2020/02/27 00:02

XVII i XVIII w. w Zielonej Górze – wyjątki z Kroniki miasta

W 2000 roku na targach staroci w Zielonej Górze odnaleziony został nierzucający się w oczy manuskrypt. Traf chciał, by zwróciła na niego uwagę osoba, która już na pierwszy rzut oka potrafiła w nim  rozpoznać bezcenny dokument opisujący wydarzenia w mieście w latach 1623 – 1795. Chciałbym przedstawić wyjątki z tej kroniki ściśle związane z pogodą i klimatem, lub mające z nimi związek.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Dawna Zielona Góra” – opracowanie, na podstawie znalezionej kroniki, Jarochna Dąbrowska-Burkhardt.

1623

„Dnia 6 sierpnia spadł wielki grad i wybił wiele okien”

Właściwie ciężko tu o jakikolwiek komentarz – po za tym, że na początku XVII wieku silne gradobicia nie były niczym wyjątkowym.

„W roku 1623 była bardzo sroga zima, a piątego i szóstego kwietnia w Wielki Piątek spadło tyle śniegu, że nawet najstarsi ludzie nie mogą sobie nic podobnego przypomnieć”

Termin „bardzo sroga zima” jest na tyle subiektywny, że ciężko coś z niego wywnioskować. Możemy się jedynie domyśleć, że była to zima mroźna, jak na tamte czasy, skoro była warta odnotowania w kronice. Kolejny problem mamy z opadami śniegu w Wielkanoc. Termin „najstarsi ludzie…” jest tak nieprecyzyjny, że i tu mamy problem. Po za tym – czy „najstarsi ludzie” nie pamiętają, by tyle śniegu spadło w ogóle, czy nie pamiętają by tyle śniegu spadło na Wielkanoc? Nie wiadomo.

1624

„W tym roku było dużo wina dobrej jakości. Ludzie otrzymali go o jedną trzecią więcej, aniżeli w przeciętnym roku”

Zatem musiał być to ciepły rok, by winorośl tak obrodziła.

1628

„Można się poskarżyć Bogu, był tak mocny wiatr na cmentarzu Zielonego Krzyża, że powyrywał sztachety z płotu.”

Orkan? Burza? Nie wiadomo.

„Winorośl w tym roku zmarniała przez zarazę i niepogodę, tak że w żadnym ogrodzie nie można było niczego zebrać.”

Wygląda więc na to, że w przeciwieństwie do 1624, rok 1628 był rokiem chłodnym, nie sprzyjającym zbiorom winogron.

1629

„Dnia dwudziestego drugiego grudnia była wielka wichura, podczas której mieszkanka wraz ze swą córką utonęły w Odrze w drodze do Sulechowa”

Powyższy wpis wskazuje na orkan – nieco zagadkowa jest owa śmierć dwóch kobiet. Być może wóz, którym podróżowały, został zepchnięty przez gwałtowny poryw wiatru z mostu do Odry? Szok termiczny zapewne by wystarczył, by utonęły, nawet jeśli potrafiły pływać.

1630

„Dnia czwartego lutego widać było na niebie wielkie cudowne znaki”

Zapewne halo.

1632

„Wino się nie udało.

Ognista kula spadła z nieba.

[nieczytelne] … był ostry mróz Dwudziestego piątego także padał śnieg”

Był to rok niesprzyjający uprawie winorośli, dodatkowo prawdopodobnie w okolicy spadł meteoryt. Nie wiadomo, kiedy był ostry mróz, gdyż wpis z kroniki jest nieczytelny.

1635

„Dnia siedemnastego maja , w dniu Wniebowstąpienia, w nocy zmarzła winna latorośl i owoce w ogrodach wielu miejscowości. Także zboże na chleb obumarło w wielu miejscowościach.”

Silne przymrozki w maju – zapewne poniżej -5 na 2 m.

1643

„W tygodniu wielkanocnym było bardzo zimno i spadł śnieg, który utrzymał się do maja. Na Zielone Świątki mało co się zieleniło”.

To bardzo ciekawy wpis. W 1643 roku Wielkanoc wypadała 5 kwietnia. Jeśli wierzyć kronikarzowi, kwiecień tego roku był wyjątkowo zimny, skoro śnieg z początku miesiąca utrzymał się do maja. To by wskazywało na średnią temperaturę miesięczną na poziomie chłodnego marca ( < +3), a więc o ponad 2 stopnie niższą, aniżeli najzimniejsze kwietnie XX w.

1644

„1644 panował wielki mróz, który trwał od maja do dwudziestego pierwszego czerwca. Dlatego też nie zebrano winogron, zboże udało się”

To bardzo enigmatyczny wpis. Ciężko uwierzyć by od maja do czerwca panowały mrozy. Kronikarz miał zapewne na myśli bardzo chłodną wiosnę, z bardzo częstymi silnymi przymrozkami w okresie od maja do 21 czerwca. Niestety z tego czasu nie posiadamy nawet śladowych instrumentalnych pomiarów temperatury – wpis więc ciężko zweryfikować.

W dalszych latach mamy przede wszystkim opisy procesów czarownic. Po za tym brakuje w kronice lat 1655-1701.

W kolejnych latach dysponujemy już częściowo danymi z Berlina (1701-1709 i 1728-1795 z przerwą w latach 1752-1755)

1702

„1702, dnia trzynastego sierpnia nadciągnęła burza. Spadł wielki grad i połowa winnej latorośli została zniszczona”

Znów burza ze sporym gradem. Jak widać w czasie Małej Epoki Lodowcowej takie zjawiska również się pojawiały.

1708

„Jeszcze w maju był mróz i nikt nie spodziewał się, że będzie zbiór winogron, ale Pan Bóg wspomógł, tak że jeszcze w odpowiednim czasie można było zebrać dobre wino”

Maj jak widać był chłodny – potwierdzają to dane z Berlina: średnia temperatura maja wyniosła +10,7, był to maj podobny do maja 1991, kiedy padał śnieg.

1709

„Dnia szóstego stycznia przyszło takie zimno, że nikt nie mógł sobie przypomnieć czegoś podobnego. Jeden dzień był zimniejszy od drugiego. Takie zimno trwało aż do niedzieli Palmowej, tak że drzewa nie tylko pękały, lecz najczęściej usychały”

Tu mamy ciekawy opis wielkiego mrozu panującego w styczniu 1709 roku. Z opisu pękających i usychających drzew wydaje się, że temperatura mogła spadać znacznie poniżej -30 stopni, a co za tym idzie, była znacznie niższa od dwudziestowiecznych rekordów (-30,2 Zielona Góra, 1929). Berlińskie dane potwierdzają, że był to miesiąc wyjątkowo zimny – średnia stycznia 1709 wyniosła -13,2 stopnia – nigdy później nie spadła już tak nisko. Słynny, najzimniejszy w XX w., luty 1929 miał „zaledwie” -10,4 stopnia. Średnia temperatura całego roku 1709 była również wyjątkowa – wyniosła zaledwie +5,8, podczas gdy najniższa średnia roczna XX wieku to +7,0 w 1940.  Na podstawie tych danych można estymować średnią temperaturę roczną w Zielonej Górze na poziomie między +4,8 a +5,2 stopnia. Dane potwierdzają też słowa kroniki, jakoby mrozy panowały aż do niedzieli Palmowej – luty również okazał się bardzo zimny (-6,9) a marzec miał w Berlinie średnią +0,2 (mniemać więc należy, że w Zielonej Górze mógł mieć ok -1). Średnia temperatura zimy 1708/9 wyniosła w Berlinie -8,2 stopnia i była o 2,2 stopnia niższa od najmroźniejszej zimy XX w. (1939/40).

1713

„Także w tygodniu Wielkanocnym padał śnieg”

Wielkanoc wypadła 16 kwietnia.

1727

„Dnia dziewiętnastego czerwca w Drzeniowie była tak silna burza, że ludzie myśleli, że to Dzień Ostateczny. Burza ta wyrwała z ziemi z dziedzińca gruszę wraz z korzeniami, a później tą samą gruszę przeniosła bez uszczerbku na wolne pole, tak że gruszki nadal na niej wisiały.”

Ten ciekawy opis wskazuje zapewne na trąbę powietrzną w Drzeniowie 1727-06-19.

1728

„W roku 1728 było bardzo ciepłe lato, i wino dobrze się udało. Na wiosnę było wiele gąsienic, tak że takich ilości nie mógł sobie nikt przypomnieć. Szarańcza poczyniła w naszej okolicy takie szkody, że ćwierć żyta sprzedawano za 7-8 sgr.”

Ciekawe, że w XVIII wieku szarańcza była dość częstym zjawiskiem… Opis ciepłego lata nie zgadza się z danymi z Berlina. Jeśli dane z Berlina są prawidłowe, takie lato uznane by było obecnie za bardzo chłodne.

„Przyszła tak długa, sroga zima, że Odra była zamarznięta od św. Andrzeja aż do Zwiastowania Najświętszej Marii Panny”.

Tj. od 30 listopada do 25 marca. Chodzi tu o zimę 1728/29, zima ta była zbliżona do obecnej, po za wyjątkowo zimnym marcem.

1729

„W roku 1729 było znowu tyle szarańczy, że ludzie zaczęli się bać, dokąd poleciała, tam zżerała całe pola. Latała ona niczym wielkie chmary ptaków nad miastem. Szarańcza miała wszelakie kolory, żółty, we wzory, czerwonawe i niebieskawe. Chłopi poprowadzili rowy i przeganiali ją bezskutecznie bębnami i kołatkami”.

Naprawdę jestem ciekaw, co spowodowało „ataki” szarańczy w tych latach i dlaczego obecnie to zjawisko nie występuje.

1731

„Dnia  siódmego października 1731 roku zaczęły się przymrozki jak mroźną zimą, które utrzymały się aż do dwudziestego siódmego października. Przez całe winobranie każdego dnia robiło się coraz zimniej i wino wcale nie tajało.”

Ten wpis jest ciekawy z uwagi na dane z Berlina. Październik 1731 jawi się w nich, jako bardzo ciepły miesiąc. Brak wręcz tak ciepłego października w latach 1701-1743. Za to październik 1730 był bardzo chłodny. Może kronikarz się pomylił? Być może przepisywał skądś informacje? A może błąd tkwi w danych berlińskich? Raczej nie, gdyż dane z holenderskiego De Bilt również wskazują na ciepły październik 1731.

„Zimno utrzymywało się do dnia czternastego maja, a na Zielone Świątki spadł spory śnieg i zima była nazywana „długą zimą” w czasie której drzewa marzły”,

Dane instrumentalne nie pokazują wyjątkowo zimnej zimy. Zielone Świątki w 1731 wypadły jakoś na początku drugiej dekady maja.

1736

„W roku 1736 było wielkie zagrożenie powodzią w całych Niemczech i w Polsce. Wiele wiosek zostało zburzonych, ponieważ przez cały lipiec wszędzie na naszym śląsku była taka silna ulewa, że nawet najstarsi wiekiem nic podobnego sobie nie przypominają”.

Zapewne kronikarz nieco przesadza – zapewne mieliśmy w  lipcu 1736 do czynienia  z niżami z nad południa Europy.

1738

„W sobotę przed niedzielą Cantate spadło dużo śniegu.”

Sobota przed niedzielą Cantate (czwarta niedziela po Wielkanocy) wypadła w dniu 3 maja 1738.

Szerszą informację mamy dalej:

„Dnia trzeciego maja spadło wokół Zielonej Góry w czasie kwitnienia drzew dużo śniegu, w niektórych miejscowościach głęboki na jeden łokieć”.

Łokieć był miarą odpowiadającą od 0.5 do 0.8 metra. Zapewne nie był to miarodajny pomiar i mierzono w zaspach – ale należy sądzić, że mogło spaść nawet ponad 20cm śniegu.

Zima 1739/40

„Na Świętego Marcina Odra stała zamarznięta”

Czyli już 11 listopada. Zima 1739/40 była wyjątkowo długa, choć jej średnia była znacznie wyższa, niż 1708/9. Bardzo mroźny był listopad (Berlin = -2,8), cieplejszy grudzień, mroźne styczeń i luty. Wyjątkowo zimne były kwiecień i maj – w kwietniu średnia temperatura miesięczna w okolicy Zielonej Góry spaść mogła poniżej +3 (Berlin +3,8). Maj był również bardzo zimny – jego średnia spaść mogła poniżej +8 (Berlin +8,9). Potwierdzają to kolejne wpisy z kroniki:

„Po Nowym Roku przez osiem dni było okropnie zimno, osiem stopni więcej aniżeli przy wielkim zimnie przed 31 laty. Wielu ludzi odmroziło sobie członki.”

„Od szóstego do czternastego stycznia panowały bardzo silne zimno i mróz, które szczególnie 10 stycznia były nie do zniesienia. Na zimnym jarmarku w niedzielę i poniedziałek kupcy z powodu zimna nie mogli wyłożyć swych towarów. Mróz się utrzymywał do początku i do końca lutego. „

„Tej zimy wszystkie winnice zamarzły aż do gruntu, a z krzaków winnych w niektórych miejscowościach tylko jedna trzecia wypuściła pędy około św. Jana”

„Dnia czwartego maja spadło wiele śniegu, w niektórych miejscowościach leżał on na pół łokcia głęboko”

„Dnia czternastego maja znów padał śnieg”

Więc jak widzimy, maj był wyjątkowo zimny, a średnia temperatura jego pierwszej połowy spaść mogła nawet poniżej +5. W niektórych miejscowościach dopiero na św. Jana (24 czerwca) część winorośli zaczęła puszczać pędy. Daje to obraz najdłuższej zimy w kronice.  Zapewne zimno zaczęło się już w drugiej połowie października i trwało do maja.

„Dnia ósmego sierpnia spadło w Zielonej Górze tyle deszczu, że woda stała wyżej, aniżeli świńskie poidło. Wdarła się do domu pasamonika, naderwała piec i rozwaliła piwnicę. Siedem ćwierci pływało wokoło, młyn zbożowy za Łężycą został całkowicie zniszczony, tamy się rozerwały, a z młyna wypłynęło dobre zboże o wartości 18 rt. Również murowany most przy stawie Fritscha został zerwany i w wielu miejscach powstało jeszcze więcej szkód”

Świńskie poidło to zapewne staw między ulicą Drzewną, Licealną i al. Konstytucji. Musiało zdrowo lać.

1742

„Dnia szóstego lipca był silny mróz”

? moze przymrozek?

1746

„Dnia dwudziestego trzeciego maja była tak ciężka burza, że wielu ludzi podobnej sobie nie mogło przypomnieć. W wielu miejscach spowodowała ona wielkie szkody, a grad leżał na ulicy Traugutta, na ulicy Batorego i wokół ulicy Strumykowej przez trzy dni, zanim się stopił”

„W tym roku było na wskroś suche lato, przez co odra miała bardzo mało wody, tak iż można było ją przejść, tam gdzie się chciało”

Podobnie, jak w 2003?

1747

„W marcu mieliśmy tak wielkie zimno, że w wielu miejscach Odra stała zamarznięta”

Berlin +0,7 – faktycznie chłodno.

1750

„Dnia dwudziestego szóstego lutego była silna burza, która spowodowała wielkie szkody. W miesiącu kwietniu było zwykle ciepło i sucho, aż do dwudziestego dziewiątego kwietnia, kiedy spadł śnieg, który połamał drzewa.”

W dalszej części kroniki zapiski dotyczące pogody pojawiają się jakby rzadziej. Są to głównie informacje na temat silnych burz, lub silnych majowych i czerwcowych przymrozków. Mamy też informację o silnej zorzy polarnej 7 stycznia 1769 roku. 7 marca 1769 przeszła burza, 26 kwietnia ponownie spadł meteoryt (a może przeleciał bolid?). 18 października 1769 ponownie widziano zorzę polarną. 19-22 kwietnia 1778 leżał śnieg. Śnieg spadł również 18 października tegoż roku. Już 29 września pojawił się słaby przymrozek, natomiast 18 października spadło śniegu na pół łokcia (ponad 20cm?).

Jest to lektura interesująca, jednak nie wszystkim wpisom chce się wierzyć – jak na przykład „duży mróz w czerwcu” oznaczać może silny przymrozek. Nie wszystkie informacje pisane są obiektywnie, zaś informacje na temat pokrywy śnieżnej są niewiarygodne – pokrywa o grubości ponad pół metra w maju nie wydaje się zbyt  realna. Z drugiej jednak strony był to okres znacznie chłodniejszy od obecnego – więc, kto wie?

Źródło:

„Dawna Zielona Góra – KRONIKA”.

Opracowanie Jarochna Dąbrowska-Burkhardt

Print Friendly, PDF & Email

2
Dodaj komentarz

Please Login to comment
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Piotr DjakówMikelis Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
Mikelis
Gość

Bardzo ciekawy artykuł, ale mam kilka uwag: 1. Z nieba nie spadają meteory, lecz meteoroidy. To, co dotknie Ziemi i utworzy krater jest zwane meteorytem. 2. Śnieg spadł w W. Piątek (w 1623) a nie w Wielkanoc, która jest trzy dni później. Lepieju byłoby napisać: „Ludzie nie pamiętają, ile śniegu spadło na Wielkanoc” niż „(…)śniegu spadło w Wielkanoc” Ponadto z cytatu z kroniki wyraźnie wynika, że autorce chodzi o opady z Wielkiego Tygodnia. 3.Termin Mała Epoka Lodowcowa jest nad wyraz sztucznym i wyolbrzymia zaistniałe ochłodzenie, ktore w żadnym wypadku nie prowadziło do plejstoceńskiego zlodowacenia. Ale, niech tak już będzie :roll:… Czytaj więcej »