Tag: prof. Grzegorz Gładyszewski

Idzie zimno #662.607004E-2

Idzie zimno #662.607004E-2

Zimne wiatry z północy i innych równie parszywych kierunków przyniosły do naszego kraju ochłodzenie. Po czerwcowej spiekocie wielu odetchnęło z ulgą, część z niesmakiem zauważyła, że zamiast normalnego lata teraz wraca jesień. Najbardziej jednak podekscytowani przebudową sytuacji barycznej nad Europą byli tzw. „sceptycy globalnego ocieplenia”1. Otóż po czerwcowych rekordowych upałach, które wymusiły na nich zwiększenie aktywności w portalach społecznościowych (ktoś musiał prostemu ludowi wytłumaczyć, że rekordy nie mają nic wspólnego z globalnym ociepleniem i kiedyś też było ciepło), nadarzyła się doskonała sytuacja, aby się odegrać: zrobiło się zimno. Szczególnie na północy, gdzie temperatury w ciągu dnia spadały grubo poniżej 15°C. Nieco inaczej było na południu, gdzie przedwczoraj notowano nawet 30°C, średnio zimno bym powiedział.

Tak, czy siak, nastąpiła wśród „sceptyków” szybka zmiana narracji z „to nic nie znaczy” na „za oknem zimno, gdzie globalne ocieplenie!”. Pozwoliło to również na nabijanie się z Ingi Zasowskiej, która prowadzi wakacyjny strajk klimatyczny. Jeszcze zmarznie dziewczyna. Pan Tomasz Sommer, redaktor strony „Najwyższy Czas!” (dziennikarz, redaktor, pisarz, historyk, 12 napisanych książek, jeden film) z pewnym opóźnieniem reaguje na kwestie rekordów zapytując o to, kto i gdzie mierzył w czasie rozbiorów, skoro wówczas nie było Polski? Oczywiste jest przecież dla pana Tomasza to, że skoro Polski nie było, to i Polacy i wszystkie większe polskie miasta gdzieś magicznie zniknęli:

Bardziej bystra była niejaka Katarzyna Treter-Sierpińska, która w trosce o zdrowie psychiczne dziecka zabroniła nam informować Ingę Zasowską o tym, że jest zimno². Doceniamy.

 

Po odpowiedziach pani Katarzyna najwyraźniej poczuła się zwiedziona. W sukurs idzie tu, mając za broń swoją doskonałą narrację, prof. dr hab Grzegorz Gładyszewski z UMCS (mamy tu generalnie wszystko: sekta, której nie da się zwalczyć, bo promotorzy i beneficjenci grantów i tak dalej).

Brawo profesorze Gładyszewski, zarówno Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, jak i sama Skłodowska z pewnością są z pana dumni :)

Aktualizacja:
Niniejszym prostujemy: prof. Gładyszewski nie jest pracownikiem UMCS, ino Politechniki Lubelskiej. Tym samym ani UMCS, ani Skłodowska już nie muszą być dumni :)

Ale kwestię ciągłości polskiego narodu i wątpliwości w ową ciągłość, którą najwyraźniej prezentuje tu nam pan Tomasz „Koniec świata z godzinę zobacz video!” Sommer3, pozostawmy może osobom w tej materii kompetentnym (chociaż osobiście uważam, że ks. Jowin Fryderyk Alojzy Bystrzycki herbu Bończa, który mierzył temperatury w Warszawie pod koniec XVIII w. jak najbardziej Polakiem był4). Nas bardziej interesuje: dlaczego jest zimno, skoro globalne ocieplenie. I co ma ze sobą zrobić Inga Zasowska5.

Rozważmy ten problem. „Klimatystyczne fakty” (dziękujemy panie Tomaszu :* ) mówią nam, że średnia globalna temperatura wzrosła w ciągu ostatnich 100 lat o ok. 1.0°C. Dla jednych sporo, dla innych nie wiele. W tej skali czasowej jest to jednak wzrost gigantyczny. Te same „klimatystyczne fakty” mówią nam, że na lądach temperatura rośnie szybciej, niż nad oceanami. Pewnie z uwagi na jakąś tam pojemność cieplną oceanów, ale kto by klimatystów słuchał. Kolejnym oczywistym faktem jest, że Polska leży na lądzie6, więc powinno się tu ocieplać nieco szybciej, niż wynika to z trendu globalnego. I rzeczywiście: polskie klimatystyczne fakty7 dokładnie na to wskazują. No więc, skoro się ociepla, dlaczego jest zimno?

Cofnijmy się ponad 40 lat. Jest rok 1975, który ma to szczęście być najcieplejszym rokiem w latach 1951-1980. Średnie temperatury obszarowe w Polsce wyglądają tak:

Wyjątkowo ciepła zima (szczególnie styczeń), 206 dni ciepłych (w stosunku do normy 1981-2010) , 159 dni zimnych. Całkiem niezły rok dla lubiących ciepłe zimy i zwykłe lato (z bonusem w postaci zimnego przełomu maja i czerwca). Widzimy tu, jak kiedyś wyglądał przebieg temperatur w najcieplejszym roku. Można się pokusić o pokazanie tego roku w klimacie trochę cieplejszym, powiedzmy o 1.3°C. Dodajmy więc do wszystkich temperatur z 1975 1.3°C8.

Jak widać jest zdecydowanie cieplej. Liczba dni ciepłych wzrosła do 260, zimnych spadła do 1059. Mimo to widzimy, że mimo iż temperatura jest ewidentnie o 1.3°C wyższa, niż w oryginalnym roku 1975, nadal mamy dni zimne. A nawet rekordowo zimne. Widoczne zmiany temperatury dobowej w roku 1975 powinny osobie myślącej w sposób racjonalny uzmysłowić, że ich zmienność jest znacznie większa, niż tempo ocieplenia się klimatu. W najzimniejszych dniach było nawet 10°C chłodniej, niż wynosi obecna norma, w jaki niby sposób ocieplenie klimatu o 1.3°C miałoby je wyeliminować?

Tak zaś wyglądał rok 2018. Rekordowo ciepły rok w całej serii pomiarowej i (być może) w serii 1991-2020.

Jak widzimy, najcieplejszy rok ostatnich 30 lat jest zbliżony do najcieplejszego roku z lat 1951-1980, ale tylko pod warunkiem, że do tego ostatniego dodamy ponad jeden stopień10. I tak, jak należałoby się tego spodziewać, nadal mimo ocieplenia klimatu mamy dość długie okresy chłodne, dokładnie tak jak w sztucznie ocieplonym o 1.3°C roku 1975. Już te wykresy powinny uświadomić nam, że mimo postępującego ocieplenia klimatu możemy (a nawet powinniśmy) obserwować wiele chłodniejszych okresów, szczególnie jeśli używamy zmiennego okresu referencyjnego. Zmienny okres referencyjny w jakiś sposób odzwierciedla ludzką percepcję klimatu – na początku lat 80. XX w. Polacy byli przyzwyczajeni do klimatu panującego w ostatnich 10-20 latach. Wówczas, jako odniesienia do panujących temperatur używano okresu referencyjnego 1951-1980. Obecnie mało kto pamięta jak przeciętnie wyglądało lato w latach 70. XX w (no ale jeśli już pamięta, to z pewnością tylko te okresy, które były miłe)12, natomiast dość dobrze orientuje się w temperaturach panujących w ostatnich 10 latach. Obecnie używamy okresu referencyjnego 1981-2010, a za dwa lata zmienimy go na 1991-2020. Tym samym taki zmienny okres referencyjny gwarantuje, że zawsze będziemy mieli dni zimne – zwyczajnie okres referencyjny będzie nam się przesuwał wraz z postępującym ociepleniem.

Ale przecież 1975 nie był przeciętnym rokiem dla okresu 1951-198013. Był to rok najcieplejszy w tym 30. leciu. Bardziej zbliżony do normy tamtych lat był rok 1972 – rok urodzin Tomasza Sommera14. Wyglądał on względem normy 1961-1990 tak:

Klasyczny normalny (może lekko powyżej średniej) rok dla tego okresu. 191 dni powyżej normy, 174 poniżej. Mocniej zarysowane ekstrema ujemne, niż dodatnie, dzięki czemu więcej jest rekordów zimna, niż ciepła.

Najbardziej pesymistyczny scenariusz RCP15 sugeruje, że średnie temperatury w Polsce pod koniec XXI w. będą o ok. 6°C wyższe16, niż w latach 1961-1990. Jak będzie zatem wyglądał wykres z roku 1972 w klimacie w którym wszystkie temperatury notowane w 1972 będą dokładnie 6°C wyższe? Otóż tak:

Może to być dla niektórych szokujące, ale nawet w klimacie cieplejszym o 6°C pojawia się okres zimny.  Średnie dobowe temperatury spadają poniżej -10°C. Notujemy 11 dni zimnych względem normy 1961-1990. Ale czy sama obecność chłodnych okresów oznacza, że klimat się nie ocieplił? Oczywiście nie. Okazuje się, że jeśli sprawdzą się najczarniejsze scenariusze sugerujące wzrost temperatury ponad 5°C, to i tak w naszym kraju będą się pojawiać epizody z temperaturami poniżej norm z XX w.

Nie bardzo wobec tego wiadomo, co mają dowodzić entuzjastyczne komentarze tzw. „sceptyków” globalnego ocieplenia względem ostatnich, chłodniejszych dni. Możemy tu zacytować Rafała Ziemkiewicza:

Prawdopodobnie tylko tyle, że pan Rafał Ziemkiewicz (i inni pytający dokładnie o to samo) niezbyt się orientuje w przebiegu i rozkładzie dobowych anomalii temperatury w Polsce. Nie bardzo wiemy w jaki sposób pan Rafał dochodzi do wniosku, że skoro obecnie jest zimno, to klimat się nie ociepla. Dla nas koncepcja ta niebezpiecznie przypomina tok myślenia, w którym jeśli 12 marca jest chłodniej, niż 12 lutego, to lato najpewniej nie nadejdzie17.

P.S.

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie wam do głowy studiowanie na UMCS w Lublinie Politechnice Lubelskiej, miejcie na uwadze fakt, że pracuje tam człowiek uznający za warte podania dalej takie oto tweety.

 

1 Zwani również „sceptykami globalnego czegokolwiek”.

2 Dzieci w tych czasach są tak zepsute przez granie na konsolach, że widzimy tego efekty. Tylko #pcmasterrace.

3 Ta konkluzja Sommera doprowadziła nas do szokującego odkrycia, że urodzony w 1901 prymas Wyszyński nie jest Polakiem.

4 Jako i prymas Wyszyński.

5 Prawdopodobnie nic, chociaż sugerowałbym zatrudnienie adwokata. Jak donoszą środowiska zbliżone do prawicowych, jej protest może być plagiatem protestu Grety Thunberg.

6 Przeważnie.

7 Żródło: PIHM 1945-1972, IMGW 1973-2019.

8 No jasne, że tempo ocieplenia nie jest takie samo w każdej porze roku. Ale trzeba sobie jakoś życie ułatwiać, prawda?

9 No czy dla was to wygląda na ocieplenie klimatu? No fakt, dodaliśmy jakieś 1.3 stopnia do każdej temperatury dobowej, więc no tak jakby klimat się ocieplił o te 1.3 stopnia. No ale heloł – 105 dni zimnych? Nie wygląda to dla was trochę jak bullshit? I w ogóle czy można poznać nazwisko tego, co te temperatury dodawał, bo nie wydaje mi się żeby to było polskie nazwisko.

10 Wyjaśnienie dla Tomasza Sommera, Rafała Ziemkiewicz i Łukasza Warzechy11: to oznacza, że najcieplejszy rok w latach 1951-1980 był przeciętnie 1°C chłodniejszy, niż 2018. Słowo „przeciętnie” odnośnie klimatu i pogody11 wyjaśnimy na następnej lekcji.

11 Przykro nam, że z uwagi na strajk nauczycieli nie wyjaśniono ww. osobom różnicy między pogodą a klimatem.

12 Tu dość zabawne spostrzeżenie: najwyraźniej najbardziej te lata pamiętają ci, którzy wówczas się jeszcze nie urodzili.

13 Jak to nie był, przecież jest niemal dokładnie w środku! Mediana, heloł?

14 A był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.

15 Scenariusze RCP to tzw. Representative Concentration Pathways, czyli scenariusze tego ile gazów cieplarnianych wyemitujemy w przyszłości.

16 Co oznacza, że jeśli kiedyś w styczniu było +15°C to może być +21°C. Może i fajnie. Ale jednocześnie oznacza, że jeśli kiedyś w lipcu było +38°C, to może być +44°C. Chyba nie fajnie.

17 https://blog.meteomodel.pl/spisek/