2020/02/18 13:02

Nadchodzi El Niño!

Wygląda na to, że zaczyna się nowe El Niño. Ta ciepła faza zmienności temperatury wschodniego tropikalnego Pacyfiku wpłynie na pogodę w dużej części globu, a także prawdopodobnie spowoduje nowe globalne rekordy temperatury. Oczywiście w połączeniu z globalnym ociepleniem, ale tak to już działa, że najcieplejsze są lata z El Niño, zatem przy rosnącym trendzie rekord zawsze padnie w roku cieplejszym niż sąsiednie. A ponieważ ktoś mnie poprosił aby coś wrzucić na ten temat, więc chętnie wrzucam.

Prognozy wyglądają tak:

Nieźle opisane jest to (po angielsku) na tym blogu:

Stamtąd też pochodzi rysunek pokazujący jak pod powierzchnią Pacyfiku gromadzi się ciepła woda, której pojawienie się na powierzchni spowoduje tę zmianę temperatury powierzchniowej morza:

W sumie El Niño mamy jeśli przez ileś miesięcy indeks NINO3.4 przekroczy +0.5. Na razie w ostatnim tygodniu indeks spadł z +0.4 na +0.2 ale wygląda, ze to przejściowe.

W szerszej perspektywie wygląda to tak (wykres obejmujący okres od wielkiego El Niño z 1998 roku:

Widać, ze La Niña, która się właśnie skończyła (zimny epizod) była krótka i niezbyt silna. Jakie będzie El Niño? Zobaczymy. Mam nadzieję, ze nie będzie dwóch silnych pod rząd.

[xyz-ips snippet=”s2-ad”]

Print Friendly, PDF & Email

38
Dodaj komentarz

Please Login to comment
5 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
adminMarianzaciekawionyFan klimatów podzwrotnikowychThorgeir Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
Lukasz160391
Gość
Lukasz160391

Na razie globalna anomalia jest dosyć niska, wynosi 0,427 stopnia. Winowajcą jest głównie Antarktyda, gdzie panują wyjątkowo niskie temperatury –
comment image

Ciekawe, o ile temperatury wzrosną, jeśli się pojawi El Nino. Czy w Polsce też będzie cieplej?

Lucas wawa
Gość
Lucas wawa

Warto przy okazji zwrócić uwagę jak w porze chłodnej przybywa proporcjonalnie obszarów z ujemnymi anomaliami – teraz jest to oczywiście głównie Antarktyda i/lub jej otoczenie. Przy czym na półkuli N wygląda to o tyle inaczej, że tu anomalie ujemne pojawiają się głównie na obszarach lądowych Eurazji i/lub Ameryki N i/lub N Afryki (oczywiście miejscami). Natomiast sama Arktyka z reguły ma sporą anomalię dodatnią, zazwyczaj znacznie wyższą, niż obecnie w porze ciepłej. Na koniec trzeba jednak dodać, że w najbliższych dniach na Antarktydzie ma być stosunkowo cieplej (oczywiście jak na tamtejsze warunki), co od razu przedłoży się na wzrost globalnej anomalii… Czytaj więcej »

grzeg8
Gość
grzeg8

Dwa silne El Nino pod rząd są możliwe ? – W dodatku po pierwszym które nawet nazwano nawet „godzillą”z uwagi na intensywność i pewnie długość trwania .- Przez co równikowy Pacyfik chyba powinien się znacznie oziębić w głębszych warstwach . W dodatku po tak słabej La Nini i krótkiej wiec wody równikowego Pacyfiku nie miały się kiedy nagrzać .

Marcin
Gość
Marcin

Wreszcie jakaś dobra wiadomość! Aczkolwiek ta prognozowana anomalia wygląda bardzo rachitycznie przy tej z 1998 czy 2016.

alewis27
Gość
alewis27

W ostatnich latach globalna temperatura cały czas smyrała rekordy ciepła, mimo że mieliśmy słabą la nine. Przy następnym el nino kolejne rekordy T globalnej są raczej pewne.

Zresztą, wystarczy popatrzeć na CO2. Na muana loa już 408,7 ppm. W sezonie 2016/7 nawet minimum było powyżej 400, a tegoroczny max to już ponad 410. W latach 60′ stężenie wynosiło tam 310-320 ppm, co daje wzrost o 1/3 w te niecałe 60 lat. A jak puści wieczna zmarzlina i uwolni CH4 do atmosfery to dopiero będzie ogień. FKP się ucieszy, Dorka kupi klimę, a 3 pokolenia dalej połowa planety będzie niezdatna do życia.

Lucas wawa
Gość
Lucas wawa

A my coraz częściej będziemy lawirowali między stanami posuchy/suszy a podtopień/powodzi…

Marcin
Gość
Marcin

Czymże jest te 410 ppmów wobec 4000 albo i więcej jakie już drzewiej w historii Ziemi bywało? Klimat się ociepla, ale to nadal przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Kiedy stopi się Arktyka, nie mówiąc już o Grenlandii i Antarktydzie? Nawet tego nie dożyjemy… Szkoda gadać, bo do Armageddonu to jeszcze bardzo, bardzo daleko. A pomyśleć, że kiedyś lodu wcale nie było, a aligatory pluskały się w ciepłych wodach wokół Alaski. A jakie drzewa musiały być wtedy wysokie i jaka piękna, bujna roślinność, po którą sięgały dinozaury? Tylko szkoda, że człowieka brakowało w tym biblijnym opisie raju.

Lucas wawa
Gość
Lucas wawa

Naprawdę dla Ciebie nie ma znaczenia, czy zmiany są wywołane Siłami Natury, czy nie? A przy tym nieistotna jest szybkość tychże zmian? To mniej więcej tak jak nie odróżniać dobrego smaku żurku zrobionego na naturalnym zakwasie oraz wprost z torebki… Albo sądzić, że dobre wino to takie, które dzięki sztucznym „przyspieszaczom” zrobi się w 2-3 dni… Podstawowe prawo fizyki brzmi: każdej akcji towarzyszy przeciwdziałanie (reakcja). Globalne ocieplenie (AGW) nie jest naszym żadnym bonusem, tylko właśnie rodzajem „odwetu” Sił Natury, a który to osoby nieświadome utożsamiają niesłusznie jedynie z przyjemnym ciepełkiem i niczym więcej…

chochlik
Gość
chochlik

Do pełnego obrazu musisz jednak dodać, że wówczas była nieco niższa moc promieniowania jaką otrzymywaliśmy od Słońce, więc porównywanie 1000ppm w atmosferze 200 mln lat temu i dzisiaj nie jest równoznaczne. Po drugie tego, że my czegoś nie dożyjemy nie znaczy, że po nas może pozostać syf na Ziemi. To nadzwyczaj egoistyczne podejście. Póki co faktycznie ocieplenie nie jest specjalnie szkodliwe (wiele regionów na nim wręcz zyskuje), ale w kwestii ocieplenia klimatu chodzi o to, byśmy nie przekroczyli magicznej linii, która powoduje dalsze samoczynne napędzanie się procesu w wyniku sprzężenia zwrotnego. W tej chwili wciąż trudno określić na ile dalszych… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Moc promieniowania słońca rośnie tak wolno, że jest właściwie pomijalna. Nie sądzę, aby 1000 ppm 200 mln to było istotnie coś innego niż obecne 1000 ppm. Już chyba ułożenie kontynentów ma większe znaczenie.

dorka
Gość
dorka

Na prawdę chciałbyś żyć w tym „raju” z dinozaurami??? Ciekawe.

Marcin
Gość
Marcin

A Tobie nie przeszkadzają grube na 4 km zwały śniegu i lodu w Antarktydzie? To jest normalne? Albo ten lód w Arktyce? Już chociaż latem mógłby się wreszcie stopić. Wiesz ile tam się kryje bogactw naturalnych na dnie Oceanu Arktycznego, a które Amerykanie czy Rosjanie mogliby pozyskać, a my dzięki temu mielibyśmy tańszą ropę i gaz? Istnienie tego lodu jest kompletnie nieuzasadnione ekonomicznie.

zaciekawiony
Gość

Ocean Arktyczny nie jest pokryty lądolodem.

admin
Admin
Noble Member

Oczywiście Rosjanie i Amerykanie bez problemu by się dogadali co do zasady podziału surowców i nie rozpętaliby przy okazji jakiegoś konfliktu o zasoby. Rzecz jasna te zasoby moglibyśmy pozyskać i wyemitować jeszcze więcej GHG do atmosfery, jeszcze bardziej podnosząc temperaturę globalną, co w konsekwencji zapewne doprowadziłoby do problemów w krajach takich jak Indie, czy Pakistan. Oczywiście nie stanowi żadnego problemu, że oba te kraje dysponują bronią jądrową. Jasne jest też, że nie jest nam potrzebny 4km lądolód Antarktydy, warto żeby się stopił, podniósł poziom wody o 120 metrów, zatopił wszystkie porty świata i przy okazji 1/3 powierzchni Polski. To dopiero… Czytaj więcej »

Lukasz160391
Gość
Lukasz160391

@admin
Na szczęście całkowite stopienie Arktyki/Grenlandii oraz Antarktydy nam nie grozi. Przynajmniej za naszego życia.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

Za dinozaurów drzewa jeszcze nie istniały a człowiek, gdyby żył w tych czasach służyłby jedynie za pożywienie dla tych gigantycznych gadów :p AGW nie jest korzystne, ale tylko ono daje nadzieję na w miarę normalny klimat w Polsce.

Fan klimatów podzwrotnikowych
Gość
Fan klimatów podzwrotnikowych

No dobrze, miałem na myśli drzewa okrytonasienne. Za dinozaurów istniały tylko prymitywne nagonasienne i liczne rośliny drzewiaste i to właśnie z tych ostatnich pochodzą karbońskie pokłady węgla.

chochlik
Gość
chochlik

Alewis – 3 pokolenia to 60-70 lat. Nawet najczarniejsze scenariusze nie przewidują by klimat do 2090 rok zmienił się do tego stopnia, by połowa planety nie nadawał się dla życia człowieka. Dzieje się tak, gdyż klimat w najcieplejszych regionach ociepla się najwolniej. Podczas słynnego PETM kiedy klimat globalnie był najcieplejszy w ostatnich 60 mln lat podczas kiedy średnie temperatury na wysokich szerokościach wzrosły nawet o kilkanaście stopni to wzrost na średnich wysokościach wzrost wyniósł ~5C, a na równiku ledwie ~3C. Ocieplenie to również nie spowodowało większej zagłady życia, te wbrew pozorom przeszło przez ten okres całkiem sprawnie – mocniej ucierpiały… Czytaj więcej »

Juras
Gość
Juras

Smutne ale losy Wielkiej Rafy Kolarowej są przesądzone.

Marcin
Gość
Marcin

Trzeba powiedzieć sobie jasno – żyjemy w jednym z najzimniejszych okresów Ziemi. W PETM było przypuszczalnie o kilkanaście stopni cieplej, więc obecne czasy w porównaniu z tamtymi to istna lodownia. I nie było wtedy żadnych lodów na Ziemi, bo i po co? Blokują one tylko niepotrzebnie dostęp do surowców i pożywienia. Z punktu widzenia światowej gospodarki, lody to tylko sama strata. Weźmy np. ten nieszczęsny lód w Arktyce, który wciąż nie może się stopić i utrudnia żeglugę i przeszkadza w eksploracji podwodnych złóż, a u nas powoduje tylko same straty. A co powiedzieć o zwałach śniegu na Antarktydzie o grubości… Czytaj więcej »

zaciekawiony
Gość

A Holandia wreszcie stałaby się morską zatoką. Nie mówiąc już o Żuławach, gdańskiej starówce i połowie Szczecina.

Przywędrowałeś tu z bloga arctic ice? Był tam ktoś taki.

Lucas wawa
Gość
Lucas wawa

@Marcin
Widać, że rozumujesz bardzo wybiórczo, jednokierunkowo i zarazem nie pojmujesz bezprecedensowości obecnych zmian klimatycznych na tle tych znacznie bardziej naturalnych.