Nadchodzi zima stulecia? Niezbyt.

Nadchodzi zima stulecia? Niezbyt.

Dziś serwis meteoprog.pl umieścił wpis na temat nadchodzącej ponoć zimie stulecia. Jak czytamy w owym wpisie:

Według długoterminowych prognoz meteorologów, w tym roku na nas czeka wyjątkowo sroga i długa zima. Na terenie Europy prognozują się obfite opady śniegu i silne mrozy, w niektórych krajach słupki termometrów pokażą nawet -30 st. Celsjusza. W Irlandii pierwsze opady śniegu i przymrozki oczekują się w październiku – podaje serwis pogodowy Exacta Weather.

I tu właśnie pojawia się pierwszy problem. Serwis pogodowy Exacta Weather należy do niejakiego Jamesa Maddena. Tego samego Jamesa Maddena, o którym już wielokrotnie tu wspominano. Tego samego Maddena, który zimę stulecia przewiduje w zasadzie co roku.

Było tak w:

2015: https://blog.meteomodel.pl/najzimniejsza-zima-od-50-lat-znowu/

2014: https://blog.meteomodel.pl/nieudana-zima-stulecia-2/

2013: https://blog.meteomodel.pl/zima-na-wyspach-brytyjskich/

A także i we wcześniejszych latach. Gdy zajrzymy na profil Facebookowy Exacta Weather, zobaczymy jak James Madden linkuje do wiadomości z DailyStar o mroźnej zimie. Problem polega na tym, że jest to wiadomość… z czerwca 2015. W rzeczywistości okazuje się, że Madden nie posiada żadnych kwalifikacji jeśli chodzi o prognozowanie pogody. O ile można można jeszcze zrozumieć blogerów piszących o pogodzie hobbystycznie, o tyle w przypadku Maddena sprawa zaszła tak daleko, że cytują go co roku niemal wszystkie brytyjskie brukowce. Co roku Madden prognozuje mroźną zimę i w zasadzie co roku pudłuje. Rzecz jasna prognozując w ten sposób w końcu trafić musi. Wtedy z pewnością ogłosi światu jakim świetnym jest synoptykiem. Być może będzie to w tym roku, mroźnej zimy wszak nie można wykluczyć (jeszcze w czerwcu pisaliśmy, że obecnie należy oczekiwać chłodniejszej pogody, niż w ostatnich latach). Serwisowi meteoprog.pl radzimy tym samym rzetelniejszego sprawdzania źródeł.

 

Print Friendly, PDF & Email

97 Replies to “Nadchodzi zima stulecia? Niezbyt.”

  1. Wydaje mi się, że tegoroczna zima będzie skrajna. Albo bardzo ciepła i deszczowa albo bardzo mroźna i śnieżna. Pamiętajmy, że trend trochę się odwrócił – mieliśmy niezbyt ciepłą wiosnę, lato i teraz chyba jesień. Na pewno o wiele chłodniejsze niż jeszcze 2-4 lata temu. A ciepłych zim też nie będziemy mieli w nieskończoność – zeszłoroczna raczej na moich terenach była „w normie” ,a poprzednie 3 – bardziej przypominały jesień niż zimę. Moim zdaniem tegoroczna zima to wielka niewiadoma…. moje przeczucia mówią że będzie to najzimniejsza zima od 7 lat albo będziemy kontynuować ciepły trend – chociaż w to bardzo wątpię.

    1. Ja za to prognozuję temperatury zbliżone do normy, bez żadnych skrajności. Atlantyk w tym sezonie raczej nie dopuści do blokady i zastoju czegokolwiek na dłużej, a wiekszy chłód spotka prawdopodobnie okolice Kanady, a to zwykle oznacza uniknięcie tęgich mrozów u nas.

      1. „Atlantyk w tym sezonie raczej nie dopuści do blokady i zastoju czegokolwiek na dłużej”

        >>> Zależy co rozumieć pod pojęciem „na dłużej”? Bo nawet te „tylko” ok. 3 tygodnie z zimy 2011/12 – przy około 3-krotnie dłuższej dominacji Atlantyku – wystarczyły, aby sprowadzić ją do Tśr blisko ‚normy’ 1981-2010.
        I choć nie przypuszczam, ażeby jakaś tego typu silna polaryzacja się powtórzyła, to jednak warto mieć tamtą zimę na względzie jako przykład nieprzewidywalności pogodowej w naszym klimacie…

        1. Tego pewnie nikt nie wie, ile to będzie „na dłużej”. Ale ja bym na razie się skupiał na jesieni, bo tu już widać pewne tendencje. Skoro jesień możemy jako tako przewidzieć (listopad już ciężej) to nie ma co brnąć dalej w przyszłość. Dopiero w listopadzie wychodzi na jaw co zima dla nas może przygotować. A na razie niż genueński opanował całą środkową Europę. Niemal cały kontynent aż tonie w wilgoci. Zobaczymy co z tego wyjdzie, oby w październiku nie pojawiły się zgniłe wyże z mgłami. Wrzesień zapamiętamy już jako miesiąc deszczowy i chłodny, choć jest pewnie w okolicach starej normy.

          1. Podejrzewam, że wrzesień 2017 będzie miesiącem mieszczącym się w normie termicznej, zaś opadowo – jak się domyślamy – będzie znacznie na plus, ale nie wszędzie. Bardziej wilgotno i cieplej będzie na wschodzie i południu kraju; zachód i północ chłodniejsze i suchsze. Ten sezon jest dla grzybiarzy udany.

  2. „jeszcze w czerwcu pisaliśmy, że obecnie należy oczekiwać chłodniejszej pogody, niż w ostatnich latach”

    >>> I ja też mam podobne przeczucie – co zresztą w ostatnich miesiącach i porach roku ma miejsce i zimą także w mniejszym lub większym stopniu może się zaznaczyć. Ale żadnych odważnych tez bym się nie odważył. Pogoda, zwłaszcza w naszym klimacie przejściowym, zbyt zmienną jest…

  3. Ta zima stulecia nie musi być wcale tak znaczaco zimna :)-przy trendzie ocieplenia szansa na wyjatkowo zimna zime maleje z kazdym rokiem

    1. Maksimum na jakie stać obecnie nasz klimat to prawdopodobnie zima 2010/2011 (o ile dobrze pamiętam, to ta z najniższym NAO), natomiast bardzo mroźne miesiące zimowe możemy mieć nawet przez jeszcze ponad 100 lat (symulacje Piotra z prognozami miesięcznymi do 2100).

      1. Zima 2009/10 była jeszcze solidniejsza. Nie wiem, czy to maksimum na co obecnie klimat stać (z tymi ocenami byłbym ostrożny…), ale na pewno już nie na takie zimy jak te najmroźniejsze pół wieku wstecz:-)

        1. I tu zadam ciekawe pytanie odnośnie wpisu niżej FKP czy wraz z postępującym ocieleniem klimatu szanse na porządne zimy maleją w Polsce ?

          Może inaczej zadam pytanie czy zmiany klimatu będą w przyszłości powodowały zimą coraz częściej pogłębianie się strefówki NAO + czy może będą co raz częściej występowały blokady NAO- ?
          bo ja uważam że od lat 90 częściej dominują u nas wiatry W SW

          1. Im więcej gazów cieplarnianych tym trudniej wychłodzić radiacyjnie atmosferę. Czyli przy takiej samej sytuacji synoptycznej będzie cieplej niż kiedyś. Czyli nawet rekordowo ujemne NAO może nie wystarczyć na rekord zimna. W 2010 roku nie wystarczyło!

          2. Do końca jednak trudno przewidzieć jakie NAO/AO częściej będą w najbliższym czasie dominowały (?). Ostatnio mamy w tym względzie więcej zaburzeń na tle tych dość dobrze zaznaczonych wcześniej ok. 60-70 letnich cykliczności. Moim zdaniem wcale nie jest powiedziane, że częściej NAO+/AO+ od lat 90-tych XX wieku (sprzyjające cieplejszym zimom) ma związek z GW. Cykliczności sugerowałyby raczej teraz częściej NAO-/AO-Kolejnych kilka-kilkanaście lat lepiej pokażą, czy sezon 2009/10 był krótkotrwałym „wybojem”, czy też jednak jakimś zalążkiem okresu z ponownie częstszymi sytuacjami sprzyjającymi bardziej zimowym zimom (a przerywnikami były raczej roczniki 2013-2016)…???

        2. Solidna zima niekoniecznie oznacza tęgie mrozy. Może oznaczać też dużą porcję śniegu, który leży i nie myśli stopnieć. Ostatnio chyba dopiero w 2012/2013 była śnieżna, ale mrozy były srogie w tej z 2009/2010 r.

      2. „Maksimum na jakie stać obecnie nasz klimat to prawdopodobnie zima 2010/2011”
        Nie ośmieszaj się chłopie. Najniższe NAO było zimą 2009/10, a zimy do końca wieku mogą być na spokojnie takie jak 2005/06 czy nawet 1986/87.

  4. Do zimy pozostało jeszcze trochę czasu. A tymczasem mieliśmy dzisiaj najchłodniejszy (w skali kraju) od wiosny poranek. Pogodne niebo i brak wiatru sprawiły, że pomimo braku jakieś wyraźnej adwekcji z dalekiej N, Tmin nad ranem w wielu miejscach spadła poniżej 5°C. No cóż, jesienna równonoc tuż tuż, a wraz z nią coraz większe prawdopodobieństwo porannych przymrozków, niż gorących popołudni…

  5. „(…) bo Indianie już 3 lata chrust zbierają!”

    >>> I w końcu kiedyś aura się nad nimi zlituje pokazując, że… w życiu warto być cierpliwym/-ą…!:-)

    1. Zeszły rok pokazał że nie jest to takie pewne – Były okresy kiedy nawet zasięg malał
      ps. Podobne myślałem w tym roku że zachowa się zasięg na drugim biegunie ale nagle znak AAO się zmienił i maksimum jest później. Ciekawe czy utrzyma się stabilny zasięg na Antarktydzie do końca miesiąca czy będzie kontynuować topienie – oznaczało by to że ostatni rekordowo słaby rok nie był wyjątkowo zbiegiem okoliczności i być może może to że w Arktyce topienie nie przyśpiesza pod 2012 zmianą dopływie ciepła przez Atlantyk i dzięki temu więcej płynie w kierunku Antarktydy

  6. Nie twierdzę, że tegoroczna zima będzie szczególnie mroźna, ale pamiętajmy że w 2009 i 2010 roku CFS również zapowiadał ciepłe zimy…

  7. A ja jestem ciekaw, czy kiedyś zdarzy się jeszcze taka sytuacja, żeby w listopadzie temperatura minimalna nie spadła poniżej 15 stopni przez całą dobę? Czy kiedykolwiek taka szansa się jeszcze powtórzy? – bo już tak było 5 listopada 2010 roku, kiedy przez całą dobę było 15-17 stopni. Nie wiem, jaka była wtedy sytuacja baryczna, albo był to silny halny, albo silna strefówka znad Atlantyku. Z tego co pamiętam to chyba to drugie.
    Średnia dobowa temperatura wyniosła wtedy 16 stopni, czyli termiczne… lato. 16 stopni to średnia normy dobowej dla czerwca, dla listopada norma wynosi 3 stopnie…

    1. Sytuacja tego dnia nie było jakoś wyjątkowa, T850 również nie wskazywała na jakieś szalone ciepło.. taka tmin była wynikiem niemal całodobowego zachmurzenia oraz halniaka :
      www1.wetter3.de/Archiv/GFS/2010110506_1.gif
      www1.wetter3.de/Archiv/GFS/2010110506_3.gif
      Warunki nie umywały się choćby do tych z 31 października 2001, z tym, że niewielkie wówczas zachmurzenie powodowało wysoką Tmax, a nie Tmin:
      https://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2013/10/Rcfsr_2_2001103112.png
      Nie wiem jakie są najpóźniejsze wystąpienia Tmin>15C.. być może był to właśnie 5 listopada 2015. Natomiast w tym artykule Piotr podejmował kwestię najpóźniejszych dni letnich (Tśr>=15C) i konkluzja jest taka, że w sumie mogą one występować u nas w każdym miesiącu, choć rzecz jasna w styczniu jest o nie ekstremalnie trudno:
      https://meteomodel.pl/BLOG/najpozniejsze-dni-gorace/

        1. To już ostatni z zamówionych, 27 listopada 2003. Też liczony na siatce 2,5 x 2,5 stopnia, zamiast na 0,5 x 0,5 jak nowsze:

          Niestety nie znam kontekstu synoptycznego bo wetter3.de ma archiwum map zaczynające się… 6 dni później. Jak pech to pech!

          1. OK. Napisałem sobie skrypt do rysowania pól ciśnienia na poziomie morza (bo jeśli używać powierzchniowych Szwajcaria ma nieustannie niż) z reanalizy NCEP/NCAR. Dnia 27 listopada 2003 Europa był zdominowana przez głęboki niż z centrum nad Wyspami Owczymi i wyż nad Rosją. Czyli typowa dysza między nimi. Pisałem parę dni temu, ze to najlepszy sposób ogrzania Polski jesienią ?

          2. Cieszę się, że komuś się to przydaje. A i ja zyskuję. Poprawiłem jeszcze trochę ten skrypt i obecnie mam już film pola ciśnień na wybranym obszarze (np. Europie z przyległościami) dla całego miesiąca (dowolnego, od 1948 r. bo to z reanalizy NCEP/NCAR). Dzięki temu, że na niemieckim serwerze zabrakło 6 dni danych, mam teraz coś przydatnego ?

        1. Kolejna porcja. Tym razem listopad i grudzień:

          5 listopada 2008:

          25 grudnia 2009:

          Genueńczyki, nieprawdaż?

          W listopadzie tak, a w grudniu nie. Sprawdziłem też archiwalne mapy synoptyczne z wetter3.de. Na Boże Narodzenie w 2009 roku mieliśmy rozległy niz atlantycki na zachodzie i niż na wschodzie. Razem wciągnęły powietrze wprost z południa. A trajektoria wygląda jak ta z listopada 2008, gdy niż nadchodził znad Morza Śródziemnego. Były tak podobne, że w pierwszej wersji wrzuciłem dwa razy tę samą (już poprawione).

          Na swój sposób się cieszę, bo potwierdza to, ze zimą jeśli oczekujemy ciepła to możemy liczyć tylko na Atlantyk (ale w listopadzie niekoniecznie).

          Za jakiś czas wrzucę ostatnią porcję.

        1. @Krymny

          Starsza z tych dwóch dat jest poza zakresem dat modeli, jakie Hysplit ma w bazie (starsze tylko dla USA).

          A nowszy wygląda dokładnie tak jak się spodziewałem:

          Znowu Atlantyk i znowu Azory. Trudno sobie wyobrazić naprawdę ciepłe dni zima w Polsce bez adwekcji strefowej.

          1. Udało się tę starszą policzyć przy pomocy czegoś co oni nazywają „reanalysis”. Sądząc z instytucji i daty początkowej (1948) to musi być NCEP/NCAR. Zatem ostrzegam, że to jest liczone na siatce 2,5 x 2,5 stopni!

            Czyli znowu subtropikalny Atlantyk. Ale z ostrzeżeniem, że to liczył bardzo zgrubny model, wprawdzie asymilujący dane ze stacji meteorologicznych – co daje pewną nadzieję, ze to się jednak trzyma kupy.

  8. A w Meksyku kolejne silne trzęsienie ziemi, tak samo jak to było poprzednio, zdarzył się w momencie gdy huragan Maria osiągnął najwyższą kategorię na Karaibach, identycznie było wcześniej z Irmą.

    1. Niektórzy spekulują, że jest związek między huraganami, a trzęsieniami, ale to najpewniej tragiczny zbieg okoliczności.

      1. Biorąc pod uwagę, że trasę huraganu da się obecnie śledzić przy pomocy sejsmografów [1], to nie da się całkowicie wykluczyć możliwości uwalniania naprężeń (czyli wywołania trzęsienia ziemi) przez drgania wywołane huraganem. Nie mówię, ze to bardzo prawdopodobne, ale nie jest to całkowity nonsens.

        [1] A co ciekawe próbuje się ta metodą wykryć historyczne huragany z czasów przed-satelitarnych, które wtedy pozostały nieodkryte:
        https://phys.org/news/2009-10-seismic-noise-unearths-lost-hurricanes.html

        1. Podobno trzesienia ziemi nawet tak odległe jak te w Japonii mogą wpływać na cielenie lodowców na Antarktydzie [1] a lodowce na powstanie fal w atmosferze [2] -Czyżby trzesienia ziemi wpływały na pogode ?
          [1] http://kopalniawiedzy.pl/tsunami-trzesienie-ziemi-Antarktyda-Japonia,13659
          [2] http://kopalniawiedzy.pl/fala-Antarktyda-atmosfera-Lodowiec-Szelfowy-Rossa,25411
          Ps.Moga być jakieś przekłamania jak znajde źródła pierwotne postaram sie wrzucić
          Ps2- A jeśli huragany wpływaja na wyzwolenie choć cześci trzesień oznaczało by to że moga nawet wpływać na pogodę na biegunach -Dziwne powiazania -ciekawe czy komuś sie uda taki ciąg udowodnić :)

          1. Trzeba pamiętać, że odległy impuls, wywołujący trzęsienie ziemi nie musi nieść dużo energii. Energia już jest na miejscu, w uskoku z dużymi naprężeniami. Trzeba ją tylko uwolnić. Dlatego szukaj haseł w stylu „triggered earthquaqes” (trigger to cyngiel – analogia jest oczywista).

            Tu jest naukowy przykład analizy trzęsienia ziemi „trigerowanego” z odległości ponad 3000 km:
            https://pubs.geoscienceworld.org/bssa/article-lookup/94/6B/S348

            Tu masz artykuł przeglądowy o mechanizmie takiego uwalniania trzęsień ziemi przez fale sejsmiczne (jak widzę nadal słabo poznanym):
            http://www.annualreviews.org/doi/abs/10.1146/annurev-earth-060313-054648

            Nadal nie mówię, że akurat te dwa trzęsienia ziemi zostały wywołane przez huragany, ale na pewno będzie to badane. Mechanizm, o którym piszą w zlinkowanym wyżej artykule jest jak rozumiem kilkufazowy (czyli nie momentalny). A to mogłoby sprzyjać uruchomieniu go przez długotrwałe zjawisko takie jak huragan, nawet jeśli amplituda fal sejsmicznych przezeń generowanych jest niewielka.

          2. Pierwsze jest trywialne. Wiadomo, ze fale kruszą lód, więc wielkie fale mogą nakruszyć dużo lodu.

            Drugie to kosmos. I nic dziwnego, że opublikowano to w czasopiśmie Space Physics ?. W górnej atmosferze (mówimy to o wysokości 30 do 110 km, a nie górnej troposferze!) istnieją nad Antarktydą fale o okresie 7-10 h, których przyczynę Ci autorzy upatrują w wibracjach w barierze Rossa.

            Musze to przeczytać bo na razie nie wiem czy w to wierzyć i czy jeśli nawet to może to mieć wpływ na cokolwiek tu na dole.

          3. Przejrzałem to dość dokładnie. Wszystko co pokazali to podobny co do rzędu okres możliwych drgań bariery Rossa i obserwowanych fal w wyższej atmosferze. Postulują dalsze badanie, ble, ble. A miałem nadzieję, ze chociaż pokażą, ze są tam identyczne częstości. Jeszcze lepiej gdyby fazy się zgadzały. Ale w artykule w ogóle nie ma żadnego porównania bo tak naprawdę oni nie są w stanie policzyć okresów drgań Bariery Rossa (a tylko oceniają je co do rzędu).

            Czyli nie jest to coś, o czym warto pisać do domu (jak mawiają Amerykanie).

  9. A ktoś jeszcze pamięta huragan Jose? Nie trafił w USA, posuwa się na północ mniej więcej wzdłuż trasy Golfsztromu i jest na wysokości Waszyngtonu. Ale nadal jest huraganem – obecnie 1 kategorii.

    1. Wyże go blokują, długoterminowe modele pokazują, że dogoni go Maria a nawet może się okręcić wokół niej i skierować na południe. Wschodnie wybrzeże będzie miało kilka wietrznych dni.

      Swoją drogą na północnym atlantyku ma powstać potężny i rozległy niż, dawno we wrześniu czegoś takiego tam nie było.

      1. Nad kontynentem wyż skandynawsko-rosyjski (1040/1050 hPa), nad oceanem niż islandzki (przejściowo ok. 950 hPa). Zobaczymy, czy i ewentualnie jak szybko jeden z „potworów” odda pole drugiemu?
        Na przełomie września i października dużych różnic w temperaturze między cyrkulacją z W i E jeszcze nie mamy, ale jednak typy pogody mogą być dość różne. Zresztą w ciągu najbliższych 2 tygodni i tak prawdopodobnie będziemy mieli zarówno jeszcze miejscami wzrosty Tmax powyżej 20°C, jak i już co najmniej lokalne/przygruntowe przymrozki.

  10. No dobrze. Skoro domorośli Indianie zbierają opał już od miesiąca to czas na prognozę na zimę.

    Metoffice twierdzi w prasie naukowej [1], że jest w stanie zimowe NAO (czyli zasadniczo i temperaturę) przewidywać na rok na przód, ale… tego nie robi. Coś jak „A dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak”. Ale coś wiemy o tym „tak” z tego artykułu. A mianowicie wiadomo jakie parametry używali w tej prognozie (i jak się one korelują z zimowym NAO). A są to:

    a) ENSO,
    b) siła „wiru polarnego” (ale w listopadzie co mi niezbyt pasuje do rocznej prognozy),
    c) atlantycki układ temperatur powierzchni morza (słynna „trójbiegunowka” Metoffice’u),
    d) lód morski na Morzu Kara.

    I co możemy powiedzieć?

    ENSO nie jest w fazie El Nino, a nawet ma tendencje do słabej La Ninii, co powinno sprzyjać ciepłej zimie. Wir polarny ma się dobrze (ale to i tak za wcześnie aby miał jakieś znaczenie). Atlantycki „tripole” wygląda podręcznikowo jak zapowiedź dodatniego NAO. Lodu morskiego w Arktyce nie ma mniej niż w ostatnich latach, może nawet nieco więcej, co też pokazuje w stronę dodatniego NAO.

    Z innych wskaźników, które Metoffice odrzucił jako zależne od tamtych albo nieistotne, mozna wspomnieć śnieg na Syberii w październiku (ulubione narzędzie Cohena, który z niego co roku wróży ostrą zimę), ale na to za wcześnie (a chłodniejszy niż w poprzednich dwu latach Ocean Arktyczny nie wróży duzych opadów). Natomiast aktywność słoneczna idzie w dół ale ponieważ ostatnie (desperackie) hipotezy mówią, ze Słońce działa na NAO z opóźnieniem ok. 2 lat to powinno być lepiej (bardziej dodatnio) niż w poprzednich latach bo 2 lata temu było maksimum cyklu 24-go.

    Czyli… wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się wróżyć ciepłą zimę. Tylko czemu Indianie od miesiąca zbierają chrust? ?

    [1] Dunstone i inni, 2016, Skilful predictions of the winter North Atlantic
    Oscillation one year ahead, Nature Geoscience, https://doi.org/10.1038/NGEO2824

  11. „ENSO nie jest w fazie El Nino, a nawet ma tendencje do słabej La Ninii, co powinno sprzyjać ciepłej zimie. ”

    >>> Przynajmniej w to przestałem wierzyć, gdy raz się okazało, że przy El Nino mieliśmy „porządną” zimę (chyba w 2010 r.), a innym razem „łagodną” (chyba w 2015 r.).
    A tak w ogóle jaka była np. miniona zima, albo 2012/13? Albo minione lato? Są racjonalne powody do różnych ich ocen, także w kontekście regionalnym, jak i rozpatrywanego okresu.

    1. Oddziaływanie ENSO na zimę u nas nie jest silne ale jest istotne statystycznie. Ostatnia dwie zimy są tu kontrprzykładem. Jednak gdyby to SSW przyszło parę tygodni wcześniej (a częściej występują przy El Nino) to byśmy inaczej śpiewali ⛄️

      PS. Ja z tych wszystkich czynników największe zaufanie mam do SST Atlantyku, chociaż to z kolei zawiodło w 2010 roku.

      1. Ja tak jeszcze obserwuję zachowania NAO/AO i powiem szczerze, że w ostatnich ok. 10 latach one znacznie bardziej „wariowały”, niż wcześniej, gdy dało się zauważyć wyraźniejsze przewagi NAO-/AO- oraz NAO+/AO+ mniej więcej co 3 dekady.
        To wg mnie dodaje jeszcze większej niepewności tym różnym prognozom…

        Przy okazji ciekawi mnie, czy doczekamy się jeszcze zim bardziej zimowych od tych z sezonów 2005/6 i 2009/10 (tu te zimowe zagony silnego mrozu jak np. w listopadzie i grudniu ub.r. wokół Uralu mogą zaskoczyć, pomimo GW), jak i kiedy doczekamy się zimy jeszcze cieplejszej od 2006/7…? (rok 2015 pokazał, że kolejne zwyżkowania są tylko kwestią czasu).

        1. @Lucas wawa

          Toż to się już zrobił cały dział klimatologii: efekt ocieplenia Arktyki na pogodę umiarkowanych szerokości zima, latem albo w ogóle. Lepiej to wychodzi w modelach niż w danych, ale to podobno efekt zbyt krótkiej serii czasowej. Jeśli ktoś czuje tu sarkazm, to ma rację. Tzn. cos w tym może być ale jeszcze nie jestem przekonany. Chociaż wygląd prądu strumieniowego na mapie w ostatnich miesiącach jest dokładnie tak porąbany jak opisuje to jeden z najnowszych artykułów z tej „dziedziny”:

          Mann, M. E. et al. Influence of Anthropogenic Climate Change on Planetary Wave Resonance and Extreme Weather Events. Sci. Rep. 7, 45242; https://doi.org/10.1038/srep45242 (2017).

          Pierwszym autorem jest „ten” Michael Mann, a drugim „ten” Stephan Rahmstorf. Obaj bardzo zasłużeni: pierwszy to rekonstrukcje temperatury, a drugi cyrkulacja termohalinowa i zmiany poziomu morza. Ale to nie znaczy, że oni we wszystkim mają rację. Z AMO, parę lat temu, moim zdaniem, nie mieli, a tu powiem szczerze, że nie mam zdania.

          1. Nawet nie wnikając w samo NAO/AO (co jednak ma z tym związek) nawet po samej pogodzie w Polsce wyraźnie widać, że coraz częściej natrafiamy na jakieś skrajności pogodowe, które to na dodatek dość szybko potrafią zmieniać polaryzację…

          2. A czy ja pisałem w tym kontekście o NAO/AO? Nie, pisałem o czymś szerszym, czym są silne zafalowania front polarnego (dziś raczej nazywanego prądem strumieniowym). Np. czekająca nas blokada skandynawska pewnie wcale nie będzie zauważona przez indeks NAO, słabo przez AO, a pogodę jednak zamąci.

  12. Tymczasem w południowej Syberii za kilka dni możliwy pierwszy epizod zimowy! Bardzo wcześnie nawet jak na tamte rejony.

    1. @podlasianin

      Powiedziałbym, że wczesny, raczej niż bardzo wczesny.

      A to dlatego, ze tam na „końcu” Syberii pokrycie śniegiem 20 września zdarza się mniej więcej co piąty rok:

      https://climate.rutgers.edu/snowcover/chart_dclim.php?ui_day=263

      PS. Zresztą za tydzień prawdopodobieństwo sięga 50% czyli śnieg staje się „normą”. Podobnie zresztą w górach Norwegii, gdzie śnieg spadł na jakąś autostradę. Czyli jest to śnieg wczesny ale nie coś takiego jakby we wrześniu spadł na nizinach w Polsce. Nie mieszajmy zdarzeń występujących tydzień przed średnią od absolutnych wybryków natury.

  13. Exacta Weather przewiduje u nas zimę stulecia, która miałaby się zacząć już od początku piździernika… Nie wiem gdzie oni ją widzą, bo ja na początku piździernika widzę raczej +20*C, a nie -20*C.

        1. A założysz się?

          Tym razem wierzę w fusy GFS bo to wygląda zgodnie z tym co podpowiada intuicja fizyczna. Tam ten głęboki niż spycha wyż, prawie go nie zauważając.

          Zresztą ostrzeżenia, że ten były huragan (a nawet dwa) najbardziej w UK zagrozi Szkocji nijak nie pasują do trwałej blokady skandynawskiej (bo wtedy poszedłby na po południe).

          1. Ale ja niczego nie przesądzam. Po prostu nie wiem, czy np. dzień 01.10 będzie już ciepły i mokry, czy może jednak ta będzie dopiero ok. 05.10, albo ok. 10.10 (a wcześniej np. chłodniej i sucho). A może w I dekadzie października będziemy mieli różne co do ciepłoty i wilgotności dni?

  14. Sorry, że nie na temat, ale co sądzicie o tej wiadomości na TVN Meteo?
    https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/czy-swiat-skonczy-sie-juz-w-te-sobote-jego-ogromna-czesc-zmieni-sie-nie-do-poznania,241605,1,0.html

    Czy faktycznie 23 września rozpocznie się początek apokalipsy? Nie chcę wierzyć w teorie spiskowe, ale widzimy, co się dzieje na świecie – zaćmienie Słońca w Ameryce, kilka huraganów na raz na Karaibach i też na obrzeżach USA, czy niedawne potężne trzęsienie ziemi w Meksyku… brakuje jeszcze wybuchu Yellowstone i Campi Freglei oraz uderzenia asteroidy

    1. Tak wiem, takie „rewelacje” nawet nie nadają się do tego, żeby wspominać o nich na takim szanowanym blogu jak ten. Ale jak to się mówi, w każdej plotce jest ziarno prawdy.

      1. Jednak warto przeczytać całość. Choćby z tego powodu, żeby się pośmiać.

        Warto zwrócić uwagę na te cytaty:

        „- To nie tak, że świat skończy się z dnia na dzień – stwierdził. – Po prostu ogromna część świata zmieni się nie do poznania jeszcze przed październikiem – dodał.”

        „Numerolog powołuje się na analogie między wersetami z Biblii oraz trajektorią gwiazd. Jego zdaniem gwiazdozbiór Panny to „kobieta odziana w Słońce w koronie z dwunastu gwiazd” z Księgi Apokalipsy. W sobotę 23 września nad tą konstelacją pojawi się dziewięć gwiazd i trzy planety, co – zdaniem numerologa – przesądza o wszystkim.”

        Koniec cytatów.

        Czy to zjawisko, które będzie na niebie 23 września, będzie według Ciebie jedynie zwykłym zjawiskiem astronomicznym?

        1. Ty uwsteczniłeś się chyba do średniowiecza… Nawet w Biblii jest napisane, że Jahwe nie wpływa na przebieg wydarzeń na świecie.

          1. Nawet w 2015 roku na Boże Narodzenie ksiądz proboszcz mojej parafii mówił, że że żyjemy w czasach ostatecznych, a powtórne przyjście Chrystusa może być zarówno za miesiąc, rok, 10 lat lub najpóźniej 50 lat. Mówił m. in. o zmianach na Słońcu czy o większej ilości kataklizmów jak i o islamizacji Europy.

            Co do niektórych rzeczy można się zastanawiać, to o Słońcu to co powiedział to jest gruba przesada. Jakie do cholery zmiany na Słońcu?! Słońce nadal wygląda tak samo co kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu. Ba, jest obecnie nawet w mniejszej niz zwykle aktywności, przez co możliwość koronalnego wyrzutu masy, który może potencjalnie zniszczyć cywilizację, spadła do zera. Przynajmniej do kolejnego cyklu.

          2. @Lukasz

            To w sumie śmieszne kiedy ludzie jakiś huragan, czy trzęsienie ziemi, albo nawet groźbę „islamizacji” traktują jako zapowiedź rychłego końca świata. Śmieszne, bo jeśli się chwilę zastanowić, to ludzie którzy żyli podczas obu wojen światowych mieli 1000 razy lepsze powody aby sądzić, że Apokalipsa się już rozpoczęła.

          3. Zapomniałem, że mówił jeszcze o pełzającej wojnie.
            Słyszałem też, że dwie starsze osoby, które siedziały za moją ławką mówiły do siebie: „my przynajmniej nie mamy nic do stracenia”

          4. Nie będę wszczynał dyskusji na takie tematy. Zastanawiam się tylko co ludzie mają w tych głowach że wierzą w takie głupoty. Mamy 21 wiek, dostęp to wiedzy nigdy nie był tak łatwy a oni wolą ograniczać się do jakichś proroctw.

          5. @Łukasz
            Od kilku lat kościoły omijam szerokim łukiem i powyższy przykład jedynie umacnia mnie w przeświadczeniu, że to była dobra decyzja.

        2. Daj spokój z numerologami i planetą Nibiru, czy jak jej tam. Przypomnę tylko, że ta sama rzekoma planeta miała spowodować koniec świata w latach, o ile pamiętam, 2003 i 2012. I pewnie nie ostatni raz o niej słyszymy.

    2. Jest już 3 tydzien września a mój kot sie nie objada -coś w tym może być albo łagodna zima sie zapowiada …albo gdzieś mi sie myszy rozmnożyły :( i dlatego o jedzenie sie nie upomina

    3. @Lukasz160391

      Kiedyś pewnie nastąpi wybuch Yellowstone. I kiedyś nastąpi wybuch Campi Freglei. Wtedy będziemy mogli mówić o apokalipsie, ale ludzkość i to przezyje. Z drugiej strony w dowolnym momencie może nastąpić zmasowana wojna atomowa, która nas wszystkich zabije, choćby przez czyjś głupi błąd.

      Ale nie ma żadnego powodu aby to było akurat w tę sobotę.

      1. Jeśli należy się bać z powodu wojny atomowej to tylko z powodu Kim Dzong Una, bo Tramp oraz Putin, czyli przywódcy największych atomowych mocarstw świata, raczej są na tyle normalni że nie doprowadzą do wielkiej wojny.

        1. Kim Dzong Un to jedynie marionetka w rękach wojskowych i tzw. Departamentu Organizacji i Przywództwa, który sprawuje realna władzę w państwie. Kim Dzong Un nigdy nie cieszył się specjalnym uznaniem koreańskich prominentów – wychowany i wyedukowany w Szwajcarii, uwielbia NBA (często spotyka się z Denisem Rodmanem) i inne typowo zachodnie rozrywki. Został przywódcą KRLD jedynie dlatego, że jego starszy brat uciekł do Chin i krytykował północno-koreański system władzy.

  15. Ja się zastanawiam czy informacje o „strasznej zimie” nie są sponorowane – pojawiaja się właściwie jak pożądna reklama właśnie wtedy kiedy ludzie zastawiaja sie ile opału kupić na zime

    1. Myślę, że raczej to typowy „click bait”. Ponieważ o tej porze roku ludzie zaczynają myśleć o zimie (choćby przez ten opał) to będą klikać w wiadomości straszące ich wielkimi mrozami, zwiększając dochód z reklam na stronach.

      PS. Temu samemu służą strony o „końcu świata” czy inne brednie zachęcające do klikania (naukowcy ukrywają że Ziemia jest płaska, Hitler żyje na Antarktydzie, w powietrzu chemtraile, 80-latka urodziła, a Unia każe prostować banany).

    1. Robią sobie jaja i tyle…

      A tak na poważniej… W Tatrach już biało, co jednak nawet wczesną jesienią nie jest tam niczym nadzwyczajnym. A przy tym oczywiście w żadnym kierunku nie rzutuje na to jaka będzie zima:-)

  16. Chcecie przykład manipulacji medialnej, dotyczącej globalnego ocieplenia? OK. Będzie z Ameryki.

    Fox News czyli trąba Trumpa (sorry, nie mogłem się powstrzymać przed tym dowcipem słownym) wali wielki tytuł: „Climate models questioned: Global warming may be slower than previously thought”:

    http://www.foxnews.com/science/2017/09/20/climate-models-questioned-global-warming-may-be-slower-than-previously-thought.html

    I co ciekawe rzecz jest oparta o prawdziwy artykuł naukowy i to dość istotny, Millar i inni, Emission budgets and pathways consistent with limiting warming to 1.5 °C, który właśnie ukazał się Nature Geoscience:
    https://www.nature.com/ngeo/journal/vaop/ncurrent/full/ngeo3031.html

    Jest tylko jeden problem. Artykuł nie mówi nic o tym, że modele się mylą, ani że ocieplenie jest wolniejsze. Nie, on podaje co mamy zrobić jako globalna cywilizacja aby do końca wieku nie przekroczyć ocieplenia o 1,5 C w stosunku do czasów przedprzemysłowych, czyli jakieś 0,6 C od dziś). Jest to związane z zobowiązaniami z porozumień paryskich. Zresztą IPCC przygotowuje w tej sprawie specjalny raport (wiem nim więcej niż mogę tu powiedzieć) i ten artykuł na pewno wpłynie na jego treść.

    A jakie są jego konkluzje? Owszem, biorąc pod uwagę niespójne daty różnych scenariuszy (z jednej strony zmniejszania emisji, a z drugiej modelowanego wzrostu temperatury) możemy uzyskać jakieś dodatkowe 40 GtC (gigaton węgla) do wyemitowania i nadal zmieścić się w limicie 1,5 C. Ale wymaga to bardzo ostrego zmniejszania emisji od zaraz, a od 2080 wręcz ujemnych emisji (usuwania CO2 z atmosfery). Biorąc pod uwagę gotowość klasy politycznej na zamknięcie jakiejkolwiek elektrowni jest to dość porażające . A już od zaraz wymaga to zwiększenia zobowiązań podjętych w Paryżu, o jakieś 10% (a potem coraz więcej).

    Ale skąd Fox wziął te bzdury o złych modelach? Z niezrozumienia kawałka artykułu, który nawiązuje do niepewności współczynnika czułości klimatu na podwojenie CO2. Tej „przejściowej” czyli dotyczącej szybkich efektów emisji, ocenianego na 1,0 do 2,5 C. Bo gdyby był on w najniższej pozycji to moglibyśmy wyemitować jeszcze nie 240 GtC, a 500 Gtc. Z tym, ze jest to nieprawdopodobna wartość, a jak wspominają w artykule nawet ten kraniec obecnie oceniany jest na 1,3 C, co by zmniejszało zakres przyszłych emisji do 400 GtC gdyby czułość była na najniższym możliwym poziomie (mało prawdopodobne). Czyli jest raczej odwrotnie niż twierdzi Fox (raczej podwyższymy szacunki tej czułości niż obniżymy). Najbardziej realistyczny limit to nadal ok. 240 GtC od 2015 roku, a prawie 10% tego już wykorzystamy do końca obecnego roku (10 GtC to realistyczna wartość naszych emisji z ostatnich lat). Czyli szanse na powstrzymanie globalnego ocieplenia do 1,5 C są raczej iluzoryczne.

  17. Ten numerolog od końca świata już ponoć wycofuje się ze swoich twierdzeń.:
    http://www.wfmynews2.com/news/nation/man-who-said-world-is-ending-saturday-changed-his-mind-it-isnt-actually-ending/478115678

    Ale jak takie typy mają w zwyczaju, robi to w taki sposób aby nie przyznać, ze się pomylił. W swojej książce zapowiadał zderzenie z planeta Nibiru 23 września. W ostatnich dniach mówił, że jedynie ją zobaczymy tego dnia. A teraz ten dzień jedynie zapowiada szereg nieszczęść w najbliższych tygodniach. Czyli dziś się nic nie zdarzy, a potem jakoś się przypasuje cokolwiek by się miało zdarzyć do tego proroctwa i będzie się to tak przedstawiało aby ludzie zapomnieli, ze to miał być koniec świata.

    To zabawne ale gdyby ogłosił serię nieszczęść zaczynającą się miesiąc wcześniej to byłby bardziej wiarygodny.

    1. @Max

      Na razie przeczytałem tylko abstrakt i nic takiego tam nie widzę (ale trzeba będzie przejrzeć całość). Artykuł wydaje się jedynie pokazywać, że trend oziębiana zim po roku 1995 koreluje się z częstszymi osłabieniami wiru polarnego (czyli zasadniczo SSW). To jest dość oczywiste, że obie rzeczy mogą być ze sobą związane. Natomiast nie wiem czy to oznacza jakąkolwiek przyczynowość pomiędzy nimi. Tzn. oba te zjawiska mogą mieć zewnętrzną w stosunku do nich przyczynę. I wcale nie jest powiedziane, ze to jest ocieplenie Arktyki jak pewnie Judah [1] uważa, o ile go znam. Przeczytam to, mam nadzieję, niedługo. Ale na razie mam kolejkę rzeczy do recenzji.

      [1] Jestem z nim na Ty.

  18. O kolejnym absurdzie rodzimej meteorologii (co prawda tej bardziej medialnej) pisze dziś mój ulubiony polski synoptyk, Maciej Ostrowski, tak jak ja głos wołający na puszczy:

    Ciśnienie w centrum tego układu sięga 1047 hPa, przypominam ponownie, że w całej światowej meteorologii stosuje się przeliczenie (zwiększenie) ciśnienia pomierzonego na poziomie położenia stacji do poziomu morza, tak aby można było porównywać rozkład ciśnienia na mapie synoptycznej. Tylko w polskich mediach podaje się z uporem ciśnienie z poziomu biurka redaktora, a przecież gdy to biurko jest na trzecim piętrze to już różni się jeden hektopaskal od ciśnienia na parterze.

    To tez relikt ery przedkomputerowej, tak jak wszystkie inne cechy odróżniające naszą meteorologię od XXI-wiecznej. Jak się oceniało sytuację „na oko” to można było sobie wpisywać w mapę ciśnienie ze stacji. Jeśli chce się coś policzyć (gradienty, wiatr geostroficzny itp) to trzeba je jednak przeliczyć na jednolity poziom nad powierzchnią morza (zazwyczaj przelicza się an samą powierzchnię). Bo inaczej, jak zauważyłem biorąc ostatnio niewłaściwe pole ciśnień (właśnie nieprzeliczone), nad Szwajcarią będzie nieustający niż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.