Padł absolutny czerwcowy rekord Polski

Padł absolutny czerwcowy rekord Polski

Najwyższą temperaturę zanotowano w Radzyniu (lubuskie), gdzie osiągnęła ona aż 38.2°C. Pamiętajmy jednak, że jest to maksimum z pomiarów 10-minutowych i ostateczna wartość może być (ale nie musi) jeszcze wyższa (do 0.4°C, tak jak we wrześniu 2015). Tego jednak dowiemy się dopiero na początku sierpnia, gdy pojawią się dane ze stacji klimatologicznych IMGW. Niektóre media wskazują, że w sierpniu 1833 w Krakowie notowano 38.4°C, jest to jednak pomiar wykonany w zupełnie innych warunkach (brak osłony termicznej stosowanej obecnie, pomiar w oknie), że nie można go porównywać do obecnych.

Ekstremalnie wysokie temperatury panowały nie tylko tam. Nie ma jeszcze dokładnych danych Tmax ze stacji synoptycznych, ale z danych 10-minutowych wiemy, że na stacji Poznań-Ławica temperatura sięgnęła co najmniej 37.9°C – nie tylko bijąc na głowę dotychczasowy rekord czerwca, ale zbliżając się do swojego rekordu absolutnego, który wynosi 38.2°C (1959). 38.0°C osiągnęła temperatura maksymalna z pomiarów 10-minutowych w Kórniku, 36.8°C w Zielonej Górze – tu przynajmniej (zobaczymy raport tmax) wyrównała powojenny rekord absolutny.  Blisko rekordu absolutnego (nie mówiąc o rekordzie czerwca) była stacja w Lesznie, gdzie zanotowano 37.4°C (również czekamy na raport Tmax).

Ile mogło być na ziemiach polskich? Z pewnością około 39°C. 38.6°C notowano na niemieckiej stacji Coschen, 500 metrów od polskiej granicy.

Ciekawe, jak się teraz może czuć taki RadomirW, który jeszcze nie dawno zapewniał nas, że „na pewno nie będzie wersji ekstremalnej” i krzyczał na nas za prognozę ECMWF, która tydzień temu punktowo prognozowała w zaokrągleniu 40°C. Ponieważ tak naprawdę w prognozie ECMWF były to okolice 39.5 – 39.7°C, wygląda na to, że model pomylił się wówczas w oszacowaniu ekstremum o całe 1.0 – 1.5°C. Niebywałe Radomirze, jak nam przykro że śmieliśmy o tym wspomnieć tydzień wcześniej.

Nauka z tego płynie taka: zawsze trzeba informować o takich prognozach, szczególnie jeśli się powtarzają. Wpływa to na ludzi, którzy patrzą na aktualizacje prognoz.

 

Print Friendly, PDF & Email

117 Replies to “Padł absolutny czerwcowy rekord Polski”

  1. No dobrze czyli oficjalnie Radzyń pobił rekord absolutnej tmax czerwca, który dotychczas należał do Wrocławia (równe 38*C) – zanotowany 27 czerwca 1935 roku (taki rekord widnieje na waszej stronie z rekordami), tak?

  2. Może to się wydawać dziwne, ale dzisiejszy upał był bardziej znośny niż wczorajszy – przynajmniej w woj. Śląskim. Jaka może być tego przyczyna? Silne porywy wiatru (które momentami wręcz dokuczały), niższa wilgotność, niższy punkt rosy?

  3. No cóż kiedyś musiało to nastąpić teraz niestety coraz bardziej prawdopodobne rekordy ciepła 😔 niestety bo kiedyś będzie to norma, a to już będzie tragedia.

  4. Tak jeszcze „do szczęścia” nam brakowało w tym czerwcu rekordowych tmax. Szczerze powiedziawszy nawet jak lato nie będzie rekordowe to uważam że rekord rocznika 2019 jest wg. mnie na 90% pewny. Droga Pani Pogodo od przyszłego roku zalecam dietę bezrekordową :D. Pozdrawiam

    1. „rekord rocznika 2019 jest wg. mnie na 90% pewny. ”

      – no chyba, że będziemy mieli powtórkę z 2007 roku, kiedy od końca sierpnia, przez całą jesień aż do początku zimy były ujemne anomalie.

      1. Tylko taka sytuacja mogłaby „wybawić” ten rocznik od rekordu, ale za bardzo na to nie liczę. Chociaż do końca listopada rekord może wydawać się na sto procent pewien, a tu przyjdzie grudzień jak z przed 9 lat i rekord szlag trafi :D

      1. u mnie 33 w ostatnich latach było w najcieplejszym dniu roku i to zazwyczaj było w sierpniu… a tutaj końcówka czerwca i taka temperatura ;) i co ciekawe to 4 upalny dzień w tym miesiącu, jeśli w niedzielę sprawdzą się prognozy to możliwe, że to będzie jakiś rekord ;-)

  5. No to nieźle dowaliło.
    U mnie też wieczór będzie piekielny. W dzień było 36, a teraz godzina prawie 20, a na termometrze 33 stopnie. Bierz i smołę gotuj ;)
    GFS tak tego nie widział, czyli jakoś model coś niecoś walnięty. Na dzisiejszą noc i jutrzejszy poranek też chyba zanotuje porażkę i to większą, bo z tego co widziałem w prognozach opierających się o ten model ma być u mnie nad ranem 17 stopni. ECMWF „widzi” min. 23.
    Wiele bym dał, aby to GFS tym razem cudownie „miał rację” :)

  6. U mnie (Wielkopolska) wg moich domowych termometrów temperatura wzrosła nieco powyżej 36 stopni, co odpowiadałoby uśrednieniu z okolicznych stacji.
    Mimo takiego upału był on względnie znośny, dało się wytrzymać, prawdopodobnie przez niską wilgotność powietrza. Nie przeszkodziło to nawet lekkim pracom w ogrodzie w pełnym słońcu :)

    1. Faktycznie jakoś szło. Beton nieźle dawał, ale na trawie tylko prażyło i było upalnie, a nie duszno…i z człowieka nie lało się strumieniami. Bywało gorzej, chociaż minus jest taki, że nie sposób wywietrzyć mieszkania. Godzina 20, a 32 stopnie na zewnątrz. Daje nieźle.

  7. Dzisiejszy dzień pokazuje, że do oficjalnego przekroczenia progu 40°C gdzieś w skali kraju nie mamy wcale tak dużo, a tym bardziej do przekroczenia wartości zanotowanych dnia 08.08.2013 (kiedy padło najwięcej w ostatnim czasie rekordów absolutnych w skali lokalnej).
    Zauważmy, że ponownie nie mieliśmy adwekcji wprost z dalszego S – zwłaszcza na niższych wysokościach:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019062606_Warschau__.gif
    Adwekcja ze składową S podczas tego ocieplenia trwała raptem ok. 36-48h.

    Gdyby do Polski nie zbliżała się tak szybko pogłębiająca się zatoka z N, to jutro moglibyśmy zanotować wartości jeszcze nieco wyższe (nie wspominając o jeszcze dłuższej fali upału, zwłaszcza około/po 15.07).

    Nie zmienia to faktu, że dzień 26.06.2019 przejdzie do historii pomiarów instrumentalnych (meteo), podobnie jak i cały czerwiec’2019.

    PS.
    Oczywiście jak dla mnie też lepiej, że będziemy mieli dwa duże, choć dość krótkie ocieplenia, niż jedno tak wyraźne, ale trwające 5+ dni pod rząd.

  8. Tymczasem w okolicach Torunia bylo dzisiaj okolo lub nieco ponad +36C z czego temperatura powyzej +35C utrzymywala sie dobre 5-6 godzin bo od 12 do 18. Nie spodziewalem sie u mnie takiej wysokiej temperatury bo myslalem ze tak skrajne wartosci ogranicza sie do Lubuskiego a przedarly sie jednak w glab Polski i dotarly do Kujawsko-Pomorskiego, gfs prognozowal u mnie raczej kolo 32-34C. Mimo wyzszego tmax upal dzisiaj moze nawet latwiejszy do zniesienia niz ten z 11-12 czerwca, kiedy nawet noc nie przyniosla u mnie mniej niz 22C i nie bylo tak silnych podmuchow wiatru jak dzisiaj. Mocne ukoronowanie niezwykle goracego czerwca, akurat ten rekord nalezal sie wlasnie dzisiaj, rekordowo wysoka srednia miesieczna=rekordowy tmax

  9. Warto dodać, że model ICON był bardzo konsekwentny w swoich wskazaniach. Uparcie prognozował 38-39c. Można by powiedzieć, że dzień w dzień.

  10. Gratuluję mieszkańcom Radzyyyyyy, a nie. Współczuję.
    To, że padnie dziś rekord absolutny czerwca było prawie pewne.
    Na szczęście jutro ochłodzenie. Szkoda tylko, że bez większych opadów.

  11. Paskudny dzień i paskudny miesiąc. Mam dosyć tych rekordów i ekstremów ponawiających ataki od zeszłego roku. Trochę się zawiodłem, bo nie liczyłem na to że czerwiec będzie aż taki, odnosiłem wrażenie że około 15-20 czerwca przyjdzie opamiętanie. No i przyszło, ale co to za ochłodzenie jak i tak było grubo powyżej normy 😂
    No ale to już nic, pogodziłem się. Teraz najważniejsze są dla mnie umiarkowane lipiec i sierpień. I patrzę w przyszłość z optymizmem, ten 1 lipca trochę straszy, ale później jest szansa na fajne zwyczajnie ciepłe lato. A potem poproszę o szansę na zwyczajnie ciepły 2020 rok ;)
    Całe szczęście że dzisiejszy koszmar jest tak krótki, nawet w domu nie zdążyło mi się jakoś drastycznie zagrzać. Jutro już przyjemna pogoda, a skrajnie gorący dzień właśnie się kończy. I ten nienormalny czerwiec też już wkrótce się z nami pożegna.

    1. Ecmwf straszy już kolejnym gorąco-upalnym epizodem na 5-6.07. Masakra. A niektórzy bali się zimna…. spoko , nie ma czego, sobota miała przynieść t850 poniżej 5 stopni, a przyniesie powyżej 10…

      Nawet jak ten fus na 5.07 się nie sprawdzi, to dla mnie masakrą jest, ze nie mamy pewności ze przynajmniej tydzień odpoczniemy….
      dzisiejszy dzień w górach był dla mnie bardzo ciężki, strach się bać co by było gdybym był u siebie pod wawą….

  12. Takie zapytanko. Dlaczego pomimo tego, że jest pogodnie, wilgotność niska, temperatura w ogóle prawie nie spada i zapowiadają, że do północy nie spadnie znacząco? Ma być prawie 30 stopni.

  13. W tabelach pojawiły się już temperatury maksymalne. Poznań ma jednak 38 i średnią temperaturę 30,4. Oczywiście teraz będzie spadała. Zwraca też uwagę Twb przekraczająca 24 stopnie na niektórych stacjach. Ciekawe jaki był TMax w Kórniku?

      1. Ale to już rzeczywiste Tmax dla Kórnika czy tylko dane z 10 minut? Bo przecież IMWG ze stacji niższego rzędu Tmax ujawni dopiero na początku sierpnia.

  14. No to niniejszym (widząc jak rekordowy jest dzisiejszy dzień) możemy w poniższej tabelce rekordów poltempu (dziękuję meteomodel.pl Piotrowi Djakowowi) wprowadzić zmiany
    miesiąc rok maksymalna anomalia
    sierpień 1807 4.97
    czerwiec 1811 4.07
    październik 1907 3.98
    listopad 1926 3.85
    luty 1990 5.67
    marzec 1990 3.71 (ale wyrównany rekord z 1836)
    wrzesień 1999 2.56
    lipiec 2006 3.59
    styczeń 2007 5.18
    grudzień 2015 5.00
    kwiecień 2018 4.61
    maj 2018 3.25
    a więc zostały jeszcze tylko 3 miesiące (gdyby liczyć marzec to 4), dla których nie został pobity rekord średniej temperatury miesięcznej w ciągu ostatnich 30 lat.

    1. najnędzniej wygląda wrzesień, co to jest 2,56K. Dobrym kandydatem był wrzesień 2016, który w pierwszej połowie bardzo ładnie szedł na odjechany rekord (anomalia ponad +4K) ale potem się ochłodziło dość mocno, choć zimno nie było.

      Ciekawe, czy czeka nas wrzesień w stylu tegorocznego czerwca. +5K anomalii we wrześniu to u mnie średnia 18,4 st czyli bardzo przyjemny letni miesiąc.

      1. Właśnie kilkukrotnie pisałem że wątpię by ten rekord utrzymał się chociaż do 2030-ego. Z resztą myślę że każdy z rekordów to niestety tylko kwestia czasu, ciężko będzie tylko z kwietniem i czerwcem, no i ewentualnie z sierpniem, chociaż trzeba przyznać że październik i listopad też się dzielnie trzymają tylko te z 2000 roku były blisko rekordu.

      2. Ja wróże, że w tym roku rekord z dużą nadwyżką pobije jeszcze październik i zrobi to również piorunująco. Przed nim i po nim mogą wpaść jeszcze 1-2 miesiące blisko rekordu.

        1. Nie wydaje mi się, jeśli ten rekord padnie, to raczej z nie dużą nawiązką (myślę że nie więcej niż +4,5K), myślę że prędzej będzie to listopad, sam byłem przekonany do połowy listopada 2018, że będziemy mieli kolejny rekord :)

      1. U nas w ogólności wieje. Od marca. Dwa dni z umiarkowanymi lub słabymi porywami to zbyt wiele, jak na tegoroczną porę ciepłą. Jest to jedyne, czego możemy być pewni po obecnej aurze. Eh, gdzie te wiosny, lata i jesienie, gdy wiatr był zjawiskiem incydentalnym, a jego występowanie ograniczone do nadejścia zmian sytuacji barycznej, wypełnień wyżów, czy frontów chłodnych…

    1. Potwierdzam. Dzisiaj byłem na plaży w Gdańsku. Woda dosyć ciepła, a kiedy wyszedłem z morza, to czuć było wyraźnie ciepły i suchy wiatr wiejący z lądu. O ile w ciągu dnia jest nieprzyjemnie gorąco, to wieczór jest przyjemny. Szkoda że nadchodzi ochłodzenie, mam nadzieję że prognozy na lipiec się nie spełnią bo to jakaś tragedia, ok 20 stopni za dnia.

  15. To w Katowicach dzisiaj 33,6, zero chmursk i suche powietrze. Wspaniały dzień, moja ulubiona pogoda latem. Upał w suchej wersji, machnąłem 40 km rowerkiem różnymi drogami znowu i trzeba przyznać że dzisiaj już żadnego chłodu czuć nie było (wczoraj a i owszem, zwłaszcza w głębokim lesie) Rekord usłonecznienia czerwiec też powinien „machnąć” bo po dzisiaj będzie około 285 godzin a przed nami jeszcze 4 dni które bynajmniej pochmurne nie będą. Rekord to 315h, myślę że ten czerwiec wykręci 325-335.

    Dla mnie ten miesiąc już zdobył 10/10, może i trochę chmurek było w połowie ale co tam, wszystkiego mieć nie można. Badziewny maj ma wybaczone, przymknę oko na niego po takim czerwcu. Tylko niech podleje trochę, bo dzisiaj żółtego koloru wyraźnie przybyło. A w prognozach nadal suchutko, jedyna różnica to niższa temperatura (pierwsze maxy poniżej 25 od początku czerwca!)

    1. „machnąłem 40 km rowerkiem różnymi drogami znowu”

      Jak dałeś jeździć na rowerze w taką pogodę? Upał to jeszcze nic, ale przeszkadzający był zwłaszcza porywisty wiatr.
      W taką pogodę to najlepiej chodzić na rower wieczorem. Słońce już nie grzeje a wiatr się uspokaja.

  16. Jedna fala upałów się nie skończyła a w prognozach widać już dwie kolejne. Jeżeli ktoś liczy na umiarkowany lipiec i sierpień to się może przeliczyć. Szczególnie patrząc jaka panuje susza. No i powoli można znowu powiedzieć… Dorka miała rację…

    1. Marzyć zawsze można. Choć i tak jest mi źle, bo marzyłem o tym, że 2019 rok będzie zgoła odmienny od 2018. A pod względem dni „niezdatnych do życia” u mnie jest chyba nawet gorzej. Człowiek ma już dość tych ekstremów.

  17. Ten nieszczęsny czerwiec jest u mnie drugim najgorszym miesiącem pod względem ilości dni z temperaturą średnią od 25 wzwyż, więcej było tylko w sierpniu 2015…Brak słów 😤 Dorka, jeśli dalej twierdzisz że Polacy kochają upały, to porozmawiaj z moją rodziną, znajomymi, sąsiadami. Niemal wszyscy są mocno poirytowani tym co się dzieje, tylko przyjaciel który ma na koncie pobyt w Hongkongu i Singapurze w maju przy potwornej wilgotności i 40 stopniach twierdzi że jest ok. Aaa, i nie mieszkam w bloku w mieście tylko w domu prawie na wsi. Jest wieczór i w moim sąsiedztwie nie widzę nikogo na dworze. Wszyscy umęczeni, nie mają siły. Kiedyś tego nie było, serio tęsknię za latami kiedy nie trzeba było bać się takiej patologii.

      1. Dla mnie jest super, tylko naprawdę źle wygląda prognoza opadów a raczej ich braku. To że będzie 23 stopnie zamiast 34 to już nie ma większego znaczenia. Dalej będzie albo w normie albo gorąco (przeważnie gorąco, chłodów nie widać), a prognoza ecmwf to niemalże 0 mm opadów przez 10 dni.

        Katowice są miastem, w którym raczej problemów z posuchami nie ma i nawet tak suche lato jak 2017 (MJJA zaledwie 50% normy opadów przy wysokim usłonecznieniu i temperaturach grubo powyżej normy) nie przyniosło wyraźnych oznak posuchy. A jak sobie dzisiaj pozwiedzałem różne tereny, to na trawnikach wystawionych na słońce jest siano, ziemia w wielu miejscach popękana z suchości, a Rawę ledwo widać. W okresie 27.4-31.5 nawaliło wprawdzie koło 180 mm opadów ale zima była licha i mało śnieżna (powiedzmy sobie szczerze, luty był wczesnowiosenny a marzec wiosenny), przed tym epizodem opadowym w maju wystąpił jeszcze jeden ponad 30-dniowy suchy ciąg. Takiego stanu flory nie widziałem tu od końca lipca 2006. To był jedyny raz kiedy widziałem tutaj taką suszę, teraz jest drugi. Na szczęście w lasach jeszcze w miarę wilgotno i pożary tychże raczej nie grożą aż tak mocno.

    1. Jak się wydaje dawniej głównie zimy dawały „popalić”. Okresy letnie – jak tylko mocno/często nie padało i nie było „jesiennie” – w przewadze stanowiły przyjemny okres roku. Proporcje jednak się zmieniają – bo przybywa nam zdecydowanie okresów z latem w wersji podzwrotnikowej/śródziemnomorskiej, choć oczywiście do średnich standardów tam panujących jeszcze „trochę” brakuje. Bezsprzecznie na trend ocieplenia globalnego nakładają się czynniki lokalne sprzyjające częstszym osłabieniom/blokadom „strefy” w porze ciepłej (w tym latem) w ok. 70% sprzyjającym orientowaniu się ku standardom w krajach bardziej na S/E od Polski, niż na N/NW od nas.

      Kolejne dekady pokażą, czy ma to związek głównie z dotychczasowymi cyklami AMO, czy też jednak wszystko robi się zbyt bardzo „zaburzone” na skutek AGW, a co w porze ciepłej sprzyja częściej i/lub w większym stopniu temu co „przerabiamy” w miesiącach takich jak VI’2019, czy IV-V’2018, niż np. V’2019.

    2. Mieszkasz na typowym osiedlu domów jednorodzinnych, duże drzewa wycięte – tylko tuje i inne ozdobne krzewy nie dające cienia. Na prawdziwej wsi jest zupełnie inaczej, duże drzewa i głęboki cień dają wytchnienie. Te koszmarne osiedla podmiejskie tak wyglądają właśnie. Ludzie się nie znają z sąsiadami i siedzą w swych wyciułanych domkach podobnych jeden do drugiego.

  18. Wygląda na to, że czerwiec nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i będzie chciał się z nami pożegnać gorąco;-). Najnowszy ECMWF widzi 30 czerwca na Dolnym Śląsku +23 stopnie o 23 w nocy, z tym że na 850Hpa… Taka temperatura wystarczyłaby do spania w zupełności na 2 metrach, a nie kilometrach;-)

    1. I najdziwniejsze jest to, że GFS najpierw prognozował jednoznaczne ochłodzenie (a właściwie wręcz brak fali upału) w całym okresie 22-30.06. Potem nagle zaczął tą falę upału przedłużać. W miniony weekend już dołączył do innych modeli z ochłodzeniem od 27.06, ale teraz pokazuje zarówno na 30.06, jak i 01.07 mocno ograniczone wzrosty powyżej 30°C (na 01.07 już wręcz żadnych).
      Tymczasem ICON/ECMWF stabilnie za przejściowym ochłodzeniem, a na przełomie czerwca i lipca za porównywalnym (w sensie skali) ociepleniem co obecne. I pewnie te modele ponownie będą znacznie bliższe prawdzie – skoro T850 także w tych dniach (oraz w nocy z niedzieli na poniedziałek) ma być rzędu 20/23°C – a przy tym do tego czasu nadal przeważnie ma być sucho (ew. z rzadkimi opadami zw. jutro).
      Od 02.07 chłodniej, ale czy wyraźniej niż przy ostatnich ochłodzeniach – na razie stawiamy znaki ‚???’.

      1. U mnie przy ostatnim ochłodzeniu ECMWF się nieco „pomylił”. Miało być według prognozy o 3 stopnie więcej. Teraz na piątek wcześniej widywał 28, a dzisiaj już pokazuje 23. Niedziela też trochę w wersji lżejszej. No i też warto wspomnieć, że ECMWF wcześniej prognozował długą falę upału bez przerwy. Miał nawet wyskoki 7 dni upału ponad 30 stopni. Wczoraj widział na przyszły poniedziałek 23, a na wtorek 18, a dzisiaj już zupełnie inaczej, a to tylko 7 dni naprzód. GFS ostatnio trafił u mnie w sobotę i niedzielę.
        Z tego widać, że najlepiej patrzeć na prognozy 3 dni wprzód.
        Mam nadzieję, że te chłodniej od 2.07 będzie na dłużej.

        1. Przynajmniej w terminach z dość wiarygodnymi zapowiedziami (do maks. 5-6 dni) ECMWF/ICON w ogólności dużo lepiej przewidują poziomy temperatury niż GFS (którego „bronienie” wydaje się na siłę…).
          W dłuższym terminie też lepiej „wyłapuje” trendy związane z rozwojem sytuacji barycznej i ma stabilniejsze potem prognozy. Natomiast GFS dłużej się „buja” zanim pokaże właściwy trend – jak np. z falą upału 25-26.06, potem ochłodzeniem i kolejną falą upału 30.06-01.07 (tzn. dopiero w terminie do 4-5 dni naprzód „wyłapuje” jednoznacznie co ma nastąpić).
          ECMWF też oczywiście ma wpadki/niedociągnięcia, ale na pewno nie aż tak duże jak GFS – zwłaszcza w tej najnowszej wersji.

          1. Żeby nie było. GFS trafił u mnie dwa razy: w sobotę i niedzielę…tylko dwa razy :)

  19. Jak już ktoś pisał drugi z najgorszych miesięcy mojego życia. Razem z sierpniem 2015. Przy kolejnych falach upałów (jak się utrzyma to tempo to Jeszce z 10 ich będzie chyba a że przyjdzie jedna która skończy się we wrześniu) na pocieszenie pozostaje że teraz lampa będzie już tylko niżej i krócej.

      1. W Warszawie owszem, a na pewno nie był lepszy. Za to u mnie, jak rozkładam lipiec 2006 na części pierwsze, to nie było wtedy ani jednego tak powalonego dnia jak 12,13,15 czerwca albo dziś.

        1. U mnie abs lipca 2006 tez nie był tak powalony, ale całościowo to nie mam wątpliwości, ze dużo gorszy. Sierpień 2015 to ulga większość drugiej połowy, a tegoroczny czerwiec, 1-3.06,8-10.06, teoretycznie cały okres 16-24.06 (poza popołudniem 20.06 i 21.06 do 14:00) i 27-29.06 ;)
          Lipiec 2006 to ulga tylko 1-4.07 i 14-17.07. I tyle.
          Oczywiście czerwiec ma inne prawa niż lipiec, dlatego i tak uważam ze czerwiec 2019 dużo bardziej niezwykły jest niż lipiec 2006…..

          A na marginesie, bardzo doceniam twoje post scriptum. Widzę, że mnie dobrze znasz ;)

          1. Jesteś jednym z moich ulubionych użytkowników tu, więc wiem to co powinno się wiedzieć :D

    1. Dla mnie najlepszy miesiąc do tej pory, naprawdę nie wierzyłem, że coś takiego jest możliwe w tym miesiącu, ma on u mnie do dziś t. śr. 21,7 st., 0,3 st. niż najcieplejsze miesiące lipiec 2016 i sierpień! Ten czerwiec wziął kartkę ze statystykami swoich poprzedników, zgniótł ją i wyrzucił do kosza, tego nie dokonał nawet kwiecień 2018.

      1. Dla mnie również numero uno. Wygrywa też nad sierpniem tym, że lato jeszcze nie osiągnęło swojego potencjalnego peaku, a dzień nie skraca się jeszcze dramatycznie szybko.. a tak bywa, kiedy najcieplejsze dni lata wypadają ok 10 sierpnia.

        1. No i nie była żadnego poważniejszego ochłodzenia, wyjątkowa stabilność o jakiej w sierpniu 2015 a nawet w lipcu 2006 można był pomarzyć. No i jak słusznie zauważyłeś przed nami 2/3 lata a nie widmo jesieni sprawia, że jest w skowronkach :)

          1. Ten czerwiec jest tak niesmaowity że mam nadzieję na pobicie tego rekordu dopiero w 2227 roku xD Na poważnie to mimo wszystko wątpię że przez najbliższe powiedzmy 50 lat coś takiego się powtórzy.

          2. Zresztą pisałeś, że rok 2018 przez wiele lat też się nie powtórzy a patrz powtarza się :D

          3. Na razie mamy powtórkę najwyżej z pory ciepłej z 2015 roku (jeden skrajnie ciepły miesiąc). Powtórka pory cieplej 2018 jest już poniekąd skreślona przez maj, chociaż zawsze istnieje szansa, że inne miesiące go zatrą. Tak czy siak, nie ma co się tak podniecać, bo jeden miesiąc nie tworzy całego półrocza ciepłego.

          4. Tu kmroz ma rację. Żeby pobić średnią z półrocza ciepłego już kwiecień i maj powinny nie odbiegać o więcej niż 1 stopień od tych z 2018. A w tym roku mamy już poważny minusowy bagaż w stosunku do 2018. Tak więc taki czerwiec musiałby się jeszcze objawić w dwu innych miesiąc tej pory ciepłej ( przy pozostałym miesiącu przynajmniej o 1C powyżej normy), żeby można było myśleć o przebiciu 2018.

  20. Czyli w ujęciu ogólnokrajowym w obecnej dekadzie zanotowaliśmy już 5 rekordów temperatur maksymalnych: dla kwietnia (2012), czerwca (2019), sierpnia (2015), września (2015) i listopada (2018) oraz 4 miesięczne: dla kwietnia (2018), maja (2018), czerwca (2019) i grudnia (2015), a także (jeszcze?) rekordowo ciepłe lato 2018 i oczywiście rekordowo ciepły rok 2018. Dość pokaźny dorobek jak na tak krótki czas. A i pozostałe rekordy nie są stare.

    1. Czerwiec 2019 będzie chyba najbardziej niezwykłym przypadkiem ze wszystkich tych rekordów. O ile taki maj 2018 pobił rekord z XIX wieku o jakąś śmiesznie małą różnicę rzędu 0,1K (przez co trudno jest oceniać czy rekord naprawdę padł czy nie), o tyle w przypadku czerwca 2019 różnica względem dotychczasowego ‚mistrza’ wyniesie grubo ponad +1K. Tak dużego błędu pomiarowego na pewno nie było, więc tegoroczny czerwiec z całą pewnością można uznać za rekordowy. Z dużym zapasem rekordowy.

      Ciekawy jestem, czy za mojego życia pojawi się choć 1 (JEDEN) przypadek podobnie niezwykłego miesiąca ale w drugą stronę. Coś typu wrzesień 1912 albo czerwiec 1923. Miesiąc tak bardzo zimny, że odstaje od drugiego najchłodniejszego o naprawdę sporą wartość. Ale to zadanie będzie raczej nieosiągalne, już większą szansę mam na dożycie ‚zwykłego’ rekordu zimna. Za mego życia tylko jeden miesiąc takowy ma – październik 2003 ale tylko w kategorii „powojenny”, bo przed wojną bywały październiki o wiele zimniejsze od niego.

      1. Fakt byłoby bardzo ciekawie, np. Rekordowo zimny marzec ma tsr. -6,9 st., za to rekordowy listopad zaledwie -3,1 st., gdyby przyszedł listopad termicznie zbliżony do marca 1952/1987 to kto wie… Miejscami mógłby paść rekord zimna, np. W Zielonej Górze marzec 2013 był rekordowo zimny, w sumie fajnie by było przeżyć taki lodowaty i sloneczny listopad, ale to tylko moje skromne zdanie ;)

  21. Mamy dzisiaj ‚upał po ciemku’, o godz 22:00 czasu lokalnego Poznań 30,4 oraz Zielona Góra 30,8! Prawie upał we Wrocławiu i Starachowicach. U mnie na Śląsku gorąco ale bez takich odpałów, 26-27 stopni.

  22. To mamy 3 stacje z Tśr powyżej 30 st: Zielona Góra, Słubice i Poznań. Oczywiście nowe rekordy dla czerwca dla ww. (i pewnie też absolutne lub bardzo blisko).

  23. 5-6.07 widać falę upałów? A to ciekawe, akurat nad morze się wybieram ;-)
    U mnie błyska pod północnej strony. Ale wieczór tropikalny.

    1. Na szczęście ECMWF ensemble mean tak nie wariuje i widzi przyjemne 5-10 stopni na 850Hpa. Oby już żadnych cyrków nie było od 2.07 bo idzie oszaleć. Na razie warto się rozkoszować powiewem litości w najbliższych 2-3 dniach.

  24. „Tego jednak dowiemy się dopiero na początku sierpnia, gdy pojawią się dane ze stacji klimatologicznych IMGW. ” – mamy XXI w, ludzie w Kosmos latają a tu trzeba czekać do sierpnia na wyniki z 26.6 – dobre :)

  25. Podejrzewałem, że dziś może być rekordowy dzień, dlatego wziąłem dzień urlopu, by pośmigać trochę na rowerze. I w sumie udało się :) 106 km zaliczone w 5h. Faktycznie, trochę grzało, ale też nic strasznego, tym bardziej, że startowałem o 11:20 – wystarczyło dobrze się nawadniać. Jako paliwo poszło w sumie 8 litrów Muszynianki i jedno zimne piwo ;-) W moich okolicach dziś było ponad 36 stopni.

    1. @chochlik
      Uważaj z tym nawadnianiem, bo podczas upałów łatwo się też „przewodnić”, zwłaszcza jak uprawia się jakiś sport. Te ponad 8 litrów to strasznie dużo, jeśli wypiłeś je sam w ciągu jednego dnia. Nerki wtedy się buntują i może dojść do zatrucia wodą. A podczas jazdy chyba lała się z Ciebie nieustannie potężna ilość potu i jednocześnie jechałeś z ciągle rozpiętym rozporkiem, bo nie wiem gdzie można pomieścić w sobie tyle wody. No i ciekawe jak jechałeś z tymi 8 litrami wody w takim upale, bo to na pewno wpłynęło na dodatkowe zmęczenie.

      1. Spokojna głowa, to nie moja pierwsza większa wyprawa w większym upale. Nie sikałem nawet raz ;-) A jak pomieściłem? Otóż nie musiałem – na starcie miałem 2 bidony po 1 litr i 2 litry w plecaku, a potem dwukrotnie dokupiłem po 1 butelce już na trasie. 5h efektywnej jazdy, ale w sumie cały trip zajął ponad 6h, bo po drodze oprócz sklepów była jeszcze przerwa na obiad. W zeszłym roku z koleżanką zrobiliśmy tripa na ponad 120 km z Kostrzyna do okolic Frankfurtu nad Odrą, też przy temperaturze ponad 35C – wówczas też wyszło jakoś po 7-8 litrów wody na głowę (+2 czy tam 3 piwa, ale całą trasę jechaliśmy po niemieckiej stronie, gdzie rowerzystów obowiązuje limit 1,6 promila alkoholu). Zatrucie wodą może nastąpić ponoć kiedy 7 litrów wypije się naraz ;-)

      2. Pijam regularnie 6 litrów dziennie nawet zimą, latem około 8 litrów i zero problemów z nerkami…wręcz przeciwnie. Lekarz mnie w tym poparł, bo mógłbym mieć problem z nerkami, gdyby nie takie ilości wody. Nereczki się bajecznie oczyszczają, a mój organizm przynajmniej schładza. Po 3 litrach nawet niekiedy do kibla nie trzeba iść, bo paruje ta woda. Zatrucie wodą? Chyba przy 20 litrach. Mógłbyś ewentualnie wypłukać minerały, ale każda woda nawet kranówka je ma, więc wypłukanie także nie grozi. Całe życie pijam ogromne ilości płynów i żyję.

        1. @Thorgeir
          No ja też niby sporo piję, ale jak widzę przy Tobie wymiękam ;-) Raczej nie przekraczam 4 litrów na dobę.
          Co do wspomnienia Finrod’a wcześniej warto też pamiętać, że przy wysokich upałach część potu idzie „na cicho”, tzn odparowuje on ze skóry tak szybko, że nawet nie czujemy tego, że jest ona mokra. Słyszałem nawet, że w miejscach b. gorących, gdzie temperatura dobija do 50 stopni człowiek w ogóle ma wrażenie jakby pocił się słabo (choć w rzeczywistości poci się b. intensywnie), bo z powodu wilgotności i temperatury pot ten niemal natychmiast ze skóry odparowuje. W Dolinie Śmierci latem zaleca się picie 4 litrów wody .. na godzinę.

          1. Tak, to prawda z tym „cichym potem”, ale ze sportem jest tak, że człowiek pije często o wiele więcej niż potrzebuje. Niestety w sporcie zatrucie wodą się zdarza, ale raczej w tym wyczynowym i wcale nie trzeba do tego aż 20 litrów, bo wystarczy podaż ogromnej ilości wody w stosunkowo krótkim czasie przy jakiejś niedyspozycji organizmu i już jest problem. W sumie powinno się stale kontrolować kolor swojego moczu, który powinien być zbliżony do bezbarwnego i wtedy ma się pewność odpowiedniego nawodnienia. Niektórzy mają też pewne skłonności do odkładania kamieni czy wielu innych rzeczy, więc żadna porada nie jest w pełni uniwersalna.

            Jedni piją dziennie jak widać nawet 6 litrów, a ja zimą rzadko jestem w stanie wypić więcej niż 2 litry i to nawet z dniem z jakąś większą lub średnią aktywnością fizyczną. Latem natomiast stosunkowo łatwo wchodzą mi nawet 3-4 litry (choć przy was wygląda to wyjątkowo mizernie) przy umiarkowanej lub większej aktywności, ale zdecydowanie nie preferuję zwykłej wody bez niczego, bo takiej zawsze wypiję o dużo za mało. Muszę spróbować pić trochę więcej, bo jak widzę takie ilości to wydaje mi się, że piję jeszcze za mało zwłaszcza, że niemal codziennie maszeruję około 2 godziny, rzadko korzystam z komunikacji miejskiej czy jakiejkolwiek poza pociągową, często omijam windy i w sumie robię wszystko sam w domu.

          2. Wybaczcie zaniżanie poziomu bloga poniższym komentarzem, niemniej – skoro zrobił nam się moc(z)ny temat – pozwolę sobie spuentować go słowami pewnego urologa zza stołu operacyjnego: „Panowie! Jaja na bok”.

  26. U mnie jest, patrząc na radary, na deszcz. Idzie jakas komórka burzowa na Warszawę. W oddali widać już błyskawice. Dziś pdsumuje jednym słowem koszmar. A lipiec i sierpień dopiero przed nami.

  27. Wieczorny ICON wyliczył na 30.06 ok./powyżej 36°C ponownie na W kraju, a powyżej 33°C w +/- połowie kraju. Natomiast na 01.07 ok./powyżej 36°C prognozuje w C/E części Polski.
    Bardzo ciepło w tych dniach już na pewno będzie – ale, czy ponownie aż tak…?

  28. No i burza poszła bokiem, pokropilo, poblyskalo, trochę powiało i to by było na tyle. Za to Pruszków pod Warszawą chyba załapał się na niezłą burzę.

    1. Taak. Pare błysków, minuta deszczyku który przez parę sekund był trochę mocniejszy. I po wszystkim. Także mocne to to nie było. Akurat mam nocną zmianę w Pruszkowie

  29. Jak na razie te kolejne wariactwo na 5-6.07 jest ponad najwyższymi wiązkami, ale zwariowane ocieplenie na 30.06-1.07 też było po najwyższych….

    1. Im bliżej końca prognoz tym średnie realizacje z reguły zmierzają ku termicznej normie – a w każdym razie są niewiele ponad nią (zazwyczaj) lub niewiele poniżej niej (rzadziej).
      Te wszystkie większe ocieplenia zaczynają być z czasem coraz bardziej wyraziste najczęściej dopiero jak zbliża się termin ok. 7 dni naprzód (+/- 168h) w prognozach.

      ECMWF, jak i GEM ponownie widzą kolejną możliwość „wahnięcia w górę” ok. 05-06.07 po dniach z temperaturą bardziej umiarkowaną za ok. 5-7 dni. Jest to jednak jeszcze poza okresem choć z grubsza wiarygodnych prognoz – a więc na większą jednoznaczność z tym związaną trzeba poczekać co najmniej 2-3 dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.