Upał – czerwiec 2019

Upał – czerwiec 2019

Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej w zachodniej i północno-zachodniej części kraju mamy do czynienia z czymś, co można nazwać niewielką falą upałów. Wczorajsza temperatura maksymalna w Świnoujściu osiągnęła 33.5°C i była zaledwie o 1.8°C niższa od czerwcowego rekordu z roku 2000 (35.3°C). Póki co wszystko wskazuje na to, że wysokie temperatury pozostaną z nami na dłużej, z małą przerwą w okolicy 8-10 czerwca. Należy też zwrócić uwagę, że te najwyższe temperatury, przekraczające 30°C, pojawią się głównie w zachodniej części naszego kraju.

Poniżej wyniki GFS-Ensembles dla kolejno: Wrocławia, Warszawy, Suwałk i Krakowa.

Nie są to więc jakieś prognozy skrajne. Nieco gorzej wygląda sytuacja na Ziemi Lubuskiej, gdzie wg prognoz temperatury mogą wzrosnąć do 34, może 35°C, ale taką sytuację widać dopiero w końcu prognozy, a jak wiemy prognozy powyżej 5 dni są mocno niepewne.

Oczywiście dzięki niemal idealnemu wstrzeleniu się ocieplenia w ramy czerwca, jego pierwsze trzy dni odznaczają się sporą anomalią temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010. Na chwilę obecną jest to +4.13K, przy czym na zachodzie kraju jest to nawet ponad +6.5K, zaś na wschodzie poniżej +2.5K. Biorąc pod uwagę prognozy, szanse na ciepły czerwiec są bardzo wysokie, jednakże nie jest do końca pewne, czy tak będzie w istocie, a tym bardziej nie można powiedzieć nic o tym, jak wysoka będzie ewentualna anomalia dodatnia.

Wg dzisiejszych prognoz GFS w dniu 13 czerwca anomalia miesięczna zawierać się będzie między +3.4 a +5.4K.

 

Print Friendly, PDF & Email

246 Replies to “Upał – czerwiec 2019”

  1. Mija dopiero czwarty dzień czerwca, a niektórzy już anonsują ekstremalnie a nawet rekordowo ciepły miesiąc w podsumowaniu. Czy nie jest na taki wniosek za wcześnie?
    Przykład z nie tak odległej historii: w lipcu 2010 roku Tśr za okres do 24-ego dobrze przekraczała 23 stopnie, zanosiło się więc na historyczny rekord ciepłoty dla całego lipca.
    Jednak pozostawał jeszcze tydzień, który nagle przyniósł 4 bardzo chłodne (i deszczowe) dni, które wystarczyły, by zbić Tśr całego miesiąca o prawie 1,5 stopnia. I rekord diabli wzięli.
    Przykładów podobnych niespodzianek byłoby dużo więcej. W tym czerwcu też się różne rzeczy jeszcze mogą zdarzyć. Na przykład chłodne dni. Tak to już u nas jest.

    1. Lipiec 2010 przyniósł falę upałów z prawdziwego zdarzenia, ale jego anomalia nie była nadzwyczajna – na Górnym Śląsku po 2010 roku gorętsze lipce notowano w latach: 2012, 2014, 2015.

  2. Czyli w prognozach tylko gorac i upał bez końca. To było do przewidzenia niestety. Szkoda mi starszych ludzi. Nie wiem jak wam ale jak patrzę w prognozy i widzę słońce i gorąc to mi się niedobrze robi. Nie dlatego że tak ciężko znoszę upały ale dlatego że smuci mnie szybkość ocieplania się klimatu w Polsce i wkurza radość ludzi gdy jest prawie 30 stopni, a oni się cieszą z tej chorej sytuacji. Jakby nie mogłoby być kilka dni 20-22 i kilka gorących, to zaraz musi być cały miesiąc ok. 30stopni. Czekam na co najmniej tydzień temp. na poziomie 20stopni i ZERO słońca.
    PS. Do Alewis. Ty masz na prawdę jakiś fetysz słońca. Jak ktoś chce aby mu obrzydzić słońce to do Alewisa jak w dym. Mi już prawie obrzydził…

    1. FKU, bardzo dobry post, piszesz o swoich odczuciach ale z kulturą. Osobiście na razie pogoda bardzo mi odpowiada (także dlatego że u mnie nie ma upałów), aczkolwiek czekam na jakieś ochłodzenie w prognozach, bo każda anomalna stagnacja mnie martwi i nie chcę kolejnych rekordów. Tak więc razem z Tobą czekam na ochłodzenie, choć nie takie połączone z brakiem słońca, bo osobiście go potrzebuję, nie w formie fetyszu, ale usłonecznienie jest dla mnie naprawdę ważnym parametrem. Pozdrawiam.

      1. Ja też lubię słońce ale jak ktoś chce tego do przesady to wywołuje to u ludzi efekt odwrotny. Ja się odnosiłem dokładnie do tego cytatu Alewisa z końcówki poprzedniego wątku „Już rosną kalafiory i jakieś badziewie paskudzi aurę na SE, strefa chmur się powoli rozszerza. Meh.” – już trochę chmur to już badziewie? Przecież to jest CHORE:(

        1. @FKU
          Same cumulusy (chmury kłębiaste) nie są złe bo ozdabiają niebo podczas wyżowej (także gorącej pogody) ale jak ich gwałtownie przybywa (że zakrywają większość nieba) i do tego bardziej się wypiętrzają i robią granatowe ciemne to już nie jest „ok”.

          1. Zbigniew
            Nawet jak wcześniej przez ileś tam dni była pełna lampa? Czemu chmury nie są ok? Są tak samo fajne i potrzebne jak słońce. Taki off top. Ostatnio w Niemczech wyszedł raport ze najwięcej ludzi nie zachorowuje już na raka przewodu pokarmowego (po raz pierwszy w historii), tylko na raka skóry. Są to liczby w setkach tysięcy. Główną przyczyną jest właśnie słońce. One jest potrzebne ale jeżeli ktoś narzeka na miesiąc w którym było 10h dziennie usłonecznienia bo mu mało (alewis) to proponuję mu się nad sobą zastanowić.
            Ps. W ogóle wydaje mi się że słońce już nie jest takie przyjemne jak 20,30 lat temu. Bardziej smaży i oślepia. Może to tylko moja subiektywna ocena ale jestem przeciwny tutejsze propagandzie forsowanej przez niektórych „wincyj słońca” :)

          2. Nie tylko Twoja. Tez zauważyłem, że słonce bardziej oślepia i smaży niż kiedyś. Pamiętam przecież jak 20 lat temu w czerwcu bez probemu w słoncu mozna było spędzić cały dzien.Wyjaśnienie tego jest, ale na forum publicznym nie chce sie z nim dzielić. bo do tego trzeba miec otwarty umysł, a nie wszyscy tutaj tak mają.

          3. Przecież ludzie w świecie zachodnim coraz mniej wystawiają się na Słońce, w ogóle żyją już głównie w pomieszczeniach zamkniętych. Ludzie kiedyś pracowali całe lato w polach w pełnym Słońcu i jakoś o jakichś czerniakach nikt nie słyszał, paradoksalnie to niedobór wit D zwiększa zachorowalność na nowotwory i inne paskudztwa autoimmunologiczne wespół ze stresem i tym całym chemicznym syfem jaki funduje nam w powietrzu, jedzeniu, lekach, wodzie dzisiejszy świat.

          4. @FKU
            Ja nie twierdzę że chmury są złe. Ale jaki pożytek masz np z chmur cumulonimbus, które przynoszą nawalne opady deszczu i burze, które sieją zniszczenia? Że jest trochę chłodniej ?
            Gdzie było 10 h dziennie ze słońcem w maju? Cały miesiąc z dziennym usłonecznieniem 10 h to jest łącznie usłonecznienie miesięcznie na poziomie 310 h. Spojrzałem na dane ogimet dla Katowic (skąd jest alewis27, któremu docinasz) i dni z usłonecznieniem (co najmniej 10 h) było tylko 7 na 31 dni maja.

          5. Zbigniew
            Ja nie mówię o tym maju. On kiedyś napisał w odpowiedzi na jakiś post, ale nie wiem o jaki miesiąc chodziło, a napisał że ten miesiąc nie był taki fajny bo było w nim „marne 290h usłonecznienia”. Ręce mi wtedy opadły….

          6. @FKU
            „Ps. W ogóle wydaje mi się że słońce już nie jest takie przyjemne jak 20,30 lat temu. Bardziej smaży i oślepia. Może to tylko moja subiektywna ocena ale jestem przeciwny tutejsze propagandzie forsowanej przez niektórych “wincyj słońca” :)”

            Może dlatego, że wtedy okresy letnie były chłodniejsze i było mniej słonecznych dni? A może z powodu dziury ozonowej wpada większa ilość szkodliwych promieni, w tym UV?
            Bo jestem ciekaw, dlaczego tak sądzicie. Prosiłbym jednak o naukowe dowody, a nie jakieś zwiastujące koniec świata „znaki”.

            Może Arctic Haze będzie wiedział?

          7. Może Arctic Haze będzie wiedział?

            Wywołujesz mnie do tablicy w momencie gdy sam się zastanawiam na ile to rzeczywista zmiana warunków, a na ile po prostu… kwestia wieku. Na pewno jest więcej dni upalnych (według dowolnej definicji nie zależnej od czasu) i na pewno jest mniej ozonu w stratosferze niż kilkadziesiąt lat temu (ale tu mowa o co najmniej 30-40). Ale prawdą jest też to, ze w wieku 10 lat, jeśli tylko nie zemdlejesz z gorąca, to przetrwasz upał lepiej niż w wieku lat 30, a 30 oczywiście lepiej niż 50. Więc jest to chyba jednak mieszanina czynników obiektywnych i subiektywnych. A w jakiej proporcji? Trudno powiedzieć ale mam wrażenie, ze moja pamięć plaż z przełomu lat 1960-ch i 70-ch (straszne zimno) nie jest jedynie subiektywna bo wszyscy wtedy opuszczali ją pospiesznie wczesnym popołudniem chociaż słońce nadal świeciło.

          8. @Osowa
            Czym starszy organizm tym trudniej znosi się skrajne warunki. Młodzi nie maja problemów z upałami co widać na tym blogu nawet. Prawie pewny jest, że taki alewis ma poniżej 30 lat. Inni fanatycy gorąca pewno poniżej 20 lat. Kto im zabroni się cieszyć? Niech się cieszą.

          9. Gdzie ja niby napisałem o marnych 290h usłonecznienia? W Katowicach takiego miesiąca w tym roku nie było, w 2017 był jeden (czerwiec), w 2018 też jeden (maj). A wcześniej to dopiero lipiec 2013 osiągnął ten próg. Nie pomyliło ci się z kwietniem tego roku może gdzie pisałem o 190h? Też mówiłem że narzekać nie będę. Ale te 190h było marne wobec północy Polski gdzie było pod 300 :)

            Tak, jestem fanatykiem słońca i kibicuję dniom z zachmurzeniem 0/8. Mało ich tutaj jest, wielokrotnie mniej niż dni z zachmurzeniem 8/8. W maju 2019 tych ostatnich było aż kilkanaście, a bezchmurnego żadnego. Najniższe zachmurzenie w maju wynosiło… 3,9/8! Wczoraj już znacznie lepiej, 1.7. Dzisiaj póki co 1.2. Kalafiory nieco przystopowały, choć w oddali widziałem mocno wypiętrzone. Jest szansa że się dziś nie zebździ jeszcze.

            Nie wiem o co was tak odbyt piecze czasami. Nigdzie nie wolno mieć własnych poglądów i zdania, bo zaraz następuje atak. Nieważne jaki temat, na wykopie na tematy polityczne jak się odezwiesz to dostaniesz stertę minusów i hejt, nieważne czy jesteś za lewicą czy prawicą. Siedzi tam masa skrajniuchów obydwu opcji którzy cię zjadą nieważne za kim idziesz. To podobnie jak tutaj. Zimą przeciwko mrozom grzmi FKP, Pyton1990 i Kmroz, latem przeciwko upałom grzmi Dorka, FKU, Kmroz :) oraz Editor.

            Szkoda szczempić ryja na te wojenki, skoro przypełzły nawet na tak niszowe forum (gdzie aktywna jest garstka osób) to znak że internet niektórym nie służy. Na szczęście internet to nie rzeczywistość i w rzeczywistości ludzie narzekają głównie na brzydką pogodę (deszcze, zimno, wichury), cieszą się jak jest ciepło i słonecznie, na ulicach nie stoją pręgierze do kar chłosty, a w pracy prawak z lewakiem się potrafią dogadać i współpracować. Tak, głosuję na lewicę i pracuję w jednym teamie z gościem który jest w tej słynnej Obronie Terytorialnej! I jakoś nikt nikogo nie hejtuje!

          10. @alewis
            Ależ wolno mieć własne zdanie. FKU zdecydowanie tutaj przesadził, ale to wynikało z tego, że cie jak widać źle zrozumiał.

            Co do ludzi „spoza Internetu” to z tego co obserwuję, to narzekanie na deszcze jest równie powszechne jak narzekanie na upały. Zresztą, ludzie potrafią marudzić na każdą pogodę. Najmniej marudzenia jest przy takiej pogodzie, jaka była u mnie w zeszły piątek, albo weekend 25-26.05. Świecące słońce, zachmurzenie małe i idealna temperatura – w takich warunkach nie ma na co narzekać.

          11. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, czy był kiedyś miesiąc, który mógłby być tu dobrze oceniony przez wszystkich, niezależnie od poglądów i doszedłem do wniosku że chyba jedynym takim miesiącem był wrzesień 2006. Myślę że każdemu dobrze by się przysłużył, chyba że byłaby susza ale to inna kwestia :)

          12. Nic nie przesadziłem. Pisał o 290h usłonecznienia że to marne. Nie wiem o którym roku i miesiącu to pisał ale tak było. Mogę się dogrzebac do tego wątku. To było ok. miesiąc temu ale teraz jestem w pracy.
            Nikomu nie zabraniam mieć własnego zdania czy preferencji ale nie podoba mi się nazywanie każdego pochmurnego dnia badziewiastym i chce też swoje zdanie na ten temat powiedzieć. Niektórym to by odpowiadało 365 dni w roku pełnej lampy. A mi się podoba pogoda zmienna.

          13. @Piotr NS
            No nie do końca. FKP mógłby narzekać na lodowate noce, a niektórzy na nadmiar słońca. Ale zgadzam się, że taka pogoda jak wtedy generalnie ogranicza narzekanie na pogodę do minimum. Ale nie do zera, bo tak się nie da.

          14. Śr. t. min. tamtego września to 11,3 st., wczesną jesienią może być.

          15. Wydaje mi się, że osoby w „kwiecie wieku” są najbardziej odporne na różnego rodzaju stresory środowiskowe (co nie wiąże się ze zdolnościami regeneracyjnymi bo te generalnie największe są w dzieciństwie, ale to i tak z przymrożeniem oka). Tak więc zdrowa osoba w wieku 30 lat powinna lepiej znosić upał od 10 latka.

          16. Osowa napisał:
            1
            „Nie tylko Twoja. Tez zauważyłem, że słonce bardziej oślepia i smaży niż kiedyś. Pamiętam przecież jak 20 lat temu w czerwcu bez probemu w słoncu mozna było spędzić cały dzien.”
            2
            „Wyjaśnienie tego jest, ale na forum publicznym nie chce sie z nim dzielić. bo do tego trzeba miec otwarty umysł, a nie wszyscy tutaj tak mają.”
            Ad1.
            Tia, pamiętam doskonale, jak około 50 lat temu mama wielokrotnie ratowała moją ciężko poparzoną słońcem skórę okładami z serwatki… ;-) Wniosek – piszesz Waść dyrdymały.
            Ad 2.
            Następny zwolennik płaskiej Ziemi, czwartej gęstości i tym podobnych bzdur… Nie będę z Tobą dyskutował na te tematy, bo to ma taki sam sens, jak dyskusja z kimś w malignie…
            Aaaa. Według Ciebie nie mam otwartego umysłu… ;-) ;-). Mam na ten temat inne zdanie, ale możesz pozostać przy swoim… :-) :-)
            Pozdrawiam.
            Tadek.

          17. Też niestety tak to zrozumiałem, że Osowa sugeruje posiadanie tajemnej wiedzy ze źródeł… tak beznadziejnie bezsensownych ze wstydzi się je podać. Najprawdopodobniej z filmików produkowanych przez porażonych paranoją zwolenników teorii spiskowych. Oni zwykle są za głupi aby coś napisać więc jedynie gadają ze swoich piwnic albo prowadząc samochody (pewnie wstydzą się bredzić przy swoich rodzinach).

      2. Łukasz – z powodu przejścia do czwartej gęstości, a będzie coraz gorzej. Klimat przez to jeszcze bardziej się rozreguluje im dalej w las. A jak nie wiesz co to jest, to sobie wygogluj :). Czy źle odczuwam palące słonce z powodu starzenia? Nwn, mam dopiero 36 latek, wiec nie tak dużo, a pamietam, ze jeszcze 8-10 lat tak źle z tym palącym słoncem nie było.

          1. Piotrek, na pewno zauważyłeś – na przykład przyspieszenie czasu. Przez to też zmiany i ocieplenie klimatu, topnienie Arktyki, coraz bardziej palące słonce itd. A dlaczego to za dużo bym musiał się rozpisywać, w wyszukiwarkach znajdziesz odpowiedź :).

    2. A mnie nie tyle starych ludzi szkoda, co młodych, bo starzy może nie dożyją tej katastrofy klimatycznej, która będzie za jakiś czas udziałem młodych i nie będą musieli oglądać wysychania rzek, pustynnienia pól, usychania lasów, głodu, problemów z prądem z powodu masowego korzystania z klimatyzacji przy temperaturach powyżej 40 stopni, a może i wojen. A Alewis nie myśli perspektywicznie i nie zauważa, co się wokoło dzieje.

      1. PS: I nie przypadkiem profesor Malinowski ostrzega, że jeśli postępującego ocieplenia nie zatrzymamy, to ludzkość wyginie w ciągu następnego pokolenia, więc naprawdę , o ile Alewis faktycznie jest młody (jak ktoś powyżej sugeruje), to nie ma powodów do radości. Ja już młoda nie jestem, upały źle znosiłam od dziecka i własnie dlatego bardzo dobrze zapadało mi w pamięć, gdy się pojawiały i obserwowałam skrupulatnie, kiedy występują, a kiedy już można być pewnym, że nie wrócą. Zazwyczaj po kilku upalnych lipcowych dniach nadchodziły dni deszczowe i było po upałach, bo choć sierpień był przeważnie, słoneczny, to raczej nie za gorący.

  3. U mnie 20.06.2016 chwilę prze nadejściem superkomórki w Kraśniku woj.lubelskie było 37.7 w cieniu na 2 m.n.p.m. także wyżej jak rekord z 2000 roku.

  4. Czyli jeszcze Ra podsumowując pierwszy dzień upalny w tym roku zaczął się w tym samym dniu co w 2015 „z grubej rury” czyli te prawie 34°C w Świnoujściu i te 31-32°C. Tak jak pisałem wczoraj taki upał 33-34°C pojawił się wcześniej (pierwszy raz w roku) 29-30 maja 2005 roku.
    Dzisiaj już tak gorąco jak wczoraj na wybrzeżu (szczególnie zachodniej jego części) nie będzie bo wieje tam bryza morska.

      1. @Jacob
        Wiem. Ale chodziło mi o intensywność upału. Zazwyczaj kiedy upał występuje w maju to jest 30-32°C, a te 33-34°C jak pod koniec maja 2005 roku nie zdarza się co roku.

  5. II połowa czerwca to jeszcze całkowita niewiadoma. Natomiast po I połowie potencjał na w ogóle dodatnią anomalię (ref. 1981-2010, a nawet 1991-2018/9) będzie już bardzo duży.

    Najbliższe dni 04-06.08 przyniosą anomalie rzędu +5/+8K, potem czeka nas przejściowe umiarkowane ochłodzenie. A za tydzień… no właśnie, obecnie wyjaśnia się kwestia skali, zasięgu i trwałości drugiej gorąco-upalnej fali tego lata (?).

    Tak więc nadwyżka ciepła około 12-15.06 będzie bardzo duża (wg. większości wyliczeń wokół anomalii +4/+5K), ale jeszcze zupełnie nie wiadomo na ile II połowa miesiąca taki bardzo ciepły/gorący obraz pierwszego miesiąca utrwali, a na ile go złagodzi/odmieni?

  6. Niech grzeje do końca września, później znowu zimnica przez 7-8 miesięcy. Trzeba korzystać z bardzo limitowanego w tym kraju ciepła.

    1. To dobrze, w końcu nasi piłkarze tam grają mecz za kilka dni. Właśnie też pomyślałem, że się trener reprezentacji obawiał tego wyjazdu czerwcowego, a może się okazać, że będzie tam chłodniej niż w Polsce :D

  7. Myślę, że to efekt sadzy siarki i innych aerozoli w atmosferze szczególnie widoczny w latach 70, 80 aż do upadku komunizmu. Aerozole pochłaniały i odbijały promieniowanie w słoneczne w znacznym stopniu, stąd też inne było odczucie. Czytałem gdzieś w internecie że w ubiegłym roku dymy i sadze z pożarów lasów w Kanadzie ograniczyły o 10% promieniowanie słoneczne docierające do ziemi chyba w Europie czyli przykładowo zamiast +33C mieliśmy +30C. Nie przeszkodziło to temu by lato całościowo było w Polsce najgorętsze w historii pomiarów.

    1. No właśnie jak to jest z tym ubiegłorocznym latem – jest ona ostatecznie najcieplejsze w historii pomiarów po zebraniu wszystkich poprawek i danych? Czy nadal rekordowym latem będzie to z 1811 roku?

      1. Chyba ma przewagę, ale tak symboliczną, że nie jest ona istotna statystycznie.

        Jednak względem własnego refa, to 2018 oczywiście nie dorasta do pięt temu z 1811. Ciekawe co by się wtedy działo, gdyby był Internet……. Panika byłaby straszna.

        Natomiast w tym roku jest całkiem realna szansa na pobicie rekordu czerwca z 1811 roku. Zasadniczo, gdyby tak się stało, to pobicie całego lata z 1811/2018 już naprawdę nie będzie jakieś trudne.

        1. Mam nadzieję że tak nie będzie. A osobiście jestem bardzo ciekawy, co gdyby ten Blog istniał (w takim samym kształcie jak obecnie, z nami wszystkimi) w lecie 1994 roku, kwietniu 2000, podczas pory ciepłej 2002, albo w lipcu 2006 :D

          1. Tylko wbrew pozorom to nie byłoby już nic strasznego, gdyby ten rekord padł. Po takim czerwcu, jaki nam się najwyraźniej szykuje, lipiec i sierpień musiałby być poniżej „normy własnej” (2004-2033) aby rekord lata nie padł….. Lato 2015, gdyby wyjąć z niego pierwszą połowę sierpnia, było sporo PONIŻEJ normy własnej, dlatego o rekordzie nie było wtedy mowy.

          2. Ja jestem ciekawy czy gdyby ten blog istniał przed 1992, to czy @Fkp myślał by chociaż kiedy nadejdzie rekordowo gorące i bardzo upalne lato, czy zadowolilyby go przeciętne lata jak 1982 i 1983, albo nawet 1976, ciekawymi miesiącami na tym blogu byłyby też styczeń i marzec 1987 a z drugiej strony luty 1990. Prawdziwa rozpacz by była podczas pory ciepłej w 1980, myślę że wtedy @dorka zapomniałaby na dobre o tym forum. Również sporo emocji by wywołał pierwszy od ponad pół wieku rekordowy rocznik (1989)

          3. @kmroz wydaje mi się że będzie podobnie jak w 2006 czy 2015, czyli że jeden ekstremalny miesiąc, jeden normalny i jeden lekko ciepły… Swoją drogą jeśli rekord czerwca padnie w tym roku (na co są niestety wielkie szanse), to 9/12 rekordów, będziemy mieli w jednym 30-leciu (1990-2019), nawet można powiedzieć że 10, bo nie jestem do końca ufny wobec sierpnia 1807, miał bardzo odjechana anomalie, a mamy dane za niego jedynie z dwóch stacji… Dla mnie sierpień 2015 pobił wszystko i trudno mi sobie wyobrazić cieplejszy…

      2. Wstępnie sobie obliczyłem, że jednak lato 2011 pozostaje czempionem (przynajmniej) w Warszawie, Tśr 21,40°C wobec 20,83°C sezonu 2018. Decydujący w tym zwycięstwie staruszka był rekordowo gorący czerwiec.

          1. @PiotrNS
            Wg Ciebie – jeśli dobrze rozumiem – wiosna 1920 była najcieplejszą w dziejach obserwacji? W Warszawie raczej jednak nie.
            Wg mojej wstępnej oceny (wymaga jeszcze weryfikacji) to miano przysługuje wiośnie … ubiegłorocznej.

          2. Dlaczego tak uważasz? O ile okres kwiecień-maj 2018 podciągnął poprzeczkę bardzo wysoko, niczym luty-marzec 1990 albo październik-listopad 2000, tak marzec był bardzo chłodny i obniżył anomalię wiosny poniżej rekordu. W 1920 roku był jeden z najcieplejszych kwietniów w historii (po 1800, 1918, 2000 i 2018), a poza tym wyjątkowo ciepły marzec i również bardzo ciepły maj. Blisko ustanowienia nowego rekordu była wiosna 2007. Gdyby nie mróz na początku maja, ten miesiąc miałby znaczniw wyższe odchylenie i tym samym rekord byłby jak w banku.

          3. @PiotrNS
            Ponieważ na to wskazuje wyliczenie decydującego parametru, czyli Tśr sezonu meteorologicznego (III-V). Jak mówiłem, nie wchodzę jeszcze w szczegółowe liczby, ale różnica między obu sezonami raczej nie pozostawia wątpliwości.
            W 1920 był bardzo ciepły maj? Owszem, ale zdecydowanie poległ w starciu z majem 2018. To samo dotyczy kwietnia – w zeszłym roku ustanowił on niesamowity rekord ciepłoty. A marzec? Owszem, w 1920 był cieplejszy niż w 2018, ale to nie wystarczyło do nadrobienia strat z pozostałych miesięcy wiosny.

    2. @Darek

      Pomysł ciekawy. Przyznam, że sam na to nie wpadłem. Ale tez go do końca nie kupuję (czyli gdybym wpadł to bym i tak go odrzucił) bo upały są zwykle przy wyżach gdy powietrze opada, a na dole jest wypychane poza wyż. Dlatego akurat wtedy nie powinno być zbyt wiele aerozolu antropologicznego w atmosferze.

  8. Na C Mazowszu (a konkretnie na stacji Warszawa-Okęcie) temperatura wzrosła dzisiaj do ok. 29*C (może i nieco więcej), czyli do „30-tki” i tu niewiele zabraknie już dzisiaj.
    Można było przypuszczać, że prognozy wskazujące na maksymalnie 26/28*C (jak np. ECMWF, czy UM) nie doszacują skali wzrostów Tmax. Podobnie będzie zapewne także w kolejnych dniach.

    1. No właśnie ciekawe kiedy pierwsze przekroczenie 30 stopni w Warszawie ( i w ogóle w całej wschodniej części kraju). Tak czy inaczej dziś w stolicy najcieplejszy w roku 2019 jak do tej pory. Dzisiejszy czerwcowy bije do tej pory najcieplejszy kwietniowy dzień w Warszawie ( to tak dla przypomnienia i jako ciekawostka bo nie tak często się zdarza że najwyższe tmax w kwietniu są wyższe niż w maju). Jak narazie upał jest limitowany a temperatury szczególnie na wschodzie kraju swoją intensywnością „nie porażają).Jeśli poruszamy się w kontekście ciepła to pozostają 2 pytania: jak długo potrwają te dość wysokie i bardzo wysokie anomalie dodatnie ( ich długość zależy czy ta fala bardzo ciepłego powietrza będzie niezwykła bo póki co to nie da się jeszcze tego stwierdzić. 1 czerwca zresztą zbyt ciepły jeszcze nie był). Po drugie pytanie o skalę intenswyność upałów w czerwcu tym roku tzn czy zanotujemy gdzieś temperatury powyżej 35 stopni i czy upalne obejmie cały kraj. Ponieważ mamy jednak dopiero 4 czerwca to sytuacja może się odwrócić nawet o 180 stopni np. za więcej niż tydzień. Próbując oceniać dany miesiąc zawsze lubię się poruszać po potencjale danego. Skrajne zimno czy skrajne ciepło jest najmniej prawdopobne ale realne i uważam że to też powinno brać się pod uwagę. Skrajnie zimne dni zaś mogą się zdarzać nawet w najcieplejszych miesiącach czego przykładem jest lipiec 2018 kiedy to na początku tamtego miesiąca odnotowano rekordowo niskie temperatury mijescami na wschodzie kraju. Miały ograniczony charakter, ale jednak wystąpiły.

      1. Daleki jestem od stwierdzenia, że ta fala potrwa całe lato. Jednak NA RAZIE jej końca ani trochę nie widać. Nadzieję daje jedynie potencjalnie rozbudowujący się niż w regionie NW Rosji, ale to zimniejsze powietrze, aby do nas dopłynęło, musiało by przepłynąć nad totalnie wypalonymi obszarami. W tym roku, inaczej niż w zeszłym, zachód Europy jest mokry, a wschód suchy, więc jednak typowa cyrkulacja strefowa byłaby najlepsza, by przerwać na dobre te upały…. Jej namiastki doświadczymy w weekend, ale strumień szybko zostanie zaburzony. W tej porze ciepłej strefa nie ma żadnej siły przebicia, uświadczyliśmy jej tylko w ostatnim tygodniu maja i na samym początku czerwca, ale od dzisiaj mówimy jej do widzenia.

      2. Patrząc na to co dzieje się dookoła powiem tak: ochłodzenie z dominacją ujemnych anomalii (dominacją, a nie jedynie w postaci przejściowych epizodów) może przynieść nam tylko/głównie przypadek z przewagą adwekcji z ćwiartki W-N, wespół z niżami na N-E od Polski (i to jeszcze w przewadze oddziaływującymi także w Polsce).
        Lądy po prostu szybko się ocieplają w porze ciepłej (zwłaszcza latem), gdy tylko rzadziej pada i/lub przeważa mniejsze/umiarkowane zachmurzenie, a przy tym mamy adwekcję ze składowymi S-E. Ciepło latem mamy także coraz częściej nawet w przypadkach, gdy na N mamy wyż, a na S niż, a przy tym adwekcja wyraźniejszego ciepła postępuje z NE (zwłaszcza w sytuacji jak teraz, przy „rozgrzanej” Rosji).

  9. Czy na Blogu wprowadzono prewencyjną kontrolę wpisów? Próbuję coś napisać, a po wysłaniu tekstu wyskakuje mi nad nim komunikat, że wpis czeka na akceptację i dopiero po niej będzie wyświetlany. Czy inni też tak mają?

  10. Oj, będzie się działo w przyszłym tygodniu. Według GFS-a 12z (który ma lepszego skilla niż 06z) ma być niezły upał przez wiele dni, lokalnie nawet 35 stopni. Ale większym zmartwieniem będą burze – przy prognozowanej sytuacji barycznej mogą być naprawdę niebezpieczne.

      1. Jak jest zapowiadane 35 stopni i burze, to mi na myśl przychodzi tylko końcówka czerwca 2017… Wtedy w większej części kraju z powodu licznych konwekcji temperatura nawet 30 nie przekroczyła, mimo bardzo wysokiego t850 i głośno zapowiadanych REKORDÓW czerwca.

          1. W sierpniu swoją drogą, ale w czerwcu też zapowiadano wielkie upały sięgające 35 stopni. Pamiętam te prognozy, myślałem przez chwilę że czerwiec ustanowi rekord, ale jednak wartości temperatur zostały mocno przeszacowane (u mnie było najwyżej 31 stopni).

        1. W Nowym Sączu noc z 27 na 28 czerwca 2017 przyniosła TMin 20,8 stopnia i tym samym okazała się drugą najcieplejszą nocą w historii pomiarów.

          1. Ewentualnie takie rekordy mogą nam grozić, jak patrzę na prognozowaną sytuację baryczną. Widać wyraźnie, że tym razem to będzie „cyrkulacyjny” gorąc (a nie „blokadowy”) – niż nad Niemcami będzie ściął do nas powietrze z południa (ze słowem zwrotnikowe wolę być ostrożny).

      2. 26 czerwca 2016, do ok. 14-15 h temp. wzrosła do 34 st. i przyszła silna burza po której z powrotem zrobiło się 30 st. :)

        1. Przepraszam, to był 25 czerwca i te 34,1 st. jest rekordem t. maks. czerwca, śr. dob. 27,7 st. tak samo a 26 nad ranem zanotowano rekordową najw. t. min. 21,7 st.. To była wyjątkowa fala gorąca na miarę tej z przełomu VIII/IX 2015.

        2. Akurat w tą burzę chrzciłem moją najmłodszą córkę. Nasz fotograf tego wydarzenia dostawał ode mnie wskazówki by sfotografować to monstrum. Woda po ulewie wybijała studzienki kanalizacyjne a w najbliższej okolicy do dziś leżą powalone drzewa. Bałem się wtedy, że jeśli takie będzie całe lato to wyzionę ducha od upałów.

    1. Jest też trzecia opcja na tak odległy termin, czyli bolesny powrót do polskich realiów (to co spotkało dziś Świnoujście po jednorazowym wyskoku temperatury). To czyste gdybanie, bo jaka może być wiarygodna prognoza na więcej niż 5 dni? Raczej bym wypatrywał w prognozach pogorszenia pogody, bo to praktycznie niemożliwe, abyśmy mieli tu taką madrycką pogodę do końca czerwca i to mimo postępującego globalnego ocieplenia.

      1. 20-25 stopni to też przyzwoita pogoda a taka jest normą w Polsce w czerwcu. Średni tmax u mnie za wielolecie 1991-2018 to 22,7C. Czerwiec dogonił zatem lipiec i sierpień w wieloleciach 1951-1980 / 1961-1990. Za to obecne lipiec i sierpień mają już średni tmax prawie 25 stopni.

        Od co najmniej paru lat można zaobserwować dwa rodzaje dominującej pogody. Albo mamy stale ciepło, okresowo ekstremalnie ciepło, zaś ochłodzenia są zaledwie do poziomu mniej więcej normy wieloletniej i są dość krótkotrwałe nawet w tej płytkiej postaci (przykładu daleko nie trzeba szukać, cały okres od początku lutego do początku maja taki był), albo robi się bardzo źle na umiarkowanie długi czas. Mam na myśli naprawdę źle, że oglądasz chmury prawie bez przerwy a temperatura maksymalna jest znacznie poniżej norm. Takie okresy mieliśmy w październiku 2016, wrześniu 2017, grudniu 2018 (tu akurat temp. powyżej normy, ale miesiąc skrajnie ponury) czy maj 2019.

        Okresy permanentnego ciepła i tak są znacznie dłuższe niż chłodów i paskudnej pogody. Za to ostatni miesiąc który był dość chłodny ale nie przynosił dziadowskiej pogody to… chyba czerwiec 2014. Mówię o porze ciepłej, w zimie 2016/7 były ładne i zimne grudzień i styczeń.

      2. @Marcin
        Tak strasznie bolesny powrót do rzeczywistości. Bezchmurne niebo cały dzień tmin 16c tmax 19c. Myślę, że całe Świnoujście ma żałobę z tego powodu.
        Chciałbym aby taka pogoda jak dziś w Świnoujściu była „bolesnymi polskimi realiami”.

    2. Jedyne co mnie cieszy w tej prognozie to fakt, że takie burze wiążą się z ochłodzeniem. I może druga połowa czerwca będzie normalniejsza. Bo jakkolwiek pogoda mi się na razie podoba, tak chciałbym odpocząć od tych wszystkich rekordów i skrajności…
      PS. Krzysztof Jackowski zapowiada zmianę pogody w połowie czerwca, ciepły lipiec i – uwaga – przeciętny sierpień z przedjesienną drugą połową :D Zobaczymy jak to będzie, ale szansa jest (oczywiście piszę to tylko w ramach ciekawostki) :)

      1. Wolałbym raczej lipiec i pierwszą połowę sierpnia poniżej normy, a drugą połowę sierpnia już powyżej normy – i od września oczywiście najlepiej cały czas powyżej normy, ale w rozsądnym zakresie. Ewentualnie mógłby się trafić grudzień poniżej normy, bo faktycznie od paru lat takiego brakuje, generalnie, 2014, 2016, 2018 były z dużą ilością lekko mroźnej pogody, ale wystarczyło że 2-3 razy zawiało porządnie z W i od razu wywindowało anomalię. Aby miesiąc zimowy był poniżej normy, to potrzeba albo takiego gównianego miesiąca bez porządnych ociepleń (jak styczeń 2019 czy 2013), albo po prostu okresu z porządną falą mrozu (wtedy nawet jedna pięknie ciepła dekada nie przeszkodzi wystąpięniu ujemnej anomalii – przykłady to stycznie 2014, 2016, czy grudzień 2012). Wracając, to po takim zimnym grudniu, oczekiwałbym udanego stycznia rodem z lat 90tych i lutego z marcem jak w tym roku oczywiście :D

        Ktoś tu mówił o tym, że można zamawiać pogodę, no to… zamawiam :D

        1. Taka była zima 1998/1999 – zimny grudzień z białymi, a zarazem dość pogodnymi Świętami, trochę mrozów ale bez przesady, a w styczniu piękna, niemal przedwiosenna pogoda z dużą ilością słońca (od tego roku już nie było takiego usłonecznienia w ciepłym styczniu, u mnie tylko 2018 był blisko). O lutym ’99 lepiej zapomnieć, ten śnieżny armageddon z początku II dekady to coś, przy czym atak zimy z początku 1979 roku się chowa.

          1. no luty właśnie taki wtedy nie był jakbym oczekiwał… a na tym miesiącu mi najbardziej zależy zimą.

            Ja myślałem bardziej o powtórce zimy 1997/1998, albo 2007/2008 tylko, żeby te mrozy w grudniu przyniosły trochę śniegu, a nie suchy mróz…. Czy ostatecznie nawet zima 2001/02. Opcja z 2013/14 i 2015/16 oczywiście też marzenie, ale jednak to już się robi nudne, że styczeń prawie co roku jest mroźny, a grudzień ciągle wychodzi powyżej normy… Więc fajna byłaby odmiana jakaś.

  11. Wiem że tutaj jest ogólnie obawa przed upałami i nawet przed długotrwałym przekraczaniem norm (czyli Tmax> +25 w ciągu tygodniowym lub dłuższym) ale warto zauważyć jaką mamy alternatywę. A alternatywa już się rozwija na Wyspach Brytyjskich i w najbliższych dniach będzie rozszerzała się na wschód. Tmax 12-15, Tmin spadki poniżej 10 do tego relatywnie duże opady > 50mm wg GFS na najbliższy tydzień. Czyli wypisz wymaluj maj na S Polski.
    I wg mnie na szczęście do nas to nie dotrze.

    1. Wcześniej czy później dotrze, bo Polska to nie Hiszpania. Nie chcę krakać, ale mała jest szansa, że taki typ pogody utrzyma się do końca czerwca, czy nawet do wakacji. Nie chcę krakać, ale znając pogodową złośliwość pogorszenie przyjdzie pewnie w najmniej odpowiednim momencie, czyli na długi czerwcowy weekend i jednocześnie początek wakacji. Oby nie.

        1. U mnie nie ma żadnego zwiększonego ryzyka burz a 23 st. to będzie ziąb po takim cieple, zamawiam je sobie na październik.

          1. Już dzisiaj się miejscami w centralnej Polsce pojawiały A od jutra będzie ich dużo więcej. Jedyny dzień, w którym na pewno nie będzie burz, to „paskudna” niedziela z 24 i lampą :)

          2. U mnie dzisiaj jedynie pojedyncze kalafiory się pojawiały, tak to pełna lampa. Zresztą pojawienie się burzy raz na jakichś czas to nie jest nic złego, w tym roku na Mazowszu mamy wyjątkowo mało burz.

      1. @Marcin
        A może na długi czerwcowy weekend i zarazem początek wakacji pogoda akurat „znormalnieje” jak np. w II połowie sierpnia? Może zelżą skrajności znamienne dla ujemnego NAO/AO jakie mają miejsce w ostatnich dniach i tygodniach? Zobaczymy…

        1. Tak i znowu lodowate noce, już pisałem, że najbardziej nie lubię, gdy po dużych anomaliach spadamy do normy/poniżej, wtedy strata dobrej pogody najbardziej boli.

          1. @Fan klimatów podzwrotnikowych
            Ty jesteś jakiś bezdomny Arab czy murzyn, że tak narzekasz na te zimne noce? Boli Cię strata pogody? Masz chyba za dużo wolnego czasu w życiu, albo coś w tym stylu.

          2. Nie wiem czy to bezdomny Arab albo Murzyn, ale wiem, że to fan klimatów podzwrotnikowych. Więc co w tym dziwnego, że go wkurzają zimne noce?

        2. patrząc na tendencje ostatnich lat to dostaniemy pewnie spore ochłodzenie wtedy, że zatęsknimy za tym co jest teraz…chyba tylko 2016 rok miał upał w okolicach 23 czerwca

      2. Wcześniej czy później tak ale też mam nadzieję że w wersji łagodniejszej niż to co się dzieje aktualnie na W Europy. Zresztą taka łagodniejsza wersja ma przemknąć przez Polskę 08-09.06. Akurat ta blokada chroni nas przed przegięciem w drugą stronę. Coś za coś :)

  12. Czyli wygląda na to, że tym razem blokada (a wraz z nią ujemne NAO/AO) w dalszym ciągu będą przynosiły zupełnie odwrotny efekt termiczny niż w I połowie maja.
    Różnica jest taka, że wówczas nad Europą C i częściowo S/W utworzył się jęzor chłodu, a dalej na SW krańcach Europy i w całej E części kontynentu było (bardzo) ciepło. Teraz chłód ogranicza się do W krańców Europy, a od Włoch, Niemiec i Skandynawii na E jest przeważnie gorąco-upalnie.

    Wieczorny wtorkowy ECMWF potwierdza (podobnie jak GFS), że w przyszłym tygodniu może być jeszcze trochę cieplej (Tmax w najcieplejsze dni 30/35°C) niż obecnie. Warto mieć jednak na względzie kontrast termiczny prognozowany nad W Europą – bo do końca nie wiadomo, czy i kiedy ewentualnie tamten chłód może się do nas przybliżyć (?) – a jeżeli by to ewentualnie nastąpiło, to wzrosłoby pewnie i ryzyko większych opadów wielkoskalowych. Na razie jednak żyjemy aurą jaka jest normą w strefie podzwrotnikowej…

    1. Po tak chłodnym maju przeżywamy teraz szok termiczny, ale myślę, że jeszcze 2-3 dni i przyzwyczaimy się w pełni do nowych warunków. Choć z drugiej strony mieszkania będą się coraz bardziej nagrzewać… Zanim jednak skrytykujemy upały, nie zapominajmy jednak, że przez ponad pół roku trzeba je dogrzewać, a na letni urlop nad Bałtykiem brać kurtkę. Takie są realia polskiego, wciąż zimnego klimatu…
      Chłód ma zresztą skąd przyjść i już czai się na W obrzeżach naszego kontynentu zwarty do ataku. Francja, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania i Irlandia w najbliższych dniach opanowane przez ujemne anomalie. U nas największe ciepło przeniesie się teraz na wschód kraju. Średnie dobowe powyżej 20 stopni to już przyzwoite lato (a nie tam jakieś nędzny próg 15 stopni z klasyfikacji termicznej). Choć niestety norma wg 1980-2010 na najbliższe dni tylko tyle wynosi, no powiedzmy 16 stopni w zaokrągleniu. Nic nie poradzimy, ten ref. nadaje się już do kosza i trzeba o nim powoli zapominać. Warunki jak najbardziej komfortowe do letniego wypoczynku. Pytanie tylko jak długo?

  13. Dzisiaj tmax 27,7 czyli mamy nowego rocznego maxa. Prognoza na najbliższe dni 27 27 23 25 23 27 30 32. Jakiś tam upał majaczy na 7 i 8 dniu prognozy, co z niego wyjdzie zobaczymy w przyszłym tygodniu. Na razie mamy piękną letnią pogodę bez skrajnie wysokich temperatur. 26-28 stopni w dzień i 12-14 w nocy przy suchym powietrzu (Td około i poniżej 10C). Po tak brzydkim maju jest to bardzo pożądana zmiana. Choć trzeba przyznać że jest to zmiana o 180 stopni. Z częstego zimna (rzędu 10 st w pełni dnia i to wiele razy) i niemalże codziennych opadów deszczu przechodzimy w długotrwały gorąc (ochłodzenie będzie do temperatur wciąż dość wysokich, żadnej patologii pt 10/15 stopni w dzień i brak słońca przez połowę dni w miesiącu) i przy tym prawie kompletny brak opadów. Jeśli się pojawią to będą pochodzenia burzowego – bardzo lokalne.

    Wiem, że wiele osób przejawia tutaj myślenie życzeniowe pt. 5 dni ładnych a potem 1-2 brzydsze z opadami 10/20 mm. To raczej utopia. Zwłaszcza przy blokadzie cyrkulacji. Albo mamy aurę nie do życia i pada codziennie przy niskiej temperaturze (przynajmniej na S kraju tak było w maju) albo mamy długie okresy bez opadów.

    1. Czerwiec perełka po prostu, oby to wytrzymało do końca wraz z niemal pełnym usłonecznieniem, nie musi już nawet przekraczać tych symbolicznych 30 st., niech będzie stale 27-29 st. z ciepłymi nocami :)

      1. @Fan klimatów podzwrotnikowych & Alewis
        Tak się niektórzy zachowują , jakby jedzenie wyrastało samoistnie w supermarkecie, a nie na polach, gdzie potrzebny jest czasem deszcz.

  14. Tak cały czas widać ujemne NAO/AO. Być może tegoroczny czerwiec przyniesie falę upałów podobną z czerwca 2016 czy 2000 kiedy temperatury przekraczały w niektórych miejscach 35 stopni. W przyszłym tygodniu EMCWF widzi w większości Polski upały 30-35*C, natomiast GFS widzi kontrast termiczny między zachodem i wschodem – na E Polski upał (30-35 stopni), a na zachodzie Polski (10-15 stopni). Taka różnica temperatur skutkowałaby gwałtownymi burzami.

    1. Bo GFS przesunął mocniej strefę kontrastu termicznego znad W Europy bardziej na E, tzn. nad W Polskę – choć coś przeczuwam, że za tydzień przynajmniej przez 2-3 dni (jeżeli nie dłużej) cała Polska znajdzie się w upalnej masie PZ.

  15. Ja trochę nie rozumiem tego narzekania na tym forum, bo pogodę mamy marzenie. I nie ma duchoty w mieszkaniach czy nawet na dworzu. O tej porze roku upał jest troszeczkę inny niż w lipcu i sierpniu. Pomimo, że u mnie dzisiaj było 29 i pełna lampa to taką temp. odczuwało się wyśmienicie… pamiętajcie, że niecały tydzień temu mieliśmy jeszcze przymrozki…więc wcale tak wszystko nie jest nagrzane, myślę, że jest idealnie…

    1. Nie dla każdego marzeniem jest to, że będzie prawie 35 stopni przez kilka dni.
      To, że tobie się nie nagrzewa mieszkanie, nie znaczy, że nikomu się nie nagrzewa.
      Cieszę się, że przynajmniej osoby lubiące ciepło w lato mają pogodę, jaką chcą. Przynajmniej osoby zimnolubne miały przyjemny maj.

    2. @adek
      Nie masz duchoty w domu bo w nocy masz na Podlasiu 10c. U mnie w domu 25c a na piętrze 27c. Nie narzekam jeszcze, ale cieplej w domu już nie chce. Upał pełną parą taki sam jak w lipcu czy sierpniu. Dziś punkt rosy miałem 22c.

  16. U mnie cały czas powyżej 20 stopni, w mieszkaniu niestety, już mocno nagrzane, mimo opuszczonych rolet, przyznam uczciwie, że prognozy, nie napawają optymizmem, i tak jest lepiej niż rok temu.

    1. Tragedii zdecydowanie nie ma. Nawet najcieplejsze wiązki nie przekraczają w tym tygodniu 30 stopni dla zabetonowanej Warszawy, więc upału w stolicy pewnie nie będzie. Można spać spokojnie. Lato w lipcu/sierpniu stać na zdecydowanie więcej. Widać, że czerwiec nie ma takiego potencjału. Jeżeli komuś już teraz za gorąco, to co powie jak będzie 35 stopni? Zalecam umiar i rozsądek. Noce jednak stosunkowo rześkie, a wilgotność niska, więc nie jest źle:)

  17. Suchy upał, to nic strasznego, za niedługo wzrośnie wilgotność i wtedy, może być słabo, burze mogą być konkretne, dziś na Bałkanach, a szczególnie w Bułgarii działo się, u Nas może być niestety podobnie.

    1. Ja go podsumuje w kilku zdaniach. Miesiąc pochmurny, raz chłodny, raz parno-gorący. Jednak największym problemem, była kompletna pustynia do 12.05, zero zieleni w ogrodzie i okolicy, jakby to był marzec i rozpaczliwe oczekiwanie na jakikolwiek deszcz. Później przyszło 10 skrajnie deszczowych dni, z codziennym opadem, dość intensywnym, najpierw w wersji pluchowatej, potem konwekcyjno-burzowej. Zrobiło się bardzo mokro, dodatkowo na południu pojawiła się powódź. Niestety susza dalej trwała w najlepsze, wypalona gleba nie przyjmowała wody i zrobiły się rozlewiska, które od 24.05, gdy w końcu nadeszła lampa zaczęły parować. Dodatkowo było pełno miejsc w kraju, gdzie maj był z opadami poniżej normy – duża część zachodu oraz centrum – a po skrajnie pustynnym kwietniu i drugiej połowie marca była to już tragiczna wiadomość. Słowem miesiąc suszy i powodzi jednocześnie, który chyba podkreśla uroki zmian klimatycznych – tak jak widać tutaj we wstępie do prognozy.
      https://www.youtube.com/watch?v=V03jaeboccw

      1. Kmroz, potwierdza to Monitoring suszy rolniczej, w 8 województwach jest susza rolnicza, w różnych gminach.
        Wilgotno jest na południu, gdzie miejscami jest KBW na plusie.

  18. Właśnie odkryłem, że zostałem prawdopodobnie trochę zrobiony tutaj w „bambuko”, ale nie będę nad tym się rozwodził, zostawię to dla siebie.
    Faktem jest, że dzisiaj jest pierwszy wyjątkowo ciepły wieczór i szykuje się pierwsza niemal tropikalna noc (obecnie na zewnątrz ciut powyżej 20 stopni).

  19. No i niestety…. Koniec tego dobrego. Po kilku przyjemnie rześkich wieczorach, teraz jest tak gorąco, że ciężko uwierzyć która godzina…. U mnie prawie 20 stopni po godzinie 23:00. Dokąd zmierzasz pogodo?

    Naprawdę, w ciągu dnia było gorąco, ale to było do przeżycia. Najgorsze, że niestety spadek temperatury do jakichś sensownych wartości stał się tego wieczoru już mrzonką. I niestety najbliższe 4 noce i dnie będzie taka duchota.

    1. hm, 23:00 Warszawa 22 stopnie, Białystok 17. U mnie obecnie 20,5 st 45 km na południe od stacji w Białym, a u Ciebie niespełna 20 w sumie tak niedaleko od Okęcia. Ciekawe, bardzo ciekawe :P
      Dodam, że mój termometr nie zwykł zawyżać temperatury, rzeczywiście tyle czuć na podwórku.

        1. W mieście ok 1,5 km od centrum, ale 300m za mną kończą sie zabudowania i zaraz za nimi jest szeroka łąka i rzeka. W dodatku w centrum jest ze 2-3 stopnie cieplej wieczorami niz u mnie. Co ciekawe rano między 8:00 i 11:00 często miewam 1-1,5 stopnia chłodniej niż na stacji w Białymstoku więc nie wiem o co tu chodzi.

    2. Współczuję, u mnie przyjemnie się chłodzi, już o 21-ej temperatura spadła poniżej 20 stopni i pokój nie jest zbyt nagrzany mimo że wychodzi centralnie na południe i południowy-zachód. U Ciebie jest niefajnie :/

      1. Nie wiem na ile stacja w NS jest objęta MWC, a na ile nie, ale jeśli jej ufać, to wcale takiej dużej różnicy nie ma, niecałe 2 stopnie o 23:00.

        1. Ja widzę 4 stopnie różnicy między NS a Okęciem. Wpływ MWC też występuje, o ile TMaxy są prawie zawsze zbieżne z moimi, tak wieczory noce są u mnie chłodniejsze (na początku lipca 2018 miałem 4 stopnie przy ponad 6 na stacji).

          1. Moja lokalizacja wiele z Okęciem, zwłaszcza z tym, jak to ustaliliśmy z Benem po 2007 roku wiele wspólnego nie ma. I tak różnica jest obecnie dość niewielka, bo o 23:00 nieco ponad 2 stopnie, zwykle przy bezchmurnym niebie i ciszy wiatrowej jest to blisko 5 stopni. Pewnie zasługa już bardzo wilgotnego powietrza, które było skutkiem dzisiejszej konwekcji.

  20. Piękna wakacyjna pogoda, w miarę ciepła letnia noc ale jeszcze bez tropiku. Wczoraj w mieszkaniu miałem już 27,5 w dzień, jak szedłem spać to było chyba 25. Ciepło ale jeszcze nie ma na co narzekać. O ile nie przejdziemy na przedział 30-35 stopni i okolo 20 w nocy to taka pogoda powinna być do września z okresowymi ochlodzeniami do tych 23 z burzą. W końcu się doczekaliśmy tej ładnej pogody też na południu kraju, bo w drugiej połowie maja tutaj dalej był dramat podczas gdy północ miała już raczej dobrą aurę.

    1. Mam bardzo podobne odczucia. Dzień ciepły, ale nie jakos makabryczne, wieczór już całkiem rzeski, noc tak jak napisałeś, ciepła, ale nie na tyle by nie dało się zasnąć, a jednocześnie wystarczajaca by nie marznac wracając np do domu nocna pora. Całego lata bym takiego nie chciał, bo by jednak opady są potrzebne a i trochę oddechu żeby np schłodzić mieszkanie ale póki co warto się nacieszyć plusami takiej aury, zwłaszcza że mamy najdłuższe dni w roku.

  21. U mnie, o dziwo pomimo tego, że noc była naprawdę ciepła (koło północy, jak szedłem spać było ok 20 stopni). To, przy szeroko otwartym oknie dało się wyspać. Rano, w mieszkaniu już skwar, u mnie słońce operuje od świtu, do około 12, upał, może być byle noce były chłodne, najbliższe nie będą.

  22. O 8 rano wychodząc z domu miałem po prostu rześko – tylko 15 stopni! Teraz temperatura zmierza już ku 20, niebo jest bezchmurne – ach… czerwiec 2017 mi się przypomina. Bajeczna pogoda :)

  23. Oficjalna wczorajsza warszawska Tmax (Okęcie, 28,8°C) oczywiście była – jak zwykle podczas gorąco-upalnych pogód letnich – niższa niż na innych stacjach (+pod)warszawskich. A sprawdziłem ich pięć.

    1. Zgadza się. Zwłaszcza w takich okolicznościach stacja Okęcie dość/bardzo rzadko notuje wyższe temperatury już nawet nie tylko względem Filtrów, ale i Bielan, czy Legionowa również.
      Wpływ MWC przejawia się na Okęciu głównie w pogodniejsze noce, choć też nie wszystkie.

  24. Już na ponad 95% w przyszłym tygodniu czeka nas jeszcze większe ocieplenie niż obecnie – w praktyce fala upału z Tmax 30/35°C wówczas już na większym obszarze kraju (bo teraz jednak przeważa Tmax 27/30°C i na dość ograniczonym obszarze nieco powyżej 30°C).

    To będzie przypadek dość ciekawy, choć (wbrew pozorom) wcale nie aż tak bardzo rzadki, podczas którego nawet blokada islandzko-atlantycka może sprowadzać do nas większe ciepło (a nie chłód) – zwłaszcza latem, kiedy obszary na SE/E/NE od Polski są często wygrzane.

    A obecnie podgląd satelitarny „zdradza”, że strefa porozrywanego zachmurzenia jaka napiera(ła) z rejonu czarnomorskiego ulega dezintegracji – przynajmniej teraz, przed południem, bo popołudniu może być inaczej. Nie mamy jednak wyraźniejszego niżu czarnomorskiego, a jedynie obszar lekko obniżonego ciśnienia względem wyżu W-rosyjskiego. Podobnie fronty związane z niżami N-atlantyckimi (od NW) mają tracić na aktywności wraz z wkraczaniem nad kontynent europejski. Może więc nie będziemy mieli konwekcji i burz na większą skalę (?), pomimo prognoz dość wysokiego CAPE. W ogóle ciekawie to wygląda, bo w prognozach UM na godziny popołudniowo-wieczorne, nawet jak mamy „szpileczki” na meteorogramach opadowych, to prostokąty u ich podstawy są stosunkowo małe i/lub znikają wraz z przybliżaniem się do danego terminu. Najbardziej prawdopodobne są opcje, że miejscami gdzieś może zagrzmieć i popadać (nawet silniej), ale będą to obszary dość ograniczone. A poza tym ma przeważać zachmurzenie małe lub umiarkowane, ale bez opadów.

    A dzisiaj – m.in. w Warszawie – jeszcze szybciej zbliżamy się do progu 25°C, a którego przekroczenie nastąpi już nieco po godz. 9. Tak więc przedział termiczny 25/30°C będzie dominował aż przez ok. połowę doby (!). To pokazuje skalę obecnego ocieplenia, już nawet w tym tygodniu (pomimo braku spektakularnych „osiągnięć” poza NW kraju w poniedziałek).

    1. Jeszcze niedawno sceptycy ocieplenia często wysuwali argument, że dobowe Tmax to może i faktycznie u nas (w uśrednieniu) rosną, no ale nie ma specjalnie o czym mówić, bo przecież wysokie temperatury trwają u nas krótko w ciągu doby.
      Nie badałem tego dokładnie, ale z ogólnych obserwacji wynika dość wyraźnie, że czas trwania upału/gorąca/ciepła w ciągu doby, jednak się u nas wydłuża.

      1. Dlatego ja bardzo zwracam na to uwagę, bo szybkość porannego ocieplenia w takich okolicznościach jest „piorunująca” – a przez to wartości Tavg-dobowych są przeważnie istotnie bliższe Tmax, niż Tmin. Wraz z coraz większym usłonecznieniem (a co jest immanentną cechą ewolucji naszego klimatu), w okolicznościach kiedy pora dzienna trwa ok. 2/3 doby, ta dysproporcja ma dość oczywiste uzasadnienie fizyczne.

      2. Nie wiem jak można być sceptykiem zmian ? Już nawet pomijam to , że ktoś powie że zmiany są naturalne obecnie choć to głupota dowody są, że nie naturalna jest zmiana obecnie ale negować ogólne ocieplenie planety które jest faktem to już kretynizm. Nie trzeba mieć aparatury pomiarowej żeby to stwierdzić pamiętam za małolata jeszcze zima była zimą oczywiście czasem była i dosyć ciepła jak na zimę a teraz? Od kilku lat ciężko nawet o chłodny miesiąc czasem rodzynki się zdążają ale ciężko o zimny miesiąc , a nie mówić o zimnej porze roku. Osoby nietrujące mówią naukowcy się pomylili bo nie tak miało być i tu racja jest gorzej niż prognozy klimatyczne zakładały. Przykładowo obecny stan lodu w Arktyce miał być w połowie wieku nie teraz w takim tempie już dawno lodu tam nie będzie morskiego do 2050 roku latem. W Polsce obecny okres referencyjny stal się nie aktualny prawie każdy kolejny miesiąc ciepły już nie mówić o tym, że ostatni w normie rok był ten z 2010 roku potem już tylko cieplej, a od 2014 obecna norma odleciała i jest nie aktualna.

        1. Niebawem przejdziemy na okres referencyjny 1991-2020. I zapewne przy ocenach porównawczych okaże się, że skok jest zauważalnie większy niż dla poprzednich dekad. Istotna będzie tu ocena porównawcza (korelacyjna) z trendem globalnym, choć przecież ok. 2016 r. też notowaliśmy w tym względzie duży skok.
          I jak się wydaje jeszcze tylko wyraźnie chłodniejsze/mokre okresy pory ciepłej oraz blokady „strefówki” w porze chłodnej mogą ten trend wyhamowywać (u nas). Bez wyraźniejszej redukcji emisji w skali całego globu o zauważanym spowolnieniu trendu ocieplenia na szerszą skalę nie ma mowy. Natomiast zmiany w Arktyce mogą szykować nam jeszcze więcej chaosu (zaburzeń) względem dotychczasowych zmienności (oscylacji) w mniejszym stopniu naznaczonych wpływem AGW.

        2. @Obserwator Meteo
          A co w tym tak zaskakującego że ciągle są u nas sceptycy ocieplenia, skoro np. wczoraj w jednej z czołowych telewizji pogodynek oznajmił, że miniony maj był „rekordowo zimny”? Tak powiedział – „rekordowo”. Wiem, dla nas to żaden autorytet, ale dla wielu osób tak. Poważnym problemem jest wpływ „osobistości medialnych” które o pogodzie/klimacie się ciągle publicznie wypowiadają, choć nie posiadają należytej wiedzy, aby to robić kompetentnie. Jeden prof. Malinowski i parę innych prawdziwych autorytetów, to za mało. Trudno im się przebić przez codzienny pogodynkowy bełkot informacyjny.
          A co do okresu referencyjnego, właśnie mam z nim problem; szykuję sobie – jak nakazuje WMO – nowy 30-letni okres referencyjny 1991-2020, a już widzę, że wkład ostatniej dekady XX wieku istotnie wypacza – czyli „schładza” – to, co przeżywamy od przełomu wieków, a co niemal z roku na rok nasila się.
          Dlatego dla moich celów coraz częściej posługuję się średnimi wartościami temperatur z okresu 2001-2018 (2020).

          1. Pamiętam jak około 9 maja 2017 spiker „Wydarzeń” na Polsacie grzmiał że tegoroczny maj jest najchłodniejszy od 1991 roku. Nie wiem jaki ma sens podsumowywanie miesiąca w I dekadzie – ostatecznie ten maj był najchłodniejszy, ale od 2015 roku ;) Tak samo gdyby największe fale chłodów tegorocznego maja skupiły się na samym początku, to w pewnym momencie mogliby powiedzieć że maj jest najchłodniejszy od 1876…

          2. Daj spokój … wiesz co by się u nas działo, gdyby trafił się taki maj jak w 1876 ?? Fora takie jak ten utonęłyby … ale nie w deszczu, tylko we łzach.

    2. Po burzy zawsze wraca słońce, po upale zawsze wraca spokój…
      I tego się trzymajmy. Mam nadzieję że od 20.06, kiedy będę miał więcej czasu by spędzać czas na świeżym powietrzu, wróci normalna, spokojna pogoda. Na razie przynajmniej do 15.06 będzie okropnie, z jednodniową przerwą 9.06 (super że przynajmniej w niedzielę, na pewno skorzystam)

  25. U mnie już 26 stopni, 30 pęknie na bank, pytanie tylko, o której godzinie, czy będą dziś jakieś burze, to trochę loteria, póki co pełna lampa.

  26. Nawet w naszych dyskusjach na początku każdego miesiąca coraz zadziej zastanawiamy się czy będzie w normie tylko często pytamy który będzie najcieplejszy w historii pomiarów czy może będzie rekordowo ciepły . A jeśli czasem się zdarzy miesiąc zimny traktujemy go jako ciekawostkę i urozmaicenie w zmieniającym się klimacie ziemi. Rada dla sceptyków jeśli nie wierzycie pomiarom i naukowym faktom proponuję wam zamontuje na własnym podworku aparaturę pomiarowa temperatury i nie ważne jak i gdzie ja zamontujecie wyjdzie wam z czasem ocieplenie klimatu i może wtedy się zastanowicie , że coś tu nie gra.

    1. A ja skwituję to obserwacją, iż aura już nawet w obecnym roku potwierdza, że w porze ciepłej coraz krótszy dystans będzie dzielił stany powodziowe (lub im bliskie) oraz fale gorąca/upału.
      Niebywałe było też dla mnie to przejście w zeszłym roku z jednego z najzimniejszych przełomów zimy i wiosny do rekordowo ciepłej pory ciepłej (z apogeum dodatniej anomalii już w kwietniu).
      Podobnie jak i wiele tego typu kontrastowych przypadków nawet z samych ostatnich lat.

      1. Kwiecień 2018 to coś, w co ciągle trudno mi uwierzyć.
        Średnia Tmax na Okęciu 20 stopni, w głębi miasta 21. Kiedyś takie wartości często dotyczyły czerwca!
        A przecież on miał miejsce i nic już tego nie zmieni. Dotychczasowe kwietniowe standardy i granice odniesienia zostały wywrócone do góry nogami.
        Wkraczamy w nowy klimatyczny świat, którego nie znamy i nie jesteśmy na niego przygotowani.

      2. Obserwator meteo to zapomniał chyba o dwóch chłodnych i deszczowych latach na północy 2016-2017 i chłodnej wiośnie w tym roku. Mnie tam najbardziej interesuje to jak pogodę odczuwam za oknem, a do średniej normy zalicza się także noc, która Kowalskiego za bardzo nie interesuje. Mieliśmy zimny maj, a teraz nagle przyszedł upalny czerwiec, ale wcześniej też tak się zdarzało. Naprawdę przeraziłbym się, gdyby każdy miesiąc miał normę powyżej 3,4 :). AGW najbardziej zaznacza się w Arktyce, na równiku, a nie w Europie. W Madrycie tej wiosny w kwietniu bardzo często było w okolicach 10-12 stopni.

        1. Deszczowe tak ale nie chłodne!!!!! Nie zakłamujmy faktów. Ja pomimo że mam swoje własne preferencje (np. lubię mroźne i śnieżne zimy) to nie przekłamuję że w ogóle nie ma zimy bo dla mnie osobiście była za słaba ale faktycznie wiem że taki styczeń w tym roku był styczniem-była temperatura w normie i śnieg przez sporo dni. To miał być poważny blog o pogodzie a nie o własnych preferencjach (każdy je ma) ale nie należy ich stawiać na pierwszych miejscu. I zastrzegam-nie przyjmuję tłumaczenia że odczuwalnie był chłodny. Co do tego że mokre mogę się zgodzić ale tylko do lipca i sierpnia 2016 i 2017. Czerwce były normalne oraz ciepłe!

          1. @Młody daj sobie spokój, on w każdym możliwym komentarzu opisuje te lata, chyba została trauma po nieudanej pogodzie na sam urlop, skądś to znam :D

          2. @Jacob chyba masz rację, lepiej pojechać rowerem nad wodę i korzystać z wstępu do wakacji, może jakaś burza się trafi :) Ale jak czasami to czytam to ciężko wytrzymać bo za chwilę usłyszę że sierpień 2015 był odczuwalnie niezbyt gorący przez oczywiście odczuwalnie chłodniejsze noce oraz upał był tylko w pierwszej połowie, potem mróz xdd ;)

          3. Ja tak pisałem, no o mrozie nie wspomniałem, choć nad ranem 1 sierpnia było blisko przy gruncie (2,7 st.).

        2. Ciekawe jak być ODCZUWAŁ sezony zimowe sprzed 50 lat, czy letnie sprzed 40 lat wstecz…?
          Zrozum, że żadne odczucia nie zmienią TWARDYCH dowodów na obecne bezprecedensowe zmiany klimatyczne.

        3. Kup sobie ksiązke ,,Nauka o klimacie” lub skorzystaj z portalu o tehj samej nazwie. Poczytaj o klimacie ,fizyce atmosfery, maszynie klimatycznej, historycznych zmianach klimatu, wpływie gazów cieplarnianych na zmiany klimatu , wpływie spalania paliw kopalnych na wzrost CO2 i bezprecedensowo szybki wzrost temperatury globalnej. Obszar Europy , w tym Polski należy do miejsc gdzie ociepla się zdecydowanie szybciej niż średnio na Ziemi bo ponad 0,3 st. C na dekadę . Zobacz sobie dane IMGW ze średnimi rocznymi temperaturami za ostatnie 10 a ,szczególnie 5 ostatnich lat np. dla Kasprowego Wierchu żeby pominąć wpływ MWP. NA Razie nie pisz tutaj Komentarzy np. przez pół roku.

    2. Obserwator meteo
      Oj żeby tak było, że zimny i pochmurny miesiąc byłby chociaż na tej stronie nazywany rodzynkiem to bym jeszcze nie wątpił w ludzi. A przecież o minionym maju czesto czytałem tu określenia katastrofa, tragedia, ohydny badziewie, obrzydliwy czy parszywy.
      A mi ten maj miał dać nadzieję, że może być jeszcze rok w normie. Jednak okazało się, że otarł mi tylko na chwilę łzy… Niestety czerwiec sprowadza mnie znowu na ziemię :(

      1. U mnie maj w normie to 2014, 2016, 2017. Wszystkie ładne i słoneczne. Maj 2019 prawie 2k poniżej normy, pogoda ohydna. Nie mam nic przeciwko temperaturze w normie albo nawet lekko poniżej ale niech to nie oznacza miesiąca na śmietnik gdzie połowa dni w ogóle słońca nie ma a opady 2x przekraczają normę. Czerwiec 2014 przykładem że może być chłodniej ale ładnie.

  27. @Osowa z całym szacunkiem . Chłodnej wiośnie w tym roku? Globalnie bardzo ciepła w Polsce również . Marzec bardzo ciepły , kwiecień Ciepły maj chłodny . Wiosna jako cała ciepła więc o czym my mówimy? Chyba mówisz o chłodnym maju bo wiosna była Ciepła . Pozdrawiam Osowa obecnie rok masz kolejny już jak na razie 1,5 powyżej tej nie aktualnej normy jak ja mówię więc jakie zimno według jakiej normy? Polecam Tobie sprawdzić wpisz klasyfikacja termiczna metemodel, a zobaczysz kiedy ostatnio była chłodna wiosna i to nie była obecna wiosna która już przeszła do historii .

    1. Chłodna, bo w marcu na północy przez pierwsze dwie dekady były silne wichury, które obniżały temperaturę odczuwalną. W kwietniu prawie 10-dniowy incydent zimowy na przełomie pierwszej i drugiej dekady oraz silny wiatr, a w maju to wiemy co było. Ładnie było tylko w drugiej połowie kwietnia i maja na północy. Wiosna była generalnie odczuwalnie jako chłodna, choć w statystykach przez ciepłe noce (np w marcu) tego nie widać. Mimo ocieplenie nasz polski klimat nadal pozostaje zimny. A norma w roku powyżej 1,5? No cóż, już tłumaczyłem kiedyś to Lucasowi, że każdy miesiąc w okolicach normy lub lekko powyżej jest odczuwalnie zimny, bo nasze średnie nadal są żenująco niskie w skali świata. Zeby przeciętny Kowalski odczuwał dany okres jako ciepły, to musi wyjśc w okolicach powyżej 1,5 lub 2 stopnie normy. I taka rada – zamiast otwierać nowy temat, odpowiadaj pod postami :).

      1. Jeśli mogę prosić-tę temperaturę odczuwalną zachowaj dla siebie-klimat nic nie obchodzi odczuwalna temperatura. Albo zmień blog jeśli tu Ci nie odpowiada.

        1. Ale temperatura odczuwalna dla zwykłego człowieka jest najważniejsza :). Normy, statystyki są dobre dla naukowców, amatorów meteo jak my. Ale zwykłego Kowalskiego za bardzo nie obchodzą :).

          1. I właśnie stąd potem mamy takie stereotypy że w Polsce jest 8 miesięcy zimy bo takiemu Kowalskiemu jest zimno ODCZUWALNIE. I ostatnio gdzieś przeczytałem że w Polsce trzeba „w grubej kurtce chodzić 7-8 miesięcy”. No ciekawe w którym roku-bo od 2000 nie przypominam sobie takowego, chyba że ktoś jest jakimś zmarzluchem i to wyjątkowym!

          2. Młody – ja chodzilem np od września 2017 do kwietnia 2018, ale oczywiście nie cały czas w grubej, choć ten okres był wyjątkowo paskudny.

          3. W tym roku to ja kurtki od lutego nie zakładałem w ogóle, no chyba że akurat padało. W kwietniu tylko 2 noce miały lekko ujemna Tmin. Maj był zimny i mokry ale też nie była to pogoda kurtkowa, na 10 stopni bluza i parasol wystarcza.

            Jeśli mam wskazać długi okres pogody na kurtkę to była by to zima 2012/3. Zimno od końca października do 10 kwietnia. To nadal nie 8 miesięcy tylko 5.5. A to był skrajny przypadek.

      2. @Osowa
        Czyli Twój sposób rozumowania jest następujący: nieważne co stanie się w szerszym horyzoncie czasowym i przestrzennym – ważniejsze są chwilowe „doznania” własne lub wybranej grupy osób, a które to zresztą z założenia mogą być RÓŹNE (niemiarodajność ocen!).

        Nie da się rzeczowo dyskutować na te tematy dopóki wyraźnie się nie oddzieli ocen obiektywnych (także/zwłaszcza tych dotyczących zmian klimatycznych) od własnych ocen subiektywnych (preferencji, odczuć, itd.).

        1. Lucas – polski klimat jest tak zmienny, ze mozemy miec np piec takich zimnych miesiecy majów pod rzad jak 10 miesiecy pod rzad takich kwietniów 2018 :). W naszym klimacie nic nie jestes w stanie przewidzieć na dłuzszy okres czasu, co jest jego najwiekszym minusem poza brakiem stabilnosci.

    2. Jeszcze dodam, że paskudny był też okres październik 2016 – maj 2017, gdzie tez trzeba było mieć grube i ciensze kurtki, wiec bez mała 7-8 miesięcy z małą przerwą. W tym roku już mniej, ale w pierwszej połowie kwietnia i maja też trzeba było nosić grubsze odzienie.

  28. Niestety ale obawiam się , że nowa norma w takim tempie tez szybko stanie się nie aktualna . W dalszym ciągu , a nawet bardziej jest niszczone środowisko , a emisję rosną . Nawet jak jakimś cudem za powiedzmy 20 lat emisję spadną do zera choc wątpię to już za późno pokłady metanu z Arktyki już zostaną wyemitowane przez ocieplenie i nasze co2 to będzie pikuś przy metanie który jest obecnie pod zmarzliną. A metan jest o wiele silniejszym gazem cieplarnianym niż CO2.

    1. No ciekawe czy ocieplenie będzie postępowało liniowo, bo mi się wydaje że raczej sinusoidalnie więc po obecnym szybkim wzroście temperatury w następnej dekadzie może być wolniejsze. Po za tym i tak najważniejsza wydaje się aktywność słoneczna. Jeżeli ocieplenie antropogeniczne nałoży się na wzrost aktywności to mamy przechlapane ale jeżeli aktywność słoneczna zacznie spadać to jeszcze się okaże że ten CO2 to wybawienie

      1. „w następnej dekadzie może być wolniejsze”

        ->>> Musiałoby w porze ciepłej częściej być pochmurnie (a zwłaszcza pochmurnie i mokro), a w porze chłodnej częściej z osłabieniem/blokadami „strefówki”. Nie zmienia to oczywiście trendu ogólnego, a jedynie wpływa na tempo ocieplenia klimatycznego w skali bardziej lokalnej.

      2. Aktywność słoneczna spada od kilkudziesięciu lat, a ociepla się coraz szybciej. Wpływ aktywności słonecznej na zmiany klimatu jest bardzo mały w porównaniu z wpływem stężenia gazów cieplarnianych na te zmiany. Nie ma żadnego wybawienia przed AGW oprócz wyzerowania emisji gazów cieplarnianych w ciągu 20-30 lat i, a i tak zahamowanie wzrostu temperatury nastąpi ze sporym opóźnieniem. W tej chwili (przy obecnej wielkości emisji) scenariusz jest na wzrost temperatury o 3-4 st. C do końca wieku, licząc od 1850 roku ,czyli początku epoki przemysłowej z katastroficznymi konsekwencjami dla większości Ludzkości. Od 1850 do dzisiaj globalna temperatura wzrosło o 1 stopień , w tym na lądach o 1,8 st. C ( w Polsce też)

        1. Wystarczy, że wybuchnie kilka większych wulkanów (albo jeden superwulkan) albo Słońce pozostanie nieaktywne przez następne dziesięciolecia – to wystarczy, żeby globalne ocieplenie zostało zahamowane. Ale czy tak będzie? Nie wiadomo…

          1. @Łukasz 160391 Przecież od kilkudziesięciu lat Słońce świeci coraz słabiej ,jak w takim razie powoduje ocieplenie???
            Wracając do czerwca19 . Szanse na najcieplejszy czerwiec od 1951 roku oceniam na 70 procent . Oczywiście mam na myśli średnią temperaturę miesiąca a nie rekordowe temp. maksymalne. Pod koniec miesiąca możliwe ulewy i średnia opadów około normy, skrajnie nieregularne.

          2. To źle widzisz. Jeśli chcesz zobaczyć jak się zmienia coś o 11-letnim cyklu, zrób wykres uśredniony do 11 lat.

        2. Skąd informacje że aktywność słoneczna spada? Wiem że wikipedia to nie jest może najlepsze źródło ale wykresy są wyraźne:
          https://en.wikipedia.org/wiki/Solar_cycle#/media/File:Sunspots_11000_years.svg
          https://en.wikipedia.org/wiki/Solar_cycle#/media/File:Carbon14_with_activity_labels.svg
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Minimum_Maundera#/media/File:Sunspot_numbers_pl.svg
          Mamy trend wzrostowy w aktywności słonecznej i kluczowe pytanie czy to co mamy to maximum po którym będzie zjazd w kierunku czegoś na kształt Minimum Maundera czy będzie dalszy wzrost. Jeżeli będzie nowe minimum to ocieplenie antropogeniczne wyhamuje.
          Z tego samego powodu nie lubię odnoszenia się do norm z połowy XIX wieku (podobnie jak do zasięgu lodowców z tamtego czasu) Wtedy było jeszcze anomalnie zimno chociażby w porównaniu z okresem średniowiecznym więc to że od 1850 temperatura wzrosła to akurat dobrze bo chyba nikt nie chciałby powrotu do małej epoki lodowej?
          Chciałbym zobaczyć zasięgi lodowców i pokrywy na Arktyce ok 1200 roku AD :)
          Kluczowe jest co będzie dalej i na ile wzrost będzie współgrał z cyklem słonecznym. Do badań mówiących że obecnie aktywność słoneczna jest nieistotna odnoszę się sceptycznie.

          1. @Lukasz160391
            Ten wykres potwierdza że jesteśmy u schyłku maximum aktywności słonecznej i w okresie po 2020(30) jest nadzieja na wyhamowanie ocieplenia

          2. Cytat z ,,Nauka o klimacie” Prof. Sz. Malinowski, dr. A.Kardaś, M.Pokiewicz. : ,,Zmiany wymuszenia radiacyjnego powodowane wpływem zmian aktywności Słońca są bardzo niewielkie w porównaniu z działaniem rosnącej koncentracji gazów cieplarnianych. Gdyby Słońce weszło w stan niskiej aktywności jak w czasie małej epoki lodowej, skompensowałoby to pod koniec stulecia niecałe 10 procent ocieplenia powodowanego przez wzrost koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze”

          3. Wyhamowanie AGW tylko przy redukcji emisji gazów i cieplarnianych do zero z opóźnieniem około 20-30 lat. Słońce jest prawie bez znaczenia.

          4. @Enzo

            Kompletne bzdury. Klimat powinien reagować na zmiany aktywności słonecznej wyjątkowo szybko. Obecnie aktywność słoneczna jest na poziomie tej z początku XX w.:

            Teza, że zaczęła ona spadać dopiero w ostatnim cyklu jest zwyczajną nieprawdą. Gdyby za bieżące ocieplenie odpowiadał wzrost aktywności słonecznej, to najcieplej powinno być w latach 60. XX w., a obecnie temperatura powinna być już niewiele wyższa od tej z początku wieku. A dzieje się dokładnie odwrotnie.

            Co więcej, nawet zrzucenie aktywności słonecznej do poziomów zbliżonych do Minimum Maundera, nic nam nie pomoże, oszczędzi nam co najwyżej dekadę ocieplenia (ochłodzenie o ok. 0.2K):

            A jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do przyczyn obecnego ocieplenia, niech ma na uwadze, że jednocześnie doszło do ochłodzenia stratosfery, co jest spójne z przyczyną związaną z gazami cieplarnianymi i sprzeczne z tym, co byśmy obserwowali, gdyby przyczyną był wzrost aktywności słonecznej.

          5. To ciekawe ile lat Słońce by musiało być nieaktywne żebyśmy doszli do poziomu temperatury z przełomu XIX i XX wieku. Jeśli nie dziesiątki, to setki lat? Tysiące?

            A co z wulkanami i superwulkanami? Ile wulkanów musiało by mieć erupcję, żeby zlikwidować globalne ocieplenie na dłuższy czas? Bo taki Yellowstone oraz Pole Flegrejskie mogą nieźle namieszać w klimacie.

          6. To ciekawe ile lat Słońce by musiało być nieaktywne żebyśmy doszli do poziomu temperatury z przełomu XIX i XX wieku. Jeśli nie dziesiątki, to setki lat? Tysiące?

            Nie ma takie terminu. Temperatura spadłaby o 0.2/0.3K i to wszystko. Samą aktywnością słoneczną nijak nie zrzucisz temperatury do tej z przełomu XIX i XX w, bo wymuszenie radiacyjne związane z obecnością GHG w atmosferze jest znacznie wyższe od wymuszenia związanego ze zmianami tejże aktywności.

          7. @Admin
            Dzięki za komentarz i porcję danych. Gwoli ścisłości ja nie neguję antropogenicznego pochodzenia aktualnego ocieplenia tylko zastanawiam się nad korelacją aktywności słonecznej (i innych czynników astronomicznych np Cykli Milankovicia) które potencjalnie mogą obniżyć wzrost T spowodowany emisją gazów cieplarnianych.
            Jeśli rzeczywiście jest tak że mają one nikły wpływ to możemy już odpuścić temat bo nikt nawet nie planuje zmniejszenia wzrostu emisji a co dopiero zmniejszenia emisji do zera (prawie zera)
            Mimo to sceptycznie jestem nastawiony do takich badań bo są procesy których dokładnie nie rozumiemy ale są na tyle silne że są w stanie zrzucić T do takich wartości jak w LGM-ie. I robią to cyklicznie.

          8. są w stanie zrzucić T do takich wartości jak w LGM-ie. I robią to cyklicznie.

            To cykle Milankovica, które nie mają nic wspólnego z aktywnością słoneczną, tylko ze zmianami parametrów orbity Ziemi, i/lub nachylenia jej osi. I cykl ten trwa zdecydowanie zbyt długo, żebyśmy go zauważyli bez badań paleo. Przykładowo – na poniższym wykresie mamy ochłodzenie lata w Arktyce związane właśnie z rzeczonym cyklem. Nagły skok w górę na końcu wykresu to wpływ antropogeniczny.

          9. Jeszcze raz dzięki za te wykresy. Są na nich rzeczy które mnie ciekawią ale powstrzymam się już od zadawania o to pytań bo widzę że co po niektórzy przypięli już łatkę denialisty :)
            Pozostaje samemu szukać odpowiedzi

  29. Ja doceniam, bardzo fakt na mokrą a w niektórych regionach Polski, bardzo mokrą ostatnią dekadę maja, pamiętam ile było psioczenia, że leje, że już wystarczy deszczu, gdyby było tak sucho jak w kwietniu, to teraz, przy obecnym ociepleniu i gorących prognozach mielibyśmy dramat.

    1. Całkowita racja. Zauważmy jak ten wyż nad zachodnią wysuszoną Rosją się dobrze ma. Jak nic się nie zmieni to będzie tam 2010 bis, my znajdujemy się po zachodniej stronie tego wyżu i nie wiadomo na razie na ile ten wyż będzie pozwalał na wkraczanie frontów z zachodu. W prognozach ewidentnie widać przepychankę nad Polską.

  30. Ciekawe jak w przyszłym tygodniu wyż rosyjski przyblokuje niże napierające znad Europy SW/W? Patrząc z W na E, nad naszymi szerokościami Europy zanosi się na 3 strefy:
    – pochmurna/wilgotna i chłodna (od W),
    – mocno kontrastowa z warunkami do konwekcji (burz, nawałnic),
    – upalna i sucha (od E).
    Patrząc nad kraje na E od Polski, wyż może szykować sobie „grunt” pod powtórkę z roku 2010 – o ile coś wyraźniej później się nie zmieni…

    1. A stacja w Katowicach-Muchowcu znowu zaniża temperaturę. Według niej jest jak na razie 25 stopni. W Gliwicach oraz w Knurowie jest jednak inaczej, temperatura na pewno dochodzi do 27/28 stopni – tyle wskazuje moja stacja pogody oraz zwykły termometr.

      1. @Lukasz160391
        Serio ? To może Twój termometr lepiej dać do telemetrii? Po co klatka albo inne osłony radiacyjne.
        Już Ci pisałem wielokrotnie. Nie IMGW zaniża tylko Twoje pomiary zawyżają. Termometr zaokienny nawet w cieniu może zawyżać w pewnych warunkach nawet do 2c. Wszystko zależy od udziału promieniowania rozproszonego. A takowe jest dzisiaj duże na Śląsku bo widzę kłęby chmur na sat 24.
        Wyobraź sobie, że u mnie zaokienny w głębokim cieniu pokazywał 32c a stacja Davis około 30c. Różnica w odległości 30 metrów miedzy urządzeniami.

        1. Lucas – gdybyśmy mieli taki rozkład jak teraz zimą, to od miesiąca by były spadku temperatur w dzien do -10, a w nocy pewnie do -25, a w grudniu lub styczniu nawet niezły niż genuański ze sniezycami.

        2. Mieszkam jednak stosunkowo blisko Opola niż inne miejscowości w Konurbacji Katowickiej (a w Opolu jest jak na razie 28 st). Poza tym, wysokość nad poziomem morza też ma znaczenie – znajduję się na wysokości 240-245 m.n.p.m, podczas gdy stacja w Muchowcu leży na ok. 285 m.n.p.m

          Polecam też sprawdzić temperaturę na

          https://www.ventusky.com/?p=50.316;18.939;9&l=temperature-2m

          Temperatura w zachodniej części Górnego Śląska jest obecnie średnio o 2 stopnie wyższa niż we wschodniej, więc mój termometr oraz stacja pogody z pewnością nie zawyżają, a na pewno nie o aż 2 stopnie.

  31. Podziwiam osoby, którym nadal się chce rozmawiac z denialistami. Tymczasem coś mało optymistycznego:
    https://www.vice.com/en_us/article/597kpd/new-report-suggests-high-likelihood-of-human-civilization-coming-to-an-end-in-2050?fbclid=IwAR3PzGPEG7EI9kXvawrPtTC2WjCW9v5LgWUYj0HAYKoDdXLPNHMhTByN8_Y
    „On our current trajectory, the report warns, “planetary and human systems [are] reaching a ‘point of no return’ by mid-century, in which the prospect of a largely uninhabitable Earth leads to the breakdown of nations and the international order.””

    1. Wypraszam sobie, nie jestem żadnym denialistą. Ciekawi mnie tylko jakie są możliwości że czynniki astronomiczne mogą ograniczyć ocieplenie antropogeniczne. Ale najłatwiej wrzucić kogoś do worka prawda?

      1. Zakup książkę ,,Nauka o klimacie. Wszystko rzeczowo, naukowo z wykresami, zdjęciami, tabelkami od a do z o klimacie od początku planety Ziemia i nie tylko bo o klimacie sąsiednich planet tez sporo, do niewiadomej, a dla Nas chyba fatalnej przyszłości. Tekst dosyć trudny, ale bardzo ciekawy i wnioski bardzo pesymistyczne na przyszłość. Książka do codziennego czytania na lata . Mój wniosek:,,Jak się nie opamiętamy to mamy Wszyscy przeje..e”. Jakieś optymistyczne fragmenty też są np. energia odnawialna, prawie bez aut ,komunikacja publiczna elektryczna, energooszczędne domy przestawienie się na weganizm lub maksymalne ograniczenie spożycia mięsa… Szkoda ,że emisje zamiast spadać dalej rosną co jest dołujące

      2. @oliver57
        Dzięki, tak zrobię
        Natomiast co do ograniczenia emisji to nie ma się co łudzić. Chiny i USA nie ograniczą. A wraz z rozwojem gospodarczym w kolejce są następni: Indie, Brazylia, Meksyk, kraje afrykańskie.. Będzie dużo większa chyba że ktoś znajdzie jakieś alternatywne rozwiązania

      3. nie ma tańszej metody niż przywracanie lasów, przejście na rolnictwo permakulturowe i chociażby częściowa rezygnacja z przemysłowej hodowli zwierząt. no ale to wymaga gigantycznej zmiany myślenia. co do sztucznej metody wychwytu to oimw nie dorastają one skutecznością do naturalnej. ale może ktoś widział jakiś papier, że jednak da się, chętnie się zapoznam.

    2. Akurat Tutaj takich zdecydowanych denialistów jest mało. Jeszcze kilka miesięcy temu myślałem ,że większość . Sporo uważa natomiast ,że ocieplenie o 2-3 stopnie w 70-90- lat to samo dobro dla Polski. Mnie taka postawa już nawet nie smuci ,ale zwyczajnie wku…a bo to znaczy ,że ich myślenie to krótkowzroczność i zwykły egoizm (właściwie głupota).Takich osób w rodzinie mam większość ,rzadziej się spotykamy bo jestem obiektem kpinek i wyśmiewania. Skoro tak ,,fajnie ciepło” w Polsce się zrobiło od kilkunastu lat to tylko się cieszyć z tego powodu ,a nie roztaczać jakiś pesymistycznych wizji. Jest super i tak według większości moich krewnych będzie dalej. Musze przyznać ,że ochrona przyrody, zaśmiecenie lasów ,wód ,smog ich niepokoi. Zbierają śmieci, wymieniają piece CO na ,,ekologiczne” (na ekogroszek), ale przejmowanie się ociepleniem klimatu w Polsce i w Świecie uznają za zdziwaczenie. Wyjątkiem najbliższa rodzina (3 osoby) ,które ,,uświadamiam ”prawie dziennie.

  32. @Do Marcina
    Nie chcę się kłócić, ale poleganie jedynie na oficjalnych stacjach meteo (synoptycznych oraz lotniskowych) też nie jest dobre. Jakbyś mieszkał na jakimś pustkowiu, gdzie najbliższa stacja meteo z oficjalnymi pomiarami znajduje się w odległości 500 kilometrów, to na co byś patrzył – na swój termometr oraz swoją amatorską stację pogody, czy na tą oficjalną stację oddaloną o kilkaset kilometrów dalej?

    1. @Lukasz160391
      Odpowiedz mi na proste pytanie. Jakiej osłony czujnika używasz?
      Tak patrzyłbym na swój termometr, który znajdowałby się w profesjonalnej osłonie radiacyjnej. Osłonę Davisa o dobrych parametrach można kupić już za 50 dolarów. Ale Ty nie masz 500km do innej stacji tylko kilkadziesiąt.
      Jak mieszkasz w bloku i nie masz innej opcji jak cienista strona za oknem to trudno. Przecież nikt Ci nie broni patrzeć na te dane, tylko nie podważaj profesjonalnych wskazań i nie twórz nowej nauki na podstawie swoich pomiarów bo działa to na mnie jak płachta na byka. Taki denializm pomiarowy. „Wszystkie stacje dookoła zaniżają, więc u mnie jest już inny klimat”. Takie stacje jak Twoja są po to aby użytkownik wiedział czy jest ciepło czy zimno, czy wieszać pranie czy nie wieszać a nie po to aby badać klimat. Nawet Davis nie nadaje się do badań klimatu jeżeli nie kontrolujesz go innym termometrem, bo po kilku latach czujnik może mieć błąd zamiast 0.1c to np 0.4c. Nie wyciągniesz żadnych sensownych wniosków w ten sposób, kiedyś to zrozumiesz jeżeli z czasem Twoja wiedza będzie rosła. Ale obawiam się, że nie rośnie bo już Ci to kiedyś tłumaczyłem a Ty dalej swoje. Zrozum także, że mam takie czujniki przy ścianach + davis w środku ogrodu i widzę jakie są zależności. Jak mówię, że będzie Ci zawyżało to będzie. Twój pomiar będzie w miarę dobry (ale nie bardzo dobry) tylko przy totalnie czystym niebie (brak lub niewiele promieniowania odbitego). Ale w nocy i tak Ci zawyży bo promieniowanie od ściany będzie oddziaływać.

  33. Mam takie pytanie dotyczące obszarowej tavg dobowej. Dlaczego wczorajszy dzień (4 czerwca) miał trochę większą obszarową tavg (21,66*C) niż np. 1 czerwca 2018 roku, który miał tavg obszarową -21,62*C i wtedy było więcej przekroczeń 30 stopni (tmax osiągały 31-32 stopni). Czy zadecydowały o tym temperatury minimalne?

    1. 1.06.18 chyba jakieś komórki burzowe przechodziły nad Polską, więc w wielu miejscach przy burzach pewnie się ochlodziło.

  34. U mnie mocniej wieje, patrzę na radary i póki co nie widać żadnych burz, w okolicy Warszawy, więc zastanawiam się skąd te chwilami mocniejsze pokrywy wiatru (7m/s). Jednak 30 u mnie nie pękła i dziś już to się nie zmieni.

    1. Dlaczego dzisiaj nieco bardziej wieje? Z reguły za dnia statystycznie bardziej wieje niż nocą, a tym razem zwiększył się nieco gradient ciśnienia nad Polską między wyżem na E/NE a zatoką niżową z W/SW.
      Jednak to właśnie nieco silniejsze wietrzenie (ale nie silne) wespół z mniejszą parnością sprawia, że oddycha się „lżej” niż np. wczoraj.

      A co do temperatury… Dzisiaj w Warszawie Tmax ponownie w widełkach 28/29°C (nieznacznie niższa niż wczoraj). Natomiast z 80-90% prognoz wynika, że przekroczenie progu 30°C także na C Mazowszu nastąpi 11-13.06.

      1. Przy czym w takich okolicznościach przyrody, jakie serwowane są nam od soboty, chwilowe silniejsze dmuchanie z S i okolicznych składowych odbiera się zgoła lepiej (podczas niektórych prac w terenie wręcz zbawiennie), aniżeli siedemdziesięciodniowy serwis wiatrowy z trzech minionych miesięcy.

  35. Dziękuję Lucas za odpowiedź, fakt, wiatr jest orzeźwiający i w żaden sposób nie uciążliwy. Dziś jest po prostu fajny, letni dzień.

    1. Niestety nie mam zrzutu ekranu, ale w grudniu ubiegłego roku, w czasie kiedy w Katowicach odbywał się szczyt klimatyczny, kłóciłem się na Facebooku z wyznawcą teorii, że kiedyś Grenlandia była zielona, w Polsce na masową skalę uprawiano winorośl i tak dalej. Jego orężem, którym usiłował mnie przekonać, był słynny wykres Huberta Lamba, z którym rozprawił się tu kiedyś Arctic Haze. Poza tym wiemy (chyba), że podczas średniowiecznego optimum klimatycznego średnie temperatury w Europie były… i tak poniżej średniej. I to średniej 1961-1990, która dziś staje się bardzo nieaktualna. No ale cóż, mój rozmówca nie raczył zwrócić na to uwagi i dołączyło się do niego jeszcze paru innych. Pisali że zmierzamy ku globalnemu ochłodzeniu o czym świadczą coraz chłodniejsze miesiące (serio, w 2018?) i malejąca aktywność słoneczna. Ja sam zostałem na pożegnanie nazwany lewakiem, którym – jeśli to kogoś interesuje – nie jestem. Przewinęło się jeszcze kilka komentarzy typu „globalne ocieplenie to przekręt stulecia” albo że nie warto się tym zajmować, bo człowiek nie ma na to wpływu.
      Nie jest łatwo…

      1. Aha, no i jeszcze przyznam się do jednego błędu jaki popełniłem w dyskusji. Odpisałem denialiście że w tym roku mieliśmy rekordowo ciepły kwiecień, który pobił rekord z 1800 roku (tak dla ciekawostki, że nie jest tak zimno jak się mu wydaje). Niepotrzebnie o tym wspominałem, bo po chwili pojawił się komentarz „to w 1800 też było globalne ocieplenie”? Odpisałem mu oczywiście dlaczego do straych rekordów trzeba podchodzić z pewną rezerwą, że nie mogą być wyłącznym źródłem argumentowania zmian/nie-zmian klimatu, że 1800 rok był ogólnie zimny, a teraz ciepło ciągnęło się z krótkimi przerwami do listopada, no ale rozmówca dostał kolejny argumĘt do swoich tez.

        1. A węgiel na Śląsku mamy skąd? :) klimat zawsze się zmieniał. Nie ma co panikowac. Są gigantyczne tereny w Rosji i Kanadzie gdzie ocieplenie klimatu spowoduje możliwość uprawy zbóż jako takie funkcjonowanie. A są to tereny gigantyczne które obecnie że względu na zimno są niezagospodarowane.

  36. Co do denialistów kiedyś pisałem z jednym z nich to było kilka lat temu na forum nie pamiętam nazwy tego nawet i pisał, że nie tylko dwutlenek węgla wpływa na klimat. I owszem przyznałem mu rację i powiem więcej na szczęście nie tylko dwutlenek węgla bo mimo , że tyle już go poszło , że mimo to jest nie wielka ale jeszcze jest szansa na uratowanie klimatu tylko trzeba działać teraz bo już brakuje czasu i to właśnie dzięki temu , że inne naturalne czynniki blokują a tak naprawdę ochładzają z jednej strony bo bez naszych działań temperatura pomału ale by dalej spadała aż do kolejnej epoki lodowcowej . Więc natura nas ratuje ale patrząc po coraz większych emisjach wiecznie naturalne czynniki nie będą nas ratować choć robi co może .

    1. Tak sie zastanawiam czy jakby znalazły się pieniądze na świecie na usunięcie nadmiaru CO2 z atmosfery, to czy są opracowane jakieś metody, które sprawdziłby się globalnie?

    2. @Obserwator Meteo
      Właśnie do tego zmierzałem że naturalne czynniki powinny promować obniżanie temperatury a działalność człowieka ten proces blokuje / odwraca. I stąd ciekawi mnie na ile te naturalne czynniki są w stanie obniżyć tempo i rozmiary ocieplenia antropogenicznego. Zupełny brak ocieplenia antropogenicznego też nie byłby najlepszy wobec warunków astronomicznych na postępujące ochładzanie – chociaż to proces bardziej w skali setek niż dziesiątek lat
      Model idealny byłby taki aby działalność człowieka blokowała lub lekko odwracała – ale w znacznie bardziej stopniowy sposób niż to się dzieje obecnie – potencjalne ochłodzenie klimatu

  37. U mnie prognozy dają t. min. 18 st. i tyle właśnie po 22-gej notuję xD Czy u kogoś wieczorem, w nocy też są takie różnice w porównaniu do najbliższych stacji?

    1. U mnie i chyba u Piotra też. Za to u Łukasza w drugą stronę (on jak rozumiem mieszka w mwc, za to stacja Katowice jest daleko poza nią)

    2. @Fan klimatów podzwrotnikowych
      Oczywiście. Wystarczy na łące w dolinie rzeki mieszkać. Dziś troszkę powiewa i wyjątkowo jest jeszcze 20c. Ale w tym samym czasie Wierzchowo Pomorskie miało 23c. O morzu nawet nie piszę bo to inny świat. 27c o 22:00 w Świnoujściu.

      1. Działkę mam na skraju starego boru mieszanego, rzeka płynie ok. 0,5 km dalej. Inną ciekawą rzeczą, jaką zauważyłem jest różnica temp. podczas październikowego „babiego lata”, kiedy na bezchmurnym niebie Słońce świeci nisko i większość terenu jest zacieniona. Wtedy na terenie nasłonecznionym jest odczuwalnie dużo cieplej niż w pełnym cieniu, działa to tylko w niemal bezwietrzne dni.

  38. W środę 05.06 górą masa napływała łukiem znad Morza Czarnego i Śródziemnego (także środkowej jego części), za to dołem znad SW Rosji i Kazachstanu:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2019060512_Warschau__.gif
    Porozrywane zachmurzenie jakie było widać na zdjęciu satelitarnym zmierzało łukiem zgodnie z krzywizną cyklonalną z SE (wcześniej S/SW), jednak dołem przepływ był bardziej E/SE, czyli masa była umiarkowanie sucha – wilgotność względna w ostatnim czasie wynosiła tu 55-60%. Może dlatego nie mieliśmy konwekcji na większą skalę?

    I jeszcze spostrzeżenie z wypadu do lasu… ponownie robi się dość sucho, choć w porównaniu ze stanem z początku maja (mowa o C Mazowszu) nie jest aż tak źle – przynajmniej na razie…

    1. Brakuje przedewszystkim opadu konwekcyjnego który latem ratował sytuacje. Teraz tego jak na lekarstwo. Burze przynosiły ochłodzenia, chwile wytchnienia od upałów, podlewały glebę, a potem znów przychodziło ciepło i słońce. Teraz albo miesiąc chłodu i deszczu albo miesiąc upału i suszy :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.