2019/12/10 02:12

Z cyklu: śmieszne wykresy

Tym razem kolejny przykład mieszania danych.

Taki oto wykres:

originalPrzedstawia on zmiany temperatury na Grenlandii w oparciu o dane uzyskane z rdzeni lodowych (GISP2). Najprawdopodobniej w założeniu autora miał on przedstawiać „nieistotność” obecnego ocieplenia w stosunku do zmian w poprzednich tysiącleciach. Problemy z tym wykresem są w zasadzie dwa. Po pierwsze, koniec wykresu nie przedstawia danych bieżących, tylko dane dla roku 1855. Dlaczego 1855? Ostatni punkt danych opisany jest jako „95 years before present”. Wykres sugeruje, że „present” to rok 2000, w rzeczywistości jest to rok 1950 – taka panuje konwencja w paleoklimatologii (jak nie wierzycie, możecie zapytać samego Alleya) i o ile wyraźnie nie stwierdzono inaczej, to właśnie ten rok jest traktowany jako „present”. Błąd popełnił autor wykresu – D. Easterbrook.

Drugi problem polega na tym, że nie można tych danych traktować, jako dane globalne, z tego prostego powodu, że jest to zapis temperatury w jednym konkretnym miejscu – w tym wypadku na szczycie grenlandzkiego lodowca.

core03Skądinąd wiadomo, że obszary polarne ulegają największym zmianom temperatury (i nie koniecznie w tym samym kierunku, co w pozostałej części globu – temperatura Grenlandii może równie dobrze bardzo mocno reagować na cykl AMO), co oznacza że dane z tego punktu pomiarowego (jak i zresztą z każdego innego punktu, jeśli traktujemy go osobno) nie mogą stanowić proxy dla temperatury globalnej, podobnie jak nie będą go stanowiły dane z Pcimia Dolnego. Nie przeszkadza to jednak niektórym w doklejaniu temperatury globalnej do serii GISP2, co nawet nie jest już błędem, co swego rodzaju oszustwem. Jasne jest, że jeśli już koniecznie chcemy jakieś dane do tego dokleić, to powinny być to dane z tego samego miejsca. Okazuje się, że od połowy XIX w. temperatura wzrosła tam o około 1.5°C (Box 2011). Jeśli dokleimy te dane do GISP2 okaże się, że dawno zostawiliśmy w tyle ciepły okres średniowiecza, co więcej dobijamy powoli do szczytu czasów rzymskich. Pojedynczy rok 2010 byłby w tej serii ciepły nawet w stosunku do najcieplejszych okresów holocenu, co jest o tyle ciekawe, że w związku z cyklami Milankovicia, które bardzo obrazowo objaśnia tu R. Alley (tak, ten sam od GISP2), klimat powinien się tam ochładzać – i to właśnie robił do XIX wieku.

Nawiasem mówiąc Richard Alley nie jest sceptyczny wobec AGW.

Print Friendly, PDF & Email

5
Dodaj komentarz

Please Login to comment
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
KubachochlikPiotr DjakówArcticHazeklikon Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
klikon
Gość
klikon

Ciekawe i jednocześnie pouczające – jak łatwo zmanipulować treść posługując się półprawdami.
Moje pytanie, czy w okresie tych 10 tys. lat poziom CO2 był na stałym poziomie? A jaki jest wpływ cykli na kształtowanie temperatur przy danym stężeniu CO2 (in plus i minus). Ciekawe jakie temperatury notowalibyśmy współcześnie gdyby zmiana nachylenia działała na plus.

ArcticHaze
Gość
ArcticHaze

Tu są co najmniej dwa problemy. 1) Zawszę mówię i piszę, że Grenlandia to drugie najgorsze miejsce na ziemi aby traktować je jako proxy globalnej temperatury. Tamtejsza temperatura jest zbyt mocno zdominowana przez intensywność cyrkulacji termohalinowej (THC), zwanej w strasznym skrócie dziennikarskim „Golfsztromem”. Większość zmienności na tym wykresie to zmiany THC a nie temperatur globu. 2) Temperatura na szczycie lodowca zależy także od wysokości tego szczytu. A tu się zaczynają schody bo to zależy nie tylko od temperatur ale także opadów i ruchów samego lodu, które mają skalę czasu setek lat lub większą. W sumie ciężko to rozplątać. Próbuje się… Czytaj więcej »

chochlik
Gość
chochlik
Kuba
Gość
Kuba

Po zgłębieniu tematu z linka chochlika pozostaje tylko jedno słowo adekwatne do ca lej sytuacji: AMEN.