Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Porównanie 11. letnich średnich ruchomych anomalii temperatury powietrza wg reanlizy ERA (najpewniej Interim) i naszego oszacowania (POLTEMP-RAW i POLTEMP 1.0H5).

I jak w temacie: chyba robimy to dobrze :)

P.S.

Tak mogła wyglądać seria Poltemp w pierwszej odsłonie z kwietnia 2013:

Tak zaś wyglądał pierwszy opublikowany wykres, jeszcze względem normy 1961-1990:

Print Friendly, PDF & Email

772 Replies to “Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze”

  1. Tak swoją drogą ciekawe czy Zachód Polski doczeka się śniegu.. bo póki co znowu ma Lubelszczyzna dostać nowa dostawę śniegu… Masakra..

  2. Czy na prawdę koniecznych jest aż tylu spowalniających tropicieli osadzonych na tym blogu? Z każdym miesiącem chodzi to coraz wolniej, o otwieraniu litanii po 500 postów nie wspominając.

  3. Po prostu dzielimy się informacjami dotyczącymi pogody i klimatu, można w tych właśnie komentarzach dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy od Arctic Haze :) No i to… Że Zachód ma cały czas Wiosnę a Wschód Syberię… Ja bym wolał -15 w dzień, słońce i przede wszystkim sucho!! Ale na Boga… Już dość tego śniegu.. :/ A GFS to poleciał równo z tymi opadami…

    Tak btw. Który model GFS czy ECMWF lepiej przewiduje pogodę? Z Google można się dowiedzieć że ECMWF… Ale moim zdaniem…nie do końca się z tym zgodzę.. Moim zdaniem GFS wygrywa.

    1. @Damiano

      A Ty coś z tymi życzeniami zimna dla zachodu? w każdym poście o tym jojczysz bez końca, dużo opału idzie w bieszczadzkiej głuszy czy jak? Ma chyba być tu wyższy poziom niż na onecie.

      Mówiąc o tropicielach nie mam na myśli rysiów na wygwizdowie tylko przesadną ilość skryptów śledzących osadzonych na stronie które ją spowalniają.
      https://imgur.com/a/KQS4zUj
      Gdyby poprawić responsywność strony to pewne jest że autorzy mogliby się cieszyć jeszcze większa ilością wejść i komentarzy, webmaster 101 że tak powiem. Na komórce nawet nie otwieram i nie tylko ja wspominałem o tym.

    2. @Damiano
      Wydaje mi się (bo żadnych statystyk nie prowadziłem), że ECMWF lepiej przewiduje rozwój sytuacji barycznej w średnim terminie (GFS lubi się “zaciąć” na jednej opcji i długo zmian nie widzi). Za to w krótkim terminie GFS lepiej przewiduje temperaturę (poza nocno-porannymi spadkami Tmin, zwłaszcza w porze chłodnej; tu cały czas ma spore nieoszacowania).

  4. Nie mieszkam w Bieszczadach ani nic z tych rzeczy, ale może w końcu Zachód Polski by oberwał z 15 cm warstwa śniegu? A nie, później jęczyć na forum że zimy nie było! No jak nie było… Jak na Wschodzie mróz non stop i kolejne “dostawy” śniegu… Trochę mnie to dziwi, że zimy są tylko od Wschodu do Wisły, a dalej na Zachód.. Jesień. Wisła robi niewidzialna blokadę czy co? Dzięki Bogu że w lecie Południowy Wschód wypada dużo lepiej niż Zachód, bo nas omijają burze i deszcze od Zachodu . Mamy tutaj bardzo dużo słońca. No ale te zimy ..

    1. @Damiano
      To gdzie konkretnie mieszkasz?

      “Dzięki Bogu że w lecie Południowy Wschód wypada dużo lepiej niż Zachód, bo nas omijają burze i deszcze od Zachodu . Mamy tutaj bardzo dużo słońca. No ale te zimy ..”

      1. Średnia temperatura lata na południowym wschodzie jest podobna jak na południowym zachodzie. Ogólnie lato jest cieplejsze na zachodzie. W poprzednim wątku była mapa ze średnią temperaturą lata. Proponuje się zapoznać. Więcej ciepłych obszarów jest na zachodzie. Opole jest średnio o 0.1c cieplejsze latem od Tarnowa.
      Opole 18.3
      Ceber 18.2
      Tarnów 18.2

      2. Suma opadów jest najmniejsza w środkowej części kraju.
      3. Tarnów ma usłonecznienie średnie z okresu 1981-2010 na poziomie 1590 godzin i jest to mniej niż średnia w południowo-wschodniej Anglii (1633 godziny rocznie). Najbardziej pogodna stacja w Anglii (Shanklin) ma średnią sumę roczną 1923 godzin.
      4. liczba dni z burzą jest najwyższa właśnie na południowym wschodzie a najmniejsza na północnym zachodzie. Szczecin ok 17 dni, Rzeszów ok 30 dni.

      1. @Marcin D:
        “Tarnów ma usłonecznienie średnie z okresu 1981-2010 na poziomie 1590 godzin i jest to mniej niż średnia w południowo-wschodniej Anglii (1633 godziny rocznie). Najbardziej pogodna stacja w Anglii (Shanklin) ma średnią sumę roczną 1923 godzin.”

        >> Znasz dokładne dolne progi rejestrowanego usłonecznienia stosowane w stacjach angielskich i polskich?

        1. @Ben Wwa
          Standard WMO dla czujników elektronicznych promieniowania bezpośredniego to 120W m/2 z tego co pamiętam. Problemy z porównaniem serii są wtedy gdy standardowy heliograf został zastąpiony czujnikiem elektronicznym. Taki jest mój stan wiedzy na dziś. Może wszystkiego nie wiem, ale wydaje mi się , że w trzydziestoleciu 1971-2000 wszystkie pomiary na świecie powinny się opierać o standardowy heliograf z paskiem wypalanym przez kulę. Musiałbym to sprawdzić w fachowej literaturze. Oczywiście jeżeli masz inną wiedzę na ten temat to chętnie przeczytam co masz do przekazania. Średnia dla Shanklin 1981-2010 nie wiem z jakiego heliografu pochodzi. Zakładam jednak, że Anglicy znają się na rzeczy. Średnie z okresu 1971-2000 także jest bardzo wysoka dla tego obszaru i wynosi 1750-1900 godzin według mapy MetOffice. Na północ od Londynu 1450-1500 godzin na tej samej mapce, więc te wartości wyglądają realnie.

          Nie wiem do czego zmierzasz, ale jeżeli próbujesz mi przekazać, że Anglicy inaczej mierzą usłonecznienie i ich pomiary są niewiarygodne to automatycznie podważasz także inne pomiary np temperatury. Napisze więcej. Anglicy też inaczej mierzą temperaturę od polskich służb ponieważ ich klatki są wykonane z tworzywa sztucznego a wnętrze jest pomalowane na czarno dzięki czemu promieniowanie rozproszone dodatkowo nie podgrzewa instrumentów. Takie przeciwieństwo czeskich klatek otwartych od dołu, które mogą zawyżać nawet o 2c w sprzyjających warunkach.
          Wracając do słońca to południowe wybrzeże jest po prostu słoneczne i widać to również na sat 24. Pooglądaj też zdjęcia tego miasta (albo całej wysepki) na google. Trawa jest często wysuszona, zupełnie inny widok jak reszta Anglii. Naprawdę piękne miejsce wyglądające jak wyspy na morzu śródziemnym. Dlatego jest to ciekawe dla mnie. Bornholm na Bałtyku też ma wysokie usłonecznienie i niskie sumy opadów.

          Odpisałem Ci też w starym wątku. Przeczytaj.

          1. @Marcin D:
            “Odpisałem Ci też w starym wątku. Przeczytaj.”

            >> A może sam najpierw sprawdź, jaki jest obecny stan dyskusji w starym wątku?
            Jeśli chodzi o usłonecznienie, to na chwilę obecną zmierzam tylko do tego, aby Ci uświadomić, że jest to parametr wyjątkowo trudny i skomplikowany, a porównania między różnymi stacjami – a osobliwie różnymi krajami – są obarczone poważnym ryzykiem. Taki główny wniosek wynika z moich trwających badań tego tematu. Powrócę doń, gdy będę na to gotowy. Oczywiście, jak zwykle, skupię się na kwestii usłonecznienia warszawskiego.
            Powiem może teraz jeszcze jedno: moim zdaniem, ani z warszawskim (polskim?) usłonecznieniem nie jest tak źle jak niektórzy myślą, ani z angielskim czy amerykańskim nie jest (porównawczo) tak super, jak się często uważa.

          2. @Marcin D

            Dobrze pamiętasz, 120 W/m2 . Sprawdziłem we własnym tekście jaki tu kiedyś zamieściłem:

            Okazuje się, że WMO zalecało konkretny typ heliografu (ten ze zdjęcia na górze wpisu), ale obecnie się go już rzadko stosuje, a co gorsza dokładnie nie wiadomo jaki on kiedyś miał próg czułości (podawane są wartości od mniej więcej 300 do 700 W/m2). W dodatku nowsze heliografy elektroniczne mają próg czułości 120 W/m2, a Słownik meteorologiczny z 2003 roku podaje 20 W/m2 (kolejna i nie ostatnia w tym tekście wskazówka do czego nadaje się ten słownik). Jeśli to nie jest bagno, to jak wygląda bagno???

            Cały tekst jest tu:
            https://meteomodel.pl/BLOG/polska-terminologia-meteorologiczna-dotyczaca-promieniowania-slonecznego-bagno-absolutne/

          3. A co się tyczy standardu 120 W/m2, to o ile pamiętam, WMO w 2003 roku zaleciło, a nie nakazało jego przestrzeganie. Mam podstawy do przypuszczenia, że część stacji (krajów?) go przestrzega, a część nie.

          4. @Arctic Haze

            Ale trzeba pamiętać, że chodzi o 120W/m2 promieniowania bezpośredniego a nie np całkowitego (bezpośrednie plus rozproszone) lub tylko rozproszonego. 120W/m2 w “wersji rozproszonej” to zwykły pochmurny dzień zimą. Tanie czujniki promieniowania np w stacjach amatorskich Davis mierzą tylko promieniowanie całkowite i nie się ich używać do rejestrowania usłonecznienia na profesjonalnym poziomie. Musi być rozgraniczony udział promieniowania bezpośredniego.

          5. Sunshine data taken from an automatic Kipp & Zonen sensor marked with a #, otherwise sunshine data taken from a Campbell Stokes recorder.

            Więc łatwo sprawdzić kiedy była zmiana urządzeń bo wtedy jest postawiony znaczek przy wartościach liczbowych w zbiorze danych.
            W przypadku Londynu zmiana urządzeń miała miejsce we wrześniu 2005 roku.
            W przypadku Eastbourne ( 1887.9 godzin 1981-2010) nie widać zmiany urządzeń, więc dane są jednorodne. Pochodzą z takich samych urządzeń jakie są stosowane w Polsce. Nie widzę powodu aby te dane odrzucać.

  5. Dziwna sytuacja… patrzę za okno, a trawa i drogi są białe. Czyżby spadł śnieg? Bo to chyba jest za duża ta biel żeby to był tylko szron. Ale patrząc na wszystkie aktualne dane, nie ma nigdzie na południu Polski opadów śniegu, a najbliższe opady mają być pojutrze. Dziwna sytuacja.
    A jak to wygląda na radarach? Może tylko u mnie w Gliwicach nadeszła jakaś chmura śnieżna?

    1. @Lukasz160391
      A jak jest u Ciebie? Pochmurno czy bezchmurne? Jak pochmurno to może padał śnieg ziarnisty że stratusa że trawa i drogi są lekko białe.

      1. Przez cały dzień było niemal bezchmurnie, ale Słońce było tak jakby przymglone. Teraz jest niby czarne niebo, ale gwiazd nie widać, więc musi być lekkie zamglenie.

        1. To przymglenie to smog, dziś południe kraju notowało ekstremalnie wysokie wartości pyłów zawieszonych. AQI w Katowicach był na poziomie około 200 przez większość dnia, rano dochodził nawet do 270. W tym roku na szczęście nie ma wielu smogowych dni ale jak widać dużo nie trzeba, by silny smog się pojawiał. Nie ma teraz silnych mrozów, tmin około -10*C to tylko nieznacznie poniżej średniej, o normie to nawet nie wspominam bo jest to zupełnie normalna (bardzo często występująca) temperatura o tej porze roku.

          Musiał by się ruski wyż zbliżyć i trochę powiać wschodnim wiatrem żeby to dziadostwo nie osiadało tak. Dziś przez cały dzień pomiary średniej prędkości wiatru to 1 m/s czyli najniższe możliwe.

          1. Smogu nie widać gołym okiem. Po prostu zamarza para wodna i niektóre czujniki smogu na dużym mrozie wariują, bo zamarzające drobiny pary wodnej biorą za pył. :)

          2. To jest chyba najgłupsze wyjaśnienie, jakie słyszałem. Czujniki wariują zwyczajnie w czasie mgły, nie koniecznie marznącej. Co to znaczy “zamarza para wodna”? Para wodna to gaz, sugerujesz resublimację?

          3. @admin

            Nie jest to takie absurdalne. Cząstki sadzy działają jako jądra kondensacji i jeśli jest poniżej zera to resublimuje na nich para wodna. W ten sposób powstają śnieżynki w warunkach od zera do około -20 C (jeśli jest zimniej to nie potrzeba jąder kondensacji). Oczywiście tuż nad ziemia śnieżynka nie zdąży powstać zanim oblepiona lodem cząstka sadzy spadnie na ziemie. Czyli ten mechanizm czyści atmosferę.

            Jednak jest tu jeszcze jedno dno, a mianowicie ten proces powiększa cząstki i dlatego takie nieco za małe aby je policzył licznik mogą się dzięki temu załapać. Oczywiście takie tuż pod górnym progiem wielkości dla np. kategorii PM10 staną się za duże aby je policzyć co częściowo redukuje ten efekt. Jednak nie do końca bo małych cząstek zwykle jest więcej niż dużych.

    2. U mnie też taka sytuacja była w poniedziałek. Typowy drobny pył śnieżny ze stratusa.
      Teraz się ten “cukier” utrzymuje od wczoraj.

  6. Będziemy mieli chyba pierwsze tej zimy dni z całodobowym mrozem w całym kraju – akurat niemalże dokładnie w statystycznie najchłodniejszym okresie roku.
    Model UM zaczyna “widzieć” piątkowe opady śniegu na Mazowszu – tak więc są szanse, że ferie rozpoczniemy tu przy białych krajobrazach (a do czego wystarczy już chociażby 1-5 cm śniegu).

    A tymczasem w przypadkowo usłyszanej prognozie w TV…
    Prezenterka zarzekała, że dwie najbliższe noce będą (uwaga!) zapewne najmroźniejsze w tym roku – z naprawdę silnym mrozem (!). A to wszystko przez wyż znad Rosji, który zaciągnie powietrzem znad Syberii (!).
    [Analogicznie jak z tym “żarem” znad Afryki przy każdym choć nieznacznym przekroczeniu gdzieś 30°C latem…]

    Jak się to ma do rzeczywistości? Mróz przynajmniej na razie jest co najwyżej umiarkowany – za dnia miejscami nawet słaby. Jak na nasze realia pogodowo-klimatyczne do czegoś na miarę naprawdę silnego mrozu “trochę” jeszcze brakuje. Nie wiadomo też, skąd ta pewność, że najmroźniejsze będą dwie najbliższe noce?

    Oczywiście z tą Syberią to kompletna bzdura. Dwucyfrowy mróz nocą (miejscami nawet poniżej -15°C, a na mrozowiskach poniżej -20°C) możemy mieć spokojnie bez napływu krótką drogą znad Arktyki, czy Syberii. Wystarczą rozpogodzenia, zwłaszcza jak powietrze jest suche, wespół z inwersją oraz słabym przepływem, a przy tym dłuższe “kręcenie” nad obszarami lądowymi umiarkowanych szerokości europejskich.

    Ciekawe jaki odsetek słuchaczy/widzów bierze na poważnie tego typu informacje?

    1. Tylko nie pisz proszę znowu, że synoptycy IMGW każde 30c nazywają PZ. Bo już raz pokazywałem, że to nie prawda.

      Nie ma obecnie nad Polską PA, ale nie jest ono tak daleko jakby mogło się wydawać. Zresztą było wcześniej PAm, od którego zaczęło się to całe ochłodzenie. Nie tak suche i zimne jak rasowe PA, ale punkty rosy w Dani spadały poniżej -10c, co jest wartością znaczną jak na Danię. W wyniku tego spływu powstał ten wilgotny wyż. A wilgotny dlatego, ponieważ genetyka tego wyżu to obszary chłodnych mórz. Dlatego mamy stratusy nad krajem. Teraz się obsusza troszkę. Na wschodzie Europy niezależnie od sytuacji u nas pojawiło się PA ( taki trochę atak z dwóch stron). Dla Moskwy trajektorie są jednoznaczne. Jesteśmy trochę pod wpływem tego wyżu znad Ukrainy i zastanawiam się czy on nam trochę nie podrzuca lub nie zacznie podrzucać bardziej suchego powietrza związanym z tym PA rosyjskim. Sama temperatura to nie wszystko, ważna jest też zawartość pary wodnej w ocenie masy powietrza a ta jest co raz mniejsza od kilku dni mimo podobnej temperatury. Przynajmniej u mnie tak jest na na północnym zachodzie. Wyż według prognoz ma przejść bardziej na zachód i przepływ będzie zdecydowanie wschodni z silniejszym wiatrem i niską temperaturą odczuwalną i wilgotnością względną powietrza. Zobaczymy co z tym śniegiem się okaże na wschodzie Polski w piątek. Oczywiście podłoże nie jest jeszcze mocno wyziębione. Moje pomiary wskazują nadal na wartości dodatnie temperatury gruntu. Na 1metrze jest jeszcze +6c a na 30cm +2c. Przymarza tylko warstwa powierzchniowa. Śniegu nie ma, więc strumień ciepła od gruntu nie zostanie zablokowany. Wielkiego mrozu nie spodziewam się tam gdzie nie ma pokrywy śnieżnej. Oczywiście kosztem temperatury gruntu, która szybko będzie spadać w takich warunkach.

      Dla mnie cała ta sytuacja synoptyczna z dnia16-17 stycznia oznaczała początek większej zmiany. Prognozy były wtedy jeszcze łagodne i sugerowały odwilż po kilku dniach. Średnio w to wierzyłem. Mamy zimę. Źle dla “higieny” gleby, że bez śniegu na zachodzie kraju. Jak ma być srogi mróz to niech pada śnieg. 1cm śniegu ma tąką wartość izolacyjną co 10cm gleby.

      1. Przynajmniej tu ja nie wzmiankowałem nt. mas powietrza – sprawa jest kontrowersyjna zwłaszcza jak kryterium geograficzne nie idzie w parze z fizycznym (np. na skutek transformacji powietrza). Poza tym, nie nawiązywałem do danych/opisów IMGW, tylko opisu czynionego w mediach (w tym wypadku w TV). A ten nierzadko jest nie do końca adekwatny.

      2. A dziś synoptyk ICM pisze tak:
        “Po jego południowej krawędzi napływa na nasz kraju od wschodu mroźne i dość suche powietrze arktyczne. Możemy to obserwować również na naszych prognostycznych mapach temperatury i linii prądu.”

          1. Cynicznie powiem, że kto bedzie pracowął za darmo, lub dołoży się ze swoich -będzie pewnego rodzaju wyznacznikiem, kto jest prawdziwym naukowcem, i miłuje to co robi, a kto jest zwykłym wyrobnikiem, czy pracuje tylko dla kariery.

          2. @Oskar

            Czytałeś ten tekst z Nature? To jest kwestia możliwości obrony doktoratu w terminie, rozliczenia grantu w terminie, złożenia wniosku w terminie w sytuacji gdy masz obowiązek dopisać kogoś z agencji rządowej, a oni nie pracują (a terminu nie da się przedłużyć bo… kluczowe osoby sa na przymusowym urlopie). To jest kwestia braku danych (to dotyka nawet mnie tu w Polsce). I wreszcie co najważniejsze jeśli używa się infrastruktury należącej do amerykańskiego państwa (bazy polarne, samoloty które tam dowożą, statki które dostarczają zaopatrzenie), to długi “government shutdown” może oznaczać absolutną katastrofę programów polarnych i to nie tylko amerykańskich. To samo gdzie indziej. Nasi atmosferycy z UW planują wziąć udział za parę miesięcy w dużym międzynarodowym, w którym mają wziąć udział cztery statki badawcze, w tym jeden amerykański. Jeśli Trumpowi nie przejdzie albo nie zamkną go do czubków, to plan tego eksperymentu będzie leżał.mimo, że jest amerykański tylko w 1/4.

            Czyli możesz być entuzjastą nauki na 100%, ale jeśli nie jesteś teoretykiem to Trump może ci złamać karierę już na jej początku (jeśli np. masz zrobić doktorat z danych, których się nie zbierze ze względu na brak finansowania)

          3. Oczywiście że rozumiem o co chodzi -dlatego na początku dodałem “cynicznie”.
            Paranoi jest wiele, nie tylko w Ameryce -ale jakoś mimo wszystko trzeba ciągnąć do przodu. No chyba że dla kogoś liczą się tylko granty i kariera.

          4. Z dzisiejszego Science jeszcze o złych skautkach braku budżetu w USA. Cytuję in extenso:

            Shutdown imperils NASA’s ice-measuring campaign

            The spreading effects of the partial U.S. government shutdown have reached Earth’s melting poles. IceBridge, a 10-year NASA aerial campaign meant to secure a seamless record of ice loss, will miss at least half of what was supposed to be its final spring deployment, its scientists say. The delays threaten a critical plan to collect overlapping data with a new ice-monitoring satellite. The spending impasse between Congress and President Donald Trump, which entered its second month as Science went to press, has mostly closed NASA and other research agencies. The shutdown delayed maintenance on NASA’s P-3 Orion aircraft, in turn delaying an 8-week Arctic campaign set to begin in March. NASA began IceBridge in 2009 after the failure of the Ice, Cloud and land Elevation Satellite-1 (ICESat-1), the agency’s first laser-based ice-monitoring satellite. The annual aircraft flights over the Arctic and Antarctica helped fill the gap until ICESat-2 launched in September 2018. This year’s measurements would be simultaneous with those made by ICESat-2, ensuring their accuracy and connecting them to past records. The window of opportunity for IceBridge’s spring Arctic flights is closing; they must occur before the melt season, and the P-3 is booked for another experiment immediately after.

            Dziękujemy ci klaunie z pomarańczową fryzurą.

          5. NASA solar eclipse page działa normalnie, podobnie jak ADS:

            https://eclipse.gsfc.nasa.gov/solar.html

            http://adsabs.harvard.edu/abstract_service.html

            A pamiętam że za poprzedniego shutdowna zaćmienia wyłączyli. Więc pewnie nie będzie tak źle. Jakoś w tej politycznej paranoi organizacje rządowe i tak muszą funkcjonować -państwa nie da sie “zamknąć” z dnia na dzień. A Trumpowi sondaże przez shutdown walą na łeb na szyję, co jest na rękę jego oponentom -Demokratom.
            A Trump sie uparł na ten mur i sie nie ugnie, bo jakby sie ugiął, to pokazałby słabość, a tego sie boi. Więc jakoś to będzie, nie takie paranoje w różnych państwach się dzialy i jakoś to funkcjonowało.

          6. A Trump sie uparł na ten mur i sie nie ugnie, bo jakby sie ugiął, to pokazałby słabość, a tego sie boi.

            Nie wyszła Ci ta prognoza. Niestety pomarańczowy klaun kapitulował tuż przed weekendem, efektywnie przedłużając kryzys który spowodował jeszcze o trzy dni [1]. Czyli nadal nie ma Hysplitu, a dane stratosferyczne kończą się na przedostatnim dniu 2018 roku. Od poniedziałku powinno to się jednak zacząć poprawiać.

            [1] A jaki to był kryzys pokazuje, że trzeba było zamknąć lotnisko La Guardia (30 mln pasażerów rocznie) z powodu braku personelu chętnego do pracy za darmo:
            https://www.telegraph.co.uk/news/2019/01/25/laguardia-airport-closed-incoming-flights-due-lack-air-traffic/

  7. Mieszkam na Lubelszczyźnie, okolice Lublina. Co do burz że najwięcej jest na Południowym Wschodzie to kompletna bzdura. Zobacz sobie w lecie jak w TV nawet mówią że na Zachodzie wszystko zalane i połamane a gdy burze wchodzą na Południowy Wschód są tak jakby rozwiewane, rozrywane że tu czasami nie spada kropla. Takie działanie Wyżu Rosyjskiego? Być może na Podkarpaciu burz i deszczu jest więcej, ale na pewno nie na Lubelszczyźnie.. Co do temperatur.. to w lecie zazwyczaj leje się żar z nieba, norma to powyżej 30 stopni i bezchmurne niebo… Mi się wydaje że to zasługa Wyżu Rosyjskiego.

  8. W prognozach na dalsze dni III dekady stycznia, a teraz już także i początek lutego, widać często niże atlantyckie, ale zblokowane wałami/klinami wyżowymi zarówno od strony E Europy, jak i N Atlantyku oraz Arktyki. Najwięcej przestrzeni miałyby do ruchu w kierunku Morza Śródziemnego i Czarnego, co zresztą już ma miejsce.

    Wygląda to na coś pośredniego (hybrydę) sytuacji, z jakimi mieliśmy często do czynienia do tej pory przy aktywniejszym Atlantyku oraz sytuacji z bardzo mroźnymi wyżami znad Arktyki i/lub głębi Eurazji.

    Ciekaw jestem co z tego wyniknie? Może teraz właśnie doświadczymy najwięcej umiarkowanie zimowej aury w tym sezonie, już w skali całego kraju? Zobaczymy…

    1. A niby teraz co jest?. Na SE jest zima cały czas. Już czekam z utęsknieniem na jakieś ciepło z Bałkanów. Zimno niech teraz sobie idzie na NW. U nas od połowy listopada jest ciągle zima (z kilkudniowymi przerwami).

      1. Do tej pory mamy zimę przede wszystkim bardzo niejednoznaczną. Bo pogoda nad krajem ukazywała duże rozbieżności (bez)mroźne i/lub (bez)śnieżne. W skali całego kraju trudno o jedną zdecydowaną “etykietkę”.
        Teraz są pewne szanse, że zmienność typów aury i poziomów temperatury będzie taka, że w skali całego kraju będziemy mieli więcej “uśrednionej” umiarkowanej zimy. A nie tak, że średnia dotycząca ogólnego poziomu temperatury, czy sum opadów (śniegu), czy pokrywy śnieżnej (itd.), wypracowywana jest przy dużych kontrastach nad krajem.

    2. @Lucas wawa

      Możliwe, ze to jednak będzie efekt tego SSW. Czasowo by to się zgadzało. Ale póki Trumpowi nie przejdzie, albo go nie zamkną jako rosyjskiego szpiega to raczej się nie dowiemy.

      1. A przy tym jeszcze… klimat Ziemi trzymany w ryzach Trampa i zarazem przez niego sterowany? Straszne, ale i na szczęście mocno iluzoryczne – przynajmniej jak się wydaje…

        1. Trumpa, nie Trampa. Wrogość jego osobiście i jego formacji politycznej do nauki o klimacie jest dość oczywista. Stąd moja wzajemna niechęć.

          W tej chwili nie dość, że nie ma wielu danych ale także wiele ważnych projektów naukowych ulegnie opóźnieniu lub skasowaniu. Główna kamera Hubbla przestała działać ale nie ma tego nawet jak zdiagnozować bo pracownicy są na przymusowych urlopach bezpłatnych.

          Poza nauką potencjalne straty są jeszcze większe (loty pasażerskie kontrolują i pasażerów sprawdzają pracownicy, którzy nie dostają wypłaty). A trwa to już ponad miesiąc. Jednak tu się zatrzymam aby bo zacznie się debata polityczna (rasiści zwykle popierają tego imbecyla o mózgu 4-latka).

          PS. Zresztą tysiące psychiatrów podpisały się pod petycją mówiącą, że nie jest on wystarczająco stabilny psychicznie aby kierować krajem, więc chyba nie wyszedłem poza ramy dyskursu naukowego:
          https://www.psychologytoday.com/intl/blog/the-time-cure/201709/the-dangerous-case-donald-trump

          1. Mam pełną świadomość czego dotyczy serwis/blog. Daleki jestem od “politykowania”. Ale w tej jednej kwestii zrobię wyjątek – bo wydaje mi się uzasadniony…

            Niestety także w Polsce nie brak ważnych osób (decydentów), którzy nie chcą przyjąć do wiadomości PRAWDY o obecnych zmianach klimatycznych, a przy tym podważają lub deprecjonują wyniki wielu badań (je potwierdzających) w obszarze klimatologii i fizyki atmosfery.

            Nie mi rozstrzygać, czy i jaki mają w tym interes – zwłaszcza na tym blogu. Mogę tylko życzyć wszystkim, aby mający taką postawę decydenci naprawdę w tej sprawie się “otrząsnęli” – zarówno w Polsce, jak i na całym Świecie – zanim nie będzie już zdecydowanie za późno (o ile już to się nie stało)….

        1. A to czerwone to co? Strefowka nam się szykuje marzec, taka porządna? To byłby ciepły marzec wtedy po potencjalnie bardzo zimnym lutym.

        2. @admin

          Ja oglądałem wiatry strefowe na 60 N bo to bliżej nas. Indeks NAM, który pokazujesz to indeks cyrkulacji całek poza-tropikalnej półkuli północnej, czyli takie AO ale liczone nie tylko dla powierzchni ale dla dowolnej wysokości. NAM rzeczywiście powinien być lepszą miarą niż cyrkulacja strefowa 60 N, ale sądziłem, że ta 60 N powinna być bardziej czuła na SSW niż NAM liczony dla prawie całej półkuli. Ciekawe!

          Ta ujemna anomalia NAM, związana ewidentnie z SSW przy powierzchni ma mieć maksimum koło 31 stycznia i kończyć się (wg. GFS) gdzieś przy końcu pierwszego tygodnia lutego. Ja patrze chyba w mapkę o dzień nowszą:

      2. Czy zjawisko nagłego ocieplenia stratosferycznego (SSW) może spowodować, że będziemy mieli dwucyfrowych mrozów (podobną do lutego 2012) i śnieżyce czy to będzie długotrwała, umiarkowana (średnia) zima z opadami śniegu bez odwilży?

        1. @Zbigniew

          Na jedynych “mapach” anomalii cyrkulacji jakie jeszcze działają, nie widzę w ogóle aby anomalia ujemna dochodziła, lub miała w najbliższych dniach dojść do samej powierzchni (co by oznaczało ujemne AO/NAO). I prognozy NAO mają w najbliższych dniach pójść w górę (jeszcze wczoraj czy przedwczoraj, gdy sprawdzałem, miało pójść bardzo mocno w dół, co by mogło oznaczać efekt SSW.

          Czyli do końca nie wiadomo, ale raczej za dużego załamania cyrkulacji strefowej nie będzie, a bez tego trudno o te dwucyfrowe mrozy u nas.

        2. Póki co lepiej oddają to częściej ujemne realizacje AO, niż częściej dodatnie NAO. Z tym, że:
          – sytuacja jest cały czas rozwojowa, a wiązki NAO/AO też potrafią w terminie 7+ dni się dość wyraźnie zmieniać,
          – dla predykcji wyżu rosyjskiego (syberyjskiego) lepszy może być właśnie wskaźnik AO, a u nas w takich okolicznościach może być zarówno silny mróz, jak i np. to co mamy średnio do tej pory w styczniu (dużo zależy od toru niżów atlantyckich).

  9. Dla wszystkich tych którzy toczą spór gdzie jest w lecie cieplej, na zachodzie czy na południowym – wschodzie odpowiadam: statystki średnich oczywiście wskazują że nieznacznie jest cieplej na zachodzie. Ale jest jedna istotna różnica. Taki Rzeszów w stosunku do Zielonej Góry leży bardziej na południe, a to oznacza że słońce jest bardziej intensywne (większy kąt padania promieni) – i powoduje do subiektywne uczucie większego gorąca. Ot i wszystko. Nad Bałtykiem można przez cały dzień siedzieć na plaży. Weź posiedź cały dzień w Tarnowie czy Rzeszowie. I o czy tu deliberować jak mawiała Pani Wolańska w kultowej komedii.

    1. Jak wiemy, różnica między pobrzeżem Bałtyku a np. Rzeszowem wynosi około 4 stopni. To różnica zdecydowanie zauważalna. Obserwowałem granicę cienia rzucanego na ulicę przez budynek w którym pracuję (w Warszawie), gdy słońce się tu pokazało w grudniu w okolicach przesilenia zimowego. Obserwowałem tę granicę także wczoraj (było tu dość pogodnie), kiedy Słońce było w swojej najwyższej pozycji prawie 4 stopnie wyżej, niż wtedy w grudniu. Otóż, granica tego cienia przybliżyła się do budynku – tak na oko – co najmniej o kilkanaście metrów. W ogóle było jaśniej, inaczej niż w grudniu.

    2. @Tutejszt

      Nad morzem da się wysiedzieć bo zwykle jest bryza od chłodniejszego morza. Efekt “kontynentalizmu” (jak to nazywają nasi geografowie) przebija znacznie wpływ tej niewielkiej różnicy szegokości geograficznej.

      Zresztą wyściub noc z naszego małego podwórka i spójrz na świat. W południowej Kalifornii wysiedzisz nad morzem nawet i latem a szerokość geograficzna wynosi tam (od San Diego do Santa Barbary) tak między 32 a 35 N. Dlaczego tak jest? Bo prąd w oceanie jest z północy i zimne morze chłodzi brzeg. Od miejsca z temperaturą np. +26 C na plaży do +40 C w dzielnicach dalszych od morza przejechałbyś pewnie rowerem, jeśli byś nie padł z gorącą albo by Cie nie przejechali (z drogami dla rowerów jest tam nieco lepiej niż kiedyś ale ciągle różnie). Ale ta różnica nie ma nic wspólnego z kątem zenitalnym Słońca, natomiast wiele z efektem oceanu.

      1. @Arctic Haze

        Ależ oczywiście, że chodzi o bryzę. Normalnie orka na ugorze. Dodam tylko dla Tutejszego, że UV mimo niższego kąta padania promieni słonecznych nad Bałtykiem spali Cię szybciej albo tak samo szybko jak w Polsce południowo wschodniej. Przyjedź nad Bałtyk jak wieje z południa a na plaży jest totalna cisza to zobaczymy jak długo wysiedzisz.

      2. U nas w końcówce maja była taka sytuacja, nad samym morzem tylko 12 stopni a ledwo 15-20 km dalej na południe był upał, prawie 32. To się można było przejechać jadąc z tego upału na spacerek plażą będąc ubranym w same letnie rzeczy (bo w końcu jest upał)

        Później latem Bałtyk się bardzo mocno nagrzał więc te różnice przestały być takie dramatyczne. W tym okresie z rekordowo wysoką temp. wody nad morzem bywało cieplej niż w głębi.

        1. @alewis27
          Tak.
          Ale czasem bywa też tak, że pierwsze 30.0c w Polsce pada na stacjach nadmorskich. Wystarczy odpowiedni kierunek wiatru. Niższy kąt padania promieni słonecznych nie przeszkadza jakoś aby osiągnąć pierwsze 30c w PL. 4 stopnie nachylenia to dużo, zwłaszcza zimą, ale latem nie przesadzałbym nad jego rolą w odczuciu temperatury. Większy wpływ ma raczej wilgotność i wiatr.

          To wszystko łatwo sprawdzić o ile większa jest moc promieniowania przy słońcu świecącym o 4 stopnie wyżej, latem na naszej szerokości. Ale po co mam to robić skoro ktoś to skwituje, że jego odczucia są lepszym wskaźnikiem jak matematyka czy fizyka.

      3. Uważam że coś jest na rzeczy. Mieszkam na 49,5N i mogę się u siebie opalać bez problemu. Jednak na urlopie w Chorwacji czy Grecji w okolicach 40-43N nie da rady wysiedzieć dłużej na plaży w słońcu bez użycia kremów, a nawet w cieniu drzewa można dostać oparzenie słoneczne (bez zabezpieczenia skóry).

        1. Tyle, że w tym przypadku masz różnice w szerokości od 6.5 do 9 stopni. W PL nie ma takich różnic. W dodatku na siłę UV dodatkowo składają się jeszcze inne czynniki.

          1. @wjt333
            Przede wszystkim nie promieniowanie cieplne opala tylko UV. Niektórzy myślą, że w zimnym powietrzu nie można się opalić. Nic bardziej mylnego. Poparzenia skóry wywołane UV nie mają nic wspólnego z promieniowaniem cieplnym. Poparzeń można doznać na bałtyckiej plaży w temperaturze +18c lub w górach na dużej wysokości. Nie musi być 35c w cieniu i więcej aby doznać silnej opalenizny. Od promieniowania cieplnego i wysokiej temperatury dostaje się udaru cieplnego a to co innego jak poparzenia wywołane UV. Oczywiście można doznać jednego i drugiego jeżeli wysokiemu UV towarzyszy również skrajny upał.

            Na indeks UV oprócz szerokości geograficznej i pory dnia wpływa :
            -zachmurzenie (nad morzem zwykle mniejsze jak w głębi lądu)
            – przejrzystość atmosfery (nad morzem zwykle wysoka)
            – zawartość ozonu, pary wodnej
            – gęstość powietrza
            – albedo powierzchni ( piach na plaży ma dosyć wysokie nie pamiętam ile, zależy też jaki piach)

            Jak o czymś zapomniałem to niech @Arctic Haze poprawi . W końcu to specjalista od promieniowania.

  10. @Marcin D
    Przywołałeś – baz objaśnienia – następujące dane:
    “Greenwich Park 17.8
    Gillingham F.C 17.6
    Hampton W Wks 17.5
    Kew Gardens 17.4
    Northolt 17.3
    Faversham 17
    East Malling 16.9
    Eastbourne 16.9
    Edenbridge 16.9
    Northwood (113 mnpm) 16.9
    Hampstead 16.9
    Wisley 16.8
    Dover 16.8
    Manston 16.8
    Stanford-le-Hope 16.7
    Writtle 16.6
    Belfast 14.6”

    >> Co to za dane? Z jakich okresów? Jakie są odpowiednie dane dla stacji Londyn-Heathrow?

    1. @Ben Wwa
      Wyjaśnienie było, ale skopiowałeś tylko to co chciałeś.
      Jak już kopiujesz z poprzedniego wątku to może kopiuj całą wypowiedź a nie wyrwany kontekst. A była to odpowiedź na Twój post gdzie prosiłeś abym podał Ci inne miasto po za Londynem, które ma zbliżoną średnią lata do Heathrow (17.8c). No i podałem: Gillingham F.C 17.6. Z dala od MWC Londynu. Okres 1981-2010.

      A brzmiała ona tak:
      @Ben Wwa
      Niby dlaczego?
      Ano dlatego, że intensywność MWC zależy od warunków pogodowych.
      Jeżeli lato jest wietrzne i pochmurne to różnice powinny być mniejsze. Wiatr niweluje różnice topoklimatyczne jak również oddziaływanie MWC. Mnie interesuje średnia różnica z wielu lat a nie z dwóch czy trzech.

      Bez wątpienia jest najcieplejszą stacją w UK. To nie podlega wątpliwości. Jest jednak stacja około 40km na wschód od Londynu o nazwie Gillingham F.C, która średnią lata ma aż 17.6, więc tylko o 0.2 mniej jak Heathrow. Klimat jest tam przyzwoity. Usłonecznienie 1549.2, Suma opadów 594.2, liczba dni z opadem >1mm 109.

      Faversham jest jeszcze dalej na południowy wschód ze średnią lata 17.0c. Tam też zanotowano rekord Anglii 38.5c. Warszawa (abs.tmax 37.0c) musi się jeszcze trochę zabudować aby mogła pobić ową wartość z tej angielskiej wioski, ale to i tak może nic nie dać bo MWC to przede wszystkim wyższe tmin.

      Więc w ujęciu wieloletnim różnica pomiędzy centrum Londynu a innymi “ciepłymi” miejscowościami raczej nie sięga dwóch stopni jak próbowałeś wykazać.

      Greenwich Park 17.8
      Gillingham F.C 17.6
      Hampton W Wks 17.5
      Kew Gardens 17.4
      Northolt 17.3
      Faversham 17
      East Malling 16.9
      Eastbourne 16.9
      Edenbridge 16.9
      Northwood (113 mnpm) 16.9
      Hampstead 16.9
      Wisley 16.8
      Dover 16.8
      Manston 16.8
      Stanford-le-Hope 16.7
      Writtle 16.6
      Belfast 14.6

      1. @Marcin D
        Ja nie oceniam, której z angielskich stacji klimat jest “przyzwoity”, a który nie. Zabrałem głos w jednej konkretnej kwestii: czy dane klimatyczne Londynu – a konkretniej jego oficjalnej stacji meteorologicznej, czyli największego lotniska międzynarodowego Heathrow, położonego bodajże 24 km na zachód od centrum Londynu, są dla Anglii (poza aglomeracją londyńską i jej bardzo bliskim sąsiedztwem) reprezentatywne w zakresie klimatu sezonu letniego, czy też nie.
        Otóż – nie są. Niemal wszystkie przywołane przez Ciebie stacje pozostają pod wpływem londyńskiej miejskiej wyspy ciepła. Niektóre są nawet położone w sąsiedztwie samego centrum miasta. Przywoływanie ich przez Ciebie to tylko szum informacyjny, nic więcej.
        Pozostaje nam to słynne Gillingham, no fakt, leży zapewne w zacisznym zakątku przy ujściu Tamizy do morza, 1 m nad jego poziomem, “aż” 48 km od Londynu, a ściślej mówiąc, od jego centrum. Ja mówiłem o stacjach do 30 km od centrum Londynu, Ty znalazłeś londyńskie letnie ciepło na dystansie 48 km od tegoż centrum, zyskaliśmy 18. Gratuluję.
        Aha, jeszcze pozostaje Dover i może jeszcze coś na południowym wybrzeżu. Średnie całodobowe zbliżone do londyńskich? Może, ale zawdzięczają to stosunkowo wysokim temperaturom minimalnym. Średnie temperatury maksymalne dobowe najcieplejszego miesiąca są tam – bagatela – o 2 do 3 stopni niższe od Heathrow (1981-2010), czyli wynoszą około 21°C – co oznaczałoby, np. dla Warszawy, bardzo chłodny (w porze dziennej) lipiec czy sierpień.
        Dlaczego zwracam teraz na to uwagę? Tu powracamy do kwestii (nie)reprezentatywności Heathrow ( i innych stacji londyńskich).
        Otóż dlatego, że ci, co podkreślają jak bardzo ciepła jest latem Anglia, tak ciepła czy niemal tak ciepła jak znaczna część Polski z Warszawą włącznie, zazwyczaj mają na myśli Tmax, bo to są te, których większość z ludzi głównie doświadcza, gdyż ta większość w nocy śpi. I tu przywołują dane londyńskie – napompowane przez mocarną londyńską MWC (dodatkowo wzmocnioną położeniem Heathrow w kotlinie).

        1. @Ben Wwa
          W starym wątku pisałem, że zgadzam się z tym, że Londyn nie jest reprezentatywny dla Anglii, aczkolwiek na przykładzie Gillingham F.C (17.6c) widać, że oprócz MWC dolina Tamizy jest po prostu cieplejsza od okolic i nie ma w tym nic dziwnego.

          Dane zostały przywołane abyś zobaczył jakie są różnicę wieloletnie w rożnych punktach Londynu i okolicach abyś nie musiał liczyć mało obiektywnych średnich dwuletnich. Wykazywałeś 2c a ja Ci pokazuje , że jest to raczej 1c. Więc nie jest to żaden szum informacyjny tylko konkretna informacja.

          Nie zapominaj, że MWC latem to również TMin a nie tylko tmax. I to właśnie Tmin jest mocno wyższa niż powinna być na tym obszarze w okolicach Heathrow. Bo nad morzem średnia tmin -14-15c nie jest tam niczym nadzwyczajnym. Są też miasta bez MWC ze średnia tmax lipca około 23c, ale niskim tmin przez co średnia lata jest niższa. Np wioseczka/ miasteczko Charlwood. Generalnie dużo stacji jest tam na wsiach i malutkich miasteczkach. Zupełnie inaczej jak w Polsce.
          Czytając angielska listę stacji tak naprawdę nie wiem z jakiego regionu one są bez sprawdzania na mapie, ponieważ zazwyczaj są to bardzo malutkie miejscowości. Nie mówię tutaj o dużych stacjach historycznych typu Eastbourne,Cambridge czy inne znane.

          1. @Marcin D:
            “Nie zapominaj, że MWC latem to również TMin a nie tylko tmax. I to właśnie Tmin jest mocno wyższa niż powinna być na tym obszarze w okolicach Heathrow.”
            >> Jak wytłumaczysz, że przewaga Heathrow np. nad Gatwick, w zakresie Tmax (dla okresu 2011-2018) wynosi 2,0°C, a Tmin wyraźnie mniej, bo 1,0°C?
            >> Jak wytłumaczysz, że przewaga Heathrow nad (np.) Gatwick w zakresie Tmax systematycznie rośnie, podczas gdy w Tmin jest stabilna (a nawet wykazuje lekka tendencję spadkową)?

            A tak na marginesie: okres 2014-2016 to są trzy roczniki, a nie dwa (jak stwierdziłeś parokrotnie).
            Policz sobie: 2014 – 2015 – 2016. Udało się liczenie? Mam rację?

          2. @Ben Wwa
            Wcześniej pisałem o średnich dwuletnich lub trzyletnich. Teraz napisałem z rozpędu o 2 letnich, ale litości nie będę się z tego tłumaczył bo dyskusja ociera się o granicę absurdu. 2-3-4 lata bez znaczenia dla mnie.

            Średnia tmax oczywiście też jest wyższa w obszarach MWC. Co nie oznacza, że tmin nie śrubuje średniej w obszarach MWC.
            Żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie muszę wiedzieć z jakiej strony czerpiesz dane na temat Gatwick. Odpowiedzi może być mnóstwo, ale chce je zawęzić do minimum.
            Ja swoje dane czerpie tylko i wyłącznie z metoffice.
            Gatwick nie ma na liście stacji synoptycznych ani klimatologicznych. Chyba, że zakamuflowane to jest pod inną nazwą. Jeżeli tak to oświeć mnie pod jaką bo ja po prostu tego nie wiem. Sam zresztą stwierdziłeś, że moja wiedza jest niepełna z czym oczywiście zgadzam się w 100%.

            Jeżeli nie ma jednak Gatwick na liście stacji synoptycznych i klimatologicznych to prawdopodobnie oznacza, że jest to stacja typowo lotniskowa a Ty porównujesz nieświadomie lub świadomie dane z depeszy synop Heathrow do depeszy metar Gatwick gdzie obowiązuje dokładność do 1 F. Także podaj te swoje dane z Gatwick aby mnie wyprowadzić z ewentualnego błędu.

          3. @Ben Wwa
            Liczyłem na lepsze źródło. Dane w mojej opinii są nieporównywalne. W dodatku w okienku dostępność danych (pod temperaturą) nawet nie ma 100%.
            Nie odważyłbym się porównywać czegokolwiek w taki sposób.
            Co do reszty to nie będę się powtarzał w nieskończoność. Napisałem co miałem do napisania już wcześniej.
            Dyskusja zakończona z mojej strony.

          4. @Marcin D
            Gołosłowne kwestionowanie rzetelności źródeł, z których dane komuś nie pasują, to wg mnie “argument” o słabym ciężarze gatunkowym.

          5. @Marcin D
            I w ten sposób wymigałeś się od odpowiedzi na moje pytania, najwyraźniej dla Ciebie niewygodne. Przypominam je (sformułowałem je w reakcji na Twoje poniższe uwagi):
            “@Marcin D:
            “Nie zapominaj, że MWC latem to również TMin a nie tylko tmax. I to właśnie Tmin jest mocno wyższa niż powinna być na tym obszarze w okolicach Heathrow.”
            >> Jak wytłumaczysz, że przewaga Heathrow np. nad Gatwick, w zakresie Tmax (dla okresu 2011-2018) wynosi 2,0°C, a Tmin wyraźnie mniej, bo 1,0°C?
            >> Jak wytłumaczysz, że przewaga Heathrow nad (np.) Gatwick w zakresie Tmax systematycznie rośnie, podczas gdy w Tmin jest stabilna (a nawet wykazuje lekka tendencję spadkową)?”

            >>> Oj, sorry, dałeś jednak odpowiedź. Która brzmi następująco:
            “Dyskusja zakończona z mojej strony.”

          6. @Ben Wwa
            Odpowiedź jest prosta. Twoje dane są prawdopodobnie nieporównywalne. Jak można używać danych, które mają braki? W dodatku prawdopodobnie jest to METAR. Wyprowadź mnie z błędu jeżeli się mylę.

            Podaje dane z MetOffice dla lipca 1981-2010.
            Heathrow Tmax 23.5 Tmin13.9
            WISLEY Tmax 23 Tmin 12.4
            Charlwood (brak MWC) 22.9 11.7

          7. @Ben Wwa
            Jak chcesz koniecznie porównywać Heathrow z inną pobliską stacją w obrębie Londynu to sobie zobacz stację Kew Gardens. Duży obszar zielony jakieś 7-8km na wschód od Heathrow. Średnie tmax są tam identyczne latem jak na Heathrow. Duża różnica jest za to w średnich tmin. Zielone obszary nad rzeką są chłodniejsze nocami. Nic niezwykłego.

            W czerwcu i lipcu Kew Gardens jest chłodniejsza o 0.9c, a w sierpniu o 1.0c przy takich samych średnich tmax. Więc Heathrow, aż tak nie podbija tmax jak się Tobie wydaje. Większy wpływ na średnią ma Tmin.

            Zresztą pisałem już wcześniej, że daleko od MWC Londynu leży np stacja Charlwood gdzie średnie tmax są niższe “tylko” o ok. 0.6c. Za to Istotna różnica jest w średniej Tmin która sięga aż 2.3c w sierpniu.

            Nawet jak wezmę ten Twój okres 2011-2018 i porównam Heathrow np z Cambridge to i tak większe różnice są w średnich tmin jak Tmax.

  11. Tymczasem w większości kraju dominują stratusy, tylko w województwach: podlaskim, warmińsko-mazurskim, pomorskim oraz na wybrzeżu, części woj. lubelskiego i mazowieckiego jest pogodnie.
    Na północy Polski gdzie jest bezchmurnie pięknie widać na mapie satelitarnej pokrywę śnieżną

    1. @Zbigniew
      Zapomniałeś m.in. o Sudetach, gdzie słońce tak dało czadu po bardzo mroźnej nocy, że temperatury są wyższe niż na nizinach SW, gdzie dzisiaj jest wyjątkowo zimno, patrząc na resztę kraju. W ogóle cały zachód dzisiaj bardzo zimny.

      1. Niedawno dzwonił do mnie współpracownik z Sobótki z informacją o randze tej, którą podał Maks Albertowi, a która dotyczyła bociana i jego wpływu na przeżycie po wyjściu z podziemnego państwa kobiet. Parafrazując Maksa, Kolega spod Ślęży krzyczał w słuchawkę: “Słońce, jesteśmy uratowani!”. Litościwie przemilczawszy ów euforyczny stan, skwitowałem, że nad 51°23’21” N 17°28’14” być może również pojawi się ów “bocian”, co – w chwili zachodu słońca mogąc stanowczo potwierdzić – nie miało dziś miejsca.

    2. @Zbigniew
      Nie ma co się oszukiwać, fala mrozów po raz kolejny skąpi nam pogodnym niebem, u mnie tylko dwa dni ładne – 20 i 22.01. Przyjemnie było też w sobotę 19.01 – troche słońca, chmury głównie typu Sc (bez ciągłego, grubego stratusa) – w dodatku ten dzień miał jeszcze u mnie dodatni maks i słaby wiatr.
      A kolejne słońce, to chyba najwcześniej… w niedzielę.

      1. I tak mamy tej zimy więcej okresów z rozpogodzeniami (pogodniejszych) podczas całodobowych mrozów, jak i dni z temp. “przez zero” niż z całodobowym plusem – przynajmniej na Mazowszu.

        1. a zeszłej zimy było odwrotnie…
          Nie licytujmy się o to znowu, skoro już się zgodziliśmy wielokrotnie, że korelacja ta nie istnieje…

  12. Ja prdl czy naprawdę na tym blogu trzeba pisac eseje na temat pogody na wyspach Brytyjskich? a czy cieplej a czy zimniej a czy bardziej sucho a czy bardziej mokro … ludzie sprawdźcie sobie w pierwszej lepszej książce do geografii z gimnazjum. całą Waszą polemikę streścił już dawno Arctic Haze w jednym zdaniu w poprzednim artykule. (nie wiecie gdzie? nie chce mi się poszukiwac i cytowac sami przekopcie to co napisaliście)

    1. @Roberto
      A jaka jest różnica pomiędzy pogodą a klimatem? Bo nie wydaje mi się abyśmy pisali o pogodzie. :)

      Przecież Ty też możesz napisać o czym chcesz. Tak łatwo tu bana nie dostaniesz o ile nie będziesz wchodził na polityczne tematy, więc nie musisz się obawiać. Napisz komentarz i daj czytającym powody do zadowolenia.

      1. Oczywiście różnica jest zasadnicza co nie zmienia faktu że pogoda zawiera się w klimacie (na odwrót to nie działa) więc w tym wypadku rozróżnianie tych słów zważywszy na na treśc mojej wypowiedzi nie ma sensu.

  13. Chyba styczeń w Polsce zakończy się zbliżeniem do normy wbrew wcześniejszym zapowiedziom modelu cfs który sugerował jeszcze pod koniec grudnia styczeń znacznie powyżej normy.

    1. Ten model zazwyczaj kieruje się tym, co aktualne w pogodzie. Jak w końcu grudnia było powyżej normy, to “prognozował” to samo na styczeń. Teraz jest zimno, więc pokazuje luty poniżej normy.

      1. To jego dość typowe “zachowanie”.

        Natomiast na więcej miesięcy naprzód CFS częściej prognozuje możliwość miesięcy termicznie normalnych lub chłodniejszych w porze ciepłej (niż w chłodnej) – podczas, gdy statystycznie jest odwrotnie, a co ma merytoryczne uzasadnienie.
        No cóż, pewne kwestie łatwiej zrozumieć nam, niż “nauczyć” komputery/procesory…

      1. Patrząc na prognozy nie widzące w końcówce miesiąca ani silniejszego mrozu, ani wyraźniejszej odwilży, z bardzo dużym prawdopodobieństwem (myślę, że już ponad 90%) można założyć, że końcowa anomalia stycznia będzie w widełkach -0,5/+0,5K wzgl. okresu 1981-2010. Mowa o wartości średniej w skali kraju, bo oczywiście w poszczególnych regionach możemy mieć już widełki np. -1,5/+1,5K.

        1. No różnica raczej będzie spora anomalii między wschodem i zachodem… No chyba, że sprawdzą się niektóre odsłony sugerujące, że w końcówce miesiąca będzie cieplej na wschodzie niż na zachodzie…

  14. Nie wiem, czy zauważyliście jak biegun chłodu (mrozu) od wczoraj przemieścił się stopniowo z S na NE kraju, czyli zgodnie z przemieszczaniem się obszaru bardziej “wyżowego”.
    Teraz także na N Polski pojawiło się więcej pogodnego nieba. Taka tendencja, tzn. częściej/bardziej pogodna N niż S kraju, jest znamienna właśnie dla wyżów stacjonujących na N/NE od Polski (piszę tylko wyłącznie o tendencji w rozkładzie przestrzennym, bo wiadomo, że nie każdy wyż przynosi pogodne niebo).

    A w prognozach przewaga umiarkowanej i lekkiej zimy (nie mylić z łagodną, tzn. nie-zimową) – teraz jednak bez tak dużych dysproporcji termicznych jak w 1. poł. stycznia, czy nierzadko także w grudniu. Są przy tym szanse na większy przeplataniec opadów (przeważnie śniegu) i okresów pogodniejszych.

    1. Dobrze napisane umiarkowanej/lekkiej zimy bo już gdzieś czytałem że na wschodzie kraju mamy Syberię. Wygląda że najzimniejszy okres niemal już pewny wystąpi w okolicach weekendu piątek/sobota lub ewentualnie niedziela. Nadal jednak te zapowiedzi są w granicach umiarkowanej zimy jak na możliwości najzimniejszego miesiąca. Lokalnie w dzień być może -10 a w nocy być może lekko poniżej -20 miejscami. Trudno stwierdzić jeszcze z bardzo dużym prawdobieństwem ale wygląda na że termicznie nie będzie nic specjalnego już do końca miesiąca czyli wciąż umiarkowana/lekka zima. Większą zagadką pozostają opady śniegu i jego ewentualna ilość w różnych częścach kraju jeszcze w styczniu. Póki co nie mamy więc trzaskających mrózów. Na wsi pod Warszawą gdzie bywam ta część rzeki Narew u mnie nawet nie zamarzła w całości, ale tylko przy brzegu a lód nawet tu jest niepewny. Praktycznie całym środkiem rzeka płynie – oczywiście tu jest akurat nasilniejszy nurt, ale pokazuje to niezbyt mroźne oblicze tej zimy. W styczniu 2017, w styczniu 2016 czy w styczniu 2014 ( III dekada) ta części rzeki u mnie zamarzała w całości t w krótkim czasie. Ciekawe co przyniesie luty bo to praktycznie ostatni miesiąc który może przynieść zimę dwucyfrowmi mrozami w ciągu dnia i poniżej -20 nocami ( w marcu jest też to możliwe, ale już na zasadzie incydentów i jest to dodatkowo wersja skrajnie zimna) przez wiele dni. Z drugiej strony w lutym może nas czekać wiosenna pogoda charakterystyczna dla marca. Niemniej ciekawi mnie czy weekendowe mroźne dni będą najmroźniejsze w tym sezonie ( nie piszę w roku bo w tym roku będziemy mieć przecież jeszcze grudzień) czy jednak w lutym czekają nas jeszcze zimniejsze dni.
      Na podsumowanie zaś stycznia za wcześnie ale narazie ale póki co jest to spokojny miesiąc w pobliżu normy w którym meteorologicznie nie dzieje się nic ciekawego a biorąc pod uwagę bardzo dużo takich zdarzeń ostatnimi laty w tym zwłaszcza 2018 jest to miesiąc wręcz nudny;) z wyjątkiem gór gdzie leży bardzo dużo śniegu

      1. Na razie ta zima jest w ogóle z małymi różnicami absolutnymi Tmax-Tmin jak na możliwości naszego klimatu.
        Póki co dla Warszawy (Okęcia) wygląda to tak:
        – grudzień: Tmax +8,4°C, Tmin -11,8°C,
        – styczeń: Tmax +5,7°C, Tmin -11,8°C.
        I obecny miesiąc większych rozbieżności już tu raczej nie przyniesie (zważywszy na ostatnie prognozy). Zobaczymy, czy luty zwiększy te widełki, czy też nie (?) – bo na razie zakres zmienności temperatury jest jednym z najniższych jaki zimą mieć możemy (w obu kierunkach, zwłaszcza ujemnym).

        1. ERRATA: Tmax w styczniu’2019 w W-wie to +6,6°C (bo umknął mi najcieplejszy dzień Nowego Roku).
          Nie zmienia to jednak ogólnych spostrzeżeń dot. niezbyt imponujących wartości abs. zarówno Tmax., jak i Tmin w styczniu i w ogóle jak dotąd tej zimy.

  15. No w końcu w Grudziądzu na pograniczu Kujaw i Pomorza doczekaliśmy się słońca, środa była chyba najbardziej pogodnym dniem od początku zimy, do pełni szczęścia brakuje tylko pokrywy śnieżnej chociażby takiej 2-3 centymetrowej bo gdy śniegu było dużo mieliśmy chlapę gdy śniegu nie ma wogóle przyszedł mróz czyli no niestety nieskoordynowały się czasowo ze sobą śnieg i mróz. Kolejna sprawa patrzę na niskie temperatury jakie panują na zachodzie Polski i widzę że mamy w końcu prawdziwą zimę bo mróz w kotlinach górskich a +5C w takim np. Szczecinie to żadna zima, taka sytuacja prowadzi tylko do kłótni na forum bo jedni mają zimy dosyć a inni ciągle na nią czekają a tak jak jest teraz jest bynajmniej sprawiedliwie :-) chociaż śmieję się w duszy to pisząc bo pogoda ma zwykle gdzieś sprawiedliwość

    1. Dobrze napisane! Pamiętam jak dwa lata temu czy trzy, ludzie wchodzili na forum i pisali że nie było zimy i teraz nie ma lata bo ciągle leje na Zachodzie… Tymczasem ludzie na Wschodzie a zwłaszcza na Południowym Wschodzie zastanawiali się co tu się pisze?! Zimy na Wschodzie są co rok, a później susze i upały w lecie.. Tzn. Żar lejący się z nieba… Na Lubelszczyźnie mamy aktualnie z 5cm śniegu i mrozy non stop. Ogólnie to już od połowy Listopada jest zima z jakimiś przerwami..

      1. W tym roku ten gradient jest wyjątkowo duży. U mnie jest pół na pół, grudzień był w przytłaczającej większości późnojesienny, trochę pseudozimowych popłuczyn było w okresie 11-20 grudnia (najniższa tmax -1,4 śmiech na sali, pokrywa śniegowa od 2 do 6 cm, też żart a nie zima). Styczeń to natomiast w przewadze zima bo jesienne dni to tylko 1 i 2 stycznia, od 3 do 16 stycznia mieliśmy zimę w wersji wilgotnej (śnieżnej), a od 17 stycznia jest mało śniegu ale dużo zimniej, od 20 I średnie dobowe utrzymują się poniżej -5 stopni i jeszcze dość długo takie pozostaną.

        W tym samym czasie zachód Polski do tej pory nie dostał jakiejś konkretniejszej zimy (obecnie panuje tam słaby mróz bez śniegu, wcześniej była późna jesień z dużymi ilościami deszczu), a wschód zimy miał już naprawdę dużo i to nawet w grudniu. Nie mówiac o styczniu który na NE i SE ma średnią około -4 a na NW ponad +2.

        1. @alewis27
          Tyle tylko, że zapadalność na grypę była mniejsza w czasie tych Twoich psudozimowych popłuczyn jak obecnie. Dziś mam -10c i podwiewa wiatr. Nie ma śniegu. Znowu mróz na suchą glebę. Dla mnie jest to beznadziejna pogoda najgorsza z możliwych. Rano na chwilę zaświeci słońce a później pewno stratus cały dzień jak wczoraj i stałe -5c z wiatrem. Naprawdę fantastycznie.
          Nigdy nie powiem, że -10c ze słońcem jest lepsze od +10c z chmurami i wiatrem i deszczem. No chyba, że przy tych +10c ma wiać 130km/h i zrywać dachy. Ale przy takim normalnym wietrze dla mnie nawet +5c z deszczem jest lepsze od tego mroźnego i suchego wiatru.

          Pod koniec lutego takie -10c o poranku bez wiatru i ze słońcem idzie przeżyć bo dzień dobija do 0-5c a słońce ma już moc. Taka pogoda może być w miarę ok, ale dziś i wczoraj jest bardzo słabo. Lepsze już Vancouver ze ścianą deszczu.:p
          https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ord=REV&ndays=30&ano=2019&mes=01&day=24&hora=00&ind=71892

          Tam przynajmniej w setkach nie trzeba liczyć dni od poprzedniego tmax z 10c.
          Po deszczowej zimie przychodzi przynajmniej pewne, słoneczne, stabilne lato ze stałą przyjemną temperaturą. Podoba mi się.
          https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ord=REV&ndays=50&ano=2016&mes=08&day=24&hora=00&ind=71892

          1. Masz rację to jest najgorsza pogoda jaka może u nas być, kilkustopniowy mróz, zwiększone koszty ogrzewania, smród, smog i cieminica jak w psiarni, okołozerowe badziewie czy klika stopni na plusie to przy tym Eden.

          2. A teraz zmniejszymy sobie dystans z -10°C i +10°C do -3/-1°C vs. +1/+3°C za dnia. Druga opcja jest dla mnie OK, ale tylko przy zdecydowanie suchej aurze (i to bez resztek mokrego śniegu), a najlepiej jeszcze suchej i pogodnej. Każde od tego odstępstwo sprawia, że zimą wolę opcję lekko-ujemną, zwłaszcza jak towarzyszy jej jakaś (niekoniecznie duża) pokrywa śnieżna.

            Oczywiście jest to kwestia gustów. Tylko, że te naprawdę już przyjemne ok. +10°C występuje u nas dość/bardzo rzadko, a tej zimy w większej części Polski właściwie jej nie doświadczamy – a już tym bardziej przy aurze pogodnej.

          3. @FKP
            Dzisiaj w Warszawie jakość powietrza (bardzo) dobra! Zaskoczony?
            Jak widać temperatura nie jest tu głównym czynnikiem wspomagającym (a co często osoby bezwzględnie ciepłolubne sugerują).

          4. @lucas
            ten brak smogu, to zasługa o wiele gorszej rzeczy – silnego wiatru, który w połączeniu z taką temperaturą, sprawia, że odczuwalnie jest poniżej -10 stopni. Nic fajnego.

    2. @bartek2306
      Chyba powinno być “przynajmniej sprawiedliwie” a nie bynajmniej (sprawdź co znaczy bynajmniej).
      Jestem z północno zachodniej Polski i jakoś nie specjalnie czekałem na zimę. Dobrze mi było w dodatnich temperaturach, więc nie sądzę abyś miał racje. Nie pisz za wszystkich. Od 16 do 22 stycznia mamy wzrost zapadalności na grypę. Takie to zdrowe jest ochłodzenie i mróz. We wspomnianym okresie zapadalność na grypę wynosi 60/100 000 a w ciepłym okresie 23-31 grudnia tylko 30/ 100 000 mieszkańców.

      @Damiano
      Daj sobie spokój z tym żarem na wschodzie Polski. Co Ty myślisz, że tylko na wschodzie potrafi być gorąco? Jeszcze napisz, że w tym roku susza na wschodzie była większa jak na zachodzie to już wtedy będzie wisienka na torcie.

      Pogoda w Polsce zależy od aktualnej sytuacji synoptycznej. Są miesiące/lata kiedy cieplej jest na wschodzie a są miesiące/lata kiedy to cieplej jest na zachodzie. W uśrednieniu 30 letnim (to się nazywa klimat) okazuje się, że średnia obszarowa lata jest wyższa na zachodzie jak na wschodzie. Opady są najmniejsze w Wielkopolsce.

    1. Ojej, zazdroszczę Ci że go widziałeś. U mnie niebo było o tej porze szczelnie zakryte chmurami, a szkoda bo patrząc na godzinę nagrania, miałbym szansę go zobaczyć. Nadal mnie boli sytuacja z 31 października 2015 roku, kiedy około 19:00 cała Polska widziała bolid o jasności Księżyca, o sprawie rozpisały się wszystkie media. Tego wieczora poszedłem na spacer za miasto i wróciłem do domu dosłownie na minuty przed tym jak to się stało, a chwilę po powrocie jeszcze na chwilę zerknąłem za okno. Nie mogę tego odżałować :/

  16. Jakie widoki na luty… Słońce świeci coraz wyżej i dłużej. Jjutro statystycznie “najzimniejszy” dzień w Polsce – w tym roku wpasował się w ochłodzenie> Można mieć już nadzieję że będzie coraz cieplej…

    1. nie wiem w jakich statystykach jest że 23.01 jest najzimniejszym dniem bo na mapie Poltempu widac że był już taki dzień i był to 8.01 :-)

      1. w 2006 był to ten dzień taki zimny ale wtedy to była zima stulecia, pamietam bardzo dobrze ten koszmar wrrrr nigdy wiecej takieego czegoś.Obecnie też jest nieciekawie , kiedy wreszcie odwilż , ale taka dłuższa , mam już serdecznie dosyc tej niesprawiedliwej zimy , dlaczego na zachodzie kraju jej wogole nie ma ? co oni maja tam inny klimat czy jak? kiedy i tam zasypie ich na trzydziesci cm i zmrozi na minus piętnascie ?

        1. Tam nie dość, że zimy mają łagodne to jeszcze wiosna przychodzi wcześniej, cieplejsze są lata i jesienie oraz wyższe usłonecznienie i niskie sumy opadów, szczególnie w Wielkopolsce. Kujawy leżące w Polsce środkowej mają podobne parametry ale już zimy nieco ostrzejsze.

          1. Mają inny , lepszy klimat , sró0dziewmnom orski czy jak ? naprawdę niech już nareszcie przyjdzie jakaś trwalsza odwilż bo nie mogę juz z tą zima w tym roku.Tyle było mowy o tym że będzie łagodna.Tymczasem tylko na zachodzie zimy nie ma a co to oni w czym są lepsi od reszty kraju ? to własnie na zachodzie powinna być ostra zima , jak to było w 2010

          2. Mają lepszy klimat niż wschód Polski to nie ulega żadnej wątpliwości.

          3. @Sarna:
            Średnia temperatura trzech miesięcy zimowych 09/10 w Szczecinie to -2,0, w Wrocławiu -2,4. Tymczasem w Białymstoku -5,4, w Lublinie -4,3. Jeśli życzysz zachodniej Polsce, żeby dostali zimy wschodniej, to przestaną opowiadać głupoty o braku zimy, to pamiętaj, że to wschodnia Polska wówczas naprawdę oberwie.

          4. @Janek
            10/10 Aż się popłakałem ze śmiechu.

            Sarna a Ty słyszałeś o czymś takim, że w różnych miejscach świata panuje rożny klimat? Nawet Polska jest trochę zróżnicowana klimatycznie.

            No i wytłumacz nam z jakich to powodów na zachodzie powinna być sroga zima? A może na kole podbiegunowym powinno być ciepło a nie na równiku?

      2. @Roberto za najzimniejszy statystycznie dzień na półkuli północnej wyliczono 15 stycznia, 8 stycznia był w Polsce najzimniejszy dla lat 2013-2018. W dostępnej historii pomiarów – 25 stycznia (chociaż najczęściej podaje się zakres 20-30 stycznia).

  17. Jeśli chodzi o Wielkopolskę ale pewnie i inne zachodnie i centralne regiony to chyba idzie na rekord pod względem utrzymywania się i wielkości pokrywy śnieżnej. Zawsze coś tam śniegu spadło i się utrzymało, a jeśli luty będzie podobny do stycznia to tą zimę zapamiętam jako jedną z cieplejszych i bezśnieżnych :)

    1. @pogodo-pata
      Jedną z cieplejszych??? Bardzo dziwne odczucie. Dane mówią, że ze słońcem było krucho, a temperaturowo miesiąc ostatecznie wyjdzie lekko powyżej przeciętnego, bo na razie średnia wychodzi około 0,5*C, a następne dni raczej przyniosą dalsze ciągnięcie w ujemne wartości. Luty zapowiada się podobnie do stycznia.

  18. Czyżby jednak powtórka z rozrywki? Jeszcze nie zaczął padać na Mazowszu świeży śnieg (prognozowane na jutro przeważnie 2-6 cm), a już prognozy coraz zgodniejsze co do badziewia z temp. “przez zero” w ostatnich dniach stycznia i pierwszych lutego. Dzisiaj w radio wspomnieli już nawet o…. deszczu w niedzielę, bo… temperatura ma przejść na plus. Tyle tylko, że nie mają to być ponownie trwalsze plusy, a (najprawdopodobniej) ponownie takie “bujanie się” temperatury wokół zera ze wszelkimi tego konsekwencjami.

    Niże atlantyckie nadal mają być w natarciu, ale przy tworzeniu się tzw. doliny nad Europą, czyli w większym stopniu rozwijające się w kierunku Europy C i S. Mają być one dość ograniczone wyżami zarówno od strony N Atlantyku, jak i Europy E oraz Arktyki (przy zagonie silnego mrozu nadal nie opuszczającego N/NE Europy). A to układ, który zimą chyba daje nam największe prawdopodobieństwo krążenia temperatury wokół 0°C – póki co z lekkim wskazaniem na przewagę temperatur nieco ujemnych (choć to się może jeszcze zmienić).

    Taka właśnie ta zima… Przeważa cyrkulacja W (atlantycka), ale niezbyt silna, z okresowymi przerwami oraz spływami z N (ale przeważnie z Arktyki pozbawionej lodu). Przeważają układy niżowe, ale rzadko z bardzo niskim ciśnieniem, na krótko przerywane niezbyt silnymi nad naszym obszarem układami wyżowymi. Częstsze adwekcje ciepła z W (niż z S) wespół z oddziaływaniem tych niżów sprawiają, że w górach opady głównie stałe mocno się skumulowały, a poza nimi częściej pada(ł) deszcz lub też śnieg, który niewiele potem się topił. Przez pewien czas niże układały się tak, że przyczyniały się do sporego kontrastu nad krajem. Teraz on wyraźnie się zmniejszył, ale jednak – po 5-8 dniach z całodobowym mrozem – ponownie wraca perspektywa dryfowania temperatury wokół zera przy oddziaływaniu kolejnych niżów (z różnych kierunków). No chyba, że prognozy niebawem ponownie się zmienią…

    PS.
    Zdjęcie satelitarne “zdradza”, że wyż jaki tym razem jest na N/NE od Polski na sporym obszarze zapewnia bardzo pogodną aurę. U nas najbardziej załapały się na to tym razem N/NE część kraju – skutkiem czego były jednak spadki Tmin poniżej -15°C na NE.
    Zbliża się już jednak zmiana w postaci coraz grubszego zachmurzenia oraz docelowo przejściowych opadów śniegu (gł. na S i E kraju), związanych z niżem z S Europy.

      1. To zależy co rozumiesz pod pojęciem ‘normalna’? Tzn. to co ma “prawo” w naszym klimacie mieć miejsce, czy to, że przynosi wartości różnych parametrów zbliżone do średnich standardów?

        Jeżeli chodzi o to drugie, to z grubsza normalny wypadnie termicznie styczeń, ale jednak może być tak, że na SE anomalia będzie rzędu -2/-1K (ref. 1981-2010), a na NW rzędu +1/+2K – czyli z dysproporcjami nad krajem.
        Z kolei grudzień przyniósł średnią anomalię nieco powyżej +2K, czyli był jednak (dość) ciepły.
        Oba miesiące okażą się też mokre, choć styczeń prawdopodobnie mniej (miejscami z opadami w normie). Grudzień też był bardzo pochmurny.
        Zwracają też uwagę duże dysproporcje w pokrywie śnieżnej – zwłaszcza między górami, a terenami nizin środkowopolskich – istotnie większe niż wynikałoby to z norm.

        Czyli tą ‘normalność’ można jednak poddać pod wątpliwość…

    1. Kiedy nareszcie trwała odwilż bo już mam tej zimy serdecznie dosyć.za dużo tego sniegu i mrozu , niechże juz to wreszcie odejdzie na zachód PL.to przecież musi się wreszcie skończyć.

      1. @Sarna

        Odpowiem cytatem:

        “Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień.
        Dla mnie też za długa zima i zła.”

        A prognozy, poza horyzontem kilku dni, nie są i tak warte papieru na których je zapiszemy. Z małymi wyjątkami jak efekt na pogodę wolno zmieniających się czynników takich jak temperatura oceanu czy cyrkulacja stratosferyczna. Ale to tylko wyjątki, nie reguła.

      2. A skąd piszesz? Bo jednak obraz tej zimy jest dość różny w różnych częściach Polski?

        I jeszcze jedno… Czy masz na względzie, że ta zima średnio w Polsce jest na razie cieplejsza od normalnej? Przynajmniej na tym blogu powinna być większa tego świadomość, wobec wpisów nacechowanych tylko i wyłącznie emocjonalnie…

        1. “I jeszcze jedno… Czy masz na względzie, że ta zima średnio w Polsce jest na razie cieplejsza od normalnej? ”
          @Lucas Wawa
          Racja. I to jest właśnie paradoks tej zimy. Częste kontrasty termiczne czyli cieplejszy odwilżowy zachód Polski i mroźny wschód Polski się do tego przyczyniły. Ta zima mimo tego, że zapisuje się powyżej normy (ciepła ) to do tej pory przyniosła już więcej dni z całodobowym mrozem, opadami śniegu i długością utrzymywania się pokrywy śnieżnej niż np. w ciepłych zimach 2013/2014, 2014/2015, 2015/2016 i 2017/2018 (do 24 stycznia).

      3. Sarna , uwaga raport środkowa wielkopolska.

        Melduje że opad śniegu to tutaj wielkie wydarzenie, tzn taki który jest w stanie wytworzyć równą warstwe 1-2cm która utrzyma się te 24h, to już jest naprawde coś , o zaspach i iglach to dzieci mówia że bajki i kłamstawa. Musze przyznać jednak że u nas też ludzie już powoli zmęczeni ta zimą, żeby szósty dzień z rzędu utrzymywały się jakieś barbarzyńskie temperatury -4 dzień -8 noc? To już jest lekka przesada i norma dla zimy wyrobiona w opinii sąsiadów. Jeszcze 3 takie dni i dołączymy do protestów bo co za dużo to nie zdrowo:S

    2. Właśnie o tym pisałem we wcesniejszych postach/ wątkach. Po opadach śniegu ostatnimi czasy zimą najczęściej przychodzi odwilż stąd zimowe krajobrazy tutaj choćby na Mazwoszu pojawiają się na krótko. Na początku stycznia 2019 po opadach śniegu temperatura w dzień w Warszawie byla generalnie lekko poniżej 0 stąd przez jakichś czas te ok 5 cm śniegu się utrzymywało, ale zbyt długo to też nie trwało i taka kompilacja jest rzadsza bo częściej przychodzi ocieplenie z temperaturami powyżej 0. Na nizinach najwięcej śniegu mają na kracach NE-standardowo bo tam temperatury są z reguły najniższe, oraz na krańcach wschodnich całym pasie od NE do SE. Poza tym wyżyny oraz góry. O zachodzie Polski nawet nie wspomnę, ale wcale bym się zdziwił gdyby największe ilości śniegu w całym kraju leżały w marcu (oby nie). Niedługo będziemy mieli 2/3 sezonu zimowego i wygląda to tak: grudzień 2018 ciepły ale bez skrajności termicznych, więc o ile było dość ciepło to jednak nie było jakichś godnych uwagi wysokich temperatur-śniegu tyle co kot napłakał. Miesiąc nijaki z małym usłonecznieniem i do szybkiego zapomnienia. Styczeń 2019 podobnie- bez jakichś pogodowych rewelacji aczkolwiek chłodniejszy niż grudzień również w stosunku do norm, nieco bardziej zimowy z większą ilością śniegu, ale również małą pokrywą śnieżną(poza górami). Ponieważ do tej pory specjalnie zimowo nie było a na styczeń nie ma już co za bardzo liczyć, pozostaje więc luty. Mam nadzieje że w lutym zima się zaznaczy bardziej a później od marca wiosna:)( no chyba że luty będzie bardziej wiosenny niż zimowy w pogodzie to najlepiej już by zima przyszła już w grudniu).

        1. Przypomnę, że Polska nie ma jednak zim jak na Wyspach Brytyjskich, a tym bardziej w strefie podzwrotnikowej…
          PS.
          Ciekawe, czy Pan(i) dostrzega również inne problemy – jak np. te związane z AGW?

          1. żadnego AGW nie ma , to są jakies wymysły.zimy miało w tym sezonie nie być a jednak jest i dręczy ludzi i tylko same kłopoty z nią.Kiedy wreszcie odejdzie i zrobi się chociaż trochę cieplej…

          2. @Sarna
            Osobiście nie zamierzam schodzić na poziom dyskusji zasługujący na bana (przynajmniej na tym blogu).

          3. Chociaż tez mam serdecznie dość tej paskudnej i mroźnej zimy i jak dla mnie mógłby być luty 10 stopni cieplejszy od normy, to ostatnia wypowiedz @sarny według mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia i myśle,że szkoda czasu na wszelkie dyskusje z tą osobą.

    3. @Lucas wawa

      Brakuje Hysplita ale nawet bez trajektorii wstecznych mogę śmiało zaryzykować tezę, że to nie żaden spływ z Arktyki tylko zwykłe wychłodzenie radiacyjne wewnątrz wyżu. U mnie temperatury są codziennie o stopień niższe. To akurat tyle ile zwykle w styczniu ochładza się dziennie w wyniku procesów radiacyjnych. Piszę w styczniu bo to silnie zależy od długości dnia i nocy.

  19. Piękna dzisiaj pogoda, mróz może i spory, ale ilość słońca powala ;) czuć że już zbliżamy się do lutego…

  20. Ja chciałbym się dowiedzieć dlaczego GFS jak i ECMWF lecą na przemian CZASAMI najchłodniejszym i wiązkami? Tak jak to zrobił dziś ECMWF… Poleciał najchłodniejsza wiązka. Z kolei GFS średnią. Z czym ma to związek?

    1. Przypadek.
      Choć czasami da się zauważyć jakieś typowe “obciążenia” modeli w jakiś określonych sytuacjach. Jednak obecnie jest to raczej typowy stochastyczny “szum” prognostyczny.

  21. @Sarna… Ja przecież pisze to już chyba setny raz, że ciekawe kiedy Polska zachodnią doświadczy śniegu? Takiego z 20cm? Bo widzę że raczej nie w tym roku… I ktoś później wejdzie tutaj na bloga mieszkaniec Polski zachodniej i napiszę… ” No i gdzie ta była zima?!” Krew mnie zalewa…

    1. mnie też.Dlaczego to własnie na zachodzie nie zasypie ich od Szczecina az po Opole i nie zamrozi.A co oni maja inny lepszy kl;imat ? i cały czas tak jest ze na Zachodzie zimy nie ma a na poludniu czy wschodzie p[o piersze: alp[ejskie opady sniegu , których nie mielismy od lat albo od razu mrozy po minus dwadziescia stopni.Jak nie sniezyce alpejskie (15 cm) podczas każdego ataku opadowego to znowu mrozy.Jak tu dalej zyc?

      1. Co to znaczy lepszy, czy gorszy klimat? Niech i zasypie Szczecin. Dzieci od poniedziałku ferie mają ;) Mamy zimę, która na zachodzie jest ciepła i deszczowa, na wschodzie nieco bardziej mroźna. Ale tak jest i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Możesz zmienić miejsce zamieszkania ;)

        1. no niech zasypie naprawdę Szczecin az po Opole , wtedy bedzie sprawiedliwie.I niee tam jakies smieszne 2 albo 3 cm sniegu, od razu 30 cm tak jak jest na wschodzie lub poludniu.w tych regionach kraju tego sezonu zimowego alpejskie sniezyce są niestety reguła i niech to wreszcie idzie do zachodniej PL.a ja tak wogole czekam na odwilż.mam juz serdecznie dosyc tej zi9my.

          1. @Sarna
            Najlepiej to niech zasypie ciebie i całkowicie odetnie ci dostęp do internetu. Wtedy wszystkim tutaj będzie przyjemniej i cieplej. Tak będzie też sprawiedliwie (karma wróci).

      1. Niektórzy mają za dużo wolnego czasu. Zazdroszczę, bo ja już zapomniałam, jak to jest mieć ferie ;D

  22. Dzisiaj nie dosc że szaro i buro to jeszcze pizdzi złem przy -6 stopniach. Człowiek liczy że zima będzie lżejsza przez to klepanie o AGW ale jak jest to wszyscy widzimy i doświadczamy organoleptycznie. Pozdrawiam z Podkarpacia i tak wolę jak pizdzi przy +2 niż przy -6..

  23. Tylko Wy ludzie na Zachodzie nie wiecie jak to jest gdy wiatr odwróci się centralnie ze Wschodu… I na termometrze -10.. masakra!! Ale.. dzisiejsza odsłona ECMWF wygląda bardzo ładnie… Zamiana ról… Poznań w 15 centymetrowej warstwie śniegu z mrozem a Wschód? Przyjemne ciepło z Południowego Wschodu! Trzymam kciuki za to! Może się takie coś w końcu spełni! Zobaczycie w końcu czym jest zima i śnieg.. i jak to jest fajnie.. bo tak bardzo chcecie śniegu…

    1. @Damiano
      Ci, “dziwni” ludzie z zachodu doskonale odczuwali dzisiaj silny i nieprzyjemny wiatr ze wschodu, który przy -5*C już powodował zaniki czucia kończyn przy dłuższym chodzeniu. Takie traktowanie tamtejszych mieszkańców jak jakiejś innej rasy, jak jakichś dziwnych ludzi, taka totalna ignorancja, brak wiedzy i propagowanie nienawiści są naganne i powinny tu zostać odpowiednio nagrodzone przez moderatora.

      1. @Finrod

        Nie wywołuj moderatora z lasu. Damiano rzeczywiście prowokuje i jeśli wkurzy Najwyższą Administrację to stąd wyleci. Ja na razie tylko obserwuję, ale stali bywalcy wiedzą, ze też mam skończoną cierpliwość.

  24. Eeee zaś słaba odwilż i krążenie wokół zera. A liczyłem już ze drapanie nas pazur zimy ze wschodu takiej porządnej ze średnią dobowa -17. No nic grunt że teraz porządna zima jest. Spadło trochę śniegu jest obecnie minus 6 i pochmurno. Czuć że to środek zimy a nie ciągnąca się w nieskończoność druga połowa listopada. Na pocieszenie warto powiedzieć że to już koniec stycznia, za miesiąc rozpocznie się wyraźne ocieplenie. Z marcami bywa różnie ale średnio są one ok 5 stopni cieplejsze od stycznia.

    1. Nie wiadomo czy za miesiąc będzie wyraźne ocieplenie, chyba że chodzi o wzrost średniej temperatury, ale może być tak jak w 2018 roku. Ze swojej strony mogę tylko napisać że zawsze z niepokojem patrzę na marzec bo ten miesiąc może przynosić zarowno fajną wczesną wiosnę jak w 2014 jak i zimową pogodą a to nie zdarza się tak bardzo rzadko. W ogóle z niepokojem patrzę na całą wiosnę bo zarówno w kwietniu możemy mieć w skrajnych warunkach incydenty prawdziwie zimowe z temperaturą ok 0 w dzień a nawet ujemną i opady śniegu a w maju możliwe są jeszcze opady śniegu. I dla mnie już nawet ponura i nijaka zima jest lepsza niż zimna wiosna, wolę już nawet zimną jesień i lato. Wiosna jest kluczową dla wegetacji porą roku i nie ma nic gorszego niż ciągnące się chłody o tej porze roku. W lato nawet jak jest zimno to normy temperatur są tak wysokie że nie stanowi to aż takiego zagrożenia, jesień zaś to już końcówka wegetacj i coraz krótsze dni. Najlepszy scenariusz na wiosnę to ciepły lub w normie marzec z kilkoma dniami ze śniegiem ( bo tych i tak ciężko uniknąć w tym miesiącu) ale już bez mrozu w ciągu dnia, ciepły lub w normie kwiecień ale już bez opadów śniegu i ciepły lub w normie maj. Do wiosny meteorologicznej jednak jeszcze daleko

      1. Ja bym się martwił co najwyżej o marzec. Kwiecień i maj, poza pojedynczym przypadkiem z 2017 (11.04-11.05) nie są w stanie już raczej zagrozić nam wielkim zimnem. jeśli chodzi o półrocze ciepłe, to nasz obecny klimat nie ma już nic wspólnego z dawnymi normami. Ja to się najbardziej boje scenariusza z zeszłego roku, czyli zupełny brak wiosny, już chyba wszystko inne lepsze.

        1. No nie, ja uważam że wiosnę 2018 za nieporównywalnie lepszą od wiosny np. 2013 więc ja mam inne zdanie i od wielu innych. Może było sucho, ale nie mogę narzekać na kwecień 2018 czy maj bo bylo to co lubię i bardzo ciepło i słonecznie a i marzec choć zimny nie był najgorszy. Nie wierzę że wolałbyś zimowy marzec, zimny pochmurny kwiecień i zimny i pochmurny maj ( napisałeś że już chyba wszystko lepsze). Zaś co do kwietnia to mieliśmy kwiecień 2013-który uważam za najbardziej koszamarny. Na początku kwietnia powinna być zielona trawa i gdziengdzie pojawiać się już liście a początek kwietnia był tak koszmarny ( kilkanście cm śniegu i temperatura 0-1 stopni z pochmurnym niebem-pogoda jak w lutym) że druga połowa kwietnia nie wpłynęła na moje pozytwne postrzeganie tego miesiąca w 2013- a taki kwiecień zawsze się może powtórzyć więc się nie zgadzam co do kwietnia i uważam że kwiecień 2017 był lepszy bo zabrakło aż tak zimowych klimatów jak w 2013. Śnieg w maju zaś to już kompletna porażka

          1. W 2013 r. lepsze było chociaż to, że kwietniu mieliśmy silny przeskok termiczny w górę, a nie jak w 2017 r. w dół. Wiosną nie ma jednak nic gorszego niż taki przeskok jak w roku 2017. Lepsze chyba jest już opóźnienie, a potem szybkie nadrobienie “zaległości”…

          2. @Lucas wawa
            W kwietniu 2017 w II połowie nie było jednak tak bardzo zimno jak w I połowie 2013. U mnie II połowa kwietnia była pochmurna i deszczowa z temperaturami ok 5 stopni ale śnieg i mróz nocami się nie pojawiał. Proces wegtetacji prawie się zatrzymał ale potencjalnie mogło być jeszcze zimniej, natomiast I połowa kwietnia to olbrzymie ilości śniegu i bardzo niskie temperatury. A warto sobie popatrzeć też na dane np. z Warszawy że II połowa kwietnia też nie była taka rewelacyjna bo również w tym okresie zdarzyło się trochę chłodnych i pochmurnych dni. Z tego względu pomimo że oceniam słabo kwiecień 2017 to i tak wspominam go lepiej niż kwiecień 2013 ale to moja subiektywna ocena. Im więcej zimowych klimatów typu śnieg i bardzo niskie temperatury tym gorzej oceniam kwiecień a u mnie w kwietniu 2017 zimowych zabrakło pomimo niskich temperatur w II połowie tego miesiąca. Poza tym I była bardzo ładna.

          3. @Anonim
            Brak wiosny, lato z gołymi badylami i pierwszymi kwiatami…. Sorry, ale nic gorszego sobie nie wyobrażam, to było po prostu chore. Gdyby to nastąpiło po normalnym lub ciepłym marcu, to by była zupełnie inna sprawa.

      2. @anonim
        Bez przesady. Nie sądzę aby w tym roku powtórzyła się sytuacja z przełomu lutego i marca 2018 kiedy wtedy przyszły najmroźniejsze dni zimy 2017/2018. W tej zimie mamy znacznie więcej dni z całodobowym mrozem, opadami śniegu i pokrywą śnieżną niż w analogicznym okresie (do 24 stycznia) rok temu, odwilże są słabsze i krótsze niż krótsze. Nie widzę analogii i nie wiem skąd u Ciebie ten pesymizm. Taki zimny marzec jak w 2013 czy w 2018 roku zdarza się raz na kilka lat, wątpię aby tegoroczny marzec był aż tak zimny. Prawdopodobieństwo opadów śniegu w kwietniu jest dość duże, ale są kwietnie kiedy śnieg nie padał (w ogóle np. 2009, 2011, 2014 czy np. u mnie 2016). W maju opady śniegu są incydentalne i zdarzają się raz kilka lat (ostatnio 2017, 2014, 2011 czy 2004).
        “Wiosna jest kluczową dla wegetacji porą roku i nie ma nic gorszego niż ciągnące się chłody o tej porze roku”
        Zgadzam się w 100%.
        “I dla mnie już nawet ponura i nijaka zima jest lepsza niż zimna wiosna, wolę już nawet zimną jesień i lato”
        Co to znaczy ponura i nijaka zima? Obecna? No bez przesady.
        “Do wiosny meteorologicznej jednak jeszcze daleko”
        No do meteorologicznej wiosny to już bliżej niż dalej (czyt. 1 marca), ale nie wiadomo jak będzie w rzeczywistości. Ja bym tu meteorologiczną wiosnę zastąpił termiczną wiosną. :)

        1. To nie jest pesymizm tylko realizm. Nie napisałem że marzec będzie jak w 2018 tylko że może być bo 2 podobnych marców rok po roku wykluczyć nie można. W latach 60-ych np. choć to było było bardzo dawno zimne marce występowaly seriami po kilka po rząd. Nie wiadomo jaki będzie marzec 2019 bo jak widać fakt że poprzedni był zimny nie daje pewności że tegoroczny też nie będzie. Co do nijakiej i ponurej nijakiej zimy okołozerowej miałem ogólnie że taka zima jest lepsza niż zimna wiosna, nie miałem na myśli obecnej bo po ponurym i niajkim grudniu mamy dużo lepszy styczeń jeśli chodzi o samo usłonecznienie choćby i bardziej zimowy niż grudzień choć swoją drogą do mojej ulubionej zimy to jeszcze daleko a ta wg mojej w wersji pierwszej mroźna ze średnią pokrywą śnieżną i z temperaturami w dzień poniżej -5 stopni najlepiej i sporą ilością slońca albo skrajnie ciepła z temperaturami w dzień powyżej 5 stopni a najlepiej powyżej 10 stopni ale też ze słońcem

          1. @anonim
            Czyli sugerujesz, że zima może się przeciągać jak w 2013 roku tym, że marzec może być zimny z epizodami zimowymi?
            “Co do nijakiej i ponurej nijakiej zimy okołozerowej miałem ogólnie że taka zima jest lepsza niż zimna wiosna, nie miałem na myśli obecnej bo po ponurym i niajkim grudniu mamy dużo lepszy styczeń jeśli chodzi o samo usłonecznienie choćby i bardziej zimowy niż grudzień choć swoją drogą do mojej ulubionej zimy to jeszcze daleko”
            Tak zgadzam się styczeń przynosi więcej słońca niż grudzień, ale nie znaczy to, że styczeń będzie słoneczny. Ja obstawiam, że w znacznej części Polski tegoroczny styczeń będzie z usłonecznieniem w normie lub poniżej normy, a także, że suma opadów będzie powyżej normy lub w normie.

          2. Może być jak w 2013 ale wątpię. Co do stycznia to jest zdecydowanie lepszy w porównania do grudnia, ale nie jest to mój styczeń marzeń ani jeśli chodzi o temperatury ani jeśli chodzi o śnieg ani o usłonecznienie. Będę się starał oceniać poszczególne miesiące od tej pory a nie poszczególne pory roku.

          3. Ja mam nadzieję, że nie będzie powtórki z 2013 roku i że marzec jeżeli przyniesie jakieś incydenty zimowe ze śniegiem to będą to temperatury ok 0 stopni albo z lekkim plusem, a nie minus 5-10 stopni w najcieplejszym momencie dnia z 15-20 stopniowym mrozem w nocy i śnieżycami.

    2. “Eeee zaś słaba odwilż i krążenie wokół zera. A liczyłem już ze drapanie nas pazur zimy ze wschodu takiej porządnej ze średnią dobowa -17”
      A widzę, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. ;) Czy naprawdę mało dla fanów zimy jest 5-10 stopniowy mróz w ciągu dnia z opadami śniegu?

      1. @Zbigniew
        Jak widać wielu z nich chciałoby od razu syberyjskie mrozy i śnieżyce u nas. Życzę im z całego serca, żeby ich doświadczyli podczas podróży, załatwiania pilnych spraw, w czasie choroby czy w pracy (oczywiście w naszych warunkach sanitarno-budowlanych i komunikacyjnych). Aha! I jeszcze powodzenia na “świeżym” powietrzu w tych dniach. Wtedy to dopiero będzie smród!

        1. Ja bym chętnie przyjął taką pogodę. Skoro mogą być jakieś nienormalne susze, nienormalne ciepło przez wiele miesięcy, to czemu nie w drugą stronę.

          1. @młody
            Tylko, że to “nienormalne” ciepło przez wiele miesięcy miało średnio anomalię około +2K, a Ty chcesz nienormalne zimno z anomalią -20K. Na Sybir!

  25. Dzisiaj rano bylo w Grudziadzu -10C i mam wrazenie ze ludzie jednak troche odzwyczaili sie od zimy bo w pracy same lamenty slyszalem jak to zimno jak to zle. A -10C to jedynie umiarkowany mroz czymze jest to do -30C jakie bylo u nas w miescie w 2006 roku lub nawet -32C w pobliskim Toruniu. Masakra zima powyzej normy dotychczas a ludzie zachowuja sie jakbysmy mieli kataklizm jakis. Czytam komentarze wyzej i widze ze i ludzie z zachodu jak i wschodu przesadzaja. Co prawda mnie tez wkurzalo przez dlugi czas to ze byly takie dysproporcje miedzy NW a E kraju ale moje wkurzenie wynikalo raczej z tego ze moje miasto polozone rownie w polowie drogi miedzy Szczecinem w Bialymstokiem bylo swiadkiem ciaglego przeciagania liny miedzy zima a jesienia ale teraz na NW wyraznie sie ochlodzilo wiec nie rozumiem skad to ciagle zlorzeczenie ze powinno Szczecin zasypac itd itp tymczasem umowmy sie ze zima na E kraju jest co najwyzej przecietna. Co prawda temperatura spadla kilka razy juz ponizej -15C ale to daleka droga do -25 czy -30C jak w 1987 czy 1963 roku tak naprawde nie mielismy ataku typowego zimowego wyzu z nad Syberii w tym roku wiec spokojnie. Alewis tutaj pisze dosyc rozsadnie bo zamiast biadolic ze ma -6C nazywa rzeczy po imieniu czyli zime nazywa umiarkowana bo taka jest

    1. Subiektywnie:
      Jest po prostu zimno, bardzo nieprzyjemnie, windchill bardzo niski. Ciężko funkcjonować, a nawet wyjść z domu, zwłaszcza poza godzinami dziennymi. Tak wyglada sytuacja na C Mazowszu od poniedziałku- a i już weekend był średnio ciekawy.
      Przy takiej temperaturze słońce, które na trochę się pojawiło we wtorek i dzisiaj, to już faktycznie tylko kwiaty do trumny. Czekam na jakieś ocieplenie, lub przynajmniej zanik tego wiatru, na szczescie na obie rzeczy niedługo można będzie liczyć.

      1. Podyskutujmy może na temat przyszłości w pogodzie, a nie ciągle spierać o to kto jaką ma zimę. Mieszkając na zachodzie pisać będę o tym jak jest u mnie, jednocześnie nie podważając mrozów i sporej pokrywy śnieżnej w innych rejonach kraju. U mnie klimat jest bardziej atlantycki i już. Nie mieszkam przecież w Przemyślu…
        p.s. Nie narzekam na żaden typ pogody tak nawiasem mówiąc.

        1. Subiektywnie czy nie, prosimy – my, szarzy ludzie- o zrozumienie bardzo dużych niedogodności związanych z panująca od kilku dni – a w przewadze od początku stycznia- pogodą za oknem. Mnie nie obchodzi ze kiedyś tam w jakimś Pcimiu Dolnym było -30 stopni. Niezależnie od tego temperatura -12 stopni (jaka dzisiaj była odczuwalnie u mnie) tez jest bardzo daleka od przyzwoitości.
          Koniec stycznia dwa lata temu był niby nieco poniżej normy, a był to jeden z fajniejszych okresów zimowych. Wszystko dzięki pełnemu słońcu i bezwietrznej aurze.

    2. Dla mnie tej zimy na Mazowszu zdecydowanie brakuje opcji równocześnie z mrozem, śniegiem i Słońcem – w nieprzesadnych ilościach, ale tak abym miał większą chęć popodziwiać jej uroki na łonie Natury (a przy okazji zasmakować różnego typu “desek”).
      W przeciwnym razie najzwyczajniej mi się nie chce i przy przewadze “bylejakości” chętnie bym już powitał wiosnę.

    3. Niby zima powyżej normy i niby przeciętna, ale już zdąrzyła (nie boję się tego stwierdzenia) przynieść więcej dni z całodobowym mrozem i pokrywą śnieżną np. na wschodzie i częściowo centrum Polski niż poprzednie 4-5 zim.

  26. To co od soboty na zachodzie spora odwilż, a od wtorku już wszędzie? Czyli jednak jak co roku… koniec stycznia i wyraźniejsze ocieplenie. U mnie od 2 stycznia cały czas jest prawdziwa zima ze śniegiem i mrozem. Może 2 razy od tamtej pory było na plusie.

    1. Cały czas jednak nie wiadomo, czy będzie to wyraźniejsze ocieplenie, czy nadal bujanie się temperatur raz nieco poniżej, a raz nieco powyżej zera…???

    2. Na zdjęciu satelitarnym widać dzisiaj było idealnie granicę poprzednio tygodniowej śnieżycy. Idzie ona od Szczuczyna, przez Łapy pomiędzy Bielsk i Hajnówkę. Przy tej granicy jest spory skok z pokrywy nieciągłej (0-2 cm) w Bielsku do 10 cm w Hajnówce i 12 cm w Białymstoku. Więc jak teraz dopada to lokalnie znowu będzie ponad 20 cm. W sumie kto wie, może ta pokrywa się utrzyma aż do marca?…

  27. Od wtorku średnia tavg obszarowa w całej Polsce spadła już poniżej 5*C czyli mamy umiarkowaną (średnią) zimę w całym kraju. Pogoda trochę zróżnicowana, bo są miejsca, gdzie w ciągu dnia cały czas stratusy szczelnie przykrywają niebo i pada z nich czasem śnieg ziarnisty, a są takie miejsca gdzie jest pochmurno, ale pojawiają się przejaśnienia, rozpogodzenia ze słońcem. Tam gdzie pojawiają się rozpogodzenia i świeci słońce do temperatura potrafi wzrosnąć do minus 2-3 stopni (przykład Warszawa, Wybrzeże), a tam gdzie niebo jest szczelnie przykryte niski chmurami najczęściej jest minus 5-8 stopni. A tam gdzie przez cały dzień jest bezchmurnie jak w czasie poprzedniej nocy na północy Polski temperatura spada do minus 10-15 stopni, lokalnie poniżej minus 15 stopni, a tam gdzie są niskie chmury tmin waha się w przedziale minus 5-10 stopni. Z tego co widzę dni 22-25 stycznia będą najchłodniejszymi w tym miesiącu.
    U mnie dzisiaj minus 4 stopnie, przed południem dominacja niskich chmur i opady śniegu ziarnistego, a później rozpogodzenia i słońce, ale niestety były porywy lodowego wiatru, który obniżał znacznie temperaturę odczuwalną i aktualnie słońce mimo, że się pojawia to jest jeszcze “ozdobą” na niebie, bo świeci jeszcze nisko (mimo, że dzień coraz dłuższy), a powietrze jest zimne.

  28. Bardzo ciekaw jestem co w przyszłym tygodniu przeważy: lekkie plusy, czy może jednak cały czas lekkie minusy (?) – bo to będzie miało kluczowy wpływ na dominujący typ opadów (które okresowo mają się pojawiać) oraz szanse na utrzymywanie się pokrywy śnieżnej. Nadmienię, że po obecnym tygodniu z całodobowym mrozem (miejscami/przejściowo umiarkowanym) grunt będzie miał większą podatność do utrzymywania śniegu nawet przy lekkich/przejściowych odwilżach za dnia.

    Zwrócę też uwagę, że niże znad N Atlantyku mają napierać bardziej nad Europę W/C/S, aniżeli zmierzać wprost na E lub NE. Ma to dość często miejsce w okolicznościach z ujemnym AO i (lekko) dodatnim NAO.

    1. Najważniejsze ze wszystko wskazuje na to, ze powoli przestanie brakować słońca. Czyżby w tym roku tzw “pora ciemna” miała się skończyć już 14.01? Od tego dnia miałem 7 na 11 dni ze sporą ilością słońca i ten trend ma zostać podtrzymany w przyszłym tygodniu. Przy takiej pogodzie jak od paru dni to akurat zwykle “kwiaty do trumny”, ale wobec takich wartości jakie widza modele (zwłaszcza ecmwf) na przyszły tydzień, to już te promienie słoneczne naprawdę mogą coś znaczyć.
      A przed nami dwa dni na Mazowszu całkowicie ciemne, pierwszy raz tak długi ponury okres od 10.01…

      1. U mnie okre 26 grudnia-19 stycznia przyniósł w sumie 11,2h Słońca. Potem jeden rodzynek w postaci niedzieli 20 stycznia z 7,5h Słońca. A w tym tygodniu jak na razie mamy 3,5h Słońca, wyrobione w 1 dzień. I na tych 3,5h raczej ten tydzień zakończy. Więc nie – w Łodzi żaden ciemny okres się nie skończył. Trwa w najlepsze. Być może poprawi się na początku lutego za sprawą niżu w zachodniej Europie i wywołanego tym fenu u nas.

        1. Tego typu niże też wcale nie muszą przynosić poprawy pogody, a np. mgły adwekcyjne i opady… m.in. marznącego deszczu. Też w tym względzie nie ma jednoznaczności – podobnie jak i z mroźnymi wyżami.
          Inna sprawa, że jeszcze do końca trudno przesądzić jakie opcje pogodowe w ogóle na początku lutego przeważą.

        2. No to współczuje, u mnie (wcale nie tak daleko od Łodzi, bo okolice Warszawy) przynajmniej były te “kwiaty do trumny” w ostatnich dniach – bardzo ładnie było w niedziele, wtorek i czwartek, w piątek i sobotę też wystąpiło trochę słońca, chociaż przeważały chmury.
          A przyszły tydzień też się zapowiada wyjątkowo słonecznie – jak na tę porę roku oczywiście, bo obiektywnie to 20-30h słońca na tydzień to szału nie robi ;) I tym razem temperatury będą troche bardziej do życia, chociaż wciąż avg przeważnie nieco poniżej zera, więc to już coś więcej niż te “kwiaty”.

          1. @kmroz
            Niestety po opadach śniegu pojawi się inny problem, związany z wahaniami temperatury “przez zero”. Tym bardziej, że dzisiejsze opady nie są pewnie ostatnimi w styczniu.
            Po cichu liczę, że jednak co najmniej do większego ocieplenia (kiedykolwiek by nie nastąpiło) Tmax’y będą lekko ujemne, co najwyżej na krótko i symbolicznie przechodzić będą na plusy. Trochę śnieżnej zimy się przyda zwłaszcza, że rozpoczynają się ferie na Mazowszu.

    2. Czyli co? Przy mocno ujemnym AO i lekko dodatnim NAO będziemy mieć przewagę umiarkowanej zimy z mrozem i śniegiem, a odwilże będą słabe, krótkie i przejściowe?

  29. Geograf-meteorolog D.D. z Górnego Śląska oczywiście regularnie “pieje” odnośnie śniegu w W-wie:
    “Dodam, że w piątek biały puch spadnie nawet w bezśnieżnej zwykle Warszawie, dlatego w radiu usłyszałem, że jutro krajobrazy w Polsce się zabielą”

    ->>> Nie wiem czego on słucha? Ja non-stop słyszę o różnych przypadkach opadów śniegu, nawet jak w Warszawie go nie ma (nie pada). Jak dla mnie Pan D.D. jest po prostu na tym punkcie przewrażliwiony. To już nie tamte czasy, kiedy informacje pogodowe z całego kraju oceniało się tylko na podstawie pogody w Warszawie i okolic.

    I jeszcze to jego uszczypliwe i zarazem nadużywane określenie “ZWYKLE”. Otóż w Warszawie faktycznie zwykle nie ma śniegu, gdy zdecydowanie przeważają ciepłe masy powietrza – zwłaszcza na trwalej w całej Polsce. Podczas tej zimy, a zwłaszcza tego stycznia, jest to właśnie tu NIEZWYKŁE, bo:
    1) miesiąc nie wypadnie jako ciepły, a termicznie neutralny, co oznacza Tavg rzędu -2°C,
    2) miesiąc nie wypadnie jako suchy, a jako nieco wilgotny,
    3) miesiąc przyniesie sumarycznie więcej opadów śniegu niż deszczu.

    W takich okolicznościach, zważywszy także na sytuację w całym kraju, NIE jest czymś typowym (zwykłym), że tak dużo dni przynosi tu tak mało pokrywy śnieżnej. Jest to raczej wyjątek.
    Pan D.D. już zdaje się nie pamięta, że niczym NIEZWYKŁYM są też przypadki, kiedy bardziej zimowo jest na E niż S Polski (zwłaszcza nie licząc gór).

    1. @Lucas
      Warszawska tendencja w zakresie śnieżności zaczyna mnie niepokoić. Po dekadzie 2001-2010 wydawało się, że wraz z ociepleniem klimatycznym ilość opadu śnieżnego u nas będzie coraz większa (w tejże dekadzie wyniosła średnio 168% wartości z dekady poprzedniej, 1991-2000). Taki wzrost miałby duże znaczenie dla równoważenia klimatycznego bilansu wodnego. Jednak w dekadzie obecnej (2011-2018) średnia suma opadu śnieżnego w Warszawie straciła 25% w stosunku do sumy z pierwszej dekady XXI wieku.
      To bardzo niepokojące w sytuacji ocieplania się sezonów wiosenno-letnich. Solidna pokrywa śnieżna, a konkretnie jej roztopy na wiosnę, zawsze była tutaj ważna, a może kluczowa dla środowiska na start sezonu wegetacyjnego. A ostatnie prawdziwe takie roztopy mieliśmy tu w roku 2010.

      1. W kwietniu 2013 też mieliśmy spore rezerwy wilgoci po zimie. Sezon 2012/3 przyniósł jednak sporo okresów z niemałą pokrywą śnieżną (do I dekady kwietnia włącznie). Owszem nie aż tak dużo jak 2009/10, ale… tu okres z pokrywą śnieżną i to niemałą jeszcze bardziej wydłużył się na wiosnę.

        Przeciwieństwem był sezon ubiegły, kiedy – pomimo silniejszego mroźnego “uderzenia” częściowo w lutym, częściowo w marcu, opadów było bardzo mało (mowa o C Mazowszu), a przez co i pokrywa śnieżna skąpa.

        PS.
        Ja też uważam, że opady deszczu zimą to nie to samo co opady śniegu przynoszące bardziej STOPNIOWE roztapianie się pokrywy śnieżnej u zarania wiosny.

        1. @Lucas
          Ja bym nie uznawał tego, co było wiosną 2013 roku, za poważne, “klasyczne” roztopy. Przypominam, że śnieg znikł a ziemia rozmarzała (choć raczej nie była wcześniej głęboko zamarznięta) już w końcu lutego (który zresztą był raczej łagodny).
          Co prawda od 8 marca powróciła zima, ale nowy śnieg padał na już rozmarzniętą ziemię, więc częściowo wsiąkał bez problemu w glebę, a częściowo szybko topniał a nawet wyparowywał, z powodu silnej operacji Słońca w końcu marca (przypominam, że w 2ej połowie miesiąca tego słońca było sporo, a kilka dni było wręcz słonecznych).
          A potem przyszły te zaskakujące śnieżyce od 31/03 do 04/04, owszem spektakularne, które “ratowały” wysokość (ciągle topniejącej) pokrywy śnieżnej na ziemi; śnieg leżał na początku kwietnia na (niezamarzniętej) ziemi przez tydzień, po czym szybko znikł. Reszta kwietnia była już dużo cieplejsza, a jak coś padało, to tylko deszcz.
          Tak więc sporo wilgoci w tym wszystkim było, ale nie mówmy o wielkich, “klasycznych” roztopach w roku 2013 na Mazowszu. Choćby w stylu roku 2010 (śniegu/mrozu w sezonie zimowym 2009-2010 było tutaj nieporównywalnie więcej, niż w sezonie 2012/13).

          1. Śnieg nie może leżeć na niezamarzniętej glebie, podobnie jak woda z roztopionego śniegu nie może wsiąkać w zamarznięty grunt, który z kolei jest niezbędny do utrzymania się tegoż śniegu, fizyka się kłania.

        1. @Bianka
          Tu na Mazowszu ostatnią (jak dotąd) powódź roztopową, która wyrządziła naprawdę poważne szkody, mieliśmy w roku 1979.

      2. Ty też nie rozumiesz, że woda z roztopionego śniegu nie wsiąka w glebę tylko spływa w obniżenia terenu lub zbiorników wodnych? Także woda z wiosennych roztopów nie ma żadnego wpływu na start wegetacji.

  30. Prognozy, zwłaszcza ECMWF sprzed nawet 5+ dni, dotyczące opadów śniegu m.in. na Mazowszu sprawdziły się. Teraz możemy już mówić o pełnej zimie, bo w ostatnich dniach – pomimo całodobowego mrozu – brakowało właśnie tego podstawowego fenologicznego elementu jakim zimą jest śnieg.

    W sumie będziemy mieli tu tej zimy trzeci okres z więcej niż krótkotrwałą/resztkową pokrywą śnieżną. Pierwszy mieliśmy w II dekadzie grudnia, drugi +/- 2 tygodnie temu, a trzeci właśnie teraz. Trzeba jednak dodać, że stan pokrywy śnieżnej w tym sezonie tylko po części odzwierciedla nasze standardy klimatyczne. Bo o ile więcej śniegu bliżej gór (zwłaszcza Karpat) niż morza, czy na Podlasiu i Mazurach względem Mazowsza jest “klasyką”, to już aż tak długo utrzymujące się spore dysproporcje – NIE. Istotne “upośledzenie” C Mazowsza w pokrywie śnieżnej dobrze pokazuje chociażby to, że (jak dotąd) więcej dni z pokrywą notowaliśmy m.in. w Toruniu, a nawet Opolu (!), co z pewnością nie jest normą. To tak na marginesie wobec pojawiających się (czasami) głosów o zwykle bezśnieżnej Warszawie…

    Jednak, wbrew doniesieniom medialnym, ilości wcale nie są duże (nie tylko tu) i dla naszych służb wcale nie powinny być trudne do “ogarnięcia”. Zwłaszcza, że śnieg jest suchy, a przez co i lekki.

    I teraz podstawowe pytanie: czy i jak długo zdoła się on utrzymać w ostatnich dniach stycznia, a potem w lutym? Może go przytopi, a może i jeszcze dosypie? Prognozy są do końca niejednoznaczne, choć większość z nich wskazuje na przewagę aury lekko-zimowej, z nieznacznymi/przejściowymi odwilżami (gł. za dnia). Możliwe przy tym, że okresowo będzie jeszcze trochę padało i to głównie śnieg (przynajmniej we E Polsce). A jest to o tyle ważne, że największym “przyspieszaczem” w topieniu się śniegu są dopiero opady deszczu, a nie już same lekkie odwilże.

    Tak więc, zima na Mazowszu nadal po części “udawana”, choć i tak pełniejsza niż w minionych bezśnieżnych (a wcześniej odwilżowych) dniach, czy przez większą część grudnia. A czy w lutym jeszcze się umocni, czy już nie – dopiero się okaże.

  31. Różnice w anomaliach wyraźnie się zmniejszyły, obecnie największa na plus jest na wybrzeżu, ale już nie przekracza ona +2K jak jeszcze niedawno. Najniższa na Podkarpaciu, co nie znaczy że duża, około -1K. Styczeń jako cały nadal jest powyżej normy i prawdopodobnie takim pozostanie patrząc na prognozy odwilży. Jego anomalia jednak nie będzie duża, styczeń ma tak dużą zmienność rok do roku, ze w sumie cokolwiek pomiędzy -1 a +1K mógłbym uznać za normalny termicznie styczeń.

    A w fusach jakieś większe ocieplenie na 1 lutego, ale przy wietrze…południowo-WSCHODNIM. Nie bardzo mi się chce wierzyć w ciepło ze wschodu w najzimniejszym okresie w roku. Coś tu GFS przyfusił za mocno.

    1. A dzisiaj najzimniej dość oryginalnie na wybrzeżu właśnie. W Lęborku -10 w samo południe, na bałtyckich plażach -7, -8. Tam już dawno takich mrozów nie było, w tym roku w zasadzie w ogóle.

    2. Przy cyrkulacji astrefowej to się zdarza ale na tak odległy termin to nic nie znaczący fus.

      1. Dokładnie, nie ma w tym nic niezwykłego. Takie ciepło potrafi być nawet silniejsze od “strefówek”, ale często się ogranicza do S Polski i jest bardzo nietrwałe.

  32. Dzisiaj pogoda zaskoczyła, od rana pada śnieg, którego pokrywa wynosi już kilka cm, pomimo tego, że chyba żadne modele nie przewidziały takich opadów w moim regionie. Nareszcie mamy zimę w pełni, szkoda tylko, że już jutro idzie odwilż bo właśnie zaczynają się ferie.

    1. Na C Mazowszu też cały czas popaduje śnieg. I również zaczynają się ferie. Tu jednak są większe szanse, że co najmniej do końca stycznia odwilże będą słabe i krótkotrwałe i tylko za dnia. A poza tym, mają przeważać temperatury ujemne, w niektóre dni nadal całodobowy mróz. Okresowo może jeszcze padać głównie (sam?) śnieg.

    2. W sumie tez trochę żałuje, ze tak bardzo nie został w tym sezonie wykorzystany potencjał na pokrywę śnieżną. Dni z możliwością się jej utrzymania (ale jej brakiem) to praktycznie cały czas od 17 listopada do 2 grudnia, 6 grudnia, 11-15 grudnia, 2-4 stycznia i 18-24 stycznia. Aż 32 dni zmarnowanego potencjału na Mazowszu, w którym marzło się porządnie, ale brakło zimowych krajobrazów (chociaż tam dla mnie gole drzewo, a nie śnieg, jest zimowym krajobrazem :) ). Mowa oczywiście o Warszawie i okolicy. Przez taką sytuacje, jedni – jak ja- maja zdecydowanie potąd wszelkich mrozów a inni wciąż czują niedosyt śniegu. Chociaż i tak śniegu było sporo, za sam grudzień i styczeń to chyba najwiecej od 6 lat (ale głowy nie dam)

      1. Przy takim układzie jak piszesz mielibyśmy około 50 dni ze śniegiem i wtedy podejrzewam że zaczynałbym być zaspokojony jeśli chodzi o dni ze śniegiem i powoli zaczynał wyglądać wiosny. No nic pozostaje korzystać z tego co jest, czyli najbliższego weekendu i liczyć że odwilże w przyszłym tygodniu nie będą miały aż tak patologicznego charakteru jak te z okresu 13-17 styczeń.

        1. “No nic pozostaje korzystać z tego co jest, czyli najbliższego weekendu i liczyć że odwilże w przyszłym tygodniu nie będą miały aż tak patologicznego charakteru jak te z okresu 13-17 styczeń”
          No to korzystaj dowoli z zimowej aury. Skoro ta słaba odwilż z dni 13-17 stycznia ma dla Ciebie “patologiczny” charakter to zastanawiam się jaki charakter miała dla Ciebie pogoda np. W styczniu 2007 kiedy temperatury często przekraczały 10°C i to Przez kilkanaście dni w różnych miejscach Polski? 🤔

        2. “Przy takim układzie jak piszesz mielibyśmy około 50 dni ze śniegiem i wtedy podejrzewam że zaczynałbym być zaspokojony jeśli chodzi o dni ze śniegiem i powoli zaczynał wyglądać wiosny. ”
          Przy takich warunkach miałbym tak samo jak teraz potąd mroźnej zimy i tak samo jak teraz wyglądać wiosny. Jednocześnie nie musiałbym czytać komentarzy, jak to niektórym mało śniegu – co jest frustrujące, bo od 2.5 miesięcy pogoda dobija zimnem i częstymi chmurami (chociaż ten drugi aspekt powoli zaczyna ulegać poprawie, ale przy takim zimnie jak ostatnio to tylko “kwiaty…”), a to, że nie zawsze przy tym zimnie, było biało na ziemi, to naprawdę mnie średnio obchodzi. Ba, mam wrażenie (może być całkowicie mylne), że obecność śniegu nieznacznie podnosi temperaturę odczuwalną.

        3. U mnie suma opadu śniegu w ciągu 2 miesiecy to już chyba dochodzi do metra! xD A w nocy z poniedziałku na wtorek kolejna solidna porcja białego “szaleństwa”. Gdybyś mieszkał np. w Białymstoku to byś raczej już miał po dziurki w nosie tego śniegu, bo właściwie non stop coś prószy…

  33. Tymczasem u mnie na południu Mazowsza (ale w innych regionach na południu) najniższe temperatury minimalne tej zimy to nadal minus 16 stopni z 1 grudnia, bo w styczniu najniższa temperatura jaką miałem to minus 11-12 stopni i z tego co widzę w prognozach do końca stycznia większego mrozu niż te minus 11-12*C (u mnie) już nie będzie.

        1. No właśnie wydaje mi się ze spora różnica, dlatego pytałem , bo stacja Radom jest w silnej MWC, a Kozienice to jedno z największych mrozowisk w kraju

  34. Pojawia się wreszcie nadzieja na zmianę w pogodzie i wybawienie od tego białego piekła, jakie teraz panuje. W prognozach nawet pojawił się fus przewidujące napływ mas powietrza z południowego wschodu. Najbardziej plugawą chlapę połączoną z deszczem, wiatrem i pełnym zachmurzeniem przyjmę teraz z otwartymi ramiona, byleby ta pogoda się skończyła…

    1. Zobaczymy czy tej zimy pojawi się jakaś porządna odwilż (z tmax powyżej 5 stopni w całym kraju) na jakieś 1-2 tygodnie. Tegoroczny styczeń jest kolejnym styczniem (po tych z 2006, 2010 i 2017), który nie przyniósł nigdzie podczas odwilży tmax powyżej 10 stopni (to już pewne na 99,9%). Może w II połowie lutego będzie więcej akcentów przedwiośnia.

      1. Albo największy mróz w sezonie. Druga połowa lutego to zdecydowanie jeszcze zima i nie należy liczyć na żadne przedwiośnie. Można się mocno przeliczyć.

        1. @alewis27
          Ja nie napisałem, że w II połowie lutego będzie przedwiośnie tylko, że może pojawi się więcej akcentów przedwiośnia. Osobiście mam nadzieję, że największe mrozy i opady śniegu wyszaleją się w I połowie lutego, a nie w II połowie lutego (tak jak to było w 2018 i 2011 roku) kiedy były nawet 10-stopniowe mrozy w ciągu dnia i poniżej minus 20 stopni. Po twoich komentarzach widzę, że nie jesteś entuzjastą odwilżowej pogody z dodatnimi temperaturami w zimie tylko zwolennikiem bardzo mroźnej i śnieżnej zimy. Ale faktem jest to, że w II połowa lutego w ostatnich latach częściej przynosi przedwiośnie niż silniejsze ataki zimy.

        2. Jak luty 1990 pokazał, że w drugiej połowie lutego można liczyć na aurę, którą kmroz nazwałby pełnią wiosny. W pierwszych dniach lutego 2002 i 2004 notowano miejscami temp. śr. dob. i t. maks. rodem z I dekady maja, Polkowice 5 luty 2004 t.maks. 17,9 st., Jelenia Góra 2 luty 2002 17,6 st..

    2. Do końca stycznia zima umiarkowana, potem lekka (ew. temp. przez zero).
      Wraz z początkiem lutego możliwe ocieplenie, jednak 01.02 wypada dopiero za tydzień i wiadomo jak trzeba podchodzić do tych prognoz…

  35. Zimą w Polsce w każdym miesiącu powinny wg norm występować silne, trwałe ocieplenia (7-10 dni) w kulminacyjnym punkcie ze śr. dob. 4-8 st. i śr. t. maks. 7-12 st. w zależności od regionu, więc zimą w styczniu jest patologiczna bo żadnej silnej odwilży nie było.

    1. Ale kosztem dalszych jeszcze silniejszych zmian klimatycznych, czy z wyrównaniem w postaci wyraźniejszych także ujemnych anomalii….?
      Przypomnę, że nie mamy obecnie innego istotniejszego źródła zmian klimatycznych (także tych u nas) jak AGW.

      1. @Lucas wawa

        Dokładnie tak. Chciałoby się dodać, że zmienność zimowego NAO jest drugą najważniejszą ale odkąd zobaczyłem, ze NAO (przynajmniej to z NOAA) koreluje się istotnie z efektem cieplarnianym to w sumie mam wrażenie, że wiem już czemu mamy dziewiątą z rzędu zimę z dodatnim lub neutralnym NAO.

        1. A teraz jeszcze możemy mieć ciekawy przypadek, kiedy SSW przy pow. Ziemi przejawi się okolicznościami z ujemnym AO, ale i zarazem dodatnim NAO…

          1. @Lucas wawa

            To by mogło się zdarzyć gdyby “wir polarny” (jak to nazywają dziennikarze [1]) zaatakował USA, co ponoć może się zdarzyć ku radości Cohena, ale nie sprawdzałem tych prognoz.

            [1] Prawdziwy wir polarny jest w stratosferze.

  36. Mam wrażenie, że ECMWF coś pojechał z temperaturami dla Gdańska. I nie chodzi nawet o same wartości (te wiem, ze i tak trzeba korygować w górę jak dla każdego modelu podającego pogodę dla lotniska w Rębiechowie), ale z rozpiętościami dziennymi. Np. -9 C o 7ej rano i -1 C o 13ej. I zaraz potem znów prawie dwucyfrowy mróz. Takich amplitud dziennych w styczniu nie ma. Chyba, że przypadkiem (front zimny goniący front ciepły), ale to ma nastąpić podczas wyżu. Nie da rady, panie ECMWF!

    1. Spokojnie, w wieczornej deterministycznej odsłonie ECMWF wrócił scenariusz występujący w przeważającej części wiązek, czyli niż bardziej wbijający się na wschód ( w porównaniu do odsłony porannej), a tym samym Polskę w większości miałby objąć ciepły wiatr S/SW zamiast chłodnego SE. W Polsce południowej oraz centralnej oznacza to również duże szanse na rozpogodzenia.

      1. To by zaczęło przypominać ocieplenie z 1. dekady lutego 2014 r. – o ile oczywiście się sprawdzi, a tym bardziej jeszcze okazałoby się trwalsze…

      2. Choć z tego co widzę, to jednak tym razem byłoby to ocieplenie do poziomu podobnego co np. między Świętami BN i Nowym Rokiem i również przy przewadze aury pochmurnej i okresowo z opadami (później deszczu).
        Z tym, że byłyby to opady z niżu wciśniętego między jeden wyż (kontynentalny) na E, a drugi rozwijający się od W.

        Na razie jednak korzystam z białego początku ferii na Mazowszu i w oba weekendowe dni ruszam z rodziną poza miasto:-)

  37. A co myślicie o rewelacjach pewnej pani z blogu którą twierdzi że w lutym będzie mróz że ho ho. szczerze to mieszkam na północnym wschodzie i mam już dość zimna. jak ktoś narzeka na brak zimy to zapraszam:) gwarantuje że szybko zmienić zdanie i będziecie tęsknić za ciepelkiem:)

    1. Na wschodzie mamy najbardziej śnieżną zimę od 6 lat, mimo wszystko warto zwrócić na to uwagę. Na pewno wielu myślało, że zwałów śniegu już nigdy nie obejrzą, tymczasem jak nie będzie silnego ciepła w lutym i marcu to zaspy poleżą sobie do kwietnia :)

  38. A taka ciekawostka. Po sprawdzeniu rekordów ciepła i chłodu wyszło mi że to luty ma największą amplitudę pomiędzy absolutną najniższą tmin a absolutną najwyższą tmax – aż 62°C. Drugi jest w tym względzie jest marzec (60,6°C) .
    A który miesiąc I kwartało ma największą różnicę między najniższą zanotowaną tmax a najwyższą zanotowaną tmax?
    Luty oprócz tego że jest drugim najchłodniejszym miesiącem w roku jest najsuchszym miesiącem w roku.

  39. No i chyba przyszły tydzień wszędzie “przejściowy” nawet na NE. Najnowsze prognozy mówią, że na plusie za dnia ma być cały tydzień, bez opadów, więc czeka nas szarówka, w nocy niewielki mróz. Eh, a tymczasem anomalia jest równa zeru w skali kraju, ale wiadomo, że już zakończy się lekko powyżej.

  40. Ciekawi mnie luty, niby tak zima już u mnie trochę trwa, ale chciałbym jakieś takie zakończenie z przytupem w skali całego kraju. Dawno nie mieliśmy prawie -30 stopniowego mrozu… może akurat w lutym? Śniegu mogłoby też dopadać, u mnie rekord tej zimy to 31 cm.

    1. Dawno nie mieliśmy też temp. miejscami >20 st. i ogólnokrajowo 15-20 st. w lutym, z takim przytupem zimę mogę pożegnać.

      1. A jak ktoś chce lata w lutym, polecam Kalifornię albo Zanzibar.
        Niemniej takimi 5-10 stopniami i okresowo pod 15 bym też nie pogardził.

  41. No to sypnęło w Poznaniu ładnie.

    Na niemieckiej wikipedii mają dobrze opracowany artykuł o fali upałów z 2015 roku, wygląda na to, że wtedy nałożyło się na siebie kilka zjawisk.

      1. Co do przyczyn tej fali upałów z 2015 roku to są artykuły wiążący to z zimnym Atlantykiem, ale mnie to mało przekonuje. Za często się to ostatnio powtarza aby to był tylko efekt “plammy zimna”na Atlantyku. To jednak w dużym stopniu musi być efekt ocieplenia bo inne kontynenty mają podobne trendy. Natomiast istotne było, ze była to także nieprzeciętna susza i to jest na pewno krytycznym czynnikiem, bez którego fala upałów się nie uda. Polecam przejrzenie chociaż mapek z kolejnych miesięcy z tego artykułu (dostpnego za darmo):

        Ionita i inni, 2017, The European 2015 drought from a climatological perspective, Hydrol. Earth Syst. Sci., 21, 1397–1419, https://doi.org/0.5194/hess-21-1397-2017

        Rysunki 1, 2 i 3 to wartości odpowiednio, opadów, temperatury i indeksu suszy w kolejnych miesiącach. Widać, ze nas (oprócz Pomorza) do dotknęło dopiero w sierpniu ale sytuacja rozwijała się na zachód i południe od nas już od wiosny. Byłem w Barcelonie gdzieś na przełomie kwietnia i maja 2015 gdy bili tam rekordy temperatur wiosennych.

    1. Ja jak na razie jestem wstrzemięźliwi z tymi ocenami w okresie 7+ dni, w 2017 też na 1 dekade lutego była zapowiadana codzienna lampa i 5-10 stopni, a co wyszło, to pamiętamy.

      Jednak bardzo słoneczny i w miarę ciepły – jak na środek zimy – przyszły tydzień już jest wg mnie na 90% pewny.

      1. Większa część przyszłego tygodnia (bo rozumiem chodzi o ten co niebawem się rozpocznie?) z temperaturami wokół zera. Najcieplejszy chyba poniedziałek, potem lekkie ochłodzenie i (prawdopodobnie) cieplejsze pierwsze dni lutego.

        Ja akurat za wahaniami temperatury wokół zera nie przepadam, podobnie jak i w ogóle za lekkimi plusami za dnia. Ale jak będzie pogodniej i bardziej sucho to i taką opcję termiczną odbieram lepiej.

        A dzisiaj skorzystałem z rodziną z dość przyjemnej (jak dla mnie) wersji zimowej zimy i wybrałem się pospacerować i pojeździć po okolicznych lasach na C Mazowszu. Trochę przebijało Słońce, trochę prószył śnieg – przy temperaturze ok. -5/-4°C. Nie było dokuczliwego wiatru i zarazem jakość powietrza całkiem dobra. Łatwiej by się jeździło przy nieco większej pokrywie (średnio leży tu ok. 5 cm), choć dzięki wystarczająco zmrożonemu gruntowi (miejscami zlodowaciałemu) “deski” i sanki się dobrze ślizgały. Jak na tegoroczną mało konkretną tu zimę było całkiem OK.

        Jutro też się gdzieś wybierzemy. Jest szansa, że odwilż tu dotrze dopiero w poniedziałek – więc jutro też powinny być jeszcze dobre warunki do spacerowania, czy “ślizgania się”, bez obawy o chlapę, czy błoto.
        Dobrze, że taka aura przytrafiła się w weekend:-)

  42. Taka zima jak dziś to mogłaby być zdecydowanie częściej. Dobre 10h prószenia śniegu, z czego powstała pokrywa o wysokości ok 1cm, do tego lekki mróz ok -2 za dnia i -4 w nocy i słabiutki wiatr. Jak na styczniową zimę warunki dla mnie wręcz idealne :) Momentami przed południem próbowało się nawet przebijać Słońce, ale ostatecznie chmury i tak wygrały.

  43. Coraz więcej prognoz wskazuje, że na początku lutego będziemy mieć napływ powietrza z dalekiego południa, podobny nieco do tego z początku listopada ubiegłego roku. Tylko gorole i narciarze w górach mogą być mniej zadowoleni, bo szykuje się kilka dni halnego. Ciekawe jak to wpłynie na pokrywę śnieżną w górach?

    1. Przy prognozowanym głównie przez ECMWF przepływie ocieplenie może być silniejsze nawet bardziej górą (niż dołem).

    2. Cóż, już od 2 miesięcy wschód ma całkiem solidną zimę, w porównaniu do zachodu PL to wręcz Syberię i niemal cały czas pokrywę śnieżną, więc mogłoby się to trochę odwrócić.

      1. @podlasianin
        Solidną zimę? Taki macie klimat, dlatego zostawcie zachód w spokoju, bo wszyscy mamy styczeń w normie i to bez żadnych skrajności.
        Ta strefa z coraz mniejszą ilością dni ze śniegiem poszerza się z okolic Beneluksu w naszym kierunku, dlatego lepiej nie zsyłać śnieżyc i mrozów do zachodnich województw, bo wyjdzie raczej odwrotny efekt. Dzisiaj u mnie na SW od rana prószył śnieg i już się stopił, zostawiając ciapę z błotem, solą i piaskownicą. Za kilka dni ta woda znowu zacznie nocami zamarzać…
        Może teraz ja powinienem zacząć straszyć “życzliwe” osoby ze wschodu notorycznym błotem, lodem i szklanką po każdym śniegu czy mrozie. W końcu nasz klimat szybko się ociepla, więc w przeciwieństwie do Waszych wschodnich “życzeń” moje zachodnie “pogróżki” prawdopodobnie już wkrótce się spełnią.

      2. Opad 130 mm od 1 grudnia to jest solidna zima, przy czym 75% opadu to śnieg… Gdyby zeszłotygodniowa fala śnieżycy przeszła np. przez Warszawę a nie Białystok to byłaby ogłoszona zima tysiąclecia.

        1. @podlasianin
          Styczeń to u Ciebie czwarty miesiąc z opadami śniegu? Bo z tego co pamiętam pod koniec października na Podlasiu padał śnieg.

          1. Tylko na Suwalszczyźnie padał śnieg w październiku, w moim regionie lekko prószyło po raz pierwszy pod koniec listopada.

  44. Hoho, w Białymstoku o 20:00 jest -15 stopni, ale ten silny mróz jest chyba lokalny, bo u mnie 50 km na południe jest -5.

    1. @podlasianin
      W Białymstoku nawet zaczęło się ocieplać, bo nasunął się stratocumulus. Temperatura wrosła z minus 15*C do minus 11,7*C.

  45. Taka odwilż jak jest zapowiadana to nawet mi by pasowała. Grunt by było pogodnie. Ciepłej i pogodnej odwilży tej zimy jeszcze nie było. Grudniowa w trzeciej dekadzie to był horror, styczniowa też do dupy bo się dużo śniegu stopiło od tego deszczu.

  46. Co tu dużo mówić, prognozy w zasięgu 10 dni wyglądają po prostu cudownie :)
    Jeszcze tylko przetrwać upiorną niedzielę (u mnie, bo na południu już ma być ładnie), i od poniedziałku sztosik – codzienne słoneczko i maksy przynajmniej na plusie. A początek lutego to już wgl wspaniale, bo dalej mnóstwo pogodnego nieba, a przy tym w końcu już wyraźne ciepło, do blisko 10 stopni! Jest więc szansa, że pierwszy weekend lutego, będzie mieć więcej wspólnego z lutymi 2002 i 2008, niż tylko dni miesiąca (wtedy też sobota i niedziela to były 2-3 lutego) :D
    Jedyne co spędza sen z powiek, to CFS-owa prognoza ujemnego NAO, na szczęście wygląda na to, że wbrew temu, niże będą pilnować zachodniej Europy i coraz śmielej zaciągać przyjemne “afrykańskie” ciepło (tym razem użycie tego słowa jest poprawne, poprawniejsze niż pod koniec lipca tego roku :D )

    1. Doprawdy aż ciężko w to mi uwierzyć patrząc co się dzieje w moim regionie od miesiąca i co będzie się jeszcze działo do wtorku. Ale po deszczowo-śnieżnym grudniu i ekstremalnie śnieżnym styczniu w końcu czas na słoneczny i bezopadowy luty.

      1. Dokładnie, jak tak będziemy się ekscytować ciepłymi prognozami (i co najgorsze parszywym słońcem), to jeszcze Editor i Fan Klimatów Umiarkowanych do nas zawitają ;)

      2. @Lucas
        Niestety wręcz przeciwnie. Przecież napisałem o niepokojących prognozach modelu CFS, więc sobie zdaje sobie sprawę, że okres tej przyjemnej pogody może być nietrwały. Zdaje sobie sprawę niestety również, że dokładnie dwa lata temu (26.01) prognozy na początek lutego wyglądały podobnie, a wyszło jak wyszło, i pierwsza połowa lutego była jedną z najgorszych i najbardziej upiornych za mojego życia – w 2012 było dużo mroźniej, ale przynajmniej słonecznie.
        Dlatego wszystko z dystansem ;) Na nic się nie nakręcam, z drugiej strony widząc takie POWTARZAJĄCE się prognozy, robi się naprawdę “ciepło na sercu” i ciężko się z tego nie cieszyć. Zwłaszcza po okropnej pogodzie jaka panuje praktycznie nieustannie (poza rodzynkami typu 2.12,8.12,28.12,14.01) od 2.5 miesięcy.

        1. Przepraszam, że może za ostro napisałem:-)
          Prognoza jest owszem optymistyczna. Mam jednak świadomość tego, że przed nami drugi najzimniejszy miesiąc roku, a statystyczna Tavg zaczyna coraz wyraźniej rosnąć powyżej 0°C dopiero za ok. miesiąc.

          1. Tu nie chodzi, że ostro napisałeś, tylko o złą interpretację. Nigdzie nie pisałem o tym, że poprawa pogody będzie trwała, wręcz wspomniałem o CFS….

          1. Bardzo dobra prognoza tego indeksu. Ciekawe tylko czy się spełni, bo z tego co kojarzę CFS już od połowy stycznia prognozował ujemne NAO a cały czas jest monotonnie neutralne.

    2. Koło początku lutego 2002 to ocieplenie nawet nie leży, wtedy t. min. były wyższe niż teraz mają być t. maks..

      1. Przymrozki nocami są normalne nawet w kwietniu. Luty 2002 miał ekstremalne wartości, u mnie 3.02.2002 było prawie 16*C. Gdyby zdarzyło się to trzy dni wcześniej to byłby rekord stycznia (u mnie to 14,8C)

        Jednak luty nie jest kwietniem i największa średnia dobowa przypadła na dzień 12 II, kiedy to cały dzień lało i nie było ani krztyny słońca.

        1. @alewis27
          Oczywiście przymrozki w kwietniu są “normalnie”, ale występując incydentalnie, epizodycznie, a nie cały czas. :)

  47. Obecnie mamy spory kontrast termiczny nad Polską, bo od -15/-10°C na krańcach E/NE kraju do nieco poniżej/powyżej 0°C na krańcach W/SW.
    C Mazowsze do niedzielnego przedpołudnia jeszcze po wyraźnie mroźnej stronie “mocy”. Obecnie (tzn. ok. północy) w W-wie notujemy ok. -8/-7°C, a Tavg za sobotę 26.01 wyjdzie tu jeszcze nieco poniżej -5°C.

    W niedzielę 27.01 już cieplej, ale i tak maksymalnie ok. 0°C, przy niewielkich opadach śniegu. Czyli 7 lub 8 dni pod rząd przyniesie tu całodobowy mróz, od 2 dni już także ze świeżą pokrywą śnieżną. Pomimo późniejszych wahań temperatury wokół zera, w nocy z poniedziałek na wtorek (28/29.01) prognozowane są kolejne opady (głównie) śniegu. Do końca stycznia zima więc nie da tu całkiem za “wygraną”.

    PS.
    Pomimo cieplejszego początku lutego, prognozy na kolejny miesiąc trzymają w niepewności:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

  48. Ostatnie dni stycznia przyniosą już raczej mało ciekawą pogodę na wschodzie klasyczne ok 0 stopnia a na zachodzie do ok 5 stopni. W sumie to już wiadomo że pierwszy miesiąc roku zupełnie niczym szczególnym się wyróżni. Styczeń znajdzie się w okolicach normy z raczej słabym usłonecznieniem choć jeszcze nie najgorszym. Z opadami też to jakoś średnio wyjdzie (poza obszarami górskimi). Mieliśmy podział na bardziej zimowy wschód i bardziej jesienny w pogodzie zachód, ale to też nic szczególnego, podobnie jak dość niskie amplitudy. Zobaczymy co przyniesie 2-gi miesiąc. Początek lutego zapowiada się jednak mało ciekawie z temperaturą krążącą wokół 0 co jest klasyczne dla tej zimy ( zimą najczęściej w dzień jest w widełkach między -5 a +5 a w tym sezonie takich dni jest bardzo dużo nawet jak średnie standardy zimy)

    1. @anonim
      Jesteś pewien że z opadami średnio wyjdzie? Bo z tego co patrzyłem to miesięczna suma opadów w wielu miejscach Polski została przekroczona czyli styczeń zapisze się mokry.

      1. Na Mazowszu spadło jak na razie około 30mm, już dużo raczej nie przybędzie. Wg starych norm styczeń mokry, wg tych bardziej “współczesnych” (z obecnego stulecia) jednak lekko suchy.
        Średnie opadów w miesiącach zimowych rzędu 20-25mm powoli odchodzą w zapomnienie.

      2. Ale jakoś szczególnie mokry nie będzie odnosząc się do całego kraju. Te opady nie są warte jakiegoś zapamiętania. Zawsze się czegoś można doszukiwać ale ja naprawdę nic szczególnego w tym styczniu nie widzę co byłoby warte zapamiętania. Z pozytywów ale na mój gust zaliczyłbym trochę zimowej pogody bo to różnie mogłoby być. W stosunku do poprzedniego miesiąca styczeń jest dużo fajniejszy ale w stosunku do potencjału tego miesiąca jest raczej mało ciekawy bo zarówno zimowa pogoda mogłaby być bardziej konkretna a do tej pory mrozy były co najwyżej umiarkowane i też lokalnie, ze śniegiem nie jest najgorzej ale pokrywa mogłaby utrzymywać się dłużej. Z drugiej strony zabrakło też bardzo ciepłych dni z temperaturami 10+. Niemniej styczeń 2019 oceniam lepiej niż styczeń 2018 czy 2015 ale już gorzej od stycznia 2017 czy 2016

        1. Bardzo mało słońca w porównaniu do styczni 2016 czy 2017. Było z tym słońcem lepiej niż w grudniu, co wciąż nie znaczy dobrze – grudzień był u mnie blisko absolutnego rekordu niskiej liczby godzin słoneczych oraz zachmurzenia frakcyjnego. Usłonecznienie w Katowicach to póki co 27 godzin a średnia wartość w okresie 91-18 to 49,9h. Jest więc zrobiona zaledwie połowa normy (która i tak jest śmiesznie niska) po 26 dniach miesiąca.

          2015 miał 36h, 2018 – 38h czyli też poniżej normy. Były to jednak stycznie bardzo ciepłe, bez śniegu, przy tak niskim usłonecznieniu – smutne i ponure. 2016 i 2017 – stycznie dużo zimniejsze w dodatku usłonecznienie powyżej normy (59h w 2016 i aż 97h w 2017). Tegoroczny może być najgorszy pod względem słońca z całej piątki, ale jest normalny termicznie i przynosił sporo dni ze śniegiem. W zasadzie cały miesiąc coś tam leżało, takich typowo jesiennych dni w tym miesiącu nie było. Co najwyżej odwilżowe.

    2. @anonim
      Opadów w styczniu było całkiem sporo, zwłaszcza deszczu na zachodzie i śniegu w górach. We Wrocławiu może i wyjdzie około 40 mm, czyli nie jakoś bardzo dużo, ale w okolicy Zgorzelca czy Zielonej Góry to już około 70-80 mm, czyli tyle ile średnio pada tu latem.

  49. Patrzę na prognozy na I połowę lutego i trochę mnie niepokoją że widzą przewagę odwilżowej pogody. To może oznaczać że rośnie ryzyko mocniejszego ataku zimy w II połowie lutego tak to było w lutym 2011 czy 2018 – oby tylko nie było powtórki. Ale może być też jak w 2014 czy 2015 czyli trochę akcentów zimy w I dekadzie lutego i później zima w wersji co najmniej umiarkowanej nie wróciła już do końca lutego – ale w to wątpie.

      1. Wtedy nawet w Moskwie nie było zbyt wiele zimy, anomalia w europejskiej części Rosji dobijała do +10K. Zimą odwilże są normalne. Teraz to przynajmniej można nazwać to odwilżą a nie po prostu ociepleniem, bo w kilku ostatnich zimach przy ociepleniach nie bardzo miało się co topić.

      2. Ta odwilż ma być dużo słabsza niż normalnie, nawet u Ciebie co najmniej raz w lutym powinno być 8 st. i śr. dob. 5 st..

        1. zasadnicza odwilż dopiero ok. 1.02 i później, wtedy może będzie jakieś większe ciepło bo to jeszcze w strefie fusiarstwa. Bo obecna odwilż to popłuczyny, dzisiaj 5*C, zaś w tygodniu ma być ok. 0-2 w dzień i do -6 w nocy. Czyli żadna odwilż, to nadal ujemna średnia dobowa czyli zima.

      3. luty 2016 to chyba patologia pogoda była ;) piszę chyba, bo trochę nienormalnym jest prawie 15 stopni 7 lutego i bezchmurne niebo ;)

    1. W Lublinie na razie na granicy odwilży. Pogoda w tym miesiącu była obrzydliwa. Nadchodząca odwilż nie jest już w stanie zmienić mojej oceny tego miesiąca.

      A co do związku odwilż w I połowie lutego = zima w II połowie, takiej korelacji nie ma. Może się ochłodzi, może zrobi się jeszcze cieplej.

    2. @Zbigniew
      ta obawa jest bezpodstawna. Pierwsza połowa lutego ciepła, tylko zwiększy szansę na ciepłą drugą połowę. w 2018 pierwsza polowa lutego była w normie, a nie ciepła.

      1. @kmroz
        Ale generalnie chodziło mi o to że II połowa lutego 2018 i 2011 była chłodniejsza od i połowy a według normy powinno być odwrotnie.

  50. A ja się cieszę, że także niedzielny wypad (tereny pozamiejskie C Mazowsza) udało się nam uskutecznić przy pogodzie nadal mroźnej, a nie już odwilżowej.
    Przy braku Słońca już o wiele lepszy całodobowy niezbyt silny mróz, niż topiący się śnieg lub deszcz na lekkim plusie.

  51. co się dzieje w tej pogodzie? w Krakowie i pobliskich wsiach ledwo co dziś śnieg stopnieje (jeśli już całkiem nie stopniał) po to, by jutro znowu miało sypać :( podejrzewam, że nawet 5 cm mokrego śniegu może spaść (i osiąść później na glebie) od poniedziałku do wtorku- dlaczego mokrego? bo ponoć ma być lekki “+” podczas opadów :(

  52. W Warszawie tymczasem temperatura już ok 0 a normy smogowe przekroczone 4-krotnie i oczywiście zalecane jest nie wychodzenie z domu. Ciekawe jak w mieście uprawiać sport w sezonie grzewczym a szczególnie zimą kiedy średnio co 2 albo 3 dzień mamy przekroczone normy smogowe. Z jednej strony namawia się do wychodzenia na zewnątrz a z drugiej do niewychodzenia. Wiem że można do znudzenia pisać o smogu ale tu chodzi o nasze zdrowie. Są dwie opcje albo aktywność fizyczna w domu lub pomieszczeniu np. stacjonarny rower czy bieżnia, albo gdzieś basen albo wyjazd daleko poza miasto – najlepiej w Bieszczady akurat tam nie słyszałem żeby były jeszcze problemy ze smogiem. Ja jeszcze mogę co jakichś czas wyjechać poza Warszawę na wieś, ale to też nie zawsze bo praca jest tutaj. Od razu też widać że smog nie tyle zależy od temperatury co od innych czynników pogodowych. Jak ktoś napisze że same siarczyste mrozy wystarczą by był smog to napisze bzdury bo większy smog może występować przy takich temperaturach jak dziś niż gdyby było -20-wiele zależy od wiatru. Smog występuje zresztą w nieporównywanie cieplejszych Indiach nawet na północy tego kraju. Patrząc z obecnej perspektywy warunków pogodowych gdzie mamy i tak mało ciekawą zimę i na smog należy sobie tylko życzyć i szybkiej i ciepłej wiosny i jak najszybszego końca sezonu grzewczego ale podejrzewam że przynajmniej jeszcze w lutym ze smogiem będziemy się borykać

    1. Czyli kwintesencja jest taka, że najlepsze dodatnie temperatury i silny wiatr. Jeśli jest poniżej zera, nawet nie wiele i wieje, to za bardzo na dworze sobie nie pobędziesz – tak było przez kilka dni w kończącym się tygodniu, środa i czwartek max -3 czyli naprawdę nie jakiś bardzo niskich, a odczuwalnie było jak podczas prawdziwie syberyjskiej fali mrozów, z powodu właśnie nawalającego lodowatego podmuchu ze wschodu. Jeśli jest +5/+10 i wiatr, w dodatku łagodny (czyli z S/W), to odczuwalnie będzie raczej powyżej zera, a do tego wiatr rozwieje smog i przy tym pewnie niskie chmury.
      Mieliśmy tej zimy już chyba każdy możliwy typ pogody, ale takiego jak wyżej napisałem brakuje całkowicie.

    2. “wiele zależy od wiatru”

      ->>> Można to rozszerzyć, iż wiele zależy nie tylko od wiatru w poziomie, co także od mieszania się powietrza w pionie. A do tego drugiego potrzeba, aby nie było inwersji lub była ona ograniczona.
      Z tym, że nie wiem do której części dnia nawiązywałeś odnośnie smogu w Warszawie (?) – bo jednak wczesnym popołudniem pojawiły się tu dwa czynniki poprawiające jakość powietrza, tzn. wiatr wzrósł do średniej prędkości powyżej 5m/s oraz przejściowo sypał śnieg.

      I jeszcze jedno… akurat w Warszawie 60+% największych zanieczyszczeń to nie ogrzewanie, tylko transport. A zanieczyszczenie powietrza z nim związane mamy przez okrągły rok, choć wraz z coraz większym nasłonecznieniem łatwiej o jego redukcję (dopiero podczas letniej “żarówy” intensyfikuje się smog fotochemiczny).

  53. Dziś smog? To dla mnie dość szokujące bo u nas w górach dzisiaj wieje i zawiewa resztki śniegu który padał w ostatnich dniach bo ten wcześniej spadły jest nie do ruszenia nawet przez huragan,jest tak zbity.Więc jak ktośma smog to zapraszam w Beskidy,co do jakości powietrza to u nas jest na pewno czyste,choć nie wiem czy dla kogoś kto by przyjechał pooddychać świeżym powietrzem byłby ze spaceru zadowolony,pewnie by szybko z niego wrócił.Raz że wieje zbyt mocno,odczuwalna temp.około -10 st.,dwa że ciężko się chodzi bo śniegu dużo, w dodatku jak pisałem jest go 2 warstwy,na wierzchu o konsystencji piasku a pod około 2cm jego warstwą zbity,około 20 cm.Nie widać by dziś ktokolwiek spacerował większość siedzi w ciepłych domach przed teleizorem lub komp.Ja się temu nie dziwię.W dolinach karpackich te odwilże przychodzą najpóźniej,wiem to z autopcjii,na jutro np.w Krośnie prognozuje się plus 3 st,a tymczasem u mnie UM pokazuje na jutro cały dzień -1,st.Różnica 35 km.

  54. Ciekawe jak to będzie z tymi kolejnymi odwilżami? Bo widać wyraźnie, że im głębiej w ląd tym potrzeba silniejszej adwekcji znad N Atlantyku, aby temperatury dodatnie zaczęły przeważać nad ujemnymi. Przynajmniej we E części Polski co najmniej do 31.01-01.02 odwilże za dnia niewielkie i na niezbyt dużym obszarze, a poza tym przewaga opcji -5/0°C – przy rozpogodzeniach nocami i o porankach jeszcze niższych. Okresowo rozpogodzenia, okresowo opady przeważnie stałe lub mieszane. Typowa lekka zima – przynajmniej do piątku na E kraju.

  55. W Białymstoku aktualnie leży ponad 20 cm śniegu. W mojej ocenie – o ile prognozy się nie zmienią – bezśnieżnie będzie przed następnym weekendem. Bo ta odwilż do piątku raczej w wersji light – raz prognozy mówią o całodobowym mrozie w środę i czwartek, a raz o temp. rzędu 1-2 stopni. Więc wszystko od tego zależy. Styczeń 2019 się zapisze jako bardzo śnieżny miesiąc u mnie. Od 2 stycznia leży cały czas pokrywa śnieżna.

  56. My na granicy mrozu i termicznych plusów, a tymczasem na N Europy miejscami notujemy (notowaliśmy) poniżej -40°C.
    Niebawem jednak kontrasty te zaczną stopniowo zanikać, a zagon najsilniejszego mrozu utworzy się tuż za Uralem (średnie anomalie rzędu -15/-20K).
    Póki co nie widać u nas ani fali silnego mrozu, ani też wyraźniejszego i trwalszego ocieplenia – bo to ok. kolejnego weekendu 02-03.02 raczej też nie będzie zbyt silne i długie.

  57. Widzę, że post o ograniczeniu funkcjonalności zniknął, ale aktualizacji z wczoraj już nie ma. Szkoda. Niech się ten shutdown skończy jak najszybciej.

    1. Skończy się wtedy kiedy podejmiemy ostateczną decyzję co dalej ze stroną, czy mamy ochotę poświęcać 70-80% czasu żeby to jakoś funkcjonowało, czy mamy ochotę w dalszym ciągu robić coś czego nie docenia nikt póki nie przestanie to działać. Mamy wiele wątpliwości, które zostały spotęgowane w momencie kiedy doszło do tego, że pomimo reklam musimy sporo dokładać by to funkcjonowało. Kiedy podejmiemy decyzję to wrzucimy oficjalne info.

      1. jak to nikt nie docenia? robicie świetną robotę, jako jedyni macie tabele gfs, wielu osobom już wczoraj zaczęło tego brakować, ja w dalszym ciągu czekam na aktualizacje tabel gfs 1h

        1. Dziękujemy za te słowa. Oczywiście nie chodzi nam o wychwalanie nas pod niebiosa :D Po prostu coś co było fajne, co lubimy zaczyna być coraz bardziej uciążliwe dla nas jako administracji. Prowadzimy rozmowy nad rozwiązaniem tej sytuacji.

          1. Nie było chyba w tym roku tradycyjnej zrzutki na serwer. Z samych reklam w Polsce serwisowi branżowemu stawiającemu na jakość, a nie ilość kliknięć, nie jest łatwo się utrzymać. Zrzutka powinna być. Praca nad stroną to wiadomo – swoja drogą, ale myślę, że userzy nie odmówią pomocy przy zbiórce na koszta. Tak przecież było w wielu poprzednich latach.
            Ja nawet sobie nie wyobrażam, by mogło was zabraknąć albo funkcjonalność obcięta do minimum. Pod względem merytorycznym i prezentacji upublicznionych danych nie macie praktycznie konkurencji w Polsce, nawet włączając w to co na swoich stronach prezentuje IMGW.

          2. Nie było zrzutki ponieważ są reklamy. Cieszymy sie, że Ty tak do tego podchodzisz, ale niestety obawiamy się, że reakcja byłaby moooocno podzielona właśnie ze względu na reklamy. Owszem. Od wczoraj się zastanawiamy czy nie zrobić zrzutki (tym bardziej, że od grudnia nie dostaliśmy przelewu właśnie za reklamy)

          3. “Pod względem merytorycznym i prezentacji upublicznionych danych nie macie praktycznie konkurencji w Polsce,”

            No właśnie. Nie ma zbyt wielu dobrych stron/blogów o pogodzie i klimacie. Gdyby nie MeteoModel, to gdzie bym wchodził? Na Twoją Pogodę? Albo na blog królowej? Bez przesady.

          4. Ja oczywiście AdBlocka mam wyłączonego na tym blogu, a jakbym miał możliwość, to bym się dorzucił za serwer czy za domenę.

          5. Dochód z reklam jest… Nikły. Do tego pojawiły się opóźnienia w przelewie środków za reklamy. Myślę, że do końca dnia podejmiemy decyzję i damy znać :)

          6. A ile płacicie za serwer i domenę. Z tego co wiem, za domenę się płaci raz na rok, a za host przynajmniej raz w miesiącu.

          7. Ja staram się mniej więcej raz na 2-3 dni jakąś reklamę kliknąć. Łukasz – za samo ich wyświetlanie Google w 95% przypadków nic nie płaci. Trzeba raz na jakiś czas klikać, ale ostrożnie, bo jak klikniesz za często to narobisz tylko niepotrzebnego bigosu.
            Ale, że sam z AdSensem miał już co nieco do czynienia to swego czasu śledząc licznik wejść na bloga (chyba już go zdjęliście, bo teraz się nie wyświetla?) zdaję sobie sprawę z tego o jakich mniej więcej kwotach tu mowa. Nie ma przebacz – reklamy pomagają, ale bez zrzutki się nie obędzie. Wystarczy jak każdy z komentujących przeleje po symboliczne 10-20 zł to powinna zebrać się odpowiednia sumka by pokryć brakujące koszta domeny i serwera + jakieś piwko dla administracji za pracę. W przeszłości przy mniejszych zasięgach się udawało to i teraz nie powinno być z tym kłopotu.

  58. Dzisiaj chyba będzie drugi najładniejszy dzień odwilży w wersji suchej po (czwartku – 17 stycznia), bo u mnie na południu Mazowsza, a także na SE Polski i na krańcach zachodnich pojawiają się rozpogodzenia, przejaśnienia i słońce przy dodatnich temperaturach i np. w Tarnowie, Rzeszowie, Nowym Sączu, Lesku temperatura osiągnęła 6 stopni przy dość pogodnym niebie i słońcu. Nieźle.

    1. Dzisiaj dzięki przejaśnieniom, rozpogodzeniem i słońcu temperatura maksymalna jest dzisiaj wyższa (przekracza 5 stopni na plusie) niż przewidywano w TV, niektórych modelach.
      Ciekawostka- tymczasem anomalia stycznia zatrzymała się na poziomie 0 czyli miesiąc jest obecnie w normie. Rzadko się takie coś zdarza.

      1. Ano rzadko, zwłaszcza zimą, gdzie potencjały na anomalie są największe w skali roku. Styczeń z anomalią +3 to w sumie żaden ‘wyczyn’, nawet +4 to nadal nic niezwykłego, no chyba że względem 1991-2018 (co się przekłada na ponad +5 względem starych ref). Za to w maju +3 smyra rekord ciepła, w czerwcu bije powojenny, we wrześniu absolutny. Jeszcze bardziej okazałe są potencjały na minus, wprawdzie od 1990 roku nie doświadczyliśmy ekstremalnych ale istnieją one i mogą osiągać ok. -10K. Ląd zimą jest bardzo wyziębiony, zaś latem ma podobne temperatury co zachód Europy. Temu NAO nie koreluje z temperaturą poza DJFM.

  59. Szkoda by było. Strata tak ciekawego i merytorycznego bloga, to niepowetowana strata. Na korzyść śmieciowej medialnej papki to pójdzie. Zostańcie!

      1. Jeszcze jak wejdzie w ustawie do Parlamentu Europejskiego ACTA2 to dopiero będzie nieciekawie – takie serwisy jak moje forum lub właśnie ten blog przestaną mieć rację bytu, a wielkie serwisy… będą jeszcze większe.

        1. Czyli krótko pisząc, małe serwisy po prostu przepadną i nie będą mieć już tyle nowych użytkowników. Jak na razie ACTA2 nie weszło w życie, ale nie wiadomo co będzie dalej.

  60. U mnie ta odwilż przynosi…umacnianie się aury zimowej. Porządnie dzisiaj sypnęło, temperatura jest na plusie ale bardzo niewielkim, w nocy mróz. Kolejne dni to też raczej zima, temp 0 w dzień do -6 w nocy, trochę więcej rozpogodzeń (choć tego miesiaca i tak już nic nie uratuje, jest trochę lepszy od grudnia ale i tak bardzo pochmurny, zaledwie 12h słońca więcej od rekordu z 2013). Dopiero w sobotę ma się zrobić odwilż z temperaturą w dzień rzędu 6-8 stopni i nawet w nocy dodatnią. Przez cały miesiąc były tylko 2 dni bez mrozu w nocy, rozpiętość temperatur również jest niewielka bo min to -14,4 (7 stycznia) a max to 5,5 (18 stycznia). Te -14 to wpadło cufaltem wtedy, Katowice były najzimniejszą stacją tego poranka.

    1. W poniedziałkowy wieczór w Warszawie też sypie śnieg. Temperatura jest co prawda na niewielkim plusie, ale grunt jest zmarznięty i (poza chodnikami/ulicami) zaśnieżony, więc świeży śnieg bez problemu się utrzymuje. Do soboty większej odwilży nie będzie, więc białe krajobrazy powinny dominować.

      1. Dzisiejsza śnieżyca, mimo, że przy dodatniej temperaturze, była naprawdę piękna i zjawiskowa i faktycznie “zasili” śniegiem na kolejne dni. Nasłonecznione miejsca pewnie szybko stracą śnieg, ale co do tych bardziej zacienionych, to spokojnie się powinien do soboty utrzymać. A sobotnie ciepło… to już jest w skillu. Więc raczej powyżej 5 stopni na Mazowszu będzie. Większym pytaniem jest, przy jakim typie pogody. Na chwilę obecną dla w-wy gfs prognozuje średnią sobotę i przepiękną niedzielę – a ecmwf zupełnie na odwrót. Bardzo ponure zapowiedzi pojawiły się za to na kolejny tydzień – typowy “wał wyżowy” oddzielający niże islandzkie i czarnomorskie – niemal zero słońca, trochę pluchy i to wszystko przy lekkoplusowych wartościach. To chyba jedyny typ pogody, od jakiego wręcz WOLĘ mroźną wersję zimy. Na szczęście to jeszcze fusy, równie dobrze może okazać się, że stream troche zejdzie i będzie ciepło i słonecznie.

        Od siebie dodam, że dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo przyjemny jak na styczniowe standardy. W ciągu dnia do +3 stopni i słonecznie, a wieczorem opad śniegu. Jedyne minusy, to zbyt szybkie przyjście zachmurzenia piętra niskiego (około godziny 12:00) i niestety silny wiatr ze wschodu…

  61. Myślę, że nie tylko komentujący się dorzucą, nie trzeba się tu udzielać żeby nie móc sobie wyobrazić dnia bez Waszej świetnej pracy. Jeśli nie ma drugiego dna zaryzykujcie z tą zbiórką, już ona sporo powie o sytuacji i faktycznym zapotrzebowaniu na pojawiające się tutaj treści.
    Jeśli obawiacie się, że mimo zbiórki może nie starczyć “pary” na dalszą działalność to sprawę trzeba tylko uczciwie przedstawić, ja na pewno zaryzykuję bez gwarancji utrzymania serwisu!

    Pozdrawiam i dziękuję

    1. Musimy zacząć od tego, że ten blog, ta strona to pasja/hobby jej właściciela. Czasem mamy dość dbania o to, aczkolwiek myślę, że jeśli wyjdą nam nowe pomysły to będzie tylko lepiej :)

      1. nie mam zielonego pojęcia o jakich kosztach rozmawiamy, wiem natomiast, że:
        a) z tej właśnie strony czerpię informację codziennie
        b) z tej strony dowiedziałem się o wielu innych aspektach związanych z moją pasją czyli meteorologią do których pewnie bym kiedyś doszedł ale trwało by to dużo dłużej
        c) strona posiada wiele danych w przystępnej formie i jest moim zdaniem dużo wygodniejsza niż IMGW
        d) to POLSKA strona
        e) jest to jedyna strona z tak wysoką kulturą wypowiedzi w komentarzach i to mimo że i tak piszemy o swoich odczuciach i wyobrażeniach co do prognoz ,między tym znajdują się ciekawe tematy i myślę że każdy znajdzie coś dla siebie.
        F ) dzięki Arctic Haze i tej stronie zdobyłem wiele argumentów przeciw denialistom z mojego podwórka !!
        Pozdrawiam i chętnie wspomogę.

  62. Teraz właśnie dokładnie widać w szczególności na radarze antistorm.eu o co mi chodzi na Południowo-Wschodniej Polsce… Jak deszcze idące Z ZACHODU omijają miasto Krasnystaw… Chmury zaczynają się rozrywać, pada mocno w Lublinie, Zamościu.. Ale nad Krasnymstawem chmury sie tak jakby “rozrywają” dlatego cały czas piszę że w porze letniej tutaj mamy sahare wprost…

    1. Cienie opadowe są w wielu regionach kraju. Podobno Lipce Reymontowskie, w okolicy Skiereniewic i Tomaszowa Maz. mają podobnie.

  63. I kolejny już n-ty intensywny opad śniegu w moim regionie. Ta zima jest naprawdę niezwykła, bo styczeń jest bardzo pogodny ale jednocześnie niemal ekstremalnie śnieżny-jak w USA :P gdyby nie odwilże….

  64. Dzisiaj modele się w mojej części kraju pomyliły. Dużo słońca, ale i spory mróz, bo w najcieplejszym momencie dnia było -3 st. Aktualnie -4 i zaczyna padać śnieg.

    1. Wczoraj w południowej Polsce też się modele, a także portale pogodowe, prognozy w TV, radiu też się pomyliły. Zapowiadały 1-4 stopni, cały czas chmury i opady, a tu temperatura przekraczała 5 stopni przy pogodnym niebie i słońcu.

  65. Sypnęło śniegiem i to porządnie w moich rejonach dzisiaj w nocy i chyba znowu mamy podobna pokrywę śnieżna z okolic 15 stycznia kiedy było 31 cm… także odwilżo trwaj ;) a całkowicie poważnie to do weekendu niewiele się stopi tego śniegu, trzeba większego ocieplenia i deszczu…

  66. Dzień dobry :)
    Mam pytanie o nową rozdzielczość modelu GFS (parallel) – czy ona już jest wprowadzona w model operacyjny i na mapach widzimy wyniki z tego nowego modelu już? :)

    1. GFS-P jest planowany bodajże na 3 kwartał tego roku. Obecnie jest prezentowany operacyjny, GFS-P schodzi z opóźnieniem i strasznie zamula. Niestety obecnie na tym hostingu niema szans postawić własnej maszyny, więc nie możemy bardziej obciążać tego, co jest – i tak są problemy z wydajnością.

    2. Obecnie w przygotowaniu są za to meteogramy ALARO/AROME:
      https://meteomodel.pl/arome/meteogramy
      https://meteomodel.pl/alaro/meteogramy

      Podobnie, jak w ICM dane temperatur i opadów przygotowane są dla pewnego obszaru: +- 2 pkt gridu dla AROME i +- 1 punkt gridu dla ALARO, stąd zakresy. Opad godzinny (lub 3 godzinny w przypadku ALARO) jest stricte dla punktu (prawa oś Y).

      Na tę chwilę uruchamiane ręcznie, jeśli ktoś sobie życzy, można podać współrzędne i nazwę miejsca, na wzór:
      warszawa-pkn 52.231729 21.005894

  67. No i u mnie drugi dzień z rozpogodzeniami i słońcem podczas odwilży, a temperatura wynosi 3°C. Teraz niestety przybywa chmur Sc i Ac. 😠 W radiu i telewizji słyszałem w prognozie że dzisiaj ma być od minus 1 do 2°C a tylko miejscami na, zachodzie 3°C. A tymczasem na SE Polski temperatura osiągnęła już 4°C.

    1. U mnie dzisiaj normalnie czuć powiew solidnego przedwiośnia, od prawie w 2 godzin świeci słońce i przez moment były nawet były 4 stopnie. Żebyście nie myśleli, że zmyślam-w Terespolu zanotowano 3,3 st. Gdyby wiał silny wiatr to można by pomyśleć, że nad Podlasie zawitał halny ;p

      1. Do solidnego przedwiośnia to jeszcze bardzo długa, ale dzień naprawdę przyjemny. Na termometrach mam już ponad 3 stopnie, szkoda tylko, że słońce przestało świecić. Wiatr zmienił kierunek z SE na SW dzisiaj i jest o wiele przyjemniejszy.
        Także o przyjemne (zdatne do życia poza czterema ścianami) temperatury już się nie martwię, ciekawe tylko jak ze słońcem w najbliższych dniach, bo to loteria. Wczoraj na środkowym Mazowszu się poszczęściło, dzisiaj już zdecydowanie mniej. Opadów też praktycznie nie będzie, wg ECMWF do końca prognozy zero opadów…

    2. @Zbigniew
      i po co tracić czas na radiowe i telewizyjne prognozy? No chyba, żeby się pośmiać, albo móc wypominać :)

    1. @zaciekawiony

      To chyba jest właśnie efekt tegorocznego SSW. Pamiętacie, ze od razu pisałem, że efekty będą koło początku lutego? Na szczęście dla nas wygięcie prądu strumieniowego dopadło głównie Amerykę Północną.

      Judah Cohen oczywiście triumfuje i zapowiada największe mrozy XXI wieku:
      https://twitter.com/judah47

      1. Podobnie jak latem najbardziej się oberwało nie nam, a Skandynawii (względem norm przynajmniej, czyli wysokie anomalie).
        Sporo tego szczęścia trzeba przyznać. U nas pomimo SSW możliwe dwucyfrówki na plusie w pierwszy weekend lutego :D

        1. A czy te dwucyfrówki u nas to paradoksalnie nie jest zasługa właśnie SSW, które szczęśliwie dla nas sprowadzi mrozy do Ameryki? Zimno za oceanem przeważnie przekłada się na ciepło u nas.

        2. Ile będzie tych dwucyfrówek na plusie? NIC nie wskazuje na to, aby było to trwalsze i zarazem wyraźne ocieplenie względem np. tego z II dekady stycznia.

          1. Nawet ja nie jestem takim “wariatem” by oczekiwać trwałego dwucyfrowego ciepła w lutym, zwłaszcza ma początku. Do pełni szczęścia mi wystarczy jeden taki weekend.

          2. Nie doczytałem do końca.
            Ocieplenie z 2 dekady stycznia to nawet nie ma startu do tego. Przyniosło ono wprawdzie jeden udany dzień na S i E Polski, ale szału nie było. W dużej części kraju nawet ten dzień był dość kiepski. (Mowa o 17.01)

          3. Zobaczymy, czy będzie choć jeden dzień z Tmax ok. +10°C a Mazowszu? A jeżeli nawet (co nie jest pewne), to ma być wietrzna sobota…
            W Nowy Rok było blisko +7°C – tylko co z tego, skoro było mokro i wietrznie…???

    2. A co z bardzo mroźną W i C Syberią? Miejscami anomalie rzędu -20K (!).
      Na N Europy raczej nadal rzędu -10K.

      1. @Lucas wawa

        Syberia z anomalią -20 K jest nadal Syberią, tylko nieco chłodniejszą. Przypomina mi się dowcip rosyjski o telefonie z Moskwy na Syberię:

        – Słyszałem, ze macie -40 stopni?
        – Nie, no co Ty!
        – W telewizji mówili, że macie tyle.
        – Niemożliwe. Tyle to tu nie mamy.
        – I w radiu też. Że cała Syberia taka zimna.
        – A chyba, ze na dworze!!!

  68. Dzisiaj kolejny dzień w regionie znacznie cieplejszy niż przewidywały prognozy. Ciekawe czy ten trend się utrzyma. W kolejnych dniach zwłaszcza GFS zdaje się kompletnie nie doceniać przepływu. ECMWF widzi w sobotę +9 a GFS zaledwie +5 na Mazowszu. Mam nadzieje, że ECMWF się sprawdzi, fajnie jakby po tylu kiepskich weekendach trafił się w końcu udany.

    1. A czy nie zauważyłeś, że C Mazowsze przejściowo stało się dzisiaj oazą pseudo-ciepła? Właściwie we wszystkich kierunkach za dnia chłodniej niż tu. A i u nas zaledwie ok. +3°C i to tylko krótkotrwale. Wieczór i noc już i tu przyniosą ponownie spadki temperatury nieco poniżej 0°C. Czyli pseudo-ciepło przeplatane pseudo-zimą….

      A to ocieplenie w weekend 02-03.02 może i wyraźniejsze, ale jak na standardy tej zimy – bo ogólnie nie będzie jakieś szczególnie imponujące, zważywszy, że przejściowo ma wiać i padać. Poza tym, już od poniedziałku 04.02 czeka nas ponowny powrót temperatur “przez zero” (co najmniej, jeżeli nie coś więcej…).

      1. Na razie nie będę sobie “psuł” humoru tym co dalej i będę się cieszył na piękny weekend, pierwszy w pełni udany tej zimy.
        To “pseudocieplo” pozwoliło mi na już w miarę przyjemne przebywanie na dworze. Pierwszy raz od wielu tygodni. Mam narzekać?

        1. “na piękny weekend, pierwszy w pełni udany tej zimy”

          ->>> Piękny? Jak rozumiem masz na myśli tylko ciepło, a inne czynnymi jemu towarzyszące już nie…?

          1. Ciepło, słonecznie, sucho. Czego chcieć więcej? 20 stopni i słońca świecącego tak mocno jak w maju i równie długiego dnia? No sorry, bądźmy realistami.

  69. Tak jak przypuszczałem, nie przywiało nam “dżumy”, za to przywiało nam “cholerę”…
    Nadmienię, że alternatywą dla obecnego pseudo-ciepła przy aurze bardziej wilgotnej, była wcześniej opcja z dwucyfrowym mrozem oraz (w sporej części kraju) bez śniegu lub z lodoszrenią.

    Ponownie jednak mamy sytuację – przynajmniej na Mazowszu – gdzie spada sobie śnieg, by za 1-4 dni zaczynał się topić. Jednak wcale nie przy przewadze aury suchej i autentycznie ciepłej, a wilgotnej z dalszymi okresowymi opadami śniegu lub deszczu i/lub wahaniami temperatury “przez zero”. Do piątku 01.02 aura cały czas niezdecydowana – ni to zima, ni to ciepło i to przeważnie w “ponurym” wydaniu.

    Szkoda, że tak, często tej zimy przeważają tu opcje mrozu bez śniegu, a ten zaczyna sypać niewiele przed odwilżami, które też w przewadze nie przynoszą aury zachęcającej do aktywności w terenie (poza tym co się musi robić).

    W weekend 02-03.02 czeka nas nieco większe ocieplenie, za którego główną zaletę uznałbym duże szanse na stopnienie się tych resztek śniegu, będących obecnie już marną podróbą zimy. Jednak i tym razem będziemy mieli raptem 1-2 dni z temperaturą powyżej +5°C za dnia w większej części Polski i to przy napieraniu kolejnych stref opadowych, a w sobotę także wiejącym wietrze.

    I wszystko wskazuje, że po dwóch takich dniach (wow!) ponownie powróci około-zerowa nijakość… A czy przerodzi się w kolejny okres z całodobowym mrozem i ze śniegiem, czy w wersji suchej (?) – dopiero się okaże.

    Reasumując, zimowej bylejakości na Mazowszu c.d…. Oby do trwalszej wiosny:-)

    1. Na szczęście to już koniec stycznia, a nie dopiero koniec listopada i ten najbardziej zimowy okres w roku chyba mamy już za sobą. Możliwe, że kulminacyjny moment tegorocznej zimy nastąpił 25 stycznia – opady śniegu i niskie Tmax.

      1. Póki nie minie co najmniej jeszcze luty wolę jeszcze “wziąć na wstrzymanie” z oceną, czy najbardziej zimowy okres w obecnym sezonie już za nami…

    2. W Beskidach śniegu nadal dużo ,ale warunki pogodowe (opady śniegu, mokrego śniegu ,słaba widoczność )od soboty średnie co nie przeszkodziło mi na dwa bardzo udane rodzinne wyjazdy narciarskie (sobota i poniedziałek ) na Czantorię w Ustroniu Polanie oraz Skolnity w Wiśle. Liczę na 3-4 tygodnie bardziej słonecznej i lekko mroźnej pogody w terminie do końca lutego 2019r. Na wiosnę oczekuję w marcu 2019r. Styczeń w Katowicach zapowiada się ze średnia około -2 C ,czyli w normie . Liczę na podobną średnią w lutym 2019 (około -2 do -1).W innym wątku multum zachwytu nad Administracją meteomodelu. Nie całkiem podzielam , ale niewielkiego wsparcia udzielam od początku ,jak tylko pojawia się apel o takowe.

    3. Fajna “cholera”. Codziennie słońce, niemal zero opadów (obecna chwilowa mżawka dla mnie opadem nie jest), wiatr słabszy niż w czasie tych mrozów. I ciepło. Na taką “cholerę” to mogę umierać! ;)
      Po 4 lutego pewnie pogoda się popsuje, tak jak mówisz. Tym bardziej warto się cieszyć tym darowanym tygodniem, który prawdopodobnie będzie w całości przyjemny- przynajmniej na C Mazowszu.
      Zwłaszcza jak na tą okropne zimę będzie to wspaniały tydzień. Ja na pewno zamierzam korzystać z niego pełna piersią.

      1. Przepraszam- niektórzy są tu wyczuleni na to- chodzi mi oczywiście o województwo mazowieckie w mojej wypowiedzi. Z tego co widzę na północy dużo słabiej, a na południu… dużo lepiej. Aż naszła mnie ochota na wyjazd np do Krakowa :-) ale na ochocie się niestety skończy.

      2. “Codziennie słońce”
        -> Przynajmniej na C Mazowszu więcej niż w symbolicznych ilościach ostatnio jedynie w poniedziałek przed południem.

        “niemal zero opadów”
        -> Bardzo mało deszczu, ale śnieg okresowo jednak pada.

        “I ciepło”
        -> Maksymalnie nieco ponad +3°C. A poza tym, temperatury “przez zero” (w tym tygodniu) lub całodobowy mróz (do niedzieli).

        ->>> I na tym właśnie polega kuriozalność obecnej sytuacji. Ciepło oznacza w przewadze temperatury wokół zera. Opady w zdecydowanej większości i tak są stałe. Ale śnieg nie potrafi przetrwać do jakiegoś dnia z całodobowym (niekoniecznie wyraźniejszym) mrozem i zarazem pogodniejszego. Natomiast większość dni z całodobowym mrozem i okresowo pogodniejsza była tu… bez śniegu.

        Czyli około-zerowa wilgotna bylejakość/nijakość, albo mróz bez śniegu – choć oczywiście mogłoby być jeszcze (o wiele) gorzej…

        1. Przecież ja mówię o tym tygodniu, a nie poprzednim. Całodobowego mrozu w tym tygodniu tutaj nie będzie. Słońce raczej się pojawi każdego dnia, nawet w czwartek po południu. A co do temperatur to owszem noce mogą być poniżej zera (oprócz weekendu), ale przy suchej pogodzie to chyba nie jest wielki problem.
          Jedyne co może być uciążliwe to topiący się śnieg, a następnie zamarzający nocami. Ten temat dopiero “opuści” nas właśnie w weekend.
          Dodałbym więcej, ale już @damiano poniżej się wypowiedział wystarczająco . Ja się pod tym całkowicie podpisuje. W końcu ciepła, przyjemna pogoda ze słońcem! Bardzo mi tego brakowało tej zimy.

          1. “W końcu ciepła, przyjemna pogoda ze słońcem!”

            -> PSEUDO-ciepła i to jeszcze z okresowymi opadami (gł. śniegu) i to jest główny problem. Ja się tylko przekonuję dlaczego zwłaszcza przy aurze wilgotnej i/lub z topiącym się śniegiem, po prostu nie przepadam za pseudo-ciepłem np. rzędu +1/+4°C za dnia, zwłaszcza wespół z temperaturami “przez zero”.

          2. jakoś latem niektórzy mówią, na 18 stopni “zimno”, chociaż to żadne zimno. Wiadomo, że temperatura 3-5 stopni w ciągu dnia jest daleka od komfortu, ale DUŻO bliższa niż tyle samo na minusie. Jak dodamy zanik wiatru, który prześladował nas w zeszłym tygodniu, to już jest różnica z blisku 15 stopni odczuwalnie.
            Opady jeśli będą, to naprawdę śladowe i głównie w nocy. Większym problemem będzie sam topiący/ zamarzający się śnieg aniżeli jakieś śladowe opady nie przekraczające 0.5mm (bo wyższych w tym tygodniu raczej nie widać).
            A co do weekendu, to już nie widzę do niego żadnych uwag. Słoneczko, sucho, jeszcze cieplej (pewnie 7-10 stopni) i ten “uciążliwy, przechodzący przez zero” śnieg zniknie. Lepszą pogodę do spędzenia na świeżym powietrzu ciężko sobie wyobrazić o tej porze roku. Co zresztą sam przyznałeś – podkreślałeś wielokretnie że zimą 2017/18 dni 26.12 i 6.01 Ci się podobały :)
            Jedyna wada to taka, że jest to duża anomalia. Ale duża anomalia na 2 dni, to nic nadzwyczajnego i niepokojącego…

          3. @kmroz
            Na prawdę nie zauważasz, że w sobotę ma zacząć wiać? Niektóre prognozy wskazują na przelotne opady. Natomiast niedziela już ma przynieść trend spadkowy temperatury.

          4. No właśnie ten wiatr który się pojawi rozgoni chmury z opadami i przyniesie dużo pogodnego nieba. A sama jego obecność mnie jakoś nie przeraża – będzie to ciepły i przyjemny wiatr z południa. Jego obecność jest dla mnie jeszcze bardziej “pozytywna” – ponieważ zwiększy szansę na ostateczne rozwianie chmur i rozwieje cały syf (w tym smog).
            Zakładając że prognozy modelu ECMWF się sprawdzą – a osobiście tak sądzę – to będzie to będzie to jeden z najprzyjemniejszych dni, jakie sobie można wyobrazić na początku lutego. Zresztą, taką pogodą to bym nawet w marcu nie pogardził.

          5. @Lucas
            Naprawdę nie rozróżniasz spływu z NW od spływu z S? ;)
            Dokładnie, stratusy to nie jedyny typ zachmurzenia. Prawdopodobnie pojawi się zachmurzenie piętra wysokiego, ewentualnie średniego. Jeśli to powód do narzekania, to naprawdę nie wiem co powiedzieć.

          6. @kmroz
            Ja nie kwestionuję tego ocieplenia. Nie wygląda jednak ono na jakieś nadzwyczajnie silne/trwałe i “piękne” względem innych z tej zimy.

          7. Trwałe? Nie. Silne? Tak. 10 stopni tej zimy jeszcze nie było w większej części kraju. Piękne? Kwestia gustu. I o nią nie zamierzam się już kłócić, bo i tak dużo “naspamowaliśmy” pisząc de facto o swoich preferencjach.

          8. @kmroz
            ŻADNA prognoza nie wskazuje, aby 10°C i więcej miało być w większej części kraju. Jeżeli już to na bardzo ograniczonym obszarze i krótko. A takie ocieplenia tej zimy już mieliśmy.

  70. Jakie pseudo ciepło? W końcu mamy na Lubelszczyźnie DWA dni słońca! To jest coś!… I temperatury +4 za dnia. Ale znowu jutro kolejna porcja śniegu oczywiście TYLKO na Wschodzie… W takim razie Zachód nie dostanie zimy w tym roku już… Ciekawe ile ma zamiar jeszcze nasypać tego śniegu do wiosny na wschodzie? Pół metra?

    1. “Jakie pseudo ciepło?”
      Za dnia w większej części Polski 0/+5°C, nocami przeważnie -5/0°C. Ciepło? Zależy pod jakim względem – jak odniesiemy je do fali silniejszego mrozu to zapewne tak…
      Tam gdzie świeci za dnia Słońce – OK, jest przyjemniej. Gorzej, gdy jest jego niewiele – za to okresowo sypie śnieg, by niewiele później się topił…

      1. I szkoda, że nie zauważasz jak dużo tego słońca ma być w najbliższych dniach. Może nie całe 7-8 godzin, ale z pewnością będzie to coś więcej niż “symbol”, jaki się często pojawiał w zeszłorocznym grudniu.

        1. I właśnie o to chodzi, aby także za dnia częściej się rozpogadzało. Co mi po okresowych opadach śniegu w takich okolicznościach jak obecnie? Ten “cieszył” mnie jedynie w dniach 25-27.01, choć wówczas za mało było pogodniejszego nieba (a którego okresowo nie brakowało przy mrozie bez śniegu).

  71. Jak na obecne realia – po wyraźnym zwyżkowaniu ok. 2016 r. – zanosi się na jedną z najniższych anomalii globalnych:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_glb.png
    Na uwagę zasługują spore obszary wyraźnie ujemnych anomalii (miejscami -20/-10K) zarówno w Ameryce N, jak i Eurazji.
    Widać też dobrze jak mocno ograniczona jest strefa ciepła jaka przejściowo zaznaczy się w krajach od Polski na E.

    1. @ Lucas wawa

      Królowasuperstar dziś widzi powrót zimy ok. 4-6 lutego, ale w wersji suchej (bez opadów śniegu lub z małą ich ilością)+ temperatury za dnia na poziomie od 0 do kilku stopni, a w nocy -5, do nawet -10 C- czy według Ciebie taki scenariusz jest możliwy w całej Polsce, czy raczej będzie zachowana mniejsza amplituda temperatur dobowych i należy się spodziewać większej ilości opadów w lutym? :(

      1. @Bartek
        i po co czytasz tego żałosnego trolla?

        Wg mnie żadne większe mrozy nie wrócą po 3 lutego, a raczej mniej więcej to co jest teraz, chociaż pewnie z większą ilością chmur.

        1. @ kmroz

          w porządku, czyli według Ciebie wielkich mrozów w Krakowie raczej się nie powinienem spodziewać? a czy Twoim zdaniem będzie dużo śniegu w lutym (biorąc za przykład Kraków i Warszawę), czy będzie raczej łagodnie pod tym kątem? :

          1. mógłbym być jak Mateuszek, o którym wspomniałeś, albo inni specjaliści z mediów i udać, że to już doskonale wiem… Ale po co Cię okłamywać? :)

      2. Wygląda to na powrót temperatur wokół normy (od 05-06.02) i raczej bez opadów lub z rzadkimi opadami.
        Jednak, poza faktem, że po weekendowym ociepleniu ponownie się ochłodzi, jeszcze żadnego późniejszego scenariusza nie można brać za pewnik (wszak to termin 7+ dni).

      3. A co kogo tutaj obchodzą “prognozy” jakiegoś amatora królewicza który się kompromituje na każdym kroku twierdząc, że jemu się “zawsze prognozy sprawdzają” w 100%, a innym się “prognozy nie sprawdzają”. Prawdą jest, że królewicz Rabczewski zalicza wpadki do których nie chce się przyznać – gdzie ten grudzień i styczeń poniżej normy. Grudzień był bardzo ciepły, a styczeń będzie w normie.

      1. Wiem. Ale ja teraz za punkt odniesienia biorę już realia z okresu od 2016 r., bo jednak ok. 3 lata temu “coś” się zmieniło…

  72. Jeżeli sprawdzą się zapowiedzi ECMWF, przyznaję rację @kmroz, że weekend 02-03.02 może przynieść najlepszą jak dotąd aurę podczas ociepleń tej zimy – przynajmniej we E Polsce. Szkoda tylko, że nie potrwa dłużej i zarazem nie jest to już początek marca (choć życie za krótkie, aby czas poganiać)…

    1. Szkoda, ale cóż zrobisz… a niecierpliwość w tym roku jest większa niż zazwyczaj bo zimno zrobiło się już w połowie listopada.

        1. @Artic Haze
          Mimo, że grudzień 2018 zapisał się jako bardzo ciepły z anomalią 2,09 K to jego początek był najchłodniejszy od 8 lat, a II dekada grudnia 2018 przyniosła najwięcej zimy (mróz i śnieg – przynajmniej we E i centralnej Polsce) od 6 lat.

        2. @Arctic Haze
          w tej sytuacji miałem na myśli zimno bezwzględne, a nie względem norm.
          W grudniu realnego ciepła nie było… w ogóle. Niemal w każdym roku się trafia przynajmniej kilka cieplejszych i ładnych dni. Ostatni raz grudzień bez takich dni to 2010. W styczniu już się to o wiele częściej zdarza.
          I nie, mój post nie ma celu negowania AGW xd tylko wytłumaczenie, że po prostu mam dość zimna, zresztą chyba nie tylko ja.

          1. @kmroz

            Wszystko zależy gdzie w Polsce jesteś. Tu gdzie mieszkam “zimy” (w sensie śniegu i mrozu) było tylko parę dni.

            Piękny, choć nie meteorologiczny, przykład zaściankowości w myśleniu o innych rejonach Polski usłyszałem dziś z radia mającego studio w Warszawie: “…ten zespół przyjedzie jeszcze raz nad Wisłę i będzie miał koncert we Wrocławiu”. Nie, nie cała Polska leży “nad Wisłą” 🤣

          2. Zgadzam się w zupełności z Kmrozem. W tegorocznym grudniu nie było odczuwalnie naprawdę ciepłego dnia, no może jeden. Miesiąc pomimo wysokiej anomalii nie przyniósł ocieplenia do temperatur 10+ poza jakimiś wąskimi obszarami; w wielu miastach absolutne maksimum grudnia 2018 było najniższe od 2012 roku. Do tego bardzo małe usłonecznienie i wiele opadów, zwłaszcza w ostatniej dekadzie. Co z tego że wg. norm od 21 grudnia było cały czas anomalnie ciepło skoro oznaczało to w praktyce ciągnące się termiczne badziewie w pochmurnej i deszczowej wersji? To nie grudzień 2015 kiedy przy podobnych anomaliach można było się poczuć prawie jak we Włoszech, ani nawet “ciepli pasterze” z 2017 roku, kiedy świąteczne spacery odbywały się w warunkach takich jak nieraz w październiku, przy pełnym słońcu i kilkunastu stopniach ciepła.
            Ciepło i zimno to pojęcie względne. Nawet styczeń 2007 w znacznej części nie był bezwzględnie ciepły, tak jak np. czerwiec 2014, lipiec 1996 albo sierpień 1998 nie były zimne (wbrew tym pozorom że chłodny miesiąc letni to patologia pogodowa i brak lata). Anomalie to jedno, ale to nie jedyny wyznacznik tego jaki naprawdę był miesiąc.

          3. Akurat co do stycznia 2007 to się nie zgodzę, ten miesiąc był naprawdę niesamowity, przynajmniej w centrum. Podobnie jak kwiecień 2018, gdyby nie bardzo zimny fragment, to jego anomalia mogłaby być dużo bardziej niezwykła, “kosmiczna”.
            Ale ogółem masz racje – oczywiste jest, że często anomalia nie ma wpływu na ogólne odczucie termicznie miesiąca.

          4. No właśnie. Zgadzam się z @kmroz i @PiotrNS że w ubiegłorocznym grudniu nie było ani jego odczuwalnie ciepłego dnia. Grudzień na wschodzie Polski nie przyniósł chociażby jednego dnia kiedy tmax oscylowałaby wokół 10 stopni i do tego było sporo chmur i dużo opadów (deszczu, śniegu).
            Tegoroczna zima zapisuje się nadal jako ciepła, ale przyniosła już najwięcej dni z całodobowym mrozem, pokrywą śnieżną czy opadami śniegu od zimy 2012/2013. Taki paradoks. A to jeszcze nie koniec mrozów i śniegu tej zimy, bo jeszcze został luty.

      1. Dochodzimy do sedna sprawy…
        Zimą w ponad 90% mamy większe lub mniejsze ale zimno, albo właśnie pseudo-ciepło z anomaliami jak np. przez większą część grudnia’2018. Więcej dni z ciepłem, które faktycznie odczuwa się jako wyraźne ciepło (Tavg powiedzmy od +3/+5°C wzwyż i to bez silniejszego wiatru), zdarza się tylko podczas bardzo/anomalnie/ekstremalnie/rekordowo ciepłych miesięcy zimowych. Tyle tylko, że ile ich statystycznie mieć możemy bez “wsparcia” ze strony AGW…?

        To główny powód, dla którego akurat zimą nie przepadam za lekko dodatnimi anomaliami – choć oczywiście mam świadomość, że preferencjami nic nie zmienię…

        1. W przypadku tej zimy – zgoda, jak dotąd.
          W przypadku zimy ogólnie – nie zgodze się. Aczkolwiek znowu przechodzimy tu do preferencji. Dla mnie np 5 stopni w dzień i -3 w nocy ze słońcem, to już będzie w miarę przyjemna “odskocznia”, a nie jest to jakaś wielka anomalia.

          I co najważniejsze. Pojawienie się wysokiej anomalii na plus (nawet rzędu +10K!) na kilka dni, nie musi oznaczać przecież ekstremalnie ciepłego miesiąca od razu. Mi bardziej chodzi o to, że brakuje właśnie takich chwilowych wyskoków ciepła, ktoś powie, że są one skrajne i wgl, ale jednak ich zupełny brak w ciągu 2.5 miesięcy nie jest wg mnie typowy. Chcę jednak podkreślić, że chodzi mi o taki wyskok do +6/+10K na parę dni, a nie o taką anomalię CAŁEGO miesiąca!

          1. “chodzi mi o taki wyskok do +6/+10K na parę dni”

            W grudniu’2018 takie wyskoki były – tyle tylko, że w większej skali dotyczyły głównie W Polski (na E jedynie krótkotrwale) i najczęściej szły w parze z pogodą wilgotną/pochmurną. A to jest tu kluczowe.

            “Dla mnie np 5 stopni w dzień i -3 w nocy ze słońcem, to już będzie w miarę przyjemna “odskocznia”, a nie jest to jakaś wielka anomalia.”

            ->>> A teraz wyobraź sobie, że wcześniej spadnie np. 10-20 cm śniegu i/lub pomiędzy są też opady deszczu/mieszane – nawet na zmianę z takimi dniami. Chyba nie muszę więcej pisać co to oznacza…
            Dla mnie podstawą, aby lekko dodatnie anomalie termiczne zimą – w moim odczuciu – były czymś przyjemnym jest CAŁKOWICIE sucha aura i to jeszcze bez topiącego się (czasami przymarzającego) śniegu. A najlepiej jeszcze aura sucha i pogodniejsza.
            W przeciwnym razie zimą osobiście (zdecydowanie) wolę taką aurę jak np. w dniach 25-27.01 na C Mazowszu, nawet przy pełnym zachmurzeniu.

  73. W Łodzi nietypowo bardzo mokre ostatnie 2 miesiące. Suma opadów blisko dwukrotnie przewyższyła normę. Na palcach jednej ręki mozna w tym okresie policzyć dni suche, większość dni z jakimś syfem z nieba, a często (tak jak dziś) niby opad nienotowany ale wszędzie wilgotno i obślizgło

  74. Standardowa bitwa pomiędzy GFS a ECMWF trwa. Doświadczenie mi mówi, że wygra ją ECMWF, ale wiele się jeszcze ciekawych rzeczy może wydarzyć w najbliższych dniach.
    Co ciekawe, sytuacja baryczna na sobotę obu modeli niemal identyczna.

  75. Opcja 1)
    Temperatury dodatnie -> front z ochłodzeniem i docelowo śniegiem -> całodobowy mróz z pokrywą śnieżną (okresowo pogodniej) -> pogorszenie i ocieplenie -> pełna i konkretna odwilż -> poprawa aury i trochę ciepłych/pogodnych dni -> front z ochłodzeniem itd….

    Opcja 2)
    Ciepło i często pochmurnie/mokro -> ochłodzenie, ale bez opadów lub nie dające wyraźniejszej/żadnej pokrywy śnieżnej -> mróz docelowo całodobowy (częściej ze stratusami, rzadziej w wersji pogodniejszej) -> opady śniegu -> krótkotrwały okres z mrozem i śniegiem -> odwilż i to częściowa (z temperaturami “przez zero”) lub wyraźniejsza, ale z opadami deszczu (okresowo wiatrem) -> kolejne ochłodzenie…

    Tej zimy, nawet w styczniu, przynajmniej na C Mazowszu, zdecydowanie dominuje opcja 2). Nawet termicznie ‘normalny’ zimowy miesiąc mógłby być znacznie lepszy w mojej ocenie, gdyby znacznie częściej miała miejsce sekwencja jak w opcji 1), niż 2).

    A przecież to nie są “wymagania”, oznaczające przeniesienie Polski w strefę podzwrotnikową (czy jeszcze inną), jak i oznaczające jeszcze szybsze dalsze zmiany klimatyczne. Ba, uważam, że każda rozsądnie myśląca osoba nie powinna tego “wymagać” od Matki Natury…

  76. Dzisiaj dość niespodziewanie zanotowałem druga najniższa t. min. w tym sezonie (-10 st.), pomogła w tym pewnie pokrywa śnieżna w wys. 5-8 cm i czyste jak łza niebo, które zaraz się zachmurzy. Ocieplenie jawi się jako słabe, krótkotrwałe i nierównomierne, styczeń nie wyrobił normy abs t. maks. dla tego miesiąca, który wynosi od ok. 7 st. na NE, 8-9 st. w C do 11 st. na SW, pierwsze lutowe ocieplenie też tego w większej części kraju nie dokona.
    https://www.ventusky.com/?p=54.8;18.1;5&l=temperature-2m&t=20190202/1200

    1. u mnie w sobotę będzie >10 st po raz pierwszy od…13 listopada. W tym sezonie bardzo szybko zupełnie pożegnaliśmy takie temperatury, w zasadzie zdarzyło się to po raz pierwszy od listopada 2005. Od tamtej pory max było 8,8 i to przy tak paskudnej pogodzie ze wolę od tego -30 i zawieję śnieżną.

      Wyjątkowo nudny sezon to jest, bo jest prawie ciągle pochmurno (listopad wyszedł z wysokim usłon. ale to z powodu pierwszej połowy), nie ma ani duzych ociepleń ani porządniejszych ochłodzeń. Najchłodniej było między 21 a 25 stycznia – średnia dobowa od -6.0 do -7.7. Przyznasz że to żadne duże ochłodzenie. Porządna fala mrozów w styczniu to średnia dobowa w okolicach -15. Najcieplej było w grudniu, około 8-10 oraz 21-22 kiedy chwilowo tavg przekraczała +5 ale odbywało się to przy dużych opadach deszczu i całkowitym zachmurzeniu – pożytek z ciepła żaden. A i same ocieplenia nieduże, w styczniu to już w ogóle, najwyższa tavg +3.

  77. Wczoraj w centralnej Polsce zakończył się najbardziej ponury okres w roku, czyli dzień trwający poniżej 9h. Okres taki trwa tu aż 2,5 miesiąca – między 14 listopada a 29 stycznia, z kulminacją 21 grudnia, kiedy długość dnia spada do 7h 47min. Teraz już będzie z górki – za 15 dni długość dnia przekroczy 10h i różnica w stosunku do najkrótszych dni będzie już b. wyraźna.

    1. We wschodniej Polsce ponury okres zakończył się przed niedzielą 20 stycznia, od tego dnia 8/10 dni było ze słońcem, dzisiaj zapewne tradycyjnie znowu się pojawi co sprawia, że tegoroczny styczeń może się tutaj okazać najpogodniejszy od dawna. I jak dobrze liczę to usłonecznienie może przekroczyć nawet 50 godzin!

      1. To co piszesz to dla mnie jakaś totalna abstrakcja – w Łodzi grudzień miał 21h usłonecznienia, styczeń póki co 22h. Są to wartości zbliżone do stycznia i lutego 2013 (odpowiednio 18 i 16 h), czyli w praktyce szorujemy blisko dna możliwości naszego klimatu pod względem minimalnych sum usłonecznienia. Ale jak już pisałem wcześniej – miesiące zimowe to dla mnie i tak bodaj najlepszy moment w roku, by chmur było najwięcej – ostatecznie da się przyzwyczaić, a przynajmniej mróz mniejszy. Lepiej teraz niż wiosną czy latem.
        Wczoraj 0,1h usłonecznienia, przedwczoraj również i dzień wcześnie też tyle było. A jeszcze 4 wcześniejsze dni nie było ani chwili ze Słońcem. Więc w sumie w tydzień 0,3h, czyli całe 15 minut :D To poziomy a’la Islandia.

      2. Póki co w Warszawie prószy lekko śnieg, przy temperaturze -1/0°C. W nocy było minimalnie ok. -5°C, bo tu krótko pojawiały się rozpogodzenia.
        Ta strefa przemieszcza się we E części kraju (z S na N), więc do Podlasia też pewnie dotrze. Może nie spadnie z niej dużo śniegu, ale i zarazem Słońca tu już chyba nie uświadczymy (dzisiaj, a pewnie i jutro również).

        Weekendowe (02-03.02) ocieplenie to tak naprawdę krótkie pikowanie – jeszcze nie ma pewności, czy i gdzie z Tmax ok. 10°C (?). W każdym razie, tym razem cieplej ma być na E (niż W)). Jednak począwszy już od początku kolejnego tygodnia powrót do poziomu temperatur co najmniej jak obecnie, a z czasem prawdopodobnie i (nieco) niższych.

  78. Dziś jeden z najlepszych dni tej zimy (bynajmniej dla mnie). Na pięknym blekitnym niebie ani jednej chmury od rana, u mnie w nocy było – 4, a w dzień max 0, jak dla mnie extra. Niestety na palcach obu rąk można policzyć takie dni tej zimy (28 XI- 1 XII (choć to bardziej przedzimie), 7 I, 14 I oraz najlepszy okres tej zimy czyli 20- 24 I, i oczywiście dziś). Czyli dziewięć dni na 61 (liczę od 1 grudnia). Czyli niecałe 15% (dokładnie 14,7 %). Najbardziej brakuje mi dni słonecznych, mrocznych + śnieżnych jedynym dniem jaki pamiętam to był 3 stycznia. Jeśli chodzi o warunki termiczne to nie mogę narzekać, jest na pewno więcej dni z całodobowym mrozem niż rok temu, ale dla mnie zimą największe znaczenie mają opady i uslonecznienie. Dziś w Tvn24 zapowiadali że luty będzie chłodny, a co najwyżej w normie, ale pamiętam że to samo mówili pod koniec listopada w prognozie na grudzień, a z koleji styczeń zapowiadali bardzo ciepły, a już jest niemal pewne, że wyjdzie w normie (anomalia do 29 I to +0,12K). Dzisiaj dość chłodno, jutro ma być ciepłej, więc jest prawie że nie możliwe, żeby zapisał się chociaż jako lekko chłodny lub lekko ciepły. Z prognoz widzę masę pochmurnych dni w lutym (czego się niestety spodziewałem :( ). I dość nieciekawa pogoda, na sobotę zapowiadają aż 8 st. (i oczywiście pochmurno :( ). I tylko w niedzielę i poniedziałek na plusie, a od 5 lutego tmax będzie oscylować wokół 0. Mroźno zapowiada się pierwsza połowa II dekady miesiąca tmax – 5/-6 st. Dalej typowe dni tej zimy czyli 0 + pochmurno. Mówiąc nieciekawa pogoda miałem na myśli że ostatni miesiąc zimy zaczyna się ciepło, a dalej robi się chłodniej. Generalnie ta zima jest dla mnie najpaskudniejsza od 6 lat, (mam na myśli uslonecznienie + opady). Potem mieliśmy trzy bardzo pogodne ciepłe zimy (ostatnia była najcieplejsza, ale miała najdłuższe i najmodniejsze uderzenie zimy na przełomie grudnia i stycznia). Zimą 2016/17 jest jak dla mnie z chłodnych zim drugą najlepszą (zaraz po zimie 2002/03). Jedynie zima 2017/18 mi się nie podobała bo porządna zima przyszła dopiero w III dekadzie lutego. Luty sam w sobie był jednym z najlepszych, ale zima w całości nieciekawa. Jak do tej pory tą zimę oceniam podobnie lecz nieco gorzej, a podejrzewam że luty jeszcze bardziej zanizy ocenę tej zimy. Styczeń nie był taki straszny, jak grudzień, ale również niczym mnie nie urzekl, więc na 100% nie zostanie w mojej pamięci ani jako jeden z najlepszych ani z najgorszych, oceniam go na 3- (byłoby słabe 2 gdyby nie początek III dekady miesiąca).

    1. Dla mnie największą “porażką” tej zimy na Mazowszu jest to, że śnieg pada w największych ilościach tuż przed odwilżami. Te z kolei naznaczone są temperaturami “przez zero” i/lub zdecydowaną przewagą aury pochmurnej/wilgotnej. Nie brakuje też dni mroźnych, ale bez śniegu lub z nieistotną pokrywą.
      Został jeszcze luty. Jak coś w tym względzie się nie zmieni, to tą zimę zapamiętam pod względem pochmurności jako niewiele lepszą niż 2012/13, ale przy jeszcze dłuższych okresach z temperaturą wokół zera lub na lekkim plusie (czyli zimnej nijakości).

      1. Otóż to, każde większe opady śniegu ciągną za sobą odwilż. Mimo wszystko dla mnie zima 2012/13 była duuużo gorsza i luty musiałby być niesamowicie paskudny żeby ta zima była gorsza od tamtej.

        1. W zimie 2012/13 przede wszystkim lepszy był grudzień, bo albo dominowały śnieżne krajobrazy, albo (przy odwilży) pojawiło się znacznie więcej Słońca.
          Styczeń był mega pochmurny, ale chociaż 2/3 miesiąca przyniosła trwałą pokrywę śnieżną i nie taką bardzo małą.
          Najgorszy był luty – miesiąc bardzo pochmurny i często niezdecydowany. Tego faktycznie ciężko będzie “przebić”.
          Jednak wówczas grudzień był dla mnie lepszy, niż ten ostatni.

          1. Zgadzam się, ale chodzi mi o całość, styczeń jest już lepszy niż wtedy, a luty szczerze mówiąc ciężko o gorszy niż wtedy. I jeszcze na dodatek zimowy (ale przynajmniej słoneczny) marzec, potem nieciekawy początek kwietnia mokry maj i czerwiec + długie i mocne upały na przełomie lipca i sierpnia. Cały 2013, był dość pechowy jeśli chodzi o pogodę, sporo miesięcy przyniosło niedobór słońca + spore opady. Mam nadzieję że ta również nieciekawa zima, nie będzie oznaczać równie nieciekawe roku…

          2. u mnie styczeń i luty 2013 miały najniżse usłonecznienia i najwyższe zachmurzenia. W tym sezonie takowy był grudzień (7h słońca, zachm 7.3/8), styczeń odrobinę lepszy ale i tak mocno pochmurny.

            W 2013 najbardziej udał się lipiec, unikat na tle wielu, wieeeeelu ostatnich lipców. Słońca miał prawie tyle co lipce 1994 i 2006, ale nie był aż taki gorący. Mi tam upały nie przeszkadzają ale wielu osobom tak. A lipiec 2013 przyniósł ekstremalnie dużo słońca bez długotrwałego upału. Nieznośny upał przyszedł dopiero na koniec miesiąca. No i grudnia ciężko pominąć, ciepły i wybitnie pogodny. Przedłużenie jesieni ale w tej przyjemnej formie. Nie to co jakiś grudzień 2011 czy 2017.

    2. (…)”Styczeń nie był taki straszny, jak grudzień”
      A czym się ta “straszność grudnia” przejawiała? To że ocieplenia to najczęściej temperatury 0-5*C i do tego dużo chmur, dużo opadów oraz słońca jak na lekarstwo?

  79. Jestem zwolennikiem normalnosci zima, jak do tej pory grudzien zapisal sie z anomalia +2, styczen wyjdzie niemalze idealnie w normie wiec dla rownowagi luty najlepiej dla mnie gdyby zakonczyl sie z ujemna anomalia -2 co w praktyce oznacza przynajmniej jedna fale silniejszego mrozu jeszcze przed koncem zimy. Tego oczekiwal bede teraz bo z doswiadczenia wiem ze wiosna znacznie bardziej cieszy po zimie normalnej lub chlodnej niz po zimie cieplej. Tymczasem jak mi matka opowiadala moj kuzyn w USA poplakal sie bo w snieznym labiryncie nie mogl trafic do domu i nie duzo brakowalo aby zamarzl, teraz podobno zamknal sie w domu, zrobil zapasy jedzenia na tydzien, lezy pod kocem i pije barszcz, nie ma zamiaru wogole opuszczac domu juz w tym tygodniu xd nie wiem czy zimy w Ameryce takie ostre czy on taka mameja moze po czesci jedno i drugie bo jeszcze nie tak dawno lezal na hamaku i opalal sie w zime !!! u nas nie do pomyslenia sytuacja haha

    1. “Jestem zwolennikiem normalnosci zima” – w Polsce zimą nigdy nie było normalnie i nie będzie jeszcze co najmniej przez kilkadziesiąt lat, dopóki się klimat mocno nie ociepli… :)

      “Tego oczekiwal bede teraz bo z doswiadczenia wiem ze wiosna znacznie bardziej cieszy po zimie normalnej lub chlodnej niz po zimie cieplej.” – Moje doświadczenia są całkowicie odmienne. Im bardziej mroźna zima, tym bardziej jestem nią zmęczony i dłużej wracam do równowagi na wiosnę. Ocieplenie na wiosnę przychodzi co roku i nie jest niczym nadzwyczajnym, więc już tak nie cieszy, jakby miało miejsce po łagodnej zimie. Nagłe skoki temperatur z 0 do 20 stopni również są męczące (choć ciepło oczywiście jest pożądane). Wiosny w 2013 r. w ogóle nie dostrzegłem po traumatycznej zimie, zresztą względnie zielono zrobiło się dopiero na początku maja, więc jak tu się cieszyć z wiosny rodem z Finlandii? Lato wydawało się wyjątkowo liche, dopiero jesień nieco zniwelowała paskudne odczucia w związku z tamtą zimą.

      “nie wiem czy zimy w Ameryce takie ostre czy on taka mameja moze po czesci jedno i drugie bo jeszcze nie tak dawno lezal na hamaku i opalal sie w zime !!! u nas nie do pomyslenia sytuacja” – W USA zdarzają się ostre fale śnieżyć i mrozu, które trwają kilka dni, a reszta zimy potrafi być łagodna, jak np. w Nowym Jorku. W sumie z dwojga złego wolałbym zimę z krótkotrwałymi falami ostrego mrozu i ciepłym pozostałym okresem, niż polsko-wschodnią beznadzieję, z ciągnącym się lekkim mrozem i obrzydliwym białym nalotem przez 2-3 miesiące. Lepiej ostro, ale krótko swoje “odchorować” niż męczyć się całymi tygodniami i czekać z nadzieją na ocieplenie, które czasem pojawia się dopiero na wiosnę.

      1. Wiosna co roku cieszy a szczególnie gdy jej przedsmak możemy począć także w lutym. W 2013 roku zima pożarła połowę wiosnę, potem (subiektywnie) chłodne lato i jesień za wyjątkiem października. Listopad siłą rzeczy na północ od równoleżnika 52* i tak zawsze jest smutnym miesiącem więc go nie liczę.

        1. 2013 to ostatni rok który mi się naprawdę nie podobał. Owszem, lipiec był jednym z najlepszych, sierpień też byłby super gdyby nie te absurdalne temperatury podczas słynnej fali upałów, jeszcze grudzień całkiem fajny (ale zbyt wietrzny w moim regionie), a poza tym? Inne miesiące były na ogół nieszczególne, a luty, marzec, połowa kwietnia, wrzesień i listopad to w ogóle masakra. Do tego pochmurny czerwiec który dodatnią anomalię wyrobił męczącą, duszną falą upałów, bardzo wczesne spadki poniżej 0 na przełomie września i października i orkan Ksawery. Nie podobał mi się ten rok.

          1. Zgadzam się, po tym roku jednak też bardzo nie podobał mi się 2017 rok, powiedziałbym że nawet był gorszy i 2016 też był nie zaspecjalny (szczególnie lato, 35-stopniowe upały, na koniec czerwca, w lipcu ulewy i bardzo zimne pierwsze dwie dekady sierpnia), ale i tak z tej trójki oceniam go najlepiej

          2. W 2017, podobały mi się jedynie styczeń, marzec, I dekada kwietnia, II i III dekada maja, czerwiec i jedynym przyjemnym okresem tamtej jesieni była II dekada października.
            W 2016 podobały mi się I dekada stycznia, I dekada kwietnia, maj, pierwsze dwie dekady czerwca, III dekada sierpnia i jeszcze pierwsze dwie dekady września.
            Za to w 2013 podobały mi się II i III dekada kwietnia, lipiec +/- do 25 dnia miesiąca (sierpień akurat wspominam gorzej, bo dużo słońca było w I upalnej dekadzie, a dalej było wręcz jesiennie), III dekada października i III dekada grudnia (pamiętam że było pogodnie na święta, w sylwestra i w okresie pomiędzy nimi wcześniej było też nie za ciekawie.
            Ogólnie te lata zaliczam do nie udanych, moje ulubione lata (pogodowo) w ostatnim 20-leciu to: 1999,2000,2003,2005,2008,2012,2014,2015. Za to najgorsze dla mnie to zdecydowanie 2001,2004,2006,2007,2010,2013 i 2017, ale to tylko taka ciekawostka ;)

          3. w 2017 mi się nie podobał trzeci trymestr, to była porażka całkowita. Już 2 września wjazd ostrej jesieni, wrzesień rekordowo mokry i dość pochmurny, październik też pochmurny, listopad jak to listopad i grudzień też fatalny, bez śniegu i bardzo pochmurny. Tyle miesięcy pod rząd pochmurnych i nijakich, nawet styczeń 2018 był kiepskawy. Dopiero luty 2018 lepszy, też pochmurno ale przynajmniej zima a nie kolejny miesiąc tej wyjątkowo długiej i męczącej jesieni.

            W tym roku bardzo pochmurno jest od połowy listopada. Jeszcze bardziej niż w 2017/8 ale jeszcze mi to aż tak nie zbrzydło, bo pierwsza część jesieni (IX, X, połowa XI) była bardzo udana. Lepszej pogody trudno jesienią oczekiwać od tego co było w tym roku. Wrzesień aneksem lata gdzieś do 25 IX, październik z wyjątkowo długim okresem totalnie bezchmurnej aury, listopad w początkowej fazie też jak z innej bajki. Na wszystkich świetych było u mnie 20 stopni i pełna lampa. I taka pogoda (z grubsza) była do 14 XI. Pora ciepła 2018 przyniosła tak dużo ciepła i słońca że teraz bez problemu ‘znoszę’ bardzo pochmurną (nawet jak na nasze warunki) zimę. Co innego w 2017 w którym ciepły i pogodny okres trwał od 10 V do 2 IX. Jakąś połowę krócej niż w 2018.

          4. 2013?
            Wstrętna pierwsza połowa.
            Ale druga połowa ZDECYDOWANIE najlepsza z możliwych, nie ma równych jej i pewnie nigdy nie będzie. Do czego bym mógł się przyczepić? Do tej fali upałów (a de facto dwóch bardzo krótkich fal, pomiędzy nimi było kilka dni gorących, ale nie upalnych), do ponurej i deszczowej drugiej dekady września, ewentualnie do części listopada. Ale też to nie była jakaś tragedia podczas tych pogorszeń pogody. Półrocze jako całość wyśmienite.
            Miałem się powstrzymać od dyskusji od preferencjach, ale tej wspaniałej drugiej połowy roku nie pozwolę obrażać :D

          5. No cóż u ciebie moglo być inaczej, u mnie Listopad 2013 był 3 najpochmurniekszym (zaraz po 2010 i 2012, co ciekawe w czteroleciu 2010-2013 wystąpiły 3 najpochmurniejsze listopady i listopad 2011, jeden z najpogodniejszych…). Koniec sierpnia, wrzesień i początek października przyniosły długą i ponura aurę (jak mówiłem, przynajmniej u mnie). I po pogodnej II połowie października przyszedł brzydki listopad, choć wtedy była ładna pogoda na Wszystkich Świętych, a reszta miesiąca porażka, grudzień też długo nie przyniósł pogodnej aury, dopiero przed samymi świętami zrobiło się jeszcze ciepłej i pogodnej. Dla mnie jednak nie była też jakaś tragiczna połowa roku (jak już mówiłeś znacznie gorsza była I połowa 2013-tego. Najlepsza II połowa roku jak dla mnie była rok później (2014), no cóż w lipcu również było sporo upałów, jednak były krótsze i łagodniejsze, sierpień jak już mówiłem chłodny słoneczny suchy… Cudowny miesiąc! Podobny sierpien był w 2005 i oba są dla mnie najlepszymi :). Wrzesień również cieplutki i słoneczny, jeden z najpogodniejszych. Do października mam spore ale, przyniósł piękny początek i koniec miesiąca, ale była dość Nieprzyjemna pogoda, w II dekadzie i na początku III dekady. 1 listopada wtedy był 3 najgorszym jakim pamiętam (zaraz po 2016 i 2017). Ponuro i mokro, dalej była spora przeplatanka pięknej i paskudnej pogody, sama końcówka była najpogodniejsza, lecz wtedy mieliśmy doczynienia z wczesną zimą (było znacznie chłodniej niż w 2018). Początek grudnia był dość ciepły ale pogodny, w połowie miesiaca zrobiło się nieco gorzej, 26.12 przyniósł spore ochlodzenie i wtedy mieliśmy mroźna i słoneczna końcówkę miesiąca. Jeśli chodzi o I połowę roku to 2011 lub 2012, tylko że w pierwszym bardziej podobały mi się luty, kwiecień i czerwiec, a reszta w drugim. A jak dla mnie, najlepsze 12 miesięcy to kwiecień 2014-marzec 2015. Wtedy wystąpiła moja najlepsza II połowa roku :)

          6. @Jacob
            chyba coś ci się pomyliło, końcówka sierpnia i początek września to dwa tygodnie niemal pełnej lampy, ZWŁASZCZA w twoim rejonie.
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12250&ndays=51&ano=2013&mes=09&day=32&hora=23&ord=REV&Send=Send
            druga i trzecia dekada września kiepskie zgadza się, szkoda tego okresu. Co do listopada to mnie najbardziej ubodła jego druga dekada, bardzo brzydka i dość zimna, pierwsza dekada była super, trzecia też nienajgorsza. Grudzień 2013 dla mnie piękny w dużej mierze, chociaż u mnie zbyt ponuro było w dniach 11-15.12 (pięć ciemnych dni z rzędu).
            Co do 2014. Lipiec koszmarny, sierpień chłodny i suchy, ale nie taki słoneczny wcale, wrzesień i październik super, listopad żadna przeplatanka, 16 dni bez GRAMA słońca z rzędu (u ciebie również:http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12250&ndays=51&ano=2014&mes=11&day=32&hora=23&ord=REV&Send=Send), dla mnie listopad 2014 to już najgorsze dno i grudzień taki też kiepski (mało słońeczny)
            Z tym ciepłym początkiem grudnia też ci się coś chyba pomyliło:
            było naprawdę mroźno.
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12250&ndays=51&ano=2014&mes=12&day=32&hora=23&ord=REV&Send=Send

          7. “A jak dla mnie, najlepsze 12 miesięcy to kwiecień 2014-marzec 2015. Wtedy wystąpiła moja najlepsza II połowa roku :)”
            Dla mnie najlepsze 12 miesięcy to zdecydowanie lipiec 2013-czerwiec 2014. Najgorszy w moim odczuciu wrzesień, jego “skórę” ratuje jednak przecudna pierwsza dekada. Taki sobie listopad i styczeń, ale je… także ratują wspaniałe pierwsze dekady. Zastrzeżenia jako takie mam też do maja 2014, ale nie był jakiś kiepski, taki przeciętny. Pozostałe 8 miesięcy (z 12) po prostu przecudowne w mojej ocenie.

          8. No cóż każdy lubi co innego, ja też nie przepadam za upalami ale taki Lipiec 2014 czy Sierpień 2018 były w moim odczuciu bardzo przyjemnie daleko im do lipcow 1994/2006 czy sierpni 1992/2015. W obu miesiącach najwyższa tmax to 33 st. Z grosze (u mnie). Maj 2014, no pierwsza połowa była beznadziejna, to fakt, ale druga była super jak dla mnie. Co do uslonecznienia mogło mi się coś pokićkać, ale na pewno było sporo pochmurnych dni. A z ciekawości? Które 12 miesięcy oceniasz najgorzej w tym wieku?

          9. Pochmurny i to bardzo był wrzesień 2013 po 10tym. Pierwsza dekada to niemal pełna lampa, poza 1-2.09 kiedy było pochmurno i padało. Koniec sierpnia tez bardzo ładny, za wyjątkiem południowych regionów. Ten 10.09 był bardzo “brutalnym” przeskokiem.

            A co do twojego pytania…
            Styczeń 2010/2013
            Luty 2013/2018
            Marzec 2006/2013
            Kwiecień 2001
            Maj 2002/2010/2013
            Czerwiec 2001/2012
            Lipiec 2006/2018
            Sierpień 2002/2006
            Wrzesień 2001/2008/2017
            Październik 2016
            Listopad 2007/2012/2014
            Grudzień 2001/2010

          10. Jeśli chodzi o miesiące zimowe, to się nie czepiam bo rozumiem że preferujesz miesiące ciepłe, 5/6 które wymieniłes też mi się nie podobały, dziwię się tylko czemu tak surowo oceniłeś luty 2018, był u mnie trzecim lutym który przyniósł ponad 100h usłonecznienia (były jeszcze tylko dwa takie miesiące w 1976 i 2014). Lipca 2018 też bym na pewno tak surowo nie ocenił, ale również mi się niezbyt podobał. Również nie widzę nic strasznego w maju i sierpniu 2002, fakt cały ten okres (od maja do sierpnia) był również bardzo gorący i jak na złość wszystkie miesiące przyniosły niedobór słońca, ale te 2 miesiące były na lekkim minusie że słońcem, a Sierpień nie był też tak brutalny jak w 2015, więc na pewno ocenił bym lepiej. Jeszcze nie widzę nic strasznego w listopadzie 2014, ale nie będę się czepiać.
            Dla mnie najgorsze miesiące to:
            Stycznie 2007/2011/2013
            Luty 2002/2004/2007/2013
            Marce 2006/2013
            Kwiecień 2001 (i duuuuuzo później 2017)
            Maje 2004/2010
            Czerwce 2001/2009
            Lipce 2000/2006
            Sierpnie 2006/2015
            Wrzesnie 2001/2017
            Październiki 2002/2003/2009/2016
            Listopady 2001/2007/2010/2012/2013
            Grudnie 2001/2005/2009/2018

          11. Ja za nic nie potrafię określić ani najlepszego ani najgorszego “ruchomego roku” :) Po prostu w każdym takim możliwym układzie znalazłoby się coś dobrego i złego, poza tym mój region bywa dość specyficzny i często jest tak że miesiące/pory roku które tu wydają mi się super, w skali kraju nie są jakoś szczególnie dobrze oceniane (np. lipiec 2017), i na odwrót (np. kwiecień 2014). W bieżącej dekadzie, czyli od 2011 roku najmniej udane były dla mnie – styczeń 2015, luty i marzec 2013, kwiecień 2013/2017, maj 2013/2014, czerwiec 2013, lipiec 2011, sierpień 2014, wrzesień 2013, październik 2016, listopad 2013 i grudzień 2018. Gdybym miał wymieniać od początku tego stulecia, w niektórych przypadkach wybór byłby trudny, łatwiej jest mi wskazać ulubione miesiące. Spośród kalendarzowych lat chyba najlepiej pogodowo wspominam 2015, choć okres lipiec-sierpień tego roku to było w moim regionie coś nie z tego świata. Gdyby w 2018 było bardziej umiarkowane lato, jak np. w 2016 roku, byłby super.
            Kmroz, dlaczego nie podobał Ci się maj 2002 roku?

          12. @kmroz u ciebie w maju i sierpniu 2002,bylo jeszcze lepiej niż u mnie, jednak patrząc na rok 2017 czy 2018 dane wydają się ostro zniżone i w obu przypadkach widzę u ciebie ok. 400h mniej niż u mnie!

          13. @jacob
            Warszawa nie pokazuje poprawnie usłonecznienia.
            Do 2014 mocno zawyżała, od 2015/2016 mocno zaniża.
            Luty 2018 był u mnie o wiele pocjmurnoejszy niż np w Toruniu. Do tego mrozy POD KONIEC miesiąca, a tego już nie toleruje. Wole już luty 2012, bo wtedy było przynajmniej “po kolei”.
            Maj 2002? Pierwsza połowa silne gorąco, druga pochmurna i deszczowa. Nie było w nim żadnego okresu, który by mi się podobał.
            Listopad 2014? Już mówiłem, 16 dni bez słońca z rzędu i bardzo szybki koniec jesieni.

            Z twoich wymienionych najbadziej mnie dziwi chyba luty 2002, styczeń 2007, co do reszty jestem w stanie się zgodzić.

          14. Skoro każdy gada o najgorszych miesiącach to i ja się przyłącze

            I: 2007, 2015, 2018 – w sumie każdy ciepły się nada, bardzo nie lubię miesięcy z tavg 0-3
            II: oj dużo, chyba 2013, 2016 najgorsze. Zasada 0-3 też się sprawdzi, wyjątek 2017 który był spolaryzowany na mróz i przedwiośnie.
            III: 2009 bezkonkurencyjny
            IV: 2001, 2017, oba dość podobne
            V: 2010, bezkonkurencyjny (84h słońca przy tak długich dniach!!!)
            VI: 2001, też nie ma sobie równych po 2000r
            VII: 2011, tyle jesieni latem to w żadnym innym lipcu nie było, no chyba że 2000 ale tego to nie bardzo pamiętam bo byłem 2 tyg w Tunezji gdzie było 40 i lampa
            VIII: 2006, raczej bezkonkurencyjny
            IX: duzo brzydkich, 2001 najgorszy, potem 2008, 2010, 2013, 2017
            X: 2009 i 2016 oba podobna patologia
            XI: większość jest do dupy, trudno mi najgorszy wskazać. 2013?
            XII: nowiutki narybek 2018, konkurencji nie ma.

            Czemu tylu was hejtuje ten grudzień 2001? Przecież to ostatnie ‘magiczne’ świeta BN jakie pamiętam. Przynajmniej u mnie, bo w 2002 to już nędza ze śniegiem była mimo tych mrozów. Ogólnie 2001 przyniósł dużo bardzo nieciekawych miesięcy, mi najbardziej w pamięć lipiec zapadł bo się wtedy porobiły powodzie które zmieniły krajobraz na taki rodem z jakiegoś planu filmowego. Byłem wtedy w Małopolsce, wszystkie mosty poniszczone w cholerę. A zanim ta powódź nastała to lało chyba ze 2 tygodnie non stop, ale było przy tym ciepło.

          15. @kmroz luty 2002 i styczeń 2007? Oba były dla mnie jedne z najgorszych z tego samego powodu, największe sumy opadów. W dodatku w styczniu 2007 mieliśmy Cyryl, szczerze trochę się dziwię czemu tak mocno któryś już raz bronisz tego miesiąca, można lubić ciepło zimą, ale miesiąc ten był bardzo mokry i wietrzny odczuwalne nie był więc przyjemny ani ciepły, przynajmniej dla mnie

          16. @alewis27, ja “hejtuje” grudzień 2001 z tego względu że był pochmurny i mokry, święta też ponure, a na I dzien świąt przyszła odwilż i zrobiła się plucha. Zaś grudzień 2002, jak dla mnie nie ma żadnej konkurencji mroźne święta z uboższą pokrywą niż w 2001, ale utrzymała się do końca Świat i i było słonecznie, nie to co rok wcześniej. Ale taki grudzień 2015, jest chyba dla mnie drugim najlepszym choć był zupełnie inny, to przyniósł sporo słońca, również na święta, a końcówka miesiąca to kilka tak wspaniałych dni jak dziś na Kujawach czyli lekki mróz + Słońce to było najpogodniejsze pożegnanie roku jakie pamiętam :)

  80. W Grudziadzu dzisiaj przepiekna pogoda – blekitne czyste niebo, nad ranem niewielki mroz -4C w ciagu dnia pewnie lekko powyzej zera a na fodatek 1-2 cm warstwa sniegu na tyle mala ze nie sprawia zadnych problemow komunikacyjnych ale wystarczajaca zeby zaslonic ta wszechobecna szarzyzne a dodatkowo slaby wiatr Dzisiejsza pogoda jest kwintesencja wymarzonej zimowej aury i moglaby pod tym wzgledem stanowic wrecz dzien wzorcowy :-) zycze i sobie i innym jak najwiecej takich dni w lutym :-)

    1. W Warszawie od czasu kiedy spadł świeży śnieg (25.01) Słońce upiększało krajobrazy jedynie w poniedziałkowe przedpołudnie. Od tamtego czasu nadeszła ta nieszczęsna częściowa odwilż i ponownie niemalże cały czas chmury i jeszcze raz chmury, a przy tym okresowo padający (prószący) śnieg, po to by… niewiele później się topił, czasami też przymarzał. Pamiętam z przeszłości dni z wahaniami temperatury przez zero, ale przy bardziej pogodnym niebie (jak dzisiaj bardziej na W) i to już dużo poprawia mi nastrój. A nie takie badziewie jak ostatnio na Mazowszu. Może w lutym będzie choć trochę lepiej (?) – bez względu na to, czy w kierunku “zimowym”, czy “wiosennym”…

    2. W Toruniu też wreszcie pojawiło się Słońce. Jestem w stanie zaakceptować cieplejsze warianty zimy, jeżeli towarzyszyć im będzie słońce w większych ilościach.

  81. W Wielkopolsce piękna pogoda i pierwsze bezchmurne niebo w tym roku :) Słońca już bardzo dawno nie widziałem, właśnie wygrzewam się w jego świetle przy oknie :) Chwilo trwaj….

  82. Właśnie niedawno wróciłem ze spaceru. Drzwi wejściowe mam od strony południa, gdy je dotknalem były wrecz gorące od słońca (szok). Właśnie takie dni jak dziś wręcz wyciągają mnie i zapewne nie tylko mnie, do wyjścia z domu. Bezchmurne niebo, brak wiatru, tylko delikatny powiew zimowego powietrza i delikatny mróz. Brzmi cudownie, jedynym minusem jest topiąca się od kilku dni chlapa… Gdyby w nocy spadł śnieg, a warunki takie jak dziś to właśnie zima jakiej oczekuję 😍. Niestety, u mnie jeszcze tylko jutro i w piąte ma być słonecznie i na lekkim plusie, dalej ponuro chwilowe 8-6 st, i ponowna “zerowa aura” + śnieg z deszczem (UGH!). Nawet nie marzę o super ciepłym marcu, tylko żeby przyniósł wiosnę, a nie zimę i trochę więcej słońca po tej beznadziejnej zimie (z kilkoma rodzynka m.in. Dzisiejszy dzień)

  83. Dzisiaj właśnie widać podział Polski.. Polska A skąpana w słońcu, natomiast B skąpana w śniegu… I oczywiście już to standardowo tej zimy kolejna dostawa śniegu na Południowym Wschodzie … Tej zimy wcale nie ma niżów z Zachodu tylko z Morza czarnego.. i zachacza oczywiście o Wschód Polski..

  84. Na SE Polski w najbliższy weekend (2-3 lutego) najcieplejsze dni (temperatury ok 10 stopni i powyżej) od połowy listopada? Na to wygląda patrząc na prognozy GFS i ECMWF, bo w grudniu i styczniu ani razu temperatura nie przekroczyła tam 10 stopni.

  85. W prognozach silne ale krótkie ocieplenie na weekend w sumie już pewne. Ale będzie ono bardzo nietrwałe, bo już w poniedziałek będzie tylko 1 stopień w dzień, opady śniegu i wiatr z północy. Chociaż tyle, że przy tak silnym ociepleniu stopi się większość, o ile nie cały obecnie leżący śnieg. Pokrywę śnieżną w Katowicach mamy nieprzerwanie od 2 stycznia, czyli mamy do czynienia z sytuacją śniegu leżącego przez cały miesiąc z wyjątkiem Nowego Roku. Kiedy ostatni raz był taki styczeń? Chyba dawno temu. W 2010 tak było, też w Nowy Rok zero śniegu, 2.01 opady i potem już śnieg do końca. A rekordzista to na pewno 2006 z sumaryczną pokrywą prawie 1000 cm za sam tylko styczeń. Cały miesiąc 25-40 cm leżało.

    W sumie to się przyda żeby ta lodoszreń wrzeszcie się stopiła, a później przy ochłodzeniu napada świeży biały śnieg.

    1. Nie wiem kiedy ostatnio był taki śnieżny styczeń w Katowicach. Wiem natomiast, że od wielu lat nie było tak bezśnieżnej zimy jak obecna w Gdańsku.

      Aktualny stan na dolnym tarasie Trójmiasta to czarne jezdnie, rozmrożone chodniki i niewielkie resztki śniegu na trawnikach. W lesie i na górnym tarasie jest pewnie biało, jak na całych Kaszubach ale nad morzem już prawie śniegu nie widać. A dziś w dodatku było piękne słońce.

    2. @Alewis27
      Ze wszystkim się zgadzam z tobą, ale tym “bo już w poniedziałek będzie tylko 1 stopień w dzień, opady śniegu i wiatr z północy” to już niekoniecznie, bo zależy od punktu jakiego regionu się na to patrzy. Masz na myśli Katowice, tak?

  86. W Warszawie ok +1 stopnia i pada mokry śnieg. Z tego co widzę to początek lutego nie przyniesie rewolucji w pogodzie. Poza przejściowym stosunkowo sporym ociepleniu w weekend gdzie może być miejscami w Polsce powyżej 10 stopni powrót do temperatur 0-5 stopni. Jeśli nie będzie padać bardzo wiać i będzie trochę słońca tu na wschodzie to weekend zapowiada się przynajmniej jeśli chodzi o mnie nie najgorzej bo przekroczymy poziom 0-5 stopni choć słabe to pocieszenie bo te temperatury też nie osiągną jakiego niebywałego poziomu ( bywa że w styczniu jest cieplej). Ze względu na to że niedługo wejdziemy w luty coraz słabiej już oczekuje jakichś mocno zimowo klimatów tym bardziej że początek miesiąca na to nie wskazuję (jeśli do ok 20 lutego konkretnej zimy nie będzie to mi już zupełnie na zimowych klimatach zależeć tak na marginesie). Na początku lutego prawdopodobnie znów będziemy krążyć wokół norm, przy czym dwie doby sobota i niedziela będą miały już dość sporą dodatnią. Ogólnie wraz z ocieplającym się klimatem i im jestem coraz starszy tym mniej zima mi się podoba. Zdecydowana większość dni między grudniem a lutym przynosi mdłą pogodę z temperaturami wokół 0. Do tej pory po grudniu i już można napisać po styczniu ( bo jutro ostatniego dnia już na pewno się w tej kwestii nie zmieni) pogoda jest dla mnie mocno rozczarowująca i nudna raczej w negatywnym sensie ( styczeń lepszy od grudnia ale też “nie specjalny” jak na mój gust). Co prawda brak jest wichur, słońca trochę jest ale niewiele za to temperatury są w najgorszym wydaniu i początek kolejnego zimowego miesiąca zapowiada się podobnie. Do tej pory w Warszawie było kilka dni z temperaturą z temperaturą powyżej +5 stopni ale niewiele 5-6 stopni i 2 doby z temperaturą maksymalną poniżej -5 stopnie, ale też niewiele -5/-6 stopni. Tak naprawdę ostatnie subiektywnie przyjemne dłuższe okresy w roku zdarzają się w listopadzie kiedy jest słonecznie a temperatura przekracza 10 stopni a zaczynają w marcu kiedy bywa jeszcze cieplej ( oczywiście nie co roku). Natomiast poza naprawdę skrajnymi przypadkami (grudzień 2015 czy luty 1990, 2002) w okresie między grudniem a styczniem takie dni są raczej pojedyncze i też nie zawsze bo w tym sezonie grudzień-styczeń w Warszawie jednocześnie naprawdę ciepłego ( przynajmniej ok 10 stopni) i w miarę słonecznego dnia nie było do tej pory ani jednego ( słoneczne dni były ale z temperaturami niewiele powyżej 0 ale dobre i to). Jeśli luty będzie podobny do grudnia 2018 to niewątpliwie będzie to dla mnie jedna z gorszych zim jakie pamiętam. Jeśli nie bardzo zimowa lutego to luty z dużym odchyleniem dodatnim by mnie zadowalał + stosunkowo spora ilość bezopadowych a najlepiej słonecznych dni, ale na tą drugą wersję póki co też nie wygląda. Wobec tego coraz bardziej myślami jestem w marcu i oby to nie był marzec z odchyleniem ujemnym termicznie.

  87. U mnie w ogóle nie czuć odwilży. Fakt, dzisiaj było 0 w ciągu dnia, ale śniegu pełno dalej, w dodatku od godziny sypie mokry śnieg i znowu na jezdniach, chodnikach robi się biało. Styczeń w całości się zapisze jako bardzo zimowy miesiąc na moich terenach. Odwilż tylko w weekend, potem znowu zimno.

    1. U mnie dzisiaj stopiło się ze 2 cm śniegu i pokrywa już raczej spadła poniżej 10 cm. Prawie cały dzień było na plusie, zapewne sobota/niedziela wszystko popłynie skoro ma być prawie plus 10 stopni, bo już się pojawia trawa w niektórych miejscach.

          1. Właśnie ciekawe, czy sprawdzi się ECMWF z silnym ciepłem, czy jednak GFS i ICON. U mnie ten pierwszy prognozuje 9 w sobotę i 11 w niedzielę, a pozostałe około 5-6 w obu tych dniach.

  88. Mam takie obserwację. Niemal wszyscy użytkownicy tutaj, niezależnie od ich preferencji pogodowych, narzekają na ostatnie dwa miesiące. Nie znalazłem tutaj nikogo kto by powiedział coś o nich pozytywnego. Coś jest widocznie na rzeczy.

    Dla mnie osobiście jutro dobiega 12 miesięczny okres (oby faktycznie końca hehe) najgorszy możliwy (pogodowo). Przez te 12 miesięcy niemal ciągle pogoda mnie wnerwiała i nie spełniała moich oczekiwań. Miłe akcenty niestety szybko były obrzydzane. Że tak powiem, mało co było “po mojej myśli”. Symoblicznie w zeszłym roku w moim regionie był piękny ostatni dzień stycznia i paskudny początek lutego, w tym roku wręcz przeciwnie, paskudne ostatnie dwa dni stycznia i silna poprawa na pierwsze 3-4 dni lutego.
    Fajnie gdyby tak następne 12 miesięcy były dla odmiany możliwie najlepsze. Czyli szybka, słoneczna, ale ze sporymi sumami opadów wiosna do maja, lato z dużą ilością słońca, dość suche i temperaturami w przewadze 20-27 stopni w dzień i 7-13 w nocy, jesień tak jak wiosna przyjemna, słoneczna, z dużą ilością temperatur 13-20 stopni i okresowymi opadami na grzybobranie. I najlepiej na koniec “kombo” w postaci grudnia typu 2015 i stycznia typu 1975

    1. każdy ma jakieś preferencje, dla mnie ten ‘ruchomy rok’ był jednym z najlepszych możliwych. Przynajmniej jego ciepła część bo chłodna faktycznie można by się nieco ciepać, podobały mi się tylko mrozy w lutym/marcu no i ciepło w listopadzie.

      Chyba za bardzo patrzysz na anomalie i za bardzo się nimi przejmujesz, bo ciężko mi uwierzyć żeby pogoda z kwietnia, maja, września i października komukolwiek obiektywnie przeszkadzała. Z pory ciepłej uciążliwy był kawałek lipca i sierpnia kiedy było nieco za parno (w stosunku do temperatury). Zachód Polski tutaj wygrał bo tam było 35 stopni przy suchym powietrzu, my się musieliśmy męczyć z 30 przy bardzo wilgotnym. Poszczególne miesiące letnie też jakieś wyjątkowo gorące nie były, tylko sierpień należał do bardzo gorących, choć daleko mu do niedawnego 2015.

      Się ciesz że w Chicago nie mieszkasz, bo tam niedawno było -30 przy silnym wietrze, za 4 dni ma być +12 a za 7 dni z powrotem -12. I tak sobie skacze od silnej odwilży do warunków arktyczno-syberyjskich. W USA fajny klimat mają stany południowe, tam gdzie mieszkał ArcticHaze na przykład. Poza zasięgiem spływu tych mrozów. U nas jest to szczęście że bezpośrednio na północ jest głównie woda, napływ centralnie z północy zwykle nie oznacza jeszcze naprawdę silnych mrozów. Gdybyśmy mieli nad sobą ląd (i to ze wszystkich stron, stany się ‘rozszerzają’ w kierunku N) to by było dużo więcej fal mrozów zimą.

      1. Ale bardziej SW USA też ma problem z “tropikami”, a z kolei SE z suszami i upałami. Zagrożenia i uciążliwości nie są związane tylko z mrozami, ale i tym co niesie adwekcja z S również. Wyjątkiem są chyba tylko te obszary, gdzie jest ciepło, ale i bryza nie dopuszcza do uciążliwych fal upału – pod warunkiem, że i tam susze zbytnio się nie przeciągają.

      2. Z pory cieplej uciążliwe były przede wszystkim paskudna końcówka czerwca i bardzo deszczowy okres w lipcu. Połączenie tego z gorącem w innych okresach i brakiem jakichś sensownych, komfortowych dni naprawdę “dobija”.
        Kwiecień i maj by mi się podobały jakby były latem.
        Wrzesień dowalil niesamowitym gorącem i chwile potem silnym zimnem. Zero jakiegoś sensownego umiarkowania, typu 20 w dzień.
        Październik? Najpierw patologicznie długi okres “lampy”, potem 3 dekada praktycznie bez słońca. No super….
        chciałbym znaleźć jakieś plusy, ale nie będę szukał na sile.
        jednym słowem- NIGDY WIĘCEJ! Dziękuje, dobranoc.

        1. @alewis
          Nie wierze ze styczeń 2018 był dla Ciebie najgorszy. To zupełnie niezgodne z tym co pisałeś pod jego koniec rok temu. Dzisiaj już naprawdę czas spać, ale jutro poszukam Twoich komentarzy i je zacytuje. To co pamietam, to ze pisałeś ze stacja katowicka znacznie zaniżały pomiar usłonecznienia w tamtym w styczniu.

          1. Pisałem że zaniża usłonecznienie, nie że był to ładny miesiąc. O grudniu 2018 też tak pisałem, w pierwszej dekadzie te pomiary są zaniżone. Dlatego w przypadku miesięcy zimowych częściej posługuję się zachmurzeniem. Nie dopowiadaj sobie, że uznaję te miesiące za ładne bo nie są ładne. Obok ładnych nawet nie stały.

            A to w styczniu 2018 było wysokie. Nawet w tej twojej niby idealnej I dekadzie. Norma w styczniu to 6,1 / 8. Poniżej tej wartości miały dni: 2, 9, 14, 15, 16 oraz 27 stycznia. I tyle. Przez CAŁY miesiąc tylko sześć dni poniżej normy zachmurzeniowej. Co nie znaczy pogodnych bo ta norma to 76% zachmurzenia XDDD Prawdziwie pogodne były dni 14 (2.4) 15 (3.1) i tu pamiętam że to słońce cały dzień świeciło. Od biedy w miarę fajne 2 stycznia (4.3) oraz 16 (4.5). Uznajmy je za pół pogodne, zachmurzenie około 50%. Co ciekawe najbardziej pogodne dni tego stycznia były najchłodniejsze. Był wtedy całodobowy mróz i średnia dobowa około -5.

            A uznaję go wśród najgorszych bo przyniósł typ pogody którego najbardziej nie lubię czyli pseudociepło bez śniegu, przy zachmurzeniu większym niż normalnie. Średnia miesięczna około +1. Ja naprawdę wolę stycznie ze średnią -8, z falami mrozów -20 przy 30 cm śniegu które przynoszą wyczyszczone z chmur niebo. To jest porządna zima wtedy, a nie aura która się może wydarzyć w 8 miesiącach roku. Nie mówię że bym chciał takie -20 przez całą zimę ale ze dwie takie fale jak w 2006 rocznie by mogły być.

          2. Średnie zachmurzenie – zwłaszcza ogólne, a nie piętra niskiego- to jeszcze gorszy sposób “oceniania” miesiąca. Dlaczego? W styczniu dzień trwa tylko 8 godzin. Co jeśli przez większość nocy jest pochmurno, a za dnia pogodnie (albo jeszcze lepiej- niebo pełne cirrusiw)? Tak było u mnie w pierwszej dekadzie stycznia 2018, a także np 18.01,25.01,31.01. Dzień 31.01 był cały czas “pochmurny”- kogo obchodzi ze te “chmury” to było tylko Cirrusy a usłonecznienie niemal pełne? ;)
            U mnie styczeń 2018 wyglądał właśnie trochę jak luty 2017, czyli dwa tygodnie istotnie zimowe (z avg przeważnie poniżej zera i śniegiem) (8-24.01) a reszta miesiąca realne ciepło, z temperaturami maksymalnymi przeważnie powyżej 5 stopni (1-6.01,25.01,28-31.01). Tego rzekomego “lekkoplusowego badziewia” tutaj W OGÓLE nie było. U ciebie chyba trochę było w drugim tygodniu stycznia- on na S był dużo cieplejszy niż w centrum.

        2. @kmroz
          O ile kwiecień przegiął w każdym aspekcie i pasował zdecydowanie bardziej do lata niż środkowej wiosny, to w maju było naprawdę dużo późnowiosennej/wczesnoletniej, słonecznej pogody w zakresie temperatur jakie najbardziej lubisz. Jedynie końcówka maja była trochę nieprzyjemna (szczególnie 31.05) i ewentualnie bardzo gorąca majówka od których zdążyliśmy odwyknąć, bo w latach 2013-2017 ten okres nie pokazał niczego specjalnego. Poza tym maj był cud-miód. W październiku owszem, trzecia dekada się nie popisała, ale babie lato to chyba najpiękniejsze co zdarzyło się w całym ubiegłym roku. Co do reszty się zgadzam. Kwiecień to także dla mnie twardy orzech do zgryzienia, bo z jednej strony pogoda była cudowna, ale z drugiej takie niesamowite ekstrema nie odpowiadały mi i jakoś nie potrafiłem się nimi cieszyć. Maj za to bardzo mi się podobał :)

          1. Można by rzecz, że w kwietniu panowała prawdziwa majowa pogoda, no ale do letniej pogody trochę brakowało. W końcu średnia dobowa wyniosła poniżej 15 stopni, czyli poniżej progu termicznego dla lata.

          2. No cóż ja uważam kończący się okres 12-miesieczny jako jeden z lepszych, lato w kwietniu i maju nie jest zbyt zdrowe dla naszego klimatu, mimo wszystko ciężko mi na coś narzekać w tych obu miesiącach, najgorszym miesiącami są dla mnie zeszłoroczny marzec i grudzień, styczeń też niezbyt ciekawy, ale uważam że jest dużo lepszy od zeszłorocznego, i było w tym roku dużo więcej dni z calodobowym mrozem i słońcem (niestety bez śniegu, albo z topiaca się plucha jak wczoraj). Najbardziej denerwująca pogoda była dla mnie w okresie od III dekady czerwca do II dekady lipca, bylo chłodno deszczowo, ale też wystąpiło kilka bardzo upalnych dni, po tej nieznosnej pogodzie, mieliśmy wyjątkowo długą falę upałów (hah, miałem szczęście bo na początku sierpnia pojechaliśmy z rodziną w Tatry, gdzie jest zupełnie inny klimat jak wiadomo i pogoda była wręcz wymarzona, codziennie ok. 20 st. I słoneczko 😍). Zalapalismy się tylko na sam koniec upałów, ale i tak najgorsze nas ominęło :). U mnie najleprzyjemnijsza pogoda w lecie do zdecydowanie II połowa sierpnia :). Dokładnie 16 sierpnia przyszło ocieplenie po kilku brzydszych dniach i upały już były znacznie łagodniejsze :). Do 21 września Cudo! Ogólnie muszę przyznać że wrzesień, to jedyny miesiąc który dla mnie rok w rok może być meeega ciepły, uwielbiam takie przedłużenie aury letniej :). A i jeszcze pierwsze dwie dekady października, cudowny okres! Oby jak najwięcej takich! III dekada była niestety bardzo kapryśna, pamiętam że piękna pogoda wróciła na samo Halloween i widziałem w dzień przebrane dzieciaki z krótkim rękawem :). I początek listopada, to samo, nawet moja mama która jest zmarźlakiem, była w samej skórze na cmentarzu, a nie w zimowej kurtce jak prawie co roku (hah). Potem dość kapryśna pogoda panowała mniej więcej od 9.11 do 16.11 (za wyjątkiem 12.11) dalej przyszło spore ochlodzenie a zarazem zrobiło się pogodnie i później na parę dni wróciła ponura jesień, a na koniec listopada trafiły się całodobowe mrozy że słońcem :). No i grudzień… Najgorsze g**no… 1 grudnia była super pogoda, podobnie jak pod koniec listopada, reszta miesiąca porażka co ciekawe u mnie w tym wieku trafiło się już 5 jeszcze gorszych grudni (2001,2005,2007,2009-2010). No i styczeń, też badziewny miesiąc, ale tutaj mieliśmy kilka rodzynkow w postaci mrocznych i słonecznych dni (3,7,14,20-24,30 I). Więc ten ruchomy rok nie był wcale taki koszmarny poza grudniem, a już okres od 6 XII do 2 I, nie przyniósł ani jednego pogodnego dnia, przez równe 4 tygodnie. Dla mnie o wiele gorszy z wielu względów był okres od lutego 2017 do stycznia 2018, w skrócie podobały mi się jedynie marzec, Czerwiec i jak już mówiłem poszczególne okresy kwietnia, maja i października, poza tym u mnie w tym okresie panował stały niedobór słońca, tylko Maj był lekko na plusie, ale I dekada miesiąca to istna kaplica, za to reszta miesiąca przyniosła prawie 100% słonecznych dni i stąd ten wysoki wynik. Tak naprawdę 2017-temu skórę ratuje jedynie styczeń który przyniósł u mnie najwięcej słońca od 1951 (nawet taki Lipiec 2000 miał zaledwie 6h więcej uslonecznienia).

          3. 01.2017 u mnie w topie miesięcy zimowych. Średnia koło -6 i kupa słońca, w praktyce przez większą część miesiąca lekki mróz i pokrywa śnieżna oraz ok. 5-dniowa fala silnych mrozów w I dekadzie. Brak głębokich odwilży przez cały miesiąc, śnieg się nie topił zanadto. Brakowało tylko żeby tak co tydzień sypnęło trochę świeżego.

    2. Musiałbym chyba na głowę upaść, by narzekać sumarycznie na ostanie 12 miesięcy. Piękny okres, mnóstwo Słońca, wiele fantastycznych miesięcy. Jak na polskie standardy klimatyczne to był zdecydowanie darowany okres.
      A co moich narzekań na zimę – po prostu każda zima obiektywnie rzecz ujmując taka już po prostu jest. Mogą się zdarzać lepsze okresy, np. grudzień 2015, ale i tak zima do innych pór roku nie ma nawet startu.

      1. Czyli upadłem na głowę, ze chce normalnej wiosny na wiosnę, normalnego lata latem i normalnej jesieni jesienią? I zimy nieprzedluzajacej sie na marzec i listopad?

        Co mi po usłonecznieniu które najpierw nadaje dwa tygodnie bez przerwy po to by potem przyszedł równie długi okres praktycznie bez słońca.

        1. Zaznaczę ze naprawdę nie mam nic do wyraźnie dodatnich anomalii w porze cieplej. Taka “fuzja”: kwiecień 2009, maj 2016, czerwiec 2008, lipiec 2015, sierpień 2013, wrzesień 2006, październik 2013 naprawdę mi bardzo odpowiada, mimo każdego miesiąca wyraźnie powyżej normy, to każdy przypominał to co ma przypominać. Wiec nie jest to żadne “zimnolubstwo”.

          1. Lipiec 2015 na Mazowszu był w normie/lekko chłodny, sierpień 2013 chyba też. Wracając do meritum Twojego komentarza to normalna wiosna, lato i jesień oznacza po prostu chłód w Polsce (zwłaszcza N połowy) i opóźnioną, nieadekwatną do pory wegetacje np. kwiecień miesiąc pełnej wiosny a rozwijałby się dopiero liście po połowie. Oczywiście piszę o wsi bo w betonach odczucia i poziom wegetacji są zgoła rożne.

          2. Lipiec 2015 był bardzo, a nawet anomalnie ciepły, ale raczej tylko na południu Polski

          3. Jeden z najbardziej spolaryzowanych miesięcy. We Wrocławiu średni tmax prawie 28 stopni (ekstremalnie wysoki jak na polskie warunki), w tym samym czasie na północy kraju 21-22 st, poniżej normy.

            Lato 2015 miało rekordowe ilości dni upalnych na południu kraju, miejscami przekraczała ona 30. W Opolu 37 na przykład. Lipiec tutaj niewiele odstępował sierpniowi. Mieszkańcy północnych regionów kraju pewnie się zastanawiają o jakich do cholery upałach ja piszę bo tam one raczej nie dochodziły.

            Antypoda sytuacji z lata 2014, kiedy północ dostała 35 i sucho a południe 27-30 i parnotę.

          4. Fakt, taki lipiec 2015 był nad Bałtykiem bardzo mokry i ponury, wtedy może były że dwa dni gdzie chodziłem bez kurtki przeciwdeszczowej, a woda lodowata.

        2. @kmroz

          Czyli upadłem na głowę, ze chce normalnej wiosny na wiosnę, normalnego lata latem i normalnej jesieni jesienią?

          Jeśli pragniesz zawsze przeciętnej pogody to powinieneś zająć się raczej klimatem bo to jest właśnie średnia pogody.

          Jak Robert Heinlein zauważył (zresztą parafrazując samego Twaina):

          Climate is what we expect, weather is what we get.

    3. ja nie narzekam, podobnie jak nie narzekałam na cudowną wiosnę, lato i jesień. na górnym tarasie Gdańska zima jest całkiem przyjemna, jest trochę śniegu, można pójść na sanki i biegówki, a przy tym nie ma dokuczliwego zimna – mróz jest niewielki, wieje rzadko i jeśli już to nie ze znienawidzonego kierunku wschodniego, kiedy to robi się paskudnie “zilgo”, czyli jednocześnie zimno i wilgotno. po weekendowym ociepleniu liczę na zrealizowanie się prognozy ECMWF i kolejny, przyjemnie zimowy tydzień. wolę zimę w lutym niż w marcu (choć nad morzem wiosny w marcu i tak pewnie nie będzie).

      1. Twojego określenia wiosny, lata czy jesieni to nawet nie będę komentował, a co do stycznia w Gdańsku, to faktycznie jest coś na rzeczy, bo przypomniało mi się, że również Arctic Haze, jako jedna z niewielu osób na tym forum, chwalił dość często panującą ostatnio pogodę. “Cudowna wyspa”? ;)

  89. Po dzisiejszym wypadzie na “deski” powiem szczerze, że pogoda nieco pozytywnie mnie zaskoczyła. Bynajmniej nie z powodu Słońca, którego niestety tu ostatnio jak “na lekarstwo”. Mając na względzie prognozy, jak i pojawiające się już przed południem na C Mazowszu opady, myślałem, że będzie większa chlapa. Tymczasem na bardziej zmrożonych terenach “zielonych” padający śnieg (okresowo umiarkowanie) utrzymywał się bez problemu. Natomiast topił się głównie tam, gdzie się tego najbardziej oczekuje, czyli blisko traktów komunikacyjnych i to zwłaszcza tych ruchliwych.

    Takie opady śniegu to jeszcze rozumiem. Dodam, że przez cały czas notowano temperaturę w widełkach 0/+1°C. Jednak to wystarczyło, aby trochę pojeździć i to w całkiem dobrych warunkach – dzisiaj na Górce Szczęśliwickiej, gdzie nawet na terenach nie dodatkowo nie dośnieżanych, obok stoku narciarskiego było OK i dało się jeździć z dziećmi na sankach, czy “jabłuszkach”. Jutro powinno być podobnie, więc się ponownie gdzieś wybierzemy.

    W cieplejszy weekend może wyskok na basen – chyba, że będzie sucho i pogodniej to pewnie trochę także pospacerujemy, wszak temperatura (blisko) +10°C to już ciepło, które zimą potrafi cieszyć – jak tylko nie pada i mocniej nie wieje.

    A jako, że przed nami jeszcze jeden zimowy miesiąc, czyli luty, to nie narzekam na późniejsze ochłodzenie – zwłaszcza, że mróz nie powinien być silny, a ok. 10.02 wybieram się na kilka dni w góry. Myślę, że warunki narciarskie nadal powinny być dobre – zwłaszcza jakby po tej krótkotrwałej odwilży spadło (w górach) choć trochę świeżego śniegu. Mam też nadzieję na jakiś wyż w akompaniamencie pogodniejszego nieba – bo zwłaszcza w górach potrafi być wówczas bardzo uroczo:-)

    1. Nie chce oczywiście wpływać na niczyje życie, ale pójście na basen, zamiast na spacer czy ogółem “indoor activity” przy takiej pogodzie jaka jest zapowiada od piątku do niedzieli to po prostu grzech :) . Niestety muszę przyznać Tobie rację (apropos wczorajszej dywagacji), do tego iż dzisiaj pogoda była bardzo ponura i nieciekawa, i jutro RACZEJ też tak będzie. Chociaż, co warto zauważyć, Mazowsze jest tu raczej pechowym wyjątkiem na tle kraju… Wczoraj i przedwczoraj za to było tutaj ZDECYDOWANIE lepiej, niż w większej części Polski.

      1. Pogoda była mówiąc delikatnie nieciekawa. Jednak z perspektywy “pleneru” i możliwości aktywnego spędzania czasu – dla mnie jako amatora różnych sprzętów “ślizgających” – pozytywne było to, że padający śnieg na mocno zmrożonym gruncie na terenach “zielonych” się nie topił, a wręcz poprawiał warunki do jeżdżenia.

        Co do wyraźnie cieplejszego weekendu – jak tylko nie będzie padało, to zapewne wybierzemy bardziej aktywność na zewnątrz (niż basen).

  90. Wczoraj w Gliwicach były +4 stopnie przy słonecznej pogodzie. Z pewnością był to jeden z piękniejszych dni obecnej zimy.

  91. A w Warszawie i okolicach ponownie opady śniegu (niezbyt silne, ale jednak) przy temperaturze na nieznacznym plusie – podobnie jak i wczoraj pewnie za dnia cały czas będzie 0/+1°C… Oczywiście niebo szczelnie przysłonięte chmurami.
    Jedyny plus to taki, że śnieg powinien topić się najszybciej na ruchliwych traktach komunikacyjnych, a im bliżej obszarów “zielonych” tym pokrywa śnieżna powinna mniej się topić, a bardziej utrwalać (grunt jest wystarczająco mocno zmrożony). A jest to dla mnie o tyle ważne, że ponownie planujemy aktywności na zewnątrz – zarówno dzisiaj, jak i jeszcze jutro wybierzemy zapewne te związane z “deskami” (sankami, itd.).

  92. W sumie na wschodzie Polski ta zima trwa od połowy listopada, nie doświadczamy żadnych większych ociepleń oprócz jakiegoś pseudociepła typu +6 stopni i deszcze / ciemnica. Mogła by sobie pomrozić w lutym tak porządnie, jakieś -20 na tydzień, a w III dekadzie lutego sobie pójść już na dobre, nie wracać w marcu a już tym bardziej w kwietniu. I tak by wyszła dłuższa niż normalnie. Jak się przeciągnie na marzec to będzie to podobny tasiemiec co 2012/3 (przyszła 1 grudnia, poszła 10 kwietnia). O zachodzie Polski nie ma co mówić bo tam w grudniu i w sporej części stycznia była nadal jesień. Dopiero niedawno ochłodzenia zaczęły sięgać zachodu.

    Prognozy niestety nie dają niczego ciekawego poza tym chwilowym ociepleniem w weekend. Wracamy do temperatur w okolicach normy, słońca nadal zero (jak tmax +1 a tmin 0 to nie może być inaczej). Wczoraj był piękny dzień, dziś już pochmurno, choć nie są te chmury tak grube jak w grudniu, nie trzeba palić światła w dzień.

    1. “Wczoraj był piękny dzień, dziś już pochmurno, ”

      Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie w Gliwicach już jest pogodnie. Ładnie ma być jeszcze jutro i pojutrze, a w niedzielę deszcz, w poniedziałek śnieg…

  93. Czyli styczeń zakończy się w normie. Gdyby nie zachód Polski to mielibyśmy chłodny miesiąc – pierwszy od marca 2018 roku.

  94. Tymczasem większość wiązek nadal wskazuje na ujemny indeks AO w I połowie lutego, ale są i pojedyncze wyskoki co co widzą dodatni indeks AO. A indeks NAO praktycznie bez zmian – nadal większość wiązek wskazuje, że będzie on lekko na plusie. GFS jest łagodniejszy od EMCWF nie widzi dużych mrozów w I dekadzie lutego tylko temperatury ok 0-5 stopni lub lekki mróz w ciągu dnia po weekendzie 2-3 lutego, ECMWF widzi umiarkowaną lub lekką zimę od 6-7 lutego. Ale mimo tego cały czas istnieje ryzyko powtórki z zeszłego roku (dwucyfrowych mrozów w ciągu dnia i tmin poniżej minus 20 stopni) – kiedy to III dekada lutego zapisała się jako najmroźniejsza, a według norm jest najcieplejsza (powinno się robić cieplej). Ryzyko wystąpienia dwucyfrowych mrozów w ciągu dnia jest do ok połowy marca, a tmin poniżej minus 20 stopni nawet do końca marca.

  95. Nie strasz nie strasz. bo się…… Z wolna idziemy ku przedwiośniu do 15 lutego modele wskazują temp max powyżej zera , a potem prawdopodobieństwo wzrasta , że nie będzie już zimy termicznej.

    1. Jednak obecnie trwający okres to najchłodniejszy okres w roku. Analogicznie do okresu letniego 20 VII – 10 VIII. Czy ktoś 31 lipca wypatruje polecia albo i wczesnej jesieni? Nie wydaje mi się, każdy się cieszy pełnią lata, gdzie tam do jesieni. Zresztą większość ekstremalnych mrozów (np. tych opisanych w grudniowym artykule, tmax poniżej -20) miała miejsce w tych widełkach. Najpóźniejszy ok. 10-11 lutego (1929 i 1956)

    2. @ELDO
      Spokojnie. Ja nie chcę wcale powtórki z lutego i marca zeszłego roku tylko chce tak jak ty krok ku przedwiośniu

  96. Patrząc na dzisiejszą 25-dniową prognozę pogody (której jak wiadomo nie można zbytnio ufać, a nawet w ogóle), można stwierdzić że tegoroczny luty będzie poniżej normy 1981-2010, jednak wydaje mi się że będzie sporo cieplejszych od zeszłorocznego. Również ma być bardzo suchy (co sobie bardzo cenię zwłaszcza zimą). Opady deszczu mają być jedynie w pierwszych trzech dniach miesiąca temperatury maksymalne kolejno: 2 st., 8 st., 4 st. Nowy tydzień ma nam przynieść wszystkie 7 dni słońca (oby, błagam obyyyy!!!). Z dnia na dzień będzie się ochładzać najzimniej ma być w piątek i sobotę tmax -4, tmin -9, od przyszlej niedzieli niewielkie ocieplenie (do 0/1 st.). Najlepiej zapowiadają się wszystkie trzy dni od 10-12 II lekki mróz przy pełnej lampie 😍. Aura słonecznena ma panować jeszcze tylko w dniach 13-14 lutego, dalej zaczyna się 10 dni z pełnym zachmurzeniem i tmax ok. 0 st., tmin ok. – 5. W dniach od 4 do 17 II (czyli akurat dwa pełne tygodnie od poniedziałku do niedzieli, hah), przewidywany brak wszelkich opadów. Od 18 II do 24 II będzie ciągnęła się aura “ponurego 0”, ale na ten okres przewidywane są spore opady śniegu. Na ostatnie 4 dni nie ma jeszcze prognozy, ale nie podejrzewam żeby jakoś skrajnie się różniły. Jeśli chodzi o moją ocenę “wstępnego” lutego, to I połowa (akurat do 14 II) super. Druga… Dno i wodorosty. Nawet nie narzekam na pochmurny i ciepły weekend, bo w tej zimie zdecydowanie zaniknęły dni z tmax ok. 10 st., a w porze ciepłej prawdziwymi unikatami były dni z tmax poniżej 20 st. Dalej suchy mróz że słońcem, jak dla mnie super. Denerwuje mnie ze II połowa lutego nie tyle będzie chłodniejsza (Ba! Nawet cieplejsza nie patrząc na 2 II), ale wróci aura że śniegiem i 100%-owym zachmurzeniem, w tym roku było już tyle tych dni, ta zima strasznie mi obrzydzila śnieg… Wolałbym na odwrót, że póki jeszcze daleko do marca niech trochę popruszył, a dalej słońce z lekkim mrozem. Ale to tylko prognoza :), może być zupełnie na odwrót

  97. Jeszcze dodam, że jeśli prognoza się sprawdzi to tym razem najzimniej ma być o dziwo nie na południu ani na wschodzie Polski, lecz na północy. Więc jednak trochę sprawiedliwości może być :). Południe trochę będzie mogło odetchnąć od ogromnych zasp. Więc wszystko wskazuje na to że w co niektórych miejscach będzie poniżej normy, ale na zachodzie będzie raczej (bardzo)ciepła. Wydaje mi się że zima zapisze się anomalia podobna do zimy 2016/17. Czyli blisko normy, tamta zima była jednak bardzo niesprawiedliwa, zarówno grudzień jak i styczeń były najzimniejsze były w południowym pasie Polski, zaś nad Pomorzem oba te miesiące były najcieplejsze. Na południu styczeń 2017 zapisał się anomalia ok. -4K, zaś na północy był w normie. Luty zaś był najzimniejsze w centrum Polski. Zimą tamta na południu była bardzo zima, lecz na północy kraju bardzo ciepła, wszystko wskazuje na to że ta zima zapisze się najcieplej na zachodniej ścianie, a najchlodniej na wschodniej. Jednak nie będzie chyba aż tak brutalnych różnic (termicznych, bo ze śniegiem to inna sprawa).

    1. No z tym bardzo to bez przesady, była to dość chłodna zima jeśli chodzi o DJF ale daleko jej do zimy 2005/6 czy 2002/3. Grudzień w normie termicznej, styczeń bardzo chłodny (wciąż cieplejszy od 2006 i 2010), luty ciepły. I przez całą zimę mało opadów śniegu. Tylko jedna większa śnieżyca w styczniu z której utworzyła się ok 20 cm pokrywa. W lutym było zimno ale leżały już tylko jakieś zmrożone płaty.

      Lekko chłodna zima, mocno poniżej normy ze śniegiem. Na szczęście ograniczona do DJF, nie atakowała w listopadzie i nie prolongowała się na marzec.

      1. Wiem, na Kujawach były w listopadzie 2016, 2 dni z pokrywą, ale zima jedna z najuboższych jeśli chodzi o śnieg, największa pokrywa wystąpiła w dniach 12-13 I i wyniosła zaledwie 5 cm… U mnie była to jednak najbardziej słoneczna zima w ostatnim 30-leciu :)

    1. Szkoda, że to (skrajne) ciepło nie dotrze do Górnego Śląska – u mnie najcieplejsza ma być sobota, w niedzielę już pogorszenie pogody :/

    2. @FKP
      Jeżeli Gfs czy ECMWF przewidują 12-13°C to przy dobrych warunkach (jak będzie słońce i do tego halny) to temperatura może dobić do 15°C na południu Polski.

    3. Nawet nie ma porównania do ociepleń znanych z naprawdę ciepłych miesięcy zimowych. Przede wszystkim anomalie od +5K wzwyż będą bardzo krótkotrwałe.

  98. Finisz stycznia 2019 r. na C Mazowszu to permanentne zachmurzenie. Okresowo padający mokry śnieg. I niezwykle wyrównana temperatura – zwłaszcza dzisiaj (31.01), kiedy wahania sięgnęły (uwaga!) od 0,0°C do +0,7°C w skali całej doby (!). Wczoraj (30.01) przez sporą część doby aura była bardzo podobna, jednak nocne rozpogodzenia (29/30.01) sprawiły, że temperatura przejściowo spadała do -4,5°C.

    Jeżeli w nocy i jutro (01.02) się tu nie rozpogodzi wahania temperatury mogą być również bardzo małe – no chyba, że coś się zacznie zmieniać, bo modele zapowiadają jednak nieco większą rozpiętość termiczną (ale też nadal jeszcze wokół 0°C).

    Byłem dzisiaj w terenie trochę pojeździć na “deskach” (później także na basenie). Śnieg bardzo mokry, topiący się, ale jednak tworzący stałą pokrywę. Brakowało tej magii jaką mielibyśmy przy choć 1-2 st. niższej temperaturze. Z drugiej strony to zdecydowanie za małe plusy, aby śnieg wyraźniej się topił, a już tym bardziej, aby padał sam deszcz. Przede wszystkim jednak dobijająca ta ponuro-wilgotno-lekkoplusowa pogoda – ni to w pełni zimowa, ni to przyjemnie ciepła.

    W weekend czeka nas ocieplenie – nawet dość spore, ale… ponownie przy aurze pochmurnej/wilgotnej. Będzie się topił śnieg, a w międzyczasie przelotnie padał deszcz. Do tego w sobotę dojdzie wiatr obniżający temperaturę odczuwalną. Niedziela już z zaznaczającym się ponownie trendem ochłodzenia, będącego zapowiedzią… niestety kolejnych dni z wahaniami temperatury wokół zera przez większą część przyszłego tygodnia. Zimowej “bylejakości” c.d… prawdopodobnie… niestety…

    1. @Lucas Wawa
      Ale zniechęcasz do tego dużego ocieplenia w weekend. To według Ciebie w weekend ma być cały czas pochmurno i deszczowo bez żadnych przejaśnień i rozpogodzeń?
      “Niedziela już z zaznaczającym się ponownie trendem ochłodzenia”
      A to ciekawe co piszesz, bo właśnie w niedzielę zarówno według GFS i ECMWF ma być cieplej niż w sobotę (chodzi mi tu o wschodnią Polskę).

          1. Ja pisałem bardziej o Mazowszu. Poza tym będziemy mieli mokro po topiącym się śniegu i opadach deszczu. Za krótko to wszystko potrwa, aby grunt zdążył się wysuszyć i można było gdzieś iść poza ruchliwe trakty.

          2. @lucas
            Możesz na sile się zadręczać, albo po prostu skorzystać z pięknej pogody w weekend i iść właśnie poza ruchliwe trakty. Jak tak zamierzam zrobić i wszystkim użytkownikom tego forum z rejonu Mazowsza również to polecam. Fajnie, że na dwa dni się pogoda tak poprawi, dobrze ze na weekend w dodatku. Od poniedziałku pewnie znowu załamanie, ale zobaczymy, może nie będzie jakoś bardzo zimno.

    2. @lucas
      Prawda jest taka ze przed nami trzy dni praktycznie “pełnej lampy” i nie ma co zaklinać rzeczywistości. Wskazują na to już wszystkie modele. Opady maja się pojawiać każdej nocy (poza najbliższą), ale w ciągu dnia będzie mnóstwo słońca.
      Naprawdę, nie ma już co na sile tego obrzydzać, bo po prostu się nie da.

      1. Ciekawe, bo UM prognozuje niskie zachmurzenie w sobotę w prawie całej Polsce. Bezchmurnie będzie tylko na południu.

      2. Po pierwsze, nie będzie pełniej lampy, a tylko krótkotrwałe rozpogodzenia.
        Po drugie (co gorsze) będzie ODWILŻ, w międzyczasie spadnie DESZCZ. Potrwa to zdecydowanie za krótko, aby nie było błota – bo ulice do wypoczynku mnie raczej nie interesują…

        1. Pogoda będzie podobnajak 6.01.2018, który przecież chwaliłeś. Wtedy tez większość dnia wisiał altostratus/cirrostratus (to straszne zachmurzenie!) przez którego BEZ PROBLEMU świeciło słońce.
          A co do błota, to może i będzie, ale w tym roku jest go i tak rekordowo mało, w grudniu 2015 było więcej. Spokojnie do lasu można bedzie nawet w pantoflach pójść, a co dopiero w zimowych butach.

          1. Podstawowa różnica jest (będzie) taka, że wówczas mieliśmy dłuższy okres ciepły. A teraz spadnie deszcz na zmrożony grunt i nie od razu to wszystko tak szybko się osuszy.
            A już od poniedziałku ponownie temperatury “przez zero”…

  99. Ciekawe co to będzie z tą zimą, w prognozie niestety po tym chwilowym ociepleniu widzę tzw “ponure zero” czyli temp około 0 przez cała dobę i całkowite zachmurzenie. Przerabialiśmy to tej zimy już wiele, wieeeele dni (początki jeszcze w połowie listopada). Coś tam może padać, raczej śnieg. Luty to miesiąc o wyraźnie wyższej normie usłonecznienia niż ‘ciemna trójca’ NDJ, wciąż jednak ta norma nie powala bo jest to 70 godzin w miesiącu. Przekłada się to na powiedzmy 5 pogodnych dni i 10 pół-pogodnych, reszta ciemna. W wielu przypadkach bywa to najciemniejszy miesiąc zimy, np. w 2009 czy 2013 słońca w lutym zasadniczo nie było w ogóle. Przeciwny biegun to ponad połowa miesiąca z pogodnymi dniami np. 2014 czy 2018 (ale tylko na zachodzie Polski)

    Szkoda że temperatura znów się upiera na to zero. Jak jakoś początkiem stycznia robiłem rozpiskę ile było jakich dni to przedział 0-5 stanowił dobre 60%. Teraz się to trochę zmieniło bo wyraźnie przybyło dni z całodobowym mrozem, jednak nadchodzące dni ponownie dobiją do wyniku jakże nielubianego przedziału 0-5.

    1. Niestety od 04.02 w prognozach nadal dużo zimnej nijakości z temperaturami wokół 0°C. Po ostatnich dniach na Mazowszu tylko się przekonuję jak bardzo zimą nie przepadam za wahaniami temp. wokół zera lub lekkimi plusami przez całą dobę – zwłaszcza jak jest pochmurnie i wilgotno i tak, czy inaczej często ze śniegiem (topiącym się, mokrym, przymarzającym).
      Jak już weekendowe ocieplenie będzie tak krótkie (i nie do końca “ładne”), a potem ma być ni to zimowo, ni to ciepło – dobrze chociaż jakby częściej było pogodniej. Już dość mam tej zimy pogody niezdecydowanej, ze śniegiem padającym tuż przed lub wręcz w czasie odwilży i/lub bardzo wisielczej (pseudo-zimowej lub późnojesiennej)…

      1. @Lucas, to wszystko co tu opisałeś i na co tak bardzo się skarżysz, to przecież typowy, klasyczny obraz mazowieckiej zimy. Miniony (już) styczeń miał podstawowe parametry uderzająco zbliżone, niekiedy niemal identyczne do warszawskich wartości średnich wieloletnich. Teraz początek lutego też zapowiada się “klasycznie” (może poza tą zapowiadaną weekendową odwilżą “nowego typu”, z adwekcją prawdopodobnie aż znad płn. Afryki, ale to ma trwać krótko).
        Mnie też ta pogoda jaką mamy od wielu tygodni nie zachwyca, ale szkoda mi poświęcania czasu i uwagi na narzekanie na nią. Właśnie dlatego, że wg mnie to trochę dziwne ciągle narzekać na pogodową … normalność.

        1. Normalność to też stycznie z odchyleniem (ponad) -3K albo +3K. Jest to zjawisko stosunkowo często występujące, nawet po 2000r. jesteśmy w stanie wymienić co najmniej kilka spełniających takie kryteria – 2004, 2006, 2007, 2008, 2010, 2015, 2017. Anomalią był tu 2007 bo to był miesiąc rekordowy, wcześniej coś takiego nie wystąpiło. Podobnie jak 04.2018, po części także 05.2018 czy też cały okres 04-10.2018. To że coś nie ‘zgrywa’ się ze średnią arytmetyczną nie znaczy, że jest od razu nienormalne. Latem przecież nie jest bez przerwy 24-25 stopni w dzień. Jak jest 30-32 to przecież też się mówi normalny letni upał. Dopiero jak trwa on miesiąc non stop albo zaczyna przekraczać 35 to się zastanawiamy skąd się wziął i kiedy ostatnio taki był.

          1. @alewis27 – skoro przymiotnik “normalny” Ci nie odpowiada, to skup się na innych przeze mnie wymienionych: “typowy”, “klasyczny”.

          1. @Ben Wwa
            Wiem, że ostatnio więcej narzekam – ale cóż skoro pogoda w ostatnich tygodniach mnie tak dołuje, poza nielicznymi wyjątkami. Kumuluje się to z grudniem, który oceniam jeszcze gorzej, bo styczeń i tak wypadł w mojej ocenie lepiej. I tym miłym akcentem tu zakończę:-)

  100. 0,14K styczeń się zakończył… czyli w normie można by rzec… bardzo dziwny miesiąc, pełen skrajności pogodowych na linii wschód-zachód… dla mnie ten miesiąc był bardzo zimowy, pełno śniegu, mróz, niewielkie ocieplenia… najcięższy epizod zimowy od sezonu 2012/13 zaliczyliśmy w tym miesiącu. Nowy Rok co prawda powitaliśmy temp. rzędu +5 i deszczem i brakiem śniegu, ale od 2.01 mamy regularną zimę z pokrywą śnieżną. Także pierwsze dni miesiąca nie zwiastują tego jaka będzie jego reszta. Co do lutego to na razie bez szału, zima przez zero. To ja już wolę to co było w styczniu.

    1. u mnie też był to zimowy miesiąc, śnieg leżał od 2 do 31 stycznia bez przerwy, aczkolwiek po odwilży z połowy miesiąca zostały go tylko 3 centymetry. Był to mokry miesiąc, większość opadów spadła do 17 stycznia, głównie był to śnieg choć deszczu niestety nie zabrakło (jak na złość padał tuż po wydajnych opadach śniegu, szybko topiąc spadłą wcześniej pokrywę). W drugiej części miesiąca spadło już tylko 8 mm, dominowała aura raczej sucha choć pogodnych dni wielu nie było. Usłonecznienie ostatecznie wyjdzie nie takie złe, koło 40h. Końcówka nadgoniła, dwa dni naprawdę pogodne. Jest to poniżej normy i tak ale to już nie jest aż taka patologia jak grudzień który w okresie 9.12 – 2.01 nie przyniósł żadnego słońca na więcej niż 15 minut.

      Luty zacznie się dość mocnym akcentem ale krótkotrwałym, a potem…prognoza wieje nudą jak w trzeciej dekadzie grudnia. Ciemnica i dziadowska temperatura po horyzont. Może się coś odmieni później, pamiętam jak jeszcze 30 XII prognozy podawały na kontynuację tej wisielczej “lewej jesieni” na następne 8 dni (w zasadzie bez końca) a już 2.01 się pogoda wyraźnie odmieniła na zimową.

    1. I właśnie to była jedna z tych kwestii, która w styczniu w mojej ocenie była na “in minus”. Drugą było to, że za dużo mieliśmy opadów śniegu tuż przed odwilżami lub nawet w ich trakcie. I wcale tak nie musi być podczas miesiąca termicznie ‘normlanego’.

      1. Sęk w tym, że podczas typowych zim, znaczniejsze opady śniegu tuż przed odwilżami lub nawet w ich trakcie to też warszawska “klasyka”. A Ty to przedstawiasz jako coś niesłychanie dziwnego.

        1. @Ben wawa

          Pytanie tylko czy to co uważamy za “typową” zimę jest zbliżone do średniej. Jakiejkolwiek: historycznej, czy z ostatnich lat. Bo mam wrażenie, ze najczęściej nie. “Typowa” zima to raczej ulubiona zima mówiącego, przefiltrowana przez wybiórczą pamięć ludzką.

        2. Stopniowe odwilże i okresy z temperaturą “przez zero” – najczęściej właśnie ze śniegiem sypiącym w takich okolicznościach – po prostu się przeciągały. A przy tym, za mało było okresów pogodniejszych.
          Czy usłonecznienie poniżej 70% to ‘norma’? – NIE.
          Czy średnia pokrywa śnieżna w okresie z jej zaleganiem to 2-3 cm? – NIE. Czy czas zalegania takiej pokrywy śnieżnej 10-15 dni podczas miesiąca termicznie normalnego? – NIE.

          Grudzień był ewidentnie ciepły i dlatego też za główny jego mankament (jak na taką temperaturę) oceniam ponurość, zwłaszcza w okresach cieplejszych. Co ciekawe, także w grudniu nieznacznie przeważały opady stałe….

          A w styczniu. który był termicznie NORMALNY, był lekko MOKRY i zdecydowanie przeważały opady STAŁE, przyniósł tak dużo okresów z nazwijmy to po imieniu kiepską (topiącą się, nijaką) pokrywą śnieżną – nawet poza samą Warszawą.
          Tak więc ocena ‘klasyczności’ w kontekście czasu zalegania i grubości pokrywy śnieżnej – przy miesiącu o takiej ogólnej charakterystyce termiczno-opadowej – jest naciągana.

          1. @Lucas
            W styczniu 2019 roku średnia pokrywa śnieżna (w okresie jej zalegania) wyniosła w Warszawie nie 2-3 cm, tylko 4 cm.
            W okresie 1991-2019, ten sam parametr wyniósł 7 cm.
            Niby troszkę więcej, ale … w tym przypadku średnia arytmetyczna jest moim zdaniem myląca, gdy rozważamy prawdopodobieństwo wystąpienia stycznia o takiej samej lub bardzo zbliżonej średniej pokrywie śnieżnej. A to dlatego, że silny wpływ na tę wartość (7 cm) miały raptem dwa bardzo śnieżne stycznie (z lat 2010 i 2006).
            Dlatego uważam, że lepszym wskaźnikiem będzie tutaj mediana (za okres 1991-2019). A ta wynosi … 4 cm.
            Albo spójrzmy na warszawski śnieg jeszcze inaczej.
            Najwyższa pokrywa śnieżna w styczniu 2019 roku wyniosła w Warszawie 8 cm. A wiesz, ile styczni w przedmiotowym okresie (1991-2019) miało taką samą lub niższą najwyższą pokrywę śniegu?
            15. Czyli ponad połowa.
            Rozumiem, że “śniegowo” tegoroczny styczeń Cię rozczarował, być może także dlatego że nie zapewnił wystarczającej frajdy dzieciom, a te – jak wiadomo – na ogół uwielbiają śnieg, tym bardziej, im jest go więcej.
            Więc co można powiedzieć? Sorry, taki mamy klimat.

          2. @Ben Wawa
            Tyle tylko, że Ty oceniasz pokrywę śnieżną w kontekście wszystkich styczni w ostatnich niespełna 30 latach. Ja natomiast tych, które termicznie wypadły blisko ‘normy’, nie były wcale suche i przyniosły zdecydowaną przewagę opadów stałych.
            Dodam jeszcze, że moja całościowa ocena miesiąca uwzględnia także fakt dość niskiego usłonecznienia (i w ogóle pogodności) oraz fakt, że śnieg padał często przy… dodatniej temperaturze.
            Zresztą i tak styczeń oceniam lepiej niż grudzień – ten jak na miesiąc ciepły głównie z uwagi na bardzo “wisielczą” aurę (jeszcze bardziej niż styczeń, abstrahując od śniegu).

          3. @Lucas:
            “Tyle tylko, że Ty oceniasz pokrywę śnieżną w kontekście wszystkich styczni w ostatnich niespełna 30 latach. Ja natomiast tych, które termicznie wypadły blisko ‘normy’, nie były wcale suche i przyniosły zdecydowaną przewagę opadów stałych.”

            Czy mógłbyś wyłuszczyć, o co Ci właściwie chodzi z tegorocznym styczniem? Tak konkretnie w kilku zdaniach?

    2. Kluczowa dla mnie sprawa: za mało późną jesienią i zimą okresów pogodniejszych. Wówczas zarówno okresy mroźne, jak i ciepłe, jak i “przez zero” odbieram lepiej. Jak przy naszych marnych normach pojawia się taka opcja jak w styczniu’2019, czy jeszcze gorzej grudniu’2018, to zaczyna mnie to już mówiąc delikatnie dołować.
      I co gorsza, obecne zmiany klimatyczne sprzyjają jeszcze większej “lampie/żarówie” w porze ciepłej i zarazem większej “ciemnicy” w porze chłodnej. No cóż, można tego nie komentować, albo… trochę sobie ponarzekać. Bo uważam, że zwiększające się w tym względzie dysproporcje to nic dobrego.

      1. @Lucas – statystyki nie potwierdzają (w skali wieloletniej) żadnej tendencji w kierunku “większej ciemnicy” w porze chłodnej. Moim zdaniem, wielu z nas coraz gorzej odczuwa deficyt światła/słońca w porze chłodnej (osobliwie zimowej) na zasadzie narastająco dotkliwego kontrastu z coraz bardziej słonecznymi i ciepłymi sezonami pory ciepłej (osobliwie latem).

        1. I dlatego też tym gorsza ocena ostatnich 2 miesięcy, które to przynoszą – przynajmniej na C Mazowszu – tak marne usłonecznienie. Zwłaszcza jak zestawimy sobie to okresami “lampy” w porze ciepłej (zw. z miesiącami typu kwiecień/maj). Dobrze byłoby, aby kolejne miesiące i roczniki nie przyniosły aż takich dysproporcji jak rok 2018.
          Dodam jeszcze, że styczeń’2019 i tak oceniam lepiej niż grudzień’2018.

  101. Poranny gfs wypluł siarczyste mrozy już od przyszłego łykendu i to w całej Polsce . Wiem ,że to jeszcze fusy , ale ostatnio często się im sprawdzają , czyżby luty okazał się miesiącem srogiej zimy ?

    1. A ecmwf rzucił kolejne silne ocieplenie na przyszły weekend. GEM i ICON tez raczej powyżej normy w końcówce swoich prognoz.

      1. Wczoraj dla odmiany to ECMWF “wypluł” najmroźniejszą opcję w terminie 7+ dni.
        A prawda jest taka, że na razie w zakresie wiarygodnych prognoz mamy dominację temperatur wokół zera (po 2 dniowej przerwie w czasie weekendu).

      2. wcale się nie zdziwię jeśli to będzie… pamiętajmy, że rok temu największe mrozy panowały po 20 lutego dopiero… jeśli to się sprawdzi to dobrze by było żeby chociaż pokrywa śnieżna była

    2. @ELDO
      A ostrzegałem wczoraj. To są na razie fusy, ale mocne. I ta odsłona GFS z 0 UTC “wypluła” nie byle jakie siarczyste mrozy, bo nawet minus 17-19 stopni w ciągu dnia na NE Polski w połowie lutego, a na wschód od Polski nawet tmax poniżej minus 20 stopni.

      1. Ja już jakichś czas temu przestałem się ekscytować prognozami na pół miesiąca do przodu. Patrzę na to bardzo dużym przymrużeniem oczu. Takie niskie temperatury maksymalne w połowie lutego to już wartości rekordowe dla tego okresu ale oczywiście nie dla całego miesiąca. Choć jest to możliwe to nie wierzę że będzie jeszcze tak zimno w ogóle w tym roku. Jakbyśmy mieli styczeń to takie prognozy byłby bardziej wiarygodne jeśli chodzi o sprawdzalność i byłbym gotów w to uwierzyć, ale nie w połowie lutego

        1. -20 w dzień to ekstrema w sumie o każdej porze roku, najpóźniejszy przypadek po 1951 roku był w 1956 z 10-11 lutego. Co nie znaczy, że siarczysty mróz nie pojawi się w ogóle, bo rok temu temperatury rzędu -13 za dnia pokazały się nawet na początku marca.

        2. To oczywiście fusy, który co jakiś czas wracają. Teraz GFS w odsłonie 6 UTC zmienił prognozy o 180 stopni czyli już nie widać siarczystych mrozów.

  102. Synoptyk ICM dzisiejszy swój komentarz puentuje:
    “Dzisiaj utrzymywać się będzie tzw. „kompleks pogody dnia ubiegłego”, z tendencją do zanikania opadów mokrego śniegu. Z kolei po zakończonym epizodzie spowodowanym napływem ciepłego powietrza wrócimy do „pełzającej zimy”.”

    ->>> To będzie chyba jedno z najkrótszych ociepleń tej skali jakie jest możliwe. Typowe ani dla wyraźniejszej cyrkulacji strefowej (atlantyckiej), ani dla przypadków z wyżami na S Europy. Ot, ciepły wycinek niżu na krótko zaciągnie ciepłem, a potem dość szybko powróci dobrze tu określona “pełzająca zima”.

  103. Luty zaczął się wspaniale u mnie na południu Mazowsza po ustąpieniu mgieł – prawie bezchmurne niebo i słońce, a temperatura dobija już do 4 stopni.

  104. Wg mapki na weatheronline dziś najpogodniejszymi państwami Europy, w skali obszarowej, z najmniejszą ilością szarego koloru są: Polska i Portugalia. Warto zwrócić uwagę, że kiedy u nas jest pogodnie to u wszystkich naszych sąsiadów jest pochmurno. Niesamowita sytuacja.
    Ale w sumie przy napływie powietrza z SE spowodowanego niżem nad Francją w większym stopniu niż wyżem nad W Rosją można się spodziewać ciekawych rzeczy, w takich wypadkach wiosną to Warszawa jest często najcieplejszą stolicą kontynentu. Tak było w 2014 roku na Wielkanoc, kiedy było ciepło, ale i burzowo.

  105. Ależ dzisiaj upierdliwy stratus nad środkowym Mazowszem. Niemal wszędzie dookoła zrobiło się już pogodnie. Strefa chmur niskich teoretycznie się odsuwa na NE, ale w praktyce tego odsuwania wgl nie widać. Szkoda, bo wcale nie tak daleko – w Łowiczu, czy Grójcu, czy Garwolinie – panuje naprawdę super pogoda. A tutaj tylko leciutki plus i najgrubszy, najszczelniejszy stratus z możliwych. To też pokazuje, jak czasem naprawdę ciężko prognozować pogodę dla danego regionu, bo 50 km może przynieść gigantyczną różnicę w pogodzie.

    1. No i nie minęło 30 minut i sytuacja mocno uległa zmianie- rozpogodziło się i swieci słońce. Szkoda, że tak późno.

  106. “Miesiąc światła” zaczyna się u mnie bardzo optymistycznie. Choć na niebie jest dość dużo statusów, od rana świeci słońce, a temperatura sięga 6-7 stopni. Przypomina się 1 lutego sprzed roku, który był najcieplejszym dniem tego miesiąca – jedynym, kiedy temperatura osiągnęła 10 stopni. Nie chciało się wtedy wierzyć że jutro wróci zima, dziś natomiast mam przed sobą perspektywę kilku ładnych i ciepłych dni. O ile w okresie od połowy listopada do końca stycznia jestem zwolennikiem “porządnej zimy” i braku odwilży (no chyba że byłoby wybitnie ciepło jak w grudniu 2015), tak w lutym wypatruję już wiosny. I trzymam kciuki za ciepło :)

    1. Wolałbym osobiście luty19 w normie lub nawet poniżej, marzec19 w normie a kwiecień i maj ciepłe i bez przymrozków (anomalia +1do +2K). Nie chcę oczywiście tak ciepłego kwietnia i maja jak w 2018 roku. Na marzec19 mam plany narciarskie w Alpach to szybkiej i ciepłej wiosny w marcu w Europie nie oczekuję ,ale w kwietniu, jak najbardziej. W lutym moja przymusowa (zdrowotna) przerwa od nart, ale córki, oraz pokrewieństwo czeka na kontynuację śnieżnej zimy w polskich górach (ferie śląskie od połowy lutego). Czyli zima ,śnieżna i w normie temperaturowej ,przeciętny marzec i ciepłe , oraz bez przymrozków kwiecień i maj 2019. Takie bajanie bo i tak będzie inaczej.

    2. Przy średniej lutego znacznie niższej od listopada i niższej od grudnia to ciężko wypatrywać wiosny i chyba tylko przy najwyższych anomaliach dodatnich. Można tu raczej pisać o krótkich ciepłych i bardzo ciepłych okresach. De facto termicznie luty nie jest miesiącem przełomowym bo niewiele cieplejszym od stycznia i niewiele chłodniejszym od grudnia. W Większości przypadków ciepły luty oznacza nadal dominację temperatury niewiele powyżej 0 za dnia. Także ja raczej nie wypatruje wiosny w lutym a dopiero w marcu który jest przecież cieplejszy od lutego a nie zdarza się tak bardzo rzadko że i w tym miesiącu wiosny niewiele. Nie przesadzałbym też z tym miesiącem światła w tym kontekście że dni są średnio krótsze niż w październiku ( długość dnia mieści się między połową października a połową listopada) i wciąż dzień jest dużo krótszy od nocy, ale faktem jest że w tym miesiącu szybko zaczyna przybywać dnia w stosunku do stycznia. Jeśli chodzi o usłonecznienie to bywa różnie aczkolwiek zdarza się już stosunkowo słoneczne luty w porównaniu do stycznia czy grudnia, niemniej nadal przeważają pochmurne dni ( luty 2013 to chyba ponura skrajność). Więc tak subiektywnie mam wrażenie że luty jest przez wielu oceniany przez pryzmat oczekiwania już na wiosnę a nie realiów. Istnieje spore prawdopodobieństwo jednak że przy ocieplającym się klimacie luty będzie przynosił coraz częściej wiosenną pogodę póki co jednak to jednak raczej przy naprawdę dużych anomaliach dodatnich. Zresztą już skrajnie/rekordowo ciepły styczeń może taką pogodę przynosić w przekroju całego miesiąca. Ale to tylko moja prywatna opinia nt lutego i oczekiwań wobec tego miesiąca.

      1. Luty to miesiąc bardzo rożny. Może być naprawdę udany jak w latach 2014-2016,2008,2002, druga połowa 2010 i 2017, może być tez po prostu brzydki jak w pozostałych przypadkach Ewentualnie ładny, ale bardzo mroźny, jak przez tydzień w 2005, końcówka 2011, pierwsza połowa 2012, czy końcówka 2018. Co ciekawe te cztery przypadki to chyba jedyne okresy jednocześnie słoneczne i mroźne w lutym w obecnym wieku.

  107. Dzisiejszy dzień zaskoczył mnie bardzo piękna pogodą od rana, później na dłuższą chwilę się zachmurzylo, jednak Słońce znów przebiło się przez chmury, i mieliśmy piękne południe :).
    Za to prognoza pogody na najbliższe 3 tygodnie, dużo bardziej pesymistyczna (bynajmniej w moim mniemaniu). Na przyszły tydzień widzę jedynie 3 pogodne dni, ale to nic, przy II dekadzie miesiąca. Dzień w dzień chmury, deszczu o dziwo nie wiele, całodobowe mrozy (tmax -1 st.), trzy razy, za to sporo śniegu, co przy pochmurnej i dość ciepłej pogodzie wcale mnie nie cieszy… Przyszły weekend również bardzo ciepły ok. 4 st. Niestety 0 słońca. Na początku III dekady ochlodzenie + rozpogodzenie, dalej powrót do pochmurnego zera. Oczywiście to tylko prognoza, do dziś pamiętam jak w grudniu codziennie sledzilem pogodę na święta, przemieniala się od tmax -5 do 11 st., z różnymi zjawiskami. Więc luty też nie musi być “nudnonormalnym” miesiącem, może być zarówno ekstremalnie ciepłym jak i (co już wydaje się absurdalne) ekstremalnie zimnym (choć mam nadzieję że tak nie będzie). Zauważyłem że w tym wieku brakuje w moim rejonie styczni ciepłych, ale za razem pogodnych. Stycznie 2008 i 2012 lekko są ponad normę, ale ten pierwszy był u mnie niestety bardzo mokry, zaś drugi trudno nazwac ciepłym i pogodnym, gdyż pierwsza połowa miesiąca była bardzo ciepła a zarazem bardzo kapryśna, za to druga przyniosła porządna zimę i dużo słońca, stąd ten wysoki wynik. W poprzednim wieku mieliśmy o wiele więcej ciepłych i pogodnych styczni (1975,1989-91,1998-99). A już taki styczeń 1989 można porównać z pięknym i pogodnym listopadem :). 1 dzien z pokrywą śnieżną, suchy i bardzo słoneczny, jeśli dalej maja dominować ciepłe zimy to takich miesięcy zyczylbym sobie jak najwięcej :)

    1. Patrzenie na tak dalekie prognozy to przecież strata czasu… Jeszcze frustrowanie się tym co widzi. Jeszcze nie tak dawno wiele modeli widziało po 5.02 powrót większych mrozów, a teraz już się zmieniło o 180 stopni.

      I nie wiem co masz do stycznia 2008. Jego suma opadów była wysoka, bo bardzo mocno popadało koło 20.01, cztery dni porządnego “nawalania” z nieba. W twoim regionie się jeszcze widzę przyłożyła do tego śnieżyca z 6-7.01. Ale przy tym wiele suchych i pogodnych, bezopadowych dni. U ciebie także było całkiem sporo akcentów zimowych, pierwsza połowa w całości śnieżna.