Nadal wyjątkowo ciepło

Nadal wyjątkowo ciepło

Wczoraj temperatury maksymalne w Polsce zbliżyły się do 28°C – 27.6°C notowano Cieszynie i Tarnowie, nieco cieplej (27.8°C) było w Krakowie-Woli Justowskiej. Były to temperatury wysokie, jak na kwiecień. W okresie 1951-2017 wyższe temperatury maksymalne w kwietniu notowano w 20 latach (30%), przy czym najcieplej było oczywiście w 2012, kiedy w Słupcy notowano 32.5°C.

Wysoka była również wczorajsza dobowa anomalia temperatury: osiągnęła ona +7.25°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Prawdopodobnie była to ostatnia tak wysoka anomalia dobowa w tym miesiącu, ponieważ od dziś mamy do czynienia z ochłodzeniem (które do około 25 kwietnia nie powinno być jakieś znaczące), a dodatkowo wchodzimy w okres, w  którym przeciętne temperatury dobowe mocno rosną, stąd trudniej będzie o wysokie anomalie.

Do dnia wczorajszego włącznie anomalia temperatury kwietnia wynosiła +5.22°C i była wyższa od rekordowej wartości z roku 1800 o 1.14°C. Pozostaje pytanie, czy jest to wystarczający zapas, aby nadchodzące ochłodzenie nie obniżyło tej anomalii poniżej wartości rekordowej. Tu sprawa nadal jest otwarta, szczególnie że model ECMWF sugeruje mniejsze ochłodzenie, niż prognozowano to dotychczas, dodatkowo od ostatnich paru odsłon sugeruje kolejną adwekcję ciepła od 28-29 kwietnia.

A te ostatnie dni kwietnia mogą być decydujące. Panująca w nich dodatnia zamiast ujemnej anomalia temperatury może zaważyć nad tym, czy obecny kwiecień rekord pobije, czy nie. Widać na tym przykładzie również, jak niepewna jest sytuacja – jeszcze przedwczoraj wydawało się, że nie ma na to większych szans, dzisiaj takiej pewności już nie ma. Aby kwiecień był rekordowy, anomalia pozostałych 9 dni (z dniem dzisiejszym włącznie) musiałaby osiągnąć już zaledwie +1.44°C. Jeszcze przedwczoraj wymagana wartość wynosiła +2.44°C. Najbliższe dni (najprawdopodobniej do środy włącznie) jeszcze tę wartość obniżą, najpewniej poniżej 1.0°C.̣

Należy jednak nadal pamiętać, że dane wyliczane na bieżącą są danymi szacowanymi. Podstawą dla serii Poltemp jest anomalia wyliczona na podstawie średnich miesięcznych temperatur, a wyniki takie mogą się różnić od wcześniejszych oszacowań zarówno na plus, jak i na minus. Przeważnie jednak różnice te nie przekraczają 0.1°C (zwykle są na poziomie do 0.05°C). Wartością kwietniowej anomalii „bezpieczną” dla uznania rekordu mogłoby tu być więc około 4.2°C. Aby tak się stało, pozostałe dni musiałyby się odznaczać anomalią na poziomie 1.82°C.

Imponujące są wykresy temperatury kwietnia na tle wartości wieloletnich:

Jak widać 11 dni z rzędu biło wartości rekordowe dla 10. dniowej średniej ruchomej temperatury powietrza. Oznacza to, że wszystkie 10-dniowe przedziały od 2-12 kwietnia do 12-21 kwietnia były rekordowo ciepła dla okresu 1951-2018. Na początku marca były bite rekordy zimna 10. dniowych średnich ruchomych anomalii temperatury, jednakże były to tylko dwa przypadki. Sytuacja z kwietnia przypomina zaś tą z sierpnia 2015, kiedy takich przypadków było również ponad 10.

O ile nie mamy jeszcze pewności, co do tego czy kwiecień będzie rekordowo ciepły, o tyle już teraz możemy powiedzieć, że niemal na pewno będzie on najcieplejszy od co najmniej 218 lat. Dalsze w kolejce są kwietnie 1918 (+3.49°C) i 2000 (+3.47°C). Wymagana anomalia pozostałych dni dla osiągnięcia anomalii miesięcznej równej 3.5°C wynosi -0.51°C i jest niemal wykluczone, żeby w rzeczywistości okazała się niższa (choć jak wiadomo w pogodzie zdarzają się niespodzianki).

Wysokie jest również usłonecznienie, które na przykład we Wrocławiu wynosi już 192.9h. Dla porównania na 67 kwietni z lat 1951-2017 wyższe sumy miesięczne wystąpiły zaledwie w 16 latach (24%). A miesiąc się jeszcze nie skończył – dziś suma miesięczna z pewnością przekroczy tu 200h. Najwyższe kwietniowe usłonecznienie odnotowano we Wrocławiu w roku 2007: 301.3h.

[xyz-ips snippet=”s1s1z-ads”]

 

Print Friendly, PDF & Email

313 Replies to “Nadal wyjątkowo ciepło”

  1. Polska aktualnie doświadcza tego klimatu jaki panuję na Syberii czy stepach Mongolskich( oczywiście w mniejszej skali )Jest to typ klimatu kontynentalnego

    Równo 2 miesiące temu tj 90 dni temperatura spadała poniżej -20 stopni odczuwalna do -35 do tego wtedy silnie wiał wiatr Aktualnie mamy niemalże upał wczoraj było 28 stopni również sumy opadów są mizerne

    To jest właśnie najfajniejsze w naszym klimacie że możemy po trochu doświadczać każdego klimatu od sub polarnego po zwrotnikowy do równikowego :)

    1. Niezły przeskok mieliśmy w tym roku, jeszcze 29 marca leżało u mnie 5 cm śniegu, a tydzień później temperatura przekroczyła 20 stopni. No i ten ciepły etap nadal trwa. Oby jak najdłużej.

        1. dla kogoś kto już skończył edukację to chyba bez różnicy jaka pogoda będzie „we wakacje” bo nie każdy bierze urlop w okresie lipiec-sierpień

          1. Ja biorę pierwsza dekada czerwca, i z reguły mnie nie zawodzi; deszcze świętojańskie są w 2 lub 3 dekadzie.

        2. Czuję, że tegoroczne wakacje będą najchłodniejsze od 2004 roku (szczególnie lipiec) albo będą podobne do tych z 2006 czy 2010 roku, czyli patelnia. Generalnie już czwarty miesiąc 2018 roku pokazuje, że rożni się od znacząco od miesięcy w 2017 roku. W 2017 roku: styczeń bardzo chłodny, luty w normie, marzec ekstremalnie ciepły, kwiecień lekko chłodny. 2018 rok: styczeń anomalnie ciepły, luty anomalnie chłodny, marzec anomalnie chłodny a kwiecień ekstremalnie ciepły (być może nawet rekordowy). Wydaje mi się, że większość miesięcy w 2018 roku będzie się bardzo rożnić od 2017 roku, zarówno pod względem temperatur jak i opadów. Zakładam, że w 2018 roku jeszcze nie raz zobaczymy skrajne anomalie, zarówno dodatnie jak i ujemne.

  2. Niebywałe, że w ponad połowie Polski większość dni tegorocznego kwietnia przynosi temperatury maksymalne na poziomie 20-25 stopni. Już teraz naliczyłem 10-15 dni z tmax powyżej 20 stopni, a będzie ich jeszcze więcej. Ciekawe czy w kwietniu 2000 2/3 dni tamtego miesiąca przyniosło gdzieś temperatury powyżej 20 stopni?

  3. Na 99% kwiecień 2018 będzie cieplejszy przynajmniej od tego z roku 2000 a czy przebije te z sprzed prowadzonych przez IMGW danych zobaczymy. Trudno mi sobie wyobrazić natomiast pobicie rekordu temperatury maksymalnej kwietnia który wg mnie jest mocno wyśrubowany. Jeszcze do niedawna sądziłem że rekord kwietnia tj ten ze Słubic 31.6 a teraz okazuje się że było to nawet 32.5 stopni. Jakoś nie widzę tutaj przebicia poziomu 33 stopni bo takie temperatury skrajnie rzadko pojawiają się nawet w maju- ostatni raz w 2005 roku a wcześniej w 1958 roku. Jeśli chodzi o rekordy średnich temperatur miesięczne to na pewno obstawiałbym spory potencjał w miesiącach letnich w czerwcu i lipcu bo w sierpniowy też jest wyśrubowany. Zwłaszcza najcieplejszy od 1951 roku czerwiec z 1964 roku wygląda bardzo słabo stosunku do potencjału. Przejrzałem sobie przebieg temperatur w różnych miejscowościach w czerwcu 1964 i upały pojawiały się tam raczej rzadko a dominowały temperatury w przedziale 25-30 stopni ale nie brakowało i tych z przedziału 20-25. Bardzo mało zaś było i nie wszędzie temperatur z zakresu 15-20 stopni ( oczywiście piszę tylko temperaturach maksymalnych). Natomiast czerwiec ma potencjał na przynajmniej tygodniową falę upałów 30-35 stopni a w ekstremum i miejscami 35-40 stopni. Również lipiec ma większy potencjał na większą dominację temperatur 30-35 stopni a w ekstremum 35-40 ( a nawet na rekord czyli ponad 40 stopni). Spośród innych miesięcy jeśli chodzi o rekordy ciepła dodałbym jeszcze styczeń, maj, wrzesień, październik, listopad. W obliczu ocieplenia klimatu trudno o rekordowo zimne miesiące ale gdybym miał wybierać do tego najbardziej predestynowany miesiąc to wybrałbym wrzesień

    1. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą w kwestii czerwca. Moim zdaniem to miesiąc z najbardziej niewykorzystanym potencjałem. Czerwiec 1964, czyli najcieplejszy czerwiec po roku 1889 rzeczywiście nie wygląda szczególnie spektakularnie. Ciepło przychodziło wtedy falami (podobnie jak w czerwcu 2000), ale pogoda nie była tak stabilna jak np. w lipcu 2006 czy sierpniu 2015. Temperatury średnie też nie były zbyt wygórowane.
      W ostatnich dwóch latach czerwiec zrobił jednak postęp. Te z 2016 i 2017 roku były u mnie ekstremalnie ciepłe i bardzo słoneczne. Pamiętam natomiast, że jak byłem dzieckiem, mówiło się że czerwiec to jeszcze nie lato. Rzeczywiście, patrząc na archiwalne dane meteo, w latach 90 naprawdę bardzo ciepły i słoneczny był czerwiec 1992. Pozostałe były albo chłodne, albo lekko ciepłe lecz deszczowe, jak czerwiec 1999. Przełom jak chodzi o postrzeganie czerwca nastąpił w 2000 roku, kiedy przyszło kilka suchych fal upałów i zanotowano rekord TMax (stało się to w Boże Ciało 22 czerwca). Mimo to, czerwiec to wciąż jeden z bardziej niedowartościowanych miesięcy.

  4. Może ktoś z Was wie, jakie temperatury występowały w lipcu 2000 roku w Warszawie czy Krakowie, skoro był to jeden z zimniejszych lipców? Jestem właśnie ciekawy, jak wyglądał cały ten miesiąc.

      1. Nie ma co sie tym sugerować w tamtych czasach Okęcie mocno zawyżało, nie był wcale aż taki słoneczny jak ten link pokazuje.

    1. Z punktu widzenia mnie jako dzieciaka wówczas nie był to wcale jakiś miesiąc wybitnie zły – owszem dość często wiało i padało, ale jak na ówczesne przyzwyczajenia i aktywności (pamiętam wówczas fascynację grą w siatkówkę plażową, było też sporo tradycyjnej gały i kosza) to taką pogodę dało się przeżyć. Rzecz w tym, że za dzieciaka z wolnego czasu można korzystać przez całą dobę
      – umówienie się na jakiś meczyk tuż po obiedzie, czyli po godz 13 było standardem. Teraz dla mnie to jest środek dnia pracy i z dnia można korzystać dopiero po godz 17-18, więc taki lipiec inaczej się jednak odbiera. Poza tym oczekiwania od miesięcy letnich są też dużo większe niż kiedyś, gdzie wakacje 1992 czy 1994 kojarzyły się jako ukrop występujący bardzo rzadko, a dziś to takie standardowe gorące lato.

      1. Tu akurat racja jak teraz ludzie narzekają na niby chłodny lipiec 2017 czy (sic!) 2016, to aż strach sie bać co by powiedzieli na lipiec 2000.

  5. mnie juz to absurdalne ciepło ani troche nie dziwi.
    Ciekawe co dalej, narazie końca silnego ciepła nie widać…
    wyglada na to, ze takich okresów jak ten będziemy miec co raz wiecej, pozostaje sie cieszyć i „dziękować Panu”, ze trafił sie tym razem w kwietniu a nie w miesiącu letnim jak 3 lata temu. Teraz przyniósł przyjemne lato w kwietniu, a analogiczny taki okres latem pochłonąłby życie wielu ludzi, juz nie mowiac o naturze, która by mocno wycierpiała.

    1. Jedno co mnie dziwi, bo na dosyć niskie Tmin na tle Tmax. Tak jak wspominałem w Tmax w ciągu dnia wynosi w Krakowie 26 stopni a w Tmin 6. Jeszcze lepszy przykład Tarnów – w nocy z piątku na sobotę 4 stopnie, a Tmax w ciągu dnia 28 stopni. Według mnie Tmin powinny wynosić 12-16 stopni. W maju 2017 roku Tmax wynosiły 25-28 stopni, przy Tmin 12-15 stopni. Czemu tak jest?

          1. @FKP
            „Dzień trwa tyle samo co 20 sierpnia a jakoś takich amplitud wtedy nie mamy”
            Nie do końca prawda. Zależy od masy powietrza i zachmurzenia. Ja znalazłem dość dużą i ciekawą amplitudę temperatur z 30 sierpnia 2015, która wyniosła niemal 26 stopni. Wtedy w Kozienicach tmin wyniosła 6,4*C a później tmax wzrosła do 31,8*C.

      1. Takie spadki temperatur można wyjaśnić na kilka sposób – kwiecień jest jednym z miesięcy, który potrafi przynosić bardzo duże dobowe amplitudy temperatur, noce w kwietniu są dłuższe niż w maju i dodatkowo słońce świeci krócej. A jeszcze kontynent w kwietniu nie jest tak „wygrzany” jak w miesiącach letnich aby temperatury minimalne nie spadały poniżej 10 stopni przy bezchmurnym niebie.

        1. I to właśnie to wygrzanie gleby uważałbym za główną przyczynę. To tego teraz nadal wiele pól jest jeszcze „pusta”, czyli nie pokryta zielenią, co przyspiesza wypromieniowywanie ciepła.

  6. W kwietniu 2012 było aż 32,5*C w Słupcy? Nieźle. Podobnie jak anonim uważałem, że najwyższa tmax kwietnia 2012 to 31,6*C ze Słubic, ale jednak nie. Kwiecień 2012 zanotował wyższą tmax niż maj 2012, w którym było 30,8*C. Maj rzadko co notuje dobicie do 32 stopni, a co dopiero kwiecień. Jeśli chodzi o maj to pamiętam, że 32 stopnie były w nim w 2017, 2011, 2007. A w maju 2005 to było temperatura dobiła do nawet 33-34 stopni.

    1. W maju 2012 Krzyż notował 32,4°C, więc niewielka różnica. Jak chodzi o rekordy T max – poziom 32°C to konkret dla I połowy maja, natomiast dla II połowy maja to już nic nadzwyczajnego, zwłaszcza dla ostatnich dni miesiąca, które mają w zasięgu nawet ok. 36°C (rekord 36,2°C 28.05.1892 Paproć).

  7. Oceniając bieżący kwiecień który jeszcze trwa i być może będzie rekordowy pod względem temperatury i ma bardzo wysokie usłonecznienie ma już dla mnie małe rysy. Niestety mimo tak ciepłego kwietnia nie obyło się bez incydentów zimowych w dwóch pierwszych dniach miesiąca. Nie wiem jeszcze do końca jaki będzie ostatni tydzień- ( wg prognoz ma być bardziej deszczowy i chłodniejszy), ale gdyby nie sam początek miesiąca to kwiecień 2018 byłby dla mnie najlepszym kwietniem jaki pamiętam a tak pomimo wszystko ustępuje dla mnie kwietniowi 2009 ( wtedy temperatura w dzień ani razu nie spadła poniżej 10 stopni w Warszawie, który również był bardzo słoneczny) i jest porównywalny z tymi z roku 2000 i 2014. Incydenty zimowe w kwietniu obojętnie czy na początku czy na koniec mają u mnie duży in minus im dłużej trwają tym gorzej. Poza tym 1 kwietnia był najbrzydszym dniem chyba od października 2017

      1. Chyba mu chodziło o to, że 1 kwietnia (Niedziela Wielkanocna) był bardzo całkowicie zachmurzony, deszczowy i wietrzny. Dawno nie było takiego dnia, chyba ostatni w pazdzierniku 2017 roku. Przy czym pół roku temu nie było tak przeszywającego wiatru.

    1. Obiektywnie rzecz biorąc tegoroczny kwiecień we Wrocławiu póki co bije ten z 2009 na głowę. Mimo tego, że pierwszy dzień miesiąca był taki sobie, ocena całego miesiąca pod kątem tego pierwszego dnia jest bez sensu. Czyli co, gdyby pierwszego kwietnia było +30, a od 2 do 30. wróciła zima, to powiedzielibyśmy, że w sumie „nie był taki zły”?

      1. Taka refleksja mi sie tu tez nasunęła. Rok temu dni 1-2 kwietnia były skrajnie ciepłe a reszta miesiąca chlodnawa. W tym roku 1-2 kwietnia były chlodnawe a reszta miesiąca skrajnie ciepła :)
        Także tak jak mowisz. A co do kwietnia 2009 to u mnie przeważnie były maksy 15-20 stopni, do 25 kwietnia temp przekroczyła 20 stopni tylko 3 razy. Dopiero końcówka kwietnia była letnia, a nie cały w zasadzie miesiąc jak teraz. Noce akurat zbyt chłodne nie były, u mnie nie było takich amplitud jak u @alewisa, ale przymrozki rzecz jasna- jak w każdym kwietniu sie 3-4 razy pojawiły.

      2. Dodam ze kwiecień 2009 lepiej wspominam niż bede wspominał ten obecny. Temperatury maksymalne były wtedy wyjątkowo wysokie, przyjemne, ale w granicach rozsądku.

        1. Poza 2 dniami, tegoroczny kwiecień jest wyjątkowo słoneczny i ekstremalnie ciepły. Co Ci się nie podoba w obecnym miesiącu? :)

          1. @Paweł napisał : ” Chociaż i tak szkoda, że nie było ani razu temperatury 28-32 stopni.”
            Cóż – bez kozery powiem – szkoda, że nie 40 stopni. (parafrazując Smolenia). Mamy historycznie ciepły kwiecień, a i to za mało ?

        2. @pawel No wlasnie to co mowisz. Chciałbym temperatur poznowiosennych w granicach rozsądku. 28-32 stopni to nawet w lecie sa wyraźnie powyżej normy.
          To co sie dzieje w tym miesiącu to jest absurd. Wydawało sie ze nic nie przebije kwietnia 2009 a tu sie okazuje ze narazie tamten przy obecnym „wymięka”. Zeby w kwietniu przeważały maksy powyżej 20 to nie jest zbytnio normalne. A to zeby ludzie „panikowali” na widok potencjalnych spadków ponizej 15 (ktore na dzień dzisiejszy jeszcze sa na granicy normy!) to jeszcze większe nieporozumienie.

          1. 28-32 stopnie od czerwca do sierpnia to temperatury idealne. Z jednej strony nagrzeje się morze oraz jeziora, z drugiej strony nie ma też skrajnych, dzikich upałów. Dwa razy w tygodniu burza z deszczem. Ideał lata.

        3. Jedno co mnie trochę niepokoi, to kwiecień 2018 jest zbyt suchy. Szkoda, że podczas tych dni z temperaturą około 25 stopni bardzo rzadko był deszcz. Kilka razy się zbierało na burzę z deszczem, ale nic nie było. U mnie jedynie był deszcz 1,2,13, 16 kwietnia, być może też popadało coś 17, ale nie pamiętam dokładnie. No i noce mogłyby być cieplejsze. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń.

      3. Drugi dzień kwietnia też nie był zbyt rewelacyjny, może było więcej przejaśnień ale było zimno. Zaznaczam że to moja subiektywna kwietnia. Oczywiście że tegoroczny kwiecień będzie jednym z najlepszych dla mnie również. Dla mnie jednak nie są istotne tyle letnie, czy majowe temperatury kwietniu w dzień co brak spadków temperatur maksymalnych poniżej 10 stopni, już nie pisząc o tych poniżej 5 stopni, do tego stosunkowo sucho i słonecznie. Letnie temperatury najbardziej doceniam latem natomiast w kwietniu wystarczy mi 10 -20 stopni. Ważniejszy jest brak chłodów, choć oczywiście jestem i zadowolony z tych wyższych powyżej 20 stopni-nie narzekam przynajmniej. Kwiecień 2009 spełnił te kryteria. Dla mnie istotny jest przekrój całego miesiąca, jeśli jest to kwiecień bez incydentów zimowych i słoneczny to jest udany. Przykładowo najgorszy kwiecień dla mnie był ten z roku 2013 ( obok tego z 1997) I połowa śnieżna z temperaturami ok 0 a druga według wielu udana ale też wilgotna. Jeszcze raz zaznaczam to moja subiektywna ocena i piszę tu o Warszawie.

        1. No i tutaj masz racje. Ja zaznaczę ze mnie denerwuje nie tyle kwiecień tylko połączenie marca z kwietniem. A ten przeskok który wszyscy tak chwala dla mnie był niezbyt przyjazny. Dobrze ze w marcu było troche naprawde przyjemnych dni – najpierw 8-13 marca, potem kilka dni w trzeciej dekadzie (głownie 24-26 i 30 marca). Gdyby marzec był w pełni zimowy (jak w 2013) a w kwietniu nastąpił taki przeskok to dopiero byłby dramat. Jak widać niektórzy ludzie jak ja czy Piotr po prostu potrzebują wiosny, a jej brak znoszą zle. Teraz nawet jak wrócą wiosenne temperatury to nie bedzie to juz typowa wiosna, tylko po prostu dłuższe ochłodzenie w letnim okresie. Tak samo jak okres w pierwszej połowie marca był silnym, dłuższym ociepleniem w jednak okresie zimowym.
          I szczerze jak juz sie przyzwyczaiłem do letniego ubioru (krótkie spodenki i t-shirt) to nie chciałbym silnego ochłodzenia do t Max ponizej 15 stopni (a nawet dłuższych okresów z t Max powyżej 20). W 2016 i 2017 jak lato przychodziło było całkowicie trwałe z bardzo rzadkimi i maksymalnie 2 dniowym ochlodzeniami do maksów ponizej 20

          1. Jak dla mnie to od kwietnia do października mogłoby być +15/30 stopni, oczywiście lipiec-sierpień czasami powyżej 30 stopni. Czasami jakieś lekkie ochłodzenia.
            A od listopada do marca śnieg i mróz, czyli prawdziwa zima. Nie wiem jak dla Was, ale fajnie jest czasami zobaczyć takie skrajne zjawiska pogodowe, jak np +40 latem w PL czy -20 zimą w większości kraju. A nie wszystko zawsze takie nudne, przewidywalne.

          2. O nieee, tylko nie 5 miesięcy zimy. Niech sobie bedzie i te -30 momentami ale cała zima niech sie ograniczy do 6-8 tygodni…
            ja lubie wlasnie dynamiczna pogode a nie… trwała, stabilna i przewidywalna.

    2. Nie dogodzisz. Dwa dni zimniejsze w skali całego miesiąca i to w kwietniu. Ten kwiecień jest wyjątkowy, niepowtarzalny ale zawsze ktoś napisze, że były 2 dni…

      1. Nie do końca czytacie te posty. Kwiecień 2018 jest wyjątkowy i jest jak najbardziej udany co nie zmienia faktu że 2 pierwsze były nieudane a szczególnie fatalny był 1 kwiecień-to jest po prostu fakt. Fakt drugi napisałem że subiektywnie oceniam kwiecień 2009 za lepszy od tego 2018 w Warszawie, subiektywnie tzn według mojego uznania. każdy może oceniać ten miesiąc jak chce. Mi bardzo przeszkadzają incydenty zimowe w kwietniu nawet jak trwają jeden. Na koniec jeszcze raz napiszę kwiecień 2018 jest dla mnie jednym z lepszych bo incydenty zimowe były bardzo słabe i krótkie a później mieliśmy bardzo ciepłe i słoneczne dni, niemniej w 2009 roku nie narzekałem nawet 1 dzień spośród 30. W 2009 wszystkie dni były dla mnie udane, albo w miarę udane

        1. W ogóle to widzę że własne subiektywne ocenianie miesięcy ( nie mylić z faktami) nie ma sensu bo każdy kto ma inne spojrzenie na to może Cię zaatakować w pewnym sensie:). Wg subiektywnej oceny może jakiegoś 1% są tacy co uznaliby za udany kwiecień np. kwiecień mokry i pochmurny, dlatego odtąd wolę się trzymać tylko faktów i ciekawostek.

          1. Ja za najbardziej udany kwiecień uważam 2009, mogłoby jedynie troche wiecej padać (ale w tamtym roku mokra była zima, bardzo mokry marzec No i maj z czerwcem tez mokre, wiec nie był to problem)
            Poza końcówka miesiąca ani razu porządnie nie poczułem lata. Niby 5 i 8 kwietnia miałem powyżej 20 stopnia ale to pojedyncze dni. Z drugiej strony bardzo sie chwali mnóstwo słońca, brak spadków maksów ponizej 10 stopni, i przewaga w przedziale 15-20. Na minus oczywiście ze na Wielkanoc trafiły sie 3 pochmurne, chociaż suche dni No i w zasadzie tylko wtedy było chlodnawo.
            To tak żebyś nie myślał ze przypadkiem jestem w tym 1%;)

          2. No tu się zgadzamy kończąc wątki gustów. Dla mnie też 2009 był najbardziej udany. A kwiecień 2018 jeśli nie będzie już spadków przynajmniej w Warszawie poniżej 10 stopni w dzień, jeśli nie będzie zbyt mokro ( a prognozy narazie wskazują że choć będzie to słabszy pogodowo tydzień + poniedziałek to i tak niezły) będzie w czołówce najlepszych kwietni ale za tym 2009, a u mnie czołówka najlepszych kwietni to poza tym 2009 kwietnie: 2014, 2011, 2007, 2000 no i pewnie ten 2018 ale jeszcze się skończył więc go nie zaliczyłem

    1. Jeżeli będzie zachmurzenie, to temperatura w nocy będzie wyższa niż w bezchmurne noce. We wrześniu 2017 roku było dużo chmur i przez to noce były o kilka stopni niższe niż Tmax za dnia, dzięki czemu wrzesień zapisał się w normie.

      1. Wrzesień 2017 to był rekordowy jeśli chodzi o te noce. Końcówka troche tylko zepsuła ten parametr i rekordy średnich minimow nie było.

  8. Wczoraj był u mnie dzień ekstremalny, cały dzień lampa na niebie i temperatura prawie że upalna. Termometr w aucie pokazywał momentami 29 stopni (Tmax oficjalnie wyniosła 27 stopni). Dzisiaj znacznie chłodniej, ten sam termometr w tym samym miejscu pokazuje 21 stopni. Ale nadal jest bezchmurne niebo.

    Do 22go będzie około 190 godzin słońca czyli wyjątkowo dużo. Kwietnia 2009 raczej nie przebijemy ale może będzie coś w granicach kwietnia 2007 który też był miesiącem ekstremalnym pod względem usłonecznienia. Temperaturowo coraz bardziej rośnie szansa na rekord, tym bardziej że u mnie ma być cały czas ciepło, jutro to wręcz znów gorąco! To jest jeden z najlepszych miesięcy jakie przeżyłem, obok lipca 2006 i kwietnia 2009.

    Jeżeli chodzi o samo woj. Śląskie to anomalie wyjątkowo ciepłych kwietniów wychodziły tak:

    1800: +5.84
    2000: +4.03
    2009: +4.34

    To jest na starym poltempie z normą 1961-1990, niestety nie ma danych regionalnych dla nowego poltempa. Na Śląsku kwiecień 2009 był cieplejszy niż ten z 2000, choć kwiecień 1800 bardzo mocno odstaje od obydwóch. Tutaj bez wątpienia 1800 jest kwietniem rekordowym, mimo to wciąż jest szansa by to pobić. Inne ekstremalnie ciepłe kwietnie na Śląsku to 1918 (+4.11) oraz 1920 (+4.01). Innych kwietniów z anomalią większą od +4 nie było. Było za to coś, co obecnie nie występuje w ogóle, czyli masa kwietniów z anomaliami poniżej -2 a nawet poniżej -3 stopni. I to od tej starej normy. Ostatni tak zimny kwiecień to 1997 i namiastkę mieliśmy w zeszłym roku, gdyby zrobić sobie ruchomy miesiąc od 10 IV do 10 V. Kiedyś to było częste. Dzisiaj – raz na kilkanaście lat.

  9. Pojawiła się prognoza 16-dniowa na tvnmeteo. Lekkie ochłodzenie we wtorek – od 14 do 19 stopni. W środę już cieplej od 17 do 23. W czwartek znowu lekkie 3-dniowe ochłodzenie – Tmax od 13 do 19 stopni, najchłodniej ma być w piątek od 13 do 17. Od soboty znowu ocieplenie i temperatury do 5 maja 16-25 stopni .Jeżeli to się sprawdzi i nie będzie bezchmurnych arktycznych wyży, przez co noce chłodniejsze to kwiecień przebije rekord z 1800 roku. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne.

    1. Kwiecień 2017 naprawdę mógł być bardzo chłodny, a wg. normy 61-90 chłodny, gdyby nie te pierwsze dwa dni. Oczywiście wchodzimy tu w sferę „gdybania”, ale naprawdę takiego nagromadzenia bardzo zimnych dni w jednym miesiącu nie było od marca 2013 roku.

  10. Czytam powyższe wpisy i podpisuję się pod tym, co napisał kmroz. Bardzo lubię ciepłe wiosny i wysokie temperatury, ale w tym miesiącu to już traci swój smak. Rozumiem kilka dni gorących, ale jak taka letnia pogoda ciągnie się bez przerwy od prawie trzech tygodni, to jest już przegięcie. Wiosny w tym roku prawie nie było. Po zimnym marcu z dwoma atakami zimy i jednym byle jakim ociepleniu z silnym wiatrem, przychodzi kwiecień z regularnym temperaturami przypominającymi przeciętny czerwiec. Coś tu nie gra…
    Mój ulubiony kwiecień (2009), dał aż 14 dni z temperaturą przekraczającą 20 stopni (przy czym maksymalnie było 24). Tylko raz temperatura maksymalna nie osiągnęła 15 stopni (2 kwietnia). To była przyjemna, bardzo ciepła wiosna, ale jednak wiosna. Nie spotkałem wtedy nikogo, kto narzekałby na pogodę, a teraz prawie wszędzie słyszę, że aura przeszła prosto z zimy do lata.
    Mam ochotę na umiarkowany maj.

    1. Dokładnie racja
      Patrzę na najnowsze rozdania GFS i oczom własnym nie wierzę po tak długim cieple dosłownie na kilka dni lekko temp spadną a od 28 Kwietnia do końca prognozy jedna wielka plama ciepła tworząca się od Europy S SE po Polskę

      https://max.nwstatic.co.uk/gfsimages/gfs.20180422/12/144/h850t850eu.png
      https://max.nwstatic.co.uk/gfsimages/gfs.20180422/12/276/h850t850eu.png

      Jest to niesamowite mamy coś na wzór Sierpnia 2015 tylko kilka miesięcy wcześniej Blokada wyżowa na kontynencie

      1. chyba w Hiszpanii. U nas kwiecień 2009 to już miesiąc ekstremalny.
        Chociaż minima w kwietniu 2009 były dość niskie i są osiągalne w ciepłym marcu. Kto wie czy marzec 2017 nie miał większej Tmin (średniej) niż 04.2009. Wszak był to ekstremalnie ciepły ale i dość pochmurny miesiąc.

  11. Nie wiem czy zauważyliście, ale w tym roku Wielkanoc wypadła w najgorszy możliwy weekend. Powinna być między 22 marca a 25 kwietnia. 25 marca (niedziela) i 26 marca były słoneczne i umiarkowanie ciepłe w większości kraju (10-12 stopni), 8-9 kwietnia temperatury powyżej 20 stopni i żar, 15-16 kwietnia również bardzo ciepło, no i teraz 22-23 kwietnia bardzo ciepło. Bardzo dziwne zjawisko w ostatnich latach, że Wielkanoc (poza nielicznymi jak w 2011 czy 2014) wyjątkami wypada głównie w najzimniejszy termin.

    1. U mnie oprócz tej Wielkanocnej wszystkie niedziele sa piękne i słoneczne od 18 lutego (niekoniecznie przy tym ciepłe rzecz jasna)

      1. u mnie w sumie też, tylko w Wielkanoc była mokra i zimna pogoda, tak to było słonecznie i sucho. Chociaż czasami bardzo zimno.

        25 luty – pogodnie i silny mróz, -9 w ciągu dnia
        4 marzec – pogodnie i jeszcze większy mróz nocą, w dzień ok 0
        11 marzec – pogodnie i ciepło 17*C
        18 marzec – pogodnie i przeraźliwie zimno, -6 + silny wiatr
        25 marzec – pogodnie i około 10 stopni
        1 kwietnia – pochmurno i zimno, 4 stopnie w dzień
        8 kwietnia – pogodnie i wyjątkowo ciepło, 23 stopnie
        15 kwietnia – pogodnie i jeszcze cieplej, 24 stopnie
        22 kwietnia – pogodnie i bardzo ciepło, 22 stopnie (w sobotę 27!!!)

        czyli od 3 tygodni mamy sielankowe weekendy z letnimi temperaturami i bezchmurnym lub prawie bezchmurnym niebem. A wcześniej też źle nie było, poza tym mrozem w niektóre z nich.

    2. Zależy, która Wielkanoc, bo ta prawosławna (która wypadła tydzień po katolickiej) była w tym roku piękna i ciepła. ;)

  12. Mi się podoba tam podobają takie temp powyżej 20 stopni w kwietniu lepsze niż 15 według mnie. Niechaj trwa to ocieplenie, aż do… piździernika :D

    1. No dokładnie, też tak uważam. A swoją drogą, jestem ciekawy, czy w najbliższych latach wrócą listopady rodem z lat 90. (1993, 1998) czy grudnie takie jak w 2002, 2010 czy w 2012 roku. Czy powoli możemy przyzwyczajać się do jesiennych listopadów i grudni?

        1. W 2014 roku jak najbardziej, ale kompletnie nie pamiętam, żeby w Krakowie w grudniu 2016 roku były zimowe akcenty. Na 99% nie było w nim płatka śniegu, w listopadzie 2016 roku były 2 akcenty zimowe – koło 11 listopada i potem 28 listopada. Zimowe akcenty, czyli śnieg.

          1. 12 grudnia przecież u was sypało to na pewno.
            A poza śniegiem liczy sie przecież calodobowy mróz (czy nawet avg ponizej zera) a tego w grudniu 2016 było naprawde sporo.

      1. Akurat listopad jest miesiącem jesiennym, myśmy POWINNI być do jesiennego listopada przyzwyczajeni. Fakt, ostatnio listopady bardzo często są ciepłe. Ale zimowy listopad to jeszcze rzadsze zjawisko, niż zimowy marzec. Takie listopady jak w 1993 czy 1998 roku były ekstremalnymi miesiącami.

        Co do grudnia, to zawsze będzie on miesiącem zimowym, nawet jeśli „zima” nie będzie już tym co obecnie, tylko po prostu najzimniejszą porą roku. Nawet jeśli norma grudnia będzie wynosiła +8*C to będzie on zimowy, należący do najzimniejszej pory roku. Choćby z tego względu, że w grudniu trend temperatury jest niemalże stały. Coś tam delikatnie spada od 1 do 15, potem to już w zasadzie funkcja stała (aproksymowana jakoś tam rzecz jasna).

        1. Jeśli chodzi o listopady to ja czekam ja jakis ładny i słoneczny. Bo to wlasnie takich listopadow najbardziej ostatnio brakuje, ostatni wyraźnie słoneczny był w 2011, wczesniej chyba 2008. Ten miesiąc ma tragiczne normy, wiec czekam aż sie trafi jakis wyraźnie powyżej. Pazdziernikow, grudni, styczni czy lutych pod tym względem nie brakuje. O miesiącach wiosennych i letnich to nawet nie mowię bo praktycznie każdy z nich ma usłonecznienie powyżej normy.

          1. 2006 to najpogodniejszy listopad obok 2011 w tym wieku….
            2015 był tez nieznacznie powyżej normy jeśli chodzi o usłonecznienie , 2009 rowniez. Wiec… nie do końca ;)

          2. listopad grudzień i styczeń to są zakały naszego klimatu o skandalicznie niskich normach usłonecznienia. Taki grudzień 2017, dla mnie miesiąc TOTALNA deprecha, szagura po horyzont przez ponad 20 dni tego miesiąca (bo bardzo ciepły i prawie bez śniegu) a w usłonecznieniu wyszedł w normie czy tam nawet trochę ponad (po Wigilii było ładnie i ciepło)

            W tych miesiącach duże znaczenie ma śnieg który rozjaśnia. Luty 2018 u mnie wcale ładny nie był (miał tyle słońca co 2016, różnica parę godzin), a jednak odbieram go jako najlepszy miesiąc tej zimy, za to luty 2016 to była późnojesienna masakra, cały miesiąc wilgotna bździna. A oba miały tyle samo słońca.

            Za to w miesiącach letnich czy nawet wiosennych nawet jak tego słońca jest poniżej normy to i tak jest to spoko miesiąc. No chyba że mowa o jakichś ekstremalnych odchyleniach typu maj 2010.

          3. Piszesz, że listopady 2006 i 2015 były dosyć słoneczne. Ja kojarzę te miesiące jako bardzo deszczowe, szczególnie w okolicach Święta Niepodległości. Być może dlatego zapamiętałem listopady w tych latach jako bardzo ciepłe, wilgotne i pochmurne.

          4. @anonim a wczesniej mieliśmy kilkanaście z rzędu (poza 2009) przepięknych pazdziernikow.
            @pawel listopad 2006 z pewnością nie był deszczowy. Miał tylko deszczowy okres kilkudniowy koło wlasnie 11.11 ale chyba padać czasami ma prawo…

          5. @pawel
            Listopad 2015 u ciebie na południu miał wyjątkowo wysokie usłonecznienie ale w skali ogólnokrajowej nie było juz tak pięknie, co najwyżej nieznacznie powyżej normy.

          6. Z październikami bywa rzeczywiście jeszcze różnie, ale do tych pochmurnych miesięcy zaliczyłbym jeszcze luty. Jednak w lutym jest jeszcze spora przewaga pochmurnych dni a luty 2013 to był już w ogóle jeden z najgorszych pogodowo miesięcy jakie pamiętam. Marzec jest pierwszym miesiącem który wg mnie może być zadowalająco słoneczny a październik ostatnim. Ale każdy miesiąc między marcem a październikiem może być również ponury np. marzec 2017 ( ciepły ale pochmurny), marzec 2015 to z tych ostatnich. Udany były marce 2014, 2010 pod względem usłonecznienia. Nieudane kwietnie to najzimniejsze czyli np. 1997-bardzo pochmurny, ale ten zeszłego roku kiepski. Udany np. 2009 czy tegoroczny. Wszystkie zimne miesiące ciepłej pory roku były dość ponure np. maj 1980, 1991, 2004, 2015, czerwiec 1985, 1984, 2001, lipiec 1979, 2000 i ten w normie 2011, sierpień 1987, 2005, wrzesień 1996 ale i ten z zeszłego roku, październik 2016, 2017. Niemal wszystkie ciepłe miesiące pory ciepłej były za to słoneczne np. maj 2002, 2016, czerwiec 2016, 2007, lipiec 2014, 2010, sierpień 2015, wrzesień 2016. Październik zaczyna być przełomowy czasem zimny jest słoneczny jak w 2010 roku a czasem ciepły jak w 2014. Natomiast trudno mi sobie wizualnie a nie proporcjonalnie miesiące między listopadem a lutym. Z danych wynika że dość słoneczny był listopad 2011, ale jakoś słabo pamiętam żeby było wizualnie wtedy jakoś sporo dni słonecznych, pamiętam za to grudzień 2015 wtedy rzeczywiście było dość dużo słońca ale to jedyny taki grudzień jaki zapamiętałem dodatkowo był rekordowo ciepły. Styczeń za słoneczny został uznany ten z 2014 ale poza ty tym mroźnymi kilkoma dniami ale słonecznymi w III dekadzie to niewiele słońca pamiętam z tamtego roku, sporo słońca w styczniu w tym roku-pierwsza połowa miesiąca taka była jak na styczeń to nieźle. I luty -ten z 2011 został uznany za słoneczny ale poza mroźnym akcentem prawdziwej zimy z mrozem i ze słońcem w III dekadzie to też niewiele pamiętam. Luty 2012 tak samo i znowu najsłoneczniejsze dni były te najbardziej mroźne ale ograniczyły się one właściwie tylko do I dekady, nie pamiętam żeby liczba dni słonecznych była tak duża żeby biła po oczach. Z ciepłego lutego 2014 i dość słonecznego też niezbyt wiele pamiętam słońca. Między listopadem a lutym anomalia usłonecznienia musi być naprawdę wyjątkowa żeby odczuć że jest wystarczająco dużo słońca, jest to możliwe ale zdarza się bardzo się zdarza. Między listopadem a lutym jeśli chodzi o dobre usłonecznienie to zapadł mi w pamięci tylko grudzień 2015

          7. @anonim – w twoim wywodzie widze sporo nieścisłości (np pazdzienik i wrzesień 2017 nie były zimne a wręcz przeciwnie).
            Z zimnych bądź normalnych termicznie miesięcy letnich na pewno nie za brzydkie były sierpień 2016, lipiec 2017, czerwiec 2015, czerwiec 2014 i idąc duzo bardziej do tylu- sierpień 2005, czerwiec 2005, lipiec 2004. Te miesiące mimo ujemnych anomalii były bardzo przyjemne w innych aspektach. Co do miesiąca lutego to nie brakowało tych naprawde ładnych – 2018 w zachodniej połowie,2015,2014,2012,2011. Gorzej było przed 2011, wcześniejszym wyraźnie słonecznym był ten z 2003. To, ze tych anomalii sie nie odczuwa to inna sprawa, bo normy sa po prostu tragiczne.

          8. No tak wiem że październik 2017 i wrzesień 2017 były ciepłe, ale po prostu dodałem je do listy pochmurnych może tylko zapomniałem dopisać że były ciepłe. Niemal wszystkie nie znaczy oczywiście wszystkie, zawsze są jakieś wyjątki. Generalnie w porze ciepłej pochmurne miesiące są chłodniejsze ale najważniejsze są i tak tak proporcje kierunku spływu powietrza – te z północy dają anomalie ujemne, te z południa dodatnie, a te ze wschodu i zachodu -różnie. Jeśli mamy wyż latem a jednocześnie napływa powietrze z północy to też najczęściej są to anomalie ujemne bo trzeba pamiętać że o ile w dzień powietrze potrafi się wtedy ogrzać nawet do 20 kilku stopni to w nocy bywają spadki poniżej 10 a nawet poniżej 5 stopni w skrajnych przypadkach w okolicach 0 i zawsze tak jest przy wyżach

        2. Zimowy grudzień jak dla mnie to nie zimowy w tym sensie, że jest jednym z zimniejszych miesięcy, tylko grudzień gdzie połowa dni to Tmax<0 st. w większości kraju i 5-10 cm śniegu. Czyli grudnie 2002, 2010, 2012. A swoją drogą, pamięta z Was ktoś śnieżne Boże Narodzenia po 1989 roku (poza górami i Podlasiem)? Urodziłem się w 1993 roku, więc pamiętam tylko w 2002, 2003 i II dzień świąt 2014 roku.

          1. Ja byłbym zadowolony gdyby w grudniu było chociaż tydzień prawdziwej zimy a reszta grudnia może być dla mnie nawet ekstremalnie ciepła, podobnie w styczniu i lutym. O ile każdy może sobie nazywać grudzień jak chce: zimą, przedzimiem, późną jesienią czy jesienią to o tyle kilka faktów jest bezdyskusyjnych min ten że grudzień ma niższą średnią od marca na tle wielolecia i najpewniej tak zostanie, podobnie jest czerwcem i wrześniem gdzie czerwiec jest cieplejszy od września, a piszę o tym bo z tego co zauważyłem nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę nazywając grudzień przedłużeniem jesieni a marzec jednocześnie jeszcze zimą lub przedwiośniem, zaś czerwiec jeszcze wiosną gdy tymczasem wrzesień latem ( nie wiem może sugerują się kalendarzem)

          2. @pawel
            No to jest troche przesada. Dla mnie grudzień 2016 był zimowy z prostego powodu. Skulo lodem, ziema była zmarznięta- poza odwilżą 8-11.12 i końcówka miesiąca (począwszy od wigilii)
            W grudniu 2017 zmarznięta była co najwyżej momentami i na pewno nie w pełni.

          3. A idąc twoim tokiem rozumowania to styczen 2017 w Warszawie tez był niezimowy bo było bodajże 10 dni z całodobowym mrozem. A jednak o prawdziwej odwilży nie było nawet mowy.

          4. najbardziej zimowa Wigilia była u mnie nie w 2002 tylko rok wcześniej, w 2001 roku. Leżało dużo śniegu bo około 20 cm, panował mróz -5 stopni w dzień, w nocy nawet -15.

            Grudzień 2002 był miesiącem wyjątkowo mroźnym ale u mnie dość suchym, najwyższa pokrywa śnieżna wynosiła tylko 7 cm.

            Inny bardzo zimny grudzień (2010) przyniósł silne ocieplenie akurat na Święta – 23 grudnia było +9.5 stopnia! W samą Wigilię +5.8 i 13 cm śniegu, a w drugi dzień świąt już był mróz i to na poziomie -7 stopni w dzień!

      2. Przydałby się – dla odmiany – taki grudzień jak ostatnio w 2012 r., ale z najbardziej zimowymi dniami w III dekadzie miesiąca. Poza tym, jak ma nie brakować nadal tych ciepłych to „zamawiam” więcej takich jak w 2015 r.
        A co do listopada to nienajgorszy był ostatnio ten z 2016 r. i z II poł. 2017 r., choć wolałbym odwrotną polaryzację, tzn. więcej jesiennego ciepła w I połowie miesiąca, a akcenty/epizody zimowe – w II połowie.

        1. w listopadzie 2016 to u mnie było prawie 20 stopni i to w II połowie miesiąca! w 2017 to w sumie typowy listopad był, ani nie było zimy ani przedłużenia złotej jesieni. Najcieplej było 5 listopada +14.8 st.

          Mi się nawet podobał listopad 2014. Wprawdzie jego II połowa to były niemalże ciągłe szare chmury, ale było dużo słońca w I połowie. Prawie 60 godzin słońca w samej I połowie listopada. Do tego bardzo fajne temperatury 15, 16, 18 stopni. 5 listopada 2014 była średnia dobowa 15,0 :)

          Gdyby nie fatalna II połowa, to listopad 2014 miał szanse na rekord usłonecznienia.

          1. No na południu mieliście super listopad, u mnie ciemnosci i to trwałe zaczęły sie od 7 listopada (zero słońca przez 16 dni pod rząd) a u was jeszcze przez tydzien dłużej było ładnie.

  13. A mnie zastanawia czemu TP nie opublikowała 16 dniówki. Tak bardzo boli ich gorąca majówka w dzisiejszej odsłonie? Bo watpię :D

  14. Abstrahując od kwestii norm i zmian klimatycznych powiem szczerze, że bardzo mi się podoba tegoroczny kwiecień. Daje dużo przyjemnego ciepła (jeszcze nie tego dokuczliwego) i jasności, której mamy w porze chłodnej spory deficyt. I to jeszcze przy coraz „żywszych” barwach fenologicznej wiosny. Mogłoby tak co ok. 5 dni popadać (najlepiej wieczorem lub w nocy) jak w piątek 13.04 w Warszawie kiedy spadło ok. 5 mm, a potem ponownie się rozpogadzać.

    A przed nami trochę więcej urozmaicenia, tzn. pogodniej na zmianę ze strefami opadowymi i możliwymi burzami. A przy tym czekają nas pewne wahania temperatury – choć powinniśmy uniknąć już powrotu okresu z dominacją Tśr-dobowej poniżej 10°C (poza ewentualnie jakimiś 1-2 dniowymi przerywnikami). W zamian za to, dość prawdopodobne, że jeszcze w samej końcówce kwietnia i/lub w pierwszej dekadzie doświadczymy kolejnych dni z temp. za dnia powyżej 25°C.

    1. Uzupełnię, że niedzielna wieczorna odsłona ECMWF utrzymuje prognozy bardzo ciepłego (gorącego) przełomu kwietnia i maja.

  15. Widzę, że sporo się tu pisze o kwietniu 2009. Na Podlasiu oprócz tego że przyniósł bardzo dużo słońca, to jednak w przeciwieństwie do tegorocznego było dużo przymrozków i stąd wegetacja była wtedy opóźniona o ponad tydzień w stosunku do 2018.
    Takiego wiosennego, a momentami letniego kwietnia jak ten nie pamiętam, gdyby nie chłodny marzec wegetacja byłaby teraz rekordowo zaawansowana, a tak jest w granicach rekordu.

    1. Rekordowa wegetacja była chyba w 2014 roku. Wtedy już w III dekadzie marca zaczęły rosnąć liście na klonach widocznych z mojego okna, natomiast opadły one na ziemię dopiero na początku II dekady listopada.

      1. Mogę tylko potwierdzić że w 2014 była najbardziej zaawansowana wegetacja jaką pamiętam. Kwiecień 2018 szybko zbliża się do tej z roku 2014 ale do końca miesiąca chyba już chyba nie dogoni

  16. Śledziliście już jakieś modele pogodowe na następne miesiące albo macie już jakieś przewidywania na następne miesiące 2018 roku? Waszym zdaniem, będzie więcej takich anomalii pogodowych jak do tej pory?

  17. Tak patrzę, że wszyscy zachwycają się niemal rekordowym kwietniem. Owszem – w skali kraju jest. Tymczasem ja na NE mam od tygodnia cyrkulację NW. Jedynie bardzo ciepłym dniem tego tygodnia był piątek. Reszta to chłodny, silny wiatr… i temp. z przedziałem 15-18 st. Nie zrozumcie mnie źle, bo nie narzekam i bardzo się cieszę że mamy kwiecień taki jaki mamy, a nie jak rok temu, ale no u mnie trochę inaczej ten kwiecień wygląda. ;)

      1. wiatr był fatalny… w piątek wiatru nie było ;-) i było naprawdę bardzo ciepło… wczoraj z rana szybko temp. rosła (przed 13tą było już 21), a w drugiej części dnia zaczął się silny wiatr i ostatecznie spadła do 17-18 st.

    1. To właśnie zależy od odczucia, rozumiem ludzi, którym przeszkadza silny wiatr, mi zwłaszcza przy takich temperaturach w zupełności nie robi różnicy.
      Oprócz środy, odczuwałem w Białymstoku przyjemne ciepło, coś w rodzaju maja.

      1. Wystarczy zacząć jeździć na rowerze, by zrozumieć jak istotny jest wiatr, szczególnie poza zimą, bo zimą i tak jeździ się w kurtce – cienkiej, by wydalała ciepło, ale jednocześnie chroniącej przed wiatrem. O ile przy temperaturach 25C i wyższych wiatr nie gra już takiej roli, to poniżej 20C jest to główny (obok deszczu) czynnik mający wpływ na komfort jazdy.

  18. Dużo było tu analogii do kwietnia z 2009 r. Ja zwrócę uwagę na ciekawostkę…
    Bardzo suchy i ciepły kwiecień 2009 r. nastąpił po bardzo mokrym marcu. Natomiast nieco mniej suchy, za to jeszcze cieplejszy kwiecień 2018 r. następuje po zimnym marcu (i lutym), które przyniosły jedną z największych fal zimna u progu meteorologicznej wiosny.

    I jeszcze jedno… W mojej ocenie akurat „brzydki” początek kwietnia nie pogorszy specjalnie reputacji w odbiorze całego miesiąca, gdyż stało się to na samym jego początku (po i tak przeważnie zimowo-przedwiosennym marcu), a nie w połowie, albo pod koniec miesiąca i trwało bardzo krótko. Gdyby nie fakt, że była to akurat Wielkanoc, to pewnie w ogóle potraktowałbym jako nie zapadający w pamięci „wyjątek od reguły”. A czy przeszkadza mi aż tak tych kilka letnich dni? Prawdę powiedziawszy nie, bo to nie jest jeszcze męcząca wersja lata, a po prostu przyjemnie ciepła, pogodna i uwypuklająca walory fenologicznej wiosny aura. Poza tym, dominują dni z aurą „majową”, a od jutra ponownie przelotnie trochę popada więc jest „git”:-)

    PS.
    Wiem, wiem, że to spora anomalia i już nieraz dawałem wyraz temu, że „trochę” się niepokoję zmianami klimatycznymi – zważywszy w aspekcie globalnym. Nie chciałbym jednak wszystkiego sprowadzać do tej kwestii, zwłaszcza jak pogoda i przyroda dają dużo powodów do zadowolenia:-)

    1. u mnie już 2 kwietnia była ładna pogoda i temperatura 10 stopni w dzień. Tylko pierwszego było brzydko.

      W zeszłym roku takich dni jak 1.04 było tyle że już każdy tym rzygał. 15 stopni było marzeniem ściętej głowy, a w tym roku ostatni raz 15 stopni było 6 kwietnia.

  19. Wydaje się, że cyrkulacja strefowa z dominacją składowej W nie potrwa długo. Już od przyszłego weekendu (przedmajówkowego) nastąpi jej osłabienie (a może i zablokowanie) skutkujące adwekcją ponownie dużego ciepła z S/SE. Później możliwe są dwa zasadnicze scenariusze, tzn. albo z szybciej wkraczającymi frontami deszczowo-burzowymi z W, albo z wolniej postępującym procesem, co skutkowałoby co najmniej kilkoma dniami z Tmax powyżej 25°C (a kto wie, czy lokalnie już nie nieco powyżej 30°C…?). Jednak wcześniej, czy później i tak pewnie doczekamy się jakiś frontów burzowych. Nie można też wykluczyć okresu przejściowego z kontrastem termicznym i pogodowym nad Polską.

    Zobaczymy jak się to wszystko ułoży (?), ale na dzisiaj coraz bardziej prawdopodobne, że tych w większym stopniu „wolnych” dniach 28.04-06.05 doświadczymy (przynajmniej okresowo) już prawdziwie letnich temperatur i/lub zjawisk konwekcyjnych.

    Sprawa kwietniowego rekordu ciepła nadal otwarta – zważywszy na ocieplenie w końcówce kwietnia na dzisiaj jest ono coraz bardziej prawdopodobne.

  20. Możemy już zacząć dyskutować o zbliżającej się majówce (1 maja do 6 maja). Modele już wchodzą w jej początkowy zakres. Na razie prognozy są optymistyczne.

  21. A jednak wczoraj avg w stolicy spadło ponizej 13 stopni- pierwszy raz od 7.04
    To jednak jednorazowy wybryk, bo dzisiaj juz z pewnością powyżej bedzie. „Ryzyko” powtórzenia bedzie jeszcze jutro, w czwartek i piątek. Przede wszystkim chyba piątek.
    PS pisze w takim tonie, aby dać do zrozumienia, ze mamy prawdziwie letni kwiecień i odzwyczaiłem sie juz od wiosennych temperatur ;)
    Ciekawe czy w stolicy średnia za kwiecień wypadnie powyżej 15 stopni. Patrząc po prognozach na ostatnie dni uważam ze jest taka możliwość.

    1. Myślę, że Tavg w Warszawie będzie jednak w widełkach 13/14°C – maks. nieco powyżej 14°C, jeżeli dwa ostatnie dni przyniosłyby faktycznie silne ocieplenie. Nie zmienia to faktu, że mamy nadzwyczaj ciepły kwiecień.

      Jednak jest pewna „przypominajka”, że mamy jeszcze wiosnę (a nie już lato), tzn. mimo wszystko przewaga jednocyfrowych Tmin.

      PS.
      Mi też zabrakło ok. 2 tygodniowego okresu z typowo wiosenną „kwietniową” temperaturą (Tmax do 15°C, Tavg do 10°C). Typowego przedwiośnia mieliśmy w sumie ze 2 tygodnie, a umiarkowanej wiosny raptem kilka dni (3-4 w marcu i 3-4 w kwietniu). Z drugiej strony zdecydowanie wolę już taki przebieg pogody jak w tym roku, niż jak np. przed rokiem.

      1. @lucas wiem, ze mamy bardziej wiosenne jeszcze noce, ale spójrz na to z drugiej strony- mimo tych nocy avg miesięczna oscyluje na granicy lata. To oznacza ze za dnia jest juz naprawde skrajnie ciepło.

  22. Nie wiem jak Wy to odbieracie, ale w mojej ocenie ewolucja naszego klimatu idzie bardziej w kierunku „rumuńsko-ukraińskim”, niż np. „niemiecko-francuskim”. Czyli owszem się ociepla, ale i przy coraz większych skrajnościach (bez)opadowych. Poza tym, w porze ciepłej jest zdecydowanie cieplej niż kiedyś, za to w porze chłodnej też jest cieplej, ale przy nadal dużych zróżnicowaniach, które są bardziej znamienne dla kontynentalnej (niż morskiej) części Europy.

    1. „Lokalnie” odbieram to podobnie. Tym bardziej, że mieszkam na Równinie Tarnobrzeskiej i tutaj widoczne są wpływy klimatu kontynentalnego. Zwłaszcza latem.

    2. Nie wiem jak Wy to odbieracie, ale w mojej ocenie ewolucja naszego klimatu idzie bardziej w kierunku “rumuńsko-ukraińskim”, niż np. “niemiecko-francuskim”.

      Zależy w jakiej porze roku. Już dawno pisałem, że ewoluujemy zimą w stronę bardziej atlantyckich klimatów, a latem w stronę bardziej kontynentalnych.

      1. Na pewno w jednym i drugim przypadku ewoluujemy w kierunku cieplejszym – to oczywiste. O ile latem jest to kierunek bardziej „kontynentalny” (i to E/S) jest też dość oczywiste. Zimą jednak (podobnie jak w ogóle w porze chłodnej) zróżnicowanie pogodowe, w tym termiczne, potrafi być u nas na tyle duże, że większych analogii mimo wszystko „szukałbym” w kierunku Budapeszt/Bukareszt/Kijów, niż np. Bruksela/Paryż/Londyn. Dość wspomnieć, że Tśr dla Budapesztu w styczniu jest ok. zera (a może i nieznacznie poniżej), podczas gdy bardziej na W Europy jest dobrych kilka st. powyżej zera.

      2. Klimaty typowo atlantyckie w zimie mają więcej słońca niż my. I to sporo więcej. Listopad 72h grudzień 52h styczen 61h luty 77h – to usłonecznienie średnie dla Londynu, znanego z wybitnie atlantyckiego klimatu.

        W Polsce te wartości są o połowę mniejsze. Mało który listopad przebija 50h słońca, a 75 to już wyjątkowo rzadko. U nas więcej słońca jest od kwietnia do października. Temperaturę średnią też mają sporo wyższą niż my, bo na lotnisku Hearthrow wynosi ona 12,8*C (sporo więcej niż nawet Wrocław w rekordowym 2015 roku)

        Nie chciałbym jednak żyć w tak wilgotnym klimacie jak tam. W zimie się tam dłuży późnojesienna aura z momentami huraganowym wiatrem, a lata też nie są jakieś super, są gorsze niż nasze. Nie ma tam siarczystych mrozów -20/-30, w ogóle mrozy są rzadkie. Ostatni potężny atak zimy w UK był w 2010 roku, grudzień 2010 zapisał się tam jako jeden z najzimniejszych miesięcy w historii.

        1. Właśnie z uwagi na dłuższe okresy z aurą „zgniłą” (i temp. na lekkim plusie lub na lekkim minusie) i dużymi dysproporcjami termicznymi między przypadkami z adwekcją z kierunków „ciepłych” oraz „mroźnych” wydaje mi się, że także zimą stopniowo bliżej nam do klimatu Budapesztu, czy Bukaresztu (gdzie okresowo zima też jak u nas potrafi być nadal solidna), niż np. do Londynu, Paryża, czy Brukseli.

        2. Myślałem raczej o Brukseli niż Londynie. Tam zimą słońce to rzadkość.

          Z tym, że tu gdzie mieszkam, nad morzem, cieplejsze zimy mogą oznaczać mniej chmur (ale byłby to zjazd z bardzo wysokiego historycznego poziomu). Po prostu zimą nad Bałtykiem jest tyle chmur bo powietrze z zachodu jest cieplejsze niż woda morska co wywołuje stratusogenne inwersje. Cieplejszy zimą Bałtyk może u nas oznaczać zachmurzenie jak w Wielkiej Brytanii (czyli zasadniczo też tragedia ale mniejsza) 😂

          PS. To być może już się dzieje bo tej zimy zachmurzenie było w Trójmieście całkiem przyzwoicie małe, jak na lokalne warunki.

  23. Mieszkam w Krakowie i mimo, że występują tu najwyższe temperatury w tym miesiącu, ale i tak nie uważam że są to jakieś maksymalnie ekstremalne temperatury jak na kwiecień. Owszem jest bardzo ciepło, mamy temperatury późno wiosenne, Tmax głównie w przedziale 21-25 stopni, ale uważam że i tak kwiecień ma większy potencjał. Gdyby były Tmax przez 2-3 dni w przedziale 29-32 stopni i większość nocy 10-15 to moim zdaniem byłby to „rekordowy” kwiecień.

      1. a dzisiejszy dzień u mnie chłodniejszy niż mówiły prognozy bo sie spore zachmurzenie pojawiło. Zamiast zapowiadanych 24 bedzie 20-21 maksymalnie

      2. @Alewis27
        No zależy. Ostatnio maje które przyniosły temperatury maksymalne na poziomie 29-32°C w skali kraju były w 2017, 2016, 2014, 2012, 2011, 2007, 2005 i bodajże w 2003 i 2002 roku. Także wcale nie tak rzadko.

        1. Rzadko, w sensie że będzie może 1, czasami 2 takie dni w maju. I to nie w każdym maju. Nie jest to anomalia jak np. tegoroczne -10 w dzień w marcu (co zdarza się raz na 30 lat), tylko po prostu rzadko spotykana temperatura.

          A w kwietniu to już anomalia. Już w sobotę było u mnie ekstremalnie gorąco, Tmax 27 stopni, co daje czwarty najcieplejszy dzień w kwietniu po 2000 roku (na 19 kwietniów, to 563 dni). Pierwsze 3 miejsca zajął 2012 rok swoją falą upałów.

          1. @alewis27
            Ok ale mi chodziło że gdzieś w Polsce w maju występują takie temperatury 29-32°C w tych rocznikach co podałem. Oczywiście wiem że nie są takie temperatury w maju.
            Masz rację. 2012 rok to był ewenement jeśli chodzi o występowanie upałów w każdym miesiącu półrocza ciepłego (kwiecień-wrzesień) pojawiły się dni z tmax powyżej 30°C.

          2. z październikiem to już na dwoje babka wróżyła, bo niby jeszcze potrafi być ciepło ale jednak bywają październiki które wyglądają jak listopad, z usłonecznieniem na poziomie 60 godzin.

            Październik to tranzyt między półroczem letnim a zimowym. Listopad ma już wybitnie niskie normy usłonecznienia (20% możliwego), co znaczy że tranzyt ten następuje w październiku.

            Tak samo marzec, którego jest trudno jednoznacznie zakwalifikować. Jest on wciąż dużo za zimny by należał do półrocza ciepłego, ale jest już znacznie słoneczniejszy i mniej zasyfiony stratusem niż półrocze zimne.

          3. Alewis.
            Mysle ze należy odróżnić „porę ciemną” od „pory chłodnej”.
            Październik pod względem solarnym jest podobny do marca, natomiast termicznie to listopad jest podobny do marca- a nawet chyba minimalnie cieplejszy.
            IMO pora chłodna to 15.10-15.04 a pora ciemna to 1.10-31.03

    1. Dla mnie zarówno jak i tegoroczna fala ciepła, jak i przeszło 10-dniowa z tmax około 25 st w 2000 roku jak i 4 dniowa z ekstremalnymi temperaturami jak na kwiecień w 2012 r. były równie imponujące i czymś unikalnym dla naszego klimatu.
      https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2000-04-30&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=60&ord=desc
      https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2012-04-30&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=60&ord=desc
      https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-04-23&rodzaj=da&wmoid=12566&dni=60&ord=desc

    2. @fan klimatu podzwrotnikowego
      Raczej półrocza ciepłego. Półrocze letnie to jest błędna nazwa. Ogólnie półrocze letnie trwa mniej więcej od połowy kwietnia do połowy października a półrocze zimne od połowy do połowy kwietnia. Zarówno kwiecień jak i październik są przełomowe tak zarówno dla pogody i przyrody mają również bardzo zbliżone średnie. Jest to jednak kwestia umowna i dotyczy średniej. W ekstremalnych warunkach praktycznie cały kwiecień można by zaliczyć do ciepłej pory roku jak w tym roku czy w 2000 albo w 2009, 2014 jak i do zimnej jak w 1997, 1958, 1982. Tak samo październik 2000, 2001 do pory ciepłej a 2003 czy 2010 do zimnej.

      1. Dodam jeszcze że średnie miesięczne dla kwietnia i października są zbliżone do średnich rocznych temperatur Polski i tu masz odpowiedź

      2. Kwiecień i październik to faktycznie miesiące przejściowe. Choć z pewnych względów kwiecień praktyczniej jest traktować jako miesiąc pory ciepłej, a październik pory chłodnej. Mam tu na myśli nie tylko same temperatury, co także dominujący typ zachmurzenia, nasłonecznienie, czy długość dnia/nocy.

        1. Najważniejsza różnica między kwietniem a październikiem to jednak różnica w długości dnia/nocy i oczywiście tym samym kąt padania promieni słonecznych przez co kwiecień przez co w kwietniu jest jaśniej ale to już zjawisko astronomiczne. Średnimi temperaturami są jednak mocno zbliżone ( w niektórych miejscowościach jest minimalnie cieplej w kwietniu a w innych w październiku). Kolejna różnica jest taka że kwietnie są generalnie pogodniejsze, ale nie zawsze tak jest. Jak dla mnie oba miesiące są bardzo dobrą analogią dla siebie ( podobnie jak marzec-listopad, maj-wrzesień). Kolejna różnica jest taka że październik nie osiąga tak wysokich ekstremów jak kwiecień ale podejrzewam że potencjał wcale nie jest tak dużo wyższy i październik stać na 30 stopni, w drugą stronę niskie ekstrema są bardzo zbliżone ale minimalnie tutaj z kolei cieplejszy jest październik. W pewnym sensie analogie widać też po przyrodzie choćby po drzewach. W kwietniu następują najszybsze zmiany i w II lub III dekadzie jest już zielono, zaś w październiku najszybciej przebarwiają się liście a w III dekadzie najczęściej najintensywniej opadają, czasem w II dekadzie

          1. A i jeszcze jedna różnica w ostatnich właściwie 3 dekadach kwiecień należy do najszybciej ocieplających się miesięcy a październik do najwolniej co powoduje że październik zaczyna odstawać od kwietnia. Nie wiadomo jednak co będzie dalej

          2. Dlatego te wszystkie klasyfikacje to kwestia arbitralna. A kwiecień i październik to zapewne dwa miesiące najbardziej przejściowe w skali roku.

  24. Dzisiaj w TV usłyszałem komentarz prezentera dot. ostatnio bardzo wysokich temperatur w stylu…
    „No cóż, cały czas taka pogoda nie jest możliwa – byliśmy bowiem pod wpływem WYŻU i napływu powietrza znad Afryki, co nawet w lecie rzadko się zdarza.” (lub coś podobnego).

    1) Szkoda tylko, że ów prezenter nie zauważył, że to napierające zza naszych S/W granic układy niżowe były odpowiedzialne za duże ocieplenia – a nie wyże, które do tej pory częściej tworzyły się w chłodniejszych masach i nie miały niczego wspólnego z Afryką.

    2) Ów prezenter słusznie zauważa, że nawet latem (a ja bym powiedział zwłaszcza latem) rzadko mamy adwekcję aż z samej Afryki. Szkoda tylko, że za każdym razem jak robi się upalnie niczym z automatu pojawiają się w mediach stwierdzenia, że jesteśmy w gorącym/upalnym afrykańskim powietrzu.

    Dodam jeszcze, że prezenter nieśmiało obwieścił, że wygląda na to, że majówka nie będzie aż taka ciepła i częściej może padać – choć wybronił się, że w tym względzie będziemy na bieżąco śledzili prognozy. A z nich wynika jednak, że majówka (zwłaszcza przełom kwietnia i maja) mogą przynieś właśnie ponownie aurę bardziej letnią, niż wiosenną:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

  25. A mieliśmy w ogóle w tym kwietniu adwekcję powietrza z Afryki? W tym przypadku powietrza zwrotnikowego? Patrzę na mapy pogodynki i ani razu w kwietniu nad Polską nie widziałem PZ tylko cały czas PPmc PPms itp. To znaczy że to już dość wysoko święciące slońce w pogodne dni ogrzewa PPmc i stąd mamy bardzo często temperatury przekraczające 20 stopni a nawet niekiedy 25°C.

  26. W Toruniu zaczyna się pierwsza w tym roku burza. Widziałem przed chwilą błyskawicę w czerwonym kolorze.

  27. Do Warszawy też dotarła burza z opadami. Ciekawe ile spadnie mm (?). Nie mniej wygląda na to, że będzie to opad konkretny, ale nie jakiś bardzo brzemienny w skutkach (w sensie intensywności, jak i czasu trwania).
    To drugi tego typu opad w Warszawie w kwietniu, który ma miejsce wieczorem i zarazem (przy takiej pogodzie jak ostatnio) jest potrzebny.

  28. Jeżeli sprawdzą się ostatnie już coraz bardziej powtarzalne prognozy (zwłaszcza ECMWF i GEM) to najcieplejsze dni kwietnia… dopiero przed nami. Mielibyśmy wóczs dość wyraźny kwietniowy rekord ciepła, ze średnią anomalią niewiele poniżej +5K (ref. 1981-2010).

  29. Patrząc na dzisiejsze prognozy – żadnego ochłodzenia nie będzie. Nawet u mnie. Cały czas 15-17 stopni w ciągu dnia, więc to raczej będzie lekki spadek w porównaniu np. z dzisiejszą aurą czy piątkową. A od niedzieli będzie ciepło lub bardzo ciepło, bo pierwsza część weekendu rzędu 22-25 st. się szykuje. Swoją drogą jeśli to się sprawdzi to bardzo dawno nie mieliśmy tak ciepłej majówki.

  30. Uściślę, że coraz więcej modeli prognozuje dla Warszawy na przełom kwietnia i maja Tmax powyżej 25°C (w niektóre dni nawet 27/29°C) oraz Tmin powyżej 15°C. Niewykluczone, że gdzieś zanotujemy już pierwsze przekroczenie progu 30°C…

    W ogóle rozwój sytuacji na dni od 28.04 (po krótkiej przerwie) wygląda jak przy „ciepłych” blokadach kontynentalnych.

    1. Tylko trzeba zauważyć że to jeszcze 5 dni i prognoza może się zmienić .Poruszę przy okazji temat dawno nie poruszany (a przy najmniej nie zauważyłem go )- Od początków kwietnia utrzymuje się dodatnie i dalsze prognozy zapowiadają utrzymanie wartości dodatnich.-Ciekawe kiedy ten index wróci w dłuższej perspektywie do wartości ujemnych a może cykl NAO się rozregulował i będzie opóźnienie ? (Wydaje mi się że powoli powinna zachodzić zmiana wartości a w tym roku NAO wyjątkowo często jest dodatnie co nie zapowiada chyba ujemnej fazy )
      http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif

      1. Tyle tylko, że słabo przedkłada się to na „strefówkę” na kontynencie europejskim. Właściwie typową cyrkulację z W (WSW/WNW) będziemy mieli tylko przez ok. 4 dni w tym tygodniu.

  31. Gdyby wczoraj skończył się 31-dniowy miesiąc, miałby dla polski anomalię temperatury +3,32 K. Natomiast od początku roku anomalia wynosi +0,49 K. Obliczyłem to z anomalii dziennych umieszczanych na niniejszym blogu z okresem referencyjnym 1981-2010.

  32. Miesięczna anomalia za 23 dni kwietnia nadal powyżej +5K (ref. 1981-2010). Ruszyła wyraźniejsza cyrkulacja strefowa W, ale ochłodzenie w sumie dość „marne”. Właściwie nawet te (nieco) chłodniejsze najbliższe 4 dni przyniosą typową majową późną wiosnę z aurą urozmaiconą, tzn. rozpogodzeniami na zmianę z przelotnymi opadami. Dosłownie na 1-2 doby (26-27.04) aura przypomni nam o znamiennej dla końca kwietnia termicznej „normie”. A od soboty 28.04 ponowne „zaburzenie” i coraz więcej aury letniej – a wręcz już prawdziwie letniej. Prawdopodobieństwo rekordowo ciepłego kwietnia jest już bardzo duże.

    Typowej „kwietniowej” wiosny mieliśmy więc w tym roku w sumie raptem kilka dni. Klimat się nam rozregulował? Trudno do końca powiedzieć, na ile to naturalne szumy i rytmy pogodowe, a na ile zmiany klimatyczne (?) – choć nie ulega wątpliwości, że te ostatnie będą zwiększały skalę anomalii, zwłaszcza w kierunku „ciepłym” oraz z większymi dysproporcjami opadowymi [a na tle przewagi tych dodatnich anomalii termicznych będą zdarzały się zimne „wyboje”, zwłaszcza w porze chłodnej – może rzadziej, ale i coraz bardziej niespodziewanie].

    1. Klimat też „rozregulował” się w 1953 kiedy to Wrocław zanotował sumę roczną opadów 317.7 mm. Rekord do tej pory nie pobity a pisałeś ostatnio, że idziemy w kierunku rumuńsko-ukraińskim. Najwięcej opadów przypadło natomiast na rok 1977. Lipiec 1980 250mm. Wcześniej też były okresy suszy oraz gwałtownych opadów.
      https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=351160424&par=prcp
      Dla Warszawy rekordowo suchy rok to 1951.
      Brawa dla administracji za to co zrobili. Mam tu na myśli:
      Średnie i sumy miesięczne
      Polecam się zagłębić.

      1. Marcin, dzięki za link!, szczerze mówiąc dopiero teraz się dowiedziałem, że na meteomodel mamy tak świetne narzędzie.

  33. Jak patrze na prognozy na majówkę to donoszę wrażenie, że Tarnów i Sewilla się miejscami pozamieniały. W ogóle to SE Polski od 8 kwietnia ma klimat podzwrotnikowy, gdyby tak zostało na stałe ehhh…

    1. No właśnie, największą zagadką jest to, czy ok. 01-02.05 wejdzie front z W z opadami i ochłodzeniem i jak silnym (?). Bo wcześniej i później modele prognozują prawdziwie letnie dni…

      1. pewnie ostatecznie to będzie takie ochlodzenie, jakie spokojnie ma prawo pojawić się latem po przejściu chłodnego frontu ;)

          1. nie, 15 w dzień. takie coś ma prawo się pojawić latem na jeden dzień przy deszczowej pogodzie i nie jest niczym nadzwyczajnym. gorzej jesli sie utrzymuje, ale to akurat w ostatnich latach nam się nie trafiało.

          2. Jest, w lipcu i sierpniu przy deszczowej pogodzie ma prawo pojawić się 17-19 st. a nie 15 st..

          3. 15 w dzień w lipcu czy sierpniu jest wyjątkowo rzadko. I na pewno nie przy adwekcji znad Atlantyku. Jeden z bardzo niewielu takich dni w ostatnich latach to 10.08.2016 (13,7 w dzień) i widać ze waliło wtedy centralnie z północy, czyli PA. Do tego cały dzień był pochmurny, inaczej było by 18-20 stopni nawet przy PA. Jak na przykład na początku czerwca 2016.

          4. bez przesady, zdarza sie. Sierpień 2016, chyba każdy miesiąc lata 2014 miał taki dzień, wczesniej oczywiście czerwiec 2012, lipiec 2011, czerwiec i lipiec 2010. Średnio co trzeci miesiąc letni ma jeden dzień z Max <15 stopni.

          5. Takie dni latem sie zdarzają, ale pojedynczo i zwykle nie widać tego na ogimecie jak sie nie wejdzie w godzinowe bo nawet jak w ciagu dnia nie osiągnie tych 15 to zwykle o 18 UTC poprzedniego dnia jest powyżej 15
            A ten 10 sierpnia 2016 o którym mowisz to był przedziwny rodzynek pośród 4 miesięcy trwałego >20 w dzień.

    2. Czy będzie deszczowa to się okaże. Akurat ostatni GFS z opadami pojechał powyżej najwyższych wiązek. A jak wiadomo prognozy opadów powyżej 7 dni to jeszcze większe fusy

      1. tu już nawet nie chodzi o intensywność a o słynne „dzień za dniem, pada deszcz”. tak z ciekawostek to nawet w maju 2016 przez pierwsze dwie dekady przez większość dni u mnie pojawiały się „opady” – o sile zwykle 0.1-0.5mm na dobe, więc to żadne realne opady, ale jednak.

  34. U mnie wczoraj wreszcie polało, 10 mm w czasie burzy ale nie była to pięciominutowa ulewa tylko padało przez godzinę przynajmniej. Kwiecień ma dzięki temu sumę opadów 17 mm. Wciąż niecała połowa, ale lepsze to niż niecała 1/5.

    Wcześniej Katowice były omijane przez wszystkie opady. Nawet jak było pochmurno (a kilka takich dni w kwietniu jednak było, w marcu tym bardziej) to nie padało za dużo. Albo w ogóle.

      1. Bo ocieplenia klimatycznego NIE MOŻNA oceniać inaczej niż w aspekcie globalnym. Choć nadal podtrzymuję, że 2018 r. będzie średnio chłodniejszy od 4 ostatnich (zwłaszcza 2014-2016) także i u nas.

    1. Najbardziej intrygujący jest przedostatni akapit…

      „(…) Innego zdania są naukowcy, którzy wieszczą początek globalnego ochłodzenia związanego ze spadkiem aktywności słonecznej. Według nich pierwsze duże przystopowanie ocieplania się klimatu odczujemy już około 2020 roku, a później będzie tylko chłodniej.”

      -> Ciekawe, czy gdyby ów naukowy mieli pójść na duży zakład, czy też by tak twierdzili? Chyba, że globalnym ochłodzeniem nazwie się przejściowe kilku/kilkunastoletnie pauzy między kolejnymi rekordowymi zwyżkowaniami…

    2. nie sądziłem że jeszcze w tym miesiącu wyjdziemy z ujemnej anomalii temperaturowej, ba, tak szybko wejdziemy na poziom co najmniej „ciepłego” roku. Prawdopodobnie z rekordem temperatury za kwiecień.

      Coraz mniej miesięcy ze starymi rekordami ciepła zostało.
      Do pobicia mamy:
      -maj 1889 (anomalia +3.19), ostatni najcieplejszy 2002: +2,93
      -czerwiec 1811 (anomalia +4.07), ostatni najcieplejszy 1979: +2.36
      -sierpień 1807 (anomalia +4.97), ostatni najcieplejszy 2015: +3.70
      -październik 1907 (anomalia +3.98), ostatni najcieplejszy 2000: +3.11
      -listopad 1926 (anomalia +3.85), ostatni najcieplejszy 2000: +3.26

      Najbardziej wybija się czerwiec 1811, trudny do pobicia będzie też sierpień 1807 (ten to w ogóle jest najcieplejszym miesiącem na ziemiach polskich w historii)

      Co ciekawe wszystkie (poza listopadem) te stare rekordy ciepła dotyczą miesięcy ciepłych. W zimnych miesiącach wszędzie mamy nowe rekordy. Najstarszy luty 1990, ale po 1990 było kilka następnych niewiele chłodniejszych.

      1. Te anomalie wydają sie takie… słabiutkie… według okresu referencyjnego 1981-2010.
        Fajnie by było jakby październik został przebity w koncu, ostatnio październiki sa termicznie bez szału.

      2. @alewis27:
        „trudny do pobicia będzie też sierpień 1807 (ten to w ogóle jest najcieplejszym miesiącem na ziemiach polskich w historii)”

        Czyżby? W Warszawie na pewno nie.

        1. Na starym poltempie są dane dla Mazowsza (od normy 1961-1990)

          Lipiec 2006: +4,66
          Sierpień 1807: +6,04
          Sierpień 2015: +4,74

          Różnica 1,3K na korzyść 1807 więc rekord bez wątpienia z 1807. Jakby to było 0,3K różnicy to by można dyskutować.

          1. Dla mnie i tak rekord z 1807 roku jest wątpliwy. No bo jak, czasy małej epoki lodowej a trafia się miesiąc, którego do dnia dzisiejszego nie potrafimy przebić?

          2. Tak, dokładnie taki miesiąc się trafia pomimo małej epoki lodowej.

            Podobnie jak styczeń 1796 który był najcieplejszym styczniem aż do 2007 roku. Anomalia I 2007 jest zresztą jedynie minimalnie większa, a na północy kraju to styczeń 1796 jest wciąż rekordowy (np. Kuj-Pom). I to nic że rok wcześniej był styczeń z anomalią -7,5 a pięć lat później był styczeń z anomalią ponad -10.

            Po prostu się trafiło korzystne zjawisko synoptyczne do adwekcji łagodnych mas powietrza znad Atlantyku. Bo w tamtych czasach stycznie często miały anomalie poniżej -5 stopni, co może świadczyć o dużo niższych indeksach AO i NAO niż dzisiaj.

            Takie stare dane mają oczywiście pewną dozę niepewności, ale nie jest ona taka, by móc dyskutować nad prawdziwością rekordu przy różnicy ponad 1K na korzyść „starego” miesiąca.

            Przecież nikt się nie kłóci z tym, że zima 1829/30 (czy w ogóle cały 1829 rok) albo luty 1929 były miesiącami /sezonami czy latami rekordowo zimnymi. Więc dlaczego kłócimy się o rekord ciepła?

          3. @kmroz
            I słusznie Cię to dziwi.

            @alewis27:
            “Na starym poltempie są dane dla Mazowsza (od normy 1961-1990)”
            > Poltemp nie musi być koniecznie i zawsze traktowany jako wyrocznia. W mojej opinii.

            “Przecież nikt się nie kłóci z tym, że zima 1829/30 (czy w ogóle cały 1829 rok) albo luty 1929 były miesiącami /sezonami czy latami rekordowo zimnymi. Więc dlaczego kłócimy się o rekord ciepła?”
            > Dlatego, że on nie wytrzymuje krytycznej analizy. Moim zdaniem.

      3. Te rekordy są bardzo stare. Jeśli chodzi o czerwiec to nie wiem jaki był przebieg temperatury w 1811 roku, natomiast najcieplejszy czerwiec od 1951 czyli czerwiec 1964 ( najcieplejszy był na wschodzie kraju) powinien być łatwy do przebicia (a tym bardziej czerwiec z 1979). Natomiast sierpień nawet taki jak ten w 2015 może się już bardzo długo nie zdarzyć, prędzej bym tu stawiał na lipiec. Nim zostaną pobite zresztą stare rekordy ciepła to wcześniej mogą być te z XX i XXI wieku np. wrzesień, październik, listopad i właśnie lipiec.

          1. Zależy gdzie
            Poza tym lipiec 2006 miał zdecydowanie chłodniejsze noce od sierpnia 2015. Temperatury w dzień były za to podobne.

      1. na TP słyszałem ze grupka „geniuszy” zaczyna mówic, że od 2015 zaczęło się kończyć ocieplenie klimatu Polski, a w 2017 się już kompletnie skończyło. Na swój sposób mają racje, nawet, bo największa faza skrajnego ciepła rozpoczęta latem 2013 roku rzeczywiście na północy PL zaczęła słabnąć już latem 2015 a 2016 był chłodniejszy w większej częsci Polski niż 2014 i 2015. No a 2017 już wogóle nie był ekstremalny, ochłodzenie względem tego co było w poprzednich paru latach nawet dotarło na południe.
        Szkoda, że zapomnieli wspomnieć, że było to ochłodzenie względem najcieplejszych lat 2014-15 a lata 2016 i 2017 (i co ciekawe 2018 jak narazie też, mimo mroźnego lutego i marca) i tak są znacznie cieplejsze niż te sprzed 2014 i mieszczą się w czołówce (2016 w pierwszej dziesiątce, 2017 tuż pod nią)

  35. Dzięki tak ciepłemu kwietniowi w tym roku ( możliwe że rekordowemu) w Warszawie np. jest w tym roku już bardziej zielono niż na początku maja 2017 i to pomimo że zeszłoroczny kwiecień nie był na jakimś dużym minusie i dodatkowo poprzedzony bardzo ciepłym marcem. Trzeba jednak pamiętać że w zeszłym roku duże ochłodzenie przypadło na kluczowy moment dla wegetacji. Żeby początek maja nie był szary musi być w miarę ciepły kwiecień a w szczególności jego druga połowa

      1. W zeszłym roku był oczywiście ekstremalnie ciepły marzec i pierwsza dekada kwietnia i dlatego było tak jak mowisz. Przecież tradycyjnie wymarzły przedwcześnie kwitnące drzewa owocowe. W tym roku dzięki trwałej cieplej anomali i zupełnym braku chłodnych dni jest nadzieja ze sie tego uniknie. Jednak ostatnie doby pokazują ze przy kwietniowym bezchmurnym niebie mozliwe sa gigantyczne spadki, w Kielcach był bodajże wczoraj nad ranem 1 stopień powyżej zera! Nie zdziwie sie jak przymrozki sie jeszcze dobiorą do nas mimo ze za dnia bedzie 20 stopni. W Warszawie to nie grozi ale w sadach tarczynskich i zarazem okolicach mojej działki juz jak najbardziej.
        Ostatni rok w którym nie było przedwczesnego kwitnienia i nie było żadnych szkód w sadach to 2013 rok. Od tej pory zawsze mieliśmy albo zbyt ciepły marzec (2014,2015,2017), albo zbyt ciepły kwiecień (2014,2018) albo po prostu definitywny koniec zimy koło 20.01 i nadzwyczaj wczesny chociaż powolny postęp wiosny (2016)
        Przypomina mi sie 16.05.2015, dzień w którym na mojej działce zmarzły kwiaty winogron. Te noc spędziłem na działce. O 6 rano był przymrozek, o 10rano termometr pokazywał juz ponad 10 stopni a w pełni dnia bylo blisko 20. Wszystko oczywiście przy całkowicie czystym niebie. To taka przestroga dla tych co sie tak cieszą z szybko kwitnących drzew i krzewów owocowych:

          1. Nie, chodzi mi o to, że do maja drzewa owocowe mają być gołe bo kmrozowi się tak podoba.

          2. O sytuacji by nie zdarzyły dojrzeć jakos nigdy nie słyszałem. O zamarzniętych kwiatach na krzewach i drzewach słyszę prawie co roku a średnio co 3 lata widze u siebie.

        1. u mnie od 7 kwietnia była tylko 1 noc z temperaturą poniżej 5 stopni, tak to cały czas jest powyżej 5 a czasami nawet powyżej 10. Ujemne tminy też były tylko dwa, najniższa 7.04 (-2,4 stopnia) – to była noc po chłodnym i bezchmurnym dniu więc nie ma co się dziwić.

        2. mi się przypomina wiosna 2007, jeszcze byliśmy w tym niezwykłym ciągu ciepła (8/12 miesięcy extremalnie ciepła) i po ciepłej zimie nadszedł prawie rekordowy marzec, potem ciepł kwiecień, gorący maj i barzdo gorący czerwiec. Fakt pogoda miała jakieś tam krótkotrwałe czkawki (jak np. te silne przymrozki w maju 2007) ale cała tamta wiosna była od początku do końca wybitnie ciepła.

      2. Ale był mniej zielono niż teraz 24 kwietnia. Żeby początek maja był całkowicie szary to kwiecień musi być chyba wyjątkowo zimny. Może tak było podczas najzimniejszych kwietni 1997, 1982, 1958, 1956 ale albo nie pamiętam tego albo nie było mnie na świecie

          1. Szary początek maja to tak jakby pod koniec września nie było już liści (termicznie początek maja to odpowiednik końca września) – jedno i drugie jest niemożliwe.

          2. No macie obaj racje i wlasnie dlatego co roku sadownicy maja problemy z zamarzaniem. Poza 2010 i 2013 (a wczesniej pewnie 2006) nie było sytuacji by przynajmniej niektóre regiony nie ucierpiały. Szkoda, ze wraz z ocieplaniem sie wiosen i w związku z tym szybsza wegetacja, nadal na początku maja sie pojawiają regularnie przymrozki…

          3. ciekawe co było w 1929, w Gdyni kwiecień miał wtedy średnią 1,4*C! To chyba troszeczkę za mało by była jakakolwiek wegetacja.

          4. @alewis
            Usłonecznienie jest jednak ważniejsze niż temperatura. Gdyby w grudniu średnia temperatura by wyniosła tyle co w przeciętnym kwietniu, to i tak nic sensownego by nie wyrosło.

          5. zgadza się, w grudniu to by mogło być i 30 stopni i niewiele by to dało jakby było tak ciemno jak to w typowym grudniu w Polsce (czyt. 25 dni bez żadnego Słońca i pozostałe kilka z ledwo świecącą lampką przez 6-7h na dobę)

            Latem nawet w pochmurne dni jest jaśniej niż w pochmurne dni zimą (bez śniegu). W zimie to trzeba nieraz palić światło nawet w dzień taka ciemnica.

          6. @Lukasz
            No nie masz do końca racji – w grudniu 2015, który w Londynie miał średnią przeciętnego kwietnia (ponad 9*C) kwitło mnóstwo kwiatów w ogrodach, również niektóre drzewa i krzewy owocowe. Wystarczy poszukać zdjęcia.

          7. @chochlik
            To, że zakwitły jakieś narcyzy czy wiśnie nie znaczy, że w grudniu 2015 w Londynie mieliśmy wiosnę. W Polsce w kwietniu ze średnią >9 st. wegetacja byłaby bez porównania bardziej zaawansowana.

      3. Początek maja 2017 był zielony tyko ze względu na ciepły okres na przełomie marca i kwietnia. Od 10 kwietnia do początku maja wegetacja przystopowała i była mniej więcej na takim samym poziomie.

          1. u mnie mniej więcej temu wyprzedziła zeszły rok i to dość gwałtownie. jeszcze 13 kwietnia jak porównywałem ze zdjęciem było wyraźnie do tyłu wzgledem 2017, a już 19 kwietnia wrecz przeciwnie.

    1. „Żeby początek maja nie był szary musi być w miarę ciepły kwiecień a w szczególności jego druga połowa”

      -> To pokazał doskonale nawet rok 2013, z bardzo późną ostatnią „odsłoną” zimy. Pomimo tego, dzięki bardzo ciepłej II połowie kwietnia (i początku maja również) np. kasztanowce kwitły „o czasie” (w Warszawie tuż po majówce).

      1. w 2013 nie było wiosny praktycznie, z przeciągającej się zimy zrobiło się prawie od razu lato z temperaturami powyżej +20*C w dzień i bez przymrozków nocami. Średnie dobowe były 11-16 stopni cały czas (raz nawet 19) więc wegetacja dostała kopa i odrobiła sporą część straty z wyjątkowo zimnego marca.

        1. Teraz też przeszliśmy z zimy do lata, z tą różnicą, że ok. dwa tygodnie wcześniej…
          Jeśli porównać wegetację z 2013 i 2017 roku, to na początku kwietnia wegetacja była bardziej rozwinięta w 2017 roku, ale na początku maja przewagę miał właśnie maj z 2013r.

          1. może dzisiaj i w innych pojedynczych dniach jak wtorek i środa tydzień temu typowa dla późnej wiosny tak to od 8 kwietnia typowe lato

          2. jak dla mnie to typowy maj. Lato to co najmniej czerwiec który ma normę 17 stopni. Były pojedyncze dni z temp. w dzień powyżej 25 stopni a także dobową >17*C i rzeczywiście czuło się jak latem.

            Ale większość tych dni to wiosna. Choćby ze względu na noce, większość z nich przynosi ok. 5 stopni. Latem 5 stopni w nocy jest bardzo rzadko.

        2. w 2013 to jednak było sporo późnej wiosny w kwietniu, letnich dni w kwietniu 2013 może było w sumie z 5-6. Nie było za to zupełnie przedwiośnia ani wczesnej wiosny.
          W tym roku za to z pogody przedwiosennej przeszliśmy do letniej

    1. Przypuszczalnie będziemy mieli dwa apogea dużego ciepła, tzn. pierwsze 30.04 (na krańcach E może jeszcze 01.05) oraz drugie być może ok. 03-05.05.
      Z tym, że to pierwsze jest już pewne, a to drugie coraz bardziej prawdopodobne – a pomiędzy jakaś strefa opadowo-burzowa i umiarkowane ochłodzenie.
      I co warte podkreślenia – w najcieplejsze dni: Tmax w wielu miejscach wyniesie 25/30°C, Tmin ok. i powyżej 15°C, a Tavg ok. i powyżej 20°C (!).

      Co można już ogłosić to fakt, że kwiecień już na 99,99…% będzie rekordowo ciepły i zarazem zakończy się mocnym „gorącym” akcentem.

      1. Będzie ten kwiecień rekordowo ciepły. Dodatkowo na SE będzie to niezwykła wiosna. Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że wegetacja będzie skrajnie opóźniona. Dzisiaj sady jabłoniowe są w pełni kwitnienia, podobnie śliwy, wiśnie i mniszek na łąkach. Wszystko ruszyło razem jak nigdy.

  36. Kiedyś musiało się tak zdarzyć, że u nas jest ciepło, a chłodniej na Płw Iberyjskim. Tam okresy powyżej normy potrafią ciągnąć się długimi tygodniami, w szczególności latem – na południu Hiszpanii w poprzednich latach były miejsca, gdzie chmury przez bite 3 miesiące pokazały się zaledwie w kilku dniach, a sumy opadów liczone były pojedynczymi mm. Dla równowagi muszą się więc tam zdarzać również okresy wyraźnego ochłodzenia.

  37. Jestem bardzo ciekawy maja. Ale nie wiem czy pamiętacie miała być burzowa druga część wiosny. Kto wie czy to akurat się nie sprawdzi? Burze w połączeniu z wysokimi temperaturami? Niepokoi mnie jedno – im dłużej to ciepło trwa tym mam wrażenie, że oberwiemy chłodnym latem. W końcu wszystko musi wrócić do normy kiedyś…

    1. Tak jak już pisałem kilka dni temu, wydaje mi się, że będziemy mieli powtórkę z 2000 roku i tym razem bo ekstremalnej wiośnie natrafimy na anomalny lipiec. Wie ktoś może czy możliwe jest kilka miesięcy rekordowych pod rząd? Po rekordowym kwietniu bardzo ciepły maj, anomalny lub ekstremalny czerwiec i lipiec?

      1. Paweł, w 2000 roku był niemal rekordowo ciepły i słoneczny kwiecień, po którym przyszedł z kolei rekordowo słoneczny (i jeden z cieplejszych) maj. Potem chłodne lato, bardzo zimny wrzesień i… znowu dwa niemal rekordowo ciepłe miesiące – najcieplejszy październik od 1907 roku i listopad najcieplejszy od 1926. Pierwsza połowa grudnia ’00 też była ekstremalnie ciepła, wtedy był najpóźniejszy pierwszy śnieg w historii pomiarów w moim mieście (a zdaje mi się, że mieszkam 100 km od Ciebie).

    2. Chłodne lato chłodnemu latu nierówne. To nie musi być od razu pogodowa jesień jak lipiec 2000 albo całe lato 1980, może być też pogodnie i np. bez upałów. Moim zdaniem lepsze lekko chłodne lato niż zimna wiosna z późnymi przymrozkami. Co do maja, to nie wykluczałbym czegoś podobnego jak maj 2009, czyli niestabilność pogodowa, burze, lecz również adwekcje ciepła z dniami z temperaturą 25-27 stopni.

      1. no ja wolałbym chyba jednak normalną wiosnę i super lato… a to będzie tak, że w lipcu odczuwalnie będzie zimno niż w kwietniu (oczywiście mówimy o tegorocznym kwietniu)… czyż nie?

  38. Wygląda na to, że już właściwie na 100% tegoroczny kwiecień będzie rekordowy w historii. Stawiam na anomalię 4,5-5 stopnia powyżej normy w stosunku do okresu 1981-2010.

  39. Ale w ostatnich miesiącach rzeczywiście występują w Polsce dziwne zjawiska pogodowe. Wrzesień 2017 roku skrajnie deszczowy, większość tego miesiąca byłem za granicą, z tego co słyszałem to cały czas padało w Polsce. Nie umiem sobie tego wyobrazić żeby przez większość września padało prawie całymi dniami. Mniejsze zaskoczenie, ale mimo wszystko grudzień i styczeń anomalnie ciepłe i to z bardzo podobną anomalią. Tak samo luty i marzec anomalnie chłodne, również bardzo podobna anomalia. Zima w większości ciepła, za to największa fala mrozów w dniach 24.02-4.03. Czyli mamy rekordowo chłodny początek marca. Do tego olbrzymie snieżyce 16 marca, głównie w centralnej i południowo-wschodniej Polsce. W mojej miejscowości rodzinnej, Radomiu, miasto było spralizowane przez kilka godzin. Dawno nie pamiętam takich snieżyc, w dodatku z silnym wiatrem. No i na koniec ekstremalnie, historycznie rekordowy kwiecień pod względem ciepła.

    1. „Wrzesień 2017 roku skrajnie deszczowy, większość tego miesiąca byłem za granicą, z tego co słyszałem to cały czas padało w Polsce. ”
      wystarczyło wyjechać nad polskie morze i też by się uniknęło tego. Warto wspomniec ze na NW Polski był to suchy i bardzo ładny wrzesień, chociaż przez to nie było tam tak ciepłych nocy i był lekko chłodny. Tak samo w tamtych regionach był ładny kwiecien 2017. Za to lato 2017 tragiczne w rejonach nadmorskich. Całkowicie odwrotnie do S Polski gdzie najgorsze były kwiecien i wrzesien a lato bardzo słoneczne i raczej suche.

    2. nie można powiedzieć że lało całymi dniami. Było kilka takich dni że faktycznie od świtu do zmierzchu deszczyskiem waliło a w dniach 19-24 września słońca nie było w ogóle, niczym w grudniu. Słońca we wrześniu było 107 godzin, jak na wrzesień to mało ale z drugiej strony… w marcu 2009 była połowa z tego a dzień przecież w obu miesiącach ma takie same długości.

      Jaki by ten wrzesień nie był, to i tak był lepszy niz praktycznie każdy listopad, grudzień, styczeń czy luty. Mało który miesiąc „pory ciemnej” w ogóle nadaje się do życia. A wrzesień 2017 jednak w miarę się nadawał.

  40. Ponieważ rekord kwietnia jest już niemal przesądzony, warto zwrócić uwagę na nierównomierne ocieplanie się w poszczególnych miesiącach i trochę „specyficzne”. Jak mówiło się już wiele lat temu o ociepleniu klimatu to myślałem że najszybciej będą się ocieplały miesiące zimowe a tymczasem mam wrażenie że zima ociepla się najwolniej. Kwiecień swoim rekordem ciepła właściwie potwierdzi swoją dominację w tym trendzie. Mimo wszystko mam wrażenie że jeszcze szybciej ociepla się lato. Od wielu lat lipiec już tak naprawdę nie był naprawdę zimny ( ostatni w 2000 roku). Sierpień od 2010 roku też jest albo bardzo ciepły, albo jeśli jest chłodniejszy to w pobliżu w normy a w 2015 mieliśmy wyjątkowo gorący sierpień. Podobnie czerwiec który już od wielu lat jest na przemian albo z dużą anomalią dodatnią albo w pobliżu normy. Chłodniejszy czerwiec trafił się w 2009 roku, ale naprawdę zimny w 2001. Dziwne jednak że do tej pory nie było cieplejszego czerwca od tego z 1964 roku. Wiosną zarówno marzec jak i maj ocieplają się wolniej zarówno od kwietnia jak i od wszystkich miesięcy letnich. Jeśli chodzi o marzec to przeważają te ciepłe ale co klika lat trafia się zimny. Wyjątkowo zimny marzec 2013 został szybko zrekompensowany przez wyjątkowo ciepły w 2014. Najwolniej ociepla się narazie maj. Miesiąc ten niemal na przemian jest z anomalią ujemną i dodatnią jednak ze względu na serię ciepłych maj 2000-2003 to przeważają te ciepłe. Jesienią ociepla się najszybciej listopad i jest jeden z najszybciej ocieplających się miesięcy ciągnący w górę całą jesień. Między rokiem 2000 a 2017 zanotowano aż 11 ekstremalnie, anomalne, bardzo ciepłych, albo ciepłych listopadów. Wrzesień wygląda słabiej, ale też między 2014 a 2017 wszystkie wrześnie były ciepłe i przeważają ciepłe. Październik jest chyba drugim miesiącem obok stycznia w ciągu gdzie praktycznie nie zauważa się ocieplenia, ale może się to zmieni. Najsłabiej wygląda pora roku która miała się najszybciej ocieplać czyli zima. Styczeń jeśli weźmiemy dwie jeszcze nie całe dekady 2000-2018 to można powiedzieć nawet że się lekko ochłodził, ale za to gdyby włączyć lata 90-te to już można zauważyć jakieś ocieplenie w przeciwieństwie do października (włączając lata 90-te październik wygląda chłodniej), ale oba miesiąca wykazują najsłabszy trend przynajmniej narazie. Po lutym widać większe ocieplenie ale też dzięki latom 90-ym. Dzięki ostatniej serii ciepłych grudni 2013-2017 to właśnie ten miesiąc wykazuje w tej chwili największe ocieplenie zimą. Przed rokiem 2013 było jednak inaczej. Jak wynika z danych IMGW mamy w tej chwili najdłuższą serię ciepłych grudni przynajmniej jeśli chodzi o klasyfikację IMGW. Ciekawe czy grudzień zapoczątkował już rzeczywiście trend w tym miesiącu- tak czy inaczej ja obstawiam jednak zimny w tym roku

  41. Uważałem, że najwyższe temperatury maksymalne tegorocznego kwietnia mamy już za sobą. A tu proszę w niespodzianka w prognozach – 29 i 30 kwietnia to będą najgorętsze dni kwietnia i prawdopodobnie najwyższa tmax 27,6 st.C z Tarnowa z soboty 21 kwietnia zostanie przebita, bo te dwa ostatnie dni, a zwłaszcza 30 kwietnia przyniosą temperatury powyżej 25 stopni w większej części Polski. Do tej pory dni tegorocznego kwietnia przynosiły tmax 20-25 stopni na większym obszarze kraju z lokalnymi przekroczeniami 25 stopni. Jest szansa na 28-29 stopni. Ostatnio dzień gorący z tmax powyżej 25 stopni w większości kraju trafił się chyba pod koniec kwietnia 2013, a jeszcze wcześniej w 2012 roku.
    Ciekawe czy w okolicach 5 maja zanotujemy pierwszy upał w 2018 roku? Zazwyczaj pierwsze przekroczenie 30 stopni notujemy właśnie w maju – wyjątek to np. 2015, 2010.

    1. Ja uważam, że jest szansa na pierwszy upał w najbliższy poniedziałek. A wiadomo – poniedziałek to jeszcze kwiecień. Takie coś byłoby zwieńczeniem miesiąca – zimowy początek, upalny koniec. Swoją drogą to jestem ciekaw czy jest szansa na powtórkę z 2012 roku – bo akurat w tych samych dniach planowane jest duże ocieplenie co 6 lat temu, wtedy też największy upał był 29-30.04… i wtedy też ochłodzenie było 1-2.04. ;) Nie zapomnę jak u mnie w Białymstoku było +31 przez dwa dni w cieniu. Czegoś takiego od 6 lat nie było. Teraz prognozy wprawdzie pokazują 26 na poniedziałek, ale to i tak najgorętszy dzień w tym miesiącu byłby.
      Co ciekawe prognozy są również gorące już na sobotę i niedzielę i jakoś opadów ponownie nie widać ;)

      1. Teoretycznie masz rację – wszystko zależy od intensywności adwekcji gorącego powietrza z południa, pogodnego nieba i dużego nasłonecznienia. To mogą być najwyższe tmax w kwietniu od 2012 roku, ale możliwe też do progu upału (30 st.C) zabraknie kilkudziesiąt stopnia Celsjusza jak w kwietniu 2002 roku. Tak ostatni dzień kwietnia według prognoz ma być najgorętszy z tmax powyżej 25 stopni w większości kraju i nawet z temperaturami 28-29 stopni.

  42. ta pogoda już trochę zaczyna przesadzać, 218-letni rekord kwietnia pobity i do tego jeszcze upały na majówkę?? to ile będzie w połowie lipca, 40 stopni? Albo 15 i deszcz przez miesiąc jak w 2000 roku po takiej wiośnie?

    Ciepło jest fajne ale im dłużej takie ekstremalne warunki się utrzymują tym bardziej się martwię, jaka będzie za to cena. Zwłaszcza że od końca lutego pogoda jest niechętna do pozostawania przy jakichś bardziej umiarkowanych opcjach tylko się odbija od jednej skrajności do drugiej.

      1. Ja jednak myślę, że do drugiego ‚gorącego’ apogeum – między 03.05 a 06.05 – dojdzie. A okres z większą termiczną ‚normą’ nastąpi bliżej 10.05.

        Natomiast dnia 30.04 Tmax powyżej 25°C zanotujemy po raz pierwszy w tym roku/sezonie na większym obszarze kraju (choć kto wie, czy nie będzie to już 29.04). Zważywszy na pewne zaniżanie prognozowanych temperatur w takich okolicznościach, całkiem możliwe, że pierwszy raz Tmax przekroczy gdzieś już nieco 30°C – na to wskazuje zresztą środowa ranna odsłona ICON:
        http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ico&var=5&run=0&time=132&lid=OP&h=0&mv=0&tr=3#mapref
        (a to już termin w granicach dość dobrego skill’a).

        1. Z tego co widze poranny GFS tez sie wycofuje z drugiej fali skrajnego ciepła od 4 maja- co nie znaczy ze bedzie wtedy chłodno- od 1 maja widać codziennie jakies 20-23 stopnie czyli i tak wyjątkowo ciepło jak na początek maja.
          A to ciagle, trwałe, niekończące sie ciepło nie moze wiecznie trwać, ciekawy czy gdy sie skończy, to będziemy mieli po prostu normalnie, czy pójdzie w druga skrajnosc…. osobiście ciagle ubolewam ze ta długotrwała i skrajna anomalia cieplna nie mogła przyjść jakies 6 tygodni wczesniej (i analogicznie rowniez anomalne chłody 6 tygodni wczesniej czyli na początku stycznia). Ale teraz tez zapewniają super pogode, najgorzej gdyby cała wiosna była zimna a lato upalne…

          1. Akurat GFS z godz 0 pokazuje na 5.05 najzimniejszą opcję. Główna wiązka poniżej najniższych. Na chwile obecną to są fusy ponieważ tu wszystko rozstrzygnie się od ewentualnej trasy niżu.
            Szkoda że znów nie ma stabilnego słonecznego wyżu nad zachodnią Rosją i niżów nad zachodnią europą. Taki układ na majówkę byłby idealny

  43. Po 24. dniu kwietnia i zmianie cyrkulacji na bardziej strefową (atlantycką) miesięczna anomalia nadal… powyżej +5K (ref. 1981-2010). Teraz może zejdzie nieco poniżej tego progu, choć kto wie, czy najniższa nie będzie rzędu +4,5K (a nie jak wcześniej myślałem ok. +3,5/+4K). A ostatnie 3 dni miesiąca to już pewny ponowny pochód ciepła – ba, dużego ciepła. Odsłona ECMWF utwierdza mnie w przekonaniu, że ostatniego dnia kwietnia Tmax może zbliżyć się w cieplejszych regionach do 30°C, a lokalnie tą granicę po raz pierwszy przekroczyć.

    Później jakieś opady, burze, pewne ochłodzenie i prawdopodobna druga gorąca fala. Generalnie cała majówka zapowiada się z aurą już typowo letnią.

    A fenologiczna wiosna już w pełnym rozkwicie, jak w 1. połowie maja. Pomijając aspekt norm/zmian klimatycznych + bardzo krótkiego okresu wczesnej/umiarkowanej wiosny, mi osobiście przebieg tegorocznej wiosny i tak znacznie bardziej odpowiada, niż to z czym mieliśmy do czynienia przed rokiem.

    1. no to to na pewno, taka opcja jak w ubiegłym roku to chyba mało komu odpowiadała. Temperatur 0…10 stopni i tak jest pełno w półroczu chłodnym, a jak przeciągnęły się one na kwiecień i nawet część maja to już była masakra.

      W tym roku też mieliśmy długotrwałe chłody ale wypadły one w okresie przedwiosennym, po którym się i tak „cudów” nie oczekuje.

      1. W sumie wersja pochodu wiosny jak w roku 2016 też mi się do końca nie podobała (zastrzegając, że to moja ocena subiektywna) – bo dominowało długie wilgotne i ponure przedwiośnie. Potem co prawda mieliśmy trochę lepszej wiosny, ale jednak przerwanej w II poł. kwietnia okresem z przymrozkami.
        Ten rok jest dla mnie naprawdę lepszy – bo co prawda zima się przesunęła, ale za to z początku „łagodna” była. A w marcu nie brakowało dni z zimą i przedwiośniem w wersji pogodniejszej. Natomiast kwiecień to pełna rekompensata, z aurą jaka w skali roku mogłaby by być dla mnie znacznie częściej (nie wnikając w takie, czy inne ‚normy’).

    1. taki pewnie jest w klimatach podwzrotnikowych co roku :)
      ale juz Lucas tłumaczył (i chyba nie tylko on), że nie da się „zrobić tak”, aby u nas był podzwrotnikowy klimat bez jednoczesnego roztopienia się Arktyki

      1. o nie, tylko nie to paskudztwo z 2011, ale 2007 i 2009 bardzo chetnie bym przyjmował co rok pod warunkiem, że w lutym i marcu nie byłoby zbyt sucho oczywiście.

        1. Nie rozumiem?
          W III dekadzie kwietnia 2011 było niemal bez przerwy ponad 20 stopni i słonecznie. A pozostała część kwietnia 2011 też nie była zła.

          1. południe to nie cała Polska :)
            u mnie przez całą pierwszą połowę kwietnia padało niemal codziennie, częściej niż w kwietniu 2017 nawet, a druga dla odmiany była zbyt skrajna i niesmaczna pod względem wysokich temperatur. Oczywiście moje narzekania są głównie na pierwszą połowę.
            Na południu był to zupełnie inny kwiecień (chyba)

          2. A co sądzisz o kwietniach 2006 i 2014?
            Też były niezłe, choć w kwietniu 2014 trochę zbyt często padało.

          3. kwiecień 2014 nie przynosił jakichś częstych opadów u mnie padało mocno (konwekcyjnie) co kilka dni. no ale na pewno nie był to kwiecień idealny.
            a co kwietnia 2006 to taki przeciętny kwiecień , na pewno nie marzenie, ale też nie tragedia (kwiecień 2011 też tragedią nie był, mierzwiło mnie głównie to, że był tak wyraźny podział na te dwie połowy, trochę jak np w lipcu 2010)
            najlepsze dla mniekwietnie z lat które w miarę pamiętam (2005+) to kolejno:
            2009,2015,2007,2005,2010,2016,2014 (2018 jeszcze się nie skończył to nie oceniam)

          4. Kwiecień 2011 był dobry, ale nie jakiś specjalnie wybitny, podobnie jak kwiecień 2014. Kwiecień 2015 pomimo ataku zimy w jego pierwszych dniach przypadł mi do gustu, bo ostatnia dekada była wtedy naprawdę piękna, przy czym w tym kwietniu wszystko szło po kolei, nie tak jak w 2016 czy 2017.

          1. Jestem za, taki kwiecień, może być co roku, a i jeszcze jedno u mnie dziś temp waha się około 22-23 stopni słońce, a ludzie jeszcze nadal ubrani jak na zimę Ci starsi oczywiście, i jak te babcie mają ze sobą dziecko to ono jest ubrane jak na zimę(?) Nie rozumiem logiki polaków.

          2. Teraz się tak ubierają, bo „to dopiero kwiecień”. Pomyślcie co musiało się dziać w 1990 roku, kiedy ponad 20 stopni było w lutym :)

  44. Wracając jeszcze do b. starych rekordów . Rzecz w tym, że w XVIII wieku i przez znaczną część kolejnego nie stosowano klasycznych klatek meteo. Termometry często były instalowane niechronione przed promieniowaniem na północnych ścianach budynków, na różnych wysokościach. O ile zimą nie miało to specjalnego znaczenia, o tyle latem, przy znacznej długości dnia, kiedy zarówno rano jak i wieczorem promieniowanie sięgało nawet północnych ścian budynków to mogło mieć spore znaczenie na notowane pomiary. Dziś amatorskie stacje meteo często są lepiej osłaniane i sytuowane niż stacje oficjalne w ówczesnych czasach.

  45. @Ben (a także inni co jeszcze chociaż odrobinę wierzą w usłonecznienie na Okęciu)
    dzięki admistracji tego portalu mamy ładny i skompletowany dostęp do wieloletnich danych. Z radością mogę ogłosić, że można udowodnić, iż usłonecznienie na stacji w Warszawie to jedno wielkie nieporozumienie.
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=sunshine
    tutaj wyraźnie widać, jaki odskok mieliśmy w latach 1998-2014 wg tej stacji, oraz dla odmiany jak niskie wartości mieliśmy przed 1998 no i w 2017 roku. Oczywiście porównując inne stacje na Mazowszu podające ten parametr, widać, że odskoki typu 1300h/ rok czy blisko 2500h/rok nigdzie poza Okęciem się nie pojawiały. Jak jednak to cie nie przekonuje jeszcze, to poniżej doślę link dotyczący średniego ZACHMURZENIA
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=cloud_cover
    widać na nim wyraźnie oczywiście, że zachmurzenie, które co logiczne, jest niemalże bezpośrednio powiązane z usłonecznieniem, wcale tak nie odstaje. Jest poza tym porównywalne z okolicznymi stacjami. Warto tu wręcz zauważyć, że najpogodniejsze lata (1990-1995)mieliśmy jeszcze przed 2000 rokiem. Tymczasem parametr usłonecznienie wskazuje na to, że były one skrajnie pochmurne…
    Więc podsumowując:
    1. skrajne różnice w porównaniu z innymi stacjami czysto teoretycznie mogły być zbiegiem okoliczności.
    2. To, że w latach 1998-2014 było nadzwyczaj wysokie, a to że przed 1996 i w 2017 było nadzwyczaj niskie też mogło być zbiegem okoliczności.
    3. Ale takie różnice między usłonecznieniem a zachmurzeniem, oraz to że parametr zachmurzenia nie notuje, żadnych nietypowych odskoków, to już nie jest zbieg okoliczności, bo jedno z drugim jest ściśle powiązane.
    Mam nadzieje, że ten temat zostanie zamknięty. Niestety nie udało mi się znaleźć nigdzie bliższego miejsca niż Płock/Siedlce/Kozienice gdzie można sprawdzić wiarygodny pomiar usłonecznienia, więc wychodzi na to, że Warszawę należy potraktować jak Kraków, Rzeszów czy Olsztyn, gdzie tego pomiaru po prostu nie ma. Szkoda, bo to ważny czynnik pogodowy.

    1. nie dopisałem – w kwesti sredniego zachmurzenia i tak rok 2017 w Warszawie przyniósł największe zachmurzenie w historii pomiarów (od 1951 roku). Więc tak, był to bardzo pochmurny rok, mimo iż pomiar 1350h jest oczywiście zupełnie nieprawdziwy. No, chyba, że zachmurzenie na Okęciu też jest źle „obliczane”, ale w to akurat wątpie, bo nie ma jakichś nietypowych wyników, zgodne są w miarę z innymi stacjami oraz odczuciami.

      1. @kmroz
        Twój wywód trafia w próżnię. Przypominam co Ci napisałem w dyskusji na innym forum, było to 18 stycznia br., cytuję:
        „@kmroz – Moim zdaniem, okres odbiegający od ogólnie przyjętego (przez większość narodowych instytutów meteorologicznych) standardu, to lata od 1998 do 2014. ” [Chodzi raporty Okęcia o usłonecznieniu].
        Wg moich (orientacyjnych) obliczeń, na stacji Okęcie raportowano wtedy usłonecznienie z dolnym progiem promieniowania około 120 W/m2. Tak prawdopodobnie był nastawiony (świeżo zainstalowany na początku tego okresu) czujnik elektroniczny. Jednocześnie, jak się wydaje, wiele innych stacji – także zagranicznych – dalej przestrzegało progu heliograficznego, który wg mojej oceny waha się między 250 a 300 W/m2. Stąd „nadwyżki” Okęcia za ten okres. To sprawa bezdyskusyjna.
        Jednak to, że w ten sposób Okęcie „zawyżyło” usłonecznienie w latach 1998-2014, wcale nie dowodzi, że przedtem i/lub potem usłonecznienie na tejże stacji „zaniżano”. Moim zdaniem, w roku 2015 po prostu przywrócono próg heliograficzny.

        1. @ben
          Cieszę sie ze przyznajesz przynajmniej ze okres 1998-2014 miał duże nadwyżki. Widocznie nie doczytałem tego, bo na tamte forum nie wchodziłem.
          Niemniej juz, pomijając nawet rok 2017, spójrz sobie na porównanie zachmurzenia z usłonecznieniem z lat 1990-1995. Tamte lata miały naprawde niskie średnie zachmurzenie, a 1992 bodajże rekordowo niskie w okresie 1951-2017. A wyniki usłonecznienia na Okęciu oczywiście oprócz tego ze mocno różniące sie od reszty Mazowsza i reszty kraju, były naprawde wyjątkowo niskie, jakies 1300-1500 h. No serio?

          1. No na pewno tego nie pamiętałem, widze ze o tym pisałeś. Nieważne.
            Co nie zmienia faktu, ze i przed 1998 wiarygodność Okęcia jest zerowa bo były to bardzo pogodne lata (1990-1995 zwłaszcza) a wartosci usłonecznienia sa na poziomie absurdalnie niskim.
            Rok 2017 a także obecny także drastycznie maja zaniżone usłonecznienie na Okęciu. 1350h na rok to wynik dość absurdalny. W latach 2015-16 tez zdarzało sie pełno rożnych nieścisłości w obie strony. Ta stacja w kwesti usłonecznienia nie ma wartosci i tyle.

          2. Te „kontrargumenty” to głównie gdybanie. Dla przykładu w przypadku 22 marca kompletnie zignorowany jest fakt, że w Warszawie od rana notowano chmury piętra niskiego i średniego, podczas gdy w Siedlcach pojawiły się one na dłużej dopiero po 11UTC, a do 12UTC średnie zachmurzenie przez chmury niskie i średnie z reguły nie przekraczało 1/8. W tym przypadku stwierdzenie iż „wydaje się (zakładając, że w Siedlcach były podobne), że to stacja Okęcie lepiej rejestrowała realne usłonecznienie.”, jak i dalsze, podobnie kategoryczne stwierdzenia, są całkowicie nieuprawnione, ponieważ struktura zachmurzenia tego dnia była zasadniczo różna w Siedlcach i Warszawie.

            Sumy usłonecznienia w marcu:
            Warszawa: 95.5
            Siedlce 152.6
            Kozienice 142.3
            Mława 120.6
            Łódź 135.5
            Płock 136.9

          3. W Warszawie w marcu zanotowano pomiędzy 110 a 120h słońca jak wskazuje imgw. Było znacznie mniejsze niż w Siedlach ale znacznie większe niż pokazuje Okęcie.

          4. Napisałeś widze, ze „można zakładać”, ze na Okęciu jest czujnik elektroniczny dostosowany do norm. No obawiam sie wlasnie, ze nie jest, co widać po wynikach. 22 marca to był bardzo ładny dzień i na pewno miał znacznie wiecej niż 3 godziny słońca. (Chociaż rzeczywiście pewnie mniej niż 9).
            Siedlce to nie jedyna odstającą stacja, odstają tez inne na Mazowszu.

          5. @kmroz – Nie wykluczam, że próg wrażliwości czujnika na Okęciu (czy też późniejsze dostosowania już odnotowanych przez tenże czujnik wartości) jest ustalony tak, aby maksymalnie zachować homogeniczność historycznej warszawskiej serii usłonecznienia, na ile to możliwe. I szczerze mówiąc, to jest dla mnie ważniejsze, niż precyzyjne odzwierciedlanie przez stację czyichś „słonecznych odczuć”. Włącznie z moimi. Ja też lubię słońce i chciałbym aby klimat Warszawy był bardziej słoneczny, niż jest, ale dążę do poznania rzeczywistości. A najbardziej interesuje mnie ewolucja klimatu miejsca, w którym mieszkam.
            PS. A do tematu (między innymi) usłonecznienia będę powracał, gdyż na ten (i inne) tematy będę miał więcej do powiedzenia. Bo wbrew temu co sądzisz, ten temat jest daleki od zamknięcia. Jeśli będziesz tym zainteresowany, to zaglądaj na inne forum.

          6. Mowiac historyczne dane masz na mysli te sprzed 1998 roku? No okej, tylko ze ta homogenicznosc jest i tak juz rozwalona przez lata 1998-2014 No i w sumie 2015-16 tez miały mniejszy próg heliograficzny. Tak czy inaczej mamy ustawiony ten czujnik inaczej na Okęciu niż na wszystkich innych stacjach w PL.
            Stacja ta i tak juz jest „stracona” w kontekście historycznym, a najlepsze co mogą zrobic to dostosować czujnik do innych stacji. Natomiast w kwesti zachmurzenia tez dostrzegam sporo niezgodności bo wychodzi na to ze znacznie sie ono zwiększyło (i to nie tylko w Warszawie, na innych stacjach tez) po 2000 roku. W latach 1971-2000 średnie zachmurzenie w Wawie to 5.05 a od 2001 większośc roczników ma większe… ale jedyny plus, ze tutaj nie widać takiego odstawania od innych regionów.

          7. Zachmurzenie ogólne może obejmować chmury piętra wysokiego. Nie musi to w znaczący sposób wpływać na usłonecznienie.

          8. @kmroz:
            „W latach 1971-2000 średnie zachmurzenie w Wawie to 5.05 a od 2001 większośc roczników ma większe…”
            > Twój sceptycyzm wobec tych danych jest zasadny.

          9. @admin- ale to znaczyłoby ze do 1998 wszystkie chmury były niskie a potem wysokie? Wiadomo, ze w skali dnia nie musi to miec tak dużego związku, ale w skali miesięcznej czy rocznej juz całkiem spory :)
            Nie lubie zbiegów okoliczności- także w pogodzie.

          10. Chmury wysokie mogą być związane ze wzrostem ruchu lotniczego (contrails). Fakt, że mniej jest chmur niskich jest dość znany chyba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.