Wątek otwarty #53

Wątek otwarty #53

Propozycja prognozy anomalii dobowych z modelu GFS na kolejne dni z wczoraj i dziś. Prognoza przygotowywana byłaby tylko z terminu 00UTC (jako że z pozostałych terminów nie można oszacować anomalii dla dnia pierwszego). Liczby oznaczają skumulowaną anomalię miesięczną do danego dnia, a zakres to 1 i 2 odchylenia standardowe dla danego terminu wyliczone z porównania prognozy do stanu rzeczywistego z ostatnich 100 prognoz (dla przykładu odchylenie standardowe dla dnia piątego to 0.9 stopnia, a dla dnia 10. to 2.2 stopnia. Prawdopodobnie zostanie to w przyszłości zastąpione inną metodą.

803 Replies to “Wątek otwarty #53”

  1. Dzisiejsze prognozy na kolejny tydzień gorsze bo chłodniejsze a ECMWF to już w ogóle odleciał na poziomie 850 hPa z temperaturą -10 st. lub jeszcze niżej.

      1. jest szansa na opady od południa, um już sięga soboty, i widzi strefy opadowe od południa, ale zobaczymy co z tego zostanie.

        1. Obecnie z przyszłotygodniowych nic nie zostało. Nadzieja tylko w sobocie i niedzieli. U mnie jeśli weekend nie zapewni opadów rolnicy będą już stratni bo na glebach 5-6 klasy zboża nie wzejdą. Trawy nie będą chciały rosnąć

          1. Nie rozumiem, po co wam te opady… Od dłuższego czasu jest pięknie sucho, słonecznie i bardzo niska wilgotność- wczoraj w Białymstoku wilgotność jak w Khartoum- zaledwie 20%. W polskim pochmurno-zimno-wilgotnym klimacie!

            Tak wiem, czasem wskazane, żeby
            popadało… Ale jak potrafią żyć w Arabii Saudyjskiej bez kropli deszczu przez 360 dni i jakoś egzystuja to i my Polacy nie możemy?! … Mi to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie- chciałbym klimatu co najmniej jak w Perth u nas, bo sam przyznam, że Dubaj to lekka, za gorąca przesada.

          2. @Bstok
            Jak zaczniesz płacić po kilkadziesiąt złotych za kilogram warzyw lub owoców, to może wtedy zrozumiesz po co są potrzebne opady deszczu w sezonie wegetacyjnym, a szczególnie na jego starcie.

          3. @kslawin
            Pomarańcze, banany, mandarynki, ananasy, kiwi rosną przecież w Polsce, a jabłka tylko w Polsce, mamy zamknięte granice, nie mamy wolnego rynku, importu, a ludzie będą się zabijać o ziemniaki po 50 zł za kg…

          4. @kslawin
            Co roku płacimy słone pieniądze za nasze produkty, a za granicą bywają one nie dość, że dużo tańsze to smaczniejsze. U nas rolnicy tylko narzekają cokolwiek by się nie działo, marudzili nawet kiedy było idealnie. A najgorsze jest to, że ceny podczas każdego marudzenia rosną, a potem już nie spadają tylko pną się w górę.

  2. Mam wrażenie, że nie ma sensu się sugerować GFS – on nieźle odleciał… żadnego większego ochłodzenia nie będzie w najbliższym czasie…

    1. Tyle, że ECMWF też je prognozuje i to już na początku nowego tygodnia. W zaistniałych okolicznościach (blokada skandynawsko-grenlandzka), w terminie 5+ dni nie można wykluczyć ani akcentów zimowych, ani letnich również.

    2. Wiosna na wschodzie cały czas jest odkładana w czasie, więc nie zdziwię się jeżeli nadal będzie przedwiosennie.

      1. Wiecznie marudzisz, a dane temperaturowe pokazują ,że w Białymstoku tylko styczeń był mroźny a luty miał śr.+1,8 st. C. (Katowice +2,9)Ocieplenie klimatu też w Białymstoku postępuje o 0,3 stC./dekadę W prognozach też temperatury w normie lub z plusowa anomalią. Ja poważnie rozważam przeprowadzkę w Beskid żywiecki gdzie średnie temperatury są około 2 stopnie niższe niż w Katowicach ,a opady roczne ponad 1000mm. Rozważ przeprowadzkę na poł. zachód Polski.

        1. To właśnie wszyscy piszą, jakoby już było nie wiadomo jakie postępy wegetacji, a jest ona raptem 5-7 dni przyspieszona względem normy, jak sprawdzi się ochłodzenie to w połowie kwietnia będzie norma i w związku z tym pytanie- co komu z ciepłego marca przyszło?

          1. To ze był dużo cieplejszy i przyjemniejszy, niż zwykle? A to, ze wegetacja nie jest aż tak przyspieszona,to bym jednak nie płakał.

      2. a ja wiem czy wiosna jest odkładana w czasie? mamy typową aurę kwietniową, bezchmurne niebo i +12, norma raczej wieloletnia…. wiadomo wiatr obniża odczucie chłodu, ale nie dramatyzowałbym, mogło być gorzej

        1. Ruda śląska +19. Nieraz latem takie temperatury maksymalne są notowane to z tym przedwiośniem bym nie przesadzał.

          1. Ale te temperatury na wschód w ogóle nie dojdą, do 15 kwietnia u mnie miałoby być maks 13 stopni…

          2. Podlasianin ma rację, nie w całej Polsce jest taka temperatura. Poza tym, tych 19 stopni w ogóle nie czuć… z powodu braku Słońca i nieco mocniejszego wiatru nie jest zbyt ciepło

          3. “Nieraz latem takie temperatury maksymalne”

            Z tą różnicą, że temperatury rzędu 17-19 stopni w lipcu czy w sierpniu należą do najniższych w całym miesiącu, a marcu czy kwietniu – do najwyższych.

          4. @Lukasz160391
            co do marca to prawda z temp. (przeważnie bardzo ciężko o więcej, a nawet i do tylu nie dochodzi), co do kwietnia zależy gdzie w Polsce- na N kraju pewnie tak, na W i S kraju (linia Wrocław-Katowice-Kraków) to raczej przeciętne wartości za dnia (umiarkowane ciepło, nic wielkiego jak na kwiecień- nieznacznie powyżej normy), do najwyższych (czyli prawie rekordowych) wartości w tych miejscach to powiedziałbym, że jest konkretnie powyżej +20 C=ok. +25 C :

      3. Mamy przedwiośnie przeplatane umiarkowaną wiosną – obecnie już w coraz większym stopniu aurę “kwietniową” (umiarkowanie wiosenną), choć przy słabnących anomaliach wzgl. większej części lutego i marca.
        Nawet na NE kraju typowe przedwiośnie pojawia się już teraz krótkotrwale.

  3. Patrząc na prognozy, w tym na ogólny rozwój sytuacji barycznej, nadal podtrzymuję przypuszczenia, że kwiecień w tym roku będzie drugim miesiącem (po styczniu) z częstszym przeplataniem między anomaliami dodatnimi a ujemnymi – choć przynajmniej w zakresie dość wiarygodnych prognoz (na razie do ok. 10.04) nadal przeważać mają te dodatnie. Tym samym zdecydowanie przedłuży się nam okres wczesno-umiarkowanej wiosny (z marcowo-kwietniowymi standardami termicznymi), włączając w to także luty – zupełnie inaczej niż przed rokiem.

    Czekamy na większą jednoznaczność prognoz co do kwestii, czy w kolejnym tygodniu (tzn. 08-14.04) nad europejską Rosję zaczną docierać układy niżowe (wariant chłodny), czy też rozbudowywać się kliny/ośrodki wyżowe (wariant ciepły). Dzisiejsze prognozy – zwłaszcza ECMWF – jakby ponownie przychylały się ku wyraźniejszemu ochłodzeniu i to już w terminie 120+ h (po najbliższych cieplejszych dniach). W tym scenariuszu od N/NE Europy miałoby jeszcze powiać przejściowo aurą zimową. Trzeba mieć jednak na względzie dużą “czułość” na zmiany układanki barycznej, sprawiające, że zwłaszcza przy blokadzie cyrkulacji strefowej (z W) mamy zwiększone prawdopodobieństwo zarówno silniejszych spadków anomalii, jak i jej wzrostów również.

    Dużą niepewność mamy też co do opadów. Te w prognozach cały czas odwlekane są w czasie lub zmniejszane są ich sumy. W tym wypadku jednak także mamy zwiększoną “czułość” nawet na nieznaczne zmiany trasy niżów – w tym wypadku z SW/S/SE Europy – w zależności od tego jak ułożą się kliny wyżów rozwijających się na NW/N/NE od Polski.

    Dzisiaj w radio słyszałem już informacje dot. alarmów leśników jak w lasach na zdecydowanym obszarze Polski robi się ekstremalnie sucho – zresztą na polach również. Fakt, że rok temu w analogicznym okresie (w I kwartale) przeważnie jeszcze mniej padało. Jednak teraz było wyraźnie cieplej (szybsze parowanie) i za sobą mamy w przewadze niedobór opadów po roku 2018 (inaczej niż po 2017).
    Powinniśmy się więc niepokoić nie tylko jakimś ewentualnym późnozimowym epizodem (akcentami) także w kwietniu, co opcją niemalże letnią, a przy tym pogodną i słoneczną (tak zachwalaną przez mas-media) również.

    Trzeba mieć jednak na względzie, że blokada grenlandzko-skandynawska tym bardziej zwiększa niepewność prognoz na 5+ dni, a zatem trudno do końca jeszcze przewidzieć ku jakim skrajnościom w większym stopniu będziemy podążali w dalszej części kwietnia (?). Póki co wiatr i pogodna aura, a dalej na SW coraz wyższa temperatura, sprzyjają dalszemu osuszaniu środowiska – zobaczymy jak długo i co z tego wyniknie (?).

    1. U mnie w łódzkim jest bardzo źle. Rolnicy się skarżą na brak opadów. Dzisiaj rano kupowałem pasze dla kurczaków i słyszałem co mówili. Osobiście przyjmę nawet nadmiar opadów bo zaczynające rozwój rośliny by dały temu radę. Również z racji tego że mamy bardzo przepuszczalne gleby. Powodzi bym się nie obawiał bo te niże z południa nie są aż tak silne.

      1. Ja od dłuższego czasu mówię, że problem opadów jest kontekście zmian klimatycznych znacznie ważniejszy w przypadku Polski niż ewentualny wzrost temperatury, którym widzę wszyscy najbardziej się emocjonują.
        Mieszkam W Łodzi i mimo, że każdy miesiąc w tym roku przyniósł opady albo w normie albo powyżej to jest zwyczajnie bardzo sucho jak na początek kwietnia. Jeżeli to będzie tak dalej wyglądać, a chociaz jeden miesiąc nie przyniesie opadów znacznie powyżej normy to będziemy mieli piękny wstęp do gorącego i suchego lata.
        Jeżeli tak, źle jest w Łodzi, gdzie w zeszłym roku mieliśmy 520mm opadu, a pierwszy kwartał przyniósł opady w normie to nie chce myśleć jak to wygląda na zachodzie i Dolnym Śląsku. Mazowsze też jest wyschniete.

        1. Temperatura też ma wpływ na ilość potrzebnych opadów. Ciepła zima to mało śniegu, który wiosną się nie roztapia. Wyższa temperatura to większe parowanie i potrzeba więcej opadów. Dodatkowo dłuższy okres wegetacyjny, który też wymaga opadów. Zatem wyższe temperatury w wyniku zmian klimatu wymagają większych sum opadów, a jest dokładnie odwrotnie i tak łatwo o suszę.

          1. nie tylko ilość opadów, ale jakość gleby jest ważna, piaszczyste gleby pod wpływem wiatru już dają zamiecie piaskowe, u siebie czegoś takiego na szczęście dawno nie widziałem, akurat południe i zachód Dolnego śląska źle nie wygląda, u siebie rok 2018 tylko lekki niedobór, z kolei bardziej na zachód bardzo mokra zima.
            Trawa też już szybko rośnie, nawet zaczyna kwitnac mlecz, a drzewa owocowe jak mirabelki są bialutkie od kwiatów. Teraz liczę że płytki niż z południa przyniesie u mnie solidniejsze opady.

          2. Zgadza się. Problemy związane z ponadnormatywną temperaturą nakładają się na te związane z opadami – ba, też się do nich przyczyniają. Tych obi kwestii w kontekście zmian klimatycznych nie powinno się oddzielać – także z uwagi na to, o czym mowa w kwietniowym Świecie Nauki (sprzężenie między różnymi czynnikami, w tym zmianami cyrkulacji również).

        2. Plus dla Ciebie Mateusz za to że widzisz że jest sucho bo większość ludzi z miasta cieszy się piękną pogodą a na wieść o opadach skarży się na tragiczną deszczową pogodę. Po tym samym rozpoznaję który prezenter pogody jest obiektywny a który nie. Najlepszy był J. Kret ale niestety…

    2. Główną przyczyną niedoboru wilgoci gleby wiosną w w naszym kraju są zimy takie jakie mamy. To co było wiosną, latem i jesienią zeszłego roku nie ma wielkiego znaczenia. Nawet gdyby te pory roku były wilgotne to niewiele by to zmieniło bo do tej pory zrobiłoby się prawie tak samo sucho jak teraz. Problem z zimami jest taki że zimowej pogody ze śniegiem i mrozem prawie nie było. Poza tym nawet jakby było ciepło i mokro to sumy opadów (deszczu, deszcz ze śniegiem) w zimie są za małe żeby zapewnić dostatecznie nawilżenie gleby. Wyjątkowo mokry i ciepły luty zapewniłby by dostateczne nawilżenie gleby co najwyżej do końca marca ( zakładając że marzec byłby suchy). Pamiętajmy że w marcu był krótki ale dość intensywny okres z opadami i gdzieniegdzie norma została przekroczona, a ponownie widać zaniepokojenie suszą. Kwiecień to jest już miesiąc gdzie zagrożenie i konsekwencje suchej pogody są dużo wyższe niż w marcu co wynika oczywiście z wyższych temperatur, dłuższego dnia a tym samym jest bardzo istotny czas dla wegetacji.
      Brak opadów śniegu z mrozem w zimie mógłby zostać oczywiście zrekompensowany w marcu czy kwietniu ale obyłoby się to kosztem pogody. Zarówno w marcu jak i kwietniu wiele osób by narzekałoby wtedy że jest zimno ( szczególnie kwiecień) buro i ponuro. Faktem jest że z takiej pogody ciężko korzystać. Jest to więc kolejny powód dlaczego ja kibicuje zimom z anomaliami ujemnymi i ze śniegiem (przynajmniej w umiarkowanych ilościach). Sam śnieg w zimie tak na marginesie jest znacznie lepszy dla tych którzy spędzają dzień na powietrzu niż deszcz czy opady mieszane

      1. Popatrz np na 2009, śnieżna i mroźna zima (zwłaszcza luty), potem wyjątkowo kapryśny i mokry marzec + roztopy tej wysokiej pokrywy z lutego. Nawet tak suchy okres jak kwiecień + część maja 2009 (w wielu miejscach ani kropla deszczu) nie spowodowały jakichś dużych strat w związku z posuchą, a indeks SPEI w lipcu 2009 był jednym z najwyższych w historii.

        W tym roku koniec zimy to gdzieś koło 5 lutego. Od tamtej pory dużo wietrzenia, dużo słońca, bardzo ciepło, częste ale raczej małe opady (tzn częste w marcu bo luty suchy raczej). FKP pisał że u niego bardzo sucho ale on to porównuje do roku zeszłego, gdzie sezon wegetacyjny startował po rekordowo mokrym roku 2017.

        1. w Poprzednich dekadach dodatkowo częściej występował zimny a nawet zimowy marzec co dodatkowo oddalało ryzyko suszy, już nie pisząc o chłodniejszych i wilgotniejszych wiosnach i latach. Mroźna i śnieżna zima jednak sprzyja magazynowaniu przynajmniej na marzec a często i kwiecień z tymże taka pogoda musi być przynajmniej w lutym

      2. Ja tez kibicuje zimom ale niestety ostatnia zimowa zima to 2013. Piękne czasy. Zima wręcz nie chciała odejść a jak odeszłą tak przez 6 lat nie wróciła… Potem tylko pojedyncze okresy w zimie potrafiły być zimowe

      3. Znaczenie pokrywy śnieżnej jest nie do przecenienia zwłaszcza podczas (przed)wiosennych roztopów. Zrozumiałe, że im mamy większy deficyt z tym związany, tym odpowiednio więcej “powinno” padać potem w miesiącach wiosennych – zwłaszcza, jeżeli wyraźnie przeważają dodatnie anomalie termiczne (i to więcej niż symboliczne). Tym trudniej jest to potem pogodzić z wizją “ciepełka i słoneczek” tak bardzo zachwalanych w mas-mediach, czy pop-serwisach (jak chociażby TP, gdzie zerkam coraz rzadziej…).

        1. Ale Młody piszesz trochę bez sensu. Zapomniałes juz zimy 16/17 i 17/18 jak było w styczniu, lutym i marcu 2018 po -20 w nocy? Zimy to nie tylko śnieg, ale tez mróz. A wspomniane przeze mnie zimy wyszły ciepłe tylko przez bardzo ciepłe grudnie.

          1. Nie zapomniałem a Ty nie czytasz uważnie. Pisałem że zimowa zima ostatnia to 2013 a potem tylko pojedyncze okresy. W 2017 tylko styczeń i kawałek lutego, w 2018 luty i duża część marca ale to nie były całe zimy. Tym bardziej że były mało śnieżne, szczególnie na zachodzie Polski

          2. To fakt, ale nie wiem czy takie słabe. W 2017 w styczniu i lutym syberyjski okres trwał u mnie prawie 7 tygodni, a w 2018 prawie dwa i pół miesiąca (z wyjątkiem końcówki stycznia). Gdyby nie ciepłe grudnie to te dwie zimy wyszły by w normie lub lekko poniżej.

          3. Czyli wychodzi na to, że zimowa zima jest anomalią w Polsce bo “niezimowa” zima 16/17 była w normie.

          4. Tu przyznam rację ale wtedy śnieg stopił się już w połowie lutego, no a na zachodzie wgl się nie topił bo praktycznie go nie było

          5. Ale na zachodzie Polski normalna zima tak własnie wygląda, ponadto są miejsca np. wyspy Woliny, Uznam gdzie normą jest kilka dni z pokrywa śnieżną i t. śr. <0 st..

  4. No to chyba koniec eldorado, od soboty ma być mokro i bardzo ponuro. Takiego naprawdę ponurego okresu to od stycznia nie było, w marcu był okres z brzydka pogoda ale też nie całkiem ciemny. A teraz to się szykuje coś co było w analogicznym okresie 6-16 kwietnia w 2016. Nie jakos dotkliwie zimno ale słońca ilości raczej zimowe niż wiosenne.

    No cóż przynajmniej nie będzie mrozu w nocy. A obecnie przy 13h dniu i gorowaniu słońca pod kątem prawie 50 stopni nawet pochmurny dzień jest dość jasny. Na pewno nie taki jak zimą że trzeba palić światło w południe.

    1. A gdzie mieszkasz ? W Małopolsce według ECMWF tylko poniedziałek i wtorek mają być chłodniejsze i deszczowe a od środy powrót wiosennych temperatur i słońca

  5. Dobrze jednak że nie będą to opady śniegu. Widmo silnego ochłodzenia i opadów śniegu lub mieszanych będzie nam towarzyszyło jednak jeszcze przez nieco około miesiąc ( trzeba tu zaliczyć jeszcze maj). Lepszy więc deszcz przy wyższej temperaturze, tym bardziej że wietrzna i dodatkowo słoneczna pogoda dość mocno zdążyła już wysuszyć glebę niż śnieg.

    1. Śnieg w kwietniu to się akurat dość często zdarza, prawie co rok. Nawet w kwietniu 2018 go widziałem padającego rano 2.04. I się utrzymał gdzieś do 10, aż się wypogodziło i temp wzrosła do +10.

      W maju to już rzadko (raz na kilka lat), rzadko się też zdarza późno w kwietniu, tak jak w 2017 roku w trzeciej dekadzie kwietnia (i to na taką skalę, lokalnie go nawaliło 30 cm). Największe płatki śniegu jakie w życiu widziałem waliły 27.04.2017. Były wielkie jak w jakiejś bajce, 5 cm średnicy niektóre.

      Prognozy na pierwszą dekadę kwietnia są akurat dość ciepłe, najzimniejsze dni upłynęły pod znakiem bezchmurnego nieba. Ryzyko kwietniowego śniegu w tym roku jest małe i z każdym dniem coraz mniejsze, choć nadal jest bo nie wiemy co się stanie za 8-10 dni, czy ta blokada cyrkulacji z ujemnym NAO i AO nie sprowadzi nam jakiegoś genuena zaciągającego PA jak np. na początku października 2016. Wtedy niewiele do śnieżyc brakło bo były 4*C za dnia i cały dzień lało jak z cebra (5.10.2016), było chyba trochę za wcześnie na śniegi. Pod koniec października taki układ to już by nas bez trudu zasypał.

      1. Łotyszom, Litwinom i mieszkańcom obwodu kaliningradzkiego nie zabrakło. Pamiętam zdjęcie satelitarne, na którym Inflanty i Prusy Wschodnie były zabielone.

      2. U mnie w Warszawie w w kwietniu nie było opadów śniegu ani w chłodnym kwietniu 2017 ani kwietniu 2016 ani w kwietniu 2014. Jakieś dosłownie symboliczne opady zdarzyły się w kwietniu 2018 czy kwietniu 2015. Ostatni raz jednak biało tutaj zrobiło się jednak tak naprawdę w 2013 roku. Ja zawsze patrzę na granicę potencjału tzn śniegu a ten trwa aż do ok połowy maja jak przypuszczam. W Warszawie w maju ostatni raz śnieg widziałem w 2011 i był to dla mnie szok bo wcześniejszych opadów śniegu w Warszawie nie widziałem albo nie pamiętałem (myślałem że coś takiego już się nie zdarzy). Ogólnie z tego co analizowałem śnieg padający przy temperaturach poniżej 5 stopni zdarza się w kwietniu coraz rzadziej. Pokrywa śnieżna w kwietniu utrzymująca się więcej niż dobę staje się ewenementem a i utworzenie w ogóle pokrywy śnieżnej coraz rzadziej. Gdzieś tam czytałem że w latach 20-ych symboliczny śnieg padał na NE w czerwcu – dziś prawdopodobieństwo opadów śniegu w czerwcu na nizinach jest niemal zerowe. Ze znanych mi danych wyjątkowo wyjątkowo zimno w czerwcu było w roku 1962 kiedy to na wschodzie kraju temperatura maksymalna lokalnie wzrosła ledwie do 5-6 stopni, ale padał deszcz. śnieg padał za to w Zakopane przy temperaturze maksymalnej tego nieco ponad 1 stopnia, co było nawet tam niezwykłe. Przypuszczam że większe prawdopodobieństwo opadów śniegu występuje w wrześniu. W 1998 roku zabrakło do tego 4 dni. 3-4 października notowano również wyjątkowo niskie temperatury maksymalne miejscami poniżej 5 stop nawet na zachodzie kraju (Zielona Góra). Kilka dni wcześniej to samo powietrze z pewnością przyczyniłoby się do rekordowo niskich temperatur maksymalnych we wrześniu i prawdopodobnie opadów śniegu przynajmniej lokalnie

  6. Na SW już prawie 20°C, ale na mapce z aktualną temperaturą wciąż widnieją zawyżające czujniki TR we Wrocławiu. Obejrzałem kilka miejsc, gdzie się znajdują i uważam, że należy je usunąć z mapki, bo tylko zasłaniają temperaturę na Strachowicach i Biskupinie. Ich lokalizacje są złe lub jeszcze gorsze jak stacji w Tarnowie czy w Nowym Sączu, czyli nieco skandaliczne – polecam każdemu zrobić oględziny wspomnianych stacji:

    -> Tarnów: przy przystanku autobusowym, tuż przy domkach jednorodzinnych wkoło, blisko centrum, choć sam teren działkowo-ogródkowy się nadaje to akurat na stacji nie ma kompletnie przepływu powietrza i tuż przy ogrodzeniu stoją domy (sic!)
    https://www.google.pl/maps/@50.0297135,20.9835324,3a,75y,70.88h,87.88t/data=!3m6!1e1!3m4!1sPWhnKhtz3KPWjE6zoTaYWQ!2e0!7i13312!8i6656

    -> Nowy Sącz: pośród wysokiej zabudowy w centrum miasta, nad samą doliną Dunajca, spore odizolowanie od okolicy.
    https://www.google.pl/maps/@49.6270436,20.6883992,3a,75y,60.05h,83.77t/data=!3m8!1e1!3m6!1sAF1QipORz4UYnLhzcX4GiKmbOIRSJND1NTD6vSA4NQ43!2e10!3e11!6shttps:%2F%2Flh5.googleusercontent.com%2Fp%2FAF1QipORz4UYnLhzcX4GiKmbOIRSJND1NTD6vSA4NQ43%3Dw203-h100-k-no-pi-0-ya184.30931-ro0-fo100!7i7000!8i3500

  7. Gliwice: 19 stopni, duże zachmurzenie, momentami silny wiatr. Niby można chodzić przy takiej temperaturze w samej bluzie, ale raczej nie będziemy przy tym odczuwać komfortu termicznego.

    1. To ciepło na S/W ma trochę podobną genezę co w przypadku z przełomu października i listopada ub.r. – czyli związane jest z silniejszym gradientem i niżem napierającym z SW. Tyle tylko, że tym razem adwekcja będzie słabsza, krótsza i mniej rozprzestrzeni się na N/E – bo i wał wyżowy rozbudowujący się na N Europy na mniej temu niżowi “pozwoli”.
      Tyle tylko, że teraz głównie chodzi już nie o samą temperaturę, co opady – a takie zapowiedzi (tu dla Warszawy):
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      … nadal stawiają w tym względzie duży znak ‘?’…

  8. Zabrze, po sąsiedzku podobnie. Mam poczucie analogii do 2016r gdzie rowniez niby to cieplo bylo ale jakoś tak się tefo nie wyczuwalo. Nadchodzace dwa dni maja być u nas dość ciepłe a w nocy z pt na sb UM przewiduje opady, miejscami obfite (igiełki na wykresie). Zobaczymy co przyniesie popołudniowa odsłona.

    1. Rok 2016 i 2017 wyszły ciepłe, bo uratowały je bardzo ciepłe noce. Dodatkowo odczucie niskiej temperatury mocno zwiększały silne wichury i częste deszcze na północy kraju. Ja 2016 u 2017 pamiętam jako rok bez lata.

      1. Nie wszędzie tak było należy pamiętać. Ja np 2017 pamiętam jako ciepłe i słoneczne, szczególnie sierpień. Nie można generalizować

  9. Jak patrzę na prognozy pogody na przyszły tydzien, to nóz mi się w kieszeni otwiera. 9-10 stopni w kwietniu? Toż to prawie temperatury z północnej Skandynawii. Jak widać po wspaniałym 2018 roku wracamy do szarej polskiej rzeczywistości i kwiecień pewnie wyjdzie w normie albo lekko powyżej, czyli zimny i pewnie deszczowy (jedyny plus, choć u mnie gleba nie odczuwa suszy). Mam jednak nadzieję, że prognozy się zmienią, bo już mamy w tym roku dwa brzydkie miesiące (styczen, marzec), a gdyby doszedł do tego znowu zimny kwiecień to już byłaby sytuacja podobna do tej z mokrych lat na pólnocy 16-17.

    1. Wiele ludzi a szczególnie rolnicy mają nadzieję że będzie mokry a nie martwią się że zimny i deszczowy…

      1. No o zimny trochę się też martwią. Zwłaszcza o przymrozki, które mogą zniszczyć część upraw i kwiatów owocowych. Zresztą ja jestem osobą sucho lubną i deszcz uważam za zło koniecznie.

      1. Tylko zauważ, że ogólnie podwyższony poziom temperatury zwiększa nam skrajności (bez)opadowe. Zdecydowanie ubywa nam opadów umiarkowanych na rzecz zlewnych, konwekcyjnych, nierównomiernych, nieregularnych (itp.).

        1. Ciągle powtarzasz te bzdury, że AGW zwiększa skrajności bezopadowe. Widziałeś statystyki opadowe od roku 1951? Bo ja widziałem dla kilku miast w Polsce i nie ma ŻADNEGO trendu jeśli chodzi o regularność opadów. Tak było 50 lat temu, jak i 20 i obecnie. Masz manie na punkcie AGW i ogrzewania planety.

          1. @Oskar

            Bzdury? Masz tu dzisiejszy artykuł z Nature dowodzący na danych paleo, że gdy Arktyka była ostatnio ciepła (ze względu na zmiany orbitalne) w tzw. optimum klimatycznym holocenu, to opady w umiarkowanych szerokościach były mniejsze:
            https://www.nature.com/articles/s41586-019-1060-3

            Autorzy uważają, że podobnie moze być w najbliższej przyszłości:

            If the patterns observed during the Holocene hold for current anthropogenically forced warming, the weaker latitudinal temperature gradient will lead to considerable reductions in mid-latitude water resources.

            Czy mnie to całkiem przekonuje? Nie do końca (ale wolę się nie wypowiadać zanim nie przeczytam całości). Ale czy jest to bzdura? Absolutnie nie.

          2. PS. Przeczytałem ten nowy artykuł i mogę już sformułowac swoje uwagi.

            Nie ma wątpliwości, ze w okresie gdy Arktyka była poprzednio cieplejsza, strefa 30-50 N (nazywana w tym artykule umiarkowanymi szerokościami) miała mniej opadów, szczególnie latem. Odpowiada to temu co obserwujemy przez ostatnich 60 lat [1], czyli zmniejszeniu opadów na południu Europy i nie zwiększaniu w środkowej (granica jest gdzieś w południowej Polsce), co przy zwiekszonym parowaniu oznacza wszędzie w Polsce średnio większą suszę. Czyli i w maksimum klimatycznym holocenu mogło być podobnie (ja tu dowodzę w odwrotną stronę niż wyżej wspomniany nowy artykuł Routson i inni, 2019 [2], ale zgadzam się z tą jego konkluzją).

            Natomiast mam wątpliwości co do dwóch rzeczy:

            1) W optimum klimatycznym holocenu Arktyka była ciepła z innego powodu (lepsze nasłonecznienie latem, a nie więcej CO2), czyli była cieplejsza w stosunku do czasów przedprzemysłowych (powiedzmy XIX wieku) głównie latem, a nie jak teraz zimą. To mogło inaczej wpływać na cyrkulację atmosferyczną.

            2) Wszystkie źródła jakie znam pokazują silniejszą cyrkulację strefową, głównie w górnej troposferze naszych szerokości (wiatr termiczny), zarówno w danych obserwacyjnych jak i w modelach prognozujących najbliższe dekady. Szczególnie zimą. Autorzy pracy [2} też z niechęcią cytują pracę, która sugeruje że podobnie było w optimum holoceńskim, ale się z tym nie zgadzają. A ja się z kolei nie zgadzam z nimi. Moim zdaniem zima cyrkulacja strefowa mogła być wtedy silna, ale latem słaba. Podziwiam tu intuicję Lucasa wawa z niedawnego komentarza, sprzed pół godziny, który napisał zasadniczo to samo, o różnicy między zimą a latem.

            [1] Dai, 2013, Increasing drought under global warming in observations and models, Nature Climate Change, https://doi.org/10.1038/NCLIMATE1633

            [2] Routson i inni, 2019, Mid-latitude net precipitation decreased with Arctic warming during the Holocene, Nature, https://doi.org/10.1038/s41586-019-1060-3

          3. @Oskar
            Dostrzegasz różnice między opadami latem i zimą? Dostrzegasz różnice między parowaniem latem i zimą? Wiesz co to jest wilgotność bezwzględna? Zauważasz, że raz po raz mamy rekordy sum opadów, jak i najniższych poziomów wód? (nierzadko w krótkich odstępach czasu). Czytałeś artykuł o ostatnim Świecie Nauki? Jeżeli Twoje odpowiedzi byłby autentyczne i prawdziwe, to byś wiedział co mam na myśli.

          4. @Lucas
            A Ty bierzesz pod uwagę, że sukcesywne obniżanie się wód gruntowych jest też skutkiem bezpośredniej działalności człowieka? Ponadto obniżone średnioroczne sumy opadów w środkowej Polsce (Kujawy, Wielkopolska, Mazowsze) mogą być też skutkiem niemal całkowitego wylesienia tych regionów.

    1. Ja zauważyłem i nie wiem co jest grane ;) Ale jakoś mi to nie wadzi bo i tak dla mnie najważniejsze gfs i ecmwf, gem to taki pośredni między nimi

  10. Nie wiem jak tam w innych częściach Polski, ale u mnie najbliższa dekada zapowiada się rewelacyjnie :) tmax. 11-18 st. (mi tam 20-tki nie są potrzebne do szczęścia, będą to będą i tyle w temacie ;)). Noce też ciepłe póki co żadna nie powinna przynieść tmin < 0. Przelotne opady powinny się pojawić tylko w nocy z sobotę na niedzielę. Pierwszym mokrym i pochmurnym dniem ma być póki co 13.04, potem takie dni będą pojawiać się sporadycznie, więc będzie podobnie jak obecnie. Prognozy jak najbardziej optymistyczne, no ale opady są wskazane a kwiecień może być suchszy niż rok temu (u mnie tamten o dziwo wypadł w normie pod wzgl. sumy opadów).

  11. GFS i ECMWF wieczorne cieplejsze niż te z poranka. Sytuacja rozwojowa. Co do opadów to uwierzę jak na własne oczy zobaczę spadające krople.

  12. Rok temu #3 (przenoszę “serial” do nowego wątku otwartego)
    Nad spragnionymi prawdziwej wiosny, ciepła i słońca forumowiczami zajaśniała nadzieja. Po rozczarowujących Świętach Wielkiej Nocy, omawianych szczegółowo w nowym wątku z serii “Historycznie”, nadeszło żądane ocieplenie. Być może jeszcze niewielkie, bo anomalia tego dnia wyniosła zaledwie +0.70K, jednak był to pierwszy dzień z dodatnim odchyleniem od normy od… 14 marca, więc to już sukces. Zimny ten 2018 rok :( 3 kwietnia Polska podzieliła się na bardzo ciepły południowy-zachód z anomaliami przekraczającymi miejscami +3K, umiarkowane termicznie centrum i nadal chłodny północny-wschód, gdzie przekroczenie 10 stopni wciąż było sferą marzeń. W znacznej części Polski temperatury zawarły się już jednak w przedziale 15-19 stopni, zatem powyżej normy dla pierwszej pentady kwietnia. Najcieplej było w Krakowie, gdzie temperatura lekko przekroczyła 20 stopni. Niskie odchylenia na plus okazały się zasługą zimnej nocy, podczas której niemal wszędzie doszło do przymrozków. Było wtedy chłodniej niż zapowiadały modele. Dzięki temu rano powitało nas jednak na ogół pogodne niebo, od początku zachęcające do wyjścia na zewnątrz. Po południu, ukończywszy swoją pracę, po raz trzeci w 2018 roku wybrałem się na rowerową przejażdżkę po mieście i nad rzekę. Mimo temperatury sięgającej 19 stopni, ludzie nie rozstawali się jeszcze z kurtkami, choć można to wytłumaczyć wiejącym lekko wiatrem. Również niebo, choć pogodne, było “mętne”, z wyraźnymi cirrostratusami. Wszystko szło w dobrą stronę, bo im bliżej wieczora, tym więcej “nienagannego” błękitu zdało się przebijać z firmamentu i zapadła pogodna noc. Czułem się usatysfakcjonowany mijającym dniem, choć w oczy nadal kłuła jałowa przyroda i niemal wszechobecny śnieg na górach otaczających Kotlinę Sądecką. Więcej optymizmu zauważyłem też na Blogu, choć – parafrazując piosenkę z “Rancza” – pomiędzy GFS-em a “Norwegiem” stara wojna wiecznie trwa. Poranna odsłona tego pierwszego modelu przewidywała po nadchodzącym ociepleniu zaledwie krótkie ochłodzenie, a następnie wręcz letnie temperatury. Tymczasem ECMWF martwił frontem z opadami, który przyniesie chłodne powietrze i zaledwie 8 stopni 11 kwietnia. Kamil K. zastanawia się, czy w ciągu najbliższych 8 dni temperatura przekroczy gdziekolwiek 25 stopni, lecz jego pytanie pozostało bez odpowiedzi. Mottus wyraża nadzieję na to, że optymistyczne prognozy GFS się sprawdzą i Podlasie nareszcie zazna ciepła i słońca, lecz powątpiewa w ten sukces. Zdecydowanie więcej powodów do radości przynosi wieczór, kiedy nie tylko GFS podtrzymuje swoje stabilnie ciepłe prognozy, lecz także ECMWF ukradkiem wycofuje się z ochłodzenia na przełomie dekad, zostawiając je już tylko dla północnych krańców Polski. Nawet najniższe wiązki idą w górę, czyżby efekt tego że dziś po raz pierwszy tej wiosny termometry pokazały 20 stopni? Niestety jest jeszcze jedna strona medalu, o której 3 kwietnia 2019 również pamiętamy. Na Blogu zaczyna się zwracać uwagę na opady, których sumy były ostatnio niskie. A przecież nikt z nas nie oczekiwał skrajności i “odbicia” 2017 roku w drugą stronę. Pozostaje czekać na kolejne pogodowe wizje. A póki co cieszyć się ładnym, wiosennym dniem, po którym przyjdzie jeszcze cieplejszy.
    cdn

    1. U mnie tego dnia było dosyć pochmurno, ale były to chmury głównie typu Ac/As. Szok termiczny też był odczuwalny bez wątpienia. I o ile dobrze pamiętam, to właśnie tego dnia była bitwa o dzień 11 kwietnia pomiędzy ICON a ECMWF – jeden dawał max rzędu +25, drugi max rzędu +2 w moim regionie.

    2. “Mimo temperatury sięgającej 19 stopni, ludzie nie rozstawali się jeszcze z kurtkami”
      Bo ciepło o tej porze roku jjist zdrodliwe :D

    3. Z tego co pamiętam prognozy były na tydzień naprzód, stąd ta powściągliwość. ;) To co się później działo przerosło oczekiwania wszystkich.

    1. A takich zapowiedzi będzie tym więcej im średnio będą one cieplejsze.
      Powód? Większe prawdopodobieństwo wkraczania do nas stref opadowych wraz z wyraźniejszym przemieszczaniem się niżów nad W Rosję (a co będzie sprzyjało też ochłodzeniom). Natomiast jak będą “kręciły” głównie za naszymi górami, to strefy opadowe będą częściej się rozmywały lub wręcz nas nie dosięgały. Ewentualnie będą bardzo rozproszone/lokalne (jak przy konwekcji) i głównie w pasie Polski S.
      Oczywiście może być też chłodno i sucho, choć taka opcja jest na pewno mniej prawdopodobna niż zimą.

  13. GFS dzisiaj prognozuje na dni od 8.04 Tmax 18-20 stopni dla Zabrza i jego okolic. Trochę chmur, minimalne opady. ECMWF chłodniejszy o około 2-3 stopnie z opadami 9.04 do 4.5mm. Pewnie bliżej prawdy jest ten drugi, chociaż sprawdzając odsony modeli dwa razy dziennie mam wrażenie misz-maszu. I w sumie tak jest z tą pogodą obecnie: dynamicznie choć w jednym tonie…

  14. Oceniając dotychczasowy przebieg pogody w I kwartale roku (zwłaszcza wespół z większą częścią roku 2018) oraz patrząc na trendy prognostyczne na kolejne dni, to najmniej potrafię zrozumieć osoby narzekające na chłody, czy na zbyt wilgotną/mokrą aurę. Póki co wszystkie ochłodzenia kończą się na 1-3 dniowych epizodach z lekko ujemnymi anomaliami i na razie od początku lutego nic w tym względzie się nie zmieniło. Natomiast ocieplenia, nie dość, że wyraźnie dłuższe, to jeszcze nadal docelowo przynoszą anomalie ok. i powyżej +5K. Z kolei opady z czasem są wycofywane lub redukowane ich sumy – w zamian za to już od kilku tygodni nie brakuje okresów/dni bardziej wietrznych, a i wraz z finiszem pory chłodnej coraz częściej i dłużej jest pogodniej (zamiast stratusów), ew. z zachmurzeniem bardziej w “kratkę” (jak przy cumulusach).

    Blokada cyrkulacji strefowej (z W) coraz wyraźniejsza, a mimo to nadal nie brak prognoz w przewadze nadal ciepłych i suchych – z rzadka przerywanych niewielkimi strefami opadowymi i/lub niezbyt silnymi/trwałymi ochłodzeniami.

    Dopóki się to nie zmieni FAKTYCZNIE (a nie iluzorycznie !) w kierunku częściej mokrym/wilgotnym i chłodniejszym, to bardziej obawiam się wizji opcji bardziej dokuczliwych fal upału i susz latem, niż tego co ma związek z “paskudnym zimnym klimatem Polski”…

    1. Narzekanie na “paskudny zimny klimat Polski” w perspektywie ostatnich kilku lat to dla mnie jakaś fanaberia wskazująca na poważne problemy psychiczne narzekającego. Zdecydowanie takich wypowiedzi nie należy traktować poważnie.

      1. Pewnie mieszkasz na południu lub wschodzie Polski. Gdybyś mieszkał na północy w latach 2016-2017 to optyka widzenia naszego klimatu bardzo by Ci sie zmieniła :).

  15. mokrą pogodę w większości Polski mieliśmy tylko w pierwszej połowie marca i praktycznie na tym się skończyło, już w lutym rzadko padało, a druga połowa marca w wielu miejscach przyniosła kilka mm. opadów, kilka pierwszych dni kwietnia to przede wszystkim słońce którego moze być po 5 dniach kwietnia nawet powyżej 50 godzin przynajmniej w miejscach z bezchmurnym niebem. A następne dni to taki misz masz nie wiadomo do końca jak bedzie, czy poleje czy nie, a może tylko miejscami, i czy łupnie latem czy ochłodzeniem.

  16. Kurde cała Polska wyczyszczona z chmur a u mnie się od wczoraj trzymają i przykrywaja większą część nieba. Nie ma zimno bo o 5 rano było 10 stopni za oknem ale wolałbym słoneczko.

    1. Usłonecznienie w ciągu ostatniego roku i za całość 2018 było w wielu miejscach Polski rekordowo/skrajnie wysokie, tylko grudzień był bardzo pochmurny. W tym roku tylko styczeń dość pochmurny, a luty już wyjątkowo słoneczny, marzec też znacznie powyżej normy. Więc trochę przesadne zdaje się narzekanie na jednodniowe zachmurzenie i to jeszcze nietrwałe (chwilowe). Nie jesteśmy pustynią, gdzie chmur prawie w ogóle nie ma. Akurat wzrost usłonecznienia w ostatnich latach to czynnik, który może nas zniechęcać do walki z globalnym ociepleniem.

      1. I ten rekord to raptem 1950h u mnie czyli żaden szał. Tyle to powinno być w bardziej pochmurnych rocznikach a norma powinna być na poziomie co najmniej 2200 na rok. Pustynie to mają nawet ponad 4000, tyle przecież nie wymagam.

        Wiosna i lato jeszcze mają w miarę do życia, zwłaszcza wg nowych norm (1991-2018) ale od połowy października do końca marca to jest istna kostnica. Ten niby bardzo słoneczny luty czy marzec wciąż byly obiektywnie pochmurne bo ich procent mozliwego uslon to gdzieś z 30%.

    2. U mnie niebo tez już dość mocno przymglone cirrusami i cirrostratusami. I w sumie nie narzekam, dzisiaj jest na tyle ze ciepło ze aż tak słońca nie potrzeba, o wiele bardziej mnie irytowały pojawiające się chwilami cumulusy w bardzo zimny poniedziałek.
      Chłodna masa z cumulusami to mile widziana przeze mnie latem, kiedy ten “chłód” oznacza 20-23 stopnie.

  17. Nie ma co ukrywać, że od dłuższego czasu jest piękna pogoda tu w Białym, a ostatnie 3 dni to niemal 72h bezchmurnego nieba. Jedyne co mi przeszkadza to silny jak na nasze podlaskie warunki wiatr, który przy 14C sprawia, że odczuwalnie jest z 8C, ale jak się wyjdzie na Słońce to czuć, że już jego promienie naprawdę potrafią fajnie ogrzać. Ja się tak spaliłem na Słońcu przez ostatnie dni, że cały czerwony chodzę.

    1. Wiatr jest bardzo zdradliwy przy słonecznej pogodzie, łatwo się spalić – przez niego słabiej czujemy moc słońca. A przecież jest ona taka sama.

      Z drugiej strony na mrozie niebezpieczny jest brak wiatru i świecące słońce, niektórym może się wydawać, że wtedy wcale nie jest tak zimno i mogą się porządnie odmrozić. Do dzisiaj pamiętam materiał z TVN (aż mi wstyd, że oglądałem/czytałem media, ale czasem każdemu się zdarza) z 10.01 b.r., gdzie wypowiadali się ludzie z Białegostoku przy -13 i bezwietrznej, słonecznej pogodzie, że niby było im “przyjemnie”.

      1. Ja kiedyś (chyba wtedy w 2012 roku) słyszałem wypowiedź w telewizji, że niby na Podlasiu w październiku mróz -10 stopni i śnieg to jest norma :D i że kiedyś zawsze tak było…

      2. hmm, może ta “przyjemność” wynikała z tego, że brak wiatru i świecące słońce na mrozie oznacza prawie taką samą temp. odczuwalną jak temp. ogólną; porównałbym chętnie 8 stycznia tego roku z 22 lutym w moich okolicach (Kraków)- w pierwszym przypadku temp. koło 0 C, ale mnóstwo padającego śniegu (pokrywa wzrosła wtedy z 5 do nawet 15 cm- śnieżyce były mocne)- okropność, kto szedł ulicami miasta tego dnia, w życiu by nie powiedział, że jest koło 0, tylko chyba z -10 C- takie rzeczy może się fajnie oglada, jak się siedzi w ciepłym domu, ale powrót do niego z pewnością nie należał do przyjemnych (przynajmiej według mnie), 22 luty też temp. była w okolicach 0 C, ale przynajmniej dało się zauważyć pogodne niebo, świecące słońce przez chmury, dało się odczuć wpływ mroźnego powietrza z północy, ale brak śniegu, (który opuścił Kraków i pobliskie wsie pod koniec stycznia, potem już pojawiał się tylko na kilka godzin z 2/3 razy- licząc do teraz) sprawiał, że nie było tak zimno, w dodatku z racji tego, że to było konkretniejsze, ale krótkie ochłodzenie, grunt był bardzo ciepły (w powietrzu było maks. +1/+2 C, a na chodniku/drodze asfaltowej z 10 C więcej- pamiętam, bo patrzyłem na baner na alei Mickiewicza w centrum miasta koło południa tego dnia i “od pasa w dół” było mi nawet całkiem ciepło) :

        1. Sugerujesz niby, że obecność śniegu ma wpływ na odczuwalną temperaturę, no ciekawe. Może to tylko kwestia psychiki (dla tych, którzy nie lubią zimy), jak dotąd nikt przecież nie wymyślił wzoru uwzględniając śnieg liczącego temperaturę odczuwalną. Ale sam nie uwierzę , że około 0 ze śniegiem może być odczuwalnie chłodniejsze niż silny mróz bez śniegu.
          Przykładowo w Kielcach 9 stycznia tego roku miałem max -1,5°C, co w warunkach niemal bezwietrznych nie powodowało u mnie odczucia chłodu nawet bez rękawiczek mimo przewagi pochmurnego nieba (śniegu około 15 cm).

        2. Prędzej na temperaturę odczuwalną – w kontekście Słońca – wpływa kolor ubioru, niż sama obecność śniegu. Choć zimą i to jest dość marginalny wpływ z uwagi na słabe nasłonecznienie (w każdym razie o wiele mniejszy niż późną wiosną i latem).
          Natomiast… śnieg wpływa na albedo. I raczej więcej tu by przemawiało, że odczuwalnie wyższymi temperaturami przy braku pokrywy śnieżnej (nawet przy mrozie), niż gdy leży śnieg – przy braku pokrywy szybciej nagrzewa się otoczenie.
          Bezwzględnie na odczuwanie skali mrozu wpływa wiatr i wilgotność powietrza.

  18. Kolejny dzień z rzędu z pogodnym lub bezchmurnym niebie w większości Polski. Z tego co widzę na mapie synoptycznej powietrze pochodzenia arktycznego zostało zamienione na trochę cieplejsze powietrze polarno-kontynentalne, a od zachodu napływa PPmc.
    W większości Polski kolejny przedział temperatur czyli 15-20 stopni został już osiągnięty w tym roku. Ciekawe kiedy przedział tmax 20-25 stopni będzie dominował w większości kraju (w II czy III dekadzie kwietnia? – bo na 99,9% taki epizod się pojawi), jak na razie przekroczenia 20 stopni były lokalne.

  19. Czy ktoś widział co obecnie dzieje się w Arktyce ? Zasięg lodu bardzo niski i wysokie anomalie temperatury . Jeśli pójdzie to w takim tempie to może być koniec lodu we wrześniu wystarczy że będzie pogodne i ciepłe lato . Tak myślę i ciekawe jak zmienia się wzorce pogodowe u nas.

    1. A przy tym może i ponad 95% pow. lądowej półkuli N (zwłaszcza Eurazji i Afryki) ciepła – na sporym obszarze nawet ze średnimi anomaliami powyżej +2K (za 10 dni). Nie inaczej jest u nas. Sytuacja od wielu tygodni znacząco się nie zmienia – ba. począwszy od początku lutego obszarów chłodniejszych na tych terenach wyraźnie ubyło. Jak dodamy do tego jeszcze bardzo ciepłą (zwłaszcza jak na wiosnę) Arktykę, to nie trudno dojść do wniosku jak duże mamy prawdopodobieństwo tego, że i nas czeka kolejny bardzo ciepły sezon letni – zwłaszcza jak częściej i na dłużej nie będzie się chmurzyło i padało…

  20. Kolejny cudny dzień, patrząc na prognozy obecny kwiecień może być prawie tak samo piękny jak ten z przed 10 lat :D.

      1. No był i nic się z tego powodu nie stało. Bo nastąpił po normalnej zimie z dość spora ilością śniegu i po wyjątkowo kapryśnym marcu. Jakby przyszedł teraz to by była lipa.

        1. Wystąpiły wszystkie odmiany suszy ale co tam, ważne, że można było tyłek wygrzać, a dla ochłody podkręcić klimę i jeszcze bardziej przyczynić się do ocieplenia. Fajne podejście, dobre dla emeryta bez dzieci

      2. @Robert93 bardziej chodziło mi o uslonecznienie, myślę że mimo wszystko ten będzie chlodniejszy i (trochę) pochmurniejszy.
        @alewis27 zgadza się choć z jednej strony cieszy mnie powtórka takiego miesiąca to z drugiej jednak chciałbym żeby ten miesiąc przyniósł conajmniej normę opadów. W pierwszym półroczu 2009-ego, przynajmniej reszta miesięcy nie szczędziła nam opadów, więc wtedy była to raczej miła odmiana.

    1. Bardzo wydaje się to wątpliwe, ponieważ wtedy panowały wyże, a teraz zaczynają panować niże (wyż z dni 1-2.04 już w zasadzie jest historią).

  21. W uzupełnieniu…
    Obecnie nie ma innej opcji chłodniejszego lata (przynajmniej względem najświeższych norm) jak wkraczanie niżów i/lub ich zatok nad Europę C I E, a przy tym częstsze obejmowanie swoim zasięgiem także Polski – albo przy “strefie” z dominującym przepływem NWN, albo z jej osłabieniem/blokadą (ale atlantycką) i spływem NWN.
    Każda inna opcja dość wyraźnie zwiększa prawdopodobieństwo ciepłego sezonu letniego – albo w wersji suchej, albo “tropikalnej”.

    1. On wcale nie jest taki chłodny (u mnie tylko 3 dni z Tmax nieco poniżej 15), to z 0 UTC był wyjątkowo ciepły.

  22. jeśli ktoś bardzo lubi chodzić do lasu to mam złe wieści, przed chwilą w telewizji była mowa o zagrożeniu pożarowym w lasach i leśnicy mówią że jak nie zacznie w najbliższym czasie padać to może być wprowadzany zakaz wstępu do lasów.

    1. @daniel – wiem coś o tym, bo często chodzę po lasach. Chociaż mam znajomości w niektórych leśnictwach, nie wykorzystuję tego i jak gdzieś jest zakaz to nie wchodzę. Mimo wszystko liczę, że coś w sobotę u nas popada. O ile Słońce jeszcze tak mocno nie wysusza ściółki, chociaż drzewa są bez liści i o przesuszenie szybciej, to krecią robotę robi, wiejący już czwartą dobę, upierdliwy wiatr. Dzisiaj we Wrocławia od rana kołysze gałęziami i po prostu wkurza porządnych ludzi. ;)

      1. Jeżeli tak potrwa do końca kwietnia to straty w rolnictwie będą już ogromne, nie trzeba będzie czekać do lata

  23. Dokładnie rok temu 04 04 2018 r. nastąpiła eksplozja pięknej wiosny. Zwłaszcza na SE była ciepła i piękna. A ten rok totalna lipa jak na razie. Średnia dobowa dla przedwiośnia. Jest zimno i wietrznie. Pogoda pokazuje jak obrzydliwy jest nasz klimat. Wrocław to zupełnie inna strefa klimatyczna. Gorsze są tylko Suwałki. Ale to już inny temat.

    1. Przynajmniej jeden kolega potwierdza, że ten rok to na razie lipa w pogodzie, a większość pisze, że jest super. Niby gdzie? Wpływ na ten czynnik ma pewnie silny wiatr, który od początku marca obniża temperaturę odczuwalną. Mi jak na razie podobał się tylko luty, a reszta miesięcy do zapomnienia poza kilkoma dniami w marcu. Na szczęscie w prognozach widać przede wszystkim uspokojenie tych dziadowskich wichur.

      1. Z wiatrem akurat się zgodzę.
        Teraz jeszcze mamy pochodną dwóch układów – od aktywnego Atlantyku (do tej pory, ale na coraz niższych szerokościach geogr.) oraz coraz wyraźniejszych wyżów blokujących. Jednak od weekendu (lub tuż po nim) gradient będzie coraz słabszy, a wraz z nim i wiatr.

    2. “A ten rok totalna lipa jak na razie. Średnia dobowa dla przedwiośnia.”

      -> Tak jakbym słuchał jednego, czy drugiego prezydenta (przy jakimś przejściowym ochłodzeniu / “ataku” zimy), że AGW to mit, bo przecież… jest chłodno/zimowo (itp.)…
      Ten rok już na wstępie jest O WIELE cieplejszy od tego co miał do 04.04 na “swoim koncie” rok ubiegły. Czy tak krótka jest pamięć osób tego nie dostrzegających? Zgodzę się jedynie z tym, że częściej wieje – ale to właśnie dodatkowy czynnik eskalujący posuchę, obok wyższej temperatury i rzadkich opadów – a czemu trudno zaprzeczyć.

      1. Załóżmy, że nie mam termometru i nie mierzę temperatury i co mam twierdzić że jest ciepło bo jest odchylenie na plus od normy. Nie! Jest zimno bo tak czuje mój organizm. A zaklinanie rzeczywistości że jest odchylenie na plus nic nie daje. Tak samo jak mieszanie łyżeczką w szklance – od tego herbata nie będzie słodsza. Po za tym jak na razie średnia dla Zamościa 4,7 to chyba raczej przedwiośnie. Wrocław ma 9 to też inna bajka.

        1. Jak byłem mały (a także nastolatkiem) to też niespecjalnie zwracałem uwagę na to czy dany miesiąc jest ciepły czy zimny. Nie było podglądów na żadne anomalie ani nic takiego.

          Lato 98 wyszło jako zimne. A ja je zapamiętałem jako takie że było ciepło i pogodnie, nawet jakieś upały pamiętam że były. Lipiec 2000 to na pewno pamiętam że był podły, bo byłem na wczasach w Tunezji gdzieś od 28 czerwca do 11 lipca. Jak wyjeżdżałem to pizgało od dobrych paru dni, jak przyjechałem to też pizgało & lało przez resztę lipca. Sierpień pamiętam jako upalny i suchy i faktycznie był udany jak spojrzałem na dane.

          Zaskoczył mnie listopad 2005, myślałem że ten miesiąc był BARDZO zimny. Ja w nim zapamiętałem dużo dni z ostrą zimą, mrozy -5 za dnia i dużo śniegu. A tu nic specjalnego w nim nie było, była zima w II poł ale początek ciepły.

          1. To jakieś lokalne były te większe opady śniegu w listopadzie 2005 na Śląsku , bo w Kielcach w tamtym miesiącu śniegu było tylko troszeczkę. Pokrywa na dobre pojawiła się wtedy u mnie dopiero jakoś 16/17 grudnia i utrzymała się już potem do 29 marca.

          2. Ja zapamiętałem zimę 2004/2005 jako bardzo ciężką, zimną i długą, mimo że ani grudzień 2004 ani znaczna część stycznia 2005 nie była chłodna. Pod koniec stycznia nawaliło tonę śniegu, który utrzymywał się przez cały bardzo zimny luty i marzec (w marcu 2005 odnotowano u mnie najwyższą pokrywę śnieżną dla tego miesiąca).
            Jako dziecko myślałem, że listopad to już czas na ostrą zimę z mrozami i permanentnym śniegiem. Te lodowate listopady z 1998,1999 i 2001 to moje wczesne dzieciństwo i jakoś tak mi się zakodowało, że to już nie jesień tylko zima. Listopada 2000 nie pamiętam :(

          3. @PiotrNS listopad 2000 był ekstremalnie ciepły, co ciekawe do dziś nie powtórzył się tak ciepły :), ale to był akurat przełomowy moment dla listopadow, wyjątkowo zimne listopady znacznie dominowały w latach 70,80 i 90-tych. Co do zimy 2004/05, to każdy z miesięcy był anomalnie zbliżony do zimy 2017/18, razem z marcami. Ja tej zimy nie pamiętam, jesynie co to że w przewadze była ciepła i bardzo pochmurna, w lutym przyszedł u mnie tydzień lampy i na tym do III dekady marca koniec :/

        2. Tylko, że inna osoba może odbierać to jako ciepło – zważywszy, że nie jesteśmy skazani na chodzenie gołymi i spanie pod “chmurką”.
          I co jak mamy takie, czy inne rozbieżności ocen? Będziemy się tylko spierali bez końca i bezsensu??? (ktokolwiek z kimkolwiek, niekoniecznie ja z Tobą…).
          Na tym polega właśnie dobrodziejstwo danych, które w sposób pozbawiony emocji pokazują jak i kiedy było.
          A jeżeli ktoś jeszcze teraz zachwala rok ubiegły pod względem ciepła względem obecnego to naprawdę ma krótką pamięć. Nie pamiętamy już różnicy między lutymi, marcami, tylko wybiórczo bierzemy pojedyncze dni (okresy) – tylko po to, aby sobie ponarzekać.
          Zresztą dzisiaj w większej części Polski notujemy za dnia +13/+21*C – jak na 04.04 to mało???
          Ten rok w okresie 01.01-04.04 jest średnio O WIELE cieplejszy od analogicznego okresu rok temu. A jeżeli ktoś tego nie czuje (bo porównuje np. pojedyncze dni) to tym bardziej ocena jest mocno zafałszowana.

        3. Zresztą inny przykład…
          Wyobraźmy sobie zimę z Tavg +7/+10*C. Według Twojego podejścia byłaby ona zimna (chłodna), bo przecież trudno takie wartości uznać za wysokie (w sensie komfortu). Natomiast anomalia byłaby rzędu +10K (!).
          Ten ogromny rozziew pokazuje absurdalność ocen wg Twojego podejścia.

          1. @ Lucas. Według sporej części społeczeństwa ma być cały czas ciepło, sucho i słonecznie z anomaliami takimi jakie były w zeszłym roku od kwietnia do września ,lub wyższymi. Zimy jak w Atenach to może za 150 lat, ale to już mnie nie dotyczy ani nikogo z Tutaj się udzielających. Jak wtedy będzie wyglądał Świat , czy Ludzkość przetrwa katastrofę klimatyczną?

  24. Ciekawe jaka będzie pogoda w Wielkanoc, która wypada na początku III dekady kwietnia? Uważam, że prawdopodobieństwo wystąpienia incydentu zimowego jest bardzo małe, ale nie wykluczone (np. kwiecień 2017). Ale mam nadzieję, że Wielkanoc będzie podobna do tej z 2014 czy 2011 czyli bardzo ciepła.
    Były jakieś przypadki wystąpienia incydentu chłodnego (zimowego) pomimo, że Wielkanoc wypadała w okolicach połowy kwietnia i później?

    1. @Zbigniew były w XXI w. 2001 i 2017, ba nawet na majówkę się zdarzały 2007 czy 2011, zdarzało się też później np. 10 maja 2017, albo miejscami nawet w III dekadzie maja 2004. Więc zimowe incydenty pod koniec kwietnia nawet w XXI w. Nie są niczym niezwykłym

      1. @Jacob
        Ale chodzi mi związek występowania incydentów zimowych z Wielkanocą (mimo późnego terminu). To o czym piszesz to ja wiem. W maju 2007 były tylko silne przymrozki i nie było opadów śniegu. Tak pamiętam 10 maja 2017, III dekadę maja 2004.

        1. Kody ogimetu wskazują ze 1.05.2007 pojawił się u mnie opad śniegu, ale był niemierzalny “tr”.
          Przy PA na rozgrzany grunt często pojawia się konwekcja, a w takim warunkach to i przy +10 może prószyć.

  25. Pogoda jest wspaniała, jest sucho, słonecznie, umiarkowanie ciepło i na dodatek już tak mocno nie wieje. Przy takiej pogodzie mam lepsze samopoczucie, nie mam tzw. przymuły. Kmroz ma teraz idealną pogodę na wiosnę więc powinien się cieszyć, pomimo że to nie aktywny Atlantyk przyniósł taką aurę.

      1. Zresztą powietrze jest bardzo ostre, a wiatr naprawdę odczuwalny i niestety z niezbyt miłego kierunku, to nie jest ten przyjemny, łagodny wiaterek co w marcu. Więc po zachodzie słońca też słabo. Jamę nosowo-gardłową mam podrażnioną. Więc nawet dzisiejszy dzień nie taki rewelacyjny, chociaż w ciągu dnia czuło się piękną, prawdziwą wiosnę. Ale po takim lutym i marcu to faktycznie nie robi to aż takiego wrażenia, jestem już przyzwyczajony do pięknej i ciepłej pogody. Ogółem porównując, 4.03 był w tym roku lepszy od 4.04, mimo że 4.04 nawet jak na swoje standardy też pozytywny.

  26. Pogoda jest fajna. Spoko. I tyle rzeczywiście można powiedzieć, bo wiele z nas to odczuwa. Ale my, ludzie, mamy wodę bieżącą w kranach; można też kupić wodę w butelce. A świat flory niestety nie może sobie pozwolić na taki luksus. Uprawy czekają na deszcz jak na zbawienie, a tu co rusz wyż rosyjski rozbija w świetle modeli idące ku nam chmury opadowe z południa. Na południu kraju może coś rzeczywiście popada, ale jeśli tak będzie, to roztopy w obszarach górskich będą nieciekawe. Również zagrożenie pożarowe w lasach sięga zenitu – ściółka jest tak wysuszona, jak zwykle latem przy ponad trzydziestostopniowych upałach. Nie będzie łatwo z uprawami w tym roku, jeśli ta blokada wciąż się utrzyma, a wszystko wskazuje na to, że jeszcze ze dwa tygodnie się utrzyma. Szlag!

    1. Brak opadów to jedno, ale i coraz to wyższe temperatury (z okresowym dmuchaniem) też pogarszają pod tym względem sytuacje.
      Ciekawe ile osób rozumie powagę coraz to większych problemów związanych z opadami/wodą w kontekście obecnych zmian klimatycznych (?) – i to w dwóch aspektach:
      1) średnio cieplej = szybsze parowanie i wysuszanie, a jak nadchodzą już opady to częściej mają postać intensywniejszych (większa wilgotność względna), ale i za to w krótszych odcinkach czasu,
      2) zmiany w obiegu cyrkulacji (zaburzanie jet-stream) zmieniające rozkłady fal planetarnych – co stanowi swojego rodzaju “wzmacniacz pogodowy” (jak to określono w Świecie Nauki, który polecam przeczytać) – w porach ciepłych zwiększający zarówno częstotliwość i skalę fal upału, jak i powodzi również.

      1. Oczywiście w podpunkcie 1) miałem na myśli wilgotność BEZwzględną, czyli prężność pary wodnej rzutującą na sumy opadowe.

  27. No i na SE zawitała wiosna i mniej wieje, temperatura lekko ponad 15 stopni, bardzo dobrze. Mam świadomość że słoneczna pogoda w mass mediach jest zawsze serwowana z hurr optymizmem, jednak dostrzegam zapotrzebowanie na opady deszczu, bo w tym momencie przydałyby się regularne upady wielkoskalowe, a te są/i były cały czas odsuwane w czasie. W marcu było trochę opadów deszczu, ale jak na razie mizernie to wygląda.

    1. Podobnie jest z ochłodzeniami – im bliżej ich terminu, tym skala ich jest spłycana lub czas jest skracany. Tak mamy w przez zdecydowaną część czasu (+/-80%)przynajmniej od roku. Zobaczymy, czy w przyszłym tygodniu coś się pod tym względem zmieni, czy też nadal nie (?).

      1. Krótka i trafna odpowiedź-nadal nie. W nic innego nie uwierzę póki nie zobaczę. Ciągle jest ciepło i bezopadowo

  28. Byle tylko potem, norma opadów nie została wyrobiona w kilka dni, bo coraz częściej nasz klimat, popada z jednej skrajności w drugą, stały jest tylko wzrost temperatur.

  29. Taki układ jak w końcówce prognozy ICON (z 12’UTC, termin 180h):
    http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ico&var=1&time=180&run=12&lid=OP&h=0&mv=0&tr=3
    … oznaczałby już faktycznie spore ochłodzenie, największe co najmniej od stycznia b.r. (w sensie anomalii). Podstawowa kwestia: niż nad W Rosją przy wyżu na N/W Europy.
    Tyle tylko, że cały czas jest to mocno niepewna prognoza, bo równie dobrze możemy mieć nadal adwekcję ciepła z ESE, jeżeli niże tam nie dotrą (nawet przy blokadzie “strefy”)…

    1. @Lucas Wawa
      Czy to o czym piszesz jest spowodowane tym, że indeksy NAO i AO po raz pierwszy od dłuższego czasu dość mocno spadły i przeszły na wartości ujemne?

      1. Na szczęście Lucas nad Grenlandią widać kolejne tworzące się niże, więc prawdopodobnie NAO nie spadnie aż tak nisko. Ujemne NAO/AO to zawsze ryzyko nawrotu zimy, która w polskim klimacie nigdy nie wiadomo kiedy sie konczy vide maj 2011, kwiecien 2017 i marzec 2013. Jeszcze mógłbym dodać jak dla mnie brzydki kwiecien 2016 i deszcz ze śniegiem w 3 dekadzie.

        1. Nad Grenlandią niże? Przynajmniej w skali najbliższych 7-10 dni (jeżeli nie dłużej) właśnie będzie odwrotnie, tzn. znacznie wyraźniejsze niże mają być na niższych (podzwrotnikowych) szerokościach.

    2. Taki układ baryczny jak pokazany w linku w lato (lipiec 2018) podrzucał nam ciepło z północy.
      Z kolei, przy odwrotnej sytuacji, niż na zachód od nas także może podrzucić nam chłód.
      Choć takie sytuacje są dosyć rzadkie.

  30. no i ostatnio bardzo mokry gfs niemal wyparował opady co najmniej do 9.4, bardziej hojny jest um ale tez przesunął opady i zmniejszył

  31. To u mnie dzisiaj także dominują chmury, choć słońca też było dużo a temperatura dobiła do 19 stopni. Ciepła noc sprawiła, że dzisiejszy dzień ma średnią aż 13,7*C co odpowiada mniej więcej średniej całomiesięcznej…normalnego maja. A jest ledwo początek kwietnia.

    Może na Podlasiu trochę inaczej to wygląda ale jak ktoś z południa Polski napisze, że obecna pogoda to dziadostwo i ciągnące się przedwiośnie to ja nie mam pytań. Przedwiośnie to może było w pierwszej połowie marca oraz na krótko w drugiej (19-21 oraz 26-29). Poza tymi krótkimi ochłodzeniami dominuje wiosna i to jej ciepła wersja z dość wysokim usłonecznieniem. Pierwsze dwie dekady marca można było pomarudzić na aurę, zwłaszcza 12-19 marca dziadostwo, jeden dzień pogodny reszta prawie całkiem pochmurna. Ale teraz?

    W prognozie na tydzień widzę same temperatury 11-19 stopni z naciskiem na te bliżej górnej granicy. Słońca sporo, może nie lampa od rana do nocy ale jakieś tam będzie, nie będzie to stalowe niebo ciągiem jak 3 lata temu. Ot normalna wiosna, ani nie poczujemy dotkliwego zimna <10*C za dnia ani nie będzie jeszcze znaczących przekroczeń 20 i pierwszych powiewów gorąca. Po tym kwietniu z zeszłego roku ludziom się chyba poprzestawiały oczekiwania co do tego miesiąca. Który i tak się poprawił najmocniej ze wszystkich miesięcy w roku! Byście zobaczyli jakie kwietnie były w latach 1972-1982 i to ciurkiem. Dzisiaj taki MARZEC jest uznawany za nieudany…średnia 5 stopni, 100h słońca…wtedy takie kwietnie były.

    1. Alewis. Akurat co do tegorocznego marca to przede wszystkim we znaki dały się wichury, które skutecznie obniżały temperaturę odczywalną, w czym zgodziliśmy się z Lucasem. Radzę patrzeć również na takie aspekty. A co klimatu Polski w PRL, to aż można dostać gęskiej skórki patrząc na tamte historyczne zdarzenia.

      1. Dla mnie najgorszy aspekt pogody w PRL-u (takim bardziej współczesnym, który ludzie lepiej pamiętają), to te serie zimnych kwietni. Nie wyobrażam sobie mieć kwietnia 2017 bez pierwszej pentady rok po roku przez 10 lat, a wtedy tak było. Nawet jak wydawało się że będzie dobrze (np. bardzo ciepły początek kwietnia 1981), to potem przychodziło głębokie ochłodzenie do jednocyfrowych temperatur trzymające nawet do pogranicza maja. Ocenianie kwietnia wg. normy 1971-2000 tak jak to robił IMGW, to moim zdaniem żart. Przecież wtedy tylko kwietnie 1983, 1998 i oczywiście 2000 były naprawdę bardzo ciepłe. Reszta to w dużej części baaardzo słabe miesiące, niektóre wręcz fatalne.
        W dalszej kolejności przerażają mnie sezony letnie w latach 1977-81, co ciekawe bez lata 1978, które nie było moim zdaniem takie złe, przynajmniej w moim regionie. Znaczna część tego lata była ładna, a ostatnia dekada lipca i początek sierpnia to miodzio. Kto wtedy pojechał nad Bałtyk, to jakby wygrał w totka. Czerwiec ’78 też był całkiem fajny. Ironią losu było to, że po serii brzydkich lat, bardzo ładne i ciepłe lata przyszły podczas stanu wojennego, kiedy nie można było swobodnie podróżować nawet po Polsce. No i oczywiście – nic w klimacie PRL-u nie przeraża mnie tak, jak rok 1980. Nagromadzenie fatalnej pogody w tym roku było wprost nieprawdopodobne. Ani jednego słonecznego miesiąca w porze ciepłej, u mnie nawet maj 1980 był pochmurny. Lato? Jak dla mnie w 1980 roku nie było lata. Satysfakcjonujące dni można było policzyć na palcach, sam jeden kwiecień 2018 przyniósł więcej “prawdziwie letnich” dni niż cały ten rok. Na Podlasiu to było płynne przejście z wiosny do jesieni.
        No i zimy 1985 i 1987 – okropieństwo – choć podobnie syberyjskie akcenty wystąpiły także za mojego świadomego życia – mowa tu o zimie 2005/2006 i o LODOWATYM lutym 2012, który – gdyby 2012 rok nie był przestępny- byłby w Nowym Sączu cieplejszy tylko od lutych 1954,1956 i 1963.
        Sięgając głębiej, przerażają mnie jeszcze lodowate marce z lat 60-tych i kwietnie z lat 50-tych.

        1. 29.02.2012 to jedyny naprawdę fajny dzień w tamtym lutym. Poza tym druga połowa oczywiście cudnie ciepła, ale niestety zbyt pochmurna, w styczniu bym to wybaczył, ale w lutym jakieś 10-20 godzin słońca na dwa tygodnie to dosłownie ponury żart :)

        2. @PiotrNS:
          Ciekawi mnie ten rok 1980, jak i te chłodne lata 1977-1981. Czy wtedy cała Europa tonęła w chłodzie czy ta chłodna anomalia była ograniczona do naszego sąsiedztwa?

        3. Rok 1980 to taka antypoda 2018, chociaż ten drugi nie był tak ciepły i słoneczny jak tamten chłodny i pochmurny.

          1. No właśnie, w 2018 roku była bardzo silna anomalia ujemna – przełom lutego i marca. W 1980 żadnego podobnego odchylenia na plus nie było, chyba że w Karlinie, jak w grudniu wybuchła ropa i od ciepła płomieni w okolicy zakwitły drzewa owocowe ;)

          2. No i w 2018 zdarzył się ekstremalnie pochmurny okres latem (druga dekada lipca, na południu tez trzecia dekada czerwca). W 1980 ciężko znaleźć ekstremalnie słoneczną dekadę, może lokalnie w styczniu/maju.

      1. Średnia dobowa 13 w styczniu? No tutaj to cię trochę fantazja poniosła, bo u mnie rekord MAKSYMALNEJ temperatury to 14,8 a mieszkam na południu gdzie halny często wieje. Rekord średniej dobowej to 10,3 zanotowany 10.01.2007. Do 13,0 dobiliśmy w grudniu 2006, zaś w lutym 1990 – do 12,1.

    2. “Może na Podlasiu inaczej to wyglada”

      Niby co wygląda? Na Podlasiu jest piękna, słoneczna, sucha pogoda. Wilgotnosc zaledwie 20%. Pełnia Słońca sprawia, że kompletnie niepotrzebne mi jest 20C w Białym. 100kroc wolę bezchmurne niebo, a na nim słoneczko przy 14C jak dzisiaj, aniżeli 20C i mnóstwo chmur na niebie, z niewielka jego dawką. Temperatura to dla mnie żaden wyznacznik, jeżeli jest tak pięknie, jak przez ostatnie 96h. Jedyne co mi przeszkadza to ten silny wiatr, ale zapewne dzięki niemu jest wilgotność rodem z Khartoum. :D

      Powtarzam. Temperatura to nie wszystko.

      1. Niska wilgotność bardzo obniża temperaturę odczuwalną. Wiatr wiadomo tez. U mnie pełny komfort dopiero dzisiaj, ale i tak w marcu były lepsze dni niż dzisiaj, nawet w lutym się coś zdarzyło.

        1. Jak świeci pełna lampa to nie przejmuje się temperatura. Spokojnie wystarczy mi 15C. Tak się opaliłem na dworze że cały brązowy chodzę. :)

          1. @podlasie
            A czy przy takich dniach jak 23 marca 2013 roku też nie przejmujesz się temperaturą jak świeci pełna lampa?

          2. Tylko że już jest kwiecień a nie marzec, 15 stopni po południu w kwietniu przy lampie to dość słabo, bo oznacza to bardzo zimne poranki i wieczory. Rok temu było fantastycznie w kwietniu, 15 stopni wieczorkiem i można sobie było wyjść lekko ubranym na podwórko, a teraz ledwo 5-7 stopni…

          3. 15C na początku kwietnia to bardzo normalna temperatura. Nawet powyzej normy, co wiecej przy lampie. Jak na ten miesiąc. Narzekalbym dopiero przy zachmurzeniu, a tak to nie mam.na.co, a podkreślę że też jestem cieplolubem.

            Tutaj chyba każdego tak GO rozpiescilo, że chciałby po 22C i lampę codziennie w kwietniu, przy średniej 12C dla tegoż miesiąca.

          4. Ja powiem szczerze, że np 27.12 przy wilgotności bliskiej 100% i braku wiatru i +5 czułem podobne ciepło, jak w pierwszych trzech dniach tego kwietnia.

          5. Na Podlasiu 15 st. staje się normą na przełomie kwietnia i maja…😆

          6. @Zbigniew, mi ten 23-24 marca 2013 nie przeszkadzał, było wtedy zimno ale bez przesady co to jest -5 stopni w dzień w Polsce. Żaden wielki mróz, ot ładny dzień zimy. Bardziej by przeszkadzał gdyby taki mróz przyszedł po 2-3 tygodniach cieplejszej aury. Ale każdy wie co było wcześniej, pogoda chyba jeszcze gorsza (8-15 marca nie dość że mróz to kompletnie ciemno)

            Inna sprawa że mi nawet -20 nie wadzi jak jest słonecznie i leży śnieg. Najgorszy syf to aura typu grudzień 2017/2018, jakieś takie niemrawe pseudociepła przy średniej miesięcznej plus 1-3 stopnie.

          7. @alewis27
            Podałem ten przykład z 2 marca na przekór tym co sugerują się “mocą słońca” niezależnie od temperatury i rodzaju powietrza. No chyba przy tych minus 5°C ostrym powietrzu i słońcu 23 marca nikt nie wyskoczyłby w bluzie czy krótkim rękawku, bo sama “pełna lampa” bez zwracania uwagi na temperaturę nie oznacza automatycznie że jest bardzo ciepło czy gorąco.

  32. Jak słoneczko by świeciło z taką mocą, jak dzisiaj to nawet +5 mi nie przeszkadza. Oczywiście z uwzględnieniem pełnej lampki na niebie. Co innego przy pełnym zachmurzeniu, a 5 stopni maximum w kwietniu to jakaś abstrakcja Panie kmroz. Rzadkie zjawisko.

    Powtarzam, że przy takiej pogodzie może dla mnie być nawet 10 za dnia.

    1. Przy 5-10 za dnia przy pełnym słońcu byłoby jakieś -3/-7 stopni w nocy, czyli średnia dobowa znamienna dla przełomu zimy/przedwiośnia… Czyli okres wegetacyjny miałby się zaczynać w maju?

      1. O ile na Podlasiu pogoda rzeczywiście jest marcowa to już u mnie da się wczorajszy i dzisiejszy dzień nazwać pełnią wiosny (>15 st., pełna lampa, relatywnie ciepłe noce) a na zachodzie i w Wielkopolsce to już w ogóle jest baja, w zasadzie identycznie jak przed rokiem a wczoraj to nawet cieplej.

    2. W kwietniu możliwy jest całodobowy mróz, więc nie przesadzaj.

      Słońce oczywiście dużo daje w kwietniu i wiadomo, że nawet przy +10 będzie całkiem przyjemnie. Jednak jak do tego dodajemy taki wiatr i niską wilgotność, to już na serio czuć zimno, zwłaszcza… po zachodzie słońca :)

      1. Całodobowy mróz w kwietniu to jest tylko możliwy przy całkowicie zachmurzonym niebie, a nie przy przy pogodnym niebie i słońcu.

        1. przy pogodnym niebie też jest spokojnie możliwe około +2/+3 stopni na początku kwietnia, skoro 20.04.2017 przy lampie miałem +7 w pełni dnia.

          1. Przy silnej adwekcji PA byłoby możliwe tmax 0-5 stopni przy pogodnym niebie, ale to bardzo rzadko się zdarza. Częściej przy pogodnym niebie i słońcu w kwietniu zdarzają się tmax 5-10°C.

          2. Aż mnie zachęcasz do poszukania przykładów :) ale już jutro, bo dzisiaj czas spać. Jestem niemal pewien ze na Podlasiu czy na Wybrzeżu przy lampie w pierwszej dekadzie kwietnia się zdarzały tmax<5 stopni i to wcale nie w pojedynczych przypadkach.

          3. Pierwszy z brzegu by daleko nie szukać, kwiecień 2016. Ostatnia dekada stosunkowo chłodna (nie wściekle zimna ale i tak poniżej normy, z przymrozkami w nocy), a bardzo pogodna, 70 godzin słońca. Najzimniejsze dni maja 2017 (9-10 maja) u mnie przynosiły dość dużo słońca. 1 kwietnia 2013 też niemal bezchmurny.

            Ostatnie najzimniejsze dni w kwietniu to 6-10 kwietnia 2003 i te rzeczywiście były ciemne, bez żadnego słońca.

  33. Rok temu #4
    Sporną kwestią jest sąd nad kwietniem 2018 w kwestii wyboru dnia, który przyniósł największy przełom. Mam dwa swoje typy, o których wspomnę już wkrótce, lecz jednym z innych kandydatów do zdobycia tego zacnego miana jest właśnie 4 kwietnia. To pierwszy dzień, który przyniósł naprawdę dużą anomalię. Odchylenie +5.94K sprawiło, że mapa ilustrująca rozkład anomalii w bieżącym miesiącu po raz ostatni ujrzała niebieski kolor. Dwa zimne wielkanocne dni zostały zrównoważone i anomalia – jeszcze nieśmiało, jakby niepewnie – wyjrzała na plus. Wyjrzała po to, by do 1 lipca stamtąd nie zejść.
    4 kwietnia 2018 roku poczuliśmy pierwszy powiew naprawdę solidnego ciepła. Znaczna część Polski uzyskała temperatury maksymalne przekraczające 20 stopni, zwłaszcza w zachodniej części. Również noc nie była już tak chłodna i tylko w paru miejscach (w tym w Suwałkach) doszło do przymrozku. W konsekwencji, w Szczecinie i Słubicach powiało… latem. W tych dwóch miastach temperatury średnie “przeskoczyły” granicę 15 stopni. Wieczorem przeciągnęła tam burza, budząca z letargu łowców piorunów. Zwolenników innej pogody pozytywnie nastawiało świecące wysoko słońce, choć podobnie jak wczoraj, niebo było jeszcze trochę mętne. Ciepło i słońce poprawia humor forumowiczom na Blogu, mimo że Administratorzy zaserwowali nam podsumowanie marca 2018, miesiąca który wielu z nas chciało wtedy puścić w niepamięć. Naprawdę poważne zachwianie nastrojów nastąpiło razem z poranną odsłoną modelu ECMWF, który idąc po niskich wiązkach, znów wrócił do mocnego, niemal zimowego ochłodzenia po 10 kwietnia. A przecież wczoraj wieczorem dał nam tyle nadziei! Użytkownicy zaczynają powątpiewać w faworyzowane wcześniej ocieplenie. Granica między adwekcjami zimna z NE i ciepła z SE nadal nie była wyraźnie zaznaczona i wiele wskazywała na to, że jeszcze przez kilka godzin, może dni, będziemy tkwić w niepewności. Wojna modeli trwa, lecz GFS trwale opowiadający się za ociepleniem znajduje sojusznika w postaci modelu niemieckiego. Sojusznik na Zachodzie zawsze jest w cenie, czyż nie? ;) Niemniej jednak prognozy martwią. Wielu zaczyna godzić się z perspektywą powrotu zimna, a wśród nich ja. Nie ma co się jednak martwić na zapas. Wraz z przekraczaniem 20 stopni na kolejnych stacjach, na Blogu zawitało więcej uśmiechu. Nawet w Płocku zrobiło się bardzo ciepło i nasz Fan mógł poczuć satysfakcję :) Jest cieplej niż przewidywały prognozy, a szczególny wymiar ów fenomen miał na Pobrzeżu, gdzie pojawienie się letnich temperatur wywołało małą sensację. Groźba tego, że tak ciepła pogoda wkrótce minie, kierowała jednak myśli na tory marzeń. Ktoś życzył sobie powtórki kwietnia 2009,inny 2007… Gdybyście wiedzieli co Was czeka :) Ach, owszem, czeka nas starcie zimy z wiosną. ECMWF upiera się przy niemal “zerowych” temperaturach na Dolnym Śląsku i śnieżycach w centralnej Polsce,podczas gdy na wschodzie ma być ciepło. Byłoby nie do pomyślenia, gdyby tak dziwne fusy nie rozpalały naszych wyobraźni. Jednak nawet fus z całodobowym mrozem i śniegiem na majówkę nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia, jak to co wieczorem napisał Łukasz z Gliwic: “Według najnowszych prognoz GFS kwiecień 2018 może być najcieplejszym w historii.
    Oczywiście nie wierzę w to, bo kwietnie 2016 i 2017 też zapowiadały się na rekordowe (cieplejsze od kwietni 2000 i 2009), a wszyscy wiemy, jak się one skończyły…” Myślę sobie wtedy – byłoby miło, ale to płonne nadzieje. Inni też tak pomyśleli, bo gorące prognozy wcale nie cieszyły się szczególnym zainteresowaniem. Bardziej obawialiśmy się małego ochłodzenia, jakie GFS przewidział na 13 kwietnia na Pomorzu. Swój dzień zakończyłem obawą o to, że GFS podąży drogą wytyczoną przez “Norwega”, innych też to niepokoiło. Nadal wszystko zależało od niżu znad Europy SW, który – jak na złość – nie chciał się ustatkować. To był dla mnie pracowity dzień i nie dałem rady czerpać zeń garściami. Ale będzie lepiej. W końcu przyjdzie stabilne ciepło, niezależnie od tego jak długo modele będą wojować. Tylko nie wiadomo kiedy…
    cdn

    1. Mogłoby się wydać to nudne takie pisanie o każdym dniu, ale tak nie będzie. Każdy dzień w kwietniu 2018 był na swój sposób niezwykły i szokował. To co się wtedy działo się pewnie nigdy nie powtórzy, no chyba że rozwalimy do końca naszą planetę.

      1. Skoro tak piszesz, to dla mnie zachęta do tego, by kontynuować serię :) Właśnie dlatego zdecydowałem się to robić, bo każdy dzień był pod jakimś względem niezwykły. Kwiecień 2018 to jak na razie “Miesiąc stulecia”, dla mnie najbardziej niesamowity czas w pogodzie, jakiego mogliśmy doświadczyć. Na dalszych miejscach w moim rankingu są luty 1990 i lipiec 2006. Ale kwiecień 2018…to klasa sama w sobie :)
        A akcja tego “serialu” nabierze tempa :D

        1. Luty 1990 dla mnie spada o wiele klas przez tydzień zimnego paskudztwa (dosłownie, zero słońca przez tydzień). Gdyby nie to, to byłby moim ulubionym i oczywiście nabrałaby zupełnie innego kolorytu. Jednak tydzień lutego to 1/4 jego długości….

          1. Właśnie ten okres kładzie się cieniem na lutym 1990, też o tym sporo myślałem. Niemniej jednak sam fakt przekroczenia (i to nie lokalnego) 20 stopni w drugim najzimniejszym miesiącu roku i iście kwietniowa pogoda w trzeciej dekadzie to dla mnie przesłanka do tego, by uznać ten miesiąc za jeden z najbardziej niezwykłych.

          1. Można o lutym i marcu b.r. zrobić. Tez niezwykłe, ale przede wszystkim przecudne miesiące. W dodatku w NS oba pobiły rekord usłonecznienia. No i wspomnienia świeże, a komentarzy na forum pełno.

  34. Patrząc na prognozy to jest duża szansa że AccuWeather zaliczy wtopę z prognozą opróżnienia wiosny na wschodzie Polski (strasząc atakami zimna), bo i tam widać już postępy wiosny zarówno pod względem temperatur jak i stopniowego rozwoju wegetacji. Powtórka z 2013 nam grozi, ale nie jest wykluczona powtórka z 2017 kiedy po I dekadzie kwietnia kiedy było bardzo ciepła i wegetacja mocno ruszyła od II dekady kwietnia gwałtownie się ochłodziło (ale osobiście wątpię)

  35. Szkoda, że wiatr psuje tak reputację tegorocznej wiosny – mamy dużo umiarkowanej wiosny jakiej rok temu nam brakowało. Ja się cieszę, że postępuje wolniej niż przed rokiem, chociażby dlatego, że same stopniowe postępy radują, a nie tylko “wybuch” i szybkie przejście do trwalszego lata.
    Niestety przez wiatr jest aż tyle narzekania na… zimno, na beznadziejny nasz klimat, itp.
    I to po zimie, która przyniosła nam najsłabsze z możliwych fal mrozu i zarazem rozstawała się z nami już na początku lutego (poza górami)… I to podczas dni z Tmax rzędu +13/21°C i Tavg ok. i powyżej +10°C… I to podczas przewagi dni w coraz to większym usłonecznieniem i nasłonecznieniem…

    Zastanawiam się tylko, czy aby na pewno wiatr zimą może być podstawą do radowania się na “ciepło” (np. gdy tylko nie ma śniegu i mrozu), ale teraz już ten sam wiatr jest podstawą do zamartwiania się “chłodem” – nawet gdy wieje przy temperaturze o rząd 7-10 st. wyższej? (średnio).

    1. W moim (a zarazem Twoim) regionem wiatr we wtorek i środę przeszedł samego siebie. To był już wiatr średni na poziomie naprawdę ekstremalnym i sam w sobie był powodem do narzekania. To nie było milutkie 3-6 m/s, tylko wiatr ŚREDNI przekraczający 10m/s.
      Co do marca, to poza dwoma dniami w naszym regionie 5 i 16 marca, to wiatr nie był ani trochę uciążliwy sam w sobie (No jeszcze nocami bywał, 9/10 i 10/11). A nawet tego 5 i 16 marca nie było tak zle jak wczoraj.

      1. Ale czego się spodziewacie? Przecież ostatnimi czasy nękanie nas, mieszkańców zachodnich rejonów kraju, przez wiatry zdaje się być domeną kwietnia właśnie. Popatrzcie proszę, jak wyglądała sytuacja w rocznikach 2016-2018. W moim regionie zeszłoroczny kwiecień przyniósł 20 dni z porywami przekraczającymi 10 m/s, 7-10 dni porywy osiągały 15 m/s (próg wiatru bardzo silnego), zaś 3 dni przekraczały ową wartość, aspirując owe dni do miana wichury. Ponadto stale wysoka była stała prędkość wiatru – najczęściej na poziomie 15-30 km/h. Mało! Nie wiem, jak (pewnie uznaniowo) oblicza się dobową średnią V wiatru, niemniej przez większą część ubiegłorocznego kwietnia obraz wiatru na tle doby przebiegał w sposób następujący:
        0-5 – wiatr słaby/cisza,
        5-9 stopniowy wzrost prędkości średniej oraz pojawienie się silniejszych porywów,
        9-17 kulminacja siły wiatru i częstotliwości występowania porywów (mniej więcej 20-30 min./1 godz.),
        17-20 powrót do stanu z godz. 5-8,
        20 – 0 analogicznie wobec czasoprzedziału 0-5.

        2016 i 2017 niewiele lepsze, dodatkowo w 2017 przez 2/3 miesiąca (od II dekady do końca) utrzymywały się warunki pogodowe typowe dla przedwiośnia.

          1. Pozostałe zaś dni (te z wietrzeniem słabym i umiarkowanym) przyniosły… konwekcję z licznymi – jak na kwiecień – burzami od wczesnych godzin popołudniowych.

    2. Trzeba jednak przyznać że pomimo tych wyższych temperatur ten wiatr nie jest zbyt ciepły. Parę dni jak wiał z północy przy temperaturze ok 10 stopni to był naprawdę zimny. Niemniej nie będę narzekał bo pogoda mogłaby być znacznie, znacznie gorsza. Jeśli chodzi o temperatury w kwietniu to w tym miesiącu wystarczą mi 10-20 stopni. Od ok 10 stopni, ale przy suchej pogodzie ( najlepiej bez wiatru) zaczynają się dla mnie komfortowe temperatury. Tak na marginesie pomimo tych wyższych temperatur wciąż widzę ubranych zimowo z czapkami a nawet pojedyncze osoby z rękawiczkami w godzinach porannych chociaż coraz mniej jest takowych osób.

      1. W ostatnim czasie najsilniejsze dmuchanie mieliśmy jednak z SE (a nie z N), przy temperaturze w ogólności kilkunastu stopni za dnia (najczęściej +10/+20°C). Był owszem dokuczliwy, ale nie zimny.
        Podczas zim “atlantyckich” taki sam, albo i jeszcze silniejszy wiatr potrafi być uznawany za ciepły tylko przez pryzmat łagodnej zimy – nawet jak wieje przy temperaturze o dobrych kilka stopni niższej. A to przeczy zasadzie, że odczuwalnie odpowiednio jest chłodniej jak wiatr wieje przy niższej temperaturze.

        Jak dla mnie wiatr jaki wiał ostatnio absolutnie nie był chłodny (zimny), tylko po prostu dokuczliwy (a przy okazji także eskalujący posuchę).

  36. Jeszcze do całej tutejszej braci, ze mną włącznie:
    znowu klepiemy multikomentarze o preferencjach, wyższości 10 lutego 1990 nad 23 marca 2013, etc. Szanujmy nasze oczy, tak osłabione przez powszechność urządzeń je raniących!
    Spokojnej i smacznie przespanej!

  37. Dziś Zabrze i okolice będą miały wg UM okolo 18 stopni z czesciowym zachmirzeniem i mozliwymi opadami popołudniem(widać nawet “oczko” na diagramie opadowym). Jutrzejsze ochłodzenie ieplejsze niż jeszcze wczoraj prognozowano – do 14-15 stopni przy zaxhmurzeniu znacznym i praktycznie bez opadow. Od niedzieli powrot temperatury w okolicach 15 stopni i słonecznie.
    Dzisiejsza noc, na co zwrocilem uwagę dość ciepła bo az w okolicach 9-10 stopni.

  38. ciekawe czy przyjdzie prognozowane większe ochłodzenie za około 5 dni, za to fajne prognozy pogody na majówkę dzisiaj podane, ciekawe czy się sprawdzi?

    1. Przepraszam Ciebie Danielu, przepraszam wszystkich – ale muszę zareagować: ciekawe, czy kiedyś w końcu tego typu wpisy staną się historią?

      1. a widziałeś prognoze na majówkę na pewnym portalu pogodowym?
        właśnie do tego się odniosłem, oczywiście z przymróżeniem oka.
        Dlatego wpierw napisałem za 5 dni, a potem dodałem na majówkę, aby było zabawnie.

          1. Ja wróżę ze dokładnie wtedy zostanie pobity kwiecień 1800 po raz drugi (na pobicie kwietnia 2018 poczekamy do kwietnia 2137 roku)

        1. zresztą jakbym miał brnąć w fusy to raczej te Świąteczne, ale za 5 dni przy tych zmiennych prognozach wydaje się odległym terminem, jak widać dzisiaj na 11.4 gfs zarzucił śniegiem, a wczoraj widziałem sporo 20-stek na wiele dni w którejś odsłonie.
          A dzisiaj kolejny słoneczny dzionek, no i słabszy wiatr, dzisiaj może odczuwalnie być naprawdę ciepło, bo ponad 20 stopni może paść.

  39. Analizując ostatnie prognozy dochodzę do wniosku że wyż rosyjski rozwalił cała prognozę sezonowa na wiosnę accuweatcher 😁 Tyle są warte te prognozy sezonowe… 😁

    1. Dopóki tej opcji nie potwierdzi ECMWF i nie będą w tym zgodne (z GFS) przez co najmniej 2 dni – to należy traktować to jedynie jako ciekawostkę…

      1. ECMWF również potwierdza silne ochłodzenie , najgorsze że jest to że będziemy w takiej zimnej dziurze a na zachód i wschód od Polski niemal że lato… Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie

    2. Ecmwf dokładnie to samo widzi. Na Mazowszu, Ziemi Łódzkiej i dużej części Śląska poniżej 5 stopni za dnia na 11.04 i opady mieszane.

      1. Faktycznie. Tym razem ECMWF wskazuje na rozkład z adwekcją najsilniejszego chłodu bardziej nad Europę C (niż W).
        Sytuacja rozwojowa i, co nie powinno dziwić zwłaszcza w przypadku “blokady”, mocno niepewna w terminie 5+ dni.
        Bardzo jestem ciekaw, czy dostąpimy najsilniejszego co najmniej od stycznia ochłodzenia, czy też nadal będą one co najwyżej skali jak w lutym/marcu? (w sensie anomalii).

        1. Ecmwf silne ochłodzenie widzi w zasadzie od wtorku- na Mazowszu 6 dni poniżej 10 stopni!
          Gdyby to się sprawdziło to znak anomalii za polowe kwietnia mógłby być ujemny.

          1. Póki co pewniejsze jest to, że w najbliższym czasie bieżąca anomalia miesiąca może wzrosnąć do blisko +3K (ref. 1981-2010), pomimo chłodniejszego początku kwietnia.
            A później zobaczymy? Z dzisiejszej perspektywy skala i trwałość przyszłotygodniowego ochłodzenia jest nadal dużą niewiadomą….

  40. UM już całkowicie wycofał opady prognozowane na ten weekend dla C Mazowsza – najpierw na sobotę 06.04, potem na niedzielę 07.04. Warto przy tym zwrócić uwagę jak zapowiedzi tegoż modelu wskazują na wyraźnie kurczącą się strefę opadową zmierzającą zza gór w kierunku Ukrainy i Białorusi.

    Z kolei średnioterminowe prognozy nacechowane są niemalże płaskimi wykresami skumulowanych sum opadów na kolejny tydzień (po 07.04):
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-rrrcum-warsaw.gif
    Czyli deficytu opadów c.d…

    A co z temperaturą? Kwietniowo-majowa! Termiczna wiosna “pełną gębą”, a ewentualne przedwiośnie w kolejnym tygodniu przypuszczalnie ponownie krótkotrwałe, o ile w ogóle jeszcze do większej części kraju powróci:
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif

    Tak więc, wbrew panice co poniektórych, nawet blokada cyrkulacji strefowej nie musi iść w parze z głębszym i/lub trwalszym ochłodzeniem i/lub pogorszeniem aury. Zwłaszcza teraz, kiedy zimę mamy już za sobą.
    Coś przeczuwam, że skończy się na 2-4 dniach z temperaturami około normy lub nieznacznie poniżej, a potem zacznie się już przewaga majowych standardów termicznych – a co ma miejsce już chociażby nawet dzisiaj (może poza samymi krańcami NE).

    Osobom narzekającym na nasz “beznadziejny” klimat proponuję spojrzeć co czeka chociażby Brytyjczyków, a nawet po części Francuzów i Hiszpanów. Tam adwekcja chłodu będzie zacznie wyraźniejsza i jednoznaczna. A na Wyspach Brytyjskich aura będzie niemalże identyczna jak… w środku zimy (ich zimy). Przynajmniej mi taka opcja zdecydowanie by nie odpowiadała – z podtekstem: klimat Polski nie jest aż taki zły jak go (niektórzy) “malują”….:-)

    1. Oj Lucas. Chciałbym takie ochłodzenia w Polsce do max 14 stopni wiosną jak będzie w północnej Hiszpanii czy Francji. Starasz się ciągle bronić naszego beznadziejnego klimatu, a spojrzałem na prognozy dla wyżej wymienionych krajów i tami tak będzie cieplej 6-7 stopni niż u nas :d. Chociaż znam paru Włochów co mieszkają w moim mieście i oni mówią, że nasz klimat jest bardzo podobny do północnych Włoch, zwłaszcza okolic Turynu, a lata nawet lepsze, bo nie tak duszne. Zresztą mi by wystarczył klimat środkowej Europy Węgier, Serbii i Rumunii. W przyszłym tygodniu podczas ochłodzeń przyjemne 18 stopni.

      1. Beznadziejny klimat? Może w oczach tych “zakochanych” w podzwrotnikach tak, ale na pewno nie wszystkich. A myślę, że osób bardziej zbliżonych do moich preferencji nie jest aż tak bardzo mało…:-)

        1. Jak ktoś lubi w środku kwietnia temperaturę w okolicach 10 stopni, a odczuwalną pewnie 5, to polski klimat jest pewnie oki. A ja wcale wyżej nie wspomniałem, że lubię temperatury rodem z tropików. Wystarczłby mi klimat środkowych Bałkanów, czyli już całkiem znośny do życia. W środku tygodnia w Budapeszcie 19 stopni, a w Belgradzie 20 i czego chcieć więcej?

        2. Jeżeli u nas jest dłużej 1-3 stopni powyżej normy to owszem, nasz klimat można uznać za przyjemny, ale gdyby było dłużej 1-3 stopni poniżej normy to oznaczałoby to praktycznie niemal całoroczny chłód-ostatni przykład to okres maj-lipiec 2004, większość dni w kurtce/bluzie, a poranki to w ogóle musiały być lodowate.

          1. @podlasianin
            Na tle obecnych zmian klimatycznych powinniśmy się jednak martwić czymś innym, niż wynika to z marudzenia tu większości na “beznadziejny polski klimat”…

          2. Tylko że ktoś kto mieszka w moim regionie nie zauważy zupełnie żadnych negatywów z powodu zmian klimatycznych, a jeden okres bardzo suchy (sierpień-wrzesień 2015) to trochę za mało by oprócz rolników ktokolwiek coś zauważył. Od tego czasu żadnych większych niedoborów wody nie było, trawa zawsze bujnie zielona, na polach wszystko także dorodne.

          3. @podlasianin
            Warto jednak wyjść myślowo poza swoje “podwórko”, bo zmiany są globalne i mają szereg skutków ubocznych. A i z czasem także na NE Polski będą coraz wyraźniej dostrzegane – jeżeli z początku częściej pozytywnie, to z czasem także coraz częściej negatywnie (zważywszy na ich specyfikę i okoliczności).

          4. jeżeli tak bezsuszowo jest na Podlasiu to czemu w 2018 roku Podlasie miało jeden z największych deficytów wodnych w Polsce przekraczające 200 mm. a niektóre uprawy jak zboża jare było w 100% gmin wojewódzkich objętych suszą rolniczą.
            Przynajmniej tak wynika z map suszy rolniczej KBW.
            Susza czy powódź może dotknąć każdy rejon Polski.

  41. Wymieranie wielu gatunków, wizja wylesiania, badania klimatu na podstawie złóż… plastiku, znacznie więcej huraganów, trąb, gradobić, zalewanie u nas np. Żuław, a w 2050 r. znacznie łatwiej będzie podziwiać korki na drogach, niż liście w lasach…
    Takimi wiadomościami “karmią” w TV – jeżeli w sprawach energetyczno-ekologiczno-klimatycznych coś WYRAŹNIEJ nie drgnie.

  42. Ciekawostka…
    Ostatni więcej niż symboliczny/śladowy opad w Warszawie miał miejsce podczas… burzy śnieżnej 26.03, kiedy na kilkanaście godzin zrobiło się biało. Opad był przejściowo intensywny, choć przyniósł sumę raptem 1 mm – przynajmniej na oficjalnej stacji Okęcie.

    Natomiast ostatnie faktycznie wyraźniejsze opady miały miejsce podczas przechodzenia aktywnych i dynamicznych frontów (z silniejszym dmuchaniem) około dni weekendowych 10.03 i 16.03 – czyli już prawie 4 i, odpowiednio, 3 tygodnie temu.

    Tak więc, nie każde ochłodzenie idzie w parze z opadami – jak ostatnio 31.03/01.04. Tym bardziej przy ociepleniach nie pada (niemalże) wcale. Natomiast potrzebne opady wiążą się z jakimiś “nielubianymi” (m.in. w kulturze mas-mediów) sytuacjami, jak np. przechodzenie aktywniejszych frontów, silniejsze dmuchanie, konwekcje, czy wyraźniejsze ochłodzenia. Zobaczymy, czy prognozy na kolejny tydzień potwierdzą tą zależność? I czy w ogóle do tego “złamania” pogody – być może jeszcze z akcentami zimowymi – faktycznie dojdzie?

  43. Po niezłej końcówce obecnego tygodnia wygląda na to, że przyszły tydzień czeka nas rodem z początku marca albo jak kto woli ze Skandynawii. Temperatura w okolicach 10 stopni i pewnie do tego dojdzie jeszcze przeszywający wiatr z północy oraz nocne przymrozki, które spowodują spore straty w sadach i na polach. Na dodatek prognozy przedłużają taką beznadziejną aurę aż do połowy kwietnia. Czyżby kolejny w tym roku brzydki i odczuwalne zimny miesiąc po styczniu, marcu i na dodatek bez potrzebnych opadów? Nie chcę byc złym prorokiem, ale chyba po kapitalnym 2018 roku wracamy do szarej polskiej klimatycznej rzeczywistości.

    1. “ale chyba po kapitalnym 2018 roku wracamy do szarej polskiej klimatycznej rzeczywistości”

      ->>> Zwłaszcza dzisiejszy dzień będzie pod tym względem beznadziejny. Bieżąca anomalii tego roku też beznadziejna zwłaszcza w porównaniu z poprzednim (w analogicznym okresie). Beznadziejnie bo cały czas pada, a mało okresów pogodnych. Itd., itp. A przy tym już doskonale wiemy jak to teraz do końca roku (i w kolejnych) będzie przeszywająco zimno i zarazem fatalnie pod każdym innym względem. Może jeszcze nic tylko iść “się powiesić” w związku z naszym beznadziejnym klimatem – bo przecież nie mamy możliwości przeprowadzki w ukochane podzwrotniki….

      Przepraszam może za nieco dosadny ton. Chciałem jednak zwrócić uwagę, aby przynajmniej na tym blogu/portalu komentarze miały w przewadze inny typ “gatunkowy” niż większość tych znanych z pop-serwisów.

      1. Ale jeszcze raz przypomne, że u mnie w przeciwieństwie do cieplolubów tropiki wcale nie są wymarzoym miejscem. Klimat środkowych Bałkanów by mi całkowicie wystarczył. Sorki Lucas, ale na razie ten rok za przeproszeniem du…nie urywa, a w ostatnim miesiącu wszystko zepsół silny wiatr, a kolejny tydzien zapowiada się zimny. Co z tego, że koncówka tygodnia niezła, jak z tyłu głowy mam świadomośc czekającego potężnego ochłodzenia?

        1. No cóż, powiem tak, ja za upałami nie tęsknię. W tym roku, stety/niestety poniosłam duże koszty na klimatyzację i folie przeciwsłoneczne, także mam nadzieję, ze jestem zabezpieczona :) A jeśli lato będzie podobne do tego jak w zeszłym roku, to zobaczymy, czy wszyscy będą tak wyglądać tego ciepełka w naszym kraju……..Z moich obserwacji wynika, że nie wszyscy tęsknią do tego, żebyśmy mieli gorące i upalne pory letnie. A jest tego coraz większe prawdopodobieństwo, że w takim kierunku właśnie idą u nas zmiany.

        2. “Kolejny tydzień zapowiada się zimny”
          “Widmo potężnego ochłodzenia ” Ty tak na poważnie? Bo ja żadnego wielkiego ochłodzenia na przyszły tydzień nie widzę. 2-3 dni chłodniejsze i potem znów cieplej. To że nie jest tak ciepło jak rok temu… Hmm no cóż

          1. “To że nie jest tak ciepło jak rok temu… Hmm no cóż”

            ->>> Dziwi mnie naprawdę jak dużo porównań dotyczy kwietnia, którego nie minął jeszcze nawet tydzień. A sytuacji z lutego, marca się nie dostrzega…? Typowa wybiórczość ocen, oczywiście w kierunku, aby mieć więcej podstaw do narzekania…
            (to nie dotyczy akurat Ciebie @Leksa)

        3. @Osowa
          A zapytam… czy przeżywałeś kiedyś ulewy – znacznie większej skali na S Europy (niż u nas), rzędu 100-500 mm w 1-2 doby? Albo, dla odmiany, pożary na znacznie większym obszarze niż u nas na S kraju w 1992 r.?

          My w obecnych realiach klimatycznych, mamy naprawdę całkiem “przyzwoitych” 6-7 miesięcy w roku (czyli porę ciepłą) – gdyby właśnie… pominąć skrajności/ekstrema (w różnych kierunkach) na rzecz aury urozmaiconej i umiarkowanej. Zauważmy przy tym, że w porównaniu z czasami PRL’u wzrosła nam nie tylko Tavg (dość długi okres z komfortem termicznym w porze ciepłej), co także usłonecznienie i to więcej niż symbolicznej skali.

          Fakt, że z porą chłodną trzeba się “przemęczyć” – choć i ona nie zawsze jest aż taka brzydka, a niektórych (jak mnie) w pewnych aspektach potrafi zarówno jesień, jak i zima “cieszyć”. Daje przy tym jakieś urozmaicenie w skali roku, które przynajmniej ja za dziecka polubiłem i tak mi zostało do dzisiaj.

          Natomiast… W zdecydowanej części globu, jak łatwiej żyje się w porze chłodnej, to zazwyczaj trudniej w porze ciepłej. Tak jest zazwyczaj – z niewielkimi wyjątkami. Albo aura jest dość monotematyczna w skali roku – ale głównie w sensie termicznym, bo pada okresowo zdecydowanie rzadziej niż u nas, albo zdecydowanie częściej. A i wiatr potrafi dokuczać znacznie częściej i mocniej niż u nas – jak w ostatnich dniach, czy w marcu (a na co tak większość narzeka).

          Miejmy też na względzie, że obecne zmiany klimatyczne będą regiony najdogodniejsze do życia przesuwały zdecydowanie ku strefom umiarkowanym (a nie podzwrotnikowym) – także w Europie.

          Rozumiem narzekanie na konkretne sytuacje. Jednak u niektórych jest ono zdecydowanie przesadzone, z kontekstem klimatycznym, jakby w odniesieniu do Polski potrafili dostrzegać niemalże samo zło, a wobec innych obszarów (mocno wyselekcjonowanych) samo dobro. A przy tym, to niezrozumiałe dla mnie “nakręcanie się” jakby już wiadomo było jak beznadziejnie zimno i brzydko będzie w kolejnych miesiącach i rocznikach.

          Spuentuję tak: niektórzy przesadnie nakręcają się na “polską zimną beznadzieję” (grupa 1), niektórzy przesadnie na “nie do zniesienia lampę i gorąc” (grupa 2). Obie postawy oznaczają przesadne emocje – w ogólności, poza jakimiś konkretnymi przypadkami. Jednak w kontekście obecnych zmian klimatycznych w większym stopniu rozumiem postawy osób z grupy 2). Co innego, gdybyśmy mieli wizję ochłodzenia klimatycznego i zmian w kierunku jeszcze chłodniejszym i pochmurniejszym niż do lat 80′ XX wieku…

      2. Po komentarzach kilku Tutejszych komentatorów, żeby się nie stresować uciekam na blog AZKIŚN przynajmniej na miesiąc. Tam może jest trochę katastrofizmu, ale lepiej ,,dmuchać na … ciepłe”( w tym wypadku). @ Lucas Życzę wytrwałości i żelaznych nerwów. O bieżącej pogodzie w Rudzie śląskiej. Wczoraj ciepło ,ale (o zgrozo dla niektórych ) dosyć silny wiatr. Mimo opadów w normie za pierwsze 3 miesiące w lasach również u mnie dosyć sucho bo teraz ciepło ,wietrznie i zero opadów. Może jutro popada.

        1. Serio, niektórzy już w paranoję jakąś popadają. Niedługo nie będzie można napisać, że uwielbia się ciepłą pogodę, bo zaraz na ciebie na skoczą.

        2. Oliver,

          po pierwsze: fandzolicie synek! Stary chłop jesteś, a dajesz się ponosić emocjom niczym dwudziestokilkulatek, który świata poza internetem nie zna. Siedź tu, czytaj, nie stresuj się tym co jest, i co będzie. I pisz, bo Twój trzeźwy osąd jest tu niczym perła pośród ziaren piasku. Zobaczysz, jak temperatura bloga skoczy od wtorku, kiedy “nastanie zima”. Bierz przykład z AH – Jego nic nie rusza, przygląda się poczynaniom najpłodniejszych pisarzy ze stoickim spokojem.

          Wtóre. Posłużę się cytatem: “O bieżącej pogodzie w Rudzie śląskiej. Wczoraj ciepło ,ale (o zgrozo dla niektórych ) dosyć silny wiatr. Mimo opadów w normie za pierwsze 3 miesiące w lasach również u mnie dosyć sucho bo teraz ciepło ,wietrznie i zero opadów.”
          W doniesieniu do powyższych słów pozwolę sobie na polemikę. Piszesz osobach źle wypowiadających się o wietrznej aurze w ujęciu pejoratywnym, niejako wrzucając do jednego worka dyżurnych malkontentów z osobami, które, choć tolerują zmienność, także w zakresie siły i trwałości wietrzenia, dostrzegają negatywne skutki przedłużającego się takiego stanu rzeczy. Za chwilę jednak wymieniasz wietrzną aurę wśród czynników decydujących o postępującej posusze. Powiadam Tobie – dwa, trzy dni wietrzenia z dłuższym interwałem czasowym pomiędzy poszczególnymi incydentami o takiej skali, jaka ma miejsce od miesiąca (z pojedynczymi dniami przerwy) nie robi na mnie negatywnego wrażenia, a wręcz przeciwnie – dostrzegam jej pozytywy (o ile nie przekroczy umownego progu wichury, czyli mniej więcej 8, 9 stopni w skali Beauforta). Staram się być daleki od subiektywizmu ocen aury (czego w 100% uniknąć z zasady się nie da). Nie będę się również powtarzał, ale na przełomie kwietnia i maja zeszłego roku – pod wpływem trwającego festiwalu poziomego ruchu powietrza – napisałem tutaj, dlaczego długotrwała aura wietrzna budzi moje obawy – nie obawy malkontenta, lecz obawy przyrodnika, amatora aktywności terenowej i (domorosłego) analityka wpływu wiatru na występowanie chorób somatycznych psychicznych.

          Ergo: bądź z nami nadal, unikaj arbitralnych ocen, zdawaj relacje wolne od pauperyzacji intelektualnej.
          Pozdrawiam serdecznie!

          1. Errata 2.
            Jest: “Piszesz osobach”, powinno być: “Piszesz o osobach”.
            Jest: “somatycznych psychicznych”, powinno być: “somatycznych i psychicznych”.

  44. A tymczasem z sobotnich opadów w Warszawie nie zostało nic, najbliższe prognozowane opady , może za tydzień w piątek ( GFS ), bardziej obiecujący jest ECMWF , szansa na deszcz już w przyszły czwartek. Co z tego będzie, oby więcej niż nic.

  45. Dla mojej okolicy (koło Białej Podlaskiej)w zasadzie nie widać w prognozach ochłodzenia – w środę może być +10 i to w zasadzie tyle, za to szansa na większe opady to w zasadzie sama końcówka prognozy, gdzie ma padać przy +15.

  46. W Borach Dolnośląskich kolejny dzień z rzędu powyżej 21°C, nawet pomimo dzisiejszej sporej konwekcji od okolic południa. Dzisiejsza noc była ponownie bardzo ciepła (12°C).
    Natomiast mapka z aktualną temperaturą ponownie wygląda znakomicie, choć nie rozumiem dlaczego uwzględnia platformę wiertniczą Petrobaltic – czujnik mierzy tam temperaturę 2 m n.p.wody czy 2 m n.p.platformy? Nie wiem czy tamte pomiary można uznawać za ciekawostkę czy są zupełnie niewiarygodne.

    1. PS. Moja radość była przedwczesna. Te nagrzane czujniki wrocławskie po prostu przez jakiś czas mi się nie wczytywały…

  47. TP straszyła nas załamaniem pogody na jutro, tymczasem widzę u siebie pełną lampę i 18 stopni :D. Niedziela i poniedziałek podobnie jak dziś, od wtorku mocne ochlodzenie, tmax 11 stopni, ale jeśli mam być szczery to taka pogoda jest dla mnie bardziej odpowiednia w kwietniu, jeszcze ma być pogodnie (coś a’la 01-02.04.19), załamanie pogody ma potrwać od 12 do 16 kwietnia. Żeby nie zapeszyc kwiecień zapowiada się rewelacyjnie :). Eh fajnie też jakby latem dominowały takie dni jak dziś i jutro… Ale mam coraz większe przeczucie że czeka nas podobne, g*wno co rok temu

  48. Bardzo ciekawie wygląda prognoza gfs na przyszły tydzień. Silne ochłodzenie zaczynając od wtorku 09.04 jest już bardzo prawdopodobne bo zostało do tego czasu zaledwie 4 dni. Jeśli te prognozy się sprawdzą to zachód Polski czekają najsilniejsze anomalie ujemne w tym roku. Przy tych prognozowanych temperaturach maksymalnych pogoda może być już tam zimowa, ale może coś się jeszcze zmieni

    1. Tym bardziej prognozy wskazują, że może dojść do niezłej bitwy ciepła z SE i zimna z NE. Mam nadzieję, że wygra ciepełko i przy okazji popada. To właśnie jest ten minus przy ujemnym NAO/AO, że prognozy na więcej niż 4 dni można rozbić o kant wiadomo czego. Mam nadzieję, że nie czeka nas powtórka tygodnia rodem z kwietnia 2017, a na to wszystko wiele wskazuje :(

      1. Szkoda, bo obecna aura jest idealna jak na początek kwietnia, sucho, niebo bezchmurne, umiarkowanie ciepło za dnia i cieplej też jest nad ranem. Bardzo dawno nie miałem takiego dobrego samopoczucia jak ostatnio. Mam nadzieję że Atlantyk prędko się nie obudzi.

        1. A ja mam nadzieję, że się prędko obudzi i przywróci normalność po tym co ma nas czekać w przyszłym tygodniu. Ale co tam. To przyblokowanie może i trwać kilka tygodni jak w 2017…

          1. Tak jak pisałeś w marcu, jeszcze niektórzy z tego forum na kolanach będa błagać, żeby wróciły dodatnie NAO/AO

          2. Mnie na razie średnio obchodzi czy będzie powtórka z 2017,2018 czy jakiegokolwiek innego roku. Najważniejsze jest dla mnie żeby nareszcie przyszły opady i nie trzeba było bać się powtórki lata 2018 :(

          3. Gdyby nie te wpychające się niże (swoją drogą gdzie on powstanie?) to nie byłoby tego, co ma na nas czekać w przyszłym tygodniu. Niestety ta blokada nie zapowiada się na jakąś super mocną, skoro ten niż ma się przebić. Czy strefówka przyniosłaby wyższe temperatury za dnia niż to, co mamy teraz?

            @Osowa
            Przestańmy uważać, ze aktywny Atlantyk i dodatnie NAO/AO oznaczają zawsze to samo.

          4. Prześledź sobie dzień 5.04 z ostatnich lat, to zobaczysz, że tak, strefówka mogłaby przynieść wyższe temperatury niż to co mamy teraz. Zwłaszcza uwadze polecam przypadek z 2016 roku, ale te z 2017 i 2018 się też nadadzą.

            Dzisiejszy przypadek to spływ z S, swoją drogą powietrza polarnomorskiego, który – obok aktywnego Atlantyku, jest największym źródłem ciepła w kwietniu. Generalnie więc to co dzisiaj mógłbym mieć zarówno przy normalnej cyrkulacji, jak i jej zaburzeniu. Natomiast to co się prognozuje na przyszły tydzień wg np ICON lub ECMWF, to przy normalnej cyrkulacji strefowej by nie miało szans mieć miejsca. I własnie to jest ta różnica.

            PS
            Chyba nie rozumiesz słowa blokada. Właśnie chodzi, że będzie ta blokada nad Atlantykiem i uniemożliwi normalną wędrówkę niżów, przez co zejdą one na wschód Europy i sprowadzą zimno. Nie będzie to więc słaba blokada, tylko silna. I niestety nie wiadomo ile potrwa.

          5. Ale “strefa” też niesie sporo niewiadomych – bo zupełnie inną aurę mamy, gdy “strumień” podąża samymi krańcami N Europy, inną gdy nad środkową Szwecją, a jeszcze inną jak nad nami. Poza tym, możemy mieć przepływ silny lub słabszy. Może w większym stopniu dochodzić składowa S (WSW), a może też i składowa N (WNW). Możemy mieć też wędrówkę po części “zgniłego” wyżu.
            To nie jest tak, że tylko blokady niosą dużą niepewność i zagrożenia, a “strefa” już nie. Na pewno to co ją bardziej wyróżnia, to częstsze szybsze zmiany (dynamika) – bo taka też jest natura układów niżowych oraz przepływu z dominującą składową W.

          6. No i właśnie o to chodzi, częste zmiany sprawiają, że nie ma ryzyka że jakaś skrajność się będzie ciągnęła. Przy strefie upał może być silny (jak zawieje przejściowo z S), ale krótki. Przy strefie ochłodzenie może być znaczne (22-24.02.2019 przykład), ale też króciutkie. Uciążliwości są krótkotrwałe. Tak samo z wiatrem, przejdzie niż, powieje i sobie pójdzie. A teraz to wiało mocno przez 4 dni.

        2. Kmroz. Ale serio? To co pokazuje ECMWF z godz. 12 to jest to blokada nad Atlantykiem. Wiesz raczej Wyż z centrum nad płn. wsch. Rosją to nie jest Atlantyk. Ot kolejna odsłona potwierdzająca tylko że szanse na większy spływ chłodu są po prostu iluzoryczne

  49. Jechałem sobie dzisiaj samochodem i posłuchałem radia. Redaktorzy jednej z warszawskich stacji przy prognozie pogody o 16.00 najpierw radośnie oznajmili, że mamy pierwszą dwudziestkę w tym roku. Rozumiem, że na początku kwietnia to są standardowe temperatury powietrza. Potem jednak grobowym głosem podali tragiczną nowinę, że jednak jutro nad ranem będą jeszcze temperatury wiosenne. No po prostu szok, że 5 kwietnia mamy wiosenne temperatury, co prawda tylko nad ranem ale rozumiem że ich zdaniem powinno być o tej porze roku co najmniej 10-15. Zastanawiam się, na jakim świecie ci ludzie żyją.

    1. Wniosek jest jeden – nie słuchaj radia, żeby się nie denerwować. Ja unikam tego jak ognia, a często jak słyszę prognozę w radiu (na którego uruchomienie nie mam wpływu) to odruchowo zatykam uszy, albo po prostu skupiam się na czymś innym.

      Niemniej…. Normy mamy mimo wszystko niskie, pierwszy dzień kwietnia był zdecydowanie bardzo zimny w tym roku, a niby tylko 3 stopnie poniżej normy. Jakby zabrać tę nadwyżkę z 4-5.04, dać ją 1-2.04 i jeszcze tak po prostu zabrać wiatr (przynajmniej by wiatr średni godzinowy nie przekraczał 25 km/h) i dać zamiast tego jeden dzień z opadem, to były super początek kwietnia. Tak, wiem, to brzmi tak, że trzeba zamienić wszystko i w sumie o to chodziło :/

      1. Tak to by był super marcowy początek a tak to mamy 3 dni wiosny na początku kwietnia. A ze deszcz nie pada? Widocznie pani pogoda, która przecież nie dopuści do powtórki z lata 2018 uważa go za zbędny towar nad naszym krajem :D

    2. Pamiętam jak na początku sierpnia 2006 prezenterki w telewizji z radością przekazywały wiadomość o tym, że kończą się upały, popada deszcz i będzie można odpocząć od pogody panującej w poprzednich tygodniach. Tak było po raptem jednym bardzo gorącym miesiącu, poprzedzonym srogą zimą, kapryśną i chłodną wiosną oraz niespecjalnym czerwcu. Tymczasem rok temu w pięciomiesięcznym lecie słyszałem tylko zachwyt nad cudowną pogodą, jakie mamy przepiękne lato, doskonały sezon urlopowy, a ewentualne ochłodzenia (których i tak było tyle co kot napłakał) były zapowiadane jak jakiś kataklizm. Ludzie słuchają takich rzeczy i zaczynają tym przesiąkać, myślą że może to z nimi jest coś nie tak, jeśli jest im za gorąco, a rzekomo pogoda jest tak wspaniała.

      1. W 2006 r. nie były tak rozpowszechnione klimatyzacje stąd też pewnie panie prezenterki inaczej odczuwały ówczesne upały. A jak wiadomo punkt widzenia zależy…

      2. Rok 2018 nie zasługuje na umniejszanie, ale jednak muszę to zrobić w tym momencie.

        Otóż… Ta cała anomalia 2018 roku, to co tak naprawdę było? Piękny i nadzwyczaj ciepły wczesnoletni kwiecień, piękny i nadzwyczaj ciepły letni maj, bardzo ciepła pierwsza połowa czerwca. Największa anomalia była za okres od 8.04 do 21.06 mniej więcej. W takim okresie nawet tak wysokie anomalie nie są jeszcze nieprzyjemne, ja oczywiście wolę wiosnę wiosną, ale powiedzmy sobie szczerze, temperatury rzędu 20-27 stopni życia za bardzo nie utrudniają przeciętnej osobie, a wręcz przeciwnie.

        Potem mieliśmy miesiąc wyzwolenia od wysokich anomalii i od 20.07 przyszło piekiełko na trzy tygodnie. Było bardzo ciężko, ale jednak te codzienne chmury burzowe i jednak fakt, że temperatury nie codziennie, a “tylko” przez jakieś 10 dni przekraczały 30 i to dość nieznacznie, sprawił, że nie każdemu było tak ciężko jak w takim lipcu 2006. Później od 11.08 znowu przyszła wymarzona, dość dynamiczna wersja lata, która potrwała do 20.09. Ta fala niezwykłego gorąca w drugiej dekadzie września była ciężka jak na wrzesień, ale temperatury bezwzględne nie były przecież jakieś niesamowite.

        Teraz porównajmy to do 2006, gdzie przez 6 tygodni było w zasadzie non stop gorąco, przy niemal pełnej lampie. 6 tygodni, kiedy to ponad połowa dni przyniosła upał, a temperatury maksymalne poniżej 27 stopni były już prawdziwą rzadkością. Wydawałoby się, że noce przy tak pogodnym niebie chociaż będą rześkie – a gdzie tam, spadki poniżej 15 stopni były naprawdę rzadkie, tylko w czasie tych trzech krótkich ochłodzeń się zdarzały…. Jednym słowem prawdziwe piekło na Ziemi, serio w 2018 podobnie “niezwykły” to był może kwiecień czy maj, ale wtedy nawet największe anomalie są jeszcze do zniesienia.

        W 2018 roku mieliśmy to szczęście, że natrafiliśmy na te najwyższe anomalie jednak w miesiącach wiosennych. Ciężki okres “ciurkiem” latem był dwa razy krótszy i miał do tego dużo więcej chmur, które jednak ograniczały prażenie dość skutecznie.

        Lipiec 2006 to był jednak najbardziej piekielny miesiąc jaki przeżyłem i cóż mogę powiedzieć, nigdy więcej. Nawet pamiętam ten początek sierpnia, płakałem ze szczęścia widząc kolejne prognozy, które codziennie oglądałem. Obiektywnie sierpień 2006 był okropny, dużo deszczu, bardzo dużo chmur, ale jednak było to wyzwolenie od największego pogodowego koszmaru, jeśli chodzi przynajmniej o sezony letnie.

        1. Faktycznie Kmroz, ale jednak druga połowa lipca i pierwsza połowa sierpnia również były obiektywnie bardzo ciężkie, może nie wszędzie, ale lokalnie latem 2018 były tropiki jakie jeszcze nigdy się nie zdarzyły. Mimo to, w mediach krytyka tej pogody była jakby tabu, mimo suszy i ciągłych nawrotów gorąca. Jak pewnie wiesz, osobiście całkiem dobrze wspominam lipiec 2006, chyba nie ma drugiego miesiąca, w którego ocenie tak się nie zgadzamy :D Koszmarem z powodu gorąca była dla mnie I dekada sierpnia 2017, przełom lipca i sierpnia 2018, fala upałów z sierpnia 2015, niektóre epizody lat 2010, 2013, a wcześniej lipiec 2007 i potężne upały w jego połowie. Lipiec sprzed 13 lat był u mnie dużo lepszy niż w Warszawie, przynajmniej pierwsza połowa. Później było trochę nieprzyjemnych dni, ale dzięki dobrym termicznie nocom i suchemu powietrzu dało się wytrzymać. Niemniej jednak również cieszyłem się jak doczekałem “oddechu” od gorąca w sierpniu. W 2018 roku po 20 lipca o taki luksus było już niestety ciężko, “ochłodzenie” wydawało mi się wręcz egzotyczną perspektywą.
          Tak czy siak, media jakby chciały nas zmusić do lubienia upałów i uznawania ich za wzorzec lata. I dawniej tak nie było, przytoczona sytuacja z 2006 roku jest tego przykładem.

          1. No to już zależy jaką tu sytuację miałeś na myśli. Okres 20.07-10.08 faktycznie był ciężki i jak również jego media chwaliły, to faktycznie jest to dla mnie co najmniej skandaliczne. Ale tego akurat aż tak nie zauważyłem, może najwyżej początek tego okresu, czyli 20-24.07.2018, który był jeszcze do przeżycia.

            Otóż to, lipiec 2006 w wawie był dużo bardziej nieznośny, jako całość to najbardziej jak się da. A główne media mają siedziby własnie tutaj, więc pewnie stąd aż tak nawet “panie pogodynki” mieszkające w dużej mierzę w stolicy i jej okolicy miały dosyć.
            Dla mnie lipiec 2006 był o tyle gorszy, że to po prostu trwało dużo dłużej niż w 2018 roku. A tak powszechnie “hejtowany” 2015 rok, to wgl się wszystko ograniczyło do 2 tygodni a poza tym bajka. 1 dekada sierpnia 2017 w moim regionie to już w ogóle pikuś, chociaż wiem, że na S i E miejscami było ciężko. 2007 i 2013 to przejściowe zastrzyki upalnego powietrza, a takie coś zupełnie mi nie przeszkadza.

          2. Media ze swoją pisaniną przy tym, co Wy tu będziecie wypisywać przez następne pół roku to niczym śpiew kosa dla ludzkich uszu :D

          3. Z 2015 u mnie było tak jak u Ciebie z 2006 ;) Wtedy na południu Polski skupiło się całe ciepło, a lato było rekordowe i to dużo cieplejsze od lata 2018. Głównie dlatego, że oprócz sierpnia, ekstremalnie ciepły był też lipiec, 3-ci najcieplejszy w historii po 1994 i 2006. Czerwiec był chłodniejszy, ale za to rekordowo suchy. W jednym z wielkich sądeckich zakładów pracy (produkcja okien dachowych) poranna zmiana zamiast od 7 do 15,trwała w najgorętszym okresie sierpnia 2015 od 5 do 11 – takie były problemy z energią. Lato stulecia, po kwietniu 2018 chyba najbardziej niesamowity ciepły okres w pogodzie jaki pamiętam.

          4. Szczerze mówiąc… nie rozumiem do końca z tym latem 2015, przynajmniej lipcem. Znasz mnie, nie jestem fanem gorąca i upałów, a mimo to poniższe dane jakoś mnie nie napawają niechęcią.

            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12660&ndays=32&ano=2015&mes=07&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send

            Może ja po prostu wolę taką formę i to już mój osobisty problem….

            Co do lipca 2006 za to przyznaje rację, że u ciebie DUŻO znośniejszy niż u mnie, ale i tak znacznie gorszy niż lipiec 2015.

          5. Wiesz co, faktycznie lipiec 2015 sam w sobie nie był jeszcze taki zły, jak sobie przypominam to szczególnie na niego nie narzekałem. Gorzej jak po nim przyszedł jeszcze cieplejszy sierpień, wtedy odczuwałem to już jako “dobicie” ze strony pogody. Rekord dni upalnych został pobity z niewiele mniejszym rozmachem niż rekord dni gorących w większości miast w 2018 roku. Do tego martwiła mnie kwestia suszy, która wtedy była naprawdę odczuwalna. Mieszkam blisko rzeki, która w sierpniu 2015 przypominała strumyk, w którym nawet nie można było się porządnie wykąpać. 16 sierpnia przeszła burza z silnym wiatrem a’la “biały szkwał”. Tuż przed uderzeniem wichury widziałem ogromne tumany piasku w powietrzu, normalnie burza piaskowa w Polsce, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Pojedynczy miesiąc – lipiec lub sierpień 2015 – nie dopiekłby mi tak, gdyby nie złączył się z drugim tak upalnym.
            Nie zmienia to faktu, że druga połowa sierpnia 2015 była naprawdę super. Wyjeździłem się wtedy na rowerze więcej niż przez całe lato 2014 :)

      1. Zimą bywa nad ranem 5 stopni na plusie przy bezchmurnym niebie? Weź może rozbieg przed jakąś ścianą i zrób z nią baranka, to może wreszcie uda się przywrócić cię do polskiej rzeczywistości.

        1. Siedzę w polskiej rzeczywistości i widzę tam w danych historycznych sporo t. min. 5 st. zanotowanych przy bezchmurnym niebie w okresie zimowym, także zastosuj tą swoją wypróbowaną metodę jeszcze raz.

        2. @RadomirW
          Bywa tmin 5 stopni i nawet więcej przy bezchmurnym niebie (nad ranem) w rejonach oddziaływania wiatru halnego.

          1. W Nowym Sączu przykładowo 8 stycznia 1998 roku TMin wyniosła ponad 5 stopni przy “lampie”. Owszem, w styczniu to skrajnie rzadki przypadek, ale w lutym i grudniu takie dni zdarzały się częściej także w innych regionach, i to nie tak dawno.

          2. U mnie takie przypadki to też rzadkość, choć jeśli chodzi o bezchmurne niebo to takich akurat nie było, od początku lat 90-tych były u mnie tylko 2 styczniowe dni z tmin > 5 i uslonecznieniem > 5h. Były to 17.01.1993 i 08.01.2005. Jak dla mnie najciekawszym styczniowym dniem był 10.01.2007, nie dość że jako jedyny przyniósł tśr > 10 st. To jeszcze tmin pow. 10! Warto zaznaczyć że był to termicznie zbliżony dzień do pamiętnego 02.07.2011 :)

  50. Dzisiaj kolejny pogodny dzień ze słońcem ale z większą ilością chmur kłębiastych i pierzastych d ozdobyw niektórych regionach.
    Patrząc na mapę synoptyczną to w końcu PPmc objęło większość Polski i mamy w większości kraju tmax ok 20°C lub lekko powyżej.
    Piątek będzie trzecim z rzędu dniem z tavg obszarową powyżej 10°C w tym kwietniu (w tym roku).
    Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę ale bardzo ciekawą sytuację z temperaturą mamy miejscamy na wybrzeżu np w Kołobrzegu i Ustce w ciągu godziny temperatura wzrosła z 10-12°C do 18-21°C i później z powrotem spadła z 20-21°C do ok 10°C pomimo bezchmurnego nieba. Pewnie to sprawka zmiany kierunku wiatru najpierw Bryza morska a później Bryza lądowa.

  51. u mnie wegetacja na całego, drzewa kwitną, nawet widziałem pierwsze kwiaty na rzepaku, mleczu przybywa z dnia na dzień jakby ktoś zasiał, teraz co się stanie w przyszłym tygodniu , ten śnieg i kilka stopni prognozowane przez różne modele, no zobaczymy.

  52. Cfsv2 widzi najbliższe 3 miesiące w większości Polski suche i bardzo suche oraz z dodatnimi anomaliami temperatury

  53. Rok temu #5
    Dzień sensacji. Dzień, w którym po raz pierwszy w tym miesiącu przeżyłem prawdziwy szok (i chyba nie tylko ja). Dzień, w którym zabito na alarm, choć początkowo niewiele na to wskazywało. Zgodnie z oczekiwaniami front ciepła przesunął się na wschód, czyniąc to tak precyzyjnie, że anomalia wyniosła dokładnie tyle samo, co dnia poprzedniego (+5.94K). Po dość ciepłej nocy, w której nie trzeba było martwić się o przymrozki, nad Polską wstał pogodny dzień. Jedynie na północy było więcej chmur, popadało i rankiem próżno było wypatrywać słońca. Za to ciepło okazało się niezawodne. Na znacznym obszarze Polski zanotowano temperatury w przedziale 18-20 stopni (tym razem jednak nigdzie nie doszło do “dnia letniego”), lecz osobiście miałem to szczęście, że w Nowym Sączu będącym tego dnia najcieplejszym miastem w Polsce, temperatura poszybowała niemal do 21. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie pierwszy dzień z przekroczeniem 20 stopni jest jakiś “senny”. Z powodu nieprzyzwyczajenia do takich temperatur czuję się, jakby było przynajmniej 5 stopni cieplej i samopoczucie jest takie sobie. Na szczęście ten dziwny stan trwa u mnie tylko przez ten jeden dzień, lecz wracając wtedy wczesnym popołudniem do domu, i tak było mi wręcz “gorąco”, zaś kiedy na ulicy zobaczyłem grupkę spacerujących przedszkolaków ubranych w zimowe, pikowane kurtki i czapki na uszy, temperatura odczuwalna wzrosła chyba do +50. Podzieliłem się tą obserwacją na Blogu, gdzie gorąco było od rana, a nawet wieczora poprzedniego dnia. Teraz, kiedy po upływie roku czytam stare komentarze, jestem wręcz zdumiony zdolnością do przywoływania przez niektórych “proroczych” tematów dyskusji. Otóż rozmowa dotyczyła tego, czy jest możliwe (a jeśli tak, to przy jakich anomaliach), aby od maja do września było w miarę stałe 25-30 stopni. Ktoś przywołuje 1963, ktoś inny 2012, inny 2016 rok. Jeszcze ktoś twierdzi, że to abstrakcja. W ten sposób temperatura Bloga idzie w górę. Podkręcam ją sprawozdaniem ze swojej ulicznej obserwacji, które wywołuje dyskusję na temat ubierania się “do kalendarza” i tego, że na razie ciepło jest zdradliwe, bo “zamróz wychodzi z ziemi” :D Kiedy nowe odsłony prognoz zaczynają sugerować sytuację, w której wyż rozbudowujący się nad Skandynawią nie dopuści nad Polskę chłodniejszych mas powietrza z NE, na Blogu robi się upalnie. GFS z godziny 6z skandalizuje zapowiedziami temperatur sięgających między 9 a 11 kwietnia nawet 26 stopni. Już wtedy zacząłem marzyć, choć największy szok miał być wciąż przede mną. Niezwykła prognoza to przecież wciąż pojedyncza odsłona, okres największego ciepła jest jeszcze poza skillem… a poza tym zmieniła się pogoda za oknem. Po okołopołudniowym powiewie lata, około godziny 16:00 niebo zaciągnęły ciemne chmury i podobnie jak w znacznej części Polski, zaczęło padać. Podobnie jak w Niedzielę Wielkanocną, chwilami opad stawał się wręcz ulewą. Zmrok zapadał dosyć szybko i sceneria za oknem znów stała się przygnębiająca – chmury, deszcz i szarość roślinności. Dzień zgasł. Nadeszła pora sprawdzenia wieczornych prognoz. I wtedy się zaczęło… GFS z godziny 12:00 nie tylko podtrzymuje wcześniejsze prognozy, ale jeszcze bardziej je wzbogaca, widząc gorące dni już nie do 11-ego, a 13-go kwietnia. “Czyżby powtórka kwietnia 2009? Czyżby rekordowo wczesna wegetacja” – napisałem, na co Kmroz szybko odpowiedział “Kwiecień 2009 to wymięka przy czymś takim”. Miał rację :) W odpowiedzi na moje słowa podejmujemy jeszcze dyskusję na temat wegetacji, jaka ma szansę “ruszyć z kopyta” i okazać się jedną z najszybszych w historii. Od erupcji radości dzieli nas tylko werdykt ociągającego się z prognozą modelu ECMWF. Przez ostatnie dwa dni obserwowaliśmy prawdziwą wojnę z GFS-em, lecz na tym etapie ich starcie wydaje się wchodzić w decydującą fazę, fazę rozstrzygnięć. I stało się! Siedzę przed monitorem jak wryty i zastanawiam się czy to co widzę ma szansę być prawdą. ECMWF potwierdza wszystkie te rewelacje, sugerując trzy dni anomalii przekraczających +10K. Takie potężne odchylenia zawsze były sensacją, nawet gdy były tylko lokalne. Wrzesień i grudzień 2015, czerwiec 2016… a teraz pojawia się wiarygodna szansa, że po zimnym marcu z rekordowo chłodnym początkiem, po fatalnej w wielu regionach porze chłodnej 2017/2018, takie anomalie staną się faktem na dłużej. Pada komenda – “otwieramy szampany!” Cóż… te prognozy były dla mnie tak niesamowite i zarazem piękne, że chyba jedynym szampanem adekwatnym do tej sytuacji byłby Krug Grande Cuvee z dobrego rocznika, np. 1980 ;) Ciepło wszędzie, słońce wszędzie, co to będzie? Dobre pytanie. Na razie deszcz przestaje padać i dzień sensacji się kończy. Obawiam się, że modele nie podtrzymają tych prognoz, przecież to szaleństwo. Ale pocieszyć się z kilku kwietniowych dni z temperaturą 20+ zawsze można :)
    cdn

    1. Mnie wczoraj też lekko zmuliło nie dość że byłem lekko osłabiony to wyszedłem na główna ulice miasta całkowicie skąpaną w słońcu na dostatek wszędzie walał się wyschniety piasek spod kół tramwaju, choć było 20-21 stopni lekko się spociłem w koszuli.

  54. Pamiętacie może pierwsze spekulacje nad niemalże letnimi “fusami” sprzed ok. 10-14 dni – właśnie na dni ok. 05.04? I trzeba przyznać, że w sumie jest/było dzisiaj tylko nieznacznie chłodniej niż wynikało to z tamtych bardzo ciepłych zapowiedzi GFS.

    Swoją drogą warto zwrócić uwagę, że ocieplenia nadal sprawdzają się z nawiązką – bo w zakresie wiarygodnych prognoz chyba żaden model nie prognozował na dzisiaj tak wysokich temperatur.

    Weekend może ciut chłodniejszy, ale… w sumie tylko nieznacznie i nadal przeważnie bez opadów, z zachmurzeniem małym lub umiarkowanym (zmiennym) – czyli “majowej” aury w wersji suchej c.d.

    Natomiast prognozy na przyszły tydzień za zmaganiem chłodu i ciepła nad Europą gdzieś mniej więcej nad nami. Jak ktoś słusznie zauważył, w takich okolicznościach wiarygodne zapowiedzi jeszcze bardziej się skracają – myślę, że do 3-4 dni. Osobiście przeczuwam, że tylko przejściowo temperatury zejdą w okolice ‘normy’ (lub co najwyżej na krótko nieco poniżej niej), a poza tym czeka nas umiarkowanie ciepła aura, a przy tym nadal przeważnie sucha i tylko z rzadka/miejscami przerywana opadami (w ogólności o niezbyt dużych sumach).

  55. A w Warszawie nadal kilkanaście stopni ciepła i czyste niebo. Od sensownych opadów w Warszawie i nie tylko minęło już kilka tygodni, gdyby nie to ciszylbym się bardziej z obecnej pogody.

  56. Napłynęło cieplejsze powietrze polarno-morskie i od razu widać różnice jeśli chodzi o trend temperatury. Temperatura jeszcze po zachodzie słońca utrzymuje się na poziomie kilkunastu (w niektórych miejscach nawet powyżej 15 stopni) pomimo godz. 19-22.
    Jak z prognozami na przyszły tydzień? Duże ochłodzenie dotknie całą Polskę czy będziemy mieć kontrast termiczny między zachodem (gdzie ma być 0-5 stopni, opady mieszane) a na wschodzie Polski – kilkanaście stopni (nawet tmax powyżej 15 stopni)?

    1. A u mnie aktualnie zaledwie 7 stopni, no ale grunt żeby te prognozy się sprawdziły i na wschodzie ochłodzenie okazało się jedynie niewielkie.

        1. No niestety, wschód zawsze musi dostać gorszą pogodę, taki już jego los zwłaszcza w ostatnich latach, choć w 2010, 2013 bywało często inaczej.

      1. Ale jest różnica w temperaturze w porównaniu np. z poniedziałkiem, wtorkiem o tej porze. U mnie w poniedziałek o tej porze było ledwo 0-2 stopnie, u Ciebie na Podlasiu już na minusie. We wtorek 6-7 stopni. Od środy mamy zmianę, bo wieczory (zwłaszcza I część nocy) są ciepłe z tmax 10-15 stopni, miejscami mniej, miejscami więcej pomimo bezchmurnego nieba, bo temperatura wolniej spada.

        1. Owszem jest sporo cieplej i powoli drzewa zaczynają kwitnąć, ale jednak w prognozie widać sam chłód i jeżeli blokada nie ustąpi to obawiam się powtórki majówki z 2017 roku-wszechobecne gołe drzewa i skrajna zimnica.

  57. Aj! Widzę, że nawet i @kslawin dał się powodzić za nos trollowi – koniec świata na blogu! :D

    Mijający już powoli piątek w Kotlinie Milicko-Odolanowskiej i na Wzgórzach Twardogórskich utwierdził mnie w przekonaniu, że kres aurze wietrznej kładzie ostatnio konwekcja. Jedna z nauczycielek ze szkoły, w której zaliczyłem dziś gościnne występy raportowała niemierzalny opad spomiędzy godzin: siódmej i ósmej. Już od wczesnych godzin porannych wprawne oko mogło dostrzec potencjalny przebieg zachmurzenia dzisiejszego dnia. Pierwsze cirrusy i ławice altocumulusów poprzedziły rozwój chmur cumulus. Z biegiem dnia, gdy warstwa hamująca ustąpiła, zaczęły rosnąć kalafiory mediocris, wieże congestus z virgą zwiastującą deszcz. Istotnie, dały oe krótki, acz wydajny opad pomiędzy godzinami 11 i 12. Momentalnie osłabły też porywy wiatru, rano wciąż chyba przekraczające (choć nieznacznie) 10 m/s. Po godzinie 15-tej niebo zasnuły ciemne łby cumulonimbusów, którym jednak zabrakło paliwa do generacji wyładowań, zaś opad był poniżej oczekiwań.
    Miniony dzień był również potwierdzeniem tego, że zachmurzenie rzędu 4, 5 oktantów, wzrastające do 7/8 może dać satysfakcję i odczucie wiosennej radości.

  58. ECMWF w najnowszej prognozie po raz kolejny wypycha przyszłotygodniowe ochłodzenie coraz bardziej na N , ograniczając je właściwie do dni wtorek-czwartek… Tymczasem u mnie (Małopolska) po wczorajszych wieczornych i dzisiejszych rannych “opadach” deszczu w końcu się trawa bardziej zazieleniła ale to kropla w morzu , model um prognozuje większe opady (oby) na popoludnie. Mam nadzieje że solidniej popada zważywszy na to że od jutra powrót wyższych temperatur i słońca…

  59. Bieżąca średnia anomalia kwietnia wynosi już +2,31K (ref. 1981-2010) – czyli wystarczyły 3 dni, aby ze sporą nawiązką nadrobić nieco chłodniejszy początek miesiąca. Okresy pogodne w zdecydowanej przewadze, a przy tym w wielu regionach kraju nadal zero opadów.

    Niż, który tak “straszył” pogorszeniem i opadami na ten weekend tylko nieznacznie da o sobie znać i to jeszcze na bardzo ograniczonym obszarze Polski S/SE. Przykładowo na C Mazowszu okres bezopadowy przedłużony co najmniej do 10-11.04, jeżeli nie dłużej.

    A co z ochłodzeniem po 10.04? Coś się tam ochłodzi, ale raczej podobnie jak w wielu innych przypadkach (jak się wydaje) tylko przejściowo i na niezbyt dużą skalę. W zamian za to w wielu modelach nie brak zapowiedzi kolejnego ocieplenia (z Tmax wokół 20°C) bliżej połowy miesiąca.

    Powiało beznadzieją? Ano raczej taką, która przynajmniej na razie przedłuża nam posuchę i przynosi aurę znacznie częściej przypominającą maj, niż marzec (obok tej typowo umiarkowanie wiosennej)…

    1. Sytuacja coraz bardziej przypomina 2018 rok, a wiec widmo silnego ochłodzenie z którego prawie nic nie zostaje a po którym przychodzi kolejne solidne ocieplenie…

      1. Plus odwoływanie opadów. Ten sam trend trwa od kwietnia 2018. Ustał tylko na okres od połowy listopada do połowy lutego na okres zmiany sytuacji barycznej. Aczkolwiek zimą większe mrozy też były odwlekane aż w końcu zima się skończyła

    2. Normy opadowe jeśli są już osiągane lub przekraczane to w krótkim okresie, w ekstremalnej sytuacji wystarczy doba, ale częściej jest to kilka dni. Niewykluczone że w kwietniu będzie podobnie o ile oczywiście norma zostanie osiągnięta. Kiedyś opady były rozłożone w ciągu miesiąca tzn częściej padało ale mniej obficie, dziś coraz częściej jest to krótki ale intensywny okres, choć zdarza się że pada niemal przez cały miesiąc np. lipiec 2011 to nie jest to częste. Z biegiem czasu posucha będzie jednak coraz bardziej dotkliwa dla roślin w fazie wegetacji. W przyszłym tygodniu część Polski powinna zostać nawilżona, myślę tu bardziej o N, W i być może S cześć kraju, wedle prognoz najmniejsze szanse są na wschodzie. Jeśli chodzi o średnią to wiadomo że szanse na ciepły kwiecień są coraz większe. Wszystko jednak możliwe w dalszej części kwietnia. Narazie możemy być dość pewni tylko I dekady miesiąca, która wciąż trwa

    3. @Lucas
      Bardzo mocna wypowiedź, trochę zrozumiała wobec pojawienia się jednego “trolla”, który zaczął tu pisać.
      Jednak… walcząc z “trollingiem”, nie można samemu naginać faktów, a więc kilka korekt.
      1) Jeśli mówimy o pierwszych dniach kwietnia, to mimo wszystko więcej było “marcowej” niż “majowej” pogody – przynajmniej na Mazowszu. W Warszawie najzimniejszy dzień (1.04) przyniósł pogodę typową dla około 25.03, a najcieplejszy jak na razie (5.04) typową dla 30.04/1.05. Biorę tutaj dane z Okęcia i już pomijam fakt, że to co jest na Okęciu należałoby pewnie znormalizować o 0.5-1K w dół. Oczywiście w skali całego kraju jest inaczej, a w zasadzie jest po prostu bardzo duża różnica.

      2) Brak opadów do 10/11.04? Nic pewnego. Tej nocy jak najbardziej mogą w regionie Mazowsza pojawić się opady, oczywiście największa szansa w okolicy Radomia itp, a im dalej na N i W to z tym gorzej. Opadów także nie można wykluczyć na kolejne dni. Nie róbmy więc tutaj jakichś wielkich scen. Inna sprawa, że opadów potrzeba i inaczej się na to patrzy po 3 suchych tygodniach, nie mniej “co się odwlecze….”

      3) Chyba punkt zasadniczy. Mówienie o tym, że ochłodzenie od 9.04 (a nie żadnego 10.04) będzie na małą skalę i słabe, jest dla mnie także śmieszne. Możliwe opady śniegu w kwietniu to słabe ochłodzenie? Maksy poniżej 10 w dużej części kraju, i to przez kilka dni, to słabe ochłodzenie? Owszem, nie jest to koniec świata i nie ma na co narzekać, bo żyjemy w klimacie, który POWINIEN być zmienny (mimo płaczu niektórych), ale należy nazywać rzeczy po imieniu. Spłaszczanie dość silnego ochłodzenia, a potem jeszcze twierdzenie o jakichś tmax koło 20 stopni?
      Nic takiego nie widać. Model ECMWF widzi maxy już od 12.04 tylko wokół 15 stopni, czyli wartości typowe dla kwietnia. Inne modele już takie optymistyczne nie są i w przestrzeni 10 dniowej w zasadzie nie widzą szansy na trwalsze przekroczenie lub chociaż zbliżenie się do tego “normalnego dla kwietnia” progu (poza najcieplejszymi regionami)

      Jak na razie, to idziemy ZUPEŁNIE inną drogą niż 2018 roku. Styczeń w tym roku był niezbyt ciepły, luty i marzec za to bardzo ciepłe i słoneczne, a od 9.04 widać “w końcu” powrót prawdopodobnie na dłużej ujemnych anomalii, czyli o ironio niemal od tego samego dnia, w którym rok temu rozpoczęła się przewaga letniej pogody. (był to 8.04).
      Jeśli ktoś idzie drogą 2018 roku, to wielu użytkowników tego forum, którzy, tak samo jak wtedy, hiperbolizują.

      1. No właśnie jeśli chodzi o majową pogodę to owszem od kilku dni delektują się nią mieszkańcy zachodu i południowego zachodu, ale na wschodzie nie ma i na razie nie widać żadnego majowego epizodu.

        1. Wschód ma dużo słabsze to cieplo, ale za to przynajmniej najsłabiej odczuje ten ziąb w przyszłym tygodniu chyba. Więc dobry “deal” :)

      2. @kmrpz
        Przypomina mi się tu Twoja argumentacja z roku ubiegłego, z pory ciepłej – kiedy owszem, ochłodzenia i/lub pogorszenia pogody okresowo nadchodziły, jednak w szerszej skali czasowej nie zmieniały ogólnego obrazu sytuacji, tzn. od kwartału II znacznie częściej było cieplej względem normy (i to nie o wartości symboliczne) i przeważnie mieliśmy dni bez opadów (te począwszy od III dekady czerwca naprzód na E kraju były dość mocno skumulowane w krótszych interwałach).

        Tak, podążamy obecnie “drogą” wyraźnie inną niż w roku 2018, ale głównie dlatego, że okres wyraźnie cieplejszy i wyraźnie pogodniejszy (w przewadze, względem norm) zaczął się już w lutym, a nie dopiero w kwietniu…

        Powiedz mi teraz, gdzie w prognozach do 10-11.04 widzisz więcej niż symboliczne opady, albo naprawdę wyraźniejsze ochłodzenie (do okolic norm i poniżej) np. dla C Mazowsza?

        A później? Sytuacja niepewna, ale chyba sam przyznasz, że oprócz “szans” na wyraźniejsze ochłodzenie nie brak też opcji, które mogłyby nam przynieść w II dekadzie kwietnia także kolejne wyraźniejsze ocieplenie…

        Osobiście, dopóki w realu nie zaświadczę opadów bliżej wokół normy (w skali powiedzmy 2+ tygodni), podobnie jak i średniego poziomu temperatury (wzg. ref. chociażby 1991-2018) to zasadniczo nie zmienię swojej oceny,wyrażonej jak w tym wpisie – bo i nie będzie ku temu podstaw.

        1. Najbliższej nocy przez nasze województwo ma przecież przejść strefa opadów i nie jest wykluczone, że wbrew prognozom zahaczy również okolice w-wy.
          Podobna sytuacja ma być we wtorek, na ten dzień widać tez opady w dużej części kraju.

          To co ja na razie widzę, to duże ochłodzenie od 9.04 to temperatur “przedwiosennych” i brak wyraźnego ocieplenia do końca 10 dniowej prognozy. Średnie wiązki, które sam lubisz przytaczać, dają również na kolejny weekend temperatury na poziomie 10-15 stopni w dzień, a więc ocieplenie względem tego co w połowie tygodnia, ale nadal poniżej normy…
          Na jakiej podstawie uważasz, że by to miało się przerodzić w większe ciepło? Nie wiem.

          1. Kmroz bierzesz tre prognozy z mojejpogody? Tej samej, która tydzień temu widziała na wczorajszy dzień 14-15 stopni w Warszawie? A co też potwierdzały średnie wiązki ECMWF? Zobaczymy czy tym razem się to sprawdzi czy będzie tak jak wczoraj i przez większość ubiegłorocznego lata, kiedy też realna temperatura maksymalna była o 3-5 stopni wyższa od prognozowanej. Wtedy też rózne rzeczy pisałeś.

          2. @kmroz
            Przynajmniej na razie sytuacja wygląda tak, że w ponad 80% przypadków (okresów) jest cieplej niż wynikałoby to z prognoz (różnych modeli) i w blisko 100% opadów jest mniej (a nawet znacznie mniej) niż wynikałoby to z różnych prognoz. W zamian za to częściej jest pogodnie, niż wynika to z prognoz – przynajmniej na C Mazowszu.

            Pogorszenia pogody, ochłodzenia, opady owszem co jakiś czas są zapowiadane i w jakimś stopniu się sprawdzają, ale i na pewno w istotnie słabszym niż wynika to z prognoz (inaczej niż zapowiedzi dni bez opadów i cieplejszych).

            Ostatnim miesiącem, który był pod tym względem inny był styczeń.

          3. @lucas
            Ale ja wiem jakie były luty i marzec, nie musisz mi tego mówić :) ciepłe bardzo, słoneczne, z opadami w normie, ale głównie zlewnymi, padało rzadko.
            W najmniejszym stopniu jednak to nie podważa prognoz na przyszły tydzień.

          4. @kmroz
            Zobaczymy więc ile będzie tych dni z ujemnymi anomaliami i jak będą one silne (?). Przypomnę, że wczorajsza anomalia sięgnęła ponad +6K.
            Dla mnie sytuacja zacznie się wyraźniej zmieniać dopiero jak częściej będziemy mieli wahania wokół normy (chociażby 1991-2018) z większą proporcjonalnością między okresami chłodniejszymi i cieplejszymi. Albo też jak wyraźnie częściej będzie padało (niekoniecznie od razu zlewnie).

  60. Byłem przed chwilą na zewnątrz i pewnie niedługo też wyjdę. Zastanawia mnie kiedy w końcu przestanie wiać bo wiatr stał się już “upierdliwy”. Już nie pamiętam bezwietrznego dnia tu w okolicach Mazowsza. Jest to jedyny minus tej pogody której dostrzegam do spędzania czasu na zewnątrz tym bardziej że wieje już bardzo długiego czasu właściwie od marca z krótki przerwami. Mimo że wieje od SE to wiatr jest chłodny i porywy skutecznie obniżają odczuwalną temperaturę np. będąc poza domem w bluzie jak nie wiało było mi ciepło, jak wiało chłodno ( zapewne przez ten wiatr też się lekko przeziębiłem tak na marginesie), ale to tyle jeśli chodzi o narzekania na obecny stan pogody w kontekście czasu na świeżym powietrzu.
    Inna sprawa że tenże wiatr spotęgował posuchę (choć ja bym wciąż nie tragizował jeszcze z suszą-zobaczymy co przyniesie dalsza część kwietnia). Czytałem już o pierwszych pożarach w lasach spowodowanych przez ludzi a wiatr pomógł. W podejściu jak i we wszystkim w naszym społeczeństwie widać silny podział w podejściu do przyrody. Jest znaczna część która lubi palić trawy, wyrzucać śmieci gdzie popadnie i ogólnie niszczyć przyrodę i druga też dość znaczna część sprzeciwiająca się temu wszystkiemu i martwiąca się o stan przyrody ( oczywiście również tu zdarzają się przypadki radykalizmu ekologicznego).
    Inna sprawa którą chciałem jeszcze poruszyć to dyskusja nt. podobieństwa roku 2019 do roku 2018. W tej chwili rok 2019 przypomina rok 2014 a nie rok 2018 przynajmniej termicznie. Pomijając nawet zupełnie inaczej wyglądający styczeń, luty, marzec w tym roku i w 2018 to nawet w kwietniu widać już różnice. W 2019 jest ciepło, ale jak wskazują fakty i prognozy termicznie wciąż będzie bliżej kwietnia 2014 niż kwietnia 2018

    1. @piotr NS wczoraj wspomniał moj cytat sprzed roku, ze pisałem, ze “kwiecien 2009 to będzie wymiękal przy 2018”.
      Teraz powiem dla odmiany, ze i do kwietnia 2014 uważam, że będzie bardzo daleko, a patrząc po prognozach to zaryzykuje stwierdzenie, że i dodatni znaczek przy anomalii jest conajmniej niepewny.

      @Radomir
      Odpowiem ci już tutaj, by nie generować pełno komentarzy. Nie, na mojapogoda patrze tylko okazjonalnie. Prognozy biorę z różnych modeli – najchętniej ECMWF, ICON, GFS a w krótkim terminie także APREGE i HIRLAM. I patrze na mapki, a nie dany punkt, dzięki czemu widzę, że opady tej nocy maja przejść przez S i E naszego województwa- przy takim stanie rzeczy ryzykowne jest stwierdzenie, że nie ma żadnej szansy na opady. Widzę również jak blisko naszego kraju są niże i mają być w najbliższych dniach.

    2. @anonim wszystkie 3 miesięce I kwartału są w tym roku anomalnie zbliżone do I kwartału z 2014, podobnie było rok temu gdy I kwartał był identyczny jak ten z 2005, ciekawe czy kolejny rok też przyniesie bliźniaczy I kwartał z innym rocznikiem :)

      1. Jedynie ten rok przypomina mi 2018 pod wzgl. Uslonecznienia i prognozy dają szansę że w kwietniu będzie podobnie :)

  61. I znów 80% Polski ma pogodę jak w Kalifornii, wyczyszczone z chmur niebo a u mnie wiszą chmurska od rana. I tak całe SE kraju gnębione jakimiś chmurami. Wczoraj to nawet jakaś burza była. A prognoza do środy fajna ale potem tragedia! Spadek temp do 7-9 stopni, zero słońca i deszcze. Nie może padać jak wczoraj przy 20 stopniach? Musi się od razu robić piździca jak w środku ciepłej zimy?

    1. Nie musi i też nie ma nic takiego aktualnie w prognozach dla okolic Katowic. Zimny tylko czwartek z tmax=12, pozostałe dni 15-20.

    2. Opad w kwietniu przy +20 (taki ciągły, a nie na samym początku ulewy/burzy) to byłaby ekstremalna anomalia. Przecież przy mocniejszym opadzie wilgotność zwykle przekracza 90%, co oznaczałoby również punkt rosy bliski 20 stopni (czyli już parność). A poza tym, gdyby się potem rozpogodziło, to moglibyśmy mieć upał. W normalnej masie powietrza jednak deszcz w kwietniu nie pada powyżej 15 stopni (a rzadko przy powyżej 10 stopni, choć globalne ocieplenie może to zmieniać).

  62. Czy ja odnoszę wrażenie, że prognozy się ocieplają i nie widzą póki co sporego chłodu i/lub kontrastów termicznych?

  63. Nie no jest po prostu pięknie, Hiszpania w Polsce :) A przynajmniej na Podlasiu. Już chyba cały tydzień jest totalnie bezchmurnie i codziennie palące Słoneczko… Pomimo silnego wiatru i nijakiej temperatury, które przy tak pięknej pogodzie schodzą dla mnie na dalszy plan.

    Nie rozumiem, dlaczego tak pięknie nie mogłoby być cały rok. No chociaz tak jak w Hiszpanii te 300 dni. Nasz klimat jest beznadziejny przede wszystko ze względu na tragiczne uslonecznienie i nie ma co się czarować, ze jest inaczej, aczkolwiek teraz na Podlasiu mamy chociaż namiastkę tego, czego doświadczają np. na co dzień w Madrycie czy Sevilli. Bardzo udany okres, pomimo zimno-wilgotno-pochmurnego klimatu Polski, który jak widać raz na ruski rok potrafi mile zaskoczyć.

    1. Bym chyba zwariował z nudy, jakby cały rok miała być taka pogoda jak obecnie. Już po tygodniu mam jej dosyć tym bardziej, że zgodnie z moimi obawami jest 3-5 stopni więcej niż początkowo widziały prognozy. Zresztą taka tendencja panuje mniej więcej od początku marca. Ocieplenia pojawiają się nie wiadomo skąd i biją wszelkie normy przyzwoitości. Jedyna zaleta, że teraz są krótkie a nie tak jak było w zeszłym roku, że trwały od kwietnia cały czas bez żadnej przerwy.

      1. I bardzo dobrze, po co atak zimy w połowie kwietnia? Był w 2017 roku i nie widziałem z tego żadnego pożytku.

      2. Ja bym tam nie narzekał. Okresy pokroju lipca 2006 czy kwietnia 2009 wspominam jako najlepsze w życiu, codziennie wyczyszczone z chmur niebo, suche powietrze i ciepło. Dla mnie może być tak cały rok. Trochę tam może popadać żeby jakaś tam zieleń była. Rolnicy w PL marudzą nawet przy idealnej aurze. W 2016 taka była, ciepła zima wilgotna wiosna i mokre i gorące lato. Narzekali na klęskę urodzaju. Eh taki amerykus w Kalifornii ma wylulane i się nie martwi, u niego upał 300 dni w roku i co z tego, żarcie se przywiezie z Florydy gdzie leje bez przerwy. A polaki narzekają nieważne co się dzieje.

        Monotonia mnie męczy jeśli występuje w tej brzydkie formie jak np. od końca stycznia do końca marca 2016. 60 dni niejakiego przedwiośnia, większość z tych dni z nijaką jednocyfrową temperaturą i pochmurnym niebem.

        1. W 2016 na północy kraju była wiosną bardzo silna susza. Wiec rolnicy z tamtych regionów jak najbardziej mieli prawo narzekać. W rejonie Płocka, Kutna i Konina susza trzymała całą porę ciepłą w stopniu porównywalnym do 2018 (opadów było dużo mniej niż w 2018, ale przy jednak dużo niższych temperaturach i nieco niższym naslonecznieniu)
          W moim regionie sytuacje uratowały dwa wielkoskalowe opady w kwietniu, potem cały maj sucho, w czerwcu w drugiej połowie kilka porządnych burz, lipiec miał w końcu wilgotniejszy w okres w połowie i burzowo-parny pod koniec, w sierpniu znowu suszej, ale całodzienny opad z 10.08 trochę pomógł i wrzesień już tragiczny. Było dużo lepiej niż 100 km na zachód, ale o grzybach i tak można było zapomnieć do końca września.
          Także rok 2016 taki wymarzony dla rolnictwa to może na południu.

          1. Potwierdzam, w 2016 roku w porze ciepłej było u mnie przeważnie sucho.

          2. Ale z tym nasłonecznieniem to nie wiem o co Ci chodzi, w 2018 roku nasłonecznienie jaki i usłonecznienie było o wiele wyższe od 2016.

          3. Toć napisałem, że 2016 miał mniej opadów niż 2018 w porze ciepłej, ale też niższe usłonecznienie i temperatury.

        2. Alewis wiem doskonale że dla ciebie ( i pewnie dla kilku innych forumowiczów) najlepsza pogodowo byłaby półroczna albo i dłuższa smażalnia niczym na Bliskim Wschodzie. Na całe szczęście nawet przy ocieplającym się klimacie Polsce to nie grozi.

          1. akurat jeśli o lato chodzi to średnie jego parametry z okresu 1991-2018 są znośne do życia. Lipiec 19 stopni i 250h słońca nie ma co marudzić. Kwiecień i paździenrik mogły by się ocieplić do tavg 11 stopni, maj i wrzesień do 15-16 stopni. Lato jest OK.

            Mnie w tym klimacie wadzi przede wszystkim tragicznie niskie usłonecznienie w chłodnej połowie roku. I ono się nie poprawia, wzrostowy trend jest obserwowalny dopiero w marcu. A zimy coraz częściej wyglądają jak wyglądają, i robi się sytuacja w której po ciemnym i smętnym listopadzie przychodzą trzy następne. Jak jest zima z anomalią poniżej -2K (tzn. miesiąc jest zdominowany przez mróz i leżący śnieg) to mi nawet pochmurna aura nie przeszkadza. Ale teraz się to coraz rzadziej zdarza. Ostatni prawdziwe zimowy miesiąc jaki pamiętam to styczeń 2017, wystąpił po kilkuletniej przerwie zresztą. Nawet ten nieszczęsny luty 2018 wcale nie jakiś odlotowy, parę dni silnego mrozu bez żadnego śniegu nie uczyni go prawdziwie zimowym.

    2. Dużo Słońca to niskie opady i to bardzo wysokie parowanie latem, czyli duże zagrożenie suszą. Poza tym dziwi narzekanie na brak Słońca w sytuacji gdy w ostatnich latach wzrost usłonecznienia w Polsce jest bardzo duży. Niektórym dać palec, to chcą całą rękę.

    3. Ja bym odróżnił jednak porę ciepłą i chłodną – bo jednak (nawet procentowo względem długości dnia) różnice w usłonecznieniu są ogromne.
      Na usłonecznienie w porze ciepłej jakie ma w ostatnich kilku/kilkunastu latach (w uśrednieniu) u nas miejsce daleki jestem od narzekania. Znacznie gorzej oceniam pod tym względem porę chłodną, a zwłaszcza miesiące XI-XII-I (z nielicznymi wyjątkami).

  64. u mnie już pierwsze koszenia trawników, przyroda niemal z dnia na dzień przyspieszyła, jeszcze starcza wilgoci, oziminy niemal szaleją, rzepaki już puszczają pierwsze kwiaty, teraz jeszcze przydałyby się opady, icon pokazuje u mnie na środę śnieżyce, no ale to jeszcze kilka dni, przecież blisko Polski będą niże może jakiś front zatrzyma się nad Polską i zderzą się ciepło z południa i zimno z północy.

  65. Ku rozwiewaniu wątpliwości – wykresy dla Warszawy:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    1) Na razie standardy termiczne znamienne bardziej dla początku maja niż kwietnia.
    2) Ochłodzenie za 3-5 dni w przewadze do okolic ‘normy’, czyli dość typowe jak na ostatnie ochłodzenia.
    3) Kolejne dni z Tavg średnio +9/+10°C, co – po ostatnich trendach – pozwala sądzić, że ocieplenia ponownie będą średnio 2-5 st. wyraźniejsze.
    4) Opady w granicach wiarygodnych prognoz, czyli do ok. 10-11.04 (niemalże) zerowe. Potem mamy większe rozbieżności, jednak średnia z wiązek za przekroczeniem skumulowanej sumy 10 mm dopiero ok. 16.04 (czyli za 10 dni).

    Spostrzeżenia te są zgodne z moim wcześniejszymi, a które to np. @kmroz poddawał pod polemikę…

    1. Spostrzeżenia z tych wykresów są jedne- od 9.04 na trzy dni zejście poniżej normy, a potem NORMA. Nie widać na tych wykresach żadnego większego ocieplenia, jeśli by traktować je dosłownie- to brak przekroczeń 15 stopni.
      Czyli można powiedzieć, wybitnie przeciętny okres w kwietniu, z naciskiem, że w stosunku do 1981-2010, a jak na dzisiejsze czasy już dość chłodny.
      Oczywiście to jest tylko orientacyjne, jednak nie widzę najmniejszych podstaw by a) lekceważyć nadchodzące ochłodzenie, b) sugerować ze potem wróci dłuższe ocieplenie do chociaż takich temperatur jak dzisiaj (które w połowie kwietnia i tak już nie są wielką anomalią), o jakichś wielkich anomaliach rodem z 2018 nie wspominając. Dodam, iż już na 100% będziemy mieli w wawie najpóźniejsze przekroczenie “dwudziestki” od 6 lat (do 11.04 to raczej nie przekroczy), a duża szansa, że od 11 lat (jeśli będzie nie przekroczy do 18.04). Owszem, było blisko wczoraj. Ale tak samo latem 2008 często było blisko do upału, a jednak upału nie było.

        1. U mnie w 2008 wcale upału nie było, maks 29.8. Pierwszy taki rok od 1990, później też żaden nie był nawet blisko. Chociaż w 2016r. też tych upałów dużo nie było, dwa w czerwcu i dwa w lipcu. Po 11 lipca już nic. Najmniej upałów było za komuny, w tych słynnych ‘rokach bez lata’ między 1976 a 1982 było aż 5 lat przerwy między upałami! Wyobrażacie sobie, że między lipcem 1976 a czerwcem 1981 temperatura ani razu nie przekroczy trzydziestki? Nawet w b. ciepłym VI 1979 nie było upałów w moim mieście. To był wyjątkowy okres w polskim klimacie bo od 1983 upały już były praktycznie co rok. Przed 1976 w sumie też.

      1. Tylko, że zanim nadejdzie to ochłodzenie bieżąca anomalia miesiąca będzie już blisko +3K. Podobnie było w całości z marcem, a luty był średnio jeszcze cieplejszy (w sensie anomalii). ‘Normalniejszy’ był ostatnio tylko styczeń – przed nim także miesiące z anomalią od +1K wzwyż.

        Ochłodzenia owszem nadchodzą – jednak poza tym w III dekadzie stycznia – na razie nie są jakieś imponujące, a nawet umiarkowane (w sensie anomalii ujemnych, w porównaniu z anomaliami dodatnimi przy ociepleniach).

      2. Ubiegłoroczny sezon letni przyniósł jedną z najniższych Tmax w Warszawie w ostatnich 10 rocznikach, bo “zaledwie” 32,4*C. Tylko co z tego, skoro dni z Tmax powyżej 28*C było w sumie z 50…?
        Tak i teraz liczy się nie sama ekstremalność, co jak wypadają temperatury w uśrednieniu, w tym jakie mamy (dys)proporcje między okresami z anomaliami dodatnimi i ujemnymi.

  66. @alewis27 u mnie poza 1980-ym rok w rok są co najmniej 2 dni upalne, tylko w 1987 był jeden. Za to początek czerwca 1979 u mnie dał popalić… W XXI w. Najmniej upalny był 2004 miał tylko jeden upalny dzień w lipcu i sierpniu. Mało upalnych dni było też w 2008,2009 i 2011. Za to rekord nie należy do 2018, tylko do 2015, ale jak już kiedyś wspomniałem gdyby nie sierpnien to by było jedno z najzimniejszych lat w obecnym wieku, szczególnie na N Polski ;)

    1. I zapomniałbym o lecie 2017, raptem 4 upalne dni i to pod rząd(!) (30.07-02.08). Akurat wtedy wracałem z nad Morza, po fatalnym okresie (25.07-28.07), akurat było pogodnie w dzień przyjazdu i dwa ostatnie dni, czyli z pełnych 5 dni tylko jeden :)

    2. W Nowym Sączu upał jako absolutne maksimum roku zdecydowanie jest normą. Począwszy od 1954 roku, kiedy zaczęto prowadzić pomiary, 30 stopni nie było tylko w 1978 i 1980 roku, przy czym 15 czerwca 1980 do “30-stki” zabrakło tylko 0,1 stopnia. Nawet w słynnym roku 2008 padło tu aż 8 “trzydziestek”, we wszystkich miesiącach lata i we wrześniu.
      Tylko po jednym dniu upalnym (uznaję za taki dzień z TMax 30,0 i wyżej, choć wg. definicji percentylowej upał w Nowym Sączu zaczyna się dopiero od 30,6) zanotowano w latach: 1955, 1970, 1975 i 1977. W bieżącym stuleciu najmniej upalny był rok 2004 (5 dni), a następnie 2009 (6 dni). W ostatnich lat mniej upałów niż wynika z normy wystąpiło w 2014 roku. Rok później, w 2015, rekord ilości dni upalnych został pobity z podobnym rozmachem, co rekord dni gorących w wielu polskich miastach w 2018. Rekordowo ciepłe lato i ekstremalnie ciepłe epizody we wrześniu dały aż 32 dni z temperaturą 30+, podczas gdy poprzedni rekord (1994) wynosił aż o 9 dni mniej. Warto tu podkreślić, że w 2015 roku zanotowano tyle upałów, co przez całą dekadę 1972-1981. Jeśli chodzi natomiast o osiągnięcia konkretnych miesięcy, zdecydowanie najbardziej niezwykły był sierpień 1992, kiedy upał był – niemal dosłownie – codziennością, bo średnia TMax wyniosła 30 stopni; upał przyniosło 17/31 dni, to więcej niż w lipcu 2006 i sierpniu 2015 (które swoją drogą były chłodniejsze od sierpnia ’92). Jednak chyba najbardziej zdumiewającym pod tym względem miesiącem w dziejach jest maj 1958 roku. W tym miesiącu, tuż po zimowym marcu i “wczesnomarcowym” kwietniu, zanotowano aż 6 dni z upałem. To tyle co wszystkie maje XXI wieku razem wzięte. Mimo zimnego początku, ten maj zapisał się w NS jako trzeci najcieplejszy po 2002 i 2018 (ex aequo z 2003).

    3. W Gdyni ostatnie >30 wystąpiło w sierpniu 2014 roku. Tam o upał niezwykle trudno, bo nawet przy wietrze z S wieje od morza.
      Takiego klasycznego upału z SW to właśnie dawno nie było.

      1. “bo nawet przy wietrze z S wieje od morza” – że jak? Zatoka Gdańska jest na wschód od Gdyni, morze zaś jest od niej na północ.

        1. Ale stacja meteo znajduje się na końcu mola południowego i wiatr południowy łapie kawałek Zatoki Gdańskiej.

  67. i znowu im blizej prognozowanych opadów na przyszły tydzień tym mniej, Gem niemal wyrzucił wszystkie opady poza Polskę do końca swoich prognoz, jeszcze ico i gfs coś tam trzymają.

    1. To może być gorsza susza niż 2015 i 2018 razem wzięte (o ile ten trend się nie zmieni). Podkład pod to obecnie jest bardzo dobry

    2. Jest już teraz bardzo źle a co będzie dalej przy takich prognozach? Katastrofa :( Do tego niezbyt optymistyczne prognozy na przyszły tydzień. Właśnie zaczynają kwitnąć śliwy i brzoskwinie, z czasem oczywiście kolejne drzewa. Miejmy nadzieję że długo to nie potrwa…

  68. Anomalia kwietnia po 5 dniach jest identyczna jak po jednym dniu, tylko że na plusie ;).
    Jednak obecny miesiąc jest bardzo nie sprawiedliwy…
    Na wschodzie miejscami poniżej 0,5K, a na Pomorzu powyżej 4K, podobnie z uslonecznieniem na N kraju jak i w centrum cud miód, na S kraju też nie jest źle ale znacznie gorzej niż tu, ale za to też marzec był znacznie lepszy na S kraju. W sumie cieszę się że mieszkam w centrum, bo niezależnie gdzie jest znacznie pogodniej to zazwyczaj też korzystamy :)

  69. A to psikus z tą pogodą dzisiaj, większość kraju zero chmur a u mnie w zasadzie cały dzień leje. O godz 20:00 stacja zaraportowała opad 5 mm. Temperatura do południa jeszcze była dość wysoka (15 stopni) ale potem spadła około 9 stopni i utrzymuje się na takim poziomie do teraz. W sumie na deszcz nie ma co narzekać, zwłaszcza w takiej postaci (długie umiarkowane opady) bo od 19 marca nie padało u mnie prawie w ogóle. A już jutro ma być słonecznie.

  70. Rok temu #6
    Tego dnia obudziłem się wczesnym rankiem. A właściwie późną nocą, bo czekała mnie trasa na Śląsk i dość pracowity dzień. Po drodze kilkakrotnie łapał mnie deszcz, a gdy wysiadałem z pojazdu podczas postojów, szybko wracałem z powodu zimna. Po dojechaniu na miejsce nie było ani trochę lepiej. Miałem na sobie przejściową kurtkę, a chwilowo żałowałem że nie wziąłem nic cieplejszego, ani przynajmniej rękawiczek. Zachmurzone niebo i wiejący zimny wiatr wpłynęły na moje odczucia negatywnie. To, co zobaczyłem w prognozach wczoraj wieczorem, wydawało mi się mrzonką, utopijną treścią. 23 stopnie w niedzielę i poniedziałek, podczas gdy w piątkowy poranek prawie trzęsę się z zimna? Nie sądzę. Z biegiem czasu sytuację zaczęło ratować słońce, lecz po powrocie do Nowego Sącza powitały mnie chmury i “listopadowa” sceneria, którą rozwiało dopiero wieczorne rozpogodzenie, dzięki któremu przeszedłem na “słoneczną stronę mocy”. 6 kwietnia, to ostatni wiosenny dzień 2018 roku, w którym było mi zimno. Zbliżone odczucia mogło mieć też wielu innych obserwatorów pogody, o oczekiwaniach pobudzonych minionym ociepleniem i pierwszymi “20-stkami”. 15 stopni zanotowano w zaledwie kilku miejscach, uprzywilejowana była m.in. Warszawa. Na ogół notowano nieco powyżej 10 stopni. Zawiedzeni mogli poczuć się szczególnie mieszkańcy zachodu i Pomorza, zwłaszcza okolicy Kołobrzegu, gdzie anomalia wyniosła niemal -1K. Ogólnie, wbrew moim odczuciom, średnia anomalia dla Polski była jednak na plusie i to nie takim małym, bo całe 1,12K. Usłonecznienie też niemałe, w wielu miejscach był to iście “lampowy” dzień, szkoda że to moja lokalizacja została wtedy tak pokrzywdzona, bo słoneczko wyjrzało tylko na dwie godziny przed zachodem. Ale… czego pogoda poskąpiła mi tego dnia, wkrótce miała oddać z olbrzymią nawiązką. Miała, choć 6 kwietnia stałem się bardziej sceptyczny wobec tego, co wieczorem 5-go wprowadziło mnie w taką euforię. Poranne zapowiedzi tak szalejącego ostatnio GFS-u złagodziły ton i nie przewidywały już aż tak wysokich temperatur, jak również skrócił ocieplenie z nieograniczonego terminu do 14-15 kwietnia. Jak na ironię, powściągliwy w ostatnim czasie ECMWF, nie podchwycił tej nowiny i wciąż optował za dużym ciepłem praktycznie tak długo, jak sięgały jego wiązki. Pojawiły się bowiem sygnały blokady i długotrwałych napływów PZ, na co jako pierwszy zwrócił uwagę Lucas wawa, budząc dość cichego tego dnia Bloga. Tak jakby stali komentatorzy odpoczywali po wczorajszych wieczornych emocjach. Fan klimatów podzwrotnikowych po raz pierwszy od dłuższego czasu wpadł w dobry nastrój, wieszcząc maj w kwietniu. Szybko wywiązała się dyskusja na temat naszych ulubionych wiosen, gdzie sporo miejsca poświęcono kwietniowi 2000, który dotąd uchodził za ikonę ekstremalnie ciepłej wiosny. Zgadzaliśmy się w jednym – na pewno będzie lepiej niż rok temu – choćby tylko dlatego, że nigdzie nie widać incydentów zimowych. A czy rekordowo ciepło będzie bez przerwy, czy tylko do połowy kwietnia, kiedy przyjdzie większe ochłodzenie – to już sprawa drugorzędna. Osobiście uwierzyłem w chłodniejszą prognozę GFS z 6z, wydawało mi się bowiem że zapowiadane wcześniej scenariusze są zbyt ekstremalne. Co powiedzą następne odsłony modeli???
    Wieczorem zapadła klamka. GFS z 12z wraca do wcześniejszych zapowiedzi – z tą różnicą, że są jeszcze bardziej niezwykłe.
    Zapadła pogodna noc…
    cdn

    1. U mnie 6.04.2018 był zupełnie inny – przyniósł bezchmurne niebo, chociaż był dość rześki – a wieczorem serio zrobiło się lodowato. Trochę jak 2.04 w tym roku. 7.04 było już cieplej, a na kolejny typowo wiosenny dzień to trzeba było poczekać……

  71. Jakby taka blokada pojawiła się w miesiącach zimowych to – patrząc na prognozy – od wtorku 09.04 mielibyśmy średnie anomalie rzędu -10/-5K, a w pewnych okolicznościach może i nawet poniżej -10K. Teraz natomiast zanosi się co najwyżej na anomalie -5/-2K w najchłodniejsze dni, przy najbardziej (nie)sprzyjających wiatrach (dosłownie i w przenośni).

    Jedną z tego przyczyn jest już znacznie cieplejsza także Skandynawia i NW Rosja, gdzie już tylko na N krańcach kontynentu (i w górach) trzyma się jeszcze termiczna zima. Drugą jest fakt, że nadal prognozowanych jest mało opadów i brak wyraźnego niżu “nurkującego” po E obrzeżach wyżu grenlandzko-skandynawskiego – a takowe począwszy od kwietnia przynoszą nam najniższe średnie anomalie (zimą są to głównie właśnie wyże z NW/N/NE). Prognozowany od poniedziałku 08.04 niż nad Estonią i Finlandią nie będzie bowiem tym “spływającym” zza koła polarnego.

    Tu przykładowo prognoza ECMWF na 14.04:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_192_2.png
    Zimą przy takim wyżu mielibyśmy pewnie wahania “przez -10°C”. A teraz prognozy na ten dzień wskazują na wahania “przez +10°C” (!) – po 2-3 dniach z możliwymi niewielkimi przymrozkami i Tmax nieco poniżej +10°C (co po części będzie miało związek ze wspomnianym wcześniej niżem na NE).

    Kontynent jest już znacznie wyraźniej nagrzany, także w krajach na NW/N/NE od Polski, zważywszy na to, że często jest pogodnie, nasłonecznienie coraz wyższe, opadów mało, a i zimowa (w tym śnieżna) aura zaczęła się w tym roku wycofywać z Europy dość szybko (z wyjątkiem gór i samych N krańców kontynentu).

    Myślę, że skończy się na 2-4 dniach z ujemnymi anomaliami, ale co najniżej rzędu -3K (średnio, w skali kraju), a potem jednak powróci do nas umiarkowanie ciepła wiosna. Nie sugeruję bynajmniej powtórki z roku 2018. Dokonując jednak porównań miejmy na względzie, że w tym roku aura (przed)wiosenna wystartowała średnio 1,5 miesiąca szybciej niż przed rokiem.

    Niezależnie od tego, czy ma być cieplej, czy chłodniej – większość prognoz nadal za NISKIMI SUMAMI OPADOWYMI – np. wieczorny ECMWF raptem za 0,8 mm dla Warszawy z jednej strefy opadowej do 16.04. I to na dzisiaj wydaje się największym problemem przy tegorocznym starcie wegetacji…

    1. Cieszę się, że jednak nie sugerujesz powtórki z 2018, bo przynajmniej do 20.04 będzie wiele rzeczy niemalże przeciwnie niż wtedy.

      Co do opadów to ciekawa sytuacja – modele na 10 dni przewidują na południu nawet do 40mm opadów, a u nas na Mazowszu i ogółem w północnej połowie tragedia z tym.

      1. Moje takie, a nie inne poprzednie wpisy wynikały z tego, że “czekam” na częstsze przypadki pozwalające sądzić, że średnia anomalia roczna (czy chociaż za jakąś jedną porę roku/kwartał) może wypaść w widełkach powiedzmy 0/+1K (ref. 1981-2010), albo -0,5/+0,5K (ref. 1991-2018). Do tego potrzeba jednak znacznego osłabienia dysproporcji między skalą/trwałością ociepleń (wobec ochłodzeń).
        Natomiast zdecydowanie daleki jestem od ocen, że “idziemy drogą roku 2018”, bo już mamy różnice (więcej niż symboliczne) – a styczeń NA PEWNO nie będzie jedynym miesiącem, który okazał się chłodniejszy niż przed rokiem. Ba, nie skończy się zapewne także na kwietniu…

  72. Warto zwrócić uwagę jak sporo opadów czeka w kolejnych dniach Bałkany, a nawet i Węgry. Natomiast w Polsce największe nań szanse na krańcach S. Im dalej na N tym nadal w dalszym ciągu bardzo sucho i to pomimo ochłodzenia.
    Samo ochłodzenie przyniesie nam ujemne anomalie – zobaczymy, czy na 2-4 dni, czy dłużej (?). Jednak na pewno nie będzie tak silne (w sensie anomalii) jak przy podobnym wyżu, tzn. grenlandzko-skandynawskim, zimą.

  73. Powoli się chyba klaruje sytuacja na przyszły tydzień
    Bardzo zimna blokada z wyżem skandynawskim, poza południem Polski raczej słoneczna i sucha, z symbolicznymi opadami najwyżej. No ta kwestia jest ruchoma powiedzmy, ponieważ ICON daje nadzieje na opady jednak w większej części kraju. Ale inne modele już gorzej.
    Jeśli się sprawdzi, to będzie to jeden z najpóźniejszych stricte wyżowych układów dających takie zimno. Jednak w czasach “epoki lodowcowej” sprzed 1990 roku się zdarzały i takie maju, np w 1980 – u mnie tydzień pełnej lampy z przymrozkami i maksami poniżej 15 stopni…. Przy podobnym wyżu skandynawskim.

    Dzisiaj byłem na działce i czereśnia na dniach ma szansę zacząć kwitnąć. Dobrze, że już od wtorku idzie to ochłodzenie, a nie tydzień później, inaczej z pewnością zdążyła by puścić…. I by nic z niej nie zostało.

  74. oj powiało chłodem w prognozach i to w tych bliskich, już na noc z poniedziałku na wtorek moze być zimno na północy, u mnie wczoraj prawie 20 stopni, a dzisiaj ledwo ponad zero o poranku, a bliskie prognozy podają na północy w dzień około 5 stopni,no zobaczymy, już sporo drzew owocowych kwitnie.

  75. Wczoraj w Zabrzu troszkę popadało. W sumie w nocy też chwilami pokropiło a dziś z rana obserwuje piękna soczysta zieleń na zywoplotach, trawie a na gałęziach przydomowego drzewa coraz wieksze pąki. Temperatura wczoraj maksymalnie zatrzymała się na 16 stopniach, obecnie jest 10 stopni. Zobaczymy jak będzie wyglądać dalsza część dnia. ~

  76. Analizując dzisiejsze poranne prognozy można wyciągnąć wniosek że silniejsze ochłodzenie zacznie się już jutro. Jutro bowiem na krańcach północnych Polski na Bałtykiem ma być ledwie ok 5 stopni. Później bardzo powoli fala zimnego powietrza ma wędrować na południe. Właściwie trzymając się tych prognoz to przez cały tydzień mają być anomalie ujemne. Choć wyjątkowo zimno jak na potencjał ma nie być ( o tej porze roku w ekstremalnej sytuacji możliwe są wciąż temperatury ujemne całodobowo) to miejscami mogą się zdarzyć opady śniegu. Nie wiadomo jak z opadami. Jeśli te prognozy się sprawdzą a jest to bardzo prawdopodobne bo termin jest krótki to może w końcu absurdalna dyskusja ( nawiązania, sugestie) nt podobieństw z rokiem 2018 upadnie. Jest jeszcze szansa że średnia roczna 2019 będzie podobna do średniej 2018, ale przebieg już na pewno będzie inny

    1. Muszę siebie sprostować anomalie ujemne mają nie być przez cały tydzień oczywiście w skali kraju tylko gdzieś od środy, natomiast samo ochłodzenie ma mieć swój początek jutro

    2. nie wiem jak można ten rok przyrównywać do 2018 jak przebieg pierwszego kwartału był zupełnie inny niż wtedy. W 2018 styczeń to brzydka lekkoplusowa bździna, w tym prawie cały pod śniegiem. Luty był z grubsza normalny i pod koniec mroźny, w tym – prawie cały ciepły i słoneczny, jakby to był marzec. Marzec – rok temu naprawdę zimny z zaledwie pojedynczymi wiosennymi dniami, w tym roku tylko jeden dzień miał tmaxa poniżej +5 stopni! Mocniej odmiennego marca od ubiegłorocznego to się chyba nie da mieć.

      Rok temu 1 kwietnia to my mieliśmy dość dużą anomalię ujemną jeśli chodzi o cały rok :D To że kwiecień i maj ją bardzo szybko wyprowadziły na plus (a reszta miesiecy do poziomu roku rekordowo ciepłego) to inna para kaloszy.

      Na kwietniu oczywiście też będzie różnica i to duża. Nie wiadomo nawet czy ten kwiecień będzie ciepły, a rok temu miał +5K anomalii. W prognozie nie widzę wprawdzie jakichś ataków zimy czy przedwiośna ale temperatura +11 w dzień przez cztery dni pod rząd to raczej chłodno. Rok temu od 8 kwietnia tylko dwa razy było 18 stopni w dzień, cała reszta powyżej 20. To nawet letnie miesiące miewają ochłodzenia do 15 trwające po parę dni. Nie wykluczam, że dostaniemy w tym miesiącu letni akcent np. w III dekadzie się zrobi ok. 25-28 stopni. Jednak będzie to akcent a nie cały miesiąc taki.

      1. 11 w dzień? No chyba jednak sporo zimniej może być.

        Oczywiście nadchodzące ochłodzenie nie wyklucza “2018 roku”, wszak w tamtym tez mieliśmy 3 dekadę czerwca, jaką mieliśmy. W zasadzie potem miesiąc odpoczywaliśmy od porządnych anomalii na plus.
        Ale oceniając prawdopodobieństwo tamtych schematów, to wciąż jest poniżej 10%.

        1. Podobne jest to że jest sucho i przeważają anomalie dodatnie. I nieważne że w zeszłym roku od kwietnia a teraz od lutego. Dwóch identycznych lat nie da się znaleźć. Nie ma co porównywać. Ważny jest trend-przewaga ciepła i sucha.

          1. “Ważny jest trend-przewaga ciepła i sucha.”

            ->>> I przynajmniej ja głównie to artykułuję. Kiedy jakiś rok z temperaturami częściej wokół normy chociażby 1991-2018 (a tym bardziej 1981-2010). Nadwyżkę ciepła, a teraz także deficytu opadowego mamy bardzo dużą – bez względu na takie, czy inne różnice.

  77. ecmwf to dopiero pojechał podobnie jak icon, na 12.4 widzi w moim rejonie 0 stopni i opady śniegu, a na 850 hpa około -10 stopni na północy Polski.

    1. U mnie w przyszły weekend również pokazuje ledwo 2 stopnie i intensywny śnieg , przecież to będzie katastrofa dla postępującej wegetacji szczególnie dla drzew owocowych , GFS jest bardziej optymistyczny i pokazuje 9-10 stopni i deszcz… Oby te prognozy jeszcze się poprawiły…

  78. Niedzielna ranna odsłona ECMWF nie tylko za brakiem opadów (w ogólności), ale i także za niemałymi przymrozkami w II połowie tygodnia (po 10.04).
    Niestety zmiana idzie głównie ku ochłodzeniu, a nie ku opadom…

    1. Uściślę jeszcze, że na samym S kraju jest większa szansa na kolejne opady – ale nie tylko deszczu….
      Natomiast w pasie Polski C i N opadów nadal (niemalże) zero, nawet przy tym wyraźniejszym ochłodzeniu…

      1. No jak widać w przyszłym tygodniu czeka nas powtórka z kwietnia 2017 i 2016 i to na dodatek bez opadów. Ech, cały polski klimat.

        1. Czyli po prostu kwietnia 2016. Bo wtedy w czasie ochłodzenia było bardzo słonecznie i raczej sucho. Ochłodzenie pod względem anomalii podobne jak wtedy, ale dwa tygodnie wcześniej, więc bezwzględnie zimniejsze.

          @Lucas
          Jak ma już dalej nie padac, to z dwojga złego lepiej ze zimno.
          Swoją drogą tak jak się spodziewałem- opady jednak zahaczyły tej nocy o aglomeracje warszawską.

          1. Nad takimi opadami to nawet nie ma co rozmyślać. Tam gdzie spadło poniżej 5 mm to ta woda prędzej wyparuje przy dzisiejszym słońcu niż zostanie wykorzystana. Najwięcej szczęścia mieli Ci gdzie spadło więcej, szczególnie na Podkarpaciu. Niestety takich miejsc mało

          2. Wczoraj akurat całkiem solidna była ta strefa opadów w SE “ćwiartce” Polski. Gdyby takie opady pojawiły się w całej Polsce, to moglibyśmy z dużo większym spokojem oczekiwać bardziej deszczowego okresu.
            W gruncie rzeczy SPEI nie kłamie, najbardziej potrzebne opady były jednak na SE i… tam się pojawiły. Więc raczej pozytywna sytuacja :)

          3. @kmroz
            Ani Okęcie, ani Bielany, ani Legionowo NIE ZANOTOWAŁY żadnych sum, nawet śladowych.
            Co do temperatury – zgoda, że z punktu widzenia eskalacji posuchy, lepiej, że czeka nas ochłodzenie. Oby tylko nie nałożyły się straty związane z jednej strony z posuchą, a z drugiej z przymrozkami.

        2. “Ech, cały polski klimat”

          ->>> A co klimat “widzi” granice państw? Poza tym, czy na N/W/S/E naprawdę jest wszystko “cacy” i to pod każdym względem? Nie wspominając już o innych kontynentach…
          Jak mnie drażni to narzekanie i zarazem “szufladkowanie” z używaniem określenia, które de facto nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia.

  79. Drogie ochłodzenie, mam jedną prośbę. Jak już musisz przychodzić, to przyjdź jak najszybciej. W Nowym Sączu robi się już serio zielono, na swojej ogrodowej czereśni mam już napęczniałe pączki, prawdopodobnie zakwitnie wcześniej niż rok temu. Magnolia “pęknie” lada dzień. Drzewa zaczynają “chwytać” zieleń, mniejsze krzewy mają liście już od tygodnia. Jeśli wegetacja jeszcze bardziej zdąży się rozwinąć, to zimno znów (tak jak w 2016 i 2017 roku) przyjdzie w najgorszym możliwym momencie i po rewelacyjnym pod względem obfitości owoców roku 2018, tym razem znów będzie źle. A już można z całą pewnością powiedzieć, że nadchodzące ochłodzenie to nie będą 2-3 dni w pobliżu normy :/

    1. W większej części kraju już od wtorku się zatrzyma wegetacja, ale na południu niestety może to się stać dopiero w czwartek. Do tego czasu niestety mogą zakwitnąć czereśnie. U mnie na działce też już niestety całkiem blisko, myślę, że te najsilniejsze niestety zdążą zakwitnąć :/ A o przetrwanie takich to nie ma co się łudzić.

  80. No nieźle. Dzisiaj niby przechodzi front, ale nic z niego nie pada, tyle że jest pochmurno. Z kolei od wtorku ochłodzenie i raczej norma wieloletnia dla tego okresu, ale już wiadomo, że w wersji suchej… pytanie tylko czy i słonecznej? Mi odpowiada taka pogoda jaka była w tym tygodniu, mnóstwo słońca, ale dla przyrody o tej porze roku to słabo taki brak opadów.

      1. Tak jak pisałem wcześniej-na wschodzie będziemy meli dalszy ciąg przeplatanki przedwiośnia i wiosny, trwałej wiosny ciągle nie widać mimo zbliżającej się połowy kwietnia.

        1. Już I dekada kwietnia (a właściwie dni od 29.03) przyniesie nawet na NE kraju zdecydowaną przewagę dni z termiczną wiosną. Od 09.04 lub 10.04 nastąpi przedwiosenny przerywnik, ale będzie on zapewne epizodem. W II połowie kwietnia znacznie “łatwiej” już o przypadki z przewagą termicznej wiosny i przedwiosennymi epizodami niż odwrotnie – nawet na NE kraju.
          Tak więc, pomimo przejściowych ochłodzeń, myślę na ponad 90% można uznać, że od 29.03 mamy aurę “wiosenną” (w przewadze).

  81. 6.4 wilgotność gleby n 0-7 cm spadła w wielu miejscach na poziom 25-30% a ponizej 40% jest możliwy deficyt wody w strefie korzeniowej. Potrzeba ciągłych długotrwałych opadów i to prędko, bo rzadkie opady, albo konwekcyjne mogą tylko spłynąć po coraz twardszej ziemi.

  82. W Warszawie chmur przybywa, przyjemny dzień, lekki wiatr 16 stopni na plusie, chodząc po lesie widać jak bardzo przydałby się deszcz, ziemia jest twarda i widać pęknięcia. Ochlodzenie wolałbym w wersji wilgotnej i umiarkowanie chłodnej. Jeśli pojawią się nocne spadki poniżej zera to do posuchy dojdzie wymarzniecie tego co już zakwitlo

  83. Skala nadchodzące ochłodzenie to jakiś dramat , wiem wiem powrotu do zimy nie będzie , ale ostatnio nasz klimat , bardzo nas rozpieścił i tak głębokie ochłodzenia inaczej już przeżywamy, niż kiedyś w przeszłości. Z dużą prawdopodobieństwem , można natomiast już założyć ,że tegoroczny kwiecień będzie znacznie chłodniejszy od ubiegłorocznego.

  84. Madialka oczywiście wyrocznią – na TP już doskonale wiedzą jaka będzie pogodowo Wielkanoc, choć to dopiero za 2 tygodnie (!)…
    A przy tym przez +/- połowę zapowiedzi ma padać, no bo model jakieś tam symboliczne opady “wyrzucił” i to już w najbliższym czasie na N Polski. A przy tym rozbrajający jak na obecne okoliczności komentarz, iż “niestety będzie padać” – np. w następny weekend (13-14.04). Natomiast jak nie będzie padało to aura będzie “wyśmienita” lub “bez zarzutów”.

    No faktycznie, zwłaszcza na N kraju ma lać i lać… Ach te przeklęte opady – jaka szkoda, że w ogóle się u nas pojawiają. Swoją drogą to faktycznie ich źródłem będzie głównie… chłodny wyż skandynawski (mowa o najbliższym tygodniu). Dziwne, że te opady tak artykułują. Nie odnoszą się natomiast do temperatury minimalnej, a to ona (przy nocno-porannych rozpogodzeniach) może być w najchłodniejszych dniach znacznie większym problemem. Podobnie jak i posucha, która – gdyby ziściły się te ich “wspaniałe” (ponownie ciepłe, słoneczne i suche) zapowiedzi na Wielki Tydzień – nabierze jeszcze bardziej zdecydowanie na sile.

    1. Lucas a czego się spodziewałeś po portalu TP , ten kto to pisał to pewnie typowy miastowy który myśli że owoce i warzywa rosną w sklepie… Tymczasem u mnie (Małopolska)świeci już pięknie słońce a temperatura wynosi 16 stopni , wróciłem z przejażdżki rowerowej i jestem zachwycony ! Po wczorajszych solidnych opadach wszystko pięknie się zazieleniło 😁 Pamiętajmy że nie mieszkamy na Krecie i nasza fauna i flora oprócz słońca potrzebuje równiez wody (deszczu) , kieruje to głównie do niektórych forumowiczów którzy bujają w obłokach domagając się słońca przez 365 dni w roku…

  85. Prognozy coraz to pogodniejsze, najpierw był zapowiadany 5-dniowy okres “ciemnicy”, teraz pochmurne maja być jedynie 2 dni (11 i 13 IV) do końca II dekady miesiąca, na razie nie sugeruje prognoz na III, ale aura ma się utrzymać. Z jednej strony trudno się nie cieszyć, a z drugiej ciężko bo najbliższe przelotne opady maja lokalnie wystąpić dopiero 15.04,a kolejne dopiero w połowie III dekady(!). Jestem już niemal pewien że tegoroczny kwiecień będzie suchszy od zeszłorocznego (który wbrew pozorom przyniósł normę opadów, suchy był maj). Prawdopodobnie będzie to najsuchszy kwiecień od 10 lat, ale wtedy akurat nie wywołał on najmniejszej szkody, a teraz może doprowadzić do tragedii aż nie chcę myśleć co będzie latem, pamietne pożary lasów z 1992 mogą w tym roku się powtórzyć, albo będą jeszcze gorsze, bo coraz trudniej się łudzić o jakiś dłuższy okres zimny latem.

    1. U mnie w Kielcach akurat w 3 dekadzie kwietnia 2009 i 1 dekadzie maja 2009 trawniki były mocno wyschnięte, dopiero na przełomie 1/2 dekady tamtego maja przyszły potrzebne opady. Zresztą podobnie w zeszłym roku, tyle że tam były u mnie jakieś pomocne opady deszczu pod koniec kwietnia. Bądź co bądź kwietnie 2009 i 2018 to 2 najsuchsze kwietnie u mnie w historii pomiarów. Co do tego roku to bardzo mało padało od 17 marca do wczoraj, ale zeszłej nocy spadło 5,4 mm i jest już trochę lepiej. Nawet tegoroczny pierwszy kwartał przyniósł więcej opadów niż analogiczny w 2009 roku (120,5 mm do 107,1 mm na stacji reprezentującej Kielce). Jednak najgorsze susze ostatnich sezonów u mnie to: wiosna i jesień 2011, lato 2013, lato 2015 (szczególnie sierpień – największa susza XXI wieku) oraz wiosna i jesień 2018 .

      1. @Robert93 ale w 2008 nie było takiej suszy jak w 2018, przez co tamten kwiecień nie zaszkodził. U mnie najgorsze susze w obecnym wieku były w okresach: grudzień 2002-grudzień 2003 (najsuchsze były kolejno: grudzień, luty, czerwiec i sierpień, tylko lipiec był wtedy mokry). Kolejna dotkliwa susza trwała od czerwca 2005 do lipca 2006, wówczas wystąpiła bardzo mroźna zima, kolejna od lutego do grudnia 2011, tylko w lipcu nieźle popadalo, gdyby nie to to tamten rocznik by był u mnie rekordowo suchy. Najgorszy i najdłuższy niedobór opadów trwał od czerwca 2014 do stycznia 2016, tu w sierpniu 2015 przypadło apogeum. Kolejna od lutego 2018 i niestety wiele wskazuje na to że wcale się nie skończyła.

    1. Ten film doskonale pokazuje jak zimno może być jeszcze w kwietniu. W 2003 w wielu miejscach w tym w Warszawie zanotowano rekordową niską temperaturę maksymalną -1 stopień

      1. Dużo osób pamięta kmten kwiecień głównie ze wzgl. Na jego początek, ale od 12.04 na dobre zagościła ciepła i pogodna wiosna. Druga z przyczyn niskiej anomalii tamtego miesiąca, byly mroźne noce (które były u mnie codziennością do końca II dekady), w dzień temperatura potrafiła wzrosnąć od -2 stopni do 18, więc ten kwiecień wcale nie był taki straszny ;)

      2. Mogło tak być 16 lat temu, ale nie jest pewny czy może być jeszcze dzisiaj w dobie tak szybkiego ocieplenia klimatycznego.

        1. Myślę że tak. W maju 2017 w Elblągu temperatura maksymalna wyniosła niewiele ponad 1 stopień, zaś w marcu 2013 po 20-tym notowano jeszcze 6, 7 stopni mrozu na wschodzie kraju. Tak duże anomalie ujemne zdarzają się to wyjątkowo rzadko, ale się zdarzają wciąż

  86. A w Borach dolnośląskich dalej brak nawet kropli deszczu już od połowy marca, a od niemal tygodnia dzień w dzień przekroczenia 20°C w praktycznie pełnym słońcu, a także bardzo ciepłe noce (niemal co noc >10°C, tylko ostatnie dwie nieco chłodniejsze do 5°C). Magnolia zaraz będzie już powoli przekwitała na najlepszych stanowiskach, pięknie rozwinęła się śliwa, forsycje dalej najpiękniejsze tej wiosny, nawet jabłoń ma już solidne pąki które zaraz rozkwitną, trawy i żywopłoty oraz krzewy już niemal w pełni. Praktycznie wszystkie drzewa mają ładne małe intensywnie zielone liście, a te bardziej oporne solidne pąki. Już od jakiegoś czasu wieczorami urzędują wielkie komary i ćmy, a za dnia bąki, pszczoły czy trzmiele głośno brzmiące głównie na owocowych drzewach, a także w dalszym ciągu duża ilość biedronek azjatyckich (były całą zimę) i pająków.

    Po bardzo deszczowej zimie susza na pierwszy rzut oka w niczym nie przeszkodziła przyrodzie, wszystko jest kolorowe, w mgnieniu oka kwitnie i szybko rośnie, jednak jeśli się tu bliżej przyjrzymy to większość brzóz jest przesuszona i puściła suche na wiór brązowe kwiatostany lub wszystkie one już pospadały. Pojedyncze drzewa w ogóle nie wypuściły niczego i wyglądają na suche, podczas gdy obok te same gatunki mają się świetnie. Trawy robią się już coraz wyraźniej sianowate, choć wciąż są intensywnie zielone. Poziomy rzek od końca marca są średnio-niskie i cały czas się obniżają, osiągając w kwietniu już wyraźnie niskie stany, bo nawet w górach czy w okolicach źródeł ciężko o deszcz.

    Jako alergik mogę powiedzieć, że w tamtym roku nie miałem nawet jednego dnia z katarem, choć zwykle w okolicy kwietnia-maja miewam nieprzyjemny tydzień-dwa, natomiast w tym roku już od lutego okresowo męczy mnie katar sienny i opuchnięte oczy oraz oczywiście kichanie i nadal to nie ustępuje. Deszcz długo nie zmywa pyłków i zanieczyszczeń, a unoszący się wskutek wiatru czy przejeżdżających pojazdów pył i kurz z suchych nawierzchni nie pomaga…

    1. @Finrod – potwierdzam Twoje spostrzeżenia i obserwacje. 2 godziny temu wróciłem z całodniowej wycieczki po Borach Dolnośląskich, około 7 km od Iłowy. Przepiękne tereny, sporo dzikich miejsc, wiosna rozhulana wte i wewte, żurawi taniec, liczne ślady wilków, watahy dzików, piękne jelenie, mnóstwo rozśpiewanych ptaków, oj długo bym tak mógł wymieniać. Tylko niestety mocno sucho, a i poziom wody w strumieniach i rowach obniżony. Z grzybów wczesnowiosennych, spotkana wyłącznie piestrzenica kasztanowata (trująca). Ale nie o grzyby chodziło, a o duchową ucztę i spektakl barw, zapachów i dźwięków przyrody.

      1. @Grzybiarz
        Dźwięki przyrody są wspaniałe i gwarnie jest już od 6-tej rano, zwłaszcza dzięcioły się wybijają, bo kiedy kilka z nich stuka jednocześnie w okolicy to daje to niezły pobudkowy spektakl. Ptaków i owadów już całe mnóstwo, niestety te drugie coraz śmielej wlatują do domu, a najgorsze są trzmiele czy szerszenie, bo już od miesiąca woskują spore kawałki okien i szukają nowych gniazd, a takie gniazdo w pobliżu to same kłopoty. Ptaki coś się lenią albo owadów jest dużo więcej niż rok temu, bo w zeszłym roku nie było takich problemów za wyjątkiem biedronek i chwilowo chrząszczowatych. Natomiast dziś po południu byłem świadkiem dość żarliwej i długiej bójki 6-7 srok na środku ulicy pod samym lasem. Ciekawe o co się kłóciły :)

    1. jakby tak zebrac prognozy opadów z modeli na ten i przyszły tydzień z zeszłego tygodnia to chyba bym musiał sypać worki przeciwpowodziowe, a robi się tak sucho ze ino wdychać kurz.

      1. Może dla odmiany jak teraz prognozy widzą postęp suszy (ograniczony jedynie dzięki słabszego usłonecznieniu i niższym temperaturom niż dotychczas w kwietniu), to faktycznie dojdzie do porządnych opadów? :) Powiem szczerze: OBY! Ostatnie kilka dni byłyby mimo wszystko bardzo miłą rzeczą (zwłaszcza te temperatury), ale ani trochę się nie byłem w stanie z tego cieszyć, z powodu dużego deficytu opadowego. Jakby w końcu przyszły porządne opady, to później kilka takich dni jak 4-8.04 bym ocenił 10/10. Niestety, znając złośliwość pogody, to jak już deszcz się do nas na dobre dobierze, to nadejdzie jakiś paskudny okres, w dodatku pewnie bardzo zimny.

  87. Heh, niekończąca się blokada i trudności w przekroczeniu marnych 15 stopni…. Tak to niestety wygląda na chwilę obecną. W gruncie rzeczy dopóki nie spadnie porządny deszcz, to może i nawet lepiej. Mimo wszystko, najgorsze opcje w kwietniu to albo silne ciepło, połączone z brakiem opadów (wtedy błyskawicznie postępuje susza), albo niekończąca się aura ponura i zimna i dodatkowo z silnymi opadami – dwie skrajności.
    W dodatku może tak długi zimny okres na dobre uspokoi nastroje niektórych panikujących mocno osób na tym forum. Oczywiście to ułuda, w żaden sposób to “lokalne” zimno u nas nie powstrzyma AGW, ale przynajmniej uświadomi co niektórym, że 2018 to nie są nowe standardy klimatyczne.

  88. Niestety będą przymrozki i to raczej nie jednodniowe a to też nie jest dobre. Dla przyrody najlepsze byłyby opady choćby przy umiarkowanych temperaturach ok 10 stopni. ale bez przymrozków w nocy oczywiście.

    1. -> 10 stopni w kwietniu
      -> umiarkowana temperatura

      Że co? ;) No chyba, że masz na myśli średnią dobową, to zwracam honor.

  89. Ciekawe jakie będą jutrzejsze prognozy, bo te dzisiejsze nie napawają optymizmem… od wtorku niemal do poniedziałku 15.04 miałoby być chłodno…

    1. To co wkrótce się stanie, z pewnością przypomni wielu z nas, że w 2018 roku nie zmieniliśmy strefy klimatycznej, choć momentami w ubiegłym roku sam zaczynałem tak myśleć – przyznaję się bez bicia. Jednak wielka szkoda, że takie ochłodzenie znowu przychodzi po bardzo ciepłym marcu i początku kwietnia, bo patrząc na to jak zdołała się już rozwinąć przyroda, nie doprowadzi to do niczego dobrego. Chociaż z drugiej strony – możemy już spokojnie powiedzieć, że teemicznej powtórki roku 2018 nie będzie. Do końca jakichkolwiek prognoz nie widać silniejszego ocieplenia, zaś jutro przypada rocznica symbolicznego początku “Wspaniałego półrocza”.

      1. “możemy już spokojnie powiedzieć, że teemicznej powtórki roku 2018 nie będzie”
        wytyfy?

        1. Drogi Fanie, w 2018 roku różnie pojmowane lato zaczęło się 8 kwietnia. W tym roku tak nie będzie, więc trudno mówić o powtórce :) A kwiecień musiałby pokazać w III dekadzie jakąś super-hiper sensację na miarę III dekady lutego 1990, aby przynajmniej stać koło kwietnia ’18. A na to też się nie zanosi.

          1. Chłopie ale my jeszcze nie wiemy jak wyglądać II dekada, wprawdzie widoki na nią są żenujące ale to nic więcej niż fusy. Ten rok jest do tej pory na dużo lepszej drodze do pobicia rekordu 2018.

          2. O właśnie, rzeczywiście nie sprecyzowałem że chodziło mi o porę ciepłą – która w takim kształcie na pewno rozpocznie się dużo później niż przed rokiem.

          3. Co to źnacxy dużo późnej? Przecież może się jeszcze w II dekadzie kwietnia rozpocząć.

          4. Szansa na to jest tylko statystyczna. Tak samo jak bardzo mało prawdopodobny jest podobny maj i zbliżone lato zarazem.

          5. I dekada kwietnia 2019 będzie u mnie cieplejsza niż przed rokiem, w porze ciepłej naprawdę niewiele potrzeba by temp. chociaż siedziały na ogonie 2018 a w wielu przypadkach były o wiele wyższe.

      2. I zarazem tego samego dnia rok później symboliczny koniec tego, nomen omen, “wariactwa”, z którego wyłamały się tylko kawałki czerwca i lipca, częściowo listopad, częściowo grudzień i styczeń… ;)

      3. Wiemy tylko że kilka dni będzie chłodniejszych, potem nie wiadomo czy chłód zagości na dłużej. A od połowy 2013 chłodu mamy naprawdę bardzo mało, więc to już koło 6 lat. Pora ciepła przecież nie musi być tak ciepła jak w 2018, żeby przeważało ciągle lato, w 2012 roku mieliśmy mniej więcej od końcówki kwietnia do połowy września znaczną przewagę pogody letniej.

        1. Mamy wiele przesłanek świadczących o tym, że o wyraźniejsze i/lub trwalsze ujemne anomalie nadal dużo łatwiej w porze chłodnej, niż w porze ciepłej.
          Nawet jak trendy będą takie, że pora chłodna częściej będzie przynosiła “strefę”, a pora ciepła blokady – to jednak, z drugiej strony, to w porze chłodnej wyraźnie łatwiej o niższe anomalie przy blokadach, niż w porze ciepłej.

          Możemy mieć jeszcze nieco chłodniejszy sezon letni, ale właściwie tylko do 20-30% opcji sytuacji barycznych może nam go jeszcze przynieść – tzn. przepływ (w ogólności) z ćwiartki W-NW-N i to w akompaniamencie przewagi układów niżowych zmierzających nad kraje na E od Polski i zarazem blisko nas. Każde odstępstwo od tych scenariuszy (czyli zdecydowana większość opcji) będzie “pracowało” na mniej lub bardziej cieplejszy sezon letni (porę ciepłą).

      4. “Do końca prognoz nie widać ocieplenia” Chyba waść raczysz żartować
        Ochłodzenie potrwa góra 6 dni. W przyszłym tygodniu śladu po nim nie będzie poza stratami mrozowymi.
        Wg mnie oczywiście nie ma szans na powtórkę z kwietnia 2018 roku. Ale nie wiemy co przyniesie 3 dekada miesiąca.

        1. A gdzie to ocieplenie niby widać? Co najwyżej jest szansa na “łaskawie” powrót temperatur do norm. Temperatury na 850hPa przez 10 dni raczej poniżej zera.

          1. Kmroz. Chociażby na diagramie Ensemble meteociel. Widać tam najchłodniejszy okres w nadchodzącym tygodniu a potem wiązki idą w góre. Tak wiem że bez rewelacji ale temperatura poniżej 0 na 850 hpa w kwietniu to jeszcze może być. Nawet w maju 0 na 850 hpa zdarza się.
            Gorzej sprawa z opadami wygląda Zupełny brak lub śladowe ilości w prognozach

          2. No dość mocno “bez rewelacji”, bo poniżej normy. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, przez najbliższe 10 dni powrotu prawdziwej wiosny nie widać (poza oczywiście jej ostatkami jutro i pewnie na południu we wtorek).

            Ciekawe tylko, czy przyroda postanowi urządzić nam w tym roku Wielkanoc tydzień wcześniej, jak np w 2002 roku, czy jednak na tę prawdziwą pozostanie z nami typowo wielkanocna pogoda.

  90. Osobiście nie chce mi się wierzyć w to, że tak spory wyż skandynawski (pochodna wyżu grenlandzko-arktycznego) przyniesie nam Tmin’y co najniżej około zera – skoro przy takim układzie nawet jeszcze na początku maja możemy mieć przymrozki. Myślę, że na sporym obszarze kraju w najchłodniejsze dni, w porze nocno-porannej zanotujemy -5/-2°C, miejscami pewnie i niższe (i to nie tylko na mrozowiskach). Chyba, że będzie pochmurnie, ale wówczas za dnia może być co najwyżej ok. +5°C.

    Na C Mazowszu jeszcze jutro (08.04) popołudniu temperatura może wzrosnąć do blisko +20°C, a już półtorej doby później (tzn. w środę 10.04 rano) nawet sam UM prognozuje już przymrozek.

    Zauważmy przy tym, że takiego układu – tej skali – nie mieliśmy nad Europą przez całą zimę, a kiedy to anomalie mogłyby wahać się wokół -10K (a nawet i nieco poniżej). Choć pewnych (100% reguł) nie mamy, to jednak dość często jest tak, że po zimie co najmniej w normie (a tym bardziej chłodniejszej) i/lub która się nam wydłuży – w dalszej części kwietnia i/lub w maju takie układ, z takim ochłodzeniem nas już “oszczędzają”. Inaczej, gdy zima jest ciepła i/lub skończy się wcześniej, to na wiosnę dość często takie blokady z falami zimna się na naszych szerokościach Europy pojawiają.

    W tym roku – zupełnie inaczej niż przed rokiem – bardzo się nam wydłuża okres z przedwiośniem i umiarkowaną wiosną. Dużo dni przyjemnie wiosennych okraszonych jest jednak okresowo silniejszym dmuchaniem, nasilającą się posuchą (zwłaszcza przy dniach ciepłych), jak i przymrozkami również. Zobaczymy co będzie dalej (?), ale – jak się wydaje – blokada może szybko nie ustąpić, a przy tym opadów w większej części kraju nadal będzie “co kot napłakał” (bez względu na temperaturę).

    1. Ale głupoty piszesz. Nie ma żadnej korelacji mroźna/przedłużająca się zima- “oszczędne” ochłodzenia na wiosnę.

        1. Co innego uśredniony poziom temperatury, a co innego ochłodzenia (nawet chwilowe) niosące przymrozki i szkody wiosną. Poza tym kwiecień ma już inną termikę nad większością kontynentu europejskiego (pogodne niebo bez silnego przepływu szybko ogrzewa masę powietrza zamiast ją wychładzać – co jeszcze jest możliwe w marcu, szczególnie przy pokrywie śnieżnej), dlatego jego korelacja termiczna z poprzedzającymi go miesiącami jest już stosunkowo niska. Inna sprawa to, że szybka wegetacja sprawia (zazwyczaj po ciepłym lutym i marcu), że przymrozki wtedy stają się groźne już na początku kwietnia, a nie dopiero na przełomie kwietnia/maja.

      1. Nie ma korelacji w sensie co kiedy w szczegółach nastąpi. Trudno jednak, aby nawet przy takich kwartałach jak II i III w roku ubiegłym (a tym bardziej bliżej normy) raz na 2-3 miesiące nie trafił się okres z anomaliami poniżej krótkotrwale i nieznacznie ujemnych.
        “Szum” pogodowy wywiera jednak nań jakieś “ciśnienie” – nawet jak roczniki wyglądają jak okresy IV’2018-III’2019, czy wcześniej np. VII’2006-VI’2007. I z tego faktu wynika to co napisałem wcześniej, z zastrzeżeniem, że pewnych reguł nie mamy.

        1. Chłodniejszy okres na wiosnę się praktycznie w każdym roku trafią. Czasem w takiej formie, że przewaga ujemnych anomalii potrwa stosunkowo krótko, ale będzie “konkret”, a czasem tak jak w maju 2015, który przyniesie stabilną “lekkoujemną” anomalię większość miesiąca, oszczędzając nam większych ochłodzeń.

          1. @kmroz
            Zauważ, że ochłodzenia ze średnimi anomaliami -5/-3K mieliśmy nawet w III dekadzie czerwca, czy września ub.r. (w tym mega-ciepłym okresie). Tym bardziej nie jest to jakiś niezwykły “wyczyn” w kwietniu, nawet jak dodatnie anomalie wyraźnie dominują.
            Z pewnością łatwiej o “wytrzymanie” z takimi przypadkami co najmniej do czerwca, gdy zimą i w marcu częściej mamy ujemne anomalie, niż w takich przypadkach jak w tym roku.

          2. Tu bym stwierdził, że inne znaczenie ma okres chłodu na wiosnę w momencie, gdy wegetacja jeszcze nie ruszyła, a inny gdy już zdążyła to zrobić. I tu akurat przekornie nawet na stacji Kielce-Suków (gdzie spadki temperatury zazwyczaj są spore) brakowało przymrozków zarówno w roku 2018 (od 8 kwietnia tylko 1 Tmin minimalnie poniżej 0) jak i w 2013 (od 17 kwietnia nie było przymrozków) oraz w 2006 (od 10 kwietnia tylko 2 noce z Tmin nieznacznie poniżej 0). Jednak, żeby nie było, że 100% regułą jest że późny początek wiosny kończy mróz, to w 2010 było kilka silniejszych przymrozków w 3 dekadzie kwietnia (w maju już nie), a w 2005 były zarówno na początku i na końcu kwietnia, jak i w maju – jednak to były lata, gdzie zima kończyła się trochę wcześniej niż w 2013, 2018 czy 2006.

    2. i do tego przymrozek trzymac może przez wiele godzin, a nie tylko o poranku.
      Gdzies widziałem jak rolnicy w ramach protestu rzucali żywność na ulice, oby im nie zabrakło teraz na polach i w sadach.

    3. @FKP Po co zaraz te epitety
      @Lucas wawa. A jeszcze parę dni temu pisałeś że wyże z kierunku NW, N, NE o tej porze roku nie są w stanie przynieść nam większego ochłodzenia, chyba że po jego wschodnich obrzeżach zanurkuje w okolice Rosji zza koła polarnego niż. Tymczasem w prognozach takowego niżu nie ma. Tylko w pierwszym okresie ochłodzenia widać niezbyt głęboki niż nad Finlandią. Potem już tylko wyż a jednak ochłodzenie będzie silniejsze i skończy się tylko na 2-3 dniach tylko prawie tydzień. ECMWF w dzisiejszych aktualkach pojechał po najniższych wiązkach i wydłuża chłód do końca swoich fusów. GFS widzi od przyszłego tygodnia powrót cieplejszych dni choć bez rewelacji.

      1. Zmyliło nieco to, że wg wcześniejszych prognoz więcej wyraźniejszych klinów, a nawet i ośrodków wyżowych miało rozrastać się od Skandynawii w kierunku W Rosji. Tymczasem jednak niż z pogranicza Estonii, Finlandii i W Rosji nieco “nabruździ” w taki sposób, że także do europejskiej Rosji popłynie więcej chłodu niż ciepła.
        Kolejne ocieplenie może się zacząć dopiero, gdy znajdziemy się bardziej po SW (niż SE/S) stronie wału wyżowego z N Europy – co jednak nastąpi raczej nie wcześniej niż ok. 15.04 (o ile nie jeszcze później).

        Nadal jednak podtrzymuję, że ochłodzenie w najchłodniejszych dniach przyniesie nam średnie anomalie rzędu -5/-3K, podczas gdy podobny układ zimą przyniósłby nam średnie anomalie bliżej -10K.

  91. Na Północy Polski (przynajmniej gdzie przebywałem) mija już 8 dzień z niebem bezchmurnym lub malutkim zachmurzeniem. Bardzo dawno nie było tak długiego okresu z tak czystym niebem.
    Szkoda że taka sytuacja baryczna jak w ostatnich dniach nie może być latem, była by wtedy przyjemna, gorąca i sucha letnia aura, ale bez upalnych wyskoków. Generalnie wyże z północy przy niżach na SW od Polski to idealna opcja pogodowa na lato, przynajmniej jeżeli chodzi o północ Polski.
    Zamiast tego ochłodzenia, które ma nadejść, wolałbym już aktywny Atlantyk, bo nie przyniósłby tak gwałtownych spadków temperatur, no i przyda się deszcz.

    1. W kończącym się tygodni nie było żadnego wyżu na N od Polski, będzie w przyszłym właśnie. Wyż był daleko od nas, gdzieś nad Uralem, przynajmniej od czwartku i jego jedyny skutek był taki, ze niże przyblokowały się nad C Europą. Mieliśmy duże szczęście, bo mogłyby te niże pójść bardziej na E i mielibyśmy taką pogodę jak Francja i Niemcy w tych dniach…

      PS. Mieliśmy piękny spływ z południa. Gdyby takie coś trafiło się latem, to raczej skutkiem tego byłyby dość silne upały.

      1. @Lucas
        A jak było w lipcu 2014 roku? Też z tego co pamiętam wyże stacjonowały na N i E od Polski, a niże były głównie na S/W. Jak na powietrze z południa jest ono ekstremalnie suche (bo napływ z południa kojarzy mi się z występowaniem konwekcji od czasu do czasu, podczas gdy napływ ze wschodu przynosi bardzo suchą aurę.

    2. Hmm, czy taka idealna ? Susze wiosną i latem ? A jednocześnie na południu Polski to konfiguracja sprzyjająca wilgotnej aurze i powodziom

  92. Rok temu #7
    Pierwsze, co tego dnia rzuciło mi się w oczy po wyjrzeniu za okno, to wszechobecny szron. Drugie – błękitne, wręcz nienaruszone niebo z kurczącym się Księżycem. Ta noc była naprawdę mroźna, co więcej okazała się u mnie najchłodniejszą w całym kwietniu, bardziej anomalną nawet od tej z 1 na 2 kwietnia. Słupek rtęci spadł do -1,8 stopnia. Podobnie było w wielu miejscach, jednak przymrozki potrafiły być jeszcze silniejsze. W Jarocinie temperatura spadła do -4 stopni, zaledwie o pół stopnia cieplej zaszyfrowała stacja w Białymstoku, podobnie Olsztyn. Na nizinach najchłodniejszą stacją okazała się słynąca z ciepłych ekscesów Silniczka, gdzie było aż -5,2 stopnia. Wkrótce (30 kwietnia), będziemy śledzić tę stację z zupełnie innego powodu.
    Rankiem kurtki były obowiązkowe, lecz z biegiem czasu temperatura rosła, by już o 13-stej sięgnąć przyjemnych 17 stopni. To już dużo, lecz ja – jak zresztą chyba każdy na tym Blogu – wiedziałem, że to nawet nie jest początek. To dopiero preludium do początku tego, co stanie się jutro, może pojutrze. O prognozowej “nudzie” nie było jednak jeszcze mowy, gdyż GFS z 6z ponownie zdecydował się ostudzić wcześniejsze zapędy. 13 kwietnia miało dojść do pogorszenia pogody, zaś w najdalszych “fusach” – jej załamania do jednocyfrowych temperatur w dzień. Takich niemiłych rewelacji nie wspierał jednak ECMWF, który z jednej strony cieszył, a z drugiej martwił zapowiadanym niedoborem opadów, które o tej porze roku są bardzo potrzebne. Obaw nie podzielali mieszkańcy Podlasia, gdzie wciąż nie było mowy o jakimkolwiek deficycie wilgoci.
    W wielu miejscach modele niedoszacowały temperatur maksymalnych, co wzbudziło niemałą konsternację. Z wyjaśnieniem pośpieszył Arctic Haze, który zwrócił uwagę czytelników na kwestie związane z już teraz dość suchą glebą. Temperatury były bowiem zdecydowanie wysokie, a ich pozytywnemu odbiorowi sprzyjało bezchmurne niebo. Pomimo starań, nigdzie nie padło 20 stopni. Zaledwie jednej dziesiątej zabrakło do tego w Słubicach. To tak, jakby ów smok ziejący ciepłym powietrzem zatrzymał się na odpoczynek przy polskiej granicy, gotów do tego, by zaatakować nas nazajutrz :) A to było już wiadome i skutkowało przyjemnymi refleksjami – “co tu dużo mówić, widać głębokie lato w kwietniu o jakie nierzadko było trudno w czerwcu” – notuje Kmroz. Lucas dodaje do tego inne ciekawe spostrzeżenie – “patrząc na prognozy mam nieodparte wrażenie, że w najbliższym tygodniu (a może i dłużej) w Polsce będzie jak w kwietniu w Hiszpanii. Z kolei tam będzie przeważnie tak, jak ‘normalnie’ u nas. Pogodowo więc zamienimy się rolami…” I ja dodaję swoje trzy grosze szacując na 60% szansę na to, iż kwiecień będzie ekstremalnie ciepły. Żeby tylko ekstremalnie ;) Tego dnia po południu robiłem porządek w ogrodzie, przycinałem gałęzie. U sąsiadów, na małym osiedlu domów wielorodzinnych trwał pierwszy w roku grill. W swojej rodzinie jestem głównym źródłem wiedzy meteorologicznej, toteż po usłyszeniu pytania o to, jaka będzie pogoda w przyszłym tygodniu, zainspirowany przeczytanym wcześniej wpisem Kmroza, odpowiedziałem “czerwiec w kwietniu”. Usłyszałem na to odpowiedź “weź przestań, nie przesadzaj”. Szkoda że się wtedy o coś nie założyłem :D
    Wieczorne prognozy potwierdzały wszystkie rewelacje, jak również to, że niedzielę 8 kwietnia zapamiętamy na długo. Wpatrując się w czyste, wieczorne niebo, nie mogłem się tego doczekać, choć już dziś anomalia zaczęła rosnąć, wynosząc +1,57K. Średnia ruchomego miesiąca (ostatnich 30 dni), nadal była jednak na minusie (-0,71K), co wywołało we mnie nieodpartą chęć pożegnania ujemnych odchyleń od normy na jakiś czas. Potraktowałem nadchodzący 8 kwietnia jako coś przełomowego, jakbym już czuł, że to będzie bardzo ważny dzień…
    cdn

    1. W tym roku dzień 08.04 też będzie przełomowy, ale w inny sposób – bo po nim nadejdą dni z najniższymi anomaliami co najmniej od III dekady stycznia i zarazem najdłużej ma to potrwać (dotychczasowe ochłodzenia to przeważnie 1-3 dni z nieznacznie ujemnymi anomaliami).

      Ale i także… Gleba w wielu miejscach nadal mocno wysuszona (jak przed rokiem), a przy tym w wielu miejscach z opadami nadal dość/bardzo kiepsko. A wiadomo co to może oznaczać, jeżeli kolejne wyraźniejsze ocieplenie nie zostanie poprzedzone jakimiś sensowniejszymi opadami…

      1. w zeszłym roku o tej porze było o niebo lepiej jeśli chodzi o wilgotność gleby, nie dość że 2017 w wielu miejscach mokry to jeszcze na przełomie marca i kwietnia w wielu miejscach polało, a wegetacja dopiero się rozkręcała, a terza po 2018, ostatni solidny opad zanotowany w większości Polski albo na przełomie 1 i 2 dekady marca albo w 3 dekadzie i to nie jakiś wielki, w sobotę trochę opadów na płd-wsch, ale kilka godzin nawet 15 mm. na dużo nie wystarczy, widać to po wilgotności gleby na 7-28 cm. gdzie wilgoć niemal nie dotarła, może coś się pojawi po 10.4 zobaczymy.

  93. Trochę dziwne te prognozy, bo tak wyraźny wyż na N/NW, mamy znaleźć się po jego SE stronie, T850 ma spaść do ok. -10°C, ale i zarazem…
    … np. dla Warszawy większość realizacji za wahaniami Tavg w najchłodniejszych dniach (10-13.04) raptem wokół +5°C. I tylko w środę 10.04 możliwe niewielkie przymrozki, ale i też niekoniecznie:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    Gdyby się to sprawdziło, to dni te należałoby określić raczej mianem umiarkowanie chłodnych, a nie bardzo chłodnych (zimnych) – z anomalią co najniżej rzędu -3/-2K, a nie powiedzmy -5K, a tym bardziej niższych, które do połowy kwietnia mogą jeszcze przynosić Tavg wokół 0°C.(w skali kraju).

    Jak przypuszczam, albo zrobi się zdecydowanie bardziej pochmurnie, albo też modele wyraźnie nie doszacowują skali spadków temperatury – zwłaszcza Tmin. Tak było zresztą już dzisiejszego pogodnego poranka, kiedy Tmin w wielu miejscach spadła do poziomu nieznacznie powyżej 0°C, podczas gdy większość prognoz wskazywała na wartości rzędu +5°C i nieco wyższe, a np. GFS dla Warszawy minimalnie nawet bliżej +10°C (pomyłka rzędu +6/+8 st.!). Jak widać, model ten nie tylko zimą potrafi mocno przekłamywać w okolicznościach sprzyjających ochłodzeniom – zarówno od czynnika adwekcyjnego, jak i radiacyjnego.

    Z drugiej strony nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby przymrozków było jak najmniej – a co wiosną jest znacznie ważniejsze, niż jesienią.

    Ciekawie wyglądają też prognozy sum opadów. Spora koncentracja realizacji na wartościach nieznacznie powyżej 0 mm, nawet w terminie 5+ dni, ale potem dość duży rozrzut w górę, przy dość dużej wariancji (rozrzucie). Widać, że modele są dość “czułe” na możliwość pojawienia się jakiś niżów/stref zza gór (albo E granicy), choć przeważają zapowiedzi utrwalające obecny deficyt opadowy. A ten będzie tym bardziej dokuczliwy, im szybciej i bardziej zacznie się później ocieplać, bez poprzedzających to częstszych/wyraźniejszych opadów. A wiele wskazuje na to, że od ok. 14-15.04 powrócą temperatury przynajmniej wokół normy lub wyższe (Tavg ponownie bliżej wartości +10°C) – choć na bardziej jednoznaczne informacje z tym związane musimy jeszcze poczekać.

  94. Skoro już wspominamy rocznice
    10.04.2017 data początku istnej pogodowej patoli, która potrwała równo miesiąc do 10.05.2017.
    Najgorszy kwiecień jaki pamiętam od 1997 roku tamten był jeszcze gorszy. Praktycznie same jednocyfrówki do 25 kwietnia. W 2017 było o tyle lepiej że początek był iście letni ale to co potem było to masakra.
    Jednocyfrowe temperatury nawet na początku maja.
    Na szczęście w tym roku niewielkie szanse na powtórkę “koszmarku” z przed dwóch lat.
    Ochłodzenie będzie duże. W jakiś tam dzień nie wiem czy nie piątek 12.04 lub sobota 13.04 szykują sie maxy typy 5 stopni w dzień ale nie potrwa to długo. Od przyszłego tygodnia wiązki wyraźnie idą do góry. Tylko ECMWF osamotniony i przedłuż chłód do końca prognozy. Ale on już 4 aktualkę ma na najzimniejszych wiązkach.

    1. Zeby również teraz nie okazało się, że obecne ochłodzenie będzie trwać miesiąc, a ocieplenia jak wtedy będą odkładane, bo miało lepiej zrobić się od soboty, a teraz przesunięcie ocieplenia na poniedziałek. No cóz, w naszym zimnym klimacie ochłodzenia na wiosnę są niemal pewne jak w banku. Rok 2018 to chlubny wyjątek.

  95. Czy w pogodzie może istnieć wiatrowy kompromis? Niestety nie w tegorocznym kwietniu. Kiedy w końcu ustał ten nachrzaniajcy wiatr, dużo mocniej niż przez ten cały “paskudny” i “wietrzny” marzec, to od razu zrobiło się zupełnie bezwietrznie. Przez to mimo cieplej masy, zrobiło się w nocy lodowato, dzisiaj musiałem wstać przed wschodem słońca i na dworze było iście zimowo (zabrakło tylko śniegu….). Na szczęście grzejące słońce zostawiło tamten mróz już tylko we wspomnieniach. Niestety nadal wiatru brak i jakość powietrza w przeciwieństwie do warunków termicznych się nie poprawia. O godzinie 10:00 stężenie PM2.5/PM10 80/110. I to w kwietniu, przy dniu dłuższym od nocy! Niestety dla moich dróg oddechowych to wszystko jest koszmarem.

    Oczywiście pomijam już fakt, co nadchodzi w prognozach….. cóż uroki uśpienia tego “wstrętnego” i “zjadliwego” Atlantyku.

    1. @kmroz
      Dla mnie kompromisem wiatrowym jest przewaga Vavg 2-5 m/s (ze wskazaniem na 3-4 m/s). Tyle będzie od jutra, choć już przy postępującym ochłodzeniu.
      W ogóle to czeka nas teraz – zwłaszcza w sensie adwekcji – będzie przeciwieństwem tego co miało miejsce przed miesiącem. Szkoda, że mamy tak mało “przestrzeni” dla opcji pośrednich…

      1. Dokładnie, taki umiarkowany wiatr najlepszy.

        Tylko co rozumiesz poprzez “opcje pośrednią”? Jaki układ, albo jaki przykładowy miesiąc? Załóżmy ze mówimy o wczesnej wiośnie.

        1. Wyż azorski połączony z rosyjskim, a okresowo wkraczanie niżów w przeciwstawnej osi, tzn. Islandia-Morze Czarne.
          Taki układ poddawany niezbyt silnym i dynamicznym zmianom przyniósłby nam dużo urozmaicenia, z grubsza zgodność z “kalendarzem” (czyli z grubsza pory roku jak w kalendarzu) i zarazem aurę urozmaiconą – pod warunkiem, że żadnych z tych układów nie “przejąłby pałeczki” na dłużej.

    2. W Lublinie czuję wprost ten zapach spalin podczas biegania. Pochodzę z Roztocza Środkowego, i bezapelacyjnie różnica w jakości powietrza na niekorzyść jest! I to o kilka rzędów wielkości…
      Przedwiośnie na wschodnie przeplatane jest z pierwszymi podrygami wiosny, trawa niedługo się zazieleni. Opady 07.04 tu były, ale… to stanowczo za mało!

  96. Ponownie “wbiję kij w mrowisko”…
    Przez większą część roku, większość z nas lubi ciepło. Ja też, ale nie bezwzględnie…
    Właśnie, nadmierne ciepło nie jest mi obojętne – zwłaszcza w kontekście obecnych zmian klimatycznych. Moim zdaniem mamy coraz więcej przykładów na to jak często obijamy się o skrajności (bez)opadowe, a które to bezsprzecznie eskalowane są przez proces AGW.

    Zobaczmy jeszcze jak przy tym szybko i spontanicznie także tej wiosny przejdziemy z wyraźniej dodatniego NAO (i AO również) na wartości ujemne – a co przedkłada się na dość zdecydowane przejście z najwyraźniejszej w porze chłodnej “strefy” (w marcu) do najwyraźniejszej też od dobrych paru miesięcy blokady (obecnie). Podobnie było np. pod koniec lutego 2018 r. – tyle, że wówczas odczuliśmy to głównie przez gwałtowne zmiany temperatury. Teraz natomiast głównie w aspekcie wiatru i opadów (w wielu miejscach właściwie ich braku) – a temperatury w mniejszym stopniu.

    Dawniej też owszem mieliśmy okresowo kataklizmy, były jeszcze silniejsze ekstrema -zwłaszcza zimowe, a latem aura często dużo “gorsza”. Myślę jednak, że teraz mamy większy chaos, aura częściej dynamicznie przechodzi z jednej skrajności w inną, a przez co staje się jeszcze trudniej przewidywalna – pomimo coraz doskonalszych maszyn liczących i algorytmów obliczeniowych. Wyjątkiem jest jedynie trend ocieplenia, który nie dość, że nie chce choć nieco spowolnić, to jeszcze jakby przyspieszał…
    A ciepło z tym związane zdecydowanie już mnie mniej cieszy – zupełnie inaczej niż to rozpatrywane w kategorii wzrostu temperatury do poziomu bliższemu komfortowi.

      1. Tyle, że te 0-4 st były w większych miastach typu Wrocław, Poznań. Nigdzie w Polsce temperatura minimalna się nie zbliżyła do 10 st.

          1. W Zielonej Górze jest zupełnie inaczej, niż w Warszawie. Stacja znajduje się na szczycie wzgórza, dzięki czemu zwykle jest nad inwersją. Ciepłe noce dotyczą niemal całego miasta, poza niżej położonymi dzielnicami.

  97. W Gdańsku mamy dzisiaj namiastkę zeszłorocznego kwietnia. W ogromnej większości kraju 18-19 stopni, a u nas 7.

    1. zeszłorocznego kwietnia?
      Jeżeli już to tego sprzed 2 lat i to po połowie miesiąca.

      Poza tym, jak napisał @kmroz N krańce Polski już dzisiaj odczuwają adwekcję zimnej masy pochodzenia arktycznego. Natomiast bardziej w głębi Polski ta zacznie dawać znać o sobie stopniowo w nocy i od jutra/środy.

      1. Ciekawe czy na Mazowszu czeka nas dłuższy ciąg jednocyfrowek niż w 2017. Wtedy najdłuższy to chyba, jeśli chodzi o wawe to 16-20.04.

        1. To teraz będzie inaczej, bo tylko dzisiaj jest tak przejściowo, a od jutra/środy już zdecydowanie chłodniej w całym kraju – co najmniej przez 4-5 dni, jeżeli nie dłużej.

        2. Czyli jak zazwyczaj, mamy zimniej. Dobrze, że troszkę chociaż pokropiło, wbrew prognozom, które się z opadów kompletnie wycofały.

  98. Oj coraz gorzej, jeszcze niedawno prognoza z temp rzędu 12 stopni w najchłodniejszy dzień, dzisiaj 5*C, opady zero słońca. W porównaniu do zeszłego roku będzie 15-20 stopni różnicy na temperaturze za dnia. I z tego co widać to to ma nie być na chwilę, bo zimno sięga samego końca wiarygodnych prognoz.

    Byle nas to teraz nie męczyło do maja.

    1. Spokojnie, najważniejsze żeby w okresie świątecznym było tak jak mieliśmy do tej pory czyli +/- 20 st.

      Ochłodzić się ochłodzi w tym tygodniu, tylko co z tego jak w wielu miejscach z opadami będzie skąpo lub nawet nic.

      1. No to już chyba nieaktualne z tym brakiem opadów, nowe aktualki już w granicy skilla dają spory opad. Tak jak wczoraj pisałem, gdy GFS koło 29.03 straszył na kolejny tydzień zagrożeniem powodziowym, to nie spadło przeważnie NIC, a teraz jak koło 5.04 straszył brakiem opadów, to w końcu solidnie popada. I to już nie jest żaden fus. Do końca tego tygodnia nowy GFS widzi w całej Polsce powyżej 10mm, a w Polsce C,S,E przeważnie 30-60mm.
        ICON ogranicza trochę opad dla zachodniej Polski, ale poza tym też widzi solidne sumki :) Największe, bo rzędu 40-50mm widzi niestety akurat tam, gdzie już w miniony weekend ładnie popadało. Ciekawe co powie ECMWF, czy dołączy do tej dobrej zmiany.

        1. Opady dałyby też inną nadzieję, tzn. większa szansa na zachmurzenie i zarazem mniejsza na spadki Tmin poniżej 0°C – choć chyba z samego początku (zwłaszcza 10.04 w N/C pasie Polski) o poranku ich nie unikniemy.

          1. Już widać wyraźnie, że nawet jak opady się nie pojawią, to na Mazowszu od środowego południa w zasadzie głównie chmury- tak to widzi aktualizacja UM

          2. @kmroz
            Tym razem i ja powiem: w zaistniałej sytuacji to dobrze, że ma się zachmurzyć, nawet jakby nie padało. To już nie późna jesień i zima z marnym usłonecznieniem, aby ta kwestia była dla mnie najważniejsza. Oby jak najmniej przymrozków, a potem także większego ocieplenia nie poprzedzonego opadami.

          3. Paradoksalnie, to właśnie jakby nie popadało, to faktycznie dobrze. Jak jednak już ma być mocny deszcz do 30mm do końca tygodnia, to już nie musimy się tak obawiać suszącego słońca…. Ja generalnie mam własnie odwrotne podejście, to od listopada do lutego mnie najmniej boli zachmurzenie, a w pozostałych miesiącach uważam je za zbędną przeszkodę. Dlatego jeśli faktycznie spadnie tyle, ile rzucił GFS, do końca tego tygodnia, to nie miał bym nic przeciwko PEŁNEJ lampie przez cały Wielki Tydzień, a nawet bym jej oczekiwał. Jakby tak to wyglądało zawsze w porze ciepłej, 6 dni z PEŁNYM usłonecznieniem (ew. jakieś drobne Cu jak dzisiaj, Ci, Cc czy Ac) i jeden dzień z opadem ciągłym i intensywnym (rzędu 20-30mm) – jakbym miał ustawiać pogodę, to własnie tak bym chciał żeby wyglądało.

  99. Jak widać w prognozach najbliższe dni czas zamiast na swieżym powietrzu, trzeba będzie spędzić na zajęciach stacjonarnych w czterech ścianach. Jest to czego obawiałem się po nijakiej zimie, czyli równie beznadziejna wiosna z atakami arktycznego powietrza jak w latach 2016/2017. Jedyny “plus” tego ochłodzenia jest dla nas taki, że chłód tym razem odczujemy nie tylko my jak to zwykle często bywa, ale również w sporej częsci Europa Zachodnia. Kraje Beneluksu, Wielka Brytania, Niemcy czy nawet Francja i północna Hiszpania. W Bilbao i Madrycie będzie zaledwie 13 stopni z opadami deszczu, a dla Hiszpanów jak z nimi rozmawiałem to to tak jak dla nas 0. Jakoś trzeba się jeszcze przemęczyć te kilka dni i czekać na ocieplenie od niedzieli, bo widać na szczęscię, że NAO i AO mają iść w górę uff. A opadów dalej nie widać…

    1. Po srogiej zimie to niby jakaś gwarancja udanej wiosny?

      2002/3 no dobra tutaj wiosna była fajna poza krótkim przykrym incydentem w I dekadzie kwietnia. Cały 2003 rok był bardzo słoneczny, wciąż ma rekord w Katowicach.

      2005/6 kwiecień i maj w miarę dobrze do ok. 20 maja, zaś między 20 maja a 10 czerwca coś okropnego, “zimowe” usłonecznienie i temperatury osiągające zaledwie 12-14 stopni w pełni dnia (u progu lata!). Majówka tragiczna, tylko 3 maja ładny.

      2009/10 no tutaj to chyba nie trzeba przedstawiać szczegółów, maj 2010 miesiąc o średniej długości dnia 14-15h przynosi 80h usłonecznienia… To był taki współczesny odpowiednik lipca 1980, trudno jest o jeszcze gorszy miesiąc w ciepłym półroczu.

      2010/11 nawet spoko, zwłaszcza kwiecień udany. Nie było się czego czepić w tej wiośnie. Tyle że tutaj tęga zima się skończyła początkiem stycznia, później był sam mróz bez śniegu (coś co ostatnio dość często występuje)

      2012/3 tutaj cała wczesna wiosna zeżarta przez zimę, reszta kwietnia super, maj taki sobie. Kolejna okropna majówka.

      2016/7 u mnie to była chłodna zima, też przez dość długo męczyło PA przy okropnie brzydkiej pogodzie.

      Nie ma wyraźnej korelacji między zimą a wiosną. Tylko marzec ma jeśli go zaliczamy do wiosny, w zasadzie powinno się jeszcze do zimy bo jest to ostatni miesiąc bardzo mocno skorelowany z NAO i AO (przez co chłodniejsza zima z ujemnym NAO ma dużo większą szansę przynieść zimny marzec). Obecnie mamy już kwiecień, jego korelacja z zimą jest żadna. Z NAO i AO też (termicznie).

      1. Alewis – ale ja również uważam, że nie ma żadnej korelacji pomiedzy mroźną zimą i ciepłą wiosną. Ta zima była zdecydowanie cieplejsza niż zimy u mnie z lat 16-17. Tylko niestety po wietrzym marcu mamy na razie wietrzny kwiecień, który zaraz zacznie przypominać zimę, a styczen był odczuwalnie chłodny. Trzy na cztery miesiące totalnie beznadziejne jak w 2017 czy 2016 (tam tylko zamiast lutego zimny był marzec i na odwrót) i to mnie boli najbardziej. Na razie w tym roku tylko luty był niezły.

      2. W ostatnim roku luty i marzec były zimne a co potem się działo to każdy wie :). Nie znaczy to że zawsze tak działa, ale czy to nie jest tak, że lutowe mrozy, które dotarły aż nad Atlantyk schłodziły go do tego stopnia, że cyklogeneza była słabsza?

      3. @alewis27
        Po zimie 2010/2011 zapomniałeś dodać, że na początku maja 2011 były silne przymrozki (rekord zimna w maju) i nawet opady śniegu. Ogólnie I dekada maja 2011 była chłodna (poniżej normy). To naprawdę Ci nie przeszkadzało?

        1. Za krótko to trwało by mogło przeszkodzić. Nie pamietam tego zimna poza tym że 3 maja coś tam prószyło z nieba. Było wtedy zimno ale pogodnie, ot taka wczesna wiosna zamiast już późnej, adekwatnej do kalendarza. Reszta maja była bardzo ciepła, chwilami gorąca. Podobne wspomnienia mam z wiosny 2007, wtedy też na chwilę się zrobiło bardzo zimno jak na tę porę roku ale też było to przy bezchmurnym niebie i mi to nie przeszkadzało.

          Mi przeszkadza przede wszystkim smętno pochmurna pogoda, taka jak np. I dekada maja 2017 czy poprzedzający ją okres 17-30 kwietnia. Jak jest pogodnie to może być nawet -20 stopni w dzień w zimie.

          1. W gruncie rzeczy były to naprawdę śmiesznie krótkie epizodziki. Niestety nasze sady doznały sporych szkód w obu przypadkach.

          2. @alewis27
            Tak zgadza się były epizody letnie z tmax powyżej 25 stopni w II połowie maja 2011 czy 1-2 dni gorące w I połowie. Te dni gorące z tmax powyżej 25 stopni i miejscami upał zbiły z chłód z I dekady i sprawiły, że maj 2011 zapisał się jako lekko ciepły.

  100. Przepraszam, co do prognozowanych opadów, zobaczę to uwierzę. W Warszawie powietrze jest pełne kurzu i pyłów, przypomnę, że w miniony weekend według prognoz na tydzień wstecz też miało padać, a wyszło Gucio

    1. Ostatnio to nawet jak UM widział opady w terminie 36+h naprzód, później potrafiły być one jeszcze anulowane. Sam nie uwierzę dopóki nie zobaczę…
      A są one niezmiernie potrzebne zwłaszcza przed kolejnym wyraźniejszym ociepleniem, które wcześniej, czy później na pewno nastąpi.

      1. Ech, niedowiarki :-) Idąc tym tokiem rozumowania, to nie wiem po co w ogóle patrzeć na prognozy ;) Opady o których mówisz nie były anulowane, tylko przesunięte na wschód o jakieś 50 km – dla Warszawy i okolic akurat kluczowe 50 km. Obecnie widać opady na znacznie szerszą skalę “obszarową”, także mocniejsze i bardziej długotrwałe. Po coś powstało określenie “granica skilla” – oznacza to bowiem, że prognozom do 5 dni MOŻEMY ufać, a zmiany są w tej skali czasowej zwykle dosyć kosmetyczne.

        A odnośnie drugiej części wypowiedzi… to najlepiej to jakby wystąpiły właśnie w trakcie ocieplenia, ale w obecnej chwili nie pogardzę żadną opcją, mimo, że tmax<10 i ciągłe opady deszczu, to opcja jakiej w kwietniu najbardziej nie znoszę. No gorszy jest śnieg, ale to już ekstremum (którego swoją drogą też na chwilę obecną nie można wykluczyć w najbliższych dniach)

          1. Właśnie tego się obawiam. Nawet gem nie za dużo ich widzi no i poza tym tylko na południu. Pewnie te opady sobie jutro znikną w modelu gfs i tyle z tego będzie

          2. Jak najbardziej potwierdza, tylko niestety na nieco na razie ograniczym obszarze. Jednak niczego nie “odwołuje”
            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/euro/polen/akkumulierter-niederschlag/20190415-0000z.html

            A poniżej GFS
            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/standard/polen/akkumulierter-niederschlag/20190415-0000z.html

            i ICON
            https://kachelmannwetter.com/de/modellkarten/german/polen/akkumulierter-niederschlag/20190415-0000z.html

            To są rzecz jasna opady sumaryczne do końca tego tygodnia, jakie prognozują modele.

          3. Widzę znaczącą różnicę u ecmwf-to istotne czy opady dostanie połowa Polski czy same góry i pogórze oraz ich ilość jest znacznie mniejsza

          4. Wg ECMWF właśnie połowa Polski dostanie opady, a wg ICON i GFS większość Polski.
            Więc już proszę nie zaklinać rzeczywistości.

          5. Poczekamy zobaczymy. Ja również uwierzę jak zobaczę deszcz w odpowiedniej ilości na własne oczy. Jakby wszystkie prognozy się sprawdzały to teraz by nie było tak sucho a od zeszłego czwartku to niemal codzienne ulewy ;) A nie spadła ani kropla u mnie

  101. Nadmienię tylko, że wśród szeroko podjętych znajomych obecna pogoda wzbudza tylko pozytywne konotacje. Kiedy zwracam uwagę, że deszcz jest szczególnie teraz bardzo ważny, to odpowiedź jest jedna, czyli po co Ci deszcz jest pięknie ciepło sucho. Gwoli ścisłości naprawdę trzymam kciuki za prognozowanie opady i liczę, że tym razem popada

    1. Ciekawe jakby zareagowali, gdyby przy kolejnym większym ociepleniu zobaczyli zakazy wstępu do lasów, czy zakazy grillowania…???

  102. W Gliwicach w tym miesiącu były już dwa dni z opadami deszczu. A na horyzoncie widać ciągnące się opady w nieskończoność, począwszy od 11 kwietnia, aż do 17 kwietnia. Przynajmniej tak ma być na południu kraju.

  103. Niestety żegnamy wiosnę na co najmniej tydzień, a tuż za Karpatami dalej cieszyć się będą Słońcem i w miarę przyzwoitą temperaturą…

    1. Nwn gdzie Ty widzisz te wysokie temperatury. Prawie cała Europa dostanie jęzor chłodu, nawet środkowa i zachodnia. W Pradze ma byc tylko 8-9 stopni, w Budapszecie po środzie ledwo 11-12, to tak jak u nas 5-6 i dojdzie sporo deszczu. Niestety u nich,a u nas nie.

    2. jeśli ludzie chcą mieć coś w lodówce i wodę w kranie to lepiej niech pada, bo ja uwazam że w hiper i supermarketach nie sieją zboża i nie uprawiają roli, chyba że w jakiś dużych doniczkach, a zamiast do lasów mogą grzać sie wśród asfaltów.

  104. To co napiszę, zapewne nie zabrzmi dobrze, niestety dla tzw społeczeństwa, kwestie pogody, czy szerzej rzecz ujmując klimatu, staję się ważna tylko w sytuacji gdy bezpośrednio odczuwają ją w portfelu płacąc więcej za żywność, bo była susza, czy też przymrozki i wymrozilo np. drzewa owocowe, w innych sytuacjach Kowalskiego, interesuje tylko “ładna pogoda”. Stąd taka popularność pop portali pogodowych.

        1. Głównie na tym że od czwartku w dużej części kraju ma nawalać ciągły deszcz (a może i nie tylko deszcz) przez 3-4 dni. Być może już samo to wystarczy by ta norma została w wielu regionach osiągnięta

          1. Do póki jednocześnie nie potwierdzi tego także ECMWF i UM i to bez tendencji do słabnięcia prognoz opadów – to “dmucham na zimno”.
            Mowa zwłaszcza o terenach poza S kraju, gdzie szansa na opady będzie największa.

  105. No niestety widzę, że duże ochłodzenie (z tmax poniżej 5 stopni i przymrozkami) dalej w prognozach GFS i ECMWF. Ten drugi widzi, że to silne ochłodzenie ma potrwać dłużej. Dodatkowo GFS widzi możliwość utworzenia się pokrywy śnieżnej!

  106. Tu nie chodzi, by w kilka dni spadła miesięczna norma deszczu, bo więcej z tego szkody, niż pożytku. Chodzi o to by opady były regularne.

    1. Pogoda już całkiem się pochrzaniła. Mamy sytuacje zero-jedynkową – albo ponadanomalne ciepło i susza albo zimno, przymrozki i nagłe, ciągłe opady deszczu. A gdzie sytuacje pośrednie? :(

        1. Ale to też wymaga uściślenia, bo np. w marcu wtedy co najczęściej i najregularniej padało okresowo także zbyt silnie wiało. Natomiast w 3. dekadzie, pomimo dominacji cyrkulacji W już też bardzo mało padało.
          Także “strefa” jest coraz rzadziej gwarancją umiarkowanych opadów, a jeżeli się pojawiają to przeważnie zbyt silnie wieje.

          1. W takim razie powiedzmy sobie szczerze, nic nie jest gwarancją. No, tylko porządne genueny, jak chociażby ten zapowiadany jak za parę dni. Ale jak sam @pogodopata napisał – takie opcje, żeby od razu robiło się skrajnie w drugą stronę też go nie interesują.

          2. @kmroz
            Mi te opady z 1. i 2. dekady marca nawet odpowiadały. Mogło mniej wiać, ale – jak już kiedyś pisałem – tegoroczny marzec pod względem pogodowym będę oceniał dość dobrze.

          3. Co do wiatru, to mi osobiście przeszkadzają trzy typy wiatru:
            1) powodujący szkody przez swoje silne porywy (powiedzmy 20m/s+ w porywach)
            2) wiatr średni na poziomie około/powyżej 10m/s (to co mieliśmy niestety na początku kwietnia)
            3)wiatr umiarkowany (już około 5m/s) przy niskich temperaturach (powiedzmy +5 lub mniej), z tym, że to u mnie schodzi stopniowo rzecz jasna (czyli im zimniej, tym słabszy wiatr mi zaczyna przeszkadzać)

            Prawda jest taka, że w marcu na Mazowszu po prostu bardzo mało było tych przypadków wyżej wymienionych, więc nawet ten wiatr nie był tutaj jakimś problemem, zupełnie inaczej było w skali ogólnokrajowej.

        2. Ja akurat Atlantyk lubię pod warunkiem że nie trwa bezprzerwy jak w 2017 roku. Wszystko co trwa zbyt długo jest męczące (jak np. blokady wyżowe w 2018).

          1. Czy trwał bez przerwy to się nie zgodzę. Na pewno w tych najbardziej paskudnych okresach (m.in. słynna druga połowa kwietnia) cyrkulacja miała mało wspólnego z atlantycką.

      1. Nie przesadzałbym nadchodzące ochłodzenie nie będzie jakoś wyjątkowo duże. Tego typu ochłodzenia w kwietniu są standardem. Szczególnie jednak kiedyś w kwietniu częściej bywały duże skoki temperatur z letnich lub niemalże letnich 20 stopni i więcej na zimowe lub blisko zimowe w okolice 5 stopni lub mniej w bardzo krótkim okresie lub z dnia na dzień. Takie ochłodzenie jakie ma być teraz kiedyś nie byłoby specjalnie roztrząsane w dzień 5-10 stopni w większości kraju a w nocy -5-0. Również te temperatury które mieliśmy do tej pory nie były ponadanomalnym ciepłem-temperatura ledwie lokalnie przekraczała 30 stopni. Jeśli te prognozy się sprawdzą to wręcz zbliżymy się przeciętnego kwietnia. Co do opadów to sytuacja może się zmienić szczególnie pod koniec obecnego tygodnia

  107. Jestem bardzo ciekaw, kiedy teraz znowu pochwalę polski zimny klimat. 9 dni bezchmurnego nieba i lampy (nawet przy takich temperaturach) moim zdaniem zasługuje na spore wyróżnienie, bo wystarczy aby osłabł wiatr i juz często się robi pochmurno, Słońce się często chowa za chmurami. Także chyba wolę pełna lampę przy 10-15 stopniach, wiatr i palace Słońce na niebie, aniżeli dzisiejsze 17C, słaby wiatr i “komfort termiczny”. Tak to nawet Słońce skóry nie opali.

    Jestem skrajnym cieplolubem i rzadko chwale polski klimat, który uważam za.pochmurny, zimny i wilgotny (umiarkowany to jest chyba w Rzymie albo Madrycie) ale na wyróżnienia zasługuje na pewno w tym klimacie ten słoneczny okres od końcówki marca do dzisiaj (bez względu na temp) i kilka.lat wstecz ta fala upałów co była. Reszta w tym klimacie to chyba dziadostwo xd

    Żeby nie było, że tylko wychwalam ciepło. Nie, to nie jest jeszcze czerwiec i nie będzie codziennie 20 stopni, a wręcz zaryzykuje stwierdzenie, że takie ochlodzenia tak jak te które nadchodzi są normalne tak samo w kwietniu, jak 18 stopni, także zejdzcie ludziska na Ziemię i uświadomcie sobie, że to jeszcze tylko zimny kwiecień. No chociaż przyznam, że na N Polski zrobi się bardzo zimno, ale tak będzie prawie wszedzie u nas.

    1. Kwiecień i październik- te dwa miesiąca mają najbardziej zbliżoną średnią do średniej rocznej w Polsce. Oba nazwałbym miesiącami przejściowymi a nie zimnymi w związku z tym, chyba że chodzi o subiektywną ocenę. Zarówno październik jak kwiecień w ekstremalnych sytuacjach mogą przynosić dni z termiczną zimą jak i latem. Zgadzam się ze stwierdzeniem żeby część zeszła na ziemię

    2. Teraz słońca się chowa za chmurami cumulus, bo w tym ciepłym powietrzu polarno-morskim rozwija się właśnie konwekcja (chmury kłębiaste). Cały dzień bezchmurnie było jak było powietrze pochodzenia arktycznego i polarno-kontytentalnego.
      To “palące słońce” może być już przy 10-15 stopniach i bezchmurnym niebie? Ciekawe.
      Czytając ostatni akapit to bez urazy to nie wyglądasz na “skrajnego ciepłoluba” (takim może być np. FKP).

      1. Można być jednocześnie skrajnym ciepłolubem i realistą. Każdy trzeźwy człowiek wie, że pora ciepła 2018 jest jak fikcja w naszym klimacie.

        1. Podlasie – o wiele bardziej miarodajną klasyfikacją klimatów jest klasyfikacja klimatów Koopena. Ona stawia naszej kraj w klimacie kontynentalno-wilgotnym i to chyba bardziej oddaje rzeczywistość niż określenie klimat umiarkowanie przejściowy ciepły, który jest bardzo rozegły. Rok 2018 to w ogóle ewenement, ale wracamy do naszej szarej polskiej rzeczywistości.

  108. Ochłodzenie w Europie sprawi, że do sporej części Skandynawii (i to poza górami) wróci termiczna zima, a nawet całodobowy mróz.
    Natomiast w Europie S też się ochłodzi, ale nie tak bardzo (także w sensie anomalii). Za to miejscami może solidnie lać, prowadząc nawet do podtopień.
    Polska między przysłowiowym “młotem a kowadłem”. Zobaczymy w jakim stopniu przeważy wyż z N, a w jakim niże z S (?).

  109. Rok temu #8
    Dzień przełomu. Dzień, w którym wszystko się zaczęło.
    Po upływie pierwszego tygodnia kwietnia 2018, miesiąc ten odznaczał się anomalią 1,34K. Czyli na razie “bez szału”, po zimnych lutym i marcu takie anomalie można było potraktować wręcz jako coś nam należnego. Teraz przyszedł jednak czas na to, by ów przyczajony smok, o którym wspomniałem wczoraj, zionął ciepłem na tyle intensywnie, by takie anomalie odeszły w zapomnienie. 8 kwietnia miał anomalię 7,13K, a najcieplejsze pod tym względem było Pomorze, gdzie odchylenie przekraczało 8K. A reszta kraju?
    Na Blogu każdy już wiedział, że nadchodzące dni będą niezwykłe. Choć chyba nikt nie spodziewał się tego, że aż tak… Sprzyjała temu “medialna” odsłona GFS, zapowiadająca ochłodzenie w połowie miesiąca. Jak przystało na “medialną prognozę, wprowadziła w niemałe zakłopotanie czytelników pogodowych portali o kontrowersyjnym poziomie. “Po weekendzie pogoda nie będzie nas rozpieszczać” – ów cytat, “popełniony” przez redakcję prawdopodobnie najbardziej poczytnej strony internetowej tego rodzaju, nieźle nas rozbawił. Wprawdzie wyż skandynawski mógł tchnąć w stronę zachodniej Polski nieco chłodniejszego powietrza, ale czy warto robić wokół tego taką sensację? Chyba nie, sensacją było to, że rano przywitało mnie… zachmurzone całkowicie niebo. Bardzo rozczarowujący był to widok, ale pozory mylą. Jeszcze na dość długo przed południem wyszedłem na małą rowerową przejażdżkę i od razu uderzyło we mnie ponadnormatywne ciepło, niemal 20 stopni. Takie odczucie w kwietniu pod pierzyną z chmur nie jest zbyt powszechne, lecz już około południa było widać, jak przez obłoki przebijają się promienie słoneczne. Po powrocie do domu moją uwagę przykuła… telewizyjna relacja na żywo z Olsztyna. A tam – mnóstwo plażowiczów nad jeziorem, iście letni nastrój, ba, nawet pierwsi amatorzy kąpieli. Można było pomyśleć, co jest nie tak, skoro akurat u mnie aura jest wciąż tak powściągliwa, ale w końcu stało się. Powiał wiatr, który szybko przegonił chmury i niemal w okamgnieniu Nowy Sącz zainaugurował chyba najbardziej niezwykły pogodowo czas w historii prowadzonych tu pomiarów – porę ciepłą A.D.2018. Wyciągnąłem rodzinę na spacer. Wziąłem ze sobą lekką bluzę, bo wiatr początkowo troszkę zaniżał odczuwalne ciepło, lecz po pewnym czasie i on ustąpił. To był pierwszy w tym roku pobyt na dworze w krótkim rękawku. Temperatura wynosiła 22,8 stopnia i można było poczuć się prawie jak w maju. Prawie, bo odczucia estetyczne nadal psuła “szara” zieleń i śnieg na górach Beskidu Sądeckiego. Przynajmniej leśne zawilce już nie zawodziły i na ściółce rozłożył się prawdziwy dywan. W Miasteczku Galicyjskim wielu chętnych na lody, zresztą ja też się skusiłem, wszak mamy pierwszy dzień letni! Popołudnie i wieczór były już niemal bezchmurne i z wielką satysfakcją mogłem już upewnić się o tym, że upragnione ocieplenie przyszło. Przyszło wszędzie. Poniżej 20 stopni było tylko lokalnie na Dolnym Śląsku. Przechodziły tam (i na Ziemi Lubuskiej) bardzo aktywne elektrycznie jak na tę porę roku burze, promieniujące w kierunku centralnych regionów Polski. Inne miejsca cieszyły się pogodą charakterystyczną dla końca wiosny, a na stacji Kraków-Obserwatorium poziom ciepła nieoczekiwanie skoczył do 24,8 stopnia. Bardzo ciepło (nawet biorąc pod uwagę kwestie związane z położeniem stacji na Okęciu) było też w Warszawie, gdzie średnia dobowa wyniosła w zaokrągleniu 16 stopni. Panie i panowie, jutro czeka nas pierwszy w tym roku dzień gorący – przynajmniej my na Blogu o tym wiedzieliśmy. Wspaniała aura wygoniła nas chyba z domów, bo było tu dość cicho. I tak jednak doszło do bardzo ciekawej wymiany zdań. Kamil K napisał o tym, że dni z takimi temperaturami muszą się wkrótce skończyć, bo nie mieszkamy na Sycylii, gdzie średnia TMax wynosi 20-22 stopnie. I wtedy Kmroz zdobył hat-tricka, po raz trzeci wręcz zdumiewająco przepowiedział przyszłość. “Skończą się. W piżdzierniku :)” Krzysztof, Ty masz chyba jakieś szczególne zdolności :D Wszyscy zakończyli przełomowy dzień w dobrych nastrojach, szykując się na kolejną dobę pogodowych przygód i ciesząc z tego, że znów było cieplej niż zapowiadano. Trafnie podsumował to Arctic Haze – “Nie da się ukryć: przyroda pojechała po najcieplejszych wiązkach :D” Odnośnie wiązek, te około 15 kwietnia lekko obniżały się, jednak co do najbliższych dni, wieczorne prognozy nie pozostawiły złudzeń. I kto wtedy przypuszczał, że właśnie dziś zaczęło się budzące tak skrajne emocje, niesamowite “Wspaniałe półrocze”*, a mijający dzień przejdzie do historii…
    cdn
    *nazwa “Wspaniałe półrocze” nie wzięła się stąd, że byłem zachwycony porą ciepłą 2018, bo latem zdecydowanie nie byłem. Ale skoro momentami mieliśmy turecką pogodę, to dlaczego nie podeprzeć się tytułem znanego tureckiego serialu? :)

    1. Mnie wtedy faktycznie za wiele na blogu nie było bo wybrałem się na drugi koniec Polski- w Góry Opawskie (Opolszczyzna). Za tydzień tez się wybieram w góry i czeka mnie z pewnością ciekawy kontrast w stosunku do tego, co przeżyłem o podobnej porze rok temu na dużych wysokościach….

    2. 9.04 Katowice miały pierwszy dzień gorący, tmax 25.1C. Pierwszy z wielu tego kwietnia. O tym że to nadal wiosna a nie lato przypominały zimnawe noce, w okresie 8-23 kwietnia przeważnie było ok. 5 stopni nad ranem, tylko 16-17 kwietnia miały “letnie” noce z tminem 11-13 stopni.

      To jeszcze szło zrozumieć, ot stabilny układ wysokiego ciśnienia, napływ ciepłego powietrza, kwiecień to już wysokie słońce. Zaskoczyła mnie końcówka miesiąca oraz majówka kiedy przyszła…fala upałów jakby to lipiec był. Tutaj to już nawet w nocy było po 15 stopni, w dzień dobijało do 27-29 a średnie dobowe były powyżej normy nawet dla 30 lipca (najcieplejszy dzień w roku).

  110. Rok temu o tej porze zaczęło się kompletne wariactwo które trwało cały rok, szczególnie w porze ciepłej. Niestety trudno oczekiwać takiego wariactwa w drugą stronę, ale mam cichą nadzieję że idziemy w dół jak np. W II połowie 2007, po szalonym roku ruchomym, druga połowa roku była wyjątkowo zimna. Fajne też jakby trwająca już pora ciepła była dużo chłodniejsza od kilku ostatnich, nawet za cenę takiego g**** jak w lipcach 2000/1980. Rok temu wybrałbym pewnie upalna opcje z bardzo wysokim uslonecznieniem, ale tamto lato wiele zmieniło w moim myśleniu i pokazało jaka okrutna może być ta pora roku, coś a’la pamietna zima stulecia 1978/79, w lustrzanym odbiciu… To lato napewno na długo zostanie mi w pamięci (nawet jak pojawią się jeszcze wstretniejsze lata)…

    1. Dzisiaj w Białymstoku piękna pogoda – 17 stopni, mnóstwo słońca, prawdziwa wiosna. Szkoda, że od jutra zimny prysznic, początkowo w wersji słonecznej, a od czwartku-piątku pochmurnej (i może deszczowej)… dopiero pogoda ma się poprawić na początku przyszłego tygodnia. Jestem ciekaw czy anomalia spadnie do normy przez ten tydzień, bo nocami znowu mają pojawić się przymrozki.

    2. Jesień 2007 rzeczywiście była bardzo zimna, najzimniejsza jesień w XXI wieku i jedna z bardzo niewielu pór roku w której wszystkie 3 miesiące są zimne. Chyba jedyna taka która nie jest zimą (cała zima poniżej normy to np. 2002/3 czy 2005/6)

      Odpowiednik wiosenny takiej pory roku to np. marzec 2018 + kwiecień 2017 + maj 2015. Niezbyt ciekawa perspektywa, większość dni albo naprawdę zimna (w marcu) albo brzydka i chłodna (w kwietniu i maju). Liczba pogodnych dni znacznie poniżej normy. O lecie to nawet nie ma co mówić bo żeby złożyć takie lato to by zabrakło miesięcy w XXI wieku.

      Na bank trafi nam się jakaś zakała w tej porze ciepłej, nie wiadomo na jaki miesiąc padnie. Może w końcu na sierpień, a w zamian lipiec będzie gorący i suchy? Na całe lato zimne i mokre się nie zanosi (na szczęście) ale pojedyncze miesiące z dominacją brzydkiej i nie za ciepłej aury nadal możliwe.

      1. Nie tylko 2007. Bardzo chłodna była też jesień 2016. Październik i listopad wyszły poniżej normy, a chłody zaczęły się już na początku października. Ciepła wyszła niby jesień 2017, ale przez rekordowe opady nie było tego czuć, a mocno średnią podciągnęły znowu ciepłe noce. Dodatkowo nie należy zapominać o bardzo brzydkich trzech październikach pod rząd (2015-2017). Dodatkowo druga częśc jesieni od połowy listopada 2018 też była bardzo chłodna.

        1. “Dodatkowo druga częśc jesieni od połowy listopada 2018 też była bardzo chłodna”

          ->>> Bardzo chłodna, czyli ze średnią anomalią… +1/+2K (ref. 1981-2010). Tak ogromny był to chłód…
          Chyba, że mowa tylko o II połowie listopada, ale to nie cała II połowa jesieni !

        2. w 2018 ten chłód to już na sam koniec jesieni przyszedł, a wcześniej prawie non stop ciepło (z małymi przerwami we wrześniu i październiku). Pierwsza połowa listopada to wręcz wyjątkowo ciepła była, przez bardzo długi czas temperatura w dzień dobijała do 15-20 stopni.

          Nie ma co porównywać, w 2007 wszystkie trzy miesiące zimne, w 2016 tylko październik chłodny (wrzesień gorący, listopad normalny), w 2017 wszystkie trzy ciepłe mimo że bardzo brzydkie. Ostatnimi laty nawet najbardziej parszywe pogodowo miesiące, z chmurami ciągnącymi się bez końca, nie przynoszą jakichś znaczących anomalii na minus. Jeśli w ogóle są one na minus. Nawet taki maj 2010 nie miał dużej na minus, mimo że gorszego maja to od niego już się nie da mieć.

          1. U mnie wtedy wiele dni “zabrały” chmury. Bardzo często było przy tych chmurach już całkiem zimno. Najlepsze były 1-2.11, wespół z ostatnimi dniami października stworzyły “raj”, potem dość udana aura 6-8.11, w międzyczasie 3-5.11 tez nienajgorzej, pochmurno, nawet z opadami, ale fajnie cieplo. Od 9.11 przyszło pierwsze załamanie, które bardzo uprzykrzyło m.in. obchody 100-lecia niepodległości, a potem po kilku lepszych dniach od 16.11 doszło dużo głębsze załamanie- jednym słowem już przyszła zimowa pogoda, na szczęście ze sporymi jak na listopad ilościami słońca.

  111. No i po opadach i po niżu. Już niewiele z tego zostało w prognozach a do piątku pewnie nic nie zostanie. Moje obawy były słuszne-trend odwoływania i zmniejszania opadów trwa i to będzie prowadzić do dużej suszy. Następne większe opady prognozowane dopiero około 20 kwietnia. O ile nie zostaną odwołane co jest bardzo prawdopodobne

    1. Na tych wykresach opadowych, tu dla Warszawy:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      … dwa elementy dość wyraźnie “rzucają się” w oczy:
      1) znacznie większe skupienie realizacji wokół sum bliżej zera – maks. do 10 mm, a tylko z 20-25% powyżej tej wartości i to aż do Wielkanocy,
      2) niewielkie “podbicie” części wiązek ok. 12-13.04, a potem wykresy wyraźnie płaskie do Wielkanocy.

      Wniosek: modele są “czułe” na te niże z sektora S, co nie zmienia faktu, że przynajmniej dla C pasa Polski (a tym bardziej N) – zdecydowana część opcji za brakiem opadów lub niewielkimi sumami. Poza tym, jak nie popada pod koniec tygodnia (12-13.04), to potem ponownie może dłużej nie padać – na razie co najmniej do Wielkanocy (20-22.04)… I to bez względu na to, czy od weekendu 13-14.04 zacznie się stopniowe ocieplenie (jak częściej prognozuje GFS), czy też nadal będzie chłodno/zimno (jak częściej prognozuje ECMWF).

      1. Jednym słowem-niedobrze. Cfs stopniowo też pokazuje coraz suchszy maj a czerwiec podobny jak kwiecień. Początkowo w maju pokazywał w ponad połowie Polski opady poniżej normy. Ciężko spać spokojnie jak na ppolach robi się sahara. I to niezależnie od temperatury-ciepło nie pada, chłodno nie pada…

        1. @Młody – o ile część ludu chciałaby powtórki kwietnia 2018, to już można napisać, że takiego lustrzanego odbicia pogodowego w tym kwietniu nie będzie. Za to pogoda może nam wyznaczyć nowe “standardy” suszy, która ma obecnie szansę na przebicie tej zeszłorocznej, bo początek suszy 2018 miał “problem” z zapasem wód po 2017 roku. Za to ten, przynajmniej w zachodniej części kraju, rozpoczyna się już z niedoborem po zeszłym roku, zatem potencjał na jeszcze większą suszę robi się znaczny.

          To odwoływanie opadów to też pewnego rodzaju “standard”, zgodny z powiedzeniem: “tak dobrze żarło ,a zdechło”. I jeszcze prognozowane przymrozki, jakby tego było mało…

          Jeżeli można to poproszę o kilka zdań na ten temat Arctic Haze, czy – według niego, grozi nam co najmniej tak dotkliwa susza, jak w zeszłym roku czy – być może – jeszcze większa?

      1. @kmroz – na razie widać, że największa szansa na przyzwoite opady klaruje się na południowym-wschodzie i częściowo na południu i wschodzie kraju. Nad resztą kraju nic albo opady w ilości “plebanowo-kropidłowej”…

      2. Naprawdę nie zauważasz różnicy? Wczoraj centrum kraju miało ponad 20 mm, dzisiaj niecałe 5 a północ już nic. A to 5 mm to i tak następnego dnia wyschnie o ile spadnie a glebę zwilży na 2-3 cm

        1. No cóż, jeśli 5mm to nie opad, to się z Tobą zgadzam, chociaż oczywiście opady mocniejsze dalej widać, tylko modele (nie wszystkie, GEM i ICON dalej ładnie dają opady) przesunęły na południe nieco strefę, ale południowa Polska dalej widzi opady i to spore.

      3. @kmroz. Dla Warszawy i okolic nie widać w najbliższym czasie niestety żadnych opadów. Wczoraj coś tam pokazywał GFS z 12. Ale dziś już pozabierał. Największa szansa na porządne opady to południowy wschód w najbliższych dniach.

        1. Gfs z 6 jeszcze bardziej zmniejszył opady i ograniczył praktycznie tylko do gór. Także już chyba po ptakach. Polska dalej w suszy. Co najmniej do 20 kwietnia :(

          1. Mechanizm ten sam co zimą w większej części kraju przynosi umiarkowany/silny mróz, ale bez pokrywy śnieżnej lub z niewielką pokrywą – a co ostatnimi czasy jest coraz to częstsze.

          2. u mnie południowa część dolnego śląska jesli chodzi o modele na które patrzyłem na razie każdy daje opady od piątku, ecmwf co łatke podnosi mi opady, ale poczekam jeszcze , bo z opadami od południa różnie bywa. W zeszłym roku właśnie opady z południa ratowały mój rejon przed suszą, w maju, czerwcu, lipcu, września i październiku.
            Teraz jest spora szansa na sięgnięcie opadów dolnego śląska.

  112. Dziś pochmurny i zimny poranek, w nocy trochę popadalo, nie ma rewelacji ale w końcu coś, od południa pogodnie, lecz chłodno, jutro już bardziej pogodnie jednak jeszcze zimniej (8 st.), najbliższe 3 dni (10-12.04) prawdopodobnie będą najzimniejszy i dniami bieżącego miesiąca, pochmurno ma być tylko w dniach 12-13.04, kolejne załamanie pogody ma przyjść na Wielkanoc, jednak przy wysokich temperaturach jak w ostatnich dniach. Ja tam nie narzekam na obecny kwiecień, ale mogło by w końcu popadać, szczególnie w najbliższych dniach…

    1. “Kolejne załamanie pogody ma przyjść na Wielkanoc”
      Błagam do tego terminu mamy 300 godzin. Toż to megafusy jeszcze…

  113. @Arctic Haze
    Ponowię pytanie Grzybiarza odnośnie suszy. Czy według Pana w tym roku będzie równie duża susza, czy może jeszcze większa nam grozi? Czy są jakieś rozsądne prognozy w tym temacie? Jeśli będzie susza to chyba groziłoby nam upalne lato.
    Mam też pytanie z innego tematu. Arktyka się topi i kiedyś pewnie to nastąpi że stopi się całkowicie a być może bardzo niedługo. Co stanie się wtedy z prądem północnoatlantyckim po takim sezonie topnienia? Czy nie zostanie zakłócony przez ogromną ilość wody z roztopionego lodu lub schłodzony?

  114. To u mnie jeszcze bezchmurnie i ciepło ale na mapce już widać, że cudowny polski klimat i do mnie dotrze w ciagu paru godzin. Godzina 10:00 a w całej N części kraju ledwo zero przekroczone i pochmurno. Wraca marzec (na dodatek zimnawy marzec) i to nawet nie wiadomo na jak długo.

    1. Piszesz o tzw. cudownym polskim klimacie jak idzie ochłodzenie, a jak bardzo długo mamy ciepło, to wtedy to już nie jest nasz klimat? No właśnie w ostatnich 6 latach mieliśmy znacznie częściej “nie nasz klimat” niż “cudowny polski klimat”.

      1. @Robert93
        Ja bym powiedział coś więcej – niektórzy jakby nie chcieli uznać, że klimat tak bardzo się nam zmienia. Może dlatego, że się tak cieszą na “nie nasz klimat”, że zapominają o głównym tego źródle i zagrożeniach z tym związanych. Dla nich znacznie gorszy jest “cudowny polski klimat” – pomimo, że był on kształtowany w znacznie bardziej naturalny sposób i przez znacznie dłuższy czas…

    2. Tak jak sądziłem, w tym roku wkraczanie w porę ciepłą będzie mocno rozłożone w czasie. Dostąpimy przy tym dłuższego niż normalnie (średnio) okresu z aurą przedwiosenną i umiarkowanie wiosenną – choć po 4-5 miesiącach Tavg za ten rok może niewiele się różnić od tej za rok ubiegły (ale przy zupełnie innym rozkładzie anomalii w czasie).
      W tamtym roku mieliśmy więcej skrajności termicznych, a w tym możemy mieć więcej (bez)opadowych.

      1. W tym roku jest podobnie co w 2014, można powiedzieć że prawie tak samo. Łącznie z największą zima w ostatniej dekadzie stycznia, przedwiosennym lutym i bardzo ciepłym marcu.

        Podobnie jak 5 lat temu ciepło zaczyna wytracać szwung wraz z nadejściem miesięcy nie korelujących już z NAO i wcale mnie nie zdziwi jak wiosna będzie chłodniejsza niż zazwyczaj. W 2014 najchłodniej było w czerwcu, w odczuciu był to nadal wiosenny miesiąc oprócz krótkiej fali upałów około 10 VI.

        1. W 2014 było o wiele bardziej zielono u mnie o tej porze. No i w marcu istniało Słońce, a w kwietniu dodatkowo deszcz.

          1. To u mnie całkowicie odwrotnie, 5 lat temu o tej porze też pojawiały się jakieś drobne przymrozki i nikt się tym nie przejmował, bo drzewa owocowe jeszcze nie kwitły. Teraz jest zupełnie odwrotnie i nietrudno będzie niedługo o szkody. Wtedy ogółem nie mogłem się doczekać, aż się pojawią listki na wielu drzewach, teraz się pojawiły zanim w ogóle zacząłem o tym śnić.
            Ale cóż, w 2014 od początku lutego do połowy marca prawie nie padało, trudno było o noc bez mrozu, a liczba dni z tmax>10 stopni była bardzo limitowana. Naprawdę nie rozumiem tego “podniecania” się tamtym marcem, gdyby nie tamten w zasadzie letni epizodzik z 21.03, to by niczym szczególnym się nie wyróżniał, dodatkowo w marcu 2014 były trzy uciążliwe okresy ciemnicy, a jak było pogodnie to często mroźno nocami.

          2. Pamiętam jak zazielenione były u mnie brzozy 8 kwietnia a z drzew owocowych kwitły już czereśnie. Marzec 2014 rozgramia tegoroczny głównie dlatego, że wraź z wysokimi temp. szła w parze duża ilość Słońca co jest niezbędne by wiosna mogła “szaleć”, wszak rośliny żywią się poprzez fotosyntezę i nawet anomalie +10 st. nie wiele znaczą bez ogromnej ilości Słońca. Inna sprawa to dostępność wody ale ta wczesną wiosną poza najbardziej przepuszczalnymi glebami zawsze jest.

          3. Tyle, że ta cudowna “para” to tylko dni 20-22.03 i ewentualnie też ostatnie cztery dni tamtego marca z 2014 roku…. Trochę mało.

          4. Chociaż przyroda szybką jest, gdy temperatury wariują, być może te dni 20-22.03 wystarczyły u Ciebie by dać “wybuch” wiosny fenologicznej.