Prognoza anomalii rocznej w roku 2019

Prognoza anomalii rocznej w roku 2019

Do końca roku pozostały już tylko cztery miesiące (z wrześniem włącznie), można się więc pokusić o statystyczną prognozę rocznej anomalii temperatury powietrza (okres referencyjny 1981-2010) dla całego roku. Prognoza została wykonana w oparciu o wszystkie średnie czterech ostatnich miesięcy, jakie wystąpiły w latach 1951-2018, założono że najprawdopodobniej średnia tegorocznych czterech ostatnich miesięcy będzie się zawierała w zakresie minimum-maksimum z ostatnich 68 lat.

Mediana prognozowanej średniej temperatury rocznej wynosi +1.25K. Minimum to +0.70K i taka średnia roczna wystąpi, gdy pozostałe cztery miesiące roku 2019 będą identyczne, jak w 1998 (najchłodniejszy przypadek).  Maksimum to +2.22K, co odpowiada rekordowo ciepłej końcówce roku z 2006.Wg tej prognozy szanse na rok rekordowo ciepły wynoszą obecnie jakieś 15%.

Ponieważ znaczna część września jest już za nami, można się pokusić o oszacowanie jego średniej anomalii. Wg obecnych prognoz bieżące ochłodzenie zrzuci średnią anomalię miesięczną do około +0.75K, po czym w III dekadzie miesiąca nastąpi znaczne ocieplenie. Bardzo prawdopodobną wartością końcową dla września jest anomalia rzędu +1.5 – +2.0K. Uznajmy, że będzie to ok. +1.7K. Wtedy prognoza (tym razem oparta o trzy pozostałe miesiące) wygląda następująco:

Zgodnie z przypuszczeniami zakres min/max spadł z 1.52K do 1.31K. Wzrosła wartość minimalna (z 0.7 do 0.84K), spadła też jednak prognozowana wartość maksymalna (z 2.22 do 2.15K). Mocno podniosła się mediana prognozy z 1.25 do 1.39K. Szanse na rok rekordowo ciepły są nadal mizerne i wynoszą ok 22%. Jako ciekawostkę można podać fakt, że po chłodnym maju (gdy nieznana była jeszcze średnia aż 7 pozostałych miesięcy roku) mediana takiej prognozy była na poziomie roku 2011, a szanse na rekord ciepła wynosiły ok. 3%.

Na koniec mała uwaga: nie jest wykluczone, że pozostałe miesiące będą albo rekordowo ciepłe, albo rekordowo zimne na tle ostatnich 68 lat. Jest to bardzo mało prawdopodobne, ale niewykluczone. Ostatnie cztery miesiące bliskie rekordowo zimnym z 1998 wystąpiły w 2010 r. – zawinił tu głównie bardzo chłodny grudzień, choć chłodne były również wrzesień i październik. Chłodny wrzesień nam raczej nie grozi, ale rekordu zimna ostatnich czterech miesięcy wykluczyć nie można, szczególnie że nie jest to wartość jakaś szczególnie niska: -1.6K. Nie mniej jednak jest to bardzo mało prawdopodobne.

 

Aktualizacja: poniżej prognozy w oparciu o dane do wcześniejszych miesięcy (od kwietnia do lipca).

Print Friendly, PDF & Email

893 Replies to “Prognoza anomalii rocznej w roku 2019”

  1. Można powiedzieć, że szanse na rekord nadal małe, ale poza miesiącami takimi jak: maj i lipiec cały czas one rosną.
    Zauważmy jednak, że te obecne około (nieco ponad) 20% to jak na prognozy dotyczące możliwości ustanowienia rekordu ciepła na ok. 3,5 miesiąca przed końcem roku (pozostało jeszcze blisko 30% okresu) wartości… paradoksalnie dość duże. Rozważamy tu bowiem nie tyle w ogóle mniej lub bardziej ciepły rok (w całości), co nowy rekord – czyli o przekroczenie dotychczasowego ekstremum (!), w tym wypadku w górę. Z tak dużym wyprzedzeniem prawdopodobieństwo tego typu zdarzeń (przypadków) z reguły nie jest duże – mówiąc potocznie: jak na ogólny zakres zmienności (rozpatrywanych tu z 68 ostatnich lat) poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko.

    Przedstawienie analizy z innego punktu widzenia prowadzi natomiast do spostrzeżenia, że nawet zakładając najchłodniejsze (!) scenariusze na IV kwartał roku, Tavg roczna wypadnie i tak nawet powyżej średniej za okres 1991-2018/9, a może i nawet powyżej średniej ze wszystkich roczników samego XXI wieku. To pokazuje jak sporą nadwyżkę ciepła mamy już do tej pory w 2019 r. – pomimo, że perspektywa rekordu na dzisiaj wydaje się nadal jeszcze dość odległa.

    Zauważmy przy tym, że jak weźmiemy same tylko przypadki miesięcy z Tavg powyżej normy 1981-2010, to o średnie anomalie dla takowych rzędu +1/+2K nie jest aż tak trudno. Czyli dopiero pojawienie się miesięcy chłodniejszych od tej przejściowej normy wyraźniej mogłoby zniweczyć szanse na nowy rekord roczny – co najmniej jeden miesiąc pokroju co najmniej maja b.r. (w skali kraju) wydaje się tu pewnym minimum.

    Ja na razie swoją „diagnozę” stawiam w sposób bardzo ogólny następująco:
    A) coraz bliżej zimy -> coraz więcej strefówki z W (zwłaszcza z przewagą składowej S) -> nowy roczny rekord ciepła dość realny,
    B) coraz bliżej zimy -> coraz więcej blokad/osłabieni strefówki z W -> stopniowe oddalanie się od rekordu (niekoniecznie monotoniczne), ale i zarazem nadal spore szanse na Tavg-roczną bliższą poprzednim 5 rocznikom (licząc od 2014 r.)

    Wiele wskazuje więc na to, że począwszy od października… albo będziemy coraz tu częściej pisali o wczesnych epizodach (przed)zimowych jesienią i/lub wcześniejszym nadejściu zimy, albo (dla odmiany)… o stale rosnących szansach na nowy rekord ciepła – raptem 1-4 lata po dwóch poprzednich…

  2. Po ostatnim czerwcowym szaleństwie pewnie pewnie wielu dołączy się do mnie w oczekiwaniu na analogiczną powtórkę, ale w jakimś innym miesiącu. Wrzesień 2019 zaczął się ciekawie, ale ten również szybko się unormował, aby wrzesień nadal był najbardziej umiarkowanym miesiącem naszego klimatu. No cóż, może takie dwa odjazdy to za dużo na jeden rok. Chociaż rok temu i kwiecień i maj zaliczyli rekordy anomalii ciepła obecnego ocieplenia klimatycznego. Mam na myśli ocieplenie XXI wieczne. Na wykresach anomalii średniej obszarowej Biuletynu Monitoringu Klimatu IMiGW wspomniane miesiące, czy sierpień 2015, a zwłaszcza czerwiec 2019 wyglądają jak wieżowce poprzedzone domkami.
    Fajnie by było, aby w końcu miesiące jesienne zaczęły zaliczać takie odjazdy. Jak na razie, jak na złość zaliczają je zwłaszcza miesiące letnie, ostatnio dołącza też wiosna. To powoduje, że lato (nie oszukujmy się) staje się coraz bardziej uciążliwe. No ale jeszcze październik i listopad przed nami. Ciekawe jakby się odczuło taką anomalię na plus w październiku, jaka była w zeszłym czerwcu….

    1. Ja bym chętnie przeżył taką powtórkę w którymś z miesięcy czwartego kwartału tego roku. Październikowy odlot zawsze mile widziany.

      1. Taki mały powiew odlotu był na wschód od nas w 1999 roku, kiedy to na naszej szerokości w Idekadzie miesiąca notowano nawet do 27 stopni w Rosji! Ale swoją drogą było by coś pięknego październik w przewadze t maks 20-25,t min 5-10 z jednodniowym wysokiem do 27 jako t maks.

        1. Skoro w kontynentalnej Rosji było to możliwe, to u nas tym bardziej powinno… A jednak jest jakaś paskudna klątwa z tymi pierwszymi połowami październików. Drugie połowy robią co mogą, by to nadrobić, ale to niestety jest tylko neutralizowanie, październik jako całość stoi w miejscu i się nie ociepla.

          1. A przed 2015 niby jakieś były w takim razie? ;) Bo nie rozumiem różnicy, od 2015 właśnie ocieplenie przyśpieszyło, wcześniej to dopiero lodowato było :/

        2. No właśnie, skoro u nas latem przez cały miesiąc potrafi dmuchać prosto z Południa, to dlaczego takie rzeczy nie dzieją się w półroczu chłodnym albo w okresach przejściowych? Ale się rozmarzyłem… 31 dni października z adwekcją PZ i panowaniem pogodnego wyżu… Latem, owszem spełnia się, ale jest to często nieprzyjemne. Z drugiej strony, jeśli wrzesień w tym roku nie nadrobi braków opadów w wielu miejscach, nazbyt pogodny październik nie jest wskazany.

          1. „skoro u nas latem przez cały miesiąc potrafi dmuchać prosto z Południa”

            Latem akurat bardzo rzadko dmucha u nas z południa, a jak to się już dzieje, to max 3 dni. I całe szczęście…

          2. Właśnie wyraźniejszą adwekcję mamy w porze chłodnej, zwłaszcza zimą – dotyczy to także kierunku S. To tylko złudzenie spowodowane znacznie większym nasłonecznieniem i usłonecznieniem, że najczęściej i najbardziej z S wieje latem.

          3. @kmroz, Lucas Wawa
            Mi chodziło o watr z kierunków ogólnie ze wszystkich kierunków południowych, a nie tylko o kierunek idealnie południkowy.

      2. U mnie od 18 lat nie było naprawdę ciepłego października. Trzy osiągnęły pułap 10,4C – 2004, 2013 i 2018. Ale te 10,4 to wartość lata świetlne od rekordu który (po wojnie) wynosi 12,8! Wyjątkowo ciepłe październiki zaliczyliśmy rok po roku – 2000 rok (12,5 prawie rekord) oraz 2001 (11,8 też nieźle – cieplej niż ohydny wrzesień tamtego roku). Od tamtego czasu nic, null, nada. 10 stopni z haczykiem i nara. Zaliczyliśmy też w tym czasie dwa wyjątkowo zimne PIŹDZIERNIKI 2003 i 2010 ze średnimi z biedą przekraczającymi +5 stopni. Tak lodowatego kwietnia nie było od 1997, najzimniejszy z nich (2017) ledwo moze się mierzyć z umiarkowanie chłodnym 10.2015.

        Pomyśleć że do niedawna październik miał lepsze parametry od kwietnia. Dotychczas najcieplejszy kwiecień 2009 miał 12,2 (vs. 12,8 z października), najzimniejszy kwiecień ma 4,4 (vs 5,6 z października), historycznie norma kwietniowa wynosiła tylko 7,9 a październikowa 8,8. Obecnie kwiecień ma już 9,3 a październik stoi w miejscu dalej 8,8.

        Długa posucha w ekstemalnym cieple dotyczy też poniekąd listopada. Ostatni wybitnie ciepły też w 2000 roku (7,3), rekordowy w 1963 (7,5). Bardzo by mi się podobała wersja z roku 1963 kiedy po tak ciepłym listopadzie nadchodzi mroźny grudzień ze średnią -4,3 (-3,6K od ówczesnej normy). Żadnego zimska w listopadzie ale w grudniu owszem. 10 stopni różnicy, czuć że to grudzień a nie bardziej gówniana odmiana listopada.

        1. @alewis27 w 2000 roku grudzień też niezły zaczął się skrajnym ciepłem, I połowa była identyczna jak w 2015, natomiast II połowa była mroźna i tamtego grudzień się zapisał jako „bardzo ciepły”

    2. takie odjazdy jesienią są dobrym fundamentem pod ciepłe zimy, a potem skwar latem, więc z tymi odjazdami radziłbym ostrożnie, jeszcze do tego coraz gorszy stan hydrologiczny i będzie niedługo piekarnik.

        1. może być oczywiście bardzo ciepły i mokry, albo bardzo ciepły i suchy, bardziej chodzi o bicie tych rekordów, jak tak dalej pójdzie to nie będziemy zastanawiać się czy rekord padnie, ale o ile stopni zostanie poprawiony, a im cieplej tym większe parowanie, a wody gruntowe z powodzeniem mogą obniżać się nawet zimą.

          1. A zimy są bezśnieżne prawie. Np. w tym roku w styczniu spadło u mnie prawie 60 mm a w lutym 40 czyli grubo powyżej normy. I co z tego jak w kwietniu już śladu po tym nie było.

        2. Taka korelacja to głównie latem występuje. Wyjątkowo ciepłe miesiące ostatnich lat to czerwiec 2019, lipiec 2006, 2010, sierpień 2015, 2018. Wszystkie suchutkie, jakaś tam lokalna konwekcja mogła dobić do normy w jednej burzy ale wielkoskalowo z opadami bida z nędzą. Jesienią to już nie takie oczywiste, nawet jak jest (wyjątkowo) ciepło to opady mogą być chociaż w normie jeśli nie powyżej. Opady ekstremalnie wysokie to raczej niskie temperatury (zwłaszcza w dzień!) ale oprócz tego poziomu nie ma jakiejś wyraźnej korelacji. Były miesiące zimne i suche, były ciepłe i mokre.

          1. @Alewis
            U mnie norma w sierpniu 2018 została wyrobiona kilkunastogodzinnym, ciągłym i spokojnym opadem w dniu 11.08. Spadło wtedy około 40mm.

  3. i powiem że np.latem jak szedłem zieloną łąką, a potem przeszedłem na skoszoną ze sianem w dzień upalny to dwa różne światy, jakbym wszedł do piekarnika, dlatego spalone trawniki latem działają niemal jak beton, zupełnie inaczej jest kiedy zieleń jest obfita.

      1. a gdzie tam wiatr przy 18C. Toż to pokojowa temperatura, nie łapie się nawet w zakres temperatur do wind chillu. Wiatr zaczyna mieć znaczenie poniżej 10 stopni, zresztą póki jest powyżej zera to to znaczenie nie jest nawet tak duże. Naprawdę mocno pogarsza sprawę podczas mrozów.

        Przy +10C i wietrze 10 m/s odczuwalna to 6 stopni, przy 20 m/s – 4 stopnie.
        Przy +5C te wartości wynoszą -1 oraz -4
        Przy 0C już jest to -10 oraz -13 – zaczyna być to dokuczliwe
        Przy -10C jest to -22 oraz -26 stopni. Zagrożenie odmrożeniami.
        Przy -20C mamy -33 i -39. Odmrożenia w 10 minut.
        Przy -30C i takim wietrze wind chill może osiągnąć -50C. Lepiej przy takiej pogodzie w ogóle nie wychodzić na dwór jeśli nie trzeba.

        Na szczęście w Polsce przypadki silnych mrozów i dużego wiatru są dość rzadko spotykane. Ostatni naprawdę dający popalić był 18 marca 2018. W styczniu 2014 wind chille schodzące w pobliże -35 mogli mieć mieszkańcy Podlasia. Podobnie początkiem grudnia 2010.

        1. A jednak odczuwalnie jest dużo chłodniej. +18 bez wiatru a +18 z wiatrem 5-6m/s lub wyższym to dwa różne światy (przy wiatrach ze składową N).
          Natomiast jeśli chodzi o styczeń 2014 na Podlasiu to przeżyłem to na własnej skórze. Nigdy wcześniej i nigdy później nie miałem z czymś takim do czynienia. Warunki jak na Spitsbergenie

        2. Kolejny wyznawca windchill,
          a przy temperaturze 12 stopni nagle przestaje schładzać, hę?

          Jest jeszcze jeden czynnik, który znacząco podnosi dyskomfort w przypadku pojawienia się silnych porywów wiatru przy wyższej temperaturze. Trzeba wówczas żonglować ubraniem – a to zakładając bluzę (kurtkę, koszulę – niepotrzebne skreślić), a to rozbierać się, przy czym niespodziewany poryw zazwyczaj wyprzedza nasze działania. O efektach przeczytamy powyżej (wczorajsze komentarze dot. roli wiatru we wzmocnieniu procesów chorobowych).

  4. Gdyby nie upalny i rekordowy czerwiec i końcówka sierpnia to w ogóle by było blisko normy. Zresztą to też taki rok w pogodzie – nijaki. Najpierw przeciętna zima, potem nijaka wiosna i wreszcie niezłe, ale bez szaleństw lato. Może 2019 w pogodzie nie jest tak tragiczny jak 2016 i 2017, ale do 2018 mu daleko. Na świecie rok znowu wyjdzie rekordowo, ale nie w Polsce. Nasz kraj to takie pogodowe zadu….na świecie :).

    1. Osowa ręce opadają
      „Rok nijaki” , „gdyby nie to, gdyby nie tamto to by rekordu nie było” …”a Polska to w ogóle pogodowe zadupie na świecie” …. hmmm
      Ja wiem, że tobie to by to lato dogodziło jakby wszystkie miesiące były jak czerwiec. Może wtedy Polska by nie była zadupiem. Albo lepiej takie ulewy jak w Hiszpanii, huragany jak w USA, burze piaskowe jak w Egipcie, trzęsienia ziemi jak w Japonii, tsunami jak w Haiti czy upały jak w Libanie, to wtedy Polska wyszłaby z tego pogodowego zadupia.
      Ps. Żyjemy w najlepszym lub prawie najlepszym miejscu na świecie. Nie mamy kataklizmow, a do tego mamy 4 pory roku. Niestety jeszcze :(

      1. Takie to zarąbiste miejsce, że przez 6-7 miesięcy w roku można zapomnieć o wietrzeniu mieszkań, oraz swobodnym wychodzeniu na dwór. No bosko….. :/

        1. Chorwacja za wyjątkiem Bury, która sprawia że okresami zimą jest odczuwalnie zimniej niż u nas w najmroźniejsze dni klimat mają bardzo fajny-opady całoroczne (Rijeka-Split), na wybrzeżu bez ekstremów temperaturowych nawet latem.

        2. kmroz
          Ale to że Ty 7 miesięcy w roku nie możesz swobodnie wyjść na dwór to oznacza że masz spory problem z samym sobą. Spacer przy temp 5,10 stopni czy w mrozie gdy śnieg skrzeczy pod nogami to jest czysta przyjemność. Tylko wiatr i deszcz obiektywnie tą przyjemność mogą odebrać ale na pewno nie temp 5,10,0 czy – 5 stopni.

          1. „swobodnie wyjść na dwór” = wyjść bez kilkuminutowego opatulania się. Żebym nie został źle zrozumiany. Podejrzewam, że mimo swojej niechęci do zimna, jestem wśród tych osób, które najwięcej kilometrów robią w miesiącach pory chłodnej, w tym roku w pierwszym kwartale przeszedłem około 250 km wg endomondo ;) Ale jednak nie jest to zbyt przyjemne, gdy musisz każdą część ciała chronić przed ziąbem i nie ukrywam, że wolę spacery w temperaturach 15-25 stopni i niezbyt wietrznej pogodzie.

          2. Mi bez względu na porę roku, temperaturę, opady/pogodność, nastrój dość mocno pogarsza wiatr, gdy wieje średnio od ok. 5 m/s wzwyż.
            W mrozie i śniegu zimą, czy gorącu (lekki upale) przy pogodniejszej aurze latem dostrzegam więcej plusów (bo lubię aktywności o jakich już kiedyś pisałem), niż właśnie w okolicznościach, gdy wiatr jest umiarkowany lub silny.

          3. Spacer przy temp. 5-10 stopni lub przy skrzeczącym śniegu to coś bardzo nieprzyjemnego, change my mind

            Jeśli już chodzi o zimowe spacery, to najlepsze są takie jak było np. w lutym 2018, suche, słoneczne i mroźne.

      2. Do normy nadal by było daleko luty miał anomalie +3,7K, marzec +2,9K, kwiecień +1,7K, oprócz dwóch ekstremalnych miesięcy letnich dochodzą jeszcze 3 anomalnie ciepłe

        1. Zaraz usłyszysz pewnie, że odczuwalnie chłodne…. ;)
          Chociaż co do kwietnia, to się nawet osobiście zgodzę, że odczuwalnie był słaby, często niezbyt wiosenny. Ale odczucia to jedno, a rzeczywiste wartości i anomalie temperatur to drugie!

        2. bez przesady nie anomalnie. Po prostu ciepłe / bardzo ciepłe. Takich lutych jak ten było już siedem w bieżącym nieukończonym jeszcze refie (1991-2020). Czyli prawie co czwarty jest taki ciepły. Marców też od cholery, podejrzwam że co najmniej pięć. Kwietnie są w XXI wieku prawie zawsze ciepłe. W 2019 roku wyjątkowy był z całą pewnością czerwiec. Oraz maj na zachodzie kraju, gdzie był najzimniejszy od 28 lat. Reszta miesięcy niczym specjalnym nie zaskakuje.

          Przypominam, że zupełnie nijaki i bezpłciowy rok 2008 jest jednym z najcieplejszych w historii pomiarów. Powód? Ciepła zima na obydwu końcach, brak chłodnych miesięcy. Ten rok w Katowicach miał okrągłe zero dni upalnych (>30), kto wie czy to nie ostatni taki w historii.

          1. @alewis27 tamten rok przed 2014 był 2-gim najcieplejszym w historii, ale masz rację to dzięki zimie, styczeń z anomalia > +3K, luty prawie +4K, grudzień aż tak się nie popisał był po prostu ciepły jak grudnie 2014/2016, bardzo ciepłe były też czerwiec i listopad, maj lekko poniżej normy, no i wrzesień, ale miał i tak > -1K. Pozostałe miesiące na małym plusie. W nie miałbym aż tyle przeciwko nowym rekordowym roczników, gdyby były takie jak 2008, a nie takie chore jak roczniki 2018 i 2019

    2. Ale Kmroz ma rację. Cięzko w okresie październik-kwiecień wyjść na zewnątrz bez odpowiedniego ubioru. Gdyby były częściej takie październiki i listopada jak w 2018 i gdyby zimowe incydenty nie pojawiały się w kwietniu, maju nie miałbym nic przeciwko naszemu klimatowi.

      1. Nie rozumiem akurat twojego uwielbienia dla października i listopada 2018…. Zwłaszcza tego drugiego.
        Dla mnie jednak gorsze od incydentów zimowych jest to, że zimowa pogoda lubi się przedłużać na listopad i marzec, a czasem nawet p*ździernik i kwiecień….

        1. Pierwsza połowa listopada 2018 była przecież świetna, a październik najpiękniejszy od kilku lat. A to, że zimowa pogoda przedłuza się u nas na kwiecien czy pojawia sie w listopadzie, to takie uroki naszego „wspaniałego” klimatu.

          1. Wg mnie świetne były tylko dni 1-2.11. Przyzwoite także 6-8.11, ale wtedy jednak tonęliśmy w smogu… No i potem jeszcze 12.11 super i na tym koniec. Reszta była brzydka.
            A październik 2018 świetny, to rozumiem masz na myśli jego drugą dekadę, którą nie wiedzieć czemu wszyscy utożsamiają z całym miesiącem…. A nawet ona wkurzała brakiem możliwości skutecznego ubrania się. Rano i wieczorem bardzo zimno, za dnia niemal gorąco…

        2. „Dla mnie jednak gorsze od incydentów zimowych jest to, że zimowa pogoda lubi się przedłużać na listopad i marzec, a czasem nawet p*ździernik i kwiecień….”

          ->>> A jeszcze gorsze jest jak mamy jak napisałeś, a zimą dominuje termiczne przedzimie w ponurym wydaniu – jak nierzadko w grudniu 2018 r.

          1. Akurat tak wbrew pozorom jest rzadko, przedłużanie się zimowej pogody wiąże się raczej z ostrą zimą.

          2. @kmroz
            W sumie tak. Nie podobały mi się jednak takie zbitki jak w IV kwartale 2016 r. (chłodniejsze w sensie anomalii październik i listopad niż grudzień), czy w I kwartale 2018 r. (najchłodniej dopiero w schyłku zimy i na początku wiosny).

          3. Najgorsza kombinacja to dla mnie brzydka jesień po której następuje ciepła zima. Wtedy ma się wrażenie że ta jebana jesień się rok ciągnie. Zimy ciągnącej się długo już dawno nie widziałem, 2018 nie liczę bo tam grudzień i styczeń były cieplejsze niż marzec (też kuriozum).

            Mimo wszystko nawet skrajnie patologiczny 2017/8 to nie 8-9 miesięcy „jesieni” jak to Lucas często pisze, tylko 5 – 5,5 w najgorszym wypadku. Wrzesień październik listopad grudzień i styczeń, od lutego już się odmieniło w kierunku zimowej zimy. Podobnie wstrętny bezzimowy sezon 2015/6 – październik listopad grudzień, luty i marzec. Styczeń była zimka. Listopad i grudzień też słoneczne, dopiero w lutym i marcu była padaka (odwrotnie do 2017/8, tam koszmar w pierwszej połowie). 2016 to już w ogóle spoko – tylko październik i listopad z pogodową ‚jesienią’, DJF zima, marzec wiosna. Kwiecień padaka w II połowie ale trudno to utożsamiać z jesienią przecież.

          4. „Mimo wszystko nawet skrajnie patologiczny 2017/8 to nie 8-9 miesięcy „jesieni” jak to Lucas często pisze, tylko 5 – 5,5 w najgorszym wypadku.”

            @alewis
            Jeżeli piszę o 8-9 miesiącach to na pewno nie jesieni w rozumieniu późnej jesieni – w takim wypadku jest to przeważnie 3-5 miesięcy (przy ciepłej zimie). Chodzi w ogóle o jesienio-wiosnę (czy wiosno-jesień) w sensie zdecydowanej przewagi Tavg w ogóle w przedziale 0/+15°C – wtedy przy cieplejszej zimie i krótszym (jak na standardy XXI wieku) lecie, 8-9 miesięcy tej wiosno-jesieni jest całkiem realne.

          5. No jeśli mówisz o samym przedziale 0-15 no to tak na zachodzie Polski to już teraz jest 9 miesięcy w roku bo tam nawet styczeń może mieć normę powyżej zera. Mi bardziej chodziło o pogodową gnojówkę w postaci temperatur średnich wokół +5 stopni i bardzo dużego zachmurzenia. Maj czy wrzesień ze średnią +13 i 200-300h słońca się w to nie łapie. Ale październik czy marzec 2016 już tak.

        1. Ależ to wiem doskonale. Tylko, że jest to jednak spora niewygoda. A jak na tym biznes się kręci, szatnie w klubach czasem po 10 zł!

    3. Fajnie to mają np. w Hiszpanii, gdzie długo długo mogą się cieszyć Słońcem i wysokimi temperaturami, a sprawa +/- 500 mm wody „załatwiona” jest w 1-3 dni…
      Ach, że tak nie może być w Polsce… (sobie myślę czytając Twoje posty).

          1. Powódź w Kotlinie Kłodzkiej w 1997 miała w sobie dużo z powodzi błyskawicznej. Podobnie w 2010 w Bogatyni
            Oczywiście takie zjawiska są typowe dla strefy suchej ale i u nas mogą wystąpić podobne

          2. @Enzo
            Dla kogokolwiek choć trochę znającego się w temacie nie jest chyba żadną tajemnicą (a przynajmniej nie powinno być…), że im bliżej strefy (pod)zwrotnikowej, tym pada rzadziej, ale i zarazem okresowo może więcej i silniej. A to siłą rzeczy intensyfikuje skrajności posucha/susza vs. podtopienia/powodzie. Tereny basenu Morza Śródziemnego i Czarnego mają ukształtowanie, które w jeszcze większym stopniu temu sprzyja.

  5. 5 na 30, oznacza 83 percentyl, a więc… jak najbardziej „anomalnie ciepły”. Jeśli chodzi o marzec. Kwiecień i luty można określić jako „bardzo ciepłe”.

    1. No właśnie nie bardzo. Wg. stosowanych tutaj na poltempie schematów mamy taki podział:
      percentyl 40-60: normalny
      60-70: lekko ciepły
      70-80: ciepły
      80-90: bardzo ciepły
      90-95: anomalnie ciepły
      >95: ekstremalnie ciepły

  6. Osobiście, mam nadzieję, że nie będzie to rekordowy rok, czytając cześć, Waszych wpisów, w których oczekiwanie kolejnego rekordu, czy to całego roku, czy też jesiennych miesięcy, osobiście wprawia mnie w osłupienie. Mój osobisty ” koncert życzeń”, mokra i w normie jesień i zima w normie

    1. Osobiście też nie chciałbym rekordu ciepła – także z przyczyn psychologicznych, bo ocena w kontekście AGW i tak jest najważniejsza w skali globalnej. Mój „koncert życzeń” (czyniony na zasadzie „osobiście wolałbym, aby…”) jest jednak taki, aby tym razem było to zasługą w większym stopniu grudnia (i ew. II poł. listopada), niż października (i ew. I poł. listopada)…

      1. Październik 19 tp sobie życzę ciepły i mokry śr. 11 st.Cw regionie Katowic i 70mm opadu w porcjach co drugi dzień. Oczywiście bez przymrozków. Sezon grzybowy zaczął się u mnie dobrze .W sierpniu fajne borowiki nazbierane ,ale wrzesień mimo 50-60mm opadu do teraz ,,grzybowo”bardzo słabo bo do dzisiaj 8 sztuk. To jest normalnie ,,ganba” i wstyd. Grudzień sobie życzę mroźny z śr. -2 do -4C w K-ce i 100 cm śniegu w Beskidach.

        1. …to sobie… W uzupełnieniu. Nie oczekuje żadnego kolejnego rekordu śr. rocznej temp. ,wręcz przeciwnie poniżej 9C śr. rocznej dla Katowic.

          1. Dobra. Przepraszam ,ze na raty. Co do listopada 19 to może być już chłodny ze średnią 3-3,5 st. C i pierwszym śniegiem po 20.11. Koniec życzeń. ,,Już sie traca”

    2. Przecież to żaden koncert życzeń, lecz obiektywne oceniania tego jak dalej może sytuacja wyglądać. W obiektywie obecnych prognoz (dla września) oraz przewidywanych sytuacji w kontekście reszty roku. Co do reszty roku należy pamiętać, że mediana z artykułu opiera się o cały okres 1950-2018, a obecne normalne miesiące już wcale nie wpisują się w przeciętne z tego okresu. Stąd też rzeczywista oczekiwana mediana (a tym samym szanse na rekord) należy widzieć w troszkę innych kategoriach. No chyba, że nagle coś się odmieni i końcówka miesiąca nie będzie przypominała tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni po 2000 roku.

    1. W Warszawie różnica Tavg dla sierpnia 2018 r. i 2019 r. była jeszcze mniejsza – oficjalnie na Okęciu 21,1°C vs. 21,2°C. Z tym, że inny był rozkład anomalii w skali miesiąca, bo rok temu najcieplej w sierpniu było w I dekadzie, a w tym roku w III dekadzie miesiąca. Ale np. maksymalna temperatura była podobna – w obu przypadkach w widełkach 32/33°C.

    2. Teraz zauważyłem, że porównywałeś roczniki 2019 i 2017.
      Przynajmniej na C Mazowszu pod względem Tavg znacznie bardziej podobne były dwa ostatnie sierpnie, tzn. 2019 i 2018, choć przy innym ogólnym rozkładzie zmienności czasowej temperatury (w skali miesiąca).

  7. Prokuratura postawiła zarzuty kolejnemu meteorologowi, w związku ze śmiercią dwóch harcerek podczas nawałnicy pomorskiej w 2017 roku. Chodzi o synoptyka z IMGW w Krakowie, który w dniu nawałnicy pełnił dyżur meteorologiczny z kompetencjami podejmowania decyzji dla całego kraju. Zarzuca mu się, że nie ogłosił wówczas najwyższego stopnia zagrożenia.
    Skoro synoptyków obwinia się o ofiary żywiołów, to trudno zrozumieć, dlaczego nie oskarża się np. władz miejskich, które pod wpływem ekologów rezygnują z wycinania usychających drzew, mimo zagrożenia jakie stanowią (podczas wichur łamią się i przewracają, raniąc a nawet zabijając przechodniów, był niedawno taki wypadek w Warszawie).
    Oczywiście powyższe „trudno zrozumieć” jest retoryczne.
    Jak zwykle, chodzi o politykę: w tzw. dyskursie publicznym oskarżanie meteorologów, których wielu ludzi nie lubi (bo prognozy nie zawsze się sprawdzają) jest dobrze widziane, podczas gdy wycinanie jakichkolwiek drzew w mieście, choćby chorych i usychających – przeciwnie. A więc PR (efekt polityczny) ważniejszy niż bezpieczeństwo.
    Katastrofy żywiołowe zawsze się zdarzały i będą zdarzać, i nie zawsze da się je przewidzieć, zwłaszcza precyzyjnie. Można o to obwiniać synoptyków i wsadzać ich za to do więzienia, ale to tego nie zmieni.

    1. Podobnie z oskarżaniem meteorologów/synoptyków w przypadkach takich jak w tym roku na Giewoncie. Jeżeli już, to trzeba byłoby „ukatrupić głupotę ludzką”, bo lekceważenie wszelakich ostrzeżeń, jak i w ogóle zbyt małe przywiązywanie uwagi do zapowiedzi pogodowych – w imię swojej postawy „wyższości” wobec Natury – jest niestety wszechobecne….

      1. Z tym „ukatrupianiem głupoty ludzkiej” to bym też się wstrzymał. Wypadki były są i będą. Tym bardziej że burza nadchodzi tak szybko że czasami się po prostu nie zdąży zejść. Wiem z doświadczenia. Załóżmy, że wszyscy turyści dostosowują się do prognoz i nie wychodzą gdy tylko jest jakakolwiek szansa na burzę. Czekają na pewne prognozy i wtedy wychodzą. To wtedy byłyby takie korki na szlakach że ani to przyjemne ani bezpieczne. Był wypadek, stało się. Współczucie dla tych ludzi i ich rodzin… tyle. Po co od razu oceniać. Uważam że najwięksi fachowcy od oceniania tego typu nieszczęść to osoby które same z domu 4 liter nie ruszą.

        1. @FKU
          Wiadomo, że będą przypadki szczególne, gdzie trudno kogokolwiek oskarżać, czy szukać winnego. Jak jednak widać symptomy zbliżającej się burzy/nawałnicy, to bezwzględne wskazanie jest takie, aby zmniejszać ryzyko niebezpiecznego zdarzenia. Taki powinien być naturalny odruch ludzki. W dni kiedy prognozowane są burze, czy inne niebezpieczne zjawiska pogodowe należałoby zwiększyć czujność i bardziej śledzić rozwój sytuacji. Niestety w wielu przypadkach (nie wszystkich oczywiście) jest tak jak z tym ubieraniem się, że nie zważa się zawczasu na pogodę. Po co więc ostrzeżenia??? A już tym bardziej później pociąganie do konsekwencji tych co je mają wydawać, a nie tych, którzy bezpośrednio podejmują decyzje, w odniesieniu do których pogoda ma znaczenie. To jest jakieś nieporozumienie.

          1. W mojej opinii przydałoby się rozszerzyć kwalifikację ostrzeżeń do 5 stopni. Ostrzeżeń 1-stopnia praktycznie nikt już nie bierze sobie do serca i ludzie traktują je tylko jako ryzyko, że jakieś słabe zjawisko się pojawi. Ostrzeżenia drugiego stopnia są rzadsze, ale nadal ludzie niezbyt się nimi przejmują. Za to ostrzeżenia 3 stopnia są wydawane zbyt rzadko i z dużą ostrożnością. Przydałyby się 2 dodatkowe stopnie. Dokładnie tak samo jak to jest choćby w przypadku ostrzeżeń lawinowych albo klasyfikacji tornad/huraganów. 4 i 5 stopień budziłyby już większy szacunek i byłoby szersze pole do ich wydawania. 3 stopień wydaje się dziś ostrożnie, żeby ludzi do niego nie przyzwyczaić. Ale to pociąga za sobą fakt, że czasem się go nie wydaje po prostu z niepewności danego zjawiska, mimo, że potencjalnie może być ono b. groźne. 5-stopniowa skala dawałaby dużo więcej możliwości.

          2. Ostrzeżenia IMGW i alerty RCB w oparciu o dane z IMGW w tym roku są bardzo mało sprawdzalne .Oceniam sprawdzalność ostrzeżeń i alertów RCB na 30 procent zaledwie. Zanotowałem ponad 10 przykładów gdy ostrzeżenie drugiego i trzeciego stopnia w ogóle się nie sprawdziło tzn. prognozowanych burz, nawalnego deszczu i wiatru o prędkości ponad 100KM/H w ogóle na danym obszarze nie było lub był na kilku procentach ostrzeganego obszaru. Mam zanotowane z datami ,ale nie będę dalej krytykował IMGW. Uważam ,ze za złą prace synoptycy IMGW powinni ponosić karną odpowiedzialność ,raczej finansową bo na pewno nie pozbawieniem wolności. Jak 7 na 10 ostrzeżeń jest nietrafnych to większość ludzi je lekceważy. Trzeba samemu śledzić prognozy dostępne w necie skoro IMGW zawodzi.

    2. @Ben
      11.08.2017 wczesnym wieczorem było widać, że jest drastycznie. Układ już w okolicy Wrocławia wyglądał nadzwyczaj groźnie, w Wielkopolsce prowadził do licznych strat. IMGW powinno wystawić między 19:00 a 22:00 stopień najwyższego możliwego zagrożenia (już walić cyferkę), pomijając fakt, że warunki burzowe dawały szanse, by podjąć tę decyzję już rano, lub wręcz poprzedniego dnia. Ale po tej 19:00 było to już jasne i każdy, kto jakkolwiek się zna na burzach, powinien reagować błyskawicznie. Zamiast tego wstawili zdjęcie ptaszków, co jest wg mnie symbolem ich lekceważącego podejścia do roboty, jakby liczyła się tylko kasa, a nie idea.

      Oczywiście uważam, że drużynowi odpowiadający za obóz harcerski, powinni również dostać zarzuty. Podczas takiego kataklizmu, nie miało go prawa tam być.

  8. Skoro dzisiaj jesteśmy w dziale wyrażania preferencji, to pozwólcie że dorzucę swoje na najbliższy czas. Otóż chciałbym przede wszystkim WILGOTNEJ jesieni i ZIMOWEJ zimy. Jest bardzo sucho, po tych 40 mm sprzed tygodnia nie ma śladu (tym bardziej że część od razu spłynęła) i niestety za sucho aby zboża ozime wzeszły wszędzie. Dlatego też niepokoi mnie najbliższe ocieplenie, które pewnie dosuszy resztki wilgoci. W mojej okolicy nie ma ani jednego rzepaku i ani jednego jęczmienia ozimego posianego. Wygląda to kiepsko. A że na większe opady w najbliższych tygodniach się nie zanosi, to najlepsza byłaby chłodna, mglista, pochmurna pogoda z obfitymi rosami, bo to jedyna szansa aby zatrzymać te odrobinę wilgoci, która ewentualnie spadnie w postaci jakiegoś deszczyku.

  9. U mnie kolejny „deszczowy” dzień jak to mówią w mediach, z błękitnym niebem i niby słabym (kalendarza nie oszukasz), ale jednak pełnym słońcem. Opady, jeśli się pojawią, to dopiero po południu i przede wszystkim wieczorem i w nocy. Smutne, że ludzie słuchają radia i tv i pewnie drugi dzień z rzędu wzięli bez sensu parasole. A to dopiero drugi z pięciu „deszczowych” dni…
    Pogoda niestety i tak bardzo słaba, jest chłodno i wietrznie. Obecnie tylko 11 stopni u mnie.

  10. Coraz więcej wskazuje na to, że apogeum zimna może nastąpić dopiero w sobotę, tego dnia w dużej części kraju mogą pojawić się niewielkie przymrozki. Ale sam dzień może przypominać 30.09 ub.r. – czyli przyjemny termicznie (15-18 w dzień), spokojny i lampowy
    Do czwartku wiatr nas będzie chronił przed prawdziwie zimnymi nocami.

    1. Tu pełna zgoda. Najniższe Tmin możemy mieć dopiero w sobotę 21.09. Bo akurat wówczas będziemy najbliżej centrum wyżu, a wiatr ma być najsłabszy. Większa będzie też szansa na pogodne niebo (tam, gdzie nie zastratusi).
      Natomiast, paradoksalnie odczuwalnie chłodniejsze będą najbliższe dni, kiedy niższa może być temperatura za dnia, w większym stopniu być pochmurnie/wilgotno, a przy tym także ma wiać.
      Tak więc nie zawsze te różne statystyki „idą w parze” z odczuwaniem przez nas pogody.

  11. Czyli przed nami kilka dni osłabienia strefówki, choć z uwagi na mobilność wyżu znad N Atlantyku trudno to nazwać pełną blokadą. A po niej (zasadniczo od 22-23.09) powrót sytuacji znamiennej dla dodatniego NAO i to przy przepływie z dominującym kierunkiem SW. I tylko częstsze/dłuższe „przerwy w dostawach” z kierunków S/SW/W w IV kwartale roku mogą sprawić, że 2019 r. nie okaże się rekordowo ciepły…

    PS.
    A właśnie w radio usłyszałem, że mamy jeszcze lato, które przez ostatnich 5 dni nie będzie zbyt letnie. Ale za to początek jesieni ponowie będzie jeszcze letni.
    Ach to wiązanie kalendarzowych pór roku z pogodą… Moje dzieci na pewno tego nie będą robiły…:-)

    Ostatnio

    1. No ciekawe czy to ocieplenie duże dojdzie do skutku i w jakiej skali. ICON oraz GEM jakby nadal nie były pewne takiego scenariusza, ten drugi wręcz widzi rozwój blokady skandynawskiej w przyszłym tygodniu…. I nie jest to pierwsza taka odsłona tego modelu.

      1. Ale GEM jest raczej osamotniony z tą blokadą skandynawską w tygodniu po 22.09.
        ICON może nie „rozpędza się” zbyt z tym ociepleniem, ale też widzi raczej rozwój sytuacji, który wcześniej, czy później w III dekadzie doprowadzi do dni z Tmax z „2” na początku.
        Skalę ocieplenia w III dekadzie sierpnia najlepiej przewidział ECMWF i też najwcześniej z tak dużą „konsekwencją” go prognozował. Zobaczymy czy podobnie będzie i tym razem? (zwłaszcza, że GFS też ma podobne prognozy przynajmniej do ok. 25-26.09).

          1. Pozatym 26 września poranny ECMFW widzi wkraczający niż od Zachodu a więc zapewne ochłodzenie. Na pewno ocieplenia nie będzie w najbliższy weekend a jest spora szansa że dni poniżej normy do tego z zimnymi nocami utrzymają się do poniedziałku 23 września.

          2. @Radomir
            Mamy już koniec września, niż od zachodu nie przyniesie ochłodzenia, chyba że za tym nizem rozbuduje się wyż brytyjski ;)
            Co do reszty Twojej wypowiedzi pełna zgoda!

          3. Ale temperatur przekraczających 20 stopni przy niżu z Zachodu też nie będzie. Tak więc w dzień zdecydowanie nastąpi ochłodzenie w stosunku do dni 24-26 września. Nocami za to będzie cieplej, więc być może średnia dobowa nie spadnie. Jednak w dzień wszyscy odczują spadek temperatury.

          4. To jeszcze zależy, czy pisząc o ociepleniu mamy na myśli od razu dni wyraźnie ciepłe, z anomaliami rzędu +5K (i więcej), czy w ogóle już sam trend przywracający dni z dodatnimi anomaliami (?).
            Na razie samo ocieplenie w kolejnym tygodniu jest pewne (choć faktycznie może z 1 dobę opóźnione), wyjaśnia się natomiast jego skala i trwałość.

            Dla mnie i tak ważniejsze od szybkości samego ocieplenia od/po weekendzie 21-22.09 jest to, czy potem na dłużej utrzyma się przepływ SW (przy typowym niżu islandzkim), czy też dość szybko dostąpimy jakiś wyżów go zaburzających/blokujących (?). W kolejnych tygodniach jesieni, przybliżających nas stopniowo ku zimie, to będzie zresztą kluczowa sprawa.

          5. „Ale temperatur przekraczających 20 stopni przy niżu z Zachodu też nie będzie.”

            No właśnie nie masz racji. Wtedy jest ich największe prawdopodobieństwo. Zobacz sobie końcówkę września 2016.

          6. Trend zaczynamy mieć taki, że teraz w coraz większym stopniu (większe) ocieplenia będą przynosiły ciepłe sektory niżów znad Islandii (zmierzające nawet nad Skandynawię), a w coraz mniejszym wyże – nawet te zza E granicy. Ciepło związane z wyżami będziemy mieli tylko w wypadku niżów znad Europy S.

            Jeżeli chodzi o niże znad N Atlantyku tylko trajektoria dające możliwość wyraźniejszej „domieszki” z N będą przynosiły więcej niż symboliczne ochłodzenia. Gdy do tego nie dojdzie, to będzie tak jak pisze @kmroz – niże atlantyckie w zdecydowanej przewadze będą przynosiły nam aurę ciepłą (okresowo bardzo ciepłą, okresowo tylko nieco chłodniejszą). Im bliżej pory chłodnej i zimy, tym ta reguła będzie sprawdzała się z większą mocą – oczywiście względem ‚normy’.

            Dla odmiany, chłód coraz częściej będziemy mogli mieć przy wietrze także z SE (nie wspominając o E/NE), albo w ogóle przy słabogradientowym obszarze wyżowym.

          7. właśnie sytuacja z ostatniej dekady września 2016 doskonale to obrazuje, mieliśmy wtedy wczesny powiew, że tak powiem „barycznej reguły pory chłodnej”

          8. ERRATA – pod koniec pierwszego akapitu wpisu z 10:51 miałem napisać, iż…
            „Ciepło związane z wyżami będziemy mieli tylko w wypadku WYŻÓW znad Europy S”.
            Bo co do niżów znad Europy S może być z tym różnie – w skali całego roku.

          9. Niże z S Europy też mogą dać ciepło jak się ładnie ustawią, ale to swoją drogą.

            Wyż na S Europy natomiast wcale nie musi dać ciepła, zimą 2016/17, która przyniosła długą falę mrozów, to przecież wyże były cały czas prawie na S Europy, ciepło było tylko podczas epizodów z niżami schodzącymi w głąb Europy (8-11.12, 24-27.12 i cała druga połowa lutego), reszta zimy albo normalna, albo chłodna.

          10. @kmroz
            Pisząc o wyżach na S Europy miałem na myśli bardziej te rodowodu podzwrotnikowego (azorskiego), niż te z rodowodem arktycznym/syberyjskim, które „zsunęły się” nad Europę S jak nierzadko miało to miejsce podczas zimy 2016/7 (zwłaszcza w styczniu 2017 r.).

          11. @Lucas
            Ale w drugiej dekadzie grudnia 2016 ten zimny wyż miał jak najbardziej rodowód „południowy”. Podobnie w końcówce grudnia. Wyż który przyniósł największą falę mrozów na początku stycznia, zrodził się gdzieś między Azorami a UK. W drugiej połowie stycznia też mieliśmy szeroki klin wyżu azorsko-czarnomorskiego. Jedyny wyż z „zimnej masy” (w chłodnym, „zielonym” geopotencjale) i faktycznie urodzony na NW Rosji mieliśmy w pierwszej połowie lutego.

            Ogółem dominacja wyżów zimą równa się zimno, jeśli jest w ciepłej masie, to mamy inwersję i przy ziemi i tak będzie dużo zimniej.

          12. „Ogółem dominacja wyżów zimą równa się zimno”

            ->>> Ogólnie TAK – tego nie neguję. Jest tylko ten jeden szczególny przypadek, kiedy wyż rozrasta się od Azorów na E/NE, ale niże po jego N stronie blokują spływ chłodu/mrozu z N/E.
            Nie będzie oczywiście aż tak ciepło jak w ciepłych sektorach niżów, ale i też wyż ten nie będzie miał znamiona „zimowego”. W sumie to dość często było tak w grudniu 2015 r. na S/SE od Polski – z wyjątkiem krótkich przypadków, gdzie przebił się chłód z N w naszą stronę i oczywiście samej mroźnej końcówki miesiąca.

        1. Najnowszy ICON znowu widzi podwaliny blokady skandynawskiej w końcówce prognozy… Także jeszcze też bym niczego nie przesądzał, chociaż nadal prawdopodobieństwo silnego ciepła w dniach 24-26.09 jest duże, ale… zamiast rosnąć z każdymi aktualkami, to… maleje. Jeszcze 2 dni temu dawałbym 80%, teraz już bardziej 60-70%.

          1. Nowy GFS zresztą widzi też rozwój wyżu przy kole podbiegunowym, ale na szczęście odcięty od nas wałem niżowym, więc wygląda to jeszcze nieźle.

          2. „prawdopodobieństwo silnego ciepła w dniach 24-26.09 jest duże, ale… zamiast rosnąć z każdymi aktualkami, to… maleje. Jeszcze 2 dni temu dawałbym 80%, teraz już bardziej 60-70%.”

            No i niech maleje. Końcówka września to czas na temp 15-20 stopni, a już na pewno nie powyżej 25. To ocieplenie nie powinno być większe niż obecne ochłodzenie. Mnie jednak bardziej interesuje czy po 25-tym przyjdzie jakiś niżyk i znowu da u mnie ze 30 l/m2. Na razie jest ok, trochę wczoraj popadalo, sucho nie jest. Czekam teraz na słoneczne dni ale już z temp. adekwatnymi dla koncowki września.

          3. @FKU
            Nikt tu nie pożąda temperatur powyżej 25°C w III dekadzie września. Jeżeli już to kilka dni (2 dni) z babim latem z tmax 20-25°C które się trafiają niemal co roku w III dekadzie września.
            „To ocieplenie nie powinno być większe niż obecne ochłodzenie”
            Czyli sugerujesz że już dwudziestek we wrześniu ani w tym roku nie będzie, tak? Oczywiście mi nie przeszkadzają temperatury 15-20°C, bo ogólnie teraz preferuję z przedziału tmax 15-25°C.
            Spokojnie jeszcze się się zdołasz nacieszyć jesienną pogodą bo kto wie czy wkrótce na horyzoncie do 3 tygodni nei przyjdą tmax poniżej 10°C z chmurami i opadami czyli pogodą jak z lidtopadami albo ze słoneczną pogodą i przymrozkami nawet do minus 5 stopni dzięki PA – bo takie sytuacje zdarzały się już w I dekadzie października.

        2. Zima 2016/7 u mnie była chłodniejsza niż 2012/3 jeśli chodzi o zasadnicze DJF. Nawet mi o tych ociepleniach nie przypominaj, te z grudnia to była największa ohyda jaka tylko może być. Najgorsze weekendy w całym 2016 roku to właśnie to gówno było. Druga połowa lutego 2017 to już całkiem co innego, przedwiośnie w pełni. To był chyba pierwszy raz jak chodziłem ubrany w krótki rękaw w lutym.

          1. No niestety, właśnie przy takim stabilnym układzie wyżowym, jaki panował właściwie całą zimę wtedy, to tylko mocno „zaburzone” niże mogą przynieść wyraźne ciepło, a jaka pogoda przy nich jest, to wiadomo. O takich przyjemnych epizodach jak w grudniach 2013/2015 , czy przełomie roków 2017/18 można było zapomnieć.

          2. Mimo wszystko dużo bardziej wolę zimę 2016/7 bo tam ta patologia to był krótki przerywnik w fajnej mroźnej zimce, a przełom 2017/8 to był krótki przerywnik pomiędzy długą smęcizną. A ta zima 2016/7 i tak się dość wczesne skończyła, marzec już zimą nie męczył. Kwiecień każdy wie jaki ale druga połowa kwietnia nie ma żadnego powiązania z tym jaka jest zima. Według niektórych tamta zima trwała do maja. No na pewno, 25 stopni na początku kwietnia 2017 to normalnie jak na Syberii.

        1. Ciężko by tak przyjemny przedział przeszkadzał komukolwiek. Nawet nie miał bym nic przeciwko takim epizodom jak w 2012, kiedy na Mazowszu przez jeden dzień było prawie 28 stopni. Jedyne czego bym nie chciał, to powtórki z zeszłego roku, dni 19-21.09 to było już przegięcie. Przed 2018 chyba ciężko mi znaleźć cokolwiek „zbyt ciepłego” w drugiej połowie września.

          1. Mnie też nie przeszkadzał ten epizod letni z bodajże 26-27 września 2012 roku. Wtedy to było najpóźniejsze przekroczenie 28°C od bodajże 12 lat (czyli od połowy października 2000 roku). Tak pamiętam że narzekałeś na epizod letni rok temu z dni 19-21 września kiedy tmax dobijała do ok 30°C.
            „Przed 2018 chyba ciężko mi znaleźć cokolwiek „zbyt ciepłego” w drugiej połowie września”.
            A 16-17 września 2015 roku? W końcu to też II połowa września.

          2. Faktycznie się to jeszcze łapie na 2 połowę września, zapomniałem o tym. A więc przed 2015 nic po 15.09 mi nie przeszkadzało, przed 2018 nic po 17.09, a do dzisiaj nadal nic po 21.09 ;) W pierwszej połowie września bywało już trochę gorzej, na pewno masakra była w 2016 roku w dniach 8-13.09, w 2014 i 2011 pojedyncze dni przegięcie pały, 2008 wiadomo weekend 6-7.09, w 2005 też było kilka nieciekawych dni w podobnym okresie jak 11 lat później. Co ciekawe najcieplejszy wrzesień tego wieku (2006), a także historycznie najcieplejszy (1999) nie przyniosły NICZEGO, co by mnie „przerosło”.

            PS. Ja pamiętam, że w dniu 27.09.2012, tym „gorącym”, wybraliśmy się na szkolną wycieczkę do jakiegoś parku, zdjęcia z tamtego dnia są szokujące – niemal wszyscy w bluzach, bądź nawet w „pseudokurtkach” (takich „dżinsowych”). Ciekawe jak ja byłem ubrany (mnie akurat na fotach nie ma, bo jestem ich autorem)

          3. Które dni we wrześniu 2014 roku to „przegięcie pały”? Z tego co wiem to nie było wtedy upałów, a najwyższa tmax tamtego września to 28 stopni, ale we Wrocławiu. W Warszawie co najwyżej było 2 dni z tmax 27 stopni. To dziwne, że to Ci „przeszkadzało” skoro podobno preferujesz temperatury do 28 stopni i nie przeszkadzało Ci to prawie 28 stopni z 27 września 2012 roku. W pozostałych wspomnianych wrześniach 2005, 2008, 2011, 2015 i 2016 owszem upały się pojawiły.

          4. @Zbigniew
            No może przesadziłem z tym 2014 i 2011 rokiem, wtedy pisałem z pamięci. Generalnie pamiętałem, że w okolicy 12-14.09.2014 były ze dwie nieprzyjemne noce i to bardziej one były problemem, niż dnie. Natomiast w 2011 nie było jednak w moim regionie niczego nieprzyjemnego, jeśli chodzi o gorąco (bo w drugą stronę niestety się trafiło, jak w prawie każdym wrześniu…), mój błąd wynikający z pisania z głowy :)

          5. @kmroz
            A tak zapomniałem że twój próg „nocy tropikalnej piekielnej itd” zaczyna się już od okolic 15°C nawet w lecie. A we wrześniu 2014 było kilka nocy z tmin ok 15°C w Warszawie i okolicach.

          6. No z tego co widzę na realnie reprezentatywnej stacji dla regionu (Legionowo) to były dwie około 15 stopni, więc to mimo wszystko mało i nie powinno być problemem. Ale na pewno było to bardziej dokuczliwe, niż „gorąco” we wrześniach 2011 czy 2012.

    2. Przypomniałbym tu dość ciekawą jesień 2012 r., kiedy jeszcze w II połowie października mieliśmy późne babie lato, jak i (tydzień później) pierwszy epizod zimowy.
      Tym bardziej teraz, w II połowie września, ocieplenia do poziomu z Tmax ponad 20°C nie są jakimś szczególnie trudnym „osiągnięciem”. O ile wzrosty powyżej 25°C za tydzień nie są jeszcze przesądzone (nawet w cieplejszych regionach), to dni w ogóle z cyfrą „2” na początku (mowa o Tmax) są całkiem realne. Nie widać na razie, aby dość szybko miała utworzyć się kolejna blokada, która zniweczyłaby na to szanse w przyszłym tygodniu (w większej części Polski).

      1. W tej chwili w granicach potencjału są zarówno wciąż jeszcze tmax powyżej 30 stopni jak i już poniżej 10 stopni, właściwie na obszarze całego kraju . Ponad 20 stopni w III dekadzie września zdecydowanie nie jest szczególnym osiągnięciem. Niemal co roku takie temperatury występują w październiku, dopiero w listopadzie to już duża rzadkość ograniczona zresztą do S Polski. Sprawa września jako miesiąca powyżej/poniżej normy nie jest przesądzona, choć na tą chwilę zdecydowanie bardziej jest wskazanie na wrzesień z dodatnią anomalią z pytaniem o skalę. W samej końcówce września jeszcze się może wiele zdarzyć. O ile do ok 25.09 można zarysowuje się coraz wyraźniej obraz pogody to po 25.09 mamy zupełną zagadkę. GFS np. pokazuje w tym terminie spory chłód a klika dni temu pokazywał bardzo duże ciepło.

          1. @Lucas, ale 20 w dzień to nie jest jakaś bardzo duża anomalia na plus. Więc nie zgodzę się tutaj z Tobą.

            A nocne temperatury są średnio o 5 stopni niższe niż na tych wiązkach, dziwie się, że obserwując tak często te wiązki jeszcze tego nie zauważyłeś.
            Czyli tmin wokół 8-10 i tmax wokół 18-20 stopni – tak należy interpretować ŚREDNI obraz trzeciej dekady września.

  12. Dziś, 17 września, „formalnie” zamyka się sezon na 30-tki °C w Warszawie; po tym dniu, nigdy – jak dotąd – upału w stolicy oficjalnie nie zanotowano.
    Jednakowoż nader prawdopodobnym się wydaje, że w związku z ociepleniem klimatycznym sezon ten ulegnie tutaj wydłużeniu, choć chyba jeszcze nie w tym roku.

  13. Podobno dzisiaj wieczorem ma się nasilić bardzo wiatr i dzięki adwekcji niestabilnego chłodnego powiedzietrza może padać Krupa śnieżna(lodowa) czy mogą pojawić się burze.

  14. Przyznacie, że dzisiejszy wiatr, jak i ogólny poziom temperatury maks. wokół 15°C za dnia (odczuwalnie oczywiście niższej), wespół ze spadającym ciśnieniem i pojawiającymi się od N przelotnymi opadami stanowi wizerunkowy obraz września już jako miesiąca typowo jesiennego – a uściślając jesieni w wersji atlantyckiej/brytyjskiej (bo jednak babie lato to zupełnie inne oblicze jesieni). Jutrzejszy dzień w jeszcze większym stopniu będzie pod tym względem jesienny.

    Odnoszę wrażenie, że mania komentowania prognoz przy odwoływaniu się do pór kalendarzowych nasiliła się dopiero w ostatnich latach. Bo jako dziecko wrzesień zdecydowanie częściej kojarzyłem już z jesienią, w tym pierwszymi tej skali sztormami nad Bałtykiem. A i opady śniegu w naszych wyższych górach (zwłaszcza Tatrach, Beskidzie Żywieckim, czy Karkonoszach) nie wywoływały już aż takiego zdziwienia jak w miesiącach letnich. Idzie wrzesień, czas na jesień (i to nie dopiero po 21.09…).

    1. Mi od zawsze wrzesień kojarzył się z jesienią. Zdecydowanie letnia pogoda to dla mnie temperatury od 25 stopni wzwyż bo rzeczywiście wtedy zaczynam odczuwać gorąco na słońcu a w cieniu przyjemne ciepło w letnim ubraniu (co nie znaczy że jak jest nieco mniej to marznę). We wrześniu temperatury powyżej 25 stopni się zdarzają często, ale takich dni zazwyczaj średnio jest niewiele. W najcieplejszym do tej pory wrześniu w Warszawie takich dni było zaledwie 3 tak samo jak np. w 1999. Dużo więcej jest dni z temp. 20-25 stopni to też jest ciepło ale już bez odczucia gorąca. Dodatkowo w przeciwieństwie do lata ( kiedy takie dni zdarzają się bardzo rzadko) jest najczęściej kilka dni z tmax poniżej 15 stopni – czego prawdopodobnie doświadczymy w najbliższych dniach a być może jeszcze w końcówce miesiąca. Dodatkowo czasem zdarzają się pierwsze przymrozki. We wrześniu (na początku tego miesiąca) już wyjątkowo rzadko zdarzało mi się kąpać w jeziorze czy w rzece. w II połowie września można już zobaczyć dość sporo przebarwionych liści (choć oczywiście nadal w mniejszości). Najlepsza jest tu jednak statystyka. Miesiąc ten pod każdym względem termicznym odstaje mocno od najchłodniejszego miesiąca letniego czerwca ( o lipcu już nawet nie wspominając): średnią, potencjałem na najniższą i najwyższą średnia jak i tmax i tmin. Takiej dyskusji na tym blogu czy wrzesień to jesień czy to lato albo polecie nawet nie powinno być szczerze pisząc (ale jest wolność słowa). Ludzi przywiązanych do do kalendarzowych pór roku tj media powinno się ignorować w tym temacie poza tym blogiem.

      1. Naprawdę tylko 3 dni z tmax >25? Nie wierzę. W Katowicach wrzesień 2016 miał 11 takich dni, wrzesień 2018 – 9 dni. Nawet za głębokiej komuny były wrześnie co miały 7-8 dni (1951, 1954, 1955, 1961). Ciekaw jestem co się działo w 1947 kiedy Wrocław odnotował 10 dni upalnych, w tym chyba 5 powyżej 33 stopni.

        Jeśli myślisz w tym momencie o wrześniu 2006 to on rzeczywiście miał tylko jeden dzień >25 (i to ledwo ponad 25), ten miesiąc należy do najcieplejszych nie z powodu gorąca/upałów tylko z powodu stabilnego ciepła 21-24 stopnie. To był taki lipiec 2006 ale we wrześniowym wydaniu.

        1. Poprawka w 1999 -4 dni, ale w najcieplejszym 1967 ledwie 3 dni (oczywiście cały czas piszemy o Warszawie). W 2016 uznawanym ex aequo najcieplejszym z 1967 takich dni było tu już bardzo dużo jak na wrzesień bo 10 dni, ale to wyjątek. Dla porównania w tegorocznym czerwcu były ledwie 3 dni z tmax poniżej 25 stopni

          1. Ilość dni w Warszawie z temp => 25

            DATA	IV	V	VI	VII	VIII	IX	X	Suma
            1951	0	0	8	9	20	10	0	47
            1952	2	1	3	16	13	2	0	37
            1953	0	7	15	18	7	3	0	50
            1954	0	6	10	3	9	7	0	35
            1955	1	2	7	12	19	8	0	49
            1956	0	2	11	5	1	1	1	21
            1957	1	1	8	11	5	2	0	28
            1958	0	8	0	13	4	2	0	27
            1959	0	1	8	20	15	0	0	44
            1960	0	1	8	8	5	0	0	22
            1961	0	2	12	6	5	5	0	30
            1962	4	0	5	5	7	1	0	22
            1963	0	5	7	19	12	4	0	47
            1964	0	2	18	16	7	4	0	47
            1965	0	0	4	6	10	2	0	22
            1966	0	3	16	13	10	1	3	46
            1967	0	3	7	17	8	3	0	38
            1968	2	2	13	5	15	6	0	43
            1969	3	6	10	16	9	3	0	47
            1970	0	0	7	6	5	3	0	21
            1971	0	10	9	15	18	0	0	52
            1972	0	1	12	21	8	1	0	43
            1973	0	2	8	9	16	4	0	39
            1974	0	0	1	2	11	3	0	17
            1975	0	6	7	20	15	9	0	57
            1976	0	0	7	18	7	2	0	34
            1977	1	5	14	5	3	4	0	32
            1978	0	1	7	7	8	0	0	23
            1979	0	10	18	0	9	3	0	40
            1980	0	2	5	2	4	0	0	13
            1981	0	2	8	12	7	3	0	32
            1982	0	3	6	15	16	6	0	46
            1983	0	8	10	18	20	5	0	61
            1984	0	2	2	4	12	3	0	23
            1985	0	7	2	6	9	1	0	25
            1986	2	4	10	14	8	0	0	38
            1987	0	0	7	10	3	0	0	20
            1988	0	8	7	14	10	0	0	39
            1989	0	4	5	17	13	2	0	41
            1990	0	4	8	8	12	1	0	33
            1991	0	0	5	17	12	3	0	37
            1992	0	3	11	21	26	1	0	62
            1993	6	10	6	7	10	0	0	39
            1994	0	0	5	24	8	0	0	37
            1995	1	5	10	20	17	1	0	54
            1996	3	4	11	7	11	0	0	36
            1997	0	6	7	3	15	1	0	32
            1998	0	8	11	6	7	1	0	33
            1999	0	4	11	20	13	4	0	52
            2000	8	7	14	4	10	0	0	43
            2001	1	3	3	20	17	0	0	44
            2002	0	12	8	23	27	5	0	75
            2003	1	5	9	15	13	3	0	46
            2004	0	0	1	12	17	3	0	33
            2005	0	5	8	23	14	9	0	59
            2006	0	1	13	29	6	1	0	50
            2007	0	12	14	15	13	1	0	55
            2008	0	1	17	16	15	4	0	53
            2009	1	0	6	16	9	5	0	37
            2010	1	0	9	21	17	0	0	48
            2011	0	8	13	10	9	2	0	42
            2012	4	9	9	19	15	3	0	59
            2013	1	8	9	17	12	0	0	47
            2014	0	7	6	23	8	4	0	48
            2015	0	1	11	16	24	5	0	57
            2016	0	7	14	16	12	10	0	59
            2017	0	5	12	10	14	1	0	42
            2018	4	12	19	23	21	9	0	88
            2019	2	2	27	14	22	4	0	71
            
          2. Czyli wychodzi na to że ostatnie dwa lata i oderwana od realiów liczba takich dni w Warszawie to trochę wypadek przy pracy, który raczej nie powinien stać się nową normą. Za to powinniśmy wrócić do standardowego dla Wwy z ostatnich dekad przedziału dni z temperaturą +> 25, czyli 40-60 w ciągu roku (najlepiej rozrzuconego w długim okresie czasowym). I bardzo dobrze.

          3. @Radomir W

            Do niczego w tej kwestii nie „wracamy”. Tendencja wzrostowa średniej liczby dni 25+ w Warszawie jest bardzo wyraźna od lat 1980-tych, stanowiąc integralny element ogólnego procesu ocieplania półrocza ciepłego.
            Oczywiście możesz się łudzić że tak nie jest, skoro liczba 88 takich dni w roku 2018 (w mojej klasyfikacji – 85), to mocno wygórowany rekord. Na razie.
            Bo trzeba pamiętać, że trend rosnący nie jest równą linią idącą do góry, ma swoje wahania.

          4. Ja tej tendencji wzrostowej nie neguję. Ale skoro dane z dwóch ostatnich lat są o jakieś 15-30 dni wyższe od najcieplejszych wcześniejszych roczników a wyskok o podobnej skali powyżej 60 dni zdarzył się raz w 2002 r., to chyba jest logicznym, że ponad 70 dni w Warszawie w roku z temperaturami => 25 stopni będzie dalej zjawiskiem indydentalnym a nie corocznym. Można też obstawiać z pewnością gdzieś 80-90% że w przyszłym roku takich dni będzie mniej niż 60.

          5. Radomir
            Piszesz tak, jakbyś nie wiedział, że od przełomu stuleci proces ocieplenia dramatycznie przyspiesza.
            Czy on ulegnie zahamowaniu albo załamaniu w najbliższych latach? Nie wiem.
            Wiem natomiast, że na razie nie widać oznak, aby tak miało być.

          6. Z tej tabeli żadne dramatyczne ocieplenie nie wynika, no chyba że mówimy o ostatnich dwóch sezonach. Wtedy faktycznie skok jest szokowy. I dlatego właśnie mało wiarygodny jako nowa norma a tym bardziej jako etap przejściowy przed jeszcze większym ociepleniem.

          7. Chyba nikt nie może rozsądnie twierdzić, że prawie 90 dni gorąco-upalnych to nowa norma dla Warszawy, na to jest za wcześnie, ani też że jest krok, po którym zaraz takich dni będzie jeszcze więcej. Jak mówię, tego nie wiem.
            (Oczywiście mam swoje przewidywania, ale nie chcę teraz o tym pisać).
            Co nie zmienia faktu, że stało się to, co się stało.
            85 dni 25+ to dla Warszawy – historycznie patrząc – liczba ogromna (tyle nie było nawet w słynnym z upalnego lata sezonie 1811).
            Nie stało się to bez powodu. Została wyznaczona jakościowo nowa przestrzeń dla ocieplenia sezonu letniego. Nie należy tego lekceważyć.
            Zresztą, tegoroczna liczba ok. 70 dni 25+ to też bardzo, bardzo dużo.

      2. Celowo o tym piszę, aby przeciwstawiać się obrazowi lansowanemu w ostatnich latach coraz mocniej przez media – a co mnie osobiście drażni.
        To pokazuje tylko jak nieadekwatny często obraz rzeczywistości kreowany jest przez media (nawet abstrahując od stronniczości politycznej). Skoro ma to miejsce w sprawach pogodowych, to zapewne także i innych również…

  15. Ależ jaka zimnica na dworze, przed chwilą temperatura spadła do 9 stopni i wtem oto mamy w końcu pierwszy dzień w „normie” wrześniowej, te nędzne słabo zauważalne ochłodzenie.

    1. Podlasianin
      Dokladnie. Normalny wrześniowy lekko chłodny dzień.
      Swoją drogą widać że idzie jesień choćby po wskaźniku NAO. Całą porę ciepłą było na minusie i przy okazji dało to rekordowe lato (ale to tak na marginesie, bo latem NAO z temp. nie koreluje z tego co wiem z tego bloga), a gdy tylko pora ciepła się skończyła, to i NAO ujemne też. Wiem, że niektórzy piszą że w tej porze chłodnej NAO ma być bardziej ujemne, jednak na razie tego nie widać i NAO po tym ujemnym kilkudniowym epizodzie wraca na plus na dłużej.

      1. „Dokladnie. Normalny wrześniowy lekko chłodny dzień.”

        błahaha ;)

        PS Sorry, za taki poziom, ale inaczej już tego nie skomentuje.

        A co do NAO to oczywiście masz rację i bardzo mnie to cieszy, że wbrew groźbom m.in. na tym blogu, wraca na słuszny znak.

        1. Wyszaleje się na plusie jesienią i przyatakuje minusy w grudniu :D Ale bym se przyjął takiego niżyka genueńskiego dającego 50 mm w postaci stałej, a po nim wyżyk rosyjski trzymający -10 za dnia. A nie 7. pod rząd aneks do jesieni w grudniu. No dobra, przerwa była w 2016 ale tam też była nędza ze śniegiem. Od zimy 2013/4 jest notoryczna nędza ze śniegiem. Mrozy się zdarzają, nawet cała zima chłodna (jak 2016/7) ale śniegu w jakiejś większej ilości i który by się trzymał próżno szukać. Dekada 2000-2009 miałą różne zimy, niektóre chłodne niektóre ciepłe. Ale na śnieg w sporych ilościach można było często liczyć. Nawet w zimie 2006/7 w styczniu nawaliło dużo pod koniec m-ca.

      2. Godzina 18, Pomorze Zachodnie, wieje bardzo silny wiatr w porywach do ponad 80km/h, wiele linii energetycznych zerwanych a na dodatek w okolicy czai się jakaś burza. Taki tam, zwyczajny, wrześniowy, lekko chłodny dzień, nie?

        Do tego cały wrzesień jest tutaj paskudny oprócz pierwszych 3 dni :(

      1. Podlasianin
        Przecież na podlasiu masz koło 13 stopni, a ochladza się tylko w czasie przechodzenia konwekcji. Także nie panikuj. Podobnie w Miastku. Zobaczymy jutro ten wielki chłód na danych za 17.09

      2. Naprawdę dajcie spokój z tym panikowaniem .Wrzesień by musiał mieć anomalie z -10 aby rok mógł wypaść w normie. Nawet jeśli kilka dni będzie zimno to i tak pikuś do kilkudziesięciu ekstremalnie ciepłych dni w tym roku .

  16. U mnie w nocy coś tam popadalo, dziś jeszcze nie ma zimno bo jest 17 st. Prognozy dają jednak dość spore zachmurzenie więc może ominie nas patologia w postaci ujemnych Tmin na 2m. A prognozy na trzecią dekadę spoko, 23 stopnie to przecież nie jest żadne ekstremalne ciepło. Jakby było np 28/29 to tak. Nie wiem kiedy był ostatni raz kiedy notowano 30 w cieniu w Katowicach (tzn najpóźniejszy taki przypadek) bo te przypadki były naprawdę rzadkie. Bodajże 5 albo 6 po 1951 roku, z czego już trzy w bieżącej dekadzie!

    1. Ale utrzymanie się tych 23 stopni w 3 dekadzie września to już byłoby ekstremum ;) 3 dekada września, najcieplejsza chyba ever, w 2006 roku miała problem ze stałym utrzymaniem takich temperatur.
      A od 2012 to wgl słabo jest z tymi 3 dekadami września, chyba żadna nie była wyraźnie ciepła….. :/

      1. 23 to nie jest ekstremalne ciepło tyle ze kilka dni temu to wyglądało na ponad 25-27.I wcale nie ma pewności czy 25 nie będzie.Na razie za nami JEDEN zimny dzień i to ciągle śmiesznie mało w zestawieniu z ilością dni ciepłych/b.ciepłych/ekstremalnie ciepłych z oststnich 4 miesięcy.

  17. Tymczasem dzisiaj w okolicach Torunia pogoda typowo barowa – silny wiatr, przelotne opady deszczu i krupy oraz zachmurzone niebo, temperatura niewiele przekracza 10C ale odczuwalnie jest nawet zimniej. To chyba pierwszy dzien w tym sezonie o ktorym mozna smialo powiedziec ,,jesien pelna gębą”. Jako plus calej tej pogody mozna wziasc opady deszczu ktore po suchym lecie stopniowo poprawiaja sytuacje hydrologiczna. Wiem ze to nie koncert zyczeniowy ale chcialbym aby w tym roku pazdziernik byl powyzej normy i z duza iloscia opadow bo jestem fanem jesiennych grzybobran ale juz nie przymrozkow ktore nikomu nie sa potrzebne. Generalnie preferuje wyrazne pory roku upalne lato i mrozna sniezna zime, co do jesieni i wiosny – chcialbym aby byly mozliwie najcieplejsze. Dopinguje ujemnym anomaliom zawsze od polowy listopada do konca lutego, w pozostale miesiace zamieniam sie w cieploluba, szkoda ze Torun to nie np Chicago – tam cieplo bywa dlugo ale jak zima zaatakuje to wiadomo ze jest zima a nie pseudojesienno-zimowy slotny komediodramat

    1. U nas jak zima zaatakuje to też porządnie, tylko w ostatnich latach do tych ataków zabiera się jak piwniczny przegryw do podrywania dziewczyn. Jeszcze pamiętam co się działo w 2010 roku na przykład. Albo w niejednej zimie lat 2000-2009. Za to od grudnia 2013 to jest jakaś pomyłka jeśli chodzi o śnieg, bo mrozy jeszcze się czasem zdarzą. Jak pada to głównie deszcz przy jakimś nędznym lekkim plusie. I grudnie ze średnią miesięczną plus 1-2 stopnie są tutaj przez niektórych uwielbiane :D

      1. Przeze uwielbiane są grudnie, albo chociaż ich dekady/pentady ze średnią około/nieco powyżej 5 stopni ;)
        Czyli np grudzień 2015 jako całość, trzecia dekada grudnia 2013, pierwsze dekady grudni 2006/2008…. Niewiele tego w sumie.

    2. dopisuję się do życzeń o deszcz i brak przymrozków na północy – sezon grzybowy u nas jeszcze się nie zaczął… choć powoli coś się zaczyna ruszać :)

  18. Przez obecne tygodniowe ochłodzenie tegoroczny wrzesien będzie odczuwalny jako przeciętny lub nawet lekko chłodny. Dzisiaj się czułem jakby był koniec października, a nie połowa września. Ale takie już uroki ujemnego NAO. Dziś na dworzu paskudnie, odczuwalna w granicach 5-8 stopni, do tego silny wiatr. Niech zimnica przyjdzie sobie w grudniu jak już, a nie zabiera najlepszą część złotej polskiej jesieni.O opadach nie mówię, bo potrzebne.

        1. Tylko przejściowo jeśli już, ogółem wrzesień z bardzo aktywnym Atlantykiem i tylko na kilka dni się to zmieni. Nie ma co zwalać na NAO, tylko po prostu na przejściową przebudową baryczną

  19. Godzina 18, a w Chojnicach podczas jesiennej burzy notuje się zaledwie 6,4*C. Pomyśleć, że nie tak dawno notowaliśmy temperatury powyżej 20*C.

  20. Ja w tym roku z jeszcze większą ciekawością zwracam uwagę na trend NAO (i AO też przy okazji), bo jak w IV kwartale b.r. pójdzie „śladem” roczników ubiegłych to krok po kroku będziemy zbliżać się ku nowemu rekordowi ciepła.
    Ale możemy mieć niespodzianki, bo indeksy NAO/AO ostatnimi czasy dość raptownie potrafią przechodzić z plusów na minusy i odwrotnie. A i symptomy, że może być inaczej też jakieś są (położenie wiru subpolarnego, indeks QBO związany z wiatrami stratosferycznymi).

      1. Zwłaszcza zimą i wczesną wiosną spał…. Wtedy kiedy ma największe znaczenie, był bardziej aktywny, od kwietnia i tak się tak bardzo nie liczy, ładnie i ciepło (a zarazem nie gorąco) może być też bez Atlantyku np lipiec 2013, sierpień 2002, cudowny koniec kwietnia 2014, maj 2008…..

    1. Ale możemy mieć niespodzianki, bo indeksy NAO/AO ostatnimi czasy dość raptownie potrafią przechodzić z plusów na minusy i odwrotnie.

      Ostatnio? Naprawdę??? 🙄

      NAO latem (a jesteśmy bliżej lata niż zimy) ma istotną statystycznie autokorelację tylko poniżej 7 dni (ufność 95%) [1], czyli zmienia się w skali synoptycznej. Co zresztą mnie nie dziwi bo jeśli obserwuje się mapy synoptyczne Północnego Atlantyku dzień po dniu to widać, ze znak NAO zależy od obecności wyżu lub niżu w okolicach Islandii.

      Ja osobiście powiedziałbym, że ostatni (w tym roku) NAO zmienia się wyjątkowo niemrawo.

      [1] Keeley, S. P. E., R. T. Sutton, and L. C. Shaffrey (2009), Does the North AtlanticOscillation show unusual persistence on intraseasonal timescales?, Geophys. Res. Lett., 36, L22706, https://doi.og/10.1029/2009GL040367.

    2. @A.H.
      Może nieprecyzyjnie się wyraziłem – chodzi mi o zmiany jakie mieliśmy wiosną tego roku lub pod koniec zimy ub.r.
      Bo poza tym, faktycznie mamy też okresy z bardzo niemrawymi zmianami.

  21. NIESTETY
    Olbrzymi przełom w prognozach modeli, zarówno GFS, GEM jak i ICON za rozwojem wyżu nad Skandynawią od weekendu. O ociepleniu można zapomnieć, przejściowo temperatura może nieco wzrosnąć, w dniach 22-23.09, ale powyżej 20 stopni wg tych modeli wcale by nie było. A potem już śladem końcówki września 2013… Mam nadzieję, że to tylko wybryk, ale niestety najgorsze obawy zaczynają stawać się coraz bardziej prawdopodobne. Zobaczymy co za 2 godziny pokaże dużo bardziej stabilny ostatnio ECMWF….

    1. Czuć w powietrzu szybko postępująca zaawansowana jesień, więc wszystko wskazuje na to, że już może nie być epizodów letnich. Dziw tylko bierze, że drzewa wciąż się niezle trzymają, a jest już 17 września, czyli powinno być już w ok 20% kolorowo.

    2. Trochę absurdalne te odsłony, ale w sumie nic mnie tu nie zdziwi skoro pogoda lubi być pełna kontrastów, czekamy na ECMWF.

      1. Niby absurdalne, ale GEM i ICON już nie pierwszy raz tak straszą, więc może jest coś na rzeczy. Tak czy inaczej będzie walka niżu atlantyckiego z wyżem skandynawskim, być może ten pierwszy wygra, a wyż zostanie wypchnięty za koło podbiegunowe. Tak jak obaj mówimy, trzeba czekać na ECMWF wieczorny i poranny, jak do tego czasu utrzyma tę „lepszą” wersję, to możemy być spokojni. Lucas słusznie zauważył, że ten model ostatnio najmniej zawodzi, jak daje absurdalne ciepło, to ono jest (koniec sierpnia), jak daje normalną pogodę, jest normalnie ;)

          1. Ironia? Bo nic takiego nie ma przecież. Aczkolwiek mam pewne obawy, że jutro ulegnie to zmianie…

          2. Faktycznie, jak patrzę gdzieś indziej niż za Pomorze Zachodnie to jego nie widzi, no cóż, u mnie widzi :(

    3. Ze swojej strony dodałbym jeszcze, że blokady skandynawskie możemy mieć także przy dodatnim NAO. Finisz prognozy ICON jest dobrym tego przykładem:
      https://www.wetterzentrale.de/maps/ICOOPEU12_180_1.png

      A obecnie wkraczamy stopniowo w okres, w którym wyże już nawet nie tylko na NW/N/NE, ale i coraz częściej także już na E od Polski mogą sprowadzać chłód (a co zależy jeszcze od ułożenia niżów na ich S/W obrzeżach).

      1. Swoją drogą, mam wrażenie, że też wkraczamy w okres, w którym temperatura na 850hPa traci znaczenie, do predykcji temperatury na 2m

        1. Z uwagi na to coraz słabszy czynnik związany z nagrzewaniem się pow. Ziemi – przestrzeń dla możliwości pojawiania się inwersji będzie coraz to większa (zwłaszcza przy innych trajektoriach napływu górą i dołem).

      2. Ze swojej strony dodałbym jeszcze, że blokady skandynawskie możemy mieć także przy dodatnim NAO.

        Oczywiście, że możemy. Gdyby to było niemożliwe to SCAN nie byłby osobnym indeksem bo jego znak wynikałby jednoznacznie ze znaku NAO.

        1. Dodam, ze zrobiłem (przy pomocy Climate Explorer) korelacje NAO i SCA (indeksu blokad skandynawskich) dla wszystkich miesięcy. Wygląda to tak:

          Time series correlations
          CPC SCA with NAO
          
          months	corr	p	
          Jan 	-0.305	0.0102	
          Feb 	-0.392	0.0009	
          Mar 	-0.240	0.0457	
          Apr 	0.136	0.2625	
          May 	-0.259	0.0318	
          Jun 	-0.184	0.1303	
          Jul 	-0.257	0.0330	
          Aug 	-0.151	0.2185	
          Sep 	-0.300	0.0122	
          Oct 	-0.076	0.5328	
          Nov 	-0.105	0.3887	
          Dec 	0.130	0.2861	
          

          Korelacje NAO i SCA są istotne statystycznie (p<0.05) tylko gdy są ujemne, ale nie są to silne korelacje bo nawet corr=0.4 oznacza, że tylko 16% zmienności jednego z tych indeksów można wytłumaczyć zmianami drugiego. Czyli są one bliskie niezależności jak przystało na odrębne indeksy klimatyczne.

    4. niestety, ale mam wrażenie że czeka nas powtórka z października 2016 roku…pogoda przypomina mi powoli to co się działo 3 lata temu, ale tym razem wszystko dzieje się o jakieś 2 tygodnie wcześniej…

  22. No i macie swoją ekscytację fusiastymi fusami :D Będzie rekordowy wrzesień!!! Hahaha, 2 dni później ciepełko się jakoś rozpływa i w jego miejsce wchodzi piździca. Też jest w strefie fusów rzecz jasna i nie jest powiedziane, że tak będzie.

    1. Napiszę nieskromnie że ja zawsze tak piszę żeby podchodzić ostrożnie do prognoz spoza skillu;). Wyżej napisałem że nie jest przesądzony nawet wrzesień powyżej normy. Trzeba pamiętać że nawet jak seriami lecą miesiące powyżej normy to nie znaczy że każdy kolejny taki będzie nawet jeśli I połowa wykazuje dodatnią anomalią a w przypadku zarówno sierpnia była niewielka po II dekadach jak i września po II dekadach będzie ona niewielka. W sierpniu w III dekadzie szala przechyliła się zdecydowanie na stronę ciepła a wrześniu jeszcze nie wiadomo. Prognozy mogą się jeszcze wielokrotnie zmieniać

    2. „fusiastymi fusami”

      ->>> Niedobrze, że do prognoz podchodzi się zero-jedynkowo – w stylu sprawdzą się (w podtekście niemalże na 100%) vs. nie sprawdzą się (bo to pełne „fusy”).
      Gdyby tak podchodzić do prognozowania, to w ogóle nie powinno się tworzyć żadnych modeli i nie dokonywać żadnej predykcji.
      Prognozy są oparte na minimalizacji funkcji celu jakim jest błąd predykcji. Niezależnie od szukania „kierunku poprawy” wedle określonych założeń i kryteriów danego modelu, my sami też możemy to robić (oczywiście nie numerycznie jak maszyny). Robimy to czasami nawet podświadomie (a czasami świadomie) przyjmując coraz bardziej prawdopodobne scenariusze (na różnym poziomie ogólności/szczegółowości), a odrzucając stopniowo coraz to mniej prawdopodobne. Takie elastyczne podejście ma miejsce m.in. przy uczeniu się maszynowym różnych urządzeń „inteligentnych”.
      Zamiast więc podchodzić do prognoz mechanicznie, warto wykorzystać także swoją własną inteligencję – ale ta z założenia nie powinna dopuszczać zero-jedynkowego podejścia, przynajmniej przy czynnościach, które z założenia obarczone są różną wiarygodnością (niepewnością), a jakim są prognozy – zwłaszcza w obszarze pośrednim między czymś uznawanym za „fus” (duża niepewność) a uznawanym za „skill” (duża wiarygodność).

      1. „Prognozy są oparte na minimalizacji funkcji celu jakim jest błąd predykcji.”

        Można poprosić o wyjaśnienie, o co chodzi w tym zdaniu. Bo chyba jestem za głupi, by tę nowomowę zrozumieć. To chyba właśnie jest ten hermetyczny język, o którym pisał BenWawa.

  23. Widać jak za frontem napływa już jednoznacznie zimna masa powietrza – po raz pierwszy od maja już ok. godz. 20-21. na tak dużym obszarze Polski notujemy jednocyfrówki:
    http://pogodynka.pl/http/assets/products/main_page_maps/day_v2_0000-00-00d.jpg#0.8219934596705478
    Z drugiej strony rzadko się zdarza, aby wrzesień nie zaczynał przynosić nam już takich ochłodzeń – bez względu na to jakie było lato, jak wypada cała jesień, czy cały rok.

  24. ECMWF potwierdza wprawdzie rozwój wyżu „podbiegunowego” gdzieś na NW Rosji, ale na nas wg tego modelu miałby na szczęście nie mieć wpływu, bowiem niż zdoła się przebić do Morza Północnego, w akompaniamencie wyżu azorsko-alpejskiego, a więc europejski model stabilnie za ociepleniem ;)

    1. Ano właśnie, wrzesień to początek większych zmian:
      – coraz głębsze niże i silniejsze wyże, a co za tym idzie i gradient ciśnienia,
      – coraz częstsze stratusy (choć tego września na szczęście mamy ich na razie mało),
      – coraz słabsze przełożenie T850 na T2M – latem najczęściej jest zaburzone przy konwekcji, a teraz z czasem coraz bardziej także przy inwersji (z uwagi na coraz słabiej ogrzewaną pow. Ziemi),
      – coraz częstsze przypadki, że już także wyże (a nie tylko/głównie niże) na N/E od Polski mogą przynosić chłód.

      W prognozach dla Europy na przyszły tydzień zaczyna pojawiać się ewentualność utworzenia się nad Skandynawią i/lub NW Rosją takiego zimnego już wyżu, który mógłby zagrozić ponownej adwekcji ciepła z SW po 22.09. Jednak dopóki nie zmienią się ewentualnie w tym kierunku prognozy także ECMWF, dopóty na razie bym się tą opcją nie „przejmował” (oczywiście poza chłodniejszymi najbliższym dniami do weekendu 21-22.09).

  25. Jedno co można zauważyć to wyż który jest na zachodzie Europy najprawdopodobniej przeleci w ciągu kilku dnia na wschód, południowy-wschód Europy jak błyskawica, zobaczymy jak ewentualnie długo zdoła utrzymać słoneczną pogodę bo to jeszcze niewiadoma.
    Póki co zawiało chłodem, ale też trochę polało, niedawno nawet fajna ulewa przeszła nad wsią.

  26. Pytanie do administratorów strony. Czy nie dałoby się ograniczyć komentarzy jednego użytkownika do 2-3 na dzień (liczba do ustalenia). Tego co się dzieje od dłuższego czasu, to już nie da rady czytać. Przydałby się jakiś rozsądny limit tego `kłapania` co poniektórych…

  27. Tu nawet nie chodzi o ogranicznik dla wszystkich, tylko dla tych, których bohomazy są do bólu przewidywalne i… bezwartościowe. Takich na przykład: Łukasza z Warszawy, strażnika bentosu, zaciekawionego, Arctic Haze, Whiteskies, kslawina, Piotra D, Artura S, Arnolda, Marcina D, Kamila z Tatr, Gandalfa, MP, etc. pomimo, że nie we wszystkich sprawach ad rem się zgadzam z ich poglądami, usilnie namawiam do popełniania jak największej ilości komentarzy. Wyżej wymienionych z pseudonimu delikwentów możnaby nawet motywować finansowo do uczynienia z bycia współautorami strony dodatkowego źródła zarobkowania i porzucenia etatów w jednostkach badawczych.
    Kto za?

  28. Wracając z pracy, mimo adekwatnego ubioru do temperatury na zewnątrz (8 stopni na plusie), przez silniejszy wiatr zmarzlem. I na deser info, jutro u mnie na Bielanach rusza sezon grzewczy 🙂

  29. Polski klimat pokazuje swoje wredne i nieobliczalne oblicze. Da się normalnie żyć w okresie od połowy maja do połowy września. Po za tym ciemnica i zimnica. Niby się ociepla ale stanowczo za wolno. Jak średnia roczna będzie wynosić tyle co w Budapeszcie to da się żyć. Ale kiedy to będzie. I czy w ogóle będzie.

    1. Ocieplenie ma charakter globalny, czyli porównania z Budapesztem będą niemalże zawsze na rzecz większej ciepłoty Węgier – oczywiście klimatycznie, bo zmienność pogodowa może okresowo prowadzić też do odwrotnych sytuacji.

      A co do oceny klimatu Polski… Owszem ma swoje mankamenty, ale i plusy również.
      A i plusy obecnej pogody też jakieś widzę, bo przeszły strefy z potrzebnymi opadami (bardziej rozproszonymi niż latem), od W/NW ponownie się rozpogadza, a wiatr jeszcze dzisiaj ma wyraźnie słabnąć. A przyszły tydzień może przynieść temperatury nieco ponad 20°C przy aurze spokojniejszej/pogodniejszej. Głowa do góry:-)

      1. Najgorsze w naszym klimacie jest takie ostre przejście z ciepła w zimno i odwrotnie. O ile raptowne przejście w ciepło mi nie przeszkadza to odwrotnie już tak. Czekam na to ocieplenie jak kania dżdżu. Ja naprawdę lubię jesień ale to musi być łagodne przejście.

    2. @Tutejszy
      Taka pogoda jak wczorajsza/dzisiejsza, zaczyna stopniowo (z upływem kolejnych lat) nabierać charakteru koła ratunkowego dla regionów takich, jak np. Mazowsze.

    3. @Tutejszy
      Jak żyć? Może palnij sobie w łeb?
      Ty chyba jakiś nietutejszy jesteś.
      Nie przyzwyczaiłeś się do tego klimatu jeszcze? Ile lat żyjesz? W Norwegii mają mniej słońca, w Bergen deszcz, mgły, a są nastawieni pozytywniej do życia niż takie marudy. Lubisz jesień? Chyba mylisz jesień w Mozambiku z jesienią w Polsce.

      1. Czasami mam wrażenie że niektórzy powinni skorzystać z okazji i siedzieć cicho, zwłaszcza że wypowiadają się w sposób przypominający korzystanie z brzytwy przez małpę.

  30. No i już mamy potwierdzenie tego, co pisałem tu wczoraj w komentarzu o zarzutach prokuratorskich wobec synoptyków IMGW.
    Wczoraj trochę w Warszawie powiało (tak do ok. 60 km/h) i od razu poprzewracały się drzewa w szeregu miejsc (na szczęście nie było ofiar).
    Tę uwagę kieruję do @kmroza: skoro wg Ciebie stosowanie kodeksu karnego wobec synoptyków za błędy prognostyczne jest zasadne, to czy nie należy też kogoś karać (kogo?) za to, że w mieście jest pełno starych chwastów drzewnych (jak topole), zagrażających ludziom?

    1. Osobiście jestem niemalże pewny (na ponad 95%), że nawet jakby wówczas synoptycy podnieśli stopnień ostrzeżeń z 2 na 3 (bo tego dotyczą zarzuty!) to nie zmieniłoby to planów organizatorów.
      Analogicznie jak zmiany stopni zagrożeń lawinowych między 3, 4 i 5 w wyższych górach. Przy wszystkich trzeba zachowywać większą ostrożność. Czy sam ten poziom ostrzeżeń aż tak dużo zmienia? Kto ma je zlekceważyć i tak to zrobi…

      1. Nie odnosiłem się do wątku zarzutów prokuratorów do synoptyków bo nie chcę wchodzić w politykę :one są bo zmierzamy do takiego systemu jAK Rosja czy o zgrozo korea Pn (oczywiście w łagodniejszej wersji)W dodatku na życzenie większości .Wątku nie rozwijajmy .

        1. Artur
          No nie rozwijaj bo się tylko ośmieszasz. I nie żebym z tymi zarzutami się zgadzam. Zgadzam się w 100% z Arctic Haze. Mam nadzieję że szybko te zarzuty zostaną oddalone a śledztwo umorzone.

          1. Oddalenie zarzutów to jedno a co innego to sam fakt ciągania ludzi na przesłuchania w sprawach idiotycznych i stresowania ich kontaktami z organami ścigania. Niestety u nas szczególnie w ostatnich latach istnieje jakaś mania uruchamiania Prokuratury czy Policji w sprawach pierdołowatych albo takich, które powinny być załatwiane w drodze procesu cywilnego. Tak jakby te organy nie miały co robić tylko wypisywać bzdurne protokoły, decyzje o niewszczynaniu śledztwa a potem pisma do sądu w takich sprawach, bo przecież obywatel ma prawo się odwołać. Dopóki nie wykasuje się z KK czy Kodeksu Wykroczeń różnych durnych przepisów choćby o kradzieży drewna z lasu (a obecna ekipa idzie raczej w kierunku dopisywania kolejnych bzdur a nie ich skreślania), to nie będzie dobrze w tym państwie.

    2. To chory pomysł. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to na miejscu synoptyków IMGW codziennie wrzucałbym najwyższe ostrzeżenie. Wszyscy by to ignorowali, ale nikt nie oskarży synoptyka za to że niesłusznie ostrzegł. A jeśli zacznie i za to oskarżać, należy dać wypowiedzenie w trybie jak najszybszym możliwym i iść na zwolnienie lekarskie.

      Wcale nie żartuję.

        1. @daniel

          Dlatego też nie jestem. Zaraz po studiach chcąc nie chcąc rozważałem zatrudnienie w IMGW bo w tym momencie tylko oni mieli ofertę zatrudniania fizyków ale gdy dowiedziałem się o możliwej pracy w instytucji naprawdę naukowej, nie wahałem się ani przez moment.

      1. Jedyne rozwiązanie to po umorzeniu postępowania złożenie przez niesłusznie oskarżonego doniesienia na tych co go oskarżyli o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na pomówieniu o popełnienie przestępstwa, którego nie było z wnioskiem o zadośćuczynienie. Takie coś może niektórych oduczy pewnych praktyk. Tylko czy my mamy dążyć do takiego chorego państwa, gdzie ludzie się ciągle o wszystko oskarżają zamiast żyć w zgodzie i po chrześcijańsku ze sobą.

    3. W ogóle lokalność aż tak ekstremalnych zjawisk wyklucza w pełni adekwatne ostrzeganie – przynajmniej w kontekście stopni zagrożeń.
      Oskarżanie w tym kontekście uważam za idiotyzm (pomijając jakieś aspekty polityczne w tle). Co innego, gdyby w ogóle ostrzeżeń nie było dla całej/sporej części Polski – ale przecież takowe w ogóle były…

      Analogicznie jak odnośnie tegorocznej sprawy z Giewontem. Czy zmiana stopni ostrzeżeń z 1 na 2 lub 2 na 3 (lub odwrotnie) coś by zmieniła w podejmowaniu decyzji przez turystów/ceprów? W ponad 90% przypadków zapewne nie…

    4. Odpowiedź do wszystkich, którzy nie rozumieją problemu.

      Problemem z 11.08.2017 nie jest brak wydania trójki poprzedniego dnia wieczorem. Okres 24 godzin jest zbyt długi by w pełni skutecznie przewidzieć siłę oraz trajektorie niszczących układów. I tu nie mam ani trochę pretensji.

      Problemem jest, że o godzinie 19:00, gdy było już w 100% jasne, że jest drastycznie i nie było najmniejszej wątpliwości, że dojdzie do najbardziej niszczących zjawisk od wielu lat, imgw nie zrobiło nic! Na PŁB jasno napisali, obszary zagrożone kataklizmem od Słupska po Ostródę. 4 godziny to wystarczający okres, by WSZELKIE obozy pod gołym niebem na tym obszarze zostały błyskawicznie ewakuowane. Niestety, oficjalne organizacje tego nie zapewniły. Oczywiście winnych jest tu wielu, w tym drużynowi, którzy nie śledzili radarów i nie widzieli co się dzieje, ale… z drugiej strony, to drużynowi, a nie synoptycy…
      I jak sam pisałem, nie chodzi mi o to, czy ktoś wyda 2, czy 3, to zwykle numerki. Chodzi mi o to, że tamtego wieczoru powinno być realne działanie, instytucje meteorologiczne powinny wprowadzić błyskawicznie stan wyjątkowy. Samo 3 zamiast 2 faktycznie by nic nie dało, do dziś pamiętam słynną 3 (oraz alerty rcb) z 1.07 tego roku, która przyniosła u mnie zawrotne 0.2mm i niszczycielskie porywy wiatru do 30 km/h ;)

      PS wycinkę starych i chorych drzew też w 100% popieram

      1. @kmroz
        Nie znamy i nie jesteśmy na razie w stanie przewidzieć siły natury zawsze i wszędzie. Chyba nikt nie przeczy, że synoptycy IMGW popełnili błąd w przedmiotowej sprawie.
        Ale chodzi o to, że prokuratura i sąd nie mają tu nic do roboty. Bo gdyby miały mieć, to pokaźna część polskich synoptyków już siedziałaby w tzw. pudle. I nie tylko polskich.
        Być może synoptyk z Krakowa czy inni powinni ponieść konsekwencje SŁUŻBOWE. Ale to już inna sfera.

        1. Stopień zaniedbań w tego typu organizacjach (nie tylko pogodowych swoją drogą) jest tak wielki, że jakaś kara w końcu powinna być. Więzienie to przesada (chociaż ja tam by nie płakał, skoro ważniejsze dla delikwenta od ostrzeżenia i ratowania ludzkiego życia były ptaszki…..), ale duże kary finansowe czy ileś tam godzin prac społecznych by nie zaszkodziło ;)
          A zwolnienie to obowiązkowo, ono powinno już nastąpić w poniedziałek 14.08.2017

          Najbardziej mnie smuci, że pasjonaci dają lepsze prognozy od „specjalistów” z różnych rządowych organizacji oraz mass mediów…. I to się nie zmieni, dopóki nie będzie jakiegoś wstrząsu. Pół biedy jak dzisiaj trzeci dzień z rzędu przez radiowe pogody ludzie bez sensu biorą płaszcze i parasole (ten kolejny „opadowy” dzień, opad wiatru i słońca chyba 🤣), ale przy groźnych zjawiskach to już jest poważny problem.

          1. @kmroz:
            „Więzienie to przesada (chociaż ja tam by nie płakał, skoro ważniejsze dla delikwenta od ostrzeżenia i ratowania ludzkiego życia były ptaszki…..), ale duże kary finansowe czy ileś tam godzin prac społecznych by nie zaszkodziło ;)”

            >> Jasne. Dać synoptyków do kopania rowów, od razu prognozy pogody będą trafne w 100%.

          2. A ktoś tu mówi o 100%? Jakby chociaż była połowa z tych 90%, którymi co tydzień się TVN chwali (z tego chyba największy śmiech 😂), to już byłbym zachwycony ;)

            Jeszcze raz mówię, 11.08 nie był problemem błąd w prognozie tylko zlekceważenie tego, co JUŻ SIĘ DZIAŁO.

            Za błędy w prognozach nikogo nie powinno się karać oczywiście (chociaż gdy poprzedniego słyszysz o kolejnym „deszczowym” dniu a tu nachrzania ci prawie cały dzień słońce, to aż czasem by się chciało 😂 ).

            Ale to co było 11.08 to bym raczej określił jako tzw. nieudzielenie pomocy (szedł żywioł, a oficjalne organizacje nie poinformowały o tym ludzi). Pamiętam wypowiedzi ludzi z okolicy Chojnic, mówili że myśleli że idzie zwykła burza!

          3. Hmmm, akurat prognozy TVN-u dosyć szanuję.
            Pamiętam, jak pod koniec lipca 2015 roku Wasilewski zapowiadał wyjątkowo długotrwałe, silne upały; użył nawet zwrotu: ” Otwierają się przed nami wrota piekieł”.
            Zaśmiałem się wtedy, uznałem, że przesadza. A jednak miał rację.

          4. Ale komrpomitują się mówiąc o 90% sprawdzalności.
            Jako dziecko uwielbiałe11m nagrywać prognozy TVN. Ostatnio sobie porównywałem te stare nagrania z danymi. I sprawdzalność naprawdę słaba, nawet na jeden dzień, a co dopiero na kilka… oczywiście czasem dobrze trafiali, ale zwykle niedoszacowane temperatury były i to o więcej niż 1 stopień…

          5. Ale chyba obaj jesteśmy fanami Omeny?
            Ja nie wątpię że ona ma dużą wiedzę o pogodzie/klimacie. Ale trudno mi się o tym przekonać, bo zamiast słuchać tego co mówi, skupiam uwagę na jej fryzurach.

          6. Gdzieś kiedyś czytałem, nie wiem, czy nie czasem na dawnym blogu Synoptyka Mateusza Raca, że błąd do 2 stopni oznacza, że prognoza jest dobra. I ponoć obowiązuje to nawet w IMGW.
            Czyli jeśli prognozowano 28°C, a było 30°C, to prognoza się sprawdziła.

            W takim przypadku akurat 90% jest dosyć prawdopodobne, zwłaszcza, że prognozują dla kilkunastu miast w kraju na bodaj trzy dni do przodu. Nie widzę tu zatem żadnej kompromitacji. Nie liczyłem im tego, ale stosunkowo łatwo jest osiągnąć sprawdzalność 90% co do temperatur minimalnych i maksymalnych.

  31. No i ‚pogoda w normie’ dotarła i do mnie. 8 stopni z zimnym wiatrem, warunki takie same jak podczas odwilży w środku zimy. W dzień pewnie będzie trochę cieplej ale mimo wszystko jest po prostu zimno, za zimno jak na wrzesień.

  32. Plusy dzisiejszej pogody, deszcz. Zdecydowanie na minus temperatura i wiatr. Taka pogoda jest bardziej oczekiwania w listopadzie ( temperatury), niż, teraz. Patrząc na prognozy, zastanawiam się czy wrzesień, może wyjść w normie.

    1. Taka pogoda w 2ej połowie września to u nas nic niezwykłego. Wydarzeniem nadzwyczajnym byłoby, gdyby takie dni w ogóle się we wrześniu nie pojawiły.

  33. W prognozach znów zmiany optujące za ciepłem praktycznie do końca miesiąca. Interesująco wygląda prognoza gfs na dzień 26.09. Podczas gdy w Polsce ma być generalnie powyżej 20 stopni (poza NE) to kilkaset km na NE od Polski na Łotwie 4-5 stopni w ciągu dnia

    1. ECMWF cały czas stabilnie za tym ociepleniem po 22.09. Nawet jak Tmax nie wzrośnie powyżej 25°C, to przecież wartości rzędu 22/25°C w cieplejsze dni i tak oznaczają raczej ciepło, niż chłód. Zwłaszcza, że wiać ma słabo przeważnie z SW, a przy tym być przeważnie pogodnie.
      Czy w kontekście tych wszystkich przypadków dodatnich anomalii i okresów bezopadowych/pogodnych naprawdę mamy aż taki przesyt zimna i opadów…??? [uwaga ogólna, nie akurat do Ciebie]

      1. Dokładnie, niektórzy sieją taką panikę jakbyśmy z taką pogodą mieli do czynienia całymi tygodniami a tak nie jest, jeszcze chwila a weekend będzie przyjemniejszy.

        1. Dokładnie.to krótki incydent jedynie. Przed nim było ciepło ,po nim będzie ciepło .Znacznie dłużej niż ten ponoć wielki chłód.

      2. ECMWF widzi po 20-22 stopni. Przyjemnie ciepło, ale szału nie ma. Inne modele nieco cieplejsze, ale na szczęście wycofały się z tego co wczoraj. Jednak… Nie w 100%, bo nadal widać rozwój tego wyżu skandynawsko-rosyjskiego, ale na szczęście przy niżu nad Morzem Północnym jednocześnie. Jak ktoś niżej zauważył, u nas 20, na Łotwie 5. Także niestety nie można jeszcze niczego przesądzać. Może być też tak, ze jednego dnia będzie ciepło, a drugiego zimno, coś czuję że właśnie taka dynamika nas trochę czeka w ostatnim tygodniu września.

        A tymczasem dzisiaj bardzo zimno, aktualnie u mnie tylko +10.5. Wieje porządnie do tego.

  34. Potężny chłód wdarł się do Polski i osiągnęliśmy zawrotną anomalię dzienną – 1,35 i widzę już lament na forum:)

    Zgadzam się w 100% z Ben Wawa, że takie dni we wrześniu to nic niezwyklego. Niezwykle i przerażające zarazem byłoby gdyby doszło do sytuacji gdyby takie dni przestały się już pojawiać.

    1. Lamenty będą coraz większe . Dziś w telewizji lament , że bardzo zimno i dlaczego skoro lato jeszcze trwa. Jakie lato? Wrzesień jest miesiącem jesiennym ma średnia temperature poniżej 15 stopni dużo zimniejsze dni i noce dni coraz krótsze . To że astronomiczne lato trwa jeszcze nie oznacza , że mamy lato . Pogodynki z tv powinny iść na jakiś kurs meteorologii . Miesiące letnie to czerwiec , lipiec , sierpień .

  35. Mam pytanie do osób lubiących ten typ pogody, który jest aktualnie za oknem. Co Wy widzicie w tym fajnego?. Oczywiście deszcz – ja to rozumiem i podzielam. Ale co jest fajnego w samej zimnicy, że ją tak uwielbiacie? Siedzenie w domu. Brak aktywności fizycznej. Zaglucony nos. Zaraz pewnie grypy i przeziębienia dzieci. Przyznam, że nie potrafię tego zrozumieć. Oczywiście potrafię to zaakceptować, bo nie mam wyjścia. Ale polubić? Nigdy. Dlatego narzekam. Nie wolno? Osobnik o nicku Thorgeir mi tego nie zabroni.

    1. Stwierdzenie obiektywnego faktu, że obecna aura nie jest czymś nadzwyczajnym w II połowie września, a nawet jest czymś normalnym, wcale nie musi oznaczać deklaracji uwielbienia dla takiej pogody.
      Mieszanie sfery obiektywno-informacyjnej z emocjonalną, to istna plaga nie tylko na tym forum.

    2. Po pierwsze stawiasz chochoła, jak ci wytknął Ben Wawa.
      Po drugie zimno nie oznacza braku aktywności fizycznej i osłabienia odporności. Wszystko jest kwestią wychowania i rozsądku. Popatrz na ludzi w Skandynawii – są aktywni cały rok, powiedziałabym, że zimą im szczególnie dobrze z nartami czy łyżwami.
      Aktywność fizyczna, dobra dieta i właściwy ubiór to kwestia wyboru.
      Rozumiem, żebyśmy mówili o temperaturach rzędu -30 czy -40 stopni. Ale ile takich dni mamy rocznie w naszym klimacie?

      1. Piszesz zupełnie o czym innym. Ja nie pytam czy można żyć w zimnym klimacie. Ja pytam co w nim jest tak pięknego, że jest tak lubiany. To że Skandynawowie sobie radzą nie oznacza że lubią ten klimat. To po co obowiązkowo wyjeżdżają w zimie do ciepłego klimatu? Jeżeli taki fajny i zdrowy ten klimat. Intelektualnie temat nie do obrony. Po prostu są zaradni, stworzyli sobie dobrą gospodarkę i muszą tam żyć ale 2 razy do roku zmykają do ciepła. Co innego polubić a co innego zaakceptować ale to dla absolwenta gimnazjum zbyt trudne.

        1. Tutejszy
          Znowu bzdury opowiadasz. Czemu ty wiesz najlepiej co wolą skandynawowie? Jesteś bardzo ograniczony niestety… Pozwól lubić komuś co innego niż ty. Większość skandynawow lubi swój klimat i nie zamieniłoby go na żaden inny. Trzeba być płytkim emocjonalnie żeby nie rozumieć że ktoś może lubic coś czego samemu się nie lubi. Do was ciepłolubów nie docierają pewne rzeczy. W przeciwieństwie do was my potrafimy zrozumieć kogoś kto chce cały rok co najmniej 20 stopni i nie próbujemy was cały czas przekonać co macie lubić. Dla was zrozumieć nas którzy chca np. 4 pory roku, łącznie z taka jesienią jak dzisiaj jest nie do ogarnięcia. Ale jakoś nie współczuje wam tej „męki” w tym „parszywym” polskim klimacie.

          1. Nie ogarniam jak można lubić skandynawski klimat….. 🤔
            Ale w sumie nie takie dziwne rzeczy ludzie lubią….

          2. też toleruje masochistów ale nie lubię.
            też nie rozumiem kogoś kto cieszy się gdy we wrześniu jest t max 10 stopni skoro mogło by być 20 i być przyjemnie

          3. Ale powiedz co lubisz w zimnie – wytłumacz to bez emocjonalnych odniesień. Jak jest ciepło to kąpiemy się w jeziorze, jeździmy rowerem, spacerujemy wieczorem, można pójść na występ w plenerze czy na zawody sportowe itp. itp. A co jest takiego fajnego w zimnicy jak dzisiaj? Proszę bardzo masz możliwość uzasadnienia. A napisanie o kimś że jest ograniczony bez uzasadnienia to takie dawne wiejskie pokazanie gołego tyłka wyrażające bezsilność argumentacji.

          4. Tutejszy
            A czemu ja czy inni mamy tobie tłumaczyć co lubimy w zimie? Kim ty jesteś? Małym dzieckiem że trzeba tobie wszystko tłumaczyć. Jeżeli jeden z drugim nie rozumie tego, i mówi że się jest masochista, to dla mnie to jest bardzo ograniczony człowiek. No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Proponuję wam nie przekonywać nas do waszej racji bo robicie tu śmietnik. Czy ktoś z nas Was przekonuje i pyta jak można to, jak można tamto? Żyjcie sobie w swoim świecie i nie wymuszajcie tego świata od innych z tego forum. Komentujcie i oceniajcie pogodę, a nie wylewajcie żale, że wam zimno.

          5. No i dalej FKU bez argumentów. Nie pisz o zimie bo zimę jeszcze rozumiem że można polubić np. narty ale napisz co lubisz w takiej pogodzie jak dziś. A jak się nie potrafi argumentować to najlepiej wrzucać inwektywy. Spróbuj zapanować nad swoimi emocjami.

          6. @Tutejszy masz racje. FKU nie ma argumentów i mu wali na mózg. Nie umie się wyrażać z kulturą, tylko od razu atakuje, stosuje jakieś gimnazjalne gadki. Skoro dla niego jest taka cudowna pogoda i można aktywnie z niej korzystać, to ciekawe, czemu siedzi na forum i wyładowuje swoje frustracje…
            A swoją drogą czekam tylko, co się będzie tu działo w zimie, jak przywali -15. Ciekawe, co wtedy zadeklarowane zimnoluby będą robić. Bo ogródki w restauracjach już będą od dawna zamknięte, parki i ulice puste. Na lodowisku też mało osób w taką temperaturę. Na rolkach, czy rowerze nie pojeździsz, o zrobieniu grilla, czy przesiadywaniu na działce nie wspominając. Jedyne, co pozostaje to siedzenie w ogrzewanym pomieszczeniu i pisanie, jaka to zima piękna.

          7. @mich28

            Jeśli mowa o argumentach to Ty sam w sześciu komentarzach jakie masz tutaj nie podałeś żadnego. Albo zaprzeczasz faktom naukowym albo kogoś atakujesz. Idź sobie gdzie indziej.

          8. mich28
            W 2012 roku przy prawie -25 stopniach jeździłem na nartach, i było fajnie :P Było wtedy wiele bezchmurnych i pięknych dni, porobiłem tyle zdjęć, że aparat ledwo wytrzymał…

        2. @Tutejszy
          Znam wielu Skandynawów i każdy z nich uwielbia zimę. Uwielbia. Często rozmawiam z nimi o tym podczas koncertów.
          W kwestii marudzenia, to przypominam, że za takie marudzenie na upał bana dostała Dorka. Ty narzekasz na coś, co nie jest nie do wytrzymania. Ot starczy założyć bluzę. Żyjąc tak długo w tym klimacie nie musisz go lubić, ale człowiek się chyba zdąży przyzwyczaić, nie? Ty marudzisz , bo tobie zimno. Taki pański piesek marudzi, bo zimno i ciemno. Weź załóż kurkę i sobie poświeć latarką. Zaglutowany nos w temperaturze 12 stopni? Może idź się zbadaj, bo siadła ci odporność, jesteś słaby, polecam więcej aktywności na świeżym powietrzu, trochę czosnku, jedz surowe rybki i po sprawie. Trochę więcej na zewnątrz w taką pogodę i się zahartujesz. Odkąd się ochłodziło ja jestem bardzo często na zewnątrz, jem ryby, czosnek, cebulę i nie mam „zaglutowanego” nosa. Ja ci nie bronię nie lubić, ale Ty marudzisz na coś, co nie jest jakimś zagrożeniem. Ba…to jest zupełnie normalne w tym klimacie. Masz dom? Masz kurtki? To jaki problem? Katastrofa jak to słyszę u pogodynek. ostatnio jedna ostrzegała, żeby uważać i pamiętać o kurtkach. Kuźwa…ostrzeżenia jakby był atak mrozów -30 stopni. Dziwna ta Polska i Polacy się zrobili. Gadają jednocześnie, że kiedyś to było zimno, że klimat się zaczął ocieplać teraz, a pierniczą teraz, jakby całe życie żyli w Afryce.

          1. aha…co do Skandynawów uprzedzę jeszcze…jesień też uwielbiają…ona w Skandynawii jest cudowna. nawet taka deszczowa i mglista. Magia. Zna osobiście nawet wielu Polaków co uwielbiają taką jesień. Nie taką z Mozambiku, tylko taką europejską zimną pluchę z mgłami.

          2. Z chęcią skorzystam z porad specjalisty immunologa jakim się okazujesz skoro dla Ciebie kwestia rozwiązania problemu odporności to czosnek aktywność i ryby. To gdzie przekazać swoich pacjentów? Może jesteś znawcą skandynawii i ich spojrzenia na zimę ale nie dawaj rad rodem z tabloidów twierdząc że są skuteczne.

    3. Jest względnie ok, ale w grudniu czy styczniu. Na zasadzie lepszego zła. Z powodu wiatru bywa upierdliwa, ale nie powoduje, że człowiekowi nie chce się nawet z łóżka wstawać, nie mówiąc już o jakiś normalnych aktywnościach.

        1. Np. takiemu co nie wozi wszędzie swojej dupy autem oraz nie lubi wyrzucać pieniędzy przez komin, spalając horrendalne ilości węgla.

    4. Tutejszy -siedzenie w domu ? O czym Ty mówisz ? Latem w upały to siedziałem w klimatyzowanym pomieszczeniu za dnia ,aktywność ograniczałem do wieczora ( nie twierdzę że nie lubię ciepłych letnich wieczorów ) ale teraz mogę być aktywny cały dzień bez obawy zalania potem czy spalenia na słońcu.Wczoraj to nawet piechotką poszedłem do pracy ( około 3 km ) Pozdr.

    5. Niektórzy lubią zimno i też im wolno. Ja lubię upały oraz silne mrozy czyli rzeczy które mało kto lubi. Co ciekawe najwięcej marudzą tu osoby ze stolicy co pewnie wszędzie dupsko wożą autem albo klimatyzowana komunikacja a ich problemy to nieco za ciepła noc w mieszkaniu. Olaboga śnieg spadł, już nie mogę zapieprzac 90 w zabudowanym moim drogim suviszczem bo się zatrzymam na latarni. Wiem że rejestracje z Warszafki to w 90% flota i leasing ale wybaczcie, PR drogowy macie bardzo czarny.

      Pogody się nie zmieni, można se na nią ponarzekac. U mnie dziś rano była masakra ale obecnie jakieś słońce wyszło i się ociepliło do tych 13 stopni. Rok temu w trzeciej dekadzie września też przy tym zimnie było słonecznie. Wrzesień to jeszcze spoko miesiąc, nawet jak jest zimno to raczej nie ma jeszcze tygodniowych ciągów pluchy jak w listopadzie.

  36. Widzę, że są tutaj osoby uznajace się za glosicieli jedynej prawdy oswieconej, nie zgadzam się, że dzisiejsze temperatury ok 10 stopni są normalne we wrześniu, zgadzam się że zawsze, szczególnie w minionym wieku pojawiały się zdecydowanie częściej niż obecnie, sam takie ” klimaty” w latach 80 doswiadczalem. Nie zmienia to faktu, że 10 stopni w ciągu dnia i silny wiatr to jest wrześniowy standard.

    1. Temperatura maksymalna na poziomie 10 stopni we wrześniu oznacza anomalię rzędu -10 K. Ale za to temperatury minimalne przy takich warunkach zazwyczaj są w normie, z powodu dużego zachmurzenia.

      1. Dzisiejsza Tmax na większości terytorium kraju wyniesie ok. 11-14 stopni. W Warszawie w tej chwili jest około 12 st. Co oznacza, że dziś ujemne odchylenie od średniej wieloletniej Tmax dla tego dnia wyniesie tutaj ok. 5-6 stopni.
        Nic nadzwyczajnego.

        1. Anomalia wynosi -5 – -6K
          „E tam, zwyczajny xxx dzień, nic nadzwyczajnego”

          Anomalia wyniesie +5 – +6K stopni

          „OLABOGA GLOBALNIE OCIEPLENIE!!! Jak to tak, ludzkość sobie sama gotuje ten los!!!!”

          Smutny jest obraz niektórych użytkowników tego portalu.

          1. 10 stopni to jest dobre na koniec października. Dziś jest grubo poniżej normy. Za wcześnie o dwa miesiące na takie zimnisko.

          2. @testoviron @Osowa 👍👍

            Żeby nie było, klimat się ociepla w tempie zatrważającym i o wiele częściej jest +5K, niż -5K. Ale coraz częściej widuje totalne lekceważenie tego drugiego.

          3. @kmroz
            Tak, w ostatnich latach coraz bardziej, wręcz totalnie lekceważę to drugie. Ciekawe dlaczego.

          4. @kmroz
            Tak, w ostatnich latach coraz bardziej, wręcz totalnie lekceważę to drugie. Ciekawe dlaczego.

          5. A ja wręcz przeciwnie, najmniejsza anomalia na minus jest traktowana jako coś niebywałego, a > +5K, to przecież nic takiego

          6. boszcz, wy nie rozumiecie jak działa średnia!
            ujemne czy dodatnie odchylenie rzędu 5-6 stopni to nic nadzwyczajnego, norma nie polega przecież na tym, że cały czas temperatura idzie jak po sznurku po średniej wieloletniej! tylko tę średnią tworzą różne odchyły, w obie strony! jeśli ktoś to rozumie, to nie rozumiem ani dziwnych oczekiwań, ani bulwersu, że jest za zimno/ za ciepło.
            a globalne zmiany klimatu są niepokojące, martwiłabym się nimi tak samo, gdyby szły w takim tempie na minus.

          7. @Ash dobrze to wiem i nieraz to pisałem, bo były tu osoby co pisały że 23 stopnie na początku września nie są normalne bo to (uwaga) 3 stopnie powyżej normy (żadnej normy tylko średniej ale dobra)

            Nie da się jednak ukryć, że w ocieplającym się klimacie jest znacznie więcej dni z temperaturą powyżej średniej niż poniżej. A skala tych anomalii latem to nawet +10K względem max -5K ujemnych. Obecny stosunek dodatnia – ujemna w lecie to nawet 2:1 jeśli mowa o ref. 1981-2010 (jak na obecne czasy naprawdę mocno przestarzałym, ale względem 1991-2020 nie będzie wcale dużo lepiej)

            Żeby chociaż po takim rekordowym roczniku czy porze roku przychodziło coś chłodniejszego. Ale nie przychodzi nic, roczniki 2016 i 2017 były chwilowym zejściem do poziomu normy (nawet jeśli ilość beznadziejnej pogody w 2017 roku była przytłaczająca), po nich nastąpił ponowny atak na rekordy.

    2. Przecież na tym blogu jest wykres pokazujący przebieg temperatur tegorocznego września względem średniej wieloletniej. I to on najlepiej pokazuje, co jest normą a co nie. Skoro anomalie na poziomie od +2 do +5 są odbierane jako normalne i są wyczekiwane, to chyba tym bardziej odchylenie od średniej na poziomie -1,6 można nazwać zjawiskiem normalnym?
      Czego nie lubię w wiecznie dodatniej anomalii? A no tego, że na każdym kroku przypomina mi, jak gwałtownie zmienia się klimat na skutek działania człowieka. Śmiejcie się, cieszcie ciepełkiem. W tym tempie ocieplania się należy już myśleć nad exodusem polskiego wybrzeża.

          1. Zimowa kurtka we wrześniu to trochę słabo, no ale kiedyś była standardem i trzeba już ją ubierać żeby się nie doprawić w takie dni jak np. dzisiejszy.

  37. Przepraszam Cię BenWwa, masz niewątpliwie sporą wiedzę o klimacie Warszawy i ogólnie klimatu. Niestety, wybacz za szczerość, często Twoje wypowiedzi i odniesienia, do wypowiedzi innych, są aroganckie i w mojej ocenie pogardliwe. Nie pasuję to, po pierwsze do tego forum, po drugie nie świadczy najlepiej o Twej kulturze osobistej. Możemy mieć różnie zdanie, preferencje pogodowe, wiedzę. Moja prośba, szanujmy się nawzajem.

    1. @Gripen
      To ciekawe, bo ja podobnie odebrałem następujący fragment Twojej wypowiedzi, cytuję:

      „Widzę, że są tutaj osoby uznajace się za glosicieli jedynej prawdy oswieconej,”.

      A skoro już o kulturze osobistej mowa, mógłbyś w ramach rewanżu zacytować jakiś fragment jakiegokolwiek mojego komentarza skierowanego pod Twoim adresem, który uznałeś za obraźliwy?

        1. To ja przepraszam, że zwróciłem uwagę, że obecna pogoda to coś normalnego o tej porze roku. W rzeczywistości to patologia.

  38. Swoją drogą. Zauważyłem, że od paru na przełomie drugiej i trzeciej dekady września jest jakaś klątwa okropnej pogody. Albo jest po prostu zimno i często przy tym ponuro, albo ewentualnie wściekle gorąco, jak rok temu. Ostatni przyjemny przełom tych dekad był (o dziwo!) we wrześniu 2010 ;)
    No jeszcze 2011 i 2015 jako tako, ale bez szału.

    1. Nwn czemu się nie przyzwyczaiłeś jeszcze, że ataki chłodów w zgoła nieprzyzwoitych porach roku jak teraz wczesna jesień, to jak wspomniałeś w ostatnich latach nihil novi.

    2. Zgadza się.
      Ale moim zdaniem, ta klątwa nie dotyczy tylko okresu przełomu II-III dekady września, ale w ogóle całej jesieni. A także zimy, wiosny i lata.
      Bo we wszystkie te sezony jest u nas albo ładnie i ciepło/gorąco, albo zimno/ponuro, albo bez szału. Coś okropnego.
      No i właśnie z tego powodu można – nomen omen – szału u nas dostać.

      1. O i właśnie o takie ironiczne, trochę chamskie komentarze chodziło Gripenowi, jak sądzę ;)

        A broniąc mojej tezy.
        Dla porównania przełom 1 i 2 dekady września:
        2019 bardzo udany
        2018 niezły (poza 12.09)
        2017 bardzo fajny (tak, w tym paskudnym wrześniu)
        2016 piekło
        2015 może być
        2014 średni
        2013 fatalny
        2012 niezły
        2011 cudny

        Tutaj w obecnym dziesięcioleciu mamy 4 udane, 3 średnie i tylko 2 nieudane. A przełom 2 i 3 dekady to 7 nieudanych, ZERO udanych i 2 średnie. Widać chyba różnice.

        Nie masz więc racji że w naszym klimacie jest miejsce tylko na silne zimno, bądź silne gorąco.

        1. „Nie masz więc racji że w naszym klimacie jest miejsce tylko na silne zimno, bądź silne gorąco.”

          Rzeczywiście. Szacun za to, że zwróciłeś mi na to uwagę.

        2. kmroz napisał:
          „O i właśnie o takie ironiczne, trochę chamskie komentarze chodziło Gripenowi, jak sądzę ;)”

          Cóż, komentarz Bena był na pewno ironiczny, dowcipny i niezwykle celny. Natomiast na pewno nie był chamski!!!
          Pozdrawiam.
          Tadek

          1. Z celnością nie ma on nic wspólnego, tym bardziej, że w kolejnym sobie sam zaprzeczył…

      2. Ja tam uwielbiam nasz Polski klimat, a przynajmniej taki jaki był przed rokiem 2014. Chciałbym mieć nadzieję, że to nie jest jeszcze nowa norma tak jak ktoś pisze poniżej ale…
        Lubię jak nasz klimat nas zaskakuje a moim ulubionym rokiem jest 2010 (tak, dziwne ale naprawdę 2010 xd), jedyny minus to niestety powódź. A czemu 2010? Bo miał naprawdę zimowe zimy z obu stron, nie było kilkumiesięcznej jesieni/przedwiośnia/przedzimia, nie było suszy, było gorące lato, były grzyby, był udany sezon burzowy, było sporo niespodzianek pogodowych.

        1. To prawda, dla mnie to też był dobry rocznik i jedyny miesiąc który bym z niego naprawdę wypieprzył na pysk to maj. Maj 2019 był dość słaby ale nawet się nie zbliża do poziomu patologii maja 2010. Ten miesiąc u mnie miał 20h słońca przez pierwsze dwie dekady!!! A wynik calomiesieczny porównywalny z lipcem 1980.

          Styczeń luty i grudzień gituwa, tak powinna zima wyglądać. Marzec trochę za zimny w I połowie ale jakoś mi to nie wadzi, ten miesiąc jest przeze mnie chyba najmniej lubiany i najlepiej jak minie jak najszybciej. A przynajmniej do zmiany czasu. Kwiecień fajny, lato gorące, wrzesień mokry i grzybny ale ładna pogoda też tam była, październik zimny ale pogodny, listopad ciepły.

          1. @alewis27:
            „Styczeń luty i grudzień gituwa, tak powinna zima wyglądać.”

            >> Może i „powinna”, ale w polskim klimacie to nierealistyczna nadzieja.
            Na obszarze Polski nizinnej, zima sezonu 2009/10 była trzecią najbardziej śnieżną w całym okresie powojennym (po zimach 1969/70 i 1978/79).
            Nawet w Małej Epoce Lodowej większość polskich zim była mniej śnieżna, niż ta z roku 2010.

  39. Dla nojgorszy typ pogody, często nazywany tutaj bzdzina, to stratus, wiszący cały dzień, temperatury przez zero, brak wiatru – czyli smog. Oby w tym sezonie było tego jak najmniej

    1. Stratus przy ujemnej temperaturze i leżącym śniegu nie jest jeszcze zły. Przy ujemnej bez śniegu już gorzej ale wciąż lepszy niż przy dodatnie. Kiedyś mi zadano pytanie czy wolę Stratus przy +5 czy przy -5 i wybrałem to drugie. Podczas mrozu przynajmniej jest sucho i błoto jest zamarznięte, a jezdnia nie jest wiecznie ‚spocona’

      Zresztą typowa polska zima mi się kojarzy właśnie z zachmurzeniem całkowitym, niewielkim mrozem (takim do -5 za dnia) i pokrywą śnieżna 10-25 cm. Takich dni bywało nawet kilkadziesiąt w zimach ubieglej dekady. Przykład prawie cały luty 2009. Pochmurno, biało, lekko mroźna. Warunki syberyjskie czyli mróz poniżej -10 średniej dobowej to stosunkowo rzadka sprawa, takich fal jest mniej niż fal upałów w lecie. Często bywała tylko jedna na całą zimę, nawet w zimie 2005/6 mieliśmy dwie fale mrozów, jedna w styczniu i druga dużo słabsza na początku lutego.

  40. Według mnie nikt tutaj nikogo nie zmusza do zmiany swoich preferencji co do tego jaką pogodę lubi jaką nie.Ale myślę że trzeba obiektywnie stwierdzić że w ostatnich miesiącach i latach znacznie więcej jest ciepła niż chłodu i wielbiciele ciepła mogliby chociaż zdobyć się na odrobinę obiektywizmu w tym względzie.

    1. To prawda, ostatnie roczniki wykraczają nawet poza nieukonczona jeszcze normę 1991-2020 albo wręcz średnia z roczników od 2000.

      Norma 1991-2020 jest nieco wyższa od 1981-2010 ale to nie jest 1,5 czy 2K różnicy, a taką anomalią cechują się roczniki 2014, 2015, 2018 i 2019.

  41. Tutajszy odpowiadam po raz ostatni bo meczysz chłopie

    „ale napisz co lubisz w takiej pogodzie jak dziś”

    Pytam po raz kolejny. Kim ty jesteś ze ja mam tobie tłumaczyć co ja lubię i dlaczego? I kim ty jesteś ze próbujesz mnie przekonać żebym lubił to co ty. Mnie kompletnie nie interesują powody dla których lubisz taką czy inną pogodę.
    Ale odpowiem Ci jak malemu dziecku. Nie, nie przepadam za taką pogodą jak dziś, ale też nie mam do niej jakiegoś specjalnego wstrętu. Robię to, co co dzień. Praktycznie jest mi ona obojętna co do mojej aktywności. Ubieram się po prostu ciepłej. Narzekają na taką pogodę wg mnie miękkie faje. A jedyny powód dla którego ta pogoda mnie szczególnie cieszy to, to że temp nie jest cały czas powyżej normy, bo mam jeszcze naiwną nadzieję ze lata 2014-2018 to nie jest nowa norma tylko wyskok i przyjdzie korekta. ZROZUMIAŁEŚ?

    Pytam po raz kolejny. Kim ty jesteś ze ja mam tobie tłumaczyć co ja lubię i dlaczego? I kim ty jesteś ze próbujesz mnie przekonać żebym lubił to co ty. Mnie kompletnie nie interesują powody dla których lubisz tak czy inną pogodę.
    Ale odpowiem Ci jak malemu dziecku. Nie, nie przepadam za taką pogodą jak dziś, ale też nie mam do niej jakiegoś specjalnego wstrętu. Robię to, co co dzień. Praktycznie jest mi ona obojętna co do mojej aktywności. Ubieram się po prostu ciepłej. Narzekają na taką pogodę wg mnie miękkie faje. A jedyny powód dla którego ta pogoda mnie szczególnie cieszy to, to że temp nie jest cały czas powyżej normy, bo mam jeszcze naiwną nadziej ze lata 2014-2018 to nie jest nowa norma tylko wyskok i przyjdzie korekta. ZROZUMIAŁEŚ?

      1. Chyba tylko 2014-2015. Lata 2016 i 2017 w pogodzie na północy były tragiczne. Spore opady. Oba roczniki wyszły lekko ponad normę, ale głównie dzięki ciepłym nocom.

        1. Za to w tym roku noce są raczej chłodne w porównaniu do dni. Cały kwiecień miał zimne noce poniżej normy mimo że dni były całkiem ciepłe. To samo lipiec. I teraz wrzesień.

          1. Bo jest to dość słoneczny rok, wyraźnie poniżej normy był tylko maj. Lipiec pochmurny ale wieczory noce i ranki miał pogodne, pochmurno było w dzień. Stycznia nie liczę bo w tym miesiącu i tak prawie że nie ma słońca, a u mnie niewiele odbiegał od średniej 1966-2018.

            Dla porównania 2017 był naprawdę pochmurny, wyraźnie poniżej normy był kwiecień oraz właściwie cały ostatni trymestr (choć i tak w miesiącach listopad-grudzień cudów oczekiwać nie należy). W roku 2016 bardzo mało słońca było w lutym, marcu i październiku. Lipiec też średniawy i parno-duszny. Te roczniki miały ciepłe noce i anomalie na Tmin były wyraźniejsze (tzn. wyżej sklasyfikowane) niż na Tmax.

          2. Ten rok póki co charakteryzuje się wyjątkowo ciepłymi nocami jak do tej pory, tylko kwiecień miał dość chłodne noce w porównaniu do dni (ale i tak powyżej normy). Rok też skrajnie pogodny, ale jak dla mnie ostatnim ładnym miesiącem był kwiecień, taką patola jak czerwiec i koniec sierpnia siłą rzeczy była pogodna

          3. Czy taka patola? 16 dni powyżej trzydziestki w roku. Tyle co choćby w 2017. W tej dekadzie najczęściej mamy (w Katowicach) od 13 do 16 dni powyżej 30. Daleko do 2015 kiedy było 28 dni powyżej tej granicy. Średnie były wysokie bo ochłodzenia były do poziomu normy, nie poniżej. Żadnych jesiennych chłodów latem nie mieliśmy. I dobrze, bo komu to potrzebne w momencie gdy zima powoli zamienia się w jesień i to w takiej brzydkiej wersji. Nowoczesne lato pozbyło się 2-4 tygodni ‚jesieni’ względem PRLowskiego, natomiast nowoczesnej zimie przybyło jej znacznie więcej. Tyle że jesień jesieni nierówna i latem jest to tmax 15-20 przy chmurach i przelotnym deszczu, zimą jest to 2-6 stopni całą dobę i ciemno prawie jak w nocy.

      2. Dokładnie mam takie samo odczucie co do tego wiatru. Mocno wieje i to może być uciążliwe ale już nie chciałem tego pisać…

      3. @admin
        Faktycznie, silny wiatr, do tego łamiący i tak małą ilość drzew, to nie jest nic fajnego.
        Ale jak tutaj zaczęli marudzić, bo żaden nie zdążył kurtki kupić po przyjeździe z Sudanu, to jest już głupie.

        1. @Thorgeir
          Zrozum, że mało kto marzy o chodzeniu w kurtce we wrześniu.
          Dla mnie to duża niewygoda i jak nie muszę, to nawet w zimie nie zakładam. Zbyt dużo mnie to kosztuje (i to dosłownie, szatniarstwo to podły biznes zimnego klimatu, równie podły jak biznes toaletowy, ale to swoją drogą). Dzisiaj też bym nie zakładał, ale jestem podziębiony i wolałem dmuchać na zimne.

          1. Kmroz .Letnia kurtka we wrześniu to nic kłopotliwego .Były lata w dzieciństwie ze chodziło się w kurtce letniej całe lato.Bo od tego jest .Na jesienną kurtkę przyjdzie czas w październiku .A na zimową?w tamtym roku w styczniu a i to było w niej za ciepło .Polska NW

          2. Letnia kurtka, jak sama nazwa wskazuje, jest na temperatury letnie. Ja po prostu noszę bluzę. Dzień, w którym znaczną część doby jest temperatura poniżej 10 stopni, na taką „kurtkę” to raczej się średnio nadaje.

            PS. Będę naprawdę zaintrygowany, jeśli taki dzień jak dzisiejszy przynajmniej w moim regionie nie przyniesie anomalii poniżej -5K (bo w skali kraju to może być różnie)

          3. No ja dopiero teraz zacząłem chodzic w letniej bo od pocz.czerwca do połowy wrzesnia w Polsce NW nie było to możliwe .

          4. To chyba nazywa się to trochę inaczej niż „letnia”, skoro nie ma z latem nic wspólnego… chyba właśnie to jest „jesienna kurtka”

          5. Letnia czyli bardzo cienka .Ubierasz się pod pogodę nie porę roku .To tak jak czasami wiosną trzeba wyciągnąć zimową .Mam ją nazywac inaczej bo jest wiosna ?Mniejsza z tym .Latem było bez kurtki ,teraz jest cienka .

    1. No i wszystko stało się jasne. Rzeczywiście, przekonałeś mnie. Od dzisiaj już lubię taką pogodę. A tak na poważnie to dobra rada. Pozwól innym wypowiadać się na temat swych preferencji i nie używaj inwektyw.

      1. Od dziś również będę się cieszył że nie jest ciepło i przyjemnie. Korekta dla mnie już jest najważniejsza szczególnie dzisiaj . świat już jest lepszy

  42. „bo mam jeszcze naiwną nadziej ze lata 2014-2018 to nie jest nowa norma tylko wyskok i przyjdzie korekta”
    No to jest bardzo naiwna nadzieja. Nawet jeśli przyjdzie korekta to będzie słaba a następujący po nim wyskok jeszcze silniejszy. Taki trend

    1. @Enzo
      „Nawet jeśli przyjdzie korekta to będzie słaba a następujący po nim wyskok jeszcze silniejszy. Taki trend”
      >> Jest wiele oznak, że właśnie na to się zanosi.

      1. Tak to wygląda z anomalią globalną. Jest wyskok na rekord a po nim następuje spadek do wartości które i tak są wyższe od tych sprzed ataku na ten rekord.

        Jesli chodzi o klimat Polski to powinniśmy mieć teraz kilka roczników z nieco chłodniejszymi zimami. Wiosny lata i jesienie prawie na pewno będą ciepłe tak czy siak, nawet w 2010 było gorące lato.

        Zima nam będzie oddzielala lata dość /umiarkowanie ciepłe (tzn chłodna zima i ciepła reszta) od lat skrajnie i rekordowo ciepłych (ciepła zima i ciepła reszta)

        Prędzej doczekam się np powtórki stycznia 1987 albo lutego 1985 niż chłodnego lata ala 1993 czy nawet 1998.

    2. Ogólnie niewesoło ,ale…pokazały się znowu grzyby w ,,moim” lesie.(Ruda śląska) Trochę za silny wiatr ,ale u mnie konkretne wichury i powalone drzewa (sporo ) były w marcu 19 i z tego powodu ten miesiąc niezbyt mile wspominam.

  43. A u mnie się przejasnilo, chwilami nawet świeci słońce, trochę jeszcze dmucha. Popadalo, wiatr i deszcz oczyścil powietrze. Kolejne dni już, raczej mniej wietrzne.

  44. Ja nie mam złudzeń, że nagle, w jakiś cudowny sposób klimat, przestanie się ocieplac. Jako osobie po 40, która pamięta jeszcze klimat umiarkowany (ten z lat 80),minionego wieku, to jak przyspiesza AGW, w głowie się nie mieści. Nie mam złudzeń, będzie pora ciepła, sucha i pora chłodna i wilgotna. Tak to widzę i chciałbym się mylić

    1. Hahaa – klimat umiarkowany? W latach 80 to mieliśmy klimaty skandynawskie. Teraz zbliżamy się do w miarę normalnego, który jest na Węgrzech. Ale sie nie dziwię, bo tutaj jest sporo użytkowników, co preferują klimaty północnej Europy.

      1. Strefa klimatów umiarkowanych obejmuje dość duży obszar. Umiarkowany umiarkowanemu nierowny i nawet klimat Kazachstanu łapie się pod umiarkowany wybitnie kontynentalny. To że w zimie jest tam po -35 a ujemne średnie miesięczne obserwuje się przez 6 miesięcy to swoją drogą.
        Nasz to umiarkowany przejściowy i tej cechy raczej nie straci bo nadal będą możliwe dość spore różnice rok do roku, zwłaszcza w porze chłodnej. Klimat morski ma raczej łagodne zimy, silne mrozy są tam raz na długi długi czas. Kontynentalny ma ostre zimy i mało która będzie tam ‚atlantycka’ bo Atlantyk jest dużo za daleko by dał radę wpłynąć w takim stopniu na całą zimę.

      2. To ja serdecznie dziękuję za taką ” normalnosc”, jak chociażby skrajnie suchy tegorocznie kwiecień, czy upalny czerwiec.

      3. Jakby ocieplenie było naturalnym procesem to można by się cieszyć . Niestety ocieplenie jest spowodowane wzrostem stężenia gazów cieplarnianych, głównie CO2 wyemitowanych podczas spalania paliw kopalnych przez Nas. Za 20 lat ,może w trochę trochę dłuższym czasie doprowadzi do złych konsekwencji ,również w Polsce. Lasostepy w Wielkopolsce z jednej strony i potężne powodzie co 15-20 lat z drugiej na południu kraju. Podałem dla przykładu bo tragicznych skutków AGW będzie z biegiem lat przybywać, również u Nas. Cieszenie się z faktu AGW świadczy o skretynieniu kompletnym takiej osoby.

        1. I niestety obecne ocieplenie klimatyczne jest o 2 rzędy wielkości (+/- 100x) średnio szybsze niż dotychczasowe zmiany bardziej naturalne.
          To jest przerażające jak „mądry” ponoć gatunek homo sapiens oddziałuje niszcząco na naszą planetę – w tym i innych aspektach…

          1. Jeżeli homo sapiens jest za dużo, to nawet rozum nie pomoże. Jest za dużo ludzi na świecie i żadne future friday, limity i ograniczenia tu nie pomogą. Ziemia stala sie za mała. A ludzi cały czas przybywa. Po prostu za dużo się produkuje utylizuje, zużywa, używa itd. A to wszystko wytwarza gaz cieplarniany. A będzie jeszcze gorzej, bo ludzi przybywa.

    2. „Jako osobie po 40, która pamięta jeszcze klimat umiarkowany”
      A to nam się zmienił klimat na podzwrotnikowy? Nie zauważyłem. Brakuje jeszcze dobrych 5 stopni, czyli w przeliczeniu na lata za ok. 150 lat.

    3. Klimat się ociepla widać to po tych zestawieniach dla Warszawy
      Temp max =>30
      DATA IV V VI VII VIII IX Suma
      1951-1960 0 2 5 22 14 5 48
      1961-1970 0 1 12 19 16 0 48
      1971-1980 0 1 9 13 13 0 36
      1981-1990 0 2 6 16 17 0 41
      1991-2000 0 0 16 30 28 0 74
      2001-2010 0 8 13 58 14 2 95
      2011-2020 2 3 21 33 47 3 109
      Temp minimalna =>20
      DATA VI VII VIII Suma
      1961-1970 0 0 2 2
      1971-1980 0 2 0 2
      1991-2000 1 1 2 4
      2001-2010 1 10 1 12
      2011-2020 7 11 13 31

  45. Ja nie wiem jak można taka patolnie lubic- tmax 13C, wiatrzysko, przenikliwy chłód.
    Czasem wyjrzy Slonce co jakis czas. Włoch z Rzymu czy Hiszpan z Sevilli na taka pogodę mowi- istny Sybir. Ale różne są gusta. Teraz niestety z tygodnia na tydzień będzie tylko coraz gorzej.

    1. Ja nie rozumiem jak mozna lubic taki upal jak w seeilli latem czy u Nas w czerecu 2019, a teraz fajne rzeskie powietrze – rozne sa gusta

  46. Dzisiejszy dzień to patologia. 13 stopni robi się, ale dopiero jak wyjdzie słońce na dłużej niż 30 minut… a jak wyjdzie słońce to od razu leje. Dobrze, niech pada, ale w opadach jest ZALEDWIE 6-7 stopni… taka pogoda pasuje, ale do 18 listopada, a nie 18 września. Niesamowite jaki przewrotny jest nasz klimat.

    1. Takich dni jest naprawdę niewiele ostatnimi laty w porównaniu do dni ciepłych tak więc akurat ci co lubią ciepło w każdej porze roku nie powinni narzekać.

  47. Byłem dzisiaj w tej rzekomo ciężko doświadczonej pogodą Warszawie i nie było tak źle. szczerze mówiąc to czułem się prawie jak w domu 😁

    A kurtki nie używałem zimowej bo bym w niej umarł z gorąca tylko taką na ok. +10 do +15 C, w której po Szkocji chodziłem często nawet latem. Zresztą tam ją kupiłem.

    1. Jak ktoś już pisał, nie wiem czy to tutaj, że najwięcej narzekają na zimno ci, którzy non stop jeżdżą samochodami :)
      Żyję już na tym łez padole ponad 40 lat i dla mnie 15 stopni we wrześniu to jakoś taki niemal standardzik, założę bluzę i jest gitara. Jeśli ktoś żyje w płn Polsce to i 10 stopni powinien przeżyć. Jeśli ktoś nawet nie porusza się samochodem tylko pieszo, to idąc 15 minut dokądś to się rozgrzeje.
      Naprawdę rozumiem preferencje, że ktoś po prostu lubi ciepło (ja lubię i ciepło i lubię też mróz), ale te marudzenie i zdziwienie, że we wrześniu jest chłodno, to jakaś kpina. Najbardziej to marudzenie, że jest zimno, wręcz katastrofalnie, walka o przetrwanie jak w skutej lodem Europie w Plejstocenie .

  48. Niesamowite jak duży chłód spłynął już nad Skandynawię (narazie głównie północ) już o tej porze roku. Wg prognoz gfs ok 23.09 to bardzo zimne powietrze ma spłynąć dalej na południe. Między 23.09 a 26.09 ma się znajdować blisko północnych granic Polski. Jeśli ten scenariusz miałby się zrealizować to Polska może mieć fart bo wpłynięcie tego powietrza na terytorium naszego mogłoby spowodować tmax na poziomie poniżej 10 stopni a miejscami nawet być może bliżej 5 stopni. Wg zapowiedzi póki co Polska ma się znajdować po ciepłej stronie mocy;) z jakimś delikatnym draśnięciem na Ni NE Polski. Jest to już dość bliski termin, ale widać że sytuacja nie jest jeszcze pewna

  49. Nie mam nic przeciwko temperaturom 5-10 stopni nad ranem. To juz nie jest lato i taka temp nie powinna nikogo dziwić. Jednak te 5 stopni to oczekuję, że będzie w bezchmurną noc bez wiatru. Dzisiaj było 8 przy wietrze w porywach do 60 km/h. W takich warunkach odczuwalna to 2 stopnie i robi się bardzo nieprzyjemnie, warunki jak podczas zimowej odwilży typu wstrętnego.

    Podobnie z maxem. Dzisiaj max wynosi ok. 14 stopni, jest trochę chmurek i trochę słońca, nie jest źle. Latem taki dzień to by był blisko najzimniejszych w historii, obecnie jest chłodnawy ale nie jest to żadne wielkie wydarzenie. Od ładnych paru dni było wiadomo że nadchodzi dość znaczne ochłodzenie i temperatury „w dzień” będą o 5-10 stopni niższe od tych dotychczas notowanych we wrześniu. Nie wiem skąd takie zaskoczenie co poniektórych. Jest zimno ale jest to w zakresie norm polskiego września. NORM, nie średnich arytmetycznych z arbitralne dobranego okresu 30 lat. Nawet jak sobie odszukacie miesiąc z anomalią 0,0 to przecież temperatura nie idzie tam „po sznurku” tej średniej przez cały miesiąc, tylko raz jest zimno raz ciepło.

    Mniej tego wietrzenia i nie byłby to zły dzień. Kilka godzin słońca było, już samo to stawia go znacznie wyżej niż wiele, WIELE dni września 2017 czy maja 2019.

  50. Na dzisiaj oceniam, że anomalia września będzie rzędu +1/+1,5K (ref. 1981-2010). I tylko w przypadku wyraźnie chłodniejszych dni po 25.09 spadnie ona poniżej +1K, a w przypadku wyraźnie cieplejszych wzrośnie (ponownie) powyżej +1,5K.

    Czyli wrzesień na dzisiaj jawi się jako średnio ciepły, ale i urozmaicony. A przy tym bez jakiś sporych i zarazem dłuższych skrajności termicznych/pogodowych, bo jednak takowe (po)trwają – licząc dzień o dniu – nie dłużej niż 1-5 dni. Tylko pojedyncze dni zapiszą się jako bardzo gorące/upalne lub zimne, ze szczelnym zachmurzeniem lub sporą”lampą” lub też z silniejszym dmuchaniem. A i opady są bardziej regularne i równomierne niż w poprzednich miesiącach i zarazem nie oznaczają definitywnego „psucia się” pogody na dłużej.

    I wiele wskazuje na to, że tak będzie również w dalszej części września. A obecne ochłodzenie, choć odczuwalne (Tavg 1-5 st. poniżej normy), nie będzie aż tak silne i długie jak to w maju. Przyjemniejsza (dla większości) wersja jesieni jeszcze w III dekadzie miesiąca powróci:-)

  51. Zgodnie z prognozą wiatr w końcu się uspokoił. Wyszedłem na spacer i jest całkiem przyjemnie mimo relatywnie niskiej temperatury. I własnie w tym rzecz. W sporach na temat anomalii temp w jedną czy w drugą większość tutaj zapomina o tym że także inne zjawiska kształtują warunki pogodowe. Bo czym innym jest Tmax +12 bez wiatru a czym innym to samo +12 przy silnym lodowatym północnym wietrze. Jedno i drugie to anomalia ok -6K. A jednak dwa różne światy.
    Można to też odwrócić na porę letnią. +28 w lipcu to mniej więcej +3K. Ale jeżeli dowali wilgotnością 90% to wszyscy będą marudzić że nie da się żyć. A jakiś „wredny ciepłolub” może powiedzieć wtedy: „ale o co chodzi przecież to prawie norma” :)

    1. Słuszna uwaga. Pogoda to nie sama temperatura. Inne czynniki – z wiatrem, wilgotnością i zachmurzeniem/pogodnością na czele – bardzo mogą zmieniać nasze odczucia (postrzeganie) dot. temperatury.

  52. Ciekawe jest to że mamy ogromny skok w prognozach NAO między dziś, a wczoraj, czyli ten wyż Skandynawski całkiem realny, ale zobaczymy co prognozy jeszcze pokażą.

    1. Też na to zwróciłem uwagę. Zaczyna się znamienna już dla pory chłodnej „przepychanka” między ciepłem zaciąganym przez niż islandzki (i jego ośrodki wtórne) a coraz większym chłodem sprowadzanym przez wyże okołobiegunowe.

      1. Coś czuje, że przyszły tydzień nie będzie „jednoznaczny”. Ciepło z S będzie mocno walczyć z chłodem z NE. Niż „astrefowy” między UK a Polską i wyż nad Skandynawią. Fajnie jakby z tej przepychanki było sporo potrzebnego deszczu

        1. Też na to liczę. Niestety obecnie nawet przy odpowiednich warunkach na umiarkowane opady, to mamy najczęściej wersje suche. Jak już jednak pada to najczęściej sporo i przede wszystkim na południu.

        2. ECMWF ponownie daje nadzieję na stabilne ciepło w nowym tygodniu, choć już nie tak duże jak kilka dni temu (i w sumie dobrze).

          1. musiał odpuścić wobec przewagi innych modeli w tym zakresie, ale jak wyjdzie to zobaczymy.

          2. @daniel
            Odpuścił, ale się nie „poddał”. W III dekadzie września nadal widzi sytuację znacznie bardziej znamienną dla dodatniego NAO i adwekcji z SW, niż ujemnego NAO i adwekcji zza koła polarnego.

          3. Jednak ewidentnie też niż będzie miał problem z przebiciem się na Skandynawię, ewidentnie nie będzie to w niczym przypominało przełomu września i października 2016. A większość modeli pokazuje temperatury na poziomie 15-20 stopni w przyszłym tygodniu (ECMWF też), co jest właściwie normą. O rekordzie września chyba w tym momencie zapominamy.
            Mnie zastanawia inna rzecz, mianowicie jak mocno chyba modele zawyżają nocne temperatury na sobotę i niedzielę. Bo to chyba niemożliwe, żeby po sobocie z 15-18 stopniami, przy bezchmurnej i bezwietrznej nocy temperatury w nocy nie spadła poniżej 5 stopni… Ale chyba rok temu na noc 29/30.09 wyglądało to dość podobnie… A jak się skończyło to wiemy :/

            No i co najważniejsze, ECMWF potwierdza opady, to bardzo cieszy, fajnie jeśli tym razem opadom będzie towarzyszyć temperatura rzędu 18 w dzień, a nie taka jak dzisiaj…..

          4. @kmroz
            W weekend 21-22.09 będzie jeszcze poniżej normy, zwłaszcza z uwagi na noce. Ale potem nie sądzę, aby przy cyrkulacji SW temperatura była tylko wokół normy – w cieplejsze dni Tmax spokojnie przekroczy miejscami 20°C i/lub nocami nie będzie spadała poniżej 10°C (w zależności od zachmurzenia).
            Właśnie brak przebijania się niżów na E, przy niżu na W, może utrzymać nam ciepło w przyszłym tygodniu (choć faktycznie nie jakieś nadzwyczajne) – o ile oczywiście prognozy na dni po 25.09 nie ulegną w tym względzie zmianie.

          5. „Ale chyba rok temu na noc 29/30.09 wyglądało to dość podobnie… A jak się skończyło to wiemy :/ ”
            Co to ma niby znaczyć? U mnie było ledwie 11 stopni Tmin. To ma być dużo?!

  53. Mamy kolejny już raz w tym roku ochłodzenie, które nie przyniosło (póki co) wielkoskalowych opadów (przynajmniej na wschodniej Zamojszczyźnie). Prognozy w horyzoncie nawet 10 dni nie widzą też niestety żadnej zmiany w tym temacie. I to jest prawdziwa tragedia.
    Wyspa na Bugu w Kryłowie z ruinami zamku stała się już praktycznie półwyspem bo zakole odcinające ją polskiej strony praktycznie wyschło. Przestały bić też w moich okolicach źródełka i wysięki, które w pamięci ludzi biły zawsze. Tak niskiego lustra wody w Huczwie i Bugu jeszcze nigdy nie widziałem, nawet w 2015. Jedyne o czym pogodowo marzę to jesienne słoty. Czy w wersji ciepłej czy chłodniejszej obojętne. Oby tylko padało. Jak najdłużej i jak najwięcej.

    1. U mnie najpewniej wrzesień znów zakończy się jak niemal każdy miesiąc w tym roku z sumą między 30 a 49 mm. W tej chwili jest 28mm, a do końca miesiąca te 2 mm jeszcze z pewnością spadną. Suma roczna to w tej chwili 315 mm i do końca roku z pewnością przekroczy 400mm.

  54. Dokładnie. Deficyt opadów, który tak naprawdę zaczął się w wielu regionach kilka lat temu nadal się pogłębia. Naprawdę, może być ciepło, może byc zimno,byle by jesień i zima, były ponad normę opadów. Jest co nadrabiać

  55. Trochę się nie udzielałem, zajrzałem tutaj i bez zmian. Wartościowe wpisy Arctic Haze, Lucasa Wawy i kilku innych osób oraz tradycyjna i kompletnie już wyjałowiona dyskusja o wyższości ciepła nad zimnem i na odwrót. Wrócił też człowiek „wiecznej zmarzliny” Osowa, którego resocjalizacja w IOZ-ie (Instytucie Opieki Zbanowanych) nie udała się. Cóż. Bociany odleciały, czas na niedźwiedzie polarne, morsy i pingwiny. Obecnie mamy wysyp grzybów, który miejscami jest świetny. Pozdrowienia dla wszystkich. Konserwatystów saharyjskich, ludzi lodu, liberałów jesiennych i centro-kwietniowców majowych.

    1. Świetne. Pozdrawiam . Ja jutro w las nawet przy arktyczno-syberyjsko-grenlandzkich +10 stopniach. Dopiero koło południa bo lubię pospać do 10-tej a grzyby poczekają.

  56. Modele jak gfs, gem a teraz ukmo twardo przy wyżu Skandynawskim, zobaczymy co na to ecmwf, w sumie jak widać w prognozach to może mieć kolosalne znaczenie, bo przewijają się temp. max jednocyfrowe.

    1. To prawda. GFS pokazuje spory chłód po 24, szczególnie w północnej połowie kraju, który powoli będzie się przesuwal na południe i wschód, w sumie względne ciepło pozostałoby tylko na u nas na SW, ale za to wchodziłyby od SW co chwilę wydajne opadowo fronty,ktore najwięcej deszczu dałyby właśnie w poł. zach Polsce, co nie jest akurat najlepszym rozwiązaniem, bo u nas suszy przynajmniej w porównaniu z większą częścią kraju nie ma. W każdym razie zapowiada się ciekawy okres w pogodzie.

    2. ECMWF zaczyna trochę łagodzić temperatury. Niedawno „widział” nawet 27 stopni, a teraz np. na wtorek już u mnie 15.

  57. Ostatnia dekada jak widać obarczona jest dużą niepewnością. Model ECMWF widzi umiarkowanie wysokie i stosunkowo wysokie jak na koniec września temperatury do końca września od 21.09 -przynajmniej narazie. GFS jest jest bardzo zmienny. Wczoraj widział wysokie temperatury do końca września a dziś bardzo niskie temperatury od 24.09. Narazie jako ciekawostkę można podać że pomiędzy 26.09 a 27.09 model ten widzi wręcz rekordowo niskie tmax lokalnie w Polsce. Zauważyłem jednak że wiele osób pisze tu o końcówce września jakby ciepło było przesądzone, a tak zimne dni w końcówce miesiąca mogą sprowadzić wrzesień poniżej normy. Zobaczymy jeszcze co będzie pokazywał dalej najbardziej stabilny do tej pory model ECMWF ( mniejsze wahania temperatur w prognozach na III dekadę)

  58. Aktywiści klimatyczni zaczęli już nawet pisać do polityków…

    https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-09-18/jestesmy-przerazeni-wasza-biernoscia-aktywisci-klimatyczni-apeluja-do-politykow-w-liscie-otwartym/

    A komentarze pod powyższym artykułem na Polsat News jak zawsze na tym samym, niskim poziomie… zwłaszcza ten tekst: „Oszalałe lewactwo wpada w histerię…” albo ten: „Popadacie w paranoje już albo macie jakiś konkretny cel w nękaniu Polski.”

    1. Ale chyba trudno się dziwić tego typu komentarzom autorstwa osób zapewne nieszczególnie dużo wiedzących o ewolucji klimatu, skoro nawet tutaj – na tym forum meteomodelu, na którym jesteśmy – są komentatorzy, wydawałoby się dobrze poinformowani, którzy zdają się nie zauważać zagrożenia, albo przynajmniej je bagatelizują?
      Oto przykład takiego komentarza, cytat:

      „czy taka patola? 16 dni powyżej trzydziestki w roku. Tyle co choćby w 2017. W tej dekadzie najczęściej mamy (w Katowicach) od 13 do 16 dni powyżej 30. Daleko do 2015 kiedy było 28 dni powyżej tej granicy.”

      >> Wniosek z powyższego cytatu jest następujący:
      ‚No cóż, teraz miewamy kilkanaście dni upalnych w roku, co prawda jeszcze niedawno normą w Polsce było kilka, a zdarzały się lata że prawie w ogóle ich nie było, ale to nieistotne, bo przecież mieliśmy już w jednym roku 28, więc 16 tegoroczne to drobiazg. Więc o co tyle krzyku że gorący rok, bo co to takiego kilkanaście upalnych dni, a poza tym to już nowa norma, więc nie ma się czym przejmować.’

  59. Cieszyły mnie wizje aury znamiennej dla babiego lata w III dekadzie września… Ale powiem szczerze, że obecne coraz większe korekty z tym związane w kierunku chłodniejszym (może i wyraźnie chłodniejszym?)… również mnie cieszą… choć raczej z innego powodu.

    Już kiedyś pisałem, że mając na względzie nawet sam trend ocieplenia z okresu po 1980 r., to obecnie średnie anomalie powinny balansować wokół wartości +0,75/+0,8K (ref. 1981-2010), a nie +1,5/+1,9K jak ostatnio. I to mowa już o obszarze naszej części Świata, z uwzględnieniem szybszego ocieplania się o 50-100% naszych obszarów względem szybkości ocieplenia w skali globalnej.

    Przed nami możliwe zmiany polegające na tym, że ciepło ponownie nie będzie takie pewne (jak to niektórzy mawiają „wchodziło jak w masło”), podczas gdy chłód pojawiał się tylko w sytuacjach wyjątkowych. Zwłaszcza w terminie 5+ dni nic nie jest powiedziane – w żadnym kierunku. Nawet prognozy znaku NAO (AO również) nie dają pewności co do kierunku rozwoju sytuacji już w samej III dekadzie września, a co dopiero później…

    W prognozach c.d. „przeciągania liny” między ciepłem jakie mogłyby zaciągnąć po S/E stronie kolejne niże atlantyckie (po 22.09), a chłodem który coraz wyraźniej ma opanowywać N i E Europę (wraz z przedłużaniem się blokady skandynawskiej). Ciekawe jak ułożą się niże? Może od 24-25.09 ich trajektoria zaczną układać się bardziej nad C i S Europą (?) – choć jeszcze kilka dni temu wydawało się, że „nic z tych rzeczy”…

    Na razie uspokoił się wiatr i od razu zrobiło się (jak dla mnie) przyjemniej. Przyznam szczerze, że w ostatnich 2 dniach to on znacznie bardziej mi dokuczał, niż sam fakt, że temperatura zaczęła być coraz to niższa, czy pojawiły się przejściowe opady (a nawet burze). Gdy wyszedłem rano z psami na zewnątrz poczułem przyjemne ledwie lekkie podmuchy wiaterku, przy którym nie przeszkadzały(-ją) mi nawet niższe temperatury. Zwłaszcza, że nie ma całkowitego zachmurzenia i ciemnicy z nim związanej.

    Babie lato może i przyjemne, może i jeszcze powróci – ale i inne opcje jesieni też nie muszą być aż takie „złe”… Zwłaszcza przy odpowiednim nastawieniu i zarazem ocenianiu pogody w sposób bardziej obiektywny, w tym także z uwzględnieniem obecnych zmian klimatycznych…

  60. No to nadeszło, co musiało nadejść. ECMWF złożył broń. Chociaż nadal dzielnie próbuje walczyć w najdalszych fusach, sugerując po 27.09 powtórkę sprzed 3 lat…..
    W dzisiejszej odsłonie z 0Z już wszystkie modele twardo na wyżem skandynawskim, dość mocno rozbudowanym. Obiecane opady też ograniczone do S Polski…
    Słowem, mówiąc kilka dni temu o powtórce września 2013, mogłem mieć rację…. A już miałem nadzieję, że to była „wtopa”…
    Cóż, oby październik nam wynagrodził. Z fartem!

    1. @kmroz
      Miejmy tylko na względzie, że jeżeli nadchodząca pora chłodna 2019/20 (i kolejne) nie przyniesie innych proporcji chłodu wzg. ciepła, to… czeka nas dalszy wysyp rekordowo ciepłych roczników lub im bliskim. Wiem, że Ciebie ujemne anomalie najbardziej cieszyłyby w okresie letnim, jednak fizycznie będzie o nie nadal trudniej (a może i dużo trudniej) niż w okresie zimowym, a nawet i całej porze chłodnej.
      Ciepły październik, z prawdziwym babim latem (i to jeszcze trwającym dłużej niż tydzień) myślę, że wielu z nas by ucieszył. Jednakże nie ma innej opcji: ciepły IV kwartał roku -> bardzo prawdopodobny nowy roczny rekord ciepła. „Śmiać się, czy płakać…” na taką ewentualność…??? Oczywiście ważna będzie całość, bo okresy z aurą znamienną dla babiego lata nie wykluczają także okresów z coraz częstszymi akcentami zimowymi i/lub nadejścia zimy o „czasie” lub nawet wcześniej…

    2. Co to ma znaczyć „co musiało nadejść”? Przecież taka wersja ewolucji barycznej była skrajna, mało prawdopodobna, a stała się faktem w prognozach z uwagi na ten mikro niż który ma się wzmocnić dopiero po przejściu na wschód od Skandynawii i który :
      – przyblokuje migrację obecnego wyżu na wschód
      – po swojej zachodniej stronie spowoduje napływ zimnego powietrza, które to następnie zintensyfikuje rozwój mobilnego wyżu znad okolic koła podbiegunowego nad Skandynawię
      Podobny drobny niż w końcówce czerwca (również b. długo niewidziany w prognozach) przemigrował zbliżoną ścieżką (nieco przesuniętą na SW) i spowodował, że PZ nie napłynęło na kilka dni do nas i tym samym w Polsce wciąż nie padła „40” w czerwcu. Wówczas niż spowodował rozwój wyżu nad Morzem Północnym, tym razem będzie to Skandynawia. Tamten niż Cię cieszył, teraz martwi ;-) Ot – taka karma.

      1. Cyba nie zrozumiałeś, chodziło mi, że nadszedł moment, w którym ECMWF też się zrobił zimny. A „musiało nadejść”, bo inne modele już go od 2 dni naciskały.

        Ale odnosząc się do Twojej wypowiedzi, to niż, który ratuje nas przed falą tzw. megaupału i przy okazji ratuje setki ludzkich żyć, normalne powinien cieszyć, a niż, który zabiera przyjemną pogodę i temperaturę, jaka powinna być jeszcze we wrześniu, to chyba normalne, że martwi. Chociaż plus, że niesie konkretne opady u mnie.

        1. Już nie przesadzaj, 40 stopni przez 1-2 dni to nie 50. Było w wielu miejscach 38 i nie słyszałem by komuś coś się stało, dwa stopnie więcej wielkiej różnicy by nie zrobiły. Cały czerwiec był na tyle ciepły, że ludzie zdążyli się zaadoptować do upałów.

    3. I tak jest wciąż cieplejszy niż gfs. Model gfs widzi potencjał na temperatury jakich nie było jeszcze we wrześniu lokalnie na zachodzie kraju. ECMWF widzi temperatury generalnie jednak powyżej 10 stopni co oznaczałoby ochłodzenie porównywalne do tego co mamy teraz lubi niewiele większe a gfs widzi temperatury rzędu 5-10 stopni podczas najzimniejszych dni. To ochłodzenie też nie jest jednak jeszcze przesądzone. Myślę że wyjaśni się to w sobotę lub niedzielę

      1. „ECMWF widzi temperatury generalnie jednak powyżej 10 stopni co oznaczałoby ochłodzenie porównywalne do tego co mamy teraz lubi niewiele większe a gfs widzi temperatury rzędu 5-10 stopni podczas najzimniejszych dni”

        Wot, szutnik!

  61. Tylko ze to nie wzięło się znikąd tylko takie mamy standardy letnie od poczatku XXI wieku, a to jaki autor tego komentarza ma do tego stosunek to już nie moja i nie Twoja sprawa.

  62. GFS poranny jak dla mnie dramat, bo jak inaczej nazwać jednocyfrowe tmax w końcówce września toz to jest listopadowa temperatura w dodatku oczywiście pewnie przy silniejszym wietrze. Przesada oby to się zmieniło.

    Kontrastowa jazda trwa w najlepsze czy nie może być po prostu normalnie jak na tę porę przystało.

    1. Dobrze chociaż, że niedziela zapowiada się jako tako i trzeba będzie to wykorzystać na maxa bo potem różnie może być.

      1. Konrad
        Też bym wolał temp w normie ale klimat nam się rozlegulował. Oprócz tego że się oczywiście drastycznie ocieplił. Cieszę się że już modele nie pokazują 27 stopni pod koniec miesiąca ale 5 stopni to też zdecydowana przesada….

        1. Ja nie powiedziałbym, że nasz klimat się „rozregulował”.
          Przeciwnie, ociepla się w sposób wręcz uderzająco systematyczny i konsekwentny, stanowiący logiczną całość. Widać to wyraźnie, gdy się analizuje różne parametry wieloletnie.

        2. Będziesz miał prawdziwie męski trekking. Czyżby z Lubawki do Jakuszyc? Gdzie śpisz? W przygodnym terenie, czy w schronie?

    2. Ot polski klimat, tutaj można żyć tylko przez kilka miesięcy w roku. Po weekendzie okres półrocznego siedzenia w czterech ścianach trzeba uznać za otwarty.

      1. @Pless
        Dla mnie też pora ciepła jest bezwzględnie lepsza. Ale uwierz mi, także w porze chłodnej potrafię działać aktywnie na zewnątrz. Grunt to odpowiednie nastawienie, ubiór, itd.

        1. Jeszcze raz. Wstawię jakąś fotkę z grzybobrania bo podobno już się tu da. Najlepsza dla mnie jest ciepła ,dosyć mokra jesień i lekko mroźna i śnieżna zima. Upały przeczekuję.Wiosna w zielonym dosyć mokrym wydaniu też jest fajna na spacery i rower. Mrozy poniżej -10 w dzień słabo toleruję ,chyba ,że jestem na nartach w Alpach i jest słonecznie i bezwietrznie.

      2. Pless
        To siedź i nie wytykaj nosa na świeże powietrze. Na pewno będziesz zdrowszy…. Ja idę dzisiaj pobiegać, a na weekend w Karkonosze, bo 50km trekkingu przede mną :)
        Ps. A dzisiaj na Śnieżce było nawet zabielone. Pless chyba byś umarł w butach gdybyś się tam kiedyś przypadkiem znalazł ;)

      3. @Pless
        Podziwiam Twoją wyrafinowaną autoironię.
        A przy tej okazji przypominam sobie 23 grudnia 2015. Miałem szczęście spędzić wtedy sporą część dnia na wolnym powietrzu w mieście.
        +14 stopni w cieniu (tyle co wczoraj!), przy tym bezchmurne błękitne niebo, piękne jasne słońce, bezwietrznie, spokojnie. Na własne oczy widziałem kilku gości paradujących w krótkich rękawach, a ktoś nawet w szortach.
        To nie pomyłka, to był 23 grudnia.

        1. To faktycznie był piękny dzień, ale z dwoma rzeczami się nie zgodzę, nie było bezchmurnie a wiatr wiał dosyć mocny, w porywach ponad 10m/s. Większość doby była totalnie ciemna, ale między 10:00 a 14:00 przejściowo zachmurzenie spadło do umiarkowanego, można powiedzieć trafiło idealnie.
          W krótkim rękawku nie byłem, ale w lekkiej koszuli, jeśli dobrze pamiętam. I chyba miałem czapkę, bo jednak napieprzało wiaterkiem nieźle.

          1. Ja w krótkim rękawku zimą chodziłem po polu dwa razy – 26 grudnia 2015 i 17 lutego 2019 :) W tym drugim dniu nawet trochę mnie opaliło.

      4. Aktywność zimą ? Wystarczy się ubrać i mieć odpowiednie nastawienie ?
        „siedź i nie wytykaj nosa na świeże powietrze”

        Uwierzcie, gdyby rzeczywiście powietrze było świeże to zima nie byłaby problemem. Chyba zapominacie o problemie smogu, który zacznie się już po weekendzie jak dziadki odpalą piece węglowe. Dlatego zdrowiej jest przesiedzieć w czterech ścianach pół roku niż wychodzić na „świeże” powietrze.

        1. @Pless – jednak zauważ, że smog to nie wina chłodnej pory roku a przestarzały „system kopciuchowy” ludzi. To nie pogoda wytwarza smog, a jedynie daje lepsze warunki do jego powstania.

        2. Smog możemy mieć także bez śniegu i mrozu. Kluczowa jest sprawa inwersji.
          Niepotrzebne jest to „szufladkowanie” i czynienie zero-jedynkowych ocen. A przecież mają też miejsce w porze chłodnej przyjemne (w tym cieplejsze), jak i zimowe (ale bez dokuczliwych zjawisk) dni – podczas których przebywanie i aktywności na zewnątrz nie muszą być traumą, a czasami potrafią wręcz cieszyć:-)

    1. Aż „lżej na sercu i umyśle” się robi widząc takie sondaże. Oby tylko rzeczywistość niewiele od nich odbiegała. I chciałbym bardzo doczekać się czasów, że ta sprawa nie będzie poróżniała ludzi w kontekście wyborów, preferencji politycznych, stosunku do UE, itd. – tzn. stanie się priorytetowa w podejmowaniu działań na różnym szczeblu, przez różnych decydentów i przy otwarciu się w tym względzie na współpracę z tymi (w innych krajach), którym „na sercu” leży ochrona naszej planety.

      1. @ lucas z W-wy.Optymista!?. Ludzie mylą AGW ze smogiem. Piszę to na podstawie rozmów ze znajomymi i krewnymi. Walka z AGW to według wielu wymiana kopciucha na piec na ekogroszek z najwyższą klasą ,,ekologiczną”. Smogu nie będzie ,ale emisja CO2 na poziomie niewiele niższym niż ogrzewając chałpę ,,kopciuchem”. Ile osób chce zrezygnować z samochodu na rzecz komunikacji zbiorowej. W polskich miastach przypada więcej aut na głowę niż np. w miastach niemieckich. Zresztą zobaczymy jakie będą wyniki wyborów i polityka klimatyczna rządu po tych wyborach. Jestem pesymistą i często katastrofista. Uważam ,ze dzisiejsze dzieci nie dożyją starości , przynajmniej cześć z nich. Przykre to to ,ale bardzo prawdopodobne . Sam mam wnuczkę.

        1. Mamy sporo powodów do niepokoju. Nie mniej każdy pozytywny news z tym związany „przyjmuję z otwartymi ramionami”…:-)

  63. Tak myślałem zaczną się lamenty ech …. Przypominam obecnie wrzesień jest bardzo ciepły anomalia ok 1,4 ponad normę . Ludzie tak przywykli do ostatnich anomalii , że zapomnieli jaki mamy klimat.

    1. @oliver57- ja jutro z samego rana wyruszam na grzybowe łowy. Wyniesionych śmieci z lasu w tym roku mam na koncie ponad tonę. 90% to puszki, butelki, plastikowe kubki i sztućce. Były też dwa akumulatory i opony, po które przyjechał leśniczy. W weekend będzie nalot ludzi na lasy i ponownie część z nich pozostawi po sobie chlew.

  64. Osoby patrzące na jakieś fusy pisały tutaj o jakiejś późnej fali gorąca czy upałów, wręcz spekulowali o ataku na rekord października jakby się ciepełko przedłużyło. Minęło parę dni i wisi nad nami groźba tmax poniżej 10 stopni czyli warunków jak podczas odwilży w środku zimy. A miało być gorąco? No właśnie, tyle są warte te prognozy na 14 dni do przodu. A tak BTW to takie zmiany o 180 stopni w tych prognozach to symptom nadal pogody ‚blokadowej’ czyli albo silny gorąc albo skrajna zimnica.

    1. Myślę, że wiele osób brało te fusy z dużym ciepłem po 22 września prawie jako pewnik, ponieważ przyzwyczaił nas do tego rok 2018 i w większości 2019, kiedy to ciepełko wchodziło jak w masełko (jak mawia pewna osoba udzielająca się na forum) i praktycznie zawsze wygrywały te cieplejsze prognozy. Jednak tak jak wyżej Lucas wa-wa zauważył teraz to już nie jest takie oczywiste. Szczególnie od momentu kiedy to NAO zaczęło być bardziej ujemne czyli od maja 2019. Myślę, że od teraz przynajmniej przez jakiś okres już nie będzie tak, że ciepełko wchodzi jak w masło a będzie w tym względzie jakaś większa zmienność, a przy tym szczególnie, że w końcu zaczniemy nadrabiać zaległości opadowe. Również prognozy NAO jeszcze do wczoraj były za tym, że po obecnym ochłodzeniu NAO przejdzie na wartości dodatnie, a teraz to też nie jest pewne i być może utrzyma się ujemne do końca września.

      1. Przyznam szczerze, że ja to wziąłem to ocieplenie za pewnik. Na szczęście nie „weszło ono jak w masełko” i ECMWF zmienił prognozy. Nie są one obecnie skrajnie zimne, bym powiedział akurat. Za to GFS szaleje w drugą stronę.

        1. Dodam jeszcze, że prognozy NAO jeszcze kilka dni temu widzialy w uśrednieniu powrót do wartości dodatnich, co jeszcze wzmocniło moje przekonanie.

    2. Oj, szaleje szaleje ten GFS – tym razem w kierunku przeciwnym co do niedawna głównie ECMWF. Typowa blokada – najpierw skandynawska, potem N-atlantycka (islandzka).
      Nie wiadomo jeszcze co z tego wyniknie (?). Coraz więcej wskazuje jednak na to, że okres, w którym mamy dość dużą gwarancję tego, że ciepło bez problemów „wchodzi jak w masło”, a chłód tylko w sytuacjach wyjątkowych, stopniowo się kończy (po części miało to miejsce w maju/lipcu, ale wówczas były to jednak zaledwie 2-3 tygodniowe przerywniki).

    3. Do takich zwrotów dochodzi w 10-15% przypadków. Akurat tym razem się trafiło, ale jakiś specjalnych dalekosiężnych wniosków bym na tej podstawie nie wyciągał.

  65. Najnowszy gfs jeszcze bardziej odleciał-na początku października tmax najwyżej 8 stopni, w nocy mróz i opady śniegu :). Ale uspokajam to tylko gfs xd.

    1. Eh, często tak jest, że jak zapowiadają skrajne i niezwykłe, nieprzerwane ciepło to się kończy jakimś nieprzyzwoicie zimnym okresem. Na początku kwietnia, niektórzy wieścili ponad 20 stopni w okolicy 10.04, jak było wiemy. Potem pod koniec kwietnia też już słyszałem, że powoli wchodzimy w lato, jak to się skończyło pamiętamy. Teraz również niektórzy zaczęli wieszczyć rekord września i widać efekt :-(

  66. Wiatr się uspokoił i od razu jest piękny, jesienny dzień. Mam nadzieję, że najzimniejsze odsłony modeli się nie sprawdzą. Ważne by regularnie padało.

  67. GFS z 6 UTC totalnie odleciał z prognozami. Po 25 września w fusach widzi jednocyfrowe temperatury maksymalne w północnej Polsce a na NE Polski temperatury w najcieplejszym momencie dnia temperatury ok 4-5°C czy listopad pełną gębą. Oczywiście takie temperatury we wrześniu to byłaby zasługa mocnej adwekcji PA. Czy niektórzy takiej jesieni oczekują jak w tych fusach?
    Swoją drogą jaki jest rekord najniższej absolutnej tmax zanotowanej we wrześniu?

    1. Najniższa absolutna temperatura maksymalna we wrześniu wystąpiła 30 września 2010 – było wtedy 7 stopni. Nie wierzę w to, że pod koniec tego miesiąca wynik ten zostanie pobity.

    2. Myślę, że mało kto tak zimnej jesieni już w końcówce września oczekuje – nawet pośród osób nie jawiących się tu jako w pełni ciepłolubne. Z drugiej strony nagromadzenie się ciepła zwłaszcza w ostatnich 5-6 rocznikach jest tak duże, że zupełny brak takich ochłodzeń (jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało) też powinien być powodem do… niepokoju, ale innego…

      1. Lucas, przyznam bez bicia że w ostatnich tygodniach kilka razy wszedłem na tzw. „blog królowej”, a tam niektóre komentarze potrafią być jeszcze bardziej udane. Marzenia o ataku zimy w październiku, życzenia zimy takiej jak w 1963 czy 1987, pisanie o (uwaga!) nieznośnie gorącym i obrzydliwie słonecznym… listopadzie 2018 i upałach od kwietnia do listopada rok temu, a z drugiej strony domaganie się nieustannych temperatur 30-stopniowych co roku i pisanie o lipcu 2019 jako miesiącu typowo jesiennym, to tylko przykłady…

        1. Rok temu nastąpił pierwsze gorący dzień w listopadzie w historii, ale tylko na papierze. W odczuciu z pewnością te 25 czy 26 stopni nie było odczuwalnie jakoś bardzo męczące. Dzień jest już krótki, a po zachodzie Słońca błyskawicznie się ochładza. A nawet, gdy najwyższa temperatura wystąpiła wtedy w środku dnia, Słońce świeci już pod zbyt niskim kątem, aby mocno ogrzewać. Zresztą, chyba nikogo na tym blogu nie mamy z Bieszczad, więc pewnie się nie dowiemy, jak przeżyli oni temperatury przekraczające 25 stopni w listopadzie 2018.

        2. Dlatego też ja w ogóle nie uskuteczniam pisania/komentowania na wielu tego typu stronach (portalach, blogach). Bo i po co? Jakieś choć elementarne zasady dot. jakości treści komentarzy powinny obowiązywać…

    3. Jest to jak najbardziej możliwe, choć wątpię że będzie tak zimno nawet gdy te zimne prognozy się sprawdzą. Bardziej prawdopodobne są wg mnie lokalne rekordy dla zachodniej Polski. Tutaj rekordowo niskie tmax są stosunkowo wysokie w porównaniu do reszty kraju, szczególnie w pobliżu zachodniej granicy gdzie jest to 9-10 stopni a z pewnością potencjalnie jest to mniej. Niczego wykluczać jednak nie można co pokazały lokalne rekordy najniżej tmax z maja 2017. Rekord najniższej tmax zaś 2.4 stopnia. Radzę traktować te prognozy jako ciekawostkę póki co-zobaczymy co będą pokazywały kolejne odsłony. Do tych prognozowanych najzimniejszych dni pozostało jeszcze kilka dni a ECMWF aż tak niskich temperatur nie widzi

      1. Lepiej żeby się nie sprawdziły pesymistyczne fusy z temperaturami 5-10°C bo to zdecydowanie za szybko. Dopiero co taki chłód mieliśmy je w maju czyli 4 miesiące temu. No niestety w skrajnych przypadkach takie temperatury występujące epizodycznie lub nie mogą się ciągnąć przez 9 miesięcy (od września do maja).

    4. Lata 1951-2018

      Wrocław: 9.1 (1977)
      Zielona Góra: 8.6 (1996,2000)
      Legnica: 8.6 (1977)
      Opole: 7.2 (2010)
      Poznań: 8.9 (1960)
      Warszawa: 6.2 (2010)
      Siedlce: 6.0 (2010)
      Katowice: 6.8 (2010)
      Kraków: 7.7 (2010)
      Rzeszów: 7.2 (2001)
      Lublin: 7.0 (1993)
      Białystok: 5.5 (2010)
      Suwałki: 4.5 (1973)
      Gołdap: 5.3 (1973)
      Łeba: 7.9 (1995)
      Hel: 8.6 (1957)

      Ten 2010 to tak ledwo, ledwo, bo 30 września.
      25 września 1973 temperatura maksymalna w Różanymstoku wyniosła +2.4 st.C, wynik wydaje się nieco za niski (Białystok ponad +6), ale prawdopodobny.
      https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=1973-09-25&rodzaj=te&imgwid=253230020&dni=02&ord=asc

      1. @admin:
        „Warszawa: 6.2 (2010)”

        >> Skąd ta informacja? Wg Ogimetu Tmax owego dnia (30/09/2010) na Okęciu wyniosła 6,3°C.

  68. Przepraszam, ile razy jeszcze zmienią się prognozy tych Waszych modeli. Bo już nie ogarniam. To będzie gorąco czy może zimno? A może tak normalnie jak powinno być o tej porze.

    1. Prognozy zrobiły się tak niepewne i zmienne/rozbieżne, że z obecnej perspektywy już w terminie od 24.09 naprzód może być bardzo różnie. Do tego czasu chłodno z zanikającymi stopniowo opadami i burzami, a w dniach 22-23.09 nieco cieplej (ale bez „rewelacji”).

    2. Narazie jest pewne jest niezbyt duże ale odczuwalne ocieplenie od 21.09 która potrwa do 23.09 lub 24.09 a później nie wiadomo

    3. Dodam tylko, że to te same modele z których korzystają zazwyczaj portale i telewizje, tylko z tym które dane się weźmie jest różnie, Twoja Pogoda nagminnie wydaje szesnastodniówkę na podstawie najcieplejszej wersji jaka się trafiła. Telewizje zwykle biorą do prognoz jedną odsłonę, na przykład z poprzedniego wieczora. Jeśli się zobaczy, że modele aktualizują się trzy razy na dobę i w terminie na +7 dni mocno nimi rzuca, to prognozowanie wygląda mniej pewnie.

  69. Mamy typową adwekcję PAm stymulowaną niżem po NE stronie. A to, że także górą napływa zimna (T850 ok. i nieco poniżej zera) i zarazem wilgotniejsza masa powietrza – może świadczyć fakt konwekcji jaka także dzisiaj rozwija się miejscami nad Polską, m.in. nad C Mazowszem. Strefy opadowe są jednak znacznie bardziej mobilne i porozrywane (na zmianę ze strefami pogodniejszymi) w porównaniu z przypadkami jakie miały miejsce w okresie letnim przy aurze „tropikalnej”.

  70. Wygląda na to, że zasięg lodu arktycznego przebił lub zremisował rok 2016, co daje mu drugie miejsce najmniejszej powierzchni. To już ta pora gdy zwykle powierzchnia zaczyna przyrastać. Rok 2012 jeszcze przez jakiś czas pozostanie rodzynkiem,

  71. Patrząc na mapę burz i radar opadów sporo dzisiaj konwencji nad Polską. A to wszystko przez niestabilne chwiejne PAm. Widziałem nawet zdjęcia że w okolicy Ostródy pojawiła się trąba powietrzna.

  72. Dzisiaj jest bardzo zimno, często pada i po przejściu tych opadów temperatura spada do 8 stopni. Taka wartość w środku dnia we wrześniu to jest wartość skrajna i nie ma co gadać że nie. Fku gadał że to ochlodzenie to tylko takie dla picu, nie odczuwalne xD

    1. Jest na tyle zimno że kolejne miasta rozpoczynają sezon grzewczy. To dość wcześnie, podobnie jak przed 2 laty. Mimo ocieplenia klimatu moment rozpoczęcia tzw sezonu grzewczego wcale się nie opóźnia z biegiem lat. Te gwałtowne i trwale ochlodzenia jesienne to wyjatkowo staly element naszego klimatu. To samo mozna powiedziec o zimnych poczatkach maja.

      1. Mówię to samo. Największym problemem naszego klimatu są incydenty zimowe/późnojesienne w zgołach nieprzyzwoitych porach roku – wczesna jesien, późna wiosna i poza 2018 rokiem to się nie zmienia pomimo AGW.

    2. W sumie jest dla picu.
      Taki wrzesień to i tak daleko mu do września 1996. Wtedy cały miesiąc przypominał późną jesień. T.maxy jednocyfrowe były na porządku dziennym.
      No ale wiadomo to był wtedy inny klimat…

    1. Za tydzień są możliwe dwa scenariusze – albo będzie 20 stopni (i powyżej) i bez opadów, albo 10 stopni (i poniżej) z intensywnym deszczem. Średnie wiązki ensembles wskazują na temperaturę w okolicach 15 stopni, ale nie ma co ukrywać, że jest to najmniej prawdopodobna opcja.

      1. Lepiej, żeby sprawdziły się tmax w okolicach 20 stopni i powyżej niż pogoda rodem z listopada czyli tmax 5-10 stopni, chmury z deszczem i wiatr.

  73. Skala ochłodzenia dużo większa niż przewidywały prognozy. Dzisiaj u mnie wiało i padał grad, po czym temperatura odczuwalna spadła do 5-7 stopni jak pod koniec listopada. Tak samo pewnie będzie z tymio prognozami na początku października, za długi termin zeby coś wywnioskować. Przy neutralnym NAO/AO może być zarówno arktyka jak i Afryka :).

    1. „Przy neutralnym NAO/AO może być zarówno arktyka jak i Afryka :).”

      ->>> Przy ujemnym tym bardziej (oczywiście mowa o Arktyce, a nie arktyce…).

    1. nasz klimat jest porąbany i to bardziej w tę zimniejszą stronę… może nie zimą (tak jak powinno być), ale właśnie na przełomie pór roku…

  74. No cóz, czyli dzisiaj w nocy przymrozi już trochę, kolejnej zapewne też, więc lada dzień zrobi się kolorowo… a to znaczy, że fenologiczne przedzimie nadejdzie wcześniej niż powinno, czyli zapewne za około miesiąc.

  75. Ta pogoda jest co najmniej dziwna. 19 września, a czułam się dziś jak 19 listopada. W Krakowie tmax wyniosło: 12.6 w Balicach i 13.8 na AGH. Miało być ocieplenie od weekendu, a teraz zapowiada się tylko weekendowe (z przedłużeniem na poniedziałek). Zostaje liczyć na Babie Lato w październiku….

    1. W poniedziałek zaś będzie jeszcze dziwniejsza – na kartce 23. wrzesień, a na dworze (czy jak wy tam w Galicji mówicie – na polu) 22. lipiec. Wot, osień.

  76. Jelenia Góra i Zakopane ledwie stopień na plusie. Czyżby nad ranem szykowalo się w kilku miejscach skrobanie szyb w samochodzie?

    1. Zapewne chatarzy z Morskiego Oka i Chatki Górzystów. Pewnie Krzeptowszczanki z „Piątki” też by chciały poskrobać, ale do nich nie dojedziesz. A Nad Łomniczką – mimo, że dojechać można – nie poskrobią, bo im schron zamknęli.

      1. Z oficjalnej strony IMGW a dokładniej z mapki pogodynka.pl. Teraz już to wygląda zdecydowanie inaczej. Może wkradł się im jakiś błąd

  77. @Osowa (ew. także inni)
    Swoją drogą ciekawe, czy wiesz (wiecie) dlaczego:

    1) Większe szanse na adwekcję z N Afryki (podobnie jak i z Arktyki) mamy zimą, a nie latem – jak można byłoby wywnioskować na podstawie komentarzy medialnych pogodynek podczas dni upalnych?

    2) Dlaczego pomimo możliwości adwekcji zarówno z Arktyki, jak i z Afryki – zimą i w marcu przy przy blokadach i ujemnym NAO – w ok. 70% przypadków mamy jednak ochłodzenia (a nie ocieplenia)…?

    1. 1. Zimą mamy częstsze zaburzenia NAO/AO poprzez zwiększanie się lodu w Arktyce i dlatego mamy większe ataki z N lub S. Dodatkowo wyże w Arktyce powodują, że gdzuieś to zimne powietrze musi zejśc i najczęsciej obrywają umiarkowane szerokości, zwłaszcza przy wirze polarnym. 2. W marcu zasięg lodu jest największy i ma to wpływ na ochłodzenia i zaburzenia NAO.

      1. 1. Zimą mamy zarówno głębsze niże niż latem oraz silniejsze wyże niż latem (wyższe ciśnienie) co powoduje większą różnicę ciśnienia i silniejszy przepływ powietrza czyli dana masa powietrza jest silniej „zaciągana” przez układy baryczne.

        1. Zgadza się. Jest to główna przyczyna częstszego napływu powietrza także „afrykańskiego” zimą (niż latem) – wbrew temu co mówią w mediach.

      2. 2. Zimą i w marcu ujemne NAO czyli blokada wyżowa powoduje częściej ochłodzenia ponieważ w tych miesiącach w wyżach osiada zimne powietrze. Do napływu ciepła potrzebny jest korzystniejszy układ baryczny, najlepiej z udziałem jakichś niżów z południa. (?)

        1. Częściowo ma to też takie uzasadnienie. Ale w ogóle chodzi o to, że najczęstszą przyczyną ociepleń zimą (i jeszcze w marcu) jest ocean. Przy ograniczeniu napływu znad jego umiarkowanych i podzwrotnikowych szerokości więcej mamy opcji przynoszących ochłodzenia (niż ocieplenia). Ba, przy wyżu niekiedy nawet adwekcja z S (a tym bardziej SE) nie musi przynosić ocieplenia.

      3. Odnośnie pytania 1…
        Zimą adwekcję z Arktyki odczuwamy oczywiście znacznie bardziej niż latem z grubsza z powodów o jakich napisałeś. Ale i możemy mieć też napływ z N Afryki, a na co są znacznie większe szanse właśnie zimą (niż latem) – z uwagi na w ogóle silniejszy gradient (głębsze niże, silniejsze wyże) i możliwą silniejszą adwekcję , także z kierunku S.
        Z kolei latem „grzeje” nas głównie Słońce (spore nasłonecznienie), a adwekcja ze składową S (z reguły dość słaba wobec zimy) tylko dodatkowo wspomaga ocieplenia – inaczej niż przedstawiają to w mediach (!).

        Odnośnie pytania 2…
        Dzieje się tak dlatego, że w ogóle blokady otwierają szerszy „wachlarz” możliwości innych niż adwekcja znad N Atlantyku. I w tym wypadku adwekcja ciepła (przy blokadach) ograniczona jest głównie do kierunku znad Morza Śródziemnego (i jego otoczenia). Natomiast ochłodzenia mamy nie tylko przy napływie znad Arktyki, ale i także z głębi Eurazji, czy nawet przy słabym przepływie (powietrze kształtowane nad naszą częścią Europy jest zimą chłodniejsze/mroźniejsze niż to napływające znad oceanu).

  78. W łódzkim dzisiaj rano była jesień, potem późna jesień przy znów silniejszym lodowatym wietrze potem burza a potem przez godzinę – dwie lato gdy przygrzało słońce i ustał wiatr (było wystarczająco ciepło na krótki rękawek). Potem imponujący wał chmurowy kolejna burza, tęcza i ponownie wczesna jesień z póki co jeszcze niezbyt silnym wiatrem. Czyli w jeden dzień musiałem raz iść w kurtce myśląc nawet że przydałaby się czapka a niedługo później w samej koszulce. No cyrk

  79. Jak myślicie? W sobotę faktycznie w tak dużej części kraju szykuje się nam pierwszy „stalowy grubas” w tym sezonie? :/

    1. Myślę, że w tak dużym stopniu jak pokazuje to UM jeszcze nie. Modelowi temu zaczyna lepiej się to sprawdzać dopiero przy bardzo niskim zachmurzeniu (podstawa poniżej 200-300 m), a tym razem podstawa stratusów miała by być wyższa – a co na meteorogramach zaznaczone jest kolorem umiarkowanie szarym (a nie grafitowym). W takim przypadku chmury w większym stopniu potrafią się rozrywać. I myślę, że tak właśnie będzie w sobotę.
      Natomiast w niedzielę zanosi się już raczej na pogodniejszy (okresowo/miejscami wręcz bezchmurny) i umiarkowanie ciepły dzień, z Tmax wokół i nieco ponad 20°C.

  80. u mnie pierwszy szron na łąkach po długiej przerwie, niewiele powyżej zera na 2 m, a w Jakuszycach o 6:00 -3,4, w Jelenie Górze -0,1 o 7:00.

  81. Tym razem ECMWF i GFS mają zbliżone prognozy do końca września. Wygląda narazie na to że najzimniejsze dni ograniczą się 25.09-27.09 i tylko wschodniej Polski . Niemniej widać że na NE i E od Polski będzie bardzo zimna masa powietrza i jeszcze różnie może się skończyć.

    1. I bądź tu mądry… Termin za niespełna 6 dni (noc 25/26.09), czyli na granicy kiedy najczęściej prognozy wchodzą w bardziej wiarygodny zakres (tzw. skill):
      https://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_144_2.png

      Mnie ciekawi, czy zdani jesteśmy od razu na wyraźnie cieplejszy (anomalie wokół +5K) lub wyraźnie chłodniejszy (anomalie wokół -5K) scenariusz pogodowy na dni po 24.09…? A może jednak sprawdzą się scenariusze bardziej pośrednie z Tavg wokół 12°C i okresowymi opadami przerywającymi strefy pogodniejsze? Bo scenariusze bardziej skrajne termicznie (adwekcja z SW lub E/NE) byłyby pewnie bardziej suche.
      Realizacji na to wskazujących wbrew pozorom też nie jest mało:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw

      Tak, czy inaczej wrzesień’2019 jawi się nam już jako miesiąc w znacznie większym stopniu jesiennym, niż wynikałoby to z kalendarzowych pór roku, których kurczowo trzymają się tak medialne pogodynki. Z drugiej strony do pogodowego listopada jeszcze „trochę” brakuje – wbrew temu co piszą tu niektórzy (jedna jaskółka przedzimia jeszcze nie czyni…).

      1. Ciepłolubnym histerykom można wskazywać, że obecne chłody nie przesądzają niczego, jeśli chodzi o dalszy przebieg pogody jesiennej. Dowodzi tego historia. Możemy mieć po nich nawet rekordowo ciepły październik i/lub superłagodny listopad.

        1. Lepiej mroźny listopad ze śniegiem, przynajmniej w dzień będzie widno w te krótkie dni. W 2017 roku np cały listopad było ciągle ciemno, i co mi po nim że był niby łagodny, skoro całą dobę trzeba było palić światło…

          1. „Mroźny listopad ze śniegiem”

            😂😂 ktoś tu widzę wcześnie zaczyna piąteczek 😂

          2. Wolę palone światło, niźli palone płyty, gąbki, opony, zaś po czasie krtanie, tchawice, oskrzela…

      2. Według ,,pogodynek”czerwiec to w większości miesiąc wiosenny a nie letni , natomiast wrzesień bardziej letni niż jesienny. Średnia temperatura czerwca jest około 2-3 stopni wyższa niż września, który ma średnią zbliżoną do maja (nawet w Katowicach trochę niższą). ,,Pogodynek” staram się nie oglądać.

        1. U mnie wrzesień to jest o stopień chłodniejszy od maja. Zresztą nigdy jeszcze nie było całego letniego września, a jeśli chodzi o maj to owszem m in 2018.

          1. „Zresztą nigdy jeszcze nie było całego letniego września,”

            – wrzesień 2006 niemal cały był ciepły i słoneczny. Z drugiej strony, przeważały w nim temperatury z przedziału 22-25 stopni, a to jest raczej wczesna jesień (babie lato) a nie prawdziwe lato.

            Natomiast takie wrześnie jak 2011, 2016, 2018 przynosiły już głębsze jesienne ochłodzenia. We wrześniu 2016 gorąco było do 16.09, we wrześniu 2018 do 21.09. Później gwałtownie się ochładzało i występowały już pierwsze przygruntowe przymrozki. Chyba tylko wrzesień 2011 miał dni gorące bardziej rozproszone na cały miesiąc.

        2. Dzisiaj skądinąd stosunkowo lepszy merytorycznie pan T.W. z TVN’u (na tle innych pogodynek) stwierdził, że LATO na finiszu przyniesie nam ciepłą i pogodną niedzielę (lub coś podobnego). Podobne brednie słyszałem też w radio, że „pogodowe lato powróci jeszcze na zakończenie LATA”.
          Czyli co? W dniach 21-22.09 pogodowe lato ma więcej „racji bytu”, niż np. 20-21.06…???
          Czyżby im wszystkim obca była ocena zmienności temperatury w skali roku, a przy tym nie umieli odczytywać z wykresów kiedy statystycznie jest cieplej przy różnicach sięgających nawet 3 st. (!)….???

        3. Też mi się nie podoba ich fizis – tona tuszu, obcas wysoki, krój spódnicy kusy, botoksem ostrzykane usta. Nieżyjącej już Lucynce Grobickiej mogłyby buciki czyścić.

      1. Co sie dziwisz? NE zawsze dostaje najgorzej, teraz znowu cały kraj będzie miał babie lato a u nas stratusowa ciemnica i maks zaledwie 15 stopni.

  82. Dzisiejszy GFS nie jest tak zimny jak wczorajszy, widzi tam jakieś 20-stki, a i tmin miałyby być wyższe (jeśli będzie zachmurzenie). Może jednak niż na Wielką Brytanią nas „obroni” przed napływem zimniska???

      1. U mnie wczoraj tyle w środku dnia było po deszczu, który padał kilka razy. A wieczorem bezchmurnie i jeszcze zimniej. Czułem się jakby było do najmniej miesiąc później a nie dopiero wrzesień. Póki to jest ograniczone czasowo to jeszcze spoko, ale jakby już teraz miał nastąpić definitywny koniec dni z tmax około 20 stopni to by było slabiutko.

        Nasz klimat niestety już taki jest, w miesiącach jesiennych i wiosennych może nastąpić przejście z warunków prawie zimowych do gorąca i upału oraz na odwrót. Jedynie zimą i latem mamy stabilnie i prawie zawsze zimno /ciepło. Latem przy ochlodzeniu 20 st w dzień to nadal ciepło, zimą przy odwilży +8 to nadal zimno.

  83. W Teksasie wolno się poruszająca burza tropikalna Imelda przynosi niemal rekordowe opady, miejscami już 900 mm. Sytuacja trochę podobna do Harvey’a – układ przyblokowany wyżem, z wolnym ruchem, połową jeszcze nad Zatoką Meksykańską.

    1. Znajomi znajomych utknęli na zalanym lotnisku w Houston. Suma opadu za ostatnie dwie doby wyniosła tam połowę tego, co przeciętnie spada na Warszawę przez cały rok.

      1. W Polsce podobne zjawisko było w maju 2010 w Bielsku. Miesiąc przyniósł tyle co roczna norma Warszawy (pół rocznej normy Bielska która wynosi ok 1000 mm) a w 3 dni największych ulew suma wyniosła ok 400 mm. Tyle że nie był to huragan a wyjątkowo aktywny niż genuenski.

        1. Maj 2010 ruda śląska. Mój amatorski deszczomierz zanotował 274mm opadu za cały maj, a była to wartość niedoszacowana ze względu na jego umiejscowienie. Powódź dotknęła moich bliskich krewnych ,również tych zamieszkałych w Rudzie śląskiej . Powtórka tego typu sytuacji barycznej, z podobnymi sumami opadów możliwa nawet w tym roku ,ale to już moje spekulacje. Balansujemy między posuchami (suszami) ,a powodziami. Znacznie częstsze są susze .Nawet w mokrym roku z 800mm i więcej rocznego opadu w regionie katowickim coraz częstsze będą letnie susze z dużymi szkodami w rolnictwie. Wystarczy dwa miesiące skrajnie suchych w okresie letnim z falami upałów i poprzedni mokry okres nie uratuje całości zbiorów, szczególnie podstawowych zbóż.Jest to problem dla przyszłości rolnictwa w Polsce.To się rozpisałem Wczoraj udane grzybobranie. Trochę zmokłem i zmarzłem. Jest 5-6 stC . za zimno a dzisiaj o 5-tej miałem za oknem 2 st.C Trzymam kciuki aby nie było przymrozków .Idzie ocieplenie i za tym trzymam. W nocy 7-12C w dzień 13-20C i tak do 15.10. sobie życzę i dziennie 2-5 mm deszczu.

  84. Manifestacje młodzieży w różnych miejscach Polski i Świata w sprawie zmian klimatycznych. Trudno o ocenę w kontekście ich skuteczności – co, kiedy, na jakim poziomie da się osiągnąć…? Ważne jednak, że mamy takie inicjatywy, bo uwrażliwiają one na ten „palący” problem globalny – bez względu na narodowości, poglądy polityczne, wyznania, itd.
    Pierwszym ważnym krokiem do czynienia jakichkolwiek zmian są postawy umysłowe. A jakże inny przekaz płynie z takich manifestacji, niż z otwarcia szczytu klimatycznego w Katowicach w grudniu ub.r. Oby kolejny (w tym zbliżający się w Nowym Jorku) przyniósł więcej „zielonych światełek” w tym względzie na przyszłość…

    Dodajmy jeszcze, że jednostkowo (wszyscy, we wszystkich krajach!) mamy wpływ tylko na ok. 15% zużycia energii. Reszta należy do decyzji „na górze”. Stąd tak ważne naciski na decydentów. I słuszna uwaga, aby politycy przestali podejmować decyzje wykalkulowane głównie na doraźne cele wyborcze, a w zamian za to więcej podejmowali działań o celach bardziej dalekosiężnych – z tak ważnymi dla całej planety i nas samych jak problem AGW.

    1. @Lucas wawa:
      „Reszta należy do decyzji „na górze”. Stąd tak ważne naciski na decydentów. I słuszna uwaga, aby politycy przestali podejmować decyzje wykalkulowane głównie na doraźne cele wyborcze, a w zamian za to więcej podejmowali działań o celach bardziej dalekosiężnych – z tak ważnymi dla całej planety i nas samych jak problem AGW.”

      >> Tak jak mówiłem, cenię Twój styl pisania, Lucas.
      Także za to, że – jak widać – bywa autentycznie zabawny. :)

      1. Czyli sugerujesz, że także manifestanci robią sobie zabawę…?
        Ja tu nie napisałem o niczym innym co płynie z ich przekazu.

        1. Ależ skąd, jaka zabawa?
          Ja też jestem zdania, że politycy powinni przestać podejmować decyzje wykalkulowane głównie na doraźne cele wyborcze, a w zamian za to więcej podejmować działań o celach bardziej dalekosiężnych.
          Naprawdę tak uważam.

          1. @Ben Wwa
            Naciski mogą być różnego typu i o różnej skuteczności.
            Osobiście uważam, że nawet z pozoru te zabawne (naiwne) postawy – wyrażane nie tylko przez Ciebie, czy mnie, lecz przez większą populację – są czymś znacznie lepszym, niż postawy bierności.
            Te pierwsze MOGĄ jeszcze coś zmienić na korzyść, przy tych drugich możemy być pewni, że NIGDY NIC się NIE uda.

            A moim zdaniem to dobrze, że ktoś oficjalnie mówi decydentom, aby nie kalkulowali wszystkiego pod bieżące strategie/zyski wyborcze. Bo to też pokazuje, że nie wszyscy są aż takimi przygłupami za jakich mogą być brani przez polityków – w myśl zasady „ciemny lud i tak to kupi” – jak w tym wypadku z bronieniem węgla za wszelką cenę.

            Jeszcze raz dodam, że ja tu nie wyraziłem swojego odosobnionego zdania, tylko wyraziłem zgodę z przekazem manifestujących.

          2. @Lucas
            Politycy nie zmienią swojego podejścia dopóty, dopóki nie ujrzą w takiej zmianie swojego własnego interesu, polegającego na tym, że dzięki niej zyskają większe poparcie wyborców.
            I dlatego aktywiści naciskać na nich mogą, ale efekty będą niewielkie albo żadne, jeżeli nie nastąpi znacznie ważniejsza zmiana świadomości tzw. zwykłych ludzi. To oni powinni przede wszystkim zrozumieć zagrożenie klimatyczne i jego przyczyny.

          3. @Ben
            Ale właśnie na tym polega sens tych manifestacji, aby ludzie bardziej zwracali uwagę na podejście/programy z tym związane – także dokonując wyborów przy urnach.
            Paradoksalnie treści z zamiarem kierowane do polityków/decydentów mogą przynieść korzyści płynące drogą pośrednią, tzn. przez „zwykłych” ludzi, nawet jakby z początku ich odsetek był niewielki.

    2. Oszczędne zużycie energii to jedno , a zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych to drugie. Powinno to iść w parze. Efektywność energetyczna plus przejście na OZE i energetykę jądrową w najbliższych 30-40 latach!

    3. Manifestować możemy ale nie oszukujemy się nic się nie zmieni . Emisje światowe rosną tony węgla płyną do Polski wydobycie ogólnie rośnie . Manifestowac możemy i to tyle w temacie degradacja lasów i przyrody trwa w najlepsze i żadne manifestacje , a tym bardziej politycy tego nie zatrzymają zrobi to sama ziemia zmiatając wiele gatunków w tym ludzi a potem się odrodzą nowe po wielu tysiacach lat a po kilku milionach lat wróci cykl goacjałów i interglacjałów z nowymi gatunkami roślin i zwierząt . Ziemia sobie poradzi ale człowiek tego nie przetrwa .

      1. @O.M. Myślałem ,Że ja jestem katastrofistą. Az tak ,,czarno” przyszłości Ludzkości nie widzę .Około 150-200 lat jeszcze ,,pociągniemy”. Trzeba działać mimo wszystko np. zmniejszać swój ślad węglowy.

        1. @oliver57:
          „Około 150-200 lat jeszcze ,,pociągniemy”.”

          >> Dlaczego uważałeś się za katastrofistę?
          Moim zdaniem jesteś wybitnym optymistą.

        2. „Około 150-200 lat jeszcze ,,pociągniemy”.

          Czyli mam szansę dożyć starości (obecnie mam 28 lat).
          Średnia długość życia człowieka wynosi 75 lat, więc tyle lat będę mieć w 2066 roku. Ciekawe, jak wtedy świat się zmieni, nie tylko pod względem klimatycznym, ale także technologicznym

      2. I tak takie manifestacje mają większy sens, niż organizowanie drogich szczytów klimatycznych, z których płynie przekaz, że od węgla (czy innych paliw kopalnych) i tak się nie odejdzie.
        One mają sens już chociażby w kontekście uwrażliwiana zwłaszcza młodszych grup społecznych na ten problem. Bez względu na środki, możliwości technologiczne, cele doraźne, takie czy inne działania (kiedykolwiek by nie nastąpiły) zależą od tego co „siedzi w naszych głowach”. Może to być wręcz sama nieświadomość danego problemu.

        Jeżeli ktoś oczekuje cudów w tym względzie może owszem się zawieść. Uważam jednak, że każde choć niewielkie kroki czynione w tym kierunku mają sens – bo z tych z pozoru małych na początku kroków, z czasem mogą zrodzić się znacznie większe, jak np. w przypadku rewolucji cyfrowo-informacyjnej w ostatnich dekadach.

          1. Wybrałem inną drogę zawodową. Gdybym jednak z 30 lat temu był bardziej świadom problemu, dość prawdopodobne, że wybrałbym zawód, który nawet pośrednio ma z tym związek – rozpatrując począwszy od jakieś działalności publicznej, poprzez zajmowanie się technologiami/wdrożeniami, na pracy badawczej skończywszy.

  85. W Gliwicach nad ranem były 3 stopnie na plusie.
    Co ciekawe, niższe temperatury minimalne występowały we wrześniach 2016 oraz 2018, które zapisały się w statystykach jako gorące i słoneczne.
    Gdyby się nie ochłodziło w wyżej wspomnianych przeze mnie wrześniach, zapewne pobiłyby one dotychczasowy wrześniowy rekord z 1999 roku.

  86. Jeśli nie dojdzie do jakiegoś większego ocieplenia to tegoroczny wrzesień będzie u mnie bez osiągnięć pułapu 25 stopni i bez żadnych większych anomalii dodatnich. Tak wiem 1 września, ja ten dzień liczę do sierpnia bo należał on do fali upałów co się zaczęła 10 dni wcześniej. Nie jest póki co zimno, anomalia jest dodania nawet wyłączając ten 1.09. Zimno zasadniczo zrobiło się wczoraj, wcześniej to były zwykle wahania między dniami trochę cieplejszymi i chłodniejszymi. Mamy regularne opady deszczu, mamy wciąż dużo ładnej słonecznej pogody (mam wrażenie że więcej niż w lipcu!) Jak dla mnie to dość normalny umiarkowany wrzesień, którego nie widziałem od 2015 roku. 2016 gorąc i susza 2017 zimnica i niekończący się deszcz, 2018 gorąc i susza. A ten ma trochę tego i tego.

    1. „będzie u mnie bez osiągnięć pułapu 25 stopni”

      – a 5.09?

      W zaokrągleniu było 25 stopni. A w centrach dużych miast było nawet ponad tę wartość.
      No ale statystyki to statystyki, taki dzień nie zapisze się jako gorący (podobnie jest z wartościami 29,5-29,9, przy których nie ma oficjalnie upału).

      1. Dla mnie 29,5 tu już upał wynikający z zasad zaokrąglania – a te drobne niuanse pozostawiam dla lubiących dzielić włos na czworo i analizować krzywiznę banana.

        1. @Tutejszy
          Dla Ciebie to drobne niuanse, ale dla tych co chcą analizować ewolucję kliamtu w długich czasowych perspektywach wielu dekad, a nawet paru stuleci, to nie są niuanse.

        2. Alewis – przez to obecne tygodniowe ochłodzenie tegoroczny wrzesien odczuwam jako lekko chłodny. Może to jeszcze zmienić końcówka, ale ten miesiąc jest do bólu przeciętny.

          1. @Osowa
            Czym wg Ciebie różnią się między sobą ból pogodowej przeciętności i bóle pogodowych skrajności?

          2. @Osowa
            Patrząc obiektywnie z boku…
            Jawisz się jako komentator, który wszelkie ochłodzenia traktuje jako anomalię, natomiast ocieplenia jako coś normalnego (lub inaczej nic takiego) – nawet jak przynoszą nam b.gorące/upalne skrajności jak w czerwcu, czy III dekadzie lipca i sierpnia b.r.

          3. Lucas – po prostu do szewskiej pasji doprowadzają mnie zimowe lub późnojesienne incydenty w zgoła nieprzyzwoitych porach roku jak teraz – wczesna jesień, późna wiosna. A tego w ostatnich latach było za dużo (październiki 15,16, listopad 2015, 2016, maj 2019, kwiecien 2016,2017, 2019 itd),. Natomiast ochłodzenia latem jak w lipcu 2019 mi nie przeszkadzają, bo i tak jest ciepło. Dziwne, że Tobie ochłodzenia późną wiosną czy teraz nie przeszkadzają. Bo to jest anomalia.

          4. @Osowa
            Masz dużą skłonności (jak niektórzy inni) do rzekomo obiektywnego oceniania pogody i klimatu przez pryzmat SWOICH osobistych ocen i oczekiwań.
            To, że czegoś nie lubisz (nawet do szewskiej pasji) nie zmienia faktu, że w tym roku z grubsza normalne termicznie – w całości, nie wyrywkowo (!) – były tylko styczeń i lipiec, a nieco chłodniejszy maj (z pewnym zróżnicowaniem regionalnym). Reszta miesięcy jak dotąd przyniosła średnie anomalie rzędu +1,5/+6K (!)

          5. @Osowa
            Chłody takie jak teraz – Tmax z grubsza 10-15 stopni na nizinach – to coś całkowicie normalnego w II połowie września. Z ostatniego okresu 28-letniego (1991-2018) aż 18 wrześni miało takie „incydenty”, krótsze bądź dłuższe (dane warszawskie).
            Możesz ich nie lubić, ale nie sugeruj że „nie powinno” ich być, skoro nasz klimat jest taki, jaki jest.

          6. Lucas – to nie są moje oczekiwania, ale temperatura odczuwalna we wrześniu na poziomie 5-8 stopni to jakas paranoja. Dlatego tak nie cierpię tych jesienno-wiosennych ochłodzeń. A się dziwię, że Tobie nie przeszkadzają takie wybryki w zgoła nieprzyzwoitych porach roku. A jeśli chodzi o ten rok, to dla mnie paskudne były styczen, marzec, pierwsza część maja i kwietnia, niezły luty i sierpień, a świetne druga połowa maja i czerwiec. Natomiast obecny wrzesien odczuwam jako lekko chłodny/przeciętny, ale wiemy dokładnie, że normy wynikają z czego innego niż odczucia ogółu ludzi.

          7. Ben – w drugiej połowie września norma temperaturowa to około 16-17 stopni. A rzeczywista sięgała u mnie 13-14, wiec jednak lekko poniżej normy, a odczuwalna była ponizej 10.

          8. @Osowa
            A co ma do rzeczy, że w pogodzie coś mnie cieszy lub mi przeszkadza względem tego co stanowi o naszej typowej zmienności pogodowej, czy „moderowania” jak być powinno…?
            Jest chłodno, ale przecież dni gorących/upalnych podczas kończącej się pory ciepłej też nie brakowało…

      2. Można pisać także o dniu bardzo ciepłym (zamiast gorącym), albo bardzo gorącym (zamiast upalnym). Statystyki (jako konkretne wartości) statystykami, a nazewnictwo możemy przecież uelastyczniać.

    2. Ben – pogodowy przeciętny miesiąc czy nawet lekko chłodny to teraz taki wrzesien. Ciepły na początku, potem wiatr, kilka dni z deszczem i znowu ciepło. Natomiast pogodowa skrajność to dla mnie np październiki 2015,2016 czy maj 2019.

      1. Uściślijmy mówisz o aurze obecnej, czy o wrześniu jako całości? Bo to dwie różne kwestie. Bo jeżeli to drugie, to znacznie trafniejszej (bardziej obiektywnej) w tym względzie oceny dokonał @alewis we wpisie z 11:02.
        Przy okazji dobra rada (nie tylko dla Ciebie) – przynajmniej tu warto pisać tak, aby z przekazywanych treści wynikało co stanowi o TWOIM INDYWIDUALNYM odczuwaniu (ocenie subiektywnej), a co jest oceną bardziej OBIEKTYWNĄ. A przy tym nie mieszało tych dwóch kwestii, co często tu robisz.

    1. Warto, aby mieli to na uwadze, że nasz klimat jest beznadziejny, bo oznacza częste zmiany pogody… Osobiście „1000x’ wolę już takie ochłodzenia i pogorszenia aury jak u nas obecnie od takich przypadków jak teraz w Teksasie, czy wcześniej w Hiszpanii. A zauważmy, że w obu przypadkach są to obszary strefy (pod)zwrotnikowej.

      1. UZUPEŁNIENIE – w pierwszym zdaniu miałem napisać, iż…
        Warto, aby mieli to na uwadze Ci, którzy uważają, że nasz klimat jest beznadziejny, bo oznacza częste zmiany pogody (…)

        1. Staram się trzymać nerwy na wodzy, ale natężenie narzekań na polski klimat/pogodę na tym forum, jęków, stękań, szlochów i niieustającego płaczu, staje się trudne do zniesienia.
          A już nieakceptowalne jest wmawianie czytelnikom, że każdy jeden chłodny/zimny dzień to jakaś patologiczna anomalia.
          Aż się ciśnie na usta pytanie, co ci malkontencji jeszcze tu robią? Przecież granice otwarte, mogą emigrować na południe i tam szukać szczęścia. Zresztą wielu Polaków już tak zrobiło (co przedstawia cykl programowy na jednym z kanałów Polsatu), są często szczęśliwi i deklarują, że do Polski nie wrócą także ze względu na jej (zimny, mało słoneczny) klimat.
          Choć … uwaga, stękające ciepłoluby: są i tacy polscy emigranci, co … tęsknią za … (wg nich) ciepłym/słonecznym polskim latem. Tak się wypowiadały np. osoby mieszkające w Szkocji.

          1. Być ciepłolubem i wyjeżdżać do Szkocji? hm gdzie tu logika :P ja to nawet zrezygnowałem z Bialegostoku na rzecz południa województwa, zawsze to trochę cieplej.

          2. Czasami sie nie zgadzam z z Twoimi opiniami. W tym wypadku pełna zgoda. Ci co chwalą klimat śródziemnomorski, który jest odmianą klimatu podzwrotnikowego. Na podstawie ,,Nauko o klimacie” autorstwa m.innymi prof. Sz. Malimnowski. Obszary krajów leżących nad Morzem śródziemnym będą miały coraz mniejsze sumy opadów i coraz bardziej nieregularne wraz z postępującym ociepleniem. Oznacza to ogromne problemy z dostępem do wody już za 20-30 lat ,jak nie szybciej. Ci co teraz tam będą emigrować za 20 lat będą powracać do Europy środkowej niczym ,,synowie marnotrawni”

          3. Ja znam też takich, którzy wolą zimę jaką mamy w Polsce niż na Wyspach Brytyjskich, albo nawet na S Europy (przynajmniej gdy panują tam niże).

            U sporej grupy osób (niestety tu piszącej również) mamy odruch, aby u nas szukać głównie to co złe (w tym wypadku w pogodzie i klimacie), a u innych głównie to co dobre – zapominając o tym, że jest to ocena bardzo wybiórcza i mocno nieobiektywna, skoro np. nie dostrzega się gdzieś dużo większych skrajności opadowych niż u nas, albo znacznie większych wahań temperatury, niebezpiecznych ekstremów letnich, czy większego potencjału na wichury/gradobicia/wichury, itp.

            Powiedziałbym, że miesiące takie jak czerwiec b.r. w kontekście już nie samej temperatury, co zasobów wody (a na te pośrednio też ma właśnie temperatura!), powinien uzmysławiać nam narastającą skalę problemów wraz z dalszym ociepleniem klimatycznym. A te będą jeszcze szybciej pogłębiały się w strefie podzwrotnikowej, niż naszej umiarkowanej.

        2. @podlasianin
          A gdzie ja napisałem, że do Szkocji pojechały ciepłoluby? Napisałem: „Są i tacy polscy emigranci, …”.
          Czytaj uważniej, zanim zaczniesz pouczać o logice.

          1. „Choć … uwaga, stękające ciepłoluby: są i tacy polscy emigranci, co … tęsknią za … (wg nich) ciepłym/słonecznym polskim latem”

            To jak niby mam to rozumieć?

          2. Ben czy Oliver pewnie nie są meteopatami i im łatwiej znieśc nasz zimny, zmienny klimat. Dla meteopatów Polska jest jednak cięzkim krajem do życia, a jedynym lekiem jest emigracja, ale w krajach południa ciężko o dobrą pracę.

          3. @podlasianin
            Masz to rozumieć następująco: „[Oprócz ciepłubów mieszkających w krajach południowych] są i tacy polscy emigranci, …”.
            Zwrot „są i tacy” oznacza, że OPRÓCZ ciepłolubów SĄ I TACY POLSCY EMIGRANCI, co do naszego polskiego klimatu podchodzą bez ciepłolubnego wzmożenia i po wyemigrowaniu np. do Szkocji zauważają, że polski klimat wcale nie jest tak nieustająco „patologicznie zimny”, jak to skrajne polskie ciepłoluby deklarują. A w każdym razie, że nasze „patologiczne zimno” bywa względne, jak je porównać np. ze Szkocją w sezonie letnim.

          4. @Osowa
            Meteopatą nie jestem, ale bardzo źle znosze każdy chłód. NIC z tym nie da się zrobić zupełnie, nie mogę się nawet hartować bo zaraz od razu choruję jak się zrobić chłodno i wieje wiatr. Oprócz niedoczynności tarczycy wszystkie wyniki badań jakby co są dobre. Nic tylko siedzieć w domu w okresie październik-marzec.

          5. @Ben
            Teraz napisałeś coś zupełnie innego niż to co wyżej, ale już nieważne…

          6. @Osowa
            Także meteopatom odradzam kraje S Europy, ze względu na ekstrema letnie i skrajności (bez)opadowe. Jesteś młody lub w średnim wieku? Kiedyś będziesz starszy – nie zapominaj, że to latem mamy najwięcej udarów…
            Uwierz mi, że bardzo mało jest miejsc na Ziemi, na których aura jak nie w taki, to w inny sposób potrafi być męcząca i/lub przynosić problemy (oczywiście nie cały czas).

          7. @Osowa
            Dopóki nie dostąpią problemów zdrowotnych (i innych) jakie są potęgowane przy tamtejszym klimacie…

          8. @podlasianin
            Ja też mam niedoczynność tarczycy, biorę Euthyrox N 100 i nienawidzę upałów, za to chłodne klimaty znoszę świetnie, a zimy uwielbiam śnieżne.

  87. Na mnie robi wrażenie pogoda w USA nie tylko pod względem tych opadów, ale przede wszystkim tego szalonego lata o tej porze roku, czy jest normalne żeby np w Waszyngtonie prognozy na najbliższe 15 dni dawały w średnich wiązkach około 12 dni powyżej 30 stopni sięgając nawet 34 stopni, a w najwyższych wiązkach prawie 40 stopni, niewiele chłodniej w Nowym Jorku, nawet Chicago na przełomie września i października są prognozy około 30 stopni jeśli się sprawdzą, a taka pogoda już zalega od dłuższego czasu.

      1. Tam klimat też się ociepla, co łatwo sprawdzić. Przykład pierwszy z brzegu: wg weatheronline’a, średnia temperatura całoroczna dla Waszyngtonu DC to 14,9 stopni dla 2001-2010, a 15,7 st. dla 2011-2018.
        Z popularnych mediów trudno to wywnioskować, bo ze stolicy USA główne niusy pogodowe dotyczą zwykle śniegu; to niesamowita sensacja, nawet gdy tam spadnie 5 cm i poleży jeden dzień. Mimo, że sporadyczne śniegi w Waszyngtonie zdarzały się zawsze, tam tak naprawdę to nic niezwykłego.

        Przekłamywanie pogodowo-klimatyczne w popularnych mediach zazwyczaj dotyczy też innych ważnych metropolii Zachodu.
        Np. Paryża: ile się nasłuchaliśmy i naoglądali o tamtejszych tegorocznych upałach!
        A pewnie niejeden by się mocno zdziwił, gdyby wiedział, że średnia temperatura tegorocznego lata meteorologicznego w Paryżu była wyższa od warszawskiej raptem o niecałe … 0,2 stopnia.
        Czyli przewaga Paryża – oględnie mówiąc – nader skromna. Tak, wiem że tam było w pewnym momencie ponad 40 stopni. Ale dla oceny klimatycznej Tśrednia całego sezonu jest o wiele ważniejsza, niż maksymalny upał z jednego czy paru dni.

  88. Apropo dzisiejszych, oczywiście słusznych protestów to jak się Wam podoba ta lista? Bo zastanawiam się czy jak Ci aktywiści zaczną propagować a jeszcze lepiej dążyć do ustawodawczych rozstrzygnięć w kwestii używania naturalnych dezodorantów z cytrusów tudzież szczoteczek do zębów z bambusa to podejrzewam, że ludzie już tak skorzy do ich popierania nie będą. To tworzyła Pani Sylwia Spurek czy inny skrajny ekolog?

    https://noizz.pl/ekologia/cos-dla-planety-na-dzien-ziemi-2019-25-rzeczy-ktore-mozesz-zrobic-dla-ekologii/vd3f2kp

    1. @Radomir
      Naprawdę bym chętnie o tym szerzej pogadał, ale tutaj nie jest miejsce na politykę. A tu bez polityki się nie da. Bo z punktu widzenia meteo, to można powiedzieć tylko: „Tak, klimat się ociepla drastycznie, tak, jest to tylko i wyłącznie z winy człowieka (a raczej nadmiaru ludności) i tak, kto uważa inaczej, ten powinien być w wariatkowie”.

      Powiem więc tylko, że FKU ma trochę racji, że ekstremizmem się zbyt wiele nie osiągnie. Chociaż sama idea Spurek głupia nie jest i indywidualnie warto się do jej rad zastosować.

      1. Mi chodziło nie o politykę tylko o ocenę tych porad dawanych przez jak rozumiem młodzież w ramach walki z GO. Część z nich jest dla mnie kompletnie idiotyczna i nie mająca najmniejszego znaczenia jak choćby te bambusowe szczoteczki do zębów. Chciałbym porozmawiać o tych poradach (to chyba nie jest polityka) a nie o Pani Europosłance Spurek.

        1. No to na ten temat odpowiedziałem, według mnie na pewno ciężko przekonać do tego ludzi i takie gadanie nie zachęci ludzi do ochrony środowiska, a wręcz przeciwnie.

          Ale sama idea, jakby się zastanowić, głupia nie jest. Plastik, plastik i plastik. Wszędzie plastik. Wszędzie. I żeby nie było, sam go notorycznie używam, też święty nie jestem. Każda opcja, która ograniczy jego produkcję, byłaby niegłupia. Chociaż przyznam „bambusowe szczoteczki do zębów” brzmi śmiesznie, nigdy wcześniej o takim pomyśle nie słyszałem

    2. Swoją drogą samochody elektryczne w Polsce to tak naprawdę większy rak dla środowiska niż zwykłe, spalinowe.

      Sam samochód wprawdzie nie emituje nic sam z siebie. No ale na powietrze to on nie jeździ, tylko na prąd. A gdzie się robi prąd? W elektrowni. Zanim dotrze do samochodu przechodzi przez szereg elementów sieci przesyłowej i dystrybucyjnej. Produkcja energii elektrycznej w elektrowni odbywa się ze sprawnością w porywach 36%, na poszczególnych etapach również są straty. Skumulowane zużycie energii by wyprodukować 1 J energii elektrycznej wynosi 3,83 J. Nie jest to zbyt efektywny proces… A z czego robi się u nas prąd? Z WUNGLA!!!

      Jakbyś to sobie policzył, to nasze środowisko bardziej oberwie od nowiutkiej Tesli niż od starego Wartburga (w przeliczeniu emisja na 1 km). W innych państwach to może i ma sens, bo tam prąd jest dużo czystszy (we Francji w 78% z atomówek), ale u nas? A gdzie tam. A propaganda głosi jasno, kupujcie elektryki!!!

      1. Z perspektywy energetyczno-klimatycznej jest to tak naprawdę tylko redystrybucja środków. Podstawowa kwestia to szukanie innych rozwiązań jak energia z wyngla…
        Chociaż z punktu widzenia ochrony środowiska i zdrowotnego oznaczałoby to przynajmniej mniejszy smog.

        1. Racja. Likwidacja smogu musi iść równolegle z rezygnacją z EW na korzyść OZE i EJ. Samochody osobowe jak najbardziej, równocześnie z zamykaniem kolejnych elektrowni węglowych i budową elektrowni jądrowej i masowym instalowaniem fotowoltaiki oraz elektrowni wiatrowych (najlepiej na morzu) , wprowadzaniem efektywności energetycznej, wymianą pieców CO na pompy cieplne (tylko bo piece CO na ekogroszek, gazowe emitują CO2)To WSZYSTKO trzeba robić TERAZ I WSZĘDZIE.

      2. Nie zgodzę się. Tyle się mówi o tym żeby myśleć perspektywicznie i to jest właśnie myślenie perspektywiczne.
        W tej chwili większość energii produkuje się u nas z węgla. Ale nie będzie to trwało wiecznie. Wcześniej czy później energia atomowa albo / i fotowotanika wyeliminuje tradycyjne węglówki. A dzięki samochodom elektrycznym pozbędziemy się do tego czasu emisji rozproszonej

      3. No tak, klasyka pewnego typu myślenia:
        „nie ma sensu zamieniać węgla na OZE”
        „samochody elektryczne nie mają sensu bo prąd jest z węgla”
        „jedno z drugim nie ma związku”

  89. W pokazywanym wywiadzie z „zimowego” Kasprowego Wierchu jeden z turystów-bywalców stwierdził, że jest to NIESPOTYKANE, aby we wrześniu było tu tak biało (tudzież aż tyle śniegu). Ciekawe…

    Oj, krótką mają niektórzy pamięć. Albo inaczej, mają wypaczony obraz sytuacji pogodowo-klimatycznej, zwłaszcza przez ostatnie znacznie cieplejsze roczniki. Statystycznie czymś rzadszym jest (było), aby we wrześniu nigdy nie spadł tam śnieg, niż aby spadło go chociaż tyle co ostatnio. Mamy już niemalże jesienne przesilenie (!) – to nic nadzwyczajnego. Ba, w nawet w lipcu 2011 r. spało tam więcej śniegu niż obecnie.

    Swoją drogą zwrócę uwagę, że anomalia obszarowa wczorajszego dnia spadła do „zatrważająco” niskiego poziomu -3,3K (ref. 1981-2010), podczas gdy dzień 01.09 przyniósł anomalię +8,17 (ref. 1981-2010) – no, ale przecież to była jeszcze kontynuacja z sierpnia, a lato mamy jeszcze obecnie, więc… to „normalka”…

      1. Anomalia -8 by oznaczała temperaturę maksymalną w okolicach 10-12 stopni. Mało realne, ale możliwe. Blisko takiej sytuacji było w 2010 roku, tyle że dzień wcześniej – 31 sierpnia 2010 r. temperatura maksymalna wzrosła najwyżej do 12 stopni w moim regionie. Zresztą 2010 rok był cały pochrzaniony pogodowo, aura była całkiem rozregulowana z powodu rekordowo niskiego NAO.

          1. Modele coś tam zaczynają widzieć jeśli chodzi o rejon Grenlandii, miałby tam powstać wyż z ciśnieniem nawet około 1050 hpa, i teraz czy rozbuduje się dalej na południe, jeśli tak możemy mieć blokadę.

        1. Czemu pochrzaniony? Maj do kosza zdecydowanie ale pozostałe miesiące mi się tam bardzo podobały. Przede wszystkim zimowe wyglądały jak zimowe a nie jak jakaś gównojesień (bo średnia miesięczna 1-3 st powyżej zera i 40h słońca na cały miesiąc to obraza dla zwykłej jesieni, która jest np. teraz i jest ładna). Wiosenne maj wiadomka ale marzec i kwiecień spoko. I połowa marca jeszcze zimowa, druga – wiosenna w pełni. Kwiecień ciepły ale nie jakiś skrajniol, lato gorące i słoneczne (na południu kraju akurat najsłabsze w Polsce, za to na E i NE to była bajka a nie lato), jesień też spoko. Wrzesień mokry i „grzybowy” ale nie tak patologiczny jak 2017. Za to październik słoneczny choć chłodny (nocami mroźny). Listopad w zamian za to ciepły.

          O wiele bardziej mi się podobał 2010 niż 2015, 2016 i 2017. Permanentnie dodatnie NAO (zwłaszcza zimą) to pogodowa nuda, ciągle ten cholerny lekki plusik i brak większych szans na porządne zimsko. Ciągnie się ta gównojesień pięć miesięcy i nic nie zrobisz, musisz to przeboleć. A czekanie wydaje się jakby trwało rok a nie 4-5 miesięcy.

          Fajnie by było, jakby ta tendencja do neutralno-ujemnego NAO wytrzymała przez zimę i przypomniała nam jak wygląda polska zima w wersji chłodnej.

          1. „Fajnie by było, jakby ta tendencja do neutralno-ujemnego NAO wytrzymała przez zimę i przypomniała nam jak wygląda polska zima w wersji chłodnej.”

            ->>> Bo jeżeli tego nie dostąpimy to nowe roczne rekordy ciepła (lub przypadki bardzo im bliskie) nadal będą się wysypywały jak „grzyby po deszczu”…

          2. Alewis – przeciez w styczniach i lutym 2016 i 2017 temperatura spadała nawet do -25 w nocy. Śniegu bylo mało, ale mrozy były i to długo.Ale dla niektórych z tego forum to i tak nie była zima. Dlatego tak ważna jest, aby dlugo była polska złota jesień, aby potem przez 5 miesięcy nie ciągneła się przedzimowa bździna.

          3. @Osowa
            W 2016 r. dość nieciekawy był IV kwartał – bo przyniósł najchłodniejszy październik, a najcieplejszy grudzień – a przez to dłuugą jesienną szarugę, a potem przedzimie w grudniu (przy aurze często pochmurnej), a za czym osobiście nie przepadam.
            Jak dla mnie, dużo lepiej pod tym względem było w roku 2010, bo tam tak naprawdę słotna jesień/przedzimie trwało znacznie krócej.

          4. Największą wadą 2010 roku były przede wszystkim częste ulewy, praktycznie każdy miesiąc pory ciepłej przynosił jakieś konkretniejsze sumy dobowe, cały rok był patologicznie mokry i nie chciałbym powtórki.
            A co do poszczególnych miesięcy, to poza majem wstrętny był też sierpień prawie taki sam jak w 2006, dla mnie nawet gorszy, bo parny. Lipiec z falą upałów, a końcówka dosłownie taka sama jak rok później, wrzesień też niezaciekawy, jedna z najgorszych por ciepłych (no i do tego w każdym miesiącu ulewy), czerwiec był super, ale reszta na śmietnik

          5. Lucas – jeszcze fatalny w 2016 był listopad, tak samo jak w 2017 prawie cała IV kwartał. A zimy potem też nie byle sobie.

      2. W maju najniższą anomalię dobową mieliśmy ok. -6,5K (ref. 1981-2010).
        Tak, były podstawy do narzekania, teraz też jakieś są. Tylko, że naszym tu zadaniem jest przedstawiać te aspekty w szerszym kontekście. Aby nie było tak, że martwimy się jakimś pojedynczym problemem, a nie dostrzegamy większego zagrożenia – które postępuje może i wyraźnie wolniej, ale za to znacznie szerszym „frontem” i zarazem tak szybko nie przeminie…

  90. Klasyka gatunku przy tej chwiejnej i wilgotnej masie (w tym przypadku PA) czyli bezchmurny i chłodny poranek, później od godzin przedpołudniowych aż do wieczora wzrost zachmurzenia do umiarkowanego i dużego (ze słońcem), od okolic zachodu słońca rozpogodzenia i zanik chmur i temperatura leci na łeb na szyję. Ta noc to już chyba będzie ostatnia taka zimna.

    1. Do tego wzrost prędkości wiatru w ciągu dnia do umiarkowanego w porywach silnego i jego zanik przed zachodem słońca. Czego efektem są dużo przyjemniejsze warunki wieczorem mimo znacznie niższej temperatury niż w środku dnia przy słońcu

    2. No nie wiem raczej noc jest pochmurna i do tego możliwe słabe opady deszczu. Za to przyszła noc ma być w dużej części kraju pogodna i to po ponurym, zimnym dniu, więc mogą być spadki dużo większe niz dzisiaj nawet w okolice zera

  91. 22 UTC, Białystok 1,5•C, Terespol 1,6•C, Zamość 2,4•C, oj, będą silniejsze przymrozki na wschodzie dzisiejszej nocy…

    1. U mnie takie będą najbliższe 3 dni, a potem… Kolejne pokaźne ochlodzenie, no ale muszę się przyzwyczaić, że już nadeszła zaawansowana pozna jesień i nie odpuści, byle do wiosny.

  92. Wszyscy tak straszyli ociepleniem jakby miał nadejść koniec świata tczasem będzie ono ledwo zauważalne o ile w ogóle… Jak temp u mnie dojdzie do 15 st jutro to będzie dobrze.

    1. Ale i ochłodzenie po tym ociepleniu też nie będzie jakieś szczególnie duże.
      Prognozy coraz częściej „lawirują” za scenariuszami umiarkowanymi termicznie co w sumie mnie cieszy. Rozpoczynamy już III dekadę września, a przy tym mamy (niemalże) równonoc i najszybsze ubywanie dnia, a i spadek statystycznej rocznej Tavg też jest coraz wyraźniejszy – ocieplenia mają prawo być coraz to słabszej „mocy” w porównaniu z okresem letnim.
      Natomiast w cieplejszych regionach przez 2-3 dni będzie za dnia wokół (a nawet i nieco powyżej) 20°C i bez wiatru, czyli mimo wszystko zrobi się przyjemnie ciepło:-)

      1. Ochłodzenie będzie małe, bo nie będzie się z czego ochładzać, skoro t maks dojdzie albo i nie dojdzie do 15 stopni w moim regionie…

        1. Wiele zależy od tego, na ile także na NE/E się rozpogodzi.
          Przy strefie pogodniejszej także tu za dnia będzie cieplej (bliżej 20°C niż 15°C), choć wówczas noce mogą być chłodniejsze.
          Dla mnie ważniejsze są nawet te rozpogodzenia, bo przy braku wiatru i po ostatnich chłodniejszych dniach, III dekada września wcale nie zapowiada się aż taka bardzo chłodna (w całości).
          Zresztą ja skalę ochłodzeń i ociepleń docelowo zawsze oceniam względem normy, a nie tylko poziomu wyjściowego – bo taka ocena jest bardziej obiektywna.

    1. Przyznam, że są 2 przypadki pogodowe, kiedy z dużą ciekawością zerkam na podglądy radarowe. Pierwszy jest wtedy, kiedy zbliżają się opady, zwłaszcza konwekcyjne. Drugi, kiedy nadciąga lub kurczy się strefa pochmurna, zwłaszcza ze stratusami.
      Nie ukrywam, że dzisiaj Tobie „zazdroszczę”, ale na szczęście są szanse, że ta pogodniejsza strefa coraz bardziej będzie rozszerzała się na E i N:-)

  93. Zaczął się sezon na grzyby i jednocześnie na kleszcze. Po ostatniej wilgotnej pogodzie zauważyłem duży wzrost aktywności kleszczy. Nie mam już najmniejszych wątpliwości że tym pajęczakom sprzyja najbardziej wilgotna pogoda oraz umiarkowane temperatury (klika lat obserwacji i doświadczeń robi swoje). Połączenie tych dwóch czynników to wymarzona pogoda dla kleszczy. Przede wszystkim jednak po opadach deszczu się pojawiają te pasożyty. W trakcie lata nasz pies tego dziadostwa nie miał a teraz znów się u niego to znajduję po kilka, pomimo srodków obronnych typu obroża przewkleszczowa. Choć potrzebna w ostatnim czasie wilgotna pogoda to kleszcze na pewno zawsze są efektem ubocznym takiej pogody. Dzięki temu że ostatnio mamy ciepłe bardzo lata z nie zbyt duża liczbą dni z opadami, najbardziej aktywne kleszcze są wiosną szczególnie w marcu jeśli jest ciepły, jeśli nie to kwiecień, czasem maj jak w 2013. Nieco mniejszą aktywność niż wiosną ale też zauważalną wykazują jesienią i tu najgorzej jest zazwyczaj we wrześniu chyba że ten miesiąc jest suchy to wtedy szczyt przypada w październiku (chyba że to też jest bardzo suchy miesiąc to kleszczy jest mniej), rzadko ale czasem przeciągający się na listopad. Pogoda więc na pewno stymuluje ich aktywność, nie wiem czy ma za to wpływ na ich ilość. Na ich ilość ma podobno wpły pośrednio ilość żołędzi na dębach i bezpośrednio ilość gryzoni które się zywią żołędziami a są pierwszymi gospodarzami tych pasożytów.
    Korelacja jest taka że im bardziej sucho tym gorzej z kleszczami. Również bardzo niskie i bardzo wysokie temperatury im nie sprzyjają. Latem są aktywne najbardziej przy chłodnej i mokrej pogdzie, zaś zimą zdarzają się podczas ciepłych i wilgotnych okresach. Kolejny mokry okres (wcale nie musi być ciepło) zapewne wzbudzi jeszcze bardziej ich aktywność, dlatego grzybiarzom i właścicielom psów lub kotów polecałbym ich dokładniejsze przeglądanie już teraz:)

    1. Ciekawe jak kleszcze reagują na przymrozki. Jeżeli na 2m temp. spada te kilka stopni poniżej zera to powinno je wymrozić. Jak myślicie?

      1. Niestety nie. W ciągu dnia temperatura wzrasta powyżej 0 ( zresztą ten przmrozek i tak za długo nie będzie jeszcze trwał) i to im wystarcza. Redukują swą aktywność do 0 w dwóch przciwstawnych warunkach termicznych albo jak jest mróz całodobowy albo jak jest powyżej 30 stopni. W tej chwili już jednak nie temperatura tylko sucha pogoda może ograniczać ich aktywność. Wystarczy że za klika dni popada mocniej a ich aktwność wzrośnie jeszcze bardziej nawet jak później przez ok tydzień i będzie sucho

        1. To szkoda. Liczyłem że jednak przymrozki we wrześniu i październiku chociaż do zabijania kleszczy się przydadzą.

          1. Przymrozki czy we wrześniu, czy październiku, czy styczniu się DO NICZEGO nie przydają!

          2. @kmroz
            Ale jest jeden powód, dla którego w porze chłodnej się przydają – jest nim powód… klimatyczny…

          3. Uzupełnię jeszcze, że nie miałem na myśli oczywiście potrzeby grzania, tylko to, że brak przymrozków/mrozu w porze chłodnej oznaczałby GIGANTYCZNE ocieplenie klimatyczne.

          4. kmroz
            „Przymrozki czy we wrześniu, czy październiku, czy styczniu się DO NICZEGO nie przydają!”
            Styczniu? To jak mam uprawiać trekking zimowy i jeździć na nartach? Jak rodziny mają iść w zimowej scenerii na spacer? Czy to też się do niczego nie przydaje? Zresztą uznaję Twój komentarz jako prowokację, a nie chce wywałać jakieś dyskusji co tylko znowu zaśmieci to forum, więc potraktuj moje pytania jako retoryczne.

          5. „Styczniu? To jak mam uprawiać trekking zimowy i jeździć na nartach? Jak rodziny mają iść w zimowej scenerii na spacer? Czy to też się do niczego nie przydaje?”
            A ja jednak nie potraktuje retorycznie. Te dwie rzeczy nie są do niczego przydatne. Do nart zapraszam w góry, a piękna zimowa sceneria to dla mnie taka np z grudnia 2015. Ten miesiąc to dla mnie kwintesencja zimy, gdyby tak wyglądała ta pora co roku (a nie tylko jeden miesiąc) to bym miał zupełnie inne podejście do „zimy”. Chociaż niestety i grudzień 2015 kilka razy dopieprzył niepotrzebnymi przymrozkami, ale cóż, to były pojedyncze dni.

          6. Warto też dodać że taki grudzień 2015, przyniósł tśr. na poziomie bardzo ciepłego listopada. Moim zdaniem ten miesiąc, to nawet w obecnych czasach absolutne maksimum czego można oczekiwać od zimowych miesięcy, za to ja do dziś pamiętam mroźny i słoneczny przełom lat 2015 i 2016 mimo braku śniegu, był to cudowny zimowy okres :), później jeszcze wyjątkowo ciepły luty. Naprawdę bardzo niezimowa zima, ale mimo wszystko bardzo mi się podobała, bo oszczędziła nam pluchy jakiej nam nie szczedzily np. grudzień i styczeń z ostatniej zimy

          7. No wiadomo super zima, oprócz grudnia, był fantastyczny okres od 25.01 do 15.02 (chociaż grudzień był lepszy, nie wolno bluźnić), potem pogoda znowu się spieprzyła i w sumie cały marzec był bylejaki.

          8. @kmroz
            Przymrozki/mróz może są i dla (części z) nas niepotrzebne, ale są w naszym klimacie czymś NATURALNYM.
            Jak dla mnie dużo gorszy jest powód, dla którego mamy ich coraz mniej (są coraz słabsze), niż fakt, że mają one (nadal) miejsce w naszym klimacie.

        1. Dobry artykuł do którego mogę się odnieść w 80-90% pokrywający się z moimi obserwacjami/doświadzceniami, czyli ogólnie kleszcze lubią wilgoć i nie znoszą suszy tym samym. Temperatury umiarkowane są dla nich najlepsze (postacie dorosłe przynajmniej). Natomiast różnica jest przy aktywności kleszczy wiosną. W artykule jest napisane że szczyt przypada na kwiecień-czerwiec. Tymczasem ja największe ich ilości na sobie i na psie ( spacery na głębokiej prowincji) znajdowałem w marcu jeśli ten miesiąc był u ciepły ale nawet umiarkowany, lub w kwietniu jeśli marzec był zimny. W 2013 był to maj, ale nigdy czerwiec. Przy chłodniejszym i bardziej wilgotnym okresie znajdowałem dośc sporo kleszczy ale nigdy to nie było tyle co wiosną. Dość sporo kleszczy znajdowałem latem również np. w lipcu 2011 czy sierpniu 2014 a jak pamiętamy były to miesiące i niezbyt ciepłe i wilgotne szczególnie lipiec 2011. Również w każdym zimowym miesiącu odnajdowałem pojedyncze kleszcze na psie przy dłużej utrzymujących się dodatnich temperaturach.
          Jesienią zaś jest całkowicie zgodne z tym co sam napisałem wyżej. Nie jestem specjalistą od kleszczy a tym bardziej od ich cyklu życiowego, ale jeśli w czerwcu czy w lipcu są w postaci larwalnej to zapewne trudniej jest zauważyć. Wszystko inne ogólnie zgadza się z tym co tu napisałem i zaobserwowałem

    2. Niestety, ale sprawdza się w tym względzie reguła: pogoda bardziej „grzybowa” = pogoda bardziej „kleszczowa”. Umiarkowane ciepło + wilgoć = najlepsze warunki dla tych niebezpiecznych pasożytów. Nie bez powodu często grzybiarze muszą być jeszcze bardziej „zamaskowani” co zimą narciarze…

      1. To prawda umiarkowane ciepło wilgoć są bardzo dobre dla nich, ale również umiarkowane zimno i wilgoć. Im wystarczy już ok. 5 stopni na plusie przez kilka dni (np. zimą). Termicznie najlepsze temperatury dla dorosłych kleszczy to między 5 a 25 stopni najlepiej przy wilgoci-tak bym to podsumował

      2. No dokładnie. A jak wracam z grzybów to i tak dokładnie się oglądam, że aż żona mówi że jestem jakiś przewrażliwiony. No ale wyjątkowo brzydzą mnie te pajenczaki, a jak pomyślę że mają jeszcze wypijac moja krew to już w ogóle wrrrr Pewnie dlatego nie mam teraz psów, bo w dzieciństwie jak sobie przypominam to z ojcem ciągle wyjmowalismy psom kleszcze.

  94. ECMWF ciepły do końca września, troszkę chłodniej tylko na NE ale i tam powyżej 10 stopni. Zaczynają się też statusy. Wrzesień wyjdzie pewno koło 2 stopni powyżej normy. Mozna powiedzieć że jest to norma 2010-2040, oczywiście wtedy tzn koło 2040 roku wrześnie też będą wychodziły pewnie około 2 stopnie powyżej normy ale wtedy już będą „pracowały” na nową normę

    1. „ECMWF ciepły do końca września, troszkę chłodniej tylko na NE ale i tam powyżej 10 stopni. Zaczynają się też statusy. Wrzesień wyjdzie pewno koło 2 stopni powyżej normy.”

      Gdyby to była ostatnia dekada października, w pełni bym ci przyznał rację.

    2. Na zachodzie i południu ecmwf ciepły, na NE zimny. W prognozę widać anomalie – 2/-3 dla mojego regionu on poniedziałku, więc wrzesień wyjdzie równo według starej normy.

    3. Wiele wskazuje że pomimo wcześniejszych wskazań gfs termicznie dziać się nie powinno nic nadzwyczajnego ( choć oczywiście całkowitej pewności nie ma bo pozostało 9 dni). Ocieplenie nie będzie nadzywczajne, tak samo jak krótkie ochłodzenie. Poza 1 września w kolejnych dniach nie działo się nic w szczególnego w tym względzie. Również ostatnie ochłodzenie nie przyniosło niezwykłych temperatur jak na tą porę. Wszędzie powyżej 10 stopni. Bardziej niezwykłe były inne ostatnio zjawiska pogodowe typu krupa śnieżna, silne krótkotrwałe opady przy dość niskich temperaturach i do tego burze, miejscami silny wiatr. Piszę o tym żeby ktoś nie zniekształcał obrazu pogody jakoby np. ostatnio byśmy mieli jakoś wyjątkowo zimne dni. Ochłodzenia wrześniowe z tmax 10-15 stopni we wrześniu zdarzają się niemal co roku czy bardzo często, dopiero spadki poniżej 10 są już raczej rzadkie.

        1. A teraz sprawdziłem, że i dzisiejsza noc przy wschodniej granicy poszalała. Białowieża +0.1 (to są godzinowe, więc pewnie ostatecznie przymrozek), Bondary +0.4 godzinowo, Terespol +0.8. Ciekawe ile było na tej amatorskiej stacji koło Białej Podlaskiej, która w niedzielę rano odnotowała pierwszy przymrozek.

          U mnie tymczasem tmin wyniosła około +9 i to została odnotowana wieczorkiem ;)

    4. Na dzisiaj obstawiam wrzesień z anomalią rzędu +1/+1,5K (ref. 1981-2010). Ok. +2K tylko przy ociepleniu pod koniec III dekady miesiąca skali jak w sierpniu (co do anomalii).
      Generalnie miesiąc dość ciepły (w uśrednieniu), ale przynoszący jednak pewien trend ku większym wahaniom wokół normy. Babie lata może i przyjemne są, ale nie ukrywam, że w obecnych okolicznościach aż tak bardzo za nimi nie „płaczę”. Natomiast jednoznacznie pozytywnie odebrałbym bardziej zimowy grudzień.

  95. Sezon na palenie świateł w środku dnia uważam za otwarty… Patrząc po prognozach, to niemal codziennie będzie teraz taka konieczność. Masakra, ale z drugiej strony trzeba się przyzwyczajać.

      1. Jeszcze nie tak dawno była tu dyskusja o tym że okna na południe to zło bo latem nie idzie wytrzymać. Może i latem czasem jest ciężko ale potem przychodzi wrzesień i jak ktoś ma okna na północ to siedzi w mroku do wiosny. Dla mnie wybór jest prosty. Wolę ten ewentualny gorąc latem niż ciemności przez pół roku

        1. Ja mam okna skierowane na wschód i to jest dla mnie najbardziej optymalny wariant.
          Podczas okresu letniego Słońce już nie świeci przez okna popołudniami, a wiadomo że maksimum temperatury przypada na popołudnie. Co prawda mam kilka godzin Słońca przed południem, ale wtedy temperatury są jeszcze w miarę niskie.

    1. 12 stopni w środku dnia i szczelnie zakryte niebo chmurami. Cóż za niesamowity wg twojej pogody i telewizyjnych pogodynek letni weekend hahaha

      1. A ochłodzenie według pierwotnych ustaleń miało trwać do czwartku/piątku i być słabsze (do 13 s), a było dwa razy głębsze i trwa już tydzień. A temperatury na razie późnopaździernikowe. A tak bardzo lubię jesień i wiosnę za umiarkowane temperatury w dzień, a tego ostatnio praktycznie nie ma.

      2. Od zachodu i południa rozpogadza się no ale na Podlasie to dziś nie dotrze. Nie ma szans. W środkowej Polsce coś tak się przejaśnia ale chmury nie dają za wygraną.

    2. Szkoda, że obecne zmiany klimatyczne nie oznaczają poprawy usłonecznienia w porze chłodnej (bo wrzesień jeszcze nie jest mimo wszystko najgorszy) – choć o 50-100%, czyli średnio do 2-3h/dobę w miesiącach NDJF.

      1. Nie zgodzę się z tym. Od 2013 notujemy wyraźny wzrost uslonecznienia w porze chłodnej. Na S i W jest on bardzo duży, w większej części kraju umiarkowanie duży, tylko na NE niewidoczny.

      2. Nie zgodzę się. No patrząc u mnie. Mieszkając z oknami na południe, widzę jak bardzo daje mi po oknach. Jedynie w sezonie 2012-2013 było naprawdę pochmurno. Teraz jest u mnie bardzo często i częściej słonecznie.

        1. Na DŚ uslonecznienie w miesiącach X – II rośnie w ekstremalnym tempie, w centrum i i ogólnie w reszcie kraju też rosnie ale nie jakoś mocno, u mnie nie zmienia się, a na krańcu NE z roku na rok maleje

          1. Zgniłe wyże sobie upodobały wasze województwo i nic z tym nie zrobicie. To zjawisko będzie zawsze występować, tak samo jak silne mrozy zimą, choćby klimat ocieplił się o 10 stopni. O te dwie rzeczy możemy być spokojni.

          2. to właśnie przez to że zimy się ocieplają, a zimą mamy scenariusz mniej więcej taki, że przy ociepleniach na południu kraju jest pogodniej niż na północy, a przy ochłodzeniach na odwrót. W zimach tej dekady było bardzo mało ochłodzeń, przeważało ciepło. Przez to takie trendy usłonecznienia.

            Rozkład temperaur zimą biegnie zdecydowanie bardziej wzdłuż południków (odległość od oceanu) i moje Katowice są mniej więcej w połowie drogi. Usłonecznienie zimy tutaj albo stoi w miejscu albo lekko wzrasta, zależy jaki to miesiąc. Nie wiem też jak traktować tę serię pomiarową, bo mam wrażenie że mocno zaniża pomiary dla lat przed 1990 rokiem, może być niehomogeniczna.

  96. To Katowice mają chyba najładniejszy weekend w tym roku, bo i sobota i niedziela ma mieć niebo zupełnie wolne od chmur i dzisiaj tak jest. Do tego w miarę ciepło, choć noc chłodna (3,6 st) Konkurencją byłby weekend 31.08 – 1.09, w nieco innej kategorii (wymarzone lato). Przyszły tydzień widzę że będzie raczej lipa, choć nie będzie to 100% zachmurzenie codziennie, trochę słońca będzie. I nieco cieplejsze noce z Tmin 10-13 stopni, dla odmiany po kilku ostatnich poniżej 5 stopni.

    Cóż, na północy druga połowa maja już była w miarę dobra, u mnie wciąż była wtedy kiła pogodowa na maxa. No i lato mieli chyba najsłoneczniejsze w historii. A tu tylko czerwiec wyjątkowy, lipiec bardzo słaby sierpień trochę lepszy z tytułu ostatniej dekady.

    1. Wkraczamy w okres, kiedy z coraz większą mocą sprawdzać się będzie reguła:
      – ocieplenia: pogodniejsze S vs. pochmurniejsza N,
      – ochłodzenia: pogodniejsza N vs. pochmurniejsze S.
      Statystycznie im bliżej zimy, tym częściej tak będzie – z wyjątkiem przypadków jak nierzadko np. w styczniu 2017 r.
      Natomiast latem taka reguła nie obowiązuje, a co dobrze pokazywał chociażby rok 2010, czy 2014.

    1. Sory, ale temperatura w okolicach 11 stopni w drugiej połowie września to porażka. Teraz spokojnie powinno być 17-18. To jest właśnie kolejny minus naszego klimatu. Od razu z letnich temperatur przeszliśmy w późnojesienne, a nie typowo jesienne. Albo grubo powyżej normy, ale grubo poniżej.

      1. „Albo grubo powyżej normy, ale grubo poniżej”

        ->>> To w takim razie w wielu regionach Świata mają „większe rozmiary” od naszych – w obu kierunkach. Poza tym temperatury około normy też są i będą – więc bądźmy obiektywni…:-)

    2. Jak zewsząd słyszało się i czytało o powiewie lata, którego nie będzie to wychodzi śmiech na sali że sprawdzalnosci prognoz.

  97. Myślę Osowa, że takie temperatury, jak dziś, nie raz zobaczysz w listopadzie i grudniu. Mnie osobiście cieszy, że choć trochę spada dodania anomalia wiem września i liczę, że ten miesiąc wypadnie jako neutralny.

  98. Dzisiejszy dzień to jednak faktycznie nie jest typowy stratus a raczej mocno rozległy stratocumulus, typowy bardziej dla zimowych niżów, a nie zimowych zgniłych wyżów. Tak czy inaczej słońca zupełnie brak, prześwitów także.

  99. Jeśli wrzesień zakończy się anomalią +1 to będzie sukces… zapowiada się ciepła tylko niedziela w całym kraju, od poniedziałku kolejne ochłodzenie i znowu widmo przymrozków w przyszłym tygodniu się pojawia… moim zdaniem tegoroczny wrzesień jest mocno spolaryzowany – I połowa cieplejsza od I połowy tegorocznego lipca, a II połowa przypomina na razie listopad…

    1. Na NE faktycznie mocno czuć polaryzację, a przyszły tydzień dołoży do pieca.
      U mnie pierwsza połowa września dość ciepła, ale gdzie jej tam do pierwszej połowy lipca.

      1. Na NE ciężko mówić o ochłodzeniu, skoro ocieplenie tam nie dojdzie. Nawet niedziela będzie chłodna.
        No, ale przynajmniej najbliższej nocy się nie muszą martwić o przymrozki pod kołderką z chmur. U mnie aktualnie 14 stopni i wkrótce akurat na zachód słońca się wypogodzi…

  100. Dzisiaj Polska prawie, że była przecięta na pół jeśli chodzi o obszar od NW do SE Polski, bo tam było pogodnie lub bezchmurnie w godzinach popołudniowych i temperatura wzrosła powyżej 15 stopni, dochodząc miejscami do 20 stopni. Natomiast tam gdzie dominowało zachmurzenie kłębiasto-warstwowe typu stracocumulus i miejscami opady deszczu/mżawki temperatura nie przekroczyła 15 stopni.
    Obecnie rozpogodzenia postępują od SW.
    https://i.postimg.cc/c19rqGg8/sat-21-wrze-nia.png

  101. Piękne zjawisko, za moim oknem.Doskonale widać to na zdjęciu satelitarnym. Dosłownie połowa nieba bezchmurna, druga nadal całkowicie zasnuta niskimi chmurami.Tam gdzie kończy się strefa pełnego zachmurzenia a zaczyna czyste niebo ,chmury zwijają się trochę w ” rulon”, trochę to wygląda jak wał chmurowy ,jednak to nie do końca właściwe porównanie. Nie zmienia to faktu ,że te swoiste ” pół na pół ” wygląda fenomenalnie.

  102. Wygląda na to że tej nocy środek Polski nie uniknie przymrozków. Pytanie jaka będzie skala. Jest bezchmurnie, bezwietrznie i już teraz zimno.

    1. Ale jak to przymrozki? Przecież jest ciągle kalendarzowego lato a ten weekend to typowa letnia pogoda. W dodatku jak pokazały czerwone strzałki w pogodzie tvn płynie do nas wprost afrykańskie powietrze!

      1. Te strzałki czy linie określające kierunek napływu powietrza w telewizji to żenada i dobrze o tym wiemy, praktycznie nigdy nie pokazują prawidłowego kierunku napływu. Ale że dzisiaj płynie afrykańskie powietrze to szok

      2. Wyjdą z tego okolice ‚normy’ – mowa o średniej dobowej, obszarowej. Nie ma co przesadzać z ocenami w obu kierunkach.

    2. U mnie godzinę temu było 12.5, obecnie 9.5. Ostry spadek i raczej nie widzę niczego, co go może zatrzymać. Jesteśmy w samym centrum wyżu.
      Afrykańskie powietrze :D czego nie wymyślą w tej telewizji. Nie dość, że jego pochodzenie jest wręcz przeciwne, to przecież żadnego ciepła nie ma, jutro jeśli anomalia wyjdzie na plus, to naprawdę minimalnie, noc już wyraźnie widać, że zrobi swoje.

    3. No nie wiem może coś jest z tym powietrzem afrykańskim :)
      U mnie temperatura właściwie przestała spadać (?) O 20 było +10.5, o 21 +10
      ICON twierdzi że Tmin nie będzie niższa niż +7

      1. Na zachodzie PL mimo bezchmurnego nieba jest bardzo ciepła noc, 15 stopni w Gorzowie, tyle to ja w lecie niezbyt często miałem…

      2. Modele to się skompromitowały jeśli chodzi o tę noc, co zresztą było do przewidzenia. Przed nami jeszcze 7 godzin spadku, a już w wielu miejscach jest zimniej niż miało być minimalnie. Żeby tylko przymrozków nie było, ale i tego nie można wykluczyć. U mnie już tylko 6 stopni i wcale jakoś nie widzę powodu, dla którego ten spadek miałby się skończyć.

      3. Najwyraźniej. U mnie już o północy jest to zapowiadane +7 a jak zmierzyłem przy gruncie to już tylko +5
        Jeszcze jakieś 4-5h spadku więc może przyłapać.

      4. Modele nie radzą sobie z takimi spadkami temperatury, kiedy w dużym stopniu mamy wspomaganie radiacją i/lub inwersją i to przeważnie nie doszacowują skali spadku temp. o ok. 2-4 st.
        Paradoksalnie w takich okolicznościach najlepiej sprawdzać się mogą… COAMPS i GEM.

  103. Sezon na „cudowne, bezchmurne wyże” pory chłodnej uważam za otwarty. Zero chmur, zero wiatru, 5 stopni i duszący syf za oknem…. patrząc na to co się w tej chwili dzieje i jednocześnie obserwując temperatury na Podlasiu , aż się cieszę, że wyże zimą mają tendencję do gnicia, a także, że w porze chłodnej czasami pojawia się cudo zwane strefą…

    Niestety, przy warunkach bez przepływu i bez chmur, lepszych nocy już do kwietnia nie będzie.

    1. Przecież smog nie zależy od pochmurności. Ba, częściej występuje przy wyżach „zgniłych”, bo zachmurzenie podinwersyjne jest oznaką braku (lub słabych) ruchów pionowych powietrza. Co więcej, smog nie zależy też od samej temperatury – przykładowo dość słaby był m.in. podczas najsilniejszej fali mrozu w lutym/marcu’2018 – znacznie słabszy niż nierzadko nawet przy pochmurnym niebie i dodatniej temperaturze.
      A co do „strefy” – ta też potrafi okresowo dokuczyć, ale zupełnie czymś innym… Wystarczy przypomnieć sobie najbardziej „strefowy” w ostatnim czasie marzec’2019, zwłaszcza jego I i II dekadę…

      1. A czy ja powiedziałem, że smog zależy od pochmurności? Chodziło mi też o spadek temperatury. Przy cieplej masie, około 10 stopni na 850hPa, temperatura leciała łeb na szyję, osiągając +3 stopnie nad ranem…. Co będzie dalej?

        Wczorajszy wieczór to była kwintesencja tego, dlaczego nie przepadam za porą chłodną w naszym klimacie.

  104. Naprawdę zabawne, że wszyscy tu siedzą całymi dniami i nic tylko patrzą na to, ile jest na termometrze i relacjonują to :) Idźcie w końcu coś porobić, bo czy jest upał, gorąco, czy zimno, to wy siedzicie i patrzycie na pogodę, a tyle się nagadacie ile to byście porobili w dobrą aurę :) Było lato to siedzieliście, teraz jest jesień to nadal. Gadali, że ktoś narzeka na upał, a teraz zaczęło się nieustanne narzekanie na chłód. Zamiast siedzieć i narzekać to zajmijcie się czymś innym zamiast patrzeć na termometr i będziecie szczęśliwsi. Trzeba zniknąć na jakiś czas, bo teraz to na blogu będzie przez pół roku pewnie tylko narzekanie, a u niektórych wyczekiwanie na rekord ciepła :) Tu już w sumie nie ma na blogu nic innego.

    1. Brawo Krajanie!
      Właśnie wróciłem z porannej rundki po stawach. Kupa ludzi na rykowisku i żurawiach (aż zbyt wielu, ale dopóki nie włażą poza wyznakowane ścieżki – jest ok) -wszyscy odpowiednio ubrani. Kluczowa sprawa – nie wieje, więc nawet chłodek nie jest w stanie wyrządzić krzywdy. Dość powiedzieć, że pomimo przydługiej listy chorób ukł. oddechowego oraz pokarmowego czuję się świetnie. Dopiero przed komputerem morale słabnie. Wpisuję adres bloga i patrzę na te żale – że syf, że kaplica, że za chłodno, że bezwietrznie, że zbyt słonecznie, że zbyt pochmurno, że zbyt wilgotno, że zbyt sucho – uświadamiam sobie jeszcze bardziej znaczenie pewnych słów Stanisława Lema. Chyba domyślacie się, których…

        1. Nie piszę o poszkodowanym przez Słońce regionie, którego jesteś mieszkańcem.
          W Twoim przypadku zły nastrój uważam za całkowicie zasadny, co jednak nie powinno przekładać się na popadanie w marazm.

          1. Gdyby to nie była ostatnia szansa na słoneczną i ciepłą pogodę w tym roku to pewnie byłoby mi wszystko jedno. A tak to cóż, półroczna ciemnico witaj.

          2. Przecież lubisz lodowate noce i każdą noc z ponad 10 stopni uważasz za gorącą, więc czemu narzekasz? To jest twój ulubiony typ pogody, 3-5 st w nocy i 20-22 w dzień. Całe lato tęskniłeś za taką pogodą.

          3. Dodaj 5 stopni do tmin, 3 stopnie do tmax, wiatr zwiększ do 3-5 m/s i przede wszystkim zwiększ moc słońca i długość dnia do letniej, to faktycznie za taką pogodą tęskniłem latem.

        2. Podlasianin
          „Gdyby to nie była ostatnia szansa na słoneczną i ciepłą pogodę w tym roku to pewnie byłoby mi wszystko jedno” No chyba niekoniecznie. Październik to jest miesiąc w którym może być i słonecznie i ciepło. To październik najbardziej kojarzy się z babim latem.

          kmroz
          czasami wydaje mi się że ty sam nie wiesz czego chcesz, latem ci bez przerwy za gorąco, zimą za zimno, teraz też nie pasuje…. co ty chcesz od obecnej pogody w Polsce (może poza podlasiem)?

          1. Nie wiem 🤔🤔🤔
            Może nocy z temperaturą adekwatną do września, nie listopada? 🤔🤔
            I tego, by powietrze się do czegoś nadawało? 🤔

            Latem bez przerwy za gorąco? Chyba kpisz. To wszyscy inni mówią że już przy 25 gorąco ;) Dla mnie problemem jest dopiero gdy temperatury się zbliżają do 30 i nie ma przy tym rozwoju konwekcji.

          2. Sam fakt, że @kmroz (naj)lepszego dla siebie klimatu szuka w Nowej Zelandii o czymś świadczy…

          3. @FKU
            No zobaczymy, ostatnimi laty oprócz 2014 i 2018 to październik kojarzy mi się albo z przedzimiem (słońce w dzień plus spory mróz w nocy) , albo z ciemnicą i deszczem. W latach ’00 październiki miały znacznie więcej okresów ciepło-słonecznych i były dłuższe zwłaszcza w 2000, 2001, 2005,2006.

          4. @Podlasianin
            Bo październik to nie jest czas na okresy cieplo-sloneczne. W październiku nie ma korelacji uslonecznienia z temperaturą wbrew powielanym w mediach mitom

          5. To co powiesz na październik 1966 albo 2000, hm? W 1966 podaję temp. maks dla mojego miasta:
            03.10. 21,8
            04.10. 24,8
            05.10. 26,3!!
            06.10. 25,3
            07.10. 24,7
            08.10. 22,9
            09.10. 23,5
            Oczywiście to jest skrajność, ale nawet jakby było z 2 st mniej to przecież i tak byłby najcieplejszy okres w październiku w XXI wieku…

          6. @Lucas
            Szczerze to mi do szczęścia wystarczy nasz klimat od kwietnia do października. Pozostałe 5 miesięcy to masakra, ale co zrobisz.

      1. Wczorajszy wieczór uświadomił mi, że wkraczamy już w okres roku, w którym wiatr jest błogosławieństwem dla dróg oddechowych ;)

    2. Wczoraj 5-6h działań w ogrodzie (później w domu). Dzisiaj jeszcze dłużej planuję aktywnie spędzać czas na zewnątrz.

      Ja jeszcze zasugeruję jedną radę: zanim zaczniemy narzekać pomyślmy, czy coś nie mamy na plus w pogodzie/klimacie? Przeciwności życiowe (nie tylko pogodowe) zawsze będą – warto przeciwstawiać im jakieś pozytywy, na ile to możliwe:-)

      Ja w dni kiedy pogoda jest do „bani”, a chcę nacieszyć się jakimiś ładniejszymi scenariuszami – co jakiś czas przeglądam sobie fotki z różnych sytuacji, roczników i okresów roku. A przy tym sobie myślę: kiedyś podobna aura też powróci:-) To naprawdę pomaga:-)

    3. Kto narzeka ten narzeka. Mnie ciekawi kiedy w moim regionie będą pierwsze przymrozki bo to najczęściej uruchamia jesień fenologiczną której mówiąc ogólnie nie jestem fanem. Wolę zieleń
      Natomiast po za tym wczorajszy wieczór był piękny, niesamowita czerwona łuna po zachodzie słońca potem wygwieżdżone niebo aż chciało się biegać i sprawdzać temperaturę :)
      No i absolutny brak wiatru czyli to co ja lubię najbardziej. Przymrozku ostatecznie nie było.

      1. W polskim klimacie od października do marca można siedzieć głównie w czterech ścianach i przed kompem, konsolą. A tak to ja liczę tradycyjnie na Atlantycką zimę, której na północy Polski nie było od 3 lat (poza marcem 2019) i wiatr na smog.

  105. Dobrze że pięknie rozpogadza się także na północnym-wschodzie i kolejne dni też mogą przynosić słońce, czyli chyba nie tak źle jak niektórzy wypisują jakby Podlasie było najgorszym miejscem na świecie do zamieszkania, tylko lato dało prawie 1000 h usłonecznienia na Podlasiu, ja mieszkam na DŚ i nie ma co narzekać nawet jak przez wiele dni jest pochmurno i mokro to też jest potrzebne, a akurat SW może być bardziej pochmurny w następnych dniach niż inne części Polski, bo tu mogą dochodzić fronty z deszczem i się zatrzymywać lub hamować przez wyże stacjonujące na północ i północny-wschód od Polski, jeszcze warto zwrócić uwagę na możliwosć dużego chłodu na początku października najprawdopodobniej spowodowaną blokadą na Atlantyku.

  106. Z ciekawostek, dzisiaj w Jeleniej Górze jeszcze o 7 były niecałe 2 stopnie, a o 10 już prawie 17. Wzrost 15 stopni w 3h.

  107. Widać na szczęście, że od dzisiaj wracamy do normalnej wrześniowej pogody i całe szczęście, że ten parszywy późno listopadowy tydzien już się skończył. W środę i czwartek po opadach było u mnie 5-8 stopni. Na szczęście końcówka miesiąca wyratuje wrzesień i widać, że będzie to jednak miesiąc odczuwalnie dosyć przyjemny. A październik jawi mi się też dosyć niezły z wyjątkiem drugiej dekady, gdzie może przyjść kilka dni chłodnych jak teraz, co widzę po obserwacji przyrody, a na lato prognoza mi się sprawdziła. Miało być okresami gorące, ale też miejscami dłużej chłodne. Ale w październiku krótkie ataki chłodów to niestety norma.

        1. Sytuacja jest niejednoznaczna. NAO ma być na sporym minusie, ale za to ważniejsi wskaźnik AO na plusie, a taka kombinacja może dać nawet PZ zamiast PA i za to trzymajmy kciuki, aby znowu nie było piździernika.

          1. Kiedyś przeglądałem dane z tamtego października, miał faktycznie taki odlotowy tydzień, ale poza tym niewiele się różnił od tego dokładnie 50 lat później…
            Znacznie lepszy październik był rok później, w 1967 roku :)

  108. Wrzesień najprawdopodobniej wybroni się jeszcze przed bardzo zimnymi dniami ( tmax poniżej 10 stopni, tylko niektóre noce przyniosły bardzo niskie temperatury ale jak na wrzesień bez ekstremów) to już sam początek października może dać nam popalić chłodem co wynika ze wszystkich prognoz: tmax mogą być już poniżej 10 stopni ( na sam początek października) przynajmniej lokalnie, wszystko w towarzystwie chmur i deszczu. Oczywiście opady są potrzebne, ale przypuszczam że jeśli pogoda pochmurna, deszczowa będzie utrzymywała się przez kilka dni to ten typ pogody już nie będzie zachwalany i oczekiwany przez osoby przez który teraz jest. Zobaczymy jednak jaki będzie początek miesiąca i kolejne dni. Prognozy na start tego miesiąca jednak nie zapowiadają się jednak zbyt fajnie jeśli chodzi o moje odczucia. Intuicja mi podpowiada że to właśnie ten miesiąc ponownie po 2-letniej przerwie znajdzie się wyraźniej poniżej normy. Mam jednak nadzieje że się mylę. Wolałbym chłodniejszy i bardziej wilgotny wrzesień w stosunku do norm niż październik. Ostatni chłodny wrzesień był w roku 2013 a w roku 2016 i 2018 mieliśmy bardzo bardzo ciepłe wrześnie, tymczasem październik od 2006 roku, albo nawet od 2001 roku jakimś niebywałym ciepłem się nie wyróżnił a w roku 2015 i 2016 mieliśmy bardzo brzydkie październiki. Obawiam się że w tym roku może być podobnie. Natura jednak zrobi swoje a ja mam nadzieje że intuicja mnie myli:)

    1. @Anonim
      A skąd taki pesymizm u Ciebie, że intuicja ci podpowiada, że październik będzie po 3 latach znowu będzie poniżej normy? Chłodny start października z tmax poniżej 10 stopni nie musi oznaczać, że cały miesiąc taki będzie. Na przykład październik 2013 roku. Przypomnę, że ubiegłoroczny październik z anomalią 1,73 K zapisał się jako najcieplejszy od 2006 roku i np. na zachodzie Polski przyniósł kilkanaście dni z tmax 20-25 stopni, ale faktycznie nie wyróżniał się ekstremami, może poza rekordem dobowym z 30 października 2018.

      1. To tylko przeczucie co do sierpnia mnie zawiodło, więc może i do października też. Początek wygląda jednak kiepsko (chyba że coś się jeszcze zmieni). Zawsze można się doszukiwać plusów, choćby potrzebnych deszczy, ale zobaczymy czy te prognozy się sprawdzą, wszak to jeszcze 9 dni

    2. nie pomyliło Ci się z 10.2017? Październik 2015 roku nie był jakiś szczególnie brzydki. Był dość chłodny z incydentem zimowym ok. 12 X ale był też względnie słonecznym miesiącem. Za to ten z 2017 roku to było niewiele mniejsze guano pogodowe od 2016. Parę bezchmurnych dni i 20 totalnie ciemnych, w tym nawet niszczycielski orkan w ostatniej dekadzie miesiąca.

  109. Piękny, bezchmurny i wcale nie taki zimny dzień na szczęście wynagradza okropną, bezchmurną noc. Szkoda, że zapowiadana kolejna strefa stratusa wg UM ma nadejść jutro koło wschodu słońca… czyli niestety ten jeden piękny dzień będzie nas kosztować dwie duszne (od smogu w sensie) i lodowate noce…. A jutro pogoda znowu jak wczoraj :(

    1. Ale te „okropne” bezchmurne noce nie przeszkadzają Ci w miesiącach letnich przy adwekcji chłodnego powietrza (PA, PPmch), co?

      1. Nigdy nie pisałem, że jestem fanem spadków latem tmin poniżej 5 stopni, ale paradoksalnie im dłuższy dzień (krótsza noc) tym łatwiejszy do zniesienia jest taki spadek. Niemniej wolę noce z tmin rzędu 7-13 stopni, przy pochmurnej pogodzie jak najbardziej lubię też cieplejsze.
        Poza tym latem o takim syfiastym powietrzu jak wczoraj wieczorem to jeszcze nigdy nie słyszałem…. latem jak już pojawi się taki spadek to jest przy t850 na poziomie poniżej 5 stopni, a nie powyżej 10 stopni, czyli nie ma mowy o żadnej inwersji , podczas gdy minionej nocy była ona bardzo silna.

      1. Ale teraz pewnie mówisz o swoim regionie, Podlasie to jednak Podlasie….
        U mnie akurat w te lato było sporo rześkich pogodnych nocy, czasem przy ciszy wiatrowej, ale czegoś takiego by po 21:00 temperatura była rzędu 7-8 stopni i nie dało się oddychać absolutnie nie widywałem. Raz w ostatniej dekadzie sierpnia (chyba 23.08) około 23:00 widziałem na termometrze 10 stopni, jeśli dobrze pamiętam podobnie było 17.07, a powietrze było świeżutkie, mimo, że bardzo rześkie.

        1. Jest zimno w dzień to ludzie palą w piecu, jakby było 25 stopni to by tak nie kopcili… zresztą 7-8 stopni we wrześniu o 21 jeszcze nie jest tak zimno, czasem bywa prawie 0 o tej porze…

    2. Powiem szczerze, że masz mały margines tolerancji (akceptacji) wobec scenariuszy, za którymi najbardziej przepadasz.
      Sprawia to, że tak bardzo się męczysz – choć przynajmniej potrafisz narzekać w sposób kulturalny, a i o innych rzeczach też potrafisz pisać:-)

  110. Prognozy na październik są jeszcze niejednoznaczne. W Krakowie nie widać tmax20 to byłaby to pierwsza taka anomalia od 1974. Nawet przy bardzo chłodnych październikach były 2-3 takie dni.

  111. U mnie nocami, powietrze, jeszcze w miarę znosne, choć czuć spalenizne. Dopóki, jak u mnie mawiają nie wieje od Żerania, jest do przejścia.Gorzej jest przy zgnilych, bezwietrznych, wyżach, wtedy powietrze, widać i czuć.

  112. Dzisiaj rzadki i piękny widok czyli bezchmurne niebo nad znacznym obszarem Polskim, tylko miejscami dla ozdoby pojawiają się chmury pierzaste – Cirrus. Na sporym obszarze Polski temperatura oscyluje lub przekracza 20 stopni, a na zachodzie Polski tmax dobija do 24-25 stopni. Po chłodnej nocy mamy sporą – miejscami nawet 18-20-stopniową amplitudę temperatur!

    1. Południe Polski taką bezchmurną pogodę dostało aż na 3 dni, miejscami na S przez trzy doby nie będzie ani jednej chmurki na niebie.
      Ale mogłoby jednak trochę wiać w tamtych regionach, to nie mieli by tak zimnych i smogowych nocy.

        1. Czy ja wiem czy rzadko, wystarczy, że mamy jesienno-zimowy wyż który nie zgnije. Dzisiaj właściwie znaleźliśmy się w tzw. siodle pomiędzy dwoma wyżami, więc tym łatwiej o to było ;)

  113. Dzisiejszy dzień to taki 30 czerwca 2019 w wersji jesiennej. Ani jednej chmurki na niebie, relatywnie chłodna noc, ciepły dzień. O takie dni w tym klimacie trudno, zawsze się napatoczą jakieś chmurska, często zakrywające 3/4 nieba nawet przy pogodnym ranku.

    Oby się to jak najdłużej trzymało, bo jeszcze mamy gdzieś z 3-4 tygodnie szans na ciepłą i słoneczną aurę. Ostatnia dekada października to już jest zwykle mogiła pogodowa, mniej więcej wtedy następuje przełom na „porę ciemną” i norma usłonecznienia spada do 50 godzin na cały pieprzony miesiąc.

  114. Tymczasem dzisiaj w miejscowości Władimir (na wschód od Moskwy) po południu padał deszcz w temperaturze +2,0 stopni….

      1. Ale o co chodzi? Spore miasto na wschod od Moskwy. Wchodzi w skład tzw pierścienia. A skoro mowa o śniegu to padał on m in pod Kostromą.

    1. Już niedługo w perspektywie miesiąca i u nas będą możliwe takie przypadki czyli incydenty późnolistopadowe. Przypomnę że już w pierwszej dekadzie października 2016 były takie miejsca gdzie deszcz lał przy tylko przy tmax 4°C!

      1. Katowice były takim miejscem. 5.10.2016 – cały dzień leje i temperatura 4-5 stopni. Nie wyższa, nie niższa.
        https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?ind=12560&lang=en&decoded=yes&ndays=2&ano=2016&mes=10&day=05&hora=18

        To był szok termiczny, bo 1.10.2016 było prawie +24, niewiele brakło by to była najwyższa październikowa temperatura w całej dekadzie (w 2011 było 24,1). Wtedy jeszcze nikt się nie spodziewał, że cały miesiąc będzie z taką padaką pogodową. Kilka dni z całkowitym zachmurzeniem to się każdy jesienią (nie taką późną jescze) spodziewa. Ale żeby 17 dni miesiąca nie było żadnego słońca i tylko 8 dni było przynajmniej 50% pogodne to trochę przesada. Tego by się można po listopadzie albo miesiącach zimowych spodziewać.

        W 2016r. to chociaż grudzień i styczeń (2017) były ładne. Rok później późnojesienny bździnowaty koszmar był także w tych dwóch zimowych już miesiącach.

      2. AccuWeather nie widzi śniegu w Krakowie do drugiego tygodnia grudnia. Jedynie deszcz ze śniegiem może popadać nocami w drugiej połowie listopada.

        1. O ile prognozy sezonowe wyznaczają nam jakiś trend, to choć nie sprawdzają się często nic a nic, to jest to jakiś tam guideline. Prognozują ciepłą zimę, można zakładać że większą szansę mamy na ciepłą zimę niż na mroźną.

          Ale prognozowanie na konkretny dzień z wyprzedzeniem kilkudziesięciu dni (tak wiem na telefonie se można to accuweather przewijać 2 miechy do przodu) to już czyste typowanie numerów na pałę jak w totolotku i nie ma nic wspólnego z prognozowaniem pogody.

          Tyle że mają trochę większą szansę na trafienie, bo w prognozie jest np. tmax 25 stopni, a tego dnia może być od 15 do 35. 5% że trafią akurat to.

  115. Wystarczyło, że słońce zaszło i już przy bezchmurnym niebie temperatura leci na łeb na szyję.Są takie miejsca, że nawet o 8-10 stopni w ciągu 2 godzin. Kozienice zaliczyły mocny spadek temperatury o prawie 10 stopni – z 20,3*C o 16 UTC do 10,6*C o 18 UTC. To pewnie ze względu na warunki terenu gdzie ta stacja się znajduje.

    1. Spadek o 10 stopni w ciągu 2 godzin poza terenami zabudowanymi w bezchmurną noc to sytuacja jak najbardziej normalna. Polecam wyjść na łąkę z termometrem i wyjdzie coś takiego.

        1. jemu chodzi głównie o okres od zmierzchu do 2h po nim, czyli obecnie mniej więcej między 19 a 21. I po takim dniu jak np. wczorajszy spadek z +20 do +10 poza terenem zabudowanym jest bardzo pospolity. Nawet latem tyle że wtedy spada z +30 do +20 i w innej porze doby, np. między 21 a 23. Podczas fali mrozów to już co innego, bo nawet przy bezchmurnym niebie ogrzewanie od słońca nie jest jakieś szczególnie silne,np. w dniach 22 i 23 stycznia 2006 można się było o tym przekonać – zero chmur na niebie i -20 stopni w środku dnia.

    2. To też świadczy o tym, że powietrze jest suche – oczywiście po ustąpieniu stratusów.
      Jednak punkt rosy przy takich spadkach temperatury jak obecnie może być jeszcze na tyle duży, że rosy nie unikniemy. A to też pośrednio skutek jeszcze dość ciepłego gruntu po okresie letnim (względem coraz niższych temperatur powietrza, zwłaszcza w pogodne noce).

      Zauważmy też, że mamy obecnie już coraz częściej sytuację podobną jak wiosną – kiedy przy „wyżowej” aurze dość często możemy odczuwać ciepło za dnia, ale i jednocześnie już chłód nocą.

  116. Piękny dzisiejszy dzień. Szkoda tylko, że w najbliższym tygodniu wracamy do tego co było jeszcze do dzisiejszego poranka. Coś mi się wydaje, że kiepska jesień przed nami. Dzisiaj już raczej zaliczyłbym ten dzień do złotej polskiej jesieni, bo na NE po tym tygodniu drzewa są już kolorowe jak w październiku.

    1. U mnie ciągle są zielone :p nie widać zbytnio postępów. Może trochę jesiony żółtawe ale one to od sierpnia takie są. A rok temu bujnie zielono w parku jeszcze miałem co najmniej do 20 października, więc się okaże jak będzie w tym roku niebawem.

  117. No to dobranoc ocieplenie (dosłownie i w przenośni), u mnie wraz z zachodem słońca pożegnaliśmy tak naprawdę kilkugodzinny okres lekkoplusowej anomalii (ale doba jako całość może i tak wyjść na minus, mówię tu rzecz jasna o moim regionie). Niestety kolejna zimna noc, u mnie w tej chwili już +9, a od jutra temperatury maksymalne wokół 15 stopni…
    Można powiedzieć, nic nadzwyczajnego, czasem przecież musi być poniżej normy. Ano musi. I nie mam z tym wielkiego problemu. Ale gdy słucha się w mediach o wielkim powrocie lata, „babim lecie”, „opalaniu się” itp., czy nawet ostatnio w komentarzach na tym blogu o tym jak to wielkie ocieplenie miało przyjść (ostatnio znowu słyszałem jak to wrzesień się skończy z anomalią rzędu +1.5, czy nawet +2K) to przyznam, że aż wzbudza to moją chęć „marudzenia” na zimno, które oczywiście nie jest jakieś bardzo dokuczliwe obiektywnie rzecz biorąc (okres od maja do września ma ten plus, że nawet przy dużych anomaliach na minus względny komfort termiczny jest zachowany). Ale to zaklinanie rzeczywistości mnie jednak trochę szokuje. Okresy chłodne mają prawo się zdarzać, a niektóre osoby jakby nie przyjmowały tego do wiadomości i próbują na siłę wybielać panującą za oknem pogodę….

    1. Ja też dzisiaj słyszałem gdzieś przy okazji o aurze letniej… na zakończenie lata…
      No cóż, nie dość, że mieszają „kalendarz” z pogodą, to jeszcze na siłę utrwalają obraz aury letniej w pogodzie. Moim zdaniem mamy typowo wczesnojesienną aurę (w ogólności) i nie wiem dlaczego tak w mediach boją się używać słowa „jesieni” jakby było to jakieś przekleństwo – przynajmniej do 22.09…

      1. Dzisiejszy dzień ze średnią dobową około 11-12 stopni na C Mazowszu wyjdzie tutaj prawdopodobnie i tak jako lekko chłodny… Jak na początek trzeciej dekady września, a co dopiero porównywać tutaj do lata.
        Oczywiście na zachodzie sprawa ma się inaczej, tam poszalało trochę bardziej, dzięki czemu w skali krajowej jest szansa na lekko dodatnią anomalię, być może jedyną w drugiej połowie września…

  118. W niektórych miejscach już poniżej 10°C. A w tym samym czasie w województwie lubuskim miejscami jeszcze jest obecnie 16-17°C

  119. Miesiące X – III włącznie: 458h usłon.
    Miesiące IV – IX włacznie: 1278h usłon.

    Tak to wygląda w Katowicach w ref. 1991-2018 (2019). Mamy dość wyraźny podział na półrocze pogodne i pochmurne (jasne i ciemne), gdzie stosunek wynosi około 3:1 przy wcale nie tak dużej różnicy w długości dnia. W przypadku miesięcy skrajnych (lipiec i grudzień) mamy proporcję niemalże 6:1 przy stosunku długości dnia 2:1.

    Czy się to podoba czy nie, kończy się półroczny okres, w którym zrobiliśmy 75% całorocznej normy. Na pozostałe pół roku musi nam wystarczyć zaledwie 25%, na dodatek przy bardzo niskich kątach padania.

    Wrzesień jak na razie ma u mnie 150 godzin zrobione a norma z 1991-2018 wynosi 160. Na bank będzie przekroczona, bo najbliższe dni słońca też trochę będzie. Obstawiam finalny wynik około 180-200h czyli coś ala wrzesień 2009 lub 2011. Roczny wynik z wrześniem łącznie wyjdzie około 1630, dodając normę IV kwartału (słabiuśką) otrzymamy około 1850. Rekord to 1964 i będzie go wyjątkowo trudno pobić, bo 100 godzin nadwyżki w tak okropnych miesiącach jak X, XI oraz XII to nie w kij dmuchał. Nawet jak nam się trafi druga jesień 2017 to i tak będzie całkiem niezły wynik roczny, w granicach 1800h.

    Tyle o słońcu, przygotowywuję się powoli na jesienio-wiosnę, może się tam jakaś zima wreszcie pojawi. Na co liczę przede wszystkim w grudniu, bo tam już jej od bardzo dawna nie widziałem. Nudne są już te święta bożego narodzenia przy +7 stopniach, tym bardziej że w pierwszej dekadzie stycznia nieraz przypierdzieliło -20.