Nadal ciepło

Nadal ciepło

Wczorajsza średnia dobowa anomalia temperatury uśredniona do obszaru całej Polski osiągnęła wartość +3.56K. Nadal najniższe jej wartości obserwujemy na południu kraju. W Suwałkach średnia temperatura dobowa wyniosła 19.5°C, co jest charakterystyczne dla pełni lata.

Wysokie były w dalszym ciągu punktowe sumy opadu. Wg systemu RainGRS dochodziły one miejscami do 42 mm.

Wg obecnych prognoz w kolejnych dniach ma być stosunkowo ciepło, z paroma tylko dniami poniżej normy z lat 1981-2010. Oznacza to, że w dalszym ciągu średnia anomalia miesięczna będzie rosnąć – do 29 maja osiągnąć by miała wartość -1.22K. Wszystko wskazuje więc na to, że nie będzie to miesiąc porównywalny chłodem z marcem i lutym zeszłego roku, mimo wyjątkowo chłodnej pierwszej jego połowy.

W chwili obecnej miejscami temperatura przekracza 25°C – tak jest na przykład w Nowej Pasłęce i Fromborku. Wg modelu AROME (IMGW) temperatura przekroczy dziś nawet 28°C, model ALARO (IMGW) jest w tej kwestii nieco bardziej oszczędny. Wg HIRLAM temperatura na północy osiągnie nawet 29°C. Patrząc na obecny rozwój sytuacji, jest to nawet dosyć prawdopodobne.

W tej sytuacji będzie rzecz jasna nadal burzowo, interesujący jest prognozowany przez wiele modeli rozwój burz nad południowo-wschodnią częścią Polski, szczególnie nad Lubelszczyzną, a później również na Mazowszu.

 

Print Friendly, PDF & Email

146 Replies to “Nadal ciepło”

  1. Pierwszy! Czyżby ocieplenie klimatu brało się w końcu za Suwałki? Ostatnio zauważyłem, że niemal wszystkie najświeższe rekordy najcieplejszych miesięcy nie dotyczą Suwałk. Rekordy pochodzą najczęściej z XX w. Nawet kwiecień 2018 i sierpień 2015 nie były tu najcieplejsze. Miano najcieplejszego kwietnia nadal nosi ten z 2000 r. Czerwiec -rekord był gdzieś w latach 70-tych. Wrzesień też podobnie. O październiku nie wspomnę. Absolutne maksimum też nie pochodzi z sierpnia 2013 lub ’15 lecz z lipca 1994 jak się nie mylę. Ale nie jest złe, bo to 35.

      1. Kiedy w 2015 roku było u mnie ponad 39°C to wilgotność była bardzo niska i wcale nie odczuwało się aż takiego skwaru poza paleniem w słońcu. Za to gdy rok wcześniej (w 2014 r.) było sporo dni z temperaturami 25-28°C przy wilgotności 85-90-95% to nie dało się wytrzymać od ciężkiego, dusznego, parnego powietrza. Ledwo dało się żyć i iść. Po minucie chodzenia byłem po prostu cały spocony mimo skąpego stroju i wolnego chodu. To akurat było ciekawe doświadczenie, bo rzadko się zdarza, żeby pół lata było takie parne i nieznośne, dlatego obalam mit @kmroz.

      2. Kazdy ma inne upodobania, ja się najlepiej czuję jak jest 27-35 przy małej wilgotności oraz przy warunkach wprost przeciwnych czyli przy mrozie co najmniej -10, najlepiej przy pogodnym niebie. Ty za to obydwie te opcje nazywasz dniami nie do życia.

        1. Ciężko to zrozumieć, w każdym razie oba te typy pogody wymagają ostrzeżeń i są jakimś zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia i życia.

  2. Jedno z najcieplejszych i najpogodniejszych miejsc w Polsce to obecnie… Podlasie.
    W Białymstoku już około południa temperatura wynosiła ok. 25°C, a ta zapewne jeszcze wzrośnie o 1-2 st. Patrząc na stan obecny, jak i rozwój sytuacji na kolejne godziny – myślę, że z 30-50% powierzchni Polski zanotuje dzisiaj Tmax w widełkach 25/30°C (umownie dzień gorący). I co ciekawe będzie to miało miejsce głównie w Polsce N/NE, a co w okolicznościach z ujemnym NAO/AO w porze ciepłej nierzadko ma miejsce (mam tu na myśli odwróconą polaryzację termiczną nad krajem).

    Ciekawe jak przy tym ułożą się dzisiejszego popołudnia/wieczoru główne strefy opadowo-burzowe (?), bo miejscami może być bardzo „burzliwie”….

    %%%

    W tak zachwalanym tu przez niektórym (zwłaszcza skrajnie „ciepłolubnych” forumowiczów) roku 2018 mieliśmy 2 miesiące wyraźnie chłodniejsze. Zobaczymy, czy tegoroczny maj będzie miał choć z połowę tej ujemnej anomalii co tamte miesiące (?). Tak, czy inaczej to on może być „gorzej” zapamiętany (w kontekście chłodu w I połowie miesiąca), właśnie dlatego, że mniej więcej do marca (włącznie) i tak przyroda jest dość jałowa, a ogólny poziom temperatury rzadko kiedy pozwala na włożenie naprawdę lekkiego odzienia, czy definitywne zaprzestanie dogrzewania się, nie wspominając o aktywnościach ogrodowo-rekreacyjnych – jeszcze nie tych znamiennych wówczas dla sezonu letniego (co innego już w maju…).

    Zwrócę jeszcze uwagę, że i tak w te najzimniejsze dni maja b.r. mieliśmy anomalie dobowe ok. 2-krotnie słabsze niż chociażby w lutym/marcu ub.r. To pokazuje dlaczego nadal w porze chłodnej jest i będzie łatwiej o miesiące ze średnimi ujemnymi anomaliami. A co też ma fizyczne uzasadnienie, tzn. kontynent może być znacznie większym magazynem chłodu w porze chłodnej (przy odcięciu się od adwekcji zwłaszcza znad oceanu), wobec konieczności transportu chłodu znad odpowiednio wyższych szerokości geograficznych w porze ciepłej (w okolicznościach kiedy ląd, jak i wody bliżej Europy C są już odpowiednio ciepłe).

  3. Właśnie rozwija się pierwsza konkretniejsza komórka Cb między Lubelszczyzną a Mazowszem. Ciekawe jak się ułoży i czy „uderzy” w Warszawę? – a gdzie obecnie jeszcze dość pogodnie, przy temp. ok. 25°C i ciepłym (choć niezbyt silnym) wietrze z SE.

  4. Zbliżamy się do końca maja i tym samym z każdym kolejnym dniem można co raz precyzyjniej ocenić anomalie maja 2019. Obecnie wiadomo już szanse na maj w normie (0K) lub lekko powyżej (do +1K) są tylko teoretyczne i byłoby to tylko wtedy kiedy prognozy by się nie sprawdziły a każdy kolejny dzień byłby ciepły i bardzo ciepły. I w drugą stronę maj poniżej -2.5K gdyby było zimno i bardzo zimno. Wg tych prognoz najbardziej prawdopodobny jest więc maj w dość wąskim już przedziale miedzy -2K a -1K ale raczej bliżej -1K póki co. Tak już zupełnie na marginesie w związku tym że będę miał kilka wolnych w kolejnym tygodniu liczę na lepszą pogodę tzn mniej burz, mniej opadów. Póki co zapowiada się bez rewelacji ale też jeszcze nie najgorzej

    1. Ja już od pewnego czasu coś „podskórnie” czuję, że maj’2019 zamknie się anomalią wokół -1,5/-1K (ref. 1981-2010), ew. z niewielkimi od tego odstępstwami w obu kierunkach. Oczywiście pewności nie mam, ale przy anomalii rzędu -1,5K do 25-26.05 jest to już coraz bardziej prawdopodobne.

      Mielibyśmy wówczas miesiąc znamienny dla ok. 1-sigmowego odchylenia standardowego w dół (licząc za okres 30-/31-dniowy) w miesiącach pory ciepłej w ostatnich 3-4 dekadach [niewtajemniczonym warto wyjaśnić, że to wartość mówiąca o tym jak średnio wypadają miesiące chłodniejsze w obecnym okresie roku].

  5. Godz. 15: 10: radary na Pogodynce i mapa wyładowań sugerują, jakby teraz przez cały kraj przechodziło gigantyczne Bow Echo. Wygląda bardzo groźnie. Ale to raczej przypadkowe podobieństwo.

  6. Dzisiaj w nocy i nad ranem w Zieleńcu w ciągu 4 h napadało ok 90 mm ( 70 mm-2h). Wokół Zieleńca jest kilka potoków, który spływają do Bystrzycy Dusznickiej. Niedaleko jest posterunek wodowskazowy Duszniki Zdrój. Stan wody praktycznie nie wzrósł ( może pół cm, ale to raczej naturalne wahania). Jak to wytłumaczycie?

  7. Nic dziwne, że tak średnie, bo jest niewielka amplituda dobowa (różnica między tmax i tmin), tmin zawyżają i bardziej wpływają na dobową tavg niż tmax.

  8. O przygrzało na wschodzie Polski. Obecnie w Terespolu ok 27 stopni, w Białymstoku i Kętrzynie po ok 26 stopni. 26*C jest także w Toruniu. A w mediach zaniżyli temperatury bo mówili dzisiaj o 21-25 stopniach. Z kolei wczoraj również najcieplej było na E Polski 26-27 stopni. Oczywiście po burzach się znacznie ochłodzi. Od jutra ma się stopniowo ochładzać tak, że najchłodniejszy będzie SE Polski (według np. GFS). Odsłona GFS z 6 UTC wypluła fus na czwartek czyli powrót jednocyfrowych tmax przy chmurach i opadach (mam nadzieję, że to się nie sprawdzi bo byłaby to patologia). ECMWF jest bardziej optymistyczny w kwestii skali tego ochłodzenia.

  9. Wg dzisiejszych prognoz NAO ma nadal być na minusie – więc nie wiadomo, czy coś z tej zmianie ku „strefie” (z W) za kilka dni będzie (?). A i nie można wykluczyć jakiś nieznacznych przetasowań ze słabymi niżami i wyżami nad Europą C i zmieniającym się kierunkiem napływu mas, co zwłaszcza w porze ciepłej nie jest taką rzadkością.

    Tymczasem najsilniejsza strefa burzowo-opadowa dzisiejszego dnia chyba dopiero teraz rozwija się od Lubelszczyzny na NW/N (w kierunku Mazowsza i Podlasia).

    1. Ruda śląska . Kolejny ,fajny ciepły dzień. Rano opad z suma 2,5mm (wczoraj 2mm). Kilka godzin słonecznych(5-7 h) . Maksymalna w Katowicach 21 st C ( Ruda-Halemba 22 st. C)Jak dla mnie super wiosenna pogoda. Środa, czwartek chłodniej i deszczowo później powrót ciepłej wiosny. W Katowicach już ponad 70mm opadu w maju, ja namierzyłem 56mm. Pięknie ,zielono ,kwitnąco, oby tylko nie przeszły nawałnice z gradem i silnym wiatrem bo 70-120mm w maju to optymalna suma opadu.

  10. To u mnie dzisiaj sporo chmur i temperatura osiągająca maksymalnie 20 stopni. Kolejne dni nie przyniosą więcej, w czwartek ma być zaledwie 13 w dzień oraz 6 w nocy, czyli kolejny już dzień z anomalia około -5K bądź mniej. Fajnie by bylo jakby się ta blokada już skończyła, bo południe kraju ma przesrane od 27.04 z tą pogodą. Jak wróci strefa z ciepłą składowa S oraz SW to od razu się normalnie zrobi.

    1. „Jak wróci strefa z ciepłą składowa S oraz SW to od razu się normalnie zrobi.”

      ->>> Tu się zgodzę – dominacja w tej „strefie” składowej S ma kluczowe znaczenie, bo przy naprzemienności SW->NW->SW->NW itd. będziemy mieli to co w marcu b.r. (ew. ciut słabsze skoki ciśnienia i dmuchanie).
      Z tym, że przy „strefie”, zwłaszcza z ciepłą składową S (SW), najbardziej uprzywilejowane pogodowo jest S kraju (inaczej niż przy blokadach skandynawskich).

        1. Było ciepło, choć:
          – w sumie nie do końca wiem co @alewis miał na myśli pisząc „się normalnie zrobi” (?),
          – obecnie przy podobnej „strefówce” temperatury byłby już w większym stopniu wokół normy (a może i w uśrednieniu nieznacznie niższe).

        2. Oraz to ze w marcu przy takiej strefie niż goni niż, nawet jeden dobrze nie przejdzie a już drugi się pakuje. I nie ma nawet przerwy od tego, jakieś tam słońce jest codziennie ale opady deszczu też są codziennie. Nie jest to jakaś bardzo atrakcyjna pogoda. Padać musi ale nie 25-30 dni w miesiącu bo to nie jest klimat monsunowy i nie mamy pory suchej z miesiącami 0-3 dni opadu by to zrownowazyc. Mówię o normach, nie o ekstremach typu listopad 2011.

          A latem przy takiej z S składowa można liczyc na kilka ciepłych i suchych dni, podobnie jak przy wyżu. Niże nie tworzą się z taką częstotliwością i nie są tak głębokie.

    2. Wg mnie właśnie jest bardzo normalnie. Maj 2019r bardzo mi się podoba i czuję, że jednak mieszkam w Polsce, a nie w Hiszpanii ;-) i jak dla mnie, oby tak dalej.

      1. Wróciła Dorka, znak to nieuchronny, że zbliża się lato. Maj normalny? :d Nawet w polskich żenujących normach wyjdzie jako zimny i to nawet sporo ponizej tej granicy.

        1. Nawet jeśli i zimniejszy nieco od normy, to do „odrobienia” za całą porę ciepłą zeszłego roku jeszcze dużo ;-) Tym razem jednak jestem dobrej myśli.

          1. Dorka, nawet nie wiesz jak się cieszę z tego, że odzyskałaś pogodowy optymizm i jesteś zadowolona :) Jak widzisz, 2018 rok naprawdę był bardzo wyjątkowy, i powtórki nie ma. Wtedy wiosna była krótka, praktycznie jej nie było, a w tym roku jest wyjątkowo długa, bo jej poważne epizody mieliśmy już w lutym, a i teraz nie ma jeszcze regularnego lata. Poza tym głupim epizodem z 26 kwietnia dominują umiarkowane temperatury, czyli tak jak chciałaś, sytuacja opadowa też się poprawiła, u mnie nie ma już śladu po suszy. Przyznaj się tylko czy w ubiegłym tygodniu nie zdarzyło Ci się zmarznąć ;) Ja nie narzekam, ale tak, spadł u mnie najpóźniejszy śnieg w historii, może widziałaś moje zdjęcia :D Mamy dziś piękny, ciepły dzień. Może i letni, ale już powoli wkraczamy w tę porę roku. A wkraczamy na szczęście w taki sposób, który sugeruje że będzie fajnie :)

          2. FKP no ma, to akurat nie jest trudne po tak cieplej zimie i początku wiosny. Do połowy 2007 miał rekordową anomalie, ale co było w drugiej połowie? Tylko sierpień w miarę dobry, reszta masakra. To była chyba jedyna w tym wieku jesień której wszystkie 3 miesiące były zimne. Listopad bardzo zimny.

            2018 był oryginalnym rocznikiem bo wykrecił rekord pomimo bardzo zimnego lutego i marca. Normalnie rekordowego rocznika spodziewaliśmy się po takim który ma ciepłe miesiące zimowe i chociaż normalne wiosenno letnio jesienne. Czy 2015 miał jakoś bardzo ciepła porę ciepła? Gorący sierpień. A reszta? Chłodnawy kwiecień, zimny maj, niemrawy czerwiec. Z lipcem było różnie, na północy był zimny na południu upalny. Sierpień wiadomo wrzesień ciepły ale bez szału, październik zimny, dopiero listopad i grudzień konkretnie ciepłe ale to już pora chłodna.

            Było dużo por ciepłych lepszych niż w tym 2015.

          3. @Dorka
            Żeby „odrobić” anomalię (w przeciwnym kierunku) za całą porę ciepłą zeszłego roku to przez następne miesiące musiałyby dominować temperatury październikowo-listopadowe z epizodami majowo-wrześniowymi, incydentami czerwcowo-lipcowymi.

          4. Analizując najcieplejsze roczniki tego wieku…
            2002 – ten akurat był specyficzny, zaczął się na sterydach (ciepły styczeń, ekstremalny luty, bardzo ciepły marzec), ale i w porze ciepłej nie stracił animuszu, maj niemal rekordowy, lipiec zdecydowanie bardzo ciepły, sierpień jeden z najgorętszych. Wtedy wszystko odwróciło się od połowy września – ostatnie 2.5 miesiąca roku były koszmarnie zimne. Ten rok wyrobił więc wysoką anomalię poniekąd POMIMO paskudnie zimnego ostatniego kwartału, ale miał jednak sporą moc w miesiącach pory chłodnej z początku roku (styczeń-marzec)
            2007 – tutaj W MIARĘ podobnie do 2002. Z tą różnicą, że styczeń i marzec podłożyły już znacznie mocniejszą cegiełkę pod ekstremalny rok. Ciepło, ale nie jakoś bardzo, było też w drugim kwartale (no dobra, czerwiec to był najcieplejszy w XXI wieku, ale jednak konkurencję ma słabą). Od lipca jak słusznie Alewis zauważył jednak zimno, nawet ten sierpień to taki we współczesnej normie. Druga „strona” pory chłodnej już zimna (listopad i grudzień). Jednak i tutaj mogliśmy jednak mówić o skrajnie ciepłych dwóch miesiącach pory chłodnej….
            2008- Jakim cudem ten rok był ekstremalnie ciepły?? No poważnie, aż ciężko uwierzyć. No jedyne, co tłumaczy, to brak chłodnych miesięcy (maj i wrzesień tylko leciutko chłodne). No, ale wciąż… kwiecień, lipiec i sierpień nie za ciepłe, czerwiec niby dość ciepły, ale bez szału… No rysuje nam się obraz naprawdę chłodnawej pory ciepłej….. Co wywalczyło więc to ekstremum? Ano nic innego, jak pora chłodna, a zwłaszcza miesiące zimowe. Zwłaszcza styczeń i luty, ale grudzień też pokazał co potrafi. Marzec i listopad też powyżej normy, listopad zresztą całkiem sporo.
            2014 – tutaj nie ma o czym gadać. Luty, marzec, listopad i grudzień po prostu cieplusie. Styczeń w pierwszej połowie też. To pora chłodna wyrobiła ten rekord. Co do pory ciepłej, to mimo nieznośnego lipca, mieliśmy najchłodniejsze lato w tym wieku. Trzy z siedmiu miesięcy pory ciepłej poniżej normy, z drugiej strony tylko dwa jakieś szczególnie ciepłe (wrzesień i październik zwyczajnie ciepłe, bez szału)
            2015- tutaj tak jak Alewis napisał. Wszystkie miesiące pory chłodnej WYRAŹNIE ciepłe, to one zadbały o rekord. Swoją cegiełkę dołożyła pierwsza połowa sierpnia 2015, ale nie miało to wielkiego znaczenia. Kwiecień, maj, czerwiec i październik po prostu relatywnie chłodne.
            2016 – tutaj już aż tak szałowych miesięcy pory chłodnej nie było. Tylko luty cieplutki. Styczeń zimny, marzec taki sobie, listopad zimny, grudzień ciepły, ale bez szału. Widać więc od razu, że o rekord trudniej, sporo do niego jednak brakowało. Tutaj to jednak pora ciepła dała czadu, podobnie jak w 2002 roku. Zwłaszcza taka ścisła pora ciepła, maj-wrzesień! Okres MJJAS był, jak sądze, jednym z 4-6 najcieplejszych w całej historii pomiarów, oczywiście do 2018 mu bardzo daleko, ale do takich jak 1797, 1811, 2002, 2006 już dużo bliżej, o ile któregoś z nich nawet nie wyprzedził (kwestia policzenia).

            Jakieś podsumowanie?
            Zdecydowanie „moc” pory chłodnej – 2008,2014,2015
            Raczej „moc” pory chłodnej – 2007
            Wymieszanie „mocy” pory chłodnej i ciepłej – 2002 i 2016 (jednak, te dwa roczniki miały anomalię jednak mniejszą, od tych czterech powyższych, właśnie z powodu tego wymieszania)

          5. @kmroz nie wszędzie lato 2014 było najzimniejszym, np. W Toruniu w obecnym wieku cieplejsze lata były tylko w 2002,2006,2010,2015 i 2018, czyli te wyjątkowo gorące. To zasługa tego że Toruń był biegunem ciepła w tamtym lecie (inaczej było latem 2012 kiedy na południu było zarąbiście gorące a tutaj miało anomalie zaledwie +0,18K, głównie przez chłodny czerwiec) :).
            Jeszcze od siebie dodam o rekordowych 1989 i 2000 (fakt nie ten wiek, ale co tam :D).
            Pierwszy zaczął się niesamowicie gorącym I kwartałem, kwiecień też był bardzo cieply (jak patrzeć na stare normy to był imponująco ciepły, zwłaszcza kilka lat po dekadzie lodowatych kwietni), a potem? Potem trudno doszukiwać się naprawdę ciepłych okresów, czerwiec chłodny, maj, lipiec i sierpień w normie, listopad bardzo zimny, jedynie wrzesień, pazdziernik i grudzien były ciepłe, ale bez imponujących anomalii. Więc zdecydowanie rekord był zasługą pory chłodnej
            2000- tutaj też zasługa pory chłodnej. Luty miał identyczna anomalie jak ten z 2014, październik i listopad miały „wicerekord”, pierwsza połowa grudnia niesamowicie gorąca. Wydawało się blisko rekordu miesiąca, ale II połowa grudnia była już zimowa. Mimo wszystko i tak grudzień miał b.wysoka anomalie podobnie jak 2013/17. Styczeń i marzec były leciutko powyżej. Co do pory ciepłej to tylko kwiecień był tu imponujący i ew. Maj był „gorąca cegiełką” do rekordu. Czerwiec był niesamowicie zmienny, poza pamietnymi upalami na początku III dekady, dekadę wcześniej też u mnie przyniósł 34-stopnipwy upał, za to końcówka miesiąca przypomina początek pamiętnego lipca 2011 (po niej i tak przyszedł znacznie gorszy), ostatecznie czerwiec zapisał się jako lekko ciepły ale miał full naprawdę zimnych okresów. Lipiec to naprawdę było coś… 85 h uslonecznienia (chociaż nie mam danych za lipiec 1980,ale nie wykluczam że mógł być gorszy) do tego rekordowo niska Abs. Tmax (tylko jeden dzień z delikatnym przekroczeniem 25 st!), to już zdecydowanie nawet nie dla mnie. Sierpień wyszedł w normie, a wrzesień też zimny.
            Więc jak widać większość gorących roczników ma wyjątkowo ciepłą porę chłodną. 2018 pomimo że pora chłodna wyszła ciepła, był naprawdę wyjątkowy, podobnie z lodowatym rocznikami tu najczęściej musi się zacząć konkretną zimą

          6. @jacob
            No lata 1989,1990,2000 to tez doskonale przykłady wygranej przez porę chłodna. Zwłaszcza 2000, tutaj jakby patrzeć po rozszerzonej porze chłodnej (styczeń-kwiecień i październik-grudzień) to w zasadzie cała 7 tych miesięcy była co najmniej bardzo ciepła, a od maja do września było przeciętnie (jak na dzisiejsze czasy to zimno).

            Niemniej wole wypowiadać się o latach, które pamietam jako tako, więc ostatnio (zwłaszcza po wpadce z lipcem 1970) ograniczam się do wypowiedzi o XXI wieku.

          1. Całkiem możliwe, że tak będzie. Mam nadzieję, że jednak nie dożyję u nas permanentnych tropików……….Oby NIE

          2. Dorka – w tym roku pogoda nam ukradla najpiękniejszy miesiąc w roku i częściowo też kwiecien, wiec masz juz wyrównanie, do czerwca upałów nie widać. Łukasz, akurat w naszym klimacie AGW to zjawisko korzystne, nie mówię o Arktyce. A cos bys powiedział na to, że za jakiś czas każdy będzie mógł wybierać pogodę taka jak mu odpowiada. Jaką byś wybrał? :P

          3. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że przy takich falach upałów i susz jak latem 2003 r. na W Europy, czy latem 2010 r. na E Europy liczba ofiar śmiertelnych jest o wiele większa niż podczas jakichkolwiek innych niesprzyjających warunkach pogodowych.

          4. @Osowa
            Co innego narzekać okresowo na wybrane aspekty pogodowe, a co innego permanentnie narzekać na nasz klimat. W tym drugim przypadku naprawdę lepiej się przeprowadzić, niż dośmiertnie czuć się „polskim” nieszczęśnikiem…

          5. Łukasz – jak tylko natrafi się jakaś okazja albo praca na dłużej to skorzystam od razu w sensie przeprowadzki. Chociaż nawet w Hiszpanii poza południem pierwsza część wiosny była zimna, nawet na przełomie kwietnia i maja było nieprzyjemnie, co rzadko tam się zdarza. W tym więc nie tylko nasz klimat dał ciała.

          6. No ale w Hiszpanii zimna wiosna to jest już duża anomalia, u nas w sumie to normalne. Kwiecień u mnie ma średnia 9 stopni, nie powiedziałbym żeby to było ciepło bo na południu Europy taka średnia ma styczeń. Oczywiście pogoda jest inna, tam w styczniu dużo leje i są małe wahania dobowe a u nas jest sucho i dużo przy tym dni typu 20 w dzień 0 w nocy. No ale średnie podobne.

          7. Owszem, znaczna część Polaków w upałach upatruje jakiejś cudownej aury. Nie potrafię tego pojąć. Fale upałów odbierają mi osobiście chęci do życia. Brak możliwości ochłody, nawet nocą, przedłużający się- to nie ma absolutnie NIC wspólnego z przyjemnością. To jest koszmar. Nie tęsknię do tego. A z aury, w której mogę normalnie oddychać zwyczajnie się cieszę! I z deszczu , zamiast wyschniętej pustyni.

          8. Dorka – ja tez nie lubię upałów powyżej 28, jak jest wilgotność jak w Polandii przy 70-90%. Natomiast w mojej ukochanej Hiszpanii jest upał do 38, ale przy wilgotności rzedu 20-30%. Wieczorkiem albo w cieniu poza słoncem jest nawet chłodno wtedy. Kluczowa jest wilgotność, a nie upał. Dlatego lato 2018 u nas było super, bo upał był suchy, a nie z duza wilgotnością.

          9. Na S Europy przede wszystkim mają większe fale upału i susz latem, a jak pada to porządniej, nierzadko znacznie porządniej. Zimy mają OK, ale jak zawładną nimi wyże, bo jak niże to mają nasz… październik’2016, a w górach także śniegi jak i w naszych tej zimy. A i wiosną, czy jesienią też pogoda potrafi się spaskudzić – niedawno temu na Bałkanach i we Włoszech, wcześniej w Hiszpanii…
            Tak więc, też nie jest tam aż tak „pięknie” jak to niektórzy tu sugerują.

            Ja przywykłem do naszego klimatu z jego aspektami pozytywnymi, które doceniam – jak i negatywnymi również, a kiedy to zawsze sobie myślę, że po gorszym nadejdzie lepsze:-)

          10. Łukasz – może nie jest u nich tak pięknie cały czas jak np tegoroczna paskudna wiosna, ale na pewno znacznie częściej niż u nas poza wyjątkiem typu 2018. U nas raz na 50 lat, u nich prawie co roku :P. W Polsce częściej zdarzy się podobna bździna jak 2016/2017/2019 niż 2018 :P.

          11. Osowa
            Nie dość że narzekasz do znudzenia na nasz klimat to jeszcze z pogardą piszesz o Polsce, polandia…
            Żal mi ciebie, bo ja jestem z kraju który kocham i który jest dla mnie najlepszy na świecie. A mieszkałem w Holandii, Szwecji i Niemczech, więc wiem jak to na zachodzie… Co do Hiszpanii, to jedz tam i d… nie zawracaj. Ja gardzę Hiszpanią jako państwem (z przyczyn o których tu nie będę pisał bo mnie zbanują), a także ich klimatem. Różnica jest tylko taka, że ja w kółko o tym nie piszę. Także jedź tam i zamilcz z korzyścią dla nas.

          12. @Osowa
            Mnie bardziej martwi AGW. A wiesz dlaczego? Bo o emigrację klimatyczną i tak łatwiej, niż o zastopowanie tych niszczących dla planety trendów.

          13. FKU – polski klimat daje dużo powodów do narzekania. Inaczej blogi i strony pogodowe nie miałaby rekordów wejść. Ale jak nie jestes meteopatą to tego nie zrozumiesz.

          14. Osowa
            Na jakiej podstawie uważasz że nasze portale pogodowe notują rekordy wejść? I które dokładnie masz na myśli? Ja nie mam takiego wrażenia.

            Fakt, nie jestem meteopatą, jak i wielu moich znajomych, którzy też specjalnie nie narzekają na nasz klimat. Jednak nie sądzę aby to miało być przyczyną twojego nieustannego narzekania. Nie chcę oceniać co dokładnie jest z Tobą, bo Cię nie znam ale jeżeli nie jesteś w stanie tego zmienić w Polsce to naprawdę lepiej będzie jak stąd wyjedziesz. Po co masz się tu męczyć jak jest Ci tak źle? Jeżeli cokolwiek potrafisz robić (poza narzekaniem oczywiście) to pracę znajdziesz bez problemu. Nawet w Hiszpanii, bo inżynierowie, których Hiszpania całymi statkami sprowadza i tak nie chcą pracować.

          15. FKU – no własnie, jak byś był, to byś wiedział jaka to cholerna przypadłość, a nasz klimat kompeletnie w dobrym samopoczuciu nie pomaga. Najlepsza dla mnie jest stabilność, choć dzisiejszy dzien super. A co do rekordów skąd wiem? Chociażby po ilosci komentarzy na tym blogu, kiedys na TP i na innych stronach.

          16. Osowa
            Największy ruch jest na portalach pogodowach czy o zjawiskach pogodowych, których metopaci raczej nie lubią jak PLB latem czy łowcy sniezyc zima i tam raczej ludzie nie narzekają na burze czy śniegi;) Ciężko więc jest mi pozytywnie ustosunkować się do tego co piszesz. Ale to tak na marginesie. Postaraj się cieszyć z każdego Tobie odpowiedniego dnia, a nie rozpamietuj tych nieodpowiednich,choc wiem że u Ciebie zakres tolerancji jest dużo węższy niż u mnie. U mnie praktycznie jedynym powodem do narzekania jest prędkość ocieplania się naszego klimatu, co może w przyszłości zakłócić nasz spokój przez różne zewnętrzne czynniki. A spokój jest bardzo dużą wartością. Dużo większą niż te pare pochmurnych czy chłodniejszych dni więcej w roku.

          17. @Osowa
            „Dlatego lato 2018 u nas było super, bo upał był suchy, a nie z duza wilgotnością.”

            Padłem xdd Drugiego tak wilgotnego upału jak w latem 2018 (rozumiem, że jak mówisz upał, to masz na myśli falę upału z przełomu lipca i sierpnia) to ja nie pamiętam za mojego życia.

          18. Kmroz – moze tam gdzie mieszkasz, czyli na SE? Na północy bylo naprawdę wreszcie przyjemnie po beznadziejnych latach z 2016-2017. A tam lata mieliscie udane w przeciwienstwie do nas.

          19. Prawdziwie suchy upał, z nocami jeszcze do przeżycia, do tego dość krótki był w pierwszej dekadzie lipca 2015. Te trzy czynniki sprawiły, że nawet ja nie wspominam go jakoś bardzo źle.

          20. Fala upału, w której nawet wg naszej definicji nie było upału xd

          21. Miało być na południowym-wschodzie? Ale patrząc co piszą ludzie i Ty z południa oraz moi koledzy i rodzina, to klimat Polski południowej, południowo-wschodniej i północnej to dwa różne światy.

          22. @Osowa
            Wiem, że dla ciebie dane, które Ci nie pasują to oczywiście kłamstwo, ale i tak zaraz Ci wykażę że było parno także u ciebie na Kujawach.
            Liczba dni z punktem rosy w Toruniu powyżej 18 stopni (latem) w ostatnich latach:
            2014 rok: ZERO
            2015 rok: ZERO
            2016 rok: ZERO
            2017 rok: 1 (wow!)
            2018 rok: 9 (!!)

            Dla porównania liczba dni z tavg>25 stopni
            2014: 6
            2015: 9
            2016: 3
            2017: 1
            2018: 7

            Czyli 2018, chociaż jakoś bardzo nie odstawał od poprzednich lat w Toruniu jeśli chodzi o liczbę dni realnie upalnych (dla mnie jednak avg>25 to znacznie lepsza definicja dnia upalnego od tmax>30), to już pod względem wysokiego punktu rosy zdecydowanie odstawał na tle poprzednich. Jak to możliwe, że tak długie fale gorąco-upalne jak w 2014 i 2015 nie przyniosły ani jednego dnia tak parnego, jakich w 2018 było aż 9???? Ano tak, że w 2018 roku upał był naprawdę wilgotny (punkt rosy>18 to wymaga albo bardzo wilgotnego gorąca, albo temperatur 35+, których w 2018 przecież nie było), a w 2014 i 2015 te upały były suche na Kujawach!!!

          23. Nie mieszkam przecież na południowym wschodzie, mieszkam w województwie mazowieckim niedaleko Warszawy.

            @FKP
            Wg naszej definicji jak najbardziej BYŁA, był prawie tydzień z rzędu z temperaturami 30+ i co ważniejsze 4 dni z rzędu średnimi 25+.

          24. >30 st. 5 dni z rzędu, do tej pory nie możemy się z tego pozbierać.

          25. „Fala upału, w której nawet wg naszej definicji nie było upału xd”
            Nikt tu nie mówi o „zbieraniu się”, tylko o tym, że wg ciebie rzekomo nie było upału. Więc nie odwracaj kota ogonem, bo bez wątpienia uwielbiasz to robić.

          26. @Osowa – skoro pogoda nam ukradła, to do sądu z nią! Dostanie 5 lat oscylowania jak najbliżej normy w zawieszeniu. ;-)

        2. @kmroz z tym 1990 to ostrożnie, bo miał identyczna anomalie jak „lodowaty” 2017. A pewnie wielu uznało by go za zimniejszy. Po niesamowitym I kwartale tylko listopad i grudzień były lekko ciepłe. A kwiecień-październik? Lipiec b. zimny, wrzesien anomalnie zimny, reszta w normie. Taka pora ciepła dobilaby niemal każdego ciepłoluba xD.

          1. Chwila.. Mówisz o swoim regionie zamieszkania, czy całej Polsce? Bo jak patrzyłem na lipiec 1990 to był raczej normalny, do tego bardzo ładny (końcówka lipca, to chyba jeden z najstabilniejszych okresów jakie udało mi się znaleźć w historycznych danych z pogodą tzw. „25 i słońce” – coś co przypadło by do gustu chyba każdemu, od Dorki po FKP.

          2. Ojej… faktycznie lipiec 1990 anomalia w skali kraju -1.82K (sic!!)

            Ten okres „25 i słońce” był kilkanaście dni na przełomie lipca i sierpnia, ale wcześniej lipiec był taki sobie. Znowu coś pokićkałem.

            Ale co do jednego miałem racje, anomalia roczna +0.87K – to jednak pierwsza dziesiątka.

          3. @kmroz wiem, ale chciałem zaznaczyć że pora ciepła w tamtym roku była naprawdę chłodna chociaż fakt ze niemal każdy miesiąc był nawet ok. Jedynie wrzesień, 1 dnia miesiąca zanotowano 26 st. I była to jedyna 20-tka, bardzo mało słońca w I połowie, a druga to już totalna kostnica prawie 0

          4. @Jacob
            No właśnie. O tym mówimy. Pory ciepłe w najcieplejszych rocznikach często nie szaleją, są przeciętne, a czasem nawet chłodnawe.

            Każda moja dysputa prędzej czy później zejdzie na oceny subiektywne, a więc jak patrzę po danych z lipca i sierpnia 1990, to faktycznie wyglądają one całkiem sensownie i nie miałbym nic przeciwko powtórce takich wakacji w Polsce środkowej. Zaraz pewnie się okaże, że była jakaś powódź na południu, albo coś, dlatego zaznaczam, że mówię tylko konkretnie o Polsce środkowej, nie zamierzam oceniać roku jako takiego, którego nie mam szans pamiętać.

          5. Stacja w Łodzi (wg mnie najbardziej wiarygodna pomiarowo w tamtych czasach w regionie Polski środkowej i wschodniej, ale mogę się mylić) pokazuje aż 17 na 62 dni (około 1/4!) z uslonecznieniem 10+ h i zarazem avg dobową poniżej progu nieprzyjemnego gorąca (<20 stopni)

          6. @kmroz widzę sporą ostrożność, po ostatnim ataku innych forumowiczów nt. Powodzi z 1970 xD.

          7. @Jacob

            No niestety. O tak dalekich latach, to lepiej wypowiadać się jedynie w kwestii suchych danych. Subiektywna ocena po suchych danych, bez podparcia jakimiś wspomnieniami, jest po prostu bez sensu.

            Jeszcze do wypowiedzi o wakacjach 1990 dodam, że aż 26 na 62 dni w Łodzi przyniosło usłonecznienie >=10h!!! Z drugiej strony, sporo było też dni ciemnych, więc sumarycznie nie wyszło jakoś niesamowite. Od września do kwietnia zdecydowanie wolę równomierne wyrabianie usłonecznienia, od maja do sierpnia w sumie sposoby „skokowe” są dla mnie okej, pod warunkiem, że przynajmniej część tych „lampowych” dni nie będzie wściekle gorąca.

      2. W Warszawie nie ma tak źle. Kwiecień miał tam o wiele większe uslonecznienie, maj miał sporo więcej ciepłych i w miarę pogodnych dni. Jakbyś zobaczyła co się dzieje na południu Polski to nawet ty byś marudzila. 8-10 stopni w środku dnia w maju to nie jest klimat Polski tylko jakiejś Islandii.

        Teraz bym chciał 35 przez miesiąc żeby to zimne dziadostwo wymazać z pamięci.

        1. W tym roku w Madrycie, gdzie chce mieszkać w marcu i kwietniu przez sporą część czasu było często tylko około 10-13 stopni. Dla nich to tak jak dla nas w tym samym czasie 0. Tamtejsze gazety sporo pisały o bardzo chłodnej wiośnie w tym roku. Pod koniec kwietnia było ledwie 10 w dzien. To była zima stulecia wiosną. W tym okresie normą tam jest 23 stopnie.

          1. Tylko, że klimatu Hiszpanii (itp.) do Polski nie „przeniesiesz” – co Ciebie może martwić, ale innych cieszyć…
            Co Ci da, że cały czas narzekasz (???) i to nawet jak zrobiło się cieplej i/lub spadły potrzebne deszcze. Okres suchy i ciepły też znowu się kiedyś pojawi. Podobnie jak i inne, cieszące zwolenników nie tylko samego dużego ciepła i „lampy” na niebie…

        2. Łukasz – dzis było całkiem przyjemnie. Pomimo dużej parności i popołudniowej krótkiej burzy spędziłem cały dzien na dworzu po raz pierwszy od ponad 3 tygodni.

          1. To koncentruj się na tym co pozytywne, a nie na rozpamiętywaniu, że tak miałeś po raz pierwszy od 3 tygodni:-)
            Ja znacznie częściej spędzałem czas na zewnątrz i średnio może w co drugi dzień aura mi nie przeszkadzała.
            Powiem więcej: nie chciałbym, aby więcej niż 60-70% dni zachęcała mnie do przebywania niemalże non-stop na zewnątrz, bo mam też działania, które lepiej mi się wykonuje przy aurze „gorszej” (a i chłody mi wówczas nie przeszkadzają).

          2. Można się cieszyć, ale i tak większość (w tym i ja) będzie pamiętam, że aura zabrała nam najpiękniejszy okres w roku. Chyba, ze wynagrodzi nam to ciepłe lato i jesien.

          3. @Osowa
            Przecież wszystko przemija. Czyż nie lepiej dłużej w pamięci mieć maj’2018 (itp. – komu przypadło to do gustu), niż żyć rozpamiętywaniem tego co gorsze i „karmić” tym innych.

  11. Nad Trójmiastem od paru godzin przewala się burza, miejscami ostro popadało, szczególnie w rejonie Żukowa. W pewnym momencie był nawet taki misz-masz, ze jednocześnie świeciło słońce, padał deszcz a niebo rozdzierały pioruny. I w tym wszystkim śpiew kosa 💖 Taki maj to ja rozumiem :)

    1. Żaby i ptaki, świerszcze wspaniałe koncerty dają wieczorem/nocą i rankiem. Maj najlepszy miesiąc wiosny.

        1. @Marian
          Maj zdecydowanie bywa najpiękniejszy, bo w żadnym innym miesiącu nie ma tylu pięknych kwiatów, nie ma tylu wspaniałych i wyjątkowych zjawisk jak opadające w wieczności wszędobylskie pyłki czy olbrzymia aktywność owadów i ptaków, jest już soczyście i bujnie zielono, a temperatury są bardzo przyjemne, no i wreszcie dni są już bardzo długie. Ale maj często bywa też kapryśny i wtedy wszystkie te zalety trafia szlag.

          1. Ja ze wszystkich miesięcy roku najbardziej lubię maj i czerwiec, a najbardziej nie lubię stycznia i listopada.

  12. Bardzo fajnie wygląda jutrzejszy ruch opadów nad Polską. Pięknie obrazuje on niż nad naszym krajem :p
    Owy niż prawdopodobnie przyniesie solidne opady na południu kraju.

  13. Ostatnie 24 h to po prostu cudo, widzę, że nawet Dorka jest a to oznacza, że pogoda jest idealna jak na maj. Przed nami jeszcze wspaniała noc a potem wraca badziewie.

      1. Zimno i niedobór Słońca to badziewie. Deszcz, Słońce i ciepło to najlepsze co może być w naszym klimacie.

          1. U nas mamy do czynienia bardzo często z jałowym zachmurzeniem, z którego nic nie pada a zabiera nam cenne godziny Słońca.

    1. Tak badziewie to wróci w czwartek kiedy w niektórych regionach pod deszczowymi chmurami będzie tylko 9-12 stopni w najcieplejszym momencie dnia.

  14. U mnie chmury od 16-tej chodzą, kropi co jakiś czas, ale porządniejszych opadów ni ma… jest duchota, ale o to chodzi :) czuć lato po raz pierwszy w tym roku, aż nie mogę się przyzwyczaić z wrażenia, że wkraczamy zaraz w końcówkę maja i zaraz czerwiec :(
    cieszę się, że mamy cyrkulację E, bo przynajmniej u mnie dużego ochłodzenia nie będzie, taka sprawiedliwość :)

  15. Tak czytam te posty i nasuwa mi się taka refleksja – skoro jest dobrze, to po co zatruwać sobie życie i myśli tym że wcześniej było niedobrze albo kiedyś jeszcze będzie niedobrze? Cieszcie się chwilą, mamy piękny, ciepły wieczór, ostatnie dni były bardzo ładne, przyroda rozkwitła, wkraczamy w okres z najdłuższymi dniami roku… A tu tylko psioczenie jaki nasz klimat jest niedobry, a to jaki okrutny, paskudny maj, a to jak paskudnie będzie w przyszłym tygodniu. Cóż, ja osobiście jestem fanem naszego współczesnego klimatu i nie zamieniłbym go na żaden inny – no może tylko zwiększyłbym trochę normy usłonecznieniowe zimą i podwyższyłbym normy dla marca. Poza tym – praktycznie nie mam uwag. A swój kraj kocham i choć zwiedziłem sporo innych miejsc, nie chciałbym mieszkać gdzie indziej. I nie widzę powodu do „narzekania dla narzekania”. Popatrzcie nawet na Dorkę – cieszy się z tego co jest, nie snuje czarnych scenariuszy i nie użala się nad tym co było albo może być. A niektórzy z Was choćby dostali najlepszą możliwą pogodę, epizod marzeń, to i tak by się martwili, bo przecież kiedyś to się skończy, a poza tym to pół roku temu była parszywa pogoda. Więcej luzu ludzie :)

    1. No właśnie problem polega na tym, że standardowo w polskim klimacie fajnie jest 1-3 dni a reszta miesiąca jest co najmniej niefajna.Nic dziwnego, że dorka nie histeryzuje, widziałeś dzisiejsze prognozy.

    2. Nawet najbrzydszy pogodowo maj (mega zimny, pochmurny i deszczowy) będzie zawsze piękniejszy od najlepszego jak do tej pory grudnia 2015.

      1. Ale jakbyś w maju miał cały czas opcje dla niego najgorsze, a w grudniu opcje dla niego najlepsze (jak dla Ciebie), to z czasem więcej byś chwalił grudzień…

        1. @Lucas wawa
          Wspaniały, wyjątkowo ciepły i słoneczny grudzień byłby totalną nowością (ostatnio grudnie nas nie rozpieszczają…) i przy fatalnym maju można by było się na niego zdecydować, chociaż żałosna długość dnia, wszechobecna zeschłość, szara jałowość wszystkiego, totalne uśpienie przyrody odstraszają. Może gdyby trafił się lekko śnieżny, lekko mroźny i wybitnie słoneczny grudzień to bym się jeszcze zastanowił, ale chyba nie trafił się jeszcze aż tak fatalny maj, żeby grudzień mógł się z nim równać.

          1. „Może gdyby trafił się lekko śnieżny, lekko mroźny i wybitnie słoneczny grudzień to bym się jeszcze zastanowił”
            xd że co?
            Brzmi jak kiepski żart

            „ostatnio grudnie nas nie rozpieszczają…”
            Akurat ostatnio, jak na swoje możliwości, to nas bardzo rozpieszczają. Wyjątkiem był tylko ostatni grudzień, ale do tych z 2013-2017 to jakoś bardzo się nie umiem przyczepić. Oczywiście 2015 był jedyny w swoim rodzaju, ale pozostałe cztery z tego okresu też były niczego sobie.

          2. mi się w miarę podobał tylko 2016. reszta raczej nędza, nie lubię jesiennych grudni nawet jak mają słońce. Co ci po tym słońcu świecącym pod kątem 15 stopni w południe jak nie ma w ogóle śniegu żeby było trochę jaśniej. Takie słońce to jest jak słońce teraz o 20:00. A krajobraz jałowy jak diabli, wszędzie błoto i zbutwiałe liście.

            ostatni porządny grudzień to 2012, a z XXI wieku najlepsze były w 2001, 2002, 2009 i 2010. Nawet 2005 mi się podobał, dużo się tam działo, nawet burze śnieżne. I największa śnieżyca jaką kiedykolwiek widziałem. A takie jesienne grudnie z tej dekady? Mija toto niezauważone, nic się tam nie dzieje, cały miesiąc jest 7 stopni na plusie i zero śniegu.

          3. @alewis
            Twoje preferencje znamy doskonale, nie zamierzam już tu wykazywać wyższości przeziębienia (łagodnej zimy) nad grypą (mocnej zimy), gdyż oba są bardzo kiepskie. Chociaż z grudniem 2015 się będę upierać, był to fajny miesiąc, gdyby mu dodać zieleń i dłuższy dzień, to nie byłoby na co narzekać.

            Zauważ jednak, ze Finrood pisał o SŁONECZNYM i CIEPŁYM grudniu. A takich ostatnio było pełno- 2013,2015,2016 (ten trzeci trochę pseudocieply, ale jednak), a na DŚ jeszcze 2014 i 2017. Grudnie 2013 i 2015 to były już kompletnie oryginały, wszystkie wcześniej nawet nie miały do nich startu. 2006 był FENOMENALNY w pierwszej dekadzie, ale potem słabizna. Tak czy inaczej, grudnie 2013 i 2015 (zwłaszcza ten drugi) były raczej maximum możliwości

          4. @Marcin
            Sęk w tym, że maja z grudniem (jak i inne miesiące) NIGDY nie zamienisz. Możemy sobie robić ranking ogólny które miesiące są lepsze, a które gorsze. Natomiast pod względem oceny zmienności pogodowej trudno za punkt odniesienia brać te same standardy porównując tak różne miesiące. To tak jakby porównywać np. marki rowerów z markami samochodów (itp.).

      2. Grudzień 2015 – zaiste był to cudowny miesiąc. Jego obraz mi bardzo zepsuła jego końcówka, 3 ostatnie dni. Rekordu nie zabrała, ale jednak zabrała taki prawdziwy odskok, jaki byśmy mogli już zaobserwować w miesiącu ruchomym 28.11-28.12. Niemniej, te pierwsze 28 dni grudnia, to było coś naprawdę pięknego i niezwykłego. Pogoda wtedy po prostu zachwycała, do czegoś takiego to jednak nawet w lutym 2019 (któremu też absolutnie nie można odmówić niezwykłych zasług!) było bardzo daleko. Taka zima, to jest dla mnie prawdziwa, wymarzona wersja zimy. Nie ma wegetacji, nie ma liści na drzewach,nie ma kąpieli w jeziorach, jest sporo błota, jest krótki dzień… Cudów nie ma i ja naprawdę więcej nie będę w grudniu oczekiwał. Ja jednak mimo wszystko kocham naszą przyrodę i wiem, że coś lepszego niż ten grudzień, by było już dla niej szkodliwe, dlatego nie dam powiedzieć złego słowa na grudzień 2015. Najgorszy w nim był dla mnie krótki dzień, a tego to już niestety nie da się zmienić.
        Powiem szczerze. Sądzę, że jakby porównać jakieś nadzwyczaj paskudne maje typu 1956 lub słynny 1864, to mogłoby się okazać, że naprawdę ten przecudny grudzień 2015 byłby od nich lepszy. Na południu kraju to może lokalnie nawet maj 2010, a przynajmniej jego pierwsze 20 dni, wypadło słabiej niż ten fenomenalny grudzień?

        1. chłopie, maj 2010 przez pierwsze 22 dni u mnie miał 17h słońca. To mniej niż nawet zwyczajny grudzień mający normę ok. 45h na cały miesiąc.

          https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=32&ano=2010&mes=05&day=31&hora=18&ord=REV&Send=Send

          Coś tu mogło powypadać w okresie 4-10 maja, bo nie ma danych np. za opady. Ale dużo tego słońca nie wypadło bo nie był to ładny okres, pogoda była raczej brzydka i zachmurzenie ponad 7/8. Jako cały miesiąc jest on rekordowy i wyprzedza o jakieś 30 godzin drugiego najgorszego.

          To był tak popieprzony pod względem pogody miesiąc że jest właściwie nie do pobicia. Brzydka pogoda w 2017 czy w tym roku nie ma nawet podejścia do tej patologii. I co? I też była spowodowana przez ujemne NAO/AO i stacjonarne niże kręcące się nad Polską tygodniami. Sytuacja baryczna podobna do obecnej – Suwałki najcieplejsze i najpogodniejsze, południe kraju z pogodą nie do wytrzymania. Tym razem się udało uniknąć potopów genueńskich, bo spadło tylko 110 mm w 25 dni jak na razie. Ale straszenie genuenami o sumach >100mm w 3 dni było.

          Nie ma większego raka niż takie blokady w porze ciepłej. W chłodnej to jeszcze spoko, nawali 30 cm śniegu i łapnie mróz, jest elegancka zimka wtedy jak np. w grudniu 2010.

      3. W ogóle porównywanie majów z grudniami (na tej zasadzie) jest trochę bezsensowne. Bo to tak jakby chcieć porównywać ze sobą np. menu śniadaniowe, czy kolacyjne z obiadowym. To zupełnie inne miesiące pod wieloma względami. Gdyby grudzień miał standardy maja/czerwca (itp.), to zapewne nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że może podobać mi się śnieg i „atrakcje” z nim związane (obok uciążliwości). A tak jest zupełnie inaczej. Co prawda w grudniu „atrakcje” typu kwitnące kwiaty przyjmę z dużą chęcią (gdy nie ma zimowej aury), ale właśnie… to takie nie „grudniowe”…
        Zbliża się późna jesień i zima, jakkolwiek nie byłyby one gorsze od miesięcy cieplejszych, z dłuższym dniem i żywą przyrodą – zmienia się podejście i oczekiwania, bo inaczej przeca się nie da…

  16. Za te dzisiejsze 27C w dzień wolałbym sucha lampę. Słońce niby jest ale co to za Słońce jak raz wyjdzie raz się schowa za chmurskami. Chętnie przenioslbym kwietniową lampę na te majowe temperatury… Noce są wreszcie w miarę normalne, 17-18C przy wilgotności sięgającej prawie 100% to w miarę ciepła noc, ale mnie bardziej interesują tmax, bo w nocy to ja śpię. Brakuje ewidentnie lampowych dni jak w rekordowym kwietniu, a maj generalnie względem żałośnie niskich polskich norm i tak wyjdzie poniżej tej granicy. Jakby jeszcze nasze normy były jakieś przyzwoite… Ahh ten zimny asloneczny wilgotno pochmurny polski klimat.

    Widze zwarta dyskusje o Hiszpanii w Polsce. Obu tych krajów nie idzie w żaden sposób klimatycznie porównać, bo dosłownie na każdym polu nasz zimny kraj przegrywa. Madryt jest zimny przez pół roku, nie polecam. Zimny, ale jednak sloneczny-2,8k Slonca robi swoje. Jezeli chodzi o temperature, bo w Sloncu to tam zawsze.jest cieplo. Wakacje to jest deklaracja. U nas chmury i deszcze, a tam lampeczka. Jak już gdzieś jechać na wczasy to tylko Sevilla.

    No i teraz jest spory nadmiar deszczu. Mówiłem, żeby nie płakać o te pseudo susze, bo i tak prędzej czy później ten zimny klimat pokaze swoje prawdziwe oblicze xd

    Cyrkulacja jest w miarę ok, Białystok doceniony przez ciepełko ostatnio.

    1. „bo dosłownie na KAŻDYM polu nasz zimny kraj przegrywa”

      ->>> Aż żal komuś życzyć przeżycia fali upału i suszy rodem z 2003 r. z SW/W Europy, czy z 2010 r. ze E Europy… Albo jakieś mega-powodzi błyskawicznej, w której zniknąłby jego/jej dobytek. Pytanie tylko: czy naprawdę musielibyśmy tego doświadczyć, aby zmienić sposób myślenia wyrażony w zacytowanym zdaniu…???

    2. Do Sevilli można bez problemu jechać poza sezonem, nawet w maju średni tmax w tym mieście to 28 stopni. Lipiec i sierpień mogą być nieco za gorące dla Polaka, bo średnio około 36-37, rekordy ciepła ponad 45. Jak aż tak smaży to też się na tym urlopie za wiele nie porobi poza chowaniem się w klimatyzowanym hotelu i pluskaniem w chłodnej wodzie z basenu.

      W Polsce taki sierpień może wystąpić w drugiej połowie XXI wieku. Jakiś taki model długoterminowy nawet cytowany na tym portalu „widzi” prawdopodobieństwo sierpnia o anomalii rzędu +10/+12K względem aktualnych refów. To byłby już prawdziwie hiszpański (andaluzyjski) miesiąc o średniej miesięcznej podchodzącej pod 30 stopni i temp. maksymalnych co najmniej 36 przez cały miesiąc.

  17. Nie sądzę, bo w grudniu zawsze będzie jałowo, szaro i przez 16h ciemno. Za to w maju zawsze zielono, kwitnąco i pięknie nawet jak deszcz pada, no i dzień już przyjemnie długi:) W dodatku maj pachnie kwiatami, a grudzień śmierdzi palonymi w piecu śmieciami, no ale to już czynnik ludzki. Grudzień 2015 to wciąż jednak zima, która jak dla mnie jest złem samym w sobie, a to była tylko możliwie najłagodniejsza odmiana tego zła (ful słońca, maks. temperatur i min. wilgotności).

        1. Ale to się robi dla danych statystycznych UŚREDNIONYCH, a nie wybierając pojedyncze przypadki, dla których możemy uzyskać bardzo duży zakres rozpiętości porównywanych parametrów.

          A co do „brzydoty” jakieś pory roku – powiem tak: w życiu wiele rzeczy można sobie obrzydzić, ale i nie trzeba, bo i można też żyć w większym stopniu tym co rodzi bardziej pozytywne emocje (ja przykładowo w niektórych wersjach zimy też je mimo wszystko odnajduję…)

  18. Zerknąłem wczoraj wieczorem i dzisiaj rano na europejskie mapy radarowe. W Niemczech zaczyna to wyglądać katastrofalnie. Przypomina się polski maj 2010.

  19. wczorajsza doba na solidnym plusie ponad 4 stopni, ale po raz kolejny najmniejszy południowy-zachód, a w prognozach powiało chłodem, w czwartek około 10 stopni, jeśli sprawdzą się prognozy, dolny ślask to już niemal na pewno będzie miał spory minus za maj, ale taki miesiąc chłodniejszy był potrzebny, po tylu miesiącach na plus, poza rodzynkiem styczniem, ale i on na dolnym śląsku był na lekkim plusie.

  20. o 6:00 rano na północy i północnym wschodzie już okolice 17c. Na południu zimno. Miejscami tylko 7-8c . Dla kogoś kto wychodzi rano do pracy dosyć istotne. Nawet bardziej aniżeli krótkotrwałe tmax.

    Na północnym zachodzie dobrze popadało przez ostatnie kilka dni. Jest też ciepło. Koszalin wczoraj zanotował 27.2c a Resko 25.5c. Co ważne ciepło było już od samego rana a nie tylko przez kilka godzin po południu.
    Podczas wczorajszej burzy temperatura powietrza nie zeszła niżej jak 17c. Rośliny na to czekały. Ostatnie dni to zupełne przeciwieństwo początku miesiąca.

  21. Przepraszam, ale droczycie się o pierdoły a ja bym chciał się dowiedzieć kiedy przyjdzie poprawa pogody, zwłaszcza na zalanym i przegniłym SE, Lucas napisz coś proszę.

    1. Na razie przynajmniej piątek i weekend (24-26.05) powinny przynosić już zdecydowanie mniej opadów w skali całego kraju.

      Natomiast w tygodniu od 27.05 modele nie są jeszcze zgodne co do prognoz opadów, choć takie wykresy:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      …dają nadzieję na częstsze przypadki, że strefy opadowe nie będą przynosiły już tak dużo opadów (ale co jakiś czas one jednak będą), a pomiędzy możemy liczyć na kilkudniowe okresy bez opadów.

      Natomiast temperatura od połowy tygodnia powinna być coraz częściej wokół normy bez tak dużych rozrzutów jak w ostatnich wiosennych tygodniach – o ile prognozy na samą końcówkę maja i początek czerwca nie „wykręcą” jeszcze w jakimś bardziej skrajnym kierunku (a na co na razie wskazuje mało prognoz).

  22. Pięknie prezentuje się prognozowany niż na mapie opadów, na modelu UM. W sumie dawno nie widziałem takiej sytuacji, choć może wynika to z tego, że tylko ten przypadek rzucił mi się ostatnio w oczy z powodu prognozowanych sporych opadów na południu.

    Poranek w okolicach Skawiny jest… zaskakująco chłodnawy. Stacja pokazuje 12 C. Do tego jest pochmurno z drobnymi przejaśnieniami.

  23. Warszawski maj 2019 roku pracowicie odrabia cieplne zaległości ze swojej 1ej połowy.
    Jej Tśr była o 2,9°C niższa od normalnej; natomiast Tśr za okres 1-20 maja, była chłodniejsza niż przeciętnie (za ten okres) już tylko o 1,3°C. Do końca miesiąca nie widać żadnego istotnego zimna w bieżących prognozach.
    A więc maj 1864 pozostanie zimnym rekordzistą z całej historii pomiarów tutejszej temperatury?
    Samo postawienie takiego pytania zakrawa na żart. Tegoroczne – jak to wielu powiada – „patologiczne” zimno majowe, to śmiech na sali w porównaniu z tym, co bywało kiedyś. Maj 1864 roku był znacznie zimniejszy od… tegorocznego kwietnia.

    1. W Warszawie pierwsza dekada maja 1864 była zimniejsza niż średnio… styczeń 2007. Trzecia dekada (a więc prawie lato) miała średnią normalnego kwietnia jak np. 2005. Trudno sobie to wyobrazić, zwłaszcza że w tym roku po lekko ciepłym czerwcu przyszedł ekstremalnie chłodny lipiec (anomalia między 1979 a 1984) i skrajnie zimny sierpień, dużo chłodniejszy od uchodzącego za kompletnie stracony sierpnia 1987.
      Gdybyśmy mieli rok 1864 bis (na szczęście to niemożliwe), to zostałbym drugim Osową i FKP ;) Taki klimat faktycznie był tragiczny, a jednak nasi pradziadkowie jakoś dawali sobie radę, a obserwowali pogodę pewnie bardziej wnikliwie niż większość ludzi dziś, w dobie Internetu i środków masowego przekazu. A my narzekamy na jakieś pojedyncze miesiące lekko poniżej normy…

      1. „A my narzekamy na jakieś pojedyncze miesiące lekko poniżej normy…”

        ->>> Patrzenie na zasadzie „tu i teraz” zdecydowanie dominuje przy wielu ocenach. Sposób dokonywania ocen przez niektórych (zwłaszcza największych tu maruderów na nasz obecny klimat w Polsce) jawi się na taki, jakby musieli oni na własnej skórze doświadczyć tak ekstremalnych przypadków – zarówno w kierunku takim jak we wspomnianym tu roku 1864, jak i w przeciwnym z przypadkami z lata 2003 r. na W Europy, czy z 2010 r. na E Europy również – aby bardziej zaczęli doceniać obecny klimat w Polsce, pomimo okresowych niepogód.

        1. @Lucas
          Marudów, nie maruderów. „Ktoś, kto ciągle grymasi” (a o takich Ci chodzi) to „maruda”.
          A „maruder” to:
          1) żołnierz samowolnie odłączający się od swojego oddziału; albo
          2) osoba niepunktualna.
          (Słownik PWN, Wwa 2002, s. 439).

    2. Ale maj 1864 to była właśnie patologia, do której nie warto nawet sięgać, bo nie mieści się w obecnej polskiej normie. To se ne wrati na szczęście:). Równie dobrze mogłeś się cofnąć do ostatniego zlodowacenia skoro próbujesz na siłę wykazać, że obecny maj nie jest wcale tak zimny. On jest zimny, wg obecnych standardów, czyli ref. 1980-2010 jest -2K. Mało?

      1. @Marcin
        Ale gdy sięgnąć do normy okresu 1951-1980, to ze swoją aktualną Tśr (1-20 maja) wynoszącą na przykład w stolicy 12,5°C, to w stosunku do tejże normy jest już tylko lekko chłodny (anomalia Tśr -0,4°C).
        A tegoroczny maj jeszcze się nie skończył, jego Tśr chyba jednak wzrośnie, a nie spadnie.
        Warto też zauważyć, że okres 1951-1980 jest nam jednak nieco bliższy, niż czasy ostatniego zlodowacenia.

        1. Znacznie bliższy jest nam okres 1980-2010, a najlepiej to byłoby się posługiwać okresem ruchowym, aktualnie 1988-2018. Dlaczego ciągle mamy sięgać do czasów głębokiej komuny? Wg 1980-2010 za dni 1-20 maja nie wiem jakim cudem w Warszawie wyszło Ci -1,3K, skoro wg mapki na meteomodel jest między -1,5K a -2K.

          1. @Marcin
            Anomalię -1,3°C dla 1-20/05/2019 policzyłem w odniesieniu do okresu 1991-2018. Anomalia 1ej połowy maja (-2,9°C) też się do niego odnosi.

      2. @Marcin
        A poza tym, nasi przodkowie w 1864 roku też zapewne nie spodziewali się tak „patologicznego” maja.
        Zauważ, że tak zimnego maja nie było nie tylko po 1864 roku, ale także PRZED nim. Czyli przez co najmniej 100 lat wcześniejszych.
        Szczerze mówiąc, nie rozumiem dlaczego niektórzy uparcie powtarzają, że maj podobny do tego z 1864 roku jest już u nas NIEMOŻLIWY. Ja bym powiedział: mało prawdopodobny. Ale to jednak nie to samo.

      3. @Marcin
        Ale takie porównanie jest też potrzebne z innego powodu, a mianowicie, aby pokazać, że nasza obecna zmienność pogodowa (także w kierunku chłodnym) w obecnych realiach klimatycznych nie powinna być powodem do aż takiego narzekania jak czynią to tu niektórzy – pomimo okresowych chłodów, niepogód, itd.
        A teraz pytanie: załóżmy, że w ciągu najbliższych 30 lat klimat się nam ociepli średnio o 2-3 st. (a co jest na szczęście w aż takim stopniu niemożliwe) co będzie w naszych umysłach przeważało – radość, że normy szybko podążają za moimi preferencjami, czy niepokój o przyszłość naszej planety (w wielu aspektach)….?

  24. No i już wszystko jasne. To całe zapowiadane straszne „ochłodzenie” skonczy się temperaturami w normie i wreszcie dłuższym odpoczynkiem od opadów z dużą ilością słońca. Pięknie.

      1. Mowie zasadniczo o drugiej połowie tego tygodnia i początku przyszłego. Chociaż niestety obawiam się, ze na SE tak kolorowo nie będzie, tam czwartek i piątek zapowiadają się paskudnie. W innych regionach kraju ładnie i spokojnie już od czwartku lub piątek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.