Statystyka letnia

Statystyka letnia

Poniżej: rozkład maksymalnej dobowej temperatury powietrza na nizinnych polskich stacjach w latach 1951-1960 i 2011-2018.

Rozkład minimalnej dobowej temperatury powietrza na nizinnych polskich stacjach w latach 1951-1960 i 2011-2018.

Rozkład średniej dobowej temperatury powietrza na nizinnych polskich stacjach w latach 1951-1960 i 2011-2018.

W latach 2011-2018 rozkład zarówno temperatur minimalnych, maksymalnych, jak i średnich dobowych był wyraźnie przesunięty w prawo w stosunku do lat 1951-1960, co oznacza że w ostatniej dekadzie przeważają temperatury wyższe. Nie brakowało temperatur niższych, jednak ich częstość się wyraźnie zmniejszyła. Przykładowo – obecnie temperatury maksymalne zbliżone do 32°C są obecnie tak samo częste, jak w latach 1951-1960 temperatury zbliżone do 30°C (pierwszy wykres).

Rozkład dobowych anomalii temperatury powietrza oczywiście również uległ zmianie. Obecnie zerowa anomalia temperatury powietrza jest równie prawdopodobna jak w latach 50. XX w. anomalia równa ok -1.5K. Ujemne anomalie temperatury dobowej się rzecz jasna nadal zdarzają, ale są mniej częste, niż dawniej.

Print Friendly, PDF & Email

231 Replies to “Statystyka letnia”

    1. W ogóle atmosfera to wymysł lewaków…
      Jakby jej nie było nie mielibyśmy tego rzekomego AGW i nie byłoby tej całej nagonki z nim związanej…

      1. @admin – ja zadałbym pytanie, czy tam w ogóle można jeszcze prawić o rozumie. Oj, złe słowo „prawić. To może „lewić”? ;)

  1. Uważam, że sprzeczki między lewicą, a prawicą są bez sensu.
    Choć i nawet gdyby GO było mitem, to i tak nie zwalnia nas byśmy poprawiali jakość powietrza i nie dążyli do zmniejszania STĘŻENIA CO2 w atmosferze, bo zmniejszyć emisji się już raczej nie da. Co najwyżej możemy spowolnić tępo Wzrostu, ale i tak emitować będziemy globalnie coraz większą ilość.

    Nie zależnie od elit jakie rządzą państwami, wszystkie kraje świata powinny skupić się na pochłanianiu CO2, to może być jedyny klucz do powstrzymania zmian klimatycznych. I to powinna spoczywać odpowiedzialność nie tylko na rządzących, ale przedewszystkim nas samych, byśmy dawali przykład naszymi działaniami, że można zrobić więcej, niż jest możliwe. Powinniśmy zwiększać udział drzew i krzewów na naszych działkach, które są dobrymi pochłaniaczami CO2 i zwracają nam w postaci tlenu.
    Przedewszystkim pole do popisu jest na nie zagospodarowanych terenach.

    1. Zalesianie nie wystarczy. Zresztą las rośnie kilkadziesiąt lat a płonie w kilka godzin. To już więcej nadziei wiązałbym z sekwestracją CO2 ze spalin.

    2. Co do „małych” postulatów – ok. , natomiast pytanie na ile realnie da się zwiększyć lesistość na świecie, zwłaszcza, że nadal puszcza amazońska jest wycinana, wyższy poziom mórz, to mniej miejsca na lądach, część terenów np. w Indiach i Pakistanie może się nie nadawać do życia bo będzie za wysoka temperatura mokrego termometru. Więc
      jednak redukcja emisji jest kluczowa, tyle, że też nie wierzę w super radykalne pomysły, bo do tego to trzeba by wprowadzić globalną dyktaturę bądź zamordyzm.

    3. @Lukas – masz w pełni rację, ale ludzie uwielbiają się klasyfikować, szufladkować, segregować, dzielić, itp. Ja tam wolę LGBT, czyli Las, Grzyby, Browar, Taniec. ;)

    4. Las jest „pochłaniaczem” węgla tylko wtedy gdy rośnie – tzn zwiększa się ilość węgla w jego biomasie. Dojrzały las już nie pochłania per saldo. Zatem trzeba by zalesiać stale i coraz większe obszary. Rachunki pokazują że nawet intensywne zalesianie całej Ziemi gdzie to tylko możliwe, nie pomoże – tyle węgla wydobyliśmy i wydobywamy. Zresztą cóż w tym dziwnego – te pokłady powstawały miliony lat.

    1. Warto zwiększać stopniowo udział naturalnych zespołów roślinnych (nie tylko lasy ale także np. łąki, czyżnie), jednak nie można przy tym zapomnieć, że to jednak ziemia odebrana lasom nas karmi.

      1. Zależy kto co je ;) Ja wolałbym jeść dziczyznę od kukurydzy. Poza tym, nie trzeba też tyle tej ziemi odbierać lasom.
        Z resztą się zgadzam.
        Zamiast trawników – łąki. Nie kumam strzyżenia trawników co 2 tygodnie…bo trawa kogoś w oczy chyba kole. Sadzić drzewa wszędzie, ale to dosłownie wszędzie gdzie można, przy drogach, wzdłuż tras, wzdłuż pól uprawnych i to takich drzew, aby dawały cień, a nie tych „baloników”. Zamiast placów różnego rodzaju, sadzić parki z prawdziwego zdarzenia. Przy parkingach oczywiście nie można, bo snobom kapie sok na samochodziki. Odzyskać nasz drzewostan i sadzić dęby, graby, buki, a nie wszędzie egzotyczne dla nas gatunki, a przede wszystkim te cho*erne robinie, cyprysy i inne durnowate krzewy.

        1. Póki co to jest bardziej odwrotnie. W moich okolicach to jest wycinanie drzew wzdłuż pól, przy drogach i trasach bo przeszkadzają…

          1. A wtedy siędziwimy, że rośnie stężenie CO2.

            Jednak na świecie jest potencjał, by zwiększyć światową powierzchnię lasów o conajmniej ⅓ niż obecnie. Co by pozwalało pochłonąć ponad połowę światowego stężenia CO2.

            Należy zaznaczyć, że to właśnie większy udział lasów może pomóc w zachamowaniu wzrostu globalnej temperatury, dodatkowo jest to najprostrzy i najtańszy sposób na GO i zmniejszenie stężenia CO2.
            Naprawdę wątpię, by jakikolwiek szczyt klimatyczny miałby przynieść znaczące efekty w ZMNIEJSZENIU emisji CO2.
            Polityczne elity będą się tylko spotykać przy kawie i ciastkach, będą ustalenia tylko na papierze, jednak nikomu nie będzie się spieszyć, aby rezygnować z dodatkowych wpływów do budżetów krajowych, szczególnie USA, Chinom, Japoni, czy napewno też Rosji.
            Gdyby w latach 90′ przystąpiono niezwłocznie do zalesiania wolnych powierzchni na świecie, zamiast tylko ustalać pobożne życzenia na papierze, to dzisiaj moglibyśmy być w innej sytuacji niż jesteśmy.
            Wyrzeczenia na papierze są bez sensu, trzeba jak najszybciej przejść do dzisłań.
            Powtarzam jeszcze raz, nikomu z głównych zadymiaczy na świecie nie będzie zależało,by uszczuplić budżety gospodarek i rezygnować z postępu cywilizacyjnego.
            To są pobożne życzenia, a realia są jakie są.
            Powtarzam jeszcze raz, że powierzchnia na świecie nadająca się pod zalesienia może zwiększyć się o ⅓, to by mógł być realny sposób działania, a nie teoretyczny przelewany tylko na papierze.

        2. Strzyżenie trawników to jedno ale strzyżenie suchej ziemi i resztek siana jak ostatnio to już w ogóle odlot. I dodatkowa porcja spalin, CO2 i hałasu z tych małych pierdzielców i traktorków

        3. 10 mld ludzi nie może jeść dziczyzny bo by pożarli wszystkie dzikie zwierzęta w miesiąc. Nie popieram zawalania terenu cieniem, zmniejsza to znacznie różnorodność biologiczną, w lecie na słonecznej łące jest pełno życia, w ciemnym lesie mniej. Przydałby się zwiększyć udział dąbrów świetlistych, które mają kwietną murawę w podszycie.

          1. @FKP
            10 mld jeszcze nie ma. 10 mld ludzi nie może też żreć trawy i robali. Nigdy nie ma też tak, że wszyscy jedzą to samo. Ja jednak wolę jeść i muszę jeść mięso, bo mój organizm jest do tego predysponowany. Po roślinkach mam rewolucje. Wolę dziczyznę niż mięso produkowane w fabrykach. I tyle.
            Drzew ile wlezie, nawet jak to daje więcej cienia, bo naturalnie też jesteśmy jako Europejczycy predysponowani do życia w cieniu, a nie słoneczku. Całe życie się chowam do cienia i jestem zdrowy jak byk. Witaminy D nie produkujemy od tysiącleci przez skórę, bo od dawien dawna nie chodzimy na golasa. Pobieramy ją z pokarmu, więc na nic tłumaczenie, że słonko daje witaminy. Nie, nie daje niczego. Słonka potrzebują roślinki, które zjadają zwierzątka i my, a my zjadamy też zwierzątka. Kwiatki masz na łące, po grzyba ci między drzewami? Ale nie odpowiadaj…widocznie wolisz kwiatki niż drzewa…spoko.
            Cień drzew wcale nie zmniejsza różnorodności. Dawien dawno temu, jak na terenach niżu środkowoeuropejskiego były nieprzebyte dąbrowy, miałeś wielką różnorodność, a cienia było w cholerę. Ludzie nie przystosowani nie zapuszczali się tutaj, bo tu mieszkali ludzie lasu :) Tacy jak ja. Obecnie masz zmniejszanie różnorodności, bo wszystko jest obsadzone takimi samymi roślinami ciepłolubnymi, bądź ozdobnymi, pełno jakiś dziwnych kwiatków, kwiatuszków.
            Widocznie nie lubisz lasów. Polacy to taki naród pustynny za zamiłowania z tego co widzę(nawet ich umiłowana religia jest z pustyni i może to ich tak nastroiło :) ). Upragnione rejony podróży to nie lasy Schwarzwaldu , Białorusi, Rosji, Finlandii, tylko Pustynie Afryki i południowej Europy, ewentualnie miejska dżungla i plaże południowej Azji czy Dominikany. Dlatego teraz tak narzekają i marzną.

          2. @Thorgeir – napiszę Ci tylko, że jesteś swój chłop! ;-)

            Ja także nie cierpię wyjeżdżać na południe Europy, smażyć się na plaży, kąpać w basenach pełnych ludzi, popijać drinki i pstrykać fotki, żeby je wrzucić na FB i chwalić się, jak to jest och, ach, ech. Uwielbiam lasy, parki, generalnie teren, w którym jest dużo drzew, chociaż łąki, o których @FKP wspomniał też doceniam. Do lasu jeżdżę cały rok. Bardzo lubię zimowy las. Pusty, bez ludzi, w ciszy i śnie. Nie zrażają mnie mrozy (chociaż tych to akurat na Dolnym Śląsku ostatnimi czasy mamy limit). No i czarna muzyka w zimowym lesie smakuje uszom wybornie. ;-)

            Z drugiej strony, dobrze, że jesteśmy w mniejszości, bo mamy spokój, a reszta wybiera plażing, smażing, toping i grilling.

            Wolę 2-3 razy w miesiącu zjeść dziczyznę, niż codzienną „chemiczną szyneczkę” i kiełbasy, które zostawiają po sobie ślad na talerzu, jakby wędrował ślimak…

            No i znowu preferencje i subiektywne wywody. Podkulam „ogon” i już z milczę…
            Pozdrowienia dla człowieka lasu! ;)

          3. Thorgeir, nie każdy kto jest ciepłolubem musi być miłośnikiem pustynnych klimatów, tutejsi zwolennicy ciepła (w porze ciepłej), w tym i ja preferują klimaty bałkańskie, Austrii, Węgier czy południowej-wschodniej Ukrainy. Czyli długie i gorące lato,z potrzebnymi opadami deszczu od czasu do czasu, z kolei zimą pogoda jest bardziej konkretna – albo są mrozy, albo jest +10 stopni i słońce. Nie ma tam takich okresów ponurej, szaroburej bździny rodem ze Szkocji, której dominacja sprawia, że jest wielomiesięczna, ponura jesień zamiast klasycznych 4 pór roku. A taka bździna w porze ciepłej jest zazwyczaj przy ujemnych anomaliach, a w chłodnej – przy dodatnich.
            Ja też lubię chłód rodem ze Skandynawii, ale zimą- z chęcią powitam nordyckie klimaty od grudnia do lutego, jak dla mnie mogą się pojawiać też w listopadzie i w marcu.

            Ruchomy rok II 2018- I 2019 uznaję za najlepszy pogodowo – i to pomimo niezbyt udanego, pochmurnego grudnia który przynajmniej przyniósł parę dni ze śniegiem.

            Więc proszę, bez głupich dogryzek, ja lubię wyraźne 4 pory roku, a Ty lubisz klimaty nordyckie. Spoko, masz takie prawo, choć nie muszę się zgadzać z twymi preferencjami (jak i ty z moimi).

  2. Warto zwrócić uwagę, że nawet jak na obecne czasy (czerwone linie) Tavg-dobowa obszarowa rzędu +14°C (jaką mamy w przybliżeniu ostatnio) jest i tak znacznie mniejszym odchyleniem (wzg. średnich standardów) niż Tavg-dobowa obszarowa rzędu 27°C jaką mieliśmy najcieplejszego dnia czerwca (26.06), a nawet i Tavg-dobowa rzędu 25°C.
    To pokazuje niezwykłość tego typu ociepleń – nawet jak na realia klimatyczne obecnych czasów.
    Adekwatna Tavg-dobowa po stronie ujemnych anomalii (już dla okresu 2011-2018) to raptem… 9/11°C (!).

    Zwrócę też uwagę, że choć do Tmax 40°C nie możemy się „doczłapać”, a przekroczeń 35°C mamy nadal niewiele – to i tak tych ostatnich przybyło (statystycznie) ok. 2,5-krotnie względem sytuacji sprzed 60-70 lat wstecz.

    1. Tavg 25-27 stopni to już wyjątkowo upalne dni, w większości województw musimy mieć temp. maksymalne 34-36 stopni i tropikalną noc. Nawet dzisiaj się to nie zdarza tak często, wymienię np. najbardziej upalne dni lata 2017:

      31 lipca 23,55
      1 sierpnia 25,41
      2 sierpnia 23,39
      11 sierpnia 23,07

      Tylko 1 dzień przekracza 25 stopni i jest to 1 sierpnia.

      Nawet w słynnym sierpniu 2015 średnia dobowa dla całej Polski przekroczyła 25 stopni jedynie 7, 8 i 11 sierpnia. Oraz 1 września :) I tyle, to było rekordowe lato jeśli chodzi o liczbę dni upalnych, a takich które by spełniały twoje kryteria zaledwie cztery.

      A kiedy mieliśmy naprawdę okropną zimnicę latem? 1 czerwca 2006 – średnia 9,73. To nawet nie jest rekord, 1 czerwca ma wyniki 7,19 (jak w środku zimy przy odwilży!!) oraz 8,69. 6 czerwca pojawiają się 2 roczniki z wynikami 7,81 i 8,13. Ostatnim dniem ze średnią obszarową poniżej 10 jest 14 czerwca – 9,89. I taka już później nie występuje aż do 1 września kiedy jeden z roczników notuje tav 9,78. W zasadniczej części lata od II poł. czerwca do końca sierpnia dolnym potencjałem na ochłodzenia jest tav ok. 11 stopni, bardzo rzadko niższa. Próżno szukać takich chłodów w czasach najnowszych. Wyjątkowo zimny 3 lipca 2011 miał średnią 13,30.

      1. Ja to napisałem, aby pokazać jak niezwykłe są to przypadki zwłaszcza z dnia 26.06, ale i 30.06 również (itp.) – na zasadzie „lustrzanego odbicia”, które często przemawia do wyobraźni.
        Obecny „duży” chłód jawi się jak odpowiednik (z drugiej strony) ciepła niosącego Tavg-dobową obszarową rzędu 21/22°C – a taką mają najczęściej dni z Tmax w przewadze nawet nieco poniżej 30°C.

        1. A nie jest tak że potencjał do anomalii dodatnich jest latem większy niż do ujemnych. +35 przy tej długości dnia i wysokości słońca wydaje się nie tak trudne do osiągnięcia jak +10
          Odwrotnie zimą gdy dużo trudniejsze wydaje się wyciągnięcie anomalii dodatniej analogicznej do tych ujemnych jakie nadal od czasu do czasu występują przy porządnych mrozach

          1. Anomalia dodatnia równa największym ujemnym jest niemożliwa. Najmroźniejsze dni zimy odznaczają się anomalią obszarową nawet około -20 stopni (np. 23.01.2006), choć o wiele częściej spotyka się około -15. Podobna anomalia w drugą stronę oznaczała by średnią obszarową rzędu +13, czyli normę zasadniczo majową. U mnie rekord ciepła w styczniu to +14,8 i chodzi tu o maksymalną, bo największa średnia dobowa to 10,3. I to na południu kraju, gdzie o silne ciepło jest łatwo przy halnym. W grudniu i lutym jest lepiej, dobowy rekord ciepła to 13,0.

            Czyli w bardzo wyjątkowych przypadkach (rekord ciepła) można zimą punktowo osiągać około +13/+15K. Na terenie całego kraju z pewnością nie. A porównujemy wielkość anomalii krajowych. Mrozy punktowo mogą schodzić i do -25/-30K anomalii, jak np w lutym 1929 ze średnimi dob. bliskimi -30.

        2. Ale też ciężko robić takie lustrzane odbicie latem. Lustrzane odbicie dla takiego 26.06 to by było jakieś… 7*C t. avg , niemożliwe o tej porze nawet bez GO, po prostu ubywa nam okresów takich jak mamy obecnie z t. Av ok 15*C, kiedyś takich dni latem było mnóstwo, teraz są już określane jako zimnica. A takie dni jak choćby 26.06.2019 miały prawo zdarzyć się nawet w latach 80tych- przy odrobinie szczęścia nawet choćby w lipcu 1984.

          1. Dlatego też drażni mnie jak słyszę opinie że mamy obecnie do wyboru albo 15 i wiatr albo 35 i lampa.. No właśnie i jedno i drugie jest stosunkowo rzadkie, przybywa okresów 25-30*C, o które łatwo nawet przy składowych N i W, na rzecz temperatur które wiele osób określa jako „polskie lato”(20-25*C)

          2. Jeśli chodzi Ci o mój wcześniejszy komentarz to było to pójście w skrajność żeby scharakteryzować ten sezon ciepły. Albo jest cały miesiąc sporo poniżej normy (maj) albo cały miesiąc dużo powyżej normy (czerwiec). Teraz lipiec ponownie sporo poniżej normy. Rok temu było jednak dużo bliżej ideału i właśnie więcej temp z zakresu 22-28, idealnego chyba dla (prawie) wszystkich

          3. @Enzo Nie, nie odnosiłem się personalnie do Twojego komentarza :D Tzn trochę mnie może zainspirował, bo słyszałem takie opinie także w realnym życiu, że teraz to będzie albo upał albo zimnica dlatego chciałem to jakoś zdementować, że wciąż mamy dużo ciekawych alternatyw. A co do tego co teraz napisałeś to pełna zgoda, jak dla mnie lato 2018 ( a już tym bardziej pora ciepła) była sporo bardziej atrakcyjna, pół roku totalnej dominacji temperatur 20-30 i mnóstwo słońca, no dla mnie bajka, choć rozumiem też tych, dla których mogła być to przesada, bo nie da się ukryć, że to było coś niezwykłego dla naszego klimatu :)

          4. @Enzo ale w zeszłym roku mieliśmy przez pewien czas duże ujemne anomalie w sezonie zimowym co jest jednak bardziej uciążliwe i niebezpieczne niż w maju, a tym bardziej w lipcu. Zwłaszcza, że była to już końcówka zimy, gdy przyroda szykuje się już do wiosny. Chociaż było to zbyt wcześnie by wyrządzic jakieś szkody w uprawach, to już np dzikie zwierzęta mogły to odczuć boleśnie.

          5. @zbig No nie do końca się zgodzę, akurat maj to chyba najgorszy możliwy moment na ujemne anomalie, gdyż bardzo często przynoszą one silne przymrozki, które o tej porze są już bardzo niemile widziane. Tak było choćby w tym roku. Zimne luty/marzec 2018 dla flory nie wyrządziły raczej większych szkód, nie wiem jak z fauną. W lipcu takiego znaczenia to już nie ma, choć no nie ukrywajmy, z temperatur powyżej normy jest W NASZEJ SZEROKOŚCI GEOGRAFICZNEJ więcej korzyści niż tych poniżej normy(pomijam tu czyjeś odczucia ciepła/ zimna i kwestie związane z opadami)

          6. @zbig pamiętam że marzec 2018 był uciążliwy przez niskie temperatury i silny wiatr ale jednak to jeszcze bardziej pora chłodna niż ciepła i przyroda mam wrażenie wstrzymała się bo przecież te chłody przyszły już w połowie lutego. A potem wszystko ruszyło na początku kwietnia i to było piękne
            W tym roku takie poplątanie marzec ciepły potem w kwietniu chłody potem na zmianę z ciepłem potem w maju chłód w czerwcu upał w lipcu chłód.. myślę że to dla przyrody jest dużo gorsze

          7. @Enzo, zgoda, że obecny rok udany nie jest, rzeczywiscie zbyt dużo mamy przechodzenia ze skrajności w skrajność zarówno jeśli chodzi o temperaturę, jak i opady (choć pamiętajmy, że ciągle proporcja dni bardzo ciepłych do bardzo zimnych jest więcej niż 2:1 i może to być 1. albo 2. najcieplejszy rok)
            Ale moim zdaniem i 2018 trudno za taki uznać, owszem było ciepło, praktycznie pół roku lata i subiektywnie to się może wielu osobom podobać (ja sam oczywiście też nie narzekałem na 20 st. w kwietniu i październiku). Ale skrajnie przyspieszona wegetacja, przez długi czas też dość sucho, no i właśnie fakt, że był to tak ekstremalnie ciepły rok i uświadomił nam jak bardzo ociepla się nasz klimat i jak bardzo te zmiany wymykają się naszym schematom (bo przecież pamiętam, że wielu także na tym forum po kilku wcześniejszych ciepłych latach przweidywało właśnie lekkie wyhamowanie GO i kilka lat chłodniejszych) każą mi rok 2018 również odrzucić

            Z ostatnich paru lat to chyba 2016 lub 2017 były najlepsze, bez jakichś skrajności. Może z lekkim wskazaniem na 2016, bo w 2017 jednak tez było przejście w chłodny kwiecień po bardzo ciepłym marcu i zbyt deszczowy wrzesień. Ale na pewno lepsze i bardziej zrównoważone te lata 2016, 2017 czy także 2014 niż 2015, 2018 i rok obecny

  3. No, wczoraj w Warszawie mieliśmy wreszcie pełen repertuar „atrakcji”, które kiedyś były postrachem letników w czasach PRL. Zimny wiatr, szkwały, deszcze, słońce nie wiadomo gdzie, Tmax poniżej 20 stopni, Tmin 11°-13°.
    Dla wielu warszawiaków, których pamięć pogodowa sięga tylko ostatnich kilku czy kilkunastu lat, to mogło być szokiem w lipcu, bo tego typu dni w ostatnich dekadach systematycznie ubywało w najcieplejszym miesiącu roku.
    Jednak, jako się rzekło, w PRL takie „patologicznie zimne” dni były realną perspektywą na część przeciętnego sezonu letniego.
    Jedno proste porównanie: w okresie 2011-2018, statystycznie średnio mniej niż co dziesiąty dzień lipca miał Tmax poniżej 20 stopni w stolicy.
    A w okresie 1971-1990, przeciętnie … co czwarty.

    1. Mniej co dziesiąty czyli ok co szesnasty bardziej dokładnie. Zliczyłem w sumie 15 takich dni przez 8 lipców. Nawet ten jak niektórzy go nazywają „lipcopad” 2011 miał raptem 5 takich dni (czyli w granicach średniej 1981-2010), reszta lipców od 2012 wzwyż miała od 1 do 3 dni. Zobaczymy jak będzie w tym roku, do tej pory były chyba 3, i dziś pewnie będzie 4. ale możliwe, że to już ostatni, bo jednak niemrawo, ale powinno się zacząć ocieplać.

          1. Możesz wyjaśnić dlaczego odczytujesz temperaturę maksymalną danej doby jako Tmax od 6UTC doby poprzedniej do 6UTC doby bieżącej?

          2. @Ben Wwa, jak jest tam ustawione na 6 UTC to 31.07 wziął T max do 6 rano, stąd chyba tak niska wartość. Ale to tylko 1 dzień, a skąd dalsze rozbieżności – nie rozumiem…

          3. @zbig
            Źle odczytujesz dane o dobowej Tmax.
            Podana godzina oznacza godzinę zamykającą poprzedzający okres dobowy, czyli 24-godzinny.
            Przykładowo, podana o 6UTC 31/07 Tmax 17,3°C w praktyce oznacza, że w porze dziennej dnia poprzedniego, tj 30/07, Tmax była właśnie taka.
            Podobna sytuacja dotyczy niepodanych przez Ciebie dni 1-ego i 22-ego lipca 2011.

          4. A meteomodel podaje Tmax 30.07.2011 20,8 st, czyli aż 3,5 st. różnicy?
            22 lipca różnica już niewielka (19,6 vs 20,1). Ale 1 lipca jeszcze lepiej:
            wg ogimet 17,7 jeśli dobrze czytam, a wg meteomodel 21,6. Ale jeśli ustawić na ogimecie 18:00 UTC to wszystko się zgadza z meteomodel. Dziwne…

          5. @zbig
            Nie ma w tym nic dziwnego.
            Godzina końcowa 18UTC z dnia 01/07 oznacza, że zakończona wtedy doba obejmuje także wieczór dnia 30/06 (po godzinie 18UTC).
            A wieczorem 30/06 jeszcze o godzinie 21 (czasu warszawskiego) temperatura w stolicy była powyżej 20 stopni.
            Innymi słowy, Tmax 21,6°C tak naprawdę dotyczy 30 czerwca, a nie 1 lipca 2011 (dnia kalendarzowego).
            A co się tyczy danych meteomodelu, mogę się tylko domyślać, że wymienione tam dobowe Tmax obejmują doby liczone w godzinach 18UTC-18UTC.

          6. Wyjaśnienie dodatkowe: faktyczna Tmax dla dnia 30/06/2011 oczywiście była wyższa niż 21,6°C, wyniosła 23,7°C (zanotowana około godziny 3ej ppoł 30/06).
            Wartość 21,6°C nie jest więc faktyczną Tmax dla żadnego z dwóch omawianych dni (kalendarzowych), ani 30/06, ani 01/07/2011.

          7. „A co się tyczy danych meteomodelu, mogę się tylko domyślać, że wymienione tam dobowe Tmax obejmują doby liczone w godzinach 18UTC-18UTC.”

            A ja właśnie się spodziewałem, że meteomodel bierze dobową Tmax z danego dnia kalendarzowego.

            Natomiast widzę tam aż 2 dni z Tmax poniżej 15 i z meteomodelu wychodzi że oprócz 2011 roku był jeszcze jeden taki lipiec – w 1960.
            Nawet w niektórych dużo chłodniejszych lipcach jak 1979 albo 2000 nie było takiego dnia, i w tym roku też nie zanosi się. Nawet dzisiejszy brzydki dzień pewnie też osiągnie 18-19 na koniec.

          8. @Ben Wwa, to znowu mnie zagiąłeś, bo akurat 2 dni poniżej 15 to widzę w każdym wariancie: 2 i 3 lipca 2011

          9. @admin:
            „Możesz wyjaśnić dlaczego odczytujesz temperaturę maksymalną danej doby jako Tmax od 6UTC doby poprzedniej do 6UTC doby bieżącej?”

            >> W tym przypadku odczytuję temperaturę maksymalną danego dnia (kalendarzowego) jako Tmax od 6UTC tegoż dnia, do 6UTC dnia następnego.

          10. @zbig
            Zrozumiałem, że mówisz o wszystkich lipcach okresu od 1951 roku.
            Potwierdzam, że także u mnie takich dni w lipcu 2011 roku były 2.

        1. @Ben Wwa ,nie nie, miałem na myśli, że aż 2 dni z Tmin poniżej 15 były w lipcu 1960 i właśnie w lipcu 2011. I choć wspomniałem, że były chłodne lipce w których nie zanotowano ani jednego takiego dnia, to zdarzały się oczywiście też takie, w których jeden dzień się zdarzył

          1. A swoją drogą najniższy w Warszawie Tmax minionego czerwca – 23,8 st. to rekord od 1951 roku, nawet lipiec 2006 miał 23,7…

          2. Ja nawet nie zdążyłem jeszcze prześwietlić tegorocznego czerwca warszawskiego pod kątem wszystkich cieplnych rekordów, jakie pobił. Oczywiście zrobię to, gdy znajdę czas.

          3. Ale ciekawy jestem czy tegoroczny lipiec zaznaczy się w Warszawie jako drugi dopiero w tej dekadzie miesiac lata z jakąś wyraźną ujemną anomalią (bo czerwiec ’14 miał raptem -0,4 a lipiec’17 i sierpień ’14 zaledwie -0,1K)

  4. Witam serdecznie,
    czy ktoś z grona szanownych dyskutantów mógłby mi wskazać źródło z danymi na temat (a optymalnie z mapką) anomalii sumy opadów w Polsce z czerwca tego roku? Z góry dziękuję!

  5. Cóż, zamiast szumnie ogłaszanych upałów od połowy wszystko wskazuje na to, że po 15.07 zrobi się jeszcze chłodniej bo temperatura nawet na południu Polski nie będzie przekraczać 20 stopni w dzień. Tak obecnie wygląda ECMWF dla Katowic: 18 21 22 17 21 20 17 18 22. A dotychczasowe dni lipca przynosiły tmaxy 35 25 23 23 23 28 21 19 20. Jak do tej pory nie było źle, jednak jak się taka chłodna prognoza sprawdzi to naprawdę będzie kiepsko. Już dawno nie było tak chłodnego lipca czy sierpnia, żeby takie ‚majowe’ temperatury utrzymywały się tak długo. Model GFS jest troszeczkę cieplejszy i przynajmniej nie widzi takich chłodów (rzędu tmax 17) ale nawet u niego najwyższa maksymalna w prognozie to 22 stopnie. Tak jak do tej pory raczej nie marudziłem na pogodę, tak wczorajszy dzień już był zdecydowanie nieletni w odczuciu, bo w miarę przyjemna temperatura panowała jedynie między 12:00 a 20:00, poza tymi godzinami było zwyczjanie w świecie zimno. Zaraz jakiś FKU czy inny Thorgir wyskoczy żebym se ubrał bluzę albo farelką nahajcował. Cóż, lipiec jest od tego żeby nie musieć hajcować ani chodzić w bluzie. Zimnych i chłodnych miesięcy w Polsce jest dużo, a lipiec jest średnio najcieplejszy w całym roku. Czerwiec był zbyt anomalny, ale takie odbicie w drugą stronę to też jest patologia, wystarczyło by ochłodzenie do dominacji temperatur 22-26 stopni, raz na jakiś czas 3 dni gorące. Ludzie znad morza spieprzają w podskokach, bo jest lodowato, a ceny chore. W słoneczną pogodę jeszcze da się poleżeć i poopalać, a w taką da się tylko pozbywać pieniędzy. Co z tego że są inne atrakcje, za wszystko trzeba bulić dodatkowo a większość tych atrakcji jest dostępna w każdym większym mieście po niższej cenie. Aż trudno uwierzyć, że taki zmarnowany przez pogodę urlop będzie jeszcze droższy niż ten z piękną plażową pogodą.

    1. Bo jak Dorka narzekała na upały, to aż dostała bana, a teraz inni narzekają na chłód, a wystarczy się ubrac i już chłodu nie ma. Dorka nie mogła normalnie żyć, bo w chacie miała gorąco, ludzie słabną w upał, nawet umierają, a Ty marudzisz, że na plaży nie możesz poleżeć i wakacje (jak dziecko) masz nieudane. Faktycznie dramat. Jest chłodno, czasem bardziej, ale bez przesady, aby tak dramatyzować. Tylko o to się rozchodzi. Nie umrzesz z powodu tego, że nie pójdziesz na plażę, albo wakacje masz nieudane. Rozumiesz? No i ile można powtarzać, że ci zimno. Tak samo jak w przypadku Dorki narzekającej na upał – już wszyscy wiedzą, że ci zimno.

      1. Jak popracuje w taką pogodę jak ostatnio 12 stopni i silny wiatr to niestety choruje. Nic się nie da z tym zrobić niestety. Jednakże jak popracuje w temp ponad 20 stopni to czuję się świetnie i nigdy nie choruje, także Dorka nie musi być najważniejsza na świecie. Jej wtedy jest tylko gorąco, a ja jak na zimne i wietrze popracuje to choruje, więc różnica kolosalna…

      2. Od zimna ludzie chorują – grypy, nie grypy – i umierają, więc głupi argument przeciwko upałom….
        Po drugie nikt nie mówi o drugim czerwcu, ale o temperaturach do 30 stopni.

        1. @pogodo-pata
          Ludzie chorują od wirusów, a nie od zimna. Poza tym 15 stopni to nie jest zimno. Grypę możesz złapać i w upał. Ptasia grypa rozwija się w upalnych rejonach Azji południowo-wschodniej. W upalnych rejonach Afryki masz gorsze wirusy i bakterie niż „zwykła” grypa. Argument przeciwko upałom jest taki, że gdy jest 12 stopni nie zachorujesz i nie męczysz się tak jak przy 30 stopniach. Kto ci umiera, gdy jest 12 stopni. Co ty piszesz? Kolejny argument przeciwko upałom, faktem ich pojawiania się wszędzie i częściej, jest taki, że to jest oznaką zmieniającego się klimatu…a to jest złe zjawisko. Chyba, że GO ci nie przeszkadza. 12-15 stopni czasem nad morzem(byłem mały to miałem nad morzem i 9 stopni w lipcu przy opadach deszczu i wietrze i żyję) było i jest normalniejsze dla naszego rejonu niż 30-35 stopni. Będzie coraz mniej normalne, ale to jest właśnie ten zły fakt. Może i nie jest oczekiwane przez ludzi 18 stopni, bo chcieli by 25…takich rozumiem jeszcze, ale nie rozumiem narzekania, bo tydzień jest chłodniej i oczekiwania 30 stopniowych upałów przez całe lato. Ile w ogóle wy macie lat, że ciągle mówicie o zepsutych wakacjach. 10?

          1. Zobaczmy zatem. Konkretnie chodzi o ten fragment:

            12-15 stopni czasem nad morzem(byłem mały to miałem nad morzem i 9 stopni w lipcu przy opadach deszczu i wietrze i żyję) było i jest normalniejsze dla naszego rejonu niż 30-35 stopni.

            Możemy to sprawdzić badając częstość takich temperatur. Weźmy Kołobrzeg i środkowe wartości zakresu Tmax równe 13.5 oraz 32.5 stopnia. Weźmy nie najcieplejszą stację „Kołobrzeg” dla 11 lipca +- 3 dni:

            https://meteomodel.pl/dane/kartka-z-kalendarza-stacja/?mo=7&da=11&imgwid=354150100&days=3

            Na dole mamy rozkład percentyli dla Tmax. 1 percentyl Tmax to 15.6 st. C. 99 percentyl to 33.0 st.C.
            Co to oznacza?To oznacza, że Tmax < 15 st.C. jest w Kołobrzegu tak samo normalne, jak Tmax > 33 st.C.

            2 dni temu w Białymstoku tmax wniosła 15.3 st.C. I było to dokładnie tak samo normalne, jak tmax=33.1 st.C.
            https://meteomodel.pl/dane/kartka-z-kalendarza-stacja/?mo=7&da=9&imgwid=353230295&days=3

            Co do:

            Bo jak Dorka narzekała na upały, to aż dostała bana

            Dorka dostała bana za to, że ekstrapolowała upał do października pieprząc bez sensu jaka nas katastrofa czeka. Jak widać, dostała bana słusznie, bo jakoś nie za upalnie jest, prawda? A może się mylę, może jest?

      3. Jeśli chodzi o bana to nie chodzi tu o samo narzekanie na upał (które rozumiem) tylko szerzenie tych swoich własnych teorii o zmianach klimatu, współczesnych latach (takiego „zimnego” jak w 2016/2017 nie będzie już nigdy), meczu Polska-Turcja, itp. Założę się że jeśli w przyszłym roku będzie ciepły maj z jakimś poważniejszym epizodem letnim, to będzie wróżyła że czerwiec 2020 będzie dużo gorętszy od czerwca 2019 ;) Ten lipiec też miał być dużo gorętszy od lipca 2018, ale jak patrzę na prognozy to jedyną szansą na to byłby 1994 rok w III dekadzie.

        1. Jak na razie to wyjąwszy 1 i 2 dzień tego miesiąca to tegoroczny lipiec na północy idzie prawie tymi samymi temperaturami co lipiec 1979.

          1. Ano idzie anomalia pikuje na ryj i już jest poniżej -2 w tych regionach mimo zimnego początku. Jakby się sprawdziły te naprawdę chłodne prognozy (10 dni bez ani jednego przekroczenia 21 stopni) to ten lipiec może być najzimniejszy od 2000 roku. Podejrzewam, że w trzeciej dekadzie się ociepli i ujemna anomalia stopnieje nieco. Wszak wystarczy że będzie 27 w dzień i 18 w nocy przy parnym ciężkim powietrzu znad morza czarnego. Anomalia dodania wysoka mimo że te dni są naprawdę nieprzyjemne, gorsze od upałów.

      4. Wątpię żeby ktoś chciał dominacji takich upałów jak 26 czy 30 czerwca gdzie w dzień dochodzi do 38 stopni a w nocy nie spada poniżej 20/23. Nawet w tym odjechanym czerwcu to były 2-3 skrajnie upalne dni a nie wielki ich ciąg. Wiele osób tutaj myśli zerojedynkowo i jeśli nie upał to ma być taka zimnica, która z lipcowym latem niczego wspólnego nie ma. Jakby było średnio ok 24-26 stopni przez caly miesiąc (taka jest obecnie norma) to nikt by nie narzekał ani na przedłużające się chłody ani na zbyt długi upał.

        Poza tym miłośnicy zimna maja w Polsce bardzo dużo dni by się nim nacieszyć. Temp maksymalne z przedziału 0-10 są przez średnio 110 dni w roku, do tego jeszcze z 30 dni calodobowego mrozu. To razem prawie 5 miesięcy prawdziwej zimnicy, w której trzeba nosić kurtkę i bluzę pod nią. A tych okrutnych upałów jest raptem kilkanaście dni w roku i to według najnowszych norm. Mało tego, te 140 dni które wymieniłem odznaczają się taka temperatura MAKSYMALNA. Czyli zimno jest przez całą dobę. A upał jest tylko przez parę najcieplejszych godzin, w skrajnym przypadku między 9 a 20. Ale zwykle między 12 a 18. W zimny dzień w dzień jest 0 a w nocy mróz. Latem w nocy jest chłodniej i upał odpuszcza, zimą zimnica się nasila. Wyobraźcie sobie co by było jakby w dzień było 30 a w nocy 40.

      5. Jak nie mogła żyć, jak ma od tego roku klimatyzację w domu?
        Poza tym to bardzo indywidualne podejście. Ja przez 3 tygodnie miałem pernamentnie w pokoju 29-32 stopnie i spokojnie żyłem. To nie jest nic dziwnego, gdyż takie warunki klimatycznie jakie mieliśmy w czerwcu to jest zupełna norma dla co najmniej połowy ludzi na tej planecie.

        1. Ale my urodziliśmy się w innych warunkach, niż ta zdecydowana większość nacji.
          A gdyby ta większość nadal rozmnażała się na potęgę, to z tym większą mocą stwierdzimy: zobaczcie ile tam ludzi żyje i dają radę, a wręcz jest im dobrze- ba jest ich coraz więcej, czyli muszą mieć bardzo dobrze…???
          O standardach życia nie decyduje liczba ludności…

          1. Ale żeby w tych warunkach dalej żyło ci się jak żyje to duże kuku trzeba robić planecie.

          2. Nie ma większego znaczenia gdzie się urodziliśmy, gdyż nasze DNA jest i tak niemal identyczne – mówiąc kolokwialnie – ulepieni jesteśmy z tej samej gliny. A to w konsekwencji oznacza, że po okresie aklimatyzacji (nie trwającym więcej niż kilka tygodni) każdy człowiek powinien spokojnie sobie żyć w warunkach nawet jeszcze cieplejszych niż tegoroczny polski czerwiec.

          3. @FKP
            I tak najwięcej energii zużywa przemysł. Nie zapominajmy też o klimatyzatorach. A tak w ogóle to w dobrze wyizolowanej chałpie dużo grzać nie trzeba.

            @chochlik
            Jedni mają cieplej, inni chłodniej – nie wiem skąd ta „presja”, że wszyscy mają mieć ciepło jak między zwrotnikami? Niektórzy dobrze czują się w klimacie umiarkowanym.

    2. Mnie się bardzo podoba majowy lipiec z dwoma zastrzeżeniami : zbyt chłodne noce (o 2-3 stopnie cieplejsze bo 8-10 C tem. min. to trochę mało) ,w dzień jak jest 18-22 super się czuje . Po absurdalnie gorącym czerwcu lipiec ze średnia 17, 5 w Kato.mile widziany, ale przewiduję ,że i tak w końcu okaże się ze średnią dla Katowic około 19 st. C ,co po normalnym czerwcu z 17-18C średnią zamiast 22 bym przyjął z radością. Zmarzluchy na wakacje nad Morze śródziemne lub Czarne , a jeszcze lepiej w zwrotnikowe lub równikowe okolice!!! Drugi minus to opad czerwca w Rudzie śląskiej 10mm ,a lipca do 09.07, w południowych dzielnicach 5,5mm ,w północnych 3mm. W prognozie na 10 dni ma być w Rudzie śl.według ECMWF około 30mm opadu w ciągu 10 dni do 19.07 to razem około 35mm za dwie dekady . Tak czy tak mało bo lipiec ma wysoka przeciętna 80-120mm w regionie , a czerwiec wypalił roślinność ostro i padało bardzo symbolicznie. Prośba o więcej grzeczności i mniej egoizmu. Też się wk….. na dyrdymały wypisywane w komentarzach,ale postaram się być grzeczniejszy .

      1. U mnie w Gliwicach w tym miesiącu jak na razie tylko dwa razy padało, mimo iż od 3.07 mamy ochłodzenie (z przerwą na jeden gorący dzień 6.07).
        Od dzisiaj przez wiele następnych dni widać opady deszczu w prognozach. Ciekawe, na ile to się sprawdzi.

      2. Ja bym dodał jeszcze zbyt silny wiatr. No i trzeba pamiętać że południe nie ma tak źle, środkowa a tym bardziej północna Polska to już jednak słabo. Całe szczęście coraz więcej opadów.

    3. Mnie tylko trochę dziwi, że oceniasz prognozy po najchłodniejszych realizacjach. Tu masz jak wypada to na tle większej całości:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      (co prawda dla Warszawy, ale na S kraju będzie podobnie, jeżeli nie jeszcze nieco cieplej).

      Jak za dnia będą pojawiały się rozpogodzenia, to zapewne przez większą część II dekady lipca Tmax będą bliżej 25°C (niż 20°C, a tym bardziej niższe). Owszem nocami może być wówczas chłodniej, ale nie zapominajmy, że nadal stanowią one średnio ok. 1/3 doby. A jak się zachmurzy, to myślę, że temperatura powinna zejść na drugi plan, bo będzie się liczyła głównie szansa na opady (których średnio i tak ma nie być za wiele). Dużym plusem ma też być znacznie słabszy wiatr, niż przez sporą część I dekady miesiąca (zwłaszcza w N/C/E części kraju).

      Ja generalnie widzę w tych prognozach poprawę zarówno względem ostatnich dni, jak również względem zbyt suchego i zarazem okresowo zbyt upalnego czerwca. Nie zapominajmy, że nadal mamy klimat ogólnie umiarkowany (i zarazem przejściowy), a nie podzwrotnikowy/śródziemnomorski…

      1. Sprawdzałem prognozę ensemble i reczywiście temperatury bardzo przyjemne, bez skrajności w jedną ani drugą stronę. Niestety niezbyt wiele opadu…

      2. Plus zapowiadają się dni w okolicy średniej, względnie z bardzo niewielką anomalią dodatnią, i to dopiero po 20 lipca, co oznacza, że chyba już mozna przyjąć że tegoroczny lipiec wypadnie w Warszawie na minus, pytanie tylko jak dużo, ale tu trzeba jeszcze wstrzymać sie kilka dni z oceną, jak już pojawią się wiarygodne prognozy do końca lipca i jak zobaczymy ile „uciułamy” ujemnej anomalii w najbliższych dniach, ale wygląda na to, że jeszcze co najmniej tydzień ujemnych anomalii nas czeka.

  6. Pytanie do admina: czy anomalie w danych pomiarowych w dalszym ciągu odnoszą się do okresu 1951-2016, czy okres bazowy został już zmieniony na 1981-2010?
    Z góry dzięki za odp

  7. No już można z pewnością ogłosić, że od 3 dekady po 20 lipca nadchodzą upały. Natomiast po 25 lipca nadal z dużym prawdopodobieństwem mogą się utrzymywać dość gorące dni, oresowo również lokalnie upalne.
    Także 3 dekada, tak jak pisałem może przynieść anomalię rzędu + 2 stopni.
    Lipiec na 100% w skali kraju nie zapisze się poniżej normy.
    Jedynie w regionach północno-wschodnich bilans miesiąca może wyjść ujemny, głównie w województwach: podlaskim, warmińsko-mazurskim, a być może również w województwie pomorskim, choć w tym województwie bilans może wyjść w normie.

    1. Niezłe upały +2K anomalii na dekadzie :) Normalnie pomrzemy z gorąca. Jak na razie to widzę same chłody i ewentualnie umiarkowane ciepło, temperatura nie przekroczy nawet 25 stopni w ciągu najbliższych kilku dni. Czyli nie zbliży się nawet do średniej Tmax w lipcu w latach 1991-2018. Chociaż z południa kraju nie mam na co jakoś mocno narzekać bo usłonecznienie to 81 godzin a średni tmax 23,7 stopni. 1 lipca mocno tu pracuje, o około 1 stopień podnosi względem tego co rzeczywiście ma miejsce w tym miesiącu. No ale to nie jest średni tmax 18/20 stopni jak w N części kraju

    1. I to przy kiepskich parametrach kinematycznych, bez wcześniejszych ostrzeżeń…
      Warunki dnia dzisiejszego zdaje się odpowiadały tym, jakie wystąpiły 29. kwietnia br., a także 2. kwietnia 2015 r., kiedy lej kondensacyjny zszedł w okolicach Środy Wlkp., czyniąc znaczniejsze szkody w zabudowie.

  8. ładna pogoda zaczyna być nad morzem, już wczoraj było sporo słońca, a tymczasem na południu Europy nadal ekstremalne zjawiska z olbrzymim gradem niszczącym co popadnie.

  9. U mnie dzisiaj przelotnie pada, a temperatura wynosi 13 stopni mimo że jest prawie 11:00. Mówcie co chcecie, ale to nie jest lato.

    1. Ja przez 3 ostatnie dni miałem tyle stopni i deszcz o tej porze, na szczęście dzisiaj jest spore ocieplenie, bo już jest 16 stopni! Huraaa! W końcu pełnia lata! Ale spokojnie, bo niestety jeszcze kilka stopni cieplej i jak mawia pewien użytkownik ludzie zaczną padać jak muchy.

      1. Nie do końca. ECMWF w końcówce swojej prognozy miał tylko jedną faktycznie chłodniejszą odsłonę (de facto zgodą z najchłodniejszymi realizacjami).
        Po prostu częściej pokazuje ostatnio dni z opadami – ale przedział Tavg-dobowej 15/20°C (i to w większość dni od ok. 17°C wzwyż) miałby tak, czy inaczej dominować.

    2. Czyli jest tragedia bo nie dosyć ,że chłodno (jeszcze dzisiaj będzie ponad 20 stopni) to jeszcze pada ,a deszczu mamy od początku czerwca od groma w Katowicach jakieś 7mm . Już przestało. U mnie ogromna ilość 0,2mm spadło. Oj z takim podejściem do katastrofalnych zmian klimatu to wy młodzi nie dożyjecie starości ,ale wymrzecie.

      1. Ja jestem Młody i to nie tylko z nazwy i podchodzę do tego chyba inaczej niż większość (nie wiem czy to jakieś pocieszenie) xdd. A taki przykład-do 2014 roku włącznie udawało mi się uprawiać warzywa w niektórych latach bez podlewania przez cały okres od posiania do zbioru np. w takim 2014, a od 2015 nie ma roku żeby nie trzeba było podlewać cały okres albo okresowo przez kilka tygodni.

        1. Młodych z taką postawa jest trochę i to jest nadzieja ,ze unikniemy najgorszego scenariusza zmiany klimatu (zagłada Ludzkości w ciągu 100-150 lat),ale niestety wśród moich znajomych i na blogach przeważają młode osoby, które nawet jak uznają fakt AGW to uparcie twierdza ,że przed Polska lata prosperity z tego powodu będą . Już w ciągu następnej dekady przekonamy się wszyscy ,że tak nie będzie. Kurde . W tej chwili nawet tydzień z temperaturami w dzień 15 ,a w nocy 10 stopni plus opad po 10mm dziennie w formie mżawki przyjmę z ogromna radością. W regionie katowickim. Lato z gorącymi dniami i tak powróci bo średnie miesięcy letnich (lipiec, sierpień) są już na poziomie 19 stopni C. Zdanie córek ,że jadą pod namiot i chcą pogody bezdeszczowej i ciepłej ,a susza może być zlikwidowana jesienią podsumowałem takim mniej więcej stwierdzeniem. ,, Jak nie zaczniecie dbać o klimat, środowisko, martwić się katastrofami klimatycznymi typu susza czy powódź, wybierać proekologicznych polityków to czeka Was ciężki los za 30 lat” W odpowiedzi obiecały cieszyć się z deszczu przez najbliższy weekend , bo ma solidnie u mnie popadać. W mieście (Ruda śląska) mam już 20,5 C ,po deszczyku śladu, w Katowicach padało trochę mocniej bo na Muchowcu 1,5mm.

    3. Wystarczy, że wyjrzy Słońce i od razu będziesz miał powyżej 20°C, a może i bliżej 25°C. Teraz zwłaszcza na S kraju należy cieszyć się z każdego opadu (choć nie od razu zlewnego).
      Pora też przywyknąć z powrotem do tego, że w naszym klimacie aura letnia nie musi wiązać się od razu z bardzo gorącymi i upalnymi dniami i to jeszcze przy dominacji pełnej „lampy”.

      1. @Lucas wawa jak już pogodynki w tv gadają poczujemy chłód pamiętam to w zeszłym roku , a szkoda , że tego nie nagrałem poczujemy chłód przy temperaturze 26 stopni i pełnej lampie. Co do obecnego lipca tak jest ponad 1 poniżej średniej ale czy to dramat? Gorzej , że nie pada ale jest nadzieja upałów nie widać o może wiecie popada jak miało by być tak do końca lipca biorę to w ciemno niż tak zwana pełna lampę i 35 stopni.

  10. Super prognozy ECMWF. Bardzo wyrównana temp ok. 20stopni. Więcej popada. Można chodzić w lekkiej bluzie co mnie bardzo cieszy. Oby tak do września!

      1. U mnie ECMWF zmienia co chwilę prognozowane opady. Miało być tak fajnie, a będzie lipa nadal z tymi opadami. Wczoraj rano dawał spore opady, a wieczorem już wycofał się z nich zmieniając tez znacząco temperaturę. Wczoraj rano zapowiadał w piątek od rana opady z ich nasileniem popołudniu i od rana pełne zachmurzenie, po czym wieczorem wycofał się, a dzisiaj własnie od rana u mnie słoneczko. Chociaż na horyzoncie widać już chmury z których wątpię, aby cokolwiek popadało.

    1. Tak jakby co to „klimat” umiarkowany oznacza u nas: w III dekadzie lipca i I dekadzie sierpnia temperatury maks. 24-27 stopni, w II i III dekadzie sierpnia 21-23 stopni. Więc jak już się trzymamy klimatu umiarkowanego to chyba zawsze?

      1. @podlasianin
        Jak patrzę średnia historyczna dla mojej miejscowości to wychodzi norma 23-24 stopnie dla lipca. Aby uzyskać średnią to można brać różnie i może to być przedział skrajny. Kwestia tego, co jest normalne. Myślałem, że normalne jest, gdy podają własnie tę temperaturę – 24 stopnie. 27 to już zaczyna się gorąco.
        Ostatnio oglądałem powtórkę dziennika tv i tam Pan mówił: „jutro upalnie, do 27 stopni na wschodzie Polski”.
        Gdzie Ty sprawdzasz te normy?

        1. Dla Warszawy, średnie dobowe Tmax dla okresu 21/07-10/08 wynoszą od 25 do 27 stopni (dla lat 1991-2018).
          A więc zgodne z tym, co podał @podlasianin.

        2. A to baaardzo ciekawe, dla mojej miejscowości średnia t maks. dla dzisiaj (wg normy 1981-2010) wynosi 24,5 stopnia, i rośnie ona do prawie 26 stopni w III dekadzie miesiąca, a mieszkam przecież na zimnym Podlasiu. W centrum i w Wielkopolsce dochodzi wówczas do niemal 27 stopni, na pojezierzach jest wtedy 24 średnia t. maks. Normy sprawdzam na tej stronie gdzie aktualnie prowadzę niniejszą dyskusję. No chyba, że poddajesz w wątpliwość efekty pracy twórców tego Bloga?

        3. A i skoro dla kogoś 27 stopnie w połowie lipca na wschodzie to upał (śmiech), to równie dobrze dla kogoś innego 22 stopnie to powiew zimna (śmiech).

    2. Mnie też aktualne prognozy ECMWF cieszą. Nieco mniej prognoza GFS, ale już nie wiem na które patrzeć. Z resztą sam ECMWF zmienia je trochę za często.

  11. W Gliwicach właśnie się porządnie rozpogodziło a temperatura wzrosła do 22 stopni. Jest w końcu w miarę przyjemnie, po raz pierwszy od soboty.
    Temperatura wzrosła na tyle, że można powrócić do samego krótkiego rękawku.

    1. Ano, ale o 11 była koszmarna zimnica. Dobrze ze popadalo ale to kropla na morze potrzeb.

      Mi by wystarczyło żeby latem temperatury krążyły wokół wartości tmax 25 i Tmin 15. Obecne krążenie wokół 20/10 jest dobre w maju oraz wrześniu, obecnie to za zimno. Na basen przy takiej pogodzie nie ma szans, na rower po południu trzeba w bluzie. Nie są to wygórowane oczekiwania bo tmax 25 to już średnia wieloletnia dla lipca 1991-2018. Dla sierpnia niewiele gorzej 24.5 Nie obrażę się o wspaniały lipiec 2006 i niezwykły czerwiec 2018 gdzie ten parametr sięga 28/29 ale to jest rzadkość, nawet w dzisiejszym klimacie na sterydach jest to sytuacja wyjątkowa.

  12. w Krakowie prognozy na weekend to jakiś koszmar- MOŻE być nieznacznie powyżej +20 C, prawdopodobnie będzie chłodniej (więc żadnej różnicy nie widzę co do stanu obecnego- temp. rzeczywiste od prognoz odbiegają o 2-3 C), deszcz jakoś przeboleję, bo to że prawdopodobnie spadnie 20-30 mm w ciągu 2 dni, to całkiem dobra wiadomość (miasto i jego okolice nigdy nie zawodzą pod kątem deszczu), ale czemu muszą temu towarzyszyć groźne zjawiska atmosferyczne, jakimi są burze? :'( jak ktoś myśli, że burze to zjawisko typowo letnie i traktuje je jako przeciwwaga dla śnieżyc w zimie, to tkwi po prostu w 1 wielkim błędzie- 1 wspólny mianownik (który chyba i tak nie zawsze jest obecny- np. +20 C w lipcu w pełni dnia to ok. 5 C poniżej średniej co do temp. maks. na południu Polski- więc nie jest już przeciętnie, a chłodno), to kolizja chłodnego frontu z ciepłym (dlatego nie dostrzegam tu konsekwentnego toku rozumowania u fanatyków zarówno śnieżyc i burz- ktoś chce mieć śnieżyce z takim mrozem, by nic na pewno nie topniało- ma już „prawdziwą” zimę bez 2 zdań, ale jak ktoś chce mieć burze, to często paradoksalnie nie jest świadkiem „prawdziwego” lata, kiedy świeci słońce, jest błękitne, pozbawione chmur niebo, a temp. sięgają 30-40 C (zazwyczaj wtedy dla odmiany jest ciemno jak w nocy, nieprzyjemnie i duszno (temp. punktu rosy bije rekordy) następuje wielki „zjazd” z gorąca na chłód, często wieje mocny wiatr, ale przedtem „żywioły natury” się uaktywniają- może piszę głupoty, ale mi się taki scenariusz z prawdziwym latem w żaden sposób nie kojarzy- jak dla mnie prawdziwe lato, to dominacja wyżów- pogodne niebo i postępujące ocieplanie się z biegiem dnia czy ochładzanie się podczas nocy) :'(- nasuwa mi się tylko taki wniosek, że taka osoba (będąca mieszkańcem Polski) jest po prostu miłośnikiem niżowej, brzydkiej i pochmurnej pogody+nie lubi aktywnego Atlantyku zimą (dodatnich wskaźników NAO i AO), a za to ubóstwia niże z południa, lub z 2 strony efekty morza/jeziora lub coś podobnego; historia pokazała, że wyładowania doziemne mogą być zarówno jesienią, jak i zimą czy wiosną- musi tylko być bardzo wysoki zarówno poziom CAPE jak i poziom CIN lub inne parametry; jeśli piszę głupoty, to przepraszam :'(

      1. już wyjaśniam: brzydka pogoda na południu Polski w sobotę i w niedzielę- podejrzewam, że wcale nie będzie cieplej (w godzinach południowych) w porównaniu do ostatnich dni, a „niebezpieczniej” już tak :(

      1. Gdybym był młodzieńcem i gdybym miał pisać komentarze z telefonu, też bym tak kaleczył język. Dlatego do czytania i pisania włączam PC. Niemniej – w trosce o klimat – muszę go wyłączyć.

  13. I dekada lipca 2019 okazała się być u mnie odrobinę chłodniejsza od I dekady lipca 2017 (Tśr 17,2 vs 17,4), co przyjmuję z lekkim zdziwieniem, bo już tamta dekada wydawała się bardzo zimna, jak na współczesne lipce rzecz jasna. I to już jest jak się wydaje bliskie max możliwości na jakie lipiec może sobie pozwolić w obecnych czasach w kwestii chłodu. Być może jeszcze z 0,5-1C, gdyby do tego doszły silne opady. Ale nawet takie ujemne anomalie ciepła (niekoniecznie nawet nadzwyczajnie ciepła) odsłona lipca jest w stanie odrobić w 3-5 dni.

  14. Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy model ECMWF znacznie częściej zmienia(ł) zapowiedzi niż GFS, czy nawet GEM. Nawet ICON był mocno rozbieżny z ocenami na dni 15-19.07 – jak bardzo zbliży się do nas niż zmierzający łukiem znad Morza Czarnego.

    Teraz prognozy coraz bardziej klarują się ku scenariuszu, że po tygodniu z temperaturami umiarkowanymi (lub jeszcze nieco poniżej normy) i spływem z NW, ale coraz słabszym – niże i wyże ustawią się tak, że zacznie się przepływ ze składową S (raczej SW, niż SE). Tak więc ocieplenie na przełomie II i III dekady lipca (z powrotem dni gorących, a może i upalnych również) jest coraz bardziej prawdopodobne. Powtórzę jednak, że przynajmniej ja na razie (w takim terminie) oceniam same trendy ogólne – na bliższe szczegóły z tym związane jest jeszcze za wcześnie.

    Natomiast do połowy lipca, bieżąca anomalia miesiąca będzie (tak jak myślałem) w widełkach -2/-1K, czyli będzie można mówić o średnio umiarkowanie chłodnej I połowie miesiąca (z tym, że częściowo mieliśmy jeszcze gorąc/upał, a częściowo dni już wyraźnie chłodne).

    1. Warto by dodać że również te „deszczowe” prognozy raczej odejdą w zapomnienie. Dziś i jutro jeszcze szansa na jakieś większe opady w większej części kraju a potem już tylko nieliczne. Jest to świetna wiadomość dla trwającej suszy bo wobec ocieplenia i nielicznych opadów będzie miała się coraz lepiej chociaż już jest tragicznie, szczególnie tam gdzie spadło mniej niż 15 mm (chociaż i to jak na lipiec to mało-miejscami normy to ponad 100 mm!!).

      1. Coś czuję w kościach, że ten rok może wyglądać dość podobnie do 2015. Czyli praktycznie każdy miesiąc opadowo poniżej normy bądź w normie i żadnego „odreagowania” nie będzie. Nie wiem w ogóle skąd pomysł, że coś takiego musi nastąpić. Po prostu kolejne miesiące mogą być dalej dość suche, ewentualnie w normie. Wtedy suszę zażegna pewnie dopiero zima (albo i nie…).

        1. Jednak dalej stawiam na bardzo mokry sierpień, szczególnie w poł. Polsce , a sumę opadów rocznych w Katowicach na co najmniej 750mm. Średnia suma opadów rocznych to 720mm (K-ce ref 1981-2010), w zeszłym roku było 540mm. Takie osobiste przewidywania.

          1. Być może, chciałbym w to wierzyć. Póki nie pojawią się na horyzoncie jakież niże idące z południa to nic z tego nie będzie. Swoją drogą nie wiedziałem, że tak mało było w zeszłym roku w Katowicach – w Łodzi było 523mm

      2. ,,Dzięki ” chłodniejszej pogodzie i dosyć obfitym opadom w części pól.wsch. Polski temat suszy zszedł z mediów na rzecz narzekania na zimno i deszcz typu ,,kiedy skończy się zimna ,deszczowa, jesienny pogoda i wrócą trzydziestki na termometry”. SMSR ociąga się z opublikowaniem raportu o zagrożeniu suszą za okres 10.05-10.07.19. Na osiedlu wycięto mi dzisiaj resztki kompletnie suchej trawy (marne, żółte odrosty do 10cm) ,praktycznie do zera. Został zamiast trawników suchy piach z nielicznymi kępkami kompletnie wysuszonej trawy. Nastrój po ,,zidiociałych kosiarzach” dzisiaj średni . Optymistyczna jest za to prognoza na jutro 15mm deszczu w regionie katowickim co po dodaniu spadłych w lipcu 6mm da całe 21mmdo 13.07. W dzień temperatura jak dla mnie optymalna około 22-24 C , w nocy kilka godzin za chłodne (o 4-5 stopni), minimalną miałem dzisiaj 8,5 C.

        1. @Mateusz Oficjalne dane IMGW-PIB. Zeszły rok był suchy w większości Polski (nawet rekordowo w niektórych miejscach).Obawiam się nawet odbicia w druga stronę tzn. taki ,,maj 2010 lub lipiec 1997′. Jeszcze długo szkody związane z powodziami będą przeważać nad tymi spowodowanymi suszą . Do tego powódź jest zdecydowanie bardziej medialna :zerwane, mosty ,zniszczone drogi, tory ,zalane fabryki. Nawet jak szkody będą porównywalne w dłuższej perspektywie to rzadsze powodzie będą ukazywane i odbierane jako wydarzenie katastrofalne ,a susza i gorąc przez sporą część społeczeństwa jako coś bardzo dobrego (szczególnie latem). https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=prcp&max_empty=0

          1. @oliver57:
            „Jeszcze długo szkody związane z powodziami będą przeważać nad tymi spowodowanymi suszą .”

            >> Jesteś tego pewien? To ciekawa kwestia. Trzeba by np policzyć wypłacane rolnikom odszkodowania z tytułu suszy, a zdaje się, że w zeszłym roku były potężne.

          2. W ciągu 5 lat mamy 3 suszę-2015, 2018, 2019, a ostatnia powódź na dużą skalę była w 2010.

          3. @BenWawa Nie da nic takie przeliczenie, przy powodziach cierpią pojedyncze gospodarstwa domowe, często niebezpieczone, nikt oprócz wlascicieli tych szkód nie policzy. Z kolei przy suszy dochodzi np wzrost cen, też ciężki do wyliczenia bo wiadomo że ceny jednych produktow będą rosły szybciej, innych wolniej.

          4. @admin za sam 2018 oczywiście nie. Jednakże gdyby spojrzeć na temat przez ostatnie 20 lat. Ile mieliśmy dużych powodzi od 1999r? W 2001 na Wiśle i w 2010. Susze? 2003, 2006, 2011, 2012, 2015, 2018, 2019 to te, które ja kojarze. Zatem generalnie powódź będzie kosztowniejsza, jednakże susza jest problemem częstszym

        2. @oliver ciekawe czy raport tym razem będzie miał ręce i nogi
          na posucha.imgw.pl mamy rozkład przestrzenny dla wskaźnika SPI za czerwiec. Praktycznie całe sląśkie, opolskie i świętokorzyskie, duża część łódzkiego i wielkopolskiego ma go na poziomie poniżej -2 czyli ekstremalnie sucho.
          Poza tym warunki bardzo suche i umiakrowanie suche. Warunki normalne tylko na północy. Pierwsza dekada lipca tylko pogorszyła sytuacja.

    2. Dzisiejsza poranna odsłona ECMWF to prawdziwy zwrot w prognozach tego modelu – do tej pory ten raczej prognozował dość niski geopotencjał na SE Europy, z uwagi na rozwijający się stamtąd niż. Dziś jakby zupełnie z tej opcji zrezygnował, co daje szanse na odbudowę wyżów w południowej Europie, w szczególności w III dekadzie lipca. Niże za to znów jakby miały się układać w najbardziej sprzyjający dłuższemu napływowi ciepła sposób – od Nowej Szkocji w kierunku W Skandynawii, pozostawiając większą część Europy wyżom. Wariant jaki w sumie sugerował w długoterminowych prognozach Lukas.

        1. Woda w kranie jest? Jest więc w czym problem? Dzień długi, najwyżej ludzie prysznic wezmą przed 19, a potem do spania. Ważne, że będzie piękna pogoda i będzie można się cieszyć słońcem, po co siać defetyzm?

      1. Narracja osób takich jak Ty (czy @Thorgeir, itp.) jest niemalże zawsze podobna, tzn. przyczepić się do tych co piszą o jakimkolwiek cieple.
        Zauważ, że ja z dużą ostrożnością podchodzę do ocen skali ocieplenia za ok. tydzień i szczegółów z tym związanych – co jednak wcale nie znaczy, że jego nie będzie.
        Równocześnie piszę też o ochłodzeniach, ujemnych anomaliach, wietrze, opadach – jak się pojawiają lub prognozy częściej na nie wskazują.
        Po prostu jesteś zbyt wyczulony na słowo ‚ciepło’ (ocieplenie/gorąc/upał, itp.) i gdy tylko takowe padnie od razu dajesz emocjonalną (nie merytoryczną!) ripostę. Sęk w tym, że ono jest coraz bardziej realne, a nie wyimaginowane na potrzeby jakiegoś „przeciągania liny” z kimś, a czego głównym celem są wojenki i chęć „wyjścia na swoje”…

          1. No, szczególnie że poprzednia się sprawdziła, tylko jakiś Radomir pisał, że „na pewno nie będzie ekstremalnie” xD Cóż za przenikliwość ;)

      2. @RadomirW
        To prawda, że u wielu obserwatorów (być może także u mnie) od dłuższego czasu występuje większe „uwrażliwienie” na prognozy ciepło-gorąco-upalne, niż na chłodno-zimne.
        Ale czy w świetle tego, co się z polskim klimatem dzieje (zwłaszcza w ostatnich latach), jest to aż tak dziwne?

      3. Na Twoje „pocieszenie” dodam, że po 2. dekadach lipca bieżąca anomalia miesiąca nadal będzie ujemna (myślę, że w okolicach -1K – ref. 1981-2010). Natomiast, pomimo późniejszego ocieplenia, przypuszczam, że i tak zamknie się w widełkach 0/+2K (ref. 1981-2010) – co jak będzie niewiele odbiegało od średnich standardów ostatnich lat. Tegoroczny lipiec w całości nie będzie więc jakimś miesiącem szczególnym (przynajmniej termicznie) na tle innych miesięcy w okresach letnich – nawet jakby w III dekadzie przeważały dni gorące (okresowo/miejscami były też upalne).

  15. Osoby bliżej śledzące dane pogodowo-klimatyczne powinny dostrzec, że w okresie letnim termicznie wyróżnić można (z grubsza) 3 zasadnicze opcje:
    1) okresy z przewagą ujemnych anomalii – przeważnie jednak do nie mniej niż -5K (i tylko sporadycznie niższe),
    2) okresy z przewagą dodatnich anomalii, ale niezbyt dużych – anomalie przeważnie do +3K (sporadycznie do +5K),
    3) okresy ze zdecydowanie dodatnimi anomaliami – okresowo nieco poniżej +5K, ale i dość często +5/+10K (w „porywach” nieco wyższymi).

    I najczęściej jest tak, że opcje 1) trwają nie dłużej niż 2-3 tygodnie – zwłaszcza jak ujemne anomalie mają miejsce dzień po dniu. To też było podstawą moich przypuszczeń co do cieplejszej II połowy lipca, a zwłaszcza III jego dekady. Bowiem o tej porze roku rzadko kiedy blokady na aż tak długo (tzn. powyżej 2-3 tygodni w jednym rozdaniu) przynoszą ujemne anomalie, a i strefówka (jak się pojawia) pozbawiona jest wyraźniejszej składowej S. Im bliżej W krańców Europy tym może trwać to (nieco) dłużej z uwagi na bliskość chłodniejszego oceanu (odwrotnie niż zimą) i ujemne anomalie jakie często mają nad nim miejsce (w tym rejonie). Natomiast im dalej w głąb lądu, tym bardziej nasila się polaryzacja, ale w obu kierunkach – w gruncie rzeczy okresy chłodniejsze (jak obecnie) mogą trwać nieco dłużej, ale i fale upału również. Po prostu w naszej części Europy w większym stopniu przejawia się przejściowość klimatu. Jednak, zwłaszcza w okresie letnim, proporcje między okresami chłodniejszymi (adwekcją/zaleganiem mas chłodniejszych) a cieplejszymi (adwekcją/zaleganiem mas cieplejszych) wypadają mniej więcej 1:2.

    Czerwiec przynosił wahania między opcją 2) i 3). Lipiec przyniesie nam właśnie ok. 2-3 tygodni temperatur znamiennych dla opcji 1), ale potem (od ok. 18-19.07) przełamie się to na rzecz opcji 2) i/lub 3).

    I jeszcze kwestia opadów…
    Tegoroczna pora ciepła, naznaczona zdecydowaną przewagą ujemnego NAO/AO (przynajmniej jak dotąd) pokazuje, że osłabienia/blokady cyrkulacji strefowej mogą przynosić nam nie tylko okresy z częstymi/wyraźnymi opadami, co i równie dobrze także z rzadkimi/słabymi i to na dłużej. To nie jest domeną tylko dodatniego NAO (niczym w sierpniu 2015 r.) jak sugerował tu kiedyś pewien użytkownik.

  16. Faktycznie w prognozach coraz więcej lata co mnie cieszy, bo jeszcze 2-3 dni temu prognoza ecmwf sugerowała istną II połowę września w środku lata do końca drugiej dekady. A tu niespodzianka i już dzisiaj powiało ciepełkiem ok 25 stopni. Fajnie jakby się sprawdziło i skończyło na tych max 30 stopniach, bez szybkiego przechodzenia w 35 stopni.

  17. A w USA się „bawią”: huragan Barry ma uderzyć w wybrzeże zatoki meksykańskiej blisko, po zachodniej stronie delty Missisipi. Problem w tym, że rzeka jest dość mocno podniesiona, a to w związku z tym, że ostatnie 12 miesięcy należy w Stanach do najmokrzejszych w historii…

  18. Dzisiaj już jest bardziej znośnie jeśli chodzi o temperaturę niż w poprzednich dniach bo zrobiło się cieplej (tmax 25 stopni) i bardziej pogodnie co odczułem rano jak wychodziłem z domu. A w okresie poniedziałek-czwartek temperatura krążyła w okolicach 20 stopni, ale raptem może na kilka godzin (do 5 h) co było przerywane ochłodzeniem do temperatury ok 15 stopni kiedy naszło większe zachmurzenie z opadami wiatrem.

  19. Wypada opublikować nowy post
    Np. Pt. „CZY BĘDZIE UPAŁ W 3 DEKADZIE LIPCA?”

    BO wszystko idzie w kierunku upału po 20 lipca, cały czas od 3 tygodni o tym wspominałem.

  20. Jeżeli w najbliższych dniach na Śląsku nie pojawi się porządny deszcz i opady znowu zostaną „odwołane” to szykuje się prawdziwa katastrofa.

  21. Coś wyjaśniającego…
    Jeszcze przez pewien czas będziemy mieli rozkład sprzyjający przepływowi z NW/N – jak w prognozie UM np. na niedzielę:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=0&time=16&date=2019071212
    A tu mapka obrazująca rozkład temperatury:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=16&date=2019071212
    Owszem jak na lato nie będą to jakieś szczególnie wysokie wartości, ale faktycznego chłodu nad Europą C, a nawet i większością Skandynawii, też już nie widać.

    Łatwo zauważyć jak powietrze, pomimo dominującego wiatru z NW/N, dość szybko będzie nagrzewało się nad lądem – wszak właśnie w lipcu mamy ku temu najlepsze warunki w skali roku (2-4 tygodniowa inercja względem najdłuższych dni w roku).
    Wystarczy, że przepływ (nawet z NW/N) będzie wolniejszy, masa powietrza dłużej będzie nad lądem (albo niezbyt chłodnym morzem jak S część Bałtyku), a przy tym mniej będzie opadów – a te w niedzielę ponownie mają zanikać na rzecz częstszych rozpogodzeń (w sobotę będzie trochę więcej opadów punktowych).

    Podstawą większych ochłodzeń w okresie letnim jest zbieżność kilku czynników naraz, zwłaszcza:
    – adwekcji znad najchłodniejszych mórz otaczających Europę od NW/N,
    – szybszego przepływu znad Mórz: Norweskiego, Arktycznego, Barentsa – możliwie jak najkrótszą drogą nad lądem (a więc i zatem bardziej odczuwalny chłodny wiatr),
    – pełniejszego zachmurzenia zwłaszcza przy częstszych opadach (które też pobierają ciepło z otoczenia).
    Z kolei czynnik radiacyjny towarzyszący pogodniejszemu niebu w porze nocnej, zwłaszcza przy słabym przepływie (wietrze), w skali całej doby latem nie przynosi aż tak dużego zniżkowania temperatury jak w porze chłodnej.

    Zelżenie wpływu każdego z wymienionych czynników sprawia, że skala chłodu staje się słabsza – a z czym mamy do czynienia obecnie. Przykładowo, piątek (12.07) m.in. w Warszawie przyniósł już Tmax nieco powyżej 25*C, a czego nie przewidział żaden model. Podobnie może być w którymś z dni 14-18.07, a jeżeli będzie chłodniej (np. z uwagi na konwekcję i przelotny opad) to już i tak znacznie bliżej tego poziomu – niż 15/18*C jak w najchłodniejszych poprzednich dniach.

    Tym bardziej można przypuszczać jak szybko powróci dominacja dni gorąco-upalnych, gdy tylko w cyrkulacji zacznie pojawiać się choć nieznaczna składowa S (SW/SE/E) lub w ogóle słaby przepływ zwłaszcza przy aurze „wyżowej” (częściej pogodniejszej i suchej). Można się było spodziewać, że dłużej niż 2-3 tygodnie pod rząd taki stan jak w ostatnim czasie się nie utrzyma (bo jest to latem po prostu trudne do spełnienia) – a co już coraz zgodniej prognozy potwierdzają wyraźniejszym ociepleniem od ok. 18.07.

  22. Ruda śląska !Szczęśliwy dzień 13.07. 18 Do 07:30 oszałamiające 10,8 mm opadu od godz.00:00!!!
    Do końca dnia daleko. Może 20 mm pęknie!

      1. Jeszcze informuję,że razem z dzisiejszymi suma w Rudzie śląskiej w lipcu to 16 mm ,ale za cały czerwiec było tylko 10 mm! Średnia suma czerwca u mnie to 80 mm ,lipca 100 mm.

  23. Mamy 10 dni pod rząd z ujemnymi anomaliami (wzgl. ref. 1981-2010 i wcześniejszych). I jak się wydaje przed nami kolejnych takich z 5, choć wartości będą już coraz bardziej neutralne – choć z uwagi na cieplejsze noce mogą być już też i lekko dodatnie.

    Zważywszy na późniejsze ocieplenie (gorąco-upalne dni), obraz tegorocznego lipca będzie dość niejednoznaczny, nawet jak końcowa anomalia miesiąca zakończy się na poziomie niewiele odbiegającym od średnich standardów z ostatnich lat (końcowa anomalia najprawdopodobniej w widełkach 0/+2K wzgl. ref. 1981-2010).

    Dzisiaj widać też już dezintegrację zachmurzenia nad Polską. Zwarte struktury zachmurzenia, z których miejscami trochę popadało, zaczną zamieniać się na bardziej punktowe z rozpogodzeniami dookoła. Świadczyć to może o wypełnianiu się ośrodka niżowego jaki odsuwać się będzie na SE. W nowym tygodniu może dojdzie co prawda do cyklogenezy nowego ośrodka zmierzającego znad Morza Czarnego na N, ale czy i na ile z niego u nas popada należy poddać pod wątpliwość (?) – wobec wcześniejszych prognoz zwłaszcza ECMWF, który z tej strefy zapowiadał przejściowo nawet ok. 50 mm (ponad najbardziej „mokrymi” realizacjami).

    A kolejnej szansy przed gorąco-upalnymi dniami już nie będzie. Tymczasem wg. niektórych prognoz na początku III dekady lipca Tmax może miejscami wzrosnąć do ok. 35*C – ale w sposób stopniowy.

    Czyli bez względu na ochłodzenia/ocieplenia i ostatnie przelotne opady, w większej części kraju nadal będzie dość lub bardzo sucho.

    1. Cały czas brakuje opadów konwekcyjnych i burz gdzie to właśnie latem z chmur Cb pada najwięcej. W ostatnich latach tego jest coraz mniej, burze ograniczane są do coraz mniejszych obszarów, jest ich coraz mniej i są coraz rzadsze. Jeszcze parę lat temu 1 burza tygodniowo to była norma, potrafiła podlać glebę, że wody starczyło na cały tydzień. Teraz przechodzą suche fronty bez żadnej kropli.

  24. Dobry opis sytuacji pogodowej i synoptycznej lipca 19.Po 11,1 mm od wczoraj (wczoraj tylko 0,3 mm) wyczekuje dzisiaj jeszcze opadu około 15-20 mm bo później do końca miesiąca może być ich (opadów) mało ,a i szykują się gorące dni. Ponad 11 mm przyroda wchłonęła błyskawicznie. Opad był z małym wiatrem i umiarkowanym nasileniem, czyli optymalny. Chyba chmury warstwowe nimbostratus przetransformowane z Cb?

  25. Ależ miło szło się do pracy wcześnie rano w towarzystwie konkretniejszego, umiarkowanego deszczu przy zerowym wietrze, rzadki widok ostatnimi miesiącami, bo dobrze wiemy jak z tymi opadami bywa od dłuższego czasu.

  26. Wczoraj u mnie na GŚ była spora amplituda temperatur, od zaledwie 8 stopni nad ranem aż do 25 stopni wczesnym popołudniem (po południu wkroczył front i zaczęło się ochładzać).

    Dzisiaj temperatury będą bardziej wyrównane, od 14-15 stopni nad ranem do najwyżej 22 stopni po południu.

      1. Zależy gdzie. We Wrocławiu w lipcu ledwo napadało 3 mm. Prognozy są fajne: do wtorku 20-25 mm plus jeszcze z dwudniowych ulew.
        Do 12 lipca mamy w Polsce anomalię -1,35 C. Tego się nie spodziewałem. Może w końcu lipiec poniżej normy?

        1. no i Wrocław doczekał się opadów, choć przynajmniej rejon stacji, bo już wcześniej coś tam przechodziło, ale około 15 mm napadało

          1. w sumie we Wrocławiu spadło wczoraj około 33 mm. więc całkiem pokaźna suma, nawet jeśli sporo spłynęło, ale każdy deszcz ważny

      2. Pada bardzo punktowo, i pomaga to tylko doraźnie, ale w żaden sposób nie zmienia ogólnej sytuacji. Trawa jest tu najmniejszym problemem.

        1. W Zgierzu obok łodzi leje od godziny, spadło spokojnie 10-15mm. Nad dużą częścią Łodzi nie spadła ani kropla… I takie są te dzisiejsze opady. Zresztą o czym my mówimy. W wiekszości miast w środkowej i południowej Polsce suma opadu do tej pory to 5-15mm. Cały następny tydzień ma być sucho, a na horyzoncie widać upały. Będzie katastrofa jak potrwają dłużej jak 2-3 dni.

        2. Tak jest ,ale każdy deszcz w obecnej sytuacji cieszy ,no chyba ,że w towarzystwie wiatru ponad 60km/h i/ lub gradu. Mnie te dzisiejsze 11 mm bardzo ucieszyło a zanosi się na jeszcze kilka mm opadu. (Ruda śląska).

          1. Wg ogimet na stacji 12424 spadło 33mm. Opady były stacjonarne i mega lokalne więc jest to możliwe. 5 km dalej mogło nic nie spaść.

          2. @Mateusz
            Pogodynka podaje WROCŁAW (351160424) za ostatnią dobę 16,3 mm. Dzisiaj do 20 h ok 1,4 mm.

          3. Meteomodel też podaje 16 mm za ostatnią dobę dla Wrocławia. Może ogimet daje z innej stacji?

  27. Trzeba pzyznać że jak na potencjał najcieplejszego miesiąca w roku lipiec 2019 pokazuje dość łagodne oblicze póki co. Wiele wskazuje że lipiec 2019 będzie z niewielkim odchyleniem od normy albo ujemnym albo dodatnim-choć w obliczu najbliższych prognoz rośnie szansa na przekroczenie normy w III dekadzie. Wg mnie lipiec 2019 będzie między lekko chłodnym a lekko ciepłym. W porywach przy bardzo wysokich temperaturach w III dekadzie może być jeszcze ciepły ( bardziej prawdopodobne ) lub chłodny przy niskich temperaturach, ale prognozy musiałby się zmienić (póki co więc mniej prawdopodobne). Nic nie wskazuje narazie na temperatury ekstremalnie wysokie lub niskie. Choć pojawiają się temperatury w niektórych prognozach do maks 35 stopni, ale jak na lipiec nie są to wartości ekstremalne. Ponieważ jednak do końca miesiąca pozostało wiecej niż połowa miesiąca to jeszcze wiele się może wydarzyć przynajmniej jeśli chodzi o jakieś incydenty wyjątkowo ciepłe lub wyjątkowo zimne. Ostatnie opady z niezbyt wysokimi temperaturami i zmiennym zachmurzeniem zaś nieco polepszyły sytuacje w dużej części Polski ( choć wciąż jest niedostatek). Bardzo źle jest jednak nadal na zachodzie kraju. Na koniec – poczytałem na portalach informacyjnych o pożarach w Arktyce gdzie wg autorów tej informacji oprócz tajgi na Alasce i na Syberii ( tam szaleją pożary) do Arktyki zalicza się również kanadyjski stan Ontario-pozostawię bez komentarza

  28. @ admin
    To co robisz jest świetne. Należą Ci się brawa za twoje obróbki wyników meteo. Niestety poważna wadą twoich opracowań jest brak dokumentacji tego co zrobiłeś.
    W tym artykule używasz takich terminów jak
    1. stacje nizinne – jakie konkretnie
    2. W latach 1951-60 – IMGW nie udostępnia dane przed 1960. Skąd masz te dane. Czy to są te same stacje co w latach 2011-2018?.
    3. Wykresy są ‘wygładzone’ – jaka techniką ( programem, algorytmem). Dobrze byłoby na wykresie dołożyć oryginalne punkty

    Byłoby dobrze gdybyś w swoich artykułach dodał link do swoich stron, gdzie znajdowałaby się dokumentacja tego co prezentujesz. Wtedy można by potraktować twoje opracowania jako naukowe i nikt nie mógłby Ci zarzucić że są niewiarygodne.

    PS2. Wczoraj i dziś napisałem ten sam post i nie został opublikowany. Co w w nim złego?.
    Szanowny Piotrze, jeżeli nie podoba się Panu treść postu wystarczy napisać na adres email ( który jest obowiązkowy) i nie będę się narzucał.

      1. Stacje nizinne do 300 m.n.p.m?
        To w takim razie ciekawe, gdzie ja mieszkam – na wyżynie, czy na nizinie. Jak już wiecie, mieszkam w Gliwicach, które znajdują się (chyba) na WYŻYNIE Śląskiej. A według Google Earth znajduję się na wysokości zaledwie 240 m.n.p.m

        1. Tak samo np. Kraków. Na pewno nie jest położony na nizinie, a w kotlinie między wyżynami i pogórzem.
          Moim zdaniem ten termin nie należy brać dosłownie. Bardziej adekwatnie byłoby napisać „nizinno-wyżynne”, albo „poza górami i wyższymi wzniesieniami wyżynnymi” (w domyśle jakimikolwiek nawet Świętokrzyskimi).

  29. Prawie , że połowa lipca wiem ,że ma anomalie -1,4 K jak na razie ale jest ok można normalnie żyć funkcjonować jazda rowerem jest przyjemna przy takich temperaturach . Druga połowa lipca zapowiadać się ma dosyć gorąca zobaczymy jak bardzo ale miejmy nadzieję , lipiec wyjdzie w okolicach normy . Osobiście mam też nadzieję na normalny sierpień oby tak było . A tymczasem w tv pogodynki zachwycają się fusami , że widać 30 stopni i co z tego , że Wisła wysycha i inne rzeki wody brakuje ważne dla niech jest pełna lampa i 30 stopni . Obudzą się jak zabraknie im wody i prądu ale będzie za późno .

    1. Sierpień może być cieplejszy niż lipiec. A lipiec zapiszemy powyżej normy.

      Prawie 2 tygodnie temu pisałem, że lipiec na 100% nie będzie poniżej normy. I tak dalej to podtrzymuję. Lipiec ogólnie zapisze się średnio od 0,5- 1 stopnia powyżej normy.

      1. Zobaczymy bo za pierwsze II dekady lipiec z bardzo dużym prawdopbieństwem będzie poniżej -1K (być może ok. -1.5 jakbym obstawił) a tzn że cała III dekada która wciąż jest poza skillem musiałaby być bardzo ciepła żeby osiągnąć anomalię +1k. Wg mnie końcowa anomalia zakończy się między -1Ka +1k

    2. @Obserwator meteo
      Tak z ciekawości z jakiego regionu jesteś i jakie to są według Ciebie te temperatury do „normalnego funkcjonowania, życia i do jazdy na rowerze”?

      1. Z południa Mazowsza dokładnie jestem za latem normalny nie mówię , że 20 stopni w lipcu to norma bo powinno być ciepłej ale czym jest obecne ochłodzenie w porównaniu do anomalii czerwca ? Jak na razie mimo ochłodzenia i chłodnego lipca w sensie anomalii lato jest rekordowe więc jak słyszę o lecie PRL które rzekomo jest według kilku osób to nie wiem czy się śmiać czy płakać a na rower czy do normalnego funkcjonowania przedział między 15 a 25 stopni jest optymalne dla większości oczywiście dla tych co oczekują pełnej lampy i 30 stopni to 25 stopni jest zimno ale najwyraźniej zapomnieli w jakiej strefie klimatycznej jest Polska i to nie jest strefa podzwrotnikowa na szczęście . Bo naprawdę staram się zrozumieć ale co jest fajnego w temperaturach 30 stopni i więcej ? Nawet stojąc nie robiąc nic jest gorąco i nie przyjemnie i nawet wyspac się nie można a nie starczy od 23 do 28 stopni w lipcu? Przy tak mocno świecącym słońcu w lipcu nawet 20 stopni które obecnie jest u mnie i się rozpogodziło można w koszulce chodzić a w słońcu jest gorąco wiec ten lament o lecie PRL to bzdura nic takiego obecnie nie ma miejsca obecnie lato jest rekordowo ale ciepłe .

        1. Nie no, na północy kraju to jest bardzo zimny lipiec, anomalia względem 1981-2010 wynosi tam nawet poniżej -2,5K a temperatura średnia miejscami nie osiąga nawet 15,0C. Wziąłem np. stację Elbląg, jedną z zimniejszych w tegorocznym lipcu i temperatura średnia tej pierwszej połowy jest zbliżona do najpaskudniejszych lipców z PRLu – 1962 miał 14,9; 1974 miał 15,4; 1977 miał 15,5; 1978 miał 15,7; jedynie lipiec 1979 był wyraźnie chłodniejszy niż pierwsza połowa tegorocznego ze średnią 14,2.

          Zasadnicza różnica to czas trwania tych zjawisk. W latach PRL-owskich takie chłody były non stop, trudno się było doprosić o parę dni >25C przez całe pieprzone lato, za to w tym roku to jest przerywnik między okresami znacznie cieplejszymi. Czerwiec odleciał na rekord, obecne ok. dwutygodniowe chłody też niedługo pożegnamy.

        2. @Obserwator Meteo
          Ja potrafię zrozumieć twoją frustrację rekordowo gorącym czerwcem, ale to nie powód aby lipiec przypominał wrzesień z epizodami czerwcowymi z domieszką incydentów październików. Chybiłeś bo nie jestem za temperaturami 30°C i więcej tylko preferuję temperatury w przedziale 20-30°C. Nic nie pisałem, że obecna pogoda (m. In. Temperatury) przypomina lato PRL. Nie oczekuję non stop 30 stopni i pełnej lampy.
          Temperatury 15-25°C to są takie majowe-czerwcowe i to jest bardzo przeciętne lato wymieszane z przedleciem. Wiem, że Polska leży w klimacie umiarkowanym ciepłym przejściowym a nie w strefie podzwrotnikowej.
          Obecnie pogoda jest zmienna (kapryśna) czyli te temperatury w okolicach 20 stopni ze zmiennym zachmurzeniem (Cb Sc As Cu) od małego do dużego po całkowite. Raz są rozpogodzenia i słońce przy tmax ok 20°C to jest przyjemnie a jak najdą granatowe chmury z opadami deszczu i wieje wiatr przez co tmax spadnie poniżej 15°C to jest nieprzyjemnie. Ogólnie nie wiadomo jak się ubrać jeżeli ktoś biega czy jeździ rowerem długo dystansowe podczas tej kapryśnej pogody.
          Narazie lato jest nadal ekstremalnie ciepłe licząc od 1 czerwca pomimo ochłodzenia w lipcu.

    3. No właśnie żeby lipiec wyszedł co najmniej w normie to II połowa tego miesiąca musi być cieplejsza niż I połowa która zapisuje się z przewagą ujemnych anomalii bo inaczej lipiec by wyszedł poniżej normy jeżeli do końca miesiąca byłaby dominacja tmax 15-25°C.

    4. Ja ogólnie nie narzekam – zważywszy, że najbardziej gorąco-upalne dni (poza 01.07) tegorocznego lipca dopiero przed nami.
      Nie mniej, abym aurę odbierał jako bardziej sprzyjającą aktywnościom na zewnątrz, to między dniami z wyraźniejszym wiatrem lub przelotnymi opadami (okresowo też konwekcją) musiałoby być też na co najmniej 2-3 dni pomiędzy „cicho i spokojnie” – nawet przy zachmurzeniu umiarkowanym i temp. za dnia 20/25*C. Takich dni tego lipca było jak na razie dość mało.

  30. Dzisiaj nie dość że temperatura nie przekracza 20°C i jest dość pochmurno to na SE i E Polski w tym niestabilnym chłodnym powietrzu polarno-morskim tworzą się burze, po których temperatura pewniespadnie poniżej 15°C.

  31. Cierpliwości ciepłoluby. Za około tydzień czasu przyjdzie czas dla was, z tym ży wy będziecie bardziej uprzywilejowani, bo anomalia przez 2 tygodnie po 20 lipca może mieć nawet problem by obniżyć się do wartości obojętnych. Ochłodzenia będą raczej płytkie i krótkie.

  32. Patrząc na to jak szybko spadała temperatura u mnie na stacji wczoraj wieczorem spodziewałem się, że to będzie zimna noc, ale to co widzę rano przeszło chyba wszelkie oczekiwania. U mnie Tmin to ostatecznie 5,6*C. Na Lublinku z powodu położenia stacji tradycyjnie jeszcze zimniej – już patrząc po wskazaniach godzinowych jest to poniżej 5 stopni. Tym samym w rejonie była to najchłodniejsza lipcowa noc od ok 40 lat i jedna z najchłodniejszych w historii. Potencjalnie nawet rekordowo zimna – dotychczasowy rekord to 4,2*C z 1976 roku. Czy padł rekord okaże się za około 2h kiedy spłyną dane synop.

    1. Jest tak cudnie, że braknie słów by to opisać. Przecudna rześka i bezchmurna noc i teraz wspaniały poranek z krystalicznie błękitnym niebem i szybko rosnącą temperaturą. Ciekawe tylko, czy to się utrzyma (ewentualnie z niwielkimi Cu),czy jednak rozwiną się tak typowe dla tego lipca Sc. Ale UM jest pozytywnie nastawiony i widzi szansę najwyżej na urocze Cumulusy. Zanosi się na wspaniały dzień jak 20-21.07.2016, czy 6,16,18-19.07.2017

      1. No tak wspaniale, że rano przy gruncie były 2 stopnie. Niewiele zabrakło a przymrozek wykończyłby tego czego nie dokonał jeszcze brak opadów – fasola, papryka, pomidory, ogórki i inne dyniowate – wszytko to było na krawędzi wymarznięcia zanim w zasadzie dało jeszcze plon (choć ogórki już zaczęły).

        1. Pozwolę sobie jedynie zauważyć, że te niskie temperatury to dość lokalne… W Zgierzu było w nocy 7 stopni, a bardziej na północ jeszcze cieplej. Ja nie przywiązuje do temp minimalnych na Lublinku jakiejś większej wagi traktując je bardziej jako ciekawostkę, a już absolutnie nie można wyciągać jakiś szerszych wniosków na ich podstawie dotyczących większego obszaru.

          1. No właśnie Chochlik też zawsze traktował lekceważąco tę stację, tylko teraz coś inaczej….

          2. Akurat tym razem Lublinek aż tak bardzo nie odleciał. A centrum spadku temperatury wygląda na to, że było na południe od Łodzi i sięgało mniej więcej Bełchatowa. W Zgierzu ostatnio popadało co zwiększyło wilgotność i spowodowało wolniejszy spadek temperatury.
            U mnie Tmin wyniosła 5,5 stopnia. Ale już na pobliskiej stacji pomiaru jakości powietrza (odległość 6 km na wschód) Tmin byniosła 4C (dostępna tylko pełna wartość).
            Podobnie na stacji amatorskiej w Drużbicach widać, że Tmin (zaokrąglona) wyniosła tylko 4C i trwała przez godzinę, czyli realnie Tmin, mogło być nawet poniżej 4,0C a wiec znacznie mniej niż na Lublinku:
            https://www.wunderground.com/dashboard/pws/IDRUBICE2

        2. 1. „Niewiele zabrakło”

          A ja jak byłem niemowlęciem, to niewiele zabrakło bym zginął przez tzw. „śmierć łóżeczkową”. A jednak żyję.

          2. Jak słusznie zauważył poniżej Mateusz, było to bardzo lokalne, Łódź-Lublinek była najzimniejszą stacją w Polsce oprócz Kasprowego Wierchu (przynajmniej SYNOP). W Podkowie Leśnej tmin to 9 stopni, w Kozienicach 7 stopni, Grójec 9 stopni. Okęcia nawet nie wspominam ;) Ale to wiadomo, że swój świat.

          3. W czerwcu 2016 o ile pamiętam, były zimniejsze noce (i to l.mn.) . Nie przypominam sobie, żeby były jakieś szkody z tego powodu.

      2. Ty naprawdę jesteś chory człowieku. Obecna Tmin powinna oscylować wokół 14*C, a było o 10 mniej. To tak, jakby o 5 rano było 24*C. Takie patologiczne noce są dobre w 1. dekadzie kwietnia.

        1. Ale średnia Tmin nie bierze sie z tego, że codziennie przez cały lipiec w kazdym roku taka jest, tylko z faktu, ze jednego dnia będzie faktycznie bardzo zimno, a innego bedziesz mial noc tropikalna, a przez wiekszosc dni 10-15.
          Zresztą Twój ton sugeruje, jakby od takiego wybryku kury przestały się nieść, a krowy mleko przestały dawać. Wychodzilem dzisiaj z domu o 7 rano na krótki rękaw i było idealnie. A dodam, że mieszkam na Retkinii i lotnisko Lublinek widze z balkonu bo jest ode oddalone w linii prostej o niewiele ponad 1 km…

          1. Dokładnie. Mało kto zwraca uwagę, że w BEZCHMURNĄ letnią noc plateau termiczne nie istnieje – to „pikowanie” w dół (używam cudzysłowu, bo pikowanie dotyczy tylko góry). Temperatura minimalna jest tylko ozdobą w takich warunkach, w rzeczywistości 3 godziny przed i 3 godziny po jej wystąpieniu potrafi być już ponad 5 stopni cieplej.

        2. Tmin 14 stopni, to już trochę patologia jak na pogodną i spokojną noc, w bezchmurny lipcowy dzień powinno być 9-13 w nocy i 24-28 w dzień jak już. Pamiętajmy, że normy (12-14 min, 24-26 max) robią nie tylko pogodne dni, ale i te pochmurne.
          Te 4 stopnie to były tylko na jednej stacji, na Mazowszu było to przeważnie 7-10 stopni. Idealna noc do spania, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że zarówno o północy jak i o 7 rano (przeciętna godzina zasypania i budzenia się) było około 15 stopni.

          A co komentarza „chory” to szkoda gadać, widać, że na to forum wdał się kolejny troll….

          1. @kmroz
            Noce z tmin 9-13°C to raczej są „ok” ale dla maja i czerwca a nie dla lipca bo to trochę za chłodno. Ja uważam że w lipcu powinny być tmin ok 15°C – przecież to nie „gorąc” „noc tropikalna” bo piszesz jakbyś się takich tmin obawiał.

          2. Raczej trudno o to aby podczas tej kapryśnej pogody (umiarkowanie ciepłego lata wymieszanego z przedleciem z tmax w przedziale 15-25 stopni noce były pochmurne i deszczowe, bo konwekcja (powstawanie chmur) rozwija się w ciągu dnia, a w nocy zanika (robi się bezchmurnie) przez na skutek wypromieniowania ciepła z gruntu temperatura szybko spada.
            A i nie do końca masz rację, jeśli chodzi o okres trwania najniższych temperatur w nocy (z tmin poniżej 10 stopni), bo jednocyfrowe temperatury w nocy mogą trwać nawet do 6-8 godzin (o 23 nawet do 5-6 rano) w zależności od regionu, ukształtowania terenu, a nie ledwie 3 godziny.
            Teraz wschód słońca w większości kraju następuje między 4.30 a 5 rano. Słońce, które dopiero co wzeszło nad horyzont nie jest w stanie aż tak szybko ogrzać tego chłodnego powietrza i jeszcze przez jakiś czas jest poniżej 10 stopni (mimo, że już słońce świeci) – a więc rześko.

  33. Ostanie dnie są, z mojej perspektywy idealne z jednym małym ale, zdecydowanie za mało jest opadów, temperatury są jak najbardziej ok i wcale mi nie teskno do upałów. Osobiście widok wysychajcej Wisły mnie smuci, bo sporo w tym naszej winy (brak zbiorników retencyjnych), nawet gdy mamy stany ostrzegawcze, jak w czerwcu to zamiast gromadzić w zbiornikach wodę, pozwalamy by swobodnie splynela do Bałtyku.

    1. Gospodarka wodna nadal nie jest przygotowana do coraz częstszych sytuacji ze skrajnościami opadowo-wodnymi.
      Aż się nie chce wierzyć, że jeszcze nie zaczęliśmy kolejnego gorąco-upalnego okresu a już woda w Wiśle (m.in. w Warszawie) dobija do rekordu stanu niskiego z sierpnia 2015 r….

  34. Niedostatek opadów jest oczywiście wciąż widoczny, zwłaszcza na zachodzie i w centrum. Z drugiej strony dzięki operacji słonecznej za dnia temperatura przekracza 20 stopni. Przy pochmurnym niebie mielibyśmy prawdopodobnie ok 15 stopni lub niewiele więcej. Subiektywnie jak na lipiec chłód byłby już wyraźnie odczuwalny. Oczywiśce cieplej byłoby w nocy ( jest wiele miejsc gdzie temperatura teraz spada poniżej 10 a rekordowo zimnych miejscach zamieszkanych nawet poniżej 5 stopni-Łódź), ale zdecydowana większość ludzi funkcjonuje za dnia i to jaka jest temperatura w dzień jes zdecydowanie ważniejsza. Bardziej wyraźny i dłuższy wilgotny okres w całym kraju lub niemal całej Polsce jest wciąż przed nami. Najwcześniej takowy okres zacznie się w III dekadzie lipca, choć wg mnie w tym roku padnie to na sierpień.

    1. Gdzie w prognozach widać jakiś wyraźniejszy wilgotny okres w III dekadzie lipca. Ja nie zanotowałem. Nie wiem w ogóle skąd przeświadczenie, że coś takiego musi przyjść. Równie prawdopodobne jest, że dlasza część roku przebiegnie jak w 2015 i poza punktowymi opadami nie zanotujemy jakiegoś bardziej wilgotnego miesiąca w skali całego kraju, a nie tylko wybranego powiatu czy gminy.

      1. W prognozach narazie tego nie widać, tylko że prognozy po 20.07 to są fusy. Poza tym III dekada lipca czyli okres od 21.07 do 31.07 jest tak daleki i tak szeroki że nawet jak do 25.07 nie będzie większych opadów to mogą on przyjść po 25.07 -tego nie wiadomo. To nie jest przeświadczenie tylko intuicja że w sierpniu przyjdzie taki okres a intuicja a jak wiadomo jest często zawodna, szczególnie w przypadku mężczyzn;). Po prostu od II połowy maja 2019 nie było dłuższego okresu wilgotnego a ten w końcu powinien nadejść. ponieważ trwa to już stousnkowo długo więc obstawiam że możemy się go spodziewać w tym albo już w przyszłym miesiącu. Co nie jest oczywiście powiedziane że na pewno tak będzie. Równie dobrze taki okres może przyjść we wrześniu albo jeszcze później-tego nie wiadomo. W zeszłym roku taki okres nastąpił w połowie lipca jeśli chodzi o lato ( w czerwcu 2018 też był taki okres ale był krótki), więc w tym roku stawiam że będzie to w sierpniu;). Dawno już zresztą nie było mokrego sierpnia. A ponieważ obstawiałem chłodny sierpień w maju ( wciąż nie zmieniam swoich prognoz-może chociaż jeden miesiąc letni mi się trafi ;)), więc i raczej mokry. Ale póki co zobaczymy co się wydarzy w II połowie lipca. Jeszcze ok tydzień +prognozy i ten miesiąc nam się już powinien wyklarować.

        1. „A ponieważ obstawiałem chłodny sierpień w maju ( wciąż nie zmieniam swoich prognoz-może chociaż jeden miesiąc letni mi się trafi ;)), więc i raczej mokry. ”

          Lipiec jak na razie jest chłodny, a mimo to skrajnie suchy w dużej części PL.

          1. Dlatego napisałem chłodny sierpień w korelacji z mokrym „raczej”. W Większość przypadków latem pochmurne i wilgotne miesiące oznaczały chłodne i na odwrót choć nie jest to regułą. Ostatnimi laty co trzeba przyznać jednak to się zmienia szczególnie jeśli chodzi o miesiące letnie pochmurne i mokre, które coraz częściej są powyżej normy pomimo takiego typu pogody-czy to trend -na to wygląda wraz z ociepleniem klimatu, ale pewności nie ma.

          2. Z usłonecznieniem owszem jest korelacja spora (zwłaszcza w lipcu), ale z opadami już dużo mniejsza.

          3. Niemniej wciąż jest większe prawdopodobieństwo pochmurnego letniego miesiąca i tym samym chłodnego niż na odwrót choć jak napisałem zmieniło się to trochę ( czerwiec 2018 był dość pochmurny ale też ciepły np. lipiec 2018 też nie powalał usłonecznieniem). Jeśli chodzi o opady to sprawa jest rzeczywiście bardziej złożona bo mogą być to częste opady konwkecyjne przy gorącym wilgotnym powietrzu gdzie suma miesięczna może być wyrobiona przez kilka dni, tydzień lub codzienne opady występujące przez kilka dni w powietrzu polarnomorskim lub nawet arktycznym ( czego już dawno latem nie mieliśmy poza incydentami jak np. na samym początku lipca 2018). Z dawniejeszych czasów bardzo pochmurny miesiąc letni ale też i mokry ( liczba dni z opadem) oznaczał niemal zawsze miesiąc chłodny.

  35. Mamy nowy raport IUNG… Generalnie wygląda to tak, że w Lubuskim mamy masakrę, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego – w Łódzkim czy Wielkopolskim czy nawet Mazowieckim od początku maja do 10 lipca spadło mniej wody niż w Lubuskim, a przecież różnice w średnich temperaturach nie były tak duże. Pomijam już fakt, że zgodnie z tym raportem mieszkańcy Małopolski czy Sląska narzekać nie powinni bo miejscami mają wręcz nadmiar wody.

    1. @Mateusz – nie podważając autorytetów, którzy opracowują te raporty, wydawało mi się, że na mapach KBW niedoszacowana jest skala suszy. Myślę, że to zdanie jest ważne, aby wyjaśnić wątpliwości: „Natomiast na południu Polski oraz na Pojezierzu Mazurskim w tym okresie sześciodekadowym notowano najmniejsze niedobory wody wynoszące powyżej -110 mm”. Zatem – pomimo niebieskich barw na mapie na tych terenów, niedobór -110 mm jest znaczny, chociaż lokalnie może być gorzej, czyli bardziej sucho. Jakby nie patrzeć, jest naprawdę źle. Póki co, lipiec tylko miejscami dał porządniejsze sumy opadów, głównie na północy kraju.

      Prognozowane większe ocieplenie i ponowny, znaczny niedobór opadów, może być wstępem do bardzo suchego sierpnia. Może, ale nie musi. Szkoda, że ponad dwa tygodnie lipcowego ochłodzenia przechodzi w dużym stopniu „na sucho”.

      Jestem bardzo ciekawy, co przygotuje nam sierpień. Upał i suszę? Chłód i deszcz? A może pogodę zbliżoną do normy wieloletniej? Zobaczymy. Póki co, nie zapomnijcie obejrzeć dzisiaj wieczorem zaćmienia Księżyca, oczywiście o ile zachmurzenie nie zepsuje nam obserwacji.

  36. Po kilku umiarkowanie ciepłych dniach (piątek-poniedziałek) z tmax 20-25 stopni w większości kraju i zmienną pogodą dzisiaj powrót do pogody wrześniowej czyli jak na razie w większości kraju tmax 15-22 stopni, przewaga dużego zachmurzenia z wiatrem, ale w większości kraju bez opadów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.