Padły absolutne rekordy ciepła

Padły absolutne rekordy ciepła

Do 38.1°C wzrosła dziś temperatura w Krzyżu (Wielkopolska), co oznacza, że historyczny rekord ciepła czerwca z 1935 r. był w tym miesiącu bity dwukrotnie. Co najmniej 37.6°C osiągnęła dziś temperatura w Świnoujściu, bijąc tym samym absolutny rekord temperatury tej stacji z 1 sierpnia 1994. Absolutny rekord padł też w Jeleniej Górze, gdzie temperatura wzrosła co najmniej do 36.0°C – dotychczasowy rekord tej stacji to 35.8°C z 1 sierpnia 1994 i 8 sierpnia 2015. W Pile temperatura wzrosła co najmniej do 37.3°C, nie wykluczone że rekord absolutny (37.4°C) został tu wyrównany. Co najmniej 37.5°C notowano w Lesznie – tu po raz kolejny padł rekord czerwca, do rekordu absolutnego zabrakło około 0.3°C. 26 czerwca 2019 odnotowano tu 37.4°C. Poprzednim najcieplejszym dniem czerwca był 21 czerwca 2000 z temperaturą 35.6°C. Ponownie co najmniej 36.9°C było dziś we Wrocławiu (druga stacja IMGW-PIB zarejestrowała 37.1°C). Tu również po raz drugi bity jest rekord ciepła czerwca (poprzedni 35.1°C).

Rekord czerwca padł też m.in. w Dziwnowie (36.2°C, dotychczas 34.7°C). Niezwykłe zakończenie niezwykłego miesiąca.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

248 Replies to “Padły absolutne rekordy ciepła”

  1. Ponownie co najmniej 36.9°C było dziś we Wrocławiu (druga stacja IMGW-PIB zarejestrowała 37.1°C).

    Gdzie znajduje się druga stacja we Wrocławiu?

      1. Na Tmax’y z Radzynia oraz Krzyża będziemy musieli poczekać do sierpnia ;) chyba że ktoś zna tam się z obserwatorem, który wartości skrajne spisuje.

        1. Czyli w telemetrii dane są co 10 minut i w zasadzie nie wiemy co się dzieje między załóżmy przykładowo 16:10 a 16:20 o 16:13? Czy będzie znana Tmax, czy jest przyjmowana jako maksymalny pomiar w interwałach 10-minutowych?

          1. To lipa, XXI wiek przecież mamy, komputery, satelity, a tu pomiary co 10 minut… W rzeczywistości mogło być zatem jeszcze ciut cieplej.

          2. Moment moment, przecież była tu linkowana ostatnio nawet „rozmowa” na twiterze, gdzie sam przedstawiciel IMGW stwierdził, że rekord 38,2C z Radzynia to nie jest jeszcze finalna wartość. Więc jak jest w końcu? Tmax jest rejestrowany osobno czy pobierany z max wartości 10-minutowej? Bo jak to drugie to krótko mówiąc bez sensu.

  2. Czyli sprawdziły się najcieplejsze scenariusze – jak ponownie ICON – a nawet… jeszcze od nich cieplejsze (!). Większość najcieplejszych prognoz dla Warszawy wskazywała na Tmax ok. 33/34°C, podczas gdy ponownie zanotowaliśmy powyżej 35°C. A w ogóle w widełkach 35/39°C mogło zanotować z +/- 30% lokalizacji. Niezwykły czerwiec…

  3. Dzisiejszy dzień to dla mnie koniec lipca 1994 dosłownie wypisz wymaluj. Bezchmurne niebo, wielki upał i… co najważniejsze – chłodna noc! Jedyne „otrzeźwienie” w tym (znowu) chorym upale.

    1. Ale dzisiejsza noc już taka rześka nie będzie. Mogą się posypać lokalne rekordy Tmin w Polsce centralnej. Na przykład ECMWF prognozuje co najmniej 23 stopnie w Warszawie, podczas gdy rekord to 22,8°C.

    2. Ostatnie trzy chłodne noce pozwoliły na porządne wyspanie się .W ciągu dnia tylko się dwa razy przemknąłem , czyli na dworze byłem jakieś30-40minut. Wczoraj wieczorem 3 godziny od 18-tej do zmierzchu ,ale nie potrafię już patrzeć na wyschniętą roślinność jak na sawannie to dzisiaj sobie wieczorny spacer darowałem Czerwiec okazał się absurdalnie (idiotycznie) ciepły oraz ekstremalnie suchy zakończył się w Katowicach średnią temperaturą 22 st.C przy średniej (ref1981-2010) 16,5 st.C i pobił chyba rekord średniej czerwca w K-cach od momentu rozpoczęcia pomiarów meteo. Poprzedni rekord licząc od 1951 r. to 19,1 st.C w 1964. Suma opadów za czerwiec 19 to 2,9mm przy średniej (ref.1991-2018) aż.80mm. Te 2,9 mm to rekord niskich opadów czerwca w Katowicach od 1951. W czerwcu było 28 dni z temperaturą maksymalna powyżej 25 stopni, w tym 9 z max.30 i powyżej (wszystko dla Katowic). Dane na podstawie depesz SYNOP pobieranych co godzinę. Spostrzeżeni i wnioski własne. Tragicznie ciepły czerwiec z suszą powodującą bardzo duże straty w lasach i na polach , z temperaturami i opadami charakterystycznymi dla greckich Salonik. Miesiąc ten okaże się miliardowymi stratami w gospodarce polskiej. Następne miesiące powinny być chłodniejsze i dużo bardziej mokre w regionie Katowic. Lipiec 19 ze średnią 18-19 st. C i 80-120mm sumą opadów ,a sierpień ze średnią 17-18 st.C i suma opadów 150-200mm. Katastrofa klimatyczna się nasila i przewiduję duże straty związane najpierw z suszą a później powodziami do końca lata 2019 r.

        1. I ja z niekłamaną radością przyjmuję więdnięcie takich tuzów inwazji, jak Impatiens parviflora, Solidago gigantea i canadensis (te france jednakowoż jeszcze mają czas i za wiele im te upały nie zaszkodzą).
          To wyżej do efkape, zaś poniżej do naszego Hanysa:
          „Miesiąc ten okaże się miliardowymi stratami w gospodarce polskiej” pewnie tak będzie, ale ja jeszcze zwróciłbym uwagę na odległe reperkusje dla przyrody. Na naszych oczach widać straty, jakie przynoszą dłuższe okresy posuchy z poprzednich lat, a efektem tegorocznego czerwca będzie kolejna cegiełka do kumulacji problemów z szerokiego spektrum ekologii w kolejnych rocznikach.

    1. Szaleństwo w dobrym sensie. Twb 17 stopni w takich warunkach. Można bez problemu funkcjonować.

      Za to Łeba ma kombinację 28 stopni oraz temp. punktu rosy 19 stopni, co przekłada się na Twb 22 stopnie. Znacznie większy stres gorąca niż ten niby ekstremalny (ale wyjątkowo suchy) upał z Wielkopolski.

  4. Dlaczego temp maksymalne są wyższe na zachodzie niż na wschodzie? Czy mógłby ktoś wytłumaczyć to ciekawe zjawisko? Wydawać by się mogło, że powinno być odwrotnie, bo wschód ma bardziej kontynentalny klimat (więc zimniej w zimie cieplej w lecie, co do zimy się sprawdza, ale co do lata nie)

      1. I dlaczego tworzy się często taka wielka wyspa gorącego powietrza obejmująca część wschodnich Niemiec i Dolny Śląsk (m.in. Berlin, Wrocław, Zieloną Górę)?

        1. Wydaje mi się, że odpowiadają za to niska wysokość n.p.m.+spora odległość od oceanu+odpowiedni kierunek adwekcji (z SW)+orografia (płaski łatwo nagrzewający się rozległy obszar i liczne kotliny/doliny rzeczne, w których łatwo o wysokie maksy przy odpowiednim kierunku adwekcji). Nie bez znaczenia może być też rodzaj podłoża (przewaga gleb piaszczystych, bardzo suchych).

  5. Kolejny rekordowo upalny dzień czerwca, niedziela, temperatura jaka zdarza się najwyżej kilkanaście razy w roku. Człowiek myśli że osoby najbardziej cieplolubne wykorzutuja ten dzień na 100%, biegają maratony, jeżdżą dziesiątki kilometrów na rolkach, lub setki na rowerach, albo robią wszystko to czego nie mogą robić w pozostałe około 340 zimnych dla nich dni w roku. Wchodzę na bloga i widzę że przeznaczyli jednak ten dzień na nabicie dzisiatek/setek postów :D
    Kończy się ten wyjątkowo męczący miesiąc. Od jutrzejszego popołudnia, nagrodę za te upaly oczekuje wkoncu porządnej burzy, z porządnym deszczem, która nie przejdzie bokiem ani nie rozmyje się tuż przed miejscem mojego zamieszkania. A w lipcu oczekuje solidnych, najlepiej ciągłych i umiarkowanych deszczy. Natura w tej chwili niczego bardziej niż wody. Jak będą opady to temperatura mi wisi.

    1. Nie wiem, jak inni, ale ja zrobiłem wczoraj ponad 270km na rowerze + góry. Co prawda upału nie było, bo było 26°C, ale nagrzany asfalt sprawiał, że temp. przez pół dnia była powyżej trzydziestki. A jechałem wczoraj, a nie dziś, gdyż wróciłem dziś o 4. Ciężko byłoby wstać do pracy o 7, przyjeżdżając zmęczonym o 4. Ja nie mam problemu jeździć i przy T > 30°C Także może ty i niektórzy sobie siedzą w domu w taką pogodę, ale ja się czuję rewelacyjnie. Lepsze to niż mróz do aktywności fizycznej. Czerwiec to była rewelacja. Ponad 1000km zrobione na rowerze, w tym chyba 6 wycieczek górskich.
      A gdyby ktoś mi zarzucał ściemę, to proszę: i.postimg.cc/0jpnJpSy/turbacz-statystyki.png

      1. no i git, ja też dużo byłem aktywny w tym miesiącu. Super pogoda, bardzo mało było ‚parnego’ upału, jak już prażyło to raczej suchym upałem. I co to jest jeden miesiąc z 9 dniami >30C w stosunku do średnio 110 dni w roku z Tmax w przedziale 0-10. Najbardziej przeze mnie znienawidzonym, bo to ani zima ani ciepło. Takie badziewiaste jesienio-przedwiośnie. Większość tych dni 0-10 jest pochmurna, przypada na miesiące z krótkim dniem i nie nadaje się do niczego.

        Inne statystyki – w maju 2019 grałem na kompie łącznie 160 godzin. W czerwcu tylko 50. To moje główne zajęcie ‚domowe’ bo filmów ani seriali nie lubię i nie oglądam, książek też nie czytam. Gram w gierki i słucham ebooków czy youtube w tle.

      2. A w mojej okolicy niedawno zmarł z powodu upału 12 letni chłopiec, który zasłabł jeżdżąc z kolegą rowerem po mieście i nie pomogła mu reanimacja, więc nie wiem, czy fizyczny wysiłek przy takich temperaturach to najlepszy pomysł.

      3. @Oskar, @alewis – cieniasy z Was. Ja mam 61 lat, pracuję w hucie przy piecu i codziennie biegam tam, a nie jeżdżę na jakimś rowerku. 15 km w jedną stronę w upale (jak dzisiaj 33 stopnie). Młodzież dzisiaj nie ta…

        1. Dobrze prawicie Obatelu.
          Alewis nie czyta książek, może niedługo przestanie czytać komentarze. Porozumiewać się będzie poprzez komendy lub – jak większość znanych mi nieczytających – za pomocą polskiego narzecza języka Seneki.

          Tymczasem, bo po owocnym dla ciała i ducha dniu (owady, zdjęcia + rower i – niestety – auto) korzystam z na długo ostatniej ciepłej nocy, a jeszcze trochę poczytać by się zdało…

          1. Zazdroszczę owocnego dnia @LeszkuM. Fotografia przyrody to wspaniały sposób na wolny czas. Póki kolejne rekordy nie spalą naszej Ziemi. Może lepszy niż czytanie.

          2. Czytania istotnie nie będzie,
            tak brzmi me nocne orędzie.
            Nadszedł już czas na łba skłonienie,
            aby snu spokojnego wydać tchnienie.
            Owadów mało, kwiecia ubywa,
            pustynia wnet do nas przybywa.
            Termicznie nic mi nie brakuje,
            brakiem opadu się frasuję.
            Wiatr ciągle wieje, grunt wysusza,
            jutro zaś front burzowy rusza.
            Nie będzie spokojnego snu,
            we łbie kołacze AGW.

          3. Darek w piecu szkło wytapia
            i choć w karty ksiąg nie wgapia
            swego zmęczonego wzroku
            musi będzie mieć na oku
            dobrodzieja Myśliwskiego
            czytam bowiem dziś onego
            z Dwikoz zacnego krajana
            nie skończę musi do rana

            Jutro
            pośród spadających z nieba
            kul wielkiego jak pięść gradu
            przysiąść znowu będzie trzeba
            do Wieśka Nagiego Sadu

    2. No ja dzisiaj 10 km biegiem, 25 km na rowerze, 4h nad wodą, więc trochę też popływałem, ale wszędzie był telefon i internet sięgał, więc susząc się na piasku i popijając piwko można było rzucić okiem na bloga i nawet coś skrobnąć ;-) Chyba najładniejszy letni dzień jaki tylko w życiu przyszło mi doświadczyć.

        1. Zbyszek, nie bój się myszek.
          Po postach w górę przeskrolluj, nie trolluj.
          Odnajdziesz wyżej wpis imć Chochlika,
          gdyż na tym forum nic nie znika.

          1. Wow Leszek M, ale z ciebie poeta-filozof i moralista. :) Chochlik podał kilka dyscyplin sportu – bieganie, jazda na rowerze i pływanie, więc chciałem się zapytać czy to był triathlon w taką upalną pogodę? – bo bardzo się pasjonuje tymi dyscyplinami. Nie uważam abym w tej kwestii coś „trollował”.

          2. LeszkuM – jesteś bystrym obserwatorem tego bloga. Pozdrawiam Ciebie i Wieśka z nadzieją, że grad oszczędził sandomierski sad.

    3. Piszesz: „temperatura, jaka zdarza się najwyżej kilkanaście razy w roku”. Tak było kiedyś, że upalne dni z temperaturą ok. 30*C zdarzały się kilka – kilkanaście razy w roku, bo teraz to raczej są częściej, niestety.

  6. A jednak ! Dzisiejsza temperatura max w Toruniu (+36.6C) przebila wartosc z 26 czerwca kiedy w miescie zanotowano (+36.2C) Czyzby to byl rekord temp max dla czerwca w tym miescie ? Bo rekord absolutny z 11 lipca 1959 jest nieco wiekszy i wynosi +38.2C. A tak cichutko bylo w przeciwienstwie do srody o tym dniu, raczej nikt glosno nie mowil o rekordach a wielu spekulowalo ze dzien ten bedzie o 1-2C chlodniejszy niz 26 czerwiec. Dzisiaj mielismy chyba idealna pogode do bicia rekordow, warunki ku temu byly nawet lepsze niz kilka dni temu – blelitne bezchmurne niebo, niedokuczliwy wiatr, niska wilgotnosc, lad wygrzany po rekordowo cieplym czerwcu no ale jest jedno ale – dzisiaj byla bardzo niska temperatura w nocy na bicie rekordow u mnie zaledwie 12C a wielokrotnie w takie upaly mamy nad ranem +20C albo i wiecej a wlasnie chyba kwestia tej zimnej nocy zadecydowala ze nie bylo 40C nigdzie, gdyby jutro byla powtorka z rozrywki moze bylaby 40 ale i tak mysle ze w Katowicach i w Krakowie jutro bedzie nawet +35C a w Tarnowie obstawiam na jutro max taki jaki dzisiaj u mnie w Toruniu

  7. Dzisiejszy prawie 37 stopniowy upal w Toruniu przy bardzo niskiej wilgotnosci dal mi do zrozumienia dlaczego tak skrajnie wysokie temperatury 40 a nawet 50C w krajach zwrotnikowych sa do przezycia, po prostu duzo latwiej to zniesc niz nasze 30 a wilgotnosc jak w Dzakarcie i pelno kalafiorow na niebie. Przezylem wiele duzo gorszych do zniesienia dni z temperatura 32-33C niz dzisiejsze 37C w wersji suchej z czystym niebem i delikatnym wiaterkiem. Bylo ciezko szczegolnie jezeli chodzi o aktywnosc fizyczna typu robienie zakupow czy zalatwianie spraw na miescie ale nie jakos ekstremalnie a popoludniu nad jeziorkiem nawet przyjemnie. Teraz bardzo boje sie lipcowego zimna ktory po takiej niekonczacej sie serii upalow moze okazac sie szczegolnie dokuczliwy. Dla mnie jednak prawdziwe lato to miesiac z srednia okolo lub powyzej 20C, 19C jeszcze jest do przyjecia ale srednie ponizej tej wartosci powoduja moja wscieklosc i lekki dyskomfort szczegolnie wieczorami. Lato ma wygrzac a nie ziebic, nie mieszkamy w Karelii w koncu

    1. Dokładnie , dziś mimo piekielnego upału było znośnie dzięki niskiej wilgotności powietrza , niebo bezchmurne jak na południu Europy , czuć było tylko palace słońce a nie uciążliwe wilgotne powietrze. Taka poludniowoeuropejska wersja upału jest dla mnie o wiele lepsza niż polskie 30 stopni z wilgotnością ponad 60 % i ruszająca konwekcja popołudniami podnosząca duchotę i parnosc…

  8. Katowice 34 stopnie z Muchowca, czyli rekord z czerwca 2000 stoi nadal. Ale jutro może być 35 stopni, co na tej stacji jest niezwykle rzadkim zjawiskiem. Eh szkoda że czerwiec odchodzi, mnie nie zmęczył tak samo jak FKP. Ohydny maj 2019 ma wybaczone, taki czerwiec może sprawić że o tym incydencie zapomnę.

    Wstępnie, średnie z ogimetu: (nadwyżka względem ref. 1981-2010 w nawiasach)
    Średni Tmax: 28,17c (+6,3c)
    Średnia temperatura: 22,01c (+5,5c)
    Usłonecznienie: 332h (+124h)
    Opady: 2,3mm (-82,5 mm)
    Dni z Tmax >30: 9
    Dni z Tmax >25: 28

    Najcieplejsze miesiące na katowickiej stacji to sierpień 1992 (22,1) sierpień 2015 (22,0) oraz lipiec 2006 (21,8). Tegoroczny czerwiec niszczy dotychczasowy najcieplejszy z 1964 o prawie 3 stopnie (miał on 19,1c). Jest to jeszcze większy nokaut, niż wywinął kwiecień 2018 na kwietniu 2009 (1,8c różnicy 14,0 vs 12,2) Nie wiem co było w 1811, wtedy tutaj nawet nie była Polska. Ale przy takiej anomalii można być spokojnym o to, że takiego czerwca na tych ziemiach jeszcze nie widziano.

    Przynajmniej żegnamy się z nim w jego stylu, przy bezchmurnym niebie z niską wilgotnością powietrza i upalną temperatura. Lipiec 2006 żegnałem już przy nieco brzydszych dniach, to był zwiastun paskudnego sierpnia. Mnie najbardziej dziwi to, że czerwcowi udało się przebić lipiec 2006 średnią temperaturą. I bardzo niewiele zabrakło, by stał się to najgorętszy miesiąc w powojennej historii pomiarów. Cóż, okres ruchomy 2 czerwca – 1 lipca z pewnością to osiągnie, bo wypadnie dość umiarkowany 1 VI na rzecz 35-stopniowego skwaru który pojawi się jutro.

    1. @alewis27 u mnie do lipca 2006 zabrakło, jednak czerwiec znokautowal u mnie sierpień 2015 i lipiec 2014 z tsr 22,1 st. Ciekawe czy nadchodzący lipiec będzie równie chłodny, co sierpień po rekordowym lipcu?

  9. Ja trochę z innej beczki. Spójrzcie na niebo. Zachodzi słońce i jak mało kiedy widać pięknie ukształtowane pasma pyłu z zafalowaniami, wysoko nad cirrusami, prawdopodobnie wysoko w stratosferze. Widać je było cały dzień, ale teraz wybitnie wyraźnie.

  10. O ludzie, na stacji w Białymstoku jest 20 stopni o 21:00….Przecież to jest jakaś istna masakra co ta stacja pokazuje. To już u mnie w lesie jest cieplej.

    1. To już przechodzi wszelkie granice po prostu… Ta i zaraz ktoś pewnie wyskoczy że te 27 stopni w mieście to zawyżone w Białymstoku, ale gdyby tak bylo, to adekwatnie w Gorzowie w miescie musialoby być 41 o 22:00 :D Nie wiem, może czas jakoś inaczej mierzyć te temperatury, skoro stacje nie dają sobie rady, szczególnie na wschodzie.

    2. ta stacja to jakieś lokalne mrozowisko chyba. Zastanawiający jest powojenny rekord zimna na tej stacji wynoszący -38 stopni, podczas kiedy Suwałki mają -32.

      Dzisiaj nad rozpaloną słońcem autostradą było 37,5 na termometrze w aucie, jak się łape za okno wystawiło to owiewało ciepłym, tzw grzejący wiatr. Na stacji o tej porze notowano ok. 33 st. Za to wczoraj wieczorem jadąc przez głębokie lasy mi temp w aucie pokazywała 16 stopni.

      1. No tak i mrozowisko jest stacją dla 300 tys miasta, po prostu ręce opadają… a stacje na zachodzie kraju dla odmiany ciągle zawyżają temperatury, no bo w 31,9 to jakoś ciężko mi uwierzyć nawet jeżeli t maks wynosiła 36-37. No chyba, że na osiedlu mierzone te 31,9. Bo wybaczcie ale spadek do 22:00 o 4,5 stopnia względem t maks to jest nierealny w niemal bezchmurną pogodę na trawie albo pod lasem.

        1. I jeszcze jedna sprawa… skoro stacja w Białowieży położona na skraju lasu hen daleko od zabudowań a od betonu to wręcz „lata świetlne” pokazuje 20,4 to wyobraźcie sobie, jakie warunki muszą panować na stacji w Bialym (17,8)…

      2. Tak, jest to mrozowisko. Znajduje się na skraju bardziej zalesionego terenu w Białymstoku. Przejeżdżając rowerem wieczorem w tamtym miejscu było czuć bardzo dużą różnicę z innymi dzielnicami Białegostoku.
        Rano pojawiają się tam też większe zamglenia niż w innych miejscach.

    3. Dzisiaj mamy typowy dzień w sierpniu 2015, na zachodzie duże upały, na wschodzie mniejsze, a wieczorami bardzo mocno się schladzało. Już po zachodzie słońca było trzeba było się w coś ubierać.

      1. No właśnie, więc niech zachód i centrum się nie dziwi, jak wschód na ekstremalnie cieple letnie miesiące mówi że są bardzo przyjemne.

  11. Niesamowity dzień. Super wysokie wartości na termometrze, ale nie było czuć tego skwaru. Na plaży w Gdańsku było po południu wręcz idealnie, ani zimno, ani gorąco. Niebo było tak przejrzyste, że mogłem dostrzec na horyzoncie Hel bądź Krynicę Morską. Choć dzisiejszy dzień wydaje mi się zbyt gorący (34 stopni w Gdańsku, 37 w Toruniu), to przy tej niskiej wilgotności powietrza było dosyć znośnie. Z dwojga złego w lato lepsza jest dzisiejsza pogoda niż to ochłodzenie, które ma nadejść.
    Najciekawsze jest to, że nie wiało prosto z południa, ale z… zachodu i południowego zachodu. Jak to jest że powietrze z tych kierunków okazało się takie suche, dużo bardziej suche niż powietrze ze wschodu i południowego wschodu?

    1. Kilka tematów wstecz jest wyjaśnienie. Nadprodukcja tytułów trwa, mogłeś przeoczyć. Coś tam było o Francji, a może i o Hiszpanii, nawet Niemcy miały w tym swój udział.

    2. Dorka, wróć! Jesteś jedną z bardzo nielicznych rozsądnych osób pośród tych oderwanych od rzeczywistości ciepłolubów nie rozumiejących, co się dzieje i cieszących się jak dzieci, gdy świat zmierza ku katastrofie. Gleba w lasach, na polach i w miastach jest wyschnięta ekstremalnie i stale spada poziom wód gruntowych a jesteśmy przecież krajem, który ma jeden z najwyższych deficytów wody w Europie. Martwię się, że jeśli nie zareagujemy szybko, to będzie za późno, a może nawet już jest zbyt późno. Cały czas sądzę, że powinniśmy zacząć jakoś działać, ale jak ma się coś zmienić, skoro wszyscy się cieszą z ciepełka?

      1. No proszę i wszystko nasza wina. Wiele jest osób które chcą się zaangażować w politykę na rzecz globalnego ocieplenia, czy też walki z niedoborem wody. Ale nie… najlepiej zmieszać z błotem ludzi którzy korzystają z ciepłej pogody.
        ps. Nie każdy ma tyle zdrowia i siły by się w to bawić.

          1. Byłem dzisiaj na rowerze w najcieplejszym momencie dnia i przejeżdżając przez las czuło się chłód… ale prawda, ja mieszkam prawie na biegunie północnym.

          2. To był wspaniały dzień, chociaż wolałbym trwałe 28-30 st. niż jeden dzień 33 st. a kilkanaście godzin później już piździ nocami. No i urozmaicenie pogodowe, jakieś deszcze i burze.

        1. To niekoniecznie musi być zabawa w bieganie z transparentami – wystarczy żyć bardziej świadomie: maksymalnie oszczędzać energię i wodę, pamiętać, że przy produkcji czegokolwiek emitujemy CO2, więc kupujmy z głową (choć przyznam, że sama musiałam niedawno wyrzucać jedzenie do kosza i jeszcze czasem przyłapuję się na tym, że niepotrzebnie mam włączony telewizor, gdy patrzę w komputer albo odkręcony kran podczas mycia zębów – walczę ze starymi nawykami). Po mieście, gdy nie ma ekstremalnych upałów, gradu czy mrozów można poruszać się pieszo bądź rowerem lub modną ostatnio hulajnogą (efekt uboczny – szczuplejsza sylwetka). W ogrodzie i na osiedlach warto zmniejszyć powierzchnię trawnika sadząc odporne na suszę rośliny okrywowe (mniej koszenia, więcej kryjówek dla zwierząt i gleba zatrzymuje więcej wilgoci). Zaś co do klimatyzacji, to czytałam o tym, że są dostępne klimatyzatory solarne, choć pewnie jeszcze drogie.

      2. @Grażyna S. – jako szary, przeciętny człowiek, „walczę” na swój sposób z GO, a raczej z bezmyślnością i głupotą ludzi. Ograniczam zużycie energii, wody, nawet klimatyzacji nie stosuję, chociaż czasami jest ciężko bez niej, zakupy robię przemyślane i bez reklamówek (mam 3 ekologiczne torby wielokrotnego użytku i tylko w nich robię zakupy). Na mam samochodu, gdzie się da to jadę rowerem lub komunikacją miejską, a gdzieś dalej – pociągiem lub autobusem.

        Sadzę drzewa, często zbieram śmieci po wrocławskich parkach i podwrocławskich lasach (tutaj odnoszę pyrrusowe zwycięstwo – miejsca, które sprzątam, upierdliwie są ponownie zaśmiecane). Staram się edukować znajomych i rodzinę, ale cholernie ciężko zmienić u większości złe przyzwyczajenia i sposób myślenia. No i mam jeszcze w rodzinie (mąż siostry mojej lepszej połowy) kompletnego denialistę, przyprawionego sosem konserwatywno-religijnym… Ten to ma tornado F5 w głowie…

        To, że jest ciepło w czerwcu to nic złego. W końcu to miesiąc letni. Martwi skala dysproporcji między tym ciepłem, a opadami (raczej ich brakiem). Ludzie korzystają z tej pogody i dobrze, chociaż ciągłe bicie rekordów pogodowych w ostatnich latach nie napawa optymizmem.

        Można cokolwiek zacząć robić od siebie. Pytanie – kto ma na tyle siły woli, żeby wyjść ze strefy komfortu. Zobacz na społeczeństwo i tych „przeciętnych, szarych” ludzi, którzy bez opamiętania stoją w kolejkach w marketach. Co wkładają do koszyków, ile reklamówek, plastiku, pustych kalorii i naszpikowanego chemią pożywienia… Kult konsumpcji na każdym kroku.

        Chodzę po wrocławskich parkach. Coraz częściej na polanach grille, smród tłustych kiełbas, tanie piwsko. Czy tak ma wyglądać obcowanie z naturą? Mieszkają na miejscu i idą do parku po to, żeby jeść i pić, a dębu od buka nie potrafią odróżnić… Oczywiście nie każdy zabiera po sobie śmieci, tylko „frajer” Grzybiarz czasami posprząta po „elicie” użytkowników miejskiej zieleni.

        Szlagierowy przykład – okolice Hali Ludowej. Kilkanaście budek z fatalnej jakości pożywieniem, dym, smród przypalonych olejów, podczerniałe kiełbasy, pajdy białego chleba, smalec, ogórki, piwo, lody, gofry i… kolejki kilkudziesięcioosobowe. Małe dzieci z lodami, goframi, coca-colą, mirindą i innymi truciznami…

        Długo by tak wymienić. Zajrzyj też do KFC i Mc Donalda. Tam to dopiero konsumpcja leci. Całe rodziny tuczą się kaloriami, tłuszczami i martwymi zwierzętami, które pasły się na wyciętych po puszczy pastwiskach.

        Nie chcę przedłużać i brnąć głębiej. Podsumowując – jedyne co możemy, to robić coś pozytywnego od siebie, obserwować innych i nie popełniać ich błędów. Już dawno wypadliśmy z pewnego kodu kulturowego, na rzecz niepohamowanej i rozpustnej (ale też tragicznie zgubnej) konsumpcji, głupoty, braku poszanowania drugiego człowieka i przyrody. Obserwując na co dzień ludzi, dochodzę do wniosku, że większość ma kompletnie gdzieś skutki zmian klimatycznych, a duża część wręcz cieszy się, że zmiany te objawiają się możliwością np. częstszego grillowania…

        Cieszę się, że ten wściekły czerwiec przeszedł do historii. W wielu miejscach, poza anomalnym ciepłem, wystąpił też znaczny niedobór opadów. Kto by przypuszczał, że po zimnym maju, czerwiec zaoferuje nam taki żar.

        Jaki będzie lipiec? Jeżeli sprawdzi się to, o czym pisała Dorka, kupuję drugą lodówkę. Do spania… ;)

        1. Całkowicie się zgadzam z tym, co powyżej napisałeś. Żeby jednak wprowadzić odrobinę optymizmu dodam, że coraz częściej spotyka się młodych ludzi zainteresowanych ekologią i troszczących się o środowisko, dostrzegających, że są częścią większej całości, bez której nie przetrwają. Co zaś do klimatyzacji, to czytałam o klimatyzatorach solarnych, ponoć bardzo efektywnych, wykorzystujących w dzień energię z baterii słonecznej, w nocy zasilanych z sieci. Dobre rozwiązanie na wypadek, gdyby wyłączono prąd, a przy tym ekologiczne. Nie wiem, czy są dostępne w Polsce.

  12. Za godzinę skończy się bez wątpienia jeden z najbardziej masakrycznych pogodowo dni mojego życia. Plus? Zamiast 14 dni był 1 dzień. Jednak w sierpniu 2015 żaden dzień mnie tak nie wymęczył. Lipca 2006 aż tak nie pamiętam.
    Było naprawdę drastycznie, niewiele nawet pomogła myśl o szykującym się fantastycznym pierwszym tygodniu lipca.

    Dzisiaj nawet nie próbuje spać. Szykuje się na szczęście kilka fantastycznych nocy do odespania.

    1. To nawet bardzo niska wilgotność powietrza i powiewy wiatru nie pomogły Ci łatwiej znieść tego dużego upału i „palącego” słońca?

    2. @Kmroz a kto wie może lipiec będzie zimny w sensie anomalii ? Już mnie nic nie zdziwi mamy tak rozchwiany już klimat, że może zdarzyć się wszystko

    3. @kmroz
      Dla mnie dni 26.06, jak i 30.06 (a wcześniej także na początku II dekady czerwca) to było ciekawe przeżycie. Owszem było zdecydowanie za ciepło, ale krótkotrwale może być – zwłaszcza w wersji suchej i pogodnej, a nie duszno-konwekcyjnej (nawet jak jest wówczas 5-10 st. chłodniej). Poza tym w zakończonym niedawno miesiącu nie brakowało też dni z umiarkowanie ciepłych i gorących – ale i zarazem suchych. Opady owszem by się przydały, ale nie przy Td blisko (a tym bardziej ponad) 20°C i to jeszcze te bardzo nierównomierne.
      Czerwiec’2019 był pod tym względem dla mnie lepszym miesiącem, niż np. okres między połową lipca a połową sierpnia przed rokiem (na C Mazowszu).

      1. Zmiany klimatu od paru lat na terenie Polskiprzyśpieszyły. Nie tylko globalne ocieplenie ,ale rozregulowanie przebiegu pogody ,szczególnie występowania opadów. na sporym terytorium Polski czerwiec oprócz tego ,ze pobił o klika stopni rekordy średnich temperatur to był rekordowo suchy po kilka mm opadu. Można sprawdzić z danych SYNOP dla Krakowa, Opola, Poznania. Susza w szybkim tempie się umacnia a SMSR działający w systemie sześciodekadowym z monitorowaniem jej postępu nie nadąża. Według moich obserwacji i przewidywań wahadło wychyli się w drugą stronę tzn. przyjdą obfite (ulewne ) deszcze w drugiej połowie lipca i w sierpniu z podtopieniami i możliwa powodzią. Jestem prawie przekonany, że ekstremalna pogoda (katastrofa klimatyczna) spowodowana w znacznym stopniu AGW w tym roku spowoduje straty w polskiej gospodarce porównywalne do tych z 2010 lub nawet 1997 roku. Przekonamy się o tym już za dwa miesiące.

        1. @oliver57 – mam nadzieję, że jednak Twoje prognozy się nie sprawdzą. Niech przyjdą deszcze, ale nie takie, żeby wystąpiła powódź. Niemniej, każdy scenariusz jest prawdopodobny – od kontynuacji tropików i suszy, po „odkręcenie” kranu i powódź. Zobaczymy.

          Ps. U mnie w lasach twardogórskich susza i zero życia grzybowego. Za to nazbierałem bardzo dużo jagód, które – przy dalszym braku znaczących opadów, mogą się szybko skończyć.

          1. Trochę jagód było. Więcej niż w poprzednich latach (lasy okolice Ruda śląska ,Mikołów). W sobotę 29.06 jagody już całkowicie zeschnięte od upału i suszy. Ostatni skwarny i suchy tydzień je wykończył , podobnie jak nieliczne poziomki. U mnie w czerwcu sporo mniej opadu niż w podwrocławskich lasach bo w czerwcu 2-25 mm ,średnio w regionie około 15mm i to jest absolutny rekord suchości czerwcowych. Zboża uratował mokry maj ,ale straty suszowe i tak będę .Ja popadłem w katastrofizm (który czasami mi się sprawdza) poparty obserwacjami. Otóż ostatnie 10 lat to średnia opadów rocznych w regionie Katowic to około 600mm zamiast około 700mm . Skrajnie suche miesiące letnie (nie wszystkie na szczęście) od 2015 roku ,szczególnie sierpnie (2015,2017,2018) no i tegoroczny absurdalny w naszym klimacie czerwiec . Zeszłoroczne 520-540mm w regionie w ciągu roku zamiast 680-750mm. Czas na odreagowanie . Stawiam na sierpień podobny do lipca 1997 , czyli ogromne straty. Co do AGW to uważam ,że czas bić na alarm i uświadamiać i straszyć gdzie się da. Też podobnie bez auta, unikam plastiku, zbieram śmieci, szanuje energie elektryczna i wodę , mało poróżuję , jeżdżę na rowerze, ględzę i straszę AGW (katastrofą klimatyczną). Wśród krewnych i znajomych (w większości ) uchodzę za dziwaka straszącego cieplejszym klimatem , z czego większość się cieszy. Na szczęście do części mój pesymizm dotyczący losów Ziemi i Ludzkości zaczął docierać. Pozdrawiam . E. R.

          2. Za to w Kotlinie Milicko-Odolanowskiej i na Wzgórzach Krośnickich, pomimo nieco lepszej sytuacji opadowej – jeżyny, maliny oraz dzikie krzewy jagododajne (głóg, róża, kalina, psianka) zasuszone.
            W nawiązaniu do poprzedniego Twojego wpisu potwierdzam radość z ciepła, martwię się skrajnościami opadowymi.

  13. Według Twojej Pogody – nowe rekordy absolutnej temperatury maksymalnej czerwca dzisiaj padły także w Koszalinie (tmax 35,6*C), w Gorzowie Wielkopolskim (tmax 36,5*C), w Toruniu (tmax 36,6*C), Łodzi (tmax 36,3*C), w Kielcach (tmax 34,6*C), w Krakowie (tmax 34,2*C), w Opolu (tmax 36*C).
    Potwierdzacie?

  14. Niesamowity ten Gorzów Wielkopolski – było 31,9*C o 20 UTC i był to wzrost temperatury o 0,3*C w porównaniu do 19 UTC. Teraz temperatura w Gorzowie w końcu spadła do 26,7*C.

  15. Na oficjalnej stacji Okęcie temperatura obecnie (nieco po północy) ok. 25°C, ale na Bielanach, jak i moim ogródkowym termometrze jeszcze ok. 27/28°C (!). Jest o ok. 3 st. cieplej niż mam w domu bez klimatyzacji (!). Niezwykle ciepła i zarazem gwiaździsta noc – zamykająca ten rekordowo ciepły miesiąc.

    Dodam jeszcze, że w niedzielę 30.06 było owszem bardzo ciepło (upalnie), ale i zarazem bardzo sucho – pomimo, że T2M także w Warszawie wzrosła powyżej 35°C, to Td wynosiła niespełna 10°C. Na otwartych przestrzeniach czuło się „piekarnik” (przy suchym ciepłym, choć lekkim wietrze), ale nie „saunę” – osobiście w takich okolicznościach lepiej się czuję przy tym pierwszym, chociażby z uwagi na znacznie mniejsze zapocenie ciała i zarazem łatwiejszą termoregulację.

  16. Padło tu jeszcze pytanie dlaczego ponownie najcieplejszy okazał się W kraju. Zadecydowały o tym kierunek adwekcji dużego ciepła (z SW), po trosze też niższa wysokość n.p.m. (ale to akurat niewiele) oraz fakt, że apogeum upału – w sensie najwyższej T850 – mamy ponownie w porze nocnej. Tym samym na W kraju wcześniej mocniej się ociepliło, a w drodze tego największego ciepła dalej na E zaczęła się już noc (analogicznie jak 4 doby wstecz). Natomiast jutro już front chłodny będzie spychał tą upalną masę na SE.

    Pozostaje jeszcze inna kwestia – a mianowicie położenie układów niżowych na SW/W/NW od układów wyżowych. Otóż im są one usytułowane dalej na W od Polski, tym sprzyja to u nas częściej cieplejszemu W kraju. Aby częściej cieplejszy (bardziej gorący/upalny) pozostawał E Polski, układy niżowe częściej musiałby falować nad samą W częścią kraju, rzadziej docierając już nad regiony E (NE/SE) – po części tak właśnie było latem 2017 r.

    1. Dobrze wypatrzone! Także na oficjalnej stacji IMGW w Zielonej Górze o godzinie 22UTC, czyli o naszej północy, notowano +30,2*C. Ciekaw jestem czy kiedykolwiek 30 stopni notowano jeszcze później tj o 1 w nocy?

  17. E spoko noc. Przy takiej wilgotności powietrza nie czuć że jest 22 stopnie rano, wychodzisz i jest nawet dość chłodno. Szkoda że upał w Polsce rzadko tak wygląda, zamiast tego jest zaduch przy punkcie rosy co najmniej 16C a w nocy to już prawie zawsze jest blisko 100% wilgotności.

    Ciekawe ile dziś będzie w Katowicach zanim się zebździ ta pogoda. Może pyknie te 35 stopni w końcu.

    1. Alewis, akurat mieszkam w Zielonej Górze i zapewniam, że 30 *C aż do północy wcale nie jest „spoko”, choć faktycznie jakoś dało się przeżyć dzięki mniejszej wilgotności. Najgorsze, że ciągle brak deszczu. Niechby choć burza gradowa przyszła, żeby nawodnić ziemię (byle nie z gradem wielkości piłki).

  18. No cóż nie zazdroszczę tym co jadą nad morze na ten tydzień. Prognoza dla Kołobrzegu 22 18 17 17 18 18 18 17. To maksymalne, nie dobowe. I codziennie co najmniej 60% szans na deszcz. Super urlop, spacer w kurtce z parasolem w gotowości. I wy jeszcze za to zapłacicie chore pieniądze za noclegi.

    Myślę że ten ‚urlop’ niejedną osobę wyleczy z wczasów w Polsce i olśni je ze za podobny talar idzie jechać na Bałkany gdzie pogoda jest prawie zawsze.

    1. Póki co wygląda to dość ciekawie. Koniec miesiąca i pogodowa maszyna zmienia bieg na inny. Miesiąc temu wyczekiwaliśmy ciepła i cyk, nastąpił czerwiec upalny, teraz miesiąc się skończył i mamy dzisiejszy ostatek ciepła. Nie wiem czy się sugerować CFS v2 czy nie ale wg niego dwa najbliższe miesiące mają być w normie (z lekkim odchyleniem na minus w lipcu dla NE):
      https://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/CFSv2/imagesInd3/euT2mMonInd1.gif
      https://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/CFSv2/imagesInd3/euT2mMonInd2.gif

        1. CFS w porze cieplej nigdy nie da anomalii +4. On lubi prognozować chłody latem i porządne grzanie zimą. Nie ma roku żeby nie widział +4 na styczeń czy luty w Rosji czy Arktyce. A na lato widzi chłód. Czyli widzi zawsze mocno dodatnie NAO i strefę odpalona na pełen gwizdek.

  19. Cytaty z wczorajszego komentarza synoptyka ICM:
    „Ostatni dzień czerwca będzie jeszcze upalny w całym kraju, temperatura osiągnie i przekroczy 30℃, na zachodzie może wzrosnąć do 32-36°C”
    „Na przykład w Jeleniej Górze temperatura o godz. 6.00 wynosiła 11℃, prognozowana jest 33℃, w Szczecinie odpowiednio 14 i 32°C”

    ->>> Widać, że i oni nie nadążają ze skalami zwyżkowań temperatury podczas ociepleń. Ze swojej strony dodam, że model UM także zaliczył niezłą wpadkę prognozując wczoraj Tmax dla Warszawy ok. 29/30°C, podczas gdy było 5-6 st. cieplej. Czyli sporo on przekłamuje (obecnie GFS już też niewiele mniej od niego) nie tylko podczas większych ochłodzeń zwłaszcza zimą, ale i większych ociepleń zwłaszcza latem również. Mam nadzieję, że synoptycy to dostrzegają i warto, aby wyraźniej to artykułowali (aniżeli tylko chwalili ten model…).

    Przed nami ochłodzenie i to wyraźniejsze niż te wszystkie w czerwcu, ale z oceną jego skali poczekałbym na kolejne dni. Niektóre dni mogą przynosić temperaturę średnio poniżej normy (zasadniczo od 03.07), ale mimo wszystko powinny być one wyższe niż np. w III dekadzie czerwca i na początku lipca przed rokiem.

    Finalnie anomalia za czerwiec zamknie się na poziomie niespełna +5,5°C – po wczorajszym dniu wstępnie +5,43K (choć docelowo może się jeszcze nieznacznie zmienić). Wzmianki nt. rekordowo ciepłego czerwca w komentarzu synoptyka ICM na razie nie widziałem, choć tak duże „odskoki” nie są zwykłą codziennością…

  20. Mam nadzieję jednak że to ochłodzenie nie będzie się ciągło przez cały lipiec jak tegoroczny maj, ale o zgrozo już do końca lata. Te prognozy niepokoją mnie bardziej niż zeszłotygodniowe prognozy upałów i braku opadów. Przecież 17 stopni w lipcu to nie lato a jesień. Dobrze chociaż żeby podczas tych dni mocno popadało bo jest katastrofa.

    1. No właśnie tych opadów to nie widać za bardzo chyba że ktoś sugeruje się gfs-em a on często widzi dużo więcej opadów niż inne modele a potem się z nich wycofuje.

      1. Imgw prognozuje silne burze z gradem ,nawalnym deszczem oraz wiatrem do 110km/h w porywach głównie dla Górnego śląska dzisiaj wieczorem. Akurat po absurdalnie ciepłym i suchym miesiącu na takie atrakcje nie czekałem. Mam zamontowany od początku czerwca deszczomierz na wysięgniku o długości 134 cm na balustradzie balkonowej i 80 km/h to on wytrzyma ale 100km.h już nie, a kosztował bagatela 540 zł. (weatherHub TFA 30.3306) Obserwuję mapy radarowe opadów. Na razie żadnej burzy nie widać, ani opadów i znowu 29 st.C w cieniu. Czekam na dwa dni z ciągłym opadem ,spokojnego typu z sumą 30-40mm a nie ekstremalną burzę z gradem i huraganowym wiatrem. No cóż !Normalnie już było!

        1. Koło Pragi powstała komórka konwekcyjna, która kieruje się na NE, chyba z małym odchyleniem na E. Obawiam się, że jednak w dużym zakresie prognoza łowców się ziści…

          1. Tak, tak. Właśnie tą komórkę mam na myśli.

            Polecam – o ile masz taką możliwość – śledzenie burzy znad Jesioników, która również zaczyna się rozbudowywać na kierunku NE.

          2. Wszystkie czeskie burze idą na E. O ile sytuacja nie ulegnie zmianie, to Beskidy zgarną wszystko.

  21. Na stacji w Łodzi czerwiec 2019 przyniósł aż 378.7h usłonecznienia i spodziewałem się, że tym samym pobił absolutny rekord. Okazało się jednak, że lipiec 2006 był jeszcze bardziej słoneczny (ale i o 1 dzień dłuższy!) i przyniósł 385.3h sumy usłonecznienia. Te dwa wyniki rozdziela jeszcze lipiec 1994 z 382.9h Słońca. W optymalnym wariancie myślę, że 400-405h to taki max dla Łodzi. No chyba, że przez 31 dni byłoby non-stop bezchmurnie, ale u nas to praktycznie niemożliwe.

    1. Czyli rekord usłonecznienia w Łodzi dla tegorocznego czerwca i tak nastąpił, tylko musi być wyrażony w innej jednostce. Dla czerwca 2019 wyniósł 12.62 h/d, a dla lipca 2006 poprzedni rekord wynosił w takim razie 12,35 h/d. Nie rozumiem dlaczego taka jednostka nie jest stosowana w miesięcznych zestawieniach usłonecznienia.

    1. Dodam jeszcze, że u mnie w Tarnowcu obecnie 28,2 st. C, ale w porównaniu do Tarnowa u mnie temperatura nie spadła poniżej 20 st. C, zatem kolejna noc tropikalna.

    2. Zarówno Tarnów, Nowy Sącz jak i kilka innych stacji na południu mogą się dziś otrzeć (lub nawet pobić) swoje rekordy absolutne (większość z nich datowana jest na 8 sierpnia 2013). O wszystkim tradycyjnie zadecyduje postęp zachmurzenia konwekcyjnego.

      1. Rekord absolutnej Tmax dla Tarnowa to 38,2 st. C z 12.08.1921, 38,0 było pamiętnego 29.07.1921. Powojenny 37,9 st. C z 8.08.2013. Rekordy Tarnowa jak na jego położenie są dość wyśrubowane. Wątpię, by dzisiaj były ataki na temperatury powyżej 36 st. C, ale do 36 st. C dopuszczam, że może być.

        1. Te wszystkie przedwojenne rekordy, rejestrowane często w centrach miast będą trudne do pobicia. W wiele bardziej wiarygodny jest rekord obecny, choć i do obecnego położenia stacji niektórzy mają wątpliwości. Obecnie w Tarnowie już 31.6, więc atak na 37 jak najbardziej prawdopodobny.

        2. Miałem na myśli obecną lokalizację. Ty jesteś specjalistą w swoim regionie. Ja nie wiem na przykłąd na ile konieczne jest wspomaganie fenowe latem, by zrobiło się naprawdę gorąco. Niemniej odpowiednia masa powietrza nad Polską jest – wg modelu AROME T850 ma po południu przekraczać 24C w rejonie Kotliny Sandomierskiej. Jeśli dodamy do tego suchy grunt oraz być może czyste niebo to są odpowiednie warunki na ustanawianie nowych rekordów.

          1. Stacja w Tarnowie ta przedwojenna była podobno w rejonie Parku Sanguszków i szkoły tamże działającej, jeśli nie to proszę mnie poprawić, od centrum miasta to dość spora odległość. W ogóle to obok Parku Sanguszków na terenie dzisiejszego lądowiska przy ulicy Lotniczej mogłaby zostać zlokalizowana na nowo – duża przestrzeń bez zabudowy. Jeżeli mamy szukać lokalizacji bliżej obecnej lokalizacji to idealne będą niezabudowane „widły” ulic Wyszyńskiego i Klikowskiej – pozyskać odpowiednio dużą działkę i budować stację lub na przedłużeniu ulicy Czystej bliżej Azotów, też skąpa zabudowa.

      2. W Tarnowie zadecyduje głównie wiatr, w zależności od tego czy zawieje od strony jednego domu, drugiego domu, trzeciego domu, czy może od strony przystanku i drogi czy jednak od strony zieleni i parkingu.

        1. Wszyscy wiedzą, że położenie stacji w Tarnowie nie jest idealne, więc już nie ma potrzeby rzucać taką ironią. Jest jeszcze przynajmniej kilka stacji synoptycznych w Polsce z wątpliwą lokalizacją. Na początku lat 50-tych XX wieku, gdy stacja powstała w tej lokalizacji w okolicy nie było nic praktycznie, las i łąki.

          1. Ja uważam, że jest taka potrzeba, dopóki stacja będzie działać, a jej pomiary będą oficjalnie uwzględniane. To nie jest tylko sąsiedztwo czy bliskość budynków i asfaltu. Ta stacja obecnie jest po prostu skandalicznie położona zaraz przy betonie domów jednorodzinnych, od osłonecznionej, mocno rozgrzanej strony i to nie jest odległość kilkudziesięciu metrów, nie kilkunastu – to jest kilka metrów od stacji, zaraz obok klatki. Już nie mówię o przepływie powietrza przy niemal pełnym zabudowaniu dookoła… Dane notorycznie pokazują, że przy słonecznej pogodzie i odpowiednich powtarzalnych warunkach stacja wyraźnie zawyża wartości.

    3. Coś z rekordów w SE RP ćwiardce/połówce chyba dziś padnie, będzie mniej pytań o o związek globalnego ocieplenia z kontynentalizmem ;-) jakoś dziś intuicyjnie mnie wiedzie w stronę stronek łowców burz, oby mnie intuicja myliła

      1. Tak jak pisałem już wcześniej – niże zbliżające się bardziej do Polski i Skandynawii od W, z okresowym przekraczaniem linii Odry, oznaczają większe „szanse” na średnio cieplejszy E kraju – z częstszymi ekstremami/rekordami na E/SE (a w pewnych sytuacjach także na NE), niż na SW/W/NW. Gdyby taki front jak obecny zafalował – jak nierzadko latem 2017 r. – to na W mamy częstsze opady, burze i „skaczącą” temperaturę, a na E (ze wskazaniem na SE) częściej pogodniejsze niebo i bardzo wysokie temperatury (upał).

        Specyfika ociepleń z dni 26.06 oraz 30.06 nie powinna być podstawą do wyciągania wniosków nt. tego, że W Polski także latem (a nie tylko zimą) jest dużo cieplejszy niż E kraju (średnio jest, ale powiedzmy o +/- 0,5 st. i to jeszcze nie w odniesieniu do wszystkich regionów).

  22. Warszawa zanotowała ostatniej nocy minimalnie 22,4°C (oficjalnie na Okęciu, choć np. na Bielanach było podobnie) – co wespół z wczorajszym Tmax 35,2°C oraz Tavg-dobową 28°C „robi wrażenie”. A przy tym średnia wilgotność za dobę spadła do 38,2%.
    Obecnie temperatura nadal rośnie – zobaczymy, czy przyniesie przekroczenie progu 30°C i o ile – przed popołudniowym ochłodzeniem, tym razem oznaczającym już trwalszą zmianę…
    Zobaczymy też jak mocno ociepli się na S/SE kraju (w tym, czy i ile powyżej 35°C?), bo kto wie, czy na tych obszarach dopiero dzisiaj nie będzie najcieplej (?).

  23. Ostatnia noc w Warszawie to było kompletne wariactwo. Czułem się jak w jakimś pogodowym matrixie (oczywiście prawie nie spałem). Słupek rtęci na moim (rzetelnym) termometrze chyba nie spadł poniżej 25 stopni.

  24. Ja wziąłem z Warszawy, jestem w Międzyzdrojach, jest naprawdę przyjemnie ok 22 stopni trochę słońca, trochę chmur, wieje lekki wiatr od morza. To jest moje optimum jeśli chodzi o lato. Wczoraj jeszcze byłem w Warszawie i to jak dla mnie była mało fajna pogoda.

  25. Z ciekawości zajrzałem na różne gównoportale czy już dramatyzuja o chłodnym lipcu. Narazie cisza ale znalazłem full wpisów z początku lipca 2017, autorzy tych wpisów zapewne oczekiwali czegoś pokroju lipca 2006/obecnego czerwca i nie kryli niezadowolenia. Na stronie TVN meteo również dowiedziałem się że wiosna 2017 była zimna i tamten czerwiec też do ciepłych nie należał…
    Osobiście nie oglądam prognoz w TV, ale niestety wielu ludzi, tylko i wyłącznie sugeruje się narzekaniem Pań pogodynek, że jest im zimno (przy tym jak zazwyczaj się ubierają to trudno się dziwić) i potem nie ma się co dziwić że nie którzy twierdzą, że nie ma żadnego ocieplenia klimatu, bo przecież „jest zimno”…
    Ciekawy jestem co by było gdyby te gównoportale istniały w lipcu 2000, który miał u mnie 85h uslonecznienia. To dopiero by był lament ;)

    1. Jacob, znalazłem ostatnio archiwum GW (nie moja opcja, ale z ciekawości szukałem pogodowych artykułów) i natrafiłem na tony lamentu z lata 2004. Teksty typu „o wakacyjnej pogodzie możemy zapomnieć”, „na lato poczekamy do przyszłego roku”, a nawet coś w stylu „nie pamiętam drugiego tak zimnego lipca”. Zadziwiające że raptem dwa gorące lata 2003 i 2003 tak bardzo zawróciły ludziom w głowach że zapomnieli co to naprawdę zimny czerwiec/lipiec – a takie zdarzyły się przecież dopiero kilka lat wcześniej.

      1. Kiedyś też czytałem o lipcu 2007 że był dramatycznie zimny i nie tak piękny jak rok wcześniej. O lecie 2004 czytałem, że najszybciej lato będzie za rok, ręce opadają ;)

    2. @Jacob – tutaj też pewnie zacznie się stękanie rytualne i ujadanie (pewne symptomy tego już ocierają się o małżowiny uszne i gałki oczne), ale mam nadzieję, że Admini nie dopuszczą do niebezpiecznego podniesienia się poziomu lamentu. ;-) Jak na razie cieszę się, że pikantny czerwiec wyzionął ducha. Pogrzeb sfinansował Zakład Pogrzebowy „Happy End”. ;))

      1. @Grzybiarz dobre ;), w 100% się zgadzam, cieszę się że dziś na dobre odetniemy się od tego chorego miesiąca i to co będzie działo się dalej nie będzie jego kontynuacja :D

      2. Mam 34,5 st C (Ruda śl.) ,ciężko wydychać , wentylator chodzi non stop (emisja co2 plus zużycie energii, ale siła wyższa). Znad Czech idzie w moim kierunku komórka burzowa (może raczej MCS). Nie życzę sobie po skrajnej greckiej suszy i skwarze burzy z gradem wielkości piłeczek do pingla i wiatrem 100km/h. Jak ma tak być to niech będzie dalej sucho. Jak burza to słaba bez gradu wiatr do 40km/h i 20mm opadu w 2 godziny . TAK MA BYĆ I SZLUS.

    3. @Jacob – i jeszcze jedno: „Z ciekawości zajrzałem na różne gównoportale”… – mam nadzieję, że zanim tam zajrzałeś, założyłeś gumiaki. ;)))

    1. Terespol 34.2 , Włodawa 34,7 i Cicibór 34,4, również tam może paść rekord. Zabrakło jednego dnia, by w czerwcu w tamtych stronach było pierwsze 35 stopni.

    2. Kielce także aspirują do rekordu – to w tej chwili 2 najcieplejsza stacja synoptyczna w Polsce. Bardzo rzadka sytuacja, jak na tę dość chłodną lokalizację.

  26. Skrajnie gorąco. Przy życiu trzyma świadomość że to koniec, ale mam nadzieję że temperatura nie będzie już rosła. Jest ponad 34, a rekord lipca z 1957 roku wynosi 36,7. Za nic bym nie przypuszczał że tegoroczne lato będzie tak gorące – a zapamiętam je jako gorące nawet jeśli jego reszta będzie chłodna, na co mam nadzieję. A na razie czekam na burzę i rozkosz jaką poczuję gdy się ochłodzi ;) A czerwca takiego jak w tym roku – nigdy więcej!

    1. @PiotrNS – miałem wyjść coś pozałatwiać, ale na razie siedzę, bo kisiel i duchota we Wrocławiu jak siemię lniane…

  27. Cicibór 35.0 Terespol 35.4 i Włodawa 35.5 O. Ile chmury nie przyjdą zbyt szybko, będzie rekord lipca i roczny. Siedlce natomiast bez szans, 32.5

    1. Mamy ławicę chmur pierzastych i nieco zmienił się kierunek wiatru, więcej składowej zachodniej jest. To może być decydujące dzisiaj dla Tarnowa.

    1. Bielany ominęła bokiem – część poszło torem nieco bardziej N, a część nieco bardziej S.
      Ciekawi mnie, czy można to było traktować już jako front chłodny? Bo za tą strefą jednak ponownie się ociepla, choć już nie tak bardzo jak wczoraj, czy dzisiaj w S/SE części Polski.

      Najgorsze jednak, że te wszystkie „pogorszenia” pogody cały czas nie potrafią przynieść bardziej umiarkowanych i równomiernych opadów – a w zmian za to kontrasty: miejscami sumy zerowe lub symboliczne vs. miejscami nawałnice i opady przeważnie 20-100 mm.

        1. Nie do końca – mam wrażenie, że mimo wszystko w poprzednich latach trafiały się po prostu szersze/większe struktury konwekcyjne, które przynosiły więcej deszczu w wydaniu kilkugodzinnym. Pamiętam, że w lipcu zeszłego roku opady miały jednak inny charakter, a i zasięg powierzchniowy był większy. W 2017 podobnie, a o opadach w połowie lipca 2016 nawet nie wspominam. Warunki w obecnym roku przypominaja mi te z 2015.

          1. Może i zasięgi były szersze, ale i tak były regiony, gdzie pojawiał się kompletny step.
            w 2018 była to spora część Zachodu, w 2017 miejscami na Południu (Lubelskie, Świętokrzyskie, nie-górska część Małopolski i Podkarpacia a w 2016 ultralokalnie, ale naprawdę drastycznie było na zachodzie mazowieckiego, północy łódzkiego i wschodzie wielkopolskiego (taki trójkąt Sochaczew-Płock-Konin)

        2. Być może w tym roku poświęcam temu więcej uwagi bo dotyczy to znacznie większej powierchni kraju. Na ten moment bardzo sucha jest prawie cała Wielkopolska, Łódzkie, Zachód Mazowsza, Południe Kujaw, Północ Sląskiego Opolskiego oraz spore obszary Lubelskiego, oraz nawet Małopolski. Każdy patrzy przez pryzmat mokrego maja – owszem maj był mokry, ale kwiecień? czerwiec? pustynia z temperaturami grubo powyżej normy. Dodajmy do tego zeszłoroczną suszę W Warszawie spadło raptem 433mm deszczu przy bardzo ciepłym całym roku. To cholernie mało! To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w zasobach wody podziemnej.

          Wczoraj wracalem z Międzyzdrojów. Zielona trawa była jedyne w okolicach Bydgoszczy i trochę w Toruniu. Poza tym wszędzi po drodze widać suszę. Woda w w Zachodniopomorrskim obniżyła się miejscami o 20-30cm.

    2. Bardzo szybki, liniowy układ. Lokalnie w okolicy Wwy (na przykład u mnie) przez kilka minut był porządny prysznic z nieba, ale trwało to zbyt krótko. Z tego co widzę, to na stacji na Bielanach nie spadła kropla deszczu, a na Okęciu 0.1mm, także i tak miałem sporo szczęścia.

  28. Oficjalnie się żegnam z upałem. Mam nadzieję, że na bardzo, bardzo długo. Trochę popadało z frontu, ale liczę, że większy wieczorny układ przynajmniej mnie zahaczy, ponieważ od jutra do końca tygodnia raczej bez szans na jakikolwiek opad.

    1. U ciebie to pewnie tak, u mnie ABS będzie z dzisiejszego dnia. A pogoda na najbliższe dni to nie jakiś dramat, codziennie 22-25 stopni i sporo słońca. Jak na lipiec to bieda ale na czerwiec albo schyłek sierpnia może być. A to też lato.

    2. Dziwne bo jak pół zimy jest często ukradzione przez szarą jesień to jakoś mało kto narzeka. A może niektórzy lubią białe krajobrazy i mróz a nie pluchę i szarość która dominuje już od listopada czasem do końca marca.

      1. „A może niektórzy lubią białe krajobrazy i mróz a nie pluchę i szarość która dominuje już od listopada czasem do końca marca.”

        ->>> Dlatego też zimą, zupełnie inaczej niż latem, nie przepadam za lekko dodatnimi anomaliami – zwłaszcza w wersji pochmurno-wilgotnej.

    3. A pamiętasz okresy letnie sprzed ok. 40 lat, albo o nich chociaż słyszałeś? Ja byłem wówczas dzieckiem i znacznie więcej pamiętam takich „obrazków” z okresów letnich a’la Irlandia, niż a’la Bałkany/Włochy.

      1. Mnie się tamte lata podobały ,a dobrze je pamiętam. Nie znaczy to ,że nie podoba mi się np. lato z max 22-27 i min 12-15. Jak miałbym wybór : lato z temperaturami max.17-22 i w nocy 10-13 stopni ,a takie jak w zeszłym roku (czy tegoroczny czerwiec) to zdecydowanie wybieram to chłodne. @ Lucas-wawa myślałem ,że postęp AGW bardziej cię niepokoi a tu widzę zadowolenie z szybszego ocieplenia klimatu w Polsce.

        1. Po cichu liczę na to, że to w większy stopniu sprawa wyraźniejszego kontynentalizmu, niż bezpośrednio AGW (choć w sumie to drugie może pośrednio rzutować także i na to pierwsze). Utwierdza mnie w tym to, że właściwie przez cały czerwiec NAO było ujemne – choć nieco słabiej, niż w I poł. maja. Ciekawe jakie będzie zimą…?

          1. Spowolnienie i meandrowanie polarnego prądu strumieniowego daje zanik cyrkulacji strefowej i długotrwałe utrzymywanie się podobnego typu pogody. Spowolnienie JS spowodowane jest szybkim ociepleniem ARktyki i zmniejszeniem różnicy temperatur miedzy Arktyka ,a umiarkowanymi szerokościami geograficznymi . Ociepla się Arktyka z powodu AGw. Wychodzi na to ,ze ekstremalny czerwiec 19,jak i zeszłoroczne lato to w 80 procentach skutek AGW. Za książka ,,Nauka o klimacie” .Ja osobiście jestem o tym przekonany i przerażony tym co się z klimatem wyrobią. Uważam ,że katastrofa klimatyczna już się zaczęła i będzie coraz gorzej co nie znaczy ,ze teraz wyginiemy bo dopiero o za 100-150 lat.

          2. Jakie będzie? Pewnie dodatnie z aktywnym Atlantykiem, okołozerowa bylejakość, mgły i deszcz… Dajcie żyć…. :/ Jak mi się marzy konkretną zima, z mroźnymi (ale umiarkowanie) słonecznymi wyżami , dużo śniegu, i lampa na niebie. Od czasu do czasu mogłoby przedmuchać smoka, roztopić brudny śnieg i powtórka.
            Ale do zimy jeszcze daleko (i całe szczęście) i cieszmy się tym krótkim Polskim latem :)

      1. No a nie?

        25 stopni to wprawdzie jak najbardziej jest letnia temperatura (w refie 1991-2018 lipiec osiąga śr. maks 24,8) ale wrzesień charakteryzuje się błyskawicznie skracajacym się dniem oraz dużymi amplitudami tmax-tmin. Atak ciepła z II połowy września (18-21 IX) przyniósł u mnie maks. 26 stopni oraz noce po 9-10 stopni przy długości takiej samej jak około 25 MARCA. Tak, MARCA kuźwa. Tym samym trudno jest nazwać ten okres prawdziwym epizodem letnim – masz już dość chłodną noc, słońce góruje pod znacznie niższym kątem, o 17 już się wyraźnie schładza, a o 19:30 jest już ciemna noc. To na pewno nie jest prawdziwe lato, to jest co najwyżej polecie, a jak dla mnie to wczesna jesień w ciepłej wersji. W czerwcu czy lipcu bardziej letni od tego dnia będzie nawet dzień z t. maks rzędu 22 stopnie ale cieplejszej nocy i dość pogodnym niebem. Dzień ten potrwa 16h zamiast 12h, słońce będzie górować pod kątem 60* i o godz 21:00 wciąż będzie w miarę ciepło.

        Bardziej dobitny przykład, czy 31.10.2018 nazwiesz prawdziwym latem? Przecież tego dnia wystąpiła u mnie niemalże noc tropikalna! Temperatura z godziny 5:00 rano tego dnia była wyższa niż dzisiaj, po takim skwarze! No nie, to nie jest lato. Masz czas zimowy, ciemności od 17:00, żenująco niski kąt górowania słońca. A w dzień po tej nocy się ochładzało zamiast ocieplać. I choć średnia dobowa wyszła jak w trzeciej dekadzie czerwca, to wciąż tego dnia nie nazwę prawdziwym latem choćby skały srały.

        1. „No a nie?”
          No nie. 25 to nie jest żadna typowa jesień, tylko typowe lato. Typowa jesień to temperatury maksymalne w przedziale 13-20 stopni, albo raczej średnie w przedziale 5-15 stopni.

          1. 13 st. to typowa jesień w październiku a 6 st. to typowa jesień w listopadzie :D

          2. Przypominam po raz kolejny o tym, w jakim kraju jesteśmy. Polska, biało-czerwoni…. Ja wiem, że z Węgrami dwa bratanki i w ogóle, ale klimatycznie to jednak Polska i Węgry to co innego.

          3. Dlatego druga połowa listopada to już standardowo przedzimie (eufemizm zimy….). W pierwszej połowie listopada standardem jest max 8-10 stopni i min 2-4 stopnie i to jest późna jesień.

          4. 10/4 to jest normą 31 października a 8/2 jest normą najdalej do 8 listopada.

      2. A jak mam nazywać 25 st. gdy Słońce już ledwo zipie? Analogicznie w maju 25 st. jest typową, piękną późną wiosną.

        1. To bądźmy konsekwentni… Jak słońce mocno nawala przez 16 godzin i jest bardzo wysoko nad horyzontem, to jest to prawdziwe lato w takim razie. Pomijam fakt, że średnie będą letnie. Ale to swoją drogą.

          1. Tylko w Polsce i w Niemczech śr. dob. >15 st. uznaje się za lato.

    1. Dlaczego w pierwszej dekadzie kwietnia nie ma takiej temp. tylko musi się ona trafić w miesiącu letnim? Jakby te 20 st. chociaż całą dobę było.

  29. Myślę że to dobry moment i dobre miejsce do tego, aby oddać i przyznać, że parę razy zlekceważony Kmroz jako jedyny na tym blogu trafnie i rzetelnie przewidział to, co stanie się w czerwcu. Niektórym wydawało się, że pisanie o anomaliach rodem z 1811 roku to panika i manipulacje, a jednak to się stało, z nawiązką. Warto czasem przyznać się do błędu – np. ja przyznaję że upatrywałem nadzieje w burzach i niżach na Atlantyku, że w połowie miesiąca coś się zmieni. Zmieniło, ale w tak żałośnie małym stopniu że nie warto tego w ogóle uznawać. A koledze @kmroz gratuluję świetnej analizy i proszę o bardziej łaskawe prognozy na przyszłość :D

      1. Co rozumiesz przez normalną jesień i zimę?

        A co do suszy, to tutaj dobrych wieści nie mam, poza takimi epizodzikami jak dzisiaj (których nomen omen w czerwcu też nie brakowało) to nadal ma być mnóstwo słońca, a opady rzadkie. W sumie teraz, jak ma być chłodniej, to opady, zwłaszcza w wersji ciągłej, to byłaby fatalna opcja, z drugiej jednak strony potrzeba jest jaka jest.

        1. Normalna jesień i zima-opady równomierne i w normie, temperatura jesienią z anomalią w widełkach -1/+1 a zimą w normie lub nieco poniżej

          1. Październik i listopad z temperaturą w normie to ja serdecznie dziękuję, za takie paskudztwo, chciałbym w końcu normalnej, długiej jesieni a nie półrocznej zimy…. Co do grudnia, to jak już pisałem, jeden miesiąc mroźnej pogody zniosę i biorąc pod uwagę trend z ostatnich lat, to nawet wolałbym, żeby tym miesiącem był grudzień.
            Natomiast nie obrażę się, jeśli wszystkie trzy miesiące lipiec-wrzesień będą poniżej normy. Anomalie ujemne w tych miesiącach nie są jeszcze niczym złym.

          2. Hahahaha no teraz to żeś dojebał. Półroczna zima z powodu października i listopada w normie.

            Ja podziękuję za te półroczne jesienie. A już naprawdę dziękuję za przedłużającą się jesień w grudniu. Zimowego grudnia nie widziałem od 2012 i chcę by się to wreszcie zmieniło. Wrzesień październik i listopad mogą być ciepłe :) Byle nie było to takie ciepło jak w 2017 roku. Wtedy jesień też była ciepła i bardzo długa, we Wrocławiu trwająca do końca…stycznia 2018.

          3. Październik 2011 niby był w normie, a od 6.10 była w zasadzie trwała (przed)zimowa pogoda. W 2016 podobnie, tam niby sporo średnich jesiennych, ale co to za „jesień”, gdy jest 5-7 stopni przez całą dobę.

          4. Co do grudnia, to już się wypowiedziałem, niemniej niepokoi mnie jego korelacja z lutym i marcem, w tych miesiącach ujemnych anomalii już zbyt dobrze nie znoszę. Niestety jak już NAO zimą przejdzie na minus, to jest masakra, bo potrafi kompletnie zmarnować wczesną wiosnę.

          5. Gdyby październik był obecnym wrześniem a listopad obecnym październikiem to już by było nieźle.

          6. @kmroz ale zawsze może zdarzyć się wyjątek jak zima 2017/18, albo 2011/12, w tych zima h lute i grudnie zupełnie z innych bajek :)

          7. Interesowałby mnie prędzej wyjątek w drugą stronę, jak 2001/02 czy 2007/08. To były nawet spoko zimy, ale jako całe pory chłodne to już nie, bo listopady masakryczne (w listopadzie dla mrozu i śniegu tolerancji z mojej strony nie ma)

          8. Niektórzy utożsamiają zimę w ogóle z zimnem, a to przecież nie to samo. Miesiące zwłaszcza XI-III (a czasami nawet X-IV) z natury rzeczy są chłodne/zimne – więc lubię albo duże ciepło (aby ten chłód jak najmniej odczuwać), albo aurę umiarkowanie zimową. A najgorsza opcja to długa zimna nijakość (pseudo-zima), zwłaszcza w ponurej wersji.

          9. No i wrzesień mógłby być obecnym sierpniem, ale to by było cudo.

          10. W klimacie Polski który w porze ciepłej przyjmuje coraz więcej cech kontynentalnych ocieplenie się września do poziomu sierpnia jest niemożliwe. Miesiące te dzieli przeszło 5 stopni – wrzesień następuje bezpośrednio po drugim najcieplejszym (ostatnio coraz częściej wręcz najcieplejszym ze względu na suchą glebę) miesiącu w roku, a schładza się wtedy bardzo szybko. Coś jak zmierzch w bezchmurny kwietniowy dzień. Godzinę wcześniej jeszcze było ciepło, teraz piździ już tak że bez ciepłej bluzy nie wyjdziesz.

            W morskim klimacie wrzesień jest nierzadko tak samo ciepły jak czerwiec. Do tej pory „morskie” cechy klimatu przejmuje głównie grudzień, styczeń, luty i marzec. Coraz więcej w tych miesiącach temperatury lekkododatniej, coraz mniej mrozów (charakterystycznych dla kontynentu). Za to latem odwrotnie, coraz mniej okresów chłodnych i wilgotnych, coraz więcej upałów i gorąca przy suchej pogodzie. Ciekawe, czy ten trend się w jakiś sposób zmieni i jesienie stana się bardziej ‚morskie’ a zimy nieco bardziej kontynentlne. Na razie zima i lato wydawało by się jakby szły w przeciwne strony. Co ma dla obu silny efekt grzewczy.

      1. Pewnie tak. I co go powyżej tej normy zaprowadzi oto jest pytanie. Wolałbym kolejne uderzenie silnego i suchego upału jak teraz. 33-37 przez 2/3 dni, niska wilgotność. Jednak opcja bardziej prawdopodobna to jakieś czarnomorskie gówno i mleko na niebie przy temp. mokrego termometru 23+. Jedyny lipiec który W MIARĘ tego oszczędził w ostatnich latach to ten z 2017.

      2. Muszę przyznać, że miałeś rację przewidując anomalię +6K do połowy czerwca, choć ja w to nie wierzyłem, bo wydawało się zbyt irracjonalne. Dużo się wtedy nie pomyliłeś. Ale że ta anomalia się utrzyma na poziomie powyżej +5K do końca miesiąca, to bym się w życiu nie spodziewał…

        1. Tego to i ja się nie spodziewałem… Dopiero teraz, gdy ten czerwiec się skończył, to widzę, jak bardzo popaprany był miesiąc… W jego trakcie trochę przysłaniały mi rzeczywistość liczne przyjemne dni z rześkimi nocami, głównie w drugiej połowie.

    1. 02.06. napisałem, że czerwiec będzie rekordowy od 1951 oku. Że aż tak nie przypuszczałem. Kompletnie nie trafiłem z opadami dla Katowic bo miało być 80-120mm ,a było 3mm (niektóre dzielnice 25mm).

  30. Szkoda, że aura popada w różne skrajności. Latem przydałoby się tak naprzemiennie po 5-10 dni:
    – umiarkowanej „strefy” z przejściowymi umiarkowanymi opadami na zmianę z rozpogodzeniami i temperaturami wokół normy (okresowo także nieznacznie poniżej niej),
    – podobnie tyle samo blokady kontynentalnej z aurą gorącą (maks. lekko upalną) i suchą + ciepłymi (ale nie tropikalnymi) nocami.

    Przeczuwam, że z takiego scenariusza (nawet przy lekkich modyfikacjach) ogół rodaków byłby najbardziej zadowolony.
    I oczywiście, aby nie wiązało się to z jakimkolwiek AGW (itp.) w tle.

  31. Upał wciąż nie odpuszcza a podobno ma być jeszcze cieplej. Do tego dochodzą zapowiadane burze. Świat wariuje. Przyroda ma już nas totalnie dosyć więc postanowiła nas usmażyć…

      1. To są tak naprawdę 2 czujniki automatyczne, z których jeden zwie się automat a drugi obserwator ;-) Są umieszczone obok siebie w klatce. Czasem nawet na małej przestrzeni klatki temperatura może się nieznacznie różnić. Niemniej zawsze kiedy jeden z tych termometrów wyłapuje jakąś wartość drugi i tak po jakimś czasie też ją odczytuje. Więc można spokojnie przyjąć, że Tmax we Włodawie wyniesie co najmniej 36,4C.

  32. Dziękuję Kmroz, czyli opad żaden na Bielanach, szkoda. W Międzyzdrojach przyjemne 23 stopnie, chmur przybywa ale na deszcz się nie zanosi. Jak wczoraj wieczorem wyjeżdżam z Warszawy było nieznosnie gorąco, szczerze mówiąc tutaj jest po prostu przyjemnie, normalnie letnio. W ramach małego kamyczka do ogródka dbania o klimat wybrałem pociąg zamiast samochodu. Wyszło taniej.

  33. A tym czasem zrobiło się chłodniej (mimo iż dalej jest 28 stopni) a z nieba nie spadła kropelka deszczu :( Front już przemieścił się na południe, więc raczej na deszcz nie ma co liczyć. Wczoraj w mojej okolicy były cztery pożary, w tym dwa na polach, tylko czekać aż gdzieś zajmie się las. Rok 2018 to było nic przy dzisiejszym jeśli chodzi o suszę :(

    1. Dzisiaj nawet ECMWF się ostro pomylił. Gdyby patrzeć dosłownie w te prognozy na yr.no, to w tej chwili powinien u mnie lać deszcz przy +21 stopniach. A jest +32 i pełna lampa…. Nic nie popadało i już nie popada, zero deszczu w prognozach i sucho jak diabli (N łódzkiego).

    2. No bez przesady, drugi kwartał w zeszłym roku miał w regionie Poznania o wiele gorsze KBW. A najgorsza susza, to dopiero po 20.07 do was przyszła, przez kolejne dwa miesiące (miesiąc Lwa i Panny) spadło chyba niecałe 20mm deszczu. W tym roku pochmurny i mokry maj jednak sporo powstrzymał.
      Jeśli chodzi o mój region, to też jest nieco lepiej niż rok temu na początku lipca. Jednak po 10.07 zaczęły padać regularne deszcze i szybko o wszelkiej suszy można było tutaj zapomnieć. Czy będzie tak w tym roku? Czy raczej tak jak na zachodzie kraju… Oto jest pytanie.

      1. Kmroz – w 2018 w kwietniu startowaliśmy o bardzo mokrym 2017. W Łodzi rekordowo mokrym 830 mam z czego dużo spadło jesienią. W 2019 startowaliśmy po miejscami skrajnie suchym i ciepłym 2018. Mówisz o opadach w lipcu. Owszem punktowo było duzo. W Warszawie spadła… Norma. Trudno powiedziec, aby to był skrajnie mokry lipiec. W Łodzi spadło wtedy 110mm i ja jakiejś ogromnej wilgoci nie widziałem po 2-3 tygodniach. Natomiast w sporym stopniu sytuację podreperował skrajnie mokry październik.

  34. W Krakowie Balicach o 13 UTC 35.4c a o 14 UTC 35.3c. ciekawe czy miedzy godzinowek przekroczono tmax dla lipca czyli 35.7c z 1957. Nasunely sie chmury wiec pewnie upal zelzeje

  35. No i do południowej Polski nadszedł cumulonimbus wielkości jednego województwa. Co ciekawe, nie grzmi i nie pada. Jak na razie jedynym objawem zmiany pogody jest dość silny wiatr w porywach.

      1. I na razie spokój. Wiatr być może osiągnął 100 km/h, ale tylko trochę popadało i pogrzmiało.
        A według prognoz, to dopiero przedsmak tego, co nas czeka późnym wieczorem oraz w nocy…

        1. Czemu mnie to nie dziwi? Potrzebą cisza – przychodzi wiatr, potrzebą deszcz, przychodzi wiatr. Mało ciągłego dmuchania w przedziale porywów silnych/bardzo silnych – przychodzi szkwał.

          Thorgeir,
          nie zwiało was?

  36. Ciekawe czy w Kielcach padnie rekord absolutnej tmax? Bo z tego co wiem wynosi on 36,4°C a te nieoficjalne 36,2°C są bardzo blisko i wieczorem ta wartość z depeszy synop może się zmienić.

    1. Schemat bardzo przypomina sierpień 2015 (odpowiednik czerwca 2019) i pierwszy dzień lipca też trochę przypomina ten 1.09.2015.

    2. A już mam rekord absolutej tmax (36,4°C) dla Kielc jest z 8 sierpnia 2013 roku. Jeżeli nawet nie zostanie przebity to będzie bardzo blisko.

  37. No i chyba mamy kolejne absolutne rekordy temperatur maksymalnych w Kielcach i Włodawie. W Kielcach dzisiaj oficjalnie nowy rekord tmax 36,6°C (poprzedni 36,4°C z 8 sierpnia 2013) oraz Włodawa tmax 37,3°C – poprzedni rekord 36,2°C. W Terespolu rekord 36,2°C został zdublowany.

    1. No, że Włodawa wyskoczyła z tym ponad 37C to jestem w szoku, nawet Tarnów dziś klęknął. Kraków był blisko rekordu lipca, a Nowy Sącz niedaleko rekordu absolutnego.

      1. @chochlik
        Jeszcze Kielce pobiły rekord absolutnej tmax. Na depeszach SYNOP jest wartość 36,6°C czyli o 0,2°C więcej niż 8 sierpnia 2013 – a wtedy padł tam rekord.

        1. A rekord czerwca we Włodawie to 33,9 z 1963, a w Terespolu 34, 4 z tegorocznego czerwca. Zabrakło więc jednego dnia, by to było bardziej spektakularne.

      2. Tarnów klęknął tak jak mówiłem przez ławicę chmur pierzastych i zmianę kierunku wiatru z SSW na W lub nawet WNW. U mnie wyciągnęło do 37,2 st. C, (podobnie jak na stacji w Mościcach (Davis Vantage Vue)), tylko dlatego, że ta ławica chmur od południowej strony nieco odpuściła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.