Teorie spiskowe, nauka i sceptycy

Teorie spiskowe, nauka i sceptycy

Nowy artykuł opublikowany w PLOS One koncentruje się na ludziach wyznających teorie spiskowe i kręgach, w których się poruszają. I trzeba przyznać, że autorzy odkrywają rzeczy oczywiste.

Okazuje się (czego akurat należało się spodziewać), że ludzie wierzący w teorie spiskowe mają tendencje do  wiązania się w sieci z innymi ludźmi, którzy podzielają ich przekonania, będąc dodatkowo wyjątkowo łatwowiernymi w stosunku do tego, co ludzie ci powiedzą.  Co prawda najprawdopodobniej ludzie w sposób naturalny „wiążą” się w sieci z innymi ludźmi, dzielącymi ich przekonania i pasje, ale jeśli chodzi o, dajmy na to, wyznawców chemtraili, wydaje się, że wyróżnia ich właśnie ta łatwowierność w stosunku do niektórych absurdalnych tez wygłaszanych przez ich współwyznawców. Znakomita większość szczerych wyznawców takich teorii „lajkuje” pasujące informacje, w ogóle nie zastanawiając się nad rzetelnością źródła i nie sprawdzając informacji w innych serwisach po za tymi związanymi z teoriami spiskowymi.

Po kilku ładnych latach analizy tego, co piszą na temat Globalnego Ocieplenia tak zwani „sceptycy”, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że działa tu dokładnie ten sam mechanizm. Nic dziwnego, bowiem sceptycyzm wobec AGW (ten denialistyczny) to nic innego, jak kolejna teoria spiskowa.  Denialiści do znudzenia powtarzają te same, wyssane z palca, bzdury. Nie ma znaczenia, jak często dana wątpliwość zostanie wyjaśniona i tak można być pewnym, że wróci ona do nas w niezmienionej formie – klasycznym przykładem jest tu „wulkany emitują więcej CO2 niż ludzie”, co najzwyczajniej w świecie nie jest prawdą. Zawsze znajdzie się jednak jakiś niepełnosprytny kolega, który stwierdzi, iż wybuch Pinatubo wyrzucił więcej CO2, niż cała ludzkość w całej swojej historii. Najzabawniejsze jest to, że skoro tak było, to powinniśmy w najbliższych latach po wybuchu obserwować szybki wzrost stężenia CO2, było jednak dokładnie odwrotnie. Jeśli wejdziemy na stronę przedstawiającą globalne stężenie CO2, dowiemy się, że w latach bezpośrednio po wybuchu Pinatubo tempo wzrostu stężenia CO2 spadło do poziomów najniższych od 17 lat. Najwyraźniej autorzy gniotów na śmieciowych portalach typu „Zmiany na Ziemi” nawet nie wiedzą o czym piszą.

Podobnie ma się sprawa z powracającymi jak bumerang sugestiami, jakoby aktualny spadek aktywności słonecznej miał doprowadzić do rychłej Małej Epoki Lodowej i skrajnie mroźnych zim w Polsce. W tym przypadku problem polega na tym, że średnie temperatury zimy w Europie w ostatnich 150 latach w ogóle się Słońca nie słuchały. W czasie, gdy od okolic roku 1880 aktywność słoneczna spadała, zimy w Europie (w tym i w Polsce) robiły się coraz cieplejsze. I odwrotnie, gdy od lat 30. XX w. aktywność słoneczna zaczęła znacznie rosnąć, zimy w Europie zaczęły się ochładzać, aż do lat 70. Postulowanie więc korelacji pomiędzy niską aktywnością słoneczną i mroźnymi zimami jest cokolwiek wątpliwe. Czasem na poparcie tej tezy denialiści podają przykładowe miejsce, w którym jest obecnie bardzo zimno. Problem polega na tym, że w czasie największych maksimów słonecznych XX w. i bezpośrednio po nich było znacznie zimniej (np. 1963).

nmapsPoniżej: reanaliza NCAR, zima 1962/3

wrldtmp_1963Poniżej: reanaliza NCAR, zima 2014/15

wrldtmp_2015Poniżej: porównanie 11-letniej ruchomej ilości plam słonecznych z temperaturą zimy w Polsce.

ssn_winter

Jeszcze innym sposobem na zaklinanie rzeczywistości jest zarzut fałszowania danych. W komentarzach na tym blogu ostatnio prym wiedzie w tej kwestii niejaki @iceman, który wprost zarzucił fałszerstwa w tworzeniu serii pomiarowej GISTEMP. Mimo wielokrotnego wyjaśnienia skąd się biorą różnice w zeszłych i obecnych oszacowaniach temperatury globalnej w tej serii, podejścia nie zmienił, a w ostatnim komentarzu w dalszym ciągu sugeruje, że zeszłe temperatury są sztucznie obniżane. Co jest jeszcze bardziej zabawne, w przykładzie, który raczył podać, to właśnie przeszłość (a konkretnie końcówka XIX w.) miała najbardziej podwyższone temperatury w stosunku do serii sprzed 3 lat:

Próba poparcia danej tezy dowodem ją negującym, stanowi chyba przykład działania umysłu specjalnego. Jeśli miałbym zgadywać, @iceman nie sprawdził bazy GHCN sam, a jedynie polega tylko i wyłącznie na „niusach” z denialistycznej blogosfery.

Podobnie jest zapewne z Dawidem, z którym miałem (nie)przyjemność dyskutować na facebooku. W tym wypadku pod postem niejako wyśmiewającym denialistyczny argument z cyklu „klimat zmieniał się zawsze”, Dawid raczył podać argument, że… „klimat zmieniał się zawsze”.  Na pytanie, który z dowodów na AGW nie jest sensowny, otrzymałem odpowiedź następującą:

„chociażby to że ubywanie lodu w Arktyce to wina człowieka jeżeli tak to proszę mi wyjaśnić w jaki sposób człowiek przyczynia się do tego i dlaczego akurat właśnie tam?”

Przemyślmy tą wypowiedź. Dlaczego w cieplejszym klimacie lód się topi? Dawid tego najwyraźniej chyba nie wie. Logiczne wydaje się, że jeśli klimat się będzie ocieplał (niezależnie od przyczyny), to lód arktyczny się będzie topił. I z pewnych względów (nie związanych z działaniem człowieka) zawsze ocieplać się będzie szybciej w tamtym rejonie świata. No i w końcu, ocieplenie Arktyki nie jest dowodem, tylko skutkiem AGW. Jest to klasyczny przykład tego, jak udzielić odpowiedzi kompletnie nie związanej z pytaniem.

Sam argument o „zmieniającym się zawsze klimacie” jest również absurdalny. Niby w jaki bowiem sposób fakt, że klimat kiedyś zmieniał się w sposób naturalny ma wynikać, że nie może się również zmieniać w sposób sztuczny? Moim zdaniem kontrargument z pożarem lasu bardzo dobrze oddaje bezsens takiego twierdzenia. Wiemy, że dawniej pożary lasu zdarzały się naturalnie, w wyniku uderzeń piorunów, czy po prostu samozapłonów. Wiemy, że obecnie mamy również do czynienia z pożarami lasu. A jednak, widząc jakiś konkretny pożar lasu nie mówimy: „ocho, dawniej pożary lasu zdarzały się naturalnie, a więc ten pożar również jest naturalny”, dopuszczamy możliwość, że całość może być dziełem podpalacza. Czasem jesteśmy nawet w stanie znaleźć dowody, że tak jest w istocie. Podobnie jest w przypadku Globalnego Ocieplenia. Fakt, że kiedyś zmiany klimatu mogły przebiegać naturalnie nie oznacza, że nie mogą również mieć przyczyn antropogenicznych. Oznacza, że nie muszą ich mieć. Co więcej, na to, że jednak mają, również możemy podać przekonujące dowody.

Patrząc na dyskusję zarówno z Dawidem, jak i @iceman, trzeba ich niestety postawić w jednym rzędzie np. z wyznawcami chemtrails. Oboje twierdzą, że dane są do bani i że są fałszowane – ale żaden z nich nie pokaże na to dowodu. Wyznawcy chemtrails twierdzą, że fałszowane są zdjęcia przedstawiające trwałe smugi kondensacyjne sprzed 30 i więcej lat. I oni również nie przedstawiają cienia dowodu. Zarówno chemtrailowcy, jak i Dawid oraz @iceman nie potrafią w sposób merytoryczny odnieść się do argumentów, nie dając również przy tym żadnych konkretnych kontrargumentów – trudno bowiem nazwać jakimś argumentem tezę, że „dane są gówno warte”. Najciekawsze jest w tym to, że to zwolennikom AGW zarzuca się branie czegoś „na wiarę”, a tymczasem czymże innym jest twierdzenie, że „dane są gówno warte” nie mając cienia dowodu?

Zresztą, sami denialiści czasem odkrywają swoje prawdziwe intencje:

icemanMożna mniemać, że @iceman próbuje stosować tą samą taktykę tutaj: rzuć hasło, a „gównoburza” zrobi się sama. Nie ważne, jaka jest prawda, ważne, że być może u kogoś zasieje się wątpliwości. Dość podobnie postępuje również Dawid.

We wspomnianym na samym początku artykule, naukowcy „trolują” wyznawców teorii spiskowych, podsuwając im różne absurdalne tezy i patrząc na reakcje. Okazuje się, że klimatyczni sceptycy często  trolują sami siebie. Mechanizm jest tutaj prosty – NASA/NOAA/Tu_wstaw_organizację publikuje wyniki jakichś badań. Ktoś – jakiś bloger, czy tabloid, czy bloger za tabloidem, lub odwrotnie – interpretuje wyniki badań na swój własny sposób. Potem mamy kwiatki pod tytułem „NASA ogłasza, że CO2 chłodzi atmosferę, globalne ocieplenie obalone„. Oczywiście nie jest to prawda, o czym można się przekonać czytając oryginalny nius ze stron NASA. Rzecz jasna rasowy denialista, czy wyznawca innych teorii spiskowych, nie będzie zajmował się tak bezsensownymi działaniami, jak czytanie artykułów źródłowych, tylko będzie dalej przekazywał informację znalezioną na stronach, które odpowiadają mu ideologicznie. W ten sposób kółko się zamyka, informacja krąży w danym środowisku, które przekonane jest o jej prawdziwości, a co jakiś czas, wzorem prawdziwych sekt, próbuje się „sprzedać niusa” na zewnątrz. A nóż ktoś złapie przynętę.

Innym przypadkiem tego typu jest kwestia rzekomego zatrzymania się Prądu Zatokowego. Informacja ta była bardzo popularna w kręgach sceptycznych, gdyż gdyby okazała się prawdziwa, mogłaby oznaczać ochłodzenie się zim w Europie, co z kolei mogłoby być przyczynkiem do bardziej sensownego atakowania AGW. Stąd też wszelkie próby racjonalnego wskazania, iż nic takiego jak zatrzymanie Prądu Zatokowego nie ma miejsca, spełzły na niczym, a mit ma się dobrze nawet dziś (!). Wszystko na zasadzie „nie ważne, czy to ma sens, ważne że jest sprzeczne z prognozami AGW”.

Kolejnym denialistycznym argumentem jest słynne „nie ociepla się od X lat”, przy czym w chwili obecnej argument ten najczęściej stosuje się w stosunku do jednej z serii satelitarnych (RSS). Nie wiedzieć czemu, denialiści uważają serie satelitarne za najbardziej dokładne i za „niezależne”. To ostatnie jest szczególnie zabawne, jako że za przygotowanie danych satelitarnych odpowiadają dokładnie te same instytucje, co za przygotowywanie danych naziemnych i nie bardzo rozumiem, dlaczego dr Roy Spencer z NASA ma być bardziej niezależny od Gavina A. Schmidta, również z NASA. To, że dane satelitarne są uważane za najbardziej dokładne jest również cokolwiek zabawne, gdyż podlegają one sporej ilości korekt, chociażby ze względu na dryf satelitów. Dodatkowo zapewne nie wszyscy wiedzą, że serie te nie przedstawiają temperatury na 2m, tylko ogólnie temperaturę dolnej troposfery. Stąd w seriach satelitarnych styczeń 2006 wychodzi w Polsce całkiem ciepły. Jak to się ma do pomiarów naziemnych? Nijak.

Sam argument o „nieocieplaniu” się od X lat jest również idiotyczny, bo automatycznie zakłada, że druga strona uważa, że mamy do czynienia tylko z jednym możliwym czynnikiem powodującym zmiany temperatur. Nie wiedzieć czemu, statystyczny denialista uważa, że istnienie zmian naturalnych wyklucza istnienie zmian antropogenicznych i vice versa (z czego zresztą wynika mit pod tytułem „klimat zmieniał się zawsze, więc teraz zmiany również są naturalne”). Warto się nad tym zastanowić: wyobraźmy sobie cykl pór roku. Wiemy, że związany on jest ściśle z wędrówką naszej planety wokół Słońca. Ponieważ oś naszej planety nachylona jest pod pewnym kątem,  w jednym punkcie naszej orbity bardziej oświetlona jest północna półkula, w przeciwnym południowa. Nie musimy nawet o tym wiedzieć – widzimy, że latem Słońce jest wyżej, a zimą niżej. Wiąże się to oczywiście ze zmianą ilości energii, którą otrzymujemy. Od przesilenia zimowego do przesilenia letniego nasza półkula otrzymuje coraz więcej energii, teoretycznie powinno być więc w tym czasie coraz cieplej. Oczekujemy więc, że marzec będzie cieplejszy od lutego, kwiecień od marca itp. A co jeśli nie jest? Nikt przecież nie powie, że skoro marzec był chłodniejszy od lutego, to lata w tym roku nie będzie, a w lipcu spadnie śnieg. Nikt też nie powie, że oznacza to, że obecna teoria dotycząca powstawania pór roku jest błędna. A tymczasem w 2013 roku pomiędzy 18 kwietnia a 6 czerwca (50 dni!) trend średniej temperatury dobowej we Wrocławiu był ujemny…

Źródło: Ogimet.

Oczywiście nie oznaczało to, że lata nie będzie i jak najbardziej ono nadeszło. Fakt, że cała nasza półkula się w tym czasie ocieplała, nie przełożył się jednak na trend temperatur w Polsce, gdyż zmiany pozycji naszej planety na orbicie nie są jedynym czynnikiem wpływającym na zmiany temperatury w danym przedziale czasu w danym miejscu. Co więcej, czasem zdarza się, że ochładza się cała półkula, mimo iż powinna się w tym czasie ocieplać. Podobnie jest z temperaturą globalną – czynniki antropogeniczne nie są jedyne i sporą rolę w krótszych przedziałach czasu grają zmiany naturalne. Choćby ENSO – dane satelitarne są znacznie bardziej czułe na fazę ENSO, niż dane naziemne. Stąd ma szalenie duże znaczenie, jeśli na początku serii umieścimy rok, w którym panowało skrajnie silne El Nino (np 1998). Reasumując, fakt że na temperatury cały czas wpływa coraz silniejszy czynnik antropogeniczny, nie oznacza, że w krótszych skalach czasowych ich trend będzie zawsze dodatni.

No i na koniec argument ostateczny. Lewacy. Uznajesz AGW? Jesteś lewakiem, koniec argumentu, pozamiatane, zaorane, whatever. Co więcej znaczna część denialistów pisze coś o lewakach na swoich profilach, czy różnego rodzaju forach. Nie wierzycie? Sprawdźcie.

Print Friendly, PDF & Email

30 Replies to “Teorie spiskowe, nauka i sceptycy”

  1. Może i my zacznijmy trollować blogi „niepokorne” proponując im zmyślone wiadomości w stylu „Naukowcy z NASA udowodnili, ze pory roku to lewacki spisek” albo „Ocieplenie klimatu najlepszym dowodem na to, ze epoka lodowa już trwa”?

  2. Wydaje mi się, ze masz absolutną rację, że teorie spiskowe i denializm klimatyczny maja za sobą tę sama psychologię. Zwolennicy teorii spiskowych zazwyczaj wierzą we wszystkie, niezależnie jak wzajemnie sprzeczne („Lady Diana została zamordowana przez tajne służby” i „Lady Diana żyje” przykład autentyczny).

    „Wiedza” denialistów ma podobna naturę. Jest to szereg wzajemnie sprzecznych poglądów mających tylko to wspólnego, że każdy z nich zaprzecza na swój sposób aktualnemu stanowi wiedzy naukowej. Na przykład taka para poglądów wyznawana najczęściej przez te same osoby; „To nieprawda, że się ociepla” oraz „To dobrze, że się ociepla”.

  3. Mam wrażenie że to tylko kolejne potwierdzenie znacznie bardziej ogólnego zjawiska nie zwracania uwagi na wady wiadomości zgodnych z wyznawanymi przekonaniami. Wykazywano to już w badaniach dotyczących kary śmierci, dostępu do broni czy jasnowidzenia – jeśli dać grupie osób o danym poglądzie stos badań, z których niektóre go potwierdzają a inne mu zaprzeczają, to zwolennik danej tezy łatwo wskaże błędy badań przeczących a trudniej będzie mu wskazać błędy w pracach zgodnych. I nie miało znaczenia czy dana osoba była zwolennikiem kary śmierci czy przeciwnikiem.

    W kilku badaniach okazywało się że w takiej sytuacji mogą pojawiać się fałszywe wspomnienia – po dwóch tygodniach od przeczytania prac niezgodnych z ich poglądami, część badanych pamiętała że były zgodne, albo że różnice dotyczyły małych szczegółow a nie całkowitej sprzeczności.

    Dlatego właśnie tak ważny jest sceptycyzm.

  4. Przyznam szczerze, że jeszcze kilka lat temu należałem do sceptyków GO, postępując oczywiście ze schematem – „lajkując” wpisy i teorie pasujące do mojego (?) zdania.
    Jednakże (wazelina mode on) dzięki temu blogowi, który śledzę od wielu miesięcy wyszedłem z „ciemnej strony” i wiem, że w zasadzie wszystkie teorie sceptyków są, za przeproszeniem, gówno warte.
    Tak więc mogę tylko podziękować i liczę na dalsze, ciekawe wpisy.

  5. @zaciekawiony

    Bo do każdej informacji, nawet wyglądającej rzetelnie, należy podchodzić na zasadzie „trust but verify”. Na tej samej zasadzie byłem skrajnie sceptyczny wobec niektórych zapowiedzi, z 2012, że już w tym roku będziemy mieli Arktykę wolną latem od lodu (w sensie zasięgu < 1 mln km^2). http://meteomodel.pl/BLOG/?p=4076

    I mimo, że uważam iż kolejny rekord minimalnego zasięgu padnie jeszcze przed 2020, nie sądzę by było to już „ice free”.

  6. Ja się też z tego Portalu (Bloga) wiele ciekawego dowiedziałem, a nawet… nauczyłem – jak np. tego, że przez samo zaklinanie rzeczywistości i tak niczego nie zmienimy. :wink:

  7. @Piotr

    Znam co niektórych autorów tych prognoz zniknięcia lodu morskiego do 2012 roku (szczególnie głównego) i wiem, że sytuacja jest bardziej skomplikowana. To był wynik jaki wyszedł z modelu ale nie miała to być publicznie ogłoszona prognoza. Wynik pokazywano na dość specjalistycznych spotkaniach ale fama poszła w świat, dowiedział się o tym Al Gore i powiedział o tym publicznie.

    Gdyby to miała być prognoza to oczywiście była nietrafiona. Jako wynik jednego z wielu modeli, pokazywanych jako wiązka możliwe że byłby to jeden z lepszych wyników (czego jeszcze nie wiemy bo nie znamy daty kiedy to nastąpi). Jak dotąd większość modeli była zbyt konserwatywna w modelowaniu zmniejszenia się zasięgu lodu arktycznego latem. Ten wynik przynajmniej zbliżał średnią modeli do obserwowanych wartości.

  8. Bierzecie jakies unijne dotacje z programu „Wyparcia z klimatycznej blogosfery jednostek wyłamujących się z jedynego słusznego nurtu”?
    Pytam, bo mnie na miejscu autora, nie chciałoby tworzyć tego wpisu za free, gdybym miał taki stosunek do jego treści. Szkoda by mi było czasu i nerwów na zaśmiecanie internetu takim wpisem.

  9. @iceman

    Odpowiem nie wprost. Ta strona
    http://insti.physics.sunysb.edu/~siegel/quack.html
    ma sądząc z wyglądu prawie 20 lat a jest dokładnie o temacie tego wpisu. W dodatku autor pisze jakby miał przed oczyma Ciebie:

    „It is easy to distinguish the quacks; although they may seem reasonable at first, they degenerate into absurdity progressively with any conversation. This is because quacks are organic forms of artificial intelligence: They would not pass the Turing test applied to a physics conversation. (This might be a good problem for a computer science student: Write a quack program, designed to sound as much like a true physicist as possible, then allow it to engage in a conversation with a real quack.) They simply copy and paste text & equations they have found in 19th century literature, introductory physics textbooks, or the web, none of which they understand well enough to pass a test in school. (A musical description of them can be found in the song „Swinging on a Star”, especially the mule & fish parts.) Whenever questioned on any of their errors, they reply with repetition, non sequiturs, or insults.”

  10. @iceman

    Bierzecie jakies unijne dotacje z programu “Wyparcia z klimatycznej blogosfery jednostek wyłamujących się z jedynego słusznego nurtu”?

    Nie, nikt mi nie płaci ani grosza, a tobie? W końcu za darmo tego steku bzdur chyba nie płodzisz?

    Pytam, bo mnie na miejscu autora, nie chciałoby tworzyć tego wpisu za free, gdybym miał taki stosunek do jego treści. Szkoda by mi było czasu i nerwów na zaśmiecanie internetu takim wpisem.

    Jasne, to wiemy, przecież piszesz po to, by wywołać zamieszanie, a wyjaśnień nie czytasz.

    (…) They simply copy and paste text…

    I dalej:

    „Whenever questioned on any of their errors, they reply with repetition, non sequiturs, or insults”

    Kropka w kropkę ty.

  11. No właśnie ten fragment,który cytowałem jest jakby dokładnie o nim. Właśnie wydaje się na początku całkiem inteligentny, a potem tylko copy & paste [b]bez zrozumienia tego co się kopiuje[/b].

    Tam dalej jest jeszcze jeden fragment, który otworzył mi oczy:

    „Quacks are dogmatists: Their point of view is a belief. A belief is something one assumes to be true because one wants it to be true. They only come up with „proofs” or „evidence” to sway non-believers to their belief. So you can waste your time disproving all their fallacies, but it won’t matter to them, because they were invented only for you, & are totally irrelevant to their conviction. ”

    To mi naprawdę wiele wyjaśniło z tego co widziałem próbując takich czegokolwiek nauczyć.

  12. @ArcticHaze

    Ależ ja właśnie nie dlatego go tu trzymam i z nim rozmawiam, żeby go przekonać. Z takimi ludźmi zwyczajnie dyskutować się nie da, możesz mu wszystko policzyć, a on i tak będzie wiedział swoje.

    Ale czytają to też inni, którzy widzą, że ten ktoś jest zwyczajnie trollem, albo idiotą. I wyciągają wnioski. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że ktoś, kto pisze „jak tresowani” zachowuje się dokładnie tak, jak sobie tego życzę. I to mnie bawi :)

  13. No tak, ale zaletą umiarkowanych trolli / denialistów jest to, że prowokują Was do dyskusji w komentarzach (choć zapewne niektórych wolelibyście uniknąć).

    Bez osób pytających / wątpiących pozostaną same wpisy z nielicznymi komentarzami potakujących.

  14. @Anders74

    Największą wadą takich trolli jest to, że czasem trzeba odpowiadać 10 razy na tą samą bzdurę, a to zwyczajnie nudne. @Iceman jest akurat dość śmieszny, bo najpierw się śmieje, z tego co o nim piszemy, a następnie zachowuje dokładnie tak, jak to mu zarzucamy. Klasyk.

  15. „No i na koniec argument ostateczny. Lewacy. Uznajesz AGW? Jesteś lewakiem, koniec argumentu, pozamiatane, zaorane, whatever. Co więcej znaczna część denialistów pisze coś o lewakach na swoich profilach, czy różnego rodzaju forach. Nie wierzycie? Sprawdźcie.”

    A to jest akurat bardzo proste do wyjaśnienia. AGW podważa bardzo ważną prawicową świętość: niewidzialną rękę rynku. Nie jest bowiem możliwe, żeby prywatne firmy oraz konsumenci sami, oddolnie, bez ingerencji rządowych, przestaliby nagle produkować i konsumować tak, aby zmniejszyć emisję CO2 do „bezpiecznego” poziomu. A skoro tak, to znaczy, że rynek pozostawiony sam sobie doprowadziłby w końcu do zagłady cywilizacji. A to się przecież kłóci z ideą, że rynek wyreguluje się samodzielnie dla dobra wszystkiego i wszystkich, a państwo może mu w tym wyłącznie przeszkadzać. AGW w dyskusjach polityczno-gospodarczych jest argumentem o sile rażenia bomby atomowej: skoro pochodzi od nauki, nie da się go w zasadzie podważyć w racjonalny sposób. Jeśli AGW jest prawdą, to znaczy, że istnieją jakieś okoliczności, w której biurokracja jest nie tylko uzasadniona, ale wręcz niezbędna. Co właściwie zaprzecza skrajnemu liberalizmowi, zwłaszcza takiemu w korwinowskim wydaniu. To tak jakby pojawił się wynikający np. z jakiejś teorii fizycznej niepodważalny argument, że Boga nie ma (albo że jest).

    Krótko mówiąc, walka z AGW jest dla kuców kwestią obrony własnej wiary. Więc jego „zwolennicy” automatycznie stają się lewackimi agentami złych rządów i korporacji produkującymi fałszerstwa by zniewolić obywatela.

  16. No to jeszcze jedna próba…
    Podesłana mi wczoraj rozmowa z czatu #gfspl wraz z prośba o zbanowanie usera „x”.
    16:48 http://zmianynaziemi.pl/wideo/tajemnice-ukladu-nuklearnego-miedzy-wegrami-rosja hehe
    16:48 o jejku
    16:49 już Piotr ocenil na blogu ten portal Najwyraźniej autorzy gniotów na śmieciowych portalach typu “Zmiany na Ziemi” nawet nie wiedzą o czym piszą.
    16:50 http://meteomodel.pl/BLOG/?p=9334
    16:53 akurat zmiany na ziemi to dobry portal, zawsze ciekawe informacje
    16:53 zdanie pdjakowa na ten temat malo mnie obchodzi
    16:55 bo ja wiem
    16:56 w większości przypadków jednak nauka nie kłamie i spiskuje
    W sumie mam 4 prośby o całkowity ban, tylko czy jest sens go banować?

  17. @kslawin

    Posty z więcej niż jednym linkiem idą do moderacji automagicznie :) A ponieważ wysyłałeś to parę razy, to dodatkowo automagicznie rozgniewałeś Pana Spamołapa.

    A banować chyba nie ma sensu. Tacy są strasznie śmieszni.

  18. Widzę, że wycięło jeszcze nazwy userów.
    Wywal te zdublowane wpisy, żeby bałaganu nie było.
    Też uważam, że szkoda klawiatury na banowanie…
    A poza tym, to najzwyczajniej nie chce mi się :lol:

  19. @Piotr Djakow
    „No właśnie, tyle że to nie AGW podważa, a proponowane metody rozwiązania problemu.”

    W prymitywnym, kucoliberalnym rozumieniu, owszem, podważa. W ich przekonaniu wolny rynek (czy właściwie szerzej: nieograniczona własność prywatna) jest lekiem na całe zło i nic szkodliwego dla społeczeństwa nie może się stać jeśli on działa. Tu chodzi także o pewien kult ekstensywnego wzrostu gospodarczego vide rojenia Mikkego o polskim wzroście na poziomie Chin sprzed paru lat „gdyby nie lewaki”. A tu klops, nie da się rozwijać bez ograniczeń w nieskończoność, skoro doprowadzi to do zagłady cywilizacji, prawda?

  20. @Szymon Charko

    Tak, ale tylko w bardzo prymitywnym. Jeśli ktoś wie cokolwiek o teorii ekonomicznej to powinien słyszeć o „efektach zewnętrznych” (ja bym wolał polska nazwę „kosztach zewnętrznych”). Chodzi o koszta, które ponosi kto inny niż ten kto jest ich sprawcą. Sama „niewidzialna ręka” rynku z definicji nie jest w sobie w stanie z tym poradzić. Zanieczyszczenia środowiska są po prostu podręcznikowym przykładem. Te „externalities” (tak to się nazywa po angielsku) są uznawane przez jak najbardziej wolnorynkowych ekonomistów (nawet Hayek i Friedman uznawali ich istnienie), ale pewnie nie przez fanatyków.

    Skąd o tym wiem? Bo do egzaminu z ekonomii przed doktoratem przygotowywałem się z dobrego podręcznika, zaproponowanego zresztą przez mojego egzaminatora, jednego z wybitniejszych polskich ekonomistów.

  21. Ze mną było tak samo jak z @ Krootki ,,Tak więc mogę tylko podziękować i liczę na dalsze, ciekawe wpisy.”
    Za moje poglądy ,czyli uznanie faktu AGW bajkotuje mnie cześć narciarzy z Forum narciarskiego,ludzie z wykształceniem wyższym (inżynierowie,lekarze, prawnicy).Według nich jako ,,słabo wykształcony (tylko technik) dałem sie ogłupić fałszywym naukowcom posługującym się sfabrykowanymi danymi, opłacanym przez instytucje rządowe i unijne zmierzające do zniszczenia polskiego przemysłu ( w tym górnictwa)” Trzymam się jakos ,ale również w rodzinie jestem na cenzurowanym bo część rodziny bliższej i dalszej to nauczyciele ,w tym jeden geografii i wszyscy są przeciwnikami teorii AGW.

  22. Niestety ludzie coraz częściej mają w pogardzie naukę i racjonalne myślenie, a coraz częściej ulegają emocjom. Myślę, że też często wolą wierzyć w jakiś spisek, niż w to, że coś się dzieje przez przypadek, bo świat jest bardzo skomplikowanym układem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.