W pięć lat…

W pięć lat…

…stężenie CO2 w atmosferze (dane globalne) wzrosło o 13.4 ppm. To około 10% tego o ile maksymalnie wahało się stężenie CO2 w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat.

  • Grudzień 2011: 391.34 ppm
  • Grudzień 2016: 404.70 ppm

Źródło

Źródło: Skeptical Science

W tym tempie, pod koniec roku 2021 globalne stężenie CO2 osiągnie ponad 418 ppm, a 10 lat później zaczniemy mówić o kolejnej granicy – tym razem 450 ppm.

Print Friendly, PDF & Email

17 Replies to “W pięć lat…”

  1. Jest pełno znaków zapytania o np. klimat w średniowieczu, ale oczywiście łatwiej powiedzieć co było 800tys lat temu. Bo i tak nikt nie sprawdzi…

    1. @Student jakie pytania odnośnie klimatu? W całym serwisie meteomldel znajdziesz odpowiedzi z badań naukowych tak wiec jakie masz pytania? Może pomoge odpowiedzieć. I co jeśli nie emisja co2 wywołała ocieplenie jakiego jeszcze nie było jeśli negujesz fakt.

    2. @”Student”

      Wyraźnie pokazujesz że:

      1) nie wiesz nawet o czym mowa (mowa o stężeniu CO2, nie temperaturze)

      2) nie masz pojęcia skąd znamy te stężenia za ostatnie prawie milion lat.

      Najpierw się trochę poducz, a dopiero potem podważaj całe dziedziny wiedzy.

  2. z Wykresu drugiego widać jak temperatura na Antarktydzie nie „nadąża” za wzrostem CO2- Czyżby ostatnie dziwne zachowanie lodu morskiego i wyjątkowo długo utrzymująca się dodatnia anomalia miała tą zależność nadrabiać(oczywiście przy takim tempie emisji zachowanie zależności temperatur i stężenia CO2 jest nie możliwe z uwagi na dużą bezwładność cieplną kontynentu) ?
    ps. Szkoda że nie jest podane którego rejonu Antarktydy dotyczą te dane z rekonstrukcji

  3. Pierwsze było jajko czy kura? Emisja CO2 efektem wzrostu temperatury czy wzrost temp. efektem emisji CO2? Czy rozdzielczość tej paleco rekonstrukcji pozwala nam na realną konkluzję. :idea:

      1. Dokładnie tak. Dodam, że CO2 wzrastało gdy temperatury Oceanu Południowego wzrastały. Związane to było ze zmianami cyrkulacji oceanicznej. Zresztą dlatego temperatury na Antarktydzie (którą ten ocean otacza) tak dobrze korelują się ze stężeniem CO2 z rdzeni lodowych.

        Ale tu jest pewien haczyk. Te same zmiany cyrkulacji powodowały odwrotne zmiany temperatury na północnej i południowej półkuli. Jest tak ponieważ ta cyrkulacja niesie Atlantykiem ciepło z południa na północ. Kiedy ustawała, na północy był zimny epizod (te najsilniejsze zwane są epizodami Heinricha). Ale dokładnie wtedy robiło się cieplej wokół Antarktydy i CO2 rosło. Po czym cyrkulacja znowu ruszała i na północy lądolód był atakowany jednocześnie przez większy transport oceanem i więcej CO2 w atmosferze. Jeśli jeszcze nasłonecznienie było wysokie w Arktyce (cykle Milankowicza), to kończyła się epoka lodowa.

        Rozumiemy to dobrze dopiero od paru lat. Najlepiej jet to opisane w artykule Denton i inni 2010:
        http://cci.siteturbine.com/uploaded_files/climatechange.umaine.edu/files/dentonTerminationsSci10-1.pdf
        (wersja za darmo)

        Polecam ten artykuł chyba trzeci raz. Nie sądzę, że ktoś go tu przeczytał albo przeczyta. Nie jest on łatwy bez dobrej znajomości przedmiotu i terminologii. Ale jeśli ktoś go nie przeczyta to raczej niech pyta co uważają na ten temat prawdziwi naukowcy, a nie oferuje alternatywne poglądy „nauki internetowej”, czyli zasadniczo brednie. To taka rada na przyszłość.

          1. @zaciekawiony

            Widzę, ze tego nie rozumiesz. Ja jestem naukowcem, wiec czytam artykuły naukowe, a nie ich popularne streszczenia.

            Dentona mogłem łatwo zacytować bo mam go w laptopie. Odnalazłem go szybko, sprawdziłem pełny tytuł i znalazłem przez Google Scholar darmową wersję.

            Natomiast gdybym chciał podać ten z Nauki o Klimacie, to po pierwsze musiałbym wiedzieć, ze istnieje, a po drugie przeczytać go aby sprawdzić czy jest dokładnie o tym co chcę uzasadnić cytatem. Mieliśmy tu trolli, którzy linkowali na rympał co popadnie bez sprawdzenia czy to w ogóle wspiera ich brednie. Wolałbym jednak pozostać przy profesjonalizmie.

    1. Poza tym, w kontekście dyskusji o GO (i implikacji gospodarczych etc) moim zdaniem ma to drugorzędne znaczenie. Często słyszę taki argument ze strony denialistów antropogenicznego GO – „a co jeśli wzrost CO2 spowodowany jest wzrostem temperatury, a nie na odwrót?” No dobrze, ale nawet jeśli, to do cholery co z tego? W takim wypadku wzrost stężenia CO2 niechybnie spowoduje sprzężenie zwrotne dodatnie i dalszy wzrost temperatury, wracamy więc do punktu wyjścia. Czy GO spowodowaliśmy, czy pierwotna przyczyna była inna – jeżeli w momencie galopującego globalnego ocieplenia emitujemy miliardy ton gazów cieplarnianych rocznie, to czy tego chcemy czy nie, walnie się do ocieplenia przyczyniamy.

      1. Ale to skąd pochodzi CO2 w atmosferze to chyba, kurna, wiadomo. Weźmy rocznik statystyczny i spiszmy wydobycie ropy, węgla i gazu. Wyliczmy ile jest w nich węgla i będziemy mieli z dużą dokładnoscia nasze emisje. Jak dodamy emisje z produkcji cementu i wycinania lasów to mamy 10 Gt C rocznie. W atmosferze co roku przybywa 5 Gt C. Połowa bo reszta pochłaniana jest przez oceanu (powodując jego zakwaszenie co jest mierzalne) i do biosfery lądowej (użyźnia lasy).

        Jeśli teraz uznamy, że CO2 wzrasta bo temperatura wzrasta to musimy najpierw wyjaśnić co się dzieje z tymi 10 Gt, które emitujemy. To tak jakby tłumaczyć żonie, że pieniądze na koncie nie pochodzą z pensji tylko od ufoludków. Już chyba lepiej twierdzić, ze emitujemy więcej bo jest cieplej. Ale i tak grozi to podejrzeniem o chorobę psychiatryczną. Zresztą prawdopodobnie słusznym.

        1. Dziękuję za interesującą dyskusję.

          Natura jest na szczęście nieprzewidywalna i oby zaskoczyła nudnych modelarzy :)choć będą pewnie juz martwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.