Tag: Upał

Francja – 28 czerwca 2019

Francja – 28 czerwca 2019

Dzisiaj sądny dzień dla mieszkańców południowej Francji. Modele podtrzymują swoje poprzednie prognozy. Wg modelu GFS temperatura wzrośnie dziś lokalnie aż do 44°C. Przypominamy, że model ten lubi zaniżać temperatury, a rekord absolutny Francji to 44.1°C (2003).

Źródło: WetterZentrale.de

 

Również 44°C sugeruje HIRLAM (FMI)

Źródło: WetterZentrale.de

 

DWD-ICON męczy Francuzów sugestiami 46°C

Źródło: WetterZentrale.de

 

Ponad 44°C sugeruje COSMO:

Źródło: Meteociel.fr

 

Ponad 45°C daje AROME:

Źródło: Meteociel.fr

 

Wydaje się, że maksymalne temperatury we Francji mogą więc osiągnąć nawet 44-45°C. Jako, że rekord absolutny to 44.1°C, można to przyrównać do prognoz 40-41°C dla Ziemi Lubuskiej, czy Opolszczyzny. Robi wrażenie.

Podsumowanie wczorajszego dnia

Podsumowanie wczorajszego dnia

Oczywiście wszyscy doskonale już wiedzą, że najwyższą temperaturę maksymalną zanotowano na posterunku pomiarowym w Radzyniu (woj. lubuskie), gdzie wzrosła ona do 38.2°C i była najwyższa w czerwcu w historii obserwacji pomiarowych w Polsce.

Posterunek pomiarowy IMGW-PIB w Radzyniu

 

Informację też potwierdziło oficjalnie IMGW-PIB (zapraszamy do śledzenia profilu) za pomocą Twittera.

Okazuje się jednak, że polskie miasta położone nad samą granicą z Niemcami, mogły doświadczyć temperatury jeszcze wyższej, sięgającej nawet 39°C! Stacja Coschen, położona zaledwie 500 metrów od granicy z Polską odnotowała 38.6°C. Jeszcze goręcej było w Gubinie, gdzie niemiecka stacja położona ok. 350 metrów od Nysy odnotowała aż 39.2°C. Oczywiste jest, że temperatury notowane w odległym o około 400 metrów Gubinie nie mogły być znacząco różne. Niestety nie mamy tam stacji.

Proszę jednak pamiętać, że cytowane dane IMGW-PIB są nieostateczne. Pochodzą one z danych 10-minutowych, a nie z absolutnych Tmax stacji. Nie jest wykluczone, że absolutna temperatura maksymalna na stacji Radzyń była jeszcze o 0.1 – 0.3°C wyższa. Tak było w przypadku innych miesięcy na tej stacji. Nie mamy też jeszcze żadnych informacji ze stacji Ceber.

Ekstremalnie wysokie były też średnie dobowe temperatury powietrza. Wczoraj zamieściliśmy mapę z najwyższymi średnimi dobowymi odnotowanymi w czerwcu w naszym kraju, dziś już wiemy, że wiele z tych rekordów na obszarze Wielkopolski, Ziemi Lubuskiej, Dolnego Śląska, Kujaw, Mazowsza, Opolszczyzny i Śląska zostało pobitych, a niektóre wręcz – trudno znaleźć inne słowo – zmiecionych.

I tak, dotychczasowa najwyższa średnia temperatura dobowa w czerwcu w Zielonej Górze wynosiła 29.4°C, wczoraj osiągnęła ona 30.3°C – była to jednocześnie… najwyższa średnia dobowa temperatura w historii pomiarów na tej stacji! Wcześniejszy rekord wynosił 30.2°C i został odnotowany w 1994. Dotychczasowy rekord Wrocławia wynoszący 26.9°C (2016) został zmieciony z powierzchni ziemi – wczoraj odnotowano tu średnią temperaturę dobową równą 29.2°C. Mało brakowało, a i tu zostałby pobity rekord absolutny, ten należy do sierpnia 2015, kiedy średnia temperatura dobowa osiągnęła 29.4°C. Ta sztuka udała się za to w Poznaniu, gdzie średnia temperatura dobowa wyniosła wczoraj 30.0°C, zmiatając poprzedni rekord czerwca równy 27.5°C (i ten ustanowiony już w tym roku, równy 28.6°C). Była to jednocześnie najwyższa średnia dobowa temperatura notowana w całej historii pomiarów – pobity został dotychczasowy rekord równy 29.7°C z sierpnia 1992. Podobnie było w Słubicach, gdzie najwyższa średnia temperatura dobowa wynosiła dotychczas 29.4°C (1994). Wczoraj wzrosła ona aż do 29.8°C (poprzedni rekord czerwca 27.7°C). Rekord czerwca padł w Warszawie: 28.7°C. Do rekordu absolutnego zabrakło 0.6°C.

Zapewne można by podać jeszcze parę takich przykładów, pozostawiamy to jednak wam. Poniżej mapa wczorajszych średnich dobowych temperatur powietrza, ale uwaga! Są to średnie wyciągnięte wg metody synoptycznej, z ośmiu pomiarów w ciągu doby. Oficjalne dane ze stacji klimatologicznych będą się więc od tego różnić (przykładowo średnia temperatura dobowa w Zielonej Górze obliczona metodą synoptyczną to 30.3°C, metodą stosowaną na stacjach klimatologicznych to 30.1°C). Radzimy więc nie porównywać bezpośrednio średnich dobowych na stacjach klimatologicznych z mapą zamieszczoną wcześniej.

Tak wysokie średnie temperatury dobowe (przeciętna w Polsce 27.0°C!), jedne z najwyższych w historii obserwacji, przełożyły się oczywiście na skrajnie wysokie anomalie dobowe. Te przekraczały miejscami 12.0K, a najwyższą notowano w Zielonej Górze (12.9K).

Przeciętna anomalia obszarowa osiągnęła +10.55K i była jedną z najwyższych notowanych w sezonie letnim. Tylko raz notowano anomalię wyższą: 29 sierpnia 1992 było to +10.57K. Należy jednak pamiętać, że wartość wczorajszej anomalii dobowej obliczona została tylko z udziałem stacji synoptycznych. Po dodaniu stacji klimatologicznych ulegnie ona zmianie.

Poniższy wykres pokazuje, jak bardzo przestrzeliliśmy wczoraj dotychczasowe wartości maksymalne czerwca w latach 1951-2018.

Wiemy też już, że zdecydowanie lepiej poradził sobie z tymi warunkami model ICON, a kompletnie poległy modele UMPL4km (ICM) i model GFS. Dość zaskakująco, nawet model ECMWF nieco niedoszacował wczorajsze warunki termiczne. Ta obserwacja istotna może być  w stosunku do prognozowanego drugiego uderzenia upału. Wszystko wskazuje na to, że przyniesie on również bardzo wysokie temperatury, jednakże o około 1°C niższe od wczorajszych.

Dość niespodziewanie mamy więc do czynienia z czerwcem wręcz absurdalnie ciepłym. Nie dość, że pobije on dotychczasowy rekord średniej anomalii miesięcznej (żeby stało się inaczej, anomalie dobowe pozostałych czterech dni czerwca, włącznie z dzisiejszym musiały by spaść do -6.58K), dodatkowo pobił absolutny rekord temperatury maksymalnej i absolutne rekordy temperatury średniej dobowej. Obecna prognoza mówi nam, że ostatecznie czerwiec zakończy się anomalią równą ok. +5.3 – +5.4K (dajemy tu większą wiarę modelowi ICON).

Jeśli tak będzie, to ostateczny przebieg anomalii miesięcznych czerwca w latach 1781-2019 wyglądać będzie następująco.

Prognozy z 24 czerwca

Prognozy z 24 czerwca

Średnia anomalia dobowej temperatury powietrza osiągnęła wczoraj wartość +3.46K i była wyższa, niż prognozował to model GFS (co nas jakoś już szczególnie nie dziwi). Stara wersja prognozy oparta o operacyjną realizację GFS sugerowała anomalię równą ok +1.7K przy zakresie niepewności +0.7 – +2.6K. Podobnie nietrafiona była nowa wersja prognozy i tylko prognoza z modelu ICON zbliżyła się do rzeczywistej wartości – prognozował on +3.1K. Mediana z całej wiązki prognozy wskazywała na +2.4K.

W chwili obecnej anomalia pozostałych dni wymagana do osiągnięcia rekordu ciepła czerwca jest już ujemna i wynosi -0.43K, a z kolejnymi dniami spadnie jeszcze bardziej.

Stara wersja prognozy GFS sugeruje silne ochłodzenie po nadchodzącej fali upałów:

Pojawić miałyby się pierwsze ujemne średnie temperatury dobowe, dzięki czemu końcowa anomalia temperatury powietrza spaść by miała do +4.75K przy zakresie ±2σ między +4.29 a +5.22K. Naszym zdaniem będzie to jednak ostatecznie wartość wyższa, bliższa wartości +1σ. Dzisiejsza anomalia temperatury prognozowana przez model GFS to +3.3K, jednakże wydaje się nam że będzie to wartość bliższa +4.0K. Mimo chłodniejszej w wielu miejscach nocy, już obecnie temperatury sięgają 25°C i są o ok. 2°C wyższe, niż wczoraj o tej samej porze. Dzisiaj ma miejsce początek silnej adwekcji ciepła, której kulminacja przypadnie na środę i może przynieść lokalnie temperatury sięgające 37°C (dzisiejsza odsłona ECMWF daje lokalnie 38°C, podobnie ICON). Kompletnie zwariował (jak zwykle) model ARPEGE, który daje 40°C – jego wyników radzimy w ogóle nie brać pod uwagę. Naszym zdaniem maksymalne temperatury w środę osiągną 37°C, być może lokalnie (w zaokrągleniu) 38°C.

Nowa prognoza oparta o GEFS:

Mediana prognoz ensembles na dziś to około +4.0K, naszym zdaniem zdecydowanie bliżej prawdy. Model ICON daje 4.6K. Ostateczna anomalia miesięczna miałaby wynieść +4.87K wg prognozy operacyjnej, +4.98K wg mediany z wszystkich prognoz, +5.19K wg modelu ICON. Naszym zdaniem ostateczna anomalia miesięczna zamknie się wartościami między +5.1 a +5.2K. Wersja minimum tej prognozy to +4.77K. Naszym zdaniem kwestia rekordu jest przesądzona – można się jedynie zastanawiać, czy anomalia miesięczna osiągnie wartość +5.0K.

 

Prognozy z 22 czerwca

Prognozy z 22 czerwca

Prognozy nadal nie mogą się dogadać i nie wiedzą co ze sobą zrobić. Poranna odsłona ECMWF jest zdecydowanie cieplejsza, niż odsłona wieczorna, jednak i tak daje znaczne ochłodzenie w terminie po t+120h. Cały czas ufamy, że to właśnie ona zwycięży w tej walce, zwyczajnie dlatego, że jest to model lepszy od GFS. Sytuacja jest jednak tak niepewna, że najprędzej jutro będziemy mogli powiedzieć z całą pewnością, który scenariusz się ziści.

No, ale skoro mamy prognozy oparte o GFS i nie możemy nic zrobić z tym, by pozyskać dane ECMWF do analizy, nie pozostaje nam nic innego, niż je przedstawić.

Wczorajsza anomalia dobowa zgodnie z przypuszczeniami spadła i wyniosła +3.4K w stosunku do średniej z lat 1981-2010. Obniżyło to średnią miesięczną anomalię czerwca (do 21 dnia włącznie) do +5.65K. Anomalia pozostałych dni do końca czerwca wymagana dla osiągnięcia rekordu spadła do +0.39K. Oznacza to, że pozostałe dni miesiąca musiałyby się mieścić w okolicy normy termicznej, aby rekord nie padł. Dla osiągnięcia anomalii +2.8K (pobicie czerwca 1964) anomalia pozostałych dni musiałaby oscylować w okół rekordu zimna dla tego okresu i wynosić ok -4K. W chwili obecnej jest to już niemożliwe.

Wiemy już jednak, że będzie inaczej.

Pomińmy milczeniem to, co model GFS wyprawia w terminie po t+120h, uznajmy to za nieprzyjemną pomyłkę. Do 26 czerwca włącznie prognoza operacyjna wskazuje na brak anomalii niższych, niż wymagana do osiągnięcia rekordu. Jeśli prognoza do tego dnia się sprawdzi, to będziemy mieli średnią anomalię czerwca równą +5.22K. W takim wypadku średnia anomalia pozostałych dni musiałaby być wyższa niż -3.33K. Możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. Nie mniej jednak sytuacja nadal nie jest przesądzona, mimo że w chwili obecnej żaden model, łącznie z ECMWF nie widzi takiej możliwości.

Obecna odsłona ECMWF daje do 36°C w środę i ochłodzenie od czwartku. Mimo to, w czwartek temperatury sięgać by miały 32°C. W piątek, 28 czerwca model ten widzi znaczne ochłodzenie na wschodzie, na zachodzie do 28°C. Anomalia dobowa nadal dodatnia. Podobnie zresztą w sobotę, kiedy ma być od 19 do 31°C. 30 czerwca temperatura maksymalna miałaby wynosić zasadniczo od 20 do 30°C.

Warto zwrócić uwagę, że i wg ECMWF jesteśmy „na ostrzu noża”. Zdecydowanie w chwili obecnej warunki po t+120h to dla modeli terra incognita.

Przejdźmy do GFS-Ensembles. Niestety poranna odsłona ma wyjątkowo zgodną wiązkę do 28-29 czerwca, co może budzić pewien niepokój. Realizacje ECMWF są zdecydowanie bardziej rozbieżne i dopuszczają wiele wariantów. Na szczęście część realizacji, a także model ICON są bliższe rozwiązaniom ECMWF i uznamy je za wariant bardziej prawdopodobny.

Wariant minimum sugeruje, że dnia 29 czerwca anomalia miesięczna osiągnie +5.4K. W tym wypadku oczywiście wszelka dyskusja o tym, czy rekord padnie, czy nie stałaby się bezzasadna.

Naszym zdaniem szanse na rekord wzrosły do 95%.

 

Czy czerwiec 2019 będzie rekordowy?

Czy czerwiec 2019 będzie rekordowy?

Wraz z kolejnymi prognozami coraz częściej pojawia się pytanie, czy tegoroczny czerwiec pobije pod względem obszarowej średniej anomalii temperatury rekordowy jak do tej pory czerwiec 1811? Przypomnijmy, że czerwiec 1811 charakteryzuje się najwyższą anomalią temperatury uśrednioną do obszaru całego kraju (+4.07K). Obecnie, do 18 czerwca włącznie średnia obszarowa anomalia temperatury wynosi aż +5.73K (tu i dalej w odniesieniu do okresu referencyjnego 1981-2010).

W chwili obecnej wcale nie musimy mieć już fali upałów, żeby ostatecznie czerwiec wypadł powyżej rekordu. Wystarczy anomalia pozostałych dni miesiąca równa ok +1.6K, co de facto w obecnej porze roku oznacza raczej przyjemną pogodę z temperaturami do 25°C. Dla progu +3.0K wartość ta wynosi już -1.1K, co w świetle obecnych prognoz jest w zasadzie wartością gwarantowaną.

Jakiś czas temu uruchomiliśmy prognozę anomalii obszarowych opartych o prognozę z modelu GFS. Dzisiejsza odsłona tej prognozy wygląda następująco:

Wg niej do 28 czerwca włącznie miesięczna anomalia temperatury powietrza spadnie do 4.97K, wciąż 0.9K powyżej starego rekordu. Jeśli tak by się stało, rekord byłby w zasadzie pewny – żeby go nie było, średnie dobowe musiałyby spaść poniżej 10°C. Oczywiście ta analiza niesie ze sobą kilka niepewności. Po pierwsze cierpi na cold bias, jakim od jakiegoś czasu raczy nas GFS. Dzięki temu od dłuższego czasu rzeczywiste anomalie obszarowe są wyższe, niż prognozowane.  Wczorajsza prognoza operacyjna wskazywała na to, że średnia anomalia wczorajszego dnia wyniesie +3.58K, a zakres ±2σ to 2.68 – 4.48K. W rzeczywistości średnia anomalia dobowa wyniosła +4.81K i była aż o 1.23K wyższa, niż prognoza operacyjna, znalazła się również poza zakresem ±2σ.

Spróbowaliśmy więc policzyć prognozę w odmienny sposób – posługując się całą wiązką prognozy (GEFS), co oznacza wzięcie pod uwagę zarówno prognozę operacyjną, jaki realizację kontrolną oraz pozostałe 20 realizacji. Przy czym do prognozy operacyjnej dodano 0.5K, a od kontrolnej i wszystkich realizacji odjęto 0.5K. Ma to na celu wyeliminowanie kilku błędów – po pierwsze cold biasu modelu w wersji operacyjnej, po drugie różnicy w średniej obszarowej temperaturze wynikającej z kiepskiego modelu terenu w tej rozdzielczości plików GRIB (0.5°). Prognoza operacyjna wyliczona w ten sposób wskazywała na anomalię dobową równą +4.22K, a zakres prognoz to między  +4.22 a +5.40K. Biorąc pod uwagę wynik równy +4.81K, prognoza wypadła całkiem nieźle.

Ponieważ każdy przebieg danej realizacji wiązki modelu jest niezależny i wyklucza inną realizację, wartości ekstremalne (min/max) średniej kumulowanej nie policzono jako średnią kumulowaną z min/max wartości dobowych. Zamiast tego średnie kumulowane policzono dla każdej realizacji z osobna i określono ich wartości ekstremalne.

Wg dzisiejszej porannej odsłony modelu GEFS prognoza wygląda następująco:

Na początek kilka faktów do sprawdzenia jutro rano:

  • Stara wersja prognozy wskazuje na dzisiejszą anomalię dobową równą ok. +5.38K z zakresem ±2σ zawierającym się między +4.47 a +6.29K
  • Nowa wersja prognozy wskazuje na dzisiejszą anomalię dobową równą ok. +6.11K z zakresem prognoz ensembles między +5.55 a +6.11K. Mediana: +5.79K

Nowa wersja prognozy obejmuje dodatkowo okres tylko 8 dni, gdyż na taki czas możliwe jest pobranie plików modelu w rozdzielczości czasowej 3h.

Jeśli chodzi o prognozę na koniec okresu, który ona obejmuje (czyli 26 czerwca), to wg starej wersji prognozy tego dnia najbardziej prawdopodobna obszarowa anomalia temperatury miesięcznej osiągnie wartość +5.00K. Wg nowej wersji prognozy będzie to +5.27K.

Co to zaś oznacza? Naszym zdaniem oznacza to, że szanse na nowy rekord są w świetle obecnych prognoz bardzo duże i oscylują w okolicy 80%. Przy czym cały czas mówimy tu o średniej obszarowej. Warto też wspomnieć, że np. we Wrocławiu czerwiec 1811 wcale rekordowy nie był, nieco cieplejszy (o 0.1°C) okazał się od niego czerwiec 1917. Należy jednak wspomnieć o pewnej rzeczy, która może tu jeszcze sporo namieszać – i nie mówimy tu o nagłym zwrocie prognoz. Mianowicie chodzi o konwekcję, którą model może nie widzieć dokładnie i nie odwzorowywać jej w polu T2M.

Jeśli zaś chodzi o wyrównanie wartości z 1964. Jeśli uznamy 5 dniową prognozę GFS za w miarę pewną, to skrajnie chłodna realizacja wskazuje na 24 czerwca wartość anomalii miesięcznej równą +5.17K, co stanowi ekwiwalent sumy miesięcznej anomalii dobowych = 124K. Zatem aby osiągnąć anomalię końcową +2.8K (suma miesięczna anomalii dobowych = 84K), każdy z pozostałych sześciu dni miesiąca musiałby mieć anomalię dobową równą -6.68K. Może i technicznie wykonalne, ale równie prawdopodobne, jak +41°C w Słubicach w przyszłym tygodniu.

Modele oszalały

Modele oszalały

Model GFS jest zdecydowanie cieplejszy, niż w dniu wczorajszym, czego można się było spodziewać. Nikt się jednak chyba nie spodziewał, że ECMWF będzie również… cieplejszy. Model europejski najwyraźniej oszalał.

To chyba pierwsza w historii „czterdziestka” prognozowana dla naszego kraju w historii prognoz ECMWF (GFS miał takie dziwne pomysły wcześniej). Na szczęście szansa na realizację tego scenariusza jest mniej, niż mizerna.

Aktualizacja:

Prognozy z serwisu yr.no:

Czerwiec 1811 (aktualizacja)

Czerwiec 1811 (aktualizacja)

W tym miejscu warto przyjrzeć się czerwcowi 1811 – jak do tej pory najcieplejszemu czerwcowi w serii Poltemp. Niestety, jak to niestety bywa przypadku tak odległych czasów, liczba stacji działających wówczas na obszarze naszego kraju była bardzo mizerna. Do serii Poltemp wchodzą dane z zaledwie kilku stacji: Berlin, Praga, Wrocław, Gdańsk, Warszawa, Wilno. Stacje będące poza granicami naszego kraju pozwalają na interpolowanie wartości na jego obszarze. Jak mizernie to jednak wygląda, może uzmysłowić ta mapa:

Jak widać, nie dość że stacji jest mało, to strasznie brakuje ich w strategicznych miejscach. Nie wiemy, jak dokładna jest wartość z Warszawy, która jest tu lokalnym maksimum. Wg homogenizowanej serii H. Lorenc (2000) średnia temperatura czerwca 1811 w Warszawie wyniosła 22.4°C, we Wrocławiu miałoby to być 20.5°C (Bryś 2010). Najprawdopodobniej czerwiec ten charakteryzował się rosnącą anomalią w kierunku wschodnim. Dane z Wrocławia zgodne są z danymi z Głubczyc (19.5°C), jednakże dane z Krakowa (brak na mapie, uzyskane niedawno) wskazują na wartość 22.6°C – zgodne z danymi warszawskimi.

Zatrzymajmy się na razie na danych warszawskich. Homogenizacja serii warszawskiej odniesiona została do stacji Warszawa-Obserwatorium I, która jest cieplejsza od stacji Okęcie. W latach 1981-2002 (a więc do momentu, gdy stacja Warszawa-Obserwatorium została przeniesiona do nowej lokalizacji) średnia temperatura czerwca na tej stacji wynosiła 17.2°C, podczas gdy na Okęciu było to 16.5°C. Stąd możemy dojść do wniosku, że rzeczywista średnia wieloletnia czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wynosi na stacji Warszawa-Obserwatorium 17.5°C (0.7°C więcej, niż na Okęciu). Wówczas anomalia temperatury czerwca 1811 w Warszawie względem okresu referencyjnego 1981-2010 to +4.9K. Mamy też dodatkowe wątpliwości w stosunku do metody wyliczania średniej temperatury dobowej, jaką stosowano w 1811, ale o tym później.

Podobny problem mamy z danymi krakowskimi. Stacja Kraków-Obserwatorium znajdująca się w danych IMGW nie jest tożsama z historyczną serią pomiarową prowadzoną przez UJ. Dla przykładu – w historycznym punkcie średnia temperatura kwietnia 2018 wyniosła 15.4°C (informacja własna), dane IMGW wskazują na 14.5°C. Zastosujemy tu tę samą metodę, jaką zastosowaliśmy w przypadku Okęcia. Homogenizowana seria krakowska opublikowana w 2007 r. wskazuje na średnią temperaturę czerwca w latach 1981-2000 równą 17.7°C. Na stacji IMGW Kraków-Balice w tym samym okresie było to 16.5°C, a na stacji IMGW Kraków-Obserwatorium 17.0°C. W pierwszym przypadku w okresie referencyjnym 1981-2010 średnia temperatura w latach 1981-2010 była o 0.3°C wyższa, niż w okresie 1981-2000, w drugim ta różnica wyniosła 0.4°C. Można więc dojść do wniosku, że anomalia czerwca 1811 w Krakowie względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła +4.6K.

Dane wrocławskie wskazują na niższą średnią temperaturę czerwca 1811, niż na dwóch powyższych stacjach. Wg homogenizowanej serii wrocławskiej (Bryś 2010) średnia ta wyniosła 20.5°C. W latach 1981-2007 średnia temperatura czerwca wyniosła tu 17.5°C, a dane ze stacji Wrocław-Strachowice wskazują, że w latach 1981-2010 była ona dokładnie taka sama. Wszystko wskazuje więc na to, że anomalia temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła tu w czerwcu 1811 +3.0K.

Dane gdańskie pochodzą niestety z pomiarów niehomogenizowanych. Wg serii homogenizowanej (Miętus 1998) w latach 1981-1995 średnia temperatura w Gdańsku wyniosła przeciętnie 15.0°C, zaś na stacji IMGW w Gdyni było to 14.7°C, ponieważ średnia temperatura czerwca w okresie referencyjnym 1981-2010 wyniosła w Gdyni 15.1°C, założono iż średnia temperatura czerwca w Gdańsku w tymże okresie referencyjnym wyniosła 15.4°C. Zatem średnia temperatura czerwca 1811 równa 18.2°C odpowiada anomalii +2.8°C – jak jednak wspomnieliśmy, dane te pochodzą z serii niehomogenizowanej.

  • Wg oryginalnej serii wileńskiej średnia temperatura czerwca 1811 to 20.6°C, 4.9°C powyżej średniej z lat 1981-2010.
  • Wg serii z Rygi, średnia temperatura czerwca 1811 to 18.7°C (+3.2K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Mikołajowie średnia temperatura czerwca 1811 to 21.0°C (+0.5K względem okresu referencyjnego 1981-2010).
  • W Berlinie średnia temperatura czerwca 1811 to 20.4°C (+3.1K, jw.).
  • W Karlsruhe średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+1.0K).
  • W Monachium średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+2.0K).
  • W Hohenpeißenberg średnia temperatura czerwca 1811 to 17.0°C (+3.0K).
  • W Stuttgarcie średnia temperatura czerwca 1811 to 19.3°C (+2.0K).
  • W Ratyzbonie średnia temperatura czerwca 1811 to 20.7°C (+3.6K).
  • W Kopenhadze średnia temperatura czerwca 1811 to 17.5°C (+1.9K).
  • W Kremsmunster średnia temperatura czerwca 1811 to 21.7°C (+4.2K).
  • W Wiedniu średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.8K).
  • W Insbruku średnia temperatura czerwca 1811 to 18.4°C (+1.3K).
  • W Pradze średnia temperatura czerwca 1811 to 22.5°C (+3.7K). Seria homogenizowana.
  • W Budapeszcie średnia temperatura czerwca 1811 to 22.4°C (+2.6K).

Powyższe dane wskazują na to, że centrum wyjątkowo silnej dodatniej anomalii termicznej w czerwcu 1811 rozciągało się od wschodniej Austrii, przez centralną część Polski, po Litwę. Nawet w Estonii mamy bardzo silną dodatnią anomalię temperatury przekraczającą +3.0K. W Polsce najwyższa anomalia rzędu +5.0K wystąpiła właśnie w okolicy Warszawy. Dane z Mikołajowa wskazują, że anomalia ta spadała w kierunku południowo-wschodnim i w Rzeszowie mogła wynosić już ok. 4.0 – 4.3K., podobny spadek widać również w kierunku północno-zachodnim i zachodnim (Kopenhaga +1.9K). Anomalia we Wrocławiu (+3.0K) i w Berlinie (+3.1K) wskazują, że w zachodniej części Polski mieliśmy anomalie zbliżone do +3.0K, przy czym w Szczecinie nieco poniżej +3.0K. Dane z Gdańska wskazują, że anomalia poniżej 3.0K panowała zapewne na całym Wybrzeżu, co mogło mieć związek z chłodzącym wpływem Bałtyku.

Z takimi założeniami policzyliśmy jeszcze raz średnią obszarową anomalię czerwca 1811. Naszym zdaniem najbardziej prawdopodobna wersja wygląda tak, jak na poniższej mapie. Warto zwrócić uwagę, że jest to wynik niemal identyczny z dotychczasowym oszacowaniem.

Poniższy wariant to nasz „wariant maksimum”. Założono w nim, że maksimum anomalii nie wypadło w okolicach Warszawy, tylko w Polsce północno-wschodniej. Założono również wolniejszy spadek anomalii w kierunku SE. W takim wypadku anomalia obszarowa jest o 0.1K wyższa od dotychczas szacowanej. Naszym zdaniem to mniej prawdopodobny wariant.

Poniżej zaś „wariant minimum”. Założono silny spadek anomalii w kierunku SE i po części NW.

Jak widać, z naszych szacunków wynika, że średnia anomalia temperatury czerwca 1811 w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła między +4.00 a +4.17K z najbardziej prawdopodobną wartością równą +4.06K. Pozostaje jeszcze jedna, ale znacząca niepewność: sposób prowadzenia pomiarów. W tamtym czasie pomiary temperatury wykonywano najczęściej bez użycia osłon termicznych. Często termometry wisiały zwyczajnie na północnej ścianie budynków, lub w pewnej odległości od niej. Czasem stosowano 2 termometry umieszczone na północno-wschodniej i północno-zachodniej ścianie. Rano odczyt prowadzono z termometru NW, zaś wieczorem NE – miało to oczywiście wpływ na mierzone wartości, które (szczególnie w okresie letnim) mogły być nieco zawyżane. Gorczyński (1916) tak pisze o pomiarach warszawskich:

Następnym obserwatorem był (1803-1828) był profesor lyceum w Warszawie Antoni Magier. Początkowo umieścił on termometry na wysokości 22.4 m. w jednej z wąskich ulic Warszawy (Piwna nr. 95) ; gdy jednak temperatury w ciągu miesięcy zimowych wydawały mu się zbyt wysokie, umieścił drugi termometr znacznie dalej od okna. Jednakże i to ustawienie dawało w zimie zdaniem obserwatora temperatury zbyt wysokie względem temperatury, obserwowanych za miastem. Magier odczytywał temperaturę trzy razy dziennie: o 6 rano, 2 po południu i 10 wieczorem i zmniejszał dowolnie średnią dzienną w 4 miesiącach zimowych

Z słów tych możemy wywnioskować, że wartości temperatury wydawały się Magierowi za wysokie w okresie zimowym, więc stosował on tu bliżej niesprecyzowane poprawki. Nie wspomina on o stosowaniu owych poprawek w miesiącach letnich, stąd możemy wywnioskować, że wydawały się mu one „w porządku”. Można mieć jednak wątpliwości, czy w okresie letnim, tak gorącym i – jak można mniemać – słonecznym, jakim był bez wątpienia czerwiec 1811, wskazania Magiera były tożsame z tym, co zmierzylibyśmy obecnie przy zastosowaniu standardowej klatki meteorologicznej na wysokości 2 m.

Innym problemem są terminy, podane najprawdopodobniej w miejscowym czasie słonecznym, a więc odpowiadającym okolicom 4:35, 12:35, 19:35UTC naszego czasu (w Warszawie). W sposób oczywisty średnia temperatura dobowa obliczana była zupełnie inaczej, niż obecnie, co wprowadza dodatkową niepewność – chociaż niewielką. Przykładowo – średnia temperatura czerwca 2018 wyliczona w sposób „synoptyczny”, a więc z ośmiu terminów, wyniosła 19.7°C. Wyliczona z terminów stosownych przez Magiera wyniosła albo 19.9°C (w przypadku średniej arytmetycznej z pomiarów), albo 19.8°C (w przypadku podwojenia terminu wieczornego). Mimo, że jest to różnica niewielka (co oznacza, że Magier bardzo dobrze dobrał terminy obserwacji), to jeśli podobna wystąpiła w 1811, od anomalii warszawskiej należałoby odjąć 0.1 – 0.2K. Oznaczałoby to również, że wartość 22.4°C zmierzona na stacji historycznej w 1811 może odpowiadać obecnej wartości 21.6 – 21.7°C mierzonej na stacji Okęcie (po uwzględnieniu przeciętnej różnicy między stacją Warszawa-Obserwatorium a Warszawa-Okęcie). Niestety nie jesteśmy w stanie oszacować jaki (i czy w ogóle) wpływ miał sam sposób dokonywania obserwacji przez Antoniego Magiera.

Aktualizacja:

Na koniec kilka drobnych informacji dotyczących pogody w tamtych dniach. Na początek informacje z Gazety Warszawskiej (15.06.1811):

May i połowa iuż Czerwca zamieniły się u nas tego roku (rzadkie zdarzenie) w Lipiec i Sierpień pod względem upałów, które prawie codziennie do 20, i 22 stopni dochodziły, a onegdayszy upał blisko do 25 doszedł.
Tym zaś te upały przykrzeysze, iż, przynaymniey w naszym Departamencie, rzadko chmura zapłoni nas przed dopiekaiącemi promieniami słonecznemi, a deszcz, i to maleńki, ledwie kilka razy ziemię porosił (…) W pewney okolicy Depart. Radomskiego tak wielki grad dnia iednego padał, iż będący pod ten czas na polu mocno od niego potłuczonemi zostali.

Podane wyżej temperatury podane są w skali Réaumura, aby otrzymać skalę Celsjusza należy wartości pomnożyć razy 1.25. To oznacza temperatury rzędu 25 – 28°C, okazjonalnie 31°C.  Wydaje się to w sumie niewiele, być może II połowa czerwca była cieplejsza. Na taki bieg wypadków wskazują dane z Wrocławia (Galle, 1857) – wg nich średnia temperatura I połowy czerwca we Wrocławiu wyniosła 19.4°C, zaś drugiej 21.4°C. Również w drugiej połowie czerwca notowano maksimum temperatury z danych terminowych (nie stosowano termometrów maksymalnych/minimalnych): 29.4°C. Oznacza to, że absolutne maksimum czerwca 1811 we Wrocławiu nie powinno być wyższe niż 32°C.

Poniżej: rozkład średniej dobowej temperatury we Wrocławiu w czerwcu  1811 za „Grundzüge der schlesischen Klimatologie„,  J. G. Galle 1857:

We Wrocławiu cieplejszy od czerwca 1811 był czerwiec 1917 (20.6°C).

Noc tropikalna

Noc tropikalna

Wczorajsza średnia anomalia dobowa w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 osiągnęła wartość +6.14K i tym samym spowodowała, że pierwsza dekada czerwca w skali całego kraju okazała się być rekordowo ciepła w powojennej historii pomiarów na ziemiach polskich, co doskonale obrazuje poniższy wykres prezentujący 10. dniową ruchomą anomalię temperatury.

W wielu miejscach temperatura minimalna tej nocy nie spadła poniżej 20°C, była więc to tzw. „noc tropikalna”. W Toruniu temperatura minimalna tej nocy wyniosła 22.0°C i jeżeli wartość ta się utrzyma (i nie zostanie zbita przez np. zjawiska konwekcyjne), będzie to najwyższa temperatura minimalna czerwca na tej stacji, niewiele niższa od absolutnego rekordu tmin wynoszącego 22.3°C (sierpień 1992). Noc tropikalna pojawiła się też w Głuchołazach (22.0°C), Karpaczu (21.4°C), Pszennie (21.4°C), Poznaniu (21.4°C), Bydgoszczy (21.2°C), Warszawie-Bielanach (21.1°C), Warszawie-Filtrach (20.4°C), Warszawie (20.1°C),  Płocku (20.0°C),  Kaliszu (20.3°C), Skierniewicach (20.0°C).

Wieczorem i w nocy pojawiły się gwałtowne burze. Na stacji Gdańsk-Rębiechowo suma opadu dobowego osiągnęła 47.4 mm, 49.1 mm spadło w Wierzchowie.

Co do temperatur dzisiejszych, ECMWF uparcie prognozuje 36°C w Wielkopolsce. Wg GFS miałoby to być „jedynie” 34°C na Ziemi Lubuskiej (co ciekawe w Wielkopolsce prognozuje on 31-32°C w porównaniu do lokalnych 36°C ECMWF). Wg ICON miałoby to być 35°C (Wielkopolska). Nowa wersja modelu GFS (FV3) daje 33°C na Ziemi Lubuskiej (rozkład tożsamy z GFS, ale o 1°C niżej). Inne modele celują w widełki 34-36°C.

Ciekawe, ile będzie w rzeczywistości, jednakże model GFS wygląda najmniej realnie, głównie pod względem rozkładu Tmax.

Upał, czy padnie 37°C?

Upał, czy padnie 37°C?

Nie ulega wątpliwości, że czerwiec zaczyna celować w wyższe wartości anomalii temperatury miesięcznej. Oczywiście nie można obecnie dokładnie stwierdzić, jaką anomalią się on zakończy, ale w zasadzie mamy już niemal pewność, że będzie to anomalia dodatnia. I to raczej powyżej +1.0K.

Wg modelu ECMWF dzisiaj temperatura wzrośnie w Polsce do 27°C, a już jutro w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku będzie to ponad 32°C. Nawet do 36°C miałoby być w Wielkopolsce we wtorek, podobne temperatury miałyby panować w środę. Upał wycofywać by się miał w czwartek (do 33°C), a w piątek już „tylko” do 30°C. Ponowne, tym razem jednodniowe uderzenie upałów z temperaturami sięgającymi 36°C (znowu w Wielkopolsce) miałoby nas czekać w sobotę. Takie ekstrema prognozowane przez ECMWF stwarzają możliwość, że na stacjach tradycyjnie „lubiących” ciepło (np. Kórnik nieopodal Poznania) temperatura mogłaby być jeszcze wyższa i wzrosnąć nawet do okolic 37°C.

Źródło: Meteologix.com

Powyżej: gdybania modelu ALARO (IMGW-PIB)

Wg modelu GFS z 00UTC do 15 czerwca średnia anomalia miesięczna wyniesie najprawdopodobniej między +4.75 a +5.76K z wartością wynikającą z prognozy równą +5.3K. I nie wiele się to ma zmienić do 18 czerwca.

Jeśli prognozy te się sprawdzą, to już w połowie miesiąca będziemy mieć pewność, że czerwiec będzie co najmniej ciepły. W porze letniej dłuższe okresy z anomalią < -5.0K w zasadzie się nie zdarzają (przynajmniej w skali całego kraju). A to, czy będziemy dyskutować o potencjalnym rekordzie miesięcznym zależy od prognoz, jakie wówczas będziemy mieli przed sobą. Osobiście jestem jednak sceptyczny i sądzę, że III dekada miesiąca upłynie pod znakiem korekty w dół. Miesięczna prognoza ECMWF sugeruje, że dodatnie anomalie temperatury pozostaną z nami do końca miesiąca, jednak nie będą tak wysokie, jak w nadchodzącym tygodniu.

Najwyższa temperatura roku…

Najwyższa temperatura roku…

…w Polsce padła obecnie w Dziwnowie: 33.7°C. Zaledwie 1.0°C poniżej rekordu ciepła czerwca dla tej stacji. Czysto teoretycznie można by sobie wyobrazić sytuację, w której następuje ochłodzenie i do końca roku nigdzie w Polsce temperatura nie osiąga już takiej wartości. Byłby to wówczas niezwykły przypadek, w którym najwyższa temperatura roku w Polsce zostaje odnotowana nad samym morzem.

Warto odnotować również, że będzie to ponownie (po poniedziałku) dzień z wyjątkowo wysoką anomalią temperatury właśnie nad samym morzem. Przed nami ochłodzenie, które jednak ma nie potrwać długo. Wg większości realizacji modelu GFS z 06UTC 11 czerwca upał obejmie znaczną cześć kraju.