Rekordowo ciepły czwartek w krajach Beneluksu?

Rekordowo ciepły czwartek w krajach Beneluksu?

Od paru dni model ICON sugeruje skrajnie wysokie temperatury mające panować w czwartek na obszarze Francji, Belgii, Holandii i w na zachodnich krańcach Niemiec. Maksymalne temperatury powietrza osiągnąć by miały aż 42°C. Rekord absolutny dla Belgii cytowany przez źródła to 38.8°C notowany 27 czerwca 1947 w Uccle i również 38.8°C w Liege (2015), jednak pierwszy z nich jest najprawdopodobniej zawyżony poprzez używanie w tamtych czasach klatek półotwartych. Rekord Holandii to 38.6°C z 23 sierpnia 1944.

Tradycyjnie nieco niższe temperatury prognozuje model GFS, jednak i w tym modelu temperatura w Belgii osiąga 40°C, 39°C miałoby być wg ECMWF. O ile więc najprawdopodobniej model ICON tym razem przesadza, o tyle atak na rekordy absolutne w tych krajach będzie bardzo prawdopodobny.

Print Friendly, PDF & Email

225 Replies to “Rekordowo ciepły czwartek w krajach Beneluksu?”

  1. Ponad tydzień temu pisałem, że główny rdzeń upału/skwaru pójdzie nad Francję, kraje beneluksu oraz zachodnie Niemcy. A my mamy być w progu fali upałów.

    UWAGA, UWAGA
    NASTĘPUJECKOREKTA PROGNOZ DŁUGOTERMINOWYCH

    1 dekada sierpnia będzie na 100% chłodniejsza niż 3 dekada lipca.

    Pod znakiem zapytania stoi rozmiar ochłodzenia.

    Wszystko będzie zależeć od ośrodka Niżowego, od tego jak daleko będzie wstanie przesunąć się w głąb Skandynawii.

    Tylko wspomnę, że wcześniejsze fusy zakładały, że Niż miał się bardziej usytuować na krańcach północno-zachodniej Europy
    (Od Wlk. Brytani, krajów beneluksu, Danię, po Skandynawię, a my mieliśmy być na wskraju wyżu.

    TERAZ FUSY DOKONAŁY KOREKTY i dają możliwość przesunięcia ośrodka Niżowego bardziej w głąb Kontynentu.

    I teraz po kolei.
    Do 28 lipca będziemy znajdować się w gorących/upalnych i suchych masach powietrza.
    Od 29 lub 30 lipca nadal będą ùtrzymywały gorące/upalne masy powietrza, ale wzrośnie skłonność konwekcyjna.

    Na przełomie lipca i sierpnia (ewentualnie najpóźniej 2 lub 3 sierpnia) szykuje się zderzenie mas powietrza. Gorącej/upalnej z południa oraz chlodnej polarno-morskiej znad północno-zachodniej Europy. To doprowadzi do gwałtownych burz. Burze mogą być silniejsze, niż te wczorajsze na południowym wschodzie Polski.

    Za to w połowie pierwszej dekady sierpnia będzie ochłodzenie, tylko jeszcze nie jest pewna jego skala.

    Nie wykluczone, że temperatury spadną poniżej 25 stopni, a na północy Polski nawet mogą spaść poniżej 20 stopni. Dodatkowo w północnej Polsce szansa na większe opady.

    Taki opisany powyżej typ pogody będzie skutkiem nasunięcia ośrodka niżowego, z frontami atmosferycznymi nad Skandynawię. Ten ów ośrodek niżowy zepchnie wyże dalej na wschód po za nasze wschodnie granice.

        1. Wiadomo, bo dla mediów szczyt szczęścia to sucha patelnia i im wyższa temperatura tym lepiej. A jak temperatura spadnie poniżej 20 stopni i pojawi się kilka chmurek, to będzie rozpacz („straszne, koniec świata”). Nie zdziwię się, jak niedługo z powodu spadku temperatury poniżej 20 stopni zaczną ogłaszać żałobę narodową.

    1. Dla mnie ciekawe jest to, czy nadal będziemy mieli sytuację bardziej znamienną dla blokady, czy jednak ruszy choć umiarkowana strefówka? Dopóki nie wyjaśni się sprawa rozwoju sytuacji w ostatnich dni lipca, dopóty za wcześnie dywagować o 1. dekadzie sierpnia – chyba, że w ramach tzw. wróżenia (zabawy).

      Zauważmy, że niby ten kolejny chłód miałby (tradycyjnie?) nadejść znad umiarkowanych/wyższych szerokości N Atlantyku. Tyle tylko, że np. ranny ECMWF „upiera się” przy kropli chłodu znad… europejskiej Rosji – a na W od Polski cały czas prognozuje ciepło. To są przecież zupełnie inne prognozy (!).

      Na razie więc poczekajmy na większą jednoznaczność związaną ze skalą i trwałością ocieplenia – tego zasadniczego jakie przed nami (bo to w ostatnich dniach było jedynie dlań „przystawką”). Póki ten tzw. grzbiet fali planetarnej nie ruszy dalej na E, to o ochłodzeniu związanym z adwekcją znad N Atlantyku nie ma mowy…

      1. Wiesz Lucas, chyba jednak przesunie się bardziej za nasze wschodnie granice, a my oddychać będziemy chłodniejszym powietrzem jeszcze przed 5 sierpnia. Pogoda będzie raczej Nizowa. Tylko, że chyba znowu niesprawiedliwy typ pogody.
        Polska północa otrzyma ponownie chyba więcej opadów, niż centrum i południe, szczególnie południowy wschód PL może otrzymać sporadyczne sumy opadów.

        1. „Wiesz Lucas, chyba jednak przesunie się bardziej za nasze wschodnie granice”

          ->>> Jak tak niemrawie będzie się odsuwać jak w najbliższych dniach nasuwać (mowa o grzbiecie fali planetarnej z wyżem wałem wyżowym mocno wyciągniętym ku N) – to gorąco-upalne dni mogą się na wydłużyć także na początek sierpnia (jak długo stawiamy znaki ???).
          Na razie niech wyjaśni się skala ocieplenia w okresie 24-31.07, bo i w tej kwestii mamy rozbieżności.

    2. O rany. 1 dekada sierpnia chłodniejsza od 3 dekady lipca? A szanowny jasnowidz wie już o tym w dniu 22 lipca na podstawie porannych odsłon modeli które akurat okazują się jednymi z najzimniejszych realizacji. I to jest warte wpisu Korekta Korekta. Żadna korekta. Poobserwuj trochę pogodę w najbliższym czasie. O sierpniu nie ma co dywagować choć można raczej założyć że będzie dużo cieplejszy od obecnego lipca a szanse zaś oceniam na 80% zatem trochę ostrożniej niż ty

      1. Poczekaj, poczekaj szanowny panie.
        Obyś się nie zdziwił ochłodzenia w okolicy 5 sierpnia w statystycznie najcieplejszym okresie roku. Bo coś musi być na rzeczy skoro takie coś widać w fusach i to nie porannych, tylko od kilku dni.
        Co prawda drobne korekty możliwe, że nastąpią, ale Jesnego możemy być prawie pewni, że po 2 lub po 3 sierpnia zaczniemy notować niższe temperatury, a kto wie, czy nawet nie poniżej 25 stopni, a nad Bałtykiem poniżej 20 stopni w pojedyńczych dniach.

        Poczekajmy, wtedy ocenisz, czy miałem rację, czy też spudłowałem. Uważam, że powietrze polarno-morskie wypchnie gorące masy powietrza.

        Jednak nim do tego dojdzie, to przełom lipca i sierpnia może być burzowy, lokalnie bardzo burzowy (groźniej niż wczoraj w niedzielę na południowym wschodzie)

      2. @Leksa
        Z tego co pamiętam, to właśnie Ty negowałeś przyjście ochłodzenia na początku lipca (no bo jak to możliwe, przecież kontynent jest rozgrzany itp. itd.). A jak wszyscy wiemy, ochłodzenie przyszło i to wcale nie na tak krótko. A poza tym zauważyłem, że z tych fusów @Lukasa sporo się sprawdza. Lepiej mu to wychodzi niż temu GFS-owi.

    3. @Lukas:
      „1 dekada sierpnia będzie na 100% chłodniejsza niż 3 dekada lipca.”
      „Nie wykluczone, że temperatury spadną poniżej 25 stopni, a na północy Polski nawet mogą spaść poniżej 20 stopni. Dodatkowo w północnej Polsce szansa na większe opady.”

      I bardzo dobrze 🍺

    4. @Lukas:
      „1 dekada sierpnia będzie na 100% chłodniejsza niż 3 dekada lipca.”
      „Nie wykluczone, że temperatury spadną poniżej 25 stopni, a na północy Polski nawet mogą spaść poniżej 20 stopni. Dodatkowo w północnej Polsce szansa na większe opady.”

      I bardzo dobrze 🍺

      1. Fan klimatów umiarkowanych
        Mogę też się mylić i nawet tego bym nie wykluczał.
        Ale zwróć chyba powyżej na wpis LUCASA WAWY, on chyba wychwycił istotę wzzorca pogodowego nad Europa.
        Wspomniał, a NAO, jeżeli będzie tak jak wspomniał, że NAO pozostanie ujemne, to możemy mieć szanse na zawieszenie Wzorca pogodowego nad Europą, czyli blokowaniu przepływowi mas z zachodu i północnego zachodu.

        Tutaj naprawdę nic nie jest przesądzone o 1 dekadzie sierpnia.

        Po dłuższej analizie fusów, w tym także wcześniejszych wpisów wynika, że jednak może wygrać wariant kontunuacji gorącej pogody.

        Trochę mnie ostatnie fusy (z piątku i niedzieli) mogły wprowadzić mnie w maliny.

        Tutaj 1 dekada sierpnia nadal jest gra otwarta i nic nie jest przesądzone, ale kto wie czy ten wpis o ochłodzeniu się czasami nie sprawdzi??

        Bo wpisy od ponad tygodnia szły w wariant ciepły, tylko ostanie „rewelacje” mogą, lub mogły mnie wyprowadzić w pole.

        Jak to mówią, nie popełnia błędów ten, co nic nie robi.

        Widać że nikt nie ma wpływu bezpośredniego na pogodę.

        Poprostu jesteśmy skazani na czas, bo jeszcze jest sporo rozbieżności w 1 dekadzie.

        Tylko w ramach ciekawostki nadmienię, że rysuje się nowy wał wyżowy tym razem bardziej na północ i wschód od Polski- to dotyczy 2 dekady sierpnia.
        Ciekawe czy się będzie utrzymywać w fusach.

      1. To prawda nie wykluczone, że tak będzie, wszystko w zależności od tego jak daleko Niże będą w stanie przebrnąć w głąb Europy, jeżeli nie dadzą rady, to jak najbardziej masz rację.

      2. Ta jasne, w całym kraju upały potrwają co najmniej 10 dni-dobre xD założę się, że u mnie nie będzie już więcej niż 2 dni z upałami w tym roku. Czerwiec co prawda wyszedł z anomalią plus 5 ale całe lato nie wyjdzie u mnie jakoś nadzwyczaj ciepłe.

        1. Może dla kogoś upał to 25+ ;) Odkąd czytałem tu kilka postów o tym, że w ubiegłym roku chyba w Zielonej Górze upały potrwały do listopada a w październiku to w ogóle była ich fala, nic mnie nie zaskoczy :D

        2. @PiotrNS
          Upał z mrozem w nocy 😂

          @Artur
          Jest różnica między 29.9 a 25.1 ;)

          @Podlasianin
          Nie, w ogóle… wyjdzie najprawdopodobniej w czołówce, a nawet może rekordowe jeśli sierpień się postara- nie potrzeba do tego tak wiele. Na razie duet czerwiec-lipiec zapisuje się najcieplej od 1811 roku. Przed sierpniem ambitne zadanie by ten 1811 i 2018 rok pokonać. I szczerze mówiąc, ani trochę mu nie kibicuję.

  2. Dodam, że Warszawa Bulwary notują teraz 40cm. Możłiwe, że po opadach na południu (które i tak były mniej lub bardziej punktowe – w Lublinie choćby spadło raptem 4mm, w Katowiach 5mm, w Krakowie 6mm, więcej w Tarnowie -30mm, w Nowym Sączu 14mm) odrobinę wzrośnie, ale stawiam 2 dobre piwa, że do końca lipca będzie 35cm lub mniej.

    1. Jak się okazuje, IMGW przeniósł punkt pomiarowy z Portu Praskiego na Bulwary (na drugą, „warszawską” stronę Wisły) w zeszłym roku. W ten sposób została zerwana ciągłość serii pomiarowej. Nie wiem, dlaczego to zrobili.

  3. Lucas, aco ty sądzisz o tych fusach, które nadmieniłem?
    Widzisz też taką szansę rozwoju wzorca pogodowego?

    Odnośnie NAO, to sądzę, że wskaźnik jednak będzie balansował przy wartościach lekko ujemnych.

    1. Przy ujemnym NAO grzbiet fali (z wyżem rozbudowanym ku N) będzie wyraźniejszy i bardziej niemrawy. Poza niewielkimi korektami pogodowymi, dominacja gorąco-upalnych dni może przeciągnąć się na 2-5 tygodni. A o ile nie wejdą jakieś niże z S będzie też bardzo sucho. Generalnie będzie to powtórka z czerwca, nawet jakby anomalie były średnio nieco niższe.
      Natomiast, jeżeli choć ruszy choć umiarkowana składowa W także nad C Europą (co jednak musiałoby przełożyć się na wzrost NAO/AO nawet powyżej stanu neutralnego) – to „wzorzec” o jakim piszesz będzie miał większą szansę spełnienia się.

      Prognozy w tym względzie na razie są tak rozbieżne, że wolę oceniać na ile ociepli się w końcówce lipca i czy do ok. 31.07 powrócą jeszcze opady, niż „zajmować się” już sierpniem.

      1. No ciekawe Lucas jak nam te teorie wyjdą??
        Bo wg mnie te gorące, wysokie temperatury chwilowo ustąpią w okolicy połowy 1 dekady sierpnia.
        Czyli teoretycznie i zbieżnie z tym co napisałem indeks NAO powinien conajmniej podejść do wartości obojętnych(co najwyżej z nie wielkim/nie znacznym minusem).

        1. Dalibóg żeby się ten Atlantyk obudził wreszcie chociaż teraz to i tak praktycznie „po ptokach”. Zapytam jeszcze szanownych bardziej doświadczonych analityków i obserwatorów jak to co się dzieje w tym i ubiegłym roku (zanik strefówki wiosną i latem) jest powiązane z NAO. Tzn. jak rozumiem jest to skorelowane z zbliżoną do 0 wartością indeksu w porze ciepłej (przykładowo mokry 2010 miał bardzo silną ujemną wartość z tego widzę)?

          1. A przypadkiem w zeszłym roku wiosną i latą, NAO nie było wyjątkowo dodatnie ? https://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/month_nao_index.shtml

            Przyznam się, że co do lata to dla mnie wpływ NAO na temperaturę i opady w Polsce, zwłaszcza w Polsce SE jest dla mnie wyjątkowo niejasny.

            Teraz dominuje ujemne NAO i mieliśmy jazdę po skrajnościach w maju i czerwcu. W zeszyłm roku zwłaszcza w maju i sierpniu dominowało dodatnie NAO :/ – Jak ktoś mi wytłumaczy jak i czy w ogóle się przekłada ten wskaźnik na pogodę latem, to będę wdzięczny

  4. Przekroczenie wartości 40 stopni w Belgii czy Holandii byłoby zadziwiające jednak po nowym rekordzie Francji (46 stopni) nie zdziwi mnie już tak bardzo. Belgia i Holandia leżą na szerkościach geograficznych Polski z tymże położone są właściwie nad Morze Północnym tuż przy otwartym Oceanie Atlantyckim. Pomimo że lata są tam średnio chłodniejsze niż w Polsce to widać że potencjał na rekordowo wysokie tmax jest właściwie taki sam. Stare rekordy tych krajów są niewiele niższe niż rekord absolutny w naszym kraju. Tymczasem u nas najprawdopbniej skończy się w przedziale 30-35 stopni jeśli chodzi o temperatury do końca miesiąca. Potencjał na ekstremalne upały powyżej 35 stopni będzie istniałjednak aż do września

    1. jest dopiero 22 lipca, nie mamy pojęcia co się będzie działo np. 10 czy 15 sierpnia. Może ‚szanse’ na pobicie 40 stopni już są niewielkie jeśli nie żadne, tak upały 37-38 stopniowe wciąż mogą nas zaskoczyć.

      Trudno jest mi dyskutować na temat 1 dekady sierpnia w momencie gdy nie mam pewności co do najbliższego czwartku czy piątku… GFS prognozuje pełną lampkę i upał, ECMWF zapiera się przy dziadowskiej pogodzie podobnej do dnia dzisiejszego – niby ciepło ale zachmurzenie niemalże całkowite i parno.

        1. Dokładnie od 21 czerwca, czyli równo miesiąc temu.
          Zapewniałem wtedy, że najcieplejsze dni tego roku mamy już za sobą, dodawałem jeszcze w czerwcu, że temperatury będą miały problem przekroczyć wartość 35 stopni, a jeśli przekroczą, to tylko nie znacznie.

          Jeszcze wtedy chyba nie zdawaliście sobie z tego sprawy. Pewnie myśleliście, „że ten Lukas z pomorskiego,to jakiś świr”
          I w cale się wam nie dziwię, bo rynek prognoz jest w Polsce kiepski i tyle ile portali, tyle teorii.

          Owszem, też mam drobne wpadki, czasami nawet większe.

    1. Avignon to już klimat typowo południowoeuropejski podzwrotnikowy. Średnia suma opadów w lipcu to tylko 20 mm, średni tmax latem lekko przekracza 30 stopni. Choć patrząc na ten lipiec mieli dużą anomalię bo widzę tam dominację około 35-40 stopni. 30 to miały raptem 3-4 najchłodniejsze dni.

      Takie klimaty charakteryzują się największymi sumami opadów jesienią i zimą, a nie latem jak w Polsce. Polska ma bardzo suche jesienie i zimy w stosunku do Europy zachodniej i południowej. Szkoda, bo polskie jesienie i zimy są bardzo mroczno-pochmurne a nie przynoszą dużych sum opadów. W takim styczniu może być i 300h opadów w miesiacu, ale jest to nędzne bździulenie, rzadko się z tego zbiera więcej jak 50 mm. Po wilgotnej jesieni, zimie i wiośnie takie klimaty nie muszą mieć dużych problemów z suszą podczas gorącego i suchego lata.

  5. Obecnie pięknie widać na sat24 jak do Polski wkracza front ciepły – Cirrostratus przechodzący w Altostratusa z niewielkimi Cumulsami na niebie.

    Ciekawa jest też trajektoria tego frontu, w sumie rzadko się zdarza takie coś latem, natomiast zimą to chleb powszedni. Fronty ciepłe latem często ograniczają do drobnych cirrusów przy lampowej pogodzie – jedynie niebo się robi takie właśnie bardziej mętne. Tym razem będzie inaczej.

    W najbliższym czasie się zacznie ten As przekształcać w St/Ns i zatrzyma się nad Polską na najbliższe dwa dni, przynosząc zachmurzenie, a okresowo też słabe opady deszczu – zwłaszcza na całym Pomorzu, Kujawach, w Wielkopolsce, na Ziemi Łódzkiej, aż po GŚ i Małopolskę. Będzie to front „buforowy” oddzielający prawdziwy żar/wrota piekieł z W Europy od strefy bardziej umiarkowanej temperatury z E Europy.

  6. ale zachód Europy będzie palić, jakby tego było mało może się tam przedłużyć tak jak to już wcześniej przewidywał ecmwf.

  7. Media chyba coraz bardziej się podniecają poprawą pogody i upałami. Szybko zapominają co mieliśmy w czerwcu no i czy będą się cieszyć jak coraz więcej mieszkańców może mieć problemy z wodą.

    1. W wiekszosci ludzi nie interesuje poziom wód ,chyba ,ze dotknie ich bezposrednio. Wtedy placz lament ,czemu jak i poco .I te pindzie prowadzace opowiadania o pogdzie ,dziadostwo .

  8. Pamiętacie sezonową prognozę pogody z portalu AccuWeather?
    Można powiedzieć, że sprawdziła się niemal w 100% jeśli chodzi o upały na zachodzie Europy. W czerwcu było 45 stopni we Francji, a teraz znowu będzie ok. 40 stopni, tym razem bliżej krajów Beneluxu.

    1. Tak, ale Francja dostanie Łomot jak i kraje beneluksu.
      W 1 dekadzie sierpnia może się tam mocno ochłodzić. Temperatury mogą być niższe niż u nas w tym samym czasie.

    2. Ale dla Polski było dokładnie to samo oznaczenie co dla płd Francji, czyli fale upałów. Ok – tam się sprawdza. A u nas? Tak średnio. Było sporo upałów w czerwcu, ale dość równo rozłożonych na przestrzeni całego miesiąca. Ale od tego czasu słabizna. W ubiegłą sobotę zaledwie 4 stacje synoptyczne (na przeszło 60) zanotowały delikatne przekroczenia 30C, w niedzielę było było dokładnie to samo. Trudno to jakkolwiek nazwać falą upałów. Wczoraj 30C nie zanotowano nigdzie, podobnie będzie dziś i prawdopodobnie jutro. Na kolejnych kilka dni w żadnym (!) wczorajszy ECMWF nie widzi u mnie przekroczenia 30C. W porównaniu z zachodnią Europą to u nas jest pusty śmiech, a nie fale upałów.
      Accuweather stosuje dość ogólnikowe zwroty tekstowe, zamiast twardych opisów lub wartości, stąd też można odnieść wrażenie, że taka prognoza mas wyższą sprawdzalność niż np. prognozy sezonowe CFS czy ECMWF, które podają twarde dane liczbowe w postaci prognozowanych anomalii na konkretnych obszarach, które łatwo da się weryfikować.

      1. Bo cały lipiec jest u nas słaby, pół miesiąca leci chłód z NW czyli chyba najzimniejszych kierunków latem, teraz jest trochę cieplej ale dalej pochmurno, dopiero w czwartek widać jakiś przełom. Ciekawe co naszykuje dla nas sierpień, może jeszcze prawdziwe gorące lato nie powiedziało ostatniego słowa. Choć wątpię że będzie aż tak gorąco jak w dniach 26 i 30 czerwca.

    3. Dziwny ten lipiec. Dlaczego? Niemalże cały czas niże – nawet jak ciśnienie jest… wysokie (!) jak teraz. Zachmurzenie często nas dosięga – czasami w sposób dość oryginalny jak obecnie. Często wieje, czasami mamy skłonność do konwekcji, ale opadów… średnio w skali kraju mało.
      Miesiąc dość nietypowy…

      1. Bo wszystko idzie na Bielsk i okolice xD Już chyba 100 mm za lipiec u mnie przekroczyły opady. W niedziele spadło prawie 40 mm.

    1. we Francji i Niemczech też sucho jak cholera. W Paryżu za ostatnie 30 dni mamy bodajże tylko 6mm opadu. Norma to ok 45mm. A temperatury wyższe od normy.

  9. Najbardziej chyba odczują ten ciąg upału mieszkańcy okolic Frankfurtu nad Menem. Może nie będzie 40 ale ilość dni z temp grubo powyżej 30 stopni przeraża.

    1. Mat
      Woda to tam pikuś. Alewis i Chochlik przecież liczą na gorąc w sierpniu. Czerwiec też im się oczywiście podobał. Musi przecież ich znowu wygrzać. No i musi być przecież 300h słoneczka, albo i więcej no bo tego nigdy nie za dużo w tym „pochmurnym i zimnym kraju”. No bo jak inaczej. Woda i parowanie to sprawa poboczna. Ważne żeby oni znowu poczuli „prawdziwe” lato. Co tam stepowienie Polski.

      1. Dla mnie najgorsze jest to, że ochłodzenia w sezonie letnim przynoszą coraz mniej umiarkowanych opadów. Albo pada bardzo mało – nawet jak przeważa zachmurzenie duże (ew. przy częstszym dmuchaniu), albo gdzieś miejscami pojawią się niepożądane opady konwekcyjne. Gdyby tych umiarkowanych opadów podczas ochłodzeń było więcej, to później aura „prawdziwie” letnia nie przynosiła aż tak dużego deficytu wodnego.

        1. Lucas – trafne uwagi. Ten wzorzec który opisałeś, jest chyba coraz bardziej dominujący w porze letniej. Mnie on też niepokoi.

      2. ale co w tym złego że chcemy dobrej pogody latem? Może gdyby nie piździło przez pół roku przy słońcu raz na tydzień i mega krótkim dniu to polacy by byli trochę weselsi. Włochy czy Hiszpania nie są jakimiś rajami gospodarczymi, w takiej Hiszpanii młodzi mają dużo gorzej niż Polacy jeśli chodzi o pracę. A jednak ludzie są tam o rząd wielkości pogodniejsi niż wiecznie niezadowoleni Polacy. Zresztą nie tylko Polacy, wszystkie te wschodnie konserwatywne demoludy mają duże problemy z depresją i wysokimi wskaźnikami samobójstw. U nas te ostatnie mają tendencję wzrostową, średnia za okres 1991-2010 to 4800 rocznie a w 2016 roku było ponad 6000. Tak się jakoś składa, że klimat w tych postsowieckich państewkach leżących na NE od Podlasia jest jeszcze upiorniejszy niż u nas, zwłaszcza w porze chłodnej.

        1. @alewis27
          Wierzysz, że jak nasze lata zrobią się stale słoneczne i gorące, to na twarzach Polaków zagości na co dzień promienny uśmiech, zaczną się cieszyć życiem zamiast ciągle narzekać, i staną się dla siebie wzajemnie życzliwsi i milsi?
          No cóż, ponoć wiara góry przenosi.

        2. jesteś nieźle zafiksowany na punkcie pogody @alewis wbrew temu co myślisz, nie ma ona takiego wpływu na życie większości ludzi jak się Tobie wydaje.

        3. Alewis
          Opowiadasz bzdury. Aż żal to komentować. Narzekasz na nasz klimat to tylko ty i inne maniaki słońca i ciepła. Ja jestem pogodnym i zadowolonym człowiekiem, tak jak większość Polaków. Liczba samobójstw ze względu na polski klimat??? To jest już jakaś patologia intelektualna. Jeżeli by było tak jak piszesz to ona (liczba samobójstw) powinna spadać bo od 5 lat się ocieplilo i twoje słoneczko dużo części świeci. A przecież w 2016 była większa. No większy bełkot ciężko było przeczytać w ostatnim czasie. Na liczbę samobójstw wpływ ma wiele czynników w obecnym świecie i klimat jest jednym z mniej znaczących. Proponuję poczytać o tym żebyś takich banialuków tutaj nie opowiadał. Poza tym Polacy według wszelkich danych są coraz bardziej zadowoleni i z życia i ze swojego stanu posiadania (majątku), a także mniej się boją utraty pracy itp, więc daj sobie spokój z obrażaniem Polakow, bo to co najmniej nieładnie.

          1. konserwatywne demoludy…
            To tak jak ja bym powiedział lewaccy dewianci, nie wiedziałem że to nie jest obraza ;)

          2. „Demoludy” to bardzo popularne w latach PRL-u, na poły żartobliwe, na poły autoironiczne i dość wieloznaczne określenie nacji żyjących w tzw realnym socjalizmie. Nikt wtedy nie traktował tego jako obrazy.
            A poza tym, czy Polacy nie są (w dużej swojej części) konserwatywni (w szerokim rozumieniu tego słowa)? A zresztą, czy „konserwatywny” to obraźliwy przymiotnik?
            „Lewaccy dewianci” to chyba jednak co innego. I ten przymiotnik, i ten rzeczownik są chyba jednak nacechowane wysoce pejoratywnie (oględnie mówiąc)?

          3. Ben Wawa
            Nawet nie wiedziałem że kiedyś to było popularne tak określanie konserwatywnych ludzi ze wschodu. Czy w ogóle ludzi ze wschodu żyjących w czasach w których im było dane żyć. Mi to bardziej się kojarzy z jakimiś ludźmi demonami :) Wiesz, teraz też jest bardzo popularne nazywanie ludzi zachodu tak jak napisałem wyżej ale to nie znaczy że trzeba (przynajmniej na tym forum) ich tak nazywać. Wolałbym aby jednak nie używać tego typu określeń.

        4. @alewis27 niestety liczba samobójstw w Polsce wciąż rośnie. To już sensowniejszą głupotą byłoby stwierdzenie, że to właśnie przez ocieplenie naszego klimatu, choć to też totalna bzdura to tutaj tą głupotę można oprzeć o statystyki. Tak samo ludzie którzy uciekają z tego kraju nie sugerują się przede wszystkim klimatem, ale nie będę się już bardziej rozpisywał, bo nie chcę
          obniżać poziomu tego forum schodząc na kościół i politykę :)

        5. Dla mnie to bardziej kwestia uwarunkowań kulturowych wynikających z położenia geopolitycznego i zasobności narodu, niż z klimatu.
          Przypuszczalnie statystycznie mniej na pogodę narzekają zarówno „południowcy”, jak i Skandynawowie…

          1. Niestety prawdą jest to, że – jak kiedyś napisał Grzybiarz – Polacy mają w sobie trochę Janne Ahonena jak chodzi o uśmiech i taką uzewnętrznianą radość. Wiele razy byłem we Włoszech i ta różnica niestety rzuca mi się w oczy już na pierwszy rzut oka, podobnie jak luźniejsze podejście do życia. Ja przyznaję że też jestem pod tym względem stereotypowym Polakiem, bo mam problemy z przejmowaniem się, potrafię dręczyć się jakimiś niemiłymi zdarzeniami z dawnych czasów albo martwić na zapas… Ogólnie jestem melancholikiem, choć lubię dobrą zabawę i jestem pogodny, przynajmniej tak o mnie mówią :)

            Co do klimatu, to moim zdaniem ma na to wpływ, ale nie on jest jedynym winowajcą. Myślę że ta deprecha widoczna w wielu ludziach zrodziła się w PRL-u, zresztą potwierdza to moja Babcia, która pamięta jeszcze II RP. Lata 80, kilka dolarów miesięcznej pensji, w sklepach nic nie ma, nawet sznurka do snopowiązałek, kraj gospodarczo na dnie. Na zachodzie i południu wszystko idzie do przodu, a dla Polaka marzeniem jest szynka na stole częściej niż dwa razy w roku, mieszkanie w wielkiej płycie, własny Fiat 126p i wczasy nad Balatonem. A klimat to pogłębiał. Zima przez pół roku (te komunistyczne kwietnie to tragedia, takie dokończenie zimy), kiepskie lata poza paroma wyjątkami. Jak przykre musiało być życie w takim 1980 roku, kiedy nie dość że sytuacja gospodarcza sięgnęła dna, to jeszcze maj wymroził uprawy, owoce, a latem nie było słońca (jeśli można to nazwać latem).
            Teraz nie mamy wielu powodów do narzekań. Klimat (choć dla mnie nie idzie to w dobrym kierunku) jest już inaczej postrzegany, żyjemy na prawie europejskim poziomie, jest bezpiecznie, wskaźniki rosną, zamożność rośnie – kończę żeby nie wejść w politykę. Kwestie zadowolenia czy niezadowolenia są na tyle zawiłe że nie da się wskazać jednej przyczyny. O tym można pisać prace doktorskie, bo hipotez i możliwych powodów jest mnóstwo, a kwestie klimatu to tylko jedno z nich.

          2. @PiotrNS
            Wiele z osób, które spędziły młodość czy dzieciństwo w II RP, zawsze miało uderzająco silne skłonności do idealizowania tego okresu. Wszystko wtedy miało być w Polsce cudowne. Także, co ciekawe, jeśli chodzi o pogodę.
            Ale statystyki są bezlitosne. Wykazują na przykład, że przedwojenne kwietnie wcale nie były (w uśrednieniu) lepsze (cieplejsze) od „komunistycznych”.

          1. a wręcz ją może pogłębić w okresie jesienno-zimowym, bo w tej dekadzie ta pora roku staje się dużo bardziej mroczna niż do tej pory. Opady śniegu zastępują deszcze, słońca jak nie było tak nie ma nadal, długość dnia będzie ta sama nawet za milion lat. Miesiące pokroju grudnia 2017 i 2018 dłużą się jak guma mimo że są tam święta i powinny one mijać w miarę przyjemnie. Wolę nawet trzy lipce 2019 niż jeden grudzień 2017.

            Zachód Europy ma bardzo mroczne zimy (nie mówimy tu o podzwrotnikowej wersji z 15C i 150h usłonecznienia tylko o półrocznej jesieni jak w Niderlandach) ale tam sobie z tym poradzili na inny sposób – miasta są kolorowe, ludzie są poubierani na kolorowo, krajobraz nawet w grudniu przy +3C wygląda przyzwoicie. A że tęgich mrozów tam raczej nie ma to i trawa zielona w zasadzie cały rok. A co mamy w Polsce? Brutalistyczna szaruga, te same blokowiska z wielkiej płyty w każdym mieście. Odmalowane na pastele 10-15 lat temu które po tych latach wyglądają jeszcze gorzej niż te tradycyjne szare. W centrum miasta jest już w miarę ładnie choć do poziomu europejskiego nadal daleko.

    2. Nie w kranach, tylko w studniach. Wedle komunikatu głębsze warstwy wodonośne, z których czerpana jest woda komunalna i przemysłowa, nie będą w sierpniu zagrożone. Bardziej martwiłbym się węglówkami wzdłuż Wisły.

      1. Luz…. Elektrownia Kozienice i Elektrownia Połaniec mają progi spiętrzające na rzece i wody chłodzącej nie zabraknie. Dodatkowo woda jest wciąż chłodna więc także normy temperaturowe wody zrzucanej nie powinny zostać przekroczone.

  10. CYTAT SYNOPTYKA ICM (z drugiego akapitu):
    „[…] W perspektywie kilku dni tworzyć się będzie ponownie nad zachodnią Europą grzbiet fali górnej, o osi przebiegającej przez Alpy, centralne Niemcy nad Morze Północne i Norweskie, który z zachodniej strony zablokuje napływ powietrza umiarkowanego znad Atlantyku, a transportować będzie powietrze znad Afryki, zaś ze strony wschodniej dalej będzie sprowadzał z północy nieco chłodniejsze powietrze nad Europę środkową. Zapowiadany w mediach powrót upałów zrealizuje się na pewno we Francji, Niemczech zachodnich i środkowych, czyli tam gdzie wystąpi oś klina wyżowego czy zaistnieje napływ południowy, natomiast nad Polską – szczególnie wschodnią jej częścią dalej „normalne” lato.
    […]”

    ->>> To właśnie jest przyczyną ostatnich dość sporych rozbieżności prognostycznych. Po niewielkim „odblokowaniu” przepływu ze składową W czeka nas jej ponowne zablokowanie. Fale upału jakie mieliśmy w końcówce czerwca były spowodowane tym, że zafalowania fal planetarnych (które były też spore) w końcu ruszały z W na E – co 3-4 dni naprzemiennie się ochładzało i mocniej ocieplało. Teraz jakby ten układ miał stanąć – ciekawe na jak długo (?).

    Ba, nad europejską Rosją będziemy mieli skłonność do tworzenia się niżów z „kroplami” chłodu sprowadzanymi na S, wobec adwekcji dużego ciepła na… N Europy, gdzie będzie formował się tzw. grzbiet fali. Fale będą długie i dość wąskie – przynajmniej na długościach Europy. Stąd takie różnice w typach aury, temperaturze i trudnościach w ich predykcji z wyprzedzeniem większym niż 3-4 dniowym.

    U nas ogólnie przeważać będą dodatnie anomalie termiczne, ale jednak będziemy w większym stopniu po E stronie tzw. grzbietu, więc nie będzie aż tak upalnie i pogodnie jak nieco bardziej na W [wg niedawnych prognoz grzbiet ten miał nieco bardziej rozbudować się na E – stąd różnice w prognozach]. Po części dobrze, ale w sumie będzie to stan nijakości – bo opadów też będzie mało. Tak często bywa przy słabo zaznaczonych bruzdach nieco obniżonego ciśnienia (zwłaszcza na wyższych wysokościach) w polu wysokiego ciśnienia.

    Na koniec uwaga…
    Nawet niewielkie ruchy w polu ciśnienia mogą sprawić, że np. od 28.07 wejdzie do nas fala upału z Tmax co najmniej 30/35°C (miejscami może i więcej), albo na odwrót, że ochłodzi się ponownie do wartości ok. i poniżej 25°C (po gorących dniach jakie od jutra lub czwartku). Podobnie bardzo różnie może być z opadami, w tym ewentualną konwekcją lub jej brakiem. Przedkłada się to na dość płaskie realizacje opadowe, ale z pewnym nieznacznym rozrzutem względem zera:
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif

    Jednak te wszystkie różnice nie mają na razie żadnego związku z powrotem cyrkulacji strefowej (z dominującym przepływem W). Dopóki blokada nie ustąpi, dopóty nie ma co dywagować na temat ew. ochłodzeń i opadów związanych z tzw. strefówką – a tym bardziej w terminie obejmującym już sierpień.

    1. Strefówka nie przyniesie ochłodzenia czy wystarczających opadów (zapewni regularne fronty, ale front przejdzie i pójdzie, do tego możliwe, że na sucho). Tego lata najbliżej strefy byliśmy w ostatnim tygodniu czerwca.
      Tej pory cieplej mieliśmy dwa niezwykle długie okresy chłodu- przy cyrkulacji południkowej z N. Gdybyśmy mieli normalną strefę, to w obecnych realiach klimatycznych by przynosiła większą przeplatankę, ale na zasadzie w stylu 2 dni poniżej normy 5 dni powyżej. De facto najlepsze przykłady klasycznej strefy w ostatnich sezonach letnich to sierpień 2018 i czerwiec 2017. Miesiące ciepłe i nadzwyczaj pogodne. Z opadami niby w normie, ale generalnie suche w dużej przewadze.

      Z całą moją sympatią do strefy przy obecnym zagrożeniu brakiem wody, niech spada ona na drzewo. Jeśli blokada przyniesie coś w stylu sierpnia 2006, to od września zapraszam strefę na pół roku, albo i dłużej.

      1. O ile w okresie 03-18.07 zablokowanie „strefy” przynosiło nam ewidentne 2 tygodnie aury chłodniejszej, to teraz będzie to u nas stan taki pośredni, w przewadze gorący (z rzadka upał lub chłód jak dzisiaj) i z rzadkimi opadami (ale jednak nie zupełnie bez nich).

        Gdyby grzbiet fali ustawił się 500-1000 km bardziej na E mielibyśmy suchą wersję fali upału. Z kolei gdyby dolina znad europejskiej Rosji i okolic Uralu ustawiła się 500-1000 km bardziej na W mielibyśmy… c.d. tego co w chłodniejszym okresie 03-18.07 (choć nie wiadomo do końca, czy z częstszymi opadami ? – do tego potrzebne są jednak głównie niże z S).

        Ciekaw jestem co dalej? Bo blokad strefówki podczas tej pory ciepłej mamy ewidentnie więcej niż w poprzednich sezonach.

      2. Zresztą ten niż na E/SE Europy jawi się jako odcinania:
        https://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=1&run=0&time=48&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24#mapref
        … a nie część klasycznej doliny jaką mieliśmy nad Europą C/E przed 18.07.
        To jeszcze bardziej zwiększa niepewność prognostyczną na dni po 27-28.07, bo chłód w tamtym rejonie ma być dość izolowany (póki ew. nie zanurkuje tam kolejny niż).
        My jednak będziemy tym razem znacznie bliżej dużego ciepła znad W/N Europy, ale w ograniczonym jego zakresie – przynajmniej do najbliższego weekendu.

        1. No właśnie. Niezły roller coaster i ile to tak może potrzymać? Niemniej jednak to i tak jest zbawienie względem tego pustynnego piekła na W Europy. Wiążę pewne nadzieje (być może płonne) z tymi niżami od E, że może chociaż w Kotlinie Hrubieszowskiej ciut z nich pokropi deszczyk. Dziś ten region poszkodowany bo stratus zaczyna się gdzieś tak za Zamościem. Werbkowice mają 25 stopni a czym dalej jedziemy na W tym robi się chłodniej i bardziej wilgotno. Kraków donosi o spokojnych przelotnych opadach drobniutkiego deszczu – cudeńko choć pewnie wyjdzie i tak mniej niż 4mm z tego.

          1. U mnie okolice Opola w nocy spadło 3.5 mm . Pomiar dokonany Davisem . Teraz cały dzień pochmurno i może coś jeszcze dopadać.

  11. Coś prognozy się na dni po weekendzie zmieniają… miałoby być tak jak jest teraz, czyli bez upałów już od poniedziałku.

    1. Proponuję przeczytać mój wcześniejszy komentarz. Sytuacja podczas tej blokady będzie taka, że nawet nieznacznie przesunięcia osi układów wyżowych oraz zatok/bruzd obniżonego ciśnienia na ich obrzeżach, mogą sprawić, że od/po niedzieli będziemy mieli ocieplenie do Tmax w przewadze 30/35°C, jak i ochłodzenie do obecnego poziomu.

    2. Akurat w regionie Białymstoku to nic na żadne upały nie wskazywało od początku.

      Wg mnie przekroczenia 30tki będą głównie w zachodniej połowie Polski.

  12. Katowice dzisiaj pochmurne i niezbyt ciepłe, chwilami ciemnica jakby był grudzień a nie lipiec. Ale nic z tych grubych chmurzysk nie pada, kolejny już zmarnowany dzień lata który nic a nic nie poprawia niedoboru opadowego. O trzeciej w nocy było dzisiaj cieplej niż w południe, noc była prawie że tropikalna. A dzień chłodniejszy niż duża część tej nocy.

    Ta pogoda co prognozują przypomina mi nieco sierpień 2003 roku. Na zachodzie Europy zrobi się piekielnie gorąco (ciekawe czy też na tak długo), a u nas wystąpi wtedy najprawdopodobniej gorąca i sucha wersja lata ale bez skrajności upałowych. W moim mieście sierpień 2003 ma rekordowe usłonecznienie 304h i zupełny brak nieletnich dni. Najchłodniejsze dni cechowały się ładną pogodą przy ok. 23-24 stopniach, zaś dominującym przedziałem temperatur było 26-28 stopni. Męczący upał pojawił się tylko na 1 dzień (34 st) a cały miesiąc był złożony z prawdziwie pogodnych dni które w tegorocznym lipcu właściwie w ogóle nie występują (zachm. średniodobowe 0-3 /8)

    1. Dzisiejszy dzień bardzo podobny do 18-19.07 ubieglego roku w Katowicach, z tą różnicą, że wtedy konkretnie lało, a dziś mrzy.

      1. U mnie w zasadzie do całej drugiej dekady tamtego lipca, pod względem zachmurzenia i temperatury. Bo opadów to dzisiaj u mnie nie ma, a wtedy ostro lało cały czas.

    2. Ja się zastanawiam po co te bezproduktywne granatowe, szare chmury wiszą przez większość dnia i w ogóle nic z nich nie pada?

  13. -W końcu wraca lato. Idealna słoneczna pogoda, oby pozostała z nami jak najdłużej.
    -A kiedy będzie jakiś deszcz? Sucho jest…
    -Deszcz może padać jesienią. Teraz jest lato to ma być gorąco i słonecznie. Ludzie wakacje mają.
    -Aha.
    -Mogę prosić o szklankę wody do picia?
    -Tak ale za trzy miesiące.
    -A coś do jedzenia?
    -Tak ale musisz drogo zapłacić.

    1. Na szczęście do tego jeszcze nam daleko, dużo bardziej realna jest u nas perspektywa wprowadzania ograniczeń w zużywaniu wody na takie cele jak podlewanie ogródków, trawników, polewanie jezdni, mycie samochodów.
      W mojej okolicy posadzono w zeszłym roku – czy raczej natkano – mnóstwo drzewek na wąskich wygonach wzdłuż ulic. Od razu było wiadomo, że wiele z nich uschnie, i tak się też dzieje, nawet mimo podlewania.
      Zarówno wtykanie w mieście drzewek na masową skalę gdzie popadnie, a następnie próby ich pielęgnowania i podlewania, są bezsensownym marnowaniem pieniędzy i wysiłku.
      Konieczne jest u nas zupełnie nowe, kompleksowe i dobrze przemyślane podejście do kwestii wody i zieleni, a nie populistyczna „akcyjność” (np warszawska pod hasłem „milion nowych drzew”) obliczona na łatwy poklask.

    2. @Młody

      W roku 2018 zwyciężył @LeszekM swoją przeróbką piosenki „Podopieczni”, w roku 2019 zwyciężasz Ty! Gratulację, naprawdę dobre podsumowanie mentalności wielu Polaków, w tym także szeroko rozumianej elity…

  14. Z roku na rok coraz bardziej przekonuję się do hipotezy, że głównym problemem związanym ze zmianami klimatycznymi w naszej części globu (Europy) będą narastające skrajności (bez)opadowe – zwłaszcza w porze ciepłej. Te są coraz bardziej wyraziste bez względu na to, czy mamy strefówkę (z W), czy jej osłabienie/blokady, czy mamy ochłodzenia, czy też ocieplenia (gorąco-upalne dni).

    Decydenci i włodarze problemy z tym związane powinni dostrzec równie pilnie co smogu w porze chłodnej (w tym palenia czym popadnie) i podejmować skuteczne metody/środki ku minimalizacji ich negatywnych skutków (bo w tym względzie trudniej o eliminowanie ich źródła).

    Obecnie mamy nad Polską już kolejną strefę wilgoci (pomimo dość wysokiego ciśnienia!), która „psuje” pogodę (w powszechnym tego słowa rozumieniu), ale i zarazem nie przynosi opadów innych niż symboliczne lub konwekcyjne (z natury rzeczy „niesprawiedliwe”), a w części kraju przejawia się wręcz tylko pochmurnym niebem i niczym więcej (niemalże jak przy zastratusionym niebie późną jesienią, czy zimą). Ani wilk syty, ani owca cała…

    Co do prognozowanej ewentualnej konwekcji w kolejnych dniach… Po pierwsze, będzie zjawiskiem rzadkim i też nie pojawi się we wszystkie dni i we wszystkich regionach. Po drugie, będzie symptomem zwiększonej wilgotności. Ja osobiście wolałbym już te ok. i nieco ponad 30°C przy mniejszej wilgotności, niż np. 26/29°C przy większej wilgotności, która albo nie przełoży się na pożądane sumy opadowe, albo na lokalne opady zlewne. Nie zapominajmy, że dla człowieka większym „wrogiem” potrafi być duchota przy niespełna 30°C, niż „afrykański” (suchy) żar przy temp. powyżej 35°C. Czyli dobrze, że nie mamy tego co niebawem czeka Europę W, ale i ta (ewentualna) perspektywa ponownie większej duchoty wespół z konwekcją (tam gdzie się pojawi) jest też marnym pocieszeniem. Dla przyrody będzie to lepsze, ale jednak… ta potrzebuje głównie umiarkowanych opadów, przy umiarkowanych ochłodzeniach (jak obecne), o które to w porze ciepłej coraz to trudniej…

    1. Gdyby się sprawdził „suchy afrykański żar” z 35 stopniami, tak jak na W Europy, moglibyśmy już serio nie mieć dostępu do wody. Pojawienie się konwekcji, nawet lokalnie, jest zbawienne. A nawet jak popada w stosunkowo niewielu miejscach, to będzie z pewnością więcej chmur, które ograniczą wzrost temperatury oraz słoneczny żar – które wespół prowadzą do jeszcze większego wysychania, a oprócz tego mocno męczą człowieka.

      1. Obie opcje są złe, bo konwekcja sprawia, że na 50-90% obszaru (zazwyczaj) może nie spaść nic, a miejscami możemy mieć podtopienia. To dalekosiężnie nie poprawia kwestii związanej z szeroko rozumianą gospodarką wodną (coś poprawia, a coś pogarsza), a sprawia, że nasze procesy termoregulacyjne jeszcze bardziej są utrudnione – zwłaszcza w porze wieczorno-nocnej.

        I jeszcze jedna kwestia: silniejszy upał w wersji suchej częściej ma u nas charakter przejściowy, podczas gdy gorąco-upalny „tropik” częściej potrafi się u nas przedłużać.

      2. @kmroz
        Czy dobrze interpretuje twój komentarz? – Radość z pochmurnej pogody (która nie przynosi zbawiennych opadów np. pochodzenia wielkoskalowego, które zniwelowałyby, ograniczyłyby znacznie suszę ). Ogólnie satysfakcja z dominacji chmur na niebie (przy temperaturach charakterystycznych dla przełomu maja/czerwca) czy szybkiego rozwoju burz (podczas adwekcji gorącego powietrza) byleby tylko nie było te „wstrętnego” upału i „palącego” słońca lub żeby to trwało jak najkrócej?

          1. Nie pisałeś o jakie temperatury Ci chodzi, więc skąd mogłem wiedzieć, że chodzi o tmax 28-30 stopni. Mnie chodziło o takie temperatury jak np. dzisiaj czy z okresu 3-11 lipca, 14, 16-17 lipca. W tym okresie dominowały temperatury charakterystyczne dla czerwca z epizodami majowymi z przewagą chmur nad słońcem.
            A myślałem, że granica twojej tolerancji temperatur kończy się na 28 stopniach jak kiedyś pisałeś.

          2. Przy temperaturach jak w okresie 3-18.07 preferuje błękitne niebo- czyste lub z niegroźnymi cumulusami zaslaniajacymi nie więcej niż połowę nieba i pozbawione innych chmur.
            Taka pogoda była u mnie w tym okresie 3,4,7,12,14,15 i 18.07, pozostałe dni były niestety brzydkie i mi się nie podobały, niemniej i tak wolę tamte brzydkie dni od suchego upału.

            Za to przy temperaturach 28+ jak np w 3 dekadzie ubiegłego roku preferuje pogodne noce i rozwijające się chmury deszczowo-burzowe w ciągu dnia.

            Chyba dosyć proste. Dziwię się, że o to pytasz, bo wydawało mi się że moje preferencje są dosyć jasne w tym temacie.

          3. @kmroz
            Może u Ciebie w okolicach Warszawy nie było tak kapryśnej pogody i ochłodzenia w dniach 3-18 lipca, ale u mnie na S Mazowsza była.
            Wiem, że przy chłodniejszych dniach lubisz pogodne niebo i słońce, a przy gorących dniach parno-duszną pogodą z burzami.

  15. Tak sobie patrzę na dynamikę baryczną nad Europą i myślę, że na północy Polski upalne lato już mieliśmy. Czerwiec już nie wróci. Teraz liczę tylko na pogodę 20-25 stopni w dzień, najlepiej do połowy października, i opady jak do tej pory. Ech, marzenia.
    Z innych fajnych rzeczy: pojawiły się borowiki w bukowych lasach. Wczoraj zaliczyłam pierwszy zbiór :)

    1. „Teraz liczę tylko na pogodę 20-25 stopni w dzień, najlepiej do połowy października”

      Zdecydowanie: TAK ;) W sumie to i do grudnia chętnie, ale to nie ten klimat…

      „i opady jak do tej pory”
      A to brzmi jak nieśmieszny żart… :/

      1. @kmroz
        To pierwsze też jest mało realistyczne (w aż takim stopniu), bo takich dni do października będziemy mieli nie więcej niż przez ok. 20-30% czasu.
        A co do grudnia… Moje preferencje kierują się bardziej ku śniegowi głównie dlatego, bo… normy są już wówczas albo lekko-plusowe, albo lekko-minusowe…

        1. oczywiście, że żart, dlatego napisałam, że marzenia. smutna rzeczywistość to będzie 5-13 stopni. a opady – gdyby w całej Polsce padało jak na Pomorzu to nie byłoby źle.

  16. Tak sobie dywagujemy co będzie w sierpniu czy nawet dalej (zima itd.) a nie wiadomo nawet co będzie w weekend i tuż po nim :) Jedne modele za wejściem mocniejszego upału (choć nie tak srogiego jak we Francji czy Beneluxie), inne za pogodą nadal ciepłą ale dużo bardziej konwekcyjną i parno-duszną.Na pewno będzie dużo cieplej niż w okresie 7-18 lipca, niezależnie jaka opcja ‚wygra’.

    Są może już prognozy indeksu NAO sięgające stycznia/lutego? To akurat się sprawdza całkiem nieźle nawet w bardzo długich terminach.

    1. No właśnie media i niektóre portale straszą suszą która będzie trwała do końca roku a nie wiadomo jak będzie wyglądał kolejny miesiąc, nie pisząc już o całej jesieni i o grudniu. Co do najbliższych prognoz w naszym kraju to codziennie sprawdzam prognozy ECMWF i zauważyłe że praktycznie codziennie ten model przesuwa apogeum nadchdzących upałów w Polsce. Na początku pokazywał nawet 25.07, później przesuwało dzień, dwa koniec lipca 28.07, 29.07, 31.07 a teraz apogeum 35 stopni (Wrocław) 01.08
      Ciekawy jestem czy w Belgii, Holandii, Luksemburgu, Niemiec padną rekordy. Osiągnięcie albo przekroczenie 40 w krajach beneluksu byłoby niesamowitem wyczynem, bardziej niezwykłym niż w Niemczech ( choć tam też to niesamowite wydarzenie) tj 46 stopni we Francji. Osiaganie takich wartości oznacza że sprawdzają się czarne prognozy klimatologów twierdzących że upały latem w Europie będą intensywniejsze i dłuższe

      1. Dla mnie ciekawsze są nawet nie same przejściowe wahnięcia, tylko czy trend spadku NAO (AO również) – od rekordowego zwyżkowania w roku 2015 r. – nadal się utrzyma (?). Być może zasadnicza faza ujemna w tej oscylacji (tzn. kolejnej po ok. 2010 r.) dopiero przed nami – zobaczymy (?).

  17. To czterodniowe ocieplenie (powrót prawdziwego lata) nie przyniosło diametralnej poprawy pogody, bo mimo temperatur powyżej 25 stopni przez znaczną część dnia dominowały chmury, które przeważały na chwilami ze słońcami. Dzisiaj dominacja chmur w większości kraju przy temperach 20-25 stopni, ale z tego co widzę na radarze meteo to te chmury są bezproduktywne, bo nie pada.
    Byłem sfrustrowany tym ochłodzeniem z dni 3-18 lipca (które niektórym tutaj się podobało), bo pogoda była kapryśna (zmienna) – kiedy wychodziło słońce robiło się dość ciepło, ale temperatura wahała się w okolicach 20 stopni, a kiedy nadchodziły chmury, pojawiał się wiatr i intensywne opady przelotne temperatura spadała poniżej 15 stopni.
    Trochę się dziwiłem, że niektórzy lubią taką pogodą, bo przecież jest tutaj sporo osób narzekających na suszę (w tym termofobów), a przecież taka pogoda przelotny intensywny deszcz, a później to szybko wyparowało na skutek jeszcze wysoko świecącego słońca. Tak się zastanawiam dlaczego niektórzy cieszyli się z tej dominacji chmur na niebie skoro były one w większości przypadków bezproduktywne, ale niektórzy się cieszyli bo nie było tego „wstrętnego” „palącego” słońca. Do zniwelowania suszy potrzeba dni z opadami ciągłymi wielkoskalowymi, a opady konwekcyjne (np. z burz) to bardzo niewiele pomogą – to jest kropla w morzu potrzeb.
    Przeglądam teraz usłonecznienie i opady na poszczególnych stacjach z aktualnych danych pomiarowych i widzę, że usłonecznienie w większości stacji na 22 lipca jest na poziomie 140-200 h (miejscami poniżej, miejscami powyżej) czyli usłonecznienie w normie dla kwietnia według okresu bazowego 1981-2010, a podobne usłonecznienie jak te 22 dni lipca miały marce z 2013 i 2014. Suma opadów na większości stacji jest poniżej normy, tylko tam gdzie przechodziły burze jest w okolicach normy i powyżej.

    1. To prawda, dość brzydki i pochmurny lipiec. U mnie zasadnicze spieprzenie się pogody nadeszło 7 lipca, wcześniej było jeszcze fajnie – chłodniej ale pogodnie. Wczorajszy dzień to praktycznie zero słońca a mimo tego stacja odnotowała 9h usłonecznienia. Słońce nie było całkiem schowane, przebijało się nieco przez chmury i heliograf wyczulony na 120 W/m^2 to złapał. Dużo też było dni na zasadzie ładnej pogody do 9-10 rano i całkowitego zachmurzenia w najcieplejszych godzinach. Przez to temp się zatrzymywała na marnych 18-20 stopniach, a wieczorem po ustąpieniu chmur mocno spadała.

      Ciekawe jak wygląda NAsłonecznienie w tegorocznym lipcu. Liczone w kWh/m^2. Myślę że niezbyt ciekawie, bo w godzinach maksymalnej operacji słonecznej (10-14 czasu słonecznego) w tym miesiącu słońca w zasadzie w ogóle nie ma. Jest wcześnie rano i wieczorem.

      1. U mnie wczoraj było bardzo ciepło 26-27 stopni, ale niebo było „mleczne” czyli dominowały na nim chmury cirrostratus, a niższym piętrze wypiętrzone cumulusy). Wieczorem chmury cirrostratus przekształciły się w altostratus. Trudno było dostrzec błękit nieba. Słońce świeciło jak przez matowe szkło, nie podnosiło temperatury odczuwalnej . Jeszcze był wiaterek.

    2. A ile Ty miałeś tych opadów w lipcu, że tak na nie narzekasz? 🤣

      Skoro uslonecznienie wynosi 140-200 godzin za 22 dni, to znaczy, że jest dosc przeciętnie. 140 na 22 dni to dość niska wartość, ale i tak znośne, natomiast 200h na 22 dni to dosyć wysoka, ale bez szału. Największe uslonecznienie jest na tej „paskudnej” północy, gdzie poza ciemnym okresem 6-10.07 ogółem przeważała lampa.
      U mnie lipiec ma podobne ilości słońca jak rok temu, ale jest dużo sprawiedliwiej wyrabiane, dzięki czemu mniej się odczuwa tę „przeciętność”

      1. „A ile Ty miałeś tych opadów w lipcu, że tak na nie narzekasz?”
        A w którym miejscu narzekałem na opady, że zadałeś mi takie kpiące pytanie? Ja narzekałem na kapryśność i niezdecydowanie pogody przy tym ochłodzeniu w dniach 3-18 lipca. Tłumaczyłem, że temperatura w zależności od zachmurzenia wtedy potrafiła spadać poniżej 15 stopni przy opadach, a kiedy się przejaśniło wzrastać do ok 20 stopni lub lekko powyżej w ciągu krótkiego czasu (na zmianę). Jeżeli pogoda jest jednolita przez cały dzień to wiem jak ubrać kiedy wychodzę na dłuższy spacer czy na dłuższą trasę na rowerze. Czyli jak teraz jest susza to niech pada przez większą dnia, a nie przelotnie, bo po tym opady wyparują bo słońce świeci jeszcze wysoko i mocno.
        Trochę mnie dziwi taka niekonsekwencja czyli kibicowanie takiej kapryśnej pogody (raz słońce, raz przelotne opady, które niewiele poprawiają sytuację w rolnictwie) i troska o suszę. Burze także nie pomagają rolnictwu.
        Jeśli chodzi o usłonecznienie tegorocznego lipca to jest przeciętnie,a nawet kiepsko. Z tego co widzę miejscami gdzie usłonecznienie przekracza 200 h jest Hel i Łeba.
        Nie wiem z czego tu się cieszyć z usłonecznienia, które jak na razie jest typowe dla kwietnia czy dla bardzo słonecznego marca? 140-150 h przez 22 lipca to bardzo kiepsko w lipcu. Oczywiście uprzedzając nie chciałbym non stop słońca przez 15-16 h (cały dzień).

        1. Pokaż mi marzec który miał za 22 dni ponad 150 godzin uslonecznienia, skoro rzekomo jest typowe dla marca 🤣🤔
          Uslonecznienie na poziomie 140-200 godzin za 22 dni lipca jest PRZECIĘTNE, typowe dla lipca, a nie kwietnia czy marca 🤣

          No to narzekasz na deszcz, mówisz że ci przy opadach temperatura spadała do 15 stopni, a ile tych opadów niby miałeś? 3-5 takich dni z przelotnym deszczem może na cały okres 16 dni.

        2. Ostatnie 8 dni powinno sporo zmienić, więc na razie nie ma co się sprzeczac. Poza tym wszędzie to uslonecznienie wyrabiane jest inaczej. Na GŚ jest tak jak relacjonował To alewis, względnie przyzwoite uslonecznienie, ale wyrabiane w taki sposób, że niezbyt się to daje odczuć, gdzie indziej może to wyglądać tak, że jeden dzień jest totalnie ciemny, a drugi Totalnie lampowy. Od tego tez może zależeć odbiór, fakty są takie że na dzień 23 lipca uslonecznienie nie powala, ale mamy w perspektywie 8 dni w których słońca nir powinno zabraknąć.

        3. „Pokaż mi marzec który miał za 22 dni ponad 150 godzin uslonecznienia, skoro rzekomo jest typowe dla marca 🤣”
          Kolego znowu manipulujesz i pomijasz moje słowa. Pisałem dla bardzo słonecznego marca. Chodziło mi o to, że obecne usłonecznienie w lipcu (za 22 dni) jest podobne, a nawet niższe niż za bardzo słoneczne marca 2013 i 2014 (w całości-31 dni), które w najbardziej najpogodniejszych miejscach miały nawet 170-180 h ze słońcem.
          Wiem, że kwestia usłonecznienia na stacji Warszawa-Okęcie budzi kontrowersje, ale marzec 2013 i 2014 miały 175-182 h ze słońcem (całość). A obecnie na tej stacji (do 22 lipca) jest 129 h ze słońcem.
          „No to narzekasz na deszcz, mówisz że ci przy opadach temperatura spadała do 15 stopni, a ile tych opadów niby miałeś?”
          Narzekałem na to, że zmienność pogody. Gdybym wiedział, że przez cały dzień i będzie ok 15 stopni będzie padać to założyłbym wiosenno-jesienną kurtkę (przyjąłbym to na klatę), a kiedy wychodziło słońce robiło się znacznie cieplej i musiałbym zdejmować kurtkę. Nie wszyscy są tacy zahartowani, że podczas pogody momentami czy przez jakieś godziny przypominającej jesień (tmax 15 stopni, chmur na niebie i opadów) chodzą w krótkim rękawku i krótkich spodenkach. :)

          1. Skoro wiesz, że budzi kontrowersje to daj sobie siana z podawania danymi z tej stacji i spójrz lepiej na Kozienice, Sulejów czy Siedlce.
            Jak ktoś manipuluje to tylko Ty bo proponujesz 22 dni do 31 dni. 170h (srednia danego przedzialu 140-200h) w ciągu 22 dni marca nie zdarzyło się nigdy i raczej nie ma na to szans żadnych, w kwietniu jest dużym ekstremum. W lipcu jest normą.

            No ja osobiście wolę jak pada godzinę dziennie niż calodzienną pluchę i ciemnicy, która skutecznie odbiera chęci do życia, a na pewno przebywania na dworze. Te gwałtowne zmiant temperatury o których tak mówisz dotyczyły może 4 dni w okresie 3-18.07.

          2. Sprawdzilem stacje w Kozienicach, gwałtowne spadki temperatury wystąpiły w ciągu dnia w dniach 7,8,10 i 14 lipca. Tak jak mówiłem 4 dni, a Ty to utożsamiasz z całym okresem 3-18.07

          3. „Skoro wiesz, że budzi kontrowersje to daj sobie siana z podawania danymi z tej stacji i spójrz lepiej na Kozienice, Sulejów czy Siedlce”
            To mam na marzec 2013 czy 2014 spojrzeć? Bo rzeczywiście w marcu 2013 były duże dysproporcje między usłonecznieniem w Warszawie, a Kozienicami, Sulejowem i Siedlcami, ale w marcu 2014 już nie było takich dużych dysproporcji.
            No dobrze jeżeli uważasz, że te 140-200 h to obecnie do 22 lipca „norma” to zobaczymy ile 8-9 dni (23-31 lipca nadrobi usłonecznienia dla lipca. Wątpię, że gdzieś trafi się kilka dni kiedy usłonecznienie wyniesie kilkanaście godzin, bo jest przecież trzeba uwzględnić rozwój konwekcji. Na pewno obstawiam, że trafią się miejsca z usłonecznieniem lekko powyżej normy, w normie, a także poniżej normy.
            „No ja osobiście wolę jak pada godzinę dziennie niż calodzienną pluchę i ciemnicy, która skutecznie odbiera chęci do życia, a na pewno przebywania na dworze”
            Ok ale całodzienna plucha i ciemnica byłaby niezbędna aby zniwelować skutki potężnej suszy.
            Z okresem 3-18 lipca utożsamiam także dni z bezproduktywnym na kilka godzin zachmurzeniem przy temperaturze poniżej 20 stopni i wiatrem z północno-zachodu przez co robiło się odczuwalnie chłodno, a kiedy wychodziło słońce i temperatura wzrastała nawet powyżej 20 stopni było przyjemnie.

          4. marzec 2012 u FKP to nawet 200 wyrobił :) natomiast u mnie marzec 2013 był bardzo ciemny, zaledwie 90h. W dodatku wyrobione kilkoma zupełnie bezchmurnymi dniami, zaś reszta miesiąca zachmurzenie całkowite (około 2/3 miesiąca z brakiem słońca)

            Z marcem nie ma co porównywać bo to inna pora roku i inne standardy. Tegoroczny lipiec jest kapryśny ale daleko mu do naprawdę patologicznych lipców. W Katowicach najgorsze lipce w tym stuleciu to 2000 (131h) oraz 2011 (160h). Potem mamy pięć dość brzydkich lipców z wynikami 200-215h (2001, 2003, 2004, 2005, 2016) zaś reszta jest dobra z wynikami powyżej ok. 250h. Trzy lipce były nadzwyczaj ładne – 2009 (301h), 2013 (335h) oraz mój ulubiony, nie kto inny jak Lipiec 2006 (369h). W czasach minionych bywało dużo więcej paskudnych lipców które wyrabiały zaledwie 150 godzin słonecznych lub mniej przez cały miesiąc, rekordzistą nie do pobicia jest 1980 rok z wynikiem 81h. To mniej niż niejeden miesiąc zimowy. W sezonie 2018/9 zarówno listopad jak i luty miały większe usłonecznienie niż ten lipiec.

            Ten lipiec wiele osób wkurzy bo pogoda jest do dupy ale to są takie jałowe chłody i chmurzyska, nic z tego nie pada. Z wszystkich tych brzydackich lipców po 2000 roku jedynie 2005 byłby lekko suchy (72 mm), reszta jest klasyfikowana co najmniej w normie. Najwięcej deszczu spadło w 2000 (218 mm), zaraz potem 2016 z wynikiem 195 mm. Ten lipiec ma szansę być jednym z najsuchszych w serii.

          5. „Marzec 2012 u FKP nawet 200h wyrobił”.
            Cały marzec, a nie jego 22 dni. 22/31 z 200 to około 135 godzin…

  18. Z dnia na dzień prognozy coraz bardziej optymistyczne, choć jedynie pod wzgl. termicznym, bo opadowo nie zanosi się na zmianę :(. Jeszcze kilka dni temu lokalnie od jutra miał wrócić upał, tymczasem na pierwszy upał zanosi się w niedzielę i to na jednodniowy, kolejny upał widać ostatniego dnia lipca, niestety również na dwudniowe ochłodzenie w dniach 29-30 VII nie widać żadnych opadów, wręcz zapowiada się lampowa (no fajnie, ale nie w tej sytuacji :()

  19. Ja dziś dosłownie łapię każdą kroplę wody.W Beskidzie Niskim dziś pada drogocenny dla przyrody deszczyk lub jak kto woli mźawka,ale mimo tak słabych opadów i tak się cieszę.Mam 3 beczki pod rynnami i od rana już prawie wszystkie są napełnione w sumie 1500 litrów.To pozwoli w najbliższym czasie (niestety suchym) podlewać ogródek.U mnie w czerwcu spadło zaledwie 32 mm.Natomiast lipiec do dnia dzisiejszego miał 24mm,a dziś jest 4 mm.co daje mizerne 60 mm za prawie 2 najcieplejsze mce roku,na szczęscie w maju spadło prawie 200 mm. Wydaje mi się że klimat jak to wieszczą naukowcy i co wyżej napisał Lukas zmienia się n w porze ciepłej na bardziej bezopadowy,tak jak do tej pory było w płd.Europie natomiast w porze chłodnej podobnie jak na południu Europy jest więcej opadów,i władze powinny wyciągnąć z tego taki wniosek ,by podobnie jak np. w Grecji gromadzić tę zimową wodę budując zbiorniki.w górach.W innym razie Polska poważnie straci w rolnictwie ,gdzie ceny żywności już wzrastają plony spadają,a ludzi na świecie przybywa i tanią polską dobrą jakościowo żywność można by było eksportować w jeszcze większych ilościach niż to ma miejsce teraz.

    1. Zbiorniki w górach to zły pomysł. Małe zbiorniki retencyjne na małych ciekach na terenie wyżynnej i nizinnej części Polski. Większe rzeki trzeba doregulować odtworzyć stare koryta z zakolami, wysiedlić ludzi z terenów zalewowych, zalesiać jak najwięcej terenów, wprowadzić szeroko permakulturę itd. Ogrom zadań nie do zrealizowania przez Ignorantów, którzy są teraz u władzy.

  20. Kurczy się już na szczęście ta mało produktywna strefa „frontowa” nad Polską i to zarówno od NE, jak i SW. Kilkadziesiąt km na N od Warszawy (gdzie jestem) dotarły już przejaśnienia i od razu przyjemniej:-) Może nie będzie w aż takim stopniu pochmurnie (także jutro) jak prognozuje to UM?
    Liczę też, że nie będziemy mieli zbyt dużo „parówy” i tych mocno „niesprawiedliwych” opadów w II połowie tygodnia.

    1. A ja liczę, że będzie pełno tych „niesprawiedliwych” opadów, bo są one potrzebne. Suchy upał, czy gorąco to największe możliwe g*no. Nie dość że jest nieprzyjemnie to stepowienie następuje blyskawicznie.

      1. każdy liczy na to co mu się najbardziej podoba :) Dziwią mnie takie preferencje u ciebie, bo przy tej pogodzie o której mówisz wartości Twb są zwykle wyższe niż przy 35 stopniach przy suchym powietrzu i bezchmurnym niebie. Większość osób też woli suche upały (jak 30.06.2019 na przykład) od takiej parówy jak w trzecich dekadach lipca 2016 i 2018. Rok temu naprawdę mocno zrzędziłeś na okres 20.07 -10.08 że niby taki okropny i nie do życia, a tam na wschodzie Polski był właśnie gorąc typu wilgotno-parnego. Upał w suchej wersji z Tdew około 10C ograniczył się do zachodniej części Polski. Tam też odnotowano temperatury 35 stopni i nawet nieco powyżej, podczas gdy twoja Warszawa z trudem dobiła do 32.

        Ja liczę albo na suchy upał albo na suchy gorąc (typu koniec sierpnia i połowa września 2016 – bez 30-tek ale i tak bezchmurnie). A w przerwach pomiędzy takimi okresami realne opady a nie takie dziadostwo jak ten lipiec. Że jest zimno i pochmurno a suma opadów tego miesiąca jest pierwszej piątce najniższych.

        1. Po pierwsze od 1.08 rok temu był już skwar A nie konwekcyjny gorąc.
          Po drugie 3 tygodnie gorąca bez przerwy w jakiejkolwiek formie wykańczają
          Po trzecie rok temu już po drugiej dekadzie lipca miałem dość chmur i opadów. Teraz sytuacja jest trochę inna niż rok temu

          1. Rok temu o tej porze miałes dość chmur i opadów.?No to wyobraź sobie ze rok temu w Polsce NW susza trwała bez przerwy od kwietnia (a nawet marca)do końca listopada .A słońca było nadmiar non stop od kwowtnia do października a nawet listopada .

          2. @kmroz, przecież rok temu w Warszawie miałeś raptem 10 dni z deszczem z czego takiego konkretnego to 3. Lipiec wcale wyjątkowo wilgotny nie był bo spadla. uwaga uwaga… Norma dla lipca :-)

          3. Na stacji Warszawa-Okęcie, która mijały o kilka kilometrów codzienne burze w dniach 25-31.07 to może i tak. Polecam uwadze jednak stację Dąbrówka Stara.
            Ale w okresie wcześniejszym 11-19.07 tak czy inaczej lało non stop i zwyczajnie miałem dość. Jak rzadko kiedy.

        2. Lipiec jest zimny i pochmurny ?Gdzie Ty żyjesz ? Codziennie chodzę piechotą do pracy ,nawet nocami duzo czasu spędzam na dworzu i nie czuje żadnego zimna .

          1. ALEWIS Lipiec jest zimny i pochmurny ?Gdzie Ty żyjesz ? Codziennie chodzę piechotą do pracy ,nawet nocami duzo czasu spędzam na dworzu i nie czuje żadnego zimna .

          2. @Artur
            Lipiec jest obecnie poniżej normy (chłodny względem normy 1981-2010) i jest pochmurny (ma stosunkowo niskie usłonecznienie) względem norm.
            Rozumiem, że w odczuciach subiektywnych niektórych osób lipiec może nie być chłodny nawet jak przynosi temperatury maksymalne charakterystyczne dla maja, które są już w granicach komfortu termicznego – ale w statystykach meteorologicznych takie temperatury będą poniżej normy.
            Może na NW nie było chłodnych nocy, ale w reszcie kraju w lipcu temperatury w nocy spadały poniżej 10 stopni, a to nie jest ciepło i można odczuwać zimno zwłaszcza jak ktoś chodzi nadal lekko ubrany ze względu na lato w kalendarzu. :)

        3. Nie doczytałem
          „10 dni z deszczem”
          😂😂😂😂😂😂

          1,2,11,12,13,14,15,16,17,18,19,25,26,27,29,31 – tyle opadowych dni było u mnie.

          Może nie tak wiele, ale występowały w ciągach, przez co było to naprawdę męczące. Na pewno najbardziej w lipcu od 7 lat.

    2. @kmroz
      Nie bez powodu kiedyś tu była dyskusja dot. porównania klimatu Florydy oraz Kalifornii. A i myślę, że ogół Polaków lepiej się czuje w Egipcie, niż w Indonezji… Żadne skrajności nie są dobre, ale nie bezpodstawnie wprowadzono temperaturę mokrego termometru…

  21. U mnie w Gliwicach temperatura wynosi obecnie 22 stopnie przy pochmurnej aurze (tak wskazuje moja stacja pogody), podczas gdy w Katowicach temperatura nie sięga jeszcze 20 stopni. A we Wrocku już zrobiło się dość gorąco, nawet 27 stopni.

  22. Chłopaki bijecie pianę już od paru dni a ja nie wiem czy będzie ciepło czy zimno? Konkretnie na SE Polski w ciągu najbliższych 2-ch tygodni. Pytanie kieruję głównie do obu Panów Lucasów.

    1. Umiarkowanie ciepło lub gorąco – Tmax w przewadze 25/30°C (Tmin przeważnie o ok. 10 st. niższa). Niektóre dni zupełnie suche i pogodne, niektóre z zachmurzeniem umiarkowanym i skłonnością do konwekcji, która to jednak docelowo w wielu miejscach i tak nie przyniesie opadów (ew. krótkotrwałe).
      Apogeum tego ciepła przypadnie w dniach 28-30.07, kiedy Tmax może przekroczyć 30°C, ale raczej nieznacznie.
      Generalnie rzecz biorąc dni ciepłych (gorących, lekko upalnych) może być nieco więcej niż pod koniec czerwca, ale bez takich ekstremów i zarazem wahań jak wówczas.

  23. Słaby wtorek, ale na szczęście ta strefa chmur sukcesywnie się kurczy. Mam nadzieję, że u mnie wytrzymają przez noc, a od rana będzie już stabilnie słonecznie, wbrew prognozom modelu UM. Z tej strefy opadów dzisiaj spadło u mnie może w sumie 0,1 mm. Za cały lipiec jest ok 20 mm, ale mierzalne opady notowano w przeszło połowie dni tego miesiąca.

  24. Na wodowskazie w Malczycach na Odrze zaledwie 28 cm. To chyba historyczne minimum. Patrząc jednak na prognozy do końca tygodnia pewnie zostanie pobite. W Brzegu Dolnym 185 cm. Nie wiem, jakie jest absolutne minimum, ale maximum wyniosło 970 cm.

  25. A mnie zastanawia inna kwestia, jak patrzę na fusy, to za naszymi wschodnimi granicami może się wylać „kubeł zimnej wody” i nie mam na myśli opadów, tylko myślę o ujemne anomalii, która (w pasie od ROSJI, przez Białoruś, Ukrainę, kraje bliskiego wschodu przez Turcję, rejony M Czarnego, aż kończąc na krajach arabskich) może być dość wyjątkowo niska jak na najcieplejszy okres lata przystało.
    Zachód Europy się „smaży”, a wschód Europy zacznie trząść się z zimna napływającego aż znad Koła polarnego daleko na południe.

    Nie które fusy podają, że na południowym wschodzie Rosji, a także we wschodniej Ukrainie ujemna anomalia może wynieść nawet UWAGA OKOŁO 10 STOPNI!!!
    U Nas takie „lodowate” jak na najcieplejszy okres lata pewnie by przyniosło nawet PRZYMROZKI W NAJCIEPLEJSZYM OKRESIE LATA.

    NIE SŁYCHANE, CO SIĘ DZIEJE Z TYM KLIMATEM!!
    A WSZYSTKIEMU WINNY wyż stojący nad Skandynawią.
    Jednak Polska ma się znaleźć póki co w gorących masach powietrza.

    Jednak po chwilowym wachnięciu fusy przesuneły niże bardziej na zachód kontynentu.
    Dla nas to oznacza kontynuację gorących mas powietrza, a czasami upalnych. Jedno co martwi to bardzo skąpe opady. O ile jest szansa na burze na początku sierpnia.

    Tak z powodu rozskrzydlaniu się wyżu w kierunku zachodnim w okolicy 5 sierpnia szansa na konwekcję również się zmniejsza.
    Jednym słowem ciąg suchej pogody trwa i nie wiadomo kiedy się skończy, bo w 2 dekadzie sierpnia czeka nas raczej kontynuacja suchej pogody i dalej kontynuacja ciepłych mas powietrza.
    Przez ostatnie kilka dni było widać większą szansę na opady konwekcyjne, jednak im bliżej terminu, tym szansę stopniowo maleją.
    A już miałem nadzieję, że chociaż północny zachód otrzyma więcej dni z opadami, jednak im bliżej terminu tym szanse na to maleją.
    Póki co następują drobne korekty, ale raczej ku mniejszej szansie na konwekcję.

    JEŚLI bym wyciągnął średnią z fusów w ostatnich 10 dniach, to póki co ciąg wysokich temperatur ma większą szansę się sprawdzić.

    Burze jeśli już to tylko większą nadzieja na nie jest na północnym zachodzie PL, choć i tu w ostatnich 2 dniach szansa na nie zmalała.

    Jednym słowem rządzi Polską wał wyżowy.
    I ma szansę panować nad Polską nawet do końca 2 dekady sierpnia.
    Kulminacja upału jest przesunięta w czasie o kilka dni. Jednak i tak nie widać by temperatury miały przekraczać 35 stopni.
    Przewaga temperatur w nadchodzących 2 tygodniach to będzie przedział między 25 a 30 stopni, tylko w pojedyńczych dniach będą drobne odskoki na plus.

    Ale nawiązując do początkowej treści komentarza.
    Nie wiele brakowało, aby chłód znad wschodniej Europy wolał się do Polski.

    Cała wschodnia Europa z anomaliami na Niebiesko, miejscami nawet granatowo, co świadczy o bardzo niskich temperaturach, jakie powinny być średnio normalne dla apogeum lata.

    Kto wie czy południowo zachodnia Rosja oraz Ukraina nie odnotują rekordów temperatury minimalnej dla najcieplejszego okresu lata.

  26. Teraz ciekawe jaka była by anomalia temperatur, gdyby taki sam układ baryczny wystąpił by na przełomie stycznia i lutego??
    Anomalia średnich temperatur rzędu około -20stopni??

    1. Nie w tych czasach. Pewnie skończyłoby się dwukrotnie mniejszą anomalią. I nie chodzi mi czy to źle czy dobrze. Anomalie – 20 zimą nie są w ogóle potrzebne.

      1. Miałem na myśli Polskę, ale przeczytając potem Twoje wcześniejsze komentarze domyślam że chodzi Tobie że taka anomalia zaplanowałaby w Rosji, a im to i tak obojętnie czy jest – 30 czy – 50:)

        1. Za bardzo mieszasz sprawy zmian klimatycznych i emocjonalne.
          Moim zdaniem u nas zimą przy silnych ochłodzeniach możliwe są dobowe anomalie obszarowe rzędu nawet blisko -15K, a wokół Uralu nawet bliżej -20K. To pokazały nawet ostatnie zimy (i marce) w obecnej ogólnie cieplejszej dekadzie. Klimat nie ociepla się na tyle, aby ten zakres zmienności tak gwałtownie zredukować – prędzej przejawia się to w częstości/długości pojawiania się tak ekstremalnie niskich wartości. Trzeba jednak mieć na względzie, że przy zimach z częstszymi blokadami strefówki (niż w ostatnich latach) przypadków z dwucyfrową anomalią ujemną może być więcej.

  27. @Zbigniew:
    „Wiem, że kwestia usłonecznienia na stacji Warszawa-Okęcie budzi kontrowersje, ale marzec 2013 i 2014 miały 175-182 h ze słońcem (całość). A obecnie na tej stacji (do 22 lipca) jest 129 h ze słońcem.”

    >> Była już o tym mowa na forum: w latach 1998-2014 dane z czujnika elektronicznego stacji Okęcie, nastawionego (zapewne) na dolny próg rejestracji usłonecznienia na poziomie 120 W/m2, były w takiej surowej formie publikowane, bez żadnych dostosowań do (chyba powszechnie stosowanego) progu heliograficznego. Efekt jest taki, że dane stacji „wystrzeliły w górę”, zwłaszcza dla miesięcy pozazimowych. Dla celów porównawczych z innymi stacjami za ten okres są one więc, niestety, bezwartościowe.

    Co się tyczy (przywołanych przez Ciebie) marców 2013 i 2014, stacja raportowała 175 i 182 h usłonecznienia, jednak licząc z progiem heliograficznym, czyli w sposób porównywalny do innych stacji np Mazowsza, wartości tych miesięcy w mojej tabeli wyniosły odpowiednio 121 i 142 h.

    Odnośnie pytania: czy miesiąc marzec (w podsumowaniu całomiesięcznym) może mieć (w Warszawie) wyższe usłonecznienie, niż lipiec? Może. To się zdarzało w przeszłości.
    Jednak w tym roku tak nie będzie, mimo, że dotychczasowe usłonecznienie tegorocznego lipca w stolicy należy sklasyfikować jako stosunkowo niskie.

        1. Zadałem proste pytanie ;) tak bronisz tego warszawskiego pomiaru uslonecznienia po 2014 roku, więc myślałem że do niego raczej zechcesz się dostosować, a nie do tego z innych stacji w PL.
          Całkowicie szczerze, jestem bardzo ciekawy jakby w takiej sytuacji wyszło uslonecznienie w Warszawie przed 2015 rokiem…

          1. Nie dostosowuję w żaden sposób swoich obliczeń dla Okęcia do jakichkolwiek danych czy progów z innych stacji. Skąd ten pomysł?

          2. Napisałeś coś że wyszło ci 121 i 142 godziny przy liczeniu w sposób porównywalny dla innych stacji Mazowsza

    1. Przynajmniej tutaj niewiele osób juz chyba na poważnie bierze prognozy w dodatku długotermonowe gfs. Ten model już wystarczająco dość mocno się skompromitował. Można oczywiście z ciekawości spojrzeć na ich prognozy, ale swoimi wpadkami jak i czasem absurdalnymi prognozami (np. jak podczas prognoz czerwcowych fal upałów w okolicach Słubić pokazywał 38-39 stopni a na terenach przyległych 32-33 stopni taką prognozę pokazywał gfs przez jakichś czas) zapracował na swoją niską wiarygodność. Ja zdecydowanie bardziej na poważnie przyglądam się prognozom ECMWF mimo że nie są idealne to znacznie bliższe późniejeszej rzeczywistości.

      1. To o ile lepszy jest ECMWF widać najlepiej w zakresie już samych wiarygodnych prognoz (do 5-6 dni naprzód). GFS ogólnie zaniża wartości zwłaszcza przy ociepleniach, ale i też jest zbyt „wrażliwy” na jakieś bardzo lokalne zjawiska pogodowe. Przykładowo, w dniach 26-27.07 możemy mieć skłonność do konwekcji, ale padać może bardzo lokalnie i krótkotrwale – to nie będzie żaden front chłodny, albo strefa pełnego zachmurzenia jak ta obecnie kurcząca się w C pasie kraju (od Pomorza po Karpaty). Przy umiarkowanym/zmiennym zachmurzeniu, jak tylko pokazuje się Słońce od razu robi się dużo cieplej – zwłaszcza jak wokoło Polski mamy zdecydowaną część obszarów z adwekcją ciepła. A tymczasem GFS na sporym obszarze kraju, gdzie może (nie musi) być ta lokalna konwekcja (26.07 i/lub 27.07) znaczy temperatury za dnia od razu poniżej 25°C, a nawet bliżej 20°C. Tymczasem wiadomo, że przedział Tmax 25/30°C będzie wyraźnie dominował przez wszystkie dni (tylko z lokalnymi i przejściowymi ochłodzeniami, tam gdzie coś popada/zagrzmi), a w najcieplejszych dniach w okresie 28-31.07 będzie pewnie i sporo miejsc, gdzie Tmax przekroczy 30°C.

        Ja bym powiedział, że teraz porze ciepłej zachowuje się niczym w lustrzanym odbiciu względem tego co miało zwykle miejsce w porze chłodnej, zwłaszcza przy ochłodzeniach.

        W ogóle ma gorszy skill i dziwię się, że ktoś kieruje się prognozami tylko jednego modelu i to jeszcze tylko z pojedynczych (wybranych) odsłon – ocena wszystkich realizacji w wiązce jest przecież bardzo przydatna w ocenie propagacji błędów, a docelowo spójności prognostycznej.

    1. Kraków również słoneczny od kilkunastu minut. Co ciekawe i tak jest cieplej niż w Hrubieszowie gdzie żadnych chmur nie ma i nie było także wczoraj.

    1. Paradoks tegorocznego lipca polega na tym, że pogodą w Polsce zdecydowanie rządzą niże – a i tak nie przedkłada się to na średnio większe sumy (na większym obszarze, w skali całego kraju). Ten obecny pas „gorszej” pogody to już w ogóle coś oryginalnego, bo jest pozostałością bruzdy obniżonego ciśnienia w polu wysokiego ciśnienia – taki wyżowy stratus, świadczący jednak o inwersji i ociepleniu jakie zaczęło się już górą (szybciej niż dołem). Oczywiście opadów w skali kraju też przyniósł mało.

      Mam jednak dla Ciebie pocieszenie… Przekształcenia pola barycznego sprawią, że na W Europy mają teraz upał – docelowo w wielu miejscach powyżej 35°C, miejscami powyżej 40°C. Jednak za 2-3 dni coraz częściej będzie się tam chmurzyć, padać, a i ochłodzenie nadejdzie szybciej niż u nas.

      My natomiast mamy większą szansę na dominację przedziału Tmax 25/30°C, w najcieplejsze dni nieco powyżej 30°C i przeważnie bez opadów (pomijając lokalną konwekcję i to nie we wszystkie dni) – do ok. 30-31.07 (na razie). To i tak będzie aura zdecydowanie „wakacyjna” – a to, że bez upalnych ekstremów to chyba dobrze…?:-) Osobiście wolę takie przypadki, niż te sprzed miesiąca z większymi zarówno ekstremami, jak i wahaniami temperatury również.

  28. Prawdziwa pogodowa rewolucja w najnowszej prognozie ECMWF. Wychodzi na to że jednak końcówka miesiąca nie zepsuje ogólnego obrazu lipca a jest szansa, że wreszcie też więcej popada. Oby do 10 sierpnia utrzymał się taki typ pogody, potem może wracać gorąco i upał.

    1. Lipiec tego roku to kwintesencja bylejakości polskiego lata. Jak widać nawet suche warunki nic tu nie zmieniły i prawdziwie letnie ciepło tutaj dotrzeć nie chce.

      1. Dawno nie było latem tak dobrego pogodowo miesiąca jak obecny lipiec. Jedynie chłodne noce przez część miesiąca i ogólnie słaba ilość opadów są jego mankamentem. Pozatym to jest dokładnie to czego, oczekuję od tego miesiąca. Dla mnie duże odchylenia na plus temperatury i lampa na niebie mają ręce i nogi w maju, drugiej połowie sierpnia czy na początku września. W miesiącach z najkrótszymi dniami nie są mi do niczego potrzebne, bo oznaczają też gorące noce i słabe możliwości chłodzenia mieszkania.

        1. Możliwe są jeszcze scenariusze pośrednie między skrajnościami jakie przynosił maj, czerwiec, a teraz po części także lipiec.
          I to byłoby najlepsze.

          1. Lipiec zapisze się jako wybitnie normalny miesiąc opadowo i solarnie. Tylko zabraknie normy opadowej.

      1. Patrzyłem na poranną. Nie ma jeszcze jej przełożenia na wykres a przynajmniej ja nie znajduję. Tym niemniej średnia opadów poczynając od końcówki miesiąca wcale nie jest taka płaska jak ostatnie typy tego modelu. W tej najnowszej opady na Mazowszu u mnie w Otwocku miałyby być już od niedzieli i trwać ciągiem jakieś 3 dni. Stąd piszę o rewolucji w prognozach. Rozumiem że gdyby pokazywało upały 35 stopniowe to wtedy należałoby o tym wspomnieć a o opadach już się nie powinno.

        1. Sprowokowałeś więc mnie do odwołania się tu do porannej prognozy ICON, a czego sam od siebie nie zrobiłem – właśnie dlatego, że oceniam ogół prognoz, a nie wybrane (bardziej preferowane) odsłony.

    2. To wbrew pozorom nie jest nic nowego- już od kilku odsłon było widać skłonność do burz, na mapie geopotencjału ładną „krople chłodu” na 500hPa, przy jednocześnie gorącym powietrzu na 2m- co przekladalo się na świetne parametry burzowe, widoczne również w modelach. Dla mnie kwestią czasu było, aż w końcu model ECMWF zamiast stref opadów śladowych 1-2mm na 6 godzin (które też widział na każdy dzień, w każdej odsłonie) dostrzeże, że burze raczej przynoszą dużo mocniejsze opady. Chociaż dziś przesadził w drugą stronę, dla mnie wątpliwe, że zjawiska burzowo-konwekcyjne przyniosą opady na tak szeroką skalę, sumy będą takie jak pokazuje dziś ECMWF, ale nie popada wszędzie.

      1. Może być tak jak piszesz. Dla mnie tez były zadziwiające te płaskie wskazania głównego rozdania ECMWF choć ze średnich wskazań opadów i poszczególnych wiązek poza główną jeszcze niedawno wynikało co innego dla Wwy czyli właśnie opcja bardziej burzowa.

        1. Dlatego wolę patrzeć na mapki ECMWF, które konsekwentnie od kilku dni rzucały konwekcje na Mazowszu, nawet jeśli nie konkretnie w punkcie Warszawa.

  29. Zadziwiające jak suche warunki mamy obecnie nawet w takim miejscu jak Zakopane. Wskaźnik EDI spadł tam poniżej -3 czyli warunki bardzo suche. Chyba nigdy nie widziałem tam czegoś takiego. Naprawdę kiepsko to wygląda…

  30. Szkoda gadać z tą pogodą, znowu prawie całkowite zachmurzenie a większa część Europy ma lampkę jak rzadko kiedy. Wyjdzie na to, że do końca tygodnia nie doczekam się nawet jednego naprawdę pogodnego dnia bo codziennie ma coś bruździć na tym niebie i to dużo. Lata z dodatnim NAO są jednak o wiele przyjemniejsze. Może tak potęzna anomalia jak czerwiec 2019 wtedy nie wystąpi ale za to pogorszenia pogody nie trwają miesiąc jak w tym roku maj i lipiec. No cóż, niech chociaż ta dominacja ujemnego NAO/AO wytrzyma do lutego.

    1. Jest posucha, więc deszcz oraz burze się przydadzą…
      Ale niech nie będzie też tak, że przez wiele tygodni nie uświadczymy ani jednego dnia w pełni słonecznego i upalnego, bo to też jest niestety możliwe. Prognozy CFS się zmieniły i prognozują sierpień w normie termicznie z opadami dość znacznie powyżej normy. Wygląda na to, że jedynym udanym miesiącem tego lata będzie czerwiec.

      Ale w obecnej chwili u mnie teraz jest dość pogodnie. Ty mieszkasz w Katowicach z tego co wiem, a tam jeszcze utrzymuje się duże zachmurzenie.

      1. Gdyby sierpień był termicznie w normie, a opadowo powyżej normy to w obecnej sytuacji byłby jak najbardziej idealnym miesiącem tego lata. Natomiast trudno za taki uznać miesiąc rekordowo ciepły i (prawie) rekordowo suchy.

    2. Przy ujemnym NAO/AO mamy dość wyraźnie wydłużone okresy z jakimś bardziej dominującym typem aury – a co dobrze pokazuje cały okres od kwietnia/maja do teraz. Czasami trudno przewidzieć te nagłe „zmiany akcji” z wyprzedzeniem nawet już powyżej 3-4 dni. Lekkie przesunięcia osi wyżów/niżów dość mocno mogą zmienić nam pogodę.
      Dotyczy to zresztą całego roku. Tylko, że zimą i w marcu statystycznie oznaczają ok. 70% dla chłodu – z uwagi na odcinanie się od adwekcji znad oceanu, wówczas głównego źródła ciepła. Teraz jest nim… Słońce.

  31. A co pisałem przed ponad miesiąc temu, że najcieplejszy okres lata za nami i że temperatury będą miały problem z przekroczeniem 35 stopni.
    To nic zaskakującego.

    1. Mnie to też nie zaskakuje. Biorę jednak poprawkę na to, że 500-1000 km przesunięcia osi grzbietu (klina) na E wobec stanu obecnego i mielibyśmy raczej jeszcze cieplej niż 26.06, czy 30.06. Takie przypadki są rzadkie, ale z odpowiednio dużym wyprzedzeniem nie da się tego przewidzieć/wykluczyć.

  32. U mnie cały czas pełne zachmurzenie i raptem 20 stopni. Skoro jest już tak ponura pogoda, to mogłoby popadać. Na to dziś się w Warszawie niestety nie zanosi.

    1. a u mnie świeci słońce i to jest dziwne ;) bo liczyłem, że dzisiaj bardziej będzie się chmurzyło i coś popada, a tymczasem ciepło i słonecznie

    2. Dla mnie jeden z gorszych typów aury – a których to w skali roku mamy całkiem sporo. Ponurość, która nie idzie w parze z potrzebnymi (obecnie) opadami.
      Dobrze, że ta strefa się już kurczy – a przed nami pogodowo lepszy przynajmniej czwartek:-)

      1. Tak długo jak mam do wyboru albo taką aurę pochmurną albo palące słońce+suszący wiatr to z uwagi na dobro swojego ogródka (akurat nad moim ogródkiem świeci słońce – E kraniec Zamojszczyzny) i pól sąsiadów wolę całkowite zachmurzenie nawet bezproduktywne . Ot mniejsze zło. Poza tym jest pod tą kołderka z chmur tak ciepło, że bardzo przyjemnie się pracuje na powietrzu w krótkich spodniach, krótkim rękawie i w sandałach. Więc póki do wyboru jest tylko: 1) stratus bez deszczu lub 2) lampa bez deszczu to mówię stratusie trwaj!

        1. Gdyby nie nasze standardy pory chłodnej, to w większym stopniu bym Tobie „przyklasnął”. Tego typu stratusów – lub w ogóle pochmurnego nieba – naoglądam się w skali roku jednak zauważalnie więcej, niż pogodniejszego.

          I jeszcze jedno… Właśnie, gdyby podczas takich przypadków jak przez większą część tych lipcowych „pogorszeń” częściej umiarkowanie padało (a nie np. wiało), to nie byłoby problemu o jakim piszesz i zarazem bardziej w pełni cieszyłyby okresy z aurą prawdziwie letnią (nie licząc ekstremów). Dlatego też osobiście nie jestem z aury podczas tegorocznego lipca w większości zadowolony.

          1. Stratus przy 21 stopniach, a stratus przy 5 stopniach to niebo, a ziemia. W dodatku prawie brak wiatru – idealna pogoda latem – na rower, na aktywność fizyczną. Bez palącego słońca.

          2. Ależ ja to wszystko rozumiem i nawet byłbym w stanie się zgodzić gdyby nie panująca susza. A tak to wolę już to pochmurne mniejsze zło ;)

          3. @Michał
            Nie będę schodził tu na poziom polemiki jak zimą związaną z aktywnościami na śniegu. Ja po prostu lubię latem też aktywności związane z wodą i z ubiorem w krótkie rękawki/spodenki.
            Rower owszem, ale tym mogę najeździć się także podczas umiarkowanie ciepłej aury wiosną i jesienią. Latem lubię też aktywności bardziej wyjątkowe dla tej pory roku.
            A co do Słońca… Nadmiaru w skali roku jego nie odczuwam, więc wolę latem doceniać, gdy się pojawia niż zachodzi (poza przypadkami zbyt ekstremalnymi). Tym bardziej, że wiele aktywności mogę wykonywać również w cieniu (przed Słońcem znacznie łatwiej się schować, niż przed duchotą, czy wiatrem).

    3. Teraz mocno się zachmurzyło i na szczęście dość mocno pada, zobaczymy jak długo…
      Ale coś nie może sie to ocieplenie rozkręcić, niewielka dodatnia anomalia mozliwa tylko dzięki ciepłym nocom, może jednak lipiec będzie lekko poniżej normy?

    4. No mogłoby popadać jeżeli jest całkowite zachmurzenie przy takich temperaturach, ale widzę, że są to takie osoby, którym nie przeszkadzają te „bezproduktywne” chmury, które dominują na niebie. :D

      1. Przyznam, że mi pogoda trochę teraz działa na nerwy, dwa dni ciemnicy latem to już nic fajnego. Akurat że nie ma całodziennej pluchy to dobrze, bo przynajmniej się da w miarę sensownie funkcjonować. Na szczęście po południu ma się rozpogodzić i jutro będzie ładnie. To i tak nic w porównaniu do ciemnicy z 3 dekady czerwca i 2 dekada lipca ubiegłego roku.

        1. A mi ostatnie dwa dni bardzo się podobają w Warszawie. Za to dość kiepsko przeszedłem przez ostatni weekend a zwłaszcza niedzielę. Cieszy mnie bardzo że konkretnie popadało (choć prognozy dawały większe opady u mnie w Otwocku) jednak duchota była tak parszywa że ciężko to było wytrzymać. Zrekompensowały to jednak opady. Najgorzej nie trawię dni dusznych i gorących, w trakcie których jednak mimo konkretnych chmur nie pada albo pada szczątkowo. Czuję się wtedy niespełniony wewnętrznie.

          1. Masz do tego pełne prawo, ale ja nie widzę nic przyjemnego w grubych chmurzyskach i marnowaniu światła elektrycznego w pełni dnia. Oczywiście po tym co przeszedłem rok temu przez prawie 10 dni, to 2 dni takiej pogody w lipcu to pikuś.

          2. Wszystko jest kwestią odpowiednich proporcji. Jak dla mnie tegoroczny lipiec byłby lepszy, gdyby na tle ochłodzeń i ociepleń temperatura częściej była wokół normy, a przy tym w okresach „pogorszeń” częściej umiarkowanie padało. Wówczas też z 10-15 dni gorących (ew. umiarkowanych termicznie lub lekko upalnych), suchych i pogodniejszych w skali miesiąca bardziej by cieszyło niż martwiło.

  33. No takie prognozy ECMWF to ja rozumiem. Zniknęły przebrzydłe trójki z przodu, wręcz zapowiadają się u mnie w najbliższych dniach często ulubione 25 stopni i nawet trochę opadów pokazuje. Oby to podtrzymał.

    1. Warto nie patrzeć na pojedyncze odsłony tylko oceniać sytuację szerzej – bo geneza tej zmiany prognoz jest dość ciekawa, co skłoniło mnie do odrębnego wpisu…
      A na ile ma szansę się sprawdzić? Na dzisiaj nie można jej wykluczyć w podobnym stopniu co i tego, że gdzieś w lipcu może zostać (u nas) przekroczone 35°C…

  34. Patrzę na prognozy do 8 sierpnia – takie typowe polskie lato. Będą dni chłodniejsze, ale w większości to przyjemne 23-26 stopni.

  35. Siedzę teraz na wschodzie kraju i urlopuję. Pas zachmurzenia jak na razie do mnie nie dotarł, prognozowanego na wtorek ochłodzenia w zasadzie nie było, patrząc po wzrostach temperatury nie zdziwię się jeśli będzie 26 stopni. W niedzielę burza ładnie podlała okolicę, więc mocnej suszy nie czuć.

  36. Widzę, że warto coś napisać skąd ta spora niepewność prognostyczna nawet już w terminie 2+ dni naprzód.

    Otóż mamy ewidentną blokadę z grzbietem fali rozwijającej się daleko na N – generalnie nad Skandynawię. Zatoka niżowa po W/SW stronie dodatkowo wspomaga „pompowanie” dużego ciepła nad W Europą.

    Ale i mamy też niż odcinania jaki „zanurkował” na E Europy. Gdyby fale planetarne płynnie się przemieszczały (nawet powoli, ale skutecznie) na E, to ocieplenie z falą upału postępowałoby teraz „step by step” na E, aż do czasu nadejścia jakiegoś frontu chłodnego z W.

    Jednak… okazuje się, że zaburzenie jest głębsze i niż odcinania (już jako płytki niż górny) zamiast się wypełniać może zacząć uskuteczniać ruch na W i co najciekawsze – zgodnie z ruchem antycyklonalnym (!) wokół orbity wyżu jaki rozrastać się ma nad Skandynawią. Przy ujemnym NAO/AO wiele jest możliwe, nawet takich zdawałoby się nietypowych przypadków.

    Skąd zatem nadal rozbieżności prognostyczne? Otóż wiele będzie zależało od skuteczności ruchu tego niżu górnego (nad gorąco-upalnym obszarem umiarkowanej strefy Europy) na W – nijako ku połączeniu się z zatoką na W/SW obrzeżach kontynentu. Jak pójdzie torem dokładnie nad Polską, to może sprawdzić się dzisiejsza ranna odsłona ECMWF, która jest jednak opcją skrajną. Zdecydowana część prognoz wskazuje na stopniowe wypełnianie się tego niżu – wobec rozwoju wału wyżowego od W/N, ewentualne jego zejście bardziej na S, gdzie bardziej „pomaga” orografia i zarazem więcej ciepłych mórz. Wówczas konwekcja byłaby u nas rzadka, a przeważało zachmurzenie małe lub umiarkowane (ew. zmienne), a gorąc nie byłby w takim stopniu zaburzony przez opady. Większa będzie wówczas też „szansa” na przekroczenia Tmax 30°C w najcieplejszych dniach w okresie 28-31.07 (ale niezbyt duże).

    Dzisiejsze prognozy ponownie „sieją” większą niepewność – choć zaznaczmy wyraźnie, że (na razie) tak mokro-konwekcyjne (a przy tym i chłodniejsze za dnia) opcje są podobną skrajnością co niedawne wieszczące upał powyżej 35°C przy bardzo suchej aurze.
    A okoliczności związane z ujemnym NAO/AO i zarazem blokadą sprzyjają tak dużym rozbieżnościom prognostycznym już nawet w tak krótkim terminie, bo od 2-3 dni naprzód.

    Tym bardziej na razie nie ma co wybiegać z ocenami zapowiedzi na początek sierpnia – tu uwrażliwiam @Lukas (z Pomorza) na częste możliwe korekty… do niedawnych… korekt. Przynajmniej dopóki Polska będzie znajdowała się na skraju obszarów ze zdecydowanie różnymi warunkami pogodowymi.

    1. W uzupełnieniu…

      Prognozy na niedzielę 28.07, czyli za 4 dni. I rzadko spotykany już w takim terminie zupełny „rozjazd” zapowiedzi. ECMWF za opadami rzędu 40 mm na Mazowszu (łącznie z pon. 29.07) przy Tmax 22/24°C. Natomiast ICON nadal za opcją 30+°C i zupełnie suchą aurą:
      https://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ico&var=5&run=6&time=102&lid=OP&h=0&mv=0&tr=3#mapref

      Świadczyć to może o wyjątkowości okoliczności z tym niezwykle płytkim niżem górnym (w polu wysokiego ciśnienia) jaki być może do nas dotrze (ze E), a być może nie (lub zaznaczy się w sposób śladowy).

      1. Może czas na kolejny odcinek „Wojny modeli”? Jeśli sprawdzi się opcja ECMWF (której osobiście kibicuję w powodu zapowiadanej większej wilgoci) to byłby już drugi (w tym „trudnym” do prognozowania sezonie ciepłym) triumf tego modelu. Za poprzedni uznaję nurkujący z N/E niż w końcówce czerwca, który rozbił te rekordowe upały na dwa mniejsze uderzenia. Choć wiadomo, że może być tutaj więcej szczęście niż rozumu.

        1. A może być tym ciekawiej, że przy prognozowanej sytuacji barycznej w dniach 25-31.07 nie można wykluczyć zarówno jednego, jak i drugiego.
          Dla mnie jest to o tyle intrygujące, że duże rozbieżności zaczynają się już w terminie 3-4 dni naprzód, a nie dopiero 5+ dni.

    2. Skoro są takie rozbieżności w prognozach na kilka dni naprzód czyli w jak najbardziej realnym terminie, to może warto by było żeby Admin im poświęcił nowy artykuł z analizą. To na pewno ciekawsze niż skrajnie upalne fusy na granicy realnego skillu.

  37. I jeszcze taka ocena porównawcza…

    Lipiec zakończy się pewnie termicznie na anomalii obszarowej około zera (w skali kraju) – na dzisiaj najbardziej prawdopodobny przedział końcowej anomalii to -0,5/+0,5K wzg. przejściowego okresu 1981-2010.

    Natomiast, gdyby podobna układanka baryczna przytrafiłaby się nam w miesiącach zimowych, to końcowa anomalia wyniosłaby bez problemu od -2K w dół (najprawdopodobniej w widełkach -5/-2K). I nie 50-55% dni miałoby ujemną anomalię, a z 70-75% dni dni miesiąca. Poza tym, najchłodniejsze doby miałyby anomalię bliżej -10K, a nie -4/-3K. Natomiast anomalia tych najcieplejszych byłaby podobna do tych obecnie – na razie niespełna +4K, chyba że ostatnie dni miesiąca (28-31.07) nieco ją podniosą.

    Tą ocenę kieruję głównie do @FKU, który swoje hipotezy nt. zim (nawet tych w najbliższych latach) wiąże głównie z ostatnimi rocznikami naznaczonymi w zdecydowanej przewadze dodatnimi wartościami NAO/AO. Owszem zimy też się średnio ocieplają, ale nie zapominajmy, że najchłodniejsze miesiące zimowe w ubiegłym wieku potrafiły przynosić średnie anomalie ok. a nawet i poniżej -10K (!).

    1. Jak prognozujesz, będą uderzenia gorąca powyżej 30 st? Czy mamy szanso na Polskie umiarkowane lato czy znowu uderzy gorąc?

    2. Lucas Wawa
      No to czekamy na „zimową” zimę AD 2019/2020;) a jak nie to 2020/2021 itd. Może jedna jeszcze się taka trafi :) W sensie dla całej Polski, bo mi (dla mojej aktywności zimowej) wystarczą takie jak były u mnie w ostatnich 4 latach (no może poza grudniem 2015, który strasznie opóźnił sezon). Ale ok. jeżeli tak mówisz to czekam na zimę a’la miesiące zimowe w 2010 roku.

  38. Mamy nowy raport IUNG. Wygląda to coraz bardziej dramatycznie, a kolejny raport będzie wyglądał jeszcze gorzej, bo odpadnie nam ostatnia mokra dekada maja w 6-dekadowym okresie.

    1. Pewnie rowniez w Malopolsce kbw spadni ponizej 200 mm.
      Bo watpie by byly mocne ulewy. I dobrze Bo pewnie rolnicy potracili czesc plonow a gdyby w ostatnich dniach lipca lrzyszly ulewy to rolnikow by nie pomogly a jednoczesnie nie bylo podstaw do odszkodowania suszowych

      1. Prawdopodobne. Patrząc na Ogimet raczej trudno trafić miejsca w Małopolsce gdzie opady za okres 01.06-24.07 były większe jak 50-70mm. Dodając do tego bardzo wysokie parowanie w czerwcu z pewnością średni deficyt spadnie poniżej -150-160mm

  39. Ciekawi mnie czy to zachmurzenie czy rodzaj masy powietrza mają wpływ na wzrost temperatury? Bo z tego co widzę na mapie satelitarnej to tam gdzie się pogodnie i słonecznie temperatura wzrosła powyżej 25 stopni, a w niektórych miejscach w okolice 30 stopni, a tam gdzie dominują chmury (ogólnie jest pochmurno) temperatura wynosi ok 20-25 stopni. Ciekawe czy gdyby było pogodnie na wschodzie to temperatura wzrosła by powyżej 25 stopni?
    Synoptyk Ryszard Olędzki w swoim komentarzu pisze o zatrzymaniu (zablokowaniu) frontu ciepłego nad wschodnią Polską przez niż THEO z rejonu Moskwy co jest rzadkim przypadkiem. Na mapach synoptycznych IMGW widać, że do Polski napływa PPmc.

  40. W Nowym Sączu wczoraj i dziś mamy lipiec 1980 :D
    Wczoraj przez cały dzień poniżej 20 stopni i mżawka przez większość doby przy całkowitym zachmurzeniu, dziś „zgniłe lato” 21-22 stopnie przy zupełnie pochmurnym niebie, okresowy deszcz i dość jesienny nastrój.
    Tylko że teraz to dwa dni, a 39 lat temu tak wyglądał dzień powszedni…

    1. Tak wtedy wyglądało niemal całe lato. Podobny lipiec był 20 lat później, za to 20 lat wcześniej był rekordowo mokry lipiec. Czyżby widmo wyjątkowo mokrego i ponurego lipca sprawdzalo się co 20 lat? Czyzby za rok czekała nas powtórka?

  41. Kiedy ten pas wilgoci zniknie w końcu ? Czy będzie tak stać i stać w nieskończoność? bo już moze dość tej patologii. 3/4 europy się cieszy z lata a my gnijemy w njacieplejszym teoretycznie okresie w roku.

    1. Lecz się na głowę . W połowie Polski jest gorąco a nawet upalnie (Zielona góra 30st C) Kto się cieszy z 35-40 st.C w cienu? W Katowicach przyjemne 26 stC.

  42. Tymczasem w Belgii i Holandii padają właśnie historyczne rekordy. W tej chwili w najcieplejszych miejscach obu państw jest 39 stopni. Jeśli jutro ma być apogeum upałów w tamtym rejonie to przekroczenie 40 jest mocno prawdopodobne tak w Belgii, Holandii jak i Niemczech ( we Francji ta wartość już nie robi takiego wrażenia oczywiście). Chyba już nikt nie ma wątpliwości czy przekroczenie 40 stopni w Polsce jest możliwe – pytanie tylko kiedy to nastąpi, skoro tam nad Morzem Północnym jest już blisko tej wartości. Jeśli będzie przekroczenie 40 stopni ( na co wygląda ) w Belgii czy Holandii to będzie to tak samo niezwykłe jak 46 stopni we Francji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.