Prognoza anomalii rocznej 2019 #2

Prognoza anomalii rocznej 2019 #2

Średnia anomalia temperatury września osiągnęła ostatecznie +0.9K. Statystyczna prognoza anomalii rocznej oparta o wszystkie średnie październik-grudzień w latach 1951-2018 wskazuje, że najbardziej prawdopodobną jej wartością jest +1.32K względem okresu referencyjnego 1981-2010 (mediana). Za zakres prognozy można uznać przedział 25-75 pct. (+1.18K – +1.49K). Szanse na rok rekordowo ciepły wynoszą obecnie zaledwie 14% (i patrząc wstępnie na początek października, raczej jeszcze spadną).

Print Friendly, PDF & Email

675 Replies to “Prognoza anomalii rocznej 2019 #2”

  1. Październik może niemal całkowicie zniweczyć szanse na rekord rekord. Zobaczymy jak będzie, ale na październik najbardziej możemy liczyć jako miesiąc poniżej normy w ciągu roku;). Ten miesiąc wyjątkowo opiera się ociepleniu. Początek tego miesiąca zapowiada się raczej dość chłodno, ale nie ma przesądzać tak wcześnie bo może być jeszcze równie dobrze bardzo ciepły jak i bardzo zimnu

    1. „Zniweczyć”? Ty czekasz na rekord, bo…? Fajnie jest, że jest coraz więcej rekordów ciepła? Jak później przekonać ludzi, że dzieje się źle, skoro jest nawet tutaj taka retoryka, jak to fajnie, że są nowe rekordy, wyczekuje się nowych rekordów ciepła.

      1. Święte słowa. Na tym portalu, który jest profesjonalny, z aprobatą patrzy się na zwolenników ciepła, nawet rekordowego. Osoby o innych poglądach są tu margilizowane. „Lepszy” sort to ten „ciepłolubny”,”gorszy” – „zimnolubny”. I gdzie tu jest demokracja? Jedna wielka HIPOKRYZJA, jak wszędzie zresztą… Odechciało mi się tu cokolwiek pisać, a powiem, że przez WIELE lat BARDZO lubiłem ten PORTAL.

        1. Wiecie co, wy też nie potraficie zrozumieć że ludzie wolą jak jest przyjemnie ciepło i większości nie obchodzi to że anomalia jest 8 stopni czy 15 stopni na plusie tylko to że nie trzeba ubierać kapoty. Ludzie traktują to jako po prostu kolejny darowany dzień od słoty i zimna. Mnie nie przeszkadza również że jest ciepło , chciałbym jednak że gdy już się zrobi zimno to tak aby wyrównać proporcje, a że tak się nie dzieje to przysłowiowy Kowalski nie rozumie i w tym kraju nie zrozumie pewnie nigdy.

  2. „Statystyczna prognoza anomalii rocznej oparta o wszystkie średnie październik-grudzień w latach 1951-2018 wskazuje, że najbardziej prawdopodobną jej wartością jest +1.32K względem okresu referencyjnego 1981-2010 (mediana).”

    ->>> Trzeba mieć jednak na względzie, że w tej średniej (czy medianie) za okres 1951-2018 mamy jednak trend wzrostowy – w ogólności, bez wchodzenia w szczegóły. Oczywiście wiadomo, czym głównie spowodowany…
    Trudno może to policzyć, ale jednak – zważywszy na ten trend, w oparciu o dotychczasową zmienność – „szanse” na nowy rekord ciepła jest większy niż 14% (myślę, że powyżej 20%, a może i powyżej 30%…?).

    Aby do tego nie doszło potrzeba WYRAŹNIEJSZEJ odmiany względem standardów w ostatnich rocznikach, także z ostatniego (IV) kwartału roku (od końcówki 2013 r. począwszy).

    Osobiście nie chce mi się wierzyć, że ocieplenie klimatyczne wkracza już na tak „zawrotne” prędkości (jak na zmiany klimatyczne!) – dobrze jednak, aby mieć w tym względzie jakieś potwierdzenie w realu. W tym względzie trochę korzystniej wyglądał okres X’2016-IX’2017 (przynajmniej w aspekcie termicznym, nie wnikając z szczegóły odnośnie zmienności). Jednak zwłaszcza od kwietnia’2018 naprzód temperatura ponownie dostała „kopniaka” w górę. Oby jednak nie okazało się to nowym standardem….

    I jeszcze jedno. Opcja jak np. z I kwartału 2018 to też „marne pocieszenie” – bo przynajmniej ja, abym czuł jakieś uspokojenie, potrzebuję więcej normalności, zimą chętnie nieco więcej ujemnych anomalii trwających dłużej 5-10 dni pod rząd. Nie zaś odbijania się od skrajności do skrajności, a przy tym „studzenia” klimatycznej lokomotywy jak w części lutego i marca 2018 r. (a poza tym przewadze opcji jak grudzień’2018).

    Pod tym względem cenię tegoroczny wrzesień (poza 01.09), choć obawiam się, że o takie opcje będzie trudniej niż o te bardziej skrajne – nawet jakby skrajności okresowo oznaczały anomalie o różnym znaku.

  3. Wrzesień dosłownie rzutem na taśmę (a dokładniej popołudniową ulewą) przełamał barierę 50 mm opadów (w sumie wyszło 61,8mm). Tym samym pobił styczeń, który dotychczas dzierżył u mnie tytuł miesiąca z najwyższą miesięczną sumę opadów w tym roku. Po południu wiało bardzo silnie, ale jednak nie tak silnie jak 5 października 2017 roku. Moja stacja zmierzyła najwyższy poryw 65 km/h, jednak pod względem pomiaru wiatru stacje amatorskie mają niełatwo – u mnie wiatromierz wisi na wysokości 7 metrów (zamiast wymaganych oficjalnie 10m.), dodatkowo znajdujące się w pobliżu budynki i drzewa z pewnością wpływają na mierzoną siłę wiatru.

      1. Chochlik – chyba pierwszy raz w tym roku to Lublinek ma większy opad niż Ty. za cały wrzesień widzę ok. 75mm, więc naprawdę solidnie.

        1. U mnie zrównał się z czerwcem (66mm vs 68mm)

          Ale miesiąc bardzo paskudny, prawie cały czas wisiał jakiś stratus 24h/dobę, mimo wyrobienia 140h usłonecznienia (30% tego zostało wyrobione w pierwsze 5 dni)

  4. Opady zmierzone przez moja stację we wrześniu (tylko amatorski termometr i deszczomierz solidnej firmy weatherHub za 650zł.) ,umieszczona w dosyć nieodpowiednim miejscu to 63mm ,ale większość w pierwszej dekadzie miesiąca. Wczoraj tylko 1,5 mm. Wiatromierz na stacji amatorskiej w sąsiedniej dzielnicy zanotował wczoraj poryw wiatru 72,5 km/h. Mimo bliskiej odległości od stacji IMGW w Katowicach- Muchowcu (około 14km) sumy opadów u mnie (ruda śląska) są inne ,najczęściej mniejsze ,a i średnia roczna suma opadów jest o 40 mm niższa i wynosi 680 mm za lata 2000-2018, a za ostatnie 5 lat (2014-2018) tylko 585 mm. W tym rok największe opady to maj bo 110mm ,później sierpień 85mm . Lipiec tylko 60mm ,Muchowiec w lipcu 120mm. Najmniej w czerwcu 10 mm-Muchowiec 2,5mm

    1. Na kolejny rekord średniej rocznej nie czekam ,ale na ciepły i wilgotny październik oraz mroźny i śnieżny grudzień tak.

      1. fajnie by było, ale na naprawdę ciepły październik (średnia wyższa niż to nieszczęsne 10,4 którego Katowice od 18 lat nie umieją przekroczyć) to są nikłe szanse po takim ochłodzeniu jakie nas czeka.

        Prędzej będzie coś pokroju 2017, czyli na papierze ciepły, w praktyce niemal równie paskudny co 2016 (w jednym i drugim było 17-18 całkowicie pochmurnych dni)

  5. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo mocno dla 2019 średnią podniósł rekordowy czerwiec i sierpień. Gdyby nie one, to rok wyszedł by bardzo kiepsko, gdzieś koło pół stopni powyżej normy. Od 2016 w naszym kraju (nie globalnie) jedynie 2018 był rekordowy, pozostałe bardzo przeciętnie (2019) lub słabe (2016-2017).

      1. Marzec wyszedł cieply, bo miał wysokie temperatury minimalne, ale maksymalne już nie. Dodatkowo odczuwalnie był chłodny przez duzy wiatr.

    1. Z klimatycznego i obiektywnego punktu widzenia, luty i marzec bardziej podniosły średnią niż sierpień.
      Poza tym, za III kwartały bieżąca anomalia roczna jest wyższa od całej ubiegłorocznej o ok. +0,15K (tzn. +1,72K vs. +1,58K).
      Nie naciągajmy więc faktów, że ten rok jest dość przeciętny, bo to NIEPRAWDA -cokolwiek ktokolwiek by nie czuł. Chyba, że IV kwartał roku okazałby się wyraźnie chłodniejszy, ale i tak anomalia z dużym prawdopodobieństwem nie spadnie poniżej +1K, ref. 1981-2010 (nawet przy średnio nieco ujemnej anomalii za OND).

      1. Ja już mówiłem, że zeby w Polsce przeciętny Kowalski odczuwał dany miesiąc ciepło musi być powyżej 1,5 powyżej normy. Mamy tak żenujące średnie (rocznie 8 stopni), że to mówi samo za siebie.Ja i mój organizm odczuwam ten rok jako przeciętny, a statystyki są dobre dla meteorologów itd.

        1. Zauważyłeś że trzecim zdaniem zaprzeczasz zdaniu pierwszemu? Czy tylko tak piszesz bo Ci nudno. reprezentujesz ekstra poziom jak widzę.

  6. Prognozy żenujące bo jak inaczej nazwać jednocyfrowe tmax w pierwszej dekadzie października. Słabizna a w zeszłym roku było tak super, cała seria dni z temperaturą przekraczającą 20 st., póki co nic takiego się nawet po części nie szykuje.

    1. No niestety chyba czeka nas temperaturowy listopad w I dekadzie października. Miejmy nadzieję że nie będzie to powtórka z 2016 kiedy to się przedłużało. 2013 i 2015 też przyniosły jednocyfrowe tmax w wersji suchej i słonecznej ale ze sporymi przymrozkami. Wybór między młotem a kowadłem.

    2. Widzę ,że lament trwa mimo ,że dzisiaj jest np u mnie 19st C i jutro będzie podobnie. To nic i tak niektórzy widzą zimny październik ,który jak przewiduję będzie miał anomalię +1-2 K względem (ref .1981-2010) o czym dowiemy się jednak dopiero za 31 dni.Kilka chłodnych (zimnych dni) o niczym nie świadczy ,jednie to przymrozki zahamują wysyp grzybów. Już mam jednak zapas i sezon podobnie udany jak poprzednie dwa dzięki sierpniowym i wrześniowym opadom.

      1. @oliver57
        To że będzie kilka dni z tmax ok lub ponad 20°C w październiku nie oznacza, że ten miesiąc będzie ciepły. Bo może wyjść w normie lub poniżej normy. Przykład październik 2009, 2011, 2012, 2015, 2016.

          1. @oliver57
            Ale ja nie opieram się na odczuciach własnych tylko właśnie na danych IMGW i pomtemp. Według okresu bazowego 1981-2010 październik 2009 był chłodny z anomalią minus 1,5 K (pomimo kilku dni z tmax powyżej 20 stopni, bo to jednocyfrowe tmax bardziej wpłynęły na końcową anomalię tego miesiąca), październik 2011 (tylko pierwszy tydzień naprawdę bardzo ciepły, później już bardzo przeciętny) – anomalia -0,02 K, w październiku 2012 jednak incydent zimowy bardziej wpłynął na anomalię miesiąca niż te ponad 7-10 dni z tmax ok lub ponad 20 stopni)- anomalia minus 0,34 K, październik 2015 – anomalia minus 1,06 (mimo, że było kilka dni z tmax ok i ponad 20 stopni), październik 2016 -anomalia minus 1,01 K (mimo 2-3 dni z tmax ok i ponad 20 stopni, a przez większą część miesiąca dominacja pogodowego listopada).
            Ja nie przesądzam, że po dużym ochłodzeniu w I dekadzie października październik 2019 będzie chłodny, bo w II i III dekadzie może pojawić się spore ocieplenie, które podniesie anomalię tego miesiąca jak chociażby w październiku 2013 roku.

          2. @Zbigniew
            Niezależnie od tego na czym bazujesz podchodź z większą rezerwą do prognoz zwłaszcza tych ponad 5 dni. Jeszcze w zeszłym tygodniu prognozowano ochłodzenie do Tmax ok 10 od minionej niedzieli. Tymczasem do środy włącznie Tmax nie spada niżej jak 15 (lokalnie prawie 20)
            Owszem aura jest średnia wczoraj wiało jak opętane i niestety złotej jesieni ani babiego lata póki co nie ma. Ale nie przesądzałbym 1 dnia o całym miesiącu :)
            Tym bardziej że to październik gdzie średnia Tmax to ok 13 więc wiadomo że cały czas nie będzie 20. Chyba że trafiłby się taki październik jak kwiecień 2018

          3. @ Zbigniew. O.K. Dalej trzymajmy się danych IMGW odnoszących się do klimatu Polski i średnich za lata 1981-2010 ,a nie tylko własnych odczuć jak niektórzy twierdzący ,że obecny rok jest beznadziejny i chłodny.

          4. To nawet taki upałolub jak ja nie twierdzi że jest beznadziejny i chłodny :D Maj patologiczny, lipiec trochę słaby (ale tylko trochę, takie 4/10) reszta dobra. Wolałbym zimniejszy styczeń i luty ale co zrobisz, pozostaje liczyć na grudzień.

        1. @Enzo
          W przeciwieństwie do września w październiku są już znaczne większe szanse i warunki na temperatury poniżej 10 stopni. Do tych tmax poniżej 5 stopni na większym obszarze kraju w I dekadzie października można podchodzić bardzo sceptycznie, ale tmax 5-10 stopni na większym obszarze Polski także z silnymi przymrozkami nawet do minus 5 stopni (pod warunkiem, że to wyż znad NE i N Polski będzie do nas pompował chłód) jest całkiem realne. We wrześniu jednocyfrowe tmax zdarzają rzadko-raz na kilka lat np. ostatnio 2008, 2010, 2013. Nie przesądzam o jednym dniu jaki będzie cały październik. Oczywiście nie twierdzę, że 20 stopni i więcej ma trwać przez większość październik. Takie temperatury występują w formie epizodu (babiego lata).

      2. hah, u mnie dziś t maks niespełna 15 stopni, i jeżeli to ma być najcieplejszy dzień tegorocznego października to na pewno wyjdzie on poniżej normy. Rok temu połowa dni miała t maks ponad 15, a mimo to nie wyszedł on nadzwyczaj ponad normę… Na razie wszystko wskazuje na dość chłodną jesień.

          1. No właśnie, Podlasie to nie Polska. Podlasie to Podlasie, z 4 piętra widać wieżowce w Jakucku.

          2. Ale to całkiem normalne, że Podlasie ma specyficzny klimat i nie można porównywać pogody tam z pogodą w Krakowie czy na Dolnym Śląsku. Tagv dla niektórych miesięcy różnią się nawet o 3 stopnie.
            Ostatni tydzień dobitnie pokazał, że gdy na Podlasiu tmaxy nie przekraczały lub ledwo przekraczały 15 stopni, w południowej Polsce osiągały 20-21 stopni.

          3. Taa, a różnica między Podlasiem a Łotwą (oprócz kwietnia i maja) jest żadna, ciekawe jak to wytłumaczyć, hę?

          4. Jaki odjechany jest klimat na Podlasiu pokazuje marzec 2019. W Suwałkach średnia wyniosła około +3 i była to anomalia ponad +3K. Czyli norma tam to ok. 0
            Ten sam marzec w Warszawie ma średnią na poziomie +2,8 a we Wrocławiu +4,3
            Czyli marzec z ponad +4K w Suwałkach to normalny dla lat 1981-2010 marzec we Wrocławiu.
            Nie mam więcej uwag :)

          5. ps. Suwałki to nie Podlasie. Podlasie jest od rzeki Biebrzy do rzeki Wieprz. Suwałki to mają gorszy klimat nawet od Sztokholmu czy też Sankt Petersburga.

          6. @Dagmara
            Różnice Tavg między Białymstokiem a Krakowem jest przeważnie ok. 1,2-1,5 st. I co ciekawe, zwłaszcza w porze chłodnej jest ona i tak mniejsza niż np. między Krakowem a Szczecinem, która wynosi ok. 2,5 st.
            Tak więc S kraju wcale nie jest aż tak dużo cieplejsze (zwłaszcza w porze chłodnej) względem Podlasia – jak ma to miejsce w przypadku krańców Polski W/NW.

          7. @Enzo
            Ale wiesz, że porównania klimatyczne należy robić za okresy minimum ok. 30-letnie, a nie za jakieś pojedyncze miesiące, czy roczniki.
            Przykładowo, maj’2019 był najcieplejszy na NE Polski – i co, będę pisał jak ciepły mają klimat…?

          8. @podlasianin
            Wiem, że to nie Podlasie ale jednak NE Polski. I zawsze trudno mi uwierzyć w to jak bardzo ten fragment jest odjechany
            @Lucas
            Tak wiem ale to średnie 30-letnie tą różnice obrazują o czym też napisałem. Róznica między Suwałkami a Wrocławiem dla marca to ponad 4 stopnie. A marzec 2019 ma tą zaletę że anomalia jest dość równomiernie rozłożona

          9. @jorguś
            No dla stycznia tavg w Krakowie wynosi -0.8, we Wrocławiu -0.1. Różnica między Małopolską a Dolnym Śląskiem jest przede wszystkim w usłonecznieniu i długości okresu wegetacyjnego.

            @Lucas wawa
            Porównajmy dane z tavg.

            Styczeń
            Szczecin 0.5
            Wrocław -0.1
            Kraków -0.8
            Białystok -3

            Lipiec
            Kraków 20.0
            Wrocław 19.7
            Szczecin 19.0
            Białystok 18.4

            Jak widać Podlasie mocno odstaje zarówno zimą jak i latem. Zimą najcieplejszy jest Szczecin, który jest o 0.6 cieplejszy od Wrocławia, o 1.3 od Krakowa i aż o 3.5 stopnia od Białegostoku. Różnica między Krakowem a Białymstokiem to 2.2, więc jednak więcej niż między Krakowem a Szczecinem :P

            W lipcu zwycięża Kraków, który jest o 0.3 cieplejszy od Wrocławia, o 1 od Szczecina i o 1.6 od Białegostoku.

            Nie wiem skąd wytrzasnąłeś swoje 1.2-1.5 vs 2.5, kiedy najnowsze okresy pokazują że jest dokładnie odwrotnie: 1.2-1.5 różnicy względem Szczecina i około 2 względem Białegostoku (o Suwałkach nawet nie będę wspominać bo ponad 3).

            Południe Polski jest przynajmniej okresowo dużo cieplejsze z powodu występowania wiatrów fenowych (halny <3). Nie jest to tak ciepło jak na SW, ale jednak nieporównywalnie cieplej niż na NE. 13 stopni w Wigilię w Białymstoku, Łomży lub Ełku to abstrakcja. Tymczasem we Wrocławiu, Tarnowie, Krakowie, Opolu i Katowicach takie temperatury notowano.

          10. Ja nie wiem co wy tak uczepiliscie sie tego Podlasia. Po pierwsze primo to Podlasie reprezentuje stacja skrajnie niereprezentatywna, zaniżająca temperatury (w przeciwieństwie do takiego Mazowsza) po drugie rzeczywiście może Podlasie ciut chłodniejsze ale czy tak bardzo? Powtarzam to od dawna że temperatury to nie wszystko, na Podlasiu wieja słabsze wiatry (przynajmniej tu gdzie mieszkam) Wichury tu to rzadkosc. A jak temp spada ponizej 20 to juz wiatr ma kolosalne znaczenie na odczuwanie jej.Poza tym wg wikipedii Krakow ma o 350h mniejsze uslonecznienie od Białegostoku a dla mnie właśnie ono odgrywa bardzo ważną rolę. Osobiście nie rozumiem tego gloryfikowania Krakowa i innego miasta w PL. Gdybym chciał się gdzieś przeprowadzić ze względu na klimat nigdy bym nie emigrowal do Małopolski. Podlasie ma też swoje zalety, a jak południe dostanie genuena to ma niezaciekawie. Często bywam w Hiszpanii i właśnie tam bym chciał wyjechać gdybym miał się gdzieś przenosić ze względu na warunki klimatyczne. Wg moich preferencji Kraków i żadne inne miasto w Polsce nie wpasowuje sie w moje preferencje klimatyczne, a 1 stopień w ta czy wewta przy tak zimnym klimacie jaki ma Polska nie robi żadnej różnicy. Na Podlasiu tak nie szaleją wiatry jak w innych regionach Polski, a uslonecznienie tu tez niczego sobie. Od końca marca do połówki września to wręcz było eldorado pod tym względem. Na Podlasiu nigdy też nie ma takich zjawisk jak na południu typu genuen. Ot spokojne miejsce do życia, choć za zimne jak wszystkie miasta w PL. Cd łagodnych zim to nie ma u mnie kompromisu. Wolę 100 razy śnieżek i bezwietrzny mrozek niż szalejace wichury przy lekkoplusowej bylejakości. Dla mnie miesiąca do życia w PL to maj, czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień. Reszta do zapomnienia. Choć prawdziwa zimka lubie sobie pojeździć na nartach, ale nawet na Podlasiu coraz to niestety lagodniejsze.

          11. @Podlasie, na S Polski dużo robi orografia, w Katowicach sumy opadów są około 40% wyższe niż na nizinach środkowopolskich, a w odległym o raptem 60 km Bielsku-Białej nawet 100% wyższe (1000 mm / rok). Dzięki temu cholernie rzadko narzeka się tu na posuchę, jakieś jej wyraźniejsze oznaki widziałem 2 razy w życiu – na koniec lipca 2006 i w tym roku w pierwszej dekadzie lipca. Genueny to lipa niestety, potrafią dokumentnie spierdzielić pogodę na długie tygodnie, jak choćby w tegorocznym maju. Na Podlasiu ten maj był względnie do życia, podobnie jak maj 2010. U mnie była masakra, nawet w drugiej połowie miesiąca (bo I-sza wszędzie była lodowata i pochmurna). Zimy też tam macie dużo lepsze.

            Jakbym miał się tam przeprowadzać, to bardziej odstraszył by mnie konserwatyzm w społeczeństwie i słabsze perspektywy niż jego klimat. Na pewno nie chciałbym mieszkać w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu. Wracać 6 kilometrów przez godzinę? Nie, dziękuję bardzo. Katowice (GOP) takich korków nie mają, raz na ruski rok się porządnie zaczopuje, we Wrocławiu czerwono-bordowe kolory na mapach google są wiecznie.

        1. @Podlasie
          Ale Podlasie, jako pozbawione zarówno silniejszych wpływów Atlantyku (jak NW), jak i wiatrów fenowych z południa (jak S), naturalnie jest predysponowane na najsurowsze zimy.

    3. Poczekajmy, czy chociaż jeden miesiąc do końca roku przyniesie Tavg poniżej średniej 1981-2010 (albo przynajmniej 1991-2018) – bo takie narzekanie na jakiekolwiek okresy chłodniejsze, przynajmniej w obliczu zachodzących zmian klimatycznych powinno być mniej „alarmistyczne”….

      1. Jak na razie wiele wskazuje na spore odchylenie na „-” I dekady października, bo jedynie dzisiejszy i jutrzejszy dzień przyniesie anomalię na plus, a od 3 do co najmniej 9 października będzie grubo pod kreską.

  7. Jeżeli chodzi o wrzesień to najbardziej cieszą mnie wreszcie porządne opady w Łodzi – na Lublinku wyszło 76mm jak patrze na Ogimecie od 01.09 do 30.09 zatem opady wyraźnie powyżej normy. Teraz jeszcze by się przydał październik i listopad z opadami po 60mm.

  8. ECMWF bardziej powściągliwy i ostrożniejszy ws. tego silnego ochłodzenia w przyszłym tygodniu października, ale nie wyklucza on jednocyfrowych tmax w ciągu dnia. Natomiast GFS odjechał totalnie (szczególnie odsłona z 6 UTC), który widzi temperatury maksymalne charakterystyczne dla przedzimia (tmax ok a nawet poniżej 5 stopni), a w nocy ok 0 stopni lub przymrozki, a także możliwość utworzenia się pokrywy śnieżnej. Z tego co pamiętam w I dekadzie października 2016 GFS też tak odjeżdżał z opadami śniegu, ale ostatecznie śnieg nie padał, mimo że październik zapisał się jako chłodny.

    1. Na razie idzie większe ochłodzenie, prognozy dają puki co około 7-8.10 głębszy niż w okolicach Islandii, ale wyż Skandynawski może bronić przed dużym ciepłem, potem szybko może osłabnąć ten niż i niewykluczone że chłód popłynie w rejon Morza Śródziemnego, niektóre odsłony dają możliwość popędzenia niżu z południa na północ co mogłoby spowodować jakieś duże ochłodzenie bądź ocieplenie w zależności jakim torem mógłby pójść niż z południa.
      Wcześniej pozostałości huraganu Lorenzo najprawdopodobniej w okolicach soboty znajdzie się w naszych okolicach.

  9. Dzisiaj ładny i dość ciepły dzień, 19 stopni ze słońcem. I patrząc na tą prognozę mam wrażenie że będzie to ostatni ładny i ciepły dzień na dłuższy czas. Cóż, piździernik nadszedł i od razu jednocyfrowa patologia w prognozie. Jeszcze niedawno najniższe tmax jakie widziałem to ok. 11C.

    Błagam niech to nie będzie kolejny zimny październik po którym przychodzi ciepły grudzień, ile można mielić te kilkumiesięczne ‚listopady’.

    1. „Cóż, piździernik nadszedł i od razu jednocyfrowa patologia w prognozie.”

      ->>> Oby tylko ponownie piździernik nie miał najniższej anomalii w IV kwartale roku. Przydałaby się jakaś odmiana…

      1. dokładnie, odmiana by się przydała- np. niech lepiej „zapiździały” listopad będzie zimny- bez względu na to, czy jest ciepło, czy zimno, w tym miesiącu i tak jest ciemno, ponuro i paskudnie, a usłonecznienie i temperatury w poprzedzającym go październiku potrafią być jeszcze na „wartościowym” poziomie :(

        1. @Bartek617
          Nawet normalny listopad przyniesie incydent zimowy. Ostatnim listopadem który przyniósł 2 incydenty zimowe był ten z 2016 roku.

          1. Zależy co rozumiemy jako incydent zimowy. W zeszłym roku śniegu nie było, co najwyżej deszcz ze śniegiem i jeden dzień lekkiego całodobowego mrozu.

          2. @Dagmara: Racja, listopad 2018 nie przyniósł incydentu zimowego, tylko REGULARNĄ zimę w III dekadzie. Średnie spadły grubo poniżej 0, także w Krakowie, dzień z t,min -6 i maxem na poziomie +0,1 to nic innego jak zima, śnieg też tu nie odgrywa większej roli, może luty 2012 albo 2018 też nie były zimowe bo nie było dużo śniegu?

          3. @jorguś
            Ja z reguły patrze na tmaxy i śnieg, więc po tym zimy się aż tak nie zobaczy. Śniegu było zero, a całodobowy mróz tylko w jeden dzień. Dopiero średnie dają inny obraz.

  10. A na tym forum standardowo przekreślanie miesiąca po połowie pierwszego dnia xD

    Nie wiadomo jaka będzie temperatura dokładnie za 5 dni, a tu już lament, jakby lato wyszło -5K w połowie sierpnia

    Co do prognoz – no, tragedia, dzisiaj TMax 13 stopni, od jutra ma być tylko chłodniej, zarówno GEM, ECMWF oraz GFS widzą jednocyfrowe TMaxy prez prawie tydzień i 1-2 stopniowe TMiny (przynajmniej na jakimś tam obszarze północnej polski)

    Spora część komentujących jak kiedyś widziała jakąś odsłonę wyrzucającą spore ciepło, to pisali, że oczywiście prognozę to trzeba traktować jako ciekawostkę, a teraz przekreślają niespełna miesiąc później miesiąc po pierwszym dniu, no ciekawe

    Od siebie dodam, że mam nadzieję, że to ochłodzenie to tylko takie przejściowe, jak rok temu i TMaxy 15-20 pobędą z nami do listopada przy złotej „polskiej” jesieni ;)

    1. Złotej jesieni? Przecież już teraz liście masowo opadają z drzew… Więc jak po połowie października się ociepli to będzie co najwyżej polska jałowa jesień.

      1. Miałem na myśli odniesienie do temperatury i bezchmurnej pogody, liście to bardzo mocno zmierzają w stronę „standardowa zgniła jesień”

        1. No chyba, ze się też ma na myśli liście opadłe to wtedy tak. Ale u nas „złota jesień” odnosi się do drzew kolorowych a teraz jest już prawie apogeum tego procesu. Bezchmurna ciepła pogoda po zrzuceniu lisci to po prostu bezchmurna ciepła pogoda tak jak np w 2010 roku w listopadzie.

    2. Ciągle jest szansa na ciepło od połowy miesiąca. Trzecia dekada września i pierwsza połowa października to najsłabiej ocieplające się okresy w roku. Nie zdziwię się jeśli tagv drugiej połowy miesiąca były wyższy niż pierwszej.

    1. O, już po dodaniu tego wpisu prognoza ta wyrzuciła zimny listopad i ekstremalnie ciepły grudzień (prognoza długoterminowa dla mojej miejscowości), myślałem, że te dane trochę dłużej są niezmienne :(

      1. Skoro prognozy dla listopada są tak zmienne, to jak brać choć na trochę poważniej prognozy na grudzień?
        Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa i nic więcej…

  11. Rekord rzeczywiście się oddala, ale miejsce na podium za 2018 i 2015 w dalszym ciągu jest bardzo realne. Czyli 3-ci rok na 5 ostatnich cieplejszy niż wszystkie poprzednie lata w historii pomiarów (albo 4-ty na 6, licząc 2014). Robi wrażenie, chociaż może nie na Osowie…

  12. I tak, jak pisał Lucas wawa, prognozowanie na podstawie średnich 1951-2018 jednak bardzo mocno zaniża prawdopodobieństwo, już bardziej adekwatne byłoby wyliczenie na podstawie 1991-2018, choć i tu też byłoby zaniżone, ale jednak mniej

  13. Myślę że szansa na rekord jest dużo większa, bo wliczane są lata 1950-1980 na równi z tymi najnowszymi. Od 2000 do 2018, czyli na 19 lat aż 9 miało w końcówce anomalię większą niż wymagana na rekord (>1.15 powiedzmy). W pozostałym okresie (1951-1999) były tylko 2 takie lata (1960, 1982). ALE… nawet jeśli ten rekord padnie to ten rok w żaden sposób nie zbliży się do 2018 pod względem anomalii „pory ciepłej”. W okresie kwiecień-połowa listopada 2018 miał +2.7, a 2019 póki co ma za kwiecień-wrzesień +1.5 (z czego ponad połowa to czerwiec). Nagroda publiczności za porę ciepłą tak czy siak zostanie u 2018 i będzie tutaj wielka przepaść.

    1. A czy 2015 był jakiś super w porze ciepłej? A gdzie tam, do bólu przeciętny rok poza sierpniem.

      2015 3.01 1.69 2.16 0.00 -0.82 0.16 0.83 3.64 1.42 -1.06 2.33 4.99

      Maj to był wręcz zimny, zaledwie 0,27K cieplejszy od tegorocznego. Rekord zrobiły wysokie anomalie w chłodnych miesiącach oraz jeden jedyny sierpień. Sierpień o 1,5K chłodniejszy niż 2019 a czerwiec o ponad 5K chłodniejszy. Do tego kwiecień też wyraźnie chłodniejszy. W porze ciepłej 2015 rok był słabiutki jak redds malinowy, oczywiście bywały miesiące takie jak lipiec 2015 które w południowej połowie kraju były upalne (ponad +3K) ale to się tyczy wielu innych miesięcy – choćby maja 2019, wschód i NE w normie albo i lekko ponad, zachód i SW najzimniejszy maj od 28 lat.

      2015 za chłodne miesiące (JFM + ND) ma aż +2,83K i to właśnie one zrobiły jego rekord. Reszta roku (kwiecień-październik) to ledwie +0,59K. Prawie że norma jeśli weźniemy ref. 1991-2018.

      Rekord roczny może zostać wdeptany w ziemię podobnie mocno co rekord pory ciepłej w 2018 albo rekord czerwca w 2019. Wystarczy do tego ciepła zima po obu stronach + ciepła pora ciepła. Taka naprawdę ciepła, nie jakieś marne popłuczyny w postaci +0,6K od 1981-2010 za 7 miesięcy. Skoro 2018 mógł tam wykręcić 2,7K to wynik o 1K niższy jest dość prawdopodobny.

      Czuję, że około 2022-2023 przekroczymy +2K od 1981-2010 jeśli chodzi o rok. Bo takie odchylenie od starszych ref przekroczyliśmy już w 2014.

      1. „Rekord roczny może zostać wdeptany w ziemię podobnie mocno co rekord pory ciepłej w 2018 albo rekord czerwca w 2019. Wystarczy do tego ciepła zima po obu stronach + ciepła pora ciepła.”

        Otóż to. W ogóle do tej pory większość rekordowo bądź ekstremalnie ciepłych lat (może z wyjątkiem 2000) było takich dzięki bardzo ciepłej zimie przy umiarkowanej bądź nawet lekko chłodnej porze ciepłej: 1975, oczywiście 1989 i 1990, 2007 i 2008, także 2014 i 2015 mimo sierpnia w dużym stopniu też.
        Dopiero 2018 wyraźnie złamał tę zasadę (jeśliby do zimy zamiast grudnia zaliczyć marzec to była nawet lekko chłodna zima, ale potężna anomalia pory ciepłej). 2019, podobnie jak 2000 jest trochę niejednoznaczny pod tym względem. Kombinacja pory ciepłej jak w zeszłym roku z zimą jak 2006/07 cz 2014/15 dałaby dopiero dobry odjazd, ale mimo wszystko nie jest to aż tak bardzo prawdopodobne żebyśmy mieli tego oczekiwać za 2-3 lata. Jednak zeszłoroczna pora ciepła to było coś nietypowego chyba nawet jak na obecne czasy a zimy choć są dość łagodne to też zazwyczaj nie aż tak. No i musiałyby te dwie rzeczy wystąpić na raz, co jest jeszcze mniej prawdopodobne

      2. Patrząc na serie 1951-2018 to dla okresu kwiecień-październik 2018 ma anomalię +2.58, a drugi w kolejności rok (2006) +1.27… Nie ma innego roku który ma ponad +1. W tym sensie 2019 może jeszcze zająć zaszczytne acz odległe 2-gie miejsce :)

    2. Ale samo lato było cieplejsze w 2019 r. Przyniosło też wyższe Tmax’y i więcej przewyższeń 35°C.
      A najniższa anomalia w 2018 r. była prawie 2-krotnie niższa (!) niż jak dotąd w 2019 r. [o ile w IV kwartale kiedyś mocniej nie przymrozi].
      Czyli wszystko zależy od tego co i jak porównujemy.

    3. Rok 2018 faktycznie był ewenementem w tym sensie, że o jego rekordzie ciepła zaważyła w znacznie większym stopniu pora ciepła, inaczej niż w zdecydowanej większości innych przypadków, kiedy zaważają pory chłodne (zwłaszcza miesiące DJFM).
      Zauważmy, że ten okres roku (zima + marzec) w największym stopniu koreluje z całym rokiem, bo wówczas rozbieżności w anomaliach mogą być największe.
      Obecnie mamy już czasy, kiedy skala dodatnich anomalii w porze ciepłej (sezonie letnim) może być już właściwie podobna jak w porze chłodnej (sezonie zimowym) – a co dobitnie pokazał tegoroczny czerwiec. Jednak skala dla ujemnych anomalii może być nadal wyraźnie niższa w porze chłodnej (niż ciepłej). Stąd też statystycznie o całym roku nadal w największym stopniu będą decydowały miesiące DJFM, kiedy mamy największy „wachlarz” możliwości. Jednak przy większej neutralności w porze chłodnej (jak w miesiącach DJFM 2017/8), to właśnie pora ciepła coraz częściej może decydować o rekordowości danego roku (jak w 2018 r.).

      I jak widać głównie pora ciepła zaważyła na ogólnej reputacji roku 2018. Ba, nawet nie same ekstrema (które były większe w 2019 r.), tylko czas trwania dodatniej anomalii (wówczas największej w kwietniu). O różnicach między lutymi/marcami mało kto już przy tym pamięta… No cóż, pora chłodna i tak jest chłodna – bez względu na zimowość zimy – stąd też przy rekordach ciepła bardziej pamiętamy pory ciepłe (w tym okresy letnie). Co innego taki rok 2010 – tam najlepiej zapamiętała większość pewnie zimy (oprócz powodziowego maja).

  14. Ecmwf coś tam pokazuje ładnego na końcu prognozy – 10 i 11 października bezchmurnie i 18 stopni w dzień. Daleki termin, ale daje jakąś nadzieję na to, że nie cały październik będą listopadowe temperatury poniżej 10 za dnia.

    1. Takich „ciepełek” było w prognozach już nie mało. Potem są one wycofywane.
      Z drugiej strony okresy z ujemnymi anomaliami jak na razie też nie trwają dłużej niż z dodatnimi. Może ponownie wyjdzie z tego opcja „pół na pół” i do połowy października będziemy mieli bieżącą anomalię około zera lub nawet na lekkim plusie?

      1. 18 stopni to jeszcze nie ciepełko. To może z 3-4K powyżej normy i to na samej tmax, w przypadku bezchmurnego dnia noc może być bardzo zimna.

        1. @alewis27
          Faktycznie. Podczas wyżowej, bezchmurnej i słoneczne pogody nie wykluczone są prawie 20-stopniowe amplitudy temperatur w październiku czyli przy 18 stopniach, bezchmurnym niebie i dniu w nocy w pewnych miejscach niewykluczony byłby przymrozek.

        2. To jeszcze zależy czy przy wyżu (faktycznie chłodniejsze noce), czy jednak w ciepłym sektorze niżu, kiedy nawet noce potrafią być ciepłe pomimo rozpogodzeń (po części jak obecnie).

  15. Ciekawe rzeczy się dzieją w stolicy, temperatura rośnie od godziny 18 i przekracza 18 st (więcej niż za dnia). 18 st w październikowy wieczór to jest jednak ewenement.

    1. Takie „cuda” w coraz większym stopniu sprawdzają się w porze chłodnej (ciemnej) roku, kiedy to adwekcja zaczyna odgrywać kluczowe znaczenie.
      Do dzisiaj nie zapomnę pod tym względem Bożego Narodzenia 2017 r. – jak szybko nocą rosła temperatura, a dni 24-25.12 przyniosły najwyższą anomalię podczas całej zimy (blisko +10K).
      Tym razem ciepła była zdecydowana część dzisiejszego dnia (01.10), a noc 01/02.10 może przynieść Tmin nie niższą niż ok. 15°C (ew. będzie nieznacznie niższa). Dobowa Tavg może zbliżyć się do 15°C (!), choć długo się to nie utrzyma, bo jutro popołudniu i tu zacznie się wyraźniejsze ochłodzenie (po trosze jak w 2016 r.).

  16. Spoglądam na indeksy NAO i AO i widzę, że większą wiązek wskazuje na ujemne NAO do połowy października, a większość wiązek wskazuje na dodatnie AO. Czyli rozumiem, że w takiej sytuacji nie będzie szans na kilkudniowy epizod z babim latem tylko adwekcję arktycznego chłodu jeszcze w I dekadzie października?

    1. Niekoniecznie. Właśnie przy braku wyraźniej ujemnego AO, gdy NAO jest ujemne mamy większą niejednoznaczność, czy dominować będzie zaburzenie w większym stopniu ze składową N, czy dla odmiany S.
      Zresztą nawet samych tych prognoz nie ma co brać na poważniej w terminie 7+ dni.

    2. @Zbigniew

      Dlaczego sądzisz, że atlantycki niż da Ci babie lato? Babie lato to tak naprawdę okres przesuwania się stacjonarnego wyżu z pozycji letniej (Azory) na zimową (Rosja). Szczerze mówiąc nie wiem czy ma to w ogóle jakiś związek ze znakiem NAO. Ale jeśli już to będzie to raczej ujemne NAO, bo osłabnięcie wyżu azorskiego z definicji spycha NAO w dół.

  17. Ktoś tu pisze o „żenujących prognozach”…bo ma być poniżej 10. Żenujące to są komentarze ludzi oczekujących wciąż i wciąż ciepła…rekordów ciepła. Jak tu później mówić, przekonywać ludzi, że jest źle, skoro ludzie wyczekują tego zła?

    1. Jak dla mnie październik mógłby się szybko ocieplić o 2stC. Za lata 1981-2010 średnia w Katowicach to 8,8 stC Średnia 11 st. C byłaby przyjemniejsza i do tego cały miesiąc bez przymrozków sobie życzę. Oczywiście najlepiej jakby to była zmiana naturalna ,ale w obecnej sytuacji klimatycznej Globu to niemożliwe. Również życzyłbym sobie ocieplenia kwietnia,maja ,i września (o 1-2 stC ) oraz wyraźnego ochłodzenia miesięcy zimowych do średnich -2 dla Katowic (dla miesięcy DJF).Takie ochłodzenie miesięcy zimowych całkowicie niemożliwe przy postępującym AGW. Większość ludzi interesuje tylko pogoda w najbliższym czasie ,a AGW i jego tragiczne skutki teraz i w przyszłości zdecydowanie mniej. Tak już mamy. Tez uważam ,ze prognozy temperatur max. poniżej 10 st.C w pierwszej połowie października są dosyć żenujące.

      1. Na muchowcu średniej 11 stopni to nie było 18 lat. Max 10,4. Kwiecień akurat nam się bardzo ładnie ociepla, za komuny był 12-letni ciąg bardzo zimnych kwietniow, średnia za te 12 lat była poniżej 7 stopni! Niejeden marzec obecnie jest bliski tych 7 stopni. W okresie 1991-2019 jego średnia to już 9,3 i coraz mocniej ucieka październikowi, który kiedyś był wyraźnie cieplejszym miesiącem niż kwiecień.

        Ocieplenie niestety ciągnie w górę wszystko, łącznie z zimami. Twój scenariusz miał by jakąś szansę na powodzenie w przypadku większej kontynentalizacji klimatu i osłabienia wpływu oceanu w porze zimowej ale obserwowane jest zjawisko wręcz odwrotne, ta dekada ma wyraźny rekord jeśli chodzi o ilość ciepłych miesięcy z grupy DJFM.

        Poniżej 10 w pierwszej połowie października to jest patologia, nie rozumiem z czego niektórzy się tu cieszą? Z aury listopadowej półtora miesiąca wcześniej? Przecież pogodowy ‚listopad’ to ostatnio najczęściej panująca pogoda w całym roku. Pogoda paskudna, żeby nie było. Nic przy takiej się nie da robić, tylko wozić dupe autem i pozbywać się pieniędzy na jakąkolwiek rozrywkę.

  18. Dzisiaj mamy przełomowy dzień, bo wkracza front chłodny i od jutra czeka nas ponownie okres z ujemnymi anomaliami. Zobaczymy czy potrawa do ok. 09-10.10 (czyli ok. tygodnia) jak wieści coraz więcej prognoz, czy też jednak dłużej (?). Bo z jednej strony niże atlantyckie będą się cały czas formowały, ale i wyże nad kontynentem i bliżej Arktyki mogą być nieprzewidywalne.

    Zobaczymy też, czy w któryś dzień I dekady października anomalia dobowa obszarowa spadnie poniżej -4K (ref. 1981-2010), a co oznaczałoby najniższą warość tego parametru licząc od połowy maja. I pozostaje kwestia potencjalnych przymrozków, które mogłyby przyspieszyć fenologiczną jesień – bez względu na to co będzie się działo później. A na te byłby największy potencjał oczywiście przy aurze „wyżowej”, z pogodnymi nocami i słabym wiatrem.

    Pomimo coraz bardziej jesiennych perspektyw i stopniowego wkraczania w porę chłodną, pogodowe losy października, a tym bardziej kolejnych miesięcy wcale nie są przesądzone – w żadnym kierunku, bez względu na takie, czy inne sezonówki. Mnie najbardziej ciekawi kwestia, czy skłonność do częściej ujemno-neutralnego NAO nadal się utrzyma, a co w dużym stopniu będzie rzutowało na skalę i proporcje ochłodzeń (względem ociepleń) wraz ze zbliżaniem się ku zimie.

  19. Tak się złożyło, że wczoraj przemierzalem trasę z Warszawy do Koszalina, moje obserwacje. Rozlewiska na polach, rozlane, małe ciężki wodne, wśród pól i lasów,od Gdańska aż po Koszalin. Suszy to tu raczej nie ma. Liczę na październik mokry i chłodny.

  20. Sytuacja z wyżem lokującym się gdzieś w okolicy Morza Norweskiego to jedna z tych nielicznych sytuacji barycznych, która w Polsce przynosi beznadziejną pogodę niezależnie kiedy w ciągu roku występuje. Na szczęście pojawia się w tym miejscu rzadko, bo to naturalne miejsce dla niżów atlantyckich. Na szczęście tym razem zagości tam „tylko” na 4-5 dni. Z drugiej to wystarczająco długo, by z pogody charakterystycznej dla początku października zrobić środek listopada.

    1. Zimą nie jest beznadziejne, mróz i opady śniegu to nawet dobra pogoda. Wszystko lepsze od tego lekkoplusowego badziewia znad Atlantyku.

      1. Lekkoplusowe (grudzień 2018) lub lekkominusowe (styczeń 2013) badziewie jest względnie akceptowalne. To mniej więcej ten sam poziom obrzydzenia codzienności i relatywnie niewielka różnica w kosztach ogrzewania. Najgorsze to wysokominusowe badziewie, w szczególności w towarzystwie dużego śniegu. Akceptowalne jedynie podczas urlopu w górach, bo tam najmniej szkodzi, a niektórym nawet pomaga (narciarze).

        1. Oczywiście to Twoje zdanie :) Mnie się bardzo podoba taka pogoda, niegdy nie narzekam. Można jeszcze Fatem po śniegu pojezdzić, dla super sprawa.

  21. Większość ludzi lubi ciepło. Tak wynika z rozmów i obserwacji. Ale na tym forum jest raczej odwrotnie. Zimno-lubiących jest znacznie więcej niż ciepłolubów. My mamy swój ulubiony czas przez 4 m-ce od połowy maja do połowy września. Wy macie 8 m-cy. I ciągle Wam mało. Ileż to było jęków w czerwcu że gorąco. Średnia dobowa w czerwcu wyszła ok. 21 st. czyli całkiem przyjemna. Taka jest w II połowie października na Lampeduzie. Nie wiem jak można uwielbiać zimno? Same kłopoty. Ogrzewanie, katary, grypy, ponuractwo, łamanie w kościach, bóle głowy, senność i rozdrażnienie, skoki ciśnienia, złamania kończyn, smog czyli smród. A z drugiej strony same pozytywy, oprócz oczywiście fali ekstremalnych upałów, które i tak się szybko kończą.

    1. Jeżeli ze względu na zimno na dworze (nie w domu!) cierpisz na takie dolegliwości to polecam odstawić komputer i się pójść zbadać. To zdecydowanie nie jest normalne.

      1. Młodyś to i głupoty piszesz. Nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Ja nie piszę o swoich dolegliwościach (co nie trudno zrozumieć) tylko o wszystkich możliwych z pory zimnej. No, ale niestety gimnazja zrobiły ogromne spustoszenia w głowach młodych ludzi.

        1. Patrząc na świadomość społeczeństwa widać jakie spustoszenie w głowach poczynił system 8-klasowy. Polecam spojrzeć krytycznie najpierw na swoją osobę, bo nawet nie wiesz ile mam lat.

    2. Mi zasadniczo upał nie przeszkadza, ale są 3 rzeczy które lubią go czynić nieznośnym.

      1. Tropikalne (gorące) noce. W ostatnich latach pojawiają się długie ciągi podczas których przez kilka tygodni temperatura ma problem by spaść w nocy poniżej 15 stopni. Tak było nie tylko w fali upałów z 2015, ale także w 2014 i 2018. W czerwcu 2019 o dziwo regularnie zdarzały się normalne noce.
      2. Patelnia. Najgorzej jak takim upalom towarzyszy pełna lampa. Wtedy ma się poczucie że naprawdę przez 12 godzin w ciągu dnia ciężko przebywać na dworze a oddawanie ciepła czuć wieczorem i w nocy. Pomijam fakt jak takie coś wysusza glebę. W upalnym dniu powinna zawsze być konwekcja w mojej opinii, niekoniecznie nawet burza, po prostu przynajmniej umiarkowane zachmurzenie.
      3. Przeciąganie się i brak końca w prognozach.

      Krótkie uderzenia upałów, pomiędzy którymi występują w miarę rześkie noce (10-13 stopni) oraz tym upalom towarzyszy konwekcja i jakieś opady nie są niczym złym. Przykładową „falą” upału, która mi ani trochę nie przeszkadzała, była ta z 25-30.07 b.r. – miała pełno chmur, nie przyciągała się i po jej zakończeniu od razu rześkie noce się pojawiły (już 31.07 nad ranem)

      1. Na szczęście lato to nie tylko upał, ale także średnie temperatury dobowe wokoło 17-20 stopni. W przeciwieństwie do całego półrocza chłodnego (nie tylko zimy), gdy nieprzyjemne temperatury są standardem, a nie anomalią. A latem są mimo wszystko anomalią 😇
        Dlatego ostatnio coraz to bardziej lubię naszą najcenniejszą porę roku, chociaż oczywiście najbardziej czekam na lato typu 2017 albo 2013.

      2. Ze względu na chorobę przewlekłą w pełni zgadzam się z punktem drugim. Godziny panowania ,,patelni ” przesiaduję w pokoju zacienionym z włączonym wentylatorem.Lepiej znoszę duszny dzień z temperatura 25-27 stopni i umiarkowanym lub dużym zachmurzeniem niż ,,suchy żar z nieba” i temperaturę 32-35 st.C.

        1. Przecież suchy upał jest najlepszy. Przy wilgotności 20-30% prawie się w ogóle go nie czuje, tak jak było np w czerwcu tego roku. Najgorsza opcja to wilgotnośc rzędu 100% i zachmurzenie i deszcz jak coś ala lipce 2016 i 2017.

          1. jak dla mnie to prawda, suchy upał jest przyjemniejszy (ale rzecz jasna to tylko moje zdanie- o gustach nikt nie dyskutuje)- +35 C pod koniec czerwca było prawdziwym rajem, bo dało się dostrzec błękitne niebo wyczyszczone ze chmur+nie było duszno, co dało się znieść, natomiast +25 C/+30 C w środku sierpniowego dnia (ze zwiększającym się zachmurzeniem z biegiem godzin) sprawiało, że koszula kleiła mi się do ciała (mimo że się nie ruszałem!!!), a jeszcze zdarzało się, że w parę tych gorących dni coś tam pogrzmiało (i oczywiście też popadało) :(

  22. @Admin

    Tak z czysto automatycznego odruchu wieloletniego recenzenta zauważę, ze chociaż raz w tekście powinieneś napisać o jakiej anomalii piszesz. Tzn. krajowej czy globalnej. Z kontekstu domyślam się, ze tej pierwszej, ale jak to zwykle pisuję w recenzjach doktoratów „ale czy czytelnik musi to zgadywać?” 😄

  23. Ostatnio na pewnej krajowej konferencji siedzący obok mnie naukowiec, fizyk zajmujący się pomiarami radiacyjnymi, zapytał mnie „co to za śmieszne słowo anomalia?”. Ten dość szokujący przykład podaję za przestrogę: nie wszyscy używają takiej terminologii jak my.

    Inny przykład, tym razem z międzynarodowej to doktorantka, Brytyjka, która użyła terminu którego nie znałem. Pomyślałem, że mam prawo bo chociaż czytam literaturę to native speakerem nie jestem. Ale jakiś wybitny specjalista zapytał się co ona przez to słowo rozumie. Po czym okazało się, ze nikt na sali nie zna tego słowa. Dziewczyna wytłumaczyła, że stosuje je jej profesor, którego zastępowała. Najwyraźniej był odkrywcą tego terminu, który już zapomniałem i który prawie na pewno się nie przyjął.

  24. Dzisiaj na SE średnia dobowa wynosić będzie ok. 20 st. C. A na zachodzie ok 9.Różnica ogromna. Ale niestety jutro już wszędzie będzie zimno. I komu przeszkadza ten komfort. Mogłoby tak być do grudnia. Ehh. Temperatura w dzień 25 i w nocy 15 to jest optimum komfortu termicznego.

    1. Nie ten klimat. Dla mnie mogło by być +5K w pazdzierniku i połowie listopada a potem jeeeeeb zima na całego, śnieg mróz itd. Ale takich klimatów raczej nie ma. Klimat kontynentalny na tych szerokościach geograficznych ma zwykle bardzo długą zimę i dość krótkie lato. Już wolę ten nasz bździnowaty klimat w zimie niż pół roku średniej poniżej zera jak w Irkucku czy Nowosybirsku. W miesiącach DJF średnia -15 by mi nie przeszkadzała ale termiczna zima do połowy kwietnia to gruba przesada.

    2. W Krakowie tmin 9.3, prognozowany tmax 20.5 (o 13 było już 19.5 więc nie zdziwię się jeśli będzie wyższy) to tavg wyjdzie około 15. W Tarnowie tmax wyniósł dotychczas, aż 24.5.

      1. dokładnie, a od samego rana/wschodu słońca było w Krk pochmurno- ja się dziwię, jak temp. była w stanie wzrosnąć o ponad 10 C? :(

  25. A ja bym chciał -60 w zimie i +70 w lecie. Wtedy, co to niektórzy zajęliby się ratowaniem skóry, a nie ciągłym „sadzeniem kartofli” typu a ja wolę to i tamto, a ja chciałbym tak i siak lub na wspak. Przestańcie już tyle miauczeć na pogodę, zostawcie coś na starość.

  26. Nie wiem skąd się bierze ta wszechobecna hamerykańska „poprawność optymistyczna” polegająca na ciągłym suszeniu zębów i wiecznym ogłupiałym cieszeniu się ze wszystkiego. To już nie można ponarzekać na pogodę? Angole narzekają i nie przejmują się tym. Ale oni są normalni. A my służalczo i w ogłupiały sposób koniecznie musimy naśladować Amerykanów. Także daj se spokój Grzybiarzu z karceniem narzekających. Chyba można pomarzyć o lepszym klimacie. Kraju i klimatu nie zmienię.

    1. @Tutejszy – można ponarzekać, ale z umiarem, od czasu do czasu. Tymczasem, przybiera ono już charakter rytualny. Kiedy nie wejdę w komentarze, non stop komuś coś nie pasuje, narzeka, ktoś by chciał inną pogodę, itp. We wszystkim należy zachować umiar. W narzekaniu też. Nie karcę nikogo, ale czy naprawdę dyskusja o pogodzie ma się sprowadzać przede wszystkim do narzekania i osobistego opowiadania o subiektywnych preferencjach pogodowych? A może rzeczywiście „dam se” spokój i nie będę tu pisać swoich „wtrętów”. Mi pogoda odpowiada i wcale nie narzekam na obecną aurę. A pomarzyć o lepszym klimacie można, czemu nie. Tylko to jest tak z pogodowymi marzeniami, że głowa marzy i w chmurach ulatuje, a w realu, człowiek na du.. twardo ląduje. ;-)

      1. Ludzie narzekają, bo jak tu nie narzekać, skoro pora chłodna przychodzi już w połowie września, a październik będzie przypominał pogodę rodem z przełomu listopada/grudnia? Rok temu pora chłodna przyszła w drugiej połowie listopada i jakos nikt na to nie narzekał, bo wtedy jest na to właściwy czas. Ja nie narzekam, bo po wyczynach październików z lat 2015-2017 juz mnie nic nie zdziwi.

        1. Rok temu to mocne przestawienie w połowie listopada mi bardzo odpowiadało. Przez całą pierwszą połowę ponad +12 momentami nawet do +20 dodatkowo dużo słońca i słaby wiatr a potem od razu w okolice zera. Beznadziejna aura w okolicy +5 zredukowana do minimum

          1. W listopadzie owszem, ale nadrobiła z nawiązką w grudniu :( Poza epizodem lekkiej zimy w dniach 13-20 grudnia cały miesiąc został zdominowany przez takie wilgotne badziewie wokół +5 stopni właśnie, przedział od 1 do 8 powyżej zera, czyli chyba najgorszy jaki w naszym klimacie istnieje.

            Niektórzy na ten chłód w II połowie listopada marudzili, nie wiem w sumie czemu, było suchutko przy temperaturze około zera całą dobę. II połowa listopada to i tak jest mogiła pogodowa w 90% przypadków, na wysokie usłonecznienie nie ma co liczyć, to się w listopadzie raczej nie zdarza (a jeśli nawet, to głównie w I połowie). Dużo milszy był ten suchy stratus przy 0*C niż ponad 300 godzin opadów deszczu wokół +5*C z grudnia.

  27. Na razie mamy idealne dla ujemnego NAO rozkład sił barycznych. Na południu kontynentu rządzą słoneczne, ciepłe wyże, a na północy deszczowe i wietrzne niże, a Atlantyk jak śpi od roku, tak będzie spał dalej. Pozostaje tylko pytanie, kiedy dmuchnie porządnie z S, SE bo przy południkowej wymianie mas powietrza w końcu to musi nastąpić. I oby tak się stało, bo inaczej będzie można powiedzieć, że pora chłodna rozpoczeła się już w połowie września :(. Jedyny plus z obecnej aury, że popadałoi, ale stan rzek i wód gruntowych nadal jest słaby.

    1. Na razie mamy idealne dla ujemnego NAO rozkład sił barycznych. Na południu kontynentu rządzą słoneczne, ciepłe wyże, a na północy deszczowe i wietrzne niże, a Atlantyk jak śpi od roku, tak będzie spał dalej.

      To mi nie wygląda na opis sytuacji z ujemnym NAO. Gdyby było „wyże na północy Europy”, to owszem. NAO jest obecnie ujemne przez zaledwie jeden wąski wyż, prawie zatokę wyżową nad Morzem Norweskim (NE od Islandii). Ten wyż już jest spychany stamtąd i się wypłyca przez co NAO idzie już z powrotem w kierunku zera, a może i dalej.

        1. Kmroz – nie groteskowo, ale przy ujemnym NAO mozemy miec zarówno panowanie mroźnych wyżów albo i nizów jak w ostatnich dniach. Jednego drugiego nie wyklucza.

  28. Dzisiaj jest wciąż dość ciepło ale pogoda depresyjna i smutna, cały dzień grube chmury wiszą, słońce widziałem tylko rano jakieś małe przeblyski. Jutro i w następujących dniach podobna deprecha ale przy 10 stopni niższej temperaturze. Koniec krótkich spodenek niestety, dziś chyba ostatni dzień w roku kiedy założyłem.

    Dla mnie duże znaczenie ma słońce, zwłaszcza o takiej porze roku. Nie przeszkadza mi 8 stopni w dzień i -3 nocą jeśli jest pogodnie, za to dzisiejszy dzień to szara nędza mimo że jego anomalia dodania jest wysoka (szczególnie na temperaturze nocnej, 17 stopni o ósmej rano to warunki jak w środku lata). Z tego powodu pazdziernik 2010 ocenie całkiem wysoko pomimo że był to wyjątkowo zimny miesiąc.

    1. Dla mnie w październiku ważniejsze jest ciepło i brak wiatru. To czy jest słońce czy nie jest przy tym drugorzędne chociaż oczywiście długotrwałe wielodniowe chmury każdego mogę trochę przygasić :)
      Przeraża mnie za to aura chłodna / zimna i wietrzna zwłaszcza gdy wieje z kierunków N. Podobnie mam z marcem
      NIestety prognozy na najbliższy tydzień taką właśnie aurę zapowiadają

  29. No cóż, ocieplenie jest oczywiście odwlekane w czasie, więc zapewnie szykuje się coś na kształt października 2016. U mnie t maks 18, ale przez krótki czas, o 16 było już 15 stopni, więc to pewnie ostatni w miarę ciepły dzień tej jesieni.

    1. 2 stopnie za dnia w połowie miesiąca pewnie niebawem się pojawi… taka sama szrówka i ilość deszczu nam się robi jak 3 lata temu o tej samej porze… teraz oczywiście też leje…

  30. Jednych razi słońce (lub jego brak),
    drugich razi wiatr (lub jego brak),
    trzecich razi chłód (lub jego brak),
    a niektórych razi poziom komentarzy (lub jego brak).

    To prawda, że gwałtowny skok z wartości późno letnich do przedziału termicznego, charakteryzującego przełom jesieni i zimy nikomu się na zdrowiu nie przysłuży, podobnie zresztą jak długi okres dominacji tego typu aury – ale litości! Nie uzewnętrzniajcie w koło Wojtek swoich upodobań. Po niespełna dwóch dniach naklepaliście ponad 120 komentarzy – w większości o niczym!

  31. Jest szansa na ciepło po 10.10, nawet na 22-23 stopnie na południu. Oczywiście to duży przedział czasu i wszystko może się jeszcze zmienić o 180 stopni, ale iskierka jest. Byle tylko 2-3 stopnie w noce z niedzieli na poniedziałek i z poniedziałku na wtorek nie przerodziły się w przymrozki.

    1. 2 stopnie na T2m to jest bardzo często przymrozek przy gruncie

      Na pomorzu zachodnim temperatura o 20 wyniesie około ~5-6 stopni na stacji pomiarowej w np. Szczecinie, a noc ma być bezchmurna prawie aż po sam poranek, także, kto wie, czy nie zobaczymy dzisiaj kolejnych przymrozków

      1. Przygruntówek nie liczę.
        W Krakowie jest zagrożenie przymrozkiem z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek. Chociaż przy prognozwanym zachmurzeniu 70% może aż tak tmin nie spadnie.

  32. @Osowa
    Coś pomyliłeś. NAO opisuje siłę i/lub osłabienie cyrkulacji wokół bieguna na długościach N Atlantyku – a która wokół bieguna N jest tym silniejsza, im bliżej bieguna mamy więcej układów niżowych (ruch powietrza w niżach jest przeciwny do wskazówek zegara). Wówczas indeks NAO jest właśnie dodatni! AO również, tylko w odniesieniu do całego „otoczenia” bieguna.

    Przy ujemnym NAO (AO) właśnie wyże są bliżej bieguna, a co przedkłada się częstszym/wyraźniejszym zaburzaniem cyrkulacji W (powietrze w antycyklonach krąży zgodnie ze wskazówkami zegara). Siłą rzeczy niże „spychane” są częściej na niższe szerokości geograficzne – czyli odwrotnie niż piszesz.

    Skutki obecnie ujemnego NAO my w Europie C będziemy mieli dopiero po kilku dniach zwłoki – a co nastąpi teraz, wraz z rozbudową wyżu od strony Grenlandii/Islandii w kierunku Skandynawii, przyczyniając się oczywiście do spływu ze składową N i ochłodzenia.

    Z tym, że wg ostatnich prognoz tak ma być tylko przez kilka dni (4-7 dni), a potem niże atlantyckie ponownie zaczną napierać torem N nad Europę. Prognozy NAO na 7+ dni są raczej za jego wzrostem, ale czy trwale trudno powiedzieć. W tym roku, od kwietnia/maja, ujemne NAO częściej nas nawiedza – zobaczymy co będzie zimą (?).

  33. Po lipcu, sierpniu i wrześniu kolejny miesiąc z jeszcze większymi szansami na ujemną anomalię miesięczną, ciekawe czy tym razem tak się stanie;) (sądząc po prognozach do 10.10). Po I dekadzie październik będzie miał chyba większą anomalię ujemną niż lipiec. Widać też tendencję do coraz bardziej wilgotnych miesięcy występujących po kolei po sobie poczynając od lipca i ciekawe czy w będzie październik będzie kontynuował

  34. Blokada będzie krótka i przyniesie przynajmniej sporo słońca. Od wtorku widać powrót cyrkulacji SW. Czyli tak jak mówiłem, raczej ciepły październik się szykuje mimo tego „szumu” w najbliższych dniach.
    I nie, nie jest to pojedyncza odsłona, a powtarzalny już schemat w różnych modelach.

    Pierwsze dwa dni miesiąca bardzo podobały mi się termicznie, ale mogłoby trochę więcej rozpogodzeń przynieść. Z drugiej strony bardzo mnie cieszy w sumie, że ta pogodniejsza aura nadejdzie przy ochłodzeniu- im zimniej w październiku tym bardziej mi zależy na słonku, opcja z tmax około 10 (lub o zgrozo poniżej) oraz ciemnicą jest najgorsza. Niestety opcja dość popularna w ostatnich 4 październikach, także w tym „idealnym” sprzed roku.

    1. „Od wtorku widać powrót cyrkulacji SW. Czyli tak jak mówiłem, raczej ciepły październik się szykuje”

      ->>> Problem w tym, że niespełna tydzień temu pisałeś o ciepłym październiku z uwagi na… duże ocieplenie ok. 05-06.10. A tymczasem będziemy mieli wówczas średnie anomalie ok. -5K, a może i jeszcze nieco niższe.
      Fakt, że ok. 09-10.10 ma się ocieplać, ale na tym etapie uważam za zdecydowanie przedwczesne sugerowanie ciepłego października, bo cyrkulacja powróci na SW. Miejmy na względzie, że NAO częściej przechodzi ostatnio na minusy i naprawdę nie ma pewności, że w październiku (czy później) przejdzie na trwalsze plusy.

      1. W tym roku w ogóle mam wrażenie, że jest niemały problem z prognozowaniem pogody nawet w dość bliskich terminach 48-96h, a co dopiero w jakichś fusach 192h+. Po kilku latach z niemal permanentnie dodatnim NAO przyzwyczailiśmy się do pogody do bólu przewidywalnej, gdzie zapowiedzi nawet na 7-10 dni naprzód często się sprawdzały. Oczywiście nie co do joty, ale sam trend (ocieplenie, ochłodzenie) sprawdzał się w 90% przypadków. Obecnie się to zmieniło, te dalekie prognozy często się zmieniają o 180 stopni, a te średnioterminowe nie aż tak dramatycznie ale też dość znacząco. I nieraz okazywało się że z prognozowanych 20 stopni zostawało 14, a ze słońca chmury i deszcz. I odwrotnie, z prognoz opadów w lipcu nic nie wychodziło, susza trwała.

    2. To już jest nudne z tym ciepłym październikiem… brak w prognozie temp. ponad 12 stopni, no ale nie… październik bedzie cieply bo będzie i koniec. Zaraz jeszcze usłyszę, że tegoroczny październik jest lepszy od 2018 xD to dopiero będzie komedia.

      1. To większe ocieplenie MOŻE nastąpić. Problem w tym, że zwłaszcza przy takiej zmienności cyrkulacji jak ostatnio, sugerowanie już na samym początku jaki może być cały miesiąc jest… powiedzmy zabawne. Na dzisiaj październik może mieć końcową anomalie równie dobrze -2K, jak i +2K. Przy czym, bez względu na to co będzie działo się później, średnia bieżąca anomalia miesiąca za I dekadę może być poniżej -2K (a może i ok. -3K).

          1. To się dopiero okaże. Szansa jest, ale 7+ dni przed faktem skala i trwałość późniejszego ocieplenia jest nadal obarczona dużą niepewnością.

      2. Na pewno pierwsze 2 dni lepsze od analogicznych rok temu ;)

        A całość, jeśli pozwolisz, będziemy oceniać 1.11.
        Brak prognoz powyżej 12 stopni? Nawet na tym twoim kole podbiegunowym Podlasiu po 10.10 widać temperatury 15+.

        @Lucas
        Wtedy jednak były jakieś niezgodności z tym 5.10, a teraz prognozy są jednoznaczne że blokada padnie i walnie ciepłem z SW. Nie mówię że od razu będzie 20+, Ale przekroczenie 15 w znacznej części kraju jest raczej pewne w tej sytuacji.

          1. Na razie przyszło ochłodzenie, to pewne, a ocieplenia ostatnio często są spłycane, co nie oznacza że nie będzie jeszcze 20 +.

          2. Daniel,
            a ta „20” to jakiś wyznacznik października, że musi się pojawić na termometrach? Jeśli zaś się nie pojawi to co – umrzemy?

          3. @LeszekM
            To 20°C i więcej przy pogodnym niebie jest odbierane jako babie lato W październiku. Występuje niemalże co roku (może z wyjątkiem października 2010 roku).

          4. LeszekM dla mnie nie musi być już 20 stopni, jestem raczej z tej chłodniejszej strony i fanem śnieżnych zim, ale jak jeszcze wpadnie 20-stka to nie umrę.

          5. Kilka dni 20+ w październiku to normalka, średnia wieloletnia to 4, w cieplejszych bez problemu ta liczba osiaga 7-8. Dopiero powyżej 10 takich dni mówimy o czymś ekstremalnym, rok 1966 – 16 dni!

            Październik to taka jesienna wersja kwietnia. Ktoś sobie dzisiaj wyobraża kwiecień bez przekroczeń 20 w cieniu? No nie za bardzo, u mnie najgorsze kwietnie tego stulecia to 2002, 2004, 2008 i 2017 – po jednym dniu w każdym w 2017 dwa (i to na samym jego początku). Pozostałe bez problemu osiagają 6-9.

            Nie mylcie października z listopadem, 20 stopni w tym miesiącu to nie jest żadne wielkie ciepło.

          6. „20 stopni to żadne wielkie ciepło”
            W październiku jednak więcej zależy od tmin. Jeśli jest to 2-5 jak w zeszłym „pięknym” paździu, to faktycznie szału nie ma. Jeśli to jest 10-13 w nocy jak to było pod koniec tego z 2013, to już jak najbardziej jest wysoka anomalia. I to bardzo.

          7. No trudno żeby nie, w październiku noc jest dłuższa od dnia więc większe znaczenie mają temp. minimalne niż maksymalne. Okres od połowy października do połowy listopada to taki, gdzie wciąż dość często mamy nie-gnijące wyże, przy których w dzień bywa jeszcze 15-20 stopni ale wieczorami i nocą jest lodowato, nawet poniżej zera. Na początku listopada 2015 tak było, tmax 15 stopni trwajacy 2 godziny, a o 20:00 temperatura ułamek stopnia powyżej zera. Potem już mróz. Za to ekstremalny przypadek Tmin to rok ubiegły i silny feniak, kiedy 31.10 o 5:00 rano było 21 stopni :D Noc tropikalna u progu listopada!

          8. @alewis27
            To rok temu w październiku był taki ekstremalny przypadek czyli w niektórych miejscach na zachodzie było 10-15 dni z tmax powyżej 20°C.

          9. Patrzyłem na przykładzie Wrocławia ilość dni z tmax powyżej 20°C. Oczywiście październik 2018 (z 14 dniami powyżej 20°C) w tym deklaruje każdy październik w tym wieku. W 2001 roku było 10 dni z tmax powyżej 20°C w październiku.

          10. Rok temu to przynajmniej dało się odczuć że październik naprawdę jest ciepły, na luzie można było chodzić w koszulce przez 2-3 godziny dziennie. A ostatnie dni mimo pozornie wysokich temp min to tyłka nie ukrywają bo w dzień i tak maks nie jest specjalnie wysoka i ciepła za bardzo nie czuć….

          11. Paradoksalnie to tym gorzej, rano musisz się grubo opatulić, a po południu musisz wrzucać do plecaka/torby nie tylko kurtkę, ale i bluze/sweter/koszulę. Trochę ciężko ;)
            A podczas ostatniego ocieplenia prosty ubiór całą dobę, bluza/lekki sweter.

          12. @FKU
            Jak jest ciepło jak rok temu to chodzę w koszulce, jak jest zimno tak jak w tym roku to w kurtce i bluzie.

          13. @Podlasianin
            Nie wszyscy mają tak „dobrze”, że wychodzą z domu tylko między 11 a 15 ;)

        1. Zresztą i tak za kilka dni kolejne przymrozki, więc opadną liście które jeszcze są na drzewach, więc widoki w polowie października będą i tak listopadowo-grudniowe.

          1. U mnie dużo złego zrobiła poniedziałkowa wichura. Pod drzewami leży pełno jeszcze w większości zielonych liści. Te już żółte wyczesało prawie w całości całe szczęście nie ma ich jeszcze wiele
            Ogólnie np liście na jesionach są bardzo przetrzebione więc takich klasyków babiego lata typu całe żółte drzewo już nie będzie, niezależnie od pogody. Chyba że w lesie i innych bardziej zacisznych miejscach

    3. @kmroz
      Słońce przy temperaturach poniżej 10°C w październiku podczas adwekcji arktycznego powietrza to jest już bardziej ozdobą na niebie i już nie grzeje tak w miesiącach maj-wrzesień.

      1. Dla mnie to takie słońce „domowe” Przyjemnie jak się siedzi w domu i wpada przez okno ale na zewnątrz to już dużo nie daje zwłaszcza przy północnym wietrze

        1. „ale na zewnątrz to już dużo nie daje”

          ->>> Jeżeli alternatywą jest aura wilgotna, a zwłaszcza wilgotna i wietrzna, to Słońce za dnia jednak coś daje. Odbiór tego, że jest inaczej wynika wówczas raczej z lepszych warunków do chłodniejszych wieczorów/nocy/poranków. Choć z drugiej strony wiatr i większa wilgotność też obniżają temperaturę odczuwalną i to w skali całej doby.
          Jednak przynajmniej w godzinach 10-16 Słońce za dnia przyczynia się do wzrostu temperatury odczuwalnej (w grudniu/styczniu najmniej, ale trochę też), zwłaszcza jak towarzyszy temu aura bardziej sucha i z lekkim wiatrem.

          Osobiście lubię nawet zimowe dni, gdy Słońce za dnia łagodzi odczucie mrozu, ale i zarazem nie przyczynia się do topienia się śniegu i temperatur przez zero lub powolnej odwilży (chyba, że odwilż jest szybsza, zwłaszcza ta przedwiosenna).
          Natomiast w październiku Słońce potrafi jednak jeszcze dość przyjemnie „grzać”, ale już głównie tylko w godzinach 10-16. Ba, inaczej niż latem, jest to już „grzanie” co najwyżej do temperatur odczuwanych jako komfortowe.

          1. Na pewno słońce coś daje nawet w najkrótsze dni jednak różnica między słońcem sierpniowym i październikowym jest ogromna. Długość dnia i wysokość słońca w II połowie października jest porównywalna z tą w II połowie lutego. Takie niskie słońce lubię właściwie tylko zimą w takich warunkach jak opisałeś. Bo wtedy śnieg rozświetla cały krajobraz
            Dzisiaj właśnie jeden z takich dni z „zimnym” słońcem. Momentmi silniejszy wiatr arktyczne powietrze i szczerze mówiąc nie widziałem dużej różnicy między tymi okresami kiedy świeci słońce i tymi kiedy chowało się za chmury.

  35. Za nami ocieplenie, które ponownie nie przyniosło dni z anomalią powyżej +4K (ref. 1981-2010) – podobnie jak i ostatnie ochłodzenia nie przynosiły anomalii poniżej -4K. I takie wahania są jak dla mnie całkiem OK, bo nie oznaczają zupełnej monotonii, ale i zarazem pozwalają w stopniowy sposób przyzwyczajać się do coraz bardziej jesiennych warunków pogodowych i zarazem znamiennych dla pory chłodnej roku. Poza tym, uspokajają też choć po trosze w kontekście zmian klimatycznych (przynajmniej mnie).

    Przed nami jednak kilka dni (prawdopodobnie 6-7 w tej serii) z ujemnymi anomaliami, które przejściowo mogą być niższe – myślę, że w najchłodniejszych dniach 06-07.10 (może jeszcze 08.10) mogą przynieść spadek anomalii poniżej -5K, czyli do poziomu najniższego od I połowy maja. Będzie to zarazem pierwsze ochłodzenie w tym półroczu z przymrozkami na większą skalę, choć raczej jeszcze nie wszędzie. Prognozy skali spadków temperatury (Tmin) mogą być niedoszacowane zwłaszcza w dniach, kiedy od N zacznie przybliżać się do nas wyż, a który to wg prognoz ma przynieść też niemało aury pogodniejszej (a nie głównie „zgniłej”). I nadal podtrzymuję, że po 1. dekadzie października bieżąca anomalia miesiąca będzie poniżej -2K (ref. 1981-2010).

    Zobaczymy jak duże będzie ocieplenie po 08.10 (?), bo jeszcze nie wiadomo, czy aura zrobi się bardziej „atlantycka” z temperami umiarkowanymi (wokół normy), czy też jednak powieje jakimś ciepłem dającym choć namiastkę październikowego babiego lata (?). To się dopiero okaże.

    Nie zmienia to faktu, że po ostatnich bardziej pochmurnych dniach, przejściowym dmuchaniu, a w kolejnych z przymrozkami, jesień fenologiczna jeszcze bardziej przyspieszy. Tym jednak co nie żyją „snami na Jawie”, a ich preferencje są bardziej osadzone w naszej rzeczywistości pogodowo-klimatycznej, nie powinno to absolutnie przeszkadzać. Wkraczamy w drugie, bardziej umiarkowane i zarazem najbardziej „kolorowe” stadium jesieni, które też wcale nie wyklucza jakiś przyjemnie ciepłych i pogodniejszych dni – pomimo dość oczywistych coraz częstszych akcentów/epizodów (przed)zimowych.

    1. Modele już bardziej stonowane co do tego wielkiego ciepła które wczoraj nas raczyły po 9.10, chyba niże jednak będą miały większy wpływ u nas na pogodę w 2 dekadzie niż wyże, oczywiście to jest daleki termin, ale pokazujący że o wiele trudniej może być o coś takiego jak rok temu, dla mnie to i dobrze, nie obraziłbym się jeśli październik wyszedł by w okolicach normy.

      1. No to jeśli niże będą miały wpływ to będzie właśnie ciepło… oczywiście mowa o niżach z sektora W i N.
        Powtarzalność prognoz w tej kwestii jest jednak na tyle duża, że chyba można że spokojem wierzyć w taki scenariusz, mimo że to poza skillem. Chociaż zasadniczo to już wchodzi w skill modelu ECMWF, który, jak przypomnę, ma 6 dni.

        Jedno pewne, powtórki pi*dziernika 2016, czy nawet 2015 nie widać. Zasadniczo druga pentada będzie bardziej przypominać tę sprzed 4 lat, niż sprzed 3 lat, oczywiście z dwojga złego to lepiej 😇 ale dalej nie widać blokady Reksa, ani w ogóle żadnej innej.

        1. @kmroz
          Same niże atlantyckie w październiku nie muszą jednoznacznie oznaczać temperatur wyraźnie powyżej normy. Sprawa kluczowa to położenie frontu polarnego (Polska częściej po stronie chłodniejszego PPmch, czy cieplejszego PPmc…?).
          Dopiero od końca listopada lub grudnia jakakolwiek adwekcja znad oceanu (z wyjątkiem NW/N obrzeży Skandynawii) i zarazem jak najkrócej nad lądem przynosi nam jednoznacznie ciepło – względem norm.

        2. W prognozach pojawiają się opcje że rozrośnie się wyż nad Atlantykiem w 2 dekadzie i może spowodować że zimne powietrze popłynie w rejon Morza Śródziemnego, to może dać w późniejszym czasie zarówno duże ciepło jak i nawet śnieżyce, są przecież wiązki dające około -3 jednostki NAO w okolicach połowy października.

          1. To nie będzie blokujący wyż, tylko azorski, typowo strefowy. Chociaż oczywiście, że może się niestety rozrastać na północ, ale na razie tego nie widać

      2. Dla mnie każda opcja oznaczająca:
        – stopniowe przybliżanie się ku zimie, ale z pewnym urozmaiceniem,
        – nie eskalująca ocieplenia klimatycznego,
        – nie wydłużająca zbytnio aury typowo „listopadowej”,
        …mile widziana:-)
        Tym nie mniej – pomimo, że okresowo też sobie trochę ponarzekam – to margines akceptacji mam spory. A przy tym dla mnie obecnie sprawą nadrzędną jest to, aby zmiany klimatyczne jeszcze mocniej się nie eskalowały.

  36. Hmm prognozy pokazywały nawet w horyzoncie 24h bardzo fajne opady deszczu na wschód od Zamościa ale niestety wyszło jak zwykle i cały trzon strefy deszczu idzie pograniczem Świętokrzyskiego i Lubelskiego a na wschodzie jak do tej pory marne ochłapy rzędu 5mm :(.
    Woda mile widziana w każdej postaci.

  37. Prawda jest taka, że jakby to był 3 listopad i prognozy GFS takie jak teraz na najbliższe dni to byśmy mieli regularną zimę w listopadzie. Może będzie chłodno momentami ale dosyć mam tych anomalli ciepła mam nadzieję, że ocieplenie u nas przynajmniej zatrzyma się na dekadę, a nawet odwróci jak pokazuje jeden z modeli dla Polski dlatego liczę na chłodniejsze zimy i okresy chłodne i będzie to możliwe. Bo na lato ciężko liczyć na chłodne nawet o normalne ciężko. Pozdrawiam i dobrego dnia wszystkim.

    1. Dziękuję za życzenia. Rozumiem że chciałbyś już konkretnego chłodu najlepiej z mrozem, czyli niech wszystko wymarznie i będzie ok. Ja jednak wolę aby nadal kwitły kwiaty i było zielono. Nie widzę nic pięknego w śniegu w przeciwieństwie do kwiatów. Śnieg niech będzie w styczniu i lutym i mi to wystarczy. Pozdrawiam i dobrego dnia wszystkim.

      1. @Tutejszy precyzujac chciałbym żeby do końca roku było w okolicach normy lekko ciepło czy lekko chłodny miesiąc z opadami w normie nie przeszkadza mamy jesień nie lato ale w tv dalej o tym zapominają i spodziewają się nie wiadomo jakiego ciepła mam wrażenie że pomylił im się strefy klimatyczne.

        1. Październik i listopad to jeszcze miesiące jesienne i regularnej zimy w nich być nie powinno, najwyżej jakiejś incydenty przedzzimowe jak teraz. Czas na zimę jest od konca listopada do marca. Niektórzy tutaj by chcieli klimatów rodem z Syberii.

      2. Na naszym miejscu lepiej życzyłbym nam dużo deszczu i śniegu na Zamojszczyźnie. Sumy opadów dla Zamościa to ostatnimi czasy:
        2013 – 761mm
        2014 – 731mm
        2015 – 512mm
        2016 – 635mm
        2017 – 575mm
        2018 – 443mm(!!!)
        Ten roku póki co 432mm. Do tego jeszcze nawiedzają nas regularne fale upałów. Mam nadzieję, że jednak przyjdzie jakaś korekta tego trendu bo inaczej za dwa góra 5 lat zmienimy się w step.

  38. No i się skończyło eldorado, przyszła wasza kochana bździna 7 stopni wiatr i deszcz. Zadowoleni? U mnie mało kto, pół teamu na L4 siedzi. A tak stękaliście na gorunc latem, ojej 16 dni w całym roku przekroczyło 30*C, zaś takich dni około i poniżej 10 będzie jeszcze co najmniej 50 jeszcze w tym roku + drugie 50-80 w pierwszym kwartale roku następnego. Zanim będzie znów ciepło trzeba będzie przetrwać 4/5 miesięcy zimnicy i szarówy.

    1. „Zanim będzie znów ciepło trzeba będzie przetrwać 4/5 miesięcy zimnicy i szarówy.”

      Zanim ciepło będzie w przewadze to pewnie 6 albo i 7 miesięcy. Ale ja nie tracę nadziei, że jeszcze tej jesieni trochę ciepła doświadczymy. Poza tym to, że ktoś nie lubi upałów to nie znaczy, że lubi zimno i szarówę. A tak w ogólę to też jestem teraz na L4 xD

  39. Alewis
    No i super. I takie dni jak teraz w październiu to też żaden ewenement, a płakać z tego powodu nie będę. Ocieplenie za to po 09.10 jest już raczej pewne i jak się sprawdzi jego skala to cieszy mnie z 4 powodów. Po pierwsze po tym chłodniejszym okresie (ale to nic nadzwyczajnego jeszcze) przyjdzie pogoda cieplejsza czyli ponad 10 stopni (u mnie) i będzie sporo słońca ale i też trochę deszczu. Fajna odmiana po tym okresie. Nie lubię jak „bździna” ciągnie się zbyt długo i tym razem tak będzie. Po drugie nie będzie to ciepło „wchodziło jak w masełko” jak było w ostatnich latach że jak się ocieplało to od razu pod rekordy ciepła czy to dla konkretnego dnia czy miesięcznego. Bardzo się cieszę, że przy tym ocieplenia max. to raczej 20 stopni, a nie gorąc pod 25, bo to nie temp. na październik (nie chodzi mi o mój komfort, bo ten jest taki sam przy 10,15 i 25st, kwestia odpowiedniego ubioru). Po trzecie jest szansa na jakieś korekty, bo liczę że oststnie 5 lat to nie nowa norma. Oczywiście nie wierzę że wróci temp do tych 1980-2010 ale taka korekta że zaznalibyśmy jeszcze lata w Polsce poniżej +1K. Wiem, że w tym roku jest to prawie nierealne ale chłodny lub chociaż w normie październik to zawsze „coś”. No i po 4 pojawi się znowu szansa na wysyp grzybów więc znajdzie się kolejny pretekst by zabrać rodzinę do lasu. Także super prognozy.

    1. Mamy szansę nawet na rok w normie albo lekko poniżej ale musi być chłodna zima. Jak masz warunki pokroju 2015 kiedy pięć chłodnych miesięcy ma anomalie średnia +2,9K to co się dziwisz że rekord jak w maselko wchodzi.

      Pora ciepła poniżej normy już raczej nie zejdzie, nawet ta z 2015 była mierna – zimny maj i październik, ciepły sierpień i po części wrzesień, reszta normalna. Za to pora chłodna wciąż może mieć spore ujemne i to ona zrobi chłoeniejszy rok.

    2. @fku Przecież grzyby po pierwszych przymrozkach się już pojawiać nie powinny, a przed tym ociepleniem (które wcale nie jest pewne!) są prognozowane przymrozki, nic tylko korzystać z pogody, nie? ;)

  40. Niedługo pierwsze od maja tmax jednocyfrowe a także kolejne przymrozki tym razem na większym obszarze. Nic w tym oczywiście nadzwyczajnego, ale na pewno będzie dość sporo poniżej normy i odczuwalny chłód. U mnie w Warszawie i okolicach w przeciwieństwie do września który bardzo rzadko przynosi pierwsze jednocyfrowe temperatury maksymalne, październik wyątkowo ich nie nie przynosi. Jedynym takim rokiem był 2000. Narazie mamy obfitość grzybów w lasach po ostatnich deszczach a tym samym grzybiarzy i oczywiście kleszczy co widzę po swoim psie.

    1. Kleszczy? W Wielkopolsce ich teraz brak, za to w maju było ich bardzo dużo i to nawet nie w lasach a w trawach. Nie zapomnę widoku kiedy wybrałem się ze swoim psem nad Wartę a tam kleszcze chodziły po nim jak mrówki :/

    2. Ja z kleszczami miałem do czynienia dwa razy w tym roku.
      Raz w połowie lutego (!), gdy zaatakowały moje ubrania na polu i niestety psa. Drugi raz… dzisiaj, niestety wkreconego we własny brzuch….
      Na psach nic zupełnie oprócz tego lutego.
      Nic dziwnego od marca do sierpnia był step totalny trawa nie rosła to i kleszcze nie miały gdzie być. Jedyny plus suszy tysiąclecia.

      1. Ja chodzę z psem po głębokiej prowincji i mniej więcej od połowy września widzę ich zwiększoną aktywność i ilość na psie które trzeba wyjmować pomimo obroży przeciwkleszczowej. Szczególnie jak mocniej popada tj ostatnio jeszcze bardziej się uaktywaniają.

        1. O ile się nie mylę, to środki przeciwkleszczowe dla psów nie odstraszają, tylko zabijają kleszcza gdy już sie wgryzie co mocno zmniejsza ryzyko, że zdąży zwymiotować.

          1. Zdecydowana większość tych obroży chyba jednak jest przerekklamowana. Znajduję na psie opite już kleszcze. Zresztą jak pies ma gęstą i dłuższą sierść to nieopite kleszcze bardzo ciężko znaleźć. Poza tym na ulotce jest napisane że obroża nie gwaranatuję że jakieś kleszcze się nie przyczepią. Kilka lat temu pies właśnie w październiku pies zachorował na babeszjozę i było z nim już ciężko. Na szczęście udało się go uzdrowić. Kleszcze przez to że same mają często pasożyty w sobie są najgorszym „dziadostwem” w przyrodzie jaki u nas jest. Stanowią zagrożenie nie tylko dla zwierząt ale i ludzi, na sobie też już znajdowałem kleszcze. Niewiele zwierząt żywi się kleszczami a jak się żywią to ten pajęczak nie stanowi podstawy pożywienia żadnego gatunku. Co innego komary, ktore zresztą u nas póki co jeszcze nie są groźne ich ukąszenia ( We Francji czy we Włoszech np. pojawił się już zaś orientalny komar tygrysi z S Azji, które ukąszenie może byc groźne bo mogą zarażać np. dengą. Nie jest wykluczone że ten gatunek niedługo pojawi się w Polsce). Komarami i ich larwami żywi się też dużo zwierząt: ryb, gadów, płazów czy ptaków czy choćby nietoperze. Lubię zwierzęta i przyrodę, ale kleszczy które szkodzą i praktycznie nic dobrego nie wnoszą do środowiska mogłoby dla mnie nie być.

          2. Anonim,
            ja również nie lubię klimatów południowych właśnie ze względu na te paskudztwa, pająki, owady, krokodyle, skorpiony i inne wuje móje dzike węże. Dlatego też „nienawidzę” ocieplenia klimatu i wszystkich tych chorych dodatnich anomalii

          3. cd. w sensie również, nie ze anonim lubi klimaty południowe, tylko że ja ich nie lubię, bo lubię nasze 4 pory roku. To tak dla wyjaśnienia gdyby ktoś nie zrozumiał.

  41. Oj chyba 3:0 w konkurencji 10.2019 vs 10.2018. Dzisiaj się wprawdzie ochłodziło i jest tak samo zimno jak w analogicznym dniu rok temu, ale przynajmniej daje słońce, nie pada, nie wieje, czyli ochłodzenie idealne (albo najmniej fatalne bym raczej powiedział). Rok temu w tym dniu było sporo chmur, wiało bardzo mocno i trochę popadało. Chociaż jeszcze warto zaczekać z ostateczną oceną, bo wieczór może dopiec.
    A więc proszę się śmiać, ale tak- na razie ten październik jest lepszy niż 2018 ;)

    1. @kmroz
      Dziwna jest ta twoja niechęć do października z zeszłego roku, pomimo że tamtem październik okazał się najcieplejszy od 12 lat. Dziwne też jest porównywanie 3 dni października 2019 i 2018. Porównując 3 dni października 2016 do 2018 ten pierwszy też by był „lepszy”, a wszyscy wiemy co było później – początek października 2016 to „miłe złego początki”. Dzisiejszy dzień to dopiero preludium większego ochłodzenia, które nas czeka. Przeczuwam, że ten incydent z jednocyfrowymi tmax w I dekadzie października był jedynym w tym październiku. Tegoroczny październik na pewno nie będzie już tak ciepły jak zeszłoroczny. I nie ma co zaklinać rzeczywistości.

      1. Errata
        Przeczuwam, że ten incydent z jednocyfrowymi tmax w I dekadzie października nie będzie jedynym w tym październiku.

          1. @kmroz – Zbigniew ma tysiąckrotność nosa Pinokia i wywąchał to w górnych warstwach troposfery. ;-)

          2. @kmroz
            Bo to się często zdarza. W III dekadzie października jest największa szansa na wystąpienie jednocyfrowych i trudno znaleźć taką III dekadę października gdzie by jakieś jednocyfrówki się nie pojawiły (wyjątki to chyba III dekada października 2013). Tmax poniżej 10°C mogą się pojawić przy zgniłym wyżu (kiedy prognozowane jest tmax ok 20°C), w wyżu zbudowanym na PA czy przy niżu z chmurami i opadami.

    2. @kmroz – porównanie pojedynczych dni jest bez sensu, zajęcie dla bezrobotnych. Październik z zeszłego roku był absolutnie fenomanalny – długi ciąg ciepłej i stabilnej pogody.

      1. Ale pewnie po suchym okresie letnim i wrześniu już takiego października byś tak bardzo nie chwalił…?
        Ja osobiście „lepszość” będę oceniał zawsze głównie przez pryzmat braku trwalszych skrajności pogodowych (w jakimkolwiek kierunku), w dłuższym horyzoncie czasowym także braku eskalacji ocieplenia klimatycznego, a w porze chłodnej także redukcji (choć o 0-50%, a jeszcze lepiej 50-100%) dni pochmurnych, wilgotnych i lekko-plusowych termicznie.

        1. Lucas -tak masz rację, wtedy październik przyszedł po normalnym opadow rześniu, mokrym lipcu i w miarę normalnym sierpniu. Zresztą! Sam w sobie przyniósł w Łodzi prawie 200% normy opadów. Zatem była pogoda i ciepła i sucha, była też mokra.

    3. Wiem że masz awersję do października 2018 i wiem za co no ale jednak póki co za wcześnie to porównywać. Poczekaj przynajmniej do końca pierwszej dekady. Dla mnie zeszłoroczny był bardzo przyjemny – jak na październik oczywiście. Ten póki co nie bardzo (przy uwzględnieniu aktualnych prognoz do końca I dekady).

      1. @Enzo
        Ja to porównanie będę robił regularnie, bo chce coś pokazać. Oczywiście na koniec miesiąca będzie miało miejsce ostateczne.
        W zeszłym roku niech już będzie że była ta fenomenalna druga dekada (10-18.10). Dla mnie smog i zimne noce niestety rujnują ten okres, ale okej i tak był niezwykły i bardzo ciekawy. Ale poza nią było po prostu słabo. Ten ciąg był bardzo nietypowy i termicznie (mimo tych zimnych nocy anomalia mocno na plus) solarnie (prawie 100h 🌞 w 10 dni) przez co nieco zafalszował statystyki tego miesiąca, który w całości był daleki od fenomenalnego.
        Pierwsza i trzecia dekada były, przynajmniej w centrum, po prostu słabe. Dużo dni z tmax podobnym do dzisiejszego lub niższym (ogółem wokoło 10 stopni) i do tego chmurami. Noce bez mrozu, ale i tak dość chłodne. Dzisiaj przynajmniej świeci słońce.

        1. @kmroz
          Czytając twoją argumentację dot. A wersji do października 2018 roku podobnie można zrobić z październikiem 2017 roku który zapisał się jako ciepły. Tak naprawdę dzięki kilku dniom z okolic połowy miesiąca, może 2 dniom z I dekady i wysokim tmin przy niskich tmax w I i III dekadzie tamtego miesiąca. A tak był to miesiąc niemalże identyczny jak październik 2016 czyli ekstremalnie mokry i pochmurny.
          A jeśli chodzi o smog to on zdarza się w każdym październiku podczas długotrwałego utrzymywania się wyżów. Rozumiem że przy wyżowej i słonecznej pogodzie przy tmax ledwo ok 10°C i przymrozkach w nocy nie ma smogu, tak?

          1. „Czytając twoją argumentację dot. A wersji do października 2018 roku podobnie można zrobić z październikiem 2017 roku który zapisał się jako ciepły.”
            Pewne podobieństwo tych październików faktycznie widać. Przeciętna solarnie i lekko chłodna pierwsza dekada, bardzo ciepła druga dekada (chociaż tu były różnice z usłonecznieniem i to olbrzymie) oraz lekko ciepła, ale z niskimi maksami i bardzo ponura ostatnia dekada.

            „A jeśli chodzi o smog to on zdarza się w każdym październiku podczas długotrwałego utrzymywania się wyżów. Rozumiem że przy wyżowej i słonecznej pogodzie przy tmax ledwo ok 10°C i przymrozkach w nocy nie ma smogu, tak?”
            Dobrze wiesz, że nie jestem fanem wyżów w porze chłodnej. Smog zasadniczo zależy od dwóch rzeczy, inwersji oraz wiatru, przy wyżu od września do kwietnia często jest to pierwsze, a tego drugiego brakuje. Jeśli chodzi o zimno, to dla mnie najlepiej by ochłodzeń w październiku nie było, jak muszą być to jakiś złoty środek typu w miarę słoneczna pogoda, ale jednocześnie z umiarkowanym, nie za silnym wiatrem – jak np dzisiaj. Wtedy problemu smogu i przymrozków nie ma (lub jest mocno ograniczony), a z drugiej strony nie ma najbardziej depresyjnego guana z jednocyfrowymi maksami, ciemnicą i pluchą, których od początku kwietnia do końca października po prostu nie toleruję. Nie ukrywam, że czekam na pierwszą dekadę października, która w końcu przyniesie przynajmniej lekkie ciepło (przewaga tmax>15 i tmin>5), od 2013 takiej nie było, a nawet te w 2011 i 2012 tylko w połowie (do 6.10).

          2. Jeszcze wracając do październików 2018 i 2017, to oczywiście też miały sporo różnic. Dwie główne: znacznie dłuższy okres lampy w drugiej dekadzie (9-10 dni zamiast 3-4 dni), oraz gigantyczne ocieplenie w końcówce, które sprawiło, że ostatecznie październik 2018 przebił nie tylko ten z 2017, ale i z 2013. Dla mnie też ten 30.10 zmienił obraz 10.2018 roku na plus, był to wspaniały dzień i przyniósł chyba jedyny realnie ciepły poranek, oraz wieczór w miesiącu.

          3. Z tego co widziałem to I dekada października 2017 była chłodniejsza niż I dekada października 2018. W przeciwieństwie do I dekady października 2017 w analogicznym okresie w 2018 roku pojawiły się już tmax powyżej 20°C na 2-4 dni i dzięki temu I dekada października 2018 Wyszła w normie. Jeśli chodzi o II dekadę października 2017 i 2018 to różnica polega na tym że ta z 2018 roku była bardziej pogodniejsza i miała lekko chłodniejsze noce niż ta z 2017 roku. Natomiast z III dekadą października 2017 i 2018 żeby były ponure, dość mokre i lekko ciepłe, ale z dużą skrajnością w ostatnich 2-3 dniach kiedy końcówka października 2017 przyniosła tmax poniżej 10°C przy zmiennej pogodzie,a końcówka października 2018 temperatury ok 20°C i powyżej.
            Ryzyko „depresyjnego guana z jednocyfrowymi maksami, ciemnicą i pluchą jest oczywiście w kwietniu, maju, wrześniu i październiku. I oczywiście większa szansa na to” guano”jest w kwietniu i październiku (co roku pojawiają się takie dni) niż w maju i wrześniu.
            Jeśli chodzi o problem smogu. No cóż wiatr przy tmax poniżej 10°C (nawet przy słońcu) zwiększa odczucie temperatury odczuwalnej. Najlepiej jakby powiało leciutko od wieczora (wtedy by była szansa aby uniknąć przymrozków).

          4. Taki typ wiatru jak w dniu dzisiejszym wg mnie idealny. Chociaż mam nadzieję, że wieczorem nie osłabnie do zera, bo tak się przecież też zdarzało. Na szczęście jesteśmy na jakimś tam gradiencie między niżem a wyżem. Oczywiście wichur też absolutnie nie chcę, jakie bywały w ostatnich dniach, chodzi mi o stały wiatr na poziomie 2-6m/s w ciągu doby, najlepiej nie wychodzący poza te „ramy” (dopuszczam nieco większe porywy)

    4. @kmroz ja ciebie nie rozumiem, narzekasz na tamten poprzedni październik, bo miał chłodne poranki? Narzekasz też gdy TMin latem nie spadnie poniżej 10 stopni i narzekasz wtedy, że robi ci się gorąco w mieszkaniu?

      A teraz narzekasz, że TMiny są za niskie, mimo, że nie odstają za bardzo od twoich upodobań, nie? Tamten październik w tym „lampowym” okresie miał TMiny około ~7 stopni, czyli więcej niż dzisiaj, jutro, czy za 3dni!

      Co więcej, nie widać żadnego nachodzącego przełomu w temperaturach w tym październiku. Ot, zwykłe ocieplenie do poziomu normy. (akurat bardzo częste ostatnio w październikach i listopadach, tak jak w porze ciepłej ochłodzenia są do poziomu normy)

      1. Kilka nieprawdziwych informacji:
        1. Latem narzekam gdy temperatura nie spadnie poniżej 15 stopni, a nie 10.
        2. W październiku 2018 podczas „lampy” w 2 dekadzie temperatury u mnie spadały prawie codziennie poniżej 5 stopni, były więc to noce chłodne. Może 600 km na zachód ode mnie u Ciebie były cieplejsze noce. U mnie ostatnio są dużo cieplejsze noce, poprzednia i nadchodząca też powyżej 5 stopni.
        3. Widać przełom. To znaczy powrót do typu pogody jaki mieliśmy pod koniec września. To ochłodzenie jakkolwiek silne, długie nie będzie. Krótsze niż w kwietniu, który mimo takiego ochlodzenia okazał się bardzo ciepły.

  42. Ocieplenie w Polsce przebiega w kierunku cieplejszych lat i cieplejszych zim ale gdyby tak poszło w kierunku warunków takich jak w na półwyspie koreańskim? Nie byłoby źle
    https://en.wikipedia.org/wiki/Seoul#Climate
    Jest zima ze średnią stycznia niższą niż w Warszawie
    Jest ciepła wiosna w marcu i kwietniu
    Jest ciepła i słoneczna jesień (średnia listopada niewiele niższa od naszego października)
    No i jest długie lato.
    I tylko jeden haczyk pora deszczowa w lipcu i w sierpniu. Jakby tego się pozbyć to prawie ideał umiarkowanego ale ciepłego klimatu ze wszystkimi porami roku

    1. „I tylko jeden haczyk pora deszczowa w lipcu i w sierpniu.”

      Po tym czego doświadczyłem w tym roku, to nie jest to żaden „haczyk”, a duży plus. Chociaż jeszcze lepiej, by była od kwietnia do czerwca.

      Większym problemem są, z tego co widzę, temperatury w lipcu i sierpniu (a po części także w czerwcu i wrześniu…) Maksy 27-29 jeszcze do przeżycia jako średnie, ale nocne temperatury? Matko święta…. Za to reszta roku super, wyrazistsza zima w styczniu i cieplejsze niż u nas grudzień i luty (opcja rodem z 2013/14 lub 2015/16), szybka wiosna i długa jesień.

    2. I przede wszystkim zima, która usłonecznieniem nie odstaje od lata, wdeptuje w ziemie i spluwa na polski pochmurny koszmar. 160h słońca w miesiącu zimowym? U nas chyba tylko na szczytach powyżej 2000 npm. Na nizinach połowa z tego to jest już prawie rekord, a norma to jedna czwarta z tych 160h.

      Lato jak dla mnie za pochmurne i za wilgotne. Średnia miesięczna 25 stopni przy 400 mm deszczu i RH 80% brzmi okropnie, Kmroz narzekał mocno na to co się działo w dniach 20 VII – 10 VIII 2018, a to pikuś w porównaniu z tamtym wilgotnym ulepkiem. Lato jednak zdecydowanie wolę w lampowej, podzwrotnikowej wersji, gdzie po dniu z 35*C w nocy się schładza do 15-20, a RH w dzień nie przekracza 25%.

      Dla nas takie wilgotno-duszne lato to coś nie do wyobrażenia, ale koszmar pewnie byłby przez pierwsze parę tygodni, potem by się człowiek zaadaptował i nie odczuwał tak tego gorąca. Do polskiej pory ciemnej zaadaptować się nie da, w lutym czy marcu słońca brakuje znacznie badziej niż jesienią i jak przyłazi taka patola jak marzec 2016 to depresja murowana.

    3. Jak dla mnie pory ciepłe mogłyby pozostać już przy obecnych standardach pogodowo-klimatycznych w XXI wieku (zwłaszcza po 2005 r.) – zarówno w kontekście średnich temperatur, jak i usłonecznienia, ale… przy mniejszych skrajnościach pogodowych (w tym także opadowych).

      Natomiast w porach chłodnych jak dla mnie mogłaby nastąpić poprawa usłonecznienia (chociażby o średnio 0,5-1h/dobę), przy choć nieznacznej redukcji zmienności temperatury w zakresie 0/+5°C (zwłaszcza 0/+3°C) zwłaszcza przy aurze pochmurnej i wilgotnej. Musielibyśmy mieć albo wyraźnie więcej strefówki ze składową S (ale bez jeszcze szybszego ocieplenia globalnego), albo więcej opcji umiarkowanie-kontynentalnych (które też nie wykluczają opadów z niżów np. zza gór).

      Może czynniki lokalne nam w tym dopomogą, a przy tym ocieplenie klimatyczne nie będzie się już rozpędzało, a wręcz przeciwnie nieco wyhamuje (0,3-0,4 st./dek. to już i tak bardzo dużo)….?

    4. No właśnie ta wilgotność powietrza, 400 mm deszczu, 120h słońca i wysokie Tmin w dwóch miesiącach letnich to troche masakra. To też pokazuje jak bardzo duży wpływ na całą Azję wschodnią ma monsun który kojarzy się głównie z Indiami albo Tajlandią. A sięga to aż do szerokości 40N i pewnie dalej też.
      Też przypuszczam że te warunki są do przyzwyczajenia się, przede wszystkim budownictwo na pewno uwzględnia tam te czynniki (pewnie klima to standard).
      Jest nieco chłodniejsza ale i słoneczniejsza wersja tego klimatu w mieście okrytym złą sławą :)
      https://en.wikipedia.org/wiki/Pyongyang#Climate
      Niezależnie od tego okres wrzesień – czerwiec to dla mnie coś pięknego. Pokazuje że pory roku mogą być czymś przyjemnym a nie złem koniecznym

  43. W niedługim czasie 2 raz wyż z okolic Morza Norweskiego odbierze babie lato, w okolicach połowy września były prognozy dające blisko 30 stopni w 3 dekadzie, ale wyż się z tym rozprawił, teraz także namiesza chłodkiem, a gfs wyrzucił kolejny wyż w prognozach, nie jest niemożliwe niektóre wiązki NAO i AO ze wczoraj spadają na minus w okolicach połowy miesiąca.

    1. Warty odnotowania jest Huragan Lorenzo, który miał 5 kategorie, a w sobotę jako niż znajdzie się w naszych okolicach przynosząc zwłaszcza na SW solidne deszcze, a w górach śniegu, no i za nim popłynie jeszcze zimniejsze powietrze.

      1. To ten sam „huragan”, który według wcześniejszych prognoz miał pójść bardziej na NW i przynieść u nas 25 stopni…. Cóż bywa.

        A odnośnie Twojej pierwszej wypowiedzi, to oczywiście masz niestety dużo racji, śmieszy mnie, jak ktoś mówi, że „wyż przynosi babie lato”. W praktyce jak widać jest odwrotnie, tutaj również przez blokujący wyż nad Skandynawią, ten eks-huragan pójdzie na nas, zamiast na północ…. :/ Z drugiej strony już lepiej, że pójdzie nieco na S od Polski i przynajmniej w północnej połowie Polski powinno być cały weekend sucho i w miarę słonecznie.

    2. dzisiaj wiązki NAO i AO pokazują że po wzroście możemy mieć mocny spadek, jeśli się to sprawdzi to mogą być zawirowania w pogodzie.
      I co ważne max może być kiedy będzie u nas zimno.

  44. W miastach niedługo tradycyjnie doświadczymy a smogu a na wsi już miałem „przyjemność” poczuć za przeproszeniem g..no którym palą mieszkańcem. Dziś pierwszy dość chłodny dzień i zaczęło się. W miastach mamy trujący smog który przynajmniej tak nie śmierdzi, ale dalej na prowincji to nie wiem czym palą ale oddychać się nie da. I takie uroki spędzania czasu w okresie chłodnym z dala od miasta na wsi

    1. jeszcze nie jest tak źle, zasadniczy sezon grzewczy przed nami. I zgadzam się że na prowincji jest z tym smogiem tragedia, osiedla domków jednorodzinnych mają powietrze które zimą można siekierą rąbać. W mieście nie ma źle, bloki zwykle mają porządne CO w którym nie spala się śmieci.

      Jednak sraczka w mediach ze smogiem to głównie efekt tego że każdą Grażynę stać na tani internet mobilny i smartfona / laptopa. Dane pomiarowe i historia obserwacji twierdzą, że obecnie jest znacznie lepiej niż za komuny albo nawet w latach ’90

      https://medium.com/@tomekstrzalka/gar%C5%9B%C4%87-danych-o-zanieczyszczeniu-powietrza-c75bc7eeecae

      Czy obecnie jest dobrze? Oczywiście że NIE. Czy kiedys było lepiej? Nie można mylić się bardziej! Kiedyś było jeszcze gorzej i młode pokolenie ma szczęście, że nie dorastało w czasach największych stężeń pyłu zawieszonego i innego świństwa.

      1. Z tym, że teraz większym problemem staje się plastik, w tym także jego spalanie. Tego w przeszłości było akurat mniej.

        1. mnie np. dziwi coraz więcej produktów typu kinder bueno minis albo haribo minis. Masz dużą paczkę żelków haribo, a w niej chyba z 50 małych paczek żelków, pakowanych po kilka sztuk. Po wuja takie rozwiązanie? Czemu to ma służyć, temu że ta sama gramatura produktu produkuje 3x więcej plastikowych śmieci?! Nie można zrobić normalnie i sprzedawać dużej paczki żelków bez dzielenia tego na kilkadziesiąt małych w środku??

          Idiotyczne pomysły.

  45. Po przejście Lorenzo czekają nas bardzo zimne noce, kto ma kwiatki za oknem radzę schować, nawet na 2m przy rozpogodzeniach których może nie brakować może być kilka stopni poniżej zera.

    1. Tak to wygląda, ale czy tak będzie….No zobaczymy czy po rocznikach 14-18 sytuacja się przechyli w drugą stronę. Oczywiście uwzględniając AGW ale do max. 0,3 na dekadę.

    2. @Lucas
      wszystko pięknie, ale podobnie wszyscy, z mediami na czele, ale także poważnymi portalami, gadali rok temu po 20.10. Też miało być już „gładkie wchodzenie w zimę” itp. Zamiast utrzymania się ujemnego NAO i śniegu na 1.11, mieliśmy szybkie przejście na dodatnie i rekordy ciepła.
      Musisz też przyznać, że prognozy na 180+ h, a nawet na 240+h są niezwykle stabilne, jak rzadko kiedy.

      1. @kmroz
        Różnica jest jednak zasadnicza – poza I kwartałem, w roku ubiegłym NAO było zdecydowanie częściej na plusach, a w tym roku jest częściej na minusach.
        A obecne prognozy… no cóż, ja wcale nie jestem aż tak przekonany, że bieżąca anomalia w połowie miesiąca będzie ponownie dodatnia…
        To, że widać jakiś niż atlantycki nie musi być od razu równoznaczne z trwalszą strefówką ze składową S.

        1. No w połowie miesiąca anomalia miesięczna raczej nie wejdzie na plus jeszcze, też tak uważam, myślę że coś koło 19-20.10 przekroczy „zero”

          Skrinować :D

          1. I co z tego? Jesień już jest stracona, w niedziele walnie -5 w nocy i będzie po wszystkim. Ruchomy miesiąc 13 wrzesień-12 październik i tak wyjdzie do bani, a potem to już po ptokach.

          2. A co mi z ciepła po mrozie jak wszystko powiędnie, poopada z drzew i wymarznie? I tak już fenologicznie jest późny październik.

          3. „jak wszystko powiędnie, poopada z drzew i wymarznie?”

            Chcesz mi powiedzieć, że niby 12.10 nie będzie liści na drzewach? Albo coś ściemniasz, albo to twoje Podlasie te serio jakieś porąbane miejsce… U mnie nigdy się nie zdarzyło przed końcem października by liści nie było na drzewach! A zeszłoroczne przymrozki dużo szkód nie narobiły, nawet winobluszcz przetrwał. W 2015 tylko nie wytrzymał.

          4. W niedzielę będzie silny przymrozek, ale jak się jest zapatrzonym w „fantastyczny” październik 2019 to nic się nie widzi. Rok temu było 5 miesięcy gołych drzew w tym roku będzie co najmniej 6…

          5. „W niedzielę będzie silny przymrozek, ale jak się jest zapatrzonym w „fantastyczny” październik 2019 to nic się nie widzi.”

            Od kiedy przymrozki powodują opad liści ja się pytam???
            W 2013 i 2015 miałem na początku października naprawdę silne przymrozki, w 2015 ze 2-3 noce na poziomie -5 stopni! I potem dalej była piękna złota jesień na drzewach do listopada :D Podobnie w 2010, 2007, 2004… Więc, chyba podobnie jak Leszek, również będę prosił za tydzień o fotografię „łysych” drzew z twojego regionu, bo w pewien poziom absurdu nie uwierzę ;)

          6. A jeśli chodzi o brak liści to nic nie zmyślam, w 2013 roku 17 października w Białym w parku koło Pałacu Branickich nie było już w ogóle żadnych liści na drzewach.

          7. „Od kiedy przymrozki powodują opad liści ja się pytam???”
            Od zawsze?… przykład 2011, 16 październik rano drzewa były całe zielone, wieczorem część była już goła, a reszta w ciągu 10 dni straciła liście, oprócz kilku najbardziej wytrzymałych.

          8. „A jeśli chodzi o brak liści to nic nie zmyślam, w 2013 roku 17 października w Białym w parku koło Pałacu Branickich nie było już w ogóle żadnych liści na drzewach.”

            Albo jesteś komediantem, albo to Podlasie to serio jedna wielka komedia (a raczej tragedia), jeśli to drugie to mogę tylko współczuć :D
            Na Mazowszu, czy jak widać na zdjęciach na zachodzie lubelskiego, może być i 3 noce z rzędu poniżej -5 na początku października, a i tak nadal będą drzewa pełne liści pod koniec tegoż miesiąca ;)

          9. A i jeszcze jedno… Nie oskarżaj mnie o „idealizowanie” października 2019, bo sam idealizujesz ten sprzed roku. Ciekawe, że wtedy jakoś te przymrozki pod koniec września Ci nie przeszkadzały? hmmmm…..

          10. W Białym pod koniec października to tylko bodajże w 2016 roku było może z 10% drzew ktore miały liście, a wszystkie poprzednie lata od 2012 do 2015 to na 1 listopada były całkowicie gołe. U mnie jest lepiej, bo w parku to i na początku listopada jest parę zielonych drzew, a rok i 2 lata temu to jeszcze 20 października było jak we wrześniu a i na początku listopada niemal wszystkie drzewa miały liście . W Białym już teraz zapewne drzewa mocno prześwitują.

          11. „W Białym pod koniec października to tylko bodajże w 2016 roku było może z 10% drzew ktore miały liście, a wszystkie poprzednie lata od 2012 do 2015 to na 1 listopada były całkowicie gołe. U mnie jest lepiej, bo w parku to i na początku listopada jest parę zielonych drzew, a rok i 2 lata temu to jeszcze 20 października było jak we wrześniu a i na początku listopada niemal wszystkie drzewa miały liście . W Białym już teraz zapewne drzewa mocno prześwitują.”

            Czytam i oczom nie wierzę….
            U mnie to jeszcze zielono na drzewach, pierwsze liście się zaczynają przebarwiać ;) Trochę spadło liści, ale to przez wichurę głównie :/

          12. Rok temu nie było przymrozka u mnie na 2 metrach do listopada, bo orzechy włoskie były zupełnie nietknięte i liście trzymały do 2 połowy października. W tym roku pod koniec września ciach.

          13. Nie wierzysz? To uwierz, że na trasie pod Hajnówką 2/3 drzew już teraz nie ma liści… a w samym mieście to jeszcze gorzej niż u mnie. W Bielsku zieleń ogólnie to ok 60-65% teraz a w Hajnówce to zaledwie z 40-50% a może i mniej.

          14. Ja mogę potwierdzić słowa @podlasianina. Tzn nie w sensie konkretnych lat ale jak pamiętam z Podlasia to do 20 października zawsze było już po ptakach tzn liściach :). Na początku października większość drzew żółtych i po 15 to już zawsze była końcówka.
            Przepaść między Białym a Krakowem ogromna. Podobnie wyraźna różnica jest w kwietniu

          15. „Rok temu nie było przymrozka u mnie na 2 metrach do listopada, bo orzechy włoskie były zupełnie nietknięte i liście trzymały do 2 połowy października. W tym roku pod koniec września ciach.”

            To już mnie naprawdę nurtuje to Podlasie, raz jest dużo zimniejsze od znacznej części kraju, a raz jako jeden z niewielu regionów jest oszczędzone przez przymrozki?
            Chociaż biorąc pod uwagę układ, jaki przyniósł przymrozki pod koniec września 2018 (spływ z NW, niże od północy de facto) to nawet da się to jakoś zrozumieć.

          16. Ps. Była taka fajna kamerka Białystok Teatr Dramatyczny. Niestety od jakiegoś czasu nie działa. A szkoda bo był w niej park koło Pałacu Branickich i można było sobie poobserwować na żywo jak duża jest różnica

          17. Nie rozumiem tego ataku na Podlasianina. Nigdy nie byłem na Podlasiu jesienią więc nie wiem, ale domyślam się, że w Białymstoku liście mogą spadac szybciej niż w Warszawie, a w Warszawie szybciej niż np. we Wrocławiu, a jeszcze inaczej będzie w Kazimierzu Dolnym. Mieszkamy jednak w dość dużym kraju wiec nie ma w tym nic dziwnego ani niewiarygodnego

          18. @Zbig
            Chyba nie rozumiesz, chodzi mi o to że koło 10.10.2015 do dużej części kraju przyszły silne przymrozki, były ze 3 noce koło -5 stopni. Także do regionu Kazimierza Dolnego!
            A mimo to, trzy tygodnie później były liście na drzewach i to całkiem sporo.

        2. Ale jak sądzę, Tobie chodzi o przejście ogółem na plusy, a nie anomalii miesiąca, teraz dokładnie doczytałem, no to akurat jest już bardziej niż pewne, że przejdzie. Tylko nie wiem czy już bliżej 9-10.10, czy dopiero w weekend. Wiele zależy od nocnych temperatur, które na razie trudno przewidzieć.
          Inna sprawa, jak długo się to utrzyma, wy tu mówicie o jakimś NAO, cóż ja pamiętam dwie sytuacje z ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy też miało być takie ujemne NAO i tak zimno, a wyszło całkowicie odwrotnie – pierwszą z nich był, wspomniany już dzisiaj, początek listopada 2018, a drugą ogólnie luty 2019 (ileż to ja się nasłuchałem, że to będzie najmroźniejszy miesiąc zimy :D)

          1. Także wniosek taki, kompletnie się nie przejmuje już tym NAO i nie sugeruje się nim. Nawet zimą, jak się okazało, nie jest takie proste do predykcji, bo w grudniu i styczniu miało być tak mocno dodatnie, a było „nijakie”, za to na luty niektórzy wieścili spadek, a wiadomo jak wyszło ;) Za to rok wcześniej szczyt NAO miał być na luty 2018, a dobrze wiemy jaki był mroźny.

          2. @kmroz
            Tu nie chodzi o wnikanie co jak ułoży się w szczegółach, tylko co może DOMINOWAĆ. Szczegóły zawsze są trudniejsze do przewidzenia niż trendy ogólne.
            A przynajmniej w sytuacji na N Atlantyku mamy jednak wyraźniejsze różnice między tym co rok temu, a tym co obecnie.

          3. NAO ma to do siebie, że potrafi się zmieniać, także trwały trend potrafi szybko zmienić. Ewidentnie prognozowana sytuacja baryczna od połowy przyszłego tygodnia na to wskazuje. To nie jest jeden fus, to jest już od prawie 48 godzin powtarzalny schemat w każdej możliwej odsłonie dowolnego modelu! Aż tak się mylą? Gdyby latem pojawiła się podobna zgodność odn. fali upału, to myślę, że już nikomu by tu nawet nie wolno było mieć wątpliwości!

            Do 100% trzeba poczekać myślę do soboty/niedzieli, kiedy serio już wejdzie to w skill. Jak na razie jest to 90%. To chyba wystarczająco dużo by o tym pisać.

          4. Co do bieżącej anomalii miesiąca chodziło mi o anomalię skumulowaną (za „X” dni miesiąca), a nie aktualną (za dane dni).
            Na razie to wiadomo, że ochłodzenie będzie głębsze – z anomaliami przejściowo może i nieco poniżej -5K. A późniejsze ocieplenie jeszcze nie wiadomo, czy przyniesie anomalie tylko nieznacznie, czy też wyraźniej dodatnie.

          5. @kmroz
            Ale właśnie to Ty sugerujesz już co zdominuje całą dalszą część miesiąca (po 08.10), tzn. cyrkulacja SW.
            Ja natomiast zwracam uwagę na możliwość większych niespodzianek w kierunku odchyleń od cyrkulacji W/SW, z uwagi na inną sytuację na N Atlantyku oraz inny trend NAO w tym roku (ogólnie, bez wnikania w szczegóły). To nie jest tak, że ja coś przesądzam, tylko uczulam przed powielaniem schematu myślowego z poprzednich lat.

          6. Do końca miesiąca to może nie, ale na epizod raczej to też nie wygląda, bardzo stabilny układ geopotencjału typu Omega (wbrew temu co miejscami można czytać w różnych szmatławcach, Omega to żadna blokada (wręcz przeciwnie!) i nie chodzi tu o układ baryczny (wyż w kształcie Omegi) tylko właśnie o grzbiet geopotencjału)

      2. Jest o niebo bardziej inna temp. Atlantyku w tym roku niż w poprzednim, wtedy ciagnął się szeroki pas zimnej wody z zachodu na wschód do wybrzeży Wysp Brytyjskich a pomiędzy były ciepłe wody, dopiero kiedy u wybrzeży Europy utworzyła się chłodna woda odczuliśmy to w 2 połowie listopada, na tą chwilę wody Atlantyku są prawie wszędzie ciepłe coś w stylu 2010, 2013, w ostatnich latach to właśnie Atlantyk rozdawał karty, zwłaszcza jak tworzyły się silne wyże kontynentalne, które blokowały atlantyckie niże, wtedy buchało ciepłem jak chciało. Zobaczymy co z tego wyniknie, sytuację wód Atlantyku można prześledzić na SST Anomaly.

        1. jest niemal identycznie jak na przełomie września i października 2010 roku, oczywiście to nie wszystko co wpływa na pogodę u nas, ale zobaczymy co z tego wyniknie

          1. a do tego okresu nie ma co porównywać (właśnie ten okres był 1 z najpaskudniejszych, jaki pamiętam, jako gówniarz)- paskudny wrzesień (bo lało często), paskudny październik (bo zimny- co z tego, że była wyżowa pogoda, jak pizgało złem? tegoroczny październik jednak trochę się różni, bo przyniósł miejscami dni z temp. maks >20 C już teraz, a wtedy trzeba było czekać do końca miesiąca), paskudny listopad, który już niepotrzebnie próbował kilkoma cieplejszymi (choć i tak przeważnie brzydkimi) dniami nadrobić to, czego nie było w poprzednich 2 miesiącach (na Boga, na co komu +20 C w listopadzie, w październiku tak trzeba było robić), a i tak „mu to nie wyszło”, bo w ostatnich dniach przyszła całkiem inna, zimowa pogoda, jakiej od lat nie było- by spadło miejscami 20-30 cm śniegu 1 nocy, to z pewnością nie był za przyjemny widok (właśnie dlatego wolę cały czas umiarkowane ciepło, a nie zimno przez przeważający okres i od łaski 2 tygodnie jakiegoś tam ciepła, kiedy jest to akurat niepotrzebne- listopad jest takim miesiącem) :(

          2. listopad 2010 miał więcej dni >15*C niż październik więc o czym my tu w ogóle gadamy. W 2003 roku po wyjątkowo zimnym październiku też przyszedł ciepły listopad. To był jeden z niewielu przypadków listopada, gdzie jego druga połowa nie nadawała się do kosza, od 19 do 29 listopada (2003) codziennie powyżej +10, a 27 listopada imponująco wysoka średnia dobowa +13,6.

            Podobała by mi się taka zima jak w sezonie 2003/4. Nie była to najzimniejsza zima tego stulecia ale była śnieżna, często padało sporo śniegu, 1 marca leżało go nawet 36 cm. No i w święta bożego narodzenia było najzimniej z całego grudnia a nie najcieplej :) W mieście taka zima jest chyba najlepsza, bo jak śnieg leży bez przerwy 50+ dni to robi się z niego poczerniała skorupa lodowa. A tak nawaliło 20 cm, potem przyszła odwilż taka mocna z +14, potem znowu mróz itd.

          3. Bartek dlatego piszę Atlantyk to nie wszystko co działa na pogodę w Polsce, ale im mniejsza różnica temp. na Atlantyku tym może mniej na nas oddziaływać.

          4. To jak bardzo różnica temp. na Atlantyku wpływa na powstawanie głębokich niżów można prześledzić w sytuacji barycznej zeszłego roku, niemal nieustannie była produkcja bardzo głębokich niżów, nawet w połowie listopada kiedy przyszło ochłodzenie to szalały tylko dalej dzięki silnemu wyżowi który ulokował się na północy.
            Co nie znaczy że i przy takim rozkładzie temp. nie mogą powstawać, a co ciekawe w 2010 roku Atlantyk wyciszył się po 10.10, teraz w prognozach widać bardzo podobnie, ponownie uruchomił się pod koniec października by przepaść w połowie listopada,a potem to już zima na całego była, ale jak będzie teraz to jeszcze zagadka.

  46. To jak bardzo różnica temp. na Atlantyku wpływa na powstawanie głębokich niżów można prześledzić w sytuacji barycznej zeszłego roku, niemal nieustannie była produkcja bardzo głębokich niżów, nawet w połowie listopada kiedy przyszło ochłodzenie to szalały tylko dalej dzięki silnemu wyżowi który ulokował się na północy.
    Co nie znaczy że i przy takim rozkładzie temp. nie mogą powstawać, a co ciekawe w 2010 roku Atlantyk wyciszył się po 10.10, teraz w prognozach widać bardzo podobnie, ponownie uruchomił się pod koniec października by przepaść w połowie listopada,a potem to już zima na całego była, ale jak będzie teraz to jeszcze zagadka.

    1. To jest właśnie głównym przesłaniem w mojej dyskusji z @kmroz, że sytuacja w tym względzie w tym roku jest inna niż w wielu minionych rocznikach. To, że w kolejnym tygodniu uformuje się jakiś niż (zespół niżów) na N Atlantyku napierający nad Europę nie musi być jednoznaczny z (wyraźną) dominacją cyrkulacji SW/W w całej porze chłodnej.

      1. A czy ktoś tu mówi o całej porze chłodnej? 🤔

        Jeśli chodzi o zimę, to uważam wręcz ze może być mroźna w tym roku.
        Na razie jestem w miarę pewien co do drugiej dekady października tylko. Trzecia jest niewiadomą, ale statystycznie będzie ciepło :D

  47. @kmroz i @podlasianin wywiązali dyskusję o wpływie przymrozków na „zrzut” przez drzewa liści. Pamiętam początek paźdzernika 2003 roku, kiedy przyszło kilka silnych przymrozków. Mieszkałem wtedy w innej części Wrocławia (Śródmieście, okolice ulicy Walecznych), gdzie na podwórku rosły 2 orzechy włoskie (pozostałość po dawnych ogródkach działkowych). Wieczorem drzewa były jeszcze w znacznym stopniu ulistnione, z rana, kiedy ścisnął mróz, wyszedłem na podwórko i zobaczyłem kompletnie łyse drzewa… Pojechałem do Parku Szczytnickiego – mnóstwo liści spadło i wciąż spadały. W połowie miesiąca października, drzewa wyglądały jak po połowie listopada.

    Liście mają swoją wytrzymałość ogonków i jeżeli mróz przekroczy granicę tej wytrzymałości, opadają bardzo szybko. Kilku-stopniowy przymrozek na wysokości 2 metrów może już solidnie ogołocić sporo drzew. Podlasie to zimny region na tle ciepłego zachodu i nie dziwię się @podlasianinowi, że jest nieco wkurzony na prognozowane przymrozki, bo drzewa mogą faktycznie szybko pozbyć się listowia. Natomiast prośba do @kmroza – nie rozpatruj wszystkich zjawisk przyrodniczych i meterologicznych przez pryzmat swojego regionu, ponieważ nie odzwierciedla to w ogóle rzeczywistego stanu faktycznego w całym kraju. Mam znajomego, który mieszka obok Puszczy Białowieskiej i potwierdza spostrzeżenia i to, o czym pisze @podlasianin. „Golizna” drzew w tym roku postępuje szybciej, a solidne przymrozki mogą ją zintensyfikować.

    Za to mamy wyjątkowo udany sezon grzybowy na Dolnym Śląsku, ale też w wielu innych regionach. Korzystne warunki pozwoliły grzybom odpalić pełną moc. Spotkałem się z opiniami, że susza to już historia. Otóż nie. Dla grzybów wystarczą znacznie mniejsze opady, niż te, które wyrównać by mogły stany wód. Przykładowo – w lasach Grzbietu Twardogórskiego nadal większość rowów, gdzie w normalnych warunkach zawsze płynie woda jest suchych. Miedze, sadzawki, bajorka i tereny bagniste są w większości wysuszone. Mokro jest powierzchniowo, jednak głębiej mamy bardzo duży deficyt wody.

    Niemniej, sytuacja jest diametralnie inna, niż przed rokiem, kiedy to po połowie października jeszcze biegałem w krótkim rękawie. W tym roku pogoda jest bardziej dynamiczna i zróżnicowana. A do tego są grzyby i jest świetnie, chociaż przymrozkom mówię zdecydowane nie. Wiadomo, gdzie pogoda ma moje „nie”. Gdzieś w górnych/wypukłych partiach stratosfery. ;-)

    1. Dodatko Lorenzo przyniesie silne opady w ciągu doby może spaść zwłaszcza w rejonach podgórskich gdzie dodatkowo zadziała efekt odwrotny do fenu nawet norma października, więc bilans wodny jeszcze bardziej się poprawi szczególnie SW to dotyczy.

    2. No u mnie koło 10 października 2015 3 razy był 5 stopniowy mróz i liście miały to gdzieś ;) nie wiem jakie znaczenie ma region tutaj, temperatura to temperatura. Nigdy w życiu nie widziałem łysych drzew, nawet w połowie łysych przed listopadem. Chociaż 2003 roku nie pamiętam, a wtedy to się działy naprawdę niezłe cyrki w drugiej połowie, de facto już taki późny listopad. Wtedy to nie były żadne „przymrozki”, tylko regularna zima. Na szczęście druga połowa listopada nam wtedy oddała, co w październiku zabrała.

      1. @kmroz potwierdzam – ja osobiście nie zauwżyłem, aby przymrozki jakoś bardzo przyśpieszały spadanie liści. Oczywiście – jak się zrobi -8 w nocy to nie ma mocnych, wszystko szybko spadnie. Ale takie typowe -1 do -3? Nie zanotowałem, może to być różnica kilka dni, ale nie 2-3 tygodni. Póki nie zobaczę zdjęć to nie uwierze. Przeglądalem kamerki z Bialegostoku – wszystko wygląda tak samo jak u mnie w Łodzi. Podlasie jest trochę chłodniejsze, ale minimalnie, to nie Ojmiakon czy Archangielsk.

        1. Polecam sprawdzić na TP oni któryś dzień chyba w październiku pokazują jak postępuje jesień w jednym z Wrocławskich parków od iluś lat, tam dobrze widać ile było liści na drzewach w poszczególnych latach.

          1. No widać że 18.10 jest w zasadzie zawsze pełno liści na drzewach, nierzadko jest zielono. Ale to jednak Wrocław.

            @Mateusz
            No moim drzewom właśnie nawet te -7 z października 2015 nie zaszkodziło. Liście masowo zaczęły spadać wtedy w ostatnim tygodniu października dopiero. Czyli ponad 2 tygodnie później, a goło zrobiło się dopiero przed 10.11 (te wiatry ostatecznie dobiły).

        2. No właśnie. Ja swoje zdjęcia z końcówki najbardziej przymrozkowego października pokazałem, więc niech inni też pokażą 🤔

          1. na stronie suprasl kropka pl są kamerki – większość drzew zielonych, trochę zołtych – dokladnie tak samo jak u mnie… oczywiscie nikt zdjecia potwierdzajacego smiale tezy o rzekomych prawie gołych drzewach nie wrzuci.

          2. Kamera jest słabej jakości, ale widać, że zieleń/ żółć to ok 50/50, u mnie jest znacznie zieleniej niż w Supraślu.

          3. A w widoku na pałac Buchholtza widac z prawej strony dwa prawie całkiem gołe drzewa. Wiec jak zwykle „widzę to co chce widzieć”…
            Na drugiej kamerce też koło wieży koscielnej widać gołe drzewo, a te bliżej z lewej strony są calkowicie pożółkłe i przerzedzone. Wzdłuż drogi 50/50.

          4. dwa gołe drzewa to kasztanowce, są gołe głownie z powodu szrotówka, – w Łodzi podobnie – te wystawione na waitr są już w sporej części gołe.

          5. To popatrz sobie na nieco lepszej jakości kamerę w Michałowie i porównaj z widokiem z np Zielona-Legionów w Lodzi….

    3. U mnie z postępami jesieni jest różnie – jesiony złote, ale po poniedziałkowym wietrzeniu pogubiły większość liści, klony w różnych stadiach, część liści jeszcze zielona, po tulipanowcu w zasadzie nie widać efektów, zażółciło się kilka liści na dolnych gałęziach.

      1. Dokładnie, część liści opadła powodu wichury. Ale większość normalnie się trzyma. Tak czułem że Podlasianin trochę wyolbrzymia. Chociaż i tak współczuję mu mieszkania w tym województwie, najbardziej z powodu, który o ironio mu chyba nie przeszkadza 😂, czyli mroźnych i ponurych zim, oraz w zasadzie zimowych listopadów i marców.

      2. @zaciekawiony – „jesiony złote”? Chyba pensylwańskie lub inne, ponieważ jesiony wyniosłe zrzucają zielone liście bez wybarwiania się.

  48. W środę średnia dobowa wynosiła u mnie 20 st. a dzisiaj pewnie będzie 5 st. Naprawdę „cudowny” i urozmaicony nasz klimat. Ja bym wolał jednak bardziej nudny.

  49. A tymczasem coraz śmielej potwierdza się scenariusz, o którym piszę od kilku dni. Chociaż oczywiście trzeba jeszcze poczekać ze 2 dni na ostateczne potwierdzenie. Prognozy jednak nie tylko są stabilnie ciepłe, ale i coraz cieplejsze ;) czyli albo czeka nas pierwsze PRAWDZIWE od 5 lat październikowe ciepło, albo modele zaliczą niezwykłą wtopę. Ale chyba sami wszyscy przyznają, że takiej zgodności kolejnych odsłon dawno nie było :D

      1. Pójdę o krok dalej, ile dni szykuje się z TMax 15+? Bo na razie w prognozach widzę ich 0 do prawie że połowy miesiąca XD

        1. Sorry, ale jak dla was tmax w październiku jest wyznacznikiem doby, gdy noc trwa 14 godzin, to faktycznie ciężko nam się będzie dogadać ;)
          Tmax 18 może być zarówno średniakiem, jak i silnym ciepłem w połowie października. Jeśli tmin wynosi 4 stopnie, to jest średniak, jeśli wynosi 11 stopni to bardzo ciepły dzień. A widać raczej tę drugą opcję. I nawet jeśli będą regiony, gdzie nie stuknie na 30 minut w ciągu dnia te 20 stopni, to co z tego? Chyba bardziej cenne jest to, że może być całą dobę powyżej 10 stopni. A nie przez zaledwie 1/3 doby, jak to bywało podczas tej „niezwykle ciepłej” drugiej dekady rok temu. A i uprzedzając, nie, nie będzie to efekt ciemnicy i pluchy, tylko po prostu zupełnie innego rodowodu powietrza oraz przy tym stałego wiatru.
          I nie wiem po co te głupie pytania, czy temperatura przekroczy 15 stopni, oczywiście, że przekroczy, chociaż tym razem faktycznie podział będzie bardziej N-S, a nie E-W, czyli mieszkańcy północnej Polski mniej odczują to ocieplenie, podczas gdy na południu widać spokojnie temperatury powyżej 20 stopni już w weekend.

          %%%

          W moich oczach rok temu nie było prawdziwego ciepła w październiku 2018. Dla mnie doba to nie tylko jej 3-4 najcieplejsze godziny, przy wątpliwej już jakości słońcu. Druga dekada to przeciętniak w moich oczach, doceniam ją tylko za ilości słońca, ale koszty (brak realnego ciepła, smog) były takie, że uświadomiłem sobie, że serdecznie dziękuję za wszelkie stojące wyże w październiku, czy to zimne, czy to „ciepłe”. Za realnie ciepłe dni mogę uznać 7.10 oraz 30.10 i to jedyne na cały miesiąc.

          W trakcie drugiej dekady rok temu były gigantyczne różnice między W (także NW) a E kraju. Wzdłuż zachodniej granicy był prawie tydzień z tavg wokoło 15 stopni, i zdarzyły się nawet ciepłe (10+) noce! Już to ci wczoraj tłumaczyłem @testoviron. U nas na E temperatury dobowe wynosi około 10-12 stopni, a mediana była poniżej 10 stopni. Temperatura osiągała na chwilę w ciągu dnia 20 stopni, po to by o zachodzie, jak i o wschodzie słońca wynosić 10 stopni. To ma być ciepło? Nie, najwyżej pseudociepło. Podobnie jak na początku listopada 2015, 2011, 2005. U was na zachodzie mieliście trochę inny rodowód powietrza i faktycznie była bardzo udana druga dekada października 2018. Ale czemu Podlasianin się tak nią „cieszy” to ja nie wiem, skoro w B-stoku temperatura dobowa tylko 3 razy przekroczyła marne 10 stopni. Zaraz może usłyszę, że Białystok (dokładniej to stacja, która go reprezentuje) to królestwo zimna, może i jest królestwem zimna, ale rok wcześniej w drugiej dekadzie października 2017, temperatura dobowa przekroczyła tam 10 stopni, przez aż 7 na 10 dni, to już jest coś. W sumie faktycznie się myliłem mówiąc o pierwszym realnym cieple od 5 lat, bo dwa lata temu było porządnie w drugiej dekadzie, mimo że pierwsza i trzecia dekada do niczego. Rok temu porządnie było tylko w zachodniej połowie kraju.

          %%%

          A i na koniec, żeby nie było niedomówień – tak, zanim nastąpi to ociepleni, to będziemy mieli (już mamy) do czynienia z bardzo silnym ochłodzeniem, które potrwa w sumie 6 dni (ale 2 z nich już przetrwaliśmy, głowa do góry xd). Anomalie będą najniższe od lipca, a może nawet od maja. Ja to się już w sumie przyzwyczaiłem, że mamy bardzo zimne pierwsze dekady październików i po nich zwykle reszta miesiąca jest wręcz cieplejsza. W tym roku, jak widać, nie będzie inaczej. I niestety nie jest to nic fajnego, zwłaszcza jeśli faktycznie są regiony, gdzie podczas tych zimnych początków października spadają liście z drzew….

          1. Myśle, że po prostu większość ludzi zainteresowania jest w tygodniu pogodą po 15 do 20 i tym jak wygląda weekend, a to czy o 3 w nocy jest 5 czy 11 interesuje Ciebie i… pewnie kogoś tam jeszcze.

          2. No to 20 w październiku to już dwie godziny po zachodzie słońca, więc dużo bliżej do tmin.
            Tmin jest bez większego znaczenia od maja do lipca.

      2. Rok temu to na NW lato trwało do polowy pazdziernika wiec nie porównuj.W tym roku mysle że juz ani jednego.Tak czy tak kolejne tygodnie i miesiące liczac od polowy października będą juz powyżej normy .

        1. Ale kmroz pisze, jakoby czekało nas pierwsze od 5 lat cieplo w październiku. No tak, w końcu rok temu cała druga dekada była zimna tak, ze w dzień chodzilem w samej koszulce…a teraz o dziwo nie widze ani jednego dnia w prognozie by zdjąc kurtkę xD

          1. Rok temu dokładnie 5.10 na zachodzie już było około 20 stopni i po za 8.10 kiedy było ochłodzenie, w dzień około 15 stopni to od 9.10 do 18.10 panowało wręcz lato jeśli chodzi o max. temp.

        2. Ta jasne, może do połowy listopada jeszcze. Była to fajna i ciepła pora ciepła ale lato w 2018 zakończyło się dość wyraźnym odcięciem, około 21 września. Duże ochlodzenie w trzeciej dekadzie, łącznie z ujemną temperatura na 2 metrach dobitnie nam pokazały że to koniec lata 2018. Potem ciepło jeszcze wróciło ale to już nie było lato tylko ciepła wersja jesieni. U mnie było to 22/24 st za dnia i 4/7 nocami. Lato to na pewno nie jest, zwłaszcza przy nocy wyraźnie dłuższej od dnia i słońcu górujacym pod niskim kątem.

          Bardzo proszę nie nazywać każdej słonecznej pogody 20+ (tmax) latem bo z latem to nie miało nic wspólnego. Wiosną i jesienią też bywa ciepło, czasami nawet gorąco.

          Dla mnie w tym roku koniec lata nastąpił 2 września, również dość ostrym odcięciem choć na szczęście nie było ono tak duże jak w 2018. Nie przeszliśmy z 29 w dzień do mrozu w nocy, zjazd był do temperatur w normie początku września.

          1. Dlatego wyraźnie napisałem max. aby odróżnić lato termiczne od lata w sensie temp. max powyżej 20 stopni, bywało wtedy na zachodzie nawet około 25-26 stopni

          2. Ale w tym roku koniec lata nie był taki jednoznaczny, od 4 do 15.09 pogoda była jednak z temperaturami dobowymi przeważnie letnimi.
            W 2018 po 21.09 nie było nawet blisko ani jednego dnia!

          3. No, dwa dni osiągnęły tav 17 stopni, cała reszta 13-15. Lato fest. Chyba w czerwcu według normy 1961-1990.

            Nie ma co zaklinać, w tym roku cały wrzesień poza pierwszym dniem to jest jesień. Tak jak być powinno zresztą. To że tav sobie tam osiągnie 17 czy 18 stopni na dwa dni nie oznacza że wraca lato, wszak długość dnia i kąt górowania słońca też się tutaj liczą. O październiku to już nawet szkoda strzępić ryja, jak dla kogoś II dekada października 2018 to było lato to hmm, nie skomentuję. Jesień nie jest złą porą roku, nie ma sensu zaklinać rzeczywistości i se mentalnie przedłużać lato. Jak jest ładnie i ciepło to jesień też jest do polubienia. Gównopogoda z którą się wielu osobom jesień kojarzy (tj. max 0-10, pochmurno i wilgotno) zwykle przychodzi w listopadzie i w ostatnich rocznikach ma tendencję do stanowczego nadużywania gościnności w miesiącach zimowych.

            Jeżeli brać średnią dekadową to nawet najzimniejsza ruchoma dekada w zasadniczym lecie (8-17 lipca) była nieco cieplesza od pierwszej dekady września. A w tym okresie 8-17 lipca było naprawdę chłodno, średnie dobowe 15-16 stopni codziennie.

            Nie róbmy kurtyzany z logiki i nie przedłużajmy sobie sztucznie lata, które w tym roku trwało niemal dokładnie tyle ile trwać powinno. Przyszło 31 maja, poszło 2 września, przynajmniej w Katowicach. W Warszawie II połowa maja miała nieco więcej znamion wczesnego lata.

          4. No 9 na 15 dni w pierwszej połowie września jednak osiągnęło ogólnokrajowo tavg>15, a pamiętajmy, że uwzględnia to też posterunki z Pomorza oraz z terenów górskich/podgórskich, czyli jednak było to takie późne lato. Taki typowo łagodny przełom sierpnia i września, przejście z typowego lata do już takiej wczesnej jesieni.

            Generalnie, jakby usunąć ten walnięty tydzień 26.08-1.09, to by się okazało, że już od około 13.08 mieliśmy bardzo łagodny proces wchodzenia z lata w jesień. Ale po 15.09 też trzeba przyznać nastąpił niemały skok w dół.
            Rok temu to po 21.09 pogoda nawet nie udawała lata, tutaj jednak jak najbardziej mieliśmy domieszkę lata w pierwszej połowie września. Nie ma co tego porównywać nawet.

    1. W większej części Polski w najcieplejsze dni – po ociepleniu od 09.10 – obstawiam Tmax jednak 15/20*C, Tmin wokół 10*C. A przy tym, przynajmniej część dni będzie ponownie wilgotna.

      Tak więc, owszem zrobi się odczuwalnie cieplej i zarazem powróci cieplejsze oblicze jesieni, ale:
      1) będzie to po dniach ze średnią anomalią w przewadze -7/-3K, a przy tym niektórych z przymrozkami, czy jednocyfrowymi Tmax,
      2) na aż tak spore ciepło i zarazem pogodną aurę jak przed rokiem się nie zanosi.
      Oczywiście prognozy mogą się w tym względzie jeszcze zmieniać, ale… w różnych kierunkach. Tak więc, pożyjemy zobaczymy.

      Zakładając ziszczenie się średnich realizacji, to około połowy października bieżąca anomalia miesiąca (skumulowana) może być wokół zera – bo teraz mamy większe ochłodzenie, a potem ma się ocieplić średnio o 8-10 st. (wzg. najchłodniejszych dni 06-07.10).

      Próba oceniania II połowy miesiąca jest na dzisiaj obarczona sporą niepewnością – zwłaszcza, że prognozy NAO/AO nie dają gwarancji trwalszej strefówki, a zwiększone prawdopodobieństwo kolejnych jej zaburzeń (z adwekcją częściej ze składowymi S/N/E).

  50. Przymrozkowo-liściowatego wątku ciąg dalszy. Przymrozki -2/-3 stopni C, nawet na wysokości klatki meteorologicznej nie spowodują „lawiny” liści, ale -5/-6 stopni C lub jeszcze mniej na pewno. Tam, gdzie będzie najzimniej, za parę dni może być już „goło” na drzewach. Zobaczymy, co, gdzie i jak będzie.

  51. Co do opadania liści…
    Po samej sytuacji w Warszawie i okolicach stwierdzam, że przyspieszone opadanie liści mamy nie tylko z uwagi na niską temperaturę (przymrozki), małe usłonecznienie, lecz także… mniejsze zasoby wodne i zawartość życiodajnych składników w glebie.
    Przy traktach komunikacyjnych i chodnikach fenologiczna jesień jest posunięta do przodu średnio o 1-3 tygodni względem obszarów mniej zabetonowanych/zaasfaltowanych.

    To też daje do myślenia i potwierdza, że przyspieszoną jesień fenologiczną możemy mieć nie tylko z uwagi na przymrozki, czy częściej pochmurną aurę, lecz także przy… dłużej trwającej aurze ciepłej i suchej (i pogodnej również). Tak było… rok temu…

    1. Tak czy inaczej kluczowa zmiana koloru liści i ich największe opadanie zawsze odbywa się w październiku obojętnie czy jesień fenologiczna jest opóźniona czy przyspieszona. Na początku listopada liści może raz nieco więcej liści raz nieco więcej, ale tak czy inaczej łysina dominuje- do końca tego miesiąca więc tak czy inaczej dominować będą bezlistne drzewa. Z końcem września można już zazwyczaj zauważyć początek procesu intensyfikacji procesu zmiany barwy liście w tym roku zauważyłem już ok połowa miesiąca u siebie-szczególnie brzozy, ale również niektóre klony. Ponieważ jednak zawsze we wrześniu jest sam początek procesu i dominuje absolutnie zieleń więcej jak się ktoś nie przygląda tak się tego nie zauważa.

  52. Kiedy według was ma być to ciepło? Za 10 dni? Bo w prognozach na 8 żadnego ciepła nie widzę.

    Maxy w Katowicach według GFS: 10 8 8 10 9 14 11
    Według ECMWF: 10 9 9 10 16 14 11 18

    To ma być to pierwsze PRAWDZIWE CIEPŁO w październiku od 5 lat? Toż to w listopadzie ubiegłego roku było u mnie o ładne kilka stopni cieplej. Jakbyśmy mieli obecnie 4 XI to bym powiedział że są to dość przeciętne prognozy, tak okresowo umiarkowanie ciepłe (bo 10 stopni to ŚREDNI tmax w pierwszych dniach listopada) Jako ze mamy wczesny październik to taka prognoza to odchylenie o 5-7 stopni na tmaxach w niektóre dni. I albo zero słońca albo minusowa temperatura w nocy, jedno z dwóch.

    Może będzie ciepło w drugiej połowie, nikt tego obecnie nie wie. Pierwsza połowa października jednak zwalać z nóg nie będzie. Zimno, mokro, nieprzyjemnie, w pogodniejsze dni mroźno w nocy. Coś, czego oczekiwałbym od I połowy listopada.

    1. To dziwne to co piszesz, bo myślę że wedlug obecnych prognoz po polowie miesiąca średnia będzie w granicach – 1/0. To co, chłodniejszy miesiąc już nie ma prawa się przydarzyć?
      A ociepli sie po 9.10 na pewno, a że nie będą to wartości jakie najczęściej występowały w ostatnich latach, to według mnie akurat dobrze.

      1. Norma (+0,34) to już po pierwszych 3 dniach jest, a największy chłód nadal przed nami. Tyle że anomalie są dość mocno zróżnicowane, od -2,15K nad woj. pomorskim i zachodniopomorskim do nawet +2,71K na Podkarpaciu.

        Po serii tak zimnych dni (maxy poniżej 10*C) będziemy mieli przynajmniej -2K. Przynajmniej, kto wie czy nie -3.

    2. @kmroz zwraca dużą uwagę na temperaturę w nocy stąd pewnie to sformułowanie. Dla większości ludzi jest to jednak kwestia pomijalna i z tego co zauważyłem dla przeciętnej osoby jesienią najważniejsze jest, aby dzień był słoneczny i w zakresie 15-20 w październiku. Wtedy chyba każdy mówi o ładnym dniu. A że w nocy jest zimno? No fizyki nie oszukasz, smog i tak będzie.

      1. No czyli dla ludzi jest ważne, żeby było słońce, a nie że ciepło. Znam tez takie osoby. Ja jednak uważam, że czas by październik przypomniał nam w końcu że jest miesiącem analogicznym do kwietnia, bo od 15 lat te miesiące idą zupełnie w inną stronę.

        PS ciepło będzie dopiero po 11.10. Do 8.10 zimno, 9-11.10 przeciętnie. To tak, by nikt moich słów nie przekręcał. Zwracam uwagę zarówno na aktualne bardzo duże ochłodzenie, jak i już pewne po nim duże ocieplenie

        1. No nie powiedziałbym że idą w inną stronę. Kwiecień się dynamicznie ociepla, październik się…nie ociepla. Tyle. Nie mamy spadkowego trendu na tym miesiącu.

          Jakby październik szedł przeciwnym trendem do kwietnia, to jego średnia musiała by być o jakieś 1,5K niższa niż w refie 1961-1990. Czyli w granicach 7 stopni, mniej więcej październik 2016. Brr.

    3. Tak, chodzi o okres za 8+ dni… na południu widać na przyszły weekend ponad 20 stopni. To już jest ciepło, zwłaszcza jeśli nie jest to w gownowyzu, tylko przy jakimś przepływie, to w nocy też będzie blisko 10 stopni. Chyba mi nie powiesz że średnia koło 13-15 w październiku nie jest wyraźnym ciepłem.

  53. Podczas, gdy prognozy na drugą dekadę paździa są jakie są (:D) aktualnie zmagamy się z bardzo silnym ochłodzeniem. Dzisiejszy dzień niestety na myśl wodzi wczesny listopad i to pod prawie każdym względem. A jednak powiem szczerze, nie robi to na mnie wielkiego wrażenia i tutaj też pojawia się odpowiedź na pytanie Alewisa. Tak jak październik jako całość się oczywiście nie ochładza, tak jego pierwsza połowa, a zwłaszcza pierwsza dekada jak najbardziej. W ostatnich latach jest to już rutynowo zimna dekada, co ciekawe nierzadko przy tym w miarę pogodna. Takie dni jak dzisiejsze, albo i gorsze, zdarzały się wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku lat w pierwszej dekadzie. Zasadniczo ten trend trwa od 2007 roku. W 2011 i 2012 do 6go było ciepło, ale silne ochłodzenie uderzało na końcówkę tej dekady. Poniekąd zgadzam się tutaj z Osową, że akurat o tej nieprzystającej porze roku od kilku(nastu) lat mamy nieprzyzwoicie chłodne, listopadowe epizody prawie co roku. Nie zgodzę się jednak z tym, że rzekomo 2018 rok był tu wyjątkiem, czy że ten trend zaczął się w 2015. Najzimniejsze pierwsze dekady paździa w obecnym wieku to jednak wciąż 2010 i 2013, tegoroczna może im nieco „zagrozić”.
    Do 2006 roku pierwsza dekada była prawdziwą ostoją wczesnojesiennych „przyjemności”, nawet w takich październikach jak 2002 i 2003 można było liczyć na kilka cieplejszych dni na początku miesiąca (chociaż w 2002 już silne zimno zaatakowało koło 7.10, podobnie jak w 2011 i 2012). Ale powiedzmy sobie szczerze, jeden atak zimna w 2002 roku na 7 lat (2000-2006) to mało, a od 2007 mamy spore ataki zimna chyba co roku w pierwszej dekadzie paździa.
    Wielu z nas lubi operować nowymi normami, normami typowymi dla ostatnich 10-15 lat. Zwykle oznacza to, że czynimy „normami” dodatnie, niekiedy mocno dodatnie anomalie, ale tak naprawdę w przypadku pierwszej dekady października jest całkiem przeciwnie, takie dni jak 3-4.10 w tym roku względem ogólnie stosowanych norm są bardziej anomalne, niż względem tego co się działo w ostatnich 10 lat. Taka listopadowa, może późnopaździernikowa pogoda (nawet pasuje do Halloween i Wszystkich Świętych :D), naprawdę i na mnie nie robi już takiego wrażenia o tej porze, a wyobrażacie sobie coś takiego pod koniec kwietnia? Takie rzeczy, nawet epizodycznie, na 2-3 dni w końcówkach kwietnia zdarzały się ostatnio tylko w 2016 i 2017 roku, wcześniej dopiero… 2005. Jeszcze 2019 na południu PL. I jaki lament by przy tym był, a teraz to tylko ponura akceptacja, albo wręcz niektórzy się cieszą, że słonecznie… (bo wczoraj u mnie bardzo pogodny dzień)
    Oczywiście podczas gdy w pierwszej dekadzie paździa mówimy o trendzie spadkowym, to w trzeciej dekadzie jest znacznie bardziej typowy, czyli mocno rosnący. Więc październik jako całość wychodzi jako „stojący w miejscu”. Ale i z ostatnimi dekadami października jest pewien problem, bo chociaż niemal zawsze ciepłe, to pochmurne. Ostatnia ładniejsza (ale za to zimna) była 5 lat temu. Dość ładna też w 2013, a wcześniej w latach 2007-2012 to samo, sporo chmur, mimo, że zazwyczaj właśnie ten okres wypadał powyżej normy.

    Ostatnio ktoś tu pisał, że podobne rzeczy dzieją się w… pierwszej dekadzie stycznia. Również ochładzający się okres. Ale prawdę mówiąc, to jest już trochę naciągane, nawet jeśli się trochę ochładzają, to nie stały się w niej standardem duże fale mrozów. Tak mogło się wydawać w latach 2015-2017, wcześniej 2009-2010, ale to wciąż tylko połowa przypadków na 10 lat. A bardzo silne ochłodzenia, nawet epizodycznie, dzieją się co roku od 12 lat w pierwszej dekadzie października. I zgodzę się, z Osową, że to wątpliwy urok naszego klimatu, zwłaszcza jeśli na takim Podlasiu powoduje szybkie ogołacanie się drzew (u mnie przynajmniej to nie grozi)

    1. Jeszcze dojdzie do tego, że I dekada października będzie statystycznie chłodniejsza od III dekady grudnia (zwłaszcza dni 24-26.12)…

  54. Według radarów meteorologicznych, wokół Gdańska kręci się parę deszczy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jeden nawet grzecznie stoi na środku. Ki czort? Mezoskalowe zjawisko wyżowe z opadami? Coś takiego nie powinno istnieć…

      1. @MichalN

        Ja widzę stacjonarny deszcz nad Gdańskiem, deszcze na Kaszubach przesuwające się na północ i nad Zatoka przesuwające się na południe. Wszystkie zegary wskazówkowe jakie widziałem w życiu obracały się właśnie tak.

          1. Jak się wzięło za krótki okres do obserwacji klikając na suwaku mapy z Pogodynki zbyt krótki okres powtarzania to rzeczywiście trudno było rozróżnić kierunek obrotu bo wyglądało to jak „tam i z powrotem”. Jednak nieco dłuższy okres (tak 5-6 kolejnych mapek) pokazywało wyraźnie kierunek zgodny z ruchem wskazówek. Nawet jeszcze teraz widać końcówkę tej rotacji w animacji zanim ruch chmur deszczowych się wyprostował i przeszedł na wiatr z azymutu ENE.

    1. c.d.

      A jednak istnieją, chociaż wielkiej literatury o nich nie ma. Poszukałem „atmospheric mesoscale anticyclone” (aby uniknąć prac o oceanicznych które są znacznie bardziej powszechne) i znalazłem tylko trzy prace. Najnowsza z nich cytuje dwie pozostałe i tylko te dwie, więc chyba znalazłem wszystko co jest w temacie.

      Otóż widziano takowy przy wschodnim wybrzeżu Południowej Afryki [1] co tłumaczone jest orografią oraz nad Wyspami Kurylskiemi [2] co tłumaczono szczególnie zimnym morzem w tym miejscu, a także przy wybrzeżu Antarktydy na Morzu Weddela [3] spowodowane jak rozumiem wiatrami katabatycznymi. Wszystkie w rejonie wybrzeży morskich – co by się zgadzało – ale nie sądzę, że w Rejonie Gdańska istotny jest jakikolwiek z rzekomych powodów wcześniej wymienionych zjawisk. Ciekawe!

      [1] Blamey, R.C. & Reason, C.J.C. 2009. Numerical simulation of amesoscale convective system over the east coast of South Africa. Tellus – Dynamic Meteorology and Oceanography,61A,17–34.

      [2] Nishikawa, H., Tachibana,Y. & Udagawa, Y. 2014. Radiosonde observational evidence of the impact of an extremely cold SST spot ona mesoscale anticyclone. Journal of Geophysical Research – Atmospheres, https://doi.org/10.1002/2014JD021538

      [3] Lars Hole, Alexis Bello, Tjarda J. Roberts, Paul Voss, Timo Vihma. Measurements by controlled meteorological balloons in coastal areas of Antarctica. Antarctic Science, Cambridge University Press (CUP), 2016, https://doi.org/10.1017/S0954102016000213

    2. A czy nie jest to na zasadzie, że radary „widzą” resztki wilgoci, choć już od N nasuwa się wyż? Coś jak z opadami podinwersyjnymi w zgniłym wyżu (?).

      Swoją drogą pamiętam jak dokładnie 3 lata temu, również podczas ochłodzenia, w ciągu 1-2 dni nad Skandynawią bardzo szybko rozbudował się dość silny wyż i wiało mocno od morza – był sztorm i cofka, ale przy… wysokim ciśnieniu, a nie niskim (a przy takowych zazwyczaj najsilniej wieje).

      1. @Lucas wawa

        Teraz mamy w Trójmieście typowy deszcz orograficzny: wilgotne powietrze nadchodzi ze wschodu od Zatoki Gdańskiej i powoduje deszcze na stokach moren Pojezierza Kaszubskiego. A co do tej antycyklonalnej rotacji to można by sprawdzić czy Gdańsk nie miał wczoraj większego ciśnienia niż stacje odległe o 100-200 km w różnych kierunkach. Jak pokazałem na przykładach z literatury, takie zjawiska pojawiają się na styku lądu i morza i są różnie tłumaczone. W tym wypadku przyczynić się mogło specyficzne położenie Zatoki Gdańskiej na wczorajszej mapie synoptycznej. Byliśmy mianowicie w „siodle” między dwoma wyżami i dwoma niżami. To dynamicznie patrząc dość skomplikowana sytuacja i różne „cuda” są możliwe.

    3. Solidnie popadało jak na październik, w Gdyni ponad 18 mm, niektóre nieoficjalne stacje notowały 20-22 mm w Sopocie. Wygląda na to, że to nie koniec tego typu opadów.

  55. Trochę dzisiaj mnie pogoda zaskoczyła, bo przy 12 stopniach i słońcu i niedużym wietrze pogoda była ok. Albo po prostu mój organizm już się do tej beznadziei przyzwyczaił…

  56. Wieczorny ECMWF zmniejsza skalę ocieplenia od 09.10. Dodatkowo mielibyśmy być blisko centrum układu niżowego.
    Tak jak pisałem wcześniej na wpisy @kmroz – skala i trwałość przyszłotygodniowego ocieplenia będą się wyjaśniały dopiero na dniach. Wcale nie jest takie pewne, czy temperatura wzrośnie wyraźniej powyżej normy, czy tylko nieznacznie. Poza tym, jak niż będzie blisko nas – w takim układzie:
    https://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_168_2.png
    … to raczej będzie niewiele „lepiej” niż w 2016 r.
    Prognozy neutralno-ujemnego NAO/AO sugerowałyby raczej „obniżone” trajektoria niżów zmierzających znad N Atlantyku na E.

    1. ja się już nastawiłem że to jest kolejny piździernik, przeważać będzie w nim przedział 10/15, okresowo mniej niż 10 i tylko chwilowo więcej niż 15. O więcej niż 20 to już nawet nie wspominam.

      Wrzesień w tym roku się udał i uniknęliśmy bździny (która we wrześniu pojawia się co parę lat, mamy więc niemałą, rzędu 25%, szansę na zmarnowany przez deszcze i chłody pierwszy miesiąc jesieni), październik tego szczęścia chyba nie będzie mieć.

      Zresztą, płakać z tego powodu nie będę. Dzień już i tak krótki, a w perspektywie coraz gorsza aura a nie coraz lepsza. Maj 2019 mnie wkurzył i czułem że te deszczyska i zimnica marnują najlepsze dni w roku. Teraz to już mam w dupie czy jest 8 czy 18.

      Jedyne na co liczę, to na to by grudzień wreszcie miał niższą anomalię temperatury od października. Ile można wałkować te „listopadowe” grudnie ze średnimi +1/3*C. Niech przyjdzie w końcu jakiś ‚styczniowy’ ze średnią w Katowicach między -2 a -4.

        1. może mieć. październik 2010 miał prawie -3 i go nieźle wspominam. Było dość sporo nocy z ujemną tmin ale nie brakowało słonecznych dni, nie była to taka mogiła jak 2016 czy 2017 gdzie liczba dni z całkowitym zachmurzeniem była charakterystyczna dla miesiąca zimowego (około 17)

      1. Mi ze wszystkich miesięcy między wrześniem a grudniem najbardziej „wisi” jaka będzie aura w listopadzie. Bo to w większości i tak miesiąc nijaki, podobnie jak i marzec. To miesiąc kojarzący mi się z… zadumą nad przemijaniem – a pogodowe standardy tego miesiąca bardzo do tego pasują.
        Natomiast październik to jednak miesiąc o wiele „radośniejszy”, wszak dookoła znacznie bardziej kolorowo, a usłonecznienie jeszcze nie jest aż tak bardzo mizerne. Grudzień to z kolei szansa na więcej przedświątecznej magii, a której to (w moim odbiorze) dodaje jednak obecność śniegu, zwłaszcza przy długich wieczorach.
        Niestety, z nielicznymi wyjątkami, ostatnimi laty zarówno październiki, jak i grudnie przejmują sporo aury kojarzonej tradycyjne z listopadem. Ubiegły rok mógł przynieść w tym względzie wyraźniejszą poprawę – niestety sytuację pogorszył grudzień… Zobaczymy jak będzie w tym roku (?).

        1. Marzec to jest dość ciekawa sprawa, bo usłonecznienie może być tam już wysokie (ostatnio marce często miały ponad 150h), dzień też jest już relatywnie długi i przekracza 12h w trzeciej dekadzie. Wciąż jest to jednak miesiąc zimny, jego średnia jest nawet ciut niższa niż średnia listopada.

          W marcu smuci przede wszystkim martwa wegetacja dookoła, przyroda dopiero zaczyna się budzić po zimie i nawet ciepły marzec trudno jest nazwać miesiącem w pełni wiosennym.

          Bardziej od brzydkiej pogody w porze chłodnej ubolewam nad liczbą czerwonych świąt w tejże porze chłodnej. Listopad 2, grudzień 2, styczeń też 2. Dwutygodniowy okres 25.12 – 6.01 ma aż cztery czerwone święta! A przypadają one na jeden z najzimniejszych i najciemniejszych okresów w całym roku. Dla porównania najcieplejszy lipiec nie ma ani jednego! Podobnie z wrześniem. Jakby to ode mnie zależało to bym zabrał 1.11, 26.12 i 6.01 i przerzucił te dni na lipiec (2) oraz wrzesień (1). Denerwujący jest szczególnie ten 6.01 bo to dość świeże czerwone święto (2010 rok), służy ono chyba tylko temu, by styczeń był koszmarnym miesiącem w pracy. Koszmarnym, bo przez ten pierwszy tydzień stycznia jest wysyp przedłużonych urlopów i pracowania na pół gwizdka, przez co na „dzień dobry” tworzy się duży backlog zadań, ciągnący się później przez całą resztę miesiąca. W firmach z kwartalnym rozliczaniem dniówek styczeń bardzo często jest miesiącem z dodaną 1 lub nawet 2 dniówkami by sobie z tym backlogiem poradzić.

          Wiele bym dał, by na groby bliskich iść latem a nie 1 listopada, kiedy często pada, piździ i wieje. Albo poszedł na imprezę sylwestrową 30 czerwca jak jest (zwykle) ciepło, dzień długi, jasno od 4 rano. Niestety to są rzeczy które się raczej nie pozmieniają, a szkoda. Anglicy sobie porobili święta ‚z czapy’ w ciepłym okresie roku i ponazywali je najbardziej genericowo jak tylko się da – Spring Bank Holiday, Summer Bank Holiday itd. Takich świąt ‚z czapy’ nie uświadczysz tam w sezonie jesienno-zimowym kiedy jedyne co da się robić to wozić zadek autem, pozbywać się pieniędzy na jakąkolwiek rozrywkę albo siedzieć w domu.

          1. A ja akurat cieszę się z większej liczby dni „wolnych” w tym okresie roku. Bo jednak latem mamy znacznie dłuższy okres wolnego, którego to głównym przyczynkiem są wakacje. Ja i tak najwięcej wolnego mam latem, więc na te różne okazje w porze chłodnej nie narzekam:-)

    2. @Alewis
      „ja się już nastawiłem że to jest kolejny piździernik, przeważać będzie w nim przedział 10/15,”

      Chyba przez 5 dni – od 3 do 8.10. Potem, zwłaszcza u cb na południu może być trudno o dni… poniżej 15 stopni.

      @Lucas
      Poważnie, naprawdę nie umiesz odróżnić „bublowatych” odsłon, od całości układanki? Zwłaszcza, że średnie wiązki, pokazują to samo co wcześniej?
      https://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=2&time=48&run=12&lid=AVG&h=0&mv=0&tr=24

      Wiedziałem, że prędzej czy później pojawi się odsłona zaburzająca obraz rzeczywistości, bo to było nienormalne że od 48 godzin modele ciągle pokazywały tak samo, w życiu czegoś takiego nie widziałem (a obserwuje modele regularnie od prawie 2 lat)
      Nie zmienia to faktu, że, jak mówię, jest to mocny bubel. Chociaż oczywiście uświadamia nas, że trzeba być czujnym i patrzeć na jak najwięcej modeli/odsłon/realizacji/wiązek. Chociażby po to, by móc taką fałszywkę skutecznie wyłapać.

      1. @kmroz
        Będę to wszystko poddawał pod wątpliwość dopóki nie zobaczę przełożenia w wyraźniejszym i trwalszym wzroście NAO/AO. Tak, to jest jednak istotne – bo na dłuższą metę (a nie w skali 2-4 dni) nie możemy mieć w tym względzie niespójności.
        Owszem, nie neguję także i wyraźniejszego ocieplenia – bo ono może pojawić się bez względu na polaryzację NAO/AO. Chodzi tu raczej o trwałość i zarazem proporcje między różnymi przypadkami – w tym wypadku trwałością i skalą dodatnich anomalii względem ujemnych, wespół np. z kierunkiem rozbudowy wyżów, czy niżów.

        1. Prognozy póki co za większym ociepleniem, niewykluczone tak jak wcześniej wspominałem, że chłód może popłynąć przez zachodnią Europę w kierunku Morza Śródziemnego, dlatego możemy dostać sporym ciepłem, ale i dużym chłodem, dlatego dużą zagadką jest okres po 15.10, a zwłaszcza 3 dekada. Jeśli zwłaszcza oscylacja Arktyczna zejdzie tak nisko jak są prognozy to może wlać się arktyczny chłód w dalszej części, póki co np gfs i gem za sporym ciepłem około 13-17.10, ale na razie mamy teraz chłód i anomalie ujemne.

  57. Tak sobie czytam ostatnie komentarze i nachodzi mnie taka refleksja. Wszyscy lub prawie wszyscy tu martwią się o globalne ocieplenie a tymczasem jak tylko pojawi się u nas jakiś, dodam przy tym że nie częsty okres z ujemnymi anomaliami, to od razu zaczyna się jęczenie i narzekanie. To kiedy te okresy mają według Was następować? Bo żeby nasz klimat był w miarę normalny muszą one występować, są normalnym elementem polskiej rzeczywistości, na którą obrażanie się jest mocno dziecinne. Wiosną źle, bo wszyscy by tu chcieli słoneczka i ciepełka, latem źle bo to nie jest prawdziwe lato, jesienią też źle bo marzy się niektórym złota polska jesień i przedłużenie lata, zimą pewnie też bo piździawa. Zdecydujcie się, czy chcecie by klimat wracał do normalności czy chcecie by było permanentnie, ponadnormatywnie ciepło. Bo obie opcje nie są możliwe.

    1. Ja też nie rozumiem takich postaw, tzn. że jak robi się chłodniej względem normy, tzn. że jest to coś nietypowego, co nie powinno mieć miejsca. Otóż normy wynikają z WAHAŃ (zmienności) temperatury (i innych czynników) w OBU kierunkach, a nie tylko od normy w górę. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?
      Wpisy niektórych jawią się tak jakby nawet spore dodatnie anomalie uznawali za „normalkę” a nawet lekkie ujemne (nie wspominając o wyraźniejszych) za „patologię”.

      A jak faktycznie nasz klimat jest dla kogoś zdecydowanie za chłodny, to naprawdę powinien myśleć o jakimś osobistym „ruchu życiowym”, a nie cieszeniu się na jeszcze szybsze AGW. Ta druga postawa oznacza po prostu NIEDOJRZAŁOŚĆ w aspekcie przedkładania własnych zachcianek nad dobro ogólne dla całej naszej planety (nie tylko ludzi) i wielu pokoleń. Nie zapominajmy, że klimatu nie da się regulować tak jak np. warunków fizycznych w pomieszczeniach!

      Przy czym ja rozróżniam cieszenie się ciepłem i ładną pogodą z uwagi na zmienność pogodową i czynniki lokalne – a które to z natury rzeczy w różnych okresach będą sprzyjały różnym scenariuszom pogodowych (w różnych kierunkach). Natomiast cieszenie się na długą przewagę takich okresów, a przy tym eskalację zmian klimatycznych to już zupełnie inna kwestia i oceniam to jak napisałem wyżej.

  58. Bardzo dobrze napisane Radomir, albo przyjąć teraz słotę i w miarę normalną zimę, a potem cieszyć się soczystą roślinnością na wiosnę, albo ładuje ciepłem i słońcem, a potem sahara na wiosnę i zamiecie piaskowe, trzeba wybrać.
    Przypomnę, że zeszła zima był w miarę wilgotna, ale niedobory wody były tak duże, że wystarczyło nieco dłuższego suchego okresu w kwietniu i mogły wyjeżdzać pługi na drogę, aby odsypywać suchą ziemię nasypaną z pól.
    Raport PIG PIB na październik nie pozostawia złudzeń, 14 województw ma wydane ostrzeżenie niżówką hydrologiczną.

    1. Mniejsza o temperatury, gdybyśmy mieli więcej dni słonecznych szczególnie między listopadem a lutym to ja byłbym już bardzo zadowolony z naszego klimatu. Nie oszukujmy się w zimie najczęściej pochmurno a dużo rzadziej pada cokolwiek, poza tym opady jak już są to niewielkie jeśli chodzi o sumy, temperatury są niskie a same opady jeśli mają znaczenie to tylko w zimie kiedy nie ma wegetacji-więc więcej nawet dużo więcej słońca w zimie by nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie

      1. Dlatego ja nie mogę pojąć cieszenia się zimą na scenariusze z Tavg nawet wokół 0/+3°C i przy aurze niemalże permanentnie pochmurnej (usłonecznienie niższe od norm), byleby tylko padało, bo… potem wiosną/latem jest za sucho…. Nie w tym rzecz! Prędzej nabawię się późnojesiennej deprechy, a potem jak nie będzie w odpowiednich proporcjach i z odpowiednią regularnością padało wiosną i latem – to posucha/susza i tak będzie się szybko eskalowała.

        1. Dokładnie, ja przedział z temperaturami w dzień 0-5 stopni ( tmin i średnia natomiast jednak dużo mniej mnie interesują bo funkcjonuje na świeżym powietrzu za dnia generalnie,) zimą z pochmurnym niebem do tego z opadami i wiatrem uważam za najgorszy typ pogody w naszym kraju ( połączenie nijakich temperatur szarzyzną). W zimie jak jest śnieg i pochmurno to już jest dużo lepiej. Natomiast jak jest przedział 0-5 stopni ( nawet bez żadnego śniegu) i jest słonecznie to już inaczej to odbieram. Widać już jednak teraz że pogodne dni są coraz rzadsze, choć może w następnych dniach będzie lepiej bo październik potrafi jeszcze przynosić dużo słonecznych dni. W październiku 2018 przez wiele dni u mnie na Mazowszu było choćby słonecznie

        2. Ja jak wielokrotnie wspominałem jestem za tym aby zima była jak najbardziej zimowa czyli śnieżna i mroźna z roztopami w marcu. Po takich zimach w całym swoim życiu nie widziałem suszy wiosną, nawet czasami pomimo mniejszych opadów w kwietniu czy maju. Za to wszelkie największe susze zawsze występują po nijakich a w szczególności bezśnieżnych zimach.

          1. „Ja jak wielokrotnie wspominałem jestem za tym aby zima była jak najbardziej zimowa czyli śnieżna i mroźna z roztopami w marcu.”

            Taka zima poza górami to niedługo będzie rarytas, o ile już nie jest.

          2. @kmroz
            2005 i 2006 nie było u mnie istotnej suszy, nie przypominam sobie wyschniętych pól, traw i drzew gubiących liście w lipcu

        3. wiele osób zdaje się nie rozumieć, ze tegoroczna wiosenna susza to przede wszystkim efekt niedostatecznych opadów wiosną (głównie okres 20 marca – koniec kwietnia, w niektórych regionach nawet do 10 maja) a dopiero potem jakieś tam inne czynniki typu jaka była zima czy poprzedni rok.

          Tej zimy padało dużo, cały grudzień i styczeń coś padało niemalże codziennie, mieliśmy wyrobione 200% sumy opadów i padało łącznie przez ponad 600 godzin. I nic to nie zmieniło na wiosnę bo wiosną nie padało. A taka ciepła i permanentnie pochmurna zima nie musi być wcale mokra bo u mnie zima 2017/8 to pogodowy listopad ciągnący się do początku lutego, a sumy opadów w każdym z miesięcy osiągały ledwo 50% normy. Mokry był wrzesień, październik i listopad w normie, a od grudnia do kwietnia włącznie bardzo sucho.

      2. Zima 2012-2013 była tak wilgotna że suchy i ciepły kwiecień aż się prosił i to jest ta różnica, czytając tutaj komentarze to kwiecień jest szczególnie szybko ocieplającym się miesiącem, więc przyroda tym bardziej potrzebuje wilgoci.

        1. Im większy zapas wodny w glebie i hydrologiczny na starcie wiosennym tym mniejsze ryzyko strat na polach, chyba że jest aż nadto wody, taka sytuacja jak w tym roku pokazuje, że deszcz na wiosnę jest na wagę złota, ostatnio jechałem pociągiem z Krakowa do Wrocławia to widać miejscami na polach kukurydzę że może sięgała by mi do kolan, a u mnie jest mniej więcej na wysokości około 2 metrów albo i więcej, różnica kolosalna więc moze to zadziwić. Widać że w tych miejscach brakło wilgoci, a przecież kukurydza to w miarę odporna roślina na suszę.

    2. Dodam do tego przyklad z moich okolic. W sezon wegetacyjny w 2018 wchodzilismy z warstwa sniegu okolo 15-20cm w dniu 20 marca. Potem przyszedl ekstremalnie goracy kwiecien i ekstremalnie sucha wiosna gdy od 1 kwietnia do 17 maja w Kotlinie Hrubieszowskiej nie spadlo nic! A mimo to rok byl rolniczo udany za sprawa regularnych opadow w lipcu i wlasnie tego zapasu ze sniegu potrzymanego do konca marca. Co innego hydrologia, bo rok 2018 z opadem rzedu 420mm mial az o 100mm mniej niz srednia roczna i solidnie dolozyl do pieca jesli chodzi o susze hydrologiczna ktora ma kiejsce w tej chwili. Na Zamojszczyznie tak na prawde od ekstremum z sierpnia 2015 nie bylo okazji by odbudowac zapasy wody przed 2018. Teraz mamy za soboa skumulowany niedobor opadow z lat 2018-2019 i z przerazeniem patrze na Huczwe, Bug oraz jeziorka i mniejsze cieki (te ktore jeszcze nie wyschly). Pozostaje wierzyc, ze jednak natura w swej zmiennosci to jednak odbije. Zastanawia mnie przy tym przypadek lat 2001-2013 gdy bylo kilka przykladow zim bez zimy a pomimo to roczne sumy opadow byly powyzej sredniej wieloletniej i np. nie tylko odnowily sie po latach 90 coroczne wylewy wiosenne rzek ale nawet pojawily sie wylewy jesienne i zimowe! Czy to byly mile zlego poczatki, czy moze jednak jakis cykl tutaj ma miejsce? Za mlody i za glupi jestem by to stwierdzic.

      1. W kwietniu i maju 2018 było bardzo dużo burz, w tym liczne układy typu training storms. Naprawdę żadna do Ciebie nie dotarła?

        1. Tak jak napisalem od 1/2 kwietnia 2018 gdy spadl ostatni snieg z deszczem do 16/17 maja nic nie padalo w mojej okolicy. Zreszta druga polowa maja tez szalowa nie byla. W czerwcu trzeba bylo powtornie siac warzywa bo siew z przelomu kwietnia i maja niewzszedl lub wzeszedl i wysechl. A tak z innej beczki. Dzis jestem w Krakowie i tutaj widze piekny wielkoskalowy opad deszczu. U nas zero :/

    3. Daniel
      Wiem, że jest susza od kilku lat i absolutnie nie jestem zwolennikiem pogody suchej w październiku.
      Jak dla mnie by mogło być jak w dniach 27.09-2.10. Ciepło za dnia, bardzo ciepło w skali doby, umiarkowane i zmienne zachmurzenie i… prawie 30mm deszczu w tydzień. No i do tego jakość powietrza znakomita.

  59. Wygląda niestety na to, że powtarza się sytuacja z ostatnich 4-5 lat. Nawet przy ujemnym NAO i AO będziemy mieli ciąg z temp ponad 20 stopni w październiku. I to nie na początku miesiąca. Na jakikolwiek miesiąc poniżej normy przyjdzie na jeszcze poczekać. Czyżby to nowa tradycja? Miesiąc poniżej normy raz na 10-15 miesięcy?

    1. przecież maj był poniżej, lipiec w normie (czyli już poniżej średniej ostatnich 30 lat).
      W momencie gdy miejsce zerowe aktualnie używanego okresu ref. jest 24 lata temu (środek ref. 1981-2010 przypada na początek 1996) + to że klimat się ociepla to nie dziwota, że większość miesięcy wypada powyżej normy. Offset jaki obecnie mamy to jakieś +0,7K. Jak się to doda do rocznej normy 1981-2010 to nam wychodzi 9,2 czyli dokładnie tyle ile miał rok 2017. Niezbyt udany pogodowo rok (zwłaszcza ostatni trymestr) ale był on w miarę normalny. Niezbyt normalne były 2014, 2015, 2018 i prawdopodobnie również 2019, które osiagały lub przekraczały 10 stopni. Coś co normą będzie dopiero za 30 lat przy aktualnym trendzie ocieplenia.

      A ujemne NAO w październiku jeszcze nie koreluje z temperaturą. W listopadzie też nie. Choć ma tendencję do eskalowania skrajności pogodowych, najpierw jest mniej niż 10 w dzień w pierwszej połowie miesiąca, później będzie powyżej 20 w dzień co jest podobnym odchyłem od średniej.

      1. @fku Chyba 3, nie 2. Co nie zmienia faktu, że to jest dramatycznie mało i argumentacja alewisa, że przecież się ociepla nie jest wystarczająca. Owszem, trudno sie spodziewać, żeby było więcej chłodnych miesięcy niż ciepłych, ale mamy proporcję 5:1 (15:3), bo 2 miesiące były normalne. A z tych ciepłych miesięcy to dopiero niedawno miniony wrzesień jest umiarkowanie ciepły (i od biedy jeszcze listopad zeszłego roku, ma bodaj +1,16), a cała reszta (13 miesięcy), jest co najmniej 1,5-2 na plusie. Ale akurat październik na jakąś dużą plusową na razie się nie zapowiada, chyba że 30.10 będzie taki, jak rok temu

      2. Otóż to…
        Uwzględniając średni trend za ostatnich 3-5 dekad, powinniśmy mieć średnio 0,7-0,8 st. cieplej niż wynika to z norm 1981-2010, a mamy jeszcze o (niemalże) stopień więcej!
        Albo pogoda w najbliższych miesiącach/rocznikach się „zreflektuje”, albo… będziemy mieli jeszcze więcej powodów do niepokoju związanego ze zmianami klimatycznymi:-(

        1. Jakby to był jeden, czy góra dwa roczniki to by można to wytłumaczyć jakąś tam cykliczną zmiennością (ciepłe zimy). Ale tu są już 4 takie w ostatnich 6, a te dwa pozostałe wcale zimne nie były (9,2 oraz 9,4). Myślałem że 2018 złamie ten trend bo w końcu były dwa chłodniejsze miesiące zimą (dotychczas te rekordowe roczniki miały przede wszystkim bardzo duże ciepło w chłodnych miesiącach) no ale potem przyszła pora ciepła rodem z Węgier. W tym roku szaleństwo pory ciepłej skończyło się na jednym miesiącu (czerwiec), reszta była w granicach rozsądku, nawet ten sierpień (+2,11K od 1981-2010 to żadna wielka anomalia). No ale w 2019 mamy bardzo ciepły luty i marzec.

          Jeśli taka „nowa norma” dla Katowic to około 9.2 C a ostatnio wysypało się tyle roczników z wynikami około i lekko ponad 10 C to teraz powinniśmy mieć kilka takich bliżej 8 C. Np takich jak 2004 (8,5) czy 2005 (8,3). Nawet 2009 czy 2011 z dość chłodnymi miesiącami zimowymi miały 9,0 C, jedynie 2010 się wybija z 7,7 ale tam to już było skrajne zimno w styczniu i grudniu. I 5 miesięcy poniżej normy + 2 normalne w roku, coś co dziś się wydaje nieosiągalne a co powinno być w sumie dość normalne (5 poniżej 5 powyżej 2 w normie). O tak zimnej patologii jak 1996, 1985 czy 1980 (średnie 7,0 i poniżej) to już nawet nie wspominam, taki rocznik ma obecnie szansę jedynie matematyczną (niezerową ale niewiele wyższą od tego zera)

        2. @alewis, nie mówmy, że ponad 2K to nie jest wielka anomalia, bo jest xD
          Tak jak, napisał Lucas wawa: nie byłoby żadną anomalią 0,7-0,8K. Powiedzmy, że ocieplenie trochę przyspieszyło, to 1-1,2K. Ale już 1,5 to jest dużo (czyli np kwiecień też się łapie), a ponad 2 to jest baardzo dużo. I to zwłaszcza w takim miesiącu, jak sierpień.

    2. Mówię o tym od pewnego czasu żebyście przestali się sugerować tym NAO… nawet w miesiącach zimowych jego zapowiedzi to często lipa. Luty 2018 wg NAO miał być ciepły, przyszła blokada i tyle w temacie. Styczeń 2019 miał być ciepły, ale też nic z tego nie wyjdzie. Luty 2019 według niektórych za to miał być najzimniejszym miesiącem zimy że spadkiem NAO, a co wyszło wiadomo.

      1. Ja w ostatnich 4 sezonach zimowych zauważyłem, że bywało tak że NAO i AO na minusie, a w Polsce i tak była chlapa, więc czyżby ocieplenie klimatu tak mocno już się posunęło, że ujemne w/w indeksy w porze chłodnej coraz słabiej się przekładały na temperaturę czy ogólnie na ujemne anomalie?

        1. Ale masz na myśli jakieś krótkie odcinki czasowe (to nic nadzwyczajnego!), czy odpowiednio dłuższy okres (1-6 miesięcy?).
          Co innego wartości chwilowe, a co innego trendy ogólne.
          W poprzednich sezonach dominowało jednak dodatnie NAO/AO. Zwłaszcza podczas ostatniej zimy było dość stabilnie w zakresie 0/+1 (poza nielicznymi wyjątkami).

      2. @kmroz
        Zrozum, że w trendach NAO/AO nie chodzi o jakieś bezpośrednie przełożenie „krok po kroku” na zmienność temperatury, jak i jej anomalii.
        Chodzi o TRENDY OGÓLNE wynikające z tego, czy częściej mamy napływ wprost znad oceanu, czy z innych kierunków (lub drogą okrężną). Sprawa nie jest zero-jedynkowa, bo mamy pewną przestrzeń dla przypadków niejednoznacznych (brak 100% zależności!). To co jest najbardziej ewidentne to dodatnia korelacja NAO/AO z Tavg za odpowiednio dłuższy okres w miesiącach DJFM – ale i ona nie jest 100%.

        Tak więc wszystko należy oceniać w kategoriach bardziej/mniej PRAWDOPODOBNYCH scenariuszy i to w sensie proporcji za odpowiednio dłuższy okres (najlepiej co najmniej miesiąc, albo wręcz 3 miesiące), a nie bezpośredniego przełożenia na bieżącą sytuację na danym obszarze.

        Przypomnę jeszcze, że mamy inny rozkład termiczny na N Atlantyku niż w poprzednich rocznikach i jak dla mnie to może być kluczową sprawą w kontekście oceny OGÓLNEJ całej najbliższej pory chłodnej (zwłaszcza miesięcy DJFM).

      3. A kto powiedział, że korelacja NAO z temperaturą to 100%? W styczniu wynosi ona maksymalnie 0,6 – 0,7 co oznacza, że 36-49% zmienności temperatur w tym miesiącu można wytłumaczyć wskaźnikiem NAO. To jest nawet nie połowa. Reszta to pozostałe czynniki czyli np. wskaźnik AO oraz obecność wyżu kontynentalnego / skandynawskiego. Styczeń 2006 mial przecież dodatnie NAO a był to jeden z zimniejszych miesięcy w tym stuleciu.

        Cokolwiek by się nie działo, to zimą głównym źródłem ciepła jest ocean, a źródła chłodu mogą być różne. Może być to nawet jakiś stacjonarny wyż nad Polską, powietrze nad kontynentem w zimie ma tendencję do schładzania się (odwrotnie niż latem).

        1. Przypomnę, że korelacja NAO z temperatura w Polsce poza zimą (grudzień-marzec) to praktycznie zero.

          Przypomnę wykres kwadratu tej korelacji dla wszystkich miesięcy roku (R^2 jest miarą jak wiele zmienności jednego parametru, w tym wypadku temperatury, spowodowane jest zmiennością drugiego, czyli NAO):

          PS. Ten wykres jest za lata 2000-2016. Dla dłuższego okresu wartości zimowe są jeszcze wyższe, a pozostałe niższe.

        2. „A kto powiedział, że korelacja NAO z temperaturą to 100%?”

          ->>> Napisałem to głównie a propos ocen @kmroz jakby nie rozumiał on do końca kwestii jak przedkłada się kwestia okoliczności związanych z NAO/AO na sytuację pogodową (a nawet klimatyczną) w Polsce. Traktuje on to bardziej na zasadzie bezpośredniego przełożenia (zależności) na chwilową zmienność pogodową, podczas gdy wpływ ten jest bardziej złożony.

    3. @fku

      Czy Ty wiesz co oznacza korelacja? Korelacja temperatury w Polsce i NAO za 67 lat wynosi 0.048 dla października. To tyle co kot napłakał.

      Przestańcie pieprzyć jak nakręceni o wpływie NAO na temperaturę jesienią bo się już niedobrze robi.

        1. Przynajmniej ja to doskonale rozumiem.
          O wpływie NAO/AO piszę głównie w kontekście adwekcji z różnych kierunków i wynikających z tego możliwych „niespodzianek”, które nie zawsze muszą przedkładać się na Tavg w skali miesiąca. Przykładowo, dość szybkie przechodzenie z aury znamiennej dla babiego lata w akcenty/epizody (przed)zimowe (i odwrotnie) z pewnością w większym stopniu możemy mieć przy dominacji ujemnego NAO (AO), a nie dodatniego.

          1. widać wyraźnie różnice w produkcji głębokich niżów atlantyckich między tym, a zeszłym rokiem o tej porze i w długoterminowych prognozach, a to że może buchnąć dużym ciepłem to nic nadzwyczajnego o tej porze, w końcu Babie Lato nie wzięło się znikąd, ale ewentualne minus NAO i AO szybko mogą to zmienić zaburzając przepływ powietrza z południowego na północny, tak jak np. widzi to gfs, ale zobaczymy jak się to rozwinie.

          2. @daniel
            Otóż to – zaburzania cyrkulacji okołobiegunowej to także adwekcje z dominującą składową S (ale i także N i E). Większym ciepłem może „dmuchnąć” jeszcze wyraźniej przy zaburzonej, niż strefowej cyrkulacji powietrza. Tyle tylko, że równocześnie wówczas bardziej nieoczekiwanie możemy mieć zmianę na wyraźniej chłodną adwekcję ze składową N i obecnie już coraz chłodniejszą ze E. Nawet ogólnie słabsza cyrkulacja będzie coraz częściej prowadziła do ochłodzeń (a nie ociepleń).
            I to chcę uświadomić tu komentującym.

        2. Ciekawe, że luty się tak wybija od zimowej trójcy w tej korelacji. W sakli 67 lat to nie może być jeden czy dwa przypadki.

  60. W ogóle to i tak jest dzisiaj cieplej niż jeszcze kilka dni temu widziały to modele. Obecnie mam około 7 stopni, a parę dni temu modele pokazywały ok. 3, a wieczorem opady mieszane lub nawet zimowe. Leje deszcz od rana i będzie lać do późnego wieczora. Wysoko w Karkonoszach m.in. na Śnieżce czy Wielkim Szyszaku jest już zimowo, co nie powinno być niczym niezwykłym, a wręcz powinno się tam to zdarzać w każdym sezonie.

    1. U mnie leje, wieje i około 8 stopni, ale mnie to akurat cieszy, wziąłem parasolkę i na podwórko nie zrażając się zimnem, jedno zauważyłem szczególnie zieleń blednieje, a przymrozki dołożą.

      1. Wiatr o składowej NE nigdy mnie nie cieszy niezbyt szczególnie, natomiast bardzo silne porywy – jak dzisiaj – wręcz obezwładniają.Wystarczyło wejść na obiekt wyniesiony jakieś 10-15 m ponad poziom gruntu, aby zaczerpnąć haustu powietrza rodem z Nowej Ziemli. Jako, że sezon grzybowy w pełni, to dzisiejsze podmuchy sprawiały wrażenie porównywalne do znalezienia się na ww. archipelagu 30 października 1961 – powalające.

  61. Chyba już widać, że patrzenie na wczorajszą odsłonę ECMWF i przejmowanie sie nią było bez sensu. Model ten dzisiaj powraca do stałego trendu, a jego średnie wiązki (avg na wetterzentralle) pokazują jeszcze wyższe wartości, aktualnie na niedzielę na 850hPa anomalie rzędu 3-7 stopni.

    1. Idzie to wszystko w kierunku zaburzenia z wyraźniejszą składową S – strefówka W/SW też nie potrwa długo. A jak idzie ku zaburzeniu, to kiedyś dość raptownie możemy ponownie przejść z większego ciepła ku większemu chłodowi – jak np. w październiku 2012 r. Oczywiście jak się to ułoży w tym roku w 2. połowie miesiąca jeszcze nie wiadomo, ale trzeba być przygotowanym na więcej niespodzianek niż przy wyraźniejszej i trwalszej strefówce z W/SW.

  62. W dzisiejszych prognozach widać nieco wyższe temperatury niż ostatnio podczas nadchodzącego ochłodzenia, przynajmniej jeśli chodzi o tmax. Poza NE ma być w generalnie nieco powyżej 10 stopni, lub niewiele poniżej, choć na pewno będziemy odczuwać chłód szczególnie o poranku

    1. Jak będzie pogodniej to Tmax’y będą nieco wyższe, ale i Tmin’y nieco niższe.
      A ze zdjęć satelitarnych wynika, że wyż z N może przynieść dość sporo rozpogodzeń, a okresowo nawet i (niemalże) bezchmurnego nieba.

      1. Od 13 pazdziernika temperatury w Polsce spokojnie przekrocza na kilka dni 20 stopni.Niemcy juz prognozują u siebie nawet 25 i wiecej.Tak wiec juz za tydzień wraca ekstremalne cieplo i to by było na tyle jesli chodzi o zimny październik 2019 .

        1. 13.10 to wciąż dość daleki termin i do tego czasu prognoza się może zmienić. Ocieplenie może zmniejszyć skalę albo jeszcze bardziej eskalować i pójdziemy po rekordy lokalne. Nie wiadomo.

          Wiadomo natomiast, że najbliższe kilka dni to dość solidne chłody. Dziś za oknem istna listopadowa melancholia bo jest 8 stopni i cały czas pada deszcz. Słońca ani grama cały dzień. Więcej ładnej pogody w poniedziałek i wtorek ale przypłacimy to ujemnymi temperaturami w nocy. Dni dalej będą chłodne, 10-11 stopni przy słońcu o tej porze roku to duży chłód.

          1. Już jesteśmy w okresie kiedy w dzień możemy mieć zarówno poniżej 5 stopni jak i wciąż powyżej 25 stopni właściwie w całym kraju poza wysokimi górami. Słońce jednak nadal robi swoje i przy tym powietrzu przy pochmurnym niebie mielibyśmy najprawdopodobniej temperatury poniżej 10 stopni w całym kraju a przy intensywnych opadach lokalnie być może nawet poniżej 5 stopni np. na NE. Więc jest to rzeczywiście spory chłód i będzie odczuwalny nocami. Mimo wszystko cieszę się że będzie dość słonecznie. Na SW dzień rzeczywiście jest dziś brzydki, ale na Mazowszu już dziś jest całkiem niezła pogoda. Mam też nadzieje że do końca miesiąca nie będzie jeszcze zimowych niespodzianek- bo przypomnę że potencjalnie zbliżamy się nie tylko zimy termicznej a właściwie to już to jest możliwe ale również do całodobowego mrozu. Zdarza się to rzadko ale się zdarza – u mnie ostatnio choćby w 2012 roku. W skrajnie zimnych przypadkach końcówka października może przypominać zimę już nie tylko jeśli chodzi o temperatury, ale również krajobrazy i obyśmy tego uniknęli

          2. @alewis27
            „10-11 stopni przy słońcu o tej porze roku to duży chłód”
            Ale już w październiku mogą się zdarzyć jeszcze większe tmax 0-5 stopni przy bezchmurnym niebie i słońcu dzięki intensywnej adwekcji PA. Przy takich warunkach mielibyśmy spore przymrozki, może i mróz przez większą część dnia (dobowa tavg poniżej 0 stopni).

          3. @Zbigniew może i tak ale na pewno nie na początku miesiąca. Początek i koniec października różnią się średnimi nawet o 5 stopni, to już nie jest lipiec gdzie masz w dupie jaki to jest dzień bo cały miesiąc ma prawie taką samą średnią i potencjał.

            Obecnie tmax wyraźnie poniżej 10 to tylko w zachmurzeniu całkowitym, jak dzisiaj. W poniedziałek wyjdzie słońce i tmax może wzrosnąć do 10-12 stopni. A powietrze teraz płynie z 80N szerokości i to ze wschodu, nad coraz zimniejszym kontynentem. O jeszcze zmniejsza adwekcje jest już trudno.

            Przełom października i listopada to już może być regularna zima z opadami śniegu i ujemną temp za dnia, nikt tego nie neguje. Albo temp niewiele ponad zero w dzień oraz poniżej -5 w nocy przy słońcu.

        2. Ekstremalne ciepło ;) Nie żyjemy na dalekiej północy żeby 20 stopni w październiku było od razu jakimś wielkopomnym wydarzeniem. Nie wiem skąd wziął się ten kult ujemnych anomalii i zimnych miesięcy – aha, no i przede wszystkim niech będzie dużo śniegu, bo uchroni nas to przed suszą ;)

          1. Wydaje mi się że część tu komentujących uważa że jeżeli będą ujemne anomalie to będzie znaczyło że klimat się aż tak nie ociepla. No tylko że to nie jest prawda. Jeżeli nawet w Polsce będzie cały rok poniżej kreski to i tak nie oznacza że globalne ocieplenie przyhamowało. Nie przyhamuje jeszcze długo jeżeli CO2 jest głownym czynnikiem za nie odpowiedzialnym.
            Oznaczałoby to tylko tyle że świat jest coraz gorętszy a mimo to w Polsce marzną nam tyłki.

          2. @Enzo

            Dokładnie tak. Im mniejszy obszar (Polska to mniej niż promil powierzchni planety) i im krótszy okres (np. miesiąc) tym łatwiej o ujemną anomalię nawet gdy glob ocieplił się już o jakieś 0,3 K od średniej używanego dziś zwykle okresu bazowego (1980-2010). I to pomimo tego, że Polska ociepla się jakieś dwa razy szybciej niż średnia globalna, co wynika z naszej dość wysokiej szerokości geograficznej.

          3. Roczniki 2014-2019 (jak na razie) przyniosły u nas średnio ok. 2-KROTNIE (!) wyższą anomalię niż wynika to już z trendu za ostatnich 3-5 dekad. Natomiast same roczniki 2015, 2018 i jak dotąd 2019 jest to jeszcze więcej.
            Na dłuższą metę nie jest to możliwe, aby taki wzrost nie miał przełożenia w wyraźnie szybszym ociepleniu globalnym. Czynniki lokalne w skali np. 30 lat działają przecież RÓŻNOKIERUNKOWO, przynajmniej w klimacie przejściowym.
            Czy więc chodzi tu o jakiś „kult ujemnych anomalii”? Jeżeli już to tylko/głównie w tym sensie, że po takich a nie innych ostatnich rocznikach, przynajmniej osoby czujące powagę sytuacji, powinny oczekiwać raczej jakiegoś „ostudzenia” atmosfery w tym względzie, a nie dalszej eskalacji ocieplenia klimatycznego (także u nas).

          4. Chyba niewielu regularnie tu piszących myśli o zmianach klimatycznych tyle co ja. W najbardziej newralgicznych momentach ubiegłego roku i najbardziej chorym gorącym miesiącu jakim był dla mnie czerwiec 2019, powiem więcej – szczerze się tym martwiłem. Ekstrema i rekordy denerwowały mnie do tego stopnia, że zacząłem myśleć z nadzieją o odreagowaniu, ujemne anomalie w lipcu wręcz mnie cieszyły. Jednak na dalszą metę skrajności szczęścia nie dają. Tak jak pisze Enzo, jeden czy dwa chłodniejsze miesiące nie oznaczają że klimat przestaje się ocieplać, tak jak jeden czy dwa bardzo ciepłe nie oznaczają że koniec świata jest blisko ;) W którymś momencie marca 2013 Polska była centrum ówcześnie największej anomalii ujemnej na świecie – jednak na nic się zdały triumfalne okrzyki denialistów, bo w innych miejscach było bardzo ciepło. 1 kwietnia 2018 przy padającym śniegu, mając za sobą dwa bardzo chłodne miesiące, ktoś mógł sobie pomyśleć że ciepłe eldorado minęło bezpowrotnie i czekają nas chłody. Kolejne tygodnie i miesiące pokazały mu jak bardzo się mylił…
            Szczerze – nie chcę ani jednego chłodnego miesiąca w przyszłym roku. Ale nie chcę też ekstremalnie ciepłego, zwłaszcza latem. W tej porze roku znaczne anomalie są niebezpieczne dla zdrowia, niezbyt przyjemne i często pociągają za sobą jeszcze poważniejszy problem jakim jest susza. Nie oznacza to jednak że ocieplenie klimatu w jakimś stopniu nam nie służy – ja za żadne skarby świata nie chciałbym powrotu marców z lat 60-tych czy kwietniów z lat 1969-1982. Albo takich katastrofalnych zim jak w styczniu 1987 czy nawet miejscami w I połowie lutego 2012 (u mnie to był styczeń ’87 pełną parą i nie tęsknię za nim). Nikomu nie zrobi krzywdy chłodne lato, na które już tyle czekamy i nie możemy się doczekać. Powiem więcej, przyczyniłoby się do tego że wielu ludzi oprzytomniałoby. Ale z drugiej strony – nikomu nie zaszkodzi ciepły październik czy inny miesiąc wiosenny/jesienny. O zimie nie chcę pisać, bo to już kwestia wybitnie uznaniowa. Znam wielu ludzi, którzy ją lubią, uprawiają sporty zimowe, przepadają za białymi krajobrazami itp, ale nie znam nikogo, kogo cieszyłby taki atak zimy wiosną czy przedwcześnie jesienią. „Ostudzenie atmosfery”? 4/5 miesięcy temu doświadczyłem najchłodniejszego maja od prawie 30 lat. Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano w połowie maja, wyglądacie przez okno i widzicie padający śnieg, wszędzie biało, drzewa białe. Ulicą z wyżej położonych osiedli zjeżdżają samochody z kilkoma centymetrami bieli na dachach, dęby są prawie łyse, a na termometrze macie 1 stopień. Wychodzicie na zewnątrz w zimowej kurtce, schowaliście już ciepłe buty do szafy i jest wam bardzo zimno. Odgarniacie śnieg z szyby, wsiadacie w auto i jedziecie już na letnich oponach po pośniegowym błocie. Okropnie ślisko, wszędzie korki i jeżdżące na sygnale radiowozy, bo co rusz dochodziło do wypadków. Jest 14 MAJA!
            I co z tego, skoro 2 tygodnie później zaczął się najgorętszy miesiąc wszechczasów i wszystkie „chłodne” statystyki diabli wzięli? A alarm powodziowy zamienił się w najgorszą suszę w moim życiu?
            Co z tego że trafi się mroźna zima albo niż genueński jak potem wszystko się odwróci? Jestem fanem umiarkowanego klimatu, ale to nie znaczy symetrycznych anomalii (jak miesiąc A miał +2K, to miesiąc B ma mieć -2K). Skrajności szczęścia nie dają, niech będzie ciepło, ale rozsądnie. A 20 stopni w październiku to nic nierozsądnego, takie temperatury w tym miesiącu występowały zawsze, chyba tylko październik 1974 był od nich wolny. Ale ręczę, nie chcielibyście jego powtórki ;)
            Pozdrawiam ciepło w to chłodne popołudnie :)

          5. @PiotrNS
            Ja akurat też chciałbym „uspokojenia” w dwóch podstawowych aspektach (o czym już pisałem), tzn. aby roczniki 2014-2019 nie były już wyznacznikiem nowych standardów dot. szybkości ocieplania się klimatu (także u nas), ale i także, aby – bez względu na trend – nie mieć zbyt dużo skrajności pogodowych, różnego typu, w różnych kierunkach.
            Osobiście ucieszyłaby mnie znacznie bardziej opcja np.: październik anomalia ok. +1K, listopad ok. 0K, grudzień ok. -2K, niż np. skoki jak w 2010 r., czy rozkład jak w 2016 r.

          6. @Lucas
            Odnośnie tempa ocieplania sie to w sumie… czym tu się dziwić tempo emisji CO2 rośnie, stężenie rośnie więc i ocieplenie będzie się intensyfikować – jeżeli jakieś inne czynniki nie będą w stanie skompensować CO2.
            Sam nie wiem jak do tego tematu podejść, z jednej strony wydaje mi się że powinno przyjść jakieś odreagowanie czyli nieco mniej ciepłe kolejne roczniki a po nich znów intesnywniejsze. Ale z drugiej strony jeśli głowny czynnik rośnie liniowo to jak tu spodziewać się nieliniowości efektu tego czynnika?
            Dodam jeszcze że – z tego co się orientuję – te ujemne miesiące są też efektem ocieplenia bo powstaja najczęściej poprzez blokady i spływ zimnego powietrza z Arktyki która ociepla się jeszcze szybciej. Nieraz jest przecież tak że chłody u nas to ciepło w okolicy podbiegunowej.

          7. @Enzo
            Więc chyba nie jest niczym zaskakującym, że osoby świadome wagi problemu „uspokojenia” szukają w różnych aspektach – z emisyjnością, przełożeniem się na trend zmian temperatury (wespół z osłabianiem, a nie intensyfikowaniem się skrajności np. opadowych) – zarówno w skali globalnej, jak i np. u nas, czy w Arktyce. Ba, nawet każda decyzja polityczna, czy działania społeczne – u nas i w skali całego globu – w tym względzie jest dla mnie ważna (albo uspokaja, albo „wnerwia”…).

        3. @Artur
          Temperatury 20-25 stopni nie są ekstremalnym ciepłem w październiku. Pojawiają się co roku.
          Ja bym powiedział, że bardziej ekstremalne tyle że w drugą stronę są temperatury ok 0 stopni lub lekki mróz w ciągu dnia jak to było w III dekadzie października – na szczęście taki eksces jest bardzo bardzo rzadki i zdarzył się w 2003 i 2012 roku.

          1. Te 2 stopnie anomalii od początku roku na mapie to Warszawa?
            Dogrzewają tam miasto czy co?

          2. @daniel
            Tak to Warszawa. Ta dysproporcja niemalże na pewno ma związek z największą w Polsce MWC.

  63. Niektórym nie w smak że będzie ciepło. Chcieli by zimna od sierpnia do czerwca. I smrodu z pieców i starych poniemieckich diesli. Cieszcie że będzie ciepło. Jeszcze widok zagluconych nosów nam się znudzi.

    1. „Niektórym nie w smak że będzie ciepło.”
      ->>> Rozróżniajmy proszę zmienność pogodową samą w sobie, od zmienności rzutującej na zmiany klimatyczne. Dobrze jak osoby tu piszące potrafią to odróżniać.

    2. Ja zauważyłem na wsi, że ludzie potrafią dorzucać plastik nawet do rozpalanych ognisk na zewnątrz. Problem jest więc natury ogólnej, bez względu na szczegóły związane z pogodą.

  64. Pomyśleć że dzisiejszy obity deszcz przynosi ex huragan Lorenzo, który narodził się tysiące kilometrów od nas na zachód od wybrzeży Afryki, stając się po drodze huraganem 5 kategorii najsilniejszym podobno w tej części Atlantyku od czasu pomiarów, znalazł się nad północnymi Czechami, to nie częste zjawisko.

    1. Przy typowej strefówce niż pewnie powędrowałby nad Morzem Północnym na NE/E.
      A że mamy jej zaburzenie zmierza wzdłuż naszych gór.
      Tak więc same niże atlantyckie to jedno, ale i pozostaje jeszcze kwestia ich trajektorii przy zbliżaniu się do Europy i wkraczaniu nad kontynent.

  65. Od kilku odsłon GFS, ECMWF widać tendencję do ocieplenia od 10 października najpierw z powrotem powyżej 10 stopni, później 15-20 stopni, a w połowie miesiąca być może będą dwudziestki w sporej części kraju. Ciekawe czy tmax 24,9*C z Zamościa zanotowana 2 października będzie najwyższą absolutną temperaturą października czy będzie cieplej w okolicach połowy miesiąca jak to widać w fusach?

      1. Na Mazowszu, pomimo ochłodzenia, wcale nie jest aż tak źle. Do 2016 r. sporo brakuje (i mam tu na myśli nie samą temperaturę).

        1. Dokładnie. Dzisiaj mogę potwierdzić słowa Adka w tej sprawie, przez jakieś 4-5 godzin było przyjemnie. Niestety to już niezbyt aktualne, w tej chwili masakra na dworze.

    1. Pierwszy był GEM (i jednocześnie najbardziej trwały w aspekcie mocnego ocieplenia od 12 października) – w tej chwili już praktycznie wszystkie modele idą jego śladem. Ostatnim, który się wahał był ICON. Także również GEM pomimo przewagi ECMWF potrafi czasem pozytywnie zaskoczyć.

      1. Możliwe, że popada jeszcze około środy 09.10, w pierwszej fazie ocieplenia.
        Parowanie jest już znacznie mniejsze niż latem, więc później aż tak szybko sucho już się nie będzie robiło – przynajmniej w lasach – nawet przy takim wyżu na S/SE od Polski jak w tych prognozach (a których mamy coraz więcej).

        1. tak przypomnę, że w 14 wojwództwach mamy niżówkę hydrologiczną, Wisła w Warszawie mimo mokrego września jest na poziomie niższym niż w lipcu i sierpniu. Zaryzykuję tezę, że dłuższe bezopadowe okresy to ostatnie co nam potrzebne. No ale skoro woda w kranie jest, trawa zielona, a grzyby są to kogo to obchodzi? niech będzie sucho i 25 do konca grudnia.

    1. W Warszawie od półwiecza nie było w październiku 25 stopni! Ostatni raz kiedy tyle notowano to był październik 1966, kiedy były 3 takie dni. Być może ten październik wreszcie przerwie tę serię.

      1. Przez pewien czas nie było jeszcze wiadomo jak niże atlantyckie do końca się ułożą – bo możliwa była też dominacja cyrkulacji W z dość dużym zachmurzeniem, aurą wilgotną i temperaturą umiarkowaną (jak na październik). Oczywiście mowa o dniach po 08.10.

        Teraz coraz więcej prognoz wskazuje jednak na to, że po przejściowych opadach, układ będzie zmierzał ku typowemu dla babiego lata, tzn. z niżami w układzie SW->NE oraz sporym wałem wyżowym na SE od nich. A Polska byłaby bardziej po stronie wyżów.
        Latem oznaczałoby to solidną falę upału (ale w wersji suchej), natomiast w październiku przyjemnie ciepłe i pogodne dni (z cieplejszymi nocami niż przed rokiem na E Polski). Oczywiście zakładając, że te prognozy w terminie 5-10 dni (na razie) faktycznie już się nie zmienią.

        1. „Latem oznaczałoby to solidną falę upału (ale w wersji suchej)”

          Mam wrażenie w ogóle, że latem takie układy są bardzo rzadkie, natomiast zimą, czy ogółem w porze chłodnej nierzadkie. I bardzo dobrze, że tak, a nie odwrotnie.

          1. Ale i też latem mamy znacznie więcej opcji „wyżowych” przynoszących ciepło niż zimą (czy w ogóle w porze chłodnej). Od października do marca to właściwie jedyny rozkład kiedy możemy mieć wyraźniejsze ciepło będąc bardziej pod wpływem wyżu (a nie niżu).

          2. Taka sytuacja baryczna między 28 czerwca a 5 sierpnia oznaczałaby najpewniej Tmax w graniach 40 stopni na terenie Polski. Ok 5-20 lipca to mogłyby być nawet okolice 42C. Z tym, że taka sytuacja baryczna latem u nas to duża rzadkość. Namiastkę mieliśmy w sierpniu 2013. Jeszcze bardziej zbliżone do tego wariantu warunki wystąpiły pod koniec lipca 1921, kiedy to z Zbiersku i Prószkowie notowano przekroczenia 40C. W dzisiejszych warunkach i przy nieco wyższym Słońcu mogłoby być ze 2 (w skrajnym przypadku być może nawet 3) stopnie więcej. W praktyce to maksimum polskiego klimatu na ten moment.

  66. Wszyscy tak się nastawili na to ocieplenie, a zapomacie, że będzie ono w akompaniamencie chmur i niskich wahań temperatury (10 tmin i ok. 15 TMax), a niewykluczony jest spływ PA, ECMWF już widzi takowy pod koniec swoich prognoz (przynajmniej na NW)

    Ten październik na 90% nie przebije października 2018, gdzie długim ciągiem temperatura przebijała na spokojnie 20 w dzień a rano można było wychodzić w samej bluzie, bo było tak ciepło, a w dodatku słonecznie

    1. Który model pokazuje, że zamiast temperatur ok 20 stopni i więcej w ciągu i słońca będzie tmax 15 stopni i tmin 10 stopni przy stratusach? Skąd taka pewność? Wątpie aby nie było już dwudziestek w październiku.

  67. Dziś pierwszy dzień od maja, w którym tmax w Krakowie nie przekroczyła 10 stopni, przynajmniej na stacji Kraków-Balice. Najcieplej było 14:30 – 9.8.
    Możliwe, że na stacji Kraków-Obserwatorium tmax chwilowo przekroczyła 10 st., szczególnie że uczelniana stacja AGH o 12 zmierzyła 10.2. Trzeba poczekać na dane stamtąd.
    Tak czy siak to ciągle więcej niż w najchłodniejszy dzień maja :P I jeśli sprawdzą się prognozy tmax 9 st. na jutro i pojutrze to majowa wartość nie zostanie na razie przebita w dół.

  68. widać ożywienie wśród komentujących – nie dziwie się wcale, jakbym spał na dworze, też bym martwił się chłodem a skakał z radości na ciepło! Dzięki Bogu, mieszkam w domu, spię w łóżku, a rowerem mogę jeździć zarówno przy +8 jak +18. Jedyny problem to krótki dzień i fakt, że (o dziwo!) chodzę do pracy. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że ciepło październikowe mogę sobie wsadzić w buty bo kiedy jest ciepło to ja niestety w biurze siedzę. Do czego dąże? Po wrześniu w sumie nie jest dla mnie istotne jaka jest pogoda bo tak czy siak jest chłodno większą część czasu. To co faktycznie doceniam to słońce – nie ma znaczenia czy jest +8 czy +22. Jak nie ma słońca to niech chociaż pogoda będzi dynamiczna, bez nijakiej nudy.

    1. Najgorszy niski ponury, smogowy i ogólnie nudny stratus (czasem z siąpiącą mżawką). Marne pocieszenie, że noce cieplejsze, bo i z drugiej strony formuje się zazwyczaj przy inwersji, ogólnie obniżającej temperaturę – zwłaszcza za dnia.
      Jak dla mnie zakała pory chłodnej, który czasami może dominować już i we wrześniu. Niestety…
      Na szczęście na razie nie jest aż tak źle, a i prognozy na dalszą część października są w tym względzie dość optymistyczne:-)

  69. Dzisiejszy GFS w fusach jeszcze bardziej zajebisty bo temperatura mogłaby dobić do 25 st. lokalnie (np. w przyszłą „ważną” niedzielę). Oby tylko to się „uprawomocniło” i będziemy mieć piękne babie lato w połowie października.

    1. W takich prognozach zwykle trzeba by jeszcze doliczyć ze 2-3 stopnie do Tmax, z uwagi na pogodne niebo i wspomaganie fenowe.

    2. No jeżeli by się to sprawdziło to byłoby bardzo ciepło w dniu kiedy będziemy głosować i można by na głosowanie udać się w „krótkim rękawku”. Zazwyczaj podczas wyborów parlamentarnych w poprzednich latach (a te wybory są często w październiku) było dość przeciętnie jeśli chodzi o pogodę.

        1. Miałem właśnie pisać o tym dniu ;) Pamiętam, że o 17 byłem wówczas jeszcze w lesie na grzybach ubrany zupełnie na krótko i i słuchając przy okazji radia co godzinę w każdych wiadomościach przywoływano temat wyborów i wyniki aktualnej frekwencji. Pamiętam, że idąc głosować jakoś niedługo przed zamknięciem urn wyborczych nie musiałem się jakoś specjalnie przebierać, bo to był ciepły wieczór.

          1. Jak prognoza na 13 października się sprawdzi to możemy podobne wartości tmax co wtedy 25 września. I jednocześnie najcieplejszy październikowy dzień wyborów parlamentarnych w tym wieku.

  70. Wiemy już ochłodzenie będzie silne i do 08.10 anomalia będzie spadnie dość mocno poniżej normy, ale wiadomo że od 09.10 będzie odczuwalne ocieplenie w stosunku do tego co mamy teraz. Jednak bardzo ciepło jak to możemy mieć przynajmniej na początku tego ocieplenia nie będzie. Te 20-ki pojawiające się po 11.10 są dość prawdopodobne, ale są już poza skillem i nie można ich brać jeszcze za pewnik. Póki co w niektórych regionach czekają nas dni z tmax najzimniejsze od maja w innych od kwietnia a w jeszcze innych nawet od marca. Tavg będą zaś najniższe od kwietnia/marca w zależności od regionu

    1. To fakt, że główny strumień ciepła zapowiadany jest przeważnie dopiero od soboty 12.10. Dni 09-11.10 to raczej termicznie okolice normy, a najbliższe 3 doby (06-08.10) mogą przynieść średnie anomalie -7/-5K (ref. 1981-2010).
      Tak więc ocieplenie, znamienne dla październikowego babiego lata, już coraz bardziej „w zasięgu ręki”, jednak sama I dekada może skończyć się ujemną anomalią wokół -2K (ref. 1981-2010).
      Jak dla mnie to dobrze, bo dostąpimy przyjemnie ciepłej i pogodniejszej wersji jesieni w (naj)bardziej „kolorowym” jej okresie, a z drugiej strony nie będzie wiązało się to z jakąś bardzo wysoką skumulowaną bieżącą anomalią miesiąca (podobnie jak miało to miejsce we wrześniu, nie licząc dnia 01.09).

      1. Przed chwilą wróciłem z krótkiego jeszcze pobytu na zewnątrz w Warszawie ( a właściwie na przedmieściach) i pomimo że jest zimny wiatr i jest zimno to możecie mi wierzyć lub nie ale widziałem porozbieranych ludzi np. biegaczy w krótkich spodenkach i na krótki rękaw, ale najlepsze jest że widziałem ok 10 letnie dziecko w krótkich spodenkach i na krótki rękaw z hulajnogą ubrane jak w środku lata przy uwaga 5-6 stopniach jakie w tej chwili mamy!!! i zimnym wietrze z NE. Mam wrażenie że niektórzy mylą słońce z ciepłem tzn wg niektórych jak o tej porze roku jest słońce to musi być ciepło. Wg danych z Ministerstwa Zdrowia we wrześniu nastąpił olbrzymi wzrost zachorowań na grypę oraz wzrost przeziębień mógłby się założyć że duża część to ci twardziele letnio ubrani. To podczas tego ochłodzenia albo zaraz nim nastąpi jeszcze gwałtowniejszy wzrost. 5-6 stopni i letnie ubranie to naprawdę niezły wyczyn, ale takich ludzi wykończy głównie zimny wiatr.

  71. Gołdap Tmin -3.6, a 11 godzinie miejscowego czasu zaledwie 1.7 st. Średnia około 0 jest bardzo realna, zwłaszcza że zachmurzenie się zwiększa.

  72. Przy takim napływie jak dziś w pierwszych dniach stycznia Tmax mogłaby miejscami nie przekroczyć -15 stopni, a nocne spadki podczas kolejnych nocy zbliżyć się poważnie do -30C. Drugi fakt jest taki, że w styczniu taki wyż już tak łatwo nie dałby się zniszczyć jak to widać teraz w prognozach. Prawdopodobnie rozrósłby się i silnie mroził przynajmniej przez tydzień czasu. Na szczęście mamy początek października.
    Wczoraj alewis pisał, że niemożliwe są jeszcze o tej porze jednocyfrowe Tmax przy słonecznej pogodzie. Kto wie. U mnie ledwie 7 stopni o tej porze, mimo bezchmurnego nieba od rana. Arktyczne powietrze robi swoje.

    1. Adwekcja niemalże wprost spod bieguna:
      http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019100612_Warschau__.gif
      Zimą przy zmrożonych obszarach Skandynawii i krajów nadbałtyckich anomalia temperatury byłyby poniżej -10K – z wyjątkiem obszarów gdzie w większym stopniu ujawniałby się „łagodzący” wpływ Bałtyku.

      Wyjątkiem byłaby sytuacja, gdyby adwekcja ta była bardzo „świeża”, a wcześniej w Skandynawii byłoby ciepło. Jednak przypadki z I dekady stycznia 2016 i 2017 r. pokazują, że zmiana ku silniejszemu mrozowi może postępować dość szybko.

  73. Bardzo dobrze, że w prognozach widać ocieplenie, bo na razie tegoroczna jesień jak na razie jest odczuwalnie i nawet jak widać w statystykach bardzo chłodna. Jak pogoda się zepsuła w połowie września, tak trwa to do dzisiaj. Mamy już 4 w tym roku atak chłodów w zgoła nieprzyzwoiciej porze roku jaką jest obecnie wczesna jesień i nóz się w kieszeni otwiera jak ktoś pisze, że takie rzeczy w naszym klimacie to norma. Nie, to nie jest norma, tylko anomalia to wyraźna, a na dodatek do bólu skraca i tak krótką porę ciepłą, dlatego tak dużo ludzi burzy się na taką aurę w październiku, bo na to jest zdecydowanie za wcześnie. I niech to ocieplenie trwa jak najdłużej, bo niedługo listopad i dzięki niemu skróci się czas oczekiwania do wiosny.

    1. co ty za bzdury wygadujesz? Ochłodzenia względem normy rzędu -3 jak było w ostatnich dnia czy we wrześniu nazywasz czymś wyjątkowym?

      1. To jest duza anomalia, tak samo jakby we wrześniu było +25 i miesiąc by wyszedł 3 stopnie powyżej normy. Bzdury wygadują zimnoluby nazywając obecną aurę w październiku czymś normalnym.

        1. @Osowa sama patologia w tym roku, jak widzę tylko czerwiec i koniec sierpnia były normalne, zastanawiam się już jaka będzie dla Ciebie odczuwalna anomalia 2019-ego? -5K? 😂

          1. Fajny jeszcze był luty i druga część maja u nas na północy. Odczuwalnie dla mnie ten rok jest przeciętny w normie, ale i tak lepszy niż np 2016 i 2017. Zresztą nawet w statach ten rok wyjdzie około jednego stopnia powyżej normy i to dzięki czerwcowi i sierpniowi głównie, więc i tam nawet tak sobie.

          2. Się nie zdziwie jak wyjdzie powyżej +2K xD. Poza tym patrząc na twoje komentarze można wywnioskować, że od października 2015 roku mamy doczynienia z bardzo dotkliwym oziebieniem klimatu, które trwa do dziś z przerwą w 2018 roku, zwłaszcza okrutny był 2017 rok, gdzie zima tysiąclecia ciągnęła się do 10 maja, a lato w ogóle nie przyszło 😂

    2. @Osowa
      Twoja argumentacja jest mniej więcej taka jak np. D.Trumpa, który przy większym mrozie i/lub silniejszych opadach śniegu poddaje pod wątpliwość globalne ocieplenie.
      Kiedy zrozumiesz, co oznacza średnia – stanowiąca o takiej, czy innej normie? Czy średnia może brać się tylko z wartości jej równych i wyższych?
      Poza tym, kiedy przestaniesz mieszać odczucia (z preferencjami w tle) z ocenami stanowiącymi o naszych rzeczywistych standardach pogodowo-klimatycznych i ich zmianach?
      Nie rozdzielanie tych dwóch kwestii nie pozwala na sensowną dyskusję z Tobą i innymi piszącymi w podobny sposób.

      1. „Twoja argumentacja jest mniej więcej taka jak np. D.Trumpa, który przy większym mrozie i/lub silniejszych opadach śniegu poddaje pod wątpliwość globalne ocieplenie” – ale przynajmniej nie piszę jak większość zimnolubów, którzy próbują nam wmówić, że obecna aura i temperatury są czymś normalnym, bo nie są. A obecnie normalna średnia dla pierwszej dekady października to 15 stopni, a nie 8-9.

        1. „obecna aura i temperatury są czymś normalnym, bo nie są”

          ->>> Zamiast bezsensownego i przeciągającego się w „nieskończoność” przeciągania liny – może warto doprecyzować co się ma na myśli? Bo słowo „normalnie” może mieć różne znaczenia, tzn. (1) blisko normy, czy (2) jako nic nietypowego w sensie ogólnej zmienności.

          Zapytam, czy aura znamienna dla babiego lata w październiku jest u nas czymś normalnym?

          1. Obecnie temperatury w normie to by były około 15-16 stopni w dzień, a nie 9-10. Babie lato niby jest czymś normalnym, ale nie zawsze jest jak np w latach 2015-2017, kiedy w ogóle się nie pojawiło.

          2. „Babie lato niby jest czymś normalnym, ale nie zawsze jest jak np w latach 2015-2017, kiedy w ogóle się nie pojawiło”
            @Osowa
            Piszesz z punktu widzenia swojego regionu i subiektywnych odczuć?
            Bo jeżeli tak to zaklinasz rzeczywistość. Z tego co pamiętam to we wszystkich tych październikach były tmax powyżej 20°C – najkrócej to w 2016. Ale w październiku 2017 to np. był prawie tydzień z babim latem.

          3. To jest duża anomalia ujemna, ale duże anomalie ujemne jaki i dodatnie są czymś naturalnym o ile nie trwa to za długo. Tymczasem obecne ochłodzenie potrwa zaledwie do 08.10 więc nie ma o czym pisać i mówić. Gdyby to trwało tydzień i dłużej to jeszcze rozumiem. Tymczasem od 09.10 albo nawet jeszcze od 08.10 anomalia ujemna października będzie prawdopodobnie malała

          4. @Osowa
            Więc ja odpowiem OBIEKTYWNIE i konkretnie.

            W sensie oceny (1) zarówno obecny chłód, jak i babie lato jakie będziemy mieli prawdopodobnie za około tydzień są dość dużym odchyleniem od średnich standardów (normy), choć w obu przypadkach w różnych kierunkach, oznaczając odpowiednio anomalie poniżej -5K oraz powyżej +5K (prawdopodobnie).

            Jednak w sensie oceny (2) OBA przypadki NIE są niczym NIENORMALNYM – zwłaszcza, że aż tak spore anomalie nie potrwają dłużej niż kilka dni.

            Twoja ocena w tym względzie jest mocno asymetryczna, bo w dużym stopniu nacechowana jest emocjonalnie – a o czym stanowią raz po raz czynione wstawki dot. odczuć, czy też takiego, czy innego „lubstwa”. Co ma kwestia „normalności” do odczuć, czy preferencji…???

        2. Owszem głównie swojego regionu, bo np wiem, że w 2015 i 2016 na południu babie lato było długie, a na północy nie. Te 4-5 dni w 2017 to praktycznie nic.

    3. Nie wiem, jak dla mnie to tegoroczny październik na razie niewiele różni sie od tego z 2017, 80% to ciemnica i niskie t maks. Zeszłoroczny październik w konfrontacji z tegorocznym na razie to niebo-ziemia i na razie nic nie wskazuje by wynik uległ zmianie, słońca w prognozach niemal brak, a t maks dużo niższe niż rok temu.

      1. Jak na razie 3:2 dla tegorocznego. Pierwsze 3 dni lepsze w tym roku, 4 i 6.10 oczywiście gorsze, chociaż dzisiaj i tak pełna lampa, 5.10 uznałem, że remis, bo rok temu było ciut cieplej, ale totalnie ciemno, a w tym roku pogodnie, ale trochę wiało i nieco niższa temperatura.

        A kolejne dni porównywać będziemy, jeśli pozwolisz, po fakcie, a nie przed faktem ;)

        1. człowieku… ile rok temu było słońca a ile jest w tym roku? Po prostu masakra, jaki kult zrobiliście z tegorocznej dość przeciętnej jesieni…

          1. Ja żadnego kultu z tegorocznej jesieni nie robię (chociaż to się jeszcze okaże, bo dopiero jej 1/3 minęła) tylko walczę z kultem zeszłorocznej jesieni, zwłaszcza bardzo przeciętnego na wschodzie kraju października.

          2. Skomentuję to: hahahaha
            a teraz do rzeczy, rok temu pierwsze 6 dni miało usłonecznienie 36 godzin, dzisiaj słońce świecilo od 7 do 11, więc za 6 dni pazdziernika będzie to maks 15 godzin. Patrząc na prognozy różnica będzie się pogłębiać, za kilka dni różnica na korzyśc poprzedniego roku wyniesie 50 godzin.
            Powiedz mi o co ci chodzi? Usiłujesz mi wmówić, że 2+2=5? a moze 6? To już jest po prostu denerwujące…

          3. Chodzi mi o to, że początek października rok temu był słaby, tak samo jak w tym roku. W tym roku przynajmniej pierwsze dwa dni były ciepłe, a rok temu dopiero 6.10 był pierwszym w miarę ciepłym dniem.
            Druga dekada też na 90% okaże się lepsza od zeszłorocznej. Nie rozumiem, czym tu się podniecać, jak rok temu na wschodzie było w czasie tego psuedociepła po 2-5 stopni w nocy…..

          4. No ok, jest jeszcze trzecia dekada października, ale tej to naprawdę nie będzie trudno pobić tę z zeszłego roku, co do tego to chyba się zgadzamy.

          5. Dobra, mieszkasz w innym kraju to masz inne odczucia wystarczy już przekonywania, że białe jest czarne a czarne jest białe bo nic ci to nie da. Ja podałem statystyki ty nie wiem na co się powołujesz.

          6. „Dobra, mieszkasz w innym kraju to masz inne odczucia wystarczy już przekonywania, że białe jest czarne a czarne jest białe bo nic ci to nie da. Ja podałem statystyki ty nie wiem na co się powołujesz.”

            ja ci też podaje statystyki, że rok temu październik był słaby i miał bardzo zimne noce na wschodzie kraju. Ale rozumiem, że tego nie przyjmujesz do wiadomości.

          7. Boże drogi… a co mnie obchodzi temperatura o 5 rano w sobotę albo w niedzielę???? Nie no ja wiem, że tobie cieplejszy dzień to ten gdzie w dzien jest 14 stopni a w nocy 10, ale znaczna większosc ludzi w dzień woli 20 a w nocy 4. W dodatku jak jest maks 14 to cieżko to nazwac cieplem, a 20 stopni to już jest bardzo ciepło. Rok temu całą drugą dekadę w dzien chodzilem w koszulce, no to zobaczymy o ile dni wiecej będę chodzil w koszulce. Jeżeli przez przynajmniej 8-10 dni będzie się dało chodzic w koszulce tak jak rok temu to być może sie z tobą zgodzę, ale wątpię, bo po 13 września cięzko zdjąć kurtkę na dworze….

          8. O proszę, pokazałeś link do najpiękniejszego października i odczuwalnie najcieplejszego w stolicy podlasia od co najmniej 2006 roku. Jak sam widzisz dni 6-18 pażdziernika były cudne i miały bardzo wysoką temperaturę maksymalną.

          9. „Boże drogi… a co mnie obchodzi temperatura o 5 rano w sobotę albo w niedzielę???? Nie no ja wiem, że tobie cieplejszy dzień to ten gdzie w dzien jest 14 stopni a w nocy 10, ale znaczna większosc ludzi w dzień woli 20 a w nocy 4. ”

            Życie to nie tylko weekend. W tygodniu wielu ludzi wychodzi o 7:00 rano z domu, wieczorami też przebywa na dworze. Zrozum, że wieczory i poranki też były wtedy bardzo zimne, nie tylko środek nocy. Temperatura błyskawicznie spadała po zachodzie słońca. Latem, gdy zachód słońca jest dużo, dużo później, strasznie na to narzekałeś. Teraz nagle w październiku Ci to kompletnie nie przeszkadza. Bez sensu.
            Nie wiem czy dla mnie 10/14 czy 4/20 jest cieplej, dla mnie liczy się średnia dobowa, a nie tylko maks w ciągu doby.

            „Rok temu całą drugą dekadę w dzien chodzilem w koszulce”

            Oj, nie sądzę, 19 i 20.10 też chodziłeś w koszulce? Ale dobra, już nawet pomijając ten babol – jeśli faktycznie takie temperatury jak w dniach 11-18.10 ci wystarczają do chodzenia w koszulce (bardzo mnie to dziwi, mimo, że sam się lekko ubieram), to wygląda na to, że w tym roku będzie nie inaczej.

            I widzę, że ciągle się nie odniosłeś do trzeciej dekady października, ona rozumiem też taka super była? Ten rok przewagę nad poprzednim zasadniczo ma dużą szansę mieć dzięki tej ostatniej dekadzie, między innymi dlatego się wstrzymuję i proszę Ciebie o to samo z oceną całego października do dnia 1.11 ;)

            Niemniej pod względem ilości prawdziwie ciepłych dni (taki, w którym sobie mogę wyjść z domu o dowolnej porze między 6 a 23 i nie przejmować się ubiorem) dla mnie: rok temu 7 i 30.10, w tym roku już 1 i 2.10, a miesiąc się dopiero zaczyna i jeśli wierzyć prognozom to na tym nie koniec…

          10. „O proszę, pokazałeś link do najpiękniejszego października i odczuwalnie najcieplejszego w stolicy podlasia od co najmniej 2006 roku. Jak sam widzisz dni 6-18 pażdziernika były cudne i miały bardzo wysoką temperaturę maksymalną.”

            Odczuwalnie najcieplejszego? No ciekawe, a to tutaj?
            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12295&ndays=31&ano=2014&mes=10&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            Przez okres 9-14.10 średnie na poziomie bagatela 14 stopni! Nocami przez ponad tydzień bez spadków poniżej 7 stopni. Tylko ta ostatnia dekada bardzo zimna, ale przynajmniej w połączeniu ze słońcem

            Albo tutaj
            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12295&ndays=31&ano=2013&mes=10&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send

            Wprawdzie zimny początek faktycznie mógł zabić drzewka, ale na to jak odczuwalnie ciepło potem było chyba nie wpływało ;) A ile było prawdziwie ciepłych dni? Znowu DUŻO.

            „Najpiękniejszy od 2006”?
            https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=353230295&par=sunshine&max_empty=2

            jak widać też nie, większe usłonecznienie miały październiki z lat 2010 i 2014. Akurat 2006 miał stosunkowo niskie usłonecznienie, więc nie wiem czemu się do niego odwołałeś.

            I teraz na koniec Cię zaskoczę – tak, zgadzam się, że na Podlasiu październik 2018 był trochę lepszy od 2017 i dużo lepszy od 2015 i 2016. Nie, nie mam na celu demonizowania tamtego października. Ale to wysławianie go ponad miarę jest też w mojej opinii śmieszne. I na pewno nie zgadzam się aby oceniać już w tym momencie tegoroczny październik i stwierdzać, że „na pewno będzie gorszy od 2018”.
            Proponuję skończyć tę dyskusję i wrócić do niej ewentualnie, gdy naprawdę przyjdzie to ocieplenie i się OKAŻE jakie ono będzie.

        2. Kmroz – żyje w jakimś wirtualnym świecie. Nawet nie ma czego porównywać w porównaniu do października 2018, kiedy rok temu o tej porze było 19 stopni, a teraz jest 10 i jeszcze ten lekko zimny wiatr. Nie wiem, gdzie było ciemno, bo u mnie rok temu w październiku była lampa na maksa.

          1. A u mnie teraz jest 5 stopni jest całkowite zachmurzenie i wieje wiatr… no ale co tam, słońca w prognozach prawie nie widać, poprzednie dni też w 90% pochmurne, ale i tak „październik 2019 jest lepszy od 2018” xD

          2. „Nawet nie ma czego porównywać w porównaniu do października 2018, kiedy rok temu o tej porze było 19 stopni”
            Przez jeden dzień kurła xddd
            Przecież przyznałem, że akurat 6.10 był rok temu lepszy, ale pierwsze 5 dni było rok temu gorsze niż w tym roku.
            A co do oceny dalszej części miesiąca, to po raz któryś powtarzam, poczekaj, a potem oceniaj. Jeszcze kilka dni temu według niektórych miało żadnego ocieplenia nie być, a teraz widać, że nie tylko będzie, ale też będzie bardzo silne i długie. Nie cierpię jak ktoś ocenia pogodowy okres przed jego rozpoczęciem.

          3. „bo u mnie rok temu w październiku była lampa na maksa.”

            Tak, oczywiście. Przez cały miesiąc, codziennie lampa. Weź się już nie kompromituj. Popieram to co wyżej Leszek napisał.

          4. Nie cały miesiąc, ale przynajmniej od 6 października do 20 i potem w końcówce, a teraz ani ciepła ani słonca. I niestety ciepłolubny będą też na tym blogu, czym podoba sie się to zimnolubnym czy nie.

          5. Tu już nawet nie chodzi o to czy ktos jest ciepłolubny czy nie-pazdziernik 2018 odleciał niemal wszystkim październikom z XXI wieku na lata świetlne pod względem temperatury maksymalnej i usłonecznienia, a próbuje się z niego zrobić październik beznadziejny.

          6. @Podlasianin
            Zgadza się październik 2018 odleciał w ilości dni z tmax powyżej 20 stopni przy słonecznej pogodzie. Szukałem i nie znalazłem takiego października w tym wieku, który był miał więcej dni z tmax powyżej 20 stopni niż ubiegłoroczny październik na zachodzie.

          7. „przynajmniej od 6 października do 20 i potem w końcówce”
            Znowu naciągasz, bo od 9 do 18.10, a w końcówce to JEDEN dzień (no niesłychane, sensacja, jeden słoneczny dzień w ostatniej dekadzie października!!!!)

            „a teraz ani ciepła ani słonca.”
            A dzisiaj to co? Sztuczny lampion?

            „I niestety ciepłolubny będą też na tym blogu, czym podoba sie się to zimnolubnym czy nie.”

            Jako ciepłolub będę bronił prawdziwego ciepła rodem z 2 dekad październików 2014 i 2017, czy 3 dekady paździa 2013, i nie pozwolę nazywać niezwykle ciepłym okresu w październiku, w którym w moim regionie temperatury przez połowę doby były poniżej 10 stopni. Dla mnie ciepłe były 7 i 30.10, opcjonalnie mogę uznać też fragment drugiej dekady 12-14.10, ale nawet wtedy miałem 5-6 stopni w nocy i 20-21 w dzień, czyli szału nie było.

            „pazdziernik 2018 odleciał niemal wszystkim październikom z XXI wieku na lata świetlne pod względem temperatury maksymalnej i usłonecznienia”
            To twoja opinia, przynajmniej na wschodzie kraju niezgodna z rzeczywistością. Bo na zachodzie to inna bajka, tam faktycznie mieli 2 dekade października stulecia, można powiedzieć. 23-25 w dzień i 8-11 w nocy? Coś pięknego o tej porze. Niestety my na Mazowszu, czy Podlasiu mogliśmy tylko sobie to przyśnić wtedy.

            Ale dobra, kończę to rozmowę. Widzę problem polega na tym, że zbyt dużo patrzycie na swoje wspomnienia, zamiast na faktyczne dane.

        3. @kmroz
          Widzę, że znowu trochę prowokujesz czyli porównujesz pojedyncze dni tegorocznego października z pojedynczymi dniami ubiegłorocznego października. No i co z tego, że początek ubiegłorocznego października był „słaby”? Czasem niektóre bardzo ciepłe miesiące tak się właśnie zaczynają od anomalii poniżej normy, paskudnej pogody, a później dalej jest przewaga ciepłej, słonecznej pogody z anomaliami powyżej normy.
          Jeszcze II dekada się nie zaczęła i nie wiadomo czy na pewno będzie taka pogoda jak prognozują modele a ty już „wiesz na pewno, że będzie lepsza niż II dekada października 2018” – buta i upartość do potęgi n-tej.
          Nie wiem na co ty liczysz, że podczas babiego lata w październiku od wschodu do zachodu słońca będzie tak ciepło, że będzie można chodzić w krótkim rękawku w październiku? To ciepło z tmax ok 20 i więcej to jest tylko na kilka godzin i jeżeli jest bezchmurne niebo to trzeba się liczyć z dużymi różnicami temperatur bo noc jest dłuższa od dnia w październiku. Skończył się okres kiedy słońce dla niektórych oznacza automatycznie „ciepło, gorąco”, bo już świeci znacznie niżej niż w okresie maj-sierpień.
          To że październik 2018 był z chłodnymi nocami w Warszawie i okolicach nie oznacza, że było tak w całej Polsce.

          1. „a ty już „wiesz na pewno, że będzie lepsza niż II dekada października 2018” – buta i upartość do potęgi n-tej.”

            Napisałem 90%, a nie 100% ;)

            „To że październik 2018 był z chłodnymi nocami w Warszawie i okolicach nie oznacza, że było tak w całej Polsce.” – W całej wschodniej połowie kraju. Na stacji najbliższej do Ciebie sam dobrze wiesz, jakie były wtedy noce. Chyba 4, albo 5 w ciągu 2 dekady wyniosły 0-1 stopni. Akurat u mnie było i tak dużo lepiej, co nie znaczy, że dobrze ;)

            „Nie wiem na co ty liczysz, że podczas babiego lata w październiku od wschodu do zachodu słońca będzie tak ciepło, że będzie można chodzić w krótkim rękawku w październiku? To ciepło z tmax ok 20 i więcej to jest tylko na kilka godzin i jeżeli jest bezchmurne niebo to trzeba się liczyć z dużymi różnicami temperatur bo noc jest dłuższa od dnia w październiku. Skończył się okres kiedy słońce dla niektórych oznacza automatycznie „ciepło, gorąco”, bo już świeci znacznie niżej niż w okresie maj-sierpień.”
            Dobrze o tym wiem, dlatego od września do kwietnia (a szczególnie od października do marca) jestem przeciwnikiem takich stojących wyżów, które ciepło mogą dać co najwyżej na parę godzin w ciągu dnia. Czego oczekuję? Chociażby takich 2 dekad jak w 2014 czy 2017 roku, albo 3 dekady jak w 2013, co już wyżej napisałem. Nie musi być tak cały miesiąc, ale z kilka dni w październiku byłoby mile widziane.
            Albo nawet takiej pogody, jak w dniach 1-2.10 b.r. Było dość brzydko, ale mogłem sobie chodzić normalnie lekko ubrany, chociaż niestety 2.10 pod wieczór się to zmieniło, bo za frontem z opadami weszło duże ochłodzenie. Ale nocy z 1 na 2.10 nigdy nie zapomnę ;) :'(

          2. @kmroz
            Październik 2018 nie był dla mnie w 100% doskonały. Było kilka dni z jesienną szarugą i te chłodne noce z tmin 0-5 stopni, ale ważne że nie było takich dużych przymrozków jak w ciepłych październiku 2013 i 2014 roku. Ja październik 2018 uważam w 75-80% za udany.
            Oczywiście przy tmax 20-25 stopni w ciągu dnia powinny być te noce z tmin w okolicach 10 stopni.
            Wiem, że masz awersję do tamtego października – ale chyba przyznasz, że pod względem ilości dni z tmax powyżej 20 stopni październik 2018 bije na głowę inne ciepłe październiki w tym wieku?

          3. Tak, liczba dni powyżej 20 stopni była w nim niezwykła. Uslonecznienie także, niestety fatalnie wyrobione, bo ostatnia dekada niemal bez słońca.
            Z pewnością był to najlepszy październik po 2014 roku, chociaż jak dla mnie tak bardzo od 2017 się nie różnił.
            Druga dekada byłaby super gdyby nie zabrakło większego wiatru. Wtedy mielibyśmy cieplejsze noce i zero smogu. Przejściowo też mogloby trochę popadać.

  74. U mnie wczoraj max około 8 stopni, dzisiaj mimo przebijającego słońca jest na razie około 7 stopni, będzie zimna noc, przymrozi chyba mocno, zwłaszcza że ma się w nocy mocno rozpogodzić, a wiatr może być słabiutki lub bezwietrznie.

  75. Ja to bym sie jeszcze tak nie „jarał” tymi prognozami, bo w sumie w 2017 roku też miało wyjśc wielkie ciepło w połowie miesiąca a skończyło się w 80% stratusem…

  76. To już pewne. 6 października są możliwe jednocyfrowe Tmax przy pełnym całodobowym Słońcu. I to nie tylko Łódź dziś takich atrakcji doświadczy. Myślę, że w skrajnym wypadku taka sytuacja byłaby również możliwa w ostatnich dniach września. Na Lublinku póki co z godzinowych Tmax 7,8C. U mnie niespełna 1 stopień więcej.

    1. Katowice mają aktualnie max 8,9 a o 15:00 temp nawet lekko spadła do 8,2. Jest słonecznie ale chmurki na niebie jakieś tam są. Nie przeszkadza mi to, bo jest jasno i ładnie. A że chłodno? To już jest jesień więc tak czy siak będzie chłodno. Jak wpadną jeszcze jakieś dni 20+ to w formie epizodu babiego lata, nic więcej.

      Dużo bardziej mi się podoba taki dzień niż 30 września, który był prawie cały szaro-buro-smętny mimo że temperatura była tam wysoka. Zwłaszcza Tmin która przypominała pełnię lata – ponad 15 stopni! Albo 2 października, też ZERO słońca. I co mi po tym cieple jak cały dzień chmurska były. Dzisiaj ubierzesz lekką kurtkę i śmigasz, 7 stopni to nie syberyjski mróz.

      A swoją drogą to fajnie jakby się taka adwekcja przydarzyła w dniach 22-26 grudnia :) I przed tym leżało z 15 cm śniegu. Ech marzenia. Pewnie będzie to co zwykle czyli +5 i ponuro.

      1. „A że chłodno? To już jest jesień więc tak czy siak będzie chłodno.”

        No jednak myślę, że jest różnica pomiędzy średnimi dobowymi nieco poniżej 5 stopni, a tymi nieco poniżej 15 stopni, które jak najbardziej są w październiku możliwe. To jak różnica między typowym listopadem (który mamy dzisiaj) a typowym wrześniem (który, wygląda na to, będziemy mieli w przyszły weekend)

        1. u mnie chłodno jest już od 3.10 a aurę typowy listopad (czyli bździna cały dzień, zero słońca) była wczoraj. Jak mam wybierać 9 stopni i cały dzień desczowo-ponuro i te same 9 stopni ale słońce (i zimna noc) to biere to drugie od razu.

          Na szczęście ten chłód nie będzie panował cały miesiąc jak w 2016 roku (tam większość dni było poniżej 10*C za dnia i relatywnie ciepłe noce w związku z zachmurzeniem nic nie pomagały)

    2. Od razu trzeba dodać że są to jedne z najniższych temperatur możliwych o tej porze. Przy zachmurzonym niebie i silnych opadach mogłoby być nawet poniżej 5 stopni i opady mieszane. Taka sytuacja miała miejsce na początku października 1998 roku. Jest to kolejny dowód że pomimo ocieplenia klimatu nadal są możliwe skrajnie niskie temperatury. Zdarza się to wyjątkowo rzadko ale jednak. Między grudniem a lutym prawdopodobnie mielibyśmy dwucyfrowe mrozy w ciągu dnia a kto wie czy nawet lokalnie nie w końcówce listopada i na początku marca. Już pod koniec października mogłoby być niewiele powyżej 0. O ile mnie pamięć nie myli to właśnie powietrze z tego samego kierunku napłynęło na 2-3 doby w końcówce października 2014 i wtedy miejscami było poniżej 5 stopni pomimo słońca

      1. U mnie 5.10.2016 było ok. 4-5 stopni w dzień (między godz 8 rano a 20) przy całk. zachmurzeniu i opadach deszczu właśnie. Do śniegu było jeszcze dość daleko. Wątpię, by śnieg dał radę spaść tak wcześnie mimo że Katowice są na prawie 300 metrach. Ekstremalne przypadki śniegu w październiku to 12 X 2015 oraz 14 X 2009 (ten drugi wieczorem wyglądał jak prawdziwa zima w styczniu).

        Pod koniec października już jest to nieco częstsze, aczkolwiek śnieg w tym miesiącu nadal należy do rzadkości raz na kilka lat, podobnie jak w maju. I dobrze, ja tam akceptuję śnieg od mniej więcej 20 listopada, wtedy to już sobie może być minus 10 i 30 centymetrów. Ale wcześniej lepiej, by się nie pojawiał. Nie przepadam też za śniegiem w kwietniu ani tym bardziej w maju. Ta dekada jest dość wyjątkowa, bo mam wrażenie że więcej razy widziałem śnieg w maju niż w kwietniu. 2011, 2017, 2019 kilka ataków niebywałego majowego chłodu. A śnieg w kwietniu? W 2013 oczywiście było go masa, ponadto w 2017 przysypało. Ochłodzenia w kwietniu nie były aż tak dotkliwe poza tymi 2 przypadkami, jak się ochładzało to głównie do poziomu przedwiosennej bździny wokół +5 stopni.

        1. Śnieg w maju 2019? W Krakowie nie było żadnego od końca stycznia, jedynie kilka razy deszcz ze śniegiem w lutym i marcu, ale też sporadycznie.

          1. Akurat maj w tym wieku nie raz lubił nas zaskoczyć… Śniegiem poza ww. przypadkami mieliśmy z nim doczynienia w majach 2007 i 2014, no i oczywiście przypadek z 2004 roku, 23 maja, u progu lata padał śnieg ;). Oczywiście maje nam się ocieplają (jednak bardzo powoli w porównaniu z resztą miesięcy pory ciepłej), jednak lubią zaskoczyć nas prawdziwymi ekstremami zimna, bezwzględnie chlodniejszymi niż dzisiejszy dzień ;)

        2. Między 01.10 a 06.10. 1998 odnotowano wyjątkowo niskie temperatury wręcz rekordowe jak ten dzień w niektórych miejscach. Nie wiem czy wtedy nie było jakichś opadów śniegu. Szczególnie ciekawie wyglądają tmax 03.10.1998 w należących do najcieplejszych miast Polski: Zielona Góra +3.5, Słubice 4.4 stopnia 3 października !! to wcale nie tak dużo od miesięcznych rekordów w tych miastach i znacznie niżej niż najniższe tmax dla września. Oznacza to nie mniej nie więcej że już w I dekadzie października w całym kraju są możliwe tmax poniżej 5 stopni i myślę że opady mieszane a przynajmniej we wschodniej części kraju być nawet jeszcze we wrześniu a tu rozkład temperatur z tego niezwykłego dnia:https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=1998-10-03&rodzaj=pl&imgwid=351160424&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

      2. Anonim pisze: „a kto wie czy nawet lokalnie nie w końcówce listopada i na początku marca”

        Dwucyfrowy mróz w godzinach nocnych notowany był m. in. w nocy z 31.10. na 1.11.1980 w Górnej Grupie na Kociewiu. Możliwe, że w ciągu dnia temperatura mogła z trudem osiągać 0.

        1. @LeszekM
          Miałem na myśli temperatury maksymalne. Dwucyfrowy mróz w nocy w Polsce przynajmniej na nizinach jest możliwy od października do kwietnia, zaś tmax poniżej -10 między listopadem a marcem

          1. Rozumiem.
            Jednakowoż dnia poprzedzającego pamiętną noc temperatury maksymalne wcale nie musiały być znacząco wyższe. Warto byłoby sprawdzić na najbliższej Grupie Górnej stacji odczyty temperatury z ostatniego dnia października.

    1. U mnie ten proces na szczęście bardzo zahamował, najsilniej żółkło w dniach 24-26 września, ale teraz już powolutku i kto wie, może zaraz wróci do wieloletniej normy, bo do zeszłego nie ma szans, tak jak teraz to gdzieś ok 20 października bylo.

  77. 4 miesiące i 6 dni, tyle właśnie rok 2019 postanowił przeznaczyć w okolicy Stargardu na czas bez przymrozków . 30 maja drżałem o winorośl, wczoraj przeczuwając co się święci zebrałem ostatnie pomidorki ;) szybko zleciało…

    Wszystko to przypomina mi gdzie leży Polska i że mimo galopującego ocieplenia do końca życia będę wysłuchiwał marudzenia tych którzy o tym zapominają lub też nie chcą tego przyjąć do wiadomości.

    1. U mnie przymrozka nie było od 7 kwietnia. Jeśli jutro nad ranem nadejdzie zapowiadany przymrozek to okres bezprzymrozkowy wyniesie dla Krakowa 182 dni
      (5 miesięcy i 29 dni). Ciągle liczę jednak że przyjdą jakieś niespodziewane stratusy i uda się dociągnąć do 6 miesięcy ;)

    2. Chyba każdy wie, że mieszkamy w klimacie chłodnym, chociaż czasem w lecie zdarzy się -mimo że nie ma ku temu podstaw -przeczytać coś innego.

    3. Równie dobrze można stwierdzić, że gorąco było już (miejscami) w kwietniu, a i w październiku też takie dni (miejscami) będą…

  78. Dzisiejszy dzień to patologia. 6 października temperatura z trudem osiąga 6 stopni przy świecącym słońcu, no to nikt niech mi nie wmawia, że to normalne, bo nie… termicznie mamy zimę, bo poranek był na zerze. A noc kolejna z przymrozkiem. Dobrze, że na horyzoncie ocieplenie, aczkolwiek podchodzę do niego z dużym dystansem, bo może być tak, że ociepli się do…12-13 stopni. Czyli do normy.

    1. „nikt niech mi nie wmawia, że to normalne”

      ->>> Zapytam jak @Osowa, czy w takim razie babie lato w październiku jest normalne?

      „termicznie mamy zimę, bo poranek był na zerze”

      ->>> Czyli do 01-02.10 termicznie mieliśmy lato, bo po przez niemałą część dnia mieliśmy powyżej 15°C, a miejscami (na SE) nawet nieco ponad 20°C.

      „bo może być tak, że ociepli się do…12-13 stopni. Czyli do normy.”

      ->>> No tak, może też wybuchnąć wulkan, tak że zapomnimy o globalnym ociepleniu…

      Sorry, ale piszesz coraz częściej jak… pewna osoba na literę „O”…:-(

        1. I na jakim % obszaru Polski tak jest?
          Może zaczniemy mówić o zimie już przez pryzmat np. samego mrozowiska koło Czarnego Dunajca…?
          Ba, powiem nawet, że nie mamy jeszcze przedzimia (jako trwalszej przewagi Tavg 0/5°C) – a jedynie krótkotrwały zimny epizod.

  79. U mnie 2 stopnie o 19:00, będzie przymrozek na 2m jak nic i to nawet nie marne -1 tylko prędzej -3. W październiku rzadko jest tak zimno, ABS minima ostatnich paru lat nie schodziły poniżej -2. -3 notowano w 2013 roku a -4 dopiero w 2005. Wyjątkowo zimno było w 2003, prawie -7. No ale tam to mieliśmy zimę w ostatniej dekadzie. Jakby to PA co jest teraz przyszło też na koniec to by było -7 albo jeszcze zimniej.

    1. Katowice z każdą godziną ostro w dół, już prawie -1, a jest dopiero 22! Do rana jeszcze 9 godzin!

      Przymrozki chyba nie ominą dzisiejszej nocy żadnego miejsca w Polsce, za wyjątkiem miast nadmorskich, ewentualnie miast położonych na NW, Gorzów 1 stopień spadku w godzinę, obecnie 4 stopnie, ale możliwe, że uchroni się przez przymrozkiem, jeśli zachmurzenie z północy nadejdzie w porę.

      1. W Krakowie-Balicach o 21 było 3.2, o 22 już tylko 1.7. Trochę lepiej wygląda sytuacja na stacji AGH, która jest w centrum miasta: o 21 było 3.8, o 22 – 3.4, a o 23 – 2.7. Widać blisko 1.5 stopnia różnicy wynikającego z miejskiej wyspy ciepła.

    1. To fakt. Jednak z takimi prognozami – w sensie przesunięcia niżów bardziej na S i E oraz skutków z tym związanych – jest w zdecydowanej mniejszości realizacji.

  80. Model UM już na środę 09.10 prognozuje Tmax ok. 15°C i to po dość ciepłej nocy 08/09.10. Kolejne dni też z Tavg ok. i powyżej 10°C. W międzyczasie trochę popada, ale potem też można liczyć na pogodniejsze okresy.
    Nie wiem dlaczego niektórzy oceniając raptem 6 dni października porównują go z CAŁYM ubiegłorocznym? Przecież to bez sensu! Poza tym, nie zapominajmy, że potrzebne są okresowe opady, a nie tylko dni pogodne, suche, a przy tym jeszcze ciepłe.

    W ogóle obecne ochłodzenie nie będzie jakieś specjalnie długie, więc nie widzę sensu do takiego „fatalizowania” jak czynią to tu niektórzy. Zwłaszcza, że w tak zachwalanym roku ubiegłym na przełomie września i października też mieliśmy przymrozki. W ogóle sporo październików przynosi przymrozki, ale i „dwudziestki+” również – czy naprawdę w tym roku dzieje się coś nienormalnego (patologicznego)? Zważywszy na stan obecny i prognozy na kolejne dni – oczywiście, że nie…

    1. W tym zachwala tm październiku nie było takiej patoli jak dziś, czyli t maks 4,6 w bondarach i mrozu już o 20:00 w części kraju. Było też 3 razy więcej słońca w 1 dekadzie…

      1. Fatalizują, bo załamanie pogody nie trwa od początku października, tylko od połowy września z małą przerwą na kilka dni pod koniec miesiąca. Niestety, przy ujemnym NAO było pewne, że jak pogoda się zepsuje i to na na długo.

        1. Takie temperatury jak teraz, czyli ujemne anomalie byłyby normalne w 3 dekadzie października, a nie jego na początku. Tak sami babie lato. Nikt mi nie wmówi, że temperatura na poziomie 7 w dzien na początku października jest normalna. Pod koniec tak, ale nie teraz.

      2. Jak można porównywać raptem 6 dni miesiąca z innym przypadkiem, ale trwającym 31 dni?
        Natomiast samo porównywanie krótkich odcinków też jest bez sensu. Mogę znaleźć niemało, w których w skali 6 dni aura w tym roku była jak dla mnie lepsza niż przed rokiem.

    2. ECMWF trochę rozmywa to ocieplenie. Zniknęło słońce na rzecz chmur ale bez konkretnego deszczu. Temperatury zjechały z +20 do +12-16. Jedynie w przyszły poniedziałek miałoby być typowe babie lato. To prognoza dla Warszawy. Jak widać skala i charakter ocieplenia nie jest przesądzony. No i zawsze może przyjść stratus. Także trzeba zrozumieć narzekanie. Bo ochłodzenie jest faktem a ocieplenie może będzie może nie..
      Prawdę mówiąc to trochę ten czerwiec wyciągnął ostatnie pół roku do góry. Bo po za nim tylko sierpień miał realną anomalię dodatnią. Rok temu jednak tego ciepła było pełno od kwietnia wiec jakoś łatwiej akceptowane były chłody jesienią

  81. Niektórzy się bardzo czepili tego października 2018, a u mnie to był jedyny ładny październik w ostatnich 4 latach.

    2015 – trwałe ochłodzenie 9 X, po tym terminie notujemy zaledwie 2 (dwa!) dni z tmax wyższą od 15 stopni.
    2016 – każdy wie że badziew. Ponad połowa dni miesiąca z tmax 15 wynosi 6, z czego 3 to początek miesiąca.
    2017 – niewiele lepszy niż ten z 2016, 16 dni tego miesiąca prezentuje całkowite zachmurzenie (wynik podobny do 2016). Nieco ratuje go czterodniowy bezchmurny okres w połowie, niestety 20 X następuje trwałe ochłodzenie, najbliższa Tmax >15 pojawia się w połowie marca 2018, przerwa to prawie 5 miesięcy.

    2018 – jest ciepło do 18 X, w dniach 19-28 X mamy ochłodzenie, jest 8-12 za dnia, ponuro i wilgotno. Tym razem jednak nie jest to TRWAŁE ochłodzenie jak w trzech poprzednich latach, bo 29 października nam się ociepla i przyjemna temperatura panuje do 13 XI. Trwałe ochłodzenie mamy 17 XI, temp maks spada poniżej 5C i nie przekroczy 10C aż do 3 lutego. A 15 dopiero z początkiem marca.

    Główna cecha nieudanych pod tym względem roczników 2015-2017 (na które tak mocno Osowa narzeka) to TRWAŁE ochłodzenia do warunków przedzimia / ciepłej „odwilżowej” zimy następujące bardzo wcześnie, w 2015 już 9 X. W 2018 roku względne ciepło trwało ponad miesiąc dłużej. Tak, w III dekadzie było chłodno i pochmurno, ale na ocieplenie nie trzeba było czekać 4-5 miesięcy.

    Podobny dość długi okres ciepła miałem w roku 2014 (ciepło również do 13 XI), w 2013 roku nastąpiło to 8 XI. Nawet słynny 2012 wypada lepiej niż 2015-2017 bo tam trwale się ochładza 23 X.

    Tegoroczny ma swój zimny okres obecnie ale na szczęście nie będzie to jeszcze trwały zjazd na takie warunki termiczne. Czeka nas to na pewno, nastąpi już niedługo, między 20 X a 10-15 XI.

    1. @alewis27
      „Trwałe ochłodzenie mamy 17 XI, temp maks spada poniżej 5C i nie przekroczy 10C aż do 3 lutego. A 15 dopiero z początkiem marca.”

      Owszem 17.11.2018 przyszło ochłodzenie, ale dwa kolejne stwierdzenia podałeś niezgodnie z prawdą. Po pierwsze tmax>10 był jeszcze 3.12.2018 kiedy wyniósł 10.5 stopnia, później rzeczwiście dopiero 2.02.2019 było 13 stopni. Po drugie tmax>15 pojawiły się jeszcze w lutym (17.02.2019 – 15.5, 18.02.2019 – 16.4, 28.02.2019 – 15.8). Prawdziwa zima trwała od końca listopada do końca stycznia.

      1. Przewaga aury zimowej była tylko w części II połowy listopada i w części stycznia. Grudzień miał wyraźnie więcej przedzimia (i to w pochmurnym wydaniu).

      2. grudzień ciężko nazwać prawdziwą zimą, u mnie zimowe były dni 13-20, poza tym to była maksymalna późna jesień w najgorszej możliwej wersji. No ale ociepleń powyżej 10 w grudniu u mnie brak, max 8 z haczykiem. Miesiąc dość podobny do lutego 2013, tam też słońce w zasadzie nie istniało a zmienność temperatur w całym miesiącu zawarła się w przedziale zaledwie 13 stopni. Mniej niż przeciętny pogodny dzień wiosną czy jesienią.

    2. Gdyby obecne ochłodzenie było trwałym przejściem do wyraźniejszej pory chłodnej – zrozumiałbym narzekania (w tym względzie) @podlasianin, czy @Osowa.
      Ale przecież już od pewnego czasu wiadomo, że jeszcze będą dni z Tavg ok. i powyżej 10°C i to więcej niż 2-3 dni. Poza tym, aura co kilka dni się zmienia także w kontekście opadów i zachmurzenia (pogodności). Mamy STOPNIOWE przechodzenie z pory ciepłej do chłodnej – a przy tym nareszcie jakąś względną równowagę odnośnie opadów/pogodności oraz dodatnich i ujemnych anomalii termicznych. A przecież nasz klimat POTRZEBUJE jakiego wyhamowania w kwestii trendu ociepleniowego (po rocznikach 2014-2019 do tej pory). Kto tego nie rozumie to znaczy, że jest myśli egoistycznie i krótkowzrocznie.
      Zamiast tak narzekać na obecne ochłodzenie warto patrzeć szerzej na sytuację i doceniać większy całokształt – „przeginką” była I połowa maja i część czerwca, ale nie sytuacja od połowy lata do teraz.

      1. Nwn dlaczego tak bardzo pragniesz silnego ochłodzenia klimatu. Ludzkosc najbardziej rozwijała się przy ocieplaniach, np epoka renesansu, a nie ochłodzeniach, kiedy w Europie panował głód, wojna 30-letnia oraz wybuchały epidemie. A w Polsce od 2016 rokiem poza 2018 żaden z nich jakoś mocno nie wybijał się mocno poza normę. Obecny również.

      2. standardy termiczne roczników 2014, 2015, 2018 i 2019 są naprawdę mocno odległe od trendu ociepleniowego naszego klimatu. Nawet dodając te 0,7K do normy 1981-2010 z racji 24-letniego offsetu miejsca zerowego te roczniki wciąz mają o prawie że stopień więcej. Musielibyśmy więc dodać następne 30 lat do tego miejsca zerowego, co nam da 30-letni okres referencyjny… 2035-2064! Dopiero w tak odległym okresie ref. (środek w 2049) te cztery roczniki mogły by uznać za normę wieloletnią.

        Jakby to był jeden czy góra dwa to można by to wytłumaczyć zmiennością klimatu, wszak nawet 1934 się trafił i mocno odbiegał od tamtejszych norm. Podobnie z 1983 czy 1989, oba odbiegały od swoich adekwatnych ref. o około 1,3-1,5K. Ale cztery tak skrajnie ciepłe roczniki + dwa pozostałe które wcale zimne nie były to już przesada. I oby nie stało się to już jakimś standardem, liczę że zimy będą nieco chłodniejsze co sprowadzi anomalie roczne nieco na ziemię.

        Jeśli chodzi o samą porę ciepłą (kwiecień – październik) to anomalie od 2014 się ułożyły tak:
        2014: +0,89
        2015: +0,59
        2016: +0,84
        2017: +0,44
        2018: +2,56 :D

        Poza oczywistym przypadkiem z 2018 roku nie ma tu jakichś ekscesów. Biorac pod uwagę to, że to jest 1981-2010 to te anomalie nie są jakieś duże, raz trochę powyżej takiej nowej normy raz niewiele poniżej. Za te bardzo ciepłe roczniki przede wszystkim odpowiada 5 chłodnych miesięcy – ND + JFM.

  82. Kto wie czy obecna i najbliższa doba nie będą najzimniejszymi bezwzględnie w tegorocznym październiku. III dekada października nie musi być nawet specjalnie ciepła żeby w całej dekadzie tego miesiąca tavg była wyższa niż choćby za najbliższą dobę. Za sprawą silnych przymrozków bowiem 07.10 będzie ona niższa najprawdopodobniej od obecnej za 06.10. Temperatury w ciągu dnia będą zbliżone do dzisiejszych. Dziś w Białymstoku temperatura nie przekroczyła 5 stopni. Jutro w najzimniejszych za dzień dzisiejszych miejscach czyli na wschodzie może być o ok 1 stopień więcej zaś w najcieplejszych czyli na zachodzie o ok 1 stopień mniej. Temperatura zacznie rosnąć tak naprawdę już od 08.10 ale wzrost będzie jeszcze mizerny, od 9.10 wzrost temperatury będzie odczuwalny. Sugerując się fusami gfs to w II dekadzie miesiąca, ale raczej po 15.10 anomalia października może przejść już na plus

  83. Temperatura dzisiaj o 18 UTC
    Polska 0/5
    Francja 10/15
    Hiszpania 20/25

    To jest nieco inna strefa klimatu ale 20 stopni różnicy? Bez jaj. Średni Tmax w Madrycie latem to około 32, a u nas 25.

      1. Cały chłód z Arktyki spłynął na umiarkowane szerokości geograficzne. W Arktyce ciepło, nawet anomalnie, więc najbardziej tradycyjnie po dup*** dostała Europa Środkowa i Wschodnia. Uroki ujemnego NAO.

    1. W Berlinie 12/1, w Wiedniu 13/5, w Pradze 10/1, w Budapeszcie 15/5.
      Z Francją czy Hiszpanią raczej nie ma sensu się porównywać ;)

    2. To niestety uroki położenia Polski i okolic. Osłonięta od południa Karpatami i otworzona na północ. Do tego Morze Północne jako idealny kanał do nawiewu z samej Arktyki pomiędzy Wielką Brytanią a Skandynawią

      1. Ale morze też ociepla – właśnie głównie masy znad Arktyki spływające na W od Skandynawii w porze chłodnej.
        Z kolei góry na S przyczyniają się do efektu fenowego przy wietrze z S, a nie tylko jako bariera dla napływu z tamtego kierunku.
        Nie jest tak, że mamy aż tak wyjątkowo niekorzystne położenie jak uważają niektórzy.

        1. Nie zgodzę się. Rozmieszczenie lądów i mórz w rejonie Morza Norweskiego i Północnego promuje taki napływ chłodnego powietrza jak choćby w I połowie lipca 2019. Morze zimą ociepla co zresztą często odbija się nam w postaci głębokich odwilży i wichur które szczególnie upodobały sobie święta. Natomiast w sezonie ciepłym to samo morze ochładza i o ile w najcieplejszych miesiącach jeszcze nie jest to aż tak uciążliwe – chociaż lipiec 2019 pokazał że nawet wtedy potrafi uprzykrzyć życie – to już w maju albo we wrześniu powoduje te nieszczęsne zimne epizody w sezonie wegetacyjnym
          A fen no cóż to dość epizodyczne i lokalne zjawisko

          1. Epizodyczne? Południe Polski doświadcza halnego co roku (śr. 2-3 razy w sezonie) i jest to jeden z najlepszych elementów lokalnego klimatu. Dzięki niemu możliwe było zmierzenie 19.4 stopnia w grudniu w Tarnowie, teoretycznie w połączeniu z innymi sprzyjającymi warunkami może dać nawet tmax>20 w Boże Narodzenie. Nie nazwałabym więc fenu mało znaczącym i epizodycznym.

          2. Właśnie położenie między morzami na NW, górami na S, a przy tym dość otwartym kanale WE sprawia, że trudno o jakąś jednoznaczną w tym względzie cenzurkę.
            Mamy zarówno czynniki sprzyjające ociepleniom, jak i ochłodzeniom – w różnych porach roku.

          3. @Dagmara
            Ale sama to przyznałaś. Lokalne – bo południe Polski, epizodyczne – bo średnio 2-3 razy w sezonie. Znam fen z Krakowa i to jest piękna sprawa bo potrafi przywiać wiosnę w samym środku zimy. Ale to są tylko chwile. Epizody.
            Za to wiatr północny wieje bardzo często czasem wiele dni z rzędu.

          4. @Lucas
            No i w tym miejscu wchodzimy już w preferencje, bo z tym jak ze wszystkim. Jednym to położenie pasuje innym nie, zależy jaką kto preferuje aurę. Dla mnie lepsze warunki są za Karpatami właśnie z powodu braku – lub znacznie mniejszego wpływu – ww czynników.

          5. @Enzo
            Szczęścili Ci, którzy nie muszą czynić ucieczek z kraju – nawet wirtualnych – w tym wypadku z powodów pogodowo-klimatycznych:-)

          6. Tylko że fen to miłe złego początki, często oznacza on rychłe pogorszenie pogody a nie jej poprawę. Przykład pierwszy z brzegu, ciepełko w połowie stycznia 2015, za którym przyszły grube chmury które nie ustąpiły do końca miesiąca. Zimą normą jest pochmurność ale bite 2 tygodnie bez ani chwili słońca to jest ponury wybryk natury nawet jak na nasz klimat.

            Nie jest to pewnik i czasami epizod fenowy oznacza trwanie ciepła jeszcze przez długi czas (jak np. w listopadzie 2018 po słynnym 31 października). Jest to dość atrakcyjny element pogodowy, bo powoduje występowanie wysokich temperatur w porach roku, w których normalnie nie było by na to szans. Ale zdarza się to rzadko, średnia temp pory chłodnej nie odstaje tutaj jakoś znacząco od północnych regionów kraju. Rozkład średniej wieloletniej w styczniu jest wzdłuż południków i ten fen nie ma żadnego przełożenia na choć minimalny wzrost tej średniej.

          7. @alewis27
            Zależy co nazwiesz północnymi rejonami kraju. Region nadmoski ma silniejszy wpływ Atlantyku więc jest uprzywilejowany w porze chłodnej, ale już do takiego Podlasia i okolic różnice są naprawdę znaczące. W Suwałkach, a nawet w Białymstoku nigdy nie notowano w styczniu 10 stopni, a nawet śr. tmax są ujemne (co występuję jeszcze chyba tylko w górach). Tavg marca jest 3.5 stopnia niższy niż w Krakowie i ponad 4 niż we Wrocławiu. To jest naprawdę jakiś biegun zimna.

          8. Bardziej mi chodzi o rozkład średniej wieloletniej
            http://www.wiking.edu.pl/upload/geografia/images/polska_temperatury_stycznia.jpg

            Dość ładnie widać, że jest to ułożone południkowo i Katowice mają podobną temperaturę co leżący kilkaset kilometrów na północ Toruń, będący daleko poza zasięgiem oddziaływania wiatru fenowego. Morze oczywiście ma efekt grzejący i to widać, tam jest zimą średnio najcieplej. Ale efektu grzejącego fenu nie widać w ogóle, jedynie Podkarpacie jest cieplejsze od Podlasia, ale tutaj to jest bardziej efekt ziębiący z kontynentu na NE. Widać doskonale, że im dalej od oceanu tym chłodniej. Fenu nie widać prawie wcale, bo zdarza się on po prostu rzadko. Średnio 1 dzień w miesiącu nie ma wystarczająco dużego znaczenia, by było to widać w rozkładzie średnich wieloletnich.

    3. I co z tego? I tak liczą się średnie za dłuższy okres. A to, że normy hiszpańskie są inne niż nasze to chyba oczywista oczywistość. Ja z tego powodu absolutnie nie cierpię.

  84. Mamy poniżej zera, o 23:00 minus 0,7. Obstawiam przymrozek ok. -3 do rana. Dość znaczny jak na początek października i dość normalny jak na październik ogólnie (rekord powojenny to -8 i kto wie czy by nie padł jakby to arktyczne zimno napłynęło przed Wszystkich Świętych)

    Z opadami jest nieźle, spadło jak na razie 18 mm przy normie wynoszącej 43. Teraz będzie nieco bardziej sucho w związku z pogodniejszą wyżową aurą. Katowice w tym roku jako jedno z niewielu miast prawdopodobnie osiągną normę wieloletnią opadów, nawet jeśli 77 mm wynika z jednej burzy w lipcu to jest to tylko 10% całorocznej normy. Niezła sytuacja opadowa to głównie zasługa 180 mm opadów w okresie od samej końcówki kwienia do końca maja.

  85. Jakuszyce -7,3, Jelenia Góra -4,6 z godzinowych na 2 metrach, anomalia też nie mała za dobę, widać jak silny chłód spłynął nad Polskę.

    1. te -6,58K to jest jedna z największych anomalii ujemnych w całym roku. Tylko 14 maja była minimalnie większa (-6,68). Zimą najwięcej ile mieliśmy to -4,45K czyli słaby żart w porównaniu do potencjału jaki ma zima.

      Kto wie czy za 7.10 nie będzie ona jeszcze odrobinę niższa, najbliższa noc też ma być z przymrozkiem a dzień podobnie zimny jak wczoraj. Rzadko się zdarza, by bezchmurny dzień o takiej porze roku dawał jednocyfrową temperaturę w najcieplejszym jego momencie. To bardziej do listopada pasuje.

  86. Z godzinówek -3,2 na 2m. Całkiem duży chłód, we wrześniu to byłby prawie rekord zimna, jako że jesteśmy tydzień po wrześniu to można śmiało powiedzieć, że jest to temperatura bliska najniższej potencjalnej o tej porze roku. Przy takim napływie w środku zimy mielibyśmy bez większego problemu -23/-25, a anomalia dobowa zeszła by poniżej -15K.

    Ocieplenie ociepleniem, średnio jest cieplej niż 50 lat temu. Ale przy sprzyjających warunkach temperatura nadal może spadać do wartości bardzo bliskich najniższym notowanym o danej porze roku.

    1. A przykład Warszawy pokazuje, że przy ocenach ogólnych (np. skali ochłodzeń, czy ociepleń) nie należy sugerować się tylko jedną wybraną stacją, a nawet i kilka położonych stosunkowo blisko siebie to też za mało.
      Przez zdecydowaną część nocy temperatura nie spadła tu poniżej +3°C i dopiero na krótko nad ranem nieco się obniżyła. Powód? Oczywiście zachmurzenie, które przez zdecydowaną część nocy tu dominowało – inaczej niż bardziej na S/W kraju.

      Przed nami jeszcze jedna noc z możliwymi przymrozkami, a potem stopniowe, ale i zarazem spore ocieplenie. W ciągu 4-6 dni możemy przejść z anomalii rzędu -8/-6K do do anomalii +6/+8K…

  87. Dzisiaj rano w Kielcach przez kilka minut wystąpił nawet opad śniegu ziarnistego ze stratusa. Może trudno tu mówić o pierwszym śniegu, ale ciekawe zjawisko.

  88. Wczorajsza doba (06.10) przyniosła porównywalnie niską anomalię dobową obszarową co najzimniejszy dzień maja, a może i jeszcze nieznacznie niższą, tzn. blisko -6,6K (ref. 1981-2010). Kto wie, czy dzisiejsza doba (07.10) nie będzie średnio jeszcze chłodniejsza, a przy tym nie będziemy mieli w tym względzie rekordu dobowego (oczywiście zimna) licząc za okres po 1950 roku (?). A już na pewno będziemy jego bardzo blisko:
    https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/plot.avgfc.png

    Mamy więc najzimniejszy okres roku licząc od II dekady kwietnia i w ogóle najzimniejszy w sensie skali anomalii w tym roku (choć w I poł. maja ochłodzenie było dłuższe). Z drugiej strony dotychczasowe ujemne anomalie w I kwartale b.r. (JFM) były… jednymi z najsłabszych jakich się można spodziewać – a o czym niewiele osób tu narzekających na obecny rok (w kontekście „chłodów” przy porównywaniu z rokiem 2018) pamięta…
    Tak, najniższa dobowa anomalia w I kwartale roku nie spadająca poniżej -5K to BARDZO SŁABY rezultat (w sensie potencjału). To maj i październik przynoszą nam już niższe anomalie. Dla porównania najniższa anomalia w 2018 r. (tak, w tym „wspaniałym” 2018 r….) była w widełkach -13/-12K (!). Zresztą w 2017 i 2016 r. też zimą było podobnie.

    Zobaczymy co będzie dalej, w tym czy w tym roku – inaczej niż w wielu minionych -wyraźnie niższych anomalii nie doświadczymy czasami dopiero w IV kwartale (?). Póki co październik może dawać już tego namiastkę, choć oczywiście o niczym nie przesądza.
    Dokonując jednak ocen porównawczych między różnymi rocznikami warto patrzeć całościowo, a nie jedynie wyrywkowo, tak jak czynią to niektórzy.

      1. Chyba raczej komentarz, a nie post.
        Poza tym…
        …to zwrócenie uwagi, że niektórzy czy nawet większość, zachowuje się jakby była bezdomna i przeżywa okropny dramat związany z nocnym spadkiem temperatury …czy dziennym, do przeraźliwych 8 stopni.

      2. Poza tym nr 2…
        …tysięczny zaś komentarz o tym, że komuś jest zimno jesienią, że patologiczny klimat mamy w Polsce, bo jest zimno, jest mniej światła jesienią i zimą, wnosi więcej?

        1. To tylko jedna strona medalu. Ostatnio dyskusja tutaj polega na tym, że zwolennicy mniej i bardziej cieplej pogody okładają się swoją wyższością własnych upodobań nad tym co sądzą inni. To prowadzi do ślepej uliczki, bo każdy będzie komfortowo lub mniej czuć w innych warunkach.

          1. „To prowadzi do ślepej uliczki, bo każdy będzie komfortowo lub mniej czuć w innych warunkach.”

            ->>> I to jest też główny powód, dla których usiłuję niektórych przekonać do tego, aby umieli oddzielać dane i prawdy obiektywne od odczuć subiektywnych i preferencji.

    1. Byłoby spokojnie z -4 czy nawet -5, gdyby nie zachmurzenie, które przyszło ok. północy i potrzymało praktycznie do wschodu Słońca. Mieliśmy nieco szczęścia tej nocy.

    1. Takie „obrazki” to już choć trochę bardziej pasują do prognoz sezonowych (pogodowych), a nie klimatycznych w skali 30+ lat.
      Z tym, że po samej zmienności pogody w ostatnim czasie u nas (i w ogóle Europie) widać, że będzie to raczej całkowita loteria.
      Ja obstawiam proporcjonalnie mniej „strefówki” (W/SW) w porównaniu z minionymi zimami – głównie na podstawie sytuacji na N Atlantyku. Zaznaczając jednak, że i to nie wyklucza okresowych większych ociepleń (wzg. normy), a nie tylko wyraźnie ujemne anomalie i docelowo bezwzględnie „ostrą” (jak na XXI wiek) zimę.

    2. W powiązanych też fajny artykuł o zimach na terenie Europy za ostatnie 40 lat
      http://www.severe-weather.eu/news/winter-2018-2019-ranking/

      Obecnie mamy serię 5 wyraźnie ciepłych zim, w rozbiciu na miesiące widać doskonale, że zdecydowana większość znacznie przekracza normę, a te chłodniejsze (stycznie 2017, 2019, luty 2018) są tylko troszkę poniżej niej. Widać też jak bardzo od tych ciepłych pseudozim odbiega najzimniejsza zima w badanym ref czyli 1984/1985. Spowodowana przez silne SSW i duży spadek indeksu AO, chłód objął prawie całą Europę. Lekko ciepło było tylko w Hiszpanii i na Islandii. Taka zima może się powtórzyć w każdym sezonie z dogodną sytuacją, jak się „wrota lodowych piekieł” otworzą to nie będzie dużo cieplej niż wtedy.

          1. W Europie była powyżej normy, chociaż nie tak wyraźnie ciepła. Żadna z nich nie była poniżej normy

  89. Mamy zimno, a nawet bardzo zimno (jak na I poł. października) – to fakt.
    Jednak…
    Ostatnie rozdania ECMWF dla Warszawy na 5+ dni naprzód są następujące (Tmin/Tmax):
    – 12.10: 10/18°C,
    – 13.10: 14/17°C,
    – 14.10: 10/20°C,
    – 15.10: 16/20°C,
    – 16.10: 15/22°C.
    Natomiast umiarkowanie ciepłe będą właściwie już wszystkie dni licząc od pojutrza (09.10), a właściwie już od nocy 08/09.10.

    Gdybym na mapie widział głównie oddziaływanie wyżu na S/SE od Polski, to uznałbym, że przynajmniej podane Tmin’y są mocno zawyżone. Tymczasem może to być coś pośredniego między oddziaływaniem wyżu z S/SE a ciepłych sektorów niżów na NW.
    Jeżeli te prognozy się sprawdzą (a coraz więcej takich mamy), to przynajmniej na E Polski mogą to być jeszcze cieplejsze dni (w skali całej doby) niż te z adekwatnego okresu przed rokiem. Tak więc oceny @kmroz w tym względzie nie były (są) przesadzone.

    Natomiast osobom oceniającym tegoroczny październik już na podstawie samych 6-7 pierwszych dni miesiąca radzę jednak wykazać się większą cierpliwością. Przed nami diametralna zmiana pogody, zwłaszcza poziomu temperatury, tzn. średnio o 10-15 st. (!) w górę – w skali tygodnia.

  90. No i Kraków nie obronił się przed przymrozkami. Balice już całkiem odleciały (chyba do przełomu listopada/grudnia): o 24 było jeszcze 0,3, o 1 już -0.9, tmin między 5 a 6 wyniosła -2.6, a przymrozek skończył się o 9. Lepiej było w centrum miasta gdzie przymrozek dotarł dopiero o 3:10 i skończył się o 5:31, a tmin o 4:50 wyniosła -0.5. W tej chwili (10:30) w centrum jest już 6.3.

    O ile przymrozek w samym mieście nie był duży (ale i tak raczej wyjęty z ostatnich dni października/pierwszych dni listopada) o tyle -2.6 w Balicach to pogoda nie mająca nic wspólnego z październikiem. Wczorajsze tmax/tmin 9.8/-2.6 to wartości bardziej właściwe dla listopada/końca lutego/początku marca.

    1. tmax/tmin 9.8/-2.6

      ->>> Jeżeli już to norma dla I połowy listopada lub II połowy marca – choć przy nieco mniejszym rozrzucie Tmax-Tmin. Oczywiście licząc za odpowiednio długi okres jak na dane klimatyczne (minimum 30 lat), a nie jakieś wybrane ostatnie najcieplejsze roczniki.

      1. W sumie to porównanie jest trochę trudne, bo Tmin pasuje do grudnia i II połowy lutego. Natomiast Tmax dla początku listopada i końca marca.

  91. Kielce – Suków temperatura minimalna -3,5. Stacja położona jest na wysokości 260 m n.p.m., raczej w dolinie. Mój blok położony jest na wysokości ok. 335 m n.p.m. na samym grzbiecie pasma Wzgórza Szydłówkowskie. Na wzniesieniu przymrozek zdecydowanie mniejszy. Zaokienny pokazywał 0 stopni, pewnie trochę zawyżał, ale inwersja temperatury wyraźnie widoczna. I nie jest to efekt miejskiej wyspy ciepła, bo moje osiedle położone jest na skraju miasta. Zimą ze względu na usytuowanie i wysokość n.p.m. śnieg zalega tu dłużej niż w centrum położonym w dolinie. Co ciekawe jadąc przez miasto zaobserwowałem kilkuminutowy opad śniegu ziarnistego, o czym pisałem w poprzednim komentarzu, który gdzieś zniknął :)

    1. Potwierdzam. Wczoraj rano jadąc przez Kielce również zaobserwowałem ten opad śniegu ziarnistego (w dzielnicy Dyminy był nawet przez chwilę gęsty). To był jeden z najwcześniejszych opadów śniegu w Kielcach, jakie pamiętam. Stacja Kielce-Suków chyba jednak tego opadu nie zanotowała.

        1. Spore różnice temperatur pomiędzy poszczególnymi dzielnicami to standard w Kielcach. Przykładowo wczoraj rano samochodowy termometr pokazywał mi na oś. Ślichowice 0, a w Dyminach -4. Położenie miasta w Górach Świętokrzyskich, zróżnicowana ekspozycja i spore różnice wysokości robią swoje (od 210-220 m n.p.m. na Słowiku do 406 m n.p.m. na górze Telegraf). Do tego dochodzi pewnie wpływ miejskiej wyspy ciepła w centrum.

  92. O godz 8 UTC wkradł się błąd na stacji Muchowiec, pokazuje -4,8*C, zapewne jest tyle samo ale powyżej zera. Rzeczywista Tmin to -3,4.

  93. W debacie przedwyborczej ma się pojawić temat ekologii i klimatu.
    Niezależnie od tego, czy i co z tego wyniknie – dobrze, że ten aspekt będzie poruszany (obok innych).

    1. pewnie wielu powie to co słyszymy od wielu osób na BLOGu – dobrze, że się ociepla w końcu w Polsce jest tak zimno, a anomalia -3 oznacza przesunięcie Polskie do sterfy klimatu subarktycznego.

      1. obecnie mamy prawie -7, nie bądź jak FKU i nie neguj bo jak na październik to jedna z niższych wartości jaka jest możliwa w tym klimacie. Jednak zimno nie będize cały czas, wszak już widać znaczne ocieplenie do wartosci mniej więcej tak samo odległych od normy ale w drugą stronę.

        Mi to ochłodzenie nawet nie wadzi, bo panuje słoneczna pogoda, dużo gorzej bym zniósł np. +4/6 stopnie całą dobę i całkowite zachmurzenie przez wiele dni, jak 3 lata temu. Zresztą, początkowe ocieplenie (w dniach 9-11 X) będzie oznaczać dużo bardziej ponurą aurę – ma być ok. 13-16 w dzień oraz 7-9 nocami, a słońca będzie mało, może też przy tym padać. „Lampa” z naprawdę wysoką temperaturą przyjdzie od weekendu.

        1. przeciez to potrwa 2 dni, to szkoda sobie tym tyłek nawet zawracac. Jakby miało to trwać 5-7 dni to można by na to zwrócić uwagę.

  94. Myślałem, że to ochłodzenie daruje nam pogodowego guana, niestety dzisiaj od 11:00 totalna ciemnica. Bo weekend był zimny, ale naprawdę ładny, niemalże lampowy.

    Takie zachmurzenie jak dzisiaj bym wolał, przy temperaturach 15+, a najlepiej 20+ (jak nasz znany i kochany 30.10.2018). Jak już musi być zimno (a czasami wiadomo musi), niech chociaż lampi :'(

    A co do prognoz, oczywiście potwierdzam, że „czeka nas szał”. Oczywiście za daleko na szczegóły, ale wygląda na to, że będzie cieplej niż rok temu o tej porze.

    1. To prawda, dziś pogoda jest już gorsza. Jeszcze rano na Mazowszu było słonecznie, ale z każdą godziną coraz więcej chmur. Najgorszy jest jednak ten zimny. Wczoraj na rowerze jeździłem w wiosenno-jesiennej kurtce i niestety trochę i tak mnie przewiało. Dni chłodu są już policzone póki bo jeszcze jutro ma być zimno, a pojutrze w okolicach norm a nawet chyba już nieco powyżej, zaś w dalszej perspektywie większe ocieplenie

    2. @kmroz
      No widzisz. Jednak nie jest tak fajnie. U mnie też nie było tak „Pięknie” podczas tego ochłodzenia. Napływa PAm a więc trzeba się liczyć z tym że w ciągu dnia będą dominowały chmury na słońcem a w nocy się rozpogodzało. U mnie rano ok godz. 7 niebo było w większości przykryte Sc przy temperaturze ok 0°C.
      Później się rozpogodziło do zachmurzenia umiarkowanego a pogoda była zmienna bo raz słońce świeciło a raz chowało się za chmurami czyli konwenkcja dzięki temu niestabilnemu PAm.

      1. Akurat u mnie przez całą noc było zachmurzenie całkowite, teraz tak samo.
        Pisałem, że zachmurzyło się idealnie wczoraj o zachodzie słońca po lampowym dniu, a rozchmurzyło o świcie słońca. Niestety, dość szybko wróciły chmury około 12:00 i trzymają od tej pory do teraz.

    3. „Bo weekend był zimny, ale naprawdę ładny, niemalże lampowy.”
      Z tym niemalże lampowym to żeś dowalił do pieca… pogodnego dnia to ja już od ponad tygodnia nie widziałem, jedynie jakieś krótkie przebłyski codziennie…. musiałoby chyba teraz codziennie do końca października byc ładnie by dało sie go porównac do zeszłorocznego.

  95. Na TP pojawił się artykuł o tym, że rok 2019 nie będzie najcieplejszy ani w Polsce ani na świecie. Od razu pojawiły się komentarze, że „chyba najzimniejszy w ciągu 100 lat”, „zaraz się okaże, że najbardziej deszczowy”, „globalne ocieplenie zepsuło się?”
    I teraz jak tu ratować Ziemię, zapobiegać dalszemu postępowi AGW jak przeciętny człowiek nie wie kompletnie na czym to polega, neguje to i to nie tylko człowiek ale i rządzący w wielu krajach, a takie pseudo-portale pogodowe tylko wzbudzają takie sytuacje.
    To nierealne. Nie wierzę w to że cały świat tak się zorganizuje żeby coś zrobić. Współczuję przyszłym pokoleniom. Zapewne będą Nas przeklinać.

    1. Oczywiście jestem świadom jaka jest szansa na rekordowo ciepły rok w Polsce, więc nie jest to kompletna bzdura, ale chodzi o to jak ten artykuł jest sformułowany i jak ludzie na niego reagują.

    2. Problem w tym, że na TP piszą nieprawdę lub nie do końca prawdę – przynajmniej jeżeli chodzi o Polskę.
      Po pierwsze, jeszcze nie jest wiadome, czy rok bieżący będzie, czy też nie rekordowo ciepły. Nie mielibyśmy pewności nawet jakby był dzisiaj 07.12 (z obecną skumulowaną anomalią roczną), a co dopiero jak mamy dopiero 07.10. Póki co anomalia jest i tak o ok. 0,1 st. wyższa niż za cały rok 2018, a tymczasem zbliża się spore ocieplenie.
      Po drugie, skąd wzięli oni informację, że przed 2018 r. rekordowo ciepły (u nas) był 2017 r.? Przecież był to 2015 r.

      TP nieraz wcześniej podawała nieprawdziwe informacje i powiem szczerze, że nie chce mi się czytać tamtejszych artykułów. Czasami tylko nań bardzo oględnie zerkam.
      Generalnie są portalem, którego autorzy są hipokrytami odnośnie pogody i zmian klimatycznych. Po jakiego „grzyba” straszą zmianami klimatycznymi, dając jednocześnie wyraz jakoby wszyscy chcieli non-stop aury pogodnej i (bardzo) ciepłej…???

      1. Oczywiście masz rację co do TP, często piszą bzdury. Tym razem co do Polski nie jest to kompletna bzdura jak napisałem ale też nie do końca prawda bo szansa na rekordowo ciepły rok obecnie wynosi około 10%(?). Nie wiem jak z prognozami na świecie. Jednak dużo ludzi to czyta, bo mają stronę na facebooku a o poważniejszych stronach jak np. ta to mało kto wie. Osobiście znam tylko siebie.

        1. 2016 i 2017 wprawdzie nie były rekordowo ciepłe, ale w moim mieście i tak były ciepłe. Cieplejsze niż jakikolwiek rocznik w okresie 1951-1982. 1983 udaje się zrównać z 2017, 2016 nadal wyprzedza wszystko aż do 2000! W latach historycznych był jeden rok który mógłby się mierzyć z ostatnimi kilkoma, czyli 1934. Był to jednak jeden jedyny taki rok na ponad dwieście w serii do 2000r.

        2. Szansa jest znacznie większa niż te 10%, bo jest wyliczana w oparciu od cały okres 1950-2019. Tak jakby w obecnych czasach najbardziej prawdopodobny miesiąc był przeciętnym z tego okresu, co jak wiemy z doświadczenia ma niewiele wspólnego z tym co obserwujemy po 2000 roku. Gdyby podobne zestawienie zrobić dla statystyki za ostatnie 20 lat to szansa na rekord pewnie wyszłaby w okolicach 50%.

          1. Też uważam, że „szansa” na rekordowy rok jest większa niż 10%. Wystarczy że grudzień dowali anomalia pow. +3K co jest jakby czymś normalnym w obecnych czasach, a do tego ciepły listopad z +2K co też raczej nastąpi, a październik też bedze pewnie powyżej normy…

  96. Dzisiaj był piękny dzień. Rano miałem -5. Wczoraj pojechałem w Karkonosze i zaliczyłem pierwszy zimowy trekking z czego większość po czeskiej stronie Karkonoszy. Pogoda również była super, choć zachmurzyło się i padał drobny śnieżek ale wiatr był słaby. Zresztą po czeskiej stronie mniej wieje zazwyczaj. To obecne konkretniejsze ochłodzenie dobiega końca. Jak to zwykle bywa po takim ochłodzeniu przychodzi jeszcze większe ocieplenie(w sensie anomalii), pozbawiając złudzeń tych, którzy liczą na jakieś korekty po tych ostatnich 5 rocznikach. Znowu miałem nadzieję, że zaczyna się okres korekt w dół, a tutaj znowu przyjdzie ocieplenie nie tylko mocniejsze niż obecne ochłodzenie, co jeszcze dłuższe w czasie. Podobnie zostałem sprowadzony na ziemię po lutym i marcu 2018, gdzie zaraz potem przyszła rekordowa pora ciepła, jak i np. po obecnym maju, gdzie czerwiec sprowadził mnie brutalnie na ziemię. Aż strach oczekiwać kolejnych ochłodzeń, bo skończą się one rekordem…. ciepła.

    1. Można to zauważyć, że często silne ochłodzenia kończą się jeszcze większymi ociepleniami i dłuższymi, a czy przyjdzie dłuższy chłodniejszy okres? trudno, a nawet bardzo trudno o chłodny miesiąc, zresztą kiedy ma przyjść?
      Jesienią bo będzie deprecha, zimą bo będzie smog, wiosną bo będą wymarznięcia, a latem nieudany urlop, więc jak walczyć z ociepleniem klimatu, kiedy anomalia roczna w Polsce już sięga ponad 1,5, a ciągle jest narzekanie że jest za zimno.
      Przykładowo jakiś polityk wejdzie sobie poczytać na jakiś pogodowy blog co myślą zwykli ludzie o globalnym ociepleniu, a tu czyta że ciągle jest za zimno, ni jak ma się do tego co straszą np. naukowcy i co sami obserwujemy.

      1. Bo co innego znaczy ocieplenie w kraju takim jak Polska, którego średnie temperatury są o 6-7 stopni niższe od globalnych, a co innego w Indiach, Ekwadorze czy na Saharze. W klimacie chłodniejszym od Polski mieszka może ze 100-150 mln ludzi, czyli jakieś 1,5-2% wszystkich mieszkańców tej planety. Nie jest to przypadek – im chłodniejszy klimat tym mniej ludzi w nim żyje. Kanada jest nieco większa niż USA, równie bogata, ale i tak żyje w niej niemal 10x mniej ludzi. Ta różnica to nie jest przypadek. Tak to wygląda na całym świecie. Im dalej na północ od klimatu podzwrotnikowego tym coraz mniej ludzi.

        1. Chochlik…
          Ale analogie czytam z rana… Porównanie klimatu Kanady do USA czy Polski do Indii… No to proponuję Tobie zamieszkać w Afryce. Tam jest dużo ludzi, więc i klimat musi być (dla Ciebie) super…. My tu mowimi o globalnym ociepleniu i zagrożeniach, a Ty o swoim ciepełku. Może ubierz się w końcu odpowiednio?

          1. To odpowiedź na zdziwienie faktem „co myślą zwykli ludzie o globalnym ociepleniu, a tu czyta że ciągle jest za zimno”. Nasz klimat w szerszym (globalnym) spojrzeniu należy po prostu do relatywnie chłodnych, by nie powiedzieć wręcz, że zimnych. Dla wielu tylko okresy cieplejsze u nas należą do względnie komfortowych, a dla niektórych (jak obecnych tu niedawno FKP) nawet te cieplejsze to jest nadal za mało. Dlatego właśnie daniel czyta to co czyta.
            „Może ubierz się w końcu odpowiednio?”
            Bardzo zabawne.

        2. Może sobie być te kilka dni babiego lata, niech słoneczko naładuje ludzi na krótkie dni, zwłaszcza że to chyba będzie skrócona wersja babiego lata z zeszłego roku, kiedy od 5.10 do 18.10 było ciepło i słonecznie poza 8.10, teraz najcieplej w prognozach jawi się okres 12-18, ale około 16 może już pierwszy chłodny front się przebić, ale jak wyjdzie dopiero się okaże.
          Póki co bardzo chłodna doba a nami punktowo -10, a w całości ponad -7.

        3. @chochlik
          Ale jest też inna prawda, sprawiająca, że populacje coraz bardziej rozwijające się stopniowo „przemieszczają się” ku strefom umiarkowanym. Nie zapominajmy, że do życia potrzebna jest nie tylko odpowiednia temperatura, ale i zasoby wodne – w tym regularność opadów. Niestety strefa (pod)zwrotnikowo-równikowa ma pod tym względem więcej skrajności, co też jest dużym problemem.
          Mało kto docenia fakt, że to dzięki Arktyce mamy pewne koło „zamachowe” uruchamiające większy przepływ mas powietrza i zarazem większą zmienność w kontekście zachmurzenia i opadów. A to jest bardzo ważne, jeżeli nie ważniejsze niż średnia temperatura – przynajmniej dla społeczności nie żyjących bezpośrednio „pod chmurką”.

    2. No i wytłumaczmy „zwykłemu Kowalskiemu”, że takie ochłodzenia jak obecne są potrzebne, aby równoważyć takie ocieplenia na jakie zanosi się od środy 09.10, a zwłaszcza od soboty 12.10. A narastająca dysproporcja w tym względzie ma związek ze zmianami klimatycznymi globalnymi (AGW) i to nie ograniczającymi się do samego trendu zmian Tavg i mająca szereg skutków ubocznych.

      Kto będzie przejmował się globalnym ociepleniem np. w dni z aurą na jaką zanosi się zwłaszcza od weekendu 12-13.10 – przez co najmniej 4-5 dni, jeżeli nie dłużej…?
      Sam będę miał z tym problem, bo jak tu narzekać na ciepłe i pogodniejsze oblicze jesieni (babie lato) w najbardziej „kolorowym” jej okresie tylko/głównie z powodu samego AGW…

      1. Ja jednak wolałbym aby to ocieplenie przyniosło temp 15/16 stopni w dzień i 5/7 w nocy, a nie 23/25 w dzień i 10 w nocy… Jakoś byłbym wtedy spokojniejszy…

        1. Właśnie…takie październikowe „lato” byłoby ok nawet przy 18 stopniach. To już jest bardzo ciepło jak na połowę października. Ale nieeee…pojawi się 25, wszyscy hurrraaa i prosimy o rekord. Pogoda to nie koncert życzeń, ale normalniejsze by było raczej, gdyby podczas takich październikowych wybryków wszyscy patrzyli z niepokojem na pogodę, a nie zachwytem. Smuci mnie i martwi podejście ludzi, bo skoro oni wyczekują 30 w październiku to znaczy, że ich mentalności nie zmienisz i podejścia do ekologii, klimatu, ochrony środowiska.

          1. No i…miałbyś chyba normalnie jak to bywa na Podlasiu. Ty masz życzenie, bo ci zimno w rejonie w którym mieszkasz, ja mam życzenie braku zmian klimatu wszędzie.

          2. podlasianin
            Spokojnie, przy wypieraniu ciepłego powietrza na wschód i ty byś dostał te 14,15 stopni:) Poza tym nie zapominaj gdzie ty mieszkasz. Na podlasiu, a nie na nizinach Dolnego Śląska…Wydaje mi się że Ty często o tym zapominasz.

          3. ocieplenie do 2 Stopni poniżej normy to normalne xDD czyli jak jest poniżej normy to normalnie :D anomalie -7 do -2 to normalny miesiac, no i czym wy się różnicie od ciepłolubów? W latach 50 i 60 16-20 stopni w październiku na Podlasiu wchodziło jak w masło, nawet 30 października bywało 19 stopni…

        2. No ja akurat na pewno nie będę narzekał na „tylko” 17/20°C w październiku – choć na 2-4 st. więcej też nie, o ile później będziemy mieli ponownie większą równowagę między okresami cieplejszymi a chłodniejszymi (niż średnio w rocznikach 2014-2019).

          1. Ja na 22 stopnie i więcej w październiku „narzekam” tylko w kontekście przyspieszających zmian klimatu(ocieplenia) i coraz częstszemu brakowi normalności.

          2. Lucas – przecież to czego oczekujesz to jakieś pomieszanie z poplątaniem – „niech teraz będzie ciepło, ale potem już może być zimniej” Troche jak z osobami odchudzającymi się. Chętnie zacznę, ale dopiero jutro.
            Na ten moment zapowiada się, że ciepło potrwa dość długo i jest wysoce prawdopodobne, że październik może wyjść powyżej normy.

  97. Dzisiejszy dzień był odrobinę cieplejszy bo było 9,6 w najcieplejszym momencie, ale o 18 UTC jest tak samo zimno jak wczoraj, wiec ponownie mamy potencjał na przymrozek rzędu -3 stopni. To ostatnia tak zimna noc na długi czas, noc z wtorku na środę będzie nawet o 10 stopni cieplejsza, gdyż będzie pochmurna i może popadać.

    1. Korekta, jest jeszcze zimniej. 19 UTC: -0,8 czyli o dokładnie 1C mniej jak wczoraj. Katowice-Muchowiec to obecnie najzimniejsza stacja w Polsce oprócz tych wysoko w górach.

    2. Przynajmniej jeżeli chodzi o Warszawę i C Mazowsze silniejsze spadki Tmin mieliśmy rok temu na przełomie września i października niż teraz. Póki co nie zanotowaliśmy i nie zanotujemy tu przymrozków na razie co najmniej do III dekady października, jeżeli nie dłużej – a czemu w sukurs przyszło większe zachmurzenie nocą.

      A i ocieplenie jakie przed nami może przynieść cieplejsze dni (w sensie Tavg-dobowej) w tej części Polski niż miało to miejsce przed rokiem. I co szczególnie cieszy, docelowe ocieplenie w II dekadzie października nastąpi z równoczesną poprawą pogody, ale po umiarkowanych deszczach (zwłaszcza w czwartek 10.10). Wówczas z tym większą przyjemnością można będzie podziwiać uroki przyjemnej wersji jesieni:-)

      1. Uzupełnię jednak, że zdecydowana część lokalizacji 50+ km na N/E/S/W od Warszawy zanotowała jednak przymrozki (Tmin-2m):
        Radom -1.0, Siedlce -1.1, Ostrołęka -1.6, a Kozienice nawet -2.5.
        Mazowsze to nie sama Warszawa i aglomeracja – warto o tym pamiętać.

  98. Warte odnotowania…
    Wczorajsza doba (07.10) przyniosła najniższą anomalię dobową obszarową – przynajmniej jak dotąd w tym roku – bo blisko -7,4K (ref. 1981-2010). Przypadki z I kwartału roku (miesięcy JFM), kiedy jest na to największy potencjał, daleko w „tyle”. Przebita została najniższa anomalia także z maja – co jednak jest już czymś znacznie mniej nietypowym.
    Niewiele zabrakło przy tym do osiągnięcia dobowego rekordu zimna w okresie po 1950 r.

    To wszystko uzmysławia, że silniejsze adwekcje chłodu nadal są możliwe, a prognozy sezonowe z reguły permanentnie ciepłe dla pory chłodnej (zwłaszcza zimy i marca) obarczone są dużą niepewnością.

    Przed nami jednak zmiana – w dwóch etapach. Już za kilka dni czekają nas podobnie spore anomalie, ale na plusie. A przy tym coraz wyraźniejsza komponenta S (względem W) może sprawić, że średnio będzie podobnie ciepło jak przed rokiem – przypuszczalnie nieco niższe Tmax będziemy mieli na W, ale i wyższe Tmin na E (względem roku ubiegłego).

    Zobaczymy jak długo utrzyma się tandem wyżów na SE oraz niżów na NW? W każdym razie co najmniej do 16-17.10 kolejnego wyraźniejszego ochłodzenia w prognozach nie widać – a kto wie, czy ciepła aura nie zdominuje całej II dekady października (?).

    1. W uzupełnieniu…
      Taki układ, jak m.in w ostatnich prognozach ECMWF (tu na dni 14-15.10), bez problemu przyniesie nam dominację Tmax 20/25°C w skali całego kraju:
      https://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_168_2.png
      Lokalnie w najcieplejszych regionach może być jeszcze cieplej (jak przed rokiem), a przy tym o zimnych nocach też nie ma mowy (Tmin wokół 10°C, nawet przy rozpogodzeniach).

    2. „… – a kto wie, czy ciepła aura nie zdominuje całej II dekady października (?).”
      Oby zdominowała całą porę zimową, normy powietrza przez tę zimową październikową patologię są przekroczone już o kilkaset procent.

      1. @Pless bo oczywiście jak zimą będzie 3 stopnie powyżej normy to nikt nie będzie smrodził i smogu nie będzie. W styczniu lutym czy grudniu nie ma opcji, aby bylo obiektywnie ciepło. 5 stopni na plusie to ciepło? W krótkich spodniach będziesz chodził? Wszędzie piece grzeją aż miło. Najgorsze co może się zdarzyć to aura bez wiatru i ze stratusem.

        1. o tym wielu zwolenników ciepłej zimy zapomina. Najcieplejsze miesiące zimowe mają tavg w widełkach 0/3 stopnie, tylko w wyjątkowych przypadkach więcej (np grudzień 2015 w Szczecinie który tam o mało co nie przebił miesięcznego rekordu ciepła dla listopada).

          Styczeń 2018, anomalia około +3K w Katowicach
          https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=32&ano=2018&mes=01&day=31&hora=18&ord=REV&Send=Send

          Ciepło? Dwa razy średnia dobowa zbliżyła się do 7 stopni, czyli tyle ile teraz niejeden marzec osiąga. Do kwietnia daleka droga, nawet 1 dzień nie osiągnął takiego standardu.

    3. Czyli wbrew narzekaniom jest wysoce prawdopodobne, że czeka nas kolejny miesiąc powyżej normy. Wrzesień przyniósł trochę więcej deszczu, październik póki co się nie zapowiada… Ja specjalnie z radości na ciepło nie skaczę, bo i niby co mam z nim zrobić? ciepło jest od 12 do 15, po 18 jest ciemno i tyle sobie skorzystam. To jest między innymi powód dla którego pogodą w październiku w ogóle się nie przejmuje.

      1. Głupoty piszesz. Nie będzie smogu śmierdzącego. Powietrze z południa jest leciutkie a z północy ciężki i niezdrowe. Ten wczorajszy mróz był zupełnie niepotrzebny. Syfiaste powietrze z północy niszczy wszystko po drodze. Dobrze że idzie ciepło i niech trwa do końca roku. A zima w styczniu i lutym.

        1. ja bym w końcu chciał zimny grudzień, mam dość tych „listopadów bis” w tym miesiącu. A jeśli chodzi o naturalny poziom zanieczyszczeń, to PA jest najczystszym powietrzem, zaś PZ najgorszym. To że w Polsce palą byle czym to inna inszość. W Skandynawii też piździ i jakoś tak ekstremalnych poziomów PM10 i PM2.5 się nie notuje.

          1. alewis
            Jak nie popieram politycznie i swiatopogladowo prezydenta Majchrowskiego to gość sprawił, że wczoraj Kraków był zieloną wyspą mimo mrozu, co obala bzdety Tutejszego że mróz winny.
            Liczę że inne miasta pójdą drogą Krakowa, a potem i powiaty i gminy. Dać rok na wymianę, dofinansowanie, a potem tylko kary od 5 tyś wzwyż i problem smogu rozwiązany. Brawo Kraków!

          2. też się zdziwiłem, jak Kraków był zieloną wyspą na tle pozostałych miejscowości. W dużych miastach typu Kraków Warszawa Wrocław dość duży udział w smogu mają samochody. Bo ogólnie w całym kraju udział samochodów to raptem około 10%. Tyle że na zdecydowanej większosci polskich dróg ruch samochodowy jest w zasadzie żaden, koncentruje się on na głównych drogach oraz w dużych miastach.

            Najgorszy problem smogowy nie występuje w dużych miastach tylko na przedmieściach oraz w małych miastach. Czyli wszędzie tam, gdzie jest dużo domków jednorodzinnych. Blokowiska nie trują, tam jest poinstalowane porządne CO i nie palą w tym byle gównem.

          3. alewis
            Ostatnio czytałem w niemieckiej gazecie że są zszokowani pierwszymi badaniami jakości powietrza w miastach w których wycofano diesle. Okazało się, że wcale nie zrobiło się tam powietrze czystrze, a wręcz jest gorsze niż w miastach w których takich obostrzeń nie wprowadzono, więc sam już nic z tego (chodzi mi o diesle) nie rozumiem. Sam ma diesla o spalaniu w klasie Euro 5 i myślałem by następne auto kupić benzynę lub LPG a tu takie wyniki w Niemczech…

        2. @Tutejszy, jest płaskoziemcą czy antyszczepionkowcem? Powietrze z południa leciutkie a z północy syfiaste? Nawet nie chce mi się tego komentować bo to jakieś bzdury. Jeszcze napisz, że powietrze z północy to tzw morowe powietrze niosące śmierć i choroby jak wierzono w średniowieczu.

          1. Coś w tym jest. Lodowate powietrze powoduje więcej tzw przeziebien. Wirusy grypy i przeziębienia łatwiej wnikaja do organizmu kiedy kurcza nam się naczynia krwionośne z zimna.

        3. Gdyby przyszło ocieplenie wilgotne ze składową W niosące słoty (przy okazji pewnie też temperaturę 8-10 w nocy i 12-13 w dzień to bym się z takiego tygodnia ucieszył i to bardzo. Niestety napływać mają masy bardzo suche i wygrzane co przy niedoborach opadów jest opcją najgorszą z możliwych. Będę ci @Tutejszy przypominał do znudzenia jak sucho jest na Zamojszczyźnie i jak bardzo potrzebujemy deszczy. W prognozach na najbliższe 2 tygodnie najbardziej martwi mnie właśnie długotrwałość „ataku” suchego gorąca na S/E Polski. Gdyby to był wyskok na dwie doby przepchnięty frontem opadowym to bym się pewnie i ucieszył. No ale to jest pogoda więc zawsze pozostaje cień nadziei na realizację lepszych czyli mokrzejszych scenariuszy.

    4. Właśnie w porze chłodnej i tak jest chłodno z punktu widzenia – nie tyle norm, tylko komfortu termicznego. I tak trzeba palić. Jak alternatywą są dwucyfrowe wartości na plusie to jeszcze OK. Natomiast ciepło ledwie powyżej zera to marne pocieszenie. I tak się trzeba cieplej ubierać, czy dogrzewać. Dlatego głównie w miesiącach zimowych DJF mimo wszystko wolę zimową odmianę. Do standardów z Tavg przynajmniej powyżej 5 st. na plusie (za dłuższy okres) droga jeszcze daleka…
      Aha, no i mając na względzie przyczyny ocieplenia (AGW) oby ta droga w tych miesiącach była jak najdłuższa, a najlepiej by była to wartość nieosiągalna w sposób nienaturalny.

  99. Ale narzekacie zimnoluby, to może być ostatni tydzień pięknej i ciepłej pogody do marca. Zresztą jeśli chodzi o 20+ i ciepłe noce to niemal na pewno jest to ostatni taki okres. 2 lata temu takie parodniowe babie lato (do 26 we Wrocławiu) poprzedzało mogiłę pogodową w postaci totalnego braku słońca na prawie 2 tygodnie jednym ciągiem. I większość jesienio-zimy 2017/8 tak wyglądała, szaro-szaro-szaro-tydzień ładniej-szaro-szaro-szaro. Kto wie czy teraz nie będzie tak samo, na wszystkich świętych jeszcze zatęsknicie za tym ciepełkiem które obecnie mamy w prognozach.

    1. Wstępne prognozy na Wszystkich Świętych prognozują tmax w granicach 14-15 stopni, więc nie jest najgorzej (anomalia +4/+5K)

  100. Dzisiaj średnia temp. maksymalna dla mojego miasta to 15 stopni, czyli skoro miałem ostatnio maks 5 stopni, to teoretycznie mogę sie spodziewać za rok o tej porze chociażby 25 stopni.

  101. Zimnoluby są tak nudni w swych komentarzach że ręce opadają. Wszyscy dookoła już czekają na ciepło a tu na forum „masz babo placek” jest dyżurny fan (FKU) i przynudza o urokach zimnej Skandynawii. Jeszcze troszkę i będzie zimno jak pisze alewis27 do marca. Ulepisz sobie bawłanka.

    1. A ja cenię sobie zwłaszcza pisanie, którego główną motywacją nie jest „przeciąganie liny” na tle takiego, czy innego „-lubstwa”.
      Pisanie o preferencjach jest OK, ale:
      1) dobrze jednak jak nie jest ono w aż takim stopniu dominujące,
      2) wykazujemy przy tym zrozumienie, że mogą być one różne,
      3) mamy świadomość, że i tak pogody/klimatu one nam nie zmienią,
      4) tylko prawdy obiektywne (niezależne od emocji) mają podstawy w bardziej merytorycznych dyskusjach o pogodzie i klimacie.

    2. Tutejszy
      Po co mam lepić bałwanka. Wystarczy że przeczytam takie coś „Syfiaste powietrze z północy niszczy wszystko po drodze.” 😂

      1. @FKU – tak jak pisałem jakby słyszał chłopów średniowiecznych bredzących o morowym powietrzu.
        Ocieplenie jest jest ok, tylko niektórzy zachowują się jak rozchwiani emocjonalnie. 2-3 chłodniejsze dni i jakieś płacze, lamenty, że nie idzie wytrzymać, mróz itp bzdury. Pomijam już fakt, że niektórzy to chyba pod lodem przeleżli ostatnie naście lat i nie wiedzą jak wygląda klimat Polski.

  102. Chwilowo mam możliwość patrzenia na pogodę z perspektywy londyńskiej i okazuje się że tutaj jesień fenologiczna też już jest zaawansowana. Myślę że jest średnio tak jak w Krakowie czy Łodzi tydzień temu. A przymrozków nie było. Czyli to nie przymrozki powodują żółknięcie liści choć może je przyśpieszają? A może jednak decydujący jest skracający się dzień i coraz mniejsza ilość słońca? I jeżeli jesień jest słoneczna a jednocześnie nie ma niedoboru opadów to drzewa przebarwiają się później a jeżeli jest deszczowo i pochmurno to szybciej?
    Najniższa temperatura w Londynie jak dotąd to +4

    1. Na pewno co najmniej 3 czynniki są tu kluczowe:
      – nasłonecznienie i usłonecznienie (z uwagi na fotosyntezę),
      – temperatura (zwłaszcza w kontekście przymrozków),
      – zasoby wodne i innych życiodajnych składników.
      Wpływ tego ostatniego czynnika dobrze jest widoczny wzdłuż zabetonowanych traktów komunikacyjnych, przy których drzewa/krzewy stosunkowo szybko tracą liście. Dobrego w tym względzie przykładu dostarczył też tak zachwalany rok ubiegły, a kiedy też dość szybko robiło się żółto (kolorowo) – gdyż było dość sucho.

    2. Dość realistycznie wygląda opinia, którą niedawno przeczytałem, że ilość dostępnego światła słonecznego przedłuża zieloność liści i opóźnia ich żółknięcie, natomiast temperatura (w kontekście przymrozków), opady oraz wiatr mają wpływ na to kiedy wypada termin na opad liści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.