Opady

Opady

W końcu więcej popadało, choć głównie w południowej połowie kraju. Na północy w wielu miejscach nadal miesięczna suma opadu wynosi poniżej 5mm. Za ostatnią dobę opadową (do 06UTC) najwięcej opadów na nizinach spadło na Śląsku (ok 55 mm). Poniżej mapy rozkładu opadu dobowego i miesięcznego z systemu RainGRS (IMGW-PIB).

Dzisiaj powinniśmy się spodziewać dalszych opadów, ponownie głównie w południowej połowie kraju.

674 Replies to “Opady”

  1. Oczywiście kujawsko-pomorskie na samym końcu, z prognozowanych opadów o niemal sumie miesięcznej wczoraj w Toruniu spadło marne 0,9 mm i były to jedyne opady przez cały miesiąc, mam nadzieję że prognozowane ochlodzenie na najbliższy weekend przyniesie porządne opady…

    1. Miejmy nadzieje że głównie opady bo patologiczne ochłodzenie z -5 stopni na 850 hpa i jednocyfrowymi maxami na 2m nie jest nikomu do szczęścia potrzebne. Oby skończyło się tylko na kilku takich dniach. Osobiście w maju wystarczą mi umiarkowane dni z temperaturą w przedziale 17-22 stopnie.

      1. @Leksa zgadzam się jednocyfrowki w maju to przesada, ale mam nadzieję że chociaż to patologiczne ochlodzenie przyniesie spore opady, wolę opady przy skrajnie niskich tmax, niż parnote

      2. Prognoza dla Nowego Sącza na początek maja to po prostu 1991 rok… Nie toleruję takiej pogody w maju, ale jeśli ma być to wstęp do umiarkownego lata, dalece innego od lata 2018, to niech sobie będzie.
        Suszą już się nie martwię, wczoraj spadło 31mm deszczu, a to dopiero początek. Kwietniowe opady z pewnością będą powyżej normy.

        1. Do PiotrNS Poczatek maja z pewnoscia nieciekawy, ale do maja 1991 jeszcze daleko. Mscami na krancach W i SW byl to najzimn maj 20 wieku /np we Wroclawiu/, a w skali kraju najchlodn. obok majow 1902,1980.

      3. @Leksa
        Niższe temperatury będą miały same plusy. Jeśli nie popada, to spowolnią parowanie. Jeśli popada, to przy niższych temperaturach opady o wiele lepiej nawilżą glebę i tez wolniej wyparują.
        Kilka wymarzniętych roślin, to mała cena za poprawę, bądź przynajmniej niepogorszenie się indeksu SMI/SPEI. Od braku owoców nikt nie zginie. Od fali upałów rodem z Rosji 2010, czy Francji 2003 już niestety tak. Czasem trzeba umieć wyróżnić mniejsze zło.
        Pewnie zostanę zlinczowany, ale liczę na kilka dni z temperaturami na stałym poziomie 5-10 stopni, bez grama słońca i ciągłym, słabym opadem. To ostatnie wydaje się najmniej prawdopodobne, ale nawet bez tego ciągłego opadu, by to uspokoiło trochę sytuację. Jak spadnie ponad 100mm, to dopiero wtedy może moje preferencje termiczno-pogodowe powrócą do tych sprzed ponad roku. Czyli 18-25 stopni w maju i mnóstwo słoneczka. Tak było w maju 2017 w 2 i 3 dekadzie, co po wydajnej opadowo wiośnie mnie niezwykle wtedy cieszyło.

        1. Kmroz, piszę to z bólem serca i sam nie wiem co się ze mną dzieje, ale… niech to będzie najpaskudniejszy maj od lat, powtórka z 1991/2004 roku, niech będzie zimnica. Ważne tylko aby udało się uniknąć koszmarnego dla wielu ludzi lata, którego prawdopodobieństwo będzie tym mniejsze, im więcej teraz popada i mniej wyparuje. Widzę prognozy GFS i ECMWF dla Nowego Sącza i odnoszę wrażenie że to marzec, a nie maj. A mimo wszystko się cieszę. W ubiegłym roku obiecałem sobie, że jeśli kiedyś przyjdzie “odreagowanie” za te niesamowite rekordy, tropiki i wielkie anomalie w porze ciepłej, to nie będę na nie narzekał. I teraz chcę być wierny temu postanowieniu. A owoce powinny być, bo nie widać mrozów, a wegetacja rozwijała się w tym roku dość normalnie, bez “dziwactw” takich jak w 2016 i 2017 roku. Wczoraj padało przez całą dobę, w najbliższych dniach też będzie tego sporo, więc jest ok. Patrzę z optymizmem w przyszłość mimo “okropnych” prognoz :) Poproszę o chłodny maj i sierpień :D

          1. Opady mogą być przy temperaturze 15-20 stopni nie 5-10 stopni. Tak to dobre dla marca. Dlatego proszę by powstrzymać się od wypisywania takich dyrdymałów. Na szczęście wasze pragnienie zimnego maja nie mają za dużych szans się ziścić. Owszem pogadamy pod koniec miesiąca ale na 80-90% łatwiej założyć maj w normie lub powyżej niż maj taki jak w 1991 roku. Słabo go pamiętam bo miałem 11 lat ale faktycznie coś mi przebłyskuje że było paskudnie wtedy. Teraz skończy się na 5 dniach z zimnem i oby to tylko na tyle. Z resztą w prognozach widać wzrost temperatury w wiązkach

          2. Pamiętam pewnego przedstawiciela tzw. zawodu społecznego zaufania (w 6-cio letnim trybie kształcenia wyższego), który po 24-ro godzinnym dyżurze w izbie chorych oraz przychodni gminnej i bezinteresownej pomocy dziesiątkom chorych, po powrocie do domu “odreagowywał” (żona zakładała po owej od-reakcji ciemne okulary, a po prośbie o zajęcie miejsca mówiła: “dziękuję, postoję”). Podobny efekt przynoszą odreagowania na każdej innej płaszczyźnie. W środowisku lekarzy leczących psy(che) mówi się o tym CHAD (jednym słowem: czad).

            W środowisku amatorów meteorologii mówimy zaś o pogodzie “na sterydach”. Kto miał okazję obserwować zespół zachowań osobników chętnie korzystających z dobrodziejstw chemii, będzie wiedział, dlaczego jest to nad wyraz trafne określenie.

          3. @PiotrNS dołączam się do prośby, fajnie jakby lipiec był zimny, nawet taki lipiec 2011 nie był nie wiadomo jak paskudny i miał 2 tyg. fajnej pogody. W tym roku przydałaby się chłodna i dość mokra pora ciepła, nawet kosztem uslonecznienia

          4. Leksa, ale ja wcale nie wieszczę zimnego maja, tylko piszę że wobec suszy i groźnych wskaźników SPEI, dla wyższego dobra jestem gotów zaakceptować nawet paskudną pogodę. To samo pisze Kmroz. A chłodny i mokry miesiąc miałby też pozytywny efekt psychologiczny – dla osób takich jak Dorka, Editor czy FKU mógłby być pewnego rodzaju “uspokojeniem”, że wbrew temu co nieraz można było pomyśleć, nie zmieniliśmy strefy klimatycznej i nie jesteśmy skazani na sucho-upalne scenariusze.
            PS. Skoro urodziłeś się w 1980 roku, to nie dziwię się że jesteś tak ciepłolubny :D

          5. macie naprawdę dziwne oczekiwania, oczekiwać brzydkiej pogody w kraju gdzie brzydka pogoda jest wyraźnie częściej niż ładna. Wszystkie miesiące od września do marca włącznie mają normę usłonecznienia grubo poniżej 50% możliwego, zaś kwiecień-sierpień Z BIEDĄ te 50% osiąga. Liczba dni z opadami przez cały rok jest dwucyfrowa, zaś w sezonie jesienno-zimowym przekracza 20. 5-10 stopni w dzień w maju + deszcze? Krzysztofowi się chyba powtórka z maja 2010 marzy. Przypominam, że w tym kraju nadal dużo większym problem stanowi okresowy nadmiar opadów niż ich niedobór. Do podtopień i powodzi wystarczy jeden bogatszy niż zwykle niż genueński. A jak będą dwa to niszczycielska powódź wręcz gwarantowana. W maju 2010 były dwa genueny i każdy wie co wtedy mieliśmy.

            W tym kraju tydzień ładnej i suchej pogody bez przerwy to już “coś” a dwa tygodnie lub więcej (jak np. w sierpniu 2015 albo lipcu 2006) jest pamiętane przez bardzo długi czas. Za to ponad 10 dni pod rząd bez ani minuty słońca w sezonie jesienno-zimowym jest zupełnie normalne, można bezpiecznie zakładać taki okres co najmniej raz w roku. 2018 był wyjątkowy bo słońca nie widziałem od 9 grudnia do 3 stycznia 2019 ani razu.

            Na szczęście pogoda preferencji nie słucha. Dla przeciwwagi tych farmazonów napiszę, że oczekuję maja z temperaturą codziennie powyżej 20 stopni, z jakaś falą upałów 30-35 pod koniec. I co najmniej 250godz słońca, jakby było 300 to już idealnie.

          6. Tylko ty oczekujesz dla oczekiwania, a ja dla naszego bezpieczeństwa. Więc skoro oczekujesz tylko dla własnego samopoczucia to możesz wyjechać sobie do Egiptu na dwa tygodnie. A Polska niestety potrzebuje czegoś innego, zwłaszcza po takim, a nie innym kwietniu.

            7 dni ciągłego opadu, przynajmniej 1mm na każdą godzinę, przy temperaturze cały czas poniżej 15 stopni. Tego potrzeba w tym momencie, by zlikwidować DRAMATYCZNĄ suszę.

            I w sumie tak- chcę powtórki maja 2010, ale u siebie. Na południu wtedy padało miejscami ponad 400mm i to już oczywiście przesada. Chociaż przy obecnej suszy, to myśle, że by nie było nawet w połowie takiej powodzi jak wtedy. Ale sam fakt, ze by była, jest nikomu niepotrzebny. Nie o to chodzi.
            Za to u mnie maj 2010 to ledwo 120mm, na obecną suszę takie coś na miesiąc to i tak za mało- taka prawda.

            Miałem racje ze będzie lincz, hehe. Za to, że mówię co jest potrzebne. Super.

          7. @Piotr NS – no to się teraz naraziłeś co to niektórym. To ja “doleję” wody do wody. ;) Też marzę o chłodnym, deszczowym maju i sierpniu, oczywiście bez zbytnich przegięć, ale z przewagą chłodnych dni i opadami nieco powyżej normy. No i bez przymrozków. Ale co nam zaoferuje Pani Pogoda i Pan Klimat? Zobaczymy. ;) Jak będzie znowu gorąco i sucho to pozwolę sobie postękać, jak stękają obecnie “gorąco-rządni”. ;)

          8. @alewis27 po pierwsze na S Polski ostatnio trochę popadalo, ale w centrum i na północy kraju są one niemal zerowe (z resztą widać na mapce w poście). Po drugie czy ty się chłopie słyszysz!? 35 w maju!? Boże słyszysz i nie grzmisz… Widzę że nie którym 2018 nieźle namieszal w głowach. Polecam przeprowadzkę do jakiś ciepłych krajów, bo się tutaj zameczysz…

          9. Na obrone alewisa27 -. Naprawde w katwoicwch czy Krakowie mocno popadalo prognozy SA bardzo mokre a I historycznie duO wieksze straty u Nas prsyniosla powodz z 2010 r. Niz susze 2015 czy 2018. Stad perspektywa nasza jest Inna noz osob z Mazowsza czy Kujaw. Stad ja oczekuje cieplo acz dosc suchego jak na standardy S Polski Maja na poludniu Polski I mokrego Maja na polnocy I w centrum (az po Wroclaw:p)

          10. @Krakus ja bynajmniej nie oczekuję powtórki maja 2010, to najgorsze dziadostwo jakie może się powtórzyć. Chcę tylko maja z regularnym i umiarkowanymi opadami, ale z tymi 35 st. to nieźle pojechał :D

          11. Bez przesady, myślę że wystarczy już jeden tydzień taki jak ten prognozowany, aby faktycznie jak pisał kmroz gleba była w stanie jak najefektywniej zagospodarować te opady, a póżniej umiarkowane temperatury w okolicach 20*C z regularnym opadem i bez przymrozków. W sumie taki maj 2018 wbrew pozorom u mnie na G Sląsku nie był taki zły- spadło jakoś około 100 mm deszczu, do tego średnia temperatura jedna z niższych w kraju, nieco ponad 16*C, większą część miesiąca temperatury maksymalne utrzymywały się na przyjemnym poziomie 20-25*C, jedynie w połowie miesiąca mieliśmy kilkudniowy ponury epizod i temperaturami około 15*C, ale sporo popadało, więc nie narzekałem. A i gorąca końcówka, ale u mnie i tak nie aż tak jak w innych częsciach kraju- takie 25-30*C t.max, pod koniec maja nic zaskakującego. Maj 2018 podobał mi się szczególnie, gdyż od w zasadzie 2003 roku mieliśmy na Górnym Śląsku sporego pecha do tego miesiąca- ciepłe były jedynie 2007 i 2012 a i tak nie ustrzegły się groźnych przymrozków. Nawet wyraźnie ciepłe maje w skali kraju jak np 2013 czy 2016 były tu zaledwie w normie i przynosiły dużo smętnej pogody. Aczkolwiek przyznam, że w tej sytuacji, mimo że zdecydowanie jestem “ciepłolubem” zaakceptuje także chłodniejszy maj, liczę jedynie na to że bez przymrozków i będzie miał jakieś solidne usłonecznienie a nie coś rodem z 2010 roku.

          12. @kmroz
            Właśnie Tobie przydałaby się wycieczka do Egiptu żebyś zobaczył co to znaczy susza, u nas to są najwyżej posuchy, tegorocznej wiosny owszem jest ona bardzo zaawansowana ale nasza przyroda wczoraj się nie narodziła i porodzi sobie z tym i bez Twoich trosk o każdy milimetr deszczyku.

          13. @PiotrNS
            W Nowym Sączu jestem jak najbardziej za, zresztą nawet widać u was tą paskudę w fusach :D

        2. Dobrze widzę czy niektórzy poirytowani i mocno sfrustrowani sytuacją z 2018 roku teraz woleliby chłody majowe (jednocyfrowe tmax) z intensywnymi deszczami i przymrozki niż umiarkowane majowe ciepło i przy tym opady?

          1. Gdyby były te opady, to niech sobie będzie umiarkowane ciepło, tylko to jest to co pisałem – niech najpierw spadnie te zaległe 100mm, wtedy pogadamy… :/

  2. U mnie wczoraj 25 mm, w końcu porządny deszcz. To jest połowa kwietniowej normy opadów było nie było. U mnie akurat suszy nie ma, zima i wczesna wiosna były dużo wilgotniejsze od swych odpowiedników w 2018 roku.

    Prognozy pogody dla mojego regionu coraz gorsze, już wczoraj były złe a dzisiaj to już kompletny dramat. Od dzisiaj do przyszłego pon (8 dni) temp maksymalne od 8 do 16 stopni (4-5 maja ma być 8 st w dzień) i usłonecznienie w sumie 27 godzin. 27h przez 8 dni, przy dniu trwającym 14.5h. To jest 23% możliwego, standardy zimowe. Jednocześnie na północy kraju ponownie Madryt, tam prognozowane usłonecznienie to prawie 70h za te 8 dni.

      1. no, na pewno jest lepiej niż w grudniu czy styczniu, kiedy przy tych chmurach bywa tak ciemno, że dzień ledwo od nocy odróżniam, do tego wszystko jest łyse i jałowe i do tego tak ciemno, że często w środku dnia światło trzeba świecić.

        Co nie znaczy, że jest dobrze obecny okres do niedawna był najsłoneczniejszym w całym roku. I 23% słońca to dramatycznie mało jak normą jest koło 55-60%. Obecnie największa liczba godzin słonecznych się przesuwa w kierunku miesięcy lipiec i sierpień (lipiec 251 sierpień 240 maj 227, widać jak mocno się średnie lata dźwigły po wypadnięciu z normy 1991-2018 upiornych lat za komuny)

    1. @ alewis. Piszesz w swoich komentarzach nieprawdę, naciągasz fakty , wyolbrzymiasz i zmieniasz aby uatrakcyjnisz przekaz. Pisałeś o rozlewiskach w kwietniu19 w pod katowickich lasach. Jestem w nich średnio 2 razy w tygodniu i od połowy kwietnia do soboty 27.04 było sucho a nawet bardzo sucho, rozlewiska owszem ,ale do połowy marca się zdarzały, ale od płowy kwietna nawet małych kałuż nie było w pobliskich lasach: śmiłowickich, panewnickich, halembskich. a opady do soboty 27.04 to 8-12mm od początku miesiąca. Teraz popadało ,ale za dobę 22 mm nie było bo tyle to w dwie doby .Region katowicki ma dosyć wysoka średnią sumę rocznych opadów 680-750mm w zależności od miejscowości co mnie bardzo cieszy. Niestety opady te są coraz bardziej nierównomierne a okresy suche coraz dłuższe. W zeszłym roku w Katowicach tylko 540mm opady ,ja w Rudzie sl. namierzyłem 520mm. Średnia za ostatnie 8 lat (2011-2018) to w regionie tylko 580-640mm rocznie. Już wiem ,ze jesteś zwolennikiem szybkiego ocieplenia i osuszenia klimatu Polski i wnioskuję ,że według ciebie 300-500 mm opadu rocznie na terenie Polski oraz szybki wzrost średniej temperatury np. w maju 22-35 temperatury maksymalne i średnie 20 stopni dla regionu Katowic to byłby optymalny klimat. Takie zapatrywania na zmianę klimatu Polski w wyniku AGW i preferencje świadczą o Twojej krótkowzroczności oraz zaniku logicznego i perspektywicznego myślenia. Proponuje emigrację w rejon śródziemnomorski np. Hiszpania

  3. Odesle wam na pol ocy I w centrum wszytkie prpg ozowane opady na poludniu. Popadalo I juz wystarczy deszczu na 2 tygodnie

  4. Ehh – generalnie marność nad marnościami. Ok. 2 mm deszczu u mnie spadło, fajna intensywność,ale to na tyle. Ledwie zwilżyło glebę. Najgorsza w prognozach jest ta polaryzacja – znowu SE otrzyma nadmiar opadów, a u mnie, czy na Kujawach, Pomorzu, Mazurach susza.
    Ehh byleby się chociaż udało tej wody z południa trochę zmagazynować i przetransportować na północ do nawadniania upraw.

  5. Czyli Mazowsze i Kujawy, nadal suche. W Warszawie ciepło, trochę chmur. Na temat prognoz, wolę nie pisać by się nie denerwować, jak ma być zimno to niech popada. Póki co susza na Mazowszu ma się świetnie.

    1. @Gripen – no właśnie. Tylko część kraju dostała sensowną porcję opadów, a część nadal schnie. Ten front, który okupuje jeszcze południe, znacznie osłabł. Wg prognoz, np. we Wrocławiu powinno jeszcze mocno padać, a tymczasem właściwie już nie pada i nie wiadomo, czy dzisiaj jeszcze solidnie coś dopada, ale dobre i to, co już spadło.

      Tymczasem, wczoraj wdrapałem się z kolegą na “Pradziada” w Czechach (1491 m n.p.m.), gdzie miejscami leży jeszcze grubo ponad metr śniegu. Zaliczyliśmy niezły przeskok z pełni wiosny we Wrocławiu, do przedwiośnia w górach. Powyżej 1000 metrów to właściwie mamy jeszcze więcej zimy na widoku niż wiosny. W wolnej chwili wrzucę trochę fotek.

      1. Niżej, tj. w granicznym grzbiecie Orlickich oraz na zmrozowiskach Czarnego Bagna i Topieliska również widok śniegu nie jest reliktem przeszłości, aczkolwiek występuje w formie płatowej. “Piekło” w wierzchowinie Szczelińca Wielkiego nadal zamknięte (pomimo otwarcia trasy 20. kwietnia), tak więc i tam – jak zawsze zresztą – przedwiośnie króluje i królować nadal będzie, sądząc po prognozach.
        Natomiast we wspomnianych przez Ciebie pasmach Sudetów Wschodnich, z najwyższymi wzniesieniami ponad 1400 m n. p. m., nierzadko (o czym zapewne dobrze wiesz)pokrywa śnieżna utrzymuje się do połowy maja. Jest to warstwa zbita powierzchniowo, zaś pod wpływem wystawy bardzo szybko przepadająca, co pomnaża trudność w pokonywaniu tego i tak forsownego podejścia, o czym poniżej.
        Nasi forumowi współpisarze często przypominają w swoich rozważaniach kwiecień anno 2009. Kwiecień, wobec którego mijający nawet nie stał pod względem temperatury i usłonecznienia. Mimo wszystko na szczyt Śnieżnika, na odcinku wiodącym przez zarośla kosówki powyżej schroniska, brnąłem 1. maja w śniegu i – pomimo mniejszej ilości “kochanego ciała” niźli dziś – miałem niezłą zadyszkę.

      2. Wprawdzie to było kilkanaście lat temu i inne górki. W majowy weekend w Bieszczadach, jakieś 15 lat temu,na Haliczu i Bukowym Będzie, brnalem po kolana w w śniegu. A w Tatrach, to nic nadzwyczajnego,na majówkę klapkowicze I Janusze w sandalach mogą się mocno zdziwić.

  6. Ziemia w wielu miejscach w Warszawie sucha jak pieprz, trawa robi się żółta jak w lipcu. Trza podlewać… I przez najbliższy czas chyba tak niestety zostanie ;(.

  7. Na Bielanach spadło 0,5mm. A prognozy, jeszcze kilka dni temu były piękne. Modele dały plamę na całej lini, to ostatnio, niestety standard. Dlatego, perspektywy opadów na majówkę w Warszawie traktuję, póki co z dużym dystansem. Jak od początku kwietnia uzbieralo się u mnie z 3mm opadów to wszystko.

    1. Ostatnio mieliśmy do czynienia z nietypową sytuacją synoptyczną, modele z nią sobie nie poradziły, a opady oprócz południowej Polski były lokalne.
      W najbliższy piątek przejdzie bardziej klasycznie front, który w sposób dynamiczny wyprze cieplejszą masę powietrza, więc opady są gwarantowane. Potem PA napłynie nad nagrzaną powierzchnię co przyniesie dodatkowe opady w kolejnych dniach.

      1. Oby Bo bida z deszczem u mnie. Pytanie tylko czy sucha gleba nie bedzie utrudnialy dla Tych opadow – okolice zielonej Gory

      2. Oj niecalkiem.. jest jeden który radzi sobie lepiej niż dobrze i nazywabsie ICON. W sądzie bezbłędnie jako jedyny wyprognozował zasięg opadœw i teraz i 3 tyg ( zasięg i dokładność opadu do 1-2;l/m!) temu. Jasne że miał różne wizje, ale na 48h przed ustabilizował się i np w rejonie Wrocławia dokładność rozkładu opadœw była co to jakiś 10km! O skali pomyłek GFS i innych nie będę pisał

  8. Przypomnę, że średnie wiązki, jeszcze kilka dni temu dawały dla Warszawy ok 20mm opadów, u mnie trawa robi się żółta, a nawet na dobre nie urosła. Moim skromnym zdaniem, z modelami jest ten kłopot, że średnio sobie radzą z prognozami opadów, gdy jest tak sucho jak teraz. Stąd mój sceptycyzm, odnośnie prognoz na majówkę, obym się mylił.

  9. Widzę że powyżej zaczynają się nieporozumienia i sprzeczki, więc jeszcze raz spróbuję wyjaśnić to, co “czuję” do obecnej pogody i jak patrzę w przyszłość.
    Susza dała nam się we znaki i to bardziej niż w ubiegłym roku. Zróbmy mały rzut okiem w przeszłość. W kwietniu w wielu regionach Polski były jeszcze spore zapasy wody po ekstremalnie mokrej jesieni 2017. Z czasem sytuacja się pogarszała i już na początku maja wskaźnik SPEI wyglądał alarmująco. W połowie maja sytuacja nieco się poprawiła, a w drugiej połowie czerwca w wielu regionach susza została zażegnana. Potem był jeszcze mokry lipiec, dopiero w sierpniu powtórnie zrobiło się zbyt sucho, ale wszyscy pamiętamy jakie wtedy były temperatury. Jeszcze jesienią prawie wszyscy na tym Blogu zgodnie uważaliśmy, że potrzebujemy mokrej wiosny 2019. A jak jest?
    Moją (i kilku innych osób) czujność uśpiły mokre grudzień i styczeń (zwłaszcza ten drugi, który w południowej Polsce obfitował w śnieg). No dobrze, ale styczeń był już dawno temu. Od tego czasu sumy opadowe są bardzo niskie, choć tak potrzebne. Pamiętacie żeby kiedykolwiek w lasach najwyższy stopień zagrożenia pożarowego ogłoszono w kwietniu? Ja nie, nawet nie potrafię wskazać roku, kiedy teoretycznie mogło być to zasadne. A pora ciepła jeszcze nawet się nie rozpoczęła. Pora ciepła, której nadejście – choć zawsze mnie cieszyło – tym razem niepokoi. Wyschnięta gleba, silna operacja słoneczna i pogłębiający się niedobór opadów, wespół z paroma innymi czynnikami (o które nie jest trudno), mogą doprowadzić do wielkiej fali upałów, przynajmniej takiej jak w 1994, 2006 czy 2015 roku. A może i większej. I mówcie co chcecie, ale to jest coś, czego należy się bać. Potężna fala upałów chyba nikomu nie przysłuży się dobrze, a niektórzy mogą ją przypłacić zdrowiem lub życiem (Francja 2003, Rosja 2010). Uniknięcie takiej sytuacji powinno być dla nas priorytetem na najbliższe miesiące, dlatego warto na chwilę porzucić nasze upodobania i docenić opady, jak również chłód. Chłód, który jest potrzebny dla ograniczenia parowania. Tydzień-dwa takiej słotnej pogody i – jak śpiewa K. Krawczyk – niech się dzieje co chce, nam nie może być źle :) Trzymajmy kciuki za zażegnanie suszy, bo jest to naprawdę w naszym interesie. A co do argumentów typu “w południowej Europie to dopiero jest sucho”, odpowiadam tak. Za każdym razem jak wracam z wczasów we Włoszech czy Hiszpanii, uderza mnie soczystość i intensywność naszej rodzimej zieleni, to że trawa nie ma żółto-brązowego koloru, to że liście drzew nie są wyblakłe… A uważającym mnie za zimnoluba przypominam, że moim ulubionym majem jest maj 2018, a kwietniem – 2009. Bardzo sobie cenię także lipiec 2006, a zimno chyba wtedy nie było. Teraz jednak zwyczajnie nie stać nas na taki miesiąc. Ani w czerwcu 2006, ani w marcu 2009, ani nawet w kwietniu 2018 nie mieliśmy problemów z suszą. Teraz mamy i to powinien być priorytet. A ciepło i tak będzie, od “roku bez lata” mija 39 lat i chyba minie jeszcze kolejne 39 lat, i kolejne :) Nacieszymy się dobrą pogodą, ale teraz nie narzekajmy na to co jest, a wręcz przeciwnie – trzymajmy kciuki za to, by było mokro i chłodno. Są rzeczy ważne i ważniejsze, a w tym przypadku nasze preferencje są tylko “ważne”. Pozdrawiam :)

    1. Natomiast PiotrNS nie bedzie dobrze jezeli na polnocy bedzie Nadal za sucho a na poludniu duzo za mokro. Jak rowniez gdy any na polnocy bylo wystarczy o mokro to u Nas nastapi powodz. Generalnie ja nie narzekam az tak mocno na opady SA Potrzebne ale potrzeba by byla wieksza rownowaga by wszedzie spadlo po 30 mm a nie tak jak teraz gdzie w malopolsce leje mocno a kujawy wysychaja.

      1. @Krakus no właśnie to Kujawy najbardziej potrzebują opadów, a cały czas są pomijane, trawa prawie wygląda jak siano, zamiast lśnić soczystą zielenią, aż przykro patrzeć jak się dziś grzeje przy pełnym słońcu…

        1. Generalnie potrzeba by mam prawdziwej strefoaej curkulacji z regularnymi opadami. Natomiast po tym epizodzie ulew na poludniu I fiu bzdziu na polnocy Bede kibicowal posobnemu rozwojowi sytuacji barycznej jak w czerwcu 2017 (ii polowie)

          1. Piekny czerwiec w Krakowie , ale trudno moeic o suszy (wczesniej bardzo mokry kwiecien I I polowa Maja) mokry na polnocy I zachodzie ale I tam cieply dosc

          2. U mnie też wspaniały czerwiec, chociaż około 25.06 było już dramatycznie sucho, po 6 tygodniach w zasadzie bez opadu. Gdyby nie te wcześniejsze zapasy….

            Ale ja tak spojrzałem szerzej, że taki układ też miejscami może być niekorzystny, jak wtedy. Pamiętajmy, że fale upałów na SW Europy względem ich norm, są dużo gorsze niż u nas.

    2. A ty chyba sobie nie zdajesz sprawy, że może być chłodno i sucho ? Na razie wszystko wskazuje, że tak właśnie będzie w najbliższym czasie.

          1. Chyba przez cały okres wegetacyjny, właśnie m.in. dlatego drzewnej sosna była tak obficie nasadzana na nizinach środkowopolskich i zachodniopolskich bo jest gatunkiem chłodno i sucholubnym, analogicznie świerk w górach i na NE bo jest chłodno-wilgociolubny.

  10. Skąd aż tak duże ciepło w Polsce C i NE? Widzę, że w Warszawie w tej chwili 22*C co mnie bardzo zdziwiło, skoro na wszystkie strony od Polski jest w tej chwili chłodno, a południe tonie w deszczu (“tonie w deszczu” nie jest tu negatywnie nacechowane emocjonalnie, tak na wypadek gdyby ktos chcial mnie zlinczować za krytykowanie opadów xD)

    1. Między innymi z tego powodu tak dzisiaj wychwalałem model ICON, on jako pierwszy przewidział taki “atak ciepła” na dzisiaj. GFS, gdy widzi “odloty”, to zwykle tylko fantazjuje. Ale, gdy ICON widzi takie z pozoru odjechane prognozy, to trzeba się parę razy zastanowić, bo często się to sprawdza. Tak było ze śniegiem 2.5 tygodnia temu, tak jest z dzisiejszym powrotem ciepła na północy i w centrum.

    2. A, odpowiadając na pytanie. Masa, którą mamy, jest po prostu bardzo ciepła, powyżej 5 stopni na 850hPa. Dlatego tam, gdzie się rozpogodziło temperatura poszybowała. Wczoraj było u mnie całą dobę koło 10-12 stopni, czyli wcale nie zimno, tylko w okolicy normy.

  11. U mnie padało od wczoraj od godz. 18 – momentami słabiej, momentami mocniej, z apogeum dzisiaj rano o 9-10. Od paru godzin już nie pada. Rozpogodziło się, obecnie świeci słońce i jest nawet dość ciepło (18 stopni), na co rano się bynajmniej nie zanosiło.
    Zapach powietrza od razu zupełnie inny. A ta zieleń… Rośliny ożywione tak, że niezwykle miło patrzeć :-)

  12. Niektórzy tu piszą o temperaturach już w maju na poziomie 5-10 stopni i ciągłych opadach. Takie temperatury maksymalne w ciągu dnia są bardzo niskie i bardziej charakterystyczne dla marca. W większości miejscowości Polski temperatury maksymalne poniżej 5 stopni to wartości rekordowo niskie, ale są takie miejsca na zachodzie gdzie te wartości zawierają się właśnie widełkach 5/10 stopni min Słubice, Wrocław, Szczecin gdzie najniżjsze temperatury maksymalne w maju to 5/10 stopni. Poza tym przy takich temperaturach mocno wzrasta ryzyko opadów mieszanych na ninizach zwłaszcza w najzimniejszej części doby tego dnia gdzie są osiągane tego typu maks. A śniegu chyba nikt (lub prawie nikt) w maju nie chce oglądać. Także oczekiwanie 5-10 stopni przy opadach to trochę przesada wystarczy poziom 10-15 stopni przy opadach co zresztą jest niskim temperaturami jak na maj ale “rozsądnymi’, ale jest takie i oczekiwanie jest bardziej rozsądne niż poziom 5-10 stopni gdzie przez dłuższy czas utrzymywania się takich temperatur wiele rozwijących sie roślin moze przemarznąć. Tak na marginesie jest spora szansa na ten upragniony przez niektórych przedział 5-10 stopni w przyszły już majowy weekend.

  13. Dziś do godz 13 było b. słabo i zapowiadało się, że modele polegną. O godz 13 w centrum zaledwie 11,5 stopnia, a miało być ok 15. Na szczęście później zaczęło się przecierać i temp. zdołała wzrosnąć do 19C. Na radarach widać znamiona potencjalnie pierwszych tegorocznych burz w moim regionie. Taka majówka byłaby akceptowalna – 20C i jakieś burze. Tymczasem o prognozach, w szczególności tych od piątku, lepiej się nie wypowiadać. Znajomi są od soboty w Zakopanem kombinowali co by tu zrobić, by nie zmarnować całego urlopu, gdyż weekend był tam tragiczny, a prognozy jeszcze gorsze. Ostatecznie olali Zakopane (mimo, że mieli z góry opłacone pokoje do końca tygodnia) i jeszcze w nocy wyjechali do Macedonii.

    1. Najlepsza pogoda w Europie w najbliższych dniach będzie na południu Hiszpanii i Portugalii, a od piątku w europejskiej części Rosji. W Macedonii od niedzieli przyjdzie ochłodzenie, więc twoi znajomi nieźle wybrali jeżeli wtedy wracają do Polski.

      1. Dobrze to przemyśleli. Jedna z dziewczyn miała jakiś kontakt do Macedonii po zeszłorocznych wakacjach. Jeden telefon i okazało się, że ma wolne miejsca, więc po sprawdzeniu prognoz długo się nie zastanawiali.
        Ja już od dawna twierdzę, że bookowanie urlopu gdziekolwiek w Polsce z większym niż 3-dniowym wyprzedzeniem totalnie mija się celem. Ceny u nas w górach czy nad morzem porównywalne z Hiszpanią, Portugalią czy Grecją i sporo wyższe niż na Bałkanach, a ryzyko wtopy pogodowej wręcz b. wysokie. I to o każdej porze roku. Urlopu w roku mamy niewiele i mimo, że krajobrazy mamy niezłe to szkoda go tracić (a przy okazji niemałe pieniądze) patrząc jak leje albo grzejąc się przy kominku.

    2. Zrozumcie w końcu, że cały czas powyżej normy nie będzie! Rok 2018 się już skończył i wrócił nasz normalny polski klimat, z okresami cieplejszymi i zimniejszymi! Jego ocieplanie się w tempie, jak to Alewis pisał, 0.3K na dekadę, nie zmieni go zauważalnie z roku na rok xd

      1. Coraz częstsze susze, która doszly do wiosennych przymrozków to niestety smutna konsekwencja zmian klimatu. Częstsze i dłuższe blokady to nie tylko częstsze spływy PZ i panowanie wyży, ale także spływy PA.
        Najlepszym rozwiązaniem dla polskiego klimatu byłaby mroźna zima, ciepła i mokra wiosna bez przymrozków i brak suszy latem.
        Co do własnych preferencji wolałbym jeszcze dłuższą i cieplejszą jesień, ale to nie miałoby większego wpływu na nasz ekosystem.

        1. Spływy zarówno PZ, jak i PA uważam za zbędne, więc cóż… jak najmniej blokad i będzie super :D
          Piszę o tym od dawna.

        2. Wiosną 1980 też była “susza” (ta występuje regularnie zwłaszcza w Polsce Środkowej, Zachodniej) i nawracające przymrozki do końca maja.

      2. Tak się skończył, że rok 2019 za pierwsze 4 miesiące wypada jak przeciętny rok w Bratysławie za komuny :D Do tego usłonecznienie za luty i kwiecień dużo większe niż zazwyczaj w naszym klimacie.

  14. U mnie się mocno zachmurzylo, z godzinę temu przeszła mżawka, niestety więcej już raczej nie popada :(, liczę na konkretne opady od piątku (trochę szkoda że deszczowa będzie weekendowa cześć majówki, a nie odwrotnie, ale z chęcią spędzę ją w domu ze świadomością jak potrzebne są te opady :))

  15. Cfs z dnia na dzień widzi coraz chlodniejszy maj dla Polski, początkowo sugerował ujemna anomalie jedynie na E Polski, obecnie cała Polska jest niebieska, z resztą w całej Europie maj zapowiada się dość chłodno/przeciętnie, jedynie na W Europy pokazuje nie wielkie odchylenia na plus. Z opadami też bez szału, szansę na większą sumę widać na NE Polski, za to zachód nadal suchy. Jak w II połowie miesiąca nie przyjdą żadne upały, ani przewaga letnich dni (tmax > 25 st.) to są spore szanse na naprawę zimny maj, a jaki będzie w rzeczywistości to stwierdzimy za miesiąc :D

    1. W zeszłym roku w kwietniu była znacznie silniejsza. Tyle, że wówczas więcej było gradu, a dziś więcej deszczu.

    1. Spójrz na prognozę Stowarzyszenia Skywarn Polska, opublikowaną na stronie lowcyburz. Dzisiejszym prognostą jest użytkownik meteomodel i zarazem prezes ww. gremium.

  16. Burza silna, nawalny opad deszczu. Godzinowy opad pewnie złapie się w widełkach 15-20 mm. Zjawiska niebezpieczne: grad 1 cm. Wiatr silny, ok. 35-40 km/h w rdzeniu.
    Patrząc na skany radarowe, traktuję powyższe jako forpocztę tego, co zjawi się za ok. godzinę.
    Ergo: burza na mocny 1. stopień.
    Dziękuję Artur za trafność prognozy.

  17. Takie opady to ja rozumiem. Godzina deszczu z burzy i spadło niemal połowę kwietniowej normy. A nie tak jak wczoraj kiedy cały dzień siąpiło i ostatecznie nazbierało się 9,9mm. Burza w sumie jeszcze się nie skończyła. Jeśli jeszcze trochę popada to możliwe jest przekroczenie kwietniowej normy opadów.

    1. Niestety, tym razem nie rozumiemy się. Ten opad jutro będzie w Nerze i Bzurze, zaś pojutrze w Warcie i w Wiśle. Grad zaś lokalnie może zostać grabarzem płodów rolnych i ogrodowych.

      1. W większości przypadków burze dziś były słabe, grad takiej wielkości nie powoduje uszkodzenia upraw. Lepszy jest na pewno taki deszcz niż żaden.

      2. Sorry, ale ile tej wody zejdzie rzekami ? Max z 5 procent? Ner, Grabia i Bzura to stosunkowo małe rzeki o niewielkiej przepustowości rzędu pojedynczych m^3 na sekundę. Tymczasem dziś spadło już prawie 20 mm, czyli 60% kwietniowej normy.

    2. Dla przyrody lepsze jest to 10mm przez caly dzien niz taka nawalnica.
      Ps. Ktora z partii politycznych oglosi wiarygodnie pomysl na gosposarke wodna m.in. Budowa duzo zbiornikow retencyjnych mokryh ta parties popre

      1. Prof. Kotowski wczoraj w tv mówił o tym jak powstrzymać tendencję do zmniejszania ilości wody w Polsce. Powstrzymać regulację rzek w Polsce, meliorację obszarów podmokłych czy większe zalesianie.

          1. TAk jest! Zalesić, zaorać, sprzedać żeby nie było nic. Niech się inne kraje rozwijają, a z PL zrobić skansen przyrodniczy!

        1. Mam nadzieję, że miał na myśli zalesienie lasem a nie sosną/świerkiem bo to zwiększyłoby nam jeszcze ryzyko pożarów. U mnie też się już taka monokulturka paliła.

    3. Ale zazdroszczę…mam nadzieje, że w piątek u mnie przejdzie jakaś solidniejsza ulewa i w miarę przyzwoicie chociaż pobłyska.

  18. We Wrocławiu już całkiem całkiem popadało, aż miło było się przejść w takim rześkim powietrzu, lekkim wiosennym deszczyku, tylko jest trochę chłodno i teraz grzmi. Zdecydowanie brakowało takich dni w marcu czy w kwietniu, a nie tylko te wichury i deszcze zimą, a potem 1,5-miesięczna wiosenna susza. Przyroda od razu zaczerpnęła ile się da i rośliny po prostu nagle odżyły na całego; są gęste, jędrne, soczyste, zieloniutkie. Lecz taka pogoda (nawet tak chłodna jak teraz) jest wspaniała jako przerywnik suszy, ale nie jako codzienność, jaka na wielu z nas już czeka. Zapowiada się niezbyt udany maj, ale może lato przyniesie nam lepszą pogodę.

    Dla zimnolubów – uwierzcie, że latem lepsza jest stabilniejsza, pogodna i gorąca (niezbyt upalna) aura od niespokojnej, gwałtownej i niszczycielskiej z wielkimi wahaniami temperatury i nieznośną huśtawką pogodową lub po prostu parszywej zimnicy z regularnymi Tmax = ok. 20°C i zimnymi nocami lub deszczami, gdzie przez większość doby marzniemy i nawet w środku dnia nie zawsze możemy wyjść w krótkim rękawku, a nasz nastrój po miesiącu takiej pogody jest na dnie, nie mówiąc już o nieudanym urlopie w kraju.

    1. @Finrod – jeżeli w maju pojawią się w podwrocławskich lasach ceglasie (borowiki ceglastopore), usiatki (borowiki usiatkowane) lub krawce (koźlarze czerwone) to maj będzie bardzo udany, nawet jak zapisze się jako chłodniejszy i bardziej mokry.

      Poza tym, pisanie o tym, jaki będzie maj w dniu 29 kwietnia… No proszę szefa… ;-)

      1. @Grzybiarz
        Wiem co masz na myśli, ale zobacz na sytuację baryczną w Europie. Pierwsza połowa miesiąca zapowiada się niezbyt ciekawie, nie widać żadnych szans na duże ciepło i stabilną słoneczną pogodę, za wiele się już nie zmieni, więc druga połowa maja musiałaby sporo nadrobić. Jeśli pierwsza połowa miesiąca jest wyraźnie chłodna i raczej niepogodna to jaka jest szansa, że cały miesiąc będzie piękny i słoneczny? Niewielka.

  19. U mnie na Kujawach popadało tylko co kot napłakał, dziś w ogrodzie po deszczu ani śladu, a na południu leje i ma lac dalej. A według jednego znanego portalu ochłodzenie ma byc związane z wcześniejszymi zimnymi ogrodnikami i potrwać około 5-6 dni, a potem ma wrócić aura wiosenna, a nawet po 15 letnia. No cóż, trzeba się pogodzić, że rok 2018 bez zimowych incydentów późną wiosną i wczesną jesienią to był wyjątek i wróciliśmy do szarej polskiej rzeczywistości. Nie rozumiem jednak ludzi, którzy chcieliby maj i lato ponizej normy, jak za pięć miesięcy juz wrzesien i trzeba bedzie sie szykowac na porę chłodną.

    1. Może dlatego, że nie każdego marzeniem jest gotowanie/smażenie się w ciągu dnia i przewracanie się z boku na bok podczas tropikalnych nocy?

          1. Ale nie 5-10 stopni w ciągu dnia w maju. Rozsądku trochę. Po waszych postach widać trollowanie. Nie widzicie że mogą być pośrednie temperatury bez skrajności. Szkoda słów na was.

          2. @Leksa ja już nie zamierzam się targować co jest lepsze skoro dla ciebie 35 st. To lepsza temperatura do funkcjonowania od 10, to nie mam więcej pytań…

          3. @Leksa
            Moje pragnienie takich temperatur wynika tylko z tego, że jest przy nich zerowe parowanie. Jak ktoś odda ten niedobór opadów, to potem już nawet nie chce słyszeć o takich temperaturach w maju- wole 15-23 w dzień, ale też NIE WIĘCEJ.

        1. @Osowa – człowiek to ssak stałocieplny, nie gad, żeby “ładować akumulatory”. Myślę, że ciepełko i tak nadejdzie i da w kość, że pot poleje się z czoła. Ale póki co, ochłodzenie gęsią skórkę poćwiczy. ;-)

        2. @Jacob – ja mam cały czas gdzieś zakodowane w myślach słowa Arctic Haze, który mówił już kilka razy o fali upałów z 2003 roku, która pochłonęła tysiące istnień ludzkich i to, że my cały czas nie mieliśmy jeszcze takich upałów, jaka wtedy panowała w części Europy, ale to szczęście kiedyś się skończy…

          Ludzie starsi, schorowani źle się czują podczas upałów. Sam mam chorą mamę na astmę, która najlepiej się czuje w temperaturach maksymalnie do 25 stopni. Powyżej 30 jest z nią bardzo źle. Ja, jako wieloletni, honorowy krwiodawca, znacznie lepiej czuję się, gdy oddaję krew w temperaturach do 28 stopni. Powyżej 30-stki jestem “obślizgły” jak przeterminowana kiełbasa…

          Ale egocentryczne pępki świata chcą tylko tego, co im najbardziej odpowiada i tu chwała Matce Naturze, że pomimo ewidentnego wpływu człowieka na zmiany klimatu, nie jest on w stanie przy pomocy “pilota” włączyć taką lub inną pogodę w danym dniu. Zresztą, gdyby takie narzędzie powstało, to wojnę mamy gwarantowaną.

          Ja osobiście lubię zmienność pogody w umiarkowanych ilościach. Niech będzie trochę ciepła, trochę chłodu i opadów. Wszystko blisko normy. Kilkudniowe fale upałów też lubię, jak i kilkudniowe fale mrozów . Ale, tak jak wspomniałem – dla urozmaicenia, dla skorzystania z piękna zmienności pór roku i oferty przyrody, która podczas każdej pogody i pory roku czymś zaskakuje i zachwyca. Wreszcie – aby każdy znalazł coś dla siebie, bez względu na preference pogodowe.

          Pisząc też jako hobbysta grzybobrań, nie pragnę grzybobrań przez kilka miesięcy, bo straciłoby się ten dreszczyk emocji i nastąpiłby przesyt. 3-4 tygodnie porządnego wysypu jesiennego i punktowe “wypryski” grzybowe w miesiącach maj-lipiec w zupełności mi wystarczą.

          Czy tak trudno życzyć innym pomyślnej pogody i aby każdy znalazł w niej coś dla siebie? No i nie zapominajmy o przyrodzie i rolnikach – to przede wszystkim od pogody dla nich, zależą późniejsze zbiory, ceny i w końcu nasze zakupy.

          Tylko po co to moje pisanie. “Konserwy”-atyści pogodowi i tak będą świstakowe sreberka żwawo zwijać…

          1. @Grzybiarz w 100% się zgadzam. Myślę że gdybyśmy mieli rocznie +/- 5 dni upalnych i występowały by one w zakresie lipiec-sierpień, to na pewno bymbyl spokojniejszy, a nie pociesza mnie myśl że od maja do września mogę spotkać ok. 20 takich dni i z 10 pochodzących pod upał… Rozumiem że cieplolubom to nie przeszkadza, ale denerwuje mnie brak umiarkowania, jak ktoś pisze ze 15 st. W maju to zima i on woli 35 do września… Ja np. Zdecydowanie wolę mroźne zimy, ale rozumiem że nie każdy je dobrze znosi i nie chcę np. -20 od listopada do marca, potrafię docenić piękną i ciepłą zimę, jak np. Tegoroczny luty i fajnie jakby cieploluby dostrzegły zalety chłodnego lata, jak chcecie tych 35 st. To jest wiele innych miejsc na świecie gdzie mogą emigrowac i nie wymagajcie od naszej Polski żeby stawała się już Hiszpanią

          2. odnośnie grzybobrań liczę na ceglaki i usiatki za jakieś dwa tygodnie , u mnie w Kielcach spadło ponad 30 l/m2 więc może ruszą

          3. Akurat mroźna zima a Polsce nie jest normalna i też możesz sobie wyemigrować np. na Syberię.

      1. Zdecydowana większość ziemskiej populacji przez co najmniej pół roku żyje w warunkach, które Ty określasz jako smażalnię, jak mniemam na podstawie zeszłorocznych przeżyć. Nie każdy musi te warunki lubić, ale w takim klimacie człowiek wyewoluował i jest do nich naturalnie przystosowany.

    2. @Osowa jednak ja przywyklem to tej naszej “beznadzieji” i chciałbym żeby tak zostało. Latem najbardziej lubię tmaxy od 20 do 25 st. (akceptuje też niższe oraz do 28 st.), sam źle znoszę upały, nie mam ochoty wychodzić z domu i tylko siedzieć przy włączonym non stop wiatrak, bez przerwy chce mi się pić. Z resztą moje potrzeby to jedno, ale mam też chorych dziadków, którzy naprawdę ciężko przeszli poprzednie lato. Z resztą poczytaj sobie co się działo we Francji w 2003 roku, podczas najgoretszego lata w historii, tysiące seniorów umierało w meczarniach, w szpitalach brakowało miejsc dla chorych, przeraża mnie myśl że coś takiego może nas spotkać. Z resztą wątpię żeby ktokolwiek chciał, nawet ty…

      1. Ja jednak wciąż wierze, ze możemy mieć normalne, wspaniałe lato. Dlaczego? Ponieważ niecałe 2 lata temu mieliśmy przecudne lato, jakie mógłbym mieć co roku. Od lata 2017 ciężko znaleźć mi lepsze, to z 2013 rujnuje czerwiec, najbliżej by chyba było lato 2008, ale to się jednak nie umywa.

        1. Kmroz – na południu i centrum rzeczywiście mieliście w 2017 niezłe lato. Na północy 2017 to rok bez lata, zresztą podobnie jak 2016, bo ciągle prawie bez przerwy lało i było bardzo wilgotno. To już bardziej wolę lato 2018 z niską wilgotności niż to co było u nas 2 i 3 lata temu.

        2. W sumie było kilka sezonów letnich które miały 2 super miesiące, ale były rujnowane przez jeden bardzo słaby, np. Jak mówisz 2013 (czerwiec), 2008 (sierpień), 2009 (czerwiec) i w 2011 i 2014 (lipiec). Lato 2017 było pod tym wzgl. Wyjątkowe bo miało 3 fajne miesiące, ale nie były jakieś powalające jak np. czerwiec i lipiec 2008.

          1. Lato 2017 byłoby perfekcyjne, gdyby nie zbyt gorąca I połowa sierpnia. Czerwiec i lipiec były super. Lato 2016 również bardzo udane poza przejściowymi acz dość dotkliwymi załamaniami pogody. 2008 i 2009 rewelacja podobnie jak 2017,nawet czerwiec 2009 nie był dla mnie wcale taki zły.
            Wcześniej bardzo podobało mi się lato 2003 (szczególnie sierpień), ale pierwsza połowa lipca to była wtedy porażka. A w jeszcze bardziej zamierzchłych czasach – lato 1995 :)

          2. @PiotrNS z lat 90-tych fajne też było lato 1999, poza czerwcem, o dziwo za udane uważam też lato 1992, czerwiec przepiękny i przyjemny, podobnie lipiec, niestety sierpień był nieciekawy, miał dość słabe uslonecznienie jak na ekstremalnie gorący miesiąc (prawie 100h mniej od sierpnia 2015), plus dużo upalnych dni i pamietne pożary lasów, jednak to lato u mnie było najpogodniejszych że wszystkich i myślę że jakbym żył w temtych czasach to bym świetnie ocenił to lato, zwłaszcza że było ono totalna odmiana, od reszty. Niestety można powiedzieć że wtedy swój początek miała seria upalnych lat, która się do dziś ciągnie…

          3. Historycznie to dla mnie lato 1976 ideał nam ideałami. Ale to se ne vrati.
            Lato 1982 tez super, ale wtedy czerwiec komplenie zwalony. Co do 1992 też uważam ze odczuwalnie rewelacja, chociaż nie oszukujmy się, że była tragiczna susza.

            1995 to chyba jakiś południowy wyskok, bo u mnie to raczej nic specjalnego.

          4. @kmroz spojrzałem na dane i masz rację do do lata 1976 :), przepiękne i bd. chłodne lato, zapoczątkował serię bardzo zimnych lat, niestety kolejne już tak nie wyglądały, wręcz przeciwnie… Moja uwagę z zamierzchłych czasów przykuly sierpnie 1970 i 1973,pierwszy był piękny i pozbawiony jakiego kolwiek dnia chociażby pochodzącego pod upał, drugi miał kilka takich dni, ale był jeszcze ładniejszy, miał skrajnie zimne noce,pod koniec miesiąca zanotowano u mnie tmin 1,4 st.(!). Lipce niestety są mniej satysfakcjonujace, ale jak już wspomniałem bardzo fajny był ten z 1976, jednak jak dla mnie najlepszy był lipiec 1985, bardzo słoneczny miesiąc z jednym dniem pochodzącym pod upał

          5. Jak mówimy o lecie 1970, to cudny był także czerwiec, zwłaszcza jego druga dekada, usłonecznienie bliskie maksa… Co ważne, przy temperaturach do życia, a nie do smażenia się. Lipiec też niezły, przyniósł pięciodniowe załamanie pogody tylko, z całkowitą ciemnicą i ulewnymi deszczami – jednak chyba już dobrze rozumiemy, że zwłaszcza przy tak słonecznym i suchym lecie, taki okres był potrzebny… Nigdy nie miałem okazji się przyjrzeć tamtemu sezonowi letniemu, ale gdy się przyjrzałem, to przyznam, że dołącza do grona moich ulubionych.

          6. @kmroz tamten lipiec u mnie był dość słaby, przyniósł zaledwie parę słonecznych dni… Co do czerwca to się zgadzam, jednak czerwiec to taki lucky month i rzadko kiedy jest paskudny, albo jakiś uciążliwy pod wzgl. upałów :)

      2. Porównywanie tego co było we Francji w 2003 do tego co było w Polsce w 2018 to gruba przesada. We Francji w wielu miejscach temperatury dochodziły do 40 stopni i je przekraczały, a wiele dni miało powyżej 30 stopni.
        W Polsce natomiast rekordem absolutnym z 2018 jest 37 stopni ze Świnoujścia, abs. Tmax w Warszawie to 32 stopnie. Dużo było dni gorących/lekko upalnych ale bez ekstremów. I dlatego lato 2018 (porę ciepłą generalnie) uważam za najlepszą możliwą, choć pojedyncze miesiące mogły mieć wyższe parametry usłonecznieniowe/Tmax niż okres kwiecień-październik 2018.
        Tmax latem 20-25 stopni jest ok, pod warunkiem że jest słonecznie, albo gdy jest wariant pochmurny – nie więcej niż 3 dni w miesiącu.

        1. Bo tylko mieszkańcy miast i tzw. słoje mogą w takich superlatywach opasywać te roczniki. Na wsiach 2018 bije wszystko i nie pisać mi tu o braku deszczu bo w zimnych latach też nie pada.

          1. To ciekawe czemu mieszkaniec wsi (czyli ja) krytykuje rok 2018? xd Powtarzam po raz kolejny, nie każdego marzeniem jest przewracanie się z boku na bok podczas nieznośnych nocy i smażalnia w ciągu dnia. Więc 2018 bije wszystko z twojego punktu widzenia.
            PS Na niedobór opadów zdecydowanie nie narzekałem w 2018 roku, to głównie zasługa brzydkiego i mokrego lipca, bo wcześniej to było dość nieciekawie i z tym.

  20. Dane ze stacji mocno niewiarygodne. Dziś po południu konkretne oberwanie chmury z gradem na północy Łodzi a wg oficjalnych danych napadało 9mm.

  21. Ale u mnie dzisiaj cudowna pogoda była – 22 st. i prawie pełna lampa do tego ludzkie temp. nocne, deszczu jak nie było tak nima.

    1. @FKP – u mnie pogoda była znacznie lepsza. Chłodno i deszczowo cały dzień przy całkowitym zachmurzeniu. Rachunek za prąd będzie mały bo lampa przez cały dzień była wyłączona. ;-)

      1. Grzybiarz u ciebie też takie burze z ulewami, u mnie już 4 nadciąga, a widzę kolejne między innymi na Wrocław.

        1. @daniel – zgadza się. Teraz mocno leje i co trochę błyska się i grzmi. Napiszę krótko – dzisiaj jestem w “deszczowzięty”. Szkoda, że nie wszędzie dotarły tak potrzebne opady.

      2. U mnie wczoraj było zimno, całkowite zachmurzenie i sucho czyli jałowa pogoda, nic nie skorzystało. Dzisiaj flora i fauna tętniła życiem, pomimo braku opadów wszystko normalnie się rozwija w lasach i na łąkach, większość drzew ma już pełne ulistnienie, ogryzane już przez chrabąszcze majowe, dęby i jesiony się zazieleniają, grąd kontynentalny niski/średni na glebie gliniastej wygląda jakby w ogóle posuchy nie było, piękne, bujne runo. Żaby zielone i ropuchy też żyją i dają wieczorem wspaniale koncerty. Ostatni porządny deszcz był tu w nocy z 3/4 marca, dla rolnictwa na słabych, lekkich glebach to tragedia ale na cięższych nie jest źle.

  22. Masakra, w centrum przechodzily dzisiaj piekne burze, w sobotę wzdłuż wschodniej granicy także a u mnie ciągle cicho i sucho jak na pustyni, fatalnie zaczyna się dla mnie tegoroczny sezon burzowy …

    1. @chochlik: Hiperbola ma znaczenie prowokacyjne. Generalnie jestem zwolennikiem pentadowego rozkładu pogodowej zmienności. Gdyby średnio raz na pentadę padał deszcz w ilości średnio 5-8 mm przy braku porywów wiatru powyżej 30 km/h mielibyśmy zupełnie inną sytuację hydrologiczną. W tej chwili następuje klasyczne spełnienie się powiedzenia: “Z deszczu (nomen omen) pod rynnę”.
      Oczywiście spływ podpowierzchniowy może umożliwić tymczasowe podniesienie zwierciadła wód gruntowych, ale – w przypadku braku kontynuacji mokrej aury w czasookresie mniej więcej tygodnia (a na to się zanosiło kolejny raz)… Z resztą – sam poobserwuj.

        1. Ciągłe, intensywne opady bez burz też mogą doprowadzić do podtopień, powodzi, lawin błotnych w innych częściach świata. To zbytnie demonizowanie.
          Ekstrema będą zawsze, ale oby ich było jak najmniej

  23. Wychodzi na to, że znalazłem się wczoraj w wąskim pasie bez opadów (Terespol-Biała Podlaska). Dzisiaj zresztą też.
    Natomiast z Wielkopolski dochodzą doniesienia o trąbie powietrznej.

  24. Od zamieci pyłowej, burz piaskowych, po konkretne ilości deszczu na S/E. Ta zmiana pogody fascynuje.
    W Lublinie co dzisiaj w godzinach popołudniowych padało rekompensuje wcześniejsze niedobory, aczkolwiek w perspektywie następnych tygodni przydałyby się regularne opady (przecież nie mamy pory suchej/pory deszczowej). W lecie opady związane są z konwekcją, ale wtedy opady mimo że nie są limitowane, występują ,,mało sprawiedliwie”, to jest na jednym obszarze intensywnie, a tuż obok wcale.

  25. Widzę, że na N Polski cały czas mniej lub bardziej pada. Także w głębi kraju przechodziło w poniedziałek trochę konwekcji.
    I tak, podczas gdy w bardziej mokrej części kraju w ciągu 1-2 doby spadło 30-60 mm wody (lokalnie jeszcze więcej) to na C Mazowszu przez miesiąc nie napadało nawet 10% tego… Przykładowo, stacja Okęcie od 27.03 zanotowała w sumie raptem 3 mm, a od 19.03 w sumie 4 mm – a to przecież już ponad 40 dni (!). Natomiast na N obrzeżach Warszawy opadów było jeszcze mniej.

    W opozycji do mokrych wcześniejszych prognoz, w poniedziałek 29.04 na w okolicach Warszawy było dość pogodnie, a temperatura wzrosła do 22°C. Popołudniu na S obrzeżach miasta ruszyła nieco konwekcja – jednak popadało tylko miejscami. Na Okęciu słabo, a bardziej na N – wcale. Obecnie jestem kilkadziesiąt km bardziej na N od Warszawy i tu też jest mega-sucho. Mimo wszystko przyroda zupełnie się nie “poddaje” zwłaszcza, że (dla odmiany) nadal nie brakuje ciepła i pogodnych okresów (a które to powróciły po bardziej pochmurnych dniach 26-27.04).

    Ciekawe jak to będzie z tym spływem znad Arktyki i ochłodzeniem po 03.05? Zwłaszcza, czy skończy się bardziej na niższych wartościach Tmax, ale przy częstszych opadach (na co bardziej liczę), czy jednak na niższych wartościach Tmin – przy częściej pogodnym niebie i braku opadów…? W sumie to każdy wariant lepszy od ochłodzenia z przymrozkami, jak i ochłodzenia z mizernymi opadami, po którym to powróciłaby aura bardzo ciepła i sucha. I choć wiem, że “przegięcia” możemy mieć także w kierunku zbyt mokrym – w obecnych okolicznościach trudno narzekać na wizję jakiś tam opadów w tej części Polski…

    1. u mnie dolało tak że kwiecień zamiast bardzo suchy wyjdzie mokry, wczoraj wieczorem przeszedł traing storms, przeszły ze 4-5 burz i chyba jeszcze więcej ulew, szkoda że nie mam deszczomierza bo ulewy było ogromne, ale kilkadziesiąt litrów deszczu spadło plus z ciągłych opadów to wynik jest bardzo duży.
      Teraz żeby w reszcie Polski tez chciało polać.

    2. ERRATA – na początku wpisu miałem napisać oczywiście:
      “Widzę, że na S Polski cały czas mniej lub bardziej pada.”

    3. U mnie w Otwocku wczoraj było konkretne oberwanie chmury. Takich kałuż nie widziałem już bardzo dawno. Po raz kolejny okazało się, że po deszczach Otwock ze względu na kiepską kanalizację robi się Wenecją Mazowsza. Tak więc mnie deszcze zaszczyciły tym bardziej, że w niedzielę wieczorem też było przez jakiś czas konkretniejsze natężenie opadu.

      1. Aż się tam przejadę w wolnej chwili w majówkę, bo tęsknie jak cholera za widokiem jakichkolwiek śladów deszczu….

        1. W samą klasyczną “majówkę”, czyli w okresie 1-3 maja wcale tak dużo nie ma padać. I szczerze mówiąc opowieści o strasznym zimnie też wydaja mi się przesadzone. Może dlatego, że większość Polski będzie miała temperatury jakie na Pomorzu byłyby przyzwoite o tej porze roku i to w dodatku razem ze słońcem. My też ale pod chmurami.

          1. eee co? 8-10 stopni w dzień to przyzwoite temperatury? To jest prawie -10K anomalii na tmaxie dla mego regionu. Takie temperatury są przyzwoite pod warunkiem że to minimalna a nie maksymalna.

          2. @alewis27
            Zgadzam się. Niestety mogą zdarzyć się też miejsca gdzie tmax będzie oscylować w okolicach 5°C czyli jeszcze większa anomalia na minus. Na dodatek nie wykluczone są opady mieszane (deszcz ze śniegiem Krupa śnieżna czy sam śnieg)!

        2. Zapraszam na wycieczkę rowerową albo pieszą wzdłuż Świdra, tereny bardzo dzikie i naturalne, zupełnie jak nie pod Warszawą a miejscami wrażenia jak w górach. Od stacji kolejowej można ruszać zarówno w górę jak i w dół rzeki.

  26. @kmroz:
    “Jak mówimy o lecie 1970, to cudny był także czerwiec, zwłaszcza jego druga dekada, usłonecznienie bliskie maksa… Co ważne, przy temperaturach do życia, a nie do smażenia się. Lipiec też niezły, przyniósł pięciodniowe załamanie pogody tylko, z całkowitą ciemnicą i ulewnymi deszczami – jednak chyba już dobrze rozumiemy, że zwłaszcza przy tak słonecznym i suchym lecie, taki okres był potrzebny… Nigdy nie miałem okazji się przyjrzeć tamtemu sezonowi letniemu, ale gdy się przyjrzałem, to przyznam, że dołącza do grona moich ulubionych.”

    >> Ciekawe, czy podtrzymałbyś tę entuzjastyczną opinię, gdybyś przyjrzał się sezonowi letniemu 1970 roku jeszcze bliżej.

    1. Wiesz, oni patrzą na tabelki. Nie analizują miesiąca dzień po dniu, pentada po pentadzie, dekada po dekadzie, nie uwzględniają uznaniowości w pomiarach usłonecznienia, rozkładu temperatur, opadów.
      Ktoś, kto spojrzy za … lat na tabelkę tegorocznego kwietnia też powie: “piękny miesiąc, lampa non stop, opady w normie, temperatury całkiem znośne”. Ktoś, kto przeżył takie sezony letnie, jak choćby 1970, 79/80, 93, 96/97, czy tożsame im pod względem “fajności” wiosny i lata, a dodatkowo nie traktuje ich wybiórczo w pamięci, lecz dokładnie pamięta bez “upiększania/obrzydzania” mniej więcej dzień po dniu – będzie miał zgoła inne zdanie.

      1. Dalej: ktoś, kto za jakiś czas spojrzy na średnią miesięczną poszczególnych parametrów pogody w ciągu kwietnia sprzed 2 lat, również – bez pamięci naocznego świadka poszczególnych jego epizodów, bez rzetelnej analizy danych tabelarycznych – spyta: “Co z nim było nie tak?”

        1. Poza tym, co zrozumiałe zresztą jest i dla mnie, nasi współdyskutanci zdają się naiwnie oczekiwać po miesiącach chłodniejszych (niektórzy chcący wręcz zimnych serii – o zgrozo!) od norm zahamowania procesu GO. Kiedyś już tu bodajże chochlik dobrze wyjaśnił, że spływ jęzorów chłodu nad Europę Środkową, jest bez znaczenia dla Ziemi jako całości.
          I jeszcze subiektywnie: O ile taki spływ (pod warunkiem braku przymrozków i silnego wiatru) nie przeszkadza mi w ujęciu kilku dni (forsowana przeze mnie zmienność typów aury w interwale pentadowym), o tyle jego prolongacja na dekadę, lub dłużej może irytować.

      2. Podobnie jak zachwala się inne kraje, czy strefy klimatyczne – nie mając pojęcia jak tam aura popada w takie, czy inne skrajności i/lub zmienia się dynamicznie. Patrzenie na klimat głównie przez pryzmat samych średnich (a już tym bardziej samego Tavg) to duże uproszczenie.

      3. @leszek
        W życiu bym nie analizował miesiąca bez patrzenia “dzień po dniu”. Oceny dokonuję patrząc po tabelkach “historyczne dane pomiarowe”.
        Dalej więc nie rozumiem, co było z tym sezonem letnim 1970 nie tak? Chyba, że chodzi o to, że nie było nikomu niepotrzebnych fal gorąco-upalnych? :p
        Zrozumcie, że nie jest marzeniem każdego się smażyć.

        1. @kmroz

          Tu się zgodzę. A najgorsze jest porównywanie “analizy dzień po dniu” z tego co się jeszcze pamięta (jeden z ostatnich miesięcy) ze średnimi sprzed lat. Porównywać ze średnimi można tylko średnie, z okresów o identycznej długości i datach rozpoczęcia i zakończenia, albo średnimi takowych średnich (z “okresami bazowymi” albo jak się dziś mówi z “klimatologią”).

          1. Tonąć też nie, dlatego lato 1970 w którym bardzo rzadko padało, ale sumy też nie były jakieś tragicznie niskie, wydaje się być optimum. Optimum, które już “se ne vrati”….

          2. Dobrze, mój błąd. Doczytałem o tym co się działo w lipcu 1970 na południu Polski. Nie zmienia to faktu, że warunki pogodowe, jakie panowały w ŚRODKOWEJ Polsce, uważam za idealne i nie jestem pewien czy znajdę w tym regionie jakieś przyjemniejsze lato. No, ale tak czułem podskórnie, że musiał być w tym jakiś haczyk… :/

          3. @kmroz
            “Idealne warunki pogodowe” w lipcu 1970 roku środkowej Polsce, np. w Warszawie? Prawie 200 mm opadu w 15-tu dniach, przy Tśr miesięcznej 17,5°C? Przy całomiesięcznym średnim zachmurzeniu 60%, usłonecznieniu niższym od wartości tegorocznego kwietnia?

            No cóż, różne są upodobania …

          4. Patrzyłem akurat po danych z Łodzi (jak dobrze wiesz, warszawskiej stacji nie ufam za bardzo, głównie ze względu na brak homogeniczności) i tam owszem, pogoda się skiepściła kompletnie na kilka dni w lipcu i porządnie polało, ale bez tego problemem byłaby gigantyczna susza, więc jak nie mówię, nie uważam tego za powód do płaczu.
            Za to czerwiec (z pierwszą dekadą lipca) i sierpień były przepiękne. I nie mówię tego na podstawie żadnych sum, tylko właśnie analizy poszczególnych dni.

          5. @kmroz
            Czerwiec był “przepiękny”? Chyba chodzi Ci o jego drugą połowę, bo pierwsza miała – nazwijmy to delikatnie – raczej skromne usłonecznienie, za to aż 10 dni z deszczem i 5 z burzą, 7 dni z Tmax poniżej 20 stopni. A w pierwszych sześciu dniach lipca Tmax ani razu nie doszła do 24 stopni (dwa razy nawet do 20-tu), pierwszego dnia słońce prawie w ogóle się nie pokazało (lało porządnie), do tego sześć bardzo chłodnych nocy w 1-ej dekadzie lipca (Tmin 9-11°C) …

            Jak mówiłem – różne są upodobania.

          6. @ben
            20-24 stopnie to za mało do funkcjonowania? No akurat nie spodziewałem się, że nawet Ty należysz do tych fanów smażalni….

            Właśnie dlatego było to dla mnie najlepsze lato, bo miało mało dni powyżej 25 stopni i dużo przyjemnych nocy z temperaturą koło 10 stopni, przy których da się normalnie spać. A usłonecznienie szalało wręcz, jak na tamte czasy to było pewnie kosmiczne.

          7. @kmroz:
            “20-24 stopnie to za mało do funkcjonowania? No akurat nie spodziewałem się, że nawet Ty należysz do tych fanów smażalni….”

            >> W przeciwieństwie do wielu stałych komentatorów niniejszego forum, nie jestem tu by się rozwodzić o moich osobistych gustach pogodowych, bo uważam, że mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do powiedzenia. A tym bardziej nie zamierzam się z nich komukolwiek tłumaczyć. Niniejszą dyskusję z Tobą rozpocząłem dlatego, że jąłeś wychwalać pogodowo miesiąc, który dla wielu regionów Polski i ich mieszkańców był w tym zakresie dramatem.

            “Właśnie dlatego było to dla mnie najlepsze lato, bo miało mało dni powyżej 25 stopni i dużo przyjemnych nocy z temperaturą koło 10 stopni, przy których da się normalnie spać. A usłonecznienie szalało wręcz, jak na tamte czasy to było pewnie kosmiczne.”

            >> Usłonecznienie sezonu letniego 1970 roku było pokaźne, ale bez przesady; z roczników “bliskich” większe miały sezony letnie choćby 1968 i 1971.

          8. Ja tutaj stanę w obronie @kmroza, bo sam też nie wiedziałem o powodzi na S Polski w lipcu 1970, byla to jednak największa powódź między 1934 a 1997 (było też kilka mniejszych np. w lipcu 1980, czy w sierpniach 1977 i 1985), ja też oceniając dany miesiąc mam jedynie na myśli warunki w mojej okolicy, np. Taki sierpień 2014 u mnie był cudowny, ale na S Polski chyba nawet pamietny lipiec 2011 mu ustępuje… Tak samo było z lipcem 1997, u mnie był porostu brzydki i po nim było jeszcze 6 dużo bardziej mokrych, ale myślę że każdy kto go przeżył z S Polski najlepiej go opisze. Polska pomimo nie dużych granic zawsze będzie od siebie (bardzo) zróżnicowana, więc uważam że oceniając dany miesiąc wg. Własnej opinii wystarczy patrzeć na warunki w swojej okolicy ;)

          9. Sierpień 2014 na S Polski… nie wiem, u mnie AŻ TAK zły on chyba nie był. Choć od 11 sierpnia już do końca miesiąca temperatura ani razu nie przekroczyła 23 stopni i do tego dość często padało. Średnia 17,1 stopnia (-1.4K do normy 1991-2018), usłonecznienie 204 godziny, suma opadów 113 mm.

            Jest to zdecydowanie najgorszy sierpień obecnej dekady, ale do naprawdę paskudnych sierpniów 2005 i 2006 bardzo daleko. Nie wspominając nawet o tych za komuny.

            Te 3 tygodnie niezbyt atrakcyjnego pogodowo polecia w sierpniu zostały odpokutowane letnim wrześniem oraz ‘wrześniowym’ październikiem. Ładna i ciepła aura dominowała aż do 13 listopada, po czym spier…spartaczyła się na amen, słońce w zasadzie nie istniało na niebie aż do lutego 2015…

          10. Tak by zakończyć tę dyskusję, bardzo przepraszam za moje niedopatrzenie w sprawie powodzi w lipcu 1970. Jak od początku pisałem, pierwszy raz w życiu patrzyłem na dobowe dane z tamtego roku i dla środkowej Polski wydały się na pierwszy rzut oka wymarzone. To też nauczka, by się nie wypowiadać na gorąco, na temat miesiąca/sezonu, na którego dane patrzę pierwszy raz w życiu, bez chłodnej analizy.
            Z drugiej strony, lato 2017 od którego zacząłem temat, też takie fajne było tylko w moim regionie, bo na północy i zachodzie zbyt wilgotno, a na południu i częściowo wschodzie silna susza.

            @alewis
            serio sierpień 2014 lepszy od sierpnia 2005?
            Przecież ten drugi to miał zakałę tylko od 4 do 14 sierpnia, a reszta miesiąca była chyba piękna, w dodatku często gorąca tak jak (podobno) lubisz?

  27. Patrzę na modele i niestety mamy niemało realizacji ze słabymi opadami podczas ochłodzenia po 03.05 – przynajmniej dla C i N pasa Polski. Może tym razem dla odmiany sumy będą niedoszacowane? (dla tych obszarów).
    Jeżeli m.in. tu Mazowszu do 10.05 nie spadnie łącznie chociaż +/-20 mm (ale nie ze stref konwekcyjnych), to przy późniejszym jakimś większym ociepleniu będzie mówiąc delikatnie już mocno nieciekawie…
    A tymczasem kwiecień kończymy kolejnym dość pogodnym i umiarkowanie ciepłym dniem.

    1. Najciekawsze jest to że np taki gfs widzi że dużo opadów czeka południe i południowy wschód kraju a w reszcie Polski co najwyżej trochę przelotnych opadów. Jak tak dalej pójdzie to w jednej części Polski będą podtopienia a w drugiej susza…

      1. Podwójny dramat – stąd tu moje marzenia o powtórce z sytuacji barycznej z czerwca 2017 – by południe się podsuszyło, a północ nawodniła.
        @kmroz – obecnie praktycznie każda sytuacja synoptyczna oznacza jakieś dzikie anomalie, gdzieś na kontynencie Europejskim, a już na pewno na świecie i zwykle jak u nas jest przyjemnie, to gdzieś na świecie są szkodliwe anomalie (bo ciepło tam gdzie zwykle jest zimno też jest szkodliwe, vide dodatnie temperatury zimą w obszarach subarktycznych, czy upały i susze w Skandynawii czy na Syberii )

  28. U mnie w tej chwili 32mm sumy opadów, do przekroczenia normy kwietniowej brakuje 2mm. Dziś jakaś tam szansa wg. UM na konwekcję istnieje, więc niewykluczone, że kwiecień będzie 5 z rzędu miesiącem z opadami powyżej normy (i 8 z ostatnich 10). W prognozach wieczorny ECMWF dawał odrobinę nadziei w końcówce. Niestety poranna odsłona to znów totalna kaplica. A tymczasem coraz więcej owoców wchodzi w kwitnienie, ruszyła u mnie właśnie truskawka oraz orzech włoski, a bliskie temu są winogrona. Bardzo źle to wygląda.

    1. Teraz ważniejszy od wszystkiego innego jest deszcz. A ecmwf poranny widzi jednak jakieś opady (nie, żeby duże, ale przynajmniej prawie codziennie daje szanse na jakieś konwekcje). Wieczorny ecmwf to był dopiero koszmar, 2mm w 10 dni.

      1. Dla Ciebie jest może najważniejszy (przede wszystkim dlatego, że obawiasz się ew. upałów), u mnie nie jest to większy problem, a po wczorajszych opadach już pewnie żaden. Największym problemem jawią się zarówno dla mnie jak i dla przyrody przymrozki.
        W sobotę byliśmy ze znajomymi na zawodach rowerowych w okolicach Kielc. Nasza opinia była zgodna – jeśli tak wyglądają tamtejsze tereny po okresie “suszy” to chyba nikt z nas nie chciałby tam trafić po okresie większych opadów. W tamtejszych lasach pełno rozlewisk, a na leśnych ścieżkach rozległych kolein
        wypełnionych wodą. To co mamy obecnie w Polsce to okresy posuchy, czekam jakie będą reakcje ludzi kiedy zaczną się pojawiać u nas okresy bezopadowe charakterystyczne dla południowej Europy, kiedy nie pada w ogóle przez 2-3 miesiące (najczęściej w ciepłej porze roku), przy pełnej lampie. A takowe z pewnością kiedyś u nas zaczną występować, gdyż strefy klimatyczne powoli migrują na północ.

        1. Ani ekosystem ani ludzie tutaj nie są i dostosują się szybko do takich warunków. W Polsce prowadzona jest polityka, w której marnuje się duże ilości wody, które przydałyby się zarówno dla nas jak i flory oraz fauny.
          Częstsze susze i wysokie temperatury to więcej zgonów ludzi na nie narażonych, pożarów, strat w rolnictwie.
          Intensywne opady po okresach suszy to także skutek zmian klimatu.
          Zarówno późne przymrozki jak i susza są zabójcze dla upraw. Nie ma sensu się licytować. Polskę północną niestety czekają za kilka dni oba zjawiska, po których nie będzie co zbierać.

  29. Dopiero w tym roku widać jakim wybrykiem był rok 2018. Zaczynam się zastanawiać po co ja założyłem ten klimatyzator.

    1. Dokładnie, skoro na zachodzie Europy – w Niemczech czy Francji , przy znacznie cieplejszych okresach letnich, klimatyzację posiada drobny procent domostw, to jego użyteczność w Polsce wydaje się być w tej chwili jedynie fanaberią. Nawet jesli komuś przeszkadzają upały to ile mamy ich w Polsce? Średnio kilkanaście dni w roku, do 30 w najcieplejszych latach. Dla porównania sezon grzewczy to połowa września- początek maja, czyli niemal bite 8 miesięcy… 2/3 roku!

      1. W większych miastach w blokach tak się wszystko nagrzewa, że podczas ostatnich łagodnych zim nie trzeba było prawie podkręcać grzejników. Ale już wystarczy jak się zacznie okres cieplejszy i w środku trzeba bez przerwy robić przeciągi, co nie jest zbyt przyjemne. W takich miejscach klimatyzacja mogłaby działać średnio od maja do września.

    2. No i widzisz :) Dobrze że to zauważyłeś, bo jeszcze jesienią ubiegłego roku zdawałeś się nie wierzyć w to, że pogoda się jeszcze znormalizuje. Tymczasem 2018 rok naprawdę zrobił coś nieprawdopodobnego, czego nigdy wcześniej nie było i siłą rzeczy prędko nie będzie. Nadal jesteśmy w klimacie umiarkowanym.
      PS. Ale nie żałuj tego że założyłeś klimatyzator, nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać, a z nim jesteś “ubezpieczony” :) Pozdrawiam

      1. Rok 2018 przybliżył nam klimat tropikalnej południowej Słowacji/północnych Węgier, łał 👍

      2. Piotrze, ja założyłam klimatyzator i folie pprzeciwsłoneczne !!! Jeszcze nie mogę się pogodzić z tymi wydatkami, ale cóż…………..Pozdrawiam

        1. Dorka, strzeżonego Pan Bóg strzeże :) Może zgodnie z prawem Murphy’ego dzięki Twojemu zakupowi lato nie będzie gorące? ;) A mając zabezpieczenie w postaci klimatyzacji może uda Ci się z powrotem polubić najcieplejszą porę roku. Wydatek duży, sam sprawdziłem ceny dobrych jakościowo urządzeń i mało to nie jest, ale jeśli coś ma zapewnić większy komfort i bezpieczeństwo, to taki wydatek “zwróci się” kiedy klimatyzator stanie się kiedyś potrzebny.

    3. teraz co roku masz upały latem, nie pożałujesz braku klimy. Tak wielkie i długie upały jak 2015 i 2018 wciąż normą nie będą ale upalne fale z 2013 czy 2017 roku też wcale nie były krótkie i słabe. To było po 10 dni smażenia 30-35 stopni, okresowo nawet jeszcze więcej. Klima się przyda na 100%. To już nie 1978 żeby przez 5 lat pod rząd w ogóle nie było 30 stopni.

      1. W pełni się z tym zgadzam, w zasadzie i w 2017 i 2018 w Krakowie ciężko by mi było przetrwać lato bez klimy, zwłaszcza przełomy lipca i sierpnia. Wcześniej to w sumie co roku był upalny, bądź upalno-parny okres, chyba ostatnie takie słabsze lato to 2004 r.

        1. Dla mnie najgorsza opcja to np. Lipce 2006 czy 2014, upały utrzymywały się przez cały miesiąc z kilkodniowymi przerwami. Mniejszym złem jest zawsze ekstremalny sierpień, bo jeszcze się taki na szczęście nie trafił żeby upał się ciągnął cały miesiąc, nawet w 2015 po koszmarze z pierwszej połowy mieliśmy spokój w drugiej

          1. Ładny był sierpień 1992. Od 20 lipca do 31 sierpnia w Łodzi notowaliśmy 16 dni z upałem, w tym 36 dni gorących. zaledwie 7 dni nie osiągnęło Tmax 25 stopni. Między 27 lipca a 20 sierpnia zanotowano w sumie 1,0 mm opadu.
            meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=1992-08-31&rodzaj=st&imgwid=351190465&ord=asc&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6

  30. A W WARSZAWIE NAPIĘCIE ROŚNIE …
    Stolica ma jeszcze tylko 20 godzin, aby “rzutem na taśmę” uniknąć pobicia historycznego rekordu suchości kwietnia (najniższej sumy opadu miesięcznego). Wystarczy do tego 0,4 mm opadu!
    Czy taki deszcz tutaj nastąpi? Na razie na to się nie zanosi (na niebie tylko trochę cumulusów), ale kto wie?

  31. chyba od czwartku wracają silne wiatry zwłaszcza na północy, um pokazuje ponownie fioletowe kolory czyli może zawiać ze 70-80 km/h, ciekawe jak ułoży się front prognozowany pod koniec tygodnia najprawdopodobniej z niżem znad morza śródziemnego, czyżby kolejne ulewy na południu.

    1. A, że tak powiem, w ogóle gdziekolwiek sobie poszły? Nie przypominam sobie dni bez silnych porywów wiatru na przestrzeni ostatnich 3 tygodni (może wczorajszy dzień, gdyby nie burza, mógłby być dniem bez przekroczenia porywów 30-36 km/h).

  32. Dziś ostatni dzień kwietnia z umiarkowanie wysokimi temperaturami. Kwiecień 2019 okazuję się więc finalnie ciepłym i dość suchym miesiącem, w niektórych miejscach bardzo suchym. Czas teraz przyjrzeć się prognozom na maj. I dekada tego miesiąca póki co zapowiada się bardzo zimno. Gdyby dzisiejsza prognoza się sprawdziła to anomalia za 1-sze 10 dni maja będzie na dużym minusie. W weekend istnieje nawet ryzyko opadów mieszanych, lub nawet śniegu lokalnie, oraz oczywiście nocnych przymrozków. Chyba jednak nie takiej zmiany pogody się tu oczekuje. Wystarczyłoby w dzień 10-15 stopni a nocami ok 5 stopni z opadami a tymczasem takie ochłodzenie może tylko jeszcze bardziej zaszkodzić niż posucha czy susza tak naprawdę-jeśli będzie to trwało przez kilka dni jak wskazują pronozy, ale wpływu i tak na to nie mamy.
    Co do opadów śniegu w maju to do maja 2011 takowych nie widziałem lub nie pamiętam w swoim życiu. W latach 90-ych i pierwszej dekadzie 2000-ych takich opadów praktycznie nie było. Wcześniej w latach 80-ych się zdarzały ale też dość rzadko, tymczasem w tej dekadzie mieliśmy już w roku 2011, bardzo lokalnie ponoć wystąpiły 2014 na zachodzie kraju, mieliśmy takowe 2017 jak pamiętamy no i teraz ledwie po 2 latach znów jest ryzyko jak na maj to się staje zbyt często…

    1. Ja widziałem padający śnieg 9 maja 2017, około południa. Niestety nie zostało to zarejestrowane przez stację, ale jechałem wtedy samochodem i wyraźnie widziałem różnokształtne płatki śniegu padające na szybę. A najpóźniejsza pokrywa śnieżna, jaką było mi dane widzieć w Nowym Sączu, to 27/28 kwietnia 2016.

      1. Anomim – twierdzę to samo, że od 2016 incydenty zimowe późną wiosną nękają nas zdecydowanie za często. Tego było stanowoczo za dużo w ostatnich latach.

        1. a samą zimą coraz częściej jest przdłużająca się brzydka wersja jesieni. Przynajmniej u mnie, bo na krańcach NE nawet bardzo ciepła zima przyniesie niemało dni z całodobowym mrozem i utrzymującą się pokrywą śnieżną.

          Ale to tylko ostatnie kilka lat. Jak w 2040 roku nadal będzie 90% odwilżowych zim i 70% wiosen z późnymi chłodami to stwierdzę że jest to jakiś nowy element klimatu. Póki co to tylko zbieg okoliczności.

          1. Tyle, że te wiosny mimo tych śmiesznych epizodów i tak się okazują rok w rok bardzo ciepłe. No w 2017 nie był to śmieszny epizod, tylko bardzo zimne trzy tygodnie, ale nie wpłynęło to zbytnio na ogólny obraz wiosny, która okazała się i tak bardzo ciepła…

            Co do późnych epizodów zimowych, to wg mnie nie jest to też nic nowego. W 2015 roku przecież pojawiły się lokalne opady śniegu na Kaszubach pod koniec kwietnia, w 2014 na Majówkę było też nadzwyczaj zimno, 2013 rok było bardzo długa zima, do połowy kwietnia prawie, potem gdy ustąpiła, to już nie było faktycznie jakichś niemiłych niespodzianek, a maj miał chyba rekordowo wysokie absolutne minimum, z 2012 roku silne ochłodzenie w połowie kwietnia, 2011 rok Majówka, 2010 rok opady mieszane już w trzeciej dekadzie kwietnia, 2007 rok też majówka, 2005 rok zimniejsza trzecia dekada kwietnia niż w 2016, 2004 rok opady śniegu pod koniec (!!!) maja, 2003 jak w 2013 – bardzo długo przewaga zimowej pogody, ale od połowy kwietnia faktycznie piękna wiosna, 2001 wiadomo, praktycznie cały kwiecień przeplatał zimę z wiosną (gorzej nawet niż w 2017).
            A więc w tym wieku od połowy kwietnia nie było absolutnie żadnych epizodów zimowych/zimopodobnych (drobnych przymrozków już nie będę liczyć, bo takie to bywają zawsze xd) w 2002,2003,2006 (tutaj akurat trafił się bardzo ciepły miesiąc ruchomy 16.04-15.05, poza tym przeważały ujemne anomalię w 1 półroczu 2006), 2008 (chociaż tutaj to bym się zastanowił, bo tuż po 15.04 zrobiło się “ciekawie”), 2009, prawie 2012 (bo od 19.04), 2013 (tu sytuacja jak w 2006, bardzo ciepły miesiąc ruchomy 16.04-15.05, pośród przewagi ujemnych anomalii) i oczywiście 2018. Czyli – mniejszość.

          2. Kmroz, ja obiecałem sobie że jak któryś z moich znajomych powie że wiosna 2017 była zimna, to nie będę wnosił sprzeciwu ;) To była największa fala chłodu od pamiętnego marca/kwietnia 2013 i tylko za sprawą takiego a nie innego ułożenia dni w kalendarzu nie mieliśmy wtedy naprawdę bardzo zimnego miesiąca. Jakby nie ten krótki ale bardzo silny wubuch ciepła z początku kwietnia, kwiecień 2017 byłby jak typowy kwiecień w latach 70-tych. Maj też mógł łatwo okazać się co najmniej lekko chłodny, dopiero ostatnie gorąco-upalne dni wyciągnęły jego anomalię ponad 0. Ta wiosna to idealny przykład tego, że samo odchylenie od normy to jeszcze nie wszystko.

          3. @Piotr
            miesiąc ruchomy 11.04-10.05 był bardzo zimny (-3K, to chyba wartość już skrajna jak na porę ciepłą w obecnych czasach…..). To wciąż 1/3 wiosny. Już sam marzec miał wyższą anomalię na plus, a ponadto znacznie powyżej normy była też pierwsza dekada kwietnia i dwie ostatnie dekady maja.
            Także ja się nie mogę zgodzić z tym, był to rok w którym pogoda zdecydowanie bardziej wiosenna niż zimowa przyszła wyjątkowo szybko, na dobre zagościła od 20.02 i poza przejściowymi ochłodzeniami (które się nie miały szans nie pojawiać jednak), to wiosna sobie postępowała w najlepsze. Pod koniec marca pogoda zaczęła już przypominać wczesny maj, a na początku kwietnia pojawił się letni epizod, potem do 10.04 dalej było bardzo cieplusio. I potem jak grom spadł ten kilkutygodniowy chłodny okres. Jednak po jego zakończeniu, nie wchodziliśmy w ciepłą pogodę powoli, tylko od razu dość gwałtownie przeszliśmy do wczesnego lata w połowie maja (u mnie w drugiej połowie maja temperatura tylko raz nie przekroczyła 20 stopni i to przez chmury/deszcz, a nie napływ jakiegoś zimniejszego powietrza).

          4. wiesz, zima 2016/7 u mnie też zimniejsza niż chociażby zima…2012/3. Jeśli chodzi o samo DJF.

            Ale każdy wie, że w 2013 roku marzec zdecydowanie należał do zimy a nie do wiosny. I zima jako DJFM w sezonie 2012/3 była dużo zimniejsza. W 2018 zresztą nie inaczej, okres JFM był chłodniejszy (bezwzględnie!) od DJF. Z marcem to na dwoje babka wróżyła, raz jest on zdecydowanie kontynuacją zimy i do zimy powinno się go wliczać, a raz jest on pierwszym miesiącem wiosny. Oczywiście w meteorologii 1 marca zawsze się zaczyna wiosna, nawet jeśli rozpocznie się ona ponad 20-stopniowym mrozem o poranku (jak w 2018r.)

    2. 10.05.2017 -> https://imgur.com/a/jocqV1r chyba najpozniejsze wystapienie opadow sniegu wraz z utrzymaniem się pokrywy w rejonie Trójmiasta. Było to niemałe zaskoczenie.

      wtedy jednak mieliśmy prosty strzał chłodu przez Skandynawię, teraz będzie nieco cieplej i inaczej, ale nadal paskudnie. I wygląda na to, ze z 3 dniowego ochłodzenia zrobi się tydzień kapryśnej pogody.

    3. No właśnie mamy globalne ocieplenie, które wzmacnia i przedłuża nam upały (i susze przy wysokich temperaturach oraz niskich opadach) czy powoduje zanikanie dłuższych fal chłodu latem. W porze chłodnej znacznie osłabia mrozy oraz zmniejsza czas zalegania pokrywy śnieżnej i jej wysokości (dodatkowo niestety dla mnie zwiększa liczbę dni ze średnimi dobowymi około 0 lub lekko powyżej). Globalne ocieplenie zwiększa też skrajności opadowe – więcej konwekcyjnych opadów (głównie w porze ciepłej), mniejsza regularność opadu. A jednak mimo to… nie potrafi wykluczyć/zmniejszyć częstości późnych opadów śniegu i przymrozków na wiosnę, szczególnie w drugiej połowie kwietnia oraz nawet w pierwszej połowie maja (choćby duże przymrozki w majach 2007, 2011, 2017 niekiedy wraz z opadami śniegu). :(

    1. Prawdopodobnie tak właśnie będzie, a na końcówkę majówki czekają nas właśnie wcześniejsi zimni ogrodnicy. Mam też nadzieję, ze to ostatni incydent zimowy do jesieni, bo tego w ostatnuch latach w obecnym późnym okresie wiosennym (2016,2017,2019) było stanowczo za dużo.

      1. @Osowa tak bo nagle od 2016 co roku pojawiają się incydenty zimowe wiosna, byly one co roku, tylko nie raz krócej, a nie raz dłużej i zależy też kiedy i z jaką mocą

        1. Jacob – nie zawsze. W 2014,2015 i 2018 ich nie było, a jesli juz to na początku wiosny, czyli na przełomie marca i kwietnia, kiedy są jeszcze akceptowalne. Nic mnie nie doprowadza do szewskiej pasji jednak jak takie ochłodzenia w dalszej częsci kwietnia bądź nie daj Boze w maju.

          1. Widzę że w twoim rozumowaniu tmax w przedziale 5-10 st. To środek zimy, to chyba naprawdę z tobą nie dobrze, bo to średnia tmax dla marca i listopada, a nie stycznia. Poza tym Polska to nie Hiszpania i takie incydenty maja prawo się zdarzyć w maju, a tym bardziej w kwietniu i niestety będą się jeszcze takie zdarzać. Ja wiem, że wielu osobom (na pewno tobie również) pasował przeskok z prawdziwie zimowego marca do letniego kwietnia (u mnie różnica Tśr. Pomiędzy nimi wyniosła niemal 15 stopni), ale ja się cieszę że w tym roku mamy od lutego do maja “uporczywą” wiosnę :D.

          2. @Jacob
            A epizody letnie z tmax powyżej 25°C w maju mają prawo się zdarzać jak te 5-10°C czy nie?

          3. @Zbigniew oczywiście że mają takie samo prawo, dlatego nie rozumiem czemu ta druga opcja jest tak negowana, wiadomo że 25 st. Jest przyjemniejsze od 5 czy 10, ale taki Maj jak rok temu nie będzie się powtarzał co roku

          4. @jacob
            Ja nie piszę żeby był powtórzył się maj 2018. Ostatni maj kiedy tmax nie przekroczyła 25°C i była to mniejsza wartość tmax niż kwietniu to był chłodny pochmurny i deszczowy maj 2010.

    2. Ja mam nadzieję że jedyny epizod związany z “Zimnymi Ogrodnikami” będzie tylko ten chłód co ma być w I dekadzie maja od od II dekady powrót prawdziwej wiosny wymieszanej okresowo z dniami prawdziwie letnimi (jak to w maju bywa).

    1. Zmiany klimatyczne powodują osłabienie cyrkulacji strefowej, a to nie oznacza tylko częstsze spływy PZ, ale także PA mimo, że ogólnie na świecie się ociepla.
      Wystarczy spojrzeć też na anomalie: na szerokościach umiarkowanych na zmianę anomalie na plus i minus, a w Arktyce duża anomalia na plus.

      1. No nie byłbym co do tego przekonany, od końcówki 2013 roku zdecydowaną przewagę ma u nas cyrkulacja strefowa (nie wiem jaki wpływ miało na to GO, ale pomaga to większym dodatnim anomaliom w Polsce od tamtego czasu).

        1. Przewaga cyrkulacji strefowej dalej jest, jest ona coraz mniejsza. Mniejsza niż w poprzednich dziesięcioleciach.

  33. Dzisiaj ostatni dzien kwietnia, ale ten miesiąc będziemy głównie pamiętali ze względu na postępującą posuchę na większym obszarze naszego kraju. Dla mnie osobiście i subiektywnie miesiąc bardzo przeciętny, wietrzny i strasznie suchy. Tylko dwa dni dosyć ciepłe i prawie 9-dniowy incydent zimowy na przełomie pierwszej i drugiej dekady. Niezła druga końcówka miesiąca. Wszystko to sumując wychodzi właśnie jako miesiąc przeciętny, bo pamiętamy dobrze, co się działo w końcówce kwietnia w 2016,2017, więc nie było najgorzej. A pierwsza dekada maja zapowiada się bardzo zimna, a w tym roku z miesięcy podobał mi się tylko luty, więc na razie w 2019 pogodzie jest dosyć słabo, choć i tak lepiej niż dwa i trzy lata temu. Jest więc tak jak Kmroz napisał, po prostu polski klimat wrócił do swojej normalności i byle jakości po rekordowym 2018.

    1. Nie wrócił do normalności, kwiecień ogólnopolsko pewnie zapisze się jako anomalnie ciepły (nieco chłodniejszy od 2014, podobny jak 1998). Co do opadów to pół na pół – południowa połowa Polski dostała ich sporo ostatnio i to był dla mnie największy pozytyw tego kwietnia. Początek maja chłodny, ale to o niczym nie przesądza w sensie całego miesiąca – pamiętamy zimny początek maja 2017 (również 2011 i 2007), co nie przełożyło się by całe te miesiące były chłodne.

          1. @kmroz a ok. Dla mnie jednak ta klasyfikacja termiczna jest bezsensu. Ten miał anomalie (+1,38K), więc powinien być anomalnie ciepłym, bo nie dużo chłodniejsze maje 2012 i 2013 (kolejno +1,13K i +1,10K), zostały sklasyfikowane jako b.cieple.

  34. Kwiecień 2019- miesiąc wybitnie suchy, słoneczny i lekko powyżej żałośnie niskich polskich norm. Tak to oceniam. Zapadnie na dlugo w pamięci ze względu na gigantyczne uslonecznienie suchość i brak opadów. (na Podlasiu) Bedzie to miesiac zdecydowanie na plus w mojej hierarchii. Promienie słoneczne w 100% mi rekompensowaly niskie tmaxy.

    A maj to już w ogóle powinien przynosić codziennie regularne temp 20+- I dekada rysuje się bardzo zimna,

    Mam nadzieję ze niedługo powróci ten trend stałych temperatur 20C+bo czas leci już nieubłaganie na niekorzyść tego klimatu.

    1. @Podlasie żyjemy w klimacie umiarkowanym… Kwiecień zapisze się anomalia pomiędzy 1,5-2K, więc aż tak lekko powyżej tej “żałosnej normy” nie był, a taki rok jak 2018 na szczęście szybko się nie powtórzy i mocno temu kibicuje :D

      1. A kibicuj sobie komu chcesz , najlepiej Dinamo Nowosybirsk. U nas we Wrocławiu dzisiaj pogoda fatalna tylko +19 , większość tu marzy o conajmniej +25. Mamy nadzieję ,że takie temperatury i powyżej zagoszczą u nas od II dekady maja i ta bieżąca patola się szybko skończy.

        1. @ELDO 19 stopni pod koniec kwietnia patola!? Przecież to nawet lekko powyżej normy… Patola to była końcówka kwietnia 2017, albo w drugą stronę końcówka kwietnia 2012 (z czym się pewnie nie zgodzisz). Więc termicznie dzisiejszy dzień kwietnia uważam za idealny :)

          1. Nawet dla mnie 19 st. pod koniec kwietnia to dobra temperatura ale wiadomo chciałoby się więcej.

  35. To ja ten kwiecień zapamiętałem jako relatywnie ciepły i suchy miesiąc. Bardzo słoneczny w I i II dekadzie, w trzeciej już niezbyt, choć też nie brakuje ładnych dni. Opady właśnie osiągnęły normę wieloletnią, lecz warto wspomnieć że 35 mm spadło w okresie sobota-poniedziałek. Przez większą część miesiąca nie padało w ogóle.

    Był jeden akcent późnozimowy w dn 12-13 kwietnia, temperatura maksymalna nie osiągnęła 5 stopni i nawet padał śnieg. Był również akcent wczesnoletni w trzeciej dekadzie z dwoma dniami z temperaturą około 25-26 stopni. Ot kwiecień plecień. Przeplótł trochę zimy i trochę lata ale tu słowo klucz – trochę. Większość kwietniowych dni to była typowa kwietniowa wiosna z temp maks między 11-12 a 20-21 stopni. Nocnych przymrozków bardzo mało, zaledwie 2 noce przez cały miesiąc ujemna tmin. Co jest dość ciekawe bo często mieliśmy bardzo suche powietrze przy bezchmurnym niebie (takie ma największe skłonności do dawania wielkich amplitud dobowych)

    1. “Nocnych przymrozków bardzo mało, zaledwie 2 noce przez cały miesiąc ujemna tmin. Co jest dość ciekawe bo często mieliśmy bardzo suche powietrze przy bezchmurnym niebie ”

      Ale to suche powietrze wynikało z silniejszego wiatru, który jeszcze skuteczniej hamuje spadki temperatury, niż powietrze wilgotne przy bezwietrznej aurze. Wg danych katowickich wiatr na chwilę osłabł tylko w Wielkim Tygodniu (17-20.04), ale wtedy była już stosunkowo ciepła masa (w zasadzie to zimna, która się dzięki Słońcu przetransformowała) i tempeartury mimo genialnych warunków do spadku, zatrzymywały się na 0-2 stopniach w nocy (za dnia było wokół 20)

  36. jak się ma ta rzekoma katastrofalna susza w Polsce do stanu hydrologicznego?
    http://pogodynka.pl/hydro/

    Całe S kraju ma już stany średnie, punktowo wysokie i alarmowe (tj. tam gdzie lało najwięcej i wytworzyła się konwekcja). W N części kraju dominują stany niskie ale to się też zmieni, bo obecnie stacja Warszawa-Bulwary ma stan 74 cm (blisko rekordu) ale według prognozy 3 maja ma być już 190 cm. Alarmowy na tej stacji to aż 650 cm (w maju 2010 tyle osiągnięto)

    Jak z glebami? KBW jeszcze nie ma ale można sobie podejrzeć wilgotność gleby w przekroju 10-100 cm na tych wykresach ze stacji: http://www.susza.iung.pulawy.pl/stacje/2/

    tutaj nie wiem od ilu jest sucho, skala kolorów jest taka że 30-40 to już niebieski kolor a 20-30 jest sucho. Przyjmijmy że 30% wilgotności gleby to taka optymalna wartość. No cóż tutaj zależy od stacji, są takie gdzie wchodzi to na skrajny “suchy” kolor oznaczający poniżej 5% wigotności gleby. Ale są też takie, gdzie w warstwie głębokiej jest ponad 40%, najbardziej ‘wilgotny’ kolor.

    SPEI trzymiesięczny (JFM) na 31 marca raczej neutralny, jedynie na północy oraz skrajnym południu kraju suchy.

    1. W niektórych miejscach w Polsce nie padało nic od miesiąca. Przy takim uslonecznieniu to jest wiosną katastrofalne dla upraw.
      Południe PL to inna sprawa.

      1. Miesiąc bez opadów to nie jest jeszcze tak sporo. Bardzo wiele było takich okresów w naszej historii. Susza to będzie nas czekać, jak kiedyś padać nie będzie przez 2 czy 3 miesiące.

  37. Dzisiejszy dzień super pogoda u mnie. Temperatura maksymalna wyjdzie koło 20 stopni, minimalna 7-9 stopni (zależy czy patrzymy na MWC, czy na tereny poza nią :p). Rano było lampa, z czasem rozbudowały się przyjemne Cu/Sc, które pojawiają się na przemian ze słońcem, z umiarkowaną przewagą tego drugiego. Taki naturalny dzień dla polskiego klimatu w porze ciepłej, co osobiście bardzo lubię, ponieważ jestem Polakiem, a nie Hiszpanem. Dobra pogoda dla mnie na drugą połowę wiosny, ale też (pewnie mnie znowu ktoś zlinczuje) na lato. No latem to faktycznie dramat taka pogoda, lodowato i nie da się wychodzić z domu, w dodatku można wytrzymać spokojnie w “oficjalnym” ubraniu, a nie być zmuszonym do krótkiego rękawka i spodenek :D :D A tak na poważnie, dobra pogoda dla mnie na każdy dzień roku ;)

    Radość jednak z pogody i tak niewielka, gdyby popadało tyle, ile 100 km na S lub W ode mnie (czyli taka Łódź czy Radom), albo nawet jakieś 20-30 km ode mnie (taki Otwock :D) to bym zupełnie inaczej patrzył, niestety u mnie dalej krajobraz dość pustynny… A szkoda, bo to psychicznie dobija i zamiast się cieszyć z super pogody, to nadal poniekąd czekam na deszcz…. na razie to zniknął bałtycki wtórniak z prognoz na weekend i jedyny na co możemy liczyć w tym tygodniu, to na konwekcję przy spływie chłodnego powietrza na ciepły grunt. W sumie to nic niezwykłego, konwekcja to znaczna część opadów w porze ciepłej, ale w tym momencie……..

    1. @kmroz ogółem kwiecień bardzo przyjemny, jednak nie oszczędza nas pod wzgl. zjawisk. Tak naprawdę głównie III dekada, najpierw burze piaskowe sprzed tygodnia, w piątek miejscami tmax pochodziła pod upał i wielkie ochlodzenie na weekend, ulewy na S Polski i w centrum i N Polski, ciagnaca się od miesiąca susza. W dodatku wczoraj w Wielkopolsce przeszła trąba powietrzna…
      Więc subiektywnie był to bardzo przyjemny miesiąc, ale przyniósł wiele negatywnych zjawisk

      1. No cóż, dla mnie akurat kwiecień był średnio przyjemny, bo przyniósł za mało umiarkowania i za dużo skrajności…. Ale chyba i tak lepszy od dwóch poprzednich, które to już wgl były jedną wielką skrajnością.

        1. @kmroz 3 lata temu też był słaby kwiecień, jednak bez skrajności, ale zamiast robić się coraz cieplejszy, to był coraz zimniejszy, podobnie jak następny. Większość przyjemnych kwietni jest niestety za sucha, albo zbyt ciepłe jak na tą porę

          1. No, w miarę bezpieczne, ale ten przyjemna optima, to np kwiecień 2004 i 2010. Super słoneczne, lekko ciepłe, bez dłuższych, czy silnych ochłodzeń, ale też z rozsądną sumą opadów. Poza tym próżno szukać takich kwietni, albo zbyt suche, albo zbyt brzydkie….

          2. kwiecień to miesiąc który u mnie sumę opadów ma podobną co cała pora chłodna – 48 mm. Dopiero w maju jest wzrost do 78 mm. Co to oznacza? Że będzie to najsuchszy miesiąc w roku z uwagi na dość duże nasłonecznienie, coraz wyższe temperatury w dzień i najsuchsze w roku powietrze (RH w pogodny wyżowy dzień spada do 20%). Nie ma jeszcze konwekcji, jak jest pogodnie to jest pogodnie cały dzień, nie ma ‘kalafiorów’ wyrastających na niebie jak w maju czy później.

            Przez to kwiecień albo jest pogodny i bardzo suchy (2007, 2009, 2011, 2014, 2015… wiele ich było) albo wilgotny ale kapryśny (tutaj ich nie ma tak dużo, ostatni bardzo mokry to 2017)

    1. Niestety, u mnie wprawdzie pokazuje około 7mm , ale tylko z konwekcji wskutek napływu polarnomorskiej masy chłodnej. Czyli może być, albo nie być. W każdym razie, jak wyżej pisałem, niż wtórny nad Bałtykiem odwołany, opady z frontów to jedna wielka lipa zazwyczaj, więc no zostaje liczyć na te komóreczki, ale za moją lokalizacją to one nie przepadają, wolą sobie przejść z 10-20km ode mnie (w dowolną stronę….).
      No, ale niektórych oczywiście pewnie bardzo cieszy odwołanie tego wtórniaka, bo przynajmniej nie będzie aż tak zimno….. :/

  38. A kibicuj sobie komu chcesz , najlepiej Dinamo Nowosybirsk. U nas we Wrocławiu dzisiaj pogoda fatalna tylko +19 , większość tu marzy o conajmniej +25. Mamy nadzieję ,że takie temperatury i powyżej zagoszczą u nas od II dekady maja i ta bieżąca patola się szybko skończy:D

    1. ło panie +19 to jest Sevilla w porównaniu do Katosów.

      u mnie to wygląda tak (dzień/noc)
      sobota 27.04 11/9 (te 22 st to jest z piątku o 20:00!)
      nd 28.04 11/8
      pn 29.04 11/9
      wt 30.04 16/10
      (prognoza)
      śr 1.05 16/8
      cz 2.05 19/8
      pt 3.05 12/8
      so 4.05 9/3
      nd 5.05 10/0
      pn 6.05 11/0
      wt 7.05 11/2

      to już jest lekko ponad 10 dni pizgawy z króciutkim okresem względnie normalnej temperatury. Weekend i poniedziałek było po 10 w dzień ale pochmurno i względnie ciepłe noce. A od 4.05 to już marcowe temperatury na całego. Końca tego dziadostwa nie widać. Niech jeszcze śnieg spadnie do kompletu.

      1. U mnie też ma być dużo chłodniej niż dzisiaj
        1.05 17/6
        2.05 18/10 (deszcz w nocy, więc dlatego tak ciepło)
        3.05 14/4 (początek ochłodzenia)
        4.05 14/4
        5.05 10/6 (ale przeżyję, bo w końcu jakiś sensowny opad)
        6.05 13/5
        7.05 13/3
        8.05 12/2
        9.05 17/3

        Czyli tak w skrócie zimna pierwsza dekada maja. Ale nie jakoś strasznie. Wciąż bardziej od tego chłodu, niepokoi mnie niska suma opadów. Chociaż jak pokazuje takie temperatury minimalne, to nietrudno się domyśleć, że na wsi będą przymrozki.

  39. Czy na północy Polski posypią się rekordy usłonecznienia dla kwietnia czy nie? Przejrzałem dane i widzę, że Elbląg i Hel mają po 311 h ze słońcem, Mikołajki 294 h ze słońcem, Białystok 289 h ze słońcem, Kętrzyn 288 h ze słońcem, Koszalin 286,4 h, Lębork 283 h ze słońcem, Kołobrzeg 281,2 h ze słońcem, Świnoujście 281 h? A to jeszcze nie ostateczne wyniki,bo dzisiaj w północnej połowie Polski jest pogodnie, a więc dojdzie kolejne 9-13 h usłonecznienia.

    1. nawet jeśli nie rekord to będzie blisko. U mnie rekord z 2009 to 290h i mocno to odstaje od czegokolwiek innego. Ale N kraju ma nieco dłuższy dzień, tam już samo to lepiej warunkuje do ekstremalnych wyników.

      Niemniej różnica północ-południe w tym roku kolosalna. U mnie około 194 godz słońca, u was stówa więcej. Nie narzekam bo 194 to całkiem spoko, powyżej nawet tej nowszej normy 1991-2018. Narzekać można na 2001 i 2017, zaledwie 120 godzin.

      1. Ogółem widać różnice w usłonecznieniu między północną, a południową częścią Polski (na korzyść N Polski). Na północy Polski usłonecznienie na niektórych stacjach jest wyższe niż kwietniu 2018. Najbliższa stacja do mojego regionu z aktualnych danych pomiarów czyli Kozienice ma 264 h usłonecznienia, bo z Radomia nie ma danych o usłonecznieniu. Jestem z południowej części Polski. :)

        1. Toruń do wczorajszego dnia ma 285h uslonecznienia, co już go czyni drugim najpogodniejszym, rekordu nie będzie (kwiecień 2009 ma 310h), ale zostawi w tyle kwiecień 2018, który miał 260h i niemal tyle samo kwiecień 2007. Ogółem w Toruniu 4 miesiąc z rzędu jest pod wzgl. uslonecznienia podobny do 2018

    2. Mikołajki pobiły już swój rekord z kwietnia 2009. Część stacji pobije swój rekord dzisiaj. Rekordu nie będzie w Koszalinie, Lęborku i Kołobrzegu.
      Nie wiem jak dla Gdańska wygląda sytuacja, ale tu też powinien być rekord.

    3. Pisałem z 2 tygodnie temu, że szykuje się powtórka kwietnia 2009 pod względem usłonecznienia i się to sprawdziło dla N PL.

      1. W Białymstoku zostanie pobity rekord usłonecznienia, rekord to 292,4 h z 2009.
        W Elblągu, na Helu, Kętrzynie, Mikołajkach również, ale zabraknie do rekordu np. w Suwałkach czy na NW Polski.

        1. Suwałki, o ile się nie mylę, nieco niepoprawnie mierzą usłonecznienie, w dodatku stacja jest niehomogeniczna. Wniosek taki wyciągnąłem głównie dzięki nietypowo niskim pomiarom, zwłaszcza w miesiącach zimowych (czasami w przewadze pogodny dzień dostawał tam poniżej 2h słońca!), a także dzięki udostępnionym jakiś czas temu mapkom usłonecznienia na tym portalu.

  40. Patrząc na prognozy już od czwartku… fatalnie… miało być 2 dni chłodów, a wyjdzie prawie tydzień… oby tylko śnieg nie padał na nizinach, tego się najbardziej obawiam. Bzy, kasztanowce u mnie zaczęły właśnie kwitnąć (jak na NE to bardzo wcześnie, rok temu było podobnie!) i jakby miało teraz przyśnieżyć/przymrozić to masakra… jeszcze mega sucho jest w dodatku.

    1. Śnieg nie stanowi żadnego problemu, bo się nie utrzyma długo przy tak nagrzanej ziemi. Najgorsze są przymrozki, bo one spowodują wymarznięcie wszystkiego co kwitnie albo kwitło.

  41. CFS z dnia na dzień widzi coraz zimniejszy maj. Sugeruje identyczny maj jak w 2004 (póki co najzimniejszy w obecnym wieku), pod wzgl. anomali i jej rozkładu. Z opadami może nie być dużej poprawy, aczkolwiek nie będzie tak suchy jak kwiecień

    1. No cóż, byłaby to wielka katastrofa, ale chyba trzeba się przyzwyczaić, że w tym roku nic swojego nie będziemy mieli, wszystko trzeba będzie kupować…A rok temu był taki piękny urodzaj, ehhh

    2. Najlepiej gdyby taka anomalia ujemna jaka ma się pojawić niedługo pojawiła się latem bo wtedy raz że te chłody nie dotknęłyby już tak roślinności a 2 że obiektywnie byłoby cieplej i nie byłoby żadnego zagrożenia śniegiem na nizinach a i ryzyko przymrozków byłoby bardzo małe. Natura jednak nie wybiera. Przy prognozowanych temperaturach ok 10 stopni i poniżej oraz wietrze będzie bardzo zimno w odczuciu. Takie temperatury w zimie byłyby odczuwane jako bardzo wysokie, ale trzeba pamiętać że nasz organizm przystosowuje się do naturalnie zmieniających się norm w poszczególnych porach roku i miesiącach do tego trzeba dodać że będzie wiać z północy a w zimie przy takich temperaturach wieje ciepły wiatr z południa lub z południa. Subiektywnie więc te 5-10 stopni i nieco więcej w maju może być tak samo odbierane jak temperatury ok -10 stopni w zimie przy wilgotnym powietrzu. Wiadomo że będziemy mieli chłodny początek maja, ale co dalej nie wiadomo. Nawet jednak przy maju z ujemną anomalią wiosna w sumie ma największe prawdopodobieństwo zapisać się jako kolejna ciepła dzięki ciepłemu marcowi czy kwietniowi

      1. W ujemną anomalię wiosny to ja już ani trochę nie wierzę :p Ba, jeśli maj będzie ciepły, to tegoroczna wiosna będzie cieplejsza od ubiegłorocznej i zapisze się jako jedna z najcieplejszych. Oczywiście początek maja da kopa w kierunku minusowym dla samego maja, ale już w 2007, 2011 czy 2017 widzieliśmy piękne wyciąganie tego miesiąca na plus. 2007 to w ogóle dzięki upalnej ostatniej dekadzie został wyciągnięty do grona najcieplejszych, mimo tego co się działo na początku. Tymczasem pierwsza dekada maja porywalizuje z tą z 2017…

        1. @kmroz żeby obecna wiosna była poniżej normy, to maj musiał by mieć anomalie ok. -5K (yyyy no właśnie), czyli tak naprawdę niema opcji. Wiosna 2018 miała anomalię +1,76K. Obecna ma póki co +2,33K, ale najbliższe dni mocno ją zbija. Maj musiałby mieć anomalie +1,2K, aby minimalnie przebić poprzednia wiosnę, a to nie jest wykluczone wystarczy bardzo gorąca końcówka jak np. w 2005,2007,2016 czy 2018

    3. Nie ma to jak marzenia ściętej głowy oparte na szklanej kuli CFS. Na szczęście modele pozostałe widzą wyraźny wzrost temp w 2 dekadzie maja. Wiem że to fusy ale bardziej prawdopodobne niż twoje marzenia o zimnym maju. A i jeszcze jedno. To nie ja marzę o 35 stopniowych upałach pod koniec maja. Pomyliłeś mnie z Alewis 27 on pisał o tym. Mi wystarczy np. Taka pogoda jak dziś no może po większych opadach ale bez patologicznego chłodu.

      1. @Leksa zobaczymy jaki będzie, może się okazać nawet bd. Ciepły, ja będę zadowolony jak będą przeważać chociażby takie dni jak dziś ;)

  42. modele zaczynają przesuwać front na zachód pod koniec tygodnia, czyli szansa na większe opady wzrosła zwłaszcza na całym południu.

  43. Ciekawa sytuacja w Katowicach, kwiecień będzie trzecim miesiącem z rzędu który przyniesie niemal idealnie normę, jeśli chodzi o opad deszczu (+-2mm) Wiele do życzenia pozostawia natomiast sposób wyrabiania tej normy, w każdym razie susza zażegnana, mam nadzieję, że i do innych regionów kraju w końcu dojdą te opady.

    1. Dodam jeszcze, że w ostatnim roku spadło tutaj 635,4 mm opadu przy normie około 686 mm. Czyli tragedii nie ma, ale podobnie jak w tegorocznym kwietniu- było to nieregularne i głównie pochodzenia konwekcyjnego.

  44. Dodam jeszcze, że w ostatnim roku spadło tutaj 635,4 mm opadu przy normie około 686 mm. Czyli tragedii nie ma, ale podobnie jak w tegorocznym kwietniu- było to nieregularne i głównie pochodzenia konwekcyjnego.

      1. W Jyvaskyla śnieg stopił się dopiero 10 dni temu, a w Lahti 15 dni temu, więc bez przesady. Finlandia to nie Szwecja.

  45. Jak ja patrze na te fusy to aż krew mnie zalewa – w dzień w dzień do 10 maja t. maks. ledwo ma przekraczać 10 st. a t. min. 0 st.+egipskie ciemności. Po roku 2018 już witałem się z gąską i miałem nadzieje, że nie będziemy się musieli zbyt długo i zbyt często zmagać z taką pogodową patologią a w tym roku wiosną ochłodzenia są wyraźne dłuższe niż ocieplenia. Mimo to okres luty-kwiecień ma parametry termiczne zbliżone do Bratysławy za komuny, a usłonecznienie jest dużo wyższe, także Polski klimat na szczęście nie wrócił, pewnie II i III dekada maja odbije ostro w górę.

    1. Trochę ta Twoja wypowiedź jest wewnętrznie sprzeczna bo z jednej strony piszesz, że ta wiosna się nie umywa do tej zeszłorocznej i że ochłodzenia dominują nad ociepleniami, by potem skwitować to że w sumie to polski klimat jednak nie wrócił i nadal jest z reguły ciepło i przede wszystkim, w uśrednieniu, bardzo słonecznie. Tym czasem ciężko w jakikolwiek sposób porównywać te dwie wiosny, ubiegła zaliczyła potężny falstart, na dobre zaczęła się 3 kwietnia, a jak przyszła to od razu z impetem, ciężko w zasadzie wyznaczyć od kiedy można było mówić o lecie, zresztą nie trzeba opisywać, każdy pamięta jak było ;) W tym roku zima dość definitywnie skończyła się w I dekadzie lutego i od tego czasu postępy wiosny były dużo bardziej zdystansowany niż rok temu, bardzo dużo mieliśmy, w przeciwieństwie do roku ubiegłego, dni z temperaturami w przedziale 10-20*C. Jedyne co połączy te dwie wiosny to to, że zapewne będą ciepłe/ bardzo ciepłe.

      1. To, że ogólnie jest ciepło nie oznacza od razu, że jest bajlando, mamy południowosłowacką wiosnę, aż strach pomyśleć gdyby miała być w polskiej normie… W ubiegłym roku kwiecień i maj to była bajka, w tym momencie obie wiosny uważam za porównywalne, wegetacja też jest mniej więcej na takim samym poziomie jak 30 kwietnia 2018, nawet trochę szybciej w przypadku geofitów wiosennych.

        1. Zadziwiasz mnie, mieszkasz daleko na północ ode mnie, a u mnie wegetacja jest rozwinięta nawet nie jak 30 tylko 20 kwietnia 2018. Jest tylko odrobinę lepiej niż 30 kwietnia 2017 i odrobinę gorzej niż 30 kwietnia 2015 i 2016 (porównywałem zdjęcia).

          1. No u mnie od połowy kwietnia jest wyraźnie cieplej niż w Nowym Sączu do tego swoją role gra też usłonecznienie, które jest za cały kwiecień blisko 100 h wyższe.

  46. Kwiecień 2019 (jako osoba obecnie przebywająca w Gdańsku) oceniam bardzo pozytywnie, ze względu na ilość słońca, wiele dni było bezchmurnych od rana do wieczora. Przez tą ilość Słońca kwiecień odbieram jako miesiąc lekko ciepły pomimo przymrozków oraz tego że tmax>20 stopni wystąpiła przez 3-4 dni w miesiącu. Więc jestem zadowolony z tego miesiąca mimo że w porze ciepłej jestem raczej ciepłolubem. Ci co narzekają na ten kwiecień to powinni wiedzieć że gdyby miesiąc ten był zdominowany przez Atlantyk to byłoby jeszcze gorzej, jeżeli chodzi o ciepło, jedynie noce byłyby cieplejsze.
    A co do maja. Cóż, ostatnie 3 maje były mniej lub bardziej ciepłe. Kiedyś musi się trafić maj w normie lub poniżej, choć osobiście mi to się nie podoba.

  47. Ja postępy wiosny poznaję po bzach (lilakach) – a właśnie dziś widziałam u nas ( w Gdańsku) pierwsze rozkwitnięte. Pamiętam, że jako dziecko zbierałam je na dzień matki, czyli niemal miesiąc później. W tym roku – niewykonalne.

    Ktoś tu tęsknił za rumuńskim klimatem? No więc ja jednak wolałabym nie.
    https://www.facebook.com/watch/?v=436190160487410

      1. to chyba oczywiste, że mówię o tych, które już rosną. W TYM ROKU – niewykonalne. bzów posadzonych teraz mama może nie doczekać.

    1. Bardzo okazałe, ale jednak tylko i wyłącznie ze względu na dużą ilość wciągniętego pyłu/ziemi. Chociaż dla Europejskiego łowcy burz/tornad było to zjawisko zapierające dech w piersiach.

      1. Myślę, że nie tylko dla łowcy i niekoniecznie owo zaparcie odpuściłoby, tzn. zaparcie zostałoby zejściem.

    2. W zeszłym roku bzy zachwycały pełnią swej okazałości już w połowie kwietnia (z tym że 400 km na południowy zachód od Gdańska, w Poznaniu też, nie wiem jak było dalej na północ). To był najwcześniejszy ich rozkwit jaki pamiętam. Za to kiedy w 2017 w drugiej połowie maja kwiatostany były jeszcze w całkiem niezłej formie myślałam sobie “tak późno, a jeszcze kwitną”…
      W obecnych czasach kwitnięcie bzu w końcówce maja uznałabym za abstrakcję, choć istotnie 20 lat temu tak właśnie było, pamiętam…

      1. 20 lat temu siedzieliśmy u znajomych pięknym trzeciomajowym popołudniem. Lilak kwitł w najlepsze. 150 km na S od Poznania.

        1. maj 1999 miał rekord usłonecznienia. Nie był nawet jakiś szczególnie gorący. Bardzo fajny miesiąc. Nawet nadchodzący po nim maj 2000 go nie przebił, choć ten oczywiście był dużo bardziej ‘letni’.

          1. Zapewne w 1997 roku bzy zakwitły późno. Kwiecień był wówczas ekstremalnie chłodny, najzimniejszy od 1958. Początek maja też do ciepłych nie należał.

          2. Nie pamiętam, byłem przewlekle chory, podobnie jak w chwili obecnej. Wietrzna pogoda z adwekcją z N zawsze daje moim drogom oddechowym ostro popalić. Z 1997 roku mógł się natomiast podobać czerwiec oraz sierpień – to były jedyne pozytywne migawki w tym, jakże tragicznym (pogodowo także) roku.

          3. Ciekawostka:
            choć starszym bywalcom strony (zmuszonym coraz częściej chodzić na stronę) słowo “galeria” przywodzi na myśl ekspozycję sztuki, to młodszym użytkownikom meteomodel kojarzy się ono nierozerwalnie będzie się kojarzyć z wielkopowierzchniową świątynią handlu. I taką właśnie świątynię, nazywającą się TGG, jako jedną z pierwszych (a może nawet pierwszą) otwarto przy ul. Słubickiej wraz z nowatorskim – jak na owe lata – parkingiem wielopoziomowym. Tenże obiekt miałem okazję wizytować w II poł. czerwca anno ’97. Chyba wtedy pierwszy raz poczułem dobrodziejstwo klimatyzacji w onym budynku

          4. @LeszekM 1997 nie należy do moich ulubionych roczników, ale nie jest tak tragiczny jak mówisz. Oczywiście kwiecień był fatalny, maj też nie dużo lepszy, później pamietny lipiec :(…, kiepski był też pogodowo ostatni kwartał roku, ale reszta była naprawdę ok. Mroźny i pogodny styczeń, w tamtych czasach ciepłe lute były prawdziwymi unikatami, szczególnie przed 1989, więc tamten był wtedy na pewno wyjątkowy, do tego też ładny (oczywiście nie tak ładny jak ten tegoroczny), marzec był termicznie przeciętny jednak u mnie bardzo słoneczny (marzec w tamtych latach miał bardzo kiepskie uslonecznienie w porównaniu do dziś), czerwiec i sierpień jak mówisz były fajne, wrzesien też był ładny i przeciętny termicznie. Może to nie był zbyt ciekawy rok ale dużo lepszy od np. 2001,2002 czy 2010

        2. @LeszekM – tzn. nie miałam na myśli konkretnie roku 1999, tylko czasy mojego dzieciństwa ogółem. Pamiętam, że wówczas kwitnienie bzów przypadało po prostu często na okres późniejszy niż teraz. Nie umiem dokładnie podać, w których rocznikach zakwit zaczynał się wcześniej, a takie na pewno też się zdarzały. Nieprecyzyjnie się wyraziłam – mój błąd.

          1. Dekadę wcześniej początek kwitnienia lilaka przypadał średnio na przełom I/II dekady maja. Tak więc termin ów przesunął się w ciągu ok. 10 lat o ok. 10 dni, by po kolejnych 20-stu latach zatrzymać się na początku III dekady kwietnia.
            Innym gatunkiem, którego fenologia kwitnienia znacznie przyspieszyła (jak można się domyślać – z powodu łagodnych zim) jest leszczyna pospolita, która potrafi zakwitać już w I dekadzie stycznia. Mam tu na myśli “moje strony”, czyli pogranicze Dolnego Śląska i Wielkopolski.

  48. Jestem na działce kilkadziesiąt km na N od Warszawy. Pogoda rewelacyjna do działania w plenerze – taka jaką właściwie najbardziej oczekuję na przełomie kwietnia i maja (w tym na majówkę). Gdyby tylko nie fakt, że w sporej części Mazowsza – zwłaszcza od Warszawy na W/N/E – niezmiernie mało padało. Od 19.03 do dzisiaj w Warszawie (na Okęciu) spadło raptem 4 mm wody (!), a nieco bardziej na N jeszcze mniej. Zanosi się przy tym na rekordowo suchy kwiecień’2019.

    Dodam jeszcze, że jadąc dzisiaj wśród pól uprawnych, miałem okazję zaobserwować trąbę pyłową – na szczęście niewielkich rozmiarów.

    Przyroda tak, czy inaczej ładnie się rozwija – choć myślę, że byłoby jeszcze dorodniej jakby tak przynajmniej raz w tygodniu spadło choć z 5-15 mm wody, ale przy dominacji aury jak np. dzisiaj.

    A tymczasem… dni 01-02.05 jeszcze bez większych zmian, a potem ochłodzenie. Choć, jeżeli miałaby sprawdzić się dzisiejsza wieczorna odsłona ECMWF to… większym problemem nie będą przymrozki (Tmin w najchłodniejszych dniach i tak nieco dodatnia), lecz… nadal bardzo mizerne sumy opadowe przy perspektywie ponownego ocieplenia po 06-07.05.

    Tak więc jeszcze wcale do końca nie wiadomo, czy po 03.05 większym problemem będzie skala ochłodzenia (w tym zagrożenie przymrozkami), czy też jednak nadal bardzo słabe opady w tej części Polski, gdzie ostatnio bardzo mało padało (?). A przecież kolejne ocieplenie z aurą późnowiosenną, a potem letnią wcześniej, czy później i tak nadejdzie…

      1. No nie ma co się oszukiwać, zimna noc była w wielu miejscach , Białystok +1.0, Siedlce +1.7, Chojnice +2.2 to takie pierwsze strzały, które sprawdziłem. Żaden model tyle nie zapowiadał. Rok temu przynajmniej GEM sobie jako tako radził z pogodnymi nocami, ale teraz już nawet on świruje.

      2. Wynika to może z tego, że w najchłodniejsze dni 03-06.05 prognozowane jest większe zachmurzenie – zwłaszcza nocą. (mowa o C Mazowszu i terenach, gdzie ostatnio najmniej padało). Z tym, że pomimo większego zachmurzenia ma i tak niewiele padać.
        Ale przy pogodniejszych nocach i porankach Tmin zapewne będzie niższa niż wynika to z prognoz modeli.

        Tak, czy inaczej przez cały przyszły tydzień mamy mieć później już stopniowy powrót to wartości temperatur znamiennych na normalnego maja.

        Natomiast dzisiaj już w większej części Polski pogodnie, sucho, przy temperaturze umiarkowanej – najwyższej chyba jednak tam, gdzie ostatnio najmniej padało (ok. 20°C).

  49. Prognozy opadów na ensemble według ecmwf znów prawie płasko. Nie jest to dobra wiadomość dla tych u których w ostatnich dniach prawie nie padało a jest to około 1/3 kraju.

  50. za to od dolnego śląska po lubelszczyzne i całe południe znowu może poleje około 3-5 maja front w tej części moze falować.

  51. A jednak …
    Kwiecień 2019 był rekordowo suchy w Warszawie (znikoma suma opadu całomiesięcznego: 3,2 mm). I bardzo ciepły (mimo, że o ponad 3 stopnie chłodniejszy od ubiegłorocznego). Za to usłonecznienie w stolicy niemal identyczne z ubiegłorocznym, dużo powyżej normalnego, jednak do rekordu (z 2009 roku) sporo zabrakło.
    Tegoroczny kwiecień w całej rozciągłości stanowił kontynuację dominujących od wielu lat tendencji w ewolucji klimatu regionu Polski środkowo-wschodniej.

    1. Coraz dłuższe okresy nie tylko ciepłe, ale i suche (a porze ciepłej także z dużym usłonecznieniem) stają się faktem.
      Natomiast odstępstwa od nich – choć niekiedy nadal dość wyraźne – to jednak pojawiają się coraz rzadziej i/lub na krócej.
      Kwiecień b.r. potwierdził skrajności (bez)opadowe nie tylko w sensie czasowym, ale i regionalnym również.

      1. Proces wysuszania nizin środkowopolskich, osobliwie wschodniej Wielkopolski i Kujaw, ale także środkowo-północnego Mazowsza, będzie chyba można w nieodległej przyszłości nazwać “galopującym”, jeżeli będzie się dalej nasilał.

      2. Nie ma co narzekać, zawsze mogło być “gorzej”. Mógł się przecież trafić kwiecień z usłonecznieniem jak w 2009, temperaturami jak w 2018 i sumą opadów 0,0 mm. Kompilacja tych 3 czynników + słabszy wiatr dałaby “kwiecień marzeń” dla urlopowiczów.

        1. ten kwiecień to jest mniej więcej to co piszesz. Bo przychodzi po ciepłej zimie której już w lutym właściwie nie było. Nie było roztopów, było dużo cieplej niż zwykle, było dużo słońca. Zakaz wstępu do lasu w kwietniu to coś nowego w tym kraju. W środku lata po 2-3 tygodniach upału i słońca to normalne. Ale w kwietniu o tym się raczej nie słyszy.

    1. @Lukasz160391 fajne podsumowanie :). Niestety w Toruniu był o wiele suchszy (0,9 mm), za pewne też bardziej słoneczny (298,7 h), bylo też znacznie więcej spadków poniżej 0, w pierwszych dwóch dekadach

  52. Według jednego znanego portalu pogodowe zimno ma potrwać do 8 maja, a maj ma jednak zapisać się jednak jako ciepły. To również zgadza się z moimi prognozami z obserwowania przyrody i innych czynników, bo druga dekada ma być prawie letnia i burzowa. Oby były chociaż te burze na północy, bo w przeciwienstwie do południa nadal czekamy na deszcze, a mają dojść jeszcze przymrozki. Trzeba będzie zabezpieczyć truskawki przed wcześniejszymi zimnymi ogrodnikami.

  53. Ja za to zrobiłem małe podsumowanie kwietnia b.r. I porownalem z poprzednim
    2018/2019
    Tśr: 12,8/10,2
    Tmax: 19,3/17,0
    Tmin: 6,7/3,2
    Abs. tmax: 28,6 st.(30 IV)/ 28,0 st.,(26 IV)
    Abs. tmin: -2,2 st.(7 IV)/ -4,0 st.(10 IV)
    Najn. tmax: 7,6 st.(1 IV)/ 5,5 st.(10 IV)
    Najw. tmin: 14,1 st.(16 IV)/ 13,2 st.(25 IV)
    Najw. tśr: 20,4 st.(30 IV)/ 20,2 st.(26 IV)
    Najn. tśr: 3,2 st.(2 IV)/ 1,3 st.(10 IV)
    Uslonecznienie: 260,9 h/298,7 h
    Zachmurzenie: 3,8 okt./ 3,0 okt.
    Śr. pręd. wiatru: 2,7/3,5
    Suma opadu: 30,0 mm/ 0,9 mm
    Liczba dni z opadem: 13 (z czego tylko raz były to opady śladowe)/ 7 (z czego 6 razy były to opady śladowe(!))
    Liczba dni z burzą: 5/0

    Więc obecny był na pewno suchszy, chlodniejszy i bardziej słoneczny oraz wietrzny.
    :)

  54. Dzisiaj jak przystało na 1 maja można poczuć klimat dawnego PRL-u. Jest dość rześko mimo słońca, choć i tak drzewiej bywało duuużo zimniej. Potrafił nawet śnieg padać na pochodach pierwszomajowych, makabra jakaś!
    https://www.youtube.com/watch?v=JdAoqrYvlqI
    I takie beznadziejne dni jak 1 maja 1985r. jeszcze przez dwa lata będą wchodzić w skład okresu referencyjnego i stanowić polską normę, punkt odniesienia…

    1. Przecież podobne krajobrazy mieliśmy w 2011 i 2017, chociaż w mniejszej skali, ale trwały nawet do drugiej dekady. Mimo ocieplenie klimatu takie obrazki nadal mogą się pojawić. To pokazuje jak beznadziejny jest polski klimat. Pięć miesięcy z liśćmi na drzewach to także dobrze obrazuje.

        1. Poziomu Hiszpanii to na pewno za naszego życia nie osiągniemy. W szczególności biorąc pod uwagę, że spora część Hiszpanii jest położona na wyżynach.

          1. Jacob – na razie to gonimy Bałkany sprzed pół wieku, wiec do perfekcji to na razie jeszcze trochę brakuje. A poziom Hiszpanii mozemy osiągnąć, ale głównie północnej typu Bilbao, Pampeluna określanej tam mianem biegunem zimna jak u nas Suwałki.

          2. Pampeluna by była spoko. Niemałe opady cały rok (ale słońce też w sporo większej dawce niż w PL), najchłodniejszy miesiąc ma warunki naszego marca, najcieplejszy jest jak np. nasz sierpień 2018. I bardzo fajna cecha tego klimatu – jesienią dużo wolniej się ochładza bo jest to klimat morski. U nas wrzesień ma już majowe średnie temperatury (około 13-14 stopni), tam – czerwcowe.

          3. @chochlik – poziomu Hiszpanii nie osiągniemy i dzięki Bogu, ale można, w ślad za tradycją hiszpańską, puścić za Tobą byka. Na pewno będzie Ci cieplej. ;-)

          4. Ledwo przebiliśmy w 2018 termiczny łuk Karpat a Wy piszecie o klimacie Bałkanów czy Hiszpanii xD

      1. Akurat ja pamiętam jak 5 maja 2011 kwitły jarzębiny, w tym roku dziś widziałem pierwsze kwitnące więc różnica w wegetacji wynosiła góra kilka dni.

  55. u mnie po tych ulewach rzędu nawet 50 mm a za cały kwiecieć moze i 60 mm zrobiło się 1 maja jak w przysłowiu w maju jak w gaju, a szansa na kolejne opady już w piątek i sobotę, oby i u was tak polało bo zupełnie inaczej to wygląda i zupełnie inne powietrze.

  56. CFS z dzisiejszej odsłony pokazuje to samo co wczoraj. Cały czas sugeruje zimny maj w całej Polsce, szczególnie na wschodzie kraju. Na szczęście widiz coraz mniejszy obszar kraju z deficytem opadów, choć bez szału bo suma opadów ma oscylowac wokół normy, jedynie na NE bardziej mokro.

    1. jak maj będzie chłodny to nic wielkiego się nie stanie. Luty i marzec miały ogromne anomalie na plus (choć to akurat nic szczególnego przy dodatnim NAO), kwiecień też jest dość ciepły.

      Byle tylko nie była to tak pochmurna patologia jak 2010 rok. Mógłby być taki jak w 1999 roku. Normalny termicznie ale wyjątkowo słoneczny. Południe kraju ma dość sporo opadów (ostatni suchy miesiąc to listopad 2018), kwiecień też był tutaj o 100h bardziej pochmurny niż na północy. Polska to miejsce, gdzie od listopada do marca i tak jest przeraźliwie pochmurno i fajnie by było gdyby nie zabierano nam słońca w pozostałych miesiącach roku.

      1. @alewis27 zgadzam się powtórki maja 2010 na pewno bym nie chciał, Maj 1999 bardzo fajny, jednak oceniając go lokalnie to wolałbym żeby tegoroczny maj był bardziej mokry. Mógłby być taki maj jak w 2009, trafił się akurat po identycznym kwietniu, pierwsza połowa miesiąca niestety nie przyniosła poprawy, ale w drugiej nieźle popadalo i tamten maj był u mnie drugim najbardziej mokrym w obecnym wieku. Jednak najlepiej żeby te opady przyszły znacznie szybciej, u mnie mocno się zachmurzylo, ale tylko z 0,5 h temu przeszła drobniutka mżawka… Więc w obecnej sytuacji już lepiej żeby maj był bardziej pochmurny ale przyniósł potrzebne opady, na północnej części Polski, bo Południe ich nie wymaga

        1. Z miast którego analizowałem (po ostatnich wypadkach wole mówić też o których regionach mówie…), to maj 1999 był wręcz wyśmienity w Kielcach, nieco gorszy, ale też super, w Łodzi. Chętnie się przyjrzę także w wolnej chwili waszym regionom – Katowicom i Toruniu, zwłaszcza, że w tych pierwszych, z tego co wiem, padł rekord usłonecznienia wtedy.

          Tak czy inaczej w “normalnych warunkach” jak najbardziej bym sobie życzył podobnego maja, teraz jednak priorytetem są opady. Maj 1999 wprawdzie był u mnie “mokry”, ale to zasługa głównie intensywnych opadów z bodajże drugiej dekady miesiąca, a nie tego teraz potrzebujemy. Miał zbyt wiele suchych, bezopadowych, lampowych dni, by w obecnej chwili podobny typ maja był wskazany.

          1. @kmroz tamten maj w Toruniu miał tśr 12,9 st. (co ciekawe dokładnie tyle samo miał wspomniany przeze mnie wcześniej maj 2009), więc idealnie w normie 1961-1990, wg. Najnowszej był o równy stopień chlodniejszy, był u mnie 4 najpogodniejszym majem. Więcej słońca przyniosły tylko maje 1989,1990 i rekordowy 2018. W sumie miał 2 dni bliskie upałów, ale biorąc pod uwagę całokształt to nie ma na co narzekać, nie ciekawy był tylko początek II dekady, ale gdyby nie to to tamtej maj byłby tak suchy jak obecny kwiecień ;).
            PS: W sumie cały 1999 miał bardzo dużo przyjemnych miesięcy, ostatni fajny i ciepły styczeń, Marzec też fajny, Maj, lipiec, sierpień, wrzesień niezły był też pazdziernik i grudzień. Naprawdę kiepskie były wtedy kwiecień i czerwiec (powiedzialbym że porównywalne do 2001) i luty z listopadem dość słabe. Jeden z najfajniejszych pogodowo roczników

          2. Kwiecień i czerwiec z 1999 to bardzo ciekawe przypadki, bowiem były to miesiące NAPRAWDĘ ciepłe (zwłaszcza jak na swoje czasy, w końcu 20 lat temu klimat był chłodniejszy o ponad 0.5 stopnia!) i zarazem niezwykle ponure i deszczowe, a kwiecień z bardzo słabym absolutnym maksimum. Sytuacja bardzo podobna była także rok wcześniej, wtedy to po chyba wymarzonym pierwszym kwartale nadszedł brzydki, deszczowy i… bardzo ciepły kwiecień, podobnie kiepsko było z czerwcem, mimo jego wyraźnie dodatniej anomalii. W ogóle sporo podobieństw widziałem w sezonach 1998 i 1999, zwłaszcza drugi kwartał.

          3. PS Przyjrzałem się majowi 1999. Faktycznie, takie mocne 9/10. Chociaż rekord usłonecznienia? Naprawdę słabe mamy te standardy pogodności…….. Wydawałoby się, że każdy rekord będzie wydawał się uciążliwy/niepokojący, czy chociaż nietypowy, a tu po prostu widzę przyzwoity miesiąc, w dodatku z regularnymi opadami i to typu ciągłego…. ;)

          4. @kmroz rzeczywiście, rzadko się zdarzają takie miesiące, choć np. U mnie były podobne lipce 2001-03, wszystkie gorące, a zarazem bardzo pochmurne, w bliższej przeszłości identyczne były też maj i czerwiec 2013. Rok 1998 był specyficzny, bardzo podobny do 2007, tylko w zimniejszy wydaniu. Pierwsza połowa była wyjątkowo ciepła nawet na dzisiejsze standardy. Druga była wręcz lodowata, od tamtego czasu nie wystąpiła równie zimna.

          5. @kmroz ano prawda, u mnie najbardziej wyczerpującym słonecznie miesiącem był lipiec 1994, miał 400 h uslonecznienie, przez cały miesiąc były tylko 3 dość pochmurne dni, a norma lipca to 240 h. Niestety ten miesiąc pomimo pamietnej III dekady(i początku sierpnia), cały był również upalny z kilkoma przerwami, aż mnie trochę zadziwia że trafił się jeszcze cieplejszy 12 lat później…

          6. u mnie lipiec 2006 to ideał, żaden inny miesiąc letni nie ma podjazdu do tej klasy. Lipca 94 nie pamiętam ale w 94 i 95 roku były super lipce z ciągłym słońcem. 94 z upałami, 95 trochę normalniejszy ale też pogodny.

            W 2006 było sucho ale było to tylko przejściowe. Zima była bardzo śnieżna i wyjątkowo długa, wiosna przynosiła dość sporo opadów i miała bardzo niemiły okres od 24 maja do 10 czerwca, od 11 czerwca zrobiło się gorąco i sucho. A po tym 7-tygodniowym sucho-upalnym maratonie nadszedł bardzo kapryśny sierpień. Tak złego sierpnia jeszcze nie było od tamtego czasu, nawet 2014 o niebo lepszy. Jednak dzięki niemu żadnej posuchy nie było, nie to co w 92 roku kiedy upalne i suche lato skończyło się wielkim pożarem lasu w kuźni raciborskiej. “Hiszpańskie” lato nikomu krzywdy nie zrobi jak przychodzi po wilgotniejszym okresie w przeszłości. Podobnie jak miesiące klasy kwietnia 2009, ten jest często zachwalany jako najlepszy kwiecień ever mimo że tam miejscami ani kropla deszczu nie spadła. Ale czy było z tego powodu źle? Nie było, zima chłodna i bardzo śnieżna, marzec bardzo brzydki z bardzo wysoką sumą opadów.

          7. @alewis27 no ja wiem ze lubisz i ne klimaty ale dla mnie ten miesiąc był nie do życia, nie lubię też takich miesięcy jak sierpień 2006, ale z dwojga złego już ten był dla mnie lepszy niż miesiąc go poprzedzający. Dla mnie tamto lato było najgorsze, przyniosło długie ciągi dwóch nie lubianych przeze mnie typów pogody. Przynajmniej wynagrodzila to wtedy piekna jesień, która też przyniosła dużo opadów.

  57. Nie tylko u nas brakuje opadów. W Panamie też. Doszło do tego, że w Kanale Panamskim wprowadzono ograniczenie w załadowaniu statków ze względu na… niedostatek wody w kanale.:
    https://news.sky.com/story/panama-canal-asks-ships-to-carry-less-cargo-after-drought-depletes-water-levels-11707715

    Kanał ma liczne śluzy, a w takim wypadku jak wiadomo potrzebna jest woda do ich napełniania. Tzn. wyższy zbiornik śluzy traci wodę przy każdym przepływającym statku i dobrze mieć zapasy wody na tym poziomie aby nie trzeba jej było pompować w górę. To są tropiki i dotychczas nie było z tym problemu. Ale teraz już jest.

  58. U mnie pierwszy dzień weekendu majowego wyraźnie ładniejszy niż go prognozowano, bo od rana było prawie bezchmurnie, dopiero teraz jakieś tam chmury się pokazały na niebie. W dzień 17 stopni, w nocy minimalna 6 stopni. Tak w sam raz, to są wartości bliskie normie wieloletniej. Jutro ma być jeszcze cieplej i też dość pogodnie, niestety od 3 maja dramat z temperaturą. Z temperaturą, bo pogoda pozostanie nienajgorsza. Coś tam pewnie popada ale codziennie te 5-10h słońca będzie. W maju pogodny dzień z temperaturą maksymalną rzędu 10 stopni i ujemną minimalną to już bardzo zimno i nikt nie powie że jest to normalne. Oby po tym zimnie (wcale niekrótkim bo nawet 8 maja nie widać temperatur wyższych niż 12-13 stopni) przyszło ciepło i coraz więcej dni wczesnoletnich z temperaturami 20-25 za dnia (oraz 15-20 podczas dni z opadami)

    1. I tak docelowo ważne jest jak dany okres (miesiąc, pora roku, rok, itd.) wypadnie w całości, a nie tylko wyrywkowo – w wybranych okresach.
      Takie przejściowe odmiany nie zmieniają faktu, że okresy cieplejsze i/lub pogodniejsze i/lub bardziej suche (co najmniej 1-2 z tych atrybutów, jeżeli nie wszystkie 3) wyraźnie dominują i to względem najświeższych okresów referencyjnych.

  59. Wrocławska przyroda ożyła i odżyła po ostatnich opadach. Kasztanowce kwitną na całego, a lilaki już przekwitają. Pojawiły się też złotokapy. Coraz więcej robinii akacjowych i jesionów wypuszcza liści. Większość drzew jest już w pełnym ulistnieniu. Generalnie, wrocławska przyroda w dniu pierwszego maja 2019 roku jest bardzo zbliżona stopniem zaawansowania wegetacji z tej sprzed roku. Dziesiejszy dzień idealny na spacer. Nie za zimno, nie za ciepło. Komfort termiczny. Jutro pojadę do podwrocławskich lasów i zobaczę, jak tam sytuacja po ostatnich opadach.

    A od 3 maja ma zrobić się zimno. Samo zimno jeszcze nie jest złe, ale prognozowane przymrozki są. W tak zaawansowanym kwitnięciu wszystkiego dookoła, mogą narozrabiać. Jak nie suszą to przymrozkami. Pogoda ostro ćwiczy przyrodę.

    1. przy takim spływie zimna mogło by być cały dzień pochmurno. Było by koło 5-6 stopni za dnia ale przynajmniej nie było by ujemnych tmin. Zimno przy bezchmurnym niebie jest fajne jak wszystko jest łyse. Od grudnia do lutego, ewentualnie do marca to nic złego jak mróz przylezie. Ale w maju?

  60. A u mnie teraz leje. Można powiedzieć że pogoda jak na zamówienie, w dzień 0 chmur i w miarę ciepło a na wieczór coś tam popada. Jutro też ma być dość pogodnie w dzień.

  61. Z tego co widzę to jutro m.in. na Mazowszu może ponownie nieco silniej wiać. Tak więc jak nie jeden czynnik osuszający, to i jakiś inny…
    A ponieważ w najbliższych dniach nadal ma mało padać, to – przynajmniej w tym kontekście – dobrze, że nie będzie zbyt ciepło. Oczywiście pod warunkiem braku przymrozków, zwłaszcza na terenach rolniczych (w tym sadowniczych). Ciekawe, czy w kolejne wyraźniejsze ocieplenie wejdziemy faktycznie bez istotniejszych tu opadów…???

    1. Łukasz,
      wspominam Twoje wpisy sprzed kilku tygodni o trwałym pochodzie pory ciepłej oraz o akceptacji Vavg wiatru na poziomie 5 m/s z lekkim uśmiechem. Tym razem widzę bardziej powściągliwy ton, w którym wyczuwa się niepewność i – co mnie osobiście bardzo cieszy – zniecierpliwienie przeciągiem. Nareszcie dostrzegasz to, o czym niezmordowanie przypominam od 2 lat (minęło jak z bicza strzelił!): silny, długotrwały wiatr to zło, a powiedzieć, że składowa N jest arcyzłem, to jakby nic nie powiedzieć.

      1. W sumie to teraz na wysuszonej większej części Mazowsza wiatr powyżej powiedzmy 4-5 m/s jest nie mniejszym złem, niż podczas bardziej wilgotno-mokrych dni. W czwartek 02.05 czeka nas pewnie duże “kurzenie” (na polach dobre warunki do trąb pyłowych). Oby z rozwagą rozpalano ogniska i/lub grille…
        A jeżeli ktoś tu uważa, że dla nas najlepsza jest “strefa” – to ja do tej recepty dorzucam jeden podstawowy warunek: jak najmniej wiatru silniejszego niż 5 m/s (w uśrednieniu), w tym także tego towarzyszącego konwekcjom.

  62. @Ash
    Bardzo późno te bzy w porównaniu do SW Polski, ale w końcu to Gdańsk. Chociaż przeciętnie i tak powinny kwitnąć w maju. W Borach Dolnośląskich były już 2-3 tygodnie temu piękne, dorodne, a we Wrocławiu około tydzień temu. Teraz już się skończyły, widać jeszcze tylko pojedyncze przekwitłe okazy na mniej korzystnych stanowiskach.

    1. W Gdańsku wg. map okresów wegetacji, mamy tenże spóźniony w stosunku do południowej Polski o 2 tygodnie, ale mieszkając tu całe życie mogę twierdzić stanowczo, ze są to co najmniej 3 tygodnie.

      1. Często w różnego rodzaju atlasach podają początek kwitnienia jabłoni i pomiędzy Polską SW i NE jest niby tylko 10 dni różnicy (odpowiednio okolice 10 maja i okolice 20 maja według starszych norm – pewnie 1961-1990/1971-2000). Tylko, że jabłoń na SW kwitnie praktycznie co roku w kwietniu, a w tym roku dość wcześnie, bo już od połowy kwietnia. Może ktoś z Suwalszczyzny, Mazur czy Podlasia się wypowie jak to wygląda u nich teraz tak naprawdę.

        1. @Finrod

          Mam w ogóle wrażenie, że te wszystkie mapy okresów wegetacji oparte są o jakieś badania z lat 1960-ch jeśli nie wcześniejszych, kiedy z konieczności (zmiana granic w 1945 roku!) serie pomiarowe były bardzo krótkie. I nikt tego później porządnie nie zweryfikował bo… mało kogo to obchodzi, w sensie naukowym.

          1. PS. Chyba najbardziej “aktualna” jest ta mapa z 1998 roku:

            http://www.zazi.iung.pulawy.pl/Images/Maps/dl_oweg.jpg

            Nazwiska autorów z Instytutu Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach są na niej podane. O co się jednak opierali ją przygotowując? Nie wierzcie że jeździli po całej Polsce i patrzyli kiedy bez kwitnie. To raczej jakieś proste przetworzenie temperatur na okres wegetacyjny. I to interpolowanych temperatur (zapewne z użyciem wysokości nad poziomem morza), bo przecież nie mamy aż tak gęsto stacji. W sumie pierwsze przybliżenie, jeśli nie zerowe.

          2. Jest tak, jak napisał AH. Nie są to dane zbierane w oparciu o metodykę naukową.
            Tymczasem, w odpowiedzi na zapytanie Finroda, udzielę odpowiedzi na pytanie o fenologię kwitnienia jabłoni na Suwalszczyźnie, posługując się naocznie zebranymi danymi z 2017 roku. Miałem wówczas przyjemność spędzać majówkowy urlop w okolicy Rutki. W dniu wyjazdu, tj. 6-go maja, wykonałem fotografie zawiązków pąków kwiatowych gruszy i jabłoni. Tak więc – nawet biorąc pod uwagę spowolnienie wegetacji wywołane chłodnym kwietniem – kwitnienie najwcześniejszych odmian rozpocząć się mogło nie wcześniej, niż w 2. pentadzie maja.

          3. @podlasianin
            Na W Mazowsza jabłonie zaczęły kwitnąć 20-25 kwietnia.

          4. @AH
            Po tej mapce widzę, że zdecydowanie nie sprawdzili sytuacji na moich terenach tylko odnieśli to sobie do znanych temperatur na nielicznych (choć i tak liczniejszych niż teraz) stacjach, uwzględnili wysokość n.p.m. i nie wzięli pod uwagę różnorodności biologicznej, no i już – czyli po prostu zwykła chamska aproksymacja. Możliwe, że mieli jakieś szczątkowe i niesprawdzone dane z nadleśnictw, ale nikt tego pewnie nie zestandaryzował.

            W Borach Dolnośląskich pierwsze jabłonie zaczęły kwitnąć już około 10-15 kwietnia. Grusze jeszcze pod koniec marca, a śliwy pod koniec lutego (sic!), choć na początku marca trochę przystopowały i wolno im to coś szło. Już od paru tygodni kwitnie jarzębina, ktoś zebrał już większość jej kwiatów albo i już nawet pospadały. Jeśli nie będzie bardzo chłodno to szybko pojawią się owoce. Ostatnie prognozy dotyczące nocy się tu nie sprawdzają: zapowiadane 2-4°C -> było 8°C; zapowiadane 7°C -> było 11°C. Tylko w dzień zgodnie z wyliczeniami.

          5. Finrod, to doprawdy niesamowite!
            Przy z grubsza normalnym rozkładzie temperatur w kwietniu i chłodnym przełomie miesięcy, oczekuję pierwszych kwitnących baldachów jarzębiny i głogu ok. 10-go maja. Szalony zeszły rok spowodował, że w jednym czasie kwitły czeremchy (w tym późna!), jarzęby, głogi, róże, kasztanowce, lilaki, robinie oraz owocowe, zaś na początku kwietnia wespół geofity – śnieżyca, przebiśnieg, kokorycz i zawilec. Lipa rozpoczęła w III dek. maja, zaś ostatnie kwiaty na T. cordata widziałem w połowie czerwca. Jedynie jaśminowiec zakwitł o czasie.
            Długodystansowa sztafeta kwitnienia, która pozwala nacieszyć zmysły przez całą wiosną, stała się sprintem na 100 m.

          1. Właśnie porównałem zdjęcia z 28 kwietnia 2018 i 28 kwietnia 2019 i w tym drugim wypadku drzewa i krzewy były jednak bardziej zazielenione a tulipany i narcyzy również bardziej zaawansowane.

          2. nic dziwnego, kwiecień podobnie słoneczny co tamten i też dość ciepły (choć nie rekordowo, jest co najmniej 2-3K różnicy) ale za to jaka różnica na marcu. Rok temu w marcu tylko na chwilę było w miarę ciepło, a tak była to regularna zima, w ostatniej dekadzie przedwiośnie. Marzec był u mnie zimniejszy niż grudzień i styczeń, to co go od nich odróżnia to 120h usłonecznienia (zamiast 34h i 38h). Przy średniej miesięcznej +1.1 nie ma co liczyć na jakieś postępy wegetacji.

        2. Intrygujesz mnie, u mnie jak zapowiadają 9 st. to jest 2-4 st. a jak zapowiadają 11 st. to jest 7 st.. Jarzębiny dopiero zaczęły kwitnąć.

      1. To musicie mieć sam dziki gatunek Syringa vulgaris (ten niebieski), u mnie są takie odmiany ozdobne, które zaczynały w ostatnich latach najwcześniej 12-13 maja.

        1. Dodam, że nie są to żadne nowości bo prababcia sadziła je w latach 70., wtedy to rzeczywiście mogły kwitnąć średnio na Dzień Matki. Jedna z tych odmian to Michel Buchner.

  63. Pamiętacie jeszcze moje wykresy 31-dniowej średniej kroczącej dla anomalii temperatury w Polsce? To taka miara czy dało by się tak przesunąć kalendarz aby znaleźć miesiąc z ujemną anomalią. Zacząłem to rysować gdy zdałem sobie sprawę jakim przypadkiem jest że dany miesiąc ma taki, a nie owaki znak anomalii. Gdyby papież Grzegorz wybrał inną liczbę dni “przeskoczonych” gdy zmieniał kalendarz juliański, taki miesiąc mógłby mieć zupełnie inną średnią.

    Oto wykres od początku zeszłego roku:

    Daty to początki takich 31-dniowych miesięcy. Widać, że tej zimy dałoby się zrobić miesiąc z ujemną anomalią gdyby z kalendarzem dobrze trafić w jego początek. Musiałby się zaczynać gdzieś w połowie listopada. Widać też, ze styczeń był bliski zeru (co wiemy) ale nie dałoby się go tak przesunąć aby był ujemny!

    1. Przydalby sie tez regionalne kraczace 31 dniose sumy opadow oraz klimatyczne bilansu wodnego Wowczas by mozna bylo wskazac mozna latwo wskazac gdzie I czy jest zagrozenie susza. Niemniej wczoraj I dzis dramat tylko wiatr ale zero opadow. A pada tam gdzie I tak na deszcz juz nie narzekaja (poludniu). Widze zasade swietego Mateusza w opadach

      1. @Marian

        Trzeba mieć dane. Ja jestem naukowcem ale jest dla mnie trudniej dostać dane polski niż globalne. Te anomalie dla Polski to POLTEMP Piotra Djakowa. Gdyby istniały podobne serie dla parametrów hydrologicznych to można by robić takie produkty, o jakich piszesz. Ale nie istnieją. Przynajmniej nic o tym nie wiem.

  64. Tak jak przypuszczałem marcowo-kwietniowa aura w tym roku się nam wydłuży i przeciągnie także częściowo na maj (zupełnie inaczej niż przed rokiem). Z tym, że przynajmniej na Mazowszu opadów nadal ma być nie za dużo, nawet w dni bardziej pochmurne.

    1. Bardzo niedużo niestety. Wczorajsze wiązki ensemble prawie płasko do końca prognozy ecmwf. Pomimo że zmieniła się sytuacja baryczna znacząco, jest więcej niżów wszędzie to i tak brak równomiernych opadów głównie w tej części Polski gdzie jeszcze nie spadł porządny deszcz od połowy marca

    2. u mnie w nocy popadało 7 mm. Co ciekawe wczoraj cały dzień był prawie że bezchmurny (11,5h usłonecznienia), dzisiaj też od rana jest dość pogodnie. Taka pogoda to by mogła być, jakby codziennie tak padalo w nocy to by se mogło być nawet po 30-35 stopni latem. Niestety duży chłód już blisko, najbliższe 5 dni to pogoda raczej marcowa. Choć gfs u mnie zwiększył nieco zachmurzenie i podniósł prognozowane tmin.

    3. Wczoraj jeszcze pogoda trzymała jakiś poziom, było znośnie, a dziś to już masakra. Wiatr i zimno jak diabli. Trzeba będzie w kurtce chodzić, w maju! Pogoda totalnie zepsuje ludziom majówkę i pokrzyżuje wiele planów wypoczynku na świeżym powietrzu. Zamiast grilla będzie palenie w kominku… Podły ten nasz klimat.
      Prognozowane anomalie GFS na poziomie -5K w najbliższych dniach to nie jest byle co. To najpoważniejsze ochłodzenie od 3. dekady stycznia i może sprawić, że anomalia ruchoma za 31 dni o jakiej pisze ArcticHaze po raz pierwszy w tym roku spadnie poniżej 0.

      1. Także do najbliżej środy zero aktywności na zewnątrz, siedzenie w domu i odliczanie czasu do zakończenia tej patologii. Ochłodzenie miało przyjść w piątek a przyszło już w czwartek i potrwa prawie caly tydzien, ciut krócej niż w kwietniu. Trzeba się z tym pogodzić, że rok 2018 bez incydentów zimowych, późnojesiennych to był wyjątek i wracamy do naszej szarej rzeczywistości. Tak nienawidze tych wiosennych ochłodzeń, bo w ostatnich latach było ich za dużo, ale jak widać nasz klimat nigdy nie przestanie nas zadziwiać. Szkoda tylko, ze częściej zadziwia nas negatywnie (2016,2017,2019,2013,2011) niż pozytywnie (2015,2018).

          1. W 2016 fajne były jeszcze luty (o dziwo) i wrzesien. W tym roku poza lutym szczerze nie podobał mi się żaden miesiąc. Kwiecien był subiektywnie przeciętny. Na razie jest słabo.

        1. Rozumiem że jak się dokładnie taka sama pogoda czyli ok. 12-14 stopni, zmienne zachmurzenie i brak lub mało opadów trafi w listopadzie, lutym albo marcu to także siedzisz w domu, nie prowadzisz żadnej aktywności na zewnątrz i odliczasz czas do zakończenia tej patologii?

          1. Radomir – przede wszystkim człowiek w naszej szerokości geograficznej największą okazję do aktywności ma w okresie maj-wrzesień, gdy dzien jest najdłuższy. W listopadzie, grudniu cięzko o aktywność dłuższą niż godzina,dwie nawet jak jest koło 5-10 stopni, bo dzien także coraz krótszy. No chyba, że ktoś lubi aktywność fizyczną przez pół dnia w temperaturze 5 stopni i trującym smogu.

          2. a proszę cię bardzo, tak wygląda typowy ładny i ciepły dzień w listopadzie

            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?ind=12560&lang=en&decoded=yes&ndays=2&ano=2015&mes=11&day=04&hora=18

            Tmax 14 stopni całkiem nieźle. Do tego sucho i prawie że max usłonecznienia. Bajka nie? W weekend to jeszcze by coś szło z tego skorzystać ale w dzień roboczy powiedzmy że wychodzisz z domu o 7.30 a wracasz o 16.30 (zakładając że masz blisko i pracujesz 8-16). Jak wychodzisz jest mróz. Jak wracasz już się bardzo szybko ochładza. Między 16 a 17 następuje spadek z 12 do 6 stopni. Zjesz coś na szybko, przebierzesz się, jest ta 17.30. Świetnie, na dworze jest 4 stopnie i ciemno jak w dupie u murzyna. Jaki efekt? Te nędzne parę godzin ze zdatną do życia temperaturą jesteś w robocie. Cały twój wolny czas jest ciemno i piździ.

            Obecnie wygląda to zgoła inaczej bo dnia jest coraz więcej a spadki wieczorne coraz mniej gwałtowne. I nie rozpoczynają się o 16:00 tylko bliżej 20:00.

          3. Osowa a jakież to aktywności na powietrzu planujesz o tej porze roku, które trwają ponad 1-2 godziny? Jak dla mnie tyle wystarczy by pójść na spacer, pojeździć rowerem czy też pouprawiać inne aktywności fizyczne. Nad wodę i tak jest jeszcze za wcześnie bo nawet jakby w dzień było 20 kilka stopni, to noce są chłodne i temperatura wody uniemożliwia kąpiele. A grilować nie lubię.

          4. Radku,
            kilka spraw.
            1. sądzę, że nasza wymiana zdań nakręca spiralę trollingu uprawianą przez prowodyra dyskusji, niemniej jego dalsza obecność na forum nie od nas zależy.
            2. co do ogółu pełna zgoda: termicznie nie jest źle, więc – podobnie ja Ty – nie stawiałbym zarzutu termometrowi, zważywszy, że żyjemy dłużej niż większość współdyskutantów i mamy w życiorysie przeżyte różne kwietnie i maje.
            3. Napisałeś: “Jak dla mnie tyle wystarczy by pójść na spacer, pojeździć rowerem czy też pouprawiać inne aktywności fizyczne. Nad wodę i tak jest jeszcze za wcześnie bo nawet jakby w dzień było 20 kilka stopni, to noce są chłodne i temperatura wody uniemożliwia kąpiele.” Rozumiem, że odpowiadasz zaczepnie, ze względu na całokształt dotychczasowej aktywności “Osowej”.
            W razie, gdyby było inaczej powiem tak: na szczęście nie jesteś na tej planecie sam:) Myślę jednak, że oceny dokonywane przez uczestników tutejszych dyskusji są zbyt łatwo odnoszone do swoich preferencji.
            Odpowiem Ci jako przyrodnik i uczestnik szeroko rozumianych prac związanych z jej poznaniem i ochroną (edukacji, waloryzacji, inwentaryzacji, monitoringu – niepotrzebne skreślić). Przedział 1-2 godzinny nie wystarcza ani do wykonania większości zaplanowanych działań w terenie, ani do odbycia dłuższych wycieczek luźniejszej wagi (poznawczo-rekreacyjnej), do których właśnie miesiące wiosenne nadają się (to z kolei moja ocena) chyba najbardziej.
            4. Napisałeś: “A grilować nie lubię.”. W pełni utożsamiam się z Twoimi odczuciami. Gdyby jedyną aktywnością możliwą w trakcie trwającego okresu było smrodzenie tłuszczem i ociekającymi nim kiełbachami, żądałbym jak najchłodniejszej majówki.

          5. Jeszcze jedna sprawa, którą pominąłem.
            5. jak najbardziej, rodzaj aktywności można dostosować do pory roku. W okresie XI-III cieszą mnie każde chwile spędzone w terenie, raduje mnie także każdy typ pogody, który to umożliwia (tegorocznej zimy takiej możliwości niestety nie było zbyt wiele, a powiem wprost – w okresie 12 XII – 20 I nie było w ogóle).

        2. nie rozumiem, czemu zero aktywności? nie ma złej pogody, można się tylko nieadekwatnie ubrać. my dziś cały dzień na działeczce – z przelotnym deszczem, pełnym zachmurzeniem i wiatrem w porywach po 80km/h, a jaki przemiły dzień!

          1. Ash, mam do Ciebie duży szacunek, ale błagam – nie nakręcajmy już spirali własnych preferencji i upodobań, a co gorsza – nie oceniajmy upodobań innych. Dla dobra własnego zdrowia (oczy, psyche itd.) i dla zachowania przejrzystości forum.

          2. Odnalazłem wpis powstały w tzw. międzyczasie, w którym uściśliłaś, dlaczego dzisiejszy dzień odbierasz pozytywnie. Przyjmuję wyjaśnienie.
            Co jednak w sytuacji mojego regionu, gdzie na termometrze pojawiło się 17 stopni, z nieba całą swoją dzienną drogę po widnokręgu spoglądała gwiazda nasza kochana, zaś wietrzyk-psotnik po raz kolejny uniemożliwiał zastosowanie garderoby adekwatnej do warunków termiczno-solarnych? Kto wie, czy w takiej sytuacji nie wolałbym również jednocyfrowej wartości na termometrze i ośmiu oktantów na niebie.

  65. Czy to prawda, że w Polsce 2 maja ma być 29 st. i 15 godzin Słońca?
    -To prawda, ale nie 29 a 9 i nie godzin a sekund.

    1. Świetne i prawdziwe, jak z tym dowcipem o darmowych samochodach na placu czerwonym w Moskwie:-) Chociaż jednak będzie trochę cieplej niż te 9 stopni i trochę więcej słońca.

  66. opcja nr 1: Okresy poniżej normy się prawie w ogóle nie zdarzają – na forum panika, że się robi nam Hiszpania/Afryka, że lato będzie nie do życia, że nam wszystko wyschnie
    opcja nr 2: Okresy poniżej normy CZASAMI się zdarzają – na forum żałoba narodowa i płacz, że trzeba zaszyć się w domu, że gryllowycze na majóweczkę muszą w kominku palić, że to patologiczny klimat.

    Trochę spokojniej, proszę. Bo nic wam nie pasuje…..

    1. @kmroz wiadomo przecież że zawsze ktoś będzie narzekać. Nie przepadam za taką pogodą jak dziś, ale bardziej mnie martwi, że nadal nic nie pada, są dla mnie ważniejsze rzeczy niż piękna majówka i niech pada jak najszybciej. Akurat osobiście trudno mi się nie martwić opcją nr. 1, bo powoli do tego zmierzamy :(

    2. Dotychczasowe ochłodzenia przyzwyczaiły nas do tego, że po pierwsze były krótkie (ograniczały się do maks. 2-3 dni), a po drugie oznaczały spadek w okolice normy termicznej. A teraz nie dość że załamanie pogody potrwa co najmniej tydzień, to jeszcze nawet -5K ma być przez kilka najbliższych dni, co jest już bardzo dużym odchyleniem jak na maj. W dodatku żadnej korzyści z tego ochłodzenia, bo i tak przeważnie zero deszczu, a jeszcze na domiar złego ochłodzenie nieszczęśliwie przypadło na dni wolne, przez co jest bardziej dotkliwe, bo rujnuje wiele majówkowych planów. W sobotę będę chyba w czapce jeździł na rowerze, jeśli w ogóle…

      1. @Marcin faktycznie tu się zgodzę, dużo bardziej cieszyłbym się z tego ochlodzenia gdyby przyniosło jakiekolwiek opady, a prognozy nie dają dużych nadzieji, lokalnie jest szansa na opady w nocy. Najlepiej żeby po ochlodzeniu temperatura była blisko normy i żeby było dość pogodnie, no i najważniejsze żeby w końcu przyszły porządne opady na północnej części Polski

        1. Ja akurat, jak chyba każdy stały bywalec tego forum wie, wolę opady przy wyższych temperaturach, im zimniej tym bardziej mi zależy na słonecznej i suchej pogodzie. Szczególnie w porze ciepłej. I to mnie mimo wszystko cieszy, że ten rok doskonale się ma, jeśli chodzi o jednocześnie zimne i ładne dni, nadrabia doskonale olbrzymie zaległości z zeszłorocznej pory ciepłej.

          Z drugiej strony mam katastrofalną sytuację w regionie. Jedyne na co mogłem liczyć, to niedzielne i wczorajsze ledwie 15 minutowe oberwanie chmury i w zasadzie tyle, poniedziałkowa burza przeszła całkowicie bokiem. Czyli w zasadzie nie tylko nie jest lepiej niż tydzień temu, ale nawet nieco gorzej, chociaż ledwo 150 km na S ode mnie susza już przeszła do historii…. Więc, tak jak w normalnych okolicznościach bym się bardzo cieszył, że mimo silnego AGW nadal możliwe są chłodne i piękne okresy, tak w obecnej chwili mnie on ani trochę nie cieszy i po prostu, jak chyba każdy na tym forum poza mieszkańcami Południa, czekam na porządne opady. Jeden z was tutaj napisał, że GFS sobie fantazjuje z opadami na niedzielę, cóż, ja po prostu mam nadzieję, że w końcu ta “fantazja” tym razem się sprawdzi.

          1. @kmroz nie dokonca się zgodzę, tzn. Ja też najbardziej lubię chłodne i pogodne okresy w porze ciepłej, jednak wolę opady przy niższych temperaturach, a nie taką parnotę jak w lipcu’18. Dlatego miałem(w sumie cały czas mam) nadzieję że jednak podczas najbliższego tygodnia, zanim się ociepli, że te opady jednak nam trochę dokuczą, a dalej liczę na dominację pogodnych dni z tmax 15-25 st. I trochę mokrych dni, właściwie najlepiej jakby dominowały dni z uwiarkowanym zachmurzeniem, a nie z pełną lampą, bylaby szansa na opady w nocy i uniknelibyśmy przy okazji przymrozkow. A dzisiejszy dzień to jeden wielki dramat, znowu silne wiatry, 0 słońca i brak opadów, a tak naprawdę pryz tym co jest dziś nikomu by za bardzo nie dokuczyly (nie wspominając kolejny raz o tym jak cenne by były). Jak dalej się nie uspokoi z silnymi wiatrami to ten rok może u mnie zapisać się jako najbardziej wietrzny od długiego czasu

  67. Najzimniejsze dni podczas tego ochłodzenia dopiero przed nami ale wygląda na to że już dziś miejscami na północy pod chmurami będzie poniżej 10 stopni co jak na maj jest już bardzo zimno, natomiast przynajmniej tutaj w okolicach Warszawy jaka nie było większych opadów tak nie ma ( poza naprawdę symbolicznymi), natomiast prognozowane przymrozki mogą tylko pogorszyć sytuację roślin. Część Polski została w ostatnich dniach mocno nawodniona ale w części w tym tutaj większych opadów nie było od marca. Zobaczymy co przyniosą kolejne dni maja pod tym względem. Temperatury są lepiej przewidywalne w bliskiej perspektywie niż opady i tu można stwierdzić z bardzo dużym prawdopodobieństwem że I dekada maja będzie poniżej normy

    1. W najbliższych prognozach dalej nie widać naprawy sytuacji z opadami nad całą Polską. Jedynie gfs fantazjuje i zawsze daje ulewy w terminie +7dni

  68. Masakra dzisiejsza pogoda. Jest 11 stopni, a odczuwalna jakieś 5-6… a to dopiero początek. Wiatr, pochmurno, brakuje tylko wciąż deszczu :(

  69. Wczoraj trochę u mnie pokropiło, ale nie wiem czy zebrałoby się z tego choćby 0,5 mm. Nie miałem szczęścia do komórek opadowych, najbliższe burze przeszły w okolicach Łukowa i Serpelic

  70. Myślę, że reputację tej wiosny psuje także nierzadko zbyt silny wiatr – który to okresowo zbyt dokucza, a przy ochłodzeniach także obniża temperaturę odczuwalną, choć do zmiany statystyk termicznych się nie przyczynia. Poza tym, osusza ziemię – co jest najgorsze zwłaszcza na obszarach, gdzie ostatnio najmniej padało, czyli m.in. w sporej części Mazowsza. Osobiście wolę już osuszanie związane z większym usłonecznieniem i wyższą temperaturą (niekoniecznie od razu gorąco-upalnymi klimatami), niż związane z wiatrem o Vavg powyżej 5 m/s.

    A ochłodzenie jakie rozpoczynamy faktycznie może przynieść najniższą średnią anomalię od III dekady stycznia b.r. W sensie anomalii może być nawet ciut wyraźniejsze niż to z II dekady kwietnia. Najgorsze, że tam, gdzie ostatnio mało padało, nadal istotniejszej w tym względzie poprawy nie widać – na razie co najmniej do ok. 10.05, jeżeli nie dłużej. Ciekawe nastąpi ona, zwłaszcza na tych obszarach, przed pierwszym dłuższym prawdziwie letnim okresem (gorąco-upalną falą), kiedy by on nie nadszedł…?

    PS.
    Dzisiaj na polach widziałem niejeden ciągnik nawadniający uprawy. Poza tym umiarkowany/silniejszy wiatr przyczynia się do dość regularnych zamieci piaskowych (także na drogach nieasfaltowych).

  71. W moim regionie czwartek jest pięknym dniem z umiarkowanym zachmurzeniem i słońcem, a temperatura wynosi 18 stopni, ale wieje mocno wiatr z zachodu. Widzę, że niestety GFS dalej za większym chłodem przy końcu majówki tzn. niedzieli 5 maja i straszy jednocyfrowymi temperaturami w ciągu dnia- w wielu miejscach na wschodzie Polski wróży temperatury ledwo ok 5 stopni – takie temperatury w maju w najcieplejszym momencie to tylko przy całkowitym zachmurzeniu. Niewykluczone by były opady mieszane. ECMWF niewiele “lepszy” od GFS jeśli chodzi o temperatury w okolicach 5 maja.

  72. Przeglądam prognozy na TP na 16 dni… ja wiem, że to fusy itd. ale czy to normalne żeby 15 maja było 7 stopni w dzień? I non stop silny wiatr… to marzec czy maj?

    1. Szczerze to jezeli z tego bylby deszcz ciagly to ja z checia przywitam taka oogode podobnie jak wielu rolnikow rowniez z Twoich stronach. Natomiast jezeliby to byl bezproduktywny clod jak teraz to rzeczywiscie bezaensowna pogoda

  73. Patrząc na mapę satelitarną i mapę temperatury widać, że zachmurzenie ma przełożenie na temperaturę. Na pochmurnej północy Polski (z zachmurzeniem dużym i całkowitym) temperatura maksymalna sięga 9-13 stopni, a w południowej części kraju tam gdzie pogodnie i jest słońce temperatura sięga 17-21 stopni. :)

  74. Cfs w dalszym ciągu sugeruje chłodny (na E kraju nawet bardzo) maj. Niestety widzi dość spory deficyt opadów :(

    1. Pewien blog pogodowy napisał, że po 10 maja wróci ciepło, a po 15 będzie nawet większy powiew lata. Bardziej im wierzę niż kiepskim darmowym modelom.

      1. @Osowa widzę że raczej wierzysz w bardziej satysfakcjonujaca dla Ciebie prognozę, ja tam prognozę Cfs też biorę na dwa razy jednak już od paru dni pokazuje spore odchylenie na minus

      2. Już większa wartość mają modele, których algorytmy są na czymś oparte, niż bajdurzenie wg widzimisie jakiegoś zakompleksionego pseudosynoptyka. Co nie zmienia faktu, ze chociaż to drugie ma wartość zerową, to to pierwsze ma tylko wartość minimalną. Tak, czy siak, to fusy.

  75. Czy może ktoś polecić wiarygodną mapę średniej siły wiatru w Polsce? Te które widzialem pokazują 5 albo 6 stref wietrzności i moje miasto Rzeszów lokują dopiero w 2 lub 3, tymczasem ja mam wrażenie że nigdzie tak nie wieje jak tu. Gdy tylko wyjeżdżam do innego miasta od razu widzę różnicę. Moi znajomi z innych miast którzy przyjechali tu na studia również to zauważają. Nawet kmroz pisał że Rzeszów kojarzy mu się z porywami wiatru. Dziwi mnie że te mapy twierdzą że w lubuskim średnio wieje mocniej – gdy tam jestem niemal codziennie można grać w badmintona, co w Rzeszowie jest niewykonalne. Jak ktoś ma taką mapę to będę wdzięczny za podzielenie się.

  76. Piękny start maja na G. Śląsku mamy- wczoraj t.min spadła do 6,5*, w ciągu dnia temperatura wzrosła do 17,5*C, do tego bezchmurne niebo i dużo słońca. W nocy z wczoraj na dziś popadało, łącznie 7,2 mm, a dzisiaj jeszcze lepsza aura- około 20*C i także mnóstwo słońca. Taką majówkę to ja rozumiem. No i widać że przyroda potrzebowała tych opadów z końcówki kwietnia. U mnie na ogródku w tym momencie kwitną wciąż jeszcze tulipany, pigwy czy późniejsze odmiany jabłoni, a obok nich bzy, aronie i kasztanowce, a nawet zaczynają powoli kwitnąć tamaryszek i azalie. Do tego piękne przyrosty jodeł i sosen oraz kompletne już ulistnienie większości drzew (oprócz niektórych dębów) Robi to wrażenie, aż się wierzyć nie chce że taka chała nas czeka w najbliższych dniach :( Może przynajmniej regiony w których nadal jest tak sucho nadrobią zaległości, byle by nie było przymrozków, te 8-10*C przez całą dobę da się przeżyć ;)

  77. tygodniowy biuletyn imgw pokazuje jak mokry był front z niżami który go uaktywniły, od dolnego śląska po lubelszczyzne i całe południe spadło jak na kwiecień sporo deszczu lokalnie 50-70 mm, i co mnie cieszy w moim rejonie na dolnym śląsku spadło niemal najwięcej deszczu, a fala frontowa prognozowana na sobotę może na dolnym śląsku od strony czech przynieść kolejne ciągłe i solidniejsze opady.

    1. A mnie niepokoi coraz większy rozziew w sumach opadowych między obszarami gdzie pada dużo oraz mało. Teraz przydałoby się więcej opadów na N (częściowo także W i E) kraju, a nie ponownie na S Polski, gdzie dodatkowo zima też przyniosła najwięcej opadów – tam głównie śniegu.

      1. no dziś na północy niespodziewanie padało. nie jakoś dużo, ale załóżmy, że teraz już z górki i na mokrzejsze podłoże łatwiej będzie padać następnym deszczom.

  78. Mógłbym narzekać że jest zimno, ale to w sumie jeszcze nie tragedia-najgorszą tragedią dzisiaj był ten wręcz mroźny wiatr, przez który miało się wrażenie że jest środek zimy…W dodatku jak deszczu nie było tak nie ma, jak tak dalej pójdzie to drzewa zaczną schnąć, no paranoja jakaś z tym wiatrem i brakiem deszczu.

    1. Podlasianin, masz szanse na solidne opady w niedziele, zależy jak ułożą się strefy opadowe idące z południa i południowego-zachodu

      1. @daniel
        Podejrzewam, że po wpadkach modeli (zwłaszcza ECMWF) w tym zakresie na dni 28-29.04, wiele osób z tych regionów gdzie mało padało woli “poczekać” na realne konkretniejsze opady, niż żyć samymi nań nadziejami.

        1. masz racje Lucas, dlatego napisałem w zależności od stref opadowych, ecmwf już poszedł za innymi modelami które prognozują zafalowanie frontu i 1 fala od strony czech nad dolny śląsk, ale tak jak piszesz warto poczekać zwłaszcza w miejscach gdzie jest bardzo sucho i to może działać na chmury jak Arctic Haze pisał.

  79. Zimny polski klimat się chyba wyprztykał z całego uslonecznienia w rekordowym u mnie kwietniu (300h uslonecznienia to już iście śródziemnomorskie warunki- me ulubione) bo ta prognoza na I dekada mają to ogromna tragedia- cały tydzień zimno, ponuro, wietrznie, a Słońce to chyba będzie można w wyobraźni tylko zobaczyć. Straszna rzecz, ale na szczęście mam wyrobioną opinie o tym klimacie już od bardzo dawna. Lato kilka lat wstecz, rok 2018 czy kwiecień 2019 to jednak nieliczne wyjątki od tej niechlubnej reguły, chociaż nadal ich żałośnie mało aby mógł coś bardziej dobrego powiedzieć o tym “umiarkowanym klimacie”.

    I zachmurzenie zwisa caly dzień, a opadow z tego zero. Super pogoda xd

    1. Ja też mam wyrobione zdanie o polskim klimacie, a także o tych co bez przerwy na niego narzekają. Klimat Polski jest super tylko mógłby sie trzymać norm temperaturowych, bo niebezpiecznie się ociepla i wręcz stepowieje w niektórych regionach Polski (Wlkp i Kujawy) , a opady powinny być bardziej równomiernie rozłożone w czasie no i mogłoby ich być trochę więcej ale nie narzekam. Na uslonecznienie mam wywalone. Dobrze się czuje zarówno jak jest słońce jak i go nie ma. Chyba jestem nienormalny według maniaków słońca i ciepła :)

      1. Też lubię nasz klimat. Moim zdaniem nasze marcowe i kwietniowe normy są trochę niskie, ale poza tym jak najbardziej jest w południowej Polsce fajnie. Przeciwko podzwrotnikowym incydentom nic nie mam, zazwyczaj wiążą się ze wspaniałą pogodą, ale wszystko w granicach rozsądku. No i niech opady trzymają się w ryzach.

    2. Ja patrzę na to tak… Połowa drogi między lodami Arktyki a piaskami Sahary. Połowa drugi między Atlantykiem a Uralem. Klimat całkiem OK, pod warunkiem braku popadania aury w trwalsze skrajności i/lub zbyt dynamiczne zmiany.

      1. Jak ktoś lubi temperaturę w okolicach 10 stopni w kwietniu lub maju i chodzić 7 miesięcy w kurtce oraz palić w piecu od września do maja, to rzeczywiście polski klimat jest dla niego dobry. Dla tych co jednak chcą trochę ciepełka i słoneczka to jednak nie jest.

        1. “Jak ktoś lubi temperaturę w okolicach 10 stopni w kwietniu lub maju”

          -> W pon. 29.04 w Warszawie było ponad 22°C, a w piątek 26.04 nawet 28°C. Tak to już jest jak ktoś dostrzega tylko jedną stronę medalu, a drugiej już nie…
          Nie bez powodu zwróciłem uwagę na +/- POŁOWĘ drogi między OBIEMA skrajnościami, których ja bym mieć tu nie chciał.

          1. Owszem, na razie były tylko dwa bardzo ciepłe dni. Słowem dwa, a mamy już maj. Poza tym temperatura 20 stopni przekroczyła chyba z 6-7 razy, słabo nawet jak nasz klimat. A incydenty zimowe, późnojesienne jak kto woli mamy już dwa i razem będą trwały około prawie trzech tygodni. Dziesięć dni w kwietniu i tydzien w maju.

          2. “Owszem, na razie były tylko dwa bardzo ciepłe dni.”
            ->>> Dla skrajnych ciepłolubów może i tak. Dla większości mieszkańców żyjących na “full” – w tym pracujących także fizycznie, załatwiających wiele spraw (a nie tylko wypoczywających) dni przyjemnie ciepłych tej wiosny było znacznie więcej. Ba, takowe były już nawet w lutym!
            Nie wszystko w naszym życiu jest podporządkowane specyfice wypoczynku letniego w “podzwrotnikach”.

          3. Lucas – do skrajnego ciepłoluba mi daleko, nie lubie temperatur +32. Ale naprawdę 10 stopni przez ponad tydzien w maju czy nawet w kwietniu to lekka przesada.

          4. @Osowa
            To od razu Ci odpowiem, że ZDECYDOWANA część osób z mojego otoczenia (praca, krewni, znajomi) więcej razy w tym roku zwróciła uwagę na to jak jest ciepło, niż jak jest chłodno/zimno.

        2. @Osowa to naprawdę niesamowity z Ciebie zmarźlak, skoro dla cb. Śr. Tmax 14 st. W kwietniu i 20 st. W maju to taki ziąb…

  80. Z takiej jesieni jak w tę majówkę to się dawno nie cieszyłam. Silny wiatr, ponure niebo, ALE i przelotne opady przez cały dzień – tego nam było trzeba, wincyj tego, wincyj :) cały dzień spędziliśmy przy ognisku z wiosennych porządków na działeczce (Kaszuby) i nikt nawet nie zmarzł – ale byliśmy w czapkach i kurtkach raczej cieplejszych :) a i prognozy do 7 maja jakieś takie mniej suche, świetnie, niech się sprawdzą!

    1. Najgorzej pod tym względem jest chyba między Warmią, Kujawami, Mazowszem (z wyjątkiem S regionu) i Podlasiem.

  81. Jak tak sobie czytam niektóre komentarze, to do głowy przychodzi mi taka złota myśl… Fajnie jakby powtórzył się taki rok pokroju 1987, szczególnie ciepłolubom przydałaby się taka “rozrywka”, po kilku naprawdę lodowatych miesiącach w jednym roku, może wtedy przestali by gderać na każde zbliżające się ochlodzenie i nie pisali by głupot jaką zimną mamy obecnie wiosnę, myślę że po kilku takich rocznikach z rzędu skakaliby z radości z jakby przyszedł okres z naszą “żałosną” normą, no chyba że z tej desperacji uciekliby do Hiszpanii :D

    1. Ale po co? Dla własnej satysfakcji? Co by to zmieniło?
      Kubo (jak mniemam po pseudonimie), sądzę że dajesz się wodzić za nos grupie kilku osób, których komentarze noszą znamiona prowokacji i trollingu. Niepotrzebnie.

      1. Jacob – nie jest wykluczone, że taki rok się trafi pomimo AGW. Polski klimat potrafi zaskakiwać. A dla mnie subiektywnie chłodny był 2016 i 2017. Ten drugi wyszedł zreszta tylko leciutko ponad normę, więc takie chłodniejsze roczniki zdarzają się nawet i teraz.

        1. @Osowa a no właśnie jakbyś przeżył naprawdę zimny rocznik to byś raczej nie uznał 2017-ego za taki zimny ;)

        2. Rok 2017 był teraz już dwunastym najcieplejszym w historii, a nie “leciutko ponad normę”. Proszę nie trollować.

        3. Rok 2017 był po prostu ekstremalnie pochmurny jak na XXI wiek, a w Suwałkach to prawie rekordowo pochmurny, słońce to świeciło tak naprawdę tylko w okresie maj-sierpień…. a poza tym cały czas było październikowo-listopadowe “badziewie”, z najgorszym okresem jaki w życiu pamiętam wrzesień-grudzień- 9/10 dni padał deszcz i było pochmurno.

          1. Podlasianin – rok 2017 śmiało można postawić obok tak samo beznadziejnych 2016,2010,2004 i 1997. Nie trolluje, przeciez średnia 2017 wyszła chyba około 1 stopien powyżej normy i był najchłodniejszy od 2010. A według mnie subiektywnie odczuwalnie był ponizej -2,3 stopni ponizej normy.

          2. @Osowa
            Rok 2010 na zachodzie był kiepski, na wschodzie całkiem znośny, natomiast 2016 oprócz oprócz chyba najgorszego października w historii i kiepskiej III dekady kwietnia był bardzo fajny.

          3. Nie, 2013, 2012 i 2011 były chłodniejsze niż 2017. Tylko 2014 i 2015, które kolejno biły rekordy były cieplejsze i 2016, który się też wpisał do pierwszej dziesiątki. Także skończ kłamać, bo ci to nie wychodzi. A z 2016 to już kompletnie nie wiem o co ci chodzi 😂 Bo on nie tylko ekstremalnie ciepły, ale i bardzo słoneczny, zwłaszcza w porze ciepłej.

          4. @podlasianin ostatni ekstremalnie pochmurny rok to był dopiero 2001, 2017 miał uslonecznienie tylko na lekkim minusie. Tak naprawdę paskudny był kwiecień i dopiero od września się zaczęło dziadostwo, ale do sierpnia dość fajny rok.
            @Osowa weź ty skończ pisać głupoty, bo 2017 był najzimniejszy od 2013 a nie od 2010, roczniki 2011 i 2012 też były od niego chłodniejsze, jak napisał @kmroz był to 12 najcieplejszy rocznik, a w obecnym wieku siódmy ;), więc proszę tu nie trollować

          5. Kmroz, Jacob – zalezy, gdzie sie mieszkało. 2016,2017 latem były fajne na południu, w centrum zwłaszcza latem. Na północy była tragedia.

          6. @Osowa a właśnie skoro w twojej subiektywnej “normie” 2017 miał anomalie -2,3K (xd), to taki 2018 powinien mieć -1,7 K. Chyba się trochę naczekasz na rok w twojej “normie” nie mówiąc już powyżej :D

          7. Swoja drogą nie wiem, jak można 2015 rok uznawać za “udany”.
            Zimny maj i październik, gorący i patologicznie suchy sierpień, kwiecień taki “bez szału” z epizodami zimowymi, i wietrzny listopad, właściwie takimi udanymi miesiącami to były jedynie lipiec, wrzesień i grudzień. 2011, 2012, 2014, 2016 były znacznie lepsze od 2015.

          8. @podlasianin no cóż nie każdemu ten rok musiał się podobać, mi z 2015 nie podobały się tylko lipiec i sierpień, reszta naprawdę ok

          9. Jacob . Akurat 2018 uznaje za udany i dosyc ciepły, nawet bardzo jak na ciepłoluba. Po prostu na południu 2017 gdzie mieszkasz był udany, u nas nie, stad pewnie nasze różnice w zdaniu na temat tego roku. A 2015? Fajny, zwłaszcza bez incydentów zimowych późną wiosną, świetne gorące lato i mało opadów. Tylko październik wszystko zepsół.

          10. @Osowa mieszkam w centrum, akurat na południu był (wg. Mnie) gorszy bo przyniósł okropna fale upału w I poł. sierpnia. Ale nadal uważam że pojechałeś z tym -2,3K ;).

      2. @LeszekM nie dla własnej satysfakcji, ja nie potrzebuje do szczęścia takich ekstrem, ale co niektórzy państwo cały czas wymagają od naszego klimaty coraz silniejszego ocieplenia i ciekawe jakby zareagowali, gdyby klimat zrobił im na przekór, chyba te nasze, “żałosne” normy nie byłyby już tak koszmarne :).

    2. Z czasem osób przejmujących się bardziej obecnymi zmianami klimatycznymi, niż “beznadziejnym zimnym polskim klimatem” będzie przybywało – co do tego nie mam żadnych wątpliwości….

    3. Dla równowagi poczekajmy w takim razie na powtórkę wakacji a’la 1992 lub 1994. Zobaczymy co wówczas będziesz pisał. A statystki mówią, że takowe wakacje mają znacznie wyższe szanse na powtórkę niż rok ala 1987 ;-)

        1. Piszesz tak, bo mam wrażenie, że tych z lat 90’ych nie pamiętasz, ja byłem wtedy smarkiem, ale pamiętam. Zeszłoroczne to był absolutny pikuś. W zasadzie nic wartego uwagi. Po prostu dużo dni gorących, z rzadka ledwo przekraczających 30C. Tmax absolutne u mnie 31,9C. Ogólnie śmiech. Dla porównania wakacje 1994 u mnie: 15 dni z rzędu z upałem, w tym 8 dni z rzędu z Tmax powyżej 34C, w tym 4 dni z rzędu z Tmax co najmniej 36C. Przez równo miesiąc Tmax nie spadła poniżej 24C, a dobowa Tśr poniżej 19C. W tym czasie suma opadu wyniosła 0,8mm. To było jedno z tych nielicznych polskich lat, kiedy klima w mieszkaniu rzeczywiście mogła się przydać.

          1. @Chochlik
            Ale zasadniczy okres z jakimkolwiek gorącem ograniczył się do 5-6 tygodni. I nie było to gorąco “ciurkiem”, tylko pojawiały się przerwy. Najpierw po fali upałów z końca czerwca, mieliśmy przyjemniejszy i bardzo ładny początek lipca z rześkimi nocami, później koło 10.07 większe ochłodzenie z potrzebnym deszczem. Później znowu się zrobiło na 5-6 dni goręcej, ale po zakończeniu tej fali mogliśmy znowu liczyć na kilka dni ulgi ze znośnymi nocami, nawet koło 10 stopni. Piekło rozpętało się 23.07 i potrwało dwa tygodnie, po czym nastąpił DEFINITYWNY schluss.

            A w 2018? Pierwsze męczące i gorące wysoki mieliśmy już na majówkę, potem wiadomo jaka końcówka maja i początek czerwca, w reszcie czerwca też nie brakowało bardziej gorących dni i nocy, wyskok się trafił też w pierwszej dekadzie lipca, a od 18.07 mieliśmy ponad 3 tygodnie nieustającego tropiku, z temperaturami maksymalnymi 28-32 stopni i nocami przeważnie 15+. Jak by tego było mało, po 10.08 nadal zdarzały się gorące wyskoki, do 24.08 wciąż stanowiły połowę dni! A potem, kiedy już wydawało się, że będziemy stopniowo i łagodnie przechodzić w późnoletnią pogodę, to we wrześniu znowu kilkakrotnie dowaliło, najpierw pojawiły się nawet noce 15+!!!!!!!! A potem wiadomo co na przełomie drugiej i trzeciej dekady września.
            Sorry, może zasadnicza fala upałów była w 1994 roku dużo gorsza (ale krótsza o tydzień!), ale cały rok 2018 ZDECYDOWANIE bardziej wymęczył. Chociaż mogło być tak jeszcze o wiele gorzej pewnie.

          2. (wiem miałem nic nie pisać xd, ale odniosę się tylko do lata’94) tamto pamietne lato w rzeczywistości było bardzo krótkie… Maj z czerwce w tamtym roku były dość chłodne, później dziś u mnie nie zanotowano pierwszej 25-tki, 22.06 (później było tylko w 1987, 30.06), właściwie w tamtym roku nie szło nacieszyć się typowo letnią pogodą z tmax ok. 25 st. 26.06-30.06, pierwsze upały, później gorąco zrobiło się od 11 do 16 VII, na koniec pamietny okres 21.07-07.08, i tutaj… “prawdziwe lato” się skończyło… Średnio tmaxy wachaly się ok 20 st., na chwilę cieplejsze dni wróciły w III dekadzie sierpnia, nie na długo. Abs. Tmax dla września’94 zanotowano u mnie 1 dnia miesiąca i było to 22,9 st. Pomimo iż wrześnien był cieply to w Toruniu przyniósł śr. tmaxy poniżej normy (18,0 st.), więc to lato absolutnie wymieka przy 2018, a klime niech każdy używa wg. Własnych potrzeb, bo dużo osób z tego co widzę jej wgl. Nie potrzebuje :)

          3. Idealnie pasuje mi tu porównanie do zimy 2011/12 która przez znaczna część była bardzo/ciepła, a jednak przyniosła syberyjski falę mrozów, za to po prostu chłodnych dni (jak np. w III dekadzie stycznia w tym roku) było nie wiele

          4. No, już bym nie mówił, że czerwiec i sierpień nie były letnie, w istocie miały większość dni z avg>15 stopni, dla mnie jak najbardziej letnie miesiące, tylko niesamowicie łagodne.
            Tym niemniej, lato 1994 jako całość na pewno nie było jakieś niezwykłe. To z 2018 masakruje je pod każdym względem.

          5. @kmroz napisałem w cudzyslowiu z resztą idąc tokiem rozumowania niektórych ciepłolubow to były naprawdę zimne dni! :)

          6. A tak, skoro rok 2016, czy 2017 był rzekomo “rokiem bez lata”, to na 1994 rzeczywiście brak wtedy słów :D

          7. Właściwie to jedynym rokiem z latem w Polsce był 2018, ale też nie całe 3 miesiące bo występowały liczne i nieraz długie zakały jak lodówkowa III dekada czerwca i I dekadzie lipca z rekordami najniższych temp. maksymalnych na Podlasiu, 2-3 dni nieletnie dni w I dekadzie czerwca, koszmarna III dekada sierpnia, sporo nieletnich nocy w międzyczasie.
            :D

          8. @kmroz
            “Sorry, może zasadnicza fala upałów była w 1994 roku dużo gorsza (ale krótsza o tydzień!), ale cały rok 2018 ZDECYDOWANIE bardziej wymęczył.”
            Nie pamiętam, aby jakikolwiek dzień zeszłego roku mnie wymęczył. Będąc na urlopie wybrałem się z dziewczyną (która niespecjalnie za upałami przepada) na rower do Słubic i Frankfurtu nad Odrą w dzień, który okazał się jednym z najcieplejszym w zeszłym roku (Tmax>35C). Zrobiliśmy w sumie ponad 120 km tego dnia. I wieczorem mieliśmy jeszcze na tyle energii, że zaliczyliśmy kilka koncertów na Woodstocku. To tyle w temacie wymęczenia.

          9. Dodam, że pamiętam jakiś dzień z lipca 1994, kiedy pomagaliśmy dziadkom w pracach polowych, przy zbieraniu słomy podczas żniw. Nie pamiętam czy to był sam peak upałów, ale było tak gorąco, że bez polewania głowy wodą nie dało się wytrzymać dłużej niż 15-20 minut.

          10. Dyskusja na temat większej dolegliwości lata 1994 r. a lata 2018 trochę przypomina dyskusję o wyższości dżumy nad cholerą. Albo o wyższości bycia obiektem przemocy na ulicy, szybkiej i brutalnej nad zadawaniem długo, intensywnie ale powoli tortur. Nic twórczego w takich dywagacjach nie widzę, ani jednego ani drugiego nie chciałbym przeżywać. Nie jestem masochistą.

  82. Ja też nie mam wątpliwości. Liczba zamartwiających się ciepłem w Polsce na tym blogu nieustannie rośnie. Nawet podczas największych ujemnych anomalii…

    1. Bo zmiany klimatyczne jakich jesteśmy świadkami (mające swoje podłoże w AGW) w żadnym wypadku nie stanowią “poprawy” naszego klimatu – traktowanego zbyt wybiórczo i krótkowzrocznie. A przynajmniej na tym blogu/serwisie świadomość specyfiki obecnych zmian powinna być duża. Ba, powinna ona wszędzie być coraz to większa – także w pop-serwisach i mas-mediach.

      1. AGW AGW AGW…
        Uspokój się już z tym AGW, bo to tak jakbyś wszystkich nas o nie oskarżał, a to przecież masońsko-korporacyjno-polityczne global warming. Większość czytających już przestała brać na poważnie to co piszesz, bo Twoje wpisy są przesiąknięte tym skrótem, stały się mało obiektywne, oskarżają nas wszystkich, wygląda to wręcz jakbyś miał z tego pisania teraz pieniądze, chociaż pewnie głęboko wierzysz w to co piszesz i częściowo masz rację. Osiągasz raczej odwrotny efekt od zamierzonego i wywołujesz tu skrajności (pewnie dlatego możemy zauważyć coraz więcej martwiących się, ale i coraz więcej cieszących się) zamiast stanąć z boku i zastanowić się jak w inteligentny sposób pokazać innym, że się nie mylisz i to się naprawdę dzieje. Myślę, że możesz to zrobić dopiero za jakieś 20-30 lat, ale zawsze możesz już próbować, skoro tak mocno tym żyjesz i tak mocno się tym martwisz, jednocześnie nie mogąc w sumie absolutnie nic z tym zrobić.

        A w pop-serwisach i mas-mediach liczy się tylko sensacja, wydarzenie, skrajność, szok i oglądalność. Właśnie to obserwujemy – ważne, żeby się działo i było co pokazywać. Czasem tylko zaprosi się jakiegoś gościa, który również wyrazi swoje zaniepokojenie lub pokaże materiały, mające wywołać zamartwianie się coraz większej rzeszy Bogu ducha winnych ludzi. Ludzkość kiedyś zwariuje, tak poważnie albo sama się pozabija w sumie o nic, bo czym będzie racja, władza, zyski, pieniądze czy religia, kiedy Ziemia po której stąpamy stanie się nic niewarta, nieprzyjazna, pusta. To straszne co teraz napiszę, ale chyba najwyższy czas na kolejny reset, jakiś globalny kataklizm, który przypomni nam kim naprawdę jesteśmy i co jest ważne. Szkoda, że dotknie on nas wszystkich, a nie tylko tych, których powinien, chociaż kto wie…

        1. Globalne ocieplenie jest naukowym faktem, a nie tworem politycznym. Polityka wniknęła już we wszystko, ale to nie jest pretekst do tego, żeby wszystko negować i tworzyć teorie spiskowe.
          Nie ma też co reagować na posty mające znamiona trollingu, które niestety dopuszczono ostatnio na tym portalu, nie ma to związku z tym o czym pisał Lucas.
          Ludzie niedoceniają to, że mogą wiele zdziałać jeżeli chodzi o przeciwdzialanie zmianom klimatycznym. Są politycy proekologiczni na których można zagłosować, samemu też można podjąć inicjatywy obywatelskie, tworzyć stowarzyszenia. Po prostu nie rozumiem myślenia, żeby się poddać, bo świat i tak chyli się ku upadkowi. Koniec świata zapowiadano już od dawien dawna i jeszcze nie nadszedł.

          1. “Nie ma też co reagować na posty mające znamiona trollingu, które niestety dopuszczono ostatnio na tym portalu”

            Bycie cieplolubem=troll? Rozumiem że Polacy są przyzwyczajeni do zimnego klimatu ale pol świata mieszka w ciepłych i lampowych krajach i moze cieploluby po prostu widzą jak jest w normalnych klimatycznie krajach i nie podoba im się po prostu ten klimat, ale to nie znaczy że każdy z nich od razu jest trollem. Dystansu trochę dla zimnolubow by się przydało.

          2. Hej mottus, wskaż choćby jedno miejsce, gdzie Finrod jakkolwiek negował globalne ocieplenie?! Ten post to wbrew pozorom jeden z najrozsądniejszych komentarzy jakie dane mi było w tym roku tutaj na meteomodel przeczytać.
            Oczywiście, że są inicjatywy i nawet grupy polityczne zatroskane tymi sprawami, ale spójrzmy na Polskę : zieloni w rzadko którym sondażu osiągają 1% poparcia. Ale na zachodzie udaje im się być w parlamencie, czasem nawet rządzić. I dlatego zach. Europa robi dla klimatu znacznie więcej niż reszta świata razem wzięta. Z tym, że UE to 500 mln ludzi – mniej niż połowa samych Chin. Albo około dwukrotnie więcej niż USA – to samo państwo, którego przeciętny obywatel odpowiada za największe emisje w skali świata.
            Pisałem już wcześniej jaką wielką hipokryzją często wieje od fejsbukowej grupy “Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego”. Z jednej strony jest tam trylion postów nt ów problematyki, a z drugiej kiedy pojawiają się jakieś odnoszące do REALNYCH zmian u pojedynczych osób, które jednak wiązałyby się ze zmianą przyzwyczajeń/komfortu (jak np. zmiana samochodu na transport publiczny, wpływ masowej turystki oraz transportu samolotowego na klimat, wegetariańska dieta) to mało kto to lajkuje lub pisze w komentarzach, że sam ma takie plany lub już je wdrożył. I czyni to grupa o potencjalnie największej świadomości zmian. A co ma powiedzieć przeciętny Chińczyk czy Hindus, który ledwo łączy koniec z końcem? Albo tłusty Amerykanin wążący się pojedynczo po autostradzie 3-tonowym pickup’em, który pali 30-40 litrów na 100km i mający lodówkę większą niż przeciętna kuchnia w polskim mieszkaniu na blokowisku …

          3. Dobrze napisane, ale jest też spora grupka osób mająca świadomość globalnego ocieplenia (nie negująca go), jednak chcąca jego dalszej eskalacji (dla doraźnych własnych korzyści, licząc że będzie cieplej-przyjemniej wśród osób ciepłolubnych). Liczą oni pewnie, że negatywne skutki GO ich jeszcze nie dopadną, zanim się zestarzeją.

          4. @chochlik
            Nadmierna liczba ludności i bieda na świecie to porażki ludzkości, podobnie jak nadmierny konsumpcjonizm. To są znaczące przeszkody w działania na rzecz ograniczeniu emisji CO2, ale to nie jest tak, że nie da się tego pokonać. Dotykasz jednocześnie wiele tematów na długą rozmowę.

          5. @chochlik
            “Albo tłusty Amerykanin wążący się pojedynczo po autostradzie 3-tonowym pickup’em, który pali 30-40 litrów na 100km i mający lodówkę większą niż przeciętna kuchnia w polskim mieszkaniu na blokowisku …”

            Nie wiem, jak Was, ale mnie ten tekst “rozwalił” :]

          6. to jest przerysowanie i hiperbola ale fakty są takie, że to z Ameryki przybył tutaj ten ultra konsumpcyjny styl życia. Mieszkańcy USA produkują takie ilości śmieci i zużywają takie ilości surowców naturalnych, że jakby cały świat żył w ten sposób to zasobów naszej planety by nie starczyło nawet dla połowy aktualnej populacji świata.

            Europa na szczęście nie kopiuje wszystkiego 1:1 i np. silniki w samochodach nie są tak ogromne i w miastach większą popularność maja małe piździdełka którymi wszędzie zaparkujesz.

            Choć w Polsce jest coraz więcej ulanych pseudoterenowych SUVów. Silnik 4L, waga 2 tony, jazda tylko po mieście :)

        2. @Finrod 100% racji. Zarówno ja jak i Ty nie mamy wpływu na to zjawisko więc nie widzę najmniejszego sensu pisania o tym w kółko w każdym poście i udawania jakiegoś wszechwiedzacego medrka. Te jego posty już irytują mnie od dawien dawna. GO istnieje a jego spirala też jest nakręcona medialnie i to jest fakt.

          1. Nawet nie chodziło mi o to, a post w którym pewien użytkownik chce zimnego roku, żeby dopiec ciepłolubom. To już ewidentny trolling.

          2. @mottus Serio, trolling? Mamy coraz cieplejsze lata, a szanowni państwo cały czas wymagają od klimatu żeby jeszcze szybciej się ocieplal, więc może jakby doświadczyli do czego nasz klimat jest zdolny w drugą stronę, to przestali by narzekać na to co mamy teraz :)

          3. Do czego nasz klimat jest zdolny w drugą stronę przecież doskonale wiemy. I co jakiś czas mamy okazję to poczuć.

            -obecne ochłodzenie
            -maj 2017
            -październik 2016
            -sybir w lutym 2012
            -cała zima 2009/10
            -marzec 2013
            -maj 2010

            Różnica między kiedyś a teraz to częstotliwość i długotrwałość występowania danych skrajności. Latem 1963 też było u mnie +35 stopni ale wtedy taki upał pojawiał się raz na… nie wiem nawet na ile. Cholernie rzadko, była to prawdziwa anomalia. A obecnie co roku możliwe jest zbliżenie się do tej granicy, co około 2-3 lata się ją przekracza. Liczba dni z tmax >30 wzrasta bardzo szybko. Za to liczba wyjątkowo zimnych dni systematycznie spada. Całkowicie z ekstremalnym zimnem się nie pożegnaliśmy, o czym można się było przekonać rok temu na początku marca albo 6 lat temu 23-24 marca. Ale te ataki są coraz rzadziej i na coraz krócej. Taki luty 1956, 1985 czy styczeń 1987 to w zasadzie fale mrozów jedna po drugiej. A teraz? Na pięć dni zrobi się mroźno i uuu olaboga ale mróz.

          4. @alewis27 ww. wymienione przez Ciebie przypadki to tak naprawdę nic z tym co bywało dawniej, jedyne co się zgodzę to luty 2012 czy marzec 2013, albo przełom tych dwóch miesięcy rok temu, taki maj 2017 to raptem 2 wyjątkowo zimne dni i tyle w temacie… W tym roku raczej będzie podobnie, taki maj 2010 czy październik 2016 charakteryzowały się głównie paskudną pogodą, a nie jakimiś mocnymi anomaliami na minus, więc pod tym względem uważam, że nasz klimat nas bardzo oszczędza, ale nie każdy jest w stanie to dostrzec

          5. Pazdziernik 2016 to typowa plucha (ulewna często) i 5-10 całą dobę. Od 5 do 22 października było istotnie zimno, początek był oczywiście cieplutko, ostatnia dekada tez termicznie była znośna, bo akurat powiało ciepełkiem z zachodu, pojawiło się tez w końcu trochę słońca. Niemniej okresu 5-22.10 nie ma co bronić, był niezwykle zimny i skrajnie ponury, do tego bardzo deszczowy. Zasadniczo wyraźnie zimno było (non stop) 5-17.10 w skali kraju, ale w moim regionie do 22.10.

          6. @jacob
            Tłumaczę, że było trochę jak z kwietniem 2017, anomalia owszem nie była tragiczna, ale był dwutygodniowy okres BARDZO zimny.

          7. @kmroz wiem, ale 2 tygodnie z anomalia ok. -2K/3K, nie jest wg. Mnie niezwykłym zimnem, po prostu okresem zimnym, podobnie jak w tej drugiej sytuacji zimno wydaje się uciążliwe poprzez brak słońca (hah świetnie pamiętam końcówkę kwietnia 2017, często też wspominam o beznadziejnym okresie z sierpnia 2016, ale o dziwo pazdziernik 2016 nie zapadł mi w pamięć mimo że był tragiczny)

          8. Jacob, nie dwa dni w maju 2017, tylko cały miesiąc. Zimno trwało od 11 kwietnia do 12 maja z małą przerwą na początku maja. Zimnoluby lubią skracać chłodniejsze okresy. Wszystkie październiki w latach 2015-2017 były albo bardzo zimne albo właśnie była taka plucha jak 2016. Zapomniałeś jeszcze Alewis o incydencie zimowym w kwietniu 2016, kiedy w koncówce było 5 stopni i padał śnieg z deszczem. Wbrew pozorom i pomimo ocieplenia klimatu w ostatnich latach takich incydentów było sporo. Jak dla mnie nawet zdecydowanie za dużo.

          9. @Osowa napisałem że SKRAJNE! Zimno trwało 2 dni, więc radzę uważnie czytać. A za nim zaczniesz pisać bzdury to spójrz chociaż na dane, bo październik 2017 był bardzo cieply w skali kraju.
            Z tym skracaniem to też bzdura bo widze że ktoś tu ocenia miesiące ciepły/zimny wg. Własnej “skali”. I tym komentarzem kończę dyskusje z Panem Trollem, pozdrawiam i proszę nie pisać więcej głupot :D

          10. Przepraszam, że się wtrącę, ale październik 2017 był bardzo ciepły dzięki główne ciepłej II dekadzie miesiąca i wysokim temperaturom minimalnym z kilku dni z I czy III dekady miesiąca, które zawyżały średnią dobową temperaturę. Poza tym niewiele się różnił od października 2016 bo był dość pochmurny i do tego skrajnie wilgotny (w szczególności w północnej połowie kraju) – także w Toruniu.

          11. Ja napisałem wyraźnie, że nie wszystkie były zimne, tylko niektóre brzydkie. A ciekawe jest to, że na tym blogu ciepłolubnych nazywa się trollami, a zazwyczaj to największa agresja na nich jest ze strony tych drugich.

          12. Jak dla kogoś rok 2017 był zimny to ciężko go inaczej nazwać :D O roku 2016 to nawet nie wspominając.

          13. cały rocznik 2017 zimny nie był. Ale w północnej części kraju mają prawo narzekać. Suwałki miały jedno z najniższych usłonecznień w swej historii. Od października do stycznia było tam ŁĄCZNIE poniżej 100 godzin. Październik 40 a każdy kolejny miesiąc 10-20. Nie wspominając nawet o tym, że rekordowo wysoka suma opadów była tam wyrobiona w październiku a lało do grudnia.

            Przy takiej ilości brzydkiej i mokrej pogody ja się naprawdę nie dziwię, że ktoś odbiera ten rocznik jako zimny. Z południa kraju raczej nie piszą o zimnym 2017 roku, choć tutaj jesień + grudzień też ładne nie były.

          14. @alewis
            a czy okres wrzesień-grudzień to jest cały rok? To po pierwsze. Po drugie, nawet ten okres był ciepły, i to bardzo – czwarty kwartał 2017 roku zapisał się jako jeden z najcieplejszych!!

          15. Ostatnie naprawdę brzydkie lato to było w 2012 roku na północy Polski. Miejscami około 600 h za całe trzy miesiące to już było coś! To było dopiero “paskudztwo”. Oczywiście nie było to zimne lato, tylko brzydkie. Ale przynajmniej można powiedzieć, że brzydkie ;)

          16. “GO istnieje a jego spirala też jest nakręcona medialnie i to jest fakt.” – na pewno to chciałeś napisać? bo jeśli tak to jest to czystej próby głupota. GO istnieje i bardzo bym się ucieszyła, gdyby media je trochę bardziej pospinowały, ale tego nie robią – bo nie leży to w ich interesie, ponieważ nie leży to w interesie korporacji, które na nakręconej konsumpcji coraz bardziej się bogacą. i tak, AGW jest sprawą jak najbardziej polityczną – póki możemy głosować, można popierać polityczki i polityków, którzy jasno mówią, że powstrzymanie AGW NIE JEST kwestią wyborów indywidualnych. bez poskromienia korporacji i oczywiście idącej za tym zmiany stylu życia niczego nie powstrzymamy.

          17. No i cóż z tego że był ciepły według normy? Na Podlasiu normy temperatury są tak niskie, że naprawdę nie jest trudno je przekroczyć. A jak przez 4 miesiące jest W SUMIE 100h słońca i do tego 730h opadów różnego typu to się tego nie da odczuwać jako coś ciepłego. Zwłaszcza że to okres październik-styczeń, czyli średnie miesięczne temperatury od -3 do +7. Ciepło w cholerę. Przy takim zachmurzeniu to i tak głównie w nocy i rano ciepło. Sprawdzałem tmaxy i tminy i co? Tmaxy umiarkowanie wysokie (w październiku nawet poniżej normy) a tminy ekstremalnie wysokie. Czyli klasyka przy całkiem pochmurnym dniu.

            Czy jeśli teraz jest 12 stopni przez całą dobę odczujesz to jako normalny dzień czy zimny? Ja odczuję jako zimny mimo że niby jest norma. Co innego 20 w dzień i 5 w nocy. Też będzie norma, a jednak w godzinach mej największej aktywności będzie ciepło.

            Te forum to nie wiem czy setkę osób zrzesza. Jest kilka co mają posty liczone w tysiącach, potem mamy kilkanaście takich co raz na jakiś czas napiszą, lurkerów pewnie kilkudziesięciu. A obywateli 40 mln. Dla przeciętnego ludka z Podlasia 2017r. będzie obrzydliwie pochmurny i zimny.

          18. @alewis
            A to, ze końcówka wiosny i lato były tam piękne, słoneczne i ciepłe to już bez znaczenia?
            Druga połowa maja to dosłownie jak w Kaliforni, na południu Podlasia to cały miesiąc ruchomy 12.05-11.06 był niemal bezchmurny prawie jak lipiec 2006

          19. No i super że było trochę ładnie. Nawet w 1980 zdarzały się pogodne okresy w styczniu i w maju.

            Ja to bym chciał marzec 2013 jaki był w Suwałkach. Średnia -5 stopni, 170h słońca i śnieg przez większą część miesiąca. Co miałem u siebie? Praktycznie brak śniegu, średnia -1 i 90h słońca, w tym jeden 10-dniowy okres kompletnie ciemny. Miesiąc podobny do suwalskiego 03.2013 to u mnie styczeń 2017, ale styczeń jednak ma krótkie dni.

        3. “AGW AGW AGW…
          Uspokój się już z tym AGW, bo to tak jakbyś wszystkich nas o nie oskarżał,…”

          ->>> To jest Twoja interpretacja. Ja piszę to z zupełnie innych pobudek. Nie widzę w tym niczego złego, że wspominam o jakimś istotnym i zarazem bezprecedensowym problemie – nie oskarżając nikogo o jakieś niecne zamiary. Chodzi raczej o to, aby nie być ignorantem wobec tego negatywnego dla planety procesu.

          Przy okazji zapytam: czy jak na jakieś takie, czy inne zdarzenie pogodowe wpływu nie mamy, to i zarazem nie możemy o nim nic pisać/mówić…?

          1. @Lucas Wawa
            Tak, to moja subiektywno-obiektywna opinia.
            Oczywiście, że możemy pisać, mówić o AGW, możemy pisać o czymkolwiek związanym z pogodą/klimatem. Ja Ci niczego przecież nie zabronię, ale zwracam tylko uwagę na charakter Twoich wpisów z ostatnich miesięcy na temat każdego zdarzenia pogodowego. Każde z nich zrzucasz na AGW i za każdym razem to podkreślasz tak jakbyśmy to my byli za nie współodpowiedzialni w równym stopniu co prawdziwi odpowiadający za nie. Tak naprawdę to nie wiemy dokładnie jak to jest, choć może to być prawdą. Tutaj na forum już wszyscy (prawie) przyjęli taką możliwość i jak czytamy kolejne takie komentarze to nam się odechciewa już tego czytać, a pamiętam wcześniejsze Twoje wpisy, które o wiele lepiej odbierałem, dlatego liczę tylko, że trochę ograniczysz to AGW dla lepszej jakości, ale co zrobisz i co będziesz pisał to już tylko Twoja sprawa.

            PS. Pewnie niewielu już to przeczyta, tym bardziej, że jest nowy wątek “otwarty”, ale chciałbym podziękować wszystkim komentującym nasze powyższe wpisy za dość wysoki poziom komentarzy. Spodziewałem się gorszego odbioru i większej burzy, ale miło się rozczarowałem, choć jak zwykle rozmowy szybko zeszły na wspomnienia dawnych miesięcy, ale taka to już nasza natura na tym blogu :)

        4. Jeszcze jedna sugestia…
          Ponieważ AGW w dużym stopniu wymaga działań na “wyższym szczeblu” (w tym także międzynarodowym) – nie bądźmy obojętni na programy i postawy jakie reprezentują decydenci wobec tej kwestii, jak i w ogóle wszelakich związanych z ochroną środowiska. Sami zaś możemy podejmować decyzje w dość prosty sposób przy urnach.
          Nawet małe, ale i skuteczne kroki są lepsze, niż żadne, a przy tym postawa niemocy i/lub obojętności, a zwłaszcza denializmu…

  83. a u mnie niewykluczony deszcz ze śniegiem nocą z soboty na niedzielę, sytuacja zaczyna wyglądać podobnie jak 3.5 2011.

  84. A u mnie pada, nie jest to intensywny deszcz, zawsze coś. Może chociaż 1mm się uzbiera. Poza tym jest zimno, nie przeszkadza mi to, ważne by było mokro.

  85. Cóż, patrząc na prognozy pogody na najbliższe dni, można powiedzieć ze wraca “król” tak oczekiwany przez niektórych ;>

  86. Na Pomorzu też przez pół nocy dosyć popadało, choć prognozy na to nie wskazywały. Popadało z konwekcji. Ale dobre i to, bo dzisiaj tez ma trochę popadać, co zmniejszy zagrożenie pożarowe, bo u mnie kilometr dalej wybuchł własnie pożar w lesie przedwczoraj. To też pokazuje, że prognozy pogody przy ujemnym NAO radzą sobie fatalnie, nie potrafią przewidzieć nawet opadów na jutrzejszy dzien.

  87. Mam pytanie w nawiązaniu do jednego z artykułów na Twojej Pogodzie. Czy istnieje zależność między cyrkulacją w Europie a Rosją w okresie późnowiosennym i letnim, że jeżeli nad Rosją jest długotrwała adwekcja PZ, która przynosi gorąco-upalną i słoneczną pogodą to w Europie wtedy są chłody i do tego spadają duże ilości deszczu?

    1. Nie widziałem artykułu na TP, ale z twojego krótkiego opisu to brzmi jak medialny truizm (dla kogoś nieco ogarniętego w sprawach meteo), których akurat na TP nigdy nie brakowało, w szczególności od czasu kiedy kupiła ich grupa Polsat. Powyższa cyrkulacja wynika z ułożenia fal planetarnych i jest charakterystyczna dla ujemnego NAO. Jeśli mamy wyż na Atlantyku to niże schodzą nad Europę, a tym samym wypychają ciepłe masy z południa we wschodniej Europie i Rosji, gdzie wówczas często powstaje w takich sytuacjach wyż. Przyczyną jest ujemne NAO, a napływ ciepłych mas w Rosji jeśli już to można by nazwać tego skutkiem.

    2. Sytuacja jest rodem z 2010 roku. W Polsce maj był chłodny, ciepło(a nawet gorąco) było nie tylko w Rosji, ale i w …… Finlandii. Helsinki miały wyższy tmax w maju 2010 niż Toruń…. Kiedy w Toruniu było ledwo ponad 10, to tam bywało ponad 25 stopni.
      Z kolei w lipcu mieliśmy potem solidną falę upałów.
      Maj 2010 Toruń:
      https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ord=REV&ndays=31&ano=2010&mes=05&day=31&hora=12&ind=12250
      Maj 2010 Helsinki:
      https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ord=REV&ndays=31&ano=2010&mes=05&day=31&hora=06&ind=02974

      1. to już na północy kraju w maju 2010 była wyraźna różnica. W Suwałkach był on ciepły i miał 195h słońca. U mnie słońca nie było nawet połowę z tego, południe kraju w V 2010 to było miejsce nie do życia.

  88. A w Warszawie się przejaśnia nawet wychodzi słońce, więc pogodowo nie jest tak źle. Niemniej dotkliwy przyrodniczo jest niedostatek opadów

  89. Wczorajsza pogoda była nawet Ok. Dość pogodnie i 20 stopni. Wyszedłem na dwór w bluzie na zamek i muszę Wam powiedziec, że w Słońcu było mi nawet za ciepło. Ale jak wracałem wieczorem do domu tuż przed zachodem Słońca to już było w sam raz, zwłaszcza gdy momentami mocniej wiało. Szkoda, że tak nie mogło być przez całą majówkę… dzisiaj jest juz ohydnie, a apogeum złej pogody będzie w niedzielę

    1. Tak niedziela będzie najgorsza pogodowo bo według np. GFS w dość sporej części Polski będą temperatury maksymalne 5-10 stopni, a w niektórych miejscach nawet nawet tmax poniżej 5 stopni i do tego pochmurno oraz mokro.

  90. Do mnie już zimne powietrze dotarło. Jeszcze o 12:00 było prawie 13 stopni, a pomiar z 13:00 to zaledwie 9,1 stopnia. Taki spadek temperatury w samo południe, jest całkowite zachmurzenie i wieje dość silny wiatr z północy. Za oknem typowa ‘listopadowa’ szaruga, choć pada bardzo słabo albo wcale. Najgorsza pogoda ma być w niedzielę, kiedy to przy temperaturze ok. 5-6 stopni ma lać przez cały dzień. Wczoraj na UM widziałem nawet niebieskie słupki z opadami. Potem poprawa i stopniowo cieplej, ale do 10 maja nie widać ani jednego dnia z tmax powyżej 20 stopni. Ba, tego 10 maja znów ma się ochładzać.

    Coś mi się zdaje, że to będzie pierwszy od dawna zimny maj. W Katowicach po 2000 roku zaledwie dwa maje były zimne – maj 2004 i maj 2010. Jeśli w drugiej i trzeciej dekadzie miesiąca się poważnie nie ociepli (do poziomu już letniego, jak np. w maju 2017) to mamy szansę na najchłodniejszy maj od 1991 roku.

    1. U mnie rano było pochmurno i nawet trochę pokropiło (wow!), w ciągu dnia jednak się wypogodziło, teraz nawala słoneczko i gdy wszedłem sprawdzić aktualną temperaturę (ledwo 13 stopni) byłem bardzo zaskoczony. Niby tyle było zapowiadane, ale odczuwalnie jest dużo cieplej.

    2. Zimnych może i nie było specjalnie, ale z ciepłymi też niespecjalnie to wygląda. W XXI wieku wyraźniej cieplejsze tylko 2002,2003, 2007, 2012 i 2018, reszta w okolicach normy 1981-2010. 2007 i 2012 miały dodatkowo zakałę w postaci silnych przymrozków. Gdybym miał wybrać swój ulubiony maj XXI wieku to zdecydowanie wygrałby ten ubiegłoroczny. Ktoś by powiedział, że dlatego że najcieplejszy- może i tak, ale akurat Górny Śląsk należał do najchłodniejszych regionów kraju, wysokie usłonecznienie, a i suma opadów przekroczyła 100 mm, więc sucho nie było. No i mnóstwo dni z komfortowymi temperaturami 20-25*C, pojedyncze powyżej i poniżej tego przedziału.

      1. Z normalniejszych termimicznie podobały mi się nawet 2001, 2008 i 2009. 2011 i 2017 też były ładne ale podobnie jak 2007 i 2012, te nieszczęsne przymrozki zepsuły wizerunek.

  91. Widzę na tym forum zwartą grupę ciepłolubów. Żeby nie było, nic do was nie mam, ale czasem mnie przerażają wasze oczekiwania o których piszecie… Napisalem o zimnym roku, nie dlatego że chcę “krzywdy” ciepłolubów, ale może wtedy docenilyby chociażby “nasze żałosne normy” i nie pisaliby głupot jaką zimną mamy wiosnę, albo jaki lodowaty był 2017.
    Poza tym nie wiem jak kogoś można nazwać Trollem, kto ma inne oczekiwania, ja użyłem tego określenia tylko dla tego że pewnien osobnik na tym forum podaję nie prawdziwe informacje wyssane z palca nawet, przy okazji dowiedziałem się że to zimnoluby są takie agresywne (hah nawet mnie to rozsmieszylo :) ). Nie mam pojęcia o co chodzi, bo uważam że jak zdecydowana większość forumowiczów, trzymam pewnien poziom kultury i nie podaję nieprawdziwych informacji.
    Więc tym zdaniem kończę ostatecznie tą jakże ciekawą dyskusję i robię sobie małą weekondową przerwę od tego forum :), więc pozdrawiam wszystkich forumowiczów i życzę miłego weekendu :D

    1. Swoją drogą.
      @Osowa, tak wychwalasz wiosny 2014 i 2015, co? A nie zapominasz, że i wtedy były bardzo zimne okresy, ZWŁASZCZA w drugiej połowie wiosny? Oba maje były dość zimne, ten z 2014 w pierwszej połowie wręcz bardzo – na majówkę miał najpierw opady mieszane, jednocyfrowe maksy, a potem przymrozki, a chłodno było CAŁĄ pierwszą połowę! W końcówce tamtego maja znowu zrobiło się bardzo zimno, tylko około +12 w dzień, czyli podobnie jak teraz… na początku maja… Maj 2014 został wyciągnięty do normy dzięki bardzo gorącemu okresowi na początku trzeciej dekady, gdyby nie to, to mógłby być najzimniejszy od 1991 roku.
      Rok później, oprócz bardzo zimnego przełomu marca i kwietnia, zimne epizody z opadami mieszanymi pojawiały się jeszcze przed 20.04 i pod sam koniec miesiąca! Maj, co ciekawe, był zimny, jednak bardzo chłodnych epizodów nie przyniósł, przymrozki wprawdzie miejscami się pojawiły, ale przy wysokich maksach, w większej części kraju najzimniejszy max maja 2015 wyniósł około 13-15 stopni.
      Ja oczywiście wiem, że to co wymieniłem to były “śmieszne epizodziki”. Ale dla mnie jeszcze śmieszniejszy był ten z kwietnia 2016, kiedy to miałem raptem dwa dni z tmax poniżej 10 stopni, w dodatku w przeciwieństwie do 2014 i 2015, maj okazał się już bardzo ciepły.

      1. Kmroz – wiosna, a w szczególności maj 2014 był fatalny, ale głównie na południu Polski, gdzie były liczne podtopienia, a nawet powódź. Na północy ta wiosna była całkiem, całkiem. Nasze różnice w postrzeganiu poszczególnych miesięcy, a nawet pór roku biorą się z tego, że Polska to mimo wszystko dość rozelgły kraj. Tak samo jest z 2017. Alewis dobrze napisał, dlaczego mieszkancy północy wspominają go tak chłodno, a południa kraju nie.Podobnie było w 2016. U nas był to rok bez lata. W centrum i na południu było bardzo dużo słonca i ciepło.

          1. Moze w centrum i na południu. Na północy lipiec 2016 pamiętam jako potwornie wilgotny, parny i deszczowy. To samo było w 2017, dodatkowo również oba sierpnie 2016,2017 nie zachwyciły. O dziwo fajny był czerwiec 2016 i częściowo 2017, ale tylko tyle. Alewis zresztą napisał, dlaczego mieszkancy północy tak, a nie inaczej wspominają 2017. Czasami warto rozejrzeć się więcej niż poza własne podwórko, bo wtedy właśnie wynikają nieporozumienia między nami. Wierz mi, ze nie chciałbys spędzać lata 2017 nad polskim morzem.

          2. @Osowa
            spędzałem lato 2017 nad polskim morzem, więc dlatego mam tym bardziej podstawy, by się nie zgadzać z twoją opinią.
            Ja analizuje dane z wielu regionów Polski, i także na północy mieliście gorące lato w 2016 roku, w 2017 było ono faktycznie łagodniejsze, ale do roku bez lata to mu daleko.

          3. @Osowa
            Ja nie wiem co ty masz z tym latem 2016,2017 xD ja w 2004 roku byłem w Łebie 10-17 lipca….

  92. U mnie jednak nakapalo tylko 0.6mm deszczu. Tyle pokazuje oficjalna stacja IMGW na Bielanach w Warszawie. Z drugiej strony to “aż” jedna czwarta opadów kwietnia tego roku. Zapomniałem już jak wygląda porządny deszcz.

    1. Zasadniczo takie drobne kropienia nas teraz czekają prawie codziennie – pełno lokalnych, słabych konwekcji, które bardziej skiepszczą pogodę, niż realnie powstrzymają suszę. Chociaż na pewno lepsze to dla przyrody, niż to co mieliśmy rok temu o tej porze… :)

      1. Chętnie podzieliłbym się opadami, bo na Równinie Tarnobrzeskiej leje regularnie od dobrych kilku dni. Ledwo skoszony trawnik odrasta w rekordowym tempie. Mały Kraj, a jakie kontrasty.

  93. Zgadza się Kmroz, jest tylko jedno ale, niedobór opadów z zeszłego roku i to co mamy, przynajmniej jeśli chodzi o Mazowsze, sprawia, że w tym roku susza jest moim zdaniem bardziej dotkliwa. Do tego, z drobnymi przerwami, mamy sporo dni z silniejszym wiatrem, który dodatkowo osusza glebę. Jak dla mnie może być zimno byle tylko reguralnie padało. A dodatnie anomalie prędzej, czy później wrócą i obawiam się, że niestety w opcji suchej

  94. Ale gazów cieplarnianych wyemituje najgęściej zaludniony kontynent w najbliższych kilku-kilkunastu dniach :D Poważnie, naprawdę nie wiem co musiałoby się stać, żeby taki mroźny syf przestał nękać nasz kraj, ten mimo ocieplenia klimatu pozostanie z nami i wciąż obok dominującego “ciepła” będzie miał istotny udział.

      1. Nie tylko u Ciebie. W Łodzi również nadal grzeją. Sprawdzane osobiście wczoraj. Patrząc na prognozy szybko grzać nie przestaną.

  95. widać jak modele w części polski niemal wyparowały opady, niemal pewne opady od dolnego śląska chyba ku wielkopolsce i południowy-wschód, mogą być miejsca które ciągłe opady ominą.

        1. Ale jesteś okrutny 😂
          Ja też liczę na odreagowanie po ubiegłym roku, mimo że nie jestem zimnolubem. Chcę po prostu poczuć że nasz współczesny klimat w porzr ciepłej to już nie tylko ciepło, cieplej, gorąco. Szczególnie zależy mi na chłodnym sierpniu, bo w ostatnich latach temu miesiącowi najbardziej odbija. Nie oznacza to wcale że nie lubię lata albo obraziłem się na gorące dni – w zdrowej ilości wszystko się przyda ;)

          1. Czyli w takiej jak w lipcu 2006, kwietniu 2018? Przyda się, ale nasz klimat bardddzo skąpi nam ciepła i Słońca, nawet ten koszmarek 2018 ledwo przeniósł nas na pogranicze Słowacji i Węgier :(

          2. No tak, zwłaszcza II połowa sierpnia 2014 byłaby fantastyczna, nie ma to jak nocka spędzona w domku na zadupiu w 2 bluzach i kurtce pod kołdrą-powtarzam w SIERPNIU. Nad ranem było coś w okolicy 0. Tyle kasy za warunki arktyczne…

          3. @podlasianin cudowny sierpień 2015,pierwsza połowa, 2-tygodniowa fala upałów, jedynie wieczorem można jakoś funkcjonować, ale na pewno nie spać. Klima włączona, okno na szerz, ulgi brak, w dodatku ciągle pragnienie wody i patrzenie w pragnozy z nadzieją że ten syf w końcu minie, akurat pamiętam II połowę sierpnia 2014, rzeczywiście raczej była wrześniowa, ale pogodna u mnie, więc takie mam oczekiwania latem, jak będzie do 28 st. + slonce to będę zadowolony :)

          4. @Jacob
            u mnie noce są srednio 5-10 stopni chłodniejsze niż na Mazowszu, odkąd pamiętam było w sumie może 7-8 nocy z t min. ponad 20 stopni. Także jak mam ekstremalnie gorące lato to u was ono jest normalne. W 2015 roku w sierpniu najbardziej dokuczała susza, bo po zachodzie słońca robiło się chłodno.

          5. Poprawka-chodziło mi o to, że to co jest u mnie anomalnym gorącem to w Warszawie i na południu kraju jest normą.

          6. @podlasianin
            Spytałeś jednego użytkownika (słusznie) co ma z tym latem 2016 i 2017, ja się za to spytam co ty masz z tym sierpniem 2014? Druga połowa tamtego sierpnia przypominała normalny wrzesień/maj- czy to naprawdę taka tragiczna pogoda?

          7. A mam to, że równie dobrze mogłem pojechać w październiku albo listopadzie i marzłbym w lesie w domku bez ogrzewania od 19:00 do 7:00 tak samo…

          8. No nie, co najwyżej we wrześniu byś marzł tak samo. W październiku przeciętnie jest dużo zimniej, w dodatku dzień jest krótszy i słońce swieci/grzeje słabiej,

          9. @Jacob
            “jedynie wieczorem można jakoś funkcjonować, ale na pewno nie spać”
            Przypomniałeś mi 2 dziewczyny z Brazylii z czasów studenckich. Były u nas na uczelni przez rok na wymianie. Jedna z nich pochodziła z takich regionów, gdzie temperatura rzadko kiedy spadała poniżej 20C. Będąc u nas w Łodzi praktycznie zawsze nosiła przy sobie kurtkę. Nawet jak w nocy zapowiadano 16-17 stopni to dla niej było już za zimno na samą bluzkę i musiała ubrać kurtkę. Wyglądało to dość zabawnie, kiedy my w tym czasie byliśmy na krótko i do tego w japonkach :D

    1. Wg mnie prognoza CFS jest nic nie wartą interpolacją aktualnych warunków na cały miesiąc, raczej ufam “Robaczewskiej”, no ale zobaczymy w połowie maja kto wygra :)

    2. A ja uważam, że trzeba poczekać, gdyż CFS jakoś dość regularnie pokazuje pojedyncze chłodne miesiące latem, już od dobrych kilku lat. I jakoś jeszcze żaden mu się nie sprawdził ;-) Ja nie byłbym jeszcze taki pewien czy rzeczywiście wyjdzie poniżej normy, nawet pomimo tej bardzo zimnej pierwszej dekady.

    3. @Jacob
      Prognoza CFS opiera się głównie na prognozach anomalii na 2 tygodnie. Ja już zauważyłem, że jak na przełomie jakiś miesięcy prognozowane są ujemne anomalie w zasięgu 2 tygodni to CFS chłodny miesiąc z niebieskimi kolorami, a jak na przełomie danych miesięcy jest ciepło i w zasięgu 2 tygodni są prognozowane dodatnie anomalie to CFS widzi miesiąc powyżej normy.

  96. Dzisiaj 3 maja. Rok temu tego dnia było u mnie 29,4 i była to najwyższa temperatura całego maja. Nieczęsto się zdarza, by tmax całego maja był odnotowany na samym początku. Pod koniec przyszedł kolejny upał ale 31 maja było 29,2; trzydziestka dopiero 1 VI. Maj 2018 miał zimniejszy okres 14-18 maja kiedy temp. maksymalne wynosiły od 14 do 18 stopni i sporo przy tym lało (ok. 40 mm). Reszta maja 2018 to było dużo słońca i temperatury maksymalne co najmniej 20 stopni. Nastrój tego 3 maja był iście wakacyjny, w plenerze w opór ludzi, na trzech stawach smród grillów wszędzie.

    W tym roku wygląda to zgoła inaczej, obecnie za oknem 8 stopni, taka temperatura panuje od około 13:00 i ani myśli podrosnąć. Obecnie przebiło się jakieś słońce ale na bardzo krótko, widać kolejną falę chmur z której coś może popadać. Dzisiaj na ulicach prawie żywej duszy nie ma, na tych 3 stawach pewnie nikogo. Komputer, TV, książka – co kto ma / lubi, tylko do tego się ta pogoda nadaje. W lutym jakby nie padało to może i jakiś ruch w parku by był. Ale 8 stopni w dzień w majówkę to pizgawa i nie ma co gadać że nie.

    1. To pokazuje jak beznadziejny i zmienny jest nasz klimat. Taki Hiszpan czy Włoch wie, że za rok o tej samej porze będzie miał 25-28 stopni i słoneczko jak my rok temu. A u nas to nie wiadomo. W 2020 w maju zarówno moze byc +25 albo 5 i snieg z deszczem :d. Nic nie mozna przewidzieć, bo nie ma żadnych reguł. Chociaz teraz arktyczny chłód wlał się prawie do całej Europy, z wyjątkiem południowych krańców, wiec nie tylko my jestesmy poszkodowani.

      1. @Osowa
        W Indiach mają bardzo ciepło… A tymczasem nie uchronili się przed silnym cyklonem jaki uderzył od strony E wybrzeża.
        Na S Europy nie mają co prawda cyklonów, ale ostre załamania pogody potrafią czynić zdecydowanie więcej zniszczeń niż te jakich my doświadczamy.
        Naprawę warto patrzyć szerzej na większy całokształt pogodowo-klimatyczny, a nie tylko wybierać przykłady pod swoje tezy na temat naszego “beznadziejnego zmiennego” klimatu.

        1. Lucas – już wole te ostrzejrze załamania pogody, ale przynajmniej nie będe musiał chodzić przez 7 miesięcy w kurtce, a liście na drzewach są trochę dużej niż pięć miesięcy.

          1. W Polsce liście na drzewach są 7 miesięcy, od kwietnia do października. Chyba, że chodzi Ci o typowo “letni” rozmiar oraz kolor liści – w tym przypadku takie liście są od maja do września

          2. “Lucas – już wole te ostrzejrze załamania pogody”

            ->>> Proponuję Ci najpierw wybrać wyjazd tam jak będą prognozowali np. po upalnym i bardzo suchym okresie 100-500 mm wody w 1-2 kolejne dni. Boć coś przeczuwam, że czegoś podobnego jednak nie doświadczałeś…

          3. Lucas – trudno, i tak przeprowadzę się i przeżyję. Rekompensatą za to będą dłuższe okresy ciepełka, szczególnie wczesna wiosna i późną jesienią oraz ciepła, atlantycka zima, która uwielbiam.

          4. @Osowa
            Przeprowadzka będzie na pewną rozsądniejszą decyzją niż 70-90% czasu narzekanie na pogodę i klimat lub też liczenie na to, że obecne zmiany klimatyczne nam go “poprawią”.

  97. Dzisiejszy świąteczny dzień – niezbyt ciepły, ale wcale nie aż taki zły jak wynikało to z usłyszanych gdzieś w przelocie prognoz w TV: “arktyczne zimne powietrze, pochmurnie, mokro i wietrznie”. Dzień był dla mnie nawet przyjemniejszy niż wczorajszy, gdyż wiatr był słabszy, a i pojawiło się więcej rozpogodzeń – mowa o terenach na N od Warszawy.

    Trochę aktywnie odpoczywałem, a trochę pracowałem i działkowałem. W takich okolicznościach zimna naprawdę nie czułem. Wolę w maju temperatury bardziej wokół 20°C, choć margines akceptacji mam znacznie szerszy – w obu kierunkach.

    Szkoda tylko, że gdy nadciąga zachmurzenie (jak np. wczoraj) nadal mało pada – i tym razem z porannego “popadywania” na zdecydowanej części Mazowsza nie uzbierało się więcej niż 1 mm. A zapasy wilgoci przydałyby się zwłaszcza przed jakimś większym ociepleniem, które wcześniej, czy później zapewne nadejdzie.

    1. Na terenach od SW zarówno dzisiaj jak i wczoraj było mnóstwo słońca- w obu przypadkach tylko do około 11:00 było pochmurno, a potem w zasadzie lampeczka, chociaż na niebie nie brakowało Cu a nawet Sc. Tyle, ze wczoraj wiało, a dzisiaj spokój kompletnie. Słowem- tak jak w 2007 mamy słoneczną i zimną majówkę.

  98. jestem ciekaw czy za około dobę czasami u mnie i ogólnie na przedgórzu sudeckim nie będzie sypać śnieg, bo nie dość że wiatr moze zacząć dość solidnie wiać z północy to modele dają temp. około 0 stopni przy intensywnych opadach, jeśli oczywiście pójdzie zgodnie z prognozami.
    A strefa która ma przynieść opady już się nasila od wysp brytyjskich ku niemcom, już nad ranem na strefie opadowej prognozowane sa intesywne opady śniegu.

  99. W okolicach Skawiny popadało mniej, niż wskazywały na to prognozy:
    1. Główna strefa deszczu była przesunięta nieco bardziej na wschód, przez co okolice załapały się tylko na poranny, słaby deszcz.
    2. Druga strefa, która miała się utworzyć w godzinach popołudniowych, była znacznie słabsza. Skończyło się na słabym, przelotnym deszczu.

    Jeśli chodzi o temperaturę to było znośnie. Przez większość część dnia wartości trzymały się okolic 10 stopni(przy drobnych przejaśnieniach sięgnęła nawet 14 stopni), po przejściu drugiej strefy opadowej temperatura spadła do okolic 8 – 9 C.

    Sporo deszczu miałoby spaść 5 i 6 maja – przynajmniej tak pokazuje ECMWF. GFS skupia opady głównie na 5-go maja, zaś UM w ogóle nie widzi opadów 6 maja.

  100. Ciepło nie jest daleko, spójrzcie sobie na lezącą na szerokości Bydgoszczy Samarę, t.maks. 32 st. i t. min. 21 st. w fusach na 12 maja robi wrażenie.

      1. No i kwiecień i październik niemrawo wyglądają przy takim lecie, w praktyce 5 miesięcy zielono, 7 szaro. Kontrast usłonecznienia też za duży, latem pełna lampa zimą w zasadzie słońce nie istnieje.

      2. No niestety, klimat wybitnie kontynentalny. Wrzesień jest nawet zimniejszy niż maj, a następuje on tuż po drugim najgorętszym miesiącu w roku. To morskie klimaty mają na odwrót, stosunkowo powoli się nagrzewa ale we wrześniu jest wciąż lato (późne ale nadal lato) a nie już pierwszy wjazd przymrozków.

  101. Odnośnie lata 2016, w dniach 17-30 lipca byłem w Sianożętach koło Kołobrzegu, i jeśli chodzi o pogodę to był mój najlepszy pobyt nad morzem (w lipcu 2010 bywało za gorąco). Pierwszego i drugiego dnia mojego pobytu trochę padało i było chłodno. Ale potem? Morze słońca, dość ciepła woda w Bałtyku i temperatury średnio 22-24 stopnie. Dla mnie wystarczająco, jestem nad Bałtykiem i tak jest w sam raz. Raz na jakiś czas wystąpił mały opad, ale tylko chwilę i niegroźnie. Niemniej jednak w dniu wyjazdu pani w recepcji powiedziała mi, że miałem dużo szczęścia, bo trafiłem na pogodę jakiej do tej pory nie było, i poza kilkoma dniami w czerwcu, czyli jeszcze przed ścisłym sezonem, ludzie siedzieli w pokojach. Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  102. U mnie pogodnie i już zaledwie 3 stopnie… także jak się nie zachmurzy to pewnie będzie przymrozek… a te prognozy na najbliższy tydzień…eh, beznadziejne.

    1. U mnie tej nocy udało się ich uniknąć, jak i większości miejsc w Polsce, przynajmniej wg. sieci IMGW. Ze stacji synoptycznych tylko Jelenia Góra zanotowała przymrozek. Ale to była ostatnia taka noc. Jutro przymrozków będzie znacznie więcej, podobnie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jeśli rolnicy i sadownicy poważnie się nie ochronią to będzie pogrom w uprawach.

    1. Marcin z Drawska Pomorskiego jest specjalistą w temacie tej stacji, ale od jakiegoś czasu nie widziałem go tutaj na blogu. A co konkretnie chcesz wiedzieć?

        1. Używa aktywnej osłony wentylowanej od Davis’a , o ile pamiętam z nieco przerobionym zasilaniem.
          Opis stacji tutaj:
          marcindobrowolsk.2ap.pl/wxabout.php

        2. Używa aktywnej osłony wentylowanej od Davis’a , o ile pamiętam z nieco przerobionym zasilaniem.
          Opis stacji znajdziesz googlując frazę “stacja meteo drawsko pomorskie”. Niestety filtr antylinkowy jest tu ostatnio wybitnie mocny i nie pozwala na nic, nawet na zalinkowanie czegoś z domeny meteomodel..

  103. Nowszy UM już pospłaszczał opady u mnie w niedzielę, ciekawe czy cokolwiek się z tego uchowa bo wczoraj w nocy oraz dzisiaj też miało solidnie lać, a opad jest śladowy, nie ma nawet mierzalnej sumy. Będzie po prostu pochmurno i bardzo zimno (<10 w dzień na pewno, to jest około -10K anomalii na tmaxie) ale deszczu niet. Suma opadów za ostatni ~tydzień to wprawdzie 40 mm ale wiadomo jak z tymi opadami bywa, coraz częściej skoncentrowane w bardzo krótkich okresach, a po nich miesiąc nic. Jak już i tak jest zimno + pochmurno to by mogło na zapas polać, przed następnym suchym okresem który z pewnością nadejdzie.

    1. Wydaje mi się że suszy, przynajmniej w części kraju to nie unikniemy. Jest chyba najlepsza z możliwych sytuacji barycznych aby całą Polskę równo podlewało a jak wiemy są miejsca gdzie do tej pory od marca nie padało porządnie. W zamian są jak zwykle zmniejszane opady i ograniczane obszarowo. Pamiętam jeszcze prognozy sprzed tygodnia gdzie od 1 maja do 5 maja u mnie miało codziennie padać od 3 do 7 mm a obecnie nie ma z tego nic. Północ kraju dalej czeka ale pewnie się nie doczeka. Nadejdzie kiedyś kolejne ocieplenie i zapewne w wersji suchej. Opady wchodzące nad nasz kraj przeważnie słabną przez suchą glebę, nie ma co parować tak jak mówił Arctic Haze.

  104. Nawet na Okęciu Tmin tego poranka spadła do nieco poniżej +2°C, a przecież to nie była jeszcze najchłodniejsza noc (jak i cała doba również) tego maja – ta zapowiadana jest na razie na poniedziałek 06.05.
    A co z opadami? Te nadal są mocno redukowane lub wręcz wycofywane – przykładowo na jutro (05.05). Tak więc niestety zmiana jaką mamy w pogodzie w I dekadzie maja prędzej przejawi się odczuwalnym ochłodzeniem – niestety z niewykluczonymi przymrozkami – niż poprawą sytuacji opadowej. A ta bardzo by się przydała przed jakimś kolejnym wyraźniejszym ociepleniem, które w kolejnych tygodniach zapewne kiedyś nastąpi…

  105. ECMWF idzie po bandzie – pierwsza połowa maja to ma być u mnie jakaś hybryda majów 1991 i 2010… Do tego niemal codzienne opady. Gdzie są te fale upałów i powtórka 2018 roku?

    1. Nie wiem czego oczekujesz. Rok 2018 to był wyjątek, a teraz wróciliśmy do naszej szarej rzeczywistości. Ja mam tylko nadzieję, że sprawdzą się jednak prognozy Mateusza Rabczewskiego i druga i trzecia dekada maja będą ciepłe, bo CFS i GFS to najgorsze modele na świecie.

      1. Ja nie mam nic przeciwko, jeżeli w II połowie maja wystąpi kilkudniowy epizod letni z tmax powyżej 25°C aby anomalia maja się podniosła i zapisałby się on co najmniej w normie.

        1. W drugiej połowie to powinno być dzień w dzień 25-30 st. i t. min. 15-20 st. za to co teraz jest…

    2. Miał dość tych zniewag z Twojej strony i jeszcze kilku osób i się obraził. Najbliższe kilkanaście dni pokaże co w tym klimacie naprawdę stanowi problem a co jest (było) największym darem jaki mogliśmy dostać :( Roku 2018, przebacz tym grzesznikom i wracaj czym prędzej! :D

    3. Toć to idealne warunki dla koneserów zimna tzw. zimnolubow, których niestety na tym zacnym forum nie brakuje- 14C w połówce maja, siąpiący, nawalający deszcz i niebo zasnute chmurami przez 98% czasu do tego nam nadzieję porywisty wiatr, taki z 35km/h co w waszych regionach nie jest nowością.

      Ja za to wczoraj musiałem w czapce zimowej praktycznie od godz 18:00 chodzić na zewnątrz. W połówkę maja :D Do tego gruba bluza i kurtka.

      Piękny ten nasz zimny klimat, piękny, chociaż coś za kilka dni u mnie zaczyna się klarować i widać te nędzne temperatury 20C, ale powoli…

    4. Nie zapominajmy, że…
      1) Rok 2018 – poza I kwartałem – to było istne ekstremum termiczne, nawet jak na współczesne realia pogodowo-klimatyczne (z uwzględnieniem ich zmian).
      2) Pół miesiąca jeszcze nie determinuje jego całości, a tym bardziej całej pory roku, czy sezonu. Nie jesteśmy przy tym zdani tylko na średnie anomalie powyżej +2K, albo od razu ujemne.
      3) Ostatni miesiąc poniżej normy (z anomalią chociażby ok. -0,5K lub niższą) mieliśmy już ponad rok temu. A skoro tak dużo miesięcy miało w międzyczasie anomalie powyżej +2K, to zrozumiałe, że i ujemne też nadal będą okresowo się zdarzały (nawet w porach ciepłych).

      Takie chłodniejsze przerywniki mają miejsce wszędzie, a co wynika z natury “szumu” pogodowego – nie tylko u nas, jak można wywnioskować na podstawie wręcz panicznych ocen niektórych forumowiczów.

      1. Lucas – nie zapominaj, że styczen w niektórych miejscach także był lekko poniżej normy, a marzec przez wichury odczuwalnie (nawet przez Ciebie) był jako zimny. Luty świetny, Kwiecien jako taki, a maj na razie widzimy co się dzieje. Także na razie cienizna, chociaż jej w statystycznym ujęciu nie widać. To też pokazuje, że nieraz statystyczne temperatury nijak mają się do tego, co jest za oknem. Na przykład przez silny wiatr albo swoje robią wysokie temperatury minimalne.

        1. O niczym nie zapominam. Mam na względzie zarówno okresy bardziej wietrzne, jak i normalniejszy termicznie styczeń – który to jednak był pod tym względem pojedynczym “rodzynkiem” licząc od marca 2018 r. (a który był ostatnim faktycznie chłodnym miesiącem).
          Wiatr odczuwalnie obniżał temperaturę głównie podczas ochłodzeń. Za to w dni pogodniejsze, zwłaszcza w kwietniu, promienie słoneczne odczuwalnie ją podwyższały. Więc nie jest tak, że dodatkowe czynniki działają tylko jednokierunkowo.
          Nawet obecnie na terenach, gdzie przebija przez niebo Słońce, przynajmniej ja absolutnie zimna nie czuję (pomimo ujemnych anomalii).

  106. Modele od pewnego czasu przewidują dziurę opadową w centralnej Polsce i na NE PL podczas gdy dookoła widać solidne opady.

  107. Poza ewentualnością przymrozków, mnie w obecnym ochłodzeniu bardziej martwią nadal bardzo słabe opady na Mazowszu, niż ogólnie niższe temperatury. Chłody przeminą, a jak nie spadnie tu średnio choć z 10-20 mm wody (a najlepiej z 20-50 mm) do kolejnego wyraźniejszego ocieplenia, będzie mówiąc delikatnie mocno nieciekawie…

    1. W 1980 też myśleli, że chłody przeminą. Kogut myślał o…
      Deszczu bym się w środkowej Polsce akurat najmniej spodziewał, prędzej meteor spadnie.

          1. Na planecie Pluton jest cały czas zimno, niezależnie od tego, czy planeta jest bliżej czy dalej od Słońca.

            Oczywiście napisałem to tak pół żartem, pół serio…

  108. Ile to już razy modele prognozowaly opady na Mazowszu, już miało popadać i co z tego zostawalo, nic. Tak jest od dobrych kilku tygodni, najpierw modele pokazują kilkanaście mm opadu a im bliżej tym są wycofywane, redukowane do minimum. Czy przesuszona ziemia ma, aż tak wielki wpływ, że modele dają plamę? Zobaczę deszcz w realu, to uwierzę. Jak tylko strefa opadowa zbliża się do Warszawy, to albo się rozmywa, albo idzie bokiem. Dziś pewnie będzie podobnie.

    1. Po prostu tak się układają fronty i tyle. Nikt nikomu nie obiecuje opadów. U mnie w centrum modele w poniedziałek rano widziały 1-2mm z konwekcji, a spadło .. 21 mm, wyrabiając tym samym (wespół z opadem dzień wcześniej) kwietniową normę opadów .

    1. W tej chwili jest tam wyjątkowo zimno już poniżej 5 stopni i temperatura się obniża, jeszcze trochę i będzie tam padać śnieg. Z danych widać że region Zielonej Góry jest wyjątkiem póki co bo w pozostałej części kraju jest niewiele poniżej 10 stopni lub powyżej. Nawiąże jeszcze do opadów. Nie przepadam za opadami i do tej pory specjalnie się nimi nie martwiłem ale mamy już maj a Warszawę i okolice jak większe opady omijały tak omijają. Do tej pory w pojedyncze dni ledwie co najwyżej pokropiło. Na polach widać już że jest bardzo sucho. Jeszcze większemu wysuszeniu nie sprzyja niezbyt wysoka temperatura 10-15 stopni ale i tak Warszawa w tej chwili należy do cieplejszych miast. Generalnie to ochłodzenie nieszczególnie dotyczy Wschodniej części kraju. Choć i tu jest chłodno jak na maj to nic specjalnego

      1. Tak zarówno w Zielonej Górze jak i w Poznaniu temperatura zamiast rosnąć zaczyna spadać. To są aktualne bieguny zimna. Patrzę na monitor pogodynka i widzę, że w Zielonej Górze na godz 12 UTC temperatura wynosi 2,5*C – nie jest wykluczone, że pojawi się deszcz ze śniegiem czy sam śnieg. Poznań też zimny z temperaturą 5 stopni na 12 UTC i do tego pada.
        A tymczasem w Tarnowie temperatura przekroczyła 15 stopni.

        1. Z jednej strony gruba warstwa chmur nie dopuszcza do ogrzewania się powietrza od Słońca, a z drugiej opad deszczu powoduje pobieranie z atmosfery ciepła, co powoduje spadek temperatury, napędzany dodatkowo napływem zimnego powietrza z północy.

        2. Oprócz Zielonej Góry i Poznania zaczęło się ochładzać w innych częściach zachodniej Polski, wieczorem/w nocy być może będzie tam nawet śnieg przejściowo. Będąc już w temacie… O ile chłodnej porze roku przy spływie powietrza z północy zachodnia część kraju jest cieplejsza od wschodniej części o tyle w ciepłej sytuacja się wyrównuje.

  109. Nie było mnie tu parę dni ale widzę, że… nic nie straciłem.

    Jeśli o mnie chodzi to nie narzekam na pogodę. Może chłodno, ale trochę słońca było. Chyba najgorsze co nas teraz w północnej Polsce mogłoby trafić to +25 C dalej bez opadów. Te +10 C przynajmniej nie wysusza za mocno gleby.

    1. Ja osobiście dzisiaj w “moim” regionie chłodu nie czuję. Owszem nie jest specjalnie ciepło, ale tam gdzie przebija przez chmury Słońce jest wręcz przyjemnie ciepło. Czuć już jego “majową moc” – pomimo ujemnych anomalii.

      1. A mi osobiście nie przeszkadza mrozna śnieżna zima, pod warunkiem. że nie trwa dłużej jak 3 tyg do miesiąca.

        Na pewno by mi się nie podobało, jakby zimka taka syberyjska trwała nie wiadomo ile. Zazwyczaj akceptuje tak z miesiąc prawdziwej śnieżnej zimy, a reszta mogłaby być w sumie dla mnie atlantycka z szaroburym “badziewiem”. Na pewno najbardziej depresyjnie jest nad morzem i na zach PL. Mieszkam w centrum Białego w MWC i jakoś te mrozy nawet -10C w dzień nie robią na mnie zbytniego wrażenia, lecz gdyby się przeciagaly miesiącami (Moskwa,Astana) wtedy byłby to dla mnie jakiś problem. Co innego gdybym mieszkal na wsi. Tam każda atlantycka zimka na wagę złota.

        Podlasie i Białystok ten miesiąc prawdziwej zimy jest mi w stanie zapewnić, a w lato to dla mnie mogłoby być nawet do 40 stopni przy wilgotności 20%. I nawet uprawialbym chętnie jakiś mały jogging.

        Ja się charakteryzuje tym, że bardzo dobrze znoszę skrajności pogodowe. Może jestem dziwny, ale jak czas pozwolił to mogłem smarzyć się na kwietniowej lampie na balkonie godzinami bez koszuli przy 10C,a w lato bodajze 2015 w apogeum upalow chodzilem codziennie biegać tak po 1h. I chyba jestem bardzo dobrze zahartowany, bo ani razu nie złapało mnie przeziębienie! :D