2019/12/13 13:12

Wir polarny kontratakuje (znowu)

Od jakiegoś czasu możemy sobie poczytać mrożące krew w żyłach artykuły o mającym powstać „potężnym wirze polarnym”, który przyniesie nam na początku grudnia mroźną zimę. Niebywałego wyczynu udało się dokonać „Dziennikowi Zachodniemu”, w którym przeczytać możemy:

Wir polarny znad Arktyki niebawem zmrozi Polskę. Jak przewidują meteorolodzy, pogoda przyniesie srogą zimę jeszcze w listopadzie. Czekają nas temperatury rzędu -20 stopni Celsjusza, siarczysty mróz w ciągu dnia i śnieżyce. Wir polarny powstający nad Arktyką jest największym, jaki powstał w ciągu ostatnich 40 lat.

Jest to wyczyn, bowiem właściwie żadne z powyższych zdań nie jest prawdziwe. Po pierwsze: żaden meteorolog nie przewiduje (ani nie przewidywał), że pogoda przyniesie nam (z kontekstu wynika, że chodzi o Polskę) „srogą zimę” w listopadzie. Obecnie część prognoz skłania się do pojawienia się ochłodzenia na początku grudnia, jednakże na chwilę obecną ochłodzenie to na przeważającym obszarze naszego kraju miałoby przynieść temperatury „przez zero” – lekko ujemne w nocy i lekko dodatnie w dzień. Z pewnością popadałby śnieg, miejscami śnieg z deszczem, mielibyśmy miejscami pierwszą, niewielką pokrywę śnieżną. Wg tych samych prognoz koniec listopada ma nam przynieść temperatury w ciągu dnia od +4°C na Suwalszczyźnie, do +10°C na południowym zachodzie Polski. Nie przypomina to w żadnym razie „srogiej zimy”.

Inną sprawą jest sam nieszczęsny wir polarny. Po pierwsze – sam wir polarny pojawia się każdej zimy. Po drugie, nie jest on „najsilniejszy od 40 lat”, a gdyby był, świadczyłoby to raczej o podtrzymaniu silnej cyrkulacji strefowej, a co za tym idzie zimę raczej ciepłą (choć też nie koniecznie, wszak nie każde ochłodzenie zimą związane jest z rozpadem wiru polarnego). To właśnie osłabienie wiru polarnego, związane z prognozowanym na początek grudnia zjawiskiem nagłego ocieplenia stratosfery (SSW) może w konsekwencji doprowadzić do odwrócenia cyrkulacji – początkowo w stratosferze. Taki przypadek mieliśmy na przykład w roku ubiegłym, na przełomie grudnia i stycznia:

Źródło: SimonLeeWx.

Jak widzimy, wg tej prognozy średni wiatr strefowy dla równoleżnika 60N i wysokości izobarycznej 10hPa osiągnął wówczas wartości ujemne, co oznacza, że odwróceniu uległ jego kierunek. Problem polega na tym, że początkowo zaburzenie cyrkulacji pojawia się tylko w stratosferze i musi propagować w dół, do troposfery. Nie zawsze się to dzieje i jak zapewne wszyscy pamiętamy, SSW z początku 2019 nie przyniosło nam jakichś skrajnych mrozów. Również my byliśmy wówczas bardzo ostrożni, co do wniosków:

Ponieważ zaburzenie cyrkulacji w stratosferze musi najpierw propagować w dół, do troposfery, musi minąć sporo czasu, zanim przełoży się ono na zmiany w dolnej troposferze. Zwykle jest to kilka tygodni, stąd potencjalny rozpad wiru polarnego na początku grudnia mógłby być dla nas odczuwalny najwcześniej dopiero pod koniec roku, lub na początku stycznia. O ile oczywiście do tej propagacji w ogóle dojdzie. Zatem rewelacje „Dziennika Zachodniego”, na temat ostrej zimy pod koniec listopada/na początku grudnia, związanej z „rekordowo silnym wirem polarnym”, możemy włożyć między bajki. Nawet gdyby zresztą do takiego ochłodzenia doszło, to nie byłoby ono związane z zjawiskiem nagłego ocieplenia stratosfery – byłby to zwyczajny przypadek.

Inna sprawa, że nadchodzące SSW na razie nie wygląda w ogóle jakoś szczególnie interesująco. Ba, wiele wskazuje na to, że nawet w stratosferze na razie nie dojdzie do odwrócenia cyrkulacji.  Dzisiaj nie wskazuje na to żadna z realizacji modelu GFS-Ensembles.

Źródło.

Wg innych modeli, cyrkulacja zostanie wprawdzie osłabiona, ale tylko niewielki procent ich realizacji wskazuje na jej rychłe odwrócenie.

Źródło.

Wniosek z tego płynie jeden: do ocieplenia stratosfery dojdzie, ale nie koniecznie będzie ono miało jakiś wymierny efekt. Z pewnością za wcześnie jest, by formułować jakieś konkretne prognozy, a medialne sugestie, że na przełomie listopada i grudnia dojdzie do gwałtownego ochłodzenia związanego z „wirem polarnym” nie są niczym uprawnione. Warto jednak zwrócić uwagę, że silniejsze ocieplenie stratosfery nad Azją widoczne jest dopiero w końcu 16-dniowej prognozy modelu GFS, więc nie wykluczone, że dojdzie do niego w okolicy 10 grudnia. A to mogłoby spowodować zmiany cyrkulacji w okolicy połowy stycznia.

 

Print Friendly, PDF & Email

10
Dodaj komentarz

Please Login to comment
8 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
kslawinZaciekawionyZbigniewThorgeirLucas wawa Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
Obserwator Meteo
Użytkownik
Active Member
Obserwator Meteo

Czyli kolejna bzdura medialna obalona. Nie zawsze ocieplenie stratosfery powoduje zimna zimę równie dobrze może tego nie być i może y mieć chłodna zimę. Zima w Polsce zależy od wielu czynników ale media i portale internetowe tym się żywią jak wstawia idzie zima stulecia czy coś takiego oby dużo było wyświetleń nic więcej czyli kasa kasa i nic więcej zero merytoryki. Za to właśnie lubię ten serwis za szczerość do bólu.

anonim
Użytkownik
Active Member
anonim

Dokładnie, zalecana jest zawsze ostrożność a media jak zwykle grają na emocjach. Do końca listopada szczególnie zimowej pogody nie widać, jedynie lokalnie na krótko niewykluczony niewielki całodobowy mróz na NE zwłaszcza 23.11 a tym samym termiczna zima, nic specjalnego

Arctic Haze ☀️
Editor
Trusted Member

Co roku te same brednie. Następne co wyciągną z grobu to prognozy Małej (albo nawet Prawdziwej) Epoki Lodowej produkcji Akademika Abdussamatova (który prognozuje epokę lodową wstecz na 2015 rok – niczego nie zmyślam!)

Obserwator Meteo
Użytkownik
Active Member
Obserwator Meteo

Taka prawda, a w epoki lodowcowe nie wchodzi się z dnia na dzień czy z roku na rok. Jak ktoś poważny może pisać Epoka lodowcowa już za 3 lata itd. Taki proces trwa wiele tysięcy lat, a nie kilka lat. Tych bzdur nawet czytać się nie chce.

Lucas wawa
Użytkownik
Noble Member
Lucas wawa

Jeszcze dojdzie do tego, że – jak w przypadku burz i nawałnic latem – będzie się robiło wokół tego tyle niedomówień, że ludzie przestaną na te wszystkie informacje adekwatnie reagować. „Zastrachają” nie wtedy kiedy trzeba, a jak pojawi się naprawdę taka okoliczność (związana z SSW lub nie) to sporo ludzi pomyśli, że to ponownie „bajki”.

Jak dobrze, że mamy tak profesjonalne serwisy jak niniejszy – za co po raz kolejny Moderatorom dziękuję:-)

Thorgeir
Użytkownik
Active Member
Thorgeir

Jak tak oglądam czasem prognozę pogody i słucham tych pogodynek, to dla nich 8 stopni pod koniec listopada to jest wir polarny. Wczoraj znowu pani powiedziała, że będzie nawet ciepło, bo temperatura sięgnie 13 stopni. Zobaczą w prognozach 3 stopnie i już dramat…katastrofa.

Zbigniew
Użytkownik
Member
Zbigniew

Brawo dla autora. Bardzo dobry artykuł obnażający kłamstwa, propagandę portali internetowych i niektórych mediów na temat rzekomej „zimy 30-lecia” , „ataku wiru polarnego” itd na co zwracałem uwagę kiedyś w komentarzu. Oczywiście ten szum medialny to granie na emocjach, sianie paniki. Nie widać żadnych „potężnych mrozów” i „obfitych opadów śniegu” jak niektórzy straszą.

Lucas wawa
Użytkownik
Noble Member
Lucas wawa

Zauważmy jednak, że często są to przedruki z new’sów zagranicznych uogólniających te zagrożenia na różne regiony, także nasz. Ale w ogóle, w skali półkuli N mamy miejsca, gdzie nadchodzą większe ochłodzenia i/lub opady śniegu – a do czego nie jest konieczne SSW. W terminie 10+ dni niczego nie można przesądzić także i u nas (choć faktycznie na razie nie ma zupełnie powodów do „straszenia” nie wiadomo jaką zimą jako czymś pewnym).

Zaciekawiony
Użytkownik
Member
Zaciekawiony
kslawin
Editor
Active Member

-20 st. Celsjusza nadchodzi 😂

comment image