Tag: Archibald

Nietrafione prognozy „klimatystów”

Nietrafione prognozy „klimatystów”

Bardzo spodobało mi się określenie „klimatyści” wymyślone bodajże przez pana Rafała Ziemkiewicza (tego od riserczu). W odróżnieniu jednak do autora tego określenia, osobiście uważam za „klimatystów” tę stronę sporu, której stwierdzenia, delikatnie rzecz ujmując, stoją w sprzeczności z ustaleniom nauki na temat globalnego ocieplenia. Wśród takich „klimatystów” są nie tylko publicyści w postaci panów Łukasza Warzechy, czy Rafała Ziemkiewicza, którzy w nader wygodny sposób potrafią sobie dobierać fakty do stawianej tezy, ale też tacy, którzy swoją wizje na temat zmian klimatycznych przekuwają na prognozy. Ponieważ nawet najszybsze zmiany klimatu z punktu widzenia człowieka wydają się przebiegać stosunkowo powoli, przypomnimy prognozy sprzed co najmniej 10 lat.

Wydaje się dość zabawne, że negacjonistycznie nastawiona  do zdobyczny nauki w dziedzinach klimatologii, czy fizyki atmosfery strona sporu nazywa swych oponentów „alarmistami”, jednocześnie bardzo ochoczo strasząc silnym ochłodzeniem klimatu, które czyhać ma na nas tuż za rogiem. Wystarczy wspomnieć niesławny artykuł prof. Zbigniewa Jaworowskiego („Idzie zimno”, Polityka kwiecień 2008), gdzie czytamy:

Tegoroczna polska zima była lekka. Średnia temperatura stycznia mierzona na Okęciu była o 4.8°C wyższa od długoterminowej wynoszącej -1.1°C (informacja od prof. H. Lorenc z IMGW). Dzięki temu mniej zapłaciliśmy za gaz i węgiel, ale w skali całego globu nie było tak różowo. Cztery główne systemy monitorowania temperatury Ziemi (angielski Hadley-CRUT i amerykańskie GISS, UAH i RSfS) stwierdziły, że nad lądami i morzem oraz w dolnej troposferze styczeń 2008 r. był wyjątkowo zimny, według GISS aż o 0,75oC chłodniejszy niż rok temu. Również stratosfera była chłodniejsza o 0,5°C.

Po tej „szokującej” informacji przechodzimy stwierdzeń typowych dla tamtych czasów: że od 1998 temperatura nie rośnie i w końcu do straszenia niską aktywnością słoneczną i mającą z niej wynikać Małą Epoką Lodową. Oczywiście nie było ani słowa o tym, że aktywność słoneczna spadała już od końca lat 50. XX w., ani o tym że „płaski” trend temperatury od 1998 wynikał tylko i wyłącznie z dobrania takiego okresu, by na jego początku znalazł się rekordowo ciepły rok 1998 (czemu pomogło nie tylko globalne ocieplenie, ale i El Niño), a na końcu lata zimne. Nie tylko prof. Jaworowski uderzał w te tony.

 

Girma Orssengo

Pan podpisujący się jako „BTech, MASc, PhD, Engineering, Perth, Western Australia, Australia” wymyślił w 2010, że całą obserwowaną zmianę klimatu możemy wyjaśnić jednym cosinusem połączonym z trendem liniowym. Wzór, który zastosował wyglądał następująco:

0.0059*(Rok-1880)-0.52+0.3*cos(((Rok-1880)/60)*2*pi)

 

Rozumiecie jak genialne to odkrycie? Ośrodki naukowe na całym świecie używają skomplikowanych modeli mających policzyć zmiany klimatu związane ze wzrostem wymuszenia radiacyjnego wynikającym z emisją gazów cieplarnianych, podczas gdy wystarczy zwykły arkusz kalkulacyjny! Oryginalny wykres Orssengo możemy zobaczyć poniżej.

 

Sprawdźmy najpierw, czy uda nam się zreplikować jego model, możemy do R wprowadzić np. taki kod:

Rok <- seq(1880,2040,1)
model <- 0.0059*(Rok-1880)-0.52+0.3*cos(((Rok-1880)/60)*2*pi)
df <- data.frame(yr=Rok, m=model )
plot(df$m ~ df$yr, type='l', xaxt='n', yaxt='n', lwd=3, xlab="Rok", ylab="Anomalia temperatury")
axis(1, at=seq(1880,2040,10))
axis(2, at=seq(-2,2,0.2))
abline(h=seq(-2,2,0.2), lty=3, col="black")
abline(v=seq(1880,2040,10), lty=3, col="black")

W wyniku otrzymamy wykres:

Wygląda na to, że się zgadza. Dodajmy jeszcze dane HadCRUT (obecnie w wersji 4):

Otrzymujemy stan na rok 2009, dokładnie taki, jakim dysponował G. Orssengo. Oczywiście od tego czasu minęła niemal dekada i możemy sprawdzić, jak się ma owa prognoza do rzeczywistości. A ma się tak:

W tym momencie wiemy (a co mądrzejsi wiedzieli to od początku), to co pan Orssengo powinien wiedzieć w momencie tworzenia owej prognozy: że do cosinusa można sobie „dopasować” bardzo dużo rzeczy, nie koniecznie z sensem. Warto zwrócić uwagę, że model pana Orssengo zakłada, że w czasie narodzin Chrystusa średnia globalna anomalia temperatury wynosić by miała niemal -12K. Jesteśmy również pewni, że Orssengo coś se jeszcze dopasuje. Wystarczy przecież zmienić okres z 60 na 65 lat i znowu wykres będzie „mniej więcej” pasować do danych pomiarowych. Dołek temperatury przesunie się z okolic 2028 na okolice 2040, ale nadal  wizualnie będzie wyglądało to dobrze. I nadal nie będzie miało to żadnego sensu. Zresztą – już zaprezentowany model mocno się nie zgadzał, ponieważ funkcja aproksymująca zmiany temperatury została dopasowana do szczytu z lat 1998-2009. Minima funkcji są za nisko względem obserwacji. Można to było „poprawić” zmniejszając amplitudę postulowanego cyklu, niestety wówczas uciekały już dane bieżące (a jeszcze gorzej byłoby, gdyby na to nałożyć dane do 2018):

Ale to można było poprawić zwiększając nieco trend liniowy. Już rozumiecie? W ten sposób można sobie dopasować wszystko. Za około 10 lat tak prosty zabieg nie będzie już możliwy przy użyciu jednej funkcji sin/cos. Fabrykacja takiej prognozy, mającej sprawiać wrażenie sensownej będzie wymagała zastosowania nieco bardziej skomplikowanego (ale nadal mieszczącego się w podpisie wykresu) wzoru.

 

Don J. Easterbrook

D. Eastrbrook to professor emeritus geologii na Western Washington University. I jednocześnie jedna z mroczniejszych klimatystycznych postaci w tym zestawieniu. Mroczniejszych, bo manipulujących seriami danych w celu uzyskania potwierdzenia swoich tez.

Podobnie jak G. Orssengo, Easterbrook postuluje istnienie cykli, w które wpisywać się ma obecnie obserwowane ocieplenie. Cykle te mają być wywołane zmianami aktywności słonecznej oraz PDO.  W 2006 r. Easterbrook twierdził, że bieżące ocieplenie ma się ku końcowi i jeśli cykl ten będzie kontynuowany, to należy się spodziewać ochłodzenia z minimum w okolicy roku 2035.

If the cycles continue as in the past, the current warm cycle should end soon and global temperatures should cool slightly until about 2035, then warm about 0.5°C from ~2035 to ~2065, and cool slightly until 2100.

Źródło.

Teza ta była podparta taką „projekcją”:

 

Samo w sobie to stwierdzenie nie było jeszcze niczym złym. Co prawda pozbawione było podstaw naukowych, ale nie miało w sobie znamion manipulacji danymi. Gorzej było parę lat później, gdy prof. Easterbrook zaprezentował taki oto, zaktualizowany wykres.

Na wykresie tym mamy już wyraźnie oznaczone okresy chłodne i ciepłe. Co więcej, mamy naniesioną prognozę IPCC i dane rzeczywiste, które mocno się z tą prognozą rozjeżdżają. Pik temperatury następuje w 1998 (pamiętacie, że prof. Jaworowski pisał o braku wzrostu temperatury po 1998?), następnie mamy spadek do poziomu z 1977/1978 i wzrost temperatury, ale do poziomu niższego, niż w latach 90. XX w. Problem polega na tym, że zaprezentowane „dane pomiarowe” po 1998 nie zgadzają się z żadną serią pomiarową. Żadną. Ani GISTEMP od NASA GISS. Ani z HadCRUT od CRU, ani z seriami satelitarnymi UAH i RSS.

Poniżej: dane GISTEMP.

Poniżej: satelitarna seria UAH:

W żadnej z tych serii okres po 2001 nie jest chłodniejszy od lat 90. XX w. Najmniejsze ocieplenie wskazuje satelitarna seria UAH, co akurat nie jest zaskoczeniem, jako że nie mierzy ona nawet temperatury przy powierzchni Ziemi, tylko jest oszacowaniem tejże temperatury w dolnej troposferze1. Smutna prawda jest więc taka, że dane te zostały „poprawione” na rzecz prognozy prof. Easterbrooka. I nie jest to tylko obserwacja ludzi uznających naukę związaną z globalnym ociepleniem. Problem dostrzegł również Bob Tisdale, negacjonista, na negacjonistycznym blogu „Watts Up With That”, gdzie prof. Easterbrook opublikował w 2014 wpis na temat swoich „odkryć” i prognoz. W komentarzu Bob Tisdale pyta:

And what kind of magical dataset did you present in your Figure 4?

Istotnie, trudno się nie zgodzić – seria danych prezentowana na fig. 4 rzeczywiście musi być „magiczna”. Przepychanki między negacjonistami trochę trwały, ostatecznie jednak prof. Easterbrook nie potrafił wskazać, w jaki sposób uzyskał serię danych niezgodną z jakąkolwiek opublikowaną serią anomalii temperatury globalnej. Prawdopodobnie Bob Tisdale był bliski prawdy, że jest ona efektem połączenia ze sobą dwóch zupełnie różnych serii: HadCRUT i UAH. Nikt poważnie zajmujący się tą tematyką czegoś takiego by nie zrobił. Dodatkowo Tisdale wprost zarzuca Easterbrookowi „tworzenie globalnego ochłodzenia w okresie, gdy takowego nie było”:

I raised a few eyebrows a couple of weeks ago by complaining loudly about a graph of global surface temperature anomalies (among other things) that was apparently created to show global cooling over a period when no global cooling existed.

W odpowiedzi na zarzuty kolegi Easterbrook oskarżył go o „werbalny atak” i… nie wyjaśnił skąd się bierze różnica między seriami danych a jego wykresem.

Warto wskazać, że sami pisaliśmy o tym oszustwie cztery lata wcześniej, niż wpadł na nie Bob Tisdale. Co więcej, wskazaliśmy dokładnie ten sam mechanizm oszustwa. Jeżeli chodzi zaś o sprawdzalność prognozy Easterbrooka, to wg niej powinniśmy już być w zaawansowanej fazie ochłodzenia. Żadna seria pomiarowa nie wskazuje, by miałaby to być prawda. Dla porządku jednak porównajmy owe prognozy z danymi rzeczywistymi.

Oprzemy się tu na „projekcji” prof. Easterbrooka opublikowanej w 2008 r. i zaprezentowanej na WUWT. Wygląda ona następująco:

W części historycznej projekcji prof. Easterbrooka wykres temperatur globalnych jest mocno wygładzony. Charakterystyczne jest tu ocieplenie z okolic 1940 (z anomalią ok. +0.1K) oraz prognozowany szczyt temperatury w okolicy 2000, po którym miałoby następować ochłodzenie wg trzech różnych scenariuszy. Pierwszy scenariusz to łagodne ochłodzenie, które jest replikacją ochłodzenia z lat 1945-1977, drugi scenariusz replikować ma silniejsze ochłodzenie z lat 1880-1915 (choć w rzeczywistości ochłodzenie z tamtych lat było ok. dwukrotnie słabsze, niż zaprezentował tu Easterbrook) oraz trzeci, będący opcją skrajną, w którym następuje wyjątkowo silne globalne ochłodzenie o ok. 1K do 2022 r.  Jak czytamy we wpisie na WUWT (podkreślenia nasze):

The IPCC predicted global warming of 0.6° C (1° F) by 2011 and 1.2° C (2° F) by 2038, whereas Easterbrook (2001) predicted the beginning of global cooling by 2007 (± 3-5 yrs) and cooling of about 0.3-0.5° C until ~2035. The predicted cooling seems to have already begun. Recent measurements of global temperatures suggest a gradual cooling trend since 1998 and 2007-2008 was a year of sharp global cooling.

Na podstawie tego opisu odtworzyliśmy prognozę Easterbrooka – ochłodzenie rozpoczyna się w roku 2003 (a zarazem projekcja Easterbrooka, na co wskazuje powyższy wykres) i trwa do roku 2035. Temperatura spada o nieco ponad 0.3°C, co również jest spójne z tekstem prognozy. Wygląda to następująco:

Jak widać, wszystkie wartości na wykresie są o około 0.5°C niższe, niż w oryginalnej prognozie, co wynika ze zmiany okresu referencyjnego na 1981-2010, dzięku czemu można było pokazać serie satelitarne. Wykres jest 5-letnią średnią ruchomą (centrowaną), zatem ostatni punkt danych to średnia za lata 1998-2002. Oczywiście minęło już sporo czasu, możemy zatem pokazać jak w istocie zmieniały się anomalie temperatury aż do 2018 (a dokładniej 2014-2018). Okazuje się (co nie jest jakieś szczególnie zaskakujące), że prognoza prof. Easterbrooka kompletnie rozmija się z rzeczywistością:

Nawet seria satelitarna UAH, która po szeregu modyfikacji1 wskazuje najmniejszy trend ocieplenia mocno rozjeżdża się z prognozą Easterbrooka. Seria RSS, również oparta o dane satelitarne, wskazuje na zdecydowanie silniejsze ocieplenie i jest zbliżona do pomiarów naziemnych. Rozjazd między prognozami a rzeczywistością sięga już ok 0.4°C. Zdecydowanie lepiej sprawdziły się prognozy IPCC. Co prawda obserwowany trend jest nieco niższy, niż prognozowany w scenariuszu RCP 8.5 (co wynika z nieco innych wartości wymuszenia radiacyjnego, niż prognozowano, a także nieco innych metod obliczania średniej globalnej), jednakże znacznie bliższy rzeczywistości, niż prognozy Easterbrooka.

Podsumowując – prof. Easterbrook nie tylko dopuścił się bardzo brzydkich działań mających na celu nagięcie danych z serii pomiarowych do własnych prognoz, dodatkowo jego prognozy zupełnie się nie sprawdziły.

 

David C. Archibald

Ochłodzenie klimatu prognozowane przez D. Easterbrooka wydaje się niczym nieznaczącym epizodem przy prognozach Davida Archibalda. David C. Archibald to geolog, członek powołanej w 2000 r. tzw „Grupy Lavoisiera„, której głównym celem jest szerzenie negacjonizmu względem globalnego ocieplenia. Związany jest również ściśle z przemysłem naftowym, np. jako dyrektor zarządzający Yeeda Oil Ltd. Swego czasu wraz z dwoma bliżej niezidentyfikowanymi profesorami z Purdue University opracował tabletki mające leczyć raka prostaty zrobione z warzyw – brokułów i chili. Barwna postać.

Na samym początku roku 2006 David Archibald opracował prognozę gwałtownego ochłodzenia, jakie miało być związane z malejącą aktywnością słoneczną. Prognoza opierała się na powiązaniu średniej temperatury rocznej w wybranych punktach i długości cyklu słonecznego. Na tej podstawie Archibald stwierdził, że:

Projections of weak solar maxima for solar cycles 24 and 25 are correlated with the terrestrial climate response to solar cycles over the last three hundred years, derived from a review of the literature. Based on solar maxima of approximately 50 for solar cycles 24 and 25, a global temperature decline of 1.5°C is predicted to 2020, equating to the experience of the Dalton Minimum. To provide a baseline for projecting temperature to the projected maximum of solar cycle 25, data from five rural, continental US stations with data from 1905 to 2003 was averaged and smoothed. The profile indicates that temperatures remain below the average over the first half of the twentieth century.

Dobrze czytacie. Na podstawie danych z pięciu wybranych stacji, David Archibald prognozował, że w ciągu 17 lat od 2003 roku do roku 2020 średnia globalna temperatura spadnie o 1.5°C! Możemy wykorzystać poprzednie wykresy do pokazania tej prognozy.

Warto zauważyć, że przy gigantycznym ochłodzeniu prognozowanym przez D. C. Archibalda, ochłodzenie prognozowane pierwotnie przez Easterbrooka wydaje się kompletnie nieistotne, wręcz niezauważalne. I oczywiście wiemy też, że w serii pomiarowej nie ma nawet śladu ochłodzenia.

Podobnie, jak gigantyczne było prognozowane ochłodzenie, gigantyczny jest też błąd owej prognozy. Sięga on obecnie 1.3 – 1.4°C. I o ile o prognozach prof. Easterbrooka możemy zwyczajnie powiedzieć, że się „nie sprawdziły”, to w przypadku prognoz Davida Archibalda byłoby to dużym eufemizmem. Błąd tej prognozy możemy chyba jedynie porównać do przypadku, w którym ktoś prognozuje falę mrozu, a otrzymuje falę upałów. Staje się powoli jasne, że prognozy klimatycznych negacjonistów wysuwane na początku bieżącego wieku nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, co więcej nie miały podstaw naukowych. Wyciąganie wniosków z pięciu wybranych stacji (przy czym istnieje wysokie ryzyko, że wybrane były one specjalnie pod tezę) musiało się skończyć tak, jak na powyższym wykresie.

Richard Lindzen

Lindzen to jeden z nielicznych fizyków podważających antropogeniczne przyczyny globalnego ocieplenia. W 1989 r. stwierdził on, iż „osobiście uważa, że prawdopodobieństwo że w nadchodzącym stuleciu ocieplenie związane z gazami cieplarnianymi osiągnie wartości porównywalne z naturalną zmiennością klimatu jest małe„. Oznacza to, że ocieplenie związane z emisją tychże gazów nie powinno wg Lindzena przekroczyć 0.3°C/100 lat. Oczywiście, jak widzimy na zaprezentowanych wyżej wykresach, jest ono sporo większe.

Porównanie prognozy Hansena (1988) i rzeczywistych danych pomiarowych. Dodano prognozę opartą o twierdzenia R. Lindzena. Źródło: Skeptical Science.

 

John McLean

W okolicach roku 2010 ów pan zasugerował, iż w związku z ujemną fazą ENSO (La Niña) średnia temperatura globalna spadnie do poziomu najniższego od 1956, a być może i wcześniej. Oczywiście jak wiemy, nic takiego nie miało miejsca. Prognoza oparta była o pracę „Influence of the Southern Oscillation on tropospheric temperature” (McLean, Freitas, Carter 2009) w której co prawda słusznie wskazano związek ENSO ze zmiennością temperatury globalnej w krótkich skalach czasowych, ale jednocześnie wysunięto wniosek,  który absolutnie z tej pracy nie wynikał:

Finally, this study has shown that natural climate forcing associated with ENSO is a major contributor to variability and perhaps recent trends in global temperature, a relationship that is not included in current global climate models.

Ponieważ wskaźniki związane z ENSO (np. wzmiankowane w pracy SOI) spadły w 2011 do bardzo niskich poziomów, na tej podstawie i na podstawie błędnych wniosków McLean wysunął prognozę, która się nie sprawdziła, bo się sprawdzić nie mogła.

To tylko parę przykładów z prognozowanych „globalnych ochłodzeń”, które ostatecznie nie doszły do skutku. Cechą charakterystyczną jest tutaj późniejsze przesuwanie prognozowanego startu ochłodzenia w czasie – w sytuacji gdy w sposób oczywisty do ochłodzenia nie doszło (nie wskazuje na to żadna seria pomiarowa). Można na przykład odnaleźć prezentację prof. Easterbrooka z 2017,  w której opowiada on dokładnie te same historie, co 10 lat wcześniej i całkowicie „przypadkowo” na wykresach nie widać ostatnich najcieplejszych lat, urywają się one w bardzo wygodnym dla Easterbrooka miejscu. Dokładnie te same wykresy możemy znaleźć w prezentacji trzy lata starszej, co jednoznacznie wskazuje, że nowsze dane były dla prof. Easterbrooka zwyczajnie niewygodne.

Powyżej: zrzut z prezentacji prof. Easterbrooka z 2014 r. Mimo, że mieliśmy już dodatkowe 13 lat danych, Easterbrook nadal ucina je w roku 2000, prezentując „prognozę” po tym roku.

 

Powyżej: kolejny zrzut z tej samej prezentacji. Ćwiczenie: na poniższym wykresie satelitarnej serii UAH wskaż rok 2012 i wyjaśnij, dlaczego w prezentacji z 2014 prof. Easterbrook uciął wykres właśnie na początku 2012.

 

 

1 Satelitarne serie pomiarowe w istocie nie mierzą temperatury przy powierzchni ziemi, tak jak termometry w seriach „naziemnych”. Zamiast tego oszacowują temperaturę dolnej troposfery w oparciu o pomiary (wykonywane za pomocą MSU/AMSU) strumienia promieniowania w różnych długościach fali. Wynik, czyli szacowana anomalia temperatury zależy od tego, w jaki sposób różne grupy zajmujące się tym tematem ją wyliczą. Problemem jest tu nie tylko dryf satelitów (które powinny się znajdować nad danym miejscem dokładnie o tej samej porze, ale z uwagi na zmiany parametrów orbity ta pora się zmienia), ale i fakt, że seria składa się z danych pochodzących z wielu różnych satelitów na których znajdują się instrumenty różnego rodzaju, przez co cała seria jest niejednorodna i wymaga wielu korekt. Parę lat temu satelitarna seria UAH została zaktualizowana do wersji 6.0, w której znacząco obniżono anomalie temperatury w stosunku do wersji 5.6. Po tym zabiegu seria ta charakteryzuje się najniższym trendem temperatury ze wszystkich serii pomiarowych, również innych serii satelitarnych. Nie radzimy przywiązywać się do tych danych, nie wiadomo bowiem jak będą wyglądać w kolejnych wersjach ;)

 

 

 

 

 

Globalne ochłodzenie po raz n+1

Globalne ochłodzenie po raz n+1

Ostatnimi dniami serwis „Twoja Pogoda” ponownie straszy nas rychłym nadejściem Małej Epoki Lodowej. Czas więc chyba na przegląd doniesień „prasowych” z ostatnich lat, również zapowiadających rychłe nadejście globalnego ochłodzenia. Z obowiązkowym komentarzem na końcu.

 

09.12.2008: Nadchodzi wielkie ochłodzenie
https://www.tvn24.pl/pogoda,7/nadchodzi-wielkie-ochlodzenie,79173.html

Za 10 lat Polska może zmienić się w syberyjską tundrę.

 

24.07.2009: Czeka nas globalne ochłodzenie.
https://polskatimes.pl/czeka-nas-globalne-ochlodzenie/ar/144878

 

31.01.2010: Nadchodzi epoka lodowcowa?

http://www.fakt.pl/Nadchodzi-epoka-lodowcowa-,artykuly,63136,1.html

 

12.09.2010: Idzie zima tysiąclecia!

http://www.fakt.pl/Idzie-zima-tysiaclecia-,artykuly,82085,1.html

 

12.10.2011: Nadchodzi “mała epoka lodowcowa”.

http://www.fakt.pl/Nadciaga-mala-epoka-lodowcowa-Zima-bedzie-,artykuly,133387,1.html

 

21.02.2012: Nadchodzi epoka lodowcowa. Już za 2 lata.

http://www.fakt.pl/Nadchodzi-epoka-lodowcowa-Juz-za-,artykuly,146388,1.html

 

22.02.2012: Rosyjski naukowiec: Epoka lodowcowa za dwa lata.

https://natemat.pl/1825,rosyjski-naukowiec-epoka-lodowcowa-za-dwa-lata

 

06.04.2013: Słońce wyhamowuje. Już niedługo „mała epoka lodowcowa”?

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/prognoza,45/slonce-wyhamowuje-juz-niedlugo-mala-epoka-lodowcowa,82583,1,0.html

 

20.09.2013: Zima będzie sroga!

http://www.fakt.pl/to-bedzie-sroga-zima-prognoza-pogody-na-wrzesien,artykuly,419368,1.html

 

19.09.2013: Czeka nas zima stulecia!

http://pogoda.wp.pl/kat,1034985,title,Czeka-nas-zima-stulecia-Rosjanie-nie-maja-watpliwosci,wid,15993414,wiadomosc.html?ticaid=112f3b

 

13.07.2015: Zaskakujące wyliczenia. Już za 15 lat w Polsce będzie niczym w Norwegii

https://pogoda.wp.pl/gid,17705076,kat,1035571,title,Zaskakujace-wyliczenia-Juz-za-15-lat-w-Polsce-bedzie-niczym-w-Norwegii,galeria.html

 

26.12.2015: Nadchodzi kolejna epoka lodowa?

https://pogoda.wp.pl/gid,18069116,kat,1035571,title,Nadchodzi-kolejna-epoka-lodowa,galeria.html?ticaid=11c5f7

 

28.08.2016: Nadchodzi globalne ochłodzenie.

https://pogoda.wp.pl/gid,18483114,kat,1035571,title,Nadchodzi-globalne-ochlodzenie,galeria.html

 

25.05.2017: Nadchodzi globalne ochłodzenie.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-05-25/rosyjscy-naukowcy-sa-pewni-nadchodzi-globalne-ochlodzenie_1556840/

Rosyjscy naukowcy są pewni. Nadchodzi globalne ochłodzenie. Globalne ocieplenie dobiega końca, a jego miejsce już za 5 lat zajmie globalne ochłodzenie – takie rewelacje głosi jeden ze znanych rosyjskich naukowców.

 

14.11.2018: Słońce coraz słabsze. Nadchodzi mała epoka lodowa.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-11-14/slonce-coraz-slabsze-nadchodzi-mala-epoka-lodowa-ktora-wywola-globalna-kleske-glodu/

 

Przed 2008 rokiem ciężko coś znaleźć, wiemy jednak, że przynajmniej w zachodniej prasie temat i wówczas od czasu do czasu się pojawiał. Znane są też prognozy prof. D. Easterbrooka, który z godnym podziwu zapałem globalne ochłodzenie przepowiada już od niemal 20 lat, cały czas przesuwając je w czasie. Kilka lat temu również David Archibald prognozował, że do 2017 r. średnia temperatura całej półkuli północnej obniży się o 1°C. Nie dość, że ostatecznie nie miało to miejsca, to dodatkowo temperatura półkuli północnej znacznie wzrosła, w 2016 notowano wartości rekordowo wysokie. W 2015 rekordowo ciepło było również w Polsce, a rok 2018 ponownie ma szanse ów rekord pobić.

W tego typu prognozach cały czas pojawia się motyw słabnącej aktywności słonecznej. Aktywność ta istotnie słabnie, tyle że dzieje się to nie od kilku lat, ale od kilkudziesięciu – szczyt aktywności słonecznej przypadł na lata 50. XX w. 11. letnia średnia ruchoma liczba plam słonecznych jest obecnie najniższa od ponad 100 lat.

Porównanie trendu liczby plam słonecznych z globalną temperaturą również każe wątpić w to, że obecne osłabienie aktywności słonecznej będzie miało jakiś większy wpływ.

Tym bardziej, że już obecnie aktywność ta jest znacznie niższa, niż przez większość lat po roku 1750.

Równie smutny los czekał hipotezę H. Svensmarka, który postulował wpływ zmian strumienia promieniowania kosmicznego na klimat naszej planety (co także przewija się w niektórych z powyższych artykułów). Na uwagę zasługuje również prognoza wspomniana przez Arlettę Unton-Pyziołek z TVN Meteo, autorstwa prof. Jerzego Boryczki. Tutaj wypada tylko zacytować poprzedni wpis na ten temat, wraz z obowiązkowym wykresem przedstawiającym prognozę zmian temperatur dla Warszawy.

Dane pomiarowe kończą się jak widać na silnym skoku temperatur pomiędzy 1975 a 2000. Najprawdopodobniej jest to rok 1989 albo 1990, który istotnie był wyjątkowo ciepły. Co ciekawe po tym ekstremum prognoza wskazuje na ochłodzenie, szczególnie silne w pierwszych latach XXI w. Od okolic 2005 do końca prognozy przebieg temperatur nie wykazuje już żadnego trendu i trzyma się na średnim poziomie około 7.1°C, wg pomiarów w latach 2005-2013 było to 9.0°C.

W rzeczywistości więc z niczym takim do czynienia jak na razie nie mieliśmy, w Warszawie od przełomu lat 80-tych i 90-tych cieplej było chociażby w 2000, 2007 i 2008. Średnia temperatura w latach 2001-2013 była tam o 0.3°C wyższa, niż w poprzednich 13 latach, tj. 1988-2000. W skali kraju różnica ta była nieco niższa i wyniosła 0.2°C. Należy zwrócić jeszcze uwagę na to, że wykres ten najprawdopodobniej nie przedstawia pomiarów z Okęcia, tylko z homogenizowanej serii H. Lorenc. Świadczy o tym pik temperatury na samym końcu pomiarów rzeczywistych na wykresie o wartości około 9.8°C. Tyle właśnie wg rekonstrukcji H. Lorenc miał rok 1989, podczas gdy wg pomiarów na Okęciu było to 9.5°C. Należy więc uznać, iż prognoza odniesiona do Okęcia wskazywała na spadek temperatur średnich rocznych po roku 2005 do wartości niższych od 7.0°C.

Powyższe słowa pochodzą z roku 2014. Jak się później okazało, lata 2014 i 2015 były w Warszawie jeszcze cieplejsze. W 2015 po raz pierwszy w historii pomiarów średnia temperatura roczna przekroczyła 10.0°C i wyniosła 10.3°C. Lata 2014-2015 były zresztą rekordowo ciepłe w zasadzie w całym kraju, niezależnie od tego, czy pomiary prowadzono w terenie zurbanizowanym, czy z dala od większych miast – np. na Śnieżce, czy Kasprowym Wierchu. Jest więc oczywistym, że prognoza sugerująca znaczny spadek średnich rocznych temperatur po roku 2000 zwyczajnie się nie sprawdziła. Co ciekawe, inaczej twierdzi sam autor prognozy, który w 2012 wystawił swym prognozom „ocenę pozytywną”. Zastanawiający jest tu np. rys. 11, przedstawiający „średnie konsekutywne 3-letnie”:

Warto zwrócić uwagę, że rysunek ten ma dwie skale w osi Y. Ponieważ „3-letnie konsekutywne” średnie temperatury lipca w okresie po 2000 wielokrotnie przekraczały 20.0°C, wydaje się, że dla pomiarów rzeczywistych właściwa jest tu prawa oś Y. Istnienie drugiej osi wskazuje, że tyczy się ona prognozy. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale moim skromnym zdaniem takie przedstawienie weryfikacji prognozy jest co najmniej mylące.

Jak widać, częste i zwykle sensacyjne w tonie prognozy nadchodzącego globalnego ochłodzenia nadal nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Z cyklu „prognozy trafione inaczej” – Archibald 2006

Z cyklu „prognozy trafione inaczej” – Archibald 2006

Cytat:

Based on solar maxima of approximately 50 for solar cycles 24 and 25, a global temperature decline of 1.5°C is predicted to 2020, equating to the experience of the Dalton Minimum.

Źródło.

Od tezy zawartej w artykule w E&E upływa właśnie 10 lat. Jej weryfikacja wygląda następująco (wykres przedstawia 5-letnie średnie ruchome wartości globalnej anomalii temperatury powietrza w serii GISTEMP):

2009Wg prognozy Davida C. Archibalda, w chwili obecnej powinno być najchłodniej od lat 70. XX w. Zamiast tego jest rekordowo ciepło.

Co dalej z Easterbrookiem i Archibaldem?

Co dalej z Easterbrookiem i Archibaldem?

Jakiś czas temu „sceptyczny” wobec AGW geolog Don Easterbrook uraczył nas swoją własną prognozą dotyczącą przyszłych zmian temperatur. W skrócie, wg owych prognoz stoimy przed globalnym ochłodzeniem, które rozpoczęło się już w 2000. Do roku 2020 wg wczesnych, bardzo „delikatnych” prognoz miało się ochłodzić od 0.1 do 0.5K.

Read More Read More

Archibald 2015

Archibald 2015

…prognozuje gwałtowne ochłodzenie w zachodniej części Europy za dwa lata – zdarzenie zbliżone do tego, z czym mieliśmy do czynienia w 1740 (również w Polsce wystąpiła wtedy skrajnie długa i mroźna zima). Podstawą prognozy jest porównanie serii temperatury z Wielkiej Brytanii w latach 1978-2012 i 1703-1745. Jakkolwiek z tezami Archibalda rozprawia się Tamino, warto ową prognozę zapamiętać.

Read More Read More