Wygląda na to… (aktualizacja)

Wygląda na to… (aktualizacja)

…że GFS nie dał dziś rady. Temperatury maksymalne, jakie prognozował, na znacznym obszarze Polski zawierały się w granicach 25-27°C, jedynie na zachodniej granicy kraju dał 28.6°C.

W rzeczywistości absolutne temperatury maksymalne już odnotowane obecnie w wielu miejscach osiągnęły już, lub dobijają do 30.0°C. 29.6°C maksymalnie notowano we Wrocławiu, 30.0°C w Świebodzinie, 29.9°C w Krzyżu, 29.7°C w Paproci, 29.8°C w Namysłowie, 29.5°C w Słubicach, 29.2°C w Kórniku. Zdecydowanie lepiej poradził sobie niemiecki model DWD: ICON-EU:

Zapewne również jutro należy oczekiwać temperatur bliższych 33°C, niż 31°C prognozowanych przez GFS.

 

Aktualizacja:

Na niemieckiej stacji Coschen, położonej 500 metrów od polskiej granicy, temperatura o 15UTC wzrosła do 30.6°C, stacja w Guben, należąca do Meteomedia odnotowała 31.1°C.

Print Friendly, PDF & Email

76 Replies to “Wygląda na to… (aktualizacja)”

    1. U mnie widzi 35 st. i byłby to nowy rekord czerwca (poprzedni 25 czerwca 2016 – 34,2 st.) ale wątpię czy to się sprawdzi.

  1. A wszędzie „walą” prognozy na bazie GFS. Dzisiaj w metrze widziałem tabliczki z prognozą do 25*C (w „porywach” 26*C) w Warszawie, podczas gdy docelowo będzie może i nieco ponad 28*C…
    A przy tym bardzo sucho i pogodnie – co cieszy bardziej niż „tropik” sprzed kilku dni, choć nie pod każdym względem (gdzie i kiedy umiarkowane opady…?)…

  2. @Editor

    Ty byś nie odpuścił, więc ja też nie odpuszczę.

    Podsumowanie prognoz na 7 dni z 15.06 dla Rzeszowa (16-22.06)
    Accu+2 (wszak za to dodawanie ręczyłeś zawsze): 31,26,27,30,30,32,32
    ECMWF: 26,25,26,26,28,25,23
    Rzeczywistość: 31.2,19.2,24.4,26.7,28.9,26.7,25.3

    16.06 – zwycięstwo przyznane twojemu modelowi „Accu+2” (może w kwestiach jednodniowych faktycznie jest on dobry) (1:0 dla Accu+2)
    17.06 – porażka na całej linni obu tych „modeli” (i zresztą innych też)
    18.06 – oba modele trochę nie doszacowały
    19.06 – ECMWF bliżej (wyrównanie do 1:1)
    20.06 – ECMWF minimalnie bliżej, ale można uznać remis ;)
    21.06 – Zdecydowane zwycięstwo ECMWF (1.7 vs 5.3), ale trochę niedoszacował (1:2)
    22.06 – Też zdecydowane zwycięstwo ECMWF (2.3 vs 6.7) (1:3)

    Na dni 23.06 i 24.06 nie zapisałem prognozy ECMWF (a szkoda!), więc nie porównam, ale twoje Accu+2 dało 31 i 31 na te dni – widać wyraźnie pomyłkę 23.06 o nieco ponad 5 stopni, a 24.06 o ponad 6 stopni ;)

    Piszę to głównie po to, by uświadomić, że model „Accu+2”, mimo, że (pewnie) cenny w zakresie jednodniowym (co wykazałeś np 16.06), to w dalszym okresie totalnie się gubi. Oczywiście nie zawsze, ale gdy pokazuje prognozę konkretnie od czapy, wbrew wszystkim synoptycznym modelom, to raczej już nie ma wątpliwości komu wierzyć.

    Mam nadzieję, że na przyszłość wstrzymasz się z paniką na widok absurdalnych i niepotwierdzonych przez nic prognoz twojego Accu+2, gdy się takie pojawią. Co ciekawe accuweather lubi pokazywać takie absurdalne prognozy długotrwałego upału (albo chłodu, w drugą stronę też to działa!), w trakcie gdy ten upał/chłód już jest (czyli bardziej przedłużenie). Rzadko kiedy zobaczysz tam duży upał/duży chłód w prognozie, w momencie, gdy nie ma jakichś ekstremów temperaturowych. Tendencyjność? Chyba tak. Całkiem możliwe, że podczas upału w środę (jednodniowego!!), również coś takiego wypluję – w każdym razie się po troszę tego spodziewam. Obecnie Accuweather (czy to w wersji surowej, czy „Accu+2”) wygląda normalnie i wiarygodnie dla Rzeszowa.

    1. Szkoda, że nie zapisywałem prognoz dla Lubuskiego bo według Editora trzeba odejmować od nich 5 stopni. Tylko skąd te 30c dziś w Świebodzinie? Rzeszów dziś 23-24c.

      1. Może archiwalne z 00UTC (poza czwartkiem) na dzień bieżący:

        Czwartek, 20.06, prognoza z 06: ok. 30, rzeczywistość: 28.6 Słubice, 29.2 Zielona Góra, 30.0 Świebodzin
        Piątek, 21.06, prognoza 25-26, 25.5 Słubice, 25.9 Zielona Góra
        Sobota, 22.06, prognoza 24-25, 26.5 Słubice, 26.0 Zielona Góra
        Niedziela, 23.06, prognoza 24-26, 28.0 Słubice, 26.1 Zielona Góra
        Dzisiaj, 24,06, prognoza 27-28, Świebodzin: 30.0, Słubice 29.8:, Zielona Góra 29.0

        Za wyjątkiem czwartku, gdy przechodził jakiś front i piątku, prognozy GFS dla lubuskiego były zaniżone.

        Wrocław

        czw. prognoza: 30, było: 31
        pt. prognoza: 24, było: 26
        sob. prognoza: 23, było: 26
        ndz. prognoza: 23, było: 26
        pon. prognoza: 26, było: 30

        Rzeszów:

        czw. prognoza: 27, było: 29
        pt. prognoza: 26, było: 27
        sob. prognoza: 23, było: 26
        ndz. prognoza: 23, było: 26
        pon. prognoza: 23, było: 24

  3. Ekstremalnie zapowiada się 26.06 i noc z 26 na 27.06 też, bo temperatura nie będzie za bardzo spadać w głębi kraju. Na przykład te 29 stopni o 1 w nocy prognozowane dla Wrocławia przez ECMWF wygląda kosmicznie. Ale to tylko taki 24h zastrzyk gorąca i po „bólu”. Hardcorowo by było jakby to się utrzymało dłużej. A Warszawę upał ledwie muśnie. Nasza stolica jakoś „nie ma szczęścia” do notowania ekstremalnych upałów. Rekord Tabs 37 stopni wygląda blado na tle innych stolic europejskich.

    1. „A Warszawę upał ledwie muśnie”. Oczywiście miałem na myśli „ekstremalny upał” (Tmax>35 stopni), bo 35 stopni może i będzie w Warszawie (ECMWF daje 34, a ICON 35 stopni). To jednak nadal nie 37/38 stopni prognozowane miejscami na zachodzie.

  4. Przydałaby się nam się jakaś stacja po polskiej stronie Gubina. Bo w tej okolicy mamy dość duży obszar pozbawiony pomiarów temperatury. Jedynie stacja mierząca opady w Stanicach .

      1. Kostrzyn n. Odrą też ma potencjał. Generalnie Lubuskie jest trochę pustą plamą na mapie polskich stacji i posterunków. Nie mówię, że powinno być ich nadźgane jak w Małopolsce, ale ledwie 9 stacji i posterunków w całym województwie? Z czego jeszcze 3 (Grabik, Maszewo oraz Drezdenko) są nieaktywne!

  5. Ciekawe czy w Krakowie Balicach rekord 33.7c zostanie pobity. Bo w ostatnch latach wielokrotnie bylo blisko (w tym roku juz bylo 33.4 w 2016 33.6, przez poranna konwekcje 26 czerwca).

  6. Wracając z centrum spoglądnąłem dzisiaj jeszcze raz na mapkę pogodową w warszawskim metrze. Otóż wg niej w najcieplejszą środę w najcieplejszych miejscach w kraju będzie ledwie powyżej 30°C, a np. w Warszawie 29°C – a tyle przecież mieliśmy już dzisiaj…

    Z kolei w czwartek „wielkie załamanie”, a po nim codziennie w (niemalże) całym kraju chmury i opady przy temp. wokół 20°C za dnia.

    Prognozy (co najmniej) podwójnie przesadzone – chyba wiecie dlaczego… Najgorsze, że trafiają one – podobnie jak te w TV, czy pop-serwisach – do najszerszego grona odbiorów. Niestety nadmiar informacji w obecnych czasach jakim jesteśmy zewsząd osaczeni często nie idzie w parze z ich jakością – jak w przypadku chociażby prognoz przygotowywanych przez… „mechanicznych odtwórców GFS’a”…

    A tymczasem wygląda na to, że także wtorek/środa przyniosą temperatury średnio z 3-5 st. wyższe niż w tych prognozach. Potem czeka nas kolejne umiarkowane ochłodzenie (i tylko na krótko na E kraju być może nieco chłodniej), po czym przełom czerwca i lipca będzie ponownie z przejściową falą upału. A opadów znacznie mniej niż wynikałoby z tych „mokrych” mapek…

    1. Czyżby żydowska gazeta dla Polaków była takim fascynującym miejscem żeby się tym chwalić na blogu? Dodatkowo artykuł płatny. To powinno być normaalne, żeby wypowiadać się dobrze albo wcale.

      1. Z tych o największym nakładzie, to jedyna gazeta trzymająca poziom. Fakt, że wielu dziennikarzy skrzywionych politycznie nie w moją stronę, ale trafiają się różni. Dlatego jest się czym chwalić. Gdyby o mnie napisali, to bym w ramkę oprawił i na ścianie powiesił.

      2. @Marek Dziekaniak
        A mnie interesuje każda publicystyka, która w sposób przystępny i zgodny z realiami przedstawia kwestie ocieplenia klimatycznego. Generalnie oceniam dość pozytywnie publicystykę Ulanowskiego, a w dodatku autor ten – jak widać – szybko się uczy.
        Poglądy polityczne czy jakieś koligacje autora, czy też jego szefa czy kogokolwiek innego w redakcji gazety czy innego medium, w tym kontekście nie mają dla mnie znaczenia. Ważne, czy dany tekst jest sensowny.
        To działa też w drugą stronę: jeśli ktoś pisze coś, co wg mnie jest nonsensem, to oceniam tak również tylko na podstawie treści danego tekstu, a nie pozycji politycznej jego autora.
        Przykładowo, autor następującego fragmentu reprezentuje opcję polityczną przeciwną Gazecie Wyborczej. I co z tego? W tej kwestii nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Cytuję:

        ” Aż nie mam sił powtarzać po raz kolejny argumentów, dobrze znanych i uparcie nie przyjmowanych do wiadomości, że „polityka klimatyczna” to humbug, szwindel stulecia i megaprzekręt, w którym o lepsze idą ideologiczna hucpa, cynizm wielkich korporacji i neoimperializm zachodnich rządów. Dwutlenek węgla odpowiada tylko za 3 proc. całego efektu cieplarnianego w skali globu. Cała sztuczna jego produkcja przez człowieka to zaledwie jeden procent naturalnej – wytwarza ten gaz głównie przyroda; jeden wybuch wulkanu wyrzuca go do atmosfery tyle, ile ludzka gospodarka przez kilka lat, a rocznie wybuchów wulkanów mamy około czterdziestu.”

        (Zaciekawieni mogą sobie to przeczytać – wraz z polemiką – na stronie Nauka o Klimacie).

        1. @Ben wawa

          No właśnie. W kwestii popularyzacji nauki (nie wspominając o jej uprawianiu) narodowość i wyznanie autora nie mają żadnego znaczenia. Natomiast zaprzeczanie wynikom badań naukowych to prawdziwa tragedia. I niestety koreluje to się nieźle z poglądami politycznymi. Zresztą nie przypadkiem: istnieją ugrupowania, które z dumą nazywają same siebie „ciemnogrodem”.

          1. co z obłokami srebrzystymi ? jakaś odpowiedź naukowa by się przydała by nie szukać w ich blasku kwiatu paproci

          2. @Tytus

            A co z nimi? Pojawiły się gdzieś?

            Ogólnie to chmury drobnych kryształków lodu na wysokości ok. 85 km, czyli już w mezosferze, gdzie znów jest zimno (odwrotnie niż w stratosferze ogrzewanej absorpcją promieniowania ultrafioletowego przez molekuły ozonu). Są tak wysoko, że świecą długo po zachodzie słońca, szczególnie latem w naszych i wyższych szerokościach (w czerwcu to może być prawie całą noc). Kiedyś twierdzono, że duża cześć wody w nich pochodzi ze startu rakiet, szczególnie napędzanych wodorem (2H2 + O2 -> 2H2O). Szczególnie intensywne były po startach wahadłowców, których główne silniki były właśnie na wodór i tlen. Jednak nadal np. amerykańskie rakiety Atlas i Delta mają wyższe stopnie na wodór. Podobnie europejska Ariane, a co do Rosji nie sprawdzałem. Drugim, naturalnym źródłem wody na tych wysokościach jest utlenianie metanu i trudno mi powiedzieć jak te dwa źródła maja się do siebie.

          3. @Marcin D

            Jeśli umiejętność obejrzenie paru filmików z Youtube wprowadza od razu do elity to oczywiście, że tylko elity nie szczepią dzieci i tylko elity wierzą, że ziemia jest płaska, a kosmos nie istnieje.

            Z tym, że dla mnie to są nieuki, a nie żadne elity.

          4. dalej nie otrzymałem odpowiedzi na dziecinne proste pytanie: czemu swiecą nam te obłoki ? czy 85 km wysokosci od gruntu wystarczy by były dla nas (np na 50N) widoczne na horyzontem bez lustrzanego odbicia (np od wody? ) czemu raz są a raz ich nie ma?? od czego to zależy, jaki jest ich mechanizm świecenia

          5. @Tytus

            Nie odpowiedziałem wprost na Twoje pytanie bo… wcześniej ich nie zadałeś. Odpowiadałem zgadując o co może Ci chodzić.

            Odpowiedź jest tak oczywista, ze nie sądziłem, ze muszę ją podawać „kawę na ławę”. W zasadzie ją podałem gdybyś uważnie czytał. One świecą światłem odbitym bo będąc 85 km nad nami w czasie gdy słońce jest niewiele pod horyzontem nadal są przez nie oświetlone (jak w czerwcu jest przez dużą część nocy, tym dłuższą im bardziej na północ).

            Także o tym czemu czasem są a czasem nie pisałem. Ponieważ przynajmniej częściowo składają się z wody wyprodukowanej rzez silniki rakietowe to występują częściej zaraz po startach rakiet, szczególnie tych z silnikami na paliwo wodorowe. W czerwcu było ich kilka, ostatni nocą 20/21 czerwca (Ariane 5), skąd pewnie następnej nocy zrobiono tak dużo ich zdjęć (na tej wysokości transport wokół globu jest naprawdę szybki – nie używam słowa wiatr bo przy tak małym ciśnieniu to chyba nie jest już właściwe określenie). Drugą przyczyna są zmiany w transporcie metanu do mezosfery, tzw. cyrkulacji Brewera-Dobsona. Czym są spowodowane? Pewnie głównie podobnymi zjawiskami jakie wywołują zimą SSW: łamaniem fal Rossbyego na szczycie atmosfery.

          6. dzięki Arctic, sam często popełniam ten sam błąd – skrót myślowy że coś jest oczywiste – ” One świecą światłem odbitym bo będąc 85 km nad nami w czasie gdy słońce jest niewiele pod horyzontem nadal są przez nie oświetlone” czyli odbitym od bezposredniego promieniowania słonecznego ? o to mi chodziło. Azymuty zmierzchy astronomiczne cywilne itd są mi znane… o tych startach rakiet nie wiedziałem

          7. @Tytus

            To jest podobne jak satelity na niskich orbitach. Latem świecą odbitym światłem słonecznym praktycznie przez całą noc bo na naszych szerokościach w czerwcu czy w lipcu na wysokości 200 km widać słońce „ponad biegunem”. Przynajmniej na Pomorzu działa to przez całą noc co wiem bo za młodu często obserwowałem satelity przez lornetkę podczas wakacji na Kaszubach. Wtedy nie było po wsiach lamp sodowych i w drugiej połowie lata niebo było tam naprawdę czarne. Satelity ni świecą wtedy przez całą noc ale za to jak było widać drogę mleczną i meteory (Perseidy) w sierpniu!

          8. PS. Natomiast wadą naszego północnego położenia jest to, ze ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna) nie jest na Pomorzu nigdy widoczna, nawet na południowym niebie. Ma za mało nachyloną orbitę (51,6 stopnia) na nasze 54 N.

          9. @Ash

            Naprawdę? Nigdy nie widziałem i aplikacja do pokazywania pozycji ISS na niebie tez mi twierdziła, że nie ma żadnych „przelotów”. Ale użyjmy potęgi matematyki. Te 3 stopnie szerokości geograficznej jakie nam brakuje do maksymalnie północnej pozycji ISS to 180 mil morskich czyli jakieś 330 km. Wysokość orbity ISS to jakieś 400 km, czyli tak, to powinno być widoczne i to nawet ponad 45 stopnie od horyzontu.

            Czyli nie należy wierzyć ślepo aplikacjom! Z drugiej strony trzeba mieć miejsce z dobrym widokiem na południ aby to zobaczyć. W mieście z tym może być ciężko, szczególnie że zanieczyszczenie światłem i miejski aerozol utrudniają zobaczenie obiektu astronomicznego nisko nad horyzontem.

  7. W ramach ciekawostek – 29 czerwca na wschód od Białorusi będzie jednocyfrowa temperatura maksymalna! Marzec w czerwcu, niespotykane…
    Będziemy mieć sporo szczęścia, że wtedy będziemy dokładnie pośrodku między piekielnym żarem a przeszywającym chłodem.

    1. Przypomnę, że bardzo chłodny mieliśmy przełom czerwca i lipca (zw. dni 01-02.07) także na NE Polski. To chyba już jednak najniższe wartości jakie stać nasz obecny klimat latem…

    2. Przypomnę, że bardzo chłodny mieliśmy przełom czerwca i lipca (zw. dni 01-02.07) ub.r. także na NE Polski. To chyba już jednak najniższe wartości jakie stać nasz obecny klimat latem…

      1. rok temu o tej porze mieliśmy pierwsze poważniejsze ochłodzenie, potem kilka dni lata i znowu mega zimno… 2.07 12 stopni przy opadach deszczu… ale 2 lata temu 5.07 było podobnie… fakt, że w ciągu dnia spadła z 18 do 12 stopni, ale jednak…mam nadzieję, że w tym roku nic takiego się nie powtórzy

    1. Admin sprawdziłem i (chyba?) wkleiłem dobrze, Twój link też jest prawidłowy odnośnie ocieplenia klimatu i np raportu IPCC. Ja miałem inny osąd i pytanie :
      1. Że ten blog jest jest jednak bardziej niż się nam wydaje ceniony i dostrzegany
      2. Do fizyków atmosfery i optyków – jaka jest prawdziwa geneza obłoków srebrzystych

  8. Ciekawe jak sytuacja rozwinie się w lipcu. Moim zdaniem to będzie miesiąc lekko powyżej normy takie moje strzelanie z fusów :-)

    1. ECMWF z 12UTC widzi kolejny „strzał” gorąca 1 lipca podobny do tego z 26 czerwca. Prognozuje w centralnej Polsce nawet 36 stopni. Jeżeli by to się sprawdziło, to lipiec miałby „mocne wejście”.

      1. Lipiec jest obecnie wielką niewiadomą nie mówię, że tak będzie ale może być tak, że najcieplejszy miesiąc w roku będzie czerwiec bo ma bardzo wysoką średnią choć zaznaczam nie musi tak być ale jest to możliwe. Czerwiec zakończy się rekordem to już pewne rok 1811 zostanie z dniem 1 lipca oficjalnie na drugim miejscu. Pytanie tylko jaka będzie przewaga nad czerwcem 1811

        1. Rekord czerwca pewny, można dać sobie już nawet głowę uciąć za to i obie ręce. Ciekawe są za to inne rzeczy. Na przykład:
          1) Czy anomalia dobowa za 26.06 będzie dwucyfrowa? Tym samym byłaby wyższa od najwyższej z kwietnia 2018.
          2) Czy padnie rekord Tmax w czerwcu?
          3) Czy tegoroczny czerwiec będzie cieplejszy od dotychczas najcieplejszego miesiąca w historii pomiarów (przynajmniej tych powojennych), czyli chyba lipca 2006?
          4) Czy anomalia za 2019 rok „na półmetku” (czyli na koniec czerwca) będzie miała już 2 z przodu?
          Oczywiście interesują mnie tu ogólnokrajowe dane, bo one mają większe znaczenie, niż to który czerwiec był najcieplejszy w jakimś tam Pcimiu Dolnym.
          Czerwiec prawie na pewno będzie w tym roku najcieplejszym miesiącem lata. Gdyby tak nie było lipiec i sierpień musiałyby ocierać się o swoje rekordy (odpowiednio z 2006 i 2015). A takiego miksu ekstremalnie/rekordowo ciepłych miesięcy letnich sobie nie wyobrażam…

          1. Zależy jeszcze gdzie. U mnie najcieplejszy miesiąc to sierpień 1992 z średnią 22,1, potem jest 08.2015 – 22,0 oraz 07.2006 – 21,8. Dupy te średnie nie urywają, obecny czerwiec ma lekko ponad 21 stopni i jakby się sprawdziły niedawne prognozy (upały po 31-35 stopni codziennie do samego końca czerwca) to by ten rekord pyknął bez problemu.

            Mamy jednak wiele miejsc, w któcych 07.2006 i 08.2015 przynosiły średnie grubo powyżej 23 stopni, lipiec 2006 to nawet powyżej 24 na zachodzie Polski. A ten czerwiec do niedawna miał niewielkie obszary powyżej 22 stopni, obecnie już ich nie ma. Może wrócą po fali upałów?

          1. W wielu miejscach na pewno. Nie interesuje się specjalnie nasłonecznieniem, ale jeżeli chodzi o opady, to będzie sporo miejsc z rekordowo niskim opadem. Co prawda była mowa o froncie, który przechodziłby w środę/czwartek, ale na ten moment ani ECMWF, ani UM nie widzą żadnych opadów do końca prognozy. ICON widzi jakieś 1-2mm. Więc jest wysoce prawdopodobne, że rekordy padną w Opolu, Łodzi, Katowicach czy Krakowie, w tych dwóch ostatnich, aby rekord nie padł musiałby spaść ponad 20mm deszczu.

  9. Wygląda na to, że po gorącej środzie rzeczywiście czeka nas lipiec 2013 bis. Co to oznacza nie muszę pisać, południe Polski będzie tu uprzywilejowane.

        1. Jeżeli już, to mógłby to być październik:) Bo ten miesiąc jest jakiś dziwny, strasznie wolno się ociepla w porównaniu do innych.

          1. Ja myślę że jak już to prędzej wrzesień, ten miesiąc już miał tyle okazji a zawsze 3 dekada krzyzowala plany. Wątpię by rekord z 1999 utrzymał się chociaż do 2030…

          2. listopad i grudzień też niemrawo, choć w listopadzie winne są głównie lodowate listopady z lat 90, ta dekada była aż nienaturalnie zimna jeśli o ten miesiąc chodzi. Wrzesień coś tam się ociepla ale dupy to nie urywa (1961-1990: 13,3 vs 1991-2018: 13,7)

            Jakbym mógł ‚rozdzielać’ trendy ociepleń to bym zabrał nieco mocno ocieplającej się zimie (zwłaszcza stycznia i lutego) i dodał wrześniowi oraz październikowi. Ten ‚zjazd’ do tych jesiennych niezbyt ocieplających się norm po coraz gorętszych latach robi się coraz bardziej bolesny. Na dodatek zima coraz mocniej się do jesieni przybliża termicznie. Powstaje combo najgorsze z możliwych, czyli jesień jest w sumie taka jak była kiedyś, a zima staje się powoli drugą jesienią. Oczywiście zimy jako takiej się stąd nigdy nie pozbędziemy, bo wystarczy jakiś wyżyk na NE i jest -15.

          3. @alewis
            Nigdy nie mów nigdy ;-) Za 150 czy 200 lat po tych zimach może już nie być śladu, a zamiast tego będziemy mieć normy dzisiejszej środkowej Anglii, ze przeciętnym styczniem w okolicach +5C.

          4. @chochlik
            Nie będziemy mieli zimy jak w Anglii z prostego powodu: większe oddalenie od oceanu. U nas przejściowość klimatu zawsze będzie się bardziej dawała odczuć niż tam. Natomiast opcje „ciepłe” o tej porze roku wynikają w największym stopniu z oddziaływania oceanu – jakby go nie było, to obecne normy zimowe „krążyłyby” u nas znacznie bliżej -10°C niż 0°C. Ocieplenie klimatyczne postępuje, ale i nie zapominajmy przy tym co jest dla nas głównym źródłem ciepła o tej porze roku.

          5. @Lucas wawa

            Nie będziemy mieli zimy jak w Anglii z prostego powodu: większe oddalenie od oceanu.

            Ale przy silniejszej cyrkulacji strefowej (co jest możliwe w cieplejszym świecie) możemy mieć zimy powiedzmy takie jak Belgia. Północ kraju prawie na pewno.

          6. @Lucas
            Słowo klucz to było DZISIEJSZEJ środkowej Anglii. Wiadomo, że jak u nas średnia stycznia wynosiłaby +5 to ta byłoby to min. z +9. Przy klimacie cieplejszym o 5 stopni od obecnego wiele rzeczy by sie pozmieniało. Arktyka przez kilka miesięcy w roku byłaby wolna od lodu. Najpewniej również klimat Syberii uległby wielu przeobrażeniom i już nie byłby tak ekstremalnie mroźny, przynajmniej w jej europejskiej części.

          7. Sama temperatura średnia to nie wszystko, bo możemy osiągać ją przy mniejszych lub większych wahaniach, słabszym/wyraźniejszym kontynentalizmie/morskości. I ja to tutaj miałem na myśli.
            Poza tym, zanim ociepli się średnio klimat o wartość o jakiej wspomina @chochlik, skutków ubocznych z tym związanych (w aspekcie globalnym) będziemy mieli co nie miara – oczywiście przeważnie tych niszczących dla naszej planety i nas samych również:-(

    1. Jak napisałem w kolejnym wątku – przykładowa prognozy wg modelu ECMWF dla Warszawy…
      Najpierw dni najcieplejsze (Tmin/Tmax):
      – wtorek 25.06 -> 16/30°C,
      – środa 26.06 -> 20/34°C,
      – poniedziałek 01.07 -> 21/35°C (dopiero wchodzi w skill),
      a teraz najchłodniejsze:
      – piątek 28.06 -> 18/23°C,
      – sobota 29.06 -> 14/22°C,
      – czwartek 04.07 -> 14/19°C (na razie czyste „fuszenie”).
      Czyli najcieplejsze dni przyniosłyby anomalie rzędu +6/+10K, podczas gdy najchłodniejsze wokół normy i to już raczej za okres po 1980 r.

      Chyba bardziej powinny narzekać osoby nie mogące doczekać się już prawdziwie chłodnego (a tym bardziej jeszcze także pochmurnego i mokrego) oblicza lata…

  10. U mnie grzeje od rana, 21 stopni i pełna lampa. Dobrze, że chociaż nie ma wysokiej wilgotności. Chyba już się przyzwyczaiłem, do „nowej jakości” naszego klimatu, co nie znaczy, że mi to odpowiada.

  11. Ciekaw jestem jak spisze się model AROME podczas tego napływu gorących mas powietrza. Jesienią i zimą radził sobie znakomicie w porównaniu z konkurencją. Wg nocnej prognozy tego modelu ma być dziś Tmax 35,3C u nas w Polsce, więc deko więcej niż sugeruje ECMWF.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.