Marzec 2019 wstępnie

Marzec 2019 wstępnie

Wstępna anomalia temperatury marca względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła +2.88K, poniżej rozkład anomalii temperatury, także w rozbiciu na powiaty.

Kwantylowa charakterystyka termiczna

Okres referencyjny 1981-02010:

W całym kraju marzec był co najmniej anomalnie ciepły. W pasie od Ziemi Lubuskiej i Wielkopolski, po Małopolskę był to marzec ekstremalnie ciepły.

903 Replies to “Marzec 2019 wstępnie”

  1. Dla narzekających na wiatr w Marcu … wyobraźcie sobie co by było gdyby Marzec wyszedł w normie przy takim samym wietrzeniu , nie wspominając już o Marcu chłodnym.

    1. Dla mnie super miesiąc anomalia 3,1 na plus i opady lekko ponad normę (o dziwo), piszę o Kielcach oczywiście.

      1. Dobrze Przyjacielu prawicie,
        ale świętokrzyska stolica leży sobie jakieś 300 km na wschód od miasta – siedziby uniwersytetu zaszczyconego napisaniem uwertury przez samego Brahmsa.
        Gdybyście pomieszkiwali w pobliskim sąsiedztwie dolnośląskiego serca, a raczej tygla wiatru – zaprawdę powiadam Wam – wnet zmienilibyście zdanie:)

      1. Eee,
        Jako doświadczony potrzebą życiową ćwierćetatowy zmieniacz pampersów stanowczo protestuję przeciw deprecjacji tej ważnej czynności przez Waszmości

    2. Z tym, że w marcu to silniejsze dmuchanie miało to samo podłoże, co było także przyczyną przewagi dodatnich anomalii (i to wyraźniejszej) – czyli W cyrkulacja strefowa, wespół z prądem strumieniowym. Czyli jedno “szło w parze” z drugim (oczywiście w ogólności).

  2. Gdyby nie ten wiatr w pierwszej i drugiej dekadzie marca, to ten miesąc wspominałbym całkiem przyjemnie. Niestety, przez większe dmuchanie marzec dla zwykłego Kowalskiego był odczuwalnie chłodny i nieprzyjemny. Należy też pamiętać, o czym mocno pisałem wcześniej bardzo mocno anomalię dobową podwyższyły ciepłe noce.

  3. Pierwsze dwie dekady marca średnie na jeża bo padało prawie codziennie. A od 20 marca druga skrajność nie pada w ogóle albo prawie w ogóle. Wietrzenia i nizowej aury było w tym miesiącu aż nadto, nie jest ciężko wyrobić dużą anomalie jak NAO jest najbardziej dodatnie od kilkunastu miesięcy. Przez cały miesiąc tylko jeden dzień miał tmax poniżej 5c, bardzo mało było też nocy z przymrozkami.

    Marzec dość podobny do 2017. Dupy nie urywa ale dość fajny. Zresztą ten miesiąc i tak mnie prawie w ogóle nie obchodzi tzn jaka w nim jest pogoda bo i tak przyroda jest martwa, wszystko jest jałowe i syfiaste po zimie. Dlatego nie żal mi ‘utraconych miesięcy wiosny’ jak nastają marce takie jak w 2006 i 2013.

    1. Sęk w tym, aby jak najkrócej trwało przedwiośnie z okresowymi akcentami zimowymi i/lub aurą późnojesienną (czyli pochmurną, mokrą i z temp. na lekkich plusach). Dla mnie w marcu odstępstwa nie tylko w kierunku wyraźniejszej wiosny, ale i także przedłużenia zimy oznaczają wersje lepsze od wspominanych na początku.

      1. U mnie też dlatego za najgorsze marce nie uważam 2006 czy 2013 (które u mnie były nie tylko bardzo zimne ale i jedne z najbardziej pochmurnych w tym wieku) tylko marce 2009 i 2016. Czyli te zdominowane przez nijaką bździne 2-8 stopni i pochmurno.

        1. Mam podobne zdanie do Alewisa. Z marca 2017 pamietam, że prawie codziennie lalo, choc było dosyc ciepło, ale w ogóle nie szlo z tego ciepła skorzystać jak teraz przez wiatr. Ogólnie marzec bardzo średni, a przez wiatr odczuwalnie zimny.

  4. Mimo że marzec wyszedł jako anomalnie ciepły to jakichś szczególnie wysokich temperatur nie było, raczej wysokie temperatury minimalne długo utrzymujące się stosunkowo wysokie temperatury maksymalne. Miesiąc na pewno będzie zapamietany jako wietrzny ( zresztą mamy kontynuację dość wietrznej pogody w kwietniu tylko już na mniejszą skalę). Jeśli chodzi o termiczne warunki to poza faktem że marzec 2019 był anomalnie ciepły to więcej szczególnego sie nie wydarzyło.
    Lucas wawa spytał się jakis czas temu który pierwszy miesiąc będzie z anomalią ujemną… kwiecień ma taką szansę wcale nie taka małą. Po tym ochłodzeniu dodatnia anomalia będzie mocno zbita, a nie wiadomo co nas czeka w III dekadzie.

    1. Dokladnie, według moich szacunkowych wyliczeń do 17.04 anomalia ogólnokrajowa może spaść już w okolice normy.
      Niskie sumy opadów nie zawsze idą w parze z wysokimi temperaturami.

      1. Kwiecień 2007 czy listopad 2011 też ciepłe nie były. A opadów w tych miesiącach nie ma co szukać bo ich nie było. Listopad 2018 zresztą też nie za ciepły, u mnie był drugi najsuchszy zaraz po 2011 (tego się pobić nie da bo jego suma opadów to 0,0)

        1. Kwiecień 2007 nie był bardzo ciepły? Nie no, bez przesady. Jest to mój ulubiony wiosenny miesiąc. Był w nim tylko jeden dzień z temp. jednocyfrową (był to 4 dzień miesiąca), a od 12 kwietnia zagościła niemal na stałe niemalże majowa wiosna.

          A listopad 2011 był lekko ciepły, był w odczuciu jednak naprawdę przyjemny z powodu znakomitej pierwszej dekady, kiedy codziennie było 16-18 stopni przy pełnej lampie.

    2. Wątpię, że anomalia kwietnia – przynajmniej do ok. 20.04 będzie ujemna. Przypuszczalnie będzie wówczas w widełkach +1/+2K (ref. 1981-2010).

      1. Po 10.04 anomalia wynosi +2,05K, aby zbić taka anomalie do 17.04 wystarczy że średnio będzie około – 2,92K, jak na skalę ochłodzenia ktora nas czeka to jest to bardzo prawdopodobne, no a w każdym razie już na 100% będzie grubo poniżej przedziału 1-2K, to stanie się moim zdaniem już po sobocie. To ocieplenie po 17.04 też wcale nie musi znowu windowac tej średniej, coś mam przeciucie że mocno niedoszacowane mogą być temperatury minimalne. Podsumowując, moim zdaniem do 17.04 anomalia ma szansę zbliżyć się w okolice normy, a do 20.04 jakoś rażąco się nie zmieni, ale jak będzie to oczywiście zobaczymy.

        1. Na dzisiaj na punkt odniesienia należy wziąć przedział 0/+1K w połowie przyszłego tygodnia, a potem będzie to zależało od skali ocieplenia przed Wielkanocą.

  5. Marzec 2019 cudowny miesiąc w moim odczuciu. Jak każdy fajny marzec miał słabszy okres od 10 do 16.03 i w zasadzie to tyle co można negatywnego, a raczej neutralnego powiedzieć o tegorocznym marcu. Poza tym pojedyncze kiepskie dni, co ciekawe wszystkie wtorki.
    Różnica pomiędzy innymi najlepszymi marcami – 2002,2007,2014,2017- jest taka, ze ten słabszy okres był i tak powyżej normy i do tego nie był ani trochę ciemny (11-12.03 w przewadze sloneczne, pozostałe dni miały tez dłuższe okresy ze słoneczkiem)

    1. @kmroz faktycznie pechowe te wtorki w tegorocznym marcu, a akurat ostatni wtorek lutego przyniósł piękna pogodę, a pierwszy wtorek kwietnia pełną lampę. Za to wszystkie 5 weekendów było pogodowo udanych (no może poza pierwszym który był dość chłodny).
      Co do oceny miesiąca to w pełni się zgadzam a słyszałem wiele opini że był tak strasznie zimny, to ciekawe co było rok temu? :)

  6. bardzo ciekawie dzisiaj wyglądało zachmurzenie nad Polską aż do teraz , z jednej i drugiej strony pełno chmur, a pomiędzy nimi wąska dziura, prawie w tym samym miejscy przez cały dzień i nie widać końca

  7. A Elbląg-Milejewo znowu bardzo zimne, o godz 18 ledwo powyżej zera i pochmurno. Reszta kraju ma zimno ale nie aż tak. Ciekawe skąd się to bierze, w maju 2017 też tam było najzimniej.

      1. wydaje mi się (choć mogę się mylić), że Górny Śląsk jak i Małopolska (2 województwa poza górami) wbrew pozorom należą do cieplejszych regionów Polski (jednak najcieplej jest na Dolnym Śląsku) :

        1. Katowice ze względu na wyższe położenie są znacznie chłodniejsze od otaczających je Ziemi Opolskiej i Małopolski, ale nadal nie należą nawet do chłodniejszej połowy kraju, co dopiero by nazywać go biegunem zimna. Swoje dokłada tez stacja w Katowicach Pyrzowicach, lotnisko oddalone od Katowic 40 km które na marginesie niewiele ma wspólnego z Górnym Śląskiem. Stacja ta notuje podzas spływów PA w bezchmurne noce wyjątkowo niskie temperatury, często dobrych kilka stopni niższych niż w samym miescie. Z kolei w takim Wrocławiu stacja ostro zawyza temperatury przez co te różnice wychodzą aż tak ostro czasami.

  8. Właśnie przed chwilą prezenterka TVP1 podała że po przyszłej środzie czeka nas powiew lata i temperatury rzędu 25 stopni 😂

    1. I z czego ta beka, w prognozach widać takie ciepło, choć w nie całej polsce, ale nie można powiedzieć, że w 100% to się sprawdzi.

  9. U mnie padł rekord śr. temp. minimalnej, więc pierwszy rekord 2019 już jest. Charakterystyczną cechą tego marca było niskie usłonecznienie, za cały miesiąc niewiele wyższe niż za pierwsza dekadę tegorocznego kwietnia.

        1. Czyli jakby marzec był przedłużeniem zimy, to byś lepiej zaakceptował takie usłonecznienie? Muszę przyznać, że niezbyt to rozumiem…..

          1. W ogóle nie akceptuje zimowego marca, ale jakby luty miał takie usłonecznienie jak ten marzec to byłoby ok.

          2. W ogóle zimowe i zimne miesiące omijają szerokim łukiem @FKP (i osoby o podobnych poglądach), bo… go (ich) nie akceptują !:-)

  10. Patrząc na prognozy tj. Wcześniej zapowiadano ponura uara utrzyma się tylko do niedzieli, w przyszłym tygodniu możliwe “20-tki”. Ciekawe kiedy będzie pierwszy zimny miesiąc od poprzedniego marca? Podejrzewam że raczej się taki trafi w 2019, mam nadzieję że w okresie maj-sierpień. Swoją drogą możemy mieć rekordowo długi okres ciepłych miesiecy (jedynie styczeń miejscami był chłodnawy).

    1. Myślę, że bieżąca anomalia kwietnia ok. 20.04 będzie rzędu +1/+2K (ref. 1981-2010). Bo w najbliższych dniach spadnie do ok. +0,5/+1K, a potem (od 17-18.04) ponownie będzie rosła – bliżej Wielkanocy coraz szybciej.

  11. Rok temu #11
    Po obfitujących w rekordy dniach 9-10 kwietnia, 11-sty wydawał się czymś spokojniejszym, mniej wyjątkowym, po prostu bardzo ciepłym kwietniowym dniem. A jednak to dla mnie bardzo ważna data, choć jeszcze do tego nawiążę.
    Anomalia +5,55K, to mimo bardzo dużej wysokości już nie to samo co odchylenia rzędu 7-10K. Najmniej anomalnie było znów na północy. Nad samym morzem temperatury maksymalne wynosiły poniżej 10 stopni – dla mnie 700 km na południe stamtąd nie do pomyślenia. Choć podczas letnich spacerów nad morzem w upale, poza dobrym towarzystwem nie ma noc lepszego od bryzy, tak wiosną bryza potrafi psuć szeregi w pogodzie. Trudno uwierzyć że to ten sam kraj. W Warszawie i na południe od niej było już jednak dalece cieplej i temperatury w wielu przypadkach przekraczały 20 stopni, dochodząc maksymalnie do 23,4 stopnia. Trochę się zachmurzyło i na ogół nie notowano letnich średnich dobowych, zatem po “lipcowym” 9 kwietnia, 11-sty mógł się wydawać zwykłą kwietniową wiosną (jak widać, do ciepełka łatwo się przyzwyczaić :)). A mimo to, gołym okiem mogłem zauważyć zmiany w przyrodzie. Małe krzewy okryły się już liśćmi, nawet niektóre drzewa zaczęły “chwytać” zieleń od góry. Pojawienie się liści na drzewach wydawało się kwestią najbliższych dni, co ugruntowane było prognozami… No właśnie, w tym miejscu i tego dnia zacząłem się bać, a kwiecień 2018 zaczął mi się wydawać czymś nie tylko pięknym, lecz również zatrważającym: “16,17 kwietnia temperatura prawie wszędzie powyżej 25? Lokalnie do 28-29? :O Takie marzenie wypluł GFS 00UTC :D”. “Ale GFS z 0 UTC wywalił na przyszły tydzień. Pierwszy dzień gorący w większości Polski z tmax 25-29°C (!). Nieźle.”
    Zdębiałem. 29 stopni? Przecież to w praktyce oznaczałoby pierwszy upał. Upał. Upał… Miesiąc po całodobowych mrozach i furach śniegu, o dwa tygodnie wcześniej niż 2 niezapomnianym kwietniu 2012 roku. Przeraziło mnie to, tak jakbym w czerwcu widział prognozę 42 stopni. Chociaż nawet rekordowe fusy z końcówki czerwca 2015 tak mnie nie zszokowały. Wróciłem do domu idąc brzegiem rzeki, tak dla relaksu popatrzyłem na wciąż średnio rozwiniętą przyrodę. Na niebo nasunęły się cirrusy. 28-29 stopni? Jaka to musiałaby być anomalia? Wtedy naszły mnie myśli o tym, że tracimy kontrolę. Bez cienia ochłodzenia, pogoda jak w niejednym lipcu… Prawdziwy gąszcz myśli i obaw,który wyraziłem na Blogu tylko prostymi słowami – “To już piramidalna przesada i mam nadzieję że się nie sprawdzi”. Nie wszyscy mogli to zrozumieć, bo w niektórych regionach kwiecień 2018 dopiero się “rozkręcał”. Niektórzy jednak zgodnie stwierdzili, że odebrano nam wiosnę. Prognozy 10-stopniowych anomalii w II dekadzie trochę mnie przerażały. Anomalia kwietnia 2000 wydawała się przy tym śmiesznie niska, a to przecież miesiąc-legenda. Co się dzieje w tej pogodzie? Trochę uspokoiły mnie wieczorne prognozy, które zastąpiły temperatury rzędu 28 stopni temperaturami około 25. Najchłodniejszy znowu był UM, ponownie “znęcający” się nad Polską NE. A poza tym lato. I chyba obieramy kurs na rekord. Nie wiedziałem co o tym myśleć, a jako że najlepiej myśli mi się na świeżym powietrzu, wybrałem się wieczorem na spacer do lasu i przejść po okolicy mojej podmiejskiej wsi. Nawet nie zauważyłem że wyszedłem na zewnątrz w samym T-shircie. I było mi bardzo przyjemnie, czyżbym tak szybko przyzwyczaił się do lata? Cirrusy w połączeniu z zachodzącym słońcem pomalowały niebo na pomarańczowo. Jutro “pełna lampa” i dzień gorący,drugi w pierwszej połowie kwietnia. A później… nuda w prognozach. Niepokoi przejście ze skrajności opadowej w skrajność bezopadową w ciągu pół roku. A temperatury? Oby się na nas nie zemściły i III dekada nie przyniosła przymrozków. Ale z drugiej strony bez niskich temperatur chyba zaatakujemy rekord. Co za miesiąc, nigdy bym nie przypuszczał że w prognozach anomalii dobowych będę oglądał wartości regularnie łamiące najcieplejsze kwietniowe epizody jakie widziałem. Dzień skończyłem z kwaśną miną… Zaczął się we mnie odzywać Fan klimatów umiarkowanych ;)
    cdn

    1. U mnie 11.04 przyniósł nawet tmax <20 stopni!!!!! Dosyć rzadka rzecz latem, chociaż ma prawo się jak najbardziej czasami zdarzać. Ale dla wielu to oznaka epoki lodowcowej.

  12. Myślałem że najzimniejszy dzień był wczoraj tymczasem do bardzo niskich temperatur maksymalnych poniżej 5 stopni na północy Polski może dziś dołączyć południe kraju bo jest tam mocno pochmurno i gdzieniegdzie występują opady (również śniegu)

    1. Niewątpliwie mamy największy chłód (w sensie anomalii) od III dekady stycznia. Anomalie ujemne będą nieco słabsze niż wówczas, ale jednak w ogóle “minusy” mogą potrwać nawet ponad tydzień. Z drugiej strony, ocieplenia potrafią z łatwością przynosić anomalie +5K i wyższe i to w skali całego roku, a ochłodzenia z anomaliami od -5K w dół nadal są mocno limitowane (głównie AGW, czy jednak w przewadze czynniki lokalne?). Ale i też… przy podobnej sytuacji barycznej zimą, ze zmrożoną i zaśnieżoną większą częścią terenów na N/E od Polski, anomalie byłby pewnie rzędu -10K. To jest właśnie ta różnica, która sprawia, że zimą (a właściwie od listopada do marca) możemy mieć nadal najsilniejsze “zbijanie” anomalii w dół w skali całego roku – oczywiście przy “sprzyjającej” sytuacji barycznej (jak np. teraz).

      Tak, czy inaczej do połowy przyszłego tygodnia anomalie będą pewnie ujemne, a bieżąca miesięczna zbliżyć się może do zera – choć myślę, że będzie wówczas raczej i tak nieco powyżej, niż poniżej zera (zobaczymy?). Potem wiele będzie zależało od skali i trwałości ocieplenia przed Wielkanocą i ew. także jeszcze na początku III dekady kwietnia. Na razie nie brak zapowiedzi wzrostów Tmax do poz. ok. i powyżej +20°C, choć na bardziej jednoznaczne zapowiedzi z tym związane musimy jeszcze poczekać.

      To co wydaje się najbardziej znamienne dla III dekady marca oraz I i II dekady kwietnia (co najmniej) to bardzo małe sumy opadowe w wielu regionach kraju i prawdopodobnie to z tego okresu najbardziej zapamiętamy…

  13. no to czekam na zapowiadane opady przez modele na sobotę i noc z soboty na niedzielę, zwłaszcza że miałyby to być opady ciągłe wielogodzinne, i nawet 5-10 mm. jeśli spadnie chętnie przyjmę, i na razie ocieplenie większe jest odsuwane w czasie.

  14. Na mojej stacji w samym centrum Łódzkiego Cumulus z danych minutowych również wyliczył mi anomalię 2,9C, czyli dokładnie tyle ile pokazuje mapa anomalii. Stara, niby prosta, WH-2080, ale odpowiednio ustawiona i w osłonie radiacyjnej jak na warunki amatorskie spisuje się całkiem dobrze.

  15. Prognozy na Wielkanoc póki co są bardzo pozytywne. Właściwie już od środy zacznie się ocieplać. Ustanie w końcu spływ z N, NE co było do przewidzenia. Był to spływ w dość ograniczonym profilu w troposferze głównie na wysokości 850 hpa(dzisiejszy komentarz synoptyka UM) Zatem wieszczący tu powtórkę z kwietnia 2017 albo kwiecień poniżej normy na razie nie muszą się martwić na zapas.
    Zobaczymy co przyniesie 3 dekada miesiąca ale trudno sobie wyobrazić by miała przynieść dalsze ochłodzenie lub podtrzymanie tego co jest obecnie. Przynajmniej na razie nic takiego nie ma w prognozach

  16. w Warszawie chyba nikt nie powinien narzekać na usłonecznienie. Nawet wczoraj prawie cała Polska pochmurna a w Warszawie słonecznie, podobnie na razie dzisiaj.

  17. czy zauważyliście co się dzieje w skandynawii, zwłaszcza w Szwecji, jak zaczyna robić się tam sucho i dodatkowo zimno, zaczyna powtarzać się sytuacja z przed roku, kiedy Szwecja płonęła, tylko wtedy było w zimie bardzo dużo śniegu jak pamiętam, a czy taka sytuacja nie będzie napędzać wyżu Skandynawskiego?

      1. O tej porze to zawsze jest tam dużo śniegu, choć te 59 cm jak na Rovaniemi to mało. Rok temu leżało prawie metr 12 kwietnia…

      1. Wg innych fusów i to jeszcze sprzed 2-3 dni (w które Ty wierzyłeś) wczoraj i/lub dzisiaj w Warszawie miało coraz więcej padać…

          1. 11.04 i 12.04 już na pewno nie będzie padało. A jeszcze 2-3 dni temu modele to pokazywały.
            Natomiast fakt, że piszemy “będzie padać” na prognozy przeważnie 0,1-1 mm (“wow nareszcie będzie padać!”) też o czymś świadczy…

      2. nie wiem jaka jest średnia dla Szwecji w kwietniu, ale ocieplenie już od poniedziałku, a w środę być może 15 stopni.
        Może ze świętami niepotrzebnie odjechałem, ale poniedziałek jest już bliski.

  18. Ochłodziło się w Polsce i sporej części Europy, a także na niemałym obszarze Syberii. Nie mamy już przy tym aż tak “rażącej” dominacji obszarów z anomaliami dodatnimi nad tymi z anomaliami ujemnymi, zwłaszcza na terenach lądowych Eurazji i Afryki:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_glb.png
    W najbliższym czasie mamy mieć proporcje mniej więcej 2:1, a nie jak przez pewien czas nawet 20:1 (sensie obszarowym).

    Obniżyła się też średnia anomalia w Arktyce (66+N) już do bardziej “rozsądnego” poziomu wokół +1K (ref. 1981-2010) – z przejściowo niepokojącego poziomu +5/+7K (!).

    Globalnie jest nadal bardzo ciepło, ale i tak średnio o rząd 0,2K chłodniej niż jeszcze w II połowie marca. Trzeba jednak wziąć poprawkę na możliwe nasilanie się anomalii El Nino w kolejnych miesiącach…
    Na razie jednak zastanawiam się na ile obecne “odpuszczenie” z tak silnymi dodatnimi (w uśrednieniu) anomaliami na półkuli N mogło mieć to samo podłoże, co spadki AO/NAO jakie ostatnio nastąpiły (?).

    Choć pewnej reguły nie mamy – częściej jest tak, że jak globalnie coraz mocnej się “gotuje”, to i u nas częściej/dłużej jest bardzo ciepło. A jak globalnie “odpuszcza” to i u nas nierzadko jest też podobnie. Ostatnio tak było głównie w styczniu i teraz zmiana jest w podobnym kierunku (choć przynajmniej na razie mniejszej skali).

    Niedawno temu zastanawiałem się, czy możliwe są jeszcze miesiące (zwłaszcza poza okresem XII-III) z więcej niż symbolicznie ujemnymi anomaliami, skoro na obszarach lądowych jest w aż takim stopniu “czerwono”. Obecna zmiana także w części Eurazji wskazuje, że – pomimo AGW – nadal jeszcze tak. Z drugiej strony nie zmienia to faktu, że kolejne “refy” będą nadal coraz to wyższe…

  19. Nie wiem czy ktoś zauważył, ale
    “kolorowe sny” fanów pożarów i długich okresów bez opadów powoli znikają- marzenia o przyszłym tygodniu bez deszczu zepsuje niż górny, który we wtorek przyniesie opady- modele wszystkie są obecnie co do tego zgodne.
    O tym, ze modele przywróciły jednak (już wczoraj) strefę opadową do dużej części kraju (np środkowej Polski) na najbliższą noc to nie muszę mówić. Jedynie ICON (No i HIRLAM) cały czas dzielnie trzymał tę strefę i inne modele w końcu poszły za nim. Tak samo ICON jako pierwszy przewidział ze w poniedziałek i wtorek w przyszłym tygodniu będzie gucio, a nie ocieplenie chociażby do normy… i też w końcu inne modele poszły za nim.

    1. Tych opadów będzie niewiele w porównaniu do zapotrzebowania. W wielu miejscach nie padało miesiąc więc mniej niż 10 mm to niewiele pomoże. Każdy opad się przyda mimo wszystko.

    2. Co nie zmienia faktu, że bardziej pewne jest odczuwalne ocieplenie od 17.04, niż średnio powyżej 1 mm opadu (w tych dniach) na większym obszarze Polski…

        1. Te ocieplenie jest już tak odwlekane, że pewnie na Wielkanoc spadnie śnieg :D Teoretycznie wciąż spora jest szansa na chłodniejszy kwiecień niż w 2017 roku, szczególnie na wschodzie, w końcu przynajmniej do wtorku będzie ciągle anomalia na minusie.

          1. Już wszystkie modele prognozują ocieplenie – niewielkie od weekendu, wyraźniejsze od ok. 17-18.04.

          2. Od weekendu żadnego ocieplenia nie widać, 15-16.04 dalej poniżej 10 stopni, to już niedziela będzie chyba cieplejsza.

          3. @kmroz
            Będzie cieplej, bo nieco cieplejsze mają być noce. Ale przyznaję rację, że będzie to tylko nieznaczna korekta w górę.
            Natomiast faktycznie odczuwalnie cieplej ma być od środy 17.04.

        2. Bo rozważamy inne kwestie…
          W przypadku opadów to, czy spadną ISTOTNIEJSZE sumy, istotniej redukujące posuchę.
          Natomiast w przypadku ocieplenia rozważamy OGÓLNY TREND, a nie to, czy np. ok. 19-20.04 będzie np. +17°C, czy +20°C (za dnia).

      1. Nie rozumiem czemu wszyscy tak się skupiają na temperaturze. Problem największy stanowi brak opadów w odpowiedniej ilości. Poza tym mnie akurat cieszą ujemne anomalie które były rzadko widywane w ostatnim roku. Wydaje mi się że 2018 zmienił wyobrażenie ludzi o Polskim klimacie i teraz każde ochłodzenie nawet do okolic normy jest traktowane jak jakaś katastrofa. Podobnie kilka dni opadów jest przyjmowane jako bardzo brzydka pogoda. Rolnicy wręcz modlą się o tę brzydką pogodę bo rośliny tego potrzebują. Dawniej kilka chłodniejszych dni byłoby niezauważonych nawet, zwykłe ochłodzenie, a według niektórych to jakby nadchodziła epoka lodowcowa albo zimno było co najmniej od miesiąca-to wtedy rozumiem że można mieć dość. Osobiście nigdy nie narzekam na nadmiar opadów (chyba że prowadzi do powodzi i podtopień) bo wiem że z nadmiarem wody rośliny dadzą radę sobie (np. taki maj, czerwiec 2013-piękna zieleń, nagły wybuch wiosny, a potem podczas dość suchego lipca rośliny miały jeszcze wilgoć po tej wiośnie, zbiory były bardzo udane, pomimo późnych siewów i nadmiaru opadów). Za to jak jest niedobór to rośliny nie mają skąd wziąć wody. Obecnie wszystko jest u mnie przygaszone, trawa nie chce rosnąć, nawozy się nie rozłożyły a padać nie chce, co najwyżej mogę liczyć na 3 mm jutro. Nie rozumiem dyskusji o tym że komuś za zimno, innym za ciepło, temu za pochmurno itd.

        1. Pewnie dlatego, że nie każdy region ma widoczny niedobór wody gołym okiem, u mnie trawa niedawno rosła jak szalona, a teraz z powodu zimna zahamowała. Niedobór opadów jest widoczny jedynie na polach na gołej ziemi , która jest popękana.

          1. Dodam jeszcze, że w wielu miejscach na łąkach czy w lasach stoi woda, (ostatnio się przejechałem po różnych miejscach do Bugu) więc na razie oprócz posuchy nie ma mowy o suszy, no chyba ze na “piaskach”, ale tam to po kilku dniach bez deszczu jest “susza”

          2. No na wschodzie i południu jest najlepiej pod tym względem ale to nie znaczy że wszędzie tak jest.

        2. Ciepło, Słońce i opady są tak samo potrzebne w porze wegetacyjnej, w Polsce rzadko występują wszystkie na raz, przeważnie brakuje jednego czy dwóch z tych czynników. Teraz wiosna stoi w miejscu i jak przyjdzie “koszmarek” to jak z bicza strzelił przejdziemy do późnej wiosny tracąc pełnie wiosny.

          1. Pomiędzy tym co jest teraz, a koszmarkiem to jest jeszcze z 20 stopni różnicy, więc chyba coś ci się pomyliło.

          2. Pomijam już fakt, że taka temperatura powinna już chociaż raz wystąpić w obecnym roku na Mazowszu, a tu ani widu, ani słychu “dwudziestek”…

          3. Tyle, że podstawy pod ten “koszmarek” wg popularnej wśród użytkowników tego bloga teorii są dużo lepsze niż przed rokiem.

        3. @Młody – poszczególne regiony w kraju, dość znacznie różnią się przebiegiem temperatur, opadami i zachmurzeniem, stąd dość odmienne i czasami radykalne oczekiwania pogodowe ludu…

          Ale, nie zmienia to faktu, że pokolenie “grill, makdonald, ja najważniejszy, tylko ładna pogoda, chodniczki, samochodziki, tujki w sterylnym ogrodzie, pełny brzuszek, jelita i śledziona, piFko w ręce, wywalam śmieci gdzie się da, wszechwiedzostwo, wszchwidzstwo” nie zrozumie, nie chce zrozumieć i nie da sobie cokolwiek powiedzieć. Przykre to, że części starszyzny też to dotyczy, chociaż ponoć z wiekiem rozumu przybywa. Ponoć…

          Oczywiście są nieliczne piaskowce, dające się prawidłowo uformować na tle solidnych głazów, ale to mniejszość. Dzisiaj raptem trzeci dzień ochłodzenia we Wrocławiu, a wiele ludzi stęka, jęczy, psioczy na pogodę, ale z jednej rzeczy się cieszą, że chociaż nie pada… “Im więcej praw, tym więcej złodziei”. “Im więcej dostępnej wiedzy, tym więcej głupoli”…

          Rozumiem Cię, ale nie oczekuj zrozumienia wszystkich, gdyż mokry nie zrozumie suchego, zimny gorącego i pochmurny bezchmurnego. Zdrówka. ;)

          1. Niestety wiem że tak jest. Ale to tak jakby się udzieliło większości ocenianie wszystkiego jak w mass mediach czyli słońce i ciepło to najlepsze co może być. Żeby tylko ktoś źle nie zrozumiał-nie jestem zimnolubem ani deszczolubem, najbardziej lubię normalną pogodę taką jaka powinna być w naszym klimacie, zmienność miesięcy ciepłych i zimnych, tak aby było najlepiej dla przyrody. Do życie na Ziemi potrzeba wody, tlenu, słońca i gleby- żadnego z tych czynników nie może zabraknąć

          1. Dziękuję za odpowiedź.
            Niestety, nie mogę się z Tobą do końca zgodzić, bowiem na obszarze Dolnego Śląska wielkoskalowość i ciągłość serii opadów z III dekady maja i II dekady czerwca poczyniła sporo strat w sukcesie lęgowym wielu ptaków (w tym bocianów białych), szczególnie zagrożonych gat. związanych ze środowiskami wodno-błotnymi. Paradoksalnie, ponieważ z jednej strony – dzięki śnieżnej i długiej zimie warunki do osiedlenia się na zazwyczaj przesuszonych zabiegami melioracyjnymi łąkach były znakomite. Jednak brak dłuższych “okien” pogodowych w maju i czerwcu w połączeniu ze wspomnianymi dwoma silnymi incydentami opadowymi zrobiły swoje. Również planowanie prac w terenie – ze wzgl. na dynamikę zmian aury – było obarczone dużym ryzykiem i wielu zadań nie udało się wykonać. W ostatnich dwóch latach spadamy “z deszczu pod rynnę”, niemniej 2013, zwłaszcza maj i czerwiec, również budzi negatywne konotacje. Plony w wielu miejscach wymokły, trawa na sianokiszonkę zgniła. W niektórych rejonach Kotlin: Milicko-Odolanowskiej i Żmigrodzkiej istniał problem przerastania i opadania kłosa w uprawach zbożowych.

          2. Natomiast jestem w stanie zrozumieć, że sytuacja w okolicach Polski Centralnej – blisko 200 km na E od mojego miejsca zamieszkania – była korzystniejsza.
            Pozdrawiam serdecznie!

          3. no przez chwilę już się zdziwiłem, że na drugim krańcu Polski była tak bardzo odmienna druga dekada czerwca, niż u mnie ;)

          4. LeszekM
            W swojej wypowiedzi mówiłem o swoim miejscu zamieszkania i tu opady były bardzo duże ale rośliny dały temu radę jakoś. Rozumiem że w twoich okolicach było gorzej pod tym względem. Gdzieś istnieje granica wytrzymałości na nadmiar opadów. Z tak dużym nadmiarem jednak rzadko mamy do czynienia.

          5. Młody,
            tak jak myślałem – owe 200 km uprawniają do orzekania diametralnie różnych ocen.
            Jeszcze odnośnie 2013 roku: nie jestem zwolennikiem wyrabiania norm w krótkich przedziałach czasowych, będąc jednocześnie sympatykiem zmienności w interwale pentadowym. Incydent związany z termicznym przedwiośniem, jaki mamy na chwilę obecną, w żaden sposób nie rzutuje na odbiór tegorocznego kwietnia (co oczywiste – poza brakiem opadów oraz okresowo nadal silnym wietrzeniem). Niemniej, gdyby przeciągnął się on na kolejne 5, 7, itd. dni – wzbudziłby zdecydowanie negatywne odczucia.

          6. Dodając: nie jestem zwolennikiem wyrabiania norm opadowych w krótkim przedziale czasowym, ani nużącego rozciągania okresu “brzydszej” aury na więcej niż pentadę, co znajduje wyraz w dalszej części poprzedniego komentarza.

    3. Miesiąc poniżej normy jest jak najbardziej wskazany po roku przerwy :) Nie może być w nieskończoność ciepło

        1. Sorry, ale jawisz się jako FANATYK ciepła i “podzwrotników” w Polsce – analogicznie jak fanatycy zimowej zimy oczekują niemalże zawsze wówczas “syberyjskich” mrozów i obfitych opadów śniegu.

          1. @Lucas wawa – a niech mu będzie. Niech nawet będzie fanem klimatu skrajnie pustynnego. Ma prawo. I tak pogoda ma to w nosie. Ja też. ;)

          2. Piszę się tutaj o potrzebie wystąpienia w naszym kraju chłodnego miesiąca co nie miałoby żadnego pozytywnego skutku dla globu a przynosi jedynie szkody po ciepłej pierwszej połowie wiosny.

          3. @FKP
            A wiesz co to znaczy implikacja, czy dedukcja?
            A przy okazji zmienność pogodowa (w tym termiczna) i zmiany klimatyczne?
            Nie ma takiej opcji, aby u nas okresowo nie robiło się chłodniej niż wynika to z norm (nawet w skali poszczególnych miesięcy) bez “wspomagania” czynnikiem nadrzędnym (globalnym) – w tym wypadku w największym stopniu związanym z AGW.

  20. w miejscach gdzie nie popada mogą w weekend pojawić się kolejne zamiecie pyłowe, już w sobotę na północy, a w niedzielę być może w całej Polsce pojawi się silniejszy wiatr.

  21. [Tą ocenę dedykuję zwłaszcza w kontekście wpisów @kmroz – jak to prognozy zmieniły się na wyraźnie opadowe i zarazem z mocno niepewnym ociepleniem w przyszłym tygodniu…]

    UM za zerowymi i śladowymi sumami opadów na jutro – poza Polską S. Przykładowo, dla Warszawy ostatnie prognozy są takie:
    http://www.meteo.pl/um/php/meteorogram_list.php?ntype=0u&fdate=2019041206&row=406&col=250&lang=pl&cname=Warszawa

    Natomiast te wykresy dość jednoznacznie za niemalże płaskimi realizacjami opadowymi do 21.04 (czyli Wielkanocy):
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
    Proszę zauważyć jak wysoko “pojechał” GFS w dzisiejszej rannej odsłonie z sumami rzędu AŻ 2-3 mm dla Warszawy w skali całej 2 dekady kwietnia (!).

    Trudno też polemizować z wyraźniejszym ociepleniem od 17.04 – średni wzrost Tavg o rząd 8 st. w skali tygodnia (wzgl. stanu obecnego) – na razie wg. różnych realizacji.

    1. Tu się zgodzę, że opady tej nocy pewnie u nas nie będą mocne, nawet pewnie nie jest w 100% pewne jak bardzo na północ zahaczą. O wiele pewniejsi mogą być już mieszkańcy okolic Łodzi czy Radomia – tam opad powyżej 1mm jest już raczej pewny, a możliwe, że dużo większy.
      Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na to, że opady prawdopodobnie będą mieszane – niezależnie od tego jaka będzie ich siła.

      Co do zapowiedzi kolejnych opadów, to pojawiły się one “teoretycznie” znikąd – jeszcze wczoraj wszyscy mówili jak to na pewno będzie tydzień bez opadów. Oczywiście to było ryzykowne stwierdzenie, bo niże górne uwielbiają się pojawiać w takich sytuacjach barycznych. Teraz jednak już widać, że strefa opadów się pojawi we wtorek i w związku z tym, że wszystkie modele ją widzą, powoli można taką opcję “przyklepywać” i raczej zastanawiać się nie CZY popada, tylko ILE popada.

      Oczywiście na koniec dodam, że wiem, że te sumy, które się pojawią, i tej nocy, i we wtorek, nie będą duże jak na łagodzenie posuchy, ale nie oznacza to, że kompletnie nieistotne i należy je całkowicie pomijać. A przede wszystkim pojawienie się w prognozach tej drugiej strefy (na wtorek 16.04) jest dowodem na to, że nie można “ogłaszać” okresu bezopadowego do 10 dni naprzód, nawet jak mamy “płaskie” wiązki. Jeszcze wczoraj niektórzy byli tu tak pewni, że pierwsza połowa Wielkiego Tygodnia sucha, a przedwczoraj pewnie nawet, że powyżej normy i sucha. Teraz już widać, że to pierwsze całkowicie odpada, a i drugie raczej odchodzi do lamusa.

      Mając na uwadze niestabilność prognoz, tym bardziej sceptycznie podchodzę do zapowiedzi na dalszą część Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza że ECMWF już w porannej odsłonie rzucił KOLEJNY niż górny na same Święta Wielkanocne.

      Niemniej mimo wszystko i ja sądzę, że aż tak chłodno jak obecnie, za tydzień już nie będzie (przynajmniej bezwzględnie, względem norm może być, bo normy rosną) – więc można powiedzieć, że Natura zrobiła nam Wielkanoc o tydzień wcześniej :-)

      1. Zauważ, że przynajmniej ja zawsze w takich sytuacjach piszę nie tyle o bezwzględnie zerowych opadach/sumach, co o bardzo słabych/małych/niewielkich. Bo tak naprawdę rozpatrując je w skali np. całego miesiąca, to sumy rzędu 0,1-3 mm (i zarazem takowe różnice) nie czynią dużej zmiany, a dopiero te 5+ mm, a wręcz 10+ mm.

        Przykładowo, różnica 30 mm vs. 35 mm dużo nie zmienia, a tym bardziej 30 mm vs. 32 mm, a tym bardziej 1 mm vs. 3 mm – a o te właśnie ostatnie różnice rzecz tyczy się chociażby w Warszawie za cały okres 20.03-20.04 (na razie).

      2. W ogóle trochę dziwne, że opady przeważnie rzędu 0,1-3 mm (przy miesięcznej normie rzędu 50 mm) traktujesz jako coś istotnego.
        Natomiast to, że w przyszłym tygodniu nawet najchłodniejsze realizacje mówią o 3-5 st. ociepleniu, a najcieplejsze o 10-15 st. ociepleniu (średnio) – puentujesz, że jeszcze nic z tego może nie “wyjść”…

        1. Jak sam zauważyłeś, nie padało od ponad dwóch tygodni w regionie (no, przynajmniej w większej skali, bo 6.04 i 9.04 pojawiły się opady w okolicy w-wy, a w zasadzie to leciały prosto na nią i się rozpadły jakieś 30 km od granicy miasta….). Jest bardzo sucho. I teraz nagle pojawia się jakikolwiek deszcz, rzędu powiedzmy tego 0.1mm-3mm. Dla mnie w obecnej sytuacji ma więc to szczególne znaczenie, że taki opad w ogóle się pojawia.
          Czy coś zmieni? Jednorazowo nie, ale jak się taka sumka będzie powtarzać co parę dni, to już zdecydowanie tak. Powstrzyma dalsze pogarszanie się sytuacji.

          Co do ocieplenia, to ono jest wciąż daleko, prawie tydzień w prognozach. Przypomnę, że jak ochłodzenie było BLIŻEJ w prognozach (już niecałe 100 godzin!), to też wątpiłeś w nie i je spłycałeś. Jeśli ocieplenie pojawi się w strefie skilla, to przyznam rację, że coś na rzeczy jest, na razie widzę tylko jak wpierw ICON, a za nim kolejne modele, odkładają ocieplenie, ICON już dzisiaj zabrał kolejny dzień “dwucyfrówkom”, czyli środę 17.04….

          Podsumujmy za to naszę dysputy
          1) kwestia pojawienia się NIEWIELKICH, ale więcej niż śladowych opadów, jest już bardzo prawdopodobna – tej nocy, oraz później we wtorek. Nie, nie są one wystarczające, ale LEPSZE to niż nic. Przy dobrych wiatrach spadnie w tych dwóch strefach więcej niż przez cały kwiecień 2009, więc TAK – MOGŁO być gorzej.
          2) kwestia ocieplenia do chociażby okolic normy jest wciąż odwlekana poza skilla i niestety wciąż nie mamy takiej pewności, aby to potwierdzić. Obecnie oceniam prawdopodobieństwo, że dni 18-20.04 będą powyżej normy na jakieś 70%. Zaznaczam, że to wciąż spora niepewność, a trwałość tego ocieplenia tym bardziej stoi pod znakiem zapytania, co można zauważyć patrząc chociażby na model ECMWF.

          1. @kmroz
            A czy nie zauważyłeś, że ostatnimi czasy znacznie częściej opady są odwoływane i/lub redukowane sumy (m.in. na C Mazowszu) niż odwrotnie?

            I kwestia druga – OK, doszło do wyraźniejszego ochłodzenia. Twoja ocena jest jednak taka, jakby to ochłodzenia (a nie ocieplenia) sprawdzały się znacznie częściej z większą “mocą” – podczas, gdy jest odwrotnie.

          2. Kmroz czasami dobrze prawi. Według wstepnych prognoz ochłodzenie miało się zamknąć w granicach trzech dni (środa-piątek), a przyszło już w poniedziałek i potrwa co najmniej 10. Ochłodzenia w polskim klimacie prawie zawsze sprawdzają się co do joty i przychodzą wcześniej, a ocieplenia są odsuwane w czasie. 2018 rok to chlubny wyjątek. A przy ujemnej fazie NAO/AO prognozy na więcej niż cztery, pięć dni nadają się praktycznue do kosza. Oby z tym najbliższym ocieplenie nie było jak w kwietniu 2017, gdzie tez bylo odsuwane do 12 maja. Bo na razie mamy kwiecien 2017 bis w wersji suchej.

          3. @Osowa
            Czy piszemy o ociepleniach/ochłodzeniach w sensie czyiś odczuć, czy przesłanek obiektywnych? Bo jeżeli tego pierwszego, to możemy dojść do absurdalnych wniosków, że w ponad 80% przypadków jest u nas zimno i zimno. A w takiej sytuacji ja nie widzę sensu przeciągania tej dyskusji.

          4. Lucas – chyba obiektywnych, bo nie powiesz, że teraz od poniedziałku jest zimno tylko przez moje subiektywne odczucia.

          5. @Osowa
            Wchodzisz w argumentację jak prezydent jeden, czy drugi zaprzeczają AGW przy silniejszych ochłodzeniach (falach mrozu, wespół z opadami śniegu)…

          6. Co do ochłodzeń, to przecież w wielu przypadkach się opóźniały i nie sprawdzały m.in. sierpień 2015, luty 2016, często w zeszłym roku czy nawet w tegorocznym lutym i marcu. Od połowy roku 2013 chłodu jest u nas bardzo mało, a z tego co pamiętam to w prognozach jakby było jego nieco więcej. Oczywiście i zdarzały się niespodzianki w drugą stronę, ale w przeciągu ostatnich 6 lat w Polsce przecież widać bardzo dużą przewagę dodatnich anomalii.

          7. Generalnie od 6 lat chłodu jest mało, ale jak już się pojawia to na dobre i w najbardziej upierdliwy sposób. I prawdopodobnie stąd ludzie pamiętają sytuacje, jak to zapowiadane ocieplenie nie przychodziło bardzo długo. Tak przecież było 2 lata temu w kwietniu i nawet kawałku maja.
            To czego najbardziej brakuje, to typowej przeplatanki pomiędzy chłodnymi i cieplejszymi okresami. Dla mnie idealnym przykładem takiej typowej przeplatanki między chłodem a ciepłem, w towarzystwie zrównoważonych opadów i dużego usłonecznienia, był sierpień 2009.

          8. @kmroz zgadza się, jedyny pozytywny okres (lekko)chłodny od 6 lat jaki pamiętam to kwiecień-czerwiec 2015 (chyba mogę tu używać okresu ref. 1991-2018, bo dla 1981-2010, to była idealna norma). 3 super miesiące, bardzo pogodne bez żadnej patologi (poza 1-8 IV). Były też pojedyncze przyjemne miesiące, ale już dłuższego okresu dla siebie nie znajdę. Właśnie w tym roku lato mogłoby być coś a’la II kwartał 2015 :)

        2. Tylko ja nie zaprzeczyłem AGW nigdzie w swoim poście. Kiedyś napisałem, że pomimo AGW, które najbardziej widoczne jest w Arktyce i krajach tropikalnych, bardzo duzy wpływ na nasz klimat ma nadal cyrkulacja.

    1. Tego nie byłbym taki pewien – to dość daleko jeszcze. Większa jest szansa na choćby dość ciepłą oraz w miarę słoneczną i suchą pogodę, ale na przykład ostatni GFS redukuje nieco skalę ocieplenia. Różne to już cuda się działy w ostatnich latach z pogodę byleby Wielkanoc nie miała dodatnich anomalii oraz żeby Boże Narodzenie nie miało ujemnych anomalii. ;)

  22. Dzisiaj najchłodniejszy dzień podczas ochłodzenia. I rzeczywiście, jest zaledwie 6 stopni. Słońce świeci, troszeczkę silnejszy wiatr wieje… ogółem tragedii nie ma, ale chciałoby się poczuć wiosnę ze słonkiem i 20 stopniami…

    1. To u mnie 6 st. jest już trzeci dzień z rzędu, Słońce nie ma głosu przy takim napływie, 1 dnia było niemal bezchmurnie, 2 niemal zachmurzenie całkowite a dzisiaj jest dość pogodnie, jedyne co daje brak zachmurzenia to mróz nad ranem…

    2. I u was I u mnie (Zielona Góra) przydalby sie raczej solidny deszcz I to wystarczy 10-15 a nie wysuszajace slonce

  23. u mnie ochłodzenie jest o tyle korzystne że przyhamowało wegetacje, nie ma takiego parowania wilgoci i brak przymrozków, jeszcze tylko niech popada to będzie lepiej.
    4 dzień z rzędu niemal bez słońca i jutro niemal na pewno kolejny.

    1. Na razie wegetacja jest u mnie jak w kwietniu 2017. Własnie zamiast tych chłodów mogłoby lepiej solidnie popadać przy temperaturze 10-15 stopni, a na razie to wszyskto wygląda jak w marcu. Całe szczęście, że widać jakiejś ocieplenie i może jakiejś deszcze, bo w przeciwnym razie nadal na majówkę byśmy mieli gołe drzewa jak dwa lata temu. Na pocieszenie można dodać, że tym razem ochłodzeniem dostała prawie cała Europa. W Paryżu ledwo 11 stopni. Na pocieszenie, bo zazwyczaj ujemne anomalie bywały w naszym regionie Europy.

      1. Faktycznie to straszne jak to dostało się nam i Europie… Tak strasznie, że ocieplenie klimatyczne zostało zupełnie “zmiecione” i teraz będzie już tylko zimno, zimno i coraz zimniej, a przy tym brzydko, brzydko i coraz bardziej brzydko – zresztą na co nasz klimat może więcej stać?

  24. Wyjątkowo paskudna pogoda. Ledwo 5 stopni, dominacja niskich chmurach i mżawka (czasem silniejsze opady deszczu), słońca jak na lekarstwo (lub wcale) – nie ma co robić dobrej miny do złej gry w tym aspekcie. Z tego co widzę na mapach satelitarnych to tylko na NE Polski jest pogodne (bezchmurnie), a w większości kraju dominują chmury.
    Na Wybrzeżu i SE Polski oraz w niektórych miejscach na południu Polski temperatura osiąga ledwo 2-4 stopnie przy dużym/całkowitym zachmurzeniu. Najchłodniej jest w Nowym Sączu i Bielsku-Białej czyli 2 stopnie. Plusem jest, że u mnie na S Mazowsza nie było przymrozków, bo były chmury. Wczoraj i dzisiaj rano deszcz padał przy ledwo 2 stopniach, gdyby się wypogodziło to na 100% byłby przymrozek.

    1. Oczywiście niech pada deszcz, ale przy wyższej temperaturze tzn. 10-15 stopni, a nie ledwo ok 5 stopniach. Z tego co widzę IMGW zaznaczyło na mapie, że nad Polską mamy do czynienia z powietrzem pochodzenia arktyczno-morskiego.

  25. Jeżeli chodzi o marzec to miesiąc był jak najbardziej w porządku, jedyny minus to usłonecznienie które było niższe niż rok temu, ale nie tak strasznie niższe.
    Marzec to był wybitnie atlantycki miesiąc, jeden z dwóch w ciągu roku kiedy akceptuję pogodę “brytyjską”.
    Było trochę Słońca, trochę deszczu i generalnie ciepło.

  26. W prognozach NAO/AO ponownie w górę. Wiem, że na średnie temperatury w kwietniu nie ma to większego wpływu. Jednak jest szansa, że przerwany zostanie wał wyżowy od strony Arktyki i zarazem odcięci zostaniemy od chłodu z tamtego kierunku.

  27. Swoją drogą mamy temperaturę jaka średnio przeważała w lutym i zarazem miała miejsce podczas ociepleń w grudniu i styczniu.
    Osobiście rozumiem tych co nie przepadają za częstymi skrajnościami pogodowymi (termicznymi, opadowymi, wietrznymi, dot. pogodności/pochmurności, itd.), ale i zarazem wolą jak ujemne anomalie rzędu -5/-1K przeważają bardziej zimą, niż jesienią i wiosną…

  28. Kolejny zimny i pochmurny dzień, ale przyznam że nie przeszkadza mi to tak mocno że wzgl. Na przyszły tydzień, właściwie poza ochlodzeniem od 9.04, obecny kwiecień jest bardzo podobny do kwietnia 2018 i za grosz nie widzę podobieństwa do kwietnia 2017, póki co, a czytałem kilka takich porównań :). Co do fusów na Wielkanoc, to póki co wydaje mi się że Święta będą ciepłe, ale bez żadnych szaleństw, chciałem też dodać że mimo iż w tym roku Wielkanoc wypada nie całą dekadę przed majówka, to nie daje gwarancji zarówno pogodnych i ciepłych Świąt pierwszych jak i drugich (zakładając, że Wielkanoc taka będzie). Przypomnę sytuację z 2011, Wielkanoc była jeszcze później, bo 24 i 25 kwietnia, a zimową majówkę jak sądzę każdy pamięta :)

    1. Teraz powróciły temperatury jakie średnio panowały w lutym. I po tym ochłodzeniu temperatury rzędu +15/+20°C (za dnia) ponownie większość z nas będzie odczuwała jako przyjemne “wiosenne” ciepło – zwłaszcza jak częściej będzie pogodnie (Słońce coraz mocniej ogrzewa) i bez dokuczliwego wiatru. Tak to już jest, że jak zima jest ciepła i/lub kończy się wcześniej to potem zaspokajanie “apetytów” termicznych wymaga ciągle średnich anomalii rzędu +5K (co najmniej do początku czerwca), albo mamy to co w tym roku teraz i “jęk rozpaczy” jak to się ochłodziło – niczym w roku 2017…

      Najlepiej jakby po 17.04 powróciło umiarkowane ciepło, a wraz z ociepleniem zaczęły się okresowe umiarkowane opady, na zmianę z okresami pogodnymi. Niestety klimat i pogoda coraz bardziej się rozregulowują i pewnie będziemy mieli regularnie już jakieś większe skrajności i/lub przeskoki z jednych w inne…

    2. @Jacob
      To chyba ty tutaj jedyny sądzisz, że tegoroczny kwiecień jest podobny do kwietnia 2018. Bardzo odważna opinia. Mam odmienne zdanie. Pod jakim względem kwiecień jak do tej pory jest podobny rzekomo do kwietnia 2018?

      1. No właśnie też mnie zaskoczyła ta opinia. Nawet w trakcie tego ocieplenia z dni 4-8.04 temperatury były niższe niż… przez większość kwietnia 2018.

      1. Głównie pod wzgl. Uslonecznienia, choć okres od 1 do 7 IV był też bardzo zbliżony termicznie. Z resztą bardziej miałem na myśli to że obecny kwiecień przypomina mi bardziej ten z 2018 niż 2017 ;)

          1. Tak szukam, szukam jakiegoś dnia powyżej normy w prognozie na 7 dni do przodu i ciemno wszędzie, głucho wszędzie… No to jak idziemy w porównania, to od dzisiaj do 16 kwietnia będziemy mieli podobne temperatury średnie jak w kwietniu 2017.

          2. Nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz, ale u mnie pogodnie ma być już od poniedziałku :), a na ile, to się jeszcze okaże ;)

          3. @jacob
            Poczekamy zobaczymy. I dekada kwietnia może i była bardzo słoneczna, ale nie wiadomo jaka będzie II połowa kwietnia. Każdy ma swoje subiektywne odczucia. Ja również jak Podlasianim uważam że jak narazie tegoroczny kwiecień jest podobny do tego z 2017 czy 2016 niż z 2018 roku

          4. @Jacob
            to w takim razie można ten kwiecień porównywać do tych pięknych, ale niezbyt ciepłych – jak 2004,2005,2010 i 2015. Biorąc pod uwagę niską sumę opadów, to szczególnie 2005 i 2015 tu pasują.

    3. Gdzie ty mieszkasz, że masz pochmurny i ten kwiecień i poprzedni? Nawet na Helu początek kwietnia był bardzo słoneczny.

  29. Dziś sporo czasu spędziłem w lesie i szczerze mówiąc jest baaardzo sucho, mam świadomość, że opady, które mają się pojawić w Warszawie w najbliższych godzinach niewiele zmienią, może choć trochę oczyszcza powietrze bo kurzy się przy nawet niewielkim wietrze. Wegetacja mocno przyjmowała, nie tylko z powodu braku opadów ale i niskich temperatur.

    1. No niestety, opady się faktycznie pojawią, co do tego już każdy model jest zgodny, ale ich siła nie będzie wielka. To znaczy, takie opady są w sam raz, ale jak się pojawiają regularnie, a nie po prawie 3 tygodniowej przerwie……….

      1. Jutro na C Mazowszu – jeżeli już – to śladowe. A we wtorek większość realizacji jednak za sumami poniżej 1 mm. I na razie na tym koniec. W skali 3-4 tygodni można powiedzieć, że to mniej niż “kropla w morzu”…

      2. Wieczorny ECMWF za nieco większymi sumami – jutro do 1 mm, a w środę (nie wtorek) nawet bliżej 5 mm. Jednak wiele modeli wcześniej już tak prognozowała i wszystko lub prawie wszystko “rozchodziło się po kościach”. Tak więc z ocenami wolę poczekać na rzeczywiste opady…

  30. No i coraz zimniejsze odsłony modeli… czyżby przymrozki do końca miesiąca i najchłodniejszy kwiecień w XXI wieku?

    1. Wieczorny ECMWF w czwartek 18.04 prognozuje +18°C.
      Opcja z przymrozkami do końca miesiąca mocno przesadzona.

      1. @lucas
        Tylko pamiętaj, ze 18 stopni w czwartek nie wyklucza wcale kolejnego ochłodzenia . A także… nie wyklucza przymrozków nawet tego samego dnia (przypomnij sobie poniedziałek z tego tygodnia…)

        1. Tak, czy inaczej widzę, że część osób ma skłonności do przesadnych ocen co do trwalszego “załamania” pogody – zarówno w sensie termicznym, jak i opadowym…
          Prognozy zaś jednoznacznie wskazują na to, że czeka nas termicznie coś między rokiem 2017 a 2018 (na razie do Wielkanocy), a opadowo w większej części kraju jak najsuchsze kwietnie.

        2. nie zdziwię się jak w wielkanoc wcale nie będzie ciepło, a jak na złość dostaniemy od 21.04 ochłodzenie ;) często tak w ostatnich latach bywało

          1. @adek
            Tylko co dają te dywagacje? Rozumiem, że wynikałoby to z większości realizacji… Ale teraz, kiedy od 17.04 widać wyraźniejsze ocieplenie, szkoda czasu na zamartwianie się tym wyimaginowanym scenariuszem…:-)

          2. @Lucas
            Dzisiaj miało byc ponoć lekkie ocieplenie, a tymczasem jest jeszcze zimniej niż wczoraj, przynajmniej odczuwalnie…

          3. @podlasianin
            Po prostu mamy chłodniejszy okres. Ale jak się on skończy, to będzie już trwała pora ciepła, w tym ciepła wersja wiosny i coraz więcej aury letniej. Cierpliwości…

  31. jesli ktoś chce wiedzieć gdzie się podziały solidne opady to warto zobaczyć wschodnie wybrzeże Grenlandii jakie są prognozy opadowe na najbliższe 10 dni.
    U nas to chyba po takich opadach byłoby zagrożenie powodziowe.

  32. Liczę bardziej na niż górny, który ma dotrzeć we wtorek, czy zahaczy o Mazowsze czas pokaże, generalnie, ucieszy mnie zmiana pogody, na bardziej wilgotną w każdym regionie, bo chyba nie ma miejsca w Polsce, które by nie potrzebowalo deszczu.

  33. Rok temu #12
    Dziś, kiedy piszę te słowa o dniu sprzed roku, czuję nostalgię. Było o 25 stopni cieplej niż 12 kwietnia 2019 ;)
    To już nie przelewki. Od poprzedniego dnia zacząłem martwić się pogodą tego miesiąca. Było absolutnie ekstremalnie, lecz nic nie wskazywało na to, że ten stan rzeczy się odmieni – chyba że na jeszcze bardziej ekstremalny. Tak stało się właśnie tego dnia. Po raz pierwszy w 2018 roku było mi gorąco. Kiedy maksymalna temperatura osiągnęła zawrotne i szokujące mnie 26,8 stopnia, co w pierwszej połowie kwietnia jest już totalnym ewenementem, szukałem cienia. Dzień upłynął mi jednak aktywnie, m.in. na obserwowaniu przyrody – zieleniących się z wolna drzew. Na większości z nich pączki były już bardzo wyraźne, tylko dęby ciągle stawały opór letniej pogodzie. Lato dominowało jednak nie tylko tu. Właściwie cała południowa Polska znalazła się na progu gorąca, po jednej lub drugiej jego stronie. Na północ od Częstochowy, 12 kwietnia był jednak kwintesencją polskiej późnej wiosny z temperaturami mniej więcej 19-22 stopnie. Temperaturom towarzyszyło pogodne, wręcz bezchmurne niebo, co wywoływało na Blogu częste pytania o opady. Niestety, w prognozach nadal wiało nudą, a anomalia przekraczała już +4K, co dawało zasadne “obawy” o nowy rekord. Tego dnia po raz pierwszy zdarzyło mi się też usłyszeć od innych ludzi, że jest wspaniała pogoda, ale koniecznie musi popadać, bo miejscami jest bardzo sucho. Wieczorem, już po zachodzie słońca, siedząc w krótkim rekawku na huśtawce w swoim ogrodzie, oddałem się bardzo ciekawej dyskusji na temat “letniości” bieżącego kwietnia i niepokoju z tym związanego. Obawiałem się że wobec tak pięknej pogody mój dyskomfort nie będzie zrozumiany, ale na szczęście znalazło się kilku takich, którzy podzielili moje zdanie :) Ostatecznie anomalia dobowa wyniosła +6,98K, a więc znów zwyżkowała. Po to, by sięgać górnych granic naszych wyobrażeń.
    cdn

    1. “No to po jednym lodowatym dniu, z temperaturą poniżej 20 stopni, wróciła u mnie normalna pogoda. Ale taki dzień, jak wczorajszy przypomina, że epoka lodowcowa jest blisko!
      W sobotę znowu może być poniżej 20 stopni w pełni dnia, przerażające.”

      To był mój komentarz sprzed niemal dokładnie roku (i kilku godzin), odpowiednio podsumowujący pewne osoby, które twierdziły, że w końcu mamy normalną kwietniową wiosnę i że oczywiście tak powinno być co roku, jakże by inaczej!
      Na szczęście nie na tym forum – tutaj większość ludzi ma na tyle rozsądku, że wie, jaki mamy klimat.

      1. Osoby te pewnie by się nawet nie zorientowały co się dzieje w skali globalnej jakby takie kwietnie jak zeszłoroczny (i maj w sumie też) stawałyby się naszą nową normą. Cieszyłyby się pewnie jak imprezowicze na “browarek” + grilla i/lub słodkości…
        Tyle tylko, że byłoby to jak z nowotworem, który by się już rozwijał, choć my czulibyśmy się jeszcze całkiem dobrze…

    2. niestety, to jak z upałem w kwietniu 2012 roku… było, minęło, potem dopiero kwiecień 2018 coś pozytywnego przyniósł… a teraz pewnie 202…?

  34. Wychodzi na to, że w niedzielę możemy mieć tak naprawdę przejściowe “ocieplenie”, a od poniedziałku na 2-3 dni znowu wrócą bardzo niskie temperatury. Najbardziej ciekawa jest środa – ECMWF i ICON dają marne 10 stopni w pełni dnia i opady deszczu, a GFS widzi już prawdziwie wiosenne ciepło tego dnia. Z doświadczenia jednak czuję, że modele ECMWF i ICON mają przewagę nad tym zza oceanu…

    1. Środa 17.04 ma być dniem przejściowym, ale już z zauważalnym trendem ocieplenia i zaniku opadów, które – podobnie jak obecne – nie pojawią się wszędzie i/lub w wielu regionach kraju będą słabe.

      Te wykresy mówią same za siebie jak przed nami (w przewadze) nadal mało opadów, a od środy/czwartku termicznie przejdziemy już powyżej progu Tavg +10°C (z obecnego nieco poniżej +5°C):
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Ba, w III dekadzie kwietnia zdecydowanie więcej realizacji za Tmax powyżej 20°C, niż Tmin poniżej 5°C. Wejdziemy więc bez większych opadów już w zaawansowaną wiosnę. Pytanie co będzie z opadami…?

      Warto przy okazji dodać, że tym razem ów wyż górny, na który tak zwracają niektórzy uwagę w kontekście pogorszenia pogody i opadów (których skalę należy poddać pod wątpliwość?) tak właściwie rozpocznie fazę zasadniczego ocieplenia. Bowiem, po jego przejściu ze E na W (!), rozpocznie się adwekcja w coraz wyraźniejszym stopniu z SE (zamiast NE).

  35. ja jeszcze czekam na opady choć są już blisko, strefa umacnia się na Opolszczyźnie, modele opóźniły opady ale widzą całkiem całkiem opady, zarówno ciągłe jak i nieco mocniejsze nawet do rana, i rozszerzyły na północ.

  36. Liczyłem się z tym, że mogą pojawić się opady mieszane, samego śniegu w Warszawie nie przewidziały żadne modele, śnieg jest drobny ale chwilami sypie gęsto.

    1. UM dawał możliwość opadów mieszanych (śniegu) także na C Mazowszu, jak tylko pokazywał coś więcej niż “ślad”. I tak się też stało. Choć – zgodnie z przypuszczeniami – sumy mizerne.
      “Kwiecień plecień” lubi się sprawdzać – nie inaczej jest w tym roku.

        1. Kwiecień, plecień co przeplata – miesiąc zimy, trzy dni lata. To jest dobre przysłowie dla naszego kwietnia (oprócz 2018). A w ocieplenie uwierzę jak zobaczę, bo już 3 razy było odkładane w czasie, zupełnie jak w 2017.

          1. Ja w roku 2017 słyszałem taką wersję – Kwiecień, plecień bo przeplata – miesiąc zimy, dwa dni lata.

          2. @Osowa
            Jeżeli jesteś osobą uważającą, że zima trwa u nas niemalże zawsze (z małymi wyjątkami) od października do kwietnia to… szkoda naszych jakichkolwiek dyskusji.
            Przynajmniej na tym portalu/blogu nie powinno być nań miejsca.

          3. Lucas. Raczej uwazam, że w tych okresach (późna wiosna, wczesna jesien) zupełnie niepotrzebne są częste incydenty zimowe. Zwłaszcza w ostatnich latach było ich aż nadto (październiki 2015,17, kwietnie 2016/17,19, maj 2011, marce 2013/2016, chociaż wiem że marzec to jeszcze przełom zimy i wiosny). Gdyby nie one, to nawet byłbym w stanie zaakceptować nawet nieco zimniejszą porę chłodną w zamian za brak incydentów zimowych w późniejszym okresie, ale mamy klimat taki jaki mamy i nic na to nie poradzimy.

          4. @Osowa
            OK. Dojdziemy do choć częściowego konsensusu, ale przy właściwym nazywaniu rzeczy po imieniu:-)
            To co Ty traktujesz tu jako zimę – ja zazwyczaj jako pseudo-zimę, aurę późnojesienną/przedwiosenną w ponurym wydaniu, zimną nijakość, czy zimną bździnę. Termin ‘zima’ zarezerwowany jest albo dla 3 najzimniejszych miesięcy w roku, albo dla aury Z PRZEWAGĄ mrozu i/lub pokrywy śnieżnej. Natomiast przez większą część takiej pory chłodniej jak ostatnia (i wielu innych po 2013 r.) mamy właśnie ni to zimę, ni to przyjemniejsze oblicze jesieni/wiosny. Ostatni sezon, kiedy mogliśmy mówić o względnie dłuższej aurze zimowej to był 2012/13. Sezon 2016/17 dał ją tylko w miesiącach zimowych i to jeszcze nie w całym kraju.

            A co do kwietnia – tak naprawdę w kontekście zachodzących zmian klimatycznych przysłowie należałoby obrócić raczej na “kwiecień plecień co przelata – trochę zimy, coraz więcej lata” niż sugerowane przez Ciebie. Nie zabraniam odnosić się do odczuć, ale jednak bez wypaczania rzeczywistości pogodowo-klimatycznej z jaką mamy do czynienia:-)

          5. Lucas – letni to był tylko w 2018. Ostatnie to niczym sie nie wyróżniały, a okresowo były wrecz chłodne lub lekko powyżej normy z częstymi incydentami zimowymi jak wspomniane 2016,17 czy teraz 19, który też jest blisko normy.

          6. @Osowa
            A czy rozumiesz to kwietniowe przysłowie? Bo mam wrażenie, że jednak nie. Tu nie chodzi o przewagę jakieś aury w skali całego miesiąca, tylko o “wachlarz” możliwych opcji pogodowych.
            Proponuję Ci bliższe przyjrzenie się TRENDOM w ostatnich rocznikach i dekadach. Przeplatania w kierunku “letnim” niewątpliwie nam przybywa, a w kierunku “zimowym” ubywa. To co Ty sugerujesz miałoby większą rację bytu, gdybyśmy mieli ochłodzenie, a nie ocieplenie klimatyczne. Ale jest inaczej niż sugerujesz i trudno temu zaprzeczać.

          7. Aurę letnią ogólnokrajowo notowano właściwie tylko w 2012 i 2018 w tym wieku.

          8. Epizod letni może się pojawić bez problemu w kwietniu, na upartego nawet w marcu czy jak w 2018 na przełomie października i listopada (20 stopni o 4 nad ranem to przecież lato jak nic, nawet w upalne dni rzadko tyle jest o takiej godzinie). Podobnie z epizodami zimowymi, w kwietniu i październiku się zdarzają co parę lat.

            Co innego z aurą takiego typu trzymającą dłużej niż przelotnie. Ostatni przypadek to IV 2013. Nawet zimno z IV 2017 było przeplatane okresami normalniejszej wiosny (na wschodzie kraju powyżej normy)

    1. Skala i trwałość ocieplenia pozostają niewiadomą, ale – wbrew temu co piszą niektórzy widzący już trwalszą zmianę w obecnej aurze – od 17.04 wyraźnie idziemy ku ciepłej odmianie wiosny (okresowo z aurą już bardziej letnią), nadal przy przewadze dni/okresów suchych.

    2. Barycznie mielibyśmy doskonały przykład blokady kontynentalnej – znamiennej dla najcieplejszych okresów z minionych kwietniów.

    3. Nie wiem co jest dziwnego w pierwszych powiewach lata na majówkę. Sytuacja z 2012 (upały do 31,5*C) była ekstremalna ale za swojego życia miałem już tak dużo letnich końcówek kwietnia i majówek, że ich nawet wszystkich nie pamiętam. Przejedziemy po ogimecie od 2000:

      2000: lato, 24-26 stopni przez wiele dni,
      2001: 26-27 stopni na sam koniec kwietnia i na majówkę (co ciekawe to był OKROPNY kwiecień, 2017 nie ma podjazdu jeśli chodzi o brzydkość pogody)
      2002: prawie że upał na 4 maja, cała majówka pogodna i ciepła
      2003: 27 stopni 30 kwietnia
      2004: 24 stopnie na 4 maja
      2005: 28 stopni na 3 maja
      2006: okropna pogoda brzydko i zimno
      2007: pogodnie i wyjątkowo zimno, zwłaszcza nocami
      2008: pochmurno i umiarkowanie ciepło (16-19 st)
      2009: lampa i letnia temperatura w III dek. kwietnia, na majówkę chłodniej ale dalej pogodnie
      2010: 25 stopni 30 kwietnia, niestety od 2 maja tragedia!!! Czaicie, że do 22 V ten miesiąc nabił u mnie 20h słońca???
      2011: ciepło w III dekadzie, wyjątkowo zła majówka (śnieg 3 maja to pamietam do teraz)
      2012: wiadomo
      2013: następna paskudna majówka ale III dek kwietnia letnia, do 26 stopni
      2014: ładna pogoda bez szału temp (do 22 stopni)
      2015: chłodno i mało słońca (14-18 st) ale III dek kwietnia była ciepła (do 24 st)
      2016: zimna III dek kwietnia, majówka bez szału (16-19 st, trochę słońca)
      2017: to chyba wiadomo, na samą majówkę ładna pogoda ale zimno
      2018: no i tu też wiadomo, przeciwieństwo aury z roku 2017, 3 maja prawie upał.

      Nie myliła mnie pamięć co do czasów późnej podstawówki i gimnazjum, że wtedy majówki wyglądały jak wakacje, chodziło się w krótkich galotach i sandałach itp. Do 2006 nie było ani jednej nieudanej majówki czy też końca kwietnia, było za to kilka letnich pod rząd. A teraz co, po 2010 jedyne “takie” majówki to 2012 i 2018, reszta albo w normie albo dramat.

      1. @alewis27 akurat te majówki 2000-2005 nie były wszystkie takie idealne, np. W 2004 tylko 1 maja było ładnie, a potem już niekoniecznie, trochę pominięte zostały też majówki 1998 i 1999, które nie były dużo chłodniejsze żale również bardzo pogodne. Moja rodzina za to bardzo dobrze pamięta zimową majówkę z 1985, mówili mi że incydenty z 2007 czy 2011 to przy tym pikuś :)

        1. Dokładnie mówiąc, to umnie jeszcze 1 maja z 2002 i 2005 i 3 maja z 2003 przyniosły nieciekawa pogodę :). Majówki gdzie były wszystkie pogodne dni były u mnie od 1998 do 2001, potem w 2007,2009,2012 i 2018. Jak dla mnie najlepsze były w 1998, 2000, 2001 i 2009 (nie wiem czemu ta była uznana za chłodną ponieważ u mnie przyniosła w tmax od 18 do 21 st.), 1999 i 2007 (poza 1 maja) też były niezle ale już chłodne, a 2012 i 2018 trochę za ciepłe jak na początek maja

        2. maj 1985 początek faktycznie zimno ale nie zimowo, nawet przymrozka u mnie nie było. 1 maja 6 stopni, 2 i 3 maja 10 stopni. Potem szybko ciepło – 7 maja 23 stopnie, 13 maja prawie upał 29 stopni. To był ciepły maj nawet jak na obecne standardy.

          1. @alewis27 prawda maj był b.cieply, zwłaszcza na tamte lata, z resztą spojrzałem na kolejne lata, to przyroda mocno wynagrodzila pamiętna majówkę, majówki 1986-1990 było o niebo lepsze od majówek 2002-05. Tylko w 1989 3 maj był słaby, ale wszystkie majówki tu były bardzo ciepłe i słoneczne, nawet w 1987 akurat na samą majówkę przyszły tmax 22-24 st., a do końca maja przewazaly tmaxy 10-15 stopni, nawet pod koniec maja zanotowano u mnie wtedy tmax 10 stopni :)

  37. Pogoda dramat, od paru dni jest zimno a teraz to już w ogóle, jest zimniej niż przez większość lutego. Ledwo zero przekroczone, opady śniegu, słońca ostatnio nie ma wcale. Od jutra lepiej, zobaczymy co z tego będzie. Czemu nie może być tak by przy ociepleniach było 20 stopni a przy ochlodzeniach 10-15. Jak się ochladza to jest zimno jak przy odwilżowej wersji zimy.

    1. “Jak się ochladza to jest zimno jak przy odwilżowej wersji zimy”

      ->>> Czyli jak podczas typowej pory chłodnej np. na Wyspach Brytyjskich (zwłaszcza w N Anglii, Szkocji i Irlandii). Przy takiej przewadze – zwłaszcza w wersji pochmurnej i wilgotnej (a tym gorzej jeszcze wietrznej) – zdecydowanie nie dla mnie…
      No, ale ten tydzień jak teraz można “przeboleć” – oby do najbliższej środy/czwartku:-)

    2. “Czemu nie może być tak by przy ociepleniach było 20 stopni a przy ochlodzeniach 10-15.”
      Bo Pan Natura bez konsultacji zdecydował ustalił, że maj jest w maju :-)

      1. W maju przy ociepleniach jest średnio 23-25 st. na początku do 26-28 st. na końcu, 20 st. to w maju norma, standard.

          1. 20 st to dosyć przeciętna temperatura jak na maj. No chyba, że taka temperatura jest stabilna i trwa przez kilkanaście dni przy słonecznej aurze, to wtedy co innego.

  38. U mnie cały czas pada drobny deszcz, mimo, że opady nie były /nie są jakieś duże, to czuć różnicę, oczyszczyscilo się powietrze z kurzu i pyłów.

  39. Przyznam szczerze że niektórych komentarze mnie przerażają, albo mają tak słaba pamięć, że jedynie zeszłoroczny kwiecień jest w jej zasięgu :). 30 stopni!? Szkoda że nie od razu 35… To niemal tyle samo co 40 stopni w lipcu, albo w drugą stronę -40 w styczniu… Mamy kilka dni ochlodzenia i brzydszej pogody, normalnie zima stulecia! Choć nie przypominam sobie żadnej zimy w której dominowały tak przerażająco niskie tmax jak 8 stopni ;) (xD). Aż się martwię o nie które osoby, co będą przeżywać jak będą przeważac tmax 20-25 stopni… Chyba trzeba będzie kurtki zimowe wyciągnąć, skoro tak was boli 8 stopni w kwietniu :D

    1. U mnie już czwarty z rzędu dzień z t.maks. nieprzekraczającą 6 st. i sporym mrozem w nocy.

      1. za to ja mam 5 niemal bez słońca, ale wcale się tym nie przejmuje, a nawet dobrze po tylu słonecznych dniach musi być odreagowanie, bo niestety nie spada 2000 mm opadów zeby w dzień w dzień świeciło słońce, inaczej Polska szybko stała by się stepem, najważniejsze że zaczęło padać, strefa od czech się umacnia. Niewykluczone że w moim rejonie spadnie najwięcej opadów która wędruje od kilku dni nad Polską.

      2. to u mnie tmin 0,6*C, na razie nie ma ujemnych bo panuje całkowite zachmurzenie od paru dni. Choć może to i lepiej, przy tmax około 5 stopni bezchmurne niebo oznacza duży spadek w nocy który teraz by szkód porobił. Poniedziałek i wtorek mają u mnie mieć pełne usłonecznienie i dość niskiego tmaxa (11-13 st), wtedy pewnie pojawi się ujemna temp nocna.

    2. zeszłoroczny kwiecień to średni tmax 21 stopni, tegoroczny do tej pory ma 14,1 stopni. Usłonecznienie jak na razie 67 godzin, wszystko w pierwszej dekadzie, bo druga jak na razie ma zero. Jest to dość wyraźna różnica. Nie oczekuję kwietnia 2018 co roku, ale kurde 4 stopnie w pełni dnia w połowie kwietnia to jest przesada. Niech te 10*C chociaż będzie, przy pochmurnym dniu jest to dość chłodny dzień ale w zamian za to relatywnie ciepły wieczór i noc. Nadmienię, że słońca nie ma u mnie w ogóle od 3 dni, za to suma opadów… dwa dni ze śladową (Tr), jeden dzień z 0,1 mm. Takie opady nie poprawiają sytuacji nic a nic.

      1. Alewis znowu trafił w sedno. Ostatnie 3 dni to jakby wyjęte z przełomu listopada, grudnia. Szaro, smutno i ponuro. Pogoda iście wisielcza z temperaturą odczuwalną w pobliżu zera. Brakuje tylko ciemności po 15 jak w grudniu.

        1. Czy naprawdę nie można zrozumieć że czasem jest ciepło a czasem zimno? Poza tym i tak tym zimnem bym się nie martwił bo dotychczas przeważały dodatnie anomalie a i tak wszystkim mało. jak się ochłodziło na trzy dni a nawet i tydzień to od razu katastrofa wielka

          1. Jakby się trafiła jakaś zima typu 2012/2013 albo lipiec 2011 to chyba by co niektórzy epokę lodowcową ogłosili.
            Naprawdę brak mi słów jak to czytam. Żyjemy w klimacie umiarkowanym!

          2. Młody – anomalia owszem, była wysoka, ale głównie przez ciepłe noce. Na dodatek tego ciepła w dzien nie było w marcu i na początku kwietniu tego czuć ze względu na mocne dmuchanie, z czym nawet zgodził się Lucas.

          3. Ciekawe czy tak samo będziesz pisać jak jeden czy drugi będzie narzekał w lipcu na trzy dni pod rząd z t. max 35°C xd Narzekanie może i nic nie zmieni ale co tu ukrywać, temperatury ledwo powyżej 0 w połowie kwietnia do przyjemnych nie należą

          4. Tak będę pisać tak samo bo czasem skrajności w obie strony się zdarzają, ponieważ żyjemy w klimacie umiarkowanym który charakteryzuje się dużą zmiennością a przynajmniej powinien

      2. Chyba trochę zaniżyłeś temperaturę. Wczoraj i przedwczoraj było 6/7 stopni. Dziś niby ma być 10, ale wątpię w to, bo jak na razie jest 5 mimo popołudnia…
        A od poniedziałku czeka nas na wiele dni ciepła i słoneczna pogoda. Znaczny wzrostu temperatury będzie jednak od czwartku. Więc jednak ten kwiecień będzie jeszcze ładny.
        W porannych fusach GFS wypluł nawet 28 stopni po 25 kwietnia.

        1. Poniedziałek i ciepła pogoda? Ciekawe gdzie. Jak narazie to modele zabraly już ciepła sobotę, więc wstrzymałbym się z chwaleniem kwietnia

          1. Moja ocena obecnego ochłodzenia byłaby inna (tzn. gorsza), gdyby nie świadomość jak szybko ociepla się na klimat. A poza tym widać w prognozach, że zmiana w kierunku “ciepłym” od 17.04 rozpocznie już na dobre przewagę “klimatów” późnowiosenno-letnich…

          2. Młody – o wiele bardziej miarodajna jest klasyfiikacja klimatów Koopena. Ona klasyfikuje nasz klimat jako kontynentalno-wilgotny, co jest blizej prawdy niż umiarkowano-przejściowo ciepły. Dwie pory roku – chłodna i ciepła dobrze o tym mówią. A co do ocieplenia. Jak napisałem, uwierzę jak zobacze. Bo już za często było odkładane w czasie. Najpier weekend, potem poniedziałek, a teraz dopiero środa/czwartek.

          3. @Osowa

            Jeśli już to jest to klasyfikacja Köppena, a w bardziej współczesnych wersjach Köppena-Geigera. Jest w Wiedniu instytucja, która dostosowuje ją do zmian klimatu. Strefy klimatyczne się niestety zmieniają i będą zmieniać dalej z rezultatem widocznym poniżej:

  40. gdzie się podziały te anomalie
    krótkie spódniczki, letnie powiewy
    gdzie te słoneczka, kwietnia sielanka
    dziś tylko u nas polska normalka

  41. Dzisiaj u mnie na S Mazowsza 4 dzień z dominacją dużego/całkowitego zachmurzenia, ale trochę cieplej, bo 11 stopni i trochę słońce przebijało się przez chmury stratocumulus. Rano u mnie padał deszcz ze śniegiem.
    Najcieplejszym regionem w sobotę jest SE Polski i krańce wschodnie z temperaturą lekko przekraczającą 10 stopni, a wczoraj był jednym z najchłodniejszych regionów obok Wybrzeża. A miejscami na południu, wybrzeżu czy centrum temperatura nie przekracza 3-5 stopni i do tego jest sporo chmur.

    1. W przeciwieństwie do początku kwietnia teraz mamy do czynienia z wilgotną odmianą powietrza arktycznego, które przynosi dużo chmur i temperatury poniżej 5 stopni, z przymrozkami w nocy pod warunkiem, że się rozpogodzi.

  42. fajnie pada od około 15:00, teraz nawet deszcz ze śniegiem, od razu inne powietrze, byłem w polu przed deszczem to kurzu co nie miara, pojechałem w czarnych butach a wróciłem w białych.

  43. ECMWF coś tak powściągliwy jest odnośnie temperatury w wielkanocną niedzielę, jakiś chłodek miałby wg niego wpaść na chwilę akurat. Chyba, że do tego czasu to zniknie i pójdzie tak jak daje GFS od dłuższego czasu.

    1. Fajnie jakby się sprawdziły fusy GFS w III dekadzie kwietnia czyli temperatury powyżej 20 stopni w całej Polsce i nawet ok 25 stopni lub miejscami więcej czyli epizod letni. To co było w okresie 3-8 kwietnia to nie był jeszcze epizod letni tylko wiosenny.

        1. Deszcz mógłby padać tak aby złagodzić posuchę przy kilkunastu stopniach, a nie ok 5 stopniach w ciągu dnia.

  44. Jestem w szoku. Prognozy nie pokazywały praktycznie nic, a pada sobie mżawka/deszcz od paru godzin, zrobiły się nawet kałuże. Na tą suszę to i tak za mało ale jednak dużo pomoże spragnionym roślinom :)

  45. ja podejrzewam, że będzie podobnie jak w 2007, jak sprawdzałem archiwalne dane (wtedy to chodziłem do szkoły podstawowej i sam od siebie nic nie pamiętam, poza faktem, że było słonecznie i sucho, ale parę razy na pole wyszedłem jako ok. 10-letni gówniarz, więc w sumie musiało być przyjemnie), że kwiecień będzie ciepły, a może nawet bardzo ciepły (i podobnie się to rozłoży- ładny, całkiem ciepły początek miesiąca, dalsze dni I połowy miesiąca brzydkie, a II połowa piękna, ze stabilnym ciepłem- możliwe wyskoki do +25 C na S, W i centrum kraju), tylko oczywiście miesiąc skończy się z większą ilością opadów na południu niż 12 l. temu, jak to zwykle więcej tam leje niż w centrum czy na północy (w centrum Krakowa na szczęście za kwiecień myślę, że będzie to praktycznie sam deszcz- jeśli był wczoraj odnotowany śnieg, to raczej w marginalnych ilościach, ja z wczorajszego dnia pamiętam głównie ulewny deszcz); ciekaw jestem, czy strona bodajże climate-data.org podaje prawdziwe dane, czy są tu jakieś uchybienia, co do statystycznych średnich temp. w ciągu roku- średnie temp. dla dużych miast wojewódzkich są podane następująco:
    Warszawa: +7.7 C
    Kraków: +8.2 C
    Łódź: +7.9 C
    Wrocław: +8.4 C
    Poznań: +8.4 C
    Gdańsk: +6.7 C
    Szczecin: +8.6 C
    Bydgoszcz: +7.9 C
    Lublin: +7.6 C
    Katowice: +8.6 C
    Białystok: +6.8 C
    Toruń: +7.9 C
    Kielce: +7 C
    Rzeszów: +7.5 C
    Olsztyn: +7.5 C
    Gorzów Wielkopolski: +9.1 C
    Opole: +8.4 C
    Zielona Góra: +8.8 C :

    prosiłbym o jakieś odniesienie, jeśli to możliwe, bo chciałbym zyskać doświadczenie w kwestii pogodowej- na jakie dane się powoływać, a na jakie nie za bardzo :(

    1. * przepraszam, chciałem napisać “może być”, nie że “będzie” podobnie jak 12 l. temu- zasugerowałem się ostatnimi prognozami modelu GFS :(

  46. Rok temu #13
    13 kwietnia prognozy lekko się “ogarnęły” i przestawiły się z hybrydy kwietnia 2000 i końcówki kwietnia 2012 na powtórkę kwietnia 2009 z temperaturami około 20 stopni. Tradycyjnie najbardziej “wywrotowym” modelem był GFS przewidujący niż azorski i ochłodzenie do – uwaga – wiosennych temperatur. Póki co, w całej Polsce trwało letnie szaleństwo. Tarnów zwariował, drugi dzień z rzędu notowano tam temperatury przekraczające 26 stopni. Biegunem ciepła pod względem średnich dobowych był… Koszalin, gdzie przy TMax 24,9 i TMin 12,7 średnia wyniosła 18,4 stopnia. Słońce świeciło tak mocno jak w poprzednich dniach, ale… do czasu. Duża część Polski 13 kwietnia rozpoczęła sezon burzowy. Rozległe komórki zaczęły rozbudowywać się już koło południa i objęły swoim zasięgiem niemal całą centralną i w dużej części wschodnią Polskę. Zagrzmiało m.in w Łodzi, Warszawie i Lublinie, a lokalnie te zjawiska miały gwałtowny przebieg, choćby w Łodzi gdzie spadło 27,5 mm deszczu. Pokazała się chmura szelfowa. Momentami niespokojnie było także u mnie. W godzinach południowych było gorąco, na tyle że w pełnym słońcu czułem się trochę zmęczony. Tego dnia odbywał się tu “marsz Długosza”, czyli tradycyjny pochód młodzieży ubranej w samodzielnie wykonane, średniowieczne stroje. Przyznam że w tej pogodzie ciężko było patrzeć, jak uczestnicy happeningu “gotują” się w takich przebraniach. Wreszcie nadeszło orzeźwienie. Około 14:00 na południowym horyzoncie pojawiły się jednak ciemne chmury, jakby na burzę. Obyło się bez grzmotów, ale kiedy znalazły się nade mną, przez chwilę popadało, zawiał silny wiatr, a temperatura spadła, by – co ciekawe – po przejściowym ochłodzeniu z 25 do 16 stopni w godzinę, o 15-tej znów wzrosnąć do progu 20 stopni. Niebo ponownie się rozpogodziło, a zieleń po opadzie stała się jakby jeszcze pełniejsza, jeszcze jaskrawsza. Czereśnia, która jeszcze 6 dni (!) temu była pozbawiona pączków, teraz była na progu kwitnienia, przebijała już biel płatków kwiatów. Kwitnąć zaczynała też magnolia, a żonkile i hiacynty szalały. Duży, stary kasztan na Rynku był już mocno zielony, liście były na etapie “wykluwania się” z pąków. Przyroda zaczęła wyprzedzać swój czas, dając tym samym pole do ciekawych obserwacji. Nic mnie w nich nie rozpraszało, bo na czekającym na nowy wątek Blogu tego dnia działo się niewiele, też dlatego że prognozy nie były zbyt “odkrywcze”. Majaczyło w nich jednak małe ochłodzenie, które choć nie pozbawi kwietnia ekstremalności, nie pozwala na razie “zaprzyjaźniać” się z nowym rekordem. Komentatorzy łącznie ze mną kontynuowali wczorajszą dyskusję na temat “słuszności” takiej aury o tej porze roku. Czy pogoda nas “posłucha”?
    cdn

  47. Nie mieli racji ci, którzy twierdzili, że żadnego ocieplenia teraz nie ma i nie będzie. Owszem, na razie trudno mówić o wyraźniejszym ociepleniu, ale jednak sobotni wieczór przynosi w wielu miejscach Polski temperaturę już o 2-4 st. wyższą niż w trzech poprzednich dniach. Jutro z kolei w wielu miejscach znacznie pogodniej i nieco powyżej 10°C za dnia. Wiem, że jak na niemalże połowę kwietnia to nic imponującego, ale jednak cieplej niż w ostatnich dniach będzie.

    Więcej przymrozków czeka nas jeszcze w noc 15/16.04 (tam, gdzie się rozpogodzi), ale to będzie ostatni taki przypadek podczas tego ochłodzenia i miejmy nadzieję, że ostatni już w ogóle w tym półroczu. Generalnie dwa najchłodniejsze dni (11-12.04) tegorocznego kwietnia mamy już za sobą.

    Wygląda też na to, że – podobnie jak i dzisiaj, także i kolejne dni nie przyniosą istotniejszych (lub żadnych) opadów w zdecydowanej części kraju. Dodajmy, że opady, o których tak dużo pisał wczoraj @kmroz, prognozowane na wtorek 16.04 (z niżu górnego) – dla sporej części kraju już wycofał lub mocno zredukował zarówno model GFS, jak i ECMWF. Także UM w swojej końcówce nie “widzi” ich m.in. w Warszawie.

    Natomiast… wszystkie modele prognozują już ocieplenie od 17.04 i na razie nie widzę podstaw do stwierdzeń jak to (w całości lub zdecydowanej przewadze) tegoroczny kwiecień miałby być zimny i brzydki…

  48. Rzeczywiście prognozy opadowe słabe, również dla mojego regionu, niemniej teraz u mnie (Zielona Góra) wreszcie pada i to elegancko, równo, nie słabo. ECMWF prognozuje u mnie 6 mm i później za jakiś tydzień kolejne ok. 10 mm – może nie będzie tak źle jak się bałem. Niemniej współczuje tym z Polski NE – tam prawie żadnego deszczu nie widać

  49. Co do deszczu. Na Podlasiu, a przynajmniej u mnie w Białymstoku nie padało chyba 2 miesiące, raz może pokropilo i to wszystko. Nie ukrywam, że cieszę się z tak suchej pogody, bo nie lubię wilgoci i deszczu. Tak wiem, sezon wegetacyjny i inne blabla, lecz uważam, ze jak w Arabii Saudyjskiej potrafią żyć bez deszczu przez 360dni to i Polacy mogą. Chciałbym klimatu półpustynnego, słonecznego, ale pomarzyć zawsze można.

    Ostatnie dni bardziej pochmurne, ale nie narzekam. Prawie codziennie coś tam świeci.

    Za kilka dni ma się ocieplić do 20C i 10C w nocy, a zatem warunki klimatyczne staną się w miarę znośne do życia. Do października. (?) Moze juz nie bedzie patologicznych zimnych temperatur ponizej 15C.Deszczu nadal nie widać, ale to może martwić co najwyżej rośliny, bo mnie wcale.

    Oby tylko było słonecznie, a będę się cieszył nawet 15C.

    1. Średnio 2 na 7 dni w tygodniu z opadem umiarkowanym, bez dłuższego “pogorszenia” pogody to naprawdę aż taki problem?
      Rozumiem jakby proporcje miały być odwrotne i przy usłonecznieniu miesięcznym poniżej 100h, ale takie przypadki są u nas coraz bardziej epizodyczne.
      Oprócz kwestii rolnictwa i jakże ważnego sektora spożywczego, czy nawet… energetycznego – czy na prawdę jest Ci obojętne jakby znikać miała nasza wszechobecna w porze ciepłej zieleń, wespół z cieszącymi oczy kolorowymi kwiatami…???

  50. u mnie przez kilkanaście godzin napadało około 10-12 mm., dodatkowo zabielone za oknem, od razu inne powietrze i bardzo gęsta mgła, szykuje się chyba kolejny pochmurny dzień.
    A prognozy opadowe na razie mizerne, kiepsko to wygląda zwłaszcza dla północnej i środkowej Polski.

        1. No to zlało w Warszawie, nie ma co:) Te 0,2 mm opadu musi Wam chyba wystarczyć już na kolejny miesiąc patrząc na płaskie wiązki opadowe ensemble.

  51. Wczorajsze opady to wydarzenie miesiąca. Przynajmniej w Polsce centralnej, bo nie padało już prawie od miesiąca a następnych opadów znów nie widać. Idzie ocieplenie. Ktoś jeszcze wierzy naiwnie w kwiecień poniżej normy termicznej?

    1. Z oceną kwietnia zrobił się rozdźwięk, tzn. jak nie ten a’la 2018 to od razu ten a’la 2017. A tymczasem mamy wiele opcji termicznie pośrednich i coś mi się wydaje, że końcowa anomalia termiczna miesiąca zakończy się w widełkach +1,5/+3K (ref. 1981-2010).
      Natomiast pod względem opadowym w sporej części Polski będzie to miesiąc wybitnie suchy, o ile w samej końcówce wyraźniej nie popada.
      Poza kilkoma dniami nie powinniśmy też narzekać na usłonecznienie – patrząc na prognozy myślę, że 200+h jest w zasięgu możliwości.

      1. Nie powiem, ale 2018 narobił apetytu i teraz każdy kwiecień, który mu nie dorówna będzie odbierany przez wielu jako chłodny.

        1. “…każdy kwiecień, który mu nie dorówna będzie odbierany przez wielu jako chłodny”

          ->>> Raczej nie aż tak ciepły. Chłody to od opcji a’la 2017 w dół…

    2. poniżej normy 1991-2018 to może i tak, bo ta norma jest dużo wyższa od wszelkich pozostałych. Od ‘komunistycznych’ o prawie 2 stopnie. Albo będzie lekko ciepły względem niej. Co jest złego w kwietniu ze średnią 10-11 stopni? Średnia 7 stopni (stare normy kwietnia) to bardzo zimno.

      1. Na razie kwiecień odczuwalnie jest zimny. Na szczęście od 15 widać, że chyba idzie do nas już trwała wiosna i ciepła druga połowa może uratować ten tragiczny na razie miesiąc i nawet popadac za tydzien i przy temperaturze +15, a nie 5.

  52. Niektórzy naprawdę oczekują w Polsce klimatu Europy południowej. Pierwsze 10 dni kwietnia z ogromną przewagą słońca i temperaturą powyżej 10 stopni lub prawie 20 plus 4 dni ochłodzenia poniżej nor y i od razu tragiczny miesiąc? Zejdź na Ziemię-termiczny kwiecień 2018 na szczęście nie zdarza się co roku

    1. Młody – 5 stopni w kwietniu to naprawdę zimno. Nie oczekuję 25. Wystarczyłoby lekko ciepło 15-18 i byłoby dobrze. Na razie jesty tragedia. Początek miesiąca może z pełną lampą, ale wietrzny, co też ma wpływ na pogodę. I nie cztery dni ochłodzenia, tylko jutro będzie juz tydzien, a ma potrwac do srody, czwartku czyli prawie poltora tygodnia.

        1. Tylko swoje robi silny wiatr, który obniza temperaturą odczuwalną. Naprawdę myślisz, że oczekiwane przeze mnie 15-18 stopni w połowie kwietnia to jakas fanaberia?

          1. Mamy kwiecień – miesiąc nadal mocno przejściowy.
            Zobaczysz jednak jak zmienisz zdanie od 17.04, o ile faktycznie nie dasz wyrazu temu, że interesują Cię tylko skrajności w kierunku “arabskim”…

          2. @FKP
            Lipiec to miesiąc letniego “szczytowania” (czasami jest to początek sierpnia). Najbardziej przejściowe zawsze będą kwiecień i październik.

      1. @Osowa
        Kwiecień nie jest beznadziejny, temperatura to nie wszystko.

        Dla narzekajacych i mających czas polecam się troszkę zahartowac i wyjść czasem na Słońce, a poczujecie roznice nawet przy 10C.

        1. U mnie fajny wiosenny dzień, od rana słonecznie i temperatura 14 stopni, o 10 stopni więcej niż wczorajsza beznadzieja. Obecnie ok. 10 ale w nocy będzie zimno, napływa sucha masa kontynentalna (punkt rosy -6*C).

        2. @Podlasie
          Sama bezchmurne pogoda z pełną lampą to również nie wszystko. To że gdzieś jest bezchmurnie i słonecznie nie oznacza “ciepła” czy “gorąca” ogólnie klimatów podzwrotników.
          Liczy się też rodzaj masy powietrza, temperatura, prędkość wiatru czy wilgotność powietrza.

    2. Temperatury powyżej 10 stopni to jest norma w kwietniu. Nikt nie oczekuje tutaj termicznego kwietnia 2018 tylko, żeby nie pojawiały się temperatury poniżej 5 stopni w ciągu dnia, duża ilość chmur i opady mieszane. Takie temperatury jak w okresie 3-8 kwietnia to zdarzają się nawet w marcu.

      1. Jak zdarzyło się 22C we Wrocławiu jakiś czas temu to.nikt jakoś na to nie narzekał, a jak raz się pojawiło 3C w Elblagu to już wielkie halo? Nie róbmy jaj. i przestanmy być hipokrytami.

        Jeżeli chcecie stałej temp w kwietniu to 12-13C jest optymalne przez cały miesiąc, a zatem raczej nieciekawe warunki, jak i sam miesiąc.

        1. Powiedzenie “kwiecień plecień co przeplata, trochę zimy trochę lata” nie musi się sprawdzać co roku. W końcu kiedyś trafi się znowu kwiecień bez incydentów zimowych jak kwiecień 2009, 2011 czy 2014.
          No chyba każdy mając do wyboru 22 stopnie albo 2 stopnie (bo tyle było w Elblągu 11 kwietnia) wybrałby ten pierwszy wariant. Jeszcze w I dekadzie kwietnia to rozumiem pojawienie się chłodów z tmax poniżej 5 stopni, opadami mieszanymi, ale mamy już II dekadę kwietnia – przypomina się sytuacja z 2017 roku kiedy bo bardzo ciepłej I dekadzie kiedy widać było dość znaczące postępy wegetacji nadszedł podobny chłód, który teraz mamy.
          Oczywiście stałej temperatury na poziomie 10-16 stopni (według normy) przez cały kwiecień nie będzie.
          Najważniejsze jest aby skończył się definitywnie okres występowania jednocyfrowych temperatur (które potrafią się ciągnąć od października do kwietnia, czasem dłużej).

      2. Osobiście akceptuję obecny chłód (nawet taki jak 11-12.04) – choć zdecydowanie bardziej “uśmiechają” mi się opcje termiczne jakie mają nastąpić od 17.04 naprzód.
        Takie przejściowe ochłodzenia nie są powodem do zbytniego narzekania – pod warunkiem, że nie poczynią istotniejszych strat i zarazem się nie przeciągają, zwłaszcza przy aurze jaka dominowała np. w grudniu 2018 r.

        Samo zaś ocieplenie z dominacją Tmax 15/25°C oraz Tmin 5/15°C w kolejnych tygodniach, przy coraz większym usłonecznieniu (i zarazem nasłonecznieniu) byłoby dla mnie czymś bardzo przyjemnym, gdyby nie fakt, że mamy spory deficyt opadów.

        Oprócz tego, że jakaś aura się nam (bardzo) podoba, jak i (bardzo) nie podoba, mamy jeszcze margines AKCEPTACJI. I ja go też mam – zwłaszcza wobec opcji jakie dla NASZEJ przyrody są bardzo pożądane, jak i nie eskalują nam jeszcze bardziej zmian klimatycznych (z AGW w tle).

        1. @Lucas Wawa
          No pewnie, że tobie jako fanowi pogodowego “urozmaicenia” nie będą przeszkadzały takiego chłody jak 11-12 kwietnia, ale jak się pojawi epizod letni (z tmax 20-25 stopni lub więcej) po opadach deszczu to nie będzie Ci to przeszkadzać, tak?

    1. No cóż – albo prawdziwie zimowa, albo prawdziwie letnia Wielkanoc… W świecie pełnym sensacji nie mamy przecież żadnych innych opcji…

    2. ale Łódź to może mieć szczęscie w Wielkanoc, aż 26 stopni , a we Wrocławiu tylko 18, ale jeszcze gorzej Lublin 14 stopni

  53. no i dzisiaj znacznie cieplej, w Opolu wczoraj około 4 stopni, a dzisiaj już ponad 15 stopni, a chmury niemal wyczyszczone jak odkurzaczem.

  54. no i zmierzamy do bardzo słonecznego kwietnia np. w Suwałkach z dzisiejszym dniem będzie już chyba ze 120 godzin plus minus

    1. Z drugiej strony wiele miejsc nie uświadczyło jeszcze w kwietniu żadnych opadów i nie zdziwi mnie to jak do konca miesiąca tych miejsc z zerowym opadem nadal bedzie mnóstwo niestety a taka sytuacja wesola nie jest.

  55. Ten atak chłodu zdecydowanie nikomu potrzebny nie był. O ile poranny przymrozek do -1,5 trwający 40 minut prawdopodobnie na sady jeszcze większego wpływu nie miał to o tyle czwartkowe -4C, z ujemną temperaturą utrzymującą się przeszło 5h prawdopodobnie uśmierciło wszystkie owoce na kwitnących już obficie czereśniach, wiśniach czy śliwach. Zeszłoroczny sezon owocowy był genialny, trudno chyba o lepszy w Polsce, za to w tym roku już teraz zapowiada się bieda i drożyzna. O tym, ze znów wszyscy obficie dogrzewają domy, emitując przy tym dodatkową porcję CO2, chyba nawet nie ma co wspominać. U nas ochłodzenia praktycznie nigdy nic dobrego nie przynoszą ;/

    1. “prawdopodobnie uśmierciło wszystkie owoce na kwitnących już obficie czereśniach”
      :D
      U mnie bez strat wśród drzew owocowych.

          1. Na południu na razie kwitnie głóg tylko, wiec może mrozić. Znaczy nie może bo mi mini-kiwi liście puściło a ono nie lubi mrozu.

          2. Chochlik po prostu chciałby się dowiedzieć, które odmiany są szczególnie narażone na przymrozki późne, a które nie.
            Poza tym, rozszerzyłbym odpowiedź, mając na uwadze odmiany współczesne – wysokoplenne, niskopienne, czy może stare odmiany.
            Na nowoczesnym sadownictwie, uzależnionym od chemii niczym Joplin czy Hendrix się nie znam, za to mogę Tobie, Chochliku – do amatorskiej uprawy na działce – polecić śliwki: lubaszkę i węgierkę zwykłą, czereśnie: hedelfińską i sercówkę, wiśnie: sokówki i szklanki, jabłonie: papierówki, antoniówki i grochówki.

          3. Jeśli chodzi o wiśnie to w odporności na przymrozki przoduje Łutówka, popularna dawniej w przydomowych sadach, bardzo późno rozwija pąki kwiatowe.

          4. Mnie chodziło przede wszystkim jak rozpoznać po kwiatach krzewów i drzew owocowych patrząc następnego dnia czy też kilka dni później czy przymrozek wymroził owoce czy coś z tego jeszcze będzie ?

  56. Ja co mogę zaobserwować na SE ,do tej pory to najbardziej anomalne to wiatr który od lutego nieprzerwanie wieje,i zapowiada się 3 ci z rzędu miesiąc z rekordowym wiatrem,druga rzecz to opady,które też są bliskie rekordom,najniższych opadów ,o ile marzec miał u mnie 33 mm to kwiecień do tej pory ma zaledwie 8 mm.Sytuację trochę ratują opady śniegu w styczniu,i nie zawyskokie temperatury,choć wiatr silnie osusza glebę.Co do usłonecznienia to wcale nie jest źle nie ma depresji jak w styczniu,czy grudniu,na temp.też nie będę narzekał mimo ostatniego chłodu,i tak ten kwiecień może być powyżej normy,choć rozumiem narzekających że jest zimno,bo wiatr obniża to co widzimy na termometrach.

  57. Dziś zapowiadał się pochmurny dzień, a tu niespodzianka :D, od świtu do zachodu słońca niemal bezchmurnie, od rana bardzo zimny wiatr, ale w południe już było przyjemnie :). Przyznam szczerze że pozytywnie zapamiętam ten miesiąc, bo dawno się nie zdarzało tyle chłodnych jak i bardzo pogodnych kwietniowych dni i jeśli druga połowa miesiąca będzie równie pogodna to będzie to jeden z moich ulubionych kwietni :). Ciekawe są prognozy na Wielkanoc wczoraj pokazywały (na I dzien Świąt) 18 stopni przy pełnej lampie, a dziś marne 11 przy pełnym zachmurzeniu, chociaż TP już ostrzega przed latem, na Święta🤣

    1. W same Święta Wielkanocne niespodziankę może sprawić niż górny “przebijający” z N na S wyż skandynawski. A w takim przypadku, zanim rozpoczęłaby się jeszcze wyraźniejsza adwekcja ciepła z SE/S – niewykluczone, że przejściowo popada i nieco się ochłodzi – ale względem już i tak cieplejszych dni 18-20.04.
      Ogólnie opady są bardzo potrzebne (zwłaszcza przed kolejnymi coraz większymi ociepleniami) – choć mogłyby pojawić się w inne niż świąteczne dni. Nie jest to jednak jeszcze przesądzone i trudno na dzisiaj o szczegóły z tym związane.

  58. Cały czas są pewne rozbieżności odnośnie aury w same święta, podczas gdy GFS jest stabilny i daje sympatyczne ciepło i słońce, tak ECMWF też stabilnie ale prognozuje pogorszenie pogody w czasie Świąt i niższe temperatury.

  59. Rok temu #14
    14 kwietnia 2018 przyniósł przerwę od super ekstremów. Choć temperatury 20 stopni w całej Polsce to nadal wysoka anomalia, to brak dni gorących i dość duża “sprawiedliwość” w sensie termicznym, złagodziły odczuwanie tego dnia i utrudniły domyślenie się anomalii, która wyniosła – bagatela – 7,26K. Piękna, słoneczna sobota sprzyjała spacerom. Po wczorajszych opadach, kontynuowanych w północnej Polsce, zieleń aż się lśniła. Nie tylko ja miałem tego dnia takie odczucia, bo wspaniałe usłonecznieni sprzyjało pozytywnemu myśleniu. I znowu mieszkańcy pasa pobrzeży mogli czuć się poszkodowani, bowiem tam po raz kolejny było najchłodniej, a także pochmurno. Wkrótce słowo “pochmurno” miało mieć niejedno imię. Obok prognoz przewidujących kolejne zwyżkowanie temperatur w okolice progu upału 21-22 kwietnia, obserwowaliśmy prognozy napływu znacznych ilości saharyjskiego pyłu, który już w poniedziałek miał się objawić w całej okazałości. Jak widać, podzwrotnikowy kwiecień trwa w najlepsze.
    cdn

  60. Wg porannych prognoz gfs wcale nie widać specjalnie wysokich temperatur do końca miesiąca. Co prawda powyżej 5 dni to fusy, ale rozwój sytuacji może być różny i tu się nie zgodzę z Lucas Wawa że od 17.04 czeka nas przewaga klimatów późnowiosennych-letnich bo w III dekadzie mogą wrócić temperatury ok 10 stopni. Poza tym jak widać jak na potencjał to ocieplenie od 17.04 też nie “powala” na kolana. 15-20 stopni ( miejscami nawet lekko poniżej tego poziomu), ale raczej bez przekroczeń do 20.04 to są temperatury umiarkowane ( lub co najwyżej lekko ciepłe) w stosunku do normy dla tego okresu. Zresztą prognozy wskazują na minimalnie niższe temperatury niż parę dni temu. Wiele wskazuję że anomalia dodatnia za II dekady kwietnia będzie naprawdę skromna a w III wszystko się może zdarzyć

    1. Czyli sądzisz, że po 17.04 mogą PRZEWŻAĆ jeszcze okresy z Tavg poniżej 10°C?
      Ja ich nie wykluczam, ale jednak będzie to już początek okresu z przewagą Tavg powyżej 10°C i to będzie zasadnicza zmiana wobec dotychczasowych przypadków, kiedy takie opcje byłby jedynie ciepłym epizodem.

      1. Jak najbardziej mogą przeważać, tym bardziej, że przecież jeszcze chyba wg normy tavg będzie poniżej 10 stopni….

        1. Niektórzy nie potrafią dostrzec tego co wynika ze statystycznego trendu corocznego wespół z ewolucją pola barycznego nad Europą + czynnikami wspomagającymi jak małe zasoby wilgoci i coraz większe usłonecznienie/nasłonecznienie.

          Czekam na jakieś dane prognostyczne potwierdzające przewagę ujemnych anomalii także w okresie po 17.04…

          1. “Czekam na jakieś dane prognostyczne…”
            Przecież sam piszesz o ochłodzeniu na Wielkanoc, jeśli ECMWF i ICON się sprawdza, to będzie ona niewiele lepsza od tej z 2017 roku i podobna termicznie do tej z 2016 roku (tyle, że to 21.04 a nie 27.03….)

            Nadal nie widzę w prognozach 5-7 dni powrotu przewagi wyraźnie dodatnich anomalii, a jeszcze nie tak dawno ogłaszano, że taki nadejdzie od środy…
            A ile dalsze dane (fusy) są warte to widzimy właśnie. Dlatego jeśli chodzi o to co będzie po świętach, to po prostu NIE WIADOMO ZUPEŁNIE co będzie. Możliwa jest zarówno opcja z przewagą średnich poniżej 10, jak i powyżej.

          2. “nadal nie widzę w prognozach 5-7 dni powrotu przewagi wyraźnie dodatnich anomalii, a jeszcze nie tak dawno ogłaszano, że taki nadejdzie od środy…”

            Od środy (a na pewno od czwartku) do kolejnego wtorku temperatury mają wynosić od 16 do 18 stopni, a to jest mimo wszystko dodatnia anomalia. Może się nawet trafi jakaś “dwudziestka” na termometrze.
            Większy “atak ciepła” być może nastąpi po 24 kwietnia, ale to są jeszcze fusy.

          3. @kmroz
            Czyżbyś zaczynał należeć do grona tych co uważają, że jak anomalie nie przekraczają +5K, to od razu są ujemne i zarazem jest chłodno, nawet w II poł kwietnia….?

          4. Należę do osób, które 15.04 nie udają, że wiedzą co będzie po 22.04. A do tego czasu przeplatać się będą ujemne anomalie z dodatnimi, tylko z nieco większa dynamiką jak dotychczas w kwietniu.

          5. @kmroz
            Widać, że nie zrozumiałeś mojego wpisu, podobnie jak i @anonim…
            Proponuję ocenić sobie realizacje z Tavg poniżej i powyżej 10°C:
            http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
            Opcje z Tavg powyżej 10°C od 17.04 zaczynając coraz wyraźniej PRZEWAŻAĆ i ja tylko to miałem na myśli – bez wchodzenia w szczegóły.

      2. Mogą i trzeba brać pod uwagę taki scenariusz bo wszystko co jest zakresie potencjału jest możliwe. Ostatnio tavg poniżej 10 stopni w III dekadzie kwietnia w przewadze mieliśmy w roku 2017. Kwestia tylko prawdopodobieństwa. Ja od dłuższego czasu przestałem patrzeć na normy tylko patrzeć na potencjał. Oczywiście III dekada może równie dobrze przynosić średnie letnie powyżej 15 stopni i kwiecień zapisze się jako bardzo ciepły. Niczego bym nie przekreślał, ale na pewno kwiecień ma w tym momencie większe szanse na zapisanie się poniżej normy niż np. marzec w tym samym czasie

        1. Jezeli miałbym porównywać ten kwiecień do poprzednich roczników to zdecydowanie przypomina mi to sytuację z 2017r lecz nie tak beznadziejną jak wówczas. Ocieplenia również im bliżej realizacji spłycane i przekładne, niby powyzej normy ale tak jakoś niezbyt…

          1. Dokładnie. Pojawiające się Z POZORU znikąd kolejne ochłodzenia tak jak na Wielkanoc, wcześniej także to obecne (15-16/17.04). Oczywiście z pozoru “znikąd” tylko, bo przy tego typu spływach niże górne kochają się pojawiać, tylko modele mają problem by je dostrzec w dłuższej skali. Przez te “krople chłodu”, wyż będzie miał problem by się na dobre przesunąć na SE na tyle, by zapewnić nam ciepłą wersję wiosny na dłużej. Widać już wyraźnie, że z tak hucznie zapowiadanych “gorących” Świąt Wielkanocnych raczej niewiele zostało.

        2. “Ja od dłuższego czasu przestałem patrzeć na normy tylko patrzeć na potencjał.”

          ->>> Widzę, że też za bardzo lawirujesz w ocenach między opcjami niezwykle ciepłymi (właściwie już letnimi), albo głębszymi ochłodzeniami (co najmniej kwiecień a’la 2017 jeżeli nie chłodniejszy). Ja tymczasem widzę, że najbardziej prawdopodobne są opcje pośrednie, bo w prognozach na najbliższych 7-10 dni przeważają dodatnie anomalie, ale niezbyt silne (przeważnie 0/+5K).

          1. To prawda tylko że jak wiemy w miarę sprawdzalne są tylko prognozy do 5 dni w wprzód a tu widać właściwie od 17 do 20 niezbyt duże anomalie dodatnie. Później wszystko jest możliwe.

    1. Nic dziwnego, wczoraj było u mnie 14-15 stopni, a to jak na połowę kwietnia jest lekko dodatnia anomalia. Zwłaszcza, że także noc była wyraźnie cieplejsza.
      Ujemna anomalia może się za to trafić dzisiaj – w nocy był mróz, a w dzień będzie najwyżej 13 stopni.

  61. dzisiaj mniej więcej mija cały miesiac od ostatnich większych opadów w części Polski, od tamtej pory w wielu miejscach spadło kilka mm. opadów przy ogromnym usłonecznieniu, wyższych temp. no i częstych wiatrach.
    Teraz czy 3 dekada kwietnia przyniesie wreszcie większe opady, coś niektóre modele na święta widzą solidniejsze opady, ale to daleko zwłaszcza prognozy opadowe.

  62. Czy mieliśmy przymrozki tej nocy + poranka w Warszawie i okolicach? Na podstawie oficjalnej stacji na Okęciu NIE, gdyż w tej lokalizacji Tmin nie spadła poniżej +1°C (o godz. 6’UTC notowano +1,5°C). Tymczasem wartość ta okazała się być myląca, bo np. w tym samym czasie na warszawskich Bielanach notowano już blisko -1°C (to też teren miejski!). Tym bardziej chłodniej mogło być na obszarach zdecydowanie mniej zabudowanych – nawet w samej Kotlinie Warszawskiej, czy w ogóle na C Mazowszu.

    A zwracam na to uwagę zwłaszcza w takich okolicznościach jak teraz, kiedy przymrozki mogą przynosić znacznie więcej strat, niż wyraźnie niższe temperatury 1+ miesiąc wcześniej. A Mazowsze to przecież także obszar mocno rozwinięty rolniczo, w tym sadowniczo.

    Kolejna noc i poranek ponownie w wielu miejscach z przymrozkami – możliwe, że jeszcze wyraźniejszymi. Na szczęście są spore szanse na to, że będzie to ostatnia taka noc w tym półroczu.

    %%%

    Pomimo stopniowego ocieplenia i c.d. przewagi okresów suchych, poniedziałkowe ranne odsłony modeli idą “tropem” ostatnich zapowiedzi ECMWF. Mam tu na myśli “nurkujący” z N na S niż górny (przebijający się przez wyż skandynawski), który przejściowo mógłby przynieść pogorszenie pogody w czasie Wielkanocy. Szkoda, że akurat wówczas, a nie kilkadziesiąt godzin przed lub po Świętach – bo ogólnie opady są potrzebne. Tym bardziej, że potem miałoby się ponownie coraz bardziej ocieplać (a nie ochładzać jak sugerują niektórzy) – wykresy różnych realizacji są co do tego w pełni zgodne (w III dekadzie kwietnia coraz więcej opcji z Tmax powyżej 20°C, a coraz mniej z Tmin poniżej 5°C).

    1. ERRATA
      Pisząc o nocno-rannych spadkach temperatury miałem na myśli oczywiście notowania z godz. 4’UTC (6’CEST).

      PS.
      Poniedziałkowy ranny ECMWF potwierdza przejściowe pogorszenie aury i ochłodzenie (ale nie tak duże jak ostatnie) akurat w czasie Wielkanocy, ale potem czekałoby nas dalsze ocieplenie – a co do czego zgodne są wszystkie modele.

      1. Poczekamy na rozwój sytuacji. Na razie jest to “fus” i oby na tym po przestało. Deszcz jest bardzo potrzebny ale może w formie ciepłej konwekcji a nie ochłodzenia związanego z niżem górnym.

      2. Niestety ten niż jest coraz słabszy w tych prognozach i wydaje mi się że nie przebije się nad Polskę z opadami

  63. No i pięknie słoneczko świeci. Rano -1*C, w dzień ma być 10-12, potem coraz cieplej i przeważać mają pogodne dni (co jest dość normalne dla pory ciepłej)

    U mnie nie ma sucho, wciąż są kałuże i rozlewiska w lasach. Przypominam, że w okresie od grudnia do marca spadło u mnie 208 mm deszczu lub śniegu, zaś w analogicznym okresie w sezonie 2017/8 było to tylko 82 mm. Obecnie mamy pierwszy suchszy okres od listopada i nie ma co dramatyzować, przynajmniej tutaj gdzie mieszkam.

    Jeśli kwiecień 2018 ze średnią 14*C i sumą opadu 13 mm po tak suchej zimie i przedwiośniu nie spowodował żadnej posuchy, to tegoroczny z średnią jakieś 4*C niższą tym bardziej tego nie zrobi.

    1. Im dalej na N tym pod względem zapasów wilgoci gorzej.
      Z tego co widzę najmniej na to narzekają osoby z S i krańców NE kraju, gdzie zima przyniosła najwięcej opadów śniegu i najdłużej zalegającą pokrywę śnieżną…

    2. Wyraźne różnice między Krakowem a Katowicami (tym razem w odwrotną stronę niż latem 2018), bo w Krakowie-Balicach jedynie 141.5 mm , a ostatni śnieg stopniał w styczniu. Trochę kałuż jest po ostatnich deszczach, ale w zasadzie już pod koniec marca to było sucho.
      Niemniej współczuję mieszkańcom północy kraju gdzie ostatnio padało słabo i są słabe perspektywy. Jednak zimą brak opadów nie jest tak zły, jeżeli na wiosnę przychodzą deszcze.

  64. Dziś bezchmurn i piękny dzień i do tego brak wiatru :). Za nic nie widzę podobieństwa do kwietnia 2017,ktory miał prawie dwukrotnie niższe uslonecznienie od kwietnia 2018,a ten ma szansę mieć jeszcze większą sumę :). Prognozy powoli wycofują się z załamania pogody a Święta, jednak dalej sugerują ochlodzenie od niedzieli i Święta mogą być chłodne, ale bardzo pogodne tj. Sporo dni w obecnym kwietniu: 1,2,9,10,14 i 15 IV. Długoterminowki widzą załamanie pogody w okolicach 25-28 IV, jednak niestety w dalszym ciągu nie widać żadnych opadów. Mam nadzieję że maj nadrobi te braki opadów, jednak nie w żaden radykalny sposób, choć niestety obawiam się że susza jeszcze trochę potrwa, a później przerwie ją patologiczne mokry okres tj. sierpień-październik 2017, coraz bardziej brakuje dłuższych okresów które przynoszą norme opadowa :(.

    1. To trzeba przyznac- tegoroczny kwiecień może mieć więcej pięknych dni jednocześnie z temperaturą poniżej normy, niż cała pora ciepła z roku ubiegłego ;) w porze cieplej 2018 jak się zdarzały istotniejsze ochłodzenia to potwornie paskudne zarazem, chociaż oczywiście było kilka chlubnych wyjątków.

      Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale największe podobieństwo obecnego kwietnia widzę do kwietnia 2005.

      1. Fakt bardzo podobny, bo był w normie i miał wysokie uslonecznienie, jedynie był mokry.
        Co do pory ciepłej z 2018 yo faktycznie malutki takich dni jedynie kilka na po początku czerwca i pod koniec sierpnia, w kwietniu i maju na próżno szukać, we wrześniu po 2 dekadach lata III dekada przypominała wrzesień z poprzedniego roku, no i koszmarny lipiec który mimo najniższej anomalii że wszystkich miesięcy pory ciepłej był dla mnie najgorszym miesiącem, mam nadzieję że w tym roku nie trafi się podobny miesiąc

        1. Rok 2018 miał tą zaletę, że nie było po marcu żadnych incydentów zimowych, praktycznie aż do drugiej połowy listopada. A tegoroczny kwiecień pomimo wysokiego usłonecznienia oceniam negatywnie, głównie ze względu na porywisty wiatr i własnie zimy incydent w ostatnim tygodniu. Co mi po sloncu, skoro i tak nie da sie skorzystac z tej pogody na swiezym powietrzu, zupełnie jak zima przy mrozach -10.

          1. @kmroz pod tym wzgl. Podobny był też październik 2018, który miał zaledwie 7 dni z opadami (2,3,22-25,28 X), a był u mnie lekko na plusie z opadami (w 2018 jako jedyny poza styczniem i grudniem), sam 23.10 miał sumę 20,5 mm, czyli ponad połowę gdyby nie załamanie pogody w III dekadzie miałby u mnie pewnie rekord uslonecznienia, bo rekordowy październik 2005 miał tylko 7,5h więcej. Z resztą podobnie było w lutym, jeśli chodzi o rekordy anomalii to też było kilka miesięcy które miały bardzo duży potencjał na rekord (czerwiec, wrzesień i listopad). Piszę o tym ponieważ 2018 miał wiele rekordów zarówno ciepła jak i uslonecznienia, to mógł mieć też dużo więcej. Oczywiście rekordy uslonecznienia mi nie przeszkadzają (myślę że mało komu przyszkadzaja xd), to jednak często wiąże to się z rekordami ciepła, zwłaszcza w porze ciepłej, więc osobiście wolałbym żeby pora ciepła była bardziej pochmurna, na korzyść pory chłodnej

        2. U mnie akurat kwiecień 2005 był bardzo suchy. Skrajnie sucho było cały czas od połowy marca- podobnie jak w tym roku. Różnica taka, ze w połowie marca było 30 cm śniegu i dopiero się kończyła mroźna zima…
          okres bez kropli deszczu wtedy u mnie to 19.03-5.04. Istotniejsze opady wtedy tylko 9-10.04, 15-16.04 i 28.04, ale i tak były dość słabe. Ciekaw jestem kiedy tak u Ciebie popadało, że aż normę przekroczył.

          1. @kmroz u mnie po 2005 nie było równie/bardziej mokrego kwietnia, wcześniej bardziej mokre były tylko kwietnie: 1954,1970,1977,1990,1999 i 2001. Widać nawet kwiecień 2017 mu nie dorównuje, choć w kwietniu 2005 wystarczyło kilka dni z konkretną sumą opadu.

          2. Ale wciąż nie wiem o które dni chodzi? Czy to coś w stylu, że jednego dnia spadło 50mm deszczu?

          3. @kmroz były to dni:
            05.04- 1,7 mm
            06.04- 1 mm
            07.04- 1,3 mm
            08.04- 22,3 mm
            09.04- 0,7 mm
            10.04- 0,1 mm

            15.04- 1 mm

            27.04- 16,2 mm
            28.04- 6,5 mm
            Suma: 50,8 mm
            Więc tak naprawdę gdyby nie 2 dni (8 i 27 IV), to ten kwiecień by był w czołówce najsuchszych, a nie najbardziej mokrych ;). Miał tylko 9 dni z opadem, ale jednak

          4. No czyli tak jak myślałem. U mnie były sporo takich miesięcy w samym 2017- zwłaszcza luty,marzec, czerwiec i listopad.

        3. Co do 2018 roku tych dni było tak mało, ze je zaraz tutaj wymienię ;)
          W okresie od 8.04 do 21.09 takie dni to:
          27.04,19.05,6.06,7.06,22.06, 12.08, 27.08,29.08. KONIEC.

  65. A wilgotność spada na łeb i szyję – teraz u mnie w Gliwicach wynosi 17/18%. Nie ma przy tym ani jednej chmurki.
    Jest szansa, że dziś będzie najsuchszy dzień w roku. Nawet w okresie letnim podczas suchych upałów jest wilgotniej z powodu konwekcji.

  66. Tegoroczną połówkę kwietnia skwituje tak: bajka. I to po białych świętach i jako tako białej zimie. (prznajmniej tu gdzie mieszkam) Jeżeli tak piękne wiosny mają się dziać co roku po mroźnej zimie to jeszcze mogę przeboleć mrozy i śniegi. Zimą tak czy siak jest zimno, ale to.inny temat. Okres tak ślicznej aury trwa w zasadzie jeszcze dłużej, niż połówka kwietnia.

    Ciekawy jestem bo jest zbyt pięknie zeby bylo prawdziwie gdzie jest haczyk i kiedy nastąpi jakaś patologia, tak znamienna dla naszego klimatu?

      1. Pewnie chodziło mu o pełną lampę, a nie o temperaturę, bo sam sie zdziwilem jego postem. Poza trzecia dekadą marca i kilkoma dniami w kwietniu wiosna jak na razie bardzo wietrzna, sucha i odczuwalnie przez mocny wiatr oraz nocne przymrozki chłodna.

      2. Hymm… Jak znajdę powód do narzekania (a takich na pewno będzie sporo w naszych realiach klimatycznych) to Wam napiszę. Na razie tegoroczny kwiecień uważam za bardzo udany. A temperatura? Nią się martwię jak jadę na jeziorko się kąpać a nie przy lampie i kilkunastu st :D

        Zresztą, miłośnicy wysokich wiosennych temperatur-poczekajta jeszcze kilka dni, a będzie mieli te swoje upragnione temperatury powyżej 15C. Tylko oby nie przy pochmurnej aurze bo wtedy zacznę baardzo narzekać i być wybrednyn.

        1. Podejrzewam że to jakiś mocno zakamuflowany sarkazm Podlasianina, ponieważ kojarzę, że jest on wybitnym miłośnikiem gorąca i pewnie jak zwykle marznie ;-)
          Dla mnie kwiecień jest ok, przyjmię z zadowoleniem każda aurę, która nie będzie zapowiedzią wyjątkowo upalnego lata (a taki był kwiecień 2018r), tegoroczny kwiecień daje mi przynajmniej nadzieję na nieco więcej dni z umiarkowaną temp. w porze letniej.
          Jedynie brak opadów martwi.

          1. Dla mnie kwiecień również jest w porządku. W weekend trochę popadało, co cieszy mimo że było wybitnie zimno. Poza tym bardzo ładny miesiąc, przynosi wiele dni w normie a nawet poniżej, które zarazem są odczuwalnie naprawdę miłe. Jak na razie nie było żadnych dni letnich i tylko jedno przekroczenie 20 stopni – może chciałoby się więcej, ale po ubiegłym roku tyle mi na razie wystarczy, na “dwudziestki” przyjdzie czas w maju :) Ogólnie wiosna, do której w tym roku zaliczyłem też luty, jest na razie bardzo dobra, tylko pierwsza połowa marca zawaliła sprawę tymi wichurami.

          2. Ja też po zeszłym roku trochę inaczej na to patrzę i doceniam pozytywy chłodniejszego okresu. Fajnie również, że nie wiąże się on z totalnie paskudną aurą, jak to było w 2017 czy 1 dekadzie 2013/2015 roku :)
            Niemniej większą radość z dni chłodnych bądź w normie i jednocześnie słonecznych, będę czerpał od maja do sierpnia/września.

    1. Niektórzy dużo tu piszą o zimnie, o dużym prawdopodobieństwie kolejnych ochłodzeń i temperatur poniżej normy, itd. Po konfrontacji z rokiem 2018 można i tak stwierdzić – tyle tylko, że będą to oceny mocno nie “pasujące” do naszej strefy klimatycznej, bo i tamten kwiecień był wybitnie ciepły…

      Ale już sumarycznie marzec i kwiecień są na razie cieplejsze w tym roku – a tym bardziej licząc anomalię bieżącą od początku roku i porównując ją z adekwatną przed rokiem. Czy więc jest tak zimno i zimno i cały czas zimno…? Inna sprawa, że w porze chłodnej, z której stopniowo wychodzimy zwyczajowo jest chłodno/zimno/mroźnie i tylko z rzadka odczuwalnie cieplej (w sensie odczuć to jest chyba w każdym roku oczywiste!).

      Ja zwrócę tu uwagę na inny aspekt. Otóż, jak łatwo i coraz wyraźniej powietrze się nagrzewa podczas pogodnych dni – nawet jak rano mamy temperatury wokół zera (miejscami przymrozki) i zarazem do dobrych kilku dni mamy cyrkulację z “zimnego” kierunku, czyli N/NE. Nawet dzisiaj za dnia jest średnio ok. 2 st. cieplej niż wynikało to z prognoz. Pojutrze (17.04), jak wiatr wykręci już bardziej na E od razu zrobi się o kolejnych kilka stopni cieplej.

      Sprzyja temu także dość mocno wysuszony grunt, wespół z coraz wyraźniejszym nasłonecznieniem. A przy tym dzień trwa już niemalże 14h, czyli jest dłuższy od nocy o blisko 4h (!) – a to niemało. Weszliśmy już w okres z coraz wyraźniejszą dominacją czynnika “słonecznego” nad radiacyjnym w porze nocnej.

      Owszem w prognozach widać jakieś tam możliwe kolejne “wahnięcia” w kierunku chłodniejszym, a także z rzadka możliwe opady (nie wiadomo nawet czy wszędzie). Nie mniej wyżej wymienione czynniki, wespół z prognozowaną ewolucją ogólnej sytuacji barycznej nad Europą, pozwalają mi śmiało stwierdzić, że niebawem wkraczamy już jednoznacznie w trwalszą porę ciepłą, z przewagą ciepłej odmiany wiosny (Tavg w przewadze powyżej +10°C), a z czasem coraz częściej aurą letnią. A do tego wcale nie potrzeba powtórki z roku 2018, wystarczą stany pośrednie między tym z czym mieliśmy do czynienia w roku 2018 oraz 2017 – termicznie, bo po względem usłonecznienia będziemy znacznie bliżsi temu co miało miejsce przed rokiem i to przy prawdopodobnie jeszcze słabszych opadach.

  67. Do Podlasie , piszesz o pięknym kwietniu, a czy na Podlasiu cokolwiek zakwitło z drzew owocowych, bo wydaje mi się że jest tam jeszcze zimny marzec. Przy takich jak tam temperaturach to pewnie kwitną przebiśniegi i krokusy.

  68. Fajnie że w końcu przyszedł względnie chłodniejszy okres, który nie oznacza automatycznie grudniowego usłonecznienia. W ostatnim czasie o takie jest coraz trudniej, jak już się robi chłodno to się to nam kojarzy z II połową kwietnia 2017, wrześniem 2017 albo październikiem 2016. Grobowa słota nadająca się tylko do wożenia dupy autem po jakichś knajpach i innych.

    Obecnie jest bardzo pogodnie, przważają pogodne lub całkiem bezchmurne dni, a miesiąc wciąż mieści się w normie (względem 1989-2018 przynajmniej). W ubiegłym roku dni względnie chłodne i pogodne można było policzyć na palcach rąk, przynajmniej w porze ciepłej (w chłodnej było ich trochę w lutym, marcu i listopadzie). Ochłodzenia przynosiły chmury po horyzont w większości przypadków.

    I prognozy też są spoko, dużo słońca i temperatura maks. przeważnie w granicach 15-18 stopni. Typowa wiosna z II połowy kwietnia. W ubiegłym roku 20.04 już było nawet 27 stopni a 3.05 ocierało się o upały. W tym roku progresja temperatur wydaje się dużo bardziej zrównoważona.

    1. Mimo wszystkie cieszy mordke, ze nawet w dobie AGW w porze cieplej potrafi być jeszcze tak rzeski i tak słoneczny zarazem okres :) chociaż jak wyżej pisałem, wolałbym w maju, a najlepiej latem. Teraz nawet niewielka anomalia na minus wciąż wiąże się z uciążliwościami

      1. Przepraszam że się wtrące ale jak definiujesz ten rześki i słoneczny okres np. W maju? Czy to temperatury 10-15°C czy wyższe, ale nie przekraczające 20°C? W lecie żeby było rześko i słonecznie to musiałoby bardzo często napływać PA lub PPmch co skutkowałoby by też chłodnymi nocami. To że teraz w kwietniu jest rześko i słonecznie nie musi oznaczać, że tak będzie też w lecie kiedy bardzo często ochłodzenia są związane z chmurami i opadami.

    2. Kwiecień pokazuje swoją przejściowość. A najlepiej to widać właśnie podczas ochłodzeń, ale w pogodniejszym wydaniu. Pod pewnymi względami czujemy jeszcze “oddech” odchodzącej pory chłodnej w postaci przymrozków, czasami jeszcze opadów stałych. Pod pewnymi względami jednak już symptomy przychodzącej pory ciepłej, np. coraz większe “nadrabianie” usłonecznieniem/nasłonecznieniem i dłuższym dniem skali ochłodzeń (zimą przy takim wyżu krążylibyśmy wokół anomalii rzędu -10K (!).

      Ale i to też pokazuje jak łatwo i szybko przejdziemy na dodatnie anomalie (i zarazem w bardziej zaawansowaną wiosnę) jak tylko ustanie adwekcja z najchłodniejszych kierunków, a do czego nie potrzeba od razu adwekcji z dalszego S – zwłaszcza przy aurze częściej pogodnej i z rzadkimi opadami (jak ostatnio).

    3. tylko niech zacznie padać nawet nocami, bo zamiast oglądać piękną zieleń i kwiatki będziemy widzieć siano, już miejscami trawa schnie zamiast się zielenic, niestety miejscami wilgotność gleby na 0-7 cm. spadła nawet do 20%, a na 7-28 cm. około 25-30% a tuż poważniejsza sytuacja, oczywiście nie wszędzie ale miejsc przybywa szybko, poniżej 40% to mozliwy deficyt wody w strefie korzeniowej.
      Nic dziwnego ze ceny warzyw pną się w górę, nie tylko przez zeszłoroczną suszę, ale też niekorzystne warunki pogodowe obecnie nie pomagają wcześnie zasianym warzywom, tak mówili dzisiaj w programie rolniczym.
      I wcale nie była w całej Polsce mokra zima po suchym roku, wystarczy popatrzec się na mapy na pogodynce za zimę ile miejsc tylko w normie lub poniżej, a i tak zdecydowana większość opadów była w grudniu i styczniu.
      Pamiętam też że możemy wpaść z pod rynny w deszcz, ale na razie świeci i świeci słońce i wieje i wieje a opadów tyle co kot napłakał.

    4. @alewis27
      “Obecnie jest bardzo pogodnie, przważają pogodne lub całkiem bezchmurne dni, a miesiąc wciąż mieści się w normie (względem 1989-2018 przynajmniej). W ubiegłym roku dni względnie chłodne i pogodne można było policzyć na palcach rąk, przynajmniej w porze ciepłej (w chłodnej było ich trochę w lutym, marcu i listopadzie). Ochłodzenia przynosiły chmury po horyzont w większości przypadków”
      Przecież w półroczu ciepłym (przede wszystkim miesiącach letnich) bardzo często ochłodzenia wiążą się z chmurami i opadami.

  69. Niestety brak opadów, poranne przymrozki, plus osuszający wiatr to nie jest dobre połączenie. W Warszawie kolejny , praktycznie bezchmurny dzień. Czekam na opady, mają dotrzeć według prognoz jutro, późnym popołudniem.

      1. Aktualizacja poszła grubo poniżej najniższych wiązek. A więc do kosza. -10 na 850 hpa pod koniec kwietnia? Dobry żart. Może i nie niemożliwe ale skrajnie mało prawdopodobne.

    1. Oj, już wystarczy, 10 nocy w tegorocznym kwietniu z przymrozkami to i tak całkiem sporo nawet jak na mój region.

      1. Ja widzę 13 stopni dla następnego wtorku w ECMWF, więc to żadne ciepło. Tegoroczne ocieplenia to są takie, że normalnie “boki zrywać”. Coraz bliżej pierwszego kwietnia od co najmniej 13 lat bez przekroczeń 20 stopni w moim regionie.

        1. A nie patrzysz czasami na ranną odsłonę ECMWF?
          Przecież już nawet 17-18.04 będziesz miał cieplej (i to na Podlasiu), więc przy takiej adwekcji spokojnie w większej części kraju będzie około i powyżej 20°C.

          PS.
          Tak jak sądziłem w lutym, jak zima skończy się wcześniej, a potem postępy wiosny będą bardziej stopniowe narzekania na “chłody” może być więcej, niż przy opcji ubiegłorocznej – pomimo, że anomalia za miesiące JFMA będzie w tym roku na 100% wyższa niż w roku ubiegłym(za adekwatny okres) i to prawdopodobnie o więcej niż średnio 1 st. (!).

          1. Wieczorna odsłona modelu ECMWF po raz pierwszy od dłuższego czasu w zasięgu 10 dniowym zapowiada powrót już dość długo zapomnianego Atlantyku :-)

            Mam nadzieję, że kolejne odsłony to potwierdzą.

          2. @kmroz
            Kwestia jeszcze co rozumieć pod terminem “powrotu Atlantyku” (?). Bo jeżeli samą aktywność niżową u W wybrzeży Europy to tak, ale jeżeli W cyrkulację strefową – to przynajmniej w tej odsłonie na naszych długościach Europy jeszcze nie.

          3. Jeśli chodzi o “aktywność” to ona z tego co widzę już powraca. Chodziło mi oczywiście o cyrkulację strefową

  70. Jak patrząc na prognozy… to one tyłka nie urywają… od środy do soboty rzeczywiście słonecznie i ciepło (ale to nie jest coś nadzwyczajnego chyba w drugiej połowie kwietnia) bo po 17 stopni, a od niedzieli wielkanocnej zaczyna się psuć… i to pytanie w którą stronę to powędruje. Bo 14 stopni w niedzielę to o 2 stopnie cieplej niż było dzisiaj. A dzisiaj wcale ciepło nie było… tyle że słońce grzało, ale jak wiatr zawieje to nie jest przyjemnie. Rok temu u mnie kwitły śliwy, a w tym roku nawet nie widać żeby coś miało zakwitnąć.. może przez przymrozki będzie powtórka sytuacji z 2017 kiedy praktycznie śliwy nie zakwitły, bo pomarzły.

    1. @adek
      Dziwią mnie właśnie postawy tych, którzy jak nie widzą jakiegoś nadzwyczajnego ciepła w prognozach (a’la rok 2018, ale dopiero od kwietnia!, czy rok 2012 w III dekadzie miesiąca), to od razu szukają pretekstu do narzekania na zimno.

      Zgadza się, mieliśmy +/- tydzień z przewagą ujemnych anomalii, ale przecież to pierwszy taki przypadek i od stycznia b.r. (!) i to jeszcze słabszy od niego. I na tym koniec, bo od 17.04 będziemy mieli anomalie przeważnie 0/+5K, a po Wielkanocy możliwe, że przejściowo ponownie wyższe (to się okaże, ale nie brak takich prognoz).

      Ba, mamy rekompensatę tych chłodów poprzez nierzadko małe zachmurzenie. I tak ma być także w kolejnych dniach.

      A co do kwitnienia – większość naszych drzew owocowych kwitnie przecież w II połowie kwietnia, a miejscami/niektóre nawet na początku maja (zwłaszcza na NE) – więc, czy mamy aż takie podstawy do narzekania?

      Wypadałoby “zejść na Ziemię” po roku 2018, mając zresztą na względzie, że za adekwatny okres rok obecny i tak jest średnio o ponad 1 st. cieplejszy niż ubiegły.
      Zresztą nie jesteśmy “skazani” na kwietnie tylko jak w roku 2018, albo od razu jak w roku 2017. Przecież już widać, że w tym roku jest jeszcze inaczej…

      1. W moich stronach w lasach rosną wpółdzikie czereśnie (mieszańce odmiany dzikiej/typowej z uprawnymi odmianami wczesnymi/średnimi/późnymi) charakteryzujące się bardzo zmiennym terminem zakwitania, w tym roku jedne drzewa zaczęły kwitnąć na początku kwietnia i są obecnie w pełni kwitnienia, inne zaczynają teraz, jeszcze innym pękają dopiero pąki.

        1. Całe szczęście, że druga połowa kwietnia zapowiada się cieplo, bo może uratować ten miesiąc. Obecnie w kwietniu podobał mi sie jedynie okres 4-7 kwietnia, a poza tym szkoda gadać. Poza tym albo silne wiatry albo temperatura 5 stopni. Pewnie większość tutaj bedzie mile wspominac pierwsza polowe ze wzgledu na pelna lampe.

          1. W zeszłym roku też było dużo silnych wiatrów. Codziennie wiało u mnie po 10 ms, w porywach do 15-17. Wiatr z południa. Temu np 9 kwietnia było u mnie 25 stopni. Halny mocno pomagał.

  71. Ciekawa prognoza na jutro. W większości kraju będzie bezchmurnie(pogodnie) i słońce oraz 13-15°C, a na ścianie wschodniej po nocnych przymrozkach w ciągu dnia zachmurzenie wzrośnie do dużego/całkowitego i ma padać deszcz przy temperaturze ok 10°C lub niższej.

  72. Ecmwf ciągle widzi brak opadów lub odsuwa je w czasie. Na ensembles wykres opadów płaski do 25 kwietnia. I to brak opadów niezależnie czy widzi wyż czy nie. Czarno widzę ten rok

  73. na razie to idzie ocieplenie czyli też wyższe parowanie, ciekawe czy Suwalszczyzna czasami nie będzie dziś najcieplejsza z całej Polski po przejściu frontu, choć tam to jeśli coś popada to tyle co kot napłakał, sytuacja szybko się niestety zmieniła północny-wschód miał nieco większe opady równo 3 tygodnie temu.

  74. Narazie bazując na najbliższych prognozach można stwierdzić że kwiecień podąża w kierunku umiarkowanie ciepłego miesiąca. Spoglądając na dzisiejsze fusy na koniec miesiąca widać bardzo dużą niepewność jak finalnie termicznie skończy się miesiąc zważywszy że anomalia dodatnia za II dekady będzie raczej skromna. Ja subiektywnie określił ten kwiecień póki jako miesiąc który jawi mi się jako umiarkowany termicznie bez wielkich odchyleń termicznych. U mnie nie było do tej pory ani temperatur letnich powyżej 20 stopni ani przedwiosennych poniżej 5 stopni w dzień ( mam na myśli temperatury maksymalne, ale i przymrozki były niewielkie -1/-2 stopnie)-zaznaczam że ocena przedwiosennej pogody jest subiektywna ( bo u mnie temperatury 2-5 stopni w dzień w bez większych przymrozków nocą podczas wiosny to temperatury przedwiosenne). Jeśli weźmiemy pod uwagę cały kraj to pomimo że kwiecień jest na niewielkim plusie pogoda była bliższa zimie niż lecie. Nigdzie temperatura nie zbliżyła się do 25 stopni do tej pory a przekroczenia 20 były bardzo delikatne i bardzo lokalne, z drugiej strony miejscami miejscami w dzień było 2-3 stopnie maksymalnie z opadami śniegu, śniegu z deszczem i przymrozkami w nocy ok -5 stopni na nieco większym obszarze. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem patrząc na prognozy można stwierdzić że kwiecień 2019 będzie pomiędzy chłodnym a ciepłym, natomiast wg mnie zmieści się w przedziale między lekko chłodnym a lekko ciepłym

    1. “jeśli weźmiemy pod uwagę cały kraj to pomimo że kwiecień jest na niewielkim plusie pogoda była bliższa zimie niż lecie”- tu oczywiście miałem na myśli najzimniejsze dni i najcieplejsze dni kwietnia do tej pory a nie kwiecień jako taki

    2. @anonim
      Proporcje ku częstszej ‘letniości’ (niż ‘zimowości’) zmienią się zapewne w II połowie miesiąca. I jest właśnie najbardziej typowe – a nie przypadki jak z obu poprzednich roczników.
      W mojej ocenie tegoroczny kwiecień przyniesie więcej typowych wahań – jednak ze średnią anomalią docelowo wokół +1,5/+2K względem normy 1981-2010.

      Osobiście najbardziej zapamiętam go jednak (prawdopodobnie) z uwagi na bardzo rzadkie opady i niskie sumy opadowe, wespół z dość dużym usłonecznieniem (na razie na pewno w I i II dekadzie).

  75. U mnie na razie przekroczeń 20 stopni jeszcze nie było. W 2018 do 16 kwietnia było ich aż 8(stacja w Kole). Z kolei “zimowy epizod” z początku kwietnia był i tak cieplejszy niż to ochłodzenie, które nas ostatnio napotkało.
    Szkoda, że chociaż z tym ochłodzeniem nie popadało(poza mżawką 13.04). Zamiast tego były przymrozki, które nikomu nie są potrzebne w kwietniu.

    1. Jeśli ktoś ogłasza okropny i chłodny okres, porównując obecny stan przyrody i pogody z tym w trakcie rekordowo ciepłego miesiąca, który pobił dwustuletni rekord, to albo ma baardzo krótką pamięć albo coś z głową. Co ja czytam “w zeszłym roku już kwitły drzewa a w tym… “, “w zeszłym roku już trawa taka zielona, a w tym…” Może zaczniecie się licytować kto ile dni bez bluzy chodził?

      1. Brawo, Kolego, brawo! Nie dajmy spauperyzować treści tego bloga! Akurat AdamP raczej nie powinien być adresatem Twojego protest-post, ale są tu takie gagatki, którym należałoby co dzień przypominać o sensie (a raczej jego braku) dokonywania tego typu porównań.

  76. ciekawe czy po wyżu skandynawskim nie pojawi się wyż wschodni-europejski plus aktywny atlantyk to by mogło zarzucić do nas letnią pogodę może nawet 25-27 stopni, ale czy z solidnymi opadami?

    1. “ciekawe czy po wyżu skandynawskim nie pojawi się wyż wschodni-europejski plus aktywny Atlantyk”

      ->>> Ku temu zmierza już większość prognoz w okresie tuż po Wielkanocy.

        1. 27 st w kwietniu to najlepsza opcja? Dla kogo? Dla tych chyba którzy chcą od maja non stop 30+. Ale zapewniam, że nie wszyscy w naszym kraju marzą o takiej pogodzie. I lampie non stop przez ponad pół roku.

  77. Dobiegła końca pierwsza połowa kwietnia. Jej anomalia to +0.53K, ale w praktyce był to podział na silne ciepło i silne zimno. Jest tez spora różnica miedzy NE, gdzie anomalia jest lekko ujemna, a SW gdzie sięga niemal +1.5K.

    W moim regionie termicznie na pewno szału nie było, odchylenie około +0.3K, ale usłonecznienie… niesamowite. Był tylko jeden brzydszy dzień, 13.04 i trzy umiarkowane – 7.04,11.04,12.04. Reszta to w zasadzie pełna lampa, niekiedy przysłaniana cirrusami, bądź ograniczona przez cumulusy.
    Do tego był to okres skrajnie suchy i bardzo wietrzny.

  78. Dzisiaj ostatni zimny poranek i zarazem 6. dzień z więcej niż symbolicznie ujemną anomalią podczas tego ochłodzenia. Osobiście też mam nadzieję, że do listopada nie zaznamy żadnych akcentów zimowych (w tym ujemnych Tmin również).

    Co “rzuca” mi się w oczy w prognozach? Ano to, że “pogorszenia” pogody nadal mają być przejściowe i przeważnie z niezbyt dużymi opadami (nierzadko słabymi lub zerowymi). Tak będzie w sporej części kraju w najbliższych 24h. A i z opadami w czasie Wielkanocy sprawa stoi pod znakiem ‘?’ (mowa o tym kolejnym przejściowym pogorszeniu aury).

    A temperatura? Od jutra umiarkowanie ciepło, a po Wielkanocy możliwie, że bardzo ciepło lub nawet gorąco – a co coraz częściej prognozują zarówno GFS, jak i ECMWF.
    Nie wchodząc w szczegóły trend termiczny zaczyna przypominać ten z roku 2000, albo 2012 – choć w tym przypadku więcej mieliśmy po drodze stref opadowych.

    1. Skąd takie przypuszczenia? Trzecia dekada kwietnia to wciąż odległa przyszłość i ogłaszanie trendów z 2000 czy 2012 kiedy było u mnie prawie 30 stopni to jakieś nieporozumienie. Przez najbliższy tydzień nie będzie u mnie nawet 20 stopni a co dopiero jakieś gorąco.

      1. Na razie koncentruję się na trendzie mniej więcej do 23-25.04 – bez oceny skali i trwałości późniejszego ocieplenia. Trudno jednak zaprzeczyć, że na ociepleniu do 20.04 się skończy i cieplej w III dekadzie miesiąca już później nie będzie.

        Zauważmy przy tym, że np. w roku 2012 w końcówce miesiąca było owszem wokół 30°C (ja aż tak daleko jeszcze nie wybiegam), ale i za to w I połowie miesiąca (zarówno w 2000 r., jak i 2012 r.) przymrozki też były silniejsze niż w tym roku.

        Mi chodzi więc tylko o trendy ogólne, a nie bardziej detaliczne analizy porównawcze.

        1. O kolega Lucas tez jak ja nie lubi incydentów zimowych w zgoła nieprzyzwoitych porach roku jak ja, czyli pozna wiosna, wczesna jesien. Kto by sie spodziewał? Jak nie lubisz, to pewnie zauważyłes, ze w ostatnich latach takich bylo sporo (poza 2018 i 2014).

          1. Przynajmniej w tym wpisie (i nie tylko zresztą w tym) nie miałem na myśli swoich preferencji.

        2. No nie. Tylko nie upały pod koniec kwietnia :( Przecież to jakiś koszmar! Po co komu w naszym klimacie 30st w kwietniu………Makabra :( z kurtek zimowych od razu w stroje kąpielowe. Super, nie ma co……..

          1. No i się zaczęło Dorka wraca do formy i od teraz na pełnym etacie na stanowisku Starszy Lamentujący przynajmniej do Września. Życzę miłego zrzędzenia…

          2. Dorka, na razie to są tylko nasze dywagacje. Nikt z nas nie ma żadnych podstaw do tego, by twierdzić że będzie powtórka. Jak ostatnio ktoś mądrze zauważył, mamy skłonności (ja też) do przeskakiwania myślami ze skrajności w skrajność, ale to o niczym nie świadczy. Wczoraj mieliśmy prognozy o mrozach takich jak w maju 2007, dzisiaj wspominamy majówkę 2012 – takie uroki tego Bloga :)

          3. Roberto, musisz od razu się tak denerwować? Ja też uważam że pora na temperatury 27 stopni będzie w czerwcu. Może majówka 2012 mi się podobała, może nawet bardzo, bo miałem wtedy trochę inny gust pogodowy. Ale to nie jest nic potrzebnego i Dorka ma prawo do tego by tak sądzić. Ty będziesz pewnie zrzędził przy ochłodzeniach w lecie ;)

          4. Dni gorące (a tym bardziej upalne) – przynajmniej na większą skalę, już w III dekadzie kwietnia – nie są jeszcze przesądzone. I przynajmniej ja aż tak letnich opcji jeszcze nie “przyklepuję” (to się dopiero okaże).

            Nie mniej powiązania przyczynowo-skutkowe z opcjami takimi jak: coraz większe usłonecznienie (i zarazem większe od normy), coraz większe nasłonecznienie, proporcje dnia do nocy 7:5 i stale rosnące, nadal mało opadów, małe zapasy wilgoci, trend AGW, a przy tym wyże coraz częściej na NE/E/SE od Polski + niże bardziej na SW/W/NW (z wyjątkiem tego przejściowego górnego w Wielkanoc), NAO/AO ponownie coraz bliżej stanów neutralnych i lekko dodatnich (zamiast ujemnych) – przemawiają raczej za tym, że w kwietniu na ociepleniu skali jak do 20.04 się nie skończy. Potwierdzają to zresztą statystyki dla wielu realizacji różnych modeli.

          5. Na podstawie zeszłorocznych doświadczeń , stwierdziłem fakt.
            I nie że jestem nie czuły na ludzkie dramaty…,
            nie tak łatwo mnie zdenerwować , a Dorka nadaje folkloru temu blogowi poniekąd jak kiedyś płaczki przy celebracji pochówku

          6. @Roberto, to, że większość osób na tym blogu jest miłośnikami upałów, wcale nie oznacza, że jest to reprezentatywne dla całego naszego społeczeństwa. Nie znam aż tak wielu zwolenników powtórki tego co było w zeszłym roku ! (oprócz kilku osobników z tego bloga).
            Nie wiem, czy taka powtórka nam się szykuje, ale ta ciągła pełna lampa, brak opadów, prognozy ocieplenia nie napawają mnie w tej kwestii optymizmem. Niekończące się upały może są i fajne w Hiszpanii kiedy się leży nad morzem, ale nie koniecznie w PL.
            Choć ja miłośników gorąca z pewnością nie przekonam. I nie mam żadnego wpływu na to, ze nasz klimat się ocieplił i zapewne dalej będzie się ocieplał……………Niestety!!

          7. Gdzie ty dziewczyno widzisz upaly w kwietniu? Chyba jak ogrzewanie w domu sobie włączysz. Ten miesiąc poki co jest moim zdaniem w normie.

          8. @Dorka
            Gdzie wy czytałaś te informacje o rzekomych upałach pod koniec kwietnia? Z Twojej Pogody czy dyskusji na tym blogu?
            Upału (30°C i więcej) nie będzie ale jest duża szansa że temperatura dobije do 25°C w III dekadzie kwietnia – to się zdarza co roku i nie jest to nic nienormalnego aby panikować bo w końcu kwiecień plecień…

          9. @PiotrNS
            30 st. pod koniec kwietnia jest potrzebne a czemu? Bo tak! :D

    2. Skoro jesteśmy przy temacie, to czy ktoś pamięta kiedy w 2012 roku pojawiły się pierwsze prognozy zapowiadające tak ekstremalny koniec kwietnia? (w sensie około którego dnia).

      1. Z tego co wiem ŻADNA prognoza wtedy nie prognozowała temperatur rzędu 30-32 stopni – bo właśnie takie rekordowe wartości mieliśmy pod koniec kwietnia 2012r. Z tego co wiem, nawet dzień przed rekordem prognozy podawały najwyżej 27-28 stopni

  79. Przecież mamy beznadziejny klimat, więc rozumiem tych narzekajacych na zimno, ale narzekać na ciepło? Czy nawet na upaly? To tego nigdy nie pojmę. @Dorka kompletnie nie podzielam Twojego czarnowidztwa.

    Osobiście wyznaje zasadę że “im cieplej, tym lepiej”, aczkolwiek jak już pewnie zauważyliście, od marca do listopada zazwyczaj akceptuje każda temperaturę “przy pełnej lampie”. Druga sprawa, że takich dni czysto słonecznych pozbawionych kompletnie chmur jest żałośnie mało w naszym zimnym klimacie i to dla mnie stanowi naprawdę poważny problem polskiego zimnego klimatu, a nie sama temperatura. (oprócz miesięcy patologii zimowej, gdzie Słońca to w ogóle nie ma, a służy ono jedynie-jak jest- jako ozdoba i lampka, jak w sypialni, tylko że na powietrzu) :D

    1. Całe szczęście że waszych ulubionych lampowych dni w polskim klimacie nie ma zbyt wiele, niczego tak nie trwaię jak pogodowej monotonii a przy lampie odczuwa się ją najbardziej. Niestety kiedy już się trafią takie dni, to potrafią trwać dość długo, czego przykład mamy w ostatnich tygodniach. Na szczęście prędzej czy później się kończą także będziesz musiał się męczyć z tym “beznadziejnym” polskim klimatem.

  80. Witam Wszystkich szczególnie Dorkę i mam nadzieję że pozostanie aktywna do końca października – czego sobie i innym lubiącym ciepły klimat życzę.

    1. @tutejszy, czym innym jest ciepło, a zupełnie czym innym 30st już w kwietniu……….ale co tam, niech będzie 30st w kwietniu i 40 st w maju :) proszę bardzo , dla wszystkich miłośników gorąca w naszym kraju. Niech tu będzie półpustynia , a temp nigdy niech nie spadnie poniżej 30st w cieniu:)))

      Proszę bardzo. Ja sobie dam radę i przeżyje, sadzę, że dużo lepiej niż w roku ubiegłym. A faktycznie pisanie o tym, ze się nie tęskni do upału już w kwietniu- na tym akurat blogu jest bez sensu.
      upały nie kończcie się nigdy ! :)

      1. “Proszę bardzo. Ja sobie dam radę i przeżyje, sadzę, że dużo lepiej niż w roku ubiegłym” i tego się trzymaj, przepraszam jeśli moje słowa wcześniej odebrałaś jako chamskie nie to było moim celem , a jedynie konkluzja którą właśnie
        przed chwilą napisałaś. Trochę pozytywnego myślenia a co do zmian klimatu ani Ty ani ja nie mamy na nie wpływu. Możemy tylko liczyć że będzie ok

        1. Problemem polskiego klimatu latem nie jest upał, ale duza wilgotność. Pewnie to Dorce przeszkadza. Gdybys była w Hiszpanii jak ja, to bys wiedziała, ze tam nawet jak jest 40 to przy wilgotności 20%, wiec bardzo przyjemnie, jak u nas w 2018. a wieczorami i nocami jest nawet chłodno. Jednak w Polsce zazwyczaj zaraz jak pojawia się upał, to przy duzej wilgotności rzedu 80-90%.

          1. @Osowa, nie, ja nie chciałabym mieszkać w Hiszpanii, ani żadnym innym ciepłym kraju. To nigdy nie było moim marzeniem, choć urlopy spędzam w takich krajach. Jednak urlop to jest chwila, a czym innym życie w takim klimacie. Nie tęsknię do tego.
            Odrębnym tematem jest to, że wszelka infrastruktura itp. w krajach typu hiszpania jest doskonale przygotowana to funkcjonowania w czasie upałów. A w Polsce nie.
            Akceptuję temp. max do 25 – 26 st (w pełni lata) i to absolutnie wystarczyłoby mi do szczęścia.

          2. @osowa, a zwróciłeś uwagę, że w Hiszpanii, czy Włoszech kobiety się starzeją dużo szybciej i brzydziej niż w Polsce? To wcale nie zasługa żadnych genów, tylko niemiłosiernego słońca ;-)

          3. Prawda, w tych krajach wszystko jest już od dawna przystosowane do takich temperatur, zupełnie odwrotnie jak u nas. Dla mnie wilgotność powietrza jest ważna przy 26-28/29 stopniach, które w pełni lata potrafią być przyjemne jeśli jest sucho i słonecznie, lecz przy “Indochinach” jak w lipcu 2018 nawet one są nieznośne.
            Co do temperatur od 32 stopni wzwyż, to dla mnie jest to koszmar (ek) niezależnie od wilgotności. Nawet na wczasach nie lubię jak jest cieplej, dlatego lubię Bałtyk, a za granicą wyspy, np. Sardynię gdzie byłem w czerwcu. W Egipcie/Tunezji nigdy nie byłem i w lecie na pewno nie zamierzam być.

          4. “Odrębnym tematem jest to, że wszelka infrastruktura itp. w krajach typu hiszpania jest doskonale przygotowana to funkcjonowania w czasie upałów”

            Słabe “pocieszanie sie”, że jednak nasz nie jest taki “do bani”. Jest tak, bo Hiszpania to ciepły, a Polska zimny kraj.

            Zasmuce Cię- Hiszpan może poczuć chłód nawet podczas letnich nocy. Jak w dzień smaży i jest 35C to potem w nocy 15. A 15C przy bezchmurnym niebie, wilgotności sięgającej 20% to dość zimna temperatura.

          5. @Osowa
            “Jednak w Polsce zazwyczaj zaraz jak pojawia się upał, to przy duzej wilgotności rzedu 80-90%.”
            Tak jest w Waszyngtonie czy w Indochinach, nie w Polsce. Gdyby tak było w Polsce jak piszesz, to z powodu upału by umierało/chorowało bardzo dużo osób.

          6. @dorka
            W Hiszpanii i Portugalii kobiety żyją dłużej niż w Polsce.

          7. W Hiszpanii i Portugalii kobiety żyją dłużej niż w Polsce.

            Badania zależności śmiertelności od temperatury pokazują, ze na południu Europy tolerancja termiczna jest o jakieś 5 stopni wyższa niż na północy (np. u nas). Ale pewnie do upałów trzeba się przyzwyczajać od dziecka.

            Poza tym są inne czynniki jak na przykład inna dieta. Ta śródziemnomorska jest podobno najzdrowsza.

      2. Przecież tamto 30 st z 2012 to był tylko epizod. Kilka dni i było po upałach . Potem sie ochlodzilo i reszta maja oraz czerwiec na pewno nie przypominaly 2018. Później upały wróciły w lipcu w wersji parno burzowej. Także z pewnością nie każdy upał musi trwać od razu w nieskończoność .

  81. @Podlasie – “Przecież mamy beznadziejny klimat, więc rozumiem tych narzekających na zimno, ale narzekać na ciepło?” – to mocne i skrajne stanowisko. Nie podzielam go absolutnie, co więcej, bardzo lubię nasz klimat i zmienność pór roku.

    Nie lubię natomiast coraz bardziej nieumiarkowanego przebiegu pogody. Masz konserwatywny punkt widzenia, gdybyś do nas mówił a nie pisał, ruszałbyś pewnie głową z góry na dół, stwierdzając, że taka jest prawda i innej prawdy nie ma. ;-)

    Ja z kolei nie rozumiem, jak można nie docenić zmienności pór roku, piękna jesieni, szarości i nostalgii zimy, po której przychodzi wybuch nowego życia. Ja nie wiem, skąd taka tendencja na posługiwanie się ponurym patosem do naszego klimatu. To chyba jeszcze jakieś zaleciałości z indoktrynacji lat minionych, że u nas jest wszystko be, a tam, gdzieś jest lepiej. Wręcz poniżamy nasz klimat.

    Konkludując – masz swoje stanowisko i je szanuję, ale kompletnie się z Tobą nie zgadzam.

    1. Każdy narzeka na coś co mu nie odpowiada. Mi tam nie przeszkadza ani siarczysty mróz ani egipski upał, za to bardzo mi przeszkadza szara smęta, zwłaszcza jak się długo ciągnie (do tego największa tendencja jest od listopada do lutego, poza tymi miesiącami ciemne okresy rzadko są dłuższe niż parę dni)

      Innym szaruga nie przeszkadza, za to wadzi im mróz albo wiatr. Każdy lubi co innego.

  82. Do wszystkich tu piszących, bez względu na preferencje…
    Miejmy na względzie, że zwłaszcza przy osłabieniu/zaburzeniu/blokadzie W cyrkulacji strefowej, zwłaszcza jak mało/rzadko pada, a usłonecznienie jest ponad normę – w miesiącach takich jak kwiecień (czy w mniejszym stopniu październik) nawet w skali 1-2 tygodnia (a co dopiero 2+ tyg.) możemy mieć wahania temperatury między przymrozkami (ekstremalnie z Tavg nieco ujemną) a dniami gorącymi (ekstremalnie gorąco-upalnymi). To nie jest nic nadzwyczajnego. I niewykluczone, że w tym roku będzie podobnie – choć mam nadzieję przy mniejszym rozrzucie niż przed rokiem.
    Jednak wraz ze zbliżaniem się okresu letniego wiadomo o jakie opcje będzie łatwiej – zwłaszcza przy blokadach kontynentalnych, większym usłonecznieniu i słabych/rzadkich opadach (jak na razie, o ile wyraźniej się to nie zmieni).

    Na pocieszenie: na podobnych szerokościach Ameryki N, czy w głębi Eurazji skrajności mają jeszcze większe.

  83. Dzisiaj Polska podzielona, u mnie 12 stopni i zero chmur a na ścianie wschodniej ledwo 3-6 i całkowite zachmurzenie. Jutro ma być pochmurno ale weekend się szykuje z pełnym uslonecznieniem. Temperatura raczej umiarkowana, tmax raz dobija do 20 stopni i nic ponadto. W końcu w tej pogodzie się robi cieplej etapami a nie na zasadzie skoku o 10 stopni albo i więcej. W ubiegłym roku różnica między marcem a kwietniem wynosiła 13 stopni na tavg. To był jeden z największych skokow, podobny był w maju 1929.

    1. @alewis27 ciekawy był też przeskok czerwiec-lipiec 1979, Czerwiec wtedy był średnio o 5 stopni cieplejszy od lipca, skok nie duży, ale w drugą stronę, boioiec powinien być ok. 2,5 stopnia cieplejszy od czerwca ;). Ogółem to bardzo rzadka sytuacja żeby ekstremalnie ciepłe miesiące występowały obok ekstremalnie zimnych i osobiście raczej nie chciałbym czegoś podobnego przeżyć, już prędzej zimą ;)

      1. W 1947 roku po rekordowo ciepłym jak na tamte czasy wrześniu (obecnie chyba 3-ci najcieplejszy) przyszedł jeden z najzimniejszych październików w XX wieku. To musiała być ostra terapia szokowa, zważając na to że jeszcze 26 lub 27 września lokalnie notowano upał.

        1. @PiotrNS u mnie było podobnie w 1951, co ciekawe tamten Październik jako jedyny u mnie miał śr. Tmin poniżej 0

          1. Wrzesień 1951 nie był jakiś wybitnie gorący, ale dobrze pamiętalem że miał u mnie rekordowa ilość dni upalnych (3)

  84. Do Warszawy zbliża się strefa opadów, niestety niż skręca bardziej na południowy wschód, więc jeśli popada w Stolicy, to raczej symbolicznie.

        1. Oj przepraszam, nie chciałem wyjść na czepiającego się, głupio wyszło… :/

          No akurat najmocniejsza strefa opadów poszła na region Warszawy, inna sprawa, że nie jest to jakiś bardzo intensywny deszcz i tak, ale z 2-3mm powinny tutaj spaść w sumie, jest to w końcu opad ciągły. A taki opad jest najlepszy dla naszej roślinności. Fajnie jakby codziennie tak teraz popadało ze 3 godziny umiarkowanego opadu, ale… rzeczywistość niestety będzie inna i przynajmniej do soboty znowu tutaj bez opadu.

  85. No i pada umiarkowany deszcz u mnie. Nie jest to ulewa, ale przynajmniej potrwa 2 godziny, a nie 15 minut, jak te wstrętne konwekcje. Temperatura na stacji na Okęciu spadła o 3 stopnie w godzinę, u mnie też czuć spadek.

  86. Dzisiaj mamy pogodowe paskudztwo w pełnej krasie. I to nie z powodu opadów deszczu, lecz chodzi mi o temperaturę. Dobrze że te opady na SE przynajmniej są. Dla mnie dzisiejsza temperatura maksymalna i minimalna przywodzi na myśl (nie dane mi pamiętać) kwietnie za czasów PRL. Ja na prawdę nie mam nic przeciwko epizodom chłodniejszym w porze ciepłej, ale biorąc pod uwagę postępującą wegetację, dość zaawansowany już kwiecień, mam prawo oczekiwać coś jak 10 stopni i więcej (deszcz może być, jest potrzebny). Nie jestem malkontentem, dostrzegam zagrożenia związane z globalnym ociepleniem, nie oczekuję 20 stopni, lecz te dzisiejsze 6 stopni jest tragiczne.

  87. To tak naprawdę, pierwszy deszcz, od praktycznie miesiąca w Warszawie, nie liczę ostatnich opadów 0,2mm. Takie opady co kilka dni przywitam z otwartymi ramionami.
    Niestety póki co się na taką opcję nie zanosi.
    Tym bardziej cieszą mnie dzisiejsze opady

  88. U mnie +13 się po opadach zrobiło, powietrze też już przyjemniejsze, więc chyba idzie zmiana :) ale święta wyglądają słabo, pojawi się ochłodzenie i brak słońca…

  89. Dorka i Bianca pojawiły się znowu na tym blogu , to dobry znak dla szybko zbliżającego się lata , tu w Polsce :D

    1. No ja raczej nie należę do grona aż takich narzekaczy, chyba że na aurę zimną i pochmurna lub zbyt wilgotną.

    2. O co Ci chodzi z Bianką? Ona rzadko tutaj na cokolwiek narzeka. Poza tym zagląda tu regularnie od wielu lat. Nie znika w określonych porach roku, by pojawić się w innych.

    1. Wkrótce i do nas przyjdzie taka fala upałów, że nawet dorka będzie błagała o powtórkę półrocza IV-X 2018.

      1. Gorzej jak przyjdzie chłodny i mokry sezon letni. Ty i tobie podobni bardzo źle go zniesiecie, bo już po kilku dniach chłodu jęczycie niczym stare baby ze wsi w żałobie.

  90. Portal TP pisze dziś o możliwych 30 stopniach w końcówce kwietnia bo tak pokazują dzisiejsze prognozy gfs, ale już o wczorajszej prognozie gfs który w tym samym czasie pokazywał temperatury rzędu ok 10 stopni nie wspomniał. Jakkolwiek termin jest zbyt odległy. Pewne jest że narazie czeka nas umiarkowane ciepło począwszy od jutrzejszego dnia w większej części kraju powyżej 15 stopni przy słonecznej pogodzie, jeśli jednak noce będą z temperaturami poniżej 5 stopni a na to się zapowiada to anomalie dodatnie nie będą zbyt duże przynajmniej narazie o ile zresztą w ogóle będą bo już przymrozki (które są dość prawdopodobne) anomalie dodatnie dodatnie mogą być zredukowane właściwie do 0 jeśli w dzień będzie 15-17 stopni. Do ok 25 kwietnia bardzo dużego ciepła nie widać a okresowo miejscami nawet spadki do ok 10 stopni z tymże okres między 21 a 25 kwietnia jest dość niepewny nie pisząc o dalszej części tego miesiąca. Jeśli chodzi o inne składniki pogody to w Warszawie pojawiły się niewielkie opady deszczu które oczywiście nie zlikwidują posuchy, ale mimo że kwiecień jest suchy do tej pory to nie uważam żeby był jeszcze powód do dramatyzowania bo niższe temperatury które wciąż mamy podczas tego ochłodzenia nieco łagodzą skutki (gorzej by było jakbyśmy mieli ok 20 stopni i więcej przy słonecznej pogodzie), natomiast wiatr który wciąż dokucza ( swoją drogą to nie pamiętam tak długiego okresu z porywistym i umiarkowanym wiatrem) ale w mniejszej skali niż wcześniej nie ma już takiego efektu. Do końca miesiąca zaś sumę opadów jeszcze trudniej przewidzieć niż temperatury, więc nie będę się w to bawił.

    1. Średnie anomalie wg GFS na najbliższych 10 dni:
      https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_eu.png
      Owszem mogą się nieco zmieniać, ale – jak tylko obecne ochłodzenie zaczyna się mieć ku końcowi – od razu zmieniają się na wartości coraz wyraźniej dodatnie. Ostatnio już nawet rzędu +3/+5K (mowa o anomaliach).

      Mieliśmy owszem ochłodzenie i to najsilniejsze względem normy od III dekady stycznia, ale jednak nie ma co szukać na “siłę” jego rychłego powrotu w skali co najmniej najbliższych 10 dni (jeżeli nie dłużej).

  91. Prognozy na Święta coraz to cieplejszy, w lany poniedziałek nawet 22 stopnie, przyznam że średnio cieszy mnie zbliżające się ocieplenie, gdyż bardzo polubiłem panującą obecnie pogodno-chłodną aurę, a w przyszłym tygodniu są szanse na opady, ale były już tyle razy odraczane, że nie wiem czy do końca kwietnia cokolwiek popada :/.
    Przyznam szczerze, że po zeszłym roku jestem strasznie negatywnie nastawiony, do anomalii na plus w porze ciepłej i dosłownie jak słyszę że ktoś ma ochotę na powtórkę z kwietnia 2000/2012 to mnie szlag trafia :). Nawet ciepłoluby powinny zrozumieć, tak jak was przeraża opcja -20 st. zimą, to mnie, >25 st. w kwietniu…

    1. Jacob, bardzo dobrze Cię rozumiem. Zasadniczo pojedyncze dni gorące pod koniec kwietnia, to dla mnie nie problem (choć moim zdaniem to zdecydowanie za wcześnie). W moim regionie 25 stopni w kwietniu to nie jest wcale jakaś straszna anomalia, w ciągu ostatnich 30 lat takowe były w latach: 1992,1993, 1995, 1996, 2000, 2001, 2003, 2012, 2013, 2016 i 2018,zatem dużo razy. Jednak po 2018 roku coś się we mnie zmieniło i ujemne anomalie cieszą mnie jak nigdy wcześniej. Pewnie kiedyś wrócę do normy i z powrotem polubię bardzo ciepłe wybryki, ale na razie chcę choćby trochę odreagowania. Marzy mi się powtórka pory ciepłej 2008 (z wyjątkiem września). To było naprawdę cudne lato, bardzo miło je wspominam. Niby ciepło, a jednak tak umiarkowanie, bez żadnych szaleństw. Przydałoby się coś takiego, a kwiecień mógłby być termicznie taki jaki jest (ale bez mrozów) , tylko z większą ilością opadów :)

      1. @PiotrNS bardzo pozytywnie oceniam tą ciepłą porę choć u mnie poza wrześniem, kwiecień i sierpień były też podłe. Ale okres maj-lipiec rewelacja, pierwszy upał 25 lipca, i wszystkie 3 miesiące były bardzo pogodne. Dla mnie najlepsza pora ciepła była w 2009, kwiecień niby taki gorący, ale bardzo przyjemny, był u mnie to miesiąc z najmniejszym zachmurzeniem w całej serii, maj też super, czerwiec był jedynie przykry, ale potem lipiec też super, tylko dwa dni upalne (pierwszy upał w roku- 18 lipca), potem rewelacyjny sierpień (tylko jeden dzień z upalem) i wrzesien, cały miesiąc ciepły ze stałą tmax ok. 20 stopni

        1. Jacob, kwietnia i październik nie zaliczam do pory ciepłej, tylko miesięcy przejściowych. A okres maj-sierpień 2008 był super, sierpień u Ciebie faktycznie kiepski, ale na południu Polski był nawet lepszy od lipca :) Pora ciepła 2009 również była super, ale już nie tak umiarkowana, bo w lipcu było trochę nieprzyjemnych dni z powodu gorąca, no i czerwiec słaby. Wspomnianego przez Ciebie 18 lipca w 2009 przeżyłem jedną z najlepszych burz w swoim życiu, pierwsza burza którą śledziłem na radarach i obserwowałem od pierwszego zmętnienia nieba nad zachodnim horyzontem :) Wtedy zaczynała się moja pasja do burz, rozpoczęta najstraszniejszą, najpiękniejszą i najbardziej niezwykłą nawałnicą jaką kiedykolwiek widziałem. A było to 11 maja 2009 roku. Dzień, który będę pamiętał do końca życia.

        2. Raczej zapomnij. Najpóźniej od 11 lat, a kto wie czy nie od….. xxx lat? (Bo później niż w takim 2003/2008 nie pamietam by była pierwsza dwudziestka)

          PS Ostatnio przestałeś pisać o zeszłorocznym kwietniu. Coś się stało, czy po prostu planowana seria dobiegła końca?

          1. Faktycznie od dwóch dni nie kontynuuję serii, niestety przed Świętami mam dużo spraw na głowie i zwyczajnie zapomniałem ;) Ale się poprawię, na pewno opiszę jeśli nie wszystkie, to przynajmniej te najciekawsze dni typu 20/21/22/26/27/29/30 kwietnia. Odnośnie przekroczenia 20 stopni, to żeby znaleźć w Warszawie przypadek późniejszy niż w 2003 roku, trzeba się cofnąć aż do roku 1991,kiedy stało się to o ile dobrze pamiętam 8 maja. Kwiecień 1991 to w Warszawie ostatni bez przekroczenia 20 stopni (zresztą u mnie też, choć w NS 20 stopni notowano w marcu ’91). Niewiele zabrakło w 1999, kiedy było tylko jedno i bardzo delikatne przebicie tej granicy.

          2. Ok to mi ulżyło, bo już zaczęło mi tej serii brakować :D

            Pominiety został dzień 16.04, który przyniósł miejscami rekord kwietniowej temperatury minimalnej.
            Tymczasem 17.04, czyli dokładnie rok temu, akurat wyjątkowo szału nie robił- był niewiele cieplejszy od dzisiejszego dnia, do tego przyniósł więcej chmur.

      2. Rok temu raczej dni gorące w kwietniu by mnie nie parzyly, ale nie tyle sam rekord kwietnia mnie “parzył”, co patologiczne gorąca (i również rekordowa) pora ciepła

        1. Mnie podobnie, kwiecień i maj 2018 niech sobie będą, jakby nie patrzeć piękne miesiące. Ale to lato, które po nich przyszło naprawdę, ale to naprawdę nie musiało być aż takie :(

          1. Mogło by być pogodniejsze, bo pod tym względem dupy nie urywało. Czerwiec do bani, lipiec taki sobie (w połowie ciemnica, pod koniec parna sauna), dopiero sierpień porządny. Wrzesień i październik też ale to już jesień. Jesień jako SON w 2018 miała u mnie 2x tyle słońca co ten koszmar z 2017 roku.

            Lato 2018 u mnie miało wartości 18,4 19,7 oraz 20,7
            Lato 2015 – 17,4 20,4 oraz 22,0

      3. Dla mnie też pory ciepłe 2008 i 2009 należą do ulubionych. Z maja i czerwca 2009 zasadniczo mi się nie podobały okresy 28.05-5.06 i 19-30.06, czerwiec jako całość był dla mnie w miarę znośny.
        Za to oba sezony wakacyjne, obok tych z 2013 i 2017, były naprawdę dla mnie wyśmienite.

        1. Szczególnie przyjemne wakacje jak dla mnie były w 2009 i 2013, oby dwa miesiące w tych latach znajdują się w śród moich ulubionych, za nimi 2017, lipiec ekstra, sierpień też w porządku, ale już bez rewelacji, niestety 2008 spada w moim rankingu przez słaby sierpień (w obecnym wieku miał najniższą sumę uslonecznienia zaraz po sierpniu 2006), nie narzekam też na żaden z miesięcy wakacyjnych z 2005 i 2012, ale te miały więcej dni upalnych/pochodzących pod upał od ww. Za to najgorsze sezony wakacyjne były u mnie w 2001,2006,2010,2015,2016 i 2018

          1. W 2006 tylko pół czerwca i lipiec były fajne. Pierwsza połowa czerwca oraz prawie cały sierpień dramatycznie brzydkie.

    2. zależy gdzie… u mnie od soboty do poniedziałku umiarkowane ciepło i raczej pochmurno 14-16 stopni, dopiero od wtorku znowu słońce i po 19-20 stopni…

  92. Zgodnie z zapowiedziami jakie pojawiały się od kilku dni, wtorkowego popołudnia/wieczoru w Warszawie aura się pogorszyła i trochę popadało. Był to najsilniejszy opad od 26.03, choć i tak spadło mniej niż 1 mm wody.

    Jak na obecne potrzeby popadało zdecydowanie za mało (od 19.03 spadło tu w sumie ok. 2 mm…), ale dobre i to. Zwłaszcza, że już niebawem ponownie znacznie robić się pogodniej, a temperatura ma rosnąć do poziomu Tmax coraz bliżej 20°C – także na C Mazowszu i to już w najbliższych dniach:
    http://www.meteo.pl/um/php/meteorogram_list.php?ntype=0u&fdate=2019041612&row=406&col=250&lang=pl&cname=Warszawa
    (skoro UM prognozuje dla Warszawy +16/+17°C to znaczy, że może być +18/+20°C)

    Warto zwrócić uwagę, że będzie średnio o 5-8 st. cieplej (na razie do 20.04) niż w ostatnich dniach – pomimo cyrkulacji nadal z NE. Świadczyć to może o coraz wyraźniejszym nagrzewaniu się powietrza nad lądem – jak tylko częściej robi się pogodnie, także w krajach bardziej na N/E od Polski i zarazem brak wspomagania niżami “nurkującymi” zza koła polarnego nad te obszary.
    Tym wyraźniej cieplej może zrobić się po Wielkanocy, gdy cyrkulacja zmieni się na bardziej SE/S/SW.

    %%%

    Dużo osób narzeka na zimno, na wolniejsze postępy wegetacji niż przed rokiem, itp. Ja zwrócę uwagę, że dla odmiany wcześniej zaczęło robić się zielono, a proces kwitnienia jest bardziej rozłożony w czasie (i zarazem nie będzie takiego przystopowania jak w 2017 r.) – co przynajmniej mnie cieszy.

  93. No i w końcu pada, pada i pada. Mnie akurat w sobotę nie było na Mazowszu, więc nie miałem okazji tego osobiście poczuć, zapomniałem już jak deszcz wyglada.
    Aż ciężko uwierzyć, ze to 0.9mm tylko (przynajmniej Okęcie tak wskazuje). Aczkolwiek wciąż pada, więc trochę się suma uzupełni.

    Wilgotność powietrza bez dwóch zdań podnosi temperaturę odczuwalną. Ale to tak swoją drogą. Wreszcie jest mi naprawdę znośnie na dworze, poprzednie wieczory były naprawdę okropne pod tym względem.

    1. Przy temperaturze poniżej 10 stopni wilgotność powietrza podnosi temperaturę odczuwalną? A czy wieje wiatr czy jest bezwietrznie tam u Ciebie?

      1. Może nie tyle wilgotność podnosi, co jej brak obniża. Poza tym dluuuugo wiatr ten ostry wiatr z N/NE, który bardzo mocno także obniżał odczucie. Teraz tego już nie ma i jest po prostu lepiej. Masa też się zmieniła z tego co widzę.

        1. Jeszcze w nocy i rano masa napływała dość “wartko” z NE/N, znad obszarów (sub)arktycznych:
          http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019041600_Warschau__.gif

          Natomiast ta przejściowa pochmurno-opadowa strefa jaka przechodziła ostatnio nad Polską zaburzyła już ten przepływ:
          http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019041612_Warschau__.gif

          Nie dość, że masa “kręci” coraz dłużej nad coraz cieplejszym lądem (w ogólności na E od Polski), to jeszcze widać jak pojawiła się w niej bardziej ciepła i wilgotna “domieszka” z SE (zwłaszcza na średnim poziomie). Dlatego też obecnie powietrze jest już odczuwalnie “łagodniejsze”.

          W ten oto sposób, obecne przejściowe pogorszenie pogody przyczyni się do ocieplenia (także w krajach bardziej na E od Polski), pomimo przewagi cyrkulacji nadal z NE.

          1. Lukas czy czasami po świętach nie jest możliwe powietrze z północnej Afryki, przynajmniej tam szykuje się silny wzrost temp. nawet w pobliżu 40 stopni.
            Oczywiście nie chodzi mi o upał w Polsce tylko cyrkulacje powietrza z tego rejonu.

          2. @daniel
            Przy takiej blokadzie jak coraz częściej prognozuje ECMWF, np. we wtorkowej wieczornej odsłonie:
            http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=2&time=240&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24
            … możliwe, że napływ byłby nawet z N Afryki.

            O ile w ogóle dalsze ocieplenie po Wielkanocy jest już bardzo prawdopodobne, to jednak z wieszczeniem gorącej (gorąco-upalnej) fali – jak czynią to np. na TP – należałoby się jeszcze wstrzymać co najmniej 1-2 dni (o ile zapowiedzi te już się nie zmienią).

  94. Ostanie 6 dni kwietnia to już tavg powyżej 10 stopni czyli takie dni z dwudziestkami (nawet do 25 stopni) to nic strasznego. Gdyby przeciągnęła się ta chłodna i słoneczna pogoda (z przymrozkami w nocy dzięki wyżowi nad Skandynawią to kwiecień zapisałby się poniżej normy, ale byłby suchy i słoneczny. Kwiecień 2019 do tej pory przypomina mi też trochę pogodę z października 2015 roku.

  95. Mapy Pogodynki już uwzględniają wymianę masy powietrza za dzisiejszym frontem ciepłym:
    http://pogodynka.pl/polska/mapa_synoptyczna/
    Tzn. w miejsce przetransformowanej masy arktycznej PA (PAs), przejściowo napłynęło wilgotniejsze i cieplejsze PPmc (wokół niżu czarnomorskiego), natomiast jutro masa ma mieć cechy suchej i umiarkowanie ciepłej (o tej porze) masy kontynentalnej PPk.

    1. Nic nie dał ten ppmc, w Gołdapi już -0,4. Czyli kolejna noc ze spadkami do -5/-6 się szykuje…. i oby ostatnia z przymrozkami na 2 metrach do listopada.

      1. Kolejny dowód na to, że cyrkulacja jest najważniejsza w naszym klimacie. Dzień trwa 14 h, Słońce góruje na wysokości 48* a temp. od trzech dni nie może przebić bariery 13 st. do tego w nocy silne przymrozki.

        1. No może poza takimi przypadkami jak np. III dekadą lipca 2018, wtedy było tak samo gorąco niezależnie od kierunku adwekcji.

      2. Przecież pojedyncze lokalizacje nie zmieniają ogólnego obrazu, że stopniowo zaczęło się już ocieplać. Bardziej to odczujemy jutro za dnia (i w kolejnych dniach).

  96. W Warszawie, bezchmurnie i ciepło 7 stopni. Powietrze już nie tak ostre jak w minionych dniach. Wczorajszy deszcz, mimo, że nie były to mocne opady, oczyścil powietrze. Kolejne dni coraz cieplejsze i niestety nadal suche.

  97. ciekawe jak zachowa się ten niż górny, bo modele na razie nie mogą przewidzieć trasy jego wędrówki, dodatkowo może mieć bardzo długą żywotność.

  98. Wraz z przejściem w ostatnich 24h smugi z pogorszeniem aury i zanikającymi opadami, definitywnie kończymy najchłodniejszy okres tegorocznego kwietnia. Jest to tym bardziej istotny moment zwrotny, że ustępują już przymrozki i zarazem (jak pisałem wcześniej, a co podtrzymuję) przed nami już dominacja cieplejszego oblicza wiosny z coraz wyraźniejszymi akcentami/epizodami letnimi (a nie zimowo-przedwiosennymi).

    Owszem, nie wiadomo jeszcze jaka będzie sama końcówka kwietnia, maj, a i miesiące letnie mogą przynosić okresowo “nie-letnią” aurę. Nic już jednak nie powstrzyma zmian w kierunku trwalszej pory ciepłej. Dla zwykłego zjadacza chleba oznacza to, że zimowe odzienie może być już coraz głębiej chowane, a letnie wyjmowane. Rośliny, nawet te nie “lubiące” przymrozków, być już coraz bardziej na zewnątrz eksponowane. Opony zimowe już bezwzględnie na letnie wymieniane (kto jeszcze tego nie zrobił). Jak i w ogóle wyjmowane wszelakie sprzęty wykorzystywane podczas rozmaitych aktywności w sezonie letnim. W tym roku zbiega się to w sposób wyjątkowy z okresem wielkanocnym i następującym niewiele później “majówkowym” stwarzających więcej okazji do przebywania na zewnątrz, w tym także/zwłaszcza wśród coraz piękniejszego wiosennego kolorytu naszej przyrody:-)

    A powracając do oceny sytuacji pogodowej…
    Dzisiejszy komentarz synoptyka ICM dobrze tłumaczy zachodzące zmiany. Znamienne dla całkowitej blokady cyrkulacji strefowej (z W) było chociażby to, że niedawna smuga z pogorszeniem aury przechodziła ze E na W (czyli zupełnie odwrotnie niż przy “strefie”).
    Wyż skandynawski nie ustępuje. Jednak rozrastanie się jego na S i E sprawia, że gradient mamy coraz słabszy, a zatem powietrze ma coraz więcej czasu na nagrzewanie się nad obszarem lądowym – pomimo wiatru nadal w przewadze z NE (jednak z tendencją do jego słabnięcia). Jeżeli chodzi o zasoby wilgoci, to jak przy blokadzie te w największym stopniu związane są teraz z niżami z sektora S (a nie znad Islandii i N Europy jak przy “strefie”). W ostatnich 24h dostaliśmy tego niewielką namiastkę, chociaż obecna zmiana zmierza już coraz wyraźniej ku adwekcji suchej i umiarkowanie ciepłej (o tej porze roku) masie kontynentalnej PPk. Szkoda, że z wczorajszej strefy opadowej nie spadło chociaż z 5-10 mm wody – wówczas obecna perspektywa w jeszcze większym stopniu by mnie cieszyła.

    Cieplej. cieplej, coraz cieplej – takie sygnały płyną z mediów. I owszem jest to prawda, ale z zastrzeżeniem, że w tym roku przy mniejszej dynamice zmian (w obu kierunkach) niż w ostatnich latach i zarazem przy dłuższym okresie z umiarkowanie ciepłą wiosną. I jednocześnie przy wyraźniejszym usłonecznieniu, słabych/rzadkich opadach, a od teraz już także przy coraz rzadszym i słabszym “wietrzeniu”.

    PS.
    Skala ocieplenia po Wielkanocy pozostaje niewiadomą, choć nadal wiele wskazuje na to, że najcieplejszy okres tegorocznego kwietnia (być może z epizodem letnim) nastąpi już po świętach.

    1. Rzeczywiście, dzisiaj nadeszła wyraźna zmiana pogody prawie w całym kraju.
      Jednak ten hurraoptymizm jest w mojej opinii trochę przesadzony.

      Po pierwsze: strasznie mnie “ubodło” stwierdzenie, jakobyśmy już nie mieli ryzyka przymrozków. Nie jest to prawda. Bardzo często po tych cieplejszych końcówkach kwietnia, na początku maja atakowały niszczycielskie przymrozki. Zwłaszcza, gdy to ciepło było związane z blokadą skandynawską. O tym jak łatwo może to się zmienić, możemy się przekonać obserwując chociażby poranną odsłonę ECMWF- która w swej końcówce pokazuje ostry jęzor chłodu skierowany ku Polsce. Nie inaczej się zaczynały majówkowe ochłodzenia w 2007 i 2011 roku.
      Patrząc z kolei na najbliższe dni za to, zapowiadane jest osłabienie wietrzenia, suche powietrze i bezchmurne niebo, bez jakiejś wyraźnie cieplejszej masy. Sznasa na pojawienie się lokalnych przymrozków w najbliższych nocach jest nadal całkiem spora. To nie jest ciepła masa, co warto zauważyć, t850 jest/będzie raptem w pobliżu normy.
      Co do zmiany opon- wiele osób zrobiło już to w marcu, więc tutaj przyznaje rację, jednak nie widzę w tym nic niezwykłego, że w drugiej połowie kwietnia jest czas na zmianę opon.

      I jeszcze jedno. Ciepło i “coraz cieplej”. Tez to nie jest prawda. Najbliższe dni przyniosą dość stabilne temperatury i wcale nie widzę by każdy kolejny dzień miał być cieplejszy, a noce mogą być nawet coraz zimniejsze, patrząc po prognozowanym coraz słabszym wietrze. A w sobotę zrobi się wręcz chłodniej, co będzie zapowiedzią kolejnego niżu górnego na Wielkanoc – którego wystąpienie już jest raczej pewne, natomiast zupełnie niewiadoma jeszcze jest suma i trajektoria opadu.

      Reasumując… przed nami kilka dni typowej kwietniowej wiosny, charakterystycznej dla kwietnia typu 2007 lub 2015. Mnóstwo słońca, duże amplitudy. Nie, nie narzekam. Bardzo podoba mi się dzisiejszy dzień. Wolę to od lata w kwietniu zdecydowanie, a także tego, co mieliśmy przez poprzednie 8 dni, chociaż jak chyba każdy wie, osobiście wolałbym strefowke, która zapewniłaby stabilnie dynamiczną aurę, z regularną zmiennością i regularnymi opadami.

      1. U mnie pewnie codziennie jeszcze przez dłuższy czas będzie ryzyko przymrozków. Niestety jakoś tak jest, że na terenie całego historycznego Podlasia (pod rzekę Wieprz) noce są znacznie chłodniejsze niż np. na sąsiednim Mazowszu.

        1. Na sąsiednim Mazowszu jest to samo. Stacja Warszawa-Okęcie nie reprezentuje Mazowsza, tylko miejską wyspę ciepła.

        2. Zamiast cieszyć się cieplejszą odmianą wiosny, to cały czas szukanie pretekstów do narzekania…
          Czyli jak nie będzie od razu gorąco, to znaczy, że cały czas mamy mieć przymrozki…???

          1. Zakładając podobny typ pogody jak dzisiaj, w dodatku ze słabszym wiatrem i bezchmurnym niebem całą dobę, to w zasadzie… tak. Amplituda powyżej 20 stopni w zastoiskach w takiej sytuacji to żaden problem.
            I nie, drugi raz mówię, że nie narzekam. W kwietniu takie coś to normalne jeszcze jest.

          2. @kmroz
            W skali całego kwietnia tak. Ja mam jednak na myśli już kolejne, cieplejsze dni.

  99. W końcu wiosna..
    Bo o ile sam marzec wypadł in plus z anomalią temperatury, to zapisał się jako miesiąc wietrzny… w moim odczuciu, aż nadto(i chyba nie tylko moim).
    Dotychczasowe dni kwietnia były dla mnie rozczarowujące, i to nawet pomimo solidnej ,,lampy” na początku miesiąca. Wczorajszy dzień przelał czarę goryczy.
    Tylko tych opadów mało, w kontekście postępującej wegetacji tak ważne!! :)
    Dzisiejsza pogoda w pełni spełnia moje oczekiwania co do wiosennego dnia, mam nadzieję że wiosna zawitała już na dobrem i pozostanie z nami :)
    Bo na SE w przeciwieństwie do SW nie mieliśmy okazji zaznać przyjemnych 20 stopniowych temperatur. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie oznacza to, abym oczekiwał w porze ciepłej anomalii temperatury. Nasze wieloletnie normy w półroczu ciepłym w pełni mi wystarczą :):)

  100. Czyżby letni epizod w przyszłym tygodniu, który niektóre portale jak i część tutejszych forumowiczów już przyklepała został odwołany? O jaka wielka szkoda i lamenty by były, gdyby zamiast 25 stopni miało być 12-15 i deszcz.

    1. Bardzo dobrze jak solidnie popada, ale najlepiej dla wegetacji gdyby naplynela wilgotna i do tego cieplejsza masa teraz.

    2. @Radomir
      Letni epizod jest możliwy już przy Tmax nieco powyżej 20*C i Tmin ok. (nieco powyżej) 10*C. No powiedzmy, wczesnoletni epizod…
      To nie muszą być od razu gorące (gorąco-upalne) “silne wystrzały” jak podczas największych ociepleń w III dekadach kwietnia.

      1. Tmin powyżej 10 stopni jest skrajnie mało prawdopodobna, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie. To już tmax powyżej 25 wydaje się być bardziej możliwa…

        1. To jeszcze zależy, czy znajdowalibyśmy się pod wypływem układu wyżowego (krzywizny cyklonalne), czy niżowego (krzywizny antycyklonalne). W tym drugim przypadku, w ciepłych ich wycinkach (zwłaszcza jak napierają z SW/W) możemy mieć Tmin już powyżej 10°C nawet jak nocą jest (częściowo) pogodnie – z uwagi na brak inwersji.

          1. ERRATA – miało być oczywiście…
            To jeszcze zależy, czy znajdowalibyśmy się pod wypływem układu wyżowego (krzywizny antycyklonalne), czy niżowego (krzywizny cyklonalne).

  101. Ciekawe czy jutro lub pojutrze temperatura w Warszawie przekroczy 20 stopni. Jeśli tak się nie stanie, to według nowych prognoz szanse na pierwszą “dwudziestkę” będą dopiero w ostatniej pentadzie miesiąca, więc w podobnym czasie co w 2003 i 2008 (najpóźniejsze takie przypadki w obecnym stuleciu).

    1. U mnie najpóźniej w obecnym wieku pierwsza dwudziestka stuknela 3 maja w 2006, w 2004 była 1 maja, natomiast w pozostałych latach 20-tki pojawiały się zawsze w kwietniu (no i czasem w marcu), wymieniłem te obydwa przypadki, ponieważ były do siebie zbliżone, w obydwóch latach zabrakło niecały stopień, do 20-tki w kwietniu i pojawiły się one akurat w majówkę.

    2. Tyle tylko, że to o niczym nie świadczy.
      W roku 2017 mieliśmy szybsze przekroczenie progu 20-tki, niż w roku 2018 – także w Warszawie. Ale potem zapewne pamiętamy jak to odmiennie się ułożyło….
      Tej wiosny sprawdzają się scenariusze “łagodniejsze” – zarówno podczas ociepleń, jak i ochłodzeń – jednak z przewagą dodatnich anomalii. W sumie to dobrze – przynajmniej pod względem termicznym.

  102. Jak na razie średnia kwietnia 6,7 st C dla Zamościa oznacza poniżej normy o 1,8 czyli zimno. Rewelacji pogodowych nie widać. Bo znowu będzie padać – jakiś tam niż górny. Także wietrznie, wilgotno i chłodno i tak już od połowy listopada 2018. Kiedy w końcu się u nas ociepli?. Już nie mówię o upałach bo to marzenie ściętej głowy ale chcę zwykłego ciepła. 20 st. jeszcze niebyło.

    1. @Tutejszy normalnie skandal że bez przerwy jest chłodno od połowy listopada :D. Zima stulecia na szczęście za nami teraz już będzie tylko cieplej :). A tak szczerze to radzę się przyjrzeć jak wyglądała pora chłodna w poprzednich latach, bo miniona była akurat wyjątkowo ciepła ;)

      1. Pamiętam rok w latach 1980-ch, chyba 1984/85, gdy moje dość małe dziecię chodziło 9 miesięcy w kombinezonie zimowym. A wcale nie byliśmy skłonni ubierać dzieci przesadnie ciepło. Po prostu naprawdę wtedy bywało znacznie chłodniej.

        1. ja pamiętam tygodniowy pobyt w Juracie na początku lipca 2004 i główne wspomnienie z tego urlopu to codzienne opady deszczu (po kilka razy dziennie) oraz przeszywające zimno wieczorami. Aż trudno było uwierzyć że to środek lata a nie jakiś kwiecień. Woda w morzu miała 13-14 stopni i byłem jedną z bardzo niewielu osób która w tym pływała. W oczach ratownika można było zauważyć liczenie, by nic się nie działo by nie musiał się pakować do tej lodówy.

          W tym samym czasie w Katowicach było gorąco. Bez upałów ale tmax 25-27 stopni jest daleka od zimnego dnia. To nie była fajna wiosna, zimny maj potem niemrawy czerwiec (tmax całego czerwca ledwie 26C) i jeden z zimniejszych lipców po 2000.

          1. @aleis27

            Już kiedyś pisałem, że z dzieciństwa pamiętam jak głównym uczuciem z pobytu na plaży latem było przejmujące zimno. Zwykle wszyscy zwijali się z niej koło 15:00 bo się już nie dało wytrzymać. A miałem niezłą próbkę statystyczną mieszkając 5 minut pieszo od plaży.

      2. Co nie zmienia faktu że słońce góruje na niebie wysoko, a tych 20 stopni na SE mamy prawo oczekiwać, zwłaszcza przy tak zaawansowanym już kwietniu

    2. “Jak na razie średnia kwietnia 6,7 st C dla Zamościa oznacza poniżej normy o 1,8”

      ->>> Twój błąd logiczny polega na tym, że średnią oceniasz dla 16 dni, a anomalię pewnie (jak sądzę) liczysz względem całego miesiąca. A przecież kwiecień to miesiąc z wyraźnie rosnącym trendem termicznym i to zwłaszcza w II połowie miesiąca. Jeżeli już, to należy odnosić się do normy też za 16 dni (a nie za cały miesiąc). Dobrze byłoby przy tym dodać względem jakiej normy.

      Przypuszczalnie wyjdzie na to, że także w Zamościu Tavg (średnio za tych 16 dni) jest zbliżona do normy lub nieco poniżej/powyżej (to zależy jeszcze jakiej…?) – ale na pewno nie aż 1,8 st. poniżej – chyba, że może względem normy sprzed 200 lat…

      Warto mieć jednak na względzie, że począwszy od dzisiaj, anomalie będą już dodatnie – przynajmniej z początku niewiele, ale myślę, że +2/+5K będzie “spokojnie”.

      Jeżeli natomiast czujesz niedosyt z powodu “gorszej” aury to przykładowo dzisiaj nawet na NE kraju Tmax wzrosła do ok. 18*C – nie wspominając o wielu miejscach w pogodniejszej części kraju (czyli na 70-80% obszaru). Przyjdzie czas i to niebawem, że i na SE kraju będzie pogodniej i cieplej:-)

      1. Trochę się zagalopowałem,,,
        Tym bardziej względem normy z okresu przedindustrialnego anomalia musiała być dodatnia i to spokojnie powyżej +3K (pomyliłem kierunek zmian). Natomiast anomalia za 16 ostatnich dni (01-16.04) będzie aż 1,8 st. PONIŻEJ normy – może względem referencji za +/- pół wieku (choć im względem późniejszej tym lepiej…).

  103. W Warszawie 19 stopni ciepła, trochę wieje, ale to już rzeski wiaterek. Mała dygresja, co do poziomu wód gruntowych, oczywiście jeśli chodzi o Bielany w Warszawie. W Lasku Bielanskim, płynie potok, jest on już od lat, tylko sezonowy i zazwyczaj płynie w nim woda do czerwca i po większych opadach. Teraz, mimo, że jest połowa kwietnia potok jest wyschniety.

  104. Według mnie dzisiejszy dzień (17 kwietnia) jest przełomowy i definitywnie wyznacza już początek pory ciepłej w tym roku. Pogoda “madrycka”, zero deszczu, zero chmur, pełna lampa i wreszcie odczuwalnie ciepło:). Ciekawe jak długo to potrwa i kiedy w ogóle spadnie jakiś deszcz? Ostatnio praktycznie w ogóle nie pada.

  105. no dzisiaj blisko 20- stki, ciekawe czy dzisiaj gdzieś padła, patrzyłem Toruń z godz. miał 19,6 stopnia czyli długo nie trzeba było czekać na temp. w okolicach 20 stopni, zwłaszcza tam gdzie roślinność raczej schnie niż się zieleni, a przecież mamy kwiecień.

  106. U mnie 19 stopni w mieście dzisiaj terometry wskazywały, czyli trochę cieplej niż w prognozach. Pogoda cudowna, zero chmur :)

  107. Co się stało ze stacją w Nowym Sączu? Od godzin południowych, kiedy było zimno, nie pokazuje żadnych wartości i nie wyświetla się na mapie :( Teraz jest ładnie i ciepło, a nie mogę sprawdzić ile stopni było dokładnie.

  108. A tymczasem w najnowsza odsłona GFS z 12 UTC ponownie za większym ociepleniem (tmax powyżej 20°C) po świętach. Pojawiły się chyba pierwsze w tym roku fusy z trzydziestkami np. Na Ziemi Lubuskiej w perspektywie prognozy 7-10dniowej.

      1. Prognozy się mniej lub bardziej zmieniają. Nie można jednak zaprzeczyć, że od dnia 17.04 naprzód ponownie dominują dodatnie anomalie termiczne – z początku przeważnie +1/+5K, po 22-23.04 może i wyższe.
        A przy tym opady nadal rzadkie i/lub słabe.

  109. za to koło Bydgoszczy wybuchł spory pożar lasu około 25 hektarów.
    Jak widać niestety susza lub posucha przybiera na sile.

  110. Środowa Tmax w Warszawie to 19,0°C przy niemalże bezchmurnym niebie. To wartość o 1-3 st. wyższa względem większości ostatnich zapowiedzi i zarazem o 3-5 st. wyższa względem zapowiedzi sprzed kilku dni – jak już wiadomo było, że od tego dnia zacznie się ocieplenie.

    Poza tym, tak jak przypuszczałem Tavg-dobowa ponownie zacznie przekraczać 10°C i takie dni będą już teraz zdecydowanie przeważały (pomimo jakiś przejściowych coraz słabszych ochłodzeń).

    Przy okazji zwrócę uwagę, że dzienne “plateau” termiczne trwa coraz dłużej. Przykładowo dzisiaj (17.04) już przez 7h (12-19’CEST) temperatura notowana na Okęciu przekraczała 16,5°C, a przez 5h (13-18’CEST) przekraczała 17,7°C. A dodajmy, że w grudniu i na początku stycznia niewiele dłużej trwa cały dzień – od świtu do zmroku. Czynnik “słoneczny” zaczyna więc już coraz wyraźniej przeważać nad radiacyjnym (w nocy). To tak w gwoli wyjaśnienia tym, którzy w pogodniejszych okresach nadal szukają przyczyn głównie dla nocnych spadków Tmin, a nie już głównie dla wzrostów Tmax za dnia.

    Wyraźniejszym wzrostom temperatury za dnia sprzyja także spore wysuszenie gruntu na zdecydowanym obszarze kraju i w ogóle w naszej części Europy – analogicznie jak w porze chłodnej (zwłaszcza zimą) większym spadkom temperatury sprzyja pokrywa śnieżna (zwłaszcza ta bardziej zmrożona).

    Zauważmy jeszcze, że – na obszarach pogodnych – mamy obecnie do czynienia z suchą masą kontynentalną (PPk) związaną z układami wyżowymi z główną osią i tak bardziej na N od Polski. Tym wyraźniejsze może być ocieplenie, gdy w cyrkulacji pojawi się składowa S, a co może nastąpić po Wielkanocy – przy czym na razie mowa o przewadze Tmax 20/25°C, a nie od razu ok. 30°C, czego obawiają się niektórzy.

    1. No tak, kwitną drzewa ale “co kogoś obchodzą jakieś tam przymrozki”…. dzisiaj znowu na jednej pobliskiej stacji o 23 jest plus 3 stopnie, więc pewnie pomrozi trochę nad ranem. Oby jednak te ocieplenie było tak mocne jak zapowiadają, dzięki czemu straty będą małe.

      1. Innych z kolei nie interesuje to, że robi się za sucho…
        W tym roku większym problemem może być zbyt sucha pogoda, niż przymrozki – które owszem były, ale i tak słabsze niż w wielu minionych rocznikach (zwłaszcza tych, których wegetacja przyspieszyła na skutek krótszej/łagodniej zimy).

        1. Co nie zmienia faktu, że ociepliło się średnio o 5-8 st. (w skali kraju) – zwłaszcza wobec dni 11-12.04. Natomiast przymrozki, jeżeli jeszcze gdzieś się pojawią, to będą naprawdę symboliczne i krótkotrwałe. Te które mogły przynieść istotniejsze straty mamy za sobą.

          1. Akurat przymrozki są jak najbardziej normalne do połówki kwietnia, bo jest non stop bezchmurnie- i w dzień i w nocy, helloł?

            Nie jest to żadna nienormalna sytuacja. Mi to nie przeszkadza. Lepsze przymrozki i lampa w dzień, niż patologicznie mokra aura i zimnica w dzień i jednocyfrówki przez całą dobę.

  111. Podczas, gdy my mamy deficyt opadów, to w Madrycie ma spaść niebawem ponad 50 mm i to w krótkim czasie:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=madrid
    Temperatury mają się przy tym obniżać, do poziomu niższego niż u nas.

    To efekt zablokowania niżów nad SW Europą przez wyże zarówno na N Atlantyku, jak i w rejonie Skandynawii i W Rosji. Warto zwracać na nie uwagę, bo w przyszłym tygodniu mają rozwijać się one w kierunku N/NE – przynosząc nam najpierw kolejne ocieplenie (Tmax w coraz większym stopniu powyżej 20°C), a potem być może więcej opadów (to się dopiero okaże…?).

    1. Ty nie porównuj Madrytu do nas, bo taka sytuacja jaka ma teraz miejsce, zarówno w Hiszpanii jak i u nas jest skrajnie rzadka.

      Akurat dla Hiszpanów takie opady to wybawienie spod corocznej suszy i klimatu polpustynnego na jakiś czas, ale nie martw się o Hiszpanie- prędzej czy później do nas wróci paskudna pogoda, a do słonecznej Hiszpanii lampa + wysokie temperatury. Nie jest normalne, żeby w polskim klimacie był klimat tak słoneczny przez długi czas, jak w np. Rzymie.A tak traktuje okres od końcówki marca. Zamiast narzekać na brak opadów, cieszcie się tym Słońcem, zanim wróci do nas pogodowa Polska normalność (wilgotna pogodowa patologia)

      Osobiście chciałbym takiego wspaniałego klimatu, jak i ma Madryt :D

      1. @Podlasie , ale o czym Ty piszesz? Cała wiosna i lato w zeszłym roku to była u nas lampa non stop i gorąc. Teraz też cały kwiecień lampa, brak opadów, sucho, wszelkie warunki żeby dalej było gorąco są spełnione. O jakim Ty strasznym klimacie piszesz??? Trzeba być ślepym żeby nie zauważać zmian które następują w naszym klimacie.

        1. @dorka Podjelas już jakieś stosowne kroki, aby przeciwdziałać”zmianom w globalnym klimacie” czy tylko piszesz o tym tak dla pisania?

          Tak, to ironia, bo ani ja ani Lucas ani ty nie mamy takiej mocy, by ten proces za3mać.

          1. @Podlasie, proponuję, zamiast bredzić o “mokrej i ponurej” patoli, wyglądać częściej za okno i obserwować to co naprawdę się dzieje! Coś takiego jak parasolka praktycznie przestaje być potrzebne w naszym kraju. Jest sucho, mega słonecznie i nie sądzę , żeby przez najbliższe pół roku czekało nas coś innego w tym temacie.

      2. @Podlasie
        A dlaczego nie wspomnieć o jakimś bardziej nietypowym przypadku?
        Zresztą tam też sezony potrafią być “brzydsze” i chłodniejsze jak np. w roku 2014 (oczywiście tak jest rzadziej, ale też mają miejsce). A u nas trend ku coraz wyższym temperaturom i wyższemu usłonecznieniu (zwłaszcza w porze ciepłej) jest dość wyraźny.

        1. @Lucas, nie tylko, pory zimne także są coraz łagodniejsze. Fale silnych mrozów są coraz rzadsze, np. zauważyłam, że coś takiego jak ciepła kurtka puchowa w ogóle w naszym klimacie przestało być potrzebne! Zimą po prostu już praktycznie nigdy nie bywa tak zimno……..Tak, że bez żadnych specjalistycznych pomiarów po prostu widzę, jak w ostatnich latach ociepla nam się klimat. I zaklinanie rzeczywistości, że dalej żyjemy w jakimś ekstremalnie zimnym i ponurym klimacie nie bardzo mnie śmieszy.

          1. Dorka, jakbyś w styczniu tego roku, w lutym/marcu 2018 albo zimą 2016/2017 mieszkała tu gdzie ja, to byś tak nie mówiła ;) A w lutym 2012 była tu najsilniejsza fala mrozów od 1963 roku.

          2. Droga @dorka.

            “proponuję, zamiast bredzić o “mokrej i ponurej” patoli, wyglądać częściej za okno i obserwować to co naprawdę się dzieje.”

            “I zaklinanie rzeczywistości, że dalej żyjemy w jakimś ekstremalnie zimnym i ponurym klimacie nie bardzo mnie śmieszy”

            Myślisz, że jeden marny 3 tygodniowy słoneczny okres zmieni moje mniemanie o polskim zimnym, wilgotnym klimacie? Zejdź na Ziemię, w tym kraju mamy ponad 300 dni pochmurnych, a przy tym bardzo dużo zimnych lub wilgotnych… A przez praktycznie 5 miesięcy Słońca nie ma wcale (nieliczne wyjatki), także przemysl czasem sprawę w ogólności, a nie wybiórczo wybierasz jakieś pojedyncze krotkotrwale okresy. Ja patrzę na to całościowo, a nie wybiórczo.

            “Jest sucho, mega słonecznie i nie sądzę , żeby przez najbliższe pół roku czekało nas coś innego w tym temacie”

            TERAZ jest. Idziesz o zakład, niedługo aura powróci do asłonecznej i wilgotnej? Nie wierzę, że pełna lampa się utrzyma przez jakiś dłuższy termin, jak w Hiszpanii. Chyba że tu się nagle pojawi pustynia lub dostaniemy położenie jednego z krajów S Europy.

            Ja nie narzekam nigdy “bez powodu”.

            Dlaczego uważam Polski klimat za zimny klimat? A no dlatego, że warunki panujące w Polsce mamy dokładnie takie , jakie spotkamy w lodówce gdzie przechowujemy żywność. I to jest przeważający argument za tym, aby umacniać mnie io beznadziejnosci tego klimatu.

          3. No cóż, osobiście nie rozumiem tych narzekań. W porze zimnej rzadko bywa mi naprawdę zimno, od tego są ubrania i więcej przebywamy w mieszkaniu. W porze cieplej natomiast, wyraźnie coraz częściej jest mi za gorąco. Oczywiście efekt nadmiernego ciepła jest potęgowany przez MWC w jakiej żyję, czyli Warszawę. Co nie zmienia faktu, że nasz klimat staje się dla mnie zbyt ciepły, zwłaszcza w porze ciepłej.
            Ubrać się cieplej gdy jest zimno- nie stanowi dla mnie żadnego problemu ;-) “rozebrać” się przy 30 st nic nie daje, przy coraz gorętszych nocach itp………Ja tego po prostu nie potrzebuję i nie cierpię.
            Ale owszem, zauważam, że szczególnie panowie uwielbiają upały. Na zdrowie ;-)

          4. Dorka, ja nie uwielbiam upałów, przecież wiesz ;) Ale takie generalizowanie, że puchowe kurtki albo parasolki przestają być u nas potrzebne, mija się trochę z prawdą. Zimy nie znikną z naszego klimatu nawet za 100 lat. Będą podlegały ociepleniom, ale silne mrozy i ataki śniegu są nadal możliwe. Jeden z modeli, który zajmuje się prognozowaniem zmienności klimatu w przyszłości (ten, który bardzo celnie przewidział lodowaty marzec 2013), widzi anomalnie zimny styczeń na około 2030-2035 rok. Jego anomalia rysuje się podobnie jak anomalia stycznia 2010, który na pewno pamiętasz, bo mieszkałaś już wtedy w Warszawie, gdzie podczas tej zimy leżały istne hałdy śniegu. Oznacza to, że takie zjawiska wciąż są osiągalne. Stycznia 2017 mogłaś specjalnie nie zapamiętać, bo w Warszawie był zwyczajnie chłodny, ale w moim mieście był to czwarty najchłodniejszy styczeń ostatnich 30 lat. Zresztą nawet ubiegły rok ma się czym “pochwalić”. Myśląc o wiośnie 2018, myślimy o gorących kwietniu i maju, o lecie jakie zgotowały nam te miesiące. Ale oprócz nich był jeszcze marzec. Marzec, który przyniósł na początku lokalne rekordy zimna i najniższe marcowe temperatury od 1987, a nawet 1971 roku. I nie był to krótki wybryk, lecz zwieńczenie bardzo chłodnego lutego. Gorąca wiosna 2018 zaczęła się anomalią ponad -14K. Puchowe kurtki na pewno były potrzebne ;) 17-18 marca 2018 spadło u mnie prawie 30 cm śniegu. To wszystko blednie jednak przy lutym 2012 roku, kiedy doszło tu do największej fali mrozów od 1963 roku. Dwa tygodnie niemal codziennego -20, raz na parę dni -25, a na dokładkę ponad 30 cm śniegu. Nawet moja Babcia, która pamięta zimy 1939/1940, 1941/42, nie mówiąc o lutym 1956 czy styczniu 1963 i mówi że dzisiejsze zimy to pestka przy tamtych, wciąż często wspomina tę falę zimna z 2012 roku, że to była Syberia, epizod jak z zamierzchłych czasów.
            Odnośnie parasolek i opadów – fakt, jest bardzo sucho i też mnie to martwi. Ale opadów nigdy się nie pozbędziemy. Jestem w stanie się założyć o to, że czekają nas przynajmniej dwa bardzo deszczowe okresy (powtarzam – bardzo deszczowe). Pogoda niestety lubi skrajności, a skoro o nich mowa to warto przypomnieć rok 2017, kiedy sumy opadów były lokalnie rekordowe, a przecież to było tylko trochę ponad rok temu.
            I jeszcze odnośnie komentarzy z Podlasia – mam inne zdanie, ale rozumiem Podlasie i Podlasianina. Zważając na to, jak nędzne są tam normy (nawet Warszawa to przy nich Węgry) trzeba zrozumieć to, że ciepło rzadko jest dla nich powodem do zmartwień. W takim marcu, kiedy na południu Polski, szczególnie na Dolnym Śląsku możliwa jest już wiosna na całego, tam normy zahaczają o zimę praktycznie przez cały miesiąc. A chyba nawet Ty nie lubisz jak chłody zanadto się przedłużają. Pozdrawiam :)

          5. A jest przewidziany w tym modelu jakiś chłodny i mokry miesiąc w najbliższym czasie? Bo do 2030-35 to jednak jeszcze sporo czasu będzie a trochę dłuży mi się ten czas w permanentnej suszy i lampie.

          6. Przebieg pogody poczynając od kwietnia 2018 r. udowadnia że chyba zmieniliśmy. Przecież w ostatnim czasie normą są miesiące z odchyleniem co najmniej plus trzy stopnie – to chyba nie jest typowy polski klimat tylko ten bardziej na południe. Możesz zaklinać rzeczywistość i twierdzić, że na pewno będą chłodne miesiące ale przypominam że tak samo zapowiadałeś chłodne lato w zeszłym roku. Dopóki nie odczuję na własnej skórze powrotu typowego polskiego klimatu na dłużej niż 1 miesiąc będę sceptyczny do wszystkich zapowiedzi chłodnych lat czy miesięcy. Perspektywa lat trzydziestych obecnego wieku jest dla mnie zbyt odległa.

          7. Radomir, popełniłem wtedy błąd i potrafiłem się do niego przyznać. A co do zmiany strefy klimatycznej – zdażył się 2018 rok i splot wielu czynników wspomagających ekstremalne ciepło. Ale takie warunki nie mogą trwać wiecznie i na pewno będą się zdarzać chłodniejsze okresy. Zresztą przymrozki jakie ostatnio często się pojawiają, to zdecydowanie nie jest klimat podzwrotnikowy ani nawet pannoński. Nie obraź się, ale moim zdaniem pisanie o tym, że w kwietniu 2018 Polska wskoczyła do innej strefy klimatycznej ma tyle sensu co teksty denialistów typu – w 1920 roku klimat był cieplejszy bo była rekordowo ciepła wiosna i od 1921-go mamy ochłodzenie klimatu ;)
            A narzekania na Słońce poza letnimi falami upałów dalej nie rozumiem :(

          8. @Radomir

            Odchylenia powyżej +3 są normalne…w miesiącach DJF. Zdarzaja się bardzo często. +3 to żadna anomalia, no chyba że mówimy o anomalii względem 1989-2018 (taka jest bliższa +5 względem starszych norm)

            W pozostałych miesiącach oczywiście nie jest to aż tak częste. Zresztą w 2018r. jedyne miesiące z tak wysokimi anomaliami to kwiecień i maj. Pozostałe choć bardzo ciepłe miały te anomalie mniejsze, przeważnie między 1,5 a 2,5. Taki czerwiec był kapryśnym miesiącem o usłonecznieniu takim samym jak koszmarek z 2009, a i tak wyszedł on jako wyjątkowo ciepły miesiąc. Gdyby nie “PRL-owska” ostatnia dekada to miał szanse być trzecim z rzędu rekordem.

            Zresztą, jeśli okres bazowy to 1981-2010, to jego środkowy punkt wypada na 1996. 23 lata temu przy trendzie dekadowym rzędu +0.3K/10y. Miesiące o anomalii około +0.7 powinniśmy traktować jako normalne. Nawet Arctic pisał że taki “normalny” styczeń 2019 to dzisiaj zimny styczeń.

          9. “I jeszcze odnośnie komentarzy z Podlasia – mam inne zdanie, ale rozumiem Podlasie i Podlasianina. Zważając na to, jak nędzne są tam normy (nawet Warszawa to przy nich Węgry) trzeba zrozumieć to, że ciepło rzadko jest dla nich powodem do zmartwień.”

            Hahaa, ty mowisz jakby Polska miała jakiś odrębny klimat czy jak?

            W moich komentarzach odnosze się do całego obszaru Polski, a nie do samego Podlasia. Czyytaj ze zrozumieniem, zanim skrytykujesz mój region. Cały Polski klimat uważam za patologiczny. Wybierasz jak dorka jakieś wybiórcze okresy, kiedy poludnie jest cieplejsze, a nierzadko bywa tak że w porze ciepłej Podlasie jest jednym z cieplejszych regionów Polski, a argument o warszawskim klimacie a’la Węgry już doszczętnie mnie rozwalił. Stacja Okęcie to żart i nie reprezentuje w żadnym stopniu tego miasta, a tym bardziej całego Mazowsza, a temperatura na tej cudownej stacji wieczorami jest bardzo często wyższa o 5 stopni niz w twoim Nowym Sączu, który jak dla mnie jest baardzo zimnym miastem z zalosnymi temperaturami.

            Once again- moje komentarze nt. polskiego klimatu odnoszą się do całego jego obszaru, nie do samego Podlasia. Jak nawet mieszkalbym we Wrocławiu to też bym narzekał, a zaspokoilby mnie dopiero klimat polpustynny a’la Sevilla.

            Teraz zanim napiszesz podobny komentarz, czytaj wnikliwiej me posty.

          10. “Stacja Okęcie to żart i nie reprezentuje w żadnym stopniu tego miasta, a tym bardziej całego Mazowsza, a temperatura na tej cudownej stacji wieczorami jest bardzo często wyższa o 5 stopni niz w twoim Nowym Sącz”
            O, święte słowa. Było to dobitnie widać w ostatnich dwóch wieczorach i nocach.

  112. Dlaczego stację w Nowym Sączu “wcięło”? Od wczoraj od południa nie ma żadnych danych, jak ja policzę aktualną średnią temperaturę :(

        1. No, stacja jest obecnie w dużej części automatyczna (skoro nie notowane jest tam zachmurzenie), choć co jakiś czas ktoś powinien sprawdzać działanie stacji. Tak czy siak na monitorze pogodynki na stacjach SYNOP (nawet tych niepełnego formatu) wyświetlane są 2 opcje pomiaru temperatury (automat, obserwator – są one wykonywane z pewnym przesunięciem czasowym, z tego co słyszałem to automat o dokładnie pełnej godzinie, obserwator różni się o pewną liczbę sekund) i obecnie ta druga opcja przestałą działać – m.in. z niej wysyłana jest temperatura np. do ogimetu.

          1. Z tego co mi wiadomo, zarówno “automat” jak i “obserwator” to praktycznie na wszystkich stacjach synoptycznych dzieło pomiarów automatycznych tylko z pewnym niewielkim przesunięciem względem siebie. Typowy obserwator do klatki nie ma już po co chodzić.

  113. Wczorajszy dzień miał już anomalię krajową +2,36K i co było do przewidzenia od 17 kwietnia rozpoczął się ruch w górę anomalii kwietniowej, z +0,4K do +0,51K. Teraz będzie szła tylko w górę patrząc na prognozy, ciekawe na ilu się skończy. Anomalie dobowe też z pewnością będą wyższe w następnych dniach. No i sucho, sucho, sucho…

  114. Kozienice -1.1, Łódź -0.1. Przymrozki więc wcale się nie skończyły i nie ma co zaklinać rzeczywistości, dopóki COŚ się nie zmieni, dalej będą występować nawet na niektórych stacjach, o totalnych zastoiskach nie wspominając. A COŚ się zmieni najwcześniej w niedzielę.

    A co do temperatur maksymalnych. To dzisiaj mogą znowu poszaleć, myślę, że w wielu regionach mogą nawet 20ki stuknąć. A potem wieczorem znowu silny spadek. Kwiecień plecień przeplata nawet w jednym dniu trochę zimy, trochę lata.

    1. To są przymrozki krótkotrwałe, słabe i lokalne.
      Nie ma co zaklinać rzeczywistości, że teraz pogodne niebo działa w coraz większym stopniu jako “podgrzewacz”, niż “zamrażacz”.

      1. Ja bym powiedział, ze działa jednocześnie w dzień jako podgrzewacz i w nocy jako zamrażacz, przy takiej cyrkulacji i masie jak obecnie ze zdwojoną siłą. Amplitudy gigantyczne.

        Na stacji w Kozienicach przymrozek trzymał 4 godzinach, więc nie jest taki słaby i krótkotrwały. Tak czy inaczej przymrozki pojawiły się tej nocy i w kolejnych też będą się miejscami na 100% pojawiać.

        1. Dla mnie też liczy się skala przymrozków. To, że pojawią się np. na 5% obszaru kraju, a na 50% obszaru to jednak jest spora różnica – także z punktu widzenia strat z tym związanych (ten aspekt jest teraz najważniejszy). Poza tym, jednak -1°C, a -5°C (jak w najchłodniejszych dniach w kwietniu) to też jest istotna różnica.

      2. @Lucas Wawa
        Ale takie przymrozki jak minus 5-6°C, które pojawiały się w kwietniu to nie były takie słabe.

      3. Czy takie krótkotrwałe i słabe to nie wiem. Ja od przeszło tygodnia codziennie rano skrobię szyby w samochodzie, ok. 6 rano temperatura waha się w okolicach -4 do -1, a w ogrodzie wymarzły dosłownie wszystkie kwiaty. Rejon Niepołomic pod Krakowem.

    2. No przymrozki nadal są, na Kaszubach dziś -2,7 a w poprzednich dniach było o wiele zimniej. Nad morzem jednak cieplej, ja odnotowałem tmin 4,3*C. Choć tmax odpowiednio niższy niz w głębi lądu.

      1. Tyle, że przymrozki w kwietniu to w zasadzie norma. Średni absolutny Tmin stacji Kielc w kwietniu dla lat 1981-2010 to -4,6. W tym roku -3,7 póki co (i pewnie tak zostanie), więc i tak powyżej normy.

  115. widać jak sucha ziemia i wysokie usłonecznienie potrafią szybko zadziałać, u mnie było około 2 stopni teraz około 5-6 stopni.

  116. A mi się ta wiosna podoba, łącznie z marcem. Teraz to idzie w jakimś normalnym tempie. Rok temu 18 marca odczuwalna wynosiła chyba z -20 (temp -6 z porywistym wiatrem) a 9 kwietnia się opalałem na 3 stawach a temp w cieniu przekroczyła 25 stopni. To było takie skokowe, szok termiczny z zimy do lata. A w tym roku ostatnie całodobowe mrozy były u mnie w ostatniej dekadzie lutego, wtedy kiedy powinny. Marzec wiosenny bez ataków mrozu, kwiecień pogodny i suchy. W Polsce różnica pomiędzy najcieplejszym a najzimniejszym miesiącem to 20-25 stopni. Pokonywanie całej w 3 tygodnie to nic dobrego.

    1. A rok temu bodajże chwaliłeś też sytuację pogodową od kwietnia po zimnym marcu że nie mamy przeciągającej się “bzdziny” w porównaniu z 2017 roku. W tym roku tak szybko z jednocyfrowymi tmax się nie pożegnaliśmy.

      1. W tym roku nie było bzdziny. No może trochę w połowie marca. Najwięcej jej było w grudniu który był najohydniejszym miesiącem od lutego 2013. Ale grudzień to nie wiosna.

        To że jest 8 stopni w dzień to nie znaczy jeszcze ze jest bzdzina. Jak jest 8 w dzień oraz -3 nocą przy pogodnym niebie to jest to fajna wczesna wiosna.

        Bzdzina to luty-marzec 2016. Coś okropnego przez 2 miesiące.

        1. @Alewis27
          Aha czyli nie przeszkadzają ci przedłużające się dni z tmax poniżej 10°C np. W II połowie marca, kwietniu pod warunkiem, że jest sucho i słonecznie, a nie pochmurno i mokro (bździna), tak?

          1. W marcu nie. Marzec to bardziej przedwiośnie niż wiosna i nie zrobi mi dużej różnicy czy na termometrze będzie 6 stopni czy 15. Byle było w miarę słonecznie a nie tak jak w 2009 czy 2016. A w lutym to już w ogóle wolę żeby był mróz a nie jakieś jednocyfrowe plusy, nawet przy słońcu.

            Od kwietnia oczekuję już ciut więcej niż 2-8 stopni za dnia, lecz w kwietniu tak chłodne dni PRZY SŁOŃCU to już rzadkość. W kwietniu 2019 nawet dość chłodny 1 IV miał tmax 11.0 stopni. Jedyne dni poniżej 10*C to 11-13 IV których usłonecznienie wynosiło ZERO. Najzimniejsze dni były jednocześnie całkowicie ciemnymi.

          2. Ok.
            “Od kwietnia oczekuję już ciut więcej niż 2-8 stopni za dnia, lecz w kwietniu tak chłodne dni PRZY SŁOŃCU to już rzadkość. W kwietniu 2019 nawet dość chłodny 1 IV miał tmax 11.0 stopni”
            W Katowicach owszem nie było jednocyfrowych tmax przy bezchmurnym(pogodnym) niebie i słońcu, ale na wschodzie Polski tak było np. 1 i 10 kwietnia (też w rocznicę katastrofy smoleńskiej było dość pogodnie i były rozpogodzenia przy jednocyfrowych tmax). Jednak w większości jednocyfrowe tmax były przy całkowicie zachmurzonym niebie.

  117. Przeczytałem, że w II połowie kwietnia jest ponoć najszybszy wzrost Tśr w roku, czy ktoś ma dane dotyczące Tśr poszczególnych dni w roku, np 18 kwietnia, 4 maja?

  118. Zauważyliście, że temperatury bliskie maksymalnym (np. do 3 st. od nich niższe) trwają już w skali doby 7-8 h. Natomiast te bliskie minimalnym coraz krócej.
    A to jeden z głównych czynników (obok adwekcji), który przyczynia się do średnio coraz wyższej temperatury – zwłaszcza jak powietrze dłużej “krąży” nad lądem, nawet gdy wyże są nieco na NW/N/NE od Polski (jak obecnie).
    Dzisiaj Tmax powyżej 20°C będzie może już nawet na 25-50% lokalizacji.

    1. Długi dzień. W listopadzie przy tych samych 12 st w dzień ten tmax jest przez 2-3 godziny. Około 18 już jest zimno a o 20 bywa już poniżej zera. Przykład listopad 2015.

    2. Przyznaję że nie doceniłem tego. Jest kilka stopni cieplej niż myślałem że będzie. Tym samy anomalie dodatnie są wyższe. Sam model gfs też nie oszacował ocieplenia gdyż pokazywał niższe temperatury maksymalne rzędu ok 15 stopni np. w Warszawie tymczasem lokalnie wczoraj było ok 20 stopni a dziś zapewne będą przekroczenia. Noce jednak są dość chłodne mimo wszystko

      1. Uroki większych nizin, obszarów w zagłębieniach terenu. U mnie stacja Kielc ledwie 16,2 o 12.00 i raczej nie ma szans na ponowne przekroczenie 20 stopni do świąt (5 kwietnia bylo 20,3).

      2. Bo nocami nadal najcieplej jest przy oddziaływaniu ciepłych wycinków niżów. Natomiast powietrze w wyżach jest coraz cieplejsze – ale głównie za dnia. Zmieniają się w tym względzie proporcje, ale stopniowo.

    3. Zgadza się, zresztą widać dobrze to plateau termiczne też na meteorogramach. Świadczy to o tym, że mamy już ewidentnie porę ciepłą.
      Suchy grunt na pewno dokłada swoją cegiełkę do tego ciepła i “podnosi” o ładnych kilka dziesiątych stopnia Tmaxy. Pytanie tylko czy nie przyczynia się również do szybszych spadków temp. w nocy, bo to działa chyba w obie strony? Generalnie im bardziej sucho, tym większy kontrast termiczny.

      1. To prawda, że przy suchej masie i pogodniejszym niebie mamy dwukierunkowość – tzn. wspomaganie zarówno ku wyższym Tmax’om za dnia, jak i niższym Tmin’om w porze nocno-porannej. Tyle tylko, że dzień jest już średnio 4h dłuższy od nocy i stale go przybywa – a kontynent staje się coraz bardziej wygrzany wobec obszarów oceanicznych/morskich. Kierunek zmian jest więc oczywisty – także w tym aspekcie.

  119. Widzialem prognozy dla Oslo ma wetteronline.de

    To chore. 16 DNI Bez deszczu I 20-23 stopnie w dzien i pelna lampa. Nic dziwnego ze dla zielinej gory podobnie dramatyczne prognozy. Oby sie nie sprawdziloo I ruszyl atlantyk z deszczem na polnocy a I zachodnia europe

    1. No cóż, czyli powtórka z rozrywki z poprzedniego roku coraz bardziej prawdopodobna…….a rodacy ciągle narzekają na zimno i wypatrują gorąca. No cóż……..Na pogodę nie mamy wpływu i przyjdzie się pewnie pogodzić ze stepowieniem krajobrazu i niekończąca się lampą przez ponad pół roku :(

      1. Pół świata mieszka w lampowych klimatach gdzie zima to plus 20 a lato lepiej nie pytać ile.

        Jakoś nie słyszałem żeby mieszkańcy Kalifornii narzekali na to że mają za dużo słońca. Choć Stany do trochę inna mentalność u nich 90% domów i mieszkań ma klime. Oni nawet grzanie robią klimą.

        Będzie co będzie, klimat się nam ociepla. Sezony letnie ala 1977-1982 to już na szczęście przeżytek, teraz lato przypomina lato a nie zapychacz pomiędzy wiosną a jesienią. Za komuny były całkiem fajne maje i wrześnie ale lato to jakaś padaka.

        1. Za to zima obecnie coraz częściej przypomina zapychacz pomiędzy jesienią a wiosną ze sporą liczbą dni z temperaturami średnimi na poziomie zera lub nieco powyżej…
          Od drugiej połowy połowy 2013 roku miesiące prawdziwie zimowe są naprawdę w mniejszości. Bardziej zimowe to jedynie: styczen 2014 tak na pół na pół (niby w normie, ale pierwsze 2 dekady bardzo ciepłe), luty 2015 pół na pół (pierwsza połowa dość zimowa), styczeń 2016 (przewaga zimy do 24.01, ale do połowy bardzo mało śniegu), styczeń 2017 (tu ewidentna przewaga zimy przeważnie z małym opadem i Słońcem), luty 2017 pół na pół (analogicznie jak luty 2015), luty 2018 (przewaga zimy, ale mało śniegu poza terenami podgórskimi), marzec 2018 pół na pół (najpierw zima z mrozem, potem chwilowa wiosna, potem znów zima i na koniec powrót nieco cieplejszych dni) oraz styczeń 2019 z przewagą zimy (ale i tak w normie, im dalej na zachód tym mniej zimy oraz w drugiej połowie miesiąca mało śniegu). Reszta pogody w ostatnich 6 porach chłodnych to najwyżej przewaga przedzimia i przedwiośnia.

      2. “a rodacy ciągle narzekają na zimno i wypatrują gorąca. No cóż”

        Wypatrujemy gorąca i lampy, bo nasz klimat jest zimny i deszczowy. Piękne, słoneczne dni z wysoką temperaturą to u nas rzadkość (wyjątkiem był ubiegły rok). Co innego gdybyśmy mieszkali w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie czy w Arizonie w Phoenix – tam byśmy czekali na upragniony deszcz i ochłodzenie

        1. bez przesady, rzadkość to może za komuny, w czasie słynnego ciągu pseudolat z usłonecznieniami 80-160h na miesiąc i tavg 14-16 stopni. Albo zimą, wtedy faktycznie słoneczny dzień może być jeden czy dwa przez calutki miesiąc.

          Ale wiosną i latem nie ma źle. 250h słońca w okresie 1991-2018 (lipiec i sierpień) to zupełnie przyzwoite wartości. Nam by się bardzo przydało więcej słońca w okresie listopad-marzec, a jak na złość zimą usłonecznienie niezbyt chętnie rośnie. Przybywa odwilżowych atlantyckich zim, ubywa wyży rosyjskich i skandynawskich (albo nawet chłodnych bałkańskich jak w styczniu 2017)

          1. No, brak chłodnych sezonów letnich to jedna z nielicznych zalet ocieplenia klimatu jakie widzę (bo więcej upałów to już wada), więcej Słońca latem też mi już nie potrzeba. Nawet mimo GO niestety zdarzają się większe przymrozki w majach jak w latach 2007, 2011 i 2017. Zimą nie rośnie tak usłonecznienie, gdyż korelacja usłonecznienia z temperaturą jest wtedy nieistotna. Ale i tak jaśniej jest nawet przy zachmurzeniu całkowitym niskim przy pokrywie śnieżnej niż bez niej.

        2. następny plecący farmazony o ponurym polskim klimacie. Od kilku tygodni właśnie tego “ponuractwa” doświadczam w pełnej krasie. I mam serdecznie dosyć.

          1. Polski klimat jest ponury mając ponad 300 dni pochmurnych w ciągu roku i twoja paplanina tego nie zmieni, bo z faktami nigdy nie wygrasz.

          2. Masz na myśli dni z całkowitym zachmurzeniem, takie w których zachmurzenie przekraczająca 50% czasu dnia, czy takie w których w ogóle pojawiają się chmurki na niebie? Bo to trzeba doprecyzować. Jak dla kogoś letnie okresowe cumulusy są powodem do narzekania to naprawdę ma coś nie tak z główką. Przecież to błogosławieństwo, że one się pojawiają zwłaszcza w gorące czy upalne dni. Rozumiem, że ktoś narzeka na zachmurzenie w porze zimowej ale narzekanie na chmury w dni letnie to już jest aberracja, której nigdy nie pojmę. Zresztą dzisiaj granice są otwarte można się przeprowadzić na południe jak tu komu źle.

    2. Kwiecień ogólnie robi się u nas coraz suchszy (i może przez to również tak szybko się ociepla, bo w kwietniu korelacja usłonecznienia i opadów z temperaturą jest już wyraźna), u mnie już marzec jest obecnie bardziej mokry niż kwiecień (normy 1981-2010 i 1991-2018). Jedyne mokre kwietnie po 2003 roku w Kielcach to tylko 2016 i 2017. Również sytuacja baryczna nie sprzyja zazwyczaj opadom w kwietniu, poza tym w tym miesiącu niże są już zazwyczaj płytsze niż zimą, a konwekcja znacznie słabsza niż latem co sprzyja niskim sumom opadu.

  120. Pierwsza 20tka w 2019 u mnie przekroczona. Cudowna pogoda. I jak się zaczyna pięknie wszystko zielenić :) we wtorek popadało, od wczoraj ciepło się zrobiło i wszystko w mgnieniu oka się zieleni :) i w końcu śliwy zaczynają kwitnąć

  121. Cfsv2 konsekwentnie prognozuje susze w skandynawii, ale tez europie srodkowej I zachodnia w maju I czerwcu. @Artic Haze czy Twoim zdaniem sytuacja zmierza w kierunku zeszlorocznym tylko gorsza Bo po suchym roku ? Ponadto zastanawiac mnie na Ile susze w europie polnocnej sa przewiduwane przez models klimatyczne. Zwykle slyszalem ze bardziej sucho latem to ma byc w europie S I polsce S a na polnocy europy wieksze opady choc the I wySze temperatury

    1. @marian

      Prorokiem nie jestem ale to wygląda niepokojąco. Tyle już rozumiemy, że porządna letnia fala upałów musi być poprzedzona suchą wiosną. Jest to warunek konieczny ale niewystarczający (tzn. nie wymusza suszy).

      Czyli niepokoi mnie to ale nie potrafię podać procentowo jaka jest szansa na powtórkę z zeszłego roku i jeśli wystąpi znów stacjonarny wyż, to gdzie będzie miał centrum.

      1. W 2007 roku była sucha wiosna a lato nie było zbyt upalne, może oprócz czerwca. Fakt, było wtedy w lipcu 38 stopni w Słubicach, ale to była jedna pojedyncza tak silna fala upałów. W pierwszej dekadzie lipca 2007 był atlantycki kilkunastostopniowy chłód i deszcze.