoz luty 2018 miał być rekordowo ciepły, kwiecień 2018 termicznie normalny, październik bardzo chłodny, a luty tego roku miał przynieść niemal „zimę stulecia” 😉

        1. Hmm, fakt, że martwię się na zapas i też nie lubię tego u siebie!!! Ehh, to bez sensu jest.
          Ale naprawdę tak trochę zazdroszczę Brytyjczykom klimatu ;-) Chociaż zgodnie z tym co pisze np. Lucas, trzeba polubić to co się ma .

          1. Wielka Brytania. Zamyka się tam szkoły przy lekkim mrozie i ogłasza kataklizm przy 30 stopniach. My się z nich śmiejemy, ale to dowodzi, że tamci mieszkańcy są przyzwyczajeni po prostu do tego, że pogoda nie wariuje, tylko jest przyjemna i umiarkowana. A my musimy się godzić z tym, że przez prawie 100 dni w roku mamy temperatury znacznie ponizej/powyżej granicy przyzwoitości. Sam chętnie przy mrozie bym nie wychylal nosa z domu, ale u nas jest go zbyt dużo, by sobie na coś takiego pozwolić.

          2. No i Lucas ma rację :) Nasz klimat jest naprawdę jednym z chłodniejszych, w wielu krajach ludzie muszą zmagać się z dużo wyższymi temperaturami i jakoś sobie radzą, oni mogą zazdrościć nam tego że mamy łagodne w ich mniemaniu lata, cztery pory roku, zimę, że nie ma u nas różnych bardzo gwałtownych zjawisk, wielkich skrajności (mimo wszystko). A skoro jedni chcą klimatu Hiszpanii, a drudzy (jak Ty) Wielkiej Brytanii, to znaczy (w uśrednieniu) że nasz klimat jest jednak najfajniejszy 🙂 Bo jak jest tylko dobrze… to jest niedobrze 😉

      2. A cieplej niż w Hiszpanii nie będzie, bo nie może być. Lato 2018 w Warszawie (rekordowo ciepłe) było idealnie w normie lata w Budapeszcie w latach 1961-1990 (wg. normy 1981-2010 to było lato chłodne!) I mówimy tu o Budapeszcie, mieście które leży raptem 200 km na południe ode mnie, a co dopiero Hiszpania 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.