Tag: Poznań

Koniec czerwca

Koniec czerwca

Wiemy już, że końcowa anomalia temperatury powietrza w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 zakończy się najprawdopodobniej wartością między +5.39 a +5.43K i będzie to zdecydowanie najcieplejszy czerwiec w historii pomiarów instrumentalnych (czyli od 1781 r). Nie ulega żadnej wątpliwości, że będzie on znacznie cieplejszy od czerwca 1811 – poprzedni rekord zostanie pobity o ponad 1.3K. Niektórzy o rekordzie przebąkiwali już na samym początku miesiąca, ale z pewnością nikomu nie śniło się, że zostanie on pobity z tak dużym zapasem.

Wg analizy Poltemp 1.0H6 przeciętny czerwiec (1981-2010) charakteryzuje się średnią temperaturą obszarową równą 15.95°C. Oznacza to, że w tym roku osiągnęła ona wartość około 21.35°C i była nieco wyższa, niż w sierpniu 2015 (21.17°C) i niższa od średniej lipca 2006 równej 21.79°C. Tegoroczny czerwiec ustawił się więc na drugim miejscu wśród najcieplejszych pod względem średniej temperatury obszarowej miesięcy w powojennej Polsce.

Dzisiaj kolejny (oczywiście ostatni) dzień upalny w czerwcu. Temperatury (model ICON) mogą osiągać 37°C (model GFS daje „zaledwie” 35°C), a nawet lokalnie 38°C i będą prawdopodobnie nieco niższe od tych notowanych w środę, 26 czerwca. W Słubicach notujemy obecnie 30.7°C – o około 0.7°C mniej, niż w środę w Poznaniu o tej samej porze (notowano tam maksymalnie 38.0°C).

 

 

Czy w Prószkowie w 1921 notowano 40.2°C?

Czy w Prószkowie w 1921 notowano 40.2°C?

Poniżej mapa zrekonstruowanego rozkładu Tmax w dniu 29 lipca 1921. Jak widzimy, wartość z Prószkowa znacznie odstaje od okolicznych, szczególnie od stacji opolskiej. Co ciekawe, również dla sierpnia dane te różnią się znacznie: rekord dla Prószkowa to 38.7°C, podczas gdy dla pobliskiego Opola jest to 36.7°C. W sposób oczywisty stacja w Prószkowie była w czasie fal upałów znacznie cieplejsza od stacji w Opolu.

Problemem tu może być nieprawidłowy (wg norm współczesnych) sposób pomiaru – wg opisu prof. M. Miętusa, mierzono wówczas zaledwie 1 metr nad gruntem. Nie znamy również typu klatki, jaki wówczas stosowano. Na powyższej mapie umieszczono dane ze stacji Poznań-Ławica, gdzie notowano 37.5°C. Na stacji Poznań-Uniwersytet było to 38.7°C, stacja położona była jednak w centrum miasta. Naszym zdaniem bardziej wiarygodne od danych prószkowskich wydają się dane ze stacji Zbiersk (40.0°C) i Pętkowo (39.6°C). Też jednak nie można mieć 100% pewności co do poprawności tych danych. Wiele zależy od sprzętu jakim mierzono i sposobu dokonywania pomiarów. Pamiętajmy, że w 1921 r. Polska dopiero co odzyskała niepodległość, dodatkowo zaledwie rok wcześniej zakończyła się wojna z Bolszewikami. Polska sieć meteorologiczna, dopiero co budowana po latach zaborów, cierpiała na liczne braki. Trzeba mieć to na uwadze. Brakuje tu szczególnie jakiejś stacji z okolic Leszna i Kalisza, stacji wyższego rzędu.

Zapraszamy do dyskusji.

Podsumowanie wczorajszego dnia

Podsumowanie wczorajszego dnia

Oczywiście wszyscy doskonale już wiedzą, że najwyższą temperaturę maksymalną zanotowano na posterunku pomiarowym w Radzyniu (woj. lubuskie), gdzie wzrosła ona do 38.2°C i była najwyższa w czerwcu w historii obserwacji pomiarowych w Polsce.

Posterunek pomiarowy IMGW-PIB w Radzyniu

 

Informację też potwierdziło oficjalnie IMGW-PIB (zapraszamy do śledzenia profilu) za pomocą Twittera.

Okazuje się jednak, że polskie miasta położone nad samą granicą z Niemcami, mogły doświadczyć temperatury jeszcze wyższej, sięgającej nawet 39°C! Stacja Coschen, położona zaledwie 500 metrów od granicy z Polską odnotowała 38.6°C. Jeszcze goręcej było w Gubinie, gdzie niemiecka stacja położona ok. 350 metrów od Nysy odnotowała aż 39.2°C. Oczywiste jest, że temperatury notowane w odległym o około 400 metrów Gubinie nie mogły być znacząco różne. Niestety nie mamy tam stacji.

Proszę jednak pamiętać, że cytowane dane IMGW-PIB są nieostateczne. Pochodzą one z danych 10-minutowych, a nie z absolutnych Tmax stacji. Nie jest wykluczone, że absolutna temperatura maksymalna na stacji Radzyń była jeszcze o 0.1 – 0.3°C wyższa. Tak było w przypadku innych miesięcy na tej stacji. Nie mamy też jeszcze żadnych informacji ze stacji Ceber.

Ekstremalnie wysokie były też średnie dobowe temperatury powietrza. Wczoraj zamieściliśmy mapę z najwyższymi średnimi dobowymi odnotowanymi w czerwcu w naszym kraju, dziś już wiemy, że wiele z tych rekordów na obszarze Wielkopolski, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Kujaw, Mazowsza, Opolszczyzny i Śląska zostało pobitych, a niektóre wręcz – trudno znaleźć inne słowo – zmiecionych.

I tak, dotychczasowa najwyższa średnia temperatura dobowa w czerwcu w Zielonej Górze wynosiła 29.4°C, wczoraj osiągnęła ona 30.3°C – była to jednocześnie… najwyższa średnia dobowa temperatura w historii pomiarów na tej stacji! Wcześniejszy rekord wynosił 30.2°C i został odnotowany w 1994. Dotychczasowy rekord Wrocławia wynoszący 26.9°C (2016) został zmieciony z powierzchni ziemi – wczoraj odnotowano tu średnią temperaturę dobową równą 29.2°C. Mało brakowało, a i tu zostałby pobity rekord absolutny, ten należy do sierpnia 2015, kiedy średnia temperatura dobowa osiągnęła 29.4°C. Ta sztuka udała się za to w Poznaniu, gdzie średnia temperatura dobowa wyniosła wczoraj 30.0°C, zmiatając poprzedni rekord czerwca równy 27.5°C (i ten ustanowiony już w tym roku, równy 28.6°C). Była to jednocześnie najwyższa średnia dobowa temperatura notowana w całej historii pomiarów – pobity został dotychczasowy rekord równy 29.7°C z sierpnia 1992. Podobnie było w Słubicach, gdzie najwyższa średnia temperatura dobowa wynosiła dotychczas 29.4°C (1994). Wczoraj wzrosła ona aż do 29.8°C (poprzedni rekord czerwca 27.7°C). Rekord czerwca padł w Warszawie: 28.7°C. Do rekordu absolutnego zabrakło 0.6°C.

Zapewne można by podać jeszcze parę takich przykładów, pozostawiamy to jednak wam. Poniżej mapa wczorajszych średnich dobowych temperatur powietrza, ale uwaga! Są to średnie wyciągnięte wg metody synoptycznej, z ośmiu pomiarów w ciągu doby. Oficjalne dane ze stacji klimatologicznych będą się więc od tego różnić (przykładowo średnia temperatura dobowa w Zielonej Górze obliczona metodą synoptyczną to 30.3°C, metodą stosowaną na stacjach klimatologicznych to 30.1°C). Radzimy więc nie porównywać bezpośrednio średnich dobowych na stacjach klimatologicznych z mapą zamieszczoną wcześniej.

Tak wysokie średnie temperatury dobowe (przeciętna w Polsce 27.0°C!), jedne z najwyższych w historii obserwacji, przełożyły się oczywiście na skrajnie wysokie anomalie dobowe. Te przekraczały miejscami 12.0K, a najwyższą notowano w Zielonej Górze (12.9K).

Przeciętna anomalia obszarowa osiągnęła +10.55K i była jedną z najwyższych notowanych w sezonie letnim. Tylko raz notowano anomalię wyższą: 29 sierpnia 1992 było to +10.57K. Należy jednak pamiętać, że wartość wczorajszej anomalii dobowej obliczona została tylko z udziałem stacji synoptycznych. Po dodaniu stacji klimatologicznych ulegnie ona zmianie.

Poniższy wykres pokazuje, jak bardzo przestrzeliliśmy wczoraj dotychczasowe wartości maksymalne czerwca w latach 1951-2018.

Wiemy też już, że zdecydowanie lepiej poradził sobie z tymi warunkami model ICON, a kompletnie poległy modele UMPL4km (ICM) i model GFS. Dość zaskakująco, nawet model ECMWF nieco niedoszacował wczorajsze warunki termiczne. Ta obserwacja istotna może być  w stosunku do prognozowanego drugiego uderzenia upału. Wszystko wskazuje na to, że przyniesie on również bardzo wysokie temperatury, jednakże o około 1°C niższe od wczorajszych.

Dość niespodziewanie mamy więc do czynienia z czerwcem wręcz absurdalnie ciepłym. Nie dość, że pobije on dotychczasowy rekord średniej anomalii miesięcznej (żeby stało się inaczej, anomalie dobowe pozostałych czterech dni czerwca, włącznie z dzisiejszym musiały by spaść do -6.58K), dodatkowo pobił absolutny rekord temperatury maksymalnej i absolutne rekordy temperatury średniej dobowej. Obecna prognoza mówi nam, że ostatecznie czerwiec zakończy się anomalią równą ok. +5.3 – +5.4K (dajemy tu większą wiarę modelowi ICON).

Jeśli tak będzie, to ostateczny przebieg anomalii miesięcznych czerwca w latach 1781-2019 wyglądać będzie następująco.

Powojenny czerwiec

Powojenny czerwiec

Nie wiemy jeszcze, czy obecny czerwiec pobije ten z 1811, czy nie, jednakże jesteśmy już pewni, że w skali całego kraju będzie on najcieplejszy od co najmniej 208 lat. Powojenne czerwce charakteryzowały się raczej umiarkowanymi falami upałów, które przedzielane były okresami wyraźnie chłodniejszymi. Dzięki temu anomalia temperatury w tym miesiącu nie przekroczyła +3.0K (okres referencyjny 1981-2010), mimo obserwowanego od przełomu lat 70. i 80. XX w. wyraźnego ocieplenia klimatu. Ocieplenie to, szczególnie w pierwszej dekadzie XXI w. zaznaczyło się również znacznym ociepleniem lipca i sierpnia. Już w 1992 r. sierpień w wielu miejscach naszego kraju charakteryzował się średnią miesięczną temperaturą osiągającą znacznie ponad 20.0°C, dochodząc lokalnie do 22.0°C. Lipiec 1994 w Zielonej Górze charakteryzował się średnią miesięczną temperaturą równą 22.9°C, a w 2006 r. nawet 24.2°C. Przeciętna różnica średnich temperatur miesięcznych między czerwcem a lipcem wynosi zwykle około 2.0°C, wydawałoby się więc, że już dawno powinniśmy mieć do czynienia z średnimi temperaturami czerwca sięgającymi co najmniej 22°C. Ale nic z tego.

We Wrocławiu najcieplejszy powojenny czerwiec charakteryzował się jednak średnią temperaturą miesięczną równą 19.5°C. Wystąpiła ona aż trzykrotnie: w 2003, 2016 i 2018 r. Od 2016 r. mamy tu serię trzech wyjątkowo ciepłych czerwców, z których nieco chłodniejszy 2017 miał średnią miesięczną równą 19.3°C. W latach 1951-2000 czerwiec bardzo rzadko przekraczał nawet próg 18.0°C, taka sytuacja we Wrocławiu zdarzyła się zaledwie 6 razy.

W mojej rodzimej Zielonej Górze najcieplejszy czerwiec wypadł w roku 1992 (19.5°C). Przez dłuższy czas był przeze mnie postrzegany jako czerwiec wyjątkowo ciepły i wyjątkowo ładny, był on zresztą wstępem do wyjątkowo ciepłego (a przede wszystkim suchego) lata 1992. Szybkie spojrzenie w dane historyczne wskazuje jednak, że wcale nie był to czerwiec upalny. Tylko 30 czerwca temperatura w Zielonej Górze przekroczyła 30°C, w dniach 11-12 czerwca było wręcz zimno. Był to jednocześnie czerwiec wyjątkowo suchy i bardzo słoneczny, więc mimo nie tak wysokich temperatur (tylko połowa dni czerwca przekroczyła próg temperatury maksymalnej 25°C), był on postrzegany jako wyjątkowo piękny, szczególnie że przez większą część miesiąca mieliśmy albo komfort termiczny, albo było tylko umiarkowanie gorąco. Wspomnienie wyjątkowego czerwca wynika również prawdopodobnie z tego, że lata poprzedzające 1992 raczej nas nie rozpieszczały.

Również Poznań nie może się pochwalić średnią temperaturą miesięczną przekraczającą 20.0°C. Najwyższa, równa 19.5°C (znowu), wystąpiła w roku 1964 i 1979.  Próg 20.0°C udało się w czasach powojennych osiągnąć (ale nie przekroczyć) Warszawie. Na stacji Okęcie średnia temperatura czerwca 1964 osiągnęła dokładnie 20.0°C, nie wiele niższa była w 1979 (19.8°C). Ubiegły rok zbliżył się do tych wartości ze średnią 19.7°C.

Co wydaje się znaczące, próg 20.0°C został przekroczony w regionie, który charakteryzuje się raczej chłodniejszymi czerwcami, niż reszta kraju. Tak było w 1964 r. w Białymstoku (20.2°C),w  Lublinie średnia temperatura czerwca 1964 osiągnęła aż 20.8°C (20.4°C było w Puławach). Najwyższa średnia miesięczna temperatura czerwca w latach powojennych miała miejsce również w 1964 w Terespolu, gdzie wyniosła ona aż 21.1°C. Istnieje bardzo duża szansa, że na wschodnich rubieżach naszego kraju czerwiec 1964 był cieplejszy od czerwca 1811.

Powyżej: rozkład anomalii miesięcznych w czerwcu 1964, Poltemp 1.0H6.

Warto zwrócić uwagę, że w tamtych czasach dość często miesiące letnie charakteryzowały się wyższymi anomaliami dodatnimi w Polsce centralnej i wschodniej, niż w Polsce zachodniej, gdzie stosunkowo często docierało chłodniejsze powietrze atlantyckie. Sytuację tę doskonale obrazuje rozkład anomalii dobowych między 20 a 24 czerwca 1964, gdzie widzimy że chłodniejsze powietrze zdołało objąć zachodnią część naszego kraju, podczas gdy część wschodnia cały czas się mu opierała.

To właśnie te dni zaważyły na tak dużej różnicy między Polską wschodnią a zachodnią w czerwcu 1964. Analogicznie w lipcu 1972 średnia temperatura powietrza w Terespolu wyniosła 20.9°C, podczas gdy w Polsce zachodniej nie osiągnęła nawet 20.0°C.

W ogóle średnie miesięczne temperatury powietrza przekraczające 20.0°C w Polsce zachodniej były dawniej mocno limitowane. Homogenizowna seria z Zielonej Góry wskazuje, że do lat 90. XX w. przypadki takie były bardzo rzadkie. 20.4°C osiągnął przedwojenny czerwiec 1889, zaledwie do 20.0°C dobił sierpień 1892. Kolejnym przypadkiem był czerwiec 1917: 20.3°C, a na kolejną tak wysoką średnią miesięczną temperaturę trzeba było czekać niemal 30 lat: sierpień 1946 miał 20.1°C. Ledwo do 20.0°C dobił tu lipiec 1959 i pierwszym znaczącym przekroczeniem bariery 20.0°C w Zielonej Górze od momentu założenia stacji w 1878 r. był dopiero lipiec 1983 z średnią 20.7°C. Później w związku z ocieplającym się klimatem wydarzenia potoczyły się już szybko: lipiec 1990: 20.0°C, lipiec 1992: 20.3°C, sierpień 1992: 21.0°C, lipiec 1994: 22.9°C, lipiec 1995: 21.3°C, lipiec 1999: 20.0°C, sierpień 2002: 21.1°C, sierpień 2003: 20.4°C, lipiec 2006: 24.2°C, lipiec 2010: 22.0°C, lipiec 2013: 20.4°C, lipiec 2014: 21.3°C, sierpień 2015: 22.7°C, lipiec 2018: 20.8°C, sierpień 2018: 22.0°C.

Jak dość łatwo zauważyć, w zestawieniu tym brakuje czerwców. Te nawet w najcieplejszych sezonach letnich potrafiły być chłodne. Tak było na przykład przed ekstremalnym jak na owe czasy lipcem 1994, kiedy czerwiec w północno-wschodniej części kraju był niemal o 2°C chłodniejszy od normy, podobna sytuacja powtórzyła się w 1995, tym razem w zachodniej części kraju. Również w 2015 czerwiec był chłodny w północno-zachodniej Polsce, choć wówczas nienadzwyczajny był również tam lipiec.

Jednak od roku 2016 obserwujemy serię bardzo ciepłych czerwców, która z rokiem obecnym obejmie już cztery lata z rzędu.

Powstaje więc pytanie: czy obserwujemy zanik charakterystycznego dla czerwca ochłodzenia w połowie miesiąca powiązanego ze zwiększoną ilością opadów, co niektórzy nazywają „monsunem europejskim”? Czy może jest to kilkuletni wybryk, który już od przyszłego roku ulegnie zapomnieniu? Niestety na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć dopiero za co najmniej 10 lat.

Noc tropikalna (znowu) i ochłodzenie

Noc tropikalna (znowu) i ochłodzenie

Wczorajsza anomalia temperatury powietrza (okres referencyjny 1981-2010) uśredniona do obszaru naszego kraju wyniosła aż +9.57K i była rekordowo wysoka nie tylko dla tej doby, ale być może w ogóle dla czerwca w całym okresie 1951-2018 (różnica jest tak niewielka, że nie da się tego powiedzieć z pewnością). Rekordowo wysoka dla czerwca średnia temperatura dobowa padła m.in. w Suwałkach (26.1°C, dotychczasowy rekord pochodził z roku 2016 i wynosił 25.3°C). Do 28.7°C wzrosła średnia temperatura w Toruniu (kolejny z rzędu rekord ciepła czerwca). Podobna sytuacja miała miejsce w Poznaniu (28.6°C). Po raz kolejny pojawiły się noce tropikalne (z temperaturą minimalną wyższą do 20°C): 22.2°C notowano w Toruniu (byłby to kolejny z rzędu rekord Tmin, jednakże najpewniej w ciągu dnia w opadach temperatura spadnie poniżej tej wartości), 22.7°C w Elblągu, 23.0°C we Fromborku.

Na uwagę zasługuje jeszcze wczorajsza temperatura maksymalna w Darłowie – wyniosła ona 34.2°C i pobiła dotychczasowy rekord czerwca z 1997 (33.6°C).

Najwyższa anomalia dobowa wystąpiła w Elblągu: +12.9K względem okresu referencyjnego 1981-2010.

Przed nami krótkie ochłodzenie (już dzisiaj odczuwalne w zachodniej połowie kraju), lecz od jutra ponownie cieplej, a w weekend upalnie. Tym razem jednak upał potrwa krócej i nie będzie zbyt intensywny. Kolejne ochłodzenie może okazać się znacznie dłuższe (przy czym nadal ma być co najmniej w pobliżu normy termicznej dla tego okresu w roku, a przeważnie kilka stopni powyżej niej). Co dalej? Wydaje się, że ok. 22 czerwca będziemy mieli dwie możliwości – albo zacznie się dalej ocieplać w kierunku kolejnych dni upalnych (mniej prawdopodobne), albo stopniowo zejdziemy do normy termicznej i poniżej niej (bardziej prawdopodobne).