Najwyższa temperatura roku…

Najwyższa temperatura roku…

…w Polsce padła obecnie w Dziwnowie: 33.7°C. Zaledwie 1.0°C poniżej rekordu ciepła czerwca dla tej stacji. Czysto teoretycznie można by sobie wyobrazić sytuację, w której następuje ochłodzenie i do końca roku nigdzie w Polsce temperatura nie osiąga już takiej wartości. Byłby to wówczas niezwykły przypadek, w którym najwyższa temperatura roku w Polsce zostaje odnotowana nad samym morzem.

Warto odnotować również, że będzie to ponownie (po poniedziałku) dzień z wyjątkowo wysoką anomalią temperatury właśnie nad samym morzem. Przed nami ochłodzenie, które jednak ma nie potrwać długo. Wg większości realizacji modelu GFS z 06UTC 11 czerwca upał obejmie znaczną cześć kraju.

592 Replies to “Najwyższa temperatura roku…”

  1. Warte odnotowania jest także to, że bardzo gorąco (niemalże upalnie) jest dzisiaj na Mazurach i Podlasiu, w tym Suwalszczyźnie. Temperatury na N kraju (gł. nad morzem) “robią wrażenie” zwłaszcza, że mamy dopiero 5. dzień meteorologicznego lata. A przy tym w zdecydowanej części Polski dni gorących/upalnych w 1. połowie czerwca będzie około/ponad 10 – sądząc po prognozach także w przyszłym tygodniu są na to duże “szanse” również na N kraju.

    Zwrócę jeszcze uwagę, że mamy de facto mniej miejsc z konwekcją i opadami niż wynikało to z wielu prognoz. Tymczasem jak widzę gdzieś mapki w pop-serwisach to jawi się to tak jakby niemalże wszędzie i często miało grzmieć i padać…

    1. @Lucas Wawa
      Ja u siebie na S Mazowszu widzę niemal codziennie burze ale to się nie sprawdza bo burze przechodzą bokiem albo ich po prostu nie ma. Najwięcej słyszę o tym że to na SE Polski ma być codziennie burzowo – a ten region Polski jest najchłodniejszym regionem Polski.

  2. Na SE dopiero dziś po południu się zachmurzyło i pada,ale ja jeszcze u siebie burzy nie widziałem w tym roku .Teraz pada ale to nie jest burza nie błyska się i nie grzmi i nie ma mocnego wiatru.Opady też nie są intensywne.Rzeczywiście u mnie nie jest tak gorąco jak na N Polski,temp.od pocvzątku tego tygodnia 25 -26 st.Nawet na kąpiel w rzekach jest trochę za zimno po tych podtopieniach woda znacząco opadła ale mimo wszystko dość zimna.Ale dość pogodnie i ciepło daje opdczucie już prawdziwego lata,a nie jak koniec maja,można było mieć wrażenie że to jakiś listopad.

  3. No właśnie. Zauważyłem, że w ostatnich latach wybrzeże lubi mieć najwyższe temperatury podczas pierwszych fal upałów. Rok temu może tak nie było, ale chyba w 2012 r. czy w 2013. Nie mam teraz czasu grzebać w danych. I faktycznie maj, czy czerwiec przynosił tam najwyższe zmierzone w roku temperatury, a potem przychodziło prawdziwe lato nad polskim morzem. Gdyby nie turyści może i całe lato byłoby nad morzem najcieplejsze, ale ze względu na nich pogoda w wakacje tam zawsze się psuje…. Należy też pamiętać, że najwyższą temp. maks. w pamiętnym roku 2018 zanotowano, nie gdzie indziej, ale w Świnoujściu. Pytanie. Co powoduje taki skok temperatury nad morzem, kiedy porządnie zawieje z Południa? Ja obstawiam, że to efekt niziny-małej wysokości nad poziomem morza.
    Taki efekt najlepiej widać w Iraku. Chociaż najwięcej ciepła latem otrzymuje ogromne saharyjskie ciało kontynentalne Afryki, największe średnie dobowe i maksymalne notuje się tam, ponieważ wysokość tych terenów to zaledwie ok. 40 m. n. p. m. Teraz w Iraku już temp. dochodzi do 50 w dzień. Najgorsze dla mieszkańców krajów zwrotnikowych i tropikalnych jest to, że klimat najszybciej ociepla się właśnie tam. W Iraku też na taki megaskwar trzeba było czekać na przełom lipca i sierpnia. Nie ma chyba kraju, w którym tak bardzo nie chciałbym mieszkać jak tam ze względu na pogodę. Na Syberii jak masz zapas opału i dobry szałas, to uciekniesz od mrozu. Ale jak taki skwar się utrzymuje przez pół roku, nigdzie nie uciekniesz. Ciekawe jakie tam mają temperatury w blokach w środku lata. Mało tego, lato jest strasznie nudne w krajach arabskich. Żadnej burzy, żadnego deszczu, ba nawet żadnej chmury. Jedyną atrakcją są noce, które w suchym powietrzu dają wspaniałe światło gwiazd. I jeśli doliczyć do tego możliwość obserwowania efektowniejszych stron nieba, jest czego pozazdrościć.

    1. W Indiach rok temu jak były upały z nocami po 35 stopni to ludzie spali na dachach budynków, bo w środku było jeszcze goręcej niż na dworze. U nas ciężka noc to tmin 20 stopni (na zadupiu, w miejskich betonach to moze i 25 być), tam w nocy było tyle co u nas w najgorętsze dni.

      O ile na płw arabskim mało kto mieszka, zwłaszcza na obszarach pustynnych, tak w Indiach tych APACów jest 1,5 miliarda, upchanych na tym stosunkowo małym półwyspie. I ociepleniem w Indiach należało by się przejmować najbardziej. Klimat nie do życia na Ziemi mamy od zawsze, na Antarktydzie taki jest. Rekord ciepła to minus 15, a rekord zimna taki że suchy lód nie odparuje. Tylko kogo obchodzi -80 na takim zadupiu skoro tam i tak nikt nie mieszka. Za to z +35 TWB w Indiach będzie realny problem imigracji.

      1. Antarktyda nie stałaby się takim lodowym piekłem, gdyby nie to, że że tak ją do góry podniosło. Tu zimno jest spowodowane nie tyle odległością od równika, co wysokością nad poziomem morza. Jednak w przypadku Sahary efekt gór ratuje ten rejon przed całkowitym spaleniem. Strach pomyśleć jak wyglądałby klimat, nawet u nas, gdyby cała Sahara była niziną. Nadmiar ciepła latem musiałby uciekać także w stronę Europy i podczas silnych podmuchów z Południa nie byłoby fajnie także w Polsce.

        1. Grenlandia także jest nieźle podniesiona do góry. Dlatego w okresie letnim na Grenlandii jedynie na nizinnych wybrzeżach jest maks. 20 stopni. W centralnej Grenlandii cały czas jest mróz i lód.

    2. @Z Mazur
      Co odpowiada za wysokie temperatury w Świnoujściu? Rok temu było w Świnoujściu prawie 37c.
      1. Niska wysokość nad poziomem morza
      2. Na zachodzie kraju(Europy także) fale upału to żadna nowość wbrew obiegowej opinii.
      3. Przy południowym wietrze brak bryzy od morza. Na plaży jest wtedy kompletna cisza. To pozwala na silny wzrost temperatury powietrza.

      Nie opowiadaj także, że nad morzem zawsze się pogoda psuje na wakacje bo to zwyczajnie nie prawda. Nad morzem jest największe w Polsce usłonecznienie w porze ciepłej. A lato w Świnoujściu jest cieplejsze jak na Mazurach. Średnie mówią same za siebie.
      Średnia okresu czerwiec – sierpień 1981-2010
      Elbląg 17.1
      Gdynia 17.0
      Świnoujście 17.0
      Prabuty 17.0
      Kętrzyn 17.0
      Resko 16.9
      Białystok 16.9
      Olsztyn 16.9
      Radostowo 16.8
      Lidzbark Warmiński 16.8
      Olecko 16.8
      Biebrza 16.8
      Olewin 16.7
      Szczytno 16.7
      Wierzchowo 16.7
      Hel 16.7
      Kołobrzeg 16.7
      Gołdap 16.7
      Koszalin 16.6
      Chojnice 16.6
      Darłowo 16.6
      Łeba 16.6
      Suwałki 16.5

      1. @Marcin D. To tylko taka moja złośliwość. To, że mam nick “Z Mazur” nie oznacza, że reklamuję Mazury, a “szkodzę” morzu. A to, gdzie się urlop uda, zależy od sezonu. Rok temu, nie zaprzeczę. Turyści u mnie raczej nie byli rozpieszczani. Lipiec na początku lodowaty, potem przyszedł “monsun”. Sierpień najbardziej burzowy w kraju. Ale za to, sezon bardziej udany był tutaj w 2014 i 2015. Na przykład skwar sierpnia 2015 nie docierał już nad morze. Te różnice w średnich temp. dla lata są na skórze nie wyczuwalne. Ponadto tutaj ewidentnie widać, że im dane miejsce jest wyżej położone, tym chłodniej.

        1. @Z Mazur
          Ale po co skwar? Sierpień 2015 był udany nad Zatoką Pomorską. Średnia miesięczna to 19.4c i usłonecznienie ponad 300 godzin. Wyrównana temperatura średnio 24c w dzień a nocami 16c. Dla mnie rewelacja.

    3. Arctic Haze kiedyś pisał na ten temat. Jego zdaniem to skutek pojawiania się frontu bryzowego (miejsca zderzenia wiatru od lądu z bryzą), który powoduje wyzerowanie prędkości wiatru i zahamowanie konwekcji. Brak konwekcji to zahamowanie odprowadzenia ciepła znad gruntu. Dlatego efekt pojawia się gdy wiatr wieje z południa z prędkością zbliżoną do zwykłej prędkości bryzy i dotyczy dość wąskiego pasa terenu. Co ciekawsze GFS chyba ten efekt uwzględnia, bo “ocieplenie brzegowe” pojawia się w prognozach.

    4. Przecież obszary zwrotnikowe wcale najszybciej się nie ocieplają. Zdecydowanie największemu ociepleniu podlega Arktyka, a potem im bardziej na południe to tempo ocieplania się klimatu spada.

      1. Jest w tym prawda, ale dochodząc do zwrotnika, anomalie znowu są niemal znowu generalnie takie jak w Arktyce. Proszę na przykład zerknąć w Aktualne Dane Meteo i zobaczyć mapę z anomaliami globalnymi. My znamy jeszcze miesiące z ujemną anomalią w półroczu chłodnym. W okolicach zwrotnika nawet to odchodzi w zapomnienie.

  4. W Katowicach też dzisiaj dużo więcej kalafiorów powyrastało, temperatura około 25-26 stopni czyli żaden gorąc, zwyczajny letni dzień. Tych kalafiorów miało dziś jeszcze nie być, dopiero jutro. A zasłoniły większość nieba i wyglądają jak burzowe. Jak na razie to przynajmniej do poniedziałku najwyższym tmaxem rocznym pozostanie 27,7 z wczoraj. Ciekawe czy do tej fali upałów z prawdziwego zdarzenia w przyszłym tygodniu dojdzie. Jak na razie o fali upałów (takiej małej) mogą mówić mieszkańcy NW ćwiartki kraju, gdzie są przebicia 30 stopni przy niemal zerowym zachmurzeniu. Jak ktoś sobie pojechał na urlop teraz przed sezonem na wybrzeże to wygrał życie, takiej pogody tam często nie ma nawet w środku lata (20.07-10.08)

    1. W Gliwicach podobno dziś przeszła silna burza z gradem. Piszę podobno, bo teraz jestem na działce w Knurowie – a tutaj ani kropla nie spadła! Tylko słychać było grzmoty w oddali.

    2. @alewis27
      Patrzysz tylko przez pryzmat tmax. Uwierz mi, że dzień nad morzem z tmax 20c i tmin 15c przy dużym usłonecznieniu nie jest dniem zmarnowanym i zimnym. Wręcz przeciwnie. To nie to samo co tmax 20c w Katowicach z tmin 5-7c i dużym zachmurzeniem w południe. Nie pamiętam jakiejś totalnej kiły w ostatnim czasie w okresie 20 lipiec -10 sierpień nad morzem w rejonie Zatoki Pomorskiej. A obecna pogoda nad morzem wcale nie jest dla mnie obiektem pożądania. Nie da się wysiedzieć na plaży przy tmax>32c. Brak wiatru i silne odbicia promieniowania od piachu i wody robią swoje. Musi być bryza aby fajnie się leżało a przy wietrze z południe nie ma bryzy zazwyczaj i plażowanie jest męką. Na szczęście takich przypadków jest mało. Gdy nie ma bryzy wyjazd jest częściowo zmarnowany ponieważ smażyć się można w głębi lądu. U nas jest taka tradycja, że jedzie się nad morze po ochłodę a nie po żar. Może na Śląsku macie inne oczekiwania od morza, ale wtedy jedźcie sobie do Emiratów Arabskich a Bałtyk zostawcie w spokoju.

        1. Częściowo masz rację ale tylko przy temperaturach 30 plus. Gdy nad morzem mamy 23 stopnie i mniej trzeba rozkładać parawan bo jest zimno przy wietrze od morza. Nic przyjemnego. I jeszcze wchodz do wody w takich warunkach. Ja co roku jeżdżę na południe Europy – ostatnio Sardynia i zawsze we wrześniu. Pogoda jest idealna tylko te krótkie dni… Nad polskie morze to tak na wiosnę lub jesień pooddychac jodem. Ale raczej nic więcej.

  5. A rok temu nie było przypadkiem tak, że najwyższa temperatura została osiągnięta nad morzem? Świnoujście miało 36.8°C, Dziwnów niewiele mniej, a i koło Zalewu Szczecińskiego było podobnie.

    1. Gdy Pomorze i Wybrzeże częściej są obejmowane frontami niżów atlantycko-skandynawskich, a tereny bardziej na S są “wyżowe” – to najwyższe temperatury latem notujemy najczęściej w pasie nizin środkowo-polskich. Jednak przy wyżu rosyjskim/skandynawskim większe ciepło przebija się często daleko na N i wówczas nierzadko najcieplej jest u nas na N Polski, w tym nad samym morzem – jak obecnie, czy rok temu w środku lata.

  6. Na stacji Terespol najwyższa temperatura nastąpiła wczoraj – 28,3. Wart przy tym zauważyć, jak bardzo podzielona była Polska w ostatnim czasie. Poprzednie gorące dni to 27,1 w połowie maja, który tu na wschodzie nie był za bardzo zimny, a wcześniej 27,1 dnia 25 kwietnia.

  7. o 23:00 26c w Świnoujściu i 25c w Koszalinie. Słubice 24c. Zobaczymy rano jak to się zakończy. Według prognoz ma wiać w nocy to może tmin będzie wysoka.

  8. Ciekawe kiedy przyjdzie jakieś większe ochłodzenie na dłużej niż 1 dzień, bo na dłuższą metę taka pogoda jak obecnie jest nie do utrzymania w naszym polskim klimacie. Kwintesencją lata są dni z Tavg powyżej 20 stopni, tak jak dwa ostatnie. Tavg od 15 do 20 stopni to takie dość nędzne j bardzo umiarkowane lato, bo w praktyce oznacza rześkie noce lub pochmurne dni z niską Tmax. Powyżej 25 stopni Tavg robi się już nieprzyjemnie, bo to oznacza tropikalne noce, a powyżej 30 stopni to byłby już hardcore. Na szczęście takich dni w Polsce prawie nie ma.

    1. Proponuję więc termin lekkie lato (analogicznie jak lekka zima) na przypadki z Tavg nieco powyżej 15°C. Przy czym ja bym granicę normalnego lata uznał Tavg już od ok. 17/18°C wzwyż (a nie dopiero od ok. 20°C wzwyż), bo przypadki np. z Tmin 13/15°C oraz Tmax 23/25°C to temperatury zdecydowanie już bardziej letnie (niż wiosenne/jesienne).

    2. Nie do utrzymania w starym klimacie, w nowym klimacie (powiedzmy od 2000 roku) stare wzorce już nie działają.

  9. I z wielkiej fali upałów wyszło tyle że najwyższa zanotowana temperatura to 27,7, do tego wszystkie noce bez wyjątku poniżej 15 stopni. Dzisiaj będzie około 26, przez weekend poniżej 25, od poniedziałku jest szansa na ten słynny upał.

    Jakby tak ciepło było w kwietniu czy na początku maja to bym powiedział że mamy anomalna aurę. Rok temu w kwietniu tak było, może z zimniejszymi nocami. Ale w czerwcu? Zwykłe letnie ocieplenie. Jak się zrobi ponad 30 to będzie upał, ale też nie jest to żadna anomalia jeśli nie będzie trwać więcej niż 3-4 dni. Większość czerwców przynosi jakieś upały na krótko.

    1. “Zwykłe letnie ocieplenie. Jak się zrobi ponad 30 to będzie upał, ale też nie jest to żadna anomalia jeśli nie będzie trwać więcej niż 3-4 dni.” Widzisz, a jednak jest to anomalia rzędu 5 stopni. I to nawet bez tych 30 stopni. Bo normy przewidują że powinno być teraz jakieś nędzne Tavg 16 stopni, a my mamy tyle już nocami. Przykre, ale prawdziwe.

      1. Ludzie mają tu jakaś obsesję z tymi normami. To nie jest żadna norma tylko średnia 30-letnia. Norma to coś co występuje stosunkowo często, czyli zarówno plus 15 jak i plus 30. O anomalii bym powiedział jakby było około 10 stopni w dzień albo grubo powyżej 30. Czyli coś co jest rekordem i występuje rzadko. Ewentualnie jeżeli te 15 bądź 30 stopni utrzymuje się przez wyjątkowo długi czas, wcześniej niespotykany.

        Nie jestem w stanie zaakceptować tej paniki i ogłaszania rekordów w momencie kiedy temperatura nieznacznie przekracza 25 stopni w najcieplejszym momencie dnia. Nie w czerwcu.

        1. Zgadzam się. Dla mnie też nic niezwykłego się nie dzieje, żadne tam wrota piekieł, a prognozy jakiejś tam Dorki o codziennych upałach latem trzeba między bajki włożyć, bo to s-f nawet w obecnie cieplejszym klimacie. Ale też średnie 30-letnie są jakie są i co zrobisz. Małe ciepełko i już masz anomalię na plus. Naprawdę wiele nie trzeba, żeby pobić te słabe i nieaktualne średnie.

    2. W przyszłym tygodniu jest szansa na około 30-32 stopnie u nas w aglomeracji górnośląskiej, natomiast tuż po tym jednym, masakrycznym i piekielnym dniu modele zaczynają nieśmiało przebąkiwać o jakimś ochłodzeniu ok -10 stopni względem obecnych “upalnych” temperatur.

      1. Ale wy się podnieście tymi pojedynczymi zimnymi odsłonami. Gdzie to 10 stopni na niedzielę i wielkie ochłodzenie od weekendu?

        1. @kmroz
          Proszę, przeczytaj uważnie. Napisałem, cytuję: (…)ok -10 stopni względem obecnych “upalnych” temperatur.” Zatem realnie około 16-20 stopni.

      1. Tak. Tylko że w mediach pisali (chyba na TVN Meteo), że cała Polska tonie w upałach, bo w Warszawie były 32 stopnie. Warszawa to nie cała Polska.
        Realnie upały wystąpiły tylko na północnym zachodzie kraju.

  10. Ujemne NAO daje szanse na powstanie silnego wyżu nad atlantykiem, co już od jakiegoś czasu dają niektóre modele, a więc możliwe że za jakiś czas pożegnamy gorącą pogodę, ale na razie grzeje, choć poza północno-zachodnią Polską bez wielkich upałów, za to dzisiaj wieczorem i w nocy może być groźnie na zachodzie Polski z powodu silnych burz na chłodnym i wolno przemieszczającym się froncie.

    1. @daniel

      Technicznie rzecz biorąc ujemne wartości NAO są spowodowane powstaniem tego wyżu, a nie odwrotnie. NAO to indeks cyrkulacji liczonej z pola ciśnień (w starszych wersjach z ciśnień na dwóch stacjach), a ten wyż samym swoim istnieniem zmieniając ciśnienie w rejonie istotnym dla liczenia tego indeksu (z ujemną korelacją), zmienia wartość NAO na ujemną.

  11. @kmroz:
    “Tłumaczyłem to już 1000 razy. Miejska wyspa ciepła dotyczy tylko i wyłącznie POGODNYCH i BEZWIETRZNYCH NOCY. W naszym klimacie jednak czasami jest pogodnie, ze słabym wiatrem. To co widzę, to, że na Okęciu z warunków typowych dla podwarszawskiego Legionowa przeszliśmy w kilkanaście lat do warunków typowych dla Bielan, jeśli chodzi o nocne temperatury. Trend Legionowa i Bielan, przynajmniej w przypadku czerwca, jest równy.”

    >> Pozwolę sobie nieśmiało poinformować, że Tmin ostatniej nocy (poranka), czyli z 5 na 6-ego, wyniosła na Okęciu 17,8°C, a na Bielanach 18,8°C.
    A była to pogodna i bezwietrzna noc w Warszawie.

    1. @Ben wawa

      Mówisz chyba o lecie bo zimą, przy inwersji, będziesz miał wyspę ciepła i w dzień i w nocy, a szczególnie właśnie pod chmurami.

      Zresztą również latem powinna być ona silniejsza w warunkach gdy wypromieniowanie energii termicznej jest blokowane przez chmury. Czemu miałoby być odwrotnie?

        1. @Ben wawa

          Dlatego, że znowu piszę z pociągu, z silnie oświetlonego słońcem wagonu Pndolino i nie zauważyłem znaków >>> wśród refleksów na ekranie.Zatem przepraszam Cię i kieruję powyższe uwagi do kmroza.

      1. @Arctic Haze
        To dlaczego różnica pomiędzy Okeciem/Bielanami a pozamiejskimi stacjami jest marginalne przy pochmurne i/lub wietrznej i/lub wilgotne pogodzie, A przy dobrych warunkach do spadku nierzadko przekracza 5 stopni?

        1. Podkreślałem już, że na Okęciu są wyjątkowo niekorzystne warunki do radiacyjnego wypromieniowywania ciepła; a Bielany są wewnątrz miasta. A poza tym, czy ktoś neguje, że Bielany i Okęcie są (w różnym stopniu) dotknięte wpływem warszawskiej MWC? Ja na pewno nie.

          1. Ja to wiem. Tym bardziej nie rozumiem o co chodzi Arcticowi. Pewnie o to, że w pochmurną noc jeszcze trudniej o spadki temperatur i w mieście jest cieplej niż w pogodną noc

      2. @Arctic Haze

        TAK. W MWC będzie jeszcze cieplej jak dojdą chmury w nocy (ale na wsi też to podniesie temperaturę). Ale nam chodzi o różnice wieś -MWC. A te zaznaczają się najsilniej w przypadku ciszy wiatrowej i dużego wypromieniowania (bezchmurne niebo) wieczorem i wczesną nocą.

    2. @Ben Wwa
      Ależ nie była to bezwietrzna noc! Dlaczego tak piszesz skoro to nie prawda? Popatrz sobie na wykresy (monitor IMGW). Okęcie średnio 3-4m/s. Bielany 2-4 m/s

        1. Właśnie, to też jest ciekawe : coraz częstsze latem, a nawet wiosną i wczesną jesienią noce które są bardzo ciepłe i duszne, a nawet parne, z powodu stosunkowo wysokiej wilgotności powietrza, która jednakowoż nie generuje ani burzy z deszczem, ani nawet zachmurzenia!
          Kiedyś taki wzorzec był w Warszawie bardzo rzadki, niemal nie występował.
          Ale … jest częsty w nieco wilgotniejszych strefach … podzwrotnikowych. Ocieplenie naszego klimatu ma różne oblicza i przejawy!

          1. To prawda. Ale w tym przypadku akurat się to generowało z burzy i deszczu , wczoraj sporo komórek burzowych krążyło po Polsce.

          2. @kmroz
            Zapewniam cię, że w 90 (95? 99?) % przypadków, skończyłoby się to jeszcze w nocy – tutaj – burzą z deszczem i (najczęściej) szybkim spadkiem temperatury; a nawet jeśli sama burza byłaby zlokalizowana w pewnej odległości, to spadek temperatury i tak by tu nastąpił.
            A poza tym, kiedyś bardzo ciepłe/duszne noce zazwyczaj zwiastowały nadejście frontu chłodnego. A od szeregu lat mogą sobie być w Warszawie niemal całymi tygodniami, czasem grzmotnie i popada, zaraz znowu parność, a frontu chłodnego ani widu, ani słychu.

          3. @@Ben wawa

            Nawet 100% wilgotności nie wygeneruje konwekcji jeśli atmosfera jest zbyt stabilna (za mały pionowy gradient temperatury). A w wyżach inwersje osiadania to rzecz częsta.

          4. @Arctic Haze
            Wiem o tym. Za to nie wiem co to ma wspólnego z moimi obserwacjami, do których się odnosisz.

          5. @Arctic Haze
            A więc informuję Cię, że piszę tu o tym, że w Warszawie z upływem lat rośnie liczba dni/nocy dusznych, a nawet parnych. To chyba zrozumiały przekaz. I prawdziwy, daję słowo. Ja tu mieszkam i tego doświadczam.
            PS. Skoro nie wiedziałeś o czym piszę, to dlaczego po prostu nie zapytałeś: “O czym ty piszesz?”

      1. @Marcin D
        I jak zwykle, wiatr na Okęciu silniejszy. Moim zdaniem, jest to istotny czynnik wpływający na hamowanie (w pewnych warunkach) spadków nocnych temperatur na Okęciu (osobliwie latem).

  12. GFS skrócił i zmniejszył przyszlotygodniowe upały, potem widzi chłodek i zaraz co niektorzy mogą rozpaczać.

    1. Ja na pewno nie ;) Zwykła kolej rzeczy, było i jest bardzo ciepło, to niech przyjdzie ochłodzenie. Niech się tylko potwierdzi.

      1. Na najnowszą prognozą powinni spojrzeć przede wszystkim co obawiali się wręcz rekordowo ciepłego czerwca 2019. Te prognozy są tyle samo warte co prognozy zapowiadające 35 stopniowe upały na przyszły tydzień. Nie chcę być nudny ale do tej pory w tym czerwcu nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Ta wysoka anomalia czerwca do tej pory jest po prostu za krótka. Media jak zwykle szaleją ledwie pojawił się 1 dzień upalny 03.06 a już zaczęły pisać, mówić o jakichś niebotycznych upałach i trwa to do tej pory-nakręcanie emocji trwa zresztą dalej. Jakichś absurd. A jakie są fakty a fakty są takie że do tej anomalii na terenie Polski jest rzeczywiście wysoka ale na tak krótkim wycinku nie jest nic niezwykłego bowiem w tak krótkim czasie zdarzały się już wyższe anomalie. Jeśli chodzi o dni upalne to sami widzimy że upalne dni mają bardzo ograniczony zasięg a i ich intensywność jest największa nad samym morzem bo wieje znad lądu. Jeśli chodzi o pozostałą część kraju to mamy 25-30 stopni gorąco ale nic specjalnego. Takie wartości nie robiłby specjalnego wrażenia w maju/wrześniu a nawet w kwietniu ostatnimi czasy nie zdarza się to tak bardzo rzadko. Jeśli ktoś tak wcześnie wciąż myśli o rekordowo ciepłym czerwcu to warto żeby ochłonął. Co do prognoz w przyszłym tygodniu one mogą się ciągle zmieniać- może np. być ok 35 stopni jak ok 15 stopni

        1. Po takiej pierwszej połowie o rekord będzie już całkiem łatwo, a o współczesny rekord (pobicie 1964) już banalnie.

          1. kmroz
            Tyle tylko że nie wiadomo jeszcze jaka anomalia będzie za I połowę czerwca. Mamy 6 czerwca a do połowy czerwca pozostało więcej dni niż mamy do tej pory

        2. @anonim
          Tylko, że przy takim podejściu tak jakbyś utwierdzał tych co uważają, że na reszcie czerwiec przynosi aurę “normalną”. Nie każda wyraźniejsza anomalia musi być ekstremalna, ale to wcale nie oznacza, że jest “taka sobie”. Przykładowo, wczorajszej dobie (05.06) zabrakło bardzo niewiele, abyśmy mieli nowy dobowy rekord ciepła.

          1. @lucas wawa
            Ta anomalia nie jest taka sobie, ale jest za krótka. Czerwiec wg mnie w ogóle nie ma wywindowanych rekordów i osobiście uważam że nie powinno być trudno je pobić. Gdybyśmy się w tej chwili poruszali po górnych granicach potencjału to ta anomalia z pewnością byłaby znacznie wyższa. Spokojnie mogłoby (jeśli chodzi o potencjał) przez te kilka dni na terenie całego kraju 30-35 stopni a ta anomalia byłaby już znacznie wyższa. Nie twierdzę że rekordu nie będzie (choćby w tym roku), ale nie twierdzę też ze sporym przekonaniem że będzie. Prognozy gfs na przyszły tydzień wyraźnie się schłodziły a to pokazuje jak nie pewna jest sytuacja. W rzeczywistości może być zarówno dużo chłodniej jak i dużo cieplej.

          2. kmroz
            Nie ekscytuję się tylko staram się przekonać do rozsądnego a nie emocjonalnego podejścia do sprawy. Zaznaczam to przy najniższych wiązkach wiązkach tylko dlatego że napisać że nic nie jest pewne. Bo jak gfs pod koniec maja zaczął pokazywać Polskę z czerwonym tłem to zaczęła się gorączka. Pisałbym to samo gdyby początek czerwca o 180 stopni inny a tu pojawiłby się głosy o dużej szansie na rekordowo zimny czerwiec. Tak myślę że przynajmniej zdecydowana większość tutaj ma zdecydowanie większą wiedzę nt klimatu czy pogody (pomimo że większość z nas nie jest ekspertami). Wystarczy że media nakręcają sprawę i ogłupiają ludzi

          3. @anonim
            Ja też staram się przekonywać do zdroworozsądkowego rozumowania. Przykład: rok ubiegły przyniósł absolutną Tmax w Warszawie (na Okęciu) “zaledwie” 32,4°C – jedną z najniższych (!) w ostatnich rocznikach. A jak wyglądała w całości pora ciepła – chyba dobrze pamiętamy….
            Teraz jest podobnie, choć przy innym rozkładzie. Pamiętam jak sam bardzo akcentowałeś spory chłód w I połowie maju. Owszem byłby ku temu podstawy – ale zobacz jak to wygląda na tle rozkładu całej anomalii w tym roku (?).
            Po prostu robi się za duża dysproporcja – o wyraźnych chłodach rozpisujemy się już w mocno wyselekcjonowanych przypadkach (jak I poł. maja), a wyraźne ponadnormatywne ciepło zaczynamy traktować jako “normal situation” jak tylko nie padają jakieś spektakularne rekordy (ekstrema).

          4. Jeśli chodzi o I połowę maja to rzeczywiście akcentowałem spory chłód, ale to wynikało że przez wiele dni temperatura maksymalna w wielu regionach była poniżej 10 stopni (wyjątkowo rzadko się zdarza w maju że przez tak wiele dni temperatura była poniżej 10 stopni) . Może nie było jakieś ekstremum ale uważam że było już bardziej niezwykłe niż lokalne przekroczenia 30 stopni w czerwcu do tej pory. Pomijając już jednak że brak jakichś “spektakularnych”temperatur maksymalnych (może poza Świnoujściem i Dziwnowem, tu w Warszawie nie było do tej pory nawet 29 stopni) to co to mamy do tej pory jest za krótkie dla mnie by się tym ekscytować

        3. A władze Warszawy już zapowiadają instalację tzw. kurtyn wodnych w kilku punktach miasta z powodu – jak to oznajmiono – “upałów”. Przypominam, że Tmax w stolicy oficjalnie jeszcze nawet nie dobiła do 30 stopni (ani razu w tym roku).
          Jeszcze chyba w zeszłym roku kurtyny instalowano dopiero wtedy, gdy nastał prawdziwy upał. No, ale histeria – napędzana przez media – narasta.
          Ja nie mówię, że nie należy reagować na zmiany klimatu. Jednak chyba wskazane byłoby przy tym zachowanie zdrowego rozsądku. Jednym z jego przejawów mogłoby być rozpoczęcie procesu przyzwyczajania społeczeństwa do szanowania wody i oszczędnego gospodarowania nią, zważywszy, że – jak wiele na to wskazuje – może jej w naszym kraju coraz bardziej brakować.

          1. Histeria oczywiście nie jest wskazana. Media często przesadzają – usensacyjniając informacje.
            Jednak okoliczności jakie mamy mogą dawać już podstawy do dawania ludziom możliwości schładzania się w najbardziej zabetonowanych częściach miasta (oczywiście robiąc to w sposób racjonalny).

          2. @Lucas
            Te kurtyny to oczywiście frajda dla dzieciarni, ale bądźmy szczerzy, większość dorosłych nie będzie się w nich specjalnie chłodzić, gdy Tmax osiąga maximum 28, a nawet 30 stopni.
            Jest to efekciarskie działanie pod publiczkę; zresztą wydaje mi się, że nowe władze miasta coraz bardziej w takich właśnie działaniach coraz bardziej się lubują, zamiast … i tutaj stop.
            To już temat na inną rozmowę na innych forach.

          3. Zamiast sadzić więcej drzew (normalnych, a nie tych śmiesznych “kuleczek, baloników”), robić więcej parków, to oni wszędzie dają beton, kostkę, asfalt (nawet drzewa są “obudowane” betonem do samego pnia), a później jakieś zabawne kurtyny wodne rzekomo do ochłody :) Więcej drzew to i odczucie upału nie będzie takie straszne.

          4. @Skaði
            W wielu rejonach miasta (np. na Woli) władze sadzą bez opamiętania całą masę drzewek wszędzie gdzie popadnie, na każdym skrawku trawnika, przy wyjazdach, podjazdach, trakcjach tramwajowych itd., na jakichś malutkich wygonach, w bliskim sąsiedztwie obecnych, większych i starszych drzew, aby – jak głosi towarzysząca temu propaganda – zapewnić “więcej tlenu”, “milion drzew” i co tam jeszcze.
            Jest to w sporym stopniu marnowanie pieniędzy, bo wiele z tych nowych sadzonek nie ma tu szans na przetrwanie, z różnych powodów. A wiele z tych, co przetrwają – sadzonych właściwie na oślep – jak podrosną, będą przeszkadzać w ruchu pieszych i pojazdów, powodować zagrożenia.
            Jak to u nas: zamiast starannego planowania, działania akcyjne, populistyczne, nastawione na natychmiastowy efekt propagandowy, bez zważania na długofalowe skutki, bez szerszej wizji.
            A tymczasem tam, gdzie naprawdę można by zrobić dla warszawskiego środowiska rzeczy naprawdę wielkie i ważne – np. poszerzyć granice Kampinoskiego Parku Narodowego czy Lasu Kabackiego – rozlewa się coraz bardziej intensywna i chaotyczna zabudowa mieszkaniowa, biurowa, magazynowa; Warszawa obrasta tym wszystkim niemal ze wszystkich stron. Zwiększając zasięg miejskiej wyspy ciepła.
            I nikt się tym nie martwi (a przynajmniej nie media).

          5. Drzewa będą powodować zagrożenie dla pieszych i problemy w ruchu pieszych? Raczysz żartować? Uśmiałam się :) Ale masz rację, że drzewa są sadzone źle, nie w tych miejscach (brzoza to drzewo ruderalne, nie potrzebuje wybitnych warunków, a oni potrafią tak posadzić, że nawet im brzoza uschnie), chociaż jak najbardziej powinno być ich więcej w centrach miast i na dodatek takich chociaż średnich drzew dających cień, a nie malutkich, przyciętych bezsensownie “baloników” posadzonych wśród kamieni czy betonu. Drzewa zapewniają tlen i cień i to propaganda nie jest tylko fakt. Odnoszę wrażenie, że ktoś celowo podkręca globalne ocieplenie wycinając drzewa, wszędzie dając beton, kostkę brukową, asfalt, sypiąc kamienie (nawet krzaczki sadzone są ostatnio wśród kamieni, a nie ma trawnikach). Nie jestem “zielona” politycznie, w ogóle polityczna nie jestem, tylko zmartwiona przyrodą i klimatem. Panuje uwielbienie dla pustyni: przyrodniczo i mentalnie.

          6. @Skaði
            Niestety, populistyczna, naznaczona demagogią polityka pod hasłem “każde drzewo w mieście jest święte”, “sadzić milion drzew w centrum, wszędzie gdzie tylko kawałek miejsca”, bo dzięki temu “będzie tlen” powoduje, że przy okazji silniejszych wichur, np. spróchniałe topole (ciągle jest ich tu mnóstwo) łamią się jak zapałki, raniąc a nawet zabijając przechodniów. Śmiej się, jeśli to cię bawi.

            Potencjalne zagrożenie stanowią także drzewa sadzone niewłaściwie, zbyt gęsto, nie tam gdzie należy; będą miały słabsze systemy korzeniowe, tym samym podatniejsze na powalenie przez wiatr. Ciekawe też, dlaczego władze nie informują społeczeństwa, jakie będą koszty utrzymywania (obfite podlewanie itd.) w centralnych rejonach miejskich tych masowych nasadzeń, coraz bardziej narażonych na szybkie usychanie.
            Ja wiem, że teraz nastała wielka moda na wsadzanie w centra miast mas drzewek wszędzie, jak popadnie. Ciekawe jednak, że jednoczesne rozlewanie się miasta, zbliżanie zabudowy do lasów, zajmowanie pól, naturalnych łąk pod zabudowę, co powoduje ogromne szkody dla ekologii regionu i stymuluje ocieplenie jego klimatu.
            Ja jednak jestem zwolennikiem kierowania się nie modą, lecz rozumem.

          7. W Warszawie i okolicach najbardziej krytycznie oceniam politykę stawiania w Centrum coraz większej liczby wieżowców a na obrzeżach blokowisk. Efekt tego jest taki, że jak wsiadam w Otwocku do SKMki to skład osobowy, który obok mnie siedzi dojeżdża w komplecie do Śródmieścia i tam się rzeką wysypuje. Zero rotacji a tak być nie powinno, tym bardziej że za tym nie nadąża większa liczba składów SKMek i pociągów KM (ba tutaj zdarzają się nawet kurioza w postaci puszczenia jednego składu zamiast standardowych dwóch w godzinach szczytu). Powinno zdecydowanie więcej miejsc pracy i budynków powstawać w bardziej peryferyjnych dzielnicach wzdłuż linii Metra czy pociągowych a nie tylko w Centrum. Z kolei jeśli chodzi o zieleń w Centrum to ja bym taki krytyczny nie był. To nie tylko Park Saski ale tez Pola Mokotowskie, okolice Sejmu, Łazienki i tereny nad Wisłą. Oczywiście mogłoby być więcej ale Warszawa i tak nie wypada najgorzej pod względem zieleni na tle innych dużych miast.

          8. A co się tyczy brzóz, to te zimnolubne drzewa w ogóle nie mają perspektyw w coraz cieplejszej i suchej Warszawie, ich sadzenie w takim mieście tylko potwierdza bezmyślność polityki “masowego zadrzewiania miasta”.

          9. @RadomirW
            To gdzie wg ciebie byłyby właściwe miejsca do stawiania w Warszawie wieżowców (skoro nie w centrum) oraz nowych osiedli bloków (skoro nie na obrzeżach)?
            Czekam na twoje propozycje lokalizacyjne.

          10. Oczekiwałbym polityki sprzyjającej tworzeniu miejsc pracy w tym także w formie zabudowy wysokiej (niekoniecznie wieżowcowej ) również poza Centrum Wwy. Za to mniejszej ilości blokowisk na obrzeżach, być może należałoby je z kolei stawiać bliżej Centrum. Tak by człowiek miał trochę większy wybór możliwości zarobkowania a jego życie poranne i popołudniowe nie polegało na jechaniu środkami komunikacji w ciasnocie a często na stojąco przez 45-60 minut.

          11. Brzoza to jest drzewo niewymagające ale tyczy się to normalnych warunków świetlnych, glebowych, termicznych i wodnych a do takich bardzo daleko jest w ścisłych centrach dużych miast. Tam nadają się tylko gatunki bardzo światło i ciepłolubne, do tego odporne na zasolenie i bardzo niekorzystne warunki wodne i glebowe (raz bardzo długotrwała susza glebowa i po czym następuje gwałtowne zalanie korzeni). Do tego musi dochodzić duża odporność na mróz, w tym momencie krąg takich gatunków bardzo zawężą się do gatunków, które w naszym kraju są już powszechnie sadzone i są dość ekspansywne i bardzo łatwo rozprzestrzeniają się poza rejon uprawy takich jak robinia akacjowa, karagana syberyjska.

          12. @Ben
            Ty sobie sprawdź na angielskiej Wikipedi zasięg brzozy brodawkowatej, rośnie nawet w południowej Francji ale nie w pustyni betonowej tylko na odpowiednich stanowiskach poza miastami.

          13. @RadomirW
            Odbiegłeś od tematu. Mamy rozmawiać tu o takim pokierowaniu rozwojem miasta (a Warszawa jest – i jeszcze pewnie długo będzie – miastem rozwojowym), aby – na ile to możliwe – zminimalizować nasilanie się MWC.
            Ad vocem: wiesz, jakie są główne przyczyny lokalizowania nowych inwestycji mieszkaniowych w coraz większym oddaleniu od centrum? Np blokowanie centralnych, ogromnych, atrakcyjnych inwestycyjnie terenów przez ogródki działkowe, a także ustawiczne protesty przeciwko dogęszczaniu centrum.
            Niestety, coś za coś. Zostawiamy wielkie działki w centrum Mokotowa przy stacji metra, no to będzie budowane w Piasecznie, skąd rzesza ludzi będzie codziennie dojeżdżać do Warszawy, potęgując emisje spalinowe. No, ale spróbuj zlikwidować działki, co za krzyk się podniesie …
            Nie dogęszczamy centrum? OK, ale za to budujemy potężne bloki coraz bliżej Puszczy Kampinoskiej … albo na łąkach w Białołęce … albo pod Lasem Kabackim … itd …
            Wielu ludzi nie rozumie prostej zależności: gdy jakiś teren się “obroni” przed inwestorem budowlanym, to on pójdzie gdzie indziej, często bardziej szkodząc środowisku regionu.
            A co się tyczy miejsc pracy (biur) dalej od centrum : zapominasz chyba, że od 1989 roku mamy gospodarkę rynkową.
            Jak zmuszać inwestorów do stawiania biurowców w miejscach, gdzie nie znajdą najemców? Jak przekonać (zmusić?) prywatne firmy żeby nie pchały się ze swoimi biurami do centrum, co wiele z nich z różnych powodów (prestiżowych, logistycznych) uważa za ważne?
            Namawiam do realizmu i kompleksowego spojrzenia.

          14. @FKP
            Dobra, zostawmy w spokoju brzozy, przecież (chyba) wiesz, o co chodzi. Może bardziej cię przekona przypadek świerków?
            W ramach “świętości każdego drzewa” pozostawiono te sympatyczne drzewa wzdłuż ul. Kasprzaka, gdzie buduje się potężny blok. Były tak osłabione, że większość przewróciła się w marcu, gdy powiało. Na szczęście upadły na płot budowy, a nie na chodnik.
            Zbiegają się tu różne czynniki: ocieplenie, posucha, oraz budowa; niestety, w Warszawie gdzieś budować trzeba. Lubię świerki, ale one po prostu nie miały szans. W nowych warunkach “walka o każde drzewo” w coraz cieplejszym/suchszym mieście, odwraca tylko uwagę od potrzeby kompleksowego, planowego, ogólnomiejskiego podejścia do kwestii ratowania środowiska i rozwoju zieleni w Warszawie i jej okolicach.
            Trzeba dbać o parki, zakładać nowe, powstrzymać niekontrolowane i nadmierne rozlewanie się miasta na nowe tereny, poprzez m in umiejętne dogęszczanie terenów już zurbanizowanych…
            Ale po co to wszystko piszę, to i tak niczego nie zmieni. Tereny takie, jak np. dawne pola uprawne, ładne krajobrazowo tereny wzdłuż szosy gdańskiej za Łomiankami, które mogłyby wspaniale powiększyć las kampinoski, oferując solidne możliwości rekreacji i wzmocnienie klina nawietrzającego dla dużej części miasta, już są chaotycznie zabudowywane ogromnymi, paskudnymi halami magazynowymi tuż przy parku narodowym … to tylko pierwszy z brzegu przykład postępującej na wielką skalę dewastacji otoczenia Wielkiej Warszawy (zespołu miejskiego). W dyskursie publicznym sprawa nie istnieje, ważniejsze są rachityczne drzewka i krzaki, usychające wzdłuż śródmiejskich ulic.

          15. Świerk jest gatunkiem obcym na Nizinach Środkowopolskich, do tego jeszcze w najcieplejszym siedliskowi miejscu jakim jest miejska zabudowa. Świerk pospolity na niżu należy już sadzić tylko w miejscu najchłodniejszym, ciemnym i na żyznych, wilgotnych, zwięzłych glebach, do tego w miarę niezaburzonymi stosunkami wodnymi. Brzóz to samo powoli może zacząć się tyczyć, już nie suchy piach tylko cięższa glina.

          16. @FKP
            Wiem o tym. Co nie zmienia faktu, że kiedyś świerki się tu trzymały, a teraz już nie bardzo. O czymś to świadczy.
            Możemy się tak dalej przerzucać takimi czy innymi gatunkami flory, a ty możesz dalej udawać, że nie wiesz o co chodzi. Albo naprawdę nie wiesz. Ale w takim razie po co – za przeproszeniem – zawracasz tu głowę niedorzecznymi “polemikami”?

          17. Ale o co Ci chodzi? Piszę tylko, że wraz ze wzrostem śr. temp. i wzrostem śr. usł. wespół z obniżaniem się poziomu wód gruntowych zmieniać się mogą w naszym kraju preferencje i granice tolerancji niektórych gatunków.

          18. Ben w kwestii ogródków działkowych nie znajdziesz we mnie zwolennika tego reliktu komuny. Niestety dotychczas nikomu nie udało się zrobić z PZD porządku, mam nadzieję że to kiedyś nastąpi, bo faktycznie ta szkodliwa organizacja blokuje sensowny rozwój miasta. Jeśli chodzi o stawianie wieżowców i biurowców to się z Tobą nie zgodzę, bo nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem. Żeby postawić gdzieś wieżowiec, musi to przewidywać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który jest ustalany przez lokalnych polityków na poziomie dzielnicy i Rady Miasta. I w Warszawie przyjęto kretyńską koncepcję, że wieżowiec można postawić tylko wtedy, gdy w okolicy są inne wieżowce – ten problem wyszedł jak zapewne kojarzysz przy słynnej sprawie Srebrnej, gdzie tak się była Prezydent zasłaniała brakiem wydania zgody na budowę tych dwóch wież. Na marginesie akurat przy Placu Zawiszy już jeden konkretny wieżowiec stoi. I dopóki tej durnej zasady się samorządowcy będą trzymać, dopóty wszystkie wieżowce będą stawiane w Śródmieściu w kupie a nie na terenie bardziej rozproszonym, co by było dużo bardziej sensowne i wygodniejsze dla ludzi dojeżdżających do pracy.

          19. @RadomirW
            Wbrew temu co wiele osób sądzi, geneza wielu gigantycznych wewnątrzmiejskich działek warszawskich wcale nie jest PRL-owska, tylko jeszcze dawniejsza.
            Obecnie jednym z miejskich tematów tabu jest to, że zakładanie działek w mieście popierały władze … okupacyjne.
            Tak jest, niemieckie. Podczas obu wojen światowych. Po to, aby warszawiacy w jak największym stopniu żywili się sami (uprawiając warzywa na działkach), umożliwiając tym samym utrzymywanie jak najniższych racji kartkowych dla nich.
            A są też ogródki, które swoje początki mają w czasach zaborów. Bodaj jest to przypadek np. tych, co zajmują duże tereny Mokotowa przy stacji metra. Gdy je zakładano, było to daleko poza miastem. Ale tak było ponad 100 lat temu.
            Buduje się nowe osiedla coraz dalej na peryferiach, ciągnąc do nich kosztowną infrastrukturę, zmuszając masę ludzi do jeżdżenia do pracy na duże odległości do “właściwego” miasta, co potęguje emisje spalin i generuje masę kosztów, stratę czasu itd. Miasto się rozlewa, blokując kliny nawietrzające, rozszerzając wpływ MWC.
            A tymczasem centralne, świetnie skomunikowane (nawet metro!) i uzbrojone tereny, zajmuje PZD, aby jego członkowie mogli sobie tam uprawiać “ołowianą” pietruszkę. Bo koniecznie muszą to robić pod w sąsiedztwie swoich bloków. Oceniam jako patologię ogromnej skali to, że na Gocławiu nowe osiedla stawia się coraz dalej i dalej od centrum, planuje się poprowadzenie tam wielokilometrowych linii tramwajowych a nawet metra, podczas gdy pomiędzy już istniejącymi osiedlami Gocławia a śródmieściem, olbrzymie tereny zajmują działki. Powinno być odwrotnie, gdyby w zarządzaniu stolicą i jej rozwojem obowiązywała jakakolwiek racjonalność.
            Obecność olbrzymich ogrodów działkowych w centralnych rejonach Warszawy jest rażącym, szkodliwym anachronizmem. Należy je likwidować, oferując działki zamienne poza miastem.
            A wszechpotęga PZD – instytucji typu “państwo w państwie” – to istna zagadka, ale to temat na inną rozmowę, na innych forach.
            W mojej ocenie, powyższy model rozwoju miasta właściwie maksymalnie stymuluje rozszerzanie wpływu MWC w rejonie Warszawy.

    2. Bardziej obstawiam wariant ECMWF, który dość stabilnie przewiduje duże ciepło (gorąc/upał) do ok. 14.06 – podczas, gdy GFS to raz go wydłuża, to raz go skraca.
      A później? Będzie chłodniej, ale na jak długo i jak silnie się ochłodzi dopiero się okaże.

      1. Też obstawiam ECMWF, który jest stabilniejszy w swych prognozach niż GFS, który często gęsto lata od sasa do lasa.

      2. Byłbym bardzo zdziwiony gdybyś obstawiał inaczej niż przedłużenie aury gorącej i suchej. Każdy obstawia tak jak lubi i oczekuje.

        1. @Radomir
          Ostatnio to się okazało że jesteś jeszcze bardziej skrajnym cieplolubem :-)
          No chyba że ktoś się podszył pod twój Nick….

          1. Nie jestem. To że napisałem, że podoba mi się kilka dni z temperaturami w czerwcu w dzień 27-28 stopni, nocami ok. 15-16 i burzami, to nie znaczy, że stałem się skrajnym ciepłolubem. Zresztą obecna pogoda trochę mnie zaczyna jednak rozczarowywać, bo o ile dzienne temperatury się mniej więcej trzymają tego co miało być, to nocami jednak jest ciepłej, burz i opadów w Warszawie nie widać a przy tym fala gorąca ma być dłuższa niż pierwotnie prognozowano. Za to z planowanego ochłodzenia na weekend zostało niewiele. To co się zapowiada w przyszły wtorek i środę już mojej radości nie wywołuje i mam nadzieję, że po tym przyjdzie konkretniejsze ochłodzenie z opadami. Dodam też, że mój pozytywny osąd obecnej pogody dość skutecznie obniżają też niektórzy osobnicy z tego forum, których entuzjazm dla takiej aury działa na mnie podobnie jak jęczenie koleżanki Doroty jak to będzie nie do wytrzymania. Tym niemniej i tak wolę w czerwcu to co jest obecnie od 23-24 stopni z pełną lampą, jaskrawym słońcem, tudzież przelotnymi opadami deszczu, wiatrem i zimnymi nocami, czego ty jesteś zwolennikiem.

          2. XDDDD
            A Ty wiesz że w czerwcu normy są nawet poniżej tej znienawidzonych przez Ciebie temperatur? 🤣🤣
            Ja już nie wiem czy Ty trollujesz, czy piszesz na serio…

          3. @RadomirW
            I skończy się jak wcześniej napisałem, tzn. że ok. 15.06 anomalia będzie wokół +4/+5K (ew. nieco wyższa lub nieco niższa). Natomiast cała II połowa miesiąca jest sporą niewiadomą – choć do ochłodzenia w II połowie przyszłego tygodnia (i to większego niż w ten weekend) niemalże na pewno dojdzie.

          4. @Radomir
            Jeśli 23-24 i lampa w czerwcu to dla Ciebie “Szkocja” to polecam zapoznać się z normami dla tamtego kraju.
            Dla nich takie temperatury, to jak dla nas 30+, a oczekiwana przeze mnie lampa (300+ godzin słońca na miesiąc jak w 2008) to dla nich prawie 200% normy uslonecznienia.

          5. Kmroz jakoś zimą temperatury i średnie mocno powyżej normy ci nie przeszkadzały. Teraz za to ich pilnujesz? Bądź konsekwentny.

          6. Pilnuje cię żebyś nie kłamał, że to co typowe jest dla Polski to wg Ciebie Szkocja.
            Plus w twojej wypowiedzi jest tyle sprzeczności, że głowa mała. Najpierw piszesz że oczekujesz ochłodzenie, że mamy fale gorąca, A potem że zaledwie 3-4 stopnie niższe temperatury to już “Szkocja”

          7. Ochłodzenia owszem, ale nie w wersji suchej i lampowej z temperaturami maks. 23-24 stopnie.

          8. A wytłumacz dlaczego? Co ci przeszkadza w takiej pogodzie? Typowej dla polskiego lata, ale to już nieważne czy typowej czy nie, po prostu jest ona przyjemna, dobrze się spędza czas na świeżym powietrzu, wygodnie funkcjonować.

          9. Kmroz spiszmy protokół rozbieżności. Uznaję, że Tobie może się podobać mało konkretna i nijaka pogoda zimą i latem. Przyjmij także, że mi się ona może nie podobać.

          10. Zimą przynajmniej wiem jaka pogoda ci się podoba. Latem narzekasz chyba na wszystko. Skoro 28 to już gorąco i wyczkujesz ochlodzenia a 24 To “nijaka pogoda”

          11. Gdzie wyżej napisałem, że obecne 28 to za gorąco? Napisałem, że nie podobają mi się zapowiedzi na początek przyszłego tygodnia a wtedy ma być ponad 30 w W-Wie, do tego jako finał prawie dwutygodniowego ciągu gorąco-upalnego bez żadnej konkretnej przerwy, co też dla mnie ma znaczenie. W takiej sytuacji oczekuję ochłodzenia głębszego niż 23-24 stopnie przy lampie, najlepiej z temperaturami poniżej 20 stopni, chmurami i opadami. Pojął czy mam jeszcze prościej to wytłumaczyć?

          12. Ciężko to zrozumieć.

            Widzę,że to jednak Ty (a nie ja) pragniesz pogody rodem ze Szkocji w trakcie ochlodzenia, mi taka pogoda do niczego nie jest potrzebna. Padać musi, ale może przelotnie, przy temperaturze około 25 stopni i oczywiście licznych rozpogodzeniach. Ochłodzenia poniżej 20 stopni latem mi nie przeszkadzają, ale tylko jeśli jest lampa.

            Widzę że masz bardzo specyficzne preferencje, lubisz kaplicę i pluche oraz wrota piekieł, a wspaniała, przyjemna pogoda jest dla Ciebie nijaka. Dziwne, a nawet trochę smutne.

          13. Latem faktycznie taka zróżnicowana i dynamiczna pogoda i częste balansowanie między skrajnościami chyba najbardziej mi się podoba.

          14. Na podstawie tej polemiki wnioskuję, że…
            @kmroz lubi latem umiarkowane ochłodzenia (de facto temperaturę w normie lub lekko poniżej) w wersji suchej i pogodnej. Natomiast @RadomirW lub jak podczas ochłodzeń (nieco głębszych) częściej jest pochmurnie i pada – choć dni gorące są też dla niego OK (?)
            Preferencje i odczucia nie powinny przysłaniać nam jednak prawd obiektywnych (z pominięciem emocji) – a czemu dobrze jest dawać wyraz przynajmniej na tym blogu/portalu.

          15. @Radomir zmienność też lubię i okresowe skrajności mi nie przeszkadzają, pod warunkiem że a) nie ciągną się dłużej jak 3-4 dni I b) wazniejsze- nie zabraknie też miejsca dla umiarkowanej i pięknej pogody. Jestem fanem ciekawych zjawisk pogodowych, ale przede wszystkim lubię pogodę wygodną i spokojną. Tak samo zimą nie przeszkadza mi jak sobie spadnie 20 cm śniegu, ale jak on się utrzymuje dłużej niż 7-10 dni to już cholera mnie bierze.

            @Lucas
            W sedno. Właśnie to lubię. A ogółem ostatnio analizowalem klimat Nowej Zelandii (także ten w głębi lądu) i najbardziej bym oczekiwał właśnie takiej pogody jak w Taupo na przykład.
            (Wikipedia (angielska oczywiscie)->Taupo->Climate)

        2. Nieprawda. Oceniam powtarzalność prognoz.
          Poza tym, ja też uważam, że między 12.06 a 15.06 się ochłodzi.

        3. Radomir
          Ja lubię powiedzmy 20-25(w uśrednieniu), a obstawiam, że będzie 25-30, więc nie każdy;)

          1. Nie problem w tym, że jest cieplej niż ktoś lubi. Problem w tym, że te zmiany, to ciepło, się NASILA. Z każdym rokiem bardziej. I to nas powinno niepokoić, bo nawet jeśli ktoś lubi 35 stopni, to musi pamiętać, że niedługo normą u nas może stać się 40 stopni, a i na tym się pewnie nie skończy. I dlatego nie cieszę się, gdy w czerwcu pojawia się co dnia ponad 30-stopniowy upał (choć za moich młodych lat było raptem kilka takich dni w roku, najczęściej w lipcu), bo o ile jestem w stanie go znieść, to muszę się liczyć z tym, że w kolejnych latach będzie tylko gorzej i gorzej – goręcej i goręcej.

      3. Czyli, gdy prognozy mówiły o upale na tydzień do przodu byłeś już pewny o tym, że się ziszczą, a teraz Ty i reszta sceptyczni wobec prognozy chłodniejszej (???), a ta sama odległość czasowa. Z tego co widziałam ECMWF też już zmniejszył upały, a na zachodzie Polski (również i Dolny Śląsk) prognozuje nawet chłód. Ja obstawiam chłodniej i oby się sprawdziło, bo taki gorąc nie jest ludziom do szczęścia potrzebny IMO. Starczy mi takie 25 stopni.

        1. Tak. Bo te wszystkie chłodne opcje na dłużej są mało realne na razie. Wystarczy spojrzeć na wiązki. GFS oczywiście po najniższych. Z resztą oby się nie sprawdziło bo prognozowane 0 na 850 hpa to skrajna patola jak na czerwiec. Oznacza to w pełni dnia temperaturę na 2 metrach 12-15 stopni. Na co nam powtórka z maja?

        2. Przynajmniej ja nigdzie nie sugerowałem, że gorąc/upał przedłuży się na dni po 14.06, więc nie naciągajmy ocen.

  13. Akurat, co do drzew, to u mnie na Bielanach, posadzono ich naprawdę sporo i są to drzewa liściaste a nie jakieś klomby, problemem jest stawianie gdzie tylko się da nowych bloków, likwidując możliwość “przewiewu”.

  14. U mnie jest naprawdę przyjemnie, podobnie jak wczoraj wieje lekki orzeźwiający wiatr, pełnej lampy nie ma, same pozytywy

  15. Nie jestem z córką na placu zabaw na AWF Warszawa, jest naprawdę przyjemnie, w mieszkaniu zdecydowanie gorzej. Jak zapewne wiesz Kmroz, jest tu sporo zieleni a słońce co jakiś czas chowa się za chmurami.

    1. A ja teraz przebywam poza centrum miasta na działce. I faktycznie, jest bardzo przyjemnie, a późnymi wieczorami oraz wczesnymi rankami przyjemny chłodek. Tu są zdecydowane inne warunki niż w centrum dużego zabetonowanego miasta.

  16. Odnoszę wrażenie, że w tym roku panika przed upałami i rady jak z nimi sobie radzić wystartowała w mediach wyjątkowo szybko. Połączone jest to z pianiem o ociepleniu klimatu okraszonym wypowiedziami aktywistów nazywanych ekologami. Jak w 2015, 2016 były silniejsze “upały” (wyższe t. maks. to miałem dzień w dzień we wrześniu 2016 a do lata 2015 to są lata świetle) to pogadali standardowo, że gorąco, że trza siedzieć w cieniu, pić wodę, żadnego słowa o globciu.

    1. Może zauważyli, że kilkutygodniowe, bezprzerwowe ciągi pogody gorąco-upalnej i suchej, jakie w ostatnich latach w Polsce stały się normą wcześniej takową normą nie były.

        1. Kiedy konkretnie były takie ciągi w Warszawie? Co roku jak ma to miejsce od 2015 r. a może nawet i od 2013 r.?

          1. Akurat III dekada maja 1979 to naprawdę było gorące lato z prawdziwego zdarzenia, dodatkowo jeszcze bardziej nagłe, tuż po zgniłej I połowie maja, jeszcze zimniejszej niż w tym roku.

          2. @kmroz
            Nie wiem co Ty taki uhahany, skoro ten czerwiec 1979 tej pory jest cieplejszy od tegoroczny, afrykańskiego. A okresów długiego utrzymywania się ciepłej i suchej aury poprzedzonej często bardzo dużymi chłodami za komuny jest sporo.

          3. Czyli łącznie ze 3 tygodnie stałej pogody, niemniej niż podczas “zacięć” w ostatnich kilku latach.

          4. Ja widzę 6 dni gorących w maju 1979, więc nie przesadzajmy. Jak na maj to oczywiście bardzo dużo, ale skoro mówimy o największych gorących zacięciach to jednak myślę że wiele razy latem były większe.

          5. Jak chcemy szukać przykładów poważnego gorącego zaciecia w maju, to tylko 2007 przychodzi mi do głowy. No i 2018, ale to od 27.05 dopiero.

    2. Bo po roku 2014 nastąpiła jeszcze wyraźniejsza zmiana…
      A w mediach (podobnie jak i pop-portalach typu TP) mają dziwną zasadę, że albo “pieją” z zachwytu jak to wspaniale, że bardzo często/długo jest bardzo ciepło i pogodnie, by niewiele później “trąbić” o zagrożeniach z tym związanych (z tzw. “globciem” w tle).
      Teraz jednak powinien dominować przekaz, że skok klimatyczny jaki mamy w tej dekadzie jest niezwykle duży, a jeżeli najbliższe roczniki nie przyniosą w tym względzie jakieś choć częściowej korekty (jak ostatnio ok. roku 2010) – wespół ze zmniejszonymi wskaźnikami emisji – to będzie stanowiło to kolejną “czerwoną lampkę ostrzegawczą”…

      1. O tym zagrożeniu tylko w fachowej literaturze ,chociaż czasami autorytety z dziedziny klimatologii (fizyki atmosfery) na TVN się pojawiają. Zaraz po nich pogodynka z zachwyconą miną bo będzie gorąco i sucho dłuższy czas ,albo ,, załamana” z wiadomościami ,że niestety będzie padać. Nawet jak w wiadomościach była mowa o suszy. To przykłady bez nawiązania do obecnej pogody. Dzięki @ Administracja za uzupełnienie danych IMGW w tabelkach za kwiecień 2019 . Jest nowy rekord niskich opadów kwietnia dla Warszawy od 1951 r. Zapewne jeszcze w kilku innych miastach. Za nami mokry i w normie opadowej maj , z niewielkimi wyjątkami(Koszalin) Ciekawe kiedy lunie w czerwcu bo to na większości terenu Polski miesiąc z drugą w roku po lipcu średnią sumą opadów. O temperaturach w komentarzach cały czas to pomijam.

  17. A mnie jakoś ten rekord w Dziwnowie nie dziwi. O tej porze roku to częste zjawisko, o przyczynach którego pisałem tu wielokrotnie. Trzeba będzie chyba napisać o tym artykuł zanim ktoś mnie uprzedzi.

  18. Taką mam ciekawostkę. Obserwuję kamerki internetowe i porównuje np. plaże na Lampeduzie z plażą w Sopocie. Maksymalne temperatury powietrza na Lampeduzie wynoszą ostatnio 22-24 st. C natomiast nad naszym morzem ok. 30. I jak porównam to z tym co widzę w kamerkach to widzę kolosalną różnicę. Nad naszym morzem niewielu opalających i nikt się nie kąpie i wygląda to jakby to był Murmańsk albo Archangielsk (słońce nisko) natomiast na Lampeduzie typowa południowa lampa i pełno ludzi pod parasolkami i kąpiącymi się. Wniosek: wolę te 24 st. C na południu przy wyżej położonym słońcu niż ten skandynawski upał sprawiający ponure wrażenie. To samo można odnieść do naszego kraju. W tej chwili owszem na Północy jest znacznie cieplej ale operacja słoneczna jest znacznie silniejsza na południu. Zawsze jak wracałem znad polskiego morza do siebie na południe to miałem wrażenie jakbym przyjechał do cieplejszego miejsca. Moje obserwacje na kamerkach to potwierdzają.

    1. @Tutejszy

      A porównałeś temperaturę wody?

      PS. I nie “operacja słoneczna”, a nasłonecznienie. To drugie to strumień energii słonecznej docierający do Ziemi, a to pierwsze to nie bardzo wiadomo co (najczęściej sam fakt widoczności tarczy słonecznej).

    2. @Tutejszy
      Stek bzdur jak zwykle w Twoim wykonaniu. Nad morzem nie ma nikogo w Polsce ponieważ dzieci są w szkołach a rodzice w pracy. Już było tu pisane o różnicy w kącie padania promieni w Polsce. Większy wpływ na temperatura odczuwalną ma wilgotność powietrza i prędkość wiatru.

    3. a jak nad Bałtykiem jest 20c i lampa oraz pełna plaża rozebranych ludzi to są wtedy morsy prawda? Strasznie trolujesz ostatnio. Mam nadzieje, że ktoś na górze to doceni.

    4. Szkoda, że @Tutejszy nie dostrzega jak tłoczno robi się w takich okolicznościach nad naszym Bałtykiem, gdy ludzie (w tym dzieci) mają więcej “wolnego”…

  19. A portal Twoja Pogoda już jest pewny, że od ok. 13 czerwca nadejdzie głębsze ochłodzenie. Coś przypuszczam, że ów portal patrzy tylko na pojedyncze najnowsze odsłony GFS, zamiast patrzeć dodatkowo na EMCWF oraz GEM czy wyciągać wnioski z wiązek ensembles.

  20. Ciekawostką lepsza jest to, że pogoda szybciej zepsuła się dziś na wschodzie jak na zachodzie. Modeli codziennie nie przeglądam, ale “bolesny chłód” miał popłynąć szerokim strumieniem z zachodu. Wymiana powietrza na zachodzie dziś w nocy, tymczasem już teraz na Podlasiu i Rzeszowie temperatura osiąga ledwie 21c czyli tyle ile minimalnie dziś w nocy w Świnoujściu.
    Jutro ochłodzenie na zachodzie. Będziemy obserwować jak bardzo będzie ono “bolesne”. Tutejszy trzymaj kciuki żeby śnieg z deszczem padał w skandynawskim Świnoujściu.

    1. Gdzie to ochłodzenie? U mnie coraz gorzej. A było tak za***iście od czwartku do poniedziałku. Piękne, wspaniałe lato przez 5 dni, najwspanialszy przełom maja i czerwca ever.

      1. Jeszcze nie sprawdzałem, ale skoro Ty mówisz o “katastrofie”, to znaczy, że będzie git 😁

      2. Jaka katastrofa? Znając Ciebie będzie koło 20stopni…Sprawdziłem. Ty mieszkasz w Płocku czyli będziesz miał w nocy 10,a w dzień 20. Czyli będzie git jak mówi FKS. Ale nie przejmuj się i tak się pewnie nie sprawdzi i będzie tak jak mówi ECMWF.

        1. Nie lubię takich ochłodzeń podczas lata, 23 st. i t. min. 17 st. z opadami na jeden dzień chętnie bym przyjął, bo robi się już sucho.

    1. Więc dlatego przynajmniej ja na razie w ocenach koncentrowałem się na skali ocieplenia w dniach 11-13.06. I wiele wskazuje na to, że wówczas przekroczenia 30*C będą nie tylko na NW/N kraju. Natomiast ocenę skali późniejszego ochłodzenia pozostawiam na razie pod znakiem ‘?’ (co nie znaczy, że twierdzę, że go nie będzie).

      Poza tym, ostatnie prognozy na termin ok. 7 dni potwierdzają zauważalnie większą stabilność zapowiedzi modelu ECMWF, czy nawet ICON (niż GFS – nawet tylko dla odsłon z godz. 0’UTC i 12’UTC).

    1. Gorzej jak po burzy zrobi się ponownie ciepło (gorąco), ale i zarazem bardziej parno.
      Zauważmy, że nie ma to związku z żadnym frontem chłodnym, tylko z bardziej “chwiejną” (mniej stabilną) masą powietrza z rejonu czarnomorskiego.

      1. @Lucas wawa
        Na stacji Rzeszów nie było w tym roku jeszcze parnych i gorących dni. 26c 3 czerwca przy punkcie rosy 14c to żadna parność.

        1. Ale ja nawiązywałem do sytuacji obecnej i w najbliższym czasie, a nie z poprzednich dni.
          Zaczyna napływać bardziej wilgotna masa powietrza (właśnie z SE) i temu się nie da zaprzeczyć.

        2. Ale i też “zwracam honor”, że mogłoby jeszcze dużo bardziej wilgotno (parno). Obecnie na E kraju jest powiedzmy umiarkowanie wilgotno. Dużo większa wilgotność była podczas ocieplenia np. 24-25.05, kiedy wilgotność (Hr-avg) przez pewien czas wzrosła do ok. 90% (średnio w skali doby). Teraz o takiej nie ma mowy, nawet tuż przed lekkim ochłodzeniem z soboty na niedzielę (a najczęściej ona mocniej wzrasta w takich okolicznościach).
          Widocznym efektem dla skali wilgotności jest skala konwekcji podczas tych gorących dni. Owszem miejscami mamy opady i burze, ale w sumie nie jest ich specjalnie dużo.

  21. Ustka 30 stopni o 13, znowu morze upalne, o 5 st cieplejsze od moich Katowic. Ten nowy gfs mi się podoba, ma być piękna pogoda już w niedzielę, a upał został nieco zmniejszony, prognoza to teraz tmax 28-29 stopni zamiast 32-33. Powiem szczerze że dużo bardziej lubię jak jest cały czas 25-30 niż piekielny upał przez tydzień a reszta miesiąca szkocja. I by było super jakby całe lato było na zasadzie 25-30 stopni wymieszane z 20-25 przy ochlodzeniach. Zimnica poniżej 20 jak i upał ponad 30 nie jest mi potrzebny. Choć bardziej narzekam na chłód niż nawet na 35 :)

  22. Jak obiecałem tak zrobiłem. Skasowałem dyskusję schodzącą do ataków osobistych mimo, że pod koniec padły nawet ciekawe dane. Proponuję wrzucenie ich ponownie bez niepotrzebnych ozdobników.

  23. @Tutejszy
    Nie mieszkam na wybrzeżu. Różnica miedzy Rozewiem a Opolem to 2.3c Do Dziwnowa ta różnica spada już do 1c. Do Szczecina 0.6c. A już Poznań jest w gronie najcieplejszych miast Polski obszaru letniego.

    Czerwiec – sierpień 1981-2010

    Opole 18.3
    Ceber 18.2
    Tarnów 18.2
    Kórnik 18.2
    Wrocław 18.1
    Witaszyce 18.1
    Skierniewice 18.1
    Lubiniecko-Świebodzin 18.1
    Kalisz 18.0
    Warszawa – Okęcie 18.0
    Zawada 18.0
    Legnica 18.0
    Sandomierz 18.0
    Dobrogoszcz 18.0
    Poznań 18.0
    Gorzów Wlkp. 17.9
    Słupca 17.9
    Pszenno 17.9
    Zielona Góra 17.9
    Kraków Balice 17.9
    Rzeszów 17.9
    Borusowa 17.9
    Kołuda Wielka 17.9
    Słubice 17.9
    Kozienice 17.9
    Paproć 17.9
    Namysłów 17.9
    Wielichowo 17.9
    Otmuchów 17.8
    Szamotuły 17.8
    Bieruń Stary 17.8
    Toruń 17.8
    Leszno 17.8
    Wieluń 17.8
    Pszczyna 17.8
    Gniezno 17.7
    Pułtusk 17.7
    Racibórz 17.7
    Łódź 17.7
    Terespol 17.7
    Włodawa 17.7
    Nowy Sącz 17.7
    Katowice 17.7
    Szczecin 17.7
    Krzyż 17.6
    Jarczew 17.6
    Przelewice 17.6
    Głubczyce 17.6
    Płock 17.6
    Głodowo 17.5
    Sulejów 17.5
    Piła 17.4
    Siedlce 17.4
    Chrząstowo 17.4
    Świerklaniec 17.3
    Lublin 17.3
    Sanok 17.3
    Mikołajki 17.3
    Dziwnów 17.3
    Dynów 17.3
    Mława 17.2
    Kielce Suków 17.2
    Bielsko Biała 17.2
    Biecz- Grudna 17.2
    Tomaszów Lubelski 17.2
    Goleniów 17.1
    Różanystok 17.1
    Białowieża 17.1
    Elbląg 17.1
    Gdynia 17.0
    Świnoujście 17.0
    Prabuty 17.0
    Kętrzyn 17.0
    Resko 16.9
    Białystok 16.9
    Olsztyn 16.9
    Radostowo 16.8
    Lidzbark Warmiński 16.8
    Olecko 16.8
    Biebrza 16.8
    Olewin 16.7
    Szczytno 16.7
    Wierzchowo 16.7
    Hel 16.7
    Kołobrzeg 16.7
    Gołdap 16.7
    Koszalin 16.6
    Chojnice 16.6
    Darłowo 16.6
    Łeba 16.6
    Suwałki 16.5
    Lębork 16.5
    Maków Podhalański 16.5
    Ustka 16.4
    Szczawno Zdrój 16.4
    Kłodzko 16.4
    Miastko 16.4
    Jelenia Góra 16.2
    Kościerzyna 16.1
    Rozewie 16.0
    Stuposiany 15.0
    Jabłonka 14.9
    Zakopane 14.5

  24. Zacząłem ciekawy wątek ale nikt tego nie podjął za wyjątkiem Marcina D ze skutkiem wiadomym. Już to parę razy podkreślałem, że jestem tylko pasjonatem i obserwatorem pogody. I nie zamierzam wchodzić w polemiki z tuzami na tym forum. Ale nikt z tych tuzów nie podjął tematu. Mi chodziło o pokazanie różnicy że 24 st. na południu sprawia wrażenie większego ciepła niż 30 st. na północy. Podałem przykłady z kamerek Lampeduzy i Sopotu. Takie mam wrażenie i wydaje mi się że nie bez racji. Kąt padania promieni chyba jednak robi swoje. Nie wiem dlaczego niektórzy reagują osobiście. Przecież ja piszę o swoich odczuciach a nie o kimś. I nie zamierzam nikogo obrażać. Uczmy się czytać ze zrozumieniem.

    1. Problem w tym, że już któryś raz piszesz kontrowersyjne tezy i nie chcesz przyjąć do wiadomości faktów. A fakty są takie, że w polskich warunkach większe znaczenie od kąta ma prędkość wiatru i wilgotność względna powietrza. Kąt ma znaczenie, ale w Polsce jest to różnica 2-4 stopni. Nie jest to bardzo dużo. Do wyspy którą podałeś w przykładzie masz jakieś 15 stopni różnicy. Taka różnica już będzie odczuwalne mocniej. Ale to nie oznacza, że temperatura 22-24 będzie niekomfortowa nad Bałtykiem z racji niskiego położenia słońca . Nad Bałtykiem za ewentualny chłód odpowiada bryza lub północny wiatr a nie kąt. Ze zdziwieniem niektórzy właśnie odkrywają, że nie wieje ona codziennie.

      1. Moje tezy mogą być kontrowersyjne ponieważ jestem tylko obserwatorem. Nie jestem super znawcą przyznaję się do tego. A to co napisałeś oznacza że mam trochę racji. Rzeczywiście nie ma co się sprzeczać o głupie 1,5-2 stopnie.

      2. @Marcin D

        Nie wnikając zbyt głęboko w Wasz spór wspomnę tylko, że te 2 stopnie różnicy północ południe to średnia z dwóch znacznie większych liczb o przeciwnych znakach: nad morzem jest zimą o kilka stopni cieplej niż na południu, a latem kilka stopni mniej. Masz statystyki np.dla lipca abyśmyy zobaczyli jaka jest różnica latem? Wiem, ze sam mogę poszukać ale z pociągu (znowu!) nie bardzo mi się chce.

        1. @Arctic Haze
          Nie rozmawiamy tutaj o zimie. Piszemy o lecie. Średnie trzech miesięcy (lipiec, sierpień, wrzesień). 2.3 stopnia różnicy w lato dzieli najcieplejsze w Polsce Opole do najzimniejszego latem obszaru wybrzeża (Rozewie).
          W przypadku średniej rocznej różnice są mniejsze. Rozewie ma 7.9c a Opole 9.1c . Szczecin też ma 9.1c. Więc w ujęciu rocznym Polska północno zachodnia jest tak samo ciepła jak południowo zachodnia. A północna jest chłodniejsza o 1.2c.

          1. OK. Teraz widzę, że rzeczywiście podajesz wartości letnie. Jednak to są Tavr. Myślę, że Tmax mógłby mieć większa różnicę. Nad morzem noce latem nie mogą być za zimne z tych samych powodów dlaczego dni nie mogą być za gorące (olbrzymia pojemność cieplna morza).

          2. @Arctic Haze
            Oczywiście, że średnie. Jednak nie samym tmax człowiek żyje. Dla mnie ważniejsza jest średnia dobowa niż średnia tmax. Nad morzem zresztą życie toczy się nie tylko w dzień, więc tmin też ma znaczenie. Ale dobrze porównamy jeszcze do średniej tmax.

          3. Opole-Szczecin
            Czerwiec 22.5, 21.4 różnica 1.1c
            Lipiec 25.1, 24.1 różnica 1.0c
            Sierpień 24.7, 23.5 różnica 0.8c

            Opole-Dziwnów
            Czerwiec 22.5, 19.5, różnica 3.0c
            Lipiec 25.1, 22.3 różnica 2.8c
            Sierpień 24.7, 22.1 różnica 2.6c

            Opole – Ustka
            Czerwiec 22.5,18.3 , różnica 4.2 c
            Lipiec 25.1, 21.2 różnica 3.9c
            Sierpień 24.7,21.3 różnica 3.4 c

            Średnia tmax całego lata:
            Opole 24.1
            Szczecin 23
            Dziwnów 21.3
            Ustka 20.3

        2. Zmieńmy Rozewie na Ustkę, ponieważ Rozewie ma braki w danych.
          Zacznijmy od czerwca: Opole 17.0, Ustka 14.5c, Różnica 2.5c
          Lipiec: 19.2c, 17.4c, Rożnica 1.8c
          Sierpień: 18.7, 17.4c, Różnica 1.2c

          Dodajmy, że stacja w Ustce leży na samej plaży 30 metrów od morza.

          Opole-Dziwnów
          Czerwiec 17.0c 15.6c, Różnica 1.4c
          Lipiec 19.2c 18.2c, Różnica 1.0c
          Sierpień 18.7c 18.0c Różnica 0.7c

          Opole – Szczecin:

          Czerwiec:17.0c, 16.2, różnica 0.8c
          Lipiec: 19.2c, 18.6c, różnica 0.6c
          Sierpień: 18.7c, 18.1c, różnica 0.6c

  25. Czerwiec – sierpień 1981-2010
    Rożnica w średnie temperaturze lata są następujące. Całego wybrzeża nie warto wrzucać do jednego worka.
    Opole – Rozewie 2.3c
    Opole – Gdynia 1.3c
    Opole – Dziwnów 1.0c
    Opole – Szczecin 0.6c
    Opole – Poznań 0.3c

    Opole 18.3
    Ceber 18.2
    Tarnów 18.2
    Kórnik 18.2
    Wrocław 18.1
    Witaszyce 18.1
    Skierniewice 18.1
    Lubiniecko-Świebodzin 18.1
    Kalisz 18.0
    Warszawa – Okęcie 18.0
    Zawada 18.0
    Legnica 18.0
    Sandomierz 18.0
    Dobrogoszcz 18.0
    Poznań 18.0
    Gorzów Wlkp. 17.9
    Słupca 17.9
    Pszenno 17.9
    Zielona Góra 17.9
    Kraków Balice 17.9
    Rzeszów 17.9
    Borusowa 17.9
    Kołuda Wielka 17.9
    Słubice 17.9
    Kozienice 17.9
    Paproć 17.9
    Namysłów 17.9
    Wielichowo 17.9
    Otmuchów 17.8
    Szamotuły 17.8
    Bieruń Stary 17.8
    Toruń 17.8
    Leszno 17.8
    Wieluń 17.8
    Pszczyna 17.8
    Gniezno 17.7
    Pułtusk 17.7
    Racibórz 17.7
    Łódź 17.7
    Terespol 17.7
    Włodawa 17.7
    Nowy Sącz 17.7
    Katowice 17.7
    Szczecin 17.7
    Krzyż 17.6
    Jarczew 17.6
    Przelewice 17.6
    Głubczyce 17.6
    Płock 17.6
    Głodowo 17.5
    Sulejów 17.5
    Piła 17.4
    Siedlce 17.4
    Chrząstowo 17.4
    Świerklaniec 17.3
    Lublin 17.3
    Sanok 17.3
    Mikołajki 17.3
    Dziwnów 17.3
    Dynów 17.3
    Mława 17.2
    Kielce Suków 17.2
    Bielsko Biała 17.2
    Biecz- Grudna 17.2
    Tomaszów Lubelski 17.2
    Goleniów 17.1
    Różanystok 17.1
    Białowieża 17.1
    Elbląg 17.1
    Gdynia 17.0
    Świnoujście 17.0
    Prabuty 17.0
    Kętrzyn 17.0
    Resko 16.9
    Białystok 16.9
    Olsztyn 16.9
    Radostowo 16.8
    Lidzbark Warmiński 16.8
    Olecko 16.8
    Biebrza 16.8
    Olewin 16.7
    Szczytno 16.7
    Wierzchowo 16.7
    Hel 16.7
    Kołobrzeg 16.7
    Gołdap 16.7
    Koszalin 16.6
    Chojnice 16.6
    Darłowo 16.6
    Łeba 16.6
    Suwałki 16.5
    Lębork 16.5
    Maków Podhalański 16.5
    Ustka 16.4
    Szczawno Zdrój 16.4
    Kłodzko 16.4
    Miastko 16.4
    Jelenia Góra 16.2
    Kościerzyna 16.1
    Rozewie 16.0
    Stuposiany 15.0
    Jabłonka 14.9
    Zakopane 14.5

    1. Super porównanie. A potrafiłbys zrobić dla nas jeszcze temperatury maksymalne dla okresu letniego w Polsce. Trochę powiedziawszy jestem zaskoczony dość niskim miejscem RACIBORZA, a już średnią identyczną z zimnymi Katowicami już wcale jestem w szoku. Katowice maja bardzo niskie temperatury minimalne dobowe a średnia identyczna. Tym bardziej przy wlocie miasta u stóp Bramy Morawskiej.

    1. Co nie zmienia faktu, że także dzisiaj w Warszawie Tmax zamknie się w widełkach 27/29*C. Natomiast wilgotność może jeszcze nieco wzrosnąć względem dni 04-05.06, choć jak napisałem wcześniej (na szczęście) nie będzie aż tak duża jak podczas ostatniego ocieplenia w maju (28.05).

  26. Wrocław 24,25,26,30,31,32,32,29,29 prognoza dla Wrocławia i tak bez końca… Co to jest, jeszcze POLSKA czy już jakiś pieprzony Zagrzeb? Współczuję normalnym ludziom :( U mnie na szczęście przez wys. npm średnio ok. 4stopnie mniej.

      1. Tak jak wczoraj pisałem, przy wyżu znad Europy E/N latem nierzadko bardziej gorąco/upalnie robi się u nas i dalej na N, niż na większości terenów Europy S.
        Obecnie jest to jednak spowodowane nie tyle kierunkiem adwekcji – ta jest znad Morza Czarnego i pogranicza Turcji/Grecji:
        http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019060606_Warschau__.gif
        … lecz po prostu bardziej suchym powietrzem w kierunku N/NE (im powietrze bardziej wilgotne, tym większe ograniczenia zarówno w skali wzrostów, jak i spadków temperatury).

      1. Ale tylko w dni, w które faktycznie będzie wiało od morza, a zwłaszcza jakby zmienił się ogólny przepływ na składowe W/N. Bo będą zapewne i te z wiatrem od lądu i wówczas (jak ostatnie dni pokazują) i tam będzie gorąco/upalnie.

      2. Arctic Haze
        Wolę góry, temp. latem podobna, za to zimą jest zimowo, a ja uwielbiam aktywność zimą i sporty zimowe:) Nad morzem nuuuuda :) Choć raz w roku Władysławowo zaliczam i śmigam rowerkiem po półwyspie Helskim :) Pozdrawiam

  27. Ciekawostka dot. GFS…
    Nawet w granicach dużej zbieżności prognoz, realizacja główna GFS (ta która jest w prognozach deterministycznych) wskazuje na temperatury przeważnie ok. 2 st. niższe niż pozostałe. Z realizacją kontrolą jest już OK – ona jest zgodna z większością pozostałych i zarazem średnich z realizacji (mowa o terminie, w którym są one już całkiem zbieżne, czyli do ok. 5-6 dni) – i to one z grubsza się sprawdzają.
    Natomiast ta, która pojawia się w oficjalnych odsłonach GFS przeważnie zaniża zapowiedzi o ok. 2 st. (zwłaszcza te dot. Tmax):
    https://meteomodel.pl/gens/plot/t2m.2152.png
    Ciekawe z czego to wynika, bo do ok. 2017 r. było inaczej…

    Natomiast…
    Model ECMWF już od dobrych kilku odsłon na 2-3 dni w przyszłym tygodniu prognozuje dla Warszawy Tmax 31/33°C. Z reguły to on zaniżał bardziej zapowiedzi, choć tym razem to GFS częściej jest chłodniejszy.

  28. Wieczorny GFS także zlikwidował prognozowane upały na przyszły tydzień.
    Z 33-35 stopni zrobiło się 27-29 (głównie we wtorek i w środę 11-12 czerwca).
    Niestety nadal mają być te nieszczęsne burze, chwilami niebezpieczne.

    1. Za to ICON na niemałym obszarze za Tmax 32/35°C w dniach 11-13.06.
      Póki także on nie “odpuści”, a zwłaszcza ECMWF – to w ogóle przekroczeń 30°C na większym obszarze kraju przez przynajmniej 2-3 dni w przyszłym tygodniu bym nie wykluczył.

      W ogóle nadal ma być wyraźnie osłabiona/przyblokowana “strefówka” (z W). Możemy mieć wiele nieoczekiwanych “zwrotów akcji” (w różnych kierunkach) w dalszej części czerwca.

  29. W telewizji właśnie mówią o fali tropikalnych upałów. Jakkolwiek sytuacja jest wyjątkowa, tak wydaje mi się to przesadą. Wysokie temperatury to nie od razu upał. Ten – owszem – panuje na Pomorzu i częściowo na zachodzie, ale to nie cała Polska. Jak w lipcu 2015 na południu mocno przypiekało, a nad morzem było chłodno, to słychać było tylko o tym jak plażowicze mają niedobrze… Tendencyjność pełną parą.

    1. Bo media (czy pop-serwisy jak TP) w takich okolicznościach mają w zwyczaju dość szybko przeskakiwać z atmosfery “fetowania” do atmosfery “grzmienia na alarm”…
      Poczekajmy jednak na rozwój sytuacji po niedzieli, bo moim zdaniem obecnie mamy dopiero przedsmak najcieplejszych dni tegorocznego czerwca…

  30. Mówiąc o lecie 2003 wiele osób kojarzy je przede wszystkim z dzikim upałem na zachodzie Europy. A ja je wspominam jako chyba najlepsze lato jakie wystąpiło w Katowicach za mego życia. Zresztą można to nawet rozszerzyć na okres maj-wrzesień, bo cały ten okres przyniósł temperatury maks. na poziomie przynajmniej 20 stopni (średnia miesięczna). Usłonecznienie było niesamowite z dwoma rekordami (czerwiec i sierpień), jedynie lipiec był nieznacznie poniżej normy, to właśnie w nim wystąpił jedyny dłuższy (dwutygodniowy) okres pogody chłodniejszej i pochmurniejszej. Ale nawet ten okres przynosił bardzo niewiele całkiem pochmurnych dni, zaś temperatura raczej nie spadała poniżej 20. Dni poniżej 15 było tylko 6 przez cały ten okres, wszystkie w maju i wrześniu.

    To była taka pora ciepła 2018 tyle że bez października i kwietnia, bo te w 2003 roku były wyjątkowo zimne i “spinają” w klamrze tę wspaniałą zasadniczą porę ciepłą maj-wrzesień. 2003 rok do teraz ma u mnie rekord usłonecznienia. I to wszystko odbywało się bez długich fal silnego upału, w zamian za to było wyjątkowo dużo dni 20-25 (maj i wrzesień) oraz 25-30 (JJA).

    1. Lato 2003 – jeśli wierzyć danym – to też było w gronie moich ulubionych. Szczególnie pozytywnie oceniam czerwiec i pierwszą połowę sierpnia, oraz – rozszerzając na całą porę ciepłą – drugą połowę kwietnia i wrzesień. Niesmak pozostał tylko ze względu na słabą drugą połowę lipca.

      W ogóle lato 2003 potwierdza tezę, że okresy z moją ulubioną pogodą latem często wiążą się z silnymi upałami na W i/lub S Europy. Lato 2003 (szczególnie przecudna pierwsza połowa sierpnia u mnie, która wiadomo jaka była we Francji), duża część lata 2017 czy perfekcyjny lipiec 2013. Za to upalne blokady na wschód od PL przynoszą u nas te najmniej lubiane przeze mnie typy pogody.

      1. W Nowym Sączu lato 2003 miało rewelacyjne czerwiec i sierpień. Lipiec był za to słaby – pierwsza połowa chłodna i pochmurna, zaś druga w przewadze gorąca i parna.
        Sierpień 2003 to było coś. Chwilami za gorący, ale zarazem suchy i niemal rekordowo słoneczny (po 1973 i 2015), z dominacją temperatur przy górnej granicy moich letnich preferencji. Taki lipiec 1995 w warunkach sierpniowych :)
        PS. W Warszawie z tego co widzę, genialny sierpień był rok później, w 2004. Także z większością dni przy górnej granicy mojego komfortu, ale jeszcze bardzo fajny :)

        1. Jak patrzysz na już dawno “zdemaskowane” warszawskie usłonecznienie (zwłaszcza w okresie 1998-2014) to faktycznie się tak może wydawać…. Tylko, że wg Okęcia to nawet sierpień 2006 i lipiec 2000 był “piękny”….
          Patrząc po danych ze stacji, która wg mnie najlepiej reprezentuje “usłonecznienie na środkowym Mazowszu”, czyli Kozienice, to sierpień 2003 był o wiele lepszy. Sierpień 2004 nie był zły, ale szału w nim nie było

          PS Tak wiem, że Kozienice nie są na środkowym Mazowszu, ale to najbliższa stacja do niego, która POPRAWNIE mierzy usłonecznienie w przeciągu ostatnich 29 lat (mam powody by sądzić, że dopiero od 1990 dane usłonecznienia z tej stacji się do czegoś nadają).
          Co do usłonecznienia Okęcia jednak, to dyskusyjny (być może czegoś warty) jest co najwyżej okres od 2015 roku, wcześniej to wiadomo, szkoda szczempić twarz. Więc na okres 1990-2014 ze zrozumiałych powodów wolę patrzeć na Kozienice.

          1. Wiem o tym, patrzyłem przede wszystkim na aspekt termiczny, choć co do słońca to wiem, że w Warszawie i tak źle pod tym względem nie było.
            Już powoli orientuję się w osobliwościach stacji na Okęciu ;)

          2. Bardzo mnie cieszy, że się orientujesz, mam nadzieję, że nadejdzie dzień, kiedy nikt się nie będzie odnosić do tej stacji w kwestii usłonecznienia (zwłaszcza przed 2015 rokiem). Niestety raz na jakiś czas ktoś robi to tutaj na tym forum………
            Co do sierpnia 2004, to boli mnie w nim brak regularności. Najpierw dwie dekady praktycznie cały czas ciepło (25-28 w dzień, niewiele poniżej 15 w nocy) a potem już taka dość jesienna ostatnia dekada. Mimo wszystko oceniam go raczej na plus, żeby nie było, ale LEPIEJ oceniam sporo sierpniów w tym wieku – 2003,2005,2009,2011,2013,2016,2017.

          3. U mnie sierpnie 2003 i 2004 przyniosły średnią pogodę, dla mnie zdecydowanie najfajniejsze były sierpnie 2007,2009 i 2011 no i ewentualnie 2013 i 2014, ale bez pierwszych dekad ;)

          4. 2007? Dlaczego?
            Wg mnie taki sobie. Pierwsza dekada przeciętna, potem 9-13.08 to druga dekada lipca 2018, później dwa uderzenia upałów, przerwane kilkudniowym przyjemnym okresem (akurat na weekend 18-19.08) i od 25.08 uderzenie jesieni (w wersji pogodnej przynajmniej, więc nie było tragicznie).
            Wg moich ocen uśrednienia 31 dni w skali od 1 do 5 ten sierpień dostał tylko 2.90. Dla porównaniania najlepsze 2011 (3.71) i 2009 (3.58) a najgorsze 2015 (2.16) – w tym pierwsza połowa 1.33 xd – oraz 2010 (2.61)

          5. @kmroz jak dla mnie w Toruniu był fantastyczny, podobny a nawet lepszy niż ten z 2011, był tylko jeden upalny dzień (16.08) poza tym żaden nie przekroczył 29 st. Było wiele pogodnych dni choć nie “pełno-lampowych” bo uslonecznienie wyszło w normie.

          6. @Jacob
            sporą przewagę w porównaniu do mojego regionu miała pierwsza pentada, u mnie z tych 5 dni tylko 2.08 ładny, a u Ciebie tylko 3.08 brzydki. Ponadto okres 9-13.08 nie był aż tak ponury, chociaż wilgoć miał i tak słuszną. No i kompletnie cię ominęła druga fala gorąca, 21.08 tylko 27.5, avg dobowa 22.1, pozostałe dni w zasadzie komfortowe. U mnie wtedy były dwa dni upału (22-23.08) a 21.08 przeszła bardzo groźna burza. Końcówka o dziwo też pogodniejsza niż u mnie (o dziwo, bo jakoś kojarzyłem, że wtedy na północy było paskudnie). Także rozbieżność naszych opinii wynika tym razem, jak to często bywa, z kilometrów ;)

          7. No właśnie :), choć w Kozienichach był nieco gorszy to jak dla mnie też ok, końcówka była zimna ale pogodna a’la 6 czerwca 2018, tylko nie były “pełno-lampowe”

  31. ECMWF zgodnie z ICON za “35-tkami” w przyszły tydzień. GEM też upalny, choć nieco słabiej. Cień nadziei na wyraźnie limitowane wzrosty Tmax powyżej 30-tki daje jedynie GFS, choć – obserwując ten model od ubiegłego rocznika – mam nieodparte wrażenie, że podczas większych ociepleń odwróciła się mu tendencja prognostyczna względem okresu do 2017 r.

    1. I kolejny raz obserwuję patrzenie na ten model, który akurat pokazuje co dana osoba chce. No i to ciągłe “ja chcę gorąca, a ja chcę rekordu”. Trafiłam normalnie do piaskownicy :) To nie dla mnie.

  32. Pierwsza połowa czerwca już z dużą szansą przyniesie anomalię powyżej +5K. Walczyć o zbicie tej anomalii będzie tylko niedziela, zresztą w dość żałosny sposób, bo przyniesie anomalię rzędu +1/+3K. Reszta dni w cholerę gorąca, pewnie większość z anomalią powyżej +5K!

    Natomiast mam przesłankę, która sugeruję, że w połowie czerwca może NA DOBRE się teo “piekiełko” skończyć, jednak – nauczony doświadczeniem z zarówno tego, jak i zeszłego roku – wstrzymam się z dokładnym opisem tego, co zauważyłem, do weekendu. Niemniej do około 13-14.06 żadnych dobrych wieści nie mam, oprócz tego, że raczej nie zabraknie burz, więc zasięg suszy będzie stopniowo ograniczany. No i przepraszam, niedziela będzie jedynym bardzo przyjemnym dniem. Ale to raczej zła wiadomość, że tylko 1 na najbliższe 7 dni będzie przyjemny…. Taki 6.08.2018 vel 2.

    1. Kmroz, też mam przesłankę ku temu, że w połowie czerwca przyjdzie “dobra zmiana”. Na razie głośno o niej nie mówię, czekam na rozwój sytuacji, ale jeśli to się spełni to koniecznie musimy się wtedy wymienić tym, czym się sugerowaliśmy :) Bo możliwe że myślimy o tym samym :D

    2. Tylko nie pisz proszę (przynajmniej na razie), że tym przełamaniem ma być “strefówka”, bo tej absolutnie nie widać…
      Oczywiście mówimy o przesłankach jakie mamy na dzisiaj, a nie przesłanki “fusowate”…

      1. W tym wypadku absolutnie nie chodzi mi o strefówkę (niestety). I spokojnie, niczego nie przesądzam. Pogadamy o tym za 3 dni. I po raz kolejny podkreślam, że mam na myśli okres PO 15.06 – do tego czasu rekord wszechczasów pierwszej połowy czerwca uważam za praktycznie pewny.

      2. Moją przesłanką nie jest strefówka :) Jest inna, ale powiem o niej jak już się spełni (oby się spełniła). Na razie nie chcę zapeszać ;)

      3. A teraz wyobraźmy sobie, że przechodzimy z gorąco-upalnej I połowy czerwca do aury “deszczowo-świętojańskiej” rodem z maja’2010, czy lipca’2011. To też byłoby przełamanie i to jeszcze jakie…
        A póki NAO/AO jest ujemne to cały czas moje wspomnienia powracają do “okolic” roku 2010. Zobaczymy na ile przedłuży się to na kolejne miesiące, w tym także pory chłodnej 2019/20…(?).

  33. Oby ECMWF nie blefował. Liczę na rekordowo gorący czerwiec. Kiedyś nowy rekord musi paść gdy wszystko dookoła coraz bardziej rozgrzane.

        1. Już myślałem że ECMWF prognozuje jakieś ulewy przy 10-15 stopniach (sądząc po reakcji Marcina) a tutaj miła niespodzianka – ma być upalnie i z ograniczoną ilością burz.
          Szczerze to wolę upał 30-35 stopni przy braku groźnych burz niż 25-30 przy dużej wilgotności i obawianiu się o dobytek i życie przy każdej groźnej burzy.

      1. Dla Warszawy (do 16.06) Tmax 27/34°C (jedynie w niedzielę 25°C)
        nocami w przyszłym tygodniu Tmin 20/25°C…

    1. max
      Chciałem ripostą napisać na co ja liczę ale nie będę robił wycieczek personalnych i zasmiecał przy okazji forum, więc zapytam inaczej. Możesz to merytorycznie jakoś uzasadnić? Co tobą kieruje, że chcesz aby czerwiec pobił rekord, czemu chcesz by był rekordowo gorący. Czemu chcesz tak utrudnić życie Polakom? Dlaczego liczysz na to aby szalejące ocieplenie naszego (i globalnego) klimatu jeszcze bardziej przyspieszyło? Czy mało Ci tego co się dzieje z polskim klimatem od 2014 roku? Czy twoją jedyną przesłanką jest twoje “widzimisię”, czy może coś głębszego ? Chętnie poczytam.

      1. A dla mnie tam niech rekord pada, przynajmniej może mniej osób będzie potem chrzanić głupoty, że ta pierwsza połowa to “nic takiego”. Dla mnie to żywcem wyjęte 8-23.04.2018 lub 2-17.08.2015, tylko dopasowane do pierwszej połowy czerwca.

      2. Małe sprostowanie – rekordowy czerwiec w Polsce nie spowoduje przyspieszenia globalnego ocieplenia… Inaczej już w 1811 by ono nastąpiło.

        1. Marcin
          Oczywiscie że nie spowoduje. Będzie tylko jego skutkiem…
          Zresztą ja w moim wpisie nie pisałem że rekord spowoduje globalne ocieplenie, tylko czy użytkownik licząc na kolejne rekordy, liczy również na przyspieszenie i tak już szalejącego ocieplenia polskiego klimatu od 2014roku.
          Ps. Lucas Wawa czasami pisze o jakimś dłuższym odreagowaniu tego szalonego tempa. Ja powoli chyba już tracę na to nadzieję….

      3. Przecież nasz klimat jest bardzo rozchwiany i od zawsze padały nowe rekordy z biegiem lat. Czerwiec do tej pory jest umiarkowanie ciepły, dlatego potencjał do rekordów jest w tym miesiącu najlepszy. Nigdy nie dogodzisz każdemu. A do pobicia nie potrzeba zbyt wiele sierpień 2015 to nawet jest nierealne do osiągnięcia w tym miesiącu więc liczę na spore ciepło ale lato w tym miesiącu nie jest tak dokuczliwe jak w lipcu. Nawet noce są umiarkowanie ciepłe. Nie przesadzaj z tym dokuczaniem. Polskie lato wcale nie jest jakieś niewiadomo jakie ciepłe. Czy chciałbyś powrotu do okresu letniego z lat 80 i wcześniej? Zdecydowana większość Polaków nie chciałaby powrotu do tego chłodu. Poza tym rekordowe ciepło w czerwcu nie zawsze musi oznaczać gigantycznej suszy, zwłaszcza na Śląsku, gdzie susza nie występuje.

        1. Nie mamy innej alternatywy tylko lata 80 albo rekordy ciepła? ;) Wydaje mi się że FKU nie jest wcale tak “zimnolubny”; wprawdzie jego zakres ulubionej temperatury jest niższy od mojego i nie zależy mu tak na słońcu na niebie. Ale poza tym preferuje umiarkowanie – a umiarkownie to jest trochę ciepła i trochę chłodu w dość równych proporcjach. Nie może być tylko dobrze, bo – cytując księdza Jana Twardowskiego- jak w życiu (i pogodzie) jest tylko dobrze, to jest niedobrze ;)

      4. Mieliśmy już wiele przełomów. Pierwszy to ostatni naprawdę chłodny rok 2010, koniec staniej bardzo chłodnej zimy 2012/3 i rozpoczęcie regularnego bicia rekordów rocznych w 2014. Ostatni, prawdopodobnie najważniejszy to oczywiście wspaniały kwiecień 2018, po którym regularnie bijemy rekordy miesięczne i pewnie pobijemy w 2019 też roczny i lata, następnym przełomem będą niemal wszystkie miesiące w klasyfikacjach na bordowo…

        1. w 2021 roku zmieni się ref, wypadnie cała reszta PRL, normy na niektórych mies się popodnoszą o 0,7K… Nieraz już tłumaczyłem czemu obecnie prawie że nie ma niebieskich miesięcy, a zielone (norma) są tak naprawdę chłodne. Używamy refa 81-10 który miejsce zerowe ma w 1996.

          1. Alewis
            I tak będą czerwone skoro co chwilę bity jest rekord roczny…

  34. To dla Katowic bardzo fajna prognoza ecmwf, codziennie 28-30 stopni, tylko 15 czerwca się pojawia jakieś 32. Ale to jest hen daleki termin, równie dobrze może być 17. Do fali upałów z 08.2015 (chyba 7 dni powyżej 34 stopni w niej były) to jeszcze nie ma startu. Bardziej wygląda to na lipiec 2006, który pierwsze 32 przyniósł dopiero 20go.

    1. Mnie najbardziej zależy na tym, by II połowa czerwca była taka jak pierwsza, z tym, że mogłyby przechodzić co jakichś czas fronty z opadami i występować konwekcja, bo tej u mnie w ogóle w tym czerwcu nie ma…

        1. Ty zimą/wczesną wiosną miałeś miesiące z taką anomalią dodatnią, teraz moja kolej ;)

          1. Zimą/wczesną wiosną to przede wszystkim były odpały w kierunku minusowym. Na plus bez szału.

          2. Kwiecień 2018 wypalił podobnie mocno co luty 1990, to są u mnie jedyne miesiące co mają ponad 6K od archiwalnych okresów ref. A kiedy był ostatni wybitnie zimny miesiąc? W 1987 roku. Takiej anomalii na plus jak wtedy na minus jeszcze długo nie będzie. Pozostałe ujemne są w zasięgu i to nie tylko zimą. Marzec jakby się postarał to może machnąć 5K (pierwsza połowa z 2007 druga z 2012), kwiecień już machnął, maj raczej nie, czerwiec kto wie ile będzie mieć w tym roku, lipiec i sierpień na pewno mogą tyle mieć, wrzesień raczej nie, reszta może.

      1. Mój post powyżej z godz. 22.06 jest do tego cytatu Alewisa
        “To dla Katowic bardzo fajna prognoza ecmwf, codziennie 28-30 stopni”
        Ps. Wiem że może się wydawać że się czepiam kolegi Alewisa ale ja personalnie do niego nic nie mam, bo go po prostu nie znam. Jednak jego posty jakoś tak najbardziej mnie uderzają. Może przez te permanente pragnienie słońca, a latem jeszcze dodatkowo upałów, a ja lubię pogodę zmienną. Trochę słońca, trochę chmur i deszczu, trochę ciepła i trochę chłodu. Nie lubię stagnacji. Upały znoszę bardzo dobrze (podobnie jak mrozy) ale nie chce ich z kilku innych powodów. Np. AGW i zwykli, starsi ludzie, którzy cierpią albo ludzie co mają problemy z sercem. Zimę lubię za to w okolicach normy (niestety nawet o to coraz trudniej) bo wtedy jest u mnie raczej zimowo (500mnp), tylko z krótkimi odwilżami, które zmywają z ulic brudny śnieg, czyli tak jak lubię. Za to wyżej jest wystarczająco dużo śniegu na białe szaleństwo. To tak w ramach wyjaśnienia jakby ktoś odbierał moje posty jako ad persona.

        1. Lubie słońce i gorąco po prostu, cieszę się jak jest prognoza tego typu. Zwłaszcza że maj był tutaj wyjątkowo nieudany, codzienne deszcze i chmury nawet przy ociepleniu w II połowie. To czego się obawiam tego lata to ponowna odbitka w drugą stronę w II pół czerwca lub w lipcu która będzie niosła podobne gówno co w maju (albo lipcu 2000 czy 2011). Jesli mam wskazać miesiąc który miał chyba najbardziej zbalansowaną pogodę to był to lipiec 2017. W Katowicach wcale nie zimny bo 19 st średnia, słońca 250h, temp max nie spadała poniżej 20, były też upały w drugiej połowie. Ostatnio jest coraz ciężej o miesiące takiego pokroju, albo mamy ciągle ciepło i pogodnie albo przychodzi badziewie którego końca też nie widać.

          A zima wolę jak jest poniżej normy. Albo mocno powyżej. Najgorsza opcja na zimę to krążenie wokół normy lub lekko powyżej niej, bo oznacza to bździne z przechodzeniem przez 0. A jak jest około -5K od średniej to masz umiarkowany mróz i śnieg, nic się nie topi. Podobnie przy +5K lub więcej.

          1. Alewis
            No ja co do zimy to patrzyłem ze swojej perspektywy i swojego regionu. U mnie wystarczy norma 1980-2010 by było zimowo. Jak by było – 5K to osobiście bym też nie narzekał. Jednak oznaczałoby to w Polsce duże fale mrozów i to sporych, a to pewnie by oznaczało duże straty, zarówno w ludziach (najczęściej bezdomni pijacy, ktorzy niszczyli kiedyś swoje rodziny ale to jednak też ludzie) no i w infrastrukturze (pękające rury itd).
            Zdaje sobie sprawę, że jednak jest to i tak całkowicie niemożliwe bo w Polsce już nie jest polski klimat niestety. Zimy +5K bym na pewno nie chciał, bo to by oznaczało u mnie chlapę, a i wyżej w Karkonoszach częste odwilże, które z mojej perspektywy są tam bardzo źle widziane. Dlatego ja kieruje się w swoich oczekiwaniach przede wszystkim dzisiejszym realiami, a przy okazji interesuje mnie los Polaków, szczególnie starszych ludzi co ciężko znoszą upały. Żulami się przejmuję dużo mniej ale oczywiście nikomu nie życzę śmierci czy coś takiego. Oczywiscie też przeraża mnie szybkość ocieplania się naszego klimatu, który co raz bardziej przestaje nasz klimat przypominać. A ja uwielbiam polski klimat. Uwazam że jest jednym z najlepszych na świecie. Z tego też powodu każdy miesiąc poniżej normy biorę “z pocałowaniem ręki “. Bo na rok poniżej normy już nie liczę. Obawiam się raczej niestety że lata ze śr. temp. poniżej 10st przechodzą powoli do historii :( To jest dla mnie najbardziej straszne…

    2. Specyfika obecnych gorąco-upalnych fal przypomina bardziej rok 2010, czy 2014, niż sierpień 2015, tzn. cieplej jest bardziej na N, niż S kraju.
      Jak mocno ociepli się po niedzieli dopiero się okaże – nie mniej wartości Tmax w widełkach 29/34°C oraz Tmin w widełkach 20/25°C (jak wg prognozy ECMWF dla Warszawy) to ciepło porównywalne właśnie z I połową sierpnia’2015 – zważywszy, że miałoby nastąpić w statystycznie chłodniejszym okresie roku (choć i zarazem z dłuższym dniem i większym nasłonecznieniem).

  35. A tak z innej beczki, była by możliwość dodania w średnich i sumach miesięcznych ruchomej średniej 30-letniej, aktualizowanej co rok? Nikt nie powiedział że okres referencyjny się koniecznie ma kończyć zerem w numerze roku. 1989-2018 jest tak samo “pełnowartościowy” jak każdy inny 30 letni ref.

    1. Tylko co tak naprawdę to zmieni? Przecież zmiany co 10 lat wystarczą do oceny trendów, jak i zarazem zmienności bieżących na ich tle. Natomiast opcji porównawczych 10x więcej…

      1. Lucas
        Dokładnie. Te chciejstwo jest pewnie pod swoją tezę by usprawiedliwiać gorące prognozy….

      2. Jak się chce odnieść do normy bieżącej to nawet ref. 1989-2018 nie będzie aktualny, bo środek wypadnie 15-16 lat wstecz.
        Najlepsza opcja to wziąć sobie trend za ostatnich 5 dekad (bo więcej to już za dużo) rzędu 0,3-0,35 st./dek. i co roku korygować wartości. Obecnie wzg. refa 1981-2010 potrzeba byłoby korekty rzędu 0,7-0,8 st. in plus. Jak mamy teraz anomalie za ostatnie roczniki rzędu +1,6K to nietrudno zauważyć, że – dla równowagi wobec już samej linii trendu – potrzeba byłoby też roczników Tavg wokół normy dla refa 1981-2010. A tymczasem dysproporcja po 2014 r. narasta… Wnioski zdają się być oczywiste. I w tej ocenie wcale nie przeszkadza to, czy tabele z anomaliami (w tym kolorami) są względem refa 1981-2010, czy innych.

  36. Z tego co widzę to czeka nas niemiłosierny upał od wtorku do czwartku – u mnie nawet 32-33 stopnie w cieniu… co ciekawe ochłodzenia nawet pod koniec prognoz nie widać, bo 27 stopni nie da się nazwać ochłodzeniem… no i jutro ostatni dzień z burzami, a od soboty pogoda w wersji suchej… jeśli się to sprawdzi i nie będzie nagłego załamania pogody po 16 czerwca to to będzie jeden z najgorętszych czerwców od bardzo bardzo dawna….

    1. Niemiłosierny? Przecież nawet u nas doświadczaliśmy t. maks. pow. >35 st. pojawiających się okresowo przez nawet 2 tygodnie np. sierpień 2015.

      1. Dziwna u Ciebie logika. Nie może nazwać upału “niemiłosiernym”, bo już kiedyś doświadczył gorszego? :)

          1. Z tym, że wczorajszy wieczorny ECMWF w części Polski prognozował 35/36°C i to w pierwszej połowie czerwca – to wartość ekstremalna (miejscami rekordowa).

  37. Wystarczy że na Śląsku będzie stabilna pogoda do końca miesiąca w przedziałach 25-30, z jednym lub dwoma wyskokami powyżej 35 stopni (może być powyżej 37.7 jeden dzień) i rekord pobity. Będziemy mieli spokój w czerwcami na kilka lat. Gdy byłem w 2013 roku w Kijowie co mnie uderzyło to to, że tam w stolicy Ukrainy prawie w każdym mieszkaniu jest zamontowana klimatyzacja. W Polsce były one wtedy jeszcze w sporadycznym użyciu a przecież klimat kijowski nie różni się tak bardzo od warszawskiego latem. Jedynie co zauważyłem to często noce maja cieplejsze od Okęcia. Lotnisko jest umiejscowione blisko centrum i aglomeracja większą pewnie ta przyczyna. Do centrum miasta szliśmy piechotą do hotelu. Mi odpowiadało by lato takie jak zeszłorocznej od kwietnia do października ciepło i nie narzekałbym na nasz klimat, no może zimy takie jak na Węgrzech czy w okolicy Hannoveru w zupełności by wystarczyly.

    1. U wot m8? 38 w czerwcu i to na Śląsku? To już nawet mnie taki upał ścina, w nocy na osiedlu by wtedy nie spadło poniżej 25. To co jest wystarczy, ostatni tydzień to stabilne 26-28 stopni każdego dnia, w przyszłym tyg będzie to 28-30.

      W Polsce mało kto ma klime zainstalowana w mieszkaniu, mało też jest tych przenośnych klimatyzatorów. Te przenośne są chyba najmniej praktyczne bo rurę trzeba dać za uchylone okno, a przez to okno ci wpada ten gorąc do środka. W dodatku huczy to tak że nie pospisz przy tym.

      We Francji przed 2003 też mało kto miał klime w domu. Ta fala upałów dużo zmieniła, większość sobie późnej tam poinstalowała. Za to w USA chyba 88% domów ma AC, nawet w zimnych stanach mają.

      1. W Warszawie liczba zainstalowanych klimatyzacji od kilku lat rośnie w postępie chyba geometrycznym. O ile wiem, decydujący na to wpływ mają nawet nie tyle gorące dni, co silnie ocieplające się w sezonie ciepłym noce. W nieschłodzonych mieszkaniach ludzie coraz częściej mają kłopoty ze snem.

        1. W takiej zimnicy jak Polska bronić się przed ciepłem to jest bez sensu dla mnie, dlatego nawet w samochodzie nie mam klimy, a co dopiero w mieszkaniu. Czyli dzięki temu jestem bardziej eko:)

          1. Nie rozumiem, dlaczego instalacja klimy w aucie miałaby być bardziej zrozumiała, niż w mieszkaniu. Moim zdaniem jest odwrotnie. Rozpędzam się, otwarte okno, auto przewietrzone w ciągu sekund. Z pomieszczeniem to nie tak proste.

          2. Ale w aucie jest gorąco nawet jak jest 20 stopni i pełne słońce. Choć z drugiej strony nie siedzi się w nim cały dzień.

          3. Dokładnie, zakładanie wszędzie klimy to tworzenie zaklętego kręgu. Więcej CO2, większy efekt cieplarniany i tak do całkowitego ugotowania planety.

          4. W Polsce – i nie tylko tu – to nie klima jest głównym problemem, tylko “czarne złoto”.

        2. Pogoda na klimę to kilkanaście dni w roku w Polsce nie licząc ostatniego roku, kiedy to faktycznie przygrzewało długo. Lepiej się adoptować stopniowo do ciepła jak chłodzić zbyt mocno. Klima jest po to żeby przetrwać prawdziwy upał na poziomie 30-40c. Wtedy w pomieszczeniu powinno ustawiać się 25-27c. Używanie klimy w temperaturach 25-30c to strata pieniędzy i zdrowia. 20c jest dobre zimą w pomieszczeniach czy samochodzie, ale nie latem. Latem jest dobre 22-24 w pomieszczeniach a jak jest upał to 25-27c.Problemy robią się gdy jest więcej jak 27c w pomieszczeniu. Wtedy można myśleć o klimie jeżeli u kogoś w mieszkaniu taki stan utrzymuje się tygodniami. Nienawidzę sklepów , pociągów i innych miejsc sztucznie chłodzonych na siłę w których jest 19c podczas upałów. To jest chore.
          Wczoraj jechałem właśnie samochodem bez klimy. Było pod 30c, ale sam nawiew wystarczał jeszcze. Wolałem się przyzwyczaić niż na chwile ochłodzić i wyjść znowu na te 30c. Choć przyznaje w garnitur ubrany nie byłem. W zależności od sytuacji warto podjąć sensowną decyzję, ale znam takich co im tylko słoneczko na wiosnę zaświeci i już klima pracuje :).

          1. @Marcin D:
            “Nienawidzę sklepów , pociągów i innych miejsc sztucznie chłodzonych na siłę w których jest 19c podczas upałów. To jest chore.”

            >> Dla jednych jest to chore, dla innych nie. Nie narzucaj wszystkim swoich odczuć.

          2. Nie masz się czego czepić w merytorycznej dyskusji to się teraz uczepiłeś?
            Nikomu nic nie narzucam. Piszę o swoich odczuciach tak jak każdy tutaj. Więc nie pisz mi łaskawie co ma robić i co pisać. A wiem też jak używają ludzie klimy w krajach naprawdę gorących. Taka mania chłodzenia do 20c i niżej jest chyba tylko w Polsce. Dorce napisz żeby nie narzucała nam sowich przejaskrawionych odczuć a nie mi.

          3. To zależy jeszcze od specyfiki. U mnie nie ma żadnych durnych dress codów i jak jest około 24 st to jest w sam raz by być ubranym na krótko. 27 to już mocny zaduch. Ale jakbym miał w jakimś garniaku siedzieć to wtedy 25 stopni w środku by było dużo za dużo.

            W aucie klima się przydaje. O ile w mieście można se otworzyć okno, poza tym jak wsiadam do auta w którym jest 50 stopni i jadę 10 minut to ta klima mi nic nie da, zanim schłodzi będę na miejscu. Ale na autostradzie bez niej jest dramat. Zamkniesz okna to masz saunę. Otworzysz to masz huragan i hałas jak w odrzutowiec przy silniku.

          4. Zdecydowanie podpisuję się pod zdaniem Marcina. Mam te same spostrzeżenia. Klima to w większości przypadków zło, głównie dlatego, że jest ustawiana na dramatycznie niskie wartości temperatury, w stosunku do tego co jest na zewnątrz.

          5. @alewis27
            Na autostradzie kiedyś klima uratowała nas mocno. Był olbrzymi korek i gdyby nie klima i duży zapas paliwa to byłoby kiepsko. Ale miałem ustawione na 24c albo 25 c a nie na 19 czy 20c. Różnica nie może być większa jak 8-10c. Jeżeli na zewnątrz było 35c to nie ustawie w środku 20c. Niestety wiele osób tak robi a później twierdzą, że klima to zło bo jest niezdrowa.

          6. @Marcin D
            Jeśli masz na dworze powyżej 35 stopni, to za bardzo nie ma wyjścia i trzeba ustawiać na różnicę większą niż 10 stopni…. W Pakistanie nawet o ponad 20 stopni…

          7. @kmroz
            Oczywiście tak jak piszesz. W wyższych temperaturach jesteśmy skazani na wyższą różnice in/ out. Jak nie ma wyjścia to trudno.
            Prosta, tania klima nie ma kontroli wilgotności względnej powietrza.
            Te droższe mają. Wystarczy użyć funkcji DRY a “zbiciem” w dół wilgotności powietrza można dużo poprawić bez mocnego obniżania temperatury powietrza. Takie urządzenia są dobre w klimatach gorących i wilgotnych.

          8. Za nieprzyjemny zaduch odpowiada przede wszystkim duża wilgotność. 27 stopni przy wilgotności 20% będzie przyjemniejsze niż 22 stopnie przy 80%. Poprzez osuszanie powietrza można zmniejszać te różnice temperatur in out, oszczędza to też kasę bo nie ma takiego przepływu ciepła.

            No ale tego bez klimatyzatora też nie osiągniesz. Jak Ci się mieszkanie nagrzeje do 30 stopni przy 60% to tam oszalec można, wtedy to lepiej jest być na dworze mimo że upał.

      2. Kijów wbrew pozorom bardzo różni się od Warszawy latem. Tam prawie nie ma wjazdów frontów znad Atlantyku przez co dużo rzadziej Tmax spada poniżej 22-23. Do tego Kijów jest na szerokości geograficznej Krakowa

        1. Ja bym powiedział, że jak na różnicę położenia geograficznego (niższa szerokość geogr, oddalenie od Atlantyku), różnica temperatur letnich między Kijowem a Warszawą nie jest aż tak wielka, jak można by się było spodziewać. A w dodatku, wraz z postępami ocieplenia klimatycznego przewaga Kijowa zdaje się nieco zmniejszać.

          Poza tym, zważywszy na fakt że Kijów leży na granicy strefy stepowej, dla wielu może być zaskoczeniem, że roczne średnie sumy opadowe Kijowa są znacznie (o około 100 mm) wyższe od warszawskich (w sezonie letnim są bardzo zbliżone do siebie).
          Ktoś więc może zapytać, dlaczego w takim razie Kijów leży na granicy stepu, a Warszawa jest w strefie leśnej? Prosta odpowiedź: bo w regionie Warszawy właśnie niższe temperatury letnie “ratują” sytuację lasu, zmniejszając parowanie w kluczowym sezonie wzrostu/rozwoju roślin.

          Ale … w miarę wzrostu u nas temperatur letnich, ten czynnik jest coraz poważniej zagrożony. Tak, zgadza się: mazowieckie lasy są coraz bardziej zagrożone transformacją w lasostepy.

          A Kijów i wschodnia Ukraina, co ich czeka w związku z ociepleniem? Ciekawe pytanie.

        2. Odnośnie KBW to w klimatach subarktycznych wystarcza jeszcze mniej opadów dla przykładu Jakuck otrzymuje tylko 237 mm rocznie z czego większość w sezonie maj – wrzesień. Mimo to dzięki niskim temperaturom znajduje się w strefie tajgi. Co prawda lipiec ma zbliżoną średnią do Warszawy ale już czerwiec i sierpień sporo niższą nie mówiąc o maju i wrześniu (maj jest zimniejszy niż nasz kwiecień).
          Podobna suma opadów co w Jakucku występuje np w…. Marrakeszu

          1. Jestem przeciwnikiem dość popularnego u nas zwyczaju dyskusyjnego, polegającego na tym, że gdy mowa o polskiej/okołopolskiej (wąsko lub szerszej rozumianej) strefie geograficznej czy regionie, to dla “uatrakcyjnienia” dyskusji zaraz wtrąca się przykłady ekstremalne w skali globalnej, które mają niewiele, albo zgoła nic wspólnego z przedmiotem dyskusji. Uważam, że to tylko zaśmieca wątek i odwraca uwagę od istoty tematu. W tym przypadku – Polski i Ukrainy.

            Ten zwyczaj, który opisałem (a którego mamy typowy przykład powyżej), niestety poważnie utrudnia merytorycznie spójne dyskutowanie na polskich forach pogodowo-klimatycznych. I zniechęca do ich podejmowania.

          2. Przytaczam to jako ciekawostkę pokazującą jak daleka jest tolerancja środowisk leśnych dla niskich opadów w sytuacji zmniejszonego parowania. Ja akurat lubię taki sposób dyskusji ponieważ daje możliwość dotarcia do wielu ciekawych informacji, przy okazji. Dygresje są normalne w dyskusji, zwłaszcza że taka dygresja “geograficzna” nie odbiega od samego tematu
            Ale OK jeżeli inni zgadzają się że taki sposób nie jest tu wskazany to komentarz do usunięcia

          3. Nie wzywam do usuwania tego komentarza, wyraziłem tylko swoją opinię; nie daje on zresztą żadnego formalnego powodu (przez naruszenie zasad, regulaminów czy kultury wypowiedzi), by go usuwać.
            Tylko ciągle czekam, że może ktoś podejmie temat przyszłego losu suchszych od Polski obszarów wschodniej Ukrainy, w procesie ocieplenia klimatycznego. Moja teza jest taka, że tam grozi autentyczne pustynnienie, ale może się mylę.

          4. Patrząc przez analogię do USA gdzie temat stepowienia / pustynnienia obszarów “wewnętrznych” jest dość dobrze opracowany obszary czarnomorskie i kaspijskie będą mocno narażone na pustynnienie.
            Zatem, chociaż nie jestem specjalistą, to wydaje mi się że wschodnią Ukrainę czeka dryfowanie w kierunku warunków Kazachstanu albo w skrajnym przypadku Turkmenistanu. przynajmniej jeśli chodzi o sumę opadów i temperatury letnie. Pytanie co z zimą? Czy też będzie się ocieplać?

          5. Dokładnie a klimat ukraiński ma szerokie spektrum różnorodności w stosunkowo moim zdaniem małym obszarze kraju (mimo że Ukraina jest drugim największym krajem Europy po Francji). Występuje tam klimat który moim zdaniem zadowolilby wszystkie polskie strony także na tym forum. Od klimatu podobnego do naszego powiedzmy na wschód od Wisły czyli LWÓW, Tarnopol, po chłodne i zimne północno wschodnie części kraju, przy granicy z Białorusią po upalne lata średnia 30 stopni za dnia w Doniecku Ługańsku czy Dnipropetrowsku bo klimat Krymu iście śródziemnomorski gdzie na wybrzeżu….. Rosną palmy w ziemi głównie w Jałcie czy Sudaku gdzie ja byłem. Każdy znalazłby coś dla siebie. Alewis wschód Ukrainy mroźne zimy ciepłe lata kmroz dla Ciebie chyba okolice powyżej Kijowa byłyby odpowiednie ale bliżej w polską stronę, a dla mnie klimat Jałty byłby odpowiedni najniższa kiedykolwiek notowana tam temperatura zima spadla do niewiele – 13 stopni, lub – 12. A lata ciepłe noce także gorące takie które lubię czyli 18, 22 stopnie w nocy.

      3. Właśnie wtedy w pamietnym 2013 roku gdy padały najwyższej temperatury na Górnym Śląsku sierpień to był, ja odpoczywam jeszcze na ukraińskim wtedy Krymie. Nie przeżyłem nigdzie jeszcze takiej temperatury jak wtedy na Śląsku ale liczę na powtórkę i się załapie:)

  38. Mamy przykład rozmywającego się frontu nad Polską. Wyraźnie widać jak strefa pochmurno-opadowa znad W części kraju się kurczy, a pogodniejsza po obu jej stronach rozszerza. Podobnie ma być z frontem jaki ma przechodzić jutro (za 24-36h) nad Polską, a za którym ochłodzi się tylko nieznacznie i na krótko. A przy tym ponownie dość szybko się rozpogodzi.

    Wobec jeszcze większego ocieplenia (fali upału) po niedzieli, wielce prawdopodobne, że bieżąca anomalia czerwca około 13-14.06 będzie wynosiła +5/+6K (ref. 1981-2010). Około połowy miesiąca (między 13.06 a 16.06) dość prawdopodobne ochłodzenie – jednak jego skala i trwałość będzie się dopiero wyjaśniała.

    1. Lucas
      Jeszcze niedawno się mówiło o +3/+4K do połowy miesiąca, potem o +4/+5K,a teraz +5/+6K. Hmm szybko to idzie. I z jaką łatwością. Ocieplenia wchodzą jak noż w masełko pozostawione latem na blacie w kuchni. Czym jest ten pseudo-zimny maj z anomalią – 1K? I jak się musiały dwie pierwsze dekady maja namęczyć by osiągnąć to “powalającą” anomalię. A jaki przy tym był płacz na forum…

      1. @FKU
        Ja już od prawie tygodnia obstawialem anomalię około +6K za pierwszą połowę czerwca. A śmiali się….

      2. Mnie też dziwi czemu ledwo chłodny maj-pierwszy miesiąc od 13 miesięcy! tak bardzo wszystkim przeszkadza. Przecież żyjemy w klimacie umiarkowanym i naturalna powinna być zmienność-miesięcy chłodnych, ciepłych i w normie. Jedyne na co można było jak dla mnie narzekać to na początku zbyt sucho na 2/3 obszaru, a potem zbyt mokro na 1/3.

        1. Głównie dlatego że to maj który jest pierwszym w pełni wiosennym, zielonym miesiącem, na który większość ludzi czeka. Dlatego kiedy przychodzi w wersji pochmurnej, chłodnej a miejscami zimnej jest zawód. Tym bardziej że w przypadku maja akurat anomalia na minus zrzuca go dość istotnie w dół (odczuwalnie) w odróżnieniu np od lipca

          1. Enzo
            Tja…. Przyszedłby chłodny czerwiec z powalającą anomalią – 1K, to by było narzekanie że to pierwszy miesiąc lata i zaczynają się przecież wakacje, chłodny lipiec że to przecież środek lata i musi być patelnia, sierpień że musi być ciepły bo potem to juz tylko 8 miesięcy patologii w tym beznadziejnie zimnym klimacie, wrzesień to przecież ostatni miesiąc przed patologią, więc jak może być chłodny? , okres październik do lutego to przecież nie może być poniżej normy, bo przecież to się nie da normalnie funkcjonować, jak wyjść na dwór gdy jest zabójcze -1st, o jakimś joggingu to nawet nie wspomnę bo mnie jeszcze zjedzą, marzec? No jak może być chłodny przecież to pierwszy miesiąc wiosny po patologicznej polskiej zimie, kwiecień? No to już byłaby przesada gdyby kwiecień w ogóle śmiał być poniżej normy!

          2. Myślę że jeśli anomalia w dół, to najlepiej w lipcu, bo to jednak najmniej dokuczliwe. Ale pod warunkiem utrzymania dość słonecznej pogody, bo wtedy i tak odczuwalnie będzie ciepło.

          3. Wiadomo że zawsze ktoś będzie narzekał tak już jest :)
            Jednak maj jest wyjątkowym miesiącem bo chyba wszyscy (ok 99%) narzekają kiedy jest poniżej normy a szczególnie poniżej normy usłonecznienia. Tym bardziej jeżeli trwa to cały miesiąc jak w 2019 na S Polski a nie jak np w 2017 albo 2013 pół na pół.

          4. @Młody
            Pamiętam że lipiec 2011 nie był jakiś wyjątkowo gorący ale nie zapadł w pamięci jako zły :)
            Natomiast maj 2019 zapadnie, być może na północy i w centrum druga połowa go uratowała ale w Małopolsce druga połowa była w sumie nawet gorsza od pierwszej.

    2. Widzę, że zwiększyłeś prognozowany zakres anomalii z widełek +4K/+5K na +5K/+6K.
      Pogodynka na Polsacie z dumą powiedziała, że to Warszawa będzie dziś najcieplejszym miejscem w Polsce. No a na zachodzie tylko 20 stopni (tak jakby za karę)😂. Ktoś nielubiący upałów mógłby się ucieszyć z tych telewizyjnych prognoz, bo na środę dają tylko 21 stopni w centrum! To jest ogłupianie głównie ludzi starszych, którzy nie mają dostępu do innych prognoz, a później będą w szoku, że jest o 10 stopni więcej. Ale tak to jest jak się tworzy prognozę na podstawie jednej tylko odsłony i to tak beznadziejnego modelu.

      1. Od czasu odejścia z polskiej tv słynnej “Chmurki”, poziom naszych telewizyjnych zapowiadaczy pogody już nie dorównał do jej standardu.
        Ale w ostatnich latach, a szczególnie w tym roku, daje się już zauważyć kompletny brak poczucia odpowiedzialności pogodynek/ków za to, co mówią. No i często ich wręcz rozbrajającą niekompetencję.
        Często więc patrzę na telewizyjne prognozy BBC, ich prezenterzy to inna kategoria. Włącznie z naszym rodakiem – Tomaszem Schafernakerem. Choć było to dość zabawne, gdy wczoraj “patriotycznie” zwracał uwagę na gorącą prognozę dla Warszawy (do 30 stopni), a pominął Moskwę, dla której prezentowana plansza zapowiadała 35 … ;)

        1. Hah, pamiętam jeszcze panią Sommer (“Chmurka”). Piękne czasy:) Wtedy to się chętnie oglądało te prognozy. Była w nich omawiana sytuacja baryczną nad Europą i mimo iż nie było takich możliwości technicznych jak teraz, to prognozy stały na dużo wyższym poziomie.

          1. Oooo… nawet nie wiedziałem, że gdańszczanin Schafernaker w ogólnobrytyjskiej ankiecie został wybrany najpopularniejszym prezenterem pogody w UK w 2017 roku. Fajnie. ;)

      2. Piątkowa ranna odsłona ECMWF osłabia nieco skalę przewyższeń 30°C (względem poprzedniej), ale za to rozciąga falę upału właściwie na cały przyszły tydzień (10-16.06). Zobaczymy jak długo niże będą “blokowane” na W od Polski…?

  39. Miniona noc, była do przejścia, przy szeroko otwartym oknie dało się wyspać. Niestety od rana u mnie w mieszkaniu trudno wytrzymać, rolety coś dają, ale bez szału. Kolejne bardzo ciepłe dni kumuluja nagrzanie murów.

    1. Gripen, a będzie z każdym dniem coraz “lepiej”.
      Ja dałam sobie spokój z czytaniem tego bloga i czuję się dużo lepiej. Ile można wokoło czytać, kocham upał, chcę gorąca, niech to gorąco się nie kończy itd. itp.

      No nie skończy się, i będzie coraz “lepiej”, myśle, że w lipcu i sierpniu nawet zagorzałym miłośnikom upałów może mina zrzednąć……..a może i nie ;-) W każdym razie trzymam kciuki żeby u wszystkich miłośników upałów dominowały w tym roku noce tropikalne :) Niech się wygrzeją, bo co to za przyjemność jak taki lulek czy fkp wygrzeje się w dzień w 35+, a w nocy marznie biedulek przy 18 st. No aż szkoda tych ciepłolubów żeby się tak męczyli.

      Mam w pracy klimę, w domu klimę plus folie co znacznie ogranicza konieczność używania klimy, mam komfort, więc co ja będę się przejmować upałami ;-)

      Oczywiście, mimo wszystko myślę bardziej globalnie, i wiem, ze zmiana klimatu w PL (co jest faktem wg mnie) na gorąco upalny w okresie letnim, przyniesie nam o wiele więcej złego niż dobrego, ale póki co niech się Polacy cieszą .

      Wszystkiego gorącego :) Zajrzę tu pod koniec lata, poczytać jak będzie ze smutkiem żegnać ukochane upały 35+, i szykować się do “potwornej zimnicy”, czyli praktycznie non stop dodatnich temp. w porze chłodnej.
      Dla mnie ten blog to jakaś pomyłka, skupisko fanów gorąca. Poprzedni rok niczego tu nie uświadomił, dalej kwitnie miłość do upałów i powszechna radość z ocieplenia klimatu, które się dzieje na naszych oczach na niespotykaną skalę, i jestem pewna, że będzie dalej eskalować.

      1. Trzeba przyznać, że w aspekcie literacko-stylistycznym ten komentarz robi wrażenie. ;)
        Są spore szanse na wywołanie nim rumieńca wstydu na licach niektórych upałofilów. :D

        1. Nie odchodz ja lubię gorące klimaty ale tu jest miejsce dla wszystkich poglądów. Ja tam Cie lubie:) jak będę w Warszawie pokażesz mi te klime :)

  40. W Gdańsku pierwszy raz od dawna mamy pochmurny poranek, przyjemne 20 stopni, nie obraziłabym się, gdyby tak zostało na parę dni. ICM zapowiada opady na popołudnie, oby się nie rozmyły jak wczorajsze.

    1. Taka pogoda jaka panuje w Gdańsku w ostatnich dniach mogłaby trwać do połowy września, 25-28 stopni, masa słońca, czasem lekkie ochłodzenie i deszcz. Ideał po prostu.

  41. Temperatury minimalne na stacjach (+pod)warszawskich w nocy z 6 na 7-ego czerwca br (od najwyższej do najniższej):

    – Bielany 17,5°C
    – Reguły 17,0°C
    – Podkowa Leśna 16,5°C
    – Okęcie 16,4°C
    – SGGW 16,3°C
    – Legionowo 15,7°C

    Noc była quasi-bezchmurna w regionie.

      1. Warto to podkreślać już teraz, a nie dopiero jak pojawią się wartości ekstremalne (lub im bliskie) po niedzieli. De facto 75-95% dni I połowy czerwca w większej części kraju okaże się gorąco-upalnymi, podczas gdy normą są Tmax’y wokół 20/23°C.

        1. 20/23 stopnie to będzie nocami w przyszłym tygodniu… Czyli temperatury minimalne osiągną już nie poziom średnich dobowych, a normy dla tych maksymalnych. Czyli noc jak dzień, a dzień jak ?

      1. kmroz
        Rozumiem, że to do mnie. Nie sprawdzałem siły wiatru ale wiem jaki on ma wpływ na powstrzymywie uciekania w nocy ciepła do atmosfery. Nie mniej jednak przy tych warunkach jeszcze 20 lat temu byłoby 2 stopnie chłodniej, a jak tak dalej pójdzie to za 20 lat będzie 2 stopnie ciepłej niż tej nocy…

      2. @kmroz
        W Legionowie wiało najsłabiej z tego co widzę. Obniżenie prędkości wiatru w okolicach 3 UTC pokrywa się minimum dobowym temperatury także o 3 UTC.
        Bielany i Okęcia stały wiatr przez cała noc.

        1. No i było chłodniejsze, chociaż niewiele. Przy wilgotnej i chwiejnej masie jednak ciężko oczekiwać dużych spadków poza MWC.

  42. Jakiś czas temu znajomy mnie zapytał kiedy zimy w Polsce się skończą i że tyle mówi się o ocieplaniu klimatu, a zimno u nas jest dalej. Wytłumaczyłem , że mimo ocieplenia klimatu zimy szybko nie znikną bo przecież mimo , że jesteśmy obecnie na etapie interglacjału Emskiego , a w tamtym czasie zimy też u nas byly nie wiem czy cieplejsze niż obecnie ale pewnie też były. Powiedzalem też, że z prostej przyczyny w Arktyce jest lód spory lądolód Grenlandii i Arktyka pokryta lodem morskim, a że y zimy nie było u nas musiał by zniknąć lód morski i to zimą tak myślę a do tej pory mamy lód latem cały czas więc dla tych co lubią ciepło powinni się cieszyć z tego , że lato znacząco się ociepliło z zimą jest troszkę inna sytuacja będzie się ocieplać ale zmienność temperatur w zimie jest duża i przykładowo możemy mieć najbliższe zimy zimne z anomalia nawet 4 poniżej normy , a równie taka anomalie na plus i nie przesądza to o tym , że ocieplenie klimatu się kończy.

    1. Ciężko jest tłumaczyć ludziom bo większość widzi chwilowy stan pogody , a nie klimat ogólny. Nawet rekordowo ciepły kwiecień i maj zeszłego roku nie przesądza o ociepleniu klimatu bo lokalnie może się to zdarzyć ważne są temperatury globalne i to co się dzieje od wielu lat nie jednostkowy wyskok w jedną lub drugą stronę . Co do pogody u mnie aktualnie 24 st i pełne słońce . 🙂🙂🙂

    2. Żeby zimy się u nas skończyły to klimat musiałby się ocieplić o co najmniej 10 stopni, czyli mniej więcej za jakieś 300 lat.

    3. Moim zdaniem, głównym elementem ewolucji zim u nas jest nie to, że mrozy znikają (czy choćby że te silniejsze całkowicie znikają) całkowicie, i zaraz ich w ogóle nie będzie, bo na razie nic na to nie wskazuje.
      Wyraźnie za to widać, że okresy mroźne w skali sezonowej stopniowo “skracają się”, ich sezon stopniowo się zawęża; grudzień już niemal zupełnie wypada z kategorii tzw “prawdziwej” zimy, a i z lutym jest kiepsko (marzec jest coraz bardziej miesiącem wiosennym nawet bez przedrostka “przed-“).
      Nasza biedna, kurcząca się zima, łomotana bez litości przez ocieplenie napierające z obu stron, coraz bardziej koncentruje się niemal na samym styczniu, ostatnim bastionie bohaterskiego oporu Tradycyjnego Klimatu …

      1. Cóż, ciężko mi płakać z tego powodu. Zwłaszcza, że luty i marzec się ocieplają, to jedyne miesiące których wręcz nie toleruję, jeśli mają temperaturę poniżej normy. Styczeń niech sobie będzie paskudny, po tym miesiącu i tak niczego dobrego się nie można spodziewać, więc niech sypie i mrozi… Ostatni naprawdę ładny styczeń to 2008,2007, wcześniej 1999. Ładny luty trafia się już bardzo często, w obecnej dekadzie już 4 razy (2014,2015,2016 i 2019). Wcześniej z lutym też było słabiej, w poprzedniej dekadzie tylko 2002 i 2008 były ładne

        Rok 2018 mnie naprawdę zdenerwował, bo przyniósł poniżej normy akurat te miesiące, w których naprawdę mi zależy na +,czyli luty i marzec, do tego druga połowa listopada.

      2. @Ben Wwa obawiam się takiego rozregulowania przykład grudzień 2019 będzie bez śniegu mrozu itd ale np Marzec 2020 może być mroźny i śnieżny choć nie musi i nie ma to reguły ale zimy się bardzo rozregulowany i pewnie będzie gorzej. Będą pewnie takiego niespodzianki jak w grudniu 2015 ale i takie jak marzec 2013 lato wydaje się ocieplać stabilnie tylko niestety lada coraz mniej w okresie letnim , a zima to wielka zagadka bo mamy dużą zmienność pogody w zimie w naszym klimacie. Zima jest inna sytuacja bo słońca mało i czy ciepła czy zimna zimna zależy od wielu czynników i nie trudno o taką jeszcze nie jest tak dużo CO2 i innych gazów cieplarnianych by zim nie było ale o lato zimne będzie i jest już bardzo ciężko gazy cieplarniane ale i słońce świecące ponad 16 godzin robią swoje na zimę też przyjdzie czas ale jeszcze nie w tym wieku tak myślę .

        1. Kmroz – najważniejszy jest okres – druga połowa marca – maj oraz wrzesien październik, bo jest szansa na przedłużenie pory ciepłej, a nie luty i listopad, gdzie jest krótki dzien.

  43. Dziś w mediach (GW) jest interesujący wywiad z prof. Zbigniewem Karaczunem z SGGW, który m in zwraca uwagę na narastające (w miarę postępu ocieplenia klimatu) zagrożenie, jakie stanowi dla pacjentów brak klimatyzacji w polskich szpitalach.
    Jednak w tej kwestii w naszym kraju jest pewien poważny problem, wręcz blokada; a mianowicie – dziwna, tradycyjnie niezmiernie silna klimatyzacjofobia u wielu Polaków, dla których schładzanie rozgrzanych pomieszczeń to pomysł iście diabelski, prowadzący do nieuchronnej choroby, kalectwa a nawet śmierci w męczarniach każdego, kto się takim pomieszczeniu znajdzie, choćby na chwilę. Skąd się ta fobia bierze, nie wiem.

    Kiedyś gdzieś czytałem o pewnej amerykańskiej anegdocie, która wiele mówi.
    Otóż – jak wiadomo – w Nowym Jorku większość taksówkarzy to imigranci. Wiadomo też, że w NY latem jest naprawdę gorąco. I duszno.
    Po czym poznać od razu, że taksówkarz nowojorski jest Polakiem?
    Po tym, że nigdy nie włącza klimy w samochodzie.

    1. Klimatyzacja jest niestety głównym problemem dlaczego w lecie jest tak dużo przeziębień… no ale tak to jest, jak się wchodzi spoconemu z podwórka gdzie odczuwalna temperatura wynosi 35 stopni do pomieszczenia gdzie jest 18-20 stopni i wieje zimna klima… Klimatyzacji trzeba używać mądrze a nie ustawiać tak, że trzeba nakładać kurtkę, by nie zmarznąć spoconemu…

      1. podlasianin
        Ja używam w aucie klimy na full ale nie wiem (od nie pamiętam ilu lat) co to przeziębienie. Najważniejsze to się odpowiednio hartować, a nie płakać że zimą żyć nie idzie. Każda pora jest dobra na aktywność oprócz może ekstremów (mróz poniżej – 20 i gorąc powyżej +30 czyli upał) Choć mi się zdarzyło biegać zarówno przy takim mrozie jak i przy upale.

        1. @fan klimatów umiarkowanych
          Nie chodzi tylko o przeziębiania, ale o bóle stawów czy mięśni na skutek takiego nagłego przechłodzenia. Jak się jedzie w normalnym ubraniu to można sobie dać mocne chłodzenie, ale jak jedziesz w krótkich spodniach i krótkim rękawie to mnie zaraz skręca jak jest z zimno i dziwne “bóle” odczuwam później. Takie jak po typowym przewianiu. Nie mogę nawet szyją ruszyć w skrajnych przypadkach. Zimą natomiast ograniczam także mocne ogrzewanie i jadę samochodem raczej lekko niedogrzany. Ale tak lubię.

          Więcej jak 25-27c latem nie pragnę. Więc nie ma tu są samych fanów upałów jak twierdzi Dorka.

        2. Ja jeździłem rowerem przy -22 w styczniu 2017 oraz w sierpniu 2015 przy +38. Antybiotyków nie brałem już 10 lat, czasami zimą wspomagam się tylko witaminą C bo rzadko jem owoce.

          1. No to ja jechałem na rowerze przy 32 stopniach w lipcu 2017 oraz sierpniu 2018 oraz przy ok. 10 stopniach w październiku 2016 oraz listopadzie 2018. Jakoś nie wyobrażam sobie jeździć na rowerze przekraczając granice tych temperatur.

          2. Ja mam za sobą kilka wypraw w góry przy +30, najcięższa była wycieczka po stromych podjazdach na Pogórzu Rożnowskim przy +32 w sierpniu 2015. Wyższa temperatura to już piekiełko i podobnie jak Łukasz raczej nie wyobrażam siebie jazdy przy takiej pogodzie – chyba że krótko i w łatwym, zacienionym terenie.
            Natomiast w drugą stronę – nie, poniżej 9-10 stopni jazda jest dla mnie już niekomfortowa, chyba że przy pełnej lampie jak 7 lutego tego roku. Sezon kończę zazwyczaj na początku listopada, a zaczynam w marcu, choć zdarzają się wyjątki, np. w 2016 roku mój sezon zacząłem na całego już na początku lutego, a za to zakończyłem już 1 października. W 2018 z kolei inauguracja przypadła dopiero na 3 kwietnia – wcześniej tylko jeden raz przejechałem się po okolicy na rowerze w marcu, nie było to jeszcze rozpoczęcie regularnych jazd, poza tym jazda trwała może pół godziny bo wiało.
            Jazda przy – 22 to hardkor, choć mój przyjaciel który najczęściej towarzyszy mi w jeździe, uwielbia takie warunki; ma na swoim koncie wjazd i zjazd na/z najwyższy punkt Nowego Sącza (Majdan) pod koniec lutego ub.r. przy – 10 stopniach i kilkunastu centymetrach śniegu. Podziwiam :D

    2. @Ben Wwa
      Z tego co obserwuje w swoim otoczeniu to jest dokładnie odwrotnie aniżeli w Twojej anegdocie.
      Moje obserwacje są takie, że Polacy raczej nie potrafią korzystać zarówno z ogrzewania (zimą w domach po 25c) jak i z chłodzenia (18-20c w obiektach z klimatyzacją). Znajomi w Phoenix w Arizonie mają klime na 27c ustawioną a w sypialni w nocy jest 25c. Zresztą tego też mnie uczyli na studiach, że różnice w temperaturach wewnątrz/ zewnątrz nie powinny być zbyt duże. A ja się profesorów słucham :).

      Odnośnie szpitali to zapewne chodzi o koszty a nie jakiś sztuczny opór. W moim otoczeniu widzę jakieś klimatyzatory w szpitalu i przychodniach. Za resztę placówek nie będę się wypowiadał.

    3. z brakiem klimatyzacji w szpitalach widziałem 2 dni temu post od pacjenta, który skarżył się na upał nie do wytrzymania, leżał w Gdańsku na sali wyeksponowanej na południe. 28 w środku miał już rano, a około 16:00 mu się nagrzało do 32. Pielęgniarki mu tylko odpowiedziały jak panu gorąco to zrób se pan przeciąg XD

      Na komisariatach też klimy brak, jak byłem w sierpniu zeszłego roku w głównej komendzie na Lompy (ten taki charakterystyczny niebieski budynek w Katowicach) to tam też zapomnij o klimie, 30 stopni w środku, atmosfera jakby nadal był 98 rok.

      Jeszcze lepszy numer z Sądem Okręgowym w Katowicach. Nowiutki budynek, przeszklony jak diabli, dostał nagrody, sragrody i inne nieistotne pierdy. Budynek nie ma klimatyzacji, latem przy upałach nagrzewa się tam tak, że ludzie tracili przytomność XD

      Czy winić za to pogodę? Nie, winić to trzeba cymbałów u władzy którzy wydają w ogóle pozwolenie na coś takiego.

  44. Pomijając idiotyczne, jak zwykle, nagłówki, gdzie wypowiadają się w imieniu innych, nie licząc się z niczyimi preferencjami, to trzeba przyznać – bardzo mądry artykuł, przynajmniej jak na standardy Twojej Pogody. Niby oczywistości, a jednak patrząc po niektórych osobach z tego forum, wcale nie takie oczywistości.
    https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-06-07/dlaczego-pierwszy-w-tym-roku-zar-wyjatkowo-nas-meczy-jak-dlugo-jeszcze-bedzie-tak-goraco/

    1. Mnie w tym artykule drażni teza, że jedną z głównych przyczyn odczuwania obecnej pogody jest chłodny maj. Czyli jak rozumiem dla redaktorów TP powinniśmy mieć w maju kontynuację gorącej pogody, co się co jakiś czas w kwietniu pojawiała i byłoby lepiej. Otóż nie. Maj był jednym z lepszych miesięcy w ostatnim czasie i bardzo dobrze że trafił się taki a nie inny. Obecna pogoda również nie uważam, że jest jakoś mocno męcząca. Dla mnie skrajnie męczący był kwiecień 2018 r., gdy przeszliśmy bardzo gwałtownie z zimy do wczesnego lata do tego z pełną lampą niczym w Egipcie. To była prawdziwa jazda po bandzie i szok termiczny a nie to co mamy teraz. Dodać przy tym trzeba, że w tamtym czasie gorąc i duże ilości słońca były przy prawie łysych drzewach a więc były dużo bardziej odczuwalne niż obecnie, kiedy można się schować w cieniu liści.

  45. Zainspirowany dyskusją z @kmrozem, oderwałem się na chwilę od cycków Okęcia i skierowałem me badawcze spojrzenie w stronę danych obserwacyjnych stacji Bielany.
    I od razu dostrzec w nich można mnóstwo bardzo ciekawych, wiele mówiących informacji o postępach i nasileniu ocieplenia klimatu miasta Warszawy.

    Na przykład: spójrzmy na pewien zestaw parametrów “rekordowo zimnych” dla tejże stacji. Dotyczy liczby dni (całorocznie) z Tmax (°C) 30+, 25+, 20+, 15+, 10+, oraz mroźnych, czyli 0-.
    Jak się okazuje, ostatnim (najbliższym nam historycznie) rokiem, który był rekordowy w którejś z tych kategorii w aspekcie chłodu, był rok … 1980. Mianowicie, miał on rekordowo niską dla tej stacji liczbę dni upalnych (30+), których było 0.
    Nie wierzycie? To nie pomyłka – ZERO. Na stacji MIEJSKIEJ, dość silnie ulegającej wpływowi MWC. Taki to był kiedyś czas.
    Ale to było – bagatela – 38 lat temu. Dla bardzo wielu obecnych obserwatorów to niemal epoka kamienia łupanego…
    Od tamtej pory, we wszystkich wspomnianych kategoriach padały wyłącznie rekordy ciepła, czyli najwięcej dni w kategoriach (+) i najmniej w wymienionej kategorii (-).
    Mało tego – we wszystkich tych kategoriach cieplne rekordy padły w XXI wieku!

    Dla mnie to wygląda, że – orientacyjnie i symbolicznie – można rok 1980 na tej stacji przyjąć jako koniec ery “dużych chłodów”, po niej już przeważało “relatywne ciepło”. Które coraz bardziej przeważa.

    1. 1980 śmiało można nazwać rokiem bez lata, w moim mieście tylko 1978 był od niego gorszy jeśli chodzi o termikę, bo niskim usłonecznieniem 1980 ma rekord raczej nie do pobicia. W Katowicach w 1980 roku było zaledwie 8 dni z temperaturą przekraczającą 25 stopni. 30 nie było w ogóle nie tylko w 1980 ale przez 5 lat pod rząd, od 1977 do 1982.

      O wiele bliższy naszym realiom jest rok 2008, gdzie w Warszawie w zasadniczym okresie letnim (JJA) upału też nie było wcale. Pojawił się dopiero we wrześniu. W Katowicach nie było nawet we wrześniu, był to ostatni rok gdzie liczba dni >30C wyniosła 0. A był to rok ekstremalnie…ciepły!

      1. @alewis27:
        “O wiele bliższy naszym realiom jest rok 2008, gdzie w Warszawie w zasadniczym okresie letnim (JJA) upału też nie było wcale. ”

        >> Na stacji Bielany – był.
        28/07/2008 Tmax wyniosła tam 30,8°C. Tego samego dnia na Okęciu było tylko 28,4°C.

  46. “We Francji przed 2003 też mało kto miał klime w domu. Ta fala upałów dużo zmieniła, większość sobie późnej tam poinstalowała.”
    Nie wiem skąd ten wniosek. W Europie klima to nadal duża rzadkość. Artykuł z 2015 roku podaje:
    “But the percentage of air-conditioned French homes remains below 5 percent, with rates in Germany and Austria even lower.
    Niklas Schinerl, an energy expert at Greenpeace Germany, predicts Europe will hold the line. “I don’t think the top end is as high for Europe as it is in the United States,” he said. “And that’s a good thing for the climate.”
    Czyli popularność klimy we Francji to nadal jakieś 5%, w Niemczech i Austrii jeszcze mniej. Nawet w stosunkowo gorących Włoszech klima jest mało popularna:
    “For the record, many Italians don’t like air conditioning. They think it’s bad, and even dangerous, for your body to have to rapidly adjust between the heat and the cold. It’s also common knowledge belief that you get a mysterious disease, often involving an ache in the neck or spine, from the cold air whooshing out of it.”

    1. Każdy, kto był na południu Europy świetnie (chyba) wie, że tamtejsza zabudowa (co częściowo dotyczy też Francji) od setek lat jest starannie dostosowana do ciepłego klimatu i dużego usłonecznienia.
      Mówiąc w skrócie i uproszczeniu: tam zawsze budowało się i buduje tak, by maksymalizować cień, czyli MINIMALIZOWAĆ ekspozycję słoneczną i utrzymywać chłód wewnątrz pomieszczeń i podwórek. A tam, gdzie domy są jednak bardziej eksponowane na słońce, mamy przecież wszędzie rolety, zasłony, markizy, żaluzje, itd.
      To dlatego Włosi mogą sobie sarkać na klimę.
      W Polsce sytuacja jest inna.
      U nas zawsze – a zwłaszcza w okresie PRL – niewzruszonym dogmatem w budownictwie była MAKSYMALIZACJA ekspozycji na słońce i naturalne ciepło. Do końca XX wieku miało to pewne uzasadnienie, ale właśnie jesteśmy świadkami, że ono przestaje mieć sens.
      A w dodatku, wielu deweloperów jakby tego nie dostrzega, ciągle rywalizując w zapewnianiu coraz większych okien, często eksponowanych prosto na S/SW/W, ignorują to także urzędnicy, ciągle narzucający inwestorom obowiązek takiego projektowania osiedli (a nawet tzw plomb w centrach miast), aby zapewnić “odpowiednio” długi (godzinowo w ciągu doby) “czas dopływu bezpośredniego światła słonecznego”.
      Dodajmy jeszcze, że od dawna masowo się u nas ociepla domy.
      No i teraz zaczynają się kłopoty z tym ciepełkiem i słonecznym “dobrodziejstwem” w wielu mieszkaniach. Coraz częściej ratunkiem dla niektórych ludzi staje się u nas klimatyzacja, i naprawdę trudno się temu dziwić.

      1. Ben
        A jeszcze biorąc pod uwagę że te słońce wpadając do pokoju wkurza, bo tylko oślepia że nie można TV bez zabunkrowania się roletami obejrzeć, to już całkowity nonsen takiego budowania.

      2. Zapominacie o tym że pomiędzy wrześniem a kwietniem słoneczne mieszkanie jest dużo przyjemniejsze niż takie od strony północnej. Do tego w sezonie maj – sierpień jak na razie nie ma non – stop upałów (czy nawet 25+) i nie zanosi się żeby w najbliższych 10-20 latach miało tak być. Zatem większość ludzi (w tym i ja) woli pokoje / mieszkania słoneczne. Jeśli przeszkadza to są żaluzje / zasłony. Jeżeli przygrzewa – jest wiatrak (lub ewentualnie klimatyzacja) Nie wiem skąd takie wielkie halo. Zimą jest zimno i trzeba palić w piecu a latem czasem trzeba chłodzić i tyle.
        Sam mam pokój od południa i bardzo mnie cieszy kiedy w słoneczny np listopadowy czy lutowy dzień słońce zagląda mi przez okno. Latem czasem bywa gorąco ale bez przesady. Wiatrak wystarcza. No ale to dzielnica domków (chociaż niektóre w tym ten w którym najmuje mają nawet 3 piętra) i dużo zieleni. Trzeba inaczej projektować osiedla: więcej zieleni i więcej rozwiązań typu trawa na dachu zamiast papy / blachy, więcej zbiorników wodnych i parków. To największe wyzwanie przed naszymi architektami bo oni jakby zaklęci w realiach akurat chłodnych i pochmurnych lat PRL

  47. Na TP pojawił się artykuł na temat obecnej “fali upałów”. Uważam że bardzo dobrze że on się pojawił i warto żeby wielu rodaków poczytało go sobie. Bo to co wyczyniają media to jest jakaś paranoja/absurd. Ostatnio nawet usłyszałem że w naszym kraju panują skrajnie skrajnie wysokie temperatury. W Warszawie mamy 26-28 stopni aż strach się bać takich temperatur. Nakręcanie emocji będzie trwało dalej jeśli te dość wysokie i wysokie temperatury będą się utrzymywać dalej. Trzeba też odróżniać długość wysokiej dodatniej anomalii (lub niskiej )od intensywności, skali, wysokości jak kto woli tej anomalii. Niestety ale wielu z przekazem przegrzewają się głowy albo co bardziej prawdopodobne celowo sprzedają nie do końca prawdziwą informację ( manipulacja) w celu podgrzania emocji jak to media uwielbiają a grono Polaków to kupuje co znam już własnie poznaje z doświadczeń ( rozmów z ludźmi których znam). Apropo tak na marginesie ( bo blog meteorologiczny) jestem głęboko przekonany że wielu innych sprawach naród tak samo daje się ogłupiać.

    1. Media może i podkręcają (tradycyjnie) także tego typu tematykę pogodową.
      Ja się jednak zapytam: jak różnica, czy odczuwalny dyskomfort ma związek głównie z samymi ekstremami, czy bardziej z dość szybkim przejściem z chłodniejszego maja do gorącej I dekady czerwca, czy też z podwyższoną wilgotnością przy aurze gorącej (pomimo braku spektakularnych temperatur – przynajmniej jak dotąd)…?

      Tak jak nie ma powodów (jeszcze, w większości przypadków) do panikowania, tak i nie należy deprecjonować skali ocieplenia jakoby było to nic takiego – skoro np. podobne anomalie miesiąc temu na minusach były “godne uwagi” jako bardzo niskie.

      1. Ale tu nie chodzi tyle o samo przejście z minusów ( anomalie) na plusy (jeśli chodzi o percepcję to te anomalie dodatnie mogą być bardziej odczuwalne) co o same fakty. Jak już napisałem paranoja sięga wręcz zenitu. Nie można mówić i pisać że upały panują w całym kraju bo to nie prawda ( a tak mówią i piszą media bo sam słyszałem). Nie można pisać o skrajnych temperaturach bo takowych właściwie nigdzie nie było ( nie było przekroczeń 35 stopni, choć tylko i wyłącznie lokalnie było blisko). A poza tym jak napisałem trzeba oddzielać samą wysokość dodatnich anomalii od ich długości. To że te wysokie ( na wschodzie kraju anomalia nie jest do tej pory jakaś niesamowita) i miejscami bardzo wysokie temperatury trwają kilka dni (6 dni) to nie znaczy że mamy skrajnie wysokie temperatury. Istotne jest nie tylko jak długo jest ciepło ale też jak bardzo jest ciepło.
        Pociągnę jeszcze dalej ten temat: Co do długości wysokich (ale przy braku ekstremalnie temperatur absolutnych) dodatnich anomalii jeśli nawet po I dekadzie okaże się ona rekordowa wysoka dla czerwca to tylko hipotetycznie zakładając II kolejne dekady okażą się dużo chłodniejsze a finalnie czerwiec wyjdzie np. jako lekko ciepły albo ciepły to ciekawe czy po 2-3 latach ktoś będzie pamiętał że I dekada była rekordowa już nie pisząc że dla statystki będzie miało to małe znaczenie bo porównuje się przed wszystkim cały miesiąc a nie dany przedział czasowy w danym miesiącu. Reasumując dla mnie jak do tej pory jest bardzo ciepło i nie chcę deprecjonować obecnego ocieplenia bo ono rzeczywiście jest i odczuwalnie ciepło jest, niemniej jak dla mnie nie jest to nic nadzwyczajnego ( nie bardzo rozumiem dlaczego mam brać pod uwagę zimny maj pod uwagę- u nas nie ma reguł. W 2018 roku mieliśmy przeskok z zimnego marca do rekordowo ciepłego kwietnia. Takie rzeczy się zdarzają i to tak nie rzadko i ten przeskok nie jest też dla mnie niczym nadzwyczajnym. Po rekordowo ciepłym miesiącu może przyjść nawet bardzo zimny (bo rekordowo zimne to już się praktycznie zdarzają) zdarza i na odwrót ). Bardzo wysokie anomalie mieliśmy na początku kwietnia 2017 a wiemy jak się skończyło. Tak się zaczął listopad 2018. Także dla mnie to nie jest jeszcze czas żeby uważać że mamy coś niezwykłego. Bardzo wysokie trwają ale nadal zbyt krótko dla mnie, natomiast jeśli chodzi o same temperatury maksymalne to tu już w ogóle nic specjalnego się dzieje na 99% Polski ( godne zauważenia są tylko te temperatury ze Świnoujścia i Dziwnowa) z zaznaczeniem póki co. Chcę poczekać przynajmniej do połowy miesiąca a najlepiej do końca II końca dekady i wtedy jeśli będziemy mieli bardzo wysoką anomalię po II dekadach to mogę stwierdzić że czerwiec 2019 jest niezwykły bo duże ciepło trwa długo, ale nie po 7 dniach tym bardziej że czeka nas ochłodzenie choć raczej krótkie. Przecież duże anomalie w krótkim ( wciąż jeszcze krótkim czasie) nie zdarzają się “pierwszy raz” a mam wrażenie że niektórzy nawet tu piszący akcentują to ocieplenie jakby przeżywali to pierwszy raz. Już wcześniej to napisałem i jeszcze raz napiszę czerwiec przebiega dość podobnie jak sierpień 2002 ale jak to się skończy nie wiadomo co zaznacza również admin w poprzednim wątku”upał-czerwiec 2019).

  48. No i gdzie te “zaledwie 20c” na zachodzie? A pierwsze wersje ochłodzenia mówiły o tmax 18c na północnym-zachodzie. Jest dopiero 12:00 a w Szczecinie znowu pełne słońce. Słubice mają już ponad 20c. Bolesny powrót do polskich norm? Raczej nie. Przyjemne ochłodzenie, ale bez zimna i wielogodzinnej czapy chmur na niebie.

  49. Dziś i jutro temperatury maksymalne ciut niższe, ale za to dokuczy nam wyższa wilgotność powietrza (parno i duszno). Mam na myśli głównie wschód i centrum kraju. A w przyszłym tygodniu (zwłaszcza 11-13.06) niezłe grzanie.

  50. Zatoka niżowa jaka wczoraj i jeszcze w nocy napierała od W uległa na tyle zanikowi, że E Polski w ogóle nie odczuwa związanego z nią ochłodzenia. Te przynoszą (miejscami na E kraju) głównie nie związane z żadnym frontem komórki konwekcyjne. Na C Mazowszu są one dzisiaj jednak mocno ograniczone – ponownie dominuje zachmurzenie małe. A Tmax już na pewno wzrośnie powyżej 27°C, a może i nawet powyżej 28°C – czyli tak naprawdę będzie podobna do tej z minionych 4 dni.

    Z kolei płytka zatoka niżowa jaka ma przechodzić jutro popołudniu przyniesie średnie ochłodzenie o nie więcej niż 2-5 st. i tylko na niedzielę – choć prawdopodobieństwo konwekcji i krótkotrwałego pogorszenia aury (tym razem związanych już z frontem) będzie większe.

    PS.
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif
    Wykresy pokazują, że w dniach 11-13.06 przewyższenia 30°C są już niemalże pewne (przynajmniej w 2 z tych dni, jeżeli nie więcej). Natomiast piątkowy ranny GFS ponownie ślizga się po najchłodniejszych realizacjach z predykcją skali ochłodzenia od 14.06.

    1. Chyba nikt o tym tu nie wspomniał ale ta zatoka niżowa przyniosła wczoraj niezłe opady w Gorzowie Wielkopolskim: 47mm w ciągu (dwóch?) godzin (16?-18). Do 6 rano napadało łącznie 52 mm. Miasto dość nieźle zalane sądząc po zdjęciach.
      Z tego co widzę podobne sumy były na NE od Szczecina (niedaleko m.Wolin)

      1. Zgadza się. Na W Polski zatoka dała jeszcze znać o sobie. Może i dobrze, bo wcześniej tam było goręcej niż na E i rzadziej padało (choć tego typu ulewy nie są pożądane).

        1. Lokalnie deszcz nawalny ,a w nieodległych miejscach pokropiło ,albo wcale bez deszczu np. W Słubicach opad dobowy 0,1mm. W woj.śląskim Warszowice około 35mm (dokładnej sumy nie pamiętam) ,ulewy chyba tez w Knurowie, Żorach i na pewno w Pszczynie i Bielsku (20-30mm opadu) Katowice- Muchowiec chyba 1,5 mm ,a z lokalnej stacji w Katowicach – Koszutka 18mm. W zach . części Rudy śląskiej 0,2 mm Tyle namierzyłem ja i znajomy w sąsiedniej dzielnicy ,a we wschodniej części miasto krótka ulewa i jakieś 10-15mm opadu. Loteria konwekcyjna bo grzmiało i błyskało się ponad dwie godz ,a deszczu u mnie na osiedlu przy lesie tyle ,,co kot napłakał”

          1. Potwierdzam. Przebywam teraz w Knurowie, więc mogę stwierdzić że wczorajsza burza była naprawdę porządna (a przecież to nie była frontowa burza!). Wystąpiły lokalne podtopienia, błyskawice szalały tuż nade mną, aż w końcu miałem kilkugodzinną przerwę w dostawie energii elektrycznej.

          2. Na zachodzie to nie była konwekcja tylko front jeśli się nie mylę? A Słubice miały wyjątkowego pecha bo jak patrzę na rozkład opadów od 17 do 23 to jest to jedno z niewielu miejsc w pasie wzdłuż granicy z Niemcami (ok 50-60km) gdzie opad był w granicach 1-2mm.

  51. No to ciekawe, czy na początku przyszłego tygodnia będą te duże upały, bo GFS-ik uparcie prognozuje, że fronty z zachodu będą bardziej napierać na wschód wypychając Powietrze Zwrotnikowe jedynie nad wschodnią Polskę. EMCWF nadal za większym i bardziej suchym upałem.

    1. To będzie przypadek, w którym dłużej gorąco-upalnie może być we E (niż W) części kraju. Najwięcej realizacji wskazuje na 2-3 dni upalne w większej części Polski – a skrajne tylko +/- 1 dzień lub ok. 5-6 takich dni.

  52. Także to powinni przeczytać ci, którzy cieszą się z ocieplenia klimatycznego jakoby oznaczało one dla nas (głównie) korzyści:
    https://dobrapogoda24.pl/artykul/ekstremalne-temperatury-na-ziemi
    Nie zapominajmy przy tym, że imigranci w coraz to większym stopniu będą przybywali do Europy (docelowo strefy umiarkowanej) także, a nawet głównie z powodów pogodowo-klimatycznych (a nie religijnych). Same zaś Niemcy z pewnością nie będą w stanie zagospodarować aż takich rzeszy jakie mogą w dalszym ciągu napierać.
    Zwracam też uwagę na skutki uboczne związane z AGW (prądy, cyrkulacje, opady), które to dla nas mogą być bardziej dotkliwe, niż sam uśredniony wzrost Tavg.

      1. Ja aktualnie jestem na Ochocie i nie nazwałbym tego pogodnym niebem, chociaż słońce jeszcze trochę świeci.
        Niebo pogodne nie jest, za to bardzo ciekawe, zaraz mi się chyba klisza zapełni 😍🙂

  53. Niestety ale ja nie oglądam prawie prognoz pogody w telewizji , a dlaczego? Zero profesjonalizmu i amatorka straszna za każdym razem im zimno i oczekiwanie klimatu Grecji w Polsce co jest skrajnie głupie i nie odpowiedzialne . A po stwierdzeniu pogodynki w zeszłym roku w lato to był sierpień jakoś stwierdziła dziś poczujemy w Warszawie chłód a wiecie o jakiej temperaturach mowa? 26 st w sierpniu czyli dzień gorący i mówiła poczujemy chłód albo zwariowała albo jest kompletnie nie douczona. To tylko jedno z wielu takich głupich stwierdzeń brak profesjonalizmu i egoizm myślę że kiedyś się ogarną jak klima przestanie im działać z powodu braku prądu przez upał i będzie doskwierać pragnienie przez coraz mniejsza ilość wody pitnej na ziemi. Dlatego ja czerpie informacje meteorologiczne i klimatyczne z Meteomodel, nauka o klimacie , ziemia na rozdrożu . Oczywiście też własnych pomiarów i obserwacji 🙂

    1. A ja słyszę ostatnio co innego, że 26 st. to jest nieznośny skwar i niedługo będziemy się smażyć w piekle, bo przyjdzie niespotykane Warsaniemii 30 st..

      1. @FKP 26 stopni to jest zwyczajny lipcowy dzień w Polsce ale stwierdzenie , że to chłód to albo skrajna głupota albo solidne nie douczanie .

          1. Powtórzę raz jeszcze, normalny jest zarówno dzień z tmax = 20 st jak i tmax = 30 st (mówimy o lipcu). 25 to średnia wieloletnia, nie norma :) Zarówno 20 jak i 30 występuje regularnie w niemalże każdym sezonie, jest to NORMALNE zjawisko.

            O anomalii (warunki anomalne, coś co nie występuje zbyt często w danym miejscu, jeśli w ogóle wcześniej występowało) w przypadku temperatur maksymalnych poniżej 15 st albo powyżej 35 st. Bądź w przypadku gdy te 20 lub 30 stopni przedłuża się na bardzo długi okres, na tyle długi że odchylenie od średniej dla całego miesiąca przekracza 3 stopnie.

            Bardzo się tutaj szafuje normami, wszedzie się odnosi do norm, norma tu norma tam. Dla całego miesiąca czy wręcz roku – słusznie. Dla pojedynczego dnia? W życiu! Pojedynczy dzień odstaje od normy o 5 stopni? Zupełnie normalna rzecz. 5 dni odstaje o tyle? Wciąż normalna, zwykłe letnie ocieplenie. Cały miesiąc ma takie odchylenie? Anomalia, zdarzyło się to 1-2 razy w ciągu 240-letniej serii pomiarowej. Cały rok ma takie odchylenie? O panie, oby się tak nie stało.

          2. @alewis
            Na takiej samej zasadzie normalna jest w lipcu noc z t. min. 19 st. jak i (niestety) 8 st..

          3. @FKP
            Tak marudzisz na potencjalną opcję lodowatych nocy poniżej 10 stopni latem (czy nawet poniżej 13 stopni). A spytam z ciekawości, jakbyś miał do wyboru nasz klimat z całym reprertuarem, oraz opcje z Nowej Zelandii (wyższe usłonecznienie, nieco wyższe, ale rzadsze opady, brak przymrozków, czy temperatur jakie mamy u nas przez 5 miesiący NDJFM, ale też brak upałów i tobie ukochanych gorących nocy, to co byś wybrał? Do dziś pamiętam, jak jeden z użytkowników tutaj sugerował bym jako “zimnolub” opuścił Polskę i wybrał się do Nowej Zelandii, gdzie klimat jest o prawie 5 stopni cieplejszy……..

            PS żeby nie było, że nie odnoszę się do tego pytania – skoro się czepiasz mojego przedziału nocnych temperatury, to temperatura maksymalna 26 jest też powyżej normy. Aczkolwiek ja osobiście już wolę temperaturę maksymalną nieco powyżej normy, ale to za bardziej rześką noc koło 10 stopni. Są osoby, które warunki 10/26 i tak nazywają upałem, czy nawet 8/23 tak nazywają (znam takich, co mówili, że cały sierpień 2015 był “upał”, a przecież przez kilka dni na przełomie 2 i 3 dekady było poniżej 10 nocami i poniżej 25 w dzień)

          4. Nowa Zelandia na duży plus w półroczu chłodnym ze względu na wyższe temp., brak silnych mrozów oraz większe usłonecznienie a także co istotne nasłonecznienie i dł. dzień (Słońce grzeje także w najkrótsze grudniowe dni). Do rozstrzygnięcia pozostawiam kwiecień i październik, zwłaszcza październik wydaje się być lepszy ze względu na nasłonecznienie i brak uciążliwości typu przymrozki. Jednak od maja do września wolę nasz klimat, nawet z całym repertuarem zmienności jak w 2012. Fajnie by było je połączyć.

          5. Te nocne przymrozki to zmora tego klimatu, tutaj tak się gloryfikuje ten 6.06.2018, a noc z 6 na 7 czerwca (albo z 5 na 6 już nie pamiętam w tej chwili) przyniosła wtedy spadek prawie do zera w Gołdapii (przy gruncie -3), za to nad Biebrzą pomiar przy gruncie zszedł nawet do -4,5.

            Przymrozki na 2m powinny się kończyć najpóźniej 15 kwietnia, a nie grozić jeszcze w czerwcu, miesiącu w którym noc trwa ledwo 7-8 godzin.

  54. Słubice o 15:00 komfortowe 23c. Szczecin 22c. Gdzie to zimno na zachodzie z prognoz telewizyjnych? Nawet w Świnoujściu było 20c.

  55. @Marcin D to jest to o czym napisałem wyżej to nie jest zimno owszem 20 stopni w lipcu jest temperatura poniżej średniej w ciągu dla ale to nie jest zimno to jest temperatura pokojowa tak samo w styczniu możemy mieć średnia w Polsce ujemna ale będzie powyżej normy a to oznacza ciepło ? Nie to zimno i dalej temperatura poniżej zera tylko powyżej normy z określonego czasu .

    1. Ty chyba nie rozumiesz, że to jest temp. maksymalna, wieczorem a zwłaszcza nad ranem jest już dużo zimnej jeśli niebo jest bezchmurne. 7 st. to nie jest temp. pokojowa i niektórzy by się poprzeziębiali, gdyby taką noc spędzili na zewnątrz.

      1. @Fan klimatów podzwrotnikowych
        Nad morzem nawet jak jest ” tylko” 20c to często nad ranem jest już 17-18c. Więc to jest zupełnie inaczej jak tmax 20c w głębi lądu, które trwa chwile. W dodatku w głębi lądu noce są zimne tak jak zauważyłeś. Rano jest pogodnie a później zaczyna się chmurzyć podczas gdy nad morzem może być bezchmurnie w tym samym czasie. Dziś nad morzem upału nie będzie, ale już o 8:00 rano było 19c. W dzień pewno nieco ponad 20c. Bardzo fajna pogoda. Trochę słońca trochę chmur.

  56. W Gliwicach oraz w Knurowie robi się gorąco i duszno, temperatura zaczyna przekraczać 25 stopni. Ale według prognoz najbliższe burze mają być dopiero we wtorek w Konurbacji Katowickiej

    1. Tmax w Słubicach podczas “wielkiego” piątkowego ochłodzenia to 25.0c Dokładnie tyle ile wywróżyłem rano.

  57. To w Katowicach dzisiaj lepsza pogoda niż w środę czy czwartek, bo w końcu nie wiszą burzowe kalafiory przez całe popołudnie. Temperatura około 25 stopni, ochłodzenie jest praktycznie niewyczuwalne bo przez cały tydzień było nieznacznie powyżej 25 stopni. W ogóle czerwiec na razie ma niezwykle wyrównane tmaxy, od 24.1 do 27.7. I już nabite 70h słońca w ciągu ledwie 6 dni. Maj tyle nabił w 20 pierwszych dni…

    Wczorajsza burza zaowocowała u mnie dość silnym deszczem trwającym ok 60 minut (nie nawalny ale mocny), za to stacja na Muchowcu ma opad (Tr). Bardzo lokalne zjawisko, zresztą chmura była od zachodu i szła bardzo bardzo powoli, a stacja na Muchowcu jest na wschód od mojego osiedla.

    1. A w przyszłym tygodniu jest szansa na pierwsze upalne dni w tym roku – nie jeden, nie dwa, a może nawet więcej będzie dni z temp. przekraczającą 30 stopni.
      No chyba że będzie pogoda bliższa tej z prognoz GFS…

      1. Interesujące jest to, który model jednak prawidłowo wykupuje sytuację pod koniec przyszłego tygodnia. Osobiście “kibicuje” ECMWF.

        1. Na aplikacji WeatherPro, którą mam zainstalowaną na smartfonie, w prognozie na przyszły tydzień widać pełną lampę i niemal codziennie 29-31 stopni. Ta aplikacja jest pewnie twórców portalu Moja Pogoda, a portal ten pewnie korzysta z modelu ECMWF, jeśli się nie mylę?

          1. To są bardziej średnie wiązki modelu ECMWF, które mają niewiele wspólnego z operacyjną tego modelu często – można równie dobrze powiedzieć, że to jak inny model, bo pokazuje… zupełnie co innego często. Osobiście odnoszę wrażenie, że te średnie wiązki są jeszcze czymś wspomagane, np. modelem UM, bo czasem WeatherPro widzi stratusy, których model ECMWF nie widzi.
            Natomiast na okres do 5 dni trzeba przyznać, że się doskonale sprawdza, z jednym, jedynym wyjątkiem – konwekcje, zwłaszcza takie burzowe. Niestety ta aplikacja prawie mnie raz “zabiła” w górach, w czasach, gdy się na pogodzie nie znałem tak dobrze. Wiadomo, że burze trudno przewidzieć, ale ta aplikacja nawet nie dała ostrzeżenia ani nic.

          2. Znamienne jest jednak to, że na przyszły tydzień to ECMWF prognozuje regularnie wyższe temperatury (w najcieplejsze dni przeważnie 30/35°C), niż GFS – i to od dłuższego czasu. Jakby zamieniły się ze sobą miejscami względem trendów z poprzednich tygodni/miesięcy/lat.
            I patrząc na ten tydzień bardziej prawdopodobne, że bliższy prawdy jest ECMWF, niż GFS – a uściślając jego realizacja główna (operacyjna), która niemalże non-stop jest nieco poniżej wszystkich innych (w tym kontrolnej) nawet w terminie do 5 dni.

  58. Z tego co widzę w danych ogimet tylko Szczecin zanotował 2 dni z rzędu z Tmax 30+ i 3 w sumie 03, 05 i 06.06. I to chyba jest jak dotąd jedyne (wojewódzkie) miasto które ma co najmniej 2 dni upałów następujących po sobie. Gorzów Wlkp 2 dni z przerwą. Poznań 1 dzień, Toruń 1 dzień, Wrocław 0 dni (max 29,7) Warszawa 0 dni (max 28,8), Kraków 0 dni (max 27,8)
    Także, biorąc pod uwagę możliwe ochłodzenie w nadchodzącym tygodniu, nic wielkiego się jak dotąd nie stało. W przypadku Krakowa odreagowanie chłodnego maja nie jest póki co jakieś intensywne (średnia dobowa gdzieś na poziomie +3/+4 od normy).

    1. “nic wielkiego się jak dotąd nie stało”
      … jednakże przy średniej anomalii rzędu +5K…

      I takie oto takie porównanie:
      – “niezwykle” zimna I połowa maja przyniosła średnią krajową anomalię rzędu -3,4/-3,2K (ref. 1981-2010),
      – niczym nie “wyróżniające się” dni 01-06.06 przyniosły średnią krajową anomalię już rzędu +5K (ref. 1981-2010), która do połowy miesiąca raczej się nie obniży, a może i wzrosnąć nawet do bliżej +6K.
      Tylko 4-5 dni I połowy maja przyniosły anomalię bliską -5K i niższą, natomiast dni z anomalią ok. +5K i wyższą w I połowie czerwca może być z 10-12 (!).

      Podkreślę jednak, że mowa o całej Polsce – jako, że w szerszym ujęciu oceniamy pogodę z perspektywy całego kraju (a nie tylko wybranych miejsc).

      1. Dokładnie. Anomalia za pierwszą połowę maja była spora na minus, ale anomalia pierwszej połowy czerwca wyjdzie na o wiele większy plus. I to nawet względem “własnej” normy.

      2. Rozumiem to ale też tak bardzo mnie to “notoryczne” przekraczanie norm nie dziwi. Klimat się ociepla a używamy cały czas norm w których jest relatywnie chłodny okres 1980-90. Stąd później takie kwiatki jak 13 miesięcy z rzędu powyżej normy
        Biorąc to pod uwagę jak i to że maj nawet w skali całego kraju był poniżej normy póki co nie wydaje mi się żeby działo się coś wyjątkowego. Jeżeli sprawdzą się aktualne prognozy na przyszły tydzień – czyli Tmax 27-30, lokalnie 30+ i jeżeli to przeciągnie się do trzeciej dekady czerwca to dopiero wtedy wg mnie będzie można mówić że dzieje się coś na miarę kwietnia 2018 albo sierpnia 2015 :)

        1. Ale ocieplenie klimatyczne jest też immanentną składową zmienności pogodowej. Jak zaczniemy analizować tylko względem trendu to tak jakbyśmy zaczęli… sprowadzać różnice między anomaliami dodatnimi a ujemnymi (za odpowiednio długi okres) do zera. Zatracamy wówczas sporo cennych informacji klimatycznych związanych z tym jakże ważnym procesem…

      1. A jak jest 10 upalnych dni a pomiędzy nimi jest jeden dzień z 29 stopniami, to jak wtedy to jest? Są dwie fale upałów (podzielone tym pojedynczym dniem), czy raczej na taki dzień się przymyka oko i uznaje się jedną długotrwałą falę?

      2. Była ale bardzo ograniczona powierzchniowo. W Słubicach od 03 do 06.06. było 30+ (4 dni, max 32.3). Jednak już na pobliskich stacjach (Gorzów Wlkp, Zielona Góra) temperatury były o 2-3 stopnie niższe.

    1. ECMWF już wczoraj widział upały co najmniej do czwartku. GFS potrzebował jednego dnia więcej, aby zobaczyć to samo, bo ma gorszy skill. Bez sensu jest więc patrzenie na prognozy tego modelu, chyba że jako ciekawostkę. Wystarczy, że TP i telewizje bezmyślnie kopiują GFS-a (i to jeszcze pojedynczą odsłonę!). Praktycznie wszędzie upchnięty ten beznadziejny GFS, chyba nawet weather.com z niego korzysta. Czemu oni nie korzystają z lepszego ECMWF? Na Polsacie podali, że w środę ma być 21 stopni w centrum, a jutro pewnie powiedzą, że 31. To jest robienie z ludzi (za przeproszeniem) idiotów. GFS jest tak rozchwiany, że się tylko do kosza nadaje. Najgorsze, że starsi ludzie (których głównie te upały męczą) przeważnie oglądają tylko to telewizyjne badziewie, bo innych prognoz nie znają. I są regularnie oszukiwani.

      1. No właśnie, mój dziadek ogląda prognozy jedynie w TV na TVN oraz na TVP, a za masy powietrza uznaje jedynie te “słynne” strzałki czerwone lub niebieskie, które pokazuje prezenter.

      2. A po czwartku w fusach też nieźle to wygląda, wciąż spore anomalie dodatnie, szansa na rekord czerwca rośnie.

  59. Ale się jutro zapowiada groźny incydent burzowy w pasie od Kielc, przez Warszawę po Olsztyn… Mam nadzieję przynajmniej, że porządnie z tego popada, bo już jest naprawdę drastycznie sucho. Niestety wszystkie komórki burzowe w ostatnich dniach mnie mijały o 10-50km.

      1. To ,ze w Knurowie masz już ponad 20mm opadu nie zmienia faktu ,że w wielu miastach obok ciebie padało słabo ,albo wcale i za pierwsze 7 dni czerwca jest suma opadów 0-5mm. U mnie 0,2 mm. Chętnie przyjmę burzę z opadem 10-20mm ,bez silniejszego wiatru (powyżej 50/h) i gradu. W mieście większość spłynie ,ale w pobliskich lasach już nie.

  60. Można powiedzieć że teraz mamy to, co Osowa nazwałby pogodą charakterystyczną dla dodatniego NAO (choć jest na minusie). Chodzi o dzisiejszy dzień, który był dosyć pochmurny względem ostatnich, ale na wieczór niebo się rozpogodziło, przy czym nie nastąpiło jakieś silne ochłodzenie. Według mnie trudno to nazwać pogodą atlantycką, choć to tylko moja opinia. Niech takie lato trwa :)

    1. Dzisiaj bardzo przyjemny dzien, temperatura co prawda w okolicach 30 stopni, ale wilgotność na poziomie 30. Takie lato jest w Hiszpanii. Ciepło, ale nie tak, że zdychasz, tylko możesz funkcjonować na zewnątrz. U nas z upałem zaraz niestety pojawia się wysoka wilgotność. Miniony tydzien co prawda z upałem suchym, ale u mnie i tak dochodził dop 55% wilgotności, czyli już nie fajnie.

    2. To jest to o czym nie raz tu pisałem. W niektórych przypadkach przy ujemnych NAO/AO możemy mieć większą stabilizację w kierunku ciepłym (gorącym/upalnym) i pogodnym/suchym – niż przy dodatnich wartościach indeksów. Naprawdę nie ma pod tym względem reguły.
      Jest natomiast inna, tzn. dynamika (w sensie zmienności różnych typów aury) jest większa przy dodatnim NAO/AO i wyraźniejszej strefówce – ale to akurat bardziej “kłóci się” z upodobaniami @Osowa.

      1. No sucho to nie jest :D
        Pełno konwekcji i parno jak w szklarni.
        Ale bardzo gorąco i bardzo słonecznie oczywiście też.
        Poza kwestią usłonecznienia, które jest jednak dużo lepsze, to przypomina to koniec lipca 2018.

  61. Ale ładny wieczór-popołudnie w Katowicach, zero chmur zero wiatru, na rowerze można było jechać 30 km/h bez oporów wiatru.

    A w przyszłym tygodniu naprawdę mocno będzie grzać. Ten tydzień to był dopiero przedsmak, wszak teraz nie było żadnych upałów bo w dzień temperatura wynosiła 25-28 stopni a w nocy 11-14. To się zmieni na 29-32 oraz 16-20 w nocy. Średnia dobowa do tej pory była ok 20-21 stopni, w przyszłym tygodniu to będzie około 25 stopni. Imponująco gorące dni jak na pierwszą połowę czerwca się szykują. Myślałem, że cztery barzdo ciepłe czerwce pod rząd się tutaj nie zdarzą i ten będzie normalniejszy (średni tmax 22-23 stopnie a nie znów ponad 24), a tu się okazuje że nie tylko będzie bardzo gorący ale może być wręcz najgorętszy po 1951 roku.

        1. Rok temu anomalia do połowy czerwca wynosiła nieco ponad +3K (ref. 1981-2010). W tym roku będzie blisko 2 razy wyższa (!) za ten okres.

    1. Akewis
      To przynajmniej masz powód do radości…. A może za rok będzie jeszcze cieplejszy… Co tam AGW, co tam Polacy….

      1. “..co tam Polacy”
        A o których Polakach mowa? Tych mieszkających w Dubaju czy w Indiach? Ok. Bo chyba nie tych tutaj w Polsce. W kraju w którym raptem 3 miesiące w roku przebijają średnią temperaturę na Ziemi – najcieplejszy o ok 3-4 stopnie. Ale najchłodniejszy miesiąc roku jest tu nadal o ok 17 stopni chłodniejszy od średniej globalnej.

    1. To nie jest jeszcze sufit. W przyszłym tygodniu tyle może być w zabetonowanej Warszawie o wschodzie słońca… Czyli temperatura minimalna. Więc o tej porze na pewno będzie więcej. Można powiedzieć, że w ten weekend to będzie zimno w porównaniu do tego co nas czeka.

      1. Ale to się tyczy tylko zabetonowanych terenów, na wsiach jest zupełnie inaczej, jak dają t. min. 20 st. to jest 15-16 st..

        1. @Fan klimatów podzwrotnikowych
          Oczywiście, że masz racje odnośnie betonów, ale pamiętaj też o tym, że wysokie tmin jest możliwe wszędzie tam gdzie powietrze może się swobodnie mieszać (np wzgórza, lub silny wiatr w nocy). Niedawno nad morzem tmin osiągała 21c, a jeszcze o 22:00 było blisko 27c.
          o 23:00 26c
          o 1:00 25c
          Zobaczymy kiedy taka temperatura zapanuje w Warszawie wspomaganej betonami.

  62. Proszę nie uznać mnie za malkontenta, lubię lato i ciepło ale to co się dzieje, przekracza moją tolerancję, suchy upał z małą wilgotnoscia powietrza i nocami z temperaturą 15 stopni jest akceptowalne. Na prognozy, na przyszły tydzień nawet nie chcę patrzeć.

    1. Tak samo mam ja, mocno mnie denerwują (żeby nie napisać gorzej) te upały w przyszłym tygodniu. Oby po nich nadeszło prawdziwe ochłodzenie i odpoczynek od tego znów zaciętego ciepła.

    2. Ale co tam… przecież ten czerwiec na razie nic ciekawego (nadzwyczajnego) nie pokazuje. W wielu regionach nie mieliśmy nawet jeszcze ani jednej “30-tki”…
      Najwyższy więc czas na większy konkret. Ciekawe, czy pojawi się ktoś kto napisze, że na niego/nią i to nie robi wrażenia, bo czeka na długo oczekiwaną “40-tkę”…?

      1. Jak się pojawią temperatury w okolicach 35 stopni i więcej to zacznie robić to na mnie wrażenie. Jak wysoka anomalie rzędu +4K/+5K utrzyma po II dekadach to będzie robić na mnie wrażenie. Nie będę uprzedzał faktów i ekscytował się prognozami na 10 dni wprzód które nie są pewne. Co prawda ta fala upałów w okolicach środka tygodnie jest już niemal pewne, ale kilka dni temu nie było wiadomo jak będzie

        1. Około 15 VI możemy mieć takie anomalie, bo upalna pogoda na najbliższe 5-7 dni jest już praktycznie pewna. Nie wiadomo tylko jak gorąco w praktyce będzie, bo żaden model nie dawał 32-34 stopni nad morzem w kończącym się właśnie tygodniu. Ponadto ostatnio prawie że nie padało i ten stan się nie zmieni, gleba się wysusza a na suchej glebie łatwiej o bardzo wysokie temperatury.

          1. Teraz tak, prawdopodobieństwo takich temperatur jest już bardzo duże tak samo jako wyjątkowo wysokiej anomalii po połowie czerwca i najprawdopodobniej po II dekadach bo przez 5 kolejnych dni musiałoby się bardzo mocno ochłodzić żeby mocniej zbić tą wysoką anomalię. Niemniej im dłuższy zakres czasowy tym mniej pewności. Napisałem ten komentarz bo lucas wawa powyżej “pił” chyba przede wszystkim do mnie. Jednak parę dni temu gfs pokazywał w co najmniej jednej abo może 2-óch odsłonach że może być zupełnie inaczej w nadchodzącym tygodniu. Miejscami temperatury ok 15 stopni w dzień, więc pewności żadnej. Napiszę jeszcze raz to że się sprawdzi się raczej upalna wersja odsłon gfs nie oznacza że było to pewne parę dni temu. Jeśli chodzi o mnie to mogą na mnie zrobić wrażenie albo niespotykanie wysokie temperatury/niespotykanie niskie -szczególnie te w ciągu dnia, ( co nie jest tożsame z oczekiwaniem na to oczywiście) albo wyjątkowo wysokie/wyjątkowo niskie anomalie. Ponieważ mamy czerwiec a tu potencjał jeśli chodzi o górną granicę to 35-40 stopni ( również u mnie zdarzyło się już raz przekroczenie 35 stopni w czerwcu) to raczej intensywność zapowiadanych upałów nie zrobi na mnie ogromnego wrażenia bo tak myślę ( choć mogę się mylić) owa 35 nie zostanie przekroczona. Natomiast jest bardzo duża szansa na niezwykle wysoką anomalię całego czerwca, wciąż to jednak szansa. Doceniam jednak to że do tej pory jest bardzo ciepło i ta anomalia jest bardzo wysoka, niemniej to nie pierwszy raz się zdarza że trwa to tydzień a nawet całą pierwszą połowę miesiąca. Podobnie wyglądał wrzesień 2016 po I połowie. To że te anomalie są tak wysokie teraz i trwają z kolejnym dniem coraz dłużej nie oznacza jeszcze czerwiec 2019 skończy się rekordem czy nawet tym że będzie ekstremalny ciepły a tylko taki finalnie czerwiec może zrobić na mnie wrażenie. Jako się zakończy nawet bardzo wysoką anomalią ale bez jakichś ekstremalnych odchyleń to nie będzie nic niezwykłego bo bardzo ciepłych czerwców jest bez liku. I może na tym zakończę już temat odbioru tego co się dzieje teraz w czerwcu i poczekam na rozwój wypadków

          2. @anonim
            Ale po tym tygodniu anomalia średnia też będzie bardzo wysoka (bliska +5K) i to też w dużym stopniu “pracuje” na ogólnie bardzo ciepły obraz czerwca – na razie 1. jego połowy. I ja to głównie miałem na myśli (pomimo braku spektakularnych “wyników” do tej pory, poza NW kraju).

          3. @lucas wawa
            W porządku, ale przy najmniej ja przy braku jakichś spektakularnych temperatur maksymalnych nie przepadam za mocnym akcentowaniem jakichś wysokich niskich anomalii w jakimś okresie czasu danego miesiąca. Wolę to oceniać pod koniec miesiąca jeśli zanosi się rzeczywiście na jakąś niezwykłą anomalię końcową danego miesiąca w momencie kiedy prawdopodobieństwo tego jest wyjątkowo duże. Apropo przykładu tego września 2016 wtedy jak pamiętam po I połowie była wyjątkowa/rekordowa anomalia dodatnia tego miesiąca (ciekawe czy dużo osób to pamięta) i wielu było przekonanych że padnie rekord września a nie padł mimo że był to jeden z najcieplejszych wrześniów. I połowa czerwca zaś zapowiada się rzeczywiście imponująco (choć przy długim napływie powietrza zwrotnikowego suchego ta anomalia mogłaby być jeszcze wyższa- bo moglibyśmy mieć przedział np. 25-35 stopni i więcej a nie 25-30 i tylko bardzo lokalnie powyżej 30 stopni a nocami 15-20 stopni a nie 10-20 stopni) to tj napisałem powyżej zdecydowanie bardziej zwracam uwagę na cały miesiąc. Kolejna rzecz która mi się nie nie za bardzo spodobała może nie koniecznie u Ciebie to traktowanie gorących wiązek gfs jak wyroczni. Doskonale pamiętam jak gfs pokazywał parę dni opisane przez mnie wyżej temperatury rzędu ok 15 stopni w dzień to niektórzy pisali że za chwilę gfs wróci do gorących… a skąd niby taka pewność? No ale nie ma co się już spierać. Musimy poczekać na to co się wydarzy w dalszej części czerwca. Może być zarówno rekordowo/wyjątkowa wysoka anomalia dodatnia czerwca jak i możemy mieć rekordowo wysokie temperatury 35-40 np. w III dekadzie, ale może też być silne ochłodzenie

  63. U mnie dzisiaj mega gorąco nie było, 27 stopni bodajże maksymalnie. Koło 16 przeszła burza i trochę popadało. Przyda się, bo patrząc na to co się będzie działo od wtorku (być może do soboty!!!) to deszcz potrzebny. Jestem ciekaw na ile sprawdzą się te prognozy, bo 33 stopni w BIA w czerwcu już bardzo dawno nie było. Generalnie ochłodzenie się oddala znowu :)

  64. Zobaczymy co przyniesie jutro, według prognoz ma jutro u mnie padać, deszcz się przyda, że będzie parno, trudno, byle by burze nie były gwałtownie, z silnym wiatrem. U mnie mimo, prawie północy, nadal 21 stopni.

  65. Kiedyś wspomniałem, że normy i okresy referencyjne, można traktować jako punkt odniesienia, do tego w jakim tempie ociepla nam się klimat. A my niestety do tych zmian nie damy rady się przystosować.

  66. GFS i ECMWF już obydwa za upałami i to trwającymi do 14-15 czerwca. W dzień 30/33, w nocy 17/21, przy tym raczej pogodnie i bez burz. Nawet w fusach nie widać głębszych ochłodzeń, po upałach ma się zrobić 25-27 stopni. Jeśli się sprawdzi to naprawdę przeszliśmy z jednej skrajności w drugą – w maju nie można się było doprosić o 20-25 stopni przy słońcu (pierwszy od dawna maj w którym nie było nawet 25), to teraz czerwiec nadrabia z dużą nawiązką. W zeszłym roku taka sytuacja miała miejsce w miesiącach marzec-kwiecień, w tym roku możemy to mieć w miesiącach maj-czerwiec.

    1. Dzisiejsza ranna odsłona ECMWF przedłuża falę upału nawet do końca swojej prognozy. Oczywiście nie jest to jeszcze przesądzone, ale widać, że bardziej prawdopodobne jest to, że wyjątkowe ciepło potrwa dłużej niż 2-3 dni, niż tylko 1 dzień jak prognozował wcześniej GFS (a który też je teraz częściej wydłuża).
      Zanosi się na rekordowo ciepłą I połowę czerwca…

      1. I oby tylko I połowę :(
        Nie zrozumcie tego źle, jak na razie dla mnie pogoda jest bardzo fajna, nie ma upałów, noce znośne, wszystko bardzo ładne… no ale po prostu nie potrafię cieszyć się z tych ekstremów i rekordów. Ciągle mam nadzieję na stosowne ochłodzenie i wypatruję go w prognozach…

        1. @PiotrNS
          Ale sam przyznasz szczerze, że w ostatnich miesiącach/rocznikach z dużą łatwością i z dużą nawiązką ciepło “nadrabia straty” po jakiś chłodniejszych okresach. Nie inaczej jest teraz w czerwcu.

          1. To prawda, pogoda ostatnio już nie “wynagradza” tylko wyrównuje krzywdy. I to też martwi.

        2. No skoro jest fajnie i nie masz żadnego wpływu na to co się dalej wydarzy to po co w ogóle jakkolwiek się martwić. To jest bez sensu. Lepiej się cieszyć tym co jest, bo z naszą pogodą nigdy nic nie wiadomo.. Zdarzały się już u nas praktycznie jesienne lipce, co może brzmi groteskowo, ale tak to wyglądało. Lata ci u nas nigdy za wiele.

          1. “Zdarzały się już u nas praktycznie jesienne lipce”

            Na pewno nie za mojego życia. A niemowlakiem to nie jestem.
            Za mojego życia to trudno o prawdziwie wiosenne maje, czy prawdziwie jesienne wrześnie. Nawet tegoroczny “okropnie zimny” maj w drugiej połowie już przyniósł pełnię lata.

          2. W Warszawie pełnią lata bym jednak tego nie nazwał, jedynie 20 i 27 maja były wyraźnie letnie, a pozostałe dni to raczej akcenty “czerwcowe”, co pod koniec maja już jest akceptowalne i zdarzało się praktycznie zawsze, nawet dawno temu.

          3. Kmroz,

            jeśli trzymamy się standardów termicznych, czyli wiosna oraz jesień to tavg 5-10 stopni to żaden maj czy wrzesień nie był wiosenny/jesienny. Może maj 1980, u mnie miał 9.9C, wrzesień 1996 miał 10.0C. Obydwa są skrajnymi przypadkami. 80% majów i wrześniów ma średnie temperatury od 11 do 15 stopni, czyli taka późna wiosna i polecie / późne lato. Z majami mieliśmy 9 lat odpoczynku od bździny (nawet maj 2013 czy 2015 u mnie były znacznie lepsze niż 2019), za to brzydkich wrześni w tej dekadzie trochę było – 2010, 2013, 2017.

          4. No już nie przesadzajmy, 10-15 to jak najbardziej pełnoprawna wiosna. Nie rozumiem ludzi, którzy używają określenia przedlecie/polecie na typowo wiosenną/jesienną pogodę.

  67. Warto zwrócić uwagę na Antarktydę, która niemal w całości ma temperatury znacznie poniżej normy. Gdyby nie to, średnia globalna temperatura byłaby trochę wyższa.

    1. Na północnym Atlantyku i Grenlandii obecnie czerwiec też poniżej normy ale na Antarktydzie bardzo ale nie przekłada się to na lód morski tam ostatnio jest go znacznie poniżej średniej .

  68. Dzisiaj mamy przykład na przejście kolejnego frontu, ale:
    – dość szybkie,
    – tylko z lekką i krótkotrwałą korektą termiczną w dół,
    – z krótkotrwałym pogorszeniem aury.
    Fronty niżów atlantyckich (jak i tych z S również) z dużym problemem przebijają się na E (tzn. często się dezintegrują), a składowe “N-atlantyckie” cyrkulacji są nadal mocno ograniczone.

    1. Za frontem już się czai kolejny wyż, który szybko wpadnie z piekielny geopotencjał nad ruskimi….. Jedyną nadzieją na przerwanie tego kotła na dłużej niż kilkadziesiąt godzin jest inna opcja, niż front z zachodu… Podejrzewam, że to się stanie za tydzień, ale niestety nie ma pewności jeszcze.

  69. @Lukasz160391 jest to możliwe ale odległa prognoza i może być 16 i deszcz, a równie możliwe jest 30 i słonce zobaczymy jak to będzie ale niestety z każdym dniem wzrasta szansa na rekordowy czerwiec szczególnie patrząc na kolejny tydzień mam nadzieję , że nie ale wszystko jest możliwe .

    1. Aby był rekordowy czerwiec to musiałyby się te gorąco-upalne klimaty utrzymać do końca miesiąca, niemal bez przerwy. Czerwiec bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę (+4,07K) i do pobicia tego rekordu potrzeba dni z Tavg co najmniej 20 stopni. Już wczoraj było ciut za chłodno, bo anomalia dobowa wyniosła +3,82K.

      1. Nie musiałyby. Jeśli za pierwszą połowę anomalia wyniesie około +6K, to w drugiej wystarczy nieco ponad +2K, czyli typowy lipiec i to z okresu 1981-2010.

  70. I tu jest kłopot, nie potrzeba powietrza zwrotnikowego by padały rekordy, wystarczy, że powieje z najgrzanej Rosji i mamy piec

  71. We Wrocławiu zapowiada się 7 dni z rzędu z temp. powyżej 30 st. A co potem to już fusy. Można się tylko domyślać patrząc na obecny model pogodowy w Europie…

    1. To co mamy teraz to jest “lodówka” w porównaniu do tego co będzie w lipcu-sierpniu. Jeśli pod koniec czerwca “ochlodzi” się na max kilka dni do temp 25-27st to wszystko. Daje 95%szansy na to że tak będzie i że będzie dużo goretsze lato niż 2018😂 szczęście Polaków poszybuje na niespotykane poziomy 😉 co najmniej 3 mies upragnionego raju przed nami, a jest duża szansa że i we wrześniu temp mogą oscylowac wokół 30 st.
      Tylko nie mogę jeszcze obiecać że w tym roku upały utrzymają się przez cały rok….. Wiem że to bardzo zasmuci rodaków, ale na pocieszenie, z każdym rokiem to się będzie wydłużac i Lulek któremu daje max 15 latek moze i tego dozyje 😉i będzie wygrzewal stare kości non stop cały rok 😂

        1. Ja mam inny typ prognozy. Moim zdaniem lipiec będzie a la ten 2006 albo sierpień 2015 a sierpień będzie bliżej normy z opadami a wrzesień gorący

          1. To obstawiamy jako forma zabawy oczywiście. Czerwiec 70 procent obstawiam na najcieplejszy od 1951 (czyli powyżej 19,1 C średnia w Katowicach).Pod koniec kilka dni chłodniejszych z ulewami. Lipiec 19 gorący (ze średnią 20-22 średnia w K-cach) i suchy 30-60mm w Katowicach, sierpień 19 ekstremalnie mokry na poł.zach. Polski (150-350mm opadu) z temperaturą w normie. Tyle wróżenia bo na wrzesień na razie odpuszczam.

      1. Nie musisz obiecywać, wiadomo na pewno że upały ominą nas w listopadzie i grudniu a w październiku musiałby paść rekord. Zresztą upały nas ominęły już między styczniem a majem, więc cały rok to już na pewno nie;). Tymczasem w Warszawie coraz bardziej zaczyna “pachnieć” burzami

      2. Humorek dopisuje i to jest najważniejsze. ,,Po 7 dniach 25-28 stopni od poniedziałku w K-cach nareszcie się ociepli do 30 -34 st.C na 3 dni(mam nadzieje ,że na dłużej)” ,,Jutro ziąb bo 24-25 ,jakoś w swetrze i kurtce przetrwam do poniedziałku”

    2. Wrocław to niech nie narzeka, bo sobie drugi dzień z rzędu odpoczywa od gorąca wszelakiego. W tym roku Ciudad de Wrocław zostało całkowicie zburzone.

      1. W tym roku pobicie rekordów sprzed roku dla liczby dni z Tmax powyżej 20 czy 25 stopni jest już raczej nie możliwe.

        1. A od kiedy to upał jest od 20 do 25 st? To komfortowa tem i takiej nie będzie. Mówię o goracu i upale a tego będzie dużo więcej bo od początku czerwca.
          Raptem trafił się 1 chłodniejsze miesiąc, notabene daleko mi było do zmarzniecua 😂ale wiem że delikatnie Polacy marzli😪 w Hiszpanii czy Turcji też się potrafi trafić chłodniejsze letni miesiąc.
          Ale spokojnie, z każdym rokiem będzie lepiej. I takie “chłodu” będą absolutna rzadkością 😂 tylko upał i gorąco, żeby rodacy wreszcie byli szczęśliwi.
          Kiedyś może nasza gospodarka i budownictwo się do tego przystosuje, bo jednak cześć ludzi nie będzie się chciała smażyć w piekarnikach przez min pół roku. Ale nie tak szybko 😂i raczej nie wyburza blokowisk ☺️

  72. Może będziemy mieli lato podobne do 2003 roku, tam też czerwiec był względnie najgorętszy (u mnie 19,0 czyli tylko 0,1 poniżej rekordowego, na dodatek rekordowo słoneczny), w lipcu i sierpniu pogoda trochę wyhamowała te anomalie ale wciąż były dodatnie, a pogoda dominująco ładna. Nie jest powiedziane, że po tych upałach będzie jesień latem typu lipiec 2000. Oby tak nie było, wystarczy już że maj był stracony. Niestety póki blokada nie puści to nie ma pewności, czy koniec fali upałów nie przyniesie powrotu tego, co na południu Polski było w maju.

  73. Rozumiem że wszyscy tutaj żyją pogodą w Polsce ale chciałbym zwrócić uwagę na to co się dzieje w Arktyce. Maj 2019 był najcieplejszy w Arktyce w historii pomiarów. I czerwiec jak na razie też się taki zapowiada patrząc na prognozy anomalii w wzdłuż całego wybrzeża Syberii od morza Łaptiewów aż do cieśniny Beringa i ogólnie anomalie w całym basenie Arktycznym. Niepokojące się także dzisiejsze prognozy GFS dla Grenlandii, gdzie szykuje się spore ocieplenie i topnienie może objąć ( patrząc na oko) około 60-70 % obszaru tej wyspy ( a nie mamy jeszcze połowy czerwca, co bedzie w lipcu jak się taka pogoda utrzyma?). Ogólnie rzecz biorąc to ten rok jest zupełnym przeciwieństwem poprzednich lat gdzie w miarę postępu pory ciepłej w Arktyce anomalie dodatnie stawały się coraz słabsze i co więcej pojawiały się nawet ujemne anomalie. Jedynym pocieszeniem wydaje się, że w prognozach widać więcej niżów wchodzących głębiej w basen Arktyczny i związanych z nimi chmur. Ostatnią rzeczą jakiej by obecnie brakowało to silny wyż z bezchmurnym niebem w szczycie dnia polarnego. Chociaż czy silne adwekcje ciepła znad kontynentów spowodowane działalnością niżów nie są równie destrukcyjne jak działalność wyżu?

  74. Obecnie na C Mazowszu gorąco i parno – typowo jak przed nadejściem frontu z W. Mam nadzieję, że podczas zbliżającej się fali upału częściej będzie nawet cieplej (upalniej), ale bez parności – a ta będzie zwiastunem dopiero trwalszego umiarkowanego ochłodzenia (po 15.06?, 17.06?…).

    1. To tutaj moje upodabnia są zgodne. Jeśli ma być upał to wolę 35 stopni przy suchym powietrzu niż 30 stopni przy wilgotnym a nawet wolę to niż temperatury 25-30 stopni przy dużej wilgotności z częstymi burzami. W Warszawie zaczyna już “pachnieć” burzami. Obecnie wyładowania występują już ledwie kilkadziesiąt/kilkanaście km na SW od Warszawy. Niedługo po godz. 13.00 mogą się zacząć wyładowania w Warszawie

  75. GFS 06z prognozuje chłodną i deszczową drugą połową czerwca. Jest mała szansa na to, że się to sprawdzi, ale przy ujemnym NAO wszystko jest możliwe… nie widać w tej prognozie w ogóle temperatur z przedziału 24-29 stopni, czyli najbardziej komfortowych jak na lato. Ale jakby się sprawdziła ta prognoza, to obecny czerwiec będzie chłodniejszy od trzech poprzednich czerwców od 2016 roku.
    Na szczęście jest to prognoza 06z, czyli ta która ma słabego skilla.

  76. To u mnie pięknie widać jak się ten front ‘rozmywa’. Co się pojawi trochę chmur na niebie to zanikają one i się robi prawie że czyste niebo. Jeszcze się okaże, że dziś będzie najgoręcej z całego tygodnia bo o 12:00 już było 26,1C. A miało być ochłodzenie :D To po byku te ochłodzenie faktycznie, nie będzie ani jednego dnia poniżej 25 w tym ciągu!

    @cisowig co do tej Arktyki to już nieraz zwracaliśmy uwagę na to jak wysokie anomalie tam panują tegorocznej wiosny. I jest to sytuacja nieco inna niż zwykle, bo Arktyka jest “znana” z bycia ekstremalnie ciepłą w okresie zimowym. A w tym roku zimą było tam ciepło ale nie jakoś spektakularnie, zaś wiosną jest bardzo ciepło, niespotykanie ciepło wręcz (rekordowy maj). I ta wysoka anomalia w Arktyce też się mogła przyczynić do tego, że w maju było paskudnie a obecnie jest odlot w drugą stronę.

    1. Możliwe nie zauważyłem niektórych wpisów na ten temat przez natłok innych komentarzy. Ciekawi mnie jaki wpływ na klimat europy,albo ogólnie półkuli północnej może mieć zanik pokrywy lodowej oceanu Arktycznego. Ma ktoś jakieś ciekawe artykuły na ten temat?

  77. Według prognoz na Tydzień zimno ma być na północnym Atlantyku w zachodniej Europie we wschodniej i środkowych Stanach i bardzo zimno na Antarktyce za to duża anomalia na plus w Arktyce

    1. UM dopiero po 17 prognozuje burzę w Warszawie. Może być oberwanie chmury, ale może być też tak, że ledwo pokropi. Loteria. U mnie już front przeszedł, a poznałem to tylko po tym, że zerwał się NW wiatr. Zero deszczu. Zatem grunt suchy, czyli perfekcyjnie przygotowany pod nadejście przyszłotygodniowych upałów.

  78. Na Górnym Sląsku jest teraz chłodniej niż przed południem, w dodatku zerwał się wiatr. Ale jest nadal pogodnie. Pewnie przechodzi jakiś “bezobjawowy” front chłodny.

    1. to prawda, o 16:00 temp 22,4 przy spadającej wilgotności powietrza. Kto by pomyślał że dzień z frontem będzie jednym z najładniejszych w całym tygodniu. W środę i czwartek było pełno wkurzających kalafiorów na niebie, od 13:00 już większość nieba zapaćkana, w czwartek nawet burza się z tego zrobiła. A teraz mamy niby front a chmur ubywa zamiast przybywać.

  79. Przynajmniej w mojej części Warszawy była już mała burza z opadami, ale już zapowiada się na kolejną- prawdopodobnie niedługo po 16.00

  80. Aktualnie w powiecie warszawsko-zachodnim i grodziskim tworzy się bardzo groźna burza, z naprawdę mocnym opadem, do mnie lada moment przyjdzie a prawdopodobnie również większość Warszawy oberwie.
    https://burze.dzis.net/?page=mapa

    Mam nadzieję, że popada głównie mocny i bardzo potrzebny deszcz, a nie grad….

    1. Ja się jednak na szczęście załapałem na mocny deszcz (ledwo, ledwo), ale burza była nieco oddalona ode mnie, obyło się bez zniszczeń, więc chyba idealna opcja :)

      Obecnie się już rozpogadza, mam nadzieję, że do wieczora całkowicie, to może będzie fajna, rześka noc :D Jutro jeden wspaniały dzień, na pewno warto skorzystać, bo od poniedziałku powrót “Afryki”

        1. Na zachodzie Polski zrobi się rześko tej nocy. Zaledwie 10 stopni nad ranem przy niemal najkrótszych nocach w roku! Śpiący pod namiotem zmarzną. To taka przypominajka w jak obrzydliwie zimnym klimacie nadal żyjemy. Mimo AGW i “rekordowego” czerwca nadal takie kwiatki się zdarzają.

          1. Oj, tak mi przykro…. ;)

            PS jakbym miał układać klimat, to każdej nocy byłby obowiązek spadku temperatury poniżej 10 stopni. To podstawa, by móc spokojnie przewietrzyć mieszkanie i się dobrze wyspać. Potem za dnia może być i +32 :) W nowozelandzkim klimacie właśnie tego mi brakuje do szczęścia.

          2. @kmroz
            Więc, nie pisz, że od kwietnia-maja do września-października a zwłaszcza w lecie nie jesteś zimnolubem bo jesteś i to dużym.

            Inna sprawa, że ja bym widział nawet te Twoje wymarzone t. maks. 20 st. w lipcu pod warunkiem, że minimalna byłaby też 20 st.

          3. W maju i wrześniu tmin 10 stopni są powyżej normy. Latem mi nie przeszkadzają temperatury rzędu 27-30 stopni (a nawet nieco powyżej 30 stopni) w dzień pod warunkiem znośnych nocy. Na pierwszą dekadę czerwca 2003 czy 2008 nie narzekałbym ani trochę.

        2. Normalnie “dramat” – zważywszy, że niebawem przed nami klika (na razie) pod rząd nocy tropikalnych…

    2. Front jaki przechodził 2-5h temu przez Mazowsze – zgodnie z przewidywaniami – przyniósł bardzo nierównomierne opady.
      Co do pewnych kwestii jest jednak “konsensus”, tzn.:
      – ochłodzenie za frontem okazało się niezbyt silne (i tak nie zmieni znaku anomalii na minus),
      – pogorszenie było krótkotrwałe, po czym dość szybko zmierzamy w kierunku pogodnym, suchym, a za dobę także i gorąco-upalnym.

  81. U nas na północy od wczoraj jest ochłodzenie, w tej chwili 17 stopni i bez słońca. Nadciągające upały wcale mnie nie cieszą.

  82. U mnie znowu robi się bardzo sucho. Wszystkie burze mijają Bielsk jak dotąd, obecna ławica również idzie daleeko na północ, niedobrze.

    1. u mnie wczoraj była ulewa, w czwartek też padało…. w sumie to chyba i w środę też coś tam pokropiło ;) a dzisiaj zobaczymy, coś się tworzy :)

  83. Ależ stabilny ten ECMWF w zapowiedziach fali upału – z Tmax nawet bliżej 35*C – w przyszłym tygodniu i to na dłużej niż 2-3 dni. Jako jedyny od samego początku konsekwentnie nie odpuszcza z takimi zapowiedziami.
    Z prognoz wynika, że tym razem możemy mieć adwekcję znad N Afryki – czyli tym razem pogodynki mogą się nie mylić jak to zwykle robią przy każdej fali upału.

    1. No nic – trzeba to wytrzymać :( oby tylko po upałach (co do których mimo wszytsko mam nadzieję że będą troszkę krótsze) nadeszło trochę chłodu…

      1. Fala upałów krótsza nie będzie, na to bym nie liczył. Musi się nadarzyć to, o czym pisałem wyżej, by na dobre przerwać to szaleństwo. Prędzej czy później się przydarzy, albo za tydzień, albo za dwa. Sporo wskazuje na to jednak, że już za tydzień. Mi najbardziej zależy na tym, żeby po tej fali upału nadszedł przynajmniej tydzień spokoju, a nie żeby fala była jak najsłabsza – 30 czy 34 to jedno zło.

        1. W sumie to racja, będzie kilka bardzo ciężkich dni, ale jak potem ma przyjść PRAWDZIWE ochłodzenie, to mogę to zaakceptować. Grunt żeby przerwać to szaleństwo, bo jak do wczoraj było ok, tak dzisiaj już ciężko. A perspektywy mnie nie bawią :(

  84. Wszyscy żyjemy nadchodzącą falą upałów (mogą być lokalnie 34 stopnie), ale jak na razie mamy zimny wieczór w części naszego kraju. Teraz u mnie jest chłodno i pochmurno, temperatura wynosi 18 stopni. Nie idzie wytrzymać w krótkim rękawku, trzeba założyć bluzę i długie spodnie.
    A noc ma być jeszcze zimniejsza, temperatura o poranku lokalnie spadnie do 10 stopni.

    1. Mnie martwi ta majacząca w fusach zimnica po 16.06, jak już jest ciepło to niech trzyma jak najdłużej.

      1. Przynajmniej ECMWF widzi w końcówce “ogromne” ochłodzenie do 25/28*C za dnia…
        Czy warto więc martwić się na zapas, przy tak dużej dominacji dni gorąco-upalnych jaką mamy (będziemy mieli) w czerwcu…?

        1. Ten ECMWF to w ogóle od jakiegoś czasu jest “odjechany”. Z GFS-em się miejscami pozamieniał czy co? A może wchodzi na tego bloga, czyta komentarze i celowo gra niektórym użytkownikom na nerwach? :D

          1. Taki odjechany, że to on w przeciwieństwie do GFS dobrze przewiduje temperatury? GFS to dopiero co dołączył do zapowiedzi z falą upałów, a ECMWF konsekwentnie od kilku dni ją wyrzuca.

          2. Nie przewiduje dobrze, pamiętam, że na 27 kwietnia dawał jeszcze w czwartek wyższa temp niż 26 kwietnia i nie zostało z tego nic, takich przykładów mogę podać więcej.

    2. Bo przy standardach w coraz większym stopniu podzwrotnikowych, za chłodne będziemy uznawali coraz częściej “normalne” termicznie dni i/lub noce – nawet, tak jak teraz, pojawiać się będą jako jedynie 1-2 dniowe przerywniki…

      Półtorej doby po tej “lodowatej” nocy będziesz miał już w głębokim cieniu ok. 30*C (a później jeszcze cieplej). Może więc, zamiast narzekania, warto potraktować to jako “darmowe dobrodziejstwo Natury” i porządniej przewietrzyć sobie mieszkanie/dom…?:-)

      1. Bo 16 stopni (a tyle wynosi ta tzw. “norma” Tavg dobowej obecnie wg ref.1980-2010, w uśrednieniu na cały kraj) to bardzo umiarkowane ciepło, żeby nie powiedzieć nawet lekki chłód…

  85. Osobom, które są zwyczajnymi Polakami i trwają w swoim codziennym życiu, a nie są na wiecznym urlopie w przywiezionych do Polski “ciepłych krajach”, radzę porządnie wykorzystać najbliższe dwie noce i jutrzejszy dzień do
    1. wyspania się porządnie!
    2. przewietrzenia mieszkań
    3. spędzenia jak najdłużej jutrzejszego dnia na świeżym powietrzu.

    Od poniedziałku wkraczamy w prawdziwe piekło, przy którym ten tydzień faktycznie był lodówką. Temperatury przez 3-4 dni z rzędu mogą być wyższe niż przez cały 2018 rok! Nocami ulgi również nie zaznamy.
    Do soboty nie wypatrywałbym najmniejszej poprawy tego stanu rzeczy. Jest nadzieja na to od niedzieli, ale…. tylko nadzieja. Model ECMWF nadal szaleje, niestety.

    W obecnej chwili już średnio mnie obchodzi że to czerwiec i że będą przy takich temperaturach bite rekordy dobowe z olbrzymią nadwiązką. Takie temperatury to koszmarna i nieprzyjemna rzecz także w lipcu i sierpniu. Dość powiedzieć, że u mnie przez całe REKORDOWE lato 2018 nie było takich temperatur, na jakie zanosi się w przyszłym tygodniu.

    A obecnie przynajmniej próbuje rozkoszować się czymś, co przypomina normalny wieczór. Czuję się trochę jak w dniach 12-13.03.2018 przy wspaniałych temperaturach, mając już z tyłu głowy atak mrozu i śnieżyc. Ani trochę mnie ta piękna pogoda wtedy nie cieszyła, bo wiedziałem, że za chwilę będzie drastycznie.

    1. Akurat rok 2018 miał słabe abs. t.maks., t.min., t. śr., prawdziwe piekiełko przy którym 2018 był lodówką to lata 2013, 2015, 2016 w takim razie, w nich notowano takie dni i to w niektórych przypadkach o wiele dłużej.

        1. Jak nie było jak było, w czerwcu 2016 padł u mnie rekord t. maks. 34,1 st. i t.min. 21,7 st., dwa dni t. maks. pow. 32 st. W 2013 też były dwie takie fale, jedna dwudniowa w końcu lipca i dłuższa na początku sierpnia. W tej dekadzie co roku w jakimś regionie mamy kilkudniowe fale gorąca z wysokimi t. maks., t. śr. i t. min. i jakoś Polacy do dnia dzisiejszego żyją…

          1. A co, widać 7 dni 32-34 st. dla Warszawy? Robienie z igły widły, może zacznijmy robić wszyscy zapasy i zabunkrujmy się w schronach, nawet przed sierpniem 2015 takiej paranoi nie było…

          2. mała poprawka… 32-36 stopni. No i przez 6 dni a nie 7 dni (wielka mi różnica, bez problemu może się to przedłużyć…)

          3. To ciekawe bo u mnie dwa dni 30 st., jeden 29 st. po czym znowu może dwa dni 30-31 st. Horror.

          4. Nieprawda, tak jak w Pruszkowie, tak samo i w Płocku ECMWF widzi codziennie temperatury rzędu 32-36 stopni (no dobra, jeden dzień 31)

          5. ECMWF uwzględnia już wpływ betonu na t. maks.? :D Temp. wieczorną- nocną zawyża nieraz o kilka stopni to już się przyzwyczaiłem. Poważnie, za bardzo jesteś wpatrzony w ten ECMWF są inne modele, GFS i GEM są bliżej prawdy, będę miał ze cztery dni z t. maks. 30-31 st., może 32 st. ale wiadomo w Warszawie może być inaczej.

          6. Ja nie mieszkam w Warszawie, tylko w okolicy Pruszkowa, drogi FKP – kiedy ty to w końcu zapamiętasz :D

          7. No właśnie niekoniecznie. Kilka dni temu była tu dyskusja, z której wynikało, że w MWC tmax wcale niekoniecznie są wyższe, a w regionie warszawskim wręcz niższe (przykładowo Legionowo, Kozienice i Skierniewice mają zazwyczaj wyższe maksy niż Okęcie i Bielany). Noce oczywiście będą bardziej znośne tutaj, to jest oczywiste, chociaż przy nagromadzeniu się wilgoci i to nie będzie taka duża różnica.

          8. To prawda, ale przy bezwietrznej pogodzie cieplej będzie w cieniu na zabetonowanym obszarze niż w cieniu drzew w lesie.

    2. Jak ja Cię teraz rozumiem… Tydzień będzie dla mnie do bani, niech już będzie 30 stopni, ale nie 33-35. Anomalie pójdą jak rakieta i choć nie popadam w panikę, znowu zaczynam czuć ten swój lęk przed niekończącymi się ekstremami i rekordami, który towarzyszył mi przez dużą część pory ciepłej 2018. Ech… Nie jest łatwo :/

      1. Nie jest łatwo, bo każdy rozumny człowiek widzi, co się dzieje i na co się zanosi. Dlatego musimy coś przedsięwziąć. A przynajmniej oszczędzać energię, benzynę, wodę itp..

    3. Zapowiada się raczej upał w wersji suchej. Bez burz, konwekcji, z lekkim wiatrem i wilgotnością w dzień na poziomie 30%.

    4. Hahaha…. Polaków o normalnych preferencjach temp tu na tym blogu i w ogole w realu ze świeczka szukać 😉 wszyscy nie mogą się doczekać tych upałów.
      I mówię to zupełnie serio.
      Zrobiłam swego rodzaju ankietę na fb, w grupie mieszkańców mojej dzielnicy. I co się okazuje???? Oczywiście zostałam wysmiana. Jaki problem z temp, upalami!? Warszawiacy czekali cały rok na upały i nikt im teraz psul humoru nie będzie 😂
      Tak że ja dziękuję Bogu że jednak mam te klimatyzację . Bo mam przeczucie graniczace z pewnością że na 1 tyg upału bynajmniej się nie skonczy 😉 a w lipcu-sierpniu takie temp będą niczym (lodówka),
      Więc życzę wszystkim prawdziwym Polakom o wiele jeszcze większego gorąca.
      Nie zdawałam sobie sprawy ze Polacy mają prawdziwe geny Afrykanczykow. Ale człowiek się uczy całe życie 😉

      1. Podrzucisz link do tej ankiety? :) Nie cieszę się z upałów ani trochę, ale naprawdę daj sobie spokój z tymi przepowiedniami na lipiec i sierpień. Na razie wiemy tyle że trzeba wytrzymać ten tydzień. Będzie ciężko ale damy radę 💪

        1. Skasowałam ten post. Zresztą on był w grupie Targówek, Brodno, Zacisze, a Ty Piotrze raczej nie należysz do tej grupy?

        2. Właśnie rzecz w tym, że większości rodaków wcale nie będzie ciężko. Targówek i Bródno, to same blokiwiska, ciasna zabudowa, spodziewałam się że sporo ludzi moze mieć piekarnik w mieszkaniach. Nawet jeśli, to ich to cieszy…. Tak że, na prawdę ja już nie mam pytań do rodaków 😉
          Cieszę się tylko że nie podróżuje komunikacja miejska , bo to ich zamiłowanianie do upału też było zawsze czuć…..
          Jeżdżę rowerem ☺️

          1. I jeszcze to wysmiwanie że jestem “islandiofilem”?? Bo nie cierpię się smażyć na słońcu. Bo dobrze się czuje w 25 st, a nie 35???
            To takie dziwne w kraju, gdzie większość ludzi ma bardzo jasna karnacje i nie spędzało dzieciństwa w upalach?

            Nie wiem może Polacy mają jakieś korzenie Afrykanow, przybyli tu przed wiekami z ukochanej Afryki i nie mogą się doczekać powrotu?
            Bo na prawdę nie wiem jak tłumaczyć to zamiłowanie i doskonałą aklimatyzację do upału.

          2. @ Dorka
            Ty się przy 25 stopniach nie czujesz dobrze, bo jest ci gorąco. Twoje pierwsze panikarskie posty z tego roku, że w Warszawie gorąco, zaczęły się już przy niższych maxach.

      2. Tego typu posty świadczą bardziej o tym, że masz jakiś problem. Skoro z twojej ankiety wyszło, że ludzie chcą upałów to widocznie tak jest i zamiast to zaakceptować zmieniasz się w jakiegoś hektara. Spoko, masz Klima więc siedź w domu i sobie schładzamy mieszkanie. Reszta woli się kleić z potu i co tobie do tego?

        1. Sztygar, dokładnie nic 😂
          Nie emocjonuj się tak, wkrótce 40 st za okienkiem będziesz miał. Wszystkiego gorącego 😂

        2. Nikt normalny nie chce upałów. Temperatury do 28 stopni ze znośnymi nocami jak najbardziej okej. Dzisiaj wspaniały dzień. Jeden, jedyny.

          1. Zgadzam się, dzisiejszy dzień jest naprawdę Ok. Poza jednym – zimną nocą. Nad ranem było ok. 10 stopni. Temperatura absolutnie nie nadająca się do nocowania pod namiotem czy nawet w drewnianym domku letniskowym.

  86. W mojej ocenie duży wpływ na obecne zmiany klimatyczne mają też coraz częstsze/dłuższe blokady cyrkulacji strefowej (atlantyckiej) głównie w porze ciepłej i to w coraz większym stopniu sprzyjające adwekcji ze składowymi S/E. Lądy mają coraz częściej lepsze warunki do nagrzewania się i to w stopniu większym niż wynika to z ogólnego trendu ocieplenia w skali całego globu i całego roku.

    W porze chłodnej zdarzają się jeszcze okresy (miesiące) takie, że z +/- połowa obszarów lądowych Eurazji, Ameryki N, N Afryki notuje anomalie ujemne (okresowo/miejscami nadal poniżej -10K). W porze ciepłej jak takich obszarów jest chociaż 20-30% (i to jeszcze z anomaliami maks. rzędu -5K) to jest już to i tak “dobry rezultat”. Tak dużą mamy przewagę właściwie rok po roku z anomaliami dodatnimi i to jeszcze na coraz większym obszarze powyżej +5K (a miejscami nawet i +10K).

    U nas ma to związek – o tej porze roku – przede wszystkim z większym usłonecznieniem, opadami coraz rzadziej wielkoskalowymi (rozłożonym w czasie), czy umiarkowanymi oraz z coraz rzadszą cyrkulacją wprost znad chłodniejszych akwenów otaczających Europę od W/NW/N.

  87. No to w przyszłym tygodniu “będzie się działo” czyli długi ciąg gorąco-upalny jak na czerwiec z temperaturami 30-35 stopni, a kto wie czy miejscami nawet tmax powyżej 35 stopni (w XXI wieku przekroczenia 35*C zdarzyły się w czerwcu 2000 i 2016). Oczywiście to ile temperatura wzrośnie w danym dniu zależy od zjawisk konwekcyjnych (jeżeli ich nie będzie to tmax może osiągnąć tyle co w prognozie lub nawet więcej), a jeżeli będzie skłonność do burz to temperatura maksymalna może być niższa.
    Tymczasem SE Polski, który był jednym z “najchłodniejszych” podczas tej fali gorąca od początku czerwca dzisiaj był jednym z najcieplejszych regionów (akurat przed nadejściem frontu po którym jutro lekko się ochłodzi). A Tarnów zanotował najwyższą i dokładnie taką samą tmax jak 26 kwietnia czyli 29,6*C.

  88. Myślę, że wyższe temperatury prognozowane przez ECMWF mogą wynikać z tego, że od pewnego czasu ten model ma lepszą “czułość” na czynnik związany z adwekcją, także ciepła (a nie tylko chłodu). Natomiast GFS jakby głównie bazował na usłonecznieniu i aurze “wyżowej” (gdy znajdujemy się po S/W stronie wyżu).
    Zauważmy, że w nowym tygodniu – inaczej niż w większości przypadków przed rokiem – fala upału będzie miała związek także z wyraźniejszą adwekcją PZ (z rejonu śródziemnomorskiego, jeżeli nie nawet samej N Afryki), a nie tylko/głównie z samym wyżem i dużym usłonecznieniem. Wysokim temperaturom za dnia będą “pomagały” wówczas także bardzo ciepłe (tropikalne) noce.
    Myślę, że dlatego ECMWF prognozuje regularnie wyższe temperatury niż GFS.

  89. Ale będzie smażyć w tym tygodniu, codziennie ponad 30 do soboty i nocami prawie 20. Takiej fali upałów w czerwcu chyba jeszcze nie było. W 2007 roku było gorąco prawie bez przerwy przez większość miesiąca ale to były temperatury takie jak przez ostatnie parę dni czyli 25-28 stopni. Teraz będzie upał z prawdziwego zdarzenia a nie jakiś podrabianiec nazywany upałem przez tutejszych islandiofilów. Co do mnie to cieszę się ale 35 stopni to by se mogła pogoda odpuścić, 26-32 naprawdę wystarczy na lato. Byle po tym szaleństwie nie wrócił marzec pogodowy, chętnie przyjmę coś takiego jak II pół sierpnia 2015.

    Popatrzcie sobie jednak na średnie wieloletnie, one wcale niskie nie są. Dla 8 czerwca średni tmax wynosi nawet ponad 23 stopnie na wschodzie Polski, co ciekawe nawet w normie 1951-1980 tyle wynosi. To nie jest dużo mniej niż w tzw środku lata zwłaszcza w tych nieco starszych normach. Czerwiec się robi wyraźnie chłodniejszy w drugiej dekadzie, pierwsza dekada jest termicznie podobna do trzeciej.

    1. “Teraz będzie upał z prawdziwego zdarzenia a nie jakiś podrabianiec nazywany upałem przez tutejszych islandiofilów.”
      👍

    2. “W 2007 roku było gorąco prawie bez przerwy przez większość miesiąca ale to były temperatury takie jak przez ostatnie parę dni czyli 25-28 stopni. ”

      Wg stacji w Katowicach było gorąco (avg>20) przez ledwie 8 dni… Do tego avg>22 nie wystąpiło ani razu. I tylko dwie nieznośne noce (tmin>15 stopni). Bardzo przyjemny miesiąc.

    3. @alewis
      “Teraz będzie upał z prawdziwego zdarzenia a nie jakiś podrabianiec nazywany upałem przez tutejszych islandiofilów.”

      Zrozum, że na GŚ było inaczej niż na Mazowszu. Gdybym ostatni tydzień spędził w twoich stronach, to też bym się z tego “śmiał”.

  90. To chyba była jedyna chłodniejsza noc, zwłaszcza w pasie Polski W. Bardziej na E była nadal dość ciepła, podobnie będzie jeszcze podczas kolejnej. A przed nami niezwykle pogodny dzień, w części kraju takie mogą być również kolejne (na razie co najmniej do wtorku/środy).

    Z tego co widzę w najbliższym tygodniu będziemy mówili zarówno o bardzo wysokich temperaturach (miejscami może i rekordowo wysokich w czerwcu), ale i także o burzach i ulewach – bo od W będą napierały fronty, za którymi będzie próbowało wedrzeć się chłodniejsze powietrze. Jednak nie uda się to w pełni chyba co najmniej do niedzieli 16.06 lub poniedziałku 17.06 – bo około soboty 15.06 prognozowane jest drugie upalne apogeum.

    A czy później mocniej się ochłodzi? To się dopiero okaże. Jednak przynajmniej model europejski wskazuje na “zaledwie” kilkustopniową korektę w dół, bez głębszego ochłodzenia do końca swojej kolejnej prognozy.

  91. Miniona noc była naprawdę ok, schody zaczną się za dzień dwa. Zakup klimatyzacjy powoli staje się koniecznością.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com