Lipiec 2019 globalnie najcieplejszy w historii pomiarów instrumentalnych

Lipiec 2019 globalnie najcieplejszy w historii pomiarów instrumentalnych

Wg serii GISTEMP globalna anomalia temperatury względem okresu referencyjnego 1951-1980 osiągnęła w lipcu +0.92 – +0.93K i była najwyższa dla lipca w całej historii pomiarów. Poprzedni najcieplejszy lipiec wystąpił w 2016 (+0.85K).

Jak widać względem tego okresu referencyjnego lipiec w Polsce był ciepły – inaczej jest względem nowszego okresu referencyjnego 1991-2019.

 

Lipiec najcieplejszy był również w analizie Berkeley Earth – przypomnijmy, Berkeley Earth to założona w 2010 r. m.in. przez Richarda A. Mullera grupa, mająca pierwotnie na celu zweryfikowanie dotychczas używanych analiz anomalii temperatur globalnych. Analiza ta brała pod uwagę wpływ Miejskich Wysp Ciepła i obejmowała znacznie więcej stacji pomiarowych niż GISTEMP. Była to wielka nadzieja osób sceptycznych wobec ustaleń naukowych odnośnie globalnego ocieplenia, zespół Berkeley Earth był nawet przez takie środowiska dotowany. Ostatecznie wyniki analizy Berkeley Earth potwierdziły dotychczasowe ustalenia na temat wzrostu temperatur.

Wg analizy Berkeley Earth istnieje około 90% szans, że globalnie rok 2019 zapisze się jako drugi najcieplejszy rok w historii pomiarów instrumentalnych.

Również w analizie NOAA/NCEI lipiec był globalnie rekordowo ciepły.

Print Friendly, PDF & Email

268 Replies to “Lipiec 2019 globalnie najcieplejszy w historii pomiarów instrumentalnych”

  1. Nowe rekordy są tak częste, że wielu przestaje to dziwić. Trend trendem, ale jeśli dodać do tego fakt że nawet jeden rok ostatnim laty nie znalazł się blisko normy 1951-1980 dodatkowo niepokojący.
    Mnie najbardziej interesuje zmiana klimatu w samej Polsce. Coraz wyraźniej widać jak będzie przebiegała ta zmiana w kraju. Jeśli chodzi o temperatury to będą one oczywiście rosły w skali roku jak i wszystkich pór roku. Zimy już teraz są najczęściej bardzo słabe ograniczają się 1-3 góra 3 tygodniowych nieco mocniejszych epizodów ( które w ostatnim czasie przypadają najczęściej na styczeń). Z tymże brak jest wyjątkowo/ekstremalnie zimnych dni w dłuższym okresie rzutującym na ekstremalnie niską anomalię miesięczną. Jeśli nawet takie temperatury się zdarzają to trwają bardzo krótko-często (1-2 doby). Przy czym warto zauważyć że jest to spowodowane pośrednio ociepleniem klimatu a bezpośrednio jeszcze rzadszym spływem najbardziej mroźnego powietrza z kierunku E i NE niż kiedyś. Można więc z bardzo dużym prawdopodobieństwem że proces ten będzie postępował dalej, czyli mroźne miesiące zimowe ( nie pisząc o całej zimie) staną się w końcu zjawiskiem nadzwyczajnym/niezwykłym. Miesiące typu styczeń 1987, luty 1956 czy grudzień 1969 są już raczej daleko poza zasięgiem. Oczywiście pozostałe pory roku też będą się ocieplały. Coraz rzadziej będzie można obserwować zimową pogodę w miesiącach takich jak marzec czy listopad co już zresztą widać. Kwietniowe opady śniegu które kiedyś zdarzały się praktycznie co roku, będą zdarzały się coraz rzadziej. Podejrzewam że za jakichś czas będzie to już co 3-4 lata. Ostatni duży opad śniegu zauważalny u mnie na Mazowszu który przeleżał u mnie więcej niż dobę to kwiecień 2013 – była to zresztą niezwykła anomalia nawet jak na stare czasy ( I dekada tamtego miesiąca). W maju podejrzewam że wkrótce ujrzeć nowe rekordy i przekroczenia 35 stopni po raz pierwszy od 1958r. Jesienią zaś 30 stopni w październiku też jest tylko kwestią czasu. Poza tym myślę że wkrótce dołączy do kolejnych miesięcy które bezdyskusyjnie się ocieplają bo póki co to jedyny „oporny” miesiąc na ocieplenie. Najbardziej zaskakuje mnie ocieplenie w lecie. Nie przypuszczałbym że podczas procesu ocieplania klimatu lato obok wiosny będzie najszybciej ocieplającą się porą roku. Ciekawe czy tak będzie dalej. Ale póki co wygląda na to że upalnego/gorącego lata lub przynajmniej jakiego 1 miesiąca można się spodziewać co roku a w związku z tym można oczekiwać pierwszych 40-tek. Tj zimą w/w miesiące są raczej poza zasięgiem tak lato rodem z 1978, 1980 raczej też. Przebicia lipca 1979, sierpnia 1956, 1987 czy czerwca 1985, 1984 obawiać się już raczej nie musimy ani nawet zbliżenia się do tych wartości. No i na koniec opady. Tu wygląda na zmniejszenie liczby opadów w okresie ciepłym. Miesiące typu maj 2010, lipiec 2011, wrzesień 2010 chyba coraz rzadziej będą się zdarzały. Przypuszczam że wzrośnie za liczba dni z opadem nawalnym i sumy miesięczne opadów mogą wyrabiane w krótkim czasie po których oczywiście mogą występować powodzie. Usłonecznienie myślę w okresie ciepłym poza jakimiś wyjątkami/lub rzadkimi epizodami będzie rosło. Myślę że wzrośnie nieco ale niezbyt dużo za to liczba dni z opadami w okresie chłodnym. Co ciekawe ostaniami laty w w Warszawie i okolicach ( co jest dla mnie bardzo dobrą informacją) notuje się niewiele burz z wyładowaniami atmosferycznymi, ale raczej to przypadek bo w pozostałych częściach szczególnie w Polsce południowej jest ich sporo. Podsumowując widać ewolucję klimatu Polski w kierunku starszych norm Węgier, północnej Serbii, Chorwacji, południowej Słowacji, południowo-wschodnich Czech i wschodnich nizin Austrii. Tyczy się to przede wszystkim Polski południowej i centralnej. Polska północna póki co ociepla się nieco wolniej. Poza tym zawsze będzie istniał tam wpływ Bałtyku. Inaczej jeszcze pisząc klimat Polski zmierza ku wyższym temperaturom, większemu usłonecznieniu rocznemu i mniejszej liczby z opadami w ciągu roku i być może sumami ( choć liczba dni z nawalnym opadem może czasem rekompensować mniejszą liczbę dni z opadami). Jedno się nie sprawdza z tym co prognozowano dla Polski póki przez niektórych klimatologów to to że lata bardzo wilgotne będą się przeplatały z suchymi. Narazie to widać zachwianie proporcji a lata bardzo wilgotne stają się coraz rzadsze, choć nie można wykluczyć że to się z zmieni.

    1. Z tym, że w ostatnich 2 dekadach najbardziej ociepliły się miesiące letnie. Potrzeba jeszcze więcej czasu – co najmniej 1-2 razy tyle co po 1980-1990 r. (kiedy wyraźnie spadło stężenie aerozoli) – aby lepiej dostrzec i opisać jak to wszystko może rzutować zmianę rozmaitych cykliczności związanych z cyrkulacją, prądami (itd.), o różnych porach roku. Zimy też się ocieplają, ale zauważmy jak mieliśmy znacznie większy „zapas” dlań ujemnych anomalii (i jeszcze może dla marca) względem zarówno tych dodatnich, jak i ujemnych o każdej innej porze roku.

      1. To prawda ale te bardzo duże ujemne choć się zdarzają jak kiedyś to rzadziej i krócej niż kiedyś. W efekcie trudno żeby wpłynęły one na bardzo niską średnią miesięczną. Najzimniejszy zauważalny ostatnio styczeń mieliśmy już dawno bo 9 lat temu w roku 2010, luty w 2012 a grudzień w 2010. Wszystkie te miesiące dzieli jednak przepaść od najzimniejszych w/w 3 miesięcy od 1951 r .Pytanie czy jest jeszcze duża szansa na styczeń na miarę tego 2010, luty 2012 i grudzień 2010. Bo ja wątpliwości mam. Przypomnę jeszcze jako ciekawostkę że zimniejszy od stycznia 2010 był również styczeń 1963 ( tu też jest przepaść), oraz styczeń 1985 tu spora różnica, ale już bez przepaści. Od lutego 2012 było jeszcze 4 (oprócz rek. 1956) znacznie zimniejszych lutych tj. 1954, 1963, 1985, 1986. Zaś grudzień 2010 był drugi po 1951 ale odstawał bardzo dużo od w/w najzimniejszego. Pomimo pewnego ochłodzenia zim po roku 2010 w stosunku do 1990 da się zauważyć że te zimy były dalekie od zim z lat 50-ych czy 60-ych a nawet 80-ych. Pomimo też stosunkowo cieplejszych zim w latach 90-ych dość sporym chłodem w 2-iej połowie lat 90-ych wyróżniał się grudzień, zaś po roku 2000 odnotowano 3 razy nowe rekordy ciepła tavg miesięcy zimowych tj styczeń 2007 i dwukrotnie grudzień 2006 i 2015.
        Tak przy okazji najgorsza pogoda jawi mi się w latach 70-ych gdzie nie było ani specjalnie zim ( poza wyjątkami typu przełom grudnia 1978 i stycznia 1979) ani lata, wiosny do najcieplejszych też nie należały. Z tego co patrzyłem dość ciepłe były jesienie poza wyjątkami typu wrzesień 1977, październik 1974.
        Wracając jednak do zim to osobiście uważam że można czekać oczywiście kolejne dekady i obserwować rozwój sytuacji to jednak trzeba uczciwie przyznać że zbytniej nadziei dla prawdziwych zim już nie ma.

        1. Zauważmy jeszcze, że te wszystkie wymienione najzimniejsze miesiące z okresu grudzień-marzec przypadły 6-9 lat temu, w okresie z wyraźniejszymi blokadami w porze chłodnej.
          Zmiana trendu klimatycznego (względem tamtych lat) jest o jakieś 10-20 razy słabsza niż średnie miesięczne ujemne anomalie jakie wówczas mieliśmy.
          Przełom lutego i marca ub.r. powinien nam uzmysławiać te dysproporcje. Czyli ekstrema owszem słabsze, ale i tak nadal najsilniejsze od wszelkich innych w skali całego roku.
          Pytanie głównie o to jaka będzie przeważać cyrkulacja (i w jakim stopniu) w zbliżającej się porze chłodnej i kolejnych…?

          1. @lucas wawa
            Tylko że anomalie rzędu -2/-5k niestety też niezbyt często się zdarzają. Ten lekko chłodny styczeń który mieliśmy w tym roku był kiepski.

          2. Pisząc o niezbyt częstych anomaliach rzędu -2/-5K Mam na myśli cały miesiąc a nie pojedyncze dni oczywiście

          3. @anonim
            Tylko, że to już kwestia głównie cyrkulacji. Przy podobnych przypadkach jak podczas ostatnich zim (może z wyjątkiem części 2016/17) także 50-100 lat temu zima nie byłaby zbyt wyraźna – z Tavg za DJF powiedzmy ok. 0°C lub nawet lekko dodatnią.

          4. Zimne miesiące zimowe kiedyś się zdarzą w mniejszym lub większym stopniu (zależnie od cyrkulacji), zaś o te z dużą anomalią dodatnią będzie tak samo trudno jak dekadę czy dwie temu. Tutaj potrzebna jest odpowiednia cyrkulacja w danym miesiącu (traf) i cieplejszy Atlantyk, a ten jak od dawna widać, opiera się ociepleniu. Wyrabianie zatem anomalii stycznia +3, +4 jest jak najbardziej naturalne tak jak i na minus. +6 byłoby czymś godnym uwagi, jak i z drugiej strony jak i -10 w obecnych latach.

        2. @anonim
          I jeszcze jak nawiążemy już do subiektywnych odczuć i oczekiwań, to akurat słabsze/krótsze/rzadsze zimowo-marcowe ekstrema raczej nie powinny być powodem do niepokoju (w odróżnieniu od tych ciepłych zwłaszcza latem) – na tle ogólnych zagrożeń związanych z AGW.
          Myślę, że nawet dla zwolenników bardziej zimowych zim wystarczy jak średnie miesięczne anomalie będą w widełkach -5/-2K (też możemy mieć wówczas aurę wyraźniej zimową) niż poniżej -5K, a tym bardziej już ok. -10K.
          Natomiast w okresach ciepłych różnica anomalii rzędu np. +4K i +6K to w porze chłodnej nie jest żadnym „problemem”.

          W mojej ocenie, najgorszym aspektem obecnych zmian klimatycznych w porze chłodnej u nas będą wszystkie te związane z wahaniami temperatury wokół zera i zagrożeniami z tym związanymi – zwłaszcza jak będzie wilgotno/mokro.

        3. Pojedyncze bardzo mroźne zimowe miesiące będą jeszcze długo miały miejsce. Może trafić 20-30 dni z dużymi anomaliami ujemnymi na przełomie miesięcy np. od 15.01 do 15.02 i anomalia ta spowoduje ,że dwa miesiące będą mieć wyraźnie ujemna anomalie. Zim takich jak np.1984/85 czy 1986/87, czy nawet 95/96 całkiem nie można wykluczyć ,ale uważam są mało prawdopodobne

    2. Pewnie Tobie chodziło o 09.2017? Przy okazji ciekawostka – na granicy Niemcy – Belgia 12.2010 był zimniejszy niż w 1969r. Przypominam jeszcze że nierzadko trafiają się m-ce letnie mające zarówno dużo wyższe od normy temp jak i opady /07.2001, 08.2010/. W tym roku czerwiec i lipiec były bardzo suche, ale w l.2016-18 3× z rzędu w skali Polski lipce miały opady powyżej normy, choć często były to deszcze krótkotrwałe i intensywne

  2. Te rozmaite mapki (lub wykresy) dobrze przemawiają do wyobraźni.
    Widać dobrze, że narzekania na lipcowe chłody zwłaszcza w Polsce NE były uzasadnione tylko w dość/bardzo lokalnej skali czasowo-przestrzennej…

  3. NOAA wyraziła to w sposób jeszcze bardziej dramatyczny. Lipiec 2019 był nie tylko najcieplejszym lipcem ale w ogóle najcieplejszym miesiącem odkąd mamy serie globalne. Nie w sensie anomalii, a absolutnej temperatury. Nie jest to takie dziwne bo lipce globalnie są najcieplejsze dzięki temu że większość kontynentów jest na północnej półkuli, a kontynenty mają większa roczna amplitudę temperatur niż oceany. Jednak nie jest to truizmem bo np. czerwiec z dużą anomalią może być cieplejszy od lipca z małą.

    Poza tym NOAA przypomniała jeszcze, że zasięg lodu zarówno w Arktyce jak i wokół Antarktydy był najniższym lipcowym zasięgiem odkąd mamy obserwacje satelitarne. Na północy lipiec 2019 pobił dotychczasowy lipcowy rekord z roku 2012, a na południu z 2017.

  4. @Arctic Haze co do Arktyki to szykuje nam się drugie miejsce najprawdopodobniej w połowie września choć rekord dalej możliwy jeśli będą sztormy i duże anomalie na plus do połowy września będzie rekord został Maxx miesiąc potem pokrywa lodowa będzie rosnąć co jest normalne tylko pytanie czy zacznie się zamarzanie od najmniejszej ilości i zasięgu ? Zobaczymy ale nie wygląda to dobrze .

    1. @Obserwator Meteo

      Prognozy mówią o wyniku bardzo bliskim rekordu. Jak pisze NSIDC na swoich stonach:

      Using the average decline rate of the past 12 years, from 2007 to 2018, the 2019 minimum is estimated to be 3.75 million square kilometers (1.45 million square miles). If the 2012 decline pattern is applied from August 14 forward, sea ice reaches 3.44 million square kilometers (1.33 million square miles). This is still above the 2012 summer minimum extent of 3.39 million square kilometers (1.31 million square miles). However, nearly all of the recent rates of sea ice loss lead to 2019 being second lowest in ice extent, surpassing 2007 and 2016.

      Jak widać w tej chwili centralna prognoza (o ile tempo spadku będzie podobne jak w 2012 roku) przewiduje minimum jedynie o 0.05 milina km^2 większe niż rekordowe z roku 2012, czyli zaledwie 16% powierzchni Polski. Czyli wszystko zależeć będzie od niedającej się jeszcze przewidzieć sytuacji synoptycznej we wrześniu.

  5. Witam po przerwie.

    Jak widać ochłodzenie co prawda wystąpiło, miejscami było dość wyraźniejsze, temperatury maksymalne podczas ciągłych opadów spadły poniżej 20 stopni. Niespodzianką i niedoszacowaniem wcześniejszych „fusów” z przełomu lipca/sierpnia oraz pierwszych dni sierpnia jest fakt krótkiej, lecz dość intensywnej fali gorąca, po której nadejdzie ponowne wyraźniejsze ochłodzenie po niedzieli.

    Najnowsze NEWSY FUSY wskazują na pewną i trwałą rozbudowę wyżów nad Europą w 2 części przyszłego tygodnia (Po 23 sierpnia).

    Tuż po 25 sierpnia wał wyżowy może rządzić pogodą nawet w ¾ terytorium kontynentu (To od tego momentu czeka nas długoterminowe ocieplenie),

    Pod koniec sierpnia ( na przełomie sierpnia/września) nad zachodnią i południowo-zachodnią część Europy zacznie nasuwać się układ Niżowy, tym samym układ wyżowy powinien przesunąć się za wschodnią granicę Polski.

    Oba ośrodki razem współpracując, otworzą drzwi do napływu powietrza gorącego z południa.

    Na samą końcówkę wakacji zacznie napływać do Polski bardzo gorące/upalne powietrze. Nie można wykluczyć temperatur balansujących na podobnym poziomie jak 1 września 2015 roku.
    Będzie bardzo blisko do temp. z 1 września 2015 roku.

    Conajmniej 30 stopni jest w połowie Polski pewne nawet na 99%.

    Fusy tylko wahają się nieco do intensywności upalnej masy powietrza.

    Uwaga anomalia temperatur może przekraczać +5stopni w stosunku do średnich.

    Będą podobne temperatury jak w 1 połowie czerwca. Także cała 1 dekada września może przynieść anomalię około, a nawet powyżej +3 stopni od normy.

    A więc lato powróci w wielkim stylu.

    Podkreślam conajmniej +30 stopni w 50% obszaru Polski jest pewne na 99%!

    1. Realizacja tego scenariusza zapewni już na 99% dodatnią finalnie anomalię sierpnia 2019 i z dość dużymi szansami sierpień może być cieplejszy od lipca. Ostatnie prognozy bowiem sprzyjają temu, ale ja trzymam dystans, dla mnie jest za wcześnie na przesądzanie. Bardzo zaś wątpię w tak wysokie wartości jak 1 września 2015 roku w samej końcówce sierpnia już nie pisząc o o kolejnym miesiącu. Przypomnę że rekord września z 2015 to 36.8 stopnia. Myślę że aż tak korzystna sytuacja do zbliżenia się tego rekordu nie wystąpi, choć 35 stopni bardzo lokalnie jest już dość prawdopodobne wg mnie. Przypomnę że oprócz roku 2015 tylko raz się jeszcze zdarzyło że temperatura w samej końcówce w większej części kraju przekroczyła 35 stopni a było to w roku 1992. Po ledwie 4 latach bardzo wątpię choć nie twierdzę że niemożliwe. Mam nadzieje zresztą że we wrześniu już nie będę „oglądać” temperatur powyżej 30 stopni, nie pisząc już o 35 stopniach. O ile w okresie czerwiec-sierpień takowe temperatury są dla mnie do przyjęcia to we wrześniu wystarczy maks.25-30 stopni przez jakiś dłuższy czas-no ale to już takie moje pobożne życzenie;)

      1. W 1 dekadzie września będzie sporo dni, kiedy termometry mogą balansować na poziomie wokół 30 stopni, a lokalnie jeszcze mogą przekraczać 30 stopni w dzielnicach południowej Polski.

        1. Lokalne przekroczenia 30 stopni to mogę zrozumieć bo to aż takie rzadkie we wrześniu nie jest, ale przekroczenie 35 stopni to byłoby już „przegięcie”. Dopiero co 1-y raz w pomiarach przynajmniej tych od 1951 udało się to w roku 2015, więc starczy;). Na rekordy ciepła 2019 wystarczy już czerwiec;)

          1. Halo tu ziemia a nie wenus. Może wróćcie do realu, bo zaczynacie za mocno fantazjować z tymi temperaturami dzieciaki.

    2. Byłbym wielce zdziwiony gdybyś w swoich prognozach nie widział rozrostu wyżów i upałów. Nawet 35 stopniami zaczynasz straszyć. Ło jeza strach się bać normalnie. Narodowi prawicowcy to jednak są strasznie monotonni ludzie. Do nich niestety nie ma zastosowania zasada, że „tylko krowa nie zmienia zdania”.W realu sprawdzi się zapewne tak jak jesienne silne i długie ochłodzenie z deszczami, które widziałeś w drugiej dekadzie sierpnia.

  6. Kto jeszcze nie wykorzystał urlopu, a ma zamiar skorzystać, to można zapewnić, że pobyt nad Bałtykiem będzie bardzo udany, kiedy uda się wyjechać na sam koniec wakacji.
    To może być korzystne dla budżetu domowego, ponieważ niektóre ośrodki wczasowe będą obniżać ceny po wakacjach.

    A pogoda i temperatury będą bardzo dopisywać.
    Pogoda będzie jak w samym środku wakacji.

    To będzie najlepsza pogoda po 20 lipca, a nawet od końca czerwca.

    Jeśli urlop nad morzem, to najlepiej pod koniec wakacji. Pogoda dopisze na 99%.

      1. Konrad do 22 możliwe jeszcze opady, a czasami całkiem konkretne, ale od 25 definitywny koniec opadów. Pogoda na urlop będzie wymarzona.

  7. Jeżeli ten wyż rzeczywiście będzie tak stabilny w 1 dekadzie września, to pierwsza dekada może się zapisać ogólnie jako jedna z najcieplejszych, (jeśli nie rekordowo gorąca 1 dekada września w historii pomiarów meteorologicznych??).

      1. Może i nawet oby nie, ale nie można wykluczyć korzystnego ułożenia wyżu,by znów być blisko rekordów.
        Póki co fusy aż takich rewelacji dzisiaj nie widzą, co nie znaczy, że jest nie możliwe, tym bardziej, że upał będzie pochodził znad rozpalonej w 40 stopniowych upałach Europy południowej i południowo-wschodniej.

        Także nic wykluczyć na prawie 2 tygodnie przed terminem nie można.

        1. Może się co najwyżej powtórzyć sytuacja z pierwszej połowy września 2016. Czyli gorąco, ale już bez upału, w dodatku z chłodnymi nocami.
          We wrześniu dni są już krótkie, jest to solarny odpowiednik kwietnia, a nawet marca. A termicznie – maja.
          Czyli krótko mówiąc nie ma szans na długotrwały upał. Fizyki nie oszukasz. Choć lokalnie w najcieplejszych miejscach Polski mogą być przekroczenia 30 stopni. Oczywiście pod warunkiem, jeśli te prognozy się sprawdzą.

          1. Naprawdę, tym razem możemy mieć jedną z najcieplejszych 1 dekad września, jeśli nie rekordowo ciepłą.
            Te wyże od ponad tygodnia w fusach są bardzo stabilne, one tak szybko nie wypuszą Polski od swojego wpływu.

          2. We wrześniu 1947 musiało napływać porządne powietrze zwrotnikowe i to przez wiele dni z rzędu, skoro były wtedy aż takie wartości temperatur

          3. Wilgotnosć w dzień poniżej 30% i wysoka amplituda dobowa, nawet 23 stopnie jednego dnia. Suche PZ jak nic. Skoro dało się w połowie września osiągać 33-34 stopnie przy już dość nędznym grzaniu słońca (jak na przełomie marca i kwietnia), to latem przy tak długim napływie takiego powietrza bez problemu by 39-40 było.

  8. Usłonecznienie za 15 dni sierpnia w Murmańsku wynosi… 9,5 godziny. Biorąc pod uwagę jeszcze niemal rekordowo niskie temperatury od 3 tygodni to aż brak słów.

  9. O, ale tak patrzę na te mapy i wg nich anomalia tegorocznego lipca w Białymstoku względem okresy 51-80 powinna wynosić ok +1, tymczasem wynosi -0,3. Dość spory błąd, bo linia anomalii -0,2 leci ponad 500 km na NE od miasta na tej mapce…

    1. No i u nas, na Mazurach kolejne nie za ciepłe lato dobiega końca. Jedyny miesiąc, który przekroczył 30-tkę to czerwiec. Ostatni ekstremalnie ciepły miesiąc letni to sierpień 2015, no jest jeszcze tegoroczny czerwiec, ale nie był tutaj jakiś spektakularny, raptem trzy dni się zdarzyły, kiedy temp. 30 przekroczyła. Ten rok potwierdza, że Polska dzieli Eurazję na połowy, w której ujemne anomalie w półroczu ciepłym odeszły w niepamięć od tej, w której ciągle się zdarzają. W tegorocznym lipcu jest ta cholerna plama chłodu, która swoimi mackami sięgała do nas prawie przez całą 1 poł. lipca. Dobrze, że nie znaleźliśmy się w jej centrum, bo trzeba by było opuścić ten kraj. Co ciekawe, takie plamy chłodu nie spotykane są w strefie klimatów ciepłych w półroczu ciepłym. Z drugiej strony na Mazurach znowu mieliśmy najwięcej szczęścia do deszczu w lecie. Ostatni suchy lipiec zdarzył się tutaj w 2014 r., a ostatni suchy sierpień w 2015.

  10. Coś się wydaje, że po 22.08 będziemy mieli najdłuższe „królowanie” nad nami układu wyżowego od wielu tygodni – niewykluczone, że najdłuższe podczas tego lata. Centrum (albo i centra) wyżowe nie muszą być cały czas nad nami. Jednak ten przyszły wyż może ustawić się tak, że tym razem na co najmniej 5-7 dni (jeżeli nie dłużej) nie wpuści do nas niżów, nawet bruzd obniżonego ciśnienia.

    Z tym, że w zależności od kierunku rozwoju wyżu możemy mieć rożną temperaturę. Będzie tym cieplej/goręcej im wyż ten w większym stopniu będzie rozbudowywał się nad europejską Rosję i Ukrainę. Natomiast jak pozostanie bardziej na W (a nawet nad Skandynawią), to przy jakimś niżu nurkującym od E możemy mieć chłodniej (zwłaszcza nocami).

    Zobaczymy przede wszystkim na ile te w większym stopniu prognozy „wyżowe” w terminie 5+ dni się sprawdzą (?). Na razie „schemat” pogodowy jest podobny do ostatnich, czyli 1-3 dni poprawy pogody (w powszechnym tego słowa rozumieniu), ocieplenie (gorąco-upalny epizod), dość szybki wzrost zachmurzenia + parności i ochłodzenie z anomaliami 1-4 st. poniżej normy (w sierpniu też jednak niezbyt długie). A przy tym mimo wszystko zauważalna dominacja układów obniżonego ciśnienia, choć – co znamienne tego lata – nie wszędzie przedkładająca się na wyraźniejsze opady.

    Dłuższe ciągi prawdziwie letniej aury są jednak domeną układów wyżowych, a nie niżowych – te drugie jedynie sprzyjają aurze „tropikalnej” podczas ociepleń i „szkockiej” podczas ochłodzeń i to bez względu na wyrabiane sumy opadowe.
    Zobaczymy, czy na ile zmiana jaka rysuje się w prognozach stanie się faktem, zanim jeszcze na trwalej zacznie wkraczać jesień…(?)

    1. Jeszcze nie tak dawno temu fusy ECMWF widzialy u mnie na E Zamojszczyzny przejscie kolejnego pieknego frontu opadowego w +/-czwartek, choc juz z mniejszymi sumami niz 14 VIII. Czyli byl scenariusz na kontynuacje prawdziwego cudownego lata. Niestety teraz w blizszym horyzoncie opady znikly calkowicie :(. Szkoda bo przy realizacji scenariusza Lukasa bedzie nawrot chloernej suszy jeszcze przed koncem sierpnia :/.

      1. najgorzej jakby powtórzyła się jesień 2011, wtedy ani 2010 rok ani bardzo mokry lipiec 2011 nie pomógł, rolnicy mieli problemy z zasiewami, bo miejscami prawie w ogóle nie padało przez 3 miesiące, a teraz przy takiej suszy to byłaby katastrofa, nawet tam gdzie ostatnio lało, ale to jest chyba najczarniejszy scenariusz i oby się nie sprawdził.

        1. jesień 2011 była ekstremalna, w Warszawie wtedy przez wszystkie 3 miesiące jesienne w zasadzie nie padało w ogóle. Cały 2011 rok jest jednym z najbardziej suchych w tym mieście. Na papierze niby w normie, ale połowę całorocznej sumy sam lipiec wyrobił.

      2. ECMWF przeniósł te opady do centralnej Polski. W nocy z wtorku na środę ma niby spaść do 40 mm deszczu chociaż jakoś w to nie wierzę.

    2. Przeczytałem po dłuższej przerwie. Zdecydowana większość komentarzy na dobrym i bardzo dobrym poziomie. Porównuję z blogiem na fejsie (AZKiŚN) bo tam dużo zaangażowania ,ale tez sporo odbiegania od faktów. ,,Prognozowałem” bardzo mokry (150mm i więcej opadu) i dosyć ciepły (śr.18 stC) sierpień 2019 w regionie Katowic , a będzie dosyć mokry (już jest ponad 70mm opadu na katowickim Muchowcu ,a dopada co najmniej 20mm) i bardzo ciepły bo średnia co najmniej 19st.C. Średnie sierpnia dla Katowic ref.1981-2010 to suma opadów 78mm i średnia temp. 17,9st.C.Przyroda wyraźnie w regionie Metropolii śląsko-zagłębiowskiej (to ustalono bez mojej ślonzoka aprobaty) odżyła ,ale poziom wód gruntowych dalej niski bo opady w zdecydowanej większości konwekcyjne o charakterze ulew i deszczu nawalnego. Sporo poza terenami zabudowanymi jednak wsiąkło w glebę (ponad 50 % na pewno). W pobliskich lasach pokazały się pojedyncze borowiki, koźlarze, podgrzybki złotawe i gołąbki. Co dziwne kompletny brak kani ,a w zeszłym roku był jej krótki wysyp w lipcu, później sierpień 18 wszystko wysuszył i było zero grzybów ,a po ulewach z początku września 18 wysyp grzybów w 2018 był całkiem niezły. Pisze o regionie katowickim.Oczywiście bez porównania z ogromnym wysypem w super mokrym i udanym wrześniu 2017r. Mój deszczomierz namierzył w sierpniu 69mm (całkiem nieźle) . Mam dostęp (sieć) do danych dwóch stacji amatorskich w Rudzie śląskiej i tam wyraźnie mniejsze opady niż u mnie bo 52mm w sąsiednich Bielszowicach i 59mm w odległych o 9km Chebziu.
      Dzisiaj w Rudzie gorąco i parno, a jutro ma padać i bardzo dobrze!!! Koniec prywaty na dłuższy czas. Zdrowia Wszystkim!

  11. I kolejny dzień tego dziwnego lata, podobny do większosci w lipcu i sierpniu. Rano zero chmur i słonecznie (choć chłodnawo) a teraz o 12:30 gnojowica, prawie całkowite zachmurzenie!

  12. Radomir W, co do ochłodzenia, to się sprawdziło świetnie, nastąpiło i w wielu miejscach temperatura wskazała wartości poniżej 20 stopni, a nocami nawet poniżej 10 stopni. Tylko przyznać można, że sobota i niedziela zaskoczyły. Ale po niedzieli znowu się ochłodzi.

    Po 20 styl wskazywałem ponownie ocieplenie, maksymalnie najpóźniej po 23 sierpnia. I tym razem widać trend zgodny z teorią.
    Naprawdę nie zdziw się kiedy i u ciebie będzie conajmniej 30 stopni.

    1. Akurat u mnie był raptem jeden dzień z temperaturą 19 stopni i do tego w połowie słoneczny. No jesień na maksa, w sam dla tych jak pisałeś co lubią chłody latem i temperatury w dzień poniżej 20 stopni. Człowieku wymyślasz jakieś farmazony ubierając je w irytującą, sensacyjną formułę rodem z Super Expressu, do tego z bykami ortograficznymi i interpunkcyjnymi (jak na klasycznego prawicowego patriotę przystało) a jak się nie sprawdzi to się nawet przyznać do tego nie potrafisz i idziesz w zaparte. Daj już może sobie spokój z tymi prognozami, bo słabo ci to idzie.

      1. Cofnij się dwa tygodnie temu.

        Wspominałem o średniej dobowej temp poniżej 15 stopni. I rzeczywiście taka wystąpiła, było poniżej 20 stopni?, było.

        @Podlasianin z pewnością przyzna, że nie jest ciepło.
        Wskazywałem, że ochłodzenie głównie zaznaczy się w dzielnicach północnych. Po niedzieli ponownie znajdą się dni poniżej 20 stopni

        Już 3 raz przyznaję, że zaskoczeniem jest krótka fala gorąca w niedzielę.

        Jeśli przeanalizujesz średnie temp. W dniach od 13 do 20 sierpnia, to rzeczywiście wynikną z tego niższe temperatury, tylko dni 17 i 18 sierpnia odstępują od trendu.

        A po czwarte sam przyznaj gdzie znajdziesz portal czy blog pogodowy, czy nawet osobę, która potrafi cały czas od miesięcy, czy nawet tygodni bezbłędnie prognozować??

        Ochłodzenie nastąpiło?, nastąpiło.
        Pudło zaliczone odnośnie najbliższych kilkunastu godzin co wyraziłem, że jest niespodzianką.

  13. ECMWF nadal za wyraźnym wyżem także nad naszą częścią Europy od ok. 22.08 – z dniami umiarkowanie ciepłymi lub gorącymi (w przewadze). O ile sprawdziłyby się te prognozy, byłby to najstabilniejszy okres tegorocznego lata – zarówno w sensie stanu atmosfery, jak i zmienności pogodowej.

    1. Niedzielne ranne prognozy różnych modeli też zmierzają z zapowiedziami w tym kierunku. Po dość zróżnicowanych opadowo dniach 19-21.08 miałoby się robić pogodniej i bez opadów w całym kraju – co najmniej na 5-7 dni, jeżeli nie dłużej.
      A przy tym mielibyśmy mieć przewagę dni umiarkowanie ciepłych i gorących, a i lekko-upalnych też wykluczyć nie można (a co prognozuje tym razem głównie GFS).
      Być może będzie to zapowiedzią najdłużej trwającej tego lata (i w ogóle w porze ciepłej) aury „wyżowej” (???) – to się jednak dopiero okaże, bo wiadomo jak należy podchodzić do zapowiedzi w terminie 7+ dni…

      1. Prognozy wciąż nie wykluczają 35 stopni pod koniec sierpnia. Byłyby to najcieplejsze w tym miesiącu. Ciekawe jak rozwinie się sytuacja po 25.08
        „A przy tym mielibyśmy mieć przewagę dni umiarkowanie ciepłych i gorących, a i lekko-upalnych też wykluczyć nie można (a co prognozuje tym razem głównie GFS).
        Być może będzie to zapowiedzią najdłużej trwającej tego lata (i w ogóle w porze ciepłej)”- chyba masz na myśli sam sierpień bo czerwiec 2019 cały taki był ( tylko miejscami na N temperatura maksymalna i na bardzo krótko spadała poniżej 20 stopni. W Warszawie było 2 razy poniżej 25 stopni), nie wierzę żeby gorąco-lekko upalna/upalna pogoda przedłużyła się do połowy września i długością przebiła typ typem pogody czerwiec ( sierpień oczywiście z czerwcem równać się już nie może)

        1. @Anonim
          Jeżeli dobrze pamiętam to najwyższą absolutną tmax po 25-dniu zanotował sierpień 2011. A był to prawie 35°C.

          1. @Zbigniew
            Najwyższą temperaturę maksymalną po 25 dniu zanotował sierpień 1992. We Wrocławiu 29.08 było +37.1 stopnia ( wa miejscowości Bobrowniki +37.6 stopnia) https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=1992-08-29&rodzaj=pl&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh W sierpniu 1992 ponad 35 stopni notowano do samego końca sierpnia czyli 31. Drugi raz taka sytuacja zdarzyła się w w roku 2015 gdzie 31 sierpnia było ponad 36 stopni lokalnie. Dzień później 1 września padł rekord dla tego miesiąca czyli 36.8 -warto zaznaczyć że to jedyny raz do tej pory kiedy oficjalnie było ponad 35 w tym miesiącu.

          2. I tmax 34-35°C wtedy była wtedy najwyższą temperaturą lata 2011 roku. I tutaj ciekawe spostrzeżenie, bo bardzo rzadko zdarza się aby najwyższą absolutna tmax padała pod koniec meteorologicznego lata (pod koniec sierpnia) analogicznie jak najniższa tmin pod koniec meteorogicznej zimy (pod koniec lutego).

          3. @anonim
            Wiem. Ale chodziło mi o najwyższe temperatury maksymalne pod koniec sierpnia, które są jednocześnie najwyższymi temperaturami meteorologicznego lata i całego roku. Czy te przekroczenia 35°C po 25 sierpnia 1992 roku były jednocześnie najwyższymi temperaturami lata meteorologicznego i całego roku 1992?
            Pamiętam, że pod koniec sierpnia 2015 były upały do nawet 36-37°C, ale najwyższe tmax 2015 roku padły 8 sierpnia.
            Oczywiście pamiętam też rekordy temperatur 1 września. Wtedy to był niezwykły przypadek gdyż wtedy niektóre stacje zanotowały wyższe tmax niż w trakcie meteorologicznego lata, a przecież 1 września to już początek meteorologicznej jesieni.

          4. „Czy te przekroczenia 35°C po 25 sierpnia 1992 roku były jednocześnie najwyższymi temperaturami lata meteorologicznego i całego roku 1992?”

            W skali Polski nie.

        2. Czerwiec’2019 był opadowo-ciśnieniowo nieco dziwny. Bo w wielu miejscach mało padało, a mimo wszystko dominowało oddziaływanie układów niżowych. Jedynym naprawdę bardzo ciepłym (upalnym) i nie wilgotnym/dusznym dniem był 30.06.

  14. Warto wspomnieć że nawet jeśli do tego dojdzie będzie to nieco mniej uciążliwe niż w czerwcu bo dzień już jest wyraźnie krótszy, a do tego czasu jeszcze trochę się skróci. Na południu wg ecmwf może w ogóle nie być goraco/upalnie

  15. Wy już nakręceni na upały, a przyszły tydzień ma być na południu wstrętny. Poniedziałek upał potem chłodno i pochmurno. Lato to to nie będzie poza poniedziałkiem.

    1. We wtorek ma być 26 stopni w Katowcach, i to ma być chłodno xD u mnie tyle to jest bardzo rzadko. Lipiec na Śląsku powyżej normy, sierpień podobnie, narzekać na temp. sporo powyżej normy w lecie i mówić że to zimno to naprawdę kiepsko. Gdybyś miał taką pogodę jak ja od 50 dni to pewnie byś ogłosił lato bez lata albo epokę lodowcową. Przecież macie bardzo fajną prognozę pogody na przyszły tydzień 22-28 stopni w dzień i 13-18 w nocy dla II połowy sierpnia, czyli powyżej normy, czego ty chcesz.

    2. „Wy już nakręceni na upały, a przyszły tydzień ma być na południu wstrętny”

      ->>> Mowa nie o całym nowym tygodniu, lecz dniach od 22-23.08.
      Poza tym, nie głównie o upałach, tylko w ogóle o aurze cieplejszej i bardziej „wyżowej”.

  16. Natrafiłem na fb na link do artykułu WP o nagłówku „Burze i rekordowe temperatury na koniec długiego weekendu. Takiego upał u nie było od 140 lat”. Klasyczny clickbait. Oczywiście ten nagłówek sugeruje, że tak było w Polsce. Po otworzeniu artykułu całkiem co innego A mianowicie kogel mogel czy mieszanie anomalii temperatur na świecie i w Polsce. Akurat lipiec 2019 w skali globalnej owszem był rekordowo ciepły, ale nie w Polsce gdzie był w normie (miejscami nawet lekko chłodny). II kłamstwo to „rekordowe” temperatury? Bo temperatury które będą w najbliższych dwóch dniach 28-32°C nie są „rekordem” w II połowie sierpnia. O rekordach lub prawie rekordach możnaby było pisać jakbyśmy mieli takie tmax jak w II połowie sierpnia 1992, 2012 i 2015 roku.

  17. Po raz pierwszy od wielu miesięcy odwiedziłem portale WP oraz Interię. I jestem przerażony poziomem tamtejszych komentarzy pod artykułami.

    Oto przykłady –

    https://images.tinypic.pl/i/00987/xon6bqk1wuiq.jpg

    https://images.tinypic.pl/i/00987/4cj3rafbo5ne.jpg

    https://files.tinypic.pl/i/00987/1cdz7nh7fqaz.jpg

    https://files.tinypic.pl/i/00987/3py14xhqohqa.jpg

    Ten ostatni komentarz zasługuje na nagrodę Darwina.
    Jak byk koleś ma napisane, że globalnie lipiec był najcieplejszy, a on wypisuje bzdurę o tym że nie w Polsce. I jeszcze dostaje 3 łapki w górę.

    1. Odwiedzanie takich portali, a tym bardziej czytanie komentarzy, to jest dla człowieka rozumnego forma sadomasochizmu. Notabene niedawno skreślonego z listy zaburzeń psychicznych.

      1. Dlatego rzadko odwiedzam takie portale.
        Zajrzałem na nie dzisiaj… i wystarczy mi na wiele lat. Co z tego, że te portale są najpopularniejsze w naszym kraju i każdy internauta powinien mieć je w ulubionych/zakładkach. Ja oczywiście już dawno temu wyrzuciłem je z zakładek.

      2. Dwa komentarze z profilu TP pod koniec sierpnia 2018:
        1. „Akurat. To lato było średnie. Jak można mówić, że ono było gorące.? Pamiętam lata, gdzie sercowcy padali jak muchy. Szyny kolejowe pękały itd. W tym roku nic z tego nie było. Znowu bujda z ociepleniem klimatu…”

        2.”Że niby 2017 rok był cieplejszy od normy?, jakoś nie przypominam sobie, powodzie, ulewy, zimnica całe lato, w tym sezonie bodajże 5 dni z upałem na Wybrzeżu Gdańskim, reszta dni 27, 29st.C, to wszystko to pic na wodę. Za dzieciaka pamiętam 37st.C no ale wtedy nie było facebooka.”

          1. Czy może mi ktoś przypomnieć, kiedy nad naszym morzem 40 lat temu było codziennie 30 stopni?

            Czterdzieści lat temu to może nie ale 60 lat temu w lipcu była w Gdańsku (inie tylko) niezła fala upałów. Przynajmniej jak na ten rejon.

  18. A tymczasem Katowice mają następną wyjątkowo pogodną niedzielę. Trend zachmurzenia dziś odwrotny do większości dni tego lata – tzn. do południa było jeszcze dość pochmurno, ale od południa chmur nie ma prawie w ogóle. I jest ciepło, ponad 27 stopni.

    To już drugi taki weekend z rzędu – sobota do niczego (choć 17.08 na bank lepsza niż 10.08, ta zeszła będzie w top 3 najgorszych dni tego lata), niedziela bardzo udana. Bardzo pogodnie było też w świąteczny czwartek. Katowice się wtedy zatkały dokumentnie z powodu defilady.

    Trzeba się będzie przemęczyć przez te ostatnie parę dni pogody niżowej, bo w końcówce sierpnia faktycnzie coraz śmielej wygląda trwały układ wyżowy oddziałujący na Polskę. I pogoda ala sierpień-wrzesień 2016, kiedy było w zasadzie bezchmurnie przez wiele, wiele dni. To była chyba najlepsza część tamtego lata, przynajmniej na S Polski. W N części kraju na prowadzenie wyjdzie zapewne II połowa maja i większość czerwca.

    1. „Trzeba się będzie przemęczyć przez te ostatnie parę dni pogody niżowej”
      Pozostaje tylko Tobie współczuć tej męczarni…. :)

  19. Przepiękny wieczór dziś w Nowym Sączu. Ciepło, bezchmurnie, intensywna zieleń po opadach. A niebo ma tak niezwykły kolor, że dawno takiego nie widziałem. Przypomina mi się końcówka sierpnia i początek września 2016 :)

  20. No i koniec z „pięknymi” prognozami, przynajmniej jeśli chodzi o model GFS.
    Od 24 do 27 sierpnia najpierw ma być duży upał z burzami, a potem uderzenie chłodu już od 28 sierpnia.
    Gdzie się podziały te stabilne, fajne wczorajsze prognozy, które prognozowały przez półtora tygodnia 24-28 stopni przy pełnej „lampie” aż do pierwszej dekady września włącznie?

    1. Po pierwsze, 27.08 mamy za 9 dni…
      Po drugie, GFS’12 za gorącymi dniami także na początku września (a wcześniej, poza krótkimi przerwami, też gorąco lub lekko upalnie).
      Czy warto więc martwić się na zapas?

      1. Dokładnie, może prognozy będą się zmieniać tak jak to miało miejsce w fusach na dni 15-18 sierpnia, które początkowo pokazywały słabizne pogodową a ostatecznie w wielu miejscach w/w dni wypadły bardzo przyzwoicie.

      2. No faktycznie GFS prognozuje gorąco-słoneczną pogodę na początku września, ale prognozuje za to dość dziwną sytuację baryczną. Na granicy polsko-niemieckiej ma zostać przyblokowany front atmosferyczny, który nie da rady wedrzeć się do Polski, ale ma za to podążać „pionowo” na północ

        1. To byłby przykład na wyhamowywanie frontów przez układ wyżowy ze E. Nic nietypowego (dziwnego) w takich okolicznościach.
          Z tym, że podkreślmy, że mówimy o jakieś jednej wybranej prognozie w terminie za ok. 2 tygodnie – a prognozy do tego czasu na 100% będą się jeszcze tak, czy inaczej zmieniały…

  21. Powiem Wam, że pogodowo długi weekend udany. Nie spadła ani kropla deszczu – i w sumie dobrze, bo przed weekendem porządnie lało, codziennie słońce no i przyjemna temperatura za dnia – 21-23 stopnie w czw i pt, a wczoraj i dzisiaj 26-28… jedynie czego bym się przyczepił to dość chłodne noce, ale już mamy drugą połowę sierpnia, więc… ale ten weekend to pozytywne zaskoczenie, bo miało być fatalnie, tak wieściły prognozy tydzień temu o tej porze, a naprawdę było super.

    1. Ja za to czekam na deszcz bo po ostatnich opadach (które w skali ostatnich miesięcy były nawet dość spore) już nie ma śladu, tak jak po deszczowych prognozach w połowie nadchodzącego tygodnia. Ziemia zbita na beton :(

    2. Spędzałem urlop nad Bugiem – w poniedziałek i wtorek nieźle lało (razem około 35 mm), potem piękne słoneczko i bardzo błękitne niebo. W sobotę w lesie znalazłem kurki i maślaki. Temperatura ani razu nie przekroczyła 25 stopni a mimo to był to jeden z fajniejszych urlopów jakie miałem.

  22. W końcu wyże zaczną rozrastać się także nad europejską Rosję – ponownie. A to będzie podstawą do czekającej nas zmiany – może nie w kierunku „dzikich” upałów, ale dłużej trwającej aury suchej/pogodniejszej i ogólnie dość/bardzo ciepłej (w cieplejsze dni gorącej lub lekko upalnej).

    A co z opadami? Osobiście czekam na jakieś strefy opadowe przemieszczające bardziej w poprzek frontów, a nie powstałe z zafalowań na frontach (i tworzących się na nich niżach wtórnych), czy z konwekcji wewnątrzmasowej. Dlaczego? Już nieraz tu pisałem…

    1. no i super, szkoda tylko że w te 6-7 tygodni dominowania aury niżowej i tak nie popadało jakoś bardzo dużo. W sierpniu już pada więcej (u mnie ma on wyrobioną normę deszczu i to nie za pomocą jednej bardzo lokalnej burzy jak lipiec) ale lipiec był w gruncie rzeczy suchym miesiącem. Zwłaszcza te naprawdę chłodne dni w okresie 2-18 lipca (u mnie bardziej 7-18, do 6go jeszcze było pogodnie i ciepło). Chmurzyska, zimny wiatr, lodowate noce…a deszczu nic lub prawie nic. Była sucha żółta trawa, jak siano. Za to po nieco bardziej wilgotnej I poł. sierpnia już jest zielono i bujnie.

  23. Mieliśmy już artykuły odnośnie mrozów, zimy stulecia, września 1912 itd. Można zrobić taki na temat lipca 1980? Jest to bez wątpienia jeden z najgorszych miesięcy letnich w powojennej historii Polski. Nie tylko zimny ale przede wszystkim skrajnie pochmurny. Za to w Skandynawii było wprost przeciwnie, norweski rekord usłonecznienia trzyma się do dziś i pochodzi z Tromso z lipca 1980 właśnie. Musiał być tam jakiś trwały wyż skandynawski-rosyjski (?) który by przyblokowywał niże nad Polską, przez co u nas było tak bardzo pochmurno.

    1. Dominującą cechą pola ciśnienia nad Europą w lipcu 1980 była długotrwała słabość wyżu azorskiego, który prawie nie sięgał swoimi klinami nad Europę środkową. Droga dla układów niskiego ciśnienia – głównie strefowych znad Atlantyku – była więc otwarta. Wyraźny wyż zaznaczył się nad Skandynawią dopiero w ostatnim tygodniu miesiąca.
      Lipiec był chłodniejszy niż normalnie nie tylko w Polsce, lecz także w prawie całej Europie.

  24. Ta noc w centrum dość niespodziewanie przypomina tegoroczny czerwiec. Jeszcze o godz 3 było +24C. Teraz o 5 temp. po raz pierwszy zeszła poniżej 20C. Spoko, tylko trochę szkoda, że nie jedną lub dwie noce wcześniej, kiedy można by było nią w pełni wykorzystać. Bo dziś znaczna większość rodaków już wraca do pracy po długim weekendzie.

    1. Jeszcze ciekawiej prezentuje się ta noc na południu kraju. W Bielsko-Białej najchłodniej z godzinowych było o .. godz 20 (24,9C), a potem temp. już stopniowo.. rosła (o godz 4 jest 26,0*C). Chłodniej zrobiło się dopiero teraz o 5, kiedy osłabł fen i temp. spadła do 23 stopni.

  25. Wyż na E od Polski to największe zło, o każdej porze roku. Mam nadzieję że do tego nie dojdzie i wyż ulokuje się na N/W od naszego kraju.

    1. Wyż TAKŻE na E od Polski. Co nie znaczy, że nie będzie go również w innych miejscach, w tym również nad samym naszym krajem.
      Przede wszystkim czekamy na kres tych niby-niży – nie dających najbardziej pożądanych stref opadowych.

      1. Może Ty czekasz. Ja mam nadzieję, że dopiero zaczną się rozkręcać. Chciałbym ujrzeć chociaż trochę zieleni jeszcze w tym roku.

        1. Bo problem jest z niżami, które przynoszą coraz mniej równomiernych umiarkowanych opadów.
          Natomiast układów wyżowych tego lata mieliśmy „co kot napłakał” – nawet w rekordowo ciepłym czerwcu było ich proporcjonalnie niewiele.

          1. I całe szczęscie, że tych wyży nie było – gdyby były to dopiero mielibyśmy dramat. Polecam jednak spojrzeć na to trochę obiektywniej. Ja w tym roku z rzadka spoglądałem na prognozy idąc na rower a zmokłem tylko jeden raz! Te niby niże przynosiły chociaż zachmurzenie ograniczające wzrost temperatury i parowanie. Jeszcze by nam 2-tygodniowej lampy i temperaturami pod 30 stopni brakowało.

          2. Dokładnie. Tutejszy profesor wyraźnie mówił że niskie sumy opadów to tylko niewielki element rozwoju suszy. Liczy się też parowanie

        2. Przyjedź do Rudy śląskiej. U mnie jest zielono od około 2 tygodni. Te same miejsca na osiedlowych skwerze wyglądały w połowie lipca jak w końcu września np. ,a teraz znowu wyglądają jak w końcu maja.. Gorzej z lasami. Tam wody z umiarkowanych opadów dalej brakuje ,ale w wilgotniejszych miejscach pojawiły się nieśmiało grzybki. Opady w Ruda śląska -Halemba : kwiecień 19 to 33mm,maj 19to110mm, czerwiec 10mm, lipiec 60mm ,sierpień do 18-tego 69mm. Spore różnice z Katowicami Muchowcem, a odległość około 15km

    2. „Mam nadzieję że do tego nie dojdzie i wyż ulokuje się na N/W od naszego kraju.”

      Przy takim ułożeniu wyżu często jest poszkodowane środkowe południe oraz południowy wschód naszego kraju – w tych regionach jest wtedy najchłodniej i najbardziej pochmurno.

    3. A to dlaczego ? Jeżeli chciałbym, żeby było dużo deszczu na W Polski, a jednocześnie na SE jest lepsza sytuacja z opadami, to najlepszą opcją jest wyż jakoś na SE od Polski , to wtedy byłaby szansa, żeby Polska, W, SW i NW otrzymywała okresowe opady . W nocy i do południa w poł. części woj. lubuskiego trochę popadało (w granicach 5-10 mm), ale cóż jest to kropla w morzu potrzeb -trochę trawa się zazieleni ;P

  26. Miało być bite półtora tygodnia słoneczne i bardzo ciepłe dzięki rozległemu wyżowi, a dzisiejsza prognoza skróciła ten czas… do jednego dnia.

    Według obecnej porannej prognozy jedynie sobota 24 sierpnia ma być w całości pogodna.
    A 29 sierpnia według GFS-a mają być ulewy i 14 stopni, ale to przesada w drugą stronę… ECMWF nie potwierdza takiego scenariusza, a średnie wiązki ensembles są bardziej optymistyczne

    @Lukas – nadal podtrzymujesz swoje zdanie jeśli chodzi o słoneczną i wyżową aurę od 23 sierpnia aż do pierwszej dekady września włącznie?

    1. Większość prognoz za przewagą aury wyżowej od 22-23.08. Nie ma co się przejmować po raz kolejny jakimiś pojedynczymi odsłonami wybranego modelu.

      1. „od 22-23.08.”

        Szkoda tylko, że nie na Górnym Śląsku.
        W te dni u mnie ma być pochmurno i chłodno. A to już nie jest tak daleki termin, jest to prognoza na 3-4 dni w przód.

        1. Bo przejściowo będzie chłodniej, choć nie zupełnie zimno…
          Jednak wraz z poprawą pogody czekać nas będzie kolejne, stopniowe ocieplenie.

    2. Ja na GFS’a zdaje się ostatni raz patrzyłem pod koniec czerwca. I widzę, że nic nie straciłem jak co chwilę widzę, że piszesz jakieś jego wypały – raz to, raz tamto. ECMWF stabilnie ciepły – tu się wiele nie zmieniło w ciągu ostatnich 3-4 dni. Naprawdę szkoda, by mi było czasu na GFS’a, ..no chyba, że na jego starszą wersję. NOAA strzeliło sobie w stopę tą aktualizacją sprzed kilku miesięcy.

      1. No i właśnie szkoda, że opublikowali tą aktualizację, zamiast testować ją nadal.
        A później ludzie mówią, że meteorologia ma niewiele wspólnego z astrologią… :/
        No ale co się dziwić, skoro dla wielu osób jedyne źródło prognozy pogody opiera się na TVN-e czy na innym Polsacie.

        1. Jakość i sprawdzalność prognoz TVN-u są znacznie lepsze niż Polsatu. Nie należy stawiać prognoz obu stacji na równi.

  27. Bardzo ciepła i zupełnie bezchmurna noc, piękny początek dnia, niestety już widać że koniec jest bliski, zachód Polski już w całkowitym zachmurzeniu. Ciekawe co wyniknie z tych prognoz. Lukas dobrze to ujął, wkurzające niby-niże które psują pogodę a z których i tak prawie nic nie padało, przynajmniej w lipcu.

    Powiem szczerze że łatwiej jest mi się przemęczyc przez brzydki wrzesień i mieć piękny październik (jak w 2013 na przykład) niż mieć to co w 2016 – lato we wrześniu i totalną kostnicę w październiku. Natomiast od listopada to już niczego dobrego nie oczekuję i nawet najgorszy listopad mnie jakoś mocno nie rozczaruje :)

    1. Co do listopada, to chyba najlepsza byłaby sytuacja z listopada 2005, gdzie pierwsza dekada miesiąca była słoneczna i ciepła jak na listopad (zwłaszcza na Wszystkich Świętych) a w drugiej połowie przyszła regularna zima które nie odpuściła aż do 24 marca.

      1. Tamta zima to chyba trochę przesada jeśli chodzi o długość trwania. Jak się zaczyna już w listopadzie (i to prawdziwą zimą z 10 cm śniegu a nie suchym strarusem jak w 2018) to fajnie by było jakby w marcu już zimy nie było. A tu cały marzec był przez zimę zdominowany. Podobała mi się np zima 2001/2 – początek w listopadzie, bardzo zimowy grudzień, zimowa duża część stycznia, zaś od końca stycznia finito. Luty z pogodą chwilami wiosenna, marzec też bez nawrotow zimy. Czekam na taką zimę już bardzo bardzo długo. Mam serdecznie dość jesiennych grudni.

        1. Ostatnia zima była w dużej mierze taka. Od połowy listopada do około 10.02 tylko dwie dłuższe odwilże.
          A luty i marzec jak w 2002, a nawet jeszcze lepsze.

          1. Może u Ciebie tak, u mnie zdecydowanie nie. Grudzień 2018 to u mnie prawie 100% wstrętna jesień / przedzimie – anomalia +3K. W 2001 miał anomalię prawie tyle samo ale w drugą stronę i calutki miesiąc leżało sporo śniegu. Temperatura -3,8 vs +1,4. No faktycznie, taki sam fest.

            Styczeń akurat podobny termicznie, w 2002 nawet o 1 stopień cieplejszy. Choć był mocno spolaryzowany, na początku było nawet -27 stopni (prawie że rekord zimna) a pod koniec +13 (prawie że rekord ciepła). Styczeń 2019 odznaczał się brakiem głębszej odwilży oraz silnych mrozów. Oba te zjawiska były obecne w styczniu 2002. Opadów śniegu była podobna ilość. W 2002 jak śnieg się stopił to już się stopił na dobre.

            Pozostałe miesiące faktycznie były dosyć podobne do siebie. W lutym 2002 oraz 2019 było sporo dni przedwiosennych i nawet pojedyncze wiosenne (nie tylko pod względem średniej, bo tavg dobowa >5C to nawet w styczniu nie jest jakiś wielki wyczyn). Marce też dość podobne, dużo pogodnych dni z dość wysoką temperaturą w dzień. Wtedy Wielkanoc była chyba na przełomie marca i kwietnia właśnie, a te dni odznaczyły się u mnie zachmurzeniem 0,0 / 8 :D Nocami minusy ale kuj tam z nimi, w dzień po 17 i słońce od świtu do zmierzchu.

          2. Z tą anomalia grudnia 2018 to poleciales 😁 I miał jednak pełna dekadę w 100 % zimowa+ pojedyncze takie dni w I i III dekadzie. Katowice to nie Szczecin gdzie to moze tak wyglądało.

          3. +3K za grudzień 2018?

            Cóż, zasadnicza różnica w porównaniu z tym sprzed 17 lat dla mnie to może ilość śniegu, w listopadzie 2018 mrozy były bezśnieżne, co jednak nie ujmuje ich niezwyklej sile i długotrwałości. W grudniu mieliśmy dwie tygodniowe odwilże (3-10.12, 26.12-1.01), w zasadzie miesiąc dość podobny do grudnia 2016, z tą różnicą, że ponuro było także w czasie mroźnej pogody, a nie tylko podczas odwilży. No i jednak w grudniu 2018 znacznie mniej padało niż dwa lata wcześniej, chociaż u Ciebie to akurat chyba podobnie – u mnie najpierw śnieżyca z 1.12.2016, a potem istny potop z dni 10-11.12.2016, a u Ciebie tak dużo wtedy nie padało. Grudzień 2018 miał sporo takiej „jałowej” pogody – pochmurnej i bezopadowej, ew. z leciutką mżawką.

  28. Naprawdę nie rozumiem tego waszego pragnienia stacjonarnych wyżów. Mało wam suchych i pogodnych dni, których od marca jest rażąca większość? Mało wam stepu? Nie wolelibyście w zamian chociaż trochę zieleni?
    Wody brakuje w całej Polsce.

    1. Nie wiem jak w innych regionach, ale w woj. Śląskim susza jest już raczej zażegnana.
      Najdłuższy bezopadowy okres w tym miesiącu trwał dwa dni.
      Jak na razie suma opadu wynosi prawie 77mm, przy normie wynoszącej 77.7. Czyli mamy już osiągniętą normę opadową, a jeszcze została jedna dekada do końca miesiąca. Przy ewentualnych burzach sierpień zapisze się jako mokry, w niektórych regionach jako bardzo mokry.

      A wiecie może, w którym regionie w tym miesiącu spadło jak na razie najmniej deszczu? Bo może są takie regiony, gdzie norma nie zostanie wyrobiona nawet do końca miesiąca.

        1. @Jacob
          Nawet za taką sumę bym się dał „pociąć”….

          Jeśli dzisiaj po południu z burz i w nocy z wtorku na środę z wielkoskalówki ładnie popada (suma >30mm) to z większym optymizmem będę patrzył na nadchodzący później wyż – pod warunkiem że ulokuje się jak 6 lat temu na N i W od Polski. W sumie podobny scenariusz z takim wyżem przewidywałem tutaj już 25 lipca… 🤔

          1. Polska ma do dupy gospodarkę wodną i tyle. Niziny w głębi kraju co roku jęczą na suszę, jakiekolwiek słoneczniejsze i cieplejsze lato to olaboga susza. Nawet w 2004 słyszałem narzekania a to lato nie było ani ciepłe ani słoneczne. Wiosna tym bardziej.

            Żeby u was było dostatecznie wilgotno to u mnie musi być potop i kaszana na niebie. Wyjątkowy przypadek to lato 2017, u mnie suche i pogodne (za miesiące MJJA spadło 50% normy), a w północnej części kraju było bardzo mokro i pochmurno. Mieliście wtedy okazję posmakować tego co my tu mamy bardzo często przy ‚mokrej’ sytuacji barycznej.

            500 mm rocznie to za mało na średnia roczna coraz częściej powyżej 10 stopni. Przyzwyczajcie się do suszy i posuchy bo u was to będzie coraz częściej.

          2. Lato 2004 nie było suche? No nie było. Tylko bardzo suche. Czerwiec i sierpień u mnie niewiele ponad 50% normy deszczu, w dodatku czerwiec miał problem by przynieść jedną konkretną ulewe. Lipiec wyrobił norme, ale w sposób niewiele różniący się od Katowic w lipcu 2019.
            Pierwsza połowa lata 2004 była bardzo specyficzna, bo skrajnie sucha i zarazem skrajnie nie-gorąca. Tylko 2 dni powyżej 27 stopni i chyba niecałe 10 dni powyżej 25 na 6 tygodni! Potem jedyny upalny dzień lipca 2004, czyli 19.07, przyniósł nawałnice rodem właśnie z 27.07.2019 w Katowicach

      1. oj nie byłbym taki pewny że w województwie Śląskim susza jest zażegnana, wręcz przeciwnie, zachodnia i północno-zachodnia część województwa otrzymała ostrzeżenie od Państwowej Służby Hydrogeologicznej z związku z wystąpieniem niżówki hydrogeologicznej w Sierpniu.
        To już znacznie groźniejsza forma suszy niż rolnicza i te 77 mm i możliwe że większość z burz, co pewne sporo spłynęło to znacznie za mało.
        Najgorzej jest w Wielkopolsce, Ziemi Lubuskiej, Opolskie część południowo-wschodnia, Śląskie tak jak pisałem, Mazowieckie północno-zachodnia, Łódzkie południowo-wschodnia, Lubelskie północna, Zachodniopomorskie południowo-zachodnia

    2. Zapraszam na zieloną Zamojszczyznę. W tej chwili jest zielono jak w maju. Żadnego stepu. Już teraz wiem dlaczego Hitler kolonizował Zamojszczyznę. Dobre ziemie i sprzyjający klimat.

      1. Taaa co z tego, że się zazieleniły trawy i chwasty jeśli w rowach na łąkach brak wody od końca czerwca, a niektóre rzeki jak Siniocha wyschły całkiem (podobnie jak w sierpniu 2015). Wiśnie w sadach pozrzucały liście z braku wody, na klonowych liściach brązowe obwódki z niedoborów wilgoci. Jesiony sadzone wzdłuż dróg krajowych też brązowieją mimo, że połowa sierpnia dopiero. Niestety prognozy mamy niesprzyjające bo nadchodzący front ma nas zupełnie ominąć ;(. Przed zapowiadanym suchym wyżem który cholera wie ile może potrzymać bardzo ciężko o optymizm. Fakt jednak, że póki co sierpień u nas ociera się o wyrobienie normy opadowej. Tylko, że po takiej beznadziei jak w czerwcu i lipcu to teraz przydałaby się dwukrotność tejże.

        1. @BarteS – dokładnie. Przychodzi mi na myśl pewna analogia z zakresu żywienia. Jeżeli ktoś nie jadł długi czas, bądź nie dojadał i znacznie schudł to oczywiście, że jak 1-2 dni będzie jadł bardzo obficie to będzie się czuł najedzony. Czy to jednak oznacza, że uzupełnił wszystkie niedobory? To niestety trwa bardzo długo, tygodniami. Podobnie w obecnej sytuacji kiedy mamy do czynienia z suszą hydrologiczną. Jeden miesiąc z opadami w normie niczego tutaj nie rowiąże. Potrzebny jest cały kwartał z opadami rzędu 130-140% normy i normalnymi temperaturami.

    3. Za dużo skrajności (bez)opadowych – nawet na samym Mazowszu. Co mi po częstym „psuciu się” pogody skoro docelowo wygląda to tak, że miejscami spadnie w krótkim czasie 50-100 mm, a w skali całego kraju i tak ogólnie jest dość sucho (miejscami bardzo sucho)…?

      Nie chociaż będzie kilka-kilkanaście dni na finiszu lata, bez potrzeby zerkania na radary + permanentnego sprawdzania raz po raz zmieniających się prognoz opadowych. A opady „zapraszamy” przy bardziej regularnym przechodzeniu frontów jak chociażby 07-08.08.

    1. No to zależy od przyzwyczajeń. Mam znajomego z którym mieszkałem po sąsiedzku przez ok 20 lat i nigdy nie słyszałem by jakoś specjalnie narzekał na polskie lato. Od 11 lat ten sam gość mieszka kilkadziesiąt km na południe od Rzymu i przez ten czas trochę mu się przyzwyczajenia zmieniły. Też lubi sporo rowerem kręcić, tyle że głównie na szosie. Obecnie nawet zrobienie 150 km przy blisko 40 stopniach nie robi na nim jakiegoś większego wrażenia.

      1. Optymalne temperatury na rower wynoszą od 20 do 30 stopni (według mnie).
        Zwłaszcza w tym drugim przypadku taka jazda jest bardzo przyjemna wieczorem o zachodzie Słońca. Bo nie jest wtedy już gorąco, a wiatr także się uspokaja.

        Natomiast moje rekordy „termicznie” podczas wycieczek rowerowych wynoszą 9 stopni (najchłodniej) oraz 33 stopnie (najcieplej). W obu przypadkach taka jazda nie należy już do przyjemnych.

    1. Takich prognoz widziałem już w tym sezonie dziesiątki. Nierzadko na 24h wstecz. Często sam je przytaczałem…
      A rzeczywistość jest taka- wciąż nie miałem od początku czerwca sumy >10mm/dobę.

      Więc uwierzę jak zobaczę, chociaż przyznam, że wygląda to nieźle. Ale znając życie, pójdzie bokiem przez S Mazowsza. Jak zawsze….

    2. Na razie z tych prognoz wykasowano dzisiejsze opady burzowe, które miały dziś po południu przejść w Warszawie i okolicach i jeszcze 2 dni temu UM widział je tu obficie. Jak tak będą przesuwać opady to rychło w pustynię się zamienimy, żyjąc tylko nadziejami.

  29. Patrząc na prognozy od kilku dni mocno wzrosła szansa na rekordowo ciepłe lato. Sierpień powinien skończyć minimum 1C ponad normę, a do rekordu potrzeba niespełna 0,8*C.

  30. Jeszcze powrócę do wypowiedzi na temat tegorocznej suszy w naszym kraju.
    Bo jest o tyle dobrze, że największe opady wystąpiły wtedy, kiedy były najbardziej potrzebne – czyli na wiosnę. Marzec 2019 był dość mokry, kwiecień co prawda w normie opadowej, ale za to maj 2019 był już naprawdę bardzo mokry. Czerwiec i większa część lipca były suche (czerwiec rekordowo suchy w Katowicach, nieco mniej suchy w Raciborzu i u mnie w Gliwicach), lipiec lekko mokry ale tylko na papierze. Nie licząc tej kilkugodzinnej ulewy w stolicy Górnego Śląska, był to kolejny suchy miesiąc. Sytuacja zaczęła się zmieniać 30 lipca, gdzie aż do teraz pada niemal codziennie, najdłuższy bezopadowy okres od końca lipca do dnia dzisiejszego trwał dwa dni – przypominam, że tak jest na Górnym Śląsku, gdzie norma opadowa została już osiągnięta. Jacob napisał, że w Toruniu sytuacja jest gorsza.
    Jaka będzie jesień, nie wiadomo. Ale nawet jak będzie sucha, to nie będzie tragedii. W 2011 roku jesień była ekstremalnie sucha i nie przypominam sobie, żeby były jakieś większe straty. Co innego, gdyby taka susza rodem z 2011 roku mogła się przytrafić akurat na wiosnę. Wtedy naprawdę byłoby źle.

    1. Łukasz piszesz jedynie z perspektywy Śląska gdzie akurat trudno uznać tej rejon za zagłebie rolnicze… Tam gdzie faktycznie mamy polskie „spichlerze” jest nadal fatalnie! na warszawskim Okęciu od początku sierpnia nie spadło nawet 10mm! u mnie w Łodzi jest 17mm. Wrocław też okolice 10mm. A wszystko to po rekordowo gorącym i suchym czerwcu, suchym lipcu. Owszem, maj był dość wilogotny w dużej cześci kraju. Co z tego skoro wilgotny kwiecień był tylko u Was. W Warszawie zapisał się jako rekordowo suchy. W Pile spało wtedy bodajże 2,1mm deszczu…

      1. Sprawdziłem z ciekawości dane dla Poznania, który należy statystycznie do najsuchszych regionów w naszym kraju jeśli chodzi o normę wieloletnią.

        https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352160330&par=prcp&max_empty=0&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

        No i faktycznie trochę mnie to zaskoczyło. Kwiecień, czerwiec oraz lipiec anomalnie suche. Ale dobrze, że przynajmniej marzec i maj były mokre, bo gdyby nie one…

        1. Norma wieloletnia za 3 miesiące (czerwiec,lipiec, sierpień) dla Poznania wynosi 194 mm . W tym roku do 18 sierpnia napadało ledwie 40 mm , czyli 21% normy. Czyli co susza ? Susza totalna.

      2. Kwiecień na Zamojszczyźnie też był dramatycznie suchy (zresztą już drugi rok z rzędu). Strach pomyśleć co by się działo gdyby nie ten bardzo udany maj, który kwietniowe niedobory nadrobił.

        1. A ja cały czas przypuszczam, że między wrześniem a grudniem nadejdzie jeszcze jakiś bardzo mokry okres w skali całego kraju – zwłaszcza jak NAO/AO nadal będą w przewadze na minusach.

          1. Może tak, może nie… Równie dobrze może to wyglądać tak jak w 2015, czyli do końca roku bez jakiś miesięcy z wyraźnie wysokimi sumami.

          2. Nie no, w 2015 to listopad dowalił opadami. A dokładniej to okres 7-20.11. Skrajnie mokre 2 tygodnie, spadło wtedy około 150-200% normy dla listopada w większej części kraju! (Czyli de facto 350-400% tego co powinno w tym czasie)

            Co ciekawe, był to jeden z piękniejszych listopadów.

          3. @ Dokładnie. Liczyłem na taki scenariusz juz w sierpniu. Jakaś namiastka w regionie katowickim tego była bo fronty przechodziły bardziej zwarte z chmurami konwekcyjnymi i warstwowymi (coś na kształt MCS )i kilka razy wszędzie popadło od Gliwic do Zawiercia. Różnice w sumach dalej spore ,ale tak już w dzisiejszych czasach będzie (AGW). Największe nasilenie w sierpniu miał deszcz na moim osiedlu w ostatni piątek bo w 10min spadło 8mm. Zasięg tej ulewy bardzo lokalny ( w promieniu około 1,5km) i krótki . Opad dobowy 16.08 miałem raptem 8,3mm. Ten sierpień jest na razie ciepły i bardzo ciepły i na szczęście u mnie dosyć wilgotny.

          4. @ kamroz. Opady w listopadzie 2015 nie zrównoważyły suszy i był to najsuchszy rok w Katowicach od 1951 z sumą roczną 490mm. ,,Prywatnie” w Rudzie śląskiej namierzyłem 470mm za cały rok 2015, w zeszłym 2018 roku 530mm.Średnie sumy roczne to około 700mm u mnie (ref 1981-2010). Miałem wstawić tylko jeden komentarz! Co jo robia! To jestjak nałog!

          5. W skali kraju jednak listopad 2015 był bardzo mokry. U mnie już we wrześniu i październiku pojawiały się pojedyncze gigantyczne opady, które sprawiły że oba miesiące były w normie: 7.09, 26.09, 17-18.10. Jednak trend rzadkich opadów do około 7.11 się utrzymywał. Dopiero wtedy buchnęło.
            Od 2014 „praktykuje” się u mnie monsum jesienny (czy wczesnozimowy). 22-24.12.2014 60mm/3 dni (więcej niż wcześniej przez 4 miesiące…), 7-21.11.2015 (okolo 50mm, w tym 20mm/2 dni), 3-12.10.2016 (80mm, w tym 50mm/4 dni), wrzesień 2017 miał w zasadzie kilka takich fal, ale największa to oczywiście 1-6.09.2017 I w końcu 23-29.10.2018 (40mm w trzech silnych strefach).

          6. Dodam iż listopad 2015 mimo że u mnie bardzo mokry, to i tak byl w moim regionie najsuchszy prawie w kraju

          7. Dużo deszczyska też w grudniu 2016 było w północnej części kraju. Były 2 skrajnie brzydkie weekendy z potopem z nieba, pierwszy 10-11 grudnia i drugi w święta. Oba przynosiły jakieś tam ocieplenie ale dziękuję za takie ocieplenie. Dwie zakały w całkiem fajnym grudniu.

        2. Zgadza się 2015 był wyjątkowo suchym rokiem. Sucho było nie tylko w słynnym sierpniu ale praktycznie w każdym miesiącu. Kwiecień miał tam sumę zaledwie 13 mm mimo że był chłodnawy. Lato skrajnie suche pomimo niemrawego czerwca. Niewiele mniej suchy był 2018, mógł być nawet rekord ale grudzień miał dość wysoką sumę opadów.

          W naszym regionie już dawno nie było naprawdę wilgotnego roku z suma opadów ponad 800 mm. Średnia to ok 720 (tu najlepiej korzystać z norm 1951-2018 bo opady maja duża zmienność), rocznik rekordowy ma nieco ponad 1000 mm.

          W naszym regionie zdarzały się już miesiące jesienne z suma opadów 150-200 mm, taki grudzień 2005 miał 160 mm a wrzesień 2017 miał 195 mm. W ostatnich 5 latach wystąpiły 2 takie miesiące – lipiec 2016 i wrzesień to 2017. Maj 2019 by mógł mieć więcej niż miał, bo 35 mm spadło na sam koniec kwietnia. I w ten sposób by to lepiej obrazowało panującą aurę – wyjątkowo suchy kwiecień i maj z suma 175 mm.

          1. W grudniu 2005 ta suma opadów pochodziła w zdecydowanej większości z opadów śniegu? Zwłaszcza podczas Sylwestra był paraliż komunikacyjny z powodu śnieżnego „genueńczyka”.

          2. 30 grudnia padał śnieg z tego genuena, suma chyba koło 40 mm wody. Ale w tym grudniu było też bardzo dużo ulewnych opadów deszczu w pierwszej połowie miesiąca.

  31. Ja jeszcze raz nadmienię, że nie oczekuję eskalacji suszy, tylko mniej opcji „niżowych” z parnością, pochmurnością, a nie przedkładającą się na bardziej równomierne (najlepiej także umiarkowane) opady. Na tym tle kilka-kilkanaście dni spokojniejszych i bez potrzeby permanentnego zerkania na zmieniające się mocno kontrastowe prognozy opadowe osobiście przyjmę z zadowoleniem – tak w sam faz na finiszu meteorologicznego lata i okresu wakacyjnego:-)

    1. W tegorocznym lecie najbardziej rozczarowującym elementem jest fakt, że jak temperatura wzrasta powyżej 25 stopni to od razu wiąże się to ze wzrostem zachmurzenia (ale nie w normalnej cumulusowej formule tylko kompletnie nieprzewidywalnej), sporą duchotą powietrza, po której najczęściej nie pada deszcz. Do dupy z taką pogodą, ze ocenię to trywialnie.

      1. Ale ten właśnie wzorzec jest w naszych sezonach letnich – osobliwie na nizinach środkowopolskich – coraz częstszy.
        Moim zdaniem, stanowi on szczególnie groźny symptom tego co nas w Polsce czeka, jeżeli obecna ewolucja klimatu będzie trwać dalej. Wysuszanie kraju trwa nie tylko w warunkach klasycznej pogody wyżowej, ale także coraz częściej posucha nie jest w ogóle przerywana przechodzeniem takich pseudo-frontów, z jakimi mieliśmy do czynienia ostatnio.

      2. Kiedyś to jak rano poświeciło słońce to po 14 zaczynało się chmurzyć, o 16-19 przechodziły burze i potem pod wieczór pięknie się wypogadzało-a teraz rano swieci słońce, potem się chmurzy zrywa się wiatr spadnie 5 kropel na kilometr kwadratowy i na okrągło to samo.

        1. ale też nie kuźwa codziennie. W tym roku największa wada to stanowczo za rzadkie zmiany wzorca pogodowego. W maju cały miesiąc piździ i leje, w czerwcu cały miesiąc gorąco jak w piekle i ani kropli deszczu, w lipcu większość dni nijaka jałowa zimnica, a w drugiej połowie gorąca parówka. Sierpień kontynuacja gorącej parówki, codziennie kupa chmurzysk, od 6 tygodni dominuje aura niżowa, która i tak posuchy nie złagodziła w większosci regionów.

          Normalnie to wyglądało na zasadzie – wyż wyż wyż (parę dni), potem niż atlantycki (2-3 dni), potem znowu jakiś wyż z ładną pogodą i tak dalej. Ładne dni były ładne w całości (z wyjątkiem tych przed samym frontem), niżowe przynosiły zachmurzenie całkowite i opady deszczu. A teraz masz taki badziew jak np. sobota 10 sierpnia, gdzie jest 30 stopni, zaduch, ciemno jak w lochu (grube granatowe chmurska) i jest przy tym zupełnie sucho! Tego dnia lało dopiero w nocy!

          1. Niż atlantycki raczej nie przyniósłby całkowitego zachmurzenia przez cały dzień, raczej masz na myśli zblokowane niże nad C/E Europą.

      1. Jak nie pada tak. Nie przepadam za przeciągającą się bezproduktywną „parówą” i/lub dużymi skrajnościami (bez)opadowymi towarzyszącymi konwekcji wewnątrzmasowej.

        1. Przy obecnej suszy konwekcja jest zła, ale kilkunastodniowa lampa jest ok? no proszę, zawsze człowiek się czegoś nowego nauczy :)

  32. Syberia się spaliła, Amazonia zostanie wycięta. Arktyka za chwilę rozpuści się do reszty. Wszelkie zwierzęta we wszelkich ekosystemach zdychają na potęgę. Jest jednak jeszcze sporo węgla, ropy i gazu do spalenia. Wiele drzew do wycięcia, kilka elektrowni jądrowych do wyłączenia, no i wyczekiwana, przepowiedziana zmiana świadomości i systemu. Czy zdążymy?

    1. Nie zdążymy, raczej?!. Czas Ludzkości jest już odliczany. Jakieś 150 lat i zostanie garstka ludzi ,których było stać na zbudowanie samowystarczalnego schronu (bunkra) głęboko pod ziemią. Trochę ,,pojechałem katastrofizmem” .ale w tej chwili jest to wskazane!

      1. Moim zdaniem „punkt przesilenia” wystąpi szybciej niż jest to prognozowane (2050 rok) o ile nie „kupi” nam czasu jakaś potężna erupcja wulkaniczna, której nie przewidzimy. Z drugiej strony wydaje mi się, że nie doceniamy szybkości z jaką natura będzie wracać do punktu równowagi po katastrofie jaką człowiek sam na siebie sprowadzi.

      2. Oliver
        Musimy przestać jeść mięsko i opodatkować diesla i uratujemy świat :))))
        PS.
        Ale wy naiwni jestesnie i to w sytuacji gdy jest już pewne, że w 2050r będzie 10mld ludzi. Czyli o ile konsumpcja się zwiększy, a przez to CO2… Produkcja, śmieci itd A wy z samochodów rezygnujecie:))) Naprawdę podziwiam was:) hahahaha

        1. Polska ma emisję per capita około 8 ton na rok (CO2). USA truje najmocniej na świecie i jest to ponad 16 ton na rok. Ale uważane za bardzo brudne Indie maja ten współczynnik na poziomie…nieco ponad tony na rok. Wprawdzie to jest per capita, a tych hindusów jest grubo ponad miliard, no ale emisja per capita to mniej więcej odpowiednik tego, jak bardzo konsumpcyjny jest styl życia w danym miejscu…

          1. To teraz policz ile w ostatnich latach w Indiach przybyło ludzi to wyjdzie kto zwiększył trucie. Dla Indii i tak dużo pozytywnego odgrywa że mają i budują kolejne elektrownie jądrowe ale mimo to, jezeli rozmnażają się jak króliki to i tak tym prowadzą ludzkość do zagłady. My Polacy walczymy żeby nasza populacja się nie zmniejszała, a inni bezmyślnie w tempie kilkanaście % na dekadę zwiększają populację. Chyba nie ma wątpliwości co jest gorsze.

          2. chyba nawet wiecej, bo ja pamiętam Indie które miały niecałe 900 mln ludności, tyle było w jakimś szkolnym atlasie w podstawówce (96-97 rok). A teraz tam jest 1,34 miliarda, czyli przybyło ich prawie 500 milionów w ciągu ilu, 20 lat? To jest przyrost bliżej 50%/2 dekady. Choć w ostatniej dekadzie ten przyrost im wyhamowywuje nieco, w latach 80 mieli nawet 2,3% na rok, a obecnie jest to 1,1 – 1,2% na rok.

            Niemniej jednak jakby te 1,3 mld luda miało zacząć żyć jak świat zachodni, czyli masa przetworzonego zarcia i wielkie SUViszcza wożące po 1 osobie na każdym kroku to by zasobów tej planety brakło jeszcze za tego pokolenia.

    1. @fan klimatów umiarkowanych pisze:
      „To teraz policz ile w ostatnich latach w Indiach przybyło ludzi to wyjdzie kto zwiększył trucie. ..”
      Myślisz czasem zanim coś napiszesz, czy tylko kopiujesz myśli śpiących do południa cwaniaczków ? Kiedyś Adolf straszył Żydami, komuna straszyła rewizjonistami niemieckimi, dzisiaj straszą ciemny lud „beżowymi”, bliżej nieokreślonymi lewakami, co pewnie zjedzą nasze kotlety schabowe i odetną internet w smartfonach żołnierzy wyklętych. Aha – jeszcze straszne LGBT, najliczniej zresztą reprezentowane w szeregach czarnej rzymskiej armii.

  33. Fatalny okres wakacyjny, zero burz, sucho jak w Kairze, piorun od czerwca widziałem raz, normalnie jakbym mieszkał gdzieś na pustyni, jednym słowem- dramat…
    Można by powiedzieć „kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów”

  34. Wreszcie u mnie pada, chwilami wręcz, jest ściana deszczu, niestety, patrząc na radary nie potrwa to zbyt długo. I tak się cieszę bo przez cały dzień powietrze dosłownie stało, nie było zbyt gorąco, ale parniocha była nie do wytrzymania. Apropo komentarzy, dotyczących ocieplenia klimatu i niechybnego Naszego końca, to dziś na Islandii pożegnali lodowiec, który się stopil. Na początku lat 80 minionego wieku miał 38km kwadratowych, dziś już jest historia.

  35. No i proszę, wieczorny GFS jest już zgodny z prognozami ECMWF.
    Co prawda, mogłaby taka wakacyjna pogoda „wytrzymać” do pierwszych dni września… ale nawet jak się sprawdzą obecne prognozy to i tak nie powinniśmy narzekać.

        1. W końcówce prognozy daje 31°C także dla Warszawy (mowa o poniedziałkowym wieczornym ECMWF). Natomiast dni gorących miałoby być więcej niż połowa (na razie do ok. 29.08).
          Mając na względzie zaniżanie Tmax przy ociepleniach przez większość modeli można spodziewać się, że będzie średnio 1-2 st. cieplej (przynajmniej za dnia) niż wg zapowiedzi ECMWF.

          1. jakieś pojedyncze dni 30+ to nawet we wrzesniu się zdarzają. Fale upałów ze skwarem ponad 35 raczej już można wykluczyć.

          2. @alewis
            Pojedyncze dni z temp do 35C są możliwe mniej więcej do 10-15 września. Fala upałów z 2-3 takimi dniami pod rząd (w skali kraju) to co najwyżej do 5 września.

          3. I o to właśnie chodzi, aby na zakończenie lata mieć jakąś gorąco-upalną falę, ale bez „dzikich” upałów, czy aury tropikalnej (parnej).
            A potem temperatury i tak będą coraz bardziej jesienne i – w odróżnieniu od zimy – jest to pewnik…

  36. fajnie za to w prognozach wyglądają opady wieloskalowe od DŚ w kierunku NE, zwłaszcza na noc z wtorku na środą, modele się wahały czy będzie mokry niż czy nie, ale chyba jednak się utworzy na pofalowanym froncie i może mocno wzmocnić opady, ale jak wyjdzie zobaczymy.

  37. Patrząc w prognozy (fusy) do końca sierpnia można stwierdzić że będzie on powyżej normy – pytanie tylko o ile. Ma szansę być cieplejszy od lipca przez co lipiec paradoksalnie zapisze się jako najchłodniejszy miesiąc tego lata. Na pewno w sierpniu jest lepiej z opadami niż w czerwcu i lipcu, ale nie można stwierdzić, że jest „ok” bo susza ciągle jest.

    1. Sierpień po 2000 roku sukcesywnie nie zawodzi, no może z małymi wyjątkami jak te z 2006 lub 2014 roku. Wieczorny ECMWF jeszcze bardziej poprawił i tak już całkiem obiecujące prognozy. Lato 2019 wg mnie będzie rekordowe z poziomem prawdopodobieństwa rzędu 90%.

      1. Szanse na rekordowo gorące lato coraz większe. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi to z pewnością przybędzie denialistów. Pamiętam dobrze komentarze z przed roku, a w b.r. Rekord lata będzie zasługą TYLKO i wyłącznie czerwca, a już krąży wiele opinii jak rzekomo zimne lato mamy w b.r. Także, jeśli scenariusz fali gorąco-upalnej pod koniec sierpnia się sprawdzi. To ja prognozuje rekordową falę denializmu na wrzesień ;)

        1. ale przyznaj sam, że te +5,40K z czerwca robi niezłe ‚carry’ latu 2019 :) To lato było by co najmniej anomalnie ciepłe nawet przy lipcu i sierpniu w normie. Lipiec w normie był, sierpień jakoś bardzo mocno tej normy nie przekroczy. Na pewno mniej niż sierpień ubiegłoroczny, któremu i tak daleko było do sierpnia 2015.

          Dotychczas najcieplejszy czerwiec po 1951 roku to był 1964 rok z anomalią +2,78K. Tegoroczny ‚wykręcił’ niemalże drugie tyle!

          Lato 2018 to inny typ pogody, to było stabilne ciepełko przez wszystkie 3 miesiące. Anomalie (od 06 do 08): 2.15 1.65 2.52 (względem 1981-2010). Czyli wszystko MOCNO na plus, nawet ten dość kapryśny czerwiec oraz lipiec z dużą ilością ‚jesiennej’ pogody w II dekadzie.

          Żeby lato 2019 wyszło mniej niż bardzo ciepłe po takim czerwcu, to by potrzeba naprawdę przeraźliwych chłodów przez resztę lata. Chłodów nie widzianych tutaj chyba od 1993 roku.

  38. Nie ukrywam, że bardzo cieszą mnie obecne prognozy m.in. dla C Mazowsza – a jeszcze lepiej jakby się sprawdziły.
    Już trochę popadało, jutro dzień do „przeżycia”, a potem z wtorku na środę konkretny opad – większość zapowiedzi za sumą ok. 20-30 mm, jeżeli będzie jakaś konwekcja to może i więcej.
    Po czym umiarkowane ochłodzenie. A od czwartku coraz bardziej pogodnie, przy stopniowym ociepleniu. Są szanse na pierwsze od czerwca dni gorące lub lekko-upalne nie będące od razu zapowiedzią „tropiku” i pseudo-pogorszenia aury rozciągniętego mocno w czasie (z dość długim okresem, że zbiera się na opady, ale nie pada, ew. tylko „straszy”…).
    Później za 7-14 dni taki wzorzec mógłby się ponownie powtórzyć.

    W ogóle przypuszczałem, że w końcu wyże (po 1,5-2 miesięcznej przerwie) zaczną rozwijać się ponownie bardziej nad kraje na E od Polski i to zanim jeszcze nadejdzie pora chłodna. Wątpliwe by było, aby największe ciepło cały czas penetrowało W Europy, a E kontynentu nękały układy niżowe. Jak widać lato na finiszu szykuje w tym względzie zmiany.

    1. wiesz, do pory chłodnej to jeszcze daleka droga jest. Przynajmniej półtora miesiąca zasadniczej pory ciepłej, październik to też nie jest jeszcze miesiąc pory chłodnej (standardy termiczne kwietniowe), mimo że czasami bywa nieznośnie smętny i pochmurny (co w kwietniu się już raczej nie zdarza, nawet taki 04.2017 miał u mnie 2x tyle słońca co wstrętne październiki 2002, 2009 i 2016)

      Zasadniczy wjazd pory chłodnej i przełom w kwestii usłonecznienia (z akceptowalnego na egipskie ciemności) to listopad. W ostatnich latach coraz częściej dopiero II dekada albo wręcz II połowa listopada. Pierwsze połowy często bywają ładne. Drugie – prawie nigdy nie są ładne, większość to wielodniowe ciągi szarych chmur.

      1. Często mówi się o półroczu chłodnym zamiast o porze chłodnej. W takiej nomenklaturze półrocze z definicji powinno trwać pół roku. I jak wtedy określić ramy czasowe półrocza chłodnego? Moim zdaniem najlepiej pasuje tu okres 15.10-15.04. Październik i kwiecień to ewidentnie miesiące przełomowe.

        1. Z uwagi na długość dnia i wysokość Słońca jesienią najczęściej za półrocze chłodne przyjmuje się jednak 1.10-31.03, nawet pomimo faktu, że z wielolecia śr. temp. pierwszej połowy kwietnia jest niższa niż pierwszej połowy października.

    2. Jak te preferencje potrafią być różne….
      Ja to właśnie jak widzę nawet same zapowiedzi gorąca (dla mnie gorąco zaczyna się od tmax około 28 stopni/ tmin 15 stopni), to pierwsze o czym marzę, to żeby szybko zostało one złagodzone jakimiś opadami. Takie prognozy jak w poprzednich odsłonach ECMWF to mi się właśnie podobały, ale ta obecna brzmi jak ponury żart dla mnie. Doświadczenie uczy, że jak przyjdzie taki wyż na E od Polski potrafi się bardzo przyczepić i być niezwykle upierdliwy, na tyle, że nawet modele tego nie uwzględniają. I to niezależnie od pory roku. Dlatego mam jednak szczere nadzieje, że ta odjechana prognoza modelu ECMWF się nie sprawdzi – primo dlatego, że jak ma być gorąco (ogółem pod koniec sierpnia uważam tmax>28 już za całkowicie zbędne), to nie w takiej „kiszącej się” wersji, secundo dlatego, że po prostu potrzeba regularnych opadów, nawet takich słabych jak dzisiaj, byle przynajmniej się pojawiały co 2-3 dni.

      1. Ale właśnie takich opcji, że wyże rozwijały się wyraźniej nad kraje na E od Polski długo nie mieliśmy. Przydałaby się odmiana, bo te niże to wystarczą w wersji jak na 1-2 dni pomiędzy przyniosą konkretniejsze i bardziej równomierne (bez dużych rozbieżności) opady. A nie, że się długo, długo zbiera – człowiek nie wie co ma robić (jak chce planować coś na zewnątrz), a „oblepiony” jest wilgocią nawet przy pochmurnym niebie, gdy nie pada (lub pada słabo)…
        Zaczyna brakować mi poprawy pogody z wyżami (i bez rychłej „parówy”) na dłużej niż 1-2 dni…

        1. I wszystko pięknie, też bym chętnie taką pogodę przyjął (oczywiście po obowiązkowych opadach rzędu 20mm), ale przy temperaturach 23-27 w dzień i 8-12 w nocy. Jak na razie od czwartku do niedzieli tak w sumie ma być co mnie bardzo cieszy, a ucieszy jeszcze bardziej jeśli się sprawdzą opadowe prognozy na jutrzejszą noc, oraz będzie widać jednak kolejne sensowne opady na początek przyszłego tygodnia.

          1. Z początku będą temperatury o jakich wspominasz.
            Później – zważywszy na zbliżającą się nieubłaganie jesienną perspektywę – nie pogardzę jakimiś dniami bardziej gorącymi lub lekko-upalnymi przy aurze suchej. To już koniec (a nie początek) lata, aby takie wartości były zbyt dokuczliwe.
            A o chłody i/lub późniejsze częstsze opady jestem „spokojny”…

          2. No z tymi opadami to nie wiem czy można być spokojnym, skoro za kilkanaście dni kończy się najbardziej mokra pora roku i o deszcze będzie coraz trudniej.
            A chłody to ostatnie czego bym pragnął, wręcz przeciwnie liczę że temperatury 20+ pozostaną z nami jeszcze dłuuuugo.

          3. @kmroz
            Pomiędzy gorąco-upalnymi dniami a jesiennymi chłodami będziemy mieli także i temperatury bardziej umiarkowane – a których już nawet w sierpniu nam nie brakuje. O to też jestem „spokojny”…:-)

          4. LucasWawa ty to lubisz się dostawać z deszczu pod rynnę. Obecnie nie potrzeba zamiany aury gorącej i dusznej na gorąco-upalną i suchą ale dłuższego okresu z temperaturami umiarkowanymi na maksymalnym poziomie około 20 stopni i ze sporą ilością opadów rozłożonych w miarę równomiernie na 1-2 tygodnie. Tylko takie coś złagodzi posuchę a nie kolejny wyż.

          5. @RadomirW
            OK. Od 02.09 proszę – na ile oczywiście moje „widzimisię” jest możliwe:-)

          6. @Radomir
            no z deszczu pod rynnę, to jednak najbardziej ty lubisz chyba na tym forum. Chcesz pogody albo typu lipiec 1980, albo typu lipiec 2006, a jak coś innego to już źle.
            Nie do końca rozumiem, co masz na myśli mówiąc „równomierne” rozłożenie opadów na 1-2 tygodnie? Coś takiego jak wrzesień 2017 masz na myśli?

  39. A tymczasem podobnie jak tydzień temu po bardzo gorącym i dość dusznym dniu nadal w godzinach późno-wieczornych szaleją komórki (nawet takie super) burzowe w województwie świętokrzyskim,południu Mazowsza, a także w województwie podlaskim.

  40. U mnie według monitora IMGW spadlo na Bielanach 5,5 mm deszczu,szkopuł w tym, że nadal jest 20 stopni i po opadach zrobiła się sauna

    1. Dlatego też lubię takie fronty na jaki zanosi się z wtorku na środę m.in. na Mazowszu i w ogóle w pasie od Śląska po Podlasie. Konkretniejszy opad i to głównie w nocy (oby tylko bez zniszczeń…). Potem umiarkowane ochłodzenie i od czwartku aura „wyżowa” ze stopniowym ociepleniem. Później kilka dni suchych i gorących, a może i lekko-upalnych, które to dobrze, aby zakończyły się podobnymi opadami (a jeszcze lepiej bardziej równomiernymi w skali kraju) – a nie przeciągającą się „sauną” jak obecnie…

      1. No niestety rzeczywistość weryfikuje ten front nieubłaganie. Na Zamojszczyźnie do 25VIII czyli końca skill-u prognoz ŻADNYCH opadów i temperatury balansujące w górnej granicy umiarkowania przy dużej ilości słońca. W tym kontekście zamiast jak to @kmroz określił „upierdliwego wyżu”, który będzie tylko potęgował suszenie pól, łąk i sadów wolałbym już nawet aurę duszno-pochmurną. Zauważcie, że Polska to jeszcze nie Indonezja i przy pełnym zachmurzeniu wyrabianie temperatur 30 stopni C i więcej jest praktycznie niewykonalne. 12VIII przykładowo w Kotl. Hrubieszowskiej. Duchota – była, pełno chmur – było, ale Tmax dobiła do 28 stopni C i bez palącego słońca dało się spokojnie pracować na roli/łące. Przy okazji żaden „suchowiej” nie pozbawiał nas wilgoci. Zatem przychylam się jednak do opinii, że przy galopującym ociepleniu pory ciepłej i częstszych scenariuszach bezopadowych zdecydowanie już wole jej oblicze pochmurne niż słoneczne bo przynajmniej nawet bezproduktywna chmura stopuje lekko temperatury i wysuszanie.

          1. Mylisz dwie rzeczy – humidex może być taki sam, jednakże parowanie nie ma z nim tak ścisłego związku, a mowa tu o parowaniu. Innymi słowy Ty byś chciał tygodni suchej, słonecznej pogody z temperatirami w zakresie 25-30. W sytuacji bardzo dużej suszy, to jak dolewanie benzyny do ogniska.

          2. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie neguję tego, że +30 stopni C przy dużej wilgotności jest ciężej znieść niż +30 stopni C przy małej wilgotności i nie zamierzam uprawiać jakiejś nowej biologii/fizyki. Chodzi o to, że przy zachmurzeniu w naszej szerokości geograficznej znacznie trudniej osiągana jest niekomfortowa/niebezpieczna temperatura ;).

          3. Nie, też nie o to chodzi.
            Ja nie przepadam za wilgotną („indonezyjską” lub „szkocką”) wersją pogody, która nie przedkłada się na te bardziej pożądane formy opadów. Co mi po przeciągającej się duchocie, jak opadowo wygląda to tak, że miejscami mamy podtopienia (a która to woda potem szybko spływa!), a na niemałym obszarze opadów nadal zdecydowanie za mało…

          4. Ja też nie przepadam za deszczowym latem. Jednak wiem, ze deszcze są potrzebne, i to szczególnie latem gdy jest największe parowanie.

            Nawiasem mówiąc 3-miesięczny indeks wilgotności gleby SPEI (właśnie różnica opadów i parowania) tak wyglądał w lipcu:

            Czyli nie było bardzo źle ale na północy Polski jednak źle. Przy okazji widać (ale już bardzo słabo) skąd się wzięły fale upałów na zachód od nas. Teraz susza narasta raczej na wschód od Polski.

            EDIT: Wymieniłem obrazek na właściwy. Dzięki @admin za zauważenie.

          5. I jeszcze jedno. Ja wcale nie chcę całymi tygodniami aury gorąco-upalnej. Piszę tylko, że teraz na finiszu lata chciałbym kilka dni (albo kilkanaście z przerywnikiem), aby poczuć jeszcze „smak prawdziwego lata” (ale w wersji nie dusznej, tylko pogodniejszej i suchej) przed nieuchronnie zbliżającą się jesienią. Nie mamy już czerwca, aby istniało zagrożenie, że takie wartości wyraźnie zdominują kolejne tygodnie.

          6. Łukasz,
            jesteś jednym z niewielu wykastrowanych z emocji subiektywistów – komentatorów bloga. Jednocześnie właściwie opisujesz najbardziej sprzyjające aurze letniej dane synoptyczne, które stanowiły o pięknie tej pory roku w minionych dekadach naszego życia; pięknie, w którym świetnie bilansowały się okresy ciepłej, bezwietrznej, słonecznej i suchej aury, okresy aury zmiennej, naznaczonej dynamizmem zjawisk pogodowych, a także okresy epizodycznie trwającej aury jesiennej – także znamienne dla lata.

  41. Muszę przyznać iż po kolejnej „lipnej” opadowo nocy (spadły u mnie marne 3mm, mimo eleganckich zapowiedzi), modele dość zgodnie już idą w kierunku naprawdę wydajnej opadowo kolejnej nocy w moim regionie. Sumy opadów rzędu 40-60mm i to dość jednogłośnie wśród modeli? Powiem szczerze, gdyby nie był to 2019 rok to już bym nie wątpił, że w końcu porządnie popada, ale ten rok robi nam tutaj na C Mazowszu takie numery z mijaniem bądź zwyczajnie osłabieniem stref opadowych, nawet tych hucznie zapowiadanych, że wciąż czuje sporą dozę niepewności.
    Chyba spokój będzie się dało odczuć dopiero, gdy ta strefa przejdzie przez mój region i stanie się to po prostu faktem.

    1. to u mnie tydzień temu spadło koło 30 mm z takiego MCS’a który szedł w nocy znad Czech dalej w kierunku NE. Prognozy opadów się dobrze sprawdziły wtedy. Kielce odnotowały 47 mm. I nie była to krótka ulewa i potop tylko parę godzin mocnego lania.

      1. Widzisz, problem w tym, że modele dawały tego MCSa na mój region, a minął bokiem o jakieś 100-200 km :(
        Teraz w zasadzie widać coś bardzo podobnego

        1. @kmroz – bezopadowe klątwy chodzą parami. Słoneczko nam grzeje i świeci, zefirek podsuszy, zakopiemy się w pustyni po uszy. ;)

          1. Jakby chociaż tego słońca było przy tym jakoś dużo… Zdecydowanie stosunek dni pochmurnych do deszczowych jest przede wszystkim za wysoki. A tym bardziej dni pochmurnych do sumy opadów, ten to chyba tego lata bije mocne rekordy.
            Już wiem, co zachód Mazowsza przeżywał 3 lata temu… Wtedy przecież też lato poza czerwcem nie było tam jakieś bardzo ładne, a step kompletny. Wiosną również tylko maj ładny, a skrajnie suche wszystkie trzy miesiące. Tylko wtedy dotyczyło to niewielkiego obszaru kraju, a teraz… dużej części kraju.

          2. Ogółem zarówno lipiec, jak i sierpień do jakichś bardzo ładnych nie należą (chociaż sierpień jeszcze się nie skończył i patrząc po prognozach się może to zmienić, ale i tak będzie raczej najbardziej ponury od 3 lat, a kto wie, czy nie od 5 lat), a suche są jak pieprz. Kwiecień i czerwiec skrajnie suche, ale przy tym wyraźnie pogodne.

          3. U mnie już 4 lat naprawdę ładnego lipca nie było. 2016 2017 2018 2019 wszystkie są poniżej średniej z lat 1991+2018 jeśli o słońce chodzi. Wcześniej były 3 bardzo pogodne pod rząd.

          4. Na Mazowszu (Kozienice) ostatnie trzy lipce miały niemal równe usłonecznienie (250-251 godzin). Ale cóż, każdy z tych lipców był inny, lipiec 2017 to „po łebkach do celu” (coś w stylu marca 2019), lipiec 2018 to lampa w okresie 4-9.07 i 21-24.07 i totalna ciemnica w drugiej dekadzie (czyli jednym słowem masakra), a lipiec 2019 tak połowicznie (też dosyć niesprawiedliwie wyrabiane, ale przynajmniej nie było takich ciągów jak rok wcześniej).
            Średnia na tej stacji z lat 1991-2019 wynosi równe 270h, więc były to de facto nie za piękne lipce. Za to te z 2013 i 2015 miały po 300 godzin ;) Podobnie 2002, 2005, 2009 i 2010. A lipiec 2006 to odlot kompletny, bo tych godzin…. 400! Tymczasem od 2016 (niecałe 230 godzin) mamy na tej stacji najpochmurniejszy ciąg lipców od tego z 1996-2001 (kiedy poza 1999 wszystkie lipce miały poniżej 230 godzin…)

          5. U mnie od 2015-ego wszystkie 5 lipcow poniżej normy uslonecznienia. Dla porównania w latach 2005-14 w Toruniu tylko 2 lipce miały uslonecznienie poniżej normy :/. Choć ta petanda ni jak się ma do tej z lat 1977-81 ;)

    2. @kmroz No opady faktycznie… Bielany 5,6mm, ale Legionowo czy Okęcie po 1mm… Ogólnie coś czuje, że ten rok wyjdzie jeszcze bardziej suchy niż poprzedni. O ile w zeszłym roku moim okolicom się poszczęściło i na Lublinku spadło 520mm więc norma dla choćby Poznania, o tyle w tym roku przeczuwam, że będzie poniżej 400mm o ile jesień nie będzie sporo powyżej normy opadowej…

      1. Ja odnoszę wrażenie, że jesień w tym roku będzie bardzo ciepła i dosyć deszczowa. Ale to tylko wrażenie, które zweryfikuje rzeczywistość.

    3. @kmroz – nie tylko u Ciebie prognozy opadów są spod znaku stada koni. Ile to razy miało padać we Wrocławiu oraz na terenach przyległych i nawet na kilka godzin przed realizacją prognoz/wiązek, nagle wszystko zostało odwoływane lub spłycane do stopnia „szklanka wody na kilometr kwadratowy”.

      U mnie też aktualne prognozy wypluwają opadowe klimaty, ale uwierzę w nie dopiero po ich faktycznym przejściu, a nie kpinie opadowej, która ciągnie się tu od czerwca.

      Już nie wspomnę o burzach, które 20 razy zapowiadano i 30 razy odwoływano…

    4. I sam chyba zaczynasz teraz odpowiadać sobie na pytanie, dlaczego te wszystkie opady z zafalowań na frontach, czy konwekcji wewnątrzmasowej, nie cieszą się u mnie „powodzeniem”…
      Jak strefy opadowe szły by bardziej w poprzek linii frontowej to na 50-100% obszaru Polski spadłoby powiedzmy 5-30 mm. A tak w części kraju będziemy mieli ulewy z prawdziwego zdarzenia, w części opady jak wczoraj na C Mazowszu, a na niemałym obszarze nie spadnie nic…
      Poza tym, ostatnio mamy w ogóle całą „kupę” już tych a to falujących, a to rozmywających się frontów, a to powietrza wilgotnego – a na takim Mazowszu i tak w wielu miejscach jest dość/bardzo sucho. Niech więc już na kilka dni ciurkiem zagości pogodniejszy wyż, a pada dopiero przy wyraźniejszym przepływie (najlepiej z W) – jak to ongiś częściej bywało…

      1. Wśród „misiów o bardzo małym rozumku” powodzeniem cieszył by się wariant w którym następuje absolutna susza i nie ma żadnych opadów.

        Na szczęścicie my misiami nie jesteśmy i rozum mamy, nieprawdaż?

        1. Przykładowo ja z zapowiadanej strefy opadowej za 12-24h się cieszę. Szkoda tylko, że nie przejdzie przez cały kraj, albo przynajmniej przez obszary ze sporym deficytem opadowym.
          I oczywiście przy założeniu, że nie będzie podtopień, czy (bardziej) niszczycielskich burz.

      2. Czyli jak nie pada wszędzie, to lepiej niech już wszędzie będzie wszędzie lampa, najlepiej przez kilkanaście dni dobrze rozumiem?

        1. Gdyby głównym problemem była w tym roku „lampa” to… problemu by nie było…
          Głównym problemem jest spora nieregularność opadów podczas aury wilgotniejszej/niżowej, a nie dominacja układów wyżowych na jaką mogliśmy narzekać (w pewnym momencie) np. w sierpniu’2015.
          Panimajetie…?:-)

  42. Za to susza zaczyna ogarniać coraz większy obszar Europy, Bałkany są ogromnie rozpalone od wielu dni i końca nie widać nawet w najdalszych długoterminowych prognozach, na wschód od Polski też będzie palić słońcem, czyli tam gdzie padało więcej teraz jest żar zamiast się schładzać powoli. W ogóle widać w prognozach wzrost temp. nad większą częścią Europy, a mam potwierdzenie od bliskich osób przebywających w Bułgarii że upał jest nie do zniesienia, mimo bliskiej obecności Morza.

    1. Za to susza zaczyna ogarniać coraz większy obszar Europy

      To w skali ostatnich dni. Bo w skali ostatnich 20 lat dotyczy to całej Ziemi. Po prostu jest mniej zielona i właśnnie opublikowany artykuł Yuan i inni [1] twierdzi, ze jest to z powodu „deficytu pary wodnej”, czyli różnicą między jej ilością odpowiadającą nasyceniu (wilgotność względna 100% albo punkt rosy równy temperaturze aktualnej), a rzeczywistą.

      Oto trendy indeksu NDVI (indeks wegetacji mierzonej satelitarnie) w latach 1999-2015 (zielone to coraz zieleniej a czerwone odwrotnie:

      https://blog.meteomodel.pl/wp-content/uploads/2019/08/Yuan_et_al_2019-Fig4b.png

      Widać, ze do roku 2015 nie mieliśmy w Polsce trendu w stronę stepowienia. Niestety dane kończą si w tym oku bo wydaje się, że już teraz mamy. To by oznaczało pogłębienie zjawiska, które zaczęło się z pewnym opóźnieniem po przyspieszeniu globalnego ocieplenia w latach 1980. Analogiczny wykres dla lat 1982-1998 pokazuje jeszcze ziemię z kolorze głównie zielonym (zazielenienie).

      [1] Yuan W. i inni, 2019, Increased atmospheric vapor pressure deficit reduces global vegetation growth, Science Advances, https://doi.org/10.1126/sciadv.aax1396

      1. Ja na tej mapce widzę, że większa część naszego kraju jest na zielono (no może nie licząc ścisłego centrum). Dziwne też, że Grenlandia jest na czerwono na wybrzeżach. Największa wyspa świata nam stepowieje….?

        1. @Lukasz160391

          Nie wierzysz, ze Grenlandia może „stepowieć”? Oj robi się suchsza, zresztą podobnie jak cała Arktyka. Nie słyszałeś o coraz częstszych tam pożarach tundry? Kiedyś coś takiego było rzadkością, teraz zdarza się masowo.

          Ale ponieważ należy uczyć się z historii obecnie bada się jak częste były pożary w Arktyce gdy była cieplejsza, np. w środkowy,m pliocenie. I wyniki nie napawają optymizmem. Polecam ten świeży artykuł, dostępny za darmo:

          Fletcher, T.L., Warden, L., Damsté, J.S.S., Brown, K.J., Rybczynski, N, Gosse, J.C., & Ballantyne, A.P.. (2019). Evidence for fire in the pliocene arctic in response to amplified temperature. Climate of the Past, 15(3), 1063–1081. https:/doi.org/10.5194/cp-15-1063-2019

  43. @daniel – „za to susza zaczyna ogarniać coraz większy obszar Europy” – e tam. Ważne, że Grażyny i Janusze złapią łopaleniznę. ;)

    1. Ja bym jednak nie lekceważył też takich okresów jak lato na N/W kraju, czy jesień w pasie Polski od S po N/NE w 2017 r. (itp.).
      Żadne skrajności nie są dobre, ale w przypadku tych bardziej suchych przynajmniej zagrożenia z nimi związane eskalują się wolniej.

      Cały czas jestem zdania, że jeżeli wejście w ujemną fazę NAO/AO będzie trwalsze (w przewadze), to zwiększa to nie tylko prawdopodobieństwo bardziej zimowej zimy, lecz także jakiegoś bardziej opadowego/mokrego okresu również – o ile oczywiście trend do częstszych blokad będzie podtrzymany, albo (dla odmiany) pojawi się strefówka, ale znamienna bardziej dla pory chłodnej.

      1. Dopiero teraz zobaczyłem, że za ostatnie dwa tygodnie NAO było…. ujemne… mimo, że cyrkulacja tak znamienna dla strefówki, wręcz podręcznikowo.

      2. Cóż, widzę na mapkach barycznych, że te niże przechodzą w pasie od UK po Skandynawię, a faktycznie na północny zachód od nich stacjonuje wyż. Jak widać, także ujemne NAO może przynieść nam klasyczną cyrkulację W, bez większych „domieszek”.

        1. Bo to jest przypadek, kiedy na kontynencie możemy mieć fragmentarycznie cyrkulację w dużym stopniu także ze składową W, ale w szerszych ramach przestrzennych ta jest dość mocno zaburzona.
          Zresztą przy wyraźniejszej klasycznej strefówce nie mielibyśmy tak częstego zafalowywania frontów – a których to wspomina chociażby synoptyk ICM.

  44. Grzybiarz i jak tam łowy grzybów, jeśli można wiedzieć jaki rejon łowiłeś, bo mam informacje że w rejonie Gór Sowich sypnęło grzybami, a jest szansa na ciągłe opady.

    1. @daniel – ja byłem w Górach Bystrzyckich. Zbiór wyśmienity, głównie młode podgrzybki, prawdziwki, koźlarze pomarańczowo-żółte, borowiki ceglastopore i maślaki żółte. Nieliczne mleczaje świerkowe, jeden siedzuń sosnowy oraz kilka koźlarzy szarych i babek. Trafiały się też jadalne muchomory czerwieniejące, ale ja ich nie zbieram. To było najlepsze jak na razie grzybobranie w tym roku. Chcę pojechać tam ponownie, tylko jak na złość w najbliższych dniach wyskoczyło mnóstwo spraw do załatwienia.

      1. W Katowicach też suszy nie ma, w lesie pachnie wczesną jesienią. Choć te 30 stopni w cieniu przy dużej parnosci wcale na jesień nie wskazuje.

  45. Widzę, że pewna kwestia wymaga tu wyjaśnienia…
    Otóż głównym problemem tego lata nie jest susza w klasycznym tego słowa rozumieniu – spowodowana falami upału i układami wyżowymi. Głównym problemem jest nierównomierność opadów (miejscami nadal małe sumy) związana ze specyfiką układów niżowych przechodzących przez nasz kraj. Ba, poza niezbyt długimi okresami, zwłaszcza w czerwcu, to one wyraźnie tego lata dominują.

    Synoptyk w dzisiejszej prognozie ICM ponownie pisze o tym, na co ja regularnie zwracam uwagę:
    http://www.meteo.pl/komentarze/index1.php
    Mamy kolejne TRZYDNIOWE przechodzenie można rzec jednego zespołu frontów z układu niżowego. I to raptem tydzień po poprzednim takim samym przypadku. A pomiędzy? Piątek i sobota także w dużym stopniu naznaczone zachmurzeniem i zwiększoną wilgotnością powietrza. Podobnie było wcześniej.

    A lipiec? W ZDECYDOWANEJ przewadze pod władaniem układów niżowych i to zarówno w okresie chłodnym, jak i później ciepłym. Ba, w czerwcu dni gorąco-upalne też dość szybko przynosiły wzrost parności. I nie ma się czemu dziwić, wszak ocieplenia stymulowane były w dużym stopniu ciepłymi wycinkami niżów, a nie trwalszymi układami wyżowymi.

    A mimo to w wielu miejscach (myślę, że na 50-75% obszaru kraju) cały czas za sucho i za sucho… Nawet jak raz na jakiś czas solidniej gdzieś poleje. Pomimo zwiększonego zachmurzenia i towarzyszącej mu duchoty.

    Dobrze, że synoptyk zwraca też uwagę na zniszczenia spowodowane opadami zbyt nawalnymi, a nie tylko na straty związane z niedoborem opadów. Każdemu w tym względzie proponuję prosty eksperyment. Nie podlewajcie dłużej niż wynika to z potrzeb jakieś rośliny w domu. Ale spontanicznie co jakiś czas wlejcie jej ze 3-10 razy więcej niż standardowo wody (ale sąsiedniej obok już nie). Czy w ten sposób problem zostanie zażegnany? A nawet jeżeli po części zredukowany, to z drugiej pojawi się inny wynikający z potrzeby posprzątania rozlanej wody z resztkami ziemi…

    Rozumiem, że narzekania na zbyt dużo „lampy” i gorąca/upału byłyby uzasadnione w miesiącach takich jak sierpień’2015, czy lipiec’2006. Ale nie tego lata, kiedy ma inne podłoże – choć pod jednym względem podobne, tzn. za mało klasycznych frontów z umiarkowanymi opadami. Ale absolutnie nie układy wyżowe jakich mieliśmy tego lata „co kot napłakał”…

    1. @Lucas wawa – ja napiszę tak. Bez względu na opis cyrkulacji i układów pogodowych, w dużej części kraju jest sucho jak diabli. Jeżeli nadal ma nie padać to lepsze jest to krytykowane, częste zachmurzenie niż bezchmurne niebo. Czy ktoś sobie wyobraża, jakby roślinność i zbiorniki wodne wyglądały, gdyby tegoroczny lipiec i sierpień były podobne do czerwca?

      Ale konkluzja jest taka, że nawet brak upałów i częste zachmurzenie wcale nie są gwarancją zapobiegania suszy. No i trzeba mieć na uwadze – podkreślaną w komentarzach – przewlekłą nieregularność opadów. W jednym miejscu leje, a w drugim bez opadów. W sumie to nic nowego w naszym klimacie. Martwi intensyfikacja wszelkich zjawisk, które kiedyś też były, ale „trzymały” się w pewnych ryzach i nie tak często z nich wyskakiwały, jak w ostatnich latach (1997, 2010 wielkie wody, 2015,2018,2019 wielkie susze, do tego non stop podbijanie rekordów anomalii dodatnich i mniej ujemnych, rekordowe nawałnice: 2009, 2015, 2017, gradobicia, tornada, powodzie błyskawiczne, bezśnieżne zimy) itp .

  46. Wygląda na to, że można już opłynąć całą Arktykę – w cieśninach kanadyjskich lodu albo nie ma, albo ma niską koncentrację, koło Rosji spora połać oceanu jest wolna od lodu. Tymczasem w okolicy Grenlandii nadal trwa dipol arktyczny, sprzyjający wywiewaniu lodu za cieśninę Fram (i przy okazji omiatający Europę chłodem).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.