Z cyklu: śmieszne wykresy

Z cyklu: śmieszne wykresy

Tym razem kolejny przykład mieszania danych.

Taki oto wykres:

originalPrzedstawia on zmiany temperatury na Grenlandii w oparciu o dane uzyskane z rdzeni lodowych (GISP2). Najprawdopodobniej w założeniu autora miał on przedstawiać „nieistotność” obecnego ocieplenia w stosunku do zmian w poprzednich tysiącleciach. Problemy z tym wykresem są w zasadzie dwa. Po pierwsze, koniec wykresu nie przedstawia danych bieżących, tylko dane dla roku 1855. Dlaczego 1855? Ostatni punkt danych opisany jest jako „95 years before present”. Wykres sugeruje, że „present” to rok 2000, w rzeczywistości jest to rok 1950 – taka panuje konwencja w paleoklimatologii (jak nie wierzycie, możecie zapytać samego Alleya) i o ile wyraźnie nie stwierdzono inaczej, to właśnie ten rok jest traktowany jako „present”. Błąd popełnił autor wykresu – D. Easterbrook.

Drugi problem polega na tym, że nie można tych danych traktować, jako dane globalne, z tego prostego powodu, że jest to zapis temperatury w jednym konkretnym miejscu – w tym wypadku na szczycie grenlandzkiego lodowca.

core03Skądinąd wiadomo, że obszary polarne ulegają największym zmianom temperatury (i nie koniecznie w tym samym kierunku, co w pozostałej części globu – temperatura Grenlandii może równie dobrze bardzo mocno reagować na cykl AMO), co oznacza że dane z tego punktu pomiarowego (jak i zresztą z każdego innego punktu, jeśli traktujemy go osobno) nie mogą stanowić proxy dla temperatury globalnej, podobnie jak nie będą go stanowiły dane z Pcimia Dolnego. Nie przeszkadza to jednak niektórym w doklejaniu temperatury globalnej do serii GISP2, co nawet nie jest już błędem, co swego rodzaju oszustwem. Jasne jest, że jeśli już koniecznie chcemy jakieś dane do tego dokleić, to powinny być to dane z tego samego miejsca. Okazuje się, że od połowy XIX w. temperatura wzrosła tam o około 1.5°C (Box 2011). Jeśli dokleimy te dane do GISP2 okaże się, że dawno zostawiliśmy w tyle ciepły okres średniowiecza, co więcej dobijamy powoli do szczytu czasów rzymskich. Pojedynczy rok 2010 byłby w tej serii ciepły nawet w stosunku do najcieplejszych okresów holocenu, co jest o tyle ciekawe, że w związku z cyklami Milankovicia, które bardzo obrazowo objaśnia tu R. Alley (tak, ten sam od GISP2), klimat powinien się tam ochładzać – i to właśnie robił do XIX wieku.

Nawiasem mówiąc Richard Alley nie jest sceptyczny wobec AGW.

Print Friendly, PDF & Email

5 Replies to “Z cyklu: śmieszne wykresy”

  1. Ciekawe i jednocześnie pouczające – jak łatwo zmanipulować treść posługując się półprawdami.
    Moje pytanie, czy w okresie tych 10 tys. lat poziom CO2 był na stałym poziomie? A jaki jest wpływ cykli na kształtowanie temperatur przy danym stężeniu CO2 (in plus i minus). Ciekawe jakie temperatury notowalibyśmy współcześnie gdyby zmiana nachylenia działała na plus.

  2. Tu są co najmniej dwa problemy.

    1) Zawszę mówię i piszę, że Grenlandia to drugie najgorsze miejsce na ziemi aby traktować je jako proxy globalnej temperatury. Tamtejsza temperatura jest zbyt mocno zdominowana przez intensywność cyrkulacji termohalinowej (THC), zwanej w strasznym skrócie dziennikarskim „Golfsztromem”. Większość zmienności na tym wykresie to zmiany THC a nie temperatur globu.

    2) Temperatura na szczycie lodowca zależy także od wysokości tego szczytu. A tu się zaczynają schody bo to zależy nie tylko od temperatur ale także opadów i ruchów samego lodu, które mają skalę czasu setek lat lub większą. W sumie ciężko to rozplątać. Próbuje się modelami ale wiadomo jak marne są one nadal w kwestii dynamiki lądolodu.

    A co do pytania o poziom koncentracji CO2 przez ostatnie 10k lat to do początku epoki przemysłowej był on praktycznie stały przez cały holocen, wynosząc 280 ppt plus minus kilka. Z rdzeni lodowych wiemy, że w okresach lodowcowych przez ostatnie paręset tysięcy lat było około 200 ppm a w interglacjałach (takich jak holocen) około 280 ppm. Teraz już mamy 400 ppm i tylko sobie możemy za to dziękować.

  3. @ArcticHaze

    Kiedyś chyba gdzieś znalazłem szacowane zmiany wysokości szczytu lodowca. Fakt faktem, GISP2 to kiepskie dane na globalne proxy. Widać to chociażby w ostatnich 50 latach. Gdy temperatura globalna osiągała maksimum w 1998, temperatury na Grenlandii dopiero co zaczęły się podnosić po minimum z lat 80. i 90. Zresztą najniższa 11-letnia średnia ruchoma pojawiła się tam dopiero w 1993 (Pinatubo?) i odpowiadała temperaturom z okolic 1915. Zarówno w Polsce, jak i na świecie był to już od dawna silny trend wzrostowy.

    Może być więc tak, jak kiedyś pisałeś – w ciągu kolejnych lat sytuacja może się odwrócić i tym razem zasięg pokrywy lodowej Arktyki się zatrzyma, lub będzie miał lekki trend wzrostowy, zaś pokrywa lodowa Antarktyki zacznie się zmniejszać. Pytanie, kiedy to się stanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.